Informacje o nowych artykułach i sposobach oszczędzania pieniędzy prosto na Twój e-mail

    

WNOP 073: Priorytety 30-latka, czyli jak pokierować życiem, karierą i finansami przed 40-tką

przez Michał Szafrański dodano 20 marca 2016 · 93 komentarze

Play

FB-priorytety-30-latka

Lata 30-te naszego życia to okres intensywnego rozwoju zawodowego, ale także wyboru ścieżki na przyszłość. Czas decyzji, wątpliwości i zmian.

A przynajmniej tak to wygląda u tych osób, które świadomie próbują kierować swoim życiem. O ile przed 30-tką raczej płyniemy z prądem i kluczowe jest zdobywanie doświadczeń, to w okresie między 30- a 40-tką najwyższy czas zacząć już świadomie kierować swoim życiem. Myśleć długofalowo i strategicznie wybrać kierunek na resztę naszego życia.

Szczególnie dotyczy to kariery zawodowej i finansów – i to właśnie na tych aspektach koncentruję się w tym odcinku podcastu. Uzupełnia on tematykę omawianą w 38-ym odcinku, gdzie opowiadałem, jak pokierować swoim życiem jako 20-latek. W komentarzach pytaliście mnie wtedy o sugestie także dla starszych osób. Dzisiaj kontynuuję temat. Jego rozwinięcie znajdziecie także w mojej książce „Jak zostać finansowym ninja” (jeszcze się pisze).

Dla jasności: daleko mi do specjalisty. Mówię w oparciu o własne doświadczenia i błędy. Mam jednak nadzieję, że te 13 wskazówek dla 30-latków, będzie dla Was pomocnych.

Gorąco zachęcam do wysłuchania. 🙂

13 wskazówek dla 30-latków

Jeśli nie lubicie słuchać podcastów, to na końcu tego wpisu znajdziecie tradycyjnie transkrypt w pliku PDF. Skrótowe podsumowanie wskazówek omawianych w tym odcinku – znajdziecie poniżej:

  1. Rozwijaj się zawodowo i nie bój się zmieniać specjalizacji.
  2. Stawaj odważnie na własnych nogach.
  3. Doskonal się w pracy zespołowej wszędzie tam, gdzie jest to możliwe.
  4. Rozwijaj swoje pasje.
  5. Dywersyfikuj źródła przychodów.
  6. Unikaj inflacji kosztów życia.
  7. Bądź bardzo asertywny w doborze znajomych.
  8. Zdecyduj czy chcesz pracować dla siebie, czy dla kogoś innego.
  9. Wydoroślej (przede wszystkim dotyczy to facetów).
  10. Używaj w większym stopniu głowy niż mięśni.
  11. Myśl o finansach w perspektywie długofalowej.
  12. Nawet, jeśli świetnie zarabiasz, to nie utknij w pułapce “złotej klatki”.
  13. Systematycznie pytaj siebie czy jesteś szczęśliwy.

 

W tym odcinku usłyszysz:

  • Jak pokierować swoim życiem i karierą zawodową, gdy jesteś trzydziestolatkiem?
  • Co zrobić, jeśli utknąłeś w pracy, która nie do końca odpowiada Twoim oczekiwaniom?
  • Dlaczego po trzydziestce nie jest jeszcze za późno, by zmienić swoją ścieżkę zawodową?
  • Dlaczego warto wychodzić poza swoją strefę komfortu?
  • Co łączy pracę z trampoliną?
  • Jak weryfikować swoje możliwości zawodowe?
  • Jak budować oparcie w samym sobie i dlaczego warto to robić?
  • Dlaczego warto nauczyć się pracować w grupie?
  • Jak dzielić się sukcesami i porażkami ze swoimi współpracownikami?
  • W jaki sposób można nauczyć się bycia dobrym i złym szefem?
  • Dlaczego warto poszukać pasji niezwiązanej z naszą pracą zawodową?
  • Jak testować swoje pomysły i je monetyzować?
  • Czym jest dywersyfikacja źródeł przychodów?
  • Jak żyć poniżej swoich możliwości finansowych?
  • Dlaczego warto być samodzielnym?
  • Jak otaczający nas ludzie wpływają na nasze życie?
  • Jak przygotować się do podjęcia ważnych decyzji finansowych?
  • Kiedy zaplanować wzięcie kredytu hipotecznego?
  • Czemu warto rozpocząć prowadzenie budżetu domowego?
  • Czym jest długofalowa perspektywa finansowa?
  • Jak zaplanować swoją emeryturę i kiedy na nią przejść?
  • Jak nie utknąć w złotej klatce?
  • Dlaczego warto ryzykować i zmieniać ścieżkę kariery?
  • Dlaczego warto zadawać sobie od czasu do czasu pytanie o szczęście, kolejne cele i życiowe priorytety?
  • Dlaczego nie piszę nowych artykułów na blogu i nie udzielam się w mediach społecznościowych?

Kliknij prawym przyciskiem, aby ściągnąć podcast jako plik MP3.

Strony, osoby i tematy wymienione w podcast’cie:

Pytanie lub komentarz? Zostaw mi wiadomość!

Masz pytanie? Możesz skorzystać z tego linku i nagrać dla mnie wiadomość głosową z wykorzystaniem mikrofonu Twojego komputera. Pamiętaj, że jedna wiadomość może mieć maksymalnie 90 sekund (ale możesz ich nagrać kilka) 🙂

Jeśli nagrywając pytanie przedstawisz się i podasz adres swojego bloga (lub strony WWW), to zlinkuję do niego tak jak uczyniłem w poprzednich odcinkach podcastu. To może pomóc w promocji Twojego bloga, więc tym bardziej zachęcam do zadawania pytań głosowo.

Będę Ci również wdzięczny za każdy komentarz. Napisz proszę, czy podobał Ci się ten odcinek podcastu. Chętnie z Wami podyskutuję i odpowiem na ewentualne dodatkowe pytania.

Skąd pobrać podcast

Podcast dostępny jest dla Was w wielu miejscach:

A jeśli podoba Ci się podcast, to będę Ci bardzo wdzięczny, jeśli poświęcisz minutkę i zostawisz swoją ocenę oraz krótką recenzję w iTunes. Wasze głosy powodują, że mój podcast trafia do rankingów iTunes. Dzięki temu łatwiej jest do niego dotrzeć tym osobom, które jeszcze nigdy go nie słyszały. A na tym bardzo mi zależy 🙂

Oceń podcast “Więcej niż oszczędzanie pieniędzy” <–

Jeszcze raz bardzo Ci dziękuję za Twoje wsparcie i życzę Ci świetnego dnia! 🙂

Transkrypt podcastu

Kliknij tutaj, aby pobrać spisaną treść podcastu (PDF).

"Finansowy ninja" - podręcznik finansów osobistych

Finansowy ninjaMożna już zamawiać moją książkę "Finansowy ninja". To ponad 540 stron praktycznej wiedzy o oszczędzaniu, zarabianiu, optymalizacji podatkowej, negocjowaniu i inwestowaniu, które pomogą Ci zostać prawdziwym finansowym ninja i osiągnąć bezpieczeństwo finansowe.

Przewodnik po finansach osobistych, który każdy powinien przeczytać jeszcze w szkole.

PRZEJDŹ NA STRONĘ KSIĄŻKI →

Podobał Ci się ten artykuł?

Jeśli tak, to zarejestruj się aby otrzymywać powiadomienia o nowych artykułach o oszczędzaniu pieniędzy. Nie ujawnię nikomu Twojego adresu!



{ 93 komentarzy… przeczytaj komentarze albo dodaj nowy komentarz }

Adam Marzec 20, 2016 o 19:45

Masz niezłe wyczucie. Co prawda jeszcze jestem w drodze do 27 lat na karku, ale akurat jestem w momencie, gdzie muszę podjąć ważne decyzje dotyczące mojego życia i drogi jaką pójdę w stronę niezależności.

Biorę się za słuchanie i jeszcze raz dziękuję.
Miłego wieczoru 😉

Odpowiedz

Daniel Marzec 20, 2016 o 20:38

Michał, nareszcie 🙂 Czekałem na taki podcast, idealny prezent na 35 urodziny które juz za 2 dni 🙂
Jutro posłucham

Odpowiedz

Michał Szafrański Marzec 20, 2016 o 21:01

Hej Daniel,

No to pięknie! Wszystkiego co najlepsze z okazji urodzin – a w szczególności długiej finansowej prostej i zdrowia. 🙂

Pozdrawiam

Odpowiedz

Mateusz Marzec 20, 2016 o 20:57

wow ! Jeden podcast i tyle tematów, które zaprzątały moją głowę. Dzięki !

Odpowiedz

Ania Marzec 20, 2016 o 21:03

Bardzo dziękuję Ci za ten odcinek, akurat trafia idealnie w moje obecne przemyślenia na 5 dni przed 30tymi urodzinami… 🙂

Odpowiedz

Aneta Marzec 20, 2016 o 21:39

Dziękuję Ci Michale za ten odcinek. Jestem 32-latką, rok temu podjełam ważną decyzję zawodową – założyłam własną firmę i jestem szczęśliwa. Do większości Twoich cennych wskazówek stosuję się od dawna. Teraz uczę się być szefem, jednak czuję, że popełniam dużo błędów, więc byłabym wdzięczna za odcinek wspomnianego przez Ciebie tematu : jak być dobrym szefem. Pozdrawiam serdecznie:)

Odpowiedz

Renata Marzec 23, 2016 o 21:22

Dołączam się do prośby Anety. Mam 31 lat i też założyłam w tamtym roku firmę. Co prawda powodzi się mi nieźle, ale zawsze można coś poprawić 🙂

Odpowiedz

Bartek Marzec 20, 2016 o 22:06

A ja mam (33.) urodziny jutro;) W ciągu najbliższych dni na pewno wysłucham podcastu. Może się zmuszę żeby pobiegać?;)
Pozdrawiam.

Odpowiedz

diana Marzec 20, 2016 o 22:24

Po 30- stce jest dobry moment na ważne decyzje… Też ostatnio o tym myślałam zże to chyba najważniejszy okres w życiu – 30-40…trudny, ale dający największe mmożliwości…

Odpowiedz

Marcin Mniej Marzec 20, 2016 o 22:40

Po czym poznać dobry podcast? Po tym, że czytając (wolę transkrypcję) czuję się, jakby go stworzono specjalnie dla mnie 🙂
Dziękuję.

Odpowiedz

Artur Marzec 20, 2016 o 22:44

Twój podcast w pełni koresponduje z momentem życia, w jakim się teraz znajduje. Jutro bowiem, jest nie tylko pierwszy dzień wiosny kalendarzowej, ale także dzień moich 30 urodzin. Pora na podsumowanie… i postawienie przed sobą nowych celów/wyzwań. Twoje wskazówki utwierdziły mnie w przekonaniu, że dobrze realizuję swój plan zawodowy, ale także i to, iż umknęła mojej uwadze alternatywa, czyt. PLAN B. Dzięki Wielkie. Niech moc będzie z Tobą:)

Odpowiedz

Ewa Marzec 21, 2016 o 00:14

Czytam podcast i myślę, że cięzko być kobietą :). To wszystko wydaje się proste i logiczne, ale kiedy dochodzi kwestia dziecka, kiedy dochodzi jeszcze partner, który nie ma ochoty oszczędzać i realizuje własne pasje i cele finansowe gdzieś obok, przez co dyscypliny finansowej brak… Cięzko zrealizować to w praktyce. Kiedy byłam singlem- oszczędzałam, inwestowałam, dbałam o swoje pasje, swój rozwój, wszystko było takie poukładane.. A teraz jestem matką 1,5 rocznego dziecka, meżatką, dalej się uczę (zmiana specjalizacji) i strasznie cieżko podjąc dodatkową pracę (gdzieś miedzy nauką – dotychczasową telepracą – myciem buteleczek – spacerem z dzieckiem – gotowaniem obiadku… yyyy) i rozwijać swoje pasje. Ale to może tylko ja mam taki problem (mam 25 lat). Twój blog jest chyba kierowany przede wszystkim do młodych mężczyzn 25 – 35 lat, o co oczywiście nie mam pretensji;) w koncu jesteś męzczyzną :), stąd kobiecie z dzieckiem , powiedzmy w dość młodym wieku, ciezko te zasady przekuć w praktykę. Szczególnie, kiedy dziecko jest dla mnie naprawdę ważne…. Oczywiście która kobieta ma babcię – niepracującą a zdrową jeszcze na chowanie dzieci (chyba rzadkość) – korzysta (ja nie mam), która widzi swoją kariere jako coś cenniejszego od czasu spędzonego z dzieckiem (Celowo nie pisze”od dobra dziecka” – bo kazda matka wie lepiej co dla dziecka dobre, może i są takie które preferują znacznie żlobek aniżeli domowe wychowanie) – taka kobieta wróci bezproblemowo do pracy, a mi jakoś trudno… Na razie telepraca do 30.03.2016, a potem będę myśleć . Choć owe potem jest za 10 dni, a poduszki finansowej brak. Chyba nie pozostanie mi nic innego jak zapisywać do żłobka od 1 kwietnia czy powiedzmy 1 maja (prywatnego, rzecz jasna) i mówiąc nieładnie, nieco oskarżycielsko, wziąć się do roboty… Póki co perspektywy dla osób w mojej miejscowości to praca urzędnicza w tej miejscowości – 8 godzin, 1600 zł na rękę, lub praca jako pracownik produkcji – dojazd 80 km autobusem – 12 godzin poza domem, 2300-2400 zł na rękę. Własna firma – ? odpada, bo wykształcenie które mam i perspektywy w małej miejscowości do 10.tys.mieszkańcow – nie pozwalaja go wykorzystać, mówiąc w wielkim skrócie. I tak się rozpisałam ;). Może są tu inne mamy? Jak sobie radzicie?

Odpowiedz

Laura Marzec 21, 2016 o 11:09

Mam 3 pytania:

– dlaczego ożeniłaś się i stworzyłaś dziecko z człowiekiem, który ma inne priorytety w życiu i nie dzieli twojego podejścia do tak ważnych kwestii jak wizja przyszłości, podział obowiązków finansowych, rodzicielskich i ogólnych domowych? [czy możecie to jakoś wypracować ażeby bardziej się ujednolićic, bo inaczej to bedziesz walczyć ze światem + z własnym środowiskiem domowym, a to Cię wycieńczy dość szybko]

– dlaczego zawężasz kwestię założenia firmy do produktów fizycznych na lokalny rynek? [dla przykladu blog Michała jest w dużej mierze finansowany z obrotu produktami wirtualnymi i nie ważne jest gdzie Michał mieszka a biznes się kręci]

– czy to czego się teraz uczysz dodaje ci umiejętności w kierunkach zawodów przyszłości? jeśli nie, to dlaczego marnujesz czas? [marketingi, zarządzanie, ekonomie, humany to kierunki bez przyszłości jeśli nie masz umiejętności technologicznych; z drugiej strony wszysto co się ma programowania, zarządzania mediami społecznościowymi, socjologia i psychologia dla genereacji uzależnionych od technologii będą na długi czas dobrymi niszami]

Co do rozwiązań tymczasowych, aż wykminisz coś dalej:
– czy rozważyłaś oferowanie swoich umiejętności na wirtualnych portalach freelancerów? [odesk, freelance etc. ]
– czy masz umiejętności lub zainteresowanie vlogowaniem, blogowaniem? Mogłabyś stworzyć i wypozycjonować serwis/YoutTube dla kobiet w Twojej pozycji (zajmuje to trochę czasu, ale po zbudowaniu bazy użytkowników dostajesz co miesiąc pieniądze z reklam itp.)
– czy masz umiejętności manualne, dizęki którym mogłabyś pracować z domu (mistrzowskie umiejętności w kierunku wyrobów ręcznych)

Być może mój post Ci pomoże, byc może zdenerwuje. W każdym razie intencje miałam dobre.

Odpowiedz

Ewa Marzec 21, 2016 o 21:39

Lauro, dziękuję że napisałaś, nie przeszkadza mi że ktoś mnie ocenia, skoro sama się tej ocenie poddałam opisując swoją sytuację! 🙂 Odp na pyt 1 – czy osoba zakochana zastanawia się nad priorytetami życiowymi tej 2 osoby? Średnio (a powinna oczywiście). Bo na początku wydaje się,że wypracujemy kompromis, że damy radę, różnice nie są wielkie, a skoro się kochamy? jeśli potencjalny mąż nie pali,nie pije, nie ma kredytów, nie jest uzależniony od gier komputerowych, hazardu, jest wierny jak pies, nosi kwiaty 😉 etc. to wydaje się że nic złego nie może się przydarzyć. A tu taki zonk – z pozoru głupie kwestie finansowe, przecież jak oboje zarabiamy to gdzie problem? A teraz,kiedy mamy dziecko, jestesmy razem już kilka lat , to nie jest już czas na zmiany 😉 Odp 2. Jestem osobą nauczoną (co nie sprawdza sie, jak wiadomo …) że zapłata jest za pracę która W REALU JEST. Tzn. nie lubię pracy dla pracy – np. siedzenia w urzędzie, kiedy petentów brak, a już np. sprzątanie wydaje mi się super pracą: sprzątasz, widzisz od razu efekt i od efektu płacą. Mam 25 lat a moja dotychczasowa opinia w tym temacie to jak słowa jakiejś babci haha ;D Wirtualne pieniądze … zawsze boję się że pozostaną wirtualne. Tyle jest oszustów w necie, że jakoś nie odpowiada mi ta forma,ale masz rację, trzeba się przebranżowić, iść z duchem czasu, ogarnąć się, zaufać komuś. 3. Obecnie po 5 zmarnowanych latach 😉 jestem w trakcie praktyki na uprawnienia rzeczoznawcy majątkowego (Studia z wyceny już ukończone). Jak się uda, za jakiś czas zacznę sporo zarabiać (nie mam za bardzo kiedy się uczyć na egzamin państwowy..)… Choć martwi mnie ta praca, bo jestem osobą w powiedzmy 99% uczciwą (Rzadkość) i mam problem z tym zawodem. Bo uczciwość w 99% nawet tu nie popłaca, temat rzeka. I ciągle myślę, że strasznie blądze, bo najpierw takie studia, potem inne.. w sensie rozwoju osobistego – świetnie, ale w sensie, czym się zając wreszcie na poważnie, w 1 dziedzinie… to wciąż błądzę. I ten rzeczoznawca nie wydaje się dla mnie,ale myślę sobie -ej, kobieto, masz zarabiać kase a nie filozofować nad uczciwością. Musisz zaczać działac jak wszyscy – nie całkiem na lewo, ale nie aż tak na prawo. 😉
Umiejętności manualnych brak, bloga już prowadzę, tylko że aż tak się uzewnętrzniłam, to nie podaję strony 😉 Nie ma za wielu odwiedzin, bo nie publikuję zdjęc dziecka, nie jestem na nim codziennie, poruszam za trudne i poważne tematy. Ale taka już jestem, stety lub niestety;).DZIĘKI WIELKIE ZA TAK SZEROKĄ ODPOWIEDŹ 🙂 przemyślę to,co napisałaś!

Odpowiedz

Robert Styczeń 22, 2017 o 17:56

Hej 🙂 działałem w kilku branżach i niestety ludzie tacy jak my: uczciwi lub przynajmniej starający się nimi być, mają baardzo pod górkę, biznes taki nie jest, naciąganie przepisów lub ich łamanie jest na porządku dziennym. Rozumiem Cię doskonale, dlatego też zmieniałem pracę dość często ze względów moralnych. Pozdrawiam

P.S Napisz proszę do mnie email, bo ciekawi mnie droga na rzeczoznawcę majątkowego: [email protected]

Odpowiedz

Kookimonster Marzec 21, 2016 o 12:57

Musisz zdyscyplinować faceta, bo to do niczego dobrego nie doprowadzi. Dziecko macie razem i niech to bierze na klatę, pomaga i razem decydujcie o swojej przyszłości finansowej. A jak to przypadek beznadziejny, to ciężki temat. Znam takie kobiety, co się męczą do 40 z takim facetem – zawsze ma kasę na gadżety, wyjścia a żona musi ukradkiem odkładać, żeby mieli jakiekolwiek oszczędności. Wiecznie zakredytowani po uszy, oczywiście.
Jeśli potrzebujesz motywacji, to przebywaj z takimi matkami, które są ambitne i chcą wrócić do pracy albo już wróciły. Jak za dużo się przebywa w towarzystwie, w którym się ludzie nie palą do zmian i pracy, to będzie coraz trudniej.
A poza tym jesteś młoda i masz jedno dziecko. Pomyśl, co będzie jak będzie dwójka albo więcej. Tak naprawdę teraz masz najwięcej czasu 🙂
I polecam żłobek – świetna instytucja (poza chorobami) – dziecko się socjalizuje a ty masz kilka godzin, żeby się zająć sobą i swoimi sprawami.
I polecam przeczytać „Włącz się do gry” Sheryl Sandberg – napisana z bardzo amerykańskiej perspektywy, co prawda, ale daje do myślenia w kwestii łączenia macierzyństwa z pracą.
Mam koleżanki, które mają dwójkę dzieci i poza tym pracują ale jeszcze dorabiają drobnymi zleceniami albo rozwijają się naukowo.
Im więcej rzeczy masz do zrobienia, tym więcej zrobisz.
To jest Prawo Parkinsona – praca rozszerza się tak, aby wypełnić czas dostępny na jej ukończenie. Jak masz danego dnia tylko ugotować obiad i zrobić pranie, to będzie jedyne, co zrobisz. A jak masz pójść do pracy, ugotować obiad i zrobić pranie, to też dasz radę.
Nie dziadziej w domu, szkoda czasu i młodości 🙂

Odpowiedz

Ewa Marzec 21, 2016 o 21:49

Kookimonster, normalnie jakbyś znała mojego męża hihi 😉 Nie do ogarnięcia – ani śmiechem, ani przytykiem, ani łzami czy wrzaskiem. Odpuszczam powolutku. Jesteśmy teraz w układzie: on i dziecko – super relacja, ja i dziecko – super relacja i to dziecko tak nas łączy, bo między nami krucho. Ale tak to jest,kiedy pojawiaja sie dzieci… Koleżanki już wróciły do pracy, ale nie radzą sobie z wychowaniem dziecka – bo wracają po 10 godzinach pracy lub lepiej (jedna pracuje w sądzie, jedna w gastronomii, inna sprząta) i nie wiedza co pierwsze: czytać edukacyjną bajkę czy włączyć dziecku TV, gotować czy zlecić ugotowanie komuś, umyć się czy kąpać dziecko, i są przez 90% czasu wściekłe na wszystkich i wszystko, nie mogąc poradzić sobie z sobą. Nie chcę tak 🙁 Od żłobka własnie odstraszaja choroby – ostatnio panowała u nas sepsa i wszystkie dzieci dostaly leki w zastrzyku co było bardzo bolesne, teraz zapalenie spojówek i wirusówka jakaś. 3 dni popracuję a 30 spędzę na opiece -średni materiał na pracownika,szczególnie że podjęłabym pracę u nowego pracodawcy. Szukam już „włącz się do gry” w księgarniach internetowych! :). I wiesz… to racja że dziadzieję. O tak. Jestem już matką polką od siedmiu boleści. grrrrr. ale przynajmniej to widze 🙂 to już coś! pozdrawiam i dziękuję za komentarz!

Odpowiedz

Ewa Marzec 21, 2016 o 22:33

A może książka Marty Wrzeszcz „Mamy, wracam” Cię zainspiruje i pomoże podjąć decyzje. Pisana z polskiej perspektywy:)

Odpowiedz

Tomasz Marzec 22, 2016 o 16:41

Gdzie mieszkasz ?

Odpowiedz

Ewa Marzec 23, 2016 o 21:12

Nie bardzo rozumiem jakie to ma znaczenie dla tej konwersacji… Aż tak nie zamierzam się uzewnętrzniać :-o. Około 100 km do najbliższego dużego miasta, wokół wsie i małe miejscowości, gdzie psy … szczekają.

Odpowiedz

Bea Marzec 22, 2016 o 20:17

Hej. Napisz jeśli masz ochotę. Też jestem młodą mama próbująca pogodzić życie rodzinne z zawodowym. Pozdrawiam, Bea.

Odpowiedz

Ewa Marzec 23, 2016 o 21:13

Tylko nie wiem gdzie napisać :). Może jakiś kontakt?

Odpowiedz

Magda Marzec 31, 2016 o 20:36

Zaintrygował mnie Twój komentarz. NIe tylko dlatego, że też mam 25 lat, ale także dlatego, że utożsamiam się z Twoją sytuacją życiową! Jeszcze nie mam dzieci, ale męża i owszem – kończę trune studia lingwistyczne, więc przeczekamy stresujący czas i mam nadzieję wkrótce być szczęśliwą ciężarną 🙂

Wszystkie kwestie, które opisałaś, są szalenie ważne, ponieważ tak mniej więcej wygląda życie wielu Polek, które (zgodnie z zasadą nieodkładania rodziny na później) w trakcie studiów lub zaraz po studiach chcą powiększyć rodzinę. I rzeczywiście – pojawia się problem praktyki zawodowej/założenia własnej firmy (przecież przygotowanie do bycia matką/wychowywania dziecka i sama pielęgnacja dziecka to kwestia co najmniej 2lat), wychowywania dziecka. Wydaje mi się, że dziecko wychowuje się raz w życiu, jest to czas niepowtarzalny, natomiast pieniądze (teoretycznie) mozna zarobić zawsze w jakiś sposób! Czy się mylę?

Kwestia zamieszkania – nie tak łatwo w małym mieście, gdzie popyta na jakiekolwiek usługi czy produkty własnej firmy jest znikomy. No i ten „błogosławiony” ZUS, który pożera najniższą krajową. Czy ktoś ma jakieś rozwiązanie tych wolnych mysli/problemów, czy tak już musi być, że trzeba wybierać między dzieckiem a kariera? A może słowa, że „bycie mamą to kariera”, są słuszne? Tylko chyba na tym się nie dorobię ‚piniędzy’;-)

A teraz bezpośrednio do Michała – czytam i słucham artykuły i podcasty regularnie, byłam na spotkaniu JOP w Lublinie – zgadzam się z (prawie?) wszystkim co tu przedstawiasz. Czy mógłbyś pomyśleć nad porzygotowaniem podcastu z jakąś kobietą, takie 13 porad dla kobiet 25-35 (dla młodych mężatek/młodych mam/może też tych których dzieci mają po kilka lat ale nadal potrzebują opieki) – czyli dla takich, które nie chcą wybierać między zdrowym wychowaniem dzieci a rozwojem osobistym i zarabianiem pieniędzy. Bardzo proszę – w tzw. wolnej chwili 😀

Odpowiedz

Agnieszka Marzec 21, 2016 o 00:17

Swietny podcast, wstrzeliles sie idealnie w moja obecna sytuacje. W tym roku koncze 30 lat i bardzo podobne przemyslenia mnie dopadly 🙂 Bardzo chce zmienic prace, tzn zmienic totalnie profesje i jest to moim priorytetem na ten rok, Tez mysle, ze jest to dobry moment w zyciu, zeby sprobowac czegos innego, przebranżowić sie 🙂
Dzieki za ten podcast Michal, pozwolil mi podsumowac moje przemyslenia 🙂

Odpowiedz

Ewa Marzec 21, 2016 o 00:20

Dodam, ze nie chcę zmieniać tematyki wpisu z priorytetów 30 latka na patenty kobiet na łączenie pracy z wychowywaniem dzieci, proszę wybaczcie czytający wpis Panowie, ale jeśli są kobiety które doskonale odnajdują się w łączeniu kwestii: dziecko i praca, bez wykorzystania niani / babci, to ich opinie mogą być cenne dla całości wpisu, zwłaszcza dla kobiet czytających bloga, które zastanawiają się,jak to połaczą, lub mają problem łączenia, lub chciałyby się podzielić doświadczeniem. Pozwól Michale, na taki ukłon dla kobiet 🙂 Bo do wpisu typowo „macierzyńskiego” chyba Cię nie zachęcę 😉

Odpowiedz

Monika Marzec 21, 2016 o 09:36

Hej Ewa. Mam ten sam problem… Brak czasu na realizowanie siebie. Ciągle poczucie winy podsycane przez męża, że znowu wychodzę na angielski… a dzieci jeszcze nie jadły. .. Ale walczę! !!. Twarda bądź i wyluzuj. Jak dziecko czasem „zje zupę ze słoika” to nic mu się nie stanie ! Pozdrawiam walczące mamy.

Odpowiedz

Marek Marzec 21, 2016 o 12:45

To mąż dziecku jeść nie da? 🙂

Odpowiedz

Ewa Marzec 21, 2016 o 21:54

Moniko, właśnie o te poczucie winy chodzi, bo kiedy pracujesz – myślisz o dziecku, gdy jestes z dzieckiem – zastanawiasz się czemu nie pracujesz i że byś tam wręcz odpoczęła, gdy się uczysz – myslisz że zawalasz pracę i dzieci, a jeszcze mąż by chciał spędzić romantycznie wieczór, a Ty myślisz co najpierw: umyć naczynia-ogolić nogi- wyprać skarpety – zaścielić łóżko – odpocząć , bo Ci się, kurka wodna, nalezy ? 😉 Jak najmniej poczucia winy sobie życzmy 😉

Odpowiedz

ive85 Marzec 22, 2016 o 12:00

Ewa ja to przerabiałam. Córkę urodziłam na początku 3 roku 5 letnich studiów dziennych (nieszczęsna politologia) 2006 r.. Studiów nie przerwałam, mój Mąż znalazł pracę na godziny popołudniowe i nocne a ja chodziłam na zajęcia grup porannych (tu ukłon w stronę mojej uczelni, lubelski UMCS, który dla rodziców/pracujących/studiujących 2 kierunki oferował indywidualna organizacje studiów). Obroniłam się w czerwcu 2009, od sierpnia znalazłam projekt unijny ,,Aktywna Mama” a w nim kurs kadry i płace. Marzec 2010 r. trafiłam do działu kadr na półroczny staż a córka jesienią 2009 do przedszkola. Niestety po 2 mc stażu kadrowa zaszła w ciąże, mnie wywalono z pokoiku na dział szkoleń a w moje miejsce wzięli kogoś z 2 letnim doświadczeniem w kadrach w celu Jej zastąpienia. I tak się moja kadrowa historia zakończyła i odtąd (do chwili obecnej) pracuje przy organizacji szkoleń. Po pracy w dwóch lubelskich firmach szkoleniowych uparłam się że przeprowadzamy się z cała rodziną do Wawy (rok VII 2012) za pracą, nie mając w Wawie nic. Ani pracy, ani mieszkania, ani zerówki dla córki (środek wakacji). Maz szukał pracy 3 mce, ja zaczynałam od 2 tygodniowego zastępstwa na recepcji w korpo. Później wskutek moich kombinacji znów trafiłam do firmy szkoleniowej (j. obce), po niej do firmy z branży BHP (szkolenia:), po niej do największej firmy telekom. w Polsce;) Tutaj pracuje już prawie 2 lata (w czerwcu 2016 rocznica). I wszystko byłoby super gdyby nie fakt że (o czym nie wiedziałam na początku) nie ma szans na zatrudnienie na etat, jesteśmy w naszym zespole zatrudnieni na outsorcingu od początku. Dostałam kolejna umowę na 1.5 rok, z tygodniowym okresem wypowiedzenia:( Zero stabilizacji, wynagrodzenie porównywalne z pracownikami warszawskich biedronek, bez żadnych podwyżek. Nie ma szans na kredyt hipot. wiec wciąż wynajmujemy. Nie ukrywam że w dużej mierze przez ten blog zdecydowałam się na studia podyplomowe z obszaru HR, które zaczęłam jesienią 2015. 4 zjazdy do końca, bronimy się w lipcu. Przy naszych zarobkach to duży koszt bo az 3 moje pełne wypłaty:( O tych studiach myślałam od 2010 ale wtedy w ogóle nie było szans finansowych na nie. Generalnie nie chcę być wiecznym organizatorem szkoleń. Licze że te studia mi pomogą, pracy w szerszym HR niż organizacja szkoeleń szukam od roku, niestety bezskutecznie. Czuje ogromna presję że te studia nie pomogą mi w znalezieniu pracy a tyle w nie zainwestowaliśmy. Chociaż podobno najlepsza inwestycja to inwestycja w siebie. Wysyłam cv na stanowiska specjalistów ds HR ale jak w ogłoszeniu jest wymóg 2 letniego dośw. w badaniu potrzeb szkoleniowych, motywowaniu, rekrutacji itp to ja tego nie mam i te studia póki co nie sprawiły że ktoś dał mi szansę chociaż na rozmowie sie zaprezentować. Czuję że utknęłam i nie wiem co dalej i czy to jest warto takiego zachodu. Chociaż studia bardzo merytoryczne, jakby nie patrzeć dużo się nauczyłam. Rozpisałam się ale na koniec z perspektywy mojej jest jedna rzeczy której sobie nie mogę wybaczyć. Że przez tyle lat nie zainwestowałam w porządna naukę języka angielskiego. Jestem przez to skreślona w wielu miejscach już w przedbiegach. A przecież nie od razu trzeba iść na kurs, można się uczyć samodzielnie, to kosztuje nasz czas wolny. Dopiero później kurs, dalej konwersacje. Czy gdzieś jeszcze popełniłam błąd? Jeszcze na koniec dodam że nie mam co liczyć na pomoc mojej Mamy (czasem wesprze finansowo) a na teściową wogóle. A jedyny epizod z Niania to był miesiąc wakacji kilka lat temu, poza tym w większości radziliśmy sobie sami, teraz córka ma 9 lat, mamy w Wawie znajomych jak trzeba to poratują, odbiorą ze szkoły, ale przez większość czasu tej pomocy nie było. Ale da się, jak człowiek bardzo chce i kombinuje to wiele się da:) Ale zakończę mało optymistycznie nie udało mi się w Wawie osiągnąć tego co chciałam i pewnie wyjechalibyśmy za granicę gdybyśmy lepiej znali język. Nie na zawsze ale po to żeby się odbić finansowo. Ale później chciałabym wrócić do Wawy:)

Odpowiedz

ive85 Marzec 22, 2016 o 12:07

I najważniejsze, zawsze miałam duże wsparcie u swojego Męża. U nas jest taki problem że mój Mąż nie widział potrzeby żeby sie rozwijać, studiów nie skończył. Zarobki na moim poziomie. Ostatnio pojawił się pomysł b zrobił kurs j. niemieckiego od podstaw i wyjechał na jakis czas za granicę. Taki jest plan.

Odpowiedz

Ewa Marzec 22, 2016 o 21:41

Piękny komentarz,ive, taki życiowy i prawdziwy! Moje zmarnowane 5 lat to m. in. studia podyplomowe z HR… Tzn. 3 lata Finansów i Rachunkowości, bo mama kazała mówiąc w wielkim skrócie (nie śmiać się tam 😉 hihi a tak poważnie – miałam z wszystkiego 5, bo mama kazała, to miałam, ale do niczego nie czułam pasji… Więc mama powiedziała; z finansów są pieniądze . Chciałam być nauczycielką, zawsze od zawsze, ale mama stwierdziła że na tym nie zarobię <krótko pracowałam wypisując przelewy na nauczycielskie pensje… Mamusia się myliła ;D ), a potem 2 lata zarządzanie przedsiębiorstwem + jednocześnie podyplomówka z zarzadzania kadrami (więc w sumie 2 lata także). I co z tego? W mojej miejscowości WIELKIE G. Bo chcąc pracować w kadrach przez wielkie K , to trzeba mieszkac w dużym mieście (u nas nie ma dużych zakładów). Do takowego mam 100 km i męża pasjonate lasu (mieszkamy w totalnym lesie. albo inaczej… na totalnym zadupiu!) , który się nie wyprowadzi, i już. A po 2 – brak angielskiego. Jak ja załuję, ze w LO trafiłam do niemieckojęzycznej grupy! Wszyscy z niemieckim mają problem z praca, wszyscy z angielskim mają świetną pracę o anglojęzycznej dobrze brzmiącej nazwie 😉 . Tak więc czy HR jest fajne? W warszawie tak, ale na pewno z angielskim… Więc w Twoim przypadku jeszcze nic straconego,myślę dobry rok i wymiatasz 😉 Wyjazd zagraniczny : z małym dzieckiem boimy sie,a kiedy była szansa, nie pozwoliłam mężowi wyjechac, bo co ja bez niego zrobię.Ale byłam głupia. No cóż mądry Polak po szkodzie. Jest to jakieś rozwiązanie,ale raczej się już tam zostaje…

Odpowiedz

Ewa Marzec 22, 2016 o 21:48

No i jeszcze dodam, bo to chyba nie wynika z treści, że teraz nie wyobrażam sobie,żeby mąż wyjechał sam. Kiedy zapytać córcię 1,5 roku kogo najbardziej na świecie kocha? TATI. A kogo ona kocha? TATI. Tati jest the best 😉 Mają świetną relację,mąż ile ma czasu to tyle jej poświęca, więc dla dobra rodziny, żeby była kompletna, już teraz bym go nie puściła ;). Ale w sumie to ja mam problem z pracą,nie on. On zarabia mało jak na faceta.ale twierdzi,że jak dla niego jest OK i nie idzie go „zdyscyplinować”;). No cóż. Problemy, praca, rodzina… DOROSŁE ŻYCIE… 🙂

Odpowiedz

ive Marzec 23, 2016 o 10:16

Ewa więc mamy ze sobą dużo wspólnego:) Mój Mąż również ma świetne relacje z nasza córką. Oliwia wie że Tata wciąż szuka pracy za granica, niewiele brakowało do wyjazdu i był wielki płacz i świadomość że ten wyjazd może niedługo nastąpić. A co do zarobków to mój Mąż myślał podobnie. Ale wiesz jak obecnie szuka pracy też w Wawie a liczyć może na stawki rzędu 12 zł brutto;/ to i ten wyjazd za granice w końcu uznał za lepsza opcję. My żałujemy że nie wyjechał kilka lat temu ale wtedy też byłby duży problem dla mnie, jak pogodzić prace z opieka nad Oliwa w czasach częstych przedszkolnych chorób. Co do j. niemieckiego to gdzieś czytałam że Niemcy poszukują pracowników z Polski do branży finansowej, ze znajomością języka oczywiście. Co do studiów to pomyśl że lepiej skończyć finanse i rachunkowość niż politologię;) więc myślę że Twoje studia nie są wcale czasem straconym, moje jak najbardziej.

Odpowiedz

Ewa Marzec 23, 2016 o 21:16

Z tymi finansami jest tak, że rzecz jasna, skończyłam je na „5” i na koniec mgr z zarzadzania też na „5” dostałam jeszcze stypendium na kolejne studia, skorzystałam, to właśnie ta Wycena Nieruchomości, na którą nie byłoby mnie normalnie stać, 1 zjazd miałam tak samo jak termin porodu 😉 , więc studiowałam 1,5 roku przez pierwsze lata córeczki, na szczęście 1 zjazd na miesiąc, no i te finanse to dla mnie tylko papier, bo nie chcę tego robić. Wiem że mając 20kilka lat nie ma co wybrzydzać,ale totalnie nie chciałabym tego robić. Stąd szukam, do września na pewno coś wymyślę 🙂

Odpowiedz

Lidka Marzec 29, 2016 o 23:51

Ive, Ewa – uczcie się tego angielskiego!!! Ja sama pracuję w HR – nie mam wykształcenia z działu zasobów ludzkich, nikt mnie o to nie pytał. Najważniejsze były języki obce, a właściwie angielski. Od kopa znalazłam pracę, praktycznie od razu po wysłaniu aplikacji już dzwonili, choć studia takie sobie mam (psychologia + filologia). Nawet księgową mnie chcieli zrobić na siłę, bo stwierdzili, że w parę miesięcy mnie wyszkolą a francuskiego pani po rachunkowości w tak krótkim czasie nie nauczą. Koniec końców, pracuję w bardzo dobrej korporacji wlasnie w HR. Inwestujcie dziewczyny w biegłą (!) znajomość angielskiego, a naprawdę nie będzie problemów z pracą.

Odpowiedz

Gaspar Marzec 23, 2016 o 11:20

Cześć Ewa.

Nie chciałbym, żebyś odebrała to jako osobisty przytyk, ale to co piszesz, i sposób w jaki to robisz, sugerują, że do „dorosłego życia” to jeszcze trochę brakuje.

Po pierwsze – rodzice często mylą szczęście dziecka z tym, że będzie ono dobrze usytuowane i nie będzie się martwić o pieniądze. Dlatego mniej lub bardziej niewybrednie nakierowują dziecko na określone studia, zawody itp. Ja przez to nie przechodziłem, bo zawsze chciałem być programistą. Zostałem nim. Po dwóch latach okazało się, że to zupełnie nie moja bajka. Do tego okazało się, że moje zdolności artystyczne i manualne, które tak lubiłem za dziecka, w prosty sposób mogę połączyć z pasją i hobby znalezionym tuż przed trzydziestką (ale zawsze trochę obecnym w całym moim życiu).

Pracowałem w wielu miejscach i zawodach. Na studiach dorabiałem w pracach tymczasowych, jakieś markety, jakaś praca typowo fizyczna (którą notabene bardzo lubię), ulotki, infolinie, no wiadomo. Potem byłem programistą, nieźle zarabiającym ale mało szczęśliwym – brak czasu dla dziewczyny, która dziś jest moją żoną, brak czasu na hobby, notoryczne zabieranie pracy do domu, użeranie się z klientem, który nigdy nie wie, czego dokładnie chce. Rozstałem się z pracodawcą bez żalu.

Po kilku miesiącach znalazłem pracę w typowym korpo. Też w IT. Zarabiam mniej (dużo mniej), ale jest to dla mnie ok. Ożeniłem się, kupiliśmy mieszkanie (kredyt hipoteczny), jestem spokojniejszy, mam więcej czasu wolnego, więcej go spędzam z żoną i na swoim hobby. Pracę traktuję jako porządne źródło utrzymania, choć tak naprawdę pieniędzy zawsze na coś brakuje, oczywiście nie mówię o podstawowych rzeczach typu żarcie, rachunki, ciuchy.

Kasy brakuje mi na gadżety i narzędzia do mojego hobby albo wakacje w luksusach. Wcześniej bez problemu byłoby mnie na to stać – ale co z tego, skoro nie miałem grama czasu na wakacje, hobby, kilka dni z dziewczyną sam na sam gdziekolwiek, gdzie nie muszę zabierać służbowego telefonu.

Do czego zmierzam? To nie fair twierdzić, że facet zarabia mało jak na faceta. Co to w ogóle znaczy zarabiać jak facet? 😉 Zamiast użalać się nad nieznajomością angielskiego – po prostu spróbuj się go nauczyć. Piszesz, że trafiłaś do klasy z niemieckim. Podejrzewam, że jestem trochę starszy, bo ja trafiłem do klasy z rosyjskim 🙂 No i tak wyszło, że mi się to przydało kilka razy w życiu. Niewiele wprawdzie, ale dobrze było porozmawiać z klientem, który zaskoczony przestawał niezdarnie posługiwać się angielskim – i w końcu na pełnym luzie mógł się rozgadać i powiedzieć czego tak naprawdę oczekuje.

Znajomość jakiegokolwiek języka to zajebisty atut. Śmiem twierdzić, że im mniej popularny, tym lepiej. Jeśli ktoś szuka kogoś z średnio dobrym hebrajskim, to jest duża szansa, że po dwóch miesiącach bezowocnych poszukiwań zapłaci potrójnie, jeśli ma pilną sprawę.

Zamiast narzekać na zarobki faceta i starać się go nakłonić do zmiany pracy, postaraj się przekuć jego pasję (las) w coś przynoszącego zyski. Może lubi robić w drewnie, może zna się na leśnych roślinach, może lubi klimaty „survivalowe”. Skoro tak świetnie dogaduje się z dziećmi, to może zorganizować jakąś imprezę dla „miastowych” dzieci? Mąż lubi fantasy? Zorganizujcie znajomemu dziecku i jego rówieśnikom zabawę w lesie z odgrywaniem ról, jakiś ciekawy scenariusz zabawy. Jeśli dobrze to ogarniecie, macie ogromne szanse na to, że za miesiąc dostaniecie prośbę o zrobienie takiej imprezy dla kolejnego dziecka. Jeśli znów będzie sukces – kolejne zlecenia spłyną regularnie, dzieciaki mają urodziny, ich rodzice też lubią się zaszyć i poszaleć jak na wiejskim weselu.

Zamiast szukać dużych pieniędzy od razu (wyjazd za granicę), ogarnij temat, poszukaj sposobów i możliwości. Stopniowo i mądrze wprowadzaj faceta w temat, rozmawiaj z nim – a nie „dyscyplinuj”. Jeszcze się okaże, że tkwi w Tobie demon przedsiębiorczości i udzieli się to Twojemu mężowi.

No i tak na koniec – weź pod uwagę, że Twoja córka, wychowana w takim duchu, będzie miała dobrze. Będzie szczęśliwa i tak pokieruje swoim życiem, że nie będziesz musiała jej wysyłać na „intratne” studia. Bierz się do roboty i powodzenia Ewo 🙂

Odpowiedz

Ewa Marzec 23, 2016 o 16:05

Dyscyplinowanie bylo cytatem jednego z komentarzy,miało być zabawnym określeniem uczę sie angielskiego ale domowo,z kursów, wiec niekoniecznie do pracy sie to nada (co chciałbyś zjeść?kiedy idziesz spac?poproszę 1 bulke )ale jakoś trzeba zacząć. Próby wykorzystania potencjalu turystycznego byly podejmowane przez nas wielokrotnie ,tu tak biedna okolica ze wszystko wszystkim za drogo.. Biorę się do roboty od wrzesnia- w dzisiejszych czasach kobieta musi pracować i tyle. Ale nie jest to z korzyścią dla dziecka , zawsze trochę sie traci. Takie życie. No o pracuje odkąd mam 16 lat (wakacje) pelen etat od 19 lat od skonczenia liceum. Teraz przerwa Bo dziecko dzieki za pomysly

Odpowiedz

Ewa Marzec 23, 2016 o 16:11

Ale kurcze ze dorosla nie jestem to troche slaby tekst heh. Nie bede sie klocic na blogu ale ogarniecie malego dziecka , telepraca jeszcze aktualnie i praktyki zawodowe przy wysprzatanym mieszkaniu.. To chyba najczystsza oznaka doroslosci. Dzialam i rozwijam sie ale na pewno jako kobieta mam pod górkę i ciężko mi wrócić do etatu. Mężczyzn wiele kwestii związanych z dziecmi omija. Ale wiadomo -takie życie, plci nie zamierzam zmieniać

Odpowiedz

Gaspar Marzec 23, 2016 o 18:37

Spoko, rozumiem. Moja nadinterpretacja.

Co do potencjału turystycznego – w ścisłym tego słowa znaczeniu – ok, okolica za biedna. Ale większość korporacji jest zupełnie innego zdania. Oni wywiozą pracownika w najdalszy zakątek, o ile zaproszenie ubierzesz w ładne słowa typu integracja, kontakt z naturą, „niecodzienne eventy” itp. 🙂

Typowy pracownik korpo jest jak nastolatek. Uwielbia rywalizować, bo taka jest jego praca. On chce być wywieziony gdzieś daleko, bo tam może pokonać szefa we wspinaniu na drzewo albo strzelaniu z paintballa. W hotelu na 2000 ludzi, blisko cywilizacji, nie ma takiej możliwości. Serio mówię – sam jestem korposzczurem i wiem jakie wyjazdy integracyjne dawały nam największą frajdę. Bo co to za integracja, gdy każdy śpi w swoim pokoju, ewentualnie w „dwójce” z kimś z pracy.

Teraz stawia się właśnie na odmienność. Podzwoń po firmach (nie tylko tych w okolicy!) i popytaj, czy zainteresowani byliby takim i takim spotkaniem integracyjnym. Takie i takie przewidujesz atrakcje. Zawsze możesz napisać, że dopiero rozkręcasz biznes i szukasz kontaktów. Korporacje będą trwały latami, masz dużo czasu 🙂 Nie zamykaj się w etatach, kombinuj 🙂

Odpowiedz

Ewa Marzec 23, 2016 o 21:07

Okej, pomysł rzeczywiście słuszny 🙂 Aby tylko organizacyjnie to ogarnąć, bo te pomysły już były (survivalowe wyprawy, pole namiotowe, zwiedzanie opuszczonych domów), ale nie mieszkamy u siebie tylko u teściów. Na myśl o stawianiu drewnianej toalety / podciągnięciu jakiegoś kranu / postawieniu przyczepy campingowej / ogrodzeniu terenu dostają tzw. delirium 🙂 Żadnych turystów, żeby nam tu śmiecili i brudzili… Na swoim to na swoim. Jeszcze parę lat i myślę będziemy już mieszkać osobno, mając swoją działkę – też w lesie rzecz jasna;) – i swój dom z wydzielonymi pokojami i wtedy się uda… wiele rzeczy. Planów długoterminowych w ogóle mamy full ale takich na już,teraz,zaraz, bo na koncie 54 zł a idą święta! takich planów brak. Ale naprawdę Ci dziękuję za informację, że takie rzeczy się sprzedają 🙂 One są w 80% łatwe w realizacji dopóki nie dojdzie… gdzie oni będą załatwiać potrzeby fizjologiczne, na czym usiądą do obiadu, jeśli na piknik będzie za deszczowo etc .etc. – sam pomysł super. Dzięki dzięki i „wybaczam” 😉

Lidka Marzec 30, 2016 o 00:03

Ive, Ewa – uczcie się tego angielskiego!!! Ja sama pracuję w HR – nie mam wykształcenia z działu zasobów ludzkich, nikt mnie o to nie pytał. Najważniejsze były języki obce, a właściwie angielski. Od kopa znalazłam pracę, praktycznie od razu po wysłaniu aplikacji już dzwonili, choć studia takie sobie mam (psychologia + filologia). Inwestujcie dziewczyny w biegłą (!) znajomość angielskiego, a naprawdę nie będzie problemów z pracą.
Nie ma co też żałować zawodu nauczycielki – ja byłam, posmakowałam, nie chce widzieć za nic w świecie, żałosne pieniądze i użeranie się.

Odpowiedz

Anna Marzec 21, 2016 o 07:54

Cześć Michale,

dziękuję za poruszenie tego tematu. Moja 30-tka już za kilkanaście dni, Faktycznie, czas wątpliwości i podejmowania decyzji. Jeszcze nigdy tak intensywnie nie myślałam o przyszłości, o tym co mnie cieszy i czy to co obecnie robię chcę robić do 67 roku życia. W dodatku tak jak piszesz życie wywrócone do góry nogami (2-letnie dziecko). Uświadomiłeś mi, że to co robię i o czym myślę od kilku miesięcy to nie jakieś niedojrzałe fanaberie, a wzorcowe zachowanie u ludzi w powyższym wieku. Jeszcze raz dziękuję! 🙂 Pozdrawiam, A.

Odpowiedz

Michał Marzec 21, 2016 o 09:16

Idealnie w czasie pojawił się ten podcast…
Mam dość duży problem ostatnio z tym kim jestem i co dalej (za tydzień 29 urodziny) a tu pojawia się podcast, który mówi, że życie po 30 jest dużo lepsze i bardziej świadome i dojrzałe niż do tej pory 😉 – wierze, że moje będzie!
Dzięki Michał!

Odpowiedz

marek Marzec 21, 2016 o 09:17

nic dodac nic ujac. swieta slowa. ten podcast bardzo odpowiada mojemu tokowi rozumowania.
tak dalej !

Odpowiedz

Michał "Vasquez" Plewniak Marzec 21, 2016 o 09:17

Dzięki Michał za wspaniały podcast.
Dodatkowo dodałbym jeszcze kwestie partnera w życiu. Oprócz zawodowych i hobbystycznych zainteresowań powinno być wsparcie drugiej osoby którą kochamy. Jeśli tego nie ma większość z wyżej wymienionych punktów może nie zadziałać:) Miłość spaja w zasadzie wszystko i jest motorem do działania a gdy po działaniach jest czas an relaks, miłość daje poczucie spełnienia – czyli klucz do sukcesu na każdej płaszczyźnie.

Tak więc bez miłości nie ma pieniędzy 🙂 W pewnym sensie oczywiście 🙂

Odpowiedz

Marek Kwiecień 14, 2016 o 03:53

Ja bym powiedzial, ze przy nieszczesliwej milosci moze byc problem z pieniedzmi.
Ludzie, ktorzy nie maja partnerow bardzo czesto sa zamozni mimo braku milosci.

Odpowiedz

Marek Kwiecień 14, 2016 o 03:53

Ja bym powiedzial, ze przy nieszczesliwej milosci moze byc problem z pieniedzmi.
Ludzie, ktorzy nie maja partnerow bardzo czesto sa zamozni mimo braku milosci.

Odpowiedz

Paweł Rekowski Marzec 21, 2016 o 10:42

Cześć Michał, bardzo dobry Podcast. Osobiście uważam, że nad tymi punktami należy pracować już wcześniej. Sam mam 27 lat i nad większością z nich pracuje od dłuższego czasu. Nie ma co czekać do 30-tki, bo jak sam wspomniałeś w którymś odcinku – przed 30-ką Ci się bardziej chciało coś robić niż później.
Watro ważne decyzje podejmować wcześnie i się ich trzymać, bo wymagają mnóstwo pracy i czasu. Im szybciej się skończy tym więcej jest czasu na radość z efektów 🙂

Wesołych świąt 🙂

Odpowiedz

Krystian Marzec 21, 2016 o 11:24

Super odcinek! Dobrze, że zawarłeś wszystko w nieco ponad 30 minut 🙂

Dodałbym:
14. Bądź wdzięczny!
Masz zdrowie, rodzinę i stabliną sytuację? Super! Jesteś prawdziwym szczęściarzem.
Dzięki temu spokojowi, który masz, możesz się skupić na swoim rozwoju.
Wyłącz TV i FB i zapisz się lub odpal kurs on-line, z dziedziny, która Cię interesuje. Zyskasz nową perspektywę i nową energię!

Odpowiedz

Marek Marzec 21, 2016 o 11:49

Trafiłeś Michale z tym podcastem. Mam 34 lata i właśnie od jakiegoś czasu myślę co dalej. Pracuję na etacie, a po pracy prowadzę swoją działalność. Plusem takiego rozwiązania jest duża stabilność finansowa. Minusem brak czasu i przeciążenie obowiązkami.

I teraz takie pytanie, czy w imię własnych wygód i spełniania (prowadzenie tylko działalności i rzucenie etatu) mogę narażać swoją rodzinę? Co będzie za 5, 10 czy 20 lat? Czy nadal będę miał zlecenia, czy nie będę sobie pluł w brodę że zrezygnowałem ze stabilnego życia na rzecz prowadzenia swojej firmy? A w biznesie jest różnie, wystarczy że ktoś nie opłaci kilka faktur i robi się problem.
Czy jeśli coś pójdzie nie tak to czy znajdę równie dobrą pracę jak teraz? A jeśli nie to czy będę mógł spojrzeć swoim dzieciom w oczy i powiedzieć im że nie pojadą na wycieczkę bo nie mamy pieniędzy? To są strasznie ciężkie dylematy. Jak człowiek jest sam to inaczej na to wszystko patrzy niż gdy ma się rodzinę i za nią odpowiada.

Odpowiedz

Gaspar Marzec 23, 2016 o 12:57

Cześć Marek.

Tak naprawdę nie nikt nie ma żadnej gwarancji na stabilną przyszłość. Napisałeś, że dzięki etatowi i własnej działalności masz dużą stabilność finansową. Pytanie – skąd czerpiesz większe zyski? Jeśli proporcje rozkładają się, mniej więcej, pół na pół, to sytuacja wygląda zupełnie inaczej niż gdy z etatu masz 75% dochodu.

Odpowiedz

Gaspar Marzec 23, 2016 o 13:28

Cześć Marek.

Tak naprawdę nie nikt nie ma żadnej gwarancji na stabilną przyszłość. Napisałeś, że dzięki etatowi i własnej działalności masz dużą stabilność finansową. Pytanie – skąd czerpiesz większe zyski? Jeśli proporcje rozkładają się, mniej więcej, pół na pół, to sytuacja wygląda zupełnie inaczej niż gdy z etatu masz 75% dochodu.

Zwróć jednak uwagę na to, że rzucając etat zyskujesz te minimum 9 godzin dziennie, o ile pracujesz w pełnym wymiarze czasu. A dziewięć godzin to jakieś 30% czasu więcej na własny biznes. Możesz przeznaczyć ten czas na rozbudowę swojego biznesu, możesz go podzielić między dotychczasowy biznes i swoją rodzinę, możesz także w tym czasie spróbować poszukać alternatywnych źródeł dochodu i nadal mieć czas dla rodziny.

Może rzeczywiście ciężko znaleźć wtedy pieniądze na wakacje dla dzieci. Ale masz dla nich więcej czasu tak ogólnie. I zamiast wysyłać je raz w roku na wymarzone wakacje, możesz z nimi codziennie rozmawiać, uczyć je, spędzać z nimi dużo więcej czasu. Wtedy te wakacje za grube pieniądze nie będą potrzebne. A mając oparcie w swojej żonie i dzieciach, inaczej patrzysz w przyszłość.

No i tak zupełnie offtopowo – dużo rozmawiaj z dziećmi, nawet na takie tematy, które poruszyłeś powyżej. Mój siostrzeniec i siostrzenica to dla mnie niewyczerpane źródło dobrych rad 😛 Oczywiście z przymrużeniem oka, ale rozmowy w stylu „wujek nie przyjedzie na święta, bo ma dużo pracy” i natychmiastowa odpowiedź trzyletniego siostrzeńca – „wujek musi iść do innej pracy”, naprawdę dają dużo do myślenia. Maluchy mają najprostsze rozwiązania 😀

Na Twoje pytania nikt nie jest w stanie odpowiedzieć jednoznacznie. Sam musisz zdecydować, co się bardziej opłaca; gdzie leży granica między zarabianiem się na śmierć a czasem poświęcanym na mniej przyziemne, ale jakże wspaniałe rzeczy.

Pozdrawiam
Gaspar

Odpowiedz

Katarzyna Marzec 21, 2016 o 15:16

Mam jedną uwagę odnośnie potencjału jakie niesie z sobą przedział 30-40 lat. Mam zastrzeżenie do opinii, że w tym przedziale jest jeszcze możliwość „przekwalifikowania się”, pójścia w inną stronę z życiem zawodowym, a po 40, lub 45 będzie to bardzo trudne, a po 50tce prawie niemożliwe. Prawie bym się zgodziła, gdybyśmy funkcjonowali w normach dotyczących przejścia na emeryturę w wieku 60 lat. Ale większość z nas ma świadomość, że z powodu niewystarczających „zapasów” będzie pracowała powyżej tej granicy lat.
Więc zakładając, że po ukończeniu studiów mając 25 lat wychodzę na rynek pracy i muszę na nim pozostać do 67 roku, to łącznie mam do przepracowania 42 lata. Oznacza to, że połowa mojego życia zawodowego przypadnie na 46 lat! a nie trzydziestu paru. Z jednej strony przy tej arytmetyce, w wieku 46 lat jestem dopiero w połowie swojej ścieżki zawodowej – dopiero mam fantastyczny kapitał doświadczenia oraz umiejętność panowania nad emocjami, a z drugiej strony słyszę, że już cokolwiek zmienić będzie trudno, a za chwilę , jeśli nie już, pracodawca rozgląda się za jakimś młokosem w celu zastąpienia mnie, najprawdopodobniej z pobudek obniżenia swoich kosztów, a nie wymiany mojego dużego doświadczenia na inne mniejsze doświadczenie. Dla mnie istotne jest, aby zmieniać postrzeganie rynku pracy i wraz z długością naszego naturalnego życia, przesuwać granice naszej „przydatności” zawodowej. Gdyż jeśli tego nie zaczniemy robić już dziś, to dzisiejsi 30-40 latkowie za kilkanaście lat wylecą z rynku na rzecz młodzieży, a przynajmniej będą na nim marginalizowani. A na to od strony ekonomii chyba nas nie stać. To także uwaga dla tych 30-40 latków, którzy właśnie podejmą się realizacji własnego biznesu, który w optymistycznym scenariuszu, będą chcieli oprzeć o zatrudnionych przez siebie pracowników.
Poza tym Michale, więcej uwag nie zgłaszam 🙂

Odpowiedz

Marta Marzec 21, 2016 o 20:30

Kasiu, zgadzam się z Tobą w całej rozciągłości, ja mam 42 lata, na rynku pracy od 20 lat, a jeszcze 25 lat pracy przede mną, więc jestem w połowie swojego zawodowego życia, a nie bliżej końca
jakoś to strasznie brzmi, że po 45 roku życia, to już tylko z górki i nie wiele zostało, że pracodawca zaraz mnie zechce zastąpić jakimś młokosem…

podcast dobry, ale faktycznie trochę nie przystający do sytuacji kobiet na rynku pracy,
Michale, czy zamierzasz w niedługim czasie napisać coś o finansach dzisiejszych 40-tek?

Odpowiedz

Izabela Marzec 21, 2016 o 16:35

Dziękuję, w piątek obchodzę 33 urodziny 🙂

Odpowiedz

Łukasz N. Marzec 21, 2016 o 17:41

Słuchając punktów po koleji nagle mnie olśniło że 12 punkt jest o Mnie .Mam już skończone 33-lata, pracuje na tym samym stanowisku już 6 lat i 5 miesiecy, i właśnie coraz bardziej się zacząłem zastanawiać co dalej. Przychodzę do pracy, robię swoje i wychodzę, zero perspektyw na rozwijanie się, praca tylko dla pracy i wypłaty. Dzięki wielkie za artykuł, czas się ogarnąć i pójść dalej, zmienić środowisko, pracodawcę i podejście do pracy. Bo jak nie teraz to kiedy.Pozdrawiam

Odpowiedz

Dawid Konopka Marzec 21, 2016 o 22:28

Chciałem wybrać z tych 13 punktów, te które według mnie są najważniejsze i nie mogę. Każdy jest bardzo ważny i odpowiada za inny obszar naszego życia.
Jak zwykle przyjemnie się Ciebie słucha zwłaszcza, że rady, które dajesz przydadzą mi się jeszcze w przyszłości. Dzięki!

Odpowiedz

Wojciech Marzec 22, 2016 o 07:34

Witaj Michał,
Fajny podcast – dla każdego świetna lektura 🙂

Mam pytanie czy zamierzasz poruszyć temat kondycji banków w Polsce? Czy interesowałeś się zagadnieniem „bail in”? Warto by było zrobić o tym podcast, żeby kiedyś się nie okazało, że czyjeś oszczędności (lokaty) stopniały… Ja jestem tym przerażony im dłużej się w to zagłębiam.

Dziękuję

Odpowiedz

Patrycja Marzec 22, 2016 o 12:39

Hej, sama jestem nieco młodsza i do 30 jeszcze mi trochę zostało, ale mój facet z pewnością mógłby dużo wyciągnąć z tego podcastu, W ogóle poruszasz fajne tematu i świetnie się to czyta. Pozdrawiam

Odpowiedz

Monika Marzec 22, 2016 o 14:18

Dziękuję Michał za ten odcinek, idealnie trafia w mój problem z mężem, który nie chce wyjść ze swojej strefy komfortu. Wczoraj odbyliśmy bardzo poważną rozmowę na ten temat, a dziś znalazłam ten podkast. Zrządzenie niebios 🙂 Moje słowa ciężko do niego trafiają. Mam zamiar puszczać mu ten podkast do skutku 🙂

Odpowiedz

Marek Marzec 22, 2016 o 14:41

Hmm, zmuszać kogoś do wyjścia z własnej strefy komfortu to chyba nie jest dobre rozwiązanie. Każdy sam musi o tym decydować a takie zmuszanie kogoś moim zdaniem może przynieść więcej szkody niż korzyści.

Odpowiedz

MM Marzec 22, 2016 o 14:20

Super temat, bardzo mobilizuje do działania. Dzięki Michał. POWODZENIA!!!

Odpowiedz

Patrycja Marzec 22, 2016 o 15:05

Hej. Jak zwykle dobrze napisane i nawet trafione bo ja teraz jestem właśnie w takiej rozterce czy otwierac coś swojego związanego z moją pasją czy wrócić do mojej nielubianej pracy ( obecnie zaczynam urlop macierzyński więc jeszcze mam trochę czasu na przemyślenia). Mam jeszcze jedną rozterkę może napiszesz o tym, bo nie kojarzę żeby coś takiego było. Wzięliśmy trzy lata temu kredyt na mieszkanie ale w między czasie rodzina nam się powiększyła i nas jest teraz czworo i trochę ciasno czy można takie mieszkanie zamienić bo sprzedać raczej się nie opłaca bo znowu koszta, jak to wygląda jak mieszkanie jest wzięte na kredy???

Odpowiedz

Artur Marzec 22, 2016 o 20:44

Fantastyczna pogadanka! Co prawda mam dopiero 25 lat, ale informacje i rady na pewno mi się przydadzą, jak nie teraz to po 30 😉 A co do wcześniejszych komentarzy – moim zdaniem co jakiś czas trzeba się zmusić do wyjścia poza strefę komfortu… to nas rozwija i wzmacnia.

Odpowiedz

Przemek Marzec 22, 2016 o 22:18

Michał, musisz mi się dokładać do czynszu 😉
Dlaczego ?
Od 2 miesięcy słucham Cię niemal codziennie. W domu, w samochodzie, na uczelni słucham twoich podcastów, bo muszę nadrobić poprzednie. Rodzice śmieją się, że rozmawiam z głośnikami 😉
Dziękuję, że jesteś i za twoje rady 😉
Pozdrawiam serdecznie,
Przemek

Odpowiedz

Iwona Marzec 23, 2016 o 13:23

punkt 10 z 13 wskazówek dla 30-latków powinien w nawiasie też mieć dopisek: dotyczy szczególnie facetów 🙂

Odpowiedz

Marcin Marzec 24, 2016 o 10:03

Nie mogłeś tego tematu poruszyć 5 lat temu? 😉
Z kilku porad mimo wszystko spróbuję skorzystać. Pozdrawiam

Odpowiedz

Maszyna Marzec 24, 2016 o 15:00

Michale,

Dziękuję bardzo za wpis – po przesłuchaniu podcastu uzmysłowiłem sobie, jak dużo wiem i jak dużo robię. Będąc wypalonym poszukiwałem paru rzeczy które muszę zmienić i oto co się dzieje w wieku 35 lat:
– zmiana pracy z dużego korpo na korpo mniejsze, ale z większą odpowiedzialnością;
– wyprowadzka z dużego miasta, do mniejszego rodzinnego miasta, w którym są babcie;
– narodziny drugiego dziecka (pomoc babć nieoceniona);
– odnalezienie się ponownie w nowej rzeczywistości po 8 latach i zadbanie, aby najbliżsi (żona) też się tam odnaleźli.

Teraz trzeba będzie popracować tylko nad większa dyscypliną kosztową, bardziej rozwinąć dywersyfikację przychodów i można całkowicie się ustatkować 🙂

Odpowiedz

Pięć dwa raz Marzec 24, 2016 o 18:05

Hej, właśnie wracając autem z pracy słuchałem Twojego podcastu i poczułem lekkie ukłucie, bo trzydzieski jeszcze nie mam, a nad wieloma z wymienionych punktów pracuję całkiem zawzięcie od dość dawna. Czuję się staro 😉 . Wspomniałeś, że bezpiecznie czujesz się dopiero jak masz oszczędności na dwa lata życia swojej rodziny. Ja dopiero niedawno poczułem się w miarę bezpiecznie, a mam środków na cztery. Wniosek z tego, że mam inaczej ustawione granice. Tym niemniej utwierdziłeś mnie w przekonaniu, że idę właściwą drogą, jednocześnie do niektórych tematów mam inne podejście, które staram się zaprezentować na swoim dopiero co narodzonym blogu. Cel jest prosty: niezależność finansowa w prezencie na czterdzieste urodziny. Może to zbytni optymizm, ale zdecydowanie myślę bardzo długofalowo. Pozdrawiam!

Odpowiedz

Anna Marzec 24, 2016 o 19:20

Michale,
piszę z podziękowaniem za kurs i całą Twoją wiedzę którą dzielisz się z takim zaangażowaniem. Dzięki Tobie od 17 maja 2016 roku kiedy spłacę ostatnią ratę za szkołę stanę się wolnym od długów człowiekiem. Przeszłam dzięki Tobie niezłą metamorfozę finansową i dzięki uporowi jestem na końcu drogi. Nie tylko pokonałam długi ale i zaczęłam oszczędzać i to solidnie i regularnie.
Dzięki Ci Dobry Człowieku, to świetnie że jesteś!!!

Odpowiedz

Edgar Marzec 25, 2016 o 23:44

Czy jest możliwość, żeby ściągnąć wszystkie Pana podcasty na raz?
Chętnie bym ich posłuchał biegając, ale przyjemnie byłoby uniknąć ściągania każdego z osobna.

Odpowiedz

Michał Szafrański Marzec 28, 2016 o 12:50

Hej Edgar,

Obecnie nie ma takiej możliwości na blogu, ale najprościej będzie zasubskrybować podcast na telefonie komórkowym. Wtedy można ściągnąć za jednym zamachem wszystkie odcinki.

Jeśli masz telefon z Androidem, to potrzebna jest do tego specjalna aplikacja, np. Stitcher (za darmo do ściągnięcia). Jeśli iPhone – to aplikację „Podcasty” masz standardowo wbudowaną w telefon. Wyszukaj po prostu „Więcej niż oszczędzanie pieniędzy” i zasubskrybuj.

Dziękuję i miłego słuchania 🙂

Odpowiedz

Edgar Marzec 28, 2016 o 20:17

Uprzejmie dziękuję za pomoc. Słucham od najbliższego treningu.

Odpowiedz

Adam Marzec 26, 2016 o 20:24

bardzo dobre 🙂

Odpowiedz

MARIUSZ Marzec 27, 2016 o 18:27

Witaj Michale. Może miałbyś pomysł odnośnie programy rządu 500+ na dziecko, jak faktycznie przeznaczyć te pieniądze na dzieci. Ja jedno M mam pod wynajem z myślą że kiedyś będzie dla starszego dziecka, i teraz z POMOCĄ rządu dla drugiego dziecka też będę kupował mieszkanie. To jest mój plan ale ciekaw jestem Twoich propozycji. Pozdrawiam ☺

Odpowiedz

Michał Szafrański Marzec 28, 2016 o 12:54

Hej Mariusz,

Ciekawy pomysł z tym przeznaczeniem pieniędzy z 500+ od razu na zakup mieszkania. Temat rzeczywiście do rozpracowania. 🙂

Pozdrawiam

Odpowiedz

*LESZEK* Marzec 28, 2016 o 19:35

Nie rozpędzałbym się z tym dlugofalowym planowaniem na co wydawać te ‚prezenty’ od rządu. Za trzy lata zmieni się władza, lub gospodarka klęknie, jedno z dwóch. Albo jedno i drugie 😉 Więc suma sumarum do rozplanowania jest około 20 tyś zł. Chyba na kredytowanie mieszkania to trochę zbyt mało.

Odpowiedz

Michał Szafrański Marzec 28, 2016 o 20:21

Hej Leszek,

A to zależy jak do tego podejdziesz. Jeśli wykorzystasz te pieniądze na zbudowanie zdolności kredytowej i dodatkowo nabędziesz mieszkanie, które się bilansuje (rata kredytu nawet po uwzględnieniu ew. wzrostu stóp procentowych + koszty stałe będą mniejsze niż czynsz z wynajmu takiego mieszkania), to to czy Ci 500+ zabraknie czy nie – może nie mieć znaczenia.

Nie liczyłem jeszcze, ale wygląda to na jakiś pomysł, który przynajmniej warto rozważyć.

Pozdrawiam

Odpowiedz

*LESZEK* Marzec 29, 2016 o 21:41

Niby masz rację Michał. Ale w Twych założeniach przyjmujesz stabilność gospodarki, niezmienność cen mieszkań, oraz grono zawsze chętnych do płacenia wysokich kwot najmu. A jak wiadomo przy słabnącej gospodarce ceny i kwoty te polecą w dół, a raty kredytów wzrosną poprzez wzrost inflacji. Piszę trochę czarny scenariusz, ale moim zdaniem istnieje takie ryzyko.

Odpowiedz

Michał Szafrański Marzec 30, 2016 o 15:47

Hej Leszek,

Skąd założenie, że przyjmuję takie założenie? 😉 Uwzględniam te czynniki ryzyka i w takim wymiarze, który uznaję za zdroworozsądkowy.

Akurat argument z inflacją jest kompletnie nietrafiony przy nieruchomościach – zwłaszcza finansowanych kredytem. Inflacja jest tu czynnikiem korzystnym, bo za wzrostem inflacji może pójść także wzrost czynszów wynajmu (we wszystkich umowach wpisałem możliwość indeksowania współczynnikiem inflacji i systematycznie to stosowałem). Rata kredytu rośnie, gdy są wyższe stopy, ale koszt mojego kapitału maleje… a odsetki i tak odpisuję od podstawy opodatkowania przy najmie.

Myślę, że większość wynajmujących (nie najemców) raczej zainteresowana jest tym żeby inflacja była. 🙂

Pozdrawiam

Odpowiedz

Karol Marzec 29, 2016 o 09:48

Michał, dzięki za już i w oczekiwaniu na ciąg dalszy, trzymam kciuki za finansowego ninje. Oo temat jak najbardziej aktualny, bo dotychczasowy biznes ucieka, zmienił się rynek i trzeba myśleć co dalej. Mam fajne pomysły i już zacząłem je sprawdzać 🙂 Teraz słuchając podcastu układa się w głowie i czerpie z wiedzy i Twojego doświadczenia. Dzięki z ajuż 🙂

Odpowiedz

Mateusz Marzec 30, 2016 o 15:01

Cześć Michał,

Jak zwykle super podcast, umiliłeś mi codzienne zakupy 🙂 Niby podcast dla 30-40-latków, ale osoby przed 30 też znajdą coś dla siebie. Mogą poznać co czeka ich w nadchodzącej dekadzie i jakie najważniejsze decyzje będą do podjęcia. No i oczywiście podcast jak zwykle niezwykle inspirujący. Pozdrawiam serdecznie Michale!

Mateusz

Odpowiedz

Marcin Zawadzki Marzec 31, 2016 o 10:36

Fajny odcinek.

Powodzenia w pisaniu książki.

Odpowiedz

Michał Szafrański Marzec 31, 2016 o 11:22

Dziękuję Marcin 🙂

Odpowiedz

Carolina Marzec 31, 2016 o 19:09

Cześć Michał,

Dziękuje bardzo za podcast! inspirujesz i układasz w głowie podcast tez dla tych przed 30stka;) naprawde super!

Odpowiedz

Magda Kwiecień 2, 2016 o 23:23

Michale,
Przypomnij proszę wszystkim o otwartym okienku transferowym i możliwości przeniesienia się z ZUS-u do OFE. Myślę, że to ważne.

pozdrawiam

Magda

Odpowiedz

Joanna Kwiecień 3, 2016 o 12:16

Przeczytałam Wasze komentarze i przebija z nich bardzo mocne poczucie osobistej odpowiedzialności kobiet za przejęcie opieki nad dzieckiem i takie poczucie powinności – zobowiązania – konieczności poświęcenia się. Ani jednego komentarza mężczyzny, że dla wsparcia rozwoju zawodowego swojej partnerki sam postanowił trochę „odpuścić”, przejąć opiekę nad domem (wiem, że w życiu to się zdarza, ale bardzo rzadko).

Abstrahując od indywidualnych preferencji poszczególnych par – niepokojący i w sumie smutny trend. Myślę, że spora część kobiet po trzydziestce w trakcie słuchania podcastu może mieć poczucie, że mimo swoich starań są na straconej pozycji. Osobiście nie znoszę tego, że problem „łączenia kariery z życiem osobistym” omawia się głównie w kontekście kobiet i tym zwalnia się z odpowiedzialności mężczyzn (tzn. przyjmuje się założenie, że wystarczy żeby zarobił).

Odpowiedz

ja Luty 5, 2017 o 01:24

Nie mozna ciastka zjesc i ciastko miec. Chcesz kariere nie miej dziecka, chcesz dziecko to albo po urodzeniu zlobek przeczkole babcia a ty do pracy ale brak kariery.

Odpowiedz

Ewelina Kwiecień 10, 2016 o 23:24

Michale,
od dawna czytam Twoje wpisy, zwłaszcza te dotyczące nieruchomości. Od kilku dni zastanawiam się nad wykupem partycypacji mieszkania TBS, czy jest szansa, że napiszesz co o tym sądzisz?
Pozdrawiam i życzę sukcesów!

Odpowiedz

Piernik Maj 20, 2016 o 11:18

13 wskazówek dla 30 latków jak najbardziej celne. Z tym że w przypadku facetów, na 1 miejscu dałbym „Wydoroślej”. Z własnego doświadczenia, właśnie ten punkt pomógł mi czerpać korzyści z pozostałych 12.

Odpowiedz

Andrew Czerwiec 20, 2016 o 13:37

Michał,
Super podcast. Znakomicie „ważysz” słowa. Zwłaszcza w temacie doboru znajomych 😉

Odpowiedz

Adam Październik 22, 2016 o 13:00

Michał. Punkty 12 / 13 w wieku 30-40 lat bardzo często ..’rozwalają’ cały system. Ciężko się z tym nie zgodzić, trudniej przyjąć do wiadomości, zaakceptować ..i podjąć decyzję, że najwyższy już czas ruszać dalej (lub chociaż dostrzec perspektywę ruszenia, przygotować się do akcji i uwierzyć, że to >dla nas samych< NAJLEPSZA droga). Brak perspektyw i trwałe utrzymywanie ponad inne wartości "pełnej strefy komfortu" może oznaczać brak szczęścia i brak sensu – a to zdecydowanie gorsze niż "kontrolowane ryzyko zmiany". Tyle paplaniny z mojej strony ..i dzięki za ten odcinek (wysłuchany grubo po czasie publikacji, z ograniczeniem do najistotniejszych dla mnie 10 minut). Trafiasz w sam środek – gratulacje!

Odpowiedz

Życie Sierpień 22, 2017 o 15:20

Zgadzam się z Tobą w 100%! Kilka punktów jest mi naprawdę bliskich. Mój raczkujacy blog (dla trzydziestolatek) nie jest o tematyce oszczedzania pieniędzy, a w skrócie: otworzenia się na świat, spelniania marzen i dbaniu o siebie w szeroko rozumianym kontekście. Twoja wypowiedz jest zatem dla mnie bliska. Chętnie dowiem się jak zadbać o swój domowy budżet by bez ograniczeń moc spełniać się i szukać wciąż nowych pasji! Pozdrawiam

Odpowiedz

Dodaj nowy komentarz

Poprzedni wpis:

Następny wpis: