Informacje o nowych artykułach i sposobach oszczędzania pieniędzy prosto na Twój e-mail

    

Jak polecieć do Tajlandii za 5 zł ;-) – historia promująca oszczędzanie

przez Michał Szafrański dodano 31 października 2012 · 95 komentarzy

Tajlandia

Dzisiaj mamy Światowy Dzień Oszczędzania. I z tej okazji chcę podzielić się z Wami bardzo optymistyczną historią, którą usłyszałem przedwczoraj od mojej koleżanki Lucyny. Zacznę od tego, że Lucyna już za kilka dni leci na kilkutygodniowe, wymarzone wakacje do Tajlandii – a wszystko to stało się możliwe dzięki decyzji o odkładaniu pięciozłotówek :-)

Opowieść będzie bardzo krótka, ale mam nadzieję Was zainspirować. Historia prawdziwa i z happy endem, więc od razu dziękuję wszystkim malkontentom, którzy komentować będą, że to niemożliwe. Możliwe! Musicie tylko chcieć :)

Już wiecie, że Lucyna leci niedługo do Tajlandii. Strasznie się cieszyła, że nadchodzi jej egzotyczny urlop, gdy za oknem (w Warszawie) leży śnieg. Ale jeszcze bardziej cieszyła się ze sposobu, w jaki udało się jej uzbierać na bilet lotniczy.

22 miesiące temu zaczęła zbierać 5-złotówki. Każdą monetę o tym nominale, którą otrzymała, odkładała do słoika/słoików. Zasadę miała bardzo prostą: „jeśli otrzymam 5-tkę, to jej nie wydaję”. W efekcie codziennie odkładała 1-2 piątki. Przez 22 miesiące udało jej się uskładać ponad 700 monet o wartości ok. 3500 zł. Za uzbierane “drobniaki” Lucyna kupiła bilet do Tajlandii za 2796 zł i ma jeszcze trochę pieniędzy na inne wydatki. Wylatuje 14 listopada i wraca 2 grudnia.

Fajnie? Bardzo fajnie! Prosta decyzja “odkładam każdą 5-tkę” pozwoliła jej uzbierać kilka tysięcy w czasie krótszym niż dwa lata. Na pewno kosztowało ją to trochę wyrzeczeń (w sumie z portfela znikało jej średnio 160 zł miesięcznie), ale mechanizm był bardzo prosty i bezkompromisowy: “każda 5-tka do słoika”.

Lucyno – wiem, że to przeczytasz więc gratuluję, cieszę się i życzę Ci mega-udanych wakacji! :)

A Ty co zrobisz? Zaczynasz zbierać drobniaki czy będziesz szukać wymówek? A może masz lepsze pomysły na proste, codzienne oszczędzanie? Podziel się nimi proszę w komentarzu :)

Życzę Ci udanej reszty Światowego Dnia Oszczędzania. Moim bohaterem dzisiaj jest Lucyna :)

Jak tanio podróżować po świecie?

Jeśli zastanawiasz się jak naprawdę tanio podróżować po świecie, to zestaw pomocnych wskazówek zamieściłem w tych dwóch rozmowach z Krzysztofem Szymańskim z serwisu TanieZwiedzanie.com:

Możesz także posłuchać, jakie sztuczki stosują złodzieje na całym świecie, aby pozbawić nas pieniędzy i wartościowych przedmiotów. Warto zdobyć odpowiednią wiedzę przed wyjazdem:

Serdecznie zapraszam do posłuchania (są także transkrypty ze spisaną treścią rozmów).

"Finansowy ninja" - podręcznik finansów osobistych

Finansowy ninjaMożna już zamawiać moją książkę "Finansowy ninja". To ponad 540 stron praktycznej wiedzy o oszczędzaniu, zarabianiu, optymalizacji podatkowej, negocjowaniu i inwestowaniu, które pomogą Ci zostać prawdziwym finansowym ninja i osiągnąć bezpieczeństwo finansowe.

Przewodnik po finansach osobistych, który każdy powinien przeczytać jeszcze w szkole.

PRZEJDŹ NA STRONĘ KSIĄŻKI →

Podobał Ci się ten artykuł?

Jeśli tak, to zarejestruj się aby otrzymywać powiadomienia o nowych artykułach o oszczędzaniu pieniędzy. Nie ujawnię nikomu Twojego adresu!



{ 94 komentarzy… przeczytaj komentarze albo dodaj nowy komentarz }

stacy Październik 31, 2012 o 21:53

Ha! Zbieram od trzech tygodni i mam już 90 zł. W życiu bym tyle nie odłożyła na raz, a tak, liczę na to, że któregoś dnia spełnię swoje marzenie :) Brawo, Lucyna!

Odpowiedz

Nemo Październik 31, 2012 o 22:29

Większym sukcesem byłoby gdyby nie wydała wszystkich uzbieranych pieniędzy. W końcu w oszczędzaniu nie chodzi o regularne pozbywanie się nadwyżek finansowych, tylko o rozsądne nimi gospodarowanie.

Tak poza tym to czysta arytmetyka wskazuje, że lepiej żeby pieniądze pracowały [nawet na niskooprocentowanych rachunkach] niż leżały w śwince. Dlatego lepsza jest imho zasada „płać najpierw sobie”. Połączyć to można z korzystaniem z karty kredytowej podczas gdy pieniądze pracują na lokacie.
Kiedyś też zbierałem 2-złotówki w 1,5 litrowej butelce – tylko że juz ją zapełniłem to stwierdziłem, że z taką ilością metalu nie ma za bardzo co z robić: banki bilonowi niechętne, a taszczenie tego w torbie do sklepu mało praktyczne i łatwo o pomyłkę przy większych kwotach. Od tej pory darowałem sobie wszystkie świnki i pochodne. Konto wygodniejsze.

Odpowiedz

Michał Szafrański Październik 31, 2012 o 23:10

Hej Nemo,

Musiała nieźle ważyć ta butelka z 2-złotówkami :)

A co do oszczędzania i „większego sukcesu”: wszystko zależy od tego jaki się ma cel. Ja nie pytałem Lucyny czy Ona oszczędzała na wyjazd czy w jakimś innym celu. Ale wiem, że ja oszczędzam w różnych celach. Czasami celem jest wydanie zabudżetowanych pieniędzy na relaks. I właśnie wydanie tyle ile zamierzyłem oznacza wtedy sukces :) Patrząc z boku możesz powiedzieć „większy sukces miałbyś gdybyś nie wydał nic”, ale ja Ci powiem wtedy, że jesteś w błędzie, bo wyciągasz wnioski nie mając całościowych informacji i nie znając kontekstu.

Może się okazać, że dla Lucyny ten wyjazd jest najlepszą inwestycją jaką mogła wykonać :) Ale nie wiem tego bo ja nie jestem Lucyną :)

Miłego wieczoru :)

Odpowiedz

Listopad 1, 2012 o 18:45

„banki bilonowi niechętne” – pieniądz jest pieniądz, a bank ma obowiązek przyjąć wpłatę niezależnie od tego, czy to tobra 100, czy 1-groszówek! :)
płacić w sklepie – tu już można się narazić :)

Odpowiedz

BogusiaM Listopad 2, 2012 o 12:13

na pocztach z chęcią przyjmują każde drobniaki i w szczególności te 1,2,5 gr :) bo potrzebują do wydawania reszty z przesyłek czy rachunków

Odpowiedz

Tomek Grudzień 21, 2014 o 19:24

Ale ty opowiadasz głupoty….każdy sklep z otwartymi ramionami przyjmie drobne w nominale 2 zł, problem możesz mieć z 1-5 gr reszta jest wszędzie mile widziana. Wspomniany wyżej sposób jest rzeczywiście doskonałą metodą na odłożenie paru groszy bez wielkiej starty w portfelu.

Odpowiedz

Richmond Październik 31, 2012 o 22:31

Polecam przegladac oferty np na tej stronie: http://www.fly4free.pl/
Teraz jest np promocja: Tajlandia z Hamburga za 1251 zł (maj i czerwiec). Bywaja tez mega promocje, gdy naprawde za grosze mozna poleciec w rozne miejsca. Nie bedzie trzeba zbierac tylko 5zl.

Ja bylam w weekend na Ibizie za mile lotnicze. I to bylo prawdziwe oszczedzanie, bo wydatki byly na poziomie minimalnym, a weekend calkiem udany.

Odpowiedz

Michał Szafrański Październik 31, 2012 o 22:52

Hej Richmond,

Dawno Cię nie słyszałem. Dziękuję za podpowiedź. Adres się na pewno przyda wszystkim czytelnikom :)

Pozdrawiam serdecznie

Odpowiedz

Fanta Październik 31, 2012 o 23:58

Ja niestety nie mam silnej woli co do odkładania złotówek do skarbonki. Nie będę robiła reklamy banku, ale pewnie sami się domyślicie. Wszedł nowy program oszczędzania („przez niewiedzę :)” ), i końcówki PLN od wydanej kwoty są odkładane na konto oszczędnościowe. Jakie było moje zdziwienie gdy na koniec miesiąca uzbierała się kwota 156 zł !!!

Odpowiedz

Michał Szafrański Listopad 1, 2012 o 00:14

Hej Fanta,

Dzięki za komentarz. mSAVER w mBanku? Czy coś innego? Śmiało reklamuj jeśli Ci się sprawdza :) Niech się innym przyda.

Pozdrawiam wieczornie

Odpowiedz

Listopad 1, 2012 o 18:48

tak, polecam mSaver – na samych „końcówkach” można być mile zaskoczonym pod koniec miesiąca :)
szkoda, że 9% dają tylko świeżym klientom;

Odpowiedz

my-name Listopad 1, 2012 o 00:14

Witam ponownie.
Czyli Lucyna korzystała z self-m-savera :-) analogicznego do produktu w mBanku.
Swojego czasu miałem ok. 5kg monet. O ile pięciogroszówki i większe nominały szybko poszły (automaty na batoniki i bilety) o tyle z 1gr i 2gr był większy problem więc przeznaczyłem je na małe kserowanie podczas studiów. Studia ukończone a jednogroszówek zostało ponad 200.

Odpowiedz

abc Listopad 1, 2012 o 00:22

„Kto się za­nad­to zwykł oszczędzać, chorze­je wreszcie z oszczędza­nia te­go.
Chwała wszys­tkiemu, co twar­dym czyni.”(FN)

Odpowiedz

Marcin Listopad 1, 2012 o 09:44

Witam!
Już miesiąc odkładam po 5 złotych dziennie do słoika. Uzbierało się 150 złotych. Też zbieram na wyjazd wakacyjny. Żeby tylko wytrwałości starczyło w tym oszczędzaniu….. Ogólnie polecam metodę słoikową….

Odpowiedz

Michał Szafrański Listopad 1, 2012 o 15:13

Hej Marcin,

Trzymam kciuki. Masz naprawde niezly wynik jak na miesiac zbierania. Oby tak dalej.

Jak bedziesz potrzebowal „grupy wsparcia” w postanowieniu zbierania, to dawaj znac :)

Pozdrawiam z przycmentarnego korka :)

Odpowiedz

Magda Listopad 1, 2012 o 10:20

A my mamy w domu wielką 5-litrową ‚puszkę’ po Heinekenie. Wrzucamy do niej wszystkie kieszeniowe drobniaki. Zawsze też jak mamy gości to pokazujemy im puchę i mówimy, że fajnie by było gdyby niewydany bilon wrzucili do niej pod koniec swojego pobytu tym samym dokładając się nam do wakacji 😉 (nie mieszkamy w Polsce więc drobniaków, które im zostają i tak nie wymieniliby w kantorze ;))

Odpowiedz

Michał Szafrański Listopad 1, 2012 o 15:17

Czesc Magda,

Dziekuje za komentarz i podsuniecie ciekawego pomyslu :) Az zaczalem sie zastanawiac czy nie zaczac organizowac obiadow dla obcokrajowcow u nas w mieszkaniu 😉

Pozdrawiam :)

Odpowiedz

Marta Listopad 1, 2012 o 12:40

mSaver niby jest fajny (dla tych, którzy nie potrafią sami odłożyć), bo właśnie przez niewiedzę na siłę odkłada nam z zakupów „końcówki” kwot. Ale w moim przypadku nie sprawdziłby się, bo wiem co do złotówki ile mam na koncie do dyspozycji i byłabym niemile zaskoczona płacąc przy kasie za zakupy a tam nagle brakuje środków, bo mbank na siłę pomógł mi oszczędzać. Co to za oszczędzanie, jeśli nie ma się na bieżące zakupy?
Skorzystałam za to w msaverze z opcji przelewu comiesięcznego kwoty 1zł 😉 na oszczędzanie (ustawiłam minimalną kwotę bo nie wiem, w którym miesiącu będę mogła przelewać np 50zł, a w którym 150zł). Jak miałam jakiekolwiek wolne środki to przelewałam je na mbank i byłoby fajnie, gdyby nie 1 darmowy przelew w miesiącu i długi czas oczekiwania na przelane pieniądze do innego banku. Wtedy jeszcze nie było promocji na 9%, miałam/mam 5% i jak na te 2 niedogodności, to dla mnie za mały %. Przełożyłam środki do SKOK Wspólnota na 5,3%, wpłaty/wypłaty kiedy chcę. Tyle, że tu się pojawiła niedogodność wizyty osobistej w oddziale. Ale i tak bardziej mi się opłaca, (trzymam tam środki na spłatę hipoteki i comiesięczne rachunki), w dniu płatności raty idę wypłacić ze SKOK a wpłacić do wpłatomatu banku, w którym mam kredyt i środki są po chwili na rachunku.
Muszę pomyśleć o db i ich o wiele lepszym ROR, ale przy 4 kontach internetowych zaczyna mnie trochę zniechęcać do kolejnych :/

Odpowiedz

Ewcia Mazurcia Grudzień 9, 2015 o 21:37

Podobną do mSavera opcję proponuje ING SmartSaver, ale jest tu możliwość darmowych wypłat w każdej chwili. Oprocentowanie nie zwala z nóg (do 5.000 – 2,5%; powyżej 5.000 – 1,0%), ale można łatwo sparametryzować oszczędzanie – zaokrąglenia np. do 5 zł czy innej kwoty każdej transakcji, przelew określonej kwoty itd. Posiadam oba produkty i bardziej cenię sobie ING właśnie ze względu na swobodę wypłat. Co miesiąc oszczędzam tak ok. 130-150 zł. Jest to mój tzw. „miesięczny fundusz awaryjny” – korzystam z niego w pierwszej kolejności, gdy nagle coś wypadnie, a gdy nie wypada, to po zakończeniu miesiąca przelewam pieniądze na inny zbiorczy rachunek oszczędnościowy i w ten sposób buduje swoją poduszkę finansową. Małymi krokami, ale do przodu :-)

Odpowiedz

Paweł Listopad 1, 2012 o 14:45

@Marta – Bgż optima – internetowy , wszystko w nim za darmo, a masz 5,8% a nawet 6,3% dla nowych środków do 40000 gwarantowane do 4 lutego. Iloś wpłat/wypłat – darmowych – nieograniczona – masz tak jak w SKOKu. Co do DBanku to tam tylko jeden darmowy przelew w miesiącu, no ale rewelacyjne oprocentowanie.

Odpowiedz

Michał Szafrański Listopad 1, 2012 o 15:06

Hej Marta i Pawel,

Zgadzam sie w pelni z Pawlem. BGZ Optima to bardzo fajny rachunek. Warto dodac ze pomimo ze odsetki kapitalizowane sa co miesiac, to konto pokazuje zawsze kapitalizacje aktualna na dzien dzisiejszy, co pozwala na biezaco widziec jak oszczednosci na nas pracuja :)

Jedynym minusem BGZ Optima jest mozliwosc przelewania srodkow tylko na jedno konto zewnetrzne (a jesli sie myle to sprostujcie prosze). Ale calosc sprawnie obsluguje sie przez Internet.

Pozdrawiam serdecznie :)

Odpowiedz

Paweł Gaweł Listopad 1, 2012 o 14:47

Korzystając z okazji pochwalę się, bo właśnie podsumowałem październikowe wydatki!
Na jedzenie moja czterosobowa rodzina (w tym dwójka nastoletnich dzieci) wydała w minionym miesiącu 1.150 zł! 😀

Odpowiedz

Michał Szafrański Listopad 1, 2012 o 15:09

Hej Pawel Gawel,

GRATULACJE! Swietny wynik :) Zdradz jak udalo Ci sie go osiagnac? Duzo gotujecie? Co kupujecie?

Pozdrawiam z drogi :)

Odpowiedz

Paweł Gaweł Listopad 1, 2012 o 16:22

W październiku ani razu nie jedliśmy poza domem (cóż, wakacyjne wyjazdy już się skończyły…) Gotujemy przeważnie dania jednogarnkowe, na co najmniej dwa, trzy dni od razu (żeby nie musieć gotować codziennie!) – głównie na bazie warzyw, które o tej porze roku są najtańsze. Mięso kupujemy w minimalnej ilości, tylko dla dzieci (moja żona jest wege, a ja jadam mięso sporadycznie, jak mnie ktoś nim poczęstuje). Nie kupujemy w ogóle alkoholu. Dość dużo wydajemy ciągle na słodycze, no ale jeden nałóg można w sumie mieć! 😉
Zresztą ostatnio moja żona i tak częściej piecze domowe ciasta niż kiedyś…
Tak czy owak, wynik mnie bardzo pozytywnie zaskoczył, choć już od dawna w tej kategorii wydatków zeszliśmy poniżej granicy 1.500 zł / m-c…
Pozdrawiam również – i jedź ostrożnie dzisiaj!

Odpowiedz

Michał Szafrański Listopad 1, 2012 o 19:34

Udało mi się już dojechać szczęśliwie do domu :) Dzięki.

Wynik podziwiam. Naprawdę zacny. Wkrótce będę przygotowywał nasze zestawienie październikowe, ale już wiem, że z jedzeniem będzie słabo. Ja z kolei miałem sporo spotkań na mieście w tym miesiącu i nadszarpnęły one mój budżet. Nie pali mi się do analizy zestawienia 😉

Pozdrawiam już z domu

Odpowiedz

Daria Listopad 1, 2012 o 15:37

Witaj Michale!

Po paru tygodniach czytania zdecydowałam się na komentarz :)
Co do tematu posta, to ja nie mam problemów z dyscypliną i oszczędzam na lokatach – aktualnie na wyjazd do USA (zwiedzanie wschodniego Wybrzeża). Pochłonie to mnóstwo pieniędzy, więc pojadę najwcześniej za rok, a może nawet za dwa. Swoją drogą, jeśli masz jakieś doświadczenie w temacie, post na temat tanich wakacji w USA byłby baaardzo mile widziany :)

Zdecydowałam się napisać, bo Alior Sync zmienia regulamin, co może zamącić w kontach Oszczędzających. Jestem ciekawa, co Ty postanowisz, bo sama mam dylemat. Ale póki co zacieram ręce na myśl o premii za zakupy na Święta!

Pozdrawiam

Odpowiedz

Paweł Listopad 1, 2012 o 16:52

może przeniosę mój koment z innego wątku: „No i Alior Sync pokazał pazurki – nowy regulamin cashbacka od 1 stycznia. Wpływ pensji/emerytury na konto lub saldo miesięczne 1500 zł. Od biedy można to obejść, jeżeli system kadrowy w waszym miejscu pracy pozwala na wypłatę wynagrodzenia na więcej niż jedno zdefiniowane konto – wtedy przelewamy np. 500 zł na Synca – warunek spełniony Obawiam się jednak, że po przesianiu z promocji tych, którzy nie trzymali wogóle środków na koncie w Syncu (a przelewali tylko w razie zakupów internetowych), nastąpi druga faza odrzutu klientów nie przynoszących zysków bankowi. Wróżę, że kiedyś ustanowią minimalny limit na to wpłacane wynagrodzenie, które teraz pozwala obejść ich nowy regulamin „

Odpowiedz

Michał Szafrański Listopad 1, 2012 o 19:43

No to ja też skomentuję tutaj: a może okaże się jeszcze przed styczniem, że jakiś inny bank pokaże jakąś ciekawą ofertę? A nawet jeśli nie, to tak jak odpisałem już Darii, zamierzam spełnić nowy warunek posiadania w Alior Sync średnie saldo miesięczne na poziomie 1500 zł.

Pozdrawiam :)

Odpowiedz

Michał Szafrański Listopad 1, 2012 o 19:28

Witam Dario,

Bardzo się cieszę, że w końcu znalazłaś powód by skomentować :) Dziękuję. Niestety w zakresie tematów związanych z podróżowaniem po USA nie będę dobrym źródłem informacji. Ostatni raz byłem tam kilkanaście lat temu i kolejnego wyjazdu nie widzę w dającej się przewidzieć przyszłości.

Co do Alior Sync, to zdecydowanie tam zostanę dopóki jest moneyback i najprawdopodobniej spełnię nowy warunek posiadania średniego salda miesięcznego na poziomie 1500 zł. Pensji nie chcę tam przelewać bo nic na tym nie zyskam. Za to wysokość moneyback uzasadnia utratę odsetek, które miałbym w innym miejscu z tych 1500 zł :)

Pozdrawiam serdecznie i zapraszam do częstego komentowania :)

Odpowiedz

Aube Listopad 19, 2012 o 14:09

Hej Dario,
Właśnie wróciłam z wycieczki do USA i na swoim (niestety niespecjalnie tanim) doświadczeniu mogę poradzić parę rzeczy:

Samolot – polecam sprawdzanie lotów na już wspominanym fly4free – można znaleźć całkiem niezłe promocje. Ja akurat sporzystałam z Szalonej Środy w Locie i za bilet w dwie strony WAW-NY zapłaciłam 1503 PLN. To mniej niż płacili ludzie podróżujący po Stanach z którymi rozmawiałam :)
Nocleg – hostele i motele w USA są dość dobrej jakości, jednak cenowo wypadają średnio. Jeśli nie masz nic takiemu sposobowi nocowania to polecam zainteresować się couchserfingiem – mam znajomych, którzy w ten sposób podróżowali po Stanach i chwalili sobie ten sposób.
Transport – odległości w Stanach są wielkie. Ponieważ bardzo mi zależało na dotarciu do Nowego Orleanu zdecydowałam się na samolot – w rozliczeniach wyszedł on taniej niż wypożyczenie samochodu. Zawsze istnieje opcja połączeń autobusowym, jednak zajmuje to mnóstwo czasu – np podróż NY-Waszyngton, które na mapie wyglądają jakby były tuż obok siebie trwa autobusem 5 godzin….Słyszałam o osobach, które mając na pobyt w stanach miesiąc lub dłużej kupowały tam starego grata, który zajeżdżały i oddawały na złomowisko na koniec pobytu. Osobiście sama bym się na to nie zdecydowała, ale na pewno warto nie skreślać samolotów od ręki.
Zwiedzanie – w dużych miastach transport publiczny jest bardzo rozsądny i bardzo przystępny cenowo (czasem nawet bardziej niż w Polsce) więc nie ma tam absolutnie potrzeby poruszać się samochodem. Kiedy jednak chcesz zwiedzać tereny bardziej dzikie, bez samochodu się nie da. Co do samych muzeów – wszystkie w Waszyngtonie są za darmo (co mnie wielce cieszyło), w Nowym Jorku spora część jest „według uznania” lub ma konkretne darmowe dni – warto poszukać. A do znajdowania miejsc wartych odwiedzenia nie jest potrzebny przewodnik – większość miast jest doskonale opisana na WikiTravel.
Jedzenie – to akurat mój główny powód podróżowania, więc tu nie oszczędzałam, jednak za pomocą wspomnianej powyżej WikiTravel można znaleźć interesujące miejsca do jedzenia w każdym przedziale cenowym. Również informacje o dobrych miejscach łatwo dostać od lokalnych osób – couchserferów lub pracowników hostelu.
Zakupy – jest to powód podróży wielu osób, choć akurat nie mój. Jeśli jednak masz zamiar się wybrać na zakupy polecam zaznajomić się z ofertą tamtejszych Outletów – przeceny mają obłędne (z europejskiego punktu widzenia) i wybór olbrzymi. Również polecam pozwiedzać Trift Shops (czyli po naszemu ciucholandy) w których można znaleźć prawdziwe perełki, czasem nawet oryginalne ubrania z lat 40’tych i 50’tych, a nawet 30’tych (w końcu nie mieli wojny, która zniszczyłaby absolutnie wszystko).

I nie zapomnij o jednej rzeczy – wiza amerykańska, wraz z wszystkimi „przyległościami” kosztuje 500 zł. Jest ona raz na 10 lat, ale przy pierwszym wyjeździe trzeba ją uwzględnić w kosztach.

Odpowiedz

mlody125 Listopad 1, 2012 o 16:03

Nigdy nie używałem skarbonki do odkładania kasy. Oszczędności posiadam od dziecka. Myślę, że jest to kwestia mentalności i zorganizowania. Pamiętam, że już w wieku 10 lat miałem kilkaset złotych. 2007 to był chyba jedyny rok, w którym moje oszczędności zmalały. Zawsze starałem się większą część zarabionej/otrzymanej kasy odkładać i nie ważne czy to było 1000 zł czy 5000 zł. Dzięki systematycznemu oszczędzaniu dzisiaj mogę jeździć prawie co miesiąc na wakacje za granicę. Nawet utrata pracy nie zabrała by mi możliwości podróżowania wiec też polecam oszczędzać i edukować się w kwestii finansów.

Odpowiedz

Michał Szafrański Listopad 1, 2012 o 19:32

Hej Mlody125,

Witam na blogu i dziękuję za komentarz. Lubię czytać takie pozytywne historie jak Twoja. Powodzenia w dalszym oszczędzaniu!

Odpowiedz

Fanta Listopad 1, 2012 o 23:48

Kwestia mentalności to podstawa ,ja nie używałam skarbonki i teraz…..
A propos mentalności polecam książkę Harv Eker „Bogaty albo biedny”- kapitalnla historia autora, szkoda, że tak późno wpadła mi ta książka w ręce!!

„Jeśli nadal będziesz robił to, co zawsze robiłeś, nadal będziesz uzyskiwał, to, co zawsze uzyskiwałeś. ”

H.Eker

Odpowiedz

Listopad 5, 2012 o 15:45

zgadza się, próbuję uczyć moje konsumpcyjne dzieci oszczędnego podejścia – jak nie będziesz wydawał 5 zł/dziennie na batoniki, soczki itp. w szkolnym sklepiku, w 4 tygodnie uzbierasz na nowe buty sportowe; powoli dociera, drobne zmieniamy na banknoty, których wydać żal, bo co tam takie 2 zł, czy 1 zł, jakoś łatwiej się pozbyć, ale taka błaha złotówa x kilka -> zmieniamy na banknoty o mniejszej wartości, te na większe i są efekty i wielka radość, ze mam już na to, czy tamto i sobie kupię :)
mam nadzieję zaprocentuje na przyszłość odpowiednim podejściem :)
a drobne 1-2 zł zawsze wpadną od babci, z koszyka itd. jest co zbierać :)

Odpowiedz

BogusiaM Listopad 2, 2012 o 12:10

Gratuluję Lucynie! Faktycznie, mi najłatwiej odkładało się codziennie 1,2,5 zł każdego wieczora. Ale teraz gdy mam małe manko na koncie, najpierw spłacę dług, a później zacznę odkładać 5zł :)

Odpowiedz

Paweł Listopad 5, 2012 o 12:47

Wszystko co dobre kiedyś się kończy – z początkiem listopada oprocentowanie konta oszczędnosciowego w Deutsche Banku spadło z 8,1% na gołe 6%… Skorzystałem przez killka miesięcy, teraz jako nowy klient czas chyba wyemigrować do BGŻ Optima na 6,3% lub chwilowo do Millenium na 6,5% 😉

Odpowiedz

Luiza Listopad 6, 2012 o 16:32

To i ja skomentuję. U nas „słoikowe oszczędzanie” sprowadza się do wrzucania groszówek, ale jakoś nie chce mi się tego liczyć. Zrobię to gdy słoik się zapełni (aktualnie jest połowa). Poza tym mam przypadłość w postaci przechowywania pieniędzy w kieszeniach. Gdy dostaję reszty w sklepach to wkładam je do kieszeni. A po jakimś czasie znajduję w płaszczu dwójkę, piątkę, dychę, dwie. W ramach zarabiania założyłam Dobre Konto no i promocja 6,5% jest przyjemna:) A wydatki jedzeniowe domowe październikowe na 4 osobową rodzinę zamknęły się w 1100.
Generalnie jestem oszczędna, ale przyznam, że blog podsunął mi kilka pomysłów na efektywniejsze oszczędzanie:) Pozdrawiam.

Odpowiedz

Magdalaena Listopad 7, 2012 o 07:05

Po pierwsze – nie wiem, skąd Wy macie te pieniądze walające się po domu. U mnie raz na pół roku trafi się jednogroszówka za kanapą i wtedy po prostu wrzucam ją do portmonetki.

Po drugie – oszczędzanie monet wydaje mi się absurdalne, w końcu to te same pieniądze, które leżą na koncie, a nie procentują i są niewygodne w obrocie. W końcu pocoś ludzie wymyślili różne nominały.

Po trzecie – zazdroszczę Lucynie marzenia, na któe da się po prostu zaoszczędzić. Oby realizacja zaspokoiła Twoije oczekiwania!

Odpowiedz

Michał Szafrański Listopad 7, 2012 o 21:35

Hej Magdaleno,

Jak widać różne drogi mogą prowadzić do celu. Nie zawsze te najefektywniejsze :-) Czasami jest tak, że bardzo trudno się zmusić do wykonania przelewu na konto oszczędnościowe. W takim przypadku każda metoda oszczędzania jest lepsza niż żadna :) Nawet jeśli ma to być tylko kolekcjonowanie bilonu.

Pozdrawiam wieczornie

Odpowiedz

szmer Listopad 12, 2012 o 14:53

:) zbieram w ten sam sposób, tylko niestety nie pamiętam od kiedy dokładnie.
Przynajmniej kilka miesięcy.
Wszystkie piątki ląduje w wielkiej śwince (świni) i policze dopiero w momencie jej zapełnienia.

Odpowiedz

Michał Szafrański Listopad 13, 2012 o 00:29

Hej Szmer,

Dziękuję za komentarz! Ciekawy jestem ile już uzbierałeś. Jak zapełnisz świnkę i przeliczysz, to napisz proszę w komentarzu tutaj ile Ci się udało uzbierać i w jakim czasie. Może będzie znowu szansa na napisanie ciekawego artykułu :)

Pozdrawiam!

Odpowiedz

beti Listopad 14, 2012 o 22:39

hey
czytajac ten artykul nie moglam uwierzyc ze istnieja ludzie podobnie myslacy do mnie 😉
Kiedys na 18 urodzinki czyli 10 lat temu(wow)dostalam porcelanowa swinke bez jakiejkolwiek mozliwosci otworzenia jej.Napelnienie jej trwalo conajmniej 2,5 roku.Za uzbierane pieniazki wyjechalam do Berlina i zrobilam sie samodzielna-i jestem do dzis.Dzieki tej swince oszczednosciom zwyjechalam,zalozylam firme i zarobilam na wszystko co dzis posiadam a jest to juz wszystko co bylo na mojej liscie procz wycieczki na ktora od paru miesiecy odkladam dziennie po 2 euro + jesli wracam z polski i zostaja mi 5 zlotowki lub 10 zl to tez wrzucam i kazda polowa napiwku zarobionego na codzien tez tam wlatuje.Nie moge sie doczekac lipca 2013 kiedy to te skarbonke oproznie.OCZYWISCIE PODZIELE SIE WIADOMOSCIA ILE TO SIE NAGROMADZILO I GDZIE ZA TO POLECIMY:pozdrawiam Respekt Lucyna i dalej tak,-)))))pozdrawiam

Odpowiedz

Nowy Grudzień 26, 2012 o 11:10

Trochę off topić, gdzie Lucyna kupiła bilet :) Bo nawet nie taki drogi.

Odpowiedz

Krzysztof Styczeń 5, 2013 o 22:52

Sam miewam problemy wynikające z mojej natury i ów lękiem przed śmiałym inwestowaniem co w połączeniu z wybitnie tragicznym umysłem matematycznym stawia mnie w kiepskiej sytuacji finansowej. Choć jak mawia mój Przyjaciel: na bycie bogatym nigdy nie jest zbyt późno… 😉

Mam trzyletniego syna i dość usilnie szukam sposobu by wkroczył w dorosłość świadomy tego czym jest pieniądz i jak z niego korzystać. Dlatego w tym celu (jeszcze przed jego narodzinami) rozpocząłem akcję do pierwszej lekcji. Zbieram same „miedziaki” do chwili gdy uznam, że czas nadszedł i wówczas zaproponuję mu poszukiwania skarbu. Do tego celu uzbierane przez ten czas monety (o ile mi ich z obiegu nie wycofają) zapakuję do drewnianej skrzyni, zakopię w magicznym miejscu i podsunę synowi mapę skarbu zrobioną jak należy. Ba! Aby zabawy było nieco więcej mapy będą dwie przy czym pierwsza będzie miała za zadanie doprowadzić do drugiej (budując w ten sposób napięcie).

Wszystko rozplanowane, ilość miedziaków stale rośnie a potem jedynie dobra zabawa, wyprawa, łopata i kopanie! A na koniec wycieczka do banku z nadzieją, że dziecku nikt nie odmówi :)

No i ruszy procedura finansowej świadomości…

Pozdrawiam

Odpowiedz

adi Styczeń 7, 2013 o 07:46

Ja piątki odkładam od kilku lat.
Raz do roku otwieram ‚puszke’ tuz przed wakacjami.
Srednio udaje mi sie uzbierac rocznie okolo 1800-2000zł.
Niestety wyrzeczen jest sporo, najgorzej jak w porfelu zostaja tylko 5cio zlotowki a trzeba cos kupic. Konsekwencja kluczem do sukcesu.

POwodzenia :)

Odpowiedz

Dominik Styczeń 23, 2013 o 09:51

Ja też kiedyś odkładałem, lecz to odkładanie było zbyt wolne, więc zacząłem inwestować, czasami traciłem, czasami zyskałem, lecz każda strata nauczyła mnie czegoś, a tam gdzie zarobiłem, zarabiam do dzisiaj :)

Opisałem ostatnio mój sposób, na którym zarabiam 5% miesięcznie i jest to czysta przyjemność :)

Nie będę się tu rozpisywał tym tematem, tylko może podam link do artykułu na ten temat
http://www.eioba.pl/a/44sw/5-jak-zarabiac-i-jednoczesnie-oszczedzac-5-miesiecznie-i-dlaczego-ty-tracisz

Odpowiedz

Janek Styczeń 30, 2013 o 19:57

Hej
Zaraziłem tym moich rodziców i właśnie jadą na Zanzibar ze swoich puszek. To jest dobry pomysł i naprawdę działa. To dla osób ,które chcą odkładać ,ale nie potrafią.

Odpowiedz

agata Marzec 17, 2013 o 20:37

moja przyjaciółka też wrzucała wszystkie 5 do skarbonki. Kupiła z nich prezent choć nie pamiętam z jakiej okazji :-)
Najfajniejsza była mina Pani w sklepie jak jej to wszystko z puszki wysypałyśmy ok. 1000zł :-)
a ja dodatkowo w domu wprowadziłam opłatę za brzydkie słowa i jak ktos się nie tak wyrazi to wrzuca złotóweczkę do skarbonki w kuchni :-) to tak bardziej żeby syna mobilizować do grzeczności ale zawsze :-)

Odpowiedz

Kuks Maj 23, 2013 o 16:50

Ja uczę swoje dzieci oszczędzania od wielu lat:
– począwszy od wyboru 1 lód na plaży czy w podobnej cenie 3 z Lidla, ale za godzinę
– teraz mały popcorn czy w domu samodzielnie zrobiony, 3 razy większy
– plan oszczędnościowy- ich zebrane kieszonkowe czy inne wpływy z imienin/urodzin/od babć inwestuję na jak najlepszych lokatach/okazjach, przy czym do każdych 100 zł od dzieciaka „dopłacam” 100 zł. Ale wypłata tej inwestycji jest możliwa dla dzieci najwcześniej za 5 lat- więc zmusza ich do inwestycji długoterminowej. Córa uzbierała już kilkanaście tysięcy! a ma dopiero 12 lat. I oczywiście na Pierwszą Komunię zbierała głównie pieniądze, nie chciała ani komputera ani zabawek. Ale też zwykłego kieszonkowego zwykle nie wydaje tylko odkłada :)
-organizacja urodzin dzieci- od kilku lat tutaj też dajemy im do wyboru pewien budżet i sposób jego zagospodarowania. Zawsze jest jakiś mały prezent i tort np lodowy, ale jeśli nie organizują imprezy dla wielu znajomych, tylko np zapraszają kogoś do domu albo do kina- pozostała kwota zostaje dla nich.
-ostatnio zaczęliśmy też sprzedawać ich stare zabawki czy gry na Allegro, co generuje dla nich kolejne wpływy.
Ale najważniejsze, żeby uczyć dzieci systematyczności i umiaru w czasie zakupów- „czy naprawdę potrzebujesz trzeciej różowej bluzki albo kolejnych pantofelków? może lepiej kupić lepsze skórzane buty, które przetrwają dłużej etc”

Odpowiedz

Leo Czerwiec 23, 2013 o 14:20

Drogi Michale,
na początku chciałbym Ci powiedzieć, że bardzo spodobały mi się Twoje wpisy. Wpadłem tu przypadkowo, a siedzę tu już 2. godzinę i czytam :)
Ja chciałbym Ci przedstawić inny sposób oszczędzania. Może to zabrzmi jak spam, ale uwierz mi, warto spróbować. Zauważyłem że jesteś dumnym posiadaczem iPhone’a. Dzięki temu możesz wejść na stronę : https://featurepoints.com/r/WEVRKK. Potwierdzisz, że wszedłeś z mojego polecenia i zaczynasz. Generalnie chodzi o to, by ściągać aplikacje oraz grać przez nie przez 1-2 minuty. Dostajesz za to punkty, które możesz wymienić na:
1. konkretne gry z Appstore
2. giftcard do Appstore (który możesz sprzedać, CZYSTY ZYSK)
3. wpłata na Paypal
Polecam Ci tą stronę

PS
za wejście z linku i potwierdzenie polecenia otrzymasz 50pkt na start!
Pozdrawiam

Odpowiedz

Żaneta Lipiec 28, 2013 o 14:53

Witam,

na Twojego bloga trafiłam przypadkiem, chłopak właśnie ogląda F1, a ja po wczorajszej kłótni na temat oszczędzania spróbowałam wyszukać fajnych pomysłów, aby pomóc lubemu w odłożeniu $. Blog wpadł jako pierwszy rezultat i już wsiąkłam na kilka godzin :)

Bardzo podobają mi się niektóre pomysły z oszczędzaniem tzw. „nieinwazyjnym” jak to mówi moja rodzina, czyli oszczędzaniu tak aby nie odczuć ubytku w portfelu (jak np. pomysł z 5zł w słoiku – świetny!). Jednak w przypadku mojego chłopaka to raczej się nie sprawdzi, dlatego też chciałabym wyszukać jakieś fajne konto oszczędnościowe, żeby można było wyjąć $ kiedy ma się ochotę, a przy tym odnotować jakieś dodatkowe wpływy.

Na stronie bankier.pl widziałam lipcowy ranking banków, które mają ok. 4% na koncie oszczędnościowym, jednak dalej nie wiem jak wybrać najlepszy, na którym przy wpłacie początkowo małych kwot nie stracę na prowadzeniu konta, czy przelewie, wypłacie. Bardzo podziwiam Kuks, za konsekwencję w działaniu, może mała podpowiedź, jak zacząć? Co wybrać? Jakie kwoty wpłacać? :)

Ja pieniądze mam w tzw. skarpecie, ale może faktycznie szkoda aby na siebie nie pracowały?

Pomysł z 5zł u mnie się nie sprawdzi, bo zazwyczaj operuję kartą debetową nie podejmując pieniędzy w gotówce z konta.

Nie wiem czy nie powielam pytania o konto oszczędnościowe, ale jeszcze nie zdążyłam przejrzeć całego Bloga, za co zamieram się skrupulatnie od teraz :)

Odpowiedz

Michał Szafrański Lipiec 28, 2013 o 22:33

Hej Żaneta,

Dziękuję za komentarz, witam Cię na blogu i cieszę się, że Ci się podoba.

Co do wyboru rachunku oszczędnościowego, to niestety nie jestem na bieżąco. Ja mam konta oszczędnościowe w Meritum Banku, który do końca 2013 zagwarantował dotychczasowym klientom oprocentowanie 4% w skali roku. I nie planuję do końca roku szukać alternatyw – obecnie nawet długoterminowe lokaty mają niższe oprocentowanie.

Moja rada: szukaj po prostu takiego rachunku, który nic Cię nie kosztuje a daje sensowne procenty. Ja na dzień dzisiejszy chyba nadal zaczynałbym od Meritum Banku, kiedyś fajne było konto w BGŻ Optima. Zerknij – może któreś Ci podpasuje.

Pozdrawiam i kibicuję w Twoim oszczędzaniu!

Odpowiedz

Żaneta Lipiec 28, 2013 o 14:56

Nadmienię jeszcze, że artykuł przyciągnął moją uwagę, iż dwa lata temu wydałam krocie na wyjazd do Tajlandii (ponad 8000 zł za 16 dni), za to objechałam od pn na pd. :) Polecam i czas nazbierać na kolejną taką podróż, jednak tym razem, wiem, że można zmieścić się w 4000 zł za takie same wakacje.

Odpowiedz

Michał Szafrański Lipiec 28, 2013 o 22:35

Hej Żaneta,

Ogólnie to proponuję polować na okazje – zwłaszcza na takich długodystansowych trasach. Dobrym miejscem na szukanie biletów lotniczych w dobrych cenach jest http://www.fly4free.pl/

Pozdrawiam!

Odpowiedz

Wojtek Sierpień 20, 2013 o 10:47

Odkładanie drobniaków czy inny sposób odkładania to właściwie czysta psychologia i motywacja. Ja od kilku miesięcy odkładam po 300 zł (jeszcze nie wiem na co), co też jest, albo nie jest proste.
Ważne jest by równoważyć budżet, odłożenie pieniędzy może być dobre, albo złe (jeśli z drugiej strony budżetu się lewarujemy kartą kredytową).
Podziwiam Lucynę za realizacje marzeń, ale sposób z 5-złotówkami wydaje mi się być … jakby to nazwać … udziwniony i ekstrawagancki 😉
(chociażby przez wzgląd na brak oprocentowania i „poręczność” takich oszczędności.

Odpowiedz

Kamila Sierpień 20, 2013 o 10:56

Słoik się przydał przy rzucaniu palenia. Zamiast na fajki, 10 zł do słoika. Po miesiącu miałam tyle pieniędzy, że oszalałam. Do dziś oszczędzam(y) z niepalenia. Grube tysiące. I wszystkie patrzą na nas z konta.

Odpowiedz

Misiowe Sierpień 20, 2013 o 15:24

Nic prostszego takiego odkładanie :)

U mnie w pewnym pudełku też leży pełno takich drobniaków, reszty z zakupów itd., nigdy nie odczułam ich braku w portfelu a że za parę dni jadę na wakacje w końcu je policzyłam i wyszło ok 400zł 😉 wezmę ze sobą na wakacje, na pewno się przydadzą, a jak przypadkiem wrócą to wpłacę na konto oszczędnościowe.

Ktoś wyżej napisał, że bez sensu jest takie oszczędzanie bo pieniądze nie procentują itd., poza tym to nie oszczędności bo i tak zaraz wydane.
A ja uważam, że nie ważne na jaki cel, w jaki sposób, ważne aby jakkolwiek oszczędzać, uczyć się tego :)

Odpowiedz

mateusz Październik 31, 2013 o 17:04

czesc, niezly pomysl! tez robie cos podobnego a mianowicie kiedys kupilem puszke ktorej nie mozna otworzyc (tzn mozna ale sie ja zniszczy) i postanowilem ze w ciagu tygodnia przestane kupowac male rzeczy, przez ktore pieniadze uciekaja (jak batoniki, piwa i inne male przyjemnosci) i postanowilem w kazdym tym wrzucic do takiej puszki 10 zl w banknocie i w pewnym momencie otworze i bede miec pare zl na jakas większą przyjemnosc badz na inwestycje 😉

ps. oczywiscie raz zdarzyla mi sie chwila slabosci i ja otworzylem czyt. zniszczylem ja przez co musialem kupic nowa i nowa od maja pozostaje zamknieta !

pozdrawiam!

Odpowiedz

Agnieszka W Grudzień 9, 2013 o 12:20

Witam.
Moje koleżanki z pracy odkładają każde 5 zł do słoików. Jedna uzbierała 1500 zł, zaś druga 3500 zł i z całą 3-osobową rodziną wyjechali do Chorwacji.

Mój sposób na wycieczkę też jest prosty. Od stycznia 2013 do słoika włożyliśmy 1500 zł i 40 Euro. Nie odkładamy piątek jak w tytule postu, ale każdą dodatkową kasę tj. zwrot z podatku ( w sumie mało bo 100 zł za internet, ale zawsze), napiwki z pracy (jestem recepcjonistką w 4* hotelu), profity z kont bankowych – dobre konto, konto godne polecenia, a także pieniężne podarunki na urodziny czy imieniny (choć nie wszystkie, gdyż czasem można kupić sobie coś wyjątkowego).
Kiedyś te pieniądze szły w obieg na codziennie wydatki, natomiast odkładając je nie odczuwam ich braku, ponieważ nie powinnam ich mieć.

W październiku będziemy wybierać wycieczkę last minut. Na brakującą część pieniędzy wezmę zapomogę z pracy z oprocentowaniem 0%, a po powrocie okazując fakturę imienną będę ubiegać się o zwrotu kosztu wypoczynku sięgająca do 50% wartości pobytu.

A propos zapomogi 0%, będę wykorzystywała ją do inwestowania w lokaty :)
co uważam za genialny plan.

Pozdrawiam Agnieszka

Odpowiedz

milieP Styczeń 5, 2014 o 19:03

generalnie zaczęłam zbierać 5 złotówki kilka miesięcy temu, ale problem jest taki, że niezwykle rzadko posługuję się gotówką… drobniaki są w moim wypadku niebezpieczne, bo zaraz „a to bułeczka”, „a to batonik” a kasa znika. a kartą raczej za bułkę się nie zapłaci…

Odpowiedz

Ewela Styczeń 8, 2014 o 14:16

Hej to moj komentarzowy debiut na tym blogu ale do rzeczy: zw US ludzie czesto sie przeprowadzaja z jednego wybrzeza na drugie lub w kazdym innym kierunku- zalezy gdzie znajda dobra prace. Czesto chca zabrac swoje auto ale nie chce im sie/ nie moga prowadzic przez iles tam dni wiec sa specjalne firmy ktore sie tym zajmuja. Te firmy czesto najmuja obcokrajowcow ktorzy chca zwiedzic kraj. Znajomy tak zrobil i przejechal sie z NY do LA na marginesie wspomne ze benzyna byla oplacona ;-). Mozna sie tez dogadac co do terminu dostawy auta bo nie chodzi tylko o prowadzenie 24h :-) O tym sposobievwspomina tez Wojciech Cejrowski w jednej ze swoich ksiazek. Przepraszam za brak pllkich znakow i interpunkcje i obiecuje poprawe 0:)

Odpowiedz

Loli-2012 Styczeń 23, 2014 o 18:17

Dla mnie to niecałe 40 miesięcy i mamy z żoneczką 1000 szt „piąteczek” teraz kilka fotek na pamiątkę i na zakupy!!!

Odpowiedz

kmlody84 Marzec 5, 2014 o 17:30

My z Żona mamy inny sposób oszczędzania na wakacje – każdy puszcza przelew na osobne konto 5zł dziennie. 😉

Odpowiedz

Gabriela Marzec 11, 2014 o 19:00

„oszczędzają bogaci i Nam też to się opłaci” slogan stary jak świat a jakże zawsze aktualny.
Jestem emerytką – przez życie cały czas z ołówkiem w ręku, aby móc zaoszczędzić
Wydawać by się mogło, że nic nie jest w stanie mnie zaskoczyć; a jednak.
Niedawno zmieniłam mieszkanie i jak zwykle skrupulatnie sprawdzałam opłaty a tu zaskoczenie bo była niedopłata za zużycie wody wynikająca z tego że w swoich obliczeniach nie uwzględniłam zawartości zimnej wody w ciepłej.
Po prostu tego nie rozumiem; jest licznik na zimną wodę i na ciepłą, dlaczego do ilości zużytej ciepłej wody dodajemy jeszcze dodatkowo ilość zużytej zimnej wody?
Podwójna opłata za zimną wodę, skąd to się bierze?
Proszę o łopatologiczne wyjaśnienie problemu
Z góry dziękuję.

Odpowiedz

Alversan Kwiecień 27, 2014 o 18:03

Gabriela, bierze się to stąd, iż koszt ciepłej wody to tak na prawdę koszt podgrzania zimnej wody. Czyli notabene nie możesz zapłacić za samo podgrzanie, bo coś musisz podgrzać. Dlatego właśnie jest doliczany koszt zimnej wody;)

Odpowiedz

Witek Maj 15, 2014 o 13:15

Ja mam dodatkowe źródło zarobków – kilka razy w miesiącu daję lekcje angielskiego (2 uczniów x 1 raz w tygodni, czyli max 8 spotkań), nie jest to super regularnie, ale parę złotych jest. Zawsze gdy dostaję pieniądze za zajęcia, to od razu wkładam je do skarbonki z której nie mogę ich wyjąć bez niszczenia skarbony. Odrobinę ponad rok wysiłku plus moje punkty z Miles-and-more plus troszkę jeszcze wysiłku finansowego i… spędziłem z Żoną 5 dni w Barcelonie nie odmawiając sobie w praktyce niczego :)

Odpowiedz

Magda Grudzień 2, 2014 o 16:25

Witam serdecznie!
Michale, bardzo dziękuję za Twój wspaniały blog i misję, którą podjąłeś. Sądzę, że uratujesz naprawdę wiele osób od poważnej katastrofy (w tym mnie i mojego męża).
To mój pierwszy komentarz, chociaż blog czytam już od kilku miesięcy, a w moich sprawach finansowych zaczęła się, można powiedzieć, rewolucja:)
Ostatnio z mężem podłapaliśmy pomysł z odkładaniem drobnych do świnki skarbonki. Mam jednak wątpliwość, jak taki rodzaj oszczędzania uwzględnić w budżecie domowym, tzn. żeby nie wyszło manko… Korzystam z excela, w którym najpierw planuję wszystkie wydatki, a później codziennie wpisuję faktycznie wydane kwoty z poszczególnych kategorii. Obawiam się, że przy odkładaniu drobniaków może mi na koniec miesiąca zabraknąć na coś innego (nie mamy póki co zbytnich nadwyżek) i będę musiała jednak skorzystać z funduszy zgromadzonych w śwince… Będę wdzięczna za podpowiedź:)

Pozdrawiam

Odpowiedz

VLOG Podróż przez Azje Grudzień 12, 2014 o 09:43

Jak najbardziej polecam Tajlandie, Lucyna troche przepłaciła z biletem, bo można kupić bilet bez promocji o ok 500zł taniej, a jeżeli trafi się na promocje to nawet za 1500zł.
Na oszczędne podróżowanie po Tajlandii wystarczy 1500zł na osoby na 2 tygodnie, włącznie ze wszelkimi wydatkami na miejscu, czyli spanie, jedzenie i podróżowanie.
Jesteśmy w Azji juz od ponad roku, odwiedziliśmy już Tajlandie, Malezje, Singapur, Laos i Indonezje. Gdyby ktoś potrzebował jakiś porad lub inspiracji zapraszamy na nasz kanał youtube, lub do kontaktu prywatnego :)

Pozdrawiamy Mateusz i Kasia

Odpowiedz

Paweł Stopka Grudzień 12, 2014 o 10:04

To fajny pomysł . Z żoną uzbieralismy 80 zł z samych groszy. W biedronce się cieszyli że im przeniosłem kasiorkę :)

Pozdrawiam Paweł

Odpowiedz

radek Grudzień 12, 2014 o 10:40

A co z biletem powrotnym? Tam też przez dwa lata będzie odkładała… baht’y :)

Odpowiedz

Marcin Nowak Grudzień 12, 2014 o 11:14

Bardzo dobry sposób. Ja tak wrzucam dwójki od dłuższego czasu do słoika w kuchni :)
Polecam (ponieważ jest bardzo kontekstowe i pewnie niektórzy to znają, ale być może ktoś nie) na naszym blogu specjalny KALKULATOR, który udowodni Wam, że dzięki ostawieniu słodyczy, fajek, pierdół i odkładaniem co miesiąc np. 10 zł jesteście w stanie za XX miesięcy pojechać np do… Wietnamu na 2 tyg. albo do Maroko na tydzień. Robiliśmy go z danymi 2 tygodnie i zainspirował już dziesiątki osób :)

http://gdziewyjechac.pl/kalkulator-wyjazdu/

Odpowiedz

EwE Grudzień 12, 2014 o 11:14

My też oszczędzamy na wakacje ale jest nas troje a wyjazdy do niskobudżetowych nie należą. Zasada jest taka: życie kosztuje nas jedną pensję, tę wyższą, więc cała pensja mojego męża idzie na czynsz, opłaty, przedszkole, auto, jedzenie i ewentualnie dodatkowe nieprzewidziane wydatki. Używamy karty kredytowej, bo dzięki systemom lojalnościowym wydajemy mniej.
Moja pensja jest odkladana. Zwykle 3/4 1. dnia miesiąca. Ostatnią część trzymamy na nieprzewidziane wydatki i jeśli wszystko idzie zgodnie z planem ostatniego dnia miesiąca przesyłam na konto oszczędnościowe pozostałą część.
Bilety lotnicze kupujemy z dużym wyprzedzeniem, co też pozwala nam zaoszczędzić.
Podczas wyjazdów oszczędzamy na jedzeniu, kupując w marketach a nie stołując się w restauracjach. Na hotelach wybierając hostele i motele a nie 5*. Nie kupujemy tandetnych pamiątek ani zdjęć zrobionych przez firmy w miejscach turystycznych. I na tym nasze oszczędzanie się kończy.
Poprzedni wyjazd kosztował nas 26 tyś zł-miesięczny objazd po wschodnich Usa. Następne wakacje spędzamy w Japonii i znowu nie zapowiada się najtaniej, bo noclegi są bardzo drogie…
Mój mąż podśmiewuje się często jak mówię o oszczędzaniu ale nic mi po nowym aucie ani mieszkaniu. Marzenia się nie dewaluują a ja kocham inwestować w spełnianie marzeń.

Odpowiedz

Iwona Grudzień 12, 2014 o 11:25

Pomysł sprawdzony u Nas od kilku lat,wraz z Mężem i 2 dzieci wyjeżdżamy co roku na tygodniowe wakacje w Polsce za „2-złotówki” uzbierane w ciągu całego roku. Wszyscy nasi znajomi twierdzą,że super pomysł i od jutra zaczynają zbierać a w efekcie w czerwcu nadszarpują debet na koncie.

Odpowiedz

Kinga Grudzień 12, 2014 o 11:32

Zbieram już od roku 5 zł :) – również zbieram na wakacje. Częściej korzystam z karty płatniczej, więc nie wrzucam monet codziennie do skarbonki, ale już sporo pieniędzy w niej jest bo jest ciężka. Polecam każdemu taką formę oszczędzania np. na wakacje, albo dla dzieci. Czytałam kiedyś jak rodzice wrzucają 1zł, 2 zł dziecku do skarbonki, a potem jak jadą na wakacje to dziecko ma pieniądze na karuzele, lody itp., i rodzice nie odczuwają tych wydatków.

Odpowiedz

asia Grudzień 12, 2014 o 13:29

A ja w sierpniu włączyłam sobie Msaver w Mbanku i już mam ok, 600zł 😀 za dwa lata za te środki będę przemierzać camperem Amerykę 😀

Odpowiedz

Daga Grudzień 12, 2014 o 14:44

Razem z mężem rownież odkładamy 5złotówki i mamy już spokojnie dwutygodniowe wakacje dla jednej osoby. Zaczęliśmy chyba że dwa lata temu, jakoś dużo nie trafia miesięcznie do puszki bo często używamy karty debetowej, ale zawsze coś- zwłaszcza że za rok robimy rodzinna wycieczkę 2+2:)

Odpowiedz

kaczku Grudzień 12, 2014 o 15:43

Ha, metoda mojej mamy – za słoik pięciozłotówek kupiłem pierwszy samochód (Tico, 10letnie, 800 złotych).
Mina sprzedającego – bezcenna!

Odpowiedz

Marta Grudzień 12, 2014 o 18:33

Też miałam plan – konkretniej – by przez rok codziennie wrzucać po 5zł. Niestety, ale nie dotrwałam do końca w swym postanowieniu, ale myślę, że niedlugo rozpocznę drugie podejście :)

Odpowiedz

Bożena Jędral Grudzień 12, 2014 o 22:56

Odkładam tak przez kilka lat, zawsze na wakacje, potem zmieniłam zasadę, mamy z mężem wspólne konto i mam swoje „małe”, na malym gromadzę to co zarobię w necie, starcza na wakacje lub nieplanowany wydatek. Oczywiście nie dzieje się to w tajemnicy pzred mężem, czasem spyta czy coś mam na małym ;).

Odpowiedz

Filip Grudzień 13, 2014 o 15:31

odkladamy od jakiegoś czasu do puszki – same 5tki. Aktualnie jest pełna i ma 5 kg ;)! zaczynamy zbierać do kolejnej 😉

Odpowiedz

Gosia Grudzień 13, 2014 o 21:07

Trzy lata temu moja siostra, wtedy studentka, dała mi przed ślubem słoik po musZtardzie. A w nim ponad 70 piątek. Do dzisiaj wspominam, ze to było prawdziwe poświęcenie i chociaż nie miała duzo, dała radę (chciała, nikt nie zmuszał) cokolwiek dać. Ale ze aż tyle się udało, to sZok!

Odpowiedz

darek Grudzień 14, 2014 o 02:16

Polecam smart saver ING. Odkładam sporo, bo płacę wszędzie kartą :)

Odpowiedz

Tomasz G. Styczeń 30, 2015 o 21:48

Cześć Michał. to mój pierwszy komentarz na Twoim blogu. Mam nadzieję że nie dam plamy. :-) też postanowiłem zacząć oszczędzać :-) Odnośnie słoików i zbierania monet : mnie do tego pchnęła nie chęć oszczędzania ale ciężki portfel w tylnej kiszeni spodni :-) I tak zacząłem. Po tygodniu wrzucania (codziennie wieczorem) wszystkich drobnych z portfela do słoika uzbierało się prawie 100 zł . I wtedy zaświeciła mi się lampka :-) że może to dobry sposób na oszczędzanie :-) !!!!! Potem znalazłem Twój blog i tylko mnie to utwierdziło :-) Oszczędzanie może być nawet fajne choć dopiero zaczynam :-) Pozdrawiam
Tomasz G.

Odpowiedz

Mariusz Luty 21, 2015 o 23:42

Ja też mam swoje metody oszczędzania drobnych kwot. Mam Smartsavera w ING, jest to bezbolesne, a w kilka miesięcy kilka stówek się uzbiera. Chociaż ostatnio trochę mniej, bo pewne zmiany i mniej płacę kartą, ale za to więcej zostaje na koncie. A odnośnie oszczędzania drobnych to wszystko o nominale mniejszym niż 1zł trafia do blaszanej skarbonki, której nie da rady otworzyć, już jest w ok 70% zapełniona. A mi drobne nie dzwonią w kieszeniach;).

Odpowiedz

avanturnick Grudzień 9, 2015 o 10:24

to ja dodam jeszcze, że gdyby Lucyna nie patrzyła tylko w słoiki to by bilet dorwała ze dwa razy taniej. Ale poza tym to się zgadzam – sam w ten sposób oszczędzam od kilku lat, plus szukam tanich lotów, i efekty są piorunujące:
-miesiąc na Filipinach
-dwa wyjazdy do Tajlandii – dwu i czterootygodniowy
-cztery dni w Izraelu
-dwa tygodnie w Brazylii
-tydzień w Szkocji
-trzy dni w Norwegii.
i jeszcze mogę wymieniać długo, ale da się

Odpowiedz

Marcin Grudzień 9, 2015 o 11:03

Michale, tytuł wprowadza w błąd.
Jak się do tego odniesiesz

Odpowiedz

tomi Grudzień 9, 2015 o 11:05

Gratuluje Lucyna oszczedzania! jednak za bilet to troche przeplacilas:>

Odpowiedz

Justyna Grudzień 9, 2015 o 12:28

Jak byłam w podstawówce to zbierałam monety jednogroszowe,nie specjalnie się do tego przykładając i po kilku latach nazbierało się 50 zł :O Celem oszczędzania nie była wycieczka do Tajlandii, tylko szklana kula wypełniona jednogroszówkami, którą bądź co bądź nie każdy może mieć u siebie na półce. Wyrzeczenie żadne, za to wszystkie dzieciaki mi zazdrościły

Odpowiedz

Anita Grudzień 9, 2015 o 12:35

zbieram 5 od kilku lat ;), jak zapełni mi się puszka to otwieram, liczę i wydaje na wakacje 😉 zazwyczaj jest koło 3 tys.
jeżdżę do pracy rowerem i „płacę” sobie taką piąteczkę z czystym sumieniem 😉
jak mam więcej niż jedną, place sobie więcej 😉

Odpowiedz

Sandra Grudzień 9, 2015 o 12:41

Ja już 2 lata zbieram dwuzłotówki do jednej skarbonki a od kilku miesięcy właśnie 5 zł do drugiej :) pełna skarbonka to ok 250 zł. Co mniej więcej 2 miesiące ją opróżniam – uzbieraną kwotę wpłacam na konto oszczędnościowe lub przeznaczam na wcześniej wyznaczony cel. Dla mnie to idealny sposób na oszczędzanie – mało odczuwalny w portfelu a rezultaty widoczne :)

Odpowiedz

Tomanek Grudzień 9, 2015 o 20:07

Ziarnko do ziarnka i zbierze się miarka :-) Pamiętajcie jednak , że to działa także w dwie strony.

Odpowiedz

Karol Luty 17, 2016 o 08:32

Drogi ten bilet do Tajlandii… Prawie 700€ podczas gdy można takie dostać już za 300€.

Odpowiedz

Iwona Marzec 4, 2016 o 12:54

Witam, z mężem odkładamy 200zł miesięcznie na konto oszczędnościowe na małym oprocentowaniu plus 100zł do metalowej puszki, którą nie da się otworzyć a dodatkowo jeśli w portfelu zalega dużo drobniaków (1,2..50gr czy 1,2,5zł) wrzucamy do świnki i tak ponad 300zł miesięcznie odkładamy na „czarną godzinę” a może na spełnienie marzeń 😉 Pozdrawiam serdecznie 😉

Odpowiedz

Meeegii Październik 22, 2016 o 22:49

Jak chodziłam do szokły to przez cały rok odkładałam wszystkie 2 złotówki, zawsze starczyła na krókie wakacje nad Polskim morzem 😉 bez proszenia się rodziców;) chyba czas wrócić do tego sposobu. Teraz pracując to nawet i na 5 zł można sobie pozowlić 😉

Odpowiedz

Dodaj nowy komentarz

{ 1 trackback }

Poprzedni wpis:

Następny wpis: