Informacje o nowych artykułach i sposobach oszczędzania pieniędzy prosto na Twój e-mail

    

Jestem maratończykiem! Dziękuję za Wasze wsparcie!

przez Michał Szafrański dodano 30 września 2012 · 22 komentarzy

Logo Zostań Bohaterem Narodowego

4 godziny, 23 minuty i 13 sekund – tyle czasu zabrało mi dzisiaj przebiegnięcie 34 Maratonu Warszawskiego – czyli 42 kilometrów i 195 metrów. Jestem przeszczęśliwy, zmęczony i bardzo wdzięczny Wam wszystkim oraz tym, którzy osobiście dopingowali mnie dzisiaj na trasie. Wbiegnięcie na Stadion Narodowy pełen ludzi = absolutnie bezcenne.

Zakończyłem bieg i rozpłakałem się jak dziecko – ze szczęścia, z bólu, z wdzięczności Opatrzności i z radości, że w ciągu 4-ech lat od jazdy na wózku, byłem w końcu w stanie spełnić swoje marzenie :-)

Chcę też dzisiaj pogratulować wszystkim moim kolegom, którzy biegli w tegorocznym maratonie:

  • Darkowi, który przybiegł na 8-ym (!!!) miejscu z czasem 2:29:20 – jesteś absolutnym mistrzem!
  • Pawłowi, który przybiegł z czasem 3:51:59
  • Rafałowi, który przybiegł prawie równo ze mną (ale przede mną) z czasem 4:23:03 – z Rafałem chodziłem do jednej klasy do liceum i spotkaliśmy się przypadkiem w tym roku podczas treningu w Lesie Kabackim :)
  • Krzysztofowi, który przybiegł w czasie 4:34:31 i poprawił swój dotychczasowy wynik

To będzie najkrótszy wpis na moim blogu :-) Do usłyszenia wkrótce. A w międzyczasie załączam dla Was całą trasę maratonu ściągniętą z mojego GPS-a (dla zainteresowanych jest to zegarek z pulsometrem Garmin Forerunner 405). Planuję napisać dla Was podsumowanie moich kilkuletnich zmagań z maratonem i własną psychiką – ale to zdecydowanie nie dziś :) Mam nadzieję, że ta historia będzie dla Was inspirująca.

Jeszcze raz Wam dziękuję! Wiem, że mi kibicowaliście.

A jeśli jeszcze nie czytałeś o moim bieganiu i „sekretnej” technice poprawiania sobie samopoczucia, to koniecznie przeczytaj artykuł „Inwestycja w siebie, czyli jak poprawić sobie humor:)

Trasa Maratonu Warszawskiego 2012 z GPS

"Finansowy ninja" - podręcznik finansów osobistych

Finansowy ninjaMożna już zamawiać moją książkę "Finansowy ninja". To ponad 540 stron praktycznej wiedzy o oszczędzaniu, zarabianiu, optymalizacji podatkowej, negocjowaniu i inwestowaniu, które pomogą Ci zostać prawdziwym finansowym ninja i osiągnąć bezpieczeństwo finansowe.

Przewodnik po finansach osobistych, który każdy powinien przeczytać jeszcze w szkole.

PRZEJDŹ NA STRONĘ KSIĄŻKI →

Podobał Ci się ten artykuł?

Jeśli tak, to zarejestruj się aby otrzymywać powiadomienia o nowych artykułach o oszczędzaniu pieniędzy. Nie ujawnię nikomu Twojego adresu!



{ 20 komentarzy… przeczytaj komentarze albo dodaj nowy komentarz }

Michał B. Wrzesień 30, 2012 o 20:38

Gratulacje !!! Zmotywowałeś mnie po raz kolejny :). Do 35 Maratonu Warszawskiego zostało 364 dni … .

Odpowiedz

Michał Szafrański Wrzesień 30, 2012 o 21:38

Michał,

Jeszcze raz wielkie dzięki, że byliście dzisiaj na mecie. Nie musisz czekać do Maratonu Warszawskiego :) Jest parę imprez po drodze. Sensownie wygląda też Łódź Maraton 13 kwietnia 2013 roku, Cracovia Maraton 28 kwietnia 2013 oraz Maraton Metropolii (Toruń/Bydgoszcz) 19 maja 2013 r. :-)

Trenuj i ruszamy (sam nie wierzę w to co piszę – nogi mocno bolą).

Odpowiedz

Krzysiek z Riska Wrzesień 30, 2012 o 21:25

Gratuluje Michał!

Odpowiedz

Michał Szafrański Wrzesień 30, 2012 o 21:44

Wielkie dzięki!

Odpowiedz

jacekplacek Październik 1, 2012 o 08:25

Wielki szacunek z mojej strony i wielkie gratulacje!!! Sam trochę biegam więc domyślam się jak można być szczęśliwym na mecie, a zarazem obolałym. Ja w swoim zeszycie z rekordami mam na razie półmaraton… ale może kiedyś będzie maraton.
Pozdrawiam i czekam na kolejne wpisy z niecierpliwością.

Odpowiedz

Michał Szafrański Październik 1, 2012 o 11:04

Jacekplacek,

Dziękuję i gratuluję Ci półmaratonu :-) Też niemały wysiłek :)

Odpowiedz

BogusiaM Październik 1, 2012 o 09:06

Wow:) gratuluję – ja o maratonie póki co mogę pomarzyć 😛 A fakt iż jeździłeś na wózku w przeszłości działa jeszcze bardziej motywująco!

Ze mną i tak jest lepiej niż dwa lata temu, gdy z powrotem zaczęłam regularnie biegać. Na spokojnie i bez zadyszki biegnę 6km:) a co najważniejsze sprawia mi to ogromną radość

Odpowiedz

Michał Szafrański Październik 1, 2012 o 11:08

Hej BogusiaM,

Dziękuję Ci bardzo. 6 km bez zadyszki, to już bardzo dobrze :) Najważniejsze żeby się ruszać i czerpać z tego radość. Trzymam kciuki za Twoje bieganie :)

Odpowiedz

Anna Październik 1, 2012 o 09:10

Gratulacje i z mojej strony. Zawsze podziwiam ludzi, którzy startują w tego typu imprezach. Jak przyjedziesz na krakowski maraton w kwietniu to potrzymam kciuki na trasie :-) Mąż biega w maratonach specjalnych (na przykład http://www.snowdoniamarathon.co.uk/Event-Information.asp). Mnie lekarz zabronił tego typu wyczynów, więc wyżywam się na basenie :-) Ale myślę, że wszystko sprowadza się do tego, że każdy powinien się ruszać, pokonywać bariery własnej fizyczności, zmieniać siebie i ulepszać, a przez to uczynić ten świat trochę lepszym.

Jeszcze raz brawo Michał :-)

Odpowiedz

Michał Szafrański Październik 1, 2012 o 11:13

Hej Anno,

Ja gratuluję dokonań Twojemu Mężowi. Dla mnie maraton po równym terenie był wystarczająco wyczerpujący, a co tu dopiero mówić o bieganiu maratonu po górach… Co do Krakowa – zobaczymy na ile zmotywuję się do treningów w zimie. Wiosenne maratony są fajne dla tych osób, które potrafią przygotowywać się w okresie zimowym. U mnie jest z tym różnie 😉

Potwierdzam, że w całym tym ekstremalnym bieganiu (a za takie na razie uważam zwykłe maratony), chodzi o to by zmierzyć się z sobą samym, z własnymi słabościami, fobiami, by przesuwać własne granice, by uczyć się rozmawiać ze sobą. Maraton jest zwieńczeniem długich przygotowań. Kropką nad „i”, której postawienie kosztuje dużo wysiłku i silnej woli. No żesz strasznie się cieszę i bardzo dziękuję za gratulacje :)

Odpowiedz

Grzegorz Październik 1, 2012 o 10:10

Gratulacje. Też tam byłem i ukończyłem. Radość niesamowita
Pozdrawiam

Odpowiedz

Michał Szafrański Październik 1, 2012 o 11:13

Hej Grzegorz,

Dziękuję i również Ci gratuluję! Pierwszy raz biegłeś?

Odpowiedz

Romek P. Październik 1, 2012 o 19:57

Wielkie wielkie gratulacje. W moim przekonaniu dokonanie niesamowicie trudne.
Duży ukłon.

Odpowiedz

Michał Szafrański Październik 1, 2012 o 20:01

Hej Romku,

Witam Cię na blogu i bardzo dziękuję :)

Odpowiedz

my-name Październik 18, 2012 o 20:16

Kiedyś na programie stacji tv typu Discovery był program o maratonie i biegaczach: jak trenują, strategia samego biegu i co po nim. Zainteresowało mnie to ze maratończycy są przez dwa miesiące podatni na choroby, mają obniżoną sprawność, kręgosłup ubity o ponad 2 cm. Jak to wygląda u Ciebie?
Mam Znajomą (wielkość liter celowa z wiadomych powodów :-) ) której nie wiadomo skąd nagle zachciało się biegania i nawet w ciągu roku wzięła udział w kilku zawodach. Martwi mnie Jej zdrowie. Ma nadwagę więc stawy obciąża bardziej niż człowiek o normalnej wadze a Jej Mama (ok. 5 lat starsza od Ciebie) mimo całego życia spędzonego bez pracy fizycznej (model typu mąż pracuje a żona zajmuje się domem) ma osteoporozę. Pytanie brzmi czy bieganie nie zaszkodzi w dłuższej perspektywie.

Odpowiedz

Michał Szafrański Październik 18, 2012 o 20:27

Po pierwsze, to do lekarza ortopedy na konsultację bym Panią wysłał. Ja nie lekarz i przez Internet pacjentom nie doradzam :) Moge mówić tylko za siebie: u mnie każdy bieg poprzedza solidna rozgrzewka (około 20-minutowa). Po każdym biegu jest też schłodzenie i rozciąganie (też uczciwe). Już same te rozgrzewki i rozciągania dają mi więcej niż cokolwiek innego. Jeśli bym nie biegał, to bym ich nie robił. Nie wiem co gorsze (bo pracę mam bardzo siedzącą).

Wiem też, że gdy nie biegam, od razu czuję się gorzej. Inna przemiana materii, inna jakość wypoczynku.

Nie zauważyłem u siebie objawów większej podatności na choroby w wyniku treningu. Może to dotyczy tych osób, które się przetrenowują. Ja staram się tego nie robić. Realizuję konsekwentnie dosyć wyważony program treningowy. Zaryzykowałbym nawet stwierdzenie, że mój organizm w takim reżimie treningowym jest mniej podatny na choroby (albo inaczej: bardziej aktywny w ich zwalczaniu). Ja mam wrażenie, że biegając w różnych warunkach się hartuję.

Co do obniżonej sprawności – też nie zauważam. Pauzowałem po maratonie z treningami i energia mnie po prostu rozsadza. Ciało, po tygodniowym wypoczynku, domaga się aktywności :)

Odpowiedz

Karol Październik 29, 2012 o 14:06

Witaj Michale!
to mój pierwszy komentarz na Twoim blogu. Super go prowadzisz, wielkie gratulacje, przeczytałem wszystkie wpisy do tego włącznie (na razie:-)), może rzecywiście niektóre są trochę za długie, ale wolę długie z wartościowymi informacjami, niż krótkie z niczym istotnym :-). oczywiście ideałem byłoby wartościowe i niezbyt długie, ale ważne, że się dąży do ideału :-)
Może nie uwierzysz, ale głownym powodem do zostania na Twoim błogu po pierwszym wejściu był nie tekst, fomat grafika, tematyka ale… zdjęcie z maratonu, na którym był napis dziękuję Ci, Boże!. Oniemiałem, jest taki Gość w Warszawie piszacy o oszczędzaniu, który nie wstydzi się Boga i swojej wiary. Wieeelki szacunek! :-) No ale dzisiaj wchodze przeczytać ten artykuł i nie widzę już tego zdjęcia oraz komentarzy nawiązujących do niego. Czy wcześniej miałem złudzenie? Czy miałeś jakieś nieprzyjemności w związku z tym? Te zdjęcie naprawdę było dla mnie w pewien sposób ważne… I jestem pewien, że nie tylko dla mnie. a jeśli znajdzie się parę „oszołomów” dla których to przeszkadza, tozawsze można im powiedzieć, że powinni to tolerować, skoro tak wszedzię mówią o „tolerancji” 😉
Pozdrawiam! :-)

Odpowiedz

Michał Szafrański Październik 29, 2012 o 19:33

Hej Karol,

Witam Cię na blogu, dziękuję za tak pozytywny komentarz i słowa uznania :)

Co do zdjęcia – nic się nie zmieniło! Ono nadal jest w tym artykule, do którego zostało dołączone, czyli podsumowaniu miesiąca września: http://jakoszczedzacpieniadze.pl/raport-michala-wrzesien-2012-szkola-maraton

Ani myślę cenzurować sam siebie :) Nie obawiaj się – zdjęcie nie zniknie :)

Pozdrawiam serdecznie!

Odpowiedz

Karol Październik 29, 2012 o 21:24

Jejku, rzeczywiście, to przecierz ten artykuł czytałem… Przepraszam za zamieszanie…
Pozdrawiam:-)
PS: Cieszę się, że gramy w tej samej drużynie! :-)

Odpowiedz

Paulina Styczeń 13, 2016 o 11:32

Dziękuję za Twój wysiłek w edukację finansową.
Blog jest bardzo ciekawy i muszę sobie dawkować, żeby przyswoić jak najwięcej. Mam nieregularne przychody i wiele wskazówek tutaj już wykorzystałam.

Pozdrawiam!

Odpowiedz

Dodaj nowy komentarz

{ 2 trackbacks }

Poprzedni wpis:

Następny wpis: