Informacje o nowych artykułach i sposobach oszczędzania pieniędzy prosto na Twój e-mail

    

Huśtawka zarobków o 30 tys. zł – czyli raport Michała za pierwszy kwartał 2014

przez Michał Szafrański dodano 30 kwietnia 2014 · 118 komentarzy

Raport kosztów miesięcznych

37 363,81 zł przychodów w marcu i tylko 7654,89 zł w styczniu – poznaję uroki nieregularnego zarabiania. Ale nie mam na co narzekać 🙂

W przededniu długiego weekendu publikuję zaległy raport kosztów obejmujący okres od początku stycznia do końca marca 2014 roku. Huśtawka zarobków i huśtawka emocji – wszystkiego jest tu po trochu.

Po przeanalizowaniu liczb doskonale także widać, że nieważne jest ile zarabiamy, ale ile potrafimy z tego zaoszczędzić. Ja w pierwszym kwartale – pomimo ładnie wyglądających przychodów – ponosiłem także wysokie koszty. W efekcie nadal można powiedzieć, że “dokładam do interesu”.

Ale mogę śmiało powiedzieć, że pieniądze nie były najważniejsze 🙂 Porwała mnie lawina zdarzeń związanych ze znalezieniem się zarówno w rankingu 30 najbardziej wpływowych blogerów 2013 roku, jak i z moim triumfem w konkursie “Blog Roku 2013”. I tu jeszcze raz dziękuję Wam za Wasze wsparcie 🙂

Najważniejsze wydarzenia pierwszego kwartału

Ten raport jest bardzo opóźniony – o czym niektórzy z Was mi już przypominali od marca. Przepraszam za testowanie Waszej cierpliwości 🙂 W nieplanowany sposób przeszedłem na cykl kwartalny. Moją intencją jest nadal publikowanie raportów co miesiąc, ale nie traktujcie tego jak deklarację. Mam ograniczone możliwości produkowania dobrej jakościowo treści i nie chcę Was też zarzucać dużą liczbą artykułów. Jeśli weźmiecie pod uwagę, że co miesiąc staram się publikować 8 wpisów, z czego 2 to podcasty, 2 dotyczą “Elementarza Inwestora” (czasem jest to podcast), to zostaje “miejsce” raptem na 4 artykuły na inne tematy. Ostatnio trudno było mi “wcisnąć” raport kosztów w mój harmonogram.

Najważniejsze wydarzenia stycznia opisywałem już w poprzednim raporcie kosztów. Skupię się więc na tym, co wydarzyło się już po jego publikacji.

Luty był czasem zwiększonego zainteresowania moją osobą – przede wszystkim ze względu na znalezienie się w rankingu 30-tu najbardziej wpływowych blogerów 2013 roku publikowanym przez Kominka. Chwilę później miałem okazję udzielić wywiadu Gazecie Wyborczej, w którym opowiedziałem o finansowym aspekcie mojego blogowania. Ale to był tylko wstęp do tego co miało wydarzyć się w ostatnich dniach lutego…

Niewątpliwie najważniejszym wydarzeniem tego roku, był dla mnie trzykrotny triumf w konkursie Blog Roku 2013. O emocjach z tym związanych pisałem szczegółowo w tym artykule. I dzisiaj mogę powiedzieć, że od tamtego dnia rozwój wydarzeń nabrał bardzo dużego tempa.

Przede wszystkim korzystając z okazji kontynuowałem moją ofensywę medialną. Pojawiłem się w Pulsie Biznesu, kilkakrotnie występowałem na antenach radiowych (Jedynka, Czwórka, Radio PIN, Radio Merkury) oraz w telewizji, np. w Polsat News. Szczegółową listę moich wystąpień możecie znaleźć na stronie “Współpraca”.

Wywiady ze mną nagrały także magazyny BRIEF i Productive. Obydwa wstawiam poniżej i obydwa Wam polecam. Pierwsza z rozmów koncentruje się na “Blogu Roku”, a także marketingowych aspektach prowadzenia bloga.

 

Druga rozmowa – dotyczy dylematów związanych z odchodzeniem z pracy na etacie, specyfiki blogowania jako zawodu, a także produktywności i konieczności budowy zespołu, przed którą właśnie stoję.

Wyjście poza blog

Sukces w konkursie “Blog Roku” miał także swoje negatywne efekty. Dla jasności: absolutnie nie żałuję tego sukcesu! Ale muszę też uczciwie powiedzieć, że skutecznie zdezorganizował on mój cały marzec. Jest to duża dawka emocji, po której ciężko się szybko pozbierać. Poza tym rodzi dziesiątki nowych możliwości, kontaktów i propozycji, i nie do końca radzę sobie jeszcze z ich skutecznym “filtrowaniem” i wybieraniem tych sensownych. Skutki tego marca nadal odczuwam i niestety – jestem mocno spóźniony z moimi własnymi projektami, np. kursem “Budżet domowy w tydzień”, którego premierę planowałem pierwotnie na koniec marca.

Najbardziej cieszę się, że udało mi się zorganizować pierwsze spotkanie dla Czytelników “Jak oszczędzać pieniądze” – #JOPlive. Miało ono miejsce 28 marca 2014 r. w Krakowie i uczestniczyło w nim około 20 osób. Taka formuła się sprawdza – jest czas na to byśmy sobie spokojnie porozmawiali. Jedynym minusem takiej kameralności jest to, że musiałem odmówić udziału pozostałym 148 chętnym osobom 🙁 Po prostu muszę takich spotkań organizować więcej i mam to w planach.

Angażowałem się także w inicjatywy związane z rozwojem blogosfery. Zaczynam zauważać, że moje blogowe doświadczenia oraz wiedza merytoryczna – także w obszarze biznesowym – są przydatne innym blogerom. A jednocześnie mogą przyczynić się do podniesienia poziomu blogowania, a na tym bardzo mi zależy.

To właśnie z tego powodu wystąpiłem na krakowskiej konferencji Blog Experts, gdzie wziąłem udział w panelu na temat tworzenia wartościowych treści w Internecie.

Blog Experts 1 Blog Experts 2

To także z tego powodu współprowadziłem – już w kwietniu – kameralne spotkanie blogowe OchMyBlog “Bloger jako przedsiębiorca”.

Współprace komercyjne

Pierwszy kwartał był okresem, w którym wspólnie ze Zbyszkiem z bloga App Funds próbowaliśmy znaleźć sponsora dla cyklu “Elementarz Inwestora”. Chcieliśmy za dużą kwotę nawiązać współpracę z jednym partnerem do końca 2014 roku. Nie udało się. Przystąpiliśmy więc do realizacji “planu B”, który polegał na podzieleniu całego okresu na miesięczne i kwartalne okresy, i ich niezależnej sprzedaży. Tym razem poszło sprawniej 🙂

SquaberPierwszym Partnerem, który odważył się nam zaufać i przystać na nasze warunki współpracy, został Squaber – polski serwis, który dostarcza inwestorom giełdowym alerty i polecenia giełdowe w prostej i przystępnej formie.

Jako, że dzisiaj kończy się nasza współpraca, to w imieniu swoim i Zbyszka chcę serdecznie pogratulować i podziękować zespołowi Squabera, że zdecydował się zostać pierwszym partnerem “Elementarza Inwestora”. A przy okazji chcę też podziękować Wam, bo jasno pokazaliście, że partnerzy EI mogą liczyć na Waszą konstruktywną krytykę. Odpowiedzieliście na nasz apel o testy usługi, a Squaber dobrze zdał ten egzamin. Wysłuchali Waszych uwag i sugestii, i właśnie dzięki nim (i ich intensywności) wprowadzili w ciągu tego miesiąca m.in. takie zmiany:

  • Uruchomili blog, na którym publikują artykuły edukacyjne i wyjaśniają niuanse związane z działaniem usługi.
  • Pokazali detale sygnałów w Squaberze.
  • Dodali możliwość definiowania prostych ręcznych alertów.
  • Wprowadzili lepsze filtry na spółki polecane.
  • Przygotowali FAQ odpowiadające na zadawane przez Was najczęściej pytania.

To jest właśnie ta forma współpracy, którą ja sobie najbardziej cenię. Taka, w której Partner, po wystawieniu na ogień krytyki z Waszej strony, nie chowa głowy w piasek, tylko wsłuchuje się w uwagi i poprawia swoją usługę. Idealnie to tutaj “zagrało”.

Firma zdzierżyła także ogień Waszych pytań dotyczących inwestowania i za to należą im się brawa. Poniżej zamieszczam także kilka zdań dla Was od Piotra Barona ze Squabera:

„Bardzo dziękuję wszystkim, którzy zdecydowali się poświęcić swój czas na rejestrację i testy Squabera. Uwagi które zebraliśmy pozwoliły nam wdrożyć kilka poprawek, które mam nadzieję, wpłynęły na poprawę jakości funkcjonowania aplikacji, a tym samym uczyniły ją dla Was bardziej przydatną. Niestety nie udało nam się wdrożyć wszystkich rzeczy, które byśmy chcieli, jednak o żadnej uwadze nie zapominamy. Wkrótce czekają nas poważne zmiany dotyczące podstawowych funkcjonalności serwisu, które wynikły między innymi z Waszych komentarzy – mam nadzieję, że będziecie z nich zadowoleni 🙂 Squaber jest przede wszystkim narzędziem dla Was, a my jesteśmy świadomi, że bez kontaktu z Wami będzie ono niekompletne. Oczywiście nie wszyscy są na tym etapie w którym Squaber może się im przydać, niemniej rejestracja jest darmowa, a my na wiadomości od Was dotyczącą inwestowania zawsze odpiszemy, niezależnie od tego czy macie dostęp do aplikacji czy nie 🙂

Na koniec chciałem bardzo podziękować Michałowi i Zbyszkowi za możliwość reklamy na łamach ich blogów – to była bardzo owocna współpraca, która mam nadzieje będzie kontynuowana. Jeszcze raz dzięki wszystkim i udanych inwestycji! :-)”

W kwietniu prowadziłem także współprace komercyjne z Lenovo oraz Pracuj.pl, ale o nich w szczegółach opowiem przy okazji kolejnego raportu. Tam też będzie widać przychody z tej współpracy.

Najważniejsze informacje o raporcie

Od stycznia 2014 zdecydowałem się nieco zmienić zakres informacji prezentowanych w raportach kosztów. Przypominam więc jeszcze raz podstawowe założenia:

  • Mój raport nie jest bilansem finansowym i nie jest tworzony według zasad księgowych.
  • Raport zawiera kwoty wpływów na moje konta oraz poniesionych wydatków. I to zarówno osobistych, jak i wpływów i wypływów mojej działalności gospodarczej.
  • Kategorie kosztów i przychodów nie są idealne, ale do takich się już przyzwyczaiłem i takie mi się sprawdzają. Ty powinieneś wypracować swoje własne, np. posługując się tym artykułem.
  • To jest raport przychodów i kosztów. Pokazuję w nim także kwoty moich inwestycji w ramach “Elementarza Inwestora”.
  • Od 1 stycznia 2014 r. nie pokazuję w raporcie kwot udzielanych przeze mnie pożyczek i otrzymywanych zwrotów tych pożyczek. Informacje te fałszowały obraz rzeczywistości. Aby jednak pokazać ile mam dodatkowych przychodów związanych z tą działalnością, zamieszczam w raportach informację o otrzymanych z tego tytułu odsetkach.
  • Pozycję “Odsetki” rozdzieliłem na odsetki od lokat bankowych oraz odsetek uzyskanych z tytułu pożyczek. I jedne i drugie potrafią się istotnie zmieniać w czasie, np. gdy kończą się moje lokaty lub, gdy wracają do mnie pożyczki.
  • Dla jasności i w celu uniknięcia dodatkowych pytań: pożyczam pieniądze przede wszystkim spółkom jako ich udziałowiec. I uprzedzam, że nie posiadam “listy sprawdzonych spółek, którym można pożyczać pieniądze” (otrzymuję regularnie takie pytania).

Przychody styczeń-marzec

Dynamika przychodów w pierwszym kwartale była bardzo duża – od 7654,89 zł w styczniu do 37 363,81 zł w marcu. W tym ostatnim miesiącu kluczowe znaczenie dla wysokości kwoty miało wynagrodzenie za współprace komercyjne na blogu – w tym wpływ kwoty za kwietniowy patronat Squabera nad “Elementarzem Inwestora” (płatność z góry) oraz przychody z reklam pojawiających się na blogu.

Nie bez znaczenia były także spore przychody z afiliacji – w marcu na moje konto dotarła pierwsza wypłata za założone przez Was rachunki maklerskie db Makler. A swoją drogą możecie zobaczyć na tym przykładzie, jak długo trzeba czekać na wypłatę pieniędzy z programów afiliacyjnych. Środki otrzymane w marcu dotyczą tak naprawdę kont założonych przez Was w grudniu 2013 roku. Znacznie większych przychodów z tego tytułu spodziewam się w kwietniu oraz kolejnych w maju… Dość powiedzieć, że korzystając z linków opublikowanych na blogach App Funds i moim założyliście dotychczas 226 rachunków maklerskich oraz 62 konta bankowe dbNET. I to pomimo wyjątkowo problematycznej procedurze zakładania tych rachunków przez Internet. Dziękuję 🙂

Raport Michała - Przychody

Przychody z afiliacji

Szczegółowy podział przychodów afiliacyjnych w poszczególnych miesiącach przedstawiał się następująco:

Styczeń:

  • 60 zł = premia od Kantoru internetowego Alior za konta założone przez poleconych klientów.
  • 270,60 zł = prowizja od Systemu Partnerskiego Bankier.pl za założone za pośrednictwem mojego bloga konta w bankach BZ WBK, Alior Banku, Alior Sync oraz Banku Millennium.
  • 1400 zł = prowizja od Stowarzyszenia SII za pozyskanie płacących członków dla tego stowarzyszenia.

Luty:

Marzec:

  • 180 zł = premia od Kantoru internetowego Alior za konta założone przez poleconych klientów.
  • 1941 zł = prowizja z tytułu udziału niektórych z Was w szkoleniach Piotra Hryniewicza (przypominam, że przysługuje Wam zniżka na szkolenie po wpisaniu kodu rabatowego: jakoszczedzacpieniadze).
  • 4335 zł = prowizja za założone przez Was konta db Makler oraz dbNET.

I w tym miejscu chcę Wam bardzo serdecznie podziękować za to, że odwdzięczacie mi się w ten sposób za prowadzenie tego bloga. Najważniejsze w tym wszystkim jest to, że polecam tylko te produkty, co do których jestem przekonany, których sam używam i które mogę polecić bez względu na to, czy na tym zarobię czy nie.

Wydatki

Wysokość moich przychodów w marcu może imponować, ale nie zapominajcie, że naprawdę nie jest ważne ile zarabiamy, tylko ile potrafimy z tego zaoszczędzić. A z tym u mnie nadal jest krucho – uwzględniając ponoszone koszty.

Przychody marcowe były bardzo zacne, ale kwotą wynagrodzenia – zarówno od Squabera, jak i z tytułu założonych kont db Makler, dzielę się ze Zbyszkiem z bloga APP Funds. Stąd po odliczeniu wynagrodzeń i innych kosztów – kwota “zysku” robi się mniejsza.

Jako osoba prowadząca działalność gospodarczą, staram się prowadzić optymalizację podatkową. Rozliczam się obecnie co kwartał i w takim cyklu odprowadzam zaliczki na podatek dochodowy. Zadbałem więc o to, by w marcu skompensować wysokie wpływy równie wysokimi kosztami. Przykładowo: zapłaciłem za rok z góry za usługę mailingową GetResponse, przez którą wysyłam do Was newslettery (jak widać jest to niemały koszt!), opłaciłem sobie także na rok usługi Evernote oraz Dropbox, a także zakupiłem kamerę, która już teraz służy mi do kręcenia dodatkowych materiałów dla Was. Dzięki temu już niedługo będziecie mogli, m.in. obejrzeć nagranie mojego wystąpienia dotyczącego budowania wiarygodności kredytowej 🙂

W styczniu musiałem zapłacić także roczną składkę ubezpieczenia na życie (ponad 1900 zł), a w lutym wypadł termin opłacenia ubezpieczenia auta Gabi (1148 zł). W kwietniu przedłużałem też ubezpieczenie dla mojego auta. Samochody kosztują.

Raport Michała - koszty 1

Raport Michała - koszty 2

Raport Michała - koszty 3

Czego się nauczyłem

Cały czas się czegoś uczę lub potwierdzam, to co już wiem. Pierwszy kwartał tego roku dał mi przede wszystkim następujące przemyślenia:

  • Fajnie jest stanąć w świetle reflektorów, ale największe znaczenie ma to, czy potrafię w dobry sposób wykorzystać możliwości, które stwarza mi chwila sławy. I przez “dobry sposób” rozumiem przede wszystkim to, żeby to co robię można było podciągnąć pod definicję “czynienia dobra” i pozostania normalnym człowiekiem 🙂
  • Razem z sukcesami przychodzą ich konsekwencje – także negatywne. Na szczęście więcej jest tych pozytywnych 😉
  • Nie powinienem niczego zapowiadać ani deklarować – bo później jestem rozliczany z moich “obietnic”. Traktujcie wszystko co mówię, np. na temat dat publikacji wpisów na konkretne tematy, jako moje pobożne życzenia. Jeśli się uda, to będą 🙂 Ale może się nie udać – z różnych powodów.
  • Zbudowanie zespołu współpracowników, to jedno z najważniejszych zadań na najbliższe miesiące. Pojawia się coraz więcej możliwości robienia ciekawych rzeczy, przygotowywania potrzebnych wpisów i produktów, ale czasu mam jak na lekarstwo. Poza tym ja nie chcę się przepracowywać. Wolę mieć wokół siebie osoby, które będą chciały się ode mnie uczyć, a jednocześnie realnie odciążać mnie z moich najmniej ciekawych zadań.
  • Marzec i kwiecień świetnie pokazały mi, że działam na zbyt wielu frontach, a powinienem się skoncentrować na 1–2 najważniejszych tematach. Tu jeszcze dużo pracy przede mną, bo jak na razie świetnie się bawię angażując się w różne przedsięwzięcia. Ale jednocześnie “zawalanie” kluczowych projektów, takich jak kurs “Budżet domowy w tydzień”, zaczyna być powodem mojej frustracji sobą 😉

Co mnie czeka w kolejnych miesiącach?

Będę Wam dozował napięcie 🙂 Zgodnie z zasadą “nie powinienem niczego deklarować” powstrzymam się z rozpisywaniem w tej sekcji. Zapowiem Wam tylko najbliższe wydarzenia.

Po pierwsze – już jutro ogłosimy nowego, kolejnego Partnera cyklu “Elementarz Inwestora” oraz tematykę cyklu na najbliższe miesiące 🙂

Po drugie – już jutro, czyli 1 maja o 9:40 będziecie mogli zobaczyć mnie w “Dzień Dobry TVN”, gdzie będę opowiadał o tym, jak mądrze wziąć kredyt hipoteczny. Serdecznie zapraszam do oglądania.

I po trzecie – trwa głosowanie na “Ekonomiczny Blog Roku”. Tym, którzy już na mnie zagłosowali – bardzo, bardzo dziękuję. Pozostałe osoby – ładnie proszę o głosy. Wystarczy kliknąć poniższy obrazek, a następnie kliknąć “Lubię to” po lewej stronie mojego bloga.

Ekonomiczny Blog Roku 2014

Życzę Wam wszystkim świetnego długiego weekendu – bez względu na to czy macie wolne, czy pracujecie 🙂 Ja nigdzie nie wyjeżdżam i zamierzam trochę popracować 🙂

"Finansowy ninja" - podręcznik finansów osobistych

Finansowy ninjaMożna już zamawiać moją książkę "Finansowy ninja". To ponad 540 stron praktycznej wiedzy o oszczędzaniu, zarabianiu, optymalizacji podatkowej, negocjowaniu i inwestowaniu, które pomogą Ci zostać prawdziwym finansowym ninja i osiągnąć bezpieczeństwo finansowe.

Przewodnik po finansach osobistych, który każdy powinien przeczytać jeszcze w szkole.

PRZEJDŹ NA STRONĘ KSIĄŻKI →

Podobał Ci się ten artykuł?

Jeśli tak, to zarejestruj się aby otrzymywać powiadomienia o nowych artykułach o oszczędzaniu pieniędzy. Nie ujawnię nikomu Twojego adresu!



{ 118 komentarzy… przeczytaj komentarze albo dodaj nowy komentarz }

Niom Kwiecień 30, 2014 o 12:41

Zdecydowanie za mało piwa! 5zł na kwartał? 🙂

Odpowiedz

Michał Szafrański Kwiecień 30, 2014 o 13:03

Hej Niom,

Mi wystarczy. Poza tym w tzw. międzyczasie udało mi się otrzymać nieco „darów losu” z całkiem zacnymi butelkami 🙂

Pozdrawiam

Odpowiedz

Dominik Maj 1, 2014 o 14:55

Jest tyle tematów, o które można zapytać, a ty wybrałeś właśnie piwko. Podziwiam 😉

Odpowiedz

Przemek Kwiecień 30, 2014 o 12:53

Przepraszam za głupie pytanie – ale nie byłbym sobą gdybym nie zapytał. Piwo za 5,02 grosze? Co to za cena?

Odpowiedz

Michał Szafrański Kwiecień 30, 2014 o 13:02

Hej Przemek,

Hahaha 🙂 Że też akurat ten wydatek tak przyciągnął Twoją uwagę. Z tego co pamiętam to kilka butelek jakiegoś taniego Kasztelana w Auchan, a może Białe Żywca – już nie pamiętam dokładnie w tej chwili. Tak – można mieć za 5,02 kilka butelek piwa 😉

Pozdrawiam

Odpowiedz

Marcin Maj 1, 2014 o 15:39

możesz rozwinąć myśl kilka butelek piwa za 5,02?

Odpowiedz

Mun Maj 2, 2014 o 13:45

Piwo za 5 zł to normalna cena za butelkę piwa nie mającego nic wspólnego z szajsem jaki produkuje się na masową skalę (wszystko od KP, GŻ czy grupy Carlsberga).

Do autora pytanie: skąd masz kwotę na ZUS właśnie 418 zł ?
Mając DG wychodzi albo 431,18 zł albo 1042,46 zł.

Odpowiedz

Michał Szafrański Maj 2, 2014 o 13:49

Hej Mun,

Nie płacę opcjonalnego ubezpieczenia chorobowego (chyba tak to się nazywa). Wtedy przy preferencyjnej stawce wychodzi mniej o te parę złotych.

Pozdrawiam

Odpowiedz

Mariusz Październik 9, 2016 o 00:34

To się nazywa dobrowolne ubezpieczenie chorobowe

Odpowiedz

Snafu Kwiecień 30, 2014 o 13:02

Czy znajdę na blogu gdzieś info o sposobie zarabiania na pożyczkach? Brak wyszukiwarki na blogu w zasadzie woła o pomstę do nieba 🙂

Odpowiedz

Michał Szafrański Kwiecień 30, 2014 o 13:04

Hej Snafu,

Nie – nie znajdziesz. Nie poruszałem jeszcze tego tematu.

Bloga najskuteczniej przeszukuje Google. Poważnie. Ze względu na dużą liczbę komentarzy pod postami wyszukiwarka blogowa potrafi na dowolne zapytanie zwracać połowę artykułów na blogu. Próbuję to jakoś przewalczyć.

Pozdrawiam

Odpowiedz

Jakub Kwiecień 30, 2014 o 15:06

Odnośnie wyszukiwarki na blogu, to spróbuj osadzić po prostu… Google.
Zerknij jak ma to zrobione np. ‚Pozytywna Kuchnia’ lub ‚Olga Smile’ (znajdziesz ich w wyszukiwarce, nie chcę linkować). Dodatkowo, stosując taką wyszukiwarkę, wyświetlasz reklamy AdSense (o ile chcesz), więc zarabiasz 😉

Odpowiedz

Michał Szafrański Kwiecień 30, 2014 o 17:07

Hej Jakub,

Dziękuję. Sensowna propozycja. Co do samych reklam AdSense, to już nie planuję do nich wracać.

Pozdrawiam

Odpowiedz

Robert Kwiecień 30, 2014 o 19:54

Wyszukiwarka Google jak najbardziej, spróbuj jeszcze wtyczki Relevanssi – u mnie zwraca wyniki znacznie lepsze niż wordpressowa.

Odpowiedz

Michał Szafrański Maj 1, 2014 o 22:00

Dziękuję Robert. Zaczynam testować 🙂

Odpowiedz

Kamil Tracz Kwiecień 30, 2014 o 13:06

Hej Michał, dzięki za kolejny inspirujący wpis.

Odpowiedz

Aleksandra Kwiecień 30, 2014 o 13:10

Witaj, dopiero co odkryłam twojego bloga. Jestem pod wrażeniem wpisów, są naprawdę bardzo przydatne i skrupulatnie zrobione. Dobra robota, z pewnością będę częściej cię odwiedzać.

Pozdrawiam,

Odpowiedz

*LESZEK* Kwiecień 30, 2014 o 14:22

A po co te „LOTTO” – 3 zł. W lotto to my ‚nieudacznicy życiowi 🙂 ‚ powinniśmy grać.

Odpowiedz

Damian Kwiecień 30, 2014 o 14:34

Pewnie Michał chciał dofinansować polski sport 😉

Odpowiedz

Michał Szafrański Kwiecień 30, 2014 o 17:08

Hej Leszek,

Mój dziadek nazywa to „podatkiem od głupoty”. Jest głupota, to i podatek trzeba płacić 😉

Pozdrawiam

Odpowiedz

Dana Maj 1, 2014 o 12:36

Też mi się zdarza od czasu do czasu puścić „lotka” – zazwyczaj kilka razy w roku. Raz, gdy byłam na studiach, skreśliłam 4 i z tego tytułu wpadło mi dodatkowe 264 zł 🙂 dla studentki to była fortuna 😉

Odpowiedz

Blake Maj 2, 2014 o 07:42

Nie ma się co kalać za tego lotka, póki są to wydatki rzędu kilku czy kilkanaście to złotych to nic się nie dzieje, można to nazwać „podatkiem od głupoty”, można też powiedzieć że szczęściu czasem trzeba pomóc, choć różnie też bywa z tym szczęściem w przypadku wygranej, bo wielu ludzi po wygranej popada w jeszcze większe problemy finansowe, jest ciekawy artykuł na ten temat na blogu Marcina Iwucia.

Odpowiedz

kki Czerwiec 18, 2014 o 09:03

Jak to nazywam podatkiem od naiwności. Jak zwał tak zwał na jedno wychodzi

Odpowiedz

luk Kwiecień 30, 2014 o 14:40

Michał,
żeby nie było… jestem fanem i śledzę blog prawie od początku. Również ode mnie dostałeś feedback pod postem, w którym prosiłeś. Jednak coś mi nie gra w Twoich raportach finansowych.

Sam ewidencjonuję wydatki od około 10 lat więc wiem czym to pachnie ale w tych Twoich widzę czasem jakieś dziwne znaleziska 😉

Np masz osobne kategorie na ramkę foto i lotka z „gigantycznymi” wydatkami 6 i 3 pln na kwartał 🙂 Z drugiej strony kategoria „Inne wydatki” – 413,30 w styczniu. Z definicji inne zawierają zazwyczaj to co nie kwalifikuje się w żadnym innym miejscu.

Mam poważne wątpliwości czy w Warszawie da się wyżywić rodzinę 4 osobową za około 1500 pln. Sukienka za 44,50? Wydajecie się być bardzo skromnie żyjącą rodziną. A z drugiej strony sporo inwestujesz w elektronikę i komputer. Ciekawe.

No i nie wiadomo co robisz z nadwyżkami. Leżą na koncie i czekaja na miesiąc „na minusie” czy „mrozisz w oszczędnościach”

Nie kojarzę żeby pojawiały się u Ciebie takie pozycje jak np. perfumy czy fryzjer żony.

Wiadomo, że zestawienie wydatków jest przede wszystkim dla jego autora i nic mi do tego ale jestem pod wrażeniem tego jak bardzo ludzie mogą różnić się pod względem tego co konsumują.

Podsumowując uważam coraz częściej, że taki bloger jak Ty to cieżka orka 😉 i dzięki Tobie już dawno wybiłem sobie tego typu pomysły z głowy.

pozdrawiam.

Odpowiedz

Michał Szafrański Kwiecień 30, 2014 o 17:21

Hej Luk,

Dziękuję za komentarz i uwagi. Przywołam jeszcze raz punkt z artykułu powyżej: „Kategorie kosztów i przychodów nie są idealne, ale do takich się już przyzwyczaiłem i takie mi się sprawdzają. Ty powinieneś wypracować swoje własne…” – mógłbym je zreorganizować, ale nie mam wystarczającej motywacji. Dzięki temu, że są takie a nie inne – wpisywanie wydatków idzie mi znacznie szybciej.

Co do „Inne” – to też jest kategoria, która ma subkategorie. Dla mnie takim workiem dla niewiadomych jest „Inne wydatki : Inne”. Reszta trafia bardzo konkretnie, np. „Inne : Książki”.

Wątpliwości co do jedzenia możesz oczywiście mieć, ale u nas tak to dokładnie wygląda. Przy czym widzisz – ja oddzielnie rozpisuję, np. soczki, słodycze i wodę. Jeśli Ty je uwzględniasz w kosztach swojego jedzenia, to weź proszę na to poprawkę.

Ciuchy kupujemy w marketach, Gabi często na wyprzedażach – nie mamy potrzeby wydawania na ubrania. Większość kosztów ubrania, to koszty dzieci, aczkolwiek ja także skorzystałem z wyprzedaży na początku roku.

Elektronika, komputer – wydaję bo lubię + dodatkowo cały czas rozbudowuję moje blogowe zaplecze technologiczne (i nie tylko).

Co do sposobu inwestowania i alokowania wolnych środków finansowych – nie było, nie jest i nie będzie to przedmiotem tego raportu 🙂 Nie opisuję tego tutaj. Ten raport odzwierciedla wpływy i wypływy z pominięciem inwestycji (tak jak pisałem w artykule). Jedyne inwestycje, które uwzględniam, to te symboliczne – w ramach „Elementarza Inwestora”.

Co do perfum – baaardzo rzadko dokonujemy takich zakupów i jeśli już, to na wyjazdach zagranicznych. Nie mamy pozycji „Perfumy”. Ląduje to w kosmetykach. Gabi do fryzjera nie chodzi, co nie przeszkadza jej wyglądać świetnie 🙂 A przy okazji: przypomniałeś mi, że miałem jej podciąć włosy 😉 Dzięki.

Pozdrawiam

Odpowiedz

Brat Maj 9, 2014 o 22:34

Bez urazy, ale takie posty utwierdzają mnie jak anielską cierpliwosc ma Michał 🙂

Odpowiedz

Gosia Kwiecień 30, 2014 o 14:40

Gratulacje Michał! Mimo takich rozbieżności to i tak bardzo dobre wyniki 🙂
A może w którymś z kolejnych postów podzieliłbyś się tym jak Twoja „ofensywa medialna” wpłynęła na popularność bloga? Jestem bardzo ciekawa, bo znalazłam Cię jeszcze przed nią i zastanawia mnie czy medialne uświadamianie społeczeństwa o oszczędzaniu może przynieść efekty 🙂 Jeśli więcej ludzi trafiło tu z TV czy radia i zostanie na dłużej to może w przyszłym roku raporty o zadłużeniu Polaków będą wyglądały lepiej 🙂

Odpowiedz

Michał Szafrański Kwiecień 30, 2014 o 17:24

Hej Gosiu,

Dziękuję 🙂 Odpowiadając na Twoje pytanie: trudno zmierzyć czy i jak wiele osób trafia do mnie po występach w mediach. Bezpośredniego przełożenia nie widać, ale… co jakiś czas ktoś mówi mi albo pisze „trafiłam na bloga po Twojej wizycie w „Pytanie na śniadanie”. Jakoś to się przekłada, ale jak – niestety nie potrafię zmierzyć. Musiałbym przeprowadzić skrupulatne badania ankietowe 🙂

Ja po prostu staram się korzystać z okazji, które się nadarzają i jakoś to się kręci.

Pozdrawiam

Odpowiedz

Piotr Peszek Kwiecień 30, 2014 o 14:54

Witam. Całego artykułu nie przeczytałem bo nie miałem na to czasu ale ale to co przeczytałem było ciekawe bo niektórzy twierdzą że zarabianie na blogu 30000 to mit a tu proszę jednak można. Teraz pytanie czysto retoryczne(Nie musisz na nie odpowiadać) ciekawe ile było czystego zysku? Ja dopiero zamierzam zarabiać na blogu.( jestem osobą bardzo kontrowersyjną i ludzie mnie nie lubią) Zastaniawiam się jak to przekuć na sukces?
Jak mi się uda to napiszę o tym na swoim blogu. Jak mi się uda to znaczy że uda się każdemu:). Na moim blogu mam tylko 4 artykuły. Ale może kotś przeczyta i odniesie z tego jakąś korzyść? I jeszcze jedno. Twój wpis tanie zwiedzanie przypomniał mi o pewnej książce”pracuj cztery godziny tygodniowo” To stara książka o zarabianiu w internecie. I tam też jest mowa o tanich podróżach.

Odpowiedz

Sosna Czerwiec 6, 2014 o 19:50

Rada nr 1: używaj czcionki o rozmiarze umożliwiającej swobodne czytanie bez używania lupy.
Rada nr 2: szanuj język polski, staraj się pisać z jego zasadami, eliminować literówki i przypadkowe powtórzenia wyrazów. Piłeś – nie pisz.
Rada nr 3, to po prostu powtórzenie rady Michała: „Czyń dobro”. Twórz treści, które mogą być przydatne dla czytelników, a nie będącą tylko wyrazem Twojej frustracji.

Odpowiedz

Nina Kwiecień 30, 2014 o 14:55

Nie bądź dla siebie taki surowy. Miesiąc sławy Ci się należał ;), a jakbyś potrzebował ludzi do „nudnych prac” okołoblogowych, aplikuję! 😀

Odpowiedz

Michał Szafrański Kwiecień 30, 2014 o 17:25

Hej Nina,

Dziękuję za propozycję 🙂 Dam znać, gdy będę otwierał rekrutację.

Pozdrawiam

Odpowiedz

Agnieszka Wyrzykowska Kwiecień 30, 2014 o 14:58

Gratuluję sukcesu! Świetne są te Twoje zestawienia zarobków, czarno na białym kwoty, bez ściemniania i ogólników.
Zaciekawiły mnie plany poszerzenia grona współpracowników – czasem gdzieś słyszę, że niektórzy blogerzy zatrudniają kogoś właśnie do takich mniej przyjemnych zadań i ciekawa jestem, co w Twoim przypadku można delegować pracownikom. Bo domyślam się, że samo pisanie postów przez kogoś innego w grę nie wchodzi i współpracownicy potrzebni są do czegoś innego?

Pozdrawiam,
Agnieszka

Odpowiedz

Michał Szafrański Kwiecień 30, 2014 o 17:32

Hej Agnieszka,

Dziękuję. Tak na zdrowy chłopski rozum, to mogę i powinienem delegować wszystko, w czym można mnie zastąpić i skupić się tylko na tych zadaniach, w których zastąpić mnie nie jest łatwo albo nie warto tego robić.

Pisanie wpisów powinno być jak najbardziej na mojej głowie, ale np. już research do nich – niekoniecznie. Czasami Gabi pomaga zbierać mi informacje, np. weryfikuje niektóre koszty itp. Ale takich prac przy blogu jest dużo, dużo więcej:

– korekta tekstów
– przygotowanie tekstu do publikacji (sprawdzenie linków, pogrubienia itp.) na platformie Wordpress
– dobranie zdjęć
– zakupienie zdjęć
– obróbka tych zdjęć i przygotowanie odpowiednich rozmiarów pod promocję w social media
– wypuszczenie komunikatów w social media (Facebook, Twitter, G+, LinkedIn)
– akceptowanie komentarzy od nowokomentujących
– montaż podcastu
– spisywanie podcastów
– montaż wideo (mam trochę nagrań, np. z MS Money, ale ciągle nie obrobionych)
– wysyłka newslettera
– linkowanie do starszych tekstów z nowych i ze starszych do nowych

Itp. itd. – a dotknąłem tylko obszaru związanego z publikacją wpisów i podcastów.

Pozdrawiam

Odpowiedz

Agnieszka Wyrzykowska Maj 5, 2014 o 10:48

Faktycznie, pokaźna lista zadań, które można oddelegować 🙂 I jednocześnie ta lista pokazuje, jak wiele pracy jest przy blogu, jeśli chce się, by wszystko wyglądało profesjonalnie (absolutnie się nie zgadzam z komentarzami, że za wcześnie na profesjonalizację – nigdy nie jest za wcześnie!).

Powodzenia z oddelegowywaniem pracy życzę 😉

Odpowiedz

Michał Szafrański Maj 5, 2014 o 20:17

Dziękuję Agnieszko 🙂

Odpowiedz

milla Kwiecień 30, 2014 o 16:13

Powiem szczerze, ze mam mieszane odczucia. Widze tu „parcie na szklo” i zbyt duza chec profesjonalizacji bloga, ktora, oczywiscie moim zdaniem, jest przedwczesna. Z bloga o oszczedzaniu, ma sie to robic blog o finansach, pisany przez niefinansiste, ktory własnie wkracza tak naprawde w swiat inwestowania i finansow.
Niestety zatrudnianie ludzi i koncentracja na zarabianiu zarowno na wlasna rodzine jak i na pracownikow, moze wypaczac „ducha” bloga. Jak pogodzic to z idea, ze „polecam tylko to, co uwazam za dobre”, skoro ma sie tyle zobowiazan???

Ale licze sie tez z tym, ze nie jestem tu core targetem i przyjdzie mi „odszczekac” to co mowie, czego i sobie i Michalowi zycze, bo uwazam, ze nigdy dosc edukacji o pieniadzach i blog uwazalam do tej pory za niezwykle przydatny.

PS. Uwazam, co potwierdza moja teorie, ze posty pisane przed rzuceniem etatu, byly bardziej „ludzkie”, swobodne i przydatne. Teraz to juz zbyt duze zapatrzenie na Pata Flynn’a, ktore przekroczylo poziom pozytywnego nasladownictwa w celach edukacyjnych, a koncentruje sie na wymiarze finansowym.

Odpowiedz

Michał Szafrański Kwiecień 30, 2014 o 18:18

Hej Milla,

Przyjmuję to co piszesz z uwagą. Rozwiń proszę wątek „przedwczesności profesjonalizacji bloga”. Kiedy według Ciebie miałoby nie być przedwcześnie? Pytam poważnie – zaintrygowałaś mnie.

Pozdrawiam

Odpowiedz

Marta Maj 1, 2014 o 13:25

Michale!

Ja mam podobne odczucia, jeszcze tu czasami zaglądam, ale odkąd blog stał się formą zarobku zmienił się zdecydowanie na gorsze.

Odpowiedz

KP Maj 2, 2014 o 21:09

Niestety mam takie same odczucia. Pewnie dlatego, że jestem czytelnikiem praktycznie od samego początku. Kiedyś ten blog był bardziej osobisty, widać było, że piszesz od serca. Teraz wpisy stały się takie jakieś… bezuczuciowe. No ale cóż, „show must go on”, trudno.

P.S. Z drugiej strony Twoje podcasty są dla mnie świetne – czuć od nich „ciepło” takie jak z początkowych postów na blogu.

Odpowiedz

kubazawadzki Maj 2, 2014 o 22:37

Opisaliście coś, co od pewnego czasu czuję, a nie potrafię tego do końca określić – odbiór przeze mnie postów nie jest już taki pozytywny. Zaglądam jeszcze tutaj regularnie, ale chyba lepiej czyta mi się blog Marcina Iwucia.

Odpowiedz

marcinmaciek Kwiecień 30, 2014 o 19:26

mam bardzo podobne odczucia. Sorry Michał ale zdecydowanie lepiej czytało mi się Twoje wpisy na blogu jak pracowałeś na etacie. Były wg mnie bardziej neutralne, miały mniej przekazu podprogowego, opisywały bardziej przyziemne problemy bez cichego „wspierania” współpracowników.
Tak czy inaczej życzę Tobie gigantycznego sukcesu z blogiem i dalszej realizacji własnej osoby. Patrząc na Twoje dotychczasowe sukcesy to jeżeli ktoś nie podłoży Tobie świni i zachowasz rozsądek to myślę, że spokojnie z bloga wyżyjesz:)
Ponieważ również od kilku lat czytuję APP to z całym szacunkiem dla Zbyszka, widać ogromną różnicę w wdrażaniu w życie swoich celów a zarazem ogromną umiejętność realizacji ich przez Ciebie.
Pozdrawiam

Odpowiedz

Marta Kwiecień 30, 2014 o 18:38

Michał, po pierwsze – gratulacje, ta kwota marcowa robi ogromne wrażenie. A odnośnie Twoich raportów – są dla mnie fajną podpowiedzią co do kategoryzacji wydatków, w ogóle zapanowania nad tym, no i co najważniejsze, dużą motywacją. Konkrety w nich zawarte, typu koszt sukienki, czy piwa to naprawdę już tylko i wyłącznie Twoja (i Gabi) sprawa i nie sądzę, aby takie szczegóły i omawianie ich były intencją publikacji raportów….

Fajnie napisałeś – nieważne ile zarabiasz, ale ile jesteś w stanie z tego zaoszczędzić. Dzięki za kolejny powód do zastanowienia 😉

Odpowiedz

NF Kwiecień 30, 2014 o 19:00

Jeśli już podsumowujesz miesiące i kategoryzujesz wydatki to kategorie nazywaj prawidłowo, a tyczy się to „Ropa”, powinien być „Olej napędowy”.

Odpowiedz

Nejm Kwiecień 30, 2014 o 19:24

czy mógłbyś powiedzieć dokładniej czym są „odsetki bankowe”? standardowe lokaty?

Odpowiedz

Michał Szafrański Maj 1, 2014 o 01:32

Hej Nejm,

Są to standardowe odsetki bankowe ze środków przechowywanych na lokatach oraz rachunkach oszczędnościowych.

Pozdrawiam

Odpowiedz

Radek Kwiecień 30, 2014 o 20:07

Hej 🙂

Bloga czytam od jakiegoś już czasu, ale chyba nadszedł czas na pierwszy komentarz. Świetne wpisy i ciekawe podcasty – bardzo umilają mi czas na specach. Sam zacząłem spisywać swoje wydatki – z czystej ciekawości. Zobaczymy co z tego wyjdzie.

Przy okazji chciałbym spytać – być może nie na temat wpisu, ale zapewne będziesz mógł pomóc- czy da się w Money ustawić cykliczne opłaty? Może byłbyś zainteresowany informacją w jaki sposób powiązać Money mobilnie, sam dość długo szukałem rozwiązania, które pozwoliłoby mi wpisywać codzienne wydatki szubko, a potem raz w tygodniu jednie zaimportować plik. Co o tym sądzisz?

Pozdrawiam.

Odpowiedz

Michał Szafrański Maj 1, 2014 o 22:24

Hej Radek,

Jak najbardziej w Money da się ustawić cykliczne opłaty. Robisz to w sekcji „Bills” i można tam ustawić wszystkie płatności cykliczne. Dzięki temu o żadnej się nie zapomni.

Co do rozwiązania mobilnego – jeśli masz tutaj jakieś doświadczenia, to chętnie dowiem się jak to robisz. Z góry dziękuję 🙂

Pozdrawiam

Odpowiedz

Radek Maj 3, 2014 o 09:37

Cześć,

Ale narobiłem błędów . Wstyd. Ale ok, do rzeczy.

Dzięki a pomoc ze stworzeniem cyklicznych opłat. Teraz mam jedną czynność z głowy – nie muszę o tym pamiętać. Co do kwestii importu transakcji do Money to piszę o tym bardziej obszerny artykuł. Jeżeli pozwolisz to prześlę Ci go mailowo jak tylko skończę. Zobaczysz co i jak i może coś wykorzystasz w poradniku czy – być może sam skorzystasz 🙂

Pozdrawiam

Odpowiedz

my-name Kwiecień 30, 2014 o 20:55

Witam.
No to mamy nowe przysłowie a raczej powiedzenie Twojego autorstwa Michale „Nieważne jest ile zarabiamy, ale ile potrafimy z tego zaoszczędzić”. Będzie to z cyklu „kto to powiedział” albo „ciekawe motto”.
Tylko jak to się ma do rzeczywistości? Jeżeli ja potrafię oszczędzić co najmniej 1000 zł czyli ok. 80% z wypłaty niby mam być lepszy niż ten który zaoszczędzi 2000 a zarabia ok. dwukrotną średnią krajową na rękę?
Pozdrawiam.

Odpowiedz

my-owka Kwiecień 30, 2014 o 21:19

Lepszy jest oczywiscie ten co zarabia wiecej bo w zyciu nie chodzi o to by oszczedzac ale by maksymalizowac dochody i optymalizowac koszty :), od personalna opinia.

Odpowiedz

Michał Szafrański Maj 1, 2014 o 01:38

Hej My-name,

Ja się absolutnie nie czuję autorem tego sformułowania. Ono się chyba nawet pojawia w reklamach któregoś z banków 😉

A co do oszczędzania – nie wiem jak odpowiedzieć na Twoje pytanie. Nie wartościowałem i nie zastanawiałem się nad tym „kto jest lepszy”. Oszczędzanie to nie są wyścigi z innymi – to raczej walka z samym sobą. I uważam, że walkę tą wygrywa każdy, kto potrafi generować jakiekolwiek nadwyżki finansowe (przychody minus koszty dają systematycznie więcej niż 0 zł). Apetyt rośnie w miarę jedzenia 🙂

Pozdrawiam

Odpowiedz

Bart Maj 9, 2014 o 23:10

To jest chyba tekst Marka Konrada z reklamy ING……. Nie mniej bardzo , bardzo trafny

Odpowiedz

Olgierd Kwiecień 30, 2014 o 21:22

Od dłuższego czasu obserwuję, że zmienia się charakter wpisów. O ile nie tak jeszcze dawno wpisy na temat budżetu, które uważam za bardzo wartościowe nie zawierały dodatkowych że tak to nazwę mniej merytorycznych informacji, to dzisiejszy w jednej trzeciej składa się z „lansu” :-), który ma niewiele wspólnego z tematyką wpisu.
Pamiętam jak jeden z czytelników w którymś z komentarzy napomknął że w kwietniu miał się ukazać wpis z podsumowaniem kwartału i szacunek za to że się pokazał, ale czytamy również że więcej obietnic nie będzie… Hm… obietnica to odpowiedzialność za jej spełnienie, a nie pobożne życzenie… Michale, fajnie jak „dowozisz” to co obiecasz, nie rezygnuj z bycia konsekwentnym 🙂

Odpowiedz

Radca prawny Kwiecień 30, 2014 o 22:51

Myślę że najważniejsze jest żeby mieć w określonym przedziale czasu więcej dochodów niż wydatków, a ponadto dywersyfikować źródła dochodów, czyli najlepiej mieć kilka niezależnych od siebie źródeł przynoszących dochód np. etat + własna działalność + umowa zlecenie. Jeżeli jedno źródło zawiedzie i nie przyniesie określonego dochodu zawsze można liczyć na dochody z innych źródeł 🙂

Odpowiedz

Visten (jeden z Marcinów) Maj 1, 2014 o 11:01

„najlepiej mieć kilka niezależnych od siebie źródeł przynoszących dochód np. etat + własna działalność + umowa zlecenie”

Moja doba jakoś tak nie chce mieć więcej niż 24 godziny a i ze snu nie udało mi się zupełnie zrezygnować 😛

A tak na serio już, to nie do końca się zgadzam. Łapiąc się wielu rzeczy na raz, często w żadnej z nich nie osiągamy oczekiwanej efektywności (vide Michał i jego rezygnacja z etatu). Chociaż to pewnie temat na dogłębną dyskusję (bo pewnie niektórym udaje się lączyć wiele działań, tak jak piszesz).

Odpowiedz

Radca prawny Maj 1, 2014 o 17:09

Oczywiście każdą sytuację należny rozpatrywać indywidualnie.
W moim przypadku taki układ świetnie się sprawdza, ale to nie oznacza że zawsze i wszystkim takie połączenie będzie odpowiadać. A ponadto oznacza to niestety kilkunastogodzinny dzień pracy codziennie, także często w weekendy i święta.

Odpowiedz

Krzys Maj 1, 2014 o 01:06

„konieczności budowy zespołu, przed którą właśnie stoję”

Michał! Rozwiń to, bo to ciekawe 🙂

Odpowiedz

Michał Szafrański Maj 1, 2014 o 22:27

Hej Krzys,

Rozwinąłem wyżej w tym komentarzu: http://jakoszczedzacpieniadze.pl/hustawka-zarobkow-o-30-tys-zl#comment-87087

Pozdrawiam

Odpowiedz

Ewelina Maj 1, 2014 o 10:21

Świetny występ w Dzień Dobry TVN! 🙂

Odpowiedz

makos061 Maj 1, 2014 o 11:35

Mam dość kontrowersyjne spostrzeżenie co do Bloga i Ciebie jako jego właściciela 😉
W moim mniemaniu paradoksalnie sukces zabija wiarygodność autora. Publikowanie raportów odbiera Ci totalnie wiarygodność bo kurcze nie chce się wierzyć, że osoba o przychodach rzędu kilkudziesięciu tysięcy zł miesięcznie będzie zachodziła w głowę jak tutaj oszczędzić 20 zł na wodzie, albo będzie po nocach wyrywała urządzenia z gniazdek by tryb stand by nie zjadł kwoty którą moglibyśmy wydać na big maca za kupony w promocji. :)). Z drugiej strony gdybyś przyznał mi rację oznaczało by to spadek przychodów tak więc… Rozumiem twoją motywację, która jest oczywista, błędem było po prostu publikowanie raportu. Pozdrawiam i gratuluję sukcesu!

Odpowiedz

Visten (jeden z Marcinów) Maj 1, 2014 o 12:36

Blog jest o tym „jak oszczędzać pieniądze” a nie o tym „jak Michał oszczędza pięniądze” i tak jak Michał kiedyś wspominał, nie stosuje sam wszystkich rad. Każdy może skorzystać z tego, co mu odpowiada.

Co w ogóle widzisz złego/podważającego wiarygodność w oszczędzaniu wody czy energii?

Odpowiedz

makos061 Maj 1, 2014 o 17:04

Nie twierdzę, że w tym jest coś złego, chodzi o to, że zmienia się perspektywa osoby piszącej ( jak Michał twierdzi z własnego doświadczenia ). Już tłumaczę, czytelnik tego bloga te pewnie najczęściej osoby, których miesięczne zarobki kręcą się lub nie przekraczają średniej krajowej. Jeżeli wkręcenie perlatora daje mi 20 zł oszczędności miesięcznie ale dłużej muszę przez to poczekać na ciepłą wodę zanim poleci z kranu to jeżeli te 20 zł to kilka procent tego co może zostać po opłatach ( rata, czynsz, energia elektryczna etc. ) to mi się chce, jeżeli zarabiam kilkadziesiąt tysięcy to oszczędności to nawet nie promil tego co zostaje w portfelu więc nie chce mi się czekać na ciepłą wodę 15 sekund ;). Podobnie będzie z kombinowaniem z „kontem godnym polecenia” itp które może dać kilka stów ale trzeba wczytać się w regulamin, kombinować by zgarnąć premię. Dla szaraka kilka stów rocznie to różnica dla Michała żadna. I tutaj zachodzi taka zależność, że oszczędzanie to już dla autora nie konieczna praktyka tylko temat dla zarobku ( czego ja nie neguję ), twierdzę tylko że jako praktyk poległ zupełnie. Teraz wiarygodny byłby w temacie zakupu np. auta na firmę typu do jakiej kwoty warto bo powyżej nie zwracają Vat, jakie mieszkania kupować by mieć najwyższą stopę zwrotu i czy to w ogóle się opłaca. I tutaj mógłby być wiarygodny jako praktyk ( a takim się przedstawia ) – ” …nie zarabiam milionów…” za chwilę będzie nieaktualne 😉 . Krytyka moja wynika nie ze złośliwości tylko z zauważenia faktu, że Michał już nie jest praktykiem z konieczności tylko ze względu na $$$, aaa to w zupełności rozumiem i gratuluję mu świetnego bloga i profesjonalnego podejścia.

Odpowiedz

Radca prawny Maj 1, 2014 o 17:13

Popieram pomysł na poruszenie tematu dotyczącego zakupu auta na firmę, odliczenia VAT-u z tym związanego i innych cennych rad dla przedsiębiorców 🙂

Odpowiedz

Bart Maj 9, 2014 o 22:36

Po co powielać portale podatkowe? Trzeba poszukać na m.in. gofin lub infor

Odpowiedz

Anon Maj 2, 2014 o 16:31

„Teraz wiarygodny byłby w temacie zakupu np. auta na firmę typu do jakiej kwoty warto bo powyżej nie zwracają Vat”

Coś chyba pomieszałeś. Z tego co kojarzę, to w Polsce rozliczysz w praktyce 50% VAT na samochód osobowy bez żadnych limitów (kiedyś było 60% i maksymalnie 6k zł). Limit jest chyba wciąż na amortyzację (CIT/PIT) i wynosi 20k EUR, więc jeśli jesteś czynnym płatnikiem VAT, to możesz kupić samochód za ok. 100k zł brutto, żeby było to optymalne podatkowo. Najlepiej i tak zapytać się księgowej o szczegóły.

Nie wydaje mi się, żeby robienie z bloga portalu księgowego było czymś pożądanym ze względu na grupę docelową czytelników oraz często zmieniające się przepisy podatkowe. Jeśli masz skomplikowaną sytuację i szczegółowe pytania to zadzwoń na informację podatkową MF, jeśli konsultant nie potrafi odpowiedzieć wówczas przełączy Cię do specjalisty. W prostych sprawach najlepiej zapytaj się księgowej (najefektywniej).

Co prawda widzę niszę na tematy biznesowe na tym blogu, ale bardziej jest to na zasadzie nad czym można się pochylić, a szczegółów szukaj sobie samemu, a więc: voip, wirtualny faks, aplikacje biznesowe w chmurze, 159 ksh (jeśli ktoś lubi kopać się z koniem jak radca Sarzalski – III SA/Wa 1083/13), umowy o dzieło z 50% kup i poprawnym przeniesieniem praw autorskich (wskazanie pól eksploatacji), sp. z o. o. sp. k., dzierżawa części przedsiębiorstwa jako wspólnik z jednym udziałem (koszty, diety), prosta optymalizacja podatkowa np. rozliczenie CIT/PIT kwartalnie, spółka w Czechach/UK/Szwajcarii. Z tym, że większość tematów jest na tyle skomplikowana i indywidualna, że koszt stworzenia wpisu na darmowym blogu byłby zbyt duży, a audytorium zbyt małe, żeby miało to jakikolwiek sens ekonomiczny. Dlatego musiałoby być to raczej w formie jednego wpisu w stylu „100 sposobów na oszczędności w firmie”.
Wynika to z faktu, że gawiedź jest bardziej zainteresowana zaoszczędzeniem 5 zł na podpaskach z Biedronki, umyciem odbytu w jak najmniejszej ilości wody, ewentualnie tym ile Szafrańscy wydali na kieckę i piwo.

Odpowiedz

Michał Szafrański Maj 1, 2014 o 22:42

Hej Makos061,

Dziękuję za komentarz. Żeby Ci jeszcze dodatkowo skomplikować postrzeganie mnie jako autora bloga, to odwrócę to co napisałeś: weź pod uwagę, że ja nadal nie zarabiam tak dobrze, jak zarabiałem w pracy na etacie. Co na to powiesz? Jak ocenisz mój sukces? Na ile to zmienia Twoją ocenę tego co pisałem / robiłem pracując na etacie?

Dlaczego o tym piszę? Po to żeby pokazać inny punkt widzenia. To dzisiaj bardziej muszę oszczędzać niż kiedyś 😉

I teraz dodam jeszcze jedną rzecz: oszczędzanie jest kwestią wykształcenia w sobie pewnych nawyków. Czy stać mnie na jeżdżenie wszędzie samochodem? Stać. Czy to robię? Nie. Doceniam potęgę oszczędzania małych kwot w wielu miejscach. Gdybym tego nie robił, to moje koszty w niezauważalny sposób wzrosłyby o 2000-3000 zł miesięcznie.

Osobiście uważam, że to właśnie taka „niechęć do schylania się po 20 zł” powoduje, że niektórych pieniądze się nie trzymają. Ja wolę wydać 1000 zł na nową kamerę, która mi się przyda, niż świadomie ignorować przepuszczanie małych kwot.

Dzięki wielkie za kibicowanie i do usłyszenia 🙂

Odpowiedz

luk Maj 7, 2014 o 17:03

W pierwszym akapicie wyczuwam próbę konfrontacji. A to chyba nie o to chodzi. Czy to takie dziwne, że dla niektórych osób coś może „nie grać”? Ja jestem wśród tych osób. Śledzę blog prawie od początku ale ostatnio coś mi nie pasuje. Widzę pewne niespójności.

Jak mówisz, zarabiałeś ponad 37 tys miesięcznie na etacie (w co szczerze mówiąc nie wierzę) a wbiegasz na peron metra w ostatnim momencie żeby przypadkiem nie przekroczyć czasu 20 min w ramach biletu? Kilka piw z promocji w auchan za 5,02?

Większość Twoich rad jest bardzo przydatnych ale niektóre niedorzeczne. Nie wiem czy to Ty polecałeś czy widziałem w innym miejscu ale równie niedorzeczna jest porada zbierania „szarej wody” w mieszkaniu:
http://www.zm.org.pl/?a=szara_woda-142

Przy pewnym poziomie dochodów ważniejszy niż kolejne złotówki na koncie jest czas, którego nie da się kupić lub zaoszczędzić na później. Żeby oszczędzanie na bilecie (20 minutowy zamiast jednorazowego czyli 3,40 zamiast 4,40) miało sens to czas poświęcony na sprawdzenie ile czasu jedzie metro na Twojej trasie, sprawdzenie, który bilet jest tańszy i pamiętanie o tej strategii powinno być warte dla Ciebie mniej niż uzyskana 1 (słownie: jedna) złotówka.

Sam sobie odpowiedz na to pytanie 🙂 Napisałeś w którymś z postów, że mało śpisz bo masz dużo pracy. Poświęcanie snu na rzecz tej złotówki w tym przypadku już nie jest rozsądne moim zdaniem 🙂

Odpowiedz

Bart Maj 9, 2014 o 22:39

Jak coś nie pasuje to przestań śledzić bloga….. po prostu się czepiacie drobiazgów

Z całym szacunkiem, ale myślisz , ze przy takiej wiedzy jak ma Michał nie wie ile kosztuje czas?

Odpowiedz

organic Maj 11, 2014 o 22:38

Niedawno widziałem nowiutką S-klasę Mercedesa z otwartym bagażnikiem w którym centralne miejsce zajmował …. karton mleka marki Pilos – czyli z Lidla. Myślenie, że jak ktoś ma duże dochody to nie musi na drobiazgach oszczędzać jest jak widać mylne 😉

Odpowiedz

Sosna Czerwiec 6, 2014 o 20:25

Zgadzam się, ze pewne zachowania Michała, jeśli chodzi o relacje oszczędności do czasu, mogą wydawać się nieracjonalne. Ale… Może powinniśmy to oceniać z innej perspektywy. Przypuszczam, że dla Michała to po prostu HOBBY. Coś, co lubi robić, bo sprawia mu to frajdę. Czy będziemy rozliczać kogoś z czasu poświęconego na klejenie modeli samolotów albo z pielęgnowania pelargonii na balkonie? Ważne, że spostrzeżenia Michała mogą przynosić korzyść drobnym ciułaczom, a jemu samemu przy okazji pozwalają zarobić 🙂

Odpowiedz

Piotr Raczkowski Maj 1, 2014 o 12:36

„Punkty PAYBACK się przydają”. No fakt, gorzej z tym, że ta usługa zeszła już nawet nie na psy, ale jeszcze niżej. W zasadzie 70 proc. punktów obecnie gdzieś ginie, jak nie złoży się reklamacji, to po prostu przepadną, niektóre potrafią być zablokowane przez 100+30=130 dni. Na FB setki zirytowanych klientów, no cóż – podobno prowadziłeś kiedyś szkolenie dla PAYBACK, ale widać nie dało to skutku, albo wręcz skutek odwrotny.

Wracając do tego raportu, to mam pytanie, czy będziesz kiedyś pisał coś więcej na temat optymalizacji podatkowej? Stosujesz ją w sposób dość znaczący, więc myślę, że przynajmniej jeden wpis chętnie bym zobaczył (i nie tylko ja).

Dziwne jest to, dlaczego w raporcie nie pokazujesz kwot udzielanych pożyczek i otrzymywanych zwrotów tych pożyczek, a zamieściłeś informację o otrzymanych z tego tytułu odsetkach. To chyba dopiero zaburza obraz całości. Albo pokazywać jedno i drugie, albo wcale – takie jest moje zdanie.

Jeśli chodzi o „budowanie zespołu współpracowników”, to też w przyszłości, jeśli będzie taka możliwość z przyjemnością dołączyłbym do niego chociażby w zakresie korekty tekstów czy spisywania podcastów lub ich montażu.

Odpowiedz

Piotrek Maj 1, 2014 o 15:19

Cześć Michał
To mój pierwszy wpis na Twoim blogu. Czytam go od kilku tygodni (chyba 4) z polecenia szwagra i jestem niezmiernie zadowolony. Jeśli chodzi o kontrolowanie wydatków to od 6 lat prowadzę takie zestawienie w excelu, jednak tylko w zakresie kosztów dot. opłat za mieszkania, prąd, gaz, centralne ogrzewanie, paliwo itp. Od kwietnia rozbudowałem plik i teraz już wprowadzam wszystko. Nie odczuwam z tym jakiegoś problemu, uważam,że to kwestia chęci. Ogólnie rzecz biorąc to będę polecał wszystkim znajomym twojego bloga gdyż uważam, że brakuje takich ludzi, którzy chcą dzielić się swoją wiedzą dotyczącą szerokopojętymi finansami oraz promują edukację finansową, która myślę, że jest kluczem do sukcesu czyli niezależności finansowej. Z uwagą będę dalej śledził twoje poczynania. Elementarz Inwestora super sprawa zwłaszcza dla początkujących. Myślę, że swoją pracą sprawiasz, że masa ludzi jest szczęśliwsza lub niedługo będzie. Ja na pewno jestem.

Pozdrawiam i życzę kolejnych sukcesów.

Odpowiedz

Michał Szafrański Maj 1, 2014 o 22:50

Hej Piotrze,

Serdecznie witam w gronie komentujących 🙂 Napisałeś to, w co głęboko wierzę i co mi się sprawdza: wszystko jest kwestią chęci i systematyczności działania.

Miło mi czytać, że to co piszę Ci się przydaje. Powodzenia w poprawianiu stanu finansów!

Pozdrawiam

Odpowiedz

Michał Szafrański Maj 2, 2014 o 10:37

Hej Piotrze,

Potwierdzam, że według moich obserwacji też coś z tym tempem zbierania punktów PAYBACK jest nie OK. Nie mam ostatnio czasu żeby się temu przyglądać, ale kilka razy już się zdziwiłem, że pomimo transakcji – liczba punktów mi nie przyrasta tak szybko jakbym się tego spodziewał.

Słabe są także zmiany dokonywane przez partnerów, np. Allegro. Kiedyś można było punkty PAYBACK zbierać płatności (wtedy się decydowało). Teraz jedyną opcją, by punkty były naliczone, jest wejście na Allegro przez… stronę PAYBACK. Wpieniające. Zawsze o tym zapominam i na etapie płatności wkurza mnie to, że znowu nie „zdobyłem” punktów.

Było lepiej, jest gorzej.

Pozdrawiam

Odpowiedz

Piotr Raczkowski Maj 2, 2014 o 13:24

Absolutnym przegięciem dla mnie było, jak ostatnio nie zaliczyło mi punktów w Empiku. Zawsze do tej pory nie było z tym najmniejszych problemów. Niektórzy partnerzy – np. Pizzaportal – uporali się z problemami, natomiast to, co dzieje się na Allegro – to po prostu woła o pomstę do nieba. Punkty np. naliczane są (niezależnie od bezsensowności wchodzenia przez osobną stronę) po 30 dniach od zakończenia aukcji. A jeśli aukcja trwa jeszcze 12 dni na przykład, to po 42 dniach. Potem przez 100 dni są blokowane, a jeśli mamy jakieś bonusy z kuponów, to mają one jeszcze inne daty ważności. Nie wiem, czy można to jeszcze bardziej skomplikować. Ale to jeszcze nie wszystko, bo w ostatnim czasie punkty w ogóle się wielu osobom nie naliczają. Tytuł dziadostwa roku przyznaję na razie współpracy PAYBACK z Allegro.

Odpowiedz

Agata Maj 1, 2014 o 13:14

Świetnie, że blog się rozwija i jego autor również :))

Od dziś spisujemy z mężem wszystkie wydatki i przychody, zobaczymy co nam wyjdzie z tego 🙂

Odpowiedz

Michał Szafrański Maj 1, 2014 o 22:55

Agata,

Tylko jedna rada: nie poddawajcie się 🙂

Powodzenia!

Odpowiedz

rychu Maj 1, 2014 o 14:41

no to zostane twoim pierwszym hejterę!!!! 😀
50zł na wode? oj ziomuś ziomuś. tyle co Wy na soczki wody i cukierki wydajecie to jedna osoba może przez cały miesiac jesc.
nie narzekaj. 30 kafli to można cały rok przezyc. 95% polaków moze pomazyc o takich zarobkach 😀

keep it going man bo czekam na jakis post do shejtowania.

Odpowiedz

luk Maj 1, 2014 o 15:01

Najpierw naucz się pisać po polsku.

Odpowiedz

Anna Maria Maj 1, 2014 o 15:05

Gratuluję osiągniętych zarobków, jak widać w Polsce można zarobić porównywalne pieniądze, jak zagranicą, a swoją drogą szkoda,że nasi księża nie dają do wglądu takiego rozliczenia dla parafian!

Odpowiedz

Robak Maj 2, 2014 o 09:37

Anno Mario, a zapytałaś o takie rozliczenie?

Odpowiedz

Marcin Maj 1, 2014 o 15:25

czytałem bloga – już nie czytam

denerwują mnie wpisy wywiady, z twóracami jakichś aplikacji i przekonywanie w całym wpisie, że są baaardzo potrzebnie i wiedza o nich również baaaardzo potrzebna

Odpowiedz

Michał Szafrański Maj 1, 2014 o 23:02

Hej Marcin,

Twoja decyzja i Twój wybór. Tego bloga naprawdę nie trzeba czytać „za karę” 😉

Co do wywiadów z osobami, które osiągnęły mniejszy lub większy sukces biznesowy – ich słuchanie to rzeczywiście strata Twojego czasu, jeśli nie potrafisz znaleźć w nich nic wartościowego.

Pozdrawiam

Odpowiedz

Chłodnogłowy Maj 1, 2014 o 23:33

Witam,

Dołączę do poszerzającego się grona „niezadowolonych”… 🙂

Zaczynam odnosić wrażenie, że formuła blogu powoli się wyczerpuje. Michał przez cały okres istnienia bloga odkrył i opisał chyba wszystkie sposoby na oszczędzanie w całym kosmosie – łącznie z wpraszaniem się na obiad w niedzielę do rodziny – mój ulubiony… 😉

Kierunek, który obrałeś Michale – chociażby tematy związane z inwestowaniem – uważam za chybiony – jest w Polsce multum mądrzejszych i bardziej doświadczonych blogerów od Ciebie w kwestii finansów, których nie przeskoczysz nigdy. Mam na myśli choćby Maćka Samcika.

Oczekiwałbym czegoś innego i uważam – ba – jestem pewien, że jest ogromne zapotrzebowanie na takie tematy. O czym mowa? Np. o pomysłach na biznes i wywiady z ludźmi, którym się udało. Pamiętasz zapewne, jaką popularnością cieszył się podcast dotyczący zarabianiu na podwynajmie mieszkań i gorącą dyskusję czytelników w komentarzach. Uważam, że dużo więcej osiągniesz rozmawiając z ludźmi, którzy odnieśli sukces i którzy zechcieliby o tym opowiedzieć, na Twoim blogu – choćby po to, by zmotywować innych. Kiedyś, gdy sprzedawałem ubezpieczenia szkolono mnie, że nic tak nie przyciąga uwagi klienta, jak historie z życia wzięte. I faktycznie to działało. Uważam więc, że tracisz czas chcąc uczyć swoich czytelników elementarza inwestowania i to przy składce 200 zł. Nudne jak flaki z olejem. Wolałbym przeczytać o kimś, kto rozkręcił biznes od zera, bo np. produkuje kanapki i sprzedaje je po biurach w swoim mieście i ma z tego 10 tys. co miesiąc. Albo historię o tym, jak ktoś kupił kawalerkę za 70 tys., wsadził w remont 10 tys. i miesiąc potem sprzedał ją za 120 tys. A Ty łazisz po telewizjach i innych radiach i w gruncie rzeczy cały czas opowiadasz to samo… 😉
Jeśli sam nie znasz takich ludzi za wielu, to zapytaj nas – Twoich czytelników. Zapewne wielu zna ciekawe historie osób, którym się udało, albo takich, które zarabiają extra kasę na prostych, tudzież niespotykanych biznesach. Takie historie kręcą i motywują do działania i takie opowieści czyta się z wypiekami na twarzy… 🙂 Polecam ku rozwadze. 🙂

Pozdrawiam.

Odpowiedz

Robak Maj 2, 2014 o 09:10

Przepraszam, a mógłbyś wymienić przynajmniej 3 przykłady w czym to redaktor Samcik jest mądrzejszy, że nie da się go przeskoczyć???

Konkrety proszę, jeśli już padł taki zarzut.

Michał pomógł wielu i zapewne wielu jeszcze pomoże.

Z jednym jednak muszę się zgodzić – blog się zmienia, niestety na niekorzyść. To moje subiektywne odczucie ale kiedyś był to blog kirowany pasją a obecnie jest kierowany kasą… Nie podoba mi się to, ale na razie nie rezygnuję z czytania bo mimo tego odnajduję w nim wartość.

Robak.

Odpowiedz

*LESZEK* Maj 2, 2014 o 09:53

Hę ? Samcik mądrzejszy ? kiedyś go czytałem ale gościu zaczął przynudzać. I gdzie tu jego mądrość w podtrzymywaniu zainteresowania blogiem ? Michał może się i troszkę pogubił, nie potrafiąc jasno sprecyzować swojej grupy docelowej odbiorców. Zbyt dużo różnych wątków trafiających do zbyt zróżnicowanej grupy osób. I gdzie część z nich jest zadowolona z poszczególnych artykułów, reszta marudzi. Ale bezpośredniość, transparentność i pozytywna energia bijąca od Michała, to jest to co przyciąga tu ludzi 🙂

Odpowiedz

Michał Szafrański Maj 2, 2014 o 10:54

Hej Chłodnogłowy,

Dzięki za komentarz. Odbieram go bardzo pozytywnie 🙂

Moim zdaniem to nie tyle formuła bloga się wyczerpuje, co ja po prostu szukam różnych formuł i eksperymentuję z różnymi tematami. Bawię się tym co robię i nadal planuję eksperymentować.

Im więcej osób czyta ten blog, tym więcej pojawia się skrajnych opinii (i oczekiwań) w komentarzach. Zauważam też, że wiele osób, które twierdzą, że czytają blog „od początku” albo „od wielu miesięcy” po raz pierwszy zamieszcza dopiero teraz swój komentarz. To typowe. Poza osobami, które w naturalny sposób angażują się w dyskusje pod artykułami (promile odwiedzających), inni angażują się wtedy, gdy wyzwolę ich emocje – pozytywne lub negatywne. W tym drugim przypadku usłyszę „już Cię nie czytam” itp.

W 100% zgadzam się z Tobą, że w Polsce jest wielu mądrzejszych i bardziej doświadczonych ode mnie blogerów i nie tylko blogerów. Niech sobie będą. Wielu z nich lubię i szanuję. Maciek Samcik – nawet nie śmiem się z nim równać. Ma chłopak głowę jak sklep i w umiejętności szybkiego przelania tego co pisze „na papier” jest niedościgniony. Cały czas patrzę z podziwem na to, jak wiele i konkretnie potrafi napisać. Ja tak nie umiem ani nie chcę.

Uważam, że w Polsce jest nadal za mało dobrych blogów o tematyce finansowej. Miejsce jest dla wszystkich i to nie są wyścigi. Ja nie próbuję nikogo przeskoczyć. Robię po prostu swoje i sam jestem zadziwiony jak dobrze się to kręci. Na szczęście rosnące statystyki bloga i rosnąca liczba maili z podziękowaniami raczej pokazują mi świetlaną przyszłość przed tą tematyką, niż to, że „formuła bloga się wyczerpuje”.

Oczywiście tematyka ewoluuje i będzie ewoluować. Na pewno części z Was się to nie będzie podobać, a innym będzie. Ja mogę zrobić tylko tyle, by nadal dostarczać Wam wartościowe treści. Czasami się Wam przydadzą bardziej, czasami mniej.

Co do rozmów z ciekawymi i inspirującymi osobami – przecież to już jest. Zapraszam do słuchania podcastów 🙂

Pozdrawiam

Odpowiedz

Jerzy Maj 2, 2014 o 13:27

Witam.
Z tego co wiem, to Pan Samcik ma zespół pracowników i wykształcenie ekonomiczne. Czytam obydwa blogi.
Wiele na tym korzystam 🙂
Pozdrawiam Was i życzę szczęścia

Odpowiedz

Robert Maj 4, 2014 o 16:21

Jedną z najważniejszych różnic jest to, że Samcik pracuje jako dziennikarz GW – dlatego może np. rzecznikom banków zadawać pytania, które by w przypadku „zwykłych blogerów” pozostały bez odpowiedzi.

Odpowiedz

luk Maj 7, 2014 o 17:35

Z większością się zgadzam ale z tym Samcikiem to pojechałeś 🙂

Odpowiedz

ROK Maj 1, 2014 o 23:48

Drogi Michale jak w sentencji tudzież wstępię – nie zapominaj, że zawsze mówiłeś, iż „[…] nic tak na Ciebie nie działa jak liczby […].” (czyt. Raport kosztów) A Ty nagle piszesz, że ograniczasz to, rezygnujesz, nie składasz deklaracji… wg mnie i to tylko moja opinia i komentarz z czymś innym wychodziłeś do ludzi – ludzie to kupili, a Ty to teraz obracasz pod siebie. Moim skromnym zdaniem Raport kosztów w ogóle nie powinien być wliczany w liczbę planowanych miesięcznie artykułów ponieważ, jest to wartość podstawowa tego bloga. Łatwizną są artykuły w stylu historie ludzi… takie coś można liczyć, ale to Twój blog, twoja sprawa. Kolejna rzecz 8 postów per miesiąc. Hmmm, nie sądzę, że to brak czasu. Ba jestem pewien bo to Twój zawód – podobno. Wiem, że te 8 postów/miesiąc generuje na tyle dobry ruch na stronie, że mija się z celem pisanie więcej wartościowych informacji – ponieważ, źródełko wysycha i będzie trzeba pisać o rzeczach, których dopiero się uczysz – czytaj G.I.E.Ł.D.A. // A tutaj niestety, ale grono czytelników spadnie o 80/90%. Tematy jak wiadomo masz spisane i pomauuuu ogarniasz je, ale przecież za rok, dwa, trzy, jak to kiedyś pisałeś blog będzie wymagal mało pracy a kasiorka poleci. 🙂 Michale blog jest bardzo wartościowy. Nie jest to komentarz zlośliwy, ale możesz go nie chcący potraktować jako atak na Twoją osobę i zaczniesz się bronić. Nic dziwnego. Ja czytam blogi finansowe na długo przed powstaniem Twojego. Twój również z wielką uwagą i wiem co było na początku co pisałeś oraz co było istotą tego bloga (czyt. LICZBY), a teraz wycofujesz się powoli z pewnych rzeczy. Aleee ten marketing cały – szkoda, zabija ducha. Życzę wszystkiego dobrego i miłej dalszej części majówki. Zdrowia bo wiesz, że ono najważniejsze…

Odpowiedz

Michał Szafrański Maj 2, 2014 o 11:03

Hej ROK,

Dziękuję za komentarz. Przeczytałem Twój, przeczytałem ten Chłodnogłowego http://jakoszczedzacpieniadze.pl/hustawka-zarobkow-o-30-tys-zl#comment-87675 i widzę, że stoją w opozycji: Ty mówisz, że „łatwizną są artykuły w stylu historie ludzi” a Chłodnogłowy domaga się, by było ich więcej i że w nich jest wartość.

To właśnie fajnie pokazuje jak rozbieżne są Wasze oczekiwania.

Reszty nie komentuję, bo jeszcze skłonny byś był to uznać za „obronę” 😉

Pozdrawiam majowo

Odpowiedz

Mun Maj 5, 2014 o 11:27

Ojciec i syn w starożytnym Egipcie szykowali się do długiej podróży. Zapakowali swoje tobołki na osła i wyruszyli w drogę.
Nie uszli daleko, kiedy nadeszła grupa młodych mężczyzn, którzy skrytykowali syna, za to że pozwala swojemu ojcu iść. Więc syn posadził ojca na osła i poszli dalej.
Niedługo potem spotkali następną grupę, która skrytykowała ojca, że on nie pozwala swojemu synowi jechać razem ze sobą na ośle, oszczędzając osła. Więc syn usiadł razem z ojcem na ośle i pojechali dalej.
Kilka godzin później spotkali kolejną grupę ludzi, którzy skrytykowali ich za to, że męczą osła w taki upał. W rezultacie ojciec i syn wzięli osła, związali go, przewrócili do góry nogami i ponieśli między sobą.

Wkrótce doszli do rzeki ze starym, chybotliwym mostem.
W momencie, gdy doszli do połowy mostu, most załamał się i cała trójka wpadła do wody. Ojciec i syn dopłynęli do brzegu i uratowali się. Związany osioł utonął. Morał z tej historii brzmi: ”Jeżeli próbujesz zadowolić wszystkich, stracisz swojego osła. Czasem musisz pogonić antagonistów i kierować się własną mądrością.”

Odpowiedz

Michał Szafrański Maj 5, 2014 o 11:31

Hej Mun,

Dziękuję za te mądre słowa wsparcia 🙂

Pozdrawiam serdecznie

Odpowiedz

Bart Maj 9, 2014 o 22:59

Amen 🙂

Jeden z niewielu dobrych komentarzy

Michał rób swoje. Kieruj się intuicją. O tym czy blog jest ciekawy czy nie decyduje liczba czytających.

Jeżeli odejdzie 10 osób pojawi się 100 to jest moim zdaniem wskaźnik czy idziesz w dobrym kierunku…. I tak wszystkim nie dogodzisz.

Parafrazując cytat Warrena Buffeta:
Blogowanie (org. Inwestowanie) jest jak wchodzenie po drabinie, każdy wie jak się to robi, lecz nie każdy wie gdzie ją przystawić.

Odpowiedz

ama Maj 2, 2014 o 09:40

To bardziej odnośnie treści z komentarzy. Może się przyda, a może nie 🙂 Proponuję, aby po kliknięciu na „Spis treści” (górne menu) w pierwszej kolejności pojawiał się podział na kategorie. Dla ułatwienia mogłyby to być kafelki (tytuł i minigrafika). Dodatkowo taki spis kategorii mógłby pojawiać się zamiast „Archiwum” (główna strona, prawa kolumna, na dole). Wtedy czytelnik łatwo znajdzie to, co go interesuje najbardziej. Można też pomyśleć nad zawartością głównego menu. Zakładka „O blogu” to powtórzenie okienka ze zdjęciem, a okienko jest bardziej zauważalne. Można połączyć „START” ze „Spisem treści”, jakoś ten wspomniany wcześniej spis kategorii sprytnie i w widocznym miejscu umieścić w najnowszych wpisach. I już są dwie wolne zakładki w menu do przekierowywania fanów różnych tematów. Kiedyś śledziłam kurs, który m.in. opisywał, jak ważne w przypadku przedsiębiorcy jest kierowanie oferty do zebranej lub zbieranej konkretnej grupy odbiorców. Czytając komentarze, przypomniałam sobie o tym. Z drugiej strony, jeśli atutem bloga jest szczerość i zaangażowanie autora, a w wolności siła … Pozdrawiam i dziękuję za to, co wyczytałam i za linki, z których skorzystałam 🙂

Odpowiedz

Marek Maj 2, 2014 o 10:47

Hej Michał

Mam pytanie, jak się odnajdujesz wychodząc w całym kwartale niezłą kasę w plecy? Wiem że nie podajesz wszystkich zarobków (np. małżonki), ale koszty życia które prezentujesz vs. wydatki troszkę się nie zamykają. (59551,10pln vs 75361,31pln)

Niemniej jednak wbrew komentarzom o odejściu od założeń bloga życzę powodzenia i zamykania się budżetu w niedalekiej przyszłości.

Marek

Odpowiedz

Michał Szafrański Maj 2, 2014 o 11:11

Hej Marek,

Dziękuję za wsparcie mentalne 🙂

Na razie dobrze się w tym odnajduję i niskie przychody są zbieżne z moimi założeniami. Mam grubą poduszkę finansową, która pozwala myśleć mi o realizacji moich planów w perspektywie rocznej i nie martwić się czy będę miał za co żyć za kwartał, pół roku czy rok. Jak na razie wszystko idzie zgodnie z planami i z optymizmem patrzę w przyszłość.

Dla mnie kluczową pozycją w przychodach mają być moje własne produkty, a nie współprace z firmami. Te ostatnie obecnie realizuję tam, gdzie pojawiają się ciekawe formuły współpracy zostawiające mi pełną autonomię (np. tak jak akcja z Lenovo, czy artykuł we współpracy z pracuj.pl). Docelowo jednak nie chciałbym sobie nimi zawracać głowy, bo jednak rozmowy o tym, negocjacje, podpisywanie umów, rozliczenia – to wszytko jest czasochłonne 😉 A ja jestem leniwy i wszystko robię z lenistwa 😉

Pozdrawiam

Odpowiedz

FMC Maj 2, 2014 o 14:10

Czy mógłbyś szerzej opisać/rozbić pozycję „Bannery i współprace komercyjne na blogu”? Tak jak zrobiłeś to dla „Afiliacji”. Jak dla mnie to kluczowa pozycja a potraktowałeś ją po „macoszemu”. Mam nadzieję, że nie jest to świadome działanie i będzie mógł napisać więcej.
Pozdrawiam

Odpowiedz

Michał Szafrański Maj 2, 2014 o 14:12

Hej FMC,

W tym miesiącu jest to świadome działanie i zgodnie z umową z Klientem nie mogę w tym przypadku ujawnić szczegółowych kwot. Dlatego jest zbiorczo. Tam, gdzie będę mógł ujawnić precyzyjnie – tam będzie precyzyjnie. Staram się zawsze w umowach wywalczyć transparentność, ale nie zawsze się udaje w pełnym zakresie.

Pozdrawiam

Odpowiedz

Leming Maj 4, 2014 o 00:34

Chyba nie trudno jednak wywnioskować że za współpracę z tym Squaberem zgarnąłeś ze Zbyszkiem ca. 25k za kwartał. 😉 ciężko tutaj chyba mówić o poufności umowy.

Odpowiedz

Izabela Maj 3, 2014 o 19:21

Michale,

po pierwsze – bardzo fajny blog, ciekawe artykuły, ale przede wszystkim gratuluję stylu pisania. Blog dobrze się czyta a Twoje częste odpowiedzi na komentarze sprawiają, że aż chce się coś napisać 🙂

Podkreślasz, że nie jest ważne ile zarabiamy, ale ile potrafimy z tego zaoszczędzić. Bardzo trafna uwaga, dlatego ja już dawno przyjęłam dość specyficzne podejście do tej kwestii.

Kiedyś (dawno temu) założyłam sobie kwotę, którą muszę zarobić na swoje utrzymanie i potrzeby a potem doliczyłam do niej ile chciałabym z niej miesięcznie oszczędzać (na emeryturę, czarną godzinę i inne czary mary). Te kalkulacje sprawiły, że zaczęłam inaczej myśleć o swoich zarobkach. Jeśli włączymy kwotę do zaoszczędzenia jako coś co zawsze musimy zarobić to potem nie ma takiej sytuacji, że NIE ZOSTAJE NIC pod koniec miesiąca 😉 Taka kwestia mentalnego nastawienia 😉

Myślę, że często można się ograniczyć myśleniem typu zarabiam X i z tego muszę się utrzymać. To nie zawsze motywuje do szukania nowych/innych/kolejnych sposobów zarobków. A jak już ktoś sobie na początku wyznaczy cel to potem kwestia ambicji i zaradności, żeby ten cel osiągnąć.

Mój narzeczony mówi, że kieruje mną kobieca intuicja i zdroworozsądkowe chłopskie myślenie (a nie podbudowane solidną wiedzą kalkulacje i analizy). Nie wiem co gorsze ;P

Pozdrawiam!

Izabela

PS
Twój blog sprawił, że wróciłam do tworzenia planów inwestycji – bardzo pozytywnie.
Minusem jest fakt, że przy okazji „wyszło”, że „już” za 16 lat będę mieć 43 i nastąpiła mała sobotnia depresja 😛

Odpowiedz

Marcin Drabik Maj 3, 2014 o 20:54

Huśtawkę zarobków w zależności od miesiąca i kaprysów Google znam i przerabiałem na swoich stronach. Dzięki za motywację do blogowania i pokazywanie że sukces oparty na blogowaniu jest możliwy.

Odpowiedz

pawel Maj 3, 2014 o 22:45

hehe… odnoszę wrażanie, że wszystkie teksty typu „blog się komercjalizuje”, „za bardzo zapatrujesz się na Flynna i nastawiasz się na zysk” itp. wynikają z publikacji tego posta, a dokładnie chodzi o kwoty przychodów. Jakie to polskie….. 🙂

Pozdrawiam

Odpowiedz

ela Maj 4, 2014 o 12:25

Michał, jakim cudem nie wydajecie nic, poza jedzeniem, na dzieci? Ja mam dwójkę – trzylatkę i czteromiesięcznego synka. Generują razem znaczne koszty – córeczka chodzi do prywatnego przedszkola (nie dostała się do publicznego), zdziera buty, wyrasta z ubrań no i przede wszystkim choruje. Synek na razie nie kosztuje dużo, ubranka ma w wiekszości po siostrze, jedynie pieluchy i mleko, ale będzie więcej. Może Ty i inni rodzice starszych dzieci macie jakieś pomysły na wydawanie niewielkich kwot na potomstwo? Ja swoimi pomysłami podzieliłam się pod wpisem z konkursem Lennovo, ale przydałyby się patenty innych rodziców, może coś przegapiłam?

Aha, ja do bloga dotarłam przez onet. Dzięki Tobie stawiłam czoła finansom – do tej pory nie zaglądałam na swoje konto ze strachu przed tym, co zobaczę i nie wiedziałam, ile tak naprawdę wydajemy. Miałam podejście jak pewnie więksość ludzi zarabiających dużo poniżej średniej krajowej – i tak za mało zarabiamy, nie da rady okiełznać finansów z takimi dochodami. A tymczasem włąśnie dlatego jest to konieczność. No i teraz zarabiam jeszcze mniej, studiuję kolejny kierunek (dzięki Bogu mam stypendium, wychodzę na zero), mieszkanie wymaga remontu… A kredyt jeszcze będę spłącać 28 lat…
W każdym razie – ja dziękuję za Twoją pracę. Na pewno uwagi krytyków są dla Ciebie cenne, ja ze swojej strony mogę tylko prosić o więcej praktycznych porad, z konkretnymi przykładami.

Pozdarwiam,

Ela

Odpowiedz

Marta Maj 9, 2014 o 21:51

Mnie tez bardzo intryguje fakt, ze wraz z zona tak malo wydajecie na dzieci. Sama jestem mama 7.latka, daleko mi do zwariowanych rodzicow cale popoludnia spedzajacych na ganianiu z jednych zajec dodatkowych na drugie, niemniej jednak jedne zajecia sportowe, ukochane przez synka, dodatkowo mu oplacamy. Czy Wasze dzieci naprawde nie chodza np. na jezyk angielski, tance czy nie maja wycieczek szkolnych, urodzin kolezanek/kolegow w szkole? Jakos nie widze w Twoich raportach takich typowych, w miare regularnych wydatkow na dzieci. Blog rewelacyjny, jestem od niego uzalezniona 😉 Pozdrawiam-Marta

Odpowiedz

Konrad Maj 5, 2014 o 09:54

Witam,

A ja chciałem zapytać o pozycję „Reklamy inne”. Szczególnie o kwotę 27.429 przychodu w marcu. Czy mógłbyś rozwinąc co się na to składa?

Pozdrawiam,
Konrad

Odpowiedz

Michał Szafrański Maj 5, 2014 o 10:00

Hej Konrad,

Napisałem już w tym komentarzu dlaczego nie wyszczególniam w tych miesiącu tych kwot: http://jakoszczedzacpieniadze.pl/hustawka-zarobkow-o-30-tys-zl#comment-87873

Pozdrawiam

Odpowiedz

Krzysiek Deptuła Maj 5, 2014 o 19:56

Wiesz czego najbardziej Ci gratuluję? Tego, że masz czytelników, którzy są w stanie przebrnąć przez tak długie podsumowania. Piszę to całkiem szczerze – przekonanie ludzi do czytania takich artykułów jest nie lada wyczynem.
Pozdrawiam i życzę sukcesów 🙂

Odpowiedz

vagabundo del mundo Maj 5, 2014 o 23:51

hej Michał,
jak dla mnie Twój blog wciąż jest ok i wciąż jest to kopalnia wiedzy, a także motywacja do tego choćby, żeby zapisywać wydatki (kiedyś to robiłam, później zarzuciłam, a teraz zaczęłam znów dzięki Twoim wpisom 🙂 ).
niestety to fakt, że im więcej czytelników, tym więcej tych niezadowolonych, szczególnie w naszym kraju 😉 a wszystkich zadowolić się nie da.
jeszcze kwestia jak tu trafiłam… chyba nieco niestandardowo 😉 bo przez wpis o inwestowaniu w złoto (na razie czysta ciekawość w tym temacie), który to temat jest tu właściwie marginalny 😉 ale cieszę się, że jestem 🙂
pozdrawiam i życzę dalszych sulcesów! 🙂

Odpowiedz

Jed Maj 8, 2014 o 11:43

Michał,
Czy zrobisz wpis o udzielaniu pożyczek spółkom jako udziałowiec? W jakiej formie się to robi? Pozdrawiam
Jed

Odpowiedz

Michał Maj 13, 2014 o 02:27

Michał,
Odwalasz kawał dobrej roboty – gratulacje.

Mnie ciekawi inna rzecz. Ile czasu zajmuje Ci zrobienie raportu przychodowo – kosztowego?

Pozdrawiam

Odpowiedz

Michał Szafrański Maj 13, 2014 o 09:07

Hej Michał,

Dziękuję. Samo wygenerowanie raportu – czyli liczb – to chwilka – tyle co kliknięcie w Microsoft Money. Ja robię później jednak jego eksport do Excela i formatuję tak, żeby dało się go przeczytać poza Microsoft Money. Na to schodzi mi kilkanaście minut powiedzmy. A potem zaczyna się najbardziej czasochłonna część, czyli napisanie wpisu, przypomnienie sobie co ważnego działo się w tym okresie, ew. dodatkowe opisanie wydatków, do tego jeszcze „złapanie” screenshotów z Excela, sformatowanie wpisu, kilkakrotne czytanie by wyłapać błędy – minimum parę godzin.

Pozdrawiam

Odpowiedz

Malwina Maj 22, 2014 o 10:26

Najważniejsze, żeby oszczędzanie nie bolało. Jak oszczędzamy, a później nie starcza nam pieniędzy na życie to to jest słabe. Fajnie jest odkładać mimochodem małe sumy. Później po paru latach okazuje się, że mamy solidny kapitał. A jeszcze jak zarabiamy na oprocentowani… 12 miesięcy x 100 zł to jest 1200 zł w rok. Nagle po paru latach może nas być stać na samochód 😀

Odpowiedz

Greg Czerwiec 13, 2014 o 15:41

„Zarabiaj na tym co lubisz robić a nie będziesz musiał nigdy pracować”

Odpowiedz

Michal Czerwiec 16, 2014 o 01:16

300k+ oszczednosci w banku, brawo! Majac taki margines bezpieczenstwa latwiej jest podejmowac optymalne decyzje… Na pewno slyszales o eksperymencie w ktorym dowiedzono ze bycie biednym obniza poziom IQ? 🙂

Odpowiedz

Grzegorz Sierpień 21, 2014 o 18:10

Co ma na celu podawanie w rozliczeniu przychodow z odsetek bankowych? Nijak to sie ma do tego co obecnie robisz.
Dlaczego wrzucasz do jednego wora wydatki/przychody osobiste i firmowe? Trzeba postawic wyrazna granice pomiedzy kwotami, jakie sie wydaje w ramach DG a wydatkami prywatnymi. Nie sledzilem od poczatku, ale w zasadzie z tego zestawienia nie wiadomo, czy te hipoteki splacasz prywatnie, czy w ramach DG – podobnie z dochodami z wynajmu.

Odpowiedz

Dodaj nowy komentarz

Poprzedni wpis:

Następny wpis: