Po dekadzie działania blog "Jak oszczędzać pieniądze" zakończył swoją działalność. Jedyną stale aktualizowaną sekcją bloga jest RANKING kont i lokat. Zapraszam też do lektury ponad 500 archiwalnych artykułów (ponadczasowych)! 👊

Refleksje po „Blog Roku 2013” na temat walki o lepsze jutro

przez Michał Szafrański dodano 3 marca 2014 · 147 komentarzy

Blog Roku 2013

Co czuje zdobywca nagród przed, w trakcie i po wygranej? Dzisiaj już wiem i Ci o tym opowiem.

To miał być radosny artykuł. O tym, że wygrałem w Blog Roku 2013 i jak świetnie się czuję. Ale gdy go już pisałem, to moje myśli skręciły zupełnie niespodziewanie w inną stronę. I z lekkiego i przyjemnego artykułu, zrobił się wpis moralizatorski. Nie chciałem oceniać i sądzić. Unikam tego. Szczególnie publicznie. Dzisiaj czuję jednak, że mam mandat do tego, by powiedzieć trochę więcej zdań niż te, które wypowiedziałem na gali. Zwłaszcza, że tamte były mocno chaotyczne i wypowiedziane w dużych emocjach.

Dałem sobie czas, ale emocje nadal są. Oprócz radości odczuwam też dzisiaj smutek i bezsilność widząc postawę niektórych osób. Nie mam ambicji “prostowania” nikogo. Nie piszę tego blogu dla tych, którzy nie chcą słuchać i, pomimo demonstrowanego poczucia beznadziei, nie są otwarci na propozycje innych. Nie piszę dla tych, którzy sieją ferment i przekonują, że “jest do kitu i nic się nie da zrobić” albo próbują rzucać mi irracjonalne wyzwania “przeżyj cwaniaczku za 1500 zł miesięcznie”. Ale ten artykuł wyjątkowo jest właśnie dla Was. Nie chciałem by tak było. To wyszło mimochodem…

Bo w gruncie rzeczy w życiu masz dwie opcje: możesz walczyć i czynić wielkie rzeczy, albo poddać się i umrzeć.

Wtorek, środa…

Patrzę na dwie szklane statuetki stojące na moim biurku i wiem, że chcę napisać ten tekst, ale nie wiem od czego zacząć. I tak sobie myślę, że raz wyjdę z konwencji, którą sam sobie narzuciłem. Pozwolę myślom płynąć i po prostu je zapiszę. Bez planu, bez przemyśliwania tematu, bez skrupulatności, która towarzyszy mi na co dzień.

Są takie chwile kiedy trzeba świętować. Bo kurcze one nie będą trwały wiecznie. A jednocześnie nie ma co ukrywać, że są chwilami olbrzymiej dumy, szczęścia, emocji. Nie wstydzę się tego powiedzieć – jestem pioruńsko dumny ze wszystkiego co dotychczas udało mi się osiągnąć. Myślę, że może to być źle odebrane. Że duma może się kojarzyć z wywyższaniem się. Ale ja tak nie patrzę. Ja nie oceniam siebie w porównaniu z innymi. Ja po prostu “robię swoje”. Dumny jestem z tego, że to jak to robię, znalazło jednocześnie uznanie Czytelników, jury konkursu “Blog Roku 2013” i innych blogerów, że wszystko odbyło się “czysto” i że się z tym dobrze czuję.

Miałem eksplozję mieszanych uczuć w czwartek. A w piątek falę euforii, która utrzymywała się przez cały dzień. Teraz jest 21:13 w sobotę i dopiero dochodzę do siebie. Zaczynam pisać ten wpis.

Z jednej strony nie podejrzewałem, że będę się tak denerwował. Myślałem: “Co ma być to będzie. Za stary na to jestem, bym się miał jakimś tam konkursem przejmować”. Niejedno już przeżyłem.

We wtorek wieczorem byłem w “Czwórce” i występowałem na żywo. Nie byłem do końca zadowolony z mojego występu. Podobało mi się, ale ja zawsze wymagam od siebie więcej. Chciałbym przekazać coś jeszcze, coś ważniejszego. Cieszyłem się, że dziewczyny z radia nie zapytały na antenie o “zarobki blogerów”. Rzeczywiście można się zmęczyć tym tematem, a ja uważam, że jako bloger i “ten od oszczędzania” mam dużo ważniejsze rzeczy do powiedzenia. I wkurzam się na siebie, gdy wychodzę ze studia i od razu do głowy przychodzi mi coś jeszcze i coś jeszcze i coś jeszcze…

Michał w Czwórce

Wracam, włączam nagranie w domu, oglądam wystąpienie w radio… i dochodzę do wniosku, że za dużo od siebie czasami wymagam. Wystarczy przekazanie jednej dobrej myśli, zamiast gadać przez godzinę bez sensu. A ja wiem, że jestem paplą. Tak mam. Jak już przełamię opór wewnętrznego introwertyka, to nawijam.

W środę zacząłem chorować. Byłem na spotkaniu. Wysiadłem stację metra wcześniej (tak – i mi się zdarzają takie pomyłki), poszedłem na piechotę i mnie przewiało. Dołożyły się do tego nerwy przed “Blog Roku”. W czwartek usiadałem żeby dokończyć artykuł, ale nic z tego nie wyszło. Zdołałem tylko przypomnieć o wieczornej gali i zachęcić Was do kibicowania.

Czytaj także: Misja blogera i #najlepsiczytelnicy, czyli wszyscy jesteśmy blogerami

Czwartek przed galą

Na wieczorną galę jechałem w nerwach. Kuba z Podróżniccy.com był pierwszą znajomą twarzą, którą zobaczyłem – jeszcze przed wejściem do Muzeum Żydowskiego, w którym to odbywał się tegoroczny finał “Blog Roku”.

Jakoś tak z Kubą mamy, że na siebie wpadamy. Od razu przypomniało mi się, że był także pierwszą znaną mi twarzą, którą zobaczyłem jadąc na pamiętny dla mnie Blog Forum Gdańsk w listopadzie ubiegłego roku. Jego “Spoko, wygrasz” zarówno mnie pokrzepiło, jak i dodatkowo zdenerwowało. Tyle osób ile mi kibicuje, tyle samo mogę zawieść…

Od razu od wejścia wiedziałem, że coś jest na rzeczy. Dziewczyny z Onetu otoczyły mnie troskliwą opieką (dziękuję Agato i Olu). Nie wiedziałem jeszcze czy tak po prostu przyjmowały wszystkich finalistów, czy może był to znak, że jestem jednym z laureatów. To wcale mnie nie uspokoiło… Pomimo precyzyjnej instrukcji co mam robić, gdzie się udać, komu dać się sfotografować – całkowicie pominąłem ten ostatni punkt (czego żałuję). Zostałem “porwany” przez kilka osób jeszcze zanim gala się rozpoczęła. Odruchowo przykleiłem się do tych osób, które znałem i przy których czułem się bezpiecznie (dziękuję Ilona, Bazylia, Maciek, Michał, Agnieszka, Jacek). Zadzwoniłem jeszcze do Gabi, ale się nie dodzwoniłem. Coś z zasięgiem na sali nie tak. Ręce mi dygotały. Usiadłem i zacząłem czytać na telefonie moje notatki…

Marzyłem żeby wyjść na scenę, ale oczekiwanie było fatalne. Wiedziałem, że jeśli uda mi się coś wygrać, to będę musiał coś powiedzieć. Pioruńsko mnie to stresowało. To się nazywa mieszane uczucia. Był taki moment, że pomyślałem, że nie chcę nic wygrać…

Zawsze się tak denerwuję. Wiem, że tego nie widać, gdy już występuję, ale zawsze się denerwuję! I to pomimo, że mam już za sobą setki wystąpień. Myślę, że tak ma każdy, komu naprawdę zależy na tym, żeby przekazać coś z sensem i się nie zbłaźnić. Klucz to pokonać swój strach.

Na szczęście i nieszczęście dla mnie (znowu mieszane uczucia) kategoria “Profesjonalne i firmowe” była pierwszą, w której rozdawane były nagrody. Słysząc uzasadnienie Jacka Kotarbińskiego, który był tegorocznym jurorem w tej kategorii, wstrzymałem oddech. Serce biło normalnie. Ale gdy usłyszałem “… ten człowiek…” to wiedziałem już, że to o mnie a nie o Meritum Banku, w którym upatrywałem swojego największego konkurenta do nagrody. Serce zaczęło walić. Równie łysy co ja Michał Kędziora, siedzący obok mnie, puknął ręką w moje kolano i powiedział “Idź…”.

Wystrzeliłem z fotela i poleciałem do Jacka na scenę. Mimo, że 10 sekund wcześniej przeglądałem notatki na telefonie, to przez chwilę zabrakło mi śliny. Ratowałem się rozpaczliwymi zaczepkami w stronę Oliviera prowadzącego całą galę…

Zobacz również: WNOP 093: Jak się motywować? – czyli jak skłaniam się do pracy nawet, gdy nie chce mi się nic robić

Scena raz, dwa, trzy…

Bycie na scenie ma jedną wielką zaletę – stajesz w świetle i… nie widzisz publiczności. Naprawdę. Zacząłem mówić i jakoś poszło…

Jacek Kotarbiński i ja

Po odebraniu pierwszej nagrody ktoś zabrał mnie z sali. Byłem w szoku, byłem bardzo szczęśliwy. Pamiętam tylko, że zaczął się maraton nagrań telewizyjnych. Ktoś spierał się o zepsuty mikrofon. Ja czułem się spełniony. Fragmenty moich wypowiedzi możecie obejrzeć tutaj:

Udzieliłem także szybkiego wywiadu, który został spisany i możecie go przeczytać tutaj. Chyba nie było ze mną źle, bo widzę, że mówiłem całkiem składnie 🙂

Podbiegli też do mnie chłopacy z bloga “Are You Watching Closely”, którzy także wygrali nagrodę i którzy wprost powiedzieli “To dzięki tobie Michał!”. Jak to? “Ano tak to, że się od Ciebie uczymy, słuchamy wszystkich Twoich podcastów i pokazujesz nam jak blogować! Dzięki temu nasz blog “fruwa””.

Ale czad! Stałem się dla kogoś tym, kim Pat Flynn jest dla mnie. I to całkowicie nieświadomie! Byłem wniebowzięty. Nawet, jeśli miałaby to być ściema, to i tak miło jest coś takiego usłyszeć… Zresztą chłopaki dzisiaj potwierdzili to także mailowo:

“Co prawda bloga tworzymy od kilku lat, ale prawdziwy boom i profesjonalizacja nastąpiła w ostatnich 6 miesiącach. Nie kryjemy się z tym, że duża w tym Twoja zasługa. Twoje podcasty były dla nas prawdziwą kopalnią wiedzy i pomysłów. Inspirująco i bez pustych słów pokazałeś, że nawet w Polsce blogowanie może być dobrym sposobem na życie. Wskazujesz konkretne przykłady na to, jak zmaterializować virtual w real”.

Michał – wracaj na salę!” – rzuciła mi któraś z dziewczyn z Onetu. Posłusznie wróciłem. Włączyłem telefon i zacząłem pisać do Gabi, odpowiadać na SMS-y i… słyszę “Michał Szafrański!”.

O w mordę! Nie wiedziałem o co chodzi! Druga nagroda! Ale za co?! Dopiero po zejściu ze sceny uświadomiłem sobie, że to nagroda dla “Najbardziej inspirującego bloga 2013”! Inspirującego! I to od redakcji magazynu “Brief” – jednego z nielicznych magazynów (obok “Press”), który niezmiennie szanuję od nie-pamiętam-kiedy.

Blog roku 2013 - foto 2

Czy ja jestem inspirujący? Po wyznaniu, które chwilę wcześniej usłyszałem od Dominika, Maćka i Tomka z “Are You Watching Closely”, nie miałem co do tego żadnych wątpliwości 🙂 Ale co innego to usłyszeć raz, drugi czy trzeci, a co innego otrzymać nagrodę i być uznanym za “najbardziej…”. Szok! Powiem szczerze, że dzisiaj najbardziej cieszę się właśnie z tego wyróżnienia. I to ono będzie mnie zmuszało do podnoszenia poprzeczki.

No więc wyszedłem na scenę i nie miałem już przygotowanego przemówienia…

A potem zostałem wyczytany po raz trzeci – tym razem, by odebrać Wyróżnienie główne Blog Roku 2013 – czyli de facto drugie miejsce. Schodząc ze sceny dostałem SMS “Ale miazga!” i dokładnie tak to czułem.

Chwilę po tym jak usiadłem, zaczęły mnie ogarniać wątpliwości. Słuchałem koncertu Dawida Podsiadło i myślałem o tym, czy przypadkiem nie za dużo tych nagród. Czułem się trochę jak złodziej, który rozbił bank i okradł innych. Zacząłem się zastanawiać, czy nie powinienem za to przeprosić. Nawet o tym z kimś rozmawiałem. Kazał mi się puknąć w czoło 🙂

Moje przemowy – jeszcze raz…

Moje przemowy ze sceny są publiczne. Można je odsłuchać w tych pierwszej i trzeciej części filmów relacjonujących galę:

Nie będę ich ponownie przytaczał 🙂

Piątek i sobota

Piątek był dla mnie dniem euforii. Wstałem po 4-ech godzinach snu, bo nie mogłem spać. Słuchałem siebie i słuchałem innych. Przyjmowałem gratulacje i obiecałem sobie, że odpowiem na każdy z kilkuset otrzymanych maili i wiadomości na Facebooku. Celebrowałem. Cieszyłem się chwilą. Miałem zaplanowaną pracę, ale doszedłem do wniosku, że to święto mi się należy. Bo warto celebrować sukcesy 🙂 A sukces był niebywały.

Sprawdź również: WNOP 124: Przesłuchany przez Arlenę Witt, czyli duże spotkanie autorskie na infoShare w Gdańsku

Onet publikował w piątek kolejne materiały z gali. Spokojnie je sobie oglądałem. Prawie się zadławiłem kawą, gdy rutynowo spojrzałem w statystyki mojego bloga. Przez większą część dnia na blogu było równolegle 800–900 Czytelników! I do tego ruch przyprowadzany przez Onet był bardzo wartościowy. Średnia czasu trwania wizyty tego dnia wyniosła blisko 7 minut! To bardzo dużo.

Ruch Blog Roku 1

Dość powiedzieć, że tego dnia mój blog odwiedziło blisko 33 000 osób. To 1/3 mojego miesięcznego ruchu! I musiało im się podobać skoro aż 1800 osób zapisało się na mój newsletter 🙂

Ruch powoli spadał w miarę, jak artykuły dotyczące gali “Blog Roku” znikały z głównej strony Onetu. Niemniej jednak i tak miałem do czynienia z rekordowym weekendem 🙂

Ruch Blog Roku 2

Moje dzisiejsze przesłanie

Kilkunastu z Czytelników doniosło mi, że w komentarzach pod moim wywiadem dla Onetu rozpętała się dyskusja dotycząca i mnie, i sensowności oszczędzania.

Zajrzałem, przeczytałem kilkadziesiąt tych komentarzy (zarówno negatywnych, jak i pozytywnych) i posmutniałem. Nie z tego powodu, że czytam o sobie jakieś totalne “banialuki” – bo tym już się od jakiegoś czasu nie przejmuję – tylko ze względu na to, jak duży jest wśród komentujących na Onecie odsetek osób, które żalą się na wszystko wokół i mają pretensję do innych odnośnie swojej sytuacji.

Dla dobrego wyczucia klimatu, przedstawiam poniżej kilka wypowiedzi spod tego artykułu (pisownia oryginalna):

Jaki,ś kretyn pisał ten tekst. Nawet nie chce mi się komentować

ble ble panie mądraliński…1200 na trzy osoby ciekawe na czym mam zaoszczędzić

kolejny bloger oderwany od rzeczywistości ,wręcz nawet bym napisał ala “warszawski” typ DZIEŃ DOBRY TVN gdzie pani blondynka papla z gwiadami o paznokciach i kapelusiku na glowie bo to przecież ważne rzeczy tam w warszawie ! Ale cala reszte motłochu ch… obchodzi i tak samo teg blog ! jest oderwany od realiów ! i jeszcze nagradzany … pojedz chłopie do np. Bartoszyc i chwal się jak oszczędzać !!!

Jesteś taki mądry to przeżyj za 800zł renty/ czynsz, lekarstwa, dojazd do lekarzy/ . Wylicz ile zaoszczędzisz miesięcznie.

weź na rękę 1200 zł palancie i zacznij oszczędzać… , powodzenia

Zanim zacznę przedstawiać moje zalecenia dla tych “krytykantów”, to dla jasności napiszę wstęp: zdaję sobie sprawę, że jestem bardzo szczęśliwym człowiekiem. Robię to co kocham. Uwielbiam pracować. Mam wspaniałą Żonę i dzieci. Mam dwie ręce, dwie nogi, głowę na karku, wystarczające oszczędności, niewielkie potrzeby (choćby nie wiem co się komu wydawało). Mogę sobie pozwolić na to i owo. Bez szaleństw, ale niczego mi nie brakuje.

Jak czytam powyższe komentarze, to od razu pojawia mi się w głowie wielki napis “WYMÓWKA”:

  • “nie mam z czego zaoszczędzić”
  • “oszczędzać mogą tylko bogaci”
  • “Ty to masz kasę i łatwo Ci mówić”
  • “spróbuj przeżyć za 1200 zł”
  • “jestem niepełnosprawny”
  • “życie mnie nie oszczędza”

Zgadzam się, że są różne sytuacje życiowe. Niektórzy tkwią w większym bagnie, inni w mniejszym. No i co teraz? Nikt nie chce Ci pomóc wydostać się z bagna? A dlaczego miałby Ci pomagać skoro tylko “ciskasz się” i “ujadasz”? Ty byś takiemu pomógł?

Zaraz powiesz, że chrześcijanin powinien pomagać. Pewnie. Ale najpierw powiedz co Ty robisz żeby sobie pomóc? Działasz? Próbujesz coś zmienić? Czy tylko siedzisz w Internecie i narzekasz na to, jak jest źle? Czy od tego biadolenia poprawia się Twoja sytuacja? Czy to jest najlepsze wykorzystanie Twojego czasu i Twoich umiejętności? Ktoś kiedyś mądrze powiedział, że tylko głupiec oczekuje innych efektów niż dotychczas, jeśli nadal robi to, co robił do tej pory.

Ja staram się kierować w życiu prostą zasadą i ona mi się doskonale sprawdza: jeśli chcę coś zrobić, to nie gadam o tym, tylko to robię. A jeśli tego nie zrobiłem, to znaczy, że albo nie było to dostatecznie ważne, albo tak naprawdę nie chciałem. I oczywiście mógłbym szukać wymówek, że nie miałem czasu, że nie wiedziałem od czego zacząć, że nie miałem pieniędzy, że było za zimno albo za ciepło, albo źli ludzie wokół, zły rząd itp.

Życie jest prostsze niż się wydaje:

  1. Nie oglądaj się na innych –> rób swoje
  2. Nie wiesz jak –> dowiedz się
  3. Nie umiesz –> naucz się albo znajdź kogoś kto umie i za przysługę z Twojej strony zrobi to dla Ciebie
  4. Nie masz pieniędzy –> zarób
  5. Nie wiesz jak zarobić –> przejdź do punktu 2

Owszem – trzeba schować ego do kieszeni i trzeba podjąć bardzo, ale to bardzo trudną decyzję, że to my sami odpowiadamy za swój los. I że w gruncie rzeczy sprowadza się to za każdym razem do uczciwej odpowiedzi na pytanie: “Co zrobiłem dzisiaj, by poprawić swój los?” Nie narzekaj i nie usprawiedliwiaj się.

Wszystkim internetowym “mędrcom” mówię wprost: DA SIĘ! Da się zrobić bardzo dużo z niczego! Ale skoro już mówimy o moim aktualnym obszarze działalności: da się zrobić blog z niczego i za darmo, da się dzielić swoją wiedzą za darmo, da się znaleźć osoby, które będą tym zainteresowane, da się znaleźć też takie, które będą chciały za tą wiedzę zapłacić. Da się, tylko trzeba zasuwać, a nie pitolić, że się nie da.

Jon Morrow – ucz się od niego!

I pewnie “mędrcy” powiedzą zaraz, że ja jestem w lepszej sytuacji bo jestem taki, owaki i z Warszawy. I nie pomylą się. Długo na to pracowałem najlepiej jak potrafiłem. “Internetowi mędrcy” widzą zazwyczaj przez chwilę efekt i mówią “udało Ci się, zamień się cwaniaczku ze mną i udowodnij…”.

Ja nie mam zamiaru zamieniać się z Wami miejscami. Nie mam zamiaru nic Wam udowadniać. Po co? Czemu miałoby to służyć? Zamiast wdawać się w takie próby udowodnienia mi, że “się nie da”, wolę pokazywać Wam pozytywne przykłady osób, które są w dużo, dużo gorszej kondycji niż 99,9% z Was i potrafią wyciągać z życia to co najlepsze. Może dlatego, że rozumieją, jaka jest jego wartość.

Poznajcie Jona Morrow – autora bloga „Boost Blog Traffic„. Osobę, która tworzy blog pomimo, że cierpi na rdzeniowy zanik mięśni. Choroba jest nieuleczalna i prowadzi po prostu do śmierci. Ej Wy ”internetowi mędrcy” – chyba jesteście w lepszym stanie niż Jon, prawda?

Jon – pomimo swojego stanu – jest osobą, która zarabia w Internecie. I wymagało to od niego dużych wyrzeczeń – włącznie z wyprowadzeniem się z USA do Meksyku, gdzie jest taniej i gdzie był w stanie zarobić na opiekę medyczną. Wszystkim nieprzekonanym polecam obejrzeć wywiad z Jonem. W 14-ej minucie mówi coś takiego:

„Kiedy leżysz w łóżku i umierasz z powodu swojej choroby – bo wszyscy inni z jej powodu umierają – to sytuacja jest krystalicznie jasna. Masz dwie opcje: możesz walczyć lub możesz umrzeć. I dużo ludzi wybiera śmierć. Męczy ich to i się poddają. Nie mają wystarczającego wsparcia, wpadają w depresję itp.

Ale to, z czego nikt nie zdaje sobie sprawy, to fakt, że nawet jeśli nie leżysz w łóżku i nie umierasz z powodu tej choroby, to nadal rzeczywistość sprowadza się do tych dwóch alternatywnych opcji: możesz walczyć i robić duże rzeczy, albo możesz sobie leżeć i czekać na śmierć.”

Ja wiem, jakim szczęściarzem jestem. Bardzo często zastanawiam się, czy nie zbyt dużym i czy dobrze wykorzystuję swoje talenty i umiejętności na rzecz innych. I wiem, że nie. Wiem, że za mało. Jestem świadomy wielu swoich wad i staram się cały czas zmieniać na lepsze. Raz już byłem w takim miejscu, w którym nie widziałem światła w tunelu (pisałem o tym tutaj) i wiem, że w każdym momencie moja dobra passa może się zakończyć. I chcę wiedzieć, że dałem z siebie tyle, ile mogłem w tym czasie, który jest mi dany. Na tyle na ile potrafię. Czasami lepiej, czasami gorzej, a czasami wprost fatalnie.

Mam masę wad, ale jeśli kogoś obwiniam – to tylko siebie. Jeśli zawalę gdzieś jakiś deal, to wiem, że po prostu za słabo się starałem. Nawet jeśli dostanę “łupnia” na ulicy, to także jest moja wina – mogłem albo uniknąć konfrontacji, albo lepiej się na nią przygotować, np. zdobywając przez lata ćwiczeń umiejętność skutecznej samoobrony (nie praktykowałem tego).

I przy wszystkich moich ograniczeniach i małej wierze we własne możliwości (tak, jak mówiłem na gali, Gabi wierzy we mnie bardziej niż ja sam), obydwoma rękami podpisuję się pod projektem “Badass”, który definiuje jego uczestników w ten sposób:

  1. Osoba, która żyje życiem wolnym od wszelkich wymówek, bez względu na to, jak bardzo mogłyby być one uzasadnione.
  2. Osoba, która nie mówi “nie mogę / nie potrafię” nawet, jeśli każdy inny to mówi.
  3. Osoba, która definiuje siebie według swoich osiągnięć, a nie ograniczeń.
  4. Osoba, która wie, że zawsze istnieje alternatywne rozwiązanie i że prawie wszystko jest możliwe.

Moje gratulacje i podziękowania

Na koniec chcę pogratulować wszystkim, którzy każdego dnia biorą swój los w swoje ręce. Nie oglądają się na innych, nie szukają wymówek, potrafią dawać dużo od siebie i być otwartymi na to, co do nich wraca.

Gratuluję jury, że wybrało blog Konrada – Halo Ziemia – na zwycięski w tegorocznym “Blog Roku”. Trzeba odwagi, by promować dzisiaj takie postawy.

Gratuluję autorom wszystkich blogów, że im się chce dzielić cząstką siebie ze światem, który nie zawsze odpłaca pięknym za nadobne. Gratuluję tym, którzy dostali się do finałowych 10-ek konkursu, bo samo to jest już dużym osiągnięciem i pokazuje, że macie za sobą wiernych Czytelników, i to co robicie zasługuje na docenienie. Żałuję tylko tego, że na tegorocznej gali Blog Roku byłem tak “zakręcony”, że nie udało mi się porozmawiać z większą liczbą z Was.

Dziękuję po raz kolejny mojej Żonie Gabi – za jej wiarę we mnie i moje możliwości. Dziękuję Szymonowi i Idzie, za to, że rozumieją, że tata pracuje. Kocham Was. Dziękuję naszym Rodzicom.

Dziękuję Jackowi Kotarbińskiemu i wszystkim jurorom, którzy zdecydowali się wyróżnić akurat mój blog 🙂

Dziękuję Wam wszystkim – Czytelnikom – za to, że mi kibicowaliście. Fajnie jest Was mieć 🙂 Dziękuję za kilkaset gratulacji przekazanych na wszelkie możliwe sposoby. Kłaniam się Wam wszystkim w pas i po długotrwałym szoku powracam do pisania. Mam nadzieję, że wybaczycie mi tą dzisiejszą odchyłkę od głównej tematyki bloga 🙂

A no i na koniec: pamiętajcie, że dobro powraca. Czasami bardzo okrężnymi drogami…

Zdjęcia: większość zdjęć w artykule dzięki uprzejmości Onet.pl

Nagrody 590

"Finansowy ninja" - podręcznik finansów osobistych

Finansowy ninjaJuż ponad 130.000+ osób kupiło książkę "Finansowy ninja".

Nowe, zaktualizowane wydanie to ponad 540 stron praktycznej wiedzy o oszczędzaniu, zarabianiu, optymalizacji podatkowej, negocjowaniu i inwestowaniu, które pomogą Ci zostać prawdziwym finansowym ninja i osiągnąć bezpieczeństwo finansowe.

Przewodnik po finansach osobistych, który każdy powinien przeczytać jeszcze w szkole.

PRZEJDŹ NA STRONĘ KSIĄŻKI →

{ 146 komentarzy… przeczytaj komentarze albo dodaj nowy komentarz }

Magda Marzec 3, 2014 o 20:17

Moje zarobki są raczej z tych niższych, ale mimo to znalazłam u Ciebie wiele porad, dzięki którym mam coraz mniejsze długi i w sumie w perspektywie roku wyjdę na zero i zacznę oszczędzać. I za to bardzo Ci dziękuję. 🙂
Jeszcze raz gratulacje!

Odpowiedz

Dominik Marzec 3, 2014 o 20:27

No widać, że takie wydarzenia w twoim życiu niosą ze sobą wielkie emocje, ale to normalne. Chociaż podobno stres jest tylko na początku 5 minutek a potem mija.

I jeszcze doczepię się do tych komentarzy, te 5 kroków Życie jest prostsze niż się wydaje to najprawdziwsza prawda.

Wokół mnie też jest dużo osób, które narzekają na swoje życie i tylko narzekają, a nie robią nic dalej. Chcesz więcej zarabiać, musisz się więcej nauczyć. A to, że ludzie tylko szukają wymówek, albo liczą na szczęście to już jest ich sprawa.

Wypowiadają się w necie, czyli mają Internet, ale zamiast przeczytać wartościową książkę albo zobaczyć jakieś szkolenie wideo, oni tracą czas na krytykowanie innych ludzi, przez co sami na siebie wydają wyrok.

Najgorsze jest to, że 90% ludzi na świecie nawet nie wie co to jest podświadomość i jak działa.

Dziękuje, pozdrawiam 🙂

Odpowiedz

Anna Marzec 3, 2014 o 20:29

Michał! popłakałam się:) jesteś wspaniałym człowiekiem! robisz wspaniałą robotę!

Odpowiedz

Leon Marzec 3, 2014 o 20:34

Michale,

Takie osoby, które wytykają Ci sukces powinieneś odstawić na dalszy bok. W mojej ocenie są to Ci, którzy boją się osiągać sukces, wychodzić poza własne granice własnych możliwości, którym być może się nie udało. Krytyka jest nieunikniona, niemniej jednak warto brnąć do przodu i nie oglądać się na niemiłe komentarze.

To w końcu Twój blog, Twoje miejsce w sieci i jeśli komuś zależy to będzie Ciebie wspierał/czytał mimo negatywnych komentarzy względem Twojej osoby.

Gratuluję nagrody, zasłużyłeś.
Leon.

Odpowiedz

Michał Szafrański Marzec 3, 2014 o 20:39

Hej Leon,

Dla jasności: mi krytyka nie przeszkadza. Zauważam zjawisko i po prostu pokazuję rozwiązanie alternatywne do narzekania. Rozwiązanie, które naprawdę pozwala bardziej optymistycznie patrzeć na życie i mieć mniej powodów… do narzekania 🙂

To co się dzieje gdzieś tam w sieci – niech się dzieje. Ja robię swoje 🙂

Dziękuję za gratulacje i pozdrawiam

Odpowiedz

Agnieszka Wyrzykowska Marzec 3, 2014 o 20:34

Świetny tekst. Dokładnie taką samą filozofię wyznaję: albo bierzesz sprawy w swoje ręce, albo nigdy niczego nie osiągniesz. Najpierw trzeba się maksymalnie starać, wymagać wiele od siebie, a dopiero potem można liczyć na to, że być może ktoś Ci pomoże.

Gratuluję nagród i potwierdzam: jesteś ogromną inspiracją, dla mnie też 🙂

Odpowiedz

Zulu Marzec 4, 2014 o 08:28

Fantastyczne są te komentarze z pod artykułów onetu. Chociaż to normalne że takie mainstreamowe przyciągają frustratów którzy chcą samopoczucie poprawić trolując innych.
Ale właściwie sami sobie świadectwo wystawiają, Zarabiają 1200zł/ mc a mimo to zamiast wziąć się za siebie siedzą bezproduktywnie przed internetem (robiąc sobie zapewne przerwy na oglądanie bzzzdurnych seriali w TV).

Czekają aż im manna z nieba spadnie?? Podziwiam ich silną wiarę…

Odpowiedz

Dominik Marzec 3, 2014 o 20:35

Michał, o żadnej ściemie nie ma mowy!
Każdy ma swojego Pata Flynna 🙂
Keep up the good work!

Odpowiedz

Michał Szafrański Marzec 3, 2014 o 20:43

Hej Dominik,

Wiem wiem 🙂 Tak się tylko droczę 😉 Dzięki wielkie i polecam się gdyby gdzieś kiedyś cokolwiek… sam wiesz.

Miłego wieczoru

Odpowiedz

Gosia Marzec 3, 2014 o 20:37

Michale, jeszcze raz gratulacje i ogromny szacun. Masz całkowitą rację – oszczędzanie to nie kwestia zarobków tylko kwestia wzięcia życia we własne ręce, dążenia do celu i poprawienia swojej sytuacji, zamiast jęczenia.

Bardzo przemyślany wpis. Wiele daje mimo, że nie klasyczny „oszczędnościowy” 🙂

Odpowiedz

Michał Marzec 3, 2014 o 20:38

Gratuluję i podziwiam 🙂 Zdobyte nagrody są tylko potwierdzeniem, jaki kawał porządnej roboty wykonujesz. A co do złośliwości pod Twoim adresem – wiesz one w pewnym sensie także są wskaźnikiem Twojego sukcesu. Im lepiej Ci idzie tym bardziej Cię nienawidzą, przecież to takie polskie 😀

Odpowiedz

Wojtek Marzec 3, 2014 o 20:40

Kolejny przykład osiągania celów i sukcesów. Gratulacje!! Większość społeczeństwa tylko narzeka i nie robi nic aby było lepiej. Czekają na mannę z nieba.

Dzięki dostępowi do coraz większej wiedzy, społeczeństwo zaczyna się rozwijać i dzięki temu bogacić. Taki blog rozwiązuje problemy wielu tysięcy osób. Ludzie mają problemy i szukają ich rozwiązań w internecie. Najszybciej i najtaniej. Jednak w dalszym ciągu wiele osób tylko czyta i nic z tą wiedzą nie robi. Na szczęście co raz więcej też działa…

Odpowiedz

Ewa Marzec 3, 2014 o 20:43

Ją dzięki Tobie równeż zaczęłam więcej oszczęddać na energii, wodzie i zakupach dzięki Ci Michał za to.Gratulacje jeszcze raz Jesteś Wielki dzięki.

Odpowiedz

Ewa Marzec 3, 2014 o 20:45

Artykuł cudowny:-)

Odpowiedz

kamwad Marzec 3, 2014 o 20:45

Jesteś Wielki. I skromny, ogromnie pozytywny, takim pozostań 🙂

Odpowiedz

Łukasz Marzec 3, 2014 o 20:49

Hejterzy będą hejtować, nie przejmuj się tym 🙂

Odpowiedz

Wiola Marzec 3, 2014 o 20:50

Michał, szczere gratulacje! Zasługujesz na wszystko co osiągnąłeś razy 10 przez to, że szerzysz swoje idee wśród innych. Podobają mi się Twoje zasady, ale prawda, że wielu potrafi tylko narzekać, marudzić i obwiniać innych za swój los, a każdy jest odpowiedzialny za siebie.. to brzmi hmm.. trochę może jak „Sekret”, ale coś w tym jest 🙂

Nie oglądaj się na innych –> rób swoje
Nie wiesz jak –> dowiedz się
Nie umiesz –> naucz się albo znajdź kogoś kto umie i za przysługę z Twojej strony zrobi to dla Ciebie
Nie masz pieniędzy –> zarób
Nie wiesz jak zarobić –> przejdź do punktu 2
– Dokładnie!

Odpowiedz

Mateusz | Jeststartup.pl Marzec 3, 2014 o 20:51

Michał nie przejmuj się negatywnymi komentarzami i narzekaniem – w sieci jest to nagminne i niestety jeśli coś robisz i pokazujesz szerszej publiczności zawsze spotkasz się z malkontentem i narzekaniem. Uważam, że takim „trollom” należy współczuć, ponieważ okazują swoją frustrację i niemoc wobec sytuacji w życiu, w której się znaleźli.

Odnośnie narzekania, jest to na pewno nasza narodowa domena – sam niestety po sobie to odczuwam. Jest to po części kwestia małej wiary w siebie, tego, że często ludzie mówią, że Ci się nie uda zamiast powiedzieć „Spróbuj, trzymam za Ciebie kciuki”. Mój kolega mieszkający za granicą uwielbia wracać do Polski i spotykać się ze starymi znajomymi. Natomiast pierwsza godzina spotkania zawsze skupia się na narzekaniu. Zawsze go to dziwiło ze względu na to, że taki przykładowy znajomy ma mieszkanie własnościowe, żonę, dziecko, samochód i pracę z wypłatą na przyzwoitym poziomie. Na co tu narzekać ?

Ja mieszkam w Monachium i nie znam nikogo kto miałby tu własnościowe mieszkanie, bo żeby je spłacić w dwójkę potrzebujesz pracować tu ok. 42 lata….

Mniejsza z tym..

A jak o powiedział mój ulubiony „polski coach” – „Jesteś zwycięzcą Michał” 😉

Gratuluje po raz kolejny niesamowitych osiągnięć w tak krótkim czasie, naprawdę Cię podziwiam i staram się promować wśród znajomych na niemieckich ziemiach Twojego bloga :).

Odpowiedz

Kamila Marzec 3, 2014 o 20:52

Michale,
rób swoje. Uważam, że naprawdę zasłużyłeś na te nagrody. Obserwuję Twojego bloga i widzę jak dużo pracy i wysiłku w niego wkładasz. Myślę, że nie każdy blogger tak analizuje i „dopieszcza” swoje posty.
Gratuluję i czekam na więcej.

Odpowiedz

Andrzej Marzec 3, 2014 o 20:54

Piękny wpis!

Odpowiedz

Oliwia Marzec 3, 2014 o 20:58

Gratulacje! Bardzo dziękuję Onetowi za wpis o Twoim Blogu, odkąd poznałam nie mogę się oderwać i przerabiam artykuł po artykule. Mnóstwo praktyki, która ma realne odniesienie. Mimo, że moja sytuacja jest z grubsza różna od Twojej, znalazłam tutaj nieocenioną wiedzę, która przekłada się na moje życie. Wielkie brawo. Dziękuję.

Odpowiedz

Michał Marzec 3, 2014 o 20:59

Pierwszy wpis, który przeczytałem od deski do deski 🙂

Twój przekaz jest bardzo pozytywny i często inspirujący. Na pewno nie każdy jest w stanie z miejsca to wykorzystać i natychmiast ruszyć na głęboką wodę. Nie zmienia to jednak faktu, że dla wielu jest to punkt w którym nabierają rozpędu do zmian na lepsze. To naprawdę dużo i chwała Ci za to 😉

Odpowiedz

Cynthia Marzec 3, 2014 o 21:00

Jestem tu nowa, trafiłam z bloga o czytnikach. Czytałam może ze 2 Twoje wpisy, są tak ciekawe i dopracowane, że na pewno będę czytać wszystkie nowe. Myślę, że sama mam swoje sposoby wypracowane przez lata. Udaje mi się odkładać na bardzo potrzebny remont i wychodzić jednocześnie z długów. Jednak każda nowa podpowiedź będzie dla mnie cenna.

Odpowiedz

Marta Marzec 3, 2014 o 21:00

Michał! Nawet nie wiesz jak bardzo Ci cały czas kibicuję i jak bardzo cieszę się ze wszystkich sukcesów, które odniosłeś do tej pory jako bloger. Śledzę Twego bloga od samego jego początku praktycznie i naprawdę to niesamowite, jak bardzo masz rację w tym artykule i jak bardzo warto czytać to, co masz do powiedzenia. Jesteś wspaniały!! Jak ja się cieszę, że „kiedyś” TU zajrzałam !!!!:) u mnie w portfelu od tamtego momentu wielkie zmiany, i w podejściu do niektórych rzeczy też… Dzięki!

Odpowiedz

Michał Szafrański Marzec 3, 2014 o 21:02

Hej Marto,

Wiem, pamiętam – jesteś ze mną od bardzo bardzo dawna 🙂 Mogę się tylko cieszyć, że wszystko się u Ciebie na tej obcej ziemi dobrze układa.

Powodzenia 🙂

Odpowiedz

Darek Marzec 3, 2014 o 21:01

Czytałem te komentarze pod tamtym artykułem i przypomniała mi się gdzieś zasłyszana mądrość, że jakość naszego życia zależy od pytań, jakie sobie zadajemy.

Jeżeli ciągle ktoś zadaje sobie pytania „Jak przeżyć za 800zł?” to jakoś znajdzie na nie odpowiedź. Jak zapyta „Jak z tych 800zł zrobić 1000zł, a potem 1200zł…” to też w końcu znajdzie.

Znam osobę, która któregoś dnia zadała sobie pytanie „Jak zarobić 30 tys.” w dwa tygodnie. I znalazła odpowiedź 🙂

Odpowiedz

marcin Marzec 3, 2014 o 21:24

Panie Darku, nie byłbym sobą, gdybym z czystej ludzkiej wścibskiej ciekawości nie zapytał o odpowiedź na ostatnie pytanie :). Można się dowiedzieć coż to było?

Odpowiedz

anka Marzec 3, 2014 o 21:03

To mój pierwszy komentarz na Twoim blogu choć „odkryłam” go ponad rok temu. Zupełnie niechcący, wertujac internet w poszukiwaniu odpowiedzi na pytanie – czy moje wydatki na tzw.”życie” są duże czy małe? Ile wydaja inni w podobnej sytuacji/ miasto, liczba dzieci/? To pytanie zadałam sobie , bo z różnych przyczyn musiałam ograniczyć wydatki i zastanowiałam sie jak i gdzie zminimalizować koszty „życia”. I udało sie , w czym pomógł mi Twój blog. I gorąco Ci gratuluję ,że zostałeś Blogerem Roku- bo absolutnie zasłużyłeś na tą nagrodę. Dla mnie- dlatego bo jesteś uczciwy w tym co robisz . I jesteś doskonałym przykładem,że można wiele jak się chce. Wystarczy wierzyć . I chcieć:)

Odpowiedz

Arek Marzec 3, 2014 o 21:04

Michał jeszcze raz gratuluje i dziękuje za ogromna robotę, która odwalasz na Twoim blogu. Co do komentarzy – słyszałem kiedyś powiedzenie „jesteś głupi jak komentarze na Onecie” i jest w nim bardzo dużo prawdy.

Odpowiedz

Marcin C. Marzec 3, 2014 o 21:09

Michał wielkie gratulacje za wszystkie nagrody! Wiedz że nie stało się to bez przyczyny i to co robisz jest dobre. Obejrzałem też Twoje wypowiedzi i są bardzo mobilizujące, jak cały ten artykuł.

Dobrym pomysłem było też założenie marynarki, mam nadzieję że czasy występowania w tym samym t-shircie już mineły 😉 po prostu lepiej się odbiera kogoś tak ubranego. Chcę jeszcze zwrócić uwagę na poprawę Twoich umiejętności oratorskich, widać bardzo duży progres.

Trzymam kciuki i oby tak dalej!

Odpowiedz

Honia Marzec 3, 2014 o 21:10

Michale, świetnie napisane – jesteś wzorem do naśladowania, i to nie tylko w sprawach finansowych.
Dzięki Tobie inaczej patrzę na moje życiem, skromne finanse i inwestycje. Wiem, że wiele mogę !! Dziękuję, że dajesz mi wskazówki !

Odpowiedz

HAART galeria dobrych pomysłów Marzec 3, 2014 o 21:12

Michał,
przeczytałam od deski do deski z zapartym tchem. Masz wielki dar. Potrafisz namówić ludzi do pozytywnego działania. Mam ochotę zapisać się na zajęcia z obrony własnej jak i na lekcje hiszpańskiego, mam ochotę do działania, do pisania, mam ochotę zrobić coś pozytywnego!
Ciesze się, ze Cie poznałam choć mam nadzieję, że na następnej blogerskiej imprezie będziemy mieli czas na dłuższą rozmowę 🙂
pozdrawiam
Hania

Odpowiedz

Ania Marzec 3, 2014 o 21:16

Fantastyczny tekst!
W pełni zasługujesz na wszystkie nagrody i wiedz, że jesteś mega inspirujący. 🙂
Dzięki za tego bloga!

Odpowiedz

Monika Marzec 3, 2014 o 21:16

Niestety taka już nasza polska mentalność męczenników-narzekamy, jesteśmy w sytuacji „bez wyjścia”, ale siedzimy z dupą i nie robimy NIC! Tylko nakręcamy się zrzędzeniem. Nie inwestujemy w siebie, nie słuchamy rad, zawsze jesteśmy mądrzejsi! Panie Michale-czczym gadaniem niech się Pan nie przejmuje! Nie ma tak, że „się nie da” i dobrze o tym wiemy! Cele trzeba realizować. Moim marzeniem zawsze były podróże. 10 lat temu zaczynam ze średnim wykształceniem pracę zawodową z pensją pamiętam jak dziś 690 zł. Teraźniejszy mój mąż zarabia 740zł. Studiuję za swoje, opłacamy czynsz itp. W życiu po wyjściu z domu nie pożyczylismy od rodziców złotówki. Uczymy się żyć, uczymy się oszczędzać. Po 1,5 roku pracy spełniamy marzenia-pierwsze wakacje za granicą, tydzień. Pięknie. I tak jest do dziś. Bo trzeba wierzyć w siebie, wierzyć, że się da, lubić siebie i kochać życie! Korzystać z tego co nam daje, a nie biadolić! I nie „zamień się ze mną i przeżyj za 1200zł”, bo każdy od czegoś zaczynał i niektórzy zamiast użalać się nad swoim losem są już krok dalej! Panie Michale-niezmiennie trzymam kciuki!!!!

Odpowiedz

Ola Marzec 3, 2014 o 21:16

Michale,
czytałam dziś ten wpis ze łzami w oczach. Czytam Twój blog mniej więcej od miesiąca, może troszkę dłużej i wiem, że wyda Ci się to górnolotne, ale na prawdę zmieniłeś moje życie. Szukałam informacji o tanich podróżach i tak tu trafiłam, sięgnęłam po książkę „Bogaty ojciec…”, którą tu polecasz, w konsekwencji czego zapisałam się na szkolenie z zarządzania finansami na podstawie książek Roberta Kiyosaki, po którym mam wrażenie, że unoszę się nad ziemią, a wszystko to dzięki Tobie. Kiedyś byłam jedną z tych osób, które wiecznie narzekają i nie przyjmują dobrych rad. Sama musiałam przejść wewnętrzną metamorfozę, aby zrozumieć to, że największym moim problemem jestem ja sama i sama sobie stawiam ograniczenia. Dostałam od życia kilka na szczęście lekkich kopniaków, które otworzyły mi oczy na tyle, że posatnowiłam się zmienić i od jakiegoś czasu powtarzam wszystkim wokół podobnie jak dziś sam powiedziałeś: mam dwie ręce, dwie nogi, jestem zdrowa, mam zdrowe dzieci i wspaniałego męża, mam gdzie mieszkać, mam co jeść, a reszta? O resztę muszę się postarać 🙂 Wkrótce zamierzam zacząć pisać bloga i jesteś dla mnie dużą inspiracją i kopalnią wiedzy. Dziękuję Ci za to, że poświęcasz swój czas i energie, aby uczyć tych, którzy chcą się od Ciebie uczyć. Życzę Ci samych wspaniałości, cokolwiek dla Ciebie to znaczy 🙂

Odpowiedz

Aneta Marzec 3, 2014 o 21:21

Michał, uwielbiam Cię! Jesteś po prostu świetny. Jestem uzależniona od Twojego bloga od jakichś 2 tygodni. Masz na mnie mega pozytywny wpływ:) Do tej pory tylko czytałam, nigdy nie komentowałam (choćby dlatego, że pod artykułami są już zawsze jakieś dwie setki komentarzy;)) ale po przeczytaniu dzisiejszego artykułu po prostu musiałam! Cały mój podziw i uznanie zawiera się w dwóch pierwszych zdaniach, a dzisiejszym artykułem (zwłaszcza komentarzem na temat zachowania „internetowych mędrców”) po raz kolejny udowodniłeś, że jesteś the best. Dziękuję za codzienne motywowanie mnie do…wszystkiego:)

Odpowiedz

Marek Marzec 3, 2014 o 21:21

Michał, jeszcze nie miałem okazji więc gratuluję i kłaniam się w pas. Dobra robota i szczere intencje zawsze wcześniej czy później zostają nagrodzone.

Co do naszego sportu narodowego, to masz rację. Polacy narzekają, będą narzekać i chyba nie ma takiej siły która by to zmieniła. Ja też piszę bloga i jak na razie słyszę tylko drwiny, że tracę czas, że to nie ma sensu i nic z tego nie będzie. Ale wierzę w siebie i piszę dla przyjemności, a jak przy okazji, kiedyś, coś na tym zarobię to będzie wisienka na torcie.

Widzisz, Polacy pomimo wielu lat powtarzania metodą zdartej płyty przypowieści o talentach nie wyciągają z tej historii nic a nic. Dla wielu lepiej zakopać to co się ma i czekać niż zakasać rękawy i działać. A trzeba postępować dokładnie odwrotnie.

Dla mnie pierwszą inspiracją była książka Richarda Bransona założyciela Virgin Galactic pod tytułem „Zaryzykuj – Zrób To”. On nie czekał na wygraną, zakasał rękawy i działał. A teraz sprzedaje bilety w kosmos. Ja też działam, może kilka razy się potknąłem ale nie zniechęcam się i wierzę, że w końcu uda mi się osiągnąć sukces którym będzie pozbycie się kredytów hipotecznych.

Obecnie inspiracją jesteś dla mnie Ty i Twój blog. Też nie czekasz ale konsekwentnie przesz do przodu jak lodołamacz. Realizujesz swoją strategię i zaczynasz zbierać tego owoce. A wierzę, że z każdym kolejnym dniem będzie coraz lepiej. Na krytykę i szczeniackie komentarze nie zwracaj uwagi. Kolejna nasza narodowa przypadłość to zazdrość. Jak ktoś coś osiągnie to trzeba go zniszczyć, bo dlaczego ma mieć więcej od nas. Zamiast równać do najlepszych, zrównujemy najlepszych z najsłabszymi. Wariactwo jakieś.

Jeszcze raz gratuluję Ci nagród, podziwiam Cię za to co robisz i wierzę, że będziesz kontynuował obraną wcześniej drogę a tysiące wiernych, mądrych i inteligentnych czytelników będą Cię czytać i razem z Tobą tworzyć tego bloga i zmieniać swoje życie.

Trzymaj się, nie oglądaj się za siebie i rób to, w co wierzysz!

Odpowiedz

marcin Marzec 3, 2014 o 21:22

Gratuluję Ci sukcesu. Do tej pory żyłem wg maksymy wypowiedzianej kiedyś przez Stanisława Lema „Dopóki nie skorzystałem z Internetu, nie wiedziałem, że na świecie jest tylu idiotów.” A tu proszę, jaka niespodzianka :). Trzymam kciuki za to byś teraz po tym udanym debiucie utrzymywał równie wysoki poziom tego o czym i jak piszesz. Nie traktuję Cię jak „wujka dobra rada”. Czytam, analizuję i działam. I jak na razie – udaje mi się realizować marzenia. A więc: Mistrzu prowadź ! 🙂
PS. Tak na marginesie nigdy nie udzielałem się na żadnym forum w sieci, więc to mój debiut i tym bardziej proszę o wyrozumiałość ;).

Odpowiedz

*LESZEK* Marzec 3, 2014 o 21:23

Hej Michał. Muszę Ci trochę wytknąć Twój błędny tok rozumowania. „Nawet jeśli dostanę ‚łupnia’ na ulicy to także moja wina”. W ten sposób tworzysz poczucie winy wśród ofiar wszelkiej agresji. -Słabszy jest sam sobie winien-bo przecież mógł się lepiej przygotować do agresji silniejszego. Podejrzewam, że chodziło Ci o przekaz, iż wszystko ma gdzieś swoją wypadkową. Jednak uznanie słabszych za ‚winnych’ agresji (bo się nie przygotowali) jest niestety błędnym rozumowaniem.

Odpowiedz

Michał Szafrański Marzec 3, 2014 o 21:31

Hej Leszek,

Po pierwsze – to piszę o sobie 🙂 Po drugie – nie bierz mimo wszystko wszystkiego tak dosłownie.

Pozdrawiam 🙂

Odpowiedz

Anka Marzec 3, 2014 o 21:29

Gratulacje! A powyższy wpis jak dla mnie to strzał w dziesiątkę. Jesteś dobry w tym co robisz, ale nie będziesz za nikogo zarabiał, czy oszczędzał. Podpowiadasz, inspirujesz, jesteś przykładem…a ja albo z tego skorzystam albo nie. To wyłącznie moja decyzja. A ludzie którzy wiecznie narzekają i zasłaniają się wymówkami zrzucają z siebie odpowiedzialność za swoje własne życie. No przecież tak jest łatwiej 😉

Odpowiedz

Oszczędni Marzec 3, 2014 o 21:35

Wielkie gratulacje Michał. Podobnie jak sportowiec poświęcający swój czas na samodoskonalenie , Ty przez swoje życie nie tylko optymalizujesz swoje finanse, ale także robisz coś wyjątkowego – bezpłatnie dzielisz się swoją wiedzę. Gratuluję sukcesu i wielkie dzięki za motywację do działania!

Pozdrowienia!

Odpowiedz

Magda Marzec 3, 2014 o 21:39

Michał ! Gratuluję wszystkich nagród ! Absolutnie na nie zasłużyłeś. Czytam Cię od jakiegoś czasu i jestem pod dużym wrażeniem 🙂 Bije od Ciebie niesamowita energia, wielka pasja, wielka praca. Twój sukces absolutnie mnie nie dziwi, bo jest Ci po prostu przypisany 🙂 Inspirujesz bardzo. Motywujesz bardzo. Wielkie dzięki 🙂 Pozdrawiam serdecznie

Odpowiedz

my-name Marzec 3, 2014 o 21:41

Witam po ponad rocznej przerwie.
Onet relacjonował więc takie komentarze musiały się pojawić. I częściowo się z nimi zgadzam. Gdybym sam swojej minimalnej nie miał wyłącznie dla siebie to też (prawie) nic nie zaoszczędziłbym.
Znam kilka osób które narzekały a potem wzięły sprawy w swoje ręce. Jeden nie żyje, dwóch siedzi w więzieniach, trzeci ma zawiasy, czwarty dożywotnio okaleczony, reszta ukrywa się przed wierzycielami lub powróciła do poprzedniego życia i „narzekania”. Czasami lepiej nic nie robić.
Wyszło jakoś tak pesymistycznie. Pozdrawiam.

Odpowiedz

Michał Szafrański Marzec 5, 2014 o 21:06

Hej My-name,

Kopę lat. Rzeczywiście wyszło jakoś pesymistycznie.

Powodzenia tak czy siak

Odpowiedz

Marta Marzec 3, 2014 o 21:42

Tak, Michał, już to kiedyś pisałam, ale nie omieszkam jeszcze raz – motywujesz, i to tak na serio… Od dziś Twój blog jest dla mnie nie tylko inspiracją, ale też przepisuję go sobie jako receptę na poprawę humoru. Chłopie!! ależ Ty masz siłę! To naprawdę działa! 🙂

Odpowiedz

Marcin Marzec 3, 2014 o 21:43

Będę trochę uszczypliwy, za co z góry przepraszam, ale skończmy już te ahy, ohy a także przekonywanie nieprzekonanych. Bo ja cały czas nie mogę się doczekać kontynuacji kursu MM, a w necie jakoś nie za bogato na ten temat.
PS Gratuluję i życzę dalszych sukcesów Michale

Odpowiedz

Tomasz Marzec 3, 2014 o 21:48

Michał,

wielkie gratulacje, to pochwal się jakie nagrody stały się Twoim łupem 🙂 ? Co tam było wycieczka, skuter czy deska windsurfingowa 😉 ?

Pozdrawiam,
Tomek

Odpowiedz

Michał Szafrański Marzec 5, 2014 o 21:09

Hej Tomek,

Nagrody to przede wszystkim vouchery o całkiem sporej wartości – aczkolwiek nie wszystkie będzie mi dane wykorzystać. Łącznie po zsumowaniu wyszło tak:

– Voucher na 6500 zł do polskich hoteli grupy TRIP – z tego na pewno skorzystamy
– Voucher na 2000 zł na wycieczki Itaki
– Voucher na 2500 zł na meble
– Voucher na 2000 zł na biżuterię Apart

Reszta ma wymiar niematerialny 🙂

Pozdrawiam

Odpowiedz

Magda Marzec 3, 2014 o 22:05

Gratulacje, trzymałam mocno kciuki.
Pozdrawiam
Magda

Odpowiedz

Marzec 3, 2014 o 22:13

To jest niestety druga strona popularności – jest sukces? To trzeba skrytykować i podciąć skrzydła!
W naszym kraju biedny jest ofiarą, a bogaty złym dorobkiewiczem i na pewno cwanym oszustem. Przykra prawda o naszej nacji.

Taki kraj i takie możliwości anonimowego internetu, gdzie można bezkarnie pluć na innych, a czasami wystarczy po prostu ruszyć dupę i coś zrobić.
Nie zmienisz naszego „świata” wpisami, jeśli sami nie będziemy chcieli czegoś zmienić.
Alkoholik po kilku odwykach i tak będzie pił, jeśli sam nie zechce przestać.
Od czego zacząć – zawsze od siebie.

RÓB SWOJE.
DZIĘKUJEMY. MY DOCENIAMU.
A RESZTA? KIJ IM W OKO!
Niech sobie narzekają na sąsiada, premiera, świat. Nie nasz problem.

Odpowiedz

Ania Marzec 3, 2014 o 22:16

Cześć Michał
Dla mnie twój blog jest inspiracją, wiele nowych rzeczy nauczyłam sie dzięki twoim wpisom za które bardzo dziękuję. Serdeczne gratulacje z wygranych w 100% zasłużonych.

Odpowiedz

Marcin Marzec 3, 2014 o 22:16

Hej Michale (pozwolę sobie tak bezpośrednio),

jestem stałym czytelnikiem od wielu miesięcy (jak również kilku innych blogów finansowych, z których to prawdopodobnie tutaj trafiłem), ale jeszcze nigdy nie zamieściłem żadnego komentarza. Reakcja ludzi na Twoją nagrodę sprowokowała mnie jednak do napisania kilku słów.

Twój blog od początku był dla mnie bardzo cennym źródłem informacji (pomimo, iż nie startowałem z wiedzą od zera) i naprawdę przyjemnie czyta się Twoje artykuły (w nawiązaniu do którejś dyskusji kilka tygodni temu ja osobiście wolę dłuższe treści i wyczerpanie tematu). Co prawda przeżywałem chwilowe zniechęcenie w momencie kiedy pojawiało się zbyt dużo artykułów o zarabianiu na blogu, występach w TV a co gorsza w komentarzach zawiązywało się swego rodzaju „kółko wzajemnej adoracji”, ale liczę na to (jestem przekonany!), że wracasz do swojej najwyższej formy i do treści, na których zbudowałeś popularność bloga.

Przede wszystkim jestem jednak zniesmaczony tym wszystkim co przeczytałem pod wspomnianym wywiadem na Onecie i tymi wszystkimi ludźmi, którzy to pisali. Ciekawe ile z tych osób przeczytało cokolwiek na Twoim blogu (chyba znamy odpowiedź). Domyślam się, że jesteś na tyle mocnym człowiekiem, że tego typu osoby (szukałem odpowiedniego słowa na ich określenie, ale nic choćby w miarę kulturalnego nie przyszło mi do głowy) nie wpłyną na Twoją postawę, na tego bloga i na Twoją działalność, ale mimo wszystko napiszę – rób dalej swoje, jest tu mnóstwo osób, które szczerze Ci kibicuje i jest mnóstwo osób, którym możesz pomóc (tym, którzy tego rzeczywiście chcą).

No i oczywiście gratulacje! W tak krótkim czasie stworzyć coś tak wielkiego to jest naprawdę wyczyn!

Odpowiedz

dejv Marzec 3, 2014 o 22:18

hejterzy tu nie pisza, bo sa regularnie wcinani przez autora bloga, tutaj jest tylko lukrowanie i cukierkowanie

Odpowiedz

Michał Szafrański Marzec 3, 2014 o 22:31

Hej Dejv,

Widzisz – wypowiadasz sie na temat, o ktorym nie masz zielonego pojecia a wypowiadasz sie tak jakbys cokolwiek wiedzial.

Dla Twojej informacji: liczba komentarzy, do ktorych publikacji nie dopuscilem w ciagu ostatniego tygodnia = 2 (slownie: dwa). Na jakies 50 000 odwiedzajacych osob.

Policz sobie wspolczynnik procentowy we wlasnym zakresie i zastanow sie nad znaczeniem slowa „regularnie” w tym kontekscie.

Dla jasnosci: chamstwa i kompletnego rozjazdu z tematem artykulu – nie zamierzam tu tolerowac.

Twoj komentarz z przyjemnoscia dopuscilem 🙂 chociaz niewiele ma wspolnego z rzeczywistoscia i dlatego sie do niego odnosze.

Milego wieczoru 🙂

Odpowiedz

Konrad Marzec 7, 2014 o 09:48

Ładna prezentacja liczb:) Tyle, że pewnie z tych 50000 osób „odwiedzających” jakiś 1% komentuje:)

Odpowiedz

Michał Szafrański Marzec 7, 2014 o 12:41

Hej Konrad,

Jeśli nie mniej 😉 Ale Dejv się wydaje, że skoro nie ma tutaj hejtu, to znaczy, że takich komentarzy powinno być tu dużo więcej 😉

Pozdrawiam

Odpowiedz

Geronimo Marzec 3, 2014 o 22:21

Michał,
jak to mówią”psy szczekają karawana jedzie dalej”..
Dzięki Twojej pracy stajemy się bardziej świadomi, racjonalniej podejmujemy decyzję a poprzez bycie transparentnym inspirujesz nas.
To jest COŚ!!
Pozdrawiam
Stały czytelnik

Odpowiedz

Kuba Marzec 3, 2014 o 22:27

Ostatnie zdanie jest mega pozytywne. I będę je pamiętam za każdym razem, gdy na usta będzie mi się cisnęło „nie rób komuś dobrze to i tobie nie będzie źle”

Odpowiedz

Mirek Marzec 3, 2014 o 22:34

Po przeczytaniu książki Bogaty albo biedny po prostu różni mentalnie T. Harv Eker, także zacząłem zauważać wszędzie wokół mnie narzekaczy. Nie ważne co się dzieje, co się zmienia oni zawsze narzekają.
Jak dla mnie szkoda czasu na takie osoby do póki sami czegoś w sobie nie zmienią, żadne argumenty do nich nie dotrą. To w jakiej sytuacji się znajdują zawdzięczają w 99% sami sobie i może dlatego pocieszają się narzekając na wszystko i wszędzie.

Świetny blog. Gratuluje wygranych

Odpowiedz

Radek Marzec 3, 2014 o 22:35

Hey! Niestety też czytałem te komentarze, dokładnie 5 bo dalej nie wytrzymałem. Kiedyś słyszałem takie powiedzenie, dość okrutne ale i niestety prawdziwe: „dlaczego biedny? – bo głupi! dlaczego głupi? – bo biedny”. Dotyczy to sporej części polskiego społeczeństwa. Pozdrawiam i jak zwykle czekam na kolejny tekst:)

Odpowiedz

Konsumentalista.pl Marzec 3, 2014 o 22:38

Zgadzam się w 100%, że my sami odpowiadamy za swój los! Te cztery cechy badass – idealne! Wg mnie to główny klucz, i do prywatnego szczęścia, i do sukcesu!
Ania

Odpowiedz

Ania Marzec 3, 2014 o 23:13

Teraz widzę, że nie napisałam najważniejszego… Michał, GRATULACJE!!! 🙂

Odpowiedz

Michał Szafrański Marzec 5, 2014 o 21:11

Dziękuję Aniu 🙂

Odpowiedz

konwicki Marzec 3, 2014 o 22:43

Wpis bardzo ciekawy i poruszający. No cóż, wraz ze zwiększonym ruchem na blogu zaciągnąłeś także typowych komentatorów z Onetu, wp.pl, Faktu i innych popularnych polskich portali. Rzadko na nich bywam, ale kiedy przez przypadek zerknę tam na komentarze, to od razu żałuję, że to zrobiłem. Prawdę mówiąc, sam chciałbym dojść do 1/10, a nawet 1/50 tego, do czego Michał doszedłeś. Rób tak dalej.

A teraz odrobina polemiki;) Nadmierna wiara w siebie jest równie zła jak całkowity brak wiary w siebie. Różne sekty czy też firmy sprzedażowe pełne są ludzi, którzy nieco za bardzo są pewni sukcesu i narażeni na to, że pewnego dnia mogą obudzić się z ręką w nocniku, nie będąc do tego przygotowanym.

Pozwolę sobie zacytować List do Rzymian:
A swoje własne przekonanie zachowaj dla siebie przed Bogiem. Szczęśliwy ten, kto w postanowieniach siebie samego nie potępia.
Kto bowiem spożywa pokarmy, mając przy tym wątpliwości, ten potępia samego siebie, bo nie postępuje zgodnie z przekonaniem. Wszystko bowiem, co się czyni niezgodnie z przekonaniem, jest grzechem.

Pozdrawiam i gratuluję.

Odpowiedz

Andrzej Marzec 3, 2014 o 22:50

Michał,
Jestem jednym z 1800, którzy zapisali się do newslettera po tym, jak zobaczyli Twój sukces na Gali. Skłonił mnie do tego temat i oczywiście sytuacja. Mój komentarz nie odnosi się do Twojej ostatniej wypowiedzi i dzisiejszych wpisów, ale do całości zagadnienia.

Szczerze gratuluję podjętej decyzji porzucenia etatu dla czegoś co kochasz robić. Podając za słynnym kierowcą F1 „Jeśli robisz to co kochasz nic nie może Cię powstrzymać”, wiem, że wybrałeś właściwą drogę. Jeszcze raz gratulacje !!!

Wspomniana sytuacja to fakt, który zmienił moje życie. Zawsze marzyłem, żeby zacząć robić coś tylko dla siebie, coś co będę kochał, coś co będzie paliwem dla mojego życia. Złudny komfort pracy w korporacji, za bardzo przyzwoite pieniądze, później świetny polski pracodawca, jeszcze lepsza kasa i pełne oddanie. Nie było problemu z finansami, a oszczędzanie, o którym piszesz nie było priorytetem. Poza tym ten złudny komfort „zabijał” chęć podjęcia wyzwania i zajęcia się swoim biznesem i tworzeniem czegoś co będzie można zostawić swoim potomnym, o ile będą mieć ochotę to przejąć (lub w najgorszym przypadku spieniężyć).

Dzisiaj jestem w sytuacji, że to ja szukam pracy, nie decyduję co i jak ma być robione w moim własnym biznesie, a ponadto muszę mocno kalkulować jak oszczędzać, przynajmniej do czasu kiedy nie pojawi się nowe zajęcie.

Jak to się ma do Ciebie ?
Jak widzę po kilku miesiącach bez pracy można się w oszczędzanie zaangażować i tego nauczyć, a Ty w tym świetnie pomagasz (mnie od piątku;-)
Po drugie jesteś dla mnie inspiracją do tego, aby zawalczyć o swoje marzenia i nie bać się trudnych decyzji, z porzuceniem wygody pracy na etacie włącznie dla realizacji wspomnianych marzeń.

Życzę Ci wytrwałości i pełnej realizacji zamierzeń, a wszyscy sceptycy i krytycy Twoich działań ? No cóż, powtórzę za kolegą z wcześniejszej wypowiedzi „to takie polskie”.

Odpowiedz

Michał Szafrański Marzec 5, 2014 o 21:13

Hej Andrzej,

Dziękuję. Prawdę rzeczesz – utknąć w „złotej klatce” jest dosyć łatwo, ale zapominamy, że nie musi to trwać wiecznie.

Życzę powodzenia w poszukiwaniu nowej pracy.

Pozdrawiam

Odpowiedz

Stas Marzec 3, 2014 o 22:56

Cześć Michał.
Fajnie, że odniosłeś się do tego hejterstwa, które pojawiło się na Onecie. Podziwiam Cię za spokój w jaki na to reagujesz. Może to tylko kwestia tego, że 3 razy przemyślisz zanim coś napiszesz. Ale i tak jestem pod wrażeniem. Ja jestem cholerykiem (na szczęście nie zawsze tylko w tego typu sytuacjach) i gdybym naczytał się tylu głupot na swój temat co Ty, to na pewno by mnie szlag trafił. Czasem wydaje mi się, że czasem trzeba zniżyć się do poziomu rozmówcy, żeby mógł nas zrozumieć. Mogę się jednak mylić 🙂 Dodatkowo fakt, że podałeś przykład Jona Morrow (o którym wcześniej nie słyszałem) jest już w ogóle mistrzostwem świata. Co innego krytyka, a co innego hejterstwo.

Zgadzam się z innymi komentującymi czytelnikami, że jesteś niesamowicie inspirujący. Czytam Twojego bloga od mniej więcej 2 tygodni i to wystarczyło żebym sporo spraw zmienił w swoim codziennym postępowaniu, a jeszcze więcej poukładał w głowie. Bez wdawania się w szczegóły póki co, ale za wszystko wielkie dzięki!

Odpowiedz

Katarzyna Marzec 3, 2014 o 23:20

Michał, dzięki za ten wpis. Od dłuższego czasu nóż mi się w kieszeni otwiera (a jestem ze świętokrzyskiego ;-)) gdy słyszę jak jest źle i że się nic nie da u nas w mieście/kraju osiągnąć. Codziennie spotykam takie osoby odwiedzające moje biuro. Duża część osób z mojego miasta wyjechała za granicę, nie widząc perspektyw na pracę i zarobki w Polsce. To jakby zmarnowane pokolenie… Niestety.
Bardzo podoba mi się co na ten temat mówi i pisze ksiądz Jacek Wiosna Styczek – ten od Szlachetnej Paczki. Moja mama mi go podrzuciła i uważam że ma dużo racji.
Zacytuję np to:

„Patrząc na to, co się dzieje na rynku pracy, coraz wyraźniej widzę potrzebę reformy edukacji. Uważam, że zaraz po nauczeniu literek dzieci powinny odbyć szereg lekcji typu: ile zarabia fryzjerka, magazynier, budowlaniec, sprzedawca, kucharz, inżynier, informatyk i nauczyciel.

Być może dzieci w tym wieku nie bardzo mogą zrozumieć, ile to jest pieniędzy, więc następne lekcje powinny być poświęcone na pokazanie różnic w poziomie życia, wynikających z planowanych przychodów, czyli z wyboru zawodu. W kolejnym etapie edukacji można by z dziećmi podyskutować, ile jest potrzebnych na świecie magazynierów, fryzjerów, budowlańców i informatyków.

Pracowałem z dziećmi, więc domyślam się, że zrozumieją to lepiej wtedy, gdy na przykład kolejne pokolenia kucharzy pojawią się na rynku pracy, ale zabraknie tych, którzy by chcieli to wszystko zjeść. Również absolwenci zarządzania mają problem, bo są gotowi, żeby zostać dyrektorami, ale niestety, biznes nie jest jeszcze na to otwarty.

Jeszcze większy problem mają ludzie, którzy w szkole nie myśleli o tym, żeby się uczyć, żeby kształtować w sobie uczynność i zdolność do budowania przyjaźni. Czyli wszystkich tych elementów, które decydują o tym, czy ktoś dostanie pracę. W zamian za to wyżywali się na nauczycielach, rówieśnikach i niemiłosiernie marnowali czas. A potem ze statystyk wynika, że połowa absolwentów nie może znaleźć pracy. I że jesteśmy beznadziejnym państwem.

Ja tych zarzutów nie rozumiem. W zamian jestem za reformą edukacji. Po lekcjach dotyczących zawodu, pracy, pieniędzy i przyszłości (zaraz na początku szkoły), dzieci powinny się podpisać pod oświadczeniem, że to wszystko wiedzą. Po prostu chodzi o to, żeby potem nie miały pretensji do całego świata, a jedynie do siebie.”

Zdziwiło mnie trochę podejście księdza do takich spraw, ale podzielam je 🙂
Więcej takich ciekawych wpisów o wzięciu odpowiedzialności za swoje życie można znaleźć na fanpage’u księdza Stryczka. Polecam!

A Twój blog jest w gruncie rzeczy właśnie o tym – jak wziąć odpowiedzialność za swoje życie i finanse, jak uporządkować rzeczywistość wokół siebie i jak zarobić dodatkową kasę. Jasno pokazujesz, że jak ktoś chce, to może to osiągnąć i podajesz gotowe recepty. Kto chce ten korzysta 😉 Ja wciąż czerpię z Twojego bloga ogromną inspirację! A Twoich podcastów słucha się z przyjemnością. Gratuluję nagród. Bardzo, ale to bardzooooooo zapracowałeś i zasłużyłeś na nie! Pozdrawiam! 🙂

Odpowiedz

Michał Szafrański Marzec 5, 2014 o 21:18

Hej Kasiu,

Dziękuję za zacytowanie księdza. Mądrze prawi.

No i dziękuję za gratulacje 🙂

Odpowiedz

Krystyna Marzec 3, 2014 o 23:41

Michale tak na chłodno.
Uczciwie ciężką pracą „dorobiłeś” się tych nagród. Niewielu jest tak zdeterminowanych na osiągnięcie takiego sukcesu w tak krótkim czasie.
Nakład pracy i wiara doprowadziły Cię do tych wspaniałych nagród.
Wszystkiego najlepszego.

Odpowiedz

hegemon Marzec 3, 2014 o 23:43

Michał
Gratulacje :-). Wszystkie nagrody Ci się należały, no może nie miałbyś szans aby zgarnąć główną nagrodę dla nastolatek :-). A tak poważnie, to naprawdę się cieszę, że mądre blogi są nagradzane. Dobro powraca – najlepiej właśnie tę Twoją wypowiedź zapamiętałem 🙂
Niestety, każda notka na głównej Onetu (pewnie na innych portalach też), to zazwyczaj napływ hejtu. Ostra odpowiedź nic nie daje i fajnie, że nie dajesz się wyprowadzić z równowagi. Trzeba mieć twardą skórę. Gdy czasami trafię na główną Onetu, to nie wiem czy się cieszyć z czytelników, czy też zaciskać zęby przy każdym hejcie…

Odpowiedz

Magda Marzec 4, 2014 o 00:45

Michał jeszcze raz serdecznie Ci gratuluję. Nagrody, które otrzymałeś są adekwatne do pracy, którą wkładasz w tworzenie bloga. Nie mogę zrozumieć dlaczego ludzie są tacy zawistni i zazdrośni… Ja się cieszę, kiedy ktoś kto zasługuje na uznanie je zdobywa. Każdy z nas chce być doceniony, ale najpierw w jakiś sposób trzeba sobie zasłużyć.

Polskie narzekanie mnie strasznie irytuje. Wielokrotnie starałam się pomóc depresyjnym osobom (mam na myśli negatywne podejście do każdego aspektu życia, a nie chorobę, bo to dwie odrębne sprawy) i mogę to jedynie przyrównać do walki z wiatrakami. Każdy argument był negowany, wieczny pesymizm wypisany na twarzy. Z takich spotkań zazwyczaj wracałam jak wrak człowieka. Najgorsze w tym wszystkim jest to, że takie osoby czują nieodpartą chęć marudzenia, która nijak nie współgra z chęcią działania. Takiej osobie będzie nawet przeszkadzać pora roku, sąsiedzi czy pogoda!

Na koniec chciałabym się odnieść jeszcze do oszczędzania, wszak to główny temat Twojego bloga 😉 Oczywiście nie każdy zarabia wielkie sumy, ale przecież i przy tych niższych możemy zminimalizować swoje wydatki na comiesięczne opłaty takie jak chociażby prąd. Niejednokrotnie widzę jak ludzie bezsensownie wydają swoje pieniądze. Chociażby płacąc wyższe rachunki niż powinni lub kupując zbyt duże ilości jedzenia, które później lądują w koszu. Często się to tez zdarza tym, którzy narzekają na swoje niskie wypłaty. Sama również nie narzekam na nadmiar gotówki, ale potrafię zaplanować na co i ile mogę przeznaczyć.

Pracowałam swojego czasu w miejscu związanym z finansami, ogólnie mówiąc. Miałam okazję spotkać się z różnymi postawami ludzi, którzy również dzięki swoim nieprzemyślanym i lekkomyślnym decyzjom popadali w niezłe bagno.

Odpowiedz

Michał Szafrański Marzec 5, 2014 o 21:21

Hej Marta,

Pełna zgoda. Od siebie dodam, że w moim prywatnym rankingu źle wydawanych pieniędzy, królują opłaty za telekomunikację. Osoby, z którymi rozmawiam o problemach finansowych, są najczęściej w szoku, gdy dowiedzą się jak bardzo przepłacają.

Pozdrawiam

Odpowiedz

Łukasz Czarnecki ww.pl Marzec 4, 2014 o 01:48

Michał! Bardzo się ucieszyłem, gdy dowiedziałem się, że otrzymałeś tę nagrodę. Zrobiłeś przełom. Jesteś kolejnym przykładem na to, że ciężka i ukierunkowana praca ma sens. Że tysiące godzin poświęcone na naukę opłacają się!

Dziękuję za inspiracje! Twój blog jest dla mnie królikiem i mam nadzieję, że kiedyś mój go dogoni. Nawet jeżeli nie, to gonić Ciebie to zaszczyt! Powodzenia Michał!

Odpowiedz

morena Marzec 4, 2014 o 02:30

No tak, szczerze mówiąc ja po przeczytaniu komentarzy pod artykułem na Onecie miałam cały dzień zepsuty humor. Mimo że zdaję sobie sprawę z naszego narodowego sportu, czyli narzekania, jednak tamte komentarze odjęły mi całą nadzieję, że może być lepiej. Sama weszłam w niepotrzebną dyskusję, kończąc ją taką samą refleksją jak Ty, Michaś – nasze życie zależy tylko od nas i nie możemy zwalac na innych to, że żyje nam się nie tak, jak sobie wymarzylismy… polskie zastaw się a postaw się jest chyba zbyt mocno zakorzenione, skoro ktoś mając ratę 2 tys. za mieszkanie przy zarobkach 4 tys. mówi, że nie ma z czego oszczędzać. Ręce opadają… Michał, gratulacje. Czytam bloga prawie od początku i genialnie jest widzieć Twoją ewolucję. Oby tak dalej!

Odpowiedz

Monika P. Marzec 4, 2014 o 07:22

Ktos wyrzej napisal ze Michal blokuje niepasujece mu wpisy i tylko publikuje te zachwalajace go . Tak naprawde to ci wszycy ktorzy zjechali go na onecie nigdy nie wpisaliby nic negatywnego tutaj bo , 1. nie czuja sie jako czytelnicy tego bloga na prawo wpisywania 2.wiedza lepiej ze u podstaw ich narzekania jest najczesciej lenistwo i brak ambicji 3. i dlatego wiedza ze tak naprawde od nich zalezy przyszlosc i sa sposoby (znalezione tutaj na tym blogu ) na poprawienie ich sytuacji finansowej ,gdzyby tylko chcieli sie postarac , ale nie chca …
michal mam nadzeje ze bedzie wiecej wpisow z seri „inspirujacych ” , czekam na to !!

Odpowiedz

Małgosia Marzec 4, 2014 o 07:50

Wielkie gratulacje!!!
Znakomicie odpowiedziałeś wszystkim malkontentom, którzy winią wszystkich i wszystko naokoło tylko nie samych siebie za sytuację, w której się znajdują.

Odpowiedz

Bernadeta Marzec 4, 2014 o 08:46

Michale, bardzo gratuluję!
Czytam Cię od ponad roku i każdy artykuł jest dla mnie kopalnia wiedzy. Oszczędzać zaczęłam już jakieś 5 lat temu, ale dzięki Tobie „robię to z głową”. Wykorzystuję wiele sposobów, czynnie włączyłam się w Elementarz Inwestora.
Nie narzekam na zarobki, starcza mi na życie i trochę zostaje, chociaż „szału nie ma” (pojęcie względne :)). W swoich najgorszych czasach miałam 8 kredytów do spłacenia. 2 już spłaciłam, na 3. zbieram (tak to jest jak chcesz urządzić zakupione na kredyt mieszkanie, a do pracy rodzina potrzebuje 2 samochodów). Moje autko zaczęło już 7. rok i mimo, że o nie dbam to wiem, że nie pociągnie długo. W przyszłym roku po raz pierwszy w życiu chciałabym kupić samochód za gotówkę. Byłabym dumna i blada, bo u mnie w bliskiej i dalekiej rodzinie jeszcze nikt auta za gotówkę nie kupił.

Nauczyłeś mnie nie tylko oszczędzania, ale właściwego podejścia do pieniędzy – one są w jakimś celu – są, żeby z nich korzystać tam gdzie ważna jest jakość naszych pasji. Dziś mamy z mężem 18. rocznicę „bycia razem”. Idziemy na sushi (pierwszy raz w życiu) – dziś rachunek nie ma znaczenia, bo są chwilę warte dużych pieniędzy.

Jeszcze raz gratuluję, a komentarzy po doniesieniami Onetu nie czytam już tak od 10 lat. Po co mam się zastanawiać skąd tyle nienawiści w ludziach.

Michale rób swoje! Jesteś Wielki!

Odpowiedz

Michał Szafrański Marzec 5, 2014 o 21:24

Hej Bernadeta,

Przyjmij proszę moje spóźnione, ale szczerze gratulacje z okazji Waszej 18-ej rocznicy. My z Gabi także będziemy ją świętować w tym roku 🙂

Mam nadzieję, że sushi smakowało 😉

Pozdrawiam

Odpowiedz

Arkadiusz Reiter Marzec 4, 2014 o 10:36

Hej Michale!

Już od dość dawna Cię czytam – praktycznie od początku….
Jest kilka rzeczy, które chciałbym Ci powiedzieć, dlaczego dotarłeś tam gdzie teraz jesteś i zdobyłeś te wszystkie nagrody i wyróżnienia……
2223,20zł -> tyle wydałem na papierosy gdy dzięki Twojemu blogowi zacząłem zliczać wydatki
3…. liczba miesięcy od ilu nie palę dzięki temu że uświadomiłem sobie ile na prawdę wydaję na to świństwo!!!
2…… umowy zmienione z dostawcami mediów – zmienione taryfy i systemy rozliczeń – realnie zaoszczędzone ok 600 zł rocznie
1…. szczęśliwy człowiek, który jeszcze niespełna dwa lata temu nie widział możliwości wyjścia z „obciążenia psychicznego w związku z kredytami” …. teraz posiadający ich jedynie dwa i posiadający 3 tysiące zł oszczędności :]

Nie mówcie że się nie da!!
Tyle chciałem Ci Michale powiedzieć jako gratulacje z nagrody Blog Roku…..
Serdecznie pozdrawiam!
Arek!!
http://img6.demotywatoryfb.pl//uploads/201403/1393695512_by_RAFALOSKAR_600.jpg
2

Odpowiedz

Michał Szafrański Marzec 5, 2014 o 21:26

Hej Arek,

Wow! Jestem z Ciebie dumny 🙂 Gratuluję i trzymam kciuki żebyś bez zbędnych przeszkód pozbył się pozostałych dwóch kredytów.

Niesamowite 🙂

Odpowiedz

Halina Marzec 4, 2014 o 10:40

Michał, serdeczne gratulacje! Wiem, że już któreś z kolei 😉

Dla mnie Twój blog zawsze był fantastyczną motywacją, a teraz jeszcze bardziej uderzyło mnie w Twoim podejściu coś naprawdę wyjątkowego – dbałość o taki, w moim odczuciu, głębszy sens swoich działań. Za często słyszę chyba jak ludzie zmieniają się w chodzące złotówki, dla których wszystko jedno jak i czyim kosztem się dorobią, swoją pracę wykonują niedbale, czekając na wypłatę (coraz wyższą, a jakże! przecież się napracowali! 😉 )
Fajne jest to, że stąpając twardo po ziemi zastanawiasz się jak swoje „zasoby” poświęcić nie tylko dla siebie, ale i dla innych. Super! Tak trzymać! 😉

Pozdrawiam! A komentarze z onetu zawsze wygrywają 😉

Odpowiedz

rr-odkowa Marzec 4, 2014 o 10:54

Michał, serdecznie gratuluję statutek. Zawsze cieszę się, gdy ktoś ze znanych (choćby tylko wirtualnie) i cenionych przeze mnie osób odnosi sukces. W Twoim przypadku cieszę się podwójnie. Po pierwsze dlatego, że czytam i lubię Twojego bloga, co dla mnie – humanistki bez najmniejszych ciągot ekonomicznych, jest zupełnie nietypowe. Po drugie, doceniam jakim jesteś człowiekiem i tym bardziej się cieszę. Mam nadzieję, że o nagrodach dla Ciebie zadecydował nie tylko wysoki poziom merytoryczny, ale także Twoja postawa.
Jeszcze raz gratuluję 🙂

Odpowiedz

Michał P. Marzec 4, 2014 o 11:15

Robisz świetną robotę. Wszyscy którzy myślą że pieniądze rosną na drzewach niech się wezmą za prace. Uwierzcie nawet z trudnych sytuacji finansowych można wyjść, ale nie siedząc na bezczynnie na kanapie.

Uczciwością I pracą ludzie się bogacą!!!

Odpowiedz

Marta Marzec 4, 2014 o 11:37

Świetny z Ciebie gość! Bardzo gratuluję i dziękuję za ten artykuł. Życzę dalszych sukcesów! 🙂

Odpowiedz

Michał Marzec 4, 2014 o 12:48

Michał,

Gratuluję sukcesów i oby tak dalej. Blog jest znakomity, a Twoja praca nieoceniona. Zachęciłeś mnie do oszczędzania, do przemyśleń jak to robić, a to powinno być najlepszą rekomendacją dla Twoich działań. Słowami malkontentów kompletnie się nie przejmuj, szkoda czasu – przecież nie masz go za dużo, a ja chciałbym jeszcze parę ciekawych artykułów tu przeczytać:)

Serdecznie pozdrawiam

Odpowiedz

Kasia Marzec 4, 2014 o 13:02

Przede wszystkim gratuluje nagród, należały Ci się. Artykuł cholernie dobry. Ja też nie znoszę narzekania. Sama pochodzę z rodziny która oprócz miłości i dobrego wychowania nie mogła mi nic innego dać, dziś dzięki swojej i swojego partnera pracowitości żyje nam się na dobrym, godnym poziomie. Każdy grosz zarobiliśmy własnymi rękoma. Wkurza mnie kiedy słyszę że „mam szczęście” że mam dobrą pracę. Nie, to nie szczęście, to dobre życiowe wybory -od szkoły po szukanie pracy i po częste i odważne wnioskowania o podwyżki (nie zawsze się udawało, ale nic nie szkodziło próbować). I tak kiedy ktoś narzeka na zarobki (a wiem, ze nie pracuje u tyrana który zwolni go za jakikolwiek przejaw samodzielnego myślenia) pytam kiedy był po podwyżkę, niestety często okazuje się że nigdy, od wielu lat licząc tylko na dodatki inflacyjne. tak wiec wszystko w naszych rekach.

Odpowiedz

Jakub Marzec 4, 2014 o 13:27

Michał!
Serdecznie gratuluje „żniw” podczas gali „Blok Roku 2013”. Uważam, że w pełni zasłużyłeś na wszystkie 3 nagrody.
W kwestii „hejterów” z Onetu – W ogóle się nie martw. W realiach naszej kultury (lub jej braku) internetowej, podejrzanym by było gdyby nikt takich komentarzy nie wystosowywał 😉
Pozdrawiam i życzę dalszych sukcesów
Kuba

Odpowiedz

Iwona Marzec 4, 2014 o 13:35

MIchale,
Gratulacje ogromne, jak zwykle idziesz do przodu ponad przeciętność !!…

Pamiętaj, że w życiu nie zadowolisz wszystkich, marudzenie to geny…
Dzięki Tobie wielu z nas zyskało, a ja znów zaczynam myśleć o własnej formie, zamiast pracować dla korporacji.
Twoja energia i optymizm wyzierają z tego bloga, choć to z punktu fizyki to niemożliwe, jak mawiają 😉

Więc dołączam do kolegi „psy szczekają, karawana idzie dalej”. Żeby się czegoś w życiu nauczyć, trzeba chcieć i nie bać się żyć. Można marudzić i bruździć wpisami…i nadal tkwić tam, gdzie się było. To się nazywa „wyuczona bezradność”, ze złością tak naprawdę na sobie…tylko skierowaną w inne miejsce..

Tak trzymaj!

Odpowiedz

Renata Marzec 4, 2014 o 14:08

Gratuluję 🙂 Jest Pan wspaniałym człowiekiem. Życzyłabym sobie taką być.

Odpowiedz

Michał Szafrański Marzec 6, 2014 o 10:28

Hej Renata,

Proszę Cię… bez przesady… Po prostu staram się „robić swoje”. Głowa do góry i po prostu bądź tym kim chcesz być. Inaczej tego nie można zrobić. Idź do lustra i się uśmiechnij do siebie. Poważnie 🙂

Miłego dnia

Odpowiedz

cieniu Marzec 4, 2014 o 15:05

Michał, Twój blog jest super, to co robisz jest fantastyczne i pomaga wielu osobom, w tym mnie! Dzięki, tak trzymaj i gratuluję!! 😀 Cieszę się, że dostałeś tyle nagród, Twój blog jest jednym z moich ulubionych 😀

Odpowiedz

Gabi Marzec 4, 2014 o 15:08

serdeczne gratulacje!
bardzo się cieszę, że Twoja praca została doceniona na forum. Wiem, że to co robisz jest Twoją pasją i nie gonisz za laurkami, ale te laurki często pozwalają na bycie zauważonym – jest to również pewien kanał do szerszego grona czytelników.
Oczywiście przy „masowym ataku” czytelników na bloga zawsze będzie dużo tzw. „mądrzejszych” – to jest ich sposób na zaistnienie i już. W zasadzie te głosy pokazują, że nadal jest dużo do zrobienia i masz zapewniony odbiór swoich tresci po wieki :):).
pozdrawiam

Odpowiedz

Patrycja Marzec 4, 2014 o 15:44

Przeczytałam od początku do końca, z rana. Więc dzień zaczęłam super-optymistycznie! Dzięki! Trzeba przyznać uczciwie – potrafisz być niesamowicie inspirujący. I to w dodatku odpowiadając na zarzuty hejterów!

Odpowiedz

Jacek Pastuszko Marzec 4, 2014 o 16:17

Michale,
Nie ma się co przejmować opiniami osób, które potrafią tylko narzekać na swój los i obwiniać innych o to, że jest im lepiej.
Żyjemy w czasach, w których mamy możliwości i wystarczy odrobina dobrej woli, żeby zmienić swój los. To czy będziemy z wyrzutem patrzyć na tych którym się powiodło czy zrobimy wszystko, żeby do nich dołączyć zależy od tego czy chcemy poświęcić trochę wolnego czasu, żeby zaangażować się w coś co przyniesie dodatkowe pieniądze czy siedzieć przed telewizorem lub monitorem komputera.
Życie składa się z wyborów i to my podejmujemy decyzję kim chcemy być i co chcemy osiągnąć.
Jeszcze raz gratuluję
Jacek

Odpowiedz

Magda (finansenaobcasach.info) Marzec 4, 2014 o 16:36

Świetny wpis! Niestety nic nie poradzimy na ludzi, którzy jedyne co potrafią, to narzekać… Albo wezmą swoje życie w swoje ręce albo odniosą totalną klęskę. Akurat na onecie można znaleźć malkontentów bardzo często.

PS Można wiedzieć, co to za system statystyk na czarnym tle? https://jakoszczedzacpieniadze.pl/wp-content/uploads/2014/03/ruch-1.png Wygląda świetnie.

Odpowiedz

Michał Szafrański Marzec 6, 2014 o 10:30

Hej Magda,

To są statystyki http://clicky.com. Dla mnie dużo czytelniejsze niż Google Analytics. Ja już mam wersję płatną, ale są też wersje bezpłatne dla blogów / serwisów o mniejszym ruchu.

Zdecydowanie polecam 🙂

Pozdrawiam

Odpowiedz

Magda (finansenaobcasach.info) Marzec 7, 2014 o 13:17

Dzięki pięknie! Zabieram się za testowanie 🙂

Odpowiedz

Iza Marzec 4, 2014 o 17:44

Michale….Kiedyś oglądałam jakąś tam rozmowę z Adamem Małyszem, opowiadał o tym jak jacyś tam ludzie mówią coś w stylu „o..patrzcie jaką chałupę sobie wybudował” , „o jaki ma samochód wielki pan” itp. Adam Małysz odpowiedział tak na antenie ” Ja te pieniądze uczciwie zarobiłem, niczego nie ukradłem, dużo wysiłku wsadziłem w to aby mieć takie pieniądze to dlaczego nie mogę sobie wybudować takiego domu , kupić sobie takiego samochodu????”. Szczerze to miał rację. Bądź więc takim Michałem „Małyszem”. (oczywiście nie dosłownie 😉 ,bo czytałam o Twoim wypadku na stoku”.
A wiadomo naród polski jest zawistny jak ktoś ma lepiej..

Odpowiedz

Igor Marzec 4, 2014 o 17:50

Magda (Pani wyżej) prezentujesz postawę której strasznie nie trawię.
„Oni są tacy i owacy”
Do Pisu się zapisz 🙂

Odpowiedz

Michał Szafrański Marzec 4, 2014 o 17:53

Hej Igor,

Ostatnie zdanie kompletnie niepotrzebne. Proszę Was bez wylewania pomyj na kogokolwiek…

Pozdrawiam 🙂

Odpowiedz

Mariusz Marzec 4, 2014 o 18:03

Jeżeli negatywne komentarze na Onecie spowodowały u Ciebie „doła” to mam nadzieję, że pozytywne komentarze Twoich „wyznawców” 😉 podnoszą Cię na duchu.
Zdecydowałem się napisać ponieważ jestem jednym z tych ludzi którzy przeczytali Twojego bloga po ukazaniu się artykułu na Onecie. Uwierz mi i nie tylko mi, to co robisz ma sens i pomaga wielu ludziom. Ja jestem człowiekiem, który od zawsze (pierwszy biznes to sprzedaż butelek zwrotnych 🙂 ) wiedział jak ciężką pracą można zdobyć pieniądze. Wiedziałem też, że kontrola wydatków pomaga w samodyscyplinie finansowej. Niemniej jednak po urodzeniu się moich trojga dzieci, po kilku nietrafionych inwestycjach znalazłem się w sytuacji gdzie miałem spore długi, a miesiąc musiałem przeżyć. Przez trzy lata dzielnie walczyłem o utrzymanie się na powierzchni i radziłem sobie całkiem dobrze. Niestety gdy znalazłem się na prostej drodze do wyjścia z kłopotów przyszło załamanie. Trzy lata pracy bez przerwy dało znać o sobie – jakieś początki wypalenia i poczucie beznadzieji mnie dopadło. A teraz pozytyw. Twój blog sprawił, że poczułem, iż dam radę, że można. Tylko nie wolno się załamywać. Pokazałeś mi, że mogę „znaleźć” pieniądze w miejscach które sam ignorowałem na zasadzie, że nie warto schylać się po grosza. Dzięki Tobie zrozumiałem, że gdy uzbieram wystarczająco dużo groszy to może koazać się to niezłą sumką. I właśnie za to chciałbym Ci podziękować, mam nadzieję, że nie stracisz motywacji do dalszej wytężonej pracy i wciąż będziesz robił swoje.
Serdecznie pozdrawiam,
Mariusz
P.S. Serdecznie przepraszam za wodolejstwo, ale w realu też jestem gadułą.
M.

Odpowiedz

Michał Szafrański Marzec 4, 2014 o 19:13

Hej Mariusz,

Dziękuję za komentarz i od razu sprostuję nieporozumienie: nie chodzi mi o to czy komentarze na Onecie są negatywne czy nie. Tak jak pisałem – nie chodzi mi o opinie na mój temat. Każdy może mieć jaką chce 🙂 Ja co nieco już wiem o sobie i nietrafione opinie kompletnie mnie nie ruszają.

Mój artykuł jest refleksją i zadumą nad tym, co tam niektórym po głowie chodzi. Patrzę na to i bierze się i smutek i bezsilność, bo nie wiem jak mógłbym mówić, by te osoby mogły na podstawie tego co mówię poprawiać swój los. Tylko tyle…

A co do reszty Twojego komentarza – no to cieszę się, że to co piszę Ci się przydaje 🙂

Pozdrawiam

Odpowiedz

Monika Marzec 4, 2014 o 18:27

No to jeszcze ja się dołączam 🙂
Gratuluję 🙂

Odpowiedz

Fantomas Marzec 4, 2014 o 18:37

Nie byłbym tak negatywnie nastawiony do internetowych mędrków – w końcu autor tego bloga sam jest takim internetowym mędrcem [bez urazy].

Generalnie widać, że perspektywa Warszawy sporo zmienia w postrzeganiu innych. Różnie w życiu bywa. Raz jest lepiej raz gorzej. Bieda nie jest powodem do dumy, ale też nie jest powodem do pogardy wobec mniej zarabiających.
Oczywiście – z perspektywy menadżera średniego szczebla w średnim to i może wygląda to różowo; gorzej jak się ma przykładowo 45 lat i z dnia na dzień tracisz pracę bo 25-latek robi to samo, gorzej ale za 2x mniejszą pensję i się okazuje, że takich starych nikt w pracy nie chce. Na oszczędnościach 20 lat nie przeżyjesz.
A nie każdy może być menadżerem.

Odpowiedz

Michał Szafrański Marzec 4, 2014 o 19:25

Hej Fantomas,

Wiesz… dramat polega na tym, że wiele osób spoczywa na laurach lub akceptuje stan obecny, po czym budzi się w wieku 45/55 lat bo młodszy ich „wygryzł”. I jakkolwiek dramatyczne dla tej osoby by to nie było, to rodzi się pytanie, gdzie ona miała głowę? Nie dostrzegła naturalnej kolei rzeczy? No dobra – załóżmy, że w codziennym pędzie nie ma się czasu na taką refleksję (sam temu często ulegałem i pewnie ulegam).

Ale skoro to już się dzieje, to co dalej? Bardzo mało osób w naszym kraju jest w stanie ruszyć się z miejsca, w którym są, np. do innego miasta za pracą. Ja już nie mówię o wykorzystywaniu możliwości, które stwarza Internet – z którego korzysta chyba 1/3 – 1/2 rodaków… Ja wiem, że trzeba się nauczyć, przekwalifikować, zdobyć nowe kompetencje i pokonać wiele innych „wymówek”, ale mam wrażenie, że nigdy darmowa wiedza nie była tak łatwo dostępna, jak w tej chwili.

Zgoda – nie każdy może być menedżerem, ale też nie jest to jedyny zawód, który można wykonywać.

Całkowicie zgadzam się, że bieda nie jest powodem do pogardy wobec mniej zarabiających. Chyba nikt tu nie przejawiał takiego podejścia. Ale mówiąc też z drugiej strony – bieda nie jest także usprawiedliwieniem dla pogardy wobec więcej zarabiających.

Zero urazy za internetowego mędrca 🙂 Wiem jak jestem / mogę być odbierany choćbym nie wiem, jak się dystansował.

Miłego wieczoru

Odpowiedz

JolaTy Marzec 4, 2014 o 19:40

Michale gratulacje! szczere, z głębi wdzięcznego serca.
Dzielisz się wiedzą i pomysłami ze wszystkimi, przykro czytać „wymówki” tych, którzy nawet nie chcą spróbować skorzystać z Twoich rad i pomysłów. Cieszę się ogromnie, że nie tylko ja z wypiekami czytam każdy Twój artykuł; jurorzy spisali się na medal nagradzając Twój blog. Jest najlepszy, dziękuję i pozdrawiam.

Odpowiedz

Radca prawny Marzec 4, 2014 o 20:22

Zasłużone gratulacje!
Natomiast niesłuszną krytyką nie ma co się zbytnio przejmować, bo jak to powiedział
Herbert Bayard Swope:
„Nie potrafię podać niezawodnego przepisu na sukces, ale mogę podać przepis na porażkę: staraj się zawsze wszystkich zadowolić.”
Po prostu Michale dalej rób swoje 🙂

Odpowiedz

Adam Marzec 4, 2014 o 20:53

Cześć Michał

Powiem krótko. Nie przejmuj sie niegatywnymi zdaniami. Robisz kawał dobrej roboty. Już sama inspiracja i pozytywna energia z twoich tekstów jest warta nagrody. A poza tym masz dużo konkretnych merytorycznych porad i artykułów. I to się ceni.
Gratuję nagród!

Odpowiedz

lwi Marzec 4, 2014 o 20:53

Michał, gratuluję. Przyznam szczerze, że wśród wyróżnionych blogów Twój jest chyba najbardziej rzeczowy.

Co do negatywnych opinii czy postawa życiowych w ogóle – nad sobą samym trzeba pracować latami, a nie kilkoma punktami do wdrożenia. Osobiście, mając dobre chęci wolałbym posypać głowę popiołem niż tworzyć dla tych malkontentów taki paszkwil…

Odpowiedz

Krzysiek Marzec 4, 2014 o 21:30

Michale,

nie masz co się przejmować zbytnio tym, że wychodzisz ze studia i przypominasz sobie, że mogłeś jeszcze dopowiedzieć to i tamto. To zwykły l’espirit de l’escalier. Pewnie można to jakoś zwalczyć np. poprzez notowanie sobie tego, co się chce powiedzieć, czy jakieś inne techniki, ale tak poza tym, to normalne :).

Wykonałeś kawał bardzo dobrej roboty w zeszłym roku i nagrody ci się należały, mówiąc kolokwialnie, jak psu kość. Szczególnie, moim skromnym zaniem, nagroda dla najbardziej inspirującego blogera roku. Ta nawet bardziej niż w kategorii, w której startowałeś.

Co do malkontentów to cieszę się, że zabrzmiałeś tak ostro. Czasem tak trzeba. Prawda, twój poziom dochodów znacznie odbiega nie tylko od płacy minimalnej, ale i od średniej krajowej, ale zasługujesz na to, bo nikomu niczego nie kradniesz, tylko uczciwie i ciężko wypracowujesz (co prawda niektórzy za ciężką pracę uważają tylko machanie kilofem przez 12 godzin itp., ale to chyba głównie starsze pokolenie i trzeba już im wybaczyć). Sam żyję na budżecie dość studenckim choć nie za bardzo, ale staram się, żeby tego typu polactwo (tak nazywam zbiorczo negatywne cechy naszego narodu) ze mnie nie wychodziło i staram się to tłumić, i sprawiać, by zazdrość motywowała mnie do wzbijania się wyżej, a nie ściągania innych w dół. Masz z czego być dumny, zwłaszcza, że teraz, kiedy rzuciłeś etat jedziesz na swoim własnym wózku.

Życzę powtórki sukcesów za rok :)!

Odpowiedz

F! Marzec 5, 2014 o 00:11

Wszystko fajnie, ALE nie zgodzę się z tekstem o tym, że jesteś szczęściarzem (chyba, że masz na myśli że jesteś szczęśliwy :)) oraz, że w każdym momencie dobra passa może się skończyć. Jesteś z tych ludzi, którzy ciężko pracują nad swoim losem więc do czasu, aż nie zmienisz tego i dalej będziesz wkładał całe serce i ogromne pokłady energii w swoje działania nic złego się nie stanie. Szczęście sprzyja lepszym, czyli tym bardziej pracowitym, którzy są gotowi do poświęceń teraz, żeby później mieć więcej (nie tylko pieniędzy)… pozdrawiam serdecznie, gratuluje wygranych (następnym razem będzie nagroda główna!) i czekam na więcej inspirujących wpisów.

Odpowiedz

Michał Szafrański Marzec 6, 2014 o 10:32

Hej F!

Jestem szczęściarzem, że nie dopadają mnie choroby i inne niepożądane „wypadki”. Wbrew pozorom nad wieloma elementami tej układanki, która się nazywa „życie”, nie mamy kontroli. Dlatego staram się po prostu jak najlepiej poukładać te elementy, które są pod moją kontrolą. Reszta to kwestia szczęścia, dozy zdrowego rozsądku i opieki opatrzności.

Pozdrawiam

Odpowiedz

Sandra Marzec 5, 2014 o 01:14

Bardzo gratuluje! 🙂
Co do internetowych cwaniaczkow – nie widze sensu po co w ogole sie do nich odnosisz. Obecnie ludzie sa tak rozleniwieni, ze tylko by chcieli zeby panstwo im dawalo pieniadze, bez najmniejszego wkladu z ich strony. Czesto czytam tego typu komentarze i wczesniej mnie denerwowaly, obecnie tylko mi zal tych ludzi. Moj hit – pod artykulem na pudelku (tak, tak 😉 ) o tym ile zarabia Robert Lewandowski jakas kobieta napisala, ze w glowach sie poprzewracalo, zeby pilkarz tyle zarabial skoro ona na kasie w warzywniaku zarabia 1200 zl. I wtedy do mnie dotarlo, ze istnieja ludzie ktorzy nie widza Roberta jako ciezko pracujacego przez wiekszosc zycia zeby zdobyc pewne umiejetnosci, majacego na pewno wiele wyrzeczen w zwiazku z tym, treningi codziennie, przez wieksza czesc roku, plus takie cechy jak wrodzony, ale nastepnie pielegnowany i rozwijany talent, zaradnosc i na pewno przedsiebiorczosc. I teraz pani pracujaca w warzywniaku ktora po pierwsze pewnie sie nie uczyla za dobrze w szkole, nie rozwija zadnego swojego talentu, ani ciezko nie pracuje na sukces (bo praca kasjerki do takowego nie prowadzi) uwaza, ze zasluguje na wiecej niz naprawde ciezko pracujacy facet…

Odpowiedz

Radek Marzec 5, 2014 o 10:26

Michale ,
Gratulacje za przyznane nagrody. Życzę dalszych sukcesów.

… co do malkontentów i frustratów to zacytuję (autor nieznany)
„Dlaczegoś biedny – boś głupi , a dlaczegoś głupi boś biedny”

Nie cierpię ludzi małomównych i małokumatych.
Masz śliniotok i ADHD to mów i pisz .

Wielu ludzi Cię słucha i czyta blog.

Pozdrawiam
Radek

Odpowiedz

Michał Marzec 5, 2014 o 11:44

Hej,
To po prostu świetny blog i świetne miejsce na necie. Gratuluję przede wszystkim dobrego bloga, ale nagród również :).

Można zrozumieć ludzi którym jest w życiu bardzo ciężko ale bardzo przykro czytać, że ktoś takie Osoby jak Ty Michale obwinia, dyskredytuje albo po prostu im zazdrości siejąc tylko defetyzm. To trzeba po prostu uznać, że jest się kowalem własnego losu i nie jest prawdą że jak ma się 1200 na rękę to nie można oszczędzać albo dorobić.

Szczerze dobre myśli Tobie Michale wysyłam.

Odpowiedz

Lady M. Marzec 5, 2014 o 13:47

GRATULACJE! super, że dzisiaj nagradzane są takie inicjatywy jak Pana BLOG, na który trafiłam dzięki poleceniu koleżanki i zostałam na zawsze, ponieważ bardzo mi się tu podoba i to są tzw. „moje klimaty”, ponieważ w momencie kiedy odkryłam ten wspaniały blog-skarbnicę tylu rzetelnych informacji, mam już daleka drogę za sobą w dziedzinie oszczędzania i w ciągu 4,5 lat uzbierało się tego tyle, że z jednej strony mnie to cieszy a z drugiej przeraża, poniewaz mam apetyt na więcej i choć pierwotnie oszczędzałam [i nadal to robię] na swój własny, przyszły biznes to teraz pojawiły się inne możliwości, dzięki temu, że swój budżet regularnie pomnażam. niestety jeśli chodzi o formy lokowania pieniędzy w celach zarabiania na nich jestem „zielona” i pomimo lektur tego i innych blogów o finansach do tej pory nie mogę sie zdecydować co dałoby mi najlepsze rezultaty, ale myslę, że znajdę w końcu odpowiedź i na to pytanie. śledzę wszystkie Pana Rady, nawet te, które mnie nie dotyczą i uważam, że tytuł BLOGA ROKU jak również NAJBARDZIEJ INSPIRUJĄCEGO BLOGA jest zasłużoną nagrodą za to, co Pan przekazuje. prowadzenie tego bloga to przecież ciężka praca, która sprawia przyjemność, ale mimo wszystko to jest CIĘŻKA PRACA!!! powtarzam raz jeszcze, ponieważ niektórym się wydaje, że wszystko przychodzi łatwo i bez włożonego wkładu, ale Pan swoją osobą pokazuje, że można dosłownie stworzyć WIELKIE COŚ z NICZEGO i jeszcze na tym zarabiać oraz lubić to co się robi, no po prostu IDEAŁ!!! jeszcze raz gratulacje i czekam na więcej artykułów jak ulokować swoje w pocie czoła zarobione oszczędności. dzięki Panu podjęłam decyzję o otwarciu konta emerytalnego, choć do tej pory wydawało mi się to irracjonalnym pomysłem, teraz szukam jeszcze najlepszej formy zarobkowania na oszczędnościach, ponieważ lokaty w moim dotychczasowym banku nie przynosza juz takich rezultatów jak to bywało przed obniżeniem stóp procentowych. pozdrawiam i do jeszcze cięższej pracy namawiam 😉 dziękuję za tego bloga, GOOD JOB!

Odpowiedz

Jarek Marzec 5, 2014 o 14:57

Nigdy nie pisze komentarzy pod artykułami, ale teraz zrobie wyjątek 😀
Powiem krótko –> Jeden z lepszych tekstów jakie przeczytałem w Internecie, pomimo iż nie związany stricte tematyką. Niby taki luźny wpis a zauroczył na maksa. Geniusz tkwi w prostocie. Kultura tego bloga jest niesamowita, mam na mysli tutaj forumowiczów, nie ma zajadłości, pustego i niczym podpartego krytykanctwa, chamstwa i głupoty. Artykuły są utrzymane w fajnej i przyjemnej stylistyce, konkretne teksty bez „wodolejstwa”. Fajne jest to że Michale nie dajesz sie prowokować „ekspertom od wszystkiego”. Jeszcze raz w stu procentach szczere gratulacje, bez chorej zazdrości i jakiejkolwiek kokieterii. Życze Ci przede wszystkim dalszej satysfakcji z tego co robisz no i zdrowia, te rzeczy są najważniejsze. To tyle. Pozdrawiam 🙂

Odpowiedz

Michał Szafrański Marzec 6, 2014 o 10:34

Hej Jarek,

Dziękuję i doceniam to, że to właśnie tutaj zdecydowałeś się zamieścić swój komentarz 🙂 Fajnie 🙂

Pozdrawiam serdecznie

Odpowiedz

Przemek Marzec 5, 2014 o 15:04

Michale, w ubiegłą niedzielę miałem okazję być na solowym koncercie Piotra Roguckiego.
Powiedział jedno zdanie, które warto byś poznał.
Parafrazując; „będąc coraz bardziej świadomym artystą, który wie co chce zrobić i osiągnąć dochodzę do wniosku, że krytyka ta dobra i ta zła staję się dla mnie czymś takim jakim jest ornitologia dla ptaków”.

Rób swoje, robisz to świetnie!

Odpowiedz

Michał Szafrański Marzec 6, 2014 o 10:37

Hej Przemek,

Ja nie mam tak radykalnego podejścia. Bez krytyki nie jestem w stanie się rozwijać. Najważniejsze, to by wyłuskiwać z krytyki – która nie zawsze jest merytoryczna – to co dotyczy moich dzieł. Mi naprawdę sporo daje to co słyszę. Jeśli 100 osób powie, że np. jakiś artykuł jest za daleko od tematu, to warto się nad tym zastanowić, a nie uznawać, że „ja wiem lepiej” – nawet jeśli jest to prawdą 😉 Refleksja zawsze jest potrzebna a krytyka ją wyzwala, o ile tylko potrafimy wyłuskać esencję.

Pozdrawiam

Odpowiedz

Meg Marzec 5, 2014 o 16:22

Gratuluję. Myślę,ze niektórzy rozumieją oszczędzanie jako odkładanie kasy a nie dociera do nich ,że właśnie dzięki oszczędności mogą jakoś przetrwać za te 1500 zł.

Odpowiedz

Paweł N Marzec 5, 2014 o 17:52

Gratulacje! Nareszcie nagrodzili blog, gdzie autor pisze konkrety, a nie marudzi o wszystkim i o niczym, czyli tzw. lajfstajlu. Przy okazji wpadł mi do głowy pomysł na tytuł bloga rozwojowego: „jak przestać narzekać”. Może ktoś skorzysta i takowy założy. Będzie mieć wielu potencjalnych czytelników. 😉

Odpowiedz

Marcin Marzec 5, 2014 o 18:34

Gratuluję Michale.

Rozbraja mnie postawa roszczeniowa rodem z PRL: należy mi się, zasiłek, renta, państwo powinno o mnie zadbać, etc. Ja jestem zwolennikiem teorii, że każdy powinien odpowiadać za siebie i w 99% to moja wina, że moje życie wygląda tak jak wygląda, to jakich dokonałem wyborów, zaniechań czy działań. Nie zarabiam dużo, ale inwestuję czas i pieniądze w siebie (nauka i rozwój), nie mam dużych wymagań, umiem oszczędzać.

Przez hejterów przelewa się zawiść i zazdrość. Zamiast wziąć się do roboty, lepiej wypominać komuś, że kupił sobie nowy samochód, czy, że nie żyje w biedzie (ale już nie widzi się tego, że ciężko się uczył i pracował i pracuje żeby być tym kim jest i mieć to co ma).

Podsumowując według niektórych bylibyśmy wzorowymi obywatelami gdybyśmy siedzieli na rencie, mieli nałogi, jeździli 20 letnim autem i narzekali, że tak nam źle i nikt się nad naszym losem nie pochyla.

Pozdrawiam i życzę sukcesów

Odpowiedz

Iglo Marzec 5, 2014 o 20:25

Czesć Michał,

Krótko i na temat-blog genialny. Zacząłem go czytać od około miesiąca,ledwie co skończyłem czytać wszystkie wpisy.

Jestem pełen podziwu dla wkładu i pasji jaką wkładasz w bloga.Prostota i profesjonalizm w jednym.

Chciałbym również nadmienić że coraz większe rzesze młodych ludzi ,takich jak ja(mam 22lata) czyta Twojego bloga i żyję według Twojego ‚przepisu’. Dla mnie i innych znajomych którzy poznali Twojego bloga jesteś nie tylko zwykłym blogerem,ale też osobą która stara się nas,młodych,chętnych do pracy,chętnych do życia pełną parą i zmian na lepsze,wyprowadzić na prostą. Mogę tu użyć jednego słowa-mentor. Nie,nie przesadzam. Sam około wakacji wyprowadzam się z narzeczoną do mieszkania po babci i zamiast martwić się o wyposażenie i umeblowanie śledzę i rozmyślam gdzie mogę zaoszczędzić (tutaj ukłon w stronę wpisu „104 porady na…” ). To nie jest kwestia dojrzewania do decyzji. To Twoja zasługa.
Dziękuję Ci bardzo że potrafisz młodym ludziom wpoić wiele przydatnych,choć na ogół prostych rzeczy.

Dla mnie jesteś wielki.

Pozdrawiam.

Odpowiedz

ewelinaa Marzec 5, 2014 o 20:33

Michał, napiszę tylko krótko : Wielkie dzięki za ten artykuł! Dałeś mi niezłego kopa do działania.. Jestem z Toba od samego początku Twojego blogowania i będę Ci wierna 🙂 Mam cichą nadzieję, że dobro czynione, też do mnie powróci.. PS: Ten cytat na początku wpisu, jest autorstwa Alberta Einsteina „Szaleństwem jest robienie ciągle tego samego i oczekiwanie odmiennych rezultatów” ..często to sobie powtarzam.. Pozdrawiam i gratuluję !

Odpowiedz

Michał Szafrański Marzec 6, 2014 o 10:39

Hej Ewelinaa,

Wiem wiem 🙂 Doskonale kojarzę wszystkie osoby, które są ze mną od czasu, gdy blog czytało kilkaset osób. Dziękuję Ci bardzo i cieszę się, że nadal odnajdujesz tutaj coś nowego dla siebie.

Pozdrawiam ciepło

Odpowiedz

BJK Marzec 5, 2014 o 21:52

Wiesz Michał, odniosę się do tych „krytyków internetowych”. Kiedyś w trakcie dyskusji na pewnym profesjonalnym forum o pracy usłyszałem, że mi się udało, bo mam bogate CV i własnie mieszkam w Warszawie. Na moje pytanie czemu ta osoba nie ma w CV wolontariatów i czemu (jak ja) nie przeprowadziła się do Warszawy zapadła głucha cisza. Co chyba najlepiej świadczy o „jakości” takich osób.
Pewnie też za każdym razem się zastanawiasz co przychodzi takiej osobie z bezproduktywnego narzekania? Bo ja właśnie mam największą rozkminkę nad tym. Owszem, można czasem wyrazić frustrację z tego czy innego powodu (jak choćby słynny wpis Kominka odnośnie budyniu czy tam kisielu Dr. Otkera), ale takie podejście?

Pozdrawiam i raz jeszcze gratuluję zwycięstwa – pomogłeś całej masie ludzi, ale wiedz, że nawet gdyby ten blog pomógł tylko jednej osobie – to warto!!

Odpowiedz

*LESZEK* Marzec 6, 2014 o 08:17

Eee tam. Dla jednej osoby to by chyba nie było warto.

Odpowiedz

Michał Szafrański Marzec 6, 2014 o 10:40

Hej Leszek,

Na szczęście nie muszę się nad tym zastanawiać, bo takich osób jest dużo więcej 🙂

Pozdrawiam

Odpowiedz

Gosia Marzec 5, 2014 o 22:18

Michale, zgadzam sie w 100% z tym co napisales. Kiedys uslyszalam, ze szklanka jest do polowy pusta albo do polowy pelna i to wciaz ta sama szklanka 😉 Jest wiele innych przykladow jak w filmie Allena – Melinda & Melinda..
Ale krotko – gratuluje gali i wszystkich nagrod, szczerze Ci sie naleza!
p.s. nawet jesli sa osoby, ktore neguja Twoja postawe i narzekaja to jestem pewna, ze znacznie wiecej jest tych co sie od tu na blogu ucza i dla ktorych jestes przykladem, ze mozna! Tak trzymac.

Odpowiedz

Michal Marzec 5, 2014 o 22:23

Hej Michal, dawno juz nie czytalem twoich wpisow, nigdy nawet nie zostawilem komenatarza. Super inspirujacy artykul, a zdanie o tym, ze nawet jesli jestes zupelnie zdrowy i na nic nie chorujesz, to twoje zycie sprowadza sie tak samo tylko do dwoch wyborow: zyjesz albo po prostu umierasz, miażdży totalnie! Dzięki! i ja rowniez wyznaje zasadę, ze jesli winic mam kogos, to tylko siebie;)

Odpowiedz

Johana Marzec 6, 2014 o 10:00

Gratulacje Michał! Te nagrody w 100% Ci się należą. Świetny blog, oby tak dalej.
Kibicuję Ci z całych sił.
A zazdrośnicy zawsze się znajdą. Ale tak jak mówisz – trzeba robić swoje i nie oglądać się na innych. Powodzenia!

Odpowiedz

Rafał Marzec 6, 2014 o 14:11

Hej Michale,

Nie napiszę tutaj żadnej nowej mądrości, której nie wymienionoby we wcześniejszych komentarzach.

Chciałbym tylko powiedzieć, że obecnie nieźle zarabiam od niedawna mam własną firmę i wszystko zmierza ku lepszemu, ale gdy pracowałem na głodowej stawce 1300 PLN / m-c i starczało mi na niewiele to korzystałem z rad w Twoich postach, a nawet tych których udzielała mi społeczność Twojego bloga, i cegiełka po cegiełce wypracowywałem nadwyżkę finansową. Chciałbym Ci, Wam za to podziękować, bo dużo mi to dało.

Jeśli ktoś nie wierzy, że się da oszczędzać to jego problem.

Gratuluję nagród!

Odpowiedz

Wendy Marzec 6, 2014 o 14:14

Gratulacje! Czytam bloga od pół roku, regularnie. Ciesze się, że Ci się udało 🙂

Odpowiedz

Marta Marzec 6, 2014 o 23:29

Oglądałam galę i pomijając moje chichoty z Oliwiera… to składam szczere gratulacje!

Odpowiedz

A Marzec 7, 2014 o 02:05

możesz walczyć i czynić wielkie rzeczy, albo poddać się i umrzeć- niestety, ale czasami wybór nie jest tak oczywisty jak mogłoby się wydawać i chodzi o świadomą decyzję.

Odpowiedz

Margola Marzec 7, 2014 o 14:54

Drogi (choć tak potaniający życie) Panie Michale!

Skorzystałam z Pana porad, jak oszczędzać.
Zlikwidowałam internet mobilny – 35 zł/m-c
Obniżyłam abonament i obcięłam niepotrzebne usługi w telefonie – 38 zł/m-c
Obniżyłam abonament za TV – 8 zł/m-c
Obniżyłam abonament za internet – 11 zł /m-c
Proste ruchy wygenerowały oszczędność 72 zł/m-c.
Od blisko roku oszczędzam tę kwotę na osobnym koncie oszczędnosciowym i robi się z tego przyjemna kwota – na dziś 792 zł 

Wzięłam auto z mniejszym silnikiem, który wystarczy na moje potrzeby – oszczędzę pewnie tylko 1l/100km, co przy średnim przebiegu 820 km miesięcznie da mi oszczędność ok. 38 zł/m-c – dorzucę do pierwszej oszczędzanej kwoty. Rocznie będzie 456 zł.
Tym sposobem licząc od kwietnia br, na koniec 2015 roku bedę miała z tych drobnych oszczędności 792 zł + (38 zł*21 miesięcy) + (72 zł * 21 miesięcy) = 3102 zł. Warto…

Od przyszłego miesiaca dojdzie kwota, którą pierwotnie przeznaczyłam na ratę za samochód, ale zgodnie ze wskazówkami z blogu porozglądałam się za autem NAPRAWDĘ odpowiadajacym moim potrzebom, bez fajerwerków, niezależnie od atrkcyjności zniżek 😉 – ponegocjowałam cenę i oszczedzę 194 zł/m-c. Odkładając te pieniądze przez czas trwania kredytu (6 lat) oszczedzę blisko 14.000 zł kapitału.

Nie wiem, jak Pan tego dokonał, ale pod Pana wpływem zmieniłam sposób myślenia o wydatkach….

Pozdrawiam!

Odpowiedz

Maciej Marzec 9, 2014 o 15:24

Gratuluję serdecznie. Trzymam kciuki abyś stale podnosił poprzeczkę. Brawo!

Odpowiedz

n/n Marzec 9, 2014 o 21:18

gratulacje,ciesze sie ze ta strona pomaga wielu osoba…

..ale tak naprawde pieniadze nie maja zadnej wartosci,to zwykly papier taki sam jak papier toaletowy i wcale nie jest prawda ze w zyciu pomagaja,tak naprawde to ich nie potrzebujemy.nie zmarnujcie swojego zycia na zbieraniu i oszczedzaniu pieniedzy.Zycie mija bardzo szybko

Odpowiedz

Monika Marzec 14, 2014 o 16:22

Dowiedziałam się o Twoim blogu kilka dni temu, przejrzałam, bo nie miałam zbyt dużo czasu, ale spodobało mi się profesjonalne podejście i konkrety. Od tamtej pory cały czas mamy otwartą zakładkę z Twoim blogiem, na jakąś wolniejszą chwilę. Równolegle wpadłam na Twój podcast (a podcasty to jedyna rzecz, którą pochłaniam w dużych ilościach, bo mam długą drogę do pracy – a do tej pory nie znałam żadnego dobrego prywatnego polskiego podcastu – i tu miłe zaskoczenie), ściągnęłam i dopiero wtedy zobaczyłam, że to ta sama firma ;). Podcast mi się bardzo podoba, myślę, że tak samo spodoba mi się blog. Widać, że masz coś do powiedzenia i że lubisz działanie zamiast gadania. Dziękuję za to, dziękuję za wiedzę, którą się dzielisz, dziękuję za namiary na Pata Flynna (kolejny podcast ;)), dziękuję za to, że otwarcie mówisz o wierze w Boga! Gratuluję nagrody, tym bardziej, że tak wielki sukces osiągnąłeś w bardzo krótkim czasie! Podziwiam i myślę, że dołączam do stałych czytelników bloga (a na pewno do stałych słuchaczy)! Życzę Ci wytrwałości i siły mimo różnych złośliwych głosów, które zawsze się pojawiają.

Odpowiedz

Kasia Marzec 19, 2014 o 00:51

„Życie jest prostsze niż się wydaje:

Nie oglądaj się na innych –> rób swoje
Nie wiesz jak –> dowiedz się
Nie umiesz –> naucz się albo znajdź kogoś kto umie i za przysługę z Twojej strony zrobi to dla Ciebie
Nie masz pieniędzy –> zarób
Nie wiesz jak zarobić –> przejdź do punktu 2”

Tak proste a jakże genialne.
Dziękuję 🙂

Odpowiedz

Karola Franieczek Marzec 26, 2014 o 09:23

Michale, o tym, że wykonałeś i w dalszym ciągu wykonujesz kawał dobrej roboty już pewnie wiesz. Cenię Ciebie i Twoje teksty nie tylko za to, że są dobrze napisane i przydatne, ale też za to, że są pisane po ludzku.
I jak najbardziej zgadzam się z punktem 1, by robić swoje. Wszak tylko naszą pracą i wytrwałością możemy osiągnąć sukces. Manna z nieba nie spada – szkoda, że niektórzy mimo wszystko na nią czekają, utyskując na cały świat.

Odpowiedz

Paulina Listopad 28, 2014 o 20:42

Czytam mało blogów a juz prawie nigdy ich nie komentuje. Nie czuje potrzeby. Ale tu coś napisze. Chciałam podziękować Ci za bloga. Za ten wpis. Potwierdzić ze pomaga i motywuje zwykłych szaraków;) z przeciętnym i nieumiejętnym podejściem do finansów własnych. Brawo. Gratuluje nagród. Widać ze cieżko na nie pracujesz. W szczerości, otwartości i zaangażowaniu osobistym: dzięki temu nie zniechęcasz w tym niełatwym i cholernie emocjonalnym temacie jakim są dla każdego własne pieniądze. Czuj sie dumny; masz z czego. Hejty puszczaj w niepamięć : przyziemna cześć sukcesu oderwana od realu. Ja mam nadzieje ze kiedyś ogarnę choć w części jak ty swoją sytuacje i chyba dzięki takim łatwym dostępom do skądinąd prostych wskazówek jakie mam z twojego bloga mi sie to uda. Wszystko jest do przyswojenia. Tak czuje po takim blogu. Dałeś mi w to wiarę. Dzięki z całego serca.
Gratulacje.

Odpowiedz

Michał Szafrański Listopad 28, 2014 o 22:03

Hej Paulina,

Bardzo dziękuję za Twój komentarz. Widać, że płynie prosto z serca. Miło mi to przeczytać. Staram się stosować do Twoich wskazówek.

Pozdrawiam ciepło 🙂

Odpowiedz

Dodaj nowy komentarz

Poprzedni wpis:

Następny wpis: