Informacje o nowych artykułach i sposobach oszczędzania pieniędzy prosto na Twój e-mail

    

WNOP 017: 10 wskazówek jak skutecznie planować cele, opracować konkretny plan działania i uniknąć słomianego zapału

przez Michał Szafrański dodano 1 stycznia 2014 · 98 komentarzy

Play

wnop17 10 wskazowek jak skutecznie planowac cele

Chcesz skutecznie planować i realizować cele? Ja chcę. Dlatego z każdym rokiem udoskonalam swoje “planowanie strategiczne”. I o tym właśnie opowiadam w noworocznym odcinku podcastu. 

Postanowienia noworoczne to straszna rzecz 😉 Z jednej strony przełom roku wyzwala zazwyczaj energię do działania. Daje nadzieję zmiany na lepsze. Jest takim dobrym punktem w czasie pozwalającym zamknąć otwartą dotychczas księgę zeszłego roku. Wejście w nowy rok, to moment, w którym wiele sobie obiecujemy: że zrzucimy zbędne kilogramy, pozbędziemy się niepotrzebnych rzeczy, zaczniemy oszczędzać albo odkładać na emeryturę, będziemy regularnie czytać książki, znajdziemy dodatkowe źródła zarobków lub będziemy spędzać więcej czasu z bliskimi.

Z drugiej strony często okazuje się, że pod koniec stycznia niewiele zostaje z tych postanowień. I jeśli mamy skłonność do refleksji, to można dojść do wniosku, że nowy rok wcale nie jest inny od poprzedniego. Skoro nasze życie było dotychczas takie a nie inne, to dlaczego miałoby się nagle zmienić? Tylko dlatego, że odtrąbiliśmy Nowy Rok? I przychodzi zwątpienie i “ręce opadają”.

Ale nie musi tak być. Są osoby, którym udaje się zaplanować i skutecznie realizować to, co sobie postanowią. Dzisiaj dzielę się moimi przemyśleniami na ten temat oraz przedstawiam mój proces tworzenia strategicznych planów i ich realizacji.

Sponsor podcastu

Po raz pierwszy mam przyjemność powitać w podcaście sponsora pojedynczego odcinka. Sponsorem tym jest Mennica Wrocławska, która oferuje produkty największych Mennic na świecie – złoto w postaci fizycznych sztabek lub monet. W jej sklepach znajdziecie też fachową poradę dotyczącą form oszczędzania w złocie. Pełną listę oddziałów Mennicy Wrocławskiej znajdziecie na http://www.mennicawroclawska.pl/sklepy

W tym odcinku usłyszysz:

  • Które z blogowych planów na 2013 rok udało mi się zrealizować?
  • Których celów nie udało mi się zrealizować?
  • Jak to możliwe, że wydaje się, że wszystko układa się po mojej myśli?
  • Dlaczego warto wygospodarować czas na planowanie i ile mi to zajmuje czasu?
  • Dlaczego warto rozliczyć samego siebie z realizacji planów na ubiegły rok?
  • Dlaczego warto spisywać swoje cele?
  • Co to jest zasada S.M.A.R.T. i dlaczego cele powinny być z nią zgodne?
  • Dlaczego warto określić powody, dla których nasze cele są dla nas ważne i jak to robić?
  • Czym różnią się cele ważne od pilnych?
  • Jak przejść od planowania do działania?
  • Dlaczego warto umawiać się z samym sobą na spotkania dotyczące przeglądu swoich celów?
  • Jak ja znajduję czas na realizację ważnych dla mnie celów i zadań?
  • Podsumowanie moich 10 wskazówek jak skutecznie planować cele
  • I kilka przykładów na to, jak w praktyce zastosować wiedzę przekazywaną w tym odcinku podcastu…

Kliknij prawym przyciskiem, aby ściągnąć podcast jako plik MP3.

Strony, osoby i tematy wymienione w podcast’cie:

Zapowiedź następnego odcinka podcastu

Następny odcinek podcastu “Więcej niż oszczędzanie pieniędzy” poświęcony będzie strategiom inwestycyjnym Zbyszka i mojej, w ramach akcji „Elementarz Inwestora”. Zachęcam do zadawania pytań w tym temacie. Kliknij tutaj, aby nagrać pytanie.

Pytanie lub komentarz? Zostaw mi wiadomość!

Masz pytanie? Możesz skorzystać z tego linku i nagrać dla mnie wiadomość głosową z wykorzystaniem mikrofonu Twojego komputera. Pamiętaj, że jedna wiadomość może mieć maksymalnie 90 sekund (ale możesz ich nagrać kilka) :)

Jeśli nagrywając pytanie przedstawisz się i podasz adres swojego bloga (lub strony WWW), to zlinkuję do niego tak jak uczyniłem w poprzednich odcinkach podcastu. To może pomóc w promocji Twojego bloga, więc tym bardziej zachęcam do zadawania pytań głosowo.

Będę Ci również wdzięczny za każdy komentarz. Napisz proszę, czy podobał Ci się ten odcinek podcastu. Chętnie z Wami podyskutuję i odpowiem na ewentualne dodatkowe pytania.

Skąd pobrać podcast

Podcast dostępny jest dla Was w wielu miejscach:

A jeśli podoba Ci się podcast, to będę Ci bardzo wdzięczny, jeśli poświęcisz minutkę i zostawisz swoją ocenę oraz krótką recenzję w iTunes. Wasze głosy powodują, że mój podcast trafia do rankingów iTunes. Dzięki temu łatwiej jest do niego dotrzeć tym osobom, które jeszcze nigdy go nie słyszały. A na tym bardzo mi zależy :)

Oceń podcast “Więcej niż oszczędzanie pieniędzy” <–

Jeszcze raz bardzo Ci dziękuję za Twoje wsparcie i życzę Ci świetnego dnia! :)

Transkrypt podcastu

Kliknij tutaj, aby pobrać spisaną treść podcastu (PDF).

Podobał Ci się ten artykuł?

Jeśli tak, to zarejestruj się aby otrzymywać powiadomienia o nowych artykułach o oszczędzaniu pieniędzy. Nie ujawnię nikomu Twojego adresu!



{ 95 komentarzy… przeczytaj komentarze albo dodaj nowy komentarz }

Zulu Styczeń 1, 2014 o 13:11

Ja jestem mistrzem słomianego zapału :/
Moje postanowienie Noworoczne to dotrzymywanie postanowień 😀
ciekawe jak długo wytrzymam 😛

Odpowiedz

Michał Szafrański Styczeń 1, 2014 o 13:18

Hej Zulu,

Oj nie odrobiłeś pracy domowej 😉 Spróbuj przeformułować to postanowienie w cel zgodny z zasadą SMART 😉

Pozdrawiam

Odpowiedz

Zulu Styczeń 1, 2014 o 20:19

Poprzedni komentarz to trochę w formie żartu był, poważnie to chyba pierwszy raz w życiu mam postanowienia noworoczne i bardzo wieże że to nie będzie słomiany zapał.

Odpowiedz

wolny Styczeń 1, 2014 o 13:24

Hej Michale, ponieważ kac to mój największy wróg, wczorajszy wieczór spędziłem pod hasłem „umiar przede wszystkim”, także Twój podcast wysłuchałem na trzeźwo :)

W kwestii planowania i celów: uważam, że noworoczne plany mają dość niską skuteczność. Najczęściej bowiem podejmujemy jakieś postanowienia, „bo wypada”, „bo każdy tak robi” – a skoro nie kieruje nami prawdziwa chęć zmian, a tylko wpisanie się w utarte schematy i tradycje, to nasze szanse są marne.

Moja rada? Planujmy cały rok i rozliczajmy się sami z sobą z tych postanowień, a Nowy Rok niech będzie dobrym pretekstem do podsumowań, a nie planowania.

Szczęśliwego Nowego Roku dla wszystkich!

Odpowiedz

Michał Szafrański Styczeń 1, 2014 o 17:21

Hej Wolny,

Dzięki za komentarz. W 100% się zgadzam. Wydaje mi się, że dobrze diagnozujesz niską skuteczność postanowień noworocznych. Mało osób rzeczywiście traktuje je poważnie. A potem łatwo jest sobie wytłumaczyć „skoro rok temu mi się nie udało i rok wcześniej też, no to przecież normalne, że w i tym roku mi się nie udaje”.

Też uważam, że cele planować trzeba regularnie. Ja miałem kilka takich momentów w zeszłym roku, z których najważniejszy był ten po decyzji o rozstaniu z firmą, a potem po wakacjach, gdy bardzo wiele planów przemyślałem i zweryfikowałem. Ostatnia faza, to ta pod koniec roku. I to jest proces cykliczny. Gubię się, gdy nie weryfikuję statusu i nie modyfikuję planów co najmniej raz na kwartał.

Udanego nowego roku i pozdrawiam :)

Odpowiedz

Zulu Styczeń 1, 2014 o 20:15

Jeżeli ustalamy jakiś cel do zrealizowania bo tak wypada to sama data nie ma tu znaczenia i taki cel raczej nie ma szans doczekać się realizacji. Myśle że dobrym pomysłem jest upublicznienie swojego celu to mamy większą presje aby go realizować.
A 1 stycznia jest tak samo dobrym dniem na ustalanie celów jak każdy inny.

Odpowiedz

ZARABIAM NA BLOGU Styczeń 1, 2014 o 13:51

Właśnie !!!!
Na Nowy Rok jest zawsze wiele różnych postanowień noworocznych. I co dalej ??? Masz Michał rację, że bardzo często wszystko kończy się pod koniec stycznia – czyli typowy słomiany zapał …..
SZCZĘŚLIWEGO NOWEGO ROKU,
Pozdrawiam,
T.

Odpowiedz

Radca prawny Styczeń 1, 2014 o 14:19

Gratuluję osiągnięcia założonych na 2013 rok celów.
Moje cele również zostały osiągnięte :-)

Pozdrawiam w Nowym Roku!

Odpowiedz

Michał Szafrański Styczeń 1, 2014 o 17:21

Hej Radco,

No to ja również gratuluję i dziękuję jednocześnie :)

Pozdrawiam

Odpowiedz

bożena jędral Styczeń 1, 2014 o 14:29

witaj
dzień, w którym cie poznałam był dniem zwrotnym
pięć minut rozmowy na blogowigilii,
potrafisz zainteresować słuchacza,
u mnie zaowocowało to zapoznaniem się z twoim blogiem,
nie muszę chyba wspominać, że ten romans, choć wykalkulowany i na trzeźwo potrwa,
postanowienia zaczęłam spisywać tydzień temu,
cele mam jasno określone,
już dziś mam pewność, że twój blog nakieruje mnie w odpowiednim kierunku ,
abym mogła po kolei realizować zamierzenia

Odpowiedz

Michał Szafrański Styczeń 1, 2014 o 17:25

Hej Bożeno,

Pamiętam pamiętam :) Mi również miło Cię było poznać. Cieszę się, że tutaj trafiłaś. Przeczytałem przed chwilą Twój wpis o 12 punktach rozbijających konstrukcję… i zdecydowanie chcę Ci życzyć tego, byś wytrwała w swoich postanowieniach na 2014 i zdecydowanie poprawiła swoją sytuację finansową (i nie tylko).

Najlepszego!

Odpowiedz

bożena jędral Styczeń 1, 2014 o 21:16

nie jestem przesądna i dziękuję
nadszedł czas wielkich zmian
nie tylko psychicznych, choć nastawienie jest bardzo ważne,
ale właśnie przeprowadzam rewolucję na blogu
i o ile ta zajmie kilka dni, liczenie, zarządzanie i wyciąganie wniosków potrwa znacznie dłużej,
a skoro 12 punktów dało si,e przełknąć zapraszam na 5 kroków do zniszczenia udanego małżeństwa
oczywiście początkiem lutego zamelduję się,
zdradzając początek zmian oczywiście według twoich wskazówek :)

Odpowiedz

Michał Styczeń 1, 2014 o 15:53

Michale,
w nowym roku życzę Ci sukcesów w prowadzaniu bloga, trzymam również kciuki za projekt inwestycyjny. Mam nadzieję, że utrzymasz tutaj ducha bloga bez paplania się w tym całym blogowym światku. Że relacje z blogomeetupów, blogowigilii, blogoforów i innych blogocudów nie przyćmią tej prawdziwej wartości, która przyciągnęła tutaj ludzi czyli finanse, ekonomia, oszczędzanie. Czego Tobie i sobie życzę :-)

Co do noworocznych postanowień – mi udaje się realizować zdecydowaną większość założonych planów. Z prokrastynacją udało mi się wygrać dawno temu na studiach i od tego czasu z roku na rok jest tylko lepiej. Czego wszystkim życzę.

Odpowiedz

Michał Szafrański Styczeń 1, 2014 o 17:27

Hej Michale,

Dziękuję bardzo za fajne życzenia. Też sobie tego wszystkiego życzę. Na szczęście blogowych okazji do „paplania” nie widzę na horyzoncie w najbliższym czasie, więc powinno być więcej „mięsa” związanego z oszczędzaniem i poprawianiem stanu finansów.

Gratuluję wytrwałości w postanowieniach. Jak widzać – da się :)

Pozdrawiam

Odpowiedz

bożena jędral Styczeń 1, 2014 o 21:21

apeluję do ciebie Michale
nie wymiguj się od blogowych spotkań 😉
to na nich dajesz się poznać innym

Odpowiedz

KaYa Styczeń 1, 2014 o 16:02

witam wszystkich w Nowym Roku. Ja zawsze od okolo 10 lat 1go stycznia wypelniam moj aktualny kalendarz postanowieniami na kolejny rok z data realizacji i musze przyznac , ze skutecznosc wynosi ok 80% . :) KaYa

Odpowiedz

Ania Styczeń 1, 2014 o 16:52

Muszę przyznać, że jestem oszołomiona Twoim blogiem! Jestem wdzięczna przyjacielowi, który mi o nim powiedział. Od jakiegoś czasu próbowałam się sama zorganizować i powalczyć o lepsze panowanie nad finansami mojej rodziny, ale stwierdzam, że była to „amatorszczyzna”. Z Tobą jest profesjonalnie, mam dużo zapału i pretekst do rozmów z moimi bliskimi, aby ich włączyć do tej walki. Do tej pory wszystko było na mojej głowie, ale uczciwie muszę powiedzieć, że miałam zawsze wsparcie i akceptację swoich poczynań od rodziny.
Pierwszy raz odsłuchałam dziś Podcast, wcześniej myślałam, że to nie dla mnie, bo jestem wzrokowcem. Jednak bardzo spodobała mi się ta forma przekazu. Robiłam notatki, a także opiłowałam paznokcie (nie miej mi tego za złe, nie było to lekceważenie, tylko efektywne wykorzystanie czasu. Zawsze brakuje mi go dla siebie, ma to związek z celami ważnymi i pilnymi :-))
Nie przychodzą mi do głowy żadne pytania, bo po prostu zachłystuję się tym co nam przekazujesz. Mam tyle rzeczy do przemyślenia, a podczas słuchania tyle sobie uświadomiłam.
Wysłuchanie Twojego wykładu spotęgowało moją sympatię do Ciebie i jeszcze bardziej Cię uwiarygodniło w moich oczach, bardziej w uszach. Masz bardzo miły głos, mówisz spokojnie, z przekonaniem. Mam zaufanie do ludzi opanowanych, zrównoważonych, emanujących życzliwością. Ludzie „nakręceni”, przesadnie ekspresyjni, naładowani energią nie przekonują mnie. Cieszę się, że Cię poznałam :-), będę czytać i słuchać!

Odpowiedz

Michał Szafrański Styczeń 1, 2014 o 17:36

Hej Aniu,

Dziękuję i gratuluję fajnych przyjaciół 😉 Pamiętaj, że wbrew temu co piszesz, ja nie jestem profesjonalistą w dziedzinie finansów. Wręcz uważam, że każdy może być takim jak ja (a nawet lepszym) i dlatego właśnie dzielę się z Wami tym co wiem, byście Wy sami stawali się dla siebie najlepszymi doradcami finansowymi.

Fajnie, że dajesz mi znać, że podcast do Ciebie trafia. Szczerze mówiąc oczekuję takich dowodów od Was. Ja wiem, jak duże znaczenie mają dla mnie podcasty innych osób i na ile łatwo „konsumować” mi ich treści, w taki sposób, ale nie wiem do końca jak Wy reagujecie na mój podcast.

Wypełnianie czasu innymi czynnościami jest jak najbardziej wskazane :) Jakże mógłbym mieć Ci to za złe – sam słucham podcastów w różnych miejscach i sytuacjach.

Cieszę się, że piszesz wprost, że podcast dobrze do Ciebie trafiał. Ja mam podobnie. Przy czytaniu artykułów mam tendencję do przewijania, skanowania wzrokiem, robienia tego w pośpiechu. Kiedyś traktowałem podcast jak marnowanie czasu, ale potem uświadomiłem sobie, że słuchając jestem w stanie także na bieżąco myśleć, analizować, dochodzić do własnych wniosków. Że po podcastach mam lawinę pomysłów, które muszę zanotować i przefiltrować. Tekst pisany tak na mnie nie działa, a przynajmniej nie w takim stopniu. Nie wiem z czego to wynika – nie analizowałem tego. Wiem jednak, że wolę przesłuchać sobie nawet godzinny podcast na jakiś konkretny temat, niż czytać to samo w ciągu 10-15 minut…

A to czy będzie to „strata czasu” czy nie – to kwestia tego, na ile potrafimy połączyć słuchanie z innymi czynnościami. Ja słucham najczęściej biegając lub w drodze (w metrze lub idąc gdzieś) więc można powiedzieć, że po prostu efektywniej wykorzystuję czas przemieszczania.

Pozdrawiam serdecznie :)

Odpowiedz

Pola Styczeń 1, 2014 o 17:25

Witaj Michale, przede wszystkim wszystkiego dobrego w Nowym Roku, dla Ciebie i Twojej rodziny. To mój pierwszy odsłuchany podcast na tym blogu, wolę wersję czytane, ale bardzo miło było słyszeć Twój głos. Temat bardzo mnie zaciekawił, więc w trakcie słuchania zrobiłam pierwszą przymiarkę do celów na rok 2014 i rozliczenia się z rokiem ubiegłym. Nie przypuszczałam też, że na planowanie trzeba poświęcić tyle czasu.Bardzo dziękuję za wszystkie rady. Pozdrawiam serdecznie.

Odpowiedz

Michał Szafrański Styczeń 1, 2014 o 17:42

Hej Pola,

Dziękuję! Nawet nie wiesz, jak się cieszę, że udało Ci się po tak długim czasie przełamać i posłuchać :) Pamiętam, że pisałaś na moim blogu przez cały 2013 rok. Fajnie wiedzieć, że przy 17-ym odcinku nadszedł w końcu ten moment…

Co do poświęcanego czasu: jeśli coś jest dla nas ważne i chce się to zrobić dobrze, to warto na to poświęcić czas. Pat Flynn ma takie fajne powiedzenie, które mi tu doskonale pasuje (On w innym kontekście go używa) – „Work hard now to reap benefits later” – „Pracuj ciężko teraz, aby „zgarniać” korzyści później”. Z planowaniem jest tak samo. Przeznaczamy czas na to, żeby porozmawiać z samym sobą i dowiedzieć się od siebie, co jest dla nas ważne. Po to, by przeznaczać nasz czas przez kolejne miesiące właśnie na rzeczy ważne i umieć powiedzieć „pa pa” tym mniej istotnym.

Pozdrawiam serdecznie :)

Odpowiedz

Krzysiek Styczeń 1, 2014 o 17:32

Kiedyś się dowiedziałem, że cel, oprócz tego, że ma być SMART, to ma być też MUSZĘ PARÓWĘ :), czyli:

Mierzalny
Uwzględniający nasze zasoby
Samodzielny
Zapisany
Ekscytujący

Pozytywnie sformułowany
Ambitny
Realistyczny
Okreslony w czasie teraźniejszym z terminem realizacji
Widoczny (czyli powiesić sobie zapisany cel gdzieś na widoku)
Ekologiczny (nie szkodzić sobie i innym)

To takie twórcze rozwinięcie SMART-a.

Odpowiedz

Michał Szafrański Styczeń 1, 2014 o 17:42

Hej Krzysiek,

Dobre :) Nie znałem tego.

Pozdrawiam

Odpowiedz

Łukasz - Rowerowe Porady Styczeń 1, 2014 o 18:07

Dzięki za kolejny, bardzo motywujący odcinek podcastu.

Ja mam czasami straszne problemy z motywacją. Pracuję w domu, nie mam szefa nad głową i czasami ciężko jest mi się zebrać w sobie, by robić to co się powinienem robić :) Ale co jakiś czas, odsłuchuję sobie któryś Twój podcast i daje to niesamowitego kopa do działania.

Na 2014 rok mam trochę planów, ale nie mówię o nich głośno, bo nie są zależne jedynie ode mnie i wolę nie spalić tematu chwaląc się tym wszędzie. Ale mam nadzieję, że będzie się czym chwalić gdy uda się je zrealizować.

Chciałbym też na ten rok postawić sobie cel, by tak jak Ty żyć jednie z bloga (i okołoblogowych tematów). Jednak wiem, że może to być bardzo trudne. Ale nikt nie mówił, że będzie łatwo :)

Odpowiedz

lwi Styczeń 1, 2014 o 18:24

Witam.

W moim odczuciu wskazówki dobrałeś nie tylko bardzo trafnie, ale też bardzo przystępnie je przedstawiłeś.

U mnie zdecydowanie pomogło planowanie w kalendarzu spotkań z sobą samym, w celu realizacji konkretnych zadań. Z początku wydawało mi się to infantylne, ale dopóki nie wdrożyłem tego systemu, moja lista zadań ciągle się piętrzyła. W tej chwili staram się w miarę dokładnie planować zadania na kolejny tydzień i rezerwuję na to odpowiedni czas/termin w kalendarzu. Dobrze jest też zdawać sobie sprawę z tego co w danym zadaniu/podzadaniu chce się osiągnąć oraz generalnie, nie przekraczać zaplanowanych terminów. Ma to kluczowy wpływ na poprawę wydajności pracy – zadziwiające jak niewiele czasem trzeba zrobić, żeby załatwić jakąś sprawę w naprawdę przyzwoity sposób. Z perfekcjonizmu można się wyleczyć

Szczerze polecam – wzrost wydajności i efektywności pracy może być zaskakujący.

Pozdrawiam.

Odpowiedz

mateusz Styczeń 1, 2014 o 18:51

czesc, jakos nie przemawiaja do mnie te podcasty, za bardzo odbiegasz czasem od tematu ;p robie 3 podejscie do wysluchania calego i jest ciezko ale poza tym blog mocny ! zycze szczescia i sukcesow w tym roku 😉

Odpowiedz

Wojtek K. Styczeń 1, 2014 o 19:58

Długi podcast 😉 Jednak dzięki niemu miałem motywację, żeby w czasie zimowych przebieżek po 5-7 km, pobiec sobie „dyszkę”. Biegam dzięki Tobie już ponad 3 miesiące i cieszę się, że bieganie nie było postanowieniem noworocznym 😉 Nie lubię niczego postanawiać z okazji 1 stycznia, jednak w tym roku planuję przebiec maraton. :)

Pozdrawiam i dziękuję,
Wojtek

Odpowiedz

Mania Grzybek Styczeń 1, 2014 o 20:14

Moje cele również zostały osiągnięte w 2013 r. a nawet udało się zdziałać więcej, niż zamierzałam. Także punkt 2 – rozliczanie się z zeszłorocznych planów był czystą przyjemnością. Solidny podcast, rzeczowy i motywujący. Dzięki i wszystkiego, czego sobie postanowisz w Nowym Roku.

Odpowiedz

Maciej Styczeń 1, 2014 o 21:23

Michał,
świetny podcast – tym razem wysłuchałem, aby nie czekać na wersję dla wzrokowców. W krótkim czasie przerobiony materiał z kilku szkoleń jak być efektywnym człowiekiem. I z wdziękiem i ze swadą i przekonywująco. Szczególnie gdy słychać, że robisz to z radością – słychać jak się uśmiechasz do nas.
Pozdrawiam
Maciej

Odpowiedz

Magdalaena Styczeń 1, 2014 o 22:36

Posłuchałam Twojego podcastu (jaki długi! – czytanie jest dla mnie wygodniejsze) i mam bardzo mieszane uczucia. Bo cały czas mam wrażenie, że podany schemat (jakkolwiek dość sensowny) pasuje tylko do niewielkiej części planów czy marzeń tj. do tych, które w przeważającej części zależą od naszego działania. A jeśli czegoś chcę i zależy to od mojej woli, to generalnie mam z górki. BTW trochę przeraził mnie pomysł motywowania się do randek z ukochaną, zamiast wybierania się na nie dla przyjemności.
A jak sobie wyobrażasz stawianie celów np. w sferze zdrowia – „w marcu będę miała dobre wyniki badań”, „nowy lek, nie spowoduje u mnie skutków ubocznych”?
Ewentualnie tych z poziomu relacji międzyludzkich „będę się lepiej dogadywać z szefem”?

I jeszcze jedno – wiem, że to tylko kwestia frazeologii, ale teksty w stylu „wszyscy wiemy, że …” nadal mnie wkurzają. Otóż ja nie mam za sobą całej listy niedotrzymanych noworocznych postanowień. Może dlatego, że zazwyczaj 1 stycznia nie jest jakąś istotną datą, która coś zmienia. Więc czemu miałabym coś zmieniać w swoim życiu akurat tego dnia?

Odpowiedz

lwi Styczeń 1, 2014 o 23:33

Nie planuje się czegoś, na co nie ma się wpływu – np. wspomnianych wyników badań. Ale za to możesz zaplanować, że zaczniesz uprawiać jogging i stosować dietę, żeby obniżyć cholesterol. Poprzez ich intensywność, będziesz mieć przynajmniej pośredni wpływ na kierunek zmian zdrowotnych.

„Dobrych relacji” też nie da się zaplanować – to kolejne pole do pracy nad sobą. Pracy np. nad tym jak reagujemy w określonych sytuacjach na konkretne zdarzenia.

Trzeba próbować kontrolować to, co kontrolować można. I tyle.

Odpowiedz

Magdalaena Styczeń 1, 2014 o 23:47

@Iwi „Nie planuje się czegoś, na co nie ma się wpływu”
No oczywiście, że się nie planuje. Ale moje doświadczenia są takie, że na większość fajnych rzeczy w życiu nie mam wpływu. A jeśli mam wpływ, to po prostu zabieram się do działania bez żadnych schematów i spisywania celów.

„Ale za to możesz zaplanować, że zaczniesz uprawiać jogging i stosować dietę, żeby obniżyć cholesterol.”
I w pewnych sytuacjach będzie to jedyne sensowne rozwiązanie. Ale takie działanie jest totalnie sprzeczne ze schematem przedstawionym w podcaście. Bo celem przykładowego delikwenta było zdrowie (żeby móc jeść tłusto i smacznie), a nie dieta.

Odpowiedz

Michał Szafrański Styczeń 2, 2014 o 00:02

Hej Magdalaena,

Co do przykładowego delikwenta: nie widzę rozbieżności ze sposobem zalecanym w podcast’cie. I w przypadku i w przypadku diety także warto je „zwymiarować”, czyli określić częstotliwość wykonywania, sposób mierzenia skuteczności działań itp. Chyba, że cele te nie są dla nas jednak ważne i uznajemy, że „jakoś to będzie” i każdy efekt będzie miły…

Pozdrawiam

Odpowiedz

Magdalaena Styczeń 2, 2014 o 00:15

No właśnie chodzi mi o to, że cele typu dieta czy przebiegnięcie maratonu dają się nieźle rozpisać według systemu SMART – np. jeśli ktoś będzie codziennie biegać według dobrego planu treningowego, to ma duże szanse na ten maraton (BTW zupełnie nie czuję, jak maraton może być czyimś marzeniem.).

Ale zdrowie czy relacje z ludźmi nie są już takie proste, przede wszystkim brakuje jasnej ścieżki dojścia do celu i względnej pewności rezultatów działania – nie ma planu na autentyczną sympatię szefa.

Odpowiedz

lwi Styczeń 2, 2014 o 10:54

No ja mam odmienne wrażenie – tz. na zdecydowaną większość rzeczy mamy bezpośredni lub przynajmniej pośredni wpływ – zarówno na nasze zdrowie jak i na sympatię szefa.

Nawet jeśli radzimy sobie dobrze nie stosując metod zarządzania czasem, nie znaczy to, że nie moglibyśmy radzić sobie lepiej. Wydaje mi się to szczególnie ważne, jeśli mamy wiele obowiązków, ról życiowych, gdy wiele osób na nas polega.

„Zdrowie” nie może być celem dopóki nie określimy go „ilościowo” np. poziomem cholesterolu.

Odpowiedz

MDW Styczeń 2, 2014 o 13:30

„BTW trochę przeraził mnie pomysł motywowania się do randek z ukochaną, zamiast wybierania się na nie dla przyjemności.”

Każdy idzie na randkę z ukochanym/ukochaną dla przyjemności. Tylko jak znaleźć na to czas? Michał mówił o tym w podcaście, „dbać o związek” to cel ważny, ale nie pilny. Więc randka się przekłada, bo dzieci, rachunki, zakupy, pranie itp. Wiem jak to jest, a nawet nie mam dzieci. Sama mam taki patent, minimum raz w miesiącu wyjście z mężem: kino, teatr, wystawa, łyżwy, spacer oświetloną starówką, cokolwiek-to daje mnóstwo przyjemności, ale zawsze są „ważniejsze” rzeczy do zrobienia. A jak jest w kalendarzu-to nie ma zmiłuj:)

p.s. pozdrawiam imienniczkę:)

Odpowiedz

Wojtek Styczeń 1, 2014 o 22:45

Właśnie dzisiaj siadłem nad spisywaniem noworocznych planów i Twoje materiały bardzo mi pomogły :) Przypomniałeś mi też o kilku lekturach, w których jest opisana metoda SMART, a do których miałem wrócić i ciągle zapominałem.

Pozdrawiam serdecznie,

Wojtek

Odpowiedz

Ania Styczeń 1, 2014 o 23:41

Witaj Michale,
dziękuję za kolejny ciekawy i praktyczny materiał. Mam do Ciebie pytanie po obejrzeniu 3 części filmu Michael’a Hyatt’a: czy miałeś możliwość obejrzeć jego materiał „5 days to your best year ever”? Zastanawia mnie jak bardzo rozwija w nim swój system dochodzenia do celu. Innymi słowy czy warto inwestować 😉 Będę wdzięczna za sugestię.
Pozdrawiam i dziękuję za wiele cennych porad.
Ania

Odpowiedz

Michał Szafrański Styczeń 2, 2014 o 00:11

Hej Aniu,

Dziękuję za komentarz. Tak – miałem szansę obejrzeć cały ten 5-dniowy kurs, co tylko utwierdziło mnie w tym, że sposób w jaki działam, jest OK. Bardzo dużo się pokrywa, z tym co mówiłem podczas podcastu. Jeśli to co mówiłem nie wystarcza Ci do sformułowania i opisania celów, to kurs Michaela na pewno bardziej Cię „przyciśnie” chociażby dlatego, że udostępnia on szablony dokumentów do pracy nad listą własnych celów. Na pewno Michael podaje wiedzę w sposób bardziej uporządkowany niż ja 😉

Wiem, że nie odpowiadam jednoznacznie, ale po prostu nie potrafię jednoznacznie odpowiedzieć. Wiele zależy od Ciebie i od tego na ile pracowicie podejdziesz do mojego podcastu. Najłatwiej byłoby pewnie, gdybym udostępnił Ci listę moich celów wraz z wszystkim motywacjami jako wzór, ale nie chcę tego robić – za dużo tam osobistych rozmów ze sobą :)

Pozdrawiam

Odpowiedz

Rafał Sobolewski Styczeń 4, 2014 o 14:48

Cześć,

Potwierdzam, kurs Michael’a Hyatt’a wymiata, mimo że nie przedstawia tam niczego rewolucyjnego, ale za to w bardzo przystępnej i motywującej formie :) Może mi się podoba dlatego, że nie jest w języku polskim, w którym za dużo moim zdaniem używa się zwrotu „udało się” odnośnie osiąganie celów. Mi się w życiu nic nie udaje 😉 Po prostu albo coś osiągam/realizuje albo nie. Zwrot „udało się” sugeruje, że nie jest to nasza zasługa, a „nie udało się”, że to nie nasza wina.

Tak więc moje życzenia na 2014 dla Ciebie Michale i Twoich czytelników: Życzę Wam żeby nic Wam się nie udało, ale żebyście zrealizowali swoje cele i marzenia!

Pozdrawiam
Rafał

Odpowiedz

Michał Szafrański Styczeń 4, 2014 o 15:08

Hej Rafale,

Dziękuję za komentarz i za życzenia. Potwierdzam z tym „udało się” – zbyt często deprecjonujemy własne zasługi w realizacji celów.

A propos celów: wracam do pracy 😉 Dzisiaj będzie nowy wpis, a może uda mi się także opublikować transkrypt do tego odcinka.

Pozdrawiam!

Odpowiedz

Aniamaluje Styczeń 1, 2014 o 23:59

Zazwyczaj czytam Twoje podcasty, bo tak jest szybciej, ale tym razem wysłuchałam. Bardzo wartościowy materiał, uwielbiam jak otwarcie mówisz, po co robisz niektóre rzeczy (np. występy w telewizji) i konsekwencję Twoich działań.

Odpowiedz

Paweł Styczeń 2, 2014 o 08:05

Dla zainteresowanych treścią i chcących pominąć zbędny wstęp polecam przeskoczyć do 18 minuty, to co jest wcześniej to dla słuchacza strata czasu.

Odpowiedz

*LESZEK* Styczeń 2, 2014 o 08:45

Trzy potajemne spotkania blogerów finansowych o których Michał mówisz ? Podejrzewałem od jakiegoś czasu istnienie niestety z Twoim udziałem „Towarzystwa Wzajemnej Adoracji”. Czy na tego typu spotkaniach następuje podział stref oddziaływania blogerów ? Podział tortu rynkowego ‚profitów’ płynących od reklamodawców ? Czyż blogerzy zamiast dzielić pomiędzy siebie rynek nie powinni aby konkurować ze sobą jakością ? Czy na fundamentach konkurencyjności nie opierają się zasady wolnego rynku ? Jak się kończyły zmowy dużych banków w celu sterowania różnymi stopami na rynkach, tylko dla osiągnięcia własnych zysków, to osoby co są w temacie wiedzą. Na szczęście dla blogerów, jak powiedział w TV prowadzący bloga „jestkultura” (Byłeś tam) nie istnieją unormowania prawne regulujące rynek blogerski (jeszcze). Czemu tak musi być, że na każdym kroku istnieją jakieś zmowy, konszachty, ustalenia o nie wchodzeniu sobie w drogę, wzajemne polecanie się (jak rozejrzysz się po rynku to zauważysz, że istnieją również lepsze jakościowo blogi niż te które polecasz z prawej strony). O ile za siebie Michał możesz być pewny, to czy jesteś pewny za jakość Twojego ‚towarzystwa’ ? Czy naprawdę Twój punkt widzenia nie dostrzega w tego typu układach nic nieetycznego ? Choć sobie z tego być może nie zdajesz sprawy, to zaczynacie tworzyć monopol na rynku blogów finansowych. I znowu nasuwa się pytanie: Jakie szanse przy Was mają blogerzy z poza Waszego układu chcąc zaistnieć ?

Odpowiedz

Michał Szafrański Styczeń 2, 2014 o 10:51

Hej Leszek,

Moja odpowiedź będzie emocjonalna, ale to Ty uderzyłeś w stół. Nie zamierzam pisać w tym temacie więcej, bo sądzę, że Ty i tak „wiesz swoje i wiesz lepiej”. Więc tylko tyle:

Proszę Cię bardzo i wprost – wylecz się z tego poszukiwania wszędzie spisków! Gdy czytam, to co piszesz, to od razu maluje mi się przed oczami taki Twój obraz (wybacz jeśli nieprawdziwy, ale sam się o to prosisz): jak idziesz na spotkanie ze znajomymi, to zabierasz dyktafon, bo nigdy nie wiadomo kiedy ktoś Cię będzie chciał „przekrecić”. Niby to tylko Twoi znajomi, ale na pewno mają jakiś interes w tym, żeby się z Tobą spotkać. No przecież by się nie spotykali, gdyby go nie mieli. Albo i gorzej – pewnie chcą Cię od razu upić i wyciągnąć od Ciebie numer konta, PIN do karty itd, albo wręcz zmuszą Cię do podpisania. Stawiają piwo? Niemożliwe. Na pewno coś wsypali do środka…

Czy naprawdę jak chcesz się z kimś spotkać i porozmawiać, to traktujesz go jak wroga albo kimś z kim będziesz knuł, jak zrobić w konia innych?

Jeśli nie (a mam nadzieję, że nie), to dlaczego w kółko mnie i innych o to podejrzewasz? Co Ci daje powody do tak wypaczonego postrzegania otaczającej rzeczywistości? Naprawdę zastanawiam się czy w ogóle jest sens wchodzić w tą dyskusję z Tobą, bo wydaje mi się, że mamy kompletnie różne podejście do świata. Tak różne, że mi się po prostu w głowie nie mieści, to co piszesz. Te Twoje sformułowania typu: „układy, konszachty, nieetyczne, monopol” itp. – nie wiem czy Ty próbujesz mnie obrazić, sprowokować, czy naprawdę tak myślisz…

Dla Twojej i innych informacji: prowadzę największy w chwili obecnej blog finansowy w Polsce (poza blogiem Maćka Samcika). Czekałem z jakimikolwiek propozycjami współpracy dla innych do momentu, w którym będę największym, albo jednym z największych. Dlaczego? Właśnie dlatego żeby nie być posądzanym o to, że próbuję się „przewieźć na czyichś plecach”. A i tak – pomimo, że staram się wspierać inne, mniejsze blogi – to posądzany jestem o to, że próbuję wybić się na ich popularności. Zaproponowałem współpracę mniejszym ode mnie blogerom. Części pomysł luźnego i niezobowiązującego spotkania się spodobał, a część nie chciała o tym słyszeć. Życie. A po spotkaniu od razu pojawiły się pomysły na współpracę, które udaje się skutecznie wdrażać w życie.

Współpracuję z tymi blogerami, których znam. Których czytałem zanim wystartowałem, którzy są nastawieni na współpracę, którzy sami pokazali mi się jako fajni ludzie w naszej wielomiesięcznej korespondencji, którzy nie podchodzą do innych „jak pies do jeża”. Uważam, że taka współpraca jest potrzebna. Jej celem jest wymiana doświadczeń – także po to by każdy z nas nie musiał marnować czasu. Rozmawiamy o swoich dylematach, o tym na ile dopiekają nam komentujący, jak sobie radzić z niemerytorycznymi komentarzami, jak skutecznie informować Czytelników o nowych treściach, wspieramy się nawzajem, gdy mamy swoje dołki. Chcesz przykładu? Krzysiek z Metafinansów miał swój gorszy czas. Od lutego 2013 mało co pisał. Po naszym spotkaniu wrócił do regularnego pisania bloga. Takiego dostał kopa motywacyjnego. I o to w tym wszystkim chodzi. Poza tym zastanawiamy się także czasami nad tematami, ale generalnie każdy realizuje po prostu swoją strategię. Ja nie mam czasu czytać wszystkich blogów, podobnie inni. Dlatego nawzajem informujemy się o swoich najciekawszych wpisach. Jeśli któryś się nawzajem spodoba – linkujemy. Dobre treści warto promować – o ile wiemy, że mogą się spodobać Czytelnikom. I to cała wielka współpraca. Tylko tyle i aż tyle – bo w Polsce nawet o taką elementarną współpracę między blogerami jest trudno. Ja tego nie rozumiem i nie akceptuję – dlatego wychodzę z propozycjami do innych. Ale jak czytam taki komentarz jak Twój, to zaczynam rozumieć skąd się bierze ta niechęć do jakiejkolwiek współpracy…

Nie byłoby akcji „Elementarz Inwestora”, gdyby nie ta krytykowana przez Ciebie jawnie współpraca blogerów. Nie byłoby kilku innych inicjatyw, o których jeszcze nie słyszałeś. Rozmawiamy, ścieramy się, zgadzamy się w grupie kilku osób przede wszystkim po to, by robić lepsze blogi – dla Czytelników i dla nas.

Zastanów się, czy i w jaki sposób Ty przyczyniasz się do tego, na czym tak bardzo Ci rzekomo zależy, czyli lepszych jakościowo blogów… Moim zdaniem – nie pomagasz.

Dla jasności: były osoby, które były zaproszone do współpracy, ale się na nią nie zdecydowały. Nie chciały się spotkać, nie chciały dyskutować otwarcie. Współpraca ma charakter dobrowolny i jednocześnie wszyscy musimy się czuć z tym dobrze. W tej nieformalnej grupie, która się zawiązała, jest w tej chwili 7 blogów. Żaden z nas nie ma problemu z tym żeby ujawnić innym, np. planowane tematy – także takie, których nie chce nam się samodzielnie poruszać. Tak pojawiają się również takie pomysły, że ktoś inny może u siebie napisać na dany temat bo ma akurat do niego „wenę”. Czy na tym według Ciebie polega „ograniczanie konkurencji”? Ja Ci powiem tak – oczywiście, że będziemy się próbowali trzymać w takiej grupie, która jest nastawiona na współpracę. Ja szukam ludzi podobnych do siebie.

Ja mam proste zasady: nastawiony jestem na współpracę z każdym, ale muszę wierzyć, że będzie to dobra współpraca. Taka, w której 1+1 czasami równa się 3. Na inne scenariusze szkoda mi czasu i energii życiowej. A Twój zjadliwy komentarz i pomówienia (w zasadzie mogę tak chyba stwierdzić) wyssały mi trochę energii życiowej. I zamiast pisać kolejny artykuł, to zżymam się odpowiadając na Twoje pytania…

Jeszcze na koniec kilka kamyczków do Twojego ogródka i odpowiedzi wprost żeby nie było niedomówień:

– Nie widzę niczego nieetycznego we współpracy tych kilku blogerów.

– Pisanie o monopolu jest po prostu… śmieszne? Tragiczne? Brakuje mi słów… Skoro, jak twierdzisz, jest tyle blogów o dużo lepszych treściach, to o jakim monopolu mówisz? Przecież jakość się broni, czyż nie? Zresztą lepiej mi nie odpowiadaj

– Nie ma żadnego podziału „tortu profitów od reklamodawców”. Czy naprawdę uważasz, że reklamodawcy są na tyle naiwni, by dawać sobie narzucić coś, co nie jest zgodne z ich oczekiwaniami?

– Tak – wolny rynek opiera się na konkurencji. I ja jak najbardziej jestem za konkurencją. I uważam, że „staję na uszach” żeby robić dobry blog i nawet „ciągnę za uszy w górę” innych żeby też robili jak najlepsze blogi. Uważam, że w Polsce jest ZA MAŁO dobrych blogów finansowych. Wielu autorom kończy się „paliwo” po jakimś czasie. Wiem, że i ja będę miał kiedyś gorsze chwile. Po to zawiązaliśmy współpracę żeby się wspierać i pomagać sobie przetrwać gorsze chwile. Mi pomagają je przetrwać Czytelnicy, ale nie każdy ma tak zaangażowanych Czytelników. Trudno jest pisać, gdy nie ma się sprzężenia zwrotnego (feedback). A jak ktoś, przy swoich dobrych chęciach, dostaje czasami więcej kopniaków niż wyrazów poparcia, to dopiero może zdołować. Dobrze mieć w takich momentach kogoś, kto rozumie blogera i potrafi go wesprzeć własnym doświadczeniem i przemyśleniami. Temu służy m.in. nasza współpraca.

– Powtarzasz się z pytaniem „Jakie szanse mają inni blogerzy…” – już chyba je zadawałeś w kontekście działań SEO. Każdy bloger ma szansę żeby zaistnieć! W Internecie to żaden problem, o ile tylko się chce! Ja szedłem 1,5 roku temu od zera i jakoś się udało. Dzielę się tym co robiłem otwarcie – na blogu, w podcastach. Jeśli tylko ktoś chce z tej wiedzy skorzystać i ma chęć do ciężkiej pracy nad sobą i nad treściami, to nic nie stoi na przeszkodzie, by osiągnął to co ja lub dużo więcej (bo ja także mówię o moich błędach, z których inni mogą wyciągać naukę). Nie rozumiem czego Ty oczekujesz? Że będę siedział z założonymi rękami i spoczywał na laurach po to, by inni mieli szansę nadążyć? To Wy wymagacie ode mnie więcej. A ja po prostu robię co mogę (w miarę moich ograniczeń), by to dostarczyć.

Tyle w temacie. Lubię czasami to Twoje sceptyczne podejście, bo zmuszasz mnie do wysiłku. Ale dzisiaj mi po prostu ręce opadły, jak przeczytałem ten Twój wywód i spiskowe teorie. Autentycznie mi przykro – także dlatego, że odpowiadam Ci w tak emocjonalny sposób…

Pozdrawiam

Odpowiedz

MDW Styczeń 2, 2014 o 13:08

Michał! No co Ty! Nie karm trolla:)

Odpowiedz

Michał Szafrański Styczeń 2, 2014 o 14:15

Hej MDW,

No właśnie sęk w tym, że ja Leszka nie odbierałem jak trolla. Ma swój specyficzny sposób komentowania od zawsze…

Pozdrawiam

Odpowiedz

MDW Styczeń 2, 2014 o 13:22

Jak już pisałam, wole wpisy od podcastów, ale że miałam czas, to przesłuchałam. Tym bardziej, że jestem właśnie w trakcie ustalania własnej listy Cele 2014:)

Streszczenie dla tych co nie mają 40 min:

1. Znajdź czas na planowanie (porządny plan może zająć kilka godzin/wieczorów
2. Rozlicz się ze sobą ze swoich zeszłorocznych planów (lub z tego co Ci się udało/nie udało)
3. Spisz cele na kartce (spisać wszystkie, w dowolnej kolejności, segregacja jest później)
4. Doprecyzuj cele zgodnie z metodą SMART (czyli cele powinny być konkretne, mierzalne, związane z działaniem, realistyczne i określone w czasie). Np „do 31.03.2014 schudnę 5 kg i będę ważyć 55 kg” zamiast „schudnę w tym roku”
5. Określ 5 powodów, dla których każdy cel jest ważny (zarówno pozytywy wdrożenia, jak i negatywny „zaniechania”). Jeśli nie możesz znaleźć 5 powodów, to może cel nie jest taki ważny?
6. Cele powinny obejmować wszystkie obszary życia (praca, rodzina, zdrowie itp)
7. Wybierz 5-10 celów z listy (wszystkich nie dasz rady zrealizować).
8. Do każdego celu wybierz jedno działanie (żeby zacząć)
9. Wyznacz czas na działania z punktu 8 (wpisz do kalendarza, żeby bieżące wydarzenia nie „ukradły” Ci czasu)
10. Regularnie sprawdzaj postępy (wyznacz datę swojego „sprawdzam”, pod koniec miesiąca/kwartału).

Uwaga, zrobiłam tu okrutne skróty i żeby załapać sens należy jednak przeczytać transkrypt bądź podcast jednak wysłuchać!

Mam nadzieję, że się Michał nie obrazi za to krótkie streszczenie, ale słuchanie dla niektórych (np dla mnie) to ogromny wysiłek. Muszę robić notatki, bo zupełnie nic nie zapamiętuje.

Przy okazji mam pytanie: w jakich obszarach poza rodziną i pracą można wyznaczać cele? Macie jakieś propozycje? Wypisałam zaledwie 4 cele (3 do których jestem mocno przekonana), a tu słucham o ograniczeniu się do 10-stąd podejrzenie że czegoś nie wzięłam pod uwagę;)

Odpowiedz

Magda Styczeń 3, 2014 o 08:45

MDW: Wielkie dzięki za to streszczenie. Właśnie miałam przesłuchać ponownie w celu tej czynności. Mam to dzięki Tobie :) Pozdrawiam.

Odpowiedz

Michał Szafrański Styczeń 3, 2014 o 14:49

Hej MDW,

Michał absolutnie się nie obraża za Twoje streszczenia :) A ja perwersyjnie cieszę się, że robisz notatki, bo dzięki temu zapamiętujesz 😉

Co do Twojego pytania: cele można sobie wyznaczać we wszystkich obszarach. Przykłady, których nie wymieniłaś: własna edukacja, dobroczynność, relacje ze znajomymi, zdrowie, kondycja/sport, cele finansowe, zmiana nawyków, których nie uważa się za właściwe itp.

Pozdrawiam

Odpowiedz

Magdalaena Styczeń 3, 2014 o 15:15

Michał
„Co do Twojego pytania: cele można sobie wyznaczać we wszystkich obszarach. Przykłady, których nie wymieniłaś: własna edukacja, dobroczynność, relacje ze znajomymi, zdrowie, kondycja/sport, cele finansowe, zmiana nawyków, których nie uważa się za właściwe itp.”

No właśnie, jak wyobrażasz sobie realizowanie celów w zakresie relacji ze znajomymi? Albo w zakresie zdrowia? Pisałam już wcześniej i powtórzę jeszcze raz, że IMHO te sprawy w minimalnym stopniu zależą od mojej woli i od moich starań.

Odpowiedz

Michał Szafrański Styczeń 3, 2014 o 15:37

Hej Magdalaena,

Wiesz – niektórzy są tak zapracowani, że przekładają „telefon do przyjaciela” lub „spotkanie” na kolejny tydzień i kolejny i później mija kilka miesięcy bez kontaktu z osobami, które uważają za ważne dla siebie. Też tak czasami mam i to nie dotyczy tylko mnie – czasami jest to obustronne – po prostu nie możemy się spotkać. I w takim przypadku planowanie z wyprzedzeniem pomaga. Przykład celu „raz na dwa tygodnie w czwartek wieczorem organizuję spotkanie dla przyjaciół”. Efekt: po jakimś czasie masz zadowolonych znajomych, którzy wprost są Ci wdzięczni za to, że „animujesz” takie spotkania.

Zdrowie – w kontekście dbania o aktywność fizyczną – czyli prewencja. To może być i aktywność typu bieganie (czyli dosyć angażująca), jak i proste cele okresowe z przypomnieniami, np. „co 2 godziny wstaję od komputera, robię 10 przysiadów, 10 skłonów…”. Przykład podałem banalny, ale to tylko przykład. Nasz kręgosłup będzie nam bardzo wdzięczny. Wielu chorobom „cywilizacyjnym” można zapobiec odpowiednią profilaktyką albo zminimalizować szanse ich wystąpienia.

Widziałem, że tam wcześniej przewijał się wątek relacji z szefem. Moim zdaniem można zrobić bardzo dużo, by relacje były dobre. Także w zakresie rozwoju własnych zdolności rozumienia celów i potrzeb innych 😉 A jeśli nie można się dogadać z szefem, to celem może być również jego zmiana na lepszego szefa – w dowolnym możliwym i akceptowalnym dla Ciebie scenariuszu. Tkwienie w jakiejś relacji, która nie jest według Ciebie OK, uważam za słabe 😉 I zaniechanie stawiania sobie celów w tym obszarze (o ile naprawdę to nam doskwiera) jest jeszcze słabsze. Ja zawsze miałem świetnych szefów :-)

Pozdrawiam

Odpowiedz

Magdalaena Styczeń 4, 2014 o 15:27

„Wiesz – niektórzy są tak zapracowani, że przekładają “telefon do przyjaciela” lub “spotkanie” na kolejny tydzień i kolejny i później mija kilka miesięcy bez kontaktu z osobami, które uważają za ważne dla siebie.”

Być może są osoby, które mają takie problemy, ale ja mam wrażenie, że jest odwrotnie – tj, że nie kontaktujemy się z ludźmi, którzy nie są dla nas ważni. Że jeśli np. lata temu straciłam kontakt z większością z kolegów z liceum, to znaczy, że łączyła nas tylko przelotna znajomość. Że jeśli spotkania „nie wychodzą”, to nie ma sensu organizować ich na siłę.

„Zdrowie – w kontekście dbania o aktywność fizyczną – czyli prewencja. To może być i aktywność typu bieganie (czyli dosyć angażująca), jak i proste cele okresowe z przypomnieniami, np. “co 2 godziny wstaję od komputera, robię 10 przysiadów, 10 skłonów…”. Przykład podałem banalny, ale to tylko przykład. ”

Na podstawie tego, co piszesz, wnoszę że nie masz poważnych problemów ze zdrowiem. Bo dzięki tak rozumianej profilaktyce można uniknąć tylko niewielkiej części chorób. A potem okazuje się, że latanie po lekarzach i grzeczne branie leków to za mało, żeby dobrze się czuć, nie mówiąc o powrocie do prawdziwego zdrowia. Nie będę wchodzić w szczegóły dotyczące moich własnych problemów, ale znam wiele osób, które są w tej sytuacji np. w związku z tarczycą.

Odpowiedz

Lapeno Styczeń 2, 2014 o 14:23

Dziękuję za kolejny podcast. Wracając do domu na piechotę będę miał czas na wsłuchanie się „na spokojnie”.

Jedna rzecz. Bardzo zależy mi na poszukiwaniach tych „strength points”. Podany przez ciebie link prowadzi do strony: http://www.strengthsfinder.com/home.aspx, gdzie można kupić dwie książki oraz jest odnośnik do https://www.gallupstrengthscenter.com/Purchase/ – gdzie za 9,99 USD oferowany jest „Strengths Discovery Package”. To jest prawidłowe (w sensie płatnego kontentu) czy może test ten jest dostępny za free w innej lokalizacji.

Odpowiedz

Michał Szafrański Styczeń 2, 2014 o 17:12

Hej Lapeno,

Jesli chcesz zrobić sobie ten test, to są dwie opcje: albo wykupienie testu na stronie StrengthsFinder za 9,99 USD, albo… kupienie za 12-13 USD książki, która opisuje szczegółowo wszystkie 34 „specyfikacje” mocnych stron (wraz ze wstępem skąd takie badania, na czym polegają itp.). W tej książce jest kupon (wklejona kopertka z kartą-zdrapką), który wpisujesz w Internecie i przeprowadzasz ten test… który jest do kupienia za 9,99 USD. Czyli za ciut więcej otrzymujesz książkę z możliwością przeprowadzenia testu. Oczywiście książkę warto dorzucić do jakiegoś większego zamówienia w Amazonie. Jak zamawiasz z UK, to transport do Polski chyba powyżej 25 funtów masz już bezpłatnie.

Książka jest o tyle lepsze, że w samym teście w Internecie poznajesz tylko swoje najmocniejsze 5 stron. I dostajesz szczegółowy opis tylko do nich. W książce masz szczegółowo opisane wszystkie 34 rodzaje.

Jak już będziesz kupował i do tego jesteś żonaty, to warto zrobić test i Żonie i sobie. Książka opisuje też w kilku punktach (niezbyt obszernie niestety), jak z każdym typem osoby można pracować. Przydatne. Jeśli partner ma cechę „Achiever” albo „Includer”, to dowiadujesz się co dla tej osoby może być ważne. Pozwala poszerzyć horyzonty 😉

Pozdrawiam

Odpowiedz

Ania Styczeń 2, 2014 o 14:57

Michale witaj ponownie,

dziękuję za odpowiedź na wczorajsze pytanie. Myślę, że to co usłyszałam u M. Hyatt’a i Twoje doprecyzowanie tematu powinno mi już wystarczyć. Szablony, o których piszesz raczej nie będą mi potrzebne. Zamierzam chwycić byka za rogi, choć ograniczę się do mniejszej ilości celów do osiągnięcia albo może inaczej: nie każdy z celów, do których dążę sprawia mi jednakową trudność. Z niektórymi radzę sobie naturalnie i nie wymagają tak drobiazgowego planowania i nadzorowania :)

A teraz trochę poza tematem. Wczoraj byłam zafascynowana wizją osiągania swoich celów, dzisiaj mogę dopisać coś jeszcze 😉 Michale, ogromne dzięki za to jak działasz poprzez swojego bloga. Czytam go od ponad roku i krok po kroku wcielam w życie Twoje sugestie. Jestem samodzielną mamą w związku z tym dochody mam tylko z jednego źródła (ok. 3200 – 3500 zł netto/miesiąc), nie jest tego wiele ale z roku na rok pensja się powiększa. Brak mi jednak bardzo poczucia tzw. luzu czy zabezpieczenia finansowego. Dzięki temu co piszesz powoli pojawia się światełko w tunelu. Dobrą metodą na uświadomienie sobie odpływu niepotrzebnych pieniędzy stało się dla mnie spisywanie przychodów i codziennych wydatków, zmiana operatora tel. komórkowego, pozbycie się małych kredytów i wiele innych drobiazgów.
Podjęłam też w międzyczasie ważną decyzję dotyczącą kupna mieszkania pod wynajem. Słowo się rzekło i od czerwca jestem właścicielką kawalerki, o którą „bili” się potencjalni lokatorzy :) Niewielki remont wykonany siłami rodzinnymi, meble odnawiane własnoręcznie. Rata kredytu hipotecznego w wysokości oscylującej póki co około 580 zł spłaca się pięknie. Oby tak dalej…

Michale, bardzo chciałabym jeszcze pouczyć się razem z Tobą inwestowania ale w moim przypadku najpierw budowanie „poduszki bezpieczeństwa”. Na chwilę obecną będę teoretykiem 😉 chociaż boję się trochę czy nie żądam od życia (czytaj: swojej pensji) zbyt dużo. W końcu ile można z niej wycisnąć a gdzieś tam jest jeszcze marzenie o posiadaniu motocykla i podróżach po Europie…

Dzięki Twoim tekstom moja świadomość finansowa jest coraz większa. Jeśli pozwolisz, za pośrednictwem Twojego bloga chciałabym zachęcić wszystkie samotne mamy czy samotnych tatusiów do nie ulegania stereotypowi samotnego, bezradnego i tym samym wymagającego pomocy rodzica. Jestem przykładem na to, że można całkiem nieźle sobie radzić: pracować, szkolić się, awansować, mieć czas dla dziecka, samodzielnie posiadać i co ważniejsze spłacać kredyt hipoteczny (z portfela lokatorów 😉 ) i być może jeszcze kiedyś w przyszłości zwiedzać na motorze Europę.

Odpowiedz

Michał Szafrański Styczeń 3, 2014 o 14:52

Hej Aniu,

Dziękuję za to co piszesz. Fajnie, że moja szeroko rozumiana twórczość Ci się przydaje :)

Zauważyłem, że Pat Flynn także nagrał ostatnio podcast o stawianiu sobie celów i to właśnie z Michaelem Hyattem. Przesłuchałem dzisiaj w połowie i warto żebyś też go sobie posłuchała: http://www.smartpassiveincome.com/best-year-ever-michael-hyatt/

I… trzymam kciuki za Twoje motorowe zwiedzanie Europy.

Pozdrawiam ciepło

Odpowiedz

*LESZEK* Styczeń 2, 2014 o 15:31

Hej Michał. Dziękuję Ci za ’emocjonalne’ zobrazowanie Twojego punktu widzenia. Nie ma nic złego w emocjach, wtedy jesteśmy bardziej autentyczni. Nie przez przypadek mój komentarz zawarty jest w pytajnikach. A podejrzenia i pytania (choć czasem ciężkie w słowach) to jeszcze nie są stwierdzenia. Twoja mowa w podcaście o trzech spotkaniach o których nie wiemy, zadziałały na mnie jak ‚Enter’ na moje przemyślenia. Z pewnością mogę się mylić, bo któż nie jest nieomylny. Jednak lubię czytać blogi finansowe i poza merytoryczną ich zawartością, zwracam również uwagę na całą otoczkę bloga. Uwierz mi, że analizując całość bloga można wyczuć, wysnuć wnioski z wzajemnych powiązań pomiędzy blogerami. Podałeś przykład Krzyśka z Metafinansów. Pozwolisz, że podam jeden z moich przykładów. Sorry, ale muszę używać nazw własnych blogów, bo inaczej byłbym niewiarygodny. 29.12 na blogu LiveSmarter odbyła się dyskusja w temacie alternatywy dla Meritum Bank i lokowania środków w SKOK-ach. Jeden z komentujących odpowiadając na pytania napisał, że temat zakładania lokat w SKOK dobrze opisuje Polcan na blogu FpG (swoją drogą też go kiedyś polecałeś ale potem pojawiła się Twoja grupa) bez podawania linku i nawet pełnej nazwy bloga. W 100% mogłem się zgodzić z tym komentującym. Co jednak zrobił admin tegoż bloga ? Po chwili wyciął ten komentarz dotyczący Polcana, a wstawił swój, z linkiem do appfunds do trochę nieaktualnego rankingu lokat z 2 grudnia. Poza tym z całym szacunkiem dla Zbyszka, ale nie jest On specjalistą od SKOK-ów. Podałem przykład tylko jednostkowego przypadku (jest ich więcej), ale czy tak ma wyglądać Wasza współpraca ? Wiem że nie odpowiadasz za poczynania innych, nie znam życia blogowego od środka (nie jestem blogerem, ani aspirującym do tego by nim być), mogę tylko pokusić się o własny subiektywny komentarz, jak to wygląda z mojej strony ekranu. Jeszcze raz dziękuję Ci Michał i cenię Cię za to, że nie unikasz tematów których istnienia w Twej codziennej gonitwie być może nawet nie zauważasz. Nieformalna grupa 7 blogów ? :) http://www.youtube.com/watch?v=9iteRKvRKFA

Odpowiedz

njusacz Styczeń 2, 2014 o 15:47

Jak już ruszony został wątek kliki blogerskiej, to radzę Wam zajrzeć do świeżutkiego rankingu blogów finansowych u njusacza (zlinkowane pod moim nickiem – kliknijcie w niego, bo tu jakaś dziwna cenzura jest w komentarzach).

Odpowiedz

Michał Szafrański Styczeń 2, 2014 o 17:01

Hej Njusacz,

Dzięki za przygotowanie zestawienia. Co do cenzury w komentarzach: jeśli jakiś komentarz Ci „wcięło”, to będę wdzięczny za informację przez stronę „Kontakt”. Generalnie WordPress + Akismet robią mi coś takiego, że większość komentarzy z linkami ląduje bezpośrednio w spamie. Normalne komentarze od nowokomentujących (tych, którzy jeszcze nie komentowali) trafiają do moderacji i w zasadzie wszystkie akceptuję :)

Pozdrawiam!

Odpowiedz

Marta Styczeń 3, 2014 o 00:28

Michał,

Czy kupiłeś kiedyś lajki na FB?

Odpowiedz

Michał Szafrański Styczeń 3, 2014 o 00:46

Hej Marto,

Nie robiłem tego i nie uważam, by miało to jakikolwiek sens. Być może ma to znaczenie dla agencji reklamowych pracujących dla klientów i rozliczających się z pozyskanej w ramach jednej akcji liczby „fanów”, ale długofalowo takie działanie jest moim zdaniem kompletnie nieskuteczne. Poziom zaangażowania takich „kupowanych” fanów jest prawdopodobnie zerowy…

Pozdrawiam

Odpowiedz

Marta Styczeń 3, 2014 o 20:51

Wobec tego chciałabym zobaczyć wykres lajków na Pana stronie na FB, ponieważ śledze ich wielkość i pewnego ranka ich wartość nagle skoczyła o 250-300.
Nawet biorąc pod uwagę telewizję, to nie-mo-żli-we

Odpowiedz

Michał Szafrański Styczeń 3, 2014 o 21:30

Hej Marta,

Szeroki uśmiech u mnie wywołałaś. A dlaczego uważasz, że jest to „nie-moż-li-we”? I dlaczego miałbym Cię próbować przekonywać skoro Ty wiesz swoje? 😉

I konstruktywnie zapytam: co zrobisz lub co zmienisz w swoim postępowaniu, jeśli okaże się, że nie masz racji? Chciałbym wiedzieć, że warto wyszperać dla Ciebie ten wykres i udowadniać Ci, jak duża może być organiczna dynamika z jednego dnia…

Odpowiedz proszę :) – jako reply na powyższy komentarz, bo chyba osiągnęliśmy maksymalny poziom zagnieżdżenia rozmowy w tych komentarzach u mnie.

Pozdrawiam

Odpowiedz

njusacz Styczeń 3, 2014 o 12:58

Michał, dla jasności, ja tego zestawienia nie przygotowywałem. To, że wpisałem tu nick „Njusacz”, miało służyć tylko i wyłącznie podlinkowaniu wpisu u tego człowieka, bo w treści komentarza linki nie przechodzą …

Odpowiedz

Michał Szafrański Styczeń 3, 2014 o 15:06

A ładnie to się tak podszywać i pracować na reputację Njusacza? 😉

Odpowiedz

Paweł Stopka Styczeń 2, 2014 o 21:28

Witaj Michale – uczę się od Ciebie jednak dużo :D- a to cieszy, że można się rozwijać na każdym kroku – dziękuje i życzę sukcesu w blogowaniu i bycia liderem w blogowym świecie finansów i oszczędzania. Może wówczas ludzie zaczną doceniać innych ludzi, a nie za sprawą PR, i TV ludzi którzy bełkoczą :D.

Co do tematu : uważam, że ważne w planowaniu celów jest również to by ten Cel był nasz – byśmy nie próbowali realizować cudzych celów :)

P.S nie rozumiem o co chodzi tym ludziom odnośnie twojego sukcesu?- zazdroszczą?

Pozdrawiam Paweł Stopka
mybankier.com

Odpowiedz

Maciek Styczeń 2, 2014 o 22:02

Super podcast, sam stosuję spisywanie celów na cały rok od kilku lat już i mogę potwierdzić że to przynosi efekty. W tym roku trochę się uśmiałem nawet, bo osiągnąłem cele o których zapomniałem że spisywałem je rok wcześniej w sylwestra, było to miłe zaskoczenie.
A zaraz przewertuje obecne pod kątem rad z tego podcastu, bo uświadomiłem sobie, że nigdy jakoś nie zastanawiałem się nad umotywowaniem tej noworocznej listy.

dzięki i trzymaj tak dalej

Odpowiedz

aga Styczeń 3, 2014 o 01:01

Trafiłam tu dziś przypadkiem – jestem pod wrażeniem. Tematyka w mojej ocenie ciekawa dla każdego – pewnie większości z Nas przeszkadzają wyciekające pieniądze. Ja spisałam w notatniku 10 pkt i zaczynam wdrażać!!

życzę sukcesów w planowaniu nie tylko wydatków ale w planowaniu w ogóle

Odpowiedz

njusacz Styczeń 3, 2014 o 09:01

Przejrzałem sobie ostatnio dokładniej tego bloga, bo trafiłem na niego niedawno, zupełnie przez przypadek. Zawartość, jak zawartość, sprawy tu opisywane są dla mnie banalne. Zszokowany jestem jednak czym innym … lekturą komentarzy. Zszokowany jestem faktem, dla jak wielu osób, banały o których pisze autor, są czymś nowym i odkrywczym, co wywołuje u nich wręcz poznawczą ekstazę.

Całość wygląda niezmiernie komicznie, bo wchodzi się na bloga, gdzie gospodarz prawi o oczywistych oczywistościach, a niby dorośli ludzie, tak komentują wątki, jakby odkryli, że ziemia nie jest płaska :)

Odpowiedz

*LESZEK* Styczeń 3, 2014 o 10:36

Njusacz. Zapewne uważasz, że Twój ranking co go tu tak usilnie reklamujesz jest odkrywczy i zjawiskowy. Dla wielu jest tylko oczywistą oczywistością.

Odpowiedz

njusacz Styczeń 3, 2014 o 12:56

Leszki, raport raportem, to tylko sucha statystyka, jednak okraszona równie ciekawymi, jak i tutaj, komentarzami obserwatorów rzeczywistości. Pozwólcie, że zacytuję:

„No i to pokazuje mit „niezależności” blogosfery. Na szczycie masz:
– Samcika, czyli etatowego dziennikarza wyborczej,
– Rybińskiego, czyli medialnego rektora uczelni walczącej o życie zaraz pod nimi liczne grono piszących pod logo instytucji finansowych, które ich zatrudniają.

A u „blogerów pełną gębą” dwóch kolesi, którzy właśnie uruchamiają komercyjne projekty z dziedziny zarządzania i inwestycji dla klasy średniej. A zaraz pod nimi dystrybutor newslettera „kupujcie złoto za dwa grosze, bo taniej nie będzie”. Czyli blog jako wsparcie własnej działalności gospodarczej.

Czyli niezależność blogerów (przynajmniej tych opiniotwórczych) to bujda na resorach. Albo promują wizerunek swoich pracodawców albo własnej działalności gospodarczej.

W całej tej masie jest ledwie kilka przykładów, gdzie autorzy piszą dla siebie, nie dla poklasku, pieniędzy, etc. I nie są to miejsca ze szczytu. A przecież pierwotnie blogi miały być właśnie dla takich autorów”

Cudnie, co? Jednak sądzę, iż wielu odwiedzających to miejsce i tak nie wyciągnie z tego żadnych konstruktywnych wniosków. Typowo polska mentalność. Popadanie ze skrajności w skrajność. Z etapu „ciemniaka”, do etapu ślepego podążania za swoim „guru”. :-)

Odpowiedz

Michał Szafrański Styczeń 3, 2014 o 15:18

Hej Njusacz (albo nie wiem kto, bo z komentarza wyżej wynika, że to kto inny),

A ja mam do Ciebie apel żebyś powstrzymał się z przeklejaniem komentarzy z innych blogów. Ten wygląda na pisany przez jakiegoś frustrata, któremu rzeczywistość się nie podoba, ale oczywiście on jest ponad to.

Wyśmiewasz się z Czytelników mojego bloga i jeszcze podpierasz się argumentem „typowo polskiej mentalności”, której Twój komentarz jest typowym przejawem. Czy dostrzegasz to Twoim wprawnym okiem „obserwatora rzeczywistości”?

Nie dość, że się wyśmiewasz (w tym komentarzu i powyżej), to dodatkowo nie powiedziałeś niczego konstruktywnego. Takie komentarze nadają się do kasowania.

Pozdrawiam

Odpowiedz

lwi Styczeń 3, 2014 o 10:56

Różnie bywa.

Dla mnie uciążliwa jest ilość reklam – zarówno produktów jak i autoreklamy. To już zdecydowanie ponad 50% treści bloga. Ciężko się przez to przebić – niemniej dla niektórych osób to również może być pewną wartością. Zresztą tak jest wszędzie.

Do zestawienia możesz dodać:
http://www.eportfel.com/?q=blog/1&page=17

Odpowiedz

Monika P Styczeń 3, 2014 o 12:04

Drogi Michale , dziekuje badzo za bardzo motywujacego bloga .Po raz pierwszy zastanawiam sie nad finansami domowymi i od dzis zbieram wszytskie paragony jakie tylko wpadaja mi w rece . Mam tylko jedem poblem , moj maz nie jest az tak entuzjastycznie nastawiony do tego jak ja wiec zobaczymy jak z tym bedzie . Po odsluchaniu podcastu spisalam sobie moje cele i gole na ten rok ( pierszy raz w zyciu) , i doszlam do wnoisku ze wszystko jest mozliwe (w miare mozliwosci oczywiscie ) , powstrzymujemy sie tylko samo siebie nic w kierunku osiagnieciu tyc celow nie robiac.
Naprawde mam jaksc iskierke nadziei ze faktycznie ten rok bedzie inny , lepszy .
Pozdrawiam serdecznie ..

Odpowiedz

Michał Szafrański Styczeń 3, 2014 o 15:22

Hej Moniko,

Dziękuję za komentarz i życzę powodzenia! Moja rada: zacznij od siebie, pokaż Mężowi, że jest to dla Ciebie naprawdę ważne (i nie jest to słomiany zapał) i w ten sposób być może stopniowo przekonasz go do wsparcia Ciebie w Twoich wysiłkach.

Polecam Ci przeczytanie tego artykułu: http://jakoszczedzacpieniadze.pl/7-zasad-jak-zachecic-rodzine-do-oszczedzania – zasady 1 i 2 uważam za absolutnie kluczowe :)

Pozdrawiam

Odpowiedz

dan_daki Styczeń 3, 2014 o 18:04

Jeśli człowiek przez cały rok się „obijał” 😉 i nagle z nowym rokiem chce dokonać w swoim życiu rewolucji, to raczej jest skazany na porażkę. Osobiście wolę wyznaczać sobie mniejsze cele, które pozornie nie mają wpływu na te większe… Łatwiej dopilnować ich realizacji :) i jeśli po pierwszym miesiącu człowiek widzi efekty swoich działań, to cieszy się jak dziecko i puchnie z dumy. Planować i oceniać efektywność swoich poczynań trzeba przez cały rok, bez względu na miesiąc i pogodę za oknem, hehe 😉 pozdrawiam serdecznie :)

Odpowiedz

Remigiusz - blog Oszczędzanie Styczeń 5, 2014 o 00:43

dan_daki masz rację,
liczy się pewna konsekwencja działań

osobiście też uważam, że na dłuższą metę liczy się także bycie w zgodzie ze sobą i uczciwość względem Czytelników jak i kolegów/koleżanek autorów (pisze to Ci jako autor zaprzyjaźnionego bloga), można coś na krótką metę ugrać kombinując (takie meteory, które się pojawiają i znikają na blogosferze są) ale myślę, że na dłuższą metę liczy się konsekwencja i postępowanie w zgodzie ze swoimi zasadami :)

miłego weekendu :)

Odpowiedz

Leszek Styczeń 7, 2014 o 17:38

Hej tak mi przyszlo do glowy czy nie byloby dobrym pomyslem zeby Twoje podcasty byly tez w formie „statycznego” filmu na youtubie – przyznam szczerze ze zawsze czekam na transkrypt tylko dlatego ze nie mam serca do zglebiania jak pobrac ten podcast (leń! 😉 ) a tak tylko bym kliknal i tyle/. Poza tym moze jakies reklamy na youtubie sam kanal tez by sie jakos tam promowal itd..no nic tak tylko pomyslalem ze podrzuce pomysl..pozdrawiam

Odpowiedz

Sebastian Styczeń 9, 2014 o 13:31

To jest GENIALNE, co roku wszystkie postanowienia zawalałem, a tutaj jeden punkt otworzył moje oczy: „Określ cele obejmujące wszystkie dziedziny życia”
Proste? Proste
Dziękuję

Odpowiedz

Michał Szafrański Styczeń 11, 2014 o 01:31

Proszę bardzo Sebastian :) Życzę wytrwania w postanowieniach.

Pozdrawiam

Odpowiedz

Marek Styczeń 12, 2014 o 23:36

Michał zasadę S.M.A.R.T. opisujesz tak samo jak opisuje to Canfield w swojej książce: „zasady Canfielda” nie wiem czy czytałeś? Polecam książkę każdemu.
PS. wszystkie podcasty odsłuchałem przez 3 dni jestem na bieżąco :)

Odpowiedz

Janusz Styczeń 13, 2014 o 13:53

Hej Michał,
przede wszystkim – super blog, nie zwracaj uwagi na pojedynczych frustratów:) Z tymi postanowieniami noworocznymi jest jak z każdymi innymi postanowieniami czy to treningowymi czy w innych sferach życia – trzeba uparcie i krok po kroku dążyć do celu, tym bardziej, że często oznacza to niewielkie zmiany w naszym życiu. Albo wielkie zmiany ale na lepsze, a z takimi nigdy nie powinniśmy czekać.

Do wszystkich postanowień aplikuje się słynne matematyczne równanie , czyli :
Talk – Action = SHIT. :)

Dla osób anglojęzycznych polecam 15 minutowy wykład Marka Allena o osiąganiu zamierzonych celów. http://www.youtube.com/watch?v=ajOJ-15UAZI

Odpowiedz

Lapeno Styczeń 14, 2014 o 15:02

„Transkrypt podcastu
Wkrótce udostępnię tutaj spisaną treść podcastu (PDF).”

Michał, jak sądzisz, kiedy będzie PDF?
Bardzo chętnie przeczytam, bo jestem bardziej wzrokowcem niż słuchaczem.

Odpowiedz

Tomasso Styczeń 14, 2014 o 20:00

Kiedy pojawi się spisana treść podcastu? Widzę, że z bieżącym publikowaniem spisanych podcastów jest problem:(

Odpowiedz

pauluZ Luty 5, 2014 o 01:13

W podcast’cie pada w ok. 30 min. stwierdzenie żeby „określić cele obejmujące *wszystkie* obszary życia” – pkt.6., a potem wymieniasz:
– praca
– rodzina
– osobiste zainteresowania
– zdrowie
– relacje z innymi.
Ponieważ jakąś mam taką naturę, że określenie „wszystkie” to zaraz daje mi do myślenia to chcę zapytać czy to wszystkie obszary ?
Czytałem literaturę i wspomina się jeszcze o np. „osobista duchowość”, „swoje finanase”, hmmm może coś jeszcze….
Spróbujmy określić te *wszystkie* obszary ….. tak na początek …..
Ile ich jest ?

Odpowiedz

Michał Szafrański Luty 6, 2014 o 22:18

Hej PauluZ,

Dziękuję za komentarz. Potraktuj proszę tą listę jako przykładową. Każdy może i powinien ją rozbudować zgodnie z własnymi potrzebami. Ten proponowany przeze mnie zestaw jest w miarę uniwersalny, a jednocześnie niektóre obszary, np. osobiste zainteresowania i relacje z innymi, są bardzo pojemne :)

Pozdrawiam

Odpowiedz

janek Grudzień 26, 2014 o 19:48

Dla mnie najlepszą motywacją jest…motywacja finansowa:)
Jeśli widzę ze moje wysiłki przynoszą realny dochód to jest bardzo dobrze!
pozdrawiam:)

Odpowiedz

Joanna Grudzień 30, 2014 o 20:44

Witaj,Michale:)

Niedawno zapisałam się na Twój newsletter i teraz jestem w trakcie czytania/słuchania wszystkiego „od deski do deski”.
Tematyka,która się nie dewaluuje – słucham podcastu o noworocznych postanowieniach też w okolicach końca roku,tylko że 2014…Zainspirowało mnie to rozszerzenie każdego celu o listę,dlaczego to dla mnie ważny cel i co niekomfortowego się zdarzy,gdy go nie zrealizuję – to mnie osobiście dużo bardziej motywuje,niż jedynie zapisanie „suchych” celów,co dotychczas praktykowałam.Dziękuję:)

Zastanowiło mnie,że wielokrotnie powtarzasz w podcaście słowo „udało mi się”,podczas gdy ja miałam wrażenie,że zrealizowanie danego celu stawało się ciałem na skutek Twojej decyzji,determinacji i konkretnych działań w czasie…ale może mam inną definicję tego słowa,które mi się kojarzy z fuksem,czymś raczej przypadkowym.

Mam pytanie o wspomniany test Strenghts Finder.Na stronie testu każą wpisać jakiś kod – skąd go wziąć?

Pozdrawiam Cię i życzę wszystkiego najlepszego,Joanna

Odpowiedz

Adrian Styczeń 26, 2015 o 18:41

Ciekawy jestem, czy miałeś Michale podobny problem. Otóż u mnie wyznaczanie ambitnych celów powoduje odwrotny skutek do zamierzonego. W momencie gdy coś robię dla samej czynności to sprawia mi to przyjemność. Natomiast, gdy mam wyznaczony jakiś cel to ta sama czynność staje się niechcianym obowiązkiem (bo przecież służy tylko osiągnięciu celu). Wtedy zaczynam odkładać działania, a do tego skupiam się na samym celu i denerwuję się, że go jeszcze nie osiągnąłem.
Dlatego w tej chwili nie wyznaczam konkretnych osiągnięć, ale raczej kierunki działania. Rzeczy, na które będę poświęcał czas. Czy da się jakoś zmienić moje nastawienie? Czy po prostu taki mam charakter?:)

Odpowiedz

Justyna Luty 25, 2015 o 14:13

Witam!!!
super porady… spróbuję wprowadzić w życie… zachłysnęłam się Panem, Pana poradami.
Dzięki.

Odpowiedz

Jędrzej Kwiecień 19, 2015 o 20:47

Cześć Michale, to mój pierwszy komentarz na blogu, mam nadzięję, że jeszcze zerkasz to podcastów wrzuconych w zeszłym roku. Moje pytanie jest następujące: jak sobie radzisz z zadaniami, które musisz wykonywać na bieżąco? Stosujesz podobne zasady jak w wypadku stawiania sobie celów? Dajmy na to dowiadujesz się, że za równy miesiąc będziesz prelegentem na konferencji i poprowadzisz warsztat na jakiś temat. I też nie wiesz od czego zacząć. W tym wypadku też wyznaczasz sobie jakieś pierwsze zadanie z deadline’m, później drugie, trzecie i kolejne? Ciekawy jestem jak to u Ciebie działa.

Pozdrawiam Cię serdecznie :)

PS. Twój blog i podejście do życie mnie inspirują, dzięki

Odpowiedz

Michał Szafrański Kwiecień 19, 2015 o 21:34

Hej Jędrzej,

Dziękuję za komentarz. Generalnie tworzę sobie nowy projekt w Nozbe, w którym określam zadania wchodzące w skład tego projektu. Tak żeby nie trzymać ich w głowie.

Raz w tygodniu (właśnie mnie na tym złapałeś) – najczęściej w niedzielę wieczorem – planuję sobie cały kolejny tydzień: którymi projektami będę się zajmował w których dniach i ile z grubsza czasu na nie chcę przeznaczyć. Określam priorytety, ustawiam pracę. W tygodniu rzadko cokolwiek przestawiam. Takie przestawianie dotyczy drobiazgów. Chyba, że wydarzy się coś wymagającego działania natychmiastowego – ale takich „wypadków” i tak nie da się zaplanować.

Mam nadzieję, że pomogłem.

Odpowiedz

Kasia Wrzesień 25, 2015 o 09:41

Cześć,
Od kilku miesięcy intensywnie śledzę bloga, już teraz wiem że zmotywował mnie on dowielu dobrych zmian.
Przesłuchałam podcast i mam pytanie o aplikację do spisywania zadan, którą wymieniłeś – nie usłyszałam dobrze jej nazwy.
Kasia

Odpowiedz

ula Styczeń 4, 2016 o 09:36

Spróbuję w tym roku działać według wskazanej metody. Tak bardzo chcę działać skutecznie, a takie słabe – według mojej oceny – uzyskuję efekty. Choć, kiedy doszłam do pkt. 6 zdałam sobie sprawę, jak wiele innych spraw, których się przecież nie planuje (np. wspieranie dziecka w jego szkolnych wysiłkach, co w moim przypadku bardzo często przybiera postać pomocy w nauce; choć może to ja tak widzę, a dziecko poradziłoby sobie samo?), zabiera czas i energię. Dla mnie największym problemem jest chyba zmęczenie. Działa systematycznie do pewnego momentu, a potem energia wyczerpuje się i nie jestem sobie w stanie poradzić z gładką realizacją zwykłych codziennych zadań, a co dopiero z zadaniami, które mają mnie zaprowadzić dalej, w inną codzienność.

Odpowiedz

Edyta Styczeń 31, 2016 o 19:53

Dobry wieczór! DZIĘKUJĘ!! za ten ponadczasowy podcast i tę konkretną dawkę wskazówek. Teraz osiąganie celów (których de facto nigdy sobie konkretnie nie spisałam/nie skonkretyzowałam) się uda. Musi się udać! Widzę, ile błędów popełniałam, ale to się zmieni. Proszę, trzymaj za mnie kciuki. Ja tymczasem zabieram się do pracy, W końcy luty to też dobry miesiąc na wprowadzanie zmian. Pozdrawiam!

Odpowiedz

Dodaj nowy komentarz

{ 3 trackbacks }

Poprzedni wpis:

Następny wpis: