Informacje o nowych artykułach i sposobach oszczędzania pieniędzy prosto na Twój e-mail

    

Ecodriving – sztuka oszczędnej jazdy autem, czyli jak jeździć i czy to się opłaca?

przez Michał Szafrański dodano 2 października 2014 · 208 komentarzy

Ecodriving sztuka oszczędnej jazdy autem

Umiejętna ekojazda pozwala zaoszczędzić od 5% do 25% zużywanego paliwa. A to konkretne oszczędności w budżetach domowych osób przemieszczających się samochodami.

Muszę się Wam do czegoś przyznać – lubię „depnąć”. Pomimo, że nie jeżdżę już tak dynamicznie jak kiedyś, to nadal jazda autem jest dla mnie przyjemnością i lubię szybko przemieszczać się z punktu A do punktu B.

Ci, którzy ze mną jeździli wiedzą, że stosuję zasadę „pedał musi być wciśnięty” – gaz lub hamulec. Chociaż w ostatnich latach uspokoiłem moją jazdę, to daleko mi jednak do definicji osoby jeżdżącej zgodnie z zasadami ecodrivingu, ekojazdy lub po prostu ekonomicznej jazdy samochodem.

Dlatego w tym artykule skorzystałem z pomocy eksperta i jednocześnie mojego znajomego, który prowadzi swój blog motoryzacyjny oraz kanał na YouTube z poradami dla kierowców i posiadaczy samochodów. Po tematyce oszczędzania za kółkiem oprowadzi Was dzisiaj Waldek Florkowski. Pokaże on Wam, jakie nawyki dają największe oszczędności, jak prawidłowo redukować zużycie paliwa, a także ile tak naprawdę można w ten sposób zaoszczędzić.

Zapraszam do lektury i zachęcam do dzielenia się swoimi patentami w komentarzach. No i specjalnie dla Was załączyłem kolejny kalkulator oszczędności w Excelu :)

Co to jest ecodriving?

Ecodriving – to sposób na załatanie domowego budżetu, który idealnie wkomponowuje się w tematykę, jaką serwuje Michał Szafrański na swoim blogu. Przy przestrzeganiu kilku podstawowych założeń, można oszczędzić od 5 do 25% zużywanego paliwa, co w perspektywie długoterminowej będzie wymierne w skutkach.

Jednak ecodriving, to nie tylko sposób na oszczędzanie cennego paliwa, ale również forma zrównoważonego dobierania elementów zamiennych.

Bardzo żałuję, że słowo ecodriving tak bardzo zadomowiło się w naszym języku i z premedytacją będę używał sformułowania jazda ekonomiczna bądź ekojazda, choć należy nadmienić, że oszczędny sposób poruszania to również jazda ekologiczna. Pojęcia te może trochę błędnie ale są wzajemnie zastępowane. Nie do końca jest to właściwe, ale przyjmijmy w dużym uogólnieniu, że prowadzi do wspólnego celu – oszczędności paliwa oraz pozytywnych skutków dla środowiska.

Ekojazda staje się modna

W motoryzacji obserwujemy różne trendy. Lata 2000-2010 to przede wszystkim promowanie bezpieczeństwa, pokazywanie testów zderzeniowych i oczekiwanie na wyniki kontrolowanych testów przeprowadzanych przez Euro NCAP.

Jednak od 2010 roku obserwuję, że „moda” na bezpieczeństwo powoli przemija i nastaje era oszczędzania. W głównej mierze jest to spowodowane wyśrubowanymi normami emisji spalin EURO 5/6, które niejako nakładają na producentów obowiązek dostosowania silników, do tego by były ekonomiczne i ekologiczne. Jednak czy to wystarczy aby powiedzieć, że jest się mistrzem jazdy ekonomicznej? Niekoniecznie.

Oszczędzanie podczas jazdy to według mnie przede wszystkim sposób myślenia, a dopiero w dalszej kolejności konkretne techniki ułatwiające to zadanie.

Zakup mojego pierwszego auta owocował dużą radością z jazdy okupioną sporym zużyciem paliwa. Mimo, że silnik 1.2 16V 75 KM miał należeć do tych ekonomicznych, przyzwyczaiłem się do spalania w mieście na poziomie 8-9 litrów, jak również przyzwyczaiłem się do stylu jazdy, który był okupiony nie tylko nadmiernym zużyciem paliwa względem katalogu producenta, ale również nadmierną eksploatacją podzespołów – szczególnie zawieszenia.

Przyzwyczaiłem się…„.

Dlatego, by zmienić swój styl jazdy, trzeba się też przestawić mentalnie, żeby nasz zapał nie minął wraz z pierwszym zakrętem i długą prostą. Brzmi trochę jak kara? – Nie powinno, ponieważ jazda ekonomiczna wcale nie musi być bardziej ślamazarna względem ogólnie przyjętego stylu jazdy. Wymaga jednak od nas więcej uwagi i przewidywania sytuacji na ulicy.

Ekojazda to przede wszystkim nowa kultura, która kiełkuje na naszych drogach, za którą idzie też zwiększenie poziomu bezpieczeństwa na drogach.

Ciekawe badanie przeprowadził TNS OBOP na zlecenie Szkoły Jazdy Renault, na grupie reprezentatywnej 1659 osób w wieku 18-60 lat posiadających prawo jazdy kategorii „B”. Wynika z niego, że 90% kierowców deklaruje, że ich celem jest jazda zgodna z zasadami ekonomii. Aż 79% deklaruje również, że jeździ „eko”. W praktyce obserwując to co dzieje się na drogach uważam, że mimo wszystko są to tylko dobre chęci i, patrząc na szkolenia z ecodrivingu w Polsce czy chociażby w Niemczech, ten sposób jazdy u nas dopiero raczkuje.

Po pierwsze: zadbaj o stan dyliżansu

Zanim zaczniemy myśleć o tym jak zachowywać się za kierownicą, by jednocześnie nasz domowy budżet mógł trochę odetchnąć, to polecam w pierwszej kolejności przyjrzeć się stanowi technicznemu naszego pojazdu.

Oczywiście nie będę tutaj namawiał wszystkich do zakupu opon o obniżonych oporach toczenia, ponieważ w moim przekonaniu jest to inwestycja długoterminowa. Warto dbać o kondycję naszego pojazdu, o utrzymywanie deklarowanego ciśnienia w ogumieniu, gdyż niedopompowane koło, może zwiększyć zużycie paliwa nawet o 10%. Przyczynia się także do obniżenia stopnia bezpieczeństwa i pogorszenia sterowalności naszego pojazdu.

Wyeksploatowane amortyzatory, ukręcone półosie, pęknięte sprężyny – także zwiększają opory toczenia pojazdu.

Skontrolowałbym także filtr powietrza i paliwa ponieważ, jeśli nie są wymieniane systematycznie, ich zabrudzenie może mimowolnie prowadzić do zwiększenia apetytu na paliwo.

Pamiętajmy również, aby zadbać o aerodynamikę naszego pojazdu i usunąć niepotrzebne elementy. Badanie jakie przeprowadziłem w 2012 roku pokazało, że pozostawiony bagażnik rowerowy na dachu może zaowocować spalaniem na odcinku 100 km większym o około 0,9 l. w przypadku auta wyposażonego w silnik diesla 1.5 dCi 110 KM.

Wielokrotnie też przeprowadzałem próby dotyczące tankowania paliwa 95 zwykłego i 95 uszlachetnionego. Prawie każda ceniąca się stacja posiada takie w swojej ofercie. Najczęściej różnica w cenie wynosi około 5-7%. Ja jednak nigdy nie stwierdziłem, by na paliwie uszlachetnionym samochód przejechał dłuższy odcinek. Jeśli bardzo nam zależy na uszlachetniaczu oczyszczającym układ paliwowy, to można taki zakupić za około 15 zł i wystarczy nam na około 20 000 km.

Również w przypadku paliwa o zwiększonej liczbie oktanowej, stosowałbym je tylko w samochodach, których producenci tego wymagają. Zazwyczaj są to jednostki o dość dużych pojemnościach i mocach. W większości samochodów benzynowych wystarczy paliwo 95 PB.

Po drugie: poznaj zasady ecodrivingu

Tak, jak pokazywało wymienione wyżej badanie, mamy swoje nawyki i niejednokrotnie przeceniamy swoje umiejętności. Jeśli poważnie myślimy o ekonomicznej jeździe to warto zweryfikować swoje podstawowe odruchy za kierownicą.

Pozycja za kierownicą – często pomijany aspekt, ale z własnego doświadczenia mogę powiedzieć, że ma duży wpływ na zużycie paliwa, na obserwację otoczenia i bezpieczeństwo.

Należy zasiąść tak, by klatka piersiowa znajdowała się w odległości około 35 cm od koła kierownicy, ponieważ wtedy najłatwiej będzie nam nią operować przy skrętach. Po drugie i chyba najważniejsze – w momencie wypadku drogowego poduszka powietrzna nie zrobi nam krzywdy.

Tutaj warto uczulić wszystkie osoby, które siedzą zbyt blisko kierownicy – w szczególności osoby niskie. Wiem, że można mieć z tym czasami problem, by znaleźć idealną pozycję, ale dlatego zawsze radzę, by spróbować „przypasować” się do różnych aut – zanim zdecydujemy się na zakup. Nie każde jest na tyle uniwersalne, by pozycja za kierownicą była odpowiednia dla każdego.

Rozruch – szczególnie zimą wielu kierowców, uruchamia pojazd pozostawiając go na biegu neutralnym i zaczyna odśnieżać. Tu warto powiedzieć, że obecnie jest to już zabronione prawem i grozi nam za to mandat. Po drugie” negatywnie wpływa na jednostkę silnikową – znacznie lepiej jest wprawić ją od razu w ruch.

Również wciskanie gazu przy uruchamianiu silnika jest niewskazane (oprócz starych konstrukcji gaźnikowych), a w przypadku silników VTi z koncernu Citroen-Peugeot może zaowocować unieruchomieniem pojazdu i serwisem.

Silnik znacznie szybciej rozgrzewa się w momencie wprawienia w ruch, a co za tym idzie, szybciej ograniczymy nadmierne zużycie paliwa, które w momencie rozruchu może być nawet o 50% wyższe niż standardowe.

Ruszanie – jak już wspominałem wcześniej ekojazda wcale nie musi oznaczać żółwiego tempa. Optymalną formą wprawienia auta w ruch jest wciśnięcie pedału przyspieszenia do około 50-60% oraz dynamiczne uzyskanie określonej prędkości. Należy robić to dość szybko.

Zmiana biegów – tutaj powinniśmy rozgraniczyć to pomiędzy różne typy silników, ponieważ inaczej będzie przebiegała krzywa przyspieszenia dla samochodu benzynowego wolnossącego, a inaczej dla jednostki turbo, nie wspominając już o dieslu.

Przy silnikach wolnossących 8V, 16V (zazwyczaj wysokoobrotowych) wskazanym jest zmienianie biegów maksymalnie przy 3500 obr/min.

Dla silników benzynowych uturbionych, tak popularnych w ostatnim czasie, biegi można zmieniać wcześniej, ponieważ najczęściej maksymalny moment obrotowy dostępny jest już przy 1400-1600 obr/min. Dlatego zalecałbym zmianę przy 2500 obr/min.

Natomiast dla silników diesla charakterystyka będzie podobna jak w przypadku jednostek benzynowych uturbionych, ale tutaj się wyłamię i powiem, że dla zachowania żywotności koła dwumasowego, wskazanym będzie, by biegi zmieniać minimum przy 2300-2500 obr/min. Poniżej tego pułapu, mimo, że te jednostki zazwyczaj są elastyczne, możemy w szybkim tempie zniszczyć koło dwumasowe, które jest wrażliwe na niską prędkość obrotową silnika.

Ogólną zasadą eco jest osiągnięcie dozwolonej prędkości przy możliwie jak najwyższym biegu. Nie polecam oczywiście jazdy na 6-tce, ale nowe silniki pozwalają na to, by swobodnie poruszać się na 5-tym biegu.

Jeśli przyspieszamy dynamicznie, nie ma przeciwwskazań, by pomijać kolejne biegi po osiągnięciu żądanej prędkości.

Hamowanie – koronną zasadą jazdy eko jest hamowanie biegami. Wymaga ono jednak od nas przewidywania sytuacji na drodze. Jeśli w odległości kilkuset metrów widzimy zapalające się czerwone światło, to powinniśmy stopniowo zmieniać bieg na niższy, ponieważ w tym czasie oszczędzamy układ hamulcowy. Dodatkowo odcinamy dopływ paliwa do silnika, gdyż auto mimowolnie toczy się siłą pędu, która podtrzymuje jednostkę w ruchu. Ta zasada nie dotyczy starszych samochodów wyposażonych w układ gaźnikowy.

Jazda na przysłowiowym luzie dla nowszych silników po pierwsze może zaowocować mandatem, a po drugie jest niebezpieczna, gdyż w momencie awaryjnej sytuacji nie zawsze jesteśmy w stanie włączyć odpowiedni bieg. Po trzecie i najważniejsze – zużywa paliwo – co prawda na poziomie 0,7-1,1 litra/godzinę ale zawsze.

Zazwyczaj stosując metodę hamowania biegami dochodzimy do 2-ki, wciskając sprzęgło do końca, by nie zgasić silnika. Polecam również nauczenie się takiego sposobu hamowania, aby ocenić na tyle odległość od skrzyżowania i możliwość zmiany światła na zielone, by nie musieć całkowicie zatrzymywać auta i płynnie pojechać dalej.

Przewidywanie – celem jazdy ekonomicznej jest możliwość szerszej oceny sytuacji, tak by reakcja była jak najszybsza, ale byśmy mogli zareagować łagodnie. Szczególnie jest to cenna sugestia w miastach, gdzie chcemy załapać się na tzw. zieloną falę świetlną.

Plan podróży – warto sprawdzać dokąd się jedzie i wybierać trasy szybkiego ruchu, wiele nowoczesnych nawigacji oferuje taką funkcję. Jeżeli w dane miejsce wybieramy się po raz pierwszy, to polecam zaprzyjaźnić się z Google Street View i w kluczowych momentach przejrzeć trasę, tak by mieć pewność co do wykonywanych manewrów i nie nadkładać drogi.

Moja ulubiona stacja paliwowa – zazwyczaj tankuję na jednej stacji, położonej niedaleko mojego domu, gdzie paliwo jest w przystępnej cenie. W Polsce paliwem handluje kilka hurtowni, zatem aż tak bardzo nie przywiązywałbym się do marki, tym bardziej, że z roku na rok możemy zaobserwować, iż stacji z tzw. chrzczonym paliwem jest coraz mniej. W obcym mieście nie szukam z uporem maniaka najtańszej stacji, gdyż różnica w cenie na pewno nie zniweluje kosztu poświęconego na to czasu.

Wybierając się na wakacje starajmy się również tankować auta kilkadziesiąt kilometrów przed kurortami np. nadmorskimi, a na autostradzie… do tego powrócę w dalszej części tego wpisu.

Wentylacja – jestem z tych osób, które w imię jazdy ekonomicznej nie zrezygnują z klimatyzacji, ponieważ, świeże powietrze znacznie lepiej wpływa na mój organizm i nie czuję się tak szybko zmęczony, a co za tym idzie poprawiam bezpieczeństwo na drodze. Jednak Ci, którzy zrezygnują z korzystania z klimatyzacji, zaoszczędzą około 0,5-0,8 l/100 km.

Z drugiej strony nie polecam jazdy z uchylonym oknem, ponieważ może być ona okupiona spalaniem większym nawet o 1,5 l/100 km.

Balast – zachęcam również, by z auta uprzątnąć niepotrzebne rzeczy: stare gaśnice, zgrzewki wody mineralnej itp. Zmniejszenie masy auta ma wpływ na zużycie paliwa i dodatkowo także poprawiamy bezpieczeństwo, szczególnie w przypadku przedmiotów które mogą w momencie hamowania gwałtownie przemieszczać się po aucie.

Tempomat – na krótkich odcinkach starałbym się unikać korzystania z tego urządzenia. Jedną z jego zasad jest zachowanie stałej prędkości – zarówno na prostej, jak i pod górkę / z górki.

Korzystając z zasad eco powinniśmy delikatnie odpuścić pedał gazu w momencie dojeżdżania na wzniesienie, tak by zniwelować spalanie, tracąc przy tym 5-10 km/h, które w łatwy sposób możemy nadrobić przy zjeździe ze wzniesienia, gdyż silnik będzie miał wtedy znacznie łatwiej.

Krótki dystans – zostaw auto w domu. Samochód szczególnie w warunkach zimowych jest narażony na przeciążenia – zwłaszcza, gdy silnik nie jest dobrze rozgrzany i pracuje na zimnym oleju. Szczególnie dotyczy to kierowców samochodów wyposażonych w silnik diesla, gdzie taki styl eksploatacji bardzo skraca żywotność jednostki. Dodatkowo silnik na krótkim dystansie, bez rozgrzania może spalać nawet dwukrotnie więcej.

Ile można zaoszczędzić stosując ekojazdę?

Specjalnie na prośbę Michała, przeprowadziłem próbę spalania na odcinku około 270 kilometrów, na trasie z Łodzi przez Warszawę do Radomia. W tym zadaniu zależało mi, by wcielić się w różne typy kierowców jadących z różnymi prędkościami: od mistrza ekojazdy, po szeryfa autostrady.

Próbę wykonywałem samochodem wyposażonym w silnik 2.0T 204 KM, ze skrzynią automatyczną o masie własnej 1750 kg i z jedną osobą na pokładzie. Jednak na całej trasie posługiwałem się ręczną zmianą biegów, by materiał stał się bardziej uniwersalny.

  • Jazda ze średnią prędkością około 89-92 km/h – jest to prędkość optymalna do oszczędnej jazdy – zarówno ze względu na eksploatację auta, jak również możliwość jazdy za samochodami ciężarowymi, które w tym przedziale prędkości mają ustawiony ogranicznik prędkości. Dzięki temu minimalizujemy opory toczenia, gdyż wpadamy w tunel powietrzny. Spalanie 5,4 l/100 km na odcinku testowym 30 km.
  • Jazda ze średnią prędkością 105 km/h – tutaj już nie możemy posiłkować się autami ciężarowymi i podążać za nimi, ale o dziwo przy tej prędkości można spotkać wielu kompanów na drodze, dla których nie liczy się nadmiernie czas przejazdu. Spalanie 5,7 l/100 km, na odcinku testowym 40 km.
  • Jazda ze średnią prędkością 120 km/h – prędkość na drodze ekspresowej, którą stosowałem głównie na odcinku Warszawa-Radom. Spalanie 6,2 l/100 km, na odcinku testowym 70 km.
  • Jazda ze średnią prędkością 140 km/h – maksymalna dozwolona prędkość na polskich drogach, przy której widać, że spalanie staje się dalekie od idealnego i powoli uruchamia się wir w baku. Spalanie 7,1 l/100 km na odcinku testowym 70 km.

W tych próbach starałem zachowywać się zgodnie z zasadami eco, przy czym pierwsza opcja była tzw. radykalnym sposobem oszczędzania. W momencie, gdy przy każdej z tych prędkości średnich starałem się jechać bardziej agresywnie, spalanie wzrastało o około 20%. W przypadku maksymalnie dozwolonej prędkości i częstego wyprzedzania, dojeżdżania, ostrego hamowania zużycie wzrosło nawet o 30% do 9,2 l/100 km. A nie był to kres moich możliwości 😉

Między najbardziej skrajnymi stylami jazdy występowała różnica na poziomie 3,8 l/100 km, czyli w przeliczeniu na złotówki przy założeniu kosztu 1l na poziomie 5,2 zł, około 19 zł. Czas przejazdu na testowym odcinku autostrady A2 Stryków –Konotopa (94,5 km) wyniósł odpowiedni 52 minuty i 74 minuty, uwzględniając ruch drogowy.

Zaoszczędzone 22 minuty kosztowały mnie dodatkowo 19 zł.

Ile kosztuje przerwa na tankowanie?

Przy okazji tej próby chciałem poruszyć jeszcze jeden aspekt związany z dylematem „czy jechać eco czy nie”. Otóż jadąc do Warszawy na spotkanie, miałem w baku paliwo wystarczające na 110 km, a nawigacja pokazywała mi, że do celu mam jeszcze 60 km. Potrzebowałem paliwa by móc spokojnie wrócić.

Oczywiście nerwowe myślenie, czy warto się zatrzymywać, tankować i nadrabiać czas, gdyż byłem zobligowany by dotrzeć na spotkanie na konkretną godzinę, czy dalej podążać swoim spokojnym rytmem jazdy.

Widziałem, że gdybym dalej podążał eco, to i tak bym zdążył. Postanowiłem zaryzykować i przeprowadzić eksperyment z tankowaniem i nadgonieniem straconego czasu. Zjechałem na stację benzynową i zatankowałem symboliczną ilość paliwa za 50 zł, bo cena litra paliwa przy autostradowej stacji może odstraszać – 5,72 zł. Cała operacja tankowania i płatności zajęła mi 8 minut.

Po wyjechaniu na autostradę utrzymywałem prędkość na poziomie 140 km/h dość często wykonując manewr wyprzedzania. Straty czasowe udało mi się nadrobić w okolicach węzła Konotopa. Te utracone 8 minut przełożyło się na zużycie paliwa wyższe o 2,2 l/100 km. Odcinek był krótszy więc efektywnie na tym odcinku byłem stratny około 1 litr paliwa, czyli musiałem dołożyć 5,72 zł, by wyjść na przysłowiowe zero.

Ecodriving w mieście

W mieście znacznie trudniej mówić o różnych prędkościach przejazdu. Starałem się jednak stworzyć dwa wzorce osobowościowe: flegmatyka i króla miasta. W obu tych przypadkach poruszałem się po centrum Warszawy w piątek między godzinami 13:00 i 15:00.

W pierwszym przypadku w korkach korzystałem z systemu start/stop, ale jak przystało na króla miasta nie pozwalałem sobie na niepotrzebne gaśnięcie silnika. Efekty:

  • spalanie 7,3 l/100 km (eco)
  • spalanie 11,4 l/100 km (dynamiczny przejazd)

W obu próbach starałem się zachować dozwoloną prędkość, jednak jak widać dysproporcja w przeliczeniu na 100 km pokonywane w mieście była dość spora i w przeliczeniu na złotówki wynosiła 20,8 zł.

Przyjmując uśrednioną wartość oszczędności na poziomie 15%, czyli bez zastosowania radykalnego stylu ekonomicznej jazdy, dla kierowcy, który pokonuje rocznie około 20 tys. km przy średnim spalaniu na poziomie 6,5 litrów PB, daje nam to oszczędność na poziomie 195 litrów rocznie. To przekłada się z kolei na około 1000 zł oszczędności na paliwie podczas rocznej eksploatacji auta (średnio 83 zł miesięcznie). Jest o co walczyć.

Kalkulator oszczędności na paliwie

Przygotowałem dla Was kalkulator pozwalający obliczyć ile możecie zaoszczędzić obniżając zużycie paliwa w swoim aucie. Oczywiście im więcej kilometrów przejeżdżacie rocznie, tym większa może być kwota oszczędności:

Nie bądź eko-głupolem!

Na zakończenie: ecodriving to nie tyle radykalne przepisy, które zaostrzają normy emisji spalin, ale przede wszystkim moda na bycie eco. Rzadko już się spotykam ze stwierdzeniem „a moje auto jak jeżdżę ostro pali 15 litrów”. Częściej zauważam zwroty „udało mi się osiągnąć 4 litry na trasie”.

Na własnym przykładzie widzę, że świadomość kosztów użytkowania auta powoduje, że mocniej zastanawiam się w przypadku np. zakupu klocków hamulcowych i poszukuję tych które relatywnie na dłużej mi wystarczą przy zbilansowanej cenie.

Styl jazdy eco należy wypośrodkować i dostosować do swojego charakteru, tak by nie powodował on w nas frustracji, lecz sprawiał przyjemność.

Polecam, by po każdej dłużej trasie zastanowić się nad swoim zachowaniem na drodze, by doskonalić technikę i dobrze poznawać swój samochód. To czy auto będzie dla nas optymalnym kosztowo narzędziem, czy „studnią bez dna” zależy w dużej mierze od naszych decyzji i stylu jego użytkowania.

Wkrótce więcej o oszczędzaniu w samochodzie

No i tu znowu Michał :) Dziękuję Waldkowi za świetny materiał i gorąco zapraszam do odwiedzenia jego serwisu Moto-Opinie.com a także kanału na YouTube, gdzie można się zapoznać z wieloma poradami dotyczącymi szeroko rozumianej motoryzacji.

Tym wpisem oficjalnie inauguruję serię artykułów na blogu dotyczącą kosztów eksploatacji auta i możliwości ich optymalizacji. Cykl „Oszczędne auto” nie ma z góry określonego harmonogramu. Podobnie, jak cykl Zaplanuj budżet domowy będzie sukcesywnie uzupełniany o kolejne wpisy, ale niekoniecznie w kolejności podanej poniżej:

  1. Jakie ubezpieczenie dla samochodu? Przegląd wariantów i od czego zależy wysokość składki.
  2. 18 sposobów jak płacić mniej za ubezpieczenie samochodu.
  3. Ecodriving, czyli sztuka oszczędnej jazdy samochodem.
  4. Całkowity koszt posiadania nowego auta z salonu.
  5. Wszystko o LPG, czyli ile kosztuje i komu opłaca się instalacja gazowa w aucie.
  6. Jak zbijać koszty eksploatacji auta i czy to się opłaca?
  7. Ile w praktyce kosztuje auto hybrydowe?

Gdybyście mieli pomysły na kolejne tematy, które warto dodać do tego cyklu, to proszę o ich proponowanie w komentarzach. Nie zaszkodzi również, jeśli pomożecie rozbudować listę porad dotyczących zasad ecodrivingu.

Chętnie przeczytam także o Waszych doświadczeniach związanych z oszczędną jazdą. Jak niskie zużycia i w jakich autach udaje się Wam „wycisnąć”? Może w końcu podziała to na mnie motywująco i także zacznę jeździć bardziej oszczędnie :) W tej dziedzinie zdecydowanie „kuleję”.

I dla przypomnienia: zachęcam tych z Was, którzy jeszcze tego nie zrobili, do założenia lokaty w Meritum Bank. Nie dość, że można zdobyć premię w wysokości 60 zł, to jeszcze jest szansa na wygranie iPhone 6 oraz jednej z 25 nagród, które ja sam ufundowałem specjalnie dla Was :) Wszystkie szczegóły w tym artykule.

Miłego dnia!

Książka "Finansowy ninja" - trwa przedsprzedaż!

Finansowy ninjaMożna już zamawiać moją książkę "Finansowy ninja" - ponad 500-stronicowy przewodnik po finansach osobistych, który każdy powinien przeczytać jeszcze w szkole.

Książka dostępna jest w okresie przedsprzedaży w kilku atrakcyjnych pakietach. Wszystkie szczegóły znajdziecie w zapowiadającym ją artykule.

PRZEJDŹ NA STRONĘ KSIĄŻKI →

Podobał Ci się ten artykuł?

Jeśli tak, to zarejestruj się aby otrzymywać powiadomienia o nowych artykułach o oszczędzaniu pieniędzy. Nie ujawnię nikomu Twojego adresu!



{ 205 komentarzy… przeczytaj komentarze albo dodaj nowy komentarz }

Łukasz Październik 2, 2014 o 09:28

Całkiem niedawno zrobiłem „test” ecodrivingu, starając się jak najdokładniej stosować opisywane zasady jadąc w dłuższą trasę ( cały bak spalony „na raz”). Efekt – zamiast standardowych 450 km przejechanych na jednym tankowaniu do pełna, przejechałem kilometrów 560! 25% oszczędności. Niestety, w cyklu jazdy miejskiej, lub mieszanej nigdy nie udało mi się powtórzyć tego wyniku ( oszczędności w granicach 50 dodatkowych kilometrów).
Dziękuję za artykuł i pozdrawiam :)

Odpowiedz

Ireneusz Fudro Październik 2, 2014 o 09:32

Ciekawa sprawa … ogólne przyjmuje sie ze jazda z klimatyzacją zwiększa spalanie ale Michał fajnie zwrócił uwagę ze przy jeździe z otwartym oknem to spalenie jest większe.
Wiec oszczędniej jest mieć klimatyzację :)

Odpowiedz

Kamil Październik 2, 2014 o 15:48

Albo otworzyć szyberdach 😉 Mniejsze opory powietrza niż przy otwartym oknie, a dodatkowo obiża się poziom dwutlenku węgla we krwi.

Odpowiedz

Aleks Październik 3, 2014 o 16:14

a własnie nieprawda…

Odpowiedz

Kamil Październik 5, 2014 o 13:33

Jaki masz argument? :)

Odpowiedz

my-name Październik 6, 2014 o 20:59

Napisz w jaki sposób niby obniża się poziom CO2.

Odpowiedz

my-name Październik 6, 2014 o 21:00

Aleks argument podał w linku pod swoja nazwa użytkownika.

Odpowiedz

Krzysztof Październik 5, 2014 o 12:05

Może być jeszcze trzecia opcja: lekko uchylone szyby i owiewki w drzwiach. Ciekawe, czy ktoś to porównywał.

Odpowiedz

Gajowczyk Październik 2, 2014 o 09:33

Cieszy taka jazda jak na pełnym baku osiągam zasięg 1000km :)

Odpowiedz

Waldek Październik 2, 2014 o 09:39

Dzięki serdeczne Michale za współpracę, miło zobaczyć swoją treść na JOP :)

Odpowiedz

Michał Szafrański Październik 2, 2014 o 09:40

Hej Waldek,

To ja dziękuję za współpracę i polecam się pamięci przy kolejnych tematach motoryzacyjnych :)

Pozdrawiam

Odpowiedz

Tomek Styczeń 4, 2015 o 13:13

Witam serdecznie, czy testowane auto w artykule to przypadkiem nie Saab 2.0T? :)

Odpowiedz

Mateusz Październik 2, 2014 o 09:44

Bardzo dobry artykuł, jednak warto nadmienić, że przy redukcji biegami, sprzęgło powinno być odpuszczane powoli, tak by nie występowało szarpnięcie układem napędowym. Wolniej niż w przypadku zmiany biegów do góry.

Trochę od tematu samej eko jazdy, ale dalej w temacie około sprzęgłowym :). U wielu kierowców zauważam też okropne i niebezpieczne przyzwyczajenie, wchodzenia na sprzęgle w zakręty. Jest to najgorsze co można zrobić! W trakcie jazdy na sprzęgle, nie ma możliwości byśmy w razie krytycznej sytuacji mogli wykonać bardziej agresywny manewr. Samochód nie zareaguje tak żywo, jak w przypadku jazdy na biegu. Jest to podstawa na szkołach bezpiecznej jazdy, a bardzo częsty błąd popełniany przez nieświadomych kierowców.

Odpowiedz

ja Październik 2, 2014 o 17:34

Oczywiście, warto również wspomnieć, że silnik przy takiej eco jeździe też się psuje i nie wierzcie w zapewnienia producentów, koszty naprawy przewyższą oszczędności, wszystko należy stosować z umiarem, a w tym wypadku z bardzo dużym.

Odpowiedz

my-name Październik 6, 2014 o 21:09

Robienie zakrętów na sprzęgle jest metodą na gaśniecie silnika. Na kursie na prawo jazdy często gasnął mi silnik. Ani instruktor ani nikt inny nie potrafił mnie nauczyć jeździć tak żeby nie gasło. Dopiero pomógł kolega radząc że gdy czuję że zaraz zgaśnie to sprzęgło do dechy. Efekt? Reszta kursu i egzamin bez nieplanowanego zgaszenia. Wracając do tematu wyobraź sobie co może się wydarzyć gdy na zakręcie zgaśnie silnik. Teraz po latach praktyki rzadko tak jeżdżę bo czasami się przydaje.

Odpowiedz

my-name Październik 6, 2014 o 21:10

To była odp. dla Mateusza, Październik 2, 2014 o 09:44

Odpowiedz

ja Grudzień 8, 2014 o 22:13

Panie Mateuszu- można na sprzęgle i tak sie właśnie wykonuje „agresywne manewry”.
Operując sprzęgłem /przy motocyklu lub samochodzie / na odpowiednim biegu /przeważnie na niższych biegach/ właśnie w agresywnych momentach , jak Pan to nazwał można wyprowadzic i dobrać odpowiedznie wykorzystanie mocy naszego pojazdu/silnika/ a co zatem idzie wyprowadzic pojazd np. z poślizgu, ominąć przeszkodę.
Od bardzo dawna robią to np. sportowcy-kierowcy.
A normalnym codziennym /nieświadomym/ kierowcom radźmy lepiej ostroźna jazde, przestrzegajac przepisy o ruchu drogowym.

Dodam tylko, że najwiecej możemy zaoszczędzic zużycie pali własnie dojeżdżając na biegu jałowym do skrzyżowan, znaków stop, pojazdów przed nami wczesniej reagujac nie przyspieszać tylko własnie jechać spokojnie na luzie- silnik w tedy nie hamuje kompresją .
Musze dodać , że z szybkości np 100km/h jak zobaczymy własnie te przeszkody to trzeba wg szkoły jazdy schodzic z szybkości jak? zmieniajac co kilkanaście metrów biegi, używać sprzęgła ,lub można wcisnąc sprzegło i hamować aż do zatrzymania.
A jak wciśniemy sprzegło i nie dodajemy gazy – to tak jak jazda na luzie.
PODKREŚLAM Absolutnie nie zalecana jest jazda samochodami ciężarowymi na luzie, osobowymi w górach tez.
Ale na płaskich i lekich wzniesieniach zaoszczędzam najwiecej paliwa dojeżdżając przed zatrzymanie lub zwolnieniem na luzie. ZALECAM Normalne ruszanie z miejsca, i unikania gwałtownego hamowania. Opony podziekuja.
Połowe drogi /na pewno / 2/3 ja przetaczam sie na luzie. A INNI jak chcą.
Pozdrawiam serdecznie

Odpowiedz

Jasiek Styczeń 1, 2015 o 13:43

Człowieku co Ty za bzdury wypusujesz!? Sprzęgła najlepiej byś używał tylko do ruszania z miejsca, biegi najlepiej przerzucał bez używania sprzęgła, ale tego trzeba się nauczyć. Jechać z wciśniętym sprzęgłem?? Robić agresywne manewry używając sprzęgła?? Chodzi Ci chyba o kopanie sprzęgła, głownie po to by zerwać przyczepność. Jak juz pisałem, sprzęgła najlepiej by było nauczyć się uzywać tylko do ruszania z miejsca.
Dalej, dojezdżać na luzie(jałowym) do świateł? Masz napisane w artykule że to jest błąd! Silnik na biegu jałowym pali paliwo. Za to podczas hamowania silnikiem nie pali paliwa! Poza tym, pod względem bezpieczeństwa lepiej jest, by silnik cały czas był sprzężony z układem napędowym(którego również można używać do hamowania).

To jest podstawowy błąd! Nigdy nie jeżdzimy na luzie! Nigdy!!!

Odpowiedz

Vortac Marzec 17, 2015 o 14:41

Oj Jaśku. Właśnie się wyleczyłem z ecodrivingu. Powód – uwalona dwumasa w nowym samochodzie po przejechaniu 30 tys km. Uwielbiałem hamować silnikiem szczycąc się spalaniem spadającym poniżej 5l/100 km w dużym vanie.
Dalej oszczędzajcie paliwo a oddacie w serwisie z nawiązką.
PS. Samochód w aso. Mam nadzieję że zrobią mi to na gwarancji. Cena ok 5tys za zestaw sprzęgło – dwumasa potrafi leczyć.

Odpowiedz

Miki Marzec 18, 2015 o 19:27

A ja jeżdżę na biegu, do każdego skrzyżowania tak dojeżdżam i silnik 1,4 spali mi 10-12 na mieście ludzie co to ma za znaczenie jak potem jadę z obrotami do końca też na biegu ?? Jak nie umiesz jeździć na biegu do skrzyżowania to tego nie rób ogólnie jazda na biegu to albo w sportowej jeździe wtedy hamowanie silnikiem i jak to ktoś napisał trzymanie ciągle sprzężonego silnika i napędu jest to bardzo bezpieczne ale coś za coś silnik dostaje w D. i nie tylko silnik tylko że kogo to obchodzi w sportowym aucie ?? Albo oszczędzanie i jazda na zapiętym biegu cały czas ale to jest niszczenie silnika i innych elementów kosztem niskiego spalania czy warto Vortac odpowiedziałeś sobie.
Inna sprawa że 30 tkm to chyba była wada fabryczna lepiej że na gwarancji padło mam nadzieję że ci naprawią powodzenia życzę na ASO bo różnie podchodzą do tematu.

Odpowiedz

Arek Marzec 19, 2015 o 08:39

Czytając wszystkie wątki na tema ecodrivingu i przy okazji trwałości sprzęgła (dwumasa) wnioski jak dla mnie są oczywiste. Przy takich możliwościach technologicznych, jakie mamy obecnie rozmowa (krytyka) siebie na wzajem, to pomyłka. Problem jest gdzie indziej. Producenci samochodów (w zmowie) i pod przykrywką nowinek i „ulepszeń” podzespołów technologicznych wciskają do samochodów np. takie gówno jak DWUMASY, jedynie po to… żeby zarobić. A tłumaczenie typu „obecnie silniki są tak wysilone itp., że bez dwumasy się inaczej nie da…”, są przykładem, że cała ta motoryzacyjna propaganda przynosi efekty zamierzone. Dyskusja czy jeździć na biegu jałowym dojeżdżając do skrzyżowania, czy hamować silnikiem też nie ma większego sensu. Dawno już wiadomo i każdy kierowca z odrobiną zdrowego rozsądku oraz doświadczeniem wie, że jazda na biegu jałowym, to POMYŁKA!! No chyba, że ktoś robi 5 km tygodniowo po osiedlu. Nie tylko samochody ciężarowe i jakieś inne szczęśliwie wytypowane, powinny hamować silnikiem, ale WSZYSTKIE. Szkoda czasu, żeby tłumaczyć wszystko od nowa.
Tak jak kolega Jasiek napisał- TO PODSTAWOWY BŁĄD, żeby toczyć się na biegu jałowym! Dodam, że również głupota!
Ciekaw jestem, jak znawcy tematu tłumaczą teraz zalecenie, żeby nie jeździć hamując silnikiem, ponieważ to katowanie silnika?
Przy sprzęgle „zwykłym” nie istniał problem hamowania silnikiem. Nic się nie niszczyło, nic przedwcześnie nie zużywało. Człowiek robił samochodem kilkaset tysięcy kilometrów (ciężarowe Volvo z roku 1998-2000, to sprzęgło wytrzymywało około 1000000 km) hamując permanentnie silnikiem (!!!!) bez jakichś głupawych problemów i stresów związanych ze sprzęgłem.
Ludzie! Po prostu dzisiaj robi się nas w konia na naszych oczach i każe się nam jeszcze z tego cieszyć. Fuck! Żenada. Oczywiście sprzęgło dwumasowe posiada swoje zalety, ale bez przesady. Albo więc wymiana takiego lipnego podzespołu powinna kosztować max. 100 zł, albo trwałość powinna być na poziomie sprzęgieł tradycyjnych bez głupiego gadanie, że wpływ na to może mieć technika jazdy i wtedy sprzęgło może jedynie wytrzymać… 30 000 km. Aż zal dupę ściska!

Pozdrawiam zdrowomyślących!

Odpowiedz

Vortac Marzec 24, 2015 o 20:44

Oczywiście Arek masz rację. I jeszcze parę tygodni temu obiema rękoma podpisałbym się w całości pod tym co napisałeś.
W obecnej sytuacji jestem zmuszony zmienić zdanie. I jak to słusznie zauważyłeś przy zastosowaniu technologii która „ma się psuć” należy wykazać się rozsądkiem.
Ja to właśnie zrobiłem i teraz zamierzam nauczyć się jeździć normalnie czyli unikać ecodrivingu. Mój wybór.

PS. ASO wymienia mi cały zestaw na gwarancji. Co prawda mam jeszcze 4 lata gwarancji ale podejrzewam że gdyby sprzęgło padło po przejechaniu 60 tys km Ford Polska nie byłby skory do takiego gestu.
Co ciekawe 80 % z tych 30 tys km to trasa.

Odpowiedz

Arek Marzec 25, 2015 o 11:31

Faktycznie, skoro głównie km robiłeś w trasie… Można się wkurzyć. Ewentualnie może sprzęgło było wadliwe. Z drugiej jednak strony ciężko mi w to uwierzyć.
Jakie obroty silnika trzymałeś przy jeździe w trasie. Czy było to właśnie w dolnym zakresie (okolice początku max momentu obrotowego)? Czy może najniżej jak się dało?
Ogólnie rozmowa na tematy ecodrivingu vs. trwałość napędu, to jakby próbować posklejać mąkę znowu w ziarna zboża.
Sam ostatnio zakupiłem nowego diesla (dwumasa) i zgodnie z tym co pokazuje komputer biegi powinienem zmieniać lekko poniżej 2000 obr.
Przy takiej zmianie na kolejnym biegu obroty spadają w okolice 1400 obr., co z kolei skutkuje wyczuwalnymi drganiami napędu (ktoś nazwał to rezonansu). Jeżeli to wg PRODUCENTÓW jest ok, to wg mnie jasnym jest fakt, iż celowo siana jest propaganda, żeby zedrzeć z kierowców ile się da. Przykre to.
Dlatego zdrowy rozsądek jest nieodzowny. Dodatkowo nauczyć się trzeba „słuchać” silnika. Nie ma złotej, żelaznej zasady, co do tego jakie obroty silnika są odpowiednie dla poszczególnych biegów. Na dobór odp. obrotów składa się wiele czynników np. ukształtowanie terenu, obciążenie pojazdu. Jazda w górach np. przy pojazdach, wymaga trzymania silnika „znacznie wyżej”, niż przy jeździe po płaskim terenie. Mnóstwo jest przypadków, dlatego auto należy nauczyć się „czuć”. Ecodriving powinien stać się co najwyżej konkurencją na olimpiadzie, a nie stylem jazdy na codzień :-)
Pozdrawiam.

Arek Marzec 25, 2015 o 11:42

Za wszelkie literówki z góry przepraszam 😉 Mój telefon próbuje być mąmądrzejszy, niż słownik… 😉

Vortac Marzec 25, 2015 o 14:41

Sorki że w tym miejscu odpowiadam ale nie ma opcji pod Twoją odpowiedzią.
W zasadzie napisałeś to co miałem odpowiedzieć. Komputer wyświetla strzałkę dokładnie na wartości 2tys obrotów. Co skutkuje natychmiastowym spadkiem obrotów po wrzuceniu wyższego biegu. Szarpnięcia jak to zauważyłeś u mnie nie było. Turbinka pracuje już od 1400 obr/min. Silnik to ecoboost. Skądinąd świetny i elastyczny. Wykres poniżej
http://bi.gazeta.pl/im/3/11244/z11244383X,fot–Ford.jpg
Jak pewnie zauważysz w tym silniku max moment jest już dostępny od ok 1400 obr/min. Generalnie turbobenzyna zachowująca się jak diesel.
Gorzej z dwumasą. Cóż po wymianie sprzęgła będę musiał utrzymywać obroty w okolicach 2500 obr/min. Jest to męczące bo zamiast skupiać się na drodze będę śledzić obrotomierz. Do tej pory wystarczyło spojrzenie czy jest strzałka i wrzucałem następny bieg. Samochód toczył się łagodnie utrzymując 2tys obrotów. Co ciekawe nawet pędząc na autostradzie obroty wzrastały max do wartości 2500 na 6 biegu. Więc odnoszę wrażenie że silnik ten lubi tak niskie obroty. Gdy na sprawę spojrzę jednak szerzej to możliwe że wina leży również po mojej stronie. Otóż podczas hamowania silnikiem powiedzmy z 5 biegu lecąc 70 km/h rzadko bawiłem się w redukowanie biegów sugerując się jedynie wskazaniami komputera. W przypadku gdy wskaźnik nakazywał redukcję dopiero redukowałem bieg. Może moją winą było całkowite zawierzenie technice.

Arek Marzec 26, 2015 o 12:49

Hej,
U Ciebie też brak miejsca na komentarz, więc piszę tutaj 😉
Czy może Twój silnik to 1.0 ~120KM ecoboost? Moja siostra w zeszłym roku zakupiła Focusa właśnie z takim silnikiem. Będę musiał ją ostrzec, bo jeździ na niskich obrotach, auto mało pali i póki co jest zadowolona…
Dla mnie dwumasa to jedna z większych porażek (ich konstrukcja – trwałość) w historii motoryzacji.
Tak jak pisałeś, silnik może i lubi niższe obroty, ale… sprzęgło nie. Ciężko uwierzyć, iż może być to przypadkowe. Nawet, gdy zdarza się sklecić coś tak tandetnego, to zwykle po pewnym czasie powinno się taki podzespół udoskonalić. Tymczasem temat wszystkim znany od lat i wałkowany. Dodatkowo te bzdury na temat ECODRIVINGU. Nonsens.
Jeżdżę 1.5 dCi 110 KM Energy. W założeniach spalanie auta powinno oscylować średnio około 3,5 L/100 km. W mieście… 3,9 L/100 km :-) System START&STOP, zasady ecodrivingu… i silnik oraz sprzęgło szlag trafi w ekspresowym tempie.
Na szczęście zdaję sobie z tego sprawę…
Nie ma balansu pomiędzy optymalnymi obrotami silnika, a trwałością sprzęgła. Daje się odczuć, iż można spokojnie zmienić bieg na wyższy (bez sugestii ze strony komputera), a po zmianie okazuje się, że z obrotami za nisko. Niestety trzeba nauczyć się żyć z tą eeeecologią… i mieć ją w tym przypadku głęboko w d…e

Odpowiedz

Arek Marzec 26, 2015 o 12:54

Urwało mi całą wypowiedź. Straciłem niestety wątek :-)
Pozdrawiam

Odpowiedz

Piotr Luty 15, 2016 o 23:03

Zgadzam się, tu sprawa jest prosta albo więcej na paliwo albo na serwisy.
Tylko nie wierzcie w „wydłużone przeglądy olejowe” :-)
Coś o tym wiem bo samochody osobowe w mojej firmie przejeżdżają rocznie 1 mln km (30 szt.)
ekojazda tak ale rozsądna.
sposób na oszczędność w każdym samochodzie jest inny.
jeden jak nowy opel corsa 1.3dcośtam pali w W-wie 6l niezależnie od stylu jazdy, a inny jak mój multivan w automacie minimalnie pali 10 w mieście a maksymalnie każdą ilość.(najczęściej przeliczam litry na godzinę stania w korku)

Odpowiedz

Waldemar Florkowski Październik 2, 2014 o 09:46

:)

Oczywiście jeżeli będą jakieś pytania do materiału, odpalam powiadomienia do komentarzy i odpowiadam :)

Odpowiedz

Łukasz O. Październik 2, 2014 o 22:20

Czy to prawda, że gdy dopompujemy opony dużo ponad normę, to spalanie znacząco spadnie (pomijam wpływ na drogę hamowania i komfort)? Z takich ekstremalnych posunięć czytałem o zaklejaniu taśmą szpar między elementami karoserii (na długie wyjazdy: np. 2 x 2500 km na wakacje)

Odpowiedz

my-name Październik 6, 2014 o 21:14

Większe ciśnienie zmniejszy przyczepność bieżnika czyli zmniejszy opory toczenia wiec spalanie będzie mniejsze. Zaklejanie szpar raczej wpłynie na hałas.

Odpowiedz

Marcin Gurtowski Październik 2, 2014 o 09:47

Też można dodać, ze istnieje kilka powszechnych mitów takich jak wyłączanie silnika np. na światłach. Przy rozruchu samochód więcej pali i silnik bardziej dostaje w kość…

Interesujące wskazówki i przede wszystkim fajne przykłady. Taki styl jazdy uważam za warty uwagi, ponieważ po co wydawać za dużo na to samo. Wolę te pieniądze przeznaczać na coś co mi się bardziej przyda. Niewątpliwie do takiego stylu trzeba się przyzwyczaić i wypracować sobie nawyk :)

Odpowiedz

Marek Październik 3, 2014 o 11:04

Hej Waldek,

dobry artykul, ale mysle, ze moznaby jednak znacznie wiecej w temacie napisac. W szczegolnosci wyjasnienie pracy skrzyn manualnych (krzywe momentu).

Niemniej – jak to jest z tym wylaczaniem silnika w praktyce? Warto / nie warto?
Czasem mamy przed swiatlami timery – na 60sek warto? na 30 nie?

Bardzo bym prosil o podzielenie sie Twoim doswiadczeniem :)

Odpowiedz

Krzysztof Maj 18, 2016 o 19:17

Powyżej 30s warto

Odpowiedz

Szymon Październik 2, 2014 o 09:53

Po wdrożeniu budżetu domowego z limitami na poszczególnych pozycjach musiałem być zmuszony zacząć ograniczać wydatki na paliwo. Jako, że codziennie jeżdżę minimum 70km z podziałem – autostrada 75% i miasto 25% wprowadziłem dwie proste zmiany. W mieście ograniczyłem prędkość do 70km/h a na autosradzie do 120km/h. Prosty zabieg a oszczędność rzędu 10-15%.

Nie mniej nie ukrywam, że przyjemność z jazdy (szczególnie na autostradzie) jest mniejsza 😉

Odpowiedz

Darek Październik 2, 2014 o 10:50

W mieście 70 km/h? A myślałem, że można tylko 50 km/h.

Odpowiedz

magik Październik 2, 2014 o 13:24

50km/h w obszarze zabudowanym, ale uwaga! – o ile znaki nie stanowią inaczej. Tu może być kruczek :)

Odpowiedz

Andrzej Październik 2, 2014 o 14:10

Albo godzina …

Odpowiedz

Andrzej Październik 2, 2014 o 14:12

No i jeszcze 10 km/h tolerancji na radarach, zatem 70 km/h na godzinę w obszarze zabudowanym jest jak najbardziej dozwolone (bez dodatkowych znaków), jeśli np: śmigamy w nocy …

Odpowiedz

Karol Październik 2, 2014 o 09:57

Cześć!

Od dawna stosuje eco-driving.
1) Przerzuciłem się na najtańsze i dobre jakościowo paliwo. E 95 na Łukoilu. Wcześniej tankowałem tylko na Orlenie. Oszczędność na litrze to jakieś 30 groszy conajmniej.
2) Hamuje biegami.

Po Warszawie spalanie mam 5.3 litra.
W trasie 4.7 litra.

Samochód 1.4 litra benzyna, 84 KM 😉

Odpowiedz

Waldemar Florkowski Październik 2, 2014 o 10:13

Mazda / Rover? Tak mi pod kątem pojemności i mocy do głowy przychodzi.
Masz niewielką dysproporcję między miastem, a trasą – chwali się.

Odpowiedz

Rysio Październik 2, 2014 o 10:34

To jest żenujące, żeby się chwalić tankowaniem na Łukoilu. Dokładaj się dalej Putinowi do rozróby wojennej i niczemu się ni dziw… 30 groszy oszczędził na litrze przy tankowaniu i co to ma wspólnego z ecodrivingiem?

Odpowiedz

Karol Październik 2, 2014 o 20:35

Cześć !

@Waldek: samochód to Honda Jazz.

@Rysio: Ecodriving – economic driving ? Co robić żeby koszty podróżowania samochodem były jak najniższe? Tankowanie jest jedną z głównych składowych.
Co do pozostałej części, moją zbroją czynny żal.
Mam nadzieję, że na polskim gazie smażysz kotlety, a tv oglądasz na prądzie generowanym na polskim węglu… :-)

Odpowiedz

Tomasz Październik 2, 2014 o 23:52

Zacna riposta :)

Odpowiedz

marcin Październik 12, 2014 o 22:03

Eco driving to metoda ograniczania ilości spalanego paliwa a nie tańszego tankowania

Odpowiedz

Damian Śmigielski Październik 3, 2014 o 11:59

Warto dodać, że paliwo na stacje Łukoil dostarcza Lotos….

Odpowiedz

marek Październik 3, 2014 o 12:09

To naprawdę jest się czym pochwalić, że zacząłeś właśnie wspierać rosyjską korporację przemysłu naftowego gdy z innych krajów ta firma zaczęła się wycofywać bo ze względu na sytuację geopolityczną brakuje jej klientów…..

Czasem nie warto oszczędzać za wszelką cenę co nawet starano się ukazać w powyższym artykule :)

Odpowiedz

Robert Październik 2, 2014 o 10:00

Cześć. Odnośnie pozycji za kierownicą – NAJWAŻNIEJSZE JEST BEZPIECZEŃSTWO, a nie wygoda, czy też „ekologiczność”. Polecam tekst o prawidłowej pozycji, m.in. tutaj: http://www.subaru.pl/plejady_archiwum.html [nr 1(24)/2009, str. 24] oraz http://foteliki-pod-lupa.pl/biomechanika-zderzen/zima-kurtka-i-pasy-bezpieczenstwa-jak-nie-stracic-watroby-i-sledziony/

Ruszanie: tutaj też bym raczej stosował zasadę jak najszybszej zmiany biegów. To znaczy: ekologiczna jazda nie oznacza ślamazarnego ruszania spod świateł i toczenia się przez 2 kilometry, żeby zmienić na dwójkę. Wręcz przeciwnie! Jak najszybciej duże obroty i kolejny bieg! Piszesz „pedał gazu wciśnięty 50-60%”. Ja bym nawet zaryzykował 80-90% 😉

Tempomat: tu też zachowuję się inaczej. Staram się zawsze używać tempomatu, nawet w mieście, na dłuższych prostych i w miarę luźnych odcinkach. Powód prozaiczny: ja nigdy nogą nie będę w stanie tak dobrać precyzyjnie dawki paliwa, jak zrobi to komputer sterujący przepustnicą za pomocą tempomatu właśnie.

A ogólnie to oczywiście szerokości i przyczepności! :)

Odpowiedz

Hiro Październik 2, 2014 o 10:11

… ja nigdy nogą nie będę w stanie tak dobrać precyzyjnie dawki paliwa, jak zrobi to komputer sterujący przepustnicą za pomocą tempomatu właśnie. …

Nie tak działa tempomat, a przynajmniej u mnie. Działanie tempomatu to: jak najszybciej osiągnąć zadaną prędkość, a następnie ją utrzymać za wszelką cenę. Wynik – przyśpieszanie na 100% gazu, każda nierówność terenu (wzniesienia w szczególności) to ciśnięcie aby utrzymać prędkość. Ja tu nie widzę niczego z ‚precyzyjnością’ dawki paliwa. Mnie udało się zmniejszyć spalanie o około 0,5l/100km nie stosując tempomatu, ale… wolę w trasie wygodę i go stosuję.

Odpowiedz

Robert Październik 2, 2014 o 10:41

Ale ale… napisałem na dłuższych i luźniejszych prostych. Jak widzę przed sobą „długą” i mam prędkość już powiedzmy 70, to wybieram SET i noga z gazu.
Pod górę i w korkach jednak steruję nogą. Poza tym, nie upieram się przecież, że mój sposób jest najefektywniejszy i najoszczędniejszy – zawsze warto poduczyć się czegoś nowego, nieznanego.

Odpowiedz

Robert Październik 2, 2014 o 10:47

Ponadto: opierając się na wskazaniach spalania chwilowego (oczywiście nie jest to miarodajne w 100%, ale pewne pojęcie daje), widzę różnicę jadąc na dłuższym odcinku PROSTEJ równej drogi – noga na gazie i utrzymuję prędkość mniej więcej stałą: spalanie ok. 9-10. Noga z gazu, tempomat: spalanie ok. 7-8. Tak przynajmniej jest u mnie: Mazda 2.0 144 KM Pb+LPG. Być może (ekspertem nie jestem, nie upieram się – opieram się na własnych doświadczeniach i słowach mądrzejszych ode mnie osób), w innych samochodach jest inaczej…

Odpowiedz

Damian Śmigielski Październik 2, 2014 o 14:07

Tempomat nie musi drastycznie zwiększać spalania. Niedawno pokonałem trasę 1200km. Tempomat cały czas. Jazda praktycznie 100% po autostradzie. Czas przejazdu całej trasy, wliczając w to tankowania, siku, picie i inne… poniżej 12h. Czyli można :)
Tempomat podnosi komfort podróżowania i pozwala utrzymać stałą prędkość. Moim zdaniem jego używanie pozwala na osiągnięcie złotego środka między czasem przejazdu a spalaniem.

Odpowiedz

czytelnik Październik 6, 2014 o 21:26

Głupiemu mozesz powiedzieć że przejechałęs 1200km w 12godzin. Chyba że jechałes 180km/h ale to nie jest mozłiwe nawet na autostradzie przez cały czas. No i oczywiscie nie jest to ekojazda ponieważ silnik każdy spala ponad norme. Pozdr

Odpowiedz

Damian Śmigielski Październik 6, 2014 o 21:51

No cóż…. Nie wiem co napisać… Mam troje świadków i nagranie wideo… Nazywasz mnie kłamcą? :-)
Swoją drogą skopiuję sobie twoją wypowiedź i posłuży mi ona do przygotowania kolejnego wpisu na mojego bloga.

Odpowiedz

czytelnik Październik 7, 2014 o 19:27

10 razy do roku robię odcinek 990km Holandia Niemcy Polska. Samochód to BMW E90 2.0 165KM spalanie przy prędkości 130km/h to 5,5/6l na 100km. Tylko dwa przystanki dosłownie na siusiu i nic więcej. Ponieważ pełny bak starcza mi na pokonanie całej trasy jeśli jadę około 130km/h. Taki odcinek robi się około 10,5 godziny przy prędkości 130km/h. W samej Polsce odcinek 200km schodzi 3 godziny. Zapewne ty mieszkasz przy samej autostradzie jak domniemam. Więc nie wierze abyś przy ekonomicznej jeździe zrobił 1200km poniżej 12 godzin. Skopiuj sobie post i przypomnisz sobie moje słowa jeśli będziesz sprawdzał kolejny czas przejazdu oraz spalanie.

Odpowiedz

Krzysztof Maj 18, 2016 o 19:33

Chyba nigdy nie jechałeś po autostradzie! Z okolic Zielonej Góry do Dunkierki w 10h 1070km na pokładzie dzieci, czyli przystanki!

Odpowiedz

Waldemar Florkowski Październik 2, 2014 o 10:28

Nie do końca się zgodzę z wciskaniem gazu na 80-90% lada dzień wspólnie z ekspertem technicznym jednej marki pokażę, że wciskanie gazu na 80-90% to de facto wciskanie go na 100%.
Większość marek by „zdać z dobrym wynikiem” testy emisji spalin zrobiło tak, że wciskanie gazu na 80-90% to 100%. A wciskanie na 100% to 80-90%.
Wszystko po to by podczas testu gdzie należy mieć pedał wciśnięty maksymalnie, emitować mniejszą liczbę CO2. O tym się rzadko mówi, ale będzie warto :)

Chodzi ogólnie o to, by ruszyć dość dynamicznie, bez zrywu, ale w taki sposób, by w miarę szybko dojść do dozwolonej prędkości przy w miarę wysokim biegu.

Odpowiedz

Robert Październik 2, 2014 o 10:42

Ekspertem nie jestem, stosuję tylko to, czego mnie kiedyś nauczono (bardziej „techniczni” niż ja, stąd moje zaufanie do ich słów). Czy możesz w takim razie w przystępny sposób napisać, dlaczego przyspieszanie do kolejnego biegu „na 50%” jest optymalniejsze niż „na 90%”?

Odpowiedz

Damian Śmigielski Październik 2, 2014 o 14:04

Bo to nie wyścig…. 😉 Generalnie chodzi o to żeby dynamicznie przyśpieszać. Im dłużej przyśpieszasz do prędkości „przelotowej” tym większe masz straty. Oczywiście pozostaje jeszcze dobre z”zaprogamowanie” tej przelotowej. Najtrudniej jest w mieście. Dlatego ideałem byłoby gdyby wszyscy jeździli 50 -60km/h. W miastach, w których ludzie tak jeżdżą ruch jest dużo bardziej płynny.

Odpowiedz

magda Październik 2, 2014 o 10:03

A ja uważam, że oszczędności w ogromnej mierze zależą od samochodu, dopiero później od stylu jazdy. Czasem lepiej zainwestować w zmianę auta i oszczędności mogą być ogromne. Ja tak zrobiłam – gdy zmieniłam dwu litrową benzynę na mały silnik diesel okazało się, że na paliwo wydaję równo 50% mniej. I to przy podobnym stylu jazdy. Pozdrawiam

Odpowiedz

Waldemar Florkowski Październik 2, 2014 o 10:16

Oszczędzać możemy w każdym aucie, to nie ma znaczenia, bo już kiedyś w Infiniti FX50 5.0 V8 390 KM udowodniłem, że można zejść poniżej katalogowego spalania na trasie.
Zmiana na bardziej ekonomiczny silnik na pewno potęguje oszczędność.

Jednak tak jak wspominałem w materiale, często odradzam zakupu samochodu z silnikiem diesla gdy pokonujemy krótkie trasy, ponieważ awaryjność tej jednostki będzie niewspółmiernie duża.

Odpowiedz

Przemek Październik 2, 2014 o 20:10

Witam Panie Waldku!

Jako zawodowy kierowca uważam, że artykuł jest bardzo przystępny i kompletny. Chyba nie została pominięta żadna kwestia. Sam silnikiem 1.5 dCi 85KM, przy średnio dynamicznej jeździe na dystansie 1050 km w trasie osiągnąłem spalanie 4,1 l. A muszę dodać, że przeważnie przedział prędkości był w okolicach 100-120 km/h i dodatkowo natknąłem się na korek, w którym spędziłem półtorej godziny.

Po tym „chwaleniu się” chciałem przejść do głównego celu mojej wypowiedzi: przestrzegam przed wierzeniem w katalogowe spalanie samochodu. Polecam lekturę: http://moto.pl/MotoPL/1,88389,14438719,Producenci_aut_oszukuja_klientow__Manipulacje_podczas.html

Jako doskonałą alternatywę można użyć raportów spalania w popularnych polskich serwisach internetowych, gdzie na podstawie doświadczeń tysięcy kierowców można bardziej trafnie oszacować spalanie, np. przy kupnie samochodu.

Pozdrawiam.

Odpowiedz

Tomasz Październik 2, 2014 o 23:55

Ok. Ale zacznij zbierać na wymianę dwumasy i remont wtrysków. Kle kle kle kle :)

Odpowiedz

Robert Październik 2, 2014 o 10:06

Magda, zgadzam się, ale jesli nie masz możliwości dostosować samochodu do siebie, to dostosowujesz siebie do samochodu :) A zmiana pewnych nawyków (czy też może „głupich wyuczonych zachowań”) może zaprocentować. Może nie o 50%, ale zawsze…

Odpowiedz

Robert Październik 2, 2014 o 10:07

PS. bo zapomniałem – ja do dwulitrowej benzyny zamontowałem gaz. I takiego układu (mocny silnik benzynowy + gaz) bym nie zamienił na żadnego klekota. Oczywiście co kto lubi 😉

Odpowiedz

Kasia Październik 2, 2014 o 10:08

Bardzo ładny art. Jedna mała uwaga – półoś można ukręcić, ona może się złamać, pęknąć, a nie zgiąć :)

Odpowiedz

Waldemar Florkowski Październik 2, 2014 o 10:19

Jedno to ukręcenie półosi, a drugie jej wygięcie, w efekcie do kabiny przenosi duże wibracje.
Ale w tym materiale można użyć obu zwrotów, które prezentują 2 usterki.

Odpowiedz

Misza Październik 2, 2014 o 10:19

Witam, kalkulatorek chyba nie działa ?

Odpowiedz

Andrzej Październik 2, 2014 o 10:30

„Rozruch” – ja mam elektryczne podgrzewanie szybek, zatem w zimie ZAWSZE odpalam auto przy odśnieżaniu – oczyszczam ręcznie nieogrzewane szyby, a ogrzewane w tym samym czasie akurat „płyną” …

Odpowiedz

Waldemar Florkowski Październik 2, 2014 o 10:37

Dodam, że teraz można za to dostać mandat… na postoju powyżej 1 minuty.

Odpowiedz

Jakub Październik 2, 2014 o 10:32

Witajcie! Czekałem na ten artykuł od wczoraj spodziewając się zalecen 6bieg i 70km/h naszczęście się rozczarowałem. Ciekawy artykuł i choć daleki jestem od krytykowania to kilka uwag na szybko:
-jazda nowszym samochodem z otwartymi oknami NIE podnosi zużycia paliwa – na etapie projektowania tak dobiera się kształt szyby, słupków aby otwarte okno nie zakłócało strugi powietrza
– „wygięte półosie”? chyba chodziło o coś innego;)
-paliwo uszlachetnione czy 98 nie będzie obniżało z zużucia paliwa ponieważ nie ma większej kaloryczności, natomiast 99+ już tak ze względu na dodatki utlenianiające (skomplikowany temat- najrozsądniej przyjąć, że na 95 z pewnej stacji auto spali najmniej)
-w zimie zapalam samochód i wracam do domu dopić kawę czy umyć zęby, po pięciu minutach schodzę do w którym są odparowane szyby, jest w miarę ciepło, silnik nadaje się do dynamicznej jazdy. Tak wiem, że za to grozi mandat ale oszczędzam czas, nie drapie/skrobie biednych szyb, nie trzęse się z zimna w aucie i od razu mogę „cisnąć” choć spalanie podnosi mi to drastycznie

Moja propozycja w podobnym temacie to „dobór auta do własnej kieszeni”. Osoby jeżdżace samochodem zarobkowo (a raczej osoby zarządzaące flotami) z kalkulatorem w ręku kupują i sprzedają samochody, np. firmie X bardziej opłaca się wymienić całą flote pand 1,3 multijet (16 sztuk) i zastąpić je nowymi z LPG, natomiast przeciętny Kowalski kupi samochód z filtrem cząstek stałych żeby po roku zapłacić za jego usunięcie 3tyś. zł.
To również tyczy się EKO-….

Odpowiedz

Waldemar Florkowski Październik 2, 2014 o 10:41

Producenci nadal mimo wszystko zalecają jazdę z zamkniętymi szybami, takie ikony również pojawiają się w instrukcjach obsługi.
Przy uchylonej szybie, zawsze powietrze będzie dostawało się do środka i tutaj nie pomoże aerodynamika na poziomie Ferrari Californi, owszem teraz próg ten jest minimalizowany, ale motoryzacja idzie w kierunku AC OFF niż typowego przycisku AC.

Co do półosi, wyjaśniałem, może nastąpić jej wygięcie, wygięcie to kolejne następstwo.
Dobre porównanie z Pandami (tym bardziej, że teraz swoje tryumfy święci Skoda Citigo 1.0 z Gazem), ale z filtrem DPF, w mieście nie ma na niego miejsca.

Odpowiedz

Andrzej Październik 2, 2014 o 10:33

„Jazda na przysłowiowym luzie dla nowszych silników po pierwsze może zaowocować mandatem” – ale o co chodzi?!? Tego nie kumam zupełnie.

Odpowiedz

Paweł Stopka Październik 2, 2014 o 10:36

Witam
Wydaje mi się że eko jazda sprawdza się jedynie na długich trasach oraz w małych miejscowościach. Duże miasta jak Wrocław, Warszawa, Gdańsk nie jest dobrym placem do skutecznej eko jazdy, ale nie mówię, że nie można tego stosować- chociażby kilka wymienionych czynników wpływających na obniżenie spalania.

Problem z eko jazdą jest jak z oszczędzaniem, każdy wie co i jak nie robić a co robić a z czasem wiele użytkowników traci z powodu braku konsekwencji w działaniu :)

Pozdrawiam Paweł

Odpowiedz

Marcin Październik 2, 2014 o 10:37

Dodał bym jeszcze „nie przesadzanie” ze średnicą zakładanych felg aluminiowych. Jeżeli producent podaje 15 cali i oponę 195/65 R15, to po założeniu 17 calowych np. 225/45 R17 spalanie wzrośnie nawet o 0,5 – 1 litr. Szersza opona generuje większe opory toczenia. Do tego faktu dochodzi większa masa „większej” felgi aluminiowej i gorsze odprowadzanie wody z pod szerszej powierzchni. Fizyki nie da się całkowicie oszukać „cudownymi” nazwami marketingowymi i wzorami bieżnika.

Odpowiedz

Waldemar Florkowski Październik 2, 2014 o 11:00

Producent zazwyczaj deklaruje mozliwości konfiguracyjne, najczęściej duża felga jest spowodowany tym, tak jak np w nowym Audi RS6 (560 KM) rozmiar 21 cali, że trudno było upchnąć w mniejszej dość sporych rozmiarów tarcze ceramiczne.
Jednak, jeśli to tylko możliwe zachęcam do korzystania z mniejszych „dozwolonych rozmiarów” w znaczący sposób zmienią się opory toczenia.

Kiedyś też robiłem taką próbę, szkoda, że tylko z ciekawości bez materiału odnośnie założenia do mojego pierwszego auta Clio, zamiast felg 14-calowych 175/60/14, niskoprofilowych opon 205/40/17 z felgami, z tego co pamiętam na setkę różnica wynosiła około 1 l.

Odpowiedz

Kamil Październik 2, 2014 o 10:38

Ja się tylko chciałem upewnić: zostawienie włączonego auta, grozi mandatem? I jazda na luzie też?

Odpowiedz

Waldemar Florkowski Październik 2, 2014 o 10:49

Na temat odśnieżania na włączonym silniku zrobiło się głośno w zeszłym roku gdy wyrywkowo pojawiły się kontrole na osiedlach.
Dokładnie reguluje to Kodeks Drogowy PORD art 60.2.1 słyszałem, że może owocować mandatem nawet 300 zł.
W tym drugim aspekcie, może o mandat trudno, gdyż ciężko jest takie coś udowodnić, ale nie polecam tego stylu jazdy ze względu na nasze bezpieczeństwo. Nieraz w ciągu ułamka sekundy dzieją się różne rzeczy na drodze i nim wrzucimy konkretny bieg, jesteśmy już stratni. Co innego jeżeli chodzi o nową skrzynię S-Tronic w Audi (zautomatyzowana) która pozwala w trybie eco na „zrzucenie biegu”.

Odpowiedz

Piotr Październik 2, 2014 o 10:49

Witam,
odnośnie propozycji tematu to może: „Kupować auto czy pożyczać?” Oczywiście odpowieź będzie „to zależy” i może właśnie dlatego warto coś na ten temat napisać + kalkulaotorek. Ostatnio właśnie sprzedałem auto (po uproszczonej kalkulacji wyszło od razu że się nie opłaca) i teraz funkcjonuje eko – rower i komunikacja miejska w mieście. Natomiast weekendy pożyczam i przy rozpoznaniu zasad wypożyczalni + oferty/promocje to może się nieźle opłacać bo koszty eksploatacji to jedno ale utrata wartości to inny temat, często pomijany.

Pozdrawiam,
Piotr.

Odpowiedz

Tomek K Październik 2, 2014 o 10:57

Ja staram się stosować do większości zaleceń, ale ciężko cały czas się do nich stosować. Tym bardziej, że najwięcej przed sobą mam krótkie trasy. Nieraz trzeba się spieszyć, więc ciężko stosować zasady.

Odpowiedz

Nom Październik 2, 2014 o 11:02

Z tym jeżdżeniem na luzie i na biegu w internecie (w artykułach!) jest dużo bzdur.
W przypadku skrzyni manualnej mamy do czynienia z takimi sytuacjami:
1. na luzie samochód zużywa paliwo, ale nie hamuje silnikiem
2. na biegu samochód nie zużywa paliwa, ale hamuje silnikiem
Bardziej ekonomiczna jest najczęściej jazda w opcji nr 1.

W automatach proszę na luz nie zrzucać.

Odpowiedz

Waldemar Florkowski Październik 2, 2014 o 11:28

W każdej szkole doskonalenia technik jazdy będą powtarzać, że jazda na luzie jest niedozwolona i niebezpieczna przy awaryjnych sytuacjach.

1) jazda na luzie była dobra przy samochodach wyposażonych w układ gaźnikowy.
2) tak jak podkreślam hamowanie silnikiem to hamowanie, przez cały etap jazdy korzystamy normalnie z biegów.

Co do jazdy na „luzie w automacie” standardowo nie robi się takich rzeczy jest to niezdrowe dla silnika, oprócz nowej skrzyni Audi S-Tronic która w trybie ECO ma „wolny bieg”

Odpowiedz

Damian Śmigielski Październik 2, 2014 o 14:12

A dokładniej rozłącza sprzęgła 😉

Odpowiedz

PsiQs Październik 2, 2014 o 11:08

Piszesz, że ,,znacznie lepiej jest wprawić jednostkę od razu w ruch” niż żeby pochodziła chwilę po odpaleniu na ,,luzie”, rozumiem, że dotyczy to silników benzynowych, z różnych źródeł wiem, że ,,ropniak” powinien chwilę pochodzić, szczególnie po dłuższym postoju, zanim ruszymy nim w trasę.

Odpowiedz

Waldemar Florkowski Październik 2, 2014 o 11:31

Wydaje mi się, że chodzi w tym co piszesz bardziej o kwestie związane z turbiną, nie powinniśmy przy niej agresywnie ruszać, a w momencie zakończenia podróży odczekać parę chwil.

Tak jak już wspominałem art 60.1.2 PORD zabrania na postoju pozostawiania auta z włączonym silnikiem na dłużej.
Najlepiej jest wprawić jednostkę w ruch, witać to chociażby po sposobie rozgrzewania się jednostki.
W miejscu często w ciągu 5 minut wskazówka od nagrzania cieczy nie ruszy się na milimetr, w ruchu następuje to znacznie szybciej.

Odpowiedz

Łukasz Październik 2, 2014 o 11:10

@Kamil – tak, nawet jak stoisz na przejeździe kolejowym teoretycznie powinienieś wyłączyć silnik.
Ja dodam uwagi ze swojej strony, jako człek który do niedawana przejeżdżał 60-80 tys km rocznie.
Jak zapewne się domyślacie, była to jazda samochodem służbowym – kilkoma samochodami. Wszystkie diesle, wszystkie podobnej klasy – różnice w spalaniu jednak znaczące. Jak ktoś lubi nacisnąć pedał gazu – polecam mocniejszy silnik, mniej spali i będzie większa frajda.
Jak tylko miałem okazję to jeździłem spokojniej – zapewne nie w 100% ekojazda, ale dużo tych elementów było stosowanych. Duże oszczędności były na słabszych silnikach. Na mocniejszych też oszczędności były, ale już nie tak spektakularne.

Ale co było najważniejsze – jak człowiek jezdził spokojniej, zgodnie z przepisami to był znacznie spokojniejszy :D. To jest warte tej ekojazdy… chociaż jak człowiek „szaleje” to bardziej uważa, zdażyło mi się zapłacić mandaty za „gapiostwo” – jezdziłem tak „luzacko” że nie zauważałem ograniczenia w lesie do 60 i nadal jechałem 85… a że u nas policja stoi nie dla bezpieczeństwa (piszę to z premedytacją i odpowiedzialnością za słowa) ale w celach fiskalnych to może warto być zestresowanym? :D.
Chociaż ja wolę spokój ducha…

Odpowiedz

Przemek Październik 2, 2014 o 20:21

Gwoli ścisłości bezpieczniej stać przed przejazdem kolejowym 😉 Natomiast to, że powinno się gasić silnik przed przejazdem kolejowym moim zdaniem jest nielogiczne i chyba jest to nieprawda. Takie zatrzymanie, to zatrzymanie wynikające z przepisów ruchu drogowego, podobnie jak np. stanie w korku. Mówi to samo za siebie.

Odpowiedz

Norbert Październik 2, 2014 o 11:12

Zakaz uruchomionego silnika w zimie jest dla wciąż kontrowersyjny. Otóż na własnym przykładzie sprawdziłem, że oszczedniej jest poczekać kilka minut by silnik i skrzynia biegów lekko złapały temperaturę. Gdy w takich samych warunkach ruszyłem od razu spod bloku to pierwsze spalanie do 1,5l większe a po drugie walka z lekarkiem do osiągnięcia optymalnej temperatury pracy. Auto starsze rocznik 91 benzyna.

Odpowiedz

Waldemar Florkowski Październik 2, 2014 o 11:32

Szybciej rozgrzeje się silnik podczas ruchu, olej nabierze szybciej odpowiedniej temperatury, dzięki temu silnik będzie miał optymalne smarowanie – to jest oszczędność długofalowa.

Odpowiedz

marek Październik 2, 2014 o 11:15

Swieta prawda – zgadzam sie ze wszystkim co jest napisane w artykule. Dodatkowo mozna dodac jeszcze informacje, ze system START/STOP jest w stanie przyniesc bardzo nie wielkie korzysci dla kosztow podrozy. Chyba, ze kierowca zawodowo zajmuje sie staniem w korku. System ten byl tutaj tylko wspomniany.
Jako ciekawostke mniej lub bardziej warta umieszczenia w tym wpisie, ze niektorzy zalecaja jazde bez swiatel (mowa oczyiwscie o obowiazku wlaczania swiatel przez caly rok) bo zwieksza to zuzycie paliwa vide -> swiatla->akumulator->alternator->silnik. Niech kazdy to sam oceni ale idac tym tokiem to nalezy trzymac wylaczone Radio, nie otiwerac elektrycznych szyb i bron boze podgrzwac szyby!. Ponownie, niech kazdy sam oceni takie pomysle. Pozdrawiam i czekam z niecierpliwoscia na kolejne wpisy w temacie samochodow :)

Odpowiedz

Majek Październik 2, 2014 o 11:19

Odkąd zawożę moją córkę do żłobka – w samym centrum – zmagam się z problemem jazdy ekonomicznej w mieście: ronda, światła, korki, zdenerwowani kierowcy. Po kilku próbach samochodem doszedłem do takiego rozwiązania: ponieważ nie sposób było połączyć jazdy spokojnej z ograniczonym czasem – ja sobie mogłem jechać spokojnie ale nagrodą za to było ustawicznej zajeżdżanie innych kierowców, wielokrotnie wydłużony czas postoju na światłach o byciu zawalidrogą nie wspomnę. Przestałem po prostu dojeżdżać autem do samego żłobka. W bagażniku mam wózek „parasolkę”, samochód zostawiam w miejscu, gdzie zaczynają się największe utrudnienia i dowożę dziecko wózkiem.
Okazało się, że udaje mi się zaoszczędzić dziennie 40 minut (15 minut rano i 25 po południu), daruję sobie sporo emocji podczas walki o parking, mam lekki spacer przed pracą i obiadem, a dodatkowo zostaje mi sporo paliwa (właściwie gazu) w zbiorniku.
Polecam

Odpowiedz

Damian Śmigielski Październik 2, 2014 o 14:14

Genialne

Odpowiedz

Piotrek Październik 2, 2014 o 11:24

Bardzo fajny artykuł ale przydało by się opisanie zasad co do oszczędnej jazdy również osobno dla samochodów z automatyczną skrzynią biegów ponieważ są tam znaczne różnice.
Pozdrawiam

Odpowiedz

Waldemar Florkowski Październik 2, 2014 o 11:43

Przy skrzyni AT, w nowszych autach dużą rolę odgrywa moduł sterujący. W grupie VAG, czy to przy silnikach TSI czy TDI mamy kilka trybów pracy skrzyni od ECO przez COMFORT, po SPORT, czy w niektórych modelach SPORT+.
Tryby te znacząco różnią się od siebie.
Co do starszych skrzyń biegów A/T owszem zgadzam się, to jakby odrębny wątek.

Odpowiedz

ccc Październik 2, 2014 o 11:34

Cześć,

Zauważyłem w kilku miejscach sformułowanie „najbardziej optymalny”. Coś może być optymalne albo nieoptymalne.

Michał – popraw to proszę, bo razi w oczy 😉 Poza tym artykuł trzyma poziom jak zwykle.

Odpowiedz

Michał Szafrański Październik 2, 2014 o 11:40

Dziękuję. Poprawione :)

Odpowiedz

Bogusław Październik 2, 2014 o 11:42

Witam
Bardzo dobry artykuł, osobiście ecodriving stosuje od dłuższego czasu, przy codziennym dojezdzie do pracy ok 60km w obie strony średnie spalanie wychodzi poniżej 4,5 l, trasa mieszana, po drodze kilka świateł, jakieś remonty, czasami włączona klimatyzacja.Pomiar spalania wykonany przy pomocy aplikacji na androida Fuelio. Silnik 1.3 multijet diesel

Odpowiedz

Maciek Październik 2, 2014 o 11:54

Nie do końca jest jak piszesz Michał. Jeśli masz silnik z turbiną, a dzisiaj wszystkie diesle i coraz więcej benzynowców ma turbiny, to ruszanie zimnym silnikiem zaowocuje koniecznością kosztownego remontu tejże turbiny w stosunkowo krótkim czasie. Jasne, producenci samochodów powiedzą ci co innego, ale idź do niezależnego mechanika, zajmującego się naprawą tych turbin, to poznasz rzeczywistość. Idealnie powinno być tak, że auto z turbiną powinno postać sobie z minutę na jałowych obrotach po to, aby turbina otrzymała odpowiednie smarowanie i nagrzała się do odpowiedniej temp. To samo po zakończeniu jazdy, zwłaszcza np. w sytuacji zjazdu z autostrady na stację benzynową: silnik z turbiną trzeba pozostawić na ok. minutę, żeby turbina mogła ostygnąć i zwolnić obroty będąc jednocześnie smarowaną. Wyłączając silnik od razu powodujesz, że turbina zwalnia bez smarowania, co także odbije się na jej żywotności.

Ecodriving, stosowany ściśle, ma też dość niszczycielski wpływ na dwumasowe sprzęgło. Jego zadaniem jest wytłumiać drgania od silnika tak, aby te nie przenosiły się na skrzynię biegów. Jasne, „da się” cały czas jeździć na niskich obrotach, ale wówczas „dwumas” dość szybko zakończy swój żywot.

No i kolejna sprawa, auta wyposażone w filtr cząstek stałych wymagają okresowego „przegonienia” po autostradzie, z dużą prędkością, przy wysokich obrotach. Po co? Po to aby wypalić sadzę znajdującą się w tym filtrze. Jeśli takie auto jeździ tylko na krótkich trasach i po mieście, filtr nie będzie miał się gdzie i kiedy oczyścić i konieczna będzie bardzo kosztowna wymiana…

Odpowiedz

Waldemar Florkowski Październik 2, 2014 o 12:11

Znacznie gorsze dla silnika nawet z turbo jest rozgrzewanie go na starcie niż wpuszczanie od razu w ruch. Olej nie ma swoich właściwości na zimni, przez co zarówno smarowanie turbiny jak i całego układu jest o wiele gorsze.
Nie należy na zimnej turbinie ruszać ostro, ale poprawnym jest wprowadzenie silnika od razu w ruch.
Silnik na „luzie” znacznie wolniej się nagrzewa niż wprowadzony od razu w ruch, przy dużych mrozach taki zabieg będzie skutkował, skróceniem żywotności jednostki.

Co do studzenia turbiny zgadzam się, choć nie każda z nowych jednostek już tego wymaga.

Co do DPF, tu nie chodzi o przegonienie z mega dużą prędkością ponieważ wystarczy przejazd 8-10 km z prędkością 100-120 km/h i może odbyć się to na wyższym biegu, chodzi o jednostajną pracę i wypalenie.

Odpowiedz

Marcin Październik 2, 2014 o 11:58

A mnie ciekawi ile paliwa sie traci tankujac do pelna. Tzn czy oplaca sie tankowac tylko np do polowy. Dlaczego? Bo 30l paliwa to ok 30kg (troche mniej) ktore przeciez sie wozi, a dodatkowe kg zwiekszaja spalanie. Oczywiscie nie ma sensu tankowac minimalnie i jezdzic na oparach bo wiecej sie straci na dojazdach na stacje benzynowa, ale tankowanie do pelna tez raczej nie jest dobym wyjsciem. Trzebaby zatem policzyc ile wiecej samochod pali jak ma te extra kg w baku i przez jaki czas czyli do czasu az spalimy pol baku paliwa. Potem to zestawic z wiekszymi kosztami wynikajacymi z faktu, ze przy tankowaniu do polowy bedziemy dwa razy czesciej jezdzic na staje benzynowa.

Odpowiedz

Waldemar Florkowski Październik 2, 2014 o 12:06

@Marcin zmotywowałeś mnie – zrobię taką próbę!

Odpowiedz

PoGOOD Październik 2, 2014 o 12:29

Marcin – a nie warto przeliczyć straty swojego czasu + kilometrów poświęconych na częstsze dojazdy do stacji benzynowej, jeśli z powodu niepełnego baku musisz ją odwiedzać dwa razy częściej?

😉

Odpowiedz

Lukasz U. Październik 2, 2014 o 13:53

Przy masie samochodu 1000-1500 kg plus niestety statystycznie jednej osobie w samochodzie 5 osobowym (60-80 kg), „urwanie” 30 kg na paliwie nie bedzie mialo absolutnie zadnego wplywu na spalanie samochodu. Odpowiednie cisnienie w oponach + dobranie opon o relatywnie niskich oporach toczenia rozmiarowo zalecanych przez producenta samochodu to jeden z wielu tematow o ktorych warto myslec. Chodzi o to zeby nie wozic niepotrzebnych rzeczy – bagaznikow rowerowych, skrzynki z narzedziami, tesciowej, nowoczesnym i sprawnym w 100% samochodem, a nie jezdzic z kropelka paliwa w baku… choc z doswiadczenia wiem, ze brak paliwa moze zdziałać cuda jesli chodzi o motywacje i pomyslowosc w temacie ecodrivingu :)

Odpowiedz

Łukasz Październik 2, 2014 o 12:20

Jeżeli chodzi o ekonomiczność to w wielu wypadkach opłaca się instalacja LPG. Wtedy można jeździć jak się lubi a zdecydowanie taniej.

Odpowiedz

szepcio Październik 3, 2014 o 22:26

Też korzystam z eko-gazu, ale o tym chyba będzie odrębny artykuł.

Odpowiedz

Ryszard Październik 2, 2014 o 12:38

„Ogólną zasadą eco jest osiągnięcie dozwolonej prędkości przy możliwie jak najwyższym biegu” Ja bym to inaczej określił: utrzymanie stałej prędkości przy jak najniższym biegu i unikanie przyśpieszania i nadmiernej pracy pedałem gazu. Unikanie hamowania do zera i ruszania.

Odpowiedz

Damian Śmigielski Październik 2, 2014 o 12:42

Artykuł spoko, ale moją uwagę przyciągają komentarze. Często w dyskusjach o jeździe ekonomicznej pojawia się hasło „przyjemność z jazdy”. Bardzo mnie ciekawi jaka jest tego definicja. Kiedy odczuwamy przyjemność? Czy tylko szybka jazda jest w stanie dać nam satysfakcję? Mam wrażenie, że gdyby kursantom pozwolić na zrobienie kilku kółek po torze to szalona jazda po ulicach zupełnie przestałaby ich interesować. A może trzeba ich przewieźć autem typu…. BMW M1. Wsiadając później do swojego Seata Ibiza nie będą próbowali się napinać. Zrozumieją, że to nie ma najmniejszego sensu.
Ja czerpię radość z ciszy i spokoju. Prowadząc auto staram się wyluzować i skupić na kontrolowaniu samochodu. Szybka jazda nie ma żadnego uzasadnienia. Co więcej… przelatywanie przez wioski i miasteczka z prędkością 120 km/h to jakby wejść komuś do domu i na…ć na środku salonu. Wyjątkowo nieelegancko. 😉

Odpowiedz

Mariusz Październik 2, 2014 o 12:50

Nic nie wkurza mnie tak bardzo jak dojeżdżający do skrzyżowania kierowcy jadący żółwim tempem aby zaoszczędzić kilka mililitrów paliwa.
Może i oni oszczędzają, ale inni czekają często aby włączyć się do ruchu.
Spokojna jazda jest OK, poza miastem. Ale w mieście powinniśmy się poruszać sprawnie.
Szybko ruszać, sprawnie zatrzymywać, niekoniecznie pędzić jak wariat miedzy skrzyżowaniami, ale tak, aby wszyscy nas nie wymijali.
Pamietajmy, że kiedy my się wleczemy, innym razem ktos inny jadąc podobnie bedzie nam utrudniał drogę.
Czesto zauważam, jak kierowcy stojąc w korku wkurzają się na jadących przed nimi.
Ale jak tylko dojadą bliżej skrzyżowania sami nie spieszą się z ruszaniem.
A stanie w korkach nie jest ekonomiczna jazda..

Odpowiedz

Damian Śmigielski Październik 2, 2014 o 13:45

Widzę, że po pierwsze nie przeczytałeś tekstu, lub przeczytałeś, ale nie zrozumiałeś. I to jest raz. Dwa to ci toczący się powoli wcale niczego nie oszczędzają. Oni po prostu są nieogarniającymi rzeczywistości egoistami.
JAZDA EKONOMICZNA TO NIE JAZDA ŚLAMAZARNA

Odpowiedz

Bart Październik 2, 2014 o 13:09

Jazda eco to nie jazda. Pewne zasady stosuję ale nie po to auta mają moc i iles tysięcy obrotów, żeby je dusić na 1200 obr/min. To tak jak z tym Waszym prysznicem co to niektórzy łapią wodę do miski żeby się w niej jeszcze potem ogolić a potem jeszcze spłukac kibel.
Oszczędzanie, oszczędzaniem ale nie dajmy się zwariować. Po coś te pieniądze w końcu zarabiamy. Jakby się na tym opierać to wszyscy byśmy jeździli silnikami poniżej 1 litra i znikomej mocy.
Ostatnio z dzieciakami jechałem nad morze – 750 km miałem średnią prawie 110km na h (jechałem z prędkościami120-170 km/h zależnie od drogi )Auto spaliło 9/100 ale tata banan na twarzy a dzieci obudziły się bez marudzenia po 7h już nad morzem. Jadąc zgodnie z eco (70-120) pewnie bym miał średnią ok 80km/h albo i mniej a to znaczy że jechałbym ponad 3h dłużej (a moż ei jeszce więcej bo trzeba by się zaraz zatrzymywać z dziećmi na siku,, kupę i lody) Auto spaliłoby 6.5/100 i zaoszczędziłbym pewnie ze 100 zł.
Ja czerpię niesamowitą przyjemnośc z jazdy i nie zamierzam z tego rezygnować w imię oszczędzania. Chociaż rower stoi gotowy.

Odpowiedz

Damian Śmigielski Październik 2, 2014 o 13:49

Kolejny….. filozof :-) Ale co to jest ta przyjemność z jazdy. Cieszysz się, że nikt nie zginał a było 170 na blacie? Poza tym… 170 z dziećmi? Gratuluję. Również nie zrozumiałeś tekstu. Nie spróbujesz, ale skrytykujesz. Naucz się po prostu jeździć samochodem :-) Ja ostatnio pokonałem trasę autem, które podobno jej miejskie… Wrzucę link jeśli właściciel bloga pozwoli :-)

Odpowiedz

Michał Szafrański Październik 2, 2014 o 13:54

Hej Bart i Damian,

Mam do Was prośbę: jeśli rozmawiacie z innymi i chcecie nadal rozmawiać, to zachowujcie elementarną kulturę rozmowy z wzajemnym poszanowaniem i bez wyśmiewania się z tych zachowań, które Wam nie pasują.

Każdy ma prawo zachowywać się tak jak mu pasuje o ile nie szkodzi tym innym. Chcecie się dzielić swoimi doświadczeniami i przemyśleniami: mówcie o sobie a nie o innych.

Damian – sensowne linki jak najbardziej dopuszczam. Autopromocja bądź działania pod SEO – nie przejdzie moderacji.

Pozdrawiam

Odpowiedz

Damian Śmigielski Październik 2, 2014 o 13:57

Ale nie można edytować komentarzy 😉

Tak tylko o sobie? To będzie słabe 😉

Odpowiedz

Damian Śmigielski Październik 2, 2014 o 13:59

Potrzebna nam definicja „sensownego linku” :-) Mój link to mój wpis i przemyślenia dotyczące trasy i stylu jazdy. Mogę wkleić po prostu tekst…

Odpowiedz

Bart Październik 3, 2014 o 10:07

Skoro nie potrafisz ogarnąc co to znaczy przyjemność z jazdy to niestety nie da rady tego wytłumaczyć to trzeba czuć. Może kiedyś będziesz miał dynamiczny samochód, który Ci to umozliwi. Co do prędkości to słyszałes o takich drogach jak autostrady ? Ja przemieszczam się szybko i sprawnie (tam gdzie jest to możliwe) co jest często bardziej bezpieczne niż ślamazarne tempo, włączanie się do ruchu i niemrawe wyprzedzanie żeby przypadkiem nie spalić więcej paliwa tarasując przy tym drogę innym. Bynajmniej nie jestem napalkeńcem, który ściga się z każdym spod świateł i urządza wyścigi w centrum miasta.
Takie pytanko na koniec, Jeździsz w kaszkiecie ?

PS pozdrawiam eco driverów z silnikami V8

Odpowiedz

Damian Śmigielski Październik 6, 2014 o 21:48

To bardzo ciekawe co piszesz….. Nie znasz mnie a posuwasz się do daleko idących wniosków, które delikatnie mówiąc są krzywdzące.
Samochód mam dynamiczny. Myślę, że 8,5 s. do 100km to całkiem dobry wynik. Jeździłem wieloma autami, a wśród nich było kilka pochodzących na przykład z Affalterbach. Jeździłem też po torze i w KJSach. Od wielu lat jeźdżę na motocyklach. Można powiedzieć, że w pewnym sensie zawodowo. Przetestowałem ich kilkadziesiąt. Zdarza mi się jeździć bardzo szybko. Ale co innego jazda na torze 260km/h a co innego ruch drogowy. Prawo jazdy mam od 23 lat i od samego początku jestem mocno związany z motoryzacją. Pracowałem przez 5 lat jako mechanik w warsztacie. Naprawiłem masę aut. Miałem swój warsztat motocyklowy….
Chcesz mnie uczyć jak jeździć?
Pojawiła się tu prośba o nie robienie wycieczek osobistych, ale w tym wypadku nie mam innego wyjścia. Powiem ci wprost… masz co najwyżej blade pojęcie o prowadzeniu pojazdów. Nawet nie zielone, ale blade. Umiesz operować skrzynią biegów, jakoś ruszyć i jakoś się zatrzymać. I to wszystko. Cała reszta pozostaje w sferze marzeń i snów. I idę o zakład, że stwarzasz dość znaczne zagrożenie na drodze.

I tak, jeżdżę w kaszkiecie. Mam bardzo elegancki, kupiony w Wielkiej Brytanii. Bardzo go lubię.

Odpowiedz

Bart Październik 8, 2014 o 10:05

Jeździłes w kjs-ach, jeździsz motorem i trzeba Ci tłumaczyć czym jest przyjemnośc z jazdy ? cha cha.
Weź poczytaj ze zrozumieniem( o którym tak namiętnie kilku osobom tu piszesz) bo w tej swojej jedynej słusznej racji trochę się zakręciłeś. Nie uczę tu nikogo jeździć, Ciebie również. Wyraziłem jedynie SWOJE zdanie na temat Eco drivingu. Ty masz inne ? ok, ale nie wyzywaj innych od filozofów itd bo pierwsze tutaj wycieczki popełniłeś Ty.

Druga część twojego postu odnośnie moich umiejętności jest żałosna i zacytuję tu jednego z udzielających się tu filozofów….”Nie znasz mnie a posuwasz się do daleko idących wniosków…”

P.S. Przepraszam, że cię skrzywdziłem …popraw ten angielski kaszkiet i zrób redukcję bo dusisz …silnik 😉

Odpowiedz

Michał Szafrański Październik 8, 2014 o 10:09

Hej Damian i Bart,

Proszę Was – nie nakręcajcie się wzajemnie i komunikujcie się z wzajemnym szacunkiem.

Pokój wszystkim :)

Odpowiedz

Damian Śmigielski Październik 8, 2014 o 10:25

Nie. To nie ma sensu. Mam na myśli komunikację. Śledzę dyskusję w tym wątku i wszystko mi opada. Widziałem, że generalnie poziom szkolenia kierowców w naszym kraju jest mierny, ale nie sądziłem, że jest aż tak źle. Zapisałem sobie kilka wypowiedzi i będą one dla mnie inspiracją do bardzo wielu felietonów. Odpadam :-)

Pozdrawiam

Odpowiedz

magro_kr Październik 18, 2014 o 14:48

Przyjemność z jazdy na autostradzie?
Owszem, często korzystam z autostrady, ale żeby poczuć przyjemność z jazdy to trzeba pojechać na drogi takie jak ta: https://www.google.pl/maps/dir/49.5590727,21.2514685/49.5311888,21.2470092/@49.5451595,21.2293261,14z/data=!3m1!4b1!4m2!4m1!3e1?hl=pl
albo ta: https://www.google.pl/maps/dir/49.4766114,20.1867407/49.5079523,20.1965464/@49.498839,20.198778,14z?hl=pl

Na takich drogach można też zobaczyć, kto jest dobrym kierowcą, a kto jest tylko mistrzem prostej.

Odpowiedz

Bartosz Sosiński Październik 2, 2014 o 14:15

Hejka, ja jeżdżę Renault Thalia z 2004 r. z silnikiem 1.5 dCi 65KM i w trasie spalam 4.5l/100 km. W mieście dochodzę do 5-5.5 litra. Zima wiadomo, jak to z dieslem jest nieco słabiej, szczególnie na mieście, ale i tak nie przekracza to 7 litrów.

Autko samo w sobie zmusza do jazdy eko – nie wyciśnie się z niego za dużo 😀 na autostradzie jadąc 120 km/h trzeba już mocno trzymać kierownicę 😀 z drugiej strony nie mam jakiegoś szczególnego parcia na bycie królem szosy.

Polecam każdemu, kto szuka oszczędnego samochodu, a niekoniecznie zwraca uwagę na detale wizualne. Zdarzają się awarie, ale ich naprawy nie są jakoś szczególnie kosztowne, szczególnie jak porównać je z kosztami, jakie ponosza właściciele lepszych aut.

Pozdrawiam, Bartek

Odpowiedz

swider8814 Październik 2, 2014 o 15:24

Też mam Thalię z 2004 roku i silnikiem 1.5 dCi 65KM.
U mnie spalanie w jeździe miejskiej wychodzi 4.7-5.1, na trasie podobnie. Zimą maksymalnie o 1l wzrasta mi spalanie.

Odpowiedz

Hiro Październik 3, 2014 o 15:03

Thalia 1.4 benzyna z 2001 roku. Spalanie średnie 8l-9l/100km przy normalnej jeździe. W trasie jazda eko – 7l/100km. Jak ktoś szuka brzydkiego i nie oszczędnego samochodu to polecam :)

Odpowiedz

Ida Październik 2, 2014 o 14:23

Bardzo ciekawa treść, widzę że mam wiele do poprawienia w moim stylu jazdy. Zresztą w tak ciasnym i zanieczyszczonym mieście jak Kraków warto także zadbać o środowisko. Zresztą ja jestem ogromną zwolenniczką korzystania z innych form codziennego transportu do pracy niż samochód. zadziwiające jest to że wiele osób saida za kierownicą aby pokonać dystans kilku ulic

Odpowiedz

Damian Październik 2, 2014 o 18:03

Do ekodrivingu bym zaliczył jeszcze spacery 😉 Niektórzy zamiast podejść do sklepu do którego jest 15 minut pieszo (czyli 1 km) wolą wsiadać w auto (zużywają paliwo). Do tego od braku ruchu rośnie brzuszek i co taki ktoś robi?? Zapisuje się na siłownię i wydaje pieniądze tylko po to, aby mieć więcej ruchu, którego wcześniej unikał 😉

Oczywiście nie należy też przeginać w drugą stronę i wstawać o 4 rano bo do pracy mamy 3 godziny pieszo 😉

Odpowiedz

ania notuje Październik 2, 2014 o 18:05

Samochodu jeszcze nie mam, a sam jeżdżę od święta. Ale tekst bardzo ciekawy i już polecony innym kierowcom 😉

Odpowiedz

Tomek Październik 2, 2014 o 18:38

Może by tak w następnym odcinku opisać najprostsze sposoby ucinania kosztów w postaci blablacar.pl (korzystam od miesięcy na trasie Wawa – Gdynia) i ostatnio powstałego wolneauto.pl – na to mam za stary samochód, ale inicjatywa z pomysłem i dobrze przemyślana.

Pozdrawiam
Tomek

Odpowiedz

Michał Szafrański Październik 2, 2014 o 18:40

Hej Tomek,

Dziękuję za propozycję i zapraszam Cię do zerknięcia do tego wpisu: http://jakoszczedzacpieniadze.pl/jak-tanio-dojechac-do-innego-miasta

Pozdrawiam :)

Odpowiedz

Calipso Październik 2, 2014 o 19:12

Nie daje mi spokoju kilka kwestii i nikt nie podjął żadnego z wątków.
Ja jeżdżę dynamicznie w mieście i ekonomicznie w trasie. Robię to z pełną świadomością i premedytacją.

Nawet najbardziej nieekonomiczna jazda może być bardziej „oszczędna” niż zaplanowana ekonomiczna podróż. Jeśli zaoszczędzony czas (moja roboczogodzina) jest więcej warta niż wartość zaoszczędzonego paliwa. Jednym słowem trzeba wiedzieć kiedy jazda ekonomiczna jest oszczędnością a kiedy jest po prostu jazdą autem. Co do tego, że jest oszczędniejsza niż dynamiczna jazda nie ma wątpliwości.

Mowa jest o dynamicznym ruszaniu. Pominę definicję tego „dynamicznego ruszania” bo zapewne dla każdego znaczy to coś innego. Mam wątpliwości co do tego punktu. Największe jednostkowe zużycie paliwa jest właśnie przy ruszaniu. Wszelkie podawane tutaj spalania zapewne są z komputera. Nie bez znaczenia jest jego niedokładność oraz ograniczenia.

– komputer podaje szacunkowe matematycznie wyliczone spalanie a nie rzeczywiste na bazie objętości paliwa w zbiorniku.
– komputer pomiary podaje dopiero od osiągnięcia minimalnej prędkości. Różnie w różnych samochodach. Czasem jest to 20 czasem 30 km/h . Wystarczy włączyć chwilowe spalanie i ruszyć z prędkością powiedzmy 5-10 km/h i tak się toczyć. Komputer albo nic nie wskaże albo dopiero po 30 sekundach wstawi pierwsze obliczenia.

– Ruszając dynamicznie można zobaczyć chwilowe spalanie na poziomie 12-30 litrów na /100km (benzyna) i to spalanie bardzo często jest nieliczone do średniej spalania. Kto ma komputer ten nie raz liczył, że go oszukuje. Bo przejechany dystans i średnie spalanie nie zgadzają się z ilością paliwa.

– Serio chciałbym zobaczyć jakieś badania/pomiary/ artykuł gdzie przedstawiona jest wyższość dynamicznego ruszania czyli ruszania o niejednostajnie zwiększającym się przyspieszeniu. Nad ruszaniem jednostajnie przyspieszonym. Z tego co rozumiem to trzeba szybko „dynamicznie” dobić do prędkości przelotowej zmieniając biegi w optymalnych obrotach a potem już tylko trzymać prędkość. Jakoś mnie to nie przekonuje w przypadku jazdy w mieście.

– Jazda w stylu Michała czyli gaz/ hamulec jak dla mnie jeden z najczęstszych paliwożernych czynników. Jazda w mieście w stylu pierwszy z pod świateł, pierwszy na czerwonym z hamowaniem już w połowie przecznicy.

Poruszany tutaj wątek przyjemności z jazdy. Dla każdego też znaczy coś innego. Jeden się będzie cieszył jak pojedzie 170 km/h a drugi jak przejedzie się Camaro 40km/h po mieście by każdy się dobrze przyjrzał. A jeszcze inny się będzie cieszył gdy pojedzie jak FROG :)

Odpowiedz

Waldemar Florkowski Październik 2, 2014 o 19:29

Co do wskazań komputera samochodowego, tutaj nie ma wolnej amerykanki i luzu dla producentów..
W tym roku przy okazji Super Testu Ekonomii 2014 gdzie startowałem trochę „frakowym” autem Infiniti Q50 3.5 V6 364 KM HYBRID, na komputerze wyszło mi 6,5 a przy pomiarze podczas tankowania, nie do pierwszego odbicia a do przelania (trwało to kilka minut) wyszło 6,7 – ale trasa liczyła ponad 300 kilometrów, więc odchylenie nie było zbyt duże.

Co do jazdy po mieście, każdy ma swój styl jazdy, z tym najczęściej spotykam się na różnego rodzaju szkoleniach z doskonalenia techniki jazdy.
Co po niektórych widać, że mają taki a nie inny charakter i całodniowe szkolenie nie zmieni ich nawyków.
Jazda eco na szczęście nie jest obowiązkowa jak zapinanie pasów i muszę się brutalnie przyznać, że nie stosuję się zawsze i wszędzie do niej, owszem staram się jak tylko mogę, bo jest to lepsze dla mojego portfela, ale zdarza mi się jechać bardziej dynamicznie.

Odpowiedz

Calipso Październik 2, 2014 o 21:51

Zechciałbyś rozwinąć swoją myśl :

„Co do wskazań komputera samochodowego, tutaj nie ma wolnej amerykanki i luzu dla producentów..”

Nie mam zielonego pojęcia co miałeś na myśli.

Na bazie przykładu który podałeś wynika tylko, że auta z wyższej półki (dla mnie auto za 200 000 + zł takie jest) ma dokładniejsze pomiary. Z drugiej strony nie wiem czemu podałeś przykład oparty na aucie którym przejechałeś tylko 300 km a nie takim którym jeździć na co dzień. Bo jak dla mnie ciężko go nazwać reprezentatywnym lub wiarygodnym.

Czy mógłbyś mi wyjaśnić co miałeś na myśli poprzez to „dynamiczne ruszanie” tak łopatologicznie. Bo u mnie wskazania chwilowego zużycia paliwa zdają się przeczyć temu co piszesz. Jako sposobu na oszczędną jazdę.

Czy mógłbyś przybliżyć jak faktycznie działają komputery obliczające spalanie? Bo rozumiem, że twoje pierwsze zdanie wskazuje na twoja głębszą wiedzę w tym temacie.

Co do stylów jazdy zgoda w 100%. Nie wiem dlaczego jednak jednodniowy kurs miałby zmienić wieloletnie nawyki. Jak dla mnie może co najwyżej wskazać pewne niedostrzegane aspekty i alternatywy dla stylu jazdy.

Mój dziadek sklasyfikował kiedyś grupę zwaną „kapelusznikami”. Faktycznie jest to jedna z najbardziej niebezpiecznych grup kierowców. To mężczyźni w podeszłym wieku jadący w kapeluszu. Są wyjątkowo nieobliczalni. Polecam przyjrzeć się im na drodze. Ja zachowuję od takiego auta minimum 50 m odległości i obowiązkowo zmieniam pas jeśli mogę.

Odpowiedz

Waldemar Florkowski Październik 2, 2014 o 23:07

Tym Infiniti przejechałem 3000 km, ale podczas tego corocznego super testu, mnieliśmy wszyscy zalakowane baki banderolą i urządzenia pomiarowe – więc wynik nie wziął się z kosmosu.

Co do pomiaru na podstawie tankowania do pełna – jest to jedna z najgorszych opcji jakie mogą być, ponieważ kwestia czy mierzymy do „odbicia” czy do przelania.
Paliwo w ukłądzie zawsze układa się inaczej a 0,5 l może tą dysporporcję stanowczo zmienić.
Podam dla przykładu że w tym roku w tym teście w którym większość marek wystawia swoich kierowców testowych najgorzej wypadł Seat Ibiza 1.6 TDI, wypadł gorzej z tego co pamietam od Fiata Ducato z wynikiem 8,2 l/100 km czy jakoś tak choć na liczniku było 4,4. Paliwo zostało przypadkowo wlane w bufor powietrzny, ale organizatorzy nie uznali tego roszczenia.
Jeżdze wieloma autami i często sprawdzam „orientacyjnie” dysproporcje przy tankowaniu chyba największa miałem w Zafirze 2.0 165 KM, a najbliżej prawdy było w Skodzie Citigo.

Odpowiedz

Calipso Październik 2, 2014 o 23:48

Ok, czyli jednoznacznie stwierdzasz, że są różnice w podawanych przez komputer spalaniu a faktycznie zużytym paliwie.

Podajesz, że są duże rozbieżności między markami i modelami. To jak się to ma do twojego wcześniejszego stwierdzenia:

„Co do wskazań komputera samochodowego, tutaj nie ma wolnej amerykanki i luzu dla producentów..”

Które wskazuje, że producenci muszą mieścić się w jakichś normach. Czyli jakich?

Nie odpowiedziałeś na pytania z poprzedniego posta.

Czy mógłbyś wyjaśnić skąd się biorą takie rozbieżności w podawanych wartościach spalania. Bo skoro one są to dalsze rozważania o ekonomicznej jeździe nie ma sensu skoro bazujemy na wynikach spalanie gdzie błąd jest od kilku do kilkudziesięciu %. Jak rzetelnie ocenić nasz wynik jeśli podawane spalanie jest obarczone dużym błędem.

Co do tankowania do pełna. Ja mam trochę inne doświadczenie. Na dystrybutorze widzę ile wlewam (litry) i po przejechanych kilometrach oraz średnim spalaniu widzę czy to się pokrywa czy nie.

Sam wybór nie ma znaczenia. Jeśli będziemy przy każdym cyklu robić tak samo np. do pierwszego odbicia. Błąd pomiarowy to jest maks 0,5 litra. Co przy pełnym baku, u mnie 60 litrów daje margines błędu 0,16 l/100km.

Odpowiedz

Marek Październik 3, 2014 o 16:51

Super, ale powiedz Waldek w takim razie jak lepiej sprawdzac spalanie w samochodach nieposiadajacych komputera pokladowego skoro nie tankujac do odbicia pelnego baku?

Odpowiedz

Łukasz O. Październik 5, 2014 o 11:36

„Czy mógłbyś przybliżyć jak faktycznie działają komputery obliczające spalanie?”

Pracuję w firmie transportowej i jednym z moich obowiązków jest sprawdzanie czy kierowcy nie kradną paliwa z baków „TIRów”. Do tego wykorzystuję wskazania z komputera, który niczym się raczej nie różni od tego np. w Toyocie Yaris.
W nowoczesnych silnikach to komputer decyduje ile paliwa ma zostać podane do komory spalanie w jednym cyklu pracy. To co ja dostaję w zestawieniu to po prostu suma tym „podań” z okresu który mnie interesuje. Skoro komputer sterujący silnikiem wykonuje tak skomplikowaną pracę jak dobór dawki paliwa to dołożenie mu dodatkowej funkcji w postaci wyświetlania tej dawki na desce rozdzielczej nie jest żadnym problemem.

Odpowiedz

Mariusz Październik 2, 2014 o 21:58

Jestem fanem motoryzacji, więc muszę nieco sprostować.
Ja bym nie przesadzał z tym ecodrivingiem, w przypadku nowoczesnych diesli dodatkowe koszta mogą być wyższe niż oszczędności… Filtr DPF zapcha się całkiem szybko, ponieważ procesu wypalania nagaru nie będzie, gdyż wymaga to wysokich obrotów przez kilka minut… Koło dwumasowe łatwo nie będzie miało w przypadku jazdy na możliwie wysokim biegu i niskich obrotach, powoduje to zwiększone obciążenie tego elementu… turbina (szczególnie ze zmienną geometrią łopatek) przy ekojeździe łopatki turbiny pracują w jednej pozycji potrafi doprowadzić to do zatarcia kierownicy łopatek.
Proponuję zachować umiar i rozsądek.

PS. Michale jeśli interesuje Ciebie opłacalność instalacji LPG służę swoimi danymi, tutaj można sporo zaoszczędzić.

Pozdrawiam
Mariusz

Odpowiedz

Waldemar Florkowski Październik 2, 2014 o 23:10

Napominałem w materiale, że z ecodrivingiem trzeba tez uważać gdyż jest cieńka granica i już może nie tyle chodzi o DPF, którego można a nawet trzeba od czasu do czasu przegonić, ale głównie o koło dwumasowe które nie lubi zbyt niskich obrotów.

Odpowiedz

Marcin Październik 2, 2014 o 22:26

Waldek jakim samochodem robiles test ekojazdy? silnik 2.0T 204 KM wyglada mi na Renault…czy to Laguna? W kazdym razie swietne wyniki spalania.

Odpowiedz

Waldemar Florkowski Październik 2, 2014 o 23:09

Nie to było Infiniti Q50 2,0 204 KM, mimo wspólnego trzonu marki z Nissanem a co za tym Idzie Renault, to nie jest silnik z Laguny GT, a z Mercedesa.

Odpowiedz

Paweł Październik 3, 2014 o 00:41

hej Michał, hej Waldemar,

po pierwsze dzięki za zajęcie się tematem i decyzję o rozpoczęciu cyklu: koszty związane z autem to niewątpliwie spora część wielu domowych budżetów i osobiście chciałbym aby te wydatki były rozsądne.

Proszę o tematy: jak oszczędnie serwisować i naprawiać auto. Rozsądny zakup i wymiana opon.

Temat pierwszy osobiście dla mnie szczególnie istotny w kontekście następującej sytuacji:
1. wizyta w serwisie (Warszawa) i diagnoza: urwany rozrząd, konieczność jego wymiany i regeneracji silnika: koszt 3000 zł, ale „na dzisiaj trudno ocenić ile to będzie dokładnie”
2. auto na lawecie za 250 zł jedzie do warsztatu do innego miasta (Lublin) : za to samo 1700 zł, a po szczegółowej diagnozie okazuje się, że regeneracja silnika nie jest konieczna. Końcowy koszt usługi: 1000 zł za wymianę rozrządu i sprawdzenie silnika.

Sytuacja powtórzyła się z w tym samym warsztacie z inną naprawą w innym aucie. Przy wielu wcześniejszych wizytach po prostu wyciągałem pieniądze (czasami prosząc o zniżkę), tłumacząc sobie wydatek tym, że nie chcę wyjeżdżać niesprawnym autem.

jak zweryfikować czy warsztat nie naciąga na zbędne naprawy?
czy są atrakcyjne promocje warsztatowe?
czy istnieje coś takiego jak pakiety warsztatowe? czy się opłaca?
jak tanio kupić części? czy opłaca się je kupować samemu np. online z intercars i płacić warsztatowi tylko za robociznę? (spotkałem się z tym, że warsztat dolicza marżę również na częściach w stosunku do cen np. z powyższej strony)

pozdr

Paweł

Odpowiedz

Mateusz N Październik 3, 2014 o 07:32

Waldek – dobry artykuł. O pewnych rzeczach wiedziałem i stosuję je od dawna, ale np. o różnicy między spalaniem z włączoną klimą i otwartym oknem ujętej w konkrety – nie słyszałem. Ja zasady ecodrivingu stosuję już od dawna i w moim Seacie przy pojemności 1.9tdi 150KM przy codziennej podróży w trasie tankując paliwo z „dodatkami” jadąc 70-80 km/h spokojnie osiągam spalanie 5,1l / 100km. Gdy kupowałem swoje obecne auto zainwestowałem również w opony o zmniejszonych oporach toczenia.

Jednak muszę przyznać, że nie zawsze łatwe jest jechanie w sposób oszczędny, bo trzeba to sobie wbić w nawyk i czasem przymykać oczy patrząc w lusterka wsteczne, gdy siedzi nam na zderzaku jakiś rajdowiec amator.

Odpowiedz

Ola Październik 3, 2014 o 07:36

Mam prawo jazdy dopiero 2 lata i uważam się za „ekojeźdźcę” :). Taka jazda jest dla mnie przyjemna i interesująca, ponieważ wszystko widzę i ‚bawię się’ w przewidywanie. Śmieszą mnie ludzie, którzy ruszają ze świateł z piskiem opon, po chwili jadą 80 km/h, a po kilku sekundach ostro hamują przed następnymi światłami. Uważam, że ekojazdy powinni uczyć na kursie prawa jazdy.

Odpowiedz

marcin Październik 3, 2014 o 08:06

1. na podstawie moje 2l benzyny z turbo i 4×4 220km mogę powiedzieć, że miasto dla niej to masakra :) częste ruszanie i hamowanie powoduje, że lekko 13L/100 mi się świeci, komputer sporo przekłamuje – nawet do 1L/100km zawyża spalanie w mieście – ktoś już pisał, że nie nadąża z przeliczaniem L/km.
2. Moja prośba do innych użytkowników drogi, jak jadę 60km/h na dwupasmówce w mieście i widzę, że za 500m mam czerwone to nie zajeżdzajcie mi drogi żeby być przede mną 😀
do zobaczenia na drogach – dziś Łódź – Kraków :)

Odpowiedz

Marek Październik 3, 2014 o 10:24

W jeździe eco najważniejsze jest przewidywanie sytuacji na drodze – obserwowanie drogi i otoczenia oraz zachowania innych kierowców jak najdalej przed sobą aby jechać możliwie jak najpłynniej. Przy czym wcale nie musi to oznaczać jazdy powolnej. Unikamy wtedy niepotrzebnych hamowań (a co za tym idzie zwiększonego spalania na ponowne rozpędzenie). Oprócz oszczędności na paliwie mamy jeszcze oszczędności na mniej zużytuch podzespołach oraz (co równie istotne) poruszamy się dużo bezpieczniej. Przewidywanie sytuacji jest kluczowe głównie w mieście. Można jeździć szybko, ekonomicznie i bezpiecznie.
Jazda samochodem ma być jak najmniej stresująca dla kierowcy dlatego rady na temat procentu wciśnięcia pedału gazu przy przyspieszaniu, niekorzystanie z klimatyzacji czy tempomatu traktuje jako wskazówki dla osób, które przygotowują się do zawodów w jeździe na oparach. Dorzucę od siebie jeszcze jazdę na tzw piłę aby wykorzystać pracę silnika przy optymalnej efektywności.
I na koniec, trochę niefortunne jest sformułowanie „zasadą eco jest osiągnięcie dozwolonej prędkości przy możliwie jak najwyższym biegu”. Poruszać się należy z prędkością bezpieczną, a nie dozwoloną. Ja stosuję termin „prędkość przelotowa” :)

Odpowiedz

Maciek Październik 3, 2014 o 10:25

W moim odczuciu, dzisiejsze samochodyi są tak skonstruowane, że normalna jazda z głową(ani duszenie pedału gazu do oporu, ani dławienie na niskich obrotach) wystarczy do tego, żeby auto samo z siebie paliło mało.
Niestety, ale to o czym nikt nie mówi, to że ecodriving znacznie przyśpiesza zużycie pewnych elementów o których napisałem wcześniej i może się okazać, że oszczędności uzyskane na spalaniu, nie wystarczą na pokrycie kosztów napraw spowodowanych „oszczędną” jazdą. Głośno się o tym nie mówi, bo też nie jest tajemnicą, że dzisiaj zarabia się na serwisie i koszty części w ASO potrafią przyprawić o zawał serca (np. pojedyńczy wtryskiwacz do diesla może kosztować ponad 5 k PLN, a dwumasowe koło zamachowe nawet kilka tyś zł).
Ja jeżdżąc Sejem 900tką, trochę z konieczności jestem „ekodriverem”, choć nie raz zauważyłem, że akurat przy tym samochodzie, nie ważne czy na autostradzie jadę 100 czy 140, różnica w spalaniu jest minimalna (ok. 0,7l ) w stosunku do różnicy czasowej… Mój rekord spalania to 4.8l/100 km kiedy jechałem ok. 90 km\h na V biegu za tirem… ale tak nie da się długo jechać, bo to strasznie zamula…

Odpowiedz

Szukacz Październik 3, 2014 o 10:50

Przyznam że to jest zbiór bardzo sensownych porad, które mają faktyczne odzwierciedlenie :) rewelacja, oby tak dalej 😀

Odpowiedz

DK Październik 3, 2014 o 15:18

Trzeba znać swoje auto, wiedzieć jakie ma przełożenia, przy jakich obrotach jest cut-off (nie podawanie paliwo gdy auto jedzie np. siła rozpędu lub z górki – u mnie to jest pow. 1800obr, potem zaczynają się dotryski).

Ecodriving to jazda tak, aby jak najrzadziej używać hamulca, reszta to pochodna tej „głębokiej myśli”.

Właściwie artykuł nie wnosi nic nowego (nic czego nie można znaleźć w sieci) ale jest dobrze napisany i systematyzuje całą wiedzę.
Czekam na art. dot. LPG – mam nadzieję, że naprawdę solidnie się do tego przygotujesz, bo w niewielu krajach na świecie istnieje tyle aut jeżdżących na tym paliwie. Do tego mamy na prawdę wielu producentów podzespołów od elektroniki, poprzez urządzenia mechaniczne po filtry. Jest też ogromne forum użytkowników LPG (chyba największe na świecie) – zachęcam do lektury )znaleźć bardzo łatwo.

Odpowiedz

Marek Październik 3, 2014 o 16:41

Hej,

bardzo sie zgadzam z tym co napisales „jak najrzadziej używać hamulca”. Dokladnie o to chodzi.

Zgadzam sie rowniez z tym, ze bardzo waznym jst poznac swoj samochod i dostosowac jazde do jego mozliwosci. W jaki sposob poznales natomiast w ktorym momencie nastepuje u Ciebie cut-off?

Ja mam punto 2, prosty silnik first 1.2 60km – zeby sprawdzic spalanie nie ma jak sie kabelkiem podlaczyc do tego silnika. Jakies sprawdzone sugestie? :)

Odpowiedz

Przemek Październik 4, 2014 o 12:30

Hej Marek,

Najłatwiej chyba zalać bak do pełna, przejechać załóżmy 100 km, później znowu stacja i ile Ci wejdzie paliwa, tyle spaliłeś.

Odpowiedz

DK Październik 6, 2014 o 08:14

Hej Marek
Ja wiem do kiedy jest cut-off bo podłączam się pod instalację gazową (a tam są podane czasy wtrysku). Co ciekawe – robię to używając telefonu komórkowego. Polacy jako jedyni na świecie mają instalację, która ma soft na androida (łączy się poprzez bluetooth).

Co do spalania – ja zazwyczaj tankuję do pełna więc wyliczyć jest łatwo, tym bardziej że robi to za mnie jakieś oprogramowanie. Tu zapisuję spalanie i mam średnią:
http://www.motostat.pl/member/vehicles/stats/id/21500

Odpowiedz

DK Październik 6, 2014 o 08:18

Nie można edytować, więc tu jest pełna moja lista mających wpływ na spalanie:
1) styl jazdy
– płynność
– klimatyzacja
– otwarte okna
– jazda zaraz po uruchomieniu (szybciej nagrzewa się silnik)

2) opony
– ciśnienie
– marka
– rozmiar

3) sprawność auta
– łożyska
– hamulce
– cewka
– przewody
– świece
– sonda lambda
– termostat (niedogrzany silnik pali więcej)
– lewe powietrze
– szczelność tłumika

4) pora roku/pogoda
5) ilość odbiorników prądu
6) jakość paliwa
7) jakość oleju
8) niepotrzebne opory powietrza (box dachowy, bagażnik)
9) ciężar samochodu – graty w bagażniku
10) jeżeli gaz to:
– regulacja
– czystość filtrów

11) placebo
– magnetyzery

Odpowiedz

Paweł Październik 3, 2014 o 22:09

Fajny artykul. Mysle ze kluczem do sukcesu jest hamowanie biegami. Jesli to sie opanuje to pozostale kwestie to pikus.

Jesli chodzi o artykuly samochodowe to wielka prosba Michale: Zbieram sie z zamiarem kupna nowego auta w najblizszym czasie. Bardzo by mi pomogl Twoj artykul na ten temat. Mam gleboka nadzieje ze uda mi sie przeczytac niedlugo o tym i podjac odpowiednia decyzje :). Trzymam kciuki!

Odpowiedz

RS Październik 4, 2014 o 09:49

Hej,

Mam BMW serii 3 z 2007 roku. Silnik 3.0 Biturbo 400KM. W moim przypadku eco, znaczy dużą oszczędność.

Normalna jazda w Warszawie spalanie na poziomie 18l
Ecodriving 12l

Różnica 6 litrow, to około 35 zł na każde 100Km.

Odpowiedz

Marcin Październik 4, 2014 o 09:51

Witam.
Ktora wersja jest bardziej ekonomiczna jadac TDI pod gorke o malym nachyleniu o dlugosci kilometr lub wiecej czyli np na autostradzie:
1. Wyzszy bieg i obroty okolo 2200
2. Nizszy bieg i obroty okolo 1800

Pytanie numer 2:
Jaki jest poziom obrotow optymalny dla zywotnosci silnika + jazdy eko na prostej podczas predkosci przelotowej ? Prosze o odpowiedz zarowno dla ropniaka jak benzyniaka.

Dzieki i pozdrawiam

Odpowiedz

Marcin Październik 4, 2014 o 09:54

Oczywiscie mialo byc:
1. Wyzszy bieg i obroty 1800
2 Nizszy bieg i obroty 2200

Odpowiedz

Waldemar Florkowski Październik 4, 2014 o 23:35

Musiałbyś mi podać który masz z silników tdi 1.6 1.9 2.0 i jaka moc to postaram się dokładnie podpowiedzieć oraz jaka skrzynia biegów.

Odpowiedz

Kasia Październik 4, 2014 o 20:40

Ja mogę dorzucić taką ciekawostkę, że bardziej opłaca się tankować, gdy temperatura powietrza jest niższa (np. rano lub wieczorem), zwłaszcza latem. Po pierwsze paliwo nie odparowuje tak szybko przy wlewaniu, a po drugie ciecz nie jest tak rozszerzona (prawo rozszerzalności temperaturowej) i faktycznie zatankujemy więcej paliwa.
Oczywiście przy pojedynczym uzupełnianiu baku są to małe wartości, ale przez te kilkadziesiąt lat się nazbiera :-)

Również warto podnosić wąż od pompy po zakończeniu wlewania, bo zawsze zostaje tam paliwo, za które już zapłaciliśmy.

Odpowiedz

Marcin Październik 5, 2014 o 00:48

2.0 tdi, 140 koni, manual 6-biegowy, octavia

Odpowiedz

Waldemar Florkowski Październik 5, 2014 o 09:44

To jest silnik diesla który maksymalny moment obrotowy, czyli pełną siłę – 320 Nm osiąga przy 1750-2500 obr/min, czyli turbo załącza się dość szybko, powyżej 2500 obr/min, tak na dobrą sprawę nie ma czego szukać.
Nie polecam zmiany w dolnym zakresie ponieważ, szybko zużyjesz wspominane koło dwumasowe, które nie lubi niskiej prędkości obrotowej silnika.
Ale do typowego eco zakres 2150-2250 będzie optymalny, zarówno do oszczędnej jazdy jak i płynnej.

Odpowiedz

Witold Październik 5, 2014 o 16:22

1. Wczesna zmiana biegu a wyższy
2. Unikanie dużych prędkości
3. Utrzymywanie równomiernego tempa – toczenie się pojazdu
4. Unikanie niepotrzebnego hamowania
5. Ruszanie zaraz po uruchomieniu silnika
6. Wykorzystywanie rozwiązań technicznych
7. Wyłączenie silnika, jeśli nie jest konieczna jego praca
8. Unikanie niepotrzebnych zabudów (np. bagażników dachowych)
9. Unikanie niepotrzebnego ładunku
10. Utrzymywanie właściwego ciśnienia w oponach

W ciągu roku marnujemy paliwo o równowartości rocznej edukacji. Gdzie? Na nieuregulowanych sygnalizacjach świetlnych, stania na światłach, w korkach, w miejscach o spowolnionym ruchu np. roboty drogowe.

Odpowiedz

Waldemar Florkowski Październik 5, 2014 o 20:57

Zielona fala w Polsce istnieje w nocy, zazwyczaj po 23 gdy sygnalizacja nie działa.

Odpowiedz

Maciek Październik 5, 2014 o 23:31

Zielona fala istnieje także w dzień, ale (pomijając korki) by móc się na nią załapać trzeba jeździć przepisowo… :]

Odpowiedz

Maciek Październik 5, 2014 o 23:42

Ad. 1 – tak, ale z głową. Katując silnik na niskich obrotach można go zajeździć bardzo szybko bo wówczas obciążenia elementów są największe

Ad. 2 – nie do końca. Jeśli jedziemy po autostradzie równa jazda 140 km\h cały czas zaowocuje niższym spalaniem a i bezpieczeństwo będzie paradoksalnie wyższe niż podczas monotonnej jazdy 100 km\h. Poza tym, w zależności od silnika, czasem jest tak, że auto jedzie lepiej i pali mniej, jak trochę bardziej rozkręcimy silnik, niż jak je dławimy na niskich obrotach…

Ad. 3 True!

Ad. 4 j.w. a tam gdzie musimy zwolnić – hamować silnikiem. Układ wtryskowy (dzisiaj praktycznie wszystkie silniki) podczas hamowania silnikiem, nie podaje paliwa i silnik pracuje siłą rozpędu

Ad. 5 Ostrożnie, zwłaszcza jeśli mamy turbiny. Tak samo z wyłączaniem tego typu silników zaraz po jeździe. Wyjaśniałem to w innym poście

Ad. 6 – W zasadzie można powiedzieć, że cała ta „ekojazda” w przypadku nowoczesnych silników jest bardziej szkodliwa niż pożyteczna, bo one same z siebie palą mało, a ścisłe stosowanie się do zasad ecodrivingu prędzej uszkodzi taki silnik (lub inny element samochodu) niż wyraźnie obniży spalanie.

Ad. 7 – Tak, ale dotyczy to głównie oczekiwania na przejazdach kolejowych. Nie bawimy się w manualny „start/stop” na światłach jeśli nasz samochód nie jest do tego przystosowany bo inaczej będziemy musieli szybko myśleć o naprawie/kupieniu nowego alternatora… no i to co pisałem wcześniej o silnikach z turbinami… (mówiąc w skrócie: nie bądźmy bardziej papiescy od papieża :),)

Ad. 8 True

Ad. 9 True

Ad. 10 True

Odpowiedz

Łukasz Przechodzeń Październik 6, 2014 o 12:13

Być może ja jestem głąbem, ale wytłumaczcie mi, jak ustawić tzw. „zieloną falę”, by płynnie poruszały się nią samochody w obu kierunkach? Przecież odległości między skrzyżowaniami są różne i jadąc z dwóch przeciwnych kierunków, będziemy w różnym czasie docierać do tego samego sygnalizatora.

Odpowiedz

Max Październik 6, 2014 o 14:37

Cześć,

po pierwsze nie wszędzie w ogóle trzeba jeździć samochodem.

Nie chodzi mi o żadne ekstrema (dojeżdzanie rowerem w środku zimy czy podczas ulewy), ale można czasem się przejść, a przede wszystkim korzystajcie z transportu publicznego

Odpowiedz

Kamil Październik 6, 2014 o 19:35

Witam serdecznie,

jako młody kierowca tuż po zdaniu prawa jazdy w ogóle nie przywiązywałem uwagi do spalania – po prostu jeździłem tak jak umiałem bo zazwyczaj nie interesowało mnie czy to paliwo w baku jest czy go nie ma ponieważ to rodzice dolewali do baku. Drugą rzeczą jest to, że w starszym fordzie nie było komputera i nie wiedziałem ile wynosi spalanie. Wiem, że rodzice zawsze byli w szoku po mojej jeździe – na oko widać było, że wskazówka paliwa spada diametralnie. Postanowiłem poszukać informacji w sieci i dowiedziałem się o ecodriving’u. Powiem szczerze – teraz wygląda to całkiem inaczej. Spalanie jest o wiele mniejsze i to wcale nie zasługa, że mam własny, nowszy samochód. Stosuje część technik zawarte w tym poradniku i to na prawdę działa. Przy dzisiejszych cenach na stacjach chyba każdy powinien stosować metodę oszczędnej jazdy bo kto chce wydawać majątki na paliwo. Polecam serdecznie i zachęcam młodych kierowców jak i tych bardziej doświadczonych do oszczędnego trybu jazdy.

Pozdrawiam

Odpowiedz

my-name Październik 6, 2014 o 20:55

Witam.
Widzę Michale że idziesz drogą na zmianę: nachapać się (w tym określeniu nie ma przesady) z linków polecających, zlecić komuś napisanie czegoś ciekawego by ludzie zachowali zainteresowanie. Ale do rzeczy.
1. ekojazda to nie kultura. Jeżeli będziemy się zatrzymywać, przepuszczać, wpuszczać etc. to ani ekologicznej ani ekonomiczniej nie będzie
2. dyliżans to określenie na autobus, względnie minibus a nie osobówkę
3. usuwać trzeba nie tylko zbędny bagażnik dachowy ale wszelkie niepotrzebne przeczy z bagażnika oraz wozić ze sobą potrzebne, np. porządne kable rozruchowe (ważą kilka kg.)
4. w Czechach jest Pb 95 i bodajże 91 i też to nie ma znaczenia. Ważne żeby nie tankować tzw. gnojówki (zdarza się na łukoil)
5. zabronione jest oddalanie się od samochodu z uruchomionym silnikiem a nie odśnieżanie takiego. Mandat można dostać za hałasowanie, zanieczyszczanie, w tym otoczenia. nie wolno zrzucać śniegu z auta tak jak myć na publicznym parkingu. Śnieg należy usuwać na pobocze (tak jak z odśnieżaniem chodnika). Niby dlaczego miało by to negatywnie wpływać na silnik? Jest raczej na odwrót. Silnik nierówno pracujący po takim „zabiegu” może uspokoić się. Zużytą energię z akumulatora na start trzeba odzyskać. Klimatyzację najlepiej włączać po kilku minutach a jest potrzebna o do osuszania szyb od wewnątrz w zimowych warunkach. Prawdą jest że „silnik znacznie szybciej rozgrzewa się w momencie wprawienia w ruch” ale nie zapominajmy że w warunkach zimowych olej silnikowy konsystencją raczej przypomina miód
6. ruszać należy spokojnie, szczególnie w zimie. Stawiamy szklankę do połowy napełnioną wodą i mamy tak ruszać i zatrzymywać się żeby nic nie wylało się. W nowoczesnej odmianie szklankę zastępuje smartfon z akcelerometrem i odpowiednią aplikacją
7. bieg na wyższy zmieniamy wtedy gdy po zmianie będą na tyle wysokie obroty że silnik nie będzie się męczył. Dodatkowo w samochodach z kołem dwumasowym od czwórki w górę unikamy jazdy poniżej 2000 obrotów. Tyle i tylko tyle. Wyjątkiem są pojazdy z ogromnymi kołami zamachowymi, np. autobusy z półbiegami gdzie mimo setki pasażerów kierowca/automat zmienia biegi przy ~1500 obrotach a po osiągnięciu wymaganej prędkości jedzie na ~1200 obrotów. Dlaczego nie polecasz jazdy na 6stce? To niby po co jest ten bieg?
8. nie hamujemy biegami tylko oporem toczenia silnika i układu przeniesienia napędu. Hamowanie biegami=redukowanie biegów aby niskie przełożenia czyli wysokie obroty powiększyły opory toczenia. Hamowanie silnikiem=zdjęcie nogi z gazu. Jeżeli z daleka widzimy wchodzące czerwone światło to zdejmujemy nogę z gazu i gdy to za mało poprawiamy hamulcem. Nie bawimy się w żadne machanie drążkiem bo to wypacza sens hamowania. Natomiast w dowolnej formie hamowania nie ma czegoś takiego jak odcinanie dopływu paliwa. Paliwo cały czas jest podawane. W przeciwnym przypadku nie działało by wspomaganie i wiele innych rzeczy. Niby w jaki sposób jazda na „luzie dla nowszych silników po pierwsze może zaowocować mandatem? Policja będzie stała i nasłuchiwała każdego czy jedzie na luzie i ma odpowiednio nowy silnik? Jazdę na luzie wykorzystujemy w sytuacji gdy hamowanie silnikiem jest za moce i możemy nie dojechać do miejsca zatrzymania. Wtedy sprzęgło do końca, auto potoczy się bez oporów od silnika i w odpowiednim momencie puszczamy
9. krótki dystans – tu Waldku zaprzeczasz samemu sobie. Wcześniej napisałeś że nie wolno rozgrzewać a tu że bez rozgrzania większe spalanie. Odpowiedź jest jedna: rozgrzewać (a dokładniej nie uruchamiać na zbyt krótko) choćby na wspomniane wyżej odzyskanie energii akumulatora
10. prędkość jazdy żeby było oszczędnie jest tylko jedna, ja tak jeżdżę: ~2000 obrotów na najwyższym biegu czyli dla typowej osobówki jest to 65km/h (mierzone radarowo, satelitarne a nie wskazówka lub wyświetlacz gdzie jest w takim przypadku ponad 70). Wolniej może być ciężko dla silnika lub koła dwumasowego. Wyjątek jak wyżej stanowią pojazdy z dużym kołem zamachowym gdzie prędkość może być mniejsza. Nie jeździmy za ciężarówkami bo nie zdążymy zahamować, dostaniemy kamieniem z bieżnika itd. Żeby korzystać z tunelu powietrznego trzeba praktycznie siedzieć na zderzaku. Przy ekojeździe unikamy płatnych odcinków dróg bo to wypacza sens oszczędności.

Zasada jest jedna, ekojazde robimy dla własnej kieszeni, nie dla ekologów i polityków czy policjantów. Oznacza to że te ekonomiczne 65km/h~2000 obr/min stosujemy cały czas, również w terenie zabudowanym.

Michale, pozostała nierozwiązana kwestia z poprzedniego punktu cyklu czyli jaki kolor jest najtańszy i najdroższy w składce OC. Mam nadzieje że punkt 4. cyklu pojawi się jeszcze w tym roku choćby z okazji rozpoczynających się tzw. wyprzedaży rocznika.

Jeżeli chodzi o osiągnięcia to mi udaje się zejść poniżej 8 litrów ropy w miesicie przeładowanym dostawczakiem. Jeżeli przeliczymy całość na pieniądze to i tak ponad 90% zysku jest z „nadwagi” niż ekojazdy ze względu że jedziemy jeden raz mniej.
Pozdrawiam.

Odpowiedz

Dominik Październik 6, 2014 o 21:44

Ad.8. Mylisz się w jednym – paliwo NIE JEST podawane. Jedziesz z górki na 5 biegu, ściągasz nogę z gazu. Czas wtrysku benzyny == 0.0ms. Sprawdzone doświadczalnie (nawet wykresy Ci mogę wysłać bo posiadam oscyloskopy z jazdy). Na wszystko działa bo silnik zachowuje obroty.

Odpowiedz

my-name Październik 7, 2014 o 19:03

Udostępnij wykresy i opisy do nich jeśli trzeba. Kilka wypowiedzi wyżej DK (Październik 3, 2014 o 15:18) napisał o odcinaniu dopływu dopiero powyżej pewnych obrotów. Jeżeli jeździmy eko na ~2k obrotów to zdjęcie nogi z gazu nie musi oznaczać odcięcia dopływu podtrzymania obrotów.

Odpowiedz

Dominik Październik 8, 2014 o 12:46

DK to ja. Pod ręką mam np. taki link do YT. Jest to filmik z ustawiania instalacji gazowej (nie mój filmik)

Po prawej stronie u góry są podane obroty, na dole po prawej opisane jako B1, B2, B3, B4 – to czasy wtryskiwaczy benzyny (czerwone tło) i gazowych (zielone). Jest na tym filmiku kilka momentów, kiedy czasy benzyny==0.00 a obroty są >0.
Np. 11:55, 12:21, 13:04.

Jest to klasyczny przykład rozpędzania się i po czym puszczenia pedału gazu i hamowania silnikiem.
https://www.youtube.com/watch?v=Yf8A6heMnlo

Odpowiedz

Michał Szafrański Październik 7, 2014 o 15:14

Hej My-name,

Dziękuję za obszerny komentarz :) Co do koloru auta i kosztów ubezpieczenia – dobre pytanie. Spróbuję to zweryfikować.

Pozdrawiam

Odpowiedz

Przemek Październik 7, 2014 o 21:17

Michał, My-name,

z posiadanych przeze mnie informacji (koleżanka pracuje w porównywarce ubezpieczeń OC) jedynym kolorem, który podwyższa wartość składki jest kolor biały. Aczkolwiek było to kilka miesięcy temu i możliwe, że co firma ubezpieczeniowa, to inaczej ustala to kryterium.

Odpowiedz

ja Październik 7, 2014 o 16:39

Jeździsz ~2000 obrotów na najwyższym biegu i powiem Ci jedno silnik po kilkunastu tysiącach takiej jazdy masz do wymiany, ale rób jak chcesz i słuchaj lepszych specjalistów;).

Odpowiedz

my-name Październik 7, 2014 o 19:06

Mógłbyś rozwinąć wypowiedź? Mimo takiej jazdy blisko 100kkm jeszcze nic nie nawaliło.

Odpowiedz

Bogdan Październik 8, 2014 o 12:27

Ja dodałbym jeszcze jeden aspekt oszczędzania czyli czas.
Obecnie wiele osób pracuje więcej niż 8 godzin na dobę i czas też jest cenny. Niestety w Warszawie większość korków powodują niewprawni i fałszywie oszczędni kierowcy.
Typowy przykład – zwężka zgodnie z prawem Bernouliego aby zachować wydajność przejazdu powinno pokonywać się ten odcinek szybciej, tym bardziej, że często przy jednym pasie jazdy praktycznie nie ma zagrożeń (np. aktualnie most Grota). Często jestem zdziwiony, gdy ruszając na światłach po osiągnięciu prędkości przejazdu w lusterku widzę następnego kierowcę w bardzo dużej odległości za mną – jeśli to eko kierowca to bardzo dziękuję za takie „oszczędności” raczej świadczą o braku szacunku do innych uczestników ruchu.
Inny przykład to wypadki na drodze, nasza Policja ma wyjątkowo złe nawyki nie dbając w takich sytuacjach o płynność ruchu. Moja praktyka i propozycja dla innych:
widzisz wypadek – jeśli potrafisz lub jeszcze nikt inny się tym nie zajął – udzielasz pomocy,
Jeśli pomoc jest już udzielana szczególnie przez odpowiednie służby – opuszczasz jak najszybciej miejsce zdarzenia nie powodując korków, kolejnych zagrożeń i straty czasu.
(tak przy okazji przyglądanie się scenom niemiłym, drastycznym itp. także w telewizji jest bardzo szkodliwe dla zdrowia)

Odpowiedz

Ania Październik 8, 2014 o 20:22

Czesc.. chcialabym skonsulotwac jedna kwestie. Mam samochod z silnikiem diesla i jest tam filtr czastek stalych, ktory zeby dzialac prawidlowo i te czastki spalic potrzebuje dosc wysokich obrotow. Jego wymiana/naprawa o ile mozliwa to ponoc dosc wysokie koszty. Obawiam sie wiec, ze wysokosc oszczednosci moze w tym wypadku nie pokryc kosztow wymiany ten czesci… co o tym sadzicie ?

Odpowiedz

Waldemar Florkowski Październik 9, 2014 o 01:31

Jak zapali się kontrolka, wystarczy przejechać się 8-10 km z prędkością około 100 km/h na jakiejś szybszej drodze, chodzi o to by jazda była jednostajna i „sadze” dobrze się wypaliły.

Odpowiedz

my-name Październik 9, 2014 o 19:04

100km/h to jest chyba poniżej 2000 obr/min na siódmym biegu. Nie wiem bo dawni nie jechałem samochodem ze skrzynią automatyczną. Oznaczało by to ze do wypalenia sadzy nie są potrzebne wysokie obroty tylko wysoka jednostajna prędkość.

Odpowiedz

Ania G Październik 10, 2014 o 13:26

Witaj Michale. Już od dawna śledzę Twój blog i jakoś nigdy mi nie było po drodze dodać komentarz za co bardzo przepraszam. Teraz sama prowadzę małego bloga i wiem jakie to ważne dawać feedback.
Artykuł jak zwykle ciekawy, za 2-3 lata zamierzam przeprowadzić się za miasto a więc temat zmniejszenia spalania bardzo trafiony. Dzięki za wszystkie wskazówki. Link już przesłałam mężowi aby zainteresował się i sprawdził w samochodzie co trzeba. Pozdrawiam Ania i zapraszam do Londynu.

Odpowiedz

Miki Listopad 9, 2014 o 15:52

Witam

To i ja wtrącę swoje 3 gorsze. Mam forka 2003 XT lekko zmodyfikowany. Eko jest fajne ale plusy i minusy takiej jazdy
Plusy eko
– na pewno auto mniej spala przez co oszczędzam na paliwie i więc PLN zostaje w portfelu
– mama dziecka spokojniejsza jak jedziemy
– mniej mandatów chociaż z tym to różnie bywa

Minusy jazdy eko
– na niskich obrotach słabo się smaruje silnik ja to słyszę serce mnie boli
(mam 10 kg nadwagi może dlatego mnie boli 😉
– jadąc ostatnio 100 km „normalnie” przejechałem tą odległość w 50 minut jadąc eko
ponad 20 minut dłużej czas też kosztuje różnica w spalaniu 4 litry =24 zł pytanie
kto ile zarabia na godzinę bo może wyjść że pedał do końca pomijam zgodność z przepisami
– dziecko przy jeździe eko siedzi osowiałe przy jeździe „normalnej” banan na twarzy
– kierowca patrz jak dziecko
– strasznie dużo nerwów mnie kosztuje taka jazda

Żeby nie było potrafię tym autem spalić 8 l/100, mam też skodę Fabię 1,4 16V benzynę i potrafię zejść nią do 4,5 l/100 ale to naprawdę nie na moje nerwy co nie znaczy że nie potrafię jechać eko.
Wnioski trzeba kupować auto na jakie mnie stać a właściwie takie jakie jestem wstanie
„nakaramić” po co mi duże auto jak nie mogę go utrzymać i to powinni sobie wszyscy od eko uświadomić a nie kupować wielkie diesle bo mało palą a jak się zepsują to wielki płacz. Kolejna sprawa to jazda ma też sprawiać przyjemność a przyjemności kosztują
i trzeba za nie płacić i czy nie warto spalić 1-2 litry dla większej przyjemności czy to wysoka cena za odrobinę przyjemności ?
Ponadto co to za eko jak za dieslem widzę czarną chmurę i czuję smród w korku czy to jest eko moje auto nie dymi szanujmy się masz diesla to utrzymuj go w dobrej kondycji
a nie smrodź komuś. Niestety większość tego nie rozumie albo ich nie stać na remonty starych diesli które nie przeszłyby normalnego przeglądu.

Pozdrawiam

Odpowiedz

;) Grudzień 16, 2014 o 01:41

– strasznie dużo nerwów mnie kosztuje taka jazda

Normalne niestety, Inne myślenie. Jazda to wyścig z innymi ? 😀
Kierowca jeżdżący dynamicznie ma wręcz pianę na ustach gdy ktoś jedzie się spokojnie z A do B, bo jedź szybciej inni w „słabszych silnikach” wyprzedzają, i najważniejsze jadąc szybciej jesteś bezpieczniejszy to jest koronny najważniejszy argument (z mega czarnej d*py moim zdaniem) itd …, . Gdy czas nie nagli to nie widzę sensu jechania +90, 😉

Odpowiedz

Miki Grudzień 17, 2014 o 22:48

No gdy czas nie nagli to po co się spieszyć niby. Tylko jazda np. autostradą 90-100 km
to jak dla mnie przysypianie które po 200-300 km może skończyć się na bandzie
czyli w pewnych przypadkach jadąc szybciej jestem bezpieczniejszy :-).
A szczytem jest włączenie tempomatu wtedy to już totalny odjazd tylko przysnąć.
Ogólnie wyznaję zasadę że teren zabudowany to świętość i więcej niż 60 nie jadę
ale jak widzę pustą szeroką drogę to nie oszczędzam bo i po co. I gdyby tak
wszyscy jeździli to bym nie płakał ale jak jadę poza terenem zabudowanym 120-140 km/h i wyprzedam a potem zwalniam do przepisowej prędkości w terenie zabudowanym to ci których wyprzedzałem cholery dostają bo oni by lecieli wszędzie równo 90 km/h, klocków szkoda pewnie w szkole eko uczyli nie hamuj bo się
klocki i tarcze ścierają :-). Ja nie chcę mieć jakiegoś pijaka albo dziecka na sumieniu
naoglądałem się wypadków i na wioskach zwalniam zawsze.

A tak w ogóle to 90 przy małym silniku nie jest najoszczędniejsza najlepiej trzymać
obroty koło 2500 a to jest koło 70-80 km/h. I najlepiej falować trochę przyspieszyć
a potem noga z gazu ale na biegu i tak cały czas gwarantuję niskie spalanie
bo nowe silniki odcinają paliwo przy zdjętej nodze z gazu ale cholery można dostać
przy takiej jeździe.

Odpowiedz

Radek Grudzień 18, 2014 o 09:16

Potwierdzam – zauważyłem, że gdy jadę wolno jestem mniej ostrożny i jakiś taki rozkojarzony, niż gdy jadę „normalnie”. Gdy jadę zbyt wolno, zaczynam rozglądać się na boki, i mniej się skupiam na sytuacji drogowej. Po prostu niska prędkość sprawia, że jakby naturalnie moja uwaga przenosi się gdzie indziej, Zauważyłem to nie jeden raz. Jeżdżę zatem w moim rozumieniu „normalnie”, czyli dynamicznie (ale nie tak, że pasażerowie czują się jak worek ziemniaków :) ). I też mam forka turbo ;). Jestem eko bo mam LPG.

Odpowiedz

;) Grudzień 19, 2014 o 00:47

ale cholery można dostać
przy takiej jeździe

W twoim przypadku niewskazana jazda ze stałą prędkością.

Przysypianie, to kwestie indywidulane. Z góry zakładasz jazdę dynamiczną – więc wolniejsze podróżowanie cię znudzi.

Jadąc wolniej nie patrzysz w lusterka czasem ? Nie zwracasz uwagi na drogę ? Czy nie za wolno jedziesz, nie za blisko Tira z przodu z tyłu, czy ktoś nie wyprzedza z tyłu etc,

Czy każda ciężarówka, autokar,… , poruszający się ze stałą prędkością rozbija się na bandzie ?

Mały silnik kombi 1.6 8V SZR 75KM ~2850 obr/min ~90kmh 7,5- 7,8l /100 km

Odpowiedz

Miki Grudzień 20, 2014 o 00:50

No niewskazana jazda ze stałą prędkością i co mam zrobić zwalniać do 50 i się rozpędzać eeeee no bez przesady. Fakt wolniejsza jazda mnie nudzi.
Jadąc 90 km/h prawie nic nie wyprzedzam więc w sumie po co mam patrzeć w lusterka. Jak nic nie wyprzedzam to patrzę przed siebie i co widzę przez 50-60 km ten sam samochód przed sobą i patrzę i patrzę i patrzę i oj coś się zmieniło ktoś mnie wyprzedził i wyprzedził tego przede mną i znowu patrzę i patrzę i zasnąłem od tego patrzenia na te dwie czerwone lampki przede mną.
Jak ktoś chce wyprzedzać to niech wyprzedza ja mu nie bronię. a TIR przede
mną nie pojedzie bo on ma 90 km/h cały czas w terenie zabudowanym też ma
90 km/h a ja mam 60 km/h znaczy ucieknie mi……
Dla 90% ludzie niewskazana jest jazda ze stałą prędkością tylko że ci ludzie
nie muszą daleko jeździć więc problemu nie ma jak jadą równo 90 km/h.
Nie każda ciężarówka/autokar rozbija się na bandzie ale sporo się rozbija
albo łapie pobocze i wtedy się budzą zwykle udaje się wyjechać popatrz
ile jest band obtartych albo ile poboczy dziwnie rozjechanych…..

Ogólnie fakt nudzi mnie monotonna jazda ale jakoś mam wrażenie że nie tylko mnie jak ktoś jedzie 20 km to może go nie nudzi ale jak ktoś jeździ dużo tymi
samymi drogami na dłuższe odległości to nawet krajobrazy nudzą bo ciągle te same o autostradzie już nie mówię bo zielone ekrany oglądać to też nic
fascynującego.
Jak jadę wolno to mi się relaks włącza „procek” mi zmienia
taktowanie na wolniejsze bo mniej danych musi przetwarzać a jak
jadę szybciej to tak jakby na wyższej częstotliwości działam i jestem
bardziej przygotowany na jakieś niespodzianki bo jadę szybko i coś się dzieje więc muszę ciągle reagować, wyprzedzać patrzeć w lusterka itd.
Zaraz mnie ktoś od debili wyzwie ale ja tak mam
trudno, nawet na wioskach jak zwalniam to redukuję i łapię wzrokiem co idzie poboczem bo wariatów nie brakuje i nie wiek który mi pod koła się rzuci.
Co do spalania to spróbuj 75-80 na 5 biegu spalisz koło 7 l moim zdaniem
ale to wymaga cierpliwości i samozaparcia :-)

Odpowiedz

Blazej Listopad 15, 2014 o 13:16

Witam,
W kontekście jak ekojazda wpływa na oszczędność podzespołów:
Jeżdżę samochodem z silnikiem benzynowym 1.6 113KM z 2007 roku stosując ecodriving. Samochód kupiłem w 2011 roku z przebiegiem 32tys km i sam wykręciłem w 3 lata 60tys stosując ecodriving (nie wiem jak jeździł poprzedni kierowca)
Miesiąc temu, przy 90000 km zostały wymienione fabryczne klocki hamulcowe z przodu, tarcze były jeszcze wystarczająco grube. Tył jest cały fabryczny i jeszcze sporo wytrzyma. Wynika z tego, że nie używam zbyt często hamulca podczas jazdy, co potwierdzają moje obserwacje niektórych kierowców jadących przede mną. Trzy, cztery raz częściej włączają im się światła STOP, niż ja naciskam na pedał hamulca, mimo że przez kilkadziesiąt kilometrów jedziemy tym samym tempem, co świadczy o tym, że nie jadę wolniej od nich:)

Jeśliby przyjąć, że jeżdżąc „normalnie” wymieniałbym klocki co 45tys km i tarcze co 90 tys km to oszczędność na samym przodzie jest następująca:
– mój przypadek: 90tys km wymiana klocków 150zł + 50 zł robota, razem 200zł
– „normalna” jazda: 45 tys km wymiana klocków 200zł, po 90 tys km wymiana klocków (150zł) i tarcz (300zł) + robota niech będzie 100zł, razem 750zł
Do wyliczeń przyjąłem ceny z portalu aukcyjnego części renomowanych producentów, bo takie stosuję.
Jak widać różnica na samych tylko przednich hamulcach to 550zł. Nie liczę tyłu, oraz opon, które też się mniej zużywają, gdy mniej hamujemy i rzadziej ruszamy z miejsca.

Odpowiedz

Rower Listopad 20, 2014 o 11:02

Zmajstrowaliśmy kiedyś takie drobne porównanie kosztów, dwóch zupełnie różnych środków transportu. Wiadomo, że nie zawsze i nie każdy ma możliwość przesiadki, ale warto dywerysfikować tę dziedzinę, podobnie jak w finansach, osiągając korzyści nie tylko finansowe :)

https://docs.google.com/spreadsheet/ccc?key=0Avzk58f_WgsvdEw1X1M3QmI3ZFJtaENiMVlLdm1nalE&hl=pl

Odpowiedz

Michał Szafrański Listopad 23, 2014 o 15:00

Hej Rower,

Dzięki wielkie. Bardzo fajne zestawienie :)

Pozdrawiam

Odpowiedz

Arek Grudzień 15, 2014 o 21:28

Miałbym jedynie zastrzeżenie co do jazdy za ciężarówkami. Otóż jazda za samochodem ciężarowym na pewno nie wyjdzie na dobre masce, zderzakowi, chłodnicom (intercooler, chłodnica „wody”, skraplacz klimy) naszego auta. Auto ciężarowe ma to do siebie, że „wybiera” z pobocza, z nawierzchni (asfaltu) piach- kamyki, które później bombardują nasze auto. Nijak ma się to do oszczędzania… 😉 Przy dzisiejszych cenach części zamiennych ma to dosyć duże znaczenie.
Nie wyssałem z palca. 6 lat jazdy „TIR-em” 😉
To tak na marginesie, pozdrawiam.

Odpowiedz

;) Grudzień 16, 2014 o 01:12

Przy silnikach wolnossących 8V 3500? tu należy sprawdzić zalecenia producenta w instrukcji pojazdu !!!!

Zwykle 2 – 3 tysiące, oraz :
-min 40km/h – 4
-min 70km/h – 5
I unikać schodzenia poniżej tych wartości 😉

Jechanie w cieniu Tira to zbyt ryzykowne chwila nieuwagi i stłuczka gotowa !

Jestem sceptyczny wobec szybkiego przyśpieszania do optymalnych wartości szczególnie większych miastach, wolniejsze przyspieszenie mniejsze zużycie części mniejsze punktowe skoki temperatury – lepsze smarowanie silnika. -> Późniejszy remont silnika. Ale tak żeby nie blokować MPK :F

Inna rzecz aby nie utrzymywać na siłę „90” gdy nie równy teren wybrać nachylenie pedału gazu gdy z uzyskuje na płaskim tą prędkość,
z górki utrzymywać 90 odpuszczając gaz, podjazd 70-80 z tym samym nachyleniem pedału gazu co przy 90*. W zależności od czasu i natężenia ruchu/drogi można też balansować 70~80 :F

*Ale tylko przy małym natężeniu ruchu na zwykłej drodzę inaczej TIR zacznie wyprzedzać mimo ciągłej pod górę :F

Skrajni ekonomiści mogą szybko wrzucać dwójkę ale wtedy może szarpać – zależne od mocy silnika.

Odpowiedz

Miki Grudzień 17, 2014 o 23:02

W nowym samochodzie silnik zepsuje się ostatni najpierw padnie wszystko inne więc akurat tym zużyciem się silnika to bym się nie przejmował. Jak się oszczędza na zimnym
silniku a ciśnie na rozgrzanym to smarowanie jest tak czy inaczej i psuć się nic nie powinno. Wręczy bym powiedział że przy zbyt niskich obrotach smarowanie jest
gorsze niż przy „normalych” więc przesadzać z obrotami w „dół” to też chyba nie
dobrze. Przy wolnossących najmniejsze spalanie i najlepsza praca jest chyba między 2500 a 3000 oczywiście zależy od auta ale tam gdzie jest 5 bieg i auto jedzie i przyśpiesza bez szarpania są optymalne obroty. Przy małych pojemnościach się zupełnie zgadzam że to wychodzi przy 70-80 km niestety bo poza miastem to nawet
nie jest dozwolona prędkość. Przy większych silnikach ta prędkość będzie większa i
to sporo większa przy 2 litrach mam około 2200 przy 90 km/h na 5 biegu a przy
4-5 litrach……… ciekawe jak to wypada może ktoś wie ??

Odpowiedz

synkopa Styczeń 5, 2015 o 13:11

W teście padło takie stwierdzenie, że na jedynce auto pali najwiecej. Potwierdza to nawet wskazanie chwilowego spalania, ktore nota bene nie jest mierzone, a matematycznie wyliczone. Stawiam tezę, że na jedynce jadąc z puszczonym gazem auto pali najmniej, ze wszystkich biegów, bo opory powietrza są znikome. Podobnie z dwójką. Licznik chwilowego zużycia będzie bił rekordy, lecz moje testy nie potwierdzają tego. Przypominam, jazda ze stałą prędkością, np w lesie. Proszę o komentarze.

Odpowiedz

Miki Styczeń 6, 2015 o 18:26

Moim zdaniem auto na „1” z puszczonym gazem nie pali najmniej bo jakieś obroty są a prędkość znikoma znaczy na 100 km które pokonasz w strasznie długim czasie auto spali dość sporo. Wrzuć „2” i na prostej auto też pojedzie i nie gaśnie no chyba że jakaś strasznie mała pojemność tak czy inaczej jest inna przekładnia i auto ze spuszczonym gazem na „2” pojedzie szybciej niż na „1” oczywiście ruszyć trzeba na „1”. Inna sprawa że zimą skoda 1,4 na zimnym silniku na „1” przy ruszaniu pokazuje chwilowo „99”. A dla ciekawych pompa paliwa subaru 250 l na godzinę podaje z tego co pamiętam, chwilowego spalania nie chcę znać
komputer na szczęście nie pokazuje tego parametru :-)
Auto jest policzone żeby najmniej spalało przy odpowiedniej prędkości i obrotach silnika zbyta małe obroty mała prędkość i w sumie duże spalanie na 100 km zbyt duże obroty duża prędkość duże opory duże spalanie. Starzy kierowcy czasem mówią że „1” jest do ruszania i coś w tym jest bo na „1” jest zwykle bardzo duży moment a odcina zwykle przy 40-50 km ale obroty wtedy są już na „czerwonym”
polecam sprawdzić na ciepłym silniku żeby coś nie padło :-)

Odpowiedz

kierowca Lipiec 7, 2016 o 12:58

Opory powietrza sa nieistotne do jakich 60 km/h. Do utrzymania 60 km/h silnik generuje moc ok 5 KM. Dlatego prędkość w granicach 70-80 km/h na 5 biegu w większości aut z mniejszym silnikiem jest prędkością najbardziej ekonomiczną biorąc pod uwagę obroty i przełożenie, a także opór powietrza, który wzrósł, ale jeszcze nie jest drastyczny.
Przy 1-2 biegu silnik kręci bezużytecznie. Spróbuj przejechać kawałek rowerem mając z przodu łańcuch na najmniejszej zębatce, a z tyłu na największej i sprawdź, czy się nie zmęczysz.

Odpowiedz

Samochody Kwiecień 16, 2015 o 20:17

Tempomatu osobiście nie polecam podczas jazdy – zwłaszcza w dłuższe drogi po autostradach. Fakt, że nie musimy się skupiać na kontrolowani prędkości sprawia, że szybciej tracimy koncentrację, co zwiększa szanse na zaśnięcie za kierownicą. Dlatego osobiście wolę spalić może troszkę więcej, ale samemu kontrolować prędkość :)

Odpowiedz

ecodriver Maj 9, 2015 o 16:24

Witam,
Podobnie jak Autor lubię szybką/dynamiczną jazdę.
Moje dotychczasowe spalanie to 7,5 l/100km – C4 picasso HDI 2,0.
Po artykule o eco postanowiłem zrobić eksperyment – osiągnąłem 5,8l/100km i to nie na 20km, ale na 10 tysiącach km – taki dystans i średnie spalanie mam kompie pokładowym.

Obecnie jeżdżę ok. 6,2-6,4l/100km w cyklu mieszanym – ale czasem lubię docisnąć.
Pozdrawiam,
ecodirver

Odpowiedz

Mati Maj 9, 2015 o 23:02

Witam,
Pan Michał ładnie podsumował że 15 % spalonego paliwa mniej to około 1000 złotych rocznie w naszym portfelu… Czy to dużo czy to mało ? Po pierwsze: 1000 złotych to oszczędności na samym paliwie. A nie zapominajmy, że eco-jazda to również wolniejsze zużywanie się hamulców, sprzęgła, opon, zawieszenia… Także do tych 1000 złotych możemy spokojnie doliczyć przynajmniej 500 złotych „na częściach”, co daje 1500 złotych rocznie… Po drugie: nawet jeśli 1500 złotych rocznie to dla jednego kierowcy niewiele, tak jak w przypadku firmy w której pracuje, gdzie kierowców jest ok 10 tysięcy rachunek jest prosty: niech każdy kierowca oszczędza 1 litra na przejechanie 100 kilometrów (kierowca średnio pokonuje u nas 2 tysiące kilometrów miesięcznie), co daje 10 tys. kierowców razy 20 litrów miesięcznie (20 „setek” po 1 litrze oszczędzonym na „setkę”) razy 12 miesięcy = 2 MILIONY 400 TYSIĘCY LITRÓW !!! razy 4,6 za litr = 1 MILIARD 104 MILIONY ZŁOTYCH ROCZNIE !!!!!!!!!!!!!!! Dziwne, że w największej polskiej firmie transportowej nikt nawet nie pomyśli, żeby chociaż spróbować przeszkolić kierowców z zakresu eco-jazdy i spróbować taką jazdę egzekwować… Dla mnie (rocznie 25 tys. kilometrów) 1 litr na „setkę” mniej to 250 litrów zaoszczędzone rocznie (1150 złotych na paliwie plus przynajmniej 600 złotych na częściach)… Eco-jazdę stosuję i będę stosował

Odpowiedz

Agnieszka Maj 11, 2015 o 15:48

Byłam ciekawa, co pisaliście o jeździe ekologicznej, bo sama trochę w tym temacie siedziałam. Według moich doświadczeń, większość z opisanych powyżej zasad ma ogromne znaczenie i pomaga przejechać więcej kilometrów na baku paliwa, który wcześniej starczał nam na krócej.
Dodam tylko, żeby kontrolować liczbę zatrzymań. Wiąże się to ze wspomnianą obserwacją drogi i przewidywaniem sytuacji.
Niestety nieraz jestem zmuszana do zmiany swojego stylu jazdy przez niecierpliwych kierowców – skoro jest czerwone to po co mam cisnąć 60km/h skoro mogę zwolnić i jak podjadę, to jest akurat żółte, więc się nie zatrzymuję? Jadę dalej. Niestety nieraz musiałam przyspieszyć, bo ktoś „siedział mi na ogonie” i nerwowo podjeżdżał, jakby to cokolwiek zmieniało…

Odpowiedz

Mati Maj 15, 2015 o 08:54

Nie przejmuj się tym i rób swoje :) Z daleka widzisz czerwone światło to ściągasz nogę z gazu, a nóż akurat się światło zmieni tak jak mówisz i pojedziesz dalej z 3 biegu zamiast się zatrzymywać :) takie sytuacje mam codziennie :) skręcam w dużą ulicę i widzę z daleka (ok. 500 metrów), że pali się czerwone światło, za mną nie ma dużego ruchu, to 3 bieg i jadę sobie 30-40 km/h, inne samochody mnie wyprzedzają, ustawiają się na pasie lewym i środkowym (no bo kto jeździ prawym skoro on najwolniejszy) i but 70-80 km/h, zatrzymują się przed światłami i stoją 10-15 sekund i czekają na zmianę na zielona, a ja jadąc 30 km/h dojeżdżam akurat na zmianę świateł i nie zatrzymując się jadę dalej :) czasami sam się irytuję jak ktoś wolne jedzie i w myślach wyklinam „no jedź ku… szybciej”, po czym patrzę na sygnalizację a tam czerwone za 300 metrów i od razu się uspokajam bo wiem że daleko nie zajadę :) czy ludzie na prawdę myślą że im szybciej podają pod światła to szybciej dotrą do celu ? Także nie przejmuj się takimi zachowaniami u rób swoje :)

Odpowiedz

Adam Listopad 7, 2015 o 13:25

cyt „Ogólną zasadą eco jest osiągnięcie dozwolonej prędkości przy możliwie jak najwyższym biegu. Nie polecam oczywiście jazdy na 6-tce, ale nowe silniki pozwalają na to, by swobodnie poruszać się na 5-tym biegu”
Akurat mam w samochodzie komputer pokazujący spalanie chwilowe i 6 bieg sie przydaje ale na autostradzie i powyżej 120 km/h.
Natomiast jazda po mieście na 5 biegu to nie tylko większe spalanie co potwierdza komputer. Ktoś kto pisze bzdury jak zacytowane powyżej nie zastanawia się jak bardzo w d… dostaje wtedy układ napędowy począwszy od panewek na wale korbowym w silniku poprzez sprzęgło (i dwumasę jak kto ma takie szczęście) żeby zakończyć na półośkach a dokładnie na przegubach wewnętrznych. Może dlatego bywają rekordziści którzy potrafią „załatwić” dwumasę po 70 tys km, choc powinna wystarczać na 150 tyś. :-)
Dlatego tępię zonę i córkę jak mi w mieście wkładają 5 bieg i chcą jechać 50 km/h dozwolone po mieście, bo to nie ma nic wspólnego z ecojazdą ze względu na przedwczesne zużycie elementów napędowych samochodu. Koszt oryginalnej półośki do mojej avensis wynosi prawie 2 tyś. Komplet sprzęgła(z dwumasą) kolejne 5-6 tyś.
Nawet ekojazdą tego też sie nie da nazwać, bo samochód zaczyna palić po mieście 11 litrów.

Odpowiedz

Damian Listopad 7, 2015 o 16:53

Nie masz zielonego pojęcia o czym piszesz. Tacy jak ty wypisują takie brednie w internecie i ludzie później w to wierzą. Nie masz pojęcia jak działa nowoczesny silnik. Nie siej zamętu.

Odpowiedz

Arek Listopad 8, 2015 o 22:17

Widać, że Kolega nie bardzo ma pojęcie na temat nowoczesnych silników i ecodrivingu.
Dzisiaj nowoczesny znaczy regularnie serwisowany… w ASO. Dlatego trzeba zdrowego rozsądku, żeby samochód posłużył nam dłużej niż zakłada producent <— taki paradoks.
P.S.1. Idąc Twoim tokiem rozumowania… rozumiem, iż wymiana oleju w silniku diesla co 30 tyś. km jest OK? Tak zaleca wielu producentów 😉
P.S.2. Minęły czasy kiedy to producenci jakością samochodów budowali swój prestiż i zaufanie klientów. ECO nie znaczy lepiej. Zapraszam do lektury artykułu. Dobitnie widać w nim jak silniki TSI (w założeniu już prawie "zielone" jak świeża trawa) w rzeczywistości trują środowisko.
http://www.autoexpert.pl/technika-i-serwis/Pozeracze-oleju,6018,1

Odpowiedz

Arek Listopad 8, 2015 o 22:09

A ja się z kolegą zgadzam. Nie wiem jaki masz silnik w Toyocie skoro piszesz, że 6-ty bieg, bo wg mnie nie ma przeciwwskazań, żeby go wrzucać wcześniej, np. przy stałej prędkości może to być ~105 km/h i wyżej. Zależy to oczywiście od obrotów jakie silnik osiąga na danym biegu.
Poza tym faktem jest, że zasady ecodrivingu takie, jakie serwują nam producenci aut, to jeden wielki stek bzdur. Można oczywiście i należy stosować niektóre z zasad ecojazdy, ale wszystko z rozsądkiem. I nie jest prawdą, jak twierdzą niektórzy, że silniki są przystosowane do ecojazdy! Gdyby tak było, niektórzy nie wymienialiby sprzęgła przy 50 tyś km przebiegu :) (pewien kolega opisywał swój przypadek w Fordzie Focusie- wyżej w komentarzach).
Główny problem, to dobieranie biegów do prędkości obrotowej silnika. Kierowca z odrobiną rozgarnięcia wie kiedy należy „włożyć bieg wyżej” oraz że jazda z niską prędkością silnika zdecydowanie przyśpiesza zużycie układu napędowego- silnik (ogólnie mówiąc), sprzęgło, skrzynia…
Pozdrawiam.

Odpowiedz

Marek Luty 4, 2016 o 13:20

Hej, wiem, że odkopuję stary wpis, ale ktoś tu obiecał artykuł na temat:
Wszystko o LPG, czyli ile kosztuje i komu opłaca się instalacja gazowa w aucie.
i chyba go nie widziałem na blogu :)

Odpowiedz

Krzysztof Maj 18, 2016 o 19:59

Ciekawe jak to się ma do DSG. Mam tryb Eco jazdy i zmienia biegi czasem nawet przy 1800 obrotów, Na ostatnim biegu 6 mam 1250 obrotów przy chyba 75km/h. Jaka będzie żywotność dwumasy? Nawet w benzynie 2.0TFSI wymieniałem ją przy 110kkm

Odpowiedz

Dodaj nowy komentarz

{ 3 trackbacks }

Poprzedni wpis:

Następny wpis: