Informacje o nowych artykułach i sposobach oszczędzania pieniędzy prosto na Twój e-mail

    

Jak inwestować poprzez ETF-y? Opcje dla leniwych i aktywnych – podstawy i wstęp do tematu

przez Michał Szafrański dodano 13 października 2020 · 85 komentarzy

ETF - co to jest i jak kupić

Kupować ETF w Polsce, czy może inwestować w ETF-y za granicą? Jak się za to zabrać? Oto kompleksowy poradnik z omówieniem niuansów.

Kilka dni temu zamieściłem artykuł zatytułowany „Co zamiast lokat bankowych? Przegląd alternatyw, czyli jak rozpocząć inwestowanie” i zapowiedziałem kontynuację tego tematu. Dzisiaj omówię podstawy dotyczące inwestowania w ETF-y. Zrobię to nieco inaczej, niż zwykło się pisać na ten temat – zwracając przede wszystkim uwagę na przeróżne niuanse, które warto wziąć pod uwagę zanim jeszcze dokona się pierwszych zakupów.

Zarysuję także dwie drogi inwestowania poprzez ETF-y:

  1. Dla osób, które nie chcą sobie zaprzątać tym w ogóle głowy.
  2. Dla osób, które gotowe są samodzielnie budować swój portfel ETF-ów.

Dla jasności: ten wpis to fundament dla obu tych dróg, ale każdą z nich rozwinę w kolejnych artykułach, bo oba te kierunki zdecydowanie wykraczają poza ramy jednego wpisu.

Dziś przeczytacie:

  • Co to są o ETF-y? Po co i dlaczego?
  • Koszty inwestowania poprzez ETF
  • Gdzie kupować ETF-y?
  • Podatki, czyli ukryty istotny koszt ETF-ów
  • Jak kupować ETF-y z USA?
  • Strategia budowy portfela opartego na ETF
  • Analiza portfeli Finax
  • Źródła dodatkowej wiedzy

Dodam także, że cały ten wpis zawdzięczacie uczestnikom „Klanu Finansowych Ninja”, bo to właśnie na ich wyraźną prośbę omawiałem inwestowanie poprzez ETF-y. Treść tego artykułu to podsumowanie jednego z lajwów przeprowadzonych właśnie dla klanowiczów. W #KFN wnikamy w tę tematykę znacznie głębiej i systematycznie organizujemy sobie również sesje pytań i odpowiedzi, aby żadnych kwestii nie zostawiać bez doprecyzowania i dogłębnego omówienia.

Treści zawarte w tym wpisie są wyłącznie wyrazem osobistych poglądów autora i nie stanowią „rekomendacji” w rozumieniu przepisów Rozporządzenia Ministra Finansów z dnia 19 października 2005 r. w sprawie informacji stanowiących rekomendacje dotyczące instrumentów finansowych, lub ich emitentów 
(Dz. U. z 2005 r. Nr 206, poz. 1715).

Co to są ETF-y? Po co i dlaczego?

Zacznijmy od samego początku. Ojcem ETF-ów jest John C. Bogle, który założył w 1974 roku firmę inwestycyjną Vanguard – taki amerykański odpowiednik towarzystwa funduszy inwestycyjnych. To co odróżniało jednak Vanguard od polskich TFI, to zestaw fundamentalnych założeń co do strategii inwestowania. Ostatniego dnia 1975 roku Vanguard założył pierwszy na świecie fundusz indeksowy First Index Investment Trust, który był prekursorem funkcjonującego do dzisiaj Vanguard 500 Index Fund (VFINX).

Fundusze indeksowe

Założenie Johna Bogle było proste. Już blisko 50 lat temu zauważył, że większość aktywnych inwestorów ma olbrzymi problem w długoterminowym osiąganiu wyższych stóp zwrotu niż średnia rynkowa odzwierciedlana przez indeks giełdowy S&P 500. A skoro tak jest, to może nie ma co „kopać się z koniem”, zatrudniać dziesiątek analityków i specjalistów, lecz wystarczy stworzyć fundusz pasywny, który po prostu będzie kupował akcje w takich proporcjach, w jakich wchodzą one w skład indeksu giełdowego i jednocześnie znacznie obniżyć koszty funkcjonowania takiego funduszu, a co za tym idzie – opłaty za zarządzanie ponoszone przez klientów.

Co ciekawsze Bogle w praktyce zrealizował to, co głosił amerykański ekonomista Paul Samuelson, który w 1970 roku zdobył nagrodę Nobla w dziedzinie ekonomii. Ten sam Samuelson w 2005 roku określił fundusze indeksowe wprowadzone przez Bogle’a mianem tak samo wartościowego wynalazku jak koło, alfabet czy druk Guntenberga. To właśnie dzięki Bogle’owi nastąpiła olbrzymia rewolucja w sposobie inwestowania, która umożliwiła systematyczne zarabianie na rynkach kapitałowych nawet tym osobom, które nie mają sporego doświadczenia w tym obszarze.

Vanguard oferował niskokosztowe fundusze indeksowe w ramach swojej oferty funduszy inwestycyjnych, ale to nie były jeszcze ETF-y. Można powiedzieć, że współczesnym odpowiednikiem ówczesnej oferty Vanguarda dostępnym dla polskich klientów są fundusze indeksowe inPZU. Ich jednostki nabywa się tak samo jak jednostki innych funduszy inwestycyjnych. Dostępne są one wyłącznie w ofercie konkretnego TFI i nie można nimi obracać na giełdzie. Sprzedającym i odkupującym od nas te jednostki jest po prostu TFI.

Pierwszy ETF Kanada

ETF to inny instrument. Jest to taki fundusz indeksowy, który jest notowany na giełdzie (ETF = Exchange Traded Fund). Pierwszy taki produkt wprowadzony został na rynek w 1990 roku w Kanadzie. Był nim Toronto Index Participation Fund (TIP) początkowo odwzorowujący indeks giełdy kanadyjskiej TSE 35. Potem mutował i dzisiaj notowany jest pod nazwą iShares S&P/TSX 60 Index ETF (XIU). Z kolei ticker TIP trafił do obligacyjnego ETF-a iShares.

Z kolei pierwszy amerykański ETF wprowadzony został na rynek trzy lata później – w 1993 roku – przez firmę inwestycyjną State Street Global Investors i nazywał się SPDR (czytane jak „Spider”) – skrót od „Standard & Poor’s Depository Receipts”. W praktyce – identycznie jak pierwszy fundusz indeksowy Vanguarda – naśladował po prostu indeks S&P 500. Ten ETF istnieje do dzisiaj i notowany jest na giełdzie NYSE pod tickerem SPY.

Od tego momentu rozpoczęła się era ETF-ów. Dla porównania: Vanguard – pomimo, że był pionierem w zakresie funduszy indeksowych – swój pierwszy ETF wprowadził dopiero w 2001 roku.

Po co ETF

Mówiąc krótko: pasywne ETF-y mają realizować jeden cel – naśladować konkretny indeks giełdowy całkowicie automatycznie i niskokosztowo.

Do tego – ze względu na swoją naturę – ETF-y są w naturalny sposób zdywersyfikowane. Przykładowo: kupując ETF na indeks S&P 500 kupujemy de facto akcje 500 spółek wchodzących w skład tego indeksu. Nabywamy również prawo do dywidend wypłacanych przez spółki wchodzące w skład tego indeksu – na 10 października 2020 r. indeks ten płaci 1,7% dywidendy rocznie.

Skąd wiadomo, że aktywne zarządzanie przegrywa z indeksem?

ETF-y mają już na tyle długą historię, że można z łatwością przeanalizować jak ich wyniki wypadają na tle aktywnie zarządzanych funduszy inwestycyjnych. Niestety to porównanie po prostu miażdży aktywnie zarządzane fundusze.

Poniżej znajdziecie wykres przygotowany na podstawie cyklicznie przeprowadzanego badania SPIVA (S&P Indices Versus Active). Pokazuje on, jaki procent aktywnie zarządzanych funduszy inwestycyjnych nie pobił wyniku indeksu S&P 500 w okresie roku, trzech lat oraz 5 lat licząc wstecz od 31 grudnia 2019 r.

Aktywne fundusze vs ETF

Jak widać im dłuższy horyzont czasowy tym gorzej wypadają aktywnie zarządzane fundusze:

  • W okresie jednego roku aż 70,98% z nich nie pobiło średniej rynkowej (indeks S&P 500).
  • W okresie trzech lat liczba ta zwiekszyła się nieznacznie do 71,13%.
  • W ciągu 5 lat aż 80,60% funduszy nie przebiło średniej rynkowej i to pomimo wieloletniej hossy na rynku akcji w USA!

Inaczej mówiąc: cztery na pięć funduszy w ciągu pięciu lat trwania hossy osiąga gorsze wyniki niż średnia rynkowa. Naturalne jest więc pytanie „po jaką cholerę przepłacać za zarządzanie w TFI skoro można kupić po prostu niskokosztowy ETF, który w 4 na 5 przypadków da nam lepszą stopę zwrotu niż aktywnie zarządzany fundusz inwestycyjny?”.

Dla jasności: to, że ETF-y wygrywają z TFI to także efekt niskich opłat za zarządzanie w tych pierwszych. Ta różnica potrafi być nawet kilkudziesięciokrotna, np. 0,07% rocznie za ETF akcyjny versus np. 1,5%–2,0% rocznie za fundusz akcyjny notowany w Polsce, dla którego benchmarkiem jest S&P 500. Lekko licząc to tak 20x–30x więcej… A tak naprawdę maksymalna opłata za zarządzanie w polskich TFI wynosi obecnie nawet 3%.

Nic dziwnego, że klienci – głównie w USA – decydują nogami i przenoszą środki z aktywnie zarządzanych funduszy inwestycyjnych do funduszy indeksowych oraz ETF-ów. Dobrze odzwierciedla to poniższy wykres.

Inwestowanie ETF fundusze indeksowe

Mam nadzieję, że stopniowo świadomość „istnienia sensownej alternatywy” zdobywać będą także klienci polskich TFI, które przez lata konsekwentnie skubały rodaków na opłatach (tak jak pisałem w poprzednim artykule, pod względem wysokości opłat pobieranych przez TFI, jesteśmy w absolutnej czołówce światowej – co wcale nie jest powodem do dumy). Na szczęście inwestowanie poza Polską jest w tej chwili tak przystępne, jak nigdy dotąd.

ETF-y to obecnie ogromny rynek!

Powyżej pisałem o wolnym tempie wprowadzania na rynek kolejnych ETF-ów. Jednak te czasy to przeszłość. Teraz zdecydowanie jest z czego wybierać. Na całym świecie dostępnych jest ok. 7000 ETF-ów w różnych walutach i odzwierciedlających dosłownie wszystkie rynki świata i poszczególne segmenty tych rynków.

Liczba ETFów

Ta obfitość to także powód zagubienia początkujących inwestorów. Wybór jest tak olbrzymi, że wiele osób nie wie od czego zacząć.

Na szczęście rodacy inwestujący na Giełdzie Papierów Wartościowych w Warszawie nie mają tego problemu [sarkazm]. Można powiedzieć, że polski rynek kapitałowy dba o to, aby „od przybytku nie bolała nas głowa”. Na GPW znajdziemy reprezentację tylko jednej tysięcznej globalnego rynku ETF, czyli dokładnie 7 ETF-ów. I myślę, że jest to najlepsze podsumowanie, dlaczego jednym z największych błędów inwestorów może być ograniczanie się do inwestowania wyłącznie w Polsce. Ogólnie kapitalizacja spółek notowanych na polskiej giełdzie to jakieś 0,1%–0,3% rynku światowego (piszę z głowy, więc wybaczcie szerokość tego przedziału), a do tego część z największych spółek znajduje się – w mojej opinii – pod zdecydowanie zbyt dużym wpływem polityków.

Wróćmy jednak do ETF-ów. Oto te, które dzisiaj możecie znaleźć na GPW:

  • ETFW20L
  • ETFSP500
  • ETFDAX
  • BETAW20TR
  • BETAW20ST
  • BETAW20LV
  • BETAM40TR

Pierwsze trzy to ETF-y emitowane przez Lyxor Asset Management i jednocześnie ETF-owi prekursorzy w Polsce. Najstarszy z nich – ETFW20L, dla którego benchmarkiem jest indeks WIG20 TR – notowany jest od 2010 roku. Kolejne dwa istnieją od 2011 roku. O wszystkich trzech pisaliśmy już w 2013/2014 roku w cyklu „Elementarz Inwestora”.

Z kolei ETF-y BETA emitowane są przez Beta Securities we współpracy z AgioFunds TFI i ich historia jest krótka. Pierwszy – BETAW20TR – pojawił się w 2018 roku a kolejne sukcesywnie w 2019 i 2020. Szacun i ukłony dla Beta Securities za konsekwentne próby przebijania tego “betonowego muru” przez lata stawianego w Polsce przed ETF-ami.

Dla porównania spójrzmy jak wygląda światowy rynek ETF-ów. Poniżej znajdziecie dane z tegorocznego raportu „TrackInsight Global ETF Survey 2020” (zachęcam do jego pobrania i lektury – zawiera masę danych).

Najpierw spójrzmy na listę 20 największych emitentów ETF-ów w Ameryce uporządkowaną pod względem wartości aktywów, które mają w zarządzaniu (AUM = Assets Under Management).

ETF Ameryka

Jak już zapewne wiecie (lub za chwilę się dowiecie) wiedza o tym, jak wygląda rynek ETF-ów w USA nie jest dla nas szczególnie przydatna, bo jako obywatele Unii Europejskiej mamy znacznie utrudniony dostęp do tamtejszych ETF-ów. Praktycznie każdy duży emitent ETF-ów działa jednak globalnie i w szczególności oferuje ETF-y o rezydencji na terenie UE – specjalnie dla inwestorów takich jak my.

Spójrzmy zatem na listę 20 największych dostawców ETF-ów w regionie EMEA:

ETF Europa

To jeszcze dla pełnego oglądu – przekrój pod kątem liczby dostarczanych ETF-ów w regionie EMEA:

Liczba ETF w Europie

Jak widać i w Amerykach i w regionie EMEA potentatem rynku jest firma BlackRock, której ETF-y notowane są pod nazwą iShares. Vanguard udostępnia w Europie 10-krotnie mniej ETF-ów. Bardzo dużymi graczami są także Lyxor, DWS i UBS.

Koszty inwestowania

Już w poprzednim artykule wspominałem o tym, jak ważne dla stopy zwrotu z naszych inwestycji są koszty inwestowania. Chyba każdy intuicyjnie to czuje, ale warto dokładnie rozpracować wszystkie składowe tych kosztów i zidentyfikować potencjalne pułapki.

1. Koszty w aktywnie zarządzanych funduszach

Na początek przypomnę jak to wygląda w przypadku inwestycji w fundusze inwestycyjne poprzez TFI, bo przez lata był to w zasadzie jedyny powszechnie dostępny sposób inwestowania (np. w zdywersyfikowany portfel akcji zagranicznych) już od małych kwot – praktycznie od 100 zł.

Opłaty TFI

W TFI w teorii istnieje opłata dystrybucyjna pobierana od razu przy zakupie jednostek funduszy. W praktyce – kupując fundusze przez np. Supermarket Funduszy Inwestycyjnych (SFI) mBanku – takich opłat nie ponosiliśmy. W funduszach nie ma także opłaty za sprzedaż jednostek, czyli koszty wyjścia z inwestycji są zerowe. Na tym jednak plusy się kończą.

Zmorą inwestujących w polskich funduszach są wysokie opłaty za zarządzanie – nawet do 1%–3% rocznie. Ta zmora jest często nieuświadomiona i niewidoczna, bo te koszty są na bieżąco uwzględniane w wycenie jednostek. Żeby nie było za łatwo, to w ramach tego samego funduszu inwestycyjnego mogą być zbywane jednostki o różnych kategoriach i różnej wysokości opłat. Inne opłaty funkcjonują w ramach jednostek kategorii A – podstawowych, inne w kategorii I (Indywidualne Konta Emerytalne), a jeszcze inne kategorii P (programy pracownicze). W tych dwóch ostatnich – opłaty są po prostu niższe.

Przyjrzyjmy się jednak, jak podstawowa opłata za zarządzanie w maksymalnej wysokości 3%, wpływa na inwestowany przez nas kapitał w długim horyzoncie czasowym, np. 20-letnim. Dla uproszczenia przyjmijmy, że dokonujemy jednorazowej wpłaty większej kwoty do TFI.

Koszty TFI długi termin

Mówiąc brutalnie: opłaty ponoszone na rzecz TFI „zeżrą” w ciągu 20 lat aż 60% zainwestowanego przez nas kapitału. Tak po prostu. Do tego niezależnie od tego czy fundusz osiąga dodatnie stopy zwrotu czy nie. A jak już wiemy, 4 na 5 funduszy w zaledwie 5-letniej perspektywie nie pobija indeksu, który uważają za referencyjny. Przejaskrawiając: to właśnie za tak marne efekty chcą na przestrzeni kilkudziesięciu lat „przytulić” większość zainwestowanego przez nas kapitału…

Dla jasności: niektóre fundusze osiągają w niektórych latach fenomenalne stopy zwrotu. Niemniej jednak – wiara w to, że akurat ulokujemy pieniądze w takim funduszu jest bardzo naiwna. Do skutecznego inwestowania poprzez fundusze inwestycyjne także potrzeba wiedzy, która często przekracza kompetencje przeciętnego inwestora. W praktyce efektywne korzystanie z funduszy bardziej przypomina aktywne inwestowanie i decydowanie, których funduszy się w danej chwili pozbyć, a które nabyć, niż spokojne długoterminowe dokładnie pieniędzy do swojego portfela.

No i nie należy zapominać, że wysokie opłaty w polskich TFI wcale nie gwarantują wysokiej jakości zarządzania. Poszczególne fundusze co jakiś czas zmieniają swoją politykę inwestycyjną, przemalowują się i są zamykane, co utrudnia budowanie wieloletniej strategii. Nie brakuje także afer związanych z TFI, w przypadku których inwestorzy po prostu tracą pieniądze – pomimo, że w teorii powierzali je w zarządzanie specjalistom pod czujnym (teoretycznie) okiem instytucji nadzorujących działalność funduszy.

2. Koszty w funduszach pasywnych

Prawdziwą jaskółką zmian na polskim rynku funduszy była premiera inPZU – platformy oferującej możliwość niskokosztowego inwestowania poprzez fundusze indeksowe. Ofertę tę szczegółowo opisywałem równo dwa lata temu w artykule „Nareszcie tanie fundusze! inPZU wprowadził fundusze indeksowe z opłatą 0,5% (zamiast 4%)”, więc dzisiaj tylko zasygnalizuję temat.

fundusze pasywne inPZU

W inPZU mamy obecnie możliwość inwestowania w 9 funduszy indeksowych, w tym nowych obejmujących akcje największych amerykańskich spółek oraz akcje rynków wschodzących (w końcu).

inPZU pobiera obecnie 0,5% rocznie opłat, ale jednocześnie maksymalny poziom opłat deklarowanych w kartach tych funduszy to 1,0% rocznie. Czy to mało czy dużo? Zależy z czym porównywać. 🙂

inPZU jest „gołą” platformą do zakupu funduszy. Nie pozwala realizować zautomatyzowanych strategii inwestycyjnych – to my sami decydujemy, jakie fundusze chcemy kupować i za jakie kwoty. Jedyną wartością dodaną inPZU jest brak prowizji za nabycie i zbycie jednostek oraz opłata = 0,5% rocznie. Śmiało można więc porównywać inPZU do samodzielnego nabywania ETF-ów i tu zasadne jest pytanie: czy lepiej kupować jednostki inPZU czy może uznane ETF-y w pełni replikujące indeksy giełdowe (inPZU stosuje benchmarki mieszane, np. tylko w 90% replikujące indeks akcji) ponosząc jednorazowe koszty ich nabycia i zbycia, ale jednocześnie ciesząc się dużo niższymi opłatami za zarządzanie = np. 0,07% – 0,30% rocznie? Tu wiele zależy od wysokości pojedynczych wpłat oraz horyzontu czasowego takiej inwestycji.

Osobiście zdecydowanie bardziej wolę inwestować samodzielnie w ETF-y uznanych emitentów, którzy dodatkowo systematycznie obniżają poziom pobieranych opłat.

A swoją drogą, jeśli interesuje Was bardzo kompleksowe omówienie oferty inPZU, to zachęcam do zerknięcia do artykułu Artura Wiśniewskiego z bloga StockBroker.pl„Prześwietlamy fundusze indeksowe inPZU – czy warto zainwestować?”.

Czym różni się fundusz indeksowy od ETF?

Fundusz indeksowy:

  • Kupowany i sprzedawany wyłącznie na platformie konkretnego TFI.
  • Niedostępny w obrocie giełdowym.
  • Cenę zakupu i cenę sprzedaży poznajemy dopiero po realizacji zlecenia.
  • Realizacja i rozliczenie zlecenia trwa nawet kilka dni.
  • Nie ponosimy opłat za nabycie i zbycie.
  • Ponosimy stałą opłatę roczną za zarządzanie (wliczoną w cenę jednostki).

ETF:

  • Fundusz notowany na giełdzie.
  • ETF można kupować i sprzedawać w trakcie sesji giełdowych tak samo jak akcje.
  • Możemy złożyć zlecenie zakupu i sprzedaży z konkretną ceną.
  • Zlecenia zakupu / sprzedaży realizowane są na bieżąco.
  • Płacimy prowizję za nabycie i zbycie ETF-ów – analogicznie jak w przypadku obrotu akcjami. Wysokość prowizji zależy od aktualnej oferty naszego biura maklerskiego (niektóre umożliwiają bezprowizyjny obrót ETF-ami).
  • Ponosimy stałą opłatę roczną na rzecz emitenta ETF-a (tzw. TER wliczony w bieżącą wycenę ETF-a).

3. Koszty robo-advisor-ów

Sposobem na bardzo łatwe kupowanie ETF-ów bez konieczności samodzielnego budowania strategii inwestycyjnej, wybierania konkretnych ETF-ów i składania zleceń w biurze maklerskim, jest skorzystanie z tzw. robo-advisorów albo inaczej mówiąc robo-doradców. Są to usługi inwestycyjne, które ułatwiają wybór strategii dostosowanej do naszego profilu i następnie zautomatyzowane inwestowanie przekazywanych przez nas środków zgodnie z założeniami tej strategii, np. 80% funduszy inwestowanych w ETF-y odzwierciedlające indeksy rynków akcji z całego świata, a 20% inwestowane w ETF-y obligacyjne.

Podstawową zaletą korzystania z takich usług jest możliwość znaczącego zredukowania wpływu emocji na nasze decyzje inwestycyjne. Nasza rola sprawdza się wyłącznie do przelewania pieniędzy do robo-doradcy, który wymienia je na odpowiednią walutę oraz dokonuje zakupów konkretnych ETF-ów w określonych proporcjach. Robo-doradca dba także, aby nasz portfel nie odchylił się za bardzo do założonych, modelowych proporcji poszczególnych klas aktywów, np. gdy akcje znacząco drożeją i zamiast stanowić 80% portfela ich udział w całkowitej jego wartości zwiększa się do np. 90%. W takim przypadku automatycznie dokonywany jest tzw. rebalancing, czyli część ETF-ów akcyjnych jest sprzedawana i jednocześnie dokupowane są ETF-y obligacyjne – tak aby przywrócić pierwotnie zakładane proporcje 80:20. Celem takiej operacji jest zachowanie w miarę stałego profilu ryzyka naszego portfela – zbliżonego do zaakceptowanych przez nas założeń.

Więcej o samych robo-doradcach, plusach i minusach związanych z korzystaniem z ich oferty, napiszę w kolejnym artykule, gdzie szczegółowo będę omawiał ofertę słowackiej firmy Finax (obecnej także w Polsce).

Generalnie, jeżeli chodzi o usługi robo-doradców, to osobiście korzystam z dwóch takich firm – brytyjskiego ETFmatic oraz słowackiego Finaxa. Obie usługi dostępne są dla klientów z Polski, przy czym pierwsza z nich dostępna jest jedynie w języku angielskim i nie dostarcza gotowych danych do polskiego PIT-a do rozliczania zysków z obrotu ETF-ami. Z kolei Finax dostępny jest po polsku, ma polskojęzyczne wsparcie i dostarcza dane pomocne przy rozliczaniu polskiego PIT-a.

Koszty robo-doradca

Nie ma jednak róży bez kolców. Usługi robo-advisorów są płatne i to główny powód, dla którego dotychczas ofertę obu tych firm traktowałem wyłącznie eksperymentalnie.

1) Podobnie jak w funduszach indeksowych i robo-doradców nie zapłacimy za nabywanie i sprzedaż ETF-ów i to jest bardzo istotna informacja. Trzeba mieć bowiem świadomość, że przelewając np. 1000 zł do Finaxa i inwestując je w strategii 80:20 de facto dokonywanych jest aż 10 transakcji zakupu różnych ETF-ów. Gdybyśmy chcieli kupić je wszystkie samodzielnie, to koszty transakcyjne mogłyby „zjeść” sporą część tej kwoty (w dalszej części artykułu piszę więcej o wysokości prowizji w biurach maklerskich przy samodzielnym kupowaniu ETF-ów).

2) Robo-advisor naliczy nam jednak własną opłatę za zarządzanie, której wysokość w każdej firmie jest inna. Dobry benchmark ustanowił tu brytyjski ETFmatic, który pobiera 0,48% rocznie od łącznej wartości zainwestowanych środków. Słowacki Finax w swojej standardowej ofercie jest znacząco droższy. Jego usługi kosztują 1% rocznie i do tego należy doliczyć jeszcze słowacki VAT, co daje łącznie 1,2% opłaty za zarządzanie rocznie. Moim zdaniem to zdecydowanie za dużo, co zresztą otwarcie komunikowałem już ponad rok temu Prezesowi Finax. Firma zapewnia jednak, że dzięki stosowanemu przez nią rebalancingowi portfeli inwestorów, jest w stanie dodawać do średniorocznej stopy zwrotu dodatkowe nawet 0,5%. Jeśli byłoby to prawdą, to w zasadzie połowę rocznej opłaty można byłoby odzyskiwać właśnie dzięki rebalancingowi.

Spoiler: wiecie, że jak już coś prześwietlam, to lubię to robić do samego spodu. Zaproponowałem Finax, że chętnie przetestujemy na historycznych danych (wspólnie z Jackiem Lempartem z bloga System Trader), czy ich rebalancing rzeczywiście podwyższa stopę zwrotu z inwestycji i w jak dużym stopniu. Firma się zgodziła. Podpisaliśmy umowę o poufności, poznaliśmy zasady rebalancingu stosowane przez Finax i dokonaliśmy dokładnych back-testów w kilkudziesięcioletnim horyzoncie czasowym. Z tego co wiem, to jesteśmy jedynymi blogerami, którzy mieli taką możliwość, bo same zasady rebalancingu Finaxa stanowią ich unikalny know-how. W kolejnym artykule podzielę się z Wami szczegółowymi rezultatami tych testów. 🙂

Zapowiem też, że udało mi się wspólnie z Finax wypracować lepszą od standardowej ofertę, którą również zaprezentuję w kolejnym wpisie.

3) Oprócz opłat dla robo-doradcy ponosimy także koszty konkretnego ETF-a, czyli tzw. TER (Total Expense Ratio). W przypadku Finax najniższy TER ma ETF na indeks S&P500 i wynosi on 0,07% rocznie, a najwyższy = ETF na obligacje rządowe rynków rozwijających się i wynosi on 0,47% rocznie. Niemniej jednak, patrząc po efektywnym poziomie kosztów uwzględniających całą strategię inwestycyjną to w zależności od wybranego składu porteli wynosi on od 0,13% do 0,20% rocznie i to właśnie takie wartości powinniśmy przyjmować do konkretnych obliczeń.

Reasumując: w przypadku korzystania z usług robo-doradców płacimy sumę opłaty na rzecz robo-doradcy oraz opłat (TER) na rzecz emitenta ETF. Ich naliczanie realizowane jest na bieżąco i całkowicie automatycznie.

Zalety robo-doradca

4. Koszty samodzielnego inwestowania w ETF

Ostatnim, najtańszym i jednocześnie najbardziej wszechstronnym sposobem inwestowania w ETF-y jest ich samodzielny zakup za pośrednictwem rachunku maklerskiego.

Jak inwestować ETF samodzielnie

Po pierwsze: trzeba zapłacić prowizję dla biura maklerskiego za nabycie i późniejszą sprzedaż ETF-ów. Standardowe stawki wahają się od 0,1% wartości transakcji do 0,39%, ale warto pamiętać, że każdy broker ma poziomy minimalnej prowizji kwotowej. W przypadku polskich biur maklerskich takie prowizje od zakupów na rynkach zagranicznych mogą wynosić nawet 30 euro od pojedynczej transakcji. To znacząco zwiększa „próg wejścia” – po prostu nie opłaca się robić u takich brokerów małych transakcji.

Po drugie: posiadając konkretne ETF-y w portfelu ponosimy także opłatę pobieraną przez samego emitenta ETF-a (TER), która wynosi od 0,04% rocznie w przypadku najtańszych ETF-ów do nawet 0,95% rocznie w przypadku tych najbardziej egzotycznych. Nawet w przypadku ETF-ów dotyczących tych samych indeksów mogą zdarzać się znaczące rozbieżności w kosztach.

Na poniższym rysunku znajdziecie trzy zestawy słupków przedstawiające procentowy udział ETF-ów śledzących indeks S&P500 w uzależnieniu od wysokości pobieranych przez nie rocznie opłat. Wyniki przedstawiono w rozbiciu na wartość aktywów (AUM) ETF-ów o różnych opłatach, udział w napływie nowych środków w skali jednego roku (1Y Flows) oraz analogiczny udział, ale pod względem napływu środków skali trzech lat (3Y Flows).

Niskokosztowe ETF

Jak widać klienci nie są głupi i w zdecydowanej większości wybierają te ETF-y, których koszty są niższe od 0,10% rocznie. I to właśnie takie ultra-niskokosztowe ETF-y mają także zdecydowaną większość (94%) kapitału w zarządzaniu.

Temat samodzielnego inwestowania w ETF-y rozwinę w oddzielnym wpisie (ostatnim w tej serii), ale dzisiaj chciałbym jeszcze zwrócić uwagę na kilka podstawowych kwestii związanych z obrotem ETF-ami.

1) Co składa się na całkowitą stopę zwrotu z inwestycji w ETF-y?

Całkowity koszt ETF-ów

Powyższy rysunek w najlepszy sposób pokazuje, co tak naprawdę składa się na koszt posiadania konkretnego ETF-a. Oprócz kosztów wejścia i wyjścia (prowizji dla brokera) oraz rocznej opłaty (TER) na ostateczny wynik ma także rozbieżność w replikacji indeksu, który naśladuje dany ETF. Takie rozbieżności mogą pojawiać się z różnych powodów, ale najważniejszy jest taki, że nie wszystkie ETF-y są takimi, za jakie można je uważać na podstawie ich nazwy…

2) Czym się różni ETF fizyczny od syntetycznego?

ETF fizyczny vs syntetyczny

Ze względu na sposób replikacji indeksu ETF-y dzielą się w zasadzie na trzy rodzaje:

  • ETF fizyczny z pełną replikacją – to te ETF-y, których emitenci, fizycznie kupują wszystkie aktywa wchodzące w skład indeksu. ETF na indeks S&P 500 oznacza, że jego emitent kupuje akcje 500 firm w takich proporcjach, w jakich wchodzą one w skład indeksu.
  • ETF fizyczny z replikacją metodą samplingu – to takie ETF-y, które co do zasady stosują replikację fizyczną, ale ze względu na naturę aktywów wchodzących w ich skład emitentowi może być obiektywnie trudno odwzorować indeks kupując dokładnie te same aktywa. Stosują więc tzw. sampling – taką metodę zakupów, w której ETF nabywa tylko najważniejsze i najbardziej płynne aktywa, które w największym stopniu rzutują na wynik indeksu. Jednocześnie zastępuje te aktywa, które trudno jest mu kupić, innymi, których notowania zachowują się podobnie do nich.
  • ETF syntetyczny – to z kolei ETF-y, które są dziełem inżynierii finansowej i naśladują konkretne indeksy używając instrumentów pochodnych (swap). Taki ETF w ogóle nie dokonuje fizycznych zakupów aktywów wchodzących w skład indeksu. Kupuje inne aktywa, ale jednocześnie uzgadnia z trzecią stroną – bankiem inwestycyjnym (w ramach tzw. transakcji swap), że ten za odpowiednią opłatą i stopą zwrotu z tych innych aktywów, zagwarantuje mu uzyskanie takiej stopy zwrotu, jaką mają te aktywa, których ETF nie posiada, a które zobowiązał się naśladować. Tu pojawia się jednak konkretne ryzyko związane z tą trzecią stroną. Co do zasady w problematycznych sytuacjach może się ona po prostu nie wywiązać z warunków umowy, co może powodować do kompletnego rozjazdu notowań indeksu i ETF-a.

Generalna zasada, która staram się stosować, to wybór ETF-ów z replikacją fizyczną, ale nie jest to regułą. Warto zauważyć, że ETFSP500 i ETFW20L Lyxora notowane na GPW stosują replikację syntetyczną, a je również posiadam w swoich portfelach na IKE / IKZE. Dla odróżnienia – ETFDAX stosuje pełną replikację fizyczną.

3) Czym się różni ETF Distributing (DIST) od Accumulating (ACC)?

ETF akumulujący vs distributing

Jest jeszcze jeden sposób klasyfikacji ETF-ów – ze względu na sposób gospodarowania kwotami wypłacanymi na bieżąco przez aktywa, które wchodzą w skład tego ETF-a. Mowa tu o dywidendach od akcji, albo odsetkach / kuponach płaconych przez obligacje.

  • ETF Distributing (DIST) to taki, który na bieżąco wypłaca wszystkie dywidendy / odsetki.
  • ETF Accumulating (ACC) to taki, który nie wypłaca dywidend i odsetek. Na bieżąco podwyższają one wartość tego ETF-a.

To, który rodzaj ETF wybrać, zależy przede wszystkim od naszych założeń inwestycyjnych (np. czy chcemy otrzymywać bieżące przychody finansowe z tytułu posiadania ETF-ów) oraz… opłacalności podatkowej, ale o tym za chwilę.

Gdzie kupować ETF-y?

W ten oto sposób dotarliśmy do kolejnej ważnej kwestii, czyli odpowiedzi na pytanie „gdzie warto kupować ETF-y?”. Generalnie mamy do wyboru 3 opcje:

Gdzie kupić ETF

1) Możemy kupować ETF-y na GPW za pośrednictwem polskich biur maklerskich. Jak już wiemy jest to opcja „taka sobie”, bo jak już wcześniej ustaliliśmy, na GPW notowanych jest tylko 7 ETF-ów.

2) Możemy kupować ETF-y na rynkach zagranicznych za pośrednictwem polskich biur maklerskich. Tu liczba dostępnych opcji znacząco się powiększa, bo na chwilę obecną polskie BM umożliwiają zakup ok. 600 ETF-ów na rynkach zagranicznych. Dodatkowo systematycznie powiększają ofertę.

Świetną robotę w zakresie zestawienia oferty polskich brokerów zrobił Mateusz Samołyk z bloga Inwestomat.eu, który opracował i systematycznie aktualizuję listę zagranicznych ETF-ów dostępnych przez polskie biura maklerskie. Zdecydowanie zachęcam do jej przejrzenia.

Lista ETF-ów w polskich biurach maklerskich

W dniu 10 października 2020 r. na liście znajdowało się łącznie 599 ETF-ów, z czego:

  • 308 ETF-ów zagranicznych w mBanku
  • 278 ETF-ów zagranicznych w DM BOŚ (BOSSA)
  • 187 ETF-ów zagranicznych w XTB

Oczywiście oferta tych biur maklerskich częściowo się pokrywa.

Swoją drogą XTB wprowadziło niedawno ciekawą promocję, w ramach której zagraniczne ETF-y i akcje można nabywać bez żadnej prowizji. Ofertę tę szczegółowo opisał u siebie Zbyszek z bloga App Funds„XTB kusi zerowymi prowizjami za akcje i fundusze ETF” – polecam lekturę!

To co warto mieć na uwadze, to że – jak na razie – tego typu promocje mają charakter tymczasowy. Standardowa oferta brokerów nie prezentuje się tak interesująco. Na rentowność zakupów ma wpływ wysokość procentowa prowizji (zazwyczaj około 0,29%–0,39% wartości transakcji, ale potrafi sięgąć nawet 0,5%), jak i dużo bardziej dotkliwe minimalne stawki prowizji wynoszące od 5 EUR do nawet 30 EUR w przypadku ETF-ów zagranicznych. To przekreśla w zasadzie sens dokonywania małych zakupów, np. za kilkaset złotych jednorazowo.

Poniżej, czysto orientacyjnie, cytuję zestawienie opłat w polskich biurach maklerskich przygotowane przez blog inwestomat.eu (niektóre parametry mogą być zdezaktualizowane).

Prowizje ETF polscy brokerzyŹródło: inwestomat.eu

3) Możemy też kupować ETF-y na rynkach zagranicznych poprzez zagraniczne biura maklerskie.

To opcja bardzo niedoceniana w Polsce. Wielu inwestorów obawia się posiadania rachunku maklerskiego za granicą, bo w takim przypadku nie otrzymujemy PIT–8C od brokera i zmuszeni jesteśmy do żmudnego, samodzielnego rozliczania zysków kapitałowych z tytułu obrotu akcjami oraz otrzymywanych dywidend. Szczegółowo pisałem o tym w artykule „Jak rozliczyć podatek od dywidendy zagranicznej i zysk na akcjach. Jaki PIT wybrać?”.

Obawiamy się także o bezpieczeństwo naszych aktywów i gwarancje na wypadek upadku zagranicznych brokerów. Najczęściej bezpodstawnie, bo zakres ochrony inwestorów i kwoty gwarancji dotyczące brokerów w USA czy UK znacząco przekraczają poziom gwarancji oferowanych w Polsce. Zresztą w przypadku papierów wartościowych obowiązują analogiczne zasady, co w przypadku akcji w Polsce – odseparowane są one od aktywów brokerów i przypisane indywidualnie do nas. To jednak temat na oddzielny wpis…

To, czym wygrywają zagraniczni brokerzy, to znacząco niższe prowizje w przypadku zakupu akcji i ETF-ów na rynkach zagranicznych. Oczywiście wysokość prowizji zależy od konkretnego rynku, na którym dokonujemy transakcji. Inne prowizje zapłacimy kupując ETF-y w USA (więcej o tym niżej), a inne w Niemczech, Amsterdamie czy Londynie. Warto więc wcześniej przemyśleć, w jaki sposób chcemy dokonywać zakupów i jaki będzie miało to wpływ na koszty i stopę zwrotu z naszych inwestycji.

Plusem inwestowania przez zagranicznych brokerów jest dostęp do znacznie większej liczby ETF-ów – praktycznie z całego świata. Tylko na giełdach europejskich notowanych jest około 2500 ETF-ów.

Dostępność ETFów na świecie

Kluczowe znaczenie ma także możliwość znacznie korzystniejszego opodatkowania wpływów z dywidend w zagranicznych biurach maklerskich, o czym także szerzej piszę dalej.

Czysto poglądowo cytuję zestawienie kosztów u kilku zagranicznych brokerów – znowu posiłkując się pracą Mateusza z inwestomat.eu. Niemniej – nie przywiązujcie się proszę do tych parametrów, bo część z nich może być nieaktualna.

Prowizje ETF zagraniczni brokerzy

Źródło: inwestomat.eu

Podsumowując tematów brokerów chciałbym zwrócić uwagę na trzy kluczowe kwestie:

  1. Każdy broker ma inną ofertę ETF i warto ich skrupulatnie pod tym względem prześwietlać po tym, jak zaprojektujemy już nasz modelowy portfel.
  2. Liczy się jakość dostępnych w ofercie ETF-ów, a nie ich ilość. Osobiście wolałbym wybrać takiego brokera, który daje mi to, czego potrzebuję po najlepszych kosztach, a nie tego, który ma „najwięcej ETF-ów w ofercie”
  3. Brokera wybieramy na wiele lat. Oczywiście można próbować przenosić papiery pomiędzy biurami maklerskimi, ale jest to operacja, która dodatkowo kosztuje. Z kolei sprzedaż papierów u jednego brokera i ich „odkupienia” u innego, wiąże się z konieczności zrealizowania zysku (lub straty) u tego pierwszego i zapłaceniem stosownego podatku. Czasami to się po prostu nie opłaca, więc inwestor długoterminowy powinien dobrze przemyśleć, gdzie chce inwestować (ale z drugiej strony – nie ma co na taką decyzję tracić miesięcy czy lat).

Podatki, czyli ukryty istotny koszt ETF-ów

Wiem, że już chcielibyście przeczytać, jak samodzielnie wybierać i kupować ETF-y, ale to jeszcze nie koniec „ostrzenia siekiery”. Zaryzykuję stwierdzenie, że to właśnie podatki są obszarem, który może kompletnie zmienić Wasze myślenie o tym, gdzie i jak inwestować. A przynajmniej w moim przypadku w największym stopniu wpłynęły na skreślenie polskich biur maklerskich jako głównego sposobu inwestowania i doprowadziły do mojej inwestycyjnej wyprowadzki do amerykańskiego brokera Interactive Brokers.

Podatkom można poświęcić oddzielny obszerny wpis, więc tutaj zasygnalizuję tylko temat i potem odeślę Was do źródła kompleksowo traktującego właśnie o opodatkowaniu ETF-ów z perspektywy inwestora z Polski.

Zacznijmy od tego, że kupując, trzymając i sprzedając ETF-y będziemy mieli do czynienia z dwoma rodzajami opodatkowania:

  1. Podatek od zysku z tytułu obrotu ETF-ami. Pojawia się tylko wtedy, gdy sprzedajemy ETF-y z zyskiem.
  2. Podatek z tytułu otrzymywanych dywidend wypłacanych przez ETF-y. Obowiązek podatkowy pojawia się wtedy, gdy taką dywidendę otrzymujemy, ale już wiecie, że niekoniecznie musimy ją otrzymywać. Wystarczy, że będziemy kupowali wyłącznie ETF-y accumulating (ACC) i wtedy unikniemy konieczności rozliczania zysków z dywidend w trakcie trwającej inwestycji.

Podatki inwestowanie ETF

Tu mało dociekliwy inwestor mógłby się zatrzymać i zakończyć temat myślenia o podatkach, ale niestety, gdy jednym z naszych celów inwestycyjnych jest otrzymywanie bieżącej gotówki z dywidend, to warto dalej zgłębiać temat.

Przypomnę, że w przypadku otrzymywania dywidend z akcji zagranicznych zasady rozliczania podatku są stosunkowo proste:

  • Broker wypłacając nam dywidendę potrąca od niej podatek u źródła. W przypadku spółek amerykańskich jest to 15% podatku u źródła (lub podwójna stawka 30%, jeśli nie jesteśmy dla USA rozpoznawalni jako inwestor z Polski podlegający umowie o unikaniu podwójnego opodatkowania – niestety ta wyższa stawka dotyczy klientów polskich biur maklerskich).
  • Po zakończeniu roku podatkowego zobowiązani jesteśmy samodzielnie dopłacić kwotę brakującą do polskiego podatku od zysków kapitałowych. W powyższym przypadku będzie to 4% otrzymanej dywidendy (bo podatek Belki wynosi 19%, a nam potracono podatek u źródła w wysokości 15%). UWAGA: jeśli nawet potrącono nam 30% to nadal mamy do dopłaty 4%, bo przepisy podatkowe i umowa o unikaniu podwójnego opodatkowania między USA i Polską mówią, że Polakom potrąca się podatek u źródła w podstawowej wysokości. To nic, że praktyka jest inna. Fiskus stoi na stanowisku, że to tylko nasza wina, że zapłaciliśmy USA 30% a nie 15%.

Podatek dywidenda akcje

Niestety w przypadku ETF-ów sytuacja jest daleko bardziej skomplikowana. Ze względu na sposób konstrukcji ETF-ów i to, że w zasadzie mogą mieć one rezydencję w zupełnie innych krajach niż te, w których tak naprawdę inwestują, to w przypadku ETF dystrybuujących dywidendy (DIST) naliczanie stosownych podatków odbywa się na aż trzech poziomach:

  1. Podatek u źródła na tych giełdach / w tych krajach, gdzie notowane są spółki wchodzące w skład ETF. Ten podatek płacony jest przez sam fundusz ETF.
  2. Podatek u źródła w kraju rezydencji ETF. To podatek płacony już przez naszego brokera w tym kraju, z którego pochodzi (w którym zarejestrowany jest) dany fundusz ETF, tzw. fund domicile.
  3. Podatek od zysków kapitałowych płacony w Polsce. Albo po prostu dopłata do tego podatku.

Podatki ETF distributing

Brzmi skomplikowanie, prawda? No to zobaczmy, jak to wygląda w praktyce.

Podatek od dywidend z ETF-ów

Znowu po szczegóły odeślę Was do Mateusza z bloga inwestomat.eu, bo bardzo szczegółowo rozpisał On wszystkie możliwe scenariusze podatkowe we wszystkich konfiguracjach zakupów ETF-ów. Zainteresowanym polecam ten artykuł:

➡️ Jak rozliczyć podatek z ETF-ów? Zyski i dywidendy

Poniżej zamieszczam kilka podstawowych scenariuszy cytując grafiki Mateusza.

Zacznijmy od najprostszego przypadku, który – niestety – niedostępny jest dla zdecydowanej większości polskich inwestorów (o tym też za chwilę), czyli zakupu amerykańskich ETF-ów na giełdzie amerykańskiej.

W takim przypadku amerykański ETF musiałby zapłacić najpierw podatek u źródła w USA, bo to właśnie akcje amerykańskich spółek wchodzą w jego skład. Tak się jednak szczęśliwie składa, że amerykańskie fundusze inwestycyjne zwolnione są z podatku od dywidendy w USA. Czyli ETF wypłaca całą dywidendę brokerowi, ale ten widząc, że jesteśmy inwestorem z Polski musi nam naliczyć podatek u źródła biorąc pod uwagę kraj rezydencji samego ETF (USA) i to czy podlegamy umowie o unikaniu podwójnego opodatkowania = podatek 15%, czy też nie podlegamy = podatek 30%. No i my musimy tak czy siak dopłacić w kraju dodatkowe 4% do podatku Belki. W najgorszym scenariuszu płacimy więc 34% podatku od dywidendy.

Jak rozliczyć podatek z ETF

No to dla porównania drugi przypadek, w którym kupujemy ETF-y z rezydenturą w Irlandii inwestujące w taki sam sposób – w spółki amerykańskie notowane na giełdzie w USA.

Tu już na pierwszym poziomie pojawia się istotna różnica. Irlandzki fundusz nie korzysta ze zwolnienia z podatku i sam musi zapłacić 15% podatku u źródła od wypłaconych dywidend. Następnie taką już pomniejszoną dywidendę przekazuje do naszego brokera, który widząc nas jako klienta z Unii Europejskiej, nie nalicza żadnego podatku. My jednak sami musimy zapłacić pełny podatek Belki w wysokości 19% ale od tej rzeczywiście otrzymanej dywidendy (czyli tak naprawdę od 85% kwoty wypłaconej przez same spółki wchodzące w skład ETF-a). Efektywny podatek wynosi więc w takim przypadku 31%.

Jak rozliczyć podatek z ETF

Ktoś mógłby pomyśleć, że być może podatku od dywidend uda się uniknąć inwestując w zagraniczne ETF-y przez polskie konta IKE i IKZE. Niestety tylko połowicznie, bo sam fundusz ETF i tak musi zapłacić podatek u źródła zgodnie z własną rezydenturą a amerykańskich ETF-ów na kontach IKE i IKZE kupić się po prostu nie da. Niemniej jednak rzeczywiście konta IKE i IKZE są dobrą tarczą podatkową w przypadku ETF-ów zarejestrowanych w Irlandii.

Dość powiedzieć, że w skrajnych przypadkach, np. kupując amerykańskie ETF-y inwestujące w amerykańskie spółki poprzez ETF z rezydenturą w Luksemburgu zapłacimy efektywnie nawet 43% podatku od dywidend!

Zdecydowanie odsyłam po szczegóły do Mateusza. Poniżej jeszcze kompletne zestawienie wszystkich kombinacji z Jego bloga:

Jak rozliczyć podatek z ETF

Jak widać na podstawie powyższej tabeli, inne założenia warto przyjmować jeśli planuje się poprzez ETF-y inwestować w spółki z USA, a inne, jeśli chcemy w ten sposób inwestować w spółki działające w innych krajach.

Warto zapamiętać dwie kluczowe kwestie:

  1. Jeśli nie zależy nam na strumieniu gotówki z dywidend, to zdecydowanie warto kupować ETF-y akumulujące dywidendy, bo są one po prostu najbardziej efektywne podatkowo.
  2. Jeśli inwestujemy w ETF-y wypłacające dywidendy, to kluczowy jest kraj rezydencji takiego funduszu i to w co inwestuje.

Jak inwestować w ETF

Jak kupować ETF-y z USA?

Tu dochodzimy do pytania, które często zadają osoby zainteresowane samodzielnym kupowanie ETF-ów: „Skoro działając nawet przez zagranicznego brokera i kupując ETF-y dostępne na terenie UE przyjdzie mi zapłacić 31%–43% podatku od dywidend, to może lepiej jest znaleźć sposób na kupowanie ETF-ów z rezydencją w USA i płacić podatek 19% od dywidend funduszy inwestujących w spółki amerykańskie?”.

Powodów na to, aby mieć dostęp do inwestowania w ojczyźnie ETF-ów, można znaleźć wiele (spora liczba ETF, z reguły niższy poziom opłat TER, duża płynność, niskie spready, czyli różnica między ceną zakupu i sprzedaży, możliwość stosowania strategii opcyjnych), ale nie jest to takie łatwe. Unia Europejska ograniczyła obrót instrumentami finansowymi, których emitenci nie spełniają pewnych formalnych wymagań, np. dostarczania inwestorom informacji o tych instrumentach w formie dokumentów KID (Key Information Document). Idea była szczytna, bo KID ma za zadanie ułatwić klientom dostęp do informacji na temat produktów inwestycyjnych i zredukować ryzyko ulokowania środków, np. w funduszu inwestycyjnym, którego zasad nie rozumieją i w efekcie mogliby wystawić się na nadmierne ryzyko inwestycyjne. W praktyce jednak – wymóg ten wyeliminował z obrotu na terenie UE wiele ETF-ów – nie tylko amerykańskich, ale także tych notowanych w odległych zakątkach świata: Australii, Hong-Kongu itd.

Jeśli się uprzemy, to można obejść ten zakaz obrotu amerykańskimi ETF-ami. Osobiście przetestowałem dwa sposoby, ale jest ich więcej. 🙂

1. Uzyskanie statusu inwestora profesjonalnego.

Tak naprawdę nie musi on mieć nic wspólnego z naszą wiedzą. Wystarczy dysponować odpowiednio grubym portfelem i wykazać sie historią odpowiedniej aktywności na naszym rachunku maklerskim.

Inwestor profesjonalny wymagania

Biuro maklerskie Interactive Brokers pozwala uzyskać status profesjonalnego inwestora jeśli spełnimy dwa z trzech poniższych kryteriów:

  1. W ciągu ostatnich czterech kwartałów klient przeprowadził transakcje „znaczących rozmiarów” ze średnią częstotliwością 10 na kwartał. Przy czym do „znaczące rozmiary” oznaczają spełnienie łącznie tych kryteriów:
    • Przynajmniej 40 transakcji w ciągu ostatnich czterech kwartałów,
    • Przynajmniej 1 transakcja w każdym z ostatnich czterech kwartałów,
    • Całkowita wartość 40. z największych transakcji w ostatnich czterech kwartałach przekracza 200.000 EUR,
    • Wartość netto konta przekracza 50.000 EUR.
  2. Klient ma portfel instrumentów finansowych, którego wartość włącznie z gotówką przekracza 500.000 EUR.
  3. Kient pracował lub pracuje w sektorze finansowym i ma przynajmniej rok profesjonalnego doświadczenia w zakresie tradingu.

Protip: w przypadku pierwszych dwóch punktów proces wnioskowania o status profesjonalnego inwestora w IBKR jest całkowicie zautomatyzowany i jeśli spełniamy powyższe kryteria, to po prostu po złożeniu wniosku otrzymujemy ten status, co automatycznie odblokowuje dostęp do obrotu ETF-ami amerykańskimi.

2. Zakup ETF-ów poprzez opcje

Alternatywą dla bardziej doświadczonych inwestorów jest zakup amerykańskich ETF-ów przez opcję. Nie będę się tutaj rozpisywał. Wystarczy, że:

  1. Kupicie opcję CALL na wybrany ETF (BUY CALL).
  2. I od razu puścicie tę opcję do wykonania (EXCERCISE CALL).

Oczywiście do wykonania takiej opcji potrzebny jest kapitał, bo jedna opcja = 100 jednostek ETF-a. Niemniej jednak po takim zleceniu zakupu można od razu sprzedać również „nadwyżkę” ETF-ów na rynku i to można akurat zrobić składając normalne zlecenie sprzedaży (tu UE się nie miesza).

Przykładowo: jeśli chcemy kupić 30 ETF-ów VOO, to poprzez opcje kupujemy 100 a następnie sprzedajemy nadmiarowe 70. No i tym sposobem oszukaliśmy Unię Europejską… 😉

3. Zakup ETF-ów w biurze maklerskim ignorującym wymogi UE

Z tego co słyszałem to cypryjski broker Exante oraz portugalski DIF Broker dają inwestorom z Polski dostęp do amerykańskich ETF-ów. Sam jednak nie testowałem tej opcji.

Dygresja: jeśli ktoś ma dostęp do amerykańskiego rynku ETF-ów, to w zasadzie nie znajdzie tam takich, które akumulują dywidendy. Tam ETF-y po prostu je wypłacają.

Niektóre biura maklerskie proponują opcję reinwestowania dywidend, ale działa to zupełnie inaczej niż w europejskich ETF-ach ACC. Dywidenda jest inwestorowi wypłacana i za tę kwotę dokupowany jest po prostu ten sam ETF. Jeśli na swoim koncie maklerskim włączymy opcję zakupu nie tylko całkowitej liczby akcji, ale także ich części, to reinwestowane będą dokładnie całe otrzymywane kwoty.

Jak wybrać ETF

Strategia budowy portfela opartego na ETF…

Pewnie w tym momencie liczyliście na to, że powiem jak wybierać konkretne ETF-y do swojego portfela inwestycyjnego, ale zanim to nastąpi to wznieśmy się poziom wyżej i zastanówmy jak w ogóle powinien być skonstruowany taki portfel, aby zabezpieczać nas na różne ewentualności rynkowe.

Jak inwestować cykle

Zacznijmy od tego, że rynki są cykliczne. W doskonały sposób omawia to półgodzinne wideo „How The Economic Machine Works” Raya Dalio. Jeśli nie będziecie nadążać po angielsku, to polecam sobie włączyć napisy i automatyczne tłumaczenie na język polski. Szczerze mówiąc – lepszego wytłumaczenia cykli koniunkturalnych chyba nie znajdziecie (tak – wiem o książce Marcina Iwucia, ale i tak oryginalne wideo Dalio uważam za lepsze). 🙂

 

Jak inwestować spadki

Takim idealnym założeniem budowy portfeli inwestycyjnych jest wkładanie do nich odwrotnie skorelowanych klas aktywów, które w długim horyzoncie czasowym powinny dać dodatnie stopy zwrotu, a jednocześnie – dzięki tej odwrotnej korelacji – ograniczają zmienność naszego portfela i w efekcie chronią przed nadmiernymi spadkami.

Tradycyjnie w tym celu w portfelach inwestycyjnych miksuje się akcje i obligacje – najlepiej z wielu rynków, tak żeby uwzględnić także przepływ kapitału po świecie i okresowy lepszy okres jednego czy drugiego rynku. Oczywiście w czasach niskich stóp procentowych i w obliczu ich wzrostu otwartym pozostaje pytanie o dalszą zasadność inwestowania w obligacje, ale na razie pominę ten wątek. Podobnie jak pominę temat złota, nieruchomości i inwestycji alternatywnych. Dość powiedzieć, że dzisiaj można znaleźć ETF praktycznie na wszystko, więc przy budowie własnych portfeli inwestycyjnych możecie przyjąć absolutnie dowolne założenia.

Strategia ETF

Kluczowe jest jednak zrozumienie, że do zbudowania dobrze zdywersyfikowanego portfela wystarczy zaledwie kilka ETF-ów. Wcale nie potrzeba posiadać ich dziesiątek czy setek. Jeśli odzwierciedlają one szerokie indeksy to każdy z nich sam w sobie jest już wystarczająco dobrze zdywersyfikowany.

Vanguard na swoich stronach proponuje rozpoczęcie przygody z inwestowaniem od zaledwie czterech ETF-ów, które pokrywają amerykański i światowy rynek akcji i obligacji:

  • VTI – Vanguard Total Stock Market ETF = akcje amerykańskie
  • VXUS – Vanguard Total International Stock ETF = akcje światowe
  • BND – Vanguard Total Bond Market ETF = obligacje amerykańskie
  • BNDX – Vanguard Total International Bond ETF = obligacje światowe

Prosta strategia ETF Vanguard

Oczywiście my musimy poszukać sobie ich europejskich odpowiedników. 😉

Samooczyszczanie się ETF-ów

Jedną z zalet ETF-ów, o których jeszcze nie wspomniałem, jest ich automatyczne „odświeżanie się”. Weźmy przykładowo ETF na indeks S&P 500 zawierający 500 największych spółek. Kupując takiego ETF-a nie musimy dbać o kondycję każdej z tych spółek. Gdy jakaś firma wypada z tego ekskluzywnego grona, to zastępowana jest inną. Nasz ETF odzwierciedla tę zmianę. W efekcie zawsze mamy w swoim portfelu aktualny skład indeksu pomimo, że w międzyczasie mogło się przez niego przewinąć kilkadziesiąt czy kilkaset firm, które – niestety – w miarę upływu czasu straciły swój blask albo nawet całkowicie zniknęły z rynku.

Oczywiście z drugiej strony można powiedzieć, że największy wpływ na wartość indeksu mają te spółki, które są największe i jest to prawda. Udział procentowy Apple, Amazona, Microsoftu, Facebooka i Google w S&P 500 jest znacznie większy niż kolejnych firm wchodzących w skład indeksu.

Analiza portfeli Finax

Zamiast opisywać Wam teraz od zera, jak zbudować sobie portfel oparty na ETF-ach, zastosuję inne podejście – po prostu przeanalizuję gotowe portfele inwestycyjne proponowane przez robo-doradcę Finax.

Dla jasności: ofertę tej firmy rozłożę na czynniki pierwsze w kolejnym wpisie, ale abstrahując od tego, czy zechcecie z Finax skorzystać czy nie – to warto przyjrzeć się, w jaki sposób właśnie taka firma dobiera ETF do budowy strategii inwestycyjnych dla swoich klientów. Z tego może płynąć sporo nauki i wiedzę tę można z powodzeniem wykorzystać przy dobieraniu ETF-ów do samodzielnie konstruowanych portfeli.

Zacznę od tego, że Finax proponuje klientom 11 strategii inwestycyjnych opartych na różnych proporcjach akcji i obligacji w portfelu: od najbardziej agresywnych, w których akcje stanowią 100% zawartości portfela, aż po najbardziej asekuracyjne, w których cały portfel złożony jest wyłącznie z obligacji. Pomiędzy tymi biegunami są pośrednie rozwiązania, w których udział akcji spada stopniowo od 90% do 10%. Szczegółowy skład poszczególnych strategii możecie zobaczyć w poniższej tabeli:

Portfele ETF Finax

Przyjrzyjmy się zatem strategii 80:20, w której 80% portfela stanowią akcje, a 20% obligacje i gotówka.

Na 80% portfela w tej strategii składają się akcje firm z następujących segmentów rynku:

  • US large CAP = 31,2% = duże firmy amerykańskie, czyli takie których kapitalizacja jest większa niż 10 miliardów dolarów.
  • US mid CAP = 7,2% = średnie firmy amerykańskie, czyli od 2 do 10 miliardów USD kapitalizacji.
  • US small CAP = 4,8% = małe firmy amerykańskie, czyli takie do 2 miliardów USD.
  • EU large CAP = 16,0% = duże firmy z krajów rozwiniętych w Europie.
  • EU small CAP = 4,8% = małe firmy z krajów rozwiniętych w Europie.
  • EM MSCI mixed = 16,0% = akcje firm z rynków rozwijających się.

Na mniejszą, 20-procentową część tego portfela składają się:

  • Global government bonds = 7,5% = obligacje rządowe z całego świata.
  • EUR corporate bonds = 5,0% = obligacje korporacyjne firm z Europy.
  • EUR high-yield = 3,0% = bardziej ryzykowne obligacje firm z Europy płacącących wysokie odsetki.
  • EM government bonds = 3,0% = obligacje skarbowe państw rozwijających się.
  • Gotówka = 1,5% = to akurat bufor, który zostaje w każdej strategii na ewentualne opłaty w Finaxie.

Jak widać po udziale procentowym poszczególnych segmentów rynku, akcje firm amerykańskich stanowią ponad połowę części akcyjnej. To normalne, bo generalnie kapitalizacja giełdy amerykańskiej stanowi mniej więcej połowę kapitalizacji firm notowanych na giełdach na całym świecie.

Powyższe proporcje są ważne, ale dla nas kluczowe jest to, ile ETF-ów i konkretnie jakie służą Finaxowi do budowy tych portfeli. Jak możecie zobaczyć na dole powyższej tabeli, strategia 80:20 realizowana jest z wykorzystaniem dziesięciu funduszy ETF. Jakich konkretnie? Na to pytanie odpowiada kolejna tabelka:

Lista ETFów Finax

Dla ułatwienia zamieściłem w niej wszystkie informacje o ETF-ach stosowanych przez Finax, włącznie z ich indeksem giełdowym (Ticker), wysokością opłat naliczanych przez ETF w skali roku (TER) oraz unikalnym identyfikatorem ISIN.

A teraz przeanalizujemy sobie dokładnie niektóre z tych ETF-ów. Wybrałem dwa zaznaczone w tabeli na żółto, czyli ETF iShares na indeks S&P 500 oraz ETF obligacji korporacyjnych ze strefy Euro.

iShares Core S&P 500 UCITS ETF (SXR8)

Do analizy ETF-ów najlepiej wykorzystać gotowe bazy dostępne w internecie:

  • justETF – w przypadku ETF-ów których rezydencja znajduje się na terenie Unii Europejskiej.
  • ETF.com – w przypadku tych ETF-ów, które mają rezydencję w USA.
  • … a także strony emitentów ETF-ów.

Wchodzimy na justETF i wybieramy opcję ETF Screener, gdzie możemy filtrować listę funduszy według przeróżnych kryteriów lub po prostu wpisać identyfikator konkretnego ETF-a w polu wyszukiwania.

Już po numerze ISIN widać od razu, jaka jest rezydentura ETF-a – wskazują ją pierwsze dwie litery. W przypadku IE00B5BMR087 jest to Irlandia.

Wyszukiwanie ETFów

Pierwsza dziwna rzecz, którą zobaczymy po wyszukaniu tego ETF-a, to fakt, że nie zgadza się jego ticker. Na stronie określany jest on jako CSP1, a tak naprawdę Finax kupuje go pod tickerem SXR8 w Niemczech.

Dzieje się tak dlatego, że te same fundusze ETF są notowane na różnych giełdach i kwotowane w różnych walutach. Informację o miejscach notowani danego ETF-a, znajdziemy po kliknięciu w zakładkę Listing. Stamtąd dowiemy się, że SXR8 kupowany jest na niemieckiej giełdzie XETRA i rozliczany jest w EUR.

Na których giełdach ETF

Pełną charakterystykę funduszu znajdziemy w sekcji Risk & Fees. Po kolei:

  • Fund size = wielkość funduszu.
  • Replication = widzimy, że iShares Core S&P 500 UCITS ETF stosuje pełną replikację fizyczną, czyli rzeczywiście kupuje wszystkie akcje wchodzące w skład indeksu S&P 500.
  • Fund currency = walutą bazową funduszu jest USD pomimo, że kupujemy go za EUR.
  • Currency risk = fundusz nie stosuje zabezpieczenia walutowego (currency unhedged), co oznacza, że tak naprawdę ponosimy ryzyko walutowe i ma dla nas znaczenie, jaki jest stosunek ceny dolara amerykańskiego do euro.
  • Volatility 1 year = określa jaka jest zmienność notowań danego ETF-a w skali ostatniego roku. Jak widać w przypadku indeksu na S&P 500 jest ona duża i wynosi 33,08% (tu akurat wyrażone w GBP).
  • Inception / Listing date = data założenia funduszu. Ten istnieje od 10 lat.
  • Fees = wysokość opłat w skali roku (p.a. = per annum, czyli rocznie). TER dla tego ETF-a to 0,07% rocznie.
  • Dividend Distribution Policy = polityka dywidendowa – jak widać ten ETF akumuluje dywidendy, czyli ich nie wypłaca lecz podwyższają one cenę funduszu.
  • Fund domicile = kraj rezydencji ETF-a, czyli w tym przypadku Irlandia.

W sekcjach Performance oraz Returns możemy z kolei zobaczyć, jakie stopy zwrotu osiągnął ETF w poszczególnych latach i miesiącach.

Wyniki ETF

Wyniki funduszy ETF

Jeśli jednak chcielibyśmy zobaczyć, jaka jest struktura danego ETF-a, to justETF nam w tym nie pomoże. Musimy sięgnąć głębiej. Najlepiej od razu do opisu ETF-a na stronie jego emitenta. O ile w przypadku funduszu indeksowego na S&P 500 nie ma to większego znaczenia, bo wiadomo, że składa się z 500 amerykańskich spółek, to w kontekście kolejnego ETF-a, którego będziemy analizować dobrze byłoby wiedzieć, co konkretnie w sobie skrywa…

db x-trackers EUR Corporate Bond UCITS ETF (XBLC)

Przyjrzyjmy się zatem w dokładnie taki sam sposób ETF-owi obligacji korporacyjnych o symbolu XBLC i ISIN LU0478205379.

Krótko: kosztuje 0,12% rocznie, akumuluje dywidendy, stosuje replikację fizyczną metodą samplingu, denominowany jest w EUR i nie stosuje zabezpieczenia walutowego (to w sumie zasadne, bo ten ETF inwestuje w obligacje w euro). Krajem jego rezydencji jest Luxemburg.

Zgodnie z opisem inwestuje w obligacje korporacyjne spółek z Europy, które mają wysoki rating inwestycyjny. I teraz – żeby sprawdzić w obligacje jakich konkretnie firm inwestuje ten ETF, to warto wejść jeszcze na stronę samego emitenta i zajrzeć do sekcji przedstawiającej strukturę ETF-a.

Struktura ETF

Zobaczymy, że jest on znakomicie zdywersyfikowany. 12 października 2020 r. ten ETF składał się z 3081 emisji obligacji kilkuset spółek. Co ciekawsze nie tylko europejskich, ale np. także chińskich i meksykańskich emitujących obligacje w Europie. Znaleźć tam można także obligacje korporacyjne polskich firm Orlen, Tauron oraz mBank. A najlepsze jest to, że największa pozycja w tak zdywersyfikowanym ETF-ie stanowi zaledwie 0,16%, więc ryzyko związane z ew. opóźnieniem bądź brakiem spłaty pojedynczej emisji w zasadzie w żaden zauważalny sposób nie wpływa na wynik całego ETF-a.

Podatek podatkowi nierówny

Tu warto jeszcze wspomnieć, że dywidendy płacone przez ETF-y akcyjne i odsetki / kupony płacone przez ETF-y obligacyjne (w przypadku tych ETF-ów, które je dystrybuują), to są zupełnie dwie różne sprawy i podlegać mogą różnemu opodatkowaniu – także w zależności od rezydentury danego funduszu. Pomocny w w tym zakresie może być serwis Worldwide Tax Summaries Online prowadzony przez PwC. Można w nim sprawdzać podatki w poszczególnych krajach, a w szczególności także wysokość podatku u źródła płaconego od różnego rodzaju papierów wartościowych w uzależnieniu od tego, gdzie rezyduje osoba otrzymująca dywidendę bądź odsetki obligacyjne i skąd je otrzymuje:

Dodatkowe źródła wiedzy

Zanim skończę, chcę polecić kilka źródeł absolutnie świetnej wiedzy o inwestowaniu poprzez ETF-y:

1. Cały blog Jacka Lemparta – SystemTrader.pl

A w szczególności w kontekście ETF-ów polecam te wpisy (dokładnie w tej kolejności):

  1. ETF – praktyczne wprowadzenie dla początkujących
  2. Inwestowanie pasywne, czyli praktyczny przewodnik budowy własnego portfela opartego na funduszach ETF
  3. Praktyczne aspekty budowania pasywnych portfeli opartych na funduszach ETF – na co uważać i jak je testować przed zainwestowaniem swojego kapitału
  4. Likwidacja funduszu ETF: na czym polega i co oznacza dla inwestora? – praktyczny poradnik
  5. Zrób to sam — 15% zysku rocznie, czyli prosta, długoterminowa strategia dla rynku akcji i obligacji

Polecam także oprogramowanie System Trader służące do analizy, w jaki sposób projektowane przez nas portfele sprawdzają się na danych historycznych.

2. Serię wpisów o ETF-ach na blogu Inwestomat.eu

  1. ETF (1/6) – Co to są fundusze ETF i dlaczego warto w nie inwestować?
  2. ETF (2/6) – Jak wybrać ETF? Narzędzia do znajdowania i oceny ETF-ów
  3. ETF (3/6) – Jak kupić ETF? Porównanie ofert, kont i możliwości
  4. ETF (4/6) – Ile kosztują fundusze ETF? Prowizje i opłaty funduszy ETF
  5. ETF (5/6) – Jak rozliczyć podatek z ETF-ów? Zyski i dywidendy
  6. ETF (6/6) – Jak zbudować portfel inwestycyjny z ETF-ów?

3. Bogleheads Wiki

To miejsce, w którym znajdziecie angielskojęzyczną skarbnicę wiedzy dotyczącą inwestowania pasywnego poprzez ETF-y. Na początek polecam wizytę w sekcji inwestycyjnej Bogleheads Wiki.

Podsumowanie i co dalej?

No i tu dzisiaj skończę. Przypominam, że ten wpis miał Was solidnie wprowadzić w tematykę inwestowania poprzez ETF-y i uświadomić jak wiele niuansów warto wziąć pod uwagę. Teraz już wiecie, że nie sprowadza się to wyłącznie do wybrania samych ETF-ów bądź teoretycznej wiedzy o zasadach konstrukcji portfela inwestycyjnego. Kolosalne znaczenie dla stóp zwrotu mają przede wszystkim aspekty praktyczne:

  • Zrozumienie sposobu opodatkowania konkretnych ETF-ów i płaconych przez nie dywidend i odsetek.
  • Zdecydowanie, jak dużych zakupów chcemy dokonywać i wybranie takiego biura maklerskiego, w którym prowizje / opłaty za takie transakcje będą najniższe.
  • Decyzję czy chcemy inwestować poprzez krajowego brokera, czy zagranicznego – zwłaszcza po zrozumieniu konsekwencji podatkowych.
  • Zdecydowanie czy bardziej zależy nam na maksymalizacji stopy zwrotu w długim terminie (poprzez akumulację dywidend), czy na budowaniu strumienia systematycznych wpływów gotówkowych.
  • Dobraniu ETF-ów, które w najlepszym stopniu wspierają nasze cele – także pod kątem ich rezydentury, waluty, w której są prowadzone, sposobu replikacji indeksu oraz oczywiście poziomu bieżących opłat (TER).

Jeśli dzisiaj uważacie, że niuanse nie mają większego znaczenia i „nie warto kombinować dla dodatkowych 0,5% rocznie” a jednocześnie deklarujecie długoterminową perspektywę inwestycyjną – to niestety jesteście w błędzie. W długim horyzoncie czasowym konsekwencje dzisiejszych zaniechań mogą mieć kolosalny wpływ na stopę zwrotu z Waszych inwestycji. Wiem o czym mówię – dojście do wniosków prezentowanych m.in. w tym wpisie zajęło mi dosłownie lata i gdybym się uparł, to pewnie policzyłbym, ile straciłem na podejściu dalekim od optymalnego. Na szczęście Wy możecie dostać to wszystko jak na dłoni…

W kolejnych wpisach rozwinę dwie alternatywne ścieżki dla dwóch różnych grup inwestorów:

  • Pierwszy scenariusz = „nie mam czasu na inwestowanie”, w którym po prostu omówię plusy i minusy robo-doradcy Finax oraz zaprezentuję specjalną oferty dla Czytelników bloga i uczestników Klanu Finansowych Ninja. Uważam, że ten scenariusz przeznaczony jest dla 80%–90% osób.
  • Drugi scenariusz = „chcę przeznaczać czas na inwestowanie”, w którym opowiem trochę więcej o tym, jak samodzielnie zbudować portfel oparty na ETF-ach. Myślę, że ten scenariusz dotyczy może 10%–20% osób.

Opisu pierwszego scenariusza możecie się spodziewać jeszcze w tym tygodniu. A dzisiejszy artykuł potraktujcie po prostu jako obszerny wstęp do obydwu scenariuszy. 🙂

Tyle na dzisiaj. Nie pytajcie mnie proszę, jak długo szykowałem ten wpis…

Mam nadzieję, że zrobicie z tego materiału dobry użytek. Dobrego dnia!

"Finansowy ninja" - podręcznik finansów osobistych

Finansowy ninjaJuż ponad 100.000 osób kupiło książkę "Finansowy ninja".

Nowe, zaktualizowane wydanie to ponad 540 stron praktycznej wiedzy o oszczędzaniu, zarabianiu, optymalizacji podatkowej, negocjowaniu i inwestowaniu, które pomogą Ci zostać prawdziwym finansowym ninja i osiągnąć bezpieczeństwo finansowe.

Przewodnik po finansach osobistych, który każdy powinien przeczytać jeszcze w szkole.

PRZEJDŹ NA STRONĘ KSIĄŻKI →

Podobał Ci się ten artykuł?

Jeśli tak, to zarejestruj się aby otrzymywać powiadomienia o nowych artykułach o oszczędzaniu pieniędzy. Nie ujawnię nikomu Twojego adresu!



{ 85 komentarzy… przeczytaj komentarze albo dodaj nowy komentarz }

Michal Październik 13, 2020 o 11:03

Cześć Michał,

Super wpis :). Tak mi się przypomniało, że kiedy opisywałeś inPZU, to deklarowałeś miesięczne wpłaty (bodajże 1500pln miesięcznie) na fundusze akcyjne. Dalej kontynuujesz ten eksperyment?

Odpowiedz

Michał Szafrański Październik 13, 2020 o 11:12

Hej Michał,

Dzięki! Wpłacałem regularnie, ale zaprzestałem po około roku. W 2019 r. na poważnie wróciłem do inwestowania w USA i zdecydowanie wolę niższe koszty bezpośredniego inwestowania w akcje i ETF-y. Niemniej środki nadal sobie pracują w inPZU (traktuję to nieco eksperymentalnie).

Pozdrawiam!

Odpowiedz

Tomasz Październik 13, 2020 o 11:50

Nareszcie! Czekałaem na taki artykuł. Zastanawiam się nad “dożywotnią” inwestycją w REITy i potrzebowałem info o podatkach

Odpowiedz

Rafał Październik 13, 2020 o 11:55

Cześć,

pytanie dotyczące np. finax lub innych pośredników, jak wygląda bezpieczeństwo środków zainwestowanych w danej firmie? Co w przypadku ogłoszenia upadłości, drugie Amber Gold etc?

Odpowiedz

Michał Szafrański Październik 13, 2020 o 12:38

Hej Rafał,

Finax jest standardowym, regulowanym domem maklerskim na Słowacji. Co więcej – na Słowacji obowiązują wyższe kwoty gwarancji w przypadku domów maklerskich niż w Polsce (do 50.000 EUR per klient). A poza tym – papiery wartościowe oddzielone są od aktywów samego domu maklerskiego (analogicznie jak w Polsce), więc ew. upadek domu maklerskiego nie oznacza utraty ETF-ów – ich obsługę może przejąć inny dom maklerski.

Więcej o tym napiszę w kolejnym wpisie recenzującym ofertę Finaxa.

Pozdrawiam!

Odpowiedz

Anna Październik 13, 2020 o 11:55

Bardzo dobry temat na artykuł. Niestety mimo znajomości języka nie ogarnę samodzielnego inwestowania w USA. Z żalem ale świadomie, póki co nawet do tego nie wystartuję. Czekam zatem na artykuł o usługach Finaxa 🙂

Odpowiedz

Michał Szafrański Październik 13, 2020 o 12:38

Hej Anno,

Całkowicie zrozumiałe. 🙂 Cierpliwości.

Pozdrawiam

Odpowiedz

Przemek Październik 13, 2020 o 14:56

Hej! Tutaj znajdziesz informacje o zaletach i wadach Finax wraz z porównaniem do inwestowania przez ETFmatic.
https://akademia-finansow.eu/opinie-etfmatic-czy-finax/

Odpowiedz

Piotr Październik 14, 2020 o 11:56

Przemek, dobry artykuł! Fajne porównanie.
Jak nawet etfmatic nie analizowałem, to w temacie finax zebrałeś i przedstawiłeś dużo informacji.
Analizuję sobie szczegółowo finax vs inpzu. Wiem, że to są różne produkty (ETFy vs fundusze indeksowe). Ale ich cel w moim portfelu ma być taki sam. Aktualnie wygrywa inpzu.

Pozdrowienia, Piotr

Odpowiedz

Łukasz Październik 13, 2020 o 12:02

Ja od niedawna korzystam z Finax. Dzięki Michale za artykuł o ETF-ach. Jeśli chodzi inwestowanie to jestem w tym temacie dość “nowy”, więc z niecierpliwością czekam na analizę Finax 🙂

Odpowiedz

Piotr Październik 14, 2020 o 11:58

Łukasz, i jak wyniki?
Jesteś zadowolony?
Masz ETFy akcyjne i obligacyjne?
Wychodzisz na plus?

Pozdrowienia, Piotr

Odpowiedz

Łukasz Październik 15, 2020 o 16:10

Posiadam portfel 70/30. Tak jak wspominałem w moim poprzednim komentarzu, korzystam z Finax od niedawna. ETF-y to taki mój mały początek z inwestowaniem 😉
Ale odpowiem na Twoje pytania 🙂
Tak, wychodzę na plus.
Tak, jestem zadowolony

Odpowiedz

Piotrek Październik 13, 2020 o 12:10

Bardzo ciekawy wpis, już wypatruję na kolejny.

Odpowiedz

Marcin Październik 13, 2020 o 12:10

Jesteś wielki. Dziękuję.

Odpowiedz

Agnieszka Październik 13, 2020 o 12:18

Hej,

czy w oparciu o Degiro budowalibyście portfel ETF’ów (i akcji) taki swój docelowy o wartości 100 – 200 tys. pln? Czy raczej szukali innego brokera…

Odpowiedz

Michal Październik 13, 2020 o 13:28

Generalnie coraz bardziej tak. Zwłaszcza po zmianie właściciela (komentarz Zbyszka z appfunds):

“W DeGiro środki są trzymane w funduszu rynku pieniężnego (w Holandii konto może tylko oferować bank). Ze względu na ujemne stopy procentowe ten fundusz jest na minusie, ale do kwoty 2500 euro posiadanych u brokera DeGiro zwraca te ujemne odsetki.

Problem zostanie wkrótce rozwiązany, ponieważ DeGiro jest przejmowane przez niemiecki flatex i klienci mają mieć opcję otwarcia konta bankowego z niemieckimi gwarancjami bankowymi podpiętym do konta brokera (flatex ma licencję bankową w Niemczech).”
Na dokładkę jeszcze fajne podsumowanie ze Squabera:
https://l.squaber.com/degiro/

Warto jednak pamiętać, że Twoje akcje mogą być “pożyczane” innym inwestorom (z tego co pamiętam, to możesz się nie zgodzić, ale wtedy oferta staje się mniej korzystna). Niestety nie umiem oszacować ryzyka pożyczania akcji, więc w tym momencie swój komentarz zakończę ;).

Odpowiedz

Gosia Październik 13, 2020 o 12:28

Przy wyborze brokera warto sprawdzić jeszcze wszystkie dodatkowe koszty. Z tego co pamiętam to IB ma inactivity fee, natomiast DeGiro ma connectivity fee do konkretnej giełdy. Z drugiej strony degiro ma też listę ETFów, które można raz w miesiącu kupować i sprzedawać za darmo

Odpowiedz

Grzegorz Październik 13, 2020 o 12:42

Hej Michał,
Jak zwykle kompleksowo podszedłeś do tematu.
Jedno małe spostrzeżenie, napisałeś
jeśli chcemy kupić 30 ETF-ów VOO
ale pewnie chodziło Ci o 30 jednostek ETF-a VOO
Nie czepiam się tylko uważnie czytam 🙂
Pozdrawiam
Grzegorz

Odpowiedz

Piotrek Październik 13, 2020 o 19:37

Moim zdaniem własnie się czepiasz. ETF ma dwa znaczenia: 1) fundusz inwestycyjny tworzący papiery wartościowe notowane na giełdzie 2) papier wartościowy wyemitowny przez fundusz z pkt. 1.
Przynajmniej ja tak to rozumiałem do tej pory.

Odpowiedz

Anatol Październik 13, 2020 o 13:47

Oj głośno wszędzie ostatnio o ETF’ach, głośno. I bardzo dobrze… Ciekawe kiedy zacznie się czarny PR ze strony TFI :).

Sam mam coraz więcej kupionych ETF w ramach IKE/IKZE, a teraz dodatkowo testuję Finax’a i wygląda to na prawdę zachęcająco. I nie mówię o wynikach, bo tu ciągle za krótki okres, ale cała platforma działa bardzo przyjemnie.

Jeszcze tylko pozostaje oduczyć się codziennego sprawdzania wyników 😉

Odpowiedz

Adam Październik 13, 2020 o 18:06

Możesz powiedzieć w jakim IKE/IKZE kupiłeś ETF?
Zastanawia mnie też czy w ogóle są IKE/IKZE, które pozwalają klientowi bardziej dynamicznie podchodzić do alokacji środków tj. kupować różne klasy aktywów, od jednostek TFI, akcje, poprzez ETF, na lokowaniu w zwykłą lokatę/konto oszczędnościowe kończąc.

Odpowiedz

Marcin Październik 13, 2020 o 20:45

Gdzie kupujesz ETFy w ramach IKE/IKZE? Na które rynki dają ekspozycję? Co z przewalutowaniami (IKE, IKZE tylko w PLN)?

Odpowiedz

Olgierd Październik 13, 2020 o 14:52

Hej,

na wstępie cieszy mnie, że znów pojawiają się u Ciebie artykuły o tematyce inwestowania w rynki kapitałowe 🙂

jeśli dobrze rozumiem kwestie podatkowe (czytałem też artykuł u Inwestomata), to w przypadku wyboru ETFów akumulujących dywidendy też można nadziać się na podatek (u źródła). Dzieje się tak, dlatego, że reinwestycji dokonuje ETF, czyli spółki wypłacają mu dywidendy potrącając podatek a on (ETF) to z powrotem inwestuje. Tzn. jeśli wybiorę np. ETF z rezydencją podatkową w Irlandii na akcje amerykańskie (np. iShares CSPX) i tak te 15% podatku od każdej dywidendy zostanie zapłacone, zanim kasa zostanie z powrotem wpuszczona w SP500. Jeśli dobrze rozumiem, żeby uniknąć takiej sytuacji musiałbym wybrać: ETF akumulacyjny z rezydencją w USA, inwestujący w akcje w USA (czyli z automatu: broker zagraniczny, najpewniej też z USA)? Czy to się zgadza?

Z innej beczki: zgadzam się, że dobrze jest wybrać konto i kombinację podatkową zoptymalizowaną pod strategię. Tu różnice mogę wyżreć z wyników dużo. Jeśli jednak już rozważymy kwestie podatkowe, to kwestie prowizji u różnych brokerów nie wydają mi się, aż tak istotne. No chyba, że ktoś chce robić daytrading, albo naprawdę krótki termin, ew. super czuła strategia (dużo sygnałów wejścia / wyjścia). To pewnie mniejszość. A poza tym…hmm, czy to jest 5, czy 6 czy 7 euro od transakcji, alternatywnie, poruszając się w procentach to nawet 0,29% polskich brokerów w stosunku do zagranicznych prowizji nie wygląda zabójczo. Na koniec wypada mi zaznaczyć, że zgadzam się, że: a) zawsze jest lepiej płacić mniej, b) brokera się zmienia rzadko, bo to mała frajda i potencjalne straty, c) dobrze, że piszesz o detalach, o których łatwo zapomnieć, ale…trzeba uważać, żeby nie utknąć na zawsze na etapie wyboru brokera 🙂 Tak sobie myślę głośno.

Pozdrowienia!

Odpowiedz

Michał Szafrański Październik 13, 2020 o 17:22

Hej Olgierd,

Dzięki za ciepłe słowa. Co do “małego znaczenia prowizji” – to się nie zgodzę. Wszystko zależy od tego, czy kupujesz ETF-y za kilkanaście tysięcy złotych w pojedynczej transakcji, czy może dokładasz sobie co miesiąc po 100-500 zł i do tego jeszcze próbujesz kupować za tę kwotę różne ETF-y. Wtedy te 5-7 EUR od transakcji zaczyna mieć jednak istotne znaczenie, bo już na wejściu jesteś w plecy. Dlatego właśnie piszę o tym, że warto t brać pod uwagę. 🙂

Pozdrawiam!

Odpowiedz

Olgierd Październik 13, 2020 o 19:24

Już zacząłęm pisać, że przecież wtedy to właśnie dopiero wszystko jedno, bo się zawsze złapiemy na minimalną prowizję, a ta jest zawsze ‘suboptymalna’. Ale tak sobie policzyłem jaka będzie różnica w % zakładając, że chce ktoś kupić ETF za 150 zl przy prowizji 4 EUR a 7 EUR i…masz rację 🙂 Można zastanawiać się, czy to w ogóle ma sens, ale jeśli już to na pewno za 4 eur prowizji a nie 7 😉 Dzięki za odpowiedź, pozdrowienia 🙂

Odpowiedz

Marian Październik 13, 2020 o 15:33

Równiez posiadam konto w FINAX i oglądając zaproponowane strategie zwróciłem uwagę na Trickery ETFów, wszystkie kończą się symbolem “.GR”
Pytanie: to jest symbol giełdy? Ktoś wie jakiej?

Odpowiedz

Michał Szafrański Październik 13, 2020 o 17:13

Hej Marian,

Zgaduję bez sprawdzania: GR to pewnie ichni skrót od Germany, ale według Reutersa jest .DE.

Finax kupuje ETF-y w EUR na niemieckiej XETRA.

Pozdrawiam!

Odpowiedz

Agnieszka Październik 13, 2020 o 15:37

A czy ETFy w Degiro też mogą być wypożyczane?

Odpowiedz

Kamil Październik 13, 2020 o 16:29

Artykuł sporo opsuje i porządkuje a zapytam o rekomendacje od praktyków dla początkujących którzy niekoniecznie chcą się doktoryzować z ETF. Co byście doradzili w wybraniu jakiego konkretnego ETFa z Acc. Mam w IKE w BOSSA.

Odpowiedz

Dariusz Październik 13, 2020 o 17:08

mega wpis ! Od dawna chcialem poznać ten temat!

Odpowiedz

Krzysiek Październik 13, 2020 o 18:27

Przy kopuwaniu ETFa za pomocą opcji warto także rozważyć sprzedaż bliskiej wygaśnięcia opcji PUT w okolicy kursu (czyli at-the-money) albo nieco poniżej (out-of-the-money). Można dostać jeszcze paręnaście dolarów premii, choć opcjami kupimy tylko paczki ETF po 100 sztuk, więc są to dość duże transakcje.
Ale, Michale, warto zwrócić uwagę na coś co mnie od jakiegoś czasu w oczy wchodzi. Otóż, operując na giełdach zagranicznych, szczególnie w EU i USA mamy pewny handicap związany z wartością naszej waluty. Takie premie w okolicy 50-100 USD za sprzedaż opcji PUT przy zakupie ETFa dla Amerykanina, czy Niemca nie są znaczące, ale dla nas, owszem, grosz do wzięcia. Więc tym bardziej warto rozszerzyć horyzont na zagranicę, bo w tym przypadku możemy skorzystać na ‘taniości’ naszego kraju i nawet niewielkie liczbowo przychody ale liczone w EUR lub USD są dla nas warte pochylenia się.

Odpowiedz

Olek Październik 13, 2020 o 22:53

Może Krzyśku podpowiesz, gdzie (strony www / książki) można się (od podstaw) dokształcić, jeśli chodzi o wykorzystanie opcji w celach inwestycji długoterminowych?

Odpowiedz

Piotrek Październik 14, 2020 o 11:38

Tomek Trela z bloga tradingforaliving dużo pisał i nagrał kilka webinarów o opcjach, przygotował też płatny kurs.

Odpowiedz

Krzysiek Październik 14, 2020 o 18:17

Zdecydowanie w sprawach opcji akcyjnych w języku polskim polecam Tomasza Trelę. Wszystko wyłożone w jasny i skondensowany sposób i doskonale współgra z Michała przekazem ogólnym, co do inwestowania na rynkach zagranicznych.
Wiele z jego webinarów można odnaleźć także na stronach wsparcia Lynxa.
Jeśli wchodzi język angielski i czasem nieco bardziej rozwlekły (ale także wartościowy) przekaz to materiały bezpłane w Tastytrade albo w OptionAlpha.

Odpowiedz

Krzysiek Październik 14, 2020 o 18:20

Ale opcje akcyjne nie są narzędziem długoterminowym. One są w ogóle terminowe. Ja bym to widział jako narzędzie wspomagające inwestowanie i pomagające kontrolować ryzyko.

Odpowiedz

floridian Październik 15, 2020 o 07:13

Kupowanie ETF i akcji przez puts to dobra strategia jak się wie co robi i dysponuje odpowiednim kapitałem. Akcje i niektóre ETF starałem kupić w ten sposób co pozwalało na uzyskanie lepszych cen i regularnego dochodu z premii. Potem już ich nawet nie musiałem kupować bo sprzedaż opcji dawała mi więcej dochodu niż wyciągałem z posady i z dywidend. W końcu dałem spokój bo napięcie nerwowe było zbyt duże i niewarte pieniędzy jeśli weźmie się pod uwagę ryzyko. Tą uwagę kieruję do tych którzy chcą zajmować się opcjami. Czas, premia, rachunek prawdopodobieństwa (i komisyjne maklera) działają przeciwko Wam. Serdecznie pozdrawiam.

Odpowiedz

Mateusz Samołyk Październik 13, 2020 o 19:22

Hej Michał,

Wielkie dzięki za docenienie mojej pracy i podzielenie się jej owocami z Twoimi czytelnikami. Każdy wpis o ETF-ach w polskiej sieci to kolejna cegiełka w budowaniu świadomości i popularyzowaniu taniego inwestowania wśród Naszych rodaków, a blogerzy o Twojej renomie pełnią w tym procesie naprawdę kluczową rolę. Oby tak dalej :)!

Pozdrawiam,
Mateusz

Odpowiedz

Krzysztof Październik 13, 2020 o 20:07

Super wpis, jak za dawnych lat!

Odpowiedz

Justyna Październik 13, 2020 o 20:46

Super wpis, ja na 99% znajduję się w grupie “póki co nie chcę zaprzątać sobie ETFami głowy”, więc czekam z niecerpliwością na kolejny wpis.

Btw, czy to porównanie filmu o koniunturze to był przytyczek do książki Marcina Iwucia czy to moja nadinterpretacja? 😉

Odpowiedz

Adam Październik 13, 2020 o 21:53

Co do zagranicznych brokerów to przeszedłem przez większość z listy.

DIF: 0.25% opłaty od wszystkich inwestycji. Nawet jak tracimy, to oni dalej pobierają opłatę za przechowywanie

Saxo: również opłata za przechowywanie, z tym, że chyba 0.5%

Degiro: tylko waluty PLN, EURo, bez dolara.

Exante: rezydencja na Cyprze i na Malcie. Właściciele nie są obywatelami Unii

Lynx Broker: Wysoka prowizja minimalna, brak opłaty za przechowywanie, brak opłaty z a nieaktywność jak mamy 5000 w gotówce lub inwestycjach. To jest nakładka na Interactive Brokers zarejestrowana w Unii, w polskim języku i polskim supportem. Ogromne gwarancje bezpieczeństwa.

IB: chyba dla klientów profesjonalnych. Opłaty najniższe jak się dużo handluje, ale dla Kowalskiego Lynx lepszy. Szczególnie jak ktoś potrzebuje polskiego supportu

mBank: podobno mają jakoś ogarnąć te 19% zamiast 30% dywidendy od spółek z USA. W takim wypadku będzie można wbić do nich.

Odpowiedz

Michał Szafrański Październik 14, 2020 o 09:19

Dzięki wielkie Adam za obszerne omówienie. Tak – opłata za przechowywanie papierów, to jest kolejny koszt, który powinienem uwzględnić.

IB = nie jest wyłącznie dla klientów profesjonalnych. Generalnie nie wiem, jaki jest aktualny stan oferty, bo nie analizowałem, ale jeszcze 2 lata temu w standardowej ofercie była opłata minimalna miesięczna 10$ poniżej 100.000$ kapitału zainwestowanego. Przy czym od opłaty tej były odliczane zapłacone w danym miesiącu prowizje. A prowizje typu 0,1% za zakup akcji w USA (albo minimum 1$ od transakcji).

Pozdrawiam!

Odpowiedz

fitz Październik 14, 2020 o 10:46

Tyle że w mbanku prowizja od transakcji wynosi 0,29%, ale nie mniej niż 38 zł! Czyli de facto kupując ETF-y za tysiąc złotych płacimy 3,8% prowizji.

Odpowiedz

Piotrek Październik 14, 2020 o 11:43

A nie nie mniej niż 19 zł?

Odpowiedz

Kamil Październik 14, 2020 o 13:18

Jest tak, jak Piotrek pisze, a więc “0,29% wartości transakcji, ale nie mniej niż 19 zł od każdego zrealizowanego zlecenia”.
https://www.mbank.pl/indywidualny/inwestycje/gielda/emakler/

Odpowiedz

fitz Październik 14, 2020 o 22:37

O, rzeczywiście. Musiałem sprawdzić w złym miejscu.

Na pewno BOŚ liczy 29 zł od transakcji; zdzierstwo (mam też akcje pracownicze w amerykańskim Schwabie, tam np. od sprzedaży akcji za kilka tysięcy dolarów płacę parę centów – w zasadzie to tylko opłata dla giełdy).

Odpowiedz

Max Październik 16, 2020 o 17:09

W elastycznym maklerze ING prowizja na ETF wynosi obecnie 0,1% (min. 1,50 zł) do końca roku – normalna cena to 0,30% (min. 3 zł).

Niestety mają tylko 7 ETF-ów w ofercie…

https://www.ing.pl/indywidualni/inwestycje-i-oszczednosci/inwestycje-gieldowe/etf

Odpowiedz

Tomasz Październik 13, 2020 o 22:49

Świetne treści jak zawsze! Super dzięki!

Jestem ciekawy jak radzisz sobie z następującym ryzykiem:
1. Ryzyko walutowe USD/PLN – jak mocna złotówka ma wpływ na twoje inwestycje w amerykańskie ETFy?
2. Jakie gwarancje ma IKBR na asety które u nich trzymasz? (czytałem że w związku z Brexitem i przenosinami siedziby do UE – będzie to 20k EUR vs 500k USD które jest teraz)

I jeszcze jedno pytanie – czy jesteś pewien, że z podstawowym kontem na IKBR nie masz dostępu do amerykańskich ETF (czy to zależy od rezydencji podatkowej w momencie zakładania u nich konta)? Dzięki, pozdrawiam

Odpowiedz

Michał Szafrański Październik 14, 2020 o 09:26

Hej Tomasz,

Ad. 1. Wymieniam waluty wtedy, gdy kurs jest dla mnie OK i potem dokonuję za nie zakupu. To tak w dużym uproszczeniu. BTW: IBKR ma konta typu margin, na których można zaciągać kredyt, więc możliwe jest np. posiadając PLN zaciąganie kredytu w USD, który spłacamy wtedy, gdy waluty wymienią się nam po atrakcyjnym dla nas kursie. Oprocentowanie kredytu niższe niż kredytów hipotecznych w PL. 😉 Skrótowo piszę, bo generalnie inwestuje tylko za te pieniądze, które mam i nie jestem fanem kredytowania się na zakup akcji. To raczej operacja typu “optymalizacja kursu wymiany waluty”.

Ad. 2. Gwarancje w IBKR są dużo większe niż to, co można spotkać w polskich biurach maklerskich. Generalnie 500.000$ objęte gwarancjami (z czego 250.000$ cash na koncie). Nic mi nie wiadomo żeby limity miały zostać obniżone. Przecież de facto teraz też obsługiwani jesteśmy przez IBUK (czyli oddział angielski).

Ad. 3. To zależy od Twojego kraju rezydencji. Osoby z UE nie mają domyślnie dostępu do amerykańskich ETF-ów.

Pozdrawiam!

Odpowiedz

Tomasz Październik 14, 2020 o 13:09

Dzięki za info – chodziło mi bardziej o następujące kwestie.

Ad1. Przyjmijmy – jeśli kupiłeś dzisiaj ETFy za 100k USD płacąc 400k PLN (1USD/4PLN)- a za 10 lat przelicznik będzie 1USD/3.5PLN (i przyjmijmy jeszcze że wartość ETF się nie zmieni) to za 100k USD przy wymianie 3.5PLN/1USD tracisz 12.5%. Czy wpisuje to ryzyko w swojej strategii inwestowania? Jakie masz do tego podejście?

Ad2. Nawiązuje do dyskusji na Reddit dotyczącej przyszłych zmian w regulaminie – https://www.reddit.com/r/eupersonalfinance/comments/ixti09/interactive_brokers_brexit_account_migration/

Nie chce tutaj niczego stwierdzać – bo dowiemy się pewnie w styczniu – ale jestem bardzo ciekawy Twojej opinii, jeśli faktycznie klienci UE stracą dotychczasowe gwarancje.

Ad3. Dzięki – sprawdzę. Jeśli jednak jest brak dostępu do amerykańskich ETF – w jakiej walucie uważasz powinien być portfel oparty o amerykańskie indexy (np odpowiednik VT)

Pozdrawiam

Odpowiedz

Chlorofil Październik 14, 2020 o 00:21

Czy zgłębiał Pan kwestię dziedziczenia rachunku u zagranicznego brokera? Zastanawiam się, czy w przypadku śmierci użytkownika DeGiro/Finax, komplet skadkobierców czeka wycieczka do Holandii/na Słowację.

Odpowiedz

Radek Październik 14, 2020 o 01:36

Cześć, a co polecasz w przypadku zarabiania w innej walucie (ISK)?
Przewalutowanie na PLN/GBP/USD/EUR i wtedy inwestycje? Czy zakup konkretnej waluty będzie tu miał jakieś znaczenie?

Odpowiedz

Artur Październik 14, 2020 o 09:14

Co do inPZU- warto wspomnieć, że o ile mnie pamięć nie myli dla subfunduszu Akcje Rynków Rozwiniętych mamy opłatę za zarządzanie 0.5%, ale do tego dochodzą jeszcze opłaty związane z działalnością, więc wypadkowo za rok 2019 całość wyniosła 0.68%. Do tego o ile dobrze rozumiem po benchmarku “90% MSCI World + 10% WIBID 1M”, to pracuje tylko 90% naszych pieniędzy, reszta jest trzymana w gotówce.

Sam korzystam z inPZU, póki jeszcze nie zdecydowałem się na konkretną strategię ETF/dywidendy, nie mniej jednak trochę traci przy bliższym poznaniu (choć wciąż to i tak chyba najlepsza oferta na polskim rynku)

Odpowiedz

Piotr Październik 14, 2020 o 12:06

Artur, i jak Twoje wyniki z inpzu?
Podziel się proszę swoją opinią.
I dlaczego wg Ciebie traci przy bliższym poznaniu? Chociaż dobre jest to co napisałeś w nawiasie – ważne, jakie aktualnie mamy inne/realne opcje.

Pozdrowienia, Piotr

Odpowiedz

Artur Październik 14, 2020 o 21:15

Na razie za krótko, żeby powiedzieć cokolwiek o wynikach, bo chyba 2 miesiące temu zacząłem coś tam wpłacać (stosunkowo niewielkie kwoty).

Traci przy bliższym poznaniu głównie przez to o czym wspominalem wyżej- trochę dodatkowych opłat poza zarządzaniem + 90% replikacja. Oczywiście to ma miejsce głównie dla tych funduszy, którymi byłem zainteresowany, nie wszystkich to dotyczy.

Odpowiedz

floridian Październik 14, 2020 o 09:17

Michał,
Wspaniały artykuł! Mam tylko drobną uwagę dotyczącą funduszy. Wszystko to co o nich piszesz jest statystyczną prawdą, ale na ponad 8000 dostępnych na rynku funduszy nawet jeżeli 80,6% przegrywa w długim okresie z S&P500 to około 1600 bije ten indeks, a niektóre z nich nie tylko o przysłowiową pierś, ale niekiedy o całe okrążenie. Dlatego też wspomniany VFINX (S&P500) i jego pochodne (VIIIX) to tylko niewielki procent naszego portfela. Jedyny problem jaki mam z funduszami to opodatkowane dywidendy i zyski kapitałowe którymi fundusze nas co roku “obdzielają,” pomimo że tych dywidend i zysków (ponieważ są automatycznie reinwestowane) jeszcze jak żyję na oczy nie widziałem. Problem ten rozwiązują ETF-y, gdzie zyski materializują się dopiero w momencie ich sprzedaży. Dobry ETF można trzymać przez kilkadziesiąt lat i przekazywać go w ramach inwestycji międzypokoleniowych. I to jest dla mnie główna ich zaleta.
Pozdrawiam.

Odpowiedz

Agnieszka Październik 14, 2020 o 10:30

Hej,

a takie pytania, bo do końca nie umiem sobie wyobrazić i zrozumieć:

Jak kupuję przez Degiro ETFa (S&P500) który jest rozliczany w EURO to mam ekspozycję na USD czy EURO?

Jak kupuję przez Degiro akcje na NSYE, które notowane są w USD, ale zakup przeliczany przez EURO to analogiczne pytanie – ekspozycja walutowa jest USD czy EURO?

Odpowiedz

Kamil Październik 14, 2020 o 12:59

Ad 1) Głównie USD, ponieważ spółki wchodzące w skład S&P 500 zarabiają głównie w USD.
Ad 2) Zależy, jakie to spółki. Jeśli zarabiają w USD, to masz ekspozycję na USD. Jeśli to spółka notowana na NYSE, ale większość dochodów czerpie np. w Meksyku, to będziesz “narażony” na wahania kursu MXN/PLN.

Odpowiedz

Piotr Październik 14, 2020 o 11:49

Michał, bardzo dobry wpis.
Wielkie dzięki.
Pozdrowienia, Piotr

Odpowiedz

Tomek Październik 14, 2020 o 11:55

Hej,

piszesz, że “… a amerykańskich ETF-ów na kontach IKE i IKZE kupić się po prostu nie da.”
Z tego co widzę, Bossa daje taką możliwość w ramach nowej usługi. Czyli jednak da się ominąć te 19%? 🙂

Odpowiedz

Michał Szafrański Październik 14, 2020 o 14:30

Hej Tomek,

Ale na pewno “amerykańskich”? Czy może tą z rezydencją w UE z ekspozycją na rynek amerykański? Daj proszę link do tej “nowej usługi”.

Pozdrawiam!

Odpowiedz

Kamil Październik 14, 2020 o 21:21

Ostatnio dodali 2 fundusze Sprotta (na złoto i srebro) notowane w Nowym Jorku, a zarejestrowane w Kanadzie. ISIN CA85207H1047 oraz CA85207K1075. “Amerykańskich ETFów” nie widziałem.

Odpowiedz

Ela Październik 22, 2020 o 22:48

W ofercie mBanku są ETF-y Vanguarda – te są chyba właśnie amerykańskie?

Odpowiedz

Michał Szafrański Październik 22, 2020 o 22:56

Hej Ela,

Technicznie są to europejskie ETF-y z rezydenturą w Irlandii.

Pozdrawiam!

Odpowiedz

Łukasz Październik 14, 2020 o 16:28

Michał, czy znasz może jakieś biuro, które tanio rozliczy nam PIT przy inwestiowaniu przez zagranicznego brokera?

Odpowiedz

Michał Szafrański Październik 14, 2020 o 21:18

Hej Łukasz,

Nie znam nikogo, kogo mógłbym w tym celu polecić. Ja ogarniam to sobie sam.

Pozdrawiam!

Odpowiedz

Krzysiek Październik 14, 2020 o 18:29

Ostatnio holenderski Saxo Bank coś także dla Polaków wymyślił. Dość szeroka oferta, ale szczegółów nie oglądałem. Są rynki zagraniczne i ETFy, choć nie wiem, czy honorują “pomocne” regulacje EU.

Odpowiedz

dwoch.mezczyzn Październik 14, 2020 o 20:06

Brawo! Świetna robota!!

Odpowiedz

PIOTR Październik 14, 2020 o 20:55

MICHALE,
jesteś wielki. Ogromny szacun za tak dobry, obszerny i konkretny wpis. Samo mięso.

Dziękuję 🙂

Odpowiedz

Marian Październik 14, 2020 o 21:12

Jeszcze w temacie przyszłej analizy strategii FINAX.

FINAX udostępnił tzw. know-how dot. działania ich strategii i nie będzie miał nic przeciw jeśli okaże się (i to opublikujesz) że np. ich strategie statystycznie cześciej bywają gorsze od innych rozwiązań np. od firm konkurencyjnych?

Odpowiedz

Adam Październik 14, 2020 o 21:50

Michale!
Wpis rewelacyjny, nie wypadasz z formy.
Dziękujemy i pozdrawiamy!

Odpowiedz

Piotr Październik 14, 2020 o 22:50

Cześć Michał,
Zauważyłem, że Revolut ma dostępną opcję kupna S&P Global (SPGI) Stock Now. Jeszcze nie sprawdziłem dokładnie na jakich zasadach to działa, ale wygląda na to, że kupujemy jak inne akcje dostępne na S&P. Revolut byłby w sumie fajną opcją, jeśli już ktoś korzysta.
Miałeś okazję sprawdzić, co oferują?
p.s. Dzięki za świetny materiał!

Odpowiedz

Rafał Październik 15, 2020 o 11:30

Czyli tak z punktu widzenia laika, jak to wygląda w kontekście IKZE i ETFów? Inwestować w ETFy zarejestrowane w Irlandii?

Odpowiedz

Sebastian Październik 15, 2020 o 14:25

Chyba warto pomyśleć o XTB ostatnio, jeśli chodzi o ETF, obniżyli prowizję do 0% dla kwot do 100k euro. Pytanie tylko czy to chwilowa akcja marketingowa, takie opinie słyszałem…

Odpowiedz

Michał Szafrański Październik 15, 2020 o 14:52

Hej Sebastian,

Tak – wspominałem już w poprzednim wpisie o promocji XTB i linkowałem do App Funds, gdzie była opisana ta promocja.

Osobiście sądzę, że ma charakter tymczasowy, ale zobaczymy. Swoją drogą kolejny wpis w tym mini-cyklu będzie poświęcony samodzielnemu budowaniu portfela ETF-ów i tam pewnie szerzej przyjrzę się bieżącej ofercie brokerów.

Pozdrawiam!

Pozdrawiam

Odpowiedz

Marcin Październik 15, 2020 o 14:26

Cześć Michał,
A czy badałeś ryzyka jakie wprowadza inwestowanie przez ETFy vs bezpośrednie inwestowanie w akcje? Z tego co się orientuję, to posiadanie akcji jest bezpieczne nawet w przypadku upadku brokera tzn. odzyskamy swoje akcje po jakimś czasie. Natomiast przy ETFach dochodzi dodatkowe ryzyko emitenta ETF tzn. co się stanie w przypadku upadku / defraudacji emitenta lub nagłym zamknięciem danego ETF? Co z tego, że będziemy posiadaczami jednostek ETF jeżeli nie będzie “w nich” zawartych akcji? Rozumiem, że to czarne scenariusze, ale Ty zawsze dosyć zapobiegawczo/bezpiecznie podchodziłeś to tematów inwestycyjnych :), więc może wiesz jak takie ryzyko ograniczać i czy ono jest w ogóle realne?

Odpowiedz

Artur Październik 15, 2020 o 16:55

Hej Michał,

Całkowita wartość 40. z największych transakcji w ostatnich czterech kwartałach przekracza 200.000 EUR

Czy dobrze rozumiem że wystarczy zrobić 40 operacji każda po €5000?

Odpowiedz

Michał Szafrański Październik 15, 2020 o 22:53

Hej Artur,

Tak – dobrze rozumiesz. Przy czym pamiętaj, że trzeba spełnić łącznie dwa z trzech punktów wymogów. O ile tutaj wolumen obrotu łatwo wyrobić, to znaczenie ma jeszcze wielkość portfela z kolejnego punktu.

Pozdrawiam!

Odpowiedz

Artur Październik 16, 2020 o 12:54

Tak, rozumiem.

Ja mam wykształcenie ekonomiczne plus doświadczenie w pracy w firmie. Jestem ciekaw czy mi uznają to jako drugi warunek.

Bardzo dziękuję za pomoc.

Odpowiedz

Łukasz Październik 17, 2020 o 14:15

Hej Michał,
dzięki za bardzo kompleksowy poradnik.

Zastanawiałeś się nad ryzykiem systemowym ETF? Teraz gdy taka forma inwestowania jest tak popularna – w przypadku dużych spadków na giełdach na rynku może nie być wystarczającej płynności, żeby fundusze mogły zagwarantować replikacje indeksów.

Kolejna sprawa to czy i kiedy możliwy jest moment gdy ETFy zamiast podążać za rynkiem, będą kształtowały rynek.

Sam też inwestuje w ETF, ale ze względu na powyższe ryzyka, boję się wejść z większymi kwotami. Zwlasza teraz w czasie coronavirusowej hossy.

Jakie jest Twoje spojrzenie na tą sprawę? Bierzesz pod uwagę takie ryzyka?

Pozdrawiam!

Odpowiedz

Maciej Październik 17, 2020 o 15:10

Kluczowe pytanie przy przelewaniu gdziekolwiek dużych pieniędzy, to czy Finax ma gwarancje państwowe zgromadzonych na kontach klientów środków? Jeżeli masz przelać równowartość kilkaset tysięcy złotych, to tylko na konto objęte żelaznymi gwarancjami (a nie np. gwarancjami innych prywatnych firm, które również mogą się okazać niewypłacalne).

Odpowiedz

Michał Szafrański Październik 17, 2020 o 19:15

Hej Maciej,

Przeczytaj proszę ten artykuł – tam szczegółowo rozpisałem się o gwarancjach i ochronie środków w Finax:

https://jakoszczedzacpieniadze.pl/finax-dla-kfn-jak-inwestowac-etf-tanio-i-latwo

Pozdrawiam!

Odpowiedz

Adam Październik 18, 2020 o 19:48

Dobry wieczór wszystkim,
Dziękuję za artykuł, Michale. Sporo w sieci informacji o ETFach, ale jedno pytanie mnie trapi, na które nie znalazłem jeszcze konkretnej odpowiedzi (bo być może takiej nie ma), a mianowicie – kiedy wybrać moment “wejścia” w ETFy (tudzież fundusze indeksowe) ? Mówi się, że nie warto teraz wchodzić w ETFy mające ekspozycje na akcje amerykańskie, bo ponoć przed nimi spadki… Innymi słowy – skąd do diaska wiedzieć kiedy jest ta właściwa chwila, aby wejść na rynek i nie przepłacić za jednostki ETF/funduszu, które mogą pójść w dół jeśli są przewartościowane?
Pozdrawiam i z góry dziękuję za odpowiedź!

Odpowiedz

Michał Szafrański Październik 18, 2020 o 22:58

Hej Adam,

Nigdy nie wiesz. Ci, którzy udają, że wiedzą, próbują tak naprawdę stosować market timing, który – jak już zostało udowodnione – wcale nie jest dobrym pomysłem. 🙂 Historycznie rynki przez większość czasu rosły, a tylko w krótkich okresach doświadczały dynamicznych spadków. Spójrz na te wykresy, które publikowałem we wcześniejszych artykułach (np. tym “co zamiast lokat?”):

100 lat indeksu S&P500

Powody do sprzedaży akcji...

Zapewne osoby wchodzące na rynek w roku np. 2015 czy 2007 też zastanawiały się czy nie przepłacają, czy nie lepiej poczekać. Owszem – obiektywnie mogło być drogo. UWAGA: ja w 2015 r. opuściłem rynek, bo uważałem, że hossa NIE MOŻE trwać wiecznie. Obiektywnie – dzisiaj wiemy, że straciłem masę wzrostów po drodze, ale oczywiście terapeutycznie tłumaczyłem sobie, że “lepiej wyjść z rynku za wcześnie niż za późno”.

Teraz sam piszę, że rynek amerykański jest obiektywnie drogi i dlatego wolę inwestować w pojedyncze niedowartościowane akcje (z mojego punktu widzenia) niż w drogi ETF na S&P 500. Tylko fakty są takie, że moja strategia wcale nie dała mi dotychczas lepszej stopy zwrotu niż indeks S&P 500 w tym okresie. Można byłoby więc powiedzieć, że jest gorsza… i to pomimo, że rynek obiektywnie jest drogi (obecnie P/E powyżej 25). Niemniej na razie indeks się zupełnie nie przejmuje tym, co mi się wydaje i wygrywa z moją strategią dywidendową. Po marcowych spadkach wrócił na nowe szczyty znacznie szybciej niż się wszyscy spodziewali.

Spójrz na wykresy powyżej i zastanów się czy którykolwiek czas uznałbyś za “słaby moment na wejście” widząc, jak dalej rozwinęła się sytuacja… 😉

Pamiętaj też, że portfele w Finax są odzwierciedlają różne rynki akcyjne – nie tylko USA. USA przeważa, ale z drugiej strony – historycznie również osiąga najlepsze wyniki (co jednak nic nie mówi o przyszłości). Niemniej jednak – nawet jeśli kapitał miałby odpłynąć z USA w kierunku innych rynków, w tym rozwijających się – to portfel w Finax jest tak zbudowany, że uwzględnia również te rynki, więc prawdopodobnie nigdy nie będziemy wiedzieć, czy w danej chwili jest dobry moment na wejście czy nie.

Oczywiście – można też postawić na to, że jesteśmy w przededniu jakiejś zapaści (np. tak jak ja to zrobiłem w 2015 r.) i trzymać się gotówki. I pewnie jest to najlepsze rozwiązanie dla kogoś, kto chce postawić kasę na taki scenariusz… Inaczej mówiąc: każdy musi zdecydować sam i tu nie ma jednej prawidłowej odpowiedzi.

UWAGA: to, czego ja bym się bardziej teraz obawiał niż inwestycji w szeroki indeks, to relatywnie wysoki kurs EUR do PLN (przynajmniej w porównaniu do średniego kursu w kilku ostatnich latach. Niemniej jednak – tu też nie ma mądrych jak kurs PLN/EUR ma szansę wyglądać w przyszłości. Przy krótkoterminowej spekulacji zwracałbym dużą uwagę na to, po jakich kursach kupuję walutę. Przy długoterminowym inwestowaniu – mimo wszystko pozostaje mi liczyć na to, że ten kurs siłą rzeczy będzie się uśredniał wraz z dokładaniem kolejnych pieniędzy. Ale to jest też jeden z powodów, dla którego ja osobiście wolę inwestować samodzielnie.

A swoją drogą: w przypadku zakupów Finax też można np. rozłożyć w czasie zakup EUR i samych ETF-ów. Oczywiście wymaga to najpierw zakupu EUR samodzielnie przy niższych kursach (np. w kantorze internetowym) i trzymanie na swoich kontach. Następnie wtedy, gdy faktycznie uznamy, że jest dobry moment na zakup ETF-ów, to przelewamy do Finax EUR (a nie PLN).

Kolejna kwestia związana z powyższym to pytanie, czy wchodzić od razu większą kwotą, czy raczej rozłożyć ją na transze i dokładać co miesiąc do inwestycji kolejną gotówkę? Paradoksalnie – w większości przypadków statystycznie bardziej opłacalne jest wpłacenie całej kwoty od razu, ale… wtedy właśnie inwestorzy mają tendencję do szukania “optymalnego punktu wejścia na rynek” w efekcie czasami czekając latami na moment optymalnego rozpoczęcia inwestycji. Z psychologicznego punktu widzenia może więc mieć sens podejście w którym kwotę X dzielisz na 10 transzy i co miesiąc kupujesz za 1/10 kwoty X.

Pozdrawiam!

Odpowiedz

Dawid Październik 20, 2020 o 19:29

Cześć Michał,
Mam pytanie dotyczące konta IKZE i inwestowania w ETF-y.
Czy jesteś w stanie napisać, w którym IKZE to się najbardziej opłaca?
Pozdrawiam,

Odpowiedz

Marcin Październik 21, 2020 o 19:10

Czy dobrze zrozumiałem, że w przypadku inwestycji w ETF-y akumulujące dywidendy, totalnie nie ma znaczenia czy rezydencja funduszu jest w Luksemburgu czy Irlandii, bo jedyny podatek jaki zapłacę to 19% od zysku w Polsce?

Odpowiedz

Dodaj nowy komentarz

Poprzedni wpis:

Następny wpis: