Informacje o nowych artykułach i sposobach oszczędzania pieniędzy prosto na Twój e-mail

    

28 porad jak ograniczyć koszt używania lodówki

przez Michał Szafrański dodano 12 sierpnia 2012 · 74 komentarzy

Koszt używania lodówki

Pracująca na okrągło lodówka może odpowiadać za 25%-30% naszego rocznego zużycia prądu. Dzisiaj przedstawiam sposoby na obniżenie tego kosztu.

Wczoraj, w artykule “Ile kosztuje używanie lodówki? Teoria i praktyka”, pokazałem znaczącą rozbieżność pomiędzy zmierzonym u nas w domu zużyciem prądu przez lodówkę a deklaracjami producenta. W ręką na sercu przyznaję, że nie jestem bez winy. Nie stosuję się bowiem do wszystkich zaleceń dotyczących optymalnego sposobu używania lodówki. Drzwiami od niej trzaskamy raczej często. Cyrkulacja powietrza także nie jest dla niej optymalna. Poniżej zebrałem kilkadziesiąt porad, które pomogą Ci ułatwić lodówce życie, a co za tym idzie – obniżą jej apetyt na prąd :-). Według moich szacunków nieoptymalne korzystanie z lodówki może powodować wzrost rocznych kosztów prądu o ok. 100 zł.

Porady podzieliłem na grupy tematyczne. Zacznę od tych zmian, które najłatwiej jest wprowadzić w życie:

  1. Ustaw docelową temperaturę w chłodziarce na +7 stopni C – według wszelkich doniesień temperatura optymalna to 4-7 stopni. Im wyższa, tym niższe będzie zużycie prądu. Każde dodatkowe obniżenie temperatury o dwa stopnie mniej, powoduje wzrost poboru prądu o kilkanaście procent (nie testowałem, ale wierzę patrząc na wyniki moich pomiarów opublikowane tutaj). RWE ocenia potencjał oszczędnościowy tej metody na około 90 kWh / rok = 54 zł.
  2. Ustaw docelową temperaturę w zamrażarce na -18 stopni C – dodatkowe obniżanie temperatury nie spowoduje zwiększenia trwałości produktów, ale na pewno poczujesz chłód także w swojej kieszeni :-) Każdy jeden stopień w dół, to około 8% większe zużycie energii. Nie warto przepłacać.
  3. Zanim otworzysz drzwi od lodówki pomyśl przez sekundę po co to robisz i co chcesz wyciągnąć – zminimalizujesz czas, przez który będą otwarte drzwi i przez który ogrzewać będziesz wnętrze lodówki. Jeśli masz małe dzieci, to z reguły tej możesz uczynić “domowy sport” – kto w krótszym czasie wyciągnie to czego potrzebuje. Tylko unikajcie trzaskania drzwiami od lodówki!
  4. Układaj towary w lodówce zawsze w podobny sposób – dzięki temu łatwiej i szybciej będziesz mógł je odszukać.
  5. Zawsze zamykaj drzwi od lodówki i zamrażarki – niby truizm, ale zdarzało mi się widzieć, że po wyciągnięciu masła lodówka pozostawała otwarta. Szczególnie należy na to uważać w trakcie rozmów przez komórkę :-)
  6. Nigdy nie wkładaj do lodówki ciepłych potraw – lodówka niepotrzebnie marnować będzie prąd by je schłodzić. Najpierw ostudź potrawy w temperaturze pokojowej lub, jeśli na dworzu jest chłodno, wystaw je na balkon. A dopiero później schowaj do lodówki. Jeśli wstawiasz do lodówki ciepłe potrawy, to zużywa ona trzykrotnie więcej prądu w celu ich wychłodzenia.
  7. Zamykaj produkty spożywcze w szczelnych pojemnikach – dzięki temu ograniczysz parowanie tych produktów w lodówce. Niestety lodówka gorzej radzi sobie ze schładzaniem wilgotnego powierza, co znajduje odzwierciedlenie w zużyciu prądu.
  8. Analogicznie jak wyżej – produkty wkładane do zamrażarki muszą być szczelnie opakowane – dzięki czemu ograniczysz tworzenie się szronu. A szron = konieczność konsumpcji większej energii w celu utrzymania zamierzonej temperatury.
  9. Wyciągaj żywność na krótko – jeśli wyciągasz z lodówki jakąś żywność, która ma do niej za chwilę trafić z powrotem, to postaraj się by wróciła ona do lodówki jak najszybciej. Im mniej się ogrzeje – tym lepiej.

Porady dotyczące eksploatacji lodówki

  1. Jeśli nie masz funkcji automatycznego rozmrażania, to koniecznie regularnie rozmrażaj lodówkę – ocenia się, że każde 3 mm warstwy lodu (szronu), to dodatkowe 10% zużycia prądu. Czysta lodówka nie potrzebuje tyle energii co zaszroniona.
  2. Odkurzaj lub ścieraj kurz z elementów lodówki – jeśli masz lodówkę starszego typu, to na pewno widzisz niezabudowane spirale – zewnętrzny wymiennik ciepła. Czyść je regularnie. W nowszych lodówkach dostęp z tyłu jest ograniczony, ale przynajmniej staraj się odkurzać.
  3. Sprawdzaj stan uszczelek na drzwiach lodówki– jeśli uszczelki będą nieszczelne, to lepiej je wymień. Każda nieszczelność powoduje dostawanie się do lodówki ciepłego powietrza i wtedy agregat musi intensywniej pracować by słodzić zawartość lodówki. Są dwa bardzo proste sposoby na sprawdzenie szczelności uszczelek:
    1. Wieczorem zapal latarkę i włóż ją do lodówki, zamknij drzwi i zgaś światło w kuchni. Obejrzyj dokładnie czy światła latarki nie widać z zewnątrz.
    2. Weź kartkę papieru i włóż ją między lodówkę a jej drzwi. Spróbuj przesuwać kartkę przy zamkniętych drzwiach. Jeśli gdzieś jest nieszczelność – kartka łatwo się przesunie lub wysunie.
  4. Rozmrażaj zamrożone produkty w lodówce – jeśli wyciągasz cokolwiek z zamrażalnika, to wkładaj to w celu rozmrożenia do lodówki. Rozmrożenie potrwa nieco dłużej niż poza lodówką, ale przynajmniej zaoszczędzisz na prądzie, gdyż zamrożony produkt wychładzać będzie wnętrze lodówki. Jeśli planujesz zjeść coś zamrożonego, to dzień wcześniej wieczorem przełóż to do lodówki.
  5. Gdy wyjeżdżasz, to włączaj tryb wakacyjny lub całkowicie wyłącz lodówkę – optymalnie jeśli przed wyjazdem pozbędziesz się z lodówki całej żywności a samą lodówkę wyłączysz z prądu na czas Twojej nieobecności. Pamiętaj o tym żeby po wyłączeniu jej z prądu pozostawić otwarte drzwi lodówki. Jeśli jednak zostawiasz w lodówce produkty, to przestaw ją w wakacyjny tryb działania lub po prostu podwyższ temperaturę chłodziarki do maksymalnej (7-8 stopni).
  6. Czyść szczelinę wywietrznika na przodzie chłodziarki – dzięki temu ciepło będzie dobrze odprowadzane.
  7. Jeśli rozmrażasz zamrażarkę, to przełóż wszystkie produkty do chłodziarki – agregat bardzo się ucieszy, że chcesz mu tak ulżyć w pracy.

Porady przed zakupem lodówki

Porady, które warto wziąć pod uwagę przy planowaniu zakupu lodówki oraz tuż po jej zakupie:

  1. Kup lodówkę energooszczędną, najlepiej klasy A++ lub A+++ – ale zanim to zrobisz, to koniecznie przeanalizuj czy ma to sens finansowy. Szczegółowe porównanie kosztów opublikowałem w artykule “Ile kosztuje używanie lodówki? Teoria i praktyka”. Warto przed zakupem porównać parametry energetyczne różnych modeli lodówek podawane przez ich producentów. Ogólnie lodówki klasy A++ zużywają około 40% mniej prądu
  2. Jeśli planujesz zakup chłodziarki i zamrażarki, to kup dwa w jednym – zazwyczaj zaoszczędzisz na prądzie chyba, że Twoje wymagania dotyczące pojemności tych urządzeń wykluczają konstrukcje zintegrowaną.
  3. A propos pojemności – nie przesadzaj!Dopasuj pojemność do liczby domowników – lodówka nie może być za duża, gdyż jeśli nie jest zapełniona, to w efekcie energia idzie na chłodzenie znajdującego się w niej powietrza. A z kolei zimne powietrze bardzo szybko ucieka z lodówki przy każdym otworzeniu jej drzwi. Jeśli zastanawiasz się jaką pojemność lodówki wybrać, to skorzystaj z następujących zasad:
    1. Jeśli mieszkasz sam, to kup lodówkę ok. 120 litrów
    2. Jeśli mieszkasz z rodziną, to lodówka powinna mieć ok. 60 litrów na każdego domownika (czyli przy 4-osobowej rodzinie wychodzi 240 litrów).
  4. Rozważ zakup lodówki z systemem No Frost – tego typu rozwiązanie automatycznie usuwa szron i wilgotność dzięki czemu nie musisz się sam martwić o rozmrażanie lodówki. I w zasadzie możesz w łatwy sposób zaoszczędzić do 20% energii.
  5. Sprawdź czy kupowana lodówka posiada „alarm otwartych drzwi” – za tą funkcję lodówki rzadko kiedy trzeba dopłacić a bywa bardzo przydatna. Potrafi włączyć alarm dźwiękowy jeśli drzwi pozostają otwarte przez kilka minut. A przy dłuższym otwarciu, np. przez godzinę, funkcja ta całkowicie wyłącza lodówkę ograniczając zużycie prądu.
  6. Nie stawiaj lodówki przy źródłach ciepła (kuchenka, grzejnik, zmywarka, miejsca nasłonecznione) – w im cieplejszym miejscu stoi lodówka, tym szybciej ciepło przenika do wnętrza lodówki, co powoduje częstsze uruchamianie agregatu. Najlepiej, gdyby lodówka stała w chłodnym pomieszczeniu. Jeśli uda Ci się zmniejszyć temperaturę otoczenia o zaledwie jeden stopień, to oszczędność energii może wynieść nawet 6%. Zwracaj na to uwagę szczególnie w zimie – być może dobrym rozwiązaniem będzie całkowite wyłączenie kaloryfera w kuchni. Oszczędność według Vattenfall = około 75 kWh / rok.
  7. Nie dosuwaj lodówki bezpośrednio do ściany – zostaw przerwę o wielkości zalecanej w instrukcji obsługi lodówki (ok. 8-10 cm). Do znajdującego się z tyłu lodówki wymiennika ciepła musi swobodnie dopływać powietrze. Ważne, żeby nie zastawiać kratek wentylacyjnych lodówki. W przeciwnym razie może dojść do przegrzania i nadmiernego zużycia prądu. RWE ocenia, że jeśli powietrze dobrze cyrkuluje, to przeciętne gospodarstwo domowe oszczędza rocznie ok. 70 kWh energii = 42 zł.
  8. Poprawnie ustaw i wypoziomuj lodówkę – a w szczególności zadbaj by drzwi domykały się samoczynnie.
  9. Jeśli lodówka nie jest przeznaczona do zabudowy, to jej nie zabudowuj – łatwo powiedzieć, ale w takim przypadku naprawdę powinieneś zapewnić dobrą cyrkulację powietrza: sporą odległość od ściany (zazwyczaj zaleca się 8-10 cm), wolną, kilkudziesięciocentymetrową przestrzeń nad lodówką.

Czy wiesz, że gdyby wszyscy Polacy zaczęli korzystać ze sprzętu energooszczędnego i wyłączyli połowę urządzeń, które „zjadają prąd”, chociaż nie są aktualnie używane, to w skali kraju zaoszczędzilibyśmy aż 40 proc. energii i ponad 1,5 miliarda złotych? Obliczyła to Fundacja na rzecz Efektywnego Wykorzystania Energii na zlecenie WWF.

Ekstremalne oszczędzanie lodówki

Porady, które pozwolą Ci zaoszczędzić dodatkowe pieniądze, ale wymagające od Ciebie dodatkowej aktywności (co można już podciągnąć pod “oszczędzanie ekstremalne” :-) ):

  1. Wypełniaj wnętrze lodówki! – w połowie pusta lodówka potrzebuje więcej energii elektrycznej niż pełna. Pamiętasz jeden z powyższych punktów dotyczących chłodzenia powietrza?. Jeśli lodówka i zamrażarka są puste, to gorzej trzymają chłód i szybciej ogrzewają się przy otwieraniu. Dlatego duże znaczenie ma wypełnienie lodówki i to nawet tymi rzeczami, które niekoniecznie musisz chłodzić, a które dobrze będą trzymały zimno mając jednocześnie dużą kubaturę. Do wypełniania lodówki doskonale nadają się butelki wypełnione wodą, soki w kartonach, słoiki i konserwy. W przypadku, gdy zakupisz żywność, którą musisz schować do lodówki, możesz łatwo i szybko wyciągnąć takie “wypełniacze” pustej przestrzeni. RWE ocenia potencjał oszczędnościowy tej metody na około 50 kWh rocznie = 30 zł.
  2. Zimą pożyczaj zimno z zewnątrz – dosłownie :) Proponuję Ci, abyś przy minusowej temperaturze wystawiał na balkon plastikowe butelki wypełnione w 3/4 wodą. Butelki pozostaw odkręcone aż zamarzną. Po zamarznięciu wody zakręć butelki i włóż do lodówki. Ochłodzą one wnętrze lodówki dzięki czemu jej agregator nie będzie się tak często włączał. Wymianę butelek możesz przeprowadzać codziennie dopóki na zewnątrz utrzymuje się minusowa temperatura.
  3. Zamrażaj produkty na balkonie – jeśli coś planujesz przechować w zamrażarce, to zima jest Twoim najlepszym sprzymierzeńcem :-) Zamiast wkładać produkt od razu do zamrażarki, zamróź go na balkonie i dopiero potem włóż do lodówki.

Mam nadzieję, że wdrożysz w życie przynajmniej część z tych porad. A jeśli masz jeszcze jakieś dodatkowe pomysły, jak ograniczyć zużycie prądu przez lodówkę, to koniecznie napisz o tym w komentarzu. Jeśli porady Ci się podobają, to nie wahaj się kliknąć “Lubię to” i polecać ten artykuł swoim znajomym. Z góry Ci za to dziękuję.

I kolejny raz bardzo dziękuję Ci za uwagę :-)

"Finansowy ninja" - podręcznik finansów osobistych

Finansowy ninjaMożna już zamawiać moją książkę "Finansowy ninja". To ponad 540 stron praktycznej wiedzy o oszczędzaniu, zarabianiu, optymalizacji podatkowej, negocjowaniu i inwestowaniu, które pomogą Ci zostać prawdziwym finansowym ninja i osiągnąć bezpieczeństwo finansowe.

Przewodnik po finansach osobistych, który każdy powinien przeczytać jeszcze w szkole.

PRZEJDŹ NA STRONĘ KSIĄŻKI →

Podobał Ci się ten artykuł?

Jeśli tak, to zarejestruj się aby otrzymywać powiadomienia o nowych artykułach o oszczędzaniu pieniędzy. Nie ujawnię nikomu Twojego adresu!



{ 71 komentarzy… przeczytaj komentarze albo dodaj nowy komentarz }

Szacunek Sierpień 15, 2012 o 11:34

Michał, blog rewelacja! Przyznam że przeczytałem wszystkie wpisy za jednym zamachem! Podoba mi się to, ze podchodzisz to tematu merytorycznie i zwracasz uwagę na aspekty praktyczne, przez co zawarte na blogu treści są naprawdę wartościowe i na pewno staną się bardzo przydatne w nadchodzących miesiącach kryzysu…
Tematy które w mojej ocenie warto abyś poruszył w dalszej kolejności to m.in.:
* zabezpieczenie oszczędności przed spadkiem realnej wartości
* sposoby inwestowania zaoszczędzonych środków
* wybór dostawców mediów (telefon, TV, internet, energia) – szukanie najkorzystniejszych ofert
Ciekaw jestem jak do tematu oszczędzania podchodzi Twoja żona. Chyba nie będzie przykładem stereotypu, jeśli napiszę, że kobiety w większości podchodzą bardziej sceptycznie do tej tematyki :-) Czy również aktywnie uczestniczy we wdrażanych przez Ciebie zachowaniach i sposobach na oszczędzanie?

Z ciekawością czekam na kolejne wpisy i życzę powodzenia!
Szacunek

Odpowiedz

Michał Szafrański Sierpień 15, 2012 o 17:22

Cześć Szacunek :) Dziękuję za trzeźwą ocenę i propozycje tematów. Zdecydowanie chcę i będe pisał na każdy z nich.

Co do wątku kobiet i oszczędzania: ja mogę tylko powiedzieć, że mam absolutnie cudowną Żonę. Być może nie ma ona głębokiej świadomości co ile kosztuje (ale uczciwie sobie powiedzmy – kto ma taką świadomość poza nielicznymi osobami analizującymi swoje koszty i oczywiście czytelnikami tego bloga :) ), ale jest bardzo oszczędna i racjonalna w swoich decyzjach zakupowych. Zdecydowanie mogę powiedzieć, że jesteśmy dla siebie nawzajem dużym wsparciem w zakresie oszczędzania. Z nas dwojga, to raczej ja jestem osobą, która od czasu do czasu zrobi jakiś mniej przemyślany zakup lub podejmuje decyzję „a teraz dobrze się bawimy i wydajemy”. Moja Żona ma także bardzo pragmatyczne podejście – jeśli uważa, że ktoś nie zasługuje na nasze pieniądze, to po prostu ich nie dostanie. I dotyczy to zarówno dużych zakupów, od których można otrzymać duże rabaty, jak i mniejszych kwot, np. błędnego naliczenia kwoty na paragonie w kasie w Auchan. Chyba muszę kiedyś o tym szerzej napisać.

Nawiążę do jeszcze jednego aspektu Twojego komentarza – myślę, że stwierdzenie, że kobiety „bardziej sceptycznie podchodzą do tematyki oszczędzania” to stereotyp. Już samo spojrzenie w statystyki na Facebooku pokazuje mi, że blog jest częściej czytany i lubiany przez Panie niż przez Panów. Wydaje mi się również, że w wielu domach, to Panie zarządzają domowym budżetem i robią to z dużym powodzeniem. Jak zapytasz faceta ile kosztuje chleb, proszek do prania, szampon, mydło itp. to zazwyczaj szybciej uzyskasz odpowiedź od jego Partnerki. Za to facet pewnie szybciej powie Ci ile kosztuje nowy model auta, 60-calowy TV itp. :-)

Pozdrawiam serdecznie, dziękuję i zapraszam często gęsto na bloga :)

Odpowiedz

Julia Kwiecień 3, 2013 o 22:46

Witam,
wypraszam sobie stereotypowe mówienie o kobietach. U mnie w domu to ja jestem tą osobą, która zajmuje się rachunkami, planowaniem wydatków i tym podobnymi rzeczami.
I w moim otoczeniu wcale nie jestem odosobnionym przypadkiem.

Co do bloga: rewelka. Mogę o sobie powiedzieć, że jestem oszczędną osobą, ale czasami o najprostszych pomysłach się zapomina i przeczytanie tych artykułów pomaga choćby w przypomnieniu sobie o tym co jest logiczne, ale na co dzień się o tym zapomina.
Przyznam, że pierwszą rzeczą którą zrobiłam po przeczytaniu kilku pierwszych wpisów było wyłączenie wieży, której na co dzień nikt nie słucha, a która migała do tej pory wyświetlaczem 00:00. Oczywiście spisałam też stany liczników i czekam niecierpliwie co pokaże analiza kilku najbliższych miesięcy.
Pozdrawiam i mam nadzieję, że uda mi się szybko nadrobić zaległości w czytaniu artykułów (zaczęłam dopiero jakiś tydzień temu) tak żeby niecierpliwie czekać na ukazanie się nowych.

Odpowiedz

Michał Szafrański Kwiecień 5, 2013 o 00:21

Hej Julia,

Witam Cię serdecznie na blogu i dziękuję za pozytywną ocenę :) Ciekawy jestem ile zabierze Ci przeczytanie wszystkich artykułów na blogu. Niedawno sam się nad tym zastanawiałem ile energii kosztowałoby mnie przeczytanie od zera tego wszystkiego co tu się ukazało.

Jak już będziesz po lekturze całości, to chętnie usłyszę ile czasu zabrało Ci czytanie :)

Pozdrawiam!

Odpowiedz

Krecik Sierpień 16, 2012 o 09:47

Myślę, że Michał ma rację – oszczędzanie i racjonalizacja wydatków to często domena Pań. Co nie znaczy, że szaleć z wydatkami nie umiemy – dużo zależy od jednostki i wzorów wyniesionych z domu.
Wychowałam się w „typowej” rodzinie z czasów prl, i wszędzie wokół widziałam ten sam schemat, głównie kobiety dbały o to by starczyło do pierwszego i odłożyć coś na przyszłość. I tak mi zostało, w końcu nie bez powodu tu zaglądam :)
Ogromny też wpływ ma fakt zakładania rodziny i wiszącego nad głową topora, bo sporo moich młodszych znajomych niebędących w związkach lub mieszkających samotnie, wydaje pieniądze kompletnie bez sensu nawet kiedy nie zarabiają zbyt dużo i nie odczuwa zupełnie przymusu dbania o kogoś innego (czyt. zapewnienia mu utrzymania) :)

Odpowiedz

Janusz Sierpień 25, 2012 o 00:12

Ja lubię otworzyć lodówkę, zobaczyć co w niej mam i co mogę zjeść :) Rozumiem że odradzasz takie zachowanie? :)
A może zakup lodówki, która na swoich drzwiczkach wyświetla zdjęcie z zawartością lodówki? Ty byłby model na pewno dla mnie :)

Odpowiedz

Michał Szafrański Sierpień 25, 2012 o 14:30

Alez nie odradzam :) Kazdy niech robi to co lubi. Niektorych nawykow nie sposob zmienic. Mi tylko zalezy na tym zebys mial swiadomosc, ze patrzenie na jedzenie tez moze kosztowac :)

Odpowiedz

grersaa Lipiec 20, 2013 o 11:49

A ja lubię w lato używać mojej lodówko-zamrażarki jako klimatyzatora-jka jest upał to otwieram lodówkę i stawiam koło niej duzy wentylator.Tylko agregaty chodzą na wysokich obrotach cały czas-nic się nie rozmraża.
A tak w ogóle z tą modą na oszczędzanie to jakaś paranoja.Niedługo Wasi pracodawcy będą się nawzajem wymieniali radami,jak zaoszczędzić na Was.Już widzę te rady-„kowalski za powoli pracuje,a tam w biurze spróbuj,czy informatyk nie da rady robić jeszcze za sekretarkę.Zapytaj go o ile obniżyć mu wypłatę.
Sprzątaczkę też warto zwolnić,bo fakturzystka już jedna co prawda tylko,może w między czasie polatać z mopem.Swoim pracownikom kupiłem taki lampki nagłowne jak górnicy mają i oświetlenie sufitowe jet niepotrzebne”.

Odpowiedz

Janusz Sierpień 25, 2012 o 00:21

Takie ekstremalne oszczędzanie wywołuje uśmiech ale IMHO powinno skłonić do głębszej refleksji.

Np. „Zimą pożyczaj zimno z zewnątrz – dosłownie :) Proponuję Ci, abyś przy minusowej temperaturze wystawiał na balkon plastikowe butelki wypełnione w 3/4 wodą. …”

Czy stosując się do takich porad nie popadniemy w paranoje? Czy jedną spontaniczną romantyczną kolacją na mieście w restauracji nie zniweczymy trudu stosowania 20 takich porad przez cały rok? Czy gra jest warta świeczki? Czy warto się schylać po każdy grosz?

Odpowiedz

Michał Szafrański Sierpień 25, 2012 o 14:42

Janusz – na te pytania kazdy musi sobie odpowiedzec sam. Ja absolutnie nie daje recepty na to jak zyc. Pokazuje tylko mozliwosci i sposoby, ktore moga sie przyczynic do zaoszczedzenia pewnych kwot.

Powiem wiecej: spontaniczna kolacja, niekontrolowany zakup, spelnienie chwilowego kaprysu – to takze sposoby na poczucie sie lepiej i w to warto bez nadmiaru inwestowac :) ale robmy to swiadomie. Przy takiej spontanicznosci mamy swiadomosc, ze byc moze pozwalamy sobie na nadmiarowy koszt, ale robimy to zazwyczaj swiadomie i z premedytacja (pisalem juz o mojej zasadzie „krol sie bawi – zlotem placi” – nie odmawiam sobie).

Ale z drugiej strony sam siebie nie szanuje za marnowanie i przepuszczanie kasy w nieswiadomy sposob i to staram sie z siebie wykorzenic a Wam uswiadamiac. Paranoja jest niewskazana, ale wskazane jest nabieranie swiadomosci skad biora sie koszty i swiadomy wybor czy zastosowac dana metode oszczedzania. I jest to zawsze Wasza indywidualna decyzja :-) Zgadzam sie z Toba, ze niektore metody kaza zastanowic sie na tym czy warto wyszarpywac kazdy grosz, ale na to pytanie takze kazdy musi sobie odpowiedziec indywidualnie.

A metody ekstremalne sa dla prawdziwych hardcore’owcow :)

Dzieki za wszystkie komentarze.

Odpowiedz

Magda Grudzień 11, 2014 o 14:14

Co do mądrych wyborów w oszczędzaniu, to trzeba pamiętać, że określenie, że coś się opłaca, nie oznacza, że warto to robić, a i czasem warto zrobić coś, co się nie opłaca.
Jeśli zakaz zaglądania do lodówki lub wspomaganie się balkonem ma powodować, że ktoś ucierpi na tym psychicznie, to ani nie warto, ani się nie opłaca, bo lekarz, leki, czy psychoterapia też kosztują 😉

Odpowiedz

Diana Kwiecień 24, 2015 o 09:19

moim zdaniem właśnie tego typu oszczędności (sposób zmywania, używania lodówki, odłaczania zbędnych urządzeń od prądu) może spowodować to, że będziemy częściej wychodzić do kina czy zjeść coś na mieście. To może też wzbogacić nasze życie, a dla niektórych oszczędzenie na rachunkach to własnie możliwość sprawienia sobie małej przyjemności 😀

Odpowiedz

szacunek Sierpień 27, 2012 o 12:03

Mi osobiście pomysł z pożyczaniem zimna lodówce podoba się i jak tylko pojawią się odpowiednie temperatury zamierzam ją wypróbować. To naprawdę nic nie kosztuje :-)
A co do paranoi… hm… tak jak napisał Michał to kwestia indywidualna. Jedni wychodząc wieczorem na romantyczna kolację nie gaszą światła w domu dbając o dobre samopoczucie szefów RWE. PGE czy Energi, inni wymieniają wszystkie źródła światła w domu na LED i dzięki temu czują się lepiej. Więc każdy sam musi sobie odpowiedzieć na pytanie co spowoduje że poczuje się lepiej i niech zacznie to robić :-)

Zauważcie proszę, że Michał nikomu nie każde tych metod stosować!

Odpowiedz

my-name Wrzesień 5, 2012 o 21:56

Ekstremalne oszczędzanie lodówki, 2. Zimą pożyczaj zimno z zewnątrz – można pójść jeszcze dalej a mianowicie wystawić lodówkę na balkon. W szczególności gdy ma się balkon przypominający taras a jeszcze lepiej częściowo zadaszony. W takim rozwiązaniu minusem jest wypuszczanie ciepła z mieszkania podczas otwierania drzwi balkonowych ale jest to krótkotrwałe więc można to uznać jako małe przewietrzenie pokoju.

Odpowiedz

Mateusz Wrzesień 9, 2012 o 15:11

A czy policzyłeś, ile kosztuje napełnienie butelek, wystawianie, wstawianie (czas) i brak komfortu, że musisz o tym pamiętać?

Ile zaoszczędzisz na jednej takiej operacji? Jeśli taka operacja zajmuje 5 minut, a ktoś zarabia minimalną pensję, tzn. że jego czas kosztuje 60gr. Plus koszt wody (raczej pomijalny, wielorazowego użytku). Plus dyskomfort. Plus trzeba otworzyć lodówkę, żeby to zrobić = ucieka „zimno”.

Gra niewarta świeczki chyba dla nikogo.

Odpowiedz

Michał Szafrański Wrzesień 9, 2012 o 17:56

Hej Mateusz,

Tak jak napisałem i podkreślam – każdy musi zdecydować sam :) Ja tak nie robię, ale przekonuję się, że twardziele są wśród nas.

Spójrz na to jednak z innej strony: jeśli potrafisz wypełnić swój czas w 90%-100% działaniami zwiększającymi Twoje dochody, to ta rada rzeczywiście jest dla Ciebie pozbawiona sensu. Pomyśl, że są jednak osoby, które spędzają większość swojego popołudnia bezproduktywnie patrząc w telewizor (lub Internet). Mniejszy problem jeśli coś z tego wynoszą. Ale jeśli to tylko oglądanie w kółko tych samych seriali, to nie demonizujmy, że ich czas kosztuje. Raczej należałoby mówić w tym przypadku o koszcie traconego czasu. Być może taka osoba potrzebuje motywacji by się ruszyć z kanapy. Być może właśnie zamrażanie butelek będzie dla niej taką motywacją :)

Punkt widzenia zależy od punktu siedzenia. Dlatego wydzieliłem właśnie część porad jako „ekstremalne” :)

Pozdrawiam Cię serdecznie :)

Odpowiedz

Kamila Sierpień 7, 2016 o 01:51

Hej, ja już od pewnego czasu korzystam z tej porady dotyczącej butelek. Wynajmuję mieszkanie i często przy zmianie wspólokatorów nasza zamrażarka jest pusta przez pewien czas, a cała lodówka pracuje normalnie bo zawsze coś w niej jest. Wtedy wypełniam zamrażarkę butelkami z wodą, które pomagają w utrzymaniu temperatury. Dodatkowym plusem jest to, że lodówka pracuje wtedy ciszej.

Odpowiedz

Mateusz Wrzesień 9, 2012 o 15:12

(Rozumiem, że można się do porady zastosować albo nie, ale to *nie jest* racjonalne oszczędzanie).

Odpowiedz

Mateusz Wrzesień 10, 2012 o 00:41

Jasne, że nie można pracować non-stop, ale czas i tak trzeba szanować. Załóżmy, że pracujesz przez 1/2 czasu, który nie śpisz. Wtedy średnio 5 minut kosztuje Cię 60/2= 30 groszy. To co prawda kolejne uproszczenie, ale nadal wychodzi, że nikomu się to nie opłaca!

Co innego jeśli chowanie butelek do lodówki to Twoje hobby. Znam człowieka, który w czasach, w których z Internetem łączyliśmy się przez modem, handlował na Allegro niepotrzebnymi rzeczami. Sprzedał za 200zł, wydał na paliwo z 20, na rachunki za Internet – 200, spędził przy tym 10h, ALE NAPRAWDĘ TO LUBIŁ, więc wszystko jest OK.

Czy są wśród nas fani chowania butelek do lodówki?

Też pozdrawiam :)

Odpowiedz

Mateusz Wrzesień 10, 2012 o 00:44

Tak nawiasem mówiąc – często trzymamy produkty na balkonie, gdy w lodówce nie ma już miejsca. Może czas kupić większą lodówkę.

Odpowiedz

Krzysiek Policha Wrzesień 30, 2012 o 20:41

Ciekawy jest napomknięty temat optymalizacji czasu, przez ustawianie rzeczy w stałych miejscach. Dobrze jest aby te miejsca nie były losowe, tylko postarać się opracować tak, aby rzeczy były zawsze „po ręką”. Niby wydaje się to marginalne, ale zwróćcie uwagę na to, że każda sekunda się kumuluje, jak mamy wszystko ułożone w dobrych miejscach daje nam to wielką kumulację:
– chcąc wziąć coś, nawet się nie myśli, po prostu wie się gdzie jest i po omacku by można było wyjąć, dzięki czemu nie musimy myśleć o tym gdzie jest dana rzecz, czy jej szukać.
– odkłada się rzeczy na miejsce, które się wcześniej wypracowało, wydaje się że trzeba przez to dodatkowo się zastanawiać, ale jest właśnie odwrotnie, może na początku trzeba się pilnować, ale potem jak się odkłada umyte rzeczy po prostu ma się odruch i kładzie gdzie jest miejsce, a czemu twierdzę że to wymaga mniej myślenia? Bo jak się nie ma rozplanowanego miejsca, często zdarza się „jak to upchać”, „gdzie to położyć”, co wymaga i czasu i zastanawiania się.

Nie wiem czy wiecie, ale np. układ kuchni jest bardzo ważny, zasada trójkąta kuchenka-lodówka-zlew jak mamy dobrze rozplanowaną, to właściwie stojąc w miejscu wszystko mamy w zasięgu ręki. Tak samo powinno się organizować szafki, aby między tymi 3 elementami był kawałek blatu. Ale też np. mając czajnik aby szklanki były w szafce nad, albo pod, aby nie trzeba było po nie chodzić, sztuce też są bardzo strategiczne. Tak samo jak co w której szufladzie jest, te potrzebniejsze powinny być wyżej, mniej niżej. A w wiszących szafkach znów na odwrót.
Ogólnie tematyka rzeka, możesz twierdzić że to jest skomplikowane, ale zapewniam, daj sobie miesiąc na nauczenie się gdzie co jest, a potem zapomnisz że to robisz.

Odpowiedz

Michał Szafrański Wrzesień 30, 2012 o 21:43

Krzysiek,

Dzięki! Wnosisz bardzo wartościowy głos do dyskusji. Masz stuprocentową rację. Sam mam wszystko poukładane w bardzo konkretny sposób: nożyczki, papier do drukarki, długopisy, skaner, czyste płyty, książki przeczytane i nieprzeczytane, kolejność segregatorów, pulsometr, ładowarki do telefonów, aparaty, ładowarki do nich itd. itp.

Przeprowadzaliśmy się w ubiegłym roku do nowego mieszkania i… układ kuchni skopiowaliśmy ze starego. Bardzo nam odpowiadał i do lokalizacji wszystkich przedmiotów byliśmy już przyzwyczajeni. Mamy inne meble, ale ich układ i funkcje pozostały te same :)

Odpowiedz

Barbara Wrzesień 9, 2016 o 15:35

Ja tez wystawiam zimą butelki ma mróz i agregat tak rzadko się włącza (w miom starym mpdelu stale słyszę ten agregat) , czuję iż jest to opłacalne. A jezeli chodzi o porządek w lodówce to u nas stosujemy obrazki z produktami na froncie lodówki na wys półek i zanim ją otworzymy to widac czy coś jest i gdzie leży to jest sposób na dzieci które najpierw wietrzą. 😉

Odpowiedz

Krzysiek Policha Październik 1, 2012 o 08:02

PS
„Startuje kampania zachęcająca do oszczędności energii”
http://tech.money.pl/startuje-kampania-zachecajaca-do-oszczednosci-energii-0-1168858.html

Odpowiedz

Oszczędny31 Październik 18, 2012 o 21:05

Witam! Pomysł z pożyczaniem zimna jest dość oryginalny, ale z ciekawości go wypróbuję. Jeśli chodzi o blog, to gratuluję pomysłu, i ciekawych porad. Rzeczowo, i konkretnie, czyli to co (chyba) każdy mężcyzna lubi najbardziej. PS. Chętnie poznam Michale (pozwolę sobie mówić na Ty) Twoje zdanie na temat targowania się wszędzie tam gdzie wydajemy więcej niż 50 PLN. Jestem ciekaw Twojego zdania na ten temat, i czy może stosujesz targowanie się, np. na bazarze? Ja osobiście tam gzie kwota jest wyższa niż 50, a najlepiej 100 Pln, i mam możliwość porozmawiać z szefem, lub kierownikiem, zawsze próbuję się targować – 10 złotych mniej, ale sumując w skali roku ilość targowań…Nie muszę chyba mówić że się uzbiera na dobrą kolację. Pozdrawiam!

Odpowiedz

Michał Szafrański Październik 18, 2012 o 21:26

Hej Oszczędny31,

Dziękuję za Twój komentarz. Co do targowania – raczej się nie targuję chyba, że w grę wchodzą większe kwoty. Uczciwie mówiąc nie mam wielu okazji do zbijania ceny, gdyż większość zakupów robi moja Żona. Duży szacunek dla Ciebie, że Ci się chce i że masz na tym polu konkretne sukcesy :-)

Pozdrawiam serdecznie

Odpowiedz

Łukasz Styczeń 25, 2013 o 16:50

@Janusz – najważniejsze to żyć i dać żyć innym.

Jeżeli tylko ktoś stosuje różne, czasem „dziwne” metody oszczędzania – to okej.
Jeżeli zaraża tym innych, ale bez przymusu – to też okej.
Jeżeli wpaja pozytywne oszczędzanie dzieciom – też bardzo okej.

Ale właśnie najgorzej jak popada w paranoję i np. awanturuje się, że ktoś śmiał na 12 sekund otworzyć lodówkę, a mógł przecież na 6. Czy nie zgasił światła wychodząc na minutę do łazienki.

A więc edukacja, ale też racjonalizacja. W końcu to święty spokój jest najcenniejszy i na nim nie można oszczędzać!

Odpowiedz

sylviako Październik 28, 2016 o 23:33

Słuszna uwaga! Czytając artykuł przypomniały mi się czasy jak mi mama dyszała nad karkiem z komentarzem: „bierz i zamykaj tą lodówkę! To nie lusterko!”. Potrafiła robić wielkie awantury, liczyć czas otwartej lodówki, mieć pretensje, że do czajnika wlało się za dużo wody niż było potrzeba (za dużo wody do gotowania to dłuższy czas gotowania, a więc i zużycia gazu).
Dzisiaj sama zastanawiam się nad tym lusterkiem, jak mąż otwiera lodówkę i dochodzę do wniosku, że w tym wypadku zależy mi bardziej na relacjach niż oszczędzaniu. Niemniej przeprowadzam dyskusje, ustalam stałe miejsca przechowywania pewnych produktów, steruję temperaturą lodówki w zależności od ilości produktów, w zimie bardzo często przechowuję produkty na balkonie, nigdy nie wstawiam ciepłego jedzenia, do przodu wystawiam produkty napoczęte, a na półki „na wyciągnięcie ręki” układam produkty po które najczęściej sięgamy (wszystko do kanapek tj. mało, ser, wędlina, napoczęte warzywa, zieleninę itd). Kupiłam ostatnio taką podkładkę antypoślizgową pod napoje, dałam na najwyższą półkę i mąż wie, że od razu tam ma patrzeć za piwem 😉
Myślę, że Michałowi chodzi o to, żeby każdy z nas na podstawie dostępnych porad, opracował strategię najlepszą dla nas samych, opartą na naszych relacjach, codziennościach, doświadczeniach. We wszystkim trzeba mieć umiar, nie popadać w paranoję i przy tym wszystkim pracować nad swoją tzw. „skłonnością do oszczędzania” 😉

Odpowiedz

Dawid Styczeń 30, 2013 o 12:26

Świetny artykuł, o ile czytajac Twojego bloga wiem ze moja sytuacja finansowa różni się od twoje o niemal 180 stopni ;D o tyle wiem że każdy kiedys od czegoś zaczynał, właśnie zaczynam okres samodzielności w życiu i przeprowadziłem się do skromnej kawalerki i wiadomo jak to jest na poczatku, każdy szuka oszczędności tam gdzie tylko może i chociażby ten arytkuł pozowoli mi zapewnie na zaoszczędzeniu „kilku” kWh w skali miesiąca. Przeczytałem już kilka wpisów na tym blogu i stwierdzam że od dziś będzie to najcześciej czytany przezemnie blog. Dzięki za przydatne porady!

Odpowiedz

Michał Szafrański Styczeń 31, 2013 o 01:20

Hej Dawid,

Dziękuję za dobre słowo :) Polecam się i życzę jak największych sukcesów w oszczędzaniu.

Odpowiedz

Aga Luty 21, 2013 o 22:20

Od kilku dni czytam Twojego bloga, bardzo mi się podoba! Trafiłam właśnie na post z lodówką w tle.
Jeżeli chodzi o mnie- od ponad 2 lat…NIE MAM lodówki :) lodówka się zepsuła, nie chciałam kupować nowej (chociaż mogłam) i jakoś tak….drugi rok leci! Mój balkon służy jako zamrażarka oraz lodówka w jednym. W zimie jest to bardzo dogodne. W lecie- też da się przeżyć- dzięki temu kupuję tylko najpotrzebniejsze rzeczy do jedzenia. Dzięki temu:
– nie marnuję jedzenia
-nie marnuję prądu
-jestem bardziej „eko”
– kupuję jedzenie rozważniej

Tak styl życia sprawdza się jednak, jeśli mieszkamy sami lub max. w 2 osoby:)

Tak samo mam z TV. Od 3 lat nie posiadam. A pamiętam, jak kiedyś dzień bez telewizji był dniem straconym, haha
Z racji tego, ze pracę mam przy komputerze, to oglądam w internecie tylko wybrane filmy, lub seriale. I wystarczy.

Pozdrawiam:)

Odpowiedz

Michał Szafrański Luty 23, 2013 o 22:34

Hej Aga,

Whaw! Jestem pod wrażeniem Twojego życia bez lodówki. To się nazywa ekstremalne oszczędzanie :)

Pozdrawiam serdecznie!

Odpowiedz

wampum Kwiecień 14, 2013 o 14:08

Witam.
Właśnie jestem w trakcie planowania kuchni do nowego mieszkania.
Jestem trochę między młotem a kowadłem odnośnie zaplanowania lodówki w zabudowie.
Lodówka może stać w narożniku najchłodniejszym (zacienionym), to gorszy układ organizacyjny bo nie będzie trójkąta roboczego. Odległość od okna i kaloryfera w tym przypadku to około 90cm.
Drugi wariant to lodówka na przeciwko okna i kaloryfera, wciśnięta w małą wnękę (trójkąt roboczy zachowany). Ale że okna są na południ i zachód jest szansa, że będzie nasłoneczniona (odległość drzwi lodówki od okna to około 3,2m). Które w dwojga złego wybrać?

Odpowiedz

Michał Szafrański Kwiecień 16, 2013 o 22:49

Hej Wampum,

Witam na blogu i dziękuję za komentarz. Mogę Ci tylko powiedzieć co ja zrobiłbym na Twoim miejscu: zdecydowanie ustawiłbym lodówkę tak żeby wygodnie mi się z niej korzystało. To najważniejsze :) (chociaż może nieoptymalne kosztowo).

Pozdrawiam!

Odpowiedz

Marta Maj 12, 2013 o 17:17

Dzień dobry, panie Michale,

własnie dzis zdecydowałam się dowiedziec czegos wiecej o oszczedzaniu na rzeczach, o ktorych na co dzień po prostu nie myslimy- i trafiłam na Pana bloga.Podoba mi się sposob jego prowadzenia i artykuly, na pewno skorzystam z niektórych porad.

Co do powyższego artykułu, ucieszyłam się, że tak naprawdę większość (poza ekstremalnymi!) porad stosuję od zawsze :-) np. ustawienie lodówki, dbanie o to aby w kuchni nie było zbyt ciepło (lodówka stoi tak daleko od źródeł ciepła jak to możliwe) etc. Nie stosuję natomiast tego, co jest dla mnie niewygodne- uważam, że w ogólnym rozrachunku to się NIE OPŁACA :), ważniejsza jest dla mnie wygoda niż parę groszy więcej. Natomiast na pewno sprawdzę uszczelki;).

Zastanawiam się też nad jedną sprawą: nie bardzo mam pomysł, jak sprawdzić, jaka częstotliwość rozmrażania lodówki jest optymalna. Z jednej strony lód zabiera prąd, z drugiej rozmrażanie ją ociepla, czyż nie? :)

Odpowiedz

Michał Szafrański Maj 12, 2013 o 17:42

Hej Marta,

Dziękuję Ci za komentarz i proponuję od razu przejść „na Ty” :)

Co do rozmrażania: myślę, że najważniejszy jest zdrowy rozsądek. Jeśli widzisz, że zamrażalnik (bo rozumiem, że pytanie dotyczy właśnie niego) jest mocno oszroniony/oblodzony, to najwyższa pora go rozmrozić. A jeśli masz lodówkę i zamrażalnik typu „no frost” albo oblodzenie nie występuje, to nie ma takiej potrzeby.

Pozdrawiam!

Odpowiedz

Wojtek Czerwiec 11, 2013 o 13:47

A ja na pomysł pożyczania zimna z lodówki wpadłem niezależnie, choć trochę inaczej. Kupuję wodę mineralną w butelakach, mając dużo zakupów zwykle zgrzewki z wodą zostawiam w samochodzie. Gdy woda zamarznie przynoszę je – po jednej lub dwie (zwykle przy okazji korzystania z auta) i wkładam do lodówki, gdzie rozmarza.
Zainspirowała mnie eko-porada IKEA, by mrożonki przekładać dzień przed użyciem do lodówki.

Odpowiedz

Michał Szafrański Czerwiec 14, 2013 o 21:11

Hej Wojtek,

Kolejna dobra wskazówka. Zastanawiam się tylko czy wożenie zbędnych kilogramów w aucie to dobry pomysł…

Pozdrawiam!

Odpowiedz

Ala Listopad 8, 2014 o 19:59

Cóż, z tymi mrożonkami to radzę sie zastanowić i… nie przekładac przed użyciem z zamrażarki do lodówki. Bo w ten sposób niszczymy ich własciwisci odżywcze (poszukajcie w necie informacji na ten temat). Najlepiej mrożonkę zalać od razu wrzątkiem albo od razu wsadzic do sitka, jeśli gotujemy na parze i NIE ROZMRAŻAĆ w lodówce czy poza nią. Generalnie – rady znakomite, ale niektóre niewarte zasosowania z innych względów.

Odpowiedz

Wiktor Lipiec 8, 2013 o 18:18

Witam,
Większość wskazówek bardzo mi się podoba nie mogę się zgodzić z pomysłem „Wypełniaj wnętrze lodówki” to nie do końca można się z tym zgodzić, gdyż o ile sprężarka może uruchamiać się rzadziej to będzie pracować dłużej. Powodem tego jest różnica w pojemności cieplnej wody i powietrza. Ciepło właściwe wody to 4200 J/kgK a powietrza w zależności od wilgotności 1000-2000 J/kgK. Totalnie bzdurnym pomysłem jest wkładanie do lodówki produktów zawierających wodę, które nie muszą być schładzane.

Odpowiedz

Sylwia Sierpień 3, 2013 o 01:52

Ciepło właściwe wody to 4200 J/kgK a powietrza w zależności od wilgotności 1000-2000 J/kgK. – dlatego woda, jak się już schłodzi, to nie odda tego zimna tak łatwo jak powietrze
dlatego pusta lodówka stoi smutna

Odpowiedz

dana Lipiec 28, 2013 o 15:27

Nie polecam wyłączania lodówki na urlop. Ja tak zrobiłam i po powrocie musiałam wymienić lodówkę. W serwisie powiedziano mi że to było powodem uszkodzenia.
Pozdrawiam

Odpowiedz

Aggi Wrzesień 29, 2013 o 14:24

Super blog :)
Nareszcie człowiek nie czuje sie jak świr zakrecajac doplyw ciepłej wody c.o. Wychodząc z domu, czy ustawiajac na absolutne minimu na noc, bo w niższej temperaturze śpi sie lepiej :) a poranny prysznic nie musi być wrzący gdy próbujemy wyrównać temperature powietrza vs teperatura wody.
Dodatkowo chłodne powietrze z nocy szybciej sie nagrzeje w łazience po odkręceniu kaloryfera :) dzieki czemu nie nagrzewamy go sobie robiąc saunę 😉

A jak milo później nie płacić czynszu 1,5 miesiąca :-)) z powodu zwrotów (tak tak nawet przy siarczystych mrozach)

Lodówkę już ustawiłam zgodnie z instrukcjami :)
A rwe juz za chwilę nawiedze zeby zmienic cykl wysylki faktur.
Panie Michale – gratuluje pozytywnego zakrecenia i świetnych porad.

Pozdrawiam,
Aggi

Odpowiedz

Pomysłodawca Październik 18, 2013 o 15:24

Witajcie!
Mam jeszcze lepszy pomysł na oszczędność. W ogóle wyłączyć lodówkę i niech sobie stoi. Włączać tylko wtedy, gdy mają przyjść goście, żeby mieli wszystko świeże i nie obgadali. Pozdrawiam :)

Odpowiedz

sotb Grudzień 5, 2013 o 15:46

Producenci mogliby pomyśleć o chłodnicy wystawianej na zewnątrz budynku. Odechciałoby się niektórym wystawiania lodówki na balkon.

Odpowiedz

Paula Styczeń 23, 2014 o 12:40

I właśnie z lodówką to ja mam problem. Staram się wszystkich tych punktów przestrzegać ale niestety, zamrażalnik mrozi mi jak głupi. Może to jest spowodowane tym, że jest ustawiony właśnie na „1” ?

Odpowiedz

Rafał Styczeń 29, 2014 o 14:26

Cześć,

Z lodówkami no-frost to trzeba by dokładniej policzyć, albowiem każda zużywa więcej energii niż podobny model bez tego systemu.
Oczywiście komfort użytkowania nieporównywalny, a jego też wycenić niełatwo.

Co do zamrażania butelek – ja tam używam wkładów z lodówki turystycznej :-), żeby się zimą nie leniły.
Ogólnie działanie lodówki polega na przenoszeniu ciepła z miejsca A do B, więc oszczędność polega na nieprzeszkadzaniu w tym bądź wręcz dopomożeniu. :-)

Pozdrowienia.

Odpowiedz

happy Luty 11, 2014 o 20:47

Zimą pożyczaj zimno z zewnątrz :-) – to ja się wychylę i poprę ten punkt. Nie wiem czy to hardcore ale wszystkie rozmrażane produkty wędrują przez lodówkę. A może to już inny punkt?. Ciekawe czy kilka grosików się rocznie uzbiera, ale na pewno uczy planowania i trenuje pamięć.

Odpowiedz

Tomek Luty 16, 2014 o 18:32

Ciekawy artykuł, ale mam wątpliwości co do ustawiania temp. w lodówce na 7 stopni. Wyczytałem, że temperatura w lodówce powinna być wyższa od temperatury zamarzania wody (0°C), a jednocześnie niższa niż 5°C, co jest uznawane za graniczną temperaturę właściwego powstrzymywania rozwoju bakterii. Podaję link do źródła: http://www.poradopedia.pl/kuchnia/jaka-powinna-byc-temperatura-w-lodowce-i-zamrazarce,3364.html

Odpowiedz

Grzegorz Marzec 24, 2014 o 09:32

Witam,

Praktycznie podszedłeś do sprawy – to mi się podoba.
Pomysł z wkładaniem zamrożonej za oknem wody mnie rozbroił (na to nie wpadłem). Ma to jednak kilka sporych konsekwencji w przypadku taniej lodówki (do ~1600zł) wszystko w zamrażarce się rozmrozi z powodu czujnika (termostatu) umieszczonego właśnie w lodówce. Tego typu urządzenie ma zamrażarkę pracującą wynikowo (producent dobrał optymalnie parownik) pracuje bez sterowania, tylko wtedy gdy termostat w lodówce „wyczuje” taką potrzebę.
Z kolegą doszliśmy do jeszcze kilku wniosków co do oszczędności z tytułu umiejętnego korzystania z lodówki:
1. Nie wkładać szklanych i metalowych naczyń do lodówki czy zamrażarki (mają dużą pojemność cieplną i marnują sporo prądu nim zostaną ochłodzone)
2. Puste przestrzenie w lodówce wypełniać „blokiem” styropianu, a nie zbędnymi produktami. Styropian ma bardzo niską pojemność cieplną i po wyjęciu nie dojdzie do marnotrawstwa „chłodu”
3. Odległość skraplacza od ściany powinna wynosić od 4 do 8cm (nie więcej!) Występuje efekt ciągu kominowego i poprawia efektywność chłodzenia skraplacza.
4. Wybierajmy lodówki z zewnętrznym skraplaczem o jak największym rozmiarze (mają wyższą sprawność niż zabudowane w bokach urządzenia)

Odpowiedz

Marian Kwiecień 19, 2014 o 19:16

Mam jeszcze jeden sposób na „ekstremalne” oszczędzanie w używaniu lodówki.
Od jakiegoś czasu prowadzę jednoosobowe gospodarstwo domowe. Nie kupuję więc wielu artykułów spożywczych i jakiś czas temu stwierdziłem, że zmieszczą się one w zamrażalniku. Lodówka nie jest duża – zamrażalnik ma pojemność 34 l. Na moje skromne zakupy wystarcza. Pracą lodówki steruje timer, który włącza lodówkę co 2 godziny na 7 do 10 minut w zależności od temperatury w kuchni. Zimą wystarczy 7-8 min., latem trzeba ustawić dłuższy czas. Z pomiarów wyszło, że oszczędność wynosi ok. 0,60 – 0,70 kWh na dobę w stosunku do normalnej pracy lodówki. Daje to, w przypadku mojej lodówki oszczędność roczną ok. 130,-zł. Termometr (czujnik radiowy) umieszczony w zamrażalniku wskazuje temperaturę od ok. 0-1 do 6-7 stopni, czyli średnia temperatura (nie bawiąc się w szczegóły) wynosi ok. 3,5 stopni. Można ustawić sobie inną średnią temperaturę.
Oczywiście, w takiej sytuacji nie korzystam z artykułów zamrożonych.

Odpowiedz

Piotr Maj 6, 2014 o 15:16

Jeśli chodzi o zakup lodówki energooszczędnej – nie wiadomo, czy się opłaca; oszczędność na prądzie może zacząć się wtedy, kiedy lodówka się zepsuje i trzeba będzie kupić nową. Moja lodówka (Indesit za 1200zł) przestała działać po 2 latach i 2 tygodniach od zakupu(2 lata gwarancji)… to się nazywa pech. Koszt naprawy miał wynieść prawie 900zł – nieopłacalne. Dobrze, że zbliżała się zima – od października aż do kwietnia jedzenie trzymaliśmy na zamkniętej werandzie – genialne! Teraz mamy Liebherra za 1400 i już trzy lata działa…oby tak dalej. Niestety dzisiaj sprzęty są po to, żeby je wymieniać – to oczywiście celowe działanie producentów.

Pozdrawiam i czytam kolejne wpisy

Odpowiedz

Marcjanna Czerwiec 2, 2014 o 22:05

Najbardziej podobają mi się porady z „wychładzaczami” pustawej lodówki i zamrażaniem zimą. Niby proste, niby oczywiste jak chwilę o tym pomyśleć, a jakoś do tej pory nie po drodze mi było z takimi działaniami. Dziękuję!

Odpowiedz

Marta Czerwiec 18, 2014 o 14:22

Witam Panie Michale,
od wczoraj siedzę na Pana blogu i czytam. W kwestii lodówki i innych sprzętów są gniazdka z czasomierzem lub trochę droższe i bardziej skuteczne programatory elektroniczne, które służą do automatycznego włączania i wyłączania urządzeń elektrycznych przyłączonych do jego gniazda. Wyłącznik doskonale sprawdza się w sytuacji, kiedy chcemy, aby dany odbiornik prądu włączał się lub wyłączał o różnych godzinach, każdego dnia inaczej.

Odpowiedz

Bartosz Lipiec 15, 2014 o 12:04

Tydzień temu kupiłem lodówkę LG szczerze to kierowałem się wyglądem niż oszczędnością, co prawda akurat trafiłem z klasą A+++ Lodówka oszczędna, ale jako miłośnik muzyki kupiłem wzmacniacz który to bierze 500 Watt i takie to oszczędzanie :) W przyrodzie jest równowaga :)

Odpowiedz

szara Sierpień 14, 2014 o 10:41

Witam,
ja tez od ponad roku nie mam TV – osczędzam;) i nie musze świetnych polskich seriali oglądać , a czas mija – czytanie książęk, jakies wyjścia tu i tam i tal leci ,
lodówki od tygodnia..bo zaczęła mi sie psuc ponad pól roku temu ..naprawiałam i po pół roku znowu grzeje zamiast chłodzić ( ma 8 lat – Amica, to tak dla niektórych by posiadali wiedzę, ponadto z uszczelkami walcę od 3-4 lat .. po prostu wypadają i za prawie każdym razem przy zamykaniu musze je wciskać ) , a że jestem z natury oszczedna ( w domu wpoił to ojciec wosjkowy – gaszenie śiatła , zabieranie rzeczuy – z jakiegos miejsca .. jak sie idzie – czyli niechodzenie na darmo ;0 )) .. wychodzisz do sklepu – wynies smieci, idziesz do kuchni – zabierz talerzyk na którym jadłaś itp.)
Bardzo dobry blog, ale mimo, że ja jestem bardzo osczędna – też sprawdzam rachunki po zakupach a auchan czy innych marketach /sklepach – bo często promocja – kupuję np.pomarańcze po 2,99 a cena wskakuje 4,99 zł ( nagminnie w moim małym Marcpolu na kOszykowej i inne tudzież cytryny, banany, czy produkty nabiałowe – ludzie cieszą się , że promocja – a płacą normalnie wychiodzą .. nie sprawdzają , i jeśli 10-20 klientów zostało zrobionych w trąbę ??? , mieszkam w bloku obok ..i nieraz to już mi się schodzic nie chce .. ale schodze i odbieram 2 zł, 1,50 zł czy nawet 0,80 zł ( albo dwie bułki proszę lub jedną w tej cenie ) na bazarku pytam czy może coś taniej zapłącę bo .. ( o 5-10 zł ) kupując więcej warzyw czy jakiś ciuch .
I tak policzyć to zawsze to parę złotych , cóka moja nie przejęła takich zachowań, nie wie ile kosztuje chleb, czy produkty – wkłada do wózka co jej potrzebne, nie zarabia, bo sieiz z dziećmi ( mąż dobrze zarabia), palą się u nich światła już od popołudnia na podwórzu/trawniku ,na wieczór i całą noc zapalają się ,
jak wyjeżdząją tez .. Woda leci struymieniami czy trzeba czy nie , a potem – duże rachunki …tzreba płacic. Po co dla kogo ??? Pozdrawiam blogera i osczędnych , a nieoszczędnym życzę rozpoczęcia oszczędzania ( mam oszczędności i to spore , a tylko zarabiam z pracy urzędnika – naprawdę można z każdej pensji coś odłożyć , nie wydawać wszystkiego czy trzeba czy nie i kupowanie zbyt wielu produktów/jedzenia które lądują na śmietniku > marnotrastwo !!)

Odpowiedz

kar Listopad 22, 2014 o 01:34

„Gdy wyjeżdżasz, to włączaj tryb wakacyjny lub całkowicie wyłącz lodówkę….” ja tak zrobiłem i się zepsuła tzn się już nie schłodziła do temp 7 stopni a jest cały czas 15st. mechanik stwierdził brak czynnika chłodzącego wiec trzeba kupić nową:(

Odpowiedz

maron Grudzień 2, 2014 o 17:49

Ekstremalne oszczędzani lodówki nie jest takie rzadkie. Znam osoby, które wyłączają ten sprzęt w okresie zimowym przechowując produkty w chłodnych przedsionkach czy na balkonach. Lepsze to chyba od tych butelek i styropianu w środku. Jeśli wykorzystuje się do tego pojemnik termoizolacyjny to niewielką ilość żywności spokojnie można w ten sposób zabezpieczyć. Swoją drogą w mroźne dni mogą tam wrzucać ciepłą butelkę – muszę im wrzucić ten pomysł : ) Efekt finansowy takiego działania jest tym większy im lodówka jest gorszej klasy. Nie będę odkrywczy jak przypomnę, że wszystkie urządzenia z rozbudowaną elektroniką dają nam poczucie złudnych możliwości. Większość dodatkowych funkcji jest niewykorzystywana za to ryzyko występowania kosztownych awarii ( również tych zaprogramowanych ! ) mocno wzrasta. Twój świetny Blog Michale będzie miał coraz więcej czytelników. Idzie era biednych emerytów więc wcześniej czy później natrafią na Twoje analizy. Gratulacje.

Odpowiedz

Magda Grudzień 11, 2014 o 14:18

Cześć!
Należę do tych osób, które mają sporo do nadrobienia na Twoim blogu, póki co tylko wybieram to, co w pierwszej kolejności mnie interesuje lub dotyczy, ale pewnie szybko nadrobię, bo świetnie się Ciebie czyta.
Mam małe wątpliwości co do niekupowania zbyt dużej lodówki. Oczywiście z punktu widzenia chłodzenia powietrza to 100% racji, ale z mojego doświadczenia bardzo dużo można oszczędzić na robieniu mrożonek w sezonie, kiedy ceny świeżej żywności są śmiesznie tanie lub na kupowaniu na zapas w promocji. Właściwie sprowadza się to do wielkości zamrażarki, a nie całej lodówki.
Pozdrawiam i dziękuję za tego bloga :)

Odpowiedz

Dawid Grudzień 21, 2014 o 17:12

Witaj,

Ogólnie blog ciekawy, ale rada o zwiększeniu temperatury chyba nie do końca przekłada się na oszczędności.

Może jestem w błędzie, ale uważam, że czym niższa temperatura w chłodziarce to tym produkty są dłużej świeże. Miewam niestety kilka takich sytuacji rocznie, że jedzenie w lodówce się psuje. Obecnie mam w chłodziarce 4C i odnoszę wrażenie, że żywność dłużej wytrzymuje. Także nie wiem czy podwyższenie temp do 7C spowoduje rzeczywiste oszczędności biorąc pod uwagę tracony towar.

Odpowiedz

Joanna Grudzień 26, 2014 o 09:40

Przeczytałam kilka artykułów na tej stronie i naprawdę dają do myślenia. Moje rachunki za prąd nie są duże ale nie lubię „marnotrawic” prądu czy wody. Mam jednak pytanie : moja chłodziarka jest zazwyczaj prawie pusta a zamrażalnik zupełnie pusty ( niestety nie mam opcji jego wyłączenia). Czy wyjeżdżając na kilka dni ( 3-5) opłaca się wyłączyć lodówkę ? Nie biorę pod uwagę kosztów wyrzuconego jedzenia. Chodzi mi o to, czy chłodziarka i zamrażarka nie zużyją wtedy więcej prądu żeby uzyskać docelową temperaturę ?

Odpowiedz

Alek Kwiecień 18, 2015 o 13:43

Mam tylko 74 lata , blog znakomity nadaje się do szkół na lekcje codziennej ekonomii by młodzież dowiadywała się że ich i nie tylko ich codzienność jest po prostu kosztem.
Pozdrawiam Alek.

Odpowiedz

jola Kwiecień 24, 2015 o 09:14

Jestem rozczarowana artykułem. ..pan Michał chyba nie do końca wie co pisze. Lodowka, aby optymalnie chodzila nie moze byc maksymalnie wypełniona, inaczej z zamrazalka, ktora lubi tlok. Uszczelki w większości lodowek sa niewymienialne…wiec nie zrywajcienich po przeczytaniu tego artykułu bo nie ma na rynku uszczelek do lodowek które w pelni będą funkcjonalne. Co do temperatury. ..powodzenia w utrzymaniu świeżości produktow przy 7°…wydacie wiecej na jedzenie bo sie szybciej psuje. Pomysł z butelkami zamrazanymi na balkonie mnie rozbawił. .. w czasach akademivkich wszystko trzymalismy na balkonie w reklamowce…bez lodowki. To dopiero oszczędność.

Odpowiedz

HAART galeria dobrych pomysłów Kwiecień 24, 2015 o 10:30

Tego jeszcze nie widziałam w internetach :)

Odpowiedz

Krzysztof Maj 2, 2015 o 18:17

Mam prośbę, odnośnie lodówki :) czy mógłbyś sprawdzić jakie jest chwilowe zużycie prądu (w Watach) przez lodówkę, w której pracuje kompresor przy zamkniętych drzwiczkach? Dziękuję serdecznie :)
Co do mrożenia zimą butelek na balkonie i wsadzaniu ich do lodówki zastanowiłbym się nad dwoma rzeczami. Ile ciepła, (które zimą kosztuje) a tym samym pieniędzy uleci przez otwarte okno balkonowe w momencie wystawienia butelek na balkon i ponownie zabrania ich do domu? Jak wiemy, lodówka produkuje trochę ciepła w domu, może lepiej byłoby zimą więc przykręcić kaloryfer (oszczędności na cieple) a lodówka niech sobie pracuje normalnie, bez wrzucania i wyjmowania zamarzniętych butelek? Trzeba wziąć też pod uwagę fakt, że każde otworzenie lodówki powoduje wypłynięcie zimnego powietrza i napuszczenie do niej ciepłego, co spowoduje jej częstsze włączanie się. No i jeszcze drobny szczegół – na dworze chyba musiałoby być naprawdę zimno, podejrzewam że mniej niż -20 stopni by taka operacja cokolwiek dała, ale z drugiej strony, napuścimy sobie do mieszkania powietrza o temp -20 … To nie jest takie oczywiste w ostatecznym rozrachunku 😀

Odpowiedz

basia Wrzesień 9, 2016 o 15:56

Takie wystawianie i zabieranie butelek robimy przykoazji wietrzenia rano i wieczorem a wkładamy do lodówki przy okazji śniadania czy kolacji max 2 butelki by czas układania nie był zbyt długi TO DZIAŁA 😁

Odpowiedz

Andrzej Wrzesień 27, 2015 o 10:07

Eksperci podają, że w lodówce temperatura nie powinna być wyższa niż 5 stopni, gdyż następuje rozwój bakterii, w zamrażarce – 18 stopni.

Odpowiedz

Bruce Listopad 12, 2015 o 09:16

Do ekstremalnego oszczędzania można jeszcze postawić lodówkę przy ścianie zewnętrznej budynku, a najlepiej w narożniku. Zimą ściany oddają ciepło więc w narożniku lodówka będzie miała trochę zimniejsze otoczenie.
Mega ekstremalne oszczędzanie to wymiana poliuretanu na aerożel, ale wiąże się to z utratą gwarancji producenta.

Odpowiedz

Andrzej Luty 20, 2016 o 13:53

Ostatni wpis ma datę z listopada 2015 roku.
Hm, ludziska – zaglądajcie częściej. Naprawdę warto.
Zachęcam gorąco.

Odpowiedz

iks Marzec 28, 2016 o 05:35

Trochę niedowierzając w tracenie energii przy pustej lodówce wziąłem i policzyłem chłodzenie tego powietrza. Do prostego obliczenia przyjąłem, że interesuje mnie tylko część chłodząca lodówki (z moich doświadczeń zamrażarkę otwiera się sto razy rzadziej). Schłodzenie 200 litrów powietrza z 22 do 7 stopni to około 3600 dżuli energii, co równa się 0,001kWh, czyli rocznie deklarowane 50kWh przekłada się na schłodzenie powietrza w lodówce 50 tysięcy razy. Przyjmująć poprawkę na sprawność energetyczna lodówki: 50% wychodzi jakieś 70 razy dziennie, co wydaje się kilka razy więcej niż normalnie się to robi. Jest jeszcze zjawisko wydzielania energii przy skraplaniu pary wodnej, więc powiedzmy, że połowę energii spożytkowalibyśmy na skraplanie, to rocznie tej wody wyprodukowalibyśmy 20 litrów – co wydaje się nieprawdopodobne. Ogólnie wychodzi, że „pustość’ lodówki rzeczywiście ma jakiś wpływ na zużycie prądu, ale trzeba ją bardzo często otwierać, żeby ten efekt mógł rocznie kosztować te 50kWh.

Odpowiedz

motylek Czerwiec 16, 2016 o 12:58

Witam,

Powiem tyle.
Jeśli mam oszczędzić na lodówce 100 zł rocznie to wole ja sobie dowoli otwierać i zamykać i zapłacić tę stówkę bez psychicznego szarpania się że za coś za dużo zapłacę. Co innego 1000 zł :-)

Odpowiedz

Dodaj nowy komentarz

{ 3 trackbacks }

Poprzedni wpis:

Następny wpis: