Po dekadzie działania blog "Jak oszczędzać pieniądze" zakończył swoją działalność. Jedyną stale aktualizowaną sekcją bloga jest RANKING kont i lokat. Zapraszam też do lektury ponad 500 archiwalnych artykułów (ponadczasowych)! 👊

Ile zarabia się na audiobooku? Kulisy współpracy z Audioteką – #caseZCWP – część 3

przez Michał Szafrański dodano 14 września 2020 · 30 komentarzy

Ile zarabia się na audiobooku

Minęły dwa lata od premiery audiobooka „Zaufanie, czyli waluta przyszłości”. Ujawniam wyniki finansowe, kulisy negocjacji stawek, oraz dzielę się wnioskami.

Już dawno temu obiecałem Wam case study dotyczące procesu wydawania audiobooka, plusów i minusów takiego pomysłu, kulis współpracy z Audioteką oraz biznesowego sensu tworzenia książki w wersji audio. Artykuł ten ukazuje się rok później niż planowałem, ale dzięki temu jest zdecydowanie bardziej kompleksowy. Przeszedłem bowiem pełny „cykl życia produktu” obejmujący:

  • Zawarcie umowy z Audioteką.
  • Nagranie audiobooka książki „Zaufanie, czyli waluta przyszłości”.
  • Premierę i sprzedaż audiobooka w modelu hybrydowym (podobnie, jak wcześniej samej książki).
  • Rozwiązanie umowy z Audioteką.

Po dwóch latach od premiery audiobooka dzielę się dziś kompletem informacji:

  • nietypowymi szczegółami mojej współpracy z Audioteką,
  • argumentami negocjacyjnymi, które stosowałem, aby uzyskać satysfakcjonujące warunki rozliczeń,
  • wynikami finansowymi oraz…
  • wnioskami i przemyśleniami dotyczącymi współpracy z największym w Polsce sprzedawcą audiobooków.

Ujawniam także, jak duży udział w całkowitej sprzedaży „Zaufanie, czyli waluta przyszłości” miały audiobooki, bo wydaje mi się, że rezultat jest bardzo ciekawy.

A jeśli jeszcze nie czytaliście #ZCWP, to polecam w szczególności pakiet ”książka + ebook + audiobook” #ZCWP – publikacji wyróżnionej nagrodą dla „Najlepszego poradnika biznesowego” w konkursie Economicus 2019. 🙂

ODWIEDŹ SKLEP →

Cykl case study o hybrydowym modelu wydawniczym

Wpis ten wchodzi w skład cyklu artykułów dotyczących kulis wydawania książki „Zaufanie, czyli waluta przyszłości”:

  1. Case study książki “Zaufanie, czyli waluta przyszłości”, czyli jak wydać książkę z wydawcą i na tym zarobić – #caseZCWP część 1
  2. Ile książek trzeba sprzedać, aby trafić na listę bestsellerów Empik i co daje promocja książki w Biedronce – #caseZCWP część 2
  3. Ile zarabia się na audiobooku? Kulisy współpracy z Audioteką – #caseZCWP – część 3
  4. Podsumowanie zasadności współpracy z wydawcą po dwóch latach od premiery „Zaufanie, czyli waluta przyszłości” – #caseZCWP część 4

Jak wygląda przygotowanie samego audiobooka?

Jeśli jesteście zainteresowani technicznymi niuansami związanymi z procesem przygotowywania audiobooka, to od razu odsyłam do 125-ego odcinka podcastu. To tam dokładnie przedstawiłem kulisy pracy jako lektor w studio oraz dzieliłem się moimi obserwacjami:

➡️ WNOP 125: Premiera i kulisy nagrywania audiobooka „Zaufanie, czyli waluta przyszłości”

Dzisiaj nie będę powtarzał tych informacji. Ten artykuł dotyczy biznesowego aspektu publikacji książki w wersji audio, a w szczególności – szczegółów współpracy z Audioteką – największym dystrybutorem audiobooków w Polsce.

Dlaczego Audioteka?

Zacznę od tego, że audiobook mógłbym zrealizować samodzielnie. Oczywiście nagranie i tak realizowałbym w profesjonalnym studio korzystając z dokładnie tych samych zasobów, z których korzysta Audioteka. Podobnie wcale nie musiałem korzystać z zaplecza technologicznego i sklepu Audioteki do dystrybucji #ZCWP. Sprzedaż mogłem prowadzić samodzielnie w moim sklepie po prostu dostarczając klientom gotowe pliki audio.

Przypominam jednak, że sposób wydania #ZCWP był swoistym eksperymentem. Przy książce papierowej współpracowałem z GW Relacja (założycielka tego wydawnictwa była gościem 116. odcinka podcastu, gdzie rozmawialiśmy o tym, jak wydać książkę z tradycyjnym wydawcą). Wspólnie wydaliśmy ją w nowatorskim, hybrydowym modelu wydawniczym przeznaczonym dla tych autorów, którzy posiadają już spore możliwości w zakresie samodzielnej sprzedaży książki, a jednocześnie nie chcą musieć zajmować się niuansami związanymi z projektowaniem, składem, korektą, redakcją i drukiem. To był pomysł na połączenie najlepszych cech tradycyjnego wydawania i self-publishingu.

Moim generalnym celem było zweryfikowanie, czy wydawca dostający niejako „na tacy” autora, który udowodnił już że potrafi samodzielnie sprzedać dziesiątki tysięcy egzemplarzy książki, rzeczywiście daje jakąś wartość dodaną, np. w postaci znacznie szerszej dystrybucji. Wnioski już mam. Rezultatami tego eksperymentu szczegółowo podzielę się w ostatniej części tego cyklu – za około miesiąc.

Współpraca z Audioteką była niejako kolejną odnogą tego projektu – tylko w innym medium. Tu także chciałem zrealizować współpracę w modelu hybrydowym – ze sprzedażą realizowaną równolegle w Audiotece i w moim sklepie internetowym. Pytaniem, na które miał odpowiedzieć ten test, było „Czy największy sklep z audiobookami w Polsce rzeczywiście jest w stanie znacząco zwiększyć sprzedaż audiobooka, w stosunku do tego, co obrotny self-publisher może zapewnić sobie samodzielnie?”. Odpowiedź znajdziecie w tym artykule. 🙂

Nietypowy model współpracy

Nasza współpraca nie była typowa. W standardowym scenariuszu współpracy z wydawcą Audioteka samodzielnie nagrywa audiobooka i sprzedaje go poprzez własną platformę korzystając z przeróżnych mechanizmów (sprzedaż pojedynczego audiobooka, dostarczanie audiobooków w ramach usługi subskrypcyjnej, sprzedaż za pośrednictwem operatorów komórkowych, sprzedaż kodów rabatowych itp.). Cyklicznie raportuje wydawcom wyniki sprzedaży i rozlicza się z nimi dzieląc przychodami.

Ja miałem inny pomysł. Chciałem żeby to nie tylko Audioteka sprzedawała mojego audiobooka, ale żebym ja także mógł to robić w swoim sklepie internetowym. Miało to działać tak, że sprzedaż przechodzi przez mój sklep, ale sam audiobook odbierany jest przez Klienta już bezpłatnie w ramach Audioteki.

Możecie się zastanawiać dlaczego właśnie tak? Dlaczego nie wolałem skierować Klienta bezpośrednio do Audioteki, aby tam dokonał zakupu książki? Z kilku powodów:

  • Przede wszystkim, gdy to ja sprzedaję coś Klientowi, to mam komplet jego danych i możliwość (o ile wyraził na to zgodę) komunikacji z nim w przyszłości. Jeśli sprzedaż przechodzi przez innego sprzedawcę, to ja tak naprawdę nie mam szansy budowy żadnej relacji z nabywcą, bo nic o nim nie wiem i nie mam do niego kontaktu. W sprzedaży najważniejsza jest bezpośrednia relacja z Klientem, a nie jednorazowy przychód. Często się ten element pomija, a to on kluczową wartość takiej bezpośredniej sprzedaży.
  • Dodatkowo chciałem nagrodzić tych, którzy już kupili u mnie wcześniej książkę papierową – otrzymali oni specjalne, promocyjne warunki zakupu audiobooka za pół ceny. To w moim sklepie były ich dane, dzięki czemu mogłem łatwo zaproponować im sporą zniżkę.
  • Chciałem mieć możliwość pakietowania audiobooka z książkami papierowymi. Tego Audioteka ani nie chciała, ani nie była w stanie obsłużyć po swojej stronie.
  • Dodatkowo chciałem mierzyć (w najbardziej obiektywny sposób) wielkość sprzedaży rzeczywiście inicjowanej przeze mnie. Klient dokonujący zakupu u mnie (a w nie w Audiotece) jest tym, którego to ja w 100% zachęciłem do zakupu. Tylko dzięki takiemu odseparowaniu mojej sprzedaży od sprzedaży samej Audioteki, byłem w stanie zweryfikować jej efektywność w pozyskiwaniu dla mnie nowych klientów.

Tu od razu muszę dokonać bardzo mocnego zastrzeżenia: sam fakt, że udało mi się zrealizować współpracę z Audioteką w takim modelu, to przede wszystkim zasługa Marcina Beme – założyciela Audioteki, który mocno zachęcał mnie do nagrania książki.

Dzięki wielkie Marcin! Mega doceniam, że udało nam się „spiąć ten deal” na tak dobrych zasadach. Swoją drogą zachęcam do przesłuchania świetnej rozmowy z Marcinem = 24. odcinek WNOP = Jak buduje się globalny biznes?.

Od strony technicznej zrealizowaliśmy powyższe założenia w najprostszy ze sposobów:

  • Audioteka wygenerowała dla mnie 5000 unikalnych kodów rabatowych, z których każdy umożliwiał bezpłatne odebranie u nich audiobooka „Zaufanie, czyli waluta przyszłości”.
  • Rozszerzyłem oprogramowanie mojego sklepu (system SalesCRM od firmy IMKER) o możliwość wysyłania takich indywidualnych kodów rabatowych do klientów kupujących audiobooka lub pakiet z audiobookiem w moim sklepie.
  • Audioteka sprzedawała audiobooka u siebie.
  • Ja niezależnie sprzedawałem go u siebie i po sprzedaży wysyłałem do nabywcy unikalny, jednorazowy kod rabatowy, który umożliwiał odebranie audiobooka #ZCWP w Audiotece – już bez płacenia.
  • Nasze systemy nie były w żaden sposób zintegrowane. Klient kupujący u mnie po prostu samodzielnie realizował kod rabatowy w Audiotece. 🙂
  • W przypadku, gdyby kończyły się kody rabatowe, to Audioteka wygenerowałaby kolejny ich zestaw, który zaimportowałbym do SalesCRM.

Do bólu proste i efektywne rozwiązanie.

Kulisy negocjacji z Audioteką

Gdy wiedzieliśmy już, że da się niskim kosztem zrealizować model dystrybucji hybrydowej zakładającej sprzedaż w kanałach Audioteki i w moim kanale sprzedażowym, to pozostało uzgodnienie warunków finansowych.

Punktem wyjścia do rozmów są standardowe stawki Audioteki, które wyglądają następująco:

  • 50% ceny netto audiobooka trafia trafia do wydawcy książki.
  • Kolejne 50% ceny netto to wynagrodzenie Audioteki.
  • W przypadku sprzedaży za pośrednictwem operatorów telekomunikacyjnych – wynagrodzenie wydawcy jest niższe, np. wynosi 35% ceny netto audiobooka.

Powyższe założenia dotyczą oczywiście sprzedaży pojedynczych audiobooków. W przypadku usługi subskrypcyjnych lub streamingu (np. Lecton) sposób rozliczenia jest zupełnie inny i mówiąc szczerze – mi nieznany. W momencie, gdy debiutowaliśmy z audiobookiem #ZCWP usługa Lecton była dopiero w trakcie rozwijania i dopiero miała być zaoferowana we współpracy z pierwszym z operatorów komórkowych.

Warto też zauważyć, że audiobooki sprzedawane są z VAT = 23% w odróżnieniu od książek i ebooków, na które obecnie obowiązuje VAT = 5%. Ma to kolosalne znaczenie, bo sprzedając audiobook za 39,90 zł jego cena netto wynosi 32,44 zł. Gdyby zastosować standardowy podział przychodu, to do mnie i do Audioteki trafiałoby po 16,22 zł od egzemplarza.

Podobnie jak przy książce papierowej, wiedziałem, że to ja będę głównym promującym audiobooka. Spodziewałem się, że to dzięki moim działaniom i aktywnościom PR-owym i marketingowym, będziecie decydowali się na zakup wersji audio książki. Miałem więc olbrzymi wewnętrzny opór przed oddawaniem Audiotece aż połowy przychodu z całej sprzedaży. Standardowe warunki współpracy były dla mnie nieakceptowalne i zdecydowałem się zagrać va banque. W odróżnieniu od papierowych książek, w przypadku audiobooka nie ma kosztu druku każdego egzemplarza. Dodatkowo zupełnie inaczej wygląda także koszt dystrybucji, który w przypadku tradycyjnej sprzedaży książek jest całkiem spory (w uproszczeniu: koszt dystrybutorów oraz księgarni konsumuje około połowy ceny książki). Oczywiście Audioteka musi utrzymywać i rozwijać dosyć złożony system informatyczny oraz aplikacje mobilne – nieco bardziej zaawansowane niż proste systemy sprzedażowe tradycyjnych wydawnictw, dystrybutorów i księgarni. Niemniej jednak nadal uważałem, że skoro przy samodzielnie inicjowanej sprzedaży Audioteka gotowa jest pobierać „tylko” 50% przychodów, to przy tej sprzedaży, której inicjatorem byłem ja, powinna po prostu zadowolić się znacznie mniejszym wynagrodzeniem. To był punkt wyjścia do naszych negocjacji.

Miałem w ręku całkiem solidne argumenty:

  • Jestem podcasterem – jednym z najpopularniejszych w Polsce. Mój podcast w tamtym czasie był w czołówce polskich podcastów i miał już na koncie kilka milionów odtworzeń. Każdy nowy odcinek słuchany był (i oglądany na YouTube) przez łącznie kilkadziesiąt tysięcy osób. Słuchacze WNOP to potencjalnie najlepsza grupa docelowa dla Audioteki, bo już przyzwyczajeni są do słuchania, więc wydają się idealnymi przyszłymi konsumentami audiobooków (o ile już nie byli).
  • To ja wcielę się w rolę lektora. To podwójna korzyść. Po pierwsze: będzie to super bonusem dla mojego audytorium i magnesem dla tych, którzy lubią słuchać mojego podcastu. A po drugie: obniży to koszty Audiotece, które nie będzie musiała płacić wynagrodzenia dla lektora. 🙂
  • Przyprowadzę Audiotece nowych Klientów i to najbardziej atrakcyjnych – takich, którzy lubią słuchać. A skoro jest tak, że to ja przyprowadzę Klientów, to w zasadzie Audioteka powinna mi płacić za to, że sprowadziłem nowe osoby na ich platformę (osoby, którym Audioteka może proponować kolejne audiobooki bez płacenia prowizji Szafrańskiemu).
  • Mam dobre rezultaty w promowaniu swoich własnych produktów. Udany self-publishing „Finansowego ninja” było ważnym argumentem. Audioteka widziała także pierwsze efekty udanej przedsprzedaży #ZCWP.
  • Mogłem być całkiem dobrym kandydatem do promowania Audioteki. Od początku grałem w otwarte karty z Marcinem i zapowiadałem cykl case study dotyczących hybrydowego modelu wydawniczego. Marcin usłyszał także ode mnie, jakie są założenia tego modelu. Wiedział, że w przypadku sukcesu, nie będę ukrywał roli Audioteki ani wstydził się głośno chwalić ich zaangażowania. 🙂
  • Jeśli Audioteka dobrze robi swoją robotę, to przecież świetnie zarobi na sprzedaży do własnych klientów. Niekoniecznie musi zarabiać na tym, gdy to ja sprzedam audiobooka. Albo Audioteka ma tę bazę klientów, do których sprzedaje i to stanowi o jej wartości, albo nie – i w takim przypadku nasza współpraca nie miałaby większego sensu (bo skoro nie przyprowadzałaby nowych klientów, to w sumie mógłbym sprzedawać audiobooki bez ich pośrednictwa).

Moje argumenty trafiły na podatny grunt. Niemniej jednak gra toczyła się o wysoką stawkę – zależało mi bowiem na uzyskaniu najlepszych możliwych warunków współpracy.

Warunki współpracy z Audioteką

Udało się. Warunki uzgodnione wtedy z Audioteką uważałem wtedy za bardzo satysfakcjonujące. Oczywiście z perspektywy czasu parę rzeczy zrobiłbym inaczej, ale o tym wspomnę we wnioskach końcowych. Dość powiedzieć, że w naszej umowie zastosowałem podobne zasady, co w umowie z wydawcą książki papierowej, stosując różne stawki rozliczeń w zależności od miejsca sprzedaży audiobooka:

  • W przypadku sprzedaży na stronie Audioteki = dzieliliśmy się przychodami po 50%. Audioteka zatrzymywała połowę ceny netto i wypłacała mi połowę ceny sprzedaży.
  • W przypadku sprzedaży w moim sklepie = zatrzymywałem 100% przychodów. Audioteka nie miała z niej absolutnie nic. 🙂 Dlaczego się na to zgodzili? Bo…
  • W przypadku sprzedaży w usłudze streamingowej Lecton = Audioteka nic mi nie płaciła. Zgodziłem się, aby książka dostępna tam była bez żadnych przychodów dla mnie. Dla jasności: według mojej ówczesnej wiedzy Lecton miał być usługą oferowaną wyłącznie we współpracy z operatorem Play, więc zasięg tej usługi uważałem za ograniczony + kompletnie niejasne były dla mnie mechanizmy rozliczeń. Wolałem machnąć ręką na tego „gołębia na dachu” i zadowolić się „wróblem” w postaci wynegocjowanych 100% przychodów z mojego sklepu internetowego.
  • W przypadku sprzedaży realizowanej przez operatorów komórkowych = otrzymywałem 35% przychodów. Według Audioteki oni również mają z tego 35%, więc można powiedzieć, że tu nadal dzielimy się po połowie. Reszta to przychody operatora, który także zarabia na sprzedaży audiobooków do swoich klientów.
  • Dodatkowo Audioteka miała prawo przeprowadzać akcje promocyjne, ale zawsze musiała mnie poprosić o zgodę na objęcie #ZCWP promocją. W takich promocjach nadal zarabiałem 50%, ale oczywiście od niższej ceny sprzedaży.

Jedna rzecz, której nie dopilnowałem, to „Audioteka Plus”. To taka usługa, w której klient Audioteki może w ramach abonamentu otrzymywać audiobooki taniej niż w standardowych cenach. #ZCWP wchodziło w skład tej oferty, co pozwalało kupować audiobooka za połowę „ceny okładkowej”. Nic złego się nie stało, ale dzisiaj bardziej świadomie przemyślałbym, jak taka stała dostępność wersji audio za pół ceny wkomponowuje się w moją strategię sprzedażową. 😉

Istotnym elementem tej całej układanki są dodatkowe warunki, które udało mi się uzgodnić:

  • Audioteka zobowiązała się do wykonania określonych świadczeń marketingowych – opisanych w dalszej części artykułu.
  • Zdecydowaliśmy się na półroczny cykl rozliczeń – po zakończeniu połowy roku i roku otrzymywałem raport ze sprzedaży oraz łączną kwotę wynagrodzenia, na którą wystawiałem fakturę VAT. Poniżej znajdziecie rozliczenie sprzedaży do końca czerwca 2020 r.
  • Umowa zawarta została na czas nieokreślony z 3-miesięcznym okresem wypowiedzenia
  • Niemniej jednak minimalnym okresem współpracy było 18 miesięcy. Gdybym wypowiedział umowę wcześniej, to musiałbym się liczyć z koniecznością zwrotu kosztów produkcji audiobooka przez Audiotekę.
  • Mam prawo samodzielnej dystrybucji audiobooka także po zakończeniu umowy. To coś, na czym bardzo mi zależało. Audioteka nadal pozostaje producentem audiobooka, ale to ja mogę nim w pełni dysponować.

Samą produkcję audiobooka sfinansowaliśmy dzieląc się kosztami po połowie:

  • Ja dałem swój głos, co zostało wycenione na 5000 zł.
  • Audioteka zapewniła realizację audiobooka (studio, przygotowanie do dystrybucji), co zostało wycenione na 5000 zł.
  • Całkowite koszty produkcji = 10.000 zł.

O tym, jak krok po kroku wyglądało przygotowanie audiobooka, opowiadałem w 125. odcinku podcastu.

Podstawowe informacje o audiobooku

Audiobook Zaufanie czyli walutaAudiobook „Zaufanie, czyli waluta przyszłości” trwa łącznie 11 godzin i 36 minut (dla porównania: pracując nad materiałem spędziłem w studio 26 godzin i 33 minuty). Lektorem czytającym moją książkę jestem ja sam. Uznałem, że tak będzie najlepiej, bo książka przedstawia moją drogę, omawia moje doświadczenia i przedstawia subiektywny punkt widzenia i ocenę pierwszych pięciu lat rozwoju mojej firmy.

Tworząc własny audiobook przeczytałem książkę wiernie, tzn. nie dodawałem tam żadnych dodatkowych przemyśleń. Audiobook jest więc wiernym odwzorowaniem książki papierowej. Już wiem, że Słuchaczom podcastu, bardzo się podoba.

Od razu chcę zastrzec, że nie jestem profesjonalnym lektorem, więc słuchając tej książki będziecie mogli usłyszeć na bieżąco jak poprawiałem mój warsztat w trakcie tych blisko 30 godzin pracy w studio. Wstęp i pierwszy rozdział książki są nieco nerwowe i przeczytane – mam wrażenie – zbyt szybko. Potem, dzięki sugestiom realizatorów dźwięku, udało mi się uspokoić tempo, przyzwyczaić do nieustannego przerywania nagrania z powodu błędów, które popełniałem i złapać odpowiedni, spokojny rytm charakterystyczny dla audiobooków.

Mogliśmy nagrać początek jeszcze raz, ale nie chciałem tego robić. Uznałem, że to byłoby fałszowaniem rzeczywistości. Słyszycie więc wierny zapis moich bojów samemu ze sobą jako lektor. Dla jasności: oczywiście tragedii tam nie ma. Gdyby była, to realizatorzy wyrzucilibyśmy ten fragment do kosza i zacząłbym od nowa. 🙂

Finalny audiobook składa się z trzynastu rozdziałów książki podzielonych na 34 plików MP3 (dłuższe rozdziały podzielone zostały na kilka około 25-minutowych fragmentów) o łącznej objętości 670 MB.

Obecnie możecie kupić audiobook wyłącznie w moim sklepie.

KUP AUDIOBOOK #ZCWP →

KUP PAKIET KSIĄŻKA + AUDIOBOOK →

KUP PAKIET KSIĄŻKA + EBOOK + AUDIOBOOK →

Dodatkowe wsparcie marketingowe

Wspomniałem o tym, że Audioteka zobowiązała się do realizacji kilku „świadczeń marketingowych”. Wszystkie one pomogły w sprzedaży w okresie premierowym:

  • Nagraliśmy film promocyjny pokazujący kulisy pracy nad audiobookiem. Ten sam materiał wykorzystywałem także u siebie.
  • Przygotowaliśmy też krótki film-trailer, który trafił na stronę książki.
  • Audioteka stworzyła dedykowaną stronę audiobooka.
  • Audioteka umieściła na 14 dni banner reklamowy audiobooka na swojej stronie głównej. Po zakończeniu emisji tego bannera – umieściła #ZCWP w sekcji „Polecane” na kolejne 7 dni. Audiobook był także eksponowany w sekcji „Nowości”.
  • Audioteka wysłała informację o #ZCWP w mailingu skierowanym do osób interesujących się tematami biznesowymi oraz rozwojem osobistym.
  • Audioteka opracowała także „bezpłatny rozdział” audiobooka, który mogłem wykorzystywać do promocji książki na swojej stronie.

Oczywiście nie ograniczałem się do działań po stronie Audioteki. Tak naprawdę najlepsze atrakcje czekały na te osoby, które były już moimi Klientami:

  • Wszyscy, którzy kupili wcześniej #ZCWP otrzymali zniżkę 50% na zakup audiobooka, czyli był on dla nich dostępny za 19,95 zł.
  • Dodatkowo wysłałem kod rabatowy o identycznych parametrach do wszystkich wcześniejszych nabywców „Finansowego ninja”, którzy wyrazili zgodę na marketing. To była forma podziękowania za zaufanie i zakup mojej książki.
  • Nagrałem także okolicznościowy podcast na premierę audiobooka (linkowałem już wyżej).

Wyniki finansowe i sprzedaż egzemplarzowa

No to pora przejść do konkretów, czyli efektów współpracy z Audioteką. Poniżej znajdziecie kompletne wyniki sprzedaży. Na początek: liczba sprzedanych egzemplarzy w podziale pomiędzy mój sklep i kanały sprzedażowe Audioteki.

ZCWP audiobook Audioteka

Jak widać w zasadzie sprzedaż ta jest porównywalna. W okresie premierowym – ze względu na świetną promocję dla moich dotychczasowych Klientów – zdecydowanie więcej osób kupiło audiobook w moim sklepie. W późniejszym okresie, gdy książka dostępna już była w standardowej cenie, to Audioteka sprzedawała więcej egzemplarzy (zwłaszcza, że tam można było nabyć książkę taniej korzystając z Audioteka Plus i różnych promocji). Można powiedzieć, że sprzedaż u mnie była symboliczna i nieporównywalna z okresem premiery. Co gorsza po stronie Audioteki także wyraźnie spadała.

Dla jasności:

  • Liczę powyżej sprzedaż audiobooków zarówno „solo” jak i w pakietach (u mnie).
  • Nie ma tutaj sprzedaży / odtworzeń w ramach usług streamingowych Audioteki (nie wchodzą one do rozliczeń).

No to teraz spójrzmy na strukturę przychodów. Poniżej znajdziecie przychody netto, tzn. bez VAT-u, ale przed opodatkowaniem. W przypadku Audioteki podane są kwoty netto, na które wystawiałem fakturę.

ZCWP audiobook Audioteka - przychody

Celowo podzieliłem wysokość przychodów przez liczbę sprzedanych egzemplarzy, aby pokazać jaki był średni zarobek netto na egzemplarzu. Doskonale widać po tym, że audiobook w znacznie większej liczbie sprzedawany był w cenie promocyjnej (np. 19,95 zł) niż w cenie standardowej (39,90 zł) i dotyczy to zarówno mojego sklepu, jak i Audioteki. Przez to, że w przypadku tej drugiej sprzedaży otrzymywałem tylko połowę, to sumarycznie przychody z Audioteki = 25 528 zł stanowiły tylko 36% całych moich wpływów. Prawie dwa razy więcej = 45 358 zł (64%) uzyskałem ze sprzedaży audiobooka w moim sklepie.

Całkowite przychody netto ze sprzedaży audiobooka #ZCWP wyniosły łącznie 70 886 zł. Czy to dużo? Biorąc pod uwagę, że w przypadku produktów elektronicznych koszty są w zasadzie jednorazowe (nie ponosi się kosztów druku, magazynowania i wysyłki), to wynik finansowy należy uznać za satysfakcjonujący. Nie jest on jednak spektakularny. Uczciwie mówiąc sam nie wiedziałem jakiej sprzedaży audiobooków się spodziewać.

Z drugiej jednak strony, jeśli zestawimy sprzedaż egzemplarzową papierowego #ZCWP i audiobooków, to wersja audio prezentuje się bardzo przyzwoicie.

ZCWP audiobook Audioteka - egzemplarze

Audiobooki stanowiły 18,2% całej sprzedaży książki „Zaufanie, czyli waluta przyszłości” w okresie od rozpoczęcia przedsprzedaży w kwietniu 2018 r. aż do końca czerwca 2020 r. To bardzo dobry wynik. 🙂 Oczywiście należy zadać pytanie dlaczego sprzedaż książki papierowej była tak niska. Nie ukrywam, że wynik jej sprzedaży jest dużo poniżej moich oczekiwań… ale to będzie przedmiotem oddzielnego omówienia w kolejnej części tego case study.

I… rozwiązanie umowy z Audioteką

Tak jak napisałem na początku – przeszliśmy już z Audioteką pełny „cykl życia”. Naszą umowę wypowiedziałem ostatecznie po otrzymaniu wyników sprzedaży za drugą połowę 2019 roku. Złożyło się na to kilka powodów:

  • Mała i spadająca sprzedaż. Na tyle mała, że uznałem, że nie ma dalszego sensu oddawanie połowy przychodów Audiotece. Moje średnie przychody od nich w drugiej połowie 2019 r. wyniosły zaledwie 480 zł miesięcznie. Szkoda zachodu…
  • Planowane wyłączenie starego systemu sprzedażowego. Obsługę kodów Audioteki wysyłanych po zamówieniu audiobooków w moim sklepie zrealizowałem w systemie SalesCRM 1.0. W międzyczasie sprzedaż wszystkich innych produktów przeniosłem do nowej wersji tego rozwiązania – SalesCRM 2.0, która nie obsługiwała kodów w sposób „audiotekowy”, a ja widząc poziom bieżącej sprzedaży nie byłem przekonany, że warto pokrywać koszty implementacji tej funkcji w SalesCRM 2.0. Ostateczna decyzja zapadła, gdy Krzysztof Bartnik z IMKER, zdecydował się zakończyć żywot wersji 1.0.
  • Konsolidacja sprzedaży. To wszystko zbiegło się w czasie z operacją konsolidacji sprzedaży #ZCWP, której celem jest pozostanie wyłącznym sprzedawcą moich produktów. Z końcem grudnia wstrzymane zostały dostawy książki papierowej do dystrybutorów (szerzej o tym w kolejnej części case study), a z końcem kwietnia – ostatecznie zakończyłem sprzedaż przez Audiotekę. To wszystko związane było z planem opracowania ebooka #ZCWP, stworzenia nowych pakietów oraz bardziej aktywnego promowania tej książki.
  • Planowane płatne działania promocyjne. Nie ukrywam, że, chcąc rozpocząć płatne działania promocyjne, nie chciałem, aby sprzedaż finalizowana była poza moimi kanałami sprzedaży. Chcę być wyłącznym beneficjentem tych działań (czytaj: skoro płacę za promocję, to chcę, aby klient dokonywał zakupu u mnie a nie w innych miejscach). 🙂 Podobnie, jak przy #FinNinja, chcę być też jedynym podmiotem kształtującym politykę cenową i komunikację książki.

Plusy korzystania z Audioteki

Zanim przejdę do ostatecznych wniosków, to chcę podsumować całą współpracę z Audioteką. Będzie to w dużej mierze przypomnienie powodów, dla których w ogóle zdecydowałem się na tę współpracę. Z perspektywy czasu mogę je jak najbardziej podtrzymać jako zasadne.

1) Audioteka to największa polska platforma dla audiobooków. Liczyłem na efekt synergii i to, że za jej pośrednictwem będę mógł dotrzeć do osób, które już obecnie słuchają audiobooków. To się przynajmniej w części udało. Nie ukrywam, że spodziewałem się, że grono „organicznych” nabywców #ZCWP po stronie Audioteki będzie większe – zwłaszcza, że (nie oszukujmy się) wielu z nich w tym premierowym okresie to były osoby przyprowadzone przeze mnie. No ale powiedzmy, że można się doszukiwać wielu powodów niższej niż oczekiwana sprzedaży #ZCWP.

2) Audioteka umożliwia wygodne zarządzanie książkami. Raz kupione książki są już na zawsze dostępne i można ich słuchać w wygodny sposób w aplikacji na telefonie. Świetna sprawa i rzeczywiście spore ułatwienie dla klientów (którego w tej chwili już nie oferuję).

3) Audioteka oznacza pliki znakiem wodnym, co ma szansę ograniczyć piractwo. Pliki audiobooka można skopiować (i dobrze, że nie jest stosowany żaden DRM utrudniający ich przenoszenie), ale jednocześnie każdy z nich zawiera unikalną sygnaturę umożliwiającą jednoznaczną identyfikację osoby, od której pochodzą pliki. Z mojej perspektywy to najlepsze rozwiązanie – nie utrudnia korzystania z audiobooka legalnym nabywcom i jednocześnie pozwala namierzyć tych, którzy udostępniają dalej w sieci swoje pliki. Poza tym Audioteka robi naprawdę dobrą robotę w zakresie wykrywania i usuwania z sieci pirackich kopii. 🙂

4) Audioteka bardzo profesjonalnie realizuje audiobooki. Wydaje się to oczywiste, ale jak się w tym uczestniczy od środka to widać, że to jest dobrze naoliwiona machina, która ma wystandaryzowane procesy. Lubię pracować z profesjonalistami i tu miałem od początku do końca przekonanie, że od strony operacyjnej i technologicznej absolutnie nie ma się o co martwić. To cenne. Pomimo tego, że Audioteka jest sporym biznesem, to nie ma się wrażenia pracy z ”korporacją”. Zero przypadkowych ludzi. Albo miałem niesamowitego farta pracy tylko z najlepszymi, albo to po prostu jest ich rzeczywistość. 🙂

5) Audioteka zdejmuje z głowy cały proces. Ja lubię być osobą pociągającą za sznurki z rękami po łokcie utytłanymi w robocie. No ale jeśli ktoś tego nie lubi i chce pełnego outsourcingu w temacie produkcji i sprzedaży audiobooków, to może w tym zakresie polegać na tej „fabryce”. 🙂

6) Marcin Beme – założyciel i prezes Audioteki – jest po prostu spoko gościem. Pewnie gdyby nie on, to w ogóle bym się nie dogadał z Audioteką, nie zrealizował audiobooka lub sprzedawał go tylko bezpośrednio. Tak czy siak to była fajna przygoda i mega się cieszę, że rozpoczęliśmy i zakończyliśmy współpracę z Marcinem w tak samo miły sposób. Doceniam bardzo!

Wnioski i przemyślenia dotyczące audiobooka

No i w zasadzie dobrnęliśmy do końca, więc przedstawię jeszcze w punkach kilka kluczowych przemyśleń:

1) Czy warto było realizować audiobooka? Zdecydowanie tak! #ZCWP świetnie nadawała się do wypuszczenia w wersji audio. Do tego włożenie tej treści w mojej usta było absolutnie strzałem w dziesiątkę. Świetnie się przy tym bawiłem + przetestowałem potencjał tej formy publikacji. Jestem też przekonany, że dzięki audiobookowi zdecydowanie więcej osób miało szansę „przeczytać” książkę, a to właśnie na tym mi najbardziej zależało. To serio jest książka, która ma szansę zmuszać do refleksji nad wybraną drogą zawodową i dawać „paliwo” do odważnego brania spraw w swoje ręce.

2) Praca w studio znacznie poprawiła mój warsztat. Dopiero nagrywając audiobooka uświadomiłem sobie (a w zasadzie uświadomiono mi) jak wiele błędów językowych popełniam, jak złą mam wymowę, jak źle intonuję itp. Zresztą przesłuchajcie 125. odcinek WNOP, bo tam dawałem dużo przykładów. To doświadczenie było absolutnie bezcenne i pozwoliło mi też z dystansem spojrzeć na inne obszary mojej ekspertyzy. Nawet, jeśli w czymś wydaję się sobie „kozakiem”, to prawda jest taka, że bardzo bardzo wiele brakuje mi do poziomu mistrzowskiego.

3) Fajnie było spotkać Krystynę Czubównę osobiście. Dla jasności: tylko się z Nią minąłem w korytarzu studio, w którym nagrywałem audiobooka, ale było to niesamowicie miłe. 🙂 Męcząc się nad czytaniem swojego audiobooka jeszcze bardziej doceniam Jej kunszt i z większą uwagą słucham też teraz innych lektorów.

4) Jeśli chodzi o wyniki – mam bardzo mieszane uczucia… Podoba mi się wysoki udział audiobooków w całości sprzedaży egzemplarzowej, ale jednocześnie sumaryczną sprzedaż audiobooków uważam za średnią żeby nie powiedzieć niską. Wiem, że niektórzy mogą się oburzyć, ale piszę to co czuję.

5) Spodziewałem się, że Audioteka sprzeda istotnie więcej niż ja. Z jednej strony nie miałem żadnych oczekiwań co do wielkości sprzedaży, ale z drugiej chyba jednak spodziewałem się, że Audioteka organicznie potrafi dostarczyć „kilka razy więcej nabywców” niż ja sam. Gdy wyniki egzemplarzowe są porównywalne, to z biznesowego punktu widzenia pojawia się pytanie „czy warto było rozpoczynać współpracę?”. Wydaje mi się, że gdybym miał pominąć wszystkie inne kryteria, to odpowiedź brzmiałaby „nie”. Niemniej jednak…

5) Bardzo podoba mi się wynik tego eksperymentu. Mogłem w dosyć bezpieczny dla mnie sposób (jedynie kosztem ewentualnego przychodu) przetestować w praktyce model hybrydowy i zebrałem masę ciekawych wniosków, którymi dzielę się w tym cyklu artykułów. Być może kiedyś zamienię tę wiedzę w coś więcej. Wiem jedno – to procentuje i sporo się nauczyłem.

6) Audiobook to dodatkowy przychód. Jakby nie oceniać wyników, to prawda jest taka, że audiobook to fajny, dodatkowy przychód – w zasadzie bez dodatkowej pracy autora. U mnie oczywiście to ja byłem lektorem, ale można sobie wyobrazić scenariusz, w którym książkę czyta po prostu profesjonalny lektor. Od strony finansowej plusem audiobooka jest to, że nie generuje on w zasadzie żadnych dodatkowych kosztów poza jednorazowymi.

7) W zasadzie utwierdziłem się w przekonaniu, że jeśli książka nadaje się do przeczytania na głos, to warto robić audiobooka. Nadal nie mam pomysłu jak dobrze zamienić „Finansowego ninja” na audiobooka. Jeśli jednak kiedykolwiek napiszę jeszcze książkę bez zbyt dużej liczby tabelek i danych liczbowych, to raczej będę chciał wypuścić do niej wersję audio.

Materiały JOP Premium dla „Klanu Finansowych Ninja”

Przypominam, że uczestnikom #KFN udostępniam dodatkowe materiały do merytorycznych wpisów. Tym razem są to:

No i przypominam, że już w najbliższą środę odbędzie się kolejny live dla klanowiczów – tym razem prezentujący kulisy kampanii reklamowych na Facebooku.

Niestety kolejne otwarcie zapisów do #KFN nastąpi później niż zapowiadałem – zapewne w drugiej połowie października. Jeśli jesteście zainteresowani przystąpieniem do klanu to proponuję zapisać się na listę oczekujących. W październiku powiem Wam więcej o benefitach uczestnictwa w #KFN oraz przedstawię opinie dotychczasowych uczestników.

Co dalej?

Już prawie skończyłem cykl case study o kulisach wydawania książki „Zaufanie, czyli waluta przyszłości”. Jeśli podoba się Wam szczegółowość tych wpisów i nie mieliście jeszcze okazji czytać samej książki, to zdecydowanie zachęcam do lektury. W równie precyzyjny sposób przedstawiam tam krok po kroku pierwsze 5 lat prowadzenia mojej firmy – okres najbardziej dynamiczny, najbardziej ryzykowny i z największą liczbą „zwrotów akcji”. 🙂

Jest książka, jest audiobook i od niedawna jest też ebook. Można je kupić pojedynczo, a można też w pakiecie.

ODWIEDŹ SKLEP →

To także dobra okazja, aby przejrzeć ofertę innych książek, które dostępne są w moim sklepie. Oczywiście niezmiennie polecam „Finansowego ninja” – poradnik sprzedany już w ponad 100.000 egzemplarzy. To także świetny prezent dla znajomych. A oprócz niego w moim sklepie znajdziecie także inne książki, które sam chciałbym przeczytać rozpoczynając moją drogę przedsiębiorcy. 🙂

Ostatnią – czwartą część #caseZCWP planuję opublikować pod koniec października. A już od przyszłego tygodnia – na blogu zagości tematyka inwestycyjna, którą od dłuższego czasu mocno eksplorujemy w ramach „Klanu Finansowych Ninja”.

Do usłyszenia!

"Finansowy ninja" - podręcznik finansów osobistych

Finansowy ninjaJuż ponad 130.000+ osób kupiło książkę "Finansowy ninja".

Nowe, zaktualizowane wydanie to ponad 540 stron praktycznej wiedzy o oszczędzaniu, zarabianiu, optymalizacji podatkowej, negocjowaniu i inwestowaniu, które pomogą Ci zostać prawdziwym finansowym ninja i osiągnąć bezpieczeństwo finansowe.

Przewodnik po finansach osobistych, który każdy powinien przeczytać jeszcze w szkole.

PRZEJDŹ NA STRONĘ KSIĄŻKI →

{ 30 komentarzy… przeczytaj komentarze albo dodaj nowy komentarz }

Marcin Wrzesień 14, 2020 o 20:07

@ Michał Szafrański
Dzień dobry Panie Michale ponowię pytanie jeszcze raz ponieważ pod ostatnim postem nie doczekałem się informacji zwrotnej.
Od początku istnienia Pana bloga jestem tutaj. Oczywiście przeczytałem Finansowego ninja, lecz na dzień dzisiejszy mam problem. Czytam również wielu innych blogerów jednak najbliżej z filozofią mi do pańskiej. Ponoszenia ryzyka na walutach, detalach szlachetnych to nie dla mnie. Na giełdzie nigdy nie grałem. Co taki amator dysponujący ok. 120k oraz kredytem na mieszkanie może zrobić. W złym momencie zakup walut, metali. Od analizy wszystkiego głowa aż boli. Brak w sieci takiego chociażby wskazania kierunku co powinien zrobić zwykły Kowalski. Czy mógłby Pan coś doradzić? Pozdrawiam

Odpowiedz

Michał Szafrański Wrzesień 14, 2020 o 20:14

Hej Marcin,

Zapraszam na bloga od przyszłego tygodnia. W ciągu pozostałych tygodni września oraz pierwszych tygodni października planuję sporo napisać w temacie „inwestowania dla początkujących”.

Pozdrawiam!

Odpowiedz

Marcin Wrzesień 16, 2020 o 15:58

Panie Michale bardzo dziękuję i jestem bardzo wdzięczny za odpowiedź.
Nie chodzi nawet o zyski ponad inflację czy jakieś wielkie inwestowanie dla zysków. Celem jest wyłącznie ochrona kapitału. Śledzę blogi oszczędnościowe od wielu lat jednak nigdy nie poczułem smykałki do inwestowania, a dotychczasowa polityka finansowa w zupełności mi wystarczyła jednak teraz zwyczajnie czuję bezsilność.
Z góry dziękuję i pozdrawiam.

Odpowiedz

Mateusz Wrzesień 14, 2020 o 20:25

Napewno za niecały 1k można wykupić dostęp (kiedy będzie możliwość) do KFN 😉

Odpowiedz

Konrad Wrzesień 17, 2020 o 08:23

Zobacz Finansową Fortecę Marcina Iwucia (https://finansowaforteca.pl) – po pobieżnym przejrzeniu wygląda jak coś, co może być dla Ciebie wartościowe żeby rozwiać takie dylematy. Ale zastrzegam że książkę mam od kilku dni i na dokładniejszą lekturę jeszcze nie miałem czasu.

Odpowiedz

Szymon Wrzesień 14, 2020 o 21:01

Muszę przyznać, że Twój mailing reklamujący tego audiobooka w okolicach premiery przekonał mnie do zakupu w 2 minuty.

Po przesłuchaniu wróciłem do blogowania po kilku latach przerwy. Także dzięki!
Z mojej subiektywnej opinii cieszę się bardzo z twojego audiobooka.
Pozdrawiam

Odpowiedz

Michał Szafrański Wrzesień 15, 2020 o 08:25

Hej Szymon,

Miło przeczytać. Życzę zatem powodzenia z blogowaniem. 🙂

Pozdrawiam!

Odpowiedz

Anatol Wrzesień 14, 2020 o 21:21

Audiobooka słucha się świetnie. Raz na jakiś czas wracam do niego w dłuższych trasach samochodowych 🙂

Mnie szczerze mówiąc zaskoczyło, że liczbowo audioteka sprzedała porównywalną ilość kopii co Ty przez swój sklep.
Jakoś podświadomie bardziej naturalne wydaje mi się, że odbiorcą #ZCWP są jednak czytelnicy Twojego bloga, którzy już znają Twoją historię i są ciekawi szczegółów, w jaki sposób dotarłeś w miejsce w którym jesteś obecnie. Ale to tylko takie moje wrażenie 🙂

Odpowiedz

Michał Szafrański Wrzesień 15, 2020 o 08:33

Hej Anatol,

Dziękuję. A co do proporcji sprzedaży: no można różnie interpretować te wyniki. 🙂 Książki mają to do siebie, że trafiają do osób, które nie znają jeszcze autora. Zaryzykowałbym stwierdzenie, że tak się właśnie najczęściej dzieje.

Oczywiście #ZCWP jest pozycją dosyć specyficzną i Twoja interpretacja do niej pasuje. Być może po prostu włożyłem zbyt mało wysiłku w wytłumaczenie sensu tej książki dla osób nie zaliczających się do grona Czytelników bloga? Taka analiza będzie przedmiotem czwartej części case study. Potwierdzam, że z perspektywy czasu uważam, że można było zrobić to dużo lepiej.

Niemniej zakładałem, że Audioteka może znacząco pomóc w poszerzeniu mojego dotarcia i w wyjściu poza moje audytorium. Połowicznie się to udało. 😉

Pozdrawiam!

Odpowiedz

Rafał Z Wrzesień 14, 2020 o 22:13

Rzadko czytam artykuły ale że dzisiaj akurat słuchałem podcastu o którym wspominasz i spotkaniu Krystyny Czubuwny, to 2 grosze dodam.
W 2018 obliczales właśnie kwotę 70k, co jak widać Ci się sprawdziło. Jednak nadal masz kurę która znosi jajka. Ciekawy jestem jak dalej będzie się kształtować sprzedaż i czy uda się ją zwiększyć.

Artykuł mi się podobał. Dziękuję

Odpowiedz

Michał Szafrański Wrzesień 15, 2020 o 08:36

Hej Rafał,

Dziękuję za przypomnienie i komentarz. Aż zajrzę do tych starszych wpisów i ówczesnych prognoz. 🙂

Co do długoterminowej sprzedaży = jak najbardziej masz rację. Książka nadal będzie się sprzedawała. Mam też pomysły jak dodawać jej wartości w miarę upływu czasu. Zobaczymy, czy starczy mi energii na realizację pomysłów.

Pozdrawiam!

Odpowiedz

Sławek Wrzesień 14, 2020 o 22:14

Megawielkie dzięki za obszerne case study!

Współpracuję z Audioteką 3 lata i moje spostrzeżenia:

– Podpisałem umowę licząc na to, że sprzedam przez Audiotekę więcej egzemplarzy niż przez własnego bloga. Podpisanie umowy nic mnie nie kosztowało, no to czemu nie spróbować? Tym niemniej srogo się rozczarowałem, gdy po I kwartale okazało się, że sprzedało się łącznie 10 egzemplarzy…

– Starałem się, aby zwiększyć sprzedaż. Zajmuję się przygotowaniem do budowy domu, a moja książka trafiła do kategorii „Biznes i negocjacje”. :/ Zaproponowałem dodanie nowej kategorii, aby zwiększyć szansę na odszukanie książki, ale się nie zgodzili. Zostało „Biznes i negocjacje”, bo inne kategorie jeszcze gorzej oddawały zawartość audiobooka.

– W ramach wsparcia Audioteka zaproponowała promocję książki przez tydzień w „polecanych”. Nie odczułem żadnego wzrostu sprzedaży. Druga wersja audiobooka trafiła na jakiś czas do „nowości”, ale to także nie wpłynęło na sprzedaż.

Nie chcę, aby z mojej wypowiedzi wybrzmiewało rozczarowanie: Audioteka jest dobrą firmą, a osoby, z którymi rozmawiałem są zawsze mili i kompetentni. Założyłem po prostu, że Audioteka ma jakieś narzędzia promocyjne, pomysły i posłuży wsparciem w działaniach marketingowych. Tymczasem jak zwykle – trzeba się promować samemu, a nie liczyć na innych 🙂 W tej chwili samodzielnie i bez żadnej reklamy sprzedaję przez własny sklep kilka razy więcej egzemplarzy niż Audioteka, a klientom przekazuję po prostu pliki mp3.

PS Przygotowanie audiobooka w moim odczuciu nie jest drogie. Cena zależy głównie od lektora, którego zaangażujemy. U mnie koszt przygotowania 6 godzinnego audiobooka wyniósł 3000 zł netto. Cena zawiera zaangażowanie lektora, nagranie i obróbkę.

Odpowiedz

Michał Szafrański Wrzesień 15, 2020 o 08:39

Hej Sławek,

Dzięki wielkie za Twój komentarz. Trafiasz w sedno = „trzeba się promować samemu, a nie liczyć na innych”. Zdecydowanie tak jest. Inni co najwyżej mogą służyć wsparciem, ale liczenie, że wykonają za nas robotę – jest dosyć krótkowzroczne.

Pozdrawiam

Odpowiedz

Jacek Wrzesień 15, 2020 o 01:25

Dzięki za tak szczegółowy opis. Kilka kwestii mnie zaskoczyło, na przykład to, że audioteka sprzedała podobną do Twojej ilość audiobooków. Bardzo ciekawe case study!

Odpowiedz

Michał Szafrański Wrzesień 15, 2020 o 08:42

Dzięki za ciepłe słowa Jacek. 🙂

Odpowiedz

Monika Wrzesień 15, 2020 o 08:09

Ja ze swojej strony moge powiedziec tyle , ze gdyby nie twoj podkast z zalozycielem Audioteki , to prawdopodobnie nigdy bymna nie trafila na nich . Kupilam juz spora ilosc od nich i jestem bardzo zadowolona . W przeciwienstwie do kupowania od sklepow bezposredio, czyli kupowaniem plikow ktore trzba sobie zciagnac na telefon , przez nich nie trzeba ,ksiazki nie zabiaraja miejsca na telafonie . Mysle ze fatk ze sam ja czytales jest super , nie wyobrazam sobie zeby ktos inny czytal Twoja historie .Ostatnio kupilam ksiazke Grzeska Czerwickiego, a slyszalam juz podkast z nim i inne wywiady , i jak uslyszalam glos kogos inneg czytajacego jego historie zycia , to troche nie chcialam juz sluchac .

Odpowiedz

Michał Szafrański Wrzesień 15, 2020 o 08:47

Hej Monika,

No to super, że podcast się przydał. 🙂

A co do lektora czytającego moją książkę to na pewnym etapie brałem pod uwagę, czy wypuścić dwie wersje audiobooka – ja czytający książkę i profesjonalny lektor czytający moją książkę. Zastanawiałem się nad tym, bo zależało mi żebyście otrzymali najlepszą możliwą jakość a jednocześnie miałem wątpliwości, czy ja jako lektor potrafię ją zapewnić. Ale jak się głębiej nad tym zastanawiałem, to uznałem, że jakbym był Wami to wolałbym Szafrańskiego czytającego tę książkę.

Oczywiście jak słuchałem tego audiobooka, to wszystko mnie raziło, ale to już chyba taka moja cecha… 😉

Pozdrawiam ciepło!

Odpowiedz

Sylwia Wrzesień 15, 2020 o 08:18

Cześć Michał!
Twojego audiobooka kupiłam od razu, gdy się o nim dowiedziałam i bardzo mi się podobał. Przede wszystkim dlatego, że sama „woziłam się” z decyzją o wystartowaniu z blogiem. ZCWP zainspirował mnie i ujął bezpośredniością i otwartością oraz rzeczowością. Pomógł mi podjąć decyzję o porzuceniu anonimowości, co było dla mnie najtrudniejsze.

Artykuł jest bardzo ciekawy. Chociaż interesuje mnie, czy miałeś kiedykolwiek sytuację, w której kontrahent nie chciał się zgodzić na późniejsze publikowanie przez Ciebie warunków współpracy. Zawsze wydawało mi się, że firmy chronią takie informacje.

Serdecznie pozdrawiam, Sylwia

Odpowiedz

Michał Szafrański Wrzesień 15, 2020 o 08:55

Hej Sylwia,

Cieszę się, że #ZCWP się przydała. Jest to mega miłe czytać po latach Wasze przemyślenia. 🙂

Co do pytania: tak – zdarzały się takie sytuacje, ale wtedy mocno próbowałem przekonywać żebym jednak mógł to zrobić. Generalnie kontrahenci znają mnie już jako osobę transparentną. Zawsze rozpoczynając przeróżne współprace uprzedzam, że kiedyś nadejdzie taki moment, w którym mogę chcieć wszystkie kluczowe informacje ujawnić i staram się zastrzegać sobie takie prawo.

Przed rozpoczęciem współpracy z Audioteką też zapowiedziałem, że kiedyś szczegółowo to opiszę. Tak jak napisałem wyżej – wydanie audiobooka w tym konkretnym hybrydowym modelu współpracy – było pewnym eksperymentem i elementem mojego większego researchu.

Staram się być na maksa fair. Przed publikacją tego artykułu też uprzedziłem Marcina Beme, co planuję napisać. 🙂

Generalnie mocno wierzę w sens transparentności…

Pozdrawiam!

Odpowiedz

Sylwia Wrzesień 15, 2020 o 10:58

Dziękuję za odpowiedź. Pozdrawiam i życzę dalszych sukcesów. 😊

Odpowiedz

Rafał Wrzesień 15, 2020 o 11:35

Dzięki wielkie za ten wpis! Niesamowite, jak zasada Pareto działa na rynku wydawniczym, a przynajmniej rynku audio, co potwierdza Twój przypadek: w jedną piątą raportowanego okresu sprzedaży, uzyskałeś niemal 80% wartości sprzedaży. Moim zdaniem to istotna wskazówka dla planujących wydanie własnego audiobooka.

Odpowiedz

Aleksandra Wrzesień 15, 2020 o 15:12

cześć Michał,

Kupiłam i książkę, i audiobooka. Książki nie przeczytałam, z powodu braku czasu. Audiobooka przesłuchałam. Spędzam dziennie w aucie 2h i już nie zużywam czasu na czytanie czegoś, co mogę posłuchać. Czytam tylko to, czego nie przeczytano i nie nagrano dla mnie. Szkoda, że nie da się kupić audiobooka z Twoimi artykułami, kupiłabym dostęp do takich treści, bo na czytanie nie mam szans, doba jest za krótka. Pozdrawiam!

Odpowiedz

Maciej Wrzesień 16, 2020 o 10:47

Dzięki za case’a! Chciałem się podzielić jedną sprawą: ja zacząłem z ZCWP od audiobooka z Audioteki (jak prawdziwy finansowy ninja był „za darmo” tzn. w ramach abonamentu)… i dopiero jak go przesłuchałem stwierdziłem że kupię książkę… że chcę to mieć w domu.
Myślę że jest to jeden z aspektów których nie poruszyłeś – że jest dodatkowa wartość promocyjna dla Ciebie w ramach współpracy z większymi podmiotami która napędza sprzedaż innych produktów. Trzymam kciuki za dalszą pracę i pozdrawiam! 🙂

Odpowiedz

Sławek Wrzesień 16, 2020 o 16:50

Cześć Michał,

Książkę #ZCWP najpierw czytałem a później słuchałem. Z Audioteka zacząłem przygodę właśnie od Twojej książki i kupiłem sobie dostęp w modelu subskrypcyjnym. Od kiedy zacząłem regularnie biegać właśnie audiobooki umilają mi chwile spędzone na sporcie.

Powodzenia w dalszych działaniach.
Pozdrawiam!

Odpowiedz

Agata Wrzesień 17, 2020 o 08:13

ciekawy case, ja mimo, że kupiłam Twoją książkę w papierze to nie wiem kiedy bym znalazła czas na jej przeczytanie, a audiobook z Twoim głosem był czymś co nie tylko pozwolił mi zapoznać się z treścią, ale był przyjemnością, bo lubię Twój głos 🙂

Odpowiedz

Rafał Wrzesień 17, 2020 o 18:12

Ja nie tyle o audiobooku, co i samej książce.
Rewelacyjny podręcznik jak budować nie tylko bloga, ale i społeczność.
Mam egzemplarz papierowy z poprzyklejanymi karteczkami, co mi bardzo ułatwia powrót do wartościowych fragmentów.

To po prostu „Biblia” dla każdego blogera…

Dzięki i pozdrawiam…

Odpowiedz

Piotr Wrzesień 19, 2020 o 11:05

Ja w sumie trochę żałuję, że nie kupiłem książki, a audiobooka. Jeśli chciałem czasem wrócić do jakichś fragmentów, to muszę słuchać dość długiego kawałka.

W książce łatwiej coś zaznaczyć, podkreślić itp.

Odpowiedz

Marcin Wrzesień 23, 2020 o 18:42

Swoją drogą ciekawe czy masz informację z Audioteka ile sztuk Twojego audiobooka zostało pobranych w ramach promocji Audioteka np. z allegro gdzie na początku roku można było odsłuchać między innymi Twój audiobook za darmo…

Odpowiedz

Katarzyna Październik 2, 2020 o 20:35

Dzień dobry,

Może z Finansowego Ninja nie robić audiobooka a videobook? 🙂

Pozdrawiam
Kasia

Odpowiedz

Łukasz Styczeń 13, 2021 o 16:03

Hej,

>Nie ma tutaj sprzedaży / odtworzeń w ramach usług streamingowych Audioteki (nie wchodzą one do rozliczeń).

Szkoda, bo to dla mnie jest właśnie najbardziej interesujące 🙂 Sam mam właśnie wykupiony nielimitowany dostęp do innej platformy steramingującej audiobooki i zastanawiało mnie właśnie jak takie rzeczy są rozliczane.

Czy masz może jakąś wiedzę na ten temat?

Odpowiedz

Dodaj nowy komentarz

Poprzedni wpis:

Następny wpis: