Informacje o nowych artykułach i sposobach oszczędzania pieniędzy prosto na Twój e-mail

    

Jak tanio dojechać do innego miasta? 10 porad jak obniżyć koszty transportu

przez Michał Szafrański dodano 17 stycznia 2014 · 102 komentarzy

Jak tanio dojechać do innego miasta

Własne auto, pociąg, autokar, samolot czy może coraz popularniejszy carpooling – ile kosztują poszczególne opcje podróżowania między polskimi miastami?

Coraz częściej zastanawiam się, która z opcji podróży po Polsce jest dla mnie najwygodniejsza i najtańsza. Jedno z drugim nie musi iść w parze. Inaczej sytuacja wygląda, gdy chcę popracować w środku transportu, a inaczej, gdy po prostu zależy mi na szybkim przemieszczeniu się z punktu A do punktu B.

Dzisiaj przeanalizuję zarówno koszty przemieszczania się między polskimi miastami, jak i zastanowię się nad niewymiernymi korzyściami podróżowania w konkretny sposób. W szczególny sposób przyglądam się carpoolingowi, czyli nowoczesnej formie autostopu, w której korzystamy z możliwości zabrania się autem z inną, nieznaną osobą.

Moje podróżnicze preferencje

Każdy może mieć inne preferencje, ale moje kryteria samotnego podróżowania (np. w celach biznesowych) są następujące:

  • Lubię pracować w podróży, co wymusza okoliczności sprzyjające rozłożeniu komputera. Nawet jeśli nie pracuję, to lubię sobie nadrobić obejrzenie jakiegoś filmu lub kursu (ze słuchawkami na uszach). Tu pasuje mi: autokar, pociąg i samolot.
  • Chcę czuć się bezpieczenie z rozłożonym na kolanach komputerem. Najbardziej nie lubię, jak ktoś z boku stale patrzy w mój ekran. Są takie specjalne folie polaryzacyjne na ekran, które powodują, że to co jest na ekranie widać tylko na wprost, ale nie podróżuję na tyle dużo, by w nie inwestować. Tu pasuje mi: autokar i samolot. W pociągu nie czuję się do końca bezpiecznie.
  • Jeśli nie mogę pracować na komputerze, to lubię mieć jakąś zajmującą alternatywę. Doskonale sprawdza się słuchanie podcastów – praktycznie w każdym środku transportu.
  • Jeśli podróżuję z kimś kogo znam, to miło mi się również rozmawia, ale rozprasza mnie to, gdy prowadzę samochód. A w szczególności męczy mnie ciągła rozmowa kilku pasażerów. Sporadyczna wymiana zdań jest OK. Tu zależy na kogo się trafi.
  • Okazjonalnie, jeśli nie mogę mieć na kolanach komputera, to chciałbym się przespać. Tu pasuje: autokar i samolot. Pociąg odpada ze względów bezpieczeństwa.
  • Czasami podróże wykorzystuję do rozmów telefonicznych, ale komfortowo czuję się wyłącznie dzwoniąc z własnego auta i to wtedy, gdy jadę sam. Nie lubię przeszkadzać innym moją rozmową i nie lubię, gdy inni słyszą o czym rozmawiam.

Oczywiście te kryteria wyglądają zupełnie inaczej, gdy podróżuję z rodziną. Ale to inny temat.

Carpooling – alternatywa dla transportu publicznego

Ciekawą alternatywą na podróże międzymiastowe – wtedy, gdy nie musimy podróżować z rodziną – jest carpooling. Jest to opcja zarówno dla kierowców, którzy chcą zredukować koszty podróży poprzez zabranie dodatkowych pasażerów, jak i osób, które nie przemieszczają się własnym autem, ale gotowe są zabrać się z innym kierowcą i dorzucić się do kosztów jazdy jako pasażer.

W dużym skrócie polega to na tym, że rejestrujemy się w serwisie internetowym kojarzących pasażerów i kierowców, i możemy tam zarówno poszukiwać tych, którzy nas podwiozą, jak i pasażerów. Takie Allegro dla podróżujących.

 

Istnieje też możliwość wystawiania swoich własnych ocen i opinii kierowcom, dowiedzenia się jakim autem będziemy podróżować, a także sprawdzenia czy kierowca “obsługuje” osoby palące i przewóz zwierząt. Najwięcej parametrów w zakresie opisywania kierowców i pojazdów oferuje serwis BlaBlaCar.pl – najpopularniejszy serwis carpoolingowy w Polsce (według liczby ogłoszeń). Dodatkowo możemy się z niego dowiedzieć czy kierowca słucha muzyki podczas jazdy :)

Konkurencją dla BlaBlaCar.pl są serwisy Otodojazd.pl i Carpooling.pl. Niestety są one w tyle pod względem ilości korzystających z nich kierowców – przynajmniej na razie. BlaBlaCar.pl dominuje i wydaje się również najprzyjaźniejszy w obsłudze. Ale Otodojazd.pl prowadzi sprytny marketing – być może uda mu się zbudować pozycję. Poniżej przykład ciasteczka, które przysłali mi jakiś czas temu z tekstem “My też wolelibyśmy żeby wszystkie miejsca były zajęte” :)

Ciastko od Otodojazd.pl

Oczywiście carpooling ma wiele zalet nie tylko z perspektywy pasażerów. Przede wszystkim pozwala on obniżyć koszty podróży kierowcom i zamiast “wożenia powietrza” wypełnić auto współtowarzyszami-sponsorami.

Dla użytkowników samochodów służbowych, np. przedstawicieli handlowych, carpooling może być sposobem na dodatkowy zarobek, przy praktycznie zerowym wkładzie. Oczywiście trzeba się nad tym dobrze zastanowić, np. odpowiedzieć sobie na pytanie, jak zareaguje pracodawca, gdy zobaczy w serwisie carpoolingowym ofertę podwożenia złożoną przez pracownika. Zastanawiam się także, jak zarabianie lub “odzyskiwanie pieniędzy” na carpoolingu, ma się do podatków…

Tak czy siak, ktoś kto kursuje raz w tygodniu w tą i z powrotem, np. do Gdańska i zapełni w ten sposób średnio dwa miejsca po 40 zł za kurs w jedną stronę, może zarobić na tym miesięcznie 40 zł * 2 * 2 * 4 = 640 zł. Całkiem konkretne pieniądze :)

Koszty podróży różnymi środkami transportu

Ile może kosztować przejazd w tych samych relacjach, ale różnymi środkami transportu? Zrobiłem przykładowe zestawienie dla dwóch tras:

  • Warszawa – Gdańsk
  • Warszawa – Wrocław – do niedawna najbardziej “przerąbana” podróż między dużymi miastami, jakiej doświadczałem

Zestawienie kosztów przygotowywałem przy następujących założeniach:

  • Bilet normalny bez ulg
  • Podróż w jedną stronę, bez przesiadek
  • Bilet kupowany na ponad tydzień przed podróżą – tu dokładnie przyjąłem, że kupuję bilet na poniedziałek 27.01. Podróż w tygodniu roboczym – tak jakby to był wyjazd w celach biznesowych.
  • Podróż klasą ekonomiczną lub II klasą kolejową, przy czym uwzględniłem zarówno Intercity, jak i TLK, i Przewozy Regionalne – interREGIO, które mają coś takiego jak SuperBilet w mistrzowskiej cenie :) Niestety to ostatnie połączenie kompletnie się nie składa w kierunku do Gdańska – jazda trwa ponad 10 godzin…

Tanie podróżowanie 2

Dla porównania podaję też koszty podróży autem wyliczone według załączonego niżej kalkulatora (auto palące 9 litrów ropy na 100 km). W dużym uproszczeniu wygląda to następująco:

Warszawa-Gdańsk = 341 km (trasa E7)

Środek transportuCenaCzas podróży
Swoje auto161,12 zł4:00
Carpoolingod 25 zł do 50 zł4:00
Polski Busod 27 zł do 37 zł4:55
Pociąg Intercity75 zł (normalnie 134 zł)4:28
Pociąg TLK73 zł5:35
Samolotod 183 zł do 732 zł1:00

Warszawa-Wrocław = 365 km (trasa jadąc A2)

Środek transportuCenaCzas podróży
Swoje auto172,46 zł paliwo i 4 zł autostrada4:20
Carpoolingod 24 zł do 50 zł4:20
Polski Busod 24 zł do 50 zł5:50
Pociąg Intercity120,60 zł5:20
Pociąg TLK58,50 zł6:30
Pociąg interREGIO19 zł6:09
Samolotod 190 zł do 673 zł1:00

Czas podróży podany jest orientacyjnie. Przykładowo Intercity w zależności od składu jedzie do Wrocławia od 5:07 do 5:40.

Jak widać najdrożej wychodzi podróż swoim autem. Być może Ci, którzy jeżdżą oszczędniejszymi samochodami, są w stanie urwać nieco z tych kosztów, ale to nie zmienia faktu, że dopiero przy pełnym aucie koszty zrównują się z najtańszymi alternatywami. W zasadzie patrząc w tabelkę można dojść do wniosku, że bardziej opłaca się latanie samolotami niż podróż własnym samochodem (zwłaszcza jeśli uwzględnimy koszt czasu) 😉

Pobierz kalkulator kosztów podróży autem

Ten prosty kalkulator pomoże Ci policzyć koszty podróży swoim autem do innego miasta, jak również rozdzielić koszty na podróżujące z Tobą osoby.

Dodatkowe koszty i ryzyka

Decydując się na konkretny międzymiastowy środek transportu, warto pamiętać o dodatkowych kosztach pośrednich i bezpośrednich, które pojawiają się w zależności od naszego wyboru:

Własny samochód

  • Opłaty za przejazd autostradami.
  • Opłaty za parkowanie (płatne strefy miejskie, parkingi hotelowe).
  • Ewentualne koszty mandatów – potrafią istotnie zaburzyć budżet 😉
  • Koszty zużycia auta – oczywiście gdy samochód stoi, to też ponosimy koszt jego amortyzacji i ubezpieczeń, ale ja mówię raczej zużyciu mechanicznym.
  • Koszt czasu podróży, przy ograniczonych możliwościach jego efektywnego wykorzystania.

Samolot

  • Koszty dojazdu do i z lotniska.
  • Koszt czasu potrzebnego na dojazdy oraz odprawę przed lotem.
  • Ryzyko opóźnień lotów i tego, że wylądujemy na innym lotnisku niż planowaliścmy, np. z powodu niekorzystnej pogody.

Autokar

  • Koszty dojazdu do i z dworca autobusowego – w moim przypadku ostatnio blisko połowę budżetu na transport do Gdańska stanowiły bilety na metro warszawskie 😉
  • Niepewność co do tego z kim będziemy jechać i czy uda się spędzić ten czas, w ten sposób, w który planujemy.
  • Generalnie z punktualnością, np. Polskiego Busa, nie ma problemów…

Carpooling

  • Nieznany styl jazdy kierowcy, co może oznaczać zarówno nerwy, jak i nieprzewidywalny czas dojazdu.
  • Czasami koszty dojazdu do konkretnego miejsca spotkania z kierowcą.
  • Ogólne wątpliwości dotyczące bezpieczeństwa jazdy z osobą, której nie znamy. Niemniej jednak serwisy carpoolingowe robią tu dobrą pracę w zakresie umożliwiania oceniania kierowców.
  • Nieznany stan auta, zapach auta itp. 😉

Pociąg

  • Koszty dojazdu do i z dworca kolejowego.
  • Niepewność co do towarzystwa.
  • Relatywnie wysokie zagrożenie kradzieżami i rozbojami w porównaniu z innymi środkami transportu (może się mylę).
  • Nieprzewidywalna jakość podróży – za ciepło, za zimno, nie zawsze czysto itp.
  • Ryzyko opóźnień.

Co ja wybieram?

Zależy czy jedziemy w kilka osób, czy jadę sam. Przy kilku osobach – wybieram moje auto. Lubię. Wygodnie, komfortowo, mam nad wszystkim kontrolę. I czasami zrzucamy się na przejazd. Przy podróżowaniu samemu – z jednej strony szkoda mi pieniędzy, a z drugiej – skoro jadę solo, to chcę wykorzystać ten czas na pracę.

Przyznaję się bez bicia, że jeszcze ani razu nie korzystałem z carpoolingu. Wynika to przede wszystkim z tego, że podróże planuję z wyprzedzeniem i udaje mi się relatywnie tanio kupować bilety na Polski Bus.

Zresztą nie ukrywam, że jestem fanem Polskiego Busa – zdarzyło mi się już jechać za kilka złotych do innego miasta. I w ramach tej ceny miałem nie tylko przejazd, ale też: darmowe WiFi na pokładzie, zasilanie dla komputera (gniazdka są, ale nie we wszystkich autobusach), bułkę, napoje, ciasteczka i lody :) W autokarze jest czysto. O dobrych porach (np. w środku dnia) jest także luźno. Czasami tylko znajdzie się jakiś głośny pasażer, ale od czego słuchawki…

Dla mnie Polski Bus to preferowana dzisiaj opcja, a kupując bilety, np. z miesięcznym wyprzedzeniem, można je mieć nawet za 1-7 zł :)

Jak obniżać koszty podróżowania?

Na koniec kilka porad dotyczących obniżania kosztów podróży po Polsce. Nie umieszczam na tej liście sposobów ekstremalnych typu autostop i rower. A zdarzają się osoby, które na dłuższe i krótsze dystanse podróżują w ten sposób…

Tanie podróżowanie 3

  1. Dobierz środek transportu w zależności od tego, co planujesz robić w trakcie podróży. To czy chcesz pracować, spać czy rozmawiać – modyfikuje wybór.
  2. Policz całkowite koszty podróży uwzględniając także ewentualny nocleg. Może się okazać, że bardziej opłacalny jest przelotw samolotem do innego miasta i powrót tego samego dnia, niż marnowanie całego dnia i organizowanie noclegu na miejscu.
  3. Kupuj bilety z wyprzedzeniem – jeśli znasz już termin wyjazdu, to kup bilety miesiąc przed lub więcej. Zapłacisz dużo mniej. Szczególnie widać to w moim ulubionym Polskim Busie. Czasami opłaca mi się nawet “strzelić” w ciemno i kupić bilet z wyprzedzeniem (np. za 7–17 zł) nawet, jeśli ostatecznie coś miałoby się zmienić i wracałbym innego dnia i o innej godzinie.
  4. Korzystaj z okazji i cen specjalnych – przykładowo w PKP można kupić bilet weekendowy, bilet rodzinny, bilet podróżnika. Wszystko zależy od tego kiedy i jak podróżujesz. W Przewozach Regionalnych z kolei na 30 dni przed podróżą można złapać okazyjnie Superbilet, ale najlepiej zrobić to tuż po północy, bo bilety szybko znikają (dziękuję Michale!). Kinga przyznaje się na Facebooku, że za taki bilet na trasie Warszawa-Lublin zapłaciła ostatnio 4,41 zł.
  5. Uwzględnij koszty transportu w obrębie docelowego miasta. Być może lotnisko położone jest poza miastem i trzeba będzie dodatkowo zapłacić za dostanie się do celu? Policz to. Może Ci w tym pomóc mój Excel :)
  6. Podróżując sam własnym autem – szukaj dodatkowych pasażerów w serwisach carpoolingowych. Dla osób, które dużo podróżują służbowo (albo wręcz służbowym samochodem) może to być świetny sposób na zarobienie dodatkowych pieniędzy. W długich trasach za każde miejsce można zarobić dolne kilkadziesiąt złotych. Jedeny wyjazd tygodniowo i w miesiąc masz dodatkowe, np. 400 zł.
  7. Jako osoba bez auta – szukaj okazji do zabrania się jako pasażer. Jeśli połączysz to z innymi, powyższymi metodami, to dobry “bilet” może Cię kosztować kilkanaście złotych lub nic, jeśli potrafisz kierowcę zbajerować gadką lub uda Ci się dać coś w zamian.
  8. Dbaj o swoje bezpieczeństwo! To pomoże Ci zaoszczędzić dużo pieniędzy, czasu i nerwów.
  9. Korzystaj z wyszukiwarek cenowych. Szkoda tracić czas na długie porównywanie cen. Poniżej podaję namiary na kilka serwisów do sprawdzania cen biletów. Dodatkowo daję Ci Excel, który pomoże Ci obliczyć koszty podróży autem. Jeśli raz go wypełnisz danymi dotyczącymi zużycia paliwa przez Twoje auto, to wystarczy tylko w Google Maps sprawdzić odległość między dwoma miastami i będziesz miał szybkie oszacowanie bieżących kosztów podróży do danego miasta. Dodatkowe koszty (autostrady, parkowanie, mandaty itp.) trzeba dodać samodzielnie :)
  10. Szukaj w grupach na Facebooku – doskonałe miejsce do uzgadniania podwózek. Wystarczy w polu wyszukiwania wpisać nazwę trasy, np. “Warszawa-Wrocław”, aby trafić na listę grup związanych z tą tematyką.

Tanie podróżowanie 4

Wyszukiwarki środków transportu w Polsce

Tyle na dzisiaj. Jeśli macie jakieś fajne patenty na tanie podróżowanie solo po Polsce, to chętnie je poznam.

Bez nadmiernego cukrzenia (hej – czytam Wasze komentarze!) dziękuję za uwagę i życzę fajnego weekendu. U mnie nareszcie śnieg po kostki :)

Zdjęcie na początku: © Colorlife – Fotolia.com

"Finansowy ninja" - podręcznik finansów osobistych

Finansowy ninjaMożna już zamawiać moją książkę "Finansowy ninja". To ponad 540 stron praktycznej wiedzy o oszczędzaniu, zarabianiu, optymalizacji podatkowej, negocjowaniu i inwestowaniu, które pomogą Ci zostać prawdziwym finansowym ninja i osiągnąć bezpieczeństwo finansowe.

Przewodnik po finansach osobistych, który każdy powinien przeczytać jeszcze w szkole.

PRZEJDŹ NA STRONĘ KSIĄŻKI →

Podobał Ci się ten artykuł?

Jeśli tak, to zarejestruj się aby otrzymywać powiadomienia o nowych artykułach o oszczędzaniu pieniędzy. Nie ujawnię nikomu Twojego adresu!



{ 102 komentarzy… przeczytaj komentarze albo dodaj nowy komentarz }

Łukasz - Rowerowe Porady Styczeń 17, 2014 o 19:50

Chętnych na jazdę do Kutna rowerem zapraszam w każdej chwili :) Niech tylko będzie kilka stopni na plusie :)

Odpowiedz

MateuszW Styczeń 17, 2014 o 20:02

Ja do tej pory ceniłem sobie wygodę jakim jest swoje auto: mogę wyjechać kiedy chcę, wrócić kiedy chcę, zatrzymać się kiedy chcę itd. Następnym razem będę myślał o carpoolingu jako sposobu na zmniejszenie kosztów. Kompletnie nie jestem przekonany do innych środków ze względu na dodatkowe koszty jakie trzeba ponieść aby się do nich dostać, dostosować się czasowo i męczyć się brakiem swobody np. tłok.

Odpowiedz

Robert Styczeń 17, 2014 o 20:09

Ważna rzeczą przy wyborze środka transportu jest to jak sami wyceniamy te kilka godzin podróży. Może czasami warto trochę więcej zapłacić, żeby przez te 4-5 godzin mieć większą wygodę.

Np. pociąg vs Polski Bus – zwykle pociąg jest droższy, ale na wielu trasach okazuje się, że Polski Bus jest naładowany na 100%, a pociąg niemal pusty. Wtedy jazda pociągiem jest znacznie wygodniejsza. Ja się zraziłem do PB, gdy kiedyś rzuciłem się na oszczędność w drodze z Gdańska – trafił się oczywiście pełny bus, dodatkowo pasażer przede mną od razu rozłożył sobie siedzenie – na zwróconą uwagę stwierdził, że wolno mu i rozłożył jeszcze bardziej, przez co nadzieja na pisanie na netbooku się szybko rozwiała.

Odpowiedz

Jola Październik 5, 2015 o 09:04

Ja myślę, że jak komuś zależy na pewnym transporcie to powinien zerknąć na stronę bustransferów z Pruszkowa. Warto, polecam!

Odpowiedz

Frost Styczeń 17, 2014 o 20:10

Tendencyjny wpis z starymi informacjami nt pkp. W składach TLK porządku najczęściej pilnują SOKiści, a na IC złodziei nie stać. Opisując kwestie bezpieczeństwa zapomniałeś również o prawdopodobieństwie wypadku – tutaj znów samolot i pociąg deklasują transport drogowy.

Odpowiedz

Michał Szafrański Styczeń 17, 2014 o 20:35

Hej Frost,

Nie tendencyjny tylko subiektywny. Taka drobna roznica.

Pozdrawiam

Odpowiedz

Frost Styczeń 17, 2014 o 23:01

Za słownikiem:

tendencyjny
1. «nieobiektywny, stronniczy»

subiektywny:
1. «odznaczający się subiektywizmem, stronniczy»

A teraz słownik synonimów: s
» przymiotnik subiektywny
synonimy: nieobiektywny, niesprawiedliwy, nieuczciwy, tendencyjny,

z innego:
subiektywny:
niesłuszny, nieobiektywny, stronniczy, tendencyjny

wyrazy bliskoznaczne do subiektywny:
Grupa 2
niecny
niegodziwy
nieobiektywny
nieprawy
niesprawiedliwy
nieuczciwy
stronniczy
tendencyjny
uprzedzony

W sumie wszystko się zgadza – w przypadku PKP wpis jest bardzo subiektywny…

Tak na marginesie czy opinie o rozbojach, brak bezpieczeństwa czy też kradzieżach w pociągach są wyciągnięte chociaż z własnego doświadczenia czy bazują na podaniach i legendach ?

Odpowiedz

Darek Kwiecień 8, 2014 o 11:30

Często słyszy się że wyrzucono kogoś z pociągu. Zdarza się ze skutkiem śmiertelnym.
ja jadąc pociągiem miałem nieprzyjemną sytuację. stoję w przedziale pełnym ludzi, przedział wcześniej siedzi 4 kolesi popijających coś mocniejszego, w „czworce” obok siedzi chłopak w wieku około 30. Nagle słyszać krzyki, jakieś kłótnie. Zaczyna się szarpanina, 4 kolesi na jednego. Bójka przeniosła się do naszego wagonu. Dwóch odpuściło bo ten 30latek tak ich stłukł, że wszyscy mieli śliwy. Ale dwóch nie odpuszczało i gdy 30 latek wysiadł nagle największy z tych idiotów podchodzi z mordą do mnie i krzyczy „ty tam stałeś, też mnie uderzyłeś”. Ja robię dziwną minę i zamierzam tłumaczyć a on robi zamach w moją stronę, Unikam ciosu i rozpętala sie wrzawa w wagonie przeciw napastnikowi. Poszedł.

Odpowiedz

Pokrzywa Maj 18, 2014 o 10:41

Ostatnio mojego chłopaka pobiło dwóch gości, ukradli mu laptop i plecak (pociąg czekał jeszcze na odjazd), a w ochronie kolei było tylko dwóch starszych panów, którzy raczej nie nadążali za sprawcami. Gratuluję szczęśliwcom, którym to brak takich doświadczeń.

Odpowiedz

Szofer Styczeń 23, 2014 o 00:29

Statystyki wypadków drogowych to są twarde dane, a nie kwestia subiektywnej interpretacji. Na drogach codziennie ginie 10 osób (do niedawna było 15 dziennie) i nikogo ten koszt już nie dziwi ani nawet nie interesuje. A jak raz na 20 lat w katastrofie kolejowej zginie parę osób, to od razu robi się wielkie halo. I słusznie, bo nie tego oczekujemy od kolei :)

Odpowiedz

Michał Styczeń 17, 2014 o 20:11

Cześć Michał,
Dobrze znowu widzieć artykuł ściśle o oszczędzaniu (względnie wychodzeniu z długów). 
Myślę, że z przykładów dotyczących taniego podróżowania które ja bym wymienił:
1) Rower
2) Pójście gdzieś piechotą (zawsze za zero)
3) Korzystanie z promocji taksówkarskich
4) Śmiało można korzystać z http://tanieplanowanie.com – korzystałem i mogę polecić.
Ja także uwielbiam PolskiegoBusa :)
Pozdrawiam,
Michał

Odpowiedz

wolny Styczeń 17, 2014 o 20:23

Michale – sam się przekonałeś, że kiedy to tylko możliwe, wygrywa u mnie rower :) Latem spotkałem grupę obładowanych bagażami rowerzystów. Zagadałem z ciekawości – okazało się, że to ich urlop i zrobili trasę z Wrocławia na Hel i z powrotem! W kilka rodzin, z dzieciakami. Tak mi się marzy, żeby tego typu wycieczki były w Polsce bezpieczne. A do tego niestety potrzebna byłaby sieć międzymiastowych dróg rowerowych. U nas – abstrakcja. W „rowerowych” krajach Europy zachodniej: standard. Może kiedyś!

Odpowiedz

Łukasz Styczeń 17, 2014 o 20:29

Twój Excel źle pokazuje. Wpisuje mu 66 km, a on pokazuje mi spalanie większe niż na 100 km (mam 7 l/100 km), a on mi pokazuje, że pali mi 9,43 l. Coś tu nie gra Michał 😉

Odpowiedz

Michał Szafrański Styczeń 17, 2014 o 20:31

Dzieki Lukasz, zaraz bedzie sledztwo i za kare odmowie sobie czegos :)

Odpowiedz

Michał Szafrański Styczeń 17, 2014 o 21:07

Hej Łukasz,

Sprawdź teraz proszę. Błąd w formule. Dziękuję za wyłapanie absurdu.

Miłego wieczoru!

Odpowiedz

Joanna Styczeń 17, 2014 o 20:35

Dodałabym jeszcze, że jak lecimy samolotem i możemy sobie na to pozwolić- TO NIE BIERZMY DODATKOWEGO BAGAŻU. Na wakacje jedne sandały wystarczą, a od czego mamy ręce żeby uprać sobie majtki i bluzkę w rękach? Bagaż zmniejszamy o połowę!! Dzięki czemu nie płacimy za nadbagaż :)

Odpowiedz

*LESZEK* Styczeń 18, 2014 o 06:48

Typowo kobiece podejście do sprawy. Czy znasz jakichś facetów którzy w czasie wyjazdów wakacyjnych biorą się za pranie ?

Odpowiedz

Tomek Styczeń 18, 2014 o 11:20

Ja zawsze biorę ze sobą szare mydło. Podróżuję głównie z niewielkim plecakiem (40-50l), bez względu na długość podróży. 30 par majtek sobie nie zapakujesz [a w większej części globu pranie w hostelowych pralkach kosztuje grosze]:)

Odpowiedz

D. Styczeń 17, 2014 o 20:36

Arkusz do małej poprawki – zużycie paliwa to kilometry razy spalanie przez 100, a nie kilometry przez spalanie. Koszty wychodzą nieco inne :)

Pozdr,

Odpowiedz

Michał Szafrański Styczeń 17, 2014 o 21:09

Poprawione. Dziękuję :)

Odpowiedz

Kamil Styczeń 17, 2014 o 20:40

Panie Michale,

W Pana kalkulatorze dotyczącym obliczania kosztów przejazdu autem znalazłem błąd. W komórce która oblicza ilość spalonego paliwa powinna być następująca formuła: ilość litrów spalanych przez auto na każde 100km x ilość km / 100km – wynik wychodzi w litrach.

Poza tym to również korzystam z dzielenia kosztów przejazdu za pomocą w/w serwisów internetowych. Przejeżdżam w ten sposób około 3000 km miesięcznie za nieduży koszt. Trasę Frankfurt nad Menem – Poznań pokonuję prawie cyklicznie a kosztuje mnie to w granicach 20€ za przejazd. Polecam ten sposób podróżowania.

Pozdrawiam,
Kamil

Odpowiedz

Marek Styczeń 17, 2014 o 20:41

A ja powiem Ci czemu jeżdżę prawie najdroższym środkiem lokomocji – samochodem. Trasa Warszawa-Koszalin (450km).

1) Samolot -> Lot może i godzinę, ale dojazd na lotnisko + odprawa to już 3h. Teraz ląduje… w Gdańsku lub Szczecinie. Dojazd do dworca PKP to dodatkowa godzina + dodatkowy koszt. Teraz pociąg 2,5h. No i jestem na dworcu w Koszalinie. Taksówka na miejsce docelowe, to dodatkowe 15minut + dodatkowa kasa. Czas… 7h i niebotyczny koszt.

2) To teraz autobus…. Yyyyy. Brak połączenia bezpośredniego. To może PolskiBus do Szczecina i potem autobus…. Robi się z 11h podróży o ile nie będzie trzeba czekać 5h na przesiadkę.

3) No więc pociąg. Jest prawie bezpośredni. Tylko przesiadka w Stargardzie Szczecińskim. Przeważnie oczekiwanie w pachnącej moczem poczekalni to tylko 50minut. No dobra. Pociąg + przesiadka + drugi pociąg + taksówka z dworca i w 8h jestem na miejscu. Tyle, że pozostaje jeden szczegół. Pociąg w Wawie odjeżdża o 15tej. No więc muszę zwolnić się z pracy wcześniej w piąteczek. Ale na dworcu centralnym jest taka masa ludzi, że aby nie stać w pociągu aż do Poznania, trzeba wsiąść na Dworcu Wschodnim. No więc dodajmy pół godziny na dojazd pociągiem z Dworca Centralnego na Wschodni. Ogólnie 9h to minimum, a zmęczenie gigantyczne.

4) No i samochód. Wyruszam kiedy mi pasuje, na siku zatrzymam się tam gdzie mi się podoba (a nie skorzystam z pachnącego WC w pociągu, lub pobiję rekord wstrzymywania w autobusie). Mogę zebrać se sobą co tylko mi się podoba nie pocąc się przy noszeniu ogromnej torby z jednego pociągu do drugiego autobusu. W samochodzie mam darmowe WIFI (Aero), zasilanie do komputera, nawigacji, Yanosika, etc… Bułkę robię w domu, napoje kupuje w Biedronce ;). W samochodzie jest czysto, a głośnych pasażerów nie ma. Od wyjścia z domu, do dotarcia do celu mija 6h. A co najważniejsze na miejscu mam samochód i mogę załatwić na mieście co potrzebuję i wrócić kiedy mi pasuje, nie będąc uwiązanym do rozkładów jazdy.

Odpowiedz

Miły Styczeń 17, 2014 o 20:44

Cholerka, panie Michale ale mi Pan namieszał :)

Akurat jutro wybieram się z Gdańska do Łodzi, samochodem… szybkie wyliczenia i kosztuje mnie to 280 zł w jedną stronę, a tymczasem Polski Bus 40 zł (ledwie dychę więcej od biletu autostradowego).
A uważałem się za osobę oszczędną i szanującą swoje pieniądze..

Dziękuję za artykuł, następne przejazdy będą tańsze o 240 zł 😉

Odpowiedz

Michał Szafrański Styczeń 17, 2014 o 21:10

Hej Miły,

Sprawdź jeszcze raz – zaktualizowałem kalkulator, bo był w nim błąd.

Pozdrawiam!

Odpowiedz

Mateusz Styczeń 17, 2014 o 20:57

Bardzo fajny artykuł, kalkulator jedna zawiera chyba błąd. Chodzi dokładnie o oblicznie ilości zużytego paliwa. W polu C23 powinna być formuła następująca: =C13*C11/100. Pozdrawiam!

Odpowiedz

Michał Szafrański Styczeń 17, 2014 o 21:10

Dziękuję Mateusz – tak – już poprawione.

Odpowiedz

Marcin Styczeń 17, 2014 o 21:02

Jeśli chodzi o PolskiegoBusa to są niestety też wady. Mianowicie w okresie zimowym, przy niskich temperaturach zamykają toaletę ( są postoje ale wiadomo, że toaleta w autobusie to co innego). Tak było na trasie do Berlina.
Po drugie na dłuższych trasach, np. tej do Berlina, pociąg ma zdecydowaną przewagę czasową, a cena w promocji może wynosić 29e (ok 120zł), natomiast cena w PB przy zakupie spóźnionym wynosi 110zł. Wybór transportu uzależniony jest od konkretnej trasy.
Podróżując za granicę pociągiem tlk można zrobić taki myk, że samą granicę przejechać na gapę. Tzn. Kupić bilet do ostatniej stacji w Polsce, a potem od pierwszej za granicą do stacji docelowej. Można zaoszczędzić parę złotych.

A w obrębie miasta zdecydowanie najlepszy jest rower. Najlepszy to znaczy najtańszy i najszybszy. A może nawet i najzdrowszy. Kiedy mieszkałem na Ochocie w Warszawie, udawało mi się dojeżdżać (razem z wynoszeniem roweru, podpinaniem itd.) do celu w 10-15min. Nie musiałem tłoczyć się w komunikacji miejskiej w godzinach szczytu. Teraz mieszkam 15km od centrum i nadal rowerem jest szybciej niż komunikacją miejską.

Odpowiedz

michal Styczeń 17, 2014 o 21:06

Jesli kogos stac na jezdzenie autem ktore ma spalanie 9l/100km w trasie to raczej nie jest to wpis dla niego :)
Druga kwestia to apel do „doroslych ” (powyzej 26l) studentow. Wiele kursow autobusowych (wybrane trasy), i komunikacji miejskich (jako calosc) akceptuje znizke studencka bez wzgledu na wiek.
Np. Veolia/Arriva i ZTM Warszawa, moje oszczednosci z posiadania legitki ida juz w setki :)

Odpowiedz

Andrzej Styczeń 17, 2014 o 21:11

carpoolingu – samochodem służbowym, nie tylko jak pracodawca zareaguje, ale co jak zdarzy się wypadek i ranny będzie pasażer ?

Odpowiedz

Michał Szafrański Styczeń 17, 2014 o 21:49

Dokladnie. Jest kilka otwartych pytan, co nie zmienia faktu, ze rozne osoby oferuja mozliwosc podwiezienia…

Odpowiedz

Krystyna Styczeń 17, 2014 o 21:27

Michale! Jakże się cieszę że, wróciłeś na swoje „oszczędnościowe ścieżki”. Artykuł interesujący dający możliwości oszczędnościowe i ew. dorobienia. Jeżdżę ok.250 km dwa razy w roku samochodem gdzie koszt paliwa ok.180 zł. Więc skorzystam, z portalu BlaBlaCar.pl i zaoszczędzę. Trochę mam obawy o bezpieczeństwo.

Odpowiedz

Bartosz Styczeń 17, 2014 o 21:58

Witam Wszystkich . Jako były emigrant kilkadziesiąt razy przemieszczałem się na trasie Polska -Niemcy , Niemcy-Polska . Zawsze dawałem ogłoszenia na carpolinng . Poznałem wielu bardzo ciekawych ludzi . I zawsze kogoś brałem w podróż . Polecam tę formę transportu . Pozdrawiam Wszystkich podróżujących i prowadzącego Michała :)

Odpowiedz

madzia Styczeń 17, 2014 o 22:26

Wrócił „stary” Michał… Hurra :) pozdrawiam i cieszę się, że znowu fajny wpis. Pozdrawiam

Odpowiedz

Tomasz Styczeń 17, 2014 o 22:31

Bardzo ciekawe porównanie. Nie napisałeś nic o blogowaniu to dobrze :-) Do podróży samolotem dobrze jest też doliczyć koszty i czas dojazdu do lotniska.

Odpowiedz

DonZbrojs Styczeń 17, 2014 o 22:46

Witam,
Powiem tak. Ostatnio razem z żoną postanowiłem wybrać się nad nasze piękne polskie morze. Rozważałem wiele opcji transportu, aż w końcu zdecydowałem się na podróż pociągiem intercity. Podróż w jedną stronę czyli od Katowic do Gdyni kosztowała 200 zł od osoby – łącznie tam i z powrotem 400 zł od osoby. Czyli 800 zł – przeliczając ile spala mój samochód i to, że w nim się raczej nie prześpię + inne bonusy (piwko bo lubię się napić piwka) to podróż kosztowałaby ok 900-1000 zł.
Koszty dość wysokie bo wybraliśmy przedziały sypialne 😉
Ale za 70 zł też da się przejechać ten odcinek.

Preferuję pociąg ponieważ to najwygodniejszy (jak dla mnie) środek transportu i bezpieczny. Czasami warto wydać te kilka złotych więcej.

Odpowiedz

Yadis Styczeń 17, 2014 o 23:02

Kiedyś dużo jeździłam stopem, jednak z tego w pewnym momencie po prostu się wyrasta. Teraz chętnie korzystam z carpoolingu – BlaBlaCar jest nieoceniony pod tym względem. Ofert na standardowych trasach miedzy dużym miastami jest sporo, można powybierać i pogrymasić, póki co nie trafiłam nigdy ani na kierowcę, który jeździłby źle czy ryzykancko, ani na jakiegoś grburowatego czy nawiedzonego typa. Wręcz przeciwnie – kierowcy, którzy mnie wieźli jeździli dobrze, część z nich wykazała się ponadprzeciętnie dobrymi chęciami (odbiór spod domu i dowóz pod wskazany adres), a niektórzy byli bardzo interesującymi rozmówcami, więc podróż mijała szybko i miło. Co ważne bez problemu można znaleźć tam transport w ostatniej chwili, bo ludzie zazwyczaj dość późno publikują swoje trasy.

Polskiego Busa uwielbiam i jeżdżę nim mniej więcej tak samo często jak czyimś autem. Koszty podobne, wygoda podobna, czas przejazdu nieco dłuży, ale dostęp do gniazdek, możliwość czytania przez całą noc lub bezproblemowego spania w niektórych wypadkach przechyla szalę właśnie na stronę komunikacji autokarowej (niestety sen podczas wspólnej jazdy autem nie zawsze i nie przez wszystkich kierowców jest dobrze widziany, a czytanie w ogóle odpada po zmroku).

W sumie wybieram sposób transportu w zależności od tego która opcja lepiej pasuje mi czasowo i co planuję robić po drodze (spać, pracować czy czytać), oba są równie fajne i równie korzystne, jeśli chodzi o koszty. Czekam teraz niecierpliwie na sensowną siatkę połączeń lotniczych – zazwyczaj przemieszczam się na długich trasach i niemal zawsze jadę tylko na jeden dzień, więc oszczędność czasu i mniejsze zmęczenie byłoby dla mnie rzeczą, za którą warto zapłacić trochę więcej…

Odpowiedz

Joanna Styczeń 17, 2014 o 23:03

W tym artykule nie uwzględniłeś jednej ważnej rady – środek transportu zawsze należy dobierać do konkretniej trasy. Tak np. Wrocław-Lublin najlepiej jechać bezpośrednim pociągiem – Polski Bus nie jeździ bezpośrednio, a autobusy jeżdżą dłużej. Poza tym przy 10h jazdy komfort naprawdę ma znaczenie. Z kolei wspomniane przez Ciebie Wrocław-Warszawa póki co zdominował Polski Bus.

Ciekawym przykładek jest trasa Kraków-Wrocław. 6 lat temu zawsze jeździliśmy pociągami- kilkanaście kursów dziennie, 4.5h za 25zł ( zniżka szkolna ), wygoda, w TLK barek i czasami nowy skład. Wiedziałam wtedy o Linkbusach, ale mieli jeden kurs dziennie o słabej godzinie, do tego jechał mały bus. Od 3 lat pociągi jeżdżą coraz wolniej, czasami 6h ( na 260km !!), więc przerzuciłam się na autobusy. Link-bus, Lajkonik, Neobus, Szeryf-bus, od niedawna PB. LB ma bilety normalne po 15 zł niezależnie od czasu rezerwacji!!! W linkbusach jest wifi, ostatnio coraz częściej trafiam na nowoczesne autobusy, w których każdy ma tablet i oglądam film lub słucham muzyki. W Lajkoniku jest rozbudowany system zniżek i program lojalnościowy, ale nie mają tak wypaśnych aut 😉 PB nie jechałam, wspieram polskie firmy 😉

Polecam sprawdzać ceny na portalach typu e-podróżnik i zawsze szukać strony przewoźnika, z którym chcemy jechać. Może mieć smsowy system rezerwacji lub wręcz internetową sprzedaż biletów. W efekcie mamy pewne miejsce i zniżkę.

Odpowiedz

Michał Szafrański Styczeń 18, 2014 o 12:42

Hej Joanno,

Dziękuję za Twoją wskazówkę. Tak – to prawda. Rozciągnę to nawet na inne obszary: wszędzie tam, gdzie potrafimy przeanalizować konkretny przypadek i go zoptymalizować, osiągamy zazwyczaj lepsze efekty niż wtedy, gdy stosujemy ogólne reguły/porady. Precyzyjne działanie daje efekty.

Pozdrawiam

Odpowiedz

Magdalaena Styczeń 18, 2014 o 00:41

Przy wyliczeniach brakował mi uwzględnienia czasu i kosztu jazdy od domu do celu. Wiadomo ze dla kazdego będą inne, ale trasy też sa przykładowe. I jeszcze bagaż! Oprcz tego, że prowadzenie samochodu sprawia mi przyjemnośc uwielbiam ten środek transportu, bo moge zabrać wszystko, czego potrzebuję i jeszcze nie upuchać tego do jednej walizkio

Odpowiedz

Michał Szafrański Styczeń 18, 2014 o 12:40

Hej Magdalaena,

Wartość czasu każdy musi uwzględnić sobie sam. Gdybym ja ją podał, to zaraz zaczęłyby się dyskusje, że fałszuję dane 😉 Nie dogodzisz. Już nawet pojawiają się uwagi odnośnie spalania 9 litrów / 100 km, które podałem przykładowo. Zaniżysz – źle, zawyżysz – źle. A weź tu utraf 😉

Przyznaję, że luksus wrzucenia kuferków do bagażnika, to rzeczywiście luksus. Ja kiedyś mówiłem sobie „nigdy nie kupię samochodu kombi”, po czym mam już 3-cie auto kombi i na dziś mówię, że raczej innego auta nie wybiorę. Doceniałem to szczególnie wtedy, gdy grałem regularnie w kręgle (był taki okres). Wkładanie i wyjmowanie z bagażnika torby ważącej ponad 20 kg przekonało mnie o zaletach kombi 😉

Pozdrawiam

Odpowiedz

MArtedzik Styczeń 18, 2014 o 01:08

*wpis na 5 :)
*nie uwierzysz ale wczoraj chciałam Ci podesłać link do blablacar właśnie z propozycją takiego wpisu :)
*pomysł z ciasteczkiem od Otodojazd rewelacja :)
*czy możesz zdradzić kogo podcasty lubisz słuchać i podać linki 😉
* chciałabym być fanem Polskiego Busa…niestety z mojego miasta on nie kursuje ;/

pozdrawiam i również miłego weekendu :)

ps. niedawno dopisałam się do Twojego newsletter’a i jestem zadowolona, nie ma spamu jak obiecałeś i plusik za krótkie i rzeczowe info o nowym wpisie

Odpowiedz

BJK Styczeń 18, 2014 o 02:30

Hej Michał :)
Powiem Ci, że w ubiegłym roku odkryłem BlaBlaCar i zacząłem się oferować tam – co prawda rzadko mi się udaje pokryć koszt całej podróży, ale spadek kosztów paliwa o 80zł sprawia, że samochodem jadę w cenie pociągu 😉 Chciałem w przyszłym tyg skorzystać z carpoolingu jako pasażer, jednak mimo podróży na trasie Warszawa-Poznań nie mogłem znaleźć wolnego miejsca w interesujących mnie godzinach :( Pozostał pociąg…

Co do oszczędności to zabrakło jeszcze jednego aspektu: optymalizacja trasy samochodu :) Ostatnio na trasie Bydgoszcz-Warszawa zdecydowałem się nie jechać standardowo DK10 i DK/S 7, a bezpłatnymi (póki co) odcinkami A1 i A2 przez Łódź. Jakieś 40km dalej niż normalnie, ale spalanie ponad 1,5l/100km mniej, w dodatku podróż komfortowa, dwoma pasami, bez konieczności kombinowania jak wyprzedzić tego TIRa przed nami. A czas przejazdu krótszy, bo średnia prędkość wyższa (na DK wyciągam około 70-75km/h, na A1+A2 zrobiłem średnią 95km/h)

Odpowiedz

*LESZEK* Styczeń 18, 2014 o 07:18

BJK. Jak Ci się udaje ‚wyciągnąć’ taką średnią prędkość na autostradzie 95km/h ? Mam nadzieję, że nie poruszasz się pasem awaryjnym.

Odpowiedz

BJK Styczeń 22, 2014 o 21:25

Leszek – zauważ że jak wspomniałem jest to autostrada bez bramek. Jak się od razu po wjeździe rozpędzisz do 120-130km/h to spokojnie taką średnią wyciągniesz. Po A1/A2 Bydgoszcz-Warszawa jechałem 2 stycznia, ruch był znikomy to i powodów do przerywania pracy tempomatu miałem naprawdę mało. Cała trasa Szczecin-Piła-Bydgoszcz-Warszawa (wraz z paroma rundkami po centrum Piły) dała mi średnią 83km/h. I to nie przekraczając przepisów ponad zakres błędu fotoradaru 😉

Odpowiedz

Michał Szafrański Styczeń 18, 2014 o 12:03

Hej BJK,

Z tą optymalizacją trasy to masz jak najbardziej rację. Ja ostatnio w wakacje również wybrałem tą drogę, ale bardzo się naciąłem na przejeździe przez Włocławek – dużo czasu tam straciłem. Niemniej jednak ja z tych dwóch alternatyw (jazda przez Płońsk vs A1+A2) też wolę A1+A2. I to pomimo, że wychodziło chyba jednak dłużej z powodu Włocławka.

Ja mam jeszcze inny czynnik, który wpływa na wybieranie autostrad pomimo, że ze względu na opłaty potrafi wyjść drożej: moja córeczka źle znosi podróże samochodem (przyspieszanie, hamowanie) więc cenię sobie jazdę autostradą ze stałą prędkością :)

Możemy rzadziej robić postoje. Styl podróżowania to rzecz indywidualna, zależna od wielu czynników i indywidualnych preferencji. Nie ma jednego dobrego przepisu.

Pozdrawiam

Odpowiedz

Piotras Styczeń 18, 2014 o 10:57

Witam;
Polski Bus na trasie Wrocław-Warszawa-Wrocław. Bilet w obie strony na 3 tygodnie przed podróżą – 15 zł. Na miesiąc przed podróżą – 11 zł. Bilet dobowy na poruszanie się komunikacją miejską po stolicy – 15 zł.
Jadąc z Wawy do Wrocka autem wcale nie trzeba wydawać kasy na autostradę.
Kilka razy próbowałem zdobyć pasażerów na carpooling.pl, ale nigdy mi się nie udało. Skorzystam z innych możliwości.
Pozdrawiam

Odpowiedz

Michał Szafrański Styczeń 18, 2014 o 11:53

Hej Piotras,

Niestety komunikacja w Warszawie nie jest tania. Co do kupowania biletów w Polskim Busie, to polecam zapisanie się na ich newsletter. Warto wchodzić w promocje. Ja najtańszy bilet kupiłem za 2 zł (cena 1 zł + 1 zł opłata za transakcję – czy jakoś tak). Daje się, ale z dużym wyprzedzeniem.

W artykule opisywałem zakup biletów na konkretną datę z wyprzedzeniem ponad 7-dniowym, co oczywiście ogranicza opcje – ale wszystkie sprawdzone metodą próby dokonania zakupu takiego biletu.

Pozdrawiam

Odpowiedz

Pedagog pomaga Styczeń 18, 2014 o 11:24

Ja nie jestem fanką podróżowania z kimś obcym jego samochodem. Sam napisałeś, że lubisz czuć się bezpiecznie. Kto da Ci gwarancję, że dana osoba jeździ bez szaleństw? 😉

Jazda z większą ilością osób – zdecydowanie tak, ale tylko z tymi, których znam i jestem pewna. Ogłoszenia internetowe mnie nie przekonują.

Odpowiedz

Kasia Styczeń 19, 2014 o 13:53

Pedagog_pomaga, na BlaBlaCar zarówno kierowcy jak i pasażerowie wystawiają sobie nawzajem opinie po zakończeniu wspólnej podróży. W ten sposób przestają być tak zupełnie anonimowi dla przyszłych potencjalnych kierowców i pasażerów. Sama od czasu do czasu podróżuję w ten sposób i jestem, jak dotąd, bardzo zadowolona. Czuję, że każdy się stara, ja sama też się staram pozostawić po sobie dobre wrażenie i „zasłużyć” na pozytywny komentarz :). Pozdrawiam!

Odpowiedz

Witek Styczeń 18, 2014 o 11:36

Założyłeś dość duże spalanie samochodu do porównania – 9l na 100 km i to diesla… Myślę, że niewiele osób posiada auto, które pali aż tyle. Dla porównania koszty przejechania trasy Warszawa – Gdańsk dużym autem zasilanym LPG (spalanie 9,5l na 100 km) przy obecnych cenach gazu to ok. 83,50 zł.

Odpowiedz

Michał Szafrański Styczeń 18, 2014 o 11:50

Hej Witek,

I dlatego załączyłem Excel, aby każdy mógł sobie przeliczyć koszty według spalania jego auta :-) Koszty podane są poglądowo.

A z ciekawości – jakie auto jest tym „dużym autem”? Do artykułu dotyczącego kosztów oraz sensowności instalowania LPG w aucie – też się przymierzam, więc dane i doświadczenia będą pomocne.

Pozdrawiam

Odpowiedz

Calipso Styczeń 18, 2014 o 12:43

W mojej opinii temat po łebkach. Jak dla mnie skopałeś ciekawy temat. Zabrakło ci skrupulatności i przemyślanego podejścia do tematu. Jak pisałeś ten blog dla siebie to taki wpis bym przełknął. Od kiedy „żyjesz” z bloga to wpisy są bardziej dla ludzi niż dla Ciebie. Pomijam błąd w exelu, to się zdarza (choć na tym etapie już nie powinno). Założenie 9l/100 km w trasie ( LOL), – to albo jeździsz 130 km/h albo 12 osobowym busem.
Potraktowałeś wszystkie samochody tak samo, a jak ktoś ma na gaz? A samochodem lepiej jechać 80 km/h czy 140 km/h bo jest autostrada? Poza wskazaniem carpollingu i podaniem linku do stron w twoim wpisie nie mam wartościowych informacji.

W mojej opinii ten wpis jest zapchajdziurą. Wybacz ale jeśli chcesz z tego żyć to oczekuję profesjonalnego „rozwalenia tematu”. Poziom merytoryczny tego wpisu jest na poziomie pracy domowej licealisty w klasie ekonomicznej.

Czego zabrakło :
-podział aut na benzyna/ disel „(bo cena teraz prawie taka sama) a auta na gaz
-różnica w spalaniu przy różnych prędkościach np 80 km/h np 95, 110 a 130 km/h.
– droga krajowa a autostrada (drogi płatne) kiedy wybrać
– nie tknąłeś tematu poruszania się między mniejszymi miastami
– gdzie rozwiązania albo schemat postępowania w oparciu o grupy docelowe

Wolałbym 1 post na tydzień czy dwa niż 3 posty które nic nie wnoszą.

Odpowiedz

Michał Szafrański Styczeń 18, 2014 o 12:59

Hej Calipso,

Wstałeś dzisiaj lewą nogą? 😉 To nie jest tekst o ekodrivingu i nie miał taki być. Nie zrozumiałeś tego. Nie tknąłem niektórych tematów, bo nie chciałem ich w tym tekście dotykać. Encyklopedii nie piszę.

I ogranicz się proszę ze swoją roszczeniową postawą w stosunku do mnie. Absolutnie nie mam zamiaru spełniać Twoich wyobrażeń na temat tego co powinienem a czego nie powinienem. Delikatnie mówiąc jesteś nieuprzejmy.

Zbudziłeś się, zamieściłeś pierwszy w swoim życiu komentarz na moim blogu i zamiast się przywitać, to demonstrujesz jak bardzo masz mnie w nosie i jaki to jesteś ponad poziom materiału, który przeczytałeś (albo przeleciałeś wzrokiem). Choćbyś nie wiem co ważnego miał do powiedzenia, to ja po takim Twoim wejściu od razu mam na Ciebie gruby filtr…

Pozdrawiam

Odpowiedz

Calipso Luty 2, 2014 o 13:46

Witaj
Odpowiadam dopiero teraz bo wróciłem z urlopu a okazało się, że na miejscu nie mam dostępu do internetu. ( dla mnie mieszczucha to prawie jak brak wody w kranie – nie do pomyślenia).
Na wstępie chcę cię przeprosić ponieważ faktycznie wyszedł mi mało kulturalny post a nie miałem takiego zamiaru. Z tematem wstrzeliłeś się idealnie przed moim wyjazdem. Poświęciłem znacznie więcej czasu na przestudiowanie twojego wpisu niż na moją wypowiedź. Z uwagi, że mam tendencję do skrótów myślowych wyszło mi „coś” co ani nie przekazało tego co miałem na myśli ani forma nie taka jak powinna.
Co do mojej opinii na temat tego wpisu . Niestety uważam, że jest to jeden z twoich najsłabszych wpisów pod względem przydatności merytorycznej. Są wpisy w których bardzo wnikliwie i w przemyślany sposób szukasz oszczędności. W tym wpisie nie widzę ani jednego ani drugiego.
Cały wpis jest spisem wiedzy przeciętnego Kowalskiego, może z wyjątkiem carpoolingu. Czytając ten post spodziewałem się czegoś co wykracza poza tą wiedzę.
Temat transportu jest bardzo złożony i w mojej opinii wydaje się być niemożliwe przeanalizowanie wszystkich wymienionych środków transportu w tak krótkim tekście (z jakiegoś powodu robisz to w jednym tekście a nie w cyklu o każdym z osobna – to byłby bajer). Rozumiem, że musiałeś pominąć pewne kwestie, np. autostop czy rower ( ja bym tego nie robił w teksie o oszczędnościach w transporcie). ( To już moja opinia ale uważam, że pomijając aspekty jakiegoś zagadnienia wyjaśnia się te powody na początku pracy zanim rozwinie się wywód. Wynika to z postrzegania takiej wypowiedzi jako całości i oceny jej merytorycznej wartości. Pisząc blog ekspercki uważam, że swoje wpisy powinieneś postrzegać w ramach merytorycznych a nie literackich wartości. ) Z tych przez ciebie wymienionych każdy w moim odczuci został potraktowany w mniejszym lub większym stopniu po macoszemu. Żeby nie rozpisywać się zostanę przy samochodach.
Piszesz, że nie jest to tekst o ekodrivingu. To się zgadza, bo jest o oszczędzaniu. W innych wpisach mówisz o oszczędności 3 groszy na spłukiwaniu toalety, kilkunastu groszy na produktach żywnościowych, czy energii elektrycznej. Natomiast przy transporcie samochodowym gdzie możemy założyć, że jest najpopularniejszym środkiem transportu nie poświęciłeś kilku zdań by tych oszczędności poszukać. Nie trzeba być geniuszem, wystarczy trochę czasu spędzić z wujkiem Google by się dowiedzieć, że benzyniaki mają bardzo duże różnice w spalaniu trasa – miasto, gaz jest bezkonkurencyjny a disle są dla tych co robią po 30 000+ km rocznie.
Nawet zabrakło takich banalnych porad jak : planuj trasę z Google map bo pokazuje czasy. (można zobaczyć czy jadąc autostradą zamiast krajówką „zaoszczędzę”). Sprawdź optymalną prędkość dla twojego auta – najniższe spalanie. (okazuje się, że drogi krajowe są tak samo szybkie jak autostrady). Jak masz auto na gaz to w carpoolingu możesz zarabiać (ktoś w komentarzach napisał, że trasa kosztuje go koło 90 zł, czyli przy pełnym składzie wyjdzie na plus).
Postawiłeś sobie wysoko poprzeczkę poprzez wnikliwe analizowanie zagadnień i realne propozycje oszczędności. W mojej opinii ten wpis był znacznie poniżej twojego poziomu. Świetnie się rozwijasz (blog) i mam nadzieję, że to był wypadek przy pracy.
Co do moich oczekiwań to powiem przewrotnie. Chciałbym byś je spełnił :)
Tak na koniec. Z tą encyklopedią to się powinieneś zastanowić. Masz kilkadziesiąt czy ile tam tysięcy czytelników. Naiwnością było by sądzić, że wszyscy mają taki sam poziom wiedzy ekonomicznej/finansowej. Często w twoich wpisach posługujesz się pojęciami które nie dla wszystkich są jasne. Albo ujmując inaczej, nie dla wszystkich te pojęcia oznaczają to samo. (dlatego w umowach prawie zawsze na początku jest lista z wyjaśnieniem każdego pojęcia. Bo w sądzie nie da się powiedzieć „ja myślałem, że…”)
Chcąc edukować (bo taką rozumiem masz misję) to należy się upewnić, że wszyscy w klasie rozumieją co się do nich mówi lub mają „podręcznik” gdzie mogą zajrzeć gdy czegoś nie rozumieją. Przydała by się zakładka z pojęciami gdzie były by w jasny i zrozumiały sposób wyjaśnione. W miarę pewnie by się to rozrastało ale masz już ponad 150 artykułów z których kilkadziesiąt pojęć by się znalazło
To rada biznesowa gratis :) Jeśli będziesz miał słowniczek a w teksie zalinkowane pojęcia do słownika to w miarę wzrostu wyświetleń ( a raczej będziesz ich miał sporo) wypozycjonujesz się w Google. Co w momencie gdy ktoś wpisze w Google pojęcie będzie wyskakiwał twój blog. Zwiększy ci to przychody z reklam i prawdopodobnie liczbę czytelników :)

Odpowiedz

*LESZEK* Styczeń 18, 2014 o 13:50

Widzisz Michał jak to jest. „My Słowianie” lubujemy się w krytykowaniu wszystkich i wszystkiego. Obojętnie w którą stronę teraz pójdzie Twój blog, zawsze znajdzie się ktoś kto Cię za to skrytykuje. Nawarzyłeś sobie piwa dwa artykuły temu i przez jakiś czas będziesz je musiał teraz spijać (darmowe piwko) :) ‚Gruba skóra’ i rób swoje, efekty i tak będziesz miał w statystykach.

Odpowiedz

pozynegatywka Styczeń 18, 2014 o 14:02

Dla mnie carpooling wydaje się ryzykowny – przede wszystkim dlatego chyba, że jako niewielkich gabarytów kobieta nie czułabym się bezpieczna sama z obcą osobą w samochodzie (tak samo z resztą jak i w pociągu).
Jednak moją wątpliwość budzi stan techniczny pojazdów (jakkolwiek to głupie, ale jednak autokary są sprawdzane i coraz rzadziej się słyszy o tym, że duże firmy mają pojazdy niesprawne), niewiedza, czy pojazd ma chociażby podstawowe ubezpieczenia, brak jakichkolwiek gwarancji i możliwości składania reklamacji… więc za wszelkie ryzyko, właściwie odpowiedzialność biorę sama.
Więc chyba jednak darowałabym sobie cięcia kosztów w tym względzie i nie patrząc na cenę decydowałabym się na połączenie autobusem/autokarem.

Odpowiedz

BJK Styczeń 22, 2014 o 21:38

Hej pozynegatywka
Powiem w ten sposób: poruszyłaś dość istotny problem podróżowania z kimś. Ale tak naprawdę to nawet wsiadając ze znajomym do auta możesz nie wiedzieć czy opłacił OC albo czy nie kupił przeglądu podjeżdżając do warsztatu taksówką z flaszką w ręce. Ja osobiście podchodzę do tego w sposób prosty: jeśli podejdę do auta i zobaczę że jest w fatalnym stanie to nie wsiądę. Natomiast też przy carpoolingu jest zazwyczaj przy samej ofercie podane jaki to model auta. Czasami jest też zdjęcie. Więc o ile np oferty podróży Oplem Kadettem nie wezmę pod uwagę, o tyle Opla Insygnię (czyli aktualny model) już tak. Oczywiście jest to krzywdzące dla ludzi posiadających zadbane auto pełnoletnie, ale to moje bezpieczeństwo.
Proponowane przez Ciebie rozwiązanie w postaci autobusu jest niestety obarczone potężną wadą: czas podróży. To co robię pociągiem w 6 godzin, autobus robi w 10 :/
Co do Twojej postury to rozwiązaniem jest np gaz pieprzowy. Sam mam, mimo że nie jestem drobną kobietą 😉

Odpowiedz

michal Styczeń 18, 2014 o 14:48

Artykuł o LPG? Rewelka :)
Może zrobisz ankietę wśród czytelników? Z moich doświadczeń to zgrubnie gaz podnosi spalanie o około 20% i w rankingach oszczędności taka instalacja na oszczędnym benzynowym potrafi kosztami doszlusować do palącego 4-4,5 l oleju diesla.
Nie wszystkie silniki dobrze znoszą gaz, ale jeśli oszczędność z 5 lat dwukrotnie przekracza wartość auta, to o czym tu dyskutować? :)

Odpowiedz

Pilot Styczeń 18, 2014 o 15:32

Michale,
brakuje mi info. jakie jest zakres roszczeń wzajemnych (od strony kierowcy i pasażera) w przypadku wypadku z rannymi wymagającymi hospitalizacji i poniesienia kosztów na służbe zdrowia itp..

Odpowiedz

op Styczeń 19, 2014 o 15:25

Idzie z OC sprawcy (w Polsce z OC właściciela auta). Jeśli sprawcą jest kierowca, a poszkodowanym pasażer znajdujący się w pojeździe sprawcy, wówczas jest podobnie. Z tym, że w polisie zazwyczaj jest wykluczenie, że jeśli wsiadałeś do samochodu jako pasażer wiedząc, że kierowca jest pod wpływem alkoholu lub środków odurzających, to zakład ubezpieczeniowy jest zwolniony z odpowiedzialności. Aczkolwiek taka sprawa jest również do wygrania w sądzie, lecz często zasądzona kwota odszkodowania będzie niższa ze względu na tzw. przyczynienie.
Należy mieć na uwadze, że prowadzenie pod wpływem powoduje, że OC Cię nie chroni (mam tu na myśli kierowcę). Tzn. poszkodowani otrzymają od zakładu ubezpieczeń świadczenia, ale później ubezpieczyciel regresem ściągnie z pijanego/naćpanego sprawcy wypłacone poszkodowanym pieniądze.

Innym zagrożeniem jakie jeszcze może wystąpić, to prowadzenie działalności zarobkowej (przewóz osób) bez odpowiedniej polisy. Ale w tym wypadku prawnicy firmy ubezpieczeniowej nieźle musieliby się nagimnastykować, żeby odrzucić roszczenia poszkodowanych pasażerów, którzy zrzucili się na paliwo.

Podsumowując – jeśli prowadzisz auto (nie będąc pod wpływem), wówczas pasażer może dochodzić roszczeń z OC. I tu uwaga – nawet jeśli poszkodowany to członek rodziny sprawcy.

Jeśli miałeś taką sytuację i nie uzyskałeś świadczenia, to możesz złożyć wniosek o odszkodowanie. Okresy przedawnienia roszczeń są dosyć długie. Jeśli ubezpieczyciel odmówił wypłaty i napisał, że masz 7 lub 30 dni na odwołanie, to też możesz próbować starać się o wypłatę (terminy podawane w pismach są często wyssane z palca).

Gdybyś miał problem z uzyskaniem odszkodowania, to możesz się odezwać. Mogę podesłać dokumenty do kancelarii z wnioskiem o bezpłatną analizę. Jeśli będziesz zainteresowany jej usługami, to można podpisać umowę (system prowizyjny).
Jeśli chcesz sam dochodzić roszczeń, to też możesz napisać, wówczas mogę podpowiedzieć jakie dodatkowe dokumenty warto złożyć, aby kwota świadczenia była wyższa.

Odpowiedz

Michał Szafrański Styczeń 20, 2014 o 20:55

Hej Op,

Dziękuję za wyczerpującą odpowiedź.

Pozdrawiam

Odpowiedz

Mariusz Styczeń 18, 2014 o 18:36

Artykuł przydatny i pozwala wyszukać najtańsze opcje podróżowania na wybranych trasach :)
Tylko jakoś ostatnio zauważyłem wzmożoną aktywność „hejterów” tutaj, którzy nie mają życia i się czepiają wszystkiego, czego tylko mogą, chociaż merytorycznie dużo nie wnoszą…
Mam nadzieję, że jesteś gruboskórny i ich olewasz, bo jeszcze z nerwów osiwiejesz 😉

Pozdr :)

Odpowiedz

Marcin Styczeń 18, 2014 o 21:53

Ja w marcu pojadę w dziewiczy rejs Polskim Busem :) 30.03 półmaraton warszawski – rejestracja z dużym wyprzedzeniem i chyba 40 zł w obie strony zapłaciłem. Mega dobra opcja.

Odpowiedz

lwi Styczeń 18, 2014 o 22:28

Najtaniej wyjdzie jeśli po prostu będziemy unikali takich „sytuacji”. Ewentualnie służbowa Octavia + FLOTA:)

Odpowiedz

Dawid Lasociński - PodRóżnie Styczeń 18, 2014 o 23:06

Zapewne ten artykuł trzeba traktować jako inspirację do oszczędzania na podróżach, a nie prostą instrukcją obsługi. Mam tylko dwie wątpliwości:
1. Skąd to przekonanie o niebezpieczeństwie w pociągach? Przez ostatnie 15 lat często jeździłem na trasie Łódź-Warszawa. W pociągu trochę pracuję, trochę śpię i nigdy nie miałem złej przygody. Wśród znajomych mam sporo boat people, dojeżdżających do pracy w Warszawie i też o żadnych niebezpieczeństwach od nich nie słyszałem. Oczywiście podróż pociągiem ma całe mnóstwo poważnych wad (niedziałające ogrzewanie, nieotwierające się okna, spóźnienia, brudne toalety, itp.), ale chyba rozbój jest rzadkością.
2. Zastanawia mnie spalanie przez diesla 9l/100 w trasie. Mój niemłody diesel spala tyle w mieście, a nawet trochę więcej, ale w trasie to jest 6, maksymalnie 7, gdy mam rowery na dachu.
Pozdrawiam
Dawid

Odpowiedz

Marcin Styczeń 19, 2014 o 13:14

Lubię tego typu artykuły.

Mam takie szczęście, że na chwilę obecną pracuję w tym samym mieście, w którym mieszkam, więc się nie patyczkuję i jeżdżę swoim autem. Policzyłem sobie natomiast wariant gdybym musiał zacząć dojeżdżać do pracy do stolicy mojego województwa. Różnica między moim autem z silnikiem benzynowym a transportem zbiorowym tj. nazwijmy go podmiejski i w obrębie miasta, wyszła 140 zł na korzyść transportu zbiorowego jednak kiedy wziąć pod uwagę czas jaki można zaoszczędzić podróżując własnym autem i komfort w jakim się dojedzie to te 140 zł więcej nie jest straszne.

Mogę coś powiedzieć o tej trasie i realiach komunikacji zbiorowej bo na I i II roku studiów zanim zakupiłem sobie swój pierwszy w karierze samochód. Żeby dotrzeć na zajęcia na godzinę 8:00 musiałem wyjść z domu o 6:20 i nie zawsze udało się przyjechać na czas. Kiedy przesiadłem się na własne auto wystarczyło, że wyjechałem z domu o 7:20, a podróż kosztowała mnie tyle co transport publiczny bo auto miało LPG.

Podsumowując: znając realia wolę zapłacić więcej a dotrzeć szybko i komfortowo.

Bardzo przydatna informacja o polskim busie, sprawdziłem sobie ich stronę i cenniki i na dłuższe trasy wydaje się przyjemnym dla portfela rozwiązaniem np. trasa do Wiednia za kilkadziesiąt złotych.

Odpowiedz

wojtekm Styczeń 19, 2014 o 22:10

Z carpoolingu korzystałem tylko jako kierowca i ma jeszcze jeden minus:
pasażerowie lubią w ostatniej chwili się rozmyślić, więc należy ten sposób obniżania kosztów traktować raczej jako bonus.

Pociągi jako, że podróżuję głównie w wakacje i tzw długie weekendy po ostatnich przeżyciach w rodzaju: jazda całą trasę Warszawa-Gdańsk na stojąco w towarzystwie bezdomnych, biegających po składzie pijanych skinów są u mnie skreślone już chyba na zawsze.

Odpowiedz

Maciej Bieniek Styczeń 19, 2014 o 22:44

Jako, że codziennie dojeżdżam pociągiem do pracy szczerze odradzam każdemu ten środek transportu. Jedynie pierwsza klasa InterCity daje pewność komfortowego podróżowania podczas, którego można popracować. TLK, a nawet druga klasa InterCity potrafi płatać niespodzianki. A to nie ma miejscówek, a to brakuje miejsc na które są miejscówki, a to stare śmierdzące wagony, albo zimno albo gorąco jak w saunie, jednym słowem ubaw po pachy. O punktualności można zapomnieć, tak samo jak o gniazdkach co by laptopa podładować. Ostatnio InterRegio mnie pozytywów zaskoczyło dwa razy. Nowy, czysty wagon, WiFi, tani bilet i punktualność. Być może ta spółka ma inne podejście do podróżnego.
Tak jak Michał polecam Polskiego Busa. Miło, wygodnie i często bardzo tanio.

Odpowiedz

Agnieszka K. Styczeń 19, 2014 o 23:15

Szkoda, ze Polski Bus nawet nie tyka Polski północno – zachodniej. :-/

Odpowiedz

Avadoro Sierpień 13, 2014 o 05:46

Na początku jeździli do Szczecina z Warszawy, teraz kończą tę trasę na Bydgoszczy.

Odpowiedz

magda Styczeń 19, 2014 o 23:34

Ja z kolei zainwestowałam dokładnie 1000zł w Skodę Favorit (rocznik 91, 80.000przebiegu). Spala niecałe 5l benzyny na 100km :) W ten sposób pokonanie trasy Szczecin – Warszawa kosztuje mnie 149,76zł, podczas gdy bilet Ekspres Intercity (jedyne w miarę normalne rozwiązanie) kosztuje 134zł. Polski Bus niestety nie dojeżdża do Szczecina. Przy dwóch podróżujących osobach zdecydowanie opłaca się jechać autem.

Odpowiedz

Radek Styczeń 20, 2014 o 08:46

Cześć Michał.
Jedyny Twój błąd to założenie spalania 9l dla samochodu, tytuł brzmi ” jak tanio podróżować”, podajesz najniższe ceny biletów na busa ,pociąg a dla samochodu założyłes 9l .. mój samochód ( diesel 2.0 145km ) pali 5l w trasie. Niedawno podróżowałem wraz z żoną z Poznania do Pruszcza Gdanskiego i pomijając przesiadki w pociągu, samochód okazał się tańszy. Przejechanie 600km ( w obie strony ) kosztowalo nas okolo 190zl, w porównaniu z 240zl pociągiem ( dłuższy czas podróży ). Powinieneś założyć najtańszą opcje dla każdego środka lokomocji. Pozdrawiam i trzymaj się :) nie daj się hejterom.

Odpowiedz

Michał Szafrański Styczeń 20, 2014 o 13:32

Hej Radek,

Dziękuję za komentarz. Podałem moje ostatnie spalanie z jazdy trasą mieszaną autostrada/drogi krajowe – więc trudno mi to uznać za błąd. Wiem, że nie jest to mało, ale jest to spalanie prawdziwe, a nie podane przez komputer auta. Fakt, że ja czasami jeżdżę spokojniej, a czasami agresywniej. Generalnie, gdy jadę w celach biznesowych, to przemieszczam się raczej sprawnie 😉 Tak jeżdżę, bo tak lubię. I dopiero powyżej pewnej prędkości poziom skupienia mam taki, że nie usypiam 😉

A tak swoją drogą: czy monitorujesz rozbieżności pomiędzy spalaniem podanym przez komputer auta a spalaniem rzeczywistym? One u mnie niestety są i komputer zawsze mi zaniża. Nie wiem z czego to wynika. Dziury w baku raczej nie mam :)

Pozdrawiam

Odpowiedz

Leszek Styczeń 20, 2014 o 20:23

Hej Michał i wszyscy przeliczający koszty dojazdu na zużyte litry paliwa na 100 km. Czy komuś są tutaj znane rzeczywiste koszty przemieszczania się swoim samochodem ? Czy ktoś słyszał o takim magicznym słowie jak ‚amortyzacja’ auta ? Chyba naprawdę piszącym tutaj wydaje się, że koszty dojazdu samochodem to tylko koszty paliwa. Dla osób które nadto upraszczają sobie wyliczenia pragnę zauważyć, że rzeczywisty uśredniony koszt przejechania 1 km własnym samochodem wynosi 0,50 – 0,70 zł. wliczając w to amortyzację. I tylko przyjęcie takich kosztów podróżowania ma jakikolwiek sens dla porównania. Oczywiście przy podróżowaniu innymi środkami transportu ‚amortyzacja’ jest przerzucana na właściciela tych środków.

Odpowiedz

Michał Szafrański Styczeń 20, 2014 o 20:37

Hej Leszek,

Mi są znane, ale to jest temat na oddzielny artykuł :)

Pozdrawiam

Odpowiedz

*LESZEK* Styczeń 20, 2014 o 21:16

Sorry, zapomniałem o moich gwiazdkach (za dużo komputerów), ale ten powyżej to ja :) Masz rację Michał. Samo rozwinięcie wątku amortyzacji zajęłoby połowę artykułu, a nie o to w nim chodziło. Dzięki, Pozdrawiam

Odpowiedz

mips Styczeń 22, 2014 o 17:01

W moim przypadku komputer rowniez zaniza o jakies 0,5 – 0,6 l/100. Jest to stala wartosc, ktora potwierdza sie przy kazdym tankowaniu. Z reguly zawszw tankuje do pelna i obliczam realne spalanie.

Zapytalem kiedys zaprzyjaznionego mechanika z czego to moze wynikac. Powiedzial, ze srednie spalanie nie jest wyznaczane na podstawie
pomiaru zuzytego paliwa. Jest wyliczane na podstawie ilosci cykli otwarcia/zamkniecia wtryskiwacz x czas otwarcia x dawka paliwa jaka miala byc podana wg mapy paliwa dla silnika. Nawet male przeklamanie wielkosci dawki paliw po zwielokrotnieniu staje sie widoczne. Podobno mozna to przeprogramowac i bardziej zblizyc wskazania do prawdy, ale dalem sobie z tym spokoj. Po prostu wiem, ze do wskazania musze dodac 0,5l.

BTW, ja rowniez wole czytac zwiezlejsze wpisy.

Pozdrawiam.

Odpowiedz

BJK Styczeń 22, 2014 o 21:47

na wskazania komputera ma również m.in. rozmiar i stopień zużycia opon a nawet nadmiar/niedomiar ciśnienia. W moim aucie komputer się myli o nie więcej niż 0,1 l/100km (i to zarówno przy trasach po 800-900km jak i tankowaniu po 250km przejechanych). Więc można mieć dobrze wykalibrowany samochód :)

Odpowiedz

Maciej Styczeń 20, 2014 o 13:12

Taaaaaaa, wszyscy ci którzy piszą, że ich auto spala 5 litrów, niech najpierw uczciwie powiedzą czy również na autostradzie przy prędkości 140 km/h, przy pełnym załadunku, zimą, którą aktualnie mamy, i przy licznych terenach zabudowanych i światłach na terenie trasy. I jeszcze wolnossąca benzyna albo dwulitrowy duży diesel bez downsizingu. Michał przyjął 9 litrów, widocznie tyle jego auto przy jego stylu jazdy na trasie pali. Trochę dużo, ale może wliczone w te 9 litrów są opłaty za autostrady, koszt kawy i hot-doga na stacji itp., dodatkowe zużycie samochodu (za ten tysiąc km wcześniej trzeba będzie wymienić olej, rozrząd, klocki hamulcowe).

Co do użytkownika Callipso, to bardzo dziwią mnie jego uwagi, Michał już superszczegółowo podchodzi do każdego tematu i zamieszcza niewiarygodnie wielką ilość szczegółów i konkretnych cyfr. Ja nie chciałbym, żeby jeszcze rozbijał opcje na modele samochodów, roczniki produkcji, pory roku, materiał siedzeń, płeć pasażerów i kolory nadwozia. Michale, jest dobrze tak, jak jest!

Generalnie fajny artykuł, dzięki Michał !!!

Osobiście
Ja jeszcze sugerowałbym kilka możliwości taniego transportu:
– tańśze paliwa alternatywne, np. LPG. Mieszkańcy województw przygranicznych czasami mają możliwość legalnie zatankować taniej w dawnym ZSRR.
– loty krajowe, ale z przesiadkami. Słyszałem, że są ludzie, którzy latają z Lublina do Wrocławia przez Oslo i wychodzi to niedrogo a czasowo lepiej od pociągu.
– samochód służbowy udostępniony do celów prywatnych

Odpowiedz

Tomasz Styczeń 20, 2014 o 15:19

Ostatnio jechałem z żoną na święta do mojej teściowej. Trafiliśmy na fajną promocję w Intercity. Za podróż pociągiem z Bydgoszczy do Sosnowca (około 400 km) zapłaciliśmy 39 zł za osobę (cena ta dla drugiej klasy i nie w expresach). Cena ta obowiązywała na odległość od 50 kilometrów. Górnej granicy kilometrów nie było. Warto szukać promocji na stronach przewoźników

Odpowiedz

Radek Styczeń 20, 2014 o 15:26

Maciej generalnie masz rację, wiele czynników może wpływać na spalanie samochodu. Faktem jest również że spalanie założone przez Michała, czyli 9l jest zbyt duże jak na trasę, bezpiecznie można by założyć 6-7l i już obliczenia wyglądałyby inaczej. Moim zdaniem jeśli autem jadą 2 lub więcej osób to już o opłacalności jazdą pociągiem nie może być mowy, o samolocie w ogóle nie wspominając.
Michał spalanie wyliczyłem sam,na podstawie kwoty za jaką musiałem dotankować samochód po powrocie do Poznania ( zawsze tak robię )

Miłego dnia

Odpowiedz

ksiadz / niepelnosprawny.org Styczeń 20, 2014 o 20:19

Michał, ty chyba specjalnie dla mnie zrobiłeś ten poradnik, od dłuższego czasu szukałem czegoś podobnego, +

Odpowiedz

Maciek Styczeń 21, 2014 o 11:02

Michale.
Moim zdaniem ujmowanie w obliczeniu kosztów podróży samochodem tylko kosztów paliwa to uproszczenie (zapewne zamierzone przez Ciebie). Zwykle w tego typy opracowaniach należy także uwzględniać dodatkowe koszty. Chodzi o ubezpieczenie samochodu, koszty serwisu oraz najważniejsze – utratę wartości pojazdu. Jeśli jeździmy 5000 km rocznie a w tym czasie nasz samochód utracił 20000 PLN to koszt samej utraty wartości związany z tylko jednym kilometrem to aż 4 PLN (znacznie więcej niż paliwo do przejechania tego jednego kilometra). Jeśli przejedziemy w ciągu tego samego roku 50000 km to koszt utraty wartości w przeliczeniu na jeden kilometr to jedynie 40 groszy.
Maciek

Odpowiedz

Michał Szafrański Styczeń 21, 2014 o 11:06

Hej Maciek,

Dziękuję za komentarz. Tak jak pisałem już wyżej – amortyzacji i innych kosztów nie uwzględniałem świadomie. To nie jest artykuł o tym „ile kosztuje samochód” albo „czy warto mieć samochód”. Zauważ, że jeśli już auto mamy i podejmujemy decyzję czy jechać autem czy autobusem/pociągiem, to auto tak czy siak traci na wartości, ubezpieczenie kosztuje itd. – nawet jeśli stoi w garażu.

Prawdziwe koszty auta to temat na oddzielny artykuł, który również kiedyś opublikuję :)

Pozdrawiam

Odpowiedz

BJK Styczeń 22, 2014 o 21:50

w dodatku auto nie używane również może się zepsuć 😉

Odpowiedz

michal Styczeń 23, 2014 o 22:11

Jeśli samochód to z LPG, pomijając zwrot instalacji to nie ma lepszego środka transportu, a jeśli jedzie klika osób to nic go nie przebije.

Odpowiedz

monika Styczeń 25, 2014 o 07:51

Witam

Niestety PolskiBus z Wroclawia do Warszawy jedzie 9 godzin, a nie 5:50

Odpowiedz

Krzysztof Białobrzeski Styczeń 25, 2014 o 11:24

Latem to najlepiej jeździć rowerem,
a zimą wspólnie ze znajomymi samochodem.

Odpowiedz

Dawid Styczeń 26, 2014 o 01:53

Zastanawiam się, na czym polega ta „wygoda” w Polskim Busie. Przecież tam jest tak ciasno, że trudno się ruszyć, a wyjście do toalety (która ma chyba z 1,2 m wysokości) jest wyprawą wymagającą niezwykłej gibkości (ominięcie współpasażera, przeciskanie się wąski korytarzykiem, itp.). Polski Bus jest bardzo tani, ale na pewno nie jest wygodny.

Trochę też nie rozumiem tej obawy przed jazdą pociągami – ja bym się bardziej bał wsiąść z obcymi ludźmi do samochodu niż do pociągu. Konduktor raczej nie skręci pociągiem do lasu, i mnie nie zakopie w lesie. 😉
InterCity zresztą jeżdżą raczej ludzie w miarę cywilizowani, dresiarzy i meneli tam nie ma. Gniazdka są (albo raczej się zdarzają), więc można pracować. Można też spać. To samo dotyczy też I klasy TLK, która jest od IC tańsza. No i można przewieźć więcej bagażu niż Polskim Busem, a przede wszystkim mieć go ciągle na oku.

Odpowiedz

Monika Loryńska Styczeń 28, 2014 o 17:50

BlaBla jest rewelacyjne, korzystałam kilka razy, mega wygoda i oszczędność. Do tego opinie o ludziach – tego zawsze mi brakowało w podobnych portalach. A teraz przynajmniej wiem, z kim jadę i sama mogę zbierać punkty

Odpowiedz

Michał Styczeń 29, 2014 o 21:40

Co do taniego podróżowania, na jednym z forów o tanim podróżowaniu natknąłem się na projekt jednego z user’ów, mianowicie wyszukiwarkę połączeń autokarowych z ofert 12 przewoźników, tj. PolskiBus, NeoBus itp http://www.bus-polski.pl/

Odpowiedz

Jakub Luty 26, 2014 o 15:09

Ja już chyba nigdy do pociągu na dłuższą trasę nie wsiądę(ew. IC), do busa tym bardziej(bezpieczeństwo). Mój samochód 2,4L turbodiesel, 163KM w trasie to nawet nie wiem ile pali bo nigdy nie zjeździłem całego baku tylko w trasie(wchodzi pod korek 70-75L). Badam od jakiegoś czasu realne spalanie i zawsze wychodzi między 6,5-7,5 w zależności ile jeżdżę po Warszawie.
Zazwyczaj podróżuję z Narzeczoną więc alternatywne metody transportu nie wychodzą tak atrakcyjnie cenowo, ponadto:
1. Uwielbiam jeździć samochodem i nie męczę się za kółkiem zbytnio – do Zakopanego z W-wy jadę zazwyczaj bez postojów, takoż wracam (na jednym baku :-)), no może poza postojem w karczmie Dobrut gdzieś przed Radomiem :-).
2. Uwielbiam wolność jaką daje samochód – pełen luz.
3. Uwielbiam wygodę jaką daje samochód – Volvo jest mega wygodne, automatyczna klima, grzane tyłki, jadę gdzie chcę, kiedy chcę, nie spieszę się nigdzie żeby zdążyć na odjazd. Podczas jazdy za kółkiem można posłuchać ciekawego audiobooka lub podcastu Michała :-)
4. Pakuję zazwyczaj na wyjazd pełen bagażnik(do linii szyb w kombi. Lubię mieć wszystko co może się przydać przy sobie.

Odpowiedz

bambo75 Marzec 20, 2014 o 09:10

Mało kto wie -ale to prawda, spraktykowałem to wielokrotnie na swoich autach: warto nawoskować własnoręcznie (pastą woskową lub mleczkowoskiem) swój samochód, zwłaszcza jego przód. Wtedy śliska karoseria ma mniejszy opór przy „cięciu” powietrza przy większych prędkościach. To naprawdę działa!

Odpowiedz

Ann Sierpień 28, 2014 o 09:58

Nie ma chyba lepszego sposobu na tanie podróżowanie jak stary dobry autostop :] Wiadomo, ryzyko jest, ale są już różne sposoby, żeby jeździło się bezpieczniej. Najlepiej mieć wtedy włączony GPS w smartfonie. Są też aplikacje, które ułatwiają łapanie stopa – np. Yanosik autostop – sprawdza się nieźle na ruchliwych drogach, bo kierowców z tą aplikacją jeździ mnóstwo.

Odpowiedz

Lech Grudzień 17, 2014 o 09:57

W pociągu można się cąłkiem dobrze wyspać – np. trasa Kraków-Szczecin, kuszetka labo wagon sypialny, w zależności od rodzaju kosztuje jakieś 90-150 zł, wyjeżdzasz wieczorem, śpisz, przyjeżdzasz rano.

Odpowiedz

K. Grudzień 17, 2014 o 10:14

Michale
Naprawdę z przyjemnością zauważam, że ostatnio powracasz do starego dobrego stylu – wpisów bardzo użytecznych i życiowych, a zarazem prostych. To takim stylem zdobyłeś moje uznanie na miesiąc po powstaniu Twojego bloga :).
Pozdrawiam!

Odpowiedz

K. Grudzień 17, 2014 o 21:09

Haha, ale się nabrałem. Post opublikowany prawie rok temu :)… Coś mi się pomyliło.
No więc powiem inaczej – to właśnie takiego stylu jestem fanem i liczę na jego powrót.

Odpowiedz

nomad_fh Grudzień 17, 2014 o 14:34

Odnośnie pociągu – to jakiś czas temu byłem mile zaskoczony poziomem InterRegio Katowice – Warszawa – Katowice (tak się złożyło, że w obydwie strony jechałem IR).
Wygodne wagony, szybka podróż (praktycznie porównywalna z TLK czy EC na tej trasie – różnica kilkunastu minut), wagony bezprzedziałowe, internet bezprzewodowy i o ile dobrze pamiętam – gniazdka elektryczne przy siedzeniach (ale tego nie jestem pewien).
Jeśli chodzi o prywatność – na co autor zwracał uwagę, to w tym momencie była taka sama jak w Polskim Busie.

Jeśli chodzi o blabla car – kilka razy chciałem przetestować na trasie Poznań – Katowice, ale za każdym razem wychodziły ceny droższe niż przy Polskim Busie (tak tu dochodziła przesiadka we Wrocławiu – jako jedyna niedogodność) przy kupowaniu biletu w dniu wyjazdu/dzień wcześniej.

Odpowiedz

Marek Styczeń 5, 2015 o 21:00

Super zestawienie. Od siebie dodam stronę, na której można przeszukiwać rozkłady jazdy kilku przewoźników autobusowych http://www.bus-polski.pl/ Często z wyprzedzeniem można wyszukać naprawdę genialne oferty!

Odpowiedz

Monika Kwiecień 30, 2015 o 10:31

Polski Bus jest też świetny dlatego, że mają na pokładzie foteliki dla dziecka, czego w żadnym innym autokarze nie ma: )

Odpowiedz

Maciej Grudzień 10, 2015 o 14:12

Artykuł jest mocno nieaktualny jeśli chodzi o PKP, które jest moim zdaniem bezpieczne i dzięki „SuperPromo” i biletom tańszym gdy kupowane z wyprzedzeniem – tanie jak na taki komfort (mam tu na myśli IC, w którym mam Wi-Fi, gniazdko i 6-osobowy przedział, a nie 8-io jak w TLK).

Odpowiedz

Adriana JL Wrzesień 15, 2016 o 11:33

Hej Michale, co prawda minęły już dwa lata od opublikowania tego artykułu, ale jeżeli ktoś to czyta, to zaktualizuję nieco informacje.
Tzw. „carpooling” jest szybki, tani i bezpieczny, na razie wszystkie podróże (odpukać) miałam przyjemne, tak jak i moi rozmówcy, a gdy jeżdżę sama, to szukam kobiet kierowców.
Polski Bus niestety zszedł na psy, obsługa jest chamska i opryskliwa, a do tego klimatyzacja, wi-fi, i często nawet toaleta nie działa. Nie polecam.
Alternatywą jest Neobus, ale w tych klimatyzacja jest podkręcona tak, że po godzinnej podróży z Radomia do Warszawy wychodzę z gęsią skórką. Jeszcze raz carpooling, a właściwie Blablacar wygrywa.

Pociągami jeżdżę sama od kiedy skończyłam 13 lat (znowu odpukać), nic przykrego nigdy mnie nie spotkało. Czytam, pracuję, śpię, ale nie zawsze pociąg się opłaca. Np. na trasie z Radomia do Wawy pociąg jedzie prawie 3h, kosztuje ponad 20 zł i jest w opłakanym stanie. Dla porównania Neobus 11 zł, Blabla Car 10. Na dłuższe trasy, tam gdzie dojeżdża TLK, pociąg może opłacać się bardziej. Poza tym łatwiej mi znieść 2,5 h w pociągu niż 2,5 w busie – więcej przestrzeni i można rozprostować nogi, uchylić okno, itp. Samochodem z Radomia do Krakowa jedzie się ponad 3h, pociągiem 2,5. Gdyby było na odwrót, to jeszcze mogłabym rozważyć busa, ale w takim wypadku pociąg ewidentnie wygrywa. Poza tym w pociągu mogę też normalnie pisać/rysować, w busie za bardzo trzęsie i nie da się.
Samolotami w obrębie Polski jeszcze nie latałam, więc się nie wypowiem. Lotniska za daleko. :)

Odpowiedz

Dodaj nowy komentarz

Poprzedni wpis:

Następny wpis: