Informacje o nowych artykułach i sposobach oszczędzania pieniędzy prosto na Twój e-mail

    

Konkurs dla pogromców długów, ja w Radiu PIN, konferencja BIK i inne ogłoszenia

przez Michał Szafrański dodano 16 października 2013 · 20 komentarzy

Konkurs dla pogromców długów

Tego wpisu miało nie być. Bo nie lubię pisać materiałów, które szybko się dezaktualizują. Ale mam dla Was kilka “ogłoszeń parafialnych” i pierwsze z nich stało się wystarczającą przyczyną, bym pozwolił sobie zająć Wam na chwilę głowę w ten piękny wieczór.

A skoro pojawiło się pierwsze ogłoszenie, to znalazły się i kolejne :-) A więc dowiesz się o konkursie dla osób zadłużonych (a w zasadzie takich, którym z długów udało się wyjść), moim wystąpieniu w Radio PIN, konferencji BIK oraz relacji z kongresu NAC. Do dzieła…

Ogłoszenie 1: Konkurs “Dobry Plan”

To ogłoszenie skierowane jest do osób, które były zadłużone i udało im się zwycięsko wyjść z długów (lub są na najlepszej drodze do tego by właśnie tak się stało). Dotyczy ono II edycji konkursu “Dobry Plan”, o którym dowiedziałem się przypadkiem dopiero teraz, a do którego można wysyłać swoje zgłoszenia jeszcze tylko do przyszłego piątku, czyli 25 października 2013 r.

Po chwili zastanowienia i zerknięciu na stronę konkursową oraz w regulamin, uznałem, że konkurs ten jest ciekawą inicjatywą wartą promowania. A do tego można w nim wygrać naprawdę atrakcyjne nagrody, które szczególnie osobom zadłużonym mogą być bardzo przydatne:

  • I miejsce = 2500 zł (gotówka)
  • II miejsce = 1500 zł
  • III miejsce = 1000 zł
  • 4 wyróżnienia o wartości 500 zł (bony zakupowe)

Konkurs organizowany jest przez Grupę KRUK we współpracy ze Stowarzyszeniem Program Wsparcia Zadłużonych. I bez względu na to, co myślicie o KRUKu, ja uważam, że to dobrze, że firma ta stara się w ten sposób promować właściwe postawy wobec zadłużenia.

Co trzeba zrobić, aby wziąć udział w konkursie? Wystarczy poprzez stronę konkursową wysłać opis, nagranie audio lub wideo, w którym opowie się swoją historię – jak skutecznie spłaciliście długi i wyszliście na finansową prostą.

Warunkiem koniecznym do udziału w konkursie (polecam lekturę regulaminu) jest wyrażenie zgody na upublicznienie Waszej historii. Najciekawsze z nich zostaną opublikowane w poradniku “Jak wyszliśmy z długów”, który ma zostać wydany po zakończeniu konkursu. Organizatorzy liczą, że historie i porady osób zadłużonych staną się inspiracją dla tych, którzy obecnie zmagają się z długami.

I chociaż spóźniłem się, bo konkurs zaczął się jeszcze we wrześniu, to nie mogłem sobie odmówić przypomnienia Wam o nim – bo temat jest mi bardzo bliski. Zresztą uważam, że wśród Czytelników bloga znajdują się kandydaci do tych nagród i miło mi będzie wiedzieć, że jakoś się do tego przyczyniłem 😉

Szczegóły konkursu znajdziecie na stronie http://dobry-plan.pl a ja z przyjemnością przypominam artykuły związane z tym tematem:

Powodzenia!

Ogłoszenie 2: Ja w Radio PIN

Miło mi Was poinformować, że w najbliższy piątek, czyli 18 października, będziecie mogli usłyszeć mnie na żywo w Radiu PIN. Zostałem zaproszony na dyskusję na temat oszczędzania i nie tylko, która rozpocznie się około 13:00 i potrwa do 14:00.

Moim gospodarzem będzie Tomasz Śliwiński, który zapowiedział mi, że będziemy także odpowiadać na pytania słuchaczy. Tak więc macie niepowtarzalną okazję, by przepytać mnie na żywo.

Jeśli chcielibyście mnie posłuchać, to gorąco zapraszam “przed radioodbiorniki” lub na stronę Radio PIN, gdzie można posłuchać transmisji przez Internet.

Ogłoszenie 3: Ja na konferencji BIK

Jeśli ktoś z Was jakimś zrządzeniem losu będzie jutro, w czwartek 17 października, na konferencji “Bezpieczne kredytowanie i bezpieczne pożyczanie” organizowanej przez BIK, to będzie mi bardzo miło się spotkać :)

Po prostu podejdź do mnie i zacznij od “cześć, czytam bloga…” :) Ja bardzo chętnie Cię poznam.

Ogłoszenie 4: Refleksje po konferencji NAC

Dostałem od Was kilkanaście e-maili z pytaniami o wrażenia z konferencji National Achievers Congress 2013. Miałem o niej nie pisać, bo większość czasu spędziłem poza salą wykładową… no ale skoro “zmuszacie”, to napiszę to i owo w najbliższy weekend. I od razu uprzedzam, że będzie to relacja nie na temat :)

Jak to podsumował jeden z Czytelników bloga, z którym miałem okazję się tam spotkać: “Dużo więcej wartościowych informacji uzyskałem tutaj, rozmawiając z Wami, niż na oficjalnych wykładach”.

Ja osobiście mam wrażenie, że dla wielu z Was był to najdroższy w życiu sposób spotkania z Michałem Szafrańskim ;-), a dla mnie najdroższe uczestnictwo w zorganizowanym przeze mnie spotkaniu. No ale nie wszystko da się przeliczyć na pieniądze. Osobiste spotkanie z Wami = bezcenne! Szczegóły wkrótce…

"Finansowy ninja" - podręcznik finansów osobistych

Finansowy ninjaMożna już zamawiać moją książkę "Finansowy ninja". To ponad 540 stron praktycznej wiedzy o oszczędzaniu, zarabianiu, optymalizacji podatkowej, negocjowaniu i inwestowaniu, które pomogą Ci zostać prawdziwym finansowym ninja i osiągnąć bezpieczeństwo finansowe.

Przewodnik po finansach osobistych, który każdy powinien przeczytać jeszcze w szkole.

PRZEJDŹ NA STRONĘ KSIĄŻKI →

Podobał Ci się ten artykuł?

Jeśli tak, to zarejestruj się aby otrzymywać powiadomienia o nowych artykułach o oszczędzaniu pieniędzy. Nie ujawnię nikomu Twojego adresu!



{ 19 komentarzy… przeczytaj komentarze albo dodaj nowy komentarz }

miroslaw Październik 16, 2013 o 21:41

witam.szkoda ze nie organizujecie konkursow jak przezyc za 1100brutto lub za 750 z nieroba .bo ci co zaciagaja kredyty i inne takie lichw to nie zarabiaja 1100zl netto. pozdrawiam i do uslyszenia.

Odpowiedz

Krzysiek Październik 16, 2013 o 22:23

Z tego, co wiem to wiele osób całkiem przyzwoicie zarabiających jest praktycznie bankrutami przez długi. Kiedyś nawet przeczytałem stwierdzenie, że jeśli się zobaczy na ulicy jakiegoś Jaguara czy temu podobne auto to należy się pomodlić za jego własciciela, bo na 97% jest to osoba bardzo zadlużona, która gdyby w tej chwili umarła to swoim spadkobiercom obok majątku przekazałaby przekraczające go wielkością długi.

Także nie tylko biedni ludzie są w trudnej sytuacji…

Ale swoją drogą to, Michale, jest to ciekawy pomysł na wpis lub nawet ich serię: jak żyć, przeżyć i oszczędzać w rodzinie 2+2 w Warszawie (Twoja chyba taka jest z tego, co pamiętam) za dwie pensje minimalne netto. Mógłbyś się poddać takiemu eksperymentowi. Wiadomo, musiałbyś to skorygować o koszty czynszu i tym podobnych stałych wydatków, których nie masz możliwości nagłego zmniejszenia, a także przedyskutować to z rodziną, bo to byłby generalnie eksperyment rodzinny, ale zostałoby właśnie to ogólne założenie, czyli żywność przez jkaiś czas ze sklepów dyskontowych itp. To byłyby dobre wpisy dla powtarzających się często komentarzy odnośnie tego, jak oszczędzić nie majac praktycznie nic i będąc w ciężkiej sytuacji.

Odpowiedz

Prawnik Październik 17, 2013 o 20:35

A czasem wystarczy tylko zasięgnięcie informacji u prawnika i skorzystanie z porady prawnej żeby wiedzieć jakie kroki najlepiej w takiej sytuacji podjąć itp.

Odpowiedz

Michał Szafrański Październik 17, 2013 o 23:20

Hej Krzysiek,

Dziękuję za Twój komentarz. Co do propozycji przeżycia za małą kwotę: może i byłby to ciekawy eksperyment, ale wolę ładować swoja energię w inne działania, które dadzą Wam więcej korzyści. Obawiam się, że nawet gdyby udało mi się skutecznie taki eksperyment przeprowadzić, to od razu usłyszę głosy „eee… jeden miesiąc to każdy potrafi – spróbuj tak żyć cały czas”. Niuans polega na tym, że ja jestem zdecydowanym zwolennikiem powiększania przychodów i wolę Wam konstruktywnie pokazywać takie przykłady niż udowadniać, że da się żyć za niewiele.

No ale może kiedyś przyjdzie i czas na taki eksperyment 😉 Tylko muszę najpierw dobrze zastanowić się nad jego celowością. Ja nieszczególnie chcę czy muszę cokolwiek komukolwiek udowadniać.

Pozdrawiam!

Odpowiedz

Jacek Pastuszko Październik 16, 2013 o 22:44

Zadłużeni są i biedni, i bogaci. Tak naprawdę to całe społeczeństwa spłacają długi zaciągane przez państwo ale to inna historia.
Dobrze, że są organizowane takie konkursy. Dzięki nim ktoś kto sięgnął już dna może znajdzie inspirację i sposób na wyjście z trudnej sytuacji związanej z zadłużeniem. Może pójdzie śladami tych, którzy sobie poradzili i wyszli na prostą.
@Mirosław, nikt nikogo nie zmusza do pracy za 1100 złotych. Żyjemy w wolnym kraju a życie składa się z wyborów. Od życia dostajemy zazwyczaj to, na co zasługujemy.

Pozdrawiam,
Jacek

Odpowiedz

Maga Październik 17, 2013 o 12:48

Poniekąd masz rację, jak se dasz, tak masz.
Niestety, nie jest to takie proste, to raz. A dwa, że ktoś musi wykonywać te najniżej płatne prace, nie mogą wszyscy być managerami w korporacjach czy prężnie działającymi przedsiębiorcami. Praca typu sprzedawca na kasie w supermarkecie też jest potrzebna, być może powinna być lepiej płatna, ale to musieliby pracownicy wywalczyć. To zresztą dotyczy nie tylko płac, ale również różnych przywilejów, które pracownikom należą się jak psu zupa, a jednak boją się oni z nich korzystać. Dlaczego? Bo się boją. Jak masz rodzinę na utrzymaniu, w tym małe dzieci, to masz jakby mniejszą skłonność do podejmowania ryzyka.
Dopóki ludzie nie zaczną domagać się tego co im się należy – godnej płacy, prawa do życia prywatnego, to będziemy żyć w takim chorym kraju, gdzie jeden człowiek wyzyskuje drugiego.

Odpowiedz

Paweł Październik 17, 2013 o 15:44

Maga: Im lepiej zaspakajasz potrzebny innych, tym więcej pieniędzy są gotowi Ci zapłacić. Droga domagania się i protestowania do niczego nie prowadzi, wcale nie przekłada się na lepsze zaspakajanie potrzeb innych i w dłuższym okresie prowadzi jedynie do bezrobocia lub inflacji.

Najlepsze co mogą zrobić osoby, pracujące za minimalne stawki, to rozwijać się i zdobywać większe kompetencje. I po prostu robić rzeczy, bo najczęściej wygląda to tak, że trzeba ich niemal zmuszać, by cokolwiek robili. Jeżeli przejdą szczebel wyżej w zarobkach, to będzie mniejsza konkurencja do prac za małe stawki i automatycznie pensje wzrosną.

Odpowiedz

Maga Październik 17, 2013 o 20:25

Chyba mało znasz osób pracujących za marne grosze, skoro tak uogólniasz. Owszem, to zjawisko o którym piszesz (że tych najmniej zarabiających trzeba zmuszać do roboty) istnieje, ale bynajmniej nie jest to standard.

Odpowiedz

Michał Szafrański Październik 17, 2013 o 23:29

Hej Maga, Paweł i Jacek,

@Maga – ja myślę, że Paweł nie tyle uogólnia co upraszcza. Zgadzam się jednak z Tobą, że temat nie jest taki prosty.

@Paweł i Jacek – to nie jest tylko kwestia możliwości danej osoby, ale również wiary we własne możliwości, a ta – zwłaszcza w sytuacji podbramkowej – jest często na naprawdę słabym poziomie. Poczucie bezsilności, bezsensu i bezcelowości potrafi nieźle sponiewierać i trzeba mieć mocną psychikę by samodzielnie się z tego wyrwać.

Na pewno osoby aktywne, działające, wyczulone na pojawiające się wokół nich możliwości – mają w życiu łatwiej. I niestety nie ma innej drogi niż codziennie pokonywać własne ograniczenia i sięgać po więcej (brzmię jak jakiś guru od rozwoju osobistego, ale piszę o zupełnie podstawowych rzeczach).

Idę już dzisiaj spać… dobrej nocy wszystkim :)

Odpowiedz

Qulin Październik 18, 2013 o 10:47

100% zgadzam się z przedmówcą – dostajesz tyle ile od siebie dajesz. Najczęściej osoby zarabiające taką naprawdę minimalną pensje nie starają się w jakikolwiek sposób coś zmienić/rozwijać. Narzekanie i bezczynność nic nie daje.

Odpowiedz

Kasia Styczeń 4, 2014 o 12:35

„Nikt nikogo nie zmusza do pracy za 1100 złotych.”
Oczywiście, już dwa miliony Polaków wyjechało z Polski, gdyż nie chcieli pracować za takie pieniądze. Polki teraz rodzą dzieci w Wielkiej Brytanii, a w Polsce za dwadzieścia lat nie będzie komu podać chleba w sklepie.

„Od życia dostajemy zazwyczaj to na co zasługujemy”.
Jak ktoś pisze takie rzeczy, to życzę nu jakiejś nieuleczalnej, przewlekłej choroby, pełnej bólu i rozpaczy. Spokorniał by szybko. Pogarda niektórych dla biednych ludzi jest porażająca.

Odpowiedz

matimateo89 Październik 16, 2013 o 22:55

Fajny konkurs, nawet pomyślałem że warto byłoby wziąć udział, ale doszedłem do wniosku że to jednak bez sensu w moim przypadku. Wpakowałem się w dość duże długi hazardowe (łącznie około 25 tys. zł pożyczone na lichwiarski procent), więc po prostu spakowałem walizkę, wyjechałem do Londynu i zacząłem szukać pracy. Gdy już ją znalazłem, nie pracowałem, bo pracą tego nazwać nie można. Ja po prostu zapie**alałem (wybacz łacinę, ale chciałem użyć miarodajnego określenia) po 10-12 godzin dziennie. Żyjąc skromnie, po kilku miesiącach udało mi się wyjść na zero, a przy okazji wspiąć się nieco wyżej na „szczeblach kariery”. Co więcej, moja opowieść nie nadaje się do konkursu, bo absolutnie nie żałuję swojej przygody z hazardem. Dała mi wiele emocji, wiele wygranych pieniędzy (to że potem zacząłem je tracić to inna sprawa), pozwoliła sfinansować wiele ważnych rzeczy, dała przez pewien czas poczucie stabilności. Nie wykluczam że wrócę jeszcze do hazardu, ale na pewno na mniejszą skalę i mądrzejszy o to, czego nauczyłem się na błędach. A tego rodzaju treści raczej nie są mile widziane w konkursie dotyczącym wychodzenia z długów. Jeśli zaś chodzi o wychodzenie z długów jako takie, to moim zdaniem nie ma tu wielkiej filozofii. Jest podobnie jak z pracą: każdy narzeka że jej nie ma. Bzdura. Dla chcącego nic trudnego. Jeśli ktoś naprawdę chce znaleźć pracę to ją znajdzie. Jeśli ktoś naprawdę zamierza spłacić długi to znajdzie sposób. No i na koniec… Nie wiem jak to było w przypadku innych osób które wychodziły z długów, ale dla mnie fakt spłacania zobowiązań ma w sobie coś szlachetnego, podobnie jak czytanie książek albo oglądanie spektaklu w teatrze. Jest taka łacińskia sentencja: „pacta sunt servanda” (umów należy dotrzymywać), która odwołuje się do jednej z najbardziej podstawowych zasad naszej cywilizacji, czyli uczciwości. Wziąłem pożyczkę na wysoki procent, ale mam w sobie na tyle honoru żeby wziąć się do pracy i wszystko co do grosza pospłacać, a nie szukać winnych wszędzie poza sobą samym. Dlatego wręcz brzydzę się ludźmi, którzy wzięli kredyt we frankach i teraz, gdy kurs skoczył, domagają się przeliczenia go na złotówki po kursie w dniu zawarcia umowy. To jest po prostu obrzydliwe.
http://finanse.wp.pl/kat,1033709,opage,2,title,Kredyt-we-frankach-jest-nielegalny,wid,16028297,wiadomosc.html?ticaid=1117ee&_ticrsn=3

Odpowiedz

Beata Październik 17, 2013 o 20:31

Popieram pomysł Mirosława.

Odpowiedz

Michał Szafrański Październik 17, 2013 o 23:31

Hej Beato,

Ale jaki pomysł?

Pozdrawiam!

Odpowiedz

Kamil Zięba Październik 18, 2013 o 13:32

ehh szkoda ze z tym radiem z godzinki zrobilo sie 30 min :/

Odpowiedz

Olek Październik 19, 2013 o 09:47

Hej Michał! Mam pytanie nie bezpośrednio powiązane z postem, ale może Ty (lub ktoś inny z komentujących) będzie wiedział. Otóż, w czerwcu kupiłem siostrze na raty 0% laptopa – ona akurat go potrzebowała, ze względu na umowy zlecenia nie dostałaby pewnie kredytu a ja chciałem sobie zacząć budować historię kredytową. Problem w tym, że do tej pory w BIK nie ma żadnych informacji o tym kredycie co trochę mnie irytuje biorąc pod uwagę moją motywację do jego wzięcia. Jak spytałem o to BIK, uzyskałem odpowiedź że „przekazywanie danych do BIK przez w/w podmioty odbywa się w miesięcznych cyklach, ze stanem faktycznym na ostatni dzień miesiąca poprzedzającego przesłanie danych. Przesłanie przedmiotowych danych powinno odbywać się nie rzadziej niż raz w miesiącu”. Brzmi sensownie. Więc dlaczego do połowy października nie ma informacji o kredycie który przyznano mi pod koniec czerwca? Myślisz że należałoby się skontaktować z bankiem który go udzielił i zażądać aktualizacji danych w BIK? Wszystkie raty spłacam terminowo więc na pewno obecność tego kredytu w bazie by mi nie zaszkodziła..

Odpowiedz

magda Październik 19, 2013 o 12:59

Michale, dzięki za cynk, chciałam się pochwalić, że zgłosiłam moją historię na konkurs. Trzymajcie więc kciuki. Pozdrawiam :)

Odpowiedz

Przemek Październik 20, 2013 o 21:37

tak czytam ten regulamin i zastanawiam się jak daleko może organizator posłużyć się moimi danymi i wizerunkiem. Czy przy publikacji np zwycięskiej historii można jakoś ograniczyć skojarzenie z moją osobą. NIby tam jest jakiś poradnik, który będzie rozsyłany do innych ludzi. A co np z tv , prasą. Niekoniecznie bym chciał, żeby moja morda świeciła np z różnych pism kolorowych :)
pzdr

Odpowiedz

Irena Październik 20, 2013 o 23:14

Witam
Moja historia wychodzenia z długów i dlaczego nie chcę wziąć udziału w konkursie?
Swój program wychodzenia z długów zatytułowałam: Wykopać banki ……
W pewnym momencie swego życia zorientowałam się, że przeholowałam z kredytami. Miałam parę mniejszych takich do dwóch tysięcy i jeden duży na naprawdę poważną sumę. Kiedy zapłaciłam wszystkie raty miesięczne plus opłaty domowe zaczęło brakować na życie. Zrozumiałam, że jestem w pętli zadłużenia. Dochodziły też inne trudne sprawy jakby ktoś złośliwy otworzył Puszkę Pandory. Piętrzyły się rachunki i trudne sprawy do załatwienia, tak naprawdę chwilami nie było wiadomo od czego zacząć. Zrobiłam sobie wykaz długów (dokładny), wykaz spraw do załatwienia i terminy tych spraw ( pilnych), wykaz przychodów i rozchodów (b. dokładny) i każdą sprawę załatwiałam tak jakby tylko ona istniała i więcej nie było. Po załatwieniu pisałam: załatwione i odkładałam do pudełka spraw załatwionych nie myśląc więcej o niej. Cały czas robię zakupy bardzo przemyślane i oszczędne (zawsze z listą zakupów w ręku) i rzadko mi się zdarza kupić coś nadprogramowo. Ponieważ jak pisałam jeden z tych kredytów był na dużą sumę (rata prawie 1000 zł dodając do tego te pomniejsze raty to wychodziła z tego niezła suma. Przy pomocy zaufanej osoby skonsolidowałam te kredyty i teraz płacę 1/3 tego co płaciłam wcześniej. Oczywiście ta osoba musiała wziąć kredyt na siebie bo ja już nie miałam wówczas zdolności kredytowej. W tamtym czasie straciłam pracę i została mi karta kredytowa do spłacenia, około 1200 zł, ponieważ karta była ubezpieczona wystąpiłam do ubezpieczyciela o spłatę tej karty (ubezpieczenie ok. 10 lat). Wyobraźcie sobie Państwo, że odmówił mi !! W tym czasie przestałam spłacać tę kartę. Wystąpiłam do Rzecznika Praw Ubezpieczonych który poparł moje stanowisko, za co bardzo dziękuję :) W tej chwili można powiedzieć, że jestem na prostej i swobodnie spłacam to zadłużenie które mi jeszcze pozostało. Nie chcę i nie wezmę udziału w tym konkursie z prostego powodu, przeczytałam regulamin i oprócz swoich danych trzeba się zgodzić również na wystąpienia publiczne a ja chcę mieć przysłowiowy – święty spokój. Dlaczego swój program wychodzenia z długów zatytułowałam jak powyżej:
otóż w tym ciężkim dla mnie okresie, kiedy przestałam spłacać kartę kredytową jeden z tych banków który lekką rączką rozdaje nagrody telewizyjne (wkrótce premiera) zrobił taką nagonkę na mnie jakby to nie chodziło o trochę ponad tysiąc zł a o grube miliony. Nic nie pomogło tłumaczenie, że a) czekam na decyzję ubezpieczyciela (sprawa była w toku) b) mam grypę i nie mogę rozmawiać (panowała epidemia grypy)
c) jest niedziela i normalni ludzie odpoczywają (tym bardziej chorzy).
Co mogę poradzić osobom które mają jeszcze kłopot z kredytami? Przede wszystkim nie chować głowy w piasek, jak przysłowiowy struś. Poszukać osób które nam pomogą, ponieważ jeśli naprawdę mamy kłopot z kredytami to sami nie dacie rady. Odbierać każdy list polecony i dokładnie go analizować. Telefony od banków niekoniecznie, bo mój każdy taki monit telefoniczny kosztował 35 zł. Na szczęście odebrałam tylko dwa :) Nie wierzyć w łatwy i dobry kredyt – nie ma takich. To co Ci doradca mówi nie zawsze musi się pokrywać z faktami, pamiętać trzeba, że ta osoba pracuje dla tej instytucji i ma z tego profity jeśli zaciągnięcie kredyt. Nie wpadać w panikę, mnie przed tym uratowało moje motto. (Czyt. jak wyżej)
Piszcie też na blogu Michała o swoich kłopotach (to bardzo dobry blog:) Zobaczcie jak spłacacie ten kredyt (wizualizacja) w szczegółach. I myślenie absolutnie musi być optymistyczne inaczej nie ruszy. Pozdrawiam wszystkich( kredytowiczów) i życzę powodzenia w spłacie długów. Tobie Michale dziękuję za ten blog :)

Odpowiedz

Dodaj nowy komentarz

{ 1 trackback }

Poprzedni wpis:

Następny wpis: