Informacje o nowych artykułach i sposobach oszczędzania pieniędzy prosto na Twój e-mail

    

Tryb czuwania, czyli ile prądu zużywa urządzenie, gdy nie pracuje?

przez Michał Szafrański dodano 30 listopada 2012 · 117 komentarzy

Tryb standby | Tryb czuwania

Na pewno słyszałeś i czytałeś, że zostawienie telewizora w trybie czuwania (uśpienia lub standby) nie jest całkowicie bezpłatne. Telewizor, podobnie jak inne urządzenia elektryczne podłączone do gniazdek, zużywa minimalną ilość prądu. Jaką? O tym właśnie przeczytasz w tym artykule. I nie będę w nim pisał o teorii, ale o praktycznie zmierzonym zapotrzebowaniu na moc w przypadku moich domowych urządzeń. Przeczytasz tu także jak sam możesz zmierzyć zapotrzebowanie sprzętów domowych. Otrzymasz też gotowy arkusz Excel, który pomoże Ci obliczyć skalę potencjalnych oszczędności, jeśli zdecydujesz się wyłączać domowe urządzenia z gniazdek, a nie tylko je “usypiać”. Z moich obliczeń wynika, że śpiące urządzenia niepotrzebnie kosztują mnie 243,60 zł rocznie.

Tryb stand-by – wygodnicki złodziej pieniędzy

Tryb czuwania to świetny wynalazek :) Dzięki niemu nie musimy ruszać się z fotela żeby pilotem włączyć i wyłączyć TV, dekoder cyfrowy, amplituner, konsolę itd. Nasze domowe urządzenia świecą do nas swoimi diodami czuwania, dając nam poczucie panowania nad sytuacją. Są dostępne na każde nasze wezwanie :-) I wszystko byłoby naprawdę fajnie, gdyby nie fakt, że każdy z tych domowych sprzętów nie czuwa za darmo. Ich oczekiwanie na nasze polecenie ma swoją cenę. Według moich pomiarów pobierają one podczas swojegu snu od 0,1W nawet do 17W. Niektóre starsze urządzenia (np. odtwarzacze wideo) potrafiły pobierać w trybie stand-by nawet 35W! A każde 5W zużywane przez 24 godziny na dobę kosztuje nas 26,28 zł rocznie (jeśli uznamy, że średni koszt 1 kWh wynosi 0,60 zł). Już po tym widać, że skala oszczędności może być całkiem duża.

Ile kosztuje cichy pobór prądu?

Zanim przejdę do konkretnych wyliczeń, to przedstawię jeszcze różne tryby pracy naszych domowych urządzeń:

  • Urządzenie włączone – w tym przypadku urządzenie pobiera maksymalną ilość prądu. Jeśli jest to, np. notebook, to chwilowy pobór prądu może być uzależniony od wielu czynników: tego czy w danej chwili ładowana jest bateria i czy wykorzystujemy funkcje wymagające dużej mocy komputera (przykładowo: oglądanie filmów na YouTube wymaga więcej mocy niż pisanie tego tekstu w edytorze).
  • Urządzenie uśpione – to jest właśnie tryb stand-by i w dalszej części artykułu przeczytasz ile prądu konsumują różne urządzenia. Może się okazać, że niektóre z Twoich domowych sprzętów więcej Cię kosztują rocznie nie pracując niż pracując! U mnie jest tak z jednym z telewizorów oraz subwooferem.
  • Urządzenie wyłączone, ale podłączone do prądu – pomyślisz sobie, że wystarczy wyłączyć urządzenie przyciskiem “power off” i już rozwiązałeś problem zużycia energii. Nie musi to być prawda. Niektóre urządzenia pobierają prąd nawet, gdy są wyłączone. Przykładem mogą być ładowarki do telefonów (chociaż moje testy tego nie potwierdzają), które warto odłączać od gniazdek, nawet jeśli nie jest do nich podłączony telefon.
  • Urządzenie odłączone od prądu – wiadomo, że w tej sytuacji pobór prądu przez urządzenie wynosi “zero” :) I w zasadzie jest to jedyny pewny sposób pełnego zminimalizowania konsumpcji energii.

To co mierzyłem w trakcie moich badań trybu czuwania, to średnie zużycie prądu przez codziennie wykorzystywane urządzenia elektryczne zarówno w trybie ich pracy, czuwania, jak i bycia podłączonymi do prądu przy teoretycznym pełnym wyłączeniu.

Jak zmierzyć pobór prądu?

Watomierz Green Blue model GB202

Do wszystkich moich domowych pomiarów zużycia prądu wykorzystuję watomierz Green Blue model GB202, o czym pisałem już w artykule “Jak przeliczyć W na kWh i koszt w złotówkach – gotowy kalkulator”. Na Allegro kosztuje on około 45 zł i pozwala łatwo zmierzyć zarówno chwilowe, jak i całkowite zużycie prądu przez podłączone urządzenie. Potrafi również wyliczyć koszt jego pracy w trakcie okresu pomiarowego.

Jeśli chciałbyś wykonać analogiczne pomiary, to możesz zastosować dowolny watomierz. Wystarczy, że będzie on pokazywał chwilowe zużycie – resztę policzysz dzięki kalkulatorowi Excel, który załączyłem do tego artykułu.

Warto też zwrócić uwagę na to, w jaki sposób mierzymy pobieraną przez urządzenie moc. Przykładowo: jeśli mierzymy pobór prądu przez amplituner i następnie głośnik aktywny (subwoofer), to warto go mierzyć przy takim poziomie głośności, z jakim zazwyczaj słuchamy muzyki. Mój subwoofer pobiera około 20W przy normalnym poziomie głośności, ale równie dobrze może pobierać 70W w “trybie imprezowym” :) Podobnie z komputerami: jeśli w trakcie pracy na nich lubicie słuchać muzyki i macie uruchomionych wiele aplikacji i stron (np. korzystających z Flasha), to komputer pobierać będzie więcej prądu niż w przypadku, gdy jedynym otwartym programem będzie edytor tekstu.

Moje testy i moje wyniki

Nie siliłem się na dokładne testy. Wykonałem proste pomiary, które miały mi w przybliżeniu pokazać:

  • Które z domowych urządzeń pobierają najwięcej prądu w trybie standby
  • Ile kosztuje mnie ich praca i czas czuwania
  • Ile mogę zyskać, jeśli tylko wyłączę te urządzenia

Aby moje szacunki były miarodajne, to poza zmierzeniem konsumpcji prądu w trybach pracy i czuwania, musiałem jeszcze przeliczyć przez ile godzin na dobę dane urządzenie znajduje się w każdym z tych trybów. Po uczciwym wpisaniu tych godzin i przeliczeniu ich na koszt roczny (posłuży Ci do tego załączony Excel), mogłem zapoznać się z zaskakującymi obserwacjami.

Wnioski z badania trybu czuwania

Poniżej zamieszczam tabelkę zawierającą dane dotyczące moich najważniejszych urządzeń domowych posiadających tryb czuwania. Jak zauważycie większość z nich nigdy nie była przeze mnie wyłączana. Ale to się zmieni. Okazało się, że gdybym systematycznie odłączał od prądu te urządzenia wtedy, gdy z nich nie korzystam, to rocznie mógłbym zaoszczędzić 243,60 zł na opłatach za prąd. A dodam, że nie są to wszystkie urządzenia domowe, które “czuwają”.

Przeanalizujmy zatem wspólnie tą tabelkę. Najpierw spisałem urządzenia oraz zmierzyłem watomierzem pobór mocy w różnych trybach pracy urządzeń: gdy urządzenie jest wyłączone, gdy jest w trybie czuwania oraz gdy pracuje.

Pobór mocy w trybie czuwania - standby

Następnie uzupełniłem ile średnio czasu (w godzinach) dane urządzenie czuwa, a ile naprawdę pracuje. Arkusz automatycznie wyliczył mi roczne koszty czuwania oraz pracy urządzenia.

Koszt prądu w trybie czuwania - standby

Jak widać większość urządzeń “nudzi się” przez całą dobę czekając aż władca pilota je włączy. Problem jest mniejszy, jeśli urządzenie jest energooszczędne i pobiera w trybie czuwania poniżej 1W. Ale takich urządzeń mam naprawdę mało. Chlubnym wyjątkiem jest pod tym względem telewizor LED Samsunga (u mnie 40-calowy), który w trybie czuwania pobiera 0,1W. Nawet jeśli wyłączony jest przez 19 godzin dziennie, to koszt prądu do zasilenia go w trybie czuwania wynosi zaledwie 42 grosze rocznie.

Z kolei, największymi złodziejami pieniędzy są u mnie w domu:

  • Dekoder telewizji kablowej UPC z nagrywarką, który w trybie czuwania (i to gdy nie pracuje dysk twardy!) pobiera aż 16,7W – zakładając, że czuwa on przez 19 godzin na dobę, to roczny koszt “stand-by” w jego przypadku to aż 69,49 zł. I jest to koszt wyższy, niż cena prądu wymagana do zapewnienia pracy dekodera wtedy, gdy oglądamy TV. Prąd w trybie jego aktywności (5 godzin dziennie) kosztuje nas tylko 24,75 zł rocznie.
  • Subwoofer, który będąc włączonym (ale nie grając) pobiera aż 12,4W, co zważywszy, że muzyki słuchamy średnio 15 minut dziennie (nie słuchamy codziennie lecz sporadycznie), kosztuje nas 64,50 zł rocznie! Z kolei aktywne korzystanie z możliwości subwoofera kosztuje nas tylko 1,11 zł rocznie. To się nazywa marnotrawstwo.
  • Mały TV kineskopowy Philips w sypialni (chyba 19”), który wyłączony jest przez 23 godziny na dobę, ale jednocześnie przy poborze 5,8W w trybie czuwania kosztuje nas 29,21 zł rocznie. Zauważcie jak gigantyczna jest różnica poboru mocy między trybami stand-by w telewizorach starej i nowej generacji. Samsung bierze 58 razy mniej mocy, gdy czuwa!
  • Dysk zewnętrzny Seagate FreeAgent 5,6W co przekłada się rocznie na 28,21 zł w trybie czuwania.

W przypadku tych urządzeń, które używamy sporadycznie, okazuje się, że ich czas czuwania kosztuje więcej niż czas aktywnego używania (do powyższej listy można dodać jeszcze wzmacniacz, który “śpi” przez większość doby, co powoduje, że rocznie jego spanie kosztuje nas 4x więcej niż jego praca). Ale nawet jeśli koszt czuwania nie przekracza kosztu pracy, to warto przyjrzeć się liczbom. Głupie odłączanie wtyczek naszych komputerów od prądu mogłoby nam przynieść rocznie ok. 30 zł oszczędności.

Absolutnym rekordzistą pozostaje subwoofer, którego stand-by kosztuje nas 58x więcej niż praca!

Nasz całkowity potencjał oszczędnościowy związany z trybem czuwania, to 243,60 zł. Ciekawy jestem jak to wygląda u Ciebie? Bardzo Cię proszę, abyś pokusił się o policzenie i wstawił Twoje liczby w komentarzu :)

A jeśli nie standby to co?

Problem kosztów w trybie czuwania można rozwiązać na kilka sposobów:

  • Odłączanie kabli zasilających urządzeń od gniazdek – proste i oczywiste, ale zazwyczaj kłopotliwe (schylanie i grzebanie gdzieś tam za meblami)
  • Zastosowanie listew zasilających z wyłącznikami – to rozwiązanie najbardziej lubię. Listwę da się umiejscowić tak, by dostęp do włącznika był w miarę łatwy. Poza tym listwa pozwala pogrupować urządzenia, np. cały sprzęt audio może być włączany i wyłączany jednym przyciskiem.
  • Wyłączniki czasowe – te mogą się przydać w przypadku tych urządzeń, z których korzystamy regularnie, np. Jeśli kładziemy się zazwyczaj spać koło 1:00, to śmiało można uznać, że od tej godziny może być odłączany od prądu dekoder telewizyjny, TV, router Wifi itp.

Ja stosuję już gdzieniegdzie listwy z wyłącznikami, ale zamierzam zwiększyć ich liczbę i być może zainwestuję także w 1-2 tanie wyłączniki czasowe. Koszt takiego wyłącznika to ok. 15 zł.

Ponadto warto zastosować kilka podstawowych zasad:

  • Jeśli danego urządzenia nie potrzebujemy stale, to lepiej by stale odłączone było od prądu. Dotyczy to, np. drukarki, skanera, głośników, dodatkowego monitora, ładowarek do telefonów i aparatów, niszczarki do dokumentów, elektrycznej szczoteczki do zębów itd.
  • Jeśli urządzenie posiada poza przyciskiem standby także wyłącznik główny, to warto korzystać z tego drugiego :)
  • Jeśli idziemy spać, to warto odłączyć zasilacze komputerów od gniazdek, a sam komputer zahibernować

Oszczędzanie i… ekologia

Mam nadzieję, że po lekturze tego artykułu, zauważyłeś kolejną możliwość oszczędzania. Jeśli tak, to koniecznie podziel się tym ze mną w komentarzu. Takich możliwości jest wokół nas bardzo dużo – trzeba tylko chcieć dbać o każdą złotówkę. Oczywiście możesz uznać, że skala oszczędności jest mała, ale zastanów się czy na pewno pracujesz właśnie po to, by Twoim domowym urządzeniom wygodnie się spało? 😉 Pieniądz robi pieniądz. Jeśli nie wydasz tych 200-300 zł rocznie, to o tyle mogą wzrosnąć Twoje oszczędności, które mogą dodatkowo procentować.

A jeśli nie rusza się kwota oszczędności, to możesz zmotywować się inaczej, np. uznaj, że wyłączasz te urządzenia w trosce o środowisko :-) Oszczędzanie i ekologia zaczynają się od nas samych. Według raportu organizacji WWF  w optymalizacji trybu czuwania tkwi gigantyczny potencjał – “w skali kraju tryb stand-by prowadzi do zużycia energii rzędu 2,34 TWh rocznie, czyli tyle ile rocznie wytwarza np. elektrownia Ostrołęka B. Jeśli tylko połowa urządzeń w skali kraju byłaby wyłączana z sieci, pozwoliłoby to zaoszczędzić 293 mln złotych i 1 milion ton CO2”.

Dziękuję Ci, że doczytałaś (lub doczytałeś) do końca :) I jak zwykle bardzo Cię proszę o Twoje “Lubię to” dla artykułu i całego bloga, oraz przekazanie linku do tego artykułu Twoim znajomym. Szczególnie jeśli mają dużo urządzeń pracujących w trybie czuwania :)

Zapraszam do komentowania!

"Finansowy ninja" - podręcznik finansów osobistych

Finansowy ninjaMożna już zamawiać moją książkę "Finansowy ninja". To ponad 540 stron praktycznej wiedzy o oszczędzaniu, zarabianiu, optymalizacji podatkowej, negocjowaniu i inwestowaniu, które pomogą Ci zostać prawdziwym finansowym ninja i osiągnąć bezpieczeństwo finansowe.

Przewodnik po finansach osobistych, który każdy powinien przeczytać jeszcze w szkole.

PRZEJDŹ NA STRONĘ KSIĄŻKI →

Podobał Ci się ten artykuł?

Jeśli tak, to zarejestruj się aby otrzymywać powiadomienia o nowych artykułach o oszczędzaniu pieniędzy. Nie ujawnię nikomu Twojego adresu!



{ 114 komentarzy… przeczytaj komentarze albo dodaj nowy komentarz }

Betz Listopad 30, 2012 o 09:08

Dekoder UPC ustawione oszczędzanie energii na „full”? To może dużo brać. Warto zmienić na niskie, minusem jest długie jego uruchamianie ale jak się rzadko ogląda telewizję to już się opłaca. Z tego co pamiętam z moich testów spada zużycie w trybie „standby” do 5W.
Co do wyłączania urządzeń, zainwestowałem w przełączniki bezprzewodowe – „gniazdka” na pilota. I wieczorem pstryk, pstryk, pstryk i wszystko co niepotrzebne w nocy wyłączam jednym ruchem. Nie trzeba biegać między listwami. Koszt – jak się dobrze pokręcić koło 100 złotych za 4-5 modułów (np. na conrad.pl – mają często promocje, a za zapisanie się na newsletter przy pierwszych zakupach bodajże 20% rabatu).
Co do komputerów – to ja bym tak z góry nie skreślał standby przy komputerach stacjonarnych (uśpienie, a po określonym czasie hibernacja) – czasami wychodzi to opłacalniej od całkowitego wyłączenia (włączenie i uruchomienie od zera komputera może wymagać większej ilości energii niż to co zostanie zużyte przez uśpienie w okresie nieużywania komputera). W przypadku komputera największym złodziejem energii „standby” nie jest on sam – ale wszystkie akcesoria o których zapominamy (np. drukarka, głośniki, hub usb z zasilaniem itp itd).
Jakiś czas temu zrobiłem porządek ze wszystkimi „czerwonymi lampkami” w domu i jest lepiej. Jedyne co niestety cały czas pracuje i prąd zjada to akwarium i dysk sieciowy. Niestety i jedno i drugie ciągle musi pracować :(

Dzięki Michał za kolejny świetny wpis!

Odpowiedz

Michał Szafrański Listopad 30, 2012 o 09:12

Hej Betz,

Dziękuję za sugestię co do UPC i tych przełączników bezprzewodowych. Czy możesz podać konkretną nazwę modelu tego przełącznika, z którego korzystasz?

Co do komputerów, to zdecydowanie zalecam hibernację a nie całkowite wyłączanie :) Mój komputer pracuje dniami/tygodniami bez restartów.

Pozdrawiam :)

Odpowiedz

Betz Listopad 30, 2012 o 09:54

Ja wybrałem ten: http://tinyurl.com/c26x36x
Co prawda ma jeden feler – jak prawie wszystko na Conradzie, sprzęt pod gniazdka niemieckie – nie każdemu może pasować (uziemienie nie jest „na bolcu” tylko z boku). Ale nie ma z tym problemy – Conard na życzenie przesyła za darmo odpowiednie przejściówki.
Jestem bardzo zadowolony, zwłaszcza, że jeden z modułów (chyba tak to można nazwać? :)) ma dodatkowo funkcję ściemniacza – przydaje się w pokoju najmłodszego szkodnika (;)), który usypia przy świetle i można mu stopniowo je ściemniać siedzać dwa pokoje dalej.
Też jestem fanem hibernacji! Fakt faktem dawniej (Windows XP) sprawiała kłopoty teraz już nie.
Michał – ale Ty uważaj na inną rzecz – coś mi się zdaje, że jesteś macowcem (Timecapsule). Używasz Power Nap’a wprowadzonego z Mountem Lionem? Tobie się zdaje, że komputer uśpiony, a on sobie co pewien czas „puka” do internetu (dokładzie rzecz biorąc co godzinę) i dodatkowo Time Machine też działa. Ciekaw jestem ile to jest „prądowo” więcej. Muszę zmierzyć…

Odpowiedz

Michał Szafrański Listopad 30, 2012 o 19:45

Hej Betz,

Mam TimeCapsule, ale komputer nadal PC :) Może kiedyś się to zmieni 😉

Pozdrawiam

Odpowiedz

CharlieK Styczeń 7, 2015 o 02:31

Ja dla odmiany nie polecam pernamentnej hibernacji, przynajmniej jeśli mowa o systemach Windows. Moje 20 letnie doświadczenie w pracy z tymi systemami jako informatyk, a na laptopach, które są wręcz predysponowane do tego typu zapisywania stanu zamiast wyłączania – powinno się jednakże tak co 3-4 wyłączenie robić regularny „shutdown” systemowy. Przy okazji, jak ktoś ma wyłączone automatyczne aktualizacje, to on i system skorzystają na instalacji aktualizacji Windows Update :)

Odpowiedz

Jacek Październik 10, 2014 o 08:01

Tylko sprawdż ile te gniazdka na pilota zużywają prądu.
Wkońcu są w ciągłej gotowości na działanie.
Ten sam komentarz do autora, te tanie czasowe wyłączniki niemają baterii a czas jest odmierzany i nie są to nakręcane zegarki.

Odpowiedz

Jakub Ślusarek Grudzień 17, 2015 o 10:58

Te wyłączniki na pilota również w spoczynku pobierają energię.

Odpowiedz

Adam Grudzień 18, 2015 o 18:07

Jako ciekawostkę podam, że o ile amplituner Michała zjada 1,7w w trybie czuwania, to już mój amplituner (Onkyo) jeżeli włączy się funkcje hdmi passtrough (czyli pozwalającą przesłać sygnał hdmi bez włączania amplitunera) będzie zjadał jakieś 60w – jest to o tyle ciekawe, że wydawałoby się iż będzie to funkcja pozwalająca właśnie na oszczędzanie energii (nie włączamy amplitunera za każdym razem a jedynie gdy chcemy pooglądać film z dźwiękiem przestrzennym). Więc warto mierzyć ;).

Odpowiedz

Adam Grudzień 18, 2015 o 18:11

za to już mój subwoofer (Yamaha) w przeciwieństwie do Michałowego pobiera praktycznie niemierzalne ilości prądu – gdyż nie jest cały czas gotowy do grania a zostaje wzbudzony napięciem pojawiającym się przy sygnale z amplitunera.

Odpowiedz

Michał Szafrański Grudzień 20, 2015 o 21:24

Dziękuję Adam. Dobrze wiedzieć :)

Odpowiedz

Dominik Listopad 30, 2012 o 09:36

Super artykuł…nie wiem czy będę kupował miernik pomiaru zużycia prądu ale wczoraj kupiłem kolejną listwę zasilającą do telewizora/wieży/odtwarzacza DVD i routera UPC. Spodziewam się sporych oszczędności zwłaszcza po routerze UPC u którego non stop świeci się albo mruga 5-7 lampek.

Twój artykuł podsunął mi jeszcze inną rzecz a mianowicie wyłącznik czasowy. Kiedyś miałem akwarium i taki wyłącznik świetnie się sprawdzał. Teraz spróbuje go sprzęgnąć z listwą i np: odłączać cały kombajn RTV chociażby w godzinach nocnych.

Odpowiedz

Maciej Listopad 26, 2014 o 10:20

Mam ten sam plan z RTV – miernik zużycia własnie zamówiłem :)

Odpowiedz

Tomek(1) Listopad 30, 2012 o 09:50

Ja też kiedyś bawiłem się w mierzenie wszystkiego co się rusza w domu. Ogólnie wnioski były podobne. Dodam tylko trochę od siebie. Po pierwsze koszt samego miernika to inwestycja. Nie pamiętam ale pewnie stówka lekko. Po głębszym zastanowieniu się doszedłem wtedy do wniosku, że część potencjalnych zysków jest wirtualna. Ich wdrożenie spowodowałby nieużywalność niektórych sprzętów.
Też mam nagrywarkę UPC i nad nią można częściowo zapanować. W trybie bardziej oszczędnym dekoder wcześniej się usypia, głębiej śpi ale i dłużej potem wstaje – czasem aż denerwująco długo. Trzeba sobie wypośrodkować. Całkiem nie można wyłączyć – zaplanowane nagrania i możliwość zlecania nagrań przez sieć.
Hitem był dla mnie zasilacz od laptopa. W stanie jałowym prawie 40W. W stanie jałowym – mam na myśli sytuację w której wtyczka od strony laptopa wisi w powietrzu. Od tego czasu wyciągam z zasilacza wtyk po stronie wysokiego (dostęp do gniazdka w ścianie mam akurat niewygodny).
Trzeba również uwzględnić amortyzację ewentualnych listew i wyłączników czasowych. Liczyłem to kiedyś i dla niektórych urządzeń wyszło mi ponad 3 lata.
Poza tym pod hasłem co widać i czego nie widać: najlepiej na przykładzie żarówek. Wyłączanie żarówek prowadzi do zmniejszenia ilości zużywanej energii. Zwiększony pobór prądu podczas włączania to mit. Oczywiście występuje ale jest to ilość energii potrzebna na ułamek sekundy normalnej pracy żarówki. To czego nie widać to żywotność urządzenia. Żarówka jest w stanie przeżyć określoną ilość cykli zapalenia. Przy bardzo częstym wyłączaniu może się okazać, że koszt nowej jest większy niż zaoszczędzonej energii. Wiesz ile czasu świeci się najdłużej świecąca żarówka na świecie? Coś koło 100 lat w jakieś jednostce straży pożarnej w USA. Tylko, że ona świeci się nieprzerwanie. Ma specjalną dodatkową linię zasilania, żeby przypadkiem nie zgasła. Łatwo jest policzyć koszt prądu a trudno oszacować stratę związaną z szybszym zużyciem. Dotyczy to wszystkich urządzeń.
Po tamtych doświadczeniach stoję na stanowisku, że oszczędzanie tak, ale nie ortodoksyjnie. Nie wyłączam telewizora gdy wychodzę na chwilę do łazienki.

Odpowiedz

Michał Szafrański Listopad 30, 2012 o 19:49

Hej Tomek,

Dziękuję za komentarz i poszerzenie tematu. Miernik nie jest aż tak drogi. Ja ten mój model kupowałem na Allegro za 42 zł.

Zdecydowanie zgadzam się z tym, że na rygorystyczne oszczędzanie idzie zbyt wiele… energii życiowej, która też ma swoją cenę.

Pozdrawiam :)

Odpowiedz

tomasz Sierpień 12, 2015 o 00:28

Ta zarowka ze stanow jest najslynniesza. Najstarsza swiecaca jest w wielkiej brytani w morecambe.
http://www.dailymail.co.uk/news/article-2276043/Britains-oldest-light-bulb-shining-incredible-130-years.html

Odpowiedz

Luiza Listopad 30, 2012 o 10:20

Pytanie blondynki:) – czy po odłączeniu tv od prądu nie kasują się zaprogramowane stacje?

Odpowiedz

szacunek Listopad 30, 2012 o 10:51

Nie, nie kasują się. Możesz spokojnie odłączyć i po włączeniu będziesz miała ponownie te same kanały.

Odpowiedz

szacunek Listopad 30, 2012 o 11:01

Ciekawy post.
Mam techniczne pytanie jaka jest dokładność urządzenia Green Blue model GB202, którego używałeś do pomiaru? Szukając kiedyś profesjonalnego miernika, który można podłączyć wtyczką do gniazdka elektrycznego znalazłem wyłącznie takie, których dokładność wynosi +-2W, przy maksymalnym obciążeniu do 3600W, dlatego zastanawiam się w jaki sposób udało się tak dokładnie zmierzyć pobór prądu w stanie czuwania z dokładnością do jednego miejsca po przecinku dla wartości poniżej 3W.
Dodatkowo czy ktoś sprawdzał jaki pobór prądu występuje w przypadku użycia bezprzewodowych wyłączników (na pilota) jeżeli urządzenie nie jest włączone, a prąd pobierany jest przez sam moduł sterujący (aby bezprzewodowo można było włączyć/wyłączyć urządzenie sam moduł również musi być zasilany i pobierać prąd). W przypadku urządzeń pobierających sporo prądu to na pewno się opłaca, ale czy na przykład w przypadku wymienionego w poście TV Samsung, który w trybie standby pobiera 0,1W również? Chętnie przeczytam opinię kogoś kto to zmierzył i korzysta z takiego udogodnienia.
Pozdrawiam,
Szacunek

Odpowiedz

Michał Szafrański Listopad 30, 2012 o 19:55

Hej Szacunek,

Powiem Ci szczerze, że pojęcia nie mam jaka jest dokładność pomiaru mocy w tym moim mierniku. Tak jak pisałem – pomiary miały charakter orientacyjny i nie siliłem sie na dokładne testy. Chodziło mi przede wszystkim o uchwycenie skali problemu. Wszystkie pomiary wykonywałem tym samym miernikiem.

Co do bezprzewodowych urządzeń, to z tego co dzisiaj udało mi się zorientować (po komentarzu Betza), to w trybie czuwania każdy moduł pobiera ok. 0,5W – przynajmniej tak było napisane w dokumentacji producenta :)

Pozdrawiam!

Odpowiedz

Mariusz Grudzień 7, 2015 o 02:13

Informacje o tym że świetlówka pobiera więcej prądu zaraz po włączeniu przytoczył Pan ze słyszenia? Sądzę że tak. Nie robił Pan własnych pomiarów, bo gdyby tak było, to nie powtarzałby Pan zasłyszanych bajek. Zaobserwowałby Pan wyraźnie że świetlówka kompaktowa pobiera DUUUŻO MNIEJ energii tuż po włączeniu (przez ok. 1,5s). Po czym uzyskuje moc znamionową. (pisząc DUUUŻO MNIEJ mam na myśli ok. 1,6W przy świetlówce 11W.

Odpowiedz

Grzesiek J. Listopad 30, 2012 o 11:53

Ciekawy artykuł, dziękuję za przydatne informacje. Ostatnio,w ramach akcji „szukamy oszczędności na prądzie”, myślałem o kupnie i zamontowaniu miernika, po tym artykule już nie muszę, mogę od razu się przerzucić na fazę listew z przełącznikiem :)

Odpowiedz

Dominik Listopad 30, 2012 o 14:35

@Luiza
Twoje pytanie nie jest wcale takie głupie. W moim przypadku stacje się nie kasuja ale np: w nagrywarce DVD czas aktualny się zeruje i za każdym razem jak wyłączam nagrywarkę na kilka godzin z prądu to na nowo muszę ustawiać godzinę zegara a jest ona mi bardzo przydatna.

A czy ktoś z was moze liczył jaki jest roczny koszt pobierania prądu przez pracujący wyłącznik czasowy?

Odpowiedz

Mariusz Grudzień 7, 2015 o 02:41

Pracujący wyłącznik czasowy pobiera 0,6Wat energii. Pracując przez 24h/dobę 365 dni w roku zużyje 3,15PLN licząc 0,60PLN/kWh.

Odpowiedz

Dominik Listopad 30, 2012 o 14:39

@ Betz
Czy wiesz moze czy normalne komputery w trybie uśpienia też pukają do bram internetu?

Odpowiedz

Betz Listopad 30, 2012 o 15:54

Nie mam pojęcia jak jest z innymi systemami.

Odpowiedz

Tomek(1) Listopad 30, 2012 o 15:07

Temat usypiania i hibernacji nasunął mi jeszcze kilka uwag:
– komputer desktopowy wyłączony programowo (tzn. nie przyciskiem z tyłu lub na listwie) nie jest tak zupełnie wyłączony. Płyta główna jest zasilana żeby zadziałał przycisk włączający z przodu obudowy a karta sieciowa mogła odebrać magiczny pakiet funkcji Power On Lan.
– uśpienie (nie hibernacja) wymaga zasilania co najmniej układów pamięci – bo na tym polega uśpienie
– jeśli ktoś pierwszy raz użyje funkcji uśpienia lub hibernacji to może spotkać się z sytuacją, że jakieś urządzenie się nie budzi. Np. rozhibernowany komputer nagle nie ma internatu – trzeba sprawdzić czy karta sieciowa wstała.

Odpowiedz

Nemo Listopad 30, 2012 o 17:39

Ładnie to wszytko brzmi tyle tylko, że przeliczanie oszczędzonego prądu na złotówki jest dość dyskusyjne. Wystarczy popatrzeć sobie na rachunek za energię – otóż dystrybutor wcale nie liczy jedynie zużytej energii ale dolicza różnego typu opłaty stałe, które stanowią statystycznie mniej więcej połowę rachunku.
Żeby było zabawniej – załóżmy, że wszyscy Polacy zaczynają maksymalnie oszczędzać prąd – co się wtedy najprawdopodobniej stanie ? Otóż wzrosną opłaty stałe, bo eksploatacja i rozbudowa sieci kosztuje zawsze.

Oczywiście prąd oszczędzać należy. Tylko do wszystkiego trzeba podchodzić ze zdrowym rozsądkiem. Przykładowo u mnie światła górne w pokojach niezwykle rzadko się świecą. Dlatego mam tam zwykłe żarówki – nie kupowałem żadnych energooszczędnych, bo koszt się zwyczajnie nie kalkuluje.

Odpowiedz

Michał Szafrański Listopad 30, 2012 o 20:00

Hej Nemo,

Chyba troszeczkę przesadziłeś z tą wysokością opłat stałych. Dla jasności powiem Ci jak to wygląda u mnie: rachunki za 3 ostatnie miesiące za prąd mam na łączną kwotę 350,73 zł. Z tego opłaty stałe stanowią 40,77 zł czyli jakieś 12%. Reszta jest już wprost uzależniona od zużycia kWh.

Co do reszty – pełna zgoda – wszystko z głową :)

Pozdrawiam :)

Odpowiedz

Nemo Grudzień 1, 2012 o 23:09

Dlatego napisałem statystycznie. U jednego więcej, u innego mniej.

Odpowiedz

Gosia Październik 30, 2013 o 01:07

No to w Poznaniu na mój 2-miesięczny rachunek 220zł oplaty stałe to 88 zł. Sąsiedzi mają rachunku 150zł więc w ich przypadku oplaty stałe w wysokości 88zł to ponad połowa rachunku.
40 zł to bardzo malo

Odpowiedz

Marcin Listopad 26, 2014 o 15:05

Może warto zmienić dostawcę energii elektrycznej w takim przypadku?

Odpowiedz

vp9 Listopad 30, 2012 o 18:37

a powiedz mi, mierzyłeś może sprzęty kuchenne? Okap, mikrofalę, czajnik bezprzewodowy, ekspres kuchenny? Bo ja w sumie non-stop mam włączony modem i router (neta używamy o różnych, dziwnych porach, w trybie czuwania odtwarzacz BD i TV i to w sumie wszystko…

Odpowiedz

ewelinaa Grudzień 1, 2012 o 12:30

Właśnie, ja też jestem ciekawa ile pobiera modem/router/ups. Też mam to 24h włączone, a te migające diody pewnie troszke energii pobierają. Tak samo mam dekoder od cyfry cały czas podłączony (pełni też funkcje zegarka) ale jest on razem z zasilaczem, więc może troche ciągnąć. Pozdrawiam,

Odpowiedz

my-name Listopad 30, 2012 o 19:17

Witam.
Oszczędność urządzeń takich jak ładowarki telefonów i tv led wynika z konstrukcji zasilania gdzie zamiast transformatorów są wydajne przetwornice impulsowe.
Dysk zewnętrzny (i nie tylko taki) może szybko tracić żywotność jeżeli często przechodzi pomiędzy trybami zasilania (a dokładniej jeżeli ta godzina nie jest godziną ciągłego działania w trybie Włączone) w szczególności gdy ma coś w nazwie z „eco” albo „green”. Takie dyski potrafią parkować głowice po kilku sekundach nieaktywności a takich parkowań i wzbudzeń może być klika w ciągu minuty więc czasami lepiej je mieć w stałej aktywności a co za tym idzie z dużym zużyciem energii.
W przypadku zainteresowania listwami zasilającymi warto wziąć pod uwagę czy mają filtry przeciwprzepięciowe (dodatkowy często przydatny bajer), przewód zerowania ochronnego (popularnie potocznie uziemienie), włącznik podświetlony tylko podczas pozycji ON (czy wyłączona listwa sama nie pobiera prądu) oraz czy światło włącznika nie jest „oczojebne” (nic tak nie denerwuje jak ostre czerwone światło pod stołem).
O nie zawsze wskazanej hibernacji już wspomniano. Rozwijając to co napisał Nemo, radykalne zmniejszenie zużycia może spowodować wzrost cen gdyż dostaw prądu nie da się zmagazynować (usługa jest konsumowana w chwili wytworzenia). Operator może poodłączać bloki energetyczne ale jeden blok zawsze będzie włączony a to generuje koszty stałe.

Odpowiedz

abruzzi Grudzień 1, 2012 o 21:01

Witam
Taka mała uwaga: z całkowitym wyłączaniem drukarek atramentowych na dłuższy czas trzeba być ostrożnym. Większość takich drukarek ma w trybie stand-by aktywowaną funkcję, która czyści głowice drukujące w przypadku gdy taka drukarka nie jest dłuższy czas używana (np 1 tydz.). Zapobiega to zaschnięciu tuszy w głowicy. Gdy takie tusze w głowicy wyschną czeka nas ich naprawa lub wymiana drukarki.

Pozdrawiam
Tomek

Odpowiedz

Michał Szafrański Grudzień 5, 2012 o 06:50

Hej Abruzzi,

Dziękuję za komentarz. Wygląda na to, że ja mam super wytrzymałą drukarkę atramentową (lub tusze). Generalnie włączam ją czasami raz a czasami dwa razy w miesiącu i odpukać na razie nie mam z nią żadnych problemów.

Pozdrawiam :)

Odpowiedz

Anon Grudzień 7, 2012 o 17:44

Bo to zależy czy głowica drukująca jest zintegrowana z pojemnikiem na tusz czy z drukarką. Jeśli z kartridżem, wówczas można nawet nie zauważyć że tusz zasechł, bo wydruk będzie słaby i wymienisz pojemnik z głowicą (gdyż objaw będzie taki jakby tusz się kończył). Jeśli głowica jest zintegrowana z drukarką wówczas będziesz musiał oddać sprzęt do serwisu, gdzie za wymianę głowic zapłacisz więcej jak za nową drukarkę.
Jeśli masz starszą drukarkę, gdzie głowice nie są zintegrowane z pojemnikiem, to staraj się drukować min. 2 razy w miesiącu lub zostaw ją podłączoną do prądu. Jeśli masz nowszą to i tak pewnie oprogramowanie drukarki ją „uszkodzi”, gdy osiągnie planowany czas życia produktu. Wygląda to tak: https://www.youtube.com/watch?v=qjLDAlZMVYA#t=58&hl=pl&cc_lang_pref=pl&cc_load_policy=1
W przypadku starszych drukarek wystarczyło pogrzebać w internecie i odpalić program resetujący licznik w drukarce (ja w ten sposób kilka lat temu wydłużyłem 3,5-krotnie czas życia Canon ip1500 drukującej tysiące stron miesięcznie (działalność gospodarcza), zanim rzeczywiście się popsuła). W nowych drukarkach będzie to bardzo trudne.

Odpowiedz

Michał Szafrański Grudzień 11, 2012 o 22:21

Hej Anon,

Dziękuję za porady. Na szczęście ostatnio zaczynam coraz więcej drukować w domu, więc regularność włączania drukarki wzrosła :)

Odpowiedz

Maciundo Grudzień 2, 2012 o 01:45

Witam,
1) tez kiedyś wszystko pomierzylem, dziś miernik sie kurzy (fajnie jakby można go było wypożyczyć np w bibliotece)
2) dekoder nki z dyskiem bierze 20w 24/7. Wylaczalem go na noc i sie zepsuł bo aktualizacja nie doszła. Więc teraz jest ciagle aktywny, poza tym sporo nagrywam…
3) odczulem różnice w poborze przechodząc z deskopa i monitora na lapek, teraz czuje różnice przechodząc z lapka na tablet
4) iPada ląduje w nocy = tańszy prąd, lapki typu ultrabook pobierają mniej prądu (?), plus tez można je ładować jak jest tańszy prąd
5) jakby globalnie soft i systemy w kompach były lżejsze to sporo energii elektrycznej by sie zaoszczedzilo…
6) w domu inwestuje w oświetlenie Led plus na klatce schodowej czujka ruchu. Ledy kupuje na Allegro.
7) zima stara pompa od pieca gazowego centralnego ogrzewania bierze 30w 24/7, jak wymienię piec to dopłace do pompy eko która bierze mniej niż 10w.
8) ludzie powinni montować programatory czasu przy routerach wifi. Nie ma sensu żeby nadawały ciagle…
Pzdr
Maciej

Odpowiedz

Michał Szafrański Grudzień 5, 2012 o 06:53

Hej Maciundo,

Dziękuję za komentarz i podzielenie się Twoimi sposobami na oszczędzanie. Z tymi dekoderami telewizyjnymi to rzeczywiście jest problem. Mój dekoder UPC także raz wpadł w taki stan, że nie potrafił się poprawnie uruchomić. W efekcie musiałem przejść ponownie przez procedurę jego inicjacji i ponownego ustawiania od zera – strata czasu.

Pozdrawiam!

Odpowiedz

Anon Grudzień 7, 2012 o 20:32

6) Możesz napisać ile rocznie oszczędzasz na oświetleniu LED? Z tego co widzę na wspomnianym allegro to koszt jednego urządzenia LED średniej klasy (2700 K lub powyżej) wynosi 50-75 zł (lepsze kosztują 2x więcej)
http://allegro.pl/listing.php/search?string=e27+LED+100W&category=10774&buy=4&order=d&change_view=1
Wiesz może jaka jest ich rzeczywista trwałość? Bo z tego co kojarzę to wysokiej jakości LEDy tracą kilkadziesiąt procent natężenia oświetlenia po około 12000 godzinach świecenia, a jak to jest z tymi średniej klasy? Masz może informacje na ten temat?

Wiem, że znajomy używa LED w kurniku, żeby mu się kury w zimie niosły (działa), ale ja w domu używam tradycyjnych żarówek, ponieważ światło z innych źródeł jest niekomfortowe i męczące lub niezdrowe. Niestety mam problem z zakupem oprawek do nich.

Rozumiem, że drogie LEDy są w miarę zbliżone do prawdziwych żarówek, ale czy na pewno tańsze? Te niższej i średniej jakości migoczą co może też wywołać efekt stroboskopowy, więc do domowego warsztatu lub sieczkarni sobie tego nie zmontuję, bo paluchy stracę. Do domu tego też raczej nikt przy zdrowych zmysłach nie zastosuje, szczególnie gdy ma dzieci. Wystarczy pogadać z lekarzem lub pielęgniarzem z oddziału neurologii dziecięcej – skoro niby zdrowe bachory przesiadujące godzinami przed komputerem (oczywiście z wyświetlaczem LED), oglądające w telewizorze LED filmy lub bajki dostają ataków padaczki, to dołożenie im LEDowego oświetlenia raczej im nie pomoże.
http://www.epilepsy.org.uk/info/photosensitive-epilepsy

A już w ogóle nie rozumiem ludzi, którzy w domu powkręcali świetlówki. Rozumiem, że wzrost opłat przesyłowych ze względu na rosnące koszty utrzymania sieci energetycznej nastąpi dopiero za jakiś czas, a nie od razu http://www.pap.pl/palio/html.run?_Instance=cms_www.pap.pl&_PageID=1&s=depesza&dz=strony.glowna.dystrybucjainfo.siz&dep=11963&data=depesza&_CheckSum=-1588595584
Rozumiem też, że o środowisko dbać nie trzeba (toksyczne odpady + wysoki koszt energetyczny wytworzenia), bo i tak z pod domu śmieci wywiozą do profesjonalnej firmy zajmującej się ich utylizacją. Ale żeby siedzieć w oparach rtęci w epileptycznym oświetleniu, żeby zaoszczędzić paręnaście/parędziesiąt złotych rocznie?
http://www.welt.de/wissenschaft/article13218233/Auf-Energiesparlampen-faellt-ein-dunkler-Schatten.html

Pomijając koszty zdrowotne i długoterminowe, to czy na pewno wymiana LEDów co 2/3/4 lata (strata natężenia oświetlenia) jest taką wielką oszczędnością?

8) Sprawdź może w ustawieniach routera czy możesz zmniejszyć moc – sam kiedyś tak zrobiłem, ale to bardziej ze względów zdrowotnych.

Odpowiedz

Michal Grudzień 8, 2012 o 09:37

Świetny komentarz, poniżej moje zastrzeżenia do LED:
1. Trwałość. Led na 220v ma w środku transformator, co z tego że diody mają taka trwałość skoro pierwszy i tak padnie transformator.

2. Koszt, gdyby nie realna trwałość to jeszcze. Jednak większość LED sprzedawana masowo to badziewie z Chin które rzeczywiście nadaje się tylko do oświetlenia kurnika.

3. Odwzorowanie kolorów. Color Rendering Index (CRi), zakłamane odwzorowanie kolorów powoduje że np. farba w pokoju wygląda zupełnie inaczej niż przy świetle dziennym. Branża filmowa jak widać ma spore zastrzeżenia do tej technologii:
http://www.oscars.org/science-technology/council/projects/ssl/technicalinfo.html
Jeszcze gorzej w tym parametrze jest przy świetlówka kompaktowych.

4. Kłamstwo w natężeniu światła stosowane przez producentów, Lumen to jednostka która wymaga podania kąta strumienia świetlnego, bez tego można zakłamywać realne natężenie. Zamiennik 50W halogenu w cenie poniżej 100 zł nie istnieje.

Podsumowując jestem zdania że wszystkie oszczędności wynikające z LED są kosztem zmniejszenia natężania światła i jakości tego światła. Generalnie w naszym klimacie jakość światła jest niezmiernie ważna i oszczędności w tym aspekcie niestety są kosztem na zdrowia i samopoczucia.

Odpowiedz

Michał Szafrański Grudzień 11, 2012 o 23:03

Hej Anon,

Dziękuję za komentarz. Napisałem Ci długą odpowiedź… po czym klliknąłem w jeden z linków w Twoim komentarzu i szlak trafił to co napisałem. Będę się więc streszczał :)

Oszczędnościom na LEDach poświęcę oddzielny artykuł. Tymczasem napiszę, że przejrzałem na początku tego roku bardzo dużo różnych LEDów (wiele z nich nadal mam) – poczynając od znanych marek (Philips, OSRAM) a kończąc na tanich chińskich produktach. Sprawdzałem diody zwykłe, diody CREE, diody powierzchniowe (SMD). Ostatecznie zdecydowałem się ustandaryzować na produktach polskiej firmy LumenMax a dokładnie „halogenach” LEDowych SMD 24×5550 o natężeniu światła 350 lumenów i barwie 3200K. Ta barwa jest graniczną akceptowalną przeze mnie, gdyż generalnie wolę ciepłe, „żółte” światło niż białe. Nie pamiętam dokładnie ile zapłaciłem, ale było to na pewno poniżej 30 zł / sztukę. Bardzo dobra cena zważyszy na to, że porównywalne produkty kosztowały w okolicach 80-100 zł. Przy czym „porównywalne” potraktuj proszę jako moją subiektywną opinię :)

Nie odczuwam dyskomfortu związanego ze stosowaniem tych LEDów. Wytrzymałość na pewno mają większą od zwykłych halogenów 50W GU10, które u mnie padały jak muchy. W ciągu kwartału wymieniłem 6 halogenów. LED’y pracują od kiwetnia i mają się dobrze. Być może za jakiś czas stracą natężenie świecenia, ale na razie nie zauważam pogorszenia. Napiszę więcej na ten temat za dwa lata :)

Co do świetlówek, to polecam lekturę m.in. tego materiału: http://od-technologii-do-ekologii.blog.onet.pl/Rtec-niedobrze-pod-sufitem,2,ID392689366,n. Coś mi się kojarzy, że ilość rtęci w jednej świetlówce odpowiada ilości rtęci w… trzech kilogramach ryb. Nie zrozum mnie źle – nie twierdzę, że świetlówki to świetny wynalazek, ale także daleki jestem od drugiej skrajności, czyli demonizowania ich niszczycielskiej mocy.

Pozdrawiam serdecznie :)

Odpowiedz

inny Grudzień 2, 2012 o 15:31

A ile prądu pobiera sama listwa, przecież ma podświetlany przełącznik :)

Odpowiedz

elkocyk Grudzień 6, 2012 o 11:16

cos cisza zapadla na blogu, 30 listopad data tego wpisu, dzis 6 grudnia
czyzby goraczka przedswiateczna dopadla autora?
a moze nagrywaja sie filmiki do 2 czesci opisu MM, na ktory wielu ludzi czeka?:)

Odpowiedz

Janusz Grudzień 6, 2012 o 16:17

Michał bubli nie wypuszcza ,więc zapewne ciężko pracuje nad następnym artykułem o MM.Ja czekam cierpliwie:)

Odpowiedz

Michał Szafrański Grudzień 6, 2012 o 19:31

Hej Wam,

Michal biedaczysko sie pochorowal i wypadlo pare dni z zyciorysu.

Wrocilem do swiata zywych i nadrabiam braki w innych obszarach. W tajemnicy Wam powiem, ze szykowalem duza transakcje, ktora doszla do skutku. I dzieki temu mam kilka kolejnych tematow do opisania. Mam nadzieje nadrobic wkrotce 😉

Pozdrawiam Was serdecznie i bardzo mnie cieszy Wasza niecierpliwosc :)

Odpowiedz

Betz Grudzień 7, 2012 o 10:59

Budujesz napięcie :)

Odpowiedz

MW Grudzień 6, 2012 o 16:40

Michale,

dziękuję Ci za ten wpis. Właśnie z powodu tego typu postów zaglądam regularnie na tego bloga. Konkretne wyliczenia zawsze bardziej przekonują mnie niż teoretyczne dywagacje. Mam nadzieję, że niedługo dane mi będzie przeczytać kolejny wpis tego typu.

Pozdrawiam
Michał

PS. Od początku listopada zacząłem używać MS Money i jak na razie jestem z niego bardzo zadowolony – szczególnie z jego opcji raportowych, także w tej materii również dziękuję za polecenie.

Odpowiedz

Rafał Grudzień 7, 2012 o 13:50

Cześć
Proponuje abys jeszcze sprawdził standby urzadzeń AGD. Ja swojego czasu zrobiłem takowe i urządzenia takie jak płyta gazowa z zegarkiem potrafią pobierać absurdalne ilości prądu. Szczytem była wyłączona pralka, która pobierała 16 W tylko po to aby podtrzymywać elektrozawór, który i tak jest blokowany sprężyną.
Pozdrawiam
Rafał

Odpowiedz

Michał Szafrański Grudzień 11, 2012 o 22:18

Hej Rafał,

Dziękuję za sugestie. Zaniepokoiłeś mnie z tą pralką więc sprawdziłem. Okazuje się, że moja (LG WD-12391TDK) pobiera raptem 0,8 W – czyli kosztuje mnie ok. 6 zł/rocznie.

Pozdrawiam :)

Odpowiedz

Owain Styczeń 3, 2013 o 21:09

Pamiętajcie aby uważać z tymi włącznikami kontaktów na pilota. Miałem to dla oszczędzania energii (przed spaniem wszystko pilocikiem cyk cyk) ale okazało się że bardzo źle wpływało to na moje wi-fi. Kilku sieciowców się zastanawiało dlaczego mam doły w internecie, tj. w dalszym pokoju czasem laptopy gubiły sieć w różnym czasie lub znacząco spadał transfer. Okazało się że przez te urządzenia bo też działają na radiu 2,4 GHz i mimo zmian kanałów, możliwym też w tym urządzeniu – zakłócało wi-fi. Teraz mam podprowadzone estetyczne wyłączniki 230V na twardo:)

Odpowiedz

Łukasz Styczeń 25, 2013 o 16:20

Ja bym skorzystał z zasady Pareto i skupił się na tych urządzeniach, które pobierają najwięcej prądu w trybie stand-by. Nie wiem czy jest sens co wieczór latać po całym domu i wyłączać „wszystko co się rusza”.

Ale z tego co widzę też promujesz takie podejście :)

Odpowiedz

MAX Luty 5, 2013 o 09:07

Oszczędzanie – jak najbardziej, ale z głową. Po pierwsze w obliczeniach nie bierzmy czasu czuwania jako 24h na dobę, bo przecież jakiś czas tez urządzenia też normalnie działają (w szczególności telewizor czy komputer – które są włączone średnio 6-8h dziennie). Po drugie – komfort – pewne rzeczy ciężko wyłącza, tym bardziej, jeżeli ma się urządzone tak mieszkanie, żeby nie było widać kabli ani kontaktów (w tych sprzętach, które są w jednym miejscu na stałe). A w nowych sprzętach nie ma normalnego wyłącznika – czy pilotem czy na obudowie – i tak jest to tryb czuwania – pozostaje listwa lub wyłącznie z kontaktu. Zmywarki czy też piekarnika nie odłączę – bo dostęp do kontaktu bardzo utrudniony.

Ja poszukałem oszczędności gdzie indziej: mianowicie mam ciemny korytarz i często idąc do łazienki (czy to ja czy żona) zapalaliśmy światło w korytarzu (mamy włącznik „schodowy”) i oczywiście to światło się świeciło przez cały czas pobytu w łazience. A w korytarzu mam 105W. Więc kupiliśmy lampkę oraz „żarówkę” LED 2W i lampka jest przez 12h na dobę włączona – co odpowiada (kwotowo) włączeniu górnego światła przez ok 12 min.
Podobnie mam w kuchni – listwa LED – i nie zapalamy światła jak chcemy zrobić herbatę czy wejść po coś do kuchni.

Jedynie musiałbym sprawdzić laptopy – bo one są faktycznie non stop wpięte. Ale pytanie?
Czy jeżeli odłączymy laptopa od prądu i wprowadzimy w hibernację (pobiera wtedy prąd z baterii) po ponownym podłączeniu i włączeniu nie zużyje on przez jakiś czas więcej prądu by podładować baterię?
Pozdr.

Odpowiedz

lola Luty 11, 2013 o 14:23

to ja ma problem: zamieniłam małego boomboksika na małą wieżę bo zależało mi na wejściu USB, żeby nie marnować płyt i żeby kawałki grały czysto jeden po drugim + na możliwości zapisywania stacji radiowych. odtwarzacza słucham rzadko, może ze 3 razy w tygodniu tak po 2 godziny, np. jak sprzątam albo gotuję coś większego, czasem jak ćwiczę (zwykle wtedy zapuszczam jakiś film, ale czasem daję muzykę). jednak wieża zakupiona przeze mnie ma stałe podświetlenie wyświetlacza w trybie stand-by, który pokazuje godzinę. nie miałam problemu z odłączaniem boomboksa z gniazdka i nie miałabym tego problemu z wieżą gdyby nie jeden szkopuł: po odłączeniu urządzenia od gniazka robi się w nim restart i znika godzina (pal ją licho) oraz zapisane stacje radiowe, na czym mi właśnie zależało. producenci to hieny czy jest to wymagane i nie da się tego obejść jakąś „operacją” na urządzeniu?

Odpowiedz

tomasz Luty 22, 2013 o 02:35

Lola, wierze nie sa dla biedaków co standbaya nie sa wstanei utrzymac, po drugie juz widze jak nagrywasz program radiowy. Po trzecie diody nie biora pradu to nie zarówki :))) ktore sie grzeja,
Ogolnie to […CENZURA…] zero znajomosci fizyki na poziomie podstawowki, a miernik ja nie jest napisana dokladnosc tzn. ze to chinski szajs ktory moze miec dane o 50% różne, bo jak udowodnic ze nie skoro bez legalizacji jest?
Przez ten czas idzcie zarobic, a nie z miernikiem latacie,
I do podrecznikow fizyki dział półprzewodniki i prawo Ohma :)

Odpowiedz

Andrzej Marzec 17, 2013 o 17:19

Moje pomiary wyglądaja tak:
DEKODER VECTRA W TRYBIE STANDBY – 16 WATT NA GODZINE = 0.016 KW/h
TV LG 50 CALI + DEKODER WŁĄCZONE – 197 WATT NA GODZINE = 0,197 KW/h
TV LG 50 CALI + DEKODER +AMPLITUNER + SOBWOFER – 223 WATT NA GODZINE= 0,223 KW/h
MODEM VECTRA + ROUTER TP LINK – 8,2 watt/h = 0,0082 kw/h
LODÓWKA HOTPOINT-ARISTON 24 GODZ = 0,72 KW/H CZAS PRACY LODÓWKI 9:37
PRALKA CANDY CTD 1365 PROGRAM 32 MINUTY CZAS PRACY 38:51 MINUT ZUŻYTY PRĄD 0,456 KW/H
ODKURZACZ ZELMER SYRIUS 1800 W MOC PEŁNA CZAS PRACY ODKURZACZA 20:47 MINUT ZUŻYTY PRĄD 0,469 KW/H

Odpowiedz

marcin3city Kwiecień 5, 2013 o 23:23

świetny artykuł, myśle że super rozwiązaniem bedzie tutaj http://hsk.com.pl/index.php?page=eco-s1 listwa która automatycznie odłącza urządenia, mam telewizor led który w standby praktycznie nic nie zużywa, zaś kino domowe + xbox + BLURAY + dekoder TV SAT + DYSK ZEWNĘTRZNY listwa automatycznie odłącza te wszystkie urządzenia po wyłączeniu TV, super sprawa, nie trzeba mysleć o wyłączeniu urządzeń, robi to za nas, inwestycja 90zł (widziałem w takich cenach na ceneo) zwróci się zapewne w pierwszym roku. Można zastosować to samo dla np zestawu komputerowego…

Odpowiedz

Michał Szafrański Kwiecień 6, 2013 o 16:53

Hej Marcin3city,

Dziękuję za komentarz. Świetny patent z tą listwą. Oczywiście ostrożny byłbym w odłączaniu dekodera telewizji kablowej w ten sposób (takiego z nagrywaką), ale poza tym to całkiem przydatne rozwiązanie. Muszę wymyślić „scenariusz” podłączenia urządzeń i sprawdzę opłacalność zakupu takiej listwy.

Pozdrawiam!

Odpowiedz

Janusz Maj 3, 2013 o 18:45

Super opis! Strasznie mnie zdziwiły wyniki pomiarów – szczególnie ten dekoder. Pracuję w firmie Electrolux i praktycznie co 2 lata wprowadzamy projekty legislacyjne redukujące pobór mocy w trybie stand-by. Dziś jest to limit 1W – ale wybiegamy w przyszłość, bo UE na dzień dzisiejszy wymaga konsumpcji mocy nie większej niż 2W w trybie STand-by!!! Stąd ten dekoder jest dla mnie szokiem – no chyba, że ma z 5 lat.

Jeśli chodzi o codzienne załączanie i wyłączanie urządzeń z sieci to mam mieszane uczucia. Starsze konstrukcje oparte o przetwornice nie lubią tego i często padały kondensatory w zasilaczach impulsowych. Osobiście 2 razy naprawiałem 1 sprzęt – właśnie przez zbyt częste załączani i wyłączanie z sieci.

Odpowiedz

Ida Czerwiec 8, 2013 o 16:25

A czy ktoś z Was mierzył zużycie prądu przez wyłączoną listwę przeciwprzepięciowa?
Kupiłam sobie model z wyłącznikiem nożnym i jednym ciągle aktywnym gniazdkiem, firm Whitenergy i… miała wyłączać TV i powiązane z nim urządzenia, ale… o dziwo co 10 sekund na sekundę włącza się kontrolka w DVD i co 40 sekund – kontrolka w TV. Mimo że urządzenia teoretycznie są odłączone.

Też zakupiłam zielony miernik energii na allegro i postanowiłam sprawdzić pobór prądu wyłączonej listwy (z wyłączonymi urządzeniami). Okazuje się, że pobiera 0,5 W, a momentami 1,4 W.

Teoretycznie to jest mniej niż to co te urządzenia pobrałyby w stand by’u, ale zaskoczyło mnie to.

Sprawdziłam jak wygląda sytuacja, gdy urządzenia są podpięte do zwykłego przedłużacza z wyłącznikiem i…. w tym przypadku brak poboru energii.

A może listwa przeciwprzepięciowa jest wadliwa?
Testowaliście swoje listwy?

Odpowiedz

Michał Szafrański Czerwiec 10, 2013 o 19:34

Hej Ida,

Dziękuję za komentarz. Takie cykliczne włączanie i wyłączanie urządzeń (tym bardziej co 40 sekund) nie jest dobre dla Twojego sprzętu. Obstawiam, że Twoja listwa jest jednak uszkodzona, ale szczerze mówiąc – nie znam się na tym.

Pozdrawiam serdecznie :)

Odpowiedz

Ambby Wrzesień 20, 2013 o 13:48

A jak wygląda sprawa z pralką? Wiem, że nie które osoby mają ją ciągle wpiętą do gniazdka, mimo, że oczywiście piorą może raz dziennie. Czy na tym też mogliby zaoszczędzić? I czy można prosić o statystykę finansową pranie ręczne – pranie w pralce, dla mojego męża, który się martwi, że roztrwaniam kasę wysługując się pralką:P

Odpowiedz

Dawid Wrzesień 20, 2013 o 14:31

Należy zacząć od zastanowienia się czy rzeczywiście jest potrzeba prać codziennie :)

Odpowiedz

Ambby Wrzesień 21, 2013 o 21:36

ja akurat nie mam wyjścia, bo mam małe dziecko, a nie wyprane pieluszki źle znoszą przechowywanie:P

Odpowiedz

Maja Październik 13, 2013 o 12:13

Sprawdzałam zużycie prądu w pralce beko 7 kg. Zużycie energii ok. 0,6 kWh przy 40st pranie bawełny, czyli 0,36 zł. Do tego ok 60l wody (ok. 0,50 zł za wodę i ścieki) + 150ml proszku Ariel – ok. 0,6 zł. Razem 1,46.
Mycie naczyń w zmywarce ok. 0,6kWh 0,36 zł (podobnie, jak w pralce), woda 18 l czyli 0,15 zł, tabletka do zmywarki 0,35 zł, razem 0,86 zł.

Jeżeli ktoś nie ma pralki i nie ma zmywarki, oszczędności wynikające z używania tych sprzętów mogą mu się zwrócić po czasie. Ale nie ma mowy o tym, żeby rezygnować z używania tych sprzętów dla oszczędności.

Uważam, że nie ma co oszczędzać na praniu :) Gdyby nawet udało się oszczędzić jedno pranie tygodniowo, czy warto? Wprowadzając system skrupulatnego sortowania i racjonalizowania zużycia ubrań, kontroli ich w różny sposób? Wolne żarty. Myślę, że są bardziej zasadne decyzje finansowe do podjęcia.

Odpowiedz

Maja Październik 13, 2013 o 12:17

Swoją drogą, dobry artykuł. W nocy, nic nie robiąc zużywam 2,5 – 3,0 kWh energii. Muszę znaleźć przyczynę. Niestety obawiam się, że może to być lodówka (przynajmniej 1,8kWh).
Dzienne zużycie energii z ostatniego rachunku to 14,5 kWh. Mam energooszczędne żarówki, hibernuję komputery, gdy ich nie używam, itd.

Odpowiedz

Piotr Październik 15, 2013 o 13:43

Michale!
Od niedawna trafiłem na ten blog i od razu stałem się Twoim fanem. Dziękuję za kolejną lekcję. Chciałem podzielić się jedną uwagą która mi się nasunęła po lekturze ww wpisu, mianowicie mam od niedawna płaski telewizor, wcześniej używałem tv starego typu na kineskopie (skoro chodził to po co wymieniać). Jego użytkowanie skończyło się w momencie włączenia go do pradu, otóż jak się dowiedziałem w serwisie jest to element który najczęściej „leci” w starych tv po prostu uderzenie pradu przy włączeniu rozwala stare i kondensatory elektrolityczne w zasilaczu. W trybie czuwania tego uderzenia nie ma poniewaz kondensatory są stale jednostajnie zasilane. Niektórzy uważają że producenci celowo uzywają kondensatorów gorszej jakości po to by był powód wymienić sprzęt. Nie wiem czy telewizory nowego typu też maja taka przypadłośc, ale może słusznie by było zaakceptować w tym przypadku koszt trybu czuwania niz narazać się na wymianę tv w najmniej dogodnym momencie jak to było w moim przypadku. Wtedy jeszcze nie czytałem Twojego bloga i nie miałem awaryjnej poduszeczki finansowej 😉 . Pozdrawiam serdecznie!

Odpowiedz

Michał Szafrański Październik 15, 2013 o 20:36

Hej Piotrze,

Super :) Nie to, że telewizor Ci wysiadł, ale to że do mnie trafiłeś. A czy teraz udało Ci się już zbudować nieco „poduszkę finansową”? Jeśli jeszcze nie, to kibicuję żeby się udało.

Jeśli jakoś mogę pomóc lub czegoś Ci brakuje (jakichś informacji / artykułów), to koniecznie daj mi znać.

Pozdrawiam!

Odpowiedz

Piotr Październik 15, 2013 o 21:56

Bardzo Ci dziękuje na pewno będę miał wiele pytań, jedno z nich także w temacie powyższego wpisu: Czy masz jakiś sprytny sposób na to by pomóc mi przekonać do oszczędzania pieniędzy w budżecie domowym nasze nastoletnie dzieci którym nie zależy i nie czują tematu zupełnie, człowiek czuje się jak wujek sknerus tłumacząc po raz setny żeby skręcic grzejnik gdy się otwiera okno, albo żeby nie spać przy zapalonym świetle i włączonym kompie tylko dla tego ze się nie chce wstać z łóżka zeby powyłączać to wszystko przed snem. Taka to syzyfowa praca z moją domową młodzieżą ..

Odpowiedz

michal Październik 15, 2013 o 22:08

Jak sobie kiedyś kupiłem miernik to myślałem, że jestem trochę nienormalny, ale jak widzę jest nas więcej :)

Dorzucę moje 3 grosze:

1. Mam miernik DT21, kupiony z przesyłką coś 50 pln?
Co ciekawe, mam podaną dokładność oddzielnie dla natężenia, napięcia i mocy.
Kieruję się tą ostatnią (najwyższy błąd zresztą) to jest +/- 2% lub +/- 5W.
Co jest słabym wynikiem. Ale orientacyjnie można się określić.

2. Miernik kupiłem głównie z myślą o pomiarze poboru prądu przez świetlówki.
Co ciekawe, najpierw wyniki dla tradycyjnych: 40w-40w, 60w-60w, 75w-75w, 100w-100w ! Co do wata!
A dla energooszczędnych świetlówek? około 15-20% różnicy, zawsze na moją niekorzyść. Różne firmy, różne moce, a przesunięcie proporcjonalnie stałe. No ale rozumiem, w końcu to nie „laboratoryjne warunki”…

3. Najtańszy, mechaniczny sterownik zasilania ciągnie 4-5 w. Warto pomyśleć, czy jest sens dla pojedynczego urządzenia, szczególnie że jest mechaniczny i ja np. w nocy go słyszę :(

4. Routery ciągną 8 i 9 w. Poza tym te tańsze warto czasami porządnie rozładować, tzn. odłączyć fizycznie od zasilacza.

5. Hibernacja komputera może być rozumiana różnie, w zależnosci od systemu operacyjnego, ale w XP i 7 jest to zapisanie stanu pamięci RAM do pliku na dysku twardym. Można wtedy odlączyć zasilanie / wyjąc baterię w laptopie a system i tak prawidłowo się podniesie.

Odpowiedz

robert Październik 29, 2013 o 11:40

super artykuł
też używam kilku programatorów czasowych (elektronicznych) i tu – pytanie – jaki one mają pobór prądu ?

Odpowiedz

Michał Szafrański Październik 29, 2013 o 15:30

Hej Robert,

Nie mam pojęcia. Trzeba byłoby zmierzyć :)

Pozdrawiam!

Odpowiedz

Pietro Listopad 11, 2013 o 08:37

Witaj Michale,

Czemu dwa laptopy biorą aż ~90W? czy to przypadkiem 17″ laptopy?
Mógłbyś podać ich specyfikację żeby się ich wystrzegać.

Dziękuje.

Odpowiedz

Michał Szafrański Listopad 11, 2013 o 08:39

Hej Pietro,

Tak – to są laptopy 17″. Dell XPS.

Pozdrawiam!

Odpowiedz

Jacek Listopad 29, 2013 o 11:16

Czyli po prostu trzeba wyłączać urządzenia z gniazdek. Będzie spokój, a przy okazji oszczędność :)

Odpowiedz

Piotr Grudzień 12, 2013 o 00:37

Witam

chciałem się podzielić pewnym spostrzeżeniem. Mam w ogrodzie świąteczne oświetlenie choinek z lampek ledowych. Podłączyłem wszystko pod wyłączniki czasowe. I jakie było moje zdziwienie gdy po wyłączeniu prądu przez wyłącznik czasowy ledy nadal lekko się żarzą. Widać to szczególnie nocą bo jest ciemno. Sprawdziłem to na 3 różnych wyłącznikach czasowych i zawsze jest tak samo. Czy coś takiego wam się zdarzyło? Czy znaczy to, że wyłącznik czasowy nie odcina prądu w 100%?

Pozdrawiam

Odpowiedz

Krzys Grudzień 26, 2013 o 12:48

Nurtuje mnie ostatnio watek ładowarek od telefonów komórkowych.

Piszesz, Michale, że nie stwierdzasz zużycia prądu przez ładowarkę gdy jest wpięta w sieć bez podłączonego telefonu – równocześnie jednak zalecasz ich odłączanie gdy nie ładują telefonu.

Jak to jest dokładnie z tymi ładowarkami? Biorą prąd czy nie? gdy są w sieci bez telefonu

Pytam, bo gdyby nie brały prądu to dałoby mi to sporo wygody. Telefon muszę ładować średnio co drugi dzień, (jest dość intensywnie eksploatowany) i takie wpinanie i wypinanie ładowarki to jednak pewien wysiłek i zaangażowanie zasobów czasowych:)

Odpowiedz

Michał Szafrański Styczeń 5, 2014 o 22:52

Hej Krzyś,

Dziękuję za komentarz. Te ładowarki, którymi ja dysponuję pobierają śladowe ilości. Nie chcę jednak generalizować. Jeśli masz watomierz, to najlepiej po prostu zmierzyć zużycie :) i wtedy będziesz mógł podjąć racjonalną decyzję, czy warto odłączać czy „szkoda zachodu”.

Pozdrawiam

Odpowiedz

Jakub Luty 19, 2014 o 22:22

Ja mam w mieszkaniu trochę przerobioną instalację elektryczną i jednym pstrykiem wyłączam wszystkie gniazdka(oprócz lodówki). Polecam.

Odpowiedz

Kuba Luty 24, 2014 o 15:44

Jedyny sens artykułu, to skłonienie każdego do zakupienia miernika poboru prądu i sprawdzenie wszystkich urządzeń w domu pod kątem poboru mocy w trybie stanby i normalnego użytkowania.
W ten sposób można wyeliminować najbardziej energochłonne urządzenia i na 2-3 takie w domu zwracać uwagę. Ja tak wyeliminowałem m.in.drukarkę laserową, która pobierała mi w stanby 30W. I jeden telewizor (chyba 25W). I jak nie korzystam, to wyłączam zasilacz do laptopa.
Co do reszty, to sorry, ale nie mam czasu na to, aby włączać każde urządzenie w domu do prądu (albo z listwy) przed uruchomieniem i wyłączać z prądu gdy już z tego nie korzystam. Za dużo urządzeń, i za dużo roboty, a zysk średni. Wystarczy zwrócić uwagę na 2-3 najgorsze pożeracze prądu i wymierny efekt zostanie osiągnięty – a nie wyłączać wszystkie urządzenia ;-))))

Odpowiedz

Gosia Luty 27, 2014 o 09:37

Czy uwzlędnia Pan w obliczeniach (lub automatycznie pański watomierz) stosunek mocy biernej do mocy czynnej? Bo moja kuchenka – biorąc proste pod uwagę proste przeliczenie – konsumowałaby ogromne ilości energii, ale tego nie robi.

Odpowiedz

kamil Luty 27, 2014 o 17:35

Artykuł dobry. Jest jedno „ale”. Czy ktoś obliczył jaki jest wpływ włączania i wyłączania urządzenia (dostarczania mu prądu i „zabierania”) na jego trwałość ? Ze swojego doświadczenia (12 lat pracy w radiu) wiem, że np. w studiu emisyjnym najdłużej działały urządzenia, które nigdy nie były wyłączane z prądu, co potwierdził pytany przeze mnie o to nasz dyr. techniczny, który kategorycznie zabraniał wyłączania czegokolwiek.

Odpowiedz

Marius Marzec 9, 2014 o 10:32

Dziękuję za niezwykle ciekawy artykuł. :-)
A dziś znalazłem taką drobną ciekawostkę:
http://pieniadze.gazeta.pl/pieniadz/1,136156,15571519,Twoja_lodowka_zuzywa_rocznie_wiecej_pradu_niz_mieszkancy.html#BoxSlotII3img

Odpowiedz

Mateusz Maj 2, 2014 o 17:45

Witaj,

kiedyś pracowałem w punkcie znanej telewizji cyfrowej, dodam tylko że mają najtańszy pakiet na rynku to każdy się domyśli.

Wyłączenie dekodera na noc z gniazdka stanowiło problem, ponieważ w nocy czasami przez satelitę przesyłane są tym samym sygnałem klucze odblokowujące kartę i jeśli odłączymy go od prądu wyskakują nam komunikaty, że karta jest nie aktywna i trzeba dzwonić na infolinię.

To tak tylko w formie ciekawostki i dodatkowych informacji. Świetny blog ! Pozdrawiam :)

Odpowiedz

TomKs Wrzesień 15, 2014 o 12:23

Mnie też denerwowały urządzenia stale wpięte do prądu a używane raz na tydzień albo miesiąc. Głównie takie z zasilaczami zewnętrznymi (zewnętrzny dysk, drukarka, ładowarki itp). Każdorazowe sięganie za szafkę do gniazdka – mało wygodne, wyprowadzony przedłużacz – mało estetyczny i zajmuje miejsce.
Pokonałem więc lenistwo, wziąłem sprawy w swoje ręce i przygotowałem specjalną listwę zasilającą (kupić czegoś takiego się nie dało). Listwa ma kilka gniazdek (u mnie 4, ale oczywiście ilość jest dowolna) i leży za szafką, a każde gniazdko ma swój własny wyłącznik. Piękno polega na tym, że wyłączniki znajdują się na osobnym „panelu”, który leży na biurku, zajmuje mało miejsca i ma szansę nieźle wyglądać, jak się postarać przy robocie. Można też wyłączniki wbudować w szafkę RTV lub coś innego, kwestia potrzeb i pomysłowości.
Od razu zastrzegam, że rozwiązanie nie jest tanie: trzeba kupić gniazdka (koniecznie pojedyncze), na czymś osadzić, wyłączniki, panel (można użyć np. byle jakiego plastikowego pudełka, ale jak ma dobrze wyglądać albo pasować do mebli, to sprawa się komplikuje), sporo przewodu, no i trochę się narobić. Potrzeba też trochę narzędzi i wiedzy (ale tylko trochę). Nawet przy najtańszych komponentach jest to ~15/gniazdko za same materiały.
Opłacalność jest więc dyskusyjna, ale mamy rozwiązanie bardzo skuteczne, dopasowane do potrzeb, wygodne, niezawodne i estetyczne. A podziw rodziny i znajomych i satysfakcja – bezcenne.

Odpowiedz

Grześ Listopad 3, 2014 o 22:00

Witam. A mnie ciekawi taka rzecz: wyłączony dekoder UPC pobiera sporo prądu, ale w ich dekoderach w ustawieniach jest pozycja „zarządzanie poborem mocy” —-> „pobór mocy w stanie czuwania” i jest do wyboru duży lub mały. Jak jest włączony mały, to wyłączony dekoder jest „głębiej” uśpiony, nie wyświetla mu się nawet zegar. Moje pytanie brzmi: ile dekoder będzie pobierał mniej prądu, gdy przełączę z dużego na mały…?

Odpowiedz

hetka-pętelka Listopad 19, 2014 o 16:36

No i dzięki temu blogowi po zastanowieniu wyszło mi,że nie warto kupować LED żarówki, na którą miałam ochotę;)). Dzięki bardzo.

Odpowiedz

witp Listopad 23, 2014 o 11:08

Ciekawy artykuł, który dotyka jednak tylko tematu, który jest tematem rzeka.
Dorzucę więc i ja swoje trzy grosze.
Zagadnienia oszczędzania i ekologii nie są mi obce.
Jestem z wykształcenia również elektrykiem, więc wiem o czym piszę.
Poruszę kwestię, która dotyczy praktycznie wszystkich ludzi, bo niewielu jest takich którzy nie posiadają TV w domu, a zazwyczaj jest tak, że każda rodzina ma ich kilka.

Deklaracja zużycia energii przez TV, a rzeczywistość.

Mój przykład dotyczy TV Samsung, których mam w domu kilka i zgłębiłem temat dość solidnie, chociaż wiem, że u innych producentów nie jest z tym lepiej.
Weźmy na tapetę aktualną serię modeli TV Samsung UE40H6640 (modele 48 i 55″ również)
Są to modele średniej klasy, gdzie stosunek jakości do ceny wg mnie jest najlepszy.
Są to telewizory klasy A+, które w trakcie pracy są naprawdę bardzo oszczędne (model 40″ pobiera w trakcie pracy nawet poniżej 50W)
Natomiast w tryb czuwania w tych modelach to totalna porażka.
Producent deklaruje, że powinien pobierać w trybie standby 0,3W, a w rzeczywistości jest to 9W – 30 razy więcej !!!
Jego poprzednik z serii F (UE40F6640) zużywa w trybie czuwania poniżej 1W, więc jednak da się zrobić dobrze.
Ćwiczyłem ten temat również 2 lata wcześniej, z modelem 22″.
Kontaktowałem się nawet z producentem w tej sprawie, ale niestety udaje głupiego, bo niestety takich dociekliwych ludzi jak ja jest jak na lekarstwo, a w Polsce konsekwencje wprowadzania klienta w błąd są żadne.

Podsumowanie moich doświadczeń:
– nie należy wierzyć w deklaracje zawarte przez producentów w folderach i na stronach internetowych
– przy zakupie TV, jeżeli nie posiadamy miernika mocy warto sprawdzić w sklepie, czy podczas włączania i wyłączania, występuje charakterystyczne „cyknięcie” przekaźnika, bo takie TV dają nam szansę, że będą pobierały niewiele prądu w trakcie czuwania.

Zastanawiałem się, z czego wynika fakt, że jedne modele są energooszczędne, a inne nie.
Nasuwają mi się następujące konkluzje:
– oszczędność (zasilacz oszczędny jest tańszy od tego mniej oszczędnego)
– programowane starzenie (sprzęt wyposażony w zasilacz mniej oszczędny szybciej się uszkodzi, bo kondensatory w zasilaczu, pozostające cały czas pod napięciem szybciej wyschną, co spowoduje uszkodzenie).

Z tego co się orientuję, dyrektywy Unijne normują ten fakt i sprzęty elektroniczne nie powinny w trakcie czuwania pobierać zbyt dużo prądu (poniżej 1 czy 2W), a jak widać rzeczywistość jest diametralnie inna.
Ciekawe kiedy w Polsce powstaną organizacje konsumenckie z prawdziwego zdarzenia, które będą monitorowały takie aspekty, a żadne lobby producenckie nie będzie mogło tak łatwo wprowadzać klientów w błąd.
Ciekawe czy na rynki Europy Zachodniej, gdzie takie organizacje działają sprawniej, producenci również sprzedają podobne produkty, do pewnie w USA na pewni coś takiego nie opłacało by się wcale.

Odpowiedz

wito Listopad 23, 2014 o 11:26

Moje doświadczenia z żarówkami LED.
W ciągu ostatnich 2 lat temat zmienił się bardzo, bo ceny bardzo mocno „spadły”
W roku 2014 amortyzacja takich żarówek odbywa się dużo szybciej, niż jeszcze 2 lata wcześniej.
Co do aspektów technicznych.
Moc deklarowana na opakowaniu a rzeczywistość:
– rzeczywisty pobór mocy jest o ok. 100% większy niż deklarowany przez producenta.
np. żarówka o mocy 9W pobiera faktycznie 17W, co jest oczywiście i tak ok. 3 razy mniej niż tradycyjna żarówka.
Jasność (świetlność):
– żarówki różnych producentów przy tej samej mocy, mogą mieć bardzo różną moc świecenia, co ma bardzo duże znaczenie, jeżeli kupujemy ich kilkanaście lub nawet czasem kilkadziesiąt.
Trwałość i utrata jasności z czasem:
– trudno to określić przy zakupie, ale szansa, że najtańsze produkty posłużą nam długo jest mniejsza, bo nie ma cudów i jak ktoś coś tanio sprzedaje, to robi to kosztem czegoś.

Odpowiedz

Joanna Listopad 26, 2014 o 09:30

A teraz pytanie od brunetki 😉 Wie ktos moze czy laptop, ktory jest ciagle podlaczony do pradu zuzywa duzo pradu?

Dzieki

Aska

Odpowiedz

wito Listopad 26, 2014 o 12:48

Bywa z tym bardzo różnie.
Są takie, które nie pobierają prawie nic, gdy laptop jest wyłączony, a są również i takie, które pobierają bardzo dużo (nawet kilkadziesiąt W).
Mam jeden taki, Fujitsu Siemens, dość wysoki model, który niestety pobiera dużo.

Odpowiedz

Michał Listopad 26, 2014 o 10:07

Zegar czasowy dobrze sprawdza się w przypadku kącika rtv. Zazwyczaj tv, dekoder, router, wieża hi-fi stoją w jednym miejscu. Warto wpiąć je w listwę podłączoną do zegara czasowego, który automatycznie odetnie zasilanie na noc. Dla osób pracujących w dzień poza domem, korzystne będzie też wyłączanie urządzeń w godzinach pracy.

Ponadto dekodery upc mają 2 trybu: normalny i eko. W trybie eko po kilku chwilach gasnie zegar a sam dekoder wybudza się trochę dłużej. Rekompensatą jest znaczny spadek zużycia energii w trybie stand-by.

Co do ładowarek do telefonów, warto je odłączać jeszcze z innej przyczyny. Moja ładowarka podłączona do prądu bez telefonu piszczy niemiłosiernie;) Podobnie mam z gramofonem na winyle, który lekko buczy.

Odpowiedz

Piotr Listopad 26, 2014 o 10:07

Bardzo ciekawy artykuł. Gratuluję pomysłu na tekst.

Odpowiedz

Bartosz Listopad 26, 2014 o 13:38

Cześć Michał
Ja swoje wyłączanie wszystkiego z gniazdek zacząłem, gdy dowiedziałem się ile pożera mój TV w STBY. Mianowicie ok 30W (sporo nieprawdaż?), także mam dekoder UPC i bierze on w zależności od ustawień ok15W do ok5W. Teraz przed położeniem się spać odłączam dekoder, ładowarki do telefonów i laptopa, radio, telewizor i wszystko co mi wpadnie w ręce. Nie uważam że potrzeba na to wiele czasu i energii (własnej), ja po prostu chce to robić. Nie liczyłem nawet ile na tym zaoszczędzam, po prostu uważam że każdy powinien tak robić.

Odpowiedz

Vrizz Listopad 26, 2014 o 21:59

Hej,

Fajny artykuł. Podesłałem ojcu, który jako elektronik pochwalił się, że już takie urządzenie ma. Zwrócił jednak uwagę, że nie wszystko jest tak na hurra. Problem polega na tym, że stosowane w zasilaczach kondensatory są słabe i często padają (to w ramach celowego postarzania sprzętu). Temperatura (podtrzymywana przez tryb standby) powoduje jednak, że zachowują one swoje parametry i nie „umierają” albo umierają wolniej. W przypadku ochłodzenia powodowanego przez wyłączenie, poddawane są większym zmianom, potrafią paść, uszkadzają się tranzystory (itp. itd. nie pamiętam szczegółów) i wtedy konieczna jest wymiana całego zasilacza, która jest o wiele bardziej kosztowna niż trzymanie urządzenia na standby.

Ojciec miał sporo klientów, którym sprzęt padł od niczego, po prostu po wyłączeniu prądu. Po krótkim wywiadzie wychodziło, że pomiędzy udanym a nieudanym włączeniem był tylko zanik zasilania; urządzenie nie było włączane ani nic (a więc było na standby).

A więc czasami nie warto wyłączać urządzeń zupełnie, bo koszt wymiany zasilacza jest znacznie większy niż tego prądu.

Odpowiedz

wito Listopad 27, 2014 o 06:49

Idąc tym tokiem myślenia, można nie gasić silnika w samochodzie, bo najbardziej zużywa się przy rozruchu. :-)
Problemem nie jest tutaj czynność wł. / wył., tylko celowe działanie producentów.
Można zrobić dobrze używając elementów dobrej jakości, ale specjalnie się tego nie robi, bo jest taki trend, lansowany przez lobby producentów, żeby nie naprawiać sprzętu, tylko kupować nowy co 2-3 lata, a produkują go tak, żeby najlepiej dłużej nie wytrzymał.
Nie można być bezmyślną masą i poddawać się bezwolnie takim praktykom.
Nie godzę się z tym, że w folderach podawane są ( 30 krotnie !!! ) mniejsze wartości niż w rzeczywistości.
Oddałem niedawno do sklepu sprzęt z tego powodu.
Gdyby więcej ludzi tak zrobiło, to producent zastanowił by się, czy to mu się opłaca.
W USA takie praktyki na pewno się nie opłacają, a u nas dalej jest wolna Amerykanka, bo nie ma nikogo, kto tego pilnuje.
W Polsce pojedynczy człowiek niewiele jest w stanie zrobić, w starciu z korporacją, ale mam nadzieję, że kiedyś świadomość społeczna się zmieni i jawne oszukiwanie klienta przestanie się opłacać.

Odpowiedz

Vrizz Listopad 27, 2014 o 09:19

Cóż, gaszenie silnika nie ma nic do rzeczy. 😉
To są dwie odrębne kwestie: złe praktyki producentów, z którymi powinniśmy walczyć jako masa (może Michał ma jakieś pomysły na zorganizowane akcje – zamiast comperiowych lokat to np. nieśmiertelne pancerne odkurzacze za 1000 zł z 50-letnią gwarancją? :D) oraz ryzyko uszkodzenia urządzeń pojedynczych użytkowników. Spoko, że ktoś sobie będzie wyłączał plazmę za np. 3 koła, ale szybko mu ona padnie i o ile nie ma gwarancji, to sam sobie dołoży do interesu. Wyłączanie na standby skróci żywotność – i kto na tym zyskuje?
Napisałem o tym w komentarzu, bo uważam, że Michał powinien wziąć to pod uwagę i nie namawiać ludzi na bezmyślne wyłączanie sprzętu bez podania WSZYSTKICH (czyli również negatywnych = tych) skutków. Sam leciałem na hurra rozłączyć wszystko, ojcu wysłałem artykuł mailem, ale szybko mnie stonował, że owszem – to są oszczędności, ale jest też ryzyko.
I piszę o tym nie jak czarnobiały hejter, tylko w odcieniach szarości. Po prostu – nic nie ma za darmo, nawet takich trików i mój wniosek nie jest „nie wyłączajmy ze standby”, tylko „pamiętajmy, że wyłączając rośnie nam ryzyko szybszej śmierci, bo producenci to @#@#$”. 😉
Pozdro!

Odpowiedz

wito Listopad 27, 2014 o 16:10

Wcześniej podałem przykład, że ten sam producent (SAMSUNG) w różnych modelach TV tej samej półki cenowej, używa różnego rodzaju zasilaczy – bardzo oszczędnych, które w stanie czuwania są odłączane i pobierają poniżej 1W (niestety są chyba wyjątkami w ofercie tego producenta na polskim rynku), a w innych bardzo nieoszczędnych, które pobierają np. 9W i pewnie szybciej się również uszkodzą.
W obu przypadkach w materiałach informacyjnych podaje, że pobierają 0,3W, więc ma ludzi oględnie mówiąc za kretynów.
Myślałem, że problem istniał 2-3 lata temu i zostanie w końcu rozwiązany, a jednak tegoroczne modele mają tę samą przypadłość, więc nic się nie zmienia, przynajmniej u tego producenta.
Jeżeli nikt nie będzie poruszał tego typu spraw (sam tylko aspekt ekonomiczny – 9W przez rok to dokładnie 78,84 kWh, co daje ponad 40zł z używania tylko jednego urządzenia, nie wspominając o ekologii), to pewnie nic się nie zmieni w tej kwestii.

Odpowiedz

maron Grudzień 2, 2014 o 16:48

Inspirujący do myślenia artykuł i wiele cennych komentarzy. Co do wniosków to są co najmniej dyskusyjne. Płacimy za komfort życia (do czasu jak wszystko jest sprawne). Większość sugerowanych manewrów zmierzających do oszczędzania energii znacząco ten poziom obniży. Te wszystkie listwy, wyłączniki czasowe itp sprawiające wrażenie panowania nad urządzeniami można zastąpić wyłączeniem całkowitym zasilania ( bezinwestycyjnie !) przy każdym wyjściu z domu :) . Dlaczego prawie nikt tego nie robi poza ciekawskimi? Bo bardzo szybko widać ujemne konsekwencje takiego działania. Wystarczy jedno urządzenie które pierwsze padnie by przeszła ochota na dalsze eksperymenty. Nastawianie od nowa różnych zegarów, rozładowany telefon bezprzewodowy, czy problemy z dekoderem to tylko namiastka kłopotów. Oczywiście świadomość ile naprawdę zużywają energii te urządzenia jest bardzo przydatna. Szkoda, że tak często niezgodna z deklaracjami producentów. I za podniesienie tej świadomości dzięki Twojemu Blogowi bardzo Ci Michale dziękuję.

Odpowiedz

CharlieK Styczeń 7, 2015 o 02:54

Ja osobiście BARDZO polecam zakupić sobie do domu własny miernik poboru prądu, napięcia, woltażu, amperażu. Koszt takiego urządzenia firmy WhitEnergy to jak pamiętam coś ok. 60 PLN netto. A podaje nam aktualny woltaż, pobór prądu w amperach, watach, skumulowane pobory, a nawet po wprowadzeniu kosztu 1kW – podaje koszt. Podaje także koszty środowiskowe – zużycie CO2.
A teraz garść obserwacji z autopsyjnych testów: stary laptop Acer TravelMate 6464WLMi – 25-30W. Nowy laptop HP EliteBook 8570p i5-3320M – sam podpięty zasilacz (90W) – 0.9W, lapek w trakcie zwyczajnej pracy 32W (teksty) – 45W (Youtube). Ale ciekawostka – tak było po instalacji systemu i sterowników do płyty i procka. Tak na gołym dysku – pernamentne 85-89W !!! Czyli warto instalować aktualne stery z tego wniosek, bo procek nie musi być non-stop wkręcamy na pełne częstotliwości taktowania. Inna maszyna – HP ELiteBook Workstation 8570w na 4-corowym procku i7 – żarła 35-50W, a więc w sumie skromnie przy autora lapkach :)
Dalej: opiekacz do zapiekanek – niezależnie czy się rozgrzewał, czy już pełną parą grzał – brał tyle samo, nieco ponad 1kW. Piekarnika z podwojną grzałką i jednocześnie termoobiegiem – dotąd nie podłączałem, bo nie chce zawału dostać 😉
Żarówka eco w gniazdko E27 oznaczona jako 20W – 17W do 21.9W (jak już się w pełni rozświeci). Telewizor LCD (nie LED) Samsung 40″, model z 2007 roku – zajebiste barwy, nówka wysoki model LED Samsunga postawiłem obok dla testu – po prostu kryje się przy nim z odwzorowaniem barw: normalna praca 90-100W, ale podczas przełączania kanałów – ponad 200W na chwilę pobór skacze. Podobnie włączanie menu. Nominalnie ma 375W na tabliczce znamionowej.

Odpowiedz

lgk Czerwiec 10, 2015 o 21:48

Technicznie na polskim rynku prawie nie ma telewizorów LED. Tzw. Led to lepsze lub gorsze LCD z podświetleniem diodowym. Szkoda tylko, że jakość obrazu nie idzie w parze z efektownym wyglądem.

Odpowiedz

lgk Czerwiec 10, 2015 o 21:45

Dekoder z nagrywarką przesypiający 16W energii to i tak oszczędna konstrukcja. Starsze, oraz bardziej rozbudowane modele oscylują w przedziale 30-40W. Z kolei laptop nie powinien „na czczo” pobierać tyle prądu co komputer. Szkoda, że autor nie udał się do kuchni a tam czuwa piekarnik, mikrofalówka, lodówka chłodzi a czajnik bezprzewodowy w 2 sekundy pracy zjada więcej prądu niż ładowarka w trybie czuwania przez całą dobę.

PS miernik musi być typu RMS czyli mierzyć tylko moc czynną (za którą płacimy), inaczej wyniki są mniej lub bardziej niedokładne.

Odpowiedz

Piotr Październik 7, 2015 o 11:13

Ja dzis mierzyłem czajnik elektryczny wyszlo mi 4 kw zamiast nominalnej 2,2 kw, inne urzadzenia w normie, zarowka led 4W, bojler 2kw laptop 25W. co moze byc przyczyna ze czajnik pobiera 2x wiecej pradu ??

Odpowiedz

lgk Październik 10, 2015 o 09:14

Zgadywałbym że zaszedł błąd pomiaru – może przekroczyłeś zakres pomiarowy miernika? Przy takiej mocy czajnik gotowałby litr wody w mniej niż 90 sekund.

To jest ponad 16 amperów na jednej fazie, więc jeśli masz taki bezpiecznik na obwodach kuchennych, to wyrzucałoby go za każdym włączeniem czajnika.

Odpowiedz

Mariusz Grudzień 7, 2015 o 02:53

I chyba nie ma takich czajników :)

Odpowiedz

Marcin Październik 13, 2015 o 09:48

Kolejny super artykuł.
Brawo!

Odpowiedz

Michał Listopad 16, 2015 o 11:01

Ja mam pytanie odnośnie dokładności tych wszystkich mierników.
Wiadomo, że im mniejszy pobór mocy tym większy błąd bo mierniki takie tanie są raczej bardzo mało czułe na niskie pobory mocy.
I tak u mnie wyłączone urządzenie pobiera 0,1 W co zgadza się z danymi w instrukcji.
Jednak miernik pokazuje jednocześnie napięcie w gniazdku 226,3V i pobór prądu 0,066A.
Ze wzoru na moc P=U*I wynika, że moc mojego wyłączonego urządzenia, które pobiera 66mA powinna wynosić = 14,94 W
Czyli ile pobiera moje urządzenie kiedy jest wyłączone?
15W czy 0,1W ?

Odpowiedz

Mariusz Grudzień 7, 2015 o 02:50

0,1W

Odpowiedz

Michał Listopad 16, 2015 o 11:10

Dodam, że mam miernik WHITENERGY Energy Saver o dokładności 0,001-16A

Odpowiedz

Jakub Ślusarek Grudzień 17, 2015 o 11:04

Wygoda kosztuje, operacje związane z oszczędzaniem kosztują, włączanie wyłączanie pamiętanie, to tez są realne koszty.

Odpowiedz

Maciek Styczeń 10, 2016 o 15:19

Od jakiegoś czasu analizuję rachunki mogę podesłać moją analizę, jest ciekawa.

Odpowiedz

Piotr Marzec 6, 2016 o 01:11

Może mi ktoś powiedzieć ile pobiera prądu sam watomierz,bo przecież musi coś pobierać…

Odpowiedz

marcin Sierpień 25, 2016 o 17:24

Z mojego doświadczenia wynika, że routery i dekodery to urządzenia bardzo wrażliwe na częste włączanie i wyłączanie – nie służy to dobrze ich żywotności. Niby w przypadku UPC wymiana urządzenia powinna być bezpłatna w przypadku awarii, ale zawsze to jakiś kłopot :) . Dlatego, o ile wyłączam na noc np. wszystkie urządzenia komputerowe (drukarki, skaner, komputer), to już router przełączyłem do innego gniazdka, żeby nie szkodzić mu częstym włączaniem i wyłączaniem. Tak samo dekoder UPC.

Odpowiedz

Dodaj nowy komentarz

{ 3 trackbacks }

Poprzedni wpis:

Następny wpis: