Informacje o nowych artykułach i sposobach oszczędzania pieniędzy prosto na Twój e-mail

    

Raport Michała: Grudzień 2012 – Kwiecień 2013

przez Michał Szafrański dodano 30 maja 2013 · 26 komentarzy

Raport grudzień 2012 - kwiecień 2013

Po długiej przerwie publikuję zbiorczy “Raport kosztów Michała” za okres od grudnia 2012 do końca kwietnia 2013. Raport ten wypełnia dziurę, która pojawia się w ciągu ostatnich miesięcy i jest jednocześnie najbardziej zagmatwanym zbiorem danych liczbowych na tym blogu :-)

Dlatego w odróżnieniu od poprzednich miesięcy, potraktuję go nieco po macoszemu – i skupię się na tym, by napisać Wam w tym artykule tylko najważniejsze wnioski z tego okresu. I już teraz obiecuję Wam powrót do regularnego, comiesięcznego publikowania raportów.

Od razu zdradzę Wam, że szykuję dla Was na czerwiec bardzo ważną informację – rzekłbym przełomową w kontekście tego bloga :) Ale jeszcze chwilkę potrzymam Was w niepewności i pozwolę na domysły.

Dlaczego tworzę miesięczne raporty wydatków

Rozpoczynając tworzenie bloga obiecałem, że będę dzielił się z Wami kosztami życia 4-osobowej rodziny. Do listopada 2012 r. co miesiąc publikowałem szczegółowy raport moich kosztów miesięcznych uwzględniający również niektóre przychody (wszystkie, poza przychodami z pracy na etacie). Dzięki temu mogłeś poznać prawdziwe koszty życia naszej 4-osobowej rodziny mieszkającej w Warszawie. Ten raport jest wyjątkowy – bo wielomiesięczny.

Dlaczego to robię:

  1. Chcę udokumentować moje wysiłki zmierzające do tego by trzymać koszty na jak najniższym poziomie (ale jednocześnie racjonalnym z naszego punktu widzenia).
  2. Raporty te są motywacją dla mnie samego do ciągłej pracy nad sobą w kierunku osiągnięcia celu, jakim jest emerytura przed 50-tką.
  3. Chcę być uczciwy i maksymalnie transparentny w tym co robię. Dzielę się z Tobą wszystkim co dotyczy moich finansów, gdyż wierzę że nic nie przekonuje tak jak liczby. Pozwalam tym liczbom mówić o moich sukcesach, błędach i porażkach wierząc, że możesz z nich wyciągnąć naukę dla siebie.
  4. Mam nadzieję, że moje działanie będzie dla Ciebie inspiracją do dobrej kontroli wydatki, dbania o pomnażanie majątku i motywacją do poszukiwania dodatkowych przychodów i rozsądnego inwestowania.

Jak zauważysz, każdy z moich raportów jest bardzo szczegółowy. Mają Ci one pomóc nie tylko zobaczyć liczby, ale także zrozumieć, w jaki sposób zarządzamy naszym budżetem domowym. Oszczędzanie i kontrola własnych finansów na tym poziomie wymagają czasu, systematycznej pracy nad sobą, nerwów, ciągłej zmiany własnego podejścia do pieniędzy, zmiany niektórych swoich nawyków oraz nauki języka finansowego. Niekiedy, jeśli zarabiasz za mało, wymagają także wyjścia ze swojej strefy komfortu i zmotywowania się do działania. W tym właśnie chcę Ci pomagać.

Już teraz mam do Ciebie trzy prośby. Spełnienie każdej z nich pomoże Ci być na bieżąco z moim blogiem a także zrobić coś dobrego dla innych:

  1. Zapisz się na mój newsletter – jeśli jeszcze tego nie uczyniłeś.
  2. Polub mój blog na Facebooku – przycisk “Lubię to” znajdziesz w prawej kolumnie. Nie zaszkodzi również jak “polubisz” te artykuły, które Ci się szczególnie podobają.
  3. Przekaż informację o moim blogu wszystkim znajomym, którym dobrze życzysz. Może skorzystają z tych informacji i będą Ci wdzięczni (a nawet jeśli nie – to ja Ci będę bardzo wdzięczny).

Struktura raportu miesięcznego

Zestawienie rozpoczynam zawsze od opisu rzeczy, które wydarzyły się w miesiącu, którego dotyczy raport, oraz ich wpływu na moje zestawienie finansowe. Następnie rozbijam moje przychody i koszty na szczegóły. W przypadku przychodów i kosztów nieregularnych przedstawiam krótkie opisy skąd się one wzięły. Raport kończę analizą kosztów, diagnozą mojej sytuacji finansowej oraz planem działania na kolejny miesiąc / kwartał.

Do każdego raportu dołączam także pliki Excel zawierające z rozliczeniem finansowymi oraz danymi dotyczącymi zużycia mediów. Pliki te możesz wykorzystać w celu przygotowania własnych raportów miesięcznych – aczkolwiek znacznie bardziej polecam korzystanie z gotowych aplikacji do prowadzenia domowych finansów: Microsoft Money lub Kontomierz. Piszę o tym w ramach cyklu artykułów “Zaplanuj budżet domowy”.

Mam nadzieję, że lektura moich miesięcznych raportów, ułatwi Ci kontrolę Twojego budżetu domowego i w dłuższym horyzoncie czasowym pomoże Ci ograniczać koszty i pomnażać oszczędności. Tego właśnie Ci życzę.

Najważniejsze wydarzenia ostatnich 5-ciu miesięcy

Moja wina, moja wina, moja bardzo wielka wina… Przepraszam wszystkich, którzy czekają co miesiąc na moje raporty kosztów, za to, że wystawiłem Waszą cierpliwość na tak wielką próbę. Jest to klasyczny przykład porażki związanej z odkładaniem zadań na później. Tak się nawarstwiają, że w końcu nigdy nie ma dobrego momentu żeby się z nimi uporać. I oczywiście mógłbym Wam się tutaj tłumaczyć, jak wiele udało mi się przez ten czas zrobić – i na blogu i poza nim, ale prawda jest taka, że po prostu „dałem plamę” i nie dostarczyłem tego, co miałem dostarczać regularnie. Nawarstwiło się na tyle, że uznałem, że najwyższa pora rozprawić się z tym tematem :)

Zacznę od pozytywów: pomimo przejściowych problemów czasowych związanych z zakupem (listopad) i sprzedażą (styczeń) mieszkania, udało mi się utrzymać dosyć rygorystyczny reżim aktualizacji bloga. Za swoje największe sukcesy w tym okresie uważam:

Powoli zaczynam także komercjalizować moją działalność związaną z blogiem i propagowaniem idei oszczędzania. Miałem okazję wystąpić już w Polsacie (z długofalowej współpracy nic na razie nie wyszło) i mieć swój debiut radiowy. Finalizują się także inne pomysły i przedsięwzięcia, których głównym celem jest dostarczenie Wam jeszcze ciekawszych treści z jeszcze większą regularnością. Na razie będę milczał jak grób, ale przyznam się, że traktuję to na tyle poważnie, że w marcu otworzyłem działalność gospodarczą :) Dziękuję Wam za to, że przekonujecie mnie, że warto kontynuować to “dzieło” :)

Przychody

Szczegółowe dane z ostatnich 5 miesięcy, dotyczące przychodów z działalności niezarobkowej, znajdziesz w tabelce w Excelu (w tym miesiącu nie wklejam tych danych w formie obrazka na bloga, gdyż jest ich na tyle dużo, że obrazek byłbym mało czytelny – zapraszam do obejrzenia załączników w Excelu).

Najważniejszym przychodem była oczywiście sprzedaż mieszkania oraz związane z tym przychody ze zwrotów wcześniej zakupionego wyposażenia tego mieszkania (większość kosztów poniesiona została w grudniu i styczniu). Trochę fałszują one obraz przychodów i kosztów…

Istotnym źródłem pieniędzy były także odsetki z długoterminowych lokat, które kończyły się przez kilka pierwszych miesięcy tego roku (ostatnie lokaty na 6,5% rocznie kończą mi się czerwcu). Osiągałem też przychody z tytułu odsetek od pożyczek, które także do mnie sukcesywnie wracają. W kwietniu udało mi się osiągnąć 4067,12 zł z samych odsetek.

Pokaźną część przychodów stanowił też moneyback oraz premia za tankowanie paliwa kartą Meritum, którą liczę oddzielnie. Przez ostatnie 5 miesięcy premie od banków dały mi 1976,73 zł. Oczywiście jest to także pochodna dużych zakupów, których dokonywałem w tym okresie. Niemniej jednak kwota jest znaczna i cieszę się, że udało mi się skorzystać na z premii bankowych, zanim jeszcze się skończą.

Powolutku pojawiają się także przychody związane z udziałem bloga w programach afiliacyjnych, czyli inaczej mówiąc programach, w których otrzymuję prowizję za skuteczne polecanie produktów innych firm. Jeśli założycie jedno z polecanych na blogu kont bankowych lub kupicie książki za pośrednictwem mojego linku, to sprzedawca wypłaca mi drobną kwotę za przyprowadzenie klienta. Przy okazji bardzo dziękuję Wam, że dokonujecie zakupów produktów i usług za pośrednictwem linków na moim blogu! To wiele dla mnie znaczy! Przez ostatnie 5 miesięcy kwota wypłaconych mi prowizji wyniosła 376,71 zł, ale wynik ten nie uwzględnia kwot już zgromadzonych, a jeszcze nie wypłaconych mi przez  firmy obsługujące programy afiliacyjne. Spróbuję sobie wszystkie te kwoty wypłacić  w czerwcu (jest tego jeszcze kilkaset złotych).

Ogólnie rzecz biorąc jak na razie jestem bardzo zadowolony z przychodów pozapracowych :) No ale jak spojrzycie za chwilę w koszty, to sytuacja nie wygląda już tak różowo.

Mam też na koncie jedną dużą “wtopę” – rozstaliśmy się z naszym najemcą z końcem grudnia i… od tamtego czasu nie podjąłem nawet próby wynajęcia mieszkania (nawet nie wystawiłem ogłoszenia). Teoretycznie mamy do zrobienia w mieszkaniu jakieś drobiazgi (parę dni pracy), a w praktyce odraczam to już od paru miesięcy. Można śmiało powiedzieć, że dzięki temu zaniechaniu straciłem już kilkanaście tysięcy złotych. Jest to kolejny klasyczny przykład nieprawidłowego alokowania energii. Najwyższa pora się z tym uporać – podobnie jak z tym pięciomiesięcznym raportem :)

Wydatki

Wszystkie nasze wydatki podzielone są na kategorie i podkategorie. Dzięki temu mogę szczegółowo analizować wydatki w dowolnych okresach czasu. Aplikacja Microsoft Money, z której korzystam, pomaga mi to robić wielowymiarowo. W Excelach, które publikuję poniżej, widać tylko dane zagregowane, co powoduje, że ich analiza jest trudniejsza.

Koszty grudniowe i styczniowe koncentrowały się wokół remontu mieszkania, które ostatecznie sprzedaliśmy zarabiając kilkadziesiąt tysięcy w 2,5 miesiąca.

Konkretnym kosztem są kredyty hipoteczne, które kosztują nas obecnie około 8000 zł co miesiąc. I tak już pozostanie przez dłuższy okres czasu. Stosuję dosyć złożoną konstrukcję finansową, która jak na razie pozwala mi zarabiać więcej na obracaniu pieniędzmi pożyczonymi od banków, niż banki zarabiają na mnie. Być może kiedyś opiszę to szczegółowo na blogu, ale nauczony doświadczeniem wolę przedstawić wyniki post factum, prezentując rezultaty w dłuższym okresie czasu, niż wystawiać się na ogień sceptyków.

Rekordowo wysokie mieliśmy także wydatki związane z jedzeniem w grudniu. Tutaj koszty podwyższyły wydatki świąteczne oraz zakup trunków sylwestrowych – łącznie na jedzenie wydaliśmy wtedy 2548,75 zł. Za to absolutnie rekordowym miesiącem pod względem niskich kosztów jedzenia (jak na nas) był kwiecień, w którym to kwota wydatków na jedzenie spadła do 1734,19 zł. To dużo lepiej niż zakładany przeze mnie budżet na poziomie 2000 zł / m-c.

W grudniu okresowymi wydatkami były także prezenty (blisko 1000 zł) oraz tradycyjnie odliczane co rok “manko” na wydatkach gotówkowych. Wbrew pozorom nie wszystko udaje nam się spisywać co do złotówki i łącznie w ciągu roku zniknęło nam z portfela 1928 zł (czytaj: nie wiadomo na co). Nie ekscytuję się tym – już się przyzwyczaiłem, że nawet przy największej staranności niektóre wydatki po prostu umykają. Dobrze widać ile pieniędzy w naszym przypadku, przy całej naszej skrupulatności, rozpływa nam się w powietrzu 😉

W marcu i kwietniu pojawiły się też istotne wydatki związane z zakupem nowego komputera, monitora oraz odkupieniem od mojego pracodawcy auta, którym jeżdżę już od kilku lat. W lutym i kwietniu kumulują nam się także zakupy polis ubezpieczeniowych dla dwóch samochodów, które posiadamy – łącznie wydaliśmy na nie 3133 zł.

Niemało poszło również na edukację – głównie moją. Łącznie przez te pięć miesięcy wydałem na ten cel 4621 zł. Główną składową tego kosztu były dwa szkolenia: jedno związane z przygotowywaniem podcastów (efekty możecie ocenić samodzielnie), a drugie dotyczyło aspektów związanych dbaniem o wysoką pozycję serwisów internetowych w wyszukiwarkach internetowych. Tą wiedzę staram się wykorzystywać tworząc “Jak oszczędzać pieniądze” (i nie tylko).

Jak widzicie w kosztach jest ogólny galimatias wynikający z istnienia wielu kosztów, zakupów jednorazowych oraz zwrotów i pożyczek. Duże jednorazowe wydatki zaciemniają obraz kosztów stałych, ale i tak uznałem, że dla zachowania ciągłości warto podzielić się z Wami szczegółowymi informacjami. Dane z kolejnych miesięcy powinny być już dla Was bardziej klarowne.

Wydatki na prąd, wodę i ogrzewanie

W styczniu opublikowałem artykuł dotyczący rejestrowania kosztów mediów, do którego dołączyłem przykładowy arkusz kalkulacyjny. A w tym artykule załączam Excel przedstawiający dokładne zużycie prądu, wody oraz ogrzewania w naszym mieszkaniu, w okresie do kwietnia 2013 włącznie.

Najważniejszy wniosek: jeśli spojrzymy na porównanie zużycie mediów rok do roku, to okaże się że znacząco oszczędzamy na prądzie, wodzie i CO. Rok temu przez pierwsze cztery miesiące roku wydaliśmy na media 2295 zł, a w tym roku wynik wynosi 1775 zł. Jesteśmy łącznie ponad 500 złotych do przodu :-)

Czego się nauczyłem?

Ostatnie pięć miesięcy było jak przejażdżka kolejką górską. W styczniu przez blog przetoczyła się debata dotycząca sensowności założeń mojej inwestycji w mieszkanie na wynajem. Dyskusja liczyła blisko 390 komentarzy i była dla mnie bardzo pasjonującą, chociaż miejscami trudną lekturą. Ogólny wniosek mam taki, że generalnie bardzo trudno w Internecie oddzielić jest osoby merytoryczne i posiadające rzeczywiste doświadczenia związane, np. z wynajmem i inwestowaniem w nieruchomości, od tych, które mają tylko wiele do powiedzenia na ten temat. I obserwację mam też taką, że nawet rozmawiając z osobami z praktycznym doświadczeniem w danej dziedzinie, powinienem się kierować przede wszystkim własną intuicją i moimi doświadczeniami – oczywiście z uwzględnieniem wszystkich podpowiedzi. Niestety nie jest tak łatwo oddzielić ziarno od plew.

Zastanawiam się też czasem, w jaki sposób Wy odbieracie to moje pisanie. Na ile przyjmujecie je bezkrytycznie, a na ile poddajecie własnej analizie. Zachęcam do tego drugiego – ja absolutnie nie jestem nieomylny :) i tak jak już pisałem wcześniej – każdy z nas jest dla siebie najlepszym doradcą finansowym. Lepszego nie znajdziecie. Możecie i powinniście brać pod uwagę głosy innych osób, ale to Wy samodzielnie powinniście dokonać ich “syntezy” i przełożyć na własne kryteria decyzyjne. I absolutnie nie dawajcie się wyręczać w podejmowaniu decyzji. Nigdy nie wiecie (i ja również nie wiem) jakimi interesami kierują się doradcy. Jedno jest w miarę pewne: mało prawdopodobne jest, że doradcy myślą dokładnie tak jak Wy, kierują się takimi zasadami etycznymi jak Wy i podejmują decyzje w oparciu o takie same kryteria jak Wy. Własna głowa i analiza jest więc najważniejsza.

Utwierdziłem się także, w przekonaniu (któryś już raz), że niewiele wynika z komplikowania rzeczywistości i jeśli chce się coś osiągnąć, to po prostu trzeba to rozbić na listę kilku kroków i zabrać się za realizację pierwszego, potem drugiego itd. W każdym przypadku, w którym właśnie tak działam, to bardzo dużo udaje mi się zrealizować (i mam nadzieję, że mimo wszystko to widać na blogu). A w przypadkach, gdy sprawy pozostawiam własnemu biegowi, to zazwyczaj niewiele z tego wynika.

W ostatnich miesiącach musiałem walczyć o kompromis – o optymalną równowagę pomiędzy planowaniem i praktyczną realizacją zadań. To mikro-planowanie jest absolutnie kluczowe, ale z drugiej strony nie ma co tracić czasu na układanie wielkich planów, bo wtedy przytłacza mnie ogrom całości :) I tak jak mówiłem w podcast’cie: nie warto za długo “pieścić” detali i rozważać wszystkich alternatywnych (i często mało prawdopodobnych) scenariuszy. Warto za to szybko iść do przodu :)

Co mnie czeka w czerwcu?

Dużo :) Bardzo dużo :) Wielkimi krokami zbliżają się pierwsze urodziny bloga co skłania do podsumowań. Na 22 czerwca wyznaczyłem sobie datę przekazania Wam bardzo istotnej dla mnie informacji, która bezpośrednio dotyczy także bloga.

Mój plan czerwcowych publikacji wygląda bardzo ambitnie, ale właśnie dzięki rozbiciu go na detale i kroki do wykonania w konkretnych terminach, jestem optymistą co do jego realizacji. Jak wyglada taki plan? To widać na zdjęciu poniżej :)

Plan oszczędzanie czerwiec

Ale zanim jeszcze to wszystko nastąpi, to już w najbliższy weekend zadebiutuje nowy, nieznacznie zmodyfikowany design bloga (szczegóły na ekranie poniżej). Mam nadzieję, że się Wam spodoba. W poniedziałek 3 czerwca opowiem Wam o tym ciut więcej.

Nowy design Jak oszczędzać pieniądze

Istotną nowością będzie umieszczenie na blogu reklam. Przez cały czerwiec będę testował ich skuteczność i klikalność. Spróbuję nimi zarobić na pokrycie kosztów związanych z utrzymaniem i rozwijaniem bloga :) A rezultatami chętnie się z Wami podzielę. Jeśli reklamy będą Wam, jako stałym czytelnikom przeszkadzać, to wcale nie pogniewam się jeśli zainstalujecie sobie wtyczki do przeglądarek blokujące wyświetlanie reklam. Doskonale Was rozumiem :)

A na koniec tego raportu kosztów chcę Wam bardzo serdecznie podziękować za to, że stale motywujecie mnie swoim komentarzami i e-mailami do dalszej pracy. To wspaniałe i cudowne uczucie wiedzieć, że niektórym z Was po prostu pomagam. Od samego początku moim celem było wpływanie na Wasze życie w najpozytywniejszy sposób, w jaki mi się to (przypadkiem) uda. Przeczytałem przed chwilą świeżutki komentarz Daniela pod wpisem maratońskim. Zacytuję tylko kawałek:

“…Kolejnego dnia wróciłem, coś mnie zaciekawiło, zacząłem wracać. Czytałem kolejne różne tematy. W pracy, w domu. Zapisałem się do newsletter’a. W końcu trafiłem na ten właśnie temat. Dziś czytam go po raz X. Od lutego biegam. Czytam, biegam, czytam, biegam. 

Stałeś się ważnym “elementem” mojego dnia. Wewnętrznym głosem, którego nikt nie zna, o którym nikt nie wie,a który tak wiele mi daje. Dziękuję.”

Jestem autentycznie wzruszony, zaszczycony i wdzięczny – za to, że dzielicie się ze mną swoimi przemyśleniami i za to, że dajecie mi się wpuszczać gdzieś tam do Waszego wnętrza. To jest prawdziwa esencja tego co staram się robić i bez Was nie miałoby to dla mnie najmniejszego sensu. Dziękuję Wam, że nadajecie ten sens i życzę spełnienia Waszych marzeń! :)

A Wam jak idzie utrzymywanie Waszych domowych budżetów w ryzach? Jak wyglądają Wasze plany na czerwiec?

"Finansowy ninja" - podręcznik finansów osobistych

Finansowy ninjaMożna już zamawiać moją książkę "Finansowy ninja". To ponad 540 stron praktycznej wiedzy o oszczędzaniu, zarabianiu, optymalizacji podatkowej, negocjowaniu i inwestowaniu, które pomogą Ci zostać prawdziwym finansowym ninja i osiągnąć bezpieczeństwo finansowe.

Przewodnik po finansach osobistych, który każdy powinien przeczytać jeszcze w szkole.

PRZEJDŹ NA STRONĘ KSIĄŻKI →

Podobał Ci się ten artykuł?

Jeśli tak, to zarejestruj się aby otrzymywać powiadomienia o nowych artykułach o oszczędzaniu pieniędzy. Nie ujawnię nikomu Twojego adresu!



{ 26 komentarzy… przeczytaj komentarze albo dodaj nowy komentarz }

Misiowe Maj 30, 2013 o 19:35

:) widze ktoś w grudniu ładny mandat zaliczył :)

Nie mogę doczekać się nowości na blogu.

Wydaje mi się że rozjechał się z początkową wizją ale mi się podoba.
Nie wydaje mi się aby przy Twoich dochodach (choć nie znamy konkretnych) miałby to być blog tylko i jedynie o oszczędzaniu, osobiście lubię czytac artykuły o inwestycjach.

Osobiście nieraz też myślę o założeniu blogu, ale jestem jeszcze młoda – może zrobię to jak będę miała chociaż rodzinę, wtedy moje wydatki itd., będą bardziej realne niż teraz.

Od około roku coś próbuję oszczędzać – wydaje mi się że pomijając jakieś nieprzemyślane zakupy, niepotrzebne wyjścia na miasto coś zjeść i tak mi idzie dobrze jak na młode pokolenie :)

Co do Twojego dzisiejszego wpisu jest ok, fajnie wszystko ułożyłeś – choć nie wiem dlaczego wydatki na jedzenie wydają mi się dosyć duże? Nawet jak na Warszawę?
I ogłnie, przynajmniej jak się kręcę w takim społeczeństwie, które ma nie dużo więcej albo i mniej msc dochodów jak wy kosztów na jedzenie i mieszkanie.

Hmm.., na razie pozdrawiam i cieszę się że obrót blogiem zaczyna przynosić Ci jakieś zyski – choć przy szkoleniach jesteś na razie chyba na minusie ale na pewno to zaowocuje później w większe zyski. W końcu nie po to się tyle „męczysz” aby nic z tego nie mieć, nie licząc satysfakcji.

Odpowiedz

Michał Szafrański Maj 30, 2013 o 22:07

Hej Misiowe,

Dziękuję Ci bardzo za komentarz i podzielenie się Twoimi przemyśleniami.

Mandat – dzieło mojej Żony :) Zdarza się. Odpukać jak na razie mamy dosyć dobre statystyki. Ja już od trzech lat mandatu nie dostałem :) I oby tak zostało.

Co do bloga – rzeczywiście trochę skręcił w stronę poważniejszych tematów, ale sam tęsknię za prostymi analizami więc na pewno się pojawią. Publikując staram się odpowiadać na zapotrzebowanie Czytelników, któremu daliście wyraz w odpowiedziach na ankiety przeprowadzane na blogu.

Jeśli myślisz o założeniu bloga – to moja prosta rada: przemyśl o czym chcesz pisać, zaplanuj pierwszy miesiąc i załóż! Poważnie. I zapraszam Cię gorąco w poniedziałek 3 czerwca. Będzie specjalny artykuł, m.in. na ten temat :) Być może uda mi się Ci pomóc w rozpoczęciu blogowania.

Co do naszych wydatków na jedzenie: po prostu tyle wydajemy. Zdecydowanie za dużo kosztują nas słodycze, koszty jedzenia na mieście także robią swoje. Zbyt mało dań produkujemy sami. Często korzystamy z gotowego jedzenia. To kosztuje. Ale z drugiej strony rezultat na poziomie „poniżej 2000 zł / m-c” jest dla mnie jak najbardziej satysfakcjonujący (jak na naszą 4-osobową rodzinę).

Co do kosztów bloga: ja nastawiam się na działalność długofalową. Nie jest moim celem odzyskanie włożonych pieniędzy, np. w ciągu 6 miesięcy. Blog pomaga mi realizować marzenie jakim jest chęć dzielenia się posiadaną już wiedzą, a także – po prostu wzajemne wspieranie się w dążeniu do powiększania stanu portfela. Ja bardzo dużo czerpię również od Was – Wasze komentarze pozwalają mi poznawać zupełnie nowe sposoby oszczędzania, czego po prostu bym się nie dowiedział, gdybym nie zdecydował się dzielić moimi przemyśleniami. I to jest absolutnie super :)

Pozdrawiam serdecznie :)

Odpowiedz

elkocyk Maj 30, 2013 o 23:56

a mozesz napisac ile procentowo masz z lokat a ile z pozyczek dla znajomych?

Odpowiedz

Michał Szafrański Maj 31, 2013 o 16:52

Hej Elkocyk,

To się różnie kształtuje w różnych miesiącach. W marcu 21,73% pochodziło z odsetek od pożyczek, a w kwietniu było to 40,16% (wróciła do mnie istotna kwota). Reszta to odsetki z lokat terminowych oraz bieżącego oprocentowania z rachunków oszczędnościowych.

Pozdrawiam :)

Odpowiedz

vardik Maj 31, 2013 o 06:04

co to za informacja w czerwcu ??

Odpowiedz

Michał Szafrański Maj 31, 2013 o 16:53

Hej Vardik,

Ujawnię w czerwcu :)

Pozdrawiam!

Odpowiedz

Robert Maj 31, 2013 o 09:41

hej

Może pomyśl o skorzystaniu z usług firmy Mzuri przy wynajmie mieszkania.
To byłby też ciekawy case do opisania na Twoim blogu.

Ps. A co z moim pytaniem o „rodzina na swoim”? 😉

Odpowiedz

Michał Szafrański Maj 31, 2013 o 17:20

Hej Robert,

Dziękuję za sugestię. Tak – to mógłby być całkiem ciekawy eksperyment :)

A co do Twojego pytania o RnS, to właśnie odpowiedziałem Ci e-mailem.

Pozdrawiam majowo

Odpowiedz

YY Maj 31, 2013 o 11:18

„4621 zł – Główną składową tego kosztu były dwa szkolenia: jedno związane z przygotowywaniem podcastów (efekty możecie ocenić samodzielnie), a drugie dotyczyło aspektów związanych dbaniem o wysoką pozycję serwisów internetowych w wyszukiwarkach internetowych.”

Szczerze efekt nie wart tych pieniędzy – za dużo gotówki masz w portfelu i wydajesz na duperele.

Odpowiedz

Michał Szafrański Maj 31, 2013 o 16:57

Hej YY,

Oczywiście masz prawo do swojej opinii. Ciekawy tylko jestem skąd Ty wiesz jaki jest efekt? Albo jaki będzie? 😉

Pozdrawiam cieplutko :-)

Odpowiedz

YY Maj 31, 2013 o 21:44

Wywalasz 4600zl na jakieś szkolenie, a z drugiej strony wprowadzasz reklamy na pokrycie kosztów zwiazanych z utrzymaniem bloga – za 4600zł wystarczyłoby na dekady utrzymania bloga.

Poza tym przyciągnołeś ludzi treścią, a nie wyglądem bloga – więc lepiej niech tak zostanie.

Odpowiedz

Piotr Górnicki Maj 31, 2013 o 14:53

Zastanawiam się, skąd tak duża premia z banku w kwietniu? Pomyślałem na początku, że wziąłeś kredyt mieszkaniowy przez jakiś program partnerski, ale to by było w innej kategorii.

Co do reklam, to zatoczyłeś duże koło:) Witamy na rynku:)

Odpowiedz

Michał Szafrański Maj 31, 2013 o 17:03

Hej Piotrze,

Korzystam z dobrodziejstw moneyback w AliorSync póki jeszcze mogę. Zrobiłem trochę zakupów swoich i nie tylko swoich :) No i tyle się uzbierało moneybacku.

A przy okazji zauważyłem też, w jaki sposób AliorSync rozlicza wyższy moneyback. Jeśli nie przekraczamy 760 zł zwrotu w danym miesiącu, to zwrot traktowany jest jako sprzedaż premiowa i bank nie nalicza podatku od kwoty zwrotu. Jeśli jednak wysokość zwrotu przekroczy 760 zł, to naliczany jest podatek, jest on potrącany przez bank i kwota zwrotu jest odpowiednio mniejsza niż wynikająca z wyliczenia.

Co do reklam: tak – zatoczyłem duże koło i reklamy się pojawią. Zobaczymy co z tego wyniknie :-)

Pozdrawiam!

Odpowiedz

Karol Maj 31, 2013 o 22:44

Nowy design tytułu super, ten odwrócony znak zapytania jako litera „j” – fajny pomysł :-)
Ale twoje zdjęcie – same kontury – przemyśl to, wygląda to jak list gończy… Wyglądasz tam bardzo niekorzystnie… Jak bym wszedł na bloga po raz pierwszy, wystraszyłbym się i już więcej nie wracał 😉

Odpowiedz

Michał Szafrański Czerwiec 2, 2013 o 11:10

Hej Karol,

Dziękuję za opinię. „List gończy” zostawię i zobaczymy na ile rzeczywiście wpłynie na zmniejszenie ruchu. Dam Ci zobaczyć finalny efekt (już dzisiaj wieczorem) i wtedy daj mi proszę znać co myślisz :)

Z drugiej strony dobrze, że już jesteś Czytelnikiem, bo nie chciałbym żebyś się wystraszył i uciekł :)

Pozdrawiam!

Odpowiedz

vardik Czerwiec 1, 2013 o 02:58

Michal w ktoryms z postow pisales ze stosujesz skomplikowana finansowa metode czy jak to nazwac ktora polega ze zarabiasz wiecej obracajac pieniedzmi banku niz bank na tobie . moglbys to mi wyjasnic ?tu lub emailem ?

Odpowiedz

Michał Szafrański Czerwiec 2, 2013 o 11:16

Hej Vardik,

Być może kiedyś opiszę to na blogu – nie „w trzech słowach”.

Pozdrawiam :-)

Odpowiedz

Grzegorz Czerwiec 1, 2013 o 15:42

Również interesuje mnie bardzo odpowiedź na pytanie, które zadał vardik.

A korzystając z okazji wielkie słowa uznania dla Ciebie Michał za tak profesjonalne prowadzenie bloga. Jestem Twoim stałym czytelnikiem i chyba się to nie zmieni przez długi czas.

A co do nowego designu i wprowadzeniu reklam na bloga – nie mam absolutnie nic przeciwko temu aby ludzie tacy jak Ty, którzy udostępniają swoją wiedzę innym, dostawali za to wynagrodzenie choćby w formie zysku z reklam. Co więcej – sam czasami umyślnie klikam w reklamy na blogu, ponieważ wiem, że mnie to nic nie kosztuje a Tobie pomoże w kontynuacji swojej pasji.

Pozdrawiam Serdecznie
Grzegorz D.

Odpowiedz

Michał Szafrański Czerwiec 2, 2013 o 11:27

Hej Grzegorz,

Dziękuję za pochwały i jeszcze bardziej dziękuję za zrozumienie w temacie wprowadzenia reklam. Cieszę się, że mam takich Czytelników jak Ty, którzy potrafią także dawać coś od siebie i docenić pracę, którą wkładam w ten blog.

Długo zastanawiałem się nad tym czy wprowadzać reklamy i zdaję sobie sprawę, że pewnie będzie pewna ilość osób bardzo niezadowolonych tym faktem. Ty z kolei utwierdzasz mnie w przekonaniu, że są osoby, którym zależy na tym, żeby działalność blogowa była dla mnie opłacalna i które rozumieją, że to dodatkowo motywować mnie będzie do dalszej prac nad blogiem.

Dzięki!

Odpowiedz

Maciek Czerwiec 2, 2013 o 11:02

Michale,

Ja Ci przede wszystkim gratuluję wytrwałości w pisaniu tego bloga, bo domyślam się, że jest to bardzo czasochłonne.

Co do oszczędności to każda stówa do przodu znaczy dla Ciebie na pewno bardzo wiele, oby tak dalej :))

Odpowiedz

Michał Szafrański Czerwiec 2, 2013 o 11:29

Hej Macieju,

Oj tak – pisanie bloga jest czasochłonne. Dziękuję za życzenia.

Pozdrawiam :)

Odpowiedz

Daniel Czerwiec 2, 2013 o 12:18

Witaj!

Żyjemy w czasach reklam. Mówimy, że oglądamy flm w telewizji, a nie zdajemy sobie sprawy, ze drugie tyle poświęcamy na reklamy. Idziemy do kina i na 30 minut lądujemy w spożywczaku oglądając owoce, warzywa, słodycze, dowiadujemy się jakie pysznośći możemy spotkać w Biedronce. Pomysł z wprowadzeniem reklam jest ok, poradzimy sobie z tym:)

Dwa słowa do Pana YY – równie dobrze można wyjść z założenia, że pójście na studia ( zaoczne ) to porażka! Wydanie kwoty pewnie w granicach 20 tysięcy w ciągu 5 lat? Chore, a jednak później okazuje się, że taki kawałek papierka może wiele w życiu pomóc:)
Najlepszą inwestycją jesteśmy my sami. IMO oczywiście.

Nowy design – wycisza – moje pierwsze skojarzenie jest trochę inne niż Pana Karola. Nie list gończy ale mnich buddyjski :)

P.S. Miłe uczucie – z jednej strony być anonimową osobą w internecie, z drugiej strony – czytać artykuł w tym samym internecie i napotkać na swoje słowa zacytowane przez Autora!

Odpowiedz

Michał Szafrański Czerwiec 3, 2013 o 00:04

Hej Daniel,

Bardzo podoba mi się skojarzenie z mnichem buddyjskim :) bo przywołuje mi od razu przed oczy ich opanowaniem i dystans do małostek tego świata.

Dziękuję za wsparcie i pozdrawiam :)

Odpowiedz

Kot Czerwiec 3, 2013 o 22:35

Tylko nie AdSense. To najgorsze g…. w jakie możesz ubrać bloga. Już lepiej poczekaj na zlecone reklamy (chociaż cennik dowaliłeś mocny), bo reklamy od Google sprowadzają bloga do parteru …

Odpowiedz

Dawid Lipiec 4, 2013 o 09:33

Ile trzeba zarabiać aby obracać takimi pieniędzmi ? Porady na blogu są jak najbardziej ok tylko przy pensji 2000 zł ciężko coś z tym zrobić. Twoje wyliczenia to kwoty nieosiągalne dla znakomitej większości polaków. D.

Odpowiedz

Michał Szafrański Lipiec 4, 2013 o 18:10

Hej Dawid,

Może trudno Ci będzie uwierzyć, ale też kiedyś zarabiałem 2000 zł, a nawet dużo mniej. Jeżeli szukasz sposobu na szybkie wzbogacenie się, to niestety nie mam dla Ciebie recepty. Ale zapewniam Cię, że wdrożenie w życie przynajmniej części zasad publikowanych na tym blogu, jest możliwe bez względu na to czy zarabiasz 10 000 zł czy 2000 zł czy 1000 zł, np. tych, które dotyczą oszczędzania w domu.

Ale oczywiście warto walczyć o to, by powiększać swoje przychody. Przyznaję, że wtedy jest znacznie łatwiej, ale pod jednym ważnym warunkiem: trzeba umieć utrzymywać koszty na poziomie niższym niż zarobki.

Pozdrawiam serdecznie :)

Odpowiedz

Dodaj nowy komentarz

Poprzedni wpis:

Następny wpis: