Po dekadzie działania blog "Jak oszczędzać pieniądze" zakończył swoją działalność. Jedyną stale aktualizowaną sekcją bloga jest RANKING kont i lokat. Zapraszam też do lektury ponad 500 archiwalnych artykułów (ponadczasowych)! 👊

Oszczędzanie wody: ile można zaoszczędzić na prysznicu?

przez Michał Szafrański dodano 17 lipca 2012 · 151 komentarzy

Oszczędzanie wody ile można zaoszczędzić

Wskakujesz rano pod prysznic i spędzasz kilkanaście minut lejąc na siebie wodę. Ja to uwielbiam i każdy poranny prysznic jest dla mnie okazją by się dobudzić, rozgrzać i w błogiej atmosferze zaplanować mój dzień. Pokusiłem się jednak by policzyć koszty prysznica. Okazało się, że moje codzienne poranne prysznice, to największa część naszych wydatków na wodę – 78 zł miesięcznie i 940 zł rocznie! Poniżej tłumaczę jak zredukować ten pojedynczy koszt o 70% i zaoszczędzić nawet 670 zł rocznie tylko na prysznicu dla jednej osoby.

Ile kosztuje jeden ciepły prysznic?

Woda kosztuje nas najwięcej spośród wszystkich naszych domowych wydatków na media (pisałem już o tym w artykule „Koszt prądu, wody i ogrzewania – gotowy kalkulator Excel„). Rozpoznałem więc szczegółowo wszystkie koszty wchodzące w skład zużycia wody i pojedynczym największym „generatorem kosztów” okazał się być mój poranny, codzienny prysznic. Nie ma dla mnie dnia bez prysznica więc mogę śmiało założyć, że biorę go co najmniej 7 dni w tygodniu, 30 dni w miesiącu i 365 dni rocznie.

Tak naprawdę to w naszym gospodarstwie domowym pryszniców jest więcej bo jesteśmy czteroosobową rodziną i dodatkowo biorę także szybki prysznic po każdym bieganiu (aktualnie 3x tygodniowo). Dla uproszczenia rachunków ograniczam się jednak do jednego prysznica dziennie.

A więc wskakuję rano pod prysznic i zazwyczaj trwa on 10-12 minut. Jest to ciepły prysznic (moja Żona mówi wręcz że gorący) – grubo ponad 40 stopni Celsjusza. Zużycie wody przedstawia się następująco:

  • Prysznic trwa 10 minut
  • Zużycie zimnej wody wynosi 48 litrów (inaczej 0,048 m3 ZW)
  • Zużycie ciepłej wody wynosi 79 litrów (inaczej 0,079 m3 CW)
  • W sumie każdy mój ciepły prysznic, to 127 litrów wody

Nawet bez podstawiania kosztów wody widać, że każdy prysznic to w moim przypadku bardzo dużo wody – szczególnie ciepłej. Sięgam do listy składników mojego czynszu i tam znajduję koszt m3 ciepłej i zimnej wody. Wynoszą one odpowiednio:

  • Koszt 1 metra sześciennego zimnej wody = 9,97 zł / m3
  • Koszt podgrzania 1 metra sześciennego ciepłej wody = 16,60 zł / m3, ale tak naprawdę oprócz kosztu podgrzania uwzględnić trzeba jeszcze koszt 1 m3 zimnej wody, która będzie podgrzewana. Całkowity koszt 1 m3 ciepłej wody wynosi 26,57 zł / m3

Okazuje się więc, że każdy prysznic kosztuje 2,58 zł. W tym opłata za zimną wodę, to zaledwie 0,48 zł, a koszt ciepłej wodę to aż 2,10 zł.

Czytaj także: Prawie najlepszy blog o oszczędzaniu i koszt wody w Polsacie

Jeden prysznic dziennie, to koszt 940,82 zł rocznie!

Policzmy więc ile wydaję na tą przyjemność w dłuższym okresie czasu:

  • Tygodniowo prysznic kosztuje mnie 18,04 zł
  • Co miesiąc wydaję na prysznic 77,33 zł – to już jest istotna kwota!
  • Koszty prysznica w całym roku to 940,82 zł

Mam wiele pomysłów na to jak wydać bądź zainwestować każde kilkaset złotych. Zdecydowałem, że muszę wdrożyć program oszczędnościowy, ale jednocześnie nie chciałem zmniejszać liczby prysznicy.

Sprawdź również: Kalkulator zużycia wody

Jak oszczędzać wodę pod prysznicem

Zastosowałem trzy podstawowe sposoby optymalizacji zużycia wody pod prysznicem:

  • Zmniejszenie temperatury wody – okazało się, że całkiem przyjemna i komfortowa jest woda o temperaturze poniżej 38 stopni C. Dodatkowo w okresie letnim staram się brać chłodne prysznice.
  • Skrócenie czasu kąpieli – zdecydowałem się skrócić czas kąpieli o połowę (5-6 minut). Bardzo motywująco zadziałało tu na mnie obniżenie temperatury wody. Chłodniejszy prysznic powoduje, że szybciej go kończę 🙂
  • Ograniczenie strumienia wody – zamiast lać tyle wody ile „mieści” się w rurze ustawiam teraz przepływ wodę na połowę. Jest mi o tyle łatwo, że mam baterię z ogranicznikiem ilości przepływającej wody (pokazana na zdjęciu). Tego typu rozwiązanie to najlepszy przyjaciel naszego portfela. W połączeniu ze słuchawką prysznicową typu deszczownica, daje to bardzo dobre efekty. Deszczownica ma małe otwory dzięki czemu siła strumienia nawet na „pół gwizdka” nadal jest wystarczająca do skutecznego spłukiwania.

Dodatkowe wskazówki, które pomogą Ci zaoszczędzić wodę pod prysznicem:

  • Używaj baterii z termostatem – baterie takie pozwalają ustawić docelową temperaturę wody jeszcze przed odkręceniem kurka. W efekcie z prysznica już po chwili leci woda o takiej temperaturze jaką lubimy. Obecnie nawet tanie baterie posiadają szybki czas reakcji na zmianę temperatury (subiektywnie mówiąc około 1-2 sekund). Mój model baterii to Grohe Grohtherm 1000 Cosmopolitan (model: 34065) kupiony w cenie 485,00 zł.
  • Używaj baterii prysznicowej z ogranicznikiem przepływu wody oraz ogranicznikiem temperatury – moja bateria ma na pokrętłach przyciski. Jeśli ich nie wcisnę, to nie mogę przesunąć gałki dalej niż do 1/2 jej obrotu. Marketingowa nazwa tej prostej funkcji to „EcoButton” 🙂
  • Umieszczaj słuchawkę prysznicową bliżej ciała (niżej) – jest to szczególnie ważne jeśli lubisz ciepłe prysznice. Woda lecąca, np. z deszczownicy, wychładza się zanim krople spadną na Twoją skórę. Im bardziej rozproszony strumień (mniejsze krople) tym większa różnica temperatury. Możesz samodzielnie to sprawdzić polewając się wodą z bliskiej odległości i oddalając słuchawkę o metr nad siebie. Sprawdź 🙂
  • Zatrzymuj wodę żeby się namydlić – ja tego nadal nie robię, ale jest to potencjalnie dużo źródło oszczędności. Najpierw się spłukać, zatrzymać wodę, namydlić, odkręcić wodę i spłukać ponownie. Zawsze to kilkanaście litrów wody mniej.
  • Zmniejsz „dystanse” pod prysznicem – masz półeczkę na kosmetyki w zasięgu ręki czy schylasz się by podnieść mydło, szampon itp.? Schylanie i podnoszenie być może zwiększa Twoją krzepę, ale jednocześnie powoduje wydłużenie czasu kąpieli i co za tym idzie – zużycie wody.

Ile aktualnie oszczędzam na prysznicu?

Wdrożyłem tylko kilka punktów z powyższej listy, a pomimo tego moje koszty prysznica istotnie spadły. Mówiąc szczerze byłem zaskoczony skalą oszczędności. Aktualnie biorę prysznice trwające 5 minut. Dzięki odkręcaniu kurka na „pół gwizdka” oraz zmniejszeniu temperatury zużywam zaledwie:

  • 21,5 litra zimnej wody = koszt 0,21 zł
  • 20 litrów ciepłej wody = koszt 0,53 zł
  • Jeden prysznic zużywa 41,5 litrów wody i kosztuje mnie 0,75 zł.
  • Miesięcznie na prysznice wydaję teraz 22,37 zł (pamiętasz, że było to 77,33 zł) a rocznie prysznic kosztuje mnie 272,20 zł (zamiast 940,82 zł). Ładnie!

Na każdym prysznicu oszczędzam teraz ok. 2 zł i to bez szkody dla mojej higieny 🙂 Co miesiąc w kieszeni zostaje mi 55 zł oszczędności. Roczna skala oszczędności to 668,62 zł.

Warto zapamiętać

  • Jeden „rozpustny”, ciepły, 10-minutowy prysznic, to 127 litrów wody i koszt 2,58 zł
  • Jeden oszczędny, chłodniejszy, 5-minutowy prysznic z kurkiem odkręconym do połowy, to 41,5 litrów wody i koszt 0,75 zł
  • Jeśli bierzesz prysznic codziennie, to możesz oszczędzić ok. 670 zł rocznie

Policz to sam

Zastanawiasz się pewnie, jak te dane mają się do Ciebie i Twojej „charakterystyki” używania prysznica. Polecam Ci skorzystanie z załączonego arkusza kalkulacyjnego (format Microsoft Excel). W pola zaznaczone na żółto wprowadź własne koszty m3 zimnej i ciepłej wody, a w kolumnach od B do E zapisz stan liczników wody przed wzięciem prysznica i po nim. Porównasz moje wyliczenia ze swoim zużyciem.

Ciekawy jestem ile Ciebie kosztuje „rozpustny” i oszczędny prysznic. Może masz dodatkowe pomysły na to jak oszczędzać wodę pod prysznicem? A może uważasz, że niepotrzebnie aż tak się rozpisuję? Liczę na Twój komentarz i z góry bardzo za niego dziękuję.

Zachęcam Cię do zapisania się na mój newsletter – od razu otrzymywać będziesz powiadomienia o nowych artykułach na moim blogu. Już wkrótce napiszę szczegółowo ile kosztuje kąpiel w wannie. Tam liczby są jeszcze ciekawsze 🙂

Zobacz także: Koszty życia: Ile kosztuje woda pitna i jak na niej oszczędzać? Butelki PET, filtr wody, czy może kranówa?

 

"Finansowy ninja" - podręcznik finansów osobistych

Finansowy ninjaJuż ponad 130.000+ osób kupiło książkę "Finansowy ninja".

Nowe, zaktualizowane wydanie to ponad 540 stron praktycznej wiedzy o oszczędzaniu, zarabianiu, optymalizacji podatkowej, negocjowaniu i inwestowaniu, które pomogą Ci zostać prawdziwym finansowym ninja i osiągnąć bezpieczeństwo finansowe.

Przewodnik po finansach osobistych, który każdy powinien przeczytać jeszcze w szkole.

PRZEJDŹ NA STRONĘ KSIĄŻKI →

{ 149 komentarzy… przeczytaj komentarze albo dodaj nowy komentarz }

bayzell Lipiec 30, 2012 o 20:41

Ja robię inaczej. Mam szczęście/nieszczęście mieć prysznic przy wannie. Działanie:
1. Moczę się prysznicem (korek od wanny zamknięty)
2. Mydlę się (po czym płuczę ręce w wodzie z moczenia, żeby nie umydlić butelki z szamponem)
3. Myję włosy (płuczę ręce w wodzie z moczenia, żeby nie umydlić butelki z mydłem do twarzy)
4. Myję twarz (płuczę ręce w wodzie z moczenia, żeby nie umydlić słuchawki)
5. Odkręcam korek w wannie i płuczę się.
6. Koniec mycia.

Wyniki dam wieczorem 🙂

P.S. Może to i lekki survivalowy prysznic ale piszę tu o myciu pod prysznicem…przyjemne są też i inne rzeczy, które mogą się odbyć bez prysznica 🙂

Odpowiedz

Michał Szafrański Lipiec 30, 2012 o 20:55

Dziękuję za komentarz. Ja tego typu scenariusz stosuję podczas golenia 🙂 Zatkany korek od umywalki od początku aż do końca golenia. Oszczędności także widoczne 🙂

Odpowiedz

Refael72 Sierpień 6, 2012 o 08:48

Też to zastosowałem. Wyniki: 21 litrów, w tym ciepła 9,5.

Odpowiedz

Darek Sierpień 7, 2012 o 19:35

bayzell, całe życie myślałem, że jestem jedynym pokręconym facetem, który stosuje metodę na „płuczę ręce”, dziękuję – nie jestem już sam.
Mam tą samą przypadłość co Michał – biegam. Polecam wszystkim chłodne prysznice, świetnie schładzają organizm jednocześnie odświeżają i pobudzają, mam nadzieję, że również hartują. Jest duża szansa, że tej jesieni nie będę gościem aptek, czyli dodatkowy grosz.

Odpowiedz

Michał Szafrański Sierpień 7, 2012 o 20:25

Darek – zdecydowanie nie jesteś „jedynym pokręconym” 🙂 i nie ma się czego wstydzić.

A propos biegania, to polecam wszystkim krótki film, w którym Will Smith (raper, aktor) tłumaczy dlaczego bieganie i czytanie jest kluczem do życia. Nie znałem go z tej strony 🙂 Polecam: http://youtu.be/CNN6g4nE3d4

Odpowiedz

Stanisław Lipiec 14, 2014 o 22:41

Niestety tamten link już nie działa, więc pozwalam sobie zamieścić nowy 🙂
https://www.youtube.com/watch?v=A5mLG5tbocE

Odpowiedz

Jan Wrzesień 13, 2020 o 13:52

Niestety link już nieaktywny

Odpowiedz

Przemek Czerwiec 4, 2013 o 19:41

Hej!
Ostanio też szukałem sposobu jak oszczędzić trochę wody.
Kupiłem na allego perlatory.Wymieniłem we wszystkich kranach i pod prysznicem.Żadnego dyskomfortu nie odczułem,iż wody leci mniej.
Ilość zużytej wody zmniejszyła się o 2 kubiki w miesiącu.

Odpowiedz

Michał Szafrański Czerwiec 4, 2013 o 22:26

Hej Przemek,

I tak trzymać. Mała różnica jakościowa (o ile w ogóle zauważalna), a oszczędności całkiem konretne.

Pozdrawiam!

Odpowiedz

Mario80 Wrzesień 4, 2015 o 15:24

Ja mieszkam na nowym mieszkaniu, gdzie perlatory byly w kazdym kranie, mimo tego zuzycie wpdy ksztaltowalo sie na tym samym poziomie co na poprzednik mieszkaniu – ok. 11m3 na 3 osoby.
Pewnego dnia zamontowalemw w kabinie baterie termostatyczna, zakrecilem zimna wode w ubikacji (maly syn zawsze odkreca kran na full i tlumaczenie jemu nic nie daje), w kuchni, ubikacji i lazience zmniejszylem cisnienie w kranach i przerobilem prelatory tak, ze daja mniejszy strumien, ale z w miare porzadnym cisnienem. Na oko przeplywnosc wody spadla ok 3 krotnie, ale na ostatnim rachunku szok…….. zyzycie zwroslo o 3m3 do 14m3.
Nic z tego nie rozumiem.

Ostatnio sprawdzilem zuzycie na prysznic. Ja – ok 12l, zonka ok 9l. Maly syn duzo wiecej, bo zapelniam mu caly podwyzszony brodzik w kabinie.
Zaznacze, ze mam beznadziejne rozwiazanie jak wymiennik ciepla. czyli trzeba poczekac kilkanacie sekund (do kilkudziesieciu w zimie) i parenascie litrow wody zanim poleci ciepla woda.

Odpowiedz

Mira Październik 8, 2015 o 18:35

Mam prawie podobnie, żeby te kilkanaście litrów nie poszło po prostu w ściek, nabieram wodę w wiadro i używam do innych celów. Stare powiedzenie mówi, ze oszczędności nie robi się z milionów, ale z groszy.

Odpowiedz

Mariola Grudzień 29, 2015 o 11:58

U mnie zanim poleci ciepła woda muszę chwilę odczekać bo leci zimna a płacę przecież za ciepłą. Od kilku lat tą zimną wodę wlewam do wiadra mniej więcej 1/3 wiadra ok. 4 litrów, zużywam potem do podlewania kwiatów.

Odpowiedz

werserk Luty 5, 2018 o 00:34

Swego czasu u mnie w kamienicy zakładali cwu z miejskiego cieplika. Jakież było moje zdziwienie, gdy cyrkulacja (i wodomierze) były pociągnięte tylko przy pionie… i też, zanim zaczęła lecieć ciepła woda, mijało kilkanaście sekund. Tylko nikt z sąsiadów nie wpadł na to, że tak być nie może. Poszedłem do dostawcy, przedstawiłem sprawę zaznaczając, że nie będę płacił za źle wykonaną usługę, zagroziłem też skierowaniem sprawy do sądu i mediów (zresztą były tam też inne historie do opowiedzenia). Podziałało. Pociągnęli mi cyrkulację (i wodomierz razem z nią) tuż przed kran w kuchni, tak że tam ciepłą wodę mam od razu, a w łazience (położonej nieco dale) po 1-2 sekundach.

Odpowiedz

bayzell Lipiec 30, 2012 o 21:00

Ja się golę elektrykiem 😛

Odpowiedz

Michał Szafrański Lipiec 30, 2012 o 21:21

Racja 🙂 Golenie golarką elektryczną to dobra rzecz… minimalizujesz koszty o piankę do golenia i nożyki 🙂 W moim przypadku niestety golarka elektryczna powoduje podrażnienie skóry więc… na goleniu aż tak nie oszczędzam 🙂

Ale golarkę elektryczną stosuję z powodzeniem do golenia głowy 🙂 Golarka Philips zakupiona chyba 14 lat temu już dawno się zamortyzowała. Wyposażona jest w coś co nazywano „głowicami samoostrzącymi” i pozostaje mi w to wierzyć bo nadal po tylu latach tnie bez zarzutu. Tu cieszę się bardzo z oszczędności, gdyż każde samodzielne „strzyżenie”, to dodatkowe co najmniej kilkanaście złotych w mojej kieszeni. Nie wiem nawet ile kosztuje teraz fryzjer męski „poproszę do zera” 🙂

Hmmm… zastanówmy się: miasto Warszawa – Żona podpowiada mi, że męski to koło 35 zł. Zakładam, że za „do zera” i w hurtowych ilościach (3x w miesiącu) spuściliby mi do 25 zł. Czyli koszty 75 zł miesięcznie * 12 = 900 zł rocznie. Nieźle.

Czyli przez 12 lat utrzymywania mojej jednostajnej fryzury zaoszczędziłem już 10 800 zł na fryzjerze. To lubię 🙂 Oczywiście należałoby odjąć od tego koszty prądu związanego z zasilaniem golarki. Zachęciłeś mnie do zmierzenia zużycia i napisania oddzielnego wpisu na ten temat 🙂

Oczywiście polecam ten sposób oszczędzania TYLKO tym osobom, które nie obawiają się nosić bardzo krótkich włosów.

Odpowiedz

Refael72 Sierpień 5, 2012 o 09:53

35 złotych za strzyżenie!?!?!
W mieście Łodzi w centrach handlowych czy u markowych fryzjerów tyle kosztuje, ale ja strzygę się w małym osiedlowym zakładzie gdzie za strzyżenie nożyczkami (góra) + maszynką (tył i boki) płacę 14zł.

Odpowiedz

Michał Szafrański Sierpień 5, 2012 o 11:46

Ja jestem z Warszawy i niestety takie ceny wokół mnie są standardowe (Ursynów/Kabaty). Są też promocje typu „przyjdź w poniedziałek, zapłacisz 15 zł”, ale znam też takie zakłady fryzjerskie, które mówią „ostrzyżemy Twoje dziecko za 50 zł”!

Moja Żona obniżała koszty wizyty u fryzjera poprzez… odłożenie wizyty do czasu urlopu. Ceny, np. w Istebnej, w której byliśmy rok temu, są kilkukrotnie niższe niż w Warszawie. Wyobraź sobie, że Żona i Córka ostrzyżone zostały tam za łączną kwotę 25 zł 🙂

Dlatego warto planować wydatki i kombinować jak się tylko da. Oczywiście w granicach rozsądku i aktualnych możliwości 🙂

Odpowiedz

TOMKO Czerwiec 9, 2023 o 04:27

a NA DZIEŃ DZISIEJSZY W SZCZECINIE MĘSKIE 90ZŁ A DAMSKIE 300 – 400 Z FATBOWANIEM

Odpowiedz

Ambby Wrzesień 19, 2013 o 11:37

Pana fryzura dodatkowo pozwala zaoszczędzić na szamponie i odżywce do włosów:)

Odpowiedz

Damian Sierpień 1, 2012 o 19:12

Kurde odkąd mam prysznic to płacę więcej za wodę niż mając wanne. Zdziwiłem sie i wkurzyłem na to.

Odpowiedz

Michał Szafrański Sierpień 1, 2012 o 20:34

Damian – to ciekawe spostrzeżenie. U mnie w każdej kombinacji prysznic wychodzi taniej od wanny. Ale faktem jest że mam bardzo dużą i nieoszczędną wannę (300 litrów) 🙂 Na niekorzyść wanny u mnie przemawia też to, że jak już do niej wejdę, to lubię brać dłuuugą i ciepłą kąpiel. A luksus kosztuje. Wychodzi mi ok. 6,30 zł za wodę do pojedynczej kąpieli. Dobry pomysł – wrzucę na blog porównanie kosztów prysznica i wanny. Dzięki i powodzenia w ograniczaniu zużycia wody!

Odpowiedz

bayzell Sierpień 3, 2012 o 15:38

Wyszło mi ok. 15 litrów na jeden prysznic…

Odpowiedz

Michał Szafrański Sierpień 4, 2012 o 14:00

bayzell – dziękuję za wynik. Jest imponująco niski! Napisz jeszcze proszę ile w tych 15 litrach jest ciepłej wody a ile zimnej. Policzymy koszt i zobaczymy czy ktoś kiedyś zdoła Cię przebić 🙂 Ja się nie podejmuję 🙂

Odpowiedz

Krzysztof Październik 21, 2018 o 17:17

Nie przebiję Bayzella, ale ze zdziwieniem sprawdziłem, że zużywam 9l zimnej , i 11l ciepłej. Wyłączam wodę na mydlenie i szampon. Więc wychodzi mi też mało, 37groszy. Muszę sprawdzić kąpiel syna – w wannie, codzienną.

Odpowiedz

Darek Sierpień 7, 2012 o 19:49

Potwierdzam, stosując metodę „płuczę ręce”, wynik 15 litrów to norma. Dodając do tego fakt, że jest to chłodny prysznic to już pełen sukces.

Odpowiedz

bayzell Sierpień 5, 2012 o 10:21

Da się jeszcze mniej :). W domu u rodziców jest słuchawka, która robi mgłę, także zmoczenie się zabierze mniej wody. Tak poza tym, jeśli chodzi o wodę i jej oszczędzanie to jeśli nie masz w kibelku przycisku start/stop lub siku/twarde dowody (lub rodzina nie chce z nich korzystać), to możesz (o ile nie chcesz grzebać przy pływaku) wrzucić do rezerwuaru napełnioną wodą zakręconą butelkę 0,5l. Przy każdym spłukaniu zejdzie o te 0,5l mniej. Patrząc na Twoją czteroosobową rodzinę i licząc, że każde z Was pójdzie 2 razy dziennie do toalety to daje nam to prawię 1,5 m3 rocznie.

P.S. Myślę o takiej akcji (coś ala niewidzialna ręka) w szkołach, urzędach i wszędzie gdzie są ew. „publiczne” toalety. Nikomu przecież nie przyjdzie do głowy zajrzeć do rezerwuaru a wody w mieście będzie schodzić znacznie mniej…

Odpowiedz

Michał Szafrański Sierpień 5, 2012 o 11:40

Na szczęście mam dwa przyciski nad każdą ubikacją i rodzina już jest wyedukowana w zakresie sposobu ich używania 🙂 Ilość nabieranej wody sam wyregulowałem (mam zabudowę Geberita i w nich jest możliwość ustawienia ilości wody) i jest optymalna. Ale metoda „na butelkę” bardzo mi się podoba. Taki prosty pomysł a tak skuteczny.

Małe spłukanie wody kosztuje nas około 3 groszy. Duże – około 7 groszy.

Odnośnie akcji: POPIERAM chociaż działanie mocno partyzanckie 🙂 Ja jestem raczej zwolennikiem edukacji i zapobiegania przyczynom marnowania wody. Ale taka akcja jaką proponujesz ma tą dodatkową zaletę, że można byłoby ją nagłośnić medialnie – może udałoby dotrzeć szerzej i przy okazji wytłumaczyć dlaczego to robimy 🙂

Odpowiedz

bayzell Sierpień 5, 2012 o 12:03

Nagłośnienie medialne wiązałoby się z niezliczoną ilością „przeglądów” rezerwuarów przez np. uczniów czy nam czegoś nie wsadzili… W związku z moją pracą przebywam dość często w różnych placówkach szkolnych i mógłbym taką kryptoakcję przeprowadzić. Pojawia się jednak problem pustych półlitrowych butelek. W pracy w związku z upałami dostaję tylko 1,5 litrowe…

Odpowiedz

Michał Szafrański Sierpień 5, 2012 o 14:13

No to chyba zacznę zbierać butelki 0,5l. Moje dzieci piją w hurtowych ilościach – ale raczej w okresie szkolnym 🙂

Odpowiedz

bayzell Sierpień 5, 2012 o 16:53

Można stworzyć stronę, na której zaznaczalibyśmy na mapie umieszczone butelki 🙂

Odpowiedz

teaver Sierpień 8, 2012 o 17:01

Fryzjera na pewno nie zmienię. 🙂 Płacę za siebie około 80zł (Warszawa) a za córkę 50zł, ale dziewczyna jest świetna i wiem, że w dużym salonie zapłaciłabym za takie strzyżenie co najmniej dwa razy tyle (średnio około 200- 220 zł). Nie zaryzykowałabym wyjścia do fryzjera, którego nie znam i nie mam zaufania do jego umiejętności. Włosy co prawda odrastają, ale nie tak szybko jak się wam wydaje. Mam zamiar chodzić do mojej fryzjerki około 4 – 5 razy w roku.

Co do prysznica – jestem z tych, którzy mogliby siedzić pod nim pół dnia, ale ostatnio dokopałam się, że to bardzo niezdrowe dla skóry i optymalny czas dla skóry to nie więcej niż 5-10 minut dziennie. Oprócz czasu, warto też pod prysznicem ograniczyć ilość mydła – to zdrowe dla skóry (ekologiczne też, ale ja nie lubię ekologii) i jednocześnie skraca długość prysznica (mniej do spłukania).

Odpowiedz

Michał Szafrański Sierpień 8, 2012 o 20:09

teaver – dziękuję za komentarz. Ja już o fryzjerze się nie wypowiadam – nie widziałem go na oczy z 10 lat 🙂 Moja fryzura jest bardzo nieskomplikowana i w mojej opinii moje włosy odrastają zbyt szybko 🙂

Odpowiedz

starlift Sierpień 9, 2012 o 10:06

Co do maszynek do golenia. Używam prądowej i nie wiem, jak inna może podrażniać bardziej. Jestem przywiązany do brauna i on działa na innej zasadzie niż phillipsy. Może warto spróbować, czy nie daje to lepszych efektów.

Co do zużycia wody – polecam dobre perlatory w kranach i słuchawki prysznicowe wysokiej jakości. Zwiększają ciśnienie i napowietrzają wodę, przez co ma się wrażenie, że jest jej więcej w kranie, niż pokazuje to licznik. Zwłaszcza w łazience się to sprawdza. W kuchni lepiej żeby strumień jednak był sensowniejszy.

Co do wody mineralnej – korzystamy z dzbanka z filtrami i wody nie kupujemy do domu w ogóle. Można też zamontować filtr i drugi kran do wody pitnej, ale to chyba na warunki domowe rozwiązanie nieopłacalne.

Odpowiedz

Mario80 Wrzesień 5, 2015 o 08:19

Ja uzywam wlasnie Phillipsa na akumulatorze (ladowanie raz na pare miesiecy trwajace ok 1h), bo po Braunie mialem podrazniona skore. A klasycznego golenia nie lubie.

Do strzyzenia uzywam maszynki akumulatorowej ( z Biedronki 😉 ), rowniez ladowana rzadko, a uzywana srednio co 10 dni.

Czyli generuje jeszcze wieksze oszczednosci 😉

Odpowiedz

Radek Styczeń 21, 2018 o 01:56

Z tym goleniem to podobno jednak jest kwestia przygotowania skóry do golenia, a także technika, bo i brzytwą lub żyletkami, i elektrykiem można się poharatać i podrażnić.

Odpowiedz

Tomek Sierpień 20, 2012 o 22:17

Michał,
pozwoliłem sobie porównać Twoje obserwacje z moimi. Nie jestem tak bardzo zakręcony na punkcie notowania wszystkich wydatków, ale stan liczników wody i energii notuję 1-go każdego miesiąca. Na tej podstawie excelek wylicza średniodzienne zużycie w poszczególnych miesiącach.
Wyniki są następujące:
– dawniej tzn. dwie osoby dorosłe: 100-120 l zimnej/dzień i 50-70 l ciepłej/dzień
– obecnie tzn. j.w. plus małe dziecko: 150-180 l zimnej/dzień i 70-90 l ciepłej na dzień
Zastawiając to z Twoimi wynikami (127 l i 41.5 l) dochodzę do wniosku, że jesteśmy raczej oszczędni. Wychodzi (w przybliżeniu) 80 litrów ciepłej i zimnej w sumie na osobę dziennie – a prysznic to nie jedyny odbiorca wody w domu.

Zrobiłem także porównanie kosztowe na podstawie rzeczywistego zużycia. Wychodzi mi 1315 zł rocznie za wodę i jej podgrzanie. Daje to 1.4 prysznica rozpustnego (940 zł) dziennie (na 2+1 osoby) lub 4,8 prysznica oszczędnego (272 zł) dziennie przez cały rok.

Odpowiedz

Paweł Wrzesień 2, 2012 o 16:56

świetny blog, tak trzymaj!
zachęcony tekstem o prysznicu, dokonałem wczoraj dokładnych pomiarów.
od dłuższego już czasu biorę codziennie oszczędny, minimalistyczny prysznic – ale bez jakiejś skrajnej ascezy.
najpierw polewam się wodą, potem zamykam wodę i się mydlę. na koniec spłukuję wszystko i gotowe! aha! i lubię ciepłą wodę, ale nie gorącą! a golę się od lat maszynką elektryczną – skóra się przyzwyczaja dość szybko i potem nie ma z tym problemów.
moje wyniki:
jeden wieczorny prysznic, to u mnie 6 litrów zimnej wody oraz 10 ciepłej – łącznie 16 litrów wody.
pozdrawiam!

Odpowiedz

Toton Wrzesień 20, 2012 o 10:41

Wszystko w porządku jest faktyczna różnica w cenie, ale…
Prysznic to nie tylko mycie się. Gdyby o to tylko chodziło to wystarczyły by dwa litry wody…Mówcie co chcecie, ale najlepiej się pod prysznicem…myśli , wiedzieli to już starożytni – stąd termy i łaźnie, gdzie gromadzili się filozofowie i naukowcy;)
To jest też relaks rozluźnienie mięśni i takie tam – braku tego nie da się obliczyć na złotówki

Odpowiedz

Michał Szafrański Wrzesień 20, 2012 o 11:20

Hej Toton,

Dziekuje za komentarz. Zgadzam sie z Toba, ze dobrze sie pod prysznicem mysli 🙂 Ja jednak odszedlem od tego na rzecz myslenia poza prysznicem, np. zmuszam sie do wczesniejszego wstawania, gdy Rodzina jeszcze spi i jest cicho. Ta cisza pozwala mi szybko planowa caly dzien i sprzyja mysleniu.

Myslenie pod prysznicem z mojej perspektywy ma jeden istotny minus. Chociaz wpadalem tam na niezle pomysly, to nie mialem ich jak zapisac 😉 Dodatkowo czasami pod prysznicem brakowalo mi dodatkowych „narzedzi”, np. kalkulatora, gdy akurat analizowalem koncepcyjnie jakas inwestycje. Fajne miejsce do myslenia, ale ma tez swoje minusy – i to nie tylko zwiazane z kosztem wody.

Dzieki za glos w dyskusji. Doceniam i pozdrawiam 🙂

Odpowiedz

Joanna Październik 16, 2012 o 14:12

No właśnie wielokrotnie słyszałam, że prysznic jest bardziej oszczędny niż wanna, a to bzdura. Jak ktoś bierze prysznic to leje wodę i potem zgrzyta zębami jak dostanie rachunek za wodę.

Mam prysznic przy wannie. No i postanowiłam zrobić test i zatknąć kurek w wannie w czasie prysznicu. Ilość zużytej wody – przy 5 min lania to prawie cała wanna!

Odpowiedz

Michał Szafrański Październik 18, 2012 o 18:15

Hej Joanno,

Moje obserwacje są odmienne i moje testy wskazują, że podczas brania prysznica zużywam mniej wody niż w przypadku kąpieli. Prawda jest taka, że u każdej innej osoby może to wyglądać inaczej: im dłuższy prysznic i im mniejsza wanna, tym bardziej się do siebie zbliżają koszty tych dwóch rodzajów kąpieli. Ale szybki prysznic zawsze będzie tańszy od pełnej wanny 🙂

Pozdrawiam 🙂

Odpowiedz

Mario80 Wrzesień 5, 2015 o 08:28

Jesli w 5 min prysznicem zapelniasz cala wanne, to w ile czasu zapelniasz ja uzywajac kranu?

Musisz zmienic sluchawke prysznicowa i ograniczyc cisnienie wody , w tedy zauwazysz roznice.

Odpowiedz

Kibi_klops Październik 21, 2012 o 14:36

Przy prysznicu dużą oszczędność daje zamontowanie na wyjściu ogranicznika przepływu wody (perlatora). Wtedy możemy odkręcić kran na maxa a tak czy tak będzie przepływ tylko 4 lub 6 l/min w zależności od wyboru perlatora.

Odpowiedz

Michał Szafrański Październik 21, 2012 o 14:37

Hej Kibi_klops,

Bardzo trafna uwaga 🙂 Dziękuję za Twój komentarz.

Pozdrawiam 🙂

Odpowiedz

Mario80 Wrzesień 5, 2015 o 08:35

Moja uwaga do perlatora jest taka, ze przez napowietrzaniewody obniza on jej temp na wyjsciu, wiec jestesmy zmuszeni do uzycia wiekszej ilosci cieplej wody, niz bez perlatora. Jesli uzywamy perlatora tylko do zimnej wody to skutecznosc jego jest 100% 😉

Na rynku sa rowniez dostepne perlatory z regulowanym przeplywem i zuzycie mozna ograniczyc nawet do ok 1,5l/min.

Odpowiedz

Wojtek Listopad 30, 2016 o 06:30

Trzeba jeszcze uważać na naopwietrzające słuchawki prysznicowe. Z opisu są oszczędne, ale to teoria. Aby spłukać szampon z długich kobiecych włosów potrzeba dużo więcej wody z takiej słuchawki niż z normalnej. Także trzeba uważać.

Odpowiedz

Tomasz Październik 6, 2018 o 14:01

Niestety, muszę walczyć o dobrą przepustowość słuchawki prysznica. W przeciwnym wypadku mam tylko zimną wodę – za mała różnica ciśnień w moim Junkersie…

Odpowiedz

Tom Listopad 11, 2012 o 20:11

Michał,

najtańszy prysznic w życiu weźmiesz wtedy, gdy zabraknie ciepłej wody. Nie, nie dlatego, że nie wykąpiesz się w ogóle. To dlatego, że żeby jednak się umyć (w szczególności rano, gdy jest się w pośpiechu) trzeba się zmieścić w… 1 pojemności czajnika elektrycznego + powiedzmy 2x tyle zimnej wody do rozcieńczenia zagotowanej.

A więc:

1,5 l wody przegotowanej w czajniku + 3 l wody zimnej + prąd za podgrzanie wody. Jak by nie liczyć, trudno ten wynik przeskoczyć.

Odpowiedz

tofik Styczeń 3, 2013 o 18:47

można jeszcze się piaskiem umyć…

Odpowiedz

Agaru Styczeń 5, 2013 o 15:28

Joanno – myślę, że kobiety mają inny „problem”. A są to dłuższe włosy 🙂 Zazwyczaj wymagają one trochę dłuższego spłukiwania, a u mnie muszę (po prostu muszę) umyć je dwa razy. Pewnie to nie jeden problem, ale tak porównuje prysznice moje (dłuższe włosy) i mojego męża (ogolenie na zero), to jednak zawsze to ja leję więcej wody, głównie z tego powodu 😉

Odpowiedz

Dorota Styczeń 29, 2013 o 22:43

Jeśli chodzi o oszczędzanie wody to akurat u mnie najważniejsze jest ograniczenie ilości (rachunki za wodę i ścieki są u mnie jednymi z najwyższych pozycji w budżecie (150 zł za wodę i 160 za ściek co 5-6 tygodni…) Ogrzanie wody to sprawa drugorzędna, gdyż mieszkam w domu ogrzewanym węglem (mąż górnikiem więc ten sposób jest dla nas najbardziej opłacalny). Co za tym idzie zimą ogrzanie wody mam praktycznie za darmo (i tak palimy w piecu by ogrzać dom) a latem są to koszty niewielkie i mało zależne od ilości zużytej wody (tak, czy owak te kilka godzin trzeba palić w piecu – inaczej się nie da)

Ale do rzeczy…

Wczoraj zbadałam ile litrów zużywam na oszczędnym prysznicu przed snem (bez mycia włosów – to robię rano). Schemat wygląda tak: odkręcam wodę i „odpuszczam” by zaczęła lecieć w miarę ciepła woda. Polewam całe ciało i zatrzymuję wodę. Namydlam się. Spłukuję. I muszę powiedzieć że totalny szok: niecałe 8 litrów! Zaznaczam, że umyłam się i spłukałam dokładnie (niedokładne spłukanie = sucha skóra = majątek na krem 😛 ).

Następnie rano sprawdziłam ile zużywam na umycie samych włosów, twarzy i zębów. Myję włosy pod umywalką, podczas szczotkowania kłów woda oczywiście zakręcona. I co? Znowu szok… Ponad 12 litrów! Nasuwałoby się mycie włosków pod prysznicem, ale ja niestety muszę myć rano kudły, natomiast kąpać wolę się wieczorem. Razem wychodzi i tak ok 20l więc chyba nie ma sensu już kombinować.

Myślę jednak ciągle co tu zrobić innego, aby trochę zredukować koszty wody, choć przyznam, że nie wiem co jeszcze mogę zrobić… Jak na razie wygląda to tak:
– jak najwięcej rzeczy wciskam do zmywarki i staram się jak najmniej myć ręcznie (niestety butelki córci muszę co chwila myć pod bieżącą wodą…)
– mąż kąpie się w pracy, w domu już tylko na szybko się myje, a kąpie się tylko w weekendy i jeśli się ubrudzi czy upoci praując w domu
– ja staram się brać szybkie prysznice (żadnego stania pod strumieniem wody)
– oczywiście podczas mycia zębów kran zakręcam, a myjąc ręce wodę odkręcam do połowy
– piorę dużo bo mam maleńkie dziecko a co za tym idzie stertę ubranek i pieluch. Zawsze jednak staram się ładować pełną pralkę (dokonując zakupu starałam się wybrać taką, co nie pożera zbyt dużo wody, ale też nie taką co bierze najmniej – te zazwyczaj albo nie dopierają, albo źle płuczą – więc to tylko pozorna oszczędność) choć to akurat bardziej ze względu na oszczędność prądu, bo wodę większość pralek obecnie dozuje w zależności od wagi.
– do sprzątania nalewam tylko tyle wody do wiadra ile naprawdę potrzebuję (kiedyś lałam zawsze pełne wiadro – a do przetarcia maleńkiej kuchni naprawdę nie było to konieczne)

Chyba najwięcej wody tracę na praniu i myciu butelek, choć ten koszt ostatnio zredukowałam, bo mała już mniej potrzebuje mleka, a do niedawna było też mycie laktatora co 3godziny – na samym odstawieniu laktatora zaoszczędziłam prawie 30 zł – niewiarygodne co? Jedyne co przychodzi mi do głowy co mogę jeszcze zrobić to wyrobić w sobie i mężu nawyk nie napełniania za każdym razem czajnika do pełna. Nie dość że gazu zuzywamy w brud, to jeszcze naswyżkę wody najczęściej się wylewa) – i to jest moje postanowienie. Macie jeszcze jakieś pomysły?

Odpowiedz

Sylwia Wrzesień 8, 2014 o 21:31

polecam zainteresować się wykorzystaniem deszczówki w oszczędzaniu wody (np do spłukiwania w wc), jest to mało znany sposób a naprawdę skuteczny. Fakt, trzeba trochę zainwestować w instalację, ale naprawdę można dużo oszczędzić 🙂

Odpowiedz

Małgorzata Luty 24, 2018 o 13:57

Przy malutkim dziecku mnóstwo prądu szlo przy ciągłym napełnianiu czajnika elektrycznego kilkanaście razy w ciągu dnia – w tym kilka razy po to, aby przygotować mieszankę mleczną i raz na kaszkę na wodzie. Co zrobiłam? Kupiłam termos i z samego rana gotuje w czajnik wodę, uzupełniam cały termos do pełna i robiąc posiłki dla dziecka, korzystam z wody zamkniętej w termosie. Nie muszę tym samym za każdym razem załączac czajnika.

Odpowiedz

Olek Luty 26, 2013 o 22:35

Trafiłem dziś przypadkiem na Twój blog i jestem pod naprawdę dużym wrażeniem 🙂 Mimo wielkiej chęci tej akurat porady nie mogę użyć – brak licznika zimnej wody w mieszkaniu, do ogrzewania jest terma gazowa, a że gazu używam również do gotowania – nie da się rozbić. Ale spróbuję rozbić średnie koszty na podstawie podsumowania czynszu 🙂 Kontynuuję czytanie innych porad, świetnie piszesz i to tak że łatwo zrozumieć o co chodzi 🙂

Odpowiedz

Andrzej Marzec 10, 2013 o 20:01

Witaj Michale.
Od jakiegoś czasu z ciekawościa śledze twój blog.Bardzo fajnie prowadzony, przejżysty z fajnymi wpisami,tabelkami itd.Dziś podam konkretne zużycie wody na prysznic mój,żony i córki ( licznik wody zimnej elektroniczny ) także cięzko opisac ile zimnej a ile ciepłej jak w twoim przypadku.W moim przypadku wygląda to tak namoczenie gąbki,ciała,namydlenie i na koniec płukanie.Wynik zużycia wody według licznika: Ja 7 litrów prysznic , Żona 7 litrów prysznic 4 litry mycie włosów ( średniej długości ) , Córka 16 litrów prysznic + mycie włosów ( długie włosy ).Na innych twoich wpisach dodam moje obliczenia ( watomierz ) ile co i w jakim czasie pobiera prąd.Pozdrawiam.

Odpowiedz

Sziszka Marzec 30, 2013 o 22:16

Od kilku dni czytam sobie codziennie tego bloga. Jest rewelacyjny! KOnkrety – liczby- wyliczenia – argumenty.
Nie mogę sprawdzić ile wody zużywam pod prysznicem, bo licznik mam na klatce, ale chyba będę to musiała pewnego dnia sprawdzić.
W ogóle jestem na etapie wprowadzania oszczędniejszego planu użytkowania mieszkania i badzo przydadzą mi się Twoje artykułu a także komentarze innych czytelników.
Pozdrawiam!

Odpowiedz

Michał Szafrański Marzec 30, 2013 o 23:22

Hej Sziszka,

Witam Cię na blogu, dziękuję za komentarz i bardzo cieszę się, że przydają Ci się moje porady. Skoro planujesz wprowadzanie oszczędności, to zdecydowanie zachęcam do przeczytania pozostałych artykułów.

Pozdrawiam ciepło!

Odpowiedz

Sziszka Marzec 31, 2013 o 06:40

Czytam , czytam i przyznaję, że są bardzo wciagające.
Pozdrawiam

Odpowiedz

TadekNiejadek Kwiecień 5, 2013 o 16:31

Ja chciałbym się odnieść do obliczeń. Według autora:
„Jeden „rozpustny”, ciepły, 10-minutowy prysznic, to 127 litrów wody i koszt 2,58 zł”
Autor nie wziął chyba jednak pod uwagę, iż można używać perlator. Zrobiłęm specjalnie test. Kupiłem sobie coś takiego http://www.krainawody.pl/392-perlator-prysznicowy-waterfilter.html i podłaczyłem przed słuchawką. Ze stoperem liczyłem kiedy napełni się zbiorniczek. Następnie odkręciłem perlator i zwyczajnie puściłem wodę przez prysznic. Byłem zdumiony. Zbiornik napełnił się 10 razy szybciej.

Weźcie dlateg także pod uwagę zakup perlatora 😉 To naprawdę dobre urządzenie.

Odpowiedz

Mistsz Kwiecień 11, 2013 o 13:39

Okej, ja od lat używam w kuchni i łazienkach nakładki na baterie „hippo”. Czy jak podłącze ten Waterfiter to będzie jakaś różnica w oszczędnnośći? Staramy się być z rodziną jak najbardziej EKO i chcemy zredukować zużycie wody.

Odpowiedz

Antek Kwiecień 23, 2013 o 15:35

TadekNiejadek chyba troche przesadzil z ta oszczednoscia 10krotna skoro ten perlator ma napisane ze oszczedza 55% wody. Dobre i to bo 55% oszczednosci wody piechota nie chodzi.

Odpowiedz

Woda Maj 27, 2013 o 08:12

Te perlatory napowietrzające wodę to podstawa jeżeli chodzi o oszczędność!

Odpowiedz

Pablo Czerwiec 26, 2013 o 12:15

3 -mc temu zużycie wody kształtowało się na poziomie 21 m(zw) oraz 18 m (cw) >zamontowałem wszędzie perlatory ,zmieniłem raczkę do prysznica oraz zaczelismy w domu w wc stosować spłuczkę start stop >Rodzina 3 osobowa Wczoraj mierzyłem zużycie wodu 13 m zw oraz 13 cw .Małymym nakładem kosztów można ograniczyć zużycie wody .Polecam ten sposób to naprawdę dział
Pzdr
Pablo

Odpowiedz

Michał Szafrański Czerwiec 26, 2013 o 20:42

Hej Pablo,

Super. Dziekuje za informacje. Ciesze sie ze malym nakladem udaje Ci sie osiagac istotne oszczednosci 🙂

Pozdrawiam

Odpowiedz

Mario80 Wrzesień 5, 2015 o 08:49

Perlator jest tylko dobry do higieny osobistej i mycia garow, bo gdy musisz jej uzyc w spluczce lub napelnic miske lub garnek to oszczednosc wynosi 0%.

Odpowiedz

łukasz Sierpień 2, 2013 o 19:48

W ZASADZIE ZUZYWAM NA MYCIE 0.5M3 ALE..REKORD ZROBIŁEM GDY…
wchodzisz do wanny[kurek zamkniety]
lejesz na siebie chlodna wode. koszt 2-4litry.mydlisz sie i myjesz wlosy…
nastepnie lejesz do wiadra 5 litrowego chlodna wode i…
umiejetnie ja na siebie lejesz.
koniec mycia.
koszt 10litrow max…
i teraz tak….
wode z wanny znowu do wiaderka wyjdzie 2X5 litrow i…
splukujesz nią w ubiikacji…:)

koniec koszt mycia wynosi….0.00

Odpowiedz

Krzysztof Białobrzeski Sierpień 24, 2013 o 11:10

Faktycznie bardzo dobre sposoby na zaoszczędzenie wody.

Odpowiedz

Łukasz Sierpień 29, 2013 o 10:47

Ja kupiłem pół roku temu perlatory na kran w kuchni i łazience. Zużycie wody spadło mi i to znacznie, a komfort użytkowania praktycznie się nie zmienił.
Perlatory oczywiście nie te najoszczędniejsze (1,7 litra na minutę), bo z czegoś takiego to już praktycznie samo powietrze leci, ale takie średnie (ok. 3 litry na minutę). Dzięki temu mam zachowany balans pomiędzy oszczędnością, a komfortem.

Mam jednak problem z prysznicem. Gdy założyłem do niego ogranicznik przepływu – pod prysznicem nie szło się kąpać, bo woda ledwie kapała. Szukam więc teraz słuchawki prysznicowej, która z jednej strony zapewni mi oszczędność, z drugiej zaś nie ograniczy za mocno komfortu mycia.

Podczas normalnego mycia (tzn. woda odkręcona do połowy, bo tyle wystarcza) moja słuchawka zużywa ok. 10,5 litra na minutę. Chciałbym, żeby nowa zużyła maksymalnie 7-8 litrów. Oszczędność 2-3 litrów na minutę to już będzie dużo.

Ma ktoś słuchawkę, którą może polecić? Tylko błagam, ktoś kto naprawdę czegoś takiego używa, a nie widział u kolegi, albo jest sprzedającym w sklepie i zacznie polecać swoje produkty 🙂

Odpowiedz

Mario80 Wrzesień 5, 2015 o 08:59

Ostatnio kupilem na gieldzie we Wroclawiu sluchawke prysznicowa za 8zl, ktora miala funkcje mgielki, dzieki ktorej zuzycie wody znacznie spadalo. Minusem tej opcji bylo to ze na wylocie temp wody byla dobra, ale kilkadziesiat cm dalej od niej, woda juz byla wychlodzona. Zeby byk jakis komfort mycia to sluchawke trzeby bylo trzymac blizej ciala i zwiekszyc temp wody.

Odpowiedz

Ania Wrzesień 4, 2013 o 16:13

Witam wszystkich!
Zainspirowana Waszymi obliczeniami odszukałam swoje rachunki za wodę. I przeżyłam szok! Mieszkam w małym mieście (20 tys. mieszkańców). Mieszkam w mieszkaniu podlegającym pod spółdzielnię. Koszty wody przedstawiają się następująco:
Zw + ścieki = 6,97 zł / m3
podgrzanie wody 21,20 zł / m3 (!!!!!!!!)
Wynika, że podgrzanie wody jest u nas o wiele droższe niż w samej Warszawie, podczas gdy w naszym mieście średnia płaca jest o wiele niższa…….
Jak to wygląda u Was?

Odpowiedz

Izydor Jaszczak Październik 21, 2013 o 23:20

Z ciekawości policzyłem ile kosztuje mnie typowy prysznic wersja bayzell.
Wyniki są podobne bo około 21 litrów z czego ciepła woda to 12 litrów.
Zupełnie ciekawie wychodzą koszty wody:
Zimna + scieki = 8,10 zł/m3
Ciepła (podgrzanie) = 19,00 zł/m3
Mieszkam w Lesznie, czyli miasto średniej wielkości, a jak widać Ania ma najwyższe opłaty za podgrzanie ciepłej wody.

Odpowiedz

Ewa Październik 29, 2013 o 20:44

Mam pytanie czy te perlatory można zamontować przy prysznicu jeżeli
woda jest podgrzewana przez piecyk gazowy, czy nic się nie stanie
z piecykiem ?

Odpowiedz

Maciej Listopad 18, 2013 o 09:36

Witam
Dobry artykuł. Ja teraz biorę tylko prysznic, woda ciepła jest ogrzewana przez kocioł ogrzewania centralnego. Można powiedzieć, że drewnem grzeję sobie ciepłą wodę.
Jest ogromna różnica za rachunek za gaz po sezonie grzewczym, bo niestety w lecie ogrzewam wodę piecykiem przepływowym….

Odpowiedz

Michał Listopad 28, 2013 o 10:37

Michał, podjąłem mocne postanowienie czytania Twojego bloga od samego początku, aby niczego nie pominąć:) Nad wieloma sposobami oszczędzania prądu i wody myślałem, kilka wdrożyłem. Najważniejszą rzeczą jest konsekwencja i odpowiednia motywacja. Co z tego, że można oszczędzać jeśli nie widzi się efektów. Motywacja szybko spada. Być może piszesz o tym później:) W każdym razie Twój blog jest dobrą motywacją i zaczynam oszczędzanie od początku:)

Słyszałem o skrajnych sposobach oszczędzania, np. woda z mycia rąk trafia do spłuczki w toalecie itp. Z drugiej strony te 20 litrów ciepłej wody z prysznica mogłoby trafiać do pralki, wszak i tak pralka płucze kilkakrotnie w bieżącej wodzie, a mało kto pracuje w kopalni;) Jacyś Eko-zajawkowicze pewnie tak robią.

My mamy małe dziecko i codzienna kąpiel w wanience to też kilka litrów praktycznie czystej wody z delikatnym detergentem. W tym kontekście kusi mnie ta pralka. Jak przetestuję to dam znać:)

Odpowiedz

Michał Szafrański Listopad 28, 2013 o 19:34

Hej Michał,

Miło Cię u mnie widzieć 🙂 To co najważniejsze i o czym nie należy zapominać przy oszczędzaniu, to dopasowanie do siebie tylko tych sposobów oszczędzania, które nam (i Rodzinie!) pasują. To, że ja pokazuję (albo Czytelnicy pokazują w komentarzach) jakieś ekstremalne metody, nie znaczy, że wszystkie warto stosować. Każdy musi postawić sobie granice sam.

Gdybyś po przeczytaniu wszystkich artykułów nie znalazł odpowiedzi na frapujące Cię pytania, to śmiało daj mi znać. Staram się opisywać również te tematy, które sugerowane są przez Was.

Pozdrawiam!

Odpowiedz

Michał Grudzień 4, 2013 o 14:20

Dziękuję Michał, nie omieszkam skorzystać z porady. Na razie odpowiedzi na pytania znajduję w kolejnych postach:) Oczywiście jeżeli oszczędzanie jest na siłę i powoduje niedogodności to zapał szybko mija, a nie o to w tym chodzi.

Zrobiłem również test prysznicowy, po zamontowaniu perlatora. Na razie nie podam wyników, bo muszę sprawdzić, czy: moje wodomierze dobrze działają, czy nie zapomniałem jak się dodaje i odejmuje, czy ja aby na pewno brałem prysznic, czy tylko o tym śniłem;)

Odpowiedz

buster Styczeń 30, 2014 o 06:53

Bardzo ciekawe analizy i skrupulatne obliczenia. Ja z kolei mam wielki kłopot z rezygnacją z długich, gorących kąpieli – odprężają i poprawiają nastrój, a na zdrowiu przecież nie można oszczędzać. Próbowałem nalewać mniej wody, ale gdy woda nie przykrywa całego ciała (choćbym nie wiem jak bardzo się rozpłaszczył), to już nie jest to samo.

Odpowiedz

Anna Styczeń 30, 2014 o 13:12

Witam,
Mamy problem z dużym zużyciem wody. W mieszkaniu 38m2, w którym mieszkają 2 osoby, według licznika zużywamy 11m3 wody co miesiąc. Zainteresowaliśmy się tematem, jak przyszło wyrównanie za poprzednie 3 lata w wysokości 2200zł, ponieważ w czynszu płaciliśmy do tej pory za 4m3 miesięcznie. Ponieważ licznik wody był stary, wymieniliśmy go, jednak teraz dopiero widać jak duże mamy zużycie wody (Ponieważ początkowe wskazanie to 0,00m3, widać od razu;). Mamy ten problem, że ogrzewamy wodę sami, piecem gazowym, więc płacimy tylko za wodę zimną (no i gaz oczywiście). Żeby piec się włączył, trzeba rozkręcić kurek ciepłej wody maksymalnie, a potem poczekać (ok. 10 sekund), żeby piec się włączył i żeby leciała ciepła woda. Wtedy oczywiście leci bardzo ciepła woda, często za ciepła, więc trzeba rozkręcić kurek z zimną wodą, więc najpierw otwieramy gorącą wodę, żeby po chwili ją ochłodzić… kompletny bezsens.

Niestety przez to wiele z Twoich rad umieszczonych w powyższym poście nie ma zastosowania dla nas… Nie mogę użyć deszczownicy ani baterii prysznicowej z ogranicznikiem przepływu wody, ponieważ za niskie ciśnienie wody nie włącza pieca gazowego. Nie mogę też wyłączać wody, żeby się namydlić, bo i tak za każdym razem musiałabym puścić zimną wodę, czekać namydlona 10 sekund aż włączy się piec i tak kilka razy w ciągu jednego prysznica…

Czy masz jakieś rady dla osób, które są w podobnej sytuacji do naszej?

Pozdrawiam:)

Odpowiedz

Łukasz Luty 4, 2014 o 10:23

Ja wczoraj z ciekawości sprawdziłem ile zużywam wody podczas prysznicu i byłem mile zaskoczony. Mój prysznic to 10,5 l wody (1,7 l zimna+8,8 l ciepła), natomiast prysznic żony to 16,1 l wody (3,3 l zimna+12,8 l ciepła). Sądzę że to są bardzo dobre wyniki.

Odpowiedz

justina Luty 28, 2014 o 09:45

czytam, czytam i widzę, że wszyscy mają ciepłą wodę z kranu. U mnie jest junkers i żeby rozpocząć kąpiel muszę poczekać, aż z junkersa dojdzie ciepła woda do prysznica. Poza tym nie mogę odkręcić kranu na pół, bo się junkers nie włączy. Nie wiem jak z perlatorami przy junkersie. Poza tym w lecie muszę dodatkowo odkręcać zimną, bo leci za ciepła, a w zimie na junkersie muszę dać większy płomień, bo leci za zimna.
Jakieś rady?

Odpowiedz

Ben Październik 18, 2014 o 15:06

zastrzelic sie nie ma na to rady, mam ten sam cyrk z woda, odkrecanie do polowy nie uruchamia pieca gazowego

Odpowiedz

Agata Luty 28, 2014 o 12:22

U nas też jest Junkers i te same problemy.
Chętnie przeczytam jakieś rady.

Co do tegoż junkersa to w 2012 r. by trzykrotnie u niego specjalista usunąć usterkę powodującą, że junkers nie odpalał. Grzebał, grzebał, za każdym razem biorąc 70 zł (ulgowa stawka studencka) i mówiąc tajemniczo „to może być programator, a to koszty duuuże”.
Za czwartym razem nie wzywałam specjalisty. Doczytałam na elektrodzie (tak, ja, bo mnie to najbardziej wkurzało), że to albo programator albo układ wodny (chyba tak się to nazywało). Sprawdziłam, że to nie jakaś wielka filozofia i nas nie zabije tajemna siła, jak sami wymienimy programator. Kupiliśmy używany, żeby nie iść niepotrzebnie w koszty. Zrobione własnoręcznie, działa do tej pory. W ubiegłym tygodniu był specjalista ze spółdzielni sprawdzić stan instalacji gazowej – działa bez zarzutu w naszym mieszkaniu.
Piszę po to, żeby sprawdzić, zanim wyrzucimy furmankę pieniędzy na „cmokanie” specjalistów rodem z programu „Usterka”.

A co do OSZCZĘDNOŚCI w PRYSZNICU. Może głupi sposób, ale zauważyłam oszczędności odkąd regularnie chodzę na siłownię!
Obydwoje z mężem mamy karty multisport – czyli nie dopłacamy za karnet bezpośrednio w siłowni.
Idę na fitness z samego rana, bo lubię. A po nim nie uciekam od razu do domu, by wskoczyć do wanny (jak większość pań z zajęć fitness), a po prostu MYJĘ SIĘ NA SIŁOWNI. Łącznie z myciem głowy (włosów) 😉 dziewczyny wiedzą, dlaczego o włosach piszę – to koronny argument dla niebrania prysznica na siłowni. Ja tak robię, suszę dokładnie, wracam z siłowni czysta i pachnąca i nigdy się od rzekomego „niedosuszenia” nie pochorowałam.
Polecam.

Odpowiedz

Iza Marzec 1, 2014 o 00:14

Nie wyobrażam sobie życia bez wanny tam jem kolację , czytam gazety. No…. pod prysznicem byłoby to trudniej. Mieszkam też w Warszawie, 2 dorosłych + 2 dojrzewających chłopaków. Z tego co czytam to jestem raczej rekordzistka w oszczędzaniu wody. Zaznaczę, że kąpiemy się i bierzemy prysznic codziennie. Ale…
1. Często mąż wskakuje do mnie do wanny (połączenie ekonomii z romantyzmem)
2. Zostawiam wodę po kapieli w wannie i…np. myję klatkę chomika, dzisiaj umyłam tą wodą balkon, czasami podłogę a czasami polewam kibelek.
3. Jak odkręcisz malutki strumień tak na 2- 3 mm nie kręcą się kółeczka w wodomierzach. I tym sposobem napełnię sobie czajnik, garnek.
4. Jeżeli myję wannę, ręcę staram sie używać zimnej wody (jest tańsza od ciepłej)
5. Rozliczenie co pól rokui mam na plusie +1’000 zł, rocznie 2’000
6. Zapomniałam dodać, że krzyczę na moich facetów aby nie odkręcali „pełną parą” kranów.

Odpowiedz

justina Marzec 6, 2014 o 08:22

ja to bym nazwała taką czynność zupełnie inaczej niż „oszczędzanie”, bo jeśli odczyt z głównego wodomierza różni się z sumą wodomierzy w poszczególnych mieszkaniach, to różnicę płacą wszyscy w jakiś ustalonych proporcjach. No chyba, że mieszkasz w domku jednorodzinnym, ale wtedy też „ktoś” musi za to zapłacić.

Odpowiedz

Cynthia Marzec 3, 2014 o 22:26

Zawsze protestuję jak ktoś mi mówi, że prysznic jest oszczędniejszy od kąpieli w wannie. Bo prysznic prysznicowi nie równy. Zrobiłam sobie lata temu eksperyment (każdemu też to proponuję) i włożyłam korek do wanny. Odkręciłam wodę i myłam się i stałam dla przyjemności tyle co zwykle. Musiałam wypuścić wodę i wanna napełniła się ponownie. Więc u mnie to wygląda tak, że wygrała kąpiel, mogę się wygrzać, wymoczyć i jest oszczędniej. A jeśli biegałam, to szybki prysznic jest lepszy, ale po bieganiu nie potrzebuję się rozgrzewać czy moczyć, a tylko umyć, więc jest szybko.

Odpowiedz

chinczyk Marzec 26, 2014 o 14:28

Oszczędzanie wody: ile można zaoszczędzić na prysznicu? – Powinno być czy na prysznicu się oszczędza czy traci?
Tu nie masz niestety racji, tzn. to tylko pół prawdy, a druga połowa prawdy to: wodę zaoszczędzisz ale ciepło stracisz. Efekt: koszt straconego ciepła jest większy niż koszt zaoszczędzonej wody. Ale to też nie cała prawda: wszystko zależy od proporcji kosztów ciepła (oraz jakie urządzenie grzeje wodę) do kosztów wody (ps. tam w warszawie macie tanią ciepłą wodę). I to nadal nie cała prawda, jeszcze jest ważna temperatura w jakiej znajdują się urządzenia do ogrzewania wody i do brania kąpieli, czyli ile ciepła można pobrać z otoczenia i ile ciepła do otoczenia ucieka.
1. Jak było dawniej:
W kuchni stała miednica z wodą a na piecu garnek z wrzątkiem i hohelką
Kąpiel była w sobotę po uprzednim napaleniu węglem w specjalnym piecu.
W wojsku kąpiel raz na tydzień maszerowaliśmy w kilkunastostopniowym mrozie (w praktyce każdy biegł) do łaźni pół kilometra z ręcznikiem na ramieniu, czerwonym mydłem w dłoni, fioletowymi gaciami na dupie i trampkami na nogach, ale to było w zeszłym wieku.
2. Najtaniej to kąpać się po fajrancie w pracy lub w najbliższym stawie i zbierać wodę do innych celów, jak ktoś napisał wcześniej. Według mnie takie postępowanie jest niegodne osobom w XXI wieku, ale jak ktoś jest bez pracy… .
3. Najwięcej wody zyżywa spłuczka klozetowa (1/2 do 3/4). Polewanie muszli wiaderkiem z kąpieli to moim zdaniem anachronizm, ale wiem że niektorzy tak robią, ja używam przycisku start/stop.
4. Najwięcej energii zużywa grzanie wody.
Bojler to istny smok, który ją zżera, gdyż miesza ciepłą z zimną a nadwyżkę odprowadza do pomieszczenia. Na prysznic jest potrzebny cały bojler wody o temperaturze 45oC i to ni jest zależne ile jej zużyjesz czy 10 litrów czy 50, a do wanny tylko 25 l wrzątku na 50 l wody zimnej. Ale to też zależy od wanny (metalowa, z tworzywa, żeliwna i czy w obudowie z pianki i jak wielka) od temperatury powietrza i ile stopni ma woda zimna. U nas woda zimna ma 2oC ale w warszawie ją podgrzewa pół polski i ma chyba 17oC to też ważne (jak powiedział gustlik z 4 pancernych).
Ja robię tak: zimną wodę wpuszczam do bojlera, który jest wyłączony, powietrze w mieszkaniu ogrzewa ją do ok 20oC, wpuszczam 50 l do wanny, w wielkim garnku grzeję na kuchence gazowej 20-25l do wrzenia 1/3 m^3 razy 5 zł to ok 1.7zł + 0.075×10 =2.45 i mogę się wymoczyć przez godzinę (lub dłużej jak doleję wrzątku). I kto tu ma taniej i wygodniej? (Jedyny minus, że ciężki garnek i trzeba uważać by nie pochlapać nóg).
5. Jak cena jednego podgrzanego kubika wody przekroczy 60 zł to nikt nie będzie z niej korzystał, no i jeszcze koszt za utrzymanie „ciepłej wody pod parą” wtedy wzrasta nawet do 100 zł. Miałem taką sytuację kilkanaście lat temu. Ale w warszawie nie macie tych problemów bo większość kamienic zburzono w czasie wojny i nie ma KAMIENICZNIKÓW.
6. I jeszcze jedna kwestia, po co kupować licznik zliczający moc urządzenia. Każdy ma taki za darmo – to licznik energii elektrycznej. Na każdym liczniku jest napisane ile obrotów tarczy to jedna kilowatogodzina np. (375 obr/kWh). Wystarczy stoper i lataka. I tak: a) policzyć ilość obrotów tarczy aluminiowej (pomalowana plama to ułatwia) i dokładnie zmierzyć czas tych obrotów np. ogrzewacz wody w 21.8 s, wykonuje 10 obrotów tarczy. sekundy dzielimy przez obroty i mamy 2.18s trwa 1 obrót.a potem 375 mnożymy przez czas 1 obrotu czyli 2.18=817.5 Teraz dzielimy 3600000/817.5=4404 i uzyskujemy moc w WATach (tj. 4.404 kW)

Odpowiedz

kitka Kwiecień 9, 2014 o 11:52

u nas nie ma opcji zakrecania wody w trakcie namydlania. woda podgrzewana jest gazem wiec jesli ja zakrece a potem odkrece nawet po minucie czekam ok minute na ciepla…nawet jest zakreceniem a odkreceniem jest mniej niz minuta najpierw leci ciepla (została w rurach) a potem zimna (czas zalaczenia pieca) i potem dopiero ciepla… i jak tu oszczedzac :/

Odpowiedz

misiek Maj 11, 2016 o 20:26

Przepływowe podrgrzewacze gazowe („junkersy”), to zawsze największa zmora w przypadku prysznica. Dlatego od 10 lat mam bojler gazowy czyli „podgrzewacz gazowy pojemnościowy”, i nie chcę nigdy więcej „junkersa”.
Troche droższy zakup początkowy od przepływowego (mój ok. 1200zł za 80 litrów) ale komfort jak przy zwykłym bolerze na prąd. No i bezpieczeństwo o wiele większe, bo palnik ma tylko 5kW a nie 20kW, i włącza się zazwyczaj jak juz skończę prysznic, a nie jak jestem w łazience.
Można brać najprostszy model „ze świeczką” bo konstrukcyjnie podgrzewa ona wodę, i niewiele może się popsuć. Jedyna wada to trzeba mieć miejsce na baniak. Chyba że ktoś mieszka sam, to jest model o wymiarach „junkersów”, ale tylko 45 litrów i kosztuje tyle samo co 80L.

I właśnie przyszło mi rozlicznie za gaz – 250zł za ROK przy średnio 2 pysznice dziennie, z myciem długich włosów. I nie mam żadnych perlatorów, czy baterii ECO. Zwykła bateria ze słuchawką. Przy czy mamy też kuchenkę gazową z piekarnikiem gazowym używanym średnio 1-2 razy w tygodniu…
Mój komputer jest o wiele droższy w utrzymaniu (24/7),

Odpowiedz

agnieszka Kwiecień 12, 2014 o 09:06

Drogi Michale
gratuluję świetnego bloga Przeczytałam w parę wieczorów wszystkie teksty Kupiłam dzięki Tobie zmywarkę, teraz wprowadzam w zycie pozostałe porady ( trzeba kupić perlatory 🙂
U mnie woda zimna kosztuje 12,95 zł/ m3, a podgrzanie wody – 29 zł/ m3 (!!!!!!!!!!!) Mieszkam w Zabrzu. Masakra, co?
Pozdrawiam, Aga

Odpowiedz

brunerski Czerwiec 15, 2014 o 19:15

nie wiem czy autor policzył tylko wodę,czy również ścieki
(droższe od wody)

Odpowiedz

cj Grudzień 23, 2018 o 12:40

W mieście pobranie i odprowadzenie wody jest w jednej cenie. Ścieki to generalnie inny temat, najlepsze są bio-oczyszczalnie

Odpowiedz

Ana Sierpień 22, 2014 o 10:45

Ja 2 razy w tygodniu myję się w fitness klubie po zajęciach.
A kwiatki podlewam wodą, którą wcześniej np. myłam sałatę.

Odpowiedz

marzena Sierpień 23, 2014 o 23:13

ja tez biegam.biore codziennie chlodny prysznic i zakrecam wode jak chce umyc wlosy np.ale szukam tematu co do kapieli w wannie,bo moj maz nie dosc ,ze leje pelna wanne to jeszcze wrzatek.masakraaaa. swoja droga …..milo tu:)pozdrawiam.

Odpowiedz

Asia Wrzesień 3, 2014 o 11:08

Mycie raz dziennie? Czy to jakiś żart? Pomnóżcie swoje wyniki x2, nie znam człowieka, który myje się tylko 5 minut dziennie… Poranny prysznic jest KONIECZNY, tak samo jak wieczorny… Już teraz nie dziwię się dlaczego nawet ranem czasami nie da się wejść do zatłoczonego autobusu czy metra, i to nie z powodu tłoku… Napiszę może wprost, żebyście zrozumieli 😉 W nocy też człowiek się poci i rano wcale nie śmierdzi mniej niż po całym dniu pracy 😉
Apel do Was – oszczędzajcie dalej ale dla własnego i ogólnego dobra – myjcie się dwa razy dziennie! Wszystkim nam będzie się żyło lepiej 🙂

Odpowiedz

Mela Grudzień 6, 2014 o 22:57

Taaak… mam takie koleżanki, które muszą („inaczej się uduszą”) wziąć prysznic 2 razy dziennie. A następnie wcierają w siebie tonę balsamów, bo mają skórę przesuszoną…
Nikt mi nie powie, że po nocy (gdy organizm pracuje „na pół gwizdka”), w nie przegrzanym pomieszczeniu ktoś obudzi się zapocony… Jeżeli tak rzeczywiście jest, to należy się skontaktować z lekarzem, bo coś jest nie tak.
A smród w środkach komunikacji miejskiej bierze się głównie od ludzi, którzy może się kąpią, ale starym zwyczajem „raz na tydzień”, a już zupełnie zapominają o tym, że ubranie trzeba też od czasu do czasu wyprać…
Reasumując: jeżeli ktoś wziął prysznic wieczorem i założył rano świeże ubranie, to nie będzie „pachniał inaczej”. 🙂

Odpowiedz

Karol Wrzesień 18, 2014 o 21:10

Witam
Świetny artykuł
Daje do myślenia i aż mnie korci żeby sobie to przeliczyć

Odpowiedz

jakub Wrzesień 19, 2014 o 14:14

Najlepszą metodą jest nalanie w miskę wody, 4-5 litrów i myciem gąbką najpierw głowę potem reszta. Pani Asiu jeśli pani często korzysta z prysznicu czyli 2-3 razy na dzień to każdy dermatolog powie że to nie jest dobre na skórę.

Odpowiedz

Marcin K. Wrzesień 22, 2014 o 01:38

Hej wszystkim!

Podoba mi się blog i zamierzam go przeczytać całego 🙂 ale jak dla mnie powyższy artykuł o oszczędzaniu na prysznicu jest troszkę przesadzony jak dla mnie (liczenie litrów wody zużytej itd.). Oczywiście jestem za oszczędnym życiem jak najbardziej i po zobaczeniu faktu wymiany żarówek na LED-owe w arkuszu kalkulacyjnym dot. obliczania zużycia m.in. energii elektrycznej również jadę je kupić 🙂 jednak nie będę się posuwać w swoich oszczędnościach, aż do takich wyliczeń. Mam pytanie na forum: Jak sobie radzicie z przekonywaniem waszych żon czy partnerek do oszczędzania? Jak Wasze żony partnerki reagują na takie pomysły o liczeniu litrów wody z prysznica? Czy nie patrzą na Was trochę dziwnie?

Odpowiedz

Anna Październik 7, 2014 o 22:58

I powiedzenie „częste mycie skraca życie” można teraz przeformułować!

Odpowiedz

Diana Październik 21, 2014 o 12:12

Ja też postanowaiłam zacząć oszczędzać na prysznicu jak przyszło mi zapłacić ogromny rachunek za pół roku. Tak samo jak Pan kocham długie gorące prysznice. Teraz są krótsze, (spłukuję się szybko koniec, a nie leję wodę po sobi ei leję, chociaż już dawno się spłukałam) i jedynie ciepłe.Zatrzymuję wodę na czas namydlenia. Termostat to super sprawa, ja niestety obecnie nie mam i niestety uciekają litry w trakcie regulowania temperatury, a ustawić odpowiednią temperaturę jest u mnie cięzko i trochę to zajmuje. Jak ktos nie ma baterii z regulacją przepływu polecam perlator, kosztuje grosze, a pozwala zaoszczędzić znacznie więcej.

Odpowiedz

Oszczednydobromi Październik 31, 2014 o 09:10

Tak jak Michał zaważyłeś aby oszczędzać wodę pod prysznicem najważniejszy jest czas dobrze jest zamontować deszczownicę (całe ciało jest szybko namaczane) a dodatkowo są taki urządzenia domierzenia czasu kąpieli .

Odpowiedz

Zyta Listopad 9, 2014 o 02:18

Ktoś mi mówił, że u niego oszczędzają wodę 4 osoby w jednej wodzi biorą k ąpiel, a potem jeszcze używaj a jej do mycia podłogi,

Odpowiedz

status quo Listopad 13, 2014 o 15:04

Opisane wyżej zjawisko jest straszne – nizwykle bakteriogenne, niehigieniczne, poprzez co patologiczne! Z niedowierzaniem przeczytałem informację, że takie zachowanie jest możliwe.

Jednak mieszczące się w granicach rozsądku pomysły na oszczędności popieram.

Odpowiedz

status quo Listopad 13, 2014 o 15:07

Odnosiło się to do komentarza zyty…;)

Odpowiedz

Diana Listopad 13, 2014 o 20:21

Żeby oszczędzić wodę, najlepiej jest brać prysznic razem 😉

Odpowiedz

Zyta Listopad 17, 2014 o 02:41

A może oszczędzając zamiast brania prysznica myć się w misce.
@status quo ludzie mają różne pomysły.

Odpowiedz

Anna Czerwiec 28, 2016 o 23:22

o, widzę moją metodę. I można się umyć w 10 L. Za marnowanie wody powinny być kary… Jak widzę, że ludzie nie zakręcają wody mimo że nie z niej korzystają to serce mi się kroi. A my w Polsce naprawdę mamy jej mało!

Odpowiedz

Zdzisław Listopad 19, 2014 o 00:08

I co z tego, że będziecie oszczędzać wodę, jak ciągle wzrastają opłaty za przesył i tym podobne, które są naliczane niezależnie od zużytej wody.

Odpowiedz

Dawid Styczeń 10, 2015 o 12:56

Hey. Dopiero teraz odkryłem bloga. Zrobiłem dziś test swojego prysznica. Czas 5 minut ilość wody ciepłej 19 litrów zimna 9. Przy opłatach w Łodzi koszt jednego prysznica 51gr. Parę lat temu jak robiłem generalny remont sprzedawca namówił mnie na baterie grohe z termostatem i ogranicznikiem przepływu. Faja rzecz. Polecam również deszczownice. Potrzeba małej ilości wody aby uzyskać dość duży zakres zraszania.

Odpowiedz

Anna Styczeń 10, 2015 o 19:20

Perlatory przy wylewkach oraz bateria z termostatem – to już miałam , i…. niestety więcej z tym było zachodu, ale też wydatków.
U mnie niestety jakość wody do niczego, perlatory oraz sitka w termostacie tak się zapychały, że wróciliśmy do wylewek bez perlatora i baterię wymieniliśmy w kabinie na najzwyklejszą z dwoma pokrętłami: wody ciepłej i zimnej.
Największa oszczędność to zamykanie wody podczas namydlania i innych czynności, kiedy jej bezpośrednio na siebie nie lejemy.

Odpowiedz

poznaniak Styczeń 23, 2015 o 12:25

Chcąc oszczędzić na prysznicu, nie trzeba wydawać dużych pieniędzy. Wodę dostarcza ci układ: bateria, wąż, słuchawka. Kupując każdy z tych elementów w wersji ECO wyrzucamy kasę w błoto, bo ograniczenia przepływu wody się dublują. Na pewno nie kalkuluje się dopłacać 300 zł za baterię, jeśli można dopłacić 50 zł za słuchawkę. Najciekawsze jest to, że kwestia sprowadza się i tak do ogranicznika przepływu, czyli małego plastikowego sitka, 3 razy mniejszego od nakrętki na Muszyniankę. Może można gdzieś takie sitka dostać osobno? Nie wiem. W każdym razie nie powinny kosztować więcej niż 1 zł;)
Oszczędzanie wody np. przy jej przepływie na poziomie 60% naprawdę się opłaca – ostatnio udało mi się oszczędzić 50 zł miesięcznie na rachunkach.
Jeszcze jedno: nie ma co oszczędzać za wszelką cenę. Wąż Hans Grohe przepuszczający tylko 50% wody jest faktycznie bardzo oszczędny, tylko nie da się takim strumieniem spłukać;(((

Odpowiedz

Damian Styczeń 27, 2015 o 22:00

Fajny ten blog naprawdę jutro muszę go przejrzeć dokładnie chociaż teraz też to robie 🙂 ale jest bardzo wciągający. Pozdrawiam serdecznie

Odpowiedz

Angelika Marzec 1, 2015 o 20:03

O rety, nie miałam pojęcia, że to tak działa. W zasadzie warto spróbować z takim oszczędzaniem 🙂

Odpowiedz

XYZ Marzec 3, 2015 o 09:19

Cześć,
szukam właśnie baterii prysznicowej, która oprócz termostatu (i ogranicznika temperatury) ma także możliwość przełączania słuchawka/deszczownica (z tym nie ma problemu) oraz ogranicznik przepływu wody – coś w stylu wspomnianego Eco Button.
Wszystkie baterie mają z jednej strony pokrętło termostatu, a z drugiej przełączanie pomiędzy słuchawką i deszczownicą.
Michale lub inny Czytelniku 🙂 – znacie jakieś rozwiązanie z dodatkowym ogranicznikiem?

Odpowiedz

Miłosz Marzec 22, 2015 o 12:06

To są jakieś kpiny. Może zupełnie przestańcie się myć, to będziecie mieli 100% oszczędności wody. W przeciwieństwie do dawniejszych pokoleń mamy to szczęście, że żyjemy w XXI wieku, gdy świadomość higieniczna, oraz technika sanitarna pozwala nam na komfort życia, o jakim kiedyś nikt nie marzył.

Odpowiedz

Lulami Marzec 25, 2015 o 09:07

A my mamy taki sposób na oszczędzenie wody pod prysznicem: rodzinne, wspólne kąpiele 🙂 3 osoby wykapane pod jednym zużyciem wody!

Odpowiedz

Ann Maj 13, 2015 o 09:18

Wiele prawdy jest w tym artykule i cennych porad. Bardzo się cieszę, że na niego trafiłam 🙂 Dzięki takim rozwiązaniom uświadamiam sobie, jak wiele pieniędzy marnujemy i ile jesteśmy w stanie zaoszczędzić. Dzięki! Z pewnością będę tu częściej zaglądać. Pozdrawiam 🙂

Odpowiedz

kwant Czerwiec 20, 2015 o 18:21

witam
przeczytałem sobie niektóre wpisy i chce mi się śmiać (aczkolwiek do niedawna sam bylem na innym poziomie wiedzy o oszczędzaniu wody więc, poniekąd, śmieje się z samego siebie jakim byłem do niedawna)
Otóż miesięcznie zużywam około 700 litrów wody na miesiąc i myje się w 1 litrze wody bez żadnego problemu… oczywiście z włosami. Golenie to kwestia 100 ml wody, płukanie pół kilograma truskawek to jedna szklanka wody.
Pozdrawiam

Odpowiedz

darcio Lipiec 18, 2015 o 21:55

a ja oszczędzam wodę na spłukiwaniu toalety- sikam jak biorę prysznic więc odpada mi rano codziennie 3 litry wody na spłukiwanie co daje 365 x 3= 1095 l rocznie

Odpowiedz

Lopez Sierpień 10, 2018 o 15:48

@darcio
Najpierw pomyślałem, że to prowokacja ale obawiam się, że to na poważnie napisane.
Publiczne pisanie o wydalaniu w trakcie prysznica kiedyś byłoby nie do pomyślenia ale widać czasy się zmieniły… Brak reakcji innych komentujących też zadziwia…

Ktoś powyżej napisał z kolei o zbieraniu wody po prysznicu z brodzika (brudnej wody i to z mydlinami !) i używaniu jej do innych rzeczy !
Raz kiedyś byłem w mieszkaniu starszej pani która w ten sposób „recyklowała” wodę – zbierała wodę po myciu naczyń i spuszczała nią w toalecie ! Fetor w mieszkaniu był nieziemski !

Inna osoba powyżej napisała że myje się w 1 litrze (sic!) wody.
Polecam obejrzeć komedię (podkreślam: komedię !) „Dusigrosz” z Dany Boon’em.

Toż to jakaś paranoja.

Oglądałem kiedyś wywiad z osobą urodzoną w Afryce, która mieszkała w Europie. Mówił, że dziwi się Europejczykom bo podczas gdy on i jego rodzina musieli dźwigać wodę w pojemnikach 1 km a czasem i 2 km (zależnie czy w pierwszym miejscu była woda) aby się umyć to robili to codziennie (!) a zauważył, że dużo mieszkańców Europy mając wodę pod ręką myje się w całości raz na tydzień !

Był to znamienny komentarz do zachowań niektórych osób.

Najlepsze rozwiązanie to takie jak napisał @Miłosz – można przestać zupełnie się myć i zużycie będzie zerowe.

Odpowiedz

Mabcin Sierpień 30, 2015 o 18:26

Witam.

Panie Michale, wiem że wpis dość leciwy ale z ciekawości spytam gdzie kupował Pan baterię?
Stoję przed remontem i szukam tanich sklepów i muszę przyznać, że tak taniej baterii nie mogę nigdzie znaleźć.

Pozdrawiam

Odpowiedz

Mario80 Wrzesień 6, 2015 o 00:47

WItam!
U mnie zimna woda wraz ze sciekami kosztuje 11,5ozl/m3.
Mam zamontowany wymiennik ciepla i niestety nie wiem ile kosztuje podgrzanie 1m3 wody. Na rachunku mam wartosc w GJ, gdzie 1GJ jest wart 113zl 82gr.

Grzebiac w necie znalazlem taki tekst : „W miniwęźle na ogrzanie 1 m3 wody o 50 °C potrzebne będzie zaledwie 0,27 GJ/ m3 …….
Jeśli średnia cena za 1 GJ w taryfie WI – indywidualny węzeł
cieplny po stronie dostawcy (PEC) dla rozpatrywanego budynku wynosi 48,89 zł, to koszt podgrzania
1 m3 wyniósłby 13,20 zł + VAT (22%) = 16,10 zł.”

Czyli w moim przypadku podgrzanie 1m3 wody kosztuje ok 30zl 76gr, przy zalozeniu ze moja instalacja spelnia te same parametry. Na wszelki wypadek wyslalem zapytanie do zlodziejskiego dostawcy ciepla.

Jesli chodzo o zuzycie wody na prysznic to u mnie ksztaltuje sie pomiedzy 8-12l w zaleznosci, czy wczesniej byla podgrzana woda i czy kapie sie ja, zona, czy ktores z malych dzieci. Przynajmniej tak wychodzi z licznika 😉

Odpowiedz

Artur Luty 11, 2016 o 08:59

Cześć Michał
dzięki za kolejny wpis, dodałbym jeszcze opcję opłaty za „ścieki” nie wiem jak w Warszawie, ja teraz mieszkam w Markach więc oprócz kosztów pogrzania wody i zużycia na prysznic dochodzi opłata za wylane ścieki 10,68 brutto

Odpowiedz

paweł Luty 11, 2016 o 14:59

W jaki sposób liczycie tak dokładnie zużycie wody? 8l ciepła /9l zimna?. Wodomierz pokazuje m3. Czy macie jakieś dodatkowe liczniki?

Odpowiedz

XR Marzec 22, 2020 o 01:54

Przed przecinkiem są metry po przecinku litry. 1000 L to 1 metr sześcienny.

Odpowiedz

Misia Luty 13, 2016 o 15:47

Ciężko mi było na początku oszczędzać pod prysznicem, ale da się. Trzeba chcieć i zacząć się przestawiać, a później to pójdzie.

Odpowiedz

krystek Marzec 20, 2016 o 11:15

wyliczenia sa świetne 😀 tylko jest jedno małe ale ścieki lecą do rowu czy do kanalizacji ? i tu może się okazać ze ten koszt musi być razy 2

Odpowiedz

Karolina Lipiec 24, 2016 o 21:27

WOOOW!
znalazłam Pana przez film na YT u Karola Paciorka.
Niedługo będę mężatką i planujemy kupić mieszkanie w bloku. W domu mieszka 6 osób i zawsze narzekamy na rachunki. Przyrzekłam sobie, że w naszym domu będziemy wszystko ogarniać z głową. Rachunki, jedzenie (nienawidzę go wyrzucać, marnować itp), ubrania, wszystko skrupulatnie zaplanowane, wyliczone.
Zwykle nie marnuję czasu na blogi, wolę vlog, który leci w tle, gdy się maluję, jem, sprzątam itp, ale tu aż chce się zaglądać. Ogarniam tę stronę dopiero drugi dzień, trochę trudno mi się połapać, gdzie znaleźć poszczególne artykuły, ale jeśli pootwieram kilka zakładek siedzę i czytam po 10 artykułów na raz. Dziękuję! 🙂 gorąco pozdrawiam całą rodzinkę!

Odpowiedz

Jacek Październik 4, 2016 o 23:02

Oszczędzanie wody: ile można zaoszczędzić na prysznicu?
Michał,
do kosztów wody należy również dodać koszty ścieków
Jacek

Odpowiedz

Dariusz Listopad 4, 2016 o 20:12

Nie wiem czy ktos na to wpadl, ale mozna brac codziennie nawet godziny cieply prysznic na silowni z rana. Mialem karnet swojego czasu do pure Fitness na cala Polske za 63 zl miesiecznie z Sauna i zajeciami grupowymi. 🙂

Odpowiedz

Katarzyna Styczeń 11, 2017 o 21:46

Do tej listy dodałabym recycling wody. I tak kilka przykładów:
– dzieci, szczególnie małe można umyć po kolei/razem w tej samej wodzie (jeśli nie są od stóp do głów wysmarowane błotem oczywiście)
– można zebrać wodę z początku prysznica, zanim się ogrzeje (czysta) lub zamknąć odpływ i zebrać wodę po kąpieli (woda+detergent)

Wodę czystą można użyć praktycznie do wszystkiego, zaś wodę z mydłem do:
– namaczania prania
– spłukiwania toalety
– zmywania podłogi
Tak, wiem, że spłukiwanie toalety garnuszkiem, wodą z wiadra kojarzy się z babciami i starym budownictwem, ale jak pomyślimy, że te babcie mają 800 zł emerytury, rachunki do zapłacenia, jedzenie, lekarstwa i jeszcze potrafią dać 100-200 zł wnukom, to chyba przestaniemy się śmiać.

Michale wpominałeś o koszcie czasu, a przy recyklingu wody czasu praktycznie nie dokładamy np. po wieczorej kąpieli nie wypuszczamy wody z brodzika czy wanny, tylko dorzucamy brudne ubrania, co pozwala ustawić rano na pralce niższą temperaturę prania i mniej proszku przy tym samym efekcie. Podobnie z nalaniem wody do wiadra – to są dwa ruchy (przecież nikt nie będzie zbierał do ostatniej kropelki z brodzika), a 10 czy 20 litrów zawsze zaoszczędzone.

Odpowiedz

Iza Marzec 8, 2017 o 14:00

Witam, mam pytanie -czy ktoś z Was ma pomysł, jak domowym sposobem wykorzystać brudną wodę po myciu pod prysznicem i w umywalce do spłukiwania toalety? Nie mówię tutaj o kupnie tzw. „obiegu zamkniętego”, tylko czy macie jakiś patent, jak taką wodę wykorzystać mając niewielką łazienkę i mało pieniędzy?

Odpowiedz

Basia Lipiec 23, 2017 o 20:01

A co z kąpielą w wannie ? Przydałoby się też takie podłączenie 🙂 co jest tańsze – kąpiel pod prysznicem czy w wannie ?

Odpowiedz

Arek Wrzesień 3, 2017 o 19:57

Witam,
Po wprowadzeniu się z żoną do Naszego nowego mieszkania, zauważyłem po czasie, że ma m większe zużycie ciepłej wody niż sąsiedzi. Początkowo myślałem, że może to winna nieszczelnej instalacji ( można było się tego spodziewać po deweloperze), jednak zauważyłem, że żona używa do wszystkiego ciepłej wody (mycie rąk, opłukiwanie warzyw itp.) . Jakie macie dobre sposoby, aby nauczyć żonę oszczędzania 🙂 ?

Odpowiedz

Pablo Grudzień 5, 2017 o 10:01

Oj długo się z tym żołądkowałem. 🙂
Przykręć gorącą wodę na zaworach głównych. Temperatura wody nie spadnie – pod warunkiem, że będzie się jej mniej lało. A jeśli będzie się lało więcej, będzie chłodniejsza, co ograniczy kosztowną przyjemność. Można też przykręcić trochę zimnej wody, choć to wpływa na szybkość pracy niektórych urządzeń (spłóczka, pralka) – choć de facto, ja zauważyłem efekt przykręcenia zimnej na prysznicu i kranie, a nie odczuwam tego na spłuczce. Powodzenia 🙂

Odpowiedz

Ela Październik 18, 2017 o 19:25

Hmm zrobi Pan takie wyliczenie dla wanny? czy np. lanie wody tylko do połowy wanny daje oszczędność. Kiedyś sprawdzałam ile wody zużywa się podczas mycia prysznicem przy zatkanym korku, to wychodzi, że więcej niż przy myciu się w wannie przy nalaniu wody do połowy.

Odpowiedz

Łukasz Październik 23, 2017 o 21:48

Dzięki za kolejny świetny artykuł.
Nie mierzyłem nigdy ile wody idzie na prysznic, dzisiaj to zrobię. Mieszkam wraz z żoną w Krakowie. Co miesiąc zużywamy max 5m3 wody więc to chyba dobry wynik. Prysznic codziennie, zmywarka jakieś 20-25 razy/miesiąc, pralka 1-2 razy/tydzień, spłuczka ustawiona na 4l. Wszędzie baterie z perlatorem, słuchawka z dużą ilością ustawień. Żona podczas prysznica leje wodę cały czas, ja na czas mydlenia wyłączam wodę.

Odpowiedz

Ania Lipiec 5, 2018 o 23:16

Też stosuje zakręcanie prysznica jak się namydlam. Powiedzcie tylko jak przekonać nastolatków (dwóch chłopców) którzy leją wodę bez opamiętania i każdy prysznic to „awantura”

Odpowiedz

Mariusz Lipiec 25, 2018 o 10:42

Aniu.
Jeżeli Chłopaki dostają kieszonkowe, to przy najbliższej okazji podwyżek przedstaw im rachunki za media i powiedz że podwyżki będą realizowane z oszczędności.

Odpowiedz

Michał Wrzesień 27, 2018 o 08:56

Ja za całe media (woda ciepła, zimna, ścieki, prąd i ogrzewanie) płacę od 100zł w lecie do 300 w zimie. Jak widać najwięcej kosztuje ogrzewanie, ale i tak te kwoty są małe. Cała woda razem ze ściekami wychodzi z reguły ok 50zł. Przy takich kosztach raczej nie warto liczyć każdej kropli, bo oszczędność w stosunku do nakładu pracy jest niewielka. Przyjmujemy w takich przypadkach z żoną zasadę „oszczędności z przyzwoitości” 😛 Po prostu staramy się brać normalne prysznice, nie lać wody bez sensu, zakładając, że to przynosi jakąś niewielką oszczędność, ale nie monitorujemy jąką. To samo z prądem.

Jak chodzi o ogrzewanie, to niestety mieszkanie jest wynajmowane i nie możemy wprowadzić modyfikacji w grzejniki. A te mają minimalne ustawienie na 2 i w zimie grzeją ciągle. Oboje z żoną jesteśmy zimnolubni i jest dla nas zawsze za gorąco w zimie, więc grzejniki wszystkie są na minimum, ale i tak wychodzi ok 200zł miesięcznie. Zgłaszałem już do spółdzielni, że nie da się wytrzymać w takiej duchocie i żeby nam chociaż minimalnie zmniejszyli, ale trochę bezskutecznie. Za rok zmieniam lokum, więc już tę zimę jakoś przeżyjemy 😛

Ponieważ jest to mój pierwszy komentarz, to z tego miejsca bardzo dziękuję za ogrom pracy jaki wkładasz w edukację społeczeństwa. Czerpię ile mogę! 🙂

Pozdrowienia dla Ciebie i rodzinki 🙂

Odpowiedz

Michał Szafrański Wrzesień 29, 2018 o 10:59

Dzięki wielkie Michale!

Również pozdrawiam 🙂

Odpowiedz

Tomasz Październik 6, 2018 o 15:29

Że też wcześniej się nie natknąłem na ten odcinek!

Mamy z żoną i córką bardzo duże zużycie i wydawało mi się, że nie mogę nic z tym zrobić. W zasadzie oszczędzam jako jedyny w rodzinie:
1. swoje rzeczy piorę dopiero jak się zbierze ilość na cały bęben pralki,
2. nie biorę coraz to nowych naczyń do kolejnych potraw – np. herbatę mogę pić cały dzień z jednego kubka,
3. prysznic – około raz na tydzień 5-10 minut a co dzień tylko mycie głowy (krótkie włosy, czas około 1 minuty).

I proszę się nie śmiać, moja skóra ma się o wiele lepiej niż w czasach kiedy codziennie brałem kąpiel w wannie. Niestety nie powiódł się mój eksperyment z myciem głowy samą wodą bez szamponów, coś delikatnego muszę stosować. Mój tryb życia nie powoduje dużego pocenia się, wystarczą delikatne dezodoranty pod pachę. Jeśli chodzi o stopy, zaprzestanie codziennego mycia zrównoważyłem sprejami do codziennej pielęgnacji i udało mi się dzięki temu pozbyć infekcji grzybiczej.

Dodatkowo zyskałem więcej czasu. Oczywiście bardzo mile wspominam te godziny spędzone w wannie na oglądaniu filmów w laptopie albo czytaniu książek…

Odpowiedz

Karolina Grudzień 18, 2018 o 21:13

Michał, ale fajnie tu u Ciebie! Cieszę się, że taki autorytet jak Ty, również (tak samo jak ja) nie zakręca wody do namydlania 🙂

Choć jest ten (w moim mniemaniu) zły nawyk na liście do wyeliminowania.

Dziękuję za Twoją pracę! Pozdrawiam 🙂

Odpowiedz

Marcin Czerwiec 11, 2019 o 14:16

Ciekawy artykuł. Przez długi czas przy myciu zębów, musiałem mieć odkręconą wodę w kranie i już.
Teraz już się to zmieniło, prysznic jest szybki, pranie tak ze 2 razy na tydzień, bo jest małe dziecko.
Generalnie, oszczędzamy wodę pomimo tego, że mamy swoją studnię głębinową, więc koszty za wodę to tak naprawdę tylko koszty energii elektrycznej.

Odpowiedz

Radek Czerwiec 16, 2019 o 09:38

Możliwe jest wzięcie prysznica zużywając tylko – 5 litrów wody (z myciem krótkich włosów). Brzmi niewiarygodnie, ale sam to udowodniłem. Z odpowiednią słuchawką, która pozwala ustawić bardzo cienki strumień, bez namydlania ciała (wbrew pozorom sama woda też wystarczy, aby się odświeżyć i spłukać ze skóry pot) jest to możliwe. Nie mam na stałe zamontowanego prysznica, tylko słuchawkę z wężem, więc w jednej ręce mogę ją trzymać precyzyjnie kierując wodę tam gdzie jest potrzebna, a drugą ręką się myję.

Odpowiedz

Zunka Sierpień 20, 2019 o 10:49

Mnie wyszło, że jeden oszczędny prysznic w wannie, z zakręcaniem wody przy namydlaniu, to zaledwie 4 l cieplej i 5 l zimnej. Ale ja jestem mała.

Odpowiedz

Magdalena Listopad 20, 2019 o 14:15

Świetne! Dzisiaj to sprawdzę. Dopóki nie policzę to sobie tego nie uświadomię.

Dzięki!

Odpowiedz

Marta Styczeń 20, 2020 o 19:11

Ja mam bardzo dużą wannę w domu jednorodzinnym na wsi. To był świadomy wybór. By oszczędzić wodę kąpiemy się z mężem razem. Czasem również kąpiemy się po dzieciach.

Odpowiedz

XR Marzec 22, 2020 o 01:50

Prysznic biorę co 3-4 dni. Wyjątkowo gdy trafia mi się jakaś nieciekawa praca to po 2 dniach lecz to sporadyczne. Kiedyś bezrefleksyjnie potrafiłem wylać 100-120 L, teraz kontroluję się (nauczyłem się lać mniej) i wychodzi od 40-80 L.
Jest rok 2020. Cena wody to aż 11,60 zł za metr sześcienny (bardzo drogo)
Grzanie gazem więc nie wiadomo ile, trzeba dodatkowo inny wzór i obliczyć. Lubię bardzo ciepłą wodę.

Odpowiedz

Dodaj nowy komentarz

Poprzedni wpis:

Następny wpis: