Informacje o nowych artykułach i sposobach oszczędzania pieniędzy prosto na Twój e-mail

    

WNOP 118: Napisałem nową książkę! Posłuchaj o czym jest „Zaufanie, czyli waluta przyszłości”

przez Michał Szafrański dodano 20 marca 2018 · 112 komentarzy

Play

Zaufanie czyli waluta przyszłości

„Poczujesz się jak haker włamujący się do głowy Michała Szafrańskiego” – powiedział Marek Jankowski z MWF po lekturze mojej nowej książki. To prawda.

Tej książki miało nie być. Jako osoba zajmująca się edukacją z zakresu finansów osobistych, rozpisałem sobie kilka tematów kolejnych publikacji, ale nie było wśród nich autobiograficznego case study mojej działalności biznesowej. Pierwsza iskra takiego pomysłu pojawiała się, gdy polska wydawczyni „Will It Fly” Pata Flynna zaprosiła mnie do napisania przedmowy do jego książki. Wymyśliłem, że napiszę krótkie case study jak podpowiedzi Pata zastosowałem w praktyce do zwiększania zasięgu mojego bloga.

Szybko jednak okazało się, że ciekawych podpowiedzi, wskazówek, spostrzeżeń i wartościowych doświadczeń z budowy „Jak oszczędzać pieniądze” mam znacznie więcej niż na kilkadziesiąt stron. W efekcie powstało kompendium, które podsumowuje równe pięć lat prowadzenia mojej własnej, blogowej firmy, która w całości oparta jest na zaufaniu – najpierw Gabi i moim we mnie samego, następnie moim do Was i w efekcie Waszym do mnie, co przekłada się na świetne wyniki mojej działalności.

Dzisiaj po raz pierwszy opowiadam o czym i dla kogo dokładnie jest moja nowa książka „Zaufanie, czyli waluta przyszłości. Moja droga od zera do 7 milionów z bloga”. Jej premiera – już w maju – tuż przed Targami Książki w Warszawie.

Ujawniam także, ile czasu ją pisałem i dlaczego powstawała w całkowitej tajemnicy. Zachęcam do wysłuchania. 🙂

Zaufanie, czyli waluta przyszłości – podcast w formie audio i wideo

Możesz posłuchać podcastu, przeczytać transkrypt na końcu wpisu lub posłuchać zapis na YouTube.

Oglądając wideo zasubskrybuj proszę kanał na YouTube oraz kliknij symbol dzwoneczka. Dzięki temu będziesz otrzymasz powiadomienie, gdy opublikuję nowy film.

Transkrypt, czyli podcast do czytania

Transkrypt podcastu dostępny jest w dwóch formatach: PDF do pobrania i wersja tekstowa do czytania na blogu (po rozwinięciu).

Kliknij tutaj, aby pobrać spisaną treść podcastu (PDF).

W tym odcinku usłyszysz:

  • O czym jest książka, którą właśnie skończyłem pisać?
  • Dlaczego będę miał szansę napisać polską przedmowę do książki Pata Flynna?
  • Jak powstał pomysł na napisanie nowej książki?
  • O czym będzie moja nowa książka?
  • Ile czasu miałem na napisanie nowej książki?
  • Jaki będzie pełny tytuł książki?
  • Kto najbardziej zyska na przeczytaniu mojej nowej książki?
  • W jaki sposób wydam tę książkę?
  • Czy będzie przedsprzedaż?
  • Kiedy będzie premiera?
  • Co o mojej nowej książce myślą po jej lekturze Michał Śliwiński, Bartek Popiel i Marek Jankowski?

Kliknij prawym przyciskiem, aby ściągnąć podcast jako plik MP3.

Strony, osoby i tematy wymienione w podcast’cie:

Pytanie lub komentarz? Zostaw mi wiadomość!

Masz pytanie? Możesz skorzystać z tego linku i nagrać dla mnie wiadomość głosową z wykorzystaniem mikrofonu Twojego komputera. Pamiętaj, że jedna wiadomość może mieć maksymalnie 90 sekund (ale możesz ich nagrać kilka) 🙂

Jeśli nagrywając pytanie przedstawisz się i podasz adres swojego bloga (lub strony WWW), to zlinkuję do niego tak jak uczyniłem w poprzednich odcinkach podcastu. To może pomóc w promocji Twojego bloga, więc tym bardziej zachęcam do zadawania pytań głosowo.

Będę Ci również wdzięczny za każdy komentarz. Napisz proszę, czy podobał Ci się ten odcinek podcastu. Chętnie z Wami podyskutuję i odpowiem na ewentualne dodatkowe pytania.

Skąd pobrać podcast

Podcast dostępny jest dla Was w wielu miejscach:

A jeśli podoba Ci się podcast, to będę Ci bardzo wdzięczny, jeśli poświęcisz minutkę i zostawisz swoją ocenę oraz krótką recenzję w iTunes. Wasze głosy powodują, że mój podcast trafia do rankingów iTunes. Dzięki temu łatwiej jest do niego dotrzeć tym osobom, które jeszcze nigdy go nie słyszały. A na tym bardzo mi zależy 🙂

Oceń podcast “Więcej niż oszczędzanie pieniędzy” <–

Jeszcze raz bardzo Ci dziękuję za Twoje wsparcie i życzę Ci świetnego dnia! 🙂

"Finansowy ninja" - podręcznik finansów osobistych

Finansowy ninjaMożna już zamawiać moją książkę "Finansowy ninja". To ponad 540 stron praktycznej wiedzy o oszczędzaniu, zarabianiu, optymalizacji podatkowej, negocjowaniu i inwestowaniu, które pomogą Ci zostać prawdziwym finansowym ninja i osiągnąć bezpieczeństwo finansowe.

Przewodnik po finansach osobistych, który każdy powinien przeczytać jeszcze w szkole.

PRZEJDŹ NA STRONĘ KSIĄŻKI →

Podobał Ci się ten artykuł?

Jeśli tak, to zarejestruj się aby otrzymywać powiadomienia o nowych artykułach o oszczędzaniu pieniędzy. Nie ujawnię nikomu Twojego adresu!



{ 112 komentarzy… przeczytaj komentarze albo dodaj nowy komentarz }

Sławek Marzec 20, 2018 o 09:53

Witam,

Ja jestem po prawie dwóch latach prowadzenia własnej DG i bardzo chętnie przeczytam taką książkę. Mam nadzieję, że będzie przedsprzedaż i jakieś rabaty 😉 Gratulacje i powodzenia!

Odpowiedz

Michał Szafrański Marzec 21, 2018 o 08:31

Hej Sławek,

Tak – planuję przedsprzedaż. Dopiero będę całościowo to planował. Przez ostatnie tygodnie nie miałem luksusu myślenia o niczym innym niż pisanie, więc w zasadzie można powiedzieć, że jestem mocno w niedoczasie z pomysłami związanymi ze sprzedażą i promocją książki.

Pozdrawiam

Odpowiedz

Szyciownik Marzec 22, 2018 o 16:36

Cześć,
Tutaj na pewno możesz liczyć na swoich czytelników. Poczta pantoflowa jest najlepsza metodą reklamą 🙂
Z resztą znając Twoja kreatywność, to reklama będzie jak ta lala 🙂
Gratuluję kolejne książki!
Kasia

Odpowiedz

Sławek Marzec 26, 2018 o 10:42

Hej Michał,

Dziękuję za odpowiedź. Czekam niecierpliwie 🙂

Pozdrawiam

Odpowiedz

Karol Pasierb Marzec 20, 2018 o 10:03

Ja pier…! Zajebiście! 🙂 Niesamowicie się cieszę. To wspaniale, ze na powrót odzyskałeś chęci do pracy i to w takim stopniu. Dodatkowo wielu z nas pewnie podejrzewało, że niezbyt szybko opublikujesz coś nowego, a tu taka wspaniała niespodzianka. 🙂
Jestem pewien, że będzie to równie spektakularny sukces, co wszelkie Twoje inicjatywy.
Powodzenia

Odpowiedz

Finedu Marzec 20, 2018 o 10:12

Tempo pisania godne pozazdroszczenia. Książka w nieco ponad miesiąc- szacun. No i oczywiście inwestycja w walutę ‚zaufania’ daje super stopę zwrotu. Niby każdy to czuje intuicyjnie, ale niewielu udało się to zmonetyzowac w takim stopniu. Super. Gratulacje.

Odpowiedz

Michał Szafrański Marzec 21, 2018 o 08:32

Hej Finedu,

Miesiąc pisania, to naprawdę dużo czasu, jeśli skupia się tylko na tym (wszystko inne czeka) + dodatkowo pracuje się na dobrym, wcześniej opracowanym konspekcie.

Pozdrawiam

Odpowiedz

Krzysztof Marzec 23, 2018 o 20:21

Ee tam, Dostojewski tez napisal Gracza w 30 dni:))

Odpowiedz

Izabela Kwiecień 3, 2018 o 11:05

A Tolkien podobno pisał w przerwach pomiędzy zajęciami na uczelni.

Odpowiedz

Patrycja Marzec 20, 2018 o 11:00

He he 🙂 Niesamowite, że informacja o nowej książce może ekscytować – a tak właśnie jest! Naprawdę udało Ci się zdobyć zaufanie swoich czytelników i ja po prostu spodziewam się, że znowu dostanę coś świetnej jakości. Jednocześnie jaka presja! 🙂 Już gratuluję, już się cieszę i już się nie mogę doczekać!

Odpowiedz

Michał Szafrański Marzec 21, 2018 o 08:32

Dziękuję. 🙂

Odpowiedz

Monika Marzec 20, 2018 o 11:05

Gratuluję:)
I nieustająco zapraszam na spotkanie z Czytelnikami MBP w Katowicach:)
Pozdrawiam czekając na transkrypcję;)

Odpowiedz

Michał Szafrański Marzec 21, 2018 o 08:33

Hej Monika,

Już jest transkrypt. O zaproszeniu pamiętam i jest zanotowane na liście. 🙂

Pozdrawiam!

Odpowiedz

ANNA Marzec 21, 2018 o 20:05

Jestem za spotkaniem w MBP Katowice, jakiś czas temu było spotkanie z Panią Anią Mularczyk Meyer w Katowicach Kostuchna i uważam, że to był bardzo db pomysł 🙂

Zapraszamy!

Ania

Odpowiedz

Wojtek Marzec 20, 2018 o 11:07

Michał, strasznie się cieszę!

Mam „Finansowego Ninję” i jest super, ale ta nowa książka będzie dużo bardziej dla mnie, bo biorę się właśnie za ambitny rozwój bloga. Nie mogę się doczekać!

Chyba nie muszę nawet życzyć powodzenia przy wypuszczaniu na rynek 😉

Pozdrawiam,
Wojtek

Odpowiedz

Michał Szafrański Marzec 21, 2018 o 08:33

Hej Wojtek,

Myślę, że życzenia powodzenia zawsze się przydadzą. 😉 Dzięki!

Pozdrawiam

Odpowiedz

Michał Marzec 20, 2018 o 11:08

Hej, Michała jaka będzie cena książki ?

Odpowiedz

Michał Szafrański Marzec 21, 2018 o 08:35

Hej Michał,

Szczegóły za jakiś czas. Ale powiem Ci, że swoim kolejnym komentarzem to się nie popisałeś. Szkoda.

Pozdrawiam

Odpowiedz

Wojciech Marzec 20, 2018 o 11:20

Michał gratuluję nowej książki.
Czy planujesz wydać także audiobooka? – Nie ukrywam, że taka forma jest dla mnie łatwiejsza do przyswojenia w samochodzie.

Odpowiedz

Michał Szafrański Marzec 21, 2018 o 08:35

Hej Wojciech,

Ta książka – w odróżnieniu od „Finansowego ninja” – dobrze nadaje się na audiobooka. Jest taki plan, ale szczegółów jeszcze brak.

Pozdrawiam!

Odpowiedz

ula mamonik.pl Marzec 20, 2018 o 11:25

Z niecierpliwością czekam na transkrypt. I książkę oczywiście 🙂 Masz dużą wiedzę – i chętnie dowiem się jak to co widzimy – wyglądało od kuchni 🙂

Odpowiedz

Marta Marzec 20, 2018 o 11:34

Zapowiada się niezmiernie ciekawie! Już zacieram ręce! 🙂

Odpowiedz

Marta Marzec 20, 2018 o 11:58

Jeszcze nie odsłuchałam, a już jestem zachwycona! Uwielbiam takie niespodzianki!

Odpowiedz

Ewelina Marzec 20, 2018 o 12:01

Super! Mam nadzieję, że będzie możliwość kupienia samego ebooka. 🙂 Pozdrawiam!

Odpowiedz

Natalia Kwiecień 13, 2018 o 19:44

O dokładnie! Michał, planujesz też samego e-booka? Jestem za granicą, a jako wierna czytelniczka od lat traktuję tę nową książkę jako pozycję obowiązkową! 🙂

Odpowiedz

Tomek Marzec 20, 2018 o 12:20

Super niespodzianka 🙂
Akurat wczoraj trafiłem na Twoją prezentację z Konferencji Infoshare 2015, gdzie miałeś prezentację na temat zaufania jako waluty przyszłości i pomyślałem sobie, że warto było rozwinąć ten temat, bo jest bardzo ciekawy i ponadczasowy, a tutaj od razu odpowiedź 😉
Michał chyba czyta w myślach 🙂 i do tego błyskawicznie działa 🙂

Odpowiedz

Michał Szafrański Marzec 21, 2018 o 08:37

Hej Tomek,

Dziękuję za ciepłe słowa. Nawiązanie do tematu prezentacji na infoShare jest nieprzypadkowe. Generalnie cała historia układa się w jedną, fajną całość, a przy tym wiem, że mogą z niej wynikać fajne wnioski i nauka.

Pozdrawiam

Odpowiedz

Michał Marzec 20, 2018 o 12:21

Cześć Michał, temat intrygujący i nie mogę się doczekać momentu, gdy książka będzie dostępna. Jestem baaaaardzo zachęcony, by ją przeczytać. Pozdrawiam!

Odpowiedz

Paweł Marzec 20, 2018 o 12:29

Cześć Michał!

Bardzo się cieszę, że wydajesz kolejną książkę 🙂 I to na jakże potrzebny i wartościowy temat! Zaufanie. Ponoć jako Polacy jesteśmy „w ogonie” krajów europejskich w kategorii zaufania społecznego, zatem zaufania w ogóle. Mam nadzieję, że wiele osób sięgnie po tą książkę. Pozdrawiam Cię serdecznie. P.

Odpowiedz

Ewelina Ciesielska Marzec 20, 2018 o 13:00

Wow! Gratuluję! Ty to masz zasób energii 🙂 Świetny wynik. Czekam z niecierpliwością na książkę!

Odpowiedz

Ola Budzyńska Marzec 20, 2018 o 13:30

Straszliwie się cieszę i nie mogę się doczekać, kiedy kupię tę książkę.
Od 4 lat na nią czekam!!! 🙂

Odpowiedz

ula mamonik.pl Marzec 20, 2018 o 13:58

Ja tez 🙂 A po przeczytaniu podcastu – już nie mogę się doczekać kolejnego miesiąca

Odpowiedz

Rafał Marzec 20, 2018 o 13:34

W końcu się doczekałem 🙂 Czekam aż będzie w mojej księgarni.

Odpowiedz

Michał Szafrański Marzec 21, 2018 o 08:38

Hej Rafał,

Dziękuję i potwierdzam – tym razem będzie w księgarniach. 🙂

Pozdrawiam

Odpowiedz

Położna Kasia Marzec 20, 2018 o 13:50

Michał, Cudowna wiadomość!
Czekam już z niecierpliwością na nową książkę 🙂

Odpowiedz

Michał Szafrański Marzec 21, 2018 o 08:39

Hej Kasiu,

Jestem przekonany, że Tobie bardzo się spodoba. 🙂

Pozdrawiam

Odpowiedz

Anna Marzec 20, 2018 o 14:45

Ja tylko napiszę, że kupię z przjemnością i ciekawością 🙂

Odpowiedz

Michał Szafrański Marzec 21, 2018 o 08:39

Dziękuję za zaufanie. 🙂

Odpowiedz

Blake Marzec 20, 2018 o 16:33

No i super!!!! Bardzo mi się podoba pomysł z nową książką. Czekam cierpliwie 🙂 pozdr

Odpowiedz

Marcin Marzec 20, 2018 o 17:28

Mam bardzo mieszane uczucia.

Mam wrażenie, że ten Szafrański z bloga jak oszczędzać pieniądze skończył się w momencie premiery finansowanego ninja. Po tym jakość materiałów diametralnie się zmieniła. Zamiast praktycznych life hacków było ciągle wałkowanie finansowego ninja i otoczki wokół niego. Nawet temat bitcoina potraktowałeś tak, że głównym gwoździem był finansowany ninja. Jak teraz kolejne 2 lata będzie męczenie nowej książki myślę, że zrezygnuję z tego bloga.

Gwoździem był Twój dzisiejszy podcast. Tak jak obawiałem się kolejnego wałkowania nowej książki tak już zacząłeś ją sprzedawać. Najpierw przedstawiłeś swoich doradców biznesowych jako równych jak nie lepszych od Ciebie a potem oni zachwalali Twoją książkę w celu jej sprzedaży. Poczułem się nie jak czytelnik tylko jak punkt na wykresie sprzedaży.

Obawiam się, że jak finansowy ninja był dla każdego i każdy mógł przenieść coś do swojej rzeczywistości tak z nowej książki nie zrobisz miliona nowych ludzi sukcesu. To jest tylko skok na kasę.

Mam nadzięję że jak napiszesz już tą swoją biografie i po 2 latach wałkowania skończy się temat, wrócisz do fajnych merytorycznych wpisów.

Odpowiedz

david Marzec 20, 2018 o 17:54

A myślałem, że tylko ja mam takie odczucia. Otwierasz lodówkę, a tam finansowy ninja. Wchodzisz na bloga, a tam oprócz finansowego ninja są takie „świetne” i przydatne dla każdego (ironia) artykuły o tym jak napisać książkę, jak prowadzić bloga, jak robić piwo, siła dobrego słowa. Widać, że albo Michał się wypalił i nie ma pomysłu na to co robił, albo skok na kasę przesłonił oczy i trzeba wszędzie i wszystkim wciskać książki. Smutne, bo od tego bloga zaczynałem pracę nad rozpoczęciem oszczędzania 🙁

Odpowiedz

Maaarta Marzec 20, 2018 o 21:30

Twoje dlugie wypociny moge podsumowac tym, ze przykro jest od ilosci frustracji w tobie i apodyktycznosci. Jestes typem osobowosci dyktatora chociaz pewnie nieuswiadomionym:
„Masz pisac to co mnie interesuje, wtedy kiedy mnie interesuje, tak czesto jak mnie interesuje. Masz nie reklamowac ksiazki bo Ja juz widzialem reklame, ja ci zabraniam tyle o nie mowic. Ja rozkazuje nie pisac o nowej bo (uwaga to straszne i druzgoczace) bo ja zrezygnuje z subskrypcji (Michal czujesz te straszna grozbe i tragedie hahahah?)
Ja ja ja mniemnie mnie

Odpowiedz

Maarta Marzec 20, 2018 o 21:32

a propos wypowiedzi Marcina, ktory sie bulwersuje ze ktos wykonal katorznicza prace nad ksiazka a potem chce na niej zarobic (oburzajace doprawdy marcinie_ to Michal nie zwracaj uwagi na takie jednostki.
chyba oczywiste, ze piszesz o tym co lubisz, na czym sie znasz.

Odpowiedz

Michał Szafrański Marzec 21, 2018 o 08:49

Hej Marcin,

No cóż – masz prawo do swojej opinii. Uważam jednak, że jest coś niesamowicie niewdzięcznego w powiedzeniu komukolwiek, że się skończył.

Marcin – powodzenia. Ja tu naprawdę nikogo na siłę nie trzymam. Doskonale rozumiem, że mogłeś przestać uważać blog za wartościowy dla siebie.

Błędnie odczytujesz moje intencje do napisania tej książki więc może po prostu nie próbuj tego robić. Dla jasności: absolutnie nie mam ambicji „zrobienia miliona nowych ludzi sukcesu”. Wprost piszę w książce, że błędem jest postrzeganie moich sukcesów jako coś wprost powtarzalnego – nie mam takiego patentu.

Zresztą to nie ja kogokolwiek „robię”. Ludzie sami podejmują decyzje, sami działają i wybierają swoją drogę, np. o czytają bloga, którego nie potrzebują i mają dużą potrzebę powiedzenia autorowi, że się skończył. 😉

Pozdrawiam

Odpowiedz

Alicja I Oszczędnicka Marzec 20, 2018 o 17:30

Ale informacja-petarda!!! 🙂

SUPER! Nie mogę się doczekać 🙂

Odpowiedz

Jan Paweł Marzec 20, 2018 o 17:44

Michał,

Pamiętam, gdy stawiałem pierwsze biegowe kroki w przygotowaniach do II w życiu maratonu. Tym razem na ziemi Mazowieckiej.

Z wielką radością zamieniłem Twoje podkasty, a była to numeracja jakoś w okolicach 30/35, na wiadomości z zza oceanu.

Twoja szczerość już wtedy mnie dotknęła mnie w niespotykanym wcześniej wymiarze.

Pamiętam podcast, gdzie przepraszała, że książka bedzie miała obsuwę…

Dziś jesteś na przededniu wydania drugiej…
Dziękuję Ci za Twoją „ludzką” twarz, działająca w zgodzie z sumieniem i wartościami.
Dziekuje, że mimo czasów blichtru Ty płyniesz swoją łodzią z solidnym masztem.

Pamiętam, że jako jeden z nielicznych odpowiedziałeś na zaproszenie do kina 😉
a po premierze wreczyłeś mi przepiękny egzemplarz FN opatrzony personalizowaną dedykacją.

Taki drobiazg, ale właśnie wtedy pokazałeś mi, że dbasz o finanse, nawet w drobnych kwestiach.

Dziękuję, że nie kliknąłeś USUŃ w profilu admin bloga i robisz to co robisz.

Wybierasz na przód, kreujesz, nie kreując.
Teraz jesteś na przededniu wydania drugiej książki.

Szacun, mały Wielki człowieku, o Wielkim sercu i tytanicznych wartościach.

Pozdrowienia

Odpowiedz

Michał Szafrański Marzec 21, 2018 o 08:50

Dzięki wielkie JPT. 🙂

Odpowiedz

Daro Marzec 20, 2018 o 18:08

Gratulacje. Chętnie sprawdzę, bo pewnie będzie łatwiejsza w czytaniu, bardziej osobista 🙂

Odpowiedz

Michał Szafrański Marzec 21, 2018 o 08:51

Hej Daro,

No jest dużo bardziej osobista i dużo bardziej subiektywna.

Pozdrawiam

Odpowiedz

Janek Marzec 20, 2018 o 18:18

Gratulacje! Przesłuchałem podcastu 2 razy z tym samym zaciekawieniem. Wierzę, że nowa książka będzie sukcesem. Poruszasz ciekawy i modny wątek, więc dużo osób po nią sięgnie chociażby z tego powodu.

Odpowiedz

Roman Marzec 20, 2018 o 19:13

Czy tylko mnie wie wydaje że te wszystkie pozytywnie zachwycające się komentarze napisała jedna osoba i to za pieniądze? Komentarze też trzeba umieć napisać kiepski to interes.

Odpowiedz

Michał Szafrański Marzec 21, 2018 o 08:53

Hej Roman,

Jedna sugestia z dobrego serca – nie obstawiaj w lotto i nie rób żadnych zakładów, bo tylko pieniądze stracisz przez takie „typowanie wyników”. Hahaha… 😀

Pozdrawiam

Odpowiedz

Askadasuna Marzec 20, 2018 o 19:15

Gratuluję! 😀 mam nadzieję, że to będzie kolejny sukces ;))

Odpowiedz

Mariusz Marzec 20, 2018 o 19:36

Osobiście nie wierze w aż takie wielkie „zaufanie”, jak dla mnie po prostu ludzie widza ile masz pieniędzy i to jak wszystko masz poukładane w życiu. Więc naturalną koleją rzeczy jest że ludzie także chcą być na twoim miejscu i uczą się poprzez bloga. I piszę to naprawdę całkiem szczerze bo bez czegoś, czego nie mógłbyś komuś coś dać raczej nikt by tutaj nie zaglądał wyłącznie od tak.
Gratulację następnego Poradnika, oby tak dalej. Fajnie wiedzieć że Polacy się rozwijają i Pozdrawiam ciepło.

Odpowiedz

Michał Szafrański Marzec 21, 2018 o 09:06

Hej Mariusz,

Myślę, że trafiłeś w sedno ze sformułowaniem „nie wierzę w aż tak wielkie zaufanie”. Dla moich rezultatów kluczowe było właśnie to, że uwierzyłem – zanim te rezultaty były. Dlatego właśnie taki a nie inny tytuł książki.

Najpierw uwierzyłem w siebie, moja Żona uwierzyła we mnie i to że nas nie pogrążę fanaberią rzucenia etatu, uwierzyłem, że warto tworzyć wartościowe treści i że jakoś w końcu wykombinuję, jak na tym zarabiać. Zamiast iść w prosty model matematyczny, który próbują forsować portale („zamknijmy treści za paywall-em i część ludzi nam zapłaci za odblokowanie dostępu do artykułu”) zaryzykowałem i wszystkie treści udostępniałem za darmo – bez zastanawiania się czy oddaję wiedzę za darmo czy nie. Wierzyłem, że jakoś znajdę model zarabiania.

Fajnie się dzisiaj pisze z perspektywy „ludzie widzą ile masz pieniędzy i to jak wszystko masz poukładane w życiu”, ale to jest spojrzenie wycinkowe. Prawda jest taka, że tu nie było ludzi. Był czas, że blog miał 0 czytelników, był czas, że zarabiał 0 zł. Był też taki czas kiedy moje życie i psychika były rozsypane (m.in. po wypadku). I to właśnie w takich czasach i w wyniku takich a nie innych zdarzeń powstał ten blog. O tym właśnie jest ta książka – o pewnych aktach wiary, które trzeba wykonać w swoim życiu, po to by móc dojść do takich efektów jakie mam.

Dlatego właśnie cofam się w czasie żeby pokazać te praprzyczyny i składowe czegoś, co można byłoby określić moją drogą do osobistego sukcesu. Robię to właśnie po to, aby pokazać, że takie oczywiste stwierdzenia typu „bo ty jesteś Michał Szafrański i tobie wszystko się udaje” są po prostu nieprawdziwe, fałszywe, spłycające, mylące i kierowanie się takim „obserwacjami” prowadzi po prostu na manowce. Więc opisałem jak to wszystko wyglądało…

Tyle tytułem rozwinięcia. A poza tym wielkie dzięki za kibicowanie!

Pozdrawiam

Odpowiedz

dawid Marzec 20, 2018 o 19:41

Siemanko,

Michał uruchamiaj przedsprzedaż. Biorę w ciemno, mam nadzieję że zmówię Twoją książkę w zestawie z Pata.

Od dawna nie cieszyłem się jak dziecko, a ta wiadomość wywołała we mnie dziecięcą radość 😛

PS. Twoja cisza na blogu została Ci wybaczona …. haahhhaaah 🙂

Odpowiedz

Alicja Marzec 20, 2018 o 20:09

WoW, Michał , wspaniała wiadomość! Już nie mogę się doczekać tej książki. Tytuł książki mówi o zaufaniu jako budowaniu swojej własnej marki osobistej…jestem ciekawa jak rozbiłeś to na czynniki pierwsze ?…bo mając na uwadze termin „zaufanie” od razu przychodzą mi na myśl jego elementy składowe, jak chociażby autentyczność, ustalenie i podążanie za swoimi wartościami, transparentność, merytoryczność…..Mimo, że dopiero zaczynam w blogowaniu podzielam w pełni takie podejście…między innymi dlatego jestem Twoją czytelniczką ! Pozdrawiam i oczywiście gratuluję !

Odpowiedz

funboy Marzec 20, 2018 o 21:58

Michal,
jestem Twoim fanem od dawna. Uwazam, ze ksiazka FinNinja powinna byc lektura obowiazkowa w szkole sredniej. Czekam z niecierpliwoscia na te nowa i tak naprawde mam tylko jedno pytanie: „bedziesz na targach ksiazki podpisywal swoje nowe dzielo?” 🙂

Sukcesu Ci zyczyc nie musze gdyz na pewno masz to juz zaplanowane 🙂
Trzymam kciuki za kolejne projekty (zwlaszcza ten dotyczacy edukacji finansowej). Gdybys szukal wspolpracownikow w tym temacie to ja sie zglaszam 🙂

pozdrawiam
funboy

Odpowiedz

Michał Szafrański Marzec 20, 2018 o 22:01

Hej Funboy,

Dzięki wielkie. Kopę lat. Taki jest plan – będę podpisywał na Targach Książki. Szczegóły za jakiś czas – wszystko dopiero teraz zaczyna się konkretyzować i muszę zgrać masę elementów.

Pozdrawiam ciepło!

Odpowiedz

Grzegorz Marzec 20, 2018 o 22:00

Przeczytam z ciekawością.
Wydawca to Altenberg?

Miłego wieczoru 🙂

Odpowiedz

Michał Szafrański Marzec 21, 2018 o 09:07

Hej Grzegorz,

Nie. 😀 Wydawcą jest gość kolejnego odcinka podcastu – Ania Zdrojewska-Żywiecka z Grupy Wydawniczej Relacja.

Pozdrawiam

Odpowiedz

Kilka Krótkich Słów Marzec 20, 2018 o 23:11

Wielkie gratulacje! Pierwszą książkę mam i jest świetna. Mam nadzieję, że druga też taka będzie. Pozdrawiam!

Odpowiedz

Bosz Marzec 21, 2018 o 00:10

Sorry, ale nie kupuję tego. Znowu bicie piany, „Finansowy ninja”, selfpublishing i brak nowych wartościowych wpisów na blogu.

Odpowiedz

Maarta Marzec 21, 2018 o 00:39

Michal, niesamowicie mi zaimponowales tym, ze juz jst druga ksiazka. Pracujesz jak rakieta wystrzelona przez Muska. Szybko i spektakularnie

Odpowiedz

Szymon Marzec 21, 2018 o 05:27

Myślałem, że już spocząłeś na laurach. Ale to nie w Twoim stylu.

Odpowiedz

Michał Marzec 21, 2018 o 05:46

Mam Michał dla Ciebie kilka rad:
1. Reklamy książki powinno być więcej niż Finansowego Ninja. Myślę że codziennie powinniśmy dostawac maila z reklama nowej książki a nawę co godzinę.
2. Finansowy Ninja był zbyt tani. Ta ksiazka dobrze jakby kosztowała więcej to podkreśli jej wartość w końcu została napisana w dwadzieścia parę dni.
3. Ostatnie podcasty są świetne aby tak dalej mega przydatna wiedza jak zrobić piwo, jak wydać książkę….

Tak trzymaj. Powodzenia !

Odpowiedz

Michał Szafrański Marzec 21, 2018 o 07:55

Hej Michał,

Nie ma to jak prawdziwie cenne porady prosto z serca. Gratuluję podejścia! 😀 [cynizm]

Pozdrawiam

Odpowiedz

werserk Marzec 21, 2018 o 20:20

To jest ten drugi komentarz? Czytając ten wcześniejszy przyznam, że byłem nieco zdezorientowany…

Odpowiedz

Michał Szafrański Marzec 22, 2018 o 08:07

Tak – to ten. Ta sama osoba.

Odpowiedz

Rafałem Marzec 21, 2018 o 11:36

A ja jeszcze Finansowego nie przeczytałem. Czeka na półce i się kurzy 🙂 czas zabrać się do roboty!

Odpowiedz

Tymoteusz Z. Marzec 21, 2018 o 12:18

Fantastyczna wiadomość! Już nie mogę się doczekać, żeby mieć tę książkę w rękach! I takie tygodnie lubię – pełne pozytywnych informacji 🙂

Odpowiedz

Łukasz / Opiekun Finansów Marzec 21, 2018 o 16:54

Super! Świetna wiadomośś i gratulację.

Jako początkujący bloger i podcaster na pewno po nią sięgnę.

Jestem ciekaw jakie argumenty zadecydowały, żeby nie publikować samemu tylko z wydawnictwem…. Pewnie dowiemy się jak ujawnisz tą hybrydową umowę.

Chętnie kupił bym cały pakiet z Ninją i autografem dla zatwardziałych wielbicieli Planujesz coś takiego?

Odpowiedz

Robert Marzec 21, 2018 o 19:24

Napisanie i wydanie kolejnej książki – fajna rzecz, można pogratulować. Nie zważaj Michał na negatywne komentarze – nikt nie ma prawa Cię oceniać, jak się komuś nie podoba to niech sobie otworzy od nowa swojego bloga, w czym problem 😉 Ja na pewno książkę kupię tak jak poprzednią i sobie z przyjemnością poczytam. Jeżeli ktoś uważa że na Twoim blogu już nie ma ciekawych rzeczy, tylko agresywna sprzedaż książek – nie ma przymusu czytania 😉 Zawsze można poszukać milion innych stron.

Natomiast jednak troszeczkę rozśmieszył mnie email od Ciebie:

„Szykowałem małą niespodziankę na 5-lecie prowadzenia mojej blogowej firmy (założyłem ją w marcu 2013 r.). Miał to być mały, kilkudziesięciostronicowy ebook przedstawiający case study mojego bloga – etap po etapie. Gdy jednak usiadłem do rozpisania jego konspektu… to okazało się, że materiału mam na obszerną książkę.”

No jak na niespodziankę, to domyślałem się że dasz nam gratis właśnie e-book, jakieś opracowanie… Tymczasem jako „prezent” dla nas jest książka… do kupienia 😉 Prezent czy niespodzianka powinna być jednak prezentem a nie produktem do kupienia 😉 Ale nic to.

pozdro
Robert

Odpowiedz

Michał Szafrański Marzec 21, 2018 o 20:16

Hej Robert,

Dzięki. Ale wiesz, że idea była taka, że to miał być darmowy ebook? No ale się nie udało. 😉

Pozdrawiam

Odpowiedz

Agnieszka Skupieńska Marzec 23, 2018 o 07:56

Robert: Bo ja wiem… jak autor, którego lubisz, wydaje nową książkę, to jest niespodzianka, nawet jeśli będzie trzeba za tę niespodziankę zapłacić.
Ja tam się cieszę, już teraz wiem, że to będzie dobra rzecz i na pewno kupię 🙂

Odpowiedz

Marcin Marzec 21, 2018 o 19:30

Zastanawiałem się czy napisać komentarz bo raczej tego nie robię zbyt często, ale akurat w tym przypadku myślę, że uczciwość w stosunku do Michała i tego co robi przez tyle lat zobowiązuje.
Na bloga trafiłem jesienią 2012r., więc w początkowym okresie powstawania bloga. Pracowałem w dużym banku, od lat zajmowałem się analizą kredytową wniosków hipotecznych. Przeżyłem pierwszy boom na rynku mieszkaniowym, kryzys, późniejsze ponowne wzrosty. Obserwowałem z tej perspektywy ludzi biorących kredyty na swoje nieruchomości, ale też takich, którzy kupowali je z myślą o wynajmie. To co mnie często przerażało to krótkowzroczność podejmowanych decyzji i dobrowolne dążenie do dzisiejszej formy niewolnictwa, kiedy to ludzie żyją za pieniądze których nie mają. I pomimo że mnie to nie dotyczyło bo sam byłem w tym obszarze osobą ułożoną to chciałem o tym czytać by trochę bardziej to zrozumieć. W tamtym czasie Michała blog trafiał do mnie idealnie, byłem wręcz „apostołem”, który chłoną każdy wpis, szukał głębszego kontekstu i studiował komentarze i dyskusje (nigdy nie zapomnę dyskusji pod wpisem o zakupie mieszkania na Ursynowie). Tworzone wtedy wpisy były zawsze merytoryczne i nawiązywały do leitmotiv’u „jak oszczędzać pieniądze”, dodatkowo na każdym kroku czuć było pasję i zaangażowanie. Pierwszy „zgrzyt” pojawił się jeszcze przed Finansowym Ninją kiedy działalność Michała zaczeła coraz mniej przypominać to z czego był znany do tej pory a coraz bardziej dryfowała w kierunku tematyki lifestylowej. Zrzuciłem to na karb pisanej książki, wrzucenia trochę lżejszej tematyki i przygotowania czytelników na mocną merytoryczną publikację. Sama książka FinNinja, cóż, sam nie mogę zrozumieć jej fenomenu bo wg mnie nie jest odkrywcza i istotnie nie wykracza poza treści zgromadzone na blogu. Natomiast uważam, że bardzo dobrze, że odniosła sukces bo autor na to zasłużył, ale patrząc na bloga jako całokształt a nie na samą książkę.
Książka miała premierę w sierpniu 2016r., od tamtej pory trwa odcinanie kuponów. Michał ma do tego prawo, ma swój czas, pracował na to lata natomiast powiedzmy sobie jasno – dzisiejsze treści mają się już nijak do nazwy bloga.
Co będzie ze mną? Myślę, że tak jak w ostatnim czasie będę zaglądał od czasu do czasu na bloga natomiast bez większych oczekiwań, że tak jak kiedyś, pojawi się temat, który będę czytał/słuchał z wypiekami na policzkach.
Michał, absolutnie nie krytykuję tego co robisz, nie jest to też forma hejtu, nie jestem osobą zawistną, która mówi „o Szafrański znowu książkę wydaje, więc pewnie zarobi kolejne miliony” chciałem tylko, żebyś poznał moje zdanie

Marcin
kiedyś apostoł, później sympatyk, obecnie obserwator

Odpowiedz

Michał Szafrański Marzec 21, 2018 o 20:18

Hej Marcin,

Dziękuję za wyważony komentarz. Rozumiem. 🙂

Powiem tylko, że jak na odcinanie kuponów, to zdecydowanie za dużo pracuję. 😉

Pozdrawiam

Odpowiedz

Callipso Marzec 22, 2018 o 10:21

Mam podobne odczucia. Zdaje sobie jednak sprawę, że tak jak ja się zmieniłem przez te ostatnie lata tak zmieniło się postrzeganie Michała na to co robi. Tak jak kiedyś Michał zabiegał o czytelników tak dzisiaj zabiega o zasięg i taka jest kolej rzeczy gdy prowadzisz biznes. Tracisz ostrość widzenia z bliska a zyskujesz na postrzeganiu całości. Ci którzy są tutaj dłużej mają relacje : czytelnik – bloger i przez lata się to nie zmieniło. O ile w drugą stronę to działało przez jakiś czas, to rozwój wymagał od Michała zmianę relacji na bloger – wszyscy. Niestety to wymaga kompromisu i straty są nieuniknione. Michał w pełni je akceptuje bo tego wymaga rozwój, bo nie walczy już o czytelników a zasięg.

Czy mi się to podoba? – Zdecydowanie nie. Zastanawia mnie tylko czy Michał nie przegapi momentu kiedy zamieni skutek z przyczyną.

Zaczynał od zaufania – które zrobiło mu zasięg – który dał mu kasę.
Mam wrażenie, że dzisiaj idzie w kierunku: zasięg – daje zaufanie – daje kasę.

Dzisiaj dla mnie im większy masz zasięg tym tracisz na moim zaufaniu i mniej skłonny jestem uwierzyć, że twój produkt wart będzie ceny. Dla Michała to pewnie mniej ważne bo „statystycznie” i tak kupiłem 0.2 książki… 🙂

Może mam mylne wrażenie, że szukasz sposobu na zarabianie na blogu w większej skali i jeszcze go nie znalazłeś więc sobie testujesz. Mam też wrażenie, że gubisz coś po drodze i nie wiem czy będziesz wstanie to z powrotem odnaleźć albo czy w ogóle będziesz chciał. Dla mnie Blog to Ty a Ty to Blog i w mojej opinii nigdy się od tego nie uwolnisz.

Tak sobie myślę, że może jak byś miał biznes całkowicie niezależny od bloga to czy nie uwolniłbyś się z ram które wymusza na tobie biznes bloga.

Odpowiedz

Michał Szafrański Marzec 22, 2018 o 12:31

Hej Callipso,

Fajne rozważania – jak zwykle u Ciebie. Możemy sobie pospekulować i pewnie trwałoby to długo. Generalnie wiele pytań, które stawiasz, to są pytania otwarte, które i ja sobie zadaję.

Jest jeden aspekt, na który chcę zwrócić uwagę, a który pominąłeś w tych swoich rozważaniach – a to z kolei rzutuje na wnioski. Piszesz, że „szukam sposobu na zarabianie na blogu w większej skali”. Załóż inny scenariusz – że wcale tak nie jest (czytaj: zarobiłem tyle ile chciałem i nie muszę więcej) i zastanów się, jak to mogłoby rzutować na sposób mojego działania. Może po prostu jestem zmęczony? A może mi się nie chce nic robić i dlatego niewiele robię? A może uznałem, że wystarczająco długo zaniedbywałem inne obszary mojego życia, że najwyższy czas zmienić proporcje? Nie twierdzę, że tak jest – powiedzmy, że szukam innego rozkładu sił i energii i blog jest tylko jednym z elementów. 😉

Kolejna sprawa to taka, że patrzycie na efekty i oceniacie efekty, ale tak naprawdę nie macie szczegółowej wiedzy, co się dzieje „pod spodem”. Poniekąd to rozumiem, bo widać „tylko wpisy na blogu” i po tym oceniacie. U mnie jednak środek ciężkości już się przesunął. Sporo mówiłem w podcaście o planach, nad czym chciałbym pracować. Niektóre z tych projektów toczą się w tle i wiele o nich nie usłyszycie, dopóki nie będzie co pokazać (jest to zresztą zgodne z zapowiedziami). Podobnie było z nową książką. Niektórzy już spekulowali, że „Szafrański leń i się skończył” a jednak coś się tam sporego w tle działo.

Czy gubię coś po drodze? Na pewno! Każda decyzja w życiu jest swego rodzaju kompromisem. Coś za coś. Paradoksalnie – ja nie uważam, że coś istotnie zmieniłem w pryncypiach mojego działania. W pewnym momencie odpuściłem po prostu te obszary, w których nie byłbym w stanie zadowolić wszystkich bez względu na to, jak bardzo bym się starał.

Czy rosnący zasięg miał na to wpływ? Oczywiście. Z 10 maili w inboxie zrobiły się setki itd. To co kiedyś mogłem robić (np. odpisywać na każdy mail czy komentarz), teraz jest awykonalne w pojedynkę. Kiedyś pomagałem indywidualnie zadłużonym (kilkunastu osobom raptem) a potem w końcu – jak mnie przerosło zapotrzebowanie na taką indywidualną pomoc – zrobiłem kurs „Pokonaj swoje długi”. Minus – brak osobistego kontaktu. Plus – o wiele więcej osób (dziesiątki tysięcy) mają szansę skorzystać z tej mojej wiedzy, która jest powtarzalna i została ubrana w konkretny proces 5-tygodniowej pomocy. Ma to swoje plusy i minusy, ale faktem jest, że przeniosło skalę moich działań na nieosiągalny wcześniej poziom. I tego typu działania chcę robić. Na to idzie moja energia. To już nie tylko blog, ale także książki, kursy, daj Boże większy system edukacyjny.

A jednocześnie przy tym wszystkim nie poszedłem ścieżką „zatrudnię sobie pracowników i asystentkę, która będzie odpowiadać na maile i będziemy wszyscy udawali, że to takie prawie osobisty kontakt”. Czy to pomogłoby zasięgowi? Może tak a może nie.

Szczerze – kompletnie odpuściłem walczenie o zasięg bloga. Niech się dzieje to co się ma dziać. Robię swoje na tyle na ile potrafię w danej chwili. Być może za 5 lat dojdę do wniosku, że robiłem źle. Za kluczową uważam samą zmianę. Nie uleganie przekonaniu, że „te wpisy były dobre, popularne, pożądane i właśnie o tym powinienem pisać od końca życia”. Wybaczcie, ale to nie mój schemat działania.

Callipso – masz firmę. Czy nadal masz te same ceny co 5 lat temu, sam nadal wszystko robisz, czy może już się wylogowałeś z bieżącej obsługi i masz do wszystkiego ludzi? Jak dużo zaufania stracili do Ciebie Twoi klienci przez to, że to już nie Ty ich obsługujesz? Czy przez to, że Twoją pracę robią już inni, to nadal wierzą, że jest to produkt warty tej ceny, którą płacili Tobie? Pewnie komuś mogło się nie spodobać, to że już go nie obsługujesz osobiście. Bardzo się tym przejmowałeś, czy uznałeś „tak musi być” i poszedłeś dalej – drogą, którą sam uważałeś za ważną dla siebie?

Zmiana i już. Nie radykalna tylko stopniowa – w całkowicie naturalny sposób.

A i dodam jeszcze jedno: niektórym się wydaje, że ja mam wszystko zaplanowane i działam w jakiś wyrachowany sposób. Oczywiście tworzę plany. Uważam je za podstawę działania, ale życie pisze swoje scenariusze. To, że sobie powiem, że chcę coś zrobić, nie wystarcza do tego żeby tak się stało. Życie pisze swoje scenariusze. Żebyście Wy zobaczyli mój plan wpisów na luty/marzec/kwiecień… ileż tam było wartościowych rzeczy. I co z tego? Wpadłem na pomysł, że rozwinę prostego ebooka w pełną książkę i wszystko inne poszło w piach. Życie. Coś trzeba poświęcić żeby zrobić coś innego – a do tego jeszcze wziąć pod uwagę okresy niemocy twórczej.

Być może za pół roku będziecie rozkminiać „ale sobie Szafrański to wszystko wykombinował”, a prawda jest taka, że siedzę i redaguję właśnie książkę nie mając jeszcze pojęcia czy za miesiąc/dwa będę ją sprzedawał osobno, czy w pakietach, za ile, co będę o niej mówił itp. W życiu jest więcej spontaniczności i czynnika szczęścia niż się wydaje. Między innymi to próbuję „odczarować” w „Zaufanie, czyli waluta przyszłości”.

Callipso – dzięki za komentarz. Rozgadałem się chyba nie na temat. 😉 Sprowokowałeś. Fajnie podyskutować, ale zmykam do roboty, bo jak nie przygotuję tego co robię, to znowu będzie marudzenie, że „Szafrański się skończył i nic ciekawego do czytania nie ma”.

Kto wie? Może się skończył i zamknie bloga uznając, że lepiej uczyć dzieciaki w szkołach niż gadać do wszystko-wiedzących dorosłych mających teorie na każdy temat. 😉 Żartuję. 😀 Doceniam i z pewną fascynacją patrzę na to spekulowanie na mój temat. 🙂

Pozdro!

Odpowiedz

Callipso Marzec 22, 2018 o 14:07

O panie… faktycznie się rozpisałeś 🙂

Ja to wszytko rozumiem, przecież jesteś tylko człowiekiem. Twoim sukcesem i przekleństwem jest nierozerwalność Michała Szafrańskiego i JOP. Na dodatek jeszcze podsycasz i cementujesz ten związek nową książką. Nie da się już oddzielić oceny Ciebie od oceny bloga.

Słabszy wpis – słabszy Szafrański. Dobry wpis – dobry Szafrański. Blog miał 7 mln przychodu – Szafrański włożył do kieszeni 7 mln.

Zgrzyty się tworzą kiedy Szafrański robi jedno a blog drugie.
Ty nie musisz zarabiać (co nie znaczny, że nie będziesz). Blog musi zarabiać, choćby na koszty. Napisałeś książkę dla własnej satysfakcji i ze szczerych chęci. Możesz nie wziąć za nią złotówki (pajacyk, inwestycja w inne projekty itd) ale blog zarobi na tej książce bo musi, bo sama się choćby nie wydrukuje.

Może osobiście odpuściłeś walkę o zasięg (wewnętrznie nie masz takiej potrzeby). Blog nie odpuścił- bo jak inaczej ocenić wpuszczenie książki do Empiku z tytułem o zarobku 7 baniek 🙂 Jak to rozdzielić? Jak to oceniać? Kogo oceniać?

Prowadzę firmę i najpierw byłem gwarantem tej firmy. Tak jak Ty bloga. Dziś marka jest gwarantem firmy. To ona ponosi konsekwencje, nie ja osobiście. Ty jesteś Osobą, marką, gwarantem i firmą jednocześnie. Pomimo, że raczej mam sporą świadomość co jest czym to czasem sam mam problem z oceną do kogo tutaj piszę i kogo oceniam w konkretnych zdaniach.

Odpowiedz

Michał Szafrański Marzec 22, 2018 o 15:45

Hej Callipso,

No właśnie. Trafiasz w sedno. 🙂

Co do nowej książki to zawsze będą się pojawiać pytania „skoro nie potrzebuje kasy, to dlaczego książka ma cenę wyższą od 0 zł?” itp. Odpowiadając pokrótce na pytanie: dlaczego tradycyjny wydawca i księgarnie? (będę to oddzielnie opisywał za jakiś czas) – uważam, że to książka wartościowa dla ludzi, którzy niekoniecznie są w necie i trafiają na mojego bloga. Dziś – jakkolwiek zuchwale by to nie brzmiało – nie jest dla mnie sztuką dotrzeć z informacją o niej do tych osób, które już kupiły „Finansowego ninja” lub czytają JOP. Wyjście poza ten krąg jest jednak wyzwaniem. Z jednej strony chcę sprawdzić, czy to w ogóle możliwe z tradycyjnym wydawcą, z drugiej – jest to swego rodzaju wyzwaniem (a mnie wyzwania nakręcają). To znowu taka książka, którą sam bym chciał przeczytać jakiś czas temu… I wierzę, że dobrze żeby trafiła jak najszerzej.

Wierzę w to do tego stopnia, że – pomimo świetnych doświadczeń self-publishingowych – jestem w stanie poświęcić sporą część wynagrodzenia byleby tylko ta książka miała szansę trafić do tych osób, którym się przyda. Na dystrybucji w tradycyjnej sieci sprzedaży zarabiam znacznie mniej niż na self-publishingu, a mimo to – robię to. Ale właśnie dzięki temu, że nie muszę już zwracać uwagi, czy zarabiam więcej czy mniej.

Projekty dochodowe pozwalają robić inne – mniej dochodowe lub w ogóle non-profit.

Mam wrażenie, że w tym co piszesz widzę pewne błędne założenie: tak jakby zasięg był celem nadrzędnym – taki „zasięg dla zasięgu”. No nie. Rozdzielanie bloga i mnie jest bez sensu. Blog nie ma swojej motywacji. Blog sam niczego nie robi (nadal musi to zrobić lub nie Szafrański) Blogowi wszystko jedno. To ja mam jakieś motywacje typu „dotrzeć do wszystkich zainteresowanych”, ale to nie zasięg sam w sobie jest najważniejszy. Liczy się dla mnie poczucie typu „zrobiłem co mogłem żeby Ci ludzie zapoznali się z czymś, co może mieć wpływ na ich życie”. Patetycznie to brzmi strasznie, ale u mnie to jedna z mocnych motywacji.

Wracając do wątku: „dlaczego coś nie jest za darmo?” – no sam po sobie wiem, że jak ściągam jakiegoś darmowego PDF-a, to często wrzucam do folderu i nigdy nie czytam. Jak na coś wydaję kasę, to traktuję to poważniej. Pamiętam, że największą motywację miałem jak wydałem kilkaset USD na kurs o podcastowaniu – szybciutko odpaliłem wtedy podcast (nie chciałem żeby kasa się zmarnowała). Oczywiście książki za kilkaset USD nie będę sprzedawał (o to dopiero byłoby gadanie, że Szafrański oszalał!) – wydawca musi wyznaczyć cenę pomiędzy tym co jest „dobrą praktyką rynkową”, „rozsądną” ceną za daną objętość i jakość wydania, i „atrakcyjną ceną” stymulującą sprzedaż.

Zdradzę jednak, że mam pewien ryzykowny (biznesowo) pomysł na politykę cenową mojej kolejnej książki (którą już rozważam).

Swoją drogą zasięg to bym właśnie najlepiej nakręcił jakbym rozdawał wszystko za darmo – a najlepiej jeszcze dodawał 10 zł do każdej książki. 😉

Co do „sam mam wątpliwości do kogo piszę i kogo oceniam” – to jest kluczowe zdanie generalnie i podpinam je pod temat „odpowiedzialności za słowo”. No niestety jak już coś mówimy, to trzeba wiedzieć do kogo i uważam (nie trzeba się zgadzać), że to obowiązkiem nadającego komunikat jest przemyśleć konsekwencje – zanim wypuści coś w świat. Niestety mam wrażenie, że w necie jest z tym olbrzymi problem i nawet osoby, które próbują dyskutować kulturalnie czasem robią zbyt duże skróty myślowe – nie oddzielając osoby od tematu, o którym mówią. Dla jasności: sam nie jestem bez grzechu. 😉

A już jak wjedzie spekulowanie na temat innych, to dopiero zaczyna się „dziki zachód”. Ja próbuje się uczyć mówienia o sobie i swoich odczuciach, i nie odnoszenia się do tego, co myślę o rozmówcy. Mogę komentować to co mówi, ale staram się nie spekulować, że „to wskazuje na to, że jesteś taki i owaki albo myślisz tak i tak”. Za dużo pomyłek.

Czasem te „ślepaki”, którymi się do mnie strzela mnie śmieszą, czasem opadają mi ręce, a czasem się wkurzam. Najczęściej kwituję po prostu cichym „niesamowite, jak bardzo ktoś może się mylić i uważać, że ma rację”. 😉

Się rozgadałem znowu. Widzisz… tak to bywa jak się redaguje swoją książkę i próbuje się uniknąć tej roboty za wszelką cenę. 😉

Dobrej reszty dnia!

Odpowiedz

Michał Szafrański Marzec 22, 2018 o 12:47

Callipso,

Muszę jeszcze coś dodać, bo mi umknęło. 🙂

Napisałeś „Dla mnie Blog to Ty a Ty to Blog i w mojej opinii nigdy się od tego nie uwolnisz” – 100% zgody i nie planuję się uwalniać. 🙂 To m.in. powód, dla którego JOP nie jest jeszcze redakcją wieloosobową itp. Mam do bloga bardzo osobisty stosunek.

Napisałeś „Tak sobie myślę, że może jak byś miał biznes całkowicie niezależny od bloga to czy nie uwolniłbyś się z ram które wymusza na tobie biznes bloga” – no tu tak jak napisałem wcześniej – uznaj, że ja już nic nie muszę. „Biznes bloga” jest w pewnym sensie samograjem a nawet jakby nie był, to i tak miałbym z czego żyć. Dla mnie to nie jest żadne kryterium.

Zaryzykuję stwierdzenie, że zaszedłby scenariusz przeciwny niż ten, który opisałeś. Gdybym miał inny biznes obok bloga, to jest bardzo duże ryzyko, że byłoby to z jeszcze większą szkodą dla bloga. Czas jest skończony, moja energia jest skończona. Ja ładuję się w różne przedsięwzięcia na 100%. Gdybym zdecydował się na jakiś całkowicie oderwany od bloga biznes, to pewnie tam poszłaby moja energia.

Dla jasności: ja mam bardzo dużo różnych propozycji biznesowych, które sukcesywnie odpuszczam / odrzucam. Nie jest moim celem życiowym być jeszcze bardziej zajętym. Jest dokładnie odwrotnie.

Pozdrawiam!

Odpowiedz

Callipso Marzec 23, 2018 o 10:09

Ja nie wiem jakim cudem ty w tak krótkim czasie jesteś wstanie wysmarować taką ilość tekstu….

Znowu wytykasz mi błędne założenia… Czy one na pewno są błędne? Czy tylko inne od twoich? Czy to czyni je z definicji błędnymi? Zgadzam się z tobą w wielu kwestiach a w innych różnimy się jak ogień i woda. Nie chodzi mi o to by przekonać co jest lepsze a co gorsze tylko zrozumieć drogę i konsekwencje.

Mając swoje założenia w głowie i postrzeganie biznesu widzę w twoich wypowiedziach wewnętrzną walkę. Szafrański prywatnie z Szafrański bloger. Każdy chce wyszarpać co jest najlepsze dla niego. Czasem mają zbieżne interesy a czasem przeciwstawne. ( Tak jak udziałowcy z prezesem. Oni chcą dywidendę a on na inwestycje. Oni cięcia kosztów a on więcej ludzi.) Najgorsze jest to, że wypowiadają się na przemiennie i mam wrażenie, że czasem na pytanie do jednego odpowiada ten drugi. Dla mnie niezmiernie ciężko jest to ogarnąć bo czuję się jak bym rozmawiał z dwiema osobami które mają różne założenia. Zdaje sobie sprawę, że być może tego nie widzisz i dlatego tyle jest niezrozumienia.
Być może to co ty odbierasz jako oceny i „ślepaki” nigdy nie były do ciebie, po prostu wepchnąłeś się do rozmowy 🙂

Fajnie to widać po twoich wypowiedziach. Prywatnie – ja już nic nie muszę. A bloger na to – Dobra, dobra… Jedziemy z koksem bo robota mi się w rękach pali 🙂

Co do biznesu to ja miałem w głowie biznes pasywny który pokrywa ci to co potrzebujesz a blog staje się na powrót hobby a nie źródłem utrzymania.

Odpowiedz

Kamil Marzec 22, 2018 o 10:48

Cześć Michał,
w zasadzie podpisuję się obiema rękami pod komentarzem Marcina – tak bez zawiści.
Uważam że to ważne, żebyś wiedział, że jednak jest pewna część stałych czytelników, którzy zamieniają się w okazjonalnych bywalców ze względu na brak interesujących treści dla szarego czytelnika.
Jeżeli to Ci odpowiada – to OK, ale dobrze, żebyś miał świadomość tego, jak to odbieramy.
Pozdrawiam

Odpowiedz

Michał Szafrański Marzec 22, 2018 o 11:22

Hej Kamil,

Dziękuję za komentarz. Ja to doskonale wiem, rozumiem i akceptuję. To przecież jest jak najbardziej naturalny proces.

To czego jednak nie lubię, to generalizowanie. To, że coś nie odpowiada Tobie, nie znaczy, że nie będzie odpowiadało innym, a mam czasami wrażenie, że niektórzy piszą tak jakby rozciągali własny punkt widzenia na całą populację.

Zmiana jest naturalnym procesem. Zmiana u mnie, zmiana u Ciebie, zmiana u innych. Odchodzą Ci, którzy nie znajdują dla siebie nic ciekawego. Pojawiają się Ci, którzy jednak widzą coś wartościowego w nowych, innych treściach. Pojawiają się też zupełnie nowe osoby, które nigdy nie czytały bloga, ale odnajdują w jego archiwum masę wartościowych materiałów, które dla starszych Czytelników są już oczywistością. To całkowicie naturalne.

Świadomość mam. 🙂 Zawsze miałem. Tim Ferriss ma taką fajną zasadę, o której wspomniałem też w nowej książce – publikując nowy wpis na swoim blogu chce zadowolić „tylko” 10% swojego audytorium. Dlaczego tylko tyle? Bo czyta go tak wiele osób, o tak różnych zainteresowaniach i preferencjach, że nie ma szansy żeby każdy wpis zadowolił każdego.

Powiem Wam, że taka presja „żeby wszystkim się podobało” była dla mnie kiedyś bardzo obciążająca psychicznie. Chociaż wiedziałem, że to statystycznie niemożliwe i nastawiałem się na to, że zawsze będą jacyś niezadowoleni, to jednak taka presja wewnętrzna była. Dopiero prawdziwe pogodzenie z tym, że „tak się nie da”, było w pewnym sensie uwalniające.

Poza tym ja głęboko wierzę w to, że we wszystkim można znaleźć jakąś wartość dla siebie. Sam po sobie widzę, że czasami coś czytam i kompletnie u mnie nie rezonuje, ale po jakimś czasie pamiętam, że „a kiedyś tam rzeczywiście czytałem takim materiał i po latach stwierdzam, że tam jednak sporo mądrości było chociaż wtedy tego tak nie odbierałem”.

Reasumując: zero stresu moi drodzy. 🙂 Co ma być to będzie. Tym, którzy nie znajdują już tutaj dla siebie dużej wartości, mówię, że mam nadzieję, że jeszcze kiedyś coś fajnego dla siebie znajdziecie, dziękuję, że byliście i cieszę się, że przynajmniej przez chwilę blog się Wam do czegoś przydawał. Miło byłoby dawać Wam powody do trwania przy JOP, ale jeśli drogi się rozchodzą – całkowicie to rozumiem.

Powodzenia!

Odpowiedz

ANNA Marzec 21, 2018 o 20:22

Szanuję taki sposób wyrażania opinii.

Odpowiedz

Marta Wawa Marzec 22, 2018 o 12:54

Ja myślę, że ludzie mają duzo scenariuszy, oczekiwań od innych a gdy to nie idzie po ich mysli, to się wrecz obrazaja, znikają z bloka, piszą kazania o zawiedzeniu ich, wypaleniu, marnej tresci.
Prawda jest taka, że najtrudniej wymagac od siebie a nie od innych. Ja nie traktuję Michala jak zrodla rozrywki oczekujac, ze bede klikac co tydzien w bloga a tam bedzie super artykul z samymi nowosciami, trickami, know how itd a ja sobie umilę 7-10 m in soboty na czytanie go, usmiechnę się do siebie, bo zadowolił moje widzimisię i gusta i zapomnę.
Jezeli czlowiek chce sie zminic, uczyc to wprowadza praktykę w zycie a nie caly czas oczekuje nowych i nowych materialow do czytania, zabawiania go, zaskakiwania. Samo czytanie nic nie daje. Co najwyzej rozrywkę i zajecie mysli na te kilka minut.

Mnie osobiscie bardzo rajcują pieniadze, ich zarabianie, oszczedzanie, spisywanie wydatkow, szukanie okazji, madre gospodarowanie, szanowanie ich,. uczenie sie o nich, mnozenie. Pieniadze to wielka radosc i poczucie wolnosci w spelnianiu swoich 90% potrzeb, poczucie bezpieczenstwa.
Zamiast marudzic ja wertuje archiwum tego bloga,. zagladam do artykulow sprzed roku, dwoch np o szczedzaniu, robie notatki i WPROWADZAM W PRAKTYKĘ. Samo czytanie nic nie daje. Rownie dobrze moge poczytac w domu podrecznik do plywania i idealnej pozycji przy kraulu. poki nie pojde na basen i nie zaczne trenowac to nie mam tak naprawde zadnych umiejetnosci i korzysci.

Odpowiedz

ANNA Marzec 21, 2018 o 20:19

Witaj, a ja Ci po prostu gratuluję! Będę czekała na książkę 🙂

Ania

Odpowiedz

Janusz Marzec 21, 2018 o 20:45

Mam pytanie do czytelników. Czy było by zainteresowanie blogiem dwudziestokilkulatka, który zarobił w ciągu niecałego roku ponad milion dolarów na kryptowalutach (zdążył zrealizować zysk przed pęknięciem bańki), wyprowadził się z Polski i jest rezydentem kraju gdzie nie ma podatków z krypto?

Blog opisywał by życie po zarobieniu takiej kwoty w bardzo młodym wieku, zarządzaniem, problemami jakie rodzi ogrom gotówki w tak krótkim czasie, chronieniem tego zysku przed podatkowymi zakusami państw itp.

Odpowiedz

Robert Marzec 22, 2018 o 10:06

Janusz na co jeszcze czekasz 😉

Odpowiedz

werserk Marzec 22, 2018 o 18:35

Januszu,
1) jeżeli wyprowadziłeś się z PL PO zrealizowaniu zysków, to i tak ciąży na Tobie ciężar podatkowy
2) jeżeli będziesz poprzez bloga opowiadał wszem i wobec swoją historię, to prędzej czy później dowie się o tym Urząd Skarbowy. I umówmy się, milion dolarów to nie jest jeszcze ten poziom, przy którym mógłbyś tak bezczelnie grać na nosie skarbówce
3) i na końcu- coś za bardzo mi to przypomina tę historię-
[LINK USUNIĘTY]- dla potencjalnych odwiedzających ostrzegam, że ta strona to klasyczny scam i fraud, a owa historyjka jest wyssana z palca

Odpowiedz

werserk Marzec 23, 2018 o 19:12

Michale, uważam, że usunięcie owego linku nie było potrzebne- wszak zaznaczyłem, że ta strona to fraud.

Odpowiedz

Marcin Marzec 22, 2018 o 10:55

Hej Michał,

Książkę kupię w ciemno, ale w ramach rewanżu liczę na jakieś spotkanie w Lublinie 🙂

Odpowiedz

Michał Szafrański Marzec 22, 2018 o 12:36

Hej Marcin,

Dobra. Wpisuję Lublin na listę. 🙂

Pozdrawiam!

Odpowiedz

Paweł Marzec 22, 2018 o 13:39

Michał ja również szczerze gratuluję.

Trzeba zwrócić uwagę, iż:
– jako autor już uznany na rynku monetyzujesz najlepsze treści za pomocą książek, a nie na blogu,
– sprzedaż w tradycyjnej sieci sprzedażowej pozwoli trafić do innego klienta (bo przecież za pomocą bloga sprzedasz i tak odpowiednią ilość książek) i inaczej wyskalować przedsięwzięcie,
– nowy produkt może dodatkowo napędzić sprzedaż już oferowanych produktów o ile trafi w inny segment rynku (stąd zapewne decyzja o oddaniu części nakładu do sprzedaży w punktach).

Mam tylko nadzieję, iż pomiędzy trzecią, czwartą i piątą książką, które pewnie w perspektywie czasu powstaną – będziesz jeszcze widział zasadność utrzymywania bloga z merytorycznymi treściami trafiającymi do jak największej rzeszy czytelników – nawet jako strony popularyzującej Twoją osobę.

Odpowiedz

Michał Szafrański Marzec 22, 2018 o 15:55

Hej Paweł,

Dziękuję. Obserwacje oczywiście prawdziwe. Co do Twojej nadziei – też mam taką nadzieję, a nawet jestem przekonany. Abstrahując od krytyki dotyczącej „nie ma już tego co było kiedyś”, to tak obiektywnie spójrz ile treści ukazało się na blogu od premiery „Finansowego ninja”. Mniej wpisów niż wcześniej – bo jednak niechęć do pisania męczyła mnie aż przez półtora roku – ale jednak „mięsa” było od groma: chociażby cykl o self-publishingu czy podcasty.

I można oczywiście krytykować, że „mało o oszczędzaniu”, że dla kogoś nieinteresujące itp., ale kompletnie nie zgodzę się, że nie było tu merytorycznych treści. Były, są i zapewne będą. 🙂 Nie planuję tego zmieniać. Trzymajcie kciuki żeby była chęć do pisania. Jak będzie, to i wpisy będą. Na razie – jeśli chodzi o moje nastawienie do pisania – to jest całkiem dobrze i to mi się podoba.

Pozdrawiam ciepło

Odpowiedz

Paweł Marzec 27, 2018 o 16:12

Ja jestem daleki od krytykowania, „że nie ma tego, co kiedyś”. Panta rhei. Ciekawie poszerzasz w wielu miejscach tematykę „bloga o oszczędzaniu” tylko uwiarygadniając tezę, iż najprostszym sposobem na oszczędzanie – jest więcej zarabiać i trzymać w rozsądnych ryzach wydatki. Więc wszystkie tematy o zarabianiu są mile widziane zapewne przez dużą część czytelników. Oczywiście dla jednego czytelnika atrakcyjny będzie tekst o oszczędzaniu wody, a dla innego o inwestowaniu w nieruchomości komercyjne, ale trzeba przyznać, iż siłą Twojego bloga jest to, zdecydowanie poszerzasz horyzonty wielu czytelnikom. I nawet jeżeli w tym momencie nie planuję inwestować w komercyjne nieruchomości – to czytając o tym będę miał przynajmniej dla siebie wytłumaczenie, dlaczego nie chcę w to inwestować (albo wprost przeciwnie).

Zobacz na następującą rzecz: byłeś trochę mniej obecny – pracowałeś i napisałeś nową książkę – niektórzy widzą tutaj okazję do jakiegoś małego hejtu bo już przeliczają, że znów zarobisz mniej, czy więcej. Gdybyś teraz napisał nam – że ostatnie dwa miesiące spędziłeś w Meksyku i stąd trochę mniej wpisów – nikt nie miałby nic do powiedzenia…. Może niektórzy chcieliby zobaczyć zdjęcia.

Pozdrawiam

Odpowiedz

karina Marzec 22, 2018 o 14:37

Trzymam kciuki!
Szczerze, Gratuluję i dziękuję Ci za to, że po prostu jesteś!
Z reguły nie czytam komentarzy by nie zakłócać sobie własnego odbioru. Zaglądam tam dopiero wtedy, kiedy jest mi już „za słodko”. Po tym rekonesansie, powiem tylko tyle, nie jest źle, jest nawet zbyt dobrze ! No cóż, 100% pozytywu – całkowita abstrakcja, nierealne!
Nadal, bądź zawsze sobą.
To duża wartość robić swoje, koniecznie tak długo jak długo samemu się w nią wierzy. To podstawa, i nam nic do tego – to życie” zweryfikuje a nie nam tu podważać, czy kształtować Ci jego nurt.
Swoją drogą, jak wyglądałoby dziś wydawnictwo bez reklamy, recenzji „fachowców”, komentarzy czytelników, …?
Zapewne mielibyśmy małe szanse na siebie trafić.
Od niedawna zdarza mi się czytać Twego bloga, Dziękuję za maile!
Zaintrygowałeś mnie na tyle, że tak jak Łukasz – jeden z komentatorów, też kupię cały pakiet z Ninją, a już nieskromnie dodam – z autografem włącznie.
Byłoby miło, pomarzyć zawsze wolno …?
,
Pozdrawiam i Życzę Powodzenia

Odpowiedz

Michał Szafrański Marzec 22, 2018 o 15:57

Hej Karina,

Dziękuję za pierwszy komentarz. 🙂 Co do książek z autografem – czytam to co piszecie. Myślę, że to się może udać. 😉 Poczekaj na uruchomienie przedsprzedaży nowej książki. Myślę o pakietach z fajnymi dodatkami. 🙂

Pozdrawiam

Odpowiedz

Marcin Marzec 22, 2018 o 19:32

Książka napisana w miesiąc brzmi niewyobrażalnie. Tym bardziej, że objętość jest niemała.

Pozdrawiam

Odpowiedz

Robert Marzec 23, 2018 o 12:20

Michał, a tak dla żartu na Twoim miejscu wrzuciłbym teraz na bloga jakiś fajny tekst o oszczędzaniu np. o żarówkach, prysznic/wanna, zamykanie lodówki albo promocje w biedronce. Zamkniesz usta niedowiarkom! 😉

Odpowiedz

Beata Marzec 23, 2018 o 12:21

Hejka Wszystkim,

Rzadko piszę, ale wywiązała się ciekawa dyskusja, więc postanowiłam coś skrobnąć.
Śledzę Michała blog (oraz Wolnego) od roku 2013. Widzę też jak się zmieniały podejścia do życia i do blogowania obydwóch Panów. To jest naturalne, że coś co się robiło 5 lat temu nie będzie się robić teraz, bo wszystko płynie. Zmieniają się czasy, myśli, doświadczenia, itd.
Michał skupił się teraz na innych rzeczach (promowanie książki, tematach typu jak założyć własny browar czy jak wygląda życie w e-sporcie), nie będzie pisał o 10 możliwościach jak można zaoszczędzić na wodzie ani jeszcze raz jak wymyślać kategorie w budżecie.
Trzeba to uszanować i tyle. Dla mnie też ok 50-70 proc tematów na blogu już nie pasjonuje i nie rzucam się do czytania 10 min update’cie (temat o e-sporcie przeczytałam po 3 tygodniach jak czekałam do lekarza, bo mi się nudziło).
Za 10 lat czuję, że ten blog też zmieni trochę charakter i zyska nowych czytelników oraz straci niektórych. Taka kolej rzeczy.
Wolny, po dwóch latach przerwy też trochę zmienił kierunek i tematy.
Ja też na przykład jestem trochę inną osobą. Ktoś kto ma jakąś tam wiedzę o finansach osobistych i wolności finansowej i ma swój długofalowy plan działania nie będzie chciał po raz któryś czytać o tym jak ważne jest spisywanie wydatków i planowanie ani nie będzie chciał czytać jak wziąć kredyt hipoteczny i czy go nadpłacać czy nie.

Michał, życzę Ci, abyś dalej rozwijał swój blog, w którąkolwiek stronę on by nie szedł to zawsze znajdzie się jakieś grono ludzi, którzy będą chcieli czytać, którym będziesz pomagać.

Zycie jest tak nieprzewidywalne, że już widzę te nagłówki…;) 😉 😉
Michał Szafrański – minister edukacji (rok 2030)
Michał Szafrański – najbogatszy Polak-filantrop jedzie na spotkanie z prezydentem USA
Michał Szafrański – znów opisuje hodowlę swoich kwiatków na jakoszczedzacpieniadze

Pozdrowienia,
Beata

Odpowiedz

Karol Marzec 23, 2018 o 17:34

Beata pięknie napisane. Ogólnie temat o e-sport terż wydaje mi sie nie byl w temacie ale pewnie chodziło o reklame.

Odpowiedz

Rita Marzec 24, 2018 o 18:38

Cieszę się, że jest nowa książką, temat wydaje się interesujący. Nie ukrywam, że spodziewałam się czegoś innego – może konferencji online lub przygotowanie projektu dotyczącego edukacji finansowej w szkołach. Obawiam się, że temat wydawania książki będzie wałkowany na blogu przez kilka tygodni/miesięcy. Oczekiwałam, że w lutym będzie zamknięcie tematu self-publishingu (co bardzo mnie interesuje), wszystko zostanie opisne i Michał przejdzie do zupełnie nowego projektu.
To, co zrobił Michał (nowa książka) jest rzeczywiście wielką niespodzianką 🙂 Bo chyba nikt się nie spodziewał takiego obrotu spraw.
ps. A jakie są wyniki ankiety dotyczące planów na najbliższe lata? Jaki projekt zebrał najwięcej głosów czytelników?

Odpowiedz

Gosia Marzec 25, 2018 o 17:26

Po Finansowym Ninja, szykuje się kolejna obowiązkowa lektura dla każdego, komu zależy na poprawie stanu swoich finansów (a chyba każdemu zależy :)). Ja z niecierpliwością czekam na tę pozycję – kolejne kompendium wiedzy.

Odpowiedz

Karol Marzec 28, 2018 o 14:23

Super, już nie mogę się doczekać nowej książki! 🙂
Mam nadzieję, że będzie przedsprzedaż?

Odpowiedz

Krzysztof Marzec 29, 2018 o 21:30

No i wylalo sie w koncu troche pomyj. Jednak juz za wysoko, za daleko, za wiele. Zaczelo mocno razić po oczach.
Ja chetnie kupie Twoja drugą ksiazke i zobacze co trzeba robic zeby nie skonczyc, jako zrzęda szukajaca drugiego dna w sukcesie innych.
Pozdrawiam

Odpowiedz

Michał Kwiecień 2, 2018 o 19:36

Hej Michał,

Na razie bez komentarza odnośnie drugiej książki, bo jeszcze nie wiem, co o tym myśleć ;). Mam natomiast parę pytań.
1. Wiem, że czytałeś książkę Pata w oryginale. Czytałeś również przekład? Jeśli tak, to czy przekład nie zjadł tego, co Pat chciał przekazać?
2. Będzie możliwość wypożyczenia Twojej nowej książki w bibliotece tak, jak było to możliwe w przypadku Finansowego Ninja?

Odpowiedz

Michał Szafrański Kwiecień 4, 2018 o 14:42

Hej Michał,

Ad. 1. Przekład jest OK. Czytałem. 🙂

Ad. 2. To już bardziej pytanie do wydawcy i bibliotek. Wiem tyle, że na razie nie planowaliśmy takiej akcji wysyłkowej, jak ja w przypadku „Finansowego ninja”. Porozmawiam z wydawcą. Zobaczymy.

Pozdrawiam!

Odpowiedz

Robert Kwiecień 4, 2018 o 16:45

Michale,

Wydaje mi się, że jest jedna sprawa, która odróżnia Cię od „przeciętnego kowalskiego” i która sprawia, że bardzo niewielki odsetek ludzi w ogóle mógłby spróbować tego, co Ty.

Skoro byłeś dyrektorem od rozwoju biznesu w średniej firmie – tzn. że:
1) zarabiałeś godnie (jak na polską rzeczywistość)
2) gdyby z jakichś przyczyn blog nie wypalił – Twoje CV i pozycja na rynku pracy były takie, że pewnie stosunkowo łatwo znalazł byś dobrze płatną pracę.

To też wiąże się z czynnikami obiektywnymi – jesteś po prostu inteligentniejszy niż większość ludzi 🙂

W żaden sposób nie chcę tym komentarzem umniejszać Twojego sukcesu – gratulacje (sam czytam bloga, finansowego ninję również) – chcę tylko pokazać, że większość nie mogłaby sobie pozwolić na taki „skok” – a nawet gdyby sobie pozwoliła i poległa – nie tak łatwo byłoby im wrócić do normalnego poziomu życia.

Odpowiedz

Mateusz Kwiecień 4, 2018 o 20:30

Cześć Michał,

Serdecznie gratuluję napisania kolejnej książki! Raczej się na tę pozycję nie skuszę, bo to trochę nie moja tematyka, ale jestem pewien, że znajdzie się cała masa ludzi, dla których Twoje przemyślenia okażą się wartościowe!

Chciałem Cię natomiast zapytać o coś zupełnie innego – czy zdecydujesz się, póki jeszcze można zrobić to bezkarnie, na zopiniowanie projektu Pracowniczych Planów Kapitałowych (PPK)? O ile cel, jakim jest zwiększenie oszczędności Polaków jest szczytny, to już sposób jego osiągnięcia jest już dyskusyjny i chyba warto byłoby uświadomić ludzi, na co się muszą przygotować.

Ja tylko wymienie kilka punktów, które są co najmniej dyskusyjne:
1. Program wcale nie jest dobrowolny, bo nawet jeśli zdecydujesz się z niego zrezygnować, co mniej więcej dwa lata zostaniesz wpisany do PPK z automatu (chyba, że będziesz pamiętał, żeby znowu zrezygnować).
2. Opłaty pobierane przez TFI nie są powiązane z wynikami inwestycji.
3. Bardzo ograniczony wpływ na swoje inwestycje.
4. Sposób opodatkowania.
5. Penalizacja krytyki PPK (po ich wprowadzeniu w życie) – to w ogóle brzmi jak z jakiegoś filmu Barei.

Czy przypadkiem rządzacy nie chcą nam znowu zafundować kolejnego przekrętu podobnego do OFE, gdzie w pewnym momencie stwierdzono, że pieniądze w OFE są publiczne a nie prywatne? Jestem bardzo ciekawy Twojej opinii!

Pozdrawiam Serdecznie,
Mateusz

Odpowiedz

Krzysztof Kwiecień 6, 2018 o 13:47

Witaj Michale!
WAW, WAW, WAW. Mega radość w sercu. Takiej właśnie wiedzy potrzebuję, kogoś kto przeszedł pewną drogę, popełniał błędy i chce pokazać jak iść, by osiągnąć cel. Strona, którą podałem istnieje od 2001 roku i stałem się jej głównym redaktorem od 2017 roku. Obecnie ją przebudowuję. Prowadzę ją w całości za darmo, bo widzę że jest potrzebna. Postanowiłem jednak zająć się przekazywaniem wiedzy w zupełnie innym temacie od zera. No i Twoja książka trafia właśnie w czas, kiedy szukam inspiracji przemyślanej i rzetelnie poukładanej. Przyznaję się bez bicia, że nie odwiedzam systematycznie Twojego bloga ale kiedy tu trafię, to trudno mi się z tego miejsca wydostać. Taka tu jest MOC POZYTYWNEJ WIEDZY. Bardzo Tobie dziękuję i z niecierpliwością oczekuję Twojej kolejnej książki. Pierwszą mam i pozwoliła mi ona na ulepszenie budżetu jaki już prowadziłem, nim się ona pojawiła. Jeszcze raz dziękuję i pozdrawiam.

Krzysztof Wiśniewski

Odpowiedz

Dodaj nowy komentarz

Poprzedni wpis:

Następny wpis: