Informacje o nowych artykułach i sposobach oszczędzania pieniędzy prosto na Twój e-mail

    

13 pomysłów na tanie prezenty, czyli przedświąteczny survival – część 2

przez Michał Szafrański dodano 30 listopada 2013 · 63 komentarzy

Tanie prezenty

Jeśli w przygotowanie prezentu włożysz trochę serca, to może się okazać, że wyczarowałeś coś, czego nie da się kupić w żadnym sklepie. I jest to tańsze niż może się wydawać.

Dwa dni temu pisałem o tym, jak zracjonalizować zakupy świątecznych prezentów po to, by wydać na nie mniej pieniędzy. Pod artykułem przetoczyła się długa dyskusja, która pewnie od dzisiaj będzie miała swoją kontynuację tutaj :)

Dzisiaj postanowiłem przedstawić Wam kilkanaście pomysłów na to, jak obdarować bliskich niedrogimi prezentami. Nie traktujcie proszę tej listy jako ostatecznej i wyczerpującej. To moje subiektywne spojrzenie na temat, którego celem jest pokazanie tylko garści pomysłów, które być może będą stanowić dla Was inspirację. I szczerze mówiąc liczę na to, że podrzucicie w swoich komentarzach kolejne pomysły.

A przy okazji zachęcam także do przeczytania wpisu na blogu Wolnym Być – “Prezenty, czyli jak kupować, żeby nie zwariować”.

Prezenty – nie ma jednej dobrej drogi

Ile osób, tyle pomysłów na prezenty. Każdy z nas ma jakieś swoje preferencje. Jedni wolą kupić coś drobnego, ale przemyślanego. Inni wolą kupić coś droższego – bo uważają, że tylko takie prezenty są naprawdę wartościowe i że wartość materialna ma istotny wpływ na wartość prezentu jako takiego. Jeszcze inni uważają, że jedyny “prawdziwy” prezent, to taki przygotowany własnoręcznie. I pewnie każde z tych podejść można uznać za sensowne. Każdy z nas ma własną opinię i może działać tak jak mu się podoba.

Zastanawiając się jednak nad tematem dawania prezentów, doszedłem do wniosku, że chyba ważniejsze od sposobu, w jaki przygotowujemy prezent (kupimy lub robimy), jest to, jakie są nasze prawdziwe pobudki. Ile serca wkładamy w przygotowanie dla kogoś niespodzianki i czy w ogóle wkładamy…

Weźmy na przykład zakup drogiego prezentu. Widzimy, że ktoś taki kupił. Równie dobrze może to być przemyślany skutek dokonanych wcześniej wyborów, być może nawet długiego oszczędzania na to, by kupić tą jedną, zaplanowaną, wymarzoną, a przy tym kosztowną rzecz. Takie działanie można uznać za pozytywne. Ale może to być również szybka decyzja, a cena produktu może być tylko formą usprawiedliwienia dla kupującego “co prawda nie mam czasu pomyśleć, ale kupię coś drogiego, co na pewno się spodoba / przyda”. A najciekawsze w tym wszystkim jest to, że bez względu na pobudki, może się okazać, że ten prezent i tak jest świetny i dobrze trafia w oczekiwania obdarowywanego. Nie ma tu jednej prostej i pewnej reguły.

Oczywiście nie wszystkich stać na taki luksus, by kupować innym drogie prezenty. Ale czy oznacza to, że są w gorszej sytuacji? Osobiście tak nie uważam.

Powiem kilka słów o sobie: ja nie mam problemu, by wydać na prezenty dużo pieniędzy. Ale jest kilka “ale”:

  • Po pierwsze: nie uważam tego za wychowawcze, np. w stosunku do naszych dzieci.
  • Po drugie: nie chcę wprawiać innych w zakłopotanie (“ojej, dlaczego taki drogi prezent?”, “o rany, on dał taki, a ja nie”).
  • Po trzecie: zdarzało mi się kupić coś droższego właśnie po to, by “zabić” wyrzuty sumienia: “skoro zazwyczaj nie mam czasu by pomyśleć o innych, to tym razem im to wynagrodzę”. Ale sumienia nie daje się tak łatwo zagłuszyć. Bez względu na wydaną kwotę i “trafność” prezentu, powracało przeświadczenie, że słabo się przyłożyłem i poszedłem “na skróty”.

Gabi zawsze mi powtarza, że lepiej dać coś od siebie niż kupić. I chociaż różnie mi to w życiu wychodziło (jako gadżeciarz lubię dostawać prezenty i je dawać), to dzisiaj się z nią zgadzam. W mojej opinii dobry prezent to kombinacja dobrego pomysłu, serca i racjonalnego budżetu. I jeśli ktoś zmusiłby mnie dzisiaj do obrania któregoś bieguna, to opowiedziałbym się za dobrym pomysłem i sercem, a nie za wydawaniem większej ilości pieniędzy. Ale tak jak pisałem wcześniej – każdy ma swoją drogę i sposób na siebie, i wcale nie musicie się ze mną zgadzać.

W praktyce u nas sprowadza się to do bardzo konkretnej sytuacji, np. czy w przypadku rocznicy ślubu lepiej kupić Żonie wiązankę kwiatów, czy przygotować dobry obiad? Oczywiście najlepiej i jedno i drugie, ale gdyby Gabi mogła wybrać tylko jedno, to pewnie zamiast kwiatów wolałaby żebym poświęcił jej swój czas i włożył w to maksimum serca. A zbyt drogi bukiet tylko by ją rozsierdził, bo okazałoby się, że znowu próbuję w niewłaściwy sposób zagłuszyć moje sumienie przysypując je górą monet.

„Finansowy ninja” – prezent z dużym potencjałem

Finansowy ninjaWedług licznych recenzji w tym roku dobrym pomysłem na prezent jest moja książka „Finansowy ninja” – podręcznik finansów osobistych, który każdy z nas powinien przeczytać jeszcze w szkole.

544 strony konkretów w półtwardej, eleganckiej okładce – praktyczna wiedza o oszczędzaniu, zarabianiu, optymalizacji podatkowej, negocjowaniu i inwestowaniu. W mojej opinii to idealny prezent pod choinkę dla tych osób, na których “ogarnięciu” najbardziej Ci zależy.

Ale nie musicie polegać na mojej opinii. Wystarczy poczytać recenzje:

FinNinja Recenzja 1

PRZEJDŹ NA STRONĘ KSIĄŻKI →

Pomysły na prezenty z sercem

Dlaczego napisałem ten przydługi wstęp? Bo wszystkie wymienione poniżej sposoby są takimi patentami, które pozwalają nam uciec od modelu “zasypywania sumienia monetami”. Mają dać szansę na włożenie serca w to, co darujemy innym – nawet jeśli będą to produkty kupowane. A dodatkowo, być może te pomysły pomogą Wam zaoszczędzić trochę pieniędzy. Chociaż raczej nie pomogą Wam zaoszczędzić czasu 😉

No to po kolei:

1. Wyjątkowe zdjęcie

Wydrukowanie zdjęcia w dużym formacie naprawdę nie kosztuje dużo. Do tego niedroga ramka z hipermarketu i można przygotować naprawdę nietuzinkowy i niepowtarzalny prezent. A przyjemność z przygotowywania takiego prezentu i świadomość jego wyjątkowości, daje niesamowitą satysfakcję.

W piątek byliśmy z Gabi na śniadaniu u naszych znajomych i na ścianie, w centralnym miejscu salonu  zobaczyłem dany im kilka lat temu prezent. Niby banalny :) Przygotowaną specjalnie dla nich imitację okładki “kolorowego magazynu”, którą dostali z okazji swojego ślubu. Nakład pracy – minimalny. Liczył się pomysł, elementarne umiejętności w zakresie obsługi programu graficznego i wyszedł prezent na całe życie…

Ale mam też na koncie inne ciekawe przykłady tego co można zrobić jeśli tylko ruszy się głową. Mój były szef (pozdrawiam Jacku!) dostał kiedyś od nas – pracowników firmy – także absolutnie wyjątkowy prezent na swoje okrągłe urodziny. Kilka dni szukania pomysłu, godzina na przeprowadzenie całej akcji i efektem były absolutnie wyjątkowe życzenia, które w formie dużego obrazu zdobią teraz jego ścianę. Kwotowo dużo tańsze niż kieliszki do wina, które uzupełniły ten prezent. Ten przykład kreatywności z przyjemnością publikuję poniżej.

Prezent dla Jacka

2. Własnoręcznie wykonane słodycze

Jeśli tylko się postaramy, to możemy również własnoręcznie przygotować pierniczki świąteczne lub inne wypieki. Można to wszystko ładnie opakować (o tym będę pisał dalej) i sprezentować taki własnoręcznie wykonany worek słodyczy. Jest także wersja dla leniwych: jeśli komuś się nie chce przygotowywać ciasta, to można kupić gotowe. Całkiem dobre pierniczki wychodzą z gotowego ciasta sprzedawanego w IKEA. Wystarczy rozwałkować, wyciąć pożądane kształty, wrzucić na blachę i ew. przyozdobić :) Jeśli zaprzęgniemy do tego trochę humoru i indywidualnej kreacji pod kątem obdarowywanych osób, to sukces murowany :)

3. Kalendarz ze zdjęciami rodziny

Tak się szczęśliwie składa, że święta wypadają tuż przed nowym rokiem 😉 Kalendarz na przyszły rok ze zdjęciami rodziny, to dobry prezent szczególnie dla dziadków.

Jest kilka opcji na wykonanie takiego kalendarza. Jeśli masz drukarkę atramentową w domu, to wystarczy, że kupisz grubszy papier i możesz samodzielnie wydrukować taki kalendarz pobierając wcześniej szablon kalendarza z Internetu. Wystarczy wstawić do niego zdjęcia.

Oczywiście lepszy efekt osiągniemy zamawiając wydruk kalendarza w studio fotograficznym. Ja swoje dotychczasowe zakupy fotograficzne realizowałem w Superfoto.pl http://jakoszczedzacpieniadze.pl/superfoto, ale ktoś u mnie na blogu polecał jeszcze firmę Alboom.pl.

Prezent komentarz 3

4. Kubek lub książka ze zdjęciami

Generalnie zdjęcia są fajnym prezentem także pod innymi postaciami. Ja do dzisiaj korzystam ze zdjęciem mojej Córki, który otrzymałem, gdy miała około dwóch lat. Ceramika i nadruk do dzisiaj mają się wyśmienicie :)

Można również opracować rodzinne albumy dorabiając na poszczególnych zdjęciach “dymki” na wpisanie zabawnych dialogów. Jeśli potrafimy uchwycić typowe powiedzonka lub sformułowania konkretnych osób, to może to być całkiem zabawna niespodzianka.

5. Domowe przetwory lub produkty regionalne

Jeśli dasz komuś po prostu słoik z dżemem lub miodem, to pewnie nie wzbudzisz pozytywnych emocji, ale jeśli dodatkowo się postarasz by własnoręcznie, ładnie zapakować taki produkt – to efekt może być piorunujący. Do tego krótki liścik przewodni opowiadający naszymi słowami historię tego produktu i tłumaczący dlaczego to właśnie ten produkt przynosi Mikołaj, i może się okazać, że z kompletnie zwykłego produktu zrobiło się coś niezwykłego.

Nie wiem jak Wy, ale ja uwielbiam rzeczy z duszą. Z jakąś konkretną historią. Jeśli otrzymuję butelkę wina, to jest ona dla mnie anonimowa. Ale jeśli ktoś zaklei oryginalną etykietkę swoją własną stanowiącą dedykację dla mnie i tłumaczącą dlaczego ten produkt do mnie pasuje, to czuję się zupełnie inaczej. Rozumiem wtedy, że pomiędzy zdjęciem produktu ze sklepowej półki a trafieniem w moje ręce, wydarzyło się coś jeszcze. Coś, w co ktoś włożył kawałek siebie.

A jeśli do tego jeszcze się dowiaduję, że “ten dżem powstał z wiśni, które rosną na naszej działce”, to choćby nie wiem jak zły smakowo był, to i tak odbieram go dużo lepiej 😉 No ale może to tylko ja tak mam.

6. Karnet lub karta podarunkowa

Jeśli naprawdę nie wiemy co moglibyśmy sprezentować… to już lepiej jest czasami kupić karnet na pływalnię, do siłowni itp. niż jakiś potencjalnie nietrafiony prezent. Można również podarować kartę przedpłaconą do konkretnego sklepu lub sieci sklepów. Ale zawsze dobrze jest wiedzieć, czy taki prezent mieści się potencjalnie w potrzebach obdarowywanej osoby.

Tu znowu opakowanie prezentu może zdziałać cuda. Zaraz do tego dojdę…

Prezent komentarz 1

7. Atrakcyjne opakowanie prezentu

Jeśli chcesz umieć “zakrzywiać rzeczywistość”, to najprostszym sposobem, który przyda Ci się jako uzupełnienie wszystkich prezentowanych tutaj pomysłów na prezenty, jest atrakcyjne opakowanie dawanych prezentów. Tu kreatywność może się przydać najbardziej. Zapakowanie małego woreczka z lawendą w wielkie pudło wypełnione styropianem jest mało kreatywne, ale nadal potrafi wywołać uśmiech. Ale jest dużo innych sposobów by sprytnie i ładnie opakować prezent. Najlepszy efekt to taki, gdy obdarowywanemu tak podoba się opakowanie, że nie boi się je uszkodzić przy odpakowywaniu :) Już samo opakowanie może być prezentem.

Dobrym pomysłem jest także przepakowywanie różnych rzeczy… Świetnie napisała o tym w swoim komentarzu Pozynegatywka. Z pozornie nieatrakcyjnego produktu można zrobić ekskluzywny kosmetyk spakowany w pudełko wykładane aksamitem itp.

Prezent komentarz 2

8. Ręcznik lub coś innego z wyszytą dedykacją

Potrafisz wyszywać? No to potrafisz zamienić zwykły ręcznik w personalizowany prezent. A nawet jeśli nie potrafisz wyszywać, to są już punkty, które taką usługę wykonają dla Ciebie świetnym haftem za kilkadziesiąt złotych.

Przypomnij sobie coś, co cieszyło Ciebie i obdarowywanego w ubiegłym roku. Ja na pewno uśmiałbym się otrzymując ręcznik z napisem “Jesteś zwycięzcą!” :) Ale czasami wystarczy nawet, że będzie to samo imię. To już nadaje prezentowi indywidualny charakter. A milusi ręcznik zawsze się przyda :)

9. Własnoręcznie robione pluszaki dla dzieci

A kojarzysz może takie brzydkie, koślawe, ale własnoręcznie szyte misie, kotki czy inne pluszaczki? Mają one swój urok. Oczywiście do ich przygotowania wymagane są już pewne umiejętności, ale trening czyni mistrza :) Nadają się na prezent i dla dzieci i dla dorosłych. A jak się dobrze rozpędzisz, to możesz ich wyprodukować kilka za jednym zamachem.

Dodaj do takiego misia kilka zdjęć jak on wyglądał w trakcie produkcji, włóż my do środka serduszko wycięte z papieru, które pokażesz na zdjęciach. Niech będzie wiadomo, że zabawka ma swoją “duszę” i historię. Włóż do ładnego pudełka z listem od misia, który będzie zaczynał się od słów, np. “Cześć Michał, jestem Twoim misiem i czekam aż mnie nazwiesz. Moja Mama tworzyła mnie przez 18 dni…” :-). Myślisz, że ma znaczenie czy ten miś będzie ładny czy nie? Jego nie da się nie pokochać jeśli tak ładnie się przywita 😉

Polecam zapoznanie się z różnymi pomysłami na design tego typu prezentów, np. na blogu kidindependent.com

Ręcznie robiony miś

Źródło: kidindependent.com

10. Przepis na oszczędzanie

A jeśli już kompletnie nie masz pomysłów, ani czasu by cokolwiek zrobić, to możesz wydrukować kilka artykułów z tego bloga, np. ten o prostym budżecie domowym, i dać w prezencie tym osobom z Twojej rodziny, którym może się to przydać. Hmm…. może rzeczywiście przygotuję dla Was jakiś tego typu łatwy do dania prezent – muszę się nad tym szybko zastanowić 😉

A może prezent, który pomaga oszczędzać? Np. miernik zużycia prądu? Kiedyś taki opisywałem tutaj. Jego też warto dać z wydrukiem jakiegoś poglądowego artykułu, np. ile zużywają urządzenia w trybie standby.

11. Własna produkcja filmowa

A może nakręć coś komórką, zmontuj, nagraj na płytę DVD i daj Żonie lub Rodzicom? Czasem wystarczy udokumentować kilka dni swojego życia i nagrać kilka przemyśleń, by móc zmontować z tego naprawdę fajny film. A może masz już jakieś stare filmy z wakacji i możesz dla rodziców lub dziadków zmontować materiał z kilku lat, by przypomnieli sobie Ciebie (a może i Twoje dzieciaki) sprzed kilku lat?

12. Podaruj swój czas

Jesteś zaganiany? Kiedy ostatnio usiadłeś z dziadkiem i pogadałeś przez godzinę? Jeśli nie pamiętasz, to sprezentuj swój czas. Daj bliskim “voucher” na kilka godzin Twojego czasu. Brutalne. Ale może zmuszę Cię do przemyśleń 😉 Piknik, wyjście do kina, wieczór spędzony na rozmowie. Sam muszę to chyba w tym roku sprezentować, bo zdecydowanie przeginam z blogowaniem.

Niech to będzie karnet do dowolnego wykorzystania. To nie my mamy narzucać to co chcemy robić. Mamy siebie podarować. I to obdarowany wymyśli jak nasz czas najlepiej wykorzystać. Kto wie – może wyniknie z tego jakieś zupełnie nowe doświadczenie…

13. Podaruj swoją wiedzę

Ten prezent to trochę pochodna powyższej propozycji. Jeśli coś konkretnego umiesz (a na pewno coś umiesz!), to możesz sprezentować korepetycje. Może warto Twoich rodziców podszkolić z obsługi komputera, Internetu, Facebooka itp.? A może warto kogoś podszkolić z korzystania z produktów finansowych? Przepraszam – piszę ze swojej perspektywy, ale założę się, że gdybym zaproponował tutaj w ramach prezentu 2-godzinne konsultacje dla Czytelników, to szybko miałbym wypełniony kalendarz do końca 2014 roku :)

Na koniec tej listy dodam, że warto maksymalizować efekt poprzez zastosowanie kombinacji różnych pomysłów. Przykładowo: jeśli prezentem jest ozdobne pudełko, to wsyp do niego ciastka i wszystko ładnie zapakuj. Warto też pamiętać o kontekście: czasami najlepszy prezent to taki, którego kompletnie się nie spodziewamy i wtedy nie ma w ogóle znaczenia jego wartość. Ja z przyjemnością powtarzam historię prezentu, który zdarzyło mi się kiedyś otrzymać przy zakupie “nudnego” produktu: kupiłem przez Internet młynek do mielenia odpadków (taki montowany pod komorą zlewozmywaka). Niesamowicie się zdziwiłem, gdy w środku znalazłem zwykłą czekoladę Wedla z życzeniami miłego montażu. Świetny przykład dbałości o szczegóły i o dobre samopoczucie klienta.

Nawet z najprostszego prezentu można uczynić coś specjalnego. Trzeba tylko troszeczkę wysilić swoje szare komórki.

Możesz także przeczytać pierwszą część tego artykułu, czyli wpis „19 sposobów jak wydać mniej na prezenty świąteczne, czyli przedświąteczny survival – część 1”. Serdecznie zapraszam :)

Rozmowy z dziećmi o oszczędnym Świętym Mikołaju

Masz już dzieci, które wierzą w Świętego Mikołaja? No to już pewnie wiesz, że żeby życzenia dzieci mogły się spełnić, to przez Twoje ręce musi przejść ich list do tego grubego Pana z Laponii :) Jeśli dzieci nie potrafią jeszcze pisać, to im pomóż napisać listę życzeń.

Pisanie takiego listu, to dobra okazja żeby wytłumaczyć dziecku, że Święty nie przynosi wszystkiego co znajduje się na liście. On tylko wybiera sobie to, co sądzi, że jest najlepsze dla dziecka. Poza tym to także dobry pretekst żeby wytłumaczyć, że sanie Świętego mają swoją pojemność, on sam ma do obskoczenia wiele domów tej jednej nocy i że może mu być trudno spełnić wszystkie marzenia. Odpowiednio przygotowując dziecko unikniesz jego rozczarowania w momencie rozpakowywania prezentów (i nie tylko – czasami także długo po).

Warto przy pracy nad listą od razu zweryfikować, którego prezentu dziecko pożąda najbardziej. Zadać kilka pytań, np. “A gdyby Święty Mikołaj mógł Ci przynieść tylko jeden prezent, to który by to był? No to chodź napiszemy go na górze listy…”. Jeśli już wiesz, który z prezentów jest dla dziecka najważniejszy, to warto wysilić się, by Mikołaj go przyniósł. Z mojej praktyki wynika, że dzieci często same mają lepsze “hamulce” niż dorośli i wcale nie uważają za najważniejsze tych najdroższych prezentów. No ale zapewne wiele zależy od tego, jak są wychowywane :)

No i dobrze jest jeśli Święty Mikołaj oprócz tego najważniejszego prezentu, dorzuci również do paczki dla dziecka coś kompletnie niespodziewanego, np. prezent, który udało mu się wcześniej w trakcie roku znaleźć na jakiejś wyprzedaży. I truizmem będzie jeśli powiem, że prawdziwy Święty Mikołaj nigdy nie ujawnia swoich prezentów przed czasem 😉 więc głupio byłoby, gdyby dziecko dostało coś, co wcześniej wpadło mu w oko już gdzieś w domu.

Zanikająca sztuka składania życzeń

Wartość prezentu nie zależy od ceny. Czasami najlepszym prezentem mogą być… przemyślane świąteczne życzenia, na których przygotowanie możesz poświęcić godziny i dni, ale które na pewno zapadną w pamięć. Kiedyś sam kultywowałem tą tradycję i staram się do niej powracać co roku. Moje zeszłoroczne życzenia dla Was – Czytelników – znajdziesz tutaj.

Nawet banalne wydawałoby się wysłanie życzeń może mieć kolosalne znaczenie dla innych. Jeśli nie wiesz jak duże, to przeczytaj o akcji “Świąteczna Robótka” i gorąco zachęcam Cię do wzięcia w niej udziału. Wystarczy wysłać taką tradycyjną, zwykłą kartkę pocztową z życzeniami do konkretnego, wybranego mieszkańca Domu Pomocy Społecznej w Niegowie. Takich miejsc w Polsce jest od groma, ale akurat ta akcja jest tak dobrze przygotowana, że po przeczytaniu instrukcji opublikowanej tutaj nie powinniście mieć najmniejszych problemów z wycelowaniem Waszych “armat pomocy” :)

Na koniec zapraszam Was gorąco do podawania Waszych pomysłów na fajne, tanie i pomysłowe prezenty. Każdy pomysł na wagę złota :)

Dziękuję za wspólnie spędzony czas i do usłyszenia we wtorek w podcast’cie na temat… zarabiania na blogu.

"Finansowy ninja" - podręcznik finansów osobistych

Finansowy ninjaMożna już zamawiać moją książkę "Finansowy ninja". To ponad 540 stron praktycznej wiedzy o oszczędzaniu, zarabianiu, optymalizacji podatkowej, negocjowaniu i inwestowaniu, które pomogą Ci zostać prawdziwym finansowym ninja i osiągnąć bezpieczeństwo finansowe.

Przewodnik po finansach osobistych, który każdy powinien przeczytać jeszcze w szkole.

PRZEJDŹ NA STRONĘ KSIĄŻKI →

Podobał Ci się ten artykuł?

Jeśli tak, to zarejestruj się aby otrzymywać powiadomienia o nowych artykułach o oszczędzaniu pieniędzy. Nie ujawnię nikomu Twojego adresu!



{ 60 komentarzy… przeczytaj komentarze albo dodaj nowy komentarz }

Przemysław Mysiak Listopad 30, 2013 o 20:37

Hej Michał,

Punkt 11 kiedyś realizowałem, ale z przyczyn technicznych materiał nie został docelowo wręczony :) Niemniej jednak moim zdaniem najlepiej sprawdza się metoda określonej kwoty. Powiedzmy, że jest nią 50 złotych i w tej cenie każdy drugiej osobie robi prezent.

Odpowiedz

ZARABIAM NA BLOGU Listopad 30, 2013 o 21:01

Wszystko sprowadza się do kosztów.
Drogie i niedrogie prezenty. Ale to czy jest drogo czy tanio to jest pojęcie bardzo subiektywne i względne dla każdego z nas. Może na samym początku powinno się ustalić górną ceną – kiedy jest drogo oraz dolny pułap cenowy- kiedy wg Was jest tanio lub drogo ???
Pozdrawiam,
T.

Odpowiedz

Michał Listopad 30, 2013 o 21:20

@Michał – bardzo dziękuje za docenienie mojego pomysłu, ja mieszkam w miejscowości uzdrowiskowej (Busko Zdrój). W naszej okolicy powstaje ostatnio dużo SPA, więc kupując np: mamie na urodziny karnet na daną kwotę, mam pewność że coś sobie wybierze. A na ostatnie urodziny kupiłem mamie 12 miesięcy abonamentu w telefonii komórkowej (to dopiero była radość).

pozdrawiam
Michał

Odpowiedz

Jagna Listopad 30, 2013 o 21:22

W zeszłe urodziny kupiłam narzeczonemu butelkę cholernie drogich, ekskluzywnych perfum. Kupiłam także ogromne, zupełnie nieadekwatne rozmiarowo do prezentu ozdobne pudło. Na dnie umieściłam flakon, kartkę z życzeniami, a całość zasypałam cukierkami, tak, żeby musiał właściwy prezent wyłowić z tych cukierków.
Na małych ozdobnych karteczkach napisałam mu, za co go kocham, i te karteluszki także umieściłam w pudle, zamieszałam, by trochę się schowały pośród słodkości i tak przygotowany prezent trafił w ręce chłopaka.
I wiecie co – on cały wieczór z szerokim uśmiechem na ustach czytał te karteczki racząc się słodyczami, a perfumy bez słowa odstawił na półkę.
Do dziś dnia chwali się i przypomina mi, co tam napisałam, zawsze dodając, że te słowa były najlepszym prezentem w jego życiu.

Odpowiedz

xxfdf Grudzień 1, 2013 o 12:59

Ależ to jest dobry pomysł, muszę go wykorzystać!

Odpowiedz

Magda Grudzień 1, 2013 o 23:23

Genialny pomysł ! Wierzę, że bez tych „cholernie drogich perfum” tez by działał :) Czuć magię takiego gestu :)

Odpowiedz

Kasia Grudzień 2, 2015 o 18:55

Twój pomysł bardzo przypomina mi prezent, który podarowałam jeszcze ówczesnemu chłopakowi na 5 rocznicę związku. Otóż dostał zapakowane w kartonie 5 jajek kinder niespodzianek. Bardzo skrupulatnie rozdzielałam i następnie łączyłam kawałki czekolady, a w środku zamiast zabawki włożyłam karteczki za co go kocham i na ostatniej napisałam coś w stylu, że chciałabym być kiedyś jego żoną. Akurat to się niedługo spełni, ale de facto mój narzeczony był mega zaskoczony, taki prosty prezent, ale do dziś trzyma w domu rodzinnym te karteczki sprzed kilku dobrych lat :)

Odpowiedz

Nicola Listopad 25, 2016 o 04:28

Mój mąż się tak oświadczył, w kinderniespodziance był pierścionek i tekst „wyjdziesz za mnie?” 😀 kinderniespodzianka pasowała jak ulał, bo akurat byłam w ciąży 😀

Odpowiedz

Michał Listopad 30, 2013 o 21:28

wiec nie potrzebnie poszły pieniądze na perfumy ?!

Odpowiedz

Irenka Listopad 30, 2013 o 21:32

Michale bardzo dziękuję za dobry, ciepły artykuł. Przeważnie osoby, które zajmują się finansami i ciągle coś kalkulują wydają się zimne i pozbawione empatii 😉 Zmieniasz stereotypy i najfajniejsze jest to, że kierujesz się pozytywnymi wartościami i dzielisz z innymi tym co najlepsze, po prostu pomagasz. Dzięki Tobie wiem o akcji „Świąteczna robótka”, do której przyłącze się ja i mam nadzieję moi bliscy :)
Życzę dalszych sukcesów!

Odpowiedz

Marcin Listopad 30, 2013 o 21:57

To jest bardzo ciekawy temat, w szczególności teraz, kiedy zbliżają się święta 😉
Ja mam podobnie, jak autor, jestem gadżeciarzem. Lubię dawać i dostawać. Moja żona ma ciekawe podejście do kupowania prezentów. Uważa, że prezent jest trafiony najbardziej, jeśli podaruje się coś, co dana osoba chciałaby dostać, ale sama by sobie tego nie kupiła z różnych powodów (nie tylko finansowych). Ludzie są różni i często unikają podania prawdziwej motywacji, ale może być np. „bo jestem na to za stary”, „bo z jakiegoś powodu się wstydzę sam kupić”, „zawsze chciałem tego spróbować, ale to był numer 4 na mojej liście i nigdy tego na poważni nie rozważałem”. Motywacje różne, efekt takiego prezentu murowany.

Odpowiedz

Natalia Listopad 15, 2016 o 13:29

Marcinie,

masz bardzo mądrą żonę :)

Odpowiedz

Michał Listopad 30, 2013 o 22:09

Michale myślę, że bardzo dobrym prezentem na Boże Narodzenie dla mojej kochanej Rodziny będzie podzielenie się informacją o Twoim Blogu. Robisz bardzo dobrą robotę.

Jeżeli chodzi o oszczędne pomysły na prezenty do radia PIN ze swojej strony mogę polecić:
a) Przejrzenie swoich rzeczy i wybranie tych, które mogą komuś okazać się pożyteczne, a które nam są mniej potrzebne + odpowiednie ich opakowanie +ew. kartka z życzeniami ;
b) Myślę, że warto odwiedzić pewne księgarnie parafialne – tam moja żona znalazła fajny prezent dla mojego chrześniaka – idę go zobaczyć w przyszłym tygodniu. Żona w każdym razie zachwala.
c) Jak ktoś posiada znajomych zza wschodniej granicy to może się z nimi skontaktować i zaopatrzyć się w jakieś produkty po atrakcyjnej cenie. Można zajrzeć do sklepów internetowych tam działających.
d) Można zaprosić kogoś do siebie do domu na jakiś okres czasu np. wakacje, na narty (jak ktoś mieszka blisko gór).
Nic mi więcej nie przychodzi do głowy. Jak na coś jeszcze wpadnę dam znać w komentarzu.

Pozdrawiam

Odpowiedz

pozynegatywka Listopad 30, 2013 o 22:33

Ja być zaniemówić z wrażenie 😀
Jestem niesamowicie zaskoczona, że mój komentarz spotkał się z zaszczytem opublikowania we wpisie! Cieszę się, że mogłam być pomocna i dziękuję :)

Do dżemu wiśniowego z pkt. 5 mam identyczne nastawienie.
Kalendarze są zawsze dobrym pomysłem, nie tylko te ze zdjęciami. Kalendarz książkowy bez zdjęć to też może być dobry pomysł.

Punkt 6 jest dla mnie dopuszczalny jedynie gdy ma się 100% pewności, że ktoś dany sport lubi – inaczej karnet na siłownię nie tylko będzie nietrafiony, ale również może być prezentem sprawiającym przykrość.

Do listy tanich i praktycznych prezentów dopisałabym jeszcze futerały na telefony i tablety – sprzęty popularne, a takie futerały są stosunkowo niedrogie, a praktyczne i ładne – zwłaszcza dla pań.

I jeszcze przypomniała mi się jedna kwestia, na którą lubię przy okazji kupowania prezentów zwracać uwagę – kraj pochodzenia produktu. I jeśli mam wybór, wybieram to, co polskie.

Odpowiedz

Mała rzecz a cieszy Listopad 30, 2013 o 22:46

Twoje pomysły trafiają w punkt moich pomysłów! Jakże miło jest dostać coś spersonalizowanego :) Ja w tym roku daję m.in. kalendarze i co do tego pomysłu może ktoś skorzysta – u mnie trwa właśnie konkurs (nie zwykłam linkować, żeby nie była to reklama, ale może ktoś dzięki temu zaoszczędzi :) )
http://mala-rzecz-a-cieszy.blogspot.com/2013/11/pomys-na-spersonalizowany-prezent.html

regularnie czytam i pozdrawiam Agnieszka

Odpowiedz

Remigiusz - blog Oszczędzanie Listopad 30, 2013 o 22:57

Moim pomysłem, jest rezygnacja z prezentów (nie zawsze trafionych) pomiędzy osobami dorosłymi.

Jeśli umówimy się, że wystarczy nam własne towarzystwo, coś pysznego przy kawie, ew. butelka dobrego wina i wspólne rozmowy, ten cały bajzel z niepotrzebnymi prezentami przestaje nas obciążać.

Właśnie to ustaliliśmy w naszej rodzinie, ufff. Ale ulga!

Odpowiedz

Piotr Kowalczyk Listopad 30, 2013 o 23:53

Bardzo fajny artykuł!
Komentarze pod poprzednim odcinkiem pokazały, że w większości ludzie są zdecydowanie bardziej kreatywni niż „to może nie dawajmy sobie prezentów wśród dorosłych – będzie taniej”.
Druga część fajnie pokazuje co zrobić, żeby co prawda się narobić, ale za to nie wydać za dużo.
Lista pomysłów na kreatywne podejście do tematu prezentów jest tak fajna, że zainspirowała mnie do zupełnie innego podejścia do tematu niż w poprzednich latach i tym razem włożenia w to serca i poświęcenia czasu. I mam zamiar pójść po całości – każdy otrzyma coś zrobionego/wymyślonego „ręcznie”. Myślę, że to będzie fun.

Swoją drogą bardzo trafnie Michale opisałeś sytuację kupowania drogich prezentów w ostatniej chili na potrzeby uspokojenie sumienia. Już samo załatwienie tych spraw wcześniej a nie 1-2 dni przed świętami – jak to w moim przypadku bywało – spowoduje ogromne oszczędności :)

Ciekawym tematem – być może na oddzielny post – są prezenty dla dzieci. W zeszłym roku podczas wręczania i rozpakowywania prezentów moja córka -najmłodsze i najbardziej obdarowywane dziecko w całej rodzinie – w pewnym momencie powiedziała „już mam dość tych prezentów”. Trochę znak czasów, bo wszystko jest dostępne. Trochę jednak sygnał, że może warto się dobrze zastanowić nad ‚strategią’ obdarowywania dzieciaków.

Tak jeszcze na koniec – dzięki Michale za zamieszczenie mojego komentarza z części pierwszej artykułu. Niby mała rzecz a cieszy. Tym oto sposobem zrobiłeś prezent kolejnym kilku osobom – kreatywnie i nie wydając na to ani gorsza 😉

Odpowiedz

Bebe Grudzień 1, 2013 o 09:21

Z dubeltówki w podziękowaniu za wici całuje cały dwuosobowy Komitet (dez)Orgaznizacyjny Robótki! Jedna kartka pocztowa, a radość w Niegowie na wiadra i wagony gwarantowana. Pozdrawiamy!

Odpowiedz

Aurel Grudzień 1, 2013 o 12:53

Skoro już kupujemy kosmetyki i ładnie je pakujemy, to można pójść o krok dalej i samemu, własnoręcznie kosmetyk przygotować :)
Np. peeling kawowo-cukrowy:
http://psychodietetykanaustach.blogspot.com/2013/06/dmowy-sposob-na-cellulit-peeling-kawowy.html

Ładnie opakować i załączyć starannie wykonaną instrukcję wykonania :)
Takie domowo wykonane peelingi są dużo tańsze niż kupne, a jednocześnie IMHO są też skuteczniejsze. Jedyna wada to krótki termin ważności.

Odpowiedz

PSYCHODIETKA Listopad 19, 2014 o 14:10

Potwierdzam, peeling to dobry wybór :)! Dzięki za polecenie!

Odpowiedz

Satyr Grudzień 1, 2013 o 13:08

Witam wszystkich!

Od dłuższego czasu zaglądam na tę stronę (bo warto) i widzę spore zainteresowanie publiczności tym miejscem. Jedna rzecz mnie jednak razi i chciałbym się nią podzielić, bo widzę, że nie jest to jednostkowy wypadek podczas pracy autora bloga. Chodzi Michale o Twoją o kooperację z instytucjami, które co by tu dużo nie pisać, nie powinny być w kręgu zainteresować osób oszczędnych/oszczędzających. Już kolejny raz z rzędu dajesz nam do zrozumienia, że nie widzisz problemy w reklamowaniu produktów kredytowych, tym samym życia na kredyt. Najświeższy przykład – współpraca z kredytforum.pl. Dla nieświadomych serwis prowadzony przez doradców kredytowych, których jedynym celem jest wyłącznie nagonienie ludzi na produkty kredytowe serwowane przez banki. Nie widzę problemu w samych reklamach na blogu, czy nawet wpisach reklamowych, ale byłoby w porządku względem czytelników, byś trzymał się jednak profilu bloga podczas dobierania reklamodawców. Propagowanie oszczędzania, jak sam pisałeś swego czasu, jest Twoją misją. Wyprowadzanie ludzi z opresji finansowych poprzez promowanie i reklamowanie produktów kredytowych? Coś tu chyba nie pasuje.

Pozdrawia
Satyr

Odpowiedz

Michał Szafrański Grudzień 1, 2013 o 23:41

Hej Satyr,

Dziekuje za troske o Czytelnikow bloga. Czy dobrze rozumiem, ze tresc Twojego komentarza nawiazuje do Twojego aktualnego nicka? 😉

Zakladam jednak, ze piszesz powaznie.

Tok rozumowania, ktory reprezentujesz, jest dla mnie niezrozumialy. I co z tego, ze na forum kredytowym udzialaja sie doradcy? Co z tego, ze szukaja w teb sposob klientow, jesli jednoczesnie odpowiadaja na ich pytania? Czy ktos zmusza pytajacych na forum do zadawania tych pytan badz korzystania z uslug doradcow, ktorzy na nie odpowiadaja? A zauwaz, ze tam odpowiadaja rowniez nie-doradcy.

Analogia bedzie: czy masz rowniez pretensje, ze na forum samochodowym, udzielaja sie pracownicy i przedstawiciele warsztatow? A moze gdyby tu pojawily sie reklamy samochodow, to oskarzalbys mnie o to, ze popieram jezdzenie z nadmierna szybkoscia i przyczyniam sie do zwiekszenia liczby wypadkow drogowych? 😉

To, ze jestes zatwardzialym przeciwnikiem kredytow (o ile jestes), nie oznacza ze kredyty sa bezwzglednie zle. Oszczedzac mozna zarowno posilkujac sie kredytem, jak i nie. Oczywiscie najlepiej byloby zyc bez dlugow, ale nie kazdy ma taki luksus.

I moja goraca prosba: pisz w swoim imieniu i nie generalizuj.

Reklama forum kredytowego to nie reklama kredytow czy „chwilowek”. Jesli nie widzisz roznicy, to odradzam czytanie mojego bloga. Naprawde. Niedobrze by bylo, gdybys ktorys z moich artykulow zrozumial w analogicznie opaczny sposob. Ja tego nie chce dla Twojego bezpieczenstwa finansowego :)

Pamietajcie, ze to wy jestescie swoimi najlepszymi doradcami finansowymi – „ja tu tylko sprzatam” :-)

Pozdrawiam

Odpowiedz

Frost Grudzień 7, 2013 o 17:20

Nie wiem czy ten temat był poruszany ale możliwe, że warto by było byś na blogu pokazał dobre jak i złe kredyty. Tych pierwszych w naszym kraju oczywiście jest jak na lekarstwo (prym wiodą pożyczki zakładowe), m.in przez ludzi takich jak prof. Winiecki wg którego „pieniądz nie może być darmowy”. Pokazanie bezsensu niektórych kredytów (na czele z chwilówkami i walutowym szajsem) myślę że jest w interesie twoich czytelników. O tym że z wiedzą ile naprawdę kosztuje kredyt jest w naszym kraju bardzo krucho świadczy prosty przykład- nawet doradca klienta w banku nie jest skłonny podać RRSO (z oczywistych przyczyn) a prawie żaden klient się o to nie zapyta.

Odpowiedz

Michał Szafrański Grudzień 8, 2013 o 20:59

Hej Frost,

Dziękuję za propozycję. Mam już ten temat na swojej liście „do napisania” – nie tylko w kontekście liczenia kosztów kredytów jako takich, ale także umiejętnego czytania umów – także tych „chwilówkowych”. Potwierdzam, że temat potrzebny, przydatny i szeroki.

Pozdrawiam

Odpowiedz

Gosia Grudzień 1, 2013 o 19:38

U mnie niestety rezygnacja z prezentów nawet między dorosłymi nie wchodzi w grę. Ale na pewno najlepszym pomysłem jest zbieranie ich cały rok albo przynajmniej dużo wcześniej, żeby nie obciążać się tylko w grudniu. Dzięki Michale za kolejny ciekawy wpis!

Odpowiedz

Satyr Grudzień 1, 2013 o 21:30

Cenzura. Brawo Michale. Tylko przychylne komentarze i brak możliwości wyrażenia swej opinii. Szczerze się zawiodłem, bo czytam bloga od dawna i nigdy nie było z tym problemu, ale widać pieniądze ważniejsze.

Odpowiedz

Michał Szafrański Grudzień 1, 2013 o 23:13

Hej Satyr,

Mylisz sie nie tylko co do mnie. Ale coz ja moge na to poradzic 😉

Widzisz tak to jest jak sie co jakis czas publikuje pod roznymi nickami, ze WordPress uznaje Cie za spamera i wrzuca Twoje komentarze do spamu. A ten przegladam raz na kilka tygodni – chyba, ze dostane informacje.

Dziekuje Ci za komentarz. To dosyc symptomatyczne, ze wypowiadasz sie tylko wtedy, gdy cos Cie zakluje i mozesz dac upust swojemu niezadowoleniu. Ale ja przewrotnie ciesze sie z takich komentarzy, bo wprowadzaja nieco kolorytu w ta sielankowa atmosfere.

Uwierz, ze tu po prostu tak jest i malo kto pluje jadem. Dopoki Twoje komentarze nikogo nie obrazaja i sa merytoryczne, dopoty sa publikowane. Ale nie licz na to, ze zawsze bede przychylnym okiem patrzyl na Twoje uzewnetrznianie sie w takiej formie, jaka przyjmujesz tu na blogu.

I moja subtelna sugestia: wybierz sobie jedno z imion lub nickow, ktorymi sie tu poslugiwales, na stale i badz rozpoznawalny dla innych. Chyba, ze tak bardzo wstydzisz sie swoich opinii, ze nie chcesz, aby inni Czytelnicy Cie kojarzyli. Wiedz, ze ja tego typu anonimowosci nie pochwalam i raczej dlugofalowo nie bede tu tolerowal.

I dodam, ze myslec mozesz co chcesz, ale zaklinanie przez Ciebie rzeczywistosci nie powoduje, ze jest ona taka jak Ci sie wydaje. To tylko Twoja percepcja – na szczescie odlegla od mojej :-)

Pozdrawiam

Odpowiedz

Ania Grudzień 1, 2013 o 23:19

Michale!
Zapoznaję się z Twoim blogiem od kilku dni i bardzo mnie inspiruje. W mojej rodzinie to ja samotnie walczę o zbilansowanie budżetu domowego, ale czas to zmienić. Mam wiele zapału, żeby wykorzystać jak najwięcej Twoich rad w dziedzinie oszczędzania.
Jeśli chodzi o prezenty to wyznaczyłam sobie limit 500 zł, ale po zastanowieniu widzę, że muszę go zwiększyć do 600. Kupowanie prezentów przez cały rok – rewelacyjny pomysł! Muszę być czujna podczas zakupów dopóki nie wejdzie mi to w krew. Zauważyłam, że nikt nie pisze o książkach, może dlatego, że książki są dość drogie. Jednak wiem, że niektóre wydawnictwa robią wyprzedaże, promocje, dają rabaty i w ciągu roku można kupić taniej wiele pozycji. Jeśli ktoś ma czytnik e-booków, to przez internet można kupić tanio dobre rzeczy na czytnik. Uważam książki za najfajniejszy prezent. Nawet jeśli dostanę coś, po co sama bym nie sięgnęła to i tak warto przeczytać coś oryginalnego, nowatorskiego, ekscentrycznego z ciekawości, żeby zobaczyć co lubią i cenią inni. Zwłaszcza jeśli możemy po przeczytaniu podzielić się z kimś swoimi refleksjami.
Zostałam tak wychowana, że naprawdę szczerze cieszę się z każdego prezentu. Niestety mam takie osoby, które są bardzo wymagające, krytyczne i podejrzliwe co do otrzymanych prezentów. Właściwie chętnie przychyliłabym się do pomysłu Remigiusza, żeby obdarowywać tylko dzieci, a dorośli ogólnie coś dobrego do jedzenia. Ja dzielę się pierniczkami i pasztetem świątecznym.
Krótka lista prezentów, które sprawiły mi radość:
– mydełka ręcznie robione o oszałamiających zapachach i kolorach,
– zwykły szklany dzbanek do zaparzania herbaty i kule zielonej herbaty, co rozwijają się po zaparzeniu jak kwiat,
– zestaw sałatkowy – miska + sztućce,
– mały kalendarzyk do torebki w pięknej oprawie,
– filiżanka z białej porcelany,
– kalendarz ze zdjęciami (od przyjaciół)
– różne anioły (do powieszenia, postawienia, położenia)
– kubki do herbaty o ciekawych kształtach i wzorach,
– tomiki poezji,
– perfumy, wody toaletowe
– oczywiście książki.
Ja także postaram się przyłączyć do „Świątecznej Robótki” i rozpropagować ją wśród znajomych – niesamowita akcja!
Dla mnie święta są mieszaniną różnych nastrojów. Łączę się myślami z tymi wszystkimi, którzy mają skomplikowaną sytuację rodzinną i nie mogą w pełni cieszyć się z Bożego Narodzenia. Może w tym roku będzie inaczej?
Nieograniczonej niczym świątecznej radości życzę wszystkim czytelnikom!

Odpowiedz

Ola. Grudzień 2, 2013 o 10:28

hej, ja mam część zakupów już za sobą – z dumą muszę przyznać że wszystko zostało kupione w cenach promocyjnych, dla rodziców jak zawsze będzie zrzutka z siostrą na coś większego, jeszcze nie wiem co, ale pięknie sprawdził się już kalendarz ze zdjęciami rodziny oraz pokaźny album z ich ukochaną wnuczką w roli głównej, które były dość niedrogie, w tym roku na pewno nie przeznaczę na prezenty dla nich więcej niż 200 zł, oczywiście jeszcze prezent dla siostry – tym razem składka z rodzicami na jakiś niezły sprzęt do turystyki górskiej, zwykle kupuję dla niej też drobiazg tylko ode mnie więc w sumie wyjdzie nie więcej niż 150 zł, a pewnie mniej, jeszcze mój wiecznie nieobecny brat – pewnie kupię jakąś książkę czy płytę, o i mój niemąż – tradycyjnie jakiś jego ulubiony drobiazg i pewnie wyjście do kina czy coś w tym stylu;
niedrogie prezenty, które sprawiły ogromną radość zarówno mnie jak i obdarowanym:
ulubiona płyta – używana ale w doskonałym stanie i oryginalnym opakowaniu kupiona na allegro za 40 zł
prenumerata czasopisma nt turystyki rowerowej dla ojca – ok 100 zł na rok – do podziału na 2 z siostrą
rodzinne zdjęcie w własnoręcznie zrobionej ramce – ok 20 zł
wspomniane wyżej kalendarz i album ze zdjęciami rodzinnymi – 80 i 120 zł
świąteczny tradycyjny kulig z ogniskiem – 20 zł za osobę
własnoręcznie przygotowane ciasto pomarańczowe – ok. 60 zł
bony podarunkowe do drogerii – za 50 i 100 zł
poza tym zdarzyło i się dostać:
nalewkę karmelową w niedużej buteleczce
dżem z czarnej porzeczki – mój ulubiony
płytę ze specjalnie dobranymi dla mnie utworami
karnet do księgarni
zbiór wierszy bardzo bliskiej osoby

eh, jest mnóstwo możliwości, trzeba tylko dobrze się zastanowić i nieraz poświęcić niemało czasu, ale satysfakcja z przygotowania takiego prezentu jest nieporównywalnie większa od tej z podarowania „zwykłego” prezentu, a radość obdarowanych jest bezcenna,
już się wprowadziłam w bardzo świąteczny nastrój;) życzę wyłącznie udanych prezentów – ja wolę je dawać niż dostawać więc sobie życzę tego samego ;))

Odpowiedz

Ewa Grudzień 2, 2013 o 11:58

Najtrafniejszym prezentem jaki dałam ojcu / chłopakowi była prenumerata Mean’s Health. Mnóstwo inspirujących artykułów zmotywowało ich do zdrowego trybu życia, uprawiania sportu, to był największy dowód na to, że to trafny prezent.
Gazet mnóstwo na rynku, niewielki koszt i comiesięczne przypominanie o prezencie … trzeba tylko znać preferencje i zainteresowania osoby bądź zajrzeć do WC co najczęściej czyta :)

Odpowiedz

Ewelina Grudzień 2, 2013 o 14:47

Michał, dzięki za inspirację – zmotywowałeś mnie (i czytelnicy swoimi komentarzami także), więc od jutra gotuję konfitury na prezenty. Z ciekawych pomysłów do podzielenia się: mój ówczesny narzeczony (obecny mąż) dostał ode mnie karnet z voucherami np. na wykonanie masażu albo jego ulubiony obiad. Opowiadał o tym wszystkim :) a część voucherów jeszcze czeka na okazję :)

Odpowiedz

Iwona Grudzień 2, 2013 o 15:05

Dzięki x 2:

Tobie Michale – za kolejny inspirujący wpis – już sama ikona stanowi inspirację do kreatywnego podejścia do tematu pakowania prezentów – taki szary papier z ‚pasmanterią’ w roli ozdób wygląda bardzo ciekawie :)

Wam Czytelnicy – za komentarze – w których także odnalazłam szereg inspiracji.

Z własnych obserwacji mogę tylko potwierdzić, że wszelkiego rodzaju fotogadżety zawsze się dobrze sprawdzają i sprawiają wiele radości obdarowanym. Na aukcjach w zasadzie cały czas można znaleźć dobre cenowo oferty. A ile frajdy przy projektowaniu takiego gadżetu! :) Sama jestem fanką magicznych kubków z fotkami ukazującymi się pod wpływem temperatury napoju i foto-kalendarzy.

Co do prezentów tworzonych własnoręcznie, to w ubiegłym roku podarowaliśmy naszym wigilijnym gościom m .in. samodzielnie przygotowane herbatki świąteczne. W tym z kolei planujemy dodać każdemu do prezentu naleweczkę korzenną w małej butelce.

Pozdrawiam!

Odpowiedz

Marcin Grudzień 2, 2013 o 16:12

Hej Michale,

(wybaczcie prosze brak polskich znakow)

Wszyscy Ci slodza, wiec pora na krytyke. Zaczalem czytac Twoj artykul z wielka przyjemnoscia. Im wiecej czytalem, tym bardziej mi sie podobalo, az w koncu dotarlem do punkt 10 (przepis na oszczedzanie) z Twojej listy… potem pojawil sie punkt 12 (podaruj swoj czasu) i cale pozytywne emocje odplynely w sina dal.

Siedze teraz i patrze sie w ekran, myslac co napisac, bo nie wiem jakich slow uzyc, zeby to skomentowac. Co do punktu dziesiatego to jezeli uwazam, ze komus moze sie przydac to, co piszesz na blogo to po prostu mu o tym mowie. Robienie z tego prezentu? Brak mi slow…

Podarowanie „vouchera” na Twoj czas. Brzmi to jak by spedzanie czasu z rodzina/bliskimi to byl przykry obowiazek, realizowany tylko dlatego, ze oni tego chca (no i tylko w ramach wyznaczonych kuponow). Spedzam czas z rodzina, bo ich kocham i sprawia mi to radosc. Przez caly artykul podkreslasz, ze wazne jest to ile sie serca wlozy w te prezenty, a nie ile pieniedzy. A tu nagle cos takiego.

Domyslam sie, ze nie miales tutaj zadnych zlych intencji, ale mimo wszystko wydzwiek tych punktow jest jaki jest.

Odpowiedz

MDW Grudzień 2, 2013 o 20:43

Cześć,

@Michał: artykuł bardzo na czasie, chociaż ja już 99% procent moich prezentów mam kupionych. W grudniu i tak jest dużo wydatków i do tego tłok w sklepach… Może w przyszłym roku warto by było poruszyć ten temat już w połowie listopada?

@Marcin: chyba nie do końca zrozumiałeś pomysł Michała z poświęceniem swojego czasu. Podam przykład: jakiś czas temu (kiedy jeszcze mieszkałam z rodzicami) podarowałam mamie „kupony” na: zrobienie herbaty, zrobienie jajka na miękko (ulubiona kolacja mamy) itp. Ważny warunek „zobowiązanie z kupona zostanie wykonane bez zwłoki”. Ogromnie ją to ucieszyło i chętnie korzystała z kuponów, mimo że robiłam jej wielokrotnie herbatę i kolację bez kuponów (taki domowy zwyczaj). Myślę że to jak obdarowali odbiorą prezent zależy od tego czy kupony będą przygotowane z myślą o bliskich i ich zwyczajach. Pozdrawiam:)

Odpowiedz

Marek Grudzień 3, 2013 o 11:36

Z tym czasem to dobry pomysł i czasem najtrudniejszy do realizacji, w pełni można to zrozumieć dopiero mając małe dziecko i pracując tyle żeby zapewnić rodzinie życie na normalnym poziomie. Myślę że większość osób z dziećmi to zrozumie, dobry prezent dla osób z poza grona tych których widujemy codziennie, rodziców, dziadków, kuzynów. Chociaż czasem można się z kimś mijać codziennie i nie mieć dla tej osoby czasu, więc okres świąt jest dobry, ostatnio to przetestowałem i warto się na chwilę oderwać.

Odpowiedz

Ania Grudzień 3, 2013 o 12:03

” Ja do dzisiaj korzystam ze zdjęciem mojej Córki, który otrzymałem, gdy miała około dwóch lat.” – rozumiem, że chodzi o kubek 😉

Odpowiedz

Ania Grudzień 3, 2013 o 12:07

„Najlepszy efekt to taki, gdy obdarowywanemu tak podoba się opakowanie, że nie boi się je uszkodzić przy odpakowywaniu :)” – chyba powinien się bać 😉

Odpowiedz

Jed Grudzień 3, 2013 o 12:52

Michal czy znasz oprocz gumtree jakis ogolnopolski (nie branzowy) serwis/portal gdzie ludzie oglaszaja ze czegos poszukuja albo cos kupia?

Szukam czegos takiego gdzie ludzie sie oglaszaja ze kupia rzeczy (nie nieruchomosci, nie auta)

Odpowiedz

Magdalaena Grudzień 3, 2013 o 22:50

Bardzo pozytywny artykuł.

Odpowiedz

Anna (Kraków) Grudzień 4, 2013 o 20:27

„Mamo! Żaba!” – młodsza, sześcioletnia córka przybiegła i podskakuje w miejscu. „Znalazłam żabę dla taty! No chodź!”.

Bo tata kocha żaby.

Córy za kieszonkowe kupiły ojcu pod choinkę, śliczną ceramiczną żabę w złotej koronie, na wyprzedaży Home&You w październiku :) Słyszały, że tata oszczędza. Pękata żaba jest skarbonką :) Koszt 7,5 + 7,5 :)

Michale, dorzuć skarbonki do listy. W końcu to blog o oszczędzaniu :)

Odpowiedz

Iwona i Fado Grudzień 4, 2013 o 23:45

uwielbiam zdjęcia :) więc podstawowym przezentem/upominkiem zwłaszcza bez okazji są zdjęcia na papierze (niewielu moich znajomych drukuje zdjęcia) oraz fotoalbumy :)

Odpowiedz

BJK Grudzień 5, 2013 o 07:58

Hej Michał :)

W tym roku jako że zacząłem mocniej pracować nad własnymi przetworami to one będą stanowić „trzon” prezentów świątecznych. Dwa lata temu podarowałem prażone samodzielnie migdały w miodzie z wanilią i zrobiły furorę. W tym roku będzie bardziej ku zdrowotności: maliny w miodzie z wódeczką (około 20% mocy, świetny dodatek do herbatki na zimę), naleweczka malinowa i zrobiona tydzień temu naleweczka bożonarodzeniowa (niestety drogo ona wyszła, bo za niecałe dwa litry koło 100zł ze wszystkimi składnikami, ale mam nadzieję, że warto będzie). Natomiast przyszły rok mam zamiar w 90% zrobić samodzielnie prezenty – zarówno te kulinarne jak i nie.

PS. Dobrym pomysłem są też prezenty motywujące do zrobienia czegoś nowego! Np moja matka chrzestna dostanie ode mnie kupioną w Szwecji marmoladę z… cebuli! A ponieważ nie wiem czy jest to słodkie czy gorzkie czy jakie w smaku to zadaniem kreatywnym jest zrobienie dania z tym prezentem na następne święta, tj. na Wielkanoc…

Odpowiedz

curlykate Grudzień 5, 2013 o 16:22

Jed,
dużo bardziej popularna jest tablica.pl – sama korzystam, bo wystawiam niepotrzebne rzeczy i wiele już sprzedałam :-)
Michał,
fajny artykuł :-) bloga czytam od dawna i dużo się dowiedziałam o oszczędzaniu-próbuję wcielać w życie i nawet częściowo się to udaje. Ja w sobotę będę piekła z dziećmi pierniczki i większość z nich podarujemy Rodzinie i Przyjaciołom.

Odpowiedz

Jed Grudzień 9, 2013 o 09:24

curlykate,
jest tez cos takiego jak graty z chaty – i tam ludzie wrecz oddaja rzeczy wybrancom.

dziekuje tez korzystam z tablicy ale w gogole nie tego dotyczylo moje pytanie.
chodzi mi oferty KUPNA a nie sprzedazy.
Czyli ze ktos pisze „poszukuję/szukam/kupię/potrzebuję”
na samym poczatku tablica miala taka osobna kategorie KUPIE ale teraz ja wylaczyla

Moze mam w domu rzeczy ktorych nawet nie przyszloby mi do glowy oglaszac a moze sie okazac ze ktos by to kupil. Taki portal moglby mi to podpowiedziec.

Odpowiedz

Jed Grudzień 9, 2013 o 09:34

PS. trafilem jeszcze na OLX i m.in. znalazlem pare ogloszen ze ludzie skupia ksiazki, ceny rozne widzialem od 40gr do 1zl za kg nawet z odbiorem wlasnym. dobrze wiedziec :)

Odpowiedz

Tomasz Grudzień 12, 2013 o 21:41

Jestem oczywiście regularnym czytelnikiem bloga :-)

Jeśli chodzi o foto prezenty a dokładniej personalizowane fotokalendarze ze zdjęciami, własną dedykacją oraz nową fajną opcją zaznaczania dat na kalendarzu to zapraszam do mojego/naszego sklepu internetowego Fotobum
Dla czytelników bloga rabat 50% ode mnie :-)
http://www.fotobum.pl/kalendarze/?kod_promocyjny=jakoszcz

Odpowiedz

ewelina Grudzień 13, 2013 o 13:17

Dzięki Tomku za rabat :)

Odpowiedz

Ana Sierpień 25, 2014 o 16:39

a ja dorzucę kupony lotto- może mało spersonalizowane, ale sprawdzają się gdy kompletnie brakuje nam pomysłów a mamy mały zasób gotówki:)

Odpowiedz

finance365 Październik 7, 2014 o 13:56

A ja zacznę kupowanie prezentów już teraz, w październiku – niestety z własnego doświadczenia dobrze wiem, że o ile wycieczki „last minute” często bywają opłacalne, o tyle „prezenty last minute” zdecydowanie nie….

Odpowiedz

Ewa Listopad 22, 2014 o 00:07

Michał, od jakiegoś czasu (ok. pół roku) śledzę Twojego bloga i staram się coś oszczędzić. Na razie udało mi się ogarnąć gdzie uciekały moje wszystkie pieniądze (w tej chwili „gubię” miesięcznie ok 100 zł ale z każdym miesiącem jest lepiej) i zorientować się na tyle w swoich finansach, że wyjechałam na wakacje za granicę gdzie myślałam, że będzie to niemożliwe!
Wielkie dzięki za mądre słowa i fajne bo proste (przynajmniej większość 😉 ) do zrealizowania pomysły.

Co do prezentów świątecznych to kilka razy daliśmy dziadkom zdjęcia moje i mojego brata. Od lat stoją „na widoku”. Nawet po kilku/kilkunastu latach fajnie jest samemu spojrzeć na swoje zdjęcie w wieku 6 lat 😛

W tej chwili mam 28 lat i od jakiś 10-15 lat dostajemy z bratem prezenty „zamawiane”. Plusem jest to, że dostajemy to co chcemy i nie ma nietrafionych prezentów, ale już nie ma tego dreszczyku emocji przy rozpakowywaniu paczki jaki pamiętam z dziciństwa.
Jednak w zeszłym roku dostałam wymarzony prezent a nawet nie wymarzony bo o tym nie myślałam w kategoriach prezentu ale konieczności własnoręcznego kupienia. W październiku kupiłam mieszkanie do którego miałam się wprowadzić w styczniu. Jak to nowe mieszkanie – trzeba kupić wszystko. Jakieś podstawowe meble kupiłam/dotałam ale kompletnie brakowało mi sprzetów kuchennych w stylu garnki, sztućce itp. I to był właśnie jedyny prezent od całej rodziny. OGROMNY karton, zapakowany w ozdobny papier a w środku wszystko co było potrzebne do kuchni na nowym mieszkaniu: kilka garnów, patelnia, deska do krojenia, noże, sztućce, jakaś łyżka kuchenna, wyciskarka do czosnku, kilka ściereczek kuchennych itd.. Cały, wielki karton kuchennych drobiazgów i przydatnych rzeczy. Tak strasznie uradowana z jakiegokolwiek prezenu to dawno nie byłam. To była po prostu taka dziecięca radość. Cały wieczór siedziałam z „bananem na gębie” i buszowałam w kartonie. To był naprawdę najlepszy prezent jaki dostałam od lat. Myślę, że moja radość była też prezentem dla całej rodziny, która się na ten wielki karton złożyła.

Życzę wszystkim tego dziecięcego dreszczyka emocji przy rozpakowywaniu prezentów.

Odpowiedz

Michał Szafrański Listopad 23, 2014 o 11:21

Hej Ewa,

Dziękuję za długi komentarz. Bardzo miło było mi przeczytać, że blog praktycznie Ci się przydaje i jest coraz lepiej w Twoim portfelu.

Powodzenia :)

Odpowiedz

Krysia Grudzień 7, 2014 o 21:46

Świetne pomysły! Dokładnie tego potrzebowałam, na pewno wykorzystam :).

Odpowiedz

Natalia Listopad 15, 2016 o 13:42

A moją propozycją, którą praktykuję jest robienie listy prezentów w ciągu roku.

Kto by pomyślał, że mówiąc latem, że przydałaby mu się np. latarka-czołówka czy rurka do nurkowania, że otrzyma je w prezencie gwiazdkowym.

Radość murowana (emocje pozytywne 😉 ), a ja lubię prezenty praktyczne.

Odpowiedz

Michał Listopad 24, 2016 o 20:41

Dobre zestawienie, nie pomyślałbym o tym. Wiedza – to jest dobre. Tylko czy znajdę kogoś kto przyjmie z chęcią taki prezent? W każdym razie dzięki za inspiracje!

Odpowiedz

Piotr Listopad 25, 2016 o 00:32

Od razu mówię, pomysł ten wymaga czasu, ale warto: zrobienie słoika „dobrych dni”. Kupujemy słoik na przetwory i na kolorowych kartkach wpisujemy cytaty motywyjące, życzenia, wyznania miłości itp. w ilości 365 kartek, tak by osoba obdarowanacodziennie, przez cały rok, mi
ała możliwość wyciągnięcia ze słoika nowej kartki. Ja osobiście wpisałem na jednej kartce: zawartość mojego portfela w tym dniu jest Twoja :) Akurat w tym dniu skorzystałem z bankomatu, ale tyle śmiechu, dawno już nie mieliśmy :)

Odpowiedz

Justyna Listopad 25, 2016 o 07:30

Trafny artykuł. Prezenty powinny być dawane przede wszystkim z serca. Ja długo zastanawiałam się, jakim prezentem zaskoczyć swoją drugą połówkę i… wymyśliłam fotoksiążkę! Zebrałam nasze wspólne zdjęcia z całego roku i skorzystałam z możliwości jakie znajdują się na stronie colorland.pl. „Pobawiłam się” różnymi klipartami, napisami, dodałam wszystkie zdjęcia i wyszedł projekt wyśmienity. Miałam poczucie, że zrobiłam coś sama. Wzruszenie i uśmiech, kiedy wręczałam prezent – bezcenne :)

Odpowiedz

Weronika Listopad 25, 2016 o 15:51

A co powiecie na mały drobiazg jak zabawka edukacyjna plus list od Św. Mikołaja lub wideo? Prezent wyjątkowy bo personalizowany. Za pomocą kreatora wystarczy wpisać imię dziecka, dodać zdjęcia i tekst :)!!! Moje dzieci są zachwycone.

Odpowiedz

Weronika Listopad 25, 2016 o 15:58

List lub wideo zamówić można na Elfi http://www.listymikolaja.pl/.

Odpowiedz

Sylwia Listopad 26, 2016 o 08:38

Witaj Michale,

Zaglądam na Twojego bloga już od dłuższego czasu i w końcu postanowiłam zostawić ślad po sobie, oczywiście pozytywny 😉
Po pierwsze chciałam pogratulować wszystkich artykułów, sposobu w jaki prowadzisz bloga, nastawienia do Czytelników oraz podejścia do życia. Dobrze jest widzieć, że są na świecie ludzie, którzy z pełnym zaangażowaniem i pasją wykonują swoją pracę.
Po drugie – odnosząc się do samego artykułu – od siebie chciałbym dodać, że kluczem podarowania udanego prezentu jest włożenie w niego właśnie serca i czasu. Jeżeli będziemy chcieli naprawdę podarować komuś coś od siebie, nie ma innej możliwości jak zastanowienie się i poświęcenie chwili uwagi temu, co druga osoba chciałaby dostać oraz co my jesteśmy jej w stanie dać :)
Zarówno Tobie, jak i wszystkim Czytelnikom życzę wspaniałych prezentów oraz z drugiej strony – czerpania ogromnej radości z możliwości podarowania czegoś drugiemu człowiekowi.

Pozdrawiam najserdeczniej i ściskam mocno!
Sylwia

Odpowiedz

Olga Listopad 28, 2016 o 08:38

Hej! Podzielę się i ja pomysłem, który stosujemy w naszej rodzinie (teściowi, rodzeństwo męża z rodzinami). Dla dzieci wszyscy kupujemy prezenty, a imiona dorosłych piszemy na karteczkach i losujemy. Trzeba oczywiście być cichym Mikołajem:) nie przyznawać się,kogo masz obdarować.
Oprócz tego, u teściowej na lodówce robimy listę życzeń, i jest ona dostępna cały czas, żeby Mikołaj miał szansę zajrzeć w interesującą listę. Aha, i ustalamy górną granicę wartości.
Może komuś się przyda ten pomysł. Pozdrowienia!

Odpowiedz

Dodaj nowy komentarz

{ 3 trackbacks }

Poprzedni wpis:

Następny wpis: