Informacje o nowych artykułach i sposobach oszczędzania pieniędzy prosto na Twój e-mail

    

Koszty ślubu i wesela – czyli jak przygotować się finansowo na duży wydatek

przez Michał Szafrański dodano 12 marca 2015 · 244 komentarzy

Koszty ślubu i wesela

Wesele na 100 osób to 20–50 tys. zł i to w wersji bez przepychu. Jak więc przygotować się na poniesienie tych kosztów, by potem nie żałować?

Obawiam się, że tym wpisem otwieram puszkę Pandory. Nie jest on o tym, ile kosztuje ślub i wesele. Nie jest to także poradnik, jak tanio zorganizować wesele (aczkolwiek trochę wskazówek się pojawia). Nie zawiera on także zaleceń dotyczących organizacji finansów młodej pary, intercyzy itp. Wszystkie te tematy poruszę kiedyś w oddzielnych artykułach. :)

Ten wpis ma na celu uzmysłowić młodym ludziom planującym małżeństwo, że “ten szczególny dzień” ma szansę kiedyś się wydarzyć i że warto się do niego przygotować finansowo. Te kilkadziesiąt tysięcy złotych samo się nie pojawi. Ślub i towarzyszące mu zazwyczaj wesele, to najczęściej pierwszy naprawdę duży wydatek w naszym życiu.

A tam, gdzie obracamy dużymi budżetami, tam możemy dużo zyskać lub stracić. Jeśli bierzemy ślub w młodym wieku, to jest to także pierwsza okazja do przekonania się, na ile poważnie podchodzimy do zarządzania finansami – my i nasza druga połowa. Nadmierne dmuchanie kosztów może spowodować, że na nową drogę życia wejdziemy z pustym portfelem… albo z długami.

Czy da się w polskich warunkach utrzymać koszty ślubu i wesela w ryzach? Jak można się przygotować na ich poniesienie? – o tym chcę dzisiaj opowiedzieć. Dodatkowo załączam dwie „dokumentacje kosztów uroczystości” przysłane mi przez Czytelniczki bloga.

Zapraszam :)

Niebezpieczne ślubne scenariusze

“To będzie skromne wesele” – gdy słyszę takie słowa, to zastanawiam się czy mam do czynienia z nadmiernymi optymistami, czy wyjątkowo silnymi jednostkami, które nie boją się ulec presji rodziny i znajomych. Mam wrażenie, że w Polsce, to właśnie presja rodziny panny młodej i pana młodego jest głównym czynnikiem powodującym, że uroczystość ta wiąże się z dużymi wydatkami.

Wolę, gdy nowożeńcy świadomie mówią “to dla nas szczególny dzień i wiemy, że wydamy na niego fortunę”. Takie podejście jest dla mnie zrozumiałe.

Dla jasności: ja w żadnym scenariuszu nie śmiem i nie chcę nikomu mówić, że mógł wydać mniej lub więcej. To nie moja sprawa. Jestem osobą, która od dawna powtarza “jeśli Ci na czymś zależy, to wydawaj na to góry pieniędzy – tylko miej świadomość, że najpierw musisz na to zarobić lub zaoszczędzić”. :)

Jest jednak coś, co chcę skrytykować zanim przejdę do meritum – brak odpowiedzialności i niebezpieczne scenariusze przeprowadzenia projektu “ślub i wesele”. Niestety czasami przewijają się one także w mailach od Was.

Podejście 1: Nie wiem skąd wezmę pieniądze, ale będę mieć huczne wesele – głowa w piach i czekam. A nuż pojawi się jakiś książę / królewna z bajki. A może spadek? Takie podejście to przejaw braku odpowiedzialności. “Nie martwię się tym teraz – pomyślę, jak się zaręczę” – jasne… jak to mówi moja Córka – “Brawo geniuszu!”.

Podejście 2: Moi rodzice wszystko sfinansują – na pewno? A czy wiedzą ile chcesz wydać? Sfinansują całość, czy tylko część? Jesteś pewien, że chcesz już na wstępie mieć dodatkowy dług wdzięczności u rodziców? A może chcesz, by to było ich wesele i by mogli Ci wszystko narzucić? Wiem, że rodzice często chcą się dołożyć do wesela dzieci, ale dobrze byłoby w tym zachować zdrowy umiar. Warto przyjąć taką pomoc (czasami wręcz nietaktem byłoby odmówić), ale nie powinniśmy oczekiwać, że rodzice sfinansują wszystko.

Podejście 3: Zrobimy wesele niskim kosztem – patrz wyżej. Albo się oszukujesz albo masz jaja jak arbuzy (piszę do facetów). Jeśli chcesz zobaczyć z czym się mierzysz, to puść w rodzinę jedno z poniższych stwierdzeń i poczekaj na reakcję:

  • “Wesele będzie bezalkoholowe”
  • “Nie będzie pełnego wesela – tylko dwugodzinny obiad”

Wiem o czym mówię – przećwiczyliśmy z Gabi ten scenariusz (piszę o tym niżej).

Podejście 4: Wżenię się bogato – naprawdę życzę powodzenia. I co? Tak z kapitałem 0 zł w związek? Do kompletu brakuje jeszcze intercyzy wymuszonej przez partnerkę / partnera. Zresztą wcale nie zdziwiłbym się, gdyby było to warunkiem zawarcia małżeństwa.

Podejście 5: Za ślub i wesele zapłacą goście – to podejście spotykam coraz częściej. Niektóre młode pary nie kryją, że liczą na to, że koszt organizacji wesela zwróci się w prezentach pieniężnych przekazywanych przez gości. Mnie takie podejście martwi. Roszczeniowa postawa w stosunku do własnych gości każe zapytać o sens ich zapraszania – czy naprawdę chcemy się z nimi widzieć i gotowi jesteśmy ponieść koszty z tym związane, czy może instrumentalnie traktujemy gości jak bankomat? To dobrze, jeśli część poniesionych kosztów się zwróci, ale w mojej opinii oczekiwanie, że tak właśnie będzie, jest bardzo złą motywacją. I co? Czy jeśli się nie uda, to będziecie sobie pluć w brodę, że zaprosiliście za dużo osób? Naprawdę o to chodzi?

Podejście 6: Nie będę ograniczać kosztów. Wezmę pożyczkę lub zadłużę się na karcie kredytowej i zrobię wesele na poziomie – często łączy się z podejściem 5 i sprowadza się do stwierdzenia “mogę się zapożyczyć, bo i tak zaraz do mnie wrócą te pieniądze”. A co jeśli nie wrócą? Czy naprawdę chcesz otwierać nowy rozdział w życiu od długów? To bardzo głupi pomysł. Skoro dotychczas nie udało Ci się zaoszczędzić na wesele, to czy naprawdę uważasz, że w dwójkę Wam będzie łatwiej odłożyć pieniądze? Może tak, a może nie…

Ile kosztuje ślub i wesele?

Ile potrzeba nam na ślub i typowe wesele, np. dla 100 osób? Wszystko zależy od tego na ile potrafimy przytemperować nasze oczekiwania i jak skuteczni jesteśmy w negocjowaniu i ograniczaniu kosztów. Mówiąc z dużym uproszczeniu za ślub i wesele na 100 osób trzeba zapłacić od ok. 20 000 zł do 50 000 zł – i to nadal w wariancie ekonomicznym. Uśredniony koszt na osobę wynosi więc od 200 zł w najtańszym scenariuszu do nawet 500 zł. I to wcale nie jest szczyt kosztów. Tak naprawdę górnego limitu nie ma. Równie dobrze 20 tys. zł może kosztować sama suknia ślubna, gdy panna młoda bardzo się uprze.

Jeśli zależy nam na redukcji kosztów, a jednocześnie chcemy mieć pełnowymiarowe wesele, to ograniczanie liczby zaproszonych osób (np. poniżej 50) niekoniecznie musi mieć sens. O ile koszty samego jedzenia będą niższe, to kosztów obsługi nie da się w ten sposób istotnie zredukować, np. dla zespołu nie będzie miało większego znaczenia czy gra dla 100 czy 50 osób. Radykalne ograniczenie kosztów wymaga radykalnych kroków… albo dobrych znajomości i posługiwania się zaprzyjaźnionymi usługodawcami.

Dzięki Kasi i Marcie mam dla Was dwie dosyć aktualne kalkulacje kosztów. Zaczniemy od Kasi, która w grudniu 2014 roku brała ślub z Grześkiem w Warszawie. Udało im się zorganizować ekonomiczne przyjęcie na 83 osoby (szczegóły przedstawione są w dalszej części wpisu):

Koszty ślubu i wesela - Kasia

Z kolei Marta zaprosiła na wesele 110 osób i, pomimo licznych zabiegów oszczędnościowych, miała blisko dwa razy wyższe koszty. To wesele także miało miejsce w Warszawie.

Koszty ślubu i wesela - Marta

Jak przygotować się finansowo?

Zaryzykuję stwierdzenie, że każdy z młodych ludzi planujący małżeństwo, może z dużym przybliżeniem przewidzieć datę swojego ślubu 😉 – a przynajmniej dokonać pewnych założeń na podstawie swojego wieku i płci.

Średnia wieku, w jakim wchodzimy w związek małżeński, systematycznie rośnie. Obecnie, według danych statystycznych GUS do roku 2013, zdecydowana większość mężczyzn bierze ślub w wieku 25–29 lat (44%) oraz 30–34 lat (20%).

Wiek ślubny kobiet

U kobiet wygląda to nieco inaczej. Dominujące przedziały wiekowe to 20–24 lata (32% kobiet) oraz 25–29 lat (39%).

Wiek ślubny kobiet

Z dużym prawdopodobieństwem można więc założyć, że jeśli jesteś kobietą, to za średni wiek wyjścia za mąż można uznać 26 lat, a jeśli jesteś facetem – to obstawiałbym 29 lat.

Zazwyczaj jest tak, że państwo młodzi nie ponoszą samodzielnie pełnych kosztów ślubu. Z jednej strony – pomagają rodzice. Z drugiej – rzeczywiście część kosztów wraca w postaci prezentów od gości. Pozostałe koszty rozkładają się pomiędzy pana młodego i jego przyszłą żonę. Niemniej jednak przed ślubem warto dysponować całą kwotą potrzebną na jego organizację.

Załóżmy roboczo, że całkowity budżet na obsługę takiej uroczystości ma wynieść 30 000 zł. Zakładając równy podział tych kosztów pomiędzy obydwoje młodych (niekoniecznie musi tak być), każde z nich powinno zaoszczędzić 15 tys. złotych.

Jeśli znamy swój aktualny wiek i z grubsza wiemy ile miesięcy pozostało do osiągnięcia odpowiednio 26-ego i 29-ego roku życia, to w dużym przybliżeniu możemy określić ile pieniędzy powinniśmy odkładać co miesiąc. „Powinniśmy” nie oznacza, że będziemy to robić. Chcę Wam tylko uzmysłowić, że wcale nie muszą to być małe kwoty.

Poniższa tabelka przedstawia kalkulację dla faceta, który w wieku 29 lat chciałby dołożyć 15 000 zł do kosztów organizacji ślubu i wesela.

Twój wiekLiczba miesięcy do ślubuTyle powinniśmy odkładać co miesiąc żeby oszczędzić 15 tys. zł do ślubu w wieku 29 lat
2372208 zł
2460250 zł
2548313 zł
2636416 zł
2724625 zł
28121250 zł

I w tym momencie dochodzimy do zasadniczej kwestii – zobaczcie przez jak długi okres trzeba odkładać całkiem spore kwoty, aby móc spełnić marzenie o weselu. Przemnóżcie razy dwa, żeby zobaczyć oszczędności dwóch osób. Pytanie otwarte do Was obydwojga – „czy warto?”. Czy nie lepiej ograniczyć apetyt i koszty, i znaleźć lepszy cel dla tych pieniędzy.

Jeśli nie zarabiamy dużych kwot i nie możemy liczyć na pomoc rodziców, to trzeba zacząć działać samemu i odpowiednio wcześnie wybrać jedno (lub kilka) z rozwiązań:

  • Zacząć regularnie oszczędzać w innych obszarach życia, by móc odłożyć na ślub.
  • Znaleźć dodatkową pracę i zwiększyć swoje zarobki.
  • Zaakceptować myśl o dużo skromniejszej uroczystości.
  • Nadrobić braki finansowe naszą kreatywnością. Przeznaczyć więcej czasu na planowanie i więcej zadań wykonywać we własnym zakresie. Jak zobaczycie poniżej w przykładach dziewczyn, istnieje wiele sposobów na ograniczenie kosztów. Warto pytać innych, poszukiwać inspiracji w Internecie, wymyślać nowe rozwiązania i patentować najlepsze z nich. 😉

Nawet, jeśli możemy otrzymać pieniądze od rodziców, to może warto spróbować ich przekonać, że zaoszczędzenie tej kwoty na przyszłe życie rodzinne lub np. na wkład własny na mieszkanie, to lepszy scenariusz niż wystawna jednorazowa hulanka? Zawsze warto spojrzeć na temat szerzej. Te zaoszczędzone kilkanaście czy kilkadziesiąt tysięcy złotych oszczędności może znacząco pomóc Wam w stabilniejszym stanięciu na nogach już po ślubie.

Na pewno warto przemyśleć, czy koniecznie musicie mieć tak wystawną uroczystość i weselisko, jak Mariolka z klatki obok. 😉

 

Jak wyglądał nasz ślub i “wesele”?

Chciałbym Wam przedstawić koszty naszego ślubu i wesela, ale nie mogę ich odszukać. Zresztą są one kompletnie niereprezentatywne, bo pobraliśmy się z Gabi 19 lat temu – w 1996 roku.

Byliśmy wywrotowcami, którzy powiedzieli swoim weselnym gościom: “Po uroczystości w kościele będzie tylko obiad, bo tego samego dnia lecimy w podróż poślubną”. Dzisiaj, jak to wspominam, to myślę, że mieliśmy rzeczywiście dosyć skromne wesele. Jednocześnie było ono dokładnie takim, jakie sobie wymarzyliśmy i zaplanowaliśmy:

  • Na uroczystość mieliśmy wynajęty “Klub Bankowca” – stylowe miejsce w samym sercu Warszawy. Miejscówka zorganizowana wyłącznie dzięki znajomościom moich rodziców. Było to świeżo odrestaurowane miejsce, w którym wtedy absolutnie nie organizowano przyjęć weselnych.
  • Jedynym alkoholem był kieliszek szampana na wstępie. Podobno niektórzy byli zawiedzeni 😉
  • Serwowany był 3-daniowy obiad.
  • Mieliśmy świetny tort bezowy, na którym pojawiło się błędnie napisane imię Gabi (i to pomimo, że cukiernikom napisaliśmy je na kartce).
  • Muzyka odtwarzana była z mojego “jamnika”, który podłączony był do nagłośnienia w sali restauracyjnej.
  • Gościliśmy 90 osób.
  • Po około 3 godzinach przebraliśmy się na miejscu, zabraliśmy przygotowane walizki i pojechaliśmy na lotnisko :)
  • Goście rozeszli się w ciągu kolejnych 20–30 minut (podobno).
  • Z całością kosztów zmieściliśmy się w kwocie 4-cyfrowej. No ale to były inne czasy.

Dlaczego Wam o tym piszę? Chcę pokazać, że to, jaki będziecie mieć ślub i wesele, absolutnie nie determinuje tego, czy będziecie wiedli wspólnie szczęśliwe życie. :) Jakkolwiek by nie gloryfikować tego dnia, to jednak jest to jeden dzień w życiu. Grunt, by był on źródłem dobrych wspomnień, a te niekoniecznie muszą mieć źródło w przepychu. Ja dzisiaj daleko bardziej cieszę się i dużo lepiej pamiętam chwile w kościele i ponad godzinne przyjmowanie życzeń od kilkuset gości, niż kilkugodzinne przyjęcie weselne.

Jak ograniczyć koszt ślubu i wesela?

Napisałem na początku, że nie będę przedstawiał kompletnego przewodnika optymalizacji kosztów ślubu i wesela. Na szczęście Kasia oraz Marta przesłały mi zestaw swoich przemyśleń, które z przyjemnością poniżej publikuję jako uzupełnienie podanych wyżej danych liczbowych.

Generalna zasada jest taka, że lepiej skupić się na ograniczaniu kilku największych kosztów, niż ciąć je po całości. Te największe koszty to:

  • Koszty sali i jedzenia dla gości
  • Koszty alkoholu – o ile jest serwowany
  • Koszty ubrania państwa młodych
  • Koszy usług takich jak: zespół, fotograf, kamerzysta

W przypadku każdego z tych kosztów kluczowe znaczenie ma umiejętność negocjacji – przede wszystkim z samymi sobą. 😉

Kasia, której kosztorys ślubu i wesela jest naprawdę imponująco niski (jak na warszawskie warunki), w ten oto sposób skomentowała koszty poniesione przez nią i przez Grześka:

1) Ofertę weselną w Pałacu mieliśmy korzystną ze względu na datę ślubu. W tym terminie mało kto organizuje imprezy [ślub miał miejsce 27 grudnia 2014 roku]. Dodatkowo wybraliśmy skrojone menu oraz zrezygnowaliśmy z serwowania dań do stołów (zastąpiliśmy to bufetem).

2) Aby ograniczyć koszty kupiłam używaną suknię ślubną w serwisie OLX.pl.

3) Zespół tworzą osoby znane nam ze środowiska harcerskiego, nie mają doświadczenia w graniu na weselach, ale znaliśmy ich występy z zabaw karnawałowych itp. To było ich pierwsze wesele, dlatego tak skromnie nam policzyli.

4) Fotograf i kamerzysta rozpoczynają dopiero działalność związaną z dokumentacją ślubną. Spytali znajomych o kontakt do narzeczonych, którzy zgodzą się na to, żeby zrobić im sesję zdjęciową oraz nakręcić ślubne teledyski. Byłyby one do wykorzystania w portfolio ich nowej działalności. Nasz znajomy powiedział im o nas, my się zgodziliśmy i zaprosiliśmy ekipę dodatkowo na wesele. Opłatą za materiały był tylko nasz feedback.

5) Żeby upiększyć Mszę św. poprosiliśmy kolegę Grześka o zagranie dwóch utworów na trąbce, za co nie wziął ani złotówki.

6) Samochód, którym jechaliśmy do ślubu i na wesele był pożyczonym od babci Kasi, pięknym, starym “dużym” Fiatem. Prowadził go brat Kasi.

7) Wesele trwało tylko do godz. 3:00, bo wcześnie się zaczęło (około 14:30). Ostatnie podawanie ciepłego jedzenia do bufetu było o godz. 23:00. Potem kucharze już wyszli i zostali tylko kelnerzy, a to wszystko dlatego, że wybraliśmy trochę skromniejszą wersję wesela.

Porady oszczędnościowe od Marty

Druga z Czytelniczek bloga – Marta – przesłała bardzo długi zestaw wskazówek i przemyśleń dotyczących organizacji ślubu i wesela. Z przyjemnością przytaczam je w całości:

Na wstępie chciałabym zaznaczyć, że nasz ślub odbył w 2013 roku więc ceny były niższe niż aktualnie. Ponadto każdy ma inne oczekiwania i potrzeby, przedstawiony przeze mnie wariant odnosi się do naszej wizji ślubu wraz z przyjęciem weselnym. :)

Data

Nasz ślub odbył się w sobotę w okresie wakacyjnym 2013 roku, czyli w tzw. sezonie ślubnym. W związku z czym zniżki, które przysługują parom biorącym ślub w tygodniu, poza sobotą np. w piątek/niedzielę lub dzień przed długim weekendem nas nie objęły.

Miejsce

Kościół i salę weselną wybraliśmy świadomie w niewielkiej odległości od siebie. Wyszliśmy z założenia, że sala weselna powinna mieścić się w Warszawie, blisko hotelu tak, aby każdy mógł przemieścić się bez organizowania specjalnych dodatkowych przejazdów. Koszty związane z dodatkowym transportem można przeznaczyć na lepszą lokalizację restauracji i ciekawsze menu. Ze względu na porę roku warto zwrócić uwagę na możliwość korzystania z tarasu, ogrodu etc. Zwiększa się wtedy znacznie przestrzeń dla gości.

Suknia ślubna i garnitur

Kwestia sukni ślubnej, garnituru czy też smokingu to rzecz indywidualna. Wypożyczenie sukni ślubnej to koszt rzędu 800–1500 zł. Natomiast jeśli chodzi o sukienkę szytą na miarę cena zaczyna się od 1500 zł i nie ma górnej granicy. Kupując suknię na wymiar warto negocjować cenę. Z reguły jest możliwość uzyskania rabatu w postaci wliczenia w cenę sukni np. halki, welonu i innych dodatków, które jednostkowo kosztują od 100 złotych w górę. W ramach negocjacji udało mi się wszystko otrzymać w gratisie, tak więc 460 zł zostało w portfelu. :)

Co do garnituru, osobiście uważam, że na tym nie można oszczędzać. Panowie są w lepszej sytuacji i tutaj ślubny zakup może zostać wykorzystany wielokrotnie, gdyż porządny, szyty na miarę garnitur przyda się w pracy na spotkaniach biznesowych, wyjazdach służbowych czy też ważnych uroczystościach prywatnych. To samo dotyczy męskiego obuwia.

Dodatkowo mogę podpowiedzieć paniom, że panująca obecnie moda na kolorowe buty umożliwia ich wykorzystanie nie tylko w dniu ślubu.

Kościół

Dekoracja kościoła – jeśli chodzi o ceremonię samego ślubu to warto sprawdzić, czy tego samego dnia nie biorą ślubu inne pary. Wtedy istnieje możliwość podziału kosztów związanych z dekoracją kościoła.

Obrączki

Jeżeli decydujemy się na zakup w firmie jubilerskiej najbardziej opłaca się zakup podczas targów ślubnych, można wówczas uzyskać zniżkę sięgającą 15%. Ewentualnie można zapytać, czy ktoś wśród rodziny/znajomych nie ma karty stałego klienta. Taka karta umożliwia nam zakup od 5% do 10% taniej w zależności od rodzaju karty.

Samochód

Wypożyczając typowo ślubny samochód, np. zabytkowy, trzeba zawsze pamiętać, że taki samochód przyjeżdża z kierowcą co znacznie ogranicza miejsce w środku dla państwa młodych i świadków.

My skorzystaliśmy z promocji weekendowej jednej z dobrze znanych wypożyczalni i zdecydowaliśmy się na wypożyczenie “zwykłego” samochodu (marki Mercedes C180, rocznik 2013, automat, 7–8 tys. km przebiegu, po liftingu) i przyozdobienie go we własnym zakresie.

Warto korzystać z takiej opcji ponieważ samochód w tej cenie był do dyspozycji przez dwie doby i nie było problemu z pozostawieniem go na parkingu przy sali weselnej i z odbiorem rano w poniedziałek.

Sala i menu

“Talerzyk” – trzeba pamiętać, aby w umowie znalazł się podział na osoby do lat 3–4 i do 12 lat. Zazwyczaj za dzieci płacimy 50%, natomiast maluchy do lat 3–4 jedzą gratis.

Należy też pamiętać o obsłudze (fotograf, kamerzysta, zespół/DJ) – przeważnie płacimy za nią 50%.

Menu – warto zwracać uwagę czy podana cena obejmuje już wszystko. Należy dopytać o wszystkie szczegóły. Jest mnóstwo ukrytych kosztów – poniżej kilka z nich:

  • Korkowe – jak jest naliczane – od wszystkich osób, czy tylko dorosłych.
  • Serwis – prawie wszędzie trzeba go doliczyć. My spotkaliśmy się z dwoma sposobami jego doliczania: albo jest to procent od “talerzyka”, albo koszt kelnera na stolik / grupę osób (np. 12).
  • Zimne napoje – czasami trzeba za nie dodatkowo płacić. My mieliśmy w cenie talerzyka i wynegocjowaliśmy opcję bez limitu.
  • Tort – w zależności od restauracji, często doliczany oddzielnie. My mieliśmy w cenie talerzyka.

Co do zawartości menu, warto spotkać się osobiście z kucharzem. On wie najlepiej jakie są dania, ile kosztują i jak można je zastąpić. Warto skupić się na produktach sezonowych, wtedy również cena dania jest o wiele mniejsza niż w przypadku posiłków z produktów sprowadzanych.

Skorzystaliśmy również z możliwości degustacji wybranych przez nas potraw z menu.

Obecnie popularne jest wynajęcie barmana, który serwuje drinki dla gości. Ta usługa zwykle jest dodatkowo płatna. Decydując się na opcję dodatkowego barku z alkoholem najlepiej jest wybrać 3–4 popularne drinki i na nich się skupić, żeby nie kupować mnóstwa różnych alkoholi/syropów i innych drogich dodatków.

Dekoracja sali

Możemy ją zrobić całkowicie we własnym zakresie, skorzystać z usług firmy florystycznej, jak również zrobić w wersji “pół na pół”. My wybraliśmy opcję trzecią. :)

W związku z tym, że mieliśmy na stole dekoracje składające się z kwiatów i dużej ilości świec, profesjonalne dekoracje kwiatowe organizowała firma florystyczna, a my świeczki zakupiliśmy w Ikei. :) Dzięki temu zaoszczędziliśmy 1/3 całości ceny.

Tutaj również sprawdza się zasada sezonowości. Jeśli zależy nam na niższej cenie, to skupiamy się na kwiatach, które są dostępne w danej porze roku. Oczywiście można również próbować dekorowania kwiatami we własnym zakresie, ale my woleliśmy powierzyć to zadanie profesjonalistom. Wynegocjowaliśmy w ramach tej usługi wiązankę ślubną i butonierki dla naszych ojców gratis.

Stoliki

Oprócz dekoracji kwiatowych na stolikach znalazły się winietki, menu, numery stolików oraz małe prezenciki dla gości. Wszystkie te akcesoria zamówiliśmy sami. Winietki i menu zamówiliśmy na portalu aukcyjnym od osób specjalizujących się w tego typu dodatkach, numery stolików zrobiliśmy sami kupując ramki w Ikei i robiąc ozdobne kartki z numerkami. :)

Inne gadżety

Jeśli chodzi o pozostałe gadżety ślubne, typu table plan, księga gości, strzelające tuby, figurki na tort i masę innych rzeczy (tego naprawdę jest mnóstwo) to wszystko zamawialiśmy w tzw. ślubnych hurtowniach. Na rynku jest ich dużo, jedyne na co trzeba zwracać uwagę to ilość sztuk, czy możemy zamówić pojedyncze egzemplarze – czasami jest możliwość zakupu dopiero od kilku w górę.

Table plan jest to inaczej mówiąc rozkład stolików, u nas były to wydrukowane samodzielnie ozdobne kartki, przyklejone do wielkiego lustra (zakup w firmie specjalizującej się w gadżetach ślubnych to koszt ok. 250 zł).

Generalnie, jeśli w rodzinie są osoby, które mają zdolności manualne, można wiele gadżetów przygotować dużo taniej. Tak samo prezenty dla gości: można kupić na Allegro migdały, do tego torebeczki, wydrukować karteczki i mamy gotowe upominki lub zrobić całkowicie samemu, np. wykorzystując technikę decoupage’u. :) Przykładowo pojemnik / pudełko / koszyk / klatkę na koperty można ozdobić osobiście. My naszą klatkę kupiliśmy za 40 zł. Do tego dodaliśmy różne tasiemki zakupione w pasmanterii i całkowity koszt wyniósł nas 50 zł, a w Internecie gotowa klatka kosztuje ponad 200 zł.

DJ/zespół

Mając na uwadze koszty, wynajęcie DJ-a wychodzi o wiele taniej niż wynajęcie zespołu, który kosztuje minimum 3000 zł plus dodatkowo większa liczba osób do “talerzyka” (zespół też musi jeść). DJ kosztował nas 1800 zł.

Wybierając DJ-a warto wziąć takiego, który umiejętnie łączy puszczanie muzyki z obowiązkami konferansjera.

Fotograf

W ramach zgody na opublikowanie naszych zdjęć w jego portfolio otrzymaliśmy zniżkę.

Warto też zwrócić uwagę na album ślubny. Jedną sztukę dla siebie mieliśmy w cenie, ale dla najbliższych zamówiliśmy w serwisie zakupów grupowych. Minus jest taki, że album trzeba samodzielnie zaprojektować i dobrać odpowiedni rozmiar zdjęć, ale można to zrobić za 70% ceny albumu profesjonalnego studia fotograficznego.

Ogólne rady/uwagi

Przy obsłudze warto zwrócić uwagę na zapis w umowie dotyczący ilości godzin trwania przyjęcia weselnego. Należy pamiętać, że przy dużej odległości pomiędzy kościołem a salą, godzina rozpoczęcia przyjęcia może się opóźnić. Dlatego czas trwania przyjęcia warto podawać uzależniając go od godziny przybycia, np. “8 godzin od rozpoczęcia przyjęcia”. Wystarczy, że dłużej potrwa składanie życzeń pod kościołem, część gości zgubi się po drodze i przyjęcie rozpocznie się z 1,5 h opóźnieniem. A nikt nie chciałby, żeby obsługa wyszła przed zakończeniem przyjęcia (za nadgodziny, o ile w ogóle będą możliwe, trzeba zapłacić zazwyczaj dużo wyższą stawkę).

Jeżeli ktoś może przeznaczyć część swojego czasu i ma ku temu chęci, to wiele rzeczy można zrobić samemu lub poprosić o pomoc kogoś z rodziny. Dużo pomysłów i przykładowych realizacji znajdziemy w Internecie, wystarczy trochę “poszperać”. My mieliśmy dwa lata na zorganizowanie ślubu i uważam, że to nie jest zbyt długi okres. Im wcześniej wszystko zaplanujemy, dokładniej, bez pośpiechu sprawdzimy, tym mamy lepsze możliwości negocjowania. Jednocześnie koszty rozłożą nam się w czasie. Im wcześniej wpłacimy zaliczki, tym więcej czasu będziemy mieć na zgromadzenie pieniędzy na kolejne wydatki.

I na koniec jeszcze jedna ważna sprawa. Bez względu na wielkość przeznaczonego budżetu, warto szczególnie zwrócić uwagę na zapisy w umowie i jeżeli czegoś nie wiemy, czy nie rozumiemy, to należy pytać – najlepiej w formie pisemnej – tak, aby doprecyzować wszystkie szczegóły. To będzie nasz jedyny dokument, który w razie niedotrzymania warunków umowy posłuży nam za dowód i umożliwi nam otrzymanie zwrotu części poniesionych kosztów.

Należy pamiętać, aby w umowie zapisać nawet z pozoru mało istotne drobiazgi. Niestety w branży “artystycznej” kwestia realizacji terminów jest różnie rozumiana. Dlatego zawsze warto mieć “papier”, bo czasami może nam się przydać. :)

A co u Was?

Tu znowu Michał. Bardzo dziękuję Kasi i Marcie za podzielenie się informacjami o kosztach i pomocnymi wskazówkami.

Tematów związanych ze ślubem i finansowymi aspektami małżeństwa jest od groma i ciut ciut. Bardzo przyjemnie było mi zainaugurować tę tematykę. Jednocześnie mam do Was prośbę – jeśli macie jakiekolwiek wskazówki, przemyślenia lub po prostu możecie i chcecie podzielić się kosztami związanymi z organizacją Waszych przyjęć weselnych i ślubów, to będę wdzięczny za komentarz. :)

Miłego wieczoru, dnia czy kiedykolwiek czytacie ten wpis.

Zdjęcie na początku: Fotolia, Yeko Photo Studio.

Podobał Ci się ten artykuł?

Jeśli tak, to zarejestruj się aby otrzymywać powiadomienia o nowych artykułach o oszczędzaniu pieniędzy. Nie ujawnię nikomu Twojego adresu!



{ 244 komentarzy… przeczytaj komentarze albo dodaj nowy komentarz }

Ireneusz Fudro Marzec 12, 2015 o 23:21

Świetnie że ten artykuł pokazał sie przed faktem u mnie :)
Kobieta pewnie sie ucieszy ze zaoszczędzimy trochę $$$ i będzie na dłuższą podróż poślubną :)

Odpowiedz

Michał Marzec 13, 2015 o 00:03

A ja jestem za tym, żeby nie wyprawiać dużych wesel, nie zapraszać masy gości. Ślub powinien dotyczyć pary młodej, rodziców oraz chrzestnych, ewentualnie rodzeństwa. Poza tym, coraz więcej ludzi w Polsce decyduje się na wspólne życie bez ślubu. I ja się im nie dziwię. Unikają tego całego zamieszania z załatwianiem spraw papierkowych. A jeśli mają dzieci to ewentualnie decydują się na ślub cywilny. I tyle…

Odpowiedz

Krzysztof Marzec 13, 2015 o 09:29

Kwestia indywidualnego podejścia i preferencji. Ja jestem świeżo po swoim 90-osobowym weselu (nie minął jeszcze rok). Co prawda wydaliśmy dużo pieniędzy, ale mamy świetne wspomnienia oraz mnóstwo zdjęć i fajną relację filmową. Na pewno będzie to dla nas niezapomniane przeżycie.
A z rodzicami i całym rodzeństwem spotykam się średnio raz w miesiącu, więc w takiej skromnej uroczystości nie byłoby dla mnie nic nadzwyczajnego.

Odpowiedz

Agu Wrzesień 4, 2015 o 01:08

Po zaproszeniu najblizszej tylko rodziny i najblizszych przyjaciol wychodzi nam po 25-26 osob od kazdej ze stron i w zaden sposob nie da sie tego obnizyc bo to jest najblizsza rodzina i osoby ktore byly przy nas zawsze i nie wyobrazam sobie zeby ich z nami nie bylo w tym dniu…

Odpowiedz

Rumcajs Październik 7, 2015 o 13:48

Najbliższa rodzina czyli rodzice + ew rodzeństwo. Musisz mieć liczne rodzeństwo …

Odpowiedz

rodzice jedynacy? Listopad 3, 2015 o 22:34

rodzice też mają rodzeństwo, ciotki i wujkowie zwykle mają dzieci, a czasem nawet wnuki. nam wychodzi 90 osob przy takich rachunkach.

Odpowiedz

maciej Marzec 13, 2015 o 00:34

U nas na 120 osób wyszło ok 33k-35k, ale to było w 2012. Co więcej mimo, ze ślub był w Warszawie to wesele było tuż za jej granicami. Za talerzyk było 150 bo było to menu na zaledwie 4 dania gorace (plus zimne przystawki) co i tak okazało sie wystarczające ponieważ wesela trwało od 22 30 do 7 rano wiec tylko 8,5h. Zaproszenia zrobiliśmy sami, dekoracje sali tez, nie było wynajętego DJ tylko sam ułożyłem playlisty. Niby było trochę oszczędności w robieniu niektórych rzeczy samemu ale i tak uzbierała sie pokaźna sumka jak na kieszeń studentów (w chwili ślubu miałem 21 lat a żona 20) – jednak na wszystko udało nam sie zarobić w okresie narzeczeństwa trwającego dokładnie rok. Bardzo chcieliśmy sie pobrać i byliśmy zdeterminowani to osiągnąć. Jeśli chodzi o dokładne wyliczenie to w tej chwili nie dysponuje szczegółowym zestawieniem ale gdyby było zainteresowanie ze strony innych czytelników lub autora to jestem w stanie sporządzić taką tabelke bo jeszcze wszystko dość dobrze pamietam. W razie czego proszę o informacje.
Pozdrawiam
Maciej

Odpowiedz

Dominika Marzec 17, 2015 o 14:06

Hej, ja jestem bardzo zainteresowana, bo sama mam 20 lat i 21 letniego narzeczonego :) bardzo interesuje mnie to, jak rozlozyliscie koszty itp. Pozdrawiam

Odpowiedz

Krzysztof Marzec 13, 2015 o 04:40

Świetny artykuł Michale, zresztą jak zwykle. Czytam Twój blog już od jakiegoś czasu i po tym wpisie naszła mnie niepokojąca myśl – mając 23 lata i chcąc spokojnie odkładać na wesele, emeryturę i edukację moich dzieci musiałbym miesięcznie zarabiać kwoty, które są najczęściej poza zasięgiem dla osób w moim wieku. Później znów kwoty te znacząco wzrastają. Kiedy piszesz o poszczególnych tematach osobno, te kwoty nie wydają się ogromne, ale po zebraniu ich razem tworzą niezłą sumę do rozplanowania.

Odpowiedz

Karol Marzec 13, 2015 o 15:30

I to jest brutalna prawda. Mam 24 lata i odkładam na emeryturę, wakacje, wesele i poduszkę bezpieczeństwa. Jestem również ubezpieczony na życie i utratę zdrowia. Nie odkładam dużych kwot, ale podsumowanie koniecznych wydatków skutecznie ukrocilo marnowanie pieniędzy w innych obszarach. Często po prostu trzeba powiedzieć nie. To też jest mega motywacja żeby zarabiać więcej pieniędzy. I zorganizować tanie wesele, ja planuję obiad dla 20 osób i impreza w domku letniskowym dla znajomych 😀

Odpowiedz

Oliwia Kwiecień 26, 2016 o 12:21

Też o takiej formie „wesela” myślę. Podjąłeś już jakieś kroki w planowaniu?

Odpowiedz

Amadeusz Marzec 17, 2015 o 15:00

Mam 25 lat, niecałe 2 lata temu zacząłem pierwszą pracę i byłem wokładnie takiej samej sytuacji jak ty. Nie zarabiam wiele ale mieszkam w obskurnym wynajmowanym pokoju i co miesiąc odkładam koło 1k. W tym roku biorę ślub na około 150 osób, budżet 40k + podróż poślubna
Przy niewielkiej pomocy rodziny uzbierałem ponad 30k, narzeczona też trochę się dorzuci.

Moja rada dla Ciebie Krzysztofie to żyj oszczędnie, odkładaj ile możesz a na wszystko starczy Ci pieniędzy.

Odpowiedz

Hernik Marzec 13, 2015 o 07:09

Przepraszam namocniej, ale ślub i wesele to fundują rodzice. Tak zawsze było i pozostać powinno.

Odpowiedz

Mariusz Marzec 13, 2015 o 07:21

A nie lepiej zrobić wesele za zarobione własnymi rękoma pieniądze? Chyba, że jesteś człowiekiem, który lubi iść na skróty bez honoru i jako pasożyt.

Odpowiedz

Adam Marzec 13, 2015 o 10:42

@Marek Jeżeli u kogoś w rodzinie istnieje tradycja finansowania ślubów przez rodziców, to co ma do tego „Honor” i „pasożytnictwo”, swoim tonem drogi Marku unaoczniasz jakieś bliżej niesprecyzowane kompleksy.

Odpowiedz

Mariusz Marzec 13, 2015 o 13:36

Co do tradycji to się zgadzam natomiast u Ciebie w komentarzu czegoś takiego nie pisze, więc uznałem, że pasożyt żerujący na pieniądzach rodziców.

Jeśli dyktujesz swoje warunki, to jak ma wyglądać Twoje wesele, to z pewnością rodzice będą mieli inne zdanie na ten temat finansując wesele.

Tak przy okazji, to Mariusz jestem.

Odpowiedz

Mateusz Marzec 13, 2015 o 08:07

I rodzice dyktują swoje warunki, Do wszystkiego próbują dodać swoje trzy grosze. A to nie tak. To powinno być inaczej. Zaproście jeszcze tą ciotkę, mimo, że nigdy takiej nie widziałeś. Dziękuję bardzo za takie wesele. Rady rodziców i niewielka pomoc jak najbardziej do przemyślenia. Pomijając taką sytuację, że nie zawsze rodzice muszą mieć pieniądze na nasze wesele. Twoja postawa jest trochę roszczeniowa.

P.S. Witam wszystkich. Mój pierwszy komentarz tutaj :)

Odpowiedz

Robert Marzec 13, 2015 o 11:54

W Indiach wciaż to rodzice wybierają partnerów dzieciom, a zapytaj tamtejszego pana mlodego – dlaczego? … odpowie oburzony – „jak to dlaczego? ktoż moglby znać mnie lepiej niż moi wlaśni rodzice.” Co kraj to obyczaj. Moje wesele zawarte kilka lat temu było finansowane przez rodziców, co jest u nas tradycją, mówi się nawet: „slub jest dla młodej pary a wesele dla rodziców” i nie widzimy w tym nic zdrożnego. Ba, mało tego, to rodzice zaprosili nawet „dalsze ciotki” o jakich wspominasz i co? I nic! Nic poza tym, tj. reszta kwestii organizacyjnych, doborem lokalu, negocjacjami, wyborem obrączek, zespołu, koloru wystroju sali, kwiatów itd. itp. całą resztą zajęli się przyszli noworzeńcy, dziś szczęśliwi rodzice.. Zabawa według nas i gości wspaniała. 90os. z zespołem, nowoczesny ośrodek na mazurach (okazyjna, maksymalnie znegocjowana (przy niezaniżeniu jakości i ilości dań) cena), malowniczy widok z okien na jezioro, zachod słońca, tort, dania, poprawiny… po prostu wszystko się udało. Mam przed sobą szczegółową, rozpislkę w excellu, na niektórych rzeczach mogliśmy jeszcze przyciąć, ale i tak uważam, że wyszło nieźle. Koszt sumaryczny 21k. Pamiętajcie EXCLELL najlepszym przyjacielem nowożeńców :-)

Odpowiedz

Robert Marzec 13, 2015 o 12:05

Ps. Trochę kultury na koniec. Dzieńdobry (zapomniałem się przywitać, to mój I post). Przepraszam za błedy. Dziękuję za wspaniałego bloga Michale.

Odpowiedz

Maciek Marzec 13, 2015 o 18:55

Strasznie negatywnie oceniasz sytuację i osobę,która mówiła o fundowaniu wesela przez rodzinę.(pasożyt itp. itd) Z mojego punktu widzenie (odnoszę się do twojego przykładu z ciotką ) jeżeli ktoś ci dyktuje co i jak masz robić, i pozwalasz sobie na ingerencje to chyba problem tkwi w tobie. Poza tym co za problem zaprosić dalszą rodzinę? Zrobiłbym to dla Rodziców. Chcą ingerować w moje wesele – to ok.Ja nie muszę się na wszystko zgadzać,ale chętnie posłucham sugesji( otwarty umysł mam ). Chcą mi fundnąć wesele- spoko, kiedyś ja im się odwdzięczę. Roszczenia? kolejne pokolenie funduje wesel następnemu i tak to się toczy, ja swoim dzieciom zafunduję studia,może mieszkania (jak dobrze pójdzie).I co? to też pasożyty , też roszczeniowcy?. Tak to jest w rodzinie. Tak to funkcjonuje kolego . A ty już z jakimś pasożytnictwem wyskakujesz i całkiem nie fajną postawą.

Odpowiedz

Olek Marzec 13, 2015 o 08:47

Powiadasz, Hernik? Moja mama jest bezrobotna i ja ją utrzymuję, ojciec dawno temu nas zostawił i jest cholera wie gdzie, zresztą nawet bym go nie chciał na weselu… Rodzice mojej narzeczonej pracują, ale nie zarabiają dużo, a wcześniejsze nierozsądne obchodzenie się z kartami i kredytami sprawiło że mają dość problemów finansowych sami. To jak mówisz, kto powinien za wesele płacić?

Odpowiedz

Pudel Marzec 13, 2015 o 08:57

Oczywiście – konsumpcja małżeńska też po ślubie bo „tak zawsze było i pozostać powinno”. Co za bzdura….

Odpowiedz

MagdaQ Marzec 13, 2015 o 09:54

Przepraszam bardzo, ale bzdura :)

Odpowiedz

Bernard Marzec 13, 2015 o 12:10

Witaj „Hernik” a przepraszam, kto powiedział, gdzie jest zapisane, że to rodzice fundują wesele? Od kiedy to jest ich obowiązek? Jeśli w Twojej okolicy, rodzinie obowiązuje taki zwyczaj to moim zdaniem tylko dobra wola Twoich rodziców aby się do niego ustosunkować. Prawnie to do 18 tego roku życia lub do kiedy się uczysz o ile dobrze wiem jeśli nie to proszę o sprostowanie, rodzice odpowiadają za Ciebie a reszta to już Twoja sprawa i nie ma tutaj żadnego obowiązku ze strony rodziców.
Jeśli mają taką możliwość to bardzo dobrze, jeśli z niej skorzystasz masz do tego prawo ale stwierdzenie ”Tak zawsze było i pozostać powinno” jest mocno przesadzone.

Odpowiedz

Kasia Marzec 13, 2015 o 14:19

zgadzam się w 100 %

Odpowiedz

Basia Marzec 13, 2015 o 16:39

No niestety się nie zgodzę. Duża liczba przyszłych nowożeńców NIE MOŻE LICZYĆ na pomoc finansową ze strony rodziców i co wtedy? Brawo dla tych, którzy sami sobie wesele finansują.

Odpowiedz

AgataW Marzec 13, 2015 o 20:43

Hernik „przepraszam najmocniej” a jak rodziców nie stać to ma nie być wesela? ja wyznaje zasadę: umiesz liczyć licz na siebie. Ja od zawsze wiedziałam, że rodzice nie będą mieli z czego się dołożyć do wesela. Jeszcze nie myśląc o małżeństwie uzbierałam pracując i studiując jednocześnie ok 10 tys, wzięłam niskooprocentowany kredyt studencki na 6tys. wrzuciłam na lokate i jak przyszło co do czego to miałam 16tys na wesele, mąż miał też jakieś oszczędności, resztę pożyczyliśmy od brata (oddaliśmy po ślubie z kopert). koszt wesela: ok 45tys w 2013 roku pod Wrocławiem, na 100osób.
Jak rodzice płacą to zawsze mają coś do powiedzenia, nic dziwnego bo to kupa kasy i chcą wiedzieć za co płacą. Ja mogłam o wszystkim sama z mężem zadecydować, sama zapłacić i było mi z tym bardzo dobrze, a jak koleżanki ojciec (pokrywający koszty) bez jej zgody zmienił jej menu bo przecież nikt nie będzie chciał zupy dyniowej, bo przecież nikt nie zje pasztetu z dzika to ja byłam z siebie i swojej niezależności baaardzo dumna a ślub był najpiękniejszym dniem mojego życia.
pozdrawiam
Agata

Odpowiedz

koala Marzec 13, 2015 o 21:56

a mi na „moją część” wesela rodzice dali kasę i obrazili się kiedy nie chciałam wziąć i NIE wtrącili się ani słówkiem w przygotowania, bo są NORMALNI ^^ Wszystko załatwiałam ja od „a” do „z”..

Odpowiedz

kamoni Marzec 15, 2015 o 19:18

Witam, czy w takim razie uważasz, że jeżeli rodziców nie stać na zorganizowanie wesela (z różnych powodów, różnie się w życiu układa) to Młodzi mają w ogóle się nie pobrać albo czekać aż ktoś im zafunduje wesele? A co w takim razie z prezentami? Należą się Młodym?

Ja swoje wesele chcę zorganizować za własne pieniądze. Jedyne co rodzice musieli zrobić wobec mnie to wychować i zapewnić takie warunki materialne, abym mogła się uczyć. Oczywiście jeżeli rodziców stać na wesele to super, ale to nie jest ich obowiązek. Czasy się pozmieniały i teraz Młodzi są dużo bardziej samodzielni i pobierają się później niż kiedyś. Mając 30 lat można spokojnie odłożyć na wesele :)

Pozdrawiam.

Odpowiedz

Gosia Marzec 18, 2015 o 11:46

Jako Kobieta nie chciałabym Cię za męża z takim podejściem. Tyle w temacie.

Odpowiedz

Beata Marzec 23, 2015 o 13:37

Ha:) Życzę, żeby Ci o tym przypomniały Twoje dzieci – najlepiej trzech synów;)

Odpowiedz

Ewa Kwiecień 1, 2015 o 10:08

Ślub i wesele finansowali rodzice w czasach gdy to oni wybierali narzeczonego i narzeczoną , po za tym jeśli rodzice płacą to i oni decydują o liście gości, a to już nie zawsze młodym odpowiada. Oczywiście na ogół rodzice chętnie się dorzucą, ale liczyć na 100% to już chyba przesada w dzisiejszych czasach

Odpowiedz

Gosia Październik 7, 2015 o 11:08

Niektórzy ich nie mają albo często rodzice mają mniej pieniędzy jak dzieci, a muszą utrzymać się z malutkich emerytur… Hernik dorośnij!

Odpowiedz

Oliwia Kwiecień 26, 2016 o 12:26

A jak rodzice są chorzy/nieżywi lub są nieudacznikami? To niech dzieciaki o ślubie i weselu zapomną! O!
Na szczęście do wielu osób dociera, że żyje się swoim życiem i nie należy czekać aż rodzice kupią.

Odpowiedz

Amelia Kwiecień 26, 2016 o 13:16

Właśnie z takiego podejścia moich rodziców o mało nie doszło do tragedii, bo my, młodzi, chcieliśmy postawić na swoim. Moi rodzice się śmiertelnie poobrażali, zagrozili, że nie przyjdą na nasz ślub (przygotowania do pierwszego terminu kosztowały nasze ciężko zarobione 1700 PLN, a byłam wtedy w sytuacji, gdy każdą złotówkę oglądałam 5 razy, pieniądze przepadły, bo załamałam się i odwołałam wszystko), ale mój narzeczony nie odpuścił, ustaliliśmy drugi termin, rodzice zmiękli, zaproszonych gości 35 osób- wszyscy przyszli, przyjęcie weselne w niedzielę (obiad + posiadówka, bez tańców). Bawiliśmy się w pięknej restauracji do północy. Koszt finalny przygotowań + przyjęcia to 11kPLN. Piękny to był dzień. Tylko rodzice kwasu narobili. I to niestety gdzieś w pamięci pozostaje.

Odpowiedz

Mariusz Marzec 13, 2015 o 07:29

My wraz z małżonką zarobiliśmy sami na nasze wesele. Była to kwota ok 19 000 zł, przy liczbie gości ok 45-50. Przyznam, że dużo lepiej wydaje się własne pieniądze bo mądrze je wydawaliśmy niż np. znajoma u której byliśmy na weselu, którą pochłonęło prawie 40 000 zł a praktycznie niczego szałowego nie było.

Z salą nie oszczędzaliśmy, bo to był priorytet aby nam się podobało i przy okazji gościom. Natomiast wydatki np. na cały garnitur kupiony (nowy!) w Zarze zapłaciłem w styczniu (kiedy są promocje) tylko 250 zł! Małżonka kupiła suknię z wybiegu (1 raz noszona na pokazach), która kosztowała na pokazie ok 2500-3000 zł, kupiła za 900 zł bez żadnych śladów użytkowania! Oczywiście nie żałowaliśmy na np. buty, które kosztowały mnie ok 300 zł. Jedak mogłem sobie spokojnie na nie pozwolić, bo garnitur był w abstrakcyjnej cenie. 😉

Wódka w lutym po karnawale kosztowała ok 18-19 zł. Tuż przed weselem kosztowała 23-24 zł. Przy 70 butelkach mamy oszczędność 350 zł.

Wszystko zależy od tego, czy człowiekowi się chce szukać okazji. Jeśli nie, to niestety trzeba się liczyć… 😉

Odpowiedz

Agnieszka Skupieńska Marzec 13, 2015 o 11:10

Z tymi oszczędnościami to też jest tak, że nie wszyscy chcą z pewnych rzeczy zrezygnować. Ktoś pisze na przykład, że wiele rzeczy zrobił sam i to było tańsze niż zamawianie gotowych, po czym wymienia np. winietki na butelki czy upominki dla gości. Czy naprawdę te winietki są aż tak ważne, że nie można z nich zrezygnować zupełnie? Mnóstwo jest takich elementów na weselu, których po latach (ba, nawet po miesiącu!) już się nie pamięta i nie pamiętają ich tez goście: od winietek, przez dekorację sali, dekorację samochodu, po to, jak wyglądały zaproszenia czy właśnie drobne upominki dla gości. A wszystko to kosztuje mnóstwo pieniędzy.

Odpowiedz

googl Listopad 3, 2015 o 22:38

Agnieszko, może napisz z czego Ty byś absolutnie nie zrezygnowała. winietki (tak, to te karteczki z nazwiskiem) pozwalają zająć gościom miejsca przy stołach – albo nie organizowałaś swojego slubu i wesela, albo totalnie brak Ci jakiejkolwiek wyobraźni logistycznej. akurat rozsadzenie gości jest istotne. nie uważam, że to mnóstwo pieniędzy.

Odpowiedz

Ignacy Ryś Grudzień 16, 2015 o 13:06

Pozwolę sobie się wtrącić. Wielu rzeczy mogą goście z wesela nie pamiętać, ale jeśli nie będą mieli gdzie usiąść, albo będą zmuszeni przycupnąć wśród osób zupełnie sobie nie znanych – a w zamieszaniu powodowanym brakiem winietek takie rzeczy naprawdę się zdarzają – to to na pewno zapamiętają. Z winietek można zrezygnować tylko w sytuacji wesela na bardzo ograniczoną ilość osób, gdy sami jesteśmy w stanie każdemu osobiście (lub przez specjalnie do tego wyznaczoną osobę) wskazać jego miejsce.

Powiem więcej – byłem na wielu weselach w różnym zresztą charakterze – i prywatnie i zawodowo – i jednego jestem pewien – najlepiej wspominam te, przy których miałem wrażenie, że ktoś naprawdę myślał o wygodzie swoich gości i „pochylił się” nad takimi właśnie detalami jak winietki, zaproszenia, plan stołów itp. A najlepiej (choć niekoniecznie najcieplej) wspominam właśnie takie przyjęcia, których organizatorzy z góry założyli, że jakoś to będzie, w końcu wszystko „zostanie w rodzinie”.

Podejście na zasadzie „przecież to sami swoi, jakoś każdy się gdzieś usadzi” w praktyce prowadzi najczęściej do nieporozumień.

Inna rzecz, jeśli mowa o cięciu kosztów – winietki możemy przygotować oczywiście sami. A naczelna zasada wg. mnie przy dopinaniu budżetu – zrób wesele na mniej osób, ale tak, żeby każdy z zaproszonych wiedział, że jest dla Ciebie kimś szczególnym.

Odpowiedz

Maciej Marzec 13, 2015 o 07:53

Michale! Nie wiem jak to robisz, ale kolejne artykuły coraz bardziej wpasowują się w moją sytuację :) Zaręczyłem się 1. marca, wchodzę na Twojego bloga… a tu artykuł o weselu. Wcześniej szukałem OC, a na blogu oczywiście artykuł. Szukałem porad o blogowaniu – chyba nie muszę mówić co znalazłem na blogu :) I wcale nie szukałem w czeluściach bloga, interesujący mnie artykuł dziwnym trafem był zawsze świeży!

Dzięki za włożoną pracę,
M.

Odpowiedz

Rafał Marzec 13, 2015 o 08:18

Witam,ciekawy wpis zwłaszcza że ostatnio (w poprzednim roku) przeżyliśmy z żoną własne wesele :). Koszt całkowity na ok. 130 osób szacujemy na 60 tyś – wesele raczej tradycyjny zestaw. Kosztorys bazował gdzieś w okolicach 45 tyś.
Główne koszty wzięli na siebie rodzice: zapłata za talerzyk i wódkę (wyszła chyba połowa kosztów). Reszta wydatków była po naszej stronie (ubrania, opłacenie obsługi, wszelkie dodatki ślubne, ceremonia, tort itp.)

Najgorsze są koszty „miękkie” – te o których nie myślimy a występują jakby w naturalnym ciągu dokonanego wyboru. Choćby koszty paliwa które są bardzo duże a nikt ich w zestawieniach nie uwzględnia – a przecież trzeba wszędzie dojechać:
– oglądanie sal weselnych,
– uzgodnienia z wszystkimi podwykonawcami: menedżer restauracji, kamerzysta, kapela, fotograf, zakupy (ubiory, wódka, dodatki, obrączki), etc..
– dopięcie spraw papierkowych: urzędy, kościoły etc.
– uzgodnienia z ceremonią: organista, kościelny, solistka etc.
– oprawa ceremonii: dekoracje, bukiety, przypinki, zaproszenia
– zaproszenie gości – objazd po rodzinie i znajomych
– spełnienie wymogów formalnych Kościoła (kursy przedmałżeńskie, przedślubne)
.. dużo dużo innych spraw. Mnóstwo kosztów które ponosimy „ot tak” nie zdając sobie z nich sprawy.

Tak naprawdę organizacja wesela to jest ciągłe… jeżdżenie tam i z powrotem :). Telefony, poszukiwanie informacji, ciągły wybór, kompromis… świetny czas na dogranie się z partnerem, sprawdzenie jak się dogadujemy i jak osiągamy kompromis, jaki mamy stosunek do pieniędzy i gospodarowanie nimi… kawał dobrej psychologii związku :).

Odpowiedz

Natalia Marzec 13, 2015 o 08:20

My bierzemy ślub we wrześniu, i to tak „nie po polsku” – tylko cywilny, skromny obiad dla najbliższej rodziny. Za całość płacimy sami, nie wyobrażam sobie, żeby miało być inaczej. Chętnie podzielę się po fakcie kosztorysem takiego skromnego wesela. :)

Odpowiedz

Justyna Marzec 13, 2015 o 09:21

Ja miałam właśnie taki ślub w czerwcu zeszłego roku i jak najbardziej polecam :) ślub cywilny, trochę ponad 20 osób. Była to najlepsza opcja na jaką się mogliśmy zdecydować, mieliśmy czas żeby zająć i cieszyć się sobą a nie martwić setką osób, które rzadko się widuje i z których połowa po ślubie i tak będzie niezadowolona, Wesele w restauracji do 24:00, całościowy koszt ok 10000. Wydatki rozłożyliśmy na pół roku więc nawet tak bardzo nie odczuliśmy tego wydatku.

Odpowiedz

D Kwiecień 26, 2016 o 11:39

Cieszę się, że ktoś ma podobną wizję do mnie 😉
Ja nie lubię wesel. Mój przyszły mąż także. Przerażają nas huczne tradycje „polskiego wesela” i nigdy nie wiemy co ze sobą na takich imprezach zrobić. Bo z jednej strony trzeba, a z drugiej, nas to męczy.

Nasz ślub (październik) ma budżet sześć tysięcy złotych. 5 dali nam rodzice. Planujemy zaprosić około trzydziestu osób na obiad do dobrej restauracji (przystawka, zupa, drugie danie) i jedzenie w podgrzewaczach. Zdjęcie będzie robiła przyjaciółka-fotografka, samochód pożyczy nam koleżanka, pan młody garnitur ma, ja nie lubię koloru białego, więc problem drogiej sukni odpadł.

Cieszę się niesamowicie z tego powodu, bo zawsze mnie zastanawiało, czemu para młoda w Polsce na ślubach często ma taką minę, jakby szli na karę śmierci. Właśnie z tego powodu, że duże wesele=dużo obowiązków, często dochodzi do tego presja rodziny.

Odpowiedz

Dorota Marzec 13, 2015 o 08:51

Nie chce być nie miła, na szybko przejrzałam artykuł, ale co mnie najbardziej zakuło w oczy?

SKĄD WZIĘLIŚCIE KWOTĘ ZESPOŁU 1500zł???????????? i to w 2014r?? Chyba że był rezerwowany w 2003r….

Zespół mniej u Kasi i Grześka kosztował niż DJ u Marty? Chyba komuś się cyferki pomyliły ;]
Zespół bierze od 5tyś w górę!!!!!!! A DJ od 2tyś (ze świeczką szukać)
Piszę o ślubie w Warszawie żeby nie było że „w waszych stronach jest taniej”

Odpowiedz

Michał Szafrański Marzec 13, 2015 o 09:17

Hej Dorota,

Przyznajesz się, że nie przeczytałaś artykułu, ale już piszesz opinię i do tego w trybie „krzyczącym”. Informacyjnie: odpowiedź na swoje pytanie znajdziesz w ramce z komentarzami Kasi. Polecam przeczytać 😉 Nic się nikomu nie pomyliło.

Pozdrawiam

Odpowiedz

Dorota Marzec 13, 2015 o 10:05

Hahahaha nie dla każdego znaki ? oraz ! znaczy krzyczenie :) po primo ;] (raczej zdziwienie)

Również mylisz pojęcia, ponieważ napisałeś że nie przeczytałam artykułu, a to nie prawda :) Napisałam że go przejrzałam, a to różnica.

Dwa.
po co podawać dolne granice kosztowe (ekonomiczne) jak to nazwałeś, zamiast takie „średnie”? Bardziej realne?

Dla kontrastu podaj trzeci realny przykład, wtedy każdy zobaczy różnicę i tez możne zacznie szukać harcerzy.

Odpowiedz

Bolek Marzec 13, 2015 o 11:19

Widzisz, clue polega na tym, żeby nie „szukać harcerzy” tylko ich mieć wśród znajomych. Jeśli przez lata bylaś/eś osobą aktywną społecznie to po latach to procentuje – masz wielu znajomych, z różnymi umiejętnościami i możliwościami i na bardzo wielu rzeczach możesz dzięki ich znajomości zaoszczędzić. Jeśli natomiast od zawsze miałaś/eś do życia podejście roszczeniowe to i na swoim ślubie spotkasz się z roszczeniową postawą i za wszystko zapłacisz wg cennika.

Odpowiedz

Dorota Marzec 13, 2015 o 11:38

blog jest dla wszystkich. A wszyscy nie muszą być „społeczni”. Tak jak nie wszyscy mają hajs na tym świecie.
Też mogę napisać „było mądrze inwestować za młodu i rozkręcać biznesy to teraz nie musielibyście czytać takich blogów” :)
albo
„wyjeżdżacie na wycieczkę zagranicę za 2tyś, a ja za 500zł bo je organizuję” – i mam mieć jakieś „ale” do Ciebie/Was bo nie macie znajomości by wyjechać za 500zł? to nie tak.

Chodzi mi że Michał powinien podać realne ceny ślubne i co zrobić by je obniżyć. A nie zacząć odrazu od tych najniższych ;]

To tak jak by pisać o Biedronce/czy Tesco i „jak zaoszczędzić na zakupach w dyskoncie”. Czemu Michał od razu chwyta się najtańszej opcji?

to nie roszczenia – tylko realia

Odpowiedz

Michał Szafrański Marzec 13, 2015 o 12:01

Hej Dorota,

„Michał powinien…” – dobre i wcale nie roszczeniowe… 😉

Potwierdzam, że blog jest dla wszystkich, ale nie każdy musi akceptować formę Twoich wypowiedzi. Myślę, że jesteś punktowana dlatego, ze wpadłaś jak meteor i przeleciawszy wzrokiem przez artykuł zarzuciłaś podawanie nieprawdziwych informacji.

Kompletnie nie zgadzam się ze stwierdzeniem, że podane tu ceny są „najniższe”. To, że nie wyobrażasz sobie tańszej organizacji wesela, nie znaczy, że nie jest to możliwe. Podane ceny są realne i do osiągnięcia.

To wbrew pozorom nie jest kompendium wiedzy o optymalizacji kosztów (o czym zresztą pisałem na samym początku). Podane zestawy cen były przykładowe – żeby zobrazować skalę kosztów – nawet w najbardziej ekonomicznym wariancie.

Moja prośba: mniej się naśmiewaj z innych a więcej mów o swoich doświadczeniach. Może wtedy wszyscy więcej skorzystamy na tym co piszesz.

Pozdrawiam

Odpowiedz

Dorota Marzec 13, 2015 o 12:24

racja – nie powinieneś a mógłbyś.
„To, że nie wyobrażasz sobie tańszej organizacji wesela, ”
ja mogę i za 500zł wsiąść ślub nie zależy mi na tym.

Pisząc tak słynnego bloga i będąc na liście najlepszych blogerów, liczyłam na rzeczywiste przykłady. (rzetelne poparte jakąś weryfikacją)
Też mogę od czapy podesłać Ci excela za 100osób i kosztem 10tyś :) co za problem
Możesz zrobić test na moje słowa.
wyszukaj przypadkowe np 10 zespołów w internecie – zadzwoń do nich w celu weryfikacji ile biorą. Lub jeśli cennik mają na swoich strona www spisz ceny, i powiedz mi (możesz na prv) ile znalazłeś za 1500-2000zł?
Zespoły – nie DJ
w komentarzach już dziewczyny piszą iż 3tyś kosztowała muzyka…

Odpowiedz

Rafał Marzec 13, 2015 o 12:58

Koszt mojego zespołu: 2300 zł (czerwiec 2015r.). Rezerwacja – końcówka 2014r. Podkarpackie.
Zespół bardzo dobry, Sprawdzony na dwóch innych weselach. 4 osoby.

Aurelia Marzec 13, 2015 o 17:43

W zeszłym tygodniu zarezerwowaliśmy zespół za 2100zł, na wrzesień.
Pomorskie. I powiem ci, że był to ten droższy do wyboru (z dwóch, które brałam pod uwagę).

Maciek Marzec 13, 2015 o 19:04

To zakładaj bloga i pisz na nim swoje mądrości.Coś mi się wydaje ,że bijesz pianę dla sztuki i już idziesz w zaparte.

googl Listopad 3, 2015 o 22:43

Doroto, dj-wodzirej z dziesięcioletnim doświadczeniem bierze za imprezę w Wawie… uwaga, 2000zł. W cenie także oświetlenie ledowe RGB.Termin na koniec kwietnia ’16. Trzeba umieć szukać. Znam tez bardzo utalentowaną fotografkę spod Łodzi, która za około 1500zł zrobi sesję narzeczeńską + reportaż ślubno-weselny + plener w innym dniu. niestety żałuję, że nie miala terminu na mój ślub, zrobię u niej samą narzeczeńską.

Odpowiedz

Filip W. Marzec 13, 2015 o 16:22

O masz, to jest najgorsze.
„Znajomy mechanik to naprawi mi samochód za darmo”.
„Znajomy informatyk to mi tanio komputer z uzywanych części poskłada”
„Znajoma ma knajpe to będziemy na lunche wpadać za dziękuje”

Odpowiedz

Ania Marzec 13, 2015 o 21:02

He he coś w tym jest :) Jesteśmy Harcerzami i mam znajomych harcerzy więc Kolega harcerz wydrukował mi zaproszenia (ma firme która zajmuje się takimi rzeczami ) w dobrej cenie więc za zaproszenie + koperta wyszło mi 1,5 a nie 2,80 ( ceny z 2007) 2 kolega który pracuje w hurtowni z alkoholami dał na bardzo dobrą cenę na alkohol – fakt że to był rok ślubów wśród naszych znajomych i alkohol za jednym podejściem kupiło się na 3 wesela ( łaczna ilość wszystkich gości na weselach to ponad 350 osób ) 3 kolega zawiózł nas do ślubu swoim autem Co do zespołu w umowie miałam zapis że jeśli będą pić alkohol pracują za darmo. CZYTAJMY UMOWY PRZED PODPISANIEM ( pierwszy zespół który wybrałam miał w umowie że do 1 w nocy gra za ustaloną stawkę a potem 100 za h )

Odpowiedz

Józef Marzec 13, 2015 o 11:31

„Oso­by używające więcej niż 3 wyk­rzyk­ników lub py­taj­ników to oso­by z za­burze­niami włas­nej oso­bowości”
-Terry Pratchett

Odpowiedz

Dorota Marzec 13, 2015 o 12:17

od kiedy pisarz [*] jest lekarzem???? :)

Odpowiedz

asiek Marzec 13, 2015 o 13:15

Terry niestety zmarł

Odpowiedz

Anna Marzec 13, 2015 o 13:27

… którego już z nami nie ma …. [*]

Artykuł ciekawy, wart przemyślenia.

Odpowiedz

Bernard Marzec 13, 2015 o 12:18

Marta ale jesteś narwana, gdybyś faktycznie przeczytała artykuł a nie tylko „przejrzała” to wiedziałabyś co Michał ma na myśli. I kto tu myli pojęcia skoro uważasz, że przejrzenie tekstu to to samo co przeczytanie a do tego wyciągnęłaś zupełnie mylne wnioski :) nie obrażaj się tylko przeczytaj cały tekst a potem się wypowiadaj.

Odpowiedz

Visten (jeden z Marcinów) Marzec 13, 2015 o 09:33

Czytanie ma przyszłość. Ale oczywiście lepiej wyrwać informację z kontekstu i krzyczeć w komentarzach….

„Zespół tworzą osoby znane nam ze środowiska harcerskiego, nie mają doświadczenia w graniu na weselach, ale znaliśmy ich występy z zabaw karnawałowych itp. To było ich pierwsze wesele, dlatego tak skromnie nam policzyli.”

Odpowiedz

Kookie Marzec 13, 2015 o 11:06

Dorota,

To bierzesz zespół spoza Warszawy, który z pocałowaniem w rękę zagra Ci za 50-70% kwoty, którą podałaś. Te zespoły nie są przyspawane do ziemi, niektóre jeżdżą po całym kraju.

Odpowiedz

Dorota Marzec 13, 2015 o 11:27

te z poza Warszawy też mają niezłą cenę.
W zeszłym roku koleżanka miała z Warmii, i 5500zł kosztowali.

A druga, DJ z gór, który grał za 2800zł.

Jakikolwiek tani zespół to nie problem jest zanieść za 1tyś. Ale zgrać zespół, który Ci się podoba (fajnie gra,prowadzi i nie robi przerw po 45min) z „planowaną” datą ślubu jest bardzo ciężko!

Odpowiedz

Kookie Marzec 13, 2015 o 13:18

Spokojnie można znaleźć dobry zespół jak się poszuka i odsieje lokalne „gwiazdy” sceny weselnej.
Jeden z lokalnych zespołów bardzo polecany przez koleżankę powiedział, że nie chce im się grać w lokalu, w którym urządzaliśmy wesele, bo tam trzeba wnieść sprzęt po schodach. Ceny i fochy z kosmosu.
To obdzwoniłam zespoły z innego miasta (150 km dalej) i znalazłam zespół z bardzo profesjonalnym podejściem, który nas kosztował 2 500 PLN. Byliśmy z nich bardzo zadowoleni.

Odpowiedz

Maciek Marzec 13, 2015 o 08:55

Jest takie powiedzenie, że ślub młodzi robią dla siebie, a wesele jest dla gości i taka prawda…my długo mieliśmy dylemat czy robić wesele (bo wszyscy znajomi mieli i nas zaprosili) czy tylko obiad dla rodziny…zwyciężyła presja otoczenia i wesele dla około 80 osób się odbyło :) Jestem małżonkiem z około 2-letnim stażem i poradzę tym, którzy wesele robić będą, że nie należy szukać oszczędności w:
a) sprawie wyboru fotografa(kamerzysty). Piękne zdjęcia, to pamiątka na całe życie. Mój kolega, na którego ślubie świadkowałem, wziął fotografa – swojego kolegę, który najpierw spóźnił się na ceremonię ślubną, na weselu natomiast pokłócił się ze swoją dziewczyną i wcześniej zakończył „pracę” więc młodzi nie mają chociażby zdjęć z oczepin….
b) nie żałujcie pieniędzy na dobry zespół/DJ-a/wodzireja….on decyduje jak będzie wyglądało wesele i zapewni dobrą zabawę. Dla nas to było kluczowe, bo nie lubimy tańczyć :)
c) może to subiektywne,ale wg mnie nie róbcie niczego „w połowie” tzn. albo robicie obiad dla rodziny, albo normalne wesele. Spotkałem się z robieniem grilla przy piwku dla znajomych, dla mnie to taki tani substytut wesela, prawie jak wesele, a „prawie” robi różnicę….
d) Jeżeli wesele jest daleko i proponujecie nocleg, to ten nocleg gościom opłaćcie, spotkałem się raz z „rezerwacją pokoju”, ale nieopłaconą….wg mnie to obciach
e) na koniec – nie zmuszajcie się do czegoś, czego nie chcecie, a tak wypada…na przykład pierwszy taniec, który wcześniej poprzedza konieczność wydania pieniędzy na drogie kursy tańca. My rozwiązaliśmy sprawę pierwszego tańca (który zbyt nas stresował) polonezem, w którym brali udział wszyscy goście. Ponadto wszystkie konkursy i zabawy powinny być wcześniej zaplanowane i omówione z prowadzącym wesele, aby nie wprowadzać młodych w niepotrzebne zakłopotanie.

A co do pieniędzy i finansowania – nasi rodzice płacili za swoich gości i ich nocleg, my pokryliśmy koszty swoich gości, garnituru, sukni, formalności, DJ-a wodzireja.

P.S. Zazwyczaj ślub bierze się w sobotę, my mieliśmy o godzinie 17. Wzięliśmy od księdza namiary od par, które brały ślub tego dnia o 16 i 18, razem ustaliliśmy z nimi jak ma być przystrojony kościół i koszt dekoracji został rozbity „na trzy”.

Odpowiedz

Krzysztof Marzec 13, 2015 o 09:36

Podpisuje się pod wszystkim co napisał Maciek. Dopisałbym do tego jeszcze dobrą ekipę filmującą. Tanie niestety nie są, ale ze swojego wesela dostałem bardzo emocjonujący film – chwilami bardzo śmieszny, ale chwilami też bardzo wzruszający. Pamiątka na całe życie.

Odpowiedz

Asia Czerwiec 12, 2015 o 23:16

A ja się w większości nie zgadzam.

Wybór fotografa – zdjęcia robił u nas kolega. Z nikim się nie pokłócił i na stanowisku wytrwał dzielnie całą noc. Zdjęcia rewelacja i jedyne w swoim rodzaju, do tej pory oglądając płaczę ze śmiechu 😀

Zespołem byłam sobie ja sama, samodzielnie tworząc playlistę. Parę weekendów z głowy, ale leciała muzyka, która podobała się nam, a nie weselne hity.

Subiektywnie, to nasze „w połowie” było w sam raz. Najpierw obiad dla rodziny, żeby nikt nie poczuł się pominięty, toasty, wspólne krojenie tortu i tego typu pierdoły. A wieczorem impreza w klubie i można było spokojnie pójść w tango, bez konwenansów, spiny i „harmonogramu wesela” (oczepiny, cudownych rodziców mam itd.).

Co noclegu to oczywiście prawda i tu rozkminy nie było.

Co do kursu tańca i innych bzdetów – pełna zgoda, ale te wydatki to jest konsekwencja przyjęcia pewnej konwencji wesela. Konkursów szczęśliwie nie było, bo i wodzireja nie było 😀

Odpowiedz

Olek Marzec 13, 2015 o 08:56

Mój ślub będzie w sierpniu, więc na razie jeszcze nie znam pełnych kosztów ale chętnie się podzielę po :) Szacuję że wydamy 15-20 tys. za wesele do 50 osób, a fakt że sami płacimy za wszystko powoduje że (chyba) rozsądnie podchodzimy do wydatków.
Na razie największa oszczędność to 600 zł na garniturze, kupiony w Vistuli za 400 zł, przeceniony z 600, i będzie jeszcze na wesela znajomych w tym roku :) W ogóle nie liczę na cokolwiek w kopertach – żeby to co będzie było prezentem, a nie „oczekiwanym zwrotem”.

Odpowiedz

Krzysztof Marzec 13, 2015 o 09:01

Witaj Michale,

Ja i moja narzeczona bierzemy ślub dokładnie za tydzień i zdecydowaliśmy się na wariant 3 – obiad dla rodziny. Powodem nie był brak pieniędzy – mamy oszczędności i rodzinę, która mogłaby pomóc. Zwyczajnie, zdroworozsądkowo uznaliśmy już wiele lat temu, że wydanie 50.000,00 zł lub więcej, na taką imprezę nie ma sensu. Lepiej je zainwestować lub zachować w puli oszczędności. Ze wszystkim zamykamy się w 12.000,00 zł z czego 1/3 to koszt obrączek, bo chcieliśmy mieć fajną pamiątkę do końca życia.

Jaja jak arbuzy? Być może :) Ogólnie jednak ważna jest komunikacja z najbliższą rodziną. My od dwóch lat zapowiadaliśmy taki scenariusz i jeśli ktoś miałby się obrazić to dalsza rodzina, na której opinii zwyczajnie nam nie zależy.

Zresztą wódki nie pijemy, mięsa nie jemy. Nasi goście i tak nie byliby zadowoleni :)

No dobrze, skłamałbym z tymi 12.000,00 zł. Skoro na ślub wydamy „tak mało” to zabieramy jeszcze rodziców i dziadków na weekendową wycieczkę do Rzymu, jako bonus. Ale zdecydowanie wolimy wydać pieniądze na to niż na huczne wesele.

Swoją drogą, fajny i ważny artykuł. Dobrze, żeby ludzie mieli świadomość, że nie muszą się zadłużać i organizować wielkich imprez, bo takie są oczekiwania społeczne i presja ze strony rodziny.

Odpowiedz

Natalia Marzec 13, 2015 o 09:03

Cześć Michał,

Dzięki wielkie za ten artykuł! Otworzył mi trochę oczy na kwestię związaną z odłożeniem pieniędzy na wesele. Na pewno przydadzą mi się Twoje wskazówki i wykorzystam je w praktyce.

Jeszcze raz dzięki :)

Odpowiedz

Rafał Marzec 13, 2015 o 09:13

My z żoną w ok 80% sfinansowaliśmy sami nasze wesele.
Nie pamiętam dokładnie kwoty ale było to ok 50 tys. na 120 osób (2013 rok).
Rodzice z obu stron dołożyli się nam na stroje i dodali niewielki zastrzyk gotówki.
Ślub i wesele było natomiast okazją do założenia wspólnego konta – około rok wcześniej, wspólnego planowania wydatków i wspólnego oszczędzania.
W jak największym stopniu chcieliśmy sfinansować wesele z własnych środków z dwóch głównych powodów:
– Chcieliśmy, żeby było po naszemu :)
– Nie chcieliśmy obarczać rodziców naszymi „zachciankami” :)
Ale, żeby zupełnie nie odcinać rodziców od organizacji i tym samym nie sprawiać im przykrości to jak wcześniej napisałem, poprosiliśmy ich o zasponsorowanie strojów :)

Myślę, że koszt wesela udało nam się przewidzieć / zaplanować z około 95% dokładnością :)
Czy żałuje takiej kwoty wydanej na jedną imprezę ? Absolutnie nie !
To był najważniejszy dzień w naszym życiu, i oboje chcieliśmy go dobrze wspominać – a było to najlepsze przyjęcie na jakim byłem, które obyło się bez żadnych nieprzewidzianych czy przykrych niespodzianek :)

Oczywiście wymagało to zaciskania pasa, ale coś za coś :)
No i dobrze jest stworzyć sobie plan i kosztorys takiego wydarzenia i odpowiedzieć sobie na pytanie – czy zdążymy odłożyć wymaganą kwotę. Poza tym pomaga to konrolować impulsywne wydatki i włączać hamulec :)

pozdrawiam i życzę wszystkim powodzenia w organizacji takiego wesela jakie sobie wymarzą – czy to hucznego czy skromnego

Rafał

Odpowiedz

Grzegorz Marzec 13, 2015 o 09:19

Dzięki. Rychło w czas, że tak powiem. Może w końcu siądę i spiszę ten kosztorys. Czas by był najwyższy.

Odpowiedz

juziu Marzec 13, 2015 o 09:20

Ja robię ślub jak w Anglii, każdy płaci za siebie i problem z głowy.

Odpowiedz

Robert Marzec 13, 2015 o 09:24

Wydawanie 3.000 zł czy więcej na kamerzystów czy fotografa to lekka przesada. Robienie teledysków ślubnych to już w ogóle dziwny dla mnie zwyczaj 😉

Pamiętajcie że za fotografa czy kamerzystę wybulicie kilka tysiaków, a potem jeżeli w ciągu całego życia chociaż raz zajrzycie do tych zdjęć, a już tym bardziej filmu, to będzie sukces.

Odpowiedz

Dorota Marzec 13, 2015 o 10:07

Teledysk jest bardzo fajnym skrótem, który kamerzysta na ogół robi w ramach pracy dla nas. Ale o tym czy teledysk ma sens i jest potrzebny świadczy montaż!
Obejrzyj ten i powiedz czy faktycznie jest aż tak kiepski?
https://www.youtube.com/watch?v=ZuVKZKYYV20&list=PL_wxNGG7Fm_BfbJfIhabxYkfKzvdEFAPL&index=5

Odpowiedz

Dorota Marzec 13, 2015 o 10:15

od razu mówię iż nie znam kamerzysty, nie znam gości. Znalazłam go szukając „natchnienia” tego typu :)

Odpowiedz

Gosia Marzec 13, 2015 o 10:31

Jeśli nie oglądasz zdjęć ani filmów z Waszego życia to nawet nie trzeba zamawiać tego typu usługi. Mój brat nie miał kamerzysty i żyje, mają się dobrze :-)
My przy okazji świąt i większych spotkań rodzinnych zawsze wyciągamy stare albumy i kasety VHS. Ile śmiechu i wspomnień. Zamiast Kevina w święta leci np. zakończenie przedszkola Gosi albo studniówka brata. Podziwiam zawsze zdjęcia ze ślubu moich rodziców, dziadków (tylko 5 zdjęć) i cenię sobie wspomnienia uwiecznione na zdjęciach – jeśli ktoś tego nie lubi, nie ogląda to rzeczywiście nich nie wydaje tyle kasy na fotografa i kamerzystę, bo to rzucanie pieniędzy w błoto.

Odpowiedz

Maiko Grudzień 14, 2015 o 19:12

My rzeczywiście nie lubimy oglądać zdjęć lub robimy to rzadko, dlatego zrezygnowaliśmy z fotografa, czemu wszyscy bardzo się dziwili. Ale pół roku po ślubie stwierdzam, że tego nie żałuję, mam nadzieję, że dalej będzie pododobnie.

Odpowiedz

Michał Marzec 13, 2015 o 13:46

na wycieczkę zagraniczną pojedziesz na tydzień, wydasz na nią 5000 zł, a potem przez całe życie będziesz juz tylko wspominał. Liczy się tu i teraz. Takich przykładów można podać setki

Odpowiedz

Agnieszka Skupieńska Marzec 13, 2015 o 09:25

Czekałam na ten tekst, bo byłam ogromnie ciekawa, czy Ty Michale wydałeś na swoje wesele te 20-50 tysięcy jak większość par – jakoś nie wierzyłam, że to możliwe i się nie myliłam :)

Moje „wesele” wyglądało dość podobnie do Twojego. Po uroczystości był obiad dla rodziny, dwudaniowy z przystawkami i tortem oraz winem, który kosztował ok. 2100 zł (dla 25 osób). Tydzień później impreza dla znajomych, w klubokawiarni, przy muzyce z głośników, wódce i drinkach, z przystawkami i ciepłymi daniami w formie szwedzkiego stołu i tortem. Ta impreza kosztowała ok. 7300 zł. Fotograf był tylko na samej ceremonii, na imprezie dla znajomych była za to fotobudka, która okazała się hitem. Wydatki na suknię, garnitur, fotografa, zaproszenia (z Allegro!) – zamknęliśmy w kwocie ok. 4400 zł. Wszystko razem kosztowało więc w przybliżeniu 14 tysięcy złotych, ale bawiliśmy się przez 2 weekendy (raz z rodziną, tydzień później z przyjaciółmi), a nie przez 1. To w sumie i tak spora kwota, ale udało nam się ją odłożyć w ciągu roku od zaręczyn do ślubu bez wielkich wyrzeczeń, a co najważniejsze – bez zapożyczania się i proszenia rodziców. Jestem dumna z tego, że nasz ślub świętowaliśmy tak, jak sobie wymarzyliśmy i na nasz własny, oryginalny sposób. A prezenty, które dostaliśmy w kopertach od gości poszły na wymarzoną podróż poślubną :)

Wszystkie wydatki związane ze ślubem i kilka wskazówek na czym można oszczędzić opisywałam szczegółowo na swoim blogu, może komuś się przyda: http://biznesoweinfo.pl/slub-obiad-rodziny-podsumowanie-kosztow/

Odpowiedz

googl Listopad 3, 2015 o 23:04

a, to stąd ta informacja, że tniesz nawet na winietkach, Agnieszka Skupieńska. prawdopodobnie ze swoim lubym jesteście z tej samiuśkiej lokalizacji, u mnie akurat jest zupełnie inaczej i goście będą zjeżdżać z przeróżnych stron Polski. i króciusieńki obiadek z odesłaniem kogoś po wielogodzinnej podróży do domu, byłby totalnie bez sensu. Rodzice moi i narzeczonego akurat pochodzą z rodzin wielodzietnych (czytaj – mieli po kilkoro rodzeństwa), zwykle dorobili się też już wnuków, etc., często wesele może być już jedyną okazją na spotkanie z siedemdziesięcioparoletnim wujem z drugiego kranća kraju. nie mierz każdego własną miarą.

Odpowiedz

Kamil Marzec 13, 2015 o 09:26

Michał! Tak się zaczytałem, że zapomniałem wysiąść z tramwaju i spóźnię się na uczelnie…Wciągające te Twoje teksty 😉

Odpowiedz

Darek Marzec 13, 2015 o 09:30

To był dla mnie komplement. Mam duże jaja :)
Udało mi się przeciwstawić wszystkim śmiesznym Polskim tradycjom i zrobiliśmy przyjęcie na 30 osób. Ile nerwów to kosztowało wie tylko moja żona. Walka z rodzicami była zażarta ale postawiliśmy na swoim nie biorąc ani grosza, mimo wszystko wyszło ponad 10.000 ze wszystkim. Mieliśmy 30 oddanych gości i fantastyczną imprezę po której stwierdzili że, czuli się idealnie bo nie mieli ciężaru że są zaproszeni dla pieniędzy.

Odpowiedz

starxx Marzec 13, 2015 o 09:34

Mam podobne zdanie co Krzysztof wyżej :)

Zorganizowałem wraz z moją żoną małe wesele na 36 osób. Był uroczysty obiad + 4 inne ciepłe dania, tort, grajek, tańce i impreza od 15 do 2 nocy, a na drugi dzień poprawiny z grillem pod wielkim namiotem przez cały dzień na posesji u teściów. Były tylko te osoby na których nam zależy. Wydanie 50,000 zł na wielką imprezę z „pompą” według nas nie ma sensu. Bo i tak ciotki i wujkowie, których widziałem może z 10 lat temu przyjadą, najedzą się, a potem i tak dupę obrobią. Wesele kosztowało nas dokładnie 11000 (w tym suknia, garnitur, kwiaty, obrączki, obsługa restauracji, jedzenie, wódka, wynajęcie namiotu). Dzięki zaoszczędzonej kwocie pojechaliśmy na wspaniałe wakacje do Paryża, a tam już sobie nie żałowaliśmy :) Pozdrawiam

Odpowiedz

Gosia Marzec 13, 2015 o 09:41

My nasze wesele planujemy od roku i już wiemy, że im szybciej zaczniemy tym lepsze okazje jesteśmy w stanie znaleźć :-)
Co do płacenia zaliczek to jeśli nie idą za tym znaczące oszczędności (np. 15%rabatu za opłatę połowy do dnia..) radzę płacić jak najmniejsze, a pieniądze pomnażać chociażby na kancie oszczędnościowym. Zawsze kilka złotych wpadnie :-)
Wkład rodziców w wesele to zupełnie indywidualna sprawa i zależy od układów między młodymi a rodzicami. A zapraszanie ludzi, bo wypada to totalna abstrakcja – pierwszy temat jaki podjęłam u siebie o oszczędnościach na weselu był właśnie o zapraszaniu gości. Całkowity i maksymalny koszt naszego wesela przewiduję na 40 000 zł, a wszystko okaże się w sierpniu. :-)

Odpowiedz

Ebenezer Marzec 13, 2015 o 09:46

A ja widze, jak bardzo wiele zalezy od miejsca, w ktorym organizuje sie wesele. O ile w Warszawie i okolicach okazuje sie, ze obiad z rodzina potrafi kosztowac 12 tysiecy, to nam bez wiekszych wyrzeczen udalo sie zmiescic w 18 tysiacach organizujac wesele bez ograniczen czasowych, posilkowych i napojowych w sredniej wielkosci miejscowosci.

Odpowiedz

Adam Marzec 13, 2015 o 09:46

Dziękuję Ci za ten tekst. Bardzo się przyda

Odpowiedz

Christoph Marzec 13, 2015 o 09:48

Na szczescie moja druga polowka, tak samo jak i ja woli czesc z 20-30tys. zl, ktore bysmy wydali na huczne wesele, wykorzystac na porzadny „miesiac” miodowy w cieplych krajach. Z tych 10-14 dni bedziemy mieli wiecej cudownych wspomniej jak z jednej nocy, ktora jest impreza ogranizowana dla gosci a nie dla nas samych i potrafi kosztowac tyle co sredniej klasy samochod.

Odpowiedz

Bartosz Sosiński Marzec 13, 2015 o 09:51

Cześć Michał,
fajny wpis – wstrzeliwuje się w temat z moimi planami.Jesteśmy na etapie podliczania różnych wartiantów.
Faktycznie smutne jest, jak wielu ludzi postanawia wziać ślub z hucznym weselem za pieniądze, których nie mają. Branie kredytu na tonę jedzenia jest dla mnie słabe. Czekanie na spadek? Czyli, że co, ma mi ktoś z rodziny umrzeć, żebym mógł sobie poimprezować? (Trochę jak z czekaniem aż babcia umrze, żeby się mieszkanie dostało – mocno słabe).
Finansowanie przez rodziców – fajnie jeśli pomogą, jeśli jednak sfinansują wszystko, to nie dziw się, że zechcą zrobić Twoje wesele po swoijemu i nie przyjmą sprzeciwu :)

Wychodzi na to, że ja zaoszczędzę już ponad 1000 zł na ślubie cywilnym :) podobnie DJ, na któego się przymierzam jest fajną sprawą, bo płacisz tylko za jedną osobę, a spotkałem już kilkua naprawdę fajnych i ich wykonanie było super. A kilkukrotnie spotkałem się z sytuacją w jakiej zespół w połowie zabawy nie był w stanie już grać ;/ bo świetnie bawili się w swoim towarzystwie 😀

Z tych dwóch wyliczeń, chyba najbliżej w naszych planach jest do budżetu Kasi i Grześka :) i już jesteśmy w trakcie odkładania funduszy :)

Dzięki za taki wpis, wezmę pod uwagę :)

Pozdrawiam, Bartek 😀

Odpowiedz

Jakub Październik 12, 2015 o 13:24

„Wychodzi na to, że ja zaoszczędzę już ponad 1000 zł na ślubie cywilnym”

Szczerze mówiąc akurat w kwestii wyboru pomiędzy ślubem kościelnym a cywilnym kierowałbym się innymi względami, niż finansowe. Poza tym koszty organizacji ceremonii ślubnej można spokojnie zamknąć w kwocie rzędu kilkuset złotych, więc jestem autentycznie zdziwiony, że u Ciebie ta różnica wyniesie aż tyle.

„podobnie DJ, na któego się przymierzam jest fajną sprawą, bo płacisz tylko za jedną osobę, a spotkałem już kilkua naprawdę fajnych i ich wykonanie było super. A kilkukrotnie spotkałem się z sytuacją w jakiej zespół w połowie zabawy nie był w stanie już grać ;/ bo świetnie bawili się w swoim towarzystwie”

Wiesz, to jest tak, że tak samo jak zdarzają się zespoły lepsze i gorsze, tak samo trafiają się też różni DJ-e. Tu nie ma żadnej reguły, najlepiej prosić o rekomendacje znajomych, którzy już organizowali wesele, bądź byli na co najmniej kilku weselach i mają jako takie rozeznanie.

Osobiście uważam, że nie należy PRZESADNIE oszczędzać na sali i oprawie muzycznej wesela. Nie zawsze jest tak, że drożej znaczy lepiej, ale zejście poniżej pewnego poziomu cenowego może być zwyczajnie niebezpieczne. Według mnie czasem lepiej jest wydać te 500 zł więcej, niż potem po sfuszerowanym weselu świecić oczami przed niezadowolonymi gośćmi. Trzeba to po prostu umieć odpowiednio wyważyć i zachować zdrowy rozsądek.

Odpowiedz

Bartek Sosiński Kwiecień 26, 2016 o 21:33

Późna odpowiedź, ale jednak. Jakub – nie napisałem nigdzie, że idąc do ślubu cywilnego kierowałem się oszczędnościami – to świadoma decyzja zgodna z moimi poglądami. Oszczędność w stosunku do cen kościelnych to tylko dodatkowy atut.

A co do zespołu – masz rację, zawsze może być lepszy lub gorszy – DJ podobnie. Jednak mój wybór wynikał również z tego, że osobiście bawiłem się na imprezie prowadzonej przez DJa który grał potem na moim weselu. Bez tego miałbym też problem z podjęciem decyzji.

Pozdrawiam 😉

Odpowiedz

Edyta Marzec 13, 2015 o 09:58

My bierzemy ślub w sierpniu. Organizujemy przyjęcie na 130 osób i już w tym momencie wiemy że całkowity koszt przekroczy 60 tysięcy… Jeszcze rok temu założyliśmy sobie maksymalny budżet 50 tyś ale niestety koszty rosną i rosną. Wiele rzeczy robię sama, zaproszenia, upominki, winietki, zawieszki i wszelkie ozdoby… Warto też dużo wcześniej rozglądać się za alkoholem i szukać promocji. Jednak uważam że nie powinno się oszczędzać na sali i na zespole. W dużej mierze to właśnie od tych dwóch rzeczy zależy czy goście będą się dobrze bawić. Warto też poszukać dobrego fotografa, w końcu zdjęcia zostaną jako pamiątka do końca życia. Koszty są ogromne. Widzę po sobie że myślenie „jakoś to będzie z pieniędzmi” wcale się nie sprawdza. Mimo że mam odłożoną pewną kwotę, koszty rosną a teraz, tuż przed ślubem, już nie jest tak łatwo zaoszczędzić.

Odpowiedz

Zosia Marzec 13, 2015 o 10:08

My ślub bierzemy pod koniec kwietnia więc przygotowania już na końcówce.
Założenie było takie, że ślub będzie bez zbędnego przepychu. Oczywiście musieliśmy iść na pewne kompromisy z rodzicami ale też potrafiliśmy w kilku kwestiach postawić na swoim. Wesele na 70 osób – kosztorys opiewa na 30tyś. Sami odłożyliśmy 20tyś. resztę dokładają rodzice. Większość kosztów już poniesiona lub ustalona w umowach i zaliczkowana.
Jak my oszczędzaliśmy na weselu:
1. Ograniczyliśmy listę gości. Nie chcieliśmy zapraszać nigdy nie widzianych ciotek a jedynie najbliższą rodzinę i najbliższych przyjaciół. Rodzice o dziwo nie protestowali :)
2. Kupno sukienki używanej. Znalazłam na OLX ładną sukienkę z wyprzedaży salonu. Za sukienkę i konieczne poprawki krawieckie zapłaciłam 600zł.
3. To co można robiliśmy samodzielnie. Samodzielnie zaprojektowaliśmy zaproszenia i winietki, zrobiliśmy podziękowania dla gości.
4. Polowaliśmy na promocje. Wódkę kupiliśmy z wyprzedzeniem, napoje i soki także.
5. Kolega pracuje w cukierni załatwił nam rabat, do ślubu zawiezie nas świadek swoim autem, które ustoimy sami, pomaluje mnie koleżanka.
A tak ogólnie to należy ustalić sobie priorytety. Chcesz mieć piękną suknię wolna wola ale wtedy oszczędź na czymś inny np DJ zamiast zespołu. Ja chciałam mieć piękne zdjęcia na pamiątkę i na fotografie nie oszczędzałam :)
Wszystkim przygotowującym się do ślubu życzę zdrowego rozsądku :)

Odpowiedz

Jakub C Marzec 13, 2015 o 10:10

Hehe, książkę mógłbym napisać, my oszczędzaliśmy 1,5 roku na nasz ślub i wesele z poprawinami, wszelkie wydatki pokryliśmy sami. Finalnie na weselu było 111 osób. W sumie wydaliśmy ponad 70K i też nie było ekstrawagancji, nie żałuję ani jednej wydanej złotówki, było lepiej niż sobie wymarzyliśmy. Szczególnie na kamerzystów i fotografa. Wydaliśmy na nich w sumie około 10K ale pamiątkę mamy nieziemską. Warto zatrudnić odpowiednich ludzi bo tego wydarzenia nie da się powtórzyć. Sam fotografuję więc z wyborem fotografa nie było problemu, wziąłem najlepszego gościa jakiego znałem. Z wyborem filmowców nie było tak łatwo, ale udało mi się znaleźć lokalną firmę która w umiarkowanych pieniądzach fajnie nakręciła wszystko w technologii DSLR(2 kamerzystów, film około 2 godzin + plener, dodatkowo dostaliśmy większość nakręconego materiału na dysku twardym(moim). Mam gdzieś arkusz(nie do końca pełny bo wydatków poniesionych po weselu już nie wpisywałem wszystkich), mogę przesłać.

Odpowiedz

Ewelina Marzec 13, 2015 o 12:56

Jakubie, czy mógłbyś polecić tych kamerzystów? Czy mógłbyś napisać coś więcej o negocjacjach? O co pytałeś? Itp z góry dziękuję :)

Odpowiedz

Jarek Marzec 13, 2015 o 10:12

Wesele bez alkoholu? No ciekawe co by moj szwagier powiedzial na takie fanaberie…

Odpowiedz

Karola Marzec 13, 2015 o 17:33

Dlaczego fanaberie? Nasze też było bezalkoholowe, a goście bawili się do samego końca. Jak się zaprasza tych „najbliższych” to wszyscy doskonale rozumieją decyzję Państwa Młodych. I nikt nie potrzebuje litrów alkoholu żeby czuć się dobrze.

Odpowiedz

piotr Marzec 13, 2015 o 10:20

Koszty z kosmosu. Gdzie orkiestrę za tak tanio znajdę nie wierze. W Bełchatowie i okolicy u mnie najgorsze grajka amatorskie co potrafią się upić nawet to poniżej 4000zl nie zejdą a normalne orkiestry co w miarę grają po weselach od 5500 do 8000 są droższe ale mówię o amatora a nie o zespole z szkół muzycznych itp…
To samo talerzyk wesele 1 dniowe ze wszystkim prócz alkoholu od 250 zł i to są ceny najtańszego cateringu!!! Na osp sali!!
Na typowej sali weselnej od 300 za 1 dzień do 450 za 2 dni i taniej nie znajdziemy w województwie łódzkim. A jeździć 50km od kościoła do sali nikt nie zamierza. Wiec trudno mi uwierzyć w tak niskie koszty łącznie co u mnie na 1 osobę wychodzi drożej.
Bełchatów średnia zarobków przez kopalnia kowalstwo powyżej 6tys i pewnie dlatego to i nie tylko to znacznie drożej. ..

Odpowiedz

Asia Marzec 13, 2015 o 12:38

I owszem. Lokalizacja robi swoje, a często jest najważniejsza.
Byłam ostatnio na weselu kuzynki, która właśnie zmieniła lokalizację ślubu i wesela – na okolice Darłowa, dużo różnych hoteli i ośrodków wokół. Efekt? Świetna sala, z wystrojem i jednym z najlepszych menu – 220 zł/talerzyk. I nie byli to amatorzy, na każdym kroku czuło się doświadczenie w obsługiwaniu takich imprez. Bardzo miło wspominam jako gość :)
A, i promocyjnie był nocleg 50metrów dalej dla wszystkich gości;)

Odpowiedz

Dorota Marzec 13, 2015 o 12:44

moja opinia o przykładowych cenach nie jest odosobniona :)

Odpowiedz

Ewa Marzec 13, 2015 o 10:20

My chcieliśmy zorganizować małe wesele i sami je sfinansować. Do 1 w nocy razem z nami bawiło się 35 osób i jest to jedna z najfajniejszych imprez na jakich byłam 😀 Wydaliśmy prawie 10 tys. i jestem dumna, że udało nam się ta małym kosztem zorganizować świetną zabawę w centrum Wrocławia.
Jeśli chodzi o wydatki to pomocą była dla nas teściowa, która koniecznie chciała zapłacić za obrączki, więc nie upieraliśmy się. Podzielę się naszym kosztorysem:

Pan Młody garnitur 320
buty 279
koszula/krawat 144
Pani Młoda sukienka 350
buty 170
makijaż 140
fryzura 100
bukiet 80
kolczyki 90
przyjęcie sala z jedzeniem 4 032
wódka/wino 615
owoce 70
tort 350
pozostałe zaproszenia 65

DJ 900
USC 84
fotograf 2 150

Odpowiedz

Michał Marzec 13, 2015 o 10:21

Ciekawy artykuł i potwierdzam, że jeśli się chce to można zrobić weselę na miarę możliwości swojego portfela (sam z małżonką jesteśmy 2 miesiące po takim) :-)
Na prawdę warto odkładać wcześniej pieniądze (nie koniecznie z myślą o weselu), ja odkładałem „na przyszłość” i akurat to poszło na wesele:-)
Cóż mogę doradzić – warto szukać oszczędności wykorzystując znajomości (my np mieliśmy praktycznie za darmo piękne BMW X6 z kierowcą do ślubu:-) ), warto zastanowić się nad „wycięciem” dalekiej rodziny (zwłaszcza, gdy nie utrzymuje się z nimi jakichś konkretnych kontaktów). Warto także inwestować pieniądze w rzeczy trwałe – obrączki, zdjęcia, film. Bardzo dobrze jest dużo wcześniej usiąść i zrobić sobie excela z liczbą planowanych gości, kwotami za każdą najdrobniejszą pierdołę (dobrze liczyć na wyrost) żeby było wiadomo ile tak na prawdę trzeba pieniędzy i gdzie można szukać oszczędności:-)

Odpowiedz

wojti Marzec 13, 2015 o 10:24

Chciałbym tylko powiedzieć że nie istnieje coś takiego jak licencja na ślub poza parafią tudzież półślubek … od razu można zaoszczędzić te 200zł za coś takiego. Jeśli ksiądz woła od Was pieniądze za coś takiego od razu łapiecie za telefon i dzwonicie do biskupa (od razu ksiądz zmieni zdanie).
Ja wraz z żoną brałem ślub w Toruniu. za kościół zapłaciliśmy
wydanie dokumentów w Parafii żony 20zł (moja ofiara) ksiądz się nie upominał
W kościele gdzie braliśmy ślub.
wydanie dokumentów o chrzcie 0zł
zapowiedzi 0zł
kurs przed małżeński 150
odprawienie mszy przez księdza+ organista 0zł (ksiądz nic nie chciał od nas, nawet dobrowolnej ofiary) Jedyne za co zapłaciliśmy to kwiaty w kościele bo żona chciała mieć po swojemu.
Także kościół może być miejscem gdzie zaoszczędzimy dużo pieniędzy.

Odpowiedz

Kookie Marzec 13, 2015 o 10:24

My braliśmy ślub w lipcu 2013 roku na tzw. ścianie wschodniej :)
Koszt wesela na 90 osób wyniósł 32 K PLN.
Za wesele zapłaciliśmy sami z symbolicznym wkładem rodziców.
Nie oszczędzaliśmy na sali (150 PLN od talerzyka, co w tym regionie jest ceną wysoką) i to był dobry pomysł, bo dobra sala / hotel zajmie się większością oprawy weselnej (menedżerka, która odpowiadała za salę / hotel w której robiliśmy wesele była prawie jak wedding planner :) – dawno nie spotkałam osoby tak dobrze robiącej swoją pracę).
W naszym przypadku sporym kosztem był hotel dla części gości, którego nie ma w wydatkach weselnych w Twoich dwóch przykładach. Zależało nam, żeby wszyscy dojeżdżający mieli zapewniony nocleg i wracali z wesela wypoczęci a my żebyśmy nie mieli żadnych wypadków na sumieniu.
Największym zaskoczeniem był dla mnie koszt kwiatów (sala + kościół), bo okazało się, że w mieście działa, jak ja to nazywam, mafia kwiaciarska i mieli między siebie podzielone strefy wpływów, co utrudniało negocjacje cenowe :)
Z „trików” weselnych dla pań polecam budy La Boda – super wygodne a po weselu można je za niewielką opłatą przefarbować u producenta na jeden z kilku kolorów.
Na naszym weselu poza standardowym alkoholem był samoobsługowy barek (pomysł podkradziony od innej pary) – w którym postawiliśmy alkohole, shaker i 3 instrukcje z prostymi drinkami do wykonania przez samych gości. Kupa zabawy a koszt znikomy w porównaniu do zatrudniania barmana.
W związku z tym, że lokalne zespoły weselne były rozpuszczone jak dziadowski bicz, wzięliśmy zespół z innego miasta, który bardzo się sprawdził i zagrał dla nas za przyzwoitą stawkę.
Z perspektywy czasu stwierdzam, że trzeba było jednak kupić sukienkę używaną, bo wcale nie tak prosto potem swoją sprzedać a koszt jej był spory (chociaż dalej mi się niesamowicie podoba :)). I to chyba jedyna rzecz, jaką bym zrobiła inaczej na swoim weselu.
Presja rodziny faktycznie czasami jest duża – np. u nas podnoszony był temat poprawin. Po przedstawieniu kosztów tej propozycji i zapytaniu, czy osoba, która się o to pyta go pokryje – temat przepadł :) Więc najlepiej kawę na ławę i nie owijać w bawełnę. I nie przejmować się wszystkimi „u nas to zawsze robią tak a tak”. Olać płonące prosiaki, sztuczne ognie i inne standardy.
Co do poprawin, to zrobiliśmy je w ogrodzie w domu – po prostu był to taki luźny afterek na powietrzu dla tych, którzy jeszcze mieli potrzebę się pospotykać w rodzinie.
Jeśli ktoś ma jeszcze dużo czasu do swojego wesela i kilka wesel znajomych po drodze – przyglądajcie się jak to u innych wygląda, zbierajcie dobre pomysły i uczcie się na cudzych błędach.
My byliśmy bardzo zadowoleni ze swojego wesela, świetnie się na nim bawiliśmy (goście chyba też) i zrobilibyśmy taką imprezę jeszcze raz – była to dla nas ważny moment w życiu i możliwość podzielenia się radością z rodziną i przyjaciółmi.
Wychodzę z założenia, że takie okazje trzeba świętować (ale na tyle, na ile człowieka stać, w żadnym wypadku się na to nie zadłużać), bo gdzie się będzie rodzina spotykać – na stypach?

Odpowiedz

Kookie Marzec 13, 2015 o 10:43

Miało być buty a nie budy, rzecz jasna :)

Odpowiedz

Kookie Marzec 13, 2015 o 12:02

Rozpisałam się strasznie, ale jeszcze dodam, że Michale, dokładnie tak jak napisałeś – jest to niezły test na to, jakie podejście mamy my sami czy nasza druga połówka do pieniędzy, oszczędzania, presji rodziny, otoczenia, etc.
Generalnie jest milion sposobów aby zaoszczędzić (i aby wydać pieniądze – sky is the limit) na weselu. Nie dawajcie sobie wmawiać, że dana oferta to „standard na rynku”, etc. Szukajcie, negocjujcie.
A przede wszystkim wyznaczcie sobie budżet i zróbcie excela z wydatkami, żeby trzymać wszystko w ryzach, bo w ferworze walki łatwo można się zapędzić.

Byłam na wielu różnych weselach i obserwuję, że im bogatsze (a przynajmniej bardziej niezależne finansowo) osoby biorą ślub, tym mniejsze mają parcie na „zastawianie się” i mają bardziej wyluzowane podejście do wesel i całego stroszenia piórek. Co za tym idzie, ich wesela nie kosztują fortuny. Natomiast w moim dość biednym rodzinnym regionie nasze 90-osobowe wesele było uznane za mocno kameralne.

Najlepszego wszystkim młodym przyszłym i obecnym :)
Harmonijnego wejścia na nową drogę życia z weselem lub bez.

Odpowiedz

Ania Marzec 13, 2015 o 21:10

:) ja miałam zwykłe białe buty które potem sprajem przemalowałam na inny kolor :)

Odpowiedz

Kinga Marzec 13, 2015 o 10:25

Witam Wszystkich serdecznie z pięknego Krakowa :)
Z Mężem zorganizowaliśmy piękne i niedrogie przyjęcie weselne w grudniu 2014 roku. Od początku wiedzieliśmy, że będzie to skromna uroczystość tym bardziej, że za kilka miesięcy planujemy zakup wymarzonego mieszkania. W takim wypadku nawet minimalne 20 tys. zł to kwota bardzo duża.
Oboje nie jesteśmy także zwolennikami wielkich, hucznych wesel do rana, więc kameralne przyjęcie było dla nas rozwiązaniem idealnym.
Zaoszczędziliśmy sporo pieniędzy decydując się na kilka niestandardowych rozwiązań. Najważniejszym było wesele w grudniu, ale …w roboczy poniedziałek :) dzięki czemu otrzymaliśmy duży upust na menu (płaciliśmy 100 zł za osobę) a także dużą, tonącą w bieli i naturalnych kwiatach salę weselną do własnej dyspozycji od godziny 14:30 do godziny 1:00 w nocy.
Poniedziałkowe wesele nie sprawiło większych problemów, ponieważ goście zarezerwowali ów dzień z odpowiednim wyprzedzeniem.
Kwestia kolejna: lokalizacja. Gdybyśmy zdecydowali się na zorganizowanie przyjęcia w naszym królewskim mieście, koszty na pewno byłyby dużo wyższe aniżeli w niewielkim miasteczku 20 km od Krakowa w eleganckim, nowym hotelu niedaleko Urzędu Stanu Cywilnego.
Nie wynajmowaliśmy również dla siebie samochodu – pojechaliśmy własnym a kwestię oprawy muzycznej rozwiązał sprzęt przywieziony przez mojego muzykalnego Brata :) Zdjęciami z kolei i nagraniem uroczystości w Urzędzie Stanu Cywilnego zajął się mój Szwagier.

Kosztorys przedstawił się następująco (mam nadzieję, że o niczym istotnym nie zapomniałam :) )
– opłaty skarbowe za odpisy aktów urodzenia do Urzędu Stanu Cywilnego – 44 zł
– obrączki – 1500 zł
– moje ubranie – 670 zł
– ubranie Męża – 1600 zł
– mój makijaż (w tym makijaż próbny) – 120 zł (znajoma kosmetyczka)
– mój fryzjer – 60 zł (również znajomy)
– fryzjer Męża – 20 zł :)
– organizacja przyjęcia – 2300 zł
– koszt alkoholu – 430 zł
– koszt materiałów na zaproszenia (robiłam własnoręcznie, tekst wydrukował Szwagier) – 45 zł

Suma: niecałe 7 tys. zł

Cieszę się, że niewielkim kosztem udało się nam zorganizować przyjęcie, z którego oboje jesteśmy bardzo zadowoleni :)
Wszystkim planującym oraz przygotowującym się do tego wspaniałego dnia życzę wszystkiego dobrego!

Odpowiedz

Karola Marzec 13, 2015 o 13:55

Bardzo udany wpis. I jeszcze „zrobił mi dzień”, bo wychodzi na to, że z Mężem mamy oboje jak to ładnie ująłeś jaja jak arbuzy :) Wyszliśmy z założenia, że chcemy skromnie i bez przesady i dokładnie tak było. Niecałe 20 osób, przyjęcie do 22:00 (obiad, kawa +ciasto, kolacja, przekąski) i muzyka z płyt. Chociaż faktycznie rodziny naciskały do samego końca, bo jak to tak, cioci Ali i wujka Zenka nie zaprosimy? 😉 Ale to miał być NASZ dzień, według NASZEGO pomysłu i wyszło dokładnie tak, jak planowaliśmy.

Odpowiedz

Karola Marzec 13, 2015 o 17:36

Ah, dodam jeszcze, że wesele było bezalkoholowe :) Przy czym to akurat był ukłon w stronę jednego z moich (Panny Młodej) gości, który od 8 lat jest trzeźwy.

Odpowiedz

Ewa Marzec 13, 2015 o 10:25

A, wspomnę jeszcze, że to wszystko działo się w 2013 roku, więc ceny prawie aktualne. Dostaliśmy zniżkę na salę i fotografa, bo marzec, do ślubu zawiozła nas koleżanka swoim nowym autem, a suknię uszyła projektantka mody ślubnej z rodziny, garnitur kupiony w promocji (mąż dostał dodatkową zniżkę za legitymację studencką :)) Na każdym kroku szukaliśmy oszczędności i udało się się za niewielkie pieniądze zrobić coś fajnego.

Odpowiedz

Kasia Marzec 13, 2015 o 10:48

Cześć Michał,
bardzo fajny wpis, ja jestem niecałe dwa lata po ślubie więc mogę się wypowiedzieć. My wydaliśmy około 40 tysięcy za dwudniowe wesele na 65 osób. Koszt podzieliliśmy mniej więcej na trzy równe części tzn. my, rodzice i teściowie (nasi rodzice koniecznie chcieli nas wspomóc – to taki prezent ślubny też). Nie ma co liczyć, że się zwróci – u nas to była połowa. Polecam zrobić kosztorys już dużo wcześniej, podzwonić, poszukać na internecie gdzie jest taniej/kto oferuje tańsze usługi.
Absolutnie nie żałuję niczego z tamtego dnia, ale z perspektywy czasu mogę przyznać, że można było zaoszczędzić.
Suknia ślubna – kupiłam za 2,5 tysiąca i teraz wisi i czeka, aż ktoś ją kupi – można było wypożyczyć.
Fotograf 2000 zł – ze zdjęć jesteśmy zadowoleni, ale od fotografa mamy 250 sztuk, a od wszystkich gości z dwóch dni ponad 4 tysiące i większość robiona profesjonalnymi sprzętami a ich estetyka nie odbiega od tych wykonanych przez fachowca, więc można się zastanowić czy w rodzinie są osoby które mają aparaty fotograficzne i lubią robić zdjęcia. Ewentualnie możemy umówić się z fotografem tylko na sesję tzw. plenerową, a nie na cały ślub/wesele.
Kamerzysta 1900 zł – mieliśmy takiego pecha, że z przyczyn do tej pory nie znanych (zaginiona karta?), mamy film tylko do godziny 20.20, więc najlepsze kąski nie zostały uwiecznione, co prawda po mojej długiej bitwie z właścicielem studia odzyskałam połowę kwoty, ale patrząc na ilość zdjęć – film jest zbędny. Dostaliśmy też kilka mini filmików od rodziny więc można skleić i zrobić teledysk.
Nocleg – 4900 zł przepłaciliśmy ze względu na wygodę, bo w domu weselnym na górze były noclegi co prawda po remoncie i ładnie się prezentowały, ale mogliśmy połowę tej kwoty zaoszczędzić umieszczając gości 10 km dalej w hotelu o podobnym standardzie.

Także warto posiedzieć i pomyśleć nad tym, być może uda Wam się pociąć koszty.

Pozdrawiam i życzę powodzenia Wszystkim Narzeczonym !

Odpowiedz

Michał Marzec 13, 2015 o 13:50

Jeśli zdjęcia gości były porównywalnej jakości ze tymi od fotografa, to prosty wniosek – wybraliście złego fotografa :)

Odpowiedz

Kasia Marzec 13, 2015 o 16:00

Cześć Michał,

hehe tak można wnioskować po mojej wypowiedzi jeśli się nie widziało zdjęć.
Fotograf bardzo dobry, a my nie wiedzieliśmy, że kuzynostwo interesuje się fotografią na taką szeroką skalę. Dostaliśmy świetne zdjęcia już obrobione.

Pozdrawiam

Odpowiedz

Joanna Marzec 13, 2015 o 10:51

Z mego doświadczenia. Miałam wynajęty dwór zgłosiłam, że stroić salę będziemy sami, gdyż zgłoszona kwota była duża i tak:
– kwiaty (zostały wczesniej zaplanowane, gdzie co i jak), mama pojechała 80km na giełdę żeby je kupić. Wydała 350zł wraz z ozdobami. Z tego miałam bukiet ślubny, wcześniej wymyślony, kwiaty na stół i do kościoła. Bukiety do kościoła i ozdoby robiły kuzynki dzieci w ramach zabawy, zaniosły do kościoła i zamontowały
– ozdabianie sali – tato kupił rolkę białej agrowłókniny za ok 200zł w ogrodniczym, udrapował i zamontował ozdoby z giełdy kwiatowej
– wódkę mama też poszukiwała przez 2 miesiące chodząc po sklepach przy okazji pytała a po ile by sprzedali ilość x towaru y
Rodzice na emeryturze to skarb i warto ich angażować w pomoc jak samemu nie ma się czasu. To było kilka lat temu wiec tez ceny były inne

Odpowiedz

Milena Marzec 13, 2015 o 10:57

Ja swoje wesele zaczęłam organizować 1,5 roku przed ślubem. Wcześniej nawet nie miałam ochoty o tym myśleć i liczba przyjemnych wydatków zdecydowanie by mi na to nie pozwalała. Zdecydowanie szkoda kilku lat na oszczędzanie na wesele (chyba, że dla kogoś to priorytet w życiu).
Jestem zwolenniczką oszczędzania na wesele, a nie na weselu. Jeśli tylko się da i ma się wystarczająco dużo czasu, to można zebrać sporo pieniędzy. Oszczędzając i przede wszystkim szukając dodatkowych źródeł zarobków… Taką metodą, zbierając na ślub, doszłam do wniosku, że wcale nie jestem biedna :) Że da się oszczędzać, że w porównaniu do ślubnych wydatków wszystkie moje podróże są śmiesznie tanie, że stać mnie na to, aby pojechać gdzie tylko zechcę, jeśli odrobinkę się postaram. I dzięki ślubnym wydatkom poczułam się dużo bogatsza 😉

Odpowiedz

Joanna Marzec 13, 2015 o 11:02

Witam i ja. My nasz ślub wzięliśmy w 2007 roku w Łodzi. I były to dwie odrębne uroczystości. Najpierw mieliśmy ślub cywilny z najbliższą rodziną, bez żadnego przyjęcia ani wystawnych sukni. „Kreację” zakupiłam na allegro (za 70 zł), mąż kupił jasny garnitur w hurtowni garniturów (ok.300 zł). Nie było przyjęcia „weselnego” ani nawet obiadu, do ślubu jechaliśmy taxi. Za to po ślubie pojechaliśmy w tygodniową podróż poślubną do Zakopanego. Było wspaniale. Dokładnie 70 dni później wzięliśmy ślub kościelny a po nim wraz z gośćmi (ok. 40 osób) bawiliśmy się na całonocnym weselu w jednej z lepszych łódzkich restauracji (6000 zł). Miałam suknię ślubną (całość stroju ok. 2000 zł), mąż piękny garnitur (całość stroju ok. 1200 zł), była 4-osoboa orkiestra (2000 zł) i fotograf, który towarzyszył nam od momentu przygotowań aż do krojenia tortu na weselu (koszt wraz z 3 albumami ślubnymi 2500 zł). Nie było kamerzysty bo zależało nam na pięknych zdjęciach. Obrączki, częściowo z własnego złota, robione na zamówienie u jubilera to 1000 zł. Ponieważ nie mam zdolności manualnych wszystko zamawialiśmy. Do ślubu wiózł nas wymarzony jaguar (800 zł). Wódkę kupowaliśmy za pośrednictwem forum weselnego od chłopaka, któremu po weselu zostało sporo alkoholu. Wyszło dużo taniej niż ze sklepu. Po weselu wyjechaliśmy ponownie do Zakopanego, tym razem na 2 tygodnie, mieszkaliśmy w samym centrum.
W sumie na wszystko (oba śluby, wesele, wszystkie koszty okołoślubne oraz dwa wyjazdy poślubne) wydaliśmy ok. 25 tyś. zł, z czego 10 tyś. otrzymaliśmy od rodziców, przy czym to był z ich strony prezent a nie obowiązkowa partycypacja w kosztach. Ok. 5 tyś. mieliśmy zebranych własnych środków, za które finansowaliśmy wszystkie zaliczki oraz drobne wydatki. Na duże wydatki wzięliśmy w banku pożyczkę i nie żałujemy tego. Nie stać by nas było na samodzielne sfinansowanie takiej imprezy. Mamy wspaniałe wspomnienia. A pożyczka już dawno spłacona.

Odpowiedz

Tomek Marzec 13, 2015 o 11:06

Cześć Michał:)
Ja brałem ślub w zeszłym roku w styczniu. W związku z tym, że obydwoje z żoną nie jesteśmy fanami KK i wesel wzięliśmy tylko ślub cywilny. Wielkim szokiem dla naszych rodzin było nasze oświadczenie, że robimy tylko obiad dla najbliższej rodziny (rodzice+rodzeństwo i świadkowie). Za całą „imprezę” (tj. stroje, obrączki, obiad, dokumenty i drobne niespodzianki dla 45 gości ślubnych) zapłaciliśmy poniżej 6000zł.
Największym wydatkiem były:
– obiad (ok 2100zł za 17 osób w świetnej małej knajpce na warszawskiej Starówce);
– obrączki ok 1200zł
– stroje – ok 1800zł
Pieniądze, które dostaliśmy od rodziców woleliśmy wydać na zwiększenie wkładu własnego do własnego mieszkania.

Odpowiedz

Marta Marzec 13, 2015 o 11:10

Witajcie,

Czytam i czytam i dziś postanowiłam, że się odezwę (pewnie też dlatego, że mam masę sprzątania – więc wszystko jest lepsze niż mycie okien…)

Do rzeczy: byliśmy ze sobą prawie pięć lat. Na sześć tygodni przed naszą piątą rocznicą poznania się (i stwierdzenia – z nią/nim chcę być) stwierdziliśmy, że czas sformalizować nasze „bycie razem”. Poszliśmy do USC i najbliższym terminem okazał się 1 marca. 1.3.13 o 13:30. Stało się to naszą datą wyjściową. Czas na organizację:
1. Miejsce
Nasze rodziny mieszkają daleko od siebie (ok 350 km), a my w jeszcze innym miejscu. Zdecydowaliśmy się na wynajęcie lokalu z zapleczem noclegowym w niedalekiej odległości od naszego miejsca zamieszkania – zaprosiliśmy więc gości na weekend w nasze okolice.
Po ustaleniu gdzie – obdzwoniliśmy gości i wysłaliśmy zaproszenia. Ktoś powie, że miesiąc wcześniej (i to jeszcze w piątek o 13) to przesada, bo trzeba załatwić sobie wolne…może tak, ale z zaproszonych gości nie dotarła tylko jedna osoba – i to ta, która miała najbliżej 😉 nawet licznej ekipie zza granicy się udało dotrzeć. Ustalenie listy gości nie było trudne: rodzice, dziadkowie, najbliższe ciotki, przyjaciele. Uzbierało się ok 50 osób, tylko tych nam najbliższych.
Zaproszenia kupiliśmy – wypisałam je sama – podobnie jak wizytówki na stoły (wykorzystując wolny czas w pracy, bardzo ładnie wyszło (to nie tylko moja opinia 😉 )
2. Jadło i trunki
Jedzeniem zajęła się Pani Gospodyni – właścicielka pałacyku, w którym wszystko się odbywało. Zajęła się także owocami, napojami (ciepłymi, zimnymi), sokami, przekąskami itp. Nam został do załatwienia tort (zamówiliśmy ten, który nam się podobał, w poleconej przez Panią cukierni z dowozem na miejsce), ciasta – najlepsze na świecie – robione przez sprawdzone koło gospodyń wiejskich – goście zajadali się domowymi wypiekami, nie lukrem z cukierni (teraz Pani współpracuje z kobietkami z Koła i poleca ich wypieki następnym klientom).
Nie stawialiśmy wódki na stole, bo wódki szczerze nie znoszę, goście też raczej winno-łiskowi więc na wstępie zaserwowano szampana, białe i czerwone wino na stołach, a w „słodkiej sali” (tam gdzie ciasta i owoce) whiskey – do wyboru do koloru. Alkohol zamawialiśmy w sklepie z alko (zamówiliśmy hurtowo i takież dostaliśmy ceny, a dodatkowo fantastyczną i fachową obsługę, butelkę wspaniałego wina w prezencie i możliwość zwrotu – jeśli okazałoby się, że zamówiliśmy za dużo)
Zaraz, w „słodkiej” było też słono, bo Pani ustawiła tam także „wiejskie” przysmaki: szynki, kiełbasy i inne wyroby z małej, wiejskiej masarni.
Pani uwzględniła upodobania i diety naszych gości i zorganizowała „poprawiny”.
3. Strojenie sali
Zajęła się tym Pani, powiedzieliśmy tylko, że białe tulipany i wszystko było tak, jak sobie wymarzyłam.
4. Wiązanka
Zamówiona w kwiaciarni, gdzie florystka czytała w moich myślach (kwiaty dla świadkowej też ok, dla Młodego i świadka gratis)
5. Fryzura i makijaż
Ogarnięte – w piątek w marcu nawet najlepsi mają czas :)
6. Stroje
Luk miał garnitur szyty na miarę, przez naprawdę dobrego krawca (niestety już nie szyje) i jest misternie zrobiony, fakt, drogi, ale cóż – na lata. Buty, płaszcz, muchę i koszulę też kupiliśmy dość drogo, ale mężczyzna musi mieć porządny strój wyjściowy.
Sukienkę odkupiłam od dziewczyny, wypożyczyłam halkę, ale później stwierdziłam, że jest dobra na wesele w pałacu, ale za „balowa” do ślubu cywilnego i narysowałam białą piękność, którą uszyła mi ogarnięta krawcowa (problemem był tylko materiał, ale udało się na czas)
Buty – najszybciej kupione w moim życiu. Weszłam, zobaczyłam moje różowe smerfetki, przymierzyłam i po 5 min wyszłam ze sklepu. Mama była w szoku :) (noszę je czasami)
Kupiłam jeszcze futerko, ale zapomniałam o nim w dniu ślubu i zadowoliłam się szalem, na szczęście pogoda dopisała (słońce i brak wiatru + emocje= 20 st C)
7. Muzyka i spółka
Imprezę poprowadził DJ (z polecenia Pani) a akcja zdjęciowo-filmowa okazała się piętą achillesową naszego Big Day, dlatego spuszczę na to zasłonę milczenia. (Film mamy, zdjęć kilka, może za 20 lat mi przejdzie złość)
8. Auto
Do ślubu wiózł nas szwagier, a auto (zabytkowego Merca) pożyczył od kolegi – była to część prezentu ślubnego.
9. Bańki :)
przyjechały wraz z DJ
10. Noclegi dla nas i gości
Jak się domyślacie – w Pałacyku, więc zajęła się tym Pani :)
11. Podziękowania dla rodziców
Przygotowałam wzruszającą prezentację, prawdziwy wyciskacz łez, ze zdjęciami z dzieciństwa, od kołyski i wanny, do odbioru dyplomów. Później daliśmy rodzicom zdjęcia ślubne. Rozmazany makijaż ciotki – bezcenny :)
Jeśli chodzi o prezenty: dostaliśmy trzy bukiety kwiatów, reszta gości obdarowała nas kuponami lotto i winem (kilka kuponów okazało się trafionych 😉 ) – pomysł mojego taty i dostaliśmy także prezenty pamiątkowe i koperty.

Podsumowując:
mieliśmy mało czasu, a i tak udało nam się wszystko zorganizować. Mieliśmy do pomocy Panią – osobę doświadczoną w organizowaniu takich imprez, zdecydowanie łatwiej nam było dzięki temu. Termin też okazał się korzystnym – właściwie wszystkie osoby związane ze ślubnym zamieszaniem były wolne, dlatego mogliśmy wybierać i jeszcze przy tym nawet nieco negocjować cenę. (No i teraz, na wyjazdy rocznicowe też można znaleźć korzystne oferty :)) Podejrzewam, że mogły być jakieś zastrzeżenia – ale cóż, wszystkich nie da się uszczęśliwić. Mi się podobało :) nie znosiłam wesel, ale już mi przeszło. Co do obrączek to trafiliśmy na kiepski czas, bo akurat złoto było bardzo drogie. Po tygodniu wymyślania wybraliśmy klasykę.. i już mąż swoją zgubił ;/
Pieniądze na organizację ślubu i wesela mieliśmy własne, nie liczyliśmy też na „zwrot” kosztów i naprawdę byłam w szoku otwierając koperty, bo takiej hojności gości się nie spodziewałam. Odłożyliśmy te pieniądze i kupujemy z nich sprzęty do naszego „gniazdka” :)
Pozdrawiam
M

Odpowiedz

Edyta Marzec 13, 2015 o 11:10

Ja brałam ślub w 2013 roku. Koszty wesela pokrywaliśmy z własnych oszczędności (głównie obecnego męża). Wesele chcieliśmy zrobić „po swojemu”, czyli bezalkoholowe, nie żeby zaoszczędzić, to nasz styl życia. Z racji tego jakie są tradycje polskich wesel wszystkich gości uprzedziliśmy o tym fakcie, reakcje były różne. Wiem też z późniejszych relacji, że niektórzy goście mieli własne zapasy w bagażnikach samochodów, ale nikt jednak z nich nie skorzystał, co nas bardzo cieszy, bo uszanowali naszą decyzję, ale przede wszystkim dlatego że nie czuli takiej potrzeby.
Naszym priorytetem były dwie sprawy – dobre jedzenie i dobra zabawa.
Salę znaleźliśmy z polecenia znajomych, w mniejszym mieście nieopodal naszego, ale tylko 5 km od kościoła, bo mieszkałam na peryferiach. Co prawda rozchwytywana, ale nam udało się wcisnąć w miesiącu bez litery „R” :) W porównaniu z innymi wcale nie wyszło drogo, menu było bardzo bogate, wszystko było w cenie, nie musieliśmy gdzieś indziej dodatkowo zamawiać napojów czy ciast, po weselu była dodatkowa dopłata za napoje, ale rozsądna.
A żeby goście dobrze się bawili, poszukaliśmy wodzireja, który prowadził już takie wesela, był bardzo kulturalny i miał duży repertuar zabaw. Goście bardzo dobrze się bawili i wszyscy byli zadowoleni. Taki wodzirej bierze więcej niż DJ, ale mniej niż zespół. Polecam wszystkim takie rozwiązanie.
Wyznacznikiem tego, że gościom bardzo się podobało było nie tylko to, że wychodząc dziękowali za dobrą zabawę i chwalili bogate menu, ale że przy okazji kolejnych wesel w rodzinie wspominają nasze i mówią, że na takim to jeszcze nie byli :)

Odpowiedz

Edyta Marzec 13, 2015 o 11:25

Zaoszczędziliśmy też na obrączkach. Mieliśmy trochę złota, które sobie leżało, w sam raz starczyło na obrączki. Zapłaciliśmy jedynie za usługę u złotnika i grawer.

Odpowiedz

Justyna Marzec 13, 2015 o 11:58

Popieram! Zapomniałam dodać w moim przydługawym komentarzu. Warto podpytać babcie, rodziców, czy nie chcą ofiarować nam złota rodzinnego na obrączki. My takie dostaliśmy w prezencie od teściowej i starczyło na mój pierścionek zaręczynowy i obrączki. To są spore oszczędności. Obrączki zamiast 2000 zł kosztują 500-600 zł.

Odpowiedz

Justyna Marzec 13, 2015 o 11:27

Witam!

Świetny artykuł i dla mnie na czasie, bo biorę ślub w lipcu. Niestety częściowo podział cen jest dla mojego przypadku nieadekwatny, gdyż sama z narzeczonym organizuję wesele nie od osoby, a wynajmuję lokal i podwykonawców (kucharkę, obsługę). Najlepsze jest to, że organizacja jest zdalna, bo z Krakowa do mojej miejscowości (woj. świętokrzyskie) skąd pochodzę jest ok. 200km.
Po zaręczynach 2 lata temu zrobiliśmy rachunek, jakie wesele chcemy, za ile i kogo zaprosić. Stwierdziliśmy, że skoro mieszkamy już ponad rok razem (i to z teściową;-) to nic nam niestraszne. I tak porwaliśmy się na wesele na 200 osób w wynajmowanym lokalu weselnym (nie mylić z remizą;) Zaplanowaliśmy odkładać miesięcznie po 500 zł każde, w sumie 1000 zł. Do wesela mieliśmy zebrać ok. 20 tys. zł. Wesele wraz z noclegami i autokarem dla gości 2-dniowe z poprawinami wyceniliśmy na ok. 50-55 tys. zł.
Myślę, że jeżeli ktoś nie lubi porządku i organizacji, planowania i systematyczności w tym, to nie ma się co porywać na takie przedsięwzięcie. Dla mnie to wyzwanie i mnie to cieszy, ale jeżeli miałoby być karą, to nie podejmowałabym się tego.
Już na 2 lata przed znaleźliśmy:
-> lokal – wynajem na tydzień 4500 zł z mediami (woda, prąd, ogrzewanie wody, śmieci, w pełni wyposażona kuchnia, chłodnie, stoły, krzesła, dekoracja itp.)
-> kucharka – 9zł/os. za 2 dni wesela – gotowanie i pieczenie. W cenie 1800 zł mamy tyle potraw, ile i jakich sobie zażyczymy, ciasta i tort. Do tego obsługa 1800 zł za 2 dni. W sumie 3600 zł. Dodam, że wcześniej byliśmy na weselu, na którym dana osoba gotowała i znamy ją z polecenia.
-> zespół – 4500 zł za 2 dni. Orkiestra 5 osobowa. Znaleziona przypadkiem, nie z polecenia, ale najbardziej odpowiadająca naszym wymaganiom.

Na rok przed:
-> Fotograf – 1500 zł – nieograniczona ilość zdjęć po obróbce+plener. Osoba bardzo znanna i polecana w naszym środowisku weselnym.
->Kamerzysta – 1700 zł – 2 operatorów. Bardzo konkretny człowiek, który zna się na rzeczy.

Na pół roku przed:
-> Suknia ślubna – 2450 zł – nowa, szyta na miarę. Oszczędziłam 150 pln, ta sama suknia w Krakowie, a w miasteczku w woj. świętokrzyskiem..;>> Buty ZARA wyprzedaże: 50 zł. Kupiłam 2 pary różnych, więc w sumie 100 zł.
-> Garnitur – na wyprzedażach zimowych kupiony za 950 pln, ale jest świetny jakościowo i to inwestycja, której nie załujemy. Do tego buty 220 zł ze skóry (na lipiec nie polecam sztucznych lakierków), mucha allegro 35 zł, koszula 180 zł.
-> Zaproszenia 2,39 szt. z personalizacją gości. W sumie ok. 260 zł. Rozdamy osobiście.
-> Alkohol -ok. 300 butelek Stocka za 6500 zł, ale mamy znajomego hurtownika, więc będziemy negocjować.
-> Fryzjerka ok. 90 zł + fryzura próbna 90 zł. Uważam, że nie ma nic gorszego niż oszczędzanie na wyglądzie panny młodej.
-> Makijaż z próbnym 200 zł.
-> Noclegi dla ok. 100 gości – Agroturystyka 25-30 zł/os. W tym niektóre na 2 noce.
-> Autobus dla gości z Krakowa – 1500 zł (znajomy znajomej;-)
-> bus do rozwożenia gości po weselu – szukamy znajomej osoby, której damy na paliwo i zapłacimy za usługę. Firmy transportowe na miejscu są b. drogie.
-> Samochód dla Państwa Młodych – Mercedes CLS – 400 zł.

To jest część kosztów. Mamy już listę zakupów od kucharki, wiemy jakie ilości będą potrzebne i co kupić. Z mięsem nie mamy problemu, gdyż mieszkam na wsi i rodzice mają gospodartswo. Koszt masarza 1000 zł, my mu zawozimy 2 tuczniki, 3 na mięso dla kucharki zabija gratis. Masarz przygotuje wędliny, udźca, wędzonego łososia itp. na wiejski stół. Jajka wiejskie uzbierane w domu, u sąsiadek. Nalewki robi teściowa już rok, bimber robi znajomy, jedynie kupiliśmy produkty. Kwiaty i dekoracja – mamy znajomych na giełdzie i ceny hurtowe, do tego florystka jest jednym z gości weselnych. Podróż poślubna – ze znajomymi na Chorwację autami – koszt do 5 tys./2 os. lub totalny last minute.
Wiadomo, że wiele jeszcze do załatwienia jest przed nami. Finansowo nie mamy całej kwoty, ale dużo już pozaliczkowaliśmy. Resztę pieniędzy możemy pożyczyć bezprocentowo od przyjaciela, moi rodzice mogą coś dorzucić (max do 10 tys.), ale nie liczę na nich w 100%, bo mam młodsze rodzeństwo. Mój B. ma mamę na emeryturze 1000 zł, więc na nią nie mieliśmy, co liczyć. Ja mam stabilną pracę, gdzie mogę zadłużyć się bezprocentowo do 10 tys. Na pewno nie zakładam brania kredytu w banku, to jest jak dla mnie samobójstwo oddawać taki %. Już zasięgnęłam jezyka, jaki to koszt. Niestety w naszym myśleniu znalazły się luki. Mój narzeczony prowadził dobrze prosperującą działalność, ale w zeszłym roku musiał ją rozwiązać, gdyż jego wspólnik go oszukał, W związku z tym poszedł do słabiej płatnej pracy etatowej. To nieco osłabiło nasze planowanie i finanse, ale nie na tyle byśmy nie dali rady.

Wiem, że wiele osób może to skrytykować. Po co robić takie wesele, jak nie masz w gotówce takie kasy..My tego chcemy dla siebie i z miłości a sama organizacja świetnie scala i łączy. Tak jak wspomniał Michał jest to dobry test dla związku. Pomimo, że zostało kilka m-cy do mojego ślubu nie żałuję formy organizacji, jaką wybraliśmy.

Życzę Wszystkim tegorocznym Młodym Parom udanych ślubów i wesel;-)
Pozdrawiam

Odpowiedz

Magdalena Marzec 13, 2015 o 11:32

Nie lubię przaśnych i głośnych wesel, gdzie pod koniec imprezy większość gości jest pijana jak szpadel. Dlatego uparłam się, że moich gości zaproszę na obiad i tyle.

Byliśmy wtedy z mężem młodzi, świeżo po studniach, bez oszczędności, ogromnie nierozsądnie byłoby w takich warunkach pakować się w takie wydatki.
Rodzina na początku kręciła nosem, kiedy oznajmiłam, że zapraszam tylko rodziców i świadków, część się obraziło, no cóż, trudno. Niemniej jednak nie uległam presji i wcale tego nie żałuję. Ślub to tylko impreza, zaledwie jeden dzień, który z perspektywy czasu, po 13 latach, wcale nie wydaje mi się aż taki ważny.

Trochę dziwi mnie fakt, że ludzie bardzo często urządzają wesele wbrew sobie, tylko po to, aby zadowolić całą resztę. Skoro nie macie odwagi postąpić tak, jak sobie tego życzycie, to jak chcecie wejść w dorosłe życie?

Odpowiedz

Mała rzecz a cieszy Marzec 13, 2015 o 11:41

U nas ślub i wesele w mieście powiatowym kosztowało 10 tys zł przy 50 osobach (impreza w 2013 na początku października).
W ramach oszczędości:
– wykorzystaliśmy moje rękodzieło i zakup kwiatów na giełdzie w Poznaniu – http://mala-rzecz-a-cieszy.blogspot.com/search/label/ozdoby%20%C5%9Blubne
– bardzo niski koszt talerzyka 50zł/osobę (niezaleznie czy dorosła czy dziecko) – w małej restauracji (do max 50 osób) z dodatkową salą do tańczenia, gdzie zazwyczaj są organizowane 18-stki, komunie i właśnie małe wesela, a menu ułożone podobnie jak pod tego typu imprezy, soki w cenie, symboliczne korkowe 2 zł od osoby dorosłej (świadomie zaplanowane wesele od 17 do 1 w nocy, jedzenie jeszcze pozostało)
– dj zamiast zespołu
– wino zakupione na promocjach w Selgrosie
– sukienka zakupiona na Allegro za 10% pierwotnej wartości (u pierwszej właścicielki szyta u krawcowej na miarę a moje wymiary były identyczne 😉 )
– kolega student zagrał na Mszy na organach i skasował symboliczne 100 zł
– kwiaty w kościele do podziału z parą która brała ślub dzień przed nami – proste bukiety i białe kokardy przy ławkach – 150zł
– obrączki zakupione z wykorzystaniem karty rabatowej cioci
– noclegi dla dojezdnych gości w domkach letniskowych na jeziorem w cenie 70zł za domek
– tort i ciasta pieczone przez lokalną „jednosoobową” cukiernię, specjalizującą się w wypiekach na uroczystości rodzinne – 460zł
– fotograf – z ogłoszenia rozpoczynający działaność w zamian za zdjęcia do portfolio – za koszt dojazdu z Poznania
– 2 kamerki prywatne gości i montaż filmiku zrobiłam samodzielnie – 0zł
Hm może jednak napiszę dokładną rozpiskę na blogu…

Odpowiedz

Anomalia Marzec 13, 2015 o 11:51

Braliśmy ślub w 2014 roku. Uważam, że naprawdę dobrze udało nam się rozplanować wydatki. Całą imprezę na 40 osób sfinansowaliśmy z naszych oszczędności (około 11 tysięcy). Sporo zaoszczędziliśmy na restauracji, decydując się na wesele w lipcu. Suknię ślubną zaprojektowałam sama, zakupiłam materiały w hurtowni i uszyłam u krawcowej (koszt sukni: 350zł, a wyglądała świetnie:)). Zaproszenia ślubne, winietki, karteczki na alkohol, na babeczki, zaprojektowałam sama (jestem grafikiem) i wydrukowałam w drukarni na własnym papierze. Docięłam, doklejałam kokardy z wstążek również sama. Ozdobne koperty zakupiłam w Empiku za grosze, a tort zamówiłam w małej cukierni i był naprawdę cudowny :) Oczywiście każdy wydatek zapisywałam i na bieżąco pilnowałam by zmieścić się w zaplanowanym budżecie, a pomimo tego nie musieliśmy rezygnować z rzeczy, na których nam zależało. Sporo nalataliśmy się za różnymi pierdołami, strasznie się stresowaliśmy, ale już po byliśmy naprawdę z siebie dumni.

Odpowiedz

Justyna Marzec 13, 2015 o 11:52

Ja wyszłam za mąż w sierpniu zeszłego roku. Do ślubu i „wesela” nasi Rodzice nie dołożyli ani złotówki, a w gruncie rzeczy zwróciło się nam jakieś 99% wydatków. Po ślubie najbliższych ze starszego pokolenia zaprosiliśmy na obiad do restauracji, w sumie było ok. 30 osób. Naszych znajomych zaprosiliśmy na imprezę w klubie, gdzie mieliśmy zarezerwowaną dużą salę, pełną jedzenia i open bar. Goście w klubie to ok. 70 osób. Przez cały dzień towarzyszył nam fotograf. Nie oszczędzałam na tym, co było dla mnie najważniejsze, czyli na moim wyglądzie. Jedynym szaleństwem było wypożyczenie zabytkowego samochodu. Wydaliśmy trochę ponad 20 tys. zł. I był to najpiękniejszy dzień w moim życiu :)

Odpowiedz

Ania Marzec 13, 2015 o 11:56

Wesele jest dla gosci, taka prawda. Wg mnie sa dwie opcje – jeżeli ekonomiczna to obiad dla rodziców , chrzestnych i rodzeństwa. Jeżeli wesele, czyli minimum 30 osob to musi byc alkohol, dj, odpowiednia ilośc ciasta, napojów. Nawet jeżeli ja nie pije to nie znaczy ze reszta ma to samo podejście… Byłam na takim weselu gdzie czesc gosci stała na zewnątrz i burczała cos pod nosem z niezadowolenia bo nie było pod dostatkiem tego co na weselu byc powinno… Wiec albo obiad dla najbliższych albo normalne wesele. Nie powinno sie „dziadować” bo goście bedą pamietać latami, opowiadać a nam tez bedzie głupio. Jeżeli nas nie stac nie musimy udowadniać nic na sile…

Odpowiedz

barbara Marzec 13, 2015 o 12:00

U nas było nietypowo. Co prawda nie było łatwo postawić na swoim, ale do odważnych świat należy 😉
Nasz ślub był 2 etapowy. Najpierw cywilny na 60 osób, w piątek, bo w sobotę mieliśmy samolot. Obiad, zupa, przystawka, 3 dania do wyboru na platerach, deser – 75 zł za osobę. Do tego jedynie wino – po 3/4 butelki na osobę, kupione w makro. O dodatkowe ciasta poprosiliśmy rodzinę – zamiast kwiatów 😉 dekoracją sali, moim bukietem zajęliśmy się sami. Fryzjer, malowanie i manicure ok 200 zł. Noclegi gości – po rodzinie.
Suknia na cywilny – 300 zł, Garnitur męża 1600, z intencją, żeby miał do potem do pracy. Buty i dodatki porzyczone. A następnie kościelny, razem z pielgrzymką, bez rodziny, w Ziemi Świętej w Kanie Galiejskiej. za 9 dni fantastycznego zwiedzania łącznie za 2 osoby 9000 razem z kościołem i opłatami slubnymi. Mielismy więc i ślub i podróż i przygodę. Sam ślub skromny, suknia musiała się zmieścić do walizki, więc nie było mowy o żadnych falbanach i halkach – 300 zł. Makijarz, fryzura itd – umalowały mnie znajome z podróży. Wiem, że cała pielgrzymka złożyła się po 30 zł, żeby w ramach prezentu zorganizować nam skomne przyjęcie z winem i tortem. Fotografowali i filmowali nas znajomi na miejscu. I było FANASTYCZNIE! dziś myślimy, że była to najlepsza możliwa decyzja. I żadnego przedślubnego stresu – poza przekonywaniem rodziny, oczywiście. Koszty – 17000 w tym przydatny garnitur, wymarzona podróż, obiad weselny dla rodziny.

Odpowiedz

Ola Marzec 13, 2015 o 12:03

Hej,
dzięki Michał za ten wpis. Mam 26 lat, ale jeszcze nie myślę o ślubie. Jednak uważam, że
organizacja ślubu i wesela to kolejny przykład na to, że dobrze jest znać kilku ludzi…i korzystać z tych znajomości :) Myślę, że wtedy koszty na pewno troszkę się obniżą…
Gdybym brała ślub to już wiem, że o zrobienie zaproszeń i wienietek poprosiłabym moją bratową lub mamę mojego obecnego chłopaka, bo się tym zajmują z pasji. Kiedyś pracowałam w salonie sukien ślubnych i dalej mam dobry kontakt z krawcowymi i projektantką i właścicielką tego salonu :) to już też troszkę rozjaśnia perspektywę. Fotograf – jak o tym myślę to też już w głowie mam kilka znajomych, którzy się tym zajmują.
Ogólnie koszty bardzo odstraszają, dlatego obserwuje się wzrost średniej wieku osób decydujących sie na sformalizowanie swoich związków, wiele osób żyje bez ślubu długie lata. Dzisiejsze czasy są trudne, zwłaszcza jak się jest humanistką … 😛

Odpowiedz

Katarzyna Marzec 13, 2015 o 12:04

Hej! My planujemy wesele dopiero za rok na 120 osób. Na moim skromnym Podkarpaciu wyjdzie nad ok 30 tys. Nie ukrywam, że liczymy na wsparcie kopert w opłaceniu kosztów sali jednak nie zakładamy, że zwróci nam się całość i ubezpieczamy się dodatkową kwotą.
Chcemy duże wesele – rodzina też ma na to wpływ. Od rodziców nie chcemy żadnego wsparcia – ja podziękuję za hasła typu „A nie mówiłem że lepiej byłoby..” itd.
Obrączki mamy już z cywilnego więc ten koszt nam odpada – ale żeby nie było przetapialiśmy złoto u złotnika a nie u jubilera co wyszło nas niewiele ok. 500zł. za obie obrączki.
Co do oszczędności. Na pewno:
– suknię szyję albo kupuję używaną
-Garnitur też używany albo znajdziemy gdzieś na przecenach studiówkowych
– alko w hurtowniach w tzw. nie sezonie, a też skupić się tylko na winie i wódce.
-dekorację chcemy wykonać sami – zaproszenia kupimy za 1zł na allegro, śpiewniczki, winietki i inne to wystarczy drukarka i papier techniczny :)
-ślub cywilny już mieliśmy więc te koszty automatycznie nam odpadają, a ślub kościelny w parafii gdzie mamy chrzest żeby obyło się bez kosztów wybierania zaświadczeń o chrzcie.
– pomaluję się sama, welon mam po mamie, bukiet nie musi być nie wiadomo jaki przecież i tak zwiędnie 😉
– rezygnujemy z kamerzysty – niezręcznie mi przed kamerą, robię sztuczne miny i dla mnie taki film nie ma żadnych wartości – ręka w górę kto oglądał swój film ze slubu albo z komunii parę razy?
– prezenty dla rodziców często drogie wyszukane które później się kurzą. – dla rodzicó taka sytuacja będzie mega kompromitująca co mi już zapowiedzieli
-dekoracje klatki, domu itd. Po co to komu?
Nie zamierzamy oszczędzać na:
-butach – mam zamiar kupić typowo do tańczenia buty na wesele, do ślubu pójdę w tych co mam z cywilnego, a mąż ma swoje ulubione, rozchodzone i kupimy ten sam model
– fotografie – dobre zdjęcia to podstawa ( i wcale nie duży koszt wystarczy poszukać na wsiach dobrego fotografa) No i plener w inny dzień – co za problem założyć na spokojnie jeszcze raz sukienkę?
– muzyce – wynajmujemy zespół z Dj i wodzirejami. Jest ich 3 ale zabawe mamy gwarantowana
Zaczęliśmy odkładać jednak sytuacje życiowe nas trochę zaskoczyły i zaczynamy od nowa z pustym kontem. Będziemy zmuszeni wziąć pożyczkę na spłatę fotografa i DJ. Nie są to duże koszty bo szacujemy tylko kredyt na 5 tys. Przekładać nie chcemy, bo rodzice męża i moja babcia nie są młodzi i kto wie co może się stać? Zresztą czy przełożymy i będziemy odkładać kolejne miesiące czy będziemy spłacać kredyt na jedno wyjdzie.
Na pewno moglibyśmy za tą kwotę polecieć w podróż poślubną. Moglibyśmy wiele ograniczyć ale czy warto? Od małego marzyłam o sukni, zabawie, tańcach i radości. Mąż też chce uczcić ten dzień ze znajomymi z rodziną. Przedstawić sobie tych których nie mieliśmy okazji. Poznać się bliżej. Uwielbiamy tańczyć. Chcemy się bawić i czuć w nogach to wesele 😀

Odpowiedz

Katarzyna Marzec 13, 2015 o 12:07

O i zapomniałam dodać o samochodzie. Nie wynajmujemy. Jedziemy naszym starym poczciwym Volvo 740. Jest biały, ma sporo miejsca w środku, i nie płacimy za niego nic! :)

Odpowiedz

Kasia Marzec 13, 2015 o 12:15

Witam, jestem fotografem slubnym i jak czytam propozycje zatrudnienia fotografa za 1500 zlotych to noz mi sie otwiera w kieszeni. Prosze sobie policzyc ile zarobi fotograf majac zlecenia co niedziela od marca do pazdziernika (to jest sezon, potem juz pojedyncze ceremonie sie zdarzaja). a to wszystko gola kasa, a gdzie podatek, zus, amortyzacja sprzetu, praca nad materialem = dodatkowe x godzin. To wszystko to jest jakies nieporozumienie – chcecie oszczedzac to wogole nie zatrudniajcie fotografa, ale opowiadanie ze za 1500 zrobi to zenada. bo to nie jest zaden fotograf tylko ktos kto posiada lustrzanke i dorabia sobie do etatu. Chcialoby sie doniesc na takiego do urzedu skarbowego, bo na pewno nie placi podatkow (bo nie ma juz z czego). Jestem zalamana jak czytam takie rzeczy, i jeszcze propagowanie ich wsrod ludzi jest po prostu niemoralne. Praca fotografa to nie tylko nacisniecie migawki – jesli trzeba to moge sie podzielic mailowo z opisem jak to wyglada naprawde. W siecie mozna znalezc mnostwo przykladow ktore pokazuja jak ocenia to klient a jak jest naprawde. Mysle, ze sporo osob byloby zaskoczone. Ja nie oczekuje zeby to wiedziec, ale na litosc boska odrobine szacunku dla pracy innej osoby.

Odpowiedz

Ryszard Marzec 13, 2015 o 22:22

Przestań ściemniać. Skończyłem fotografię, znam też kilku fotografów. Zarobią tacy 11-14tys w miesiąc a potem mówią, że życie jest piękne. Większość otworzyło „biznes” za kasę rodziców lub dotację 20-40tys zł. Nic więc nie ryzykowali. Oczywiście zgadzam się, że jest to ciężka praca i sam jej się nie podjąłem bo uznałem, że to jednak nie dla mnie. Ale według mnie dwa-cztery zlecenia miesięcznie powinny wystarczyć by utrzymać taki „biznes”. Studio też możesz zamknąć i w domu robić. Koszty wtedy to 1100 zarobić możesz 1500 x2-4x i powinno Ci wystarczyć, jak normalnym ludziom. W każdym razie możesz szukać frajerów po 2700-3000 dalej, ja bym chyba prędzej zrezygnował ze zdjęć ślubnych niż tyle wydał.

Odpowiedz

Kasia Marzec 23, 2015 o 14:27

Panie Ryszardzie, niczego nie ściemniam. Jakbym zarabiała 4000 złotych to bym zdechła z głodu. Mieszkam w Warszawie gdzie koszty życia są troszkę wyższe niż w innych miastach. 2-4 zlecenia nie utrzymają biznesu. Ja nie myślę o zarobku 10-15 tys. jak niektorzy, ale 2000-3000 za zlecenie. WTedy ok, da się wyżyć. Ale należy pamiętać że tutaj, w tej dziedzinie (zdjęcia ślubne) mamy sezon i poza sezonem, kiedy praktycznie się nie fotografuje. Zlecenia tracimy przez takie właśnie oszczędności, o których napisał Michał powyżej. Decyzja zeby zdjęcia zrobił wujek co ma lustrzankę czy kolega za 500 jest masakryczna, i BŁAGAM wszystkie Panny Młode żeby nie popełniały tego błędu. Widziałam tyle płaczących Młodych bo fotograf nie przyszedł, olał temat albo wręcz dostał lepsze, droższe zlecenie – i nie poinformował o tym Młodych. Sama robiła zdjęcia na takich ślubach, gdzie trafiali do mnie Młodzi na tydzień przed ceremonią bo ich fotograf wystawił do wiatru. Ten dzień jest raz w życiu! Jeśli wymyślamy piękne miejsce, piękną suknię, buty, kwiaty – to weźmy dobrego fotografa ktory to dobrze sfotografuje. Lepiej zrezygnować z fury jedzenia, której i tak nikt nie przeje (moda na 7 dań ciepłych jest masakryczna), z setek gości. Zdecydowanie lepiej brzmi to, co napisało kilka osób tutaj, że zrezygnowały z tłumu gości, dalekiej rodziny, na rzecz skromnego obiadu, fajnego wyjazdu rodzinnego zagranicę i dobrego fotografa. To jest głos rozsądku!

Odpowiedz

Anna Marzec 13, 2015 o 12:24

Witam Michale!
Za dwa miesiące odbędzie się nasze wesele większość kosztów jakie poniesiemy już znamy . Organizujemy wesele z poprawinami na ok 150 osób . Górna granica naszego budżetu to 55000 zł jak policzyłam na obecną chwilę suma wynosi 52050 zł.
Zdecydowaliśmy się na tradycyjne wesele, na które zapraszamy nasze dość duże rodziny i przyjaciół co nie oznacza, że nie szukaliśmy oszczędnośći :) Postanowiliśmy na profesjonalną obsługę jedna wybieraliśmy firmy, które zaoferowały na dobrą cenę i jakość- często z mniejszych miejscowości gdzie ceny są relatywnie niższe.
Koszt sali, jedzenie, napoje, wiejski stół 34500 zł -sala poza miastem
alkohole, wódka, szampan, wina, itp 4500 zł – kupiliśmy bezpośrednio od przedstawiciela
tort 300 zł -robi nam zaprzyjaźniony cukiernik
orkiestra 5200 zł -tu nie oszczędzaliśmy
zdjęcia 2300 zł- fotograf z małej miejscowości
samochód 450 zł
oprawa muzyczna w kościele 500 zł
dekoracje sali weselnej i kościoła kwiaty, świece, zaproszenia, winietki, itp 1000 zł- część robimy sami z użyciem kwiatów sezonowych, zaopatrujemy się w hurtowniach
suknia, buty, dodatki, fryzura panny młodej 2000 zł – suknia kupiona na OLX , buty nadają się do wykorzystania na co dzień
garnitur,buty pana młodego 900 zł – garnitur kupiony na wyprzedaży w Vistuli
lekcje pierwszego tańca 300 zł
opłaty w usc 100zł
ślubu udzieli nam zaprzyjaźniony ksiądz 0 zł
Niezależnie czy płacimy sami czy pomagają nam rodzice, jaki pomysł mamy na zorganizowanie tego wyjątkowego dnia ślub i wesele to duży wydatek.
My półtora roku temu decydując się na wesele staraliśmy się racjonalnie oszacować koszty i odkładać pieniądze na ten cel; połowę funduszy zapewniają rodzice resztę my.
Ważne żeby nie dać porwać się emocjom i chłodnym okiem ustalić priorytety.
Jak widać mamy duże szanse żeby zmieścić się w założonym budżecie czy będziemy w 100% zadowoleni czas pokarze. W nagrodę pozostałe środki możemy dołożyć do podróży poślubnej:)
Mam nadzieję ,że mój głos będzie pomocny w dyskusji. Pozdrawiam Anna

Odpowiedz

Anna Marzec 13, 2015 o 12:39

Uścislając nasze wesele odbędzie si w okolicach Łodzi.

Odpowiedz

Ola Marzec 13, 2015 o 13:11

Ja miałam wesele 4 stycznia.
Polecam – nastrój jeszcze świąteczny, a koszt przyjęcia na osobę 70 zł niższy niż w gorącym sezonie!!!:)

Odpowiedz

bibi Marzec 13, 2015 o 13:33

My z męzem jak widac mielismy jaja jak arbuzy :) Juz sam fakt, ze zdecydowalismy sie tylko na cywilny slub spowodowal spory sprzeciw rodziny – ale w koncu to nasz dzien, finanse mielismy ograniczone, dopiero co kupulismy mieszkanie czesciowi na kredyt, jeszcze bylismy w trakcie remontu. Poza tym wiedzielismy, ze bedziemy sie zaraz starac o dziecko, wiec wydawanie fortuny na slub byloby nieodpowiedzialne. I tak:
– koszt slubu cywilnego – 84 zl
– moja sukienka – 250
– maz kupil garnitur juz pol roku wczensiej, skorzystal z promocji kup 2, drugi -50% – za oba zaplacilismy 2400, wiec lidze jako 1200 jeden.
– malowalam sie sama, czesalam w sumie tez, fryzjerka za 20 zl mi tylko wyprostowala wlosy
– paznokcie zrobilam za 40 zl – w osiedlowym salonie kosmetycznym, tanszym niz inne mi znane
– zaprosilismy 10 osob z najblizszej rodziny
– alkohol na te 10 osob kupili rodzice meza
– moi zaplacimi za obiar z restauracji (1000 zl)
– deser podalismy w mieszkaniu – 2 torty, czekoladowy i smietankowy plus lody.

Zeby nie tracic czasu na wyborze dan poprosilismy restauracje by wydrukowali menu, w sklad ktorego wchodzily tylko wybrane 3 zupy i 4 dania glowne – przystawka byla dla wszystkich taka sama.

Rada na oszczedzanie – zrezygnujcie z marcepanowych, cukierkowych dekoracji na torcie! Na 2 tortach, kazdy na 16 ososb roznica w cenie z i bez dekoracji – 130 zl! A przeciez nikt tego nie je :) Marza na tego typu dodatkach potrafi byc zabojcza…

I jeszcze na koniec – nigdy nie mowice zamawiajac jakas usluge, ze to na wesele – poszlam zamawiac bikiet – opisalam, ze chce taki nieduzy, lekki, jak z polnych kwiatkow, wlasnie taki nietypowy weselny – cena „od 140 zl”. Pytam sie czemu tak drogo – u nas ceny weselnych sa od 140. Ale ja wlasnie opiwysalam, ze nie chce typowego weselnego…. Moja mama poszla po ten bukiet mowiac, ze to dla corki na obrone – za taki jaki chcialam zaplacila 50 zl!

Odpowiedz

Natalja Marzec 13, 2015 o 13:36

Czytałam kiedyś artykuł, w którym pisano, że statystycznie im bardziej huczne wesele tym mniej trwały związek 😉

Odpowiedz

Michał Marzec 13, 2015 o 13:55

Ja wszystkim gratuluję tych fotografów/kamerzystów robiących zdjęcia za darmo do portfolio :) Suknię ślubną też wzięliście od takiej krawcowej? A może jedzenie gotował kucharz prosto po gastronomie? Podejrzewam, że nie. A potem płacz…

Odpowiedz

Kasia Marzec 13, 2015 o 13:58

Hej Michał,

pobieraliśmy się z mężem w lipcu 2012. Po uroczystości zaprosiliśmy najbliższą rodzinę i przyjaciół ok 40 osób na obiad do domu (mieszkaliśmy wtedy w domu jednorodzinnym – a obiad przygotowywałyśmy z Mamą i Babcią). I nie mówię tutaj o weselu wiejskim – jest to dom w podwarszawskiej miejscowości. Tydzień później zorganizowana była impreza w Hula Kula dla naszych znajomych – zaproszonych było 54 osoby (wszyscy przyszli, nawet z nawiązką:)). Impreza trwała przez pół nocy – catering, muzyka i alkohol zapewnialiśmy na miejscu. Łączne koszty obu eventów – zamknęliśmy się w 6 000 zł.
Można, tylko trzeba pomyśleć i włożyć w organizację trochę wysiłku:)

Polecam – do dziś znajomi i rodzina wspominają to wydarzenie:)

Odpowiedz

April Marzec 13, 2015 o 14:07

Mój ślub i wesele było organizowane na wariata. Od zaręczyn do ślubu było 3 miesiące, przy czym ja miesiąc przed ślubem wyjeżdżałam na wakację za granicę i wracałam na trzy dni przed ślubem. Ślub mieliśmy tylko cywilny, a wesele było naprawdę skromne – 15 osób razem z nami. Dwie trzecie kosztów pokryliśmy sami, zaś jedną trzecią dołożyli nam rodzice. Wszystkie koszty zamknęły się w 6tys.
Po naszym ślubie najbardziej była rozczarowana rodzina, bo na ślub nie była zaproszona. Zaprosiliśmy tylko najbliższych nam ludzi, właśnie ze względdu na koszty. Woleliśmy zapłacić więcej za profesjonalną sesję fotograficzną i krótką podróż poślubną niż upijać na weselu rodzinę, a potem słuchać komentarzy jak ta ciotka Kryśka się ubrała, a to suknia Młodej mogła być inna itp. itd.
Suknię „ślubną” kupiłam na wyprzedaży i kilka razy miałam ją ubraną na innych uroczystościach, czy zabawie sylwestrowej (po drobnych przeróbkach). Garnitur męża ciągle jest w użyciu przy jakiś uroczystościach. Buty zdarły się od noszenia.
Wiem jedno – ciągle panuje u nas przekonanie w kwestii ślubu i wesela „zastaw się, a postaw się”. Taką chyba mamy naturę.
A jeśli chodzi o oszczędzanie na ślub. Mam w pracy koleżankę. Młoda dziewczyna – 20 lat, z małym dzieckiem. Chce mieć duże wesele. Aby je sfinansować odkłada więcej niż połowę swojej pensji (ok.1000zł). Ostatnio jej przyjaciółka skwitowała, że po cholerę tyle odkłada, przecież wystarczy tylko połowa z tego. A ja ją podziwiam, że odkłada aż tyle. Pieniądze zawsze się przydadzą. Jeśli nie wyda ich na wesele i ślub, będzie miała na coś innego.

Odpowiedz

Kasia Marzec 13, 2015 o 14:31

Z przyjemnością przeczytałam wpis o wydatkach na ślub i wesele, my mamy to już za sobą i myślę że całkiem nieźle sobie poradziliśmy (wesele na 30osób w restauracji do 4 rano, fotograf i kamerzysta, Dj, ślub konkordatowy w kościele, tydz później sesja zdjęciowa w plenerze, kupno sukni+dodatki oraz garnituru+dodatki, nocleg (2noce) dla części rodziny. W sumie całość nas wyniosła ok 12tyś).
Zgadzam się z poradami zawartymi w tym artykule, ale chciałam zwrócić jeszcze uwagę na parę rzeczy:
Ofiara jak sama nazwa wskazuje jest dobrowolna i nie ma obowiązku jej wnosić. Jeśli ma się niewielki budżet to można powiedzieć o tym szczerze księdzu (Lub nic nie mówić) i nie składać ofiary za np odpis aktu chrztu, wywieszenie zapowiedzi, czy ofiarę w parafii z której się bierze dokumenty, jeśli się ma ślub w innym kościele.
– Warto popytać wśród znajomych czy ktoś się nie zajmuje fotografią lub nie jest Dj-em – można mieć równie dobre usługi za dużo niższe ceny lub przysłowiową „flaszkę”
– Również może znajdzie się znajoma, która zrobi makijaż i fryzurę, to zawsze obniża koszty, kwiaty (bukiet ślubny) można kupić samemu (można np na placu targowym a nie w kwiaciarni) nie nazywając go ślubnym (większość produktów z nazwą ślubny jest ok 50% droższa niż ten sam produkt bez tej nazwy)
– Alkohol warto samemu kupić w hurtowni, w wielu restauracjach jest możliwość dostarczenia własnego alkoholu i wtedy płaci się korkowe (zazwyczaj cena waha się między 5-10zł za butelkę), już trzeba po prostu policzyć co się bardziej opłaci.
– Osobiście uważam że nie ma co szaleć i nie wiadomo ile wydawać na suknię ślubną, wszak tylko raz się ją założy…(ja kupiłam w komisie za 500zł, do tego przygotowanie jej, przeróbki itp – zmieściłam się w 1100zł). A zawsze po można oddać do komisu lub sprzedać np przez internet i jakaś część wydatku się zwróci.
– Warto szukać i porównywać oferty restauracji, bo nie raz cena za osobę na weselu się bardzo różni (w Krk w zeszłym roku przedział cenowy to od 120zł to ponad 500…)
– Opłaty w urzędach stanu cywilnego różnią się w zależności od miasta

Odpowiedz

Szymon Marzec 13, 2015 o 15:42

Brakuje mi jeszcze jednego wariantu zachowania i podejscia do wlasnego wesela. W naszym przypadku wygladalo to wlasnie tak: zdecydowalismy sie „popelnic” ten krok w polowie 2006 roku. Wiedzielismy ze wariant taniego wesela nie przejdzie, a nie chcielismy robic rodzinie przykrosci. Koszty oszacowalismy wstepnie na ok 40 tys zlotych (ze sporym zapasem, kaktyczne koszty wyniosly ok 33 tys.) Nie mielismy tych pieniedzy, nie moglismy liczyc na pomoc rodziny w tak duzym zakresie i nie chcielismy sie zapozyczac. Wiec, pomimo ze posiadalem dosc dobra prace (a raczej taka która wówczas uwazalem za dobra), zdecydowalismy sie kompletnie zmienic nasze zycie i wyemigrowalismy. Przed wyjazdem zarezerwowalismy sale, wiec mielismy bardzo konkretny target: 9 miesiecy zeby zarobic i zaoszczedzic ok 40 tys zlotych. I udalo sie w 100%, dodatkowym efektem byla kompletna zmiana sciezki zyciowej, bo na obczyznie zostalismy prawie 8 lat (spodobalo nam sie).
Wiec moja rada jest taka – realizuj swoje plany w takiej formie jak sobie wymarzysz. Jesli Ci na czym zalezy to zamiast równac w dól ze wzgledu na zbyt duze koszty, raczej równaj w góre swoje zarobki. I nie mów ze to niemozliwe.

Odpowiedz

Michał Marzec 13, 2015 o 15:44

Dzięki Michale za ten artykuł :)

Oświadczyłem się w zeszłym roku i zaczynamy właśnie planować ten dzień :) Jestem o tyle szczęśliwcem, że moja piękniejsza połowa uważa, że skoro jesteśmy ze sobą kilka szczęśliwych lat to nie musimy sobie wystawnym weselem nic udowadniać. Koszty uda nam się zapewne ograniczyć na wielu polach(np. na Kościele, gdyż nie jest to element dla nas istotny) i zapewne i tak ograniczymy się do krótkiego przyjęcia.

Jesteśmy jednak zaintrygowani opcją „plenerową”, czyli realizacją całego przedsięwzięcia w … namiotach. Jesteśmy na etapie przygotowywania wyceny całości i jeśli zdecydujemy się na ten krok – chętnie podzielimy się wrażeniami i kosztami :)

Odpowiedz

Victoria Marzec 13, 2015 o 15:47

Mój 3 ślub i wesele były najtańsze i najwspanialsze. Była piękna koronkowa suknia, wesele w ogrodzie i tylko z gośćmi bliskim naszym sercom. To co powoduje, że nigdy go nie zapomnimy i nie zapomną go nasi goście i będziemy mieli co wnukom opowiadać, to wojna na tort. Do ślubu i wesela za 1500 PLN trzeba dojrzeć, ale o tym pisze już w poście na swoim blogu. Kto chce poczyta i zdjęcia też poogląda. Pozdrawiam. Victoria

Odpowiedz

Karol Marzec 13, 2015 o 15:56

Dziękuję za ten wpis. Planujemy wesele w sierpniu i przerażały mnie koszty. Też ma być skromnie – jak policzyliśmy będzie 100-110 osób 😉 (liczyłem na połowę). Znaleźliśmy jednak fajną salę za 140 zł/os. tuż pod Warszawą. Szukamy teraz DJ-a/konferansjera, możecie kogoś polecić? Na razie wszystkie oferty zaczynają się od. 2 tys. zł.

Odpowiedz

Honorata Marzec 13, 2015 o 16:40

Świetny artykuł pędzę podrzucić go moim potencjalnym klientom. Sprawa planowania ślubnego budżetu w ogóle jest jakoś pomijana przez narzeczonych… zupełnie nie rozumiem dlaczego. Większość klientów zapytana „jaki jest budżet na dekoracje” robi wielkie oczy i zazwyczaj odpowiada „nie wiem”. Jak w takiej sytuacji opracować jakieś optymalne rozwiązanie? Sporo narzeczonych „planuje” ślub i wesele na zasadzie „jakoś to będzie”. Potem przez kilka miesięcy inwestuje całkiem spore kwoty na zamawianie „drobiazgów” tu i tam w różnych stylach kolorach i bajkach płacąc sporo za przesyłki. Przed ślubem zasiadamy do planowania eleganckiej dekoracji i oczywiście zaczynamy od marzeń a potem obcinamy i obcinamy i obcinamy bo funduszy już brak.
Drodzy przyszli nowożeńcy to wy powinniście wiedzieć jakie sumy przeznaczacie na poszczególne składowe waszego Wielkiego Dnia nie każcie usługodawcy oceniać książki po okładce i zaglądać wam do portfeli. Albo co gorsza nie zmuszajcie nas do pracy prawie gratis bo to wasz wielki wyjątkowy dzień i wszystko co ślubne musi kosztować tyle co codzienne… inaczej będzie histeria i tupanie z oburzenia.

pozdrawiam florystka
…która wykombinuje dekorację do każdego budżetu, ale to TY musisz ten budżet znać :-)

Odpowiedz

Aga Marzec 13, 2015 o 18:26

Witam Pana Michała przeczytałam art i muszę powiedzieć że mam 2 przemyślenia .
Po pierwsze :ceny organizacji ślubu jego koszt był rzędu ok 5 tyś zł w 2003 r u mnie cana zakopiańskiego przyjęcia w gronie rodzinnym , koszt ślubu żaden , gdyż ksiądz był kolega teściowej , kościół ubrany przez dzieci które miały wcześniej bierzmowanie .
za to rozwód : kosztował majątek , mimo intercyzy w trakcie małżeństwa .

Popieram iż organizacja ślubu to kwestia wszystko wolno ………… mam , chcę , wydaję
Ale zachęcam autora by ten wątek okrasić kosztami intercyz , rozwodu jako konsekwencję zaczętego TEMATU.

Odpowiedz

Malwina Marzec 13, 2015 o 19:33

Ja wczoraj miałam ślub, właczam bloglovin a u Ciebie taki temat :) to tez sie podziele. Ślub byl nieco ‚alternatywny’, ceny podam przeliczone na złotówki, ale ciężko to precyzyjnie określić bo musze przewinąć przez 2 waluty, a przy okazji sama sobie podliczę.
– 2x 26zł zaświadczenie z USC w Pl
– 2200zł koszt ślubu w ambasadzie
– 1700zł obraczki robione na zamowienie
– 200zł sukienka z sieciówki
– 20zł szal/husta
– 900zł kolacja bez mięsa i alkoholu 😉 (dla 7 osób)
Razem: ok.4900 zł, całkiem sporo wyszło jak teraz patrzę, ale najwiekszy wydatek był nie do przeskoczenia :)

Odpowiedz

Aga Marzec 13, 2015 o 23:52

Możesz coś więcej napisać o ślubie w ambasadzie ………… czy było to na terenie UE , czy też po za .

Dziękuje

Odpowiedz

Malwina Marzec 14, 2015 o 17:48

To było poza UE (Bliski Wschoód). Ambasada nieoblegana wiec termin mozna miec od reki (tylko trzeba miec zaswiadczenie z USC w PL o braku przeciwwskazan do malzenstwa wydane miesiac wczesniej, jesli sie nie ma to trzeba czekac ten miesiac i udac sie osobiscie do ambasady). Potrzebne sa 3 dokumenty – 2 akty urodzenia i to wlasnie zaswiadczenie + dowod tozsamosci. Na akt malzenstwa potem trzeba dosyc dlugo czekac, min. 6 tygodni. Reszta to chyba tak samo jak w USC w PL.

Odpowiedz

Asia S. Marzec 13, 2015 o 19:54

Michał,

dziękuję za artykuł, przypomniało mi to moje wesele we wrześniu 2009. Koszt – 24 tyś (ale 6 lat temu :) na 64 osoby. Ślub w katedrze św. Jana w Warszawie, wesele w Krokodylu na Rynku Starego Miasta.

Ze swojej perspektywy, i z perspektywy ślubów znajomych, mam refleksję – warto płacić za to, na czym nam zależy, a rezygnować z tego, co nieistotne dla nas. Po kilku latach tylko to się liczy.

I tak, co było dla nas WAŻNE, I NIE ŻAŁUJEMY:
1. SALA WESELNA, zdecydowaliśmy, że chcemy na Starówce, wesele było dla gości, rodzina jest z daleka, chcieliśmy zrobić im przyjemność. Akurat restauracja którą wybraliśmy – zbankrutowała, a otworzył się na Rynku Krokodyl, zdecydowali się na niższą stawkę, bo i tak zamówień na 2 miesiące przed nie mieli (inna sprawa że mieliśmy żelazne nerwy, i nawet chodziło nam po głowie ślub przesunąć). Dla oszczędności zaczęliśmy od 20tej i do 3 ciej. Wybór sali, która nam się podoba, jest ważny. Nam podobał się klimat Starego miasta. I sali. Zdjęcia piękne.
2. MOJA SUKIENKA – chciałam taką jaka mi się podobała. A więc ją wypożyczyłam. Koszt – 30% ceny kupna.
3. BUKIET – długo szukałam. Koszt – 300 zł. Ostatecznie zostały białe storczyki. Zaoszczędziłam na bukiecie dla świadkowej Nie było go :) sama wcześniej byłam świadkową, i taki bukiet mi przeszkadzał.
4. ZDJĘCIA – to wspaniała pamiątka. Wybraliśmy fotografia, który miał magiczne zdjęcia. I zdjęcia z pleneru. Wyszły lepiej niż z wesela, i to byłą główna pamiątka. Fotografowie byli do 22giej. Właściwie na oczepinach nie musiało ich być, i to obniżyło cenę (obsługa – tylko 4 godziny). Zdjęcia – tylko wersja elektroniczna. Sami je wydrukowaliśmy.
5. DJ – zupełnie nie czułam zespołu. I od samego początku był drogi. Zdecydowaliśmy się na DJ + WODZIREJ, który zabawiał małą, bądź co bądź, liczbę gości. I puszczał takie przeboje jakie wszyscy chcieli.

Na czym CIELIŚMY WYDATKI, i NIE ŻAŁUJEMY:
1. DOJAZD NA WESELE – odpuściliśmy. Miał nas znajomy podwieźć, w końcu podjechaliśmy zwykłą taksówką, a kierowca nie mógł uwierzyć, że nas wiezie na wesele. Parę cioć było zniesmaczonych, ale po 6 latach, nigdy nie żałowaliśmy tego. Kierowca nie wziął za kurs, i podwiózł nas do kolumny. Tam czekali na nas fotografowie.
2. WELON, BUTY – welonu nie było. Kosztu nie było. Buty – kremowe, chodziłam w nich kolejny rok. Rajstop/pończoch nie było.
3. FRYZJER, MAKIJAŻ – fryzjer zaprzyjaźniony, cena stała. Makijaż zrobiłam sama. Zamiast płacić kosmetyczce, kupiłam lepszy podkład. Starczył kolejne pół roku.
4. LICZBA GOŚCI – na tym oszczędziliśmy. Zdecydowaliśmy się na skromne 60. Najbliższa rodzina i przyjaciele. Aby zejść z kosztów zaczęliśmy od 20tej (ślub na 19tą, we wrześniu było ok).
5. GARNITUR – klasyka, mąż chodził do pracy kolejny rok. Buty tak samo. I tak by kupił. Kolor czarny.
6. KOŚCIÓŁ – wybraliśmy katedrę. Chcieliśmy na Starym Mieście, i trochę tradycji. Nie płaciliśmy w swoich kościołach nic. Zapowiedzi daliśmy w katedrze. Koszt wszystkich wydatków na kościół – 300 zł. + kwiaty (ale w katedrze jest to opłata wspólna z innymi parami z tego dnia – wtedy 100 zł) + organista do organów (wtedy to też 100 zł). Razem cała oprawa obrzędu – 500 zł.
7. PODZIĘKOWANIA DLA RODZICÓW, CHLEBY itp – całkowita rezygnacja. Dziękujemy im na co dzień. Nie czuliśmy, aby eksponować wyróżnienia rodziców wobec innych gości weselnych.
8. ALKOHOL – tylko wino (2 rodzaje) i wódka. Zapłaciliśmy korkowe, a alkohol kupiliśmy po dobrej cenie. Reszta została na przyszłość.
9. TORT – zamówiliśmy oddzielnie i przywieźli. Był pyszny. Nie było rac.
10. DEKORACJA SALI – zdecydowaliśmy się na świece (w cenie sali) i symboliczne kwiaty (w cenie sali)
11. ZAPROSZENIA – gdy przymierzaliśmy się do zaproszeń, to nasza restauracja weselna zbankrutowała. A więc drukowałam sama zaproszenia na papierze czerpanym. Bez lokalizacji wesela (bo nie było jeszcze :)
12. KAMERA – nie było. Nie było kamerzysty. I do dziś nie żałujemy. Znajomi nagrali krótkie filmiki ze ślubu. Inna sprawa że żałujemy filmu 3 minutowego, przewodniego.

Na czym CIELIŚMY WYDATKI, i ŻAŁUJEMY:
1. PODRÓŻ POŚLUBNA – praca nas zaskoczyła, miałam wyjazd służbowy 3 dni po weselu. Mieliśmy wyjechać po moim powrocie, awansowałam, i wyjechaliśmy po 2 miesiącach. I to nie było już to. Żałujemy że nie od razu, i nie dalej, egzotyczniej. Nie było prawdziwej podróży poślubnej.
2. SHOWREEL – krótki film z wesela jak to co robi Green Art Studio: http://greenart-studio.com/portfolio/#pagecontent

I nasza refleksja, najwięcej się oszczędza rezygnując z wydatku w ogóle :) A jeśli dla nas jest coś ważne, to będzie ważne po kilku latach też pewnie.

Pozdrowienia dla wszystkich zaręczonych :)
Asia

Odpowiedz

BJK Marzec 13, 2015 o 21:12

jak zwykle wykraczam poza statystykę wiekową 😉 a biorąc pod uwagę ostatnie sytuacje to raczej nie czekają mnie takowe wydatki jak ślub. Osobiście powiem, że byłem na ślubie, którego koszt zamknął się w 12 tysiącach :) auto z rodziny, wesele skromne w remizie (ale bardzo fajne wbrew pozorom!) i w sumie jeśli chodzi o gości spoza rodziny to byłem ja…

Odpowiedz

RADEK Marzec 13, 2015 o 21:16

CZEŚĆ MICHALE
Super artykuł,tak sobie czytam i nigdzie nie widać żeby koledzy i koleżanki wpisali czy coś im sie zwróciło po weselu wszyscy jakby wyszli na tzw „0”,a na dodatek (może nie na temat artykułu) w naszych ciężkich czasach może się okazać że po roku lub dwóch będzie rozwód

Odpowiedz

Szymon Marzec 14, 2015 o 10:53

Ja wiec odpowiem: nam się wesele nie zwróciło, w prezentach otrzymaliśmy równo 62% kosztów wesela. Ilość gości: 103 osoby, rok 2007. Natomiast moja młodsza siostra wychodziła za mąż pół roku temu i jej zwrócił się koszt całego wesela z małym naddatkiem.
Natomiast samo pytanie jest źle postawione: nie organizuje się wesela po to żeby się zwróciło, a raczej po to aby uczcić ten szczególny dzień. Inna kwestia to fakt że jeśli jesteś finansowo przygotowany na taki wydatek, wszystko co otrzymacie w prezencie możecie przeznaczyć na budowę waszej wspólnej przyszłości. Jeśli nie jesteś to w najlepszym przypadku kończysz z niczym, w najgorszym z poważnymi długami.
A rozwód jest kosztowny, ale nie ma zbyt wiele wspólnego z weselem. Jeśli na etapie wesela zakładasz rozwód to lepiej się nie żeń(wychodź za mąż), wyjdzie znacznie taniej.

Odpowiedz

kasia Marzec 13, 2015 o 22:32

Uwielbiam Twoj blog,a czytam go od nie dawna co ciagle odkrywam cos nowego.A co do kosztow slubu.Wszystko mi sie przypomnialo jak przeczytalam te zestawienia.Ja bralam slub bardzo dawno koniec lat 80.Wiadomo co to byly za czasy ,ale sluby tez musialy byc wystawne.My tez bylismy wywrotowcami bo nie chcielismy wielkiego wesela.Male przyjecie w domu .I tak zrobilismy w sumie mielismy dwa przyjecia ,pierwsze po slubie cywilnym ,na tym przyjeciu byli tylko nasi znajomi ,sama mlodziez .Zabawa byla super ,kazdy cos ze soba przyniosl,nie tylko alkohol.Zas drugie wesele odbylo sie sie za 3 miesiace ,tutaj tez bylo przyjecie w domu tylko najblizsza rodzina.Wypozyczenie samochodu do slubu kosztowalo duzo,wiec pojehalismy maluchem do kosciola.Ja chialam isc pieszo,ale pogoda nie byla najlepsza.Utwory muzyczne gral stary grundik ,zas wujek spiewal My pierwsza brygada.Do dzis wspominam to nasze wesele .Super sie bawilismy .I to bylo nasze wesele ,takie jak hcielismy.

Odpowiedz

Ania Marzec 13, 2015 o 22:34

Ja sama chciałabym mieć takie trochę większe wesele. Nie musi być jakoś super hucznie, ale nie chciałabym na pewno takiego skromnego spotkania ze znajomymi, moim zdaniem to za duże wydarzenie w moim życiu. Z Twojego diagramu wynika, że śluby zawierają głównie młodzi ludzie, a więc często tacy, którzy nie mają jeszcze świetnej posady, a może nawet są ledwo po studiach i nie zaczęli jeszcze swojego życia zawodowego. Moim zdaniem bardzo łatwo jest w dwójkę uzbierać 20-40 tysięcy na ślub, jeśli się chce i naprawdę marzy o tym ślubie. Wystarczy, że np. po studiach para pojedzie na 3 do 6 miesięcy pracy za granicę. głupie 1200 euro na głowę w Niemczech, plus premie i przyciśnięcie pasa na miejscu dadzą szybko kwotę potrzebną w Polsce na wesele. Jeśli jest taka potrzeba to w koszty można jeszcze wliczyć jakiś kurs języka. Można pojechać do Niemiec, Norwegii, Szwajcarii… Mój chłopak robi tak co roku. Jeździ na 2-2,5 miesiąca do Niemiec do pracy. Z tej kasy opłaca swoją połowę kwoty za mieszkanie na 10 miesięcy, które wynajmujemy, a w tym roku pojechaliśmy z tego jeszcze na wakacje do Rzymu. :)

Odpowiedz

Ryszard Marzec 13, 2015 o 22:37

Przeczytałem komentarze. Ja od dawna mam na najbardziej huczne wesele ale wolał bym robić skromne a najlepiej wcale. Mam 26 lat i najchętniej to był by to ślub jak najtańszy a po nim od razu na wycieczkę. Nie lubię alkoholu, ani przyjęć. Nawet na weselu siostry i studniówce nie byłem. Dla mnie taka ceremonia to bezsens i nie ważne czy się ma 100zł, 100tys czy 1mln+. Szkoda na to wydawać pieniądze, to tylko jeden dzień, a do nagrań się nie powróci. O wiele lepiej przeznaczyć te pieniądze na podróż poślubną. Zabrać podręczną kamerę najlepszej jakości. Chętnie bym pooglądał u progu życia moją wybrankę na jakieś egzotycznej plaży, a nie jak teściowa od 20lat w grobie zalewa się w trupa na video. Polecam przemyśleć. Dojrzałym ludziom wystarczy ceremonia za 500-1500zł.

Odpowiedz

Marlena Marzec 14, 2015 o 10:04

Wiecie co, a mnie te ceny przerażają. Wesele od 20 tys zł…Dla mnie to niepojęte i głupie, tyle pieniędzy wywalać w boto za przeproszeiem.

Ja miałam skromny ślub ( chyba 30 osób ) za ok 5 000 zł.
Szkoda by nam było pieniędzy na „zastaw się, a pokaż się”.

Odpowiedz

Sylwia Marzec 14, 2015 o 10:40

Czytając artykuł mam wrażenie, że mogłabym zostać doradcą ślubnym ds. redukcji kosztów :) Mój ślub odbył się w 2014 roku, a koszt przeliczając na jednego gościa wyniósł 160zł z kawałkiem. I sądzę, że oprawa weselna nie odbiegała znacząco od innych przyjęć na których byłam. Rozbawiła mnie wzmianka o kieliszku szampana na Twoim weselu – wyobraziłam sobie miny moich gości :) Chociaż przyznam, że mi osobiście takie wesele by nie przeszkadzało, bo miłośniczką alkoholi nie jestem.

Odpowiedz

Jacek Marzec 14, 2015 o 11:13

Bardo ciekawy artykuł :) Dziękuję Michale :) Przydałby się jeszcze artykuł o kosztach ślubu za granicą w jakimś egzotycznym miejscu np. na Hawajach (zakładając, że para na co dzień mieszka w Polsce). Jakie wtedy byłyby koszty zakładając, że nie byłoby żadnych gości, ale trzeba zapłacić za przelot, hotel itp. ? Może ktoś z czytelników ma taką kalkulację i chciałby się podzielić ?

Odpowiedz

Aleksandra Marzec 14, 2015 o 14:39

Temat u nas bardzo aktualny, dzięki za ten wpis, potwierdził mi słuszność naszego podejścia. :)
Zaręczyny w grudniu zeszłego roku, ślub planujemy na początek października (bo po sezonie) na Śląsku.
Planowanie warto rozpocząć od ustalenia na jaki budżet możemy sobie pozwolić i nie wychodzić poza ustaloną górną granicę, choćby nie wiem co – to uczy kompromisów tak ważnych we wspólnym życiu i pokazuje, na ile potrafimy być konsekwentni w swoich założeniach.
My ustaliliśmy budżet na 30000 zł (nasze oszczędności + pożyczka od rodziców) i do tego staramy się dopasować wysokość poszczególnych kosztów. Zrobiliśmy kosztorys, który na bieżąco aktualizujemy i już widzimy, że na niektórych rzeczach można zaoszczędzić nawet jeśli się tego wstępnie nie zakładało, a inne z nieprzewidzianych powodów wychodzą drożej. Póki co idzie nam nieźle, bo realne koszty zeszły w trakcie przygotowań do 28000 zł. Będzie kościół, restauracja, 80 osób, dj+wodzirej, wesele z alkoholem, ale bez przesady. Nie zakładamy, że koszty w jakikolwiek sposób nam się zwrócą z prezentów, bo to, co dla nas najważniejsze, to żebyśmy w tym jedynym takim dniu w całym życiu mogli się po prostu dobrze bawić z najbliższymi nam ludźmi. Co do podróży poślubnej – potem każde wakacje są podróżą poślubną, więc nie nastawiamy się nie wiadomo na co. :) Prawdopodobnie skończy się na weekendzie w jakimś polskim SPA w celu odreagowania organizacyjnych stresów. :)
Chyba wrócę do tego artykułu w październiku już po fakcie, żeby podzielić się bilansem. Pozdrawiam!

Odpowiedz

Madlena Marzec 14, 2015 o 15:36

Cześć,

Ja wyszłam za mąż w szczycie sezonu ślubnego (sierpień zeszłego roku, bliskie okolice Warszawy) i wesele na 54 osoby kosztowało nas ok. 25 tys. zł. Nie oszczędzaliśmy na fotografie i dj, bo uznaliśmy, że szczególnie ci usługodawcy zapewniają wspomnienia. Po ślubie zostają przede wszystkim zdjęcia i obrączki, a komplementów na temat świetnej zabawy słuchamy do dziś. :) Za to już suknia ślubna była kupiona na allegro, buty w zwykłym sklepie za 40 zł, a nie w salonie ślubnym za 200 itp.

Przy planowaniu rzeczywiście warto wziąć pod uwagę koszty ukryte typu benzyna przy rozwożeniu zaproszeń czy degustacja dań w lokalu, który planujemy wynająć na wesele.

Wydaje mi się, że ta rada jeszcze nie padła, a pozwala zaoszczędzić sporo pieniędzy: warto zorientować się wśród rodziny i znajomych, kto bierze ślub w podobnym terminie. Nam udało się odkupić cały alkohol i napoje (wino, wódka, soki i napoje gazowane) od przyjaciół mojej siostry, którzy pobrali się na miesiąc-dwa przed nami i zwyczajnie kupili za dużo. Dzięki temu oszczędziliśmy przynajmniej 1000 zł, a wszystkiego wystarczyło nam i na przyjęcie, i na grilla dla znajomych, którego organizowaliśmy dzień po ślubie. :)

Odpowiedz

Basia Marzec 14, 2015 o 16:45

Mnie zastanawia jedno…nauka oszczędności a sukienka i garnitur za 3tyś każde? Moja kosztowała 1500, ubranie męża do ślubu niecały tysiąc… I tadam! 4500 w kieszeni!

Odpowiedz

Romek Marzec 14, 2015 o 17:21

Fotograf dał zniżkę za możliwość wykorzystania zdjęć w portfolio? Zazwyczaj jest dopłata za to ze nie można dać zdjęć (choć częściej fotograf rezygnuje). Album w gruponie totalnie mnie rozbawiła. Świadczy o niewielkich wymaganiach. Dlaczego? Jeden ze znanych w moim mieście punktów foto oferuje pakiet zdjęć w zakupach grupowych – na dużo gorszym papierze (nie ma go w ofercie stacjonarnej). Znajoma kupiła taki pakiet i zdjęcia wyszły nie podobne do niczego. Czarno – białe były fioletowe a kolorowe były bardzo blade. Poszliśmy potem z tymi zdjęciami do Punktu (reklamacji nie uwzględnił ale zaoferował znizke) i wywołalismy je ponownie. Na dobrym papierze wyszły juz piękne kolory a czarno białe były czarno – białe

Odpowiedz

Przemek Marzec 14, 2015 o 20:47

Bardzo przydatne informacje i jak zawsze kawal dobrej roboty panie Michale.

Odpowiedz

Magdalaena Marzec 15, 2015 o 00:24

Dla przyszłych par młodych dodam jeszcze jedno – jako gość nie bardzo mam ochotę wydawać kilkaset złotych na świętowanie ślubu osób, które słabo znam. Bo zwykle trzeba kupić odpowiednie ubranie, zapłacić za fryzjera i jeszcze nawet nie można kupić fajnego prezentu, bo wszyscy domagają się gotówki w kopercie. Nie mówiąc o ewentualnej podróży na koniec Polski.
Byłam już nie raz na weselu z rodzicami zaproszona jako „dawno nie widziana ciotka” i było fatalnie – nie znałam dobrze młodych ani ich znajomych, a pomysł tańczenia tylko z własnym tatusiem jakoś mnie nie bawi. Od tego czasu unikam takich imprez.

Odpowiedz

Wight Marzec 15, 2015 o 00:37

Z moją ładniejszą połową planujemy tylko obiad dla rodziny. Tak jak liczyliśmy to zamkniemy się w 30 osobach. Rezygnujemy z zapraszania tej części rodziny, którą widziało się ostatni raz 15 lat temu, lub z takich co mogą zepsuć imprezę. Dla znajomych będzie impreza w knajpie i spokój. Kamerzysty nie chcemy bo film zwykle ogląda się tylko raz i najczęściej to są nudy na pudy. Oglądać jak wujek Stasiek tańczy z Mariolką. Za to na fotografa nie będziemy żałowali bo zależy nam na ładnych zdjęciach.

Odpowiedz

Agnieszka Marzec 15, 2015 o 11:54

Cześć Michale, witajcie czytelnicy tego cennego bloga (który dopiero odkrywam),

Bardzo ciekawy wpis i ważny temat. Dla wielu ludzi ślub jest to pierwszy, a czasem nawet jedyny tak duży „projekt” do zaplanowania, zorganizowania i budżetowania. Sprawę utrudnia jeszcze emocjonalne podejście i presja rodziny, ale da się to zrobić z głową. Podzielę się kilkoma swoimi spostrzeżeniami, zgodnie z Twoją zachętą.

W naszych przygotowaniach kierowaliśmy się umiarkowanie oszczędnym podejściem. Ślub organizowaliśmy we wrześniu 2012 roku, własnymi zebranymi na to wcześniej środkami + niewielkim wspomożeniem od rodziców. Całość wyniosła nas około 30 tysięcy. Koszty zwróciły się mniej więcej na poziomie 70%, jednak nie mieliśmy wobec tego żadnych oczekiwań. Oszczędzaliśmy tam, gdzie widzieliśmy to za słuszne, płaciliśmy więcej za to, co dla nas było ważne (czasem „chytry płaci dwa razy”, co i w tym przypadku się sprawdza).

Stosunkowo dużo płaciliśmy za:
– salę (umiarkowanie droga, jednak wypadająca najlepiej w stosunku cena/jakość; brak ukrytych dopłat, dzięki czemu wychodziło często taniej niż w innych hotelach; minusem był dojazd – około 30 km poza Poznań, co oznaczało dodatkowy koszt autokaru)
– fotografa (tu też kierowaliśmy się w wyborze relacja cena/jakość, jednak zależało nam na świetnych zdjęciach i takie otrzymaliśmy)
– makijaż i fryzura (zależało mi na konkretnym i bardzo „nieodpustowym” efekcie, a jednak nie chciałam przygotowywać się sama; długo szukałam wizażystki, która to udźwignie – udało się)

Zaoszczędziliśmy dużo na:
– sukni ślubnej (suknię wybrałam w salonie, następnie kupiłam ten sam oryginalny model przez allegro, z drugiej ręki, za mniej niż połowę ceny; dziewczyna, od której kupowałam miała podobna budowę, więc konieczne były tylko drobne poprawki przed samym ślubem; suknię sprzedałam później kolejnej osobie)
– dodatkach (welony na allego kosztują kilkanaście złotych, identyczne w salonach – trzeba dodać zero na końcu; buty na zamówienie okazały się tańsze i ładniejsze niż te sklepowe)
– garniturze (świetna jakość, jednak cena lepsza – kupiony w Outlecie)
– upominkach dla gości (ciasteczka z wróżba ze sklepu ślubnego kosztują 5x więcej niż kupione bezpośrednio od producenta; musieliśmy jedynie przywiązać wstążeczki z podziękowaniem, ale był to miły relaks kilka dni przed weselem)
– samochodzie (jesteśmy rowerzystami i auta nie mają dla nas większego znaczenia, jednak na ten dzień poprosiliśmy znajomego taty, który ma całkiem eleganckie auto, o zostanie naszym kierowcą – zgodził się z chęcią i był bardzo eleganckim szoferem; podziękowaliśmy mu drobną kwotą, chociaż nie chciał nic)

Zrezygnowaliśmy z:
– kamerzysty (nie potrzebowaliśmy tego, tylko by nas spinało)
– drogiego wystroju kościoła (jedynie kwiaty przy ołtarzu i wstążki na ławkach; bez białych dywanów i lampioników – jak dla mnie zupełnie zbędne)
– poprawin (odbyło się małe spotkanie z najbliższą rodziną obu stron w domu rodziców panny młodej)

Na koniec uwaga, pod która podpiszą się pewnie wszyscy, którzy już są po: dzień ślubu i wesela, chociaż jest faktycznie wyjątkowy i wspaniały, trwa tak samo jak wszystkie inne dni – 24 godziny. Niech będzie niezapomniany, jednak nie pod względem późniejszych długów :-).

Pozdrawiam!

Odpowiedz

Agnieszka Marzec 15, 2015 o 12:00

PS. Uzupełnię dwie ważne informacje: ślub i wesele odbyły się w piątek, dzięki czemu mogliśmy negocjować lepsze stawki np. z fotografem czy dj-em. Impreza zaplanowana była dla 85 osób.

Odpowiedz

Olka Marzec 15, 2015 o 13:17

Tak się zastanawiam, czy osoby piszące, że na wesele wydały 50-70 tys. chwalą się czy żalą…?
Nie jestem oderwana od rzeczywistości i nigdy parcia na białą suknię księżniczki i weekendową szopkę nie miałam. Może dlatego udało nam się zmieścić w 12450 zł za obiadokolację i imprezę od 17:00-24:00 dla 45 osób. Jak dla mnie obiad to trochę mało by podziękować gościom za przybycie i prezenty. Większość gości chce „pokręcić nóżką”. Z drugiej strony po godzinie max 2:00 wszyscy się rozchodzą i pozostają niedobitki pod stołem.
Było z klasą, bez niepotrzebnego kiczu. Najważniejsze wydatki gdzie można było „uciąć”:
Suknia szyta z materiału kupionego przez net 280 zł
Samochód własny przyozdobiony jedynie kokardami na klamkach – 14 zł
DJ 500 zł słownie PIĘĆSET ZŁOTYCH w Gdańsku! Żaden kumpel kumpla, po prostu zbiliśmy cenę powtarzając zdanie „to tylko obiadokolacja”. Nie zależało nam na oczepinach, konkursach itp. ale facet sam z siebie tak poprowadził imprezę, że parkiet cały czas był pełen.
Żadnych kamerzystów – jak dla mnie filmy z weseli w zdecydowanej większości są zwyczajnie słabe. Goście oglądają zazwyczaj 1 raz, para młoda max. 3 razy a i tak zazwyczaj z zażenowaniem. Nowoczesne teledyski bywają super ale czy chcę płacić za to aż takie pieniądze? Nie.
Fotograf – tu przyznam szczerze, że rozumiem wybór profesjonalisty za np. 2500 zł.
Nam szkoda było wydać taką kwotę a byle kogo brać nie chciałam, więc poprosiliśmy dwóch członków rodziny o zabranie aparatów. Okazało się, że aktywnych aparatów było 4. Pozbieraliśmy wszystkie zdjęcia, sama zrobiłam selekcję i z kilku tysięcy zdjęć wybrałam 150 najlepszych, tak by każdy się tam znalazł. Nagrałam na płytę i wysłaliśmy wraz z własnoręcznie napisanymi podziękowaniami do wszystkich rodzin. Efekt przerósł nasze oczekiwania a koszt niecałe 100 zł za płyty, piękną papeterię i znaczki pocztowe.

Odpowiedz

PiotrM Marzec 15, 2015 o 16:07

Ślub, a właściwe wystawne wesele to wspaniała rzeczy by już na starcie nowego wspólnego życia być na minusie. W moim przypadku zrobiliśmy to podobnie jak Michał małe wesel tzn. spotkanie weselne do 24 na bardzo fajnym poziomie.

Wśród moich znajomych zauważyłem ciekawe zjawisko – im większa impreza tym szybszy rozwód – smutne ale prawdziwe.

Odpowiedz

Julka Marzec 15, 2015 o 21:51

A ja myślę, że zamiast wydawać 40 -60 tys. na wesele lepiej tą kasę zainwestować np. jako wkład własny w mieszkanie.

Odpowiedz

Jakub Marzec 15, 2015 o 22:17

Twój wpis uświadomił mi, że to wszystko jest jeszcze droższe, niż myślałem że jest. Nie brałem pod uwagę wielu z wydatków. Bardzo przydatny wpis.

Odpowiedz

Rafał Marzec 15, 2015 o 22:37

Pomimo, że do małżeństw mi daleko chciałbym zwrócić uwagę na jeden fakt. W większości „zdrowych” małżeństw, niedługo po ślubie pojawia się dziecko (ostatnio coraz częściej jest na odwrót). Każdy chyba chce jak najlepiej dla swoich dzieci prawda? No właśnie, w momencie kiedy to prowadzicie dyskusję o to kto powinien sponsorować wesele ja zadaje sobie nieco inne pytanie. Czy będzie mnie stać na wesele? niektórzy z was napisali, że nie widzą nic złego w wyprawieniu wystawnego wesela. Spójrzmy na to logicznie, jaki jest sens „poboru” od rodziców 20-30tys złotych na wyprawienie wesela, jeżeli nie możemy sobie sami go sponsorować? Nie lepiej wyprawić skromne wesel, a te pieniądze zainwestować w nasze dzieci? W ich przyszłość, bądź chociażby potraktować tego jako inwestycję w nasz wspólny dom? Młodzi maja mnóstwo problemów w zakup własnego domu, osobiście uważam, że na wystawne wesele mogą sobie pozwolić osoby, które posiadają własne lokum, opcjonalnie samochód, stać ich na utrzymanie 2 dzieci (nie jestem jedynakiem, nie zawsze zgadzam się z bratem, właściwie to prawie nigdy, ale nie wyobrażam sobie zarazem dorastania w samotności) oraz mają co najmniej kilkanaście tysięcy odłożone na czarną godzinę. Zadajmy sobie pytanie, ile polskich rodzin stać na takie warunki? No właśnie. Zawsze uważałem, że ślub/wesele jest dla młodej pary, to oni powinni się dobrze bawić i jeżeli to możliwe zarobić na tym wydarzeniu.

Wiem, że dla wielu z was porządne wesele to oczywistość i co za tym idzie, nie popieracie moich idei. Tak jednak osobiście uważam. Jeżeli nie stać się na Mercedesa to kupujesz Fiata, nie stać cię na wesele – wyprawiasz wesele. Tylko ja widzę tutaj problem?

Odpowiedz

Gaweł Marzec 16, 2015 o 11:38

Bardzo fajny wpis Michale, przywracający tematycznie pierwotną formułę Twojego bloga. Gratuluję!

Widzę też że spotkał się z bardzo licznym odzewem Odbiorców. Przyjemnie i zarazem smutno jest czytać te wypowiedzi, gdyż przywołują one liczne wspomnienia związane z moim ślubem który odbył się ponad 12 lat temu, z obecnej perspektywy gdy moje małżeństwo przeszło do historii. Z tych wypowiedzi bije z jednej strony energia młodości, świeżość ale i naiwność. Argumenty o inwestowaniu pieniędzy zaoszczędzonych z wesela jako przyszłych oszczędności, plus presja rodziców i teściów to może faktycznie się nie udać. Mam takie wrażenie, że to jak przebiegają przygotowania do ślubu jest przedsmakiem tego jakie będą wzajemne relacje zarówno małżonków jak i teściów. Jeżeli chodzi o relacje małżeńskie to obecnie nie ma chyba żadnych zasad gwarantujących gwarantujących trwałość i powodzenie związku. W moim przypadku, pomimo że wesele udało się choć, było maleńkie i kameralne na 40 osób. I pomimo, że po roku od ślubu zamieszkaliśmy ze własnym domu pod Warszawą no niestety nie udało się.
Zainteresował mnie temat nie skapienia na oprawę fotograficzną i filmową wesela. Nie zgadzam się z tym dlatego, że ja nie mam siły aby oglądać film i zdjęcia z własnego ślubu i wesela dlatego po prostu pozbyłem się ich. Z resztą po ślubie tylko raz je obejrzałem.

Odpowiedz

Ser_metafizyczny Marzec 16, 2015 o 11:44

Brałam ślub latem zeszłego roku.
Oprócz mnie i męża było pięć osób – tylko najbliższa rodzina.
Najdroższe wydatki: 1000pln garnitur, do tego kilkaset złotych (chyba z 400) na koszule (dwie), krawat i skarpetki. Obrączki też 1000pln – robione przez rzemieślnika, unikatowe. Moja sukienka 119pln, plus buty 200, żakiet chyba też 200, halka pin-up, żeby letniej sukience dodać szyku i poloru – 60pln, kopertówka która teraz idealnie sprawdza się na imprezach do ślubnych butów, 60pln. Wszystkie rzeczy nosimy teraz na co dzień.

Fryzurę ułożono mi po raz pierwszy w dniu ślubu – proste fale, bez fanaberii. W tym czasie mąż kupił mi bukiet ślubny, który zamówił dwa dni wcześniej. Po ceremonii w USC przejazd taksówkami do restauracji w centrum Warszawy i pięcio daniowy obiad, który razem z tortem kosztował nas równy 1000. Potem noc w dobrym hotelu, pyszna kolacja we dwoje, wyjście do kina.

I koniec.

Jedyne, co zmieniłabym teraz, to wynajęcie fotografa, czego nie zrobiliśmy, a trochę żałuję. Poza tym, wszystko opłaciliśmy sami, z oszczędności. Mamy ich dość, żeby teraz móc spokojnie wyposażyć świeżo kupione mieszkanie w stanie deweloperskim.

Nigdy nie mogłam zrozumieć ludzi, dla których spędzanie wszystkich znajomych królika na jedną noc picia i prostych zabaw, było warte dziesiątki tysięcy złotych.

Serio? Po co?

Odpowiedz

Asia Marzec 16, 2015 o 12:27

Ciekawy i potrzebny artykuł. Z rad dotyczących obniżki kosztów mam jeszcze jedną dla tzw. słoików (bądź po prostu par, których rodziny pochodzą z różnych miast): warto *dobrze* przemyśleć wybór miejsca ślubu i wesela, jeśli gościom trzeba zapewnić nocleg. Najlepiej (dla kosztów) wybrać to miasto, skąd jest możliwie dużo gości, którzy po imprezie po prostu wrócą do własnych domów. Przy dużej rodzinie to są naprawdę znaczne oszczędności.

Jeśli chodzi o drobiazgi typu winietki, prezenciki dla gości czy dekoracje, to można poprosić o pomoc (albo poczekać, aż sami się zgłoszą ;-)) rodzeństwo i kuzynostwo – to nie tylko oszczędność, ale i duża radość dla pomocników.

Z innych kosztów, moim skromnym kobiecym zdaniem, warto oszczędzić na sukni. Zakup używanej to koszt 3-krotnie mniejszy niż „salonowej”, a efekt ten sam. Warto też przemyśleć, czy na pewno potrzebujemy kamerzysty i wynajętego samochodu.

U nas oczywiście zaczęło się od planów skromnej uroczystości, a skończyło na weselu na >100 osób 😉 W ramach negocjacji uparliśmy się (Młodzi), że sami sfinansujemy wszystko ślubne, podczas gdy rodzice za punkt honoru obrali sobie wyprawienie (i opłacenie) „porządnego” wesela. Miało to sens, zwłaszcza, że rodzice bardzo chcieli nam pomóc finansowo (ślub braliśmy rok po studiach, więc na początku kariery zawodowej).

Odpowiedz

Andrzej Marzec 16, 2015 o 19:21

My z moją żoną wybraliśmy inna wersję (wydaliśmy 75 000) jednak wesele odbyło się na Dominikanie w otoczeniu najbliższej rodziny. Jak mamy wydać taką kasę to niech będzie w tym coś dla nas, a nie dla gości.

Odpowiedz

And Marzec 16, 2015 o 21:15

Michale,

przejrzałem ten wpis kilkukrotnie w poszukiwaniu formatki excel i ku mojemu zaskoczeniu jej nie znalazłem – a szkoda. To pozwoliłoby wielu osobom łatwiejszą organizację wesela a na pewno spisywać koszta.

Z mojego doświadczenia mogę powiedzieć, że cena zależy od tylu czynników, że zawsze jeste to wybór Młodych i rodziców i co chcą osiągnąć i pokazać itd itp. i warunków niezależnych np. odleglości, terminów, ilości osób, itd….

Moje wesele było na 130 osób 2-dniowe z hotelem dla 60 osób. Całkowita cena: 60 000 PLN (w tym prezent dla rodzicow warty 3500pln). Wynegocjowałem bardzo dobre ceny u wszystkich stron ze względu na organizacje wesela w tygodniu – normalnie koszt byłby ok 75000 pln. Na wesele zebrały się 3 rodziny – ja z obecną małżonką oraz nasi rodzice.
Chojność gości okazała się na tyle duża, bilans wyszedł niemal na zero, co przy dwudniowym weselu jest bardzo dobrym wynikiem.

Należy pamiętać że ślub jest dla młodych a wesele dla gości – więc oszczędzanie na gościach… hmmm… chyba, że jest cicha zgoda że i oni będą oszczędzać na prezentach…

Odpowiedz

Jofa Marzec 16, 2015 o 23:24

My wydaliśmy na ślub i wesele na 90 osób naprawdę niewiele, bo tylko ok. 6000. :) Wynikało to między innymi z tego, że:
– zdecydowaliśmy się zrobić to po swojemu
– zdecydowaliśmy się na kreatywne podejście – np. zaproszenia robiłam sama; kupiłam też sama kwiaty do dekoracji, bukietu i wianka ślubnego (które wyszły naprawdę pięknie), które przygotowałyśmy z przyjaciółką i mamą;
– nie ogłaszaliśmy wszem i wobec, że szukamy „rzeczy ślubnych” – np. sukienka kosztowała niecałe 400 zł, bo krawcowa, która ją szyła nie wiedziała, że jest to sukienka ślubna (fakt, że nietypowa, bo tylko do kolan)
– znamy dużo harcerzy i „harcerzy” 😉 którzy sami z siebie chętnie zadeklarowali pomoc w bardzo konkretnych rzeczach, takich jak np. obsługa kelnerska wesela
– ślub i wesele odbyły się w jednym miejscu we Wrocławiu
– każdą rzecz weryfikowaliśmy pod kątem „czy naprawdę chcemy i jest to potrzebne, czy to tylko tradycja/stereotyp/narzucany wymóg” – np.: na obiad mieliśmy świetną gulaszową i bigos; do tego bufet z ciastami i napojami (nie było alkoholu).
– zaczęliśmy wcześnie wszystko przygotowywać więc uniknęliśmy paniki i nerwów, i dodatkowych kosztów „na szybko”

Wszyscy goście byli zadowoleni, najedzeni, wytańczeni i bawili się świetnie. My też :) Do tego byliśmy zachwyceni tym, że po weselu nie została tona jedzenia, które się zmarnowało (chociaż każdy kto chciał mógł wziąć jeszcze conieco w „laptopie” do domu).

Odpowiedz

Jofa Marzec 16, 2015 o 23:28

P.S. Zapomniałam dodać że sprawa świeża – pobraliśmy się w maju 2014.

Odpowiedz

Dingo Marzec 17, 2015 o 10:47

Ja brałem ślub w zeszłym roku. Całkowity koszt zamknął się w 10kPLN. Zaproszeni – najbliżsi przyjaciele i najbliższa rodzina, łącznie 32 osoby. Nieduża restauracja o doskonałej kuchni (nasza ulubiona, nie w centrum miasta) – ok 4k plus alkohol. Suknia wypożyczona (za pieniądze, z salonu, ale nie kupiona) – ok. 1k. Garnitur kupiony z wyprzedzeniem, wyprzedaż firmy Pawo – ok 1k. Reszta to drobiazgi, jak zaproszenia, pani fotograf, transport, alkohol, makijaż, fryzjer, buty, opłaty etc. Ślub cywilny, bo instytucja kościoła katolickiego w Polsce nie zachęca do współpracy. Z „kopertowym” plus drobnym wsparciem rodziców wyszliśmy w sumie na plus. :)

Da się? Da się.

Odpowiedz

Tomek Marzec 17, 2015 o 21:17

Dziatki, drogie dziatki. Jakie to wszystko smutne jest. Pozwólcie, iż zacytuję wasze wypowiedzi:

– Bardzo chcieliśmy sie pobrać i byliśmy zdeterminowani to osiągnąć.

– Co prawda wydaliśmy dużo pieniędzy, ale mamy świetne wspomnienia oraz mnóstwo zdjęć i fajną relację filmową. Na pewno będzie to dla nas niezapomniane przeżycie.

– zwyciężyła presja otoczenia i wesele dla około 80 osób się odbyło

– sprawie wyboru fotografa(kamerzysty). Piękne zdjęcia, to pamiątka na całe życie.

– Ze wszystkim zamykamy się w 12.000,00 zł z czego 1/3 to koszt obrączek, bo chcieliśmy mieć fajną pamiątkę do końca życia.

– Czy żałuje takiej kwoty wydanej na jedną imprezę ? Absolutnie nie !
To był najważniejszy dzień w naszym życiu, i oboje chcieliśmy go dobrze wspominać – a było to najlepsze przyjęcie na jakim byłem

– W sumie wydaliśmy ponad 70K i też nie było ekstrawagancji, nie żałuję ani jednej wydanej złotówki, było lepiej niż sobie wymarzyliśmy. Szczególnie na kamerzystów i fotografa. Wydaliśmy na nich w sumie około 10K ale pamiątkę mamy nieziemską. Warto zatrudnić odpowiednich ludzi bo tego wydarzenia nie da się powtórzyć.

###

W dużych miastach jak Warszawa rozpada się około 45% małżeństw (w małych ca. 30%) co jest bardzo dobrym wynikiem na tle reszty Europy, krajów Ameryki Północnej oraz Australii gdzie ponad 50% par się rozchodzi.

Mapa statystyczna rozwodów na świecie:
http://static.newsweek.pl/2014/07/21/635415497945730000.png

Nawet moja 90 letnia (sic!) babcia stwierdziła ostatnio, iż małżeństwo nie ma sensu. Żyjemy w przełomowych czasach, gdzie nic nie jest „na całe życie”. Lektura tego forum uświadomiła mi jak silne jest programowanie społeczne i pod jak ogromną presją stoi młody człowiek – szczególnie mężczyzna. Matrix.

„Lepiej więc być samemu niż z kimś, kogo się nie kocha, kto jest tylko namiastką. Wiem jednak, że kobiety ciężej znoszą samotność od mężczyzn.”
— Marek Hłasko; Listy do Matki

Odpowiedz

Krzysztof Marzec 18, 2015 o 09:05

@Tomek,
czuję się niejako wywołany do tablicy, bo zacytowałeś również kawałek mojego komentarza.

Otóż nie wiem co chciałeś wnieść swoją wypowiedzią. Wylać jakąś frustrację, czy wystąpić w roli mędrca, który chce uświadamiać cały świat że tylko Twoja racja jest „najtwojsza”?

Jeśli ludzie się pobierają, to raczej z miłości i z myślą, że jest to na całe życie (przynajmniej tak było w moim przypadku). Ja osobiście nie żałuje ani swojej decyzji „ożenkowej”, ani ani jednej złotówki wydanej na organizację wesela.

Może pomyślisz sobie o mnie jak o głupcu, ale tak – mam nadzieję, że wspólnie z żoną będzie nam dane zestarzeć się przy sobie, patrząc jak dorastają nasze wnuki.

Jeśli wolisz pozostać singlem albo plątać się w jakieś przelotne związki, to nie Ty nad nami powinieneś się zasmucać, tylko my nad Tobą. Ale to już temat na inny portal.

Pozdrawiam.

Odpowiedz

Tek Marzec 18, 2015 o 11:18

tak przy okazji – oba pokazane zestawienia pokazują, że koszty ‚okołokościelne’ wyniosły ok tysiąca złotych. W porównaniu do całosci kosztów ślubu to poniżej 5% tej tańszej wersji wesela. A tak ludzie narzekają na pazerność kleru… a pazerność restauratorów? DJa? fotografa?… 😉

Odpowiedz

Krzysztof Marzec 18, 2015 o 11:25

Z tym kościołem to też różnie bywa. My chyba dobrze trafiliśmy, bo ksiądz nam powiedział, cytuję: „To nie sklep, żebyśmy mieli ceny.” I zasugerował, żebyśmy dali tyle, ile uważamy za słuszne i na ile nas stać.
Kościelny od razu powiedział, że nie chce pieniędzy (ostatecznie stanęło na tym, że poprosił o 30 zł za zamiatanie chodnika przed kościołem po tubach strzelających płatkami kwiatów).
Jedyną osobą ze sztywną ceną był organista, który się wycenił na 150 zł.

Odpowiedz

Giova Marzec 18, 2015 o 22:44

Cóż, ja wiele lat przed moim ślubem obserwując sytuację w kraju (transformacja ustrojowa, masowe bezrobocie, skandalicznie niskie pensje) zaplanowałam sobie, że jeżeli wezmę ślub to tylko cywilny. Najlepiej z cudzoziemcem, z dala od Polski, gdzie rodzina oczekuje ślubu z wielkim przyjęciem weselnym, zgodnie z zasadą „postaw się i zastaw się”. Jak postanowiłam – tak zrobiłam. Wyemigrowałam z kraju, zostawiając dobrą, ale niskopłatną posadę i zatrudniłam się na tzw. „zmywaku”, dzięki czemu mogłam odłożyć trochę kasy. Poznałam tam swoją „bratnią duszę”, który ma podobne poglądy, również w kwestii finansowej, co ja. Wzięliśmy ślub cywilny, choć moja rodzina bardzo naciskała na ślub kościelny (drogo!). Początkowo zamierzaliśmy ślub wziąść w bardzo wąskim gronie, z przysłowiową lampką szampana. Jednak jego rodzina naciskała, chociażby na małą uroczystość rodzinną. Chcąc nie chcąc, zaprosiliśmy tylko jego najbliższą rodzinę (dla mojej podróż do Niemiec okazała się zbyt kosztowna, więc od razu podziękowali za zaproszenie) do restauracji, na „małe co nieco” (zmieśliliśmy się w kosztach do 300 euro). Jeśli chodzi o stroje, to kupiliśmy ubranie tylko dla mnie (grantatowa garsonka – w sam raz „na poszukiwanie pracy” i zimowe buty, pasujące do całości), bo mąż znalazł w szafie swój jeszcze nie znoszony garnitur i inne. Fryzurę zrobiłam sobie sama, tak samo makijaż. Pamiętam, że teściowa pożyczyła mi swoją biżuterię „na szczęście” i u kupiła tort (taki zwykły z marketu). Jedynie co mnie wówczas zasmuciło, to fakt, że zepsuł mi się aparat fotograficzny, przez co musieliśmy skorzystać z usług fotografa, który „urzędował” w „sali ślubów” – i to nie było takie tanie.
Całość wydatków naszego ślubu i wesela zmieściła się w granicach tysiąca euro. Jednak do tej pory (choć minęło już 6 lat) rodzina z Polski wciąż dopytuje się o nasz ślub kościelny i „wielkie weselisko”. My jednak wolimy te pieniądze przeznaczyć na bardziej racjonalne cele. Co ciekawe, nasi kuzyni wystawili w porównaniu z nami wielkie przyjęcia i już dawno są po rozwodzie (ach te kredyty i kłótnie o finanse…). A my wciąż razem :-)

Odpowiedz

sixxn Marzec 19, 2015 o 11:20

Moja opinia jest taka :) oczywiście szanując zdanie innych. Ślub – w samym sensie imprezy ma jakieś znaczenie, ale w sensie „znaczenia jego istoty” jest czymś totalnie niezrozumiałym. Miłość jest takim uczuciem, które nie wymaga potwierdzeń, deklaracji ani podpisywania się pod nim, do kochania siebie nie jest konieczne pójście przed ołtarz ani świadkowie – to by przeczyło naturze czystego prawdziwego uczucia. A propos samej imprezy i wydaków z nią związanych, dla mnie (z 4 przykładów jakie znam) jest to jednak inwestycja bez przychodu i bez zwrotu (w 80%), rozumiem przez to twierdzenie: ile wydasz na wesele mniej więcej tyle otrzymasz zwrotu z „koper” i innych dodatków. Jedynym plusem może być to, że zostanie kilka skrzynek wódki 😉 a jak wiadomo w Polsce ten przelicznik nadal się stosuje przy określaniu gotówki :)

Odpowiedz

Bartosz Marzec 19, 2015 o 12:40

Ja ze swojej strony proponuję ślub/wesele w piątek, bez poprawin. Nasz odbył się w wakacje – 10 sierpnia 2012 r. Chcieliśmy skromnie. Oszczędziliśmy sporo na:

Osobie prowadzącej / wodzireju / DJu – sam przyznał, że dla niego to dodatkowa możliwość zarobkowania, bo będzie grał również w sobotę i niedzielę. Zamiast 1500 ,- (sobota + niedziela) zapłaciliśmy 600,-. Warto dodać, że jednoosobowa osoba prowadząca zawsze wystąpi taniej niż cały zespół.

Sali / jedzeniu – właściciel lokalu również przyznał to samo => obniżył ‚total’ o 30%. Warto dodać, że ‚total’ było już pomniejszone o koszt poprawin, których jako takich zwyczajnie nie wyprawialiśmy (skromne spotkanie w domu). Sam lokal był w stylu piwnicy rycerskiej, przez co oszczędziliśmy krocie na pierdołach, balonach, wiszących dziwadłach itp., bo sam wystrój lokalu tworzył super klimat.

Fotograf – 500 zł. Przy okazji dodam, że studio było prowadzone przez małżeństwo. Negocjowaliśmy osobno z mężem i żoną i tym samym przez ich wewnątrzmałżeński chaos udało się wynegocjować:
1. Z Panią wynegocjowaliśmy, że chcemy tylko ślub + sesja + ~2h wesela za cenę x, zapłaciliśmy zaliczkę;
2. Z Panem wynegocjowaliśmy, że jednak chcielibyśmy dłużej, bo przecież jeszcze tort, a co do ceny – dogadaliśmy się wcześniej z Panią, bo w końcu zaliczka zapłacona.
3. Panią pomęczyliśmy o kilka %.
=> fotograf poszedł do domu po godz. 2.

Odpowiedz

Megafon Marzec 19, 2015 o 13:34

Ślub i wesele to u nas był koszt 21 tysięcy. Z czego połowa za tak zwany talerzyk. Było chyba 55 osób. Wersja raczej oszczędnościowa, ale wszystko się udało i jesteśmy zadowoleni. Jeśli ktoś uważa, że nie warto wydawać tyle kasy to powiem tylko, że ten dzień będę pamiętał do końca życia, a zbieraliśmy 2 lata z żoną. Rodzice też pomogli. Pamiętajcie, że teraz prezentami najczęściej są koperty, więc nawet połowa wydatków może się zwrócić

Odpowiedz

Panna Joanna Marzec 20, 2015 o 21:16

Wow…fantastyczny artykuł! Zapewne polecę go moim czytelnikom. Ja osobiście jeszcze jestem przed tym ważnym wydarzeniem, jednak czytając Twój wpis…stwierdzam, że chyba nie zdawłam sobie sprawy, że to wzystko aż tyle kosztuje! I jak tylko odbędą się zaręczny, zabieram się za oszczędzanie!

Dziękuję też innym za cenne wpisy, które obrazują Wasze przygotowania :)

Pozdrawiam serdecznie,

Panna Joanna

Odpowiedz

Jędrek Marzec 21, 2015 o 11:14

Bardzo fajny wpis i świetne zestawienie. Z mojej strony mogę dodać 3 ciekawe uwagi, wynikające z moich własnych doświadzeń.

Warto poszukać fotografa, który ofereuje usługę w wersji „all-inclusive”, czyli zdjęcia, retusz, galeria w internecie, wydruk zdjęć w profesjonalnym studio i płyty dla rodziny. Wprawdzie taka usługa nie jest tańsza od samych zdjęć, ale w końcu chcemy mieć ładnie obrobione zdjęcia, które włożymy do albumu, a nie gdzieś zapomniane na dysku komputera. Kupując pełną usługę można wynegocjować dobry rabat.

W naszym przypadku dostaliśmy gratis dwie sesje przed (tzw. narzeczeńską) i po ślubie w plenerze. Ponadto koszt wydruku zdjęć był niemal o połowe niższy niz w zwykłym studio, bo nasza fotograf miała ustalone swoje stawki.

Druga porada dotyczy obrączek. Tak jak zdjęcia jest to pamiątka na całe życie. Warto jednak rozsądnie wydać pieniądze. Zamiast iść do sieciowego jubilera (albo takiego, który chwali się, że ma 2000 wzorów) warto udać się do jubilera artysty, który przygotuje wam indywidualnie dobrane obrączki. Nasze kosztowały około 300 zł mniej niż komplet znanej polskiej firmy jubilerskiej, które podobały nam się tylko trochę. U jubilera zamówiliśmy dokładnie to, co chcieliśmy.

Na koniec jeszcze uwaga dotycząca jedzenia. Warto ograniczyć je do 2 góra 3 podanych dań, reszta powinna być podana w formie bufetu, bo goście nie jedzą już tyle ile kiedyś. Więc warto oprzeć się namowom rodziców i zamiast dawać gościom 3 danie, wystawić dla chętnych np. michę pierogów.

Najważniejsze, że do ślubu można i należy podchodzić rozsądnie, warto świętować ten dzień, ale warto pamiętać, że to tylko dzień. Lepiej przygotować się na to, co będzie po ślubie!

Odpowiedz

Giovanna Marzec 22, 2015 o 11:15

Ja się tylko tak zastanawiam, dlaczego dawniej ludzie tak nie szaleli z wydatkami na takie rodzinne uroczystości jak chociażby ślub i komunia.

Jeszcze do końca lat osiemdziesiątych ubiegłego wieku wzięcie ślubu nie oznaczało wydania fortuny na ten jeden uroczysty dzień. Nasze matki i babki suknie miały uszyte przez siebie albo przez kogoś w rodzinie (moja babcia uszyła przepiękną, choć prostą, suknię ślubną mojej mamie, łącznie z welonem). Wesele odbywało się w gronie rodzinnym (nikt nie spraszał kilkuset osób, jak to obecnie się czyni) i miało ono miejsce zazwyczaj w domu któregoś z teściów. W jednym pokoju stał stół z własnoręcznie wykonanymi przysmakami (niedzielny obiad, ciasta), a w drugim pokoju grało radio, gdzie tańczyli goście. Tak samo było z organizacją chrztu czy komunii. Tylko osoby majętne mogły sobie pozwolić na świętowanie w restauracji, czy kupienie sukni z salonu.

Goście też z reguły nie wydawali fortuny na prezenty. Jeden kupił żelazko, drugi odkurzacz itp. Ot – taki zaczyn pod przyszłe gospodarstwo domowe świeżo upieczonych małżonków.

Z kolei od początku lat dziewiedzięsiątych zaczęło się u nas wielkie „szpanowanie” na pokaz. Jak suknia – to tylko z salonu (niektórzy to nawet sprowadzają z Paryża), do kościoła trzeba podjechać wynajętą limuzuną, ustroić cały kościół (najlepiej katedrę) w kwiatach. W ogóle cała uroczystość ma być „a la romantyczny ślub rodem z Hollywood”. Jak wesele – to tylko w dobrej restauracji. Nie wystarczy już muzyka wykonywana przez amatorską kapelę – niektórzy nawet sprowadzają śpiewających górali z Tatr, aby było bardziej „szpanersko”. Rutyną stały się przyjęcia organizowane w hotelu, z noclegiem dla gości. Z kolei goście mają pojawić się wystrojeni w najlepsze ciuchy (wszystkie ciotki od samego wejścia taksują wzrokiem, czy „markowe”). Młodzi niezamężni goście mają obowiązek przyjść z osobą towarzyszącą, bo inaczej to „lipa” i wstyd dla rodziny osoby zaproszonej.
Prezenty mają też być odpowiednie, nie jakieś tam żelazko ze sklepu AGD. Najlepiej aby to była odpowiednia kwota w białej kopercie (minimum to kwota równa cenie wydanej na gościa w restauracji). Wesele ma odbywać się do białego świtu, z udziałem kamerzysty i fotografa.

Z tego co obserwuje w Polsce, z każdym weselem „rosną oczekiwania”. Każdy następny ślub w rodzinie – ma być jeszcze bardziej wspanialszy. Panna młoda ma mieć jeszcze piękniejszą (i droższą) suknię ślubną. Nie wiem jak będą wyglądały śluby za jakieś 10 lat – pewnie ludzie będą świętować na Księżycu, aby „było jeszcze piękniej”, by inni zobaczyli „jakimi to jesteśmy osobami sukcesu”. Po prostu jakaś paranoja! Nic dziwnego, że coraz więcej młodych nie chce sformalizować swoich związków albo ucieka za granicę i tam po cichu bierze ślub.

Dodam, że w Niemczech, gdzie obecnie mieszkam nie ma takiego nacisku na okazałe śluby i wesela. Nawet wesela osób z rodowodem książecym (pokazywane w telewizji) są o wiele razy skromniejsze, aniżeli niektóre śluby orgaznizowane przez wielu Polaków, który działają z zasadą „zastaw się, ale pokaż się!”.

W Niemczech większość młodych bierze ślub cywilny (kościelny uchodzi za ekstrawagancję, na którą pozwolić mogą sobie osoby majętne). Państwo młodzi ubrani są tak jak im pozwala stan ich portfela. Z reguły szykownie i ładnie, ale nie z najdroższego salonu mody, ale ze sklepu (czasami ktoś fatyguje się jeszcze do krawcowej). Bukiet też zwykły – z kwiaciarni. Makijaż i fryzura – panna młoda robi we własnym zakresie – jak jest przy kasie – to opłaca kogoś. Nikt w Niemczech nie wynajmuje specjalnie zespołu muzycznego (wesela odbywają się głównie „przy stole”), wystarczy muzyka z głośnika w restauracji. Nie ma kamerzysty czy fotografa. Zdjęcia z reguły ktoś robi z rodziny. Nie ma też specjalnych dekoracji weselnych – przecież i tak restauracje mają ładny wystrój. Przyjęcia weselne odbywają się tylko do godzin wieczornych (Niemcy są bardzo zdziwieni, że można być na weselu aż do świtu – to im się w głowach nie mieści). Dania weselne – na ogół wybierane są „z karty”. Od gości też nie oczekuje się wielkich i wystawnych prezentów. To co dadzą od siebie – ucieszy państwa młodych, nawet jeśli jest to tylko ozdobna kartka z życzeniami od „ubogiego kuzyna”. Nie dziwota, że w Niemczech więcej młodych ludzi formalizuje swoje związki.

Właściwie to dlaczego Polacy tak szaleją z tymi wydatkami na ślub i wesele? Co chcą przez to innym pokazać? Przecież dużo rozsądniej jest zorganizować skromniejszą uroczystość w rodzinnym gronie, aby póżniej mieć więcej pieniędzy na samym starcie naszego wspólnego życia. Po co od razu wikłać się w kredyty zaciągniętę na „wielkie weselisko”? Właściwie po co to wszystko? Czy koniecznie trzeba udowadniać „cioci Tosi” , że jesteśmy wielkimi ludźmi sukcesu?

Odpowiedz

Robert Marzec 28, 2015 o 22:16

„W Niemczech większość młodych bierze ślub cywilny (kościelny uchodzi za ekstrawagancję, na którą pozwolić mogą sobie osoby majętne).”

Ciekawe czy doprowadziła do tego polityka kościoła, który żąda zbyt wysokich opłat za wesela? 😉

Odpowiedz

Madlena Kwiecień 2, 2015 o 11:27

Po pierwsze, w kościele raczej nikt wesel nie urządza. 😉 Co najwyżej bierze ślub, przyjmuje Sakrament. A po drugie – z doświadczenia swojego i znajomych powiedziałabym raczej, że wszelkie opłaty okołokościelne to często marginalne kwoty w porównaniu do tych wydanych na ubrania, alkohol, salę itp.

Odpowiedz

Micz Marzec 22, 2015 o 11:49

Witam. Dla mnie wpis na czasie, bo właśnie jestem na etapie przygotowań do wesela. Czasu nie ma zbyt dużo, ale w sumie też nie jest go za mało (wesele pod koniec sierpnia). Najpierw skłanialiśmy się z moją przyszłą ślubną do zrobienia gościom tylko obiadu, ale doszliśmy do wniosku, że połowa gości ma do nas więcej niż 150 kilometrów i trochę głupio robić tylko sam obiad, tym bardziej że różnica w cenie między 4 godzinnym obiadem, a całonocnym weselem to ok. 30 zł na osobie.

Kosz talerzyka to 175 zł + alkohol. Trochę mnie śmieszy jakaś dziwna opłata typu „korkowe” i na pewno będę negocjować z menedżerem sali zniesienie takiego haraczu.

Obrączki też raczej w jakimś oszczędnym wariancie.

Rezygnujemy zupełnie z kwiatów, kościół sam w sobie jest piękny w środku, więc nie widzę sensu wydawania kilkuset złotych na coś, co za chwilę i tak będzie bezużyteczne.

Limuzyna odpada – z kościoła do sali jest 50 metrów :-)

Suknia ślubna – kupiona na Allegro za 500 zł + przeróbki krawieckie 250.

Garnitur – nie zamierzam wydać na niego więcej niż 1000 zł razem z butami. Obie te rzeczy później i tak będę wykorzystywać codziennie w pracy (strój biznesowy obowiązuje).

Nie wiem jeszcze, jaka będzie opłata u księdza, ale tanio skóry nie sprzedam :-)

Na pewno nie weźmiemy zespołu – te porządne są już dawno zarezerwowane, a za chałturzenie nikomu nie zapłacę 2500 zł. W grę wchodzi jedynie DJ.

Wesele będzie na ok. 50-60 osób i zamierzam zmieścić się max. w 15 tysiącach zł. Na zwrot kosztów nie liczę, bo to trochę bezczelne. Jak się zwróci, to będzie fajnie i tyle.

Oczywiście całe wesele pokrywamy z własnych pieniędzy, co miesiąc odkładając 1000-1500 zł.

Odpowiedz

Micz Wrzesień 4, 2015 o 14:19

Jak fajnie skomentować własny wpis sprzed pół roku, zwłaszcza że jestem już po weselu i mogę zweryfikować swoje wcześniejsze założenia.

Nie wiem, od czego zacząć, więc wszystko będę wypisywać od cytatów w punktach :

1. „Koszt talerzyka to 175 zł + alkohol. Trochę mnie śmieszy jakaś dziwna opłata typu „korkowe” i na pewno będę negocjować z menedżerem sali zniesienie takiego haraczu.” – udało się wynegocjować – żadnego korkowego nie płaciliśmy

2. „Obrączki też raczej w jakimś oszczędnym wariancie.” – udało się znaleźć w bardzo dobrej cenie (ok. 500 zł za komplet, jakość – okaże się :-) )

3. „Rezygnujemy zupełnie z kwiatów, kościół sam w sobie jest piękny w środku, więc nie widzę sensu wydawania kilkuset złotych na coś, co za chwilę i tak będzie bezużyteczne.” – niby na tym zaoszczędziliśmy, ale na jakieś bukieciki dla pary młodej poszło 400 zł – za mało czasu i pierwsza z brzegu kwiaciarnia wybrana

4. „Limuzyna odpada – z kościoła do sali jest 50 metrów :-)” – obeszło się bez Maybacha :-)

5. „Suknia ślubna – kupiona na Allegro za 500 zł + przeróbki krawieckie 250.” wyszło nawet taniej, a moja żona wyglądała w tym olśniewająco.

6. „Garnitur – nie zamierzam wydać na niego więcej niż 1000 zł razem z butami. Obie te rzeczy później i tak będę wykorzystywać codziennie w pracy (strój biznesowy obowiązuje).” – w 100 % się udało, pełen komplet na ślub zamknął się w kwocie 1000 zł (garnitur, koszula, buty, spinki, krawat, nawet majtki i skarpetki).

7. „Nie wiem jeszcze, jaka będzie opłata u księdza, ale tanio skóry nie sprzedam :-)” – tutaj niestety poszło duuuużo kasy, bo ksiądz z naszej parafii okazał się chciwym i łasym na pieniądze, wziął ponad 700 zł za licencję na ślub w innej parafii ( a tam też trzeba było zapłacić za ślub)

8. „Na pewno nie weźmiemy zespołu – te porządne są już dawno zarezerwowane, a za chałturzenie nikomu nie zapłacę 2500 zł. W grę wchodzi jedynie DJ.” – to był strzał w dziesiątkę, za niewiele ponad 1000 zł DJ zrobił nam wesele marzeń – parkiet aż się grzał od tańców (jeśli ktoś chce namiary na tego DJ, to zapraszam na priv).

9. „Wesele będzie na ok. 50-60 osób i zamierzam zmieścić się max. w 15 tysiącach zł. Na zwrot kosztów nie liczę, bo to trochę bezczelne. Jak się zwróci, to będzie fajnie i tyle.” – trochę się przeliczyłem, bo wyszło o połowę więcej. Wesele się nie zwróciło, ale przecież nie o to w tym wszystkim chodzi, a zabawa była niezapomniana.

Pozostałe spore wydatki to :
– alkohol na wesele – 1500 zł (dużo zostało)
– noclegi dla gości – 1400 zł
– fotograf – 1000 zł (zdjęcia zajebiste!)
– napoje gazowane i jedzenie na poprawiny – 0k. 700 zł

Ogólnie wesele to zajebista rzecz :-)

Odpowiedz

Maria Marzec 22, 2015 o 21:53

Świetny artykuł.
Niedawno ten temat pojawił się w moim związku i wydatki związane z weselem troszkę mnie przerażają. Z jednej strony chciałbym wystawną imprezę, a z drugiej do szczęścia wystarczy mi skromne przyjęcie w gronie najbliższych.
Po przeczytaniu Twojego artykułu wiem, że mogę poczynić wiele oszczędności dzięki szerokiemu gronu znajomych. Fotografowie, kucharze, barmani, muzycy, fryzjerka, stylistka paznokci to wszystko moi znajomi! Nawet kilku właścicieli sal się znajdzie. Wystarczy chwilę się zastanowić.
Dzięki za artykuł!!!

Odpowiedz

Grzegorz Marzec 23, 2015 o 16:45

A czy właściciel zdjęcia wie że Pan się nim posługuje czy to też z oszczędności?
Pozdrawiam 😉

Odpowiedz

Michał Szafrański Marzec 23, 2015 o 21:07

Hej Grzegorz,

Zdjęcie legalnie kupione ze stocku Fotolia. Gdybyś przeczytał dokładnie artykuł do samego końca, to byś się doczytał – zdjęcia ze stocków zawsze oznaczam na końcu wpisu. To pochodzi stąd: https://pl.fotolia.com/id/67948459

Pozdrawiam

Odpowiedz

Kasia Marzec 23, 2015 o 20:06

Dziękuję za ten artykuł.
Choć zaręczyłam się już kilka miesięcy temu, do tej pory zbytnio nie zastanawiałam się nad ślubem. Powód? Nie wiedziałam, czy w ogóle chcemy wystawnej ceremonii czy może wystarczy skromny ślub cywilny. Pod wpływem tego artykułu oraz bardzo pomocnych komentarzy zaczęłam liczyć i rozważać, jakie koszty w związku ze ślubem trzeba by ponieść. Na razie data nie jest jeszcze ustalona, więc wciąż mam na to trochę czasu. Ale przynajmniej wspólnie z narzeczonym usiedliśmy i policzyliśmy, że wesele byłoby na około 60 osób. Doszliśmy do wniosku, że nie zależy nam na drogiej sukni ślubnej a garnitur kupimy dobry gatunkowo, aby później nadawał się również do pracy.

Cenowo wyszło nam min. 15000 zł za wesele bez szaleństw, bo nie chcemy wydawać nie wiadomo ile na starcie wspólnego życia, tym bardziej, że wielkich oszczędności nie mamy. A nawet gdyby były to uważamy, że rozsądniej byłoby przeznaczyć je np. na wkład własny na mieszkanie.

Tak czy inaczej, serdecznie dziękuję za artykuł i komentarze. Chętnie poczytam, czy ktoś ma jeszcze jakieś sprawdzone patenty na obniżenie kosztów.

Odpowiedz

Klaudia Marzec 26, 2015 o 17:48

Witam, my staraliśmy się oszczędzać, ale i tak uzbierało się 40 tys (wesele i poprawiny) , za to w prezentach, co nas baaaardzo zaskoczyło dostaliśmy 35 tys + 3 tysiące z „welonu”.

Odpowiedz

Robert Marzec 27, 2015 o 13:54

Nasze wesele kosztowało jakieś 3-4 tysiące (ok. 30 osób, 2008r.) i zwróciło się ze sporą nawiązką (choć oczywiście nie zakładaliśmy tego) 😛
– Fotograf, kamerzysta, organista, orkiestra, samochód, dekoracje – razem 0 zł. To są naprawdę zbytki. Zdjęcia robili goście – wystarczy, muzyka leciała z przygotowanej przeze mnie playlisty, jechaliśmy kamperem jednego z gości.
– Obrączki – po koszcie materiału (srebro). Wpadłem na warsztat jubilerski do kumpla i sam zrobiłem (no, powiedzmy, że z jego sporą pomocą). Efekt świetny, mamy takie obrączki, jakie chcieliśmy i jakich nie kupi się nigdzie.
– Zaproszenia – zrobiliśmy sami, oczywiście wyszły super, koszt materiałów zamknął się pewnie w 20 zł.
– Wdzianko dla mnie – zasponsorowali moi rodzice. Był to z resztą ich jedyny wkład finansowy w imprezę. Poza tym, nasi rodzice byli „normalnymi” gośćmi, a my gospodarzami (i uważam, że tak to powinno wyglądać).
– Wdzianko żony – w większości pożyczone. Po co kupować rzecz do założenia na raz? Co innego gajer…
– Fryzjerka, makijarzystka – 0 zł. Jeśli kobieta nie potrafi się sama nawet uczesać i umalować to zastanów się czy na pewno chcesz się z nią ożenić 😛
– Sala i żarcie – tu poszliśmy na gotowe, przy czym (zupełnie przypadkiem) okazało się, iż prowadzący wybrany przez nas lokal to stary znajomy teściowej i co nieco udało się utargować. Ciasta własne (rodzina upiekła). Bez noclegu i poprawin.
– Alkohol – postawiliśmy na różnorodność. Potem okazało się, że dwie butelki wina i kilka whiskey (łychy nawet trzeba było w trakcie dokupić) by wystarczyło. Reszta trunków (np. wódki nikt nie tknął) została, ale cóż… nie zmarnowała się 😉

Odpowiedz

Robert Marzec 28, 2015 o 22:13

To już faktycznie wersja hard – oszczędnościowa 😉 Uważam jednak, że lekka przesada. Zakazać pannie młodej pójść do fryzjera i na makijaż przed własnym ślubem, to już trochę przesada. Zgadzam się natomiast w pełni odnośnie braku fotografa, kamerzysty, własnoręcznych zaproszeń oraz samochodu (w moim ślubie jechaliśmy własnym autem i było git).

Odpowiedz

Jola Marzec 28, 2015 o 19:01

Moja szwagierka właśnie jest w trakcie przygotowań wesela na 100 osób. Kasy idzie jak wody. Mimo tego, że próbują „oszczędzać” ( w bardzo dla mnie głupi sposób – np. na sokach… kupują najtańsze napoje bo przecież „i tak się nikt nie zorientuje”). Jak dla mnie to kompletna głupota, wydawać naście tysięcy, za które można byłoby np. odremontować mieszkanie, żeby się pokazać.

Odpowiedz

Jagna Marzec 31, 2015 o 15:39

Kilka rad ode mnie:

1. Odpuścić i skupić się na tym co ważne – czyli nie inwestować w usługi, które mają dla nas marginalne znaczenie. Zrezygnowaliśmy z kamerzysty, wynajmu odpowiedniego pojazdu, uroczystości w kościele, makijażystki, usług firmy florystycznej. Gościom będziemy rozdawać ciasta, które zostaną po imprezie. Zależało mi na pięknych zdjęciach, więc wydaliśmy więcej na dobrego fotografa i wzięliśmy dodatkowy dzień sesji zdjęciowej.
Oszczędność: około 4500 zł

2. Pobawić się w rękodzieło i samemu zrobić to, co można. Z koleżanką wykonałyśmy ręcznie robione zaproszenia ślubne za bezcen. Kilka stówek zostało w kieszeni, w gratisie dwa wieczory przy winie i świetna zabawa podczas projektowania :) To samo dotyczy winietek i dekoracji sali weselnej – bukiety polnych kwiatów ułożę sama, przygotowałam ozdobne świeczniki ze słoików, koronki i kolorowych wstążek. Mogłam zrezygnować z usług florystki.
Oszczędność: 1500 zł

3. Korzystać z tego, co się ma. Nie kupowałam specjalnych butów do sukienki ślubnej. Pójdę po prostu w ulubionych szpilkach. Nie będę tez inwestować w specjalną ślubną biżuterię, a skorzystam z tego, co już posiadam. Narzeczony ma garnitur oraz odpowiednie obuwie, kupiliśmy więc tylko dodatki. Do ślubu jedziemy samochodem taty, nie będziemy go też specjalnie ozdabiać.
Oszczędność: zależna od stanu posiadania. W moim przypadku około 5000 zł.

4. Znaleźć ciekawe miejsce na wesele. Urządzamy dość skromną imprezę – w hipisowsko-rustykalnych kliamtach. Dlatego też nie chciałam korzystać z usług specjalnych sal bankietowych – odstraszała mnie nie tylko cena, ale i przepych takiego rozwiązania (zupełnie nie mój klimat). Dlugo rozglądałam się za odpowiednim miejscem, aż trafiłam na… stodołę! Ośrodek agroturystyczny, który dysponował odrestaurowaną, drewnianą stodołą na 80 osób, a także zapewnił catering. Jak dla mnie rewelacja.
Oszczędność: -30 % niż w przypadku normalnej sali weselnej, u nas 5000 zł.

5. Zaprojektuj własną sukienkę. Wbrew pozorom jest to rozwiązanie dużo tańsze, niż kupno modelu z salonu. Omówiłam z krawcową planowany budżet, zaproponowała materiały, które można było nabyć w odpowiadającej mi cenie. W gratisie – projekt sukienki pozwala na dokonanie kilku modyfikacji już po weselu, więc będę miała piękną kieckę koktailową, do wykorzystania w przyszłości. Taka przyjemność kosztowała mnie 1300 zł, podczas gdy model z salonu, na którym się wzorowałam podczas ustalania projektu kosztował 8000 zł.
Oszczędność: 6700 zł

Nasze wesele (60 osób) zamknęło się w kwocie 18 tys. Budżet mieliśmy nieco większy, ale nic się nie zmarnowało 😛 Zaoszczędzone w ten sposób środki przeznaczyliśmy na podróż poślubną do Indonezji.

Połowę uroczystości sfinansowali nam rodzice, drugą dokładamy sami.
Wspomnę tylko, że finansowanie rodziców wcale nie musi się wiązać z „narzucaniem” przebiegu uroczystości. Moi rodzice, szczególnie tata, byli dużą pomocą przy załatwianiu spraw organizacyjnych, podpisywaniu umów itd. Dzielili się swoimi spostrzeżeniami, ale ostatecznie to ja podejmowałam decyzję. Ślub już za 5 tygodni, więc zobaczymy jak to się wszystko ułoży.

Odpowiedz

Bartek Kwiecień 1, 2015 o 09:09

Powiem tak, można też wziąć tylko rodziców do McDonalda na obiad. Jak sam pisałeś, wesele nie determinuje tego jaki będzie związek.
Trzeba wziąć pod uwagę jakie mamy realia w Polsce. Wielu młodych ludzie nie stać kompletnie na nic. Zarabiają razem około 3 do 4 tyś złotych i połowę tego lub więcej przeznaczają na mieszkanie, a drugą połowę na inne wydatki (np. jedzenie). Nie ma co tutaj mówić o odkładaniu czegokolwiek.
Pewnie, niektórzy powiedzą że trzeba zaciskać pasa i odkładać. Ale weźcie pod uwagę, że my młodzi ludzie chcemy żyć normalnie! Kupić sobie polędwicę do jedzenie, a nie mortadelę. Rozumiem, można zaciskać pasa przez miesiąc, dwa czy nawet rok, ale nie przez całe życie.

Odpowiedz

Kas Październik 8, 2015 o 13:54

Ja mloda, mowie ze trzeba szukac rozwiazan problemu a nie problemow. Nie zarabiam 9tys.? Chce zarabiac tyle? NIe ma problemu. Doksztalcam sie, kombinuje, poznaje ludzi, rozwijam sie, a jak chce miec jeszcze wiecej to wyjezdzam za granice (i robie to samo za 5x tyle). Nie uznaje wymowek rowiesnikow „za malo zarabiam”, „nie stac mnie”. Jak nie chcesz to nie zarabiasz. Life is brutal :)

Odpowiedz

Ola Kwiecień 2, 2015 o 16:45

Planuję skromne wesele, bardziej przyjęcie-grill. Oczywiście rodzina jest zła, ale to nie oni finansują przyjęcie (nasi rodzice się nie dokładają w ogóle). Miałam odłożone kilkanaście tysięcy na swoim koncie (mam 25 lat, przez całe studia dzienne pracowałam dorywczo, a przez ostatnie 1,5 roku na cały etat i odkładałam praktycznie całą wypłatę na konto), narzeczonemu marzy się wystawne wesele na 100 osób, na szczęście wszystkie oszczędności zainwestowaliśmy w biznes i do czasu wesela pewnie nie będziemy dysponować luźną kwotą kilkudziesięciu tysięcy. Planuję aby moje przyjęcie zamknęło się w 8 tysiącach, przy 50 gościach. Artykuł pomógł mi zrozumieć na czym traci się najwięcej pieniędzy i biorę te wszystkie uwagi do siebie i zamierzam wprowadzić w życie trym „do it yourself” Dzięki Michał! Wysylam Narzeczonemy linka, niech sam oceni, czy warto :)

Odpowiedz

Gosia Październik 7, 2015 o 11:36

Nie rozumiem dlatego rodzina jest zła skoro nikt się nie dołoży?
Jesteś bardzo zaradna :)

Odpowiedz

Justyna Kwiecień 20, 2015 o 13:10

Witam,

Postanowiłam napisać swoją opinię, bo widzę tu wiele negatywnych komentarzy na temat finansowania przez rodziców. Nasi rodzice przed weselem powiedzieli ” Bardzo chcielibyśmy zapłacić za Wasze wesele, bo nasi rodzice płacili za nasze”. To było dla rodziców ważne, chcieli się poczuć jak gospodarze tego dnia, dlaczego mielibyśmy im tego zabraniać ? Wszystko było „po naszemu”. Od początku przyjęli postawę „wy mówcie co i jak chcecie, my płacimy, kiedyś odwdzięczycie się swoim dzieciom”. Nie widzę tu postawy pasożytnictwa. Rodzice zostawili nam dużą wolność we wszystkim, również gdybyśmy nie zdecydowali się na wesele daliby nam te pieniądze ponieważ taka była ich wola. A że nam zależało na dużym, pięknym weselu (90 os.) to zgodziliśmy się na ich propozycję. Nie widzę w tym nic zdrożnego. My mieliśmy swoje wymarzone wesele i absolutnie nie żałujemy że te prawie 50 tys. nie leży na naszym koncie bo mamy wspomnienia nie do opisania. Rodzice byli dumni, zadowoleni i przeszczęśliwi że to właśnie oni są tymi, którzy spełniają nasze marzenia, a także są przekazicielami rodzinnych tradycji. Warto się dwa razy zastanowić zanim nazwiemy kogoś pasożytem żerującym na rodzicach, każda rodzina jest inna i panują w niej zupełnie inne relacje i zwyczaje :)

Odpowiedz

meg Maj 6, 2015 o 15:39

Ja miałam tani i skromny ślub w październiku 2014 roku i mimo naszych rozwiązań uważam, że to był najlepszy dzień w moim życiu :) Kompletnie nie wyobrażam sobie hucznej imprezy i zaproszenia osób, które kilka razy widziałam w swoim życiu a teoretycznie to bliska rodzina. Każde zdanie kogoś bliskiego, który mówił ” a ja wam tyle razy mówiłem, żeby zrobić normalne wesele” kwitowałam, że to nasz dzień. My braliśmy ślub cywilny na 17 osób łącznie z nami z uwagi na fakt, iż nie jesteśmy religijnymi osobami. Nie było fotografa (mój brat robił zdjęcia i wyszły świetne), nie było kapeli (muzyka z automatu z lat 70) i nie było wielkiej sali w domu ślubnym tylko wynajęta sala a właściwie 3 w niewielkim hoteliku w okolicach Jeleniej Góry. Sukienka była używana i całościowo zamknęliśmy się w okolicy 4-5 tysięcy. Nie było dziadowania ale była skromna uroczystość dla najbliższych (obiad składał się z 2 dań +deser+masa sałatek, owoców, zimnych płyt nie do przejedzenia).

Od początku było wiadomo, że zbieramy na mieszkanie i szkoda nam pieniędzy na jeden dzień, który i tak pamiętamy bo był nasz. Moim zdaniem wydawanie takich pieniędzy jest niepoważne jeżeli młodych na to nie stać.

Odpowiedz

Gosia Październik 7, 2015 o 11:33

świetne rozwiązanie.

Odpowiedz

Marcin Maj 9, 2015 o 10:02

Trafiłem tu trochę przez przypadek, po wywiadzie z Michałem w Gazecie. No i trochę mnie „zdziwko chapło”, kiedy rozejrzałem się po tym blogu, zapoznałem się na szybko z istotą publikowanych materiałów, aż w końcu trafiając na powyższy. Naprawdę? Tyle słów przelanych na ekran nt. oszczędzania w praktycznie każdym aspekcie życia, a tu nagle to – czyli jak stracić 20 tysięcy w niecałą dobę?!

Jaki procent facetów chce wesela? 10%? 15%? Najwyżej… „Tradycyjny” ślub i kończąca go „potupaja z wyżerką”, to efekt nacisków kobiety. To kobieta, ze swoją romantyczną duszą i rozumem, jest zakałą oszczędzania. Obojętnie w jakiej jest sytuacji materialnej czy zawodowej – ona chce i koniec! Bo biała suknia, bo bukiecik, bo obrączki, pocałunki, kwiaty i cała ta ekshibicjonistyczna otoczka – jakby rodzina jej na oczy nie widziała przez ostatni trymestr jej życia, ani nie wiedziała z kim się spotyka i z kim chce spędzić resztę swoich lat. Kobieta nie analizuje, nie ma tak rozwiniętej wyobraźni, nie potrafi spojrzeć w przyszłość, szybko przeliczyć… Kobietą kierują jedynie marzenia. I to te najbardziej egoistyczne.

Mężczyzna to stworzenie w większości funkcjonujące logicznie, racjonalnie, pragmatycznie. Jak przy takich cechach można się poddać takiemu absurdowi jak wesele na 100-120-150 osób? Nie jestem w stanie tego pojąć. Rozumiem miłość, rozumiem chęć uszczęśliwienia swojej wybranki… Są jednak jakieś granice. Jeśli mam pieniądze, które nie rozwalą mojego budżetu, to wyczarteruję nawet DreamLinera i zabiorę 300 gości na Maui – razem z księdzem, zespołem i fotografem. Nie mam pieniędzy – nie robię imprezy! Ślub cywilny, obiad z rodzicami i świadkami w restauracji – to jakaś ujma? Chyba tylko dla głupio rozumianego honoru kobiety.

Tak jak stoi w artykule, żeby oszczędzać na najdroższych elementach imprezy, tak właśnie powinno się oszczędzać w życiu – czyli na drogich i całkowicie zbędnych jego punktach. Weselisko na 100 osób jest tak samo zbędne jak kupno auta osobowego za 0,5 miliona. Takim za 50 tysięcy też można dojechać z punktu A do punktu B, a przy mądrym wyborze, można mieć z tego nawet sporo frajdy. Huczne weselisko to w pewnym sensie konsekwencja polskiej mentalności – „muszę się pokazać”, „nie będę gorsza”, „niech mi zazdroszczą”… Żeby efektywnie oszczędzać, trzeba przede wszystkim zwalczyć w sobie takie niskie pobudki. Można też zacząć po prostu… myśleć. Zamiast przepuścić tyle pieniędzy w dobę, można zwiedzić kawałek świata i pobyć W NIM trochę dłużej niż trwają balety w domu weselnym, będąc na dodatek zmęczonym, spoconym, w niewygodnych ubraniach… Też mi przyjemność – całować się na „żądanie” gości, uśmiechać na zawołanie fotografa, tańczyć na komendę wodzireja czy DJ’a, wysłuchać 100× „wszystkiego najlepszego na nowej drodze życia”, czy przepraszać starą ciotkę, że w menu nie pojawiło się jej ulubione danie. Przeraża mnie, że takie idiotyzmy wyczyniają ludzie, którzy wydają się być mądrzy, inteligentni, wyedukowani, a dodatkowo na co dzień naprawdę kierujący się logiką. Tymczasem większość z nich poddaje się tej irracjonalnej bzdurze. :)

Odpowiedz

Tomek Maj 13, 2015 o 22:38

Zgadzam się w 100% z Marcinem :)

Odpowiedz

Gosia Październik 7, 2015 o 11:31

Oj tak narzekasz na kobiece marzenia :) A jakie mamy mieć? Od małego wpajane były nam bajki o księżniczkach no i chcemy czuć się tak raz w życiu. Życie na co dzień takie nie jest: pranie, sprzątanie, gotowanie, praca zawodowa. Niekiedy nas nie doceniacie, a w tym jedynym dniu możemy być wyjątkowe.
Ja osobiście chciałabym wesele na max 60 osób, sami najbliżsi.

Odpowiedz

ona Styczeń 31, 2016 o 17:04

Tak bardzo się z tym nie zgadzam… Nie z niechęcią do organizowania wielkiego wesela, bo sama robię obiad dla najbliższej rodziny i to tylko dlatego, że narzeczony namówił mnie, bo tak jednak wypada. Nie zgadzam się z demonizowaniem kobiet. Co to facet nie wie, za kogo wychodzi? Albo za normalną kobietę, która ma podobne do niego cele w życiu (dla jednych celem jest podróżowanie, dla innych kariera, założenie rodziny… no a dla niektórych to nieszczęsne wesele i ok., o ile są w tym zgodni). Jeśli bierze się za żonę księżniczkę, która wymaga pałacu i balu na 200 osób, to albo jesteś księciem, który sam o tym marzy, albo cierp i nie narzekaj, bo taką ją pokochałeś.

W większości znajome pary razem chciały robić większe wesele, bo tak nakazywała im tradycja, albo zawsze o tym marzyli. Znam tez takie pary, gdzie to facet chciał szastać na lewo i prawo pieniędzmi, no bo przecież musi pokazać, jakim jest odnoszącym sukcesy biznesmenem, a kobiety albo się temu poddawały albo z drżeniem rąk szukały gdzie by nie oszczędzić, bo zdawały sobie sprawę ile coś takiego kosztuje. Oczywiście, mam wśród znajomych też takie pary, w których to ona chciała luksusów, a mąż posłusznie jej przytakiwał. I gdzie sens w byciu z osobą z pierwszej lub drugiej wersji, jeśli wasze cele tak bardzo się nie zgadzają?

Kobieta nie analizuje i jest pochłonięta marzeniami? Co za bzdury. Nawet jeśli obydwoje w parze chcą mieć większe wesele, to zwykle kobieta jest tą, która ma zająć się całym planowaniem. Istnieje nawet wygodna tradycja, która chroni faceta przed łażeniem po sklepach z sukienkami.

Przykro mi, ale widzę, jakim jesteś bądź będziesz mężem. Albo pójdziecie w odświętnych ale nie ślubnych ubraniach (i ciekawe czy nie będziesz chciał garnituru i nie będziesz się tłumaczył, że to się przecież jeszcze przyda, więc NA MNIE wydajcie) i po prostu złożycie przysięgę w urzędzie, albo zrobicie jakąś niewielką ceremonię, którą w całości przygotuje ona, dobrze jeszcze jeśli bez Twojego nieustannego narzekania. I ślub bez uroczystości i niewielka uroczystość są dla mnie dobrymi opcjami, ale bez takiego narzekającego, niepomocnego faceta. Założę się, że „oszczędna dusza” niektórych mężczyzn ogranicza się do tego, że po prostu nie sprawdzili ile coś kosztuje i że to jest potrzebne („to my musimy jeszcze kupić tort?”, „jak to winietki, to oni nie będą wiedzieli, gdzie chcemy żeby usiedli?”). Potem jest komentowanie, że to przez żonę jest tyle wydatków, a one i tak by były, tylko facet nie zadał sobie nawet trudu sprawdzenia tego.

Nie jestem przeciwko mężczyznom, ani przeciwko kobietom. Nie mam też nic do wielkich ślubów, jeśli para o tym marzy i ją na to stać. Tym co mnie irytuje są życiowi malkontenci, którzy wszędzie znajdą winnych, tylko nie w sobie.

Odpowiedz

Daniel Czerwiec 8, 2015 o 00:27

Bardzo fajna strona, świetnie czytało się to co zostało tutaj napisane. Mnie ślub czeka za rok. Ogólnie koszty udało mi się trochę zminimalizować, bo już mam zaklepaną salę wraz z obsługą w hotelu Groman, dzięki czemu płaciłem trochę mniej. I tak wyjdzie mnie ponad 40000zł za to wesele, ale na tym hotelu (który ma świetną lokalizację pod Warszawą) zaoszczędzę około 3 tysięcy w porównaniu do innych sal :)

Odpowiedz

googl Listopad 3, 2015 o 23:18

uhuhu, szeptanka jak nic. planuję ślub i wesele na warszawskim Wilanowie (wesele w hotelu kwadrans drogi samochodem od kościoła) i dopnę się w kwocie około 36k, max 40k prawdopodobnie, już ze wszystkim.

Odpowiedz

Mrowka1301 Czerwiec 8, 2015 o 10:27

Idealny artykuł dla mnie :) Zaznaczam do przeczytania w wolnej od pracy chwili. Ale już widzę, że muszę oszczędzać więcej niż dotychczas 😛

Odpowiedz

Ada Czerwiec 16, 2015 o 23:22

Moi Drodzy!

Mam 23 lata i w zeszlym roku wzielismy slub. Co prawda tylko cywilny, ale jednak!
Razem z mezem zarabiamy niecale 9tys/mies.
Wesele odbywalo sie w ogrodku dzialkowym, pod duzym bialym namiotem z ogromem swieczek. Poprosilismy dwoch gosci o zabranie na wesele gitar, moj maz stworzyl spierwnik i wszyscy sie swietnie bawilismy. Zamiast placic za fotografa kupilismy aparat polaroid. Album slubny wyglada oryginalnie i jestesmy z niego bardzo dumni. Stoly i krzesla zostaly wypozyczone od miejscowej szloly. Jesli chodzi o catering – trzy dni przed slubem wraz z tesciowa rozpoczelysmy przygotowania. Sama wieczor przed slubem spedzilam w kuchni swietnie sie przy tym bawiac.
Razem z obraczkami wydalismy 5 tys.

Da sie!!

Odpowiedz

Gosia Październik 7, 2015 o 11:24

9 tys na miesiąc???!!!
Też bym tak chciała… My jedynie połowę tej kwoty…

Odpowiedz

Ola Czerwiec 18, 2015 o 21:34

Witam
W tym miejscu chciałam serdecznie podziękować za bloga i cale doświadczenie którym dzieli się Pan z nami .
Oszczędzanie na ślub i wesele zaczęłam od poszukiwań w internecie jak oszczędzić nasze pieniądze i trafiłam tutaj
Zaznaczę iż sami chcemy wszystko sfinansować
Czas operacyjny dwa lata 😀 Czas start
Pomagają nam kalkulatory
Wcześniej pieniądze dosłownie parowały z konta jesteśmy w stanie oszczędzić 2400 ok 60% obu pensji
ale nigdy nam się to nie udawało do takiego stopnia iż oszczędzaliśmy ostatnie 3 dni przed wypłatą z konieczności.
Jak wszystko się uda chętnie przedstawię plan oszczędności i kosztorys może się komuś przyda :)
Pozdrawiam serdecznie !!!!

Odpowiedz

Gosia Październik 7, 2015 o 11:22

Mam tak samo :)

Odpowiedz

Magdalena Lipiec 30, 2015 o 10:22

Najlepszym sposobem na odłożenie pieniędzy jest oszczędzanie i skrupulatne liczenie wydatków. Super pomysł na bloga, będę wpadać częściej! pozdrawiam:)

Odpowiedz

DESPERAT Sierpień 5, 2015 o 12:20

Biorąc pod uwagę, że po skończeniu nauki trzeba myśleć o ślubie i to jeszcze zanim poznasz potencjalną pannę młodą.
My zrobimy na działce wesele, 2000zł + ofiara na księdza

Odpowiedz

Joanna Październik 7, 2015 o 10:05

Ja za wesele na 64 osoby zapłaciłam około 23 tysięcy, policzyłam dosłownie wszystko!
Jakby ktoś chciał moja tabelkę to można śmiało pisac chętnie prześlę :)

Odpowiedz

Marcin Październik 7, 2015 o 21:57

Witam. Ja poproszę tabelkę na maila szykuję się do wesela przedział osób 60, 70. Dzięki. Pozdrawiam.

Odpowiedz

MP Październik 8, 2015 o 11:39

Witam, to i ja poproszę tabelkę. Właśnie zacząłem zmagania przed przyszłorocznymi przygotowaniami i już widzę ogrom pracy jaki mnie czeka przy planowaniu :)
Pozdrawiam

Odpowiedz

Gosia Październik 7, 2015 o 11:20

Wraz z mężem jesteśmy już po ślubie cywilnym. Ja chciałabym wziąć kościelny i mieć wesele tak do 15tys (mieszkam za Gdańskiem). Jak każda kobieta chciałabym mieć piękną długą suknię, odpowiedni makijaż i fryzurę. Natomiast mój mąż chce jedynie obiad i to w domu (tak jak to było na cywilnym). Twierdzi, że wesele to jednodniowa impreza na którą szkoda wydać tyle pieniędzy co na samochód. Po części ma rację, ale 15 tys to suma, którą nie wyda się jednorazowo, tylko rozłożona jest parę rat. Za salę i DJ płaci się zaliczkę, suknia może być kupiona w innym miesiącu niż garnitur, prezenty dla gości i podziękowania dla rodziców można zrobić samemu, do zrobienia ciast można wynająć jakąś panią, która chętnie dorobi do emerytury itd.
I jak tu znaleźć kompromis pomiędzy weselem a skromnym obiadem w domu?

Odpowiedz

Magda Październik 7, 2015 o 14:14

Hej, jestem zaskoczona kosztami jakie sie znalazły w ujęciu fotografia. Płacąc podatki i inwestując w sprzęt który dobry fotograf posiada ( a to koszty rzędu ok 25tys) cena 1200zł jest nie realna lub ukazuje zatrudnienie osoby nie płacącej podatków czyli nie posiadającej firmy bo minimalny Zus to u nas ponad 1000 zł. Jest to krzywdzace dla ludzi którzy zajmują sie tym zawodowo a nie po za etatem jako dodatek do wyplaty. Koszt fotografa ktory placi podatki i ma dobry sprzet to minimum ok 2500 -3500zł i wyżej. Sama prowadze taka działalność i niestety jest bardzo trudno przy wlasnie takim podejsciu .

Odpowiedz

Michał Październik 8, 2015 o 08:09

Cześć Michał.
Jestem świeżo upieczonym mężem i też dorzucę swoje trzy grosze.
Moje wesele kosztowało 76tys, dla 175os w województwie Łódzkim co uważam za sporą przesadę. Problem jaki się pojawił i na co chcę szczególnie uwrażliwić przyszłe młode pary to źródło finansowania wesela. Ja za siebie płaciłem sam, więc ważna dla mnie była każda złotówka. Żona miała większy luksus, bo rodzice jej sfinansowali wesele, więc nie musiała przejmować się kosztami. Efekt był taki, że ciężko było nam znaleźć porozumienie w kwestii finansów a to strasznie pogorszyło naszą relację przed samym ślubem. W oczach mojej żony, wychodziłem na dusigrosza i sknerę. A prawda była taka, że przez 2 lata odkładałem dużą część swojej wypłaty, musiałem zrezygnować z wakacji, jakichkolwiek wyjazdów i przyjemności bo musiałem uzbierać na wesele. Przez co już na długo przed weselem straciłem radość z całej tej ceremonii. A to nie o to chodzi.
W związku z czym rada ode mnie:
Niezależnie od źródła finansowania, ustalcie między sobą budżet weselny, odpowiedni do waszych możliwości. Przede wszystkim rozmawiajcie i szanujcie swoje własne zdanie. Jeżeli dla jednej ze stron, któraś z atrakcji okazuje się być za droga to darujcie sobie teksty w stylu „…To przecież raz w życiu…” – bo to prowadzi tylko do frustracji. To ma być radosny dzień dla obojga młodych a nie okres finansowych zmartwień. Szukajcie kompromisów a będzie wszystko dobrze.

Odpowiedz

Kas Październik 8, 2015 o 13:31

Pkt.6 Zamiast czekania na bogatych wujkow z prezentami, mozna zasugerowac gosciom pokrycie kosztow za swoj np. nocleg, a nawet alkohol. Rozsadni goscie zrozumieja:) Poza tym ogromnym bledem jest przekladanie slubu z powodu finansowego! Lepiej wyjechac za granice, wspolnie na pare miesiecy na szybka kase. Poza tym bardzo mnie martwi fakt, ze robicie z pieniedzy problem a nie srodek do osiagniecia celu.

Odpowiedz

Martyna Październik 12, 2015 o 12:36

Mój ślub ma odbyć się za niecałe dwa lata. Stwierdziliśmy z narzeczonym, że skoro mamy bardzo dobry kontakt z naszymi rodzinami i nas na to stać, to wesele będzie… duże 😀 spodziewamy się około 250 gości (zaproszonych będzie prawie 300). Nie do przecenienia jest tu pomoc rodziców zarówno z mojej, jak i narzeczonego strony. Umówiliśmy się, że koszty talerzyka dla rodziny (czyli 200 zł os. + 50 zł poprawiny) pokryją rodzice. Nam zostaje cała oprawa i talerzyk dla przyjaciół. Mam nadzieję, że zamkniemy nasz cały budżet w 100k. Początkowo chciałam żebyśmy sami sfinansowali naszą imprezę (mam już sporo odłożone, przez kolejne dwa lata jeszcze odłożę), ale rodzice chcą wziąć to na siebie, tym bardziej, że u mnie w rodzinie jestem najstarsza, jest to więc pierwsza taka impreza.
Jednak mimo to jestem ciekawa, jakie są jeszcze sposoby na to, by trochę na takim wydarzeniu zaoszczędzić. Zostanie nam więcej pieniędzy na urządzenie się we wspólnym życiu :)

Odpowiedz

googl Listopad 3, 2015 o 23:11

Martyna, miejmy nadzieję, że nie zdarzy się żadne nieszczęście, i rodzice mają ogromniastą poduchę finansową, a raczej hiper-super-multi-poduszkowiec. Moja Mama bardzo poważnie zachorowała i niestety kilkadziesiąt K zł wydała na leczenie z własnej kieszeni w krótkim czasie. Wiesz nie mogę mieć za złe rodzicom, że nic mi nie dorzucą. Odłozyliśmy slub o pół roku, żeby zaoszczędzić potrzebną kwotę. I tak, cieszę się, że Mama też będzie mogła ze mną świętować (gdyby była zdana tylko na państwową służbę zdrowia, prawdopodobnie od jakiegoś czasu byłabym niestety półsierotą pogrążoną w żałobie).

Odpowiedz

Martyna Listopad 5, 2015 o 11:11

Googl wiadomo, że są rzeczy ważne i ważniejsze. Może to wygląda tak, jakbym chciała wszystkie wydatki zrzucić na rodziców. Ale uwierz mi, tak nie jest. Oni sami chcą nam pomóc, tak jak dziadkowie pomogli im, gdy brali ślub. Wiadomo, gdybym nie miała w nich takiego oparcia, musiałabym radzić sobie sama. Ale na szczęście mam i mam nadzieję, że to się nie zmieni. Pozdrowienia dla Twojej Mamy :)

Odpowiedz

Jana Październik 27, 2015 o 20:56

Liczba moich gości = 33 Mojego narzeczonego = 70, dodatkowo ślub ma być u mnie, jego rodzina mieszka daleko, więc do tego transport i noclegi… Chcę, żeby moja rodzina była przy mnie w tym dniu, on też chce mieć swoją. Nie mogę prosić go o redukcję liczby gości…

Odpowiedz

ona Styczeń 31, 2016 o 17:29

Artykuł dość stary, ale dodam swoje trzy grosze, bo bardzo pomógł mi zarówno on, jak i komentarze.
Mój ślub za 1,5 miesiąca, przygotowania zaczęliśmy dwa tygodnie temu. Do tej pory mamy urząd, restaurację, hotel (wszyscy goście przyjezdni) oraz moją suknię. Co prawda robimy kilkugodzinny obiad weselny dla bardzo niewielkiej liczby gości (mniej niż 20), ale ta sama restauracja miała też w tym terminie wolne większe sale nawet na setkę osób, więc jakbyśmy chcieli, to i większe udałoby się w tym czasie zorganizować.

Od razu muszę przyznać, że nie lubię wielkich wesel. Nigdy nie chciałam na nie chodzić i zawsze tylko słyszałam „no ale Ty też będziesz chciała, żeby kuzyn X był na Twoim weselu, jak to tak?”. Ano tak, że kuzyna X wcale na weselu nie chcę, bo ostatni raz widziałam go na zdjęciu z przedszkola i nie czuję potrzeby ponownego oglądania akurat na ślubie. Moje podejście wcale nie zmieniło się z momentem zaręczyn.

Jedyną ślubną rzeczą pomijając obrączki, jaką chciałam była suknia ślubna. Wybrałam i kupiła używaną suknię (cena salonowa 2500) w jakieś 18 godzin i zapłaciłam 800 zl (to trochę więcej niż zakładałam, ale akurat fundusze na wszystko mamy, a 200 zł nie stanowi dla mnie większej różnicy, więc zapłaciłam, żeby mieć święty spokój. No i oczywiście dlatego, że mi się podobała). Wszystkie inne elementy były mi całkowicie zbędne. Równie dobrze mogłabym ślubować narzeczonemu w urzędzie w obecności świadków i zaraz po ceremonii wylecieć na jakąś egzotyczną wyspę. Narzeczony też nie chciał wystawnego wesela, ale namówił mnie na niewielką ceremonię dla najbliższej rodziny. Podał całkiem rozsądne argumenty taki, jak to, że rodzina mieszka po minimum 700 a maksimum 2000 km od siebie nawzajem i to może być dla nich jedyna okazja do spotkania. Nie jest to dla nas wielkie obciążenie finansowe, dodatkowo rodzice zadeklarowali już taką pomoc, że zwróci nam się z nawiązką, chociaż w ogóle tego nie zakładaliśmy. Wynajęliśmy niewielką salę w bardzo przyjemnej restauracji, z którą bezpośrednio połączony jest trzygwiazdkowy hotel (żadna ekstrawagancja, ale też nie pokój wieloosobowy w jakimś letnisku). Razem dla 17 osób obiad z przeciągnięciem się na kolację, hotel i wspólne śniadanie kosztowały nas trochę ponad 4000. Musimy do tego dokupić alkohol, ale ani rodzina nie jest mocno pijąca, ani restauracja nie pobiera korkowego (co nas nawet zdziwiło). Oszczędziliśmy na wynajmowaniu busika do przewożenia gości. Z urzędu do restauracji dojadą swoimi samochodami i rano z hotelu też mogą nimi odjechać bez żadnego przestawiania i kombinowania.

Jest jeszcze parę rzeczy, które musimy dograć, ale nic bardzo problematycznego. Nie jestem osobą, która musi mieć bukiet ślubny z pięciu rodzajów kwiatów, który każdy rośnie w innym sezonie. Jeśli nie robi się z takich rzeczy wielkich problemów, to nie urosną do rangi takiego problemu. Do kwestii budżetu podeszliśmy trochę inaczej, niż wielu ludzi – nie robiliśmy kosztorysu, ile jesteśmy w stanie wydać i nie dopasowywaliśmy do tego opcji. Najpierw stwierdziliśmy czego chcemy i na czym nam najbardziej zależy, a potem policzyliśmy czy jesteśmy w stanie za to zapłacić. Byliśmy. Sprawdziliśmy czy gdzieś nie da się niewielkim kosztem usprawnić procesu. Np. koszt za nocleg na osobę wychodzi nam około 100 zł, znajomi wieźli ludzi do tańszego miejsca dalej od Krakowa i płacili 50 zł. Uznaliśmy, że wolimy dopłacić do hotelu i mieć wygodę w postaci bezpośredniego połączenia z restauracją, a za to oszczędzić na wynajmowaniu busa. Nocleg wyszedł nam więc trochę drożej, ale z kolei po zastanowieniu się stwierdziliśmy, że żadnemu z nas nie zależy na samochodzie weselnym i możemy jechać z jednymi z rodziców.

Ostateczne koszty się jeszcze nie zamknęły, ale finansowo jesteśmy przygotowani i na droższą i tańszą wersję, więc nie musimy się stresować.

Wiele osób pisze o tym, żeby zacząć organizować cokolwiek już minimum 1,5 roku wcześniej. Może ma to sens jeśli robimy wielkie weselicho na 200 osób, ale w przypadku małych uroczystości naprawdę nie ma co stresować się drobiazgami przez ponad rok. My mamy teraz trochę intensywniejszy czas, ale trochę tak jak z uczeniem się tuż przed egzaminem – nagle okazuje się, że to co wydawało się nie do załatwienia przez całe miesiące okazuje się całkowicie realne do ogarnięcia w weekend 😉

Odpowiedz

Kinga Kwiecień 26, 2016 o 10:10

Moj slub mial miejsce w 2007 w Krakowie. Uwazam, ze duzo zaoszczedzilam a gosciom niczego nie brakowalo.
– suknia nowa, szyta na miare 1700zl (welon gratis), ktora potem sprzedalam za jakies 300 euro. Dzieki temu,, ze suknia szyta a nie kupiona w markowym sklepie to cena trzy razy nizsza
– stroj meza tez byl w jakiejs promocji, choc swietnej jakosci, ma i uzywa do dzis
– uslugi florystyczne (bukiet dla mnie i dla swiadkowej, przyozdobienie samochodu) oraz fryzjerskie u stalej fryzjerki ( i jej znajomej florystki) na podkrakowskim osiedlu (ceny znacznie nizsze niz przecietne). Rada od kolezanki fryzjetki – nie mowic, ze bukiet na wesele, cena bedzie normalna – bukietowa a nie weselna)
– wesele calonocne z najtansza opcja menu, ktore (zgodnie z wczesniejsza rada znajomych, ktorzy takie wesele juz tam mieli) bylo az zanaddto wystarczajace. Ostatniego posilku goscie w ogole nie zjedli.
Rada: prosic o zwrot niezjedzonych a niewydanych na stol goracych posilkow. Ja tego nie zrobilam a bylo tego sporo.
– wodke i inne alkohole sama kupilam w supermarkecie i nie bylo tego duzo
– byl polecony dj zamiast zespolu
– sala balowa w hotelu pare krokow od kosciola, zaoszczedzilam na dowozeniu gosci
– samochod slubny byl wlasnoscia przyjaciela meza, gratis oczywiscie z kierowca w postaci przyjaciela meza dyspozycyjny przez caly czas trwania wesela i pozniej.

Ogolnie jak na wesele bardzo zaoszczedzilam niczego gosciom nie odmawiajac, ani jedzenia, ani trunkow, ani calonocnej zabawy. Sobie zreszta tez nie. A i tak byl taki, co mu … jajeczka nie smakowaly i ponoc po nich wymiotowal. Jako ze jedzacych bylo wielu a tylko on wymiotowal, polecilam zeby na przyszlosc ograniczyl spozywanie wodki albo nie mieszal roznych alkoholi, wtedy jajeczka smakuja lepiej. Ludziom nie dogodzisz, zawsze bedzie ktos kto narzeka. Dlatego glownie mysl o sobie. To twoj dzien.

Odpowiedz

Dodaj nowy komentarz

Poprzedni wpis:

Następny wpis: