1 stycznia 2026 r. zakończyła się rządowa tarcza na ceny prądu. Zakończył się też 5-letni okres gwarancji ceny w ramach “Prądu dla Finansowych Ninja” od Lumi (w Warszawie), więc rachunki za energię mogą zaboleć. Przez ponad rok szukałem rozwiązania… i znalazłem. Dzisiaj dzielę się wnioskami, przedstawiam wyliczenia i mam dla Was konkretną propozycję!
Po latach przerwy wracam do Was z nową ofertą na prąd i tym razem nie tylko dla warszawiaków, ale dla (prawie) każdego w Polsce.
Od lipca 2025 roku jestem klientem Pstryk – polskiego startupu technologicznego, który sprzedaje prąd klientom w nowatorskim (w Polsce) modelu cen dynamicznych, czyli cen które co godzinę są inne (ale znacie je zawsze na dobę do przodu). Przez ponad pół roku testowałem tę usługę w praktyce, pomagałem Pstrykowi poprawić proces obsługi nowych klientów, a także przeprowadziłem obszerne analizy w oparciu o rzeczywiste ceny prądu w każdej z 8760 godzin całego 2025 roku. Wszystko po to, aby móc rzetelnie omówić plusy i minusy, i przedstawić Wam wnioski pomagające w podjęciu decyzji o ewentualnej zmianie sprzedawcy prądu.
Zacznę od puenty: oferta Pstryk jest tak bardzo w duchu bloga “Jak oszczędzać pieniądze”, że zdecydowałem się zostać oficjalnym ambasadorem tej firmy. To znaczy, że chcę jej aktywnie pomóc w poszerzeniu dotarcia do klientów w Polsce. Największą wartością Pstryka nie jest niska cena energii (choć oszczędności też są), tylko coś, czego na razie nie dostaniecie od żadnego innego sprzedawcy w Polsce: realna kontrola nad zużyciem energii i możliwość realnego wpływania na wysokość swojego rachunku za prąd.
W Pstryk (a konkretnie w aplikacji na telefonie) na bieżąco widzę ile energii zużywają wszystkie nasze domowe urządzenia w danej chwili, jaka jest cena prądu w danej godzinie (netto lub całkowita z wszystkimi opłatami) i ile będzie kosztował prąd w każdej godzinie dziś i jutro (dzięki czemu mogę samodzielnie decydować kiedy włączam zmywarkę, pranie i wykonuję inne prądożerne operacje). A to bardzo konkretnie przekłada się na wysokość rachunków. A do tego – do końca 2026 roku – mam “Tarczę Pstryk”, która gwarantuje mi, że w żadnym miesiącu nie zapłacę za prąd więcej niż 0,61 zł / kWh brutto. Mogę jednak zapłacić mniej – o ile tak będzie wynikało z mojego zużycia.
Innymi słowy – zero ryzyka. Nie zapłacę więcej niż wynika z tarczy, ale jednocześnie mogę zapłacić mniej – zwłaszcza, że w Pstryk zdarzają się także ceny ujemne, czyli takie godziny, w których zużywając prąd pomagamy krajowej sieci energetycznej i nie tylko nie płacimy za energię, ale wręcz otrzymujemy wynagrodzenie za jej zużywanie, czyli efektywnie obniżamy nasz rachunek.
Jak to możliwe? Zapraszam do lektury…
TL;DR
Krótkie streszczenie dla tych, którym nie chce się czytać całego artykułu:
- Pstryk to rewolucyjna oferta, bo pozwala klientom detalicznym płacić za prąd ceny dynamiczne (inne co godzinę) – dzięki temu możemy świadomie dostosowywać zużycie do tego, kiedy energia jest tania, a kiedy droga. W szczycie wieczornym (17–21) bywa drogo – nawet 2,45 zł/kWh, jak 2 czerwca 2025 o 20:00. W “złotym oknie” 10–15 średnia za 2025 to 0,45 zł/kWh, czyli 28% taniej niż średnia rynkowa. Aż przez 95 godzin w 2025 roku ceny były ujemne – zużywając prąd, pomniejszaliśmy rachunek.
- Tarcza Pstryk gwarantuje, że średnia ważona miesięczna nie przekroczy 0,61 zł/kWh brutto – na zmianie sprzedawcy nie da się stracić, można tylko zyskać. Tarcza działa MIESIĘCZNIE (a nie godzinowo), więc decyduje średnia całego rachunku, a nie pojedyncze drogie godziny. Obowiązuje do końca 2026 roku. Pstryk planuje ją przedłużać na kolejne lata.
- Pstryk nie pobiera opłaty handlowej (0 zł / m-c), a marża to tylko 8 groszy netto za każdą zużytą kWh – i to właśnie brak opłat stałych daje największe pieniądze, nie sama cena energii. Klient E.ON oszczędza 180–300 zł rocznie tylko z tego tytułu. Klient na ofercie komercyjnej z dodatkowymi pakietami usług – nawet 300–400 zł rocznie. Klient na taryfie URE (PGE/Tauron/Enea) i tak ma 0 zł opłaty handlowej, więc dla niego ten benefit nie istnieje.
- Największą wartością Pstryka nie jest niska cena, tylko transparentność i kontrola – widzimy w aplikacji ceny na jutro (już dziś po 12:00), bieżące zużycie, pełne rozbicie kosztów (cena rynkowa, marża, dystrybucja, podatki), historię godzinową od pierwszego dnia. Żaden inny sprzedawca w Polsce takiego poziomu szczegółowości nie daje. Wieczorem o 19:00 dostajemy powiadomienie z rekomendacjami na następny dzień. Bieżąca kontrola to podstawa optymalizacji zużycia.
- Pstryk błyszczy najmocniej u posiadaczy aut elektrycznych, pomp ciepła i magazynów energii – tam oszczędności idą w tysiące złotych rocznie. Dla pięciu typowych profili gospodarstw domowych (po analizie 8760 godzin 2025 roku) oszczędność z samej energii to 9–135 zł/rok w zależności od profilu i tego, czy klient jest pasywny czy aktywny. Pasywnym klientom na taryfie URE Pstryk się nie opłaca – lepiej zostać u obecnego sprzedawcy.
- Wejście do Pstryka kosztuje 299 zł brutto (miernik + montaż), ale używając kodu NINJA50 przy rejestracji obniżacie pierwszy rachunek o 50 zł – efektywnie 249 zł. Umowa jest na czas nieokreślony z miesięcznym wypowiedzeniem, zero kar umownych, 14-dniowe prawo odstąpienia. Wycofać się można w każdej chwili.
Dołącz do Pstryk korzystając z kodu NINJA50 →
UWAGA: jeśli skorzystacie z powyższego kodu polecającego i dołączycie do Pstryk, to Wy uzyskacie zniżkę 50 zł, a ja otrzymam od Pstryka wynagrodzenie afiliacyjne za polecenie Wam jego usług (nie udało mi się z niego zrezygnować, o czym piszę szczegółowo na końcu wpisu). Nie jest to jednak „wpis sponsorowany”. Pstryk nie miał wpływu na treść tego artykułu, a ja – tak jak dotychczas – przedstawiam w dobrej wierze jak najbardziej rzetelny opis usług, abyście mogli podjąć przemyślaną i świadomą decyzję.
Kilka słów wstępu…
2 czerwca 2025, poniedziałek. W południe kilowatogodzina prądu (kWh) kosztowała w Pstryk 21 groszy. Wieczorem tego samego dnia, o 20:00 – 2,45 zł. Dwunastokrotna różnica w ciągu jednej doby. Wystarczyło przełożyć pranie z wieczora na południe, żeby na tym jednym cyklu prania zaoszczędzić 90%. Tak właśnie działają ceny dynamiczne. Ten sam prąd, ta sama sieć, tyle że cena jest inna w każdej godzinie (ale znacie te ceny zawsze na dobę do przodu) – w zależności od tego, co akurat dzieje się na rynku energii (jak kształtują się ceny na Towarowej Giełdzie Energii a konkretnie jej Rynku Dnia Następnego – RDN).
Dla jasności: dotychczas w ogóle nas to nie interesowało, bo jak klienci sprzedawców energii płaciliśmy stałą cenę za kWh, a do tego w ostatnich latach rządowa tarcza zamroziła ceny dla gospodarstw domowych i prąd kosztował tyle samo, niezależnie od tego, czy zużywaliście go o 3 w nocy, czy o 20:00 w szczycie. Ale od 1 stycznia 2026 roku tarcza się skończyła. Sprzedawcy stosują już własne stawki i rachunki zaczynają zaskakiwać.
Dla jednych to zła wiadomość, ale dla tych, którzy chcą lub potrafią planować zużycie, to szansa. Bo jeśli prąd raz kosztuje 10 groszy, a innym razem 2 złote, to świadomy klient zyskuje realne narzędzie do optymalizacji rachunku. O ile oczywiście rozlicza się według cen dynamicznych.
Ten kij ma jednak dwa końce, bo czasami ceny są niższe (lub znacząco niższe) niż sztywna oferta, a czasami ceny godzinowe są wyższe (lub znacząco wyższe). Żeby nie pisać w ciemno, przez ostatnie tygodnie zakopałem się w analizach. Stworzyłem pięć typowych profili gospodarstw domowych (od emeryta po rodzinę z dziećmi) – każdy z własnym scenariuszem zużycia godzinowego – i przeanalizowałem 8760 godzin rzeczywistych cen dynamicznych z całego 2025 roku, czyli wszystkie godziny ze wszystkich 365 dni. Do tego zestawiłem to z aktualnymi cennikami największych polskich sprzedawców energii – PGE, Tauron, Enea i E.ON. Stosując terminologię inwestycyjną można powiedzieć, że wykonałem kompletne back-testy Pstryk na historycznych danych dotyczących cen energii. To najbliższe możliwe przybliżenie, bo cen przyszłym jeszcze nie znamy.
Wracam z dobrą ofertą na prąd – po 5 latach przerwy
Część z Was pamięta akcję „Prąd dla Finansowych Ninja”, którą zorganizowałem w 2019 roku wspólnie z Lumi (marką należącą wtedy do Grupy PGE). Udało się wtedy wynegocjować naprawdę przyzwoite warunki dla warszawiaków:
Pierwsza oferta (2019–2021):
- Cena energii: 0,29 zł brutto/kWh (przy ówczesnej stawce innogy wynoszącej 0,34 zł/kWh)
- Opłata handlowa: tylko 2,99 zł brutto/m-c
- Gwarancja stałej ceny przez 24 miesiące
Przedłużenie oferty (2021–2024):
- Cena energii: 0,39 zł brutto/kWh (gdy innogy miało już 0,41 zł/kWh)
- Opłata handlowa: 5,99 zł brutto/m-c
- Gwarancja stałej ceny przez kolejne 36 miesięcy
Z tej oferty skorzystało 2417 osób. Jestem przekonany, że każda z nich jest dziś zadowolona z tej decyzji – przez 5 lat płaciliśmy znacząco mniej niż standardowi klienci innogy/E.ON. Co ciekawe: w marcu 2019 roku mój blog odpowiadał za 19% wszystkich operacji zmiany sprzedawcy energii w całej Polsce (taryfa G). Ciekawe, czy tym razem uda się nieco “ruszyć rynkiem”?
Dlaczego to właśnie teraz przychodzę z kolejną blogową ofertą na prąd?
Odpowiedź jest prosta: dopóki obowiązywała oferta rządowa tarcza z zamrożonymi cenami, nie było większego sensu proponować Wam zmiany sprzedawcy. Wszyscy płaciliśmy mniej więcej tyle samo (z poprawką na koszty dystrybucji).
Od 1 stycznia 2026 to się skończyło. Ceny zostały uwolnione. Sprzedawcy stosują własne stawki, a różnice między ofertami znów mają znaczenie. Sam chciałem znaleźć dla siebie lepszą ofertę i dlatego ostatecznie skorzystałem z Pstryka.
Od razu uprzedzę: ta oferta różni się od akcji z Lumi kilkoma istotnymi szczegółami:
- Po pierwsze: działa w całej Polsce, nie tylko w Warszawie.
- Po drugie: to nie jest „ustalona niska cena na 2 lata”. Model jest zupełnie inny – cena jest inna co godzinę (ale stawki te znacie zawsze na dobę do przodu). W niektórych godzinach będziecie płacić grosze za kilowatogodzinę. W innych – znacznie więcej niż u tradycyjnego sprzedawcy. Ale jest mechanizm, który chroni przed wzrostem całkowitych kosztów = Tarcza Pstryk (tłumaczę dalej).
- Po trzecie: zanim napisałem ten artykuł, to przez kilka miesięcy testowałem Pstryka. Ceny dynamiczne to rewolucja w stosunku do dotychczasowego sposobu rozliczania energii, więc najpierw wolałem sprawdzić je na sobie i upewnić się, że na zmianie nie wyjdę “jak Zabłocki na mydle”. Pomimo początkowych problemów, po kilku miesiącach jestem bardzo zadowolony z przejścia do Pstryk. Uznałem, że Wy też będziecie.
Czym jest Pstryk?
Pstryk to młoda polska firma energetyczna, która weszła z ofertą dla gospodarstw domowych w październiku 2024 roku. Pomysł był prosty, żeby nie powiedzieć – oczywisty. Skoro ceny prądu na Towarowej Giełdzie Energii są inne co godzinę (albo nawet co kwadrans), to dlaczego klient końcowy ma przez całą dobę płacić tyle samo?
Pstryk podszedł do sprzedaży prądu inaczej niż inni sprzedawcy. Ich klient płaci dynamiczną cenę godzinową prosto z giełdy + stałą marżę 8 groszy netto za każdą kilowatogodzinę. Zero opłaty handlowej. Zero dodatkowych opłat za „pakiety fachowców“. Zero „obowiązkowych usługi dodatkowych”, które inni sprzedawcy chętnie doliczają w ramach swoich ofert komercyjnych.
W jaki sposób Pstryk umożliwia precyzyjne rozliczanie godzinowe?
- Instaluje własny miernik Pstryk w Waszej skrzynce z bezpiecznikami – urządzenie mierzące zużycie w czasie rzeczywistym.
- Wymaga aby miernik miał podłączenie do internetu przez WiFi, aby dane na bieżąco były wysyłane do Pstryk.
- Daje klientom aplikację mobilną (iOS i Android), w której widzicie bieżące ceny, aktualne zużycie, całkowite koszty itd. (więcej o tym potem).
Sami o sobie piszą tak:
„Zaczęło się od prostych pytań. Dlaczego mamy płacić stałą cenę za prąd, skoro możemy wykorzystać godziny, kiedy jest on tańszy?”
W efekcie dzisiaj Pstryk zna profile zużycia swoich klientów co do godziny (bo miernik to wszystko raportuje). Jednocześnie – dzięki aplikacji – może na bieżąco podpowiadać jak optymalizować zużycie. I to rzeczywiście działa…
Na czym polega taryfa dynamiczna?
Krótko, bo to filar całej oferty.
W tradycyjnej taryfie (np. G11) płacicie stałą cenę za każdą kilowatogodzinę – niezależnie od tego, czy zużywacie prąd o 3 w nocy, czy o 18:00 w szczycie wieczornym. Prosty model: jedna cena przez całą dobę.
Alternatywą dla bardziej świadomych klientów są taryfy dwustrefowe G12 i G12w, które oferują inne ceny dzienne i nocne, a także weekendowe, ale nadal są to sztywne ceny przez cały rok.
W taryfie dynamicznej cena jest inna co godzinę – w zależności od tego, ile energii jest aktualnie w systemie energetycznym i jakie jest zapotrzebowanie.
Skąd konkretnie biorą się te ceny? Z Towarowej Giełdy Energii (TGE), a konkretnie z tak zwanego Rynku Dnia Następnego (RDN). Brzmi egzotycznie, ale w praktyce oznacza tylko tyle, że ceny na jutro znacie już dzisiaj po 12:00. W aplikacji Pstryk widzicie pełne rozpisanie co do godziny. O 19:00 dostajecie dodatkowo powiadomienie push z rekomendacjami na kolejny dzień (jeśli włączycie tę opcję w ustawieniach: Konto → Powiadomienia → Ceny na jutro).
Dlaczego cena tak bardzo “skacze”?
Najtaniej jest w środku dnia, szczególnie w słoneczne dni. Powód: wszystkie panele fotowoltaiczne na dachach domów, gospodarstwach i farmach solarnych produkują wtedy najwięcej prądu. Nadwyżka idzie do sieci, zapotrzebowanie jest stosunkowo niskie (bo większość ludzi pracuje), więc ceny spadają. Czasami nawet poniżej zera. Rekord z 2025 roku to minus 52 grosze za kilowatogodzinę 13 kwietnia (niedziela wielkanocna) w południe. Zużywając prąd tego dnia w tej godzinie, pomniejszaliście swój rachunek. Zresztą analogiczna sytuacja występowała w tym roku – także w ostatnich dniach. Poniżej zamieszczam screen z 26 kwietnia 2026 r. – widać na nim godzinowe koszty energii i to, że pomiędzy 13:00 i 14:00 koszt był ujemny = przy ujemnych stawkach opłacało się zużyć jak najwięcej energii, bo pomniejszało to całkowity rachunek do zapłaty.

Najdrożej jest wieczorem, między 17:00 a 21:00. Wszyscy wracają do domu, zaczynają gotować, włączają pralki, telewizory, lampy. Zapotrzebowanie rośnie gwałtownie. Fotowoltaika już nie produkuje. Cena leci w górę.
Szczyt 2025 roku: 2,45 zł za kilowatogodzinę 2 czerwca o 20:00 (poniedziałek). Czyli ponad czterokrotnie drożej niż typowa cena stała u tradycyjnego sprzedawcy.
Brzmi świetnie, ale byłoby zbyt pięknie, gdyby nie było haczyka. Nasuwa się oczywisty wniosek: skoro ceny czasem są niskie, a czasem bardzo wysokie (np. 2,45 zł za kWh), to przecież “leniwy klient”, który nie zagląda do aplikacji, może wpaść w pułapkę i płacić znacznie więcej niż u “tradycyjnego” sprzedawcy.
Rozumowanie jest prawidłowe, ale właśnie dlatego Pstryk wprowadził “Tarczę Pstryk”, czyli gwarantowany poziom maksymalnej ceny…
Tarcza Pstryk – jak naprawdę działa?
To moim zdaniem najważniejszy element oferty. Gwarantuje on, że na przejściu do Pstryk nie da się stracić – a można zyskać. Jednocześnie jest to mechanizm, który warto dobrze zrozumieć.
Pstryk gwarantuje, że średnia ważona cena energii w danym miesiącu nie przekroczy 0,61 zł/kWh brutto (cena już z marżą Pstryka i z VAT-em). Oficjalny regulamin „Tarczy Pstryk 2026″ mówi tak (§3 ust. 3):
„cena średnioważona [koszt energii elektrycznej + opłata za obsługę]/zużycie w kWh liczona w okresach miesięcznych, na zakończenie miesiąca będzie wyższa niż 0,61 zł/kWh brutto, Organizator zastosuje opust do ceny 0,61 zł/kWh brutto.”
Tarcza nie działa godzinowo. Tarcza działa na poziomie całego miesięcznego rachunku. To zupełnie inna kalkulacja niż „przycięcie każdej godziny powyżej 0,61 zł do 0,61 zł”.
I teraz uwaga, bo ta definicja jest kluczowa. Tarcza działa w ten sposób:
- Przez cały miesiąc Pstryk zlicza nasz realny koszt energii: każda godzina to cena rynkowa razy Wasze zużycie w tej godzinie. Te kwoty są sumowane.
- Następnie sumaryczny koszt miesięczny dzielony jest przez sumę zużytych kWh – wychodzi Wasza ważona cena kWh w miesiącu.
- Jeśli ta średnia wyszła powyżej 0,61 zł/kWh brutto – Pstryk obniża rachunek tak, żebyśmy zapłacili dokładnie 0,61 zł × nasze zużycie.
- Jeśli średnia wyszła poniżej 0,61 zł – płacimy według tego niższego rozliczenia. Bez żadnej korekty.
Innymi słowy: Pstryk dopiero na koniec miesiąca patrzy, kto ile zapłaciłby bez Tarczy, a potem tnie do 0,61 zł / kWh tylko tym, u których średnia przekroczyła ten próg.
Dlaczego to rozróżnienie jest ważne
Bo kluczowy wniosek jest taki: to, czy Tarcza w Waszym przypadku „zadziała” w danym miesiącu, zależy od Waszego profilu zużycia. Ktoś, kto zużywa dużo wieczorami (drogie godziny rynku), będzie miał średnią miesięczną wysoką i Tarcza obetnie mu rachunek do 0,61 zł / kWh. Ktoś, kto zużywa dużo w środku dnia (tanie godziny), może mieć średnią miesięczną poniżej 0,61 zł / kWh i Tarcza nie będzie musiała działać – po prostu zapłaci mniej.
Zilustruję to na pięciu przykładowych profilach klientów w dalszej części artykułu. Zobaczycie, że dla „korpoludka, który wraca z biura o 18:00 i robi wszystko wieczorem“ Tarcza włącza się niemal w każdym miesiącu (średnia = 0,61 zł / kWh). Ale już dla „emeryta, który gotuje w południe” czy pracowników zdalnych, Tarcza włącza się raptem w kilku miesiącach roku – bo w reszcie roku ich średnia naturalnie wchodzi pod jej próg.
Do kiedy obowiązuje Tarcza?
Tarcza Pstryk obowiązuje od 1 stycznia 2025 do 31 grudnia 2026 (§4 regulaminu).
I tu ciekawostka: pierwotnie Tarcza miała się skończyć w lutym 2026. Pstryk sam ją przedłużył do końca 2026 roku. Z tego co wiem, to coroczne przedłużanie tarczy (na poziomie średnich cen rynkowych), jest intencją kierownictwa Pstryka. Czy tak rzeczywiście się stanie? Tego nie wiem, ale jestem tutaj optymistą – Pstryk dokładnie zna profile zużycia swoich klientów, więc może dawać tego typu gwarancje w oparciu o dobrze skalkulowane ryzyko. A z danych za 2025 rok wynika, że klienci Pstryk rzeczywiście płacą średnio zdecydowanie poniżej tarczy – zwłaszcza, gdy aktywnie korzystają z niższych cen (o tym, jak to robić, piszę szczegółowo dalej).

Ważne szczegóły
- Tarcza dotyczy tylko sprzedaży energii! Nie obejmuje kosztów dystrybucji (te zależą wyłącznie od dystrybutora).
- Jest automatyczna – nie trzeba jej aktywować, zgłaszać, wypełniać formularzy. Po prostu działa cały czas (aktualnie do końca 2026 r.).
- Warunek: sprawny miernik Pstryk – bez działającego miernika nie ma Tarczy.
Tarcza jest mechanizmem, który zamienia Pstryk z „dynamicznej oferty z teoretycznie niskim, ale nieznanym ryzykiem” w „dynamiczną ofertę z twardym sufitem nad głową”. Bez Tarczy obawiałbym się szeroko promować ofertę Pstryk (bo nie znam Waszych profili zużycia prądu). Z Tarczą – nie tylko sam wszedłem i jestem zadowolony, ale śmiało zachęcam do przejścia na Pstryk każdego, kto chce sobie zagwarantować cenę nie wyższą niż 0,61 zł / kWh i jednocześnie gotowy jest aktywnie zawalczyć o płacenie nawet mniej.
Co naprawdę płacicie na rachunku – sprzedaż vs dystrybucja
Zanim zanurzymy się w kalkulacjach, muszę omówić jeszcze jeden aspekt. Nasz rachunek za prąd składa się z dwóch głównych części:
Część 1: Sprzedaż energii (tu mamy wpływ)
- Cena energii (zł/kWh) – ile płacimy za każdą zużytą kilowatogodzinę prądu.
- Opłata handlowa – stała miesięczna opłata za obsługę. Najczęściej doliczana ryczałtowo w stałej kwocie miesięcznej niezależnej od zużycia.
- Ewentualne inne opłaty i pakiety dodatkowe u niektórych sprzedawców.
To jest ta część, którą możecie zmienić, wybierając innego sprzedawcę. Sprzedawców jest wielu: PGE, Tauron, Energa, E.ON, Enea, Fortum, Pstryk oraz dziesiątki mniejszych firm.
Część 2: Dystrybucja energii (tu nie mamy żadnego wpływu)
- Opłata dystrybucyjna zmienna (zł/kWh) – za przesył prądu siecią.
- Opłata abonamentowa – stała miesięczna.
- Opłata mocowa – zależna od rocznego zużycia.
- Plus podatki: akcyza i VAT.
Dystrybutora nie możemy zmienić – jest przypisany na stałe do naszego adresu. W Warszawie to Stoen Operator. W innych regionach: PGE Dystrybucja, Tauron Dystrybucja, Energa-Operator, Enea Operator i kilku mniejszych.
Co ważne: opłaty dystrybucyjne różnią się między regionami. Ten sam sprzedawca, to samo zużycie, różne miasta – i rachunek wychodzi różny. Mieszkańcy Warszawy i Krakowa – przy takim samym zużyciu i takim samym profilu (te same godziny zużycia) zapłacą różne kwoty za dystrybucję. Na to wpływu nie mamy.
Dlaczego to ważne przy porównywaniu ofert?
Gdy porównujecie sprzedawców, patrzcie TYLKO na część sprzedażową. Opłaty dystrybucyjne będą identyczne niezależnie od tego, czy kupujecie prąd od E.ON, Pstryka, czy kogokolwiek innego. Porównywanie „ceny całkowitej” (energia + dystrybucja) między sprzedawcami to porównywanie jabłek z gruszkami.
To co jest ważne z perspektywy kosztów dystrybucji, to różnice między taryfami w obrębie Waszego dystrybutora. Przykładowo: G11 i G12 różnią się wysokością opłaty sieciowej zmiennej w różnych przedziałach godzinowych (to dlatego często prąd jest najtańszy w godzinach 13–15).
W tym artykule posługuję się cenami brutto za sam prąd, plus osobno rozliczam opłaty handlowe sprzedawców (tu różnice bywają spore – Pstryk bierze 0 zł, niektórzy konkurenci do 25 zł miesięcznie). Dystrybucję pomijam, bo i tak nic na niej nie ugramy.
W Pstryku widać wszystko jak na dłoni
Olbrzymim plusem aplikacji Pstryk jest pełna transparentność kosztów. Możemy wyświetlać tam dane praktycznie w dowolnym ujęciu:
- Ile kosztuje sam prąd (cena rynkowa z TGE + marża Pstryka).
- Ile wynosi koszt dystrybucji (u Waszego dystrybutora).
- Ile to podatki (akcyza, VAT).
- Jaka jest cena całkowita – rzeczywisty koszt z wszystkimi narzutami.
Dzięki temu możecie porównywać cenę rynkową z ofertami innych sprzedawców i jednocześnie widzieć cenę całkowitą – czyli kwotę, którą naprawdę płacicie za każdą kWh ze wszystkimi opłatami. Wszystko jasne, co do grosza i do tego – na żywo. To jest ta kolosalna wartość Pstryka i z mojej perspektywy sama ta transparentność jest warta przejścia na Pstryk. Bo jak inaczej mielibyśmy coś optymalizować nie mając dostępu do aktualnych danych?
Pięć profili klientów – czyli u kogo i jak zadziała Pstryk
Zanim pokażę konkretne liczby, muszę przedstawić sposób, w jaki dzielę klientów w tej analizie. Bo to, ile Pstryk Wam zaoszczędzi, zależy nie tylko od tego, ile zużywacie, ale przede wszystkim od tego, KIEDY zużywacie energię.
Przyznam, że miałem olbrzymi problem z tym, jak ubrać w słowa wyniki analiz, które przeprowadziłem – bo każdy z klientów jest inny. Dlatego zdefiniowałem pięć profili – pięciu typowych klientów o różnych scenariuszach zużycia. Każdy profil ma inne uśrednione zużycie dobowe (oraz weekendowe), które następnie przeliczałem (w oparciu o prawdziwe godzinowe ceny prądu w 2025 roku) na zużycie roczne. W ten sposób powstały wyliczenia konkretnych kosztów całkowitych oraz oszczędności.
Oto te profile:
1. Standardowy konsument energii mieszkający w bloku (2400 kWh rocznie)
Pracująca para żyjąca w mieszkaniu w bloku i dojeżdżająca codziennie do pracy, dwie osoby, ogrzewanie z sieci, standardowy zestaw AGD. Rano szczyt o 7:00 (dwa prysznice, dwa śniadania, ekspres / czajnik elektryczny), potem są w pracy i mieszkanie stoi niemal puste. Powrót o 17:00. Wieczorny szczyt 18:00–21:00: pralka, zmywarka, kolacja, telewizor, kąpiele. Modelowy polski konsument miejski.
2. Para w pracy od 8 do 17 (1800 kWh rocznie)
Profil podobny do standardowego, ale mniejsze zużycie całkowite (mniejsze mieszkanie, mniej w domu) i pustka w dzień (oboje wychodzą punkt 8:00, wracają po 17:00). Wieczorny szczyt jest za to bardziej skondensowany – w kilka godzin kumulują wszystko, co muszą zrobić w domu. Pranie, zmywarka, kolacja, TV – wszystko między 18:00 a 21:00.
3. Emeryt w domu (2200 kWh rocznie)
Osoba starsza lub para emerytów, cały dzień w domu, główny szczyt o 12:00 (obiad). Popołudnie spokojne, wieczory raczej lekkie (lekka kolacja, trochę telewizora, do łóżka o 22:00). Zupełnie inny rozkład doby niż pracujący. Z perspektywy Pstryka, klient o tym profilu, naturalnie żyje w złotym oknie cenowym.
4. Rodzina z dziećmi w wieku szkolnym (3500 kWh rocznie)
Rodzice + dwójka dzieci, 2+2. Rodzice w pracy, dzieci w szkole. Poranek intensywny (cztery osoby, dwie łazienki, cztery śniadania, suszarka, toster). Po południu dzieci wracają ok. 14:00–15:00: tablet, TV, mikrofalówka. Wieczorem zjeżdżają rodzice – wtedy pełny szczyt: kolacja, pranie, kąpiele dzieci. Szczyt zużycia 20:00. Najwyższe roczne zużycie z typowych rodzin bez „ciężkich” urządzeń typu auto elektryczne czy pompa ciepła.
5. Osoba pracująca zdalnie (3000 kWh rocznie)
Jedno-dwuosobowe gospodarstwo, home office pon-pt. Pełny dzień w domu, ale inaczej niż emeryt – tu jest podwójny szczyt: pierwszy o 12:00–13:00 (przerwa obiadowa, pranie w przerwie, zmywarka, ekspres kawy) i drugi o 19:00 (kolacja, relaks, telewizor). Komputer + monitor chodzą minimum 8 godzin dziennie. Weekend podobny do reszty tygodnia.
Dlaczego nie analizuję auta elektrycznego i pompy ciepła?
Bo to są osobne ligi. Auto elektryczne dokłada 2000–3000 kWh rocznie do rachunku (w zależności od przebiegu), a pompa ciepła potrafi dorzucić 4000–7000 kWh. W obu przypadkach sam rozmiar zużycia i jego elastyczność czasowa (można optymalizować zarówno ładowanie auta, jaki i działanie pompy ciepła) zupełnie zmieniają kalkulację (na korzyść). Być może poruszę ten temat w oddzielnym artykule. Na razie powiem tylko tyle: u posiadaczy EV i pomp ciepła Pstryk błyszczy najmocniej – zdecydowanie bardziej niż w pięciu profilach z tej analizy.
Pstryk vs typowa oferta – co widać w liczbach?
No to teraz konkret.
Zrobiłem analizę, która moim zdaniem jest najuczciwszym sposobem porównania. Wziąłem wszystkie 8760 godzin rzeczywistych cen z TGE z 2025 roku, doliczyłem marżę Pstryka, nałożyłem Tarczę (tę miesięczną – nie mylić z godzinową) i porównałem z typowym sprzedawcą oferującym stałą cenę na poziomie 0,615 zł brutto za kilowatogodzinę.
Dlaczego akurat 0,615 zł/kWh?
Bo to mniej więcej tyle, ile w 2026 roku oferują na taryfach G zatwierdzonych przez URE najwięksi polscy sprzedawcy energii. Sprawdziłem oficjalne taryfy:

Średnia trzech taryf URE wynosi 0,6164 zł / kWh – bardzo blisko moich 0,615. To jest punkt odniesienia.
UWAGA: E.ON nie ma taryfy URE. E.ON to jedyny duży sprzedawca w Polsce, który nie oferuje taryfy zatwierdzonej przez URE i sprzedaje prąd tylko na ofertach komercyjnych (z opłatą handlową). Dla warszawiaków (u większości z Was sprzedawcą jest właśnie E.ON – dawniej innogy, jeszcze dawniej RWE) kalkulacja opłacalnosci Pstryk wygląda dużo lepiej. Ale do tego wrócę w kolejnym artykule.
Dla jasności: tu porównuję tylko cenę energii. Bez opłat handlowych, bez pakietów dodatkowych. Tymi zajmę się osobno w sekcji „komu się opłaca”. Tutaj ważny jest sam mechanizm oszczędności na cenie energii.
Pasywny użytkownik – co wychodzi w liczbach?
„Pasywny użytkownik” = klient, który nic nie optymalizuje. Włącza pralkę o 19:00, gotuje wtedy, kiedy jest głodny, nie zagląda do aplikacji Pstryk. Chce tylko wiedzieć, ile zapłaci za prąd.
Dla pięciu profili liczby wyglądają tak:

Niespodzianka? Mam nadzieję, że tak, bo dla mnie była.
Dla pasywnego pracującego klienta z typowym szczytem wieczornym (Standardowy w bloku, Para w pracy, Rodzina z dziećmi) Tarcza działała w KAŻDYM miesiącu roku (na podstawie danych za 2025 rok). To oznacza, że jego średnia miesięczna zawsze była powyżej 0,61 zł / kWh (bo większość zużycia przypada na drogie godziny 18–21), więc Pstryk w każdym miesiącu ścinał rachunek tarczą. Średnia roczna = dokładnie 0,6100 zł/kWh. Różnica wobec benchmarku 0,615? Pół grosza. Dla Standardowego konsumenta w bloku przy 2400 kWh to 12 zł rocznie oszczędności. Dla Pary w pracy – 9 zł. Dla Rodziny z dziećmi – 22 zł.
Uczciwie: dla pasywnego pracującego to prawie zero oszczędności na samej energii.
Zupełnie inna historia występowała u Emeryta. Tarcza włącza się tylko w 7 miesiącach (w pięciu pozostałych średnia miesięczna naturalnie schodzi pod 0,61, bo Emeryt zużywa dużo w złotym oknie południowym). Jego średnia roczna to 0,5837 zł/kWh – 3 grosze pod Tarczą. Oszczędność: 69 zł rocznie. Trzy razy więcej niż Rodzina z dziećmi, mimo że zużywa mniej prądu. Profil godzinowy robi robotę.
Osoba pracująca zdalnie też wygrywa profilem – tarcza w 9 miesiącach, oszczędność 33 zł rocznie.
No ale prawdziwe oszczędności zaczynają się dopiero wtedy, gdy zaczynamy aktywnie korzystać z Pstryka…
Aktywny użytkownik – ile może zaoszczędzić?
„Aktywny użytkownik” = klient Pstryk, który zagląda do aplikacji raz dziennie, planuje kilka dobowych cykli: pralkę, zmywarkę, ewentualnie pieczenie czy prasowanie na tańsze godziny (10–15 albo po 22). Nie przesuwa wszystkiego – kolacji o 19:00 nie będzie gotował o 12:00, bo to nie ma sensu. Po prostu to, co się da łatwo przesunąć – przesuwa.
Modelowo zakładam, że aktywny klient przenosi ok. 20% dobowego zużycia ze szczytu wieczornego (17–21) do złotego okna (10–15). Część tego zużycia nigdy się nie przesunie (kolacja, światło wieczorem, telewizor), więc przesunięcie zawsze jest częściowe. Realnie to oznacza 2–3 cykle AGD w tygodniu + zmiana kilku nawyków w ciągu dnia.
Zobaczcie, co się dzieje z liczbami:

Każdy z pięciu profili przy aktywnym podejściu schodzi z Tarczy w 5–7 miesiącach. Czyli przez połowę roku (marzec-czerwiec i sierpień, plus czasem wrzesień) płaci realną rynkową średnią niższą od 0,61 zł / kWh. A w drogie miesiące (listopad-luty) i tak chroni go Tarcza.
Dodatkowy zysk roczny wynikający z samej aktywności wynosi od 43 do 98 zł.
Najlepszy scenariusz: Rodzina z dziećmi – oszczędności rosną z 22 zł do 120 zł na samej energii. Niemal sześciokrotny skok.
Pracownik zdalny – z 33 do 127 zł.
Nawet Para w pracy, która miała niemal zero oszczędności przy podejściu pasywnym (9 zł), przesuwając nieco zużycie zyskuje 51 zł rocznie. Nie są to wielkie pieniądze, ale wychodzimy z „prawie nic“ na „drobne, ale zauważalne”. No i przypominam, że optymalizacja obejmowała tylko 20% zużycia. W praktyce – jeśli prądożerne czynności przeniesiemy z najdroższych godzin na najtańsze – skala oszczędności może być znacząco większa. Zwłasza, że spread pomiędzy najtańszą a najdroższą godziną praktycznie każdego dnia roku jest duży (zobacz wykres poniżej). W efekcie każdego dnia jest potencjał do optymalizacji kosztów zużycia.

Rozpiętość cen pomiędzy najtańszą a najdroższą godziną w ciągu dnia, wyniosła w 2025 roku średnio 0,74 zł / kWh, ale zdarzały się i takie dni, w których różnica ta wynosiła nawet ponad 2 zł / kWh!

A teraz opłaty handlowe
To jest drugi filar oszczędności Pstryka – niekiedy większy od pierwszego.
Pstryk nie pobiera opłaty handlowej (0 zł / miesiąc). Konkurenci naliczają ją różnie, w zależności od oferty:
- Klient na taryfie URE u Taurona, PGE, Enei – 0 zł/mies. Taryfa URE (inaczej “zatwierdzona taryfa rządowa”) nie zawiera opłaty handlowej.
- Klient E.ON (Warszawa i okolice) – 16,27 zł/m-c na cenniku podstawowym, 19,30–24,29 zł/m-c na ofertach z gwarancją ceny (!!!).
- Klient na ofertach komercyjnych innych sprzedawców – od 12 do 31 zł/m-c w zależności od pakietu.
Przekładając to na rok:
- URE: 0 zł/rok
- E.ON cennik: 195 zł/rok
- E.ON Pewna Energia z Zawodowcem: 291 zł/rok
- Tauron Prąd z Elektrykiem: ok. 110 zł/rok
- Enea EneoPewność (e-faktura): 162 zł/rok
- Tauron Nowa Energia (gwarancja ceny na 9 lat): 378 zł/rok (!)
W Pstryku tych opłat nie ma. A to właśnie one potrafią znacząco zmienić kalkulację opłacalności danego sprzedawcy. Im są one wyższe – tym więcej możemy zaoszczędzić.
Pełny bilans roczny – drugi rok i kolejne
Podsumujmy zatem: oszczędność na samej energii + oszczędność na braku opłaty handlowej = realny zysk roczny w Pstryku (drugi rok i kolejne, bo pierwszy rok w Pstryku obciąża koszt miernika, o czym poniżej).
Pokazuję trzy typowe scenariusze opłaty handlowej Waszego obecnego sprzedawcy: URE (0 zł/mies, większość klientów Taurona/PGE/Enei), E.ON (~15 zł/m-c, większość warszawiaków – chociaż bywają i takie oferty E.ON, w których opłata handlowa wynosi ~19 zł/m-c) i oferty komercyjne z pakietem (~25 zł/m-c).

Kluczowa obserwacja: im wyższe opłaty stałe, tym większa skala oszczędności. Dla jasności: w tabeli starałem się podać raczej dolny zakres, aby nie przesadzać z optymizmem.
Jeśli nie wiecie, na jakiej ofercie jesteście, wyciągnijcie fakturę i sprawdźcie. Konkretnie szukajcie pozycji „opłata handlowa” (czasem „abonament sprzedawcy“ lub „opłata za obsługę handlową”). Jeśli widzicie tam 0 zł – jesteście na taryfie URE (większość klientów Taurona/PGE/Enei). Jeśli widzicie 15–20 zł – jesteście prawdopodobnie w E.ON lub ofercie komercyjnej z minimalnym pakietem. Jeśli 25–30+ zł – macie ofertę komercyjną z pakietem assistance (np. „elektryk w cenie”). Im wyższa Wasza obecna opłata handlowa, tym więcej zaoszczędzicie w Pstryku.
Najważniejsza rzecz w Pstryku = kontrola, nie oszczędność
Odejdźmy na chwilę od liczb. Patrząc na tabelę wyżej, można dojść do wniosku, że „dla klienta URE pracującego i nie myślącego o żadnych optymalizacjach Pstryk to żadne pieniądze = 9–33 zł rocznie. Po co zmieniać sprzedawcę?”.
Słuszna obserwacja. Jeśli redukujemy zadanie Pstryk do „tańszego prądu”, to w niektórych scenariuszach zmiana po prostu się nie opłaca (albo nie musi się opłacać). Tak mówią liczby.
Tylko że Pstryk nie jest „tańszym prądem”. To jest prąd, którym da się sterować. I to jest fundamentalna różnica, która zmienia punkt widzenia na to, co tak naprawdę otrzymujemy.
U każdego innego sprzedawcy energii w Polsce wygląda to tak:
- Raz w miesiącu przychodzi do nas faktura (albo e-mail z fakturą).
- Tam widzimy jedną kwotę za sprzedaż energii, pomnożoną przez liczbę prognozowanych kilowatogodzin – i to najczęściej wyłącznie z modelu zaliczkowym, czyli kompletnie oderwanym od naszego bieżącego zużycia.
- Faktury rozliczeniowe przychodzą raz na pół roku lub rok… i widzimy tam tylko zagregowne liczby – bez rozbicia dziennego czy godzinowego. Zero szansy zweryfikowania i zrozumienia skąd te liczby wynikają.
- Nie mamy wpływu na nic. Cena jest stała, zużycie już było, faktura jest faktem. Do tego mocno spóźniona w stosunku do tego co już się wydarzyło.
A w Pstryku wygląda to tak:
- Ceny na jutro znamy już dzisiaj po 12:00 – godzina po godzinie, wszystkie widzimy w aplikacji.
- Codziennie o 19:00 dostajemy powiadomienie push z rekomendacjami na następny dzień: „jutro w godzinach 12–15 ceny są najniższe, zwiększ zużycie energii”.
- W aplikacji widzicie także aktualne zużycie w czasie rzeczywistym – co pozwala łatwo namierzyć co w domu zżera aktualnie najwięcej energii. W przypadku tych osób, które mają u siebie instalację 3-fazową – można zobaczyć chwilowe obciążenie na każdej z faz. Świetny sposób na weryfikowanie “ile zużywa płyta indukcyjna”, “ile czajnik elektryczny na jeden cykl” itd.
- Widzimy pełne rozbicie kosztu kilowatogodziny: ile to cena rynkowa, ile marża Pstryka, ile dystrybucja, ile akcyza, ile VAT.
- Widzimy historię godzinową, historię dobową, historię miesięczną – każdą godzinę każdego dnia odkąd mamy zainstalowany miernik.
- Pstryk powiadamia nas, gdy nadchodzą tanie godziny albo z ceną ujemną („włączcie urządzenia – będziecie zarabiać na zużywaniu prądu”).
To jest poziom transparentności i jasności, których nie daje żaden inny sprzedawca w Polsce.
Oczywiście sam fakt posiadania aplikacji i miernika nie oszczędza pieniędzy. Pieniądze oszczędzają się wtedy, kiedy to my coś z tymi danymi robimy – przesuwamy pranie i zmywarkę, pieczemy i ładujemy auto EV w tanich godzinach. Ale żeby w ogóle móc coś zrobić – musimy najpierw widzieć. Pstryk daje nam to widzenie. Reszta to nasz wybór.
U nas obecnie wygląda to tak: pracujemy w domu, więc mamy dużą elastyczność co kiedy uruchamiamy. Notebooki nie żrą dużo prądu, ale piekarnik, płyta indukcyjna, pralka i zmywarka – tak, więc pracują u nas najitensywniej w tanich godzinach (typowe okno to 13–15). Koszt przesunięcia? Żaden, bo i tak jestem w domu, a pralka i zmywarka robią swoje bez mojego udziału. Kwota oszczędności? Kilkadziesiąt złotych rocznie, nic rewelacyjnego – ale nie kosztowało mnie to nic.
Z drugiej strony – i tu szczerze – gram w gry z kumplami wieczorem, więc komputer stacjonarny z potężną kartą grafiki i dużym monitorem chodzi mi najczęściej w najdroższym oknie wieczornym (20:00–22:00). Czy mógłbym grać w środku dnia? Teoretycznie tak, ale praktycznie nie – bo moi kumple w tym czasie pracują. Dopasowuję się do nich, a nie do ceny prądu. Są rzeczy, na których nie warto oszczędzać. 😉
Co chcę powiedzieć? Pstryk to system informacji. Każdy sam decyduje, które nawyki chce zmienić, a gdzie wyluzować.
Optymalizacja wewnątrz Pstryka – kiedy włączać pralkę?
Skoro już zahaczyłem temat optymalizacji, to przeanalizujmy kiedy w ciągu doby prąd jest naprawdę tani, a kiedy drogi. I ile na tym realnie można ugrać.
Najtańsze godziny doby – „złote okno”
Z analizy wszystkich 8760 godzin za cały 2025 rok wyszło wyraźnie, że:
Złote okno = godziny 10:00–15:00
- Średnia cena (z marżą Pstryka): 0,45 zł/kWh – 28% taniej niż średnia rynkowa 0,615 zł.
- Przez 67% godzin w tym oknie cena jest niższa niż u typowego sprzedawcy.
Szczyt wieczorny = godziny 17:00–21:00
- Średnia cena: 0,88 zł/kWh – 43% drożej niż średnia rynkowa.
- 23% godzin w tym oknie cena przekracza 1 zł/kWh.
- Tylko 9% godzin jest tańszych niż u typowego sprzedawcy.
Różnica między „złotym oknem” a szczytem: 43 grosze na każdej kilowatogodzinie. Przesunąć pralkę z 19:00 na 13:00 to dosłownie 65 groszy na cyklu. Pieczenie ciasta z 20:00 na 14:00 to ponad złotówka różnicy.
Drobne kwoty? Tak – na pojedynczych cyklach, ale w skali roku te oszczędności się sumują.
Ważne zastrzeżenie: nie wszystkie miesiące są równie hojne. W czerwcu średnia cena w złotym oknie to 0,30 zł/kWh – bajkowo. W lutym – już 0,66 zł, czyli więcej niż średnia rynkowa. Reguła „pierz w południe” działa zdecydowanie od marca do października. Zimą (listopad-luty) złote okno bywa mniej złote i wtedy szczególnie cieszy obecność Tarczy.
Czy “weekend jest tańszy” to prawda?
Prawda. I to z porządnym marginesem:

Niedziela to król tanich dni. 16 groszy/kWh taniej niż wtorek. Żeby to zobrazować: jeśli udałoby się Wam w skali roku przesunąć 300 kWh z najdroższego dnia na najtańszy dzień tygodnia, to oszczędność wyniosłaby 48 zł. Pokazuję to jako przykład dlaczego warto takie bardziej prądożerne operacje (pranie, pieczenie, ładowanie auta) przenosić właśnie na niedzielę.

Ile to daje rocznie?
A teraz przełóżmy tę wiedzę na konsumpcję typowych urządzeń domowych. Założenie: cykl w szczycie wieczornym (17-21) vs ten sam cykl w złotym oknie (10-15).

W skali roku, dla typowych częstotliwości używania różnica kosztów (pomiędzy najdroższymi i najtańszymi godzinami) to:
- Pralka 2×/tydzień przesunięta na złote okno: ~68 zł rocznie
- Zmywarka 6×/tydzień przesunięta na złote okno: ~162 zł rocznie
- Ładowanie auta elektrycznego 2×/tydzień (80 kWh) w złotym oknie zamiast wieczorem: ~1 800 zł rocznie
- Pompa ciepła przesunięta na tańsze godziny przez sezon grzewczy (5 mies): ~970 zł rocznie
Auto elektryczne to absolutny zwycięzca tego zestawienia. Jeśli jakimś cudem posiadacie taki samochód i jednocześnie macie swoją własną ładowarkę i doładowujecie w domu po 40 kWh 2 razy w tygodniu, to różnica różnica między ładowaniem “w szczycie” i “w tanich godzinach” może przynieść nawet 1800 zł oszczędności rocznie. Tu doskonale widać dlaczego dla posiadaczy EV Pstryk to zupełnie inna liga niż dla typowego konsumenta w bloku.
Poniżej wizualna ściągawka jak kształtowały się średnie ceny godzinowe w dni robocze w porównaniu z weekendami.

Ceny ujemne, czyli wisienka na torcie
Dla jasności: w powyższych zestawieniach w ogóle nie uwzględniłem tych sporadycznych sytuacji, w których prąd ma cenę ujemną. Wtedy zdolność do sprawnego “odebrania” z sieci dużej ilości kWh jest dosłownie na wagę złota, bo jako klient nie dość, że nie płacimy, to otrzymujemy zapłatę za każdą pobraną kilowatogodzinę. Prowadzi to do takich absurdów, że żeby pomóc krajowej sieci energetycznej i jednocześnie zaoszczędzić, opłaca się włączyć dosłownie wszystkie urządzenia elektryczne w mieszkaniu / domu… albo właśnie zmagazynować energię w aucie EV.
W całym 2025 roku cena prądu była ujemna przez 95 godzin. Dosłownie – zużywając energię, pomniejszalibyście rachunek.
Kilka liczb:
- Rekord: minus 0,52 zł/kWh, 13 kwietnia (niedziela wielkanocna) o 12:00.
- Rozkład: 46 godzin w niedziele, 19 w soboty, 13 w czwartki (np. Boże Ciało!), 10 w środy (Nowy Rok).
- 72% cen ujemnych to weekendy i święta – bo wtedy niskie zapotrzebowanie spotyka się ze słoneczną pogodą (nadwyżka z fotowoltaiki).
- 33% wszystkich godzin ujemnych przypadło na kwiecień (bo nie dość, że słońce już dłużej świeci, to potrafi też solidnie wiać).
Czego NIE da się przesunąć
Oczywiście jest wiele takich zastosowań energii, których nie da się za bardzo przerzucać między godzinami:
- Lodówka, zamrażarka – działają 24/7. Nie ma opcji.
- Oświetlenie – używacie wtedy, kiedy jest ciemno, czyli wieczorem. Ale LED-y zużywają mało w porównaniu z przeróżnymi “grzałkami”, więc tu nawet nie ma co kombinować.
- Router i inne urządzenia w trybie czuwania – zużywają grosze, więc po wyeliminowaniu podstawowych “wycieków” (np. subwoofer), nie ma tu potrzeby zmian.
- Klimatyzacja latem – często działa w… złotym oknie 🙂 więc to akurat OK.
- Komputer do pracy – jeśli pracujemy zdalnie, to rytm pracy urządzenia i tak jest podporządkowany naszemu rytmowi pracy.
My przesuwamy tylko kilka urządzeń: pralka, zmywarka i rzadziej piekarnik. Reszta bez zmian. To wystarczy.
Konkretne dni 2025 – rekordy i… dramaty
Zanim przejdziemy do opisu jak skorzystać z oferty Pstryk, to wrzucę Wam jeszcze nieco ciekawostek i przekrojów liczbowych.
Mnie szczególnie ciekawiło, jak wygląda rozkład cen w poszczególnych miesiącach i które z nich są najdroższe.
Średnie ceny w miesiącach 2025

Zauważcie: 4 miesiące 2025 roku miały średnią cenę wyraźnie niższą od benchmarku 0,615 zł (czerwiec, kwiecień, sierpień, maj). 1 miesiąc na granicy (marzec, 0,61 zł). 7 miesięcy powyżej benchmarku. I właśnie w tych drogich miesiącach dobrze sprawdza się Tarcza Pstryk. A w tanie miesiące – płacimy za prąd tyle, na ile rynek go wycenia, czyli odpowiednio mniej.

Najtańsze dni roku

Nowy Rok 2025 – rekord absolutny. Średnia dobowa cena prądu tego dnia wyniosła 0,0024 zł za kilowatogodzinę. To jest niespełna jedna czwarta grosza. Upraszczając: gdybyście tego dnia zużyli 10 kWh, zapłacilibyście 2,4 grosza. Przez 7 godzin tego dnia ceny były ujemne. Kombinacja: święto, niskie zapotrzebowanie, silny wiatr (dużo energii wiatrowej w sieci).
Najdroższe dni roku

Najgorszy dzień roku: wtorek 25 listopada. Średnia dobowa 1,32 zł/kWh. Nawet w najtańszej godzinie tego dnia kilowatogodzina kosztowała 0,68 zł. Od tego się nie dało uciec. Z Tarczą Pstryka zapłacilibyście maksymalnie 0,61 zł średnio w miesiącu – ale tego konkretnego dnia każda kilowatogodzina rzeczywiście była droga.
W 2025 roku było 47 takich „bolesnych dni”, w których nawet najtańsza godzina była droższa niż 0,615 zł. To 13% roku. Jeden na osiem dni – bez możliwości ucieczki do taniej godziny.
Chcecie zobaczyć średnie ceny dzienne na jednym rysunku? Łapcie przekrojową tabelę pokazującą kiedy (w 2025 roku) było najtaniej a kiedy najdrożej:

Ile to kosztuje? Struktura opłat Pstryk
No to skoro już wiecie, jakie korzyści daje potencjalnie Pstryk, to teraz pora przyjrzeć się szczegółowo ich ofercie i temu, jak możecie z niej skorzystać.

Co to jest Pstryk Connect? To dodatkowa, opcjonalna usługa dla tych, którzy chcą automatyzować korzystanie z prądu w tanich godzinach, np. chcieliby żeby ich auto elektryczne ładowało się wtedy, gdy koszt prądu spada poniżej 0,40 zł / kWh. Pstryk Connect pozwala sterować pracą zgodnych ładowarek EV, banków energii, a w przyszłości planowane są również inne urządzenia, np. pompy ciepła. Ich listę znajdziecie w aplikacji.

Opłata aktywacyjna 299 zł – co to jest i kiedy się zwróci
299 zł to jednorazowy koszt wejścia do Pstryka. Obejmuje:
- Miernik Pstryk – urządzenie instalowane w Waszej skrzynce z bezpiecznikami (rozmiar jednego „bezpiecznika”). Mierzy zużycie w czasie rzeczywistym i wysyła dane do systemu Pstryka przez WiFi.
- Montaż przez elektryka Pstryka – jeśli jesteście w zasięgu ich ekip (o tym niżej).
Miernik jest własnością Pstryka i podlega zwrotowi przy rozwiązaniu umowy. Czyli 299 zł to nie zakup urządzenia, tylko opłata aktywacyjna za uruchomienie usługi.
Mam jednak BONUS dla Czytelników bloga: używając kodu rabatowego NINJA50 przy zawieraniu umowy dostaniecie 50 zł rabatu na pierwszej fakturze. Efektywny koszt wejścia do Pstryka spadnie więc dla Was z 299 zł do 249 zł.
Kiedy zwróci się miernik?
Odpowiedź mocno zależy od tego, na jakiej ofercie jesteście teraz. Bo miernik „zwraca się” z całej oszczędności rocznej – a ta składa się z dwóch komponentów: oszczędność z energii + oszczędność z opłaty handlowej (i innych ew. opłat stałych).
Pokażę trzy scenariusze dla profilu „Standardowy w bloku, 2400 kWh rocznie, klient aktywny”:
Scenariusz 1 – klient URE (Tauron/PGE/Enea, 0 zł opłaty handlowej):
- Oszczędność roczna: 74 zł.
- Miernik za 249 zł zwraca się po: ~3,5 roku.
- Szczerze? Jeśli jesteście na taryfie URE, macie niewielkie (standardowe) zużycie, to nawet aktywnie próbując generować oszczędności, Pstryk – przez ten jednorazowy koszt – nie będzie miał dla Was większego finansowego sensu.
Scenariusz 2 – klient E.ON (typowy warszawiak):
- Oszczędność roczna: 254 zł (74 z energii + 180 zł z opłaty handlowej i to przy założeniu, że wynosi ona tylko ok. 15 zł/m-c).
- Miernik za 249 zł zwraca się po: ~1 rok.
- Zdecydowanie sensowne! Zwłaszcza biorąc pod uwagę, że E.ON całościowo zalicza się do niechlubnego grona najdroższych sprzedawców prądu w Polsce.
Scenariusz 3 – klient korzystający z oferty komercyjnej z wyższymi opłatami stałymi (25 zł/m-c):
- Oszczędność roczna: 374 zł.
- Miernik za 249 zł zwraca się po: ~8 miesięcy.
- Tu krótka piłka = warto przejść na Pstryk.
Dla klientów z większym zużyciem (Rodzina z dziećmi, Zdalny pracownik) przy aktywnym używaniu Pstryka zwrot miernika przyspiesza jeszcze bardziej. Np. Rodzina aktywna na E.ONie: oszczędność 300 zł/rok, miernik zwraca się po ~10 miesiącach.
Ale podkreślę: to wszystko opiera się na założeniu, że Pstryk rzeczywiście będzie wydłużać Tarczę Pstryk na kolejne lata! Bez niej osiągnięcie oszczędności nie jest już takie oczywiste.
Zanim podpiszecie umowę – zróbcie sobie szybki rachunek sumienia: ile prądu naprawdę zużywacie, jaka jest Wasza obecna opłata handlowa i czy chcecie być aktywnym klientem, który ma zamiar choć trochę zerkać do aplikacji i poprawić swój profil zużycia. Jeśli odpowiedzi wychodzą „mało“, „zero” i „nie” – zostańcie, gdzie jesteście. Nie ma sensu przechodzić na Pstryk. W każdym innym przypadku – zachęcam…
Wymagania, czyli co musicie mieć, żeby Pstryk zadziałał
Zanim przejdziemy do zamówienia i montażu, sprawdźmy, czy w ogóle kwalifikujecie się na klienta.
Czego potrzebujecie:
- Stałe WiFi w domu – miernik Pstryka łączy się przez WiFi i musi mieć ciągły dostęp do internetu.
- Miejsce w skrzynce z bezpiecznikami na jeden dodatkowy „bezpiecznik” – bo taki rozmiar ma miernik. Jeśli macie skrzynkę wypakowaną po brzegi, to może być problem. Elektryk sprawdzi to przy montażu.
- Smartfon z aplikacją Pstryk – iOS lub Android. Aplikacja to główny interfejs całej usługi: tu widzicie ceny, historię zużycia, faktury, tu dostajecie powiadomienia o okazjach. Bez smartfona i znajomości cen – Pstryk traci sens.
- Jednorazowy dostęp do skrzynki z bezpiecznikami dla elektryka (Pstryka albo własnego).
Jak wygląda miernik Pstryk zainstalowany w szafce z bezpiecznikami? To widać na poniższym zdjęciu:

Czego NIE potrzebujecie:
- Licznika zdalnego odczytu (smart meter) – miernik Pstryka transmituje dane podpinając się do domowego WiFi z dostępem do internetu.
- Zgody spółdzielni albo wspólnoty – montaż w Waszej skrzynce to Wasza sprawa.
- Przeróbki instalacji.
- Załatwiania formalności z obecnym sprzedawcą – Pstryk WSZYSTKO załatwia za Was w ramach pełnomocnictwa udzielonego przy podpisywaniu umowy.
Podsumowując: nie jest to oferta dla każdego. Jeśli klientem ma być osoba, która nie używa smartfona, nie ma w domu stałego internetu – to nie jest oferta dla niej. Bez zaglądania do aplikacji nie będzie wiedziała, kiedy prąd jest tani. Tarcza Pstryk chroni przed przepłacaniem, ale cały sens tego produktu jest w kontroli i optymalizacji zużycia. Uczciwie uprzedzam.
Dostępność elektryka Pstryka
Jedynym krytycznym (i potencjalnie problematycznym, o czym szczegółowo piszę niżej) momentem nawiązywania współpracy z Pstryk, jest montaż miernika w szafce z bezpiecznikami. Usługa ta bezwzględnie musi być wykonywana przez elektryka ze stosownymi uprawnieniami.
Na szczeście, w wybranych miastach w Polce, dostępna jest usługa instalacji miernika przez elektryków współpracujących z Pstryk – bez dodatkowej opłaty (montaż zawiera się już w opłacie aktywacyjnej).
Obecnie elektrycy Pstryk dostępni są w następujących miastach w Polsce: Warszawa, Kraków, Wrocław, Łódź, Poznań, Trójmiasto, Szczecin, Bydgoszcz, Katowice, Częstochowa, Toruń, Grudziądz, Lublin, Rybnik, Racibórz, Wodzisław Śląski. Z miesiąca na miesiąc przybywają kolejne lokalizacje.
Chcecie sprawdzić dostępność elektryka Pstryk w Waszej lokalizacji? Można to zrobić bezpośrednio w aplikacji / na stronie podczas zawierania umowy – wystarczy podać tylko swój kod pocztowy. Można także poprosić asystenta na stronie Pstryka o sprawdzenie konkretnego kodu pocztowego, albo zapytać o to dzwoniąc na infolinię Pstryk: +48 588 810 295.
Niestety jeśli jesteście poza zasięgiem elektryka Pstryka, to elektryka trzeba znaleźć samemu i wtedy koszt instalacji jest po Waszej stronie. W taki przypadku Pstryk przesyła do Was miernik wraz z instrukcją jego montażu, którą należy pokazać elektrykowi.
Jak zamówić Pstryk – krok po kroku
Proces zawierania umowy z Pstrykiem jest naprawdę prosty:
- Pobieracie aplikację Pstryk (iOS lub Android) albo wchodzicie na stronę WWW Pstryka. Umowę można zawrzeć zarówno w aplikacji, jak i na stronie.
- Podajecie numer PPE z aktualnej faktury za prąd (PPE to unikalny identyfikator Waszego punktu poboru energii – znajdziecie go na każdej fakturze).
- Wprowadzacie adres – system sprawdzi dostępność elektryka Pstryka pod Waszym adresem.
- Podpisujecie umowę elektronicznie – Pstryk używa platformy Autenti do zawierania umowy bez przesyłania papierowych dokumentów.
- Używacie kodu NINJA50, żeby dostać 50 zł rabatu na pierwszej fakturze. UWAGA: jeśli jesteście w Klanie Finansowych Ninja, to koniecznie zajrzyjcie na forum zanim użyjecie kodu.
- Umawiacie termin montażu miernika (jeśli jesteście w zasięgu elektryka Pstryka).
- Czekacie 6–8 tygodni na zmianę sprzedawcy (Pstryk załatwia wypowiedzenie u dotychczasowego dostawcy).
- Od dnia uruchomienia usługi zaczynacie płacić po cenach dynamicznych.
Co warto wiedzieć:
- Umowa jest na czas nieokreślony. Nie ma zobowiązania na 24 miesiące, jak u wielu tradycyjnych sprzedawców. W Pstryku obowiązuje miesięczny okres wypowiedzenia. Zero kar umownych.
- 14-dniowe prawo odstąpienia – jeśli się rozmyślicie to w ciągu 2 tygodni możecie odstąpić od umowy bez konsekwencji (standard dla umów zawieranych na odległość).
- Pstryk pomoże dobrać optymalną taryfę dystrybucyjną na podstawie Waszego profilu zużycia (G11/G12/G13). Jeśli dla Was lepsza byłaby inna niż ta, którą macie obecnie – Pstryk wystąpi o zmianę do dystrybutora. Informację o tym otrzymacie już na etapie zawierania umowy, ale warto podjąć tę decyzję po 2–3 miesiącach od aktywacji umowy. Wtedy Pstryk pozna Wasz profil zużycia prądu i na tej podstawie doradzi najlepszą dla Was taryfę. Co ważne – taryfę dystrybucyjną możecie zmienić tylko raz na 12 miesięcy!
Pstryk zadba o wszystkie formalności u Waszego obecnego sprzedawcy. Nie musicie tam dzwonić, pisać, wypowiadać umowy. Z perspektywy klienta wszystko dzieje się automatycznie – oczywiście z zachowaniem okresów wypowiedzenia itp. więc w praktyce sam proces przejścia na Pstryka zabiera często około dwóch miesięcy.
Jak wygląda montaż miernika – na co zwrócić uwagę
Tu wchodzimy na teren, który poznałem aż za dobrze. Tak się pechowo złożyło, że u mnie elektryka Pstryka musiał być aż 4 razy. Dla jasności: nie był to standardowy scenariusz. Grunt, że wszystkie problemy udało się zwalczyć i finalnie wszystko działa u mnie idealnie. A dzięki informacji zwrotnej, którą obszernie przedstawiłem Pstrykowi – z tego co wiem – już udało się im poprawić luki w procesie obsługi klientów końcowych. Niemniej wiyta elektryka i montaż nadal pozostają najbardziej narażonym na ewentualne błędy obszarem aktywacji usługi w Pstryku.
Standardowy przebieg wizyty powinien wyglądać tak:
- Elektryk przychodzi w umówionym terminie (2–3 godzinne okno czasowe).
- Sprawdza Waszą skrzynkę z bezpiecznikami – czy jest miejsce, czy da się sprawnie założyć cewki (obejmy) na kable elektryczne.
- Musi odłączyć prąd na czas montażu – uprzedzi Was wcześniej.
- Zakłada cewki pomiarowe na kable w skrzynce.
- Montuje miernik na szynie DIN (standardowej szynie w skrzynkach z bezpiecznikami).
- Paruje miernik z Waszym WiFi i aplikacją Pstryk – a w zasadzie to Wy to robicie na swoim telefonie.
- Sprawdza, czy miernik poprawnie raportuje zużycie.
Na co uważać (moje przemyślenia po 4 wizytach):
Rozpakowanie miernika w Waszej obecności. Pilnujcie, żeby elektryk otworzył karton z miernikiem przy Was. Komplet składa się z urządzenia pomiarowego, cewek i podłączonych do nich przewodów. Kluczowe jest to by wszystkie elementy pochodziły z jednego kompletu, bo wszystkie elementy są fabrycznie kalibrowane razem jako jeden zestaw (tylko wtedy będą dawały prawidłowe odczyty). Jeśli elektryk wyjmie cewki z jednego kompletu, a miernik z innego (bo miał je rozpakowane i mu się pomieszały), to pomiary będą błędne. U mnie dokładnie to się wydarzyło i to był główny powód powtórnych wizyt. Jak to zweryfikowałem? Po prostu przez kilka dni dokładnie monitorowałem i porównywałem odczyty miernika Pstryk i odczyty na liczniku głównym mieszkania.
Zwróćcie uwagę na fazy przy zasilaniu trójfazowym. Jeśli macie zasilanie 3-fazowe (częste w domach jednorodzinnych), elektryk musi podłączyć cewki do miernika we właściwej kolejności. Jeśli zrobi to nieprawidłowo – miernik będzie pokazywał błędne odczyty. Jak to sprawdzić? Po montażu porównajcie chwilowe obciążenie faz w aplikacji Pstryk z obciążeniem widocznym na Waszym liczniku głównym (dla każdej z faz oddzielnie). Jeśli liczby się zgadzają, fazy są podłączone dobrze. Jeśli nie – trzeba to poprawić.
Parowanie aplikacji przy elektryku. Nie wypuszczajcie fachowca, dopóki nie sparujecie miernika z telefonem i aplikacją. Jeśli coś nie zadziała, niech rozwiąże problem od razu (w konsultacji ze wsparciem Pstryka).
Abstrahując od wszystkich opisanych wyżej przestróg – montaż miernika i parowanie robi się raz. Po tym – korzystanie z aplikacji jest proste, łatwe i przyjemne.
Aplikacja Pstryk – serce systemu
Tak jak pisałem wcześniej – aplikacja Pstryk to centralny element usługi. Najpierw wymieniam jej najważniejsze funkcje, a poniżej – pokazuję screeny:
- Ceny na dziś i na jutro – co do godziny. Ceny na jutro pojawiają się codziennie o 12:00.
- Codzienne wskazówki cenowe o 19:00 – powiadomienie push z rekomendacjami na następny dzień.
- Bieżące zużycie – odświeżane co minutę. Łatwo dzięki temu zidentyfikować które (aktualnie włączone) urządzenia zżerają ile prądu.
- Historia godzinowa zużycia prądu, ceny prądu, pełnego kosztu prądu (z dystrybucją) – każda godzina, każdy dzień, każdy miesiąc. Pełne rozbicie kosztów.
- Ślad węglowy – konkretna informacja ile dwutlenku węgla (CO2) wyemitowane zostało w związku z naszym zużyciem prądu.
- Faktury i płatności – można opłacać rachunki bezpośrednio z aplikacji.
- Pstryk Connect (oddzielnie płatne, 30 zł/mies, 3 miesiące za darmo) – automatyzacja: integracja z ładowarkami EV, magazynami energii, a w przyszłości także innymi urządzeniami, np. pompami ciepła. Aplikacja sama uruchamia urządzenia, gdy ceny spadają poniżej Waszego progu.
- Klucz API – możliwość integracji z systemami smart home przez otwarte API.
- Program poleceń – każdy może polecać innym usługi Pstryk i zarabiać natych poleceniach (obniżać swoje kolejne rachunki).
To co jest najważniejsze, to że dane możemy analizować w dowolnych przekrojach (ceny samego prądu tylko z marżą Pstryk lub całkowity koszt prądu – z uwzględnieniem opłat dystrybucyjnych oraz podatków). Aplikacja Pstryk jest świadoma kosztów konkretnych dystrybutorów prądu, czyli na bieżąco pokazuje wyliczony pełny koszt prądu. Nie znam żadnego innego rozwiązania, które oferowałoby taki poziom szczegółowości lub przynajmniej się zbliżyło do Pstryka. Z perspektywy świadomego podejścia do zarządzania swoim zużyciem, są to po prostu informacje bezcenne.
Poniżej przedstawiam wybrane ekrany aplikacji Pstryk wraz z krótkim omówieniem. Zaczynamy od ekranu powitalnego, gdzie możemy zobaczyć aktualne ceny energii: samą cenę rynkową prądu (czyli cena kWh na giełdzie) albo pełną cenę – uwzględniającą dodatkowomarżę Pstryk, koszty dystrybucji i podatki. W sekcji „Statystyki” możemy zobaczyć zużycie i koszty w ciągu dzisiejszego dnia oraz bieżącego miesiąca.

Zakładka „Dane” pozwala na bardziej szczegółowy wgląd w informacje odczytane z miernika Pstryk. Poniżej pokazuję przykładowe zużycie godzinowe konkretnego dnia oraz zużycie w skali miesiąca, gdzie na wykresie są zagregowane dane dotyczące każdego dnia. Jak widzicie wszystkie pola mają poniżej szczegółowy opis metodologii obliczeń – wszystko jasno i klarownie.

W analogiczny sposób możemy analizować historycznie koszty – zarówno samego prądu, jak i całkowite – uwzględniające dystrybucję oraz podatki. Wszystko pięknie rozbite (poniżej) i z automatycznym wyliczaniem średnich kosztów.

Chcecie wiedzieć ile konkretnie kosztował prąd w poszczególnych godzinach? Wystarczy cofnąć się w aplikacji do konkretnego dnia, tygodnia, miesiąca lub roku i wszystko widać jak na dłoni.
Poniżej przykład pokazujący różnicę między ceną samego prądu z giełdy energii (w tym przypadku 0,43 zł / kWh) a pełną ceną uwzględniającą opłatę na rzecz Pstryk, dystrybucję i podatki (tutaj 0,91 zł / kWh).

Wejście do ustawień konta, pozwala m.in. podejrzeć naszą umowę z Pstryk, a także informację o aktualnej taryfie dystrybucyjnej i wszystkich opłatach na rzecz dystrybutora prądu.

Po wejściu do sekcji „Twoje lokalizacje” możemy z kolei podejrzeć listę wszystkich posiadanych mierników Pstryk (w ramach jednego licznika możemy mieć więcej niż jeden miernik Pstryk, co przydaje się szczególnie wtedy, gdy mamy rozdzielone obwody elektryczne, np. jeden do obsługi mieszkania, a drugi do obsługi ładowarki auta elektrycznego).
Dodatkowo każdy z mierników pozwala podejrzeć chwilowe obciążenie na każdej z faz. To właśnie ten widok pozwolił mi orientacyjnie zmierzyć pobór mocy pralki, zmywarki, płyty indykcyjnej, piekarnika i innych urządzeń, które – w trakcie ich używania – potrafią konsumować sporo energii.

Moja faktura z Pstryk – przykład
W aplikacji Pstryk znajdziecie także informacje o wszystkich płatnościach do uregulowania, jak i faktury już opłacone. Płatności można dokonać zarówno tradycyjnym przelewem, jak i szybką płatnością przez PayU – bezpośrednio z aplikacji.

To co ważne – wszystkie informacje dotyczące opłat mamy przedstawione w klarowny i jednoznaczny sposób. Pstryk wylicza także koszt brutto każdej kilowatogodziny prądu (uwzględniając koszt samego prądu + wysokość opłaty za obsługę na rzecz Pstryk) i zamieszcza takie wyliczenie na fakturze. Dzięki temu od razu widać, czy w danym miesiącu musieliśmy skorzystać z Tarczy Pstryk, czy wypracowaliśmy sobie niższy rachunek.

Poniżej zamieszczam dwie przykładowe faktury z 2026 roku: z najwyższym i najniższym średnim kosztem kWh.
Pierwszy przykład, to najdroższa dotychczas faktura ze stycznia 2026 roku. W tym miesiącu średni koszt kWh (bez opłat dystrybucyjnych) wyniósł 0,84 zł / kWh. W rzeczywistości zapłaciliśmy mniej, bo w tym przypadku zadziałała Tarcza Pstryk. Nasz koszt wyniósł zatem 0,61 zł / kWh.

Drugi przykład, to najtańsza dotychczas faktura – za kwiecień 2026 roku. Tu średni koszt kWh wyniósł 0,47 zł / kWh i to już z opłatami na rzecz Pstryka.

Obie te faktury doskonale obrazują to, czego można spodziewać się po Pstryku: w drogich miesiącach płacimy tyle ile wynosi poziom tarczy Pstryk (czyli poziom średnich cen w Polsce), a w tanich miesiącach – realnie oszczędzamy. Ile? Tyle ile uda nam się “wyszarpać” z tańszych godzin (oraz tych z cenami ujemnymi).
Dla kogo Pstryk ma sens… a komu go odradzam
Pora na podsumowanie tego obszernego materiału – z moją rekomendacją dla konkretnych sytuacji.
Pstryk bezdyskusyjnie TAK, jeśli:
Macie auto elektryczne + własną ładowarkę. To jest jedno z niewielu urządzeń w domu, którego ładowanie można przesunąć na tańsze godziny. Pstryk Connect może tu być dodatkową pomocą o ile cenicie swoją wygodę na tyle, że gotowi jesteście zapłacić 30 zł miesięcznie za automatyzację. Duża pojemność “banku energii”, jakim jest auto EV, oznacza także, że macie miejsce do maksymalnego wykorzystania potencjału tych godzin, w których prąd jest w cenach ujemnych – nie tylko oszczędzając na kosztach ładowania, ale po prostu otrzymując dodatkową kasę za odbieranie energii z sieci. W tej sytuacji Pstryk opłaca się najbardziej i realnie może zaoszczędzić tysiące złotych rocznie.
Macie dom z pompą ciepła. Drugi oczywisty przypadek. Pompę ciepła można zaprogramować tak, żeby pracowała intensywniej w najtańszych godzinach i w mniejszym stopniu – w drogich.
Macie magazyn energii albo fotowoltaikę z magazynem. Ładujecie magazyn w południe za grosze, zużywacie wieczorem. Ten model wykorzystania w naturalny sposób koresponduje z cenami dynamicznymi. UWAGA: przeanalizujcie sobie ofertę Pstryk dla prosumentów (osób posiadających panele). To temat na oddzielny wpis, ale generalnie – obecnie – mając np. działkę z panelami i jednocześnie mieszkanie w innym miejscu, można produkować prąd z paneli na działce i zużywać nadwyżki w innej lokalizacji (o ile jesteście właścicielem obydwu tych nieruchomości). Szczegóły na stronie Pstryk.
Mieszkacie w mieszkaniu w Warszawie i jesteście klientami E.ON (lub macie ofertę komercyjną z opłatą handlową 15+ zł/m-c). Tu Pstryk opłaca się bez żadnych akrobacji – sama oszczędność na opłacie handlowej to 180–300 zł rocznie, a do tego dochodzi oszczędność na energii. Rocznie 190–450 zł, w zależności od profilu klienta i stopnia aktywności w zakresie optymalizacji zużycia. Jednorazowa inwestycja w miernik Pstryk zwraca się w 8–12 miesięcy.
Jesteście emerytem w domu albo pracujecie zdalnie. Wasz profil zużycia naturalnie faworyzuje Pstryka – żyjecie w złotym oknie cenowym, więc nawet przy paswnym podejściu (bez celowego przesuwania zużycia na tanie godziny) Tarcza Pstryk aktywować się będzie u Was tylko przez część roku, a średnia miesięczna często schodzi poniżej 0,61 zł / kWh.
Lubicie rozumieć swoje rachunki. Dla części osób Pstryk to produkt, którego największą wartością jest jasna informacja o własnym zużyciu prądu. Ile kosztuje każda kilowatogodzina, w których godzinach jest drożej, a w których taniej, co konkretnie w domu zżera najwięcej? Żaden inny sprzedawca w Polsce nie podaje tego tak klarownie. Jeśli ten aspekt jest dla Was ważny – Pstryk ma sens nawet przy minimalnych oszczędnościach.
Pstryk raczej NIE ma sensu, jeśli:
Jesteście na taryfie URE (Tauron/PGE/Enea) i NIE chcecie zaglądać do aplikacji. Sprawdźcie fakturę – jeśli „opłata handlowa” wynosi 0 zł i nie macie dodatkowych opłat stałtych, to raczej nie macie potencjału osiągnięcia oszczędności na energii – zwłaszcza przy braku zainteresowania dokonywaniem optymalizacji. Dla pasywnego klienta URE Pstryk to 9–33 zł rocznie oszczędności, a miernik (249 zł po użyciu kodu NINJA50) zwraca się w 3–4 lata. W tej kombinacji Pstryk się nie opłaca. Zostańcie z tym co macie.
Nie macie WiFi albo smartfona. Bez tego usługa po prostu nie zadziała.
Nie chcecie się w ogóle interesować tym, kiedy włączacie domowe urządzenia. Co prawda Tarcza Pstryk będzie chronić przed wyższymi cenami, ale cały potencjał produktu jest tak naprawdę w aktywnym podejściu i chęci optymalizacji zużycia. Jeśli nie będziecie zaglądać do aplikacji nawet raz w tygodniu – wykorzystujecie namiastkę tego, co oferuje Pstryk. Mi by się w takiej sytuacji w ogóle nie chciało do nich migrować.
Nie ufacie młodym firmom. Pstryk oferuje swoje usługi od października 2024, a więc niecałe 2 lata. Każdy startup niesie ze sobą to ryzyko, że jeśli nie osiągnie odpowiedniej “masy krytycznej”, to może zniknąć z rynku albo szukać dla siebie innych, bardziej rentownych obszarów działalności. Niemniej, klienci nie są związani z Pstryk długimi umowami. Tu mamy umowę na czas nieokreślony z miesięcznym okresem wypowiedzenia i bez żadnych kar umownych, więc nawet w najgorszym scenariuszu tracimy po prostu czas na kolejną zmianą sprzedawcy. Ale jeśli koniecznie chcecie korzystać z „ustabilizowanego sprzedawcy z wieloletnią historią”, to Pstryk nie jest dla Was (jeszcze).
Zakończenie – Pstryk jako narzędzie kontroli
Dotarliście do końca. Dziękuję za cierpliwość.
Podsumowując:
- Pstryk to prąd po cenach dynamicznych + stała marża 0,08 zł/kWh netto + zero opłaty handlowej.
- Tarcza Pstryk gwarantuje, że średnia miesięczna cena energii nie przekroczy 0,61 zł/kWh brutto. Na chwilę obecną ta gwarancja obowiązuje do końca 2026 roku.
- Skala oszczędności zależy od naszej obecnej taryfy oraz chęci do optymalizacji zużycia. Pasywny klienta na taryfie URE zaoszczędzi na energii 9–33 zł/rok – prawie nic. Klient aktywny – ok. 51–135 zł/rok. Nie jest to fortuna, ale zawsze coś.
- Prawdziwe pieniądze robi brak opłaty handlowej – dla klientów E.ON 180–300 zł/rok, dla innych ofert komercyjnych (nie URE) nawet 300–400 zł/rok.
- Dla posiadaczy EV i pomp ciepła Pstryk to zupełnie inna liga – potencjał oszczędności idący w tysiące złotych rocznie przy aktywnym podejściu do zarządzania zużyciem.
- Opłata aktywacyjna 299 zł brutto (249 zł z kodem NINJA50) zwraca się w 8 miesięcy do 3 lat, w zależności od Waszego profilu klienta i aktualnie użytkowanej oferty.
Ale sama matematyka to nie wszystko
Napiszę to wprost, bo po tych wszystkich tabelach z liczbami łatwo zgubić sedno: Pstryk to nie jest tylko „tańszy prąd”. Dla osób, które nie chcą nic zmieniać w zakresie zużycia nie będzie “znacząco tańszy” – będzie porównywalny albo nieco lepszy. To co daje Pstryk – i czego nie daje u nas nikt inny – to kontrola. Jawność kosztów i możliwość realnego wpływu na wysokość własnych rachunków.
Nareszcie ktoś zbudował i zaoferował system, w którym klient dostaje narzędzia pozwalające realnie zarządzać swoim zużyciem energii. Widzi, co ile kosztuje i kiedy. Dostaje powiadomienia, gdy jest pojawia się możliwość “arbitrażu cenowego”. Miernik pokazuje ile prądu jest zżerane. Aplikacja proponuje kiedy robić pranie. Ceny ujemne to jasny syngał, że warto zużywać energię (!!!). To jest zupełnie inne podejście do budowania świadomości klientów niż to, które znamy od dziesięcioleci.
Jest takie stare powiedzenie, że nie da się zoptymalizować tego, czego się nie mierzy. W polskiej energetyce gospodarstw domowych do tej pory – jako klienci – nie mierzyliśmy praktycznie niczego. Wysokość faktury była niespodzianką. Pstryk daje nam narzędzia do mierzenia i samodzielnego sterowania. Można z nich skorzystać (albo nie), można na tym oszczędzić dużo (albo niewiele, w zależności od Waszego profilu), ale kontrola jako taka jest na wyciągnięcie ręki – i to jest moim zdaniem największa wartość tej oferty.
Dlaczego zostałem Ambasadorem Pstryka
Już naprawdę na koniec – osobista dygresja. Tak jak informowałem zostałem oficjalnym Ambasadorem Pstryka. Dlaczego się na to zdecydowałem?
Dokładnie z tego samego powodu, dla którego w 2020 roku zdecydowałem się pomagać Finaxowi wejść na polski rynek i nadal z nimi współpracuję. Wtedy uważałem ofertę Finaxa za rewolucję w zakresie łatwości rozpoczęcia inwestowania (co dla wielu osób jest trudnym krokiem). Z kolei Pstryka uważam za rewolucję w zakresie świadomego korzystania z energii elektrycznej i prawdziwie skuteczne narzędzie do ograniczania jej kosztów.
Tak jak kiedyś chciałem pomóc Finaxowi zaistnieć szerzej w świadomości rodaków, tak teraz chcę pomóc Pstrykowi zdobyć jak największy kawałek rynku sprzedawców energii. Od miesięcy sam jestem zadowolonym klientem, kompleksowo przetestowałem usługę (ze wszystkimi bolączkami procesu uruchomienia włącznie), pomogłem Pstrykowi poprawić ten proces i – co najważniejsze – po prostu podoba mi się takie świadome podejście do zarządzania zużyciem i kosztami energii.
Pstryk wpisuje się w oszczędną stronę mojej natury. A jednocześnie pomaga rozwiązywać problem o szerszym zasięgu: promuje zużywanie prądu wtedy, gdy w sieci są jego nadwyżki (i ceny są niskie, czasem ujemne), a ogranicza zużycie wtedy, gdy prądu jest mniej (i ceny rosną). To jest zdrowe dla portfeli nas – klientów i zdrowe dla polskiego systemu energetycznego. Kilka pieczeni na jednym ogniu.
Dołącz do Pstryk korzystając z kodu NINJA50 →
To powiedziawszy chcę jednoznacznie zaznaczyć, że jeśli podczas rejestracji podacie kod zniżkowy NINJA50, to nie tylko otrzymacie 50 zł rabatu na usługi Pstryk, ale także spowodujecie, że ja otrzymam wynagrodzenie afiliacyjne za przyprowadzenie Pstrykowi nowego klienta. Próbowałem zorganizować to w taki sposób, aby samemu nie otrzymywać wynagrodzenia, lecz by stanowiło ono dodatkową korzyść dla Was (tak jak kiedyś zrobiłem z Lumi), ale tym razem się nie udało. Pstryk chce, aby wszyscy jego Ambasadorzy mieli identyczne warunki i… w sumie to rozumiem.
Tyle! Dziękuję za lekturę tego obszernego wpisu i liczę na to, że teraz, gdy już wiecie o istnieniu Pstryk + dostaliście ode mnie mój dowód zaufania dla tego sprzedawcy energii, to łatwiej będzie Wam podjąć decyzję o ewentualnej zmianie sprzedawcy prądu.
Mam w planach jeszcze artykuł zestawiający Pstryk z ofertą E.ON, czyli jednego z najdroższych sprzedawców prądu, który obsługuje zdecydowaną większość mieszkańców Warszawy. Nie wiem jeszcze kiedy ukaże się ten wpis (wybaczcie, ale bardzo “zardzewiałem” jeśli chodzi o pisanie), ale wiem jedno – będzie bardzo gęsty i jednoznacznie pokazujący dlaczego warszawiacy nie muszą w zasadzie analizować opłacalności przejścia do Pstryka.
Powodzenia i dobrego dnia!


Cześć! Jestem Michał. Dzięki zarabianiu na blogu i rozsądnemu oszczędzaniu stać mnie na wiele. Chcę Ci pokazać jak zadbać o domowy budżet, wychodzić z długów, pomnażać oszczędności i samemu zadbać o godziwą emeryturę. 
















{ 1 comment… read it below or dodaj nowy komentarz }
Hej, dzięki za obszerny artykuł i wyjaśnienia. Czy dobrze zrozumiałem, że ta oferta jest też dostępna dla domów jednorodzinnych/segmentów z założonymi panelami fotowoltaicznymi?