Informacje o nowych artykułach i sposobach oszczędzania pieniędzy prosto na Twój e-mail

    

Koszty życia: ile wydajemy na leki i opiekę zdrowotną

przez Michał Szafrański dodano 11 grudnia 2012 · 67 komentarzy

Ile wydajemy na leki i opiekę zdrowotną

Pochorowałem się tak, że musiałem sięgnąć po leki. To, że leki nie są tanie – to wszyscy wiemy. Z bolącym gardłem zacząłem się zastanawiać ile tak naprawdę nasza rodzina wydaje na leki i szeroko rozumianą opiekę zdrowotną. I chciałem koniecznie dowiedzieć się jak wypadamy na tle “statystycznego Polaka”. Z tego artykułu dowiesz się dokładnie ile nasza rodzina wydała na leczenie na przestrzeni ostatnich 12 lat i… sam będziesz mógł wywnioskować dlaczego o zdrowie warto dbać.

Zanim przejdziesz dalej zastanów się – czy kwota 24 zł dziennie wydawana na szeroko pojęte leczenie, to dużo czy mało? Ja uważam, że to bardzo dużo – zwłaszcza, że raczej nie chorujemy. A tyle właśnie średnio wydawaliśmy codziennie przez ostatnie 12 lat.

Ile Polak wydaje na leki i leczenie?

W 2011 roku przeciętny Polak wydawał z własnej kieszeni na leczenie i leki 51 złotych miesięcznie, czyli 612 złotych roczniewynika z obliczeń „Dziennika Gazety Prawnej” dokonanych na podstawie danych GUS o sytuacji gospodarstw domowych. To o 6,3 procent więcej niż w 2010 roku i o ponad 40 procent więcej niż w 2005 roku.

Statystyczna czteroosobowa rodzina przeznacza rocznie na swoje zdrowie niemal 2,5 tys. zł. To oczywiście średnia krajowa, bo dokładne wyliczenia pokazują duże dysproporcje w wydatkach pomiędzy poszczególnymi grupami. Na przykład czteroosobowe gospodarstwo domowe rolników poświęcało w ubiegłym roku na ten cel średnio 1305 zł, podczas gdy dwuosobowe gospodarstwo emerytów – aż 2,2 tys. zł.

W sumie w całym ubiegłym roku Polacy wydali na prywatne leczenie 23,2 mld zł – o niemal 10 mld zł więcej niż w roku 2003 i o 1,4 mld zł więcej niż w roku 2010.

Moja kategoryzacja wydatków na leczenie

Zanim przejdę do konkretnych kwot, które nasza rodzina wydaje na opiekę zdrowotną, to napiszę Wam pokrótce, w jaki sposób kategoryzuję te wydatki. Jak już wiecie w Microsoft Money stosuję dwupoziomową kategoryzację i w tym przypadku przedstawia się ona następująco:

  • Opieka zdrowotna : Badania – opłaty za wszystkie badania, za które przyszło nam zapłacić
  • Opieka zdrowotna : Dentysta – ta pozycja jest oczywista, ale jak zaczynałem spisywanie wydatków, to wydatki na dentystę wrzucałem do podkategorii Lekarz. To spowodowało, że w Excelu dołączonym do tego artykułu wydatki na dentystę zobaczysz dopiero od 2005 roku. Wcześniej większość tych wydatków trafiała do kategorii Lekarz.
  • Opieka zdrowotna : Inne – wszystko co się wiąże ze zdrowiem, czego nie sklasyfikowałem w innych podkategoriach. Tu trafiły opłaty za porody naszych dzieci (to te koszty w latach 2000 i 2003), opłaty za wyciągi dokumentacji medycznej itp.
  • Opieka zdrowotna : Lekarstwa – nie wymaga tłumaczenia :)
  • Opieka zdrowotna : Lekarz – wynagrodzenie lekarzy, do których chodziliśmy prywatnie. O tym piszę oddzielnie poniżej.
  • Opieka zdrowotna : Operacja – koszty operacji i zabiegów. Jak zobaczycie był to w pewnym momencie bardzo istotny koszt w moim przypadku.
  • Opieka zdrowotna : Rehabilitacje – dochodzenie do siebie po wypadku także kosztowało…
  • Opieka zdrowotna : Szkła kontaktowe – wydzieliłem to jako oddzielną podkategorię, gdyż swego czasu był to istotny koszt. Zdarza mi się sporadycznie kupować szkła – szczególnie wtedy, gdy decyduję się uprawiać jakiś sport nie tolerujący okularów.

A teraz konkrety: 106 653 zł na leczenie przez 12 lat

Zachęcam Cię do spojrzenia do załączonych plików Excel lub PDF. Znajdziesz w nich pełną historię wydatków naszej rodziny na leczenie. Zanim zaczniesz analizować te dane, to przeczytaj jeszcze kilka moich komentarzy:

  • Byliśmy w tej szczęśliwej sytuacji, że do zeszłego roku objęci byliśmy opieką medyczną zapewnianą przez naszych pracodawców. Do lekarzy w Medicover chodziliśmy bez dodatkowych kosztów. To co sklasyfikowane jest jako wydatki na lekarzy, dotyczy tak naprawdę wizyt poza Medicover.
  • Od ubiegłego roku próbujemy korzystać wyłącznie z publicznej służby zdrowia.
  • W 2007 roku miałem wypadek, który zakończył się koniecznością przeprowadzenia złożonej i kosztownej operacji. W 2008 roku przechodziłem kolejną operację. Koszty operacji i rehabilitacji znacząco podwyższają nasze całkowite wydatki na opiekę zdrowotną.
  • Dane dotyczące roku 2012 obejmują wydatki przez 11 miesięcy – są więc nieco zaniżone.

No to teraz zerknij proszę w załączone pliki :)

Nasze całkowite wydatki na leczenie zamknęły się kwotą 106 653 zł w ciągu ostatnich 12 lat. Wychodzi na to, że od 12 lat, wydajemy codziennie 24 zł na opiekę zdrowotną! Muszę jednak się przyznać, żę połowę kwoty – dokładnie 53 370 zł – stanowiły koszty moich operacji oraz rehabilitacji. Pomimo, że ta druga kwota istotnie fałszuje statystyki wydatków rocznych związanych z leczeniem, to nie zamierzam jej wyłączać z rozliczenia. Są to prawdziwe koszty i warto zdawać sobie sprawę z tego, że “wypadki chodzą po ludziach”. Mam nadzieję, że ten przykład dobitnie pokaże Ci, że warto oszczędzać i mieć finansową poduszkę bezpieczeństwa – także na wypadek nieszczęść. Szczerze mówiąc, nie wiem co bym zrobił, gdybym nie miał oszczędności pozwalających mi szybko operować się w najlepszym miejscu w Polsce.

My vs. statystyczny Polak

Jak wypadamy zatem na tle przeciętnego Polaka? Sprawdzam krok po kroku.

„W 2011 roku przeciętny Polak wydawał z własnej kieszeni na leczenie i leki 51 zł miesięcznie, czyli 612 zł rocznie”

W naszym przypadku rok 2011 był absolutnie rekordowy, jeśli chodzi o oszczędzanie pieniędzy wydawanych na opiekę zdrowotną. W całym roku wydaliśmy 2084 zł (cała opieka zdrowotna), co daje 521 zł na osobę rocznie oraz 43 zł na osobę miesięcznie. Ale jeszcze rok wcześniej wydawaliśmy 2x więcej!

„Statystyczna czteroosobowa rodzina przeznacza rocznie na swoje zdrowie niemal 2,5 tys. zł”

Tylko w 2012, 2011 i 2004 roku udało nam się zmieścić poniżej 2500 zł rocznie. W pozostałych latach wydawaliśmy znacznie więcej – nawet 6827 zł rocznie (rok 2005). Tutaj świadomie pomijam rekordowe lata 2007 i 2008.

Całkowite roczne koszty opieki zdrowotnej

Całkowite roczne koszty opieki zdrowotnej

Sprawdziłem również ile wydajemy na same lekarstwa. Rocznie jest to od 513 zł do 2399 zł. Ostatnio mamy raczej tendencję zniżkową, co mnie bardzo cieszy :) Średnie miesięczne koszty leków wahały się pomiędzy 47 zł a 200 zł. Poniżej 100 zł udało nam się zejść dopiero w ubiegłym roku. Ale i tak całkowita suma wydatków na lekarstwa przez ostatnie 12 lat wyniosła aż 21 187 zł.

Całkowity miesięczny koszt lekarstw

Całkowity miesięczny koszt lekarstw

Jak bezpiecznie obniżyć koszty opieki zdrowotnej?

Zazwyczaj mam dla Was wiele rad dotyczących redukcji kosztów. Ale tym razem jest inaczej. Porad będzie tylko kilka i mam szczerą nadzieję, że pomożecie mi rozbudować poniższą listę. Proszę, dodawajcie Wasze propozycje w komentarzach.

  1. Najlepszym sposobem oszczędzania na kosztach leczenia jest… profilaktyka. Zdrowy tryb życia, ruch, zdrowa “waga”, badania profilaktyczne – to najlepsze co można dla siebie zrobić. Nie jestem ekspertem, ale tak słyszałem :) I wiem, że najlepiej czuję się wtedy, gdy regularnie biegam.
  2. Jeśli kupujesz leki, to nie kupuj na zapas. Leki mają skończoną ważność a aptek jest wiele (przynajmniej w miastach). W samej Warszawie jest ich ok. 640. A poza tym sprzedaż popularnych leków prowadzona jest także w hipermarketach i na stacjach benzynowych. Jak będziesz potrzebował popularnego leku, to kupisz go wszędzie.
  3. A jeśli już musisz kupować, to kupuj w tanich aptekach. My zaopatrujemy się w stacjonarnych Aptekach Ziko, ale koszty można również istotnie obniżyć kupując w aptekach internetowych. Oczywiście warto kalkulować uwzględniając koszt wysyłki.
  4. Chcesz oszczędzić na dentyście? To naucz się jak myć zęby i odpowiednio je “nitkować”. Przyda się również inwestycja w szczoteczkę elektryczną. Niby każdy z nas wie jak zęby myć, ale z autopsji wiem, że dopiero darmowa lekcja u stomatologa pozwoliła mi “wejść na wyższy poziom” i prawdopodobnie zaoszczędziła mi tysięcy złotych na przestrzeni ostatnich lat (odpukać dawno nie miałem innych problemów niż usunięcie ósemek).

Już wiesz ile nasza 4-osobowa rodzina wydaje na opiekę zdrowotną. A czy Ty już wiesz ile wydajesz? Bardzo liczę na Twój komentarz. Zachęcam Cię również do zapisania się na mój oszczędnościowy newsletter oraz polubienie blogu na Facebooku. I z góry Ci za to dziękuję :)

Zapraszam do komentowania :)

"Finansowy ninja" - podręcznik finansów osobistych

Finansowy ninjaMożna już zamawiać moją książkę "Finansowy ninja". To ponad 540 stron praktycznej wiedzy o oszczędzaniu, zarabianiu, optymalizacji podatkowej, negocjowaniu i inwestowaniu, które pomogą Ci zostać prawdziwym finansowym ninja i osiągnąć bezpieczeństwo finansowe.

Przewodnik po finansach osobistych, który każdy powinien przeczytać jeszcze w szkole.

PRZEJDŹ NA STRONĘ KSIĄŻKI →

Podobał Ci się ten artykuł?

Jeśli tak, to zarejestruj się aby otrzymywać powiadomienia o nowych artykułach o oszczędzaniu pieniędzy. Nie ujawnię nikomu Twojego adresu!



{ 67 komentarzy… przeczytaj komentarze albo dodaj nowy komentarz }

Tomek Grudzień 11, 2012 o 09:50

No właśnie.
Ja na leki 3 osobowa rodzina za listopad wydaliśmy 850zł.
Pamiętajmy jeszcze o naszych comiesięcznych kosztach na NFZ z którego strach korzystać bo lekarze jakby świadomie partolili. Np. lekarz stwierdził Anginę ropną u 14 miesięcznego dziecka – przepisał zastrzyki i kazał mi pójśc do apteki. Nie wierzyłem w to – poszliśmy więc prywatnie(100zł wizyta) do ordynatora szpitala. Stwiedził, żę na 100% dziecko kilkagodzin temu ani na chwilę obecną nie ma anginy ropnej.
Zatem ja pytam – na co moje comiesięczne koszta na Opiekę Medyczną w tym kraju – na Partaczy, skoro i tak muszę wyłożyć prywatnie. A co ze stomatologami itd. A skąd te terminy oczekiwań w kolejkach-to jest sztuczne i sami to tworzą niczym terminy płatności FV w firmach- naciąganie a tutaj co naciąganie terminów byśmy się zniechęcili i poszli prywatnie. Jesteśmy manipulowani niestety Panie i Panowie i wiedzmy o tym

Odpowiedz

Michał Szafrański Grudzień 11, 2012 o 23:30

Tomek,

Dziękuję za dane dotyczące wydatków na leki.

Co do Twoich doświadczeń z lekarzami, to pewnie każdy z nas może jakąś bardzo złą lub bardzo dobrą historię opowiedzieć. Ja jestem daleki od generalizowania. Lekarze są i słabi i świetni. A nawet Ci świetni rzadko kiedy mają szansę funkcjonować poprawnie w dalece niesprzyjającym systemie ubezpieczeń społecznych. Wierzę, że kiedyś będzie lepiej. Ale to tylko wiara :)

Odpowiedz

Marek Grudzień 11, 2012 o 10:11

„Zdarzenia jednorazowe zniekształcają wyniki.” Takie zdanie bardzo często pojawia się przy analizowaniu wyników finansowych spółek. I dokładnie to widać w Twoim zestawieniu. Ale po wyczyszczeniu wyników z zdarzeń jednorazowych widać że nie jest tak źle.

A co do spadku wydatków na leki to dużą rolę odgrywa tutaj dorastanie dzieciaków. Im człowiek starszy tym coraz rzadziej łapie różnego rodzaju choróbska. Aczkolwiek bardziej podatny jest na urazy, które potrafią być kosztowne (co widać po Twoim przypadku).

I na koniec podziwiam rachunkwość finansów osobistych. Sam prowadzę budżet, ale nie jest on nawet w przybliżeniu tak szczegółowy jak Twój (z drugiej strony nie widzę takiej potrzeby).

Odpowiedz

Michał Szafrański Grudzień 11, 2012 o 23:33

Hej Marek,

Dziękuję za słowa uznania. Podkreślę któryś raz, że nie uważam, że robię coś szczególnego – po prostu spisuję wydatki i robię to na tyle długo, że mogę wyciągać ciekawe wnioski i statystyki.

Prawdę piszesz o dzieciakach. Po upływie 10 lat ich życia, koszty raczej spadają. Ale wzrastają w innych obszarach, np. na stomatologów 😉

Pozdrawiam :)

Odpowiedz

Betz Grudzień 11, 2012 o 10:24

Michał zachęcanie czytelników do kupowania leków na stacjach benzynowych i hipermarketach nie jest zachowaniem prooszczędnościowym :)
Leki są wszędzie może i dostępne ale głównie „topowe” i co za tym idzie drogie marki.
Pierwsza moja zasada przy zakupach w aptece – nie posługiwać się nazwą produktu tylko substancją czynną i dawką.
Wczoraj akurat bylem w aptece, po popularny środek przeciwbólowy i przeciwzapalny.
Produkt, który jest wszędzie, intensywnie reklamowany – 10 tabletek w taniej aptece 6,99. Zamienik, ta sama dawka, 10 tabletek 2,98.
Lek przeciwbiegunkowy – popularna marka (z durnymi reklamami) 8 szt – 6,60. Zamiennik 10 tabletek 4,88.
Jest różnica?
Pamiętajcie proszę o tym, że konsument MA PRAWO do uzyskania tańszego zamiennika leku w aptece. Czasami wymaga to nacisku na farmaceute, wiadomo – tańszy lek mniejsza marża ale warto.
Tak samo jak w przypadku szamponu, telewizora i samochodu – także w przypadku leków trzeba być świadomym konsumentem. Zwłaszcza w przypadku leków „doraźnych” nierecepturowych, nie mówiąc o „paralekach” i „suplementach diety”.
Poza tym masz rację i szkoda, że tak często o tym zapominamy – zapobieganie jest tańsze od leczenia :)

Odpowiedz

Michał Szafrański Grudzień 13, 2012 o 09:29

Hej Betz,

Przyznam, że oczy mi otwierasz. Co prawda leki kupuje zawsze moja Żona, ale jestem święcie przekonany, że pomimo szukania oszczędności nie analizuje Ona składu leków. Kupujemy raczej te leki, których nazwy są nam znane i ewidentnie przepłacamy. Optymalizujemy zakupy metodą szukania niższej ceny na ten sam lek, ale jak widzę metoda z szukaniem zamienników może dać większe oszczędności. Musimy spróbować przy najbliższej okazji.

Oczywiście kupowanie leków na stacjach benzynowych itp. to nie jest dobry sposób na optymalizację wydatków. Podałem to raczej jako przykład na to, że nie ma sensu leków magazynować w domu – bo i tak są dostępne (przynajmniej w miastach) na wyciągnięcie ręki.

Pozdrawiam :)

Odpowiedz

ewelinaa Grudzień 13, 2012 o 22:34

Zgadzam się w 100% z Betz-em, ja np. ostatnio kupowałam aspirynę, i zawsze uparcie ta BAYERa. Ostatnio, Pani w aptece pyta się czy może zamiennik, tzn. aspirynę ale innego producenta. Ale ja tak się „opatrzyłam”, że stwierdziłam że nie chce innej tylko Aspirin C rozpuszczalną. Jak wróciłam do domu, mówiłam o tym mężowi, właściwie to się zdziwiłam bo płaciłam jakiś czas temu (chyba rok wstecz) ok 14 zł, a teraz zapłaciłam 24,5 (i też w przystępnej cenowo aptece) . Mąz mnie uświadomił, że tak właściwie to koszt wyprodukowania opakowania aspiryny to mniej niz 2 zł, a reszta to marketing na który dałam się nabrać!. Następny raz wezme zamiennik, który był o conajmniej połowę tańszy, a skład i działanie ma to samo, bo w końcu aspiryna to aspiryna i nic w niej odkrywczego.. Zawsze pytajmy w aptece o zamiennik, tańszy. Oni tzn. produceni suplementów płaca grube pieniądze za reklamy, półki w aptekach na odpowiedniej wysokości, oraz za to żeby farmaceuta w pierwszej kolejności polecił ich produkt. Jeżeli będziemy pytać dalej, okaze się że jednak ten sam skład pod mało znaną marką, a z tym samym działaneiem może kosztowac znacznie mniej

Odpowiedz

Mojra Styczeń 30, 2015 o 02:36

Zamienniki to nie to samo, co leki oryginalne… nie mylić z reklamowanymi. Tańszy odpowiednik nie musi być lepszy, bo do substancji czynnej dodawane są substancje dodatkowe. Może cena ma wpływ na ich jakość.

Odpowiedz

Orson Marzec 1, 2014 o 04:26

Hej
Wydaje się też, że sporo leków jest zupełnie niepotrzebnych ( a nawet szkodliwych). Chyba koronnym przykładem mogą być syropy przeciwkaszlowe i leki przeciwgorączkowe. Są to produkty, które nie leczą a jedynie maskują objawy, nie pozostają bez ujemnego wpływu na organizm, a ponadto umożliwiają powrót do pracy i normalnych zajęć, co jest negatywne z punktu widzenia procesu leczenia (leżenia;-) ). A powszechnie wiadomo, że utrzymywanie stosunkowo niskiej temperatury w sypialni i codzienny ( codzienny, a nie zależny od pogody) godzinny spacer na świeżym powietrzu w praktyce uodparnia na typowe wiosenno-jesienne infekcje.
Mam dwójkę dzieci (10 i 7) i żadne poza sporadycznymi przypadkami nie opuściło lekcji (przedszkola). Wyznajemy zasadę, że na katar stosujemy chusteczki, a nie xylometazolin . Nota bene płukanie nosa roztworem soli kuchennej jest skuteczniejsze od zakrapiania typowymi środkami aptecznymi.

Odpowiedz

Ada Styczeń 27, 2015 o 12:27

Ja ma jeszcze inną metodę oszczędzania, jeśli tylko jest taka możliwość zamieniam leki na domowe receptury, np. tabletki od bólu gardła na płukanki wodą z solą. Tańsze i na pewno zdrowsze!

Odpowiedz

Mirek Maj 24, 2013 o 21:26

Witam.
Jestem tego samego zdania trzeba kupować czynny składnik a nie nazwę handlową nawet poszedłbym dalej i nakazał podawanie ceny za kilogram żebym nie musiał używać kalkulatora w aptece.

Odpowiedz

jan Grudzień 11, 2012 o 11:18

hmm jak się ma to też się wydaje – ja przez 12 lat tyle nie zarobiłem co Ty wydałeś na leki.
Poza tym kogo stać na operacje prywatnie to płaci inny czeka miesiącami na NFZ, leczysz zęby prywatnie mogłeś na NFZ.
Ale tak jest w każdej dziedzinie życia na ile cię stać to masz – Ty jesz paste z łososia, a ja mortadellę, a kto inny pasztetową.

Odpowiedz

Karol Grudzień 11, 2012 o 11:46

Ja podzielę się dwoma radami na oszczędzanie w zakresie zdrowia:
– chodź do lekarzy prywatnie, wydasz na początku więcej, ale przynajmniej zrobią lepiej, nie spartolą, więc mysląc długoterminowo, zaoszczędzisz bardzo dużo, o oszczędności czasu i nerwów nie wspominając :-)
– nie kupuj etopiryny (ta od Goździkowej) na ból głowy. Mam przyjaciół farmaceutów, którzy mówią, że etopiryna zawiera jakąs substancję…uzależniającą. Do tego stopnia, że przy częstym jej używaniu, po okresie nie-brania, głowa sama zaczyna boleć (przez brak tego związku), pacjent więc znowu bierze lek i tak to się coraz bardziej nakręca. Najlepsze, że wtedy inne leki przeciwbólowe nie pomagają, tylko nieszczęsna etopiryna. Więc pacjent chwali ją pod niebiosa, bo zaden inny lek mu nie pomaga… A tak naprawdę jest paskudnie uzalezniony :-(. Także jak nie chcecie wydawać coraz więcej na etopirynę i mieć permanentny ból głowy, omijajcie ten lek z daleka i powiedzcie znajomym….

Ps: nie jestem żadnym przedstawicielem konkurencyjnej firmy, żadnego nie polecam, wszystkie odradzam, jakby ktoś podejrzewał :-)

Odpowiedz

jan Grudzień 11, 2012 o 13:44

@Karol

nie jakąś tylko kofeine zawiera etopiryna, a dokładnie 50mg kofeiny w tabletce.
W szkalance kawy jest 100-150mg więc nie strasz ludzi.

Jak ktoś się na łyka kilka razy dzinnie i wypije kilka szklanek kawy to się nie ma co dziwić że łeb boli !

Czekloda też ma substancje uzależniające – uważaj Karol :)

Odpowiedz

Agata Grudzień 11, 2012 o 15:07

jan nie zgadzam się z tobą. jak nie możesz czekać na operację to zrobisz ją prywatnie nawet zapożyczając się. To samo dotyczy np rehabilitacji – wiem coś o tym bo właśnie korzystam z moim dzieckiem. syn ma 4 mce, a czas oczekiwania na wizytę w warszawie to również 4 mce. niestety tyle czekać nie mogę.
ponadto jeżeli chodzi o dentystę i NFZ to ja z tego korzystam i co? zamiast normalnej białej i zdrowej plomby mam srebrną szkodliwą i niebezpieczną amalgamatową. poza tym leczenie kanałowe jest refundowane tylko do trójki a za resztę trzeba płacić. 50zł za kanał a te są najczęściej trzy….. terminy zapisów ok 2 mce w mojej przychodni.

ja chodzę głównie prywatnie ale tylko dla tego, że mam pakiet medyczny z pracy dla siebie a za dzieci płacę 25zł a mam prawie wszystkich specjalistów w pakiecie.

zgadzam się że lepiej zapobiegać niż leczyć i tak też staram się robić. sama też robię syrop na kaszel z cebuli oraz inny równie fajny na odporność dla dzieciaków.
czasem niestety leki muszę kupić ale też staram sie wybierać tańsze zamienniki.

pozdrawiam serdecznie

Odpowiedz

jan Grudzień 11, 2012 o 17:41

@Agata

Co to znaczy nie możesz czekać – operacje nagłe są robionę natychmiast na NFZ, a jeśłi szpital – dokładnie lekarz stwierdzi że możesz czekać rok no to po co się zaporzyczać na własne widzimisie?

Fakt – jeśli zapłacisz to nawet ten sam lekarz który kazał Ci czekać rok w innym szpitalu zrobi Ci tą operacje nawet w 24h jak dobrze zamachasz banknotami.

Odpowiedz

Hana80 Marzec 26, 2014 o 10:18

Jan Dla siebie mogę czekać ale dla dziecka nie Moi znajomi maja w chwili obecnej 4 miesięczne dziecko u którego wykryto szmery na sercu i lekarz zalecił pilna wizytę u kardiologa podkreślam pilną Czas wizyty u kardiologa na NFZ mają na kwietnia ale 2015r

Odpowiedz

Diana Styczeń 27, 2015 o 10:23

Jest sposób na ominięcie kolejki. Jeśli ktoś się na prawdę bardzo bardzo źle czuje, wystarczy udać się na SOr (swoje trzeba odczekać), ale najczęściej albo od razu przyjmują do szpitala, albo dają skierowanie do specjalisty z dopiskiem „pilne”. Kolejka z 8 miesięcznej skraca się dp tygodniowej!
Sama wylądowałam z bólami kręgosłupa na SOR dwukrotnie (raz połozyli mnie do szpitala, za drugim razem dostałam skierowanie na pilne).
Warto też rozmawiać z tzw. „babami” w szpitalu. Musiałam wykonać rezonans (niby też na pilne). Czas oczekiwania około 11 mesięcy. Rozmawiałam z pewną Panią w oczekiwaniu na neurologa, która polecila mi prywatny gabinet, wykonujący badanie w ramach NFZ. Kolejka 4 miesiące. Po trzech tygodnach otrzymałam telefon od przemiłej pani z recepcji, że zwolniło się miejsce i czy chciałabym przyjść za dwa dni.
To się nazywa wygrać życie :)

Odpowiedz

Piotr Grudzień 11, 2012 o 18:55

Od kilku lat do końca września korzystałem z rodziną z prywatnej opieki zdrowotnej. Teraz korzystamy wyłącznie z publicznej. To nie był nasz wybór, ale mamy porównanie. Przede wszystkim kwestia jakości usług. Jakoś tak jest niestety, że lepiej opłacani lekarze prywatni po prostu są lepsi. Nie powinno to dziwić, ale jednak zaskakuje:) Druga spawa to kwestia terminów wizyt. W wielu przypadkach nie da się czekać kilku miesięcy na poradę specjalisty. Trudno mi też jechać z dzieckiem do lekarza w trakcie dnia, bo muszę brać urlop w pracy.
To czego uczy kontakt z publiczną służbą zdrowia to ciągłe kalkulacje, gdzie najlepiej co załatwić. Efekt jest taki, że obecnie rzadziej chodzimy do lekarzy i wcale nie uważam tego za sukces.
Co do zakupu leków, to do każdego starannie się przygotowuję. Sprawdzam tańsze zamienniki. Jeśli coś można kupić na zapas, to kupuję. Unikam w ten sposób sytuacji, że kiedy muszę coś kupić szybko, to kupuję drożej (nie korzystam wtedy z zamówienia przez Internet, które np. w przypadku Dbam o Zdrowie możę być nawet o 30% tańsze).
Niektórych leków świadomie nie kupuję np. nie kupiłęm leków na zbicie cholesterolu, bo mam świadomość, że w niektórych dziedzinach lekarze niestety są wyedukowani przez firmy farmaceutyczne, a to bywa niebezpieczne. W innych przypadkach kupuję więcej niż lekarz zalecił. Lekarz może być dla nas autorytetem, ale jest tylko człowiekiem. Dziś dostałem receptę na mocny antybiotyk, a lekarz zapomniał wspomineć o leku osłonowym.
Nie wiem, czy macie podobne spostrzerzenia, ja widzę, że mało który lekarz ma „świeże” podejście do pacjenta. Poruszają się raczej wieloletnimi schematami leczenia i tu może być problem. W ciągu wielu lat moich własnych wizyt i wizyt z dziećmi NIGDY nie zostałem spytany, jakie leki były podawane do czasu wizyty.
To niby nie na temat oszczędzania, ale tak nie jest. Bo my po prostu w wielu sprawach musimy myśleć za lekarza, żeby nie popełniać błędów w terapii. Wtedy możemy liczyć, że zaoszczędzimy na lekach, choćby unikając różnych skutków ubocznych ich stosowania.

Odpowiedz

Julia Lipiec 29, 2013 o 12:21

Coś w tym jest.
Ja od około roku korzystam z prywatnej służby zdrowie wykupionej u męża w pracy (pakiet obejmuje całą naszą rodzinę) i dopiero jak z synkiem zaczęłam chodzić do prywatnych pediatrów lub internistów to oni się mnie pytali jakie mam leki w apteczce żebym nie kupowała nowych i przede wszystkim żebym kupiła inhalator dla dziecka. Przyznaję inhalator nie był tani (około 180zł) ale znacząco skrócił czas chorowania naszego dziecka (i nasz też, ponieważ jest uniwersalny i zawiera 2 maseczki -dużą i małą) i zmniejszył ilość kupowanych leków.
A co do kupowania na zapas – to ja również kupuję leki przez internet w doz. Oczywiście jeśli nie muszę mieć czegoś na już. Ale jeśli są to witaminy lub leki na katar przed zwyczajową porą zachorowań to spokojnie zamawiam je sobie z wyprzedzeniem i rzeczywiście są one tańsze.

Odpowiedz

Vika Grudzień 11, 2012 o 20:55

O ja się z Janem również nie zgadzam, operacje ratujące życie to co innego, ale np zaćma, ktora dotyka coraz młodszych ludzi nie jest stanem zagrażającym życiu ale przy znacznie pogorszonej jakosci widzenia cięzko jest wykonywać niektóre zawody dlatego decydują się na prywatne.

Mój synek też potrzebuje rehabilitacji, diagnoza była we wrześniu, w moim mieście zapisy na przyszły rok, obok w mieście na ponad 2 miesiące, więc zaczęliśmy prywatnie. Z resztą neurolog, który zdiagnozował schorzenie też prywatnie bo kolejka na kilka miesięcy, a przecież z 3 miesięcznym dzieckiem tyle nie będe czekać.

Rada dla chcących korzystać z usług medycznych na NFZ, warto sprawdzać terminy na stronie NFZ (zakładka Listy Oczekujących) w poszczególnych przychodniach czy szpitalach , jeśli nie zależy nam na konkretnym lekarzu to czasami w mniej znanej co wcale nie znaczy gorszej placówce terminy mogą być krótsze. Zdarza się , że czas oczekiwania na stronie z informacją z danej placówki się nie nie pokrywa to wtedy mówię, że wg informacji z NFZ termin wizyty powinien być inny i zazwyczaj zapisują bez problemu.

Odpowiedz

Betty Grudzień 12, 2012 o 08:32

Czy za tę kosztowną operacje i rehabilitację otrzymałeś zwrot z ubezpieczenia? Bo jeśli tak, to chyba nie należy tego dopisywać do wydatków, staje się to osobną kategorią – wydatek pokryty przez kogoś innego. Jeśli to była choroba samoistna, to może jednak należało skorzystać z NFZ. A co do jakości usług – cóż, rynek. Ordynator, czyli statystycznie lekarz najlepszy w okolicy, jego usługa kosztuje, mercedes jest droższy niż matiz.

Odpowiedz

Michał Szafrański Grudzień 12, 2012 o 20:19

Hej Betty,

Zwrotu nie dostałem – nie należał mi się (pomińmy szczegóły). Generalnie operacja była wynikiem złamania obu nóg równocześnie (rozsypane piszczele w stawach skokowych). Pan doktor w szpitalu, w którym mnie opatrywano, zapytał czy chcę czekać na operację u nich czy wracam do Warszawy. Długo się nie zastanawiałem – wstałem i wyszedłem (żart ;-)). Wspomogli mnie koledzy i następnego dnia byłem w Warszawie a tydzień później się operowałem komercyjnie. Przed i po operacji miałem szansę podyskutować z dwoma osobami z tego samego pokoju, w którym leżałem. Jeden opowiedział mi wstrząsającą historię operacji kolana w publicznej służbie zdrowia. Dość powiedzieć, że kilka lat miał problemy i w końcu zdecydował się dużo zapłacić za naprawę nogi przez profesjonalistów. Drugi też po przejściach i celowych łamaniach by ponownie złożyć. Wtedy utwierdziłem się w przekonaniu, że dobrze zrobiłem nie oszczędzając. I do dzisiaj się przekonuję chodząc i biegając.

Pozdrawiam serdecznie :)

Odpowiedz

Lidka Grudzień 12, 2012 o 13:53

My póki co na szczęście mamy w sumie tanią opiekę prywatną z ramienia firmy (od jakieś 6lat), w której mąż pracuje. Jego opieka nie kosztuje nas wiele bo jedynie podatek od kosztów pakietu za który płaci pracodawca (koszt pakieto 40zł), a pakiet dla mnie i 2 dzieci (mamy jeszcze możliwość „doklejenia” trzeciej pociechy bez wzrostu kosztów) to 126zł miesięcznie. W ramach tego mamy praktycznie wszystkie badania, za nieliczne specjalistyczne musimy płacić, na dentystę zniżka chyba 20% ale nie korzystamy z niej bo mimo zniżki wychodzi drożej niż w innej placówce blisko domu, mamy również całą gamę specjalistów i rehabilitacje. Tak więc dodatkowe koszte to głównie tylko szczepionki (wizyty przedszczepienne w pakiecie), dentysta, leki. Szczepienia pochlonęły dużo w ostatnich latach z racji tego że starsza ma 3 latka a młodsza rok. Może oszczędna w kwestii szczepień nie jestem w rozumieniu gotówkowym ale oszczędzam dzieciom chociaż odrobinę stresu. Szczepiłam obydwie szczepionkami w programu 5w1 + szczepienia zalecane i tak na starszą wydałam do tej pory 4.029,30zł, kolejne planowane szczepienie za jakieś 2 lata więc chwila oddechu dla budżetu. Młodsza już nas kosztowała 2.601zł i jeszcze jakieś 1000zł przed nami. Co więcej ostatnio również się pochorowaliśmy, do lekarza umówiłam się z dnia na dzień, dostałyśmy listę leków, zostawiłam w aptece 141zł. przez ostatnie 3 lata miesiecznie wydawaliśmy po 100-120zł w aptece w ramach tego były np. witamina k+d potem sama d dla niemowlaków, sole fizjologiczne itp. specyfiki na katarki małe i duże które dość często dzieci nękały, moje herbatki laktacyjne itp specyfiki które pochłaniałam z nadzieją, że dłużej będę dzieci karmić piersią, skóra dzieci z problemami więc różne specyfiki do kąpieli i pielęgnacji w pierwszym roku życia każdej. Na szczęście żadnych rehabilitacji ani zabiegów czy operacji nie wymagaliśmy i narazie nie wymagamy.

nawiązując do dyskusji o różnicy między NFZ a prywatnymi usługami słyszeliście jak to rzecz dzieje się w szpitalu, sala operacyjna, pacjent na stole.
Anestezjolog: znieczeulenie prywatnie czy na NFZ.
Pacjent: na NFZ
A.: aaaaaa kotki dwa….
;D

Odpowiedz

Michał Szafrański Grudzień 12, 2012 o 20:21

Hej Lidka,

Bardzo dobry dowcip :) Obśmiałem się :) A co do „opieki medycznej dzięki firmie”, to jest to bardzo dobre rozwiązanie i bardzo je sobie chwaliłem.

Pozdrawiam :)

Odpowiedz

Marta Maj 18, 2013 o 22:08

nad szczepieniami „kilka w jednym” zalecałabym się zastanowić. Stres dziecka to jedno, a jego zdrowie to drugie. Im więcej szczepionek w krótkim czasie, tym więcej rtęci w układzie nerwowym… No, ale to już zupełnie osobny temat. Powiem tylko jeszcze tyle: polecam rodzicom dzieci zastanowić się, dlaczego Polska jest jednym z krajów gdzie szczepienia są obowiązkowe? Czyli MUSISZ zaszczepić swoje dziecko? Na co szczepisz? Ile na to wydajesz? i KTO NA TYM ZARABIA?
I nagle oczy się otwierają;)

Odpowiedz

Julia Lipiec 29, 2013 o 12:34

Ja szczepiłam swoje dziecko szczepionkami refundowanymi, bo nie byłam w pełni przekonana do szczepionek „Xw1” – również z powodów jakie Marto podajesz – i widziałam tylko tyle, że mój synek płakał tylko w trakcie robienia zastrzyków i momentalnie po tym uspokajał się, a że sekundę po tym dostawał swoje ulubione mleczko do picia, albo później już naklejkę czy inną nagrodę to szybko o zastrzykach zapominał. Teraz ma niecałe 3 latka i z chęcią idzie do pani doktor powiedzieć jak się czuje i żadnego urazu do „białego fartucha” się nie nabawił.

Odpowiedz

MArtedzik Styczeń 19, 2014 o 15:51

Zgadzam się z Martą i Julią. Nie wiem jak można dawać swojemu dziecku szczepionkę „5w1” i temu podobne…. Szczepionka to nic innego jak wirus danej choroby wstrzykiwany dziecku po to aby się na niego uodporniło na przyszłość… dla mnie to jest straszna bomba dla takiego małego człowieczka. po urodzeniu synka rozmawialiśmy z Mężem którą drogą pójdziemy jeśli chodzi o szczepienia… i mimo że mogliśmy sobie pozwolić na te „X w 1” to woleliśmy iść tradycyjną drogą i dawać dziecku szczepionki refundowane. Synuś podobnie jak u Juli, zawsze dostawał mleczko po szczepionce i nigdy nie było problemu z jakimiś płaczami i traumami, jak to rodzice lubią wyolbrzymiać. Dla mnie to właśnie rodzice chcą sobie polepszyć humor dając kilka szczepionek w jednej, bo w tedy myślą, uratowałem dziecko od dodatkowego bólu… bzdura i wiele pieniędzy wyrzucane w błoto, tym bardziej jeśli ktoś ma więcej dzieci.. ale każdy ma swój wybór i robi jak chce. szkoda że tak wiele rodziców nie idzie po rozum do głowy tylko daje się ponieść „modzie”. Kiedyś z Mężem uczestniczyliśmy w wykładzie na temat m.in.szczepień i prawdą jest to co napisała wyżej Marta. Jest to tylko i wyłącznie wymysł mający wzbogacać pewnych ludzi/instytucje/państwo. nie ma on nic wspólnego z dobrem dziecka. Cieszyliśmy się wtedy że słuchaliśmy własnej intuicji. i nigdy tej decyzji nie żałowaliśmy. polecam o rozwagę, zamiast zapożyczać się lub wydawać oszczędności lepiej pojechać z rodziną na dobre wakacje.

Odpowiedz

my-name Grudzień 13, 2012 o 20:14

Witam.
@Agata, udajemy się do prywatnej opieki stomatologicznej mającej podpisaną umowę z NFZ, zapisujemy na termin, czekamy, leczymy na fundusz a tylko plombę bierzemy białą – i już oszczędność. Poza tym te białe i niewidoczne plomby też nie są rewelacyjne bo kurczą się i z czasem na granicy ząb-plomba pojawia się próchnica.

@Lidka, w przypadku wyrywania zęba na pytanie o znieczulenie NFZ czy dodatkowe, „lepsze” odpowiadamy NIE, tylko zwykłe. Dodatkowe znieczulenie różni się tym że zamiast zastrzyku w dziąsło i podniebienie otrzymamy popsikanie sprayem zęba a środek znieczulający wsiąknie (?) w dziąsło. Kiedyś skorzystałem z „psikacza”, ze stanu posiadania ubyło 50zł a gdy przed „zabawą” zapytałem o jakiś rachunek to tak dziwnie na mnie spojrzano…

I jeszcze sytuacja z prywatnym weterynarzem (a są państwowi?).
Stary pies był szczepiony a ponieważ niedomaga na łapy coś dostał na receptę. W aptece okazało się że tego nie ma i do sprowadzenia. Już miałem wyjść gdy pani zza lady tak od siebie stwierdziła że ten sam składnik leku jest zawarty w reklamowanym opokanie, do tego ponad dwukrotnie tańszym i dostępnym bez recepty. Wniosek z tego jest następujący: gdy pies znów będzie niedomagał na łapy pominąć koszt – wizytę u weterynarza a w aptece zapytać o tańszy zamiennik opokana.

Odpowiedz

marcin Grudzień 22, 2012 o 23:12

z tymi oszczędnościami wybierając NFZ / dentysta, lekarz rodzinny/ bardzo bym uważał, gdyż procedury i materiały narzucone przez NFZ są częściowo nieaktualne oraz niezgodne z standardami medycznymi

Odpowiedz

Dominik Grudzień 14, 2012 o 10:00

Ze swojego doświadczenia mogę polecić kupowanie leków w najtańszych aptekach…oszczędności sięgają często 10-20% a jeśli to niemożliwe to unikanie aptek/dorogerii w centrach handlowych…

Jeśli chodzi o lekarzy to polecam nie oszczędzać gdy w grę wchodzi poważniejsze leczenie/diagnoza lub zabieg. Przyzwyczaiłem się że jeśli dostaję od pediatry dziecięcego skierowanie na poważne leczenie/zabieg niż przeziębienie/zapalenie to konsultuje to z rekomendowanym specjalistą który zwykle wyśmiewa lub bagatelizuje problemy.

Odpowiedz

Aneta Lipiec 2, 2015 o 10:06

Z tym też może być różnie. Szukaliśmy leku o nazwie „rhophylac” – jest to immunoglobulina. Nie dość, że nigdzie nie idzie tego dostać to ceny są w okolicach 500zł. Najtaniej udało nam się zamówić w SuperPharm (czas realizacji jakiś tydzień) za 420zł. Przy odbiorze zamówienia na opakowaniu było 525z zł, ale nam sprzedano tak jak się umawialiśmy – za 420zł.

Odpowiedz

Betty Grudzień 14, 2012 o 11:47

Usunięcie zęba jest tanie. Koszt dalszego leczenia – implant 4-6 tysięcy złotych. Brak zęba – defekt kosmetyczny i znacznie większy zdrowotny.

Odpowiedz

rychu Grudzień 14, 2012 o 13:42

@piotr: leki osłonowe to też bujda na resorach. aptekarka ma za zadanie mówić że lekarz zapomniał przepisać w ramach cross-sellingu. zamiast truć się kolejną tabletką polecam dorby i tani kefir , ew. jogurt naturany z biedry

ogólnie: ja też kupuje leki głównie przez neta w aptece DOZ, z darmowym odbiorem osobistym przy okazji łapiąc keszbek z karty albo odsetki od siana czekające na spłąte kredytówki 😉 i też kupuje głównie leki generyczne. O ile może żydzenie kilkudziesięciu groszy przy kupnie generycznego paracetomalu (na przeziębieniu ale wyłącznie awaryjnie do zbiajania gorączki i przeciwbólowo, zapijamy koniecznie kawą, plus inne babcine sposoby) 10 tabletek taniej od 6 tabletek apapu, to bardziej psychologia niż konkretne oszczadzanie, o tyle np. mój ojciec przed zabiegiem osttio miał za mało lełkocytów więc prowadząca przepisała ecomer (w cenie ca. 70-80zł) a za identyczny supl innych producentów dwadzieściapare złotych… wyższe ceny leków markowych to prowizje dla lekarzy, przedstawicieli, aptekarzy, reklam w tv, etc. często gęsto te specyfiki (tańszy i droższy) produkuje ta sama fabryka i różnią się tylko opakowaniem. pomijajac juz to ze te leki na „codzienne” doegiwosci to leczenie objawowe plus bujda na resorach typu „przeziębienie nieleczone trwa aż tydzień, a leczone naszym zajedwabistym specyfikiem tylko 7 dni…”

Odpowiedz

Adam Grudzień 25, 2012 o 23:23

WItam!

U mnie od listopada jest po prostu gehenna jesli chodzi o zdrowie. Od Listopada do teraz wydaliśmy już 650 PLN na leki z czego tylko 130 PN to leki stałe(synowie są alergikami) + 90 PLN Lekarz. I tak na przemian: SYnowie chorzy, żona, ja itp. Najgorzej jest własnie z dwoma synami. Także 740 PLN na 4 osoby w ciągu dwóch miesięcy jak dla nas to Dużo. I nie wierzcie w żadne leki uodparniające. Przerabialiśmy to w tym roku. Efekt jest taki sam jak by się tych cudownych specyfików nie stosowało. A i tak sądze, że aby nie złapać wirusa to trzeba szczęścia + zdrowy tryb życia. Pozdrawiam i zdrowia życzę.

Odpowiedz

Michał Szafrański Grudzień 27, 2012 o 18:40

Adam,

Dziękuję za komentarz i dziękuję za podzielenie się kosztami. Niestety w przypadku „epidemii rodzinnych” koszty potrafią być naprawdę duże. Zdrowia Wam życzę!

Odpowiedz

Adam Grudzień 30, 2012 o 18:00

Aż napiszę komentarz by uciąć pewne brednie które tu wypisujecie.

W kwestii oszczędności: znieczulenie i opracowanie na NFZ, plomba płatna – to nie ma już dopłat gdzie lepsza plomba kosztowała 20-30pln, teraz już ponosi się pełną odpłatność za wypełnienie. I tak naprawdę zamiast zaoszczędzić to tracicie, ponieważ umawiając się na wizyte prywatną (w tej samej cenie lub nieznacznie drożej) mielibyście do dyspozycji chociażby lepsze znieczulenie (cieńsza igła, mniej bolesne wkłucie, bardziej stabilny i silniejszy preparat) oraz lepszą plombę.

Mędrusiowi, który odradza korzystanie z płatnych znieczuleń, polecam by przyszedł na dłutowanie ósemki w żuchwie lub jakiegoś zagiętego korzonka w szczęce, to szybko doceni te 20-30pln za znieczulenie.

W kwestii amalgamatów to widze że niektórzy tutaj zatrzymali się na etapie Łokietka.
Obecnie produkowany amalgamat nie zawiera rtęci, jest bezpieczny dla organizmu, nt dobra zęba nie będę się rozwodził.

Jeśli chodzi o to co warto robić u dentysty na NFZ:
– scaling (usunięcie kamienia i polerowanie osadu) raz na 12 miesięcy
– rtg zębowe 2x na 12 miesięcy
– ekstrakcje, dłutowania
– leczenie ortodontyczne dzieci do ukończenia 12 rż.

Pozdrawiam wszystkich wiedzących lepiej.

Odpowiedz

Diana Styczeń 27, 2015 o 10:43

Robiłam sobie plombę w prywatnym gabinecie- koszt 90 zł (na tyle się umówiła pani somatolog podczas rozmowy telefonicznej). Znieczulenie- miało przestać działać po godzinie, a działało grubo ponad 3. Plombowanie- w plombie zrobiły się jakieś naprężenia i potwornie mnie bolało ponad tydzień. Teraz ząb nadal boli, a boję się złożyć reklamacje :/
Teraz chodzę do przychodni w której robią zeby stażyści. Trwa to może dłużej, ale jest miło, pani stażystka jest delikatna i bardzo się stara, bo wie, że kiedyś mogę być jej pacjentką w prywatnej praktyce. Gdy czegoś nie wie konsultuje z pania doktor. Nie wpierdziela od razu znieczulenia tylko pyta czy nie chcę spróbować bez. Zawsze wykonuje cały przegląd jamy ustnej. Udziela porad dotyczących szczotkowania i dbania o higienę. Proponuje zakres dalszego leczenia.

Odpowiedz

Marta Maj 18, 2013 o 22:29

Moje oszczędności na leczeniu- podzielę się:)

po pierwsze, krótkie wprowadzenie: jestem zdrowa, mało choruję, żadnych leków na stałe. Jednak jako osoba niedawno kończąca studia i borykająca się z tymi samymi problemami co moi rówieśnicy (jak zarobić tyle, żeby na koniec miesiąca mieć co jeść, a nie pożyczać od rodziny) oszczędzanie nawet na tych nieczęstych wizytach u lekarza jest dla mnie ważne.

1. Z typowo kobiecej strony: latami chodziłam prywatnie do ginekologa, bojąc się, że na NFZ nawet żadnego badania nie zrobią i będą obcesowi. I co? Płaciłam za wizytę, dodatkowo za badania, a jeszcze jak była potrzeba zakupu jakiegoś leku to oczywiście p. doktor przepisywała taki, za które miała plusiki u producentów. Popytałam znajome, zrobiłam dogłębny wywiad i poszłam do doktora na NFZ. I co? Wszystkie badania które są za darmo- bez przypominania robione. Dokłady wywiad, cała historia moich wizyt, miła atmosfera i w czasie wizyt, i zapisywania się (p. rejestratorka najlepsza na świecie ;)). Jednym słowem- trzeba poszukać. Pan doktor przyjmuje raz w tygodniu, więc trzeba dzwonić tak 3tyg. przed planowaną wizytą żeby się zapisać- jak dla mnie to jest spokojnie do zrobienia :-)
Taka sama sytuacja była z endokrynologiem. Pani profesor. I co? Zero efektów leczenia, na które wydałam pewnie z 1000zł albo i więcej. Prywatnie już nie idę. A pani doktor nie wiedziała, co mi może być o.O zwykłe naciąganie.

2. Leki- ZAWSZE pytam o zamienniki. Wychodzę z założenia, że zwykle leki to pic na wodę (to tylko przyspieszanie znikania objawów, a nie leczenie- przynajmniej w przypadku moich chorób, czyli glównie przeziębień, zapaleń gardła etc.). Tak naprawdę wydaję głównie na antybiotyki (może raz na 5-7 lat!, bo ich też staram się nie brać bez konieczności) i leki przeciwbólowe (bo bez nich jednak czasami nie da rady).

3. Chodzę do lekarza na NFZ i „wymuszam” badania. Np. nie wyobrażam sobie nie robić choćby morfologii raz na rok. Po co płacę składki? Niech się do czegoś przydadzą. A że wymuszać trzeba… Taki kraj, taki system.

4. Nie mogę się jedynie zmusić do stomatologa na NFZ. Na szczęście dobre nawyki minimalizują koszty 😉 jednak gdy wyrastające ósemki zaczęły dawać o sobie znać (nikomu nie życzę :<) musiałam pilnie udać się do dentysty. Prywatnie. I co? Przepłaciłam i zero informacji :/ po tej wpadce i stracie 1/16 miesięcznego wynagrodzenia, zrobiłam to samo co w przypadku ginekologa- WYWIAD, gdzie warto iść. Ale jednak nadal prywatnie :/ teraz przynajmniej nie przepłacam i mam (niemal) pewność, że wszystkie ubytki zostanąwypatrzone i wyleczone.

5. Gdybym jednak musiała mieć jakiś zabieg/operację (typu wycięcie tarczycy, wyrostka, woreczka żółciowego, po złamaniu)- na pewno zadłużyłabym się i leczyła prywatnie. Na poważnych problemach zdrowotnych nie ma co oszczędzać. Bo to się po prostu nie opłaca.

Odpowiedz

Diana Styczeń 27, 2015 o 10:45

Popieram!
A na wyleczenie przeziębienia najlepsze jest leżenie i odpoczynek

Odpowiedz

Mirek Maj 24, 2013 o 21:14

W prawdzie jedną z głównych zasad jest niekupowanie na zapas ale nie mogłem się oprzeć gdy w aptece zobaczyłem „Gripex” 0,98 zł za 10 sasz. po 1000 mg paracetamolu co daje ok. 5gr za standardowa 500mg tabletkę.

Odpowiedz

Anna Sierpień 29, 2013 o 13:33

Witam,
dla mnie oszczędzanie na lekarstwach, polega właśnie na robieniu zakupów w aptekach internetowych. Ceny bywają obłędnie niższe (np. BLF 100 kupiony w aptece stacjonarnej ok. 40 zł, w aptece, w której stale robię zakupy 24 zł).
Przy trójce dzieci nie trudno przewidzieć, że w sezonie jesienno – zimowym stałym produktem jest woda morska (ceny od 18-50 zł), nasivin, maści rozgrzewające, jakiś syrop, nurofen w czopkach i syropie, paracetamol (bo przecież przy wysokiej gorączce trzeba używać zamiennie). Takie rzeczy kupuję jako jedne duże zakupy w większej ilośc. Bo kiedy dziecko jest chore, nie mam czasu biegać za tanimi aptakami i dokupuję tylko leki na receptę.
Z tego typu produktów podam zaskakujący przykład: maść Bepanthen, która schodzi u nas w ilościach hurtowych, była w superpharm w promocji dwa opak. 100g+30g za 36 zł, w zeszłym tygodniu w aptece zobaczyłam ten zestaw i zapytałam o cenę 97zł!!!
Z kwestii sposobów oszczędnościowych: zamiast maści typu Voltaren stosujemy maść kamforową (ok. 2 zł), na nas działa tak samo.
Pozdrawiam
A.

Odpowiedz

Piguła Listopad 27, 2014 o 11:58

Volatern działa p/bólowo i p/zapalnie a maść kamforowa tylko rozgrzewa wiec to tylko pozory ze działa tak samo jak i również pozorna oszczędność

Odpowiedz

Magdalena Styczeń 24, 2014 o 18:54

Witam, jestem farmaceutą i z moich obserwacji wynika, iż pacjenci nie lubią oszczędności. Dziwne prawda? Gdy pacjent prosi o reklamowy specyfik, pytam czy chce tą samą substancje, ale taniej. Najczęściej spotykam się z oburzonym spojrzeniem i odpowiedzią: „NIE, przecież wyraźnie mówię co chce!” Rzadko ludzie rozumieją, że chce im zaoszczędzić niepotrzebnych wydatków.
pozdrawiam
Magdalena

Odpowiedz

Diana Styczeń 27, 2015 o 10:54

ja lubię oszczędzać! Kiedyś został mi przepisany przez neurologa przy wypisie ze szpitala drogi specyfik (ok 100 zł za opakowanie 20 tabl). Przy realizacji recepty powiedziałam, że z tego zrezygnuję, a przemiła Pani aptekarka zaproponowała mi zamiennik z „dodatkowymi bajerami” bezpiecznymi i wspomagajacymi leczenie, który kosztował 55 zł za opakowanie 20 tabl. :)

Odpowiedz

Kasia Marzec 20, 2014 o 13:59

Czesc wszystkim, to moj pierwszy komentarz na stronie, ale na pewno bedziemy z mezem regularnie czytac i aktywnie sie udzielac. Niestety nie mam zadnych wyliczen, planowalismy spisywac wydatki i przychody juz dawno temu, ale jakos do tej pory nie rozpoczelismy. Pora to zmienic!

W kazdym razie- na temat lekow. Mamy dwojke dzieci – 3.5 i 5 lat. Na leki wydajemy naprawde niewiele (maksymalnie ok. 100 zl rocznie!). Dlatego, ze w wiekszosci przypadkow organizm sam sobie radzi z choroba, nie wierzymy w Gripeksy i inne cuda, nie bierzemy suplementow, inwestujemy w naturalne owoce i warzywa (kupujemy tez tran, ale wystarcza na bardzo dlugo). Do tej pory nasz synek nigdy nie bral antybiotyku (chociaz pediatra zapisywala antybiotyk pewnie z 4-5 razy, po prostu nie realizowalismy recepty lub mowilam, ze wole poczekac 2-3 dni, bo to pewnie przeziebienie), a coreczka (5 lat) miala podany antybiotyk raz w zyciu (ale w szpitalu, po wykonaniu badan okreslajacych, co dokladnie zaatakowalo jej organizm). Sami przygotowujemy syrop sosnowy na przeziebienia, sok z malin, kupujemy miod. Nie jestesmy zadnymi „swirami”, po prostu widzimy, ze naprawde nie ma potrzeby kupowania lekow na zwykle przeziebienia. A polscy pediatrzy niestety bardzo czesto zapisuja antybiotyki i cala liste lekow bez odpowiedniego przebadania pacjenta i nie daja szansy organizmowi na naturalna walke i budowe odpornosci.

Odpowiedz

Agata Maj 23, 2014 o 15:23

Jak dla mnie bardzo dobrym sposobem zaoszczędzenia na lekach (i nie tylko) jest przejście na wegetarianizm(oczywiście dobrze przemyślany-nie typu zamiast wędliny kanapka z dżemem) lub chociaż mocne ograniczenie mięsa w diecie+do tego sporo ruchu. Odkąd nie jem mięsa-ponad 2,5 roku- poważniej zachorowałam może ze 2 razy (plus kilka przypadków kiedy po prostu przez 2 dni czułam się gorzej i miałam podwyższoną temperaturę), przy czym raz musiałam brać leki – antybiotyki. Jak na mnie to bardzo dobrze, wcześniej każda pora roku pociągała za sobą co najmniej jedną chorobę, wymagającą leczenia antybiotykami. Teraz gdy czuję, że coś mnie może złapać zawsze mam pod ręką herbatę z lipy i czosnek – przeziębienie nie ma szans i po góra dwóch dniach jestem jak nowo narodzona.

Zgadzam się z kilkoma osobami, które mówiły o tańszych zamiennikach leków. Zbyt dużo ich nie kupuję, ale zawsze jakąś tabletkę przeciwbólową lepiej mieć przy sobie. Zawsze kupowałam APAP, Panadol, Ibuprom albo Nurofen. Zawsze podawałam nazwy leków, nie zastanawiając się czy jakiś inny lek nie będzie tańszy. Któregoś dnia zastanowiłam się nad tym co dane tabletki zawierają i w jakiej dawce. Okazało się, że przy następnej wizycie w aptece, lek który nie był reklamowany za 2 razy większą ilość tabletek kosztował 3 razy taniej – łącznie 6-krotna oszczędność! :)

Odpowiedz

seb Grudzień 2, 2016 o 12:20

Zgadzam się, ja jestem weganinem i szczerze mówie, mnie sie nie łąpią żadne przeziębienia, „51 złotych miesięcznie, czyli 612 złotych rocznie na leki” to dla mnie 612 w kieszeni, Badania krwi, idealne, samopoczucie MEGA! Polecam!

Odpowiedz

Kasia Sierpień 5, 2014 o 18:45

Jezeli odpowiedz padla juz w poprzednich komentarzach, to przepraszam, nie przeczytalam wszystkich, ale chcialabym cos skorygowac w komentarzu dotyczacym roznic w cenach lekow.
Cena leku ”markowego” nie jest wyzsza niz zamiennikow tylko ze wzgledu na marketing.
Otoz w farmacji jest tak, ze jakis koncern wymysla lek. Jako pierwsi na rynku otrzymali np. lek na nadcisnienie zawierajacy skladnik x. Powstaje koszt wieloletnich badan naukowych dzieki ktorym lek powstal. Potem nastepuja wieloletnie badania: na zwierzetach, na ludziach. Nastepne koszty. Potem patent. Koszty. Aby lata wydawania pieniedzy na wprowadzenie leku do obiegu sie zwrocily koncern ustala cene (wysoka).
10 lat pozniej patent wygasa a kazdy inny koncern moze stworzyc taki sam lek korzystajac z gotowej recepty (dokladnego przepisu) na lek. Odchodza koszty badan naukowych nad lekiem, badan na zwierzetach, ludziach itd…. Koncern moze sprzedac swoj lek o wiele taniej. I wlasnie dlatego zamienniki sa tansze :) Pozdrawiam.

Odpowiedz

Mojra Styczeń 30, 2015 o 02:47

Dodam jeszcze, że nie tylko lekarz może być gratyfikowany przez producenta. Farmaceuta również zarabia za polecanie danego produktu.

Odpowiedz

monika Listopad 13, 2014 o 09:32

Witam!
Ciekawi mnie, dlaczego nikt nie wspomniał o ziołach. Mam dwoje dzieci, w tym jedno z paskudną chorobą przewlekłą i bierze leki obniżające odporność. Sama ostatnio na zlecenie (prywatnie) ginekologa zrobiłam poziom TSH, prolaktyny i test insulinowy. Wszystko za wysoko. Poszłam do lekarza, dostałam leki… i mało się się wykończyłam. Infekcje jedna za drugą, klacid a za nim pół roku -dosłownie- biegunka. Majątek na suplementy, stoperany, sterydy itp. itd. Wkurzyłam się i zaczęłam się leczyć sama. I tak:

-na wątrobę zamiast drogich essencialów proponuję ostropest plamisty. Sprawdziłam. Kupuję mielony za grosze i nawet wypryski mi na twarzy zniknęły.
-na biegunkę pomroziłam czarne jagody na zapas i jem co dzień z płatkami i jogurtem.
-na ciągłe przeziębienia zatok – inhalacje z majeranku (działa też u dzieci) -rada lekarza
-na kiełkujący (nie zaawansowany) ból ucha okład z cebuli na min. 2 godziny (owiązać się szalikiem (działa też u dzieci)
– przyszła do mnie koleżanka z zatkanymi zatokami. Wyleczyłam ją alkoholem zagryzanym świeżym imbirem (nie dość, że było wesoło, to jeszcze od ręki się wyleczyła)
-w początkowym przeziębieniu rutinoscorbin i szalik na noc
-na kurzajki jaskólcze ziele (rada b. drogiego reumatologa) – już dość ich wypaliłam dziecku, a ziele zadziałało
-na infekcje intymne u kobiet tampon nasączony jogurtem naturalnym bez cukru. Zaaplikować na noc (rada b. drogiego ginekologa)
-na rzuty insuliny morwa biała i dieta (rada b. drogiego dietetyka)
-na zbyt wysokie TSH dużo śledzi – to moja rada, ale nie wiem, czy skuteczna. Ja się bardzo dobrze już czuję bez hormonów.
Sporo jeszcze mam sprawdzonych na sobie i dzieciach sposobów, opisałam te, które mi od ręki przychodzą do głowy. Pomijam rzeczy oczywiste jak miód, czosnek i cytryna.

Odpowiedz

Olka Listopad 14, 2014 o 13:59

rewelacja, dzięki Monika!

Odpowiedz

Piguła Listopad 27, 2014 o 10:41

Jako przedstawiciel zawodu farmaceuty powiem tyle, że kupowanie leków na stacjach benzynowych czy kioskach jest ok po warunkiem, że osoba, która je kupuje nie jest idiotą 😉 Zapewniam was, że większości ludzi nie wie, że pod różnym nazwami handlowymi kryje się ta sama substancja czynna. Inna sprawa jest taka, że pacjenci nie czytają ulotek (bo po co) i nieszczęście gotowe!

co do wpisu Moniki (o ziołach) to co piszesz to jest dla osób zdrowych lub „lekko chorych” bo raczej ktoś z cukrzycą (leczony insuliną) to morwą białą się nie wyleczy i za bardzo wierzysz w reklamy (rutinoscorbin g… pomaga przy przeziębieniu)

Odpowiedz

monika Grudzień 5, 2014 o 21:10

Proszę, nie obrażaj mnie. Mam dwoje dzieci, w tym jedno leczone metotrexatem. Jak nie wiesz, to lek, który obniża mocno odporność. Tzw. chemia, którą leczą nowotwory. Więc na temat infekcji wiem wiele z autopsji. Reklam nie oglądam, tylko dzielę się DOŚWIADCZENIEM. Może rutinoscorbin jak to mówisz g… pomaga przy infekcji, za to zapobiega. A infekcję zaawansowaną należy najpierw rozpoznać czy jest pochodzenia bakteryjnego, czy wirusowego i leczyć odpowiednio. Nie jestem idiotką, która nie wie, co to cukrzyca. U mnie w rodzinie jest genetyczna, więc jestem na to przygotowana, także merytorycznie. Ale nie każdy na tym forum jest ciężko chory. Ludzie wydają majątek na bzdetne przypadłości. A ja osobiście mam już dość finansowania branży farmaceutycznej i jej pracowników.

Odpowiedz

Magda Styczeń 27, 2015 o 10:53

Z ciekawością przeglądam ten post i komentarze pod nimi. Mogę jednak stwierdzić, że w przypadku leczenia oraz leków termin oszczędzanie ma się nijak do rzeczywistości. Na tym po prostu nie warto oszczędzać. Czym innym jest kupowanie leków na przysłowiowy kaszel i suplementów diety „od wszystkiego”, a czym innym leczenie konkretnej jednostki chorobowej. Jedyna „oszczędność” w takim przypadku to refundacja przez państwo. Od 6 lat leczymy się na niepłodność. Błąd, próbujemy zajść w ciążę przy pomocy medycyny. Do podjęcia leczenia in vitro, czyli cała diagnostyka, wspomaganie, inseminacje wydaliśmy przez około 3 lata sumę ok 15 tyś złoty. Teraz jesteśmy z fazie in vitro. Mamy farta jesteśmy dofinansowywani przez ustawę ministerstwa zdrowia. W ubiegłym roku do bezpłatnego programu współfinansowanego z ministerstwa dopłaciliśmy ok 7 tyś złotych na same leki. Teraz jest lepiej, część leków jest refinansowana, do tej pory wydaliśmy ok 1000zł. Dodam tylko, że klinika, w której się leczymy jest na miejscu. Nie musimy dojeżdżać, a wizyty w kluczowej fazie są co 2 dni. To też koszty dodatkowe. Rynkowa cena in vitro bez dofinansowania to koszt ok 12 tyś zł, be badań wstępnych (ok 1000zł dodatkowo). Na tym nie da się oszczędzić. Tutaj nie ma zamienników…

Odpowiedz

Marcin Styczeń 27, 2015 o 10:55

Ja od siebie dodam: chodźcie do lekarza, zamiast „leczyć się” sami. To będzie z pożytkiem dla Waszego zdrowia i portfela. Sam przez 3 tygodnie „leczyłem” sam przeziębienie, nie rezygnując z wszystkich codziennych obowiązków i zażywając tabletki do ssania od bólu gardła, syropy na kaszel, jakieś musujące specyfiki na przeziębienie i skończyło się to tym, że tak długie branie tych specyfików zaszkodziło mojemu przełykowi i żołądkowi (z którymi nigdy wcześniej nie miałem problemu) i teraz wydaję dużo pieniędzy na lekarzy + na leki.

Odpowiedz

Kasia Styczeń 27, 2015 o 12:45

Witaj Michale :)
A ja właśnie stoję przed dylematem związanym z opieką zdrowotną, choć nieco innym jej aspektem. Za 5 miesięcy mam zamiar zrezygnować z etatu (umowy o pracę) i pracować dalej na umowy o dzieło. Ale oczywiście wiąże się to z końcem ubezpieczenia w ZUSie. O ile braku składek emerytalnych się nie boję, bo i tak nie za bardzo wierzę, że coś od nich dostanę, to obawiam się nie mieć ubezpieczenia. I zastanawiam, co wybrać – czy „dopisać się” do ubezpieczenia męża (prowadzącego władną działalność) i opłacać składki zusowskie na własną rękę, czy zainwestować w jakiś prywatny pakiet medyczny. Bo w rzeczywistości i tak nie korzystam z państwowej służby zdrowia. Dentysta prywatnie, specjaliści (a jest ich sporo) wyłącznie prywatnie, lekarz pierwszego kontaktu – nie chodzę wcale. Jedyne, co „robię na zus”, to jakaś podstawowa morfologia raz w roku lub rzadziej. No i rodziłam bezpłatnie, ale to akurat należy się chyba każdej Polce, niezależnie od ubezpieczenia. Masz jakieś zdanie w tej kwestii? Może to dobry pomysł na artykuł 😉
Pozdrawiam
Kasia

Odpowiedz

jola_dk Styczeń 27, 2015 o 20:02

Świetny wpis, dopiero takie zestawienia uświadamiają nam, jak dużo wydaje się na leki. Mój tata od zawsze powtarzał powiedzenie „lepiej do piekarza niż do lekarza” i bardzo dbał o to, abyśmy się dobrze odżywali.

Co do Twojej listy – dodałabym jeszcze zakupy przez apteki internetowe. Mi to bardzo pomaga uniknąć zakupu dodatkowych suplementów diety czy kremów, które aktualnie znajdują się w „promocji”. Poza tym, widząc ostateczną cenę w koszyku okazuje się, że mogę ją zweryfikować odrzucając niepotrzebne witaminy które dorzuciłam „przy okazji”, a których zapas jeszcze znajduje się w domu.

Pozdrawiam :)

Odpowiedz

Noemi Styczeń 27, 2015 o 22:34

Jako matka wcześniaka …

Pamiętam jak nam wykosili kwotę 35 tys za szczepionkę o nazwie synagis. Prawie spadłam z krzesła. Ludzie. Na szczęście lekarz powiedział, że to nie jest konieczne.

Potem leki na stałe. Mamy od samego początku zaznaczoną ,,chorobę przewlekłą”, ale leki z miesiąca na miesiąc coraz droższe. Był okres, gdzie za sterydy na płuca płaciłam 1 grosz, taką mieli refundację, ale przyszedł rok 2012 i płaciłam już 25 zł, potem 30 zł. Z miesiąca na miesiąc płaciłam a paręnaście groszy więcej. Był tańszy zmiennik, ale nie mogłam ryzykować. Bądź tu mądry …

O lekarzach nie wspomnę. Bo ja to nawet nie miałam jak oszczędzać. Pediatra w ośrodku zdrowia leczyłaby moje dziecko antybiotykami, a na to nie mogłam sobie pozwolić, więc pozostali lekarze prywatni i tak brali po 100-150 zł za wizytę, czasem po 5-6 razy w miesiącu.

Aha. W tym roku, po raz pierwszy od 6 lat jadę na wakacje.

Odpowiedz

roman Styczeń 28, 2015 o 16:27

Witam

Ja chciałem podzielić się swoimi pozytywnemi doświadczeniami z leczenia mocno niepełnosprawnego. Robert nasz synek urodził się zdrowy a od 3 miesiąca życia ma padaczkę lekkoopona obecnie ma prawie dwa latka i w tym czasie miał ok 25 tys napadów padaczkowych i w chwili obecnej jest na poziomie rozwoju poniżej noworodka.

Po pierwsze trzeba być bardzo praktycznym. Zmienić myślenie z roszczeniowo-ooczekujacego (mamm ciezko chore dziecko idę do lekarza, czekam w kolejce a następnie oczekuje ze dostane najlepsze leczenie). A z doświadczenia wiem ze jest to proces bardziej przypominający poszukiwanie pracy. To znaczy nie liczę ze zapisując się do kolejki w urzędzie pracy dostanę najlepszą pracę. Trzeba dużo pytać rodziny znajomych, osób z podobną chorobą, fundacji , czytać publikację i szukać. Z doświadczenia wiem że lekarze ci najlepsi naprawdę chcą pomóc tyło trzeba do nich dotrzeć np polecam kontaktowania się na Facebooku, email, telefony do gabinetów jeżeli wypadają to można spróbować na konsultacjach na uczelni. Jeżeli sprawa jest poważna to pomogą. Wiele razy jak w ten sposób docieramy do lekarzy to nie chcieli nawet kasy gdy ja chciałem płacić. A trafienie do dobrego lekarza to podstawa.

2. naprawdę jest wiele metod aby uzyskać finansowanie z NFZ lub fundacji tylko trzeba dużo pisać i szukać. Np nasz synek jest obecnie na diecie ketoggennej. Puszka mleka na 7 posiłków kosztuje 70 euro i jest niedostępna w Polsce. Napisaliśmy do ministerstwa i dostaliśmy ryczałt i teraz kosztuje 3,20zł. To daje oszczędności około 13 tys zł rocznie.
fundację też sporo dają. Np rehabilitacja jest dość łatwo za darmo załatwić.

3. Fundusz bezpieczeństwa jest naprawdę ważny. Gdyż człowiek może się skupić na leczeniu a nie kasie. My ten fundusz mamy dość spory. Przede wszystkim dlatego ze wynajmujemy mieszkanie a nie kupiliśmy w kredyt. (JAK większość znajomy). Wkład własny plus koszty około kredytowe plus remont to daje naprawdę spory potencjał do posiadania solidnego funduszu zapasowego.
My na leki wydaliśmy około 6Tys zł W tym roku na wizyty prywatne 1000 zł. Na rehabilitację 3,5 tys przyczym mamy około 8 razy w tygodniu (ZZa większość nie płacimy)
Co ciekawe prawie wszystko można odliczyć od podatku jak się ma zaświadczenie o niepełnosprawności dziecka. Wielu rodziców o tym nie wie

4. Opieka prywatna jest dobra tylko przy niezbyt trudnych chorobach i jako uzupełnienie leczenie NFZ w przypadkach naprawdę trudnych. A tak trzeba zdać się na NFZ i naszą siłę przebicia.

5. Dla zaawansowanych. Jak mamy kasę (patrz punkt 3 i jesteśmy proaaktywni patrz punkt 1 ) można robić naprawdę ciekawe rzeczy. My np sami sprowadzamy lek trh którym jeszcze nikt w Polsce nie leczył, znaleźć lekarza który się odważy go użyć i dostać informacje od profesorów ze stanów i Japonii jak go dokładnie w naszym przypadku stosować – łączny koszt tego 900zł. Czy zadziała zobaczymy w lutym.

Na koniec jeszcze trochę prywaty – mam nadzieję że mi wybaczysz Michał.
zbieramy pieniądze w ramach 1% na kolejne wyzwania Które przed nami stoją.
Teraz chcemy ściągać do polski super rehabilitantow z metod których u nas niema aby wyszkolić osoby do rehabilitacji naszego synka a wiedza ta została w Polsce aby pomagać kolejnym osobom.
Fundacja dzieciom „zdążyć z pomocą”
W formularzu PIT wpisz numer: KRS 0000037904
W rubryce „Informacje uzupełniające – cel szczegółowy 1%” podaj: 25637 Miotke Robert

Pozdrawiam Roman
http://www.robertmiotke.com

Odpowiedz

Agnieszka Lipiec 25, 2015 o 17:17

Roman

Podpowiedz proszę, jak zorganizować naprawdę dobrą rehabilitację dla osoby dorosłej po wypadku? Ja próbuję się doprosić od trzech lat prawie – byłam na jednej na NFZ, ale nie było tam fachowców.
Jak załatwić dobrą, sprawdzoną rehabilitację? Doradź proszę, jeśli wiesz, jak to zrobić tanio i dobrze. Dziękuję!

Odpowiedz

Ania M. Luty 2, 2015 o 01:06

Jeżeli leczę (bynajmniej staram się) siebie i swoją rodzinę w NFZ, bynajmniej doraźne leczenie, to już na pewnych badaniach nie da się zaoszczędzić, patrz: cytologia, obowiązkowa przynajmniej raz w roku, NFZ refunduje co trzy lata. Nie dożyję, jak coś się zacznie dziać. Soczewki – to samo, raz, że kupić, dwa że to ingerencja w oko, więc i okulista częściej potrzebny i bardziej profesjonalny niż NFZ-owski (jak coś zaczyna się dziać też nie ma co czekać, oko to nie łokieć). Dochodzą badania krwi i inne, których NFZ też mi nie zagwarantuje, a które mieć muszę. Od zawsze się pytam, na co idzie moje kilkaset pln miesięcznie za składki zdrowotne? (u nas akurat się zwróciło, ale ile jest takich ludzi, co ani wypadków, ani porodów, chorób itp. a kasa jak przepadła tak jej ni ma) 😉

Odpowiedz

Daniel Luty 5, 2015 o 11:01

Tak na czasie: Antybiotyki główną przyczyną zgonów
https://www.youtube.com/watch?v=KGVdpQzVaZ0

Odpowiedz

Klaudia Marzec 26, 2015 o 17:58

Witam, ja od pewnego czasu zaczęłam kupować leki w aptece internetowej, nie przesadzając wydaję o połowę mniej…byłam zszokowana, że leki mogą mieć podwójną cenę w stacjonarnej aptece, a żeby nie płacić za przesyłkę zamawiam leki również dla mamy i siostry. Przy większej kwocie wysyłka za darmo. Co do opieki lekarskiej, zawsze korzystałam z nfz, nawet teraz w ciąży i nie narzekam, badania jeżeli nie są finansowane to idę do laboratorium, gdzie mam 10%zniżki. Tylko za stomatologa zawsze płaciłam, mimo że używam szczoteczki elektrycznej i ogólnie mam bzika na punkcie dbania o uzębienie, to chodzę do dentysty niestety zbyt często, szczególnie w ciąży.

Odpowiedz

Sylwia Lipiec 5, 2015 o 23:39

Ja mam świetny sposób na oszczędzanie dotyczące leków. Mam dwójkę małych dzieci które często niestety chorują. Zauważyłam że Pani doktor (państwowa) za każdym razem przepisywala nam inne lekarstwa, chyba w zależności od tego kto ją obecnie sponsorował. A w zasadzie lekarstwa miały ten sam skład i to samo działanie różniły się tylko firmą. Nauczyłam się ze każdy lek który otwieram opisuję datą otwarcia i spisuje do notesu, a później jak znowu ląduje u lekarza z dziećmi to przedstawiam Pani doktor jakie leki mam na stanie w domu i proszę jeśli pasują do danej infekcji aby wybrała te z mojej listy które juz posiadam.

Odpowiedz

Paulina Lipiec 6, 2015 o 13:16

Genialny pomysł!

Odpowiedz

ZBIGNIEW Sierpień 30, 2015 o 09:48

WITAJ.
CIESZĘ SIĘ NAPOTKAŁEM NA TEN ARTYKUŁ W NECIE. TWOJE ANALIZY PRZYDADZĄ SIĘ I Z PEWNOŚCIĄ SKORZYSTAM Z TWOICH RAD ORAZ SUGESTII
W KWESTII PROPOZYCJI JAK MOŻNA BYĆ ZDROWSZYM I PRZEZ TO MIEĆ LEPSZE ŻYCIE TO UWAŻAM ŻE WAŻNY JEST SEN. PRZECIEŻ SEN TO ZDROWIE -I WIEMY TO OD DZIECKA ! A KONKRETNIE CHODZI O TO W CZYM, GDZIE I JAK ŚPIMY( ŚRODOWISKOWO) SZCZEGÓLNIE DZIŚ KIEDY OKOŁO 30 % SPOŁECZEŃSTW MA Z TYM PROBLEM.

DOBRA REGENERACJA JEST PODSTAWĄ PRAWIDŁOWEGO FUNKCJONOWANIA CAŁEGO ORGANIZMU.

POZDRAWIAM
ZBYSZEK

Odpowiedz

Dodaj nowy komentarz

Poprzedni wpis:

Następny wpis: