Informacje o nowych artykułach i sposobach oszczędzania pieniędzy prosto na Twój e-mail

    

WNOP 038: Jak pokierować swoimi finansami i życiem, gdy jestem 20-latkiem

przez Michał Szafrański dodano 25 listopada 2014 · 195 komentarzy

Play

Porady dla dwudziestolatków

Jako 20-latkowie kładziemy fundament pod nasze przyszłe życie. Lepiej tego nie spartolić.

Podobno pierwsze 10 lat naszej kariery zawodowej determinuje to, jak będziemy sytuowani już do końca życia. Ja wiem z całą pewnością, że sukcesy za młodu pozwalają zbudować bardzo solidny fundament pod kolejne dziesięciolecia życia i pomagają w nabraniu takiego zdrowego poczucia własnej wartości.

Także od strony finansowej nasze młodzieńcze decyzje mają kolosalny wpływ na naszą przyszłość – czy to w zakresie obsługi długu, którego nieopatrznie się nabawiliśmy, czy to w zakresie korzystania z przyjemności życia, o ile odpowiednio wcześnie rozpoczniemy inwestowanie nadwyżek finansowych.

W dzisiejszym odcinku podcastu starałem się odpowiedzieć na pytania 20-letniego Przemka, który poprosił mnie o najważniejsze wskazówki, jakie mogę dać młodemu chłopakowi, który mieszka jeszcze z mamą, już pracuje dorywczo, planuje wyprowadzić się od rodziców i zastanawia się jak pokierować życiem.

I jeszcze jedno zastrzeżenie: ja nie jestem i nie próbuję być żadnym autorytetem. Pytany dzielę się po prostu moimi przemyśleniami. Mi się ta wiedza już do niczego nie przyda (czasu nie cofnę), ale jeśli komukolwiek z Was może pomóc – to super :) Bierzcie jednak poprawkę na to, że mówię na podstawie moich doświadczeń i obserwacji, które mogą być obarczone dużym błędem poznawczym.

Jeśli sami macie jakieś wskazówki dla osób młodszych od siebie, to zachęcam do dzielenia się nimi w komentarzach. Ciekawy jestem co Wy sami doradzilibyście młodszym sobie?

21 wskazówek dla 20-latków

Jeśli nie lubisz słuchać, to poniżej zamieszczam wszystkie punkty, które rozwinąłem w tym odcinku podcastu. Na początek wskazówki natury finansowej:

  1. Nie spiesz się z zakupem mieszkania.
  2. Wyprowadź się od rodziców i poznaj koszty życia.
  3. Stosuj zasadę “Zero długów”.
  4. Zdobądź szacunek do pieniędzy.
  5. Naucz się kontrolować koszty.
  6. Oszczędzaj co najmniej 10%–30% swoich zarobków netto.
  7. Nie daj sobie wmówić, że lokaty są złe.
  8. Inwestuj wyłącznie nadwyżki, których nie będziesz potrzebować.
  9. Nie korzystaj z karty kredytowej.
  10. Nigdy nie decyduj pochopnie w kwestiach finansowych.

Poza powyższym dekalogiem staram się także dać kilka wskazówek ogólnożyciowych:

  1. Nie opóźniaj dorosłości.
  2. Zacznij pracować jak najwcześniej.
  3. Zmieniaj często pracę – dyskusyjne, ale posłuchaj :)
  4. Ucz się pracy zespołowej.
  5. Rób bardzo dużo i zdobywaj doświadczenie.
  6. Kwestionuj swoją nieomylność i nie spoczywaj na laurach.
  7. Nie słuchaj fałszywych doradców i nie wierz, że te lata to czas zabawy.
  8. Otaczaj się ludźmi, którzy Cię rozwijają.
  9. Nie szukaj na siłę przyjaciół – sami się znajdą.
  10. Postaraj się wcześniej o założenie własnej rodziny.
  11. Słuchaj intuicji

W tym odcinku usłyszysz także:

  • Jakich podstawowych porad 40-letni Michał Szafrański może udzielić 20-latkom w kwestii finansów i nie tylko?
  • Co skłoniło mnie do nagrania podcastu na taki temat?
  • Jak wygląda sytuacja finansowa 20-latka, który mnie przepytywał?
  • Kupić mieszkanie czy wynajmować – często powracający temat. Jakie są za i przeciw każdego z rozwiązań?
  • Podstawowe zasady dysponowania własnymi pieniędzmi, gdy dopiero zaczynamy je mieć.
  • Czy warto oszczędzać pieniądze na lokatach bankowych?
  • Jak radzić sobie z telemarketerami?
  • W jakim wieku powinniśmy zacząć odpowiedzialnie planować życie?
  • Kiedy i jak zacząć zbierać doświadczenie w pracy?
  • Jak uczyć się pracy zespołowej?
  • Jakich osób warto posłuchać?
  • W jaki sposób pomóc sobie w znalezieniu pracy?
  • W jaki sposób moje doświadczenia jako 20-latka pomogły mi być tu gdzie jestem?
  • Co dało mi wczesne założenie rodziny?

Kliknij prawym przyciskiem, aby ściągnąć podcast jako plik MP3.

Strony, osoby i tematy wymienione w podcast’cie:

Priorytety w wieku 30-40 lat

Masz więcej niż 30 lat? To posłuchaj odcinka, w którym przedstawiam wskazówki dla 30-latków. Kliknij tutaj.

Pytanie lub komentarz? Zostaw mi wiadomość!

Masz pytanie? Możesz skorzystać z tego linku i nagrać dla mnie wiadomość głosową z wykorzystaniem mikrofonu Twojego komputera. Pamiętaj, że jedna wiadomość może mieć maksymalnie 90 sekund (ale możesz ich nagrać kilka) :)

Jeśli nagrywając pytanie przedstawisz się i podasz adres swojego bloga (lub strony WWW), to zlinkuję do niego tak jak uczyniłem w poprzednich odcinkach podcastu. To może pomóc w promocji Twojego bloga, więc tym bardziej zachęcam do zadawania pytań głosowo.

Będę Ci również wdzięczny za każdy komentarz. Napisz proszę, czy podobał Ci się ten odcinek podcastu. Chętnie z Wami podyskutuję i odpowiem na ewentualne dodatkowe pytania.

Skąd pobrać podcast

Podcast dostępny jest dla Was w wielu miejscach:

A jeśli podoba Ci się podcast, to będę Ci bardzo wdzięczny, jeśli poświęcisz minutkę i zostawisz swoją ocenę oraz krótką recenzję w iTunes. Wasze głosy powodują, że mój podcast trafia do rankingów iTunes. Dzięki temu łatwiej jest do niego dotrzeć tym osobom, które jeszcze nigdy go nie słyszały. A na tym bardzo mi zależy :)

Oceń podcast “Więcej niż oszczędzanie pieniędzy” <–

Jeszcze raz bardzo Ci dziękuję za Twoje wsparcie i życzę Ci świetnego dnia! :)

Transkrypt podcastu

Kliknij tutaj, aby pobrać spisaną treść podcastu (PDF).

Podobał Ci się ten artykuł?

Jeśli tak, to zarejestruj się aby otrzymywać powiadomienia o nowych artykułach o oszczędzaniu pieniędzy. Nie ujawnię nikomu Twojego adresu!



{ 193 komentarzy… przeczytaj komentarze albo dodaj nowy komentarz }

Waldemar Florkowski Listopad 25, 2014 o 10:22

Właśnie cofnąłem się 10 lat, pewnie kilka kwestii bym zmienił, ale z drugiej strony jest mi dobrze. Ok słucham dalej :)

Odpowiedz

Muszkieter Listopad 25, 2014 o 10:25

Dzięki, Szaffi. Co prawda 20 lat skończyłem 12 lat temu, ale dobrze jest spojrzeć wstecz, by zrozumieć, dlaczego dziś podejmuje się takie, a nie inne decyzje :)

Odpowiedz

Weronika Listopad 25, 2014 o 10:37

„Postaraj się wcześniej o założenie własnej rodziny.”

WAIT WHAT?!! Poważnie, pierwsze co mam zrobić w nowej pracy to iść na macierzyński? Jakoś nie widzę w tym pozytywnego wpływu na karierę…

Odpowiedz

Michał Szafrański Listopad 25, 2014 o 11:30

Hej Weronika,

Słuchałaś? Ja nie twierdzę, że to jest jedyna słuszna droga. Poza tym stały związek nie musi być tożsamy z natychmiastowym urodzeniem dziecka/dzieci.

A z ciekawości: jaki według Ciebie jest optymalny moment dla ambitnej kobiety na urodzenie dziecka?

Pozdrawiam

Odpowiedz

Weronika Listopad 25, 2014 o 11:45

Przyznaję, nie słuchałam – czekam na transkrypt 😉

„A z ciekawości: jaki według Ciebie jest optymalny moment dla ambitnej kobiety na urodzenie dziecka?”

Aaa co ja tam wiem 😉 27 lat i wciąż bez dziecka, choć z partnerem i ze stabilną sytuacją finansową. (Choć bez macierzyńskiego, bo taka umowa.) Nie sądzę, by był obiektywny optymalny moment, każda historia jest inna. Nie sądzę, by zdrowe było zachodzenie w ciąże, bo to najlepszy moment.

Albo się chce mieć dziecko, albo się nie chce. Ja jeszcze nie chcę, może kiedyś będę chciała i może będę żałować, że nie chciałam wcześniej. Nie zmienia to tego, że nie jest dobrze zachodzić w ciążę, gdy się tego nie chce 😉

Ostatecznie wymijająco odpowiem, że optymalny moment to ten, gdy chcesz mieć dziecko :) Każdy inny moment będzie do bani, a ten jeden będzie najlepszy – nawet jeśli nie będziesz miał własnego mieszkania, samochodu, wysokich zarobków i poduszki finansowej, jeśli będziesz chciał mieć dziecko, to nie będą istotne przeszkody. Tak myślę.

Odpowiedz

Michał Szafrański Listopad 25, 2014 o 12:46

Stuprocentowo się z Tobą zgadzam :) Albo w drugą stronę – nigdy nie ma optymalnego momentu. Zawsze wiąże się to z mniej lub bardziej świadomym poświęceniem czegoś.

Bardzo się cieszę, że nie jestem kobietą 😉

Pozdrawiam

Odpowiedz

Marta Listopad 27, 2014 o 09:04

Wygląda na to, że chyba jestem dziwna. Za miesiąc kończę 20 lat. Od 4 lat jestem w tym samym związku. Za 1,5 roku biorę ślub. I jestem gotowa, żeby nie czekać długo na dziecko. Pracuję. Zakładam rodzinę. Usamodzielniłam się w zasadzie tuż po swoich 18-tych urodzinach. Mój narzeczony jest ode mnie 8 lat starszy. Nie chcę się bawić. Chcę żyć odpowiedzialnie i samodzielnie :)

Michał, dziękuję Ci za ten temat – bardzo mi się przyda i choć jeszcze nie słuchałam, to na pewno dziś to zrobię :) A do newslettera zapisałam się już jakiś czas temu i od niedawna zaczęłam dość regularnie przeglądać Twoją stronę – dziękuję Ci za nią. Bardzo pomagasz! :)

Odpowiedz

Agata Listopad 28, 2014 o 20:06

Michał, komentarz, że „bardzo się cieszysz, że nie jesteś kobietą” nie jest zbyt pokrzepiający dla nas kobiet, które prędzej czy później będą musiały wiele poświęcić na rzecz dziecka i przynajmniej przez jakiś czas uzależnić się finansowo od swoich partnerów. Wiem, że niewiele jesteś w stanie w tej kwestii powiedzieć, jak sobie z tym radzić, bo jesteś mężczyzną. Ale ciekawa jestem opinii Twojej żony. :)

Odpowiedz

Monik Grudzień 27, 2014 o 02:30

To właśnie „najprawdziwsza prawda”… Ja niestety jestem kobietą i trzy razy poświęciłam coś dla macierzyństwa. Czy żałuję? Nie. Czy mając znowu lat 20 (teraz mam grubo po 40) zrezygnowałabym z macierzyństwa? Nie! Jak patrzę na moją trójkę nie wyobrażam sobie życia bez nich! To co robię mając swój bagaż doświadczeń to zupełnie inaczej wychowuję swoje dzieci niż mnie wychowywano. Powoli zamykam parasol ochronny… i gdy lista rzeczy, które koniecznie muszą mieć rośnie, ograniczam im dopływ gotówki z portfela rodziców, nawet najmłodszemu 7 latkowi. Ja zbyt wiele rzeczy kiedyś dostałam i sporo z tego zmarnowałam, bo prawdą jest, że to co sami zdobywamy ma największą wartość, a pieniądze te samodzielnie zarobione i zaoszczędzone najlepiej zabezpieczają przed lekkomyślnym i bezsensownym ich wydawaniem.

Odpowiedz

MacDom Listopad 25, 2014 o 19:53

@Weronika przy założeniu ze kariera i finanse nie robią problemu (…) – czy widzisz faceta z którym teraz jesteś jako ojca swoich, waszych dzieci ? (…)

Odpowiedz

dr Fragles Listopad 26, 2014 o 08:27

A ja powiem bardzo przekornie. Skupiaj się bardziej na wychowaniu dziecka na dobrego człowieka niż na dbaniu o swoją finansową poduszkę. Dobre dziecko to najlepsza ‚inwestycja życiowa’ jaką możesz sobie zapewnić na ‚stare lata’ bo z tą poduszką finansową to może być różnie.

Odpowiedz

Lapeno Listopad 26, 2014 o 08:45

Moment na urodzenie dziecka trzeba można wybrać samemu – o ile można :-).
Każda decyzja ma dwie strony. Do argumentów na jak najszybsze urodzenie dziecka można zaliczyć np. to, że jak się jest młodym to ma się więcej siły, zanim się obejrzysz to dziecko już jest w miarę duże i możesz jeszcze „poszaleć”. :-)

Odpowiedz

Ola Lipiec 16, 2015 o 12:29

Też mnie to zbulwersowało, szczególnie że potem poparłeś to słowami że cieszysz się ze nie jesteś kobietą (i nie musisz rezygnować z wielu rzeczy dla macierzyństwa, a kobiety twoim zdanie powinny) …żałosne.

Nie tworzyłeś czasami kampanii dla Fundacji Mamy i Taty? 😉 Rodzina to nie fundusz w banku żeby na jej zakładaniu interesy robic.

Odpowiedz

Michał Szafrański Lipiec 16, 2015 o 13:39

Hej Ola,

Dopisek „a kobiety twoim zdaniem powinny” jest nadużyciem z Twojej strony. Nic takiego nie powiedziałem ani tak nie sądzę. Budujesz swoją opinię na bazie własnej nadinterpretacji. Tylko wyjaśniam :)

Pozdrawiam

Odpowiedz

Aleksandra Lipiec 21, 2015 o 16:20

Komentarz: „Bardzo się cieszę, że nie jestem kobietą” mnie, jako ambitną kobietę – matkę, która ciężko pracowała kilka lat po studiach, żeby stać ją było na zakup (wraz z mężem) bez kredytu własnego mieszkania i luksus jakim jest posiadanie dziecka też mocno uderzył!
Mam ten sam zawód co mąż (jesteśmy inżynierami) a wiadomo czyja pensja po urlopie macierzyńskim i zmianie pracy zmniejszyła się prawie 3-krotnie.
Bardzo lubię ten blog, ale pierwszy raz zdecydowałam się coś napisać.
Bardzo mi przykro, że pozwoliłeś sobie na taki komentarz. Na szczęście z ust mojego męża nigdy czegoś podobnego nie usłyszałam.
PS: Ciekawe czy masz córkę i czy Ona wie, jak bardzo się cieszysz, że nie jesteś kobietą……..
Ostatnie zdanie na twoją obronę:
Smutne, ale sama jak dowiedziałam się (w wieku 32 lat, kiedy już uzbierałam na własne nowe mieszkanie bez posiłkowania się kredytem), że urodzę chłopca też ucieszyłam się bo uważam, że w tym kraju na rynku pracy mężczyźni mają dużo łatwiej.

Odpowiedz

Patrycja Listopad 25, 2014 o 12:11

Po pierwsze, to przedział wiekowy 20-30 jest na tyle szeroki, że nie musi to być PIERWSZA rzecz w NOWEJ pracy, może to być decyzja podjęta po kilku latach pracy, po uzyskaniu pewnej stabilności. A po drugie – niestety, konieczność pewnej „przerwy” w karierze jest wpisana w kobiece życie. Nastąpi to prędzej lub później, ale nastąpi na pewno (zawsze, gdy podjęta zostanie decyzja o dziecku). Jedyne, co możemy zrobić, to same decydować o tym, w którym momencie podjąć się tej przerwy. To bolesne – niedawno zaczęłam to sobie uświadamiać. Kariera kobiety ZAWSZE ucierpi, i chyba (niestety) nie ma dobrego rozwiązania w tej kwestii.
Cóż, Michał jest, powiedzmy to otwarcie, facetem. 😛 Uważam, że niestety mężczyźni nie dostrzegają tego rodzaju poświęcenia, jakiego muszą podjąć się kobiety do realizacji „zadania” zwanego dziećmi. (Michale, nie obraź się, ale także Ty nie bierzesz tego czynnika pod uwagę w swoich poradach – może kiedyś doczekamy się przemyśleń także na ten temat? 😉 )
Mogę się podzielić pokrótce swoimi spostrzeżeniami w temacie. Ja mam obecnie 24 lata i jestem „na wylocie” studiów magisterskich technicznych (Politechnika Warszawska). Biorąc pod uwagę obłożenie zajęciami miałam czas zdobywać stosunkowo niewielkie doświadczenie zawodowe i po studiach planuję przepracować kilka lat solidnie, zanim wezmę się za tak zwane „zakładanie rodziny”. Mam nadzieję, że do tego czasu uda mi się ustabilizować swoją sytuację na tyle, aby przerwa w karierze nie zaszkodziła mi za bardzo. Z drugiej strony mam koleżankę na studiach humanistycznych, która mając dużo mniejsze obłożenie zajęciami (i ogromne wsparcie od rodziców, nie ukrywajmy), od drugiego roku studiów wychowywała dziecko i teraz, po ukończeniu studiów jest praktycznie gotowa podjąć się pracy w pełnym wymiarze godzin dzięki „odchowaniu” dziecka. Myślę, że każda z nas podjęła „optymalną” decyzję w swoim życiu, biorąc pod uwagę swoje możliwości, mimo że obrałyśmy zupełnie różne drogi.

Odpowiedz

Michał Szafrański Listopad 25, 2014 o 12:50

Hej Patrycja,

Tak – przyznaję się – jestem facetem :) i absolutnie się nie obrażam :)

Faktem jest, że reprezentuję w podcaście wyłącznie własny punkt widzenia oparty na moich osobistych doświadczeniach.

Bardzo dziękuję za komentarz. Fajnie poznać Wasz punkt widzenia na ten temat.

Pozdrawiam i najlepszych wyborów życiowych życzę

Odpowiedz

Ola Listopad 25, 2014 o 12:18

Jeśli ‚za młodu’ nie nauczysz się gospodarować czasem i pieniędzmi na miarę rodziny, to życie singla tak wejdzie Ci w krew, że w wieku 30 lat ciężko będzie nagle zmienić nawyki. I tak jeśli teraz jako samotna dziewczyna często chodzisz na obiad do restauracji to jako mama będziesz musiała za te pieniądze ugotować obiad dla 3-4-5 obiad. Zamiast nowego płaszczyka co sezon będziesz kupowała kilka kurteczek, par kozaczków i rękawiczek. Z drugiej strony świadome oszczędzanie i inwestowanie dużo lepiej idzie ‚we dwoje’ i najlepiej jeśli we dwoje będziecie się tego uczyć. Jeśli w wieku 28lat poślubisz rozrzutnego mężczyznę nie będzie łatwo nauczyć go oszczędzania, nawet jeśli sama będziesz w tym całkiem niezła. Myślę, że ludzie odkładając założenie własnej rodziny opóźniają swoją dorosłość. Bo nie chodzi tylko o dochody i niezależność, ale przede wszystkim odpowiedzialność, a słowo to wielu osobom bardzo źle się kojarzy. Owszem, macierzyństwo nie zawsze, jeśli nie prawie nigdy nie idzie w parze z karierą, jednak dorosły człowiek to ten, który zna wartość pieniądza ale i tego co od pieniądza jest więcej warte. Bo dla kogo to wszytko jeśli nie dla rodziny? Z kim się cieszyć tym co przez lata zgromadzimy? Dobrze Ci radzę, słuchaj rad Michała, bo to mądry człowiek:) Ja sama mam 25lat, jestem 3,5roku po ślubie i mam 1,5 roczną córeczkę oraz maleństwo w drodze, a także pracę, którą lubię, mimo że to tylko umowa zlecenie. Uważam, że podjęłam w tej kwestii słuszne decyzje i każdemu takich życzę:)

Odpowiedz

Weronika Listopad 25, 2014 o 12:50

„Myślę, że ludzie odkładając założenie własnej rodziny opóźniają swoją dorosłość.”

Czyli ci, którzy przez całe życie nie decydują się na dziecko, to są ludzie niedorośli, nieodpowiedzialni? 😀

„…jednak dorosły człowiek to ten, który zna wartość pieniądza ale i tego co od pieniądza jest więcej warte.”

Oczywiście, tylko nie przykładaj do wszystkich swojej miary. Zabrzmiało to tak, jakby dorosłość to była wtedy, gdy zrozumiem TWÓJ system wartości 😉 A może mi dużo więcej radości da kariera, niż macierzyństwo?

Odpowiedz

Michał Szafrański Listopad 25, 2014 o 12:53

Hej Olu,

Dziękuję za komentarz. Sprostuję jedną rzecz: nie słuchajcie mnie – słuchajcie siebie :) Jeśli coś Wam się przyda – to super, ale ja nie jestem alfą i omegą. Dzielę się jakimiś swoimi doświadczeniami i przemyśleniami w dobrej wierze, ale nikomu nie chcę mówić jak ma żyć. To życie każdego z Was i nic mi do tego :)

Pozdrawiam

Odpowiedz

Marta Listopad 25, 2014 o 10:38

Mam 23 lata i intuicyjnie wypełniam WSZYSTKIE proponowane punkty 😉 Cieszę się, że moja droga idzie w dobrym kierunku.

Odpowiedz

Dominik Listopad 25, 2014 o 10:42

Ja bym wam wszystkim doradził, aby od razu zacząć interesować się marketingiem sieciowym. Jest to najlepsza inwestycja, bardzo mała a zarobki ponad dyrektorskie.

Do akcji też się dorzucam i napiszę dzisiaj o tym na blogu :)

Odpowiedz

Dawid Listopad 25, 2014 o 17:44

Też mam 20 lat i póki co jedynie pisałem dla kilku portali newsy oraz recenzje, wciąż piszę dla jednego, ale zastanawia mnie marketing internetowy, bo widzę, że dużo się w tym temacie dzieje. Jako „redaktor” mam już trochę doświadczenia, ale czas spróbować czegoś nowego. Czy darmowe praktyki w jakiejś agencji mają sens? Czy zazwyczaj pracodawcy jak „wychowają sobie” pracownika, podpisują z nim umowę? Szukam zdalnie jakiejś pracy w tym lub podobnym sektorze, moglibyście coś polecić?

Odpowiedz

Natalia Listopad 25, 2014 o 10:57

Witaj jak byś coś napisał dla mnie ja mam teraz 22 lat mieszkania nie kupiłam ale dostałam po babci się uczę jakie to koszty życia itp przyznam się bez bicia, że nie byłam osobą systematycznie oszczędzającą tego mi brakuje ja nie mam tych lat za zabawę o przyjaciołach sama się przekonałam i to w negatwyny sposób jak zdałam egzamin pewnie to odwróciła się od mnie osoba z którą się przyjaźniłam 5 lat.

Nie mam długów i karty kredytowej a napiszę od siebie, że w domu mieszkam z osobą niepełnosprawną umysłowo i moja mama ani babcia nie uczyły mnie o pieniądza ale ja jestem samoukiem i dzięki takim blogom jak Twój uczę się tego co i jak robić mam.

I robię głupotę napewno 1 nie słucham swoje intuicji a ona ma rację ale to jest u mnie problem braku wiary w siebie,

Dla młodszych od siebie niech pracują w wakacje to Ci dużo da! Ja nie mogłam bo byłam osobą chorą ale zaczęłam pracować już jako 18 latka .

Odpowiedz

Dawid Listopad 25, 2014 o 11:04

A ja bym dekalog nieco zmodyfikował, w 3 punktach:
7. Nie daj sobie wmówić, że lokaty są złe, ale w dobie niskich stóp procentowych fundusze inwestycyjne rynku pieniężnego mogą okazać się zdecydowanie lepszą inwestycją przy porównywalnym ryzyku.
8. Inwestuj wyłącznie nadwyżki, których nie będziesz potrzebować, ale w połączeniu z pkt. 6 staraj się najpierw odłożyć pieniądze, a za resztę żyć, bo zawsze znajdzie się potrzeba zakupu i na koniec miesiąca okaże się, że wydałeś wszystko, nadwyżek nie ma i nie ma czego inwestować. Nigdy nie inwestuj pieniędzy pożyczonych.
9. Nie korzystaj z karty kredytowej, jeśli nie potrafisz utrzymać dyscypliny finansowej, bo łatwo popaść w wysoko oprocentowany dług, ale jeśli dyscyplina finansowa jest zachowana, a karta kredytowa ma atrakcyjny program lojalnościowy to dlaczego by nie?

Odpowiedz

fighterka Listopad 25, 2014 o 11:20

Ja z kolei jestem trochę rozczarowana. Mam 24, oszczędzam od dziecka. Dorabiałam sobie już w wieku lat 15. Teraz od 2 lat pracuję na etat. Nie mam długów, kredytowych kart, nie chodzę na alkoholowe imprezy. I co? I nic. Na koncie krucho, te odłożone parę tysięcy nie starczyłoby mi na nic, ani na mieszkanie, ani na nic. Jestem wykształconą informatyk (bo myślałam, że w tej działce zarobię pieniądze), przeszłam różne dziedziny, od web, seo, przez programowanie. Pracuję w małej firmie w bardzo dużym mieście. Nie chce iść do korporacji, nie znoszę wyścigu szczurów, wtedy przypomina o sobie moja nerwica i nie jestem w stanie normalnie funkcjonować (z tego powodu musiałam porzucić parę inicjatyw). Jak widać nie każdemu pisany jest „sukces”.

Odpowiedz

louis Listopad 25, 2014 o 22:51

Jak sie wybiera kierunek rozwoju zawodowego z wyrachowania to się tak to kończy. Zarabia sie w zawodzie wtedy kiedy jest się pasjonatą! A nie „bo myślałam że w tym są pieniądze”. Wydaje mi się, że dopiero raczkujesz w informatyce.

Odpowiedz

Andrzej Listopad 27, 2014 o 13:59

Nie poddawaj się , masz dopiero 24 lata, niektórzy w Twoim wieku są na poziomie 15 latka. Jeśli mogę coś doradzić to skup się najpierw nad rozwiązaniem swojego problemu wewnątrz, wtedy nie będziesz musiała niczego porzucać, łatwiej oprzeć się wichurze, kiedy ma się solidne korzenie. Później już pójdzie łatwiej.
Powodzonka!

Odpowiedz

Dawid Listopad 28, 2014 o 14:29

Witaj,

Nie umiem się z Tobą zgodzić. Sam pracuję w tej dziedzinie od 5 lat ( od 20 roku życia )
i zarabiam całkiem przyzwoite pieniądze.
Również nie potrafię się z Tobą zgodzić, że ktoś nie nadaje się do pracy w korporacji bo nie umie poradzić sobie ze stresem.
Zaczynałem w małej 10 osobowej firmie, aktualnie jest nas już prawie setka i zmieniły się priorytety, początki były trudne, było ogromne ciśnienie na rozwój. Pewnie nadal tak, lecz nauczyłem się z tym żyć. Według mnie do każdej sytuacji idzie przywyknąć.

Jeżeli chodzi natomiast o temat wpisu ja mam jedną zasadę, którą się kieruje i puki co dobrze na niej wychodzę ” Rób co Cię fascynuje i myśl rozważnie”

Odpowiedz

Sławek Grudzień 22, 2014 o 20:19

Musze zgodzić się z Louisem chyba dopiero raczkujesz w informatyce.
Jeśli mało zarabiasz postaraj się poszukać jakiejś pracy dodatkowej w zawodzie.

Ja nie skończyłem studiów informatycznych, ale stałem się pasjonatem informatyki i dzięki temu stać mnie na fajne życie.

Odpowiedz

fighterka Grudzień 23, 2014 o 18:23

‚Raczkuję’, bo jestem kobietą, pewnie stąd to wywnioskowaliście… Na studiach miałam stypendium i pomagałam innym (także chłopakom!) w programowaniu. W obecnej firmie udało mi się wprowadzić różne standardy; często gęsto okazuje się, że intuicyjnie wyczuwam, że wprowadzenie pewnych rozwiązań informatycznych byłoby dobre (oczywiście nikt mnie wtedy nie słuchał, a wprowadzili je dopiero rok później, gdy ich wprowadzenie narzucił klient – i okazuje się, że sprawdziły się). Tak, zdecydowanie czas zmienić firmę. Michał ma w podcaście rację, częsta zmiana firmy to nie jest nic złego, może pozwoli mi to w końcu być bardziej docenianą, a także przyspieszy mój rozwój zawodowy…

Odpowiedz

Marcin Listopad 25, 2014 o 11:20

Moim zdaniem limit karty kredytowej powinien wynosić dwu krotność naszych średnich wydatków miesięcznych, tak żebyśmy mogli w pełni wykorzystać okres bez odsetkowy.

Odpowiedz

Michał Szafrański Listopad 25, 2014 o 11:32

Hej Marcin,

Ryzykowne – w takim przypadku zaczynasz żyć na kredyt. Ja uważam, że podstawą jest higiena finansowa. Jeśli ktoś utrzymuje dyscyplinę, to może mieć i limit 100 000 zł / m-c. Niemniej jednak na początku polecam mniejszy limit i częstsze spłacanie karty. Wtedy „czuć”, że pieniądze znikają a ryzyko wpadnięcia w kłopoty istotnie maleje.

Pozdrawiam

Odpowiedz

Andrzej Listopad 25, 2014 o 11:48

Ciekawa pogadanka. Bardzo zdrowe podejście do małżeństwa. Mój kolega miał dziecko w ostatniej klasie liceum. Dzisiaj dziecko:) wozi tatę na spotkania, imprezy i koncerty.
Ostatnio mieliśmy spotkanie klasowe. 20 lat temu wszyscy mu współczuli a dzisiaj zazdroszczą bo jeździ z synem na koncerty… i ma szansę na bycie sprawnym dziadkiem. Tak jak Michał powiedział. Wiele osób nie zdąży się już nacieszyć wnukami.

Odpowiedz

Dawid Listopad 25, 2014 o 12:19

Witam
Świetny wpis Michał – teraz tylko namówić dzieciaki, żeby zastosowały te punkty :).
Ja na pewno jeden zrealizowałem – mam rodzinę. Oby więcej takich wpisów.

Odpowiedz

Bartosz Sosiński Listopad 25, 2014 o 12:25

Cześć Michale,
bardzo fajny odcinek podcastu :) jak dla mnie kwintesencja tematyki Twoich podcastów :)
Z perspektywy 25 (już niedługo 26) latka mogę powiedzieć, że wyprowadzenie się z domu daje naprawdę duży power do samodzielności. Najlepszy moment to rozpoczęcie studiów (co ułatwia studiowanie w innym mieście). Zaczynasz uczyć się, jak poruszać się po świecie i nie zginać i przede wszystkim, tak jak powiedziałeś, zaczyna się dbać o pieniądze i nabierać do nich szacunku. Nawet jeśli nie są własne, a otrzymane od rodziców – mając ograniczony budżet, szukasz drogi do tego, jak nim gospodarować.

Co do kupna mieszkania, to samemu faktycznie, jest to start w życiu z długiem. Jednak z drugiej strony płacimy już na swoje (chociaż bankowi), a nie napychamy kieszeń komuś. Ja mam takie pogląd, że jeżeli ktoś ma rodziców, którzy mają taką możliwość, to fajnie, jeśli zamiast wynajmować mieszkanie, po prostu zakupią jakieś dwa pokoje, biorąc kredyt na siebie, a jakiś dodatkowy lokator swoim odstępnym będzie spłacał ten kredyt (chociaż częściowo). Oczywiście nie każdy ma takie możliwości no i nieco przeczy to wspomnianemu wcześniej usamodzielnianiu się. Ale jest to dobry start.

Co do kart kredytowych i długów – produkty kredytowe tak naprawdę są dla tych, których na nie stać. Ich własne pieniądze zarabiają na tyle dużo, że są w stanie ponosić koszty kredytów. Z kolei, jeśli bardzo się chce, to z karty kredytowej tak, jak również wspominasz, warto korzystać, tylko jeśli się ją doskonale rozumie (w sensie mechanizmu) i potrafi utrzymać dyscyplinę. Wtedy może dobrze posłużyć.

A do osób, które są ode mnie młodsze te 5-6 lat – ja zacząłem stałą pracę i oszczędzanie na 3 roku studiów, a teraz żałuję, że nie było to jeszcze wcześniej i że tak samo wcześniej nie zacząłem rozumieć, jak bardzo jest to ważne i jak łatwo osiągnąć z tego efekty w późniejszym czasie.

Pozdrawiam, Bartek :)

Odpowiedz

Jacek Listopad 25, 2014 o 12:49

Czas bardzo szybko płynie i z własnego doświadczenia wiem, że choćbyśmy wykorzystywali każdą nadarzającą się okazję – to i tak znajdzie się coś co byśmy poprawili. Do wskazówek Michała mogę dorzucić tylko to, że czasem warto zmienić drogę którą się wybrało na początku. Znam wiele osób (sam do nich należę), które aby pójść dalej musiały zmienić nastawienie i się „cofnąć”. Ponadto warto widzieć cel, do którego się dąży – wtedy nawet chwilowe niepowodzenia nie są w stanie wyprowadzić nas z równowagi.
ps. pracę też warto zmieniać – to bardzo rozwija i pomaga poznać rzeczywistość :)
Pozdrawiam Jacek

Odpowiedz

Artur Listopad 25, 2014 o 12:52

Michale czytam Twojego bloga i słucham podcastów już jakiś czas. Ogólnie patrząc z perspektywy na ostatnie 9 lat widzę że nie zmarnowałem tego czasu (choć nie było wtedy takich mądrych rad, których część podświadomie zastosowałem większość z nich ponieważ musiałem bardzo szybko się usamodzielnić).

Jedyna uwaga do wątku na temat dzieci – tu moim zdaniem czasem warto poczekać (ślub wziąłem w wieku 24 lat) a dziecko miałem 4 lata później jak już miałem dużo większą stabilizację finansową i „organizacyjną”. Teraz w cale nie mam więcej czasu niż kiedyś, nawet mniej, ale mam już duże doświadczenie w zarządzaniu czasem i organizacją dnia. Czego niestety dość trudno się nauczyć.

Odpowiedz

Michał Szafrański Listopad 25, 2014 o 12:55

Hej Artur,

Pełna zgoda. Rzeczywiście może za słabo to zaakcentowałem. Chodziło mi o to, by w miarę wcześniej poważnie potraktować temat wyboru partnera życiowego (oczywiście serce nie sługa…). Co do dzieci – to tak jak piszesz – też warto podejść z głową, ale i nie odkładać.

Ja z Gabi ożeniłem się mając 23 lata, a pierwsze dziecko mieliśmy 4 lata po ślubie – analogicznie jak u Was.

Pozdrawiam

Odpowiedz

Ania Grudzień 23, 2014 o 12:39

My z mężem też wzięliśmy ślub w wieku 23lat, minęły nam w październiku 4lata małżeństwa a w lutym spodziewamy się córeczki. Ja pracę zaczęłam zaraz po liceum, studiowałam zaocznie. Miałam trochę szczęścia kiedy w mojej małej mieścinie dużo osób wyjechało za granicę i dostałam pracę w biurze, dużo się nauczyłam, później koleżanka namówiła mnie żeby szukać pracy w Warszawie. I dostałam się też do biura, pomogła mi znajomość jednego programu. W nowej firmie przez 4 lata przerabiałam kilka stanowisk od recepcji, obsługi klienta poprzez kierowanie działem logistyki i administracji. Dojeżdżałam cały czas samochodem do pkp, dalej pociąg i autobus było to męczące plus studia w weekendy. Kupiliśmy mieszkanie w odległości około 50km od wawy i oboje z mężem dojeżdżamy dlatego że na mieszkanie w Warszawie nie stać nas. Tu mamy mieszkanie za mniej niż połowę warszawskiej ceny a godzinę pociągiem da się przeżyć. Chcę skorzystać z rocznego macierzyńskiego a później zobaczę kto się zajmie dzieckiem ale już nie było sensu decyzji o ciąży odkładać. Czy wrócę do tej samej pracy nie wiem, nie wiem czy będzie dla mnie miejsce ale może to i dobra motywacja do szukania nowej pracy. Michał śledzę twojego bloga już dość długo i fajne pomysły podsuwasz. Dobra robota! życzę dalszych sukcesów!

Odpowiedz

WNP! Listopad 25, 2014 o 13:08

Czołem Michał, ze wszystkimi punktami się zgadzam poza tym jednym – „Nie słuchaj fałszywych doradców i nie wierz, że te lata to czas zabawy”…:) Gdy ten czas to rzeczywiście jedyne prawdziwie beztroskie, a przy tym samodzielne lata – chyba sztuką jest znaleźć złoty środek, bo zdaje się że całotygodniowa harówka w wykonaniu 20 latka wpłynie pozytywnie na jego portfel, ale wątpię by na coś innego też..

Wiele prawdziwych pasji i źródeł przyszłego zarobku, wierz mi, pochodzi właśnie z studenckiego „opieprzania się” (przynajmniej z pozoru), poszukiwania czegoś dla siebie, albo nagłego odkrycia że nasze pasje można przerobić na pieniądze – znam garść takich przykładów wśród moich znajomych – człowiek posiadający studio nagraniowe (dawny muzyk), produkujący własne gry planszowe (namiętny gracz), organizujący imprezy (nie trudno się domyślić jak wyglądały jego studia), fotograf (robiący zdjęcia, całkiem za darmo przez całe studia).

Pomijając już kwestie wypalenia zawodowego, które u ludzi pomijających ów wyklinany okres beztroski pojawia się koło 30 warto mieć na względzie prostą dewize – nie tyraj więc chłopaku/dziewczyno dla samego tyrania i dlatego bo inni tak robią, a nie daj Boże, tylko dla pieniędzy.

Odpowiedz

MateuszW Listopad 25, 2014 o 13:15

Ode mnie rada: zadawaj się tylko z osobami w twoim wieku którzy idą do przodu, chcą coś robić, a nie balować. Łącząc swoje siły, możliwości i chęci możecie zbudować swój biznes bądąc młodym, kreatywnym i nie mającym nic do stracenia. Lepszego czasu niż młodość nie będzie.

Odpowiedz

Agnieszka Listopad 25, 2014 o 13:17

Po wysłuchaniu podcastu od razu podesłałam linka bratu – obecnie studentowi. Ja mam 30 lat i przypominam sobie jak stypendium naukowe przez 2 lata odkładałam na dobrego laptopa, a utrzymywałam się ze stypendium socjalnego i korepetycji, pracowałam też w wakacje w gastronomii i tak oszczędzałam od zawsze :). Pochodzę z mniejszego miasta, ale po studiach zostałam w Poznaniu. Praca, mimo że w zawodzie (dosyć niszowym) nie pozwalała mi na „duże” oszczędzanie np. na mieszkanie. Dopiero od niedawna, po wyjściu za mąż, mogliśmy razem zgromadzić większą sumę i zdecydować się na kredyt mieszkaniowy oraz dziecko :).

Skoro poruszyłeś wątek ślubu i zakładania rodziny, to podzielę się moimi doświadczeniami jeśli chodzi o koszty – może to być pomysł dla Ciebie na osobny wpis.
Uważam też że wesele można zrobić bez kredytu i pomocy rodziców – my byliśmy dumni z tego, że udało nam się wszystko fajnie zorganizować na tyle tanio (10 tys zł; wesele na 46 osób) że z prezentów się zwróciło i jeszcze byliśmy do przodu :). Ktoś pomyśli że za 10 tys było ubogo lub kiczowato – nic z tych rzeczy – zastosowaliśmy kilka fajnych pomysłów: wesele w małej restauracji w mniejszym mieście powiatowym skąd pochodzę już obniżało bardzo koszty, wszystkie kwiaty zakupione na giełdzie, zaproszenia robiliśmy sami, sukienka okazyjnie wylicytowana od innej dziewczyny w moich wymiarach za 1/10 wartości (ona szyła na zamówienie u krawcowej), dj zamiast zespołu. Wszystko spisywaliśmy i planowaliśmy w excelu. Nie czułam, żeby nasze wesele było gorsze, bo i goście nie mogli tego odczuć – nie sądzili, że udało nam się tak obniżyć koszty :).

A przy okazji myślę, że fajny też byłby wpis lub podcast o tym jak uczysz swoje dzieci/nastolatki oszczędzania?

pozdrawiam :)

Odpowiedz

Michal Listopad 25, 2014 o 13:19

Zgadzam się z Bartosz Sosiński odnośnie odwlekania zakupu mieszkania – idąc tym tropem (częste zmiany pracy, wcześnie założona rodzina, itd.) nigdy na to nie ma właściwego momentu.

Zakup większego lokum i wynajęcie części pokoi to dobry początek usamodzielniania się. Brak mobilności? Zawsze możesz wynająć wszystkie pokoje.

Wiem zarządzanie lokatorami wymaga pracy i zdobycia wiedzy – no ale właśnie to (nauka, zdobywanie doświadczenia) należy robić, szczególnie w wieku 20-30lat.
Jedno małe sprostowanie, karty kredytowe przydają się do uzyskiwania zniżek. Od kilku lat dostaje 5% (on top of) zniżki w ubezpieczeniach komunikacyjnych i właśnie chodzi o karty wypukle.

Sam podcast, Michale, jak zawsze super, gratulacje!

Michal

Odpowiedz

Karol Listopad 25, 2014 o 13:28

No Michale nie mogę się zgodzić z wieloma podpunktami. Ja bardzo dokładnie znam prawdziwe koszty życia u rodziców. U nas w domu nigdy nie było jakiś tajemnic. Rachunki nigdy nie były ukrywane czy sztucznie zawyżane. Sam szacunek do pieniędzy nabyłem już w wieku ok. 10lat gdy cały dzień latałem próbując zarobić kilka zł. U nas lokaty są dobre a gdyby takie % mieli w usa, polecali by lokaty zamiast nieruchomości. Jestem też zdania by dorosłość opóźnić do czasu własnego mieszkania. Tak robili moi rodzice i rodzice ich rodziców. I to się sprawdzało więc po co się spinać. Oczywiście zbierać kapitał i coś robić. Co do pracy i szkoły to sądzę, że lepiej od razu nastawić się na własny biznes w przyszłości najlepiej taki związany z pasją.

Odpowiedz

Natalia Listopad 25, 2014 o 13:36

Część punktów wypełniałam zawsze – jak te o wczesnej pracy i robieniu wielu rzeczy, części nie stosuję do dziś niestety (o oszczędzaniu i długach). 30tka na karku a jeszcze wiele trzeba się nauczyć :)

Odpowiedz

Tomek Listopad 25, 2014 o 13:38

Michał- nie wiem jak reszta ale mam problemy z odtwarzaczem- po spauzowaniu i odpauzowaniu:
– czas zaczyna „lecieć” od momentu wciśnięcia pauzy, czyli jest poprawnie ale nagranie zostaje cofnięte o kilka minut
– skutkiem tego według odtwarzacza podcast osiągnął już 8 minut temu 41,22 a nagranie wciąż leci i wciąż są to nowe treści.

Techniczna uwaga.
Podcast ciekawy, zwłaszcza, będąc rocznikiem 93 ( w 2014 jest to 21 lat). Motywuje do ruszenia się z miejsca jeszcze mocniej niż do tej pory.

Odpowiedz

my-name Listopad 25, 2014 o 19:51

Odtwarzaj plik offline, dopiero po całkowitym pobraniu i zapisaniu w miejscu docelowym.

Odpowiedz

Mikołaj Listopad 25, 2014 o 13:47

Dziękuję za pomoc Michał :)

Odpowiedz

Ann Listopad 25, 2014 o 14:21

Ja mam 29 lat, wyszłam za mąż mając 26 lat , mąż również ma 26 lat, wszystko było tak zaplanowane, żeby być po studiach i z pracą, a mimo to, żałujemy, że nie zrobiliśmy tego wcześniej, bo widzimy, że razem więcej już byśmy osiągneli, ale to widać dopiero z perspektywy czasu. Mamy 1,5 roczną córkę i żałujemy, że nie staraliśmy się o dzieci wcześniej, fajnie byłoby mieć w tym wieku już dwójkę kilkulatków. Może i mamy energię, ale sił jest znacznie mniej niż w wieku dwudziestu kilku lat i czas z małym dzieckiem w wieku trzydziestu kilku lat daje bardziej we znaki i to już widze po przykładzie znajomych, bo większość zdecydowała się na dzieci w okolicach 35 lat i twierdzą, że już nie mają na to siły. A nasi równolatkowie ciągle czekają, bo ciągle jest coś ważniejszego, pilniejszego, a z czasem się okazuje , że wcale tego dziecka już nie potrzebują, bo przecież doszli do jakiegoś ładu w swoim życiu, stablizacji i mieliby zakłócać ten przez lata budowany porządek? Takie opienie słyszę często, ale temat zakłądania rodziny i dzieci jest w naszym wieku tematem tabu, którego się po prostu z grzeczności nawet nie porusza, bo jest z niewadomych przyczyn drażliwy:)

Pozdrawiam, zostały mi 3 miesiące do 30 i mam zamiar je dobrze wykorzystać! Dziękuję za ten post, jest super, w pełni się zgadzam;)

Odpowiedz

Mari Grudzień 2, 2014 o 09:42

Bardzo ciekawy komentarz! Dzięki.
Posiadanie dziecka to dość skomplikowana kwestia i zawsze będą z tym dylematy, tak myślę, choć swojego nie mam jeszcze.
Ale to kwestia dobrego planu. I choć i mnie korci, by żałować, że wcześniej nie zdecydowaliśmy się na potomka, to dobrze pamiętam nasze ówczesne rozmowy :)

Jeśli chodzi o oszczędzanie – oszczędzam od 17 roku życia, odkąd utrzymuję się sama. Niestety, póki mieszkania były relatywnie tanie, dopiero gromadziłam kapitał, a teraz nie chcę się decydować na kredyt. Szukam innego wyjścia, mam nadzieję, że się uda.

Odpowiedz

Diana Listopad 25, 2014 o 14:23

Michale, przyznaję bez bicia że czekam na transkrypt podcastu – jestem absolutnym wzrokowcem i dopiero czytając mogę w pełni skoncentrować się na treści.

Pozwolę sobie jednak napisać parę słów z perspektywy kobiety, która niedawno (ekhem, trzy lata temu) zaczęła trzecią dekadę, także lata 20-30 mam za sobą i powoli mogę ocenić ich wpływ na to, co dzieje się teraz. Moje spostrzeżenia:

– jeśli tylko możesz, wyjedź z domu na studia. To jest naprawdę fajny, naturalny moment na opuszczenie rodzinnego gniazda i pójście na swoje, później jest dużo ciężej, bo wygoda zaczyna brać górę nad rozsądkiem. Mam tu na myśli wygodę pod każdym względem – finansową, ale także takie rzeczy które wiążą się z planowaniem obowiązków, z zarządzaniem czasem i własnym budżetem. To trzeba przerobić na sobie, książki tego nie nauczą.

– jeśli studiujesz – pracuj. To jest czas kiedy możesz pozwolić sobie na eksperymentowanie z różnymi zajęciami, pomysłami na życie. Ja studiowałam na SGH i uczyłam angielskiego w firmach – chodziłam do wielu więc miałam możliwość poznania ludzi z najróżniejszych środowisk.

– wybierz sobie jakąś umiejętność i opanuj ją perfekcyjnie. Niezależnie od tego jak się Twoje życie zawodowe potoczy, ta umiejętność zawsze pozwoli Ci zarobić na przysłowiową kromkę chleba. W moim przypadku był to język angielski, opanowany perfekt na poziomie liceum, w trakcie studiów – potwierdzony certyfikatem dla nauczycieli. Jeśli masz talent do języków – naucz się któregoś tak dobrze żeby móc udzielać korepetycji, jeśli są to przedmioty ścisłe – zdobądź mistrzostwo w którymś z nich. To taki wentyl bezpieczeństwa, który może pomóc przetrwać ewentualny kryzys.
Jeśli masz dziecko – ucz je języka od małego. To jak polisa ubezpieczeniowa – z językiem obcym opanowany perfekt nigdy z głodu nie umrze.

– jeśli jesteś kobietą, postaraj się o coś co będzie przynosiło ci dochód pasywny w momencie gdy będziesz chciała urodzić dziecko. W moim przypadku były to kupione na kredyt maleńkie mieszkania na wynajem. Dochód po odliczeniu raty kredytu był naprawdę niewielki, ale pozwolił utrzymać się na powierzchni. Dodatkowo, jeśli chodzi o mieszkania – będą zabezpieczeniem na starość, gdy kredyt zostanie już spłacony, a emerytura będzie licha. Im więcej dzieci planujesz, tym dłuższe będą okresy bez składek i tym gorsza twoja emerytura. Koniecznie pomyśl o tym wcześniej – państwo nie podziękuje ci za wychowanie małych obywateli.

– jeśli chodzi o dziecko – zawsze jest nie taki moment. Zawsze w moim odczuciu mamy za dużo do stracenia lub za mało do zaoferowania. O jednym trzeba pamiętać – szefowi twój urlop macierzyński zawsze będzie nie na rękę. Zawsze wszelka niedyspozycja związana z opieką nad dzieckiem będzie wiązała się z niezadowoleniem przełożonych. Tylko jeśli planujesz rzeczywiście mieć rodzinę zastanów się – czy wolisz być kiedyś babcią otoczoną wianuszkiem wnucząt, czy też osobą która z dumą będzie mogła powiedzieć że w pracy nie brała zwolnień. Bycie w porządku wobec firmy nie oznacza podporządkowania jej swojego życia. Pamiętaj, że zawsze jest to jednostronna lojalność – druga strona zwolni cię bez mrugnięcia okiem, jeśli kalkulacja pokaże że tak się bardziej opłaca. Zastanów się kogo chcesz uszczęśliwić.

– jeszcze w kwestii rodzinnej – z własnego doświadczenia i z doświadczenia koleżanek. Licz zawsze na siebie. Ciesz się najlepszym, ale planuj na najgorsze. Jesteś kobietą – zawsze, zawsze, zawsze miej własne dochody. Nie pozbywaj się własnego mieszkania. Zachowaj niezależność. Nigdy nie inwestuj w coś co nie jest także Twoje. Miłość jest fajna i oby była jak najdłuższa i jak najszczęśliwsza, ale na wypadek gdyby nogi koleżanki z biura jednak się dłuższe okazały – miej zabezpieczenie i zaplecze. Zabezpieczenie i zaplecze to także kontakty rodzinne, zawodowe i towarzyskie, których kobietom jakoś łatwiej się wyzbyć „dla dobra rodziny” – fałszywie pojmowanego niestety.

– Nie bój się zmian. Nie mój się podążyć za swoją pasją. Jeśli jest prawdziwa – prędzej czy później przekujesz ją w dochód. Nie porównuj się z innymi – koleżanka zarabia o kilka tysięcy więcej, ale nienawidzi swojej roboty. Czy na pewno jej zazdrościsz? Nie kupi czasu straconego na robienie tego, czego nie lubi. Czas, który wydaje nam się w omawianym wieku nieograniczonym zasobem, jest tak naprawdę bardzo bardzo ograniczony.

To chyba na tyle, mało to zorganizowane co napisałam, ale myślę że gdybym miała wrócić w czasie i powiedzieć sobie samej dwudziestoletniej kilka ważnych rzeczy to byłyby te punkty :)

Odpowiedz

Michał Szafrański Listopad 25, 2014 o 14:34

Hej Diana,

Bardzo dziękuję za Twój komentarz. Super uzupełniłaś (nie słuchając) to co mówiłem o kobiecy punkt widzenia.

Pozdrawiam ciepło :)

Odpowiedz

Diana Hołod Listopad 26, 2014 o 02:07

Dzięki Michale :) Jak tylko pojawi się transkrypt chętnie poznam męski punkt widzenia 😀
No i tradycyjnie – dzięki za tak wciągającego rzetelnego i pracochłonnego bloga. Radko komentuję, często czytam. Pozdrawiam!!

Odpowiedz

Alicja Styczeń 22, 2015 o 22:45

Ja też dziękuję. Mam 28 lat, jestem po rozwodzie, ale w nowym związku i planuję rodzinę, pracuję na etacie i zastanawiam się co robić ze swoją przyszłością, jak żyć 😉
Twoje punkty utwierdziły mnie, że to, co robię jest dobre, bym szła w takim kierunku jakim idę i to jest ta droga. To jest odpowiedź na moje pytanie…
Pozdrawiam Cię serdecznie.
Michałowi oczywiście również, ale to oczywiste – jest inicjatorem projektu :)

Odpowiedz

Przemek Kosior Listopad 25, 2014 o 14:46

Dziękuję za pozdrowienia i świetny podcast! :)

Odnośnie pracy zespołowej, mam też to szczęście, że zarządzania uczy mnie manager, który rozumie efekt synergii. Od pierwszych zajęć zostaliśmy podzieleni na grupy i w tych grupach działamy. :)

Odpowiedz

mlody125 Listopad 25, 2014 o 15:30

Nie ma jednego schematu dla wszystkich.
Co bym chciał usłyszeć w wieku 20 lat?
Korzystaj z życia, bo nie jesteś wstanie sobie wyobrazić jak szybko biegnie czas.
Żyje się raz, więc trzeba życie przeżyć najlepiej jak się umie. Oszczędzanie jest ważne, ale nie popadnij w skrajność. Decyzji w życiu będzie dużo, wybieraj zawsze te najlepsze.

Jak odkładać kasę?
Nie palić papierosów, nie dać się kroić bankom, kupować produkty w promocjach, nie przepłacać za internet i telefon. Mieszkać na miarę swoich możliwości i nie żyć na pokaz.

Polecam w życiu robić to co daje nam największą frajdę i realizować marzenia, a stać na realizację marzeń każdego z Was. :)

Odpowiedz

P Listopad 27, 2014 o 12:21

Każdy ma inne priorytety w życiu :) Jak miałam 20 parę lat (już po studiach) to raczej nie myślałam o oszczędzaniu a o realizacji marzeń czy zabawie. Dodam wcale nie żałuję, ale jest jedno ale: zarabiam na tyle dobrze że wystarcza mi i na zabawę i na oszczędzanie. Gdybym odstawiła na bok zabawę oszczędziłabym więcej a czy byłabym z tego powodu bardziej szczęśliwa? Wątpię! „Odkładanie wszystkiego do skarpety” zostawiam sobie na inne czasy.

Odpowiedz

Michał Listopad 25, 2014 o 15:32

A ja bym chętnie posłuchał czegoś dla tych którzy trochę przespali młodość i teraz są ok. 30-stki i chcieliby trochę nadrobić zaległości.

Odpowiedz

ewa Listopad 26, 2014 o 12:51

Zgadzam się z przedmówcą, świetny podcast, ale dla 30-35 latków czasem ze „spóźnionym zapłonem” oczywiście ogólnie tu piszę też by coś się przydało. Znam ludzi, którzy świetnie poradzili sobie ok.50 -tki i też odnieśli mniejszy lub większy „sukces” i się realizują na różnych płaszczyznach. Pozdrawiam

Odpowiedz

Mari Grudzień 2, 2014 o 10:01

Faktycznie, to ciekawy temat. Co myślisz, Michale, dałoby się coś takiego zrobić?
Znam kilka takich osób, humanistów po studiach, którzy z różnych powodów nie pracowali wcześniej, a teraz chcieliby nadrobić stracony czas.

Odpowiedz

Paweł Listopad 25, 2014 o 16:29

„Szaleństwem jest robić wciąż to samo i oczekiwać rożnych rezultatów.”
– Albert Einstein

Odpowiedz

stahoo Styczeń 12, 2016 o 09:59

Niekoniecznie – jeżeli zmieni się kontekst rezultaty mogą być inne…

Odpowiedz

Piotr Listopad 25, 2014 o 16:40

Witam :)

Mam 20 lat, studiuje dziennie Prawo we Wrocławiu pochodzę z Kalisza, bardzo fajne wskazówki, świetny podcast.

Od 2 lat odkładam, pracując tylko w weekendy, jako Kelner, Promotor w galeriach handlowych. około 1500 netto trafia na konto oszczędnościowe, następnie na lokaty, tylko pracą w weekendy.

Na koncie już 25 netto. Dzięki artykułowi Michała sprzed roku od początku studiów pobieram kredyt studencki, który trafia na oddzielne konto oszczędnościowe, aktualnie 7,5 tyś. Łącznie ponad 30tyś.

Bawię się tak samo jak wszyscy młodzi , uczę się, pracuję. Można ?…Można ! Systematyczne odkładanie, spis wydatków, i przede wszystkim ustalenie celu. Spisanie go i realizowanie.

Dodam, że nie mam wsparcia od rodziców, opłacam swoje rachunki sam. Telefon, Karnet na siłownie, mieszkanie we Wro. Na szczęście dostaje stypendium socjalne dzięki któremu mogę to opłacić.

Polecam kilka autorów: Brian Tracy, Napoleon Hill, Robert.G. Allen

Oszczędzanie się opłaca. W wieku 20 lat, jestem już samodzielny, poduszka finansowa jest zdobyta, cel 100tyś na zakończenie studiów, pierwsza inwestycja w postaci nieruchomości.

Pozdrawiam Wszystkich Czytelników

Piotr :)

Odpowiedz

syl Listopad 25, 2014 o 23:01

stypendium socjalne przy takich zarobkach ;>

Odpowiedz

Piotr Listopad 26, 2014 o 11:47

Umowa zlecenie czyli można wrzucić w dochody utracone, moja mama ma problemy zdrowotne i pobiera rente, ojca nigdy nie widziałem, nie poznałem.

Odpowiedz

mlody125 Listopad 26, 2014 o 15:44

Super Piotr. Tak trzymać. Pamiętaj o tym, że sztuką jest oszczędzanie, ale też sztuką jest rozsądne jej wydawanie w późniejszym czasie.

Odpowiedz

Krystian Listopad 25, 2014 o 17:41

Przede wszystkim: inwestuj w siebie!!!
W wieku 21 lat dostałem dosyć duży spadek – 250 000zł. Pieniądze prawie w całości zainwestowałem w naukę zawodu pilota samolotów pasażerskich. Dziś zarabiam kilkadziesiąt tysięcy zł miesięcznie w znanej, irlandzkiej linii lotniczej. Opłaciło się:).
Miałem wiele wątpliwości czy robię dobrze, czy się uda, czy nie lepiej kupić sobie mieszkanie i dalej pracować za 2500 zł. Zaryzykowałem i się opłaciło:). Teraz za zaoszczędzone w ciągu jednego roku środki mogę sobie kupić takie mieszkanie…

Odpowiedz

Piotrek Listopad 26, 2014 o 05:48

Widzisz, ja gdybym tyle dostał, zakończyłbym naukę i zajął się pasją. Do 30 lat siedział u rodziny lub z rodzicami. Następnie takie skumulowane 500tys (kapitał + 10lat odsetek) wrzucił na lokatę 3 letnią aby mieć około 2500 brutto odsetek miesięcznie. Każdy jest inny :) Ostatnio gdybam sobie czy dało by się żyć bez pieniędzy. Własna ziemia, panele słoneczne, jajka i te sprawy. Wolność finansowa mnie fascynuje.

Odpowiedz

Sonia Listopad 25, 2014 o 17:44

Jako, że znajduję się właśnie w przedziale, o którym Pan mówi (20-30 lat) bardzo zaciekawiła mnie ta audycja!
Z większością podejmowanych kwestii się tutaj zgadzam poza „ptk 10. Postaraj się wcześnie o założenie rodziny”. Myślę, że w tej kwestii nie ma się co za wiele spieszyć- bo to właśnie okres 20-30 lat jest czasem na zarówno rozwój, poszukiwanie i doskonalenie się zawodowe młodych ludzi, ale również na „korzystanie z życia” w pozytywnym i konstruktywnym tego słowa znaczeniu. Można wtedy oddać się pasji (nie zapominając o rozwoju zawodowym oczywiście). Mając dziecko, zwłaszcza w pierwszych latach jego życia trzeba liczyć się z ogromnym poświęceniem,co sprowadza się do tego, że jednak 90% naszej uwagi ląduje na tej małej istocie…chyba, że się mylę?
Ja np. odnalazłam się w podróżowaniu, które uwielbiam i uznaję za bardzo dla mnie wartościowe. Jestem przekonana również, że to właśnie ten okres, w którym jestem jest najlepszym- bo tak jak Pan zaznaczył zresztą, to właśnie z niego mamy najwięcej wspomnień, najwięcej się uczymy i mamy co wspominać! 😉
Także podsumowując- wg mnie nie ma co śpieszyć się z zakładaniem rodziny-zwłaszcza kiedy w obecnych czasach otwiera się przed nami świat a medycyna idzie do przodu- więc i możemy przeznaczyć czas na „odchowanie” dziecka w późniejszych latach naszego życia…
Myślę, że Pana podejście ma dużo wspólnego z lekkimi naleciałościami czasów mi znanych jedynie z opowiadań rodziców-gdzie posiadanie dziecka wiązało się z wejściem „w dorosłość”, (nie ważne czy było się na to gotowym-zarówno finansowo jak i mentalnie) a także warunkowało pewien status społeczny (wśród rodziny czy sąsiadów). Dlatego też nie chcę by zabrzmiało to jak negowanie. Po prostu jako osoba młoda-mam zupełnie inne podejście do tej kwestii (wcale nie kreowane przez żadną korporację, dodam 😉
Serdecznie pozdrawiam! 😉

Odpowiedz

jan Listopad 25, 2014 o 18:06

Link do nagrania podaje, aby nacisnąć prawy klawisz myszy – a zapewne chodzi o lewy

Odpowiedz

my-name Listopad 25, 2014 o 19:10

Witam. Nie słuchałem ale pozwolę sobie napisać komentarz.
„Podobno pierwsze 10 lat naszej kariery zawodowej determinuje to, jak będziemy sytuowani już do końca życia” to jest okres gdy mamy zerowe a potem niskie doświadczenie wiec nie bardzo można się zgodzić. Moje pierwsze 10 lat „kariery” zawodowej to robota na czarno, szukanie pracy, pensja minimalna, mieszkanie z rodzicami. Więc powinienem w ten sposób dokonać żywota…
Pierwsze 10 wskazówek:
1. i tak nie ma za co
2. gdzie się wyprowadzić? pod most? na dworzec?
3. do 8. OK
9. poza szczególnym przypadkiem gdy na niej można zarobić
10. Ok
Następne 11:
1. tzn? jeżeli jest wyjaśnione to trzeba będzie posłuchać
2. OK, wręcz konieczna konieczność w obecnych czasach
3. skoro wyjaśnione to trzeba posłuchać
4. niech inni się tego uczą bo na co dzień przekonuję się że to inni nie potrafią lub nie chcą
5. i 6. OK
7. a jak tych fałszywców rozpoznać; dziś w TV było o oszuście z open finance
8. jak takich zachęcić/zmusić żeby chcieli mnie otaczać?
9. no pewnie, np. wystarczy zaszeleścić forsą to zlecą się jak muchy do…
10. ciekawe za co? bo raczej nie za kieszonkowe
11. taa, znam takiego jednego co siedzi w kiciu bo posłuchał intuicji
I czwarty kwadracik: „Kupić mieszkanie czy wynajmować” najlepiej kupić żeby wynajmować, zarabiać na wynajmie.
Pozdrawiam.

Odpowiedz

Daniel Listopad 25, 2014 o 19:40

Do trzydziestki dosłownie kilka lat, ale może uda się jeszcze coś zastosować:)

Odpowiedz

marcin Listopad 25, 2014 o 20:16

Witam

Ja uzywam karty kredytowej tylko na potrzeby hobby – karty NBA , a to dlatego ze kupuje Je na eBayu ( głównie US) I nie moge uzyć zwykłej karty platniczej. Oczywiscie nigdy nie przekroczylem Jednirazowo kwoty wyższej niż 500 zł/ kwartał. Poniewaz zachowuje zdrowy rozsadek :) I jak najbardziej korzystam z karty nie majac wiekszych problemów finansowych.

Pozdrawiam
marcin

Odpowiedz

Alicja Listopad 25, 2014 o 20:47

Mam na imię Alicja, mam 24 lata i kończę niebawem studia. Po wysłuchaniu historii Przemka, chciałabym pokrótce opowiedzieć moją przygodę z oszczędzaniem pieniędzy.
Chcę pokazać, co Przemek mógłby osiągnąć postępując dalej rozsądnie i jak korzystnie to może na niego wpłynąć. Michale, kilka punktów z Twojego podcastu udało mi się spełnić, z czego się cieszę. Fajnie wiedzieć, że zrobiło się coś dobrze :)

Przed studiami, w trakcie studiów, w wakacje, bądź w roku akademickim, pracowałam i co mogłam to odłożyłam, ale też w siebie zainwestowałam. Jako nastolatka za pieniądze ze zbierania truskawek na polu(2 sezony) kupiłam sobie komputer, aby w liceum mieć dodatkowe narzędzie do nauki. Potem osiągając pełnoletniość po raz pierwszy pracowałam na umowę zlecenie w zakładzie produkcyjnym , gdzie zarobiłam na prawo jazdy, zmieniłam okulary na soczewki kontaktowe(żeby czuć się pewniej), prezenty dla rodziny , wyjazdy, ubrania przez jakiś czas sama kupowałam, kiedy coś mi się zniszczyło (nie trwoniłam pieniędzy, aby przypodobać się modnym koleżankom), a także na swoje przyjemności. W trakcie studiów rodzice pomagali mi w utrzymaniu się w innym mieście, ale kiedy tylko zarabiałam jakieś konkretniejsze pieniążki, odciążałam ich na jakiś czas (z czego jestem bardzo dumna).
Teraz mieszkam od 4 lat z chłopakiem, wspólnie gospodarujemy naszym budżetem. Po innym Twoim artykule „BIK i dobra historia kredytowa – krok po kroku” wpadliśmy na pewien przyszłościowy i moim zdaniem bardzo trafiony pomysł. Mamy wspólne konto (tak, mogliśmy założyć wspólne konto nie będąc małżeństwem), ale nie mamy do niego kart płatniczych. Dziwne? Otóż nie, brak kart do konta było celowym założeniem. Na konto wspólne (do którego oboje mamy wgląd) wpłacamy co miesiąc odpowiednią kwotę i żyjemy z tych pieniędzy. Każde z nas ma również kartę kredytową. Dalej sprawa jest dziecinnie prosta: płacimy za zakupy, paliwo i inne wydatki kartą kredytową, która spłacamy ze wspólnego konta.
Stąd tak wiele korzyści jak: początek dobrej historii kredytowej (co kiedyś zaprocentuje przy staraniu się o kredyt), wspólne i rozsądne gospodarowanie pieniędzmi, pewien komfort stabilności. Karty kredytowe spłacamy regularnie, wiemy ile miesięcznie zarabiamy, ile wydajemy na życie i na opłacenie mieszkania, co pozwala na planowanie przyszłości i oszczędzanie pieniążków jak i doskonalenie tego systemu, na którym tylko zyskujemy :) .
Szczerze życzę Przemkowi, aby on również wypracował swój taki system. Na moim przykładzie nawet odważyłabym się nie odradzać tak od razu Przemkowi (czy innym młodym osobom) posiadania karty kredytowej, pod warunkiem umiejętnego korzystania z niej, inaczej można się przejechać… Przyznam, że nam oswojenie się z kartami i wspólnym kontem zajęło chwilkę, ale to procentuje na przyszłość. Stąd polecam takie rozwiązanie osobom, które chcą jakoś budować swoją przyszłość (zdolność kredytowa to jeden z ważniejszych aspektów).

Pozdrawiam serdecznie! :)

Odpowiedz

Krzysztof Listopad 26, 2014 o 17:24

„Mamy wspólne konto (tak, mogliśmy założyć wspólne konto nie będąc małżeństwem), ale nie mamy do niego kart płatniczych. Dziwne? Otóż nie, brak kart do konta było celowym założeniem. Na konto wspólne (do którego oboje mamy wgląd) wpłacamy co miesiąc odpowiednią kwotę i żyjemy z tych pieniędzy. Każde z nas ma również kartę kredytową. Dalej sprawa jest dziecinnie prosta: płacimy za zakupy, paliwo i inne wydatki kartą kredytową, która spłacamy ze wspólnego konta.”

a jak wyplacic gotowke z takiego konta? nie za wszystko da sie zaplacic karta…

Odpowiedz

Laura Listopad 27, 2014 o 18:52

przelwem na inne konto do którego ma się kartę debetową do bankomatu.

Ale w sumie to nie wiem nawet za co nie da się zapłacić online w dniu dzisiejszym…

Odpowiedz

Alicja Listopad 28, 2014 o 19:14

@Krzysztof: sposoby na wypłatę gotówki są ( coraz więcej banków, w tym nasz – BZWBK, umożliwia wypłatę z bankomatu bez użycia czy nawet posiadania karty, ale trzeba mieć aplikację w telefonie i wtedy można wybrać jakąś kwotę), ale my nie mamy potrzeby wypłacać gotówki z tego konta :)
za rachunki/mieszkanie płacimy przelewem, robiąc zakupy płacimy kartą… Nie ma sensu zajeżdżać najpierw do bankomatu, a potem na zakupy, które opłacamy kartą = oszczędność czasu :)
Wiadomo, że czasem się nie da zapłacić kartą albo czasem aż wstyd płacić kartą 2 zł za puszkę napoju w sklepie… Ja zawsze w portfelu mam jakieś drobne na takie sytuacje, jednak z większymi zakupami zawsze używamy karty, bo wygodniej :)

Odpowiedz

Marta Listopad 25, 2014 o 20:55

Zgodzę się z tymi radami. Na studia wyjechałam już z obecnym mężem z zamiarem mieszkania razem, wynajmowania mieszkania i pracowania. Mąż pracował, ja pracowałam i studiowałam. Mieszkając poza miastem rodzinnym, będąc na swoim własnym utrzymaniu nauczyłam się bardzo wiele na temat kosztów życia, różnorakich opłat, umów, itd. Podczas studiów nieśmiało zdecydowaliśmy się na dziecko, fakt, nie wiedząc jeszcze do końca jakie są wszystkie tego konsekwencje, strach i obawy były. Szkoły nie przerwałam ani na chwilę (budownictwo – Politechnika). Wróciliśmy do rodzinnego miasta niedługo przed urodzeniem dziecka i także dążyliśmy do samodzielności. Obecnie kończę 7 rok budownictwa (w trybie zaocznym tyle te studia trwają – ten sam program, co na dziennych), córka ma 4,5 roku, w zawodzie już pracowałam 1,5 roku, od nowego roku postarałam się o jeszcze lepszą posadę. Obecnie z mężem działamy w różnych dziedzinach, dążąc do wolności finansowej. Spis rachunków, tych podstawowych (opłaty za mieszkanie, rachunki, dodatki mieszkaniowe, stypendia, wpływy, zwroty, ilość kWh itp.), prowadzę od około 4 lat, odkąd wróciliśmy do miasta rodzinnego.

Popieram, Michale, Twój wpis, w którym zawarłeś, by wcześniej zakładać rodzinę. Choć niestety nie wszystkie osoby będą miały w sobie tyle samozaparcia, by sobie z tym poradzić. Obecnie mam 25 lat, męża, mieszkanie (nie tylko trzeba wynajmować lub brać na kredyt…), odchowaną w miarę córkę i wciąż poszerzającą się wizję na morze możliwości do osiągnięcia przeze mnie i przez moją rodzinę. Trzeba się spełniać, marzenia zamieniać na cele i uparcie do nich dążyć. Chcieć to móc. To nie są puste słowa. Lecz jak ktoś będzie chciał znaleźć dobry powód, by tego nie robić – zawsze go znajdzie.

Odpowiedz

Patryk Listopad 27, 2014 o 17:45

Studia zaoczne budownictwo siedem lat? Pierwsze słyszę. Na jakiej uczelni? Sam studiowałem na Politechnice Gdańskiej budownictwo zaoczne ale trwało to 6 lat, na dziennych jest rok krócej. Pozdrawiam.

Odpowiedz

Kuba Listopad 25, 2014 o 21:19

Świetne porady :) Szkoda tylko, że nie trafiłem na tego bloga wcześniej (albo raczej nie powstał wcześniej 😉 ), bo pewnie mojej życie wyglądałoby zgoła odmiennie. Sporo ciekawych porad, które pewnie pokierowałoby moim życiem trochę inaczej. Pytanie tylko czy bym ich posłuchał 😉

Pozdrawiam i dziękuję za bloga :)

Odpowiedz

Magda Listopad 25, 2014 o 22:21

Dużo prawdy, Nie da się ukryć, że dorosłość stara się na siłę czasem opóźniać. Czasem sama się na tym łapie. A samodzielne życie faktycznie pokazuje, że pieniądz to coś co łatwo nie przychodzi i szacunku do niego trzeba się nauczyć. Sama żałuję, że nie pracowałam wcześniej, że nie zdobywałam doświadczenia. To dużo daje, ale czasem człowiek dochodzi do pewnych wniosków za późno. Pozostaje tylko podpowiadać innym. Teraz pewnie nie czułabym się najsłabszym ogniwem w biurze 😉 Rozwijajcie się, pracujcie, zdobywajcie doświadczenie będzie Wam lżej.
Dorosłość, dorosłość, ale Michale… chyba też czas na młodzieńczą szaleńczość znaleźć warto ?:))

Odpowiedz

Michał Szafrański Listopad 25, 2014 o 22:32

Hej Magda,

Jedno drugiego nie wyklucza – da się to pogodzić. Grunt, by nie uznawać, że zabawa jest najważniejsza 😉

Pozdrawiam

Odpowiedz

eM Listopad 25, 2014 o 22:36

Mi do dwudziestki brakuje jeszcze kilku miesięcy. Jednak informacje podane w tym podcascie stosuje już od jakiegoś czasu, niektóre same weszły mi w nawyk nieświadomie. Z kolei o innych przeczytałem na blogach lub książkach.

W zasadzie od kiedy pamiętam, byłem oszczędny i podejmowałem pierwsze kroki oszczędzania na swoje drobne wydatki. Kolejnym krokiem było założenie konta bankowego przez rodziców i wpłacanie na nie kieszonkowego, a że było połączone z kontem rodziców to każdy zakup musiałem dokładnie przemyśleć żeby przeszedł autoryzacje przez mamę. I tak przez dłuższy czas moim jedynym źródłem dochodów było stałe kieszonkowe 100 zł miesięcznie + to co dostałem przy urodzinach / świętach.

Można pomyśleć, że w ten sposób „miałem bardzo dobrze”. Owszem i tak było. Tyle, że wszystkie składki szkolne staram się opłacać sam, ubrania jak i podstawowe artykuły do higieny. Także cały czas uczę się zarządzać pieniędzmi. Żałuje tylko, że w między czasie nie były mi stawiane obowiązki po za podstawowymi. Więc nie znałem typowej wartości „zarobionego pieniądza”. Rzekłbym, że byłem rentierem zanim poznałem to słowo. W ten sposób mogłem odkładać wszystkie większe sumy, które wpadły na moje konto. Co pozwoliło mi odłożyć dość przyjemną sumę jak na mój wiek.

W tym roku dodatkowo z dnia na dzień trafiła mi się okazja do pierwszej prawdziwej pracy za granicą o bardzo dobrej stawce i zerowych wydatkach poniesionych przeze mnie. Dzięki temu odłożyłem już naprawdę dużą sumę jak na ten wiek. I całkiem możliwe, że wiele dużo starszych osób nie ma takich oszczędności.

W tej chwili większość leży na lokatach 5% ( Wielkie dzięki, za to że informujesz o takich okazjach ), a sam „inwestuje” w wiedzę z książek i twojego bloga ( Elementarz Inwestora to skarbnica wiedzy i życzę wam ( Tobie i AppFunds ) jak najwięcej z umów partnerskich bo należy wam się za czas poświęcony na to ).

Nie zgodzę się tylko z tym, żeby założyć rodzinę jak najwcześniej. Tym bardziej, że obserwując ludzi w moim wieku mam wrażenie, że granica „dojrzałości” została przesunięta i wielu ludzi z mojego pokolenia może być zwyczajnie nie gotowa na to by wieku ~23 lat być już małżeństwem.

Odpowiedz

Michał Listopad 25, 2014 o 22:48

Zdołował mnie ten materiał z lekka. Ja niestety mam już 30 pawie jeden lat i generalnie wszystko zrobiłem nie tak. Pracy zaczalem szukac po studiach nie liczac dorywczych prostych zajęć. Dopiero od trzech lat pracuje stabilnie zawodowo i nawet zgodnie z kierunkiem studiow. Wczoraj przedluzylem umumowę. … dwójka na rękę, szalu nie ma. Mala firma. Od półtora roku jestem mężem, od roku ojcem. Zabiera mi to cały wolny czas… nie mam sily nawet rozejrzec sie za czymś.
Jedyne co zrobilem dobrze to zespół w jakim gralem na studiach. Niestety nie jestem wybitnym artysta i nie zarobie na muzyce. Chcialem tez robic zdjecia kiedys. Duzo chcialem….
Na dodatek świadomość że najlepszy etap życia mam za sobą… Ma ktoś jakiś kawałek sznura?

Odpowiedz

Bogu Listopad 27, 2014 o 16:05

Nie mam sznura, ale poczytaj dalej komentarz Kosmity
Listopad 26, 2014 o 10:59
Każdy okres w życiu ma swój wyjątkowy smak i proszę nie pozwól, żeby biła z Ciebie myśl, że najfajniejszy okres to to co było!
Ja mam ogromny sentyment do tamtych czasów, naprawdę, ale najlepszy dzień to dzisiaj, bo na niego masz 100% wpływ

Odpowiedz

Michał Listopad 28, 2014 o 07:26

Dzieki… postaram się.

Odpowiedz

Anna Listopad 25, 2014 o 23:15

Z większością punktów się zgadzam. Dodam od siebie, że oszczędzone na studiach pieniądze najlepiej zainwestować w siebie. Wyjazd za granicę, opłacenie dodatkowych studiów lub specjalistycznych kursów w celu podniesienia kwalifikacji pomoże w zdobyciu lepiej płatnej pracy. Zwrotem w mojej karierze był roczny płatny staż w Paryżu. Teraz pracuję w innej europejskiej stolicy. Nie podobają mi się jednak rady dotyczące życia rodzinnego. Wczesny wybór partnera życiowego nie uważam za dobry pomysł. Niedoświadczonym łatwo o pomyłkę. Generalnie to należy liczyć przede wszystkim na siebie. Czas na dzieci nigdy nie jest odpowiedni, jednak kobietom polecam znalezienie partnera, który solidarnie i uczciwie podzieli się opieką nad dzieckiem i sam weźmie co najmniej połowę urlopu rodzicielskiego. Kariery partnerów będą rozwijać się w podobnej dynamice, a różnica w zarobkach będzie mniejsza. Kobiety, które chcą osiągnąć sukces zawodowy i finansowy powinny przekazać równą część obowiązków domowych mężczyznom i nie dać się wpędzić w kierat na etacie zawodowym i pełnym etacie domowym i wychowawczym.

Odpowiedz

Laura Listopad 27, 2014 o 18:10

Jak najbardziej się zgadzam.

Między 20tką a 30tką tak bardzo się zmieniamy, że nie ma się co unieszczęśliwiać na siłę partnerem/ką którzy odbijają w inną stronę.

Dla kobiet dzieci wcześnie w karierze to właściwie gol samobójczy. Dużo łatwiej jest wszystko ogarnąć kiedy ma się spore doświadczenie zawodowe i pozycję oraz partnera, który w równym stopniu może wspomóc cały proces. Sobie samej, można też wtedy pozwolić na dłuższy macierzyński.

Od siebie dodałabym jeszcze, że podróżówać jak najwięcej i jak najdalej. Ale nie na ‚all-inclusive’ tylko na prawdziwe eskapady i poznawanie świata, a jeszcze lepiej pomieszkać gdzie się da po kilka miesięcy. Wyrabia się niesamowitą sieć znajomości i wzbogacających doświadczeń.

Odpowiedz

Marek Listopad 25, 2014 o 23:49

Michał! Aż wstyd pisać, ale już czytam Twojego bloga jakiś czas, a to dopiero mój pierwszy komentarz :( Bardzo Cię przepraszam. I dzięki za to co robisz. Generalnie dostając wiadomość z newslettera, wchodząc potem do artykułu czuję się jak jakaś gwiazda hollywood, przed którą ktoś rozkłada czerwony dywan i skacze wokół aby mi dogodzić z każdej strony! Taki właśnie luksus stworzyłeś na swoim blogu! I to Twoje podejście do mnie czytelnika. Widać, że jestem na pierwszym miejscu („Po owocach ich poznacie” :) Dzięki :) Dzięki Tobie też zacząłem myśleć o założeniu bloga… Co do artykułu i podcastu – super! Mega konkret, mega pomoc i bardzo realne spojrzenie na życie dwudziestolatka. To jest na moje :) I powiem Ci, że dowartościowałeś mnie bo widzę, że działam w zgodzie ze wszystkimi punktami i cieszę się, że dzięki Twojej liście mogę pozytywnie ocenić swoje życie. Mam nadzieję, że przez to nie spocznę na laurach 😛 Także, cieszę się, że przeczytałem ten artykuł i zakochałem się w Twoim stylu pisania. Bo nie ma w nim bujania w obłokach tylko jest 100 % konkretów usytuowanych w realnym świecie! Pozdrawiam :)

Odpowiedz

Aleksandra Listopad 26, 2014 o 00:03

Hej Michał,
Po pierwsze, dzięki wielkie za dotychczasowe rady – można powiedzieć, że dzięki Tobie nie obudziłam się z „ręką w nocniku”. Jakiś czas temu uciułałam sobie ekwiwalent 6 miesięcznych zarobków. A potem straciłam pracę i znalazłam nową, co wiązało się z 2 miesiącami bezrobocia, przeprowadzką do innego miasta i koniecznością kupna samochodu (konieczny by dojechać do nowej pracy). Przeżyłam, ale moja poduszka finansowa ledwo zipie. Skuteczności innych wymienionych w podkaście rad jeszcze nie ocenię, ale tę jedną polecam.
Teraz nasunęło mi się kolejne pytanie – co robić dalej? Po zaczęciu nowej pracy zabieram się za odbudowywanie poduszki, ale… tu się kończą moje finansowe plany. Nowa praca dobrze płaci, ale jest w miejscu gdzie (na razie) na stałe nie chcę osiąść (kupno mieszkania odpada). A ja nie umiem oszczędzać jako sztuka dla sztuki, muszę zawsze się nastawić psychiczne, że „na coś”. Stąd uzbierałam wcześniej te 6mc poduszki czyli tyle ile sobie założyłam i ani grosza więcej. Tak więc pewnie znowu uzbieram ileś tam a potem hulaj dusza. Przechodzimy do pytania:
Masz jakieś sprawdzone miejsce gdzie wpłacanie oszczędności jest proste i można to robić wielokrotnie (nie jak na lokatę terminową) a wyciąganie trudniejsze, ale nie stratne? Bo nie wykluczam, że kiedyś tam znowu postanowię wywrócić swoje życie do góry nogami przy okazji wydając całe oszczędności…

PS. Dzięki Tobie dowiedziałam się jak fajnie jest „być bogatym”, to znaczy przy najgorszym możliwym obrocie spraw wciąż mieć tyle środków, by obrócić sytuację choć trochę na swoją korzyść (niespodziewany „duży” zakup po niespodziewanej utracie pracy). Raz jeszcze: dzięki!

Odpowiedz

Piotrek Listopad 26, 2014 o 06:45

Też mam kilka mądrości które mogą pomóc młodszym o dekadę:
– dobrze zabezpieczaj wszystkie nieużywane przedmioty (pozwoli to zaoszczędzić ich mycia z kurzu i brudu gdy kiedyś zdecydujesz się na ich sprzedaż)
– poważnie traktuj serwisy internetowe (przykładowo ban na serwisie aukcyjnym, może odciąć ci przyszłe możliwości)
– tnij koszty do minimum, ale zawsze najpierw spłacając długi później oszczędzaj
– nie bój się banków, naprawdę nie warto zbierać w skarpetce (szkoda tych odsetek które mogłyby podnieść trochę kapitał)
– nie daj sobie wmówić, że życie polega na obowiązkach a na pasje nie masz czasu (10-25% każdego dochodu przeznaczaj na pasję, żyj dla siebie nie innych, kiedyś pasja może się przerodzić w sposób na życie)
– inwestuj nawet najmniejsze kwoty a dopiero gdy nie znajdziesz nic ciekawego odkładaj (przykładowo gdybym zakupił btc za 1k zł dziś byłbym ustawiony na całe życie, poza tym łatwiej jest zaryzykować pierwszy tysiąc będąc u rodziców niż później 1-10% kapitału bo zawsze się „dobija do celu” i brakuje na ryzykowne inwestycje)

Odpowiedz

Paweł Listopad 26, 2014 o 09:23

Z tą pracą na studiach to trzeba uważać. Ja zacząłem pracować na pełny etat na studiach (a nawet miałem juz pierwsze umowy o dzieło w liceum) i nie napisałem pracy magisterskiej. Troche z braku czasu, troche z braku motywacji a troche z mojego wrodzonego lenistwa. Pewnie powiecie: magister wcale nie jest konieczny aby znaleźć pracę, być może nigdy mi nie będzie potrzebny, no ale mi szkoda było zaprzepaścić tyle lat nauki i nie dostać papierka. Postanowiłem że dokończe moje studia, jednak po roku kiedy się „wznowiłem” okazało się że muszę odrabiać różnice programowe. I tym sposobem obroniłem się dopiero po 8 latach od rozpoczęcia 5-letnich studiów magisterskich. Straciłem mnóstwo czasu i pieniędzy (w miedzyczasie przeprowadziłem się 100km od uczelni wiec dojazdy mnie troche kosztowały). Reasumując, praca w trakcie studiów – jak najbardziej, nie na pełny etat i z rozwagą.

@Michał – chyba Twój najlepszy odcinek podcastu ever. Czekam na więcej odcinków „o życiu”!

Odpowiedz

Tomasz Listopad 26, 2014 o 09:48

Generalnie planowanie przyszłych wydatków i regularne odkładnie na zamierzony cel jest bardzo dobrym krokiem. W swoim podcaście jako cel posłużyłeś sie przykładem wesela. Też miałem wesele sponsorowane przez rodziców. Po latach kiedy poznałem wartość pieniądza imprezę zwaną „weselem” uważam za bardzo drogi i zbędny wydatek. Po moim weselu pozostało kilka zdjęć oraz kaseta vhs którą obejrzałem po weselu a póżniej leżała długie lata zakurzona w szafce. Moim zdaniem „wesele” jest fajne ale dla osób które mogą na nim zarobić. To moje osobiste zdanie i szanuję opinię osób którzy uważają „Wesele” za najważniejsze wydarzenie w swoim życiu. Tylko czy warto te kilkadziesiąt tysięcy wydać dla jednej nocy ? Prawdziwa miłość nie potrzebuje wielkiego balu i fajerwerków.

Odpowiedz

Kosmita Listopad 26, 2014 o 10:59

Cześć Michał!

Dobry temat i bardzo na czasie.

Ktoś już to chyba tu wrzucił, ale to hipstera Einsteina cytowałeś z tym ciągłym powtarzaniem tego samego i oczekiwaniem innego rezultatu. Nazwisko możesz kojarzyć, chyba że 3 lata elektroniki wystarczająco Ci go obrzydziły 😉
Szczęście, że nie Ohm albo kirchhoff!

W swoich radach nie wspominasz nic o książkach i inspiracjach (nie kojarzę), a te wydają się mieć spory wpływ na to co robisz. Michael Hyatt, Gary Veynerchuk i inni – wydaje się, że mocno Cię kształtowali. Dla mnie książki również są ogromnym źródeł dobrych zmian. Dodałbyś? Zapomniałeś, czy to celowo? :)

Jak chodzi o wiek i małżeństwo to każdy ma swoją historię – ja poznałem swoją Żonę mając 28 lat i Ziemski ślub wziąłem w okolicach trzydziestki – absolutnie nie żałuję dlatego, że to wspaniały człowiek i cieszę się, że miałeś cierpliwość czekać. Miałeś to niezwykłe szczęście, że trafiłeś na kogoś ze zgodnymi wartościami i kogo pokochałeś odpowiednio wcześnie :) – ja oczywiście chętnie cofnąłbym to z 10 lat, ale … może po prostu tak miało być? :) – na siłę też nie ma co, bo wyjdzie jak z tymi późnymi dziećmi, o których mówisz.

Pośród fajnego tematu mam pewną zadrę, jak Ciebie słucham. Mówisz, że wiek 20-30 lat to najfajniejszy czas. Mówisz też o przyszłych projektach. Chciałbym dodać Ci trochę otuchy i uśmiechu – jesteś tu i teraz! Wiek 30-40 to pewnie rozwój tego, kim byłeś, odchowywanie dzieci i dojrzewanie, 40-50 będziesz wspominał jako przygodę z blogowaniem, produktami i kto wie, czym jeszcze, a później jak fantastycznie jest być dziadkiem. Każdy okres w życiu ma swój wyjątkowy smak i proszę nie pozwól, żeby biła z Ciebie myśl, że najfajniejszy okres to to co było! Pliiiiz! :)
Ja mam ogromny sentyment do tamtych czasów, naprawdę, ale najlepszy dzień to dzisiaj, bo na niego masz 100% wpływ :)

Powodzenia!

Odpowiedz

Kosmita Listopad 26, 2014 o 11:01

Dwie literówki się wdarły przez mą nieuwagę!
kirchhoff -> Kirchhoff
cieszę się, że miałeś cierpliwość czekać -> cieszę się, że miałem cierpliwość czekać

Odpowiedz

marcin Listopad 26, 2014 o 11:10

Michał podąża szybkim pasem FASTLINE 😛

Bardzo fajnie czyta się Twoje wpisy. Dostarczają dużo wiedzy, a przede wszystkim są niezłym kopniakiem motywacyjnym.

Kiedy kolejny wpis dotyczący polis?
Jakie plany z Elementarzem Inwestora na grudzień i przyszły rok? Będziecie kontynuować?

pozdrawiam
Marcin

Odpowiedz

Damian Listopad 26, 2014 o 11:25

Świetny artykuł!

Dodałbym jeszcze:
-Inwestuj w SIEBIE – bądź coraz lepszym człowiekiem, nigdy nie przestawaj się rozwijać,
-wybierz konkretną dziedzinę i dąż do bycia ekspertem, bądź ponadprzeciętny i wyróżniaj się umiejętnościami, takich ludzi jest mało więc zostaniesz doceniony; dzięki temu niezależnie (w miarę) od warunków rynkowych zawsze będzie praca dla Ciebie,
-uczyń swoim celem opanowanie 4 FINANSOWYCH PODSTAW: pozyskiwanie dochodu, inteligentne oszczędzanie, inwestowanie, prostota życia (brak przepychu i umiar!).

Porady Michała są cenne. Mam nadzieję, że znajdzie się wielu mądrych 20 latków, którzy przynajmniej je przemyślą.

Odpowiedz

vardik Listopad 26, 2014 o 12:55

Hej. Fajny podcast. Zgadzam się z tym, że dobrze się wcześnie wyprowadzić z domu. Ja zrobiłem to jak miałem 19 lat, jadąc na studia daleko, czyli około 400km. Wtedy tak naprawdę mimo , iż dostawałem pieniądze od rodziców zaczęło się samodzielne życie.
Potem gdy wróciłem po prawie 5 latach do domu rodzinnego, wytrzymałem tam około 3 mc, na bezrobociu, szukając pracy.
Teraz znów jestem daleko…jeszcze dalej niż poprzednio. I wiem, że już nie byłbym w stanie na stałe mieszkać z rodzicami.
Co do spraw małżeństwa, to jeszcze przedemną 😉

Odpowiedz

sniffery Listopad 26, 2014 o 13:01

Bardzo dobre rady jako że jeszcze 20 nie mam to poczekam i wezmę sobie do serca :) Dzięki !

Odpowiedz

Mateusz Listopad 26, 2014 o 13:32

Witam. Tak samo jak Przemek mam 20lat. I ciągle ‚kombinuje” co może przynieść mi dochód. Zainwestowałem 7tyś zł w budowę tuneli foliowych. (Tata powiedział że w pierwszym roku moja inwestycja może przynieść dwukrotny zysk wkładu). Na studiach(kierunek administracja) pewien z wykładowców załatwił mi w okresie przed wakacyjnym praktyki w jednym z banków.(jeżeli się sprawdzę dostanę pracę). W roku 2015/2016 chcę zdobyć wykształcenie rolnicze które umożliwi mi otrzymanie znacznych dotacji z Unii Europejskiej. Uważam że wzorem dla każdego może być Pan Bartosz Nosiadek który zanim został zamożnym człowiekiem rozwoził węgiel. Z niecierpliwością czekam na kolejne podcasty, ten idealnie trafił w moje gusta. Pozdrawiam Mateusz M.

Odpowiedz

Edyta Listopad 26, 2014 o 15:13

Michale,
dziękuję Ci za ten podcast
Mam 23 lata, w przyszłym roku kończę studia i wychodzę za mąż, więc stoję u progu „dorosłości”. Mimo, że nie wszystkie Twoje rady były dla mnie nowością i zaskoczeniem , a to dzięki moim Rodzicom, uważam, że taki odcinek, skierowany do młodych ludzi był potrzebny (jak ten wpis o decyzji kupna mieszkania). Zawsze z chęcią polecam Twoje wpisy moim znajomym i żałuję, że nie mają w sobie tyle determinacji by to przeczytać. Łatwiej jest narzekać na to jak mało się zarabia.
Pozdrawiam Cię serdecznie

Odpowiedz

KasiaS Listopad 26, 2014 o 15:25

Powiedziałabym, że okolice dwudzistego roku życia to czas zabawy (bo na to też trzeba mieć czas:)), ale i nie tylko. To właśnie najlepszy okres na zdobywanie doświadczenia zawodowego przez pracę zarobkową, wolontariat, praktyki-krótko mowiąc, w każdy możliwy sposób. To bardzo rozwija i daje człowiekowi pewne poczucie niezależności. Dzięki temu uczymy sie także doceniać wartość pieniądza. Sama łączyłam pracę z dziennym studiowaniem i własnie przez to nauczyłam sie szacunku do pieniądza. poza tym im pracując w czasie studiów, nauczyłam się wiele rzeczy o sobie:) Pozwoliło mi to poznać moje mocne i słabe strony oraz zobaczyć w czym jestem dobra.
Bardzo chciałam wyprowadzić się od rodzciów, ale ze względu na wiele czyników nie było to możliwe. Niemniej jednak, mieszkając z rodzicami też można się trochę „usamodzielnić”:) Polecam dokładać się do każdego rachunku, samemu przygotowywac sobie posiłki i robić zakupy spożywcze. Dopiero wtedy widać, ile rzeczywiście pieniędzy się to wydaje i że to nie spada samo z nieba:D W takich sytuacjach człowiek musi szukać oszczędności gdzie popadnie;)

Otaczanie się ludźmi, którzy pomoga Ci się rozwijać, to klucz do sukcesu:) Moja pierwsza szefowa bardzo we mnie wierzyła i dopingowała mnie do tego właśnie rozwoju. Dzięki niej jestem teraz w tym właściwym miejscu i tak naprawdę jestem szczęślia:)

Odpowiedz

Grzegorz Listopad 26, 2014 o 20:54

Michale
Świetny podcast, jego tematyka jest mi bliska (24lata). Podałeś wiele cennych wskazówek, ale moim zdaniem zabrakło jednej bardzo ważnej: popełniaj błędy :) Na błędach najlepiej się uczymy i lepiej popełniać je w wieku 20-30lat, niż później, gdy jest już mniej czasu by je naprawić, gdy założyliśmy już rodzinę i konsekwencje tych błędów nie będą oddziaływać tylko na nas, ale też na te osoby. Przekonałem się o tym na sobie, gdy to przez ostatni rok nic pożytecznego nie robiłem, po prostu się obijałem (duży wpływ na to miał mój stan zdrowia, który w pewnym momencie uniemożliwił mi jakąkolwiek pracę/naukę, ale nie o tym mowa). Teraz gdy już mam ten zmarnowany rok za sobą i mocno napięte finanse (właściwie to jestem minimalnie pod kreską) to teraz widzę jak dużo jest on wart i ile rzeczy mogłem wtedy zrobić. Teraz ostro zabrałem się za siebie i swoje finanse. Przed tym całym zmarnowanym rokiem pracowałem, miałem całkiem dobre stanowisko, ale nie potrafiłem tego wykorzystać – brakowało mi zaangażowania i świadomości którą teraz zdobyłem. Tu chcę Tobie Michale podziękować, za Twój blog i Twoją pracę przy nim, daje mi to dużego kopa i wspomaga mnie na co dzień. Oczywiście nie namawiam nikogo do obijania się przez rok, ale czasem warto zrobić coś głupiego i wyciągnąć z tego odpowiednią lekcję, w szczególności jak masz te 20-30 lat i możesz sobie pozwolić na taki wybryk. Boli mnie ten ostatni rok, ale teraz, dzięki niemu wiem, że jestem na właściwej drodze. Michale
Świetny podcast,

Odpowiedz

Artur Listopad 26, 2014 o 21:04

Cześć Michale!
Bardzo pomocny i wartościowy przekaz. Zwłaszcza, że sam mam obecnie 24 lata i wiele z omówionych przez Ciebie sytuacji / dylematów właśnie mnie dotyka. O ile w zdecydowanej większości tych finansowych intuicyjnie podejmuję, jak widzę słuszne, decyzje, to stoi przede mną jeden, moim zdaniem największy problem, z którym jeszcze się nie uporałem. Własne lokum. Z jednej strony Twoja argumentacja, o nie zadłużaniu się na start dorosłości jest bardzo zdroworozsądkowa i jeszcze do niedawna sam byłem do takiego postępowania w pełni przekonany. Z drugiej jednak strony moja sytuacja jest specyficzna. Pracuję w rodzinnej firmie i nie obawiam się aż tak utraty pracy czy chęci zmiany miejsca zamieszkania (choć nigdy nic nie wiadomo). Przeglądając oferty najmu i sprzedaży mieszkań na Górnym Śląsku dochodzę do wniosku, że najem mieszkania się tutaj nie opłaca. (Z tego co się orientuję to jedno z niewielu miast w Polsce, gdzie tak jest…) Mam trochę oszczędności i nie wiem, czy kupić z dziewczyną mieszkanie (około ~40 m^2) biorąc kredyt hipoteczny na brakującą kwotę, czy jednak wynająć a odłożone pieniądze przez kilka lat inwestować (oczywiście pamiętając o „poduszce”). Ostatnio coraz bardziej przemawia jednak do mnie kredyt i chociaż pozorna „własność”. Wtedy zawsze wszystko w mieszkaniu zależy tylko i wyłącznie ode mnie i nie muszę się obawiać włożenia w nie pieniędzy czy nawet czasu poświęconego na remont.
Troszkę się rozpisałem :) Zdaję sobie sprawę, że pewnie sytuacja każdego trochę się różni i nie ma sensu, abyś odpowiadał na każde pytanie, dlatego potraktuj proszę ten komentarz jako wielkie podziękowanie za podcast i cały blog. Pozdrawiam serdecznie i obyś dalej pomagał czytelnikom i słuchaczom podejmować właściwe decyzje, jednocześnie samemu mogąc się realizować :)

Odpowiedz

Patrycja Listopad 26, 2014 o 21:22

Jestem na studiach inzynierskich (4 semestr – ostatni!!) zbliżam się do obrony inżynierki, ale wiem, ze chciałabym jednak robić co innego w życiu.. chciałabym rozpocząć teraz zupełnie nowy kierunek – kosmetologie, bo uwielbiam kosmetyki, interesuje się ta dziedziną, wciąga mnie to całkowicie!! ale teraz mam problem.. mam w głowie to, ze straciłam prawie 4 lata swojego życia, dodatkowo biorąc na to kredyt studencki bo niestety – nie jesteśmy z rodziną jakoś bardzo zamożni – jesteśmy przeciętniakami.. i co ja mam zrobić? w którą stronę mam iść? ryzykować? wiem, ze od tego będzie zależało moje życie. pracować w zawodzie, którego nie lubię i mnie nie interesuje czy iść w zupełnie innym kierunku i robić to co kocham?

Odpowiedz

M Listopad 27, 2014 o 22:23

Patrycjo!
Zrób to, co podpowiada Ci Kobieca intuicja. Myślę, że nie powinnaś się dłużej wahać – dobrze wiesz co zrobić. Więcej odwagi!
Jestem Twoim rówieśnikiem i wychodzę z założenia, że należy robić to, „co się czuje”
Powodzenia!
M

Odpowiedz

Marcin Listopad 26, 2014 o 23:34

mały off-topic :) Słabe trochę to paylane. Liczyłem, że po podaniu kwoty i danych, zostanę przekierowany na stronę banku, kilk, sms kod, i już. Na przyszłość może warto zmienić dostawcę płatności na przelewy24 albo transferuj (żadna reklama, kojarzę po prostu).

Odpowiedz

Karol Listopad 27, 2014 o 11:28

To zależy od banku, który wybrałeś do dokonania płatności. A z jakiego banku korzystasz jeśli można wiedzieć?

Odpowiedz

Marcin Listopad 27, 2014 o 11:30
Beata Listopad 26, 2014 o 23:43

Cześć,
podczytuje bloga od jakiegoś czasu i powiem szczerze, że mam mieszane uczucia. Jako finansista z wykształcenia lubię cyferki i przejrzałam kilka raportów miesięcznym… dla mnie jest szokiem bardzo mała ilość wydatków na kosmetyki, środki czystości, ubrania (tanie produkty), oszczędzanie na jedzeniu i nagle w wyniku innych wydatków koszty miesięczne rosną do 15-20 tys. czy nawet więcej … Jaki jest sens ciułania 300 czy nawet 500 zł, jeżeli cały wydatek miesięczny jest tak duży. Nie wiem może po prostu do mnie te inne wydatki nie przemawiają…

Jeśli chodzi o mnie to popieram oszczędzanie, ale sama mam inny system. Mam 25 lat i dzielę swoją wypłatę na kilki grup. Pierwsza to oszczędności, dzielę je na 4 grupy (emeryturę, wkład własny na mieszkanie, środki w razie utraty pracy i niespodziewane wydatki), potem część kasy na jedzenie, opłaty za wynajem i rachunki, przyjemności i zakupy ( w tym ubrania, kosmetyki, „wyjścia na miasto” itd.). Próbowałam kiedyś zapisywać wydatki, ale nie lubiłam tego sposobu. Blog bardzo ciekawy, dzięki, że piszesz :)

Odpowiedz

Grzesiek Listopad 27, 2014 o 09:52

Świetny podcast Michale i zgadzam się chyba z każdą z wyrażonych przez Ciebie tez. Sam uważam, że to co zrobimy do 30 roku życia (mniej więcej oczywiście) ukierunkowuje nasze dalsze życie. Zdarzają się wyjątki, ale chyba nie jest ich wiele.

Mam do Ciebie pytanie. Wiele razy mówi się o tym jak zabezpieczyć dzieci finansowo na ich start i tak dalej. Ja mam inny problem.

Moi rodzice choć długów nie mają to niepotrafią nic odłożyć (tato coś tam zawsze próbuje, ale mama absolutnie) a uważam, że mają taką możliwość. Niestety zamiast tego z roku na rok upiększają dom itp.

Widzę, że zdrowie zaczyna im szwankować i za te 10-15 lat kiedy przejdą na emeryturę może być problem.

Dlatego chciałbym założyć dla nich IKE, ale nie wiem czy istnieje możliwosć założenia dla innej osoby. Nie chcę tracić nerwów na tłumaczenie że sami powinni to zrobić tylko po prostu w formie prezentu dać im coś takiego i zadeklarować, że każdego miesiąca po 50zł wpłacę. Z czasem będę zwiększał te kwoty bo finansowo robię coraz większe postępy.

Tylko nie mam pojęcia czy mogę dla rodziców takie IKE pozakładać

Odpowiedz

Leh Listopad 27, 2014 o 12:16

Michale, czekam na zapis, bo nie mam w pracy głosników :)

Odpowiedz

rafti Listopad 27, 2014 o 12:56

Michał – o życiu dobrze prawisz, choć słusznie , że podkreślasz, iż każdy samodzielnie powinien decydować o tym co jest dla niego dobre. Jedni lubią oszczędzać na starość, a inni lubią się bawić i korzystać z życia. Ważny jest też punkt wyjścia – masz wielkie nic albo np mieszkanie po dziadku. Rodzice pomagają, albo mieszkają gdzie indziej. Masz dużo znajomych z którymi szalejesz do 30 albo szukasz oparcia w żonie za młodu:). Na pewno warto aby młodzi (sam mam 40) dostrzegali coś więcej w przyszłości niż kolejna impreza weekendowa. Nie chodzi o to by się zamartwiali przytłaczającym ich życiem tylko brali przyszłość w swoje ręce.

Moje (40 lat, duże miasto, dwójka dzieci i trzecie w drodze, dobra praca, zamożny choć skromny) rady:

1) Pomyśl sensownie nad wyborem studiów. Rób, ucz się tego co lubisz a nie tego co ci mówią rodzice albo na co jest moda. Studia są bardzo ważne – mam do dziś wielu znajomych z tego okresu, którzy pomagają mi również zawodowo. Te przyjaźnie trwają i trwają. Studia to nauka ale i znajomości (na które to się tak wielu lubi powoływać w negatywnym tego słowa znaczeniu).

2) Wyszalej się. Młodość nie wróci. Nie zbieraj na emeryturę w wieku 25 lat, bo z każdym rokiem coraz bardziej będziesz żałował tego czego nie zrobiłeś. Oszczędności? – daruj sobie, nie zadłużaj się tylko! jak chcesz pojechać dookoła świata i masz kasy na styk – jedź.

3) To może jest okrutne ale warto „sensownie” dobrać sobie małżonka. Nie, nie chodzi mi o to by był bogaty ale powinien „mieć perspektywy”, fajnie jak ma inny zawód, wnosi coś zupełnie innego do związku.

4) Nie od razu (20-30) trzeba być bogatym i odnieść sukces. Nie porównuj się do innych. „Ludzi sukcesu” jest naprawdę niewielu. Skończyłem dość elitarne studia i mam spory rozstrzał znajomych – od ministra po bezrobotnego. Sporo osób piastuje bardzo wysokie stanowiska i można powiedzieć, że odniosła sukces ale czy są szczęśliwi? Każdy sam musi sobie odpowiedzieć czego chce. Warto też być cierpliwym. Moje finansowo najlepsze lata to ostatnie 7-8. Wcześniej miałem 5 lat posuchy, przetrwałem:)

5) Warto liczyć drobne rzeczy, konto w banku 10zl/miesiąc = 120 rocznie. Zauważyłem, że wiele osób zupełnie tego nie analizuje i płacą abonament 100 zł choć mogą 40. Mało oszczędności? Zawsze licz rocznie i myśl co możesz za to zrobić na wakacjach.

6) Nie zadłużaj się, a jeśli już to na pewno nie kredyt na mieszkanie w CHF z małżonkiem na 30 lat. Nie warto żyć w takim stresie. Mieszkanie bardziej wiąże niż małżeństwo. Widziałem już kilka dramatów. Nie daj się omamić, że to jedyny słuszny kierunek w twoim życiu. Co zrobisz, gdy zmienisz pracę (inne miasto), partnerkę albo będziesz potrzebował gotówki (choroba)

7) Inwestuj w proste produkty finansowe, im bardziej skomplikowane tym więcej dziwnych opłat

8) Oszczędzaj – to daje komfort psychiczny gdy zdarzy się np utrata pracy/ choroba albo gorszy okres

9) Myśl o sobie, rodzinie i przyjaciołach (aspekt finansowy). Szanuj innych ale pamiętaj, że nigdy nie zaskarbisz sobie u nikogo takiej pozycji by ci pomógł jak będzie miał wybór ty lub tej osoby dobro.

10) Rozwijaj się i poszukuj własnej drogi tylko to może doprowadzić cię również do spełnienia finansowego (mam tyle ile potrzebuje)

Podsumowanie
Kasa to ułuda – zawsze chcesz się mieć jej więcej. ZAWSZE. Tylko w którymś momencie łapiesz się na tym, że już masz to co chcesz, a reszta to fanaberia i wtedy się zastanawiasz czy aby na pewno droga którą wybrałeś była słuszna. Porozmawiaj/poczytaj z ludźmi majętnymi co ich nakręca i oczywiście jest to często kasa ale też przede wszystkim PASJA w tym co się robi. Jak już masz dom, rodzinę, dwa samochody, kota i psa to jedyne co możesz zmienić to to, że masz więcej władzy i 5 samochodów. Z pasją codziennie kładziesz się spać a forsy przecież nie zjesz.

Świetny film na temat Dear 20-Year-Olds … http://youtu.be/govgsHc83aE?list=PLhyKGojM9jepicqkjgvDZz9N5R1DwUeXk

i klasyka http://youtu.be/W76UvPusOS4?list=PLhyKGojM9jepicqkjgvDZz9N5R1DwUeXk (polecam cały film http://www.filmweb.pl/film/Transakcja-1999-10194)

Good Luck !

Odpowiedz

KasiaS Listopad 27, 2014 o 14:07

Tak się zastanawiam, czy aby punkt drugi nie wyklucza się przypadkiem z ósmym?:D
A tak poza tym jestem jak najbardziej za szaleństwami, ale lepiej nie wydawać na nie wszystkich oszczędności i mieć zawsze coż w zanadrzu na tzw. „czarną godzinę”.

Odpowiedz

Olek Listopad 27, 2014 o 16:21

@KasiaS, z czarną godziną to jest tak, że zanim na nią się odłoży trzeba określić co nią będzie. Czy sprawa w sądzie, złamanie nogi, a może zawał czy dopiero pogrzeb?! Moi rodzice też zbierali na czarną godzinę. Raz zdarzyła się pewna sytuacja i tłumaczyłem im wtedy, że to jest właśnie czarna godzina. Oczywiście nie docierało, więc warto wypisać sobie na kartce co obejmuje to własne „ubezpieczenie”.

Odpowiedz

Kasia@ Listopad 28, 2014 o 10:34

@Olek, słuszna uwaga. Sama w podbramkowych sytuacjach często mówię sobie, że to jeszcze nie ta „czarna godzina”. Człowiek na nią odkłada, ale w sumie nie wie co tak naprawdę ma się kryć pod tym pojęciem. Zmotywowałeś mnie do zastanowienia się nad tym czym ona jest dla mnie:) Ale myślę sobie także, że trzeba uważać, by nie przesadzić w drugą stronę i każdej trudniejszej sytuacji nie traktować właśnie jako tą „czarną godzinę”. Dlatego pomysł z rozpisaniem sobie tego, co powinno obejmować nasze „ubezpieczenie” wydaje mi się dobrą opcją:)
Pozdrawiam!

Odpowiedz

Bellia Listopad 27, 2014 o 14:20

Michale,
gdzie moge znalezc raport za lipie-sierpien-wrzesien , bo miales publikowac raporty kwartalne?
pozdrawiam i czekam na odp.

Odpowiedz

martin Listopad 27, 2014 o 15:07

Fajny temat, szkoda, że dla mnie o prawie 10 lat za późno :) Sam ostatnio patrzę wstecz i żałuję, że nie mogę wrócić to tamtych lat ale uwaga! pod warunkiem, że miałbym tą wiedzę życiową, którą mam teraz, inaczej nie ma po co wracać. No chyba, żeby znów popełniać te same błędy.
Ja szybko wyprowadziłem się z domu bo niestety ze względu na sytuację rodzinną musiałem. Załapałem się na byle jakie studia (płatne, zaoczne) bo to był taki okres, żeby studiować cokolwiek. W połowie studiów chciałem zrezygnować widząc bezsens tego kierunku ale wiadomo, presja „jak zacząłeś to skończ”. W tym czasie cały czas pracowałem, raczej za mniejsze niż większe pieniądze. Wszystko co zarobiłem szło na utrzymanie, zostawało na jakieś ubranie w ciuchlandzie :) No ale byłem samodzielny…

Po drodze spotykałem różnych ludzi w moim wieku, którzy tak jak ja studiowali, nawet ten sam kierunek i pracowali za marne pieniądze ale np mieszkali z rodzicami, albo rodzice ich wspierali w jakiś sposób więc odpadały koszty związane z wynajmem. Te pieniądze inwestowali w siebie, w naukę języków, dodatkowe kursy itp. Teraz większość z nich ma dobrze płatne prace i zbierają owoce swojej nauki. Ja nie miałem takiej możliwości i teraz dopiero jest trochę lepiej i mogę tak jak oni się dokształcać ale i tak jestem z 5 lat do tyłu za nimi.
Ogólnie moje lata po 20 stce jawią mi się bardziej jako walka o przetrwanie niż zabawa, czy dorabianie się, lub budowanie podstaw swojej kariery zawodowej.

Pozdrawiam i wszystkim życzę mądrości życiowej :)

Odpowiedz

Bartek Listopad 27, 2014 o 16:13

Dzień dobry,
to był mój dopiero drugi odsłuchany podcast, a wrażenia bardzo pozytywne. Mam dopiero 20 lat, ale jestem świadomy tego jak ważny okres jest przede mną. Wszystkie rady bardzo cenie i zgadzam się z nimi. Słychać, że ma Pan wszystko poukładane nie tylko w portfelu, ale i w głowie. Fajnie usłyszeć przemyślenia, kogoś bardziej doświadczonego. Podziwiam i życzę dalszej owocnej pracy.
Bartek

Odpowiedz

Dominik Listopad 27, 2014 o 16:18

Dziękuję za poruszenie tematu i cieszę się, że tutaj trafiłem. Po raz pierwszy. Wierzę, że nie ostatni.

Mam osiemnaście lat, ale pracuję i zarabiam od jakiegoś czasu – realizuję się w tym, co sobie kiedyś założyłem, miałem przyjemność życia, zarabiania i mieszkania sam na siebie, wiele z tych porad wcielam w życie, a kilka rzeczywiście okazało się pomocnych.

Mógłbyś rozwinąć jeszcze temat mieszkania? I wstrzymywania się z zakupem. Wcześniej byłem zdania, że mając możliwości, powinienem spróbować w to zainwestować jak najszybciej. Warto skonfrontować opinie.

PS Przyznaję, że jeszcze nie słuchałem. Brak czasu. Przy czym mam zamiar. Jeśli szybciej odpiszesz, tym lepiej dla mnie :)

Wszystkiego dobrego i rozwoju Bloga.

Odpowiedz

Pracoholik Listopad 27, 2014 o 18:21

Bardzo dobry artykuł :) Człowiek czytając go może się przenieść w czasie do lat młodzieńczych… ale zgadza się. To jacy byliśmy za młodu ma znaczny wpływ na teraźniejszość. Pozdrawiam!

Odpowiedz

Jacek Listopad 28, 2014 o 20:19

To co Ratfi napisał w pkt. 3 (warto „sensownie” dobrać sobie małżonka – powinien „mieć perspektywy”) ma taką samą wagę jak wszystkie inne porady z tego podcasta i wpisu pod nim razem wzięte. Zwróćcie na to uwagę.

Bo co z tego, jak będziecie sami dobrze planować i realizować swoją karierę, finanse i inne sprawy, jak wasz(a) partner(ka) będzie dupą wołową? Przecież taki ktoś w niczym nie pomoże, a tylko będzie udaremniał wszystkie wasze działania i żerował na Was (choćby nawet nie świadomie – trudną zresztą od takich oferm wymagać świadomości tego, co robią).

A poza tym najlepszym sposobem na zwiększenie dochodów jest zmotywowanie żony, by się bardziej przyłożyła do pracy. Ale by to osiągnąć, to musi być ona „osobą z perspektywami”, a nie ofermą, która nic nie umie zrobić.

Odpowiedz

BartoszK2 Listopad 28, 2014 o 20:30

Witam Cię Michale. Na bloga trafiłem zupełnie przypadkiem gdy szukałem informacji o ofertach njumobile 😀 Jak zobaczyłem duży nagłówek „Jak oszczędzać pieniądze?” od razu się tym zainteresowałem. Obecnie mam 21lat i ten temat przypadł mi do gustu.
Oszczędzanie pieniędzy jest jakby moim hobby od małego. Jak miałem z 7-8 lat babcia często obdarowywała mnie jakimiś banknotami 20-50zł a ja zawsze w drodze powrotnej odwiedzałem sklep z zabawkami i od razu kupowałem za to jakiegoś resoraka albo inny zupełnie niepotrzebny mi gadżet. Pewnego dnia na półce między zabawkami stały metalowe skarbonki na małą kłódkę a mama podsunęła mi pomysł żebym kupił skarbonkę zamiast kolejnej zabawki. Zgodziłem się i wtedy wszystko się zaczęło :) Ustaliłem że drobniaki będę miał na słodycze a wszystkie papierowe pójdą do skarbonki. Wyznaczałem sobie jakiś większy cel (Telewizor,discman,rower,komputer) i wytrwale odkładałem pieniądze do skarbonki. Nawyk oszczędzania został we mnie zaszczepiony przez jedną małą skarbonkę którą mam schowaną do dziś i przekaże ją pewnie jeszcze mojemu dziecku.

Teraz pracuję, ucze się i dostaję rentę rodzinną po tacie więc średnio miesięcznie mam ok 2 tyś. Mieszkam w swoim rodzinnym domu więc wydatków póki co mam bardzo mało i miesięcznie potrafię zaoszczędzić 60-80% więc te oszczędności całkiem ładnie się zbierają. Powiedz mi czy powinienem był pomyśleć o jakiś szerszych inwestycjach? Póki co wszystko składuję tylko na lokatach bo i tak pieniądze nie są używane.
Wiele osób właśnie mówiło mi że jestem zbyt dojrzały jak na swój wiek i że powinienem właśnie teraz szaleć i nie sięgać myślami jakoś daleko w przyszłość a ja właśnie lubię mieć wszystko zaplanowane.
Pozdrawiam Bartosz.

Odpowiedz

Tomasz Listopad 28, 2014 o 20:31

Cześć Michał,
chciałbym zwrócić uwagę na jeden element Twoich podcastów, który niezmiennie wzbudza we mnie irytację. Być może nie tylko o mnie chodzi. Może już ktoś to wcześniej napisał, ale na wypadek gdyby nie, to się uzewnętrznię :)

Nie cierpię tego lukrowania rzeczywistości (rzygania tęczą), które uprawiasz. Poczucia winy w związku z faktem że być może właśnie zmuszasz słuchacza do myślenia. Cytat z dzisiejszego odcinka: „Matko, ale w czarne klimaty wjechałem w tym odcinku!” to jest kwintesencja tej postawy. Przestań się tłumaczyć za każdym razem kiedy mówisz coś co może wzbudzić w audiencji negatywne emocje. Życie to nie bajka a piękne chwile, tak samo jak tragiczne, są jego integralną częścią. To jest bardzo sztuczne i moim zdaniem infantylne. Mam wrażenie że trafiasz raczej do świadomej części społeczeństwa więc jeżeli raz na jakiś poruszysz temat trudny lub kontrowersyjny to nikt się na Ciebie nie obrazi. A taki tekst sprawia, że w moich oczach, wartość podcastu spada do poziomu pastelowych, upudrowanych, ulukrowanych telewizji śniadaniowych. Jest ktoś kto też tak ma? :-)

PS: Teraz najważniejsze: cała reszta na wypasie !!! ;D

Odpowiedz

Michał Szafrański Listopad 28, 2014 o 22:11

Hej Tomasz,

Dziękuję za komentarz i uwagę. Przyjmuję do wiadomości, ale raczej tego nie zmienię – po prostu taki jestem i z zasady nie lubię marudzić. W pełni rozumiem, że nie musi Ci to pasować :) Jeśli przez to wartość podcastu w Twoich oczach spada, to będę musiał z tym żyć 😉

Postaram się jednak żeby reszta rekompensowała te straty moralne 😉

Dzięki i „do usłyszenia” w kolejnych odcinkach

Odpowiedz

Paweł Stopka Listopad 28, 2014 o 22:39

W zasadzie smutne jest to , że tak wiele osób chce ochoczo doradzać 20- latkowi, nie biorąc za to odpowiedzialności. Najgorsze rozwiązanie dla tego młodego człowieka jest takie, że teraz studiując wszystkie wypowiedzi- nie będzie miał na uwadze tego czego ON sam oczekuje od życia osobistego i finansowego i jak ma On sam nim pokierować, tylko będzie szedł jak mu Tłum radzi- a to wiadomo czym się kończy.

To właśnie jest wynik tego, że w Polsce nie uczy się ludzi podejmowania własnych decyzji, tylko się doradza co mają robić, więc każdy idzie za tłumem – nieliczni się wybijają i dlatego zostają liderami opinii.

Każdy inwestując w to samo( w świecie finansów i życiu osobistym) może mieć różne wyniki z wielu względów. Sam na FB napisałem Michałowi, żeby młody 20- latek zaczął od nauki sprzedaży i generowania dochodów- ale przemyślałem, może to nie dla niego, dlaczego ma słuchać wszystkich dookoła, wszak od dzieciństwa jesteśmy tak sterowani 😀

Warto wziąć sprawy w swoje ręce i wziąć odpowiedzialności za własne kroki.

Pozdrawiam Paweł Stopka

Odpowiedz

Michał Szafrański Listopad 30, 2014 o 21:52

Hej Paweł,

Dlaczego uważasz to za smutne? Czy uważasz, że w ogóle nie należy się dzielić własnymi doświadczeniami i przemyśleniami z młodszymi od nas? Każdy w dobrej wierze podpowiada pewne rozwiązania, ale każdy 20-latek ma swoje zdanie i nie daje sobie łatwo wmówić (szczególnie w tym wieku), że coś jest dla niego najlepsze.

Ja zachęcam do tego, by wysłuchać jak największej liczby osób i wyciągać własne wnioski.

Pozdrawiam

Odpowiedz

Łukasz Październik 28, 2015 o 18:01

Najważniejsze to być w życiu UŚWIADOMIONYM. A nie obudzić się po studiach, lub w wieku 30 lub 40 lat. A uświadomić się możemy tylko poznając jak najwięcej historii innych ludzi i ich rad. Każdy daje rady ze swojej perspektywy czyli wychodzi na to że najlepiej jest słuchać ludzi którzy osiągneli już to co my chcemy osiągnąć. (ale nie zaszkodzi też przeczytać rad i opinii od innych ludzi aby się utwierdzić w przekonaniu że nie chcemy być tacy jak oni) 😉

Odpowiedz

Jacek Grudzień 4, 2014 o 17:23

Oczywiście, że każdy musi sam podejmować decyzje. Ale z pustego i Salomon nie naleje. Więc nie można podjąć dobrej decyzji nie mając żadnego rozeznania w temacie. A takie właśnie porady dają rozeznanie. To, że w tej dyskusji nie wszyscy się zgadzają z każdym punktem (jedni uważają, że lepiej się ożenić mając 23 lata, inni, że mając 33 lata, jedni uważają, że odłożone 100.000 zł na koniec studiów to super sprawa, inni, że te pieniądze należało raczej zainwestować we własny rozwój) daje również możliwość zapoznania się z różnymi punktami widzenia i wyboru czegoś dla siebie. Można owszem niektórych rzeczy dojść samemu, ale czy nie szkoda czasu na wyważanie otwartych drzwi, a poza tym pewne sprawy bardzo trudno wymyślić bez studiowania takich porad, bo często najlepsze rozwiązania są zupełnie inne, niż te, które podpowiada intuicja.

Odpowiedz

Denis Listopad 30, 2014 o 02:49

Witam,

chciałem poznać Twoją opinię na pewną kwestię dotyczącą karty kredytowej. Mówisz, że warto ustawić sobie na niej limit taki nazwijmy „bezpieczny”, który będziemy bez problemu w stanie spłacić. Zgodzę się z tym, jest to bardzo rozsądne. Jednak są sytuacje w których warto użyć karty kredytowej chociażby do kupienia wakacji czy jakiegoś niespodziewanego większego wydatku. Wydaje mi się, że lepiej miec poczucie że mamy dostęp do większej i szybkiej gotówki. W życiu mogą nas spotkać różne sytuacje, choroba, wypadek itp. i możliwość szybkiego załatwienia sumy np 10 tyś (bo dajmy na to taki jest limit na karcie) może być wtedy dla nas bardzo cenne.

Odpowiedz

Michał Szafrański Listopad 30, 2014 o 21:27

Hej Denis,

Z założenia uważam, że lepiej mieć taką kwotę zaoszczędzoną niż posługiwać się długiem i to na karcie kredytowej. Już raczej sugerowałbym debetowanie konta (chociaż aktualnie akurat karty kredytowe oprocentowane są na max 12% rocznie więc dług kartowy nie jest aż tak drogi).

I zdecydowanie odradzam wszystkim kredytowanie wakacji. Jeśli na wakacje nie zaoszczędziliśmy, to mówiąc szczerze oznacza to, że po prostu nas na nie nie stać.

Co do „pieniędzy na czarną godzinę”, to proponuję na nie czekać na taką godzinę, tylko szykować się do niej już od dzisiaj. Tutaj pisałem o budowaniu finansowej poduszki bezpieczeństwa: http://jakoszczedzacpieniadze.pl/poduszka-finansowa-zanim-zaczniesz-inwestowac

Pozdrawiam

Odpowiedz

Aleksandra Listopad 30, 2014 o 20:51

Najtrudniej jest temu 20-21 latkowi wytłumaczyć dlaczego ma sie nie spieszyć z kupnem mieszkania. Niby to wie, ale wewnętrznie upiera się jak osioł – nie wytłumaczysz:)

Odpowiedz

Karolina Listopad 30, 2014 o 21:35

Akurat z podpunktem o zakładaniu wcześnie rodziny kompletnie się nie zgadzam.
Mogłabym się rozwodzić nad tym cały wieczór, ale napisze bez rozwlekania.

1. Nie każdy jest gotowy do małżeństwa w wieku 23lat. Fajnie, że się Panu udało/udaje, ale w mojej ocenie 23lat to jeszcze szczeniacki wiek, szczególnie w kontekście mężczyzn (bez urazy). Wiele małżeństw nie wytrzymuje próby czasu, a rozstanie też kosztuje.

2. Przede wszystkim nie każdy ma szczęście poznać swoją drugą połówkę w wieku 20lat.

3. Wspólne życie jest tańsze przynajmniej w teorii, w praktyce często bywa tak, że jedna strona żeruje na drugiej (niekoniecznie kobieta na mężczynie) i prawie nigdy nie jest tak, że dwie strony wnoszą w małżeństwo po równo, zawsze jedna osoba korzysta bardziej np jedna strona już miała mieszkanie albo z jej pensji płaci się ratę kredytu/czynszu itd Pewne koszty są niezależne od ilości domowników,

4. Wspólny zakup mieszkania, a w szczególności wspólny kredyt to okropny pomysł. Co będzie jak się rozstaniemy?

5. Osobiście uważam, że takiej prawdziwej kariery zawodowej kobiety nie da się pogodzić z macierzyństwem bez uszczerbku jeśli chodzi o wychowanie dziecka, ale załóżmy, że kobieta nie ma aspiracji do wielkiej kariery, to i tak uważam, że lepiej zrobić sobie kilka miesięcy przerwy po kilku latach pracy zawodowej gdzie mamy doświadczenie, kontakty itd niż np zaraz po studiach. Początek drogi zawodowej jest zawsze ciężki, dodajmy do tego stres związany z tym, że nasz maluszek został bez naszej opieki. „Ryzyko”, ze młoda kobieta, która urodziła dziecko pod koniec studiów już do pracy nigdy nie pójdzie jest dużo większe niż kobieta, która ma ustabilizowaną sytuację zawodową i ma do czego wracać.

Odpowiedz

Kamil Grudzień 1, 2014 o 02:57

Witam
Jako, że jestem studentem medycyny brakuje mi kwestii zdrowia. Uważam, że obecnie wielu młodych ludzi to zaniedbuje. Mamy epidemię nadwagi, nadużywania alkoholu bądź używek, słuch 30-latków dzisiejszych jest porównywalny z 60-latkami( a co będzie z nimi za 30 lat?).

Inwestycja w zdrowie to inwestycja długoterminowa w siebie.

Odpowiedz

Magda Grudzień 1, 2014 o 14:55

A mi przykro, bo mam 32 lata i nie wykorzystałam właściwie czasu, między 20 a 30 lat.

Ale nadrabiam zaległości, nie mogę jeszcze odcinać kuponów, ale ogarnęłam się i wiem, że już nie mam ani chwili czasu na zmarnowanie, także zapier… i rodzę dzieci w między czasie 😉 i nie ma, że boli, że zmęczenie, bo na 40-stkę chcę świętować !

pozdrawiam ciepło

Magda

Odpowiedz

KasiaS Grudzień 1, 2014 o 15:03

Magda-jeszcze wszystko przed Tobą!
Z Twojego wpisu bije ogromny optymizm-tak trzymaj a na 40 na pewno będziesz świętować:)

Aż mi się zrobiło cieplej w to zimne popołudnie:)
pozdrawiam serdecznie!

Odpowiedz

Iwona G Grudzień 2, 2014 o 14:45

I mi również:) Pozdrawia 29 latka szukająca właśnie studiów podyplomowych;)

Odpowiedz

Mr K. Grudzień 1, 2014 o 15:06

Tą listę powinien powiesić sobie nad łóżkiem każdy, kto kończy szkołę średnia. Co do tej częstej zmiany pracy to rzeczywiście dyskusyjne. Osobiście zacząłem zarabiać na siebie w wieku 19 lat. Teraz mam niecałe 23 i w międzyczasie zmieniałem miejsce zatrudnienia wiele razy. Głównie dlatego, że czułem że to „nie dla mnie”. Byłem w międzyczasie szarym etatowcem w korporacji medialnej, kierowałem grupą sprzedażową w contact center, czy chociażby pracowałem w najzwyklejszym magazynie. Pracodawcy po czasie zaczęli podejrzliwie patrzyć na tak częste zmiany, sugerując mi że po tym jak mnie zatrudnią, ich też opuszczę po kilku miesiącach. Mimo to widzę w tego typu podejściu więcej plusów niż minusów. Mam całą masę przeróżnych doświadczeń i wiem już co chcę w życiu robić, a nie tylko czego absolutnie chciałbym unikać. Teraz prowadzę własną działalność gospodarczą, blog (na który Cię zapraszam) który zaczyna przynosić coraz większe zyski i krótko mówiąc jestem szczęśliwy ; )

Odpowiedz

Basia Grudzień 2, 2014 o 13:14

A co z życiem zawodowym w korelacji do zainteresowań ? Mało o tym. Przecież taki człowiek 20 lat, to już skończył jakąś szkołę. Lecz jaką ? Ogólniak ? A co dalej ? Są różne studium policealne zawodowe, są studia kierunkowe ? Co wybrać ? A może technikum skończył ? Czy był to dobry wybór ? Czy powinien zatem pracować w tym kierunku, a może przebtanżowić się edukacyjne ? Przed takimi dylematami stoi mnóstwo 20 latków.
Począwszy od gimnazjum nie wiedzą jaką szkołę średnią wybrać, większość wybiera niemal losowo. Po takiej losowej szkole często nadal nie wiedzą co dalej i wielokrotnie podejmują błędne decyzje. Potem – strata czasu, wieczna niewiadoma w jakim kierunku pójść. Często stracone lata studiów.
Czemu to wszystko ? Z powodu braku pasji. Większość uczniów nie interesuje się …niczym. Potem, jako dorośli …nadal niczym. Skąd biorą się pasje, jak je wzbudzić i pilęgnować, rozwijać ? Czy macie podpowiedzi ?
Ja nie wiem. Moja 18 letnia córka jest pasjonatką wrodzoną i ja nie widzę tego, abym się do tego jakoś przyczyniła. Co najwyżej – nie przeszkadzałam. Wg mnie jest to u niej cecha wrodzona, którą obspowowałam od jej najmłodszych lat. Czy u wszystkich, którzy mają pasję jest tak ? Czy zainteresowań na poziomie pasji nie można ” nabyć” ? A jeśli tak, to jaką metodą ? Wypowiedzcie się.
Córka od małego przejawiała zainteresowania kolejnymi ( acz powiązanymi zagadnieniami) na poziomie pasji, by nie rzec maniakalnym. Od pierwszej klasy gimnazjum nie miała najmniejszych rozterek, co chce robić w przyszłości. Zero wątpliwości. Wybór szkoły średniej był oczywisty, tak jak i dalsza ścieżka edukacji jest oczywista, o tym się nawet nie dyskutuje. W międzyczasie, jako dodatkową, a niezbędną dla przyszłego zajęcia umiejętnością stało się poznanie jęz angielskiego, który jest jej od dawna potrzebny i używany. Oglądanie filmów w oryginale, czytanie książek po angielsku ( kupowanych przez eBay i Amazon za własne, zarobione w branży pieniądze), rozliczne, międzynarodowe kontakty branżowe pre- zawodowe i ZERO płatnych kursów, poskutkowały całkowicie bezbolesnym (nijako – przy okazji) zaznajomienie się z tym językiem na poziomie kazdorazowych 6-ek z angielskiego w szkole, bez kiwniecia palcem w kierunku pozyskania dobrej oceny, czego jestem świadkiem. Bo ona ma w nosie szkolne oceny, jej angielski jest po prostu potrzebny do realizacji jej pasji. Oto potęga pasji. A szkolne 6-ki czy pisanie poezji po angielsku to tylko jedna z pochodnych jej pasji. Innymi pochodnymi są osiągnięcia ogólnokrajowe, nagrody, zamówienia i możliwość zarabiania pieniędzy robiąc, co i tak kocha robić, a ograniczona jedynie brakiem czasu ( wszak uczennica). Już obecnie ma niejednokrotnie pozycję ekspercką w swojej branży. Czy istnieje pytanie o jej dalszą ścieżkę edukacyjno- zawodową ? Naprawdę nie.
Z tym, że to pytanie nie egzystuje już od wielu lat i zastanawiam się czy każdy pasjonat musi mieć jak ona jakiś ” gen pasji”, który zwyczajnie przesądza o tym, że zainteresowania, pasje będą, tylko jeszcze nie wiadomo na jaki temat, czy też można tak intensywne zainteresowania wykształcić w osobie pozbawionej tego ” genu” ?
Co o tym myślicie ? Przydały by się jakieś wskazówki jak generować pasje młodym ludziom do planowania ich kariery. Widzę wokół !mnóstwo takiej młodzieży, która się niczym nie wzrusza szczególnie i jakoś mi ich szkoda, coś bym chętnie pod powiedziała, poradziła, bo …łatwiej, ale nie wiem, bo ja przypadkowo zostałam wyposażona w taką córkę, co już tak ma. Ale może można jakoś z zewnątrz wpłynąć ?

Odpowiedz

Tomasz Grudzień 2, 2014 o 16:50

No to i ja spojrzę wstecz i zrobię rachunek sumienia :)
Niestety parę błędów widzę popełniłem, m.in. namiętnie korzystałem w pewnym okresie życia z karty kredytowej :) Ile ja potraciłem na prowizje… Łohoho… uzbierałoby się ładnych parę tysięcy, aż serce boli dosłownie… Dobrze, że w porę (choć i tak za późną) się opamiętałem :)

Odpowiedz

Paweł Grudzień 2, 2014 o 22:40

Pokrywa się to z filozofią mojego życia :)

Odpowiedz

Karol Grudzień 3, 2014 o 18:31

Świetny podcast:) Idealnie dla mnie. Mam 22 lata, studiuje zaocznie i obecnie pracuje na pełen etat. Mieszkam wraz ze swoją dziewczyną. Przez rok wynajmowaliśmy mieszkanie, a teraz mieszkamy w mieszkaniu, ktore kiedyś należało do prababci mojej dziewczyny. Zderzenie z codziennymi i miesięcznymi kosztami „bolało”, ale teraz już jest co raz lepiej. Wskazówki, które przytoczyłeś na pewno bedą mi pomocne, a po części już się do nich stosuje :))
Pozdrawiam

Odpowiedz

Ela Grudzień 4, 2014 o 14:29

Aż zazdroszczę temu Przemkowi, że może tak planować, a nie zatrzymuje się u niego to na mrzonkach. Ja niby robię to samo, ale jak na razie wygląda to prędzej na boksowanie się z życiem niż na pracę.

Odpowiedz

Justyna Grudzień 5, 2014 o 04:30

Całkiem ciekawy wpis – oczywiście nie ze wszystkim się zgadzam. 😉 Nie zawsze wyprowadzka od rodziców jest najsensowniejszym rozwiązaniem. Ja zaczęłam pracować „na poważnie” na studiach, ale dopiero po roku wyprowadziłam się od rodziców. Dzięki temu zaoszczędziłam kilkanaście tysięcy, nie wydając kasy na wynajem mieszkania, w którym spędzałabym b. mało czasu (b. dużo pracowałam).
Co do wyboru studiów – jeżeli masz prawdziwą pasję kieruj się pasją, jeżeli masz „małą pasję” albo pasji w ogóle nie czujesz – kieruj się rozumem. Jeżeli masz na studiach przedmioty związane z prawem, finansami – nie traktuj ich jak niepotrzebny przerywnik. Być może jest to jedyny przedmiot, który ci się w życiu przyda.
Z małżeństwem i rodziną to bym nie przesądzała – nie chodzi o to by się zmieścić w widełkach wiekowych, tylko zrobić to z odpowiednią osobą. Żeby w następnej dziesięciolatce nie mierzyć się z kosztownym rozwodem.

Odpowiedz

jacekk Grudzień 5, 2014 o 11:31

Ad10. Postaraj się wcześniej o założenie własnej rodziny.
— Po pierwsze do założenie rodziny trzeba dojrzeć i dorosnąć a to jest sprawa bardzo indywidualna. Zbyt wczesne założenie rodziny w sytuacji gdy się to tego nie dojrzało będzie skutkować rozwodem i alimentami, wystarczy spojrzeć na obecny wskaźnik rozwodów. Najbardziej cierpią na tym dzieci.
Po drugie założenie rodziny wymaga chociaż minimalnego poczucia stabilności mieszkaniowego i finansowego.
Po trzecie powrót kobiety na rynek pracy po macierzyństwie w wielu przypadkach to już nie taka łatwa sprawa i tu jest bardzo duży problem.
DO ZAŁOŻENIA RODZINY TRZEBA BYĆ DOJRZAŁYM A TO JEST SPRAWA BARDZO INDYWIDUALNA.

Ad9. Nie korzystaj z karty kredytowej.
Jeżeli dokonamy spłaty długu karty w terminie to nie zapłacimy drakońskich odsetek. Jeżeli za czynsz i media musisz się rozliczyć np. do 5-tego a wypłatę otrzymujesz np. 10-tego to karta kredytowa może być kołem ratunkowym. Po prostu jeśli korzystamy z karty pilnujmy terminów i nie damy się złapać na kruczki pisane drobnym drukiem to nie musi to być z złe rozwiązanie . Znam przypadek gdzie kolega wydał dosłownie wszystko na ostatnie zakupy bo jutro miał mieć wypłatę na koncie. W nocy niestety zachorowało dziecko i nie miał pieniędzy na taxi aby dojechać do przychodni (dobrze ze miał od kogo pożyczyć).

Należy sobie zdać sprawę że w tym kraju nie dla wszystkich jest miejsce i jeśli ocenimy sytuację ze warto wyemigrować na krócej lub dłużej to rozważmy taką możliwość. Mnie w tym kraju denerwuje to ze jak masz już pracę na etat (nie na umowę śmieciową) to musisz się jej trzymać bo ze zmianą naprawdę może być problem i możesz niestety zbyt dużo stracić. Porównując wiele krajów UE, tak sama praca ceni się więcej – czyli wykonując tę samą pracę na wiele więcej cię stać.

Pamiętać też należy że sukces to nie to samo co szczęście, dążenie do do sukcesu to nie to samo co dążenie do bycia szczęśliwym. W mediach panuje pęd i moda na sukces. Samemu należy się zastanowić co chce się robić w życiu.

Naszym życiem rządzą prawa ekonomi i biologii czy nam się to podoba czy nie.

Należy szanować swoje zdrowie i niech przestrogą będą kolejki do specjalistów i obecna patologiczna sytuacja w służbie zdrowia. Jeśli się pali papierosy to należy sobie zdać sprawę ile miesięcznie się na to wydaje i na co można by wydać te pieniądze. Dbanie o zdrowie to też racjonalnie odżywianie – i tu napiszę z własnego doświadczenia że warto nauczyć się gotować to nie takie trudne i to obniży też twoje wydatki.

Odpowiedz

Maciek Grudzień 5, 2014 o 11:33

Wcześnie założyć własną rodzinę no tak, ale co robić kiedy ma się 29 lat i nie spotkało się jeszcze żadnej fajnej dziewczyny?

Odpowiedz

tome Grudzień 5, 2014 o 22:52

Witam. A ja toche z innej paczki. Czy ktos ma godne polecenia blogi anglojezyczne o oszczedzaniu i finansach. Oczywiscie nadal zamierzam czytac Twoj blog Michal, ale tak pytam zeby miec szerszy poglad :-). Wydaje mi sie ze takie blogi anglojezyczne pisane z Zagranicy na pewno rzucaja inne swiatlo na finanse w Polsce. Dzieki i pozdr.

Odpowiedz

Michał Szafrański Grudzień 6, 2014 o 00:20

Hej Tome,

Jest tego trochę. Ja mogę polecić kilka, które sam śledzę – mają one różną specyfikę. Na początek te trzy :)

http://www.mrmoneymustache.com/
http://www.iwillteachyoutoberich.com/blog/
http://manvsdebt.com/

Pozdrawiam

Odpowiedz

Ania Grudzień 7, 2014 o 21:32

Dzięki Michał- dałeś mi właśnie mega kopa do działania.

Odpowiedz

Tome Grudzień 8, 2014 o 19:46

Ok dzieki wielkie Michal za linki. W wolnej chwili zerkne. Wracajac do tematu tego artykulu, co byscie poradzili mlodym ktozy wyjechali za praca Zagranice ? Zostac, wrocic probowac rozkrecic jakis biznes ? :) Wiadomo ze kazdy ma indywidualny przypadek.

Odpowiedz

Michał Szafrański Grudzień 8, 2014 o 22:36

Hej Tome,

Tak jak napisałeś – każdy sam podejmuje decyzje i sam kieruje swoim życiem. Jeśli komuś łatwiej się odnaleźć za granicą, to pozostaje mi życzyć powodzenia. Nie każdy może lub chce wyjechać, podobnie jak nie każdy może lub chce być przedsiębiorcą odnoszącym sukcesy. Tu nie ma prawd ogólnych. Ja mogę tylko życzyć jak najlepszych decyzji.

Pozdrawiam

Odpowiedz

Michał Grudzień 10, 2014 o 17:47

Cześć Michał,

Nie mogę się doczekać transkryptu w PDF. Kiedy można się go spodziewać?

Pozdrawiam
Michał :)

Odpowiedz

Karol Grudzień 10, 2014 o 18:39

Wiele przydatnych rad.. szkoda tylko że mam już 30 kilka na karku 😉 No ale faktycznie pod wieloma z tych rad bym się podpisał.

1) W życiu należy robić to co najbardziej się lubi. Moje motto: znajdź sytyuację w której twoje praca da ci tyle satysfakcji co twój wolny czas. Ja akurat nie ukończylem studiów ale wybrałem taką pracę która najbardziej mi odpowiada i mogę powiedzieć że jestem z niej zadowolony.

2) O tak – wyszaleć się należy, szczególnie przed etapem zwanym „dzieci”!

3) Ja mam akurat żonę z zupełnie innej bajki co ja 😉 Czy lepiej? Być może dlatego cały czas jesteśmy razem. Podobno przeciwieństwa się przyciągają.

4) Z tymi najlepszymi latami to bywa różnie – jeśli prowadzi się własną działalność to raz jest lepiej a raz gorzej i do tego trzeba przywyknąć

5) Nigdy nie wybierałem drigich abonamentów a konta bankowe starałem się zakładać darmowe. Nie w każdym wypadku jest to dobre ale faktycznie w skali roku można na wielu rzeczach w ten sposób zaoszczędzić

6) Kredyty to stres a szczególnie te większe kiedy musimy płacić miesięcznie ratę powyżej 1000 zł lub jeszcze większe kwoty. Mnie na szczęście kredyt hipoteczny ominął i nie wiem czy wziąłbym takie obciążenie na swoje barki, no chyba że wspólnie z żoną, jeśli miałaby odpowiednie dochody.

7) Inwestowanie w produkty finansowe takie prawdziwe jeszcze przede mną więc się nie wypowiem

8) Zdecydowanie, jeśli nie musimy spłacać co miesąc wysokich rat kredytów, to odkładajmy to co możemy np. na dodatkowe konto oszczędnościowe. Lepiej będziemy się czuć wiedząc że mamy jakieś zaplecze finansowe z którego możemy w każdej chwili skorzystać.

9) Szanujmy przyjaciół i znajomych, nawet jeśli będziemy mieć już założoną rodzinę utrzymujemy te kontakty bo warto!

10) Znalezienie własnej drogi, własnej niszy to pierwszy etap do sukcesu

Odpowiedz

Sebastian Grudzień 16, 2014 o 13:46

Cześć Michale! Mam akurat 24 lata i w 20 pkt napisałeś, żeby nie spieszyć się z zakupem mieszkania? To twoim zdaniem jest lepiej wynajmować mieszkanie u kogoś niż spłacać kredyt hipoteczny i w wieku 50 lat mieć spłacony kredyt?
Mieszkamy z żoną u rodziców, ale jak wiadomo każda młoda osobą chciałaby pójść na swoje 4 ściany. Więc twoim zdaniem lepiej wynajmować mieszkania? A jeżeli chodzi o zasadę oszczędzaj 10-30% zarobków netto, to dobrze jest odkładać jakąś sumę na lokatę w banku?
Pozdrawiam i dzięki za odpowiedź!

Odpowiedz

Adam Grudzień 20, 2014 o 17:35

Świetny artykuł i cenne porady, zwłaszcza dla studentów, którzy nie są uczeni jak efektywnie oszczędzać.

Pozdrawiam i Dziękuję za kolejną solidną dawkę praktycznej wiedzy! 😀

Odpowiedz

Martyna Grudzień 21, 2014 o 20:23

Przeczytałam. I bardzo bardzo bardzo potrzebuję takiego artykułu dla 30latki :)
Jest szansa na taki wpis? :)

Odpowiedz

Michał Szafrański Grudzień 22, 2014 o 10:51

Hej Martyna,

Już sobie wpisałem na listę „to do” taki podcast, ale nie wiem jeszcze czy i kiedy go nagram.

Pozdrawiam

Odpowiedz

Ania Grudzień 23, 2014 o 11:55

Michał, w stu procentach się z Tobą zgadzam. Ja w wieku 24 lat również poszłam pod prąd, wzięłam ślub i rok później urodziła nam się córka. Bałam się jak to będzie, czy finansowo damy sobie radę, ale daliśmy, bo trzeba było wziąć się w garść, planować i kontrolować wydatki. Teraz po tych 4 latach mogę z uśmiechem czytać Twoje teksty, bo podświadomie się do nich stosowałam:)

Odpowiedz

Agnieszka Styczeń 4, 2015 o 17:11

Witaj Michał,
Dziękuję za wartościowy materiał.
Pozdrawiam :)
Agnieszka

Odpowiedz

Malina Styczeń 16, 2015 o 14:19

Michał, ja powiem tak: każdy, niezależnie od wieku, powinien wysłuchać ten odcinek podcastu. Mało tego: znam wiele osób znacznie powyżej 20-stki, a nawet 30-stki, które powinny go wysłuchać. Jak moje dzieci podrosną – też im dam go do posłuchania. Mistrzostwo świata. Z przyjemnością mi się Ciebie słucha. Przyznam, że najbardziej lubię słuchać tych odcinków podcastu, które dotyczą właśnie rozwoju osobistego. Cieszę się, że o tym mówisz, gdyż warto o tym mówić, a Ty masz bagaż cennych przemyśleń i jeszcze cenniejszych doświadczeń. Super, że się tym dzielisz! Bardzo Ci za to dziękuję.

Pozdrawiam,
Malina

Odpowiedz

R. Styczeń 31, 2015 o 09:20

W niedługim czasie planuje pójść do pracy. Szkoła niedawno skończona i pora rozejrzeć się za pracą na pełny etat. Przyjmując, że osoba z moimi kwalifikacjami zarabia na początek pomiędzy 2000-2500 miesięcznie, zastanawiam się jaką kwotę, jako młody człowiek byłabym w stanie zaoszczędzić. Mieszkam z rodzicami i nie dokładam się do żadnych opłat. Przy czym mam świadomość, że jak znajdę pracę dalej nie muszę się do niczego dokładać.
Wiem, że zgodnie z Pańskimi zaleceniami, warto abym wyprowadziła się z domu. Jednak jestem świadoma tego, że koszt wynajmu mieszkania to kwota ok 1200 zł. Żywność ok 400 zł, bilet miesięczny 150 itp, i oczywiście wydatki typu odzież, chemia, lekarz. Mieszkając całkiem sama nie byłabym w stanie praktycznie nic zaoszczędzić (zakładając wariant, że będę zarabiać 2000 zł). Czy zatem nie jest rozsądniej dalej mieszkać z rodzicami i przykładowo odkładać sobie ok 1500 zł miesięcznie? Moje miesięczne wydatki nie są wygórowane i potrafię dosyć mocno zaciskać pasa jeżeli chodzi o moje osobiste wydatki (wiadomo mając jednocześnie wsparcie rodziców). Czy nie lepsze jest stworzenie takiej poduszki finansowej a dopiero potem myślenie o wyprowadzce, gdy moje zarobki będą na odpowiednim poziomie (ok. 3000 zł).?

Pozdrawiam,

Odpowiedz

Bartosz Luty 3, 2015 o 10:56

Zupełnym przypadkiem trafiłem na ten blog, latałem po nagłówkach podcastów w poszukiwaniu tematu nad którym warto byłoby się zatrzymać. Odnoszę wrażenie że zastosowałem się do większości Twoich porad jeszcze zanim na dobre mi ich udzieliłeś.
Aktualnie mam 24 lata, od 5 lat pracuje zacząłem już w wakacje zaraz po liceum oczywiście po znajomości bo moim zdaniem to nic złego. Po półtora roku musiałem odejść z firmy bo zmienili się ludzie ciągnący za lejce i mieli swoich do zatrudnienia. Wtedy myślałem że to tragedia, ale z perspektywy czasu po przeskoczeniu kilku pracodawców uważam, że to pozytywnie na mnie wpłynęło bo tak lubiłem swoją pierwszą pracę i ludzi w zespole że nigdy bym z niej nie zrezygnował. W tej chwili pracuje w sumie dla 4 podmiotów. Mam etat w branży zarządzania nieruchomościami, pracuje w zespole ds. przeciwdziałania uzależnieniom i przemocy w rodzinie, w weekendy wykonuje instalacje elektryczne, a wieczorami pomiary elektryczne w biurowcach. W wolnej chwili wypełniam jeszcze tabelki dla znajomego, a gdy jeden z klientów chce pojechać na wakacje zostawia mi swój sklep pod opieką, a ja prowadzę jego działalność jak własną. Żeby nie było że się lenie to udzielam się politycznie nawet kandydowałem w ostatnich wyborach samorządowych i poważnie myślę o nadchodzących wyborach parlamentarnych ponieważ okres kampanii wyborczej był jak do tej pory najcudowniejszym momentem mojego życia. Chociaż znajomi mówią, że jestem jak Chandler z friendsów bo nikt do końca nie wie czym się zajmuje to uważam, że to wspaniały pomysł zdobywać doświadczenie w tak wielu dziedzinach.
Jeżeli chodzi o Długi to jestem jednym z nielicznych w moim otoczeniu, który nigdy nie wziął kredytu na nic, poza abonamentem na telefon który ma w pewnym sensie charakter produktu kredytowego 😉 Mój portfel nigdy nie widział żadnych kart kredytowych, bo wychodzę z założenia że jeżeli nie mam na coś pieniędzy to mnie na to zwyczajnie nie stać. Dodatkowo od 4 lat oszczędzam regularnie na poliso-lokatach na które wszyscy się skarżą, a ja jestem szczęśliwy bo czuje na sobie odpowiedzialność za terminowe dokonywanie płatności w wysokości niekiedy 40 % wynagrodzenia, bo z racji różnych prac dorywczych bywa ono nieregularne.
Żyje sam, wynajmuje pokój w Warszawie utrzymuje się bez trudu i zawsze mam na koncie co najmniej tyle by zaspokoić swoje potrzeby na 9 miesięcy, by dzięki temu czuje wewnętrzny spokój i siłę by podejmować ryzyko bo wiem, że co by się nie działo będę miał czas by sobie z tym finansowo poradzić.
Ostatnio wyeliminowałem ze swojego otoczenia osoby, które w mojej ocenie ciągnęły mnie w dół, bo nie otrzymywałem od nich ani krytyki swoich działań, ani podziwu dla postaw, a jedynie wątpliwości. Szkoda mi było czasu.
Chociaż często podejmuje decyzje pod wpływem impulsu to zazwyczaj tego nie żałuje nawet jeżeli nie są one korzystne to mam okazje się o tym przekonać i to jest wartość, której nie może kupić nikt za żadne pieniądze, bo nie widziałem tego na sklepowej półce.
Jedyne do czego się nie stosuje to aktualnie brak rodziny i naturalny w związku z tym brak dzieci, ale z pewnością nie stoję w wąskim przesmyku nie dopuszczając do siebie takiej możliwości.
Jestem przekonany, że jeszcze kiedyś tutaj zajrzę.
Serdecznie Pozdrawiam.
A Paniom, które uważają że macierzyństwo wiąże się z przerwą w pracy chciałbym powiedzieć, że moja wspaniała koleżanka przepracowała ciąże i wróciła do pracy na dwa tygodnie po porodzie. W sumie nie było jej w pracy niecały jeden miesiąc. Także może po prostu przestańcie sobie robić wymówki, albo skończcie nazywać się ludźmi sukcesu, bo wszystko jest kwestią dobrej organizacji.

Odpowiedz

Taktak Luty 3, 2015 o 11:31

Bardzo dobry artykuł! Sam nieświadomie wcieliłem w życie te rady. Obecnie mam 23 lata, nie mieszkam z rodzicami, z góry odkładam pieniądze z pensji (jako, że nie zarabiam najgorzej to jest to ponad 50% moich zarobków netto). W tej chwili myślę jeszcze o dodatkowym dochodzie i działalności na próbę w inkubatorach.

Jedyne co to spieszę się z mieszkaniem. w przyszłym roku chciałbym już mieszkać na swoim w Wawie. Może się uda. Dużo pieniędzy przeznaczam na naukę, inwestuję w siebie. Po studiach chcę mieć w kieszeni certyfikaty i kursy za dzieści tysięcy.

Niestety swojej wybranki nie mogę namówić na rodzinę 2+1. Jest młodsza ode mnie i ma 21. Staram się przekonać, że lepiej na studiach wychować dziecko do wieku przedszkolnego, a potem zająć się karierą, niż przerwać karierę.

Co robią moi rówieśnicy? Większość żyje zabawą i jakoś to będzie. Część przeznacza swoje pensje na kredyty konsumenckie w celu zakupu playstation/komputera/telewizora, zmieniać telefony co pół roku, brać wysokie abonamenty itp. To nie dla mnie, cieszę się, że podejmuje inne decyzje. Mam małe marzenie dotyczące motoryzacji poza własnym M i rodziną, mam nadzieję że inwestując z głową (a ten blog mi pomaga mi się mobilizować) za 10 lat w garażu stanie moje wymarzone autko, a do tego nie zostanie zakupione za całe oszczędności :)

Taki trochę sknera ze mnie :)

Odpowiedz

Karol NC Luty 3, 2015 o 12:16

Jak możesz zdradź co to za autko – coś sportowego czy bardziej rodzinnego? Ja jakieś 7 czy 8 lat temu miałem marzenia które nazywało się BMW M3 e46 i dążyłem żeby je kupić.. ale teraz kiedy mógłbym w zasadzie to marzenie spełnić to człowiek ma już inne priorytety i woli tą gotówkę inaczej zainwestować. Ale nie ukrywam że nadal mam chrapkę na ten samochód (teraz chyba bardziej na BMW 6 e63) a jeszcze bardziej Corvette C6 ale to już inna bajka cenowa…

Odpowiedz

Emilia Marzec 13, 2015 o 22:46

Zasmucił mnie ten podcast. Dwa miesiące temu skończyłam studia (Biotechnologia na Politechnice), mam już niemal 25 lat, a nic z tego o czym mówisz nie udało mi się osiągnąć. Chcę bardzo wyprowadzić się z domu, ale niestety bez pracy jest to niemożliwe. Myślenie o ślubie i zakładaniu rodziny to też temat tylko dla osób pracujących. A pracy w ogóle nie mogę znaleźć choć działam w tym kierunku od roku już niemal. O ile z faktem, że pracować w branży nie będę się już pogodziłam i zaczęłam szukać szerzej, o tyle kompletnie nie rozumiem w czym tkwi problem że nadal jej nie mam. Doszlifowałam CV pod względem technicznym, udzielałam się w organizacjach studenckich, które pomogły mi rozwinąć umiejętności w zakresie który mnie interesował (redaktorskie, organizacyjne, zarządzania projektem/ ludźmi, pracy w grupie i nawiązywania współprac), dorabiałam podczas studiów prowadzeniem warsztatów (więc prezentacja i wystąpienia publiczne to dla mnie nie problem) i mam w CV ciągłość (starałam się mieć zawsze drobne zajęcia dodatkowe czy to wolontariat, czy praktykę – nawet bezpłatną – czy właśnie działalność studencką). Wysyłam aplikacje i odpowiedź jest znikoma. A jak już jestem zapraszana na rozmowy to albo potem dowiaduję się znalazł się ktoś lepszy, albo w ogóle nie dostaję odpowiedzi. Na studiach nie żyłam zabawą, a mimo to na chwilę obecną mogę zapomnieć o samodzielności i dorosłości, gdyż jestem na utrzymaniu rodziny. Mam wrażenie że coś robię nie tak tylko nie wiem co. Co byś Michale poradził osobom które borykają się z takim problemem? Gdzieś po cichu zakładam, że nie jestem jedyna…

Odpowiedz

Mariusz Marzec 16, 2015 o 20:37

Emilio, jestem raptem 3 lata starszy od Ciebie i trochę wiem o czym piszesz. Też skończyłem studia na Politechnice i też miałem problem ze znalezieniem pracy. Trwało to prawie 10 miesięcy i było bardzo deprymujące. Mimo że po moim kierunku nie powinno być teoretycznie problemu z pracą. W międzyczasie zostałem skierowany na staż z urzędu pracy, co prawda zupełnie nie w moim kierunku, ale przyjąłem to żeby nie siedzieć w domu. Praca za 800 zł w pełnym wymiarze, nic przyjemnego. Jak wspomnę kolegom o tym to się trochę nabijają, takie życie. Po stażu udało się załapać na stanowisko po moim kierunku studiów, dlatego że kilka osób się akurat zwolniło i przyjęli te kilka nowych, bez doświadczenia. Trzeba mieć szczęście, nie zawsze jest tak że to my jesteśmy winni, raczej mało kiedy tak jest. Teraz po 3 latach sprawy się trochę pokomplikowały, zmieniono mi miejsce pracy i złożyłem wypowiedzenie. Także czeka mnie pierwsza zmiana pracy, jest to trochę stresujące, tym bardziej że nie mam jeszcze niczego załatwionego, chociaż już pewne rozmowy za mną.
Odnośnie ślubu, to mam dokładnie takie same zdanie jak Michał, i zawsze dziwi mnie to gdy ktoś z rówieśników mówi że jest czas, że trzeba się pobawić za młodu. Każdy jakoś mówi że potem to już tego nie będzie, jakby to miało zmienić życie na gorsze. Jestem zwolennikiem zakładania rodziny jak najszybciej, o ile oczywiście są ku temu możliwości finansowo-organizacyjne. Bo co może być lepszego niż kochająca rodzina i budowanie wspólnego szczęścia. Może za jakiś czas, bo niestety moje plany ostatnio wzięły w łeb i nie wyszło, takie życie…
Także życzę Ci cierpliwości i wiary że będzie lepiej.

Odpowiedz

Emilka Lipiec 16, 2015 o 09:07

Nie jesteś jedyna. Powiem szczerze, że na mnie też patrzą bykiem. Dziewczyna na politechnice? To szukałam męża. Na praktyce byłam pierwszą dziewczyną w historii działu i nie dali mi o tym zapomnieć. Chociaż po miesiącu stwierdzili, że wiem więcej niż wszyscy męscy praktykanci razem wzięci.
Najważniejsze to się nie poddawać. Nie myśl, że to coś z Tobą jest nie tak. Jak Cię wyrzucają drzwiami, to pchaj się oknem. Swoje CV też wypchałam kursami, szkoleniami, organizacjami i nadal jestem gorsza niż ludzie, którzy mają połowę z tego. Czekaj na firmę, która w Ciebie uwierzy. Nam, dziewczynom, jest jednak trudniej w technicznych zawodach. Ale za to jak już dostaniesz pracę, to będzie tylko łatwiej. Trzymam kciuki :) Najważniejsze to wierzyć, że się uda.

Odpowiedz

robert Marzec 22, 2015 o 01:52

Dziękuję Pani Michale za skrypt z podcastu! Szczególnie za kilka rad wyszczególnionych na końcu!

Odpowiedz

asia Kwiecień 13, 2015 o 21:10

Dziękuję. :-)

Odpowiedz

Beata Maj 4, 2015 o 20:37

Zgadzam się totalnie ze wszystkim. Szczególnie z Tym, że pracę powinno rozpocząć się jak najwcześniej i jak najwcześniej się wyprowadzić aby zobaczyć ile kosztuje życie. Niestety ja mając 25 (wyprowadziłam się mając 21) często nie mogę się porozumieć z moimi rówieśniczkami, ponieważ większość z nich mieszka jeszcze z rodzicami. Kiedy proponują mi wyjście na imprezę czy wyjazd na weekend, nie rozumieją, że nie mam na to w danym momencie pieniędzy lub po prostu nie chcę na to pieniędzy wydawać, bo oszczędzam na coś innego.

Odpowiedz

Scorup Maj 9, 2015 o 12:30

Gościu, jesteś przekozak.. Szacun !

Odpowiedz

Wiola Maj 10, 2015 o 00:09

Dzięki za podcast! Jako dwudziestolatka miałam sporo wątpliwości dotyczących spraw poruszonych w nagraniu, po przesłuchaniu wiele mi się rozjaśniło :).
Mogę dodać od siebie – zaczęłam pracować dorywczo kiedy skończyłam 16 lat i to była najlepsza lekcja życia :). Pracowałam (i pracuję) w różnych miejscach, poznaję dużo ludzi o przeróżnych charakterach i światopoglądach, co – moim zdaniem – uwrażliwiło mnie na potrzeby i problemy innych. Praca pomogła mi w zwalczeniu nieśmiałości, zbudowała moją pewność siebie. Dała również wiele radości przy wypłatach ;), pomogła w wyborze studiów i ścieżki kariery. Polecam wszystkim młodym zacząć pracować lub udzielać się na uczelni w ramach kół naukowych/przy organizacji imprez jak najwcześniej.

Odpowiedz

Inzynier za granica + praca w zawodzie Maj 10, 2015 o 00:59

No to teraz ja

Wiek: 31 lat, singiel. Obecnie zagranica.

Wyprowadzka od rodzicow w wieku 25 lat, pierwsza praca w Wawie za 2500 PLN netto. 3.5 roku wytrzymalem, ale od razu wiedzialem, ze chce uderzac za granice, bo kolejni potencjalni pracodawcy oferowali smieszne stawki – mnie inzynierowi.
Noi czekalem, czekalem, odrzucalem zaloty kobiet w Warszawie (jednoczesnie sie pytajac, czy ktoras pojechalaby za mna, gdybym dostal prace jako inzynier na tym „zlym” Zachodzie – oczywiscie zadna sie nie zgodzila :). Kobiety chorem twierdzily, ze wola byc na miejscu i pracowac za 1500 PLN netto :) ale byc ze swoimi psiapsioleczkami i rodzina.
W miedzyczasie i bez posrednikow zaaplikowalem na prace w UK i dzis zarabiam 18000 PLN netto / miesiecznie a za mieszkanie place w przeliczeniu 3500 PLN (To do tych co mowia, ze nie da sie znalezc dobrej pracy zagranica bedac jeszcze w PL i majac interview przez Skype – poczatkowe etapy).

Wiec to tyle o mnie. Jak bym zostal w Wawie i sie zwiazal z kims, to bylbym dalej sfrustowanym gosciem po 30stce robiacym w korpo za 500 Funciakow. Ewentualnie dostalbym 100 zl brutto podwyzki, to tak to wlasnie sie odbywa w Polsce :)

Oczywiscie tu gdzie jestem nie wyobrazam sobie zostac, bo czuje sie Polakiem i chce poznac Polke i naprawde w takim miescie, jak Wawa (nostalgia zostala) sa do tego najlepsze okazje :) Niestety ja nie chcialem dac zarobic bankom, wiec bede pozno zakladal przez to rodzine :( jesli kogokolwiek pozanm po 30stce… bo z tego co tu widze komentarze, to jak wroce zostane zaszufladkowany jako:
„pewnie cos z nim nie tak, skoro z nimim nie byl i jest juz +30”

A mnie chociaz zostanie satysfakcja, ze w 3-4 lata sie odkuje i zarobie na dac nad glowa.

Jeslibym mogl cofnac czas, to co bym zmienil to napewno na inzyniera przemyslowego bym nie poszedl (kierunek), bo Polska to montownia, tylko najpewniej do IT.

Odpowiedz

Maciej Czerwiec 11, 2015 o 15:53

Bardzo ciekawy podcast o mało nie skręciłem kostki podczas biegania tak się wsłuchałem.

Serdeczności
Maciek

Odpowiedz

Asia Lipiec 15, 2015 o 12:30

Jesteś świetnym coachem. Ten podcast pomimo tego, że miejscami smutny dla 42 letniej babki (choć mam cudowną rodzinę i świetną pracę) nie pozostawia nas bez nadziei.
Dziękuję ci za każdego posta.

Odpowiedz

Marysia Lipiec 27, 2015 o 12:27

Trochę załamujące słuchać tego jak się ma 40 lat… szkoda że tego nie wiedziałam, intuicyjnie jakoś rzeczywiście szukałam pracy wcześnie ale o budżetowaniu, oszczędzaniu, próbowaniu przeróżnych aktywności zawodowych nie miałam pojęcia!
Niekiedy nawet Rodzice są tu hamulcowym – moi się obrazili jak się wyprowadziłam w wieku 25 lat mając własną pracę! Zawsze powtarzali że najważniejsze znaleźć po prostu etat i trzymać się go!
Dlatego trzeba teraz sobie uświadomić że „dzieci” często lepiej znają aktualne uwarunkowania i to co im potrzeba – modlę się żebym umiała się nie wtrącać za bardzo przy moich małych dziewczynkach jak będą chciały wyfrunąć…
Jeszcze jedno bym dodała – brutalne: próbować poznać partnera również od strony finansowej – umiejętności zarządzania pieniędzmi i rzutkości w podejmowaniu różnych prac! I nie mówię że ma być to „bogaty mąż”, to nie ma nic do rzeczy.
Pozdrawiam 20 latków :)

Odpowiedz

Jerry Smith Październik 28, 2015 o 13:28

„Zmieniaj często pracę”. Fajna, dobra rada, wbrew pozorom.

Odpowiedz

Jędrzej Październik 28, 2015 o 16:50

Michale,

mam 18 lat i ten odcinek bardzo mi pomógł uporządkować sobie w głowie kwestie związane z finansami. Od niedawna zarabiam, mam własne zlecenia graficzne podobnie do Przemka jak również pracuję w firmie marketingowej, ale miałem problem z tym, jak właściwie lokować moje finanse.

Rozwiałeś moje wątpliwości. Dzięki! :)

Odpowiedz

Marcin Październik 28, 2015 o 19:43

Panie Michale, dziękuję za świetny podcast i kieruję do Pana pytanie. Mam prawie 25 lat, niewielkie oszczędności, ale niedługo zaczynam pierwszą poważną pracę. Zamierzam odkładać 10% na emeryturę, 10% na wydatki nieregularne (buty, ciuchy, podróże itp.), 10% na fundusz awaryjny (a po jego zbudowaniu na poduszkę finansową). Natomiast 10% mojej pensji chciałbym przeznaczyć na oszczędzanie długoterminowe. W przyszłości mógłbym te pieniądze wykorzystać na ślub lub wkład własny, ale obie te sprawy rozpatruję w horyzoncie min. 5 lat (kredyt na mieszkanie nawet w perspektywie 10 lat). Zastanawiam się czy rozsądnym krokiem będzie inwestowanie tych pieniędzy w fundusze inwestycyjne w sposób bezpieczny, tj. głównie obligacje, a akcje max. 30-40% portfela, czy też po prostu odkładanie ich na koncie oszczędnościowym.

Odpowiedz

Michał Szafrański Październik 28, 2015 o 22:49

Hej Marcin,

Dzięki za dobre pytanie. Proponuję od razu przejść na „Ty” – oczywiście, jeśli nie masz nic przeciwko. :-)

Zachęcam do przeczytania cyklu „Elementarz Inwestora” – tam obszernie poruszaliśmy ze Zbyszkiem z bloga App Funds te tematy – http://jakoszczedzacpieniadze.pl/elementarz-inwestora

W skrócie: wszystko zależy od Twojej gotowości do podjęcia ryzyka i umiejętności do zarabiania pieniędzy. Skład portfela, który podałeś jest dosyć bezpieczny w młodym wieku, przy czym zaznaczę, że mam nadzieję, że pisząc „obligacje” miałeś na myśli obligacje skarbu państwa a nie korporacyjne (dużo wyższe ryzyko). Mogą być jeszcze fundusze rynku pieniężnego. No i oczywiście nie zaszkodzi mieć sporej części po prostu na lokatach jeśli myślisz przede wszystkim o ochronie kapitału.

Ale dla jasności: to moja opinia i nie jestem absolutnie doradcą. Sam podejmujesz wszelkie decyzje.

Pozdrawiam

Odpowiedz

Miłoszz Październik 28, 2015 o 20:11

Czemu ja Cię „poznałem” tak późno?? O 7 lat za późno >.<, ale co nie co da się jeszcze nadrobić :)

Odpowiedz

Maciej Żółtowski Październik 30, 2015 o 09:53

Zacząłem to wszystko wdrażać jakieś 3 lata później, niż zamierzone powyżej 20 lat, ale przecież to nie lata się liczą :)
Z tego miejsca chyba muszę zaznaczyć jedną rzecz, o której Michał tutaj nie wspomniał (acz z większości Twoich tekstów wynika to jasno i przejrzyście, więc będzie to niejako powtórzenie…). Dołożyłbym to jako zasadę 12 z drugiej kategorii. Zasada jest bardzo prosta i kształtuje całe późniejsze życie każdego z nas, trzymam się jej i widzę, że przynosi zdecydowanie bardzo zadowalające efekty :
12. Przynajmniej 50% swoich oszczędności, a jeśli są one niewielkie, to nawet więcej, inwestuj w swój rozwój.
Niektórzy często się zastanawiają po co mi te certyfikaty, dyplomy etc. Ale jednocześnie ciągle słyszę „Stary, jak to się stało, że dostałeś fajną pracę, w zawodzie, dobrze Ci płacą i to jeszcze w czasie studiów?!”. Wspomnę tylko, że nie studiuję kierunków technicznych ani medycznych. Rynek w moim zawodzie jest trudny i przeludniony.
Stopa zwrotu (liczę od różnicy między moimi zarobkami a uśrednionymi zarobkami znajomych w podobnym wieku i z podobnym wykształceniem) jest bardzo, bardzo satysfakcjonująca :)
Rozwój, rozwój i jeszcze raz rozwój. Mając na koncie kilka czy kilkanaście tysięcy złotych jako, powiedzmy, 23 czy 24 latek możesz poczuć się jak KTOŚ, choć to dopiero początek. Ale jeśli powinie się noga, stracimy pracę, cokolwiek, i te pieniądze trzeba będzie wydać – jest klops. Mając pokaźny zasób wiedzy i umiejętności zawsze można sobie poradzić.
Oczywiście, to absolutnie nie znaczy, że jestem przeciwny oszczędzaniu, wręcz przeciwnie! Nadal, konsekwentnie, odkładam 20% wszystkich przychodów + nadwyżki, które zostają w budżecie rodzinnym na zakończenie cyklu rozliczeniowego. To bardziej kwestia rozdysponowania oszczędności (czyt. inwestycji) niż samego oszczędzania, którego jestem gorącym zwolennikiem.
Dzięki za całą naukę, Michał, jesteś bezcenny :)
Pozdrawiam,
Maciej Żółtowski

Odpowiedz

Marysia Październik 30, 2015 o 12:52

Dzięki za dodanie tego spostrzeżenia! utwierdza mnie w obranej ścieżce, a miałam wątpliwości, bo każdy grosz wydany na siebie przy posiadaniu dzieci wydaje mi się .. stratą pieniędzy! straszne. A przecież jak to mówi Michał „załóż maskę najpierw sobie” !

Odpowiedz

Maciej Żółtowski Październik 30, 2015 o 13:26

Też mam dzieci, nawet dwójkę, ale wychodzę z założenia, że robię to dla nich, bo wyższe zarobki w przyszłości odbiją się również na poziomie ich życia :) Pozdrawiam serdecznie!

Odpowiedz

Marysia Październik 30, 2015 o 13:53

właśnie właśnie, o tym mówię :) pozdrawiam!

Odpowiedz

Aleksandra Styczeń 11, 2016 o 10:38

Dzięki bardzo za ten post. Mam 23 lata, studiuję i pracuję, po studiach licencjackich kompletnie zmieniłam dziedzinę studiów na taką, z którą teraz czuję się o niebo lepiej. Zastanawiam się czy te rady z podcastu byłyby trochę inne, gdybyś formułował je dla kobiety..? 😉 Czy coś przychodzi Ci do głowy?

Odpowiedz

Klaudia Styczeń 12, 2016 o 12:07

Czy te rady dotycza rowniez osoby 24-letniej? Prace zawodowe zaczne tak naprawde, na serio w drugiej polowie tego roku. Co oznacza stwierdzenie ,,rob duzo I zdobywaj doswiadczenia”? Chodzi o prace zawodowa, dzialalnosc spoleczna, czy moze o rozwijanie wielu pasji? Dlaczego nie czekac dlugo z zalozeniem rodziny? Jaki to ma zwiazek z finansami? Moim zdaniem wazniejsze jest znalezienie odpowiedniej osoby, ktora bedzie z nami kompatybilna na wielu plaszczyznach rowniez tej dotyczacej podejscia do finansow.

Odpowiedz

Magda Styczeń 12, 2016 o 16:47

Hej Michał,

przede wszystkim chciałam Ci pogratulować świetnego podcastu:) Od jakiegoś już czasu czytam artykuły i słucham nagrań i muszę powiedzieć, że znalazłam wiele ciekawych rad:) Szczególnie to nagranie mnie zainteresowało. Obecnie niedawno skończyłam 23lata i prawdę mówiąc jesteś pierwszą osobą, która potwierdziła moje i mojego męża ( tak, mam męża od ponad roku już:)) rozumowanie). Najpierw wszyscy mówili mężowi: nie wyprowadzaj się z domu, nie dasz rady studiować informatyki i pracować! Da się? Da się! Potem wszyscy mówili, że zaręczyny w wieku 20 lat to głupota. Da się? Da się! Potem, że nie uzbieramy na ślub, studiując dziennie i pracując:) Oczywiście się dało. A ostatnio wszyscy mi radzili,żebym zrobiła studia magisterskie, mimo, że ja widziałam, że teraz mam jedyną i niepowtarzalną szansę, ponieważ rynek lokalny potrzebuje specjalistów takich jak ja:) Nie posłuchaliśmy „fałszywych doradców” i znalazłam stabilną i świetnie płatną pracę w 2 tygodnie:) Tak, więc szczególnie popieram radę żeby żyć własnym życiem i jak najszybciej wchodzić w dorosłość:) Pozdrawiam wszystkich 20-latków!

Odpowiedz

Kasia Styczeń 22, 2016 o 12:04

Hej Michał, trafne podpowiedzi, wiele podobnych podjęłam jako 20-latka. Dziś w wieku 26 lat, dodałabym jeszcze 3.
-Zdobądź doświadczenie za granicą.
Jest wiele możliwości czy to praktyki, staże, wolontariat, czy też gap year. Ja oprócz wyjazdów do UK do pracy zarobkowej, miałam szansę odbyć staż w Szwajcari w jednej z globalnych korporacji – nie tylko było to tylko świetne doświadczenie zawodowe też personalne. Inna kultura, inne warunki życia i ludzie spotkani na drodze pokazały mi inne perspektywy i wpłynęły na to co robię dziś.
-Nie śpiesz się ze studiami.
Ja na studia poszłam tuż po maturze i skończyłam studia licencjackie (w miedzy czasie działałam w jednej z organizacji studenckich i tam przez praktykę nauczyłam się więcej niż przez 3 lata studio, ale to już inna bajka) i kolejnym krokiem, który wielu uważa za tzw. must to magisterka. Ja też tak zrobiłam, ale po 3 miesiącach zrezygnowałam – chciałam zweryfikować swój pomysł, chciałam zdobyć więcej doświadczenia a przede wszystkim studiować i poszerzać wiedzę a nie studiować tylko dla dyplomu. I tak po 4 latach wróciłam na studia, już nie w Polsce a w UK i na inny kierunek – studiuję bardziej świadomie, wykorzystuje doświadczenie zdobyte w praktyce w czasie zajęć i zaliczeń i poszerzam wiedzę.
-Wybieraj ludzi, którymi się otaczasz. Często to Ci którzy są dokoła nas wpływają na nasze wybory. Idziemy ścieżkami, którymi inni idą bądź brakuje nam osób które pomogły by nam zobaczyć inne możliwości i zrozumieć z czym to się je. Ktoś kiedyś powiedział człowiek jest średnią 5 osób, z którymi spędza najwięcej czasu u mnie składa się to na szukanie pomysłów, na działanie i niepoddawanie się i moi przyjaciele jak i najbliżsi mi w tym pomagają. Nie negują pomysłów a wspierają w realizacji, i tego życzę każdemu 20-latkowi i pozostałym!

Odpowiedz

Anna Luty 18, 2016 o 17:36

Super podcast! Mądry facet jesteś i fajnie sie Ciebie słucha.

Odpowiedz

Ewa Marzec 21, 2016 o 00:01

Przeczytałam spisaną treść podcastu i mnóstwo komentarzy, zwłaszcza kobiet… Problem przerwy w pracy także mnie dotyczy… Czytam i czytam, ale myślę że nie ma na to recepty. Trafiłam wspaniale, można rzec, bo po rocznym urlopie macierzyńskim – oczywiste było dla mnie, że go biorę, bez dwóch zdań – pracodawca pozwolił mi na telepracę – płacąc dalej normalną pensję (wynoszącą niestety najniższą krajową, ponieważ pracuję w organizacji bazującej na funduszach europejskich, a trwa jeszcze okres przejściowy). Pracuję 1 dzień w tygodniu w Biurze (30 km od domu), poza tym w tygodniu wykonuję telepracę – zazwyczaj 5-8 godzin. Mamy marzec, córka ma 1,5 roku. Umowa się kończy z dniem 30 marca, a ja jakoś nie wyobrażam sobie oddać teraz córeczki do złobka. Myślę że przerwa w karierze u kobiety to także coś absolutnie wyjątkowego i niepodlegającego dyskusji – będzie taka, jak moja kierowniczka, która prawie urodziła w pracy i po 3 m-cach wrociła do pracy, choć zadań miala mało i także mogła wykonywać tele (chyba chciała odpocząć… dziecko zostawiła niepracującej babci i cyk, do pracy piętro wyżej – bo mieszka w tym samym budynku co biuro:)) a będą takie jak ja, która od 2, 5 roku niemal jest w domu (większa część ciązy – problemy zdrowotne, 1 rok macierzyńskiego, pół roku telepracy – czyli 1 dzień pracy w tygodniu i 6 w domu, bo pracuję „tele” nocami) i dalej chciałabym być w domu, bo żłobek.. sama nazwa nie zachęca… to moje dziecko, teraz są jego najlepsze lata, teraz mówi „mama-mami-mi!” teraz uczy się nowych słów, teraz buduje sięnasza więź i teraz mam ją zostawić i wziąc się za porządną pracę – dojazd 100 km , ponad 8 godz pracy, 3 godz w drodze = 11 godzin poza domem dla ok 2,5 – 3,5tys na rękę? MOŻNA być kobietą sukcesu, oddając dziecko pod opieke babci (ja nie mam) lub instytucji państwowej / prywatnej, ale dzieci tez są ważne, to jak je wychowamy, kim będą, itd. itd…

Odpowiedz

Joanna Marzec 30, 2016 o 20:38

Dziękuję Ci, Michale za bardzo trafiony artykuł, bo mimo że jestem wierną czytelniczką, to wiele mi uświadomił.

Kobietom też bardzo dziękuję za komentarze, zwłaszcza te dotyczące dzieci.

Mam 23 lata, półroczne małżeństwo z równolatkiem. Studiowałam dziennie inżynierskie 3,5 roku, potem poszłam na mgr, ale po roku przerwałam, żeby zdobyć doświadczenie (zmarnowałam ten rok, ale miałam ciężkie przejścia i musiałam się przywrócić do pionu i zacząć robić to na co mam ochotę). Teraz idę na 3-mies staż (w zawodzie!), niestety bezpłatny. Firma 300os. a mnie nie miało być w budżecie, tak mi tłumaczą. Takie czasy.

Teraz najcięższe czasy przed nami, bo mąż po studiach mgr dziennych (w lipcu) chce zakładać startup a wiadomo, że sukces nie przyjdzie od razu. Z kolei ja nie mam gwarancji zatrudnienia po stażu, więc będę szukać czegokolwiek żebyśmy nie wylądowali na ulicy. Na szczęście możemy mieszkać po kosztach u starszej cioci.

A tu jeszcze chcielibyśmy mieć dzieci… Nikt nie mówił że będzie łatwo, ale kurczę wszystkich rozumów nie pojadłam i może Michale coś doradzisz, albo ktoś z Czytelników. Z góry dzięki za każdy feedback.

P.S. Finanse- wesele było po kosztach (6 tys całość!), a z prezentów i pracy dorywczej mamy 27 tys odłożone na oszczędnościowym (mały % ale przynajmniej nie na koncie). Aktualnie mamy tylko stypendium męża – 1200.

Odpowiedz

Dodaj nowy komentarz

{ 2 trackbacks }

Poprzedni wpis:

Następny wpis: