Informacje o nowych artykułach i sposobach oszczędzania pieniędzy prosto na Twój e-mail

    

Ile warte są benefity pracownicze? – czyli kiedy opłaca się nam zarabiać mniej

przez Michał Szafrański dodano 13 listopada 2014 · 90 komentarzy

Benefity pracownicze

Czy lepszy jest „goły” etat za więcej pieniędzy, czy niżej płatna praca, ale z licznymi niepieniężnymi dodatkami do pensji? Jak to policzyć? Co wybrać, by nie wyjść jak Zabłocki na mydle?

Problem ten wcale nie jest taki rzadki. W mailach od Was przewija się on w różnych kontekstach. Pytacie zarówno o to, czy warto zmienić pracę na podobnie płatną, ale z większymi bonusami, jak również w drugą stronę – czy lepiej przejść do firmy, która proponuje Wam więcej pieniędzy, ale nie zapewni Wam np. opieki zdrowotnej, którą macie w obecnym miejscu zatrudnienia.

Oczywiście, gdy mamy nóż na gardle, bo walczymy o jakąkolwiek pracę, to benefity pracownicze można uznać za “miły dodatek” do tego, że w ogóle ktoś da nam zatrudnienie. Jeśli jednak jesteśmy w komfortowej sytuacji, gdy pracę już mamy i rozglądamy się za czymś lepszym, to warto dokładnie policzyć i przeanalizować, co jest dla nas najbardziej opłacalne.

Prywatna opieka medyczna, auto służbowe do użytku prywatnego, ubezpieczenie na życie, komórka bez limitu – każdy z tych benefitów ma swoją wartość. Mądre oszczędzanie polega również na tym, że potrafimy zawczasu określić czy “gra jest warta świeczki”.

Dzisiaj podpowiadam jak przeliczyć na pieniądze poszczególne elementy “pakietu pracowniczego”. Decyzję o zmianie pracy podejmujemy zazwyczaj na lata, więc tym bardziej warto upewnić się, że rachunek zysków i strat się zgadza. 😉 Być może pomoże Wam w tym kalkulator, który dołączyłem do tego wpisu.

Ten wpis powstał w ramach komercyjnej współpracy z serwisem zarobki.pracuj.pl, w którym każdy może sprawdzić, na jakie zarobki i benefity pracownicze może liczyć na konkretnym stanowisku, w konkretnym mieście, w konkretnym sektorze i będąc osobą w konkretnym wieku o konkretnym doświadczeniu zawodowym.

>>> Sprawdź, na ile wycenia Cię rynek pracy <<<

Kto rozdaje pracownikom dodatki?

O tym, jakie benefity mogą wchodzić w skład “pakietu pracowniczego” wspominałem już w artykule “Jak negocjować wynagrodzenie? 8 przemyśleń pracownika, szefa i przedsiębiorcy”. Zachęcam do jego ponownego przeczytania. Stopa bezrobocia spadła kolejny miesiąc z rzędu, co oznacza że – przynajmniej w teorii – jako pracownicy macie coraz mocniejszą pozycję przetargową w stosunku do pracodawców. Warto sobie odświeżyć temat negocjowania wynagrodzenia 🙂

Przedsiębiorcy zdają sobie sprawę z tego, że pieniądze to nie wszystko i coraz częściej starają się zachęcać lub przywiązywać pracowników do firmy stosując poza samym wynagrodzeniem także dodatkowe “motywatory”. Nie jest to jeszcze powszechna praktyka, ale w szczególności duże firmy i zagraniczne korporacje, coraz częściej oferują benefity “w standardzie”. Im wyżej jesteśmy w hierarchii korporacyjnej, tym więcej przywilejów nam przysługuje.

Zastanawiałem się, czy da się generalizować na temat benefitów i nie doszedłem do żadnych sensownych wniosków. Mam wrażenie, że to czy firma oferuje dodatki do pensji, nie zależy od jej wielkości tylko raczej kultury organizacyjnej (no i oczywiście możliwości finansowych). Znam małe i średnie firmy, które nie oferują niczego poza wynagrodzeniem, ale znam i takie, w których pracownicy mają zapewnioną nie tylko prywatną opiekę medyczną, ale także dostęp do bezpłatnych warsztatów i dodatkowych świadczeń.

Reguły nie ma. Dlatego warto przeprowadzać dobry wywiad już na etapie rekrutacji. Przepytywać zarówno rekrutujące nas osoby, jak również dowiadywać się nieoficjalnymi kanałami (przez znajomych i znajomych znajomych), czy na danym stanowisku przysługują nam jakieś atrakcyjne dodatki. Może być też tak, że na benefity pracownicze musimy sobie zapracować. Przykładowo: w niektórych firmach prywatna opieka medyczna przysługuje dopiero po przepracowaniu 12 miesięcy.

Wynagrodzenie to nie tylko pensja i premia. Benefity pracownicze mają wartość szczególnie wtedy, gdy rekrutowani jesteśmy na niskopłatne stanowisko. W takim przypadku dodatek w postaci prywatnej opieki medycznej (według pracuj.pl najczęściej stosowany przez pracodawców) może stanowić ekwiwalent nawet 10%–20% naszego wynagrodzenia.

Lista benefitów pracowniczych

Poniżej skompletowałem listę benefitów, z którymi zdarzyło mi się zetknąć lub o których słyszałem od znajomych. Lista ta na pewno nie jest kompletna, więc jeśli zauważycie, że jakieś znane Wam dodatki pominąłem, to koniecznie napiszcie o nich proszę w komentarzach.

  • Prywatna opieka medyczna – absolutnie najpopularniejszy i najbardziej pożądany przez pracowników dodatek do wynagrodzenia. Pozwala korzystać pracownikowi z prywatnych placówek medycznych – na przykład w takich “sieciach” jak Medicover, Lux-Med i Enel-med. Pracodawcy zazwyczaj wykazują się elastycznością i poza zapewnieniem opieki pracownikowi, pozwalają także objąć nią członków rodziny pracownika (czasem za dopłatą, a czasem bez dopłaty – ogólnie we wszystkich wymienionych poniżej benefitach nie ma jednej reguły).
  • Służbowy telefon do celów prywatnych – bez limitu połączeń. Jedyne na co warto uważać to połączenia w roamingu (gdy jesteśmy za granicą). Widziałem już niejeden przypadek, w którym pracownik, który “przegiął” z dzwonieniem lub transmisją danych za granicą, pozbawiany był przywileju w postaci nielimitowanego wykorzystania telefonu komórkowego do celów prywatnych.
  • Służbowy samochód do celów prywatnych – to prawdopodobnie najkorzystniejszy pojedynczy “dodatek” do wynagrodzenia. Zwłaszcza wtedy, gdy pracodawca nie ogranicza liczby kilometrów przejeżdżanych co miesiąc. W korporacjach klasa auta, na które możemy liczyć, zależy najczęściej od umiejscowienia naszego stanowiska w hierarchii firmowej. Im wyżej – tym lepiej.
  • Karnety na siłownie i baseny, karty sportowo-rekreacyjne itp. – karty Multisport, Fit-Profit i podobne umożliwiają korzystanie nie tylko z siłowni i basenów, ale także z innych obiektów rekreacyjnych (boiska, korty, kluby fitness) oraz gabinetów odnowy biologicznej. Dobre rozwiązanie dla osób, które lubią aktywnie spędzać czas.
  • Kupony kulturalne – umożliwiają skorzystanie ze zniżką z oferty kin, teatrów i opery.
  • Bony na usługi turystyczne – dzięki nim można finansować wakacje, wycieczki lub przejazdy. Popularne rozwiązania to “TravelPass” oraz “Najlepsze wakacje”, ale pracodawca może także we własnym zakresie oferować pracownikom pokrycie kosztów wyjazdów do konkretnej kwoty. Możliwe jest także dofinansowywanie wakacji z zakładowego funduszu świadczeń socjalnych (ZFŚS). W tym przypadku warto dobrze poznać zasady korzystania z takich dofinansowań – mogą być one dostępne np. raz na kilka lat.
  • Dofinansowanie posiłków w pracy i bony żywieniowe – to w zasadzie dwie oddzielne kategorie, bo w pierwszym przypadku możemy mówić o dofinansowaniu wyłącznie zakupów w “stołówkach zakładowych”, a w drugiem – także możliwość wykorzystania bonów w konkretnych restauracjach lub na zakupy jedzenia do domu. W tej dziedzinie dominują bony Sodexo. Inne rozwiązania to BenefitLunch i Bonus Systems.
  • Różnego rodzaju bony towarowe i karty przedpłacone – zakupy w Empiku, vouchery na zakup w hiperkmarketach lub w konkretnych sieciach odzieżowych. Tu kluczowe znaczenie ma poznanie zasad przydzielania takich bonów: czy otrzymuje się ekwiwalent stałej kwoty co miesiąc, czy może tylko raz do roku określoną ilość voucherów.
  • Dofinansowanie “uniformów” – dla określonych stanowisk, np. osób pracujących “na styku” z klientem, firma może dawać dodatek na “ubranie robocze”. Tu także może mieć to formę voucherów lub po prostu dodatku pieniężnego do wynagrodzenia.
  • Dodatkowe dni urlopu przysługującego rodzicom – nawet symboliczne 2–3 dni dodatkowego urlopu na dziecko rocznie może mieć znaczenie. W przypadku dwójki dzieci (6 dni) to tak jakbyśmy około 1/3 pensji otrzymali za darmo.
  • Paczki świąteczne – małe a cieszy. Wielkość lub liczba paczek może być zależna od liczby dzieci.
  • Zakup produktów firmy z rabatem pracowniczym – jako pracownik danej firmy możemy liczyć na specjalne ceny oferowanych przez nią produktów. Ten benefit może dać bardzo konkretne oszczędności idące nawet w dziesiątki tysięcy złotych. Jego dostępność uzależniona jest od branży pracodawcy. Przykładowo: pracownik koncernu samochodowego może taniej kupić auto, pracownik banku może liczyć na najniższą marżę udzielanych mu pożyczek i kredytów, a np. pracownicy służb mundurowych (wojsko) mają możliwość wykupienia legitymacji uprawniających do przejazdów PKP za połowę ceny. Z mojej poprzedniej pracy pamiętam także, że pracownicy Microsoft mogli za śmieszne pieniądze kupować produkty tej firmy w “sklepiku zakładowym”.
  • Grupowe ubezpieczenie na życie – całkiem popularna forma dodatku do wynagrodzenia. Ma jeden warty odnotowania minus – najczęściej takie ubezpieczenie zawierane jest na okres minimum 5 lat. Oznacza to, że jeśli zakończymy pracę przed tym terminem, to możemy zostać zobowiązani do samodzielnego opłacania składek (przejmujemy ubezpieczenie) lub rezygnacji z niego – bez żadnej korzyści finansowej. Warto dokładnie zweryfikować warunki takiego ubezpieczenia oraz kwotę, na jaką jesteśmy w ramach niego ubezpieczeni.
  • Pracowniczy Program Emerytalny (PPE) – czyli odkładanie przez pracodawcę w naszym indywidualnym III filarze emerytalnym. Bardzo dobry benefit, który bezpośrednio przekłada się na ilość środków, jakimi dysponować będziemy na emeryturze. Jeśli w firmie macie możliwość skorzystania z PPE, to nie ma się nad czym zastanawiać – warto brać 🙂 Pracodawca wpłaca na takie konto, np. 6% naszego wynagrodzenia brutto. Naszym kosztem jest jedynie podatek dochodowy od takiego przychodu. PPE to także benefit, z którego – według badań Pracuj.pl – rezygnujemy najrzadziej. Robi to tylko 5% osób, które uprawnione są do jego otrzymywania.
  • Szkolenia specjalistyczne – pracodawca może oferować dodatkowe szkolenia zawodowe lub możliwość sfinansowania wybranych przez nas szkoleń, które zbieżne są z naszą specjalizacją. Warto tutaj zastanowić się nie tylko nad ich przydatnością na obecnym stanowisku pracy, ale także kierunkiem, w którym chcemy się rozwijać. To dobra forma inwestycji w siebie.
  • Kursy językowe – jak wyżej. Mogą to być także kursy organizowane w miejscu pracy, np. 2x w tygodniu na godzinę przed rozpoczęciem pracy.
  • Zajęcia dodatkowe organizowane dla pracowników w firmie – a skoro już wspomniałem o zajęciach w miejscu pracy, to warto wspomnieć, że niektóre firmy mają bardzo bogaty program zajęć dodatkowych dla pracowników. Mieszczą się tu wszelkiego rodzaju warsztaty przeprowadzane jednorazowo (np. porady dietetyka, porady zdrowotne, oraz szkolenia, np. jak radzić sobie ze stresem lub jak prowadzić budżet domowy 😉 ), jak również zajęcia systematyczne, np. ćwiczenia jogi itp.
  • Studia wyższe, np. MBA – jeśli pracodawca skłonny nam będzie sfinansować studia (albo istotnie dofinansować), to zazwyczaj będzie chciał otrzymać coś w zamian, np. nasze zobowiązanie, że przez okres kolejnych 2–3 lat od zakończenia tych studiów nadal będziemy pracować w firmie. Nie wszyscy chcą brać sobie na głowę takie zobowiązanie. Jeśli nam to jednak nie przeszkadza, to jest to bardzo dobry pomysł. W przypadku, gdy to pracodawca wysyła nas na studia lub szkolenia zawodowe, to oprócz samego dofinansowania można także liczyć na zwolnienie z pracy na czas nauki lub dodatkowe dni urlopu. Nie zgłębiałem tego tematu, ale chętnie przeczytam w komentarzach o Waszych doświadczeniach z praktyczną realizacją tego benefitu.
  • Pożyczki dla pracowników – to jest bardzo przydatna korzyść. Warto rozpoznawać takie możliwości. U niektórych pracodawców można otrzymać bezpłatną pożyczkę (bez odsetek) – zarówno w małych kwotach, jak i większych, np. przeznaczonych na cele mieszkaniowe. Pracodawca doskonale wie, że takie pożyczki mocno wiążą pracowników z firmą. I właśnie dlatego powinniśmy korzystać z nich z rozwagą.
  • Przyzakładowe / biurowe przedszkole – jak nazwa wskazuje 🙂
  • Dofinansowanie przejazdów – to jest taki benefit, z którego według badań nigdy nie rezygnujemy – o ile tylko firma gotowa jest nam go zapewnić.
  • Wynajęcie mieszkania pracownikowi – czasami, gdy pracodawcy zależy na tym, by pracownik przeniósł się do innego miasta, firma gotowa jest pokrywać koszty wynajmu mieszkania – nawet długoterminowego.
Benefity pracownicze Pracuj.pl

Benefity pracownicze. Źródło: Pracuj.pl (kliknij, aby powiększyć)

Ile warte są benefity?

Przede wszystkim warto zamienić powyższe pytanie na “ile warte są te benefity DLA NAS?”. Przykładowy “karnet na siłownię” może nie stanowić dla nas żadnej wartości. Gdy go otrzymamy i tak nie będziemy wykorzystywać, a gdybyśmy go nie mieli, to i tak byśmy się na siłownię nie zapisali. Dodatek, który może mieć znaczenie dla jednej osoby, innej będzie po prostu zbędny. Dlatego wartość konkretnych benefitów należy uczciwie ocenić na podstawie własnych preferencji.

Jak często rezygnujemy z benefitów pracowniczych?

Z raportu “Podwyżka bez tabu” opracowanego na podstawie badań przeprowadzonych przez TNS na zlecenie Pracuj.pl we wrześniu 2014 r. wynikają następujące wnioski:

  • Prawie połowa badanych (45%) mówi, że ich pracodawca nie oferuje żadnych benefitów.
  • Jeśli pracodawca oferuje benefity, to 19% pracujących korzysta ze wszystkich z nich.
  • Z drugiej strony 8% respondentów nie korzysta z żadnych dodatkowych świadczeń mimo, że pracodawca je oferuje.
  • Najczęściej rezygnujemy z korzystania z kuponów sportowo-rekreacyjnych (9%), a najrzadziej z programów emerytalnych (5%).
  • Nigdy nie odmawiamy dofinansowań przejazdów.
  • Ponad 1/3 badanych, którzy mają dostęp do benefitów, nie korzysta z nich, ponieważ traktuje je jako niepotrzebne.
  • Niemal co czwarta osoba deklaruje, że nie może korzystać z dodatkowych świadczeń, ze względu na brak czasu albo ochoty, by do nich dopłacać.

Zanim udamy się na rozmowy kwalifikacyjne, warto samodzielnie przejrzeć wymienioną wyżej listę benefitów i zastanowić się, które z nich są nam naprawdę potrzebne. Dodatkowo możemy przy każdym z nich napisać sobie listę argumentów dlaczego uważamy, że ten dodatek jest istotny lub dlaczego nie ma dla nas znaczenia. Po co?

  • Dobrze dobrane argumenty mogą nam pomóc w negocjacjach z pracodawcą, np. żeby zamiast trzech benefitów, których nie potrzebujemy, przekonać go do dania nam jednego, innego, na którym szczególnie nam zależy lub… po prostu do zapłacenia nam wyższej kwoty wynagrodzenia (ale z rozwagą!).
  • Argumenty “na nie” mogą także pomóc poradzić sobie z własnym entuzjazmem, gdy otrzymamy propozycję przekraczającą nasze oczekiwania, np. racjonalnie powiedzieć sobie “co z tego, że jest tyle benefitów, skoro pensja nie jest na wystarczająco dobrym poziomie”.

I w drugą stronę: może się okazać, że niektóre z benefitów są dla nas warte dużo więcej niż ich nominalna cena płacona przez pracodawcę. Przykładowo: jeśli otrzymujemy od pracodawcy prywatną opiekę medyczną i potrafilibyśmy wynegocjować objęcie nią całej naszej rodziny (nawet za pewną dopłatą), a mamy notorycznie chorujące dziecko, to może to być świetne rozwiązanie.

Warto pamiętać o tym, że pracodawcy kupują tego rodzaju benefity hurtowo i usługodawcy oferują im zniżki, które nie muszą być dla nas dostępne przy indywidualnych zakupach. Może się okazać, że za pakiet medyczny musielibyśmy sami zapłacić ok. 300 zł miesięcznie, podczas gdy naszego pracodawcę kosztuje on połowę tej ceny. W efekcie mogą zyskać na tym wszyscy:

  • Pracodawca mniej zapłacił za benefit, który dla pracownika jest warty więcej, a dodatkowo może sam skorzystać na tym podatkowo.
  • Pracownik otrzymuje korzyść, której sam nie mógłby zakupić po standardowej cenie (oczywiście mam tu na myśli te benefity, które chcemy posiadać).
  • Nawet, jeśli pracownik musiałby zapłacić podatek z tytułu otrzymania pozapłacowego świadczenia (partycypować w kosztach benefitu), to płaci go od “hurtowej” wartości benefitu.

Ano właśnie… kto płaci podatek?

Co do zasady wszystkie świadczenia otrzymywane od pracodawcy podlegają opodatkowaniu – bez względu na to czy przekazywane są w formie pieniężnej czy nie. Urzędy skarbowe uznają benefity pracownicze za dodatkowy przychód.

To czy pracodawca będzie potrącał nam jednak podatek, zależy od indywidualnego podejścia. Standardowo pracownik powinien ponieść koszt podatku (wartość benefitu podwyższa wynagrodzenie brutto i od niego naliczany jest podatek). Zdarzają się jednak tacy pracodawcy, którzy podwyższają wynagrodzenie o kwotę stanowiącą ekwiwalent płaconego podatku – przez co z perspektywy pracownika dodatek wygląda na całkowicie sfinansowany przez pracodawcę.

Konieczność opodatkowania benefitów potrafi niestety prowadzić do absurdów, np. takich, w których pracownicy zobowiązani są partycypować w kosztach imprez integracyjnych organizowanych przez firmę, gdyż fiskus może je uznać za dodatkowe świadczenie.

Zasady zależą także od źródeł finansowania benefitów. Przykładowo, jeśli pochodzą one z zakładowego funduszu świadczeń socjalnych (ZFŚS), to można od nich nie odprowadzać podatku, o ile przeznaczane są dla najbardziej potrzebujących pracowników. Niemniej jednak aspekty księgowe i podatkowe związane z “wypłacaniem” i otrzymywaniem świadczeń dodatkowych, nie są przedmiotem tego artykułu. Sygnalizuję tylko, że warto dokładnie sprawdzić, czy i jakie podatki zapłacimy, i ile w efekcie będzie nas kosztować otrzymywanie “gratisów”.

Możliwy jest także scenariusz, w którym pracodawca tylko współfinansuje konkretne benefity. Przykładowo: jeśli pracownik pokryje 50% kursu językowego, to drugą połowę sfinansuje pracodawca. Jednak, tak czy siak, od tej otrzymanej połowy przyjdzie nam zapłacić podatek.

Wyceniamy benefity

Sposób określania wartości benefitów przedstawię na moim przykładzie.

Dzisiaj jestem osobą prowadzącą własną firmę, ale gdy byłem pracownikiem etatowym, to najwyżej ceniłem sobie przede wszystkim następujące korzyści:

  • Samochód służbowy z prawem korzystania w celach prywatnych
  • Służbowy telefon komórkowy z prawem korzystania w celach prywatnych
  • Prywatna opieka medyczna dla mnie i dla mojej rodziny

Inne dodatki miały dla mnie neutralne znaczenie.

Jak można podejść do wyceny tych benefitów? Przede wszystkim warto pamiętać o kilku zasadach:

  • Określamy wartość danego benefitu na podstawie ceny, którą my musielibyśmy za niego zapłacić – pisałem o tym wyżej.
  • Przyjmujmy przybliżony, znany nam koszt – pewnie i tak nie policzymy wszystkiego super-dokładnie, więc warto przyjmować racjonalne przybliżenie, np. przy kosztach auta można wziąć pod uwagę wyłącznie koszty paliwa oraz napraw i nie uwzględniać kosztu samego samochodu. Już tylko to pokaże nam skalę comiesięcznych korzyści. A to jakie są całkowite koszty posiadania auta, będzie przedmiotem oddzielnego artykułu 🙂
  • Gdybyśmy mieli otrzymywać benefity od pracodawcy bez konieczności zapłacenia podatku (zazdroszczę), to ich wartość przyjmowaną w obliczeniach powinniśmy powiększyć o podatek dochodowy, który płacimy (zazwyczaj 18%). Dlaczego? Bo zakup takiej usługi z własnej kieszeni dokonywany byłby już wcześniej opodatkowanymi pieniędzmi. Efektywnie płacilibyśmy więc więcej.

Poniżej znajdziecie arkusz z przykładowymi wyliczeniami oraz odpowiedzią na pytanie ile orientacyjnie powinienem zarabiać na “gołym etacie” (brutto) żeby zarobki skompensowały mi brak benefitów, które zaoferowałby mi inny pracodawca.

W arkuszu wyjściowo założyłem, że zarabiam 5000 zł miesięcznie brutto. Okazało się, że uwzględniając korzyści jakie osiągałbym z tytułu benefitów pracowniczych, musiałbym “zaśpiewać” mniej szczodremu pracodawcy aż 6211 zł brutto żeby wyjść na to samo. A arkusz ten zawiera tak naprawdę tylko miesięczny koszt eksploatacji auta – bez kosztów jego zakupu i utraty wartości. Na drugiej zakładce arkusza znajdziecie kalkulator do szybkiego wyliczenia kosztów eksploatacji takiego samochodu służbowego w zależności m.in. od liczby przejeżdżanych przez Was kilometrów.

Kalkulator może być przez Was uzupełniony o dane dotyczące Waszego miejsca pracy. Wystarczy wypełnić tylko wszystkie żółte pola. Pamiętajcie, aby w kolumnie “Czy musisz zapłacić podatek” wpisać “tak” – jeśli pracodawca obciąża Was podatkiem, lub “nie” – jeśli Was nim nie obciąża lub pokrywa jego koszty z własnej kieszeni w neutralny dla Was sposób.

Inne korzyści decydujące o atrakcyjności pracy

Poza benefitami wymienionymi wcześniej w artykule, istnieje jest wiele innych aspektów, które warto wziąć pod uwagę przy zmianie pracy, a które niełatwo jest przeliczyć na pieniądze. Wszystkie one mają jednak wpływ na ogólny poziom zadowolenia z pracy:

  • Kameralny pokój czy otwarta przestrzeń biurowa (openspace) – liczy się nasza indywidualna preferencja.
  • Elastyczne godziny pracy – czy pracodawca akceptuje to, że będziemy przychodzić i wychodzić o różnych godzinach?
  • Możliwość pracy zdalnej z domu – np. jeden dzień w tygodniu.
  • Atmosfera w firmie i odsetek “czarnych owiec” – czy w firmie są osoby, które pasożytują na innych, sieją zamieszanie, negatywnie wpływają na atmosferę czy to pracy, czy relacji międzyludzkich. Trudno to wcześniej zweryfikować, ale czasami już samo zachowanie sekretarki sporo mówi o atmosferze w firmie. Czasami…
  • Udogodnienia w ramach przestrzeni pracy, np. pokoje relaksu, tarasy, patio.
  • Dobrze wyposażona kuchnia – w tym dostępne za darmo napoje i przekąski.
  • Miejsce parkingowe – jeśli jeździmy samochodem.
  • Stojaki na rowery – jeśli jeździmy rowerem.
  • Prysznic dla rowerzystów
  • Możliwość własnej aranżacji pokoju biurowego

Listę punktów pewnie można rozbudowywać 🙂

Wypracuj własne benefity

Powyższe listy nie powinny Was ograniczać. Jeśli jesteście wartościowym dla firmy pracownikiem i macie dobre relacje ze swoim pracodawcą (zazwyczaj idzie to w parze), to warto zaproponować pracodawcy własny “biznes plan” związany z benefitami.

Może Twoja firma nie oferuje pracownikom samochodów służbowych, ale zgodziła by się współfinansować zakup auta dla Ciebie, jeśli zobowiążesz się w zamian do pracy w firmie przez pewien okres? A może firma byłaby skłonna udzielić Ci pożyczki na zakup lub remont mieszkania, co pomoże obniżyć kwotę kredytu hipotecznego? W interesie pracodawcy jak najbardziej mieści się zobowiązanie najlepszych pracowników do jak najdłuższej pracy w firmie. Wiem o czym mówię 😉 A z kolei nam jako pracownikom bardziej może się przydać np. nieoprocentowana pożyczka w wysokości 20 000 zł, niż podwyższenie pensji o 10%.

Zawsze jednak w takim przypadku warto wejść na chwilę w rolę pracodawcy i zastanowić się “dlaczego tak naprawdę miałbym pójść na rękę pracownikowi? Co na tym zyskam?”.

Z drugiej strony, jeśli jesteś pracodawcą, to czasami dużo lepszy efekt da sprezentowanie pracownikowi na urodziny butelki wina, niż jednorazowa premia pieniężna. Jeśli te ostatnie dawane są systematycznie, to powszednieją. Stają się normą i przestają spełniać rolę nagrody. Dobrze mieć w zanadrzu inne formy nagradzania, których tak łatwo nie skopiują inni pracodawcy: prezenty urodzinowe, świętowanie okrągłych rocznic (np. zatrudnienia), wspieranie inicjatyw pracowników, np. poprzez zakup sprzętu sportowego. W takich przypadkach świadomy pracownik kilka razy się zastanowi, zanim skorzysta z alternatywnej propozycji pracy.

Nie wszystko złoto co się świeci…

Truizmem jest stwierdzenie, że zmieniając pracę powinniśmy analizować cały “pakiet pracowniczy”. Wyzwaniem jest jednak to, by dobrze oszacować znaczenie każdego z elementów. Oczywiście nie wszystko da się przeliczyć na pieniądze i miarodajnie porównać. Mam jednak nadzieję, że choć trochę Wam w tym dzisiaj pomogłem.

Jeśli będziecie chcieli zweryfikować na co możecie liczyć na konkretnym stanowisku, w konkretnym mieście, będąc osobą w konkretnym wieku, to zachęcam do wypełnienia ankiety w serwisie zarobki.pracuj.pl. Na jej podstawie przygotowany zostanie dla Was indywidualny raport. Ja dowiedziałem się z niego m.in. że na stanowisku dyrektora ds. rozwoju biznesu w Warszawie, mogę liczyć na następujące benefity:

Lista dodatków do pensji

Lista dodatków do pensji na stanowisku Dyrektor ds. Rozwoju (kliknij, aby powiększyć).

Ze swojej strony chętnie przeczytam w komentarzach, na jakie świadczenia możecie liczyć w swojej pracy, w jaki sposób są one dzisiaj rozliczane (czy są one dla Was bezpłatne, czy musicie je współfinansować) oraz ile tak naprawdę Was one kosztują. Wczorajsza dyskusja na Facebooku pokazała mi, że… firmy stosują bardzo różne rozwiązania. To co w jednej jest dostępne bez opłat dla pracowników, w innych wymaga inwestycji ze strony zatrudnionego. Być może wspólnie uda nam się stworzyć tutaj fajny katalog benefitów pokazujący, jak duże mogą być różnice pomiędzy różnymi pracodawcami.

Życzę Wam jak najskuteczniejszego egzekwowania tego, co Wam się należy. I dziękuję, że przeczytaliście ten wpis 🙂

Miłej reszty dnia.

Zdjęcie na początku: SPA w biurze Google w Zurichu

"Finansowy ninja" - podręcznik finansów osobistych

Finansowy ninjaMożna już zamawiać moją książkę "Finansowy ninja". To ponad 540 stron praktycznej wiedzy o oszczędzaniu, zarabianiu, optymalizacji podatkowej, negocjowaniu i inwestowaniu, które pomogą Ci zostać prawdziwym finansowym ninja i osiągnąć bezpieczeństwo finansowe.

Przewodnik po finansach osobistych, który każdy powinien przeczytać jeszcze w szkole.

PRZEJDŹ NA STRONĘ KSIĄŻKI →

Podobał Ci się ten artykuł?

Jeśli tak, to zarejestruj się aby otrzymywać powiadomienia o nowych artykułach o oszczędzaniu pieniędzy. Nie ujawnię nikomu Twojego adresu!



{ 88 komentarzy… przeczytaj komentarze albo dodaj nowy komentarz }

Bartłomiej Panek Listopad 13, 2014 o 19:56

Miałem telefon bez limitów, to wydzwaniano do mnie po nocach. Miałem opiekę medyczną dla siebie, ale nawet nie miałem kiedy się umówić do dentysty, a jak się już umówiłem, to mnie szef godzinkę wcześniej nie puścił i termin przepadł. Miałem obiady za grosze, ale przez stres nie mogłem jeść. Teraz, gdy zmieniłem pracę zarabiam tyle samo, nie mam „dodatków”, ale ten święty spokój… bezcenne!

Odpowiedz

Cynthia Listopad 13, 2014 o 20:25

Darmowa szczepionka przeciw grypowa, tylko podatek muszę zapłacić.
Dopłata do okularów co 2 lata.
Zniżka u optyka dla osób zatrudnionych w mojej firmie.
Dodatki do świąt i urlopu.

Odpowiedz

krzysztof Listopad 15, 2014 o 15:44

dopłata do okularów co 2 lata? Jak pracujesz z komputerem to pracodawca zazwyczaj ma obowiązek zapewnić Ci okulary, więc to nie benefit a tak naprawdę Twoja dopłata do czegoś co i tak Ci się należy!

Odpowiedz

Radek Listopad 18, 2014 o 09:19

Tak o to chodzi.

Odpowiedz

Marta Kwiecień 28, 2017 o 18:59

To zależy – owszem, przy pracy przy komputerze pow. 4 h dziennie ma obowiązek dopłacić, jednak nic nie precyzuje jaką kwotę, może to być np. 1 zł. Jeśli więc zakład pracy pokrywa większą część kosztów, albo np. całość, to myślę że można to uznać za benefit.

Odpowiedz

Olka Listopad 13, 2014 o 21:47

piękne 😀

Odpowiedz

Michał Szafrański Listopad 14, 2014 o 20:36

Hej Bartłomiej,

Historia jak tragikomedia. Wiem, że dla Ciebie nie było to wesołe, ale sposób, w jaki teraz o tym piszesz, powoduje, że śmieję się od ucha do ucha.

Dobrze, że teraz wszystko OK.

Tu przypomina mi się jeszcze jeden istotny aspekt, o którym nie wspomniałem w tekście: benefity często mogą być przyczyną niesnasek w firmie. Ktoś ma, a komuś nie przysługuje lub sytuacja, w której benefity w firmie były, a potem kierownictwo podejmuje decyzję, że „ucinamy”. Mniejszy problem, gdy ucina się wszystkim równo, ale dużo gorzej, gdy w takiej sytuacji okazuje się, że są „równi” i „równiejsi”. Niby firma tnie wszystkim, ale kilka rodzynków zostanie. To powoduje ferment.

W tym sensie sytuacja „nie ma benefitów i już” jest przynajmniej klarowna 🙂

Pozdrawiam

Odpowiedz

Bartłomiej Panek Listopad 14, 2014 o 20:46

Spokojnie, nam dystans do siebie. Prawda jest taka, że benefity maja przywiązać do firmy, a jak ktoś jest przywiązany… W sumie, to mi żal było, że auta nie dostałem. Gdybym dostał auto, to pewnie roboty bym nie zmieniał. A wystarczyłoby małe kombi Mondeo i pozwoliłbym się niewolić dalej 🙂

Odpowiedz

Adam Listopad 15, 2014 o 09:39

Mondeo kombi. Dobre… 😉 co takiego robisz, że miałyby Ci przysługiwać takie beneficiki?

Odpowiedz

Łukasz Listopad 13, 2014 o 20:04

W swojej obecnej pracy mam kartę sportową, gdzie pracodawca opłaca ją w połowie i ja drugą. Dla mnie jest to super rozwiązanie, gdyż sport uprawiam regularnie, chodziłem na jedną siłownię, gdzie co miesiąc płaciłem 125 zł, a teraz mogę 75% zaoszczędzić i mam zdecydowanie większy wybór 🙂
Posiadam również dofinansowania do wczasów (grusza), jednorazowe dodatki do świąt. Jak dla mnie takie dodatki mają bardzo duże znaczenie, gdyż myślę, że każdy lubi coś od czasu do czasu dostać, a jednorazowe datki w „kosztownych” chwilach, takie jak wakacje czy święta dużo znaczą 🙂 I pracę człowiek postrzega bardziej atrakcyjniej.

Kolejny fajny wpis!
Pozdrawiam
Łukasz

Odpowiedz

Bartek Listopad 13, 2014 o 20:50

Dodatki podnoszą prestiż pracodawcy, ale również umiejętnie wiążą z nim pracownika….
W mojej pracy mam PPE, LUX-MED – ubezpieczenie dla całej rodziny ( dopłacam ale warto), Benefit – sport, Bony świąteczne, kartę lunchową, oczywiście auto służbowe i telefon bez limitów…. i wiem że dostaję dużo, ale gdy zastanawiam się czy z moim doświadczeniem i ciągle podnoszonymi kwalifikacjami ( studia) spróbować w innej Firmie, i wtedy zawsze wyżej wymienione benefity powodują, że odsuwam taką decyzję…

Odpowiedz

Michał Szafrański Listopad 14, 2014 o 20:37

Hej Bartek,

Jest dokładnie tak jak piszesz. Dlatego warto przynajmniej orientacyjnie wiedzieć ile takie benefity są łącznie warte.

Pozdrawiam

Odpowiedz

Magdalena Grudzień 16, 2015 o 10:38

To jest też druga strona medalu – jeśli dostaję benefity od pracodawcy, szczególnie takie, które wiążą na dłużej – szkolenia, PPE, studia, to dla mnie to sygnał, że pracodawcy zależy, żebym została jak najdłużej, zwiększa moją pozycję negocjacyjną, ale przede wszystkim (o ile oczywiście sama atmosfera w pracy nie wypala i nie wyniszcza) daje pewien komfort stabilizacji, że nie wylecę bez zapowiedzi. Może się mylę i to płonne nadzieje pracownika bez benefitów, z małej firmy, który właśnie rozgląda się za czymś lepszym 😉

Odpowiedz

Marcin Listopad 13, 2014 o 21:01

Michale
Twój blog jest bardzo treściwy- widać wyraźnie, że masz naturę badacza.
Ponadto cały układ treści jest staranny- wręcz perfekcyjny- zachowana interpunkcja. Estetycznie i z grafiką- wszystko wyważone, czyli bez zbędnych ulepszeń, dodatków.
Pozdrawiam
Marcin

Odpowiedz

Michał Szafrański Listopad 14, 2014 o 20:38

Hej Marcin,

Dziękuję bardzo za miłą opinię. Wiem jednak, jak daleko mi do perfekcji.

Pozdrawiam

Odpowiedz

Krzysiek Listopad 13, 2014 o 21:12

Ja w kwestii technicznej: zamiast polskich znaków w tekście widzę kwadraty.

Odpowiedz

Michał Szafrański Listopad 14, 2014 o 20:39

Hej Krzysiek,

Na jakiej przeglądarce (i wersja) i na jakim urządzeniu? Chętnie zdiagnozuję, bo nie powinno być takich problemów.

Pozdrawiam

Odpowiedz

Krzysiek Listopad 16, 2014 o 11:50

Z Opery, z jakiejś nienajnowszej wersji, bo w nowszych jest kilka zmian, które mnie denerwują. ALe zauważyłem, że po odświeżeniu strony kwadraty znikają.

Odpowiedz

Kasia Listopad 13, 2014 o 21:32

Moim zdaniem excel jest niedopracowany. Pytania o stawkę podatku nie powinno być. Po pierwsze wpisując kwotę brutto właściwie (w większości przypadków) już wiadomo w jaki próg podatkowy się wpada. Po drugie, jeżeli się jest w drugim progu, to nie opodatkowujemy wszystkiego stawką 32%, a jedynie nadwyżkę ponad to. Poza tym niektóre benefity są nie tylko opodatkowane, ale również ozusowane. A podobno (choć słabo się na tym znam) są również benefity ozusowane a nieopodatkowane, albo zarówno nieopodatkowane jak i nieozusowane.
Naprawdę nie wiem komu mógłby się przydać taki excel, więcej z nim zachodu żeby dojść o co chodziło autorowi niż policzyć sobie na piechotę na kartce:)
Większość poprzednich artykułów bardzo mi się podobała i była superdopracowana, a ten niestety wydaje mi się być trochę wymyślony na siłę, alby dopasować tematykę do partnera artykułu. Pozdrawiam i czekam na kolejne wartościowe posty.

Odpowiedz

Michał Szafrański Listopad 14, 2014 o 20:45

Hej Kasiu,

Dziękuję za komentarz. Kalkulator w tym artykule służy do zgrubnego oszacowania wartości benefitów. Nie planowałem, że będzie to narzędzie idealne.

Jak sama zauważasz jest dużo niuansów z rozliczaniem benefitów. Rzeczywistość jest nawet bardziej skomplikowana niż to przedstawiasz chociażby dlatego, że działy księgowe w różnych firmach potrafi stosować różne zasady rozliczania tego samego benefitu. Tym bardziej nie ma sensu tego odzwierciedlać w kalkulatorze.

Dodam, że na rozmowie kwalifikacyjnej rzadko uda się dowiedzieć, czy dany benefit jest opodatkowany i / lub ozusowany. Drążenie może wywołać do najwyżej irytację rekrutera 😉

Pozdrawiam

Odpowiedz

Asia Listopad 18, 2014 o 18:35

Witaj Michał,

W kwestii informacji / irytacji rekrutera odnośnie opodatkowania/ ozusowania benefitu, pozwolę się nie zgodzić, to trochę jakby ktoś oferował nam wynagrodzenie w wysokości x, ale naszym domysłom pozostawiał czy będzie to kwota netto, brutto, rozliczana z tytułu umowy o prace , dzieło czy może zlecenie – różnice mogą być znaczące zarówno na niekorzyść jak i na korzyść, im wyższa wartość benefitu tym większa rozbieżność. Jak na tej podstawie ocenić czy sumarycznie jest to dla nas atrakcyjna oferta czy nie? Jeżeli rozmowy są zaawansowane i dochodzi do podania wysokości poszczególnych składników wynagrodzenia rekruter / pracodawca powinien jasno przedstawić ich wysokość + ewent. obciążenia po naszej stronie w sposób niebudzący wątpliwości i nie ma tu powodu do irytacji, to normalna rzecz. W przypadku większych dodatków związanych np. z relokacją kandydata – ryczałtem mieszkaniowym na czas dłuższego oddelegowania, kwestia tego czy kandydat otrzyma zapisaną w umowie kwotę (spotkałam się z umowami gdzie wpisana była sama kwota ryczałtu bez słowa brutto czy netto) jako netto czy zostanie ona ozusowana/opodatkowana, jest niezwykle istotna, różnice tutaj mogą wynosić od kilkuset złotych miesięcznie w górę, co może prowadzić do konieczności istotnego dofinansowywania naszego ‚wygnania’ ze prywatnego budżetu,na co niekoniecznie byliśmy przygotowani i mamy ochotę, jeżeli nie zostaliśmy wcześniej poinformowani, a o ile nie jesteśmy rekrutowani na stanowisko księgowego, nie wszystkie meandry podatkowe muszą nam być znane. Moim skromnym zdaniem w interesie obu stron jest jasne porozumienie w kluczowych kwestiach co, za co i za ile, bo najgorzej zaczynać współpracę od niedomówień i rozczarowań. Z punktu widzenia Kandydata, jeżeli mamy wątpliwości co do oskładkowania pieniężnych dodatków do pensji warto na rozmowie operować kwotami netto i odpowiadających zapisów dopilnować w projekcie umowy. Konkretne i rzeczowe pytanie nie powinno być przedmiotem irytacji, nie tylko dla rekruterów;) Pozdrawiam

Odpowiedz

Andrzej Listopad 24, 2014 o 15:34

Asiu,
czytając Twoją wypowiedź nasuwają mi się dwa ważne wnioski: pierwszy to że masz absolutną rację, że nie powinno być żadnych niedomówień podczas procesu rekrutacji,a drugi to niestety taki że jest tak w świecie idealnym, który po prostu nie istnieje. Pracodawcy często mówią o premiach uznaniowych i nawet zapisują je w umowach a póxniej ich nie ma. Proces rekrutacji procesem rekrutacji, a życie życiem.Ot, taka moja refleksja.

Odpowiedz

Asia Grudzień 12, 2014 o 11:30

Dziękuję za Twój komentarz i refleksję Andrzeju,

W mojej wypowiedzi chodziło mi o te już sprecyzowane zasadniczo co do wysokości i częstotliwości otrzymywania dodatki, dla których uzyskanie informacji odnośnie naszej w nich partycypacji lub zobowiązań Zusowo – podatkowych nie powinno budzić niczyjej irytacji, gdyż takie dane są księgowane co miesiąc w firmie dla już zatrudnionych pracowników, a jeśli benefit byłby nowy w firmie, zwykle też jest informacja co i jak, zanim Pracodawca się na niego zdecyduje, bo przecież musi to sobie skalkulować.
Właśnie dlatego, że nie żyjemy w świecie idealnym, ważne jest aby znać chociaż podstawowe zasady jakim będziemy podlegać i to już od nas zależy czy zapytamy o nie czy nie.

Niestety masz rację jeżeli chodzi o premie uznaniowe. Jak sama nazwa mówi zależą one od czyjegoś uznania, i o ile w umowie nie są zapisane bardziej precyzyjne warunki i częstotliwość ich przyznawania np. w zależności od sprzedaży dla handlowców, trzeba mieć na uwadze, że tak jak piszesz taka premia może się wogóle nie pojawić i trzeba będzie zadowolić się wynagrodzeniem bazowym, niestety trzeba się z tym liczyć. Taka premia uznaniowa często nie jest wypłacana również w trakcie choroby, urlopu, kłopotów finansowych firmy, jej przejścia w stan upadłości itp., dlatego ważne jest aby kwota bazowa wynagrodzenia pokrywała przynajmniej nasze podstawowe potrzeby życiowe. Oczywiście w życiu różnie bywa, ale warto dążyć do sytuacji bardziej komfortowych dla nas, zamiast z góry założyć, że się nie da;)

Odpowiedz

Ania Listopad 25, 2014 o 09:35

Racja Kasiu,

myślę, że jeśli już robić taki arkusz, to porządnie. I tak: w praktyce nie ma benefitów ozusowanych i nieopodatkowanych jednocześnie. Opodatkowane a nieozusowane dotyczą świadczeń z Funduszu socjalnego (kwota wolna od podatku to 380 złotych w roku – w ramach tej kwoty nie zapłacicie ani podatku ani składek zus). Pozostałe są zawsze ozusowane i opodatkowane….

Poza tym – bardzo lubię Twojego bloga Michale i naprawdę wiele rad wprowadzam w życie. Życzę dalszych sukcesów i pozdrawiam.

Odpowiedz

Robak Listopad 13, 2014 o 21:48

Telefon komórkowy bez limitu to dzisiaj raczej smycz a nie benefit… Kiedyś, w czasach gdy koszty połączeń komórkowych były znacznie wyższe niż obecnie można było traktować to jako benefit. Dzisiaj oferta no limit to koszt mniej niż 40 zł, więc jego wartość znacznie się zdewaluowała.
Szczepionki na grypę też trudno mi traktować jako benefit – sporo osób za darmo by z niej nie skorzystała, więc to raczej kwestia dyskusyjna.
Ale możliwość telepracy lub elastycznych godzin pracy (w żadnym wypadku nie rozumianych jako nienormowany czas pracy – bo to oznacza najczęściej dostępność „zawsze i o każdej porze”) jak najbardziej jest dzisiaj oceniana jako benefit o dużej wartości, przynajmniej w mojej stołecznej korpo.

Odpowiedz

Jakub C Listopad 14, 2014 o 09:31

Możliwość wykorzystywania służbowego telefonu do celów prywatnych to nie tylko wartość abonamentu, to nowa słuchawka co 2 lata i jeden telefon mniej w kieszeni(chyba najfajniejsze z tego wszystkiego)!

Odpowiedz

Bartłomiej Panek Listopad 14, 2014 o 09:33

To zależy, bo dostałem telefon z czasów świetności NOKI. Skończyło się na tym, że miałem dwa telefony w kieszeni. W dodatku oba aparaty prywatne. Czasem służbówkę trzeba było wyłączyć…

Odpowiedz

Michał Szafrański Listopad 14, 2014 o 20:48

Ja się zgadzam z Jakubem. Dla mnie to była czysta oszczędność i wygoda.

A to czy jesteśmy „na smyczy” czy nie, to w dużej mierze kwestia jasnego wytyczenia granic. Oczywiście szefowie są różni, ale moi szefowie w zasadzie sami z siebie do mnie bardzo rzadko dzwonili. Klientom też raczej się nie zdarzało nękanie telefonami w godzinach, w których bym sobie tego nie życzył – a mam telefon komórkowy od początku istnienia GSM-ów w Polsce 😉

Pozdrawiam

Odpowiedz

Edyta Listopad 13, 2014 o 21:59

Najbardziej pożądana jest chyba prywatna opieka medyczna. Tak naprawdę bardzo często mając różne karnety na basen, siłownie, na wydarzenia kulturowe nie mamy na to czasu i nie korzystamy z tego.
Dla mnie ideałem byłoby przedszkole obok miejsca pracy (co jest praktykowane w kilku dużych firmach).
Poza samochodem przydałaby się jeszcze karta na paliwo (mąż takie miał na wyjazdy zagraniczne), genialna sprawa.
Eh rozmarzyłam się……..

Odpowiedz

Marzena Listopad 14, 2014 o 09:07

„Najbardziej pożądana jest chyba prywatna opieka medyczna”
Ja się nie zgodzę. Mieszkam w Kielcach i jestem zadowolona z opieki na NFZ. Specjalistów też jest na tylu, że na wizytę się nie czeka (zbyt długo ;)). Gorzej np. z zabiegami typu masaż. Przy czym nie słyszałam, żeby któryś pracodawca oferował aż tak poszerzony pakiet medyczny, żeby mieć w nim rehabilitację. Także dla mnie prywatna opieka medyczna to niewypał.
U mnie oferują dodatki do: przejazdów, wakacji, szkolne (na wyprawkę dla dziecka), okularów, świąt (symbolicznie bardzo), imprez kulturalnych, studiów podyplomowych i szkoleń językowych. Gratisowe (za podatek): karnety na siłownię, paczki świąteczne.

Odpowiedz

Kasia Listopad 14, 2014 o 13:41

Rehabilitacje bez problemu mialam w podstawowym pakiecie medycznym. Tak samo wizyta u specjalisty. Najczesciej jest termin juz na nastepny dzien.

Odpowiedz

Edyta Listopad 14, 2014 o 15:13

Oczywiście to zależy od miejsca zamieszkania, ciekawe co powiedzą na ten temat mieszkańcy Warszawy. Ja w Poznaniu na wizytę u kardiologa, chirurga musiałabym bardzo długo czekać, podobnie na rehabilitację. W związku z tym uważam, że prywatna opieka medyczna jest bardzo ważna.
Nie zwracamy uwagi na opiekę medyczną do chwili, gdy natychmiast potrzebujemy konsultacji ze specjalistą, a tu terminy za pół roku lub rok.

Odpowiedz

Michał Szafrański Listopad 14, 2014 o 20:53

Hej Edyta i Marzena,

Ja, jako mieszkaniec Warszawy, bardzo ceniłem sobie możliwość korzystania z prywatnej opieki medycznej. W publicznej służbie zdrowia niestety terminy na badania – szczególnie te kobiece – są bardzo, bardzo odległe w czasie.

A już jeżeli ktoś ma chorowite dzieci, to naprawdę sytuacja mocno się komplikuje.

Poza tym z praktyki wiem, że mając kartę Medicover lepiej dbałem o terminowe badania niż obecnie (a powinienem).

Pozdrawiam

Odpowiedz

Bartosz Sosiński Listopad 13, 2014 o 22:26

Cześć Michale 🙂
Spoko wpis, mam chyba jedno zastrzeżenie, co do negocjowania benefitów, jakie może dać nam potencjalny pracodawca. Nie wiem, jak to wygląda u innych, może się tak da, jednak z mojego skromnego doświadczenia z korporacjami, jest tak, że pakiet mało elastyczny – znaczy, raczej możemy wziąć mniej niż coś spoza niego, ekstra. Napisałeś, że może pracodawca da nam coś innego, zamiast jakiś trzech benefitów – wątpliwe, żebyśmy zamienili kartę sportową i pakiet medyczny na telefon służbowy. A na coś jeszcze innego – no cóż, pracodawca ma zazwyczaj podpisane umowy z dostawcami tego typu świadczeń i tam są wypracowane zniżki. Wątpię, żeby się zgodził fundować nam coś innego, szczególnie w perspektywie tego, że rozejdzie się po biurze, że jak pójdziesz do szefa, to zamieni Ci Medicover na samochód (oczywiście przejaskrawiając)…
Co do zapłacenia nam wyższego wynagrodzenia w zamian za brak benefitów – też wątpliwe. Nie znam się dokładnie, ale takie pakiety socjalne są chyba inaczej rozliczane przez pracodawcę niż wynagrodzenie. Zdaje się, że wtedy wchodzi w grę tylko podatek, a nie pełne koszty przychodu pracownika. Nie mam co do tego pewności, ale chyba dlatego firmy wolą oferować na przykład „bony na święta”, które są nazywane pomocą w okresie wzmożonych wydatków świątecznych zamiast premii. Wydaje mi się, że podwyżka w zamian za brak benefitów po prostu może się komuś nie opłacać. Ale może czepiam się szczegółów lub nie do końca mam rację 🙂

Co do benefitów, jakie otrzymuje się w naszej firmie, to jest tego całkiem sporo:
– dofinansowanie do wczasów
– dofinansowanie do okularów raz na dwa lata
– bony świąteczne
– pakiet medyczny
– karta sportowa
– bilety do kina
– PPE
– kursy językowe (ale do tego już jest tzw. „lojalka”)
– karta z rabatami w wybranych restauracjach w Łodzi

I pewnie jeszcze kilka drobnostek o których zapomniałem. Ale pod tym względem jest całkiem nieźle.

Pozdrawiam, Bartek 🙂

Odpowiedz

Michał Szafrański Listopad 14, 2014 o 20:57

Hej Bartosz,

Jak najbardziej masz rację. Generalnie w temacie nie można generalizować. Możliwość negocjowania istnieje tam, gdzie nie musimy korzystać ze wszystkich benefitów i pracodawca daje możliwość wyboru. Jeśli jest to średniej wielkości firma bez sformalizowanej, korporacyjnej siatki wynagrodzeń, to negocjacje jak najbardziej mogą być możliwe. Także w zakresie formy zatrudnienia – o czym pisałem już tutaj: http://jakoszczedzacpieniadze.pl/jak-oszczedzac-na-samozatrudnieniu

Zgoda co do tego, że w korporacjach nie jest tak różowo.

A tak swoją drogą, to bardzo fajny masz ten pakiet benefitów 🙂

Pozdrawiam

Odpowiedz

Bartosz Sosiński Listopad 15, 2014 o 14:42

Tak, faktycznie, sam się zdziwiłem, że się tego tyle uzbierało, ale naprawdę mamy dostęp do tylu rzeczy i to jest całkiem fajne.

Ostatnio mamy też ciekawą możliwość – coś w rodzaju „sklepiku” z bonusami – mamy przyznany budżet do wykorzystania i do wyboru m.in. rożne pakiety opieki medycznej: Medicover i Enelmed w różnych konfiguracjach, karnet sportowy OK System możemy wziąć z rożnym poziomem dofinansowania (np. 100%), do tego za to co zostanie można jeszcze uruchomić przed płaconą kartę rabatową Flexi Pass z Sodexo lub Kino Pass.
Opieka medyczna i karty sportowe dostępne są również dla osób towarzyszących 🙂
Jest całkiem OK!

Pozdrawiam, Bartek

Odpowiedz

funboy Listopad 13, 2014 o 23:00

Chyba 2x pojawila sie informacja, ze pracodawca doplaca do okularow raz na 2 lata.
Chce doprecyzowac, ze jezeli wymiana szkiel jest konoeczna ze wzgledu na pogorszenie sie wady (lub zmiane na dobre) to wtedy pracodawca musi dofinansowac czesciej.

Odpowiedz

Katarzyna Listopad 13, 2014 o 23:02

U mnie trochę tego jest… Opieka medyczna, zarówno dla pracownika jak i dla rodziny (tu już za dopłatą), karta Multisport (częściowa dopłata), wczasy pod gruszą, PPE, przedpłacona karta „Kultura”, doładowanie karty przedpłaconej na Wielkanoc i Boże Narodzenie, dofinansowanie opieki nad dzieckiem, bon na Święta dla dziecka, grupowe ubezpieczenie na życie, możliwość pożyczki, dofinansowanie okularów i dofinansowanie studiów jak dobrze kojarzę, kurs językowy (lojalka) oraz zniżka na produkt, który jest przedmiotem działalności firmy. I inne pomniejsze nieregularne jak np. bilety na mecz.

I jak tak wściekam się na co dzień na wewnętrzne procedury czy procesy, to na otarcie łez przypominam sobie powyższą listę 😉

Odpowiedz

Michał Listopad 14, 2014 o 02:33

Trochę odejdę od tematu. Prowadzę jednoosobową działalność gospodarczą więc o żadnych benefitach nie ma mowy. W dodatku praca cały czas przy komputerze – i nawet karnetu na siłownie od podatku odliczyć nie dadzą :/ Ale jakbym to kupił pracownikowi to już tak.

Odpowiedz

Marcin Listopad 14, 2014 o 10:09

Jak pokazują ostatnie dni świetnym benefitem pracowniczym jest możliwość rozliczenia wyjazdu służbowego na swój prywatny samochód. Słowo „kilometrówka” na pewno wielu osobom dobrze się kojarzy… 🙂

Odpowiedz

Radek Więckiewicz Listopad 14, 2014 o 10:32

Witaj Michał i Czytelnicy,

chciałem od siebie jeszcze wspomnieć, że są jeszcze na rynkach pracy dostępne bardziej „wypieszczone” benefity społeczne aniżeli te polskie „wyświechtane” sposoby na lepsze samopoczucie pracownicze. Otóż tacy pracodawcy jak Apple czy Facebook wymyślili sobie taki benefit jak umożliwienie pracownicom zamrażania komórek jajowych – finansują taką możliwość z budżetu firmy. Ciekawa forma benefitu, ale nie dla każdego – raz z uwagi na to, że facet ma inne komórki (a z jajek robi najlepszą jajecznicę), a drugie, że większości z nas odrzucają CV w tych firmach. Ciekawy benefit ma również Cicso, które umożliwia swoim pracownikom korzystanie z akupunktury we własnym firmowym centrum rekreacyjno-medycznym. Też nie korzystałem, bo akurat do Cisco mam daleko…, ale benefit przyjemny.

Serdeczne pozdrowienia dla Ciebie i wszystkich stałych Czytelników! Udanego weekendu!

Radek

Odpowiedz

Beata Listopad 18, 2014 o 15:20

Zamrazanie komorek jajowych to absurd – nie wszystkie beda pozniej zdatne do uzycia i daja pracodawcy wygodna wymowke, zeby nie wysylac pracownic na urlopy macierzynskie. Takie zludzenie, ze kiedy kobieta osiagnie „szczyt kariery” (pewnie po 40 r.z.) to dopiero wtedy powinna postarac sie o dziecko. Ciekawe, swoja droga, co sie dzieje z tymi pracownicami, ktore nie chca sie na to zgodzic – ostracyzm ze strony innych i proba pozbycia sie ich przez pracodawce? W tym przypadku o wiele lepszym rozwiazaniem bylby odpowiednio dlugi, 100% platny urlop macierzynski i przedszkole przy miejscu pracy.

Jesli chodzi o Apple jako miejsce pracy, to wiem, ze z powodu spadku sprzedazy iPhone 6 robi sie tam nerwowa atmosfera, a przynajmniej w Londynie. Tez nie przecenialabym Cisco jako pracodawcy. The grass is not greener on the other side.

Odpowiedz

Radek Więckiewicz Listopad 19, 2014 o 13:28

Beata, myślę, że ten pomysł Fejsa i Apla trzeba traktować w kategorii tworzenia potencjału dla pracownic – „tworzymy Wam pewną możliwość, abyście mogły się rozwijać zawodowo i nie martwić się o…” Być może to wygląda na pierwszy rzut oka jak zakamuflowana filozofia pracodawcy, nie chcę tego oceniać, może tak jest, ale podałem ten przykład jako coś odmiennego niż to, co znamy powszechnie.

pozdrawiam
Radek

Odpowiedz

Beata Listopad 19, 2014 o 13:50

Fajnie, ze napisales o tych pomyslach, chociaz jak widac z mojego poprzedniego postu, nie uwazam ich za bardzo udane i zaliczam do tej samej kategorii co nielimitowany czas urlopu dla swoich pracownikow wymyslony przez Richarda Bronsona.

Pozdrawiam i zycze milego dnia,

Odpowiedz

Radek Więckiewicz Listopad 19, 2014 o 14:14

Beata, jaskrawo wyczułem Twoje nastawienie do tych propozycji:), sam postrzegam je „bez szału”, a z kolei dziękuję za przykład z Richardem B., bo akurat o tym nielimitowanym odpoczynku nigdy nie słyszałem (słyszałem natomiast o urlopach sabbatical na koszt pracodawcy). Do Twojej podpowiedzi przybijam swoją uwagę, być może podchwycę problem przy tworzeniu jakiegoś opracowania własnego. Trzymaj się!

Radek

Odpowiedz

Beata Listopad 20, 2014 o 15:23

Moje nastawienie i szukanie tzw. dziury w calym lub, inaczej, drugiego dna, wynika z zawodu, jaki wykonuje. Faktycznie, sabbatical staja sie calkiem popularne, ale tez maja swoje duze minusy. Ciesze sie, ze przyklad z Richardem moze Ci sie przydac. Teraz czekam na wpis na Twoim blogu odnosnie jego idei urlopowych!

Tez pozdrawiam,

Beata

Odpowiedz

Grzegorz Listopad 14, 2014 o 14:32

Ja w budżetówce, więc tylko Dział Socjalny nam dorzucają (bony świąteczne), bo to wymogi przepisów prawa, ale wiadomo jak to z socjalem, ten, kto zarabia najwięcej, dostaje z tego tytułu najmniej… Podatek oczywiście pobierają.

Odpowiedz

MateuszW Listopad 14, 2014 o 14:53

Różne benefity są bardzo dobre dla pracowników, bo nie możemy ich wydać na „przejedzenie” jak dodatkowych pieniędzy. Dawane z głową przez pracodwane mogą sprawić, że pracownik będzie bardziej wydajny: lepsza opieka medyczna -> mniej urlopów aby stać w kolejkach do lekarza, karty sportowe -> mniej chorobowego bo pracownik bardziej aktywyny fizycznie to i zdrowszy. Można by tak długo wymieniać. Ja jestem za, bo swoich pieniędzy nigdy nie wydamy na tego typu przyjemności jeśli mamy kredyt, dzieci na głowie.

Odpowiedz

Olga Listopad 15, 2014 o 20:28

Pracownik zdrowszy, jeśli z tej karty korzysta ;). A nie znam osoby, którą Multisport czy inne zachęciłyby do ruchu. Albo się ktoś rusza sam z siebie albo się nie rusza :). Ba, znam osoby, które płacą pełną stawkę jako osoba towarzysząca i nadal się nie ruszają, więc to wszystko kwestia względna.

Nie generalizowałabym również „nie wydamy nigdy” – ja z mężem oboje mamy karty Multisport jako osoby towarzyszące i wydajemy na tę przyjemność swoje pieniądze :).

Nie lubię uogólniania, więc musiałam się wypowiedzieć :).

Odpowiedz

Jagna Listopad 14, 2014 o 16:40

Otrzymuję 50% zniżki na produkty marki, 25% na produkty i usługi innych marek mojej firmy. Do tego uniform i miejsce parkingowe. Z kolei narzeczony co roku otrzymuje premię bożonarodzeniową w wysokości 50% grudniowej wypłaty (tak, żeby przed świętami chciało im się pracować, zamiast poddawać się nastrojowi świątecznej laby :P).

Zainspirowana tym wpisem, jak i wpisem o negocjacjach podwyżki chyba dam się skusić Twoim namowom i rozejrzę się za inną pracą 🙂
Pozdrawiam

Odpowiedz

Kaja Listopad 14, 2014 o 19:31

Hej,
u mnie jest „grusza”, dopłata do okularów, bony świąteczne (ale tylko raz w roku: Wielkanoc lub Boże Narodzenie). Pracuję w korpo medycznym i długi czas walczyliśmy do benefit w formie opieki medycznej. Proponowaliśmy nawet pracodawcy podział kosztów 50/50, ale upadło. Szef dobrze to rozkminił: stwierdził, że wszyscy będziemy brać udział w wyborze firmy i konkretnej oferty oraz całego jej zakresu. To spowodowało taki chaos…jeden chciał mieć dentystę w ofercie, inny za to ortopedę itp. Wybór opcji miał wpływ na ostateczną cenę, a skoro cała gawiedź nie mogła się zdecydować na jedną wspólną opcję, to jak wybrać? Szef stwierdził, że nie wiemy czego chcemy, więc koniec zabawy…opieki medycznej nie będzie!

No i trafia się nam raz na jakiś czas owo kuriozum, o którym Michał pisałeś…mianowicie płacimy za imprezę integracyjną w ramach spotkań przedwigilijnych. Najzabawniejsze, że szefostwo wydaje zarządzenie, że obecność na takim spotkaniu jest obowiązkowa. A potem w styczniu przychodzi pensja pomniejszona o podatek za kolacyjkę, na której ktoś poszarżował z menu, w tym alkoholem, który w lokalach, z jakich korzystamy, do tanich nie należy. Bardzo się wzburzyliśmy ostatnio na coś takiego i oznajmiliśmy, że w takim razie na następne spotkania owszem przyjdziemy, skoro trzeba, ale z poczęstunku rezygnujemy i w związku z tym oczekujemy, że żadnego podatku nie zapłacimy. Zrobiła się afera i już inaczej firma rozlicza. Można? Można.

Odpowiedz

lwi Listopad 15, 2014 o 00:32

Jest wiele powodów, dla których decydujemy się na konkretne zajęcie. Osobiście stawiam na możliwość rozwoju osobistego oraz możliwość inspirowania oraz wywoływania zmian – moim zdaniem idzie to w prze z „przyszłymi” (stale rosnącymi) zarobkami. Benefity są chyba jednak po przeciwnej stronie. Poza tym łatwo je dać i zabrać i w praktyce tak właśnie są używane, stanowiąc narzędzie manipulacji, która prędzej czy później musi skończy się źle.

P.S. Idąc za poradami – z sukcesem renegocjowałem wynagrodzenie. Pieniądze pieniędzmi (+ 6000 zł/rok), ale doświadczenie bezcenne. Dzięki:)

Odpowiedz

Adam Listopad 15, 2014 o 09:46

Świetny artykuł:)

A to może ja napiszę o sytuacji u mnie.
Jestem kierownikiem działu rozliczeń w szpitalu powiatowym, przez moje ręce w ciągu roku przechodzi 35mln zł i za to też jestem odpowiedzialny, jak nie rozliczę umowy, nie będzie pieniędzy, co zaskutkuje brakiem wynagrodzeń dla załogi, a nawet zaburzeniem przepływu cashu w szpitalu. Zarabiam 2500zł netto, nie otrzymuję żadnych z wymienionych benefitów i nawet nie mam co na to liczyć:)
Za to mam bezpłatną, bezkolejkową (w miarę możliwości) opiekę medyczną dla siebie i rodziny, nie tylko ambulatoryjną ale i hospitalizacyjną.

Ale jak czytam o tym, że samochody Wam się marzą, to myślę że w dupach Wam się przewraca. Bo pewnie ani nie zarabiam tyle co niektórzy, a jestem odpowiedzialny za dość istotne rzeczy i z punktu widzenia biznesowego, a tym bardziej społecznego.
Ale artykuł fajny.

Odpowiedz

BJK Listopad 20, 2014 o 21:50

kolego Adamie – każdy z nas ma inne podejście do swojego życia zawodowego. Z jednej strony w sferze budżetowej płaca jest niska, za to zazwyczaj jest to praca do końca życia (jesli takową chcesz). Nie wiem jak u Ciebie, ale powszechne jest też że często sfera budżetowa otrzymuje trzynastki czy premie stażowe (czy konkretnie w Twoim miejscu pracy tak jest – nie wiem), co też jest istotnym dodatkiem, choć bardziej ifnansowym niż pozapłacowym.
Sądzę, że z takim doświadczeniem miałbyś szanse w sektorze prywatnym gdzie byś miał wyższą pensję i trochę benefitów. Ale wspominasz też o kwestii społecznej swojej pracy co oznacza, że jest to dla Ciebie ważne co robisz, a nie za ile. Cóż, Twój wybór.
Co do samochodu służbowego – nie wiem czy masz auto prywatne, ale ja mam i widzę, że koszty auta to lekką ręką licząć 24% moich rozporządzalnych przychodów (stan na koniec 2013 roku). Dlatego ludzie by chcieli auta służbowe, bo to spory spadek kosztów stałych. Inna sprawa, że niektóre stanowiska wymagają mobilności, a z własnym autem jest to mało opłacalne ze względu na ustawową stawkę kilometrówki. Więc się nie dziw, że niektórym się marzą. Mi też, z czego wiem, że moje stanowisko ani nie ma ptorzeby ani możliwości by mieć tego rodzaju benefit.

Odpowiedz

kris Listopad 15, 2014 o 13:08

Michał mieszkam w Anglii. Nie mam żadnych dodatków. Ale uważam, że lepiej więcej zarabiać, i żeby człowieka było stać na opiekę medyczną i inne rzeczy, basen, siłownia, auto itp, niż w postaci dodatków.
Jako że dawno nie byłem w Polsce nie znam tam sytuacji. Ale zawsze byłem i jestem zwolennikiem żeby więcej zarabiać.
Pozdrawiam

Odpowiedz

Beata Listopad 18, 2014 o 15:25

Ja tez tu mieszkam i zgadzam sie, ze wieksze zarobki daja wieksza swobode wyboru i nie trzeba podpisywac „lojalki”. Ja tez wole wyzsze zarobki co roku niz roznego rodzaju benefity pracownicze, ktore moga byc niedopasowane do moich potrzeb.

Odpowiedz

Albin Listopad 15, 2014 o 15:29

Uważam, że zawsze lepiej jest więcej zarabiać. Większość standardowych „benefitów” nie miałaby dla mnie znaczenia przy wyborze miejsca pracy szczególnie, że niektóre z nich mogą generować wyższe podatki, nie dając jednocześnie żadnego cashflow na ich obsłużenie. Niektóre z kolei, choć wartościowe (np. finansowanie drogich studiów) oznaczają zazwyczaj związanie się z danym pracodawcą, co – wiem z doświadczenia – może w pewnym momencie okazać się dużym kłopotem.

Wyjątkiem jest tu samochód do prywatnego wykorzystania – to się naprawdę przydaje. Ale chyba i tak wolałbym całość/część wynagrodzenia otrzymywać na fakturę z tytułu działalności gospodarczej i samochód „ogarniać” we własnym zakresie.

P.S. Świetny blog! 🙂

Odpowiedz

Kristina Listopad 16, 2014 o 00:45

W firmie posiadam następujące benefity:
– wczasy pod gruszą – kilkaset złotych, raz na rok
– kartę sportową – bez limitu – dopłacam do nich w granicy 45 zł/mc,
– kartę prywatnej opieki medycznej (podobno można ją rozszerzyć na rodzinę),
– ubezpieczenie grupowe,
– trzynastą pensję wypłacaną końcem roku.

Najważniejsze to opieka medyczna i oczywiście 13-tka. Wiadomo z wiekiem częściej odwiedza się lekarza, godziny wizyt staram się umawiać tak aby wypadały po pracy.

Ktoś na forum wspominał, że są firmy, gdzie część pracowników ma np. kartę medyczną a część nie lub musi czekać na nią 12 mcy. Czy to nie jest dyskryminacja ?

Odpowiedz

Weasel Listopad 15, 2014 o 19:40

Hej Michał,
Od niedawna czytam Twojego bloga i to jest kawał świetnej roboty! tak trzymać.
Czeka mnie niedługo rozmowa podczas ocen rocznych i nie lada wyzwanie.
Od kilku miesięcy wiem, że w naszym projekcie jestem na samym dole tzw. widełek, mimo że moje kwalifikacje, zaangażowanie oraz kompetencje są porównywalne a nawet wyższe od kolegów w dziale wykonujących tę samą pracę. Niestety, w wyniku braku znajomości realiów w tej firmie, nie negocjowałam zarobków, tylko od razu zgodziłam się na daną stawkę. Nurtuje mnie pytanie, jak walczyć o podwyżkę mając świadomość, że zarabiam mniej niż inni, ale żeby nie powiedzieć wprost, bo nie byłoby to mile widziane. Chcę się dobrze przygotować do rozmowy, którą odbędę za parę tygodni. Bardzo byłabym wdzięczna o wskazówki, tym bardziej, że jak widać negocjacje nie są moją mocną stroną. Nie chcę wyjść na osobę roszczeniową, chcę pokazać, że po roku pracy w tej firmie znam swoją wartość na rynku pracy i chciałabym otrzymywać stosowne wynagrodzenie. Pozdrawiam i z góry serdecznie dziękuję za wsparcie. Samych sukcesów życzę. Weasel

Odpowiedz

Krzysiek Listopad 16, 2014 o 11:57

Chyba, kiedyś już był wpis na blogu na ten temat. Poszukaj, bo jest tam sporo rad, które cię zainteresują.

Odpowiedz

Tom Listopad 15, 2014 o 20:47

Smiesza mnie historie typu ludzie ktorzy ‚dostaja’ BMW od korporacji z wykupem po 3 latach i mysla ze zrobili deal. Dla mnie to deal jak przez te 3 lata pozwolilo zdobyc umiejetnosci aby przejsc na swoje i zapewnialo dobry work-life balance, w innym przypadku dali sie zniewolic i dalej sa w miejscu wyscia, tylko z uzywanym autem.

Odpowiedz

Karol Listopad 15, 2014 o 21:28

Cześć Michał, jakiś czas temu poznałem Cie poprzez oglądnięcie Twojego mini wykładu o zarabianiu w internecie. Gratuluję Tobie wytrwałości w dążeniu do celów i sukcesu w branży polskiego internetu. Sam próbuję od dłuższego czasu coś rozkminić lub rozkręcić w internecie. Tak obszerne teksty wymagają nie małego nakładu pracy. Pozdrawiam ciepło.

Odpowiedz

Michał Szafrański Listopad 23, 2014 o 16:03

Dziękuję Karol. Potwierdzam, że wymagają… 🙂

Odpowiedz

chlorofil Listopad 16, 2014 o 16:20

Medicover działa dobrze ale Luxmed potrafi zaproponować termin dłuższy niz NFZ

Odpowiedz

kapernik Listopad 16, 2014 o 16:59

Nie wszystki benefity są dla wszystkich, dlatego fajnie jest tak gdy mamy np. budżet na benefity. załużmy możemy użyć 10 punktów.
Karta multisport to 5pkt, prywatna opieka medyczna 4, lunche 5pkt, telefon 6pkt, karta do kin 3pkt itp. mozemy wybrac sobie co chcemy i dać możliwość zmiany co pol roku. Liczby podałem losow z głowy.

U mnie z firmie opieka medyczna jest free, roczny budżet szkoleniowy, karta multisport dofinansowana w połowie co jest fajne bo pracownicy jeżeli muszą za coś zaplacić nawet te 20-50zł to biorą tylko to co im potrzebne. A tak gdy każdy dostaje to biorą i nie korzystają a pracodawca musi płacić.

Odpowiedz

Sylka Listopad 17, 2014 o 11:21

Hej!
u mnie funkcjonują następujące benefity:
– telefon bez limitów
– internet bez limitów
– samochód do wykorzystania w celach prywatnych
– elastyczne godziny pracy
– bon na urodziny
– możliwość zakupu produktów firmy w niższych cenach
– integracyjny wyjazd raz w roku w egzotyczne miejsce – Seszele, Karaiby itp
– co miesiąc przysługuje nam kilka produktów firmy na własny użytek
– roczna premia za zrealizowanie założonych celów
– świetna atmosfera w pracy 🙂

Jedyne czego mi brakuje to opieka medyczna dla mnie i moich najbliższych.
Pozdrawiam Wszystkich Czytelników i Ciebie Michale 🙂

Odpowiedz

Adam Listopad 17, 2014 o 20:15

W jakiej firmie tak dobrze?:)

Odpowiedz

Kuba Listopad 17, 2014 o 13:26

Ciekawy wpis, dobra robota!!

Odpowiedz

Magdalaena Listopad 17, 2014 o 23:07

Z punktu widzenia pracownika budżetówki:

Mamy u nas w „firmie” ZFŚS, ale niestety zasady przyznawania świadczeń są zmienne i coraz bardziej niesympatyczne. Szczególnie faworyzują one pracowników niższych szczebli i osoby mające dużo dzieci, co jest wyjątkowo przykre dla osób, których bezdzietność nie jest kwestią wyboru. Ja w tym roku nie dostałam ani grosza 🙁

Z drugiej strony mamy tanią opiekę medyczną w MR i kartę multisport – nawet jeśli nie korzystam bardzo intensywnie (np. sport raz w tygodniu), to i tak się opłaca.
Ostrzegam jednak przed nadmierną wiarą w pakiety medyczne – mam sporo problemów ze zdrowiem, leczę się głównie prywatnie i zaobserwowałam, że najlepsi specjaliści przyjmują w małych gabinetach, na Waliców czy w przyszpitalnych „fundacjach”.

Odpowiedz

C Listopad 18, 2014 o 06:59

Magdalaeno, nie zazdrość tym, którzy mają dzieci ich pieniędzy. Wydatki na dzieci są tak duże, że najprawdopodobniej nic nie zostaje z tych dodatków. Ja mam tylko 2 dzieci, a musiałabym zarabiać ze 2 razy więcej niż bezdzietne koleżanki, żeby móc żyć na ich poziomie wydawania pieniędzy.
Fajnie by było jakbyście mieli też jakieś dodatki motywacyjne, poza tymi socjalnymi.

Odpowiedz

Tomislav Listopad 18, 2014 o 13:04

Witaj.
Ja u mnie w pracy mam :
– zwrot za opłaty na przedszkole publiczne;
– zwrot za zakup biletów do kina, teatru itp. na karnety i bilety sportowe a także na książki do 900 zł rocznie;
– przejazd pociągiem lub raz w roku z całą rodziną;
– zniżki 25 % na wycieczki w jednym z biur podróży;
– wypasiony pakiet medyczny dla mnie za 1 zł i możliwość zakupu dla pozostałych członków rodziny za 1/2 ceny;
– dodatkowo raz w roku 3 dniowy wyjazd integracyjny np. do Szwecji lub na Węgry w komfortowych warunkach.
W moim mieście jest to jeden z lepszych pakietów socjalnych o jakich wiem. Lepsze są tylko w spółkach duńskich lub norweskich.

Odpowiedz

Grzesiek Listopad 18, 2014 o 14:37

Jako niematerialny benefit dodam możliwość wcześniejszego wyjścia, późniejszego przyjścia lub wzięcia urlopu praktycznie dzwoniąc do pracodawcy rano (i nie będzie to tzw urlop na żądanie), mimo, że mam wpisane godziny pracy od do. Wszystko oczywiście w granicy rozsądku, żeby nie wykorzystywać nadmiernie sytuacji. Myślę, że przyjazną atmosferę w pracy trudno przeliczyć na pieniądze. A opisane przeze mnie bonusy doceniają głównie osoby posiadające rodzinę.

Odpowiedz

Unit4 Listopad 19, 2014 o 09:20

U mnie to wygląda w ten sposób:
– elastyczne godziny pracy (sam ustalam czy od 7 do 15, czy 9 do 17),
– pomieszczenie i artykuły socjalne,
– premie,
I to by było na tyle. Na razie pracuję na umowę o dzieło.
Mam jednak nadzieję, że to się zmieni.
Co do korzyści, chętnie skorzystałbym z możliwości karty sportowej.

Pozdrawiam

Odpowiedz

Radek Więckiewicz Listopad 19, 2014 o 13:23

Czyli Unit4 nie masz na tej umowie o dzieło żadnych benefitów społecznych. Elastyczne godziny pracy, dostępność pomieszczeń socjalnych i premie nie są benefitami.

z pozdrowieniem
Radek

Odpowiedz

Damian Listopad 20, 2014 o 15:35

Witam.
Jestem prezesem dość dużej spółdzielni mieszkaniowej. Od początku swojego zarządzania przyjąłem strategię by wszelkie możliwe dodatki socjalne/pozapłacowe zamienić na podwyżki wynagrodzenia. Z perspektywy czasu moi podwładni są zdecydowanie zadowoleni ze zmian. Tak naprawdę z benefitów prac. najbardziej są zadowoleni handlowcy firm je oferujących. W sumie przez trzy lata wynagrodzenia zwiększyliśmy o 35%, w dużej mierze dzięki obcięciu benefitów.
Poza tym dodam, że nigdy nie oczekujcie takiej samej jakości wizyty lekarskiej w placówce typu Luxmed itp. – co w prywatnej praktyce danego specjalisty.
Pozdrawiam.

Odpowiedz

Michał Szafrański Listopad 23, 2014 o 11:31

Hej Damian,

Dziękuję za komentarz. Bardzo zdrowe podejście. Ja też zawsze wolałem gotówkę od benefitów, ale realnie – nie wszyscy szefowie i firmy mają takie podejście jak Ty. Szacunek 🙂

Pozdrawiam

Odpowiedz

Kristina Listopad 21, 2014 o 13:08

Witam,

przeliczyłam sobie ile benefity kosztują mojego pracodawcę: karta sportowa ok 50 zł. /mc, prywatna opieka medyczna ok. 250 zł./mc, dodatkowe ubezpieczenie ok. 50 zł./mc. Czyli razem 300 zł. /mc tj. 3600 zł/ rok. Chcielibyście dostać rocznie prawie 4 koła więcej w miejsce tych konkretnych benefitów ?

Co do wypowiedzi Damiana o jakości wizyty lekarskiej to chyba się zgodzę. Wybitni specjaliści przyjmują w swoich prywatnych gabinetach i nie muszą się dzielić przychodami z jakąś przychodnią.

Odpowiedz

MJP Listopad 24, 2014 o 13:08

Bardzo ciekawy i rzetelny artykuł.

Osobiście nie jestem fanem żadnych dodatkowych pozapieniężnych profitów w firmach. Zasadniczo mam 2 zarzuty, za to mocne i w moim przekonaniu całkowicie dyskredytujące takie świadczenia.

1) Pracodawca kupując np. prywatną opiekę medyczną lub sport, uzyskuje rabat. To cała idea tych bonusów – że jako koszt pracodawcy, są tańsze. Ja jednak osobiście wolałbym otrzymywac większą pensję (choć obecnie nie pracuję już „u kogoś”, nawiązuję do czasów jak pracowałem). Dlaczego? Bo mógłbym z tej nadwyżki sfinansować sobie co drugi taki oferowany benefit. Na dodatek taki, jaki chcę. I tu przechodzimy do pkt. (2)

2) Zwykle wybór jest mocno ograniczony. Nie ma tego, co ktoś chce, tylko coś podobnego. Nie ma karnetu na siłownie tam, gdzie komuś pasuje, tylko tam gdzie jest. Wobec tego ludzie korzystają „z tego, co dają” (tak jak większość ludzi przy zmianie telefonu bierze „ten, co dają” nb.), trochę marnując czas wolny, poprzez nieoptymalne jego wykorzystanie lub alokację (np. squash zamiast tenisa lub na odwrót, zależy co kto bardziej lubi).

A optymalnym rozwiązaniem byłoby po prostu podniesienie penesji. Chociaż z tym jest już trudniej. Kiedyś w latach 90., intratnym bonusem była „fura i komóra”, obecnie pracodawcy muszą już szukac czegoś nowego. Ale tak jak Michał wspomniał, wszystko można przeliczyć i wycenić. Przy czym skoro większość pracowników z czegośtam korzysta, firma nie będzie zmieniała polityki dla jednego pretensjonalnego pracownika. Tym bardziej, że bonusy pełnią dla pracodawcy (nie pracownika!!) jeszcze jedną, ważną rolę – rolę integracyjną.

Dlatego dla mnie wynagrodzenie to wyłącznie wynagrodzenie pieniężne, pozostałe „profity” przypisuję na wartość zero. I raczej nie korzystam, z rzadka tylko, tak jak zdarza mi się co jakiś czas zjeść ciasteczko dodawane do espresso.

Odpowiedz

Denis Grudzień 4, 2014 o 14:03

Cześć Michał,
dzięki Tobie zacząłem planować budżet domowy i mam nadzieje, że w przyszłości będę miał z tego korzyści. Żeby lepiej oszczędzać otwieram drugie konto bankowe (bezpłatne oczywiście). Mimo, że mam blisko oddział i mógłbym wszystko załatwić na miejscu, to zarejestrowałem się przez internet z Twojego polecenia aby w ten sposób podziękować Ci za wiedzę którą się z nami dzielisz i abyś i Ty otrzymał jakieś korzyści 🙂

Karma wraca,
zdrówka!

Odpowiedz

Agnieszka Grudzień 5, 2014 o 19:07

Witam.
W mojej pracy nie wszyscy korzystają z benefitów, a szkoda bo są one ciekawe. Firma w której pracuje oferuje pracownikom na wyższych szczeblach : komórki słuzbowe, laptopy, urządzenia multimedialne, zwrot kosztow paliwa. Niestety jeszcze nie jestem takim pracownikiem 🙂
Jednak dla każdego jest przeznaczona raz w eoku- „13” – fakt, tylko w wysokości 70% wyplaty – ale zawsze!! Jaki prywatny pracodawca oferuje takie bonusy.
Raz na dwa lata można skorzystać z „wczasów pod gruszą” lub dofinansowania do urlopu.
Pokrywają również do 90% wartości kolonii dla dzieci. Mozna korzystać z tego co roku.
Szkolenia – dwa razy byłam w Sztokholmie promem Polferies + dieta. Kursy walutowe, językowe, finansowe.
Ubezpieczenie grupowe PZU, Pozyczki z ZFŚS na 2% w skali roku.
Mozliwość kozystania z basenu, krytego kortu tenisowego, nauka pływania i gry w tenisa dla dzieci pracowników. Paczki dla dzieci na święta.
Karty przedpłacone PKO (na święta wpływa kilkaset zł).
Wycieczki integracyjne – ostatnio byl rejs na Bornholm.
75 % zniżki na zabiegi SPA (masaże, mikrodermabrazja, endermologia, itp – korzystam ile się da, bo ceny nie przekraczają 40 zł)
Na sylwestra zaoferowali pracownikom i osobie towarzyszącej wstęp na bal za 100 zł/ od osoby.
A to wszystko w jednym z hoteli w Kołobrzegu 🙂

Tego jest dużo… A wiecie jaki jest paradoks tego wszystkiego?
90% pracowników z tego nie korzysta. Każdy chodzi ze skwaszona miną i narzeka, że oferta nie jest pod niego.

Odpowiedz

Marta Grudzień 7, 2014 o 09:15

Fajny wpis chociaż oczekiwałam po nim więcej konkretów, czyli faktycznego wycenienia ile kosztuje pracodawcę dany benefit (przy pewnych założeniach np. Ilość osób pracujących ) . Rozumiem Twoje podejście do tematu, ale negocjujac wynagrodzenie chciałbym mieć także taka informacje.

Odpowiedz

Ally Grudzień 13, 2014 o 18:30

Hej,

w mojej firmie korzystam z następujących benefitów:
– karta Multisport – korzystam i oszczędzam na niej najwięcej (moim kosztem jest podatek, ze niecały rok). Dla mnie to oszczędność rzędu 250 – 300 zł miesięcznie (wejścia na basen/saunę – ok 150 zł + karnet na siłownię – ok 130 zł + inne atrakcje). Zamienna na bilety do kina w okresie dłuższych problemów ze zdrowiem, wyjazdu, etc.
– program emerytalny – odkładam sama procent wynagrodzenia, a firma dokłada określoną kwotę. Kosztem dla mnie jest podatek. Dobry sposób na regularne i w pewnym sensie przymusowe (bo gdy się zdeklarujemy, to firma odciąga składkę od razu od pensji) odkładanie na przyszłą emeryturę.
– prywatna opieka medyczna – w zależności od pakietu. Kiedyś ten stosunkowo niewielki wydatek wydawał mi się zbędny. Teraz, kiedy potrzebuję stosunkowo częstych wizyt u specjalistów, regularnych badań (co chyba jest nawet większym kosztem niż ci specjaliści), itd. wydaje mi się, że powoli wykorzystuję,co wkładałam w to, będąc młodsza. Żeby tylko można było zrezygnować ze składek na NFZ…

A tak na marginesie, mnie też lektura Twojego bloga skłoniła do prowadzenia zapisków nt. swoich wydatków. A same zapisywanie wprowadza pewną dyscyplinę, pt. nie wydam na głupoty, bo potem będę musiała to zapisać :-).

Pozdrawiam

A.

Odpowiedz

Agnieszka Styczeń 2, 2015 o 00:23

chciałam tylko napisać, że mój mąż ma w firmie benefit jedyny w swoim rodzaju – zniżkę na usługi myjni samochodowej, która stoi obok zakładu pracy:)

Odpowiedz

Adam Mac Marzec 20, 2015 o 10:44

Witam,

dodam jeszcze jeden benefit. Przepraszam jesli zostal juz wspomniany.

Akcjonariat pracowniczy (ESOP) – polega na sprzedawaniu przedsiębiorstwa osobom będącym jego pracownikami.

Odpowiedz

Kaja Kwiecień 9, 2015 o 09:56

dzień dobry
super wpis! 🙂
przedstawię moją sytuację w skrócie. Nie pracuję – w moim mieście nie mogę nic znaleźć, bo nie mam ukończonego stażu.
A jak pracowałam w aptece sieciowej (jako technik) to ją zlikwidowali i po 3 miesiącach pracy jestem bezrobotna.
U poprzedniego pracodawcy – prywaciarz – nic nie miałam, żadnych benefitów, nic (a praca za najniższą krajową, wówczas niecałe 1200 zł).
Obecnie szukam pracy dalej, a raz na jakiś czas jeżdżę do tej prywatnej apteki i dorabiam na czarno (czyli bez umowy, i jeszcze kasę na wyjazdy muszę wyłożyć) i wychodzi mi że mam 4 zł na godzinę 🙁 czuję się jak niewolnik XXI wieku…
Nie mam wyjścia, bo mam jeszcze małe dziecko – na żłobek pieniędzy brak, na niańkę też…
Chyba czas najwyższy szukać innej roboty poza apteką… Problem w tym, że lubię to robić ( mimo takiej mega odpowiedzialności, stresu, braku stabilizacji, braku umowy)…
Przepraszam za rozpisanie się, po prostu musiałam to wyrzucić z siebie 🙂

Pozdrawiam!

Odpowiedz

D Grudzień 16, 2015 o 09:58

Słuszne spostrzeżenie,jeśli chodzi o najniżej płatne stanowiska.Jestem studentką,pracuję w call center,zarabiam 8,5 zł na rękę za godzinę plus premie,ale mam opiekę lux med.Kiedy zachorowałam (kobiece sprawy) mogłam sobie pozwolić na wykonanie badań o wartości mojej miesięcznej pensji,bez stresu,bez kolejek.To naprawdę fantastyczne rozwiązanie,choć z tego co wiem,dużo moich znajomych z pracy nawet takiego pakietu nie aktywuje,bo twierdzi,że szkoda czasu.

Odpowiedz

Jadis Październik 26, 2016 o 19:28

Ja jestem bardzo zadowolona z dodatków w mojej pracy, ale wydaje mi się że wiele ludzi ich nie docenia i wolałoby dostać pieniądze. Jako pracownik średniego szczebla mam:
– opiekę medyczną- nie w jakiejś prywatnej przychodni tylko kilka do wyboru ktore przyjmują normalnie na nfz ale do tych samych lekarzy my mamy inną kolejkę zwykle na następny dzień. Opieką za niedużą opłatą mogę objąć rodzine,
-grupowe ubezpieczenie na zycie tanio,
– wczasy pod gruszą lub dofinansowanie wczasów,
– bony na święta -sodexo
– premie w bonach do wykorzystania w sklepach/ na kino itp
– dofinansowanie do biletów miesięcznych w formie bonów na różne uslugi
– stołówkę zakladowa- codziennie jeden posiłek do określonej kwoty
– możliwość wziecia kredytu z kasy ZP na 0%, a większego mieszkaniowego maks. 50000 na 2%
-pracowniczy program emerytalny
– dwie premie okolicznościowe świąteczne rocznie
– co kwartał premia uznaniowa (ta może byc lub nie)
– zniżki 7% na auta z salonu konkretnej marki z którego korzystamy w firmie
– miejsca na zamkniętym parkingu dla pracownikow z autem i rowerzystów
– benefity za przyjazdy rowerem
– tańsze wspólne organizowane wyjazdy na wycieczki i wydarzenia kulturalne dla pracowników
– i rozne benefity dla dzieci- jakieś paczki i kolonie

Odpowiedz

Maciek Styczeń 8, 2017 o 12:10

Witam. U mnie „benefitem” jest więcej roboty, tzn. płatne nadgodziny. Pracodawca bardzo chętnie płaci za pozostanie, natomiast pracownicy już kręcą nosem, bo zamiast z rodzinami to w robocie siedzą.

Odpowiedz

Dodaj nowy komentarz

{ 2 trackbacks }

Poprzedni wpis:

Następny wpis: