Informacje o nowych artykułach i sposobach oszczędzania pieniędzy prosto na Twój e-mail

    

WNOP 082: Pisanie i wydawanie książki od kulis: narzędzia, dostawcy, druk, sprzedaż i koszty

przez Michał Szafrański dodano 8 sierpnia 2016 · 94 komentarze

Play

Self-publishing krok po kroku

Samodzielne wydawanie książki wymaga zadbania o setki detali. Omawiam z jakich narzędzi oraz dostawców korzystałem przygotowując książkę “Finansowy ninja”.

Na chwilę pisania tego wpisu moja książka “Finansowy ninja” sprzedała się już w ponad 6000 egzemplarzy. To fenomenalny wynik biorąc pod uwagę, że nie jest dostępna w żadnej księgarni i jedynym miejscem, gdzie można ją zamówić, jest sklep internetowy FinansowyNinja.pl.

W dzisiejszym odcinku podcastu przedstawiam po kolei cały proces oraz dostawców, z których pomocy korzystałem przygotowując książkę do wydania i sprzedaży. Omawiam po kolei: jakie narzędzia wykorzystywałem przy pisaniu “Finansowego ninja”, jak zorganizowany był proces redakcji i korekty, jak wyglądały prace nad okładką i jak zorganizowałem skład książki, w jaki sposób wybierałem drukarnię, jak wyglądał harmonogram prac, kto odpowiada za logistykę związaną z pakowaniem i wysyłką książki, dlaczego wybrałem takie a nie inne rozwiązanie jako platformę sklepu internetowego i dlaczego zdecydowałem się stworzyć oddzielną stronę sprzedażową.

Oprócz tego przedstawiam także kontrahentów, z których usług korzystam, pokazuję błędy oraz koszty związane z realizacją poszczególnych etapów.

To nie koniec. W oddzielnych odcinkach lub wpisach na blogu planuję omówić inne aspekty samodzielnego wydawania książki, a w szczególności omówić jak kształtowałem strategię cenową “Finansowego ninja” oraz pokazać jak przygotowywałem działania promocyjne książki, których skutkiem są dziesiątki publikacji w sieci oraz wystąpienia w mediach.

Zapraszam do wysłuchania. Jeśli będziecie mieć dodatkowe pytania, to śmiało zachęcam do komentowania.

Sponsor podcastu

Sponsorem tego odcinka podcastu jest oczywiście moja książka „Finansowy ninja” podręcznik finansów osobistych, który każdy z nas powinien przeczytać i „przerobić” jeszcze w szkole. Już w najbliższy piątek – 12 sierpnia – książka powinna trafić do magazynu, z którego będzie do Was ekspediowana.

PRZEJDŹ NA STRONĘ KSIĄŻKI →

Ja miałem już niesamowitą przyjemność otrzymać na urlopie pierwsze cztery egzemplarze – tzw. egzemplarze sygnalne. Całość wyszła naprawdę zacnie. Poniżej kilka poglądowych zdjęć.

Finansowy ninja

Finansowy ninja

Finansowy ninja

W tym odcinku usłyszysz:

  • Jakie są wyniki sprzedaży książki po czterech tygodniach trwania przedsprzedaży?
  • Ile na chwilę obecną wynosi przychód i czysty zysk ze sprzedaży książki?
  • Ile czasu od rozpoczęcia przedsprzedaży potrzebowałem, by zarobić na koszty wydania książki?
  • W jakim programie powstawała treść książki?
  • W jaki sposób powstawała treść książki?
  • Jak wyglądała organizacja pracy podczas procesu twórczego? 🙂
  • Jak i kiedy budować bazę osób i firm, do których można zwrócić się podczas promocji książki?
  • Do czego wykorzystałem MS Excel i MS Word podczas pisania książki?
  • Jak wyglądał dwumiesięczny proces redakcji książki?
  • Ile kosztowała redakcja książki składającej się z prawie 1 miliona 100 tysięcy znaków?
  • Ile wersji okładek książki powstało?
  • O trudnej decyzji związanej z tworzeniem layoutu książki.
  • Jak wyglądała komunikacja poprzez maila i pliki z niektórymi podwykonawcami?
  • Jak wybierałem drukarnię, która wydrukowała moją książkę?
  • Na co zwracałem uwagę wybierając papier do druku książki?
  • Dlaczego próbny wydruk książki jest bardzo ważny?
  • Jak wyglądała moja współpraca z drukarnią?
  • Ile kosztował druk 10000 egzemplarzy książki?
  • Ile płacę za wysyłkę książki do klienta wliczając logistykę i obsługę reklamacji?
  • Na jakie integracje i procesy zwracałem uwagę przy wyborze sklepu internetowego?
  • Ile kosztowała mnie platforma do sprzedaży książki wraz z dodatkowymi integracjami napisanymi specjalnie dla mnie?
  • Jak wyglądał początek współpracy z Igorem Wojtkowiakiem?
  • Ile chaosu w moje życie wprowadziła książka “Finansowy ninja”?

Kliknij prawym przyciskiem, aby ściągnąć podcast jako plik MP3.

Strony, osoby i tematy wymienione w podcast’cie:

Pytanie lub komentarz? Zostaw mi wiadomość!

Masz pytanie? Możesz skorzystać z tego linku i nagrać dla mnie wiadomość głosową z wykorzystaniem mikrofonu Twojego komputera. Pamiętaj, że jedna wiadomość może mieć maksymalnie 90 sekund (ale możesz ich nagrać kilka) 🙂

Jeśli nagrywając pytanie przedstawisz się i podasz adres swojego bloga (lub strony WWW), to zlinkuję do niego tak jak uczyniłem w poprzednich odcinkach podcastu. To może pomóc w promocji Twojego bloga, więc tym bardziej zachęcam do zadawania pytań głosowo.

Będę Ci również wdzięczny za każdy komentarz. Napisz proszę, czy podobał Ci się ten odcinek podcastu. Chętnie z Wami podyskutuję i odpowiem na ewentualne dodatkowe pytania.

Skąd pobrać podcast

Podcast dostępny jest dla Was w wielu miejscach:

A jeśli podoba Ci się podcast, to będę Ci bardzo wdzięczny, jeśli poświęcisz minutkę i zostawisz swoją ocenę oraz krótką recenzję w iTunes. Wasze głosy powodują, że mój podcast trafia do rankingów iTunes. Dzięki temu łatwiej jest do niego dotrzeć tym osobom, które jeszcze nigdy go nie słyszały. A na tym bardzo mi zależy 🙂

Oceń podcast “Więcej niż oszczędzanie pieniędzy” <–

Jeszcze raz bardzo Ci dziękuję za Twoje wsparcie i życzę Ci świetnego dnia! 🙂

Transkrypt podcastu

Kliknij tutaj, aby pobrać spisaną treść podcastu (PDF).

"Finansowy ninja" - podręcznik finansów osobistych

Finansowy ninjaMożna już zamawiać moją książkę "Finansowy ninja". To ponad 540 stron praktycznej wiedzy o oszczędzaniu, zarabianiu, optymalizacji podatkowej, negocjowaniu i inwestowaniu, które pomogą Ci zostać prawdziwym finansowym ninja i osiągnąć bezpieczeństwo finansowe.

Przewodnik po finansach osobistych, który każdy powinien przeczytać jeszcze w szkole.

PRZEJDŹ NA STRONĘ KSIĄŻKI →

Podobał Ci się ten artykuł?

Jeśli tak, to zarejestruj się aby otrzymywać powiadomienia o nowych artykułach o oszczędzaniu pieniędzy. Nie ujawnię nikomu Twojego adresu!



{ 94 komentarzy… przeczytaj komentarze albo dodaj nowy komentarz }

Marta Sierpień 8, 2016 o 20:29

Zastanawiam się jaki jest sens pisania o firmie, która robiła stronę internetową kursu i promowanie informacji, że „było z nią masa problemów” – czy nie lepiej po prostu przemilczeć nazwę autorów strony, co dla nich samych jest i tak sporą stratą? W moim odczuciu taka anty-promocja wywołuje negatywne emocje co do osoby, która robi taką anty-reklamę

Odpowiedz

Michał Szafrański Sierpień 8, 2016 o 23:47

Hej Marta,

Spójrz na to z tej strony: gdyby ktokolwiek kto współpracował z tą firmą ostrzegł mnie przed współpracą z nią, to zapewne bym z jej usług nie skorzystał. Liczę na to, że wyraźny sygnał z mojej strony że „nie było OK”, jest potrzebny w tym przypadku.

Osobiście uważam, że brakuje rzetelnego polecania i odradzania współprac z niektórymi firmami. A później płacz i biadolenie, że jest tylu nierzetelnych kontrahentów…

Pozdrawiam

Odpowiedz

Kasia Sierpień 9, 2016 o 08:37

A ja musze powiedzieć, że super, że wspomniałeś o nieudanej współpracy z daną firmą! Kiedy szukałam pomocy przy stworzeniu platformy do mojego kursu trafiłam na stronę Michała z UpSell, a tam info, że tworzył Twój kurs. Gwałtownie przechyliło to szalę decyzyjną na jego korzyść! Natomiast sprawdziłam sobie jeszcze czy pisałeś coś o tej współpracy i znalazłam info, że było ok, więc się na niego zdecydowałam (dodam, że jestem bardzo zadowolona ;))
W każdym razie – gdybym na jego stronie przeczytała, że robił coś dla Ciebie, a potem bym nie sprawdziła albo nie znalazłabym u Ciebie potwierdzenia, że było ok, to pewnie I TAK bym się na niego zdecydowała – tylko dlatego, że robił coś dla Ciebie, co widziałam i efekt końcowy był fajny…
I co? I jakbyś nie pisał o negatywnych wrażeniach ze współpracy to bym mogła wylądować z kłopotami, zamiast pomocy za którą zapłaciłam… Także dobrze, że piszesz. Tak trzymaj 🙂

Odpowiedz

Johnny Spacja Sierpień 9, 2016 o 10:01

Hej Michał,

szanuję Ciebie i to, co robisz. Mam jednak spory niesmak związany z tym odradzaniem firmy, która realizowała dla Ciebie wspomnianą witrynę. Poczułem go w momencie, kiedy przeczytałem o tym jakiś czas temu – bodajże w mailingu od Ciebie, gdzie było to tylko skrótowo ujęte. Już w tamtym momencie było to bardzo niestosowne, tym bardziej, że z tego co pamiętam, nie podałeś żadnych szczegółów. Twoje wyjaśnienia jedynie potęgują mój niesmak.

Tak się składa, że pracuję w tej właśnie branży i biorąc pod uwagę moje doświadczenie w tej materii – zastanawia mnie czy to rzeczywiście Wykonawca był tu trudny we współpracy 🙂

Pamiętaj, że każda taka witryna powstaje na indywidualne zamówienie. Nie wiemy tak właściwie co zamówiłeś, ani jaką podpisałeś umowę. Nie wiemy jaki był brief. Nie wiemy do końca na bazie czego prowadzone były prace. Wiemy tylko, że witryna kosztowała 2500 PLN, co wcale nie jest jakąś zawrotną kwotą w przypadku witryn na indywidualne zamówienie 🙂

Czy było to klasyczne „wiecie, taka prosta ma być, przecież dla Was to godzinka roboty”, a później równie klasyczne „ale JAK TO? Przecież wiadomo, że TO TEŻ TAM MIAŁO BYĆ! Przecież Wy się na tym znacie, mieliście się DOMYŚLIĆ, że tego TEŻ POTRZEBUJĘ! Teraz macie mi to dorzucić gratis, bo przecież dwa razy płacił nie będę” 🙂

Z tego co pamiętam, pracowałeś w branży IT, więc pewnie wiesz o czym piszę 🙂 I oczywiście – to wykonawca ma się znać, więc powinien doradzać i przewidywać, ale cóż – analiza systemowa trwa i kosztuje, a budżet zazwyczaj nie jest z gumy 🙂 W takim budżecie różne rzeczy mogą się dziać.

Niestety, czasami to klient rzuca sobie kłody pod nogi, mimo ostrzeżeń ze strony wykonawcy 🙂

I nie traktuj tego wpisu jako hejtu, czy w ogóle ataku na Ciebie, czy też próby wybielenia wspomnianej przez Ciebie firmy. Nie mam z nią żadnego związku.

Nie lubię po prostu odradzania dla samego odradzania. Tym bardziej, że podane przez Ciebie argumenty nie są tak właściwie zbyt trafne, a cała sprawa w obecnej postaci wygląda bardziej jak oczernianie 🙂

Być może się mylę, jednak na ten moment, po argumentach, które przedstawiłeś – uważam, że przesadziłeś i to dość mocno 🙂

Odpowiedz

Michał Szafrański Sierpień 11, 2016 o 13:01

Hej Johny Spacja,

Masz prawo do dowolnej opinii i z nią nie dyskutuję ani nie będę próbował Cię przekonywać. Mam tylko jedną prośbę – nie spekuluj co do tego czego klient wymagał a co otrzymał, bo nie masz zielonego pojęcia na temat tego przypadku.

Mam kilkanaście lat doświadczenia w branży IT, zamawiałem niejedno – od prostych stron po kompletne aplikacje tworzone przez zespoły pracujące w kilku krajach. Zapewniam Cię, że potrafię specyfikować, testować i odbierać efekty prac programistycznych. I programiści, graficy i inni podwykonawcy zazwyczaj są zadowoleni ze współpracy ze mną.

Świadomie ograniczyłem się do lakonicznego ostrzeżenia – nie jest moją intencję wdeptanie kontrahenta w ziemię. Wystarczyłoby żebym pokazał screeny, np. z responsywnej wersji strony żebyś się ze mną zgodził. Tylko, że ja nie zamierzam nikogo przekonywać czy czegokolwiek udowadniać. Daję wyraźny sygnał – „było źle”.

Ale błagam – nie spekuluj! Jeśli firma Shablon poczuje się oczerniana – z przyjemnością załatwię sprawę na drodze prawnej. Dowodów mam aż nadto.

Dla jasności: sprawa mogła być załatwiona polubownie. Nie została. Proponowałem firmie, że zniknie podpis kto wykonał stronę. Shablon uparł się, że musi być podpisane autorstwo i nie zgadzają. Takie mają prawo – a ja mam prawo powiedzieć, co myślę o jakości ich usług. Nie chcąc robić im reklamy za darmo (i absolutnie nie zasłużonej się w mojej opinii) świadomie zneutralizowałem komunikat żeby ktoś nie został wprowadzony w błąd. Uwierz, że wybrałem bardzo delikatną formę. I skończę żeby nie powiedzieć za dużo, bo bluzgi mi się na usta cisną.

Pozdrawiam

Odpowiedz

Johnny Spacja Sierpień 11, 2016 o 19:46

Hej Michał 🙂

jasne, że nie mam pojęcia o co poszło. Nikt, oprócz Ciebie i tej firmy nie ma o tym pojęcia. Dlatego też nie przepadam za takim odradzaniem. Dla mnie brak konkretnych argumentów merytorycznych to brak argumentów w ogóle. Niestety jestem typem z gatunku „pics or it didn’t happen” 🙂 Poza tym wiele firm działających w tej branży sieje już wystarczająco duży ferment, obgadując i oczerniając swoją konkurencję gdzie tylko można 🙂

Tak właściwie teraz podałeś pierwszy argument, który do mnie przemawia – słabe RWD. To jest już punkt zaczepienia i jeśli faktycznie o to się rozbijało, to ok – to mocny argument.

Co do spekulacji – były bardziej po to, żeby osoby nie zorientowane w temacie, poznały też jak to wygląda od drugiej strony. Ok, napisałeś, jak to jest od strony zamawiającego, ale trzeba też pamiętać, że nie zawsze można wymagać przysłowiowych „cudów” od wykonawcy i są przypadki, w których to obie strony nie przykładają się do swojej części zadań 😉

A czasami warto pamiętać o tym, że dobra specyfikacja i wyraźne zaznaczanie swoich wymagań to już połowa sukcesu. Bo to często nie jest tak, że firma nie umie, albo nie chce. Czasami po prostu trudno pracować na kiepskiej specyfikacji (to też piszę informacyjnie, dla nieznających tematu, a nie spekulacyjnie).

Pamiętam o tym, że masz doświadczenie w branży IT, dlatego trochę mnie zdziwiło, że trafiłeś na aż tak duży mur po stronie wykonawcy. Zazwyczaj duże „wtopy” udaje się w takich sytuacjach przewidzieć dużo wcześniej. Z drugiej strony – patrząc na produkty tej firmy, trochę mi się nie mieści w głowie, żeby mogli sobie pozwalać na jakieś nieczyste zagrywki, czy też zawalanie projektów.

ALE:

1. Piszesz jednak, ze masz sygnały od innych ich klientów, którzy też byli niezadowoleni, a to już jest dla mnie kolejny dość konkretny argument.

2. Kolejnym argumentem może być też to, że firma, o której tu piszemy… nie czuje się oczerniana, a w każdym razie powstrzymuje się od jakichkolwiek komentarzy – czy to „prywatnych”, czy oficjalnych 🙂

W związku z powyższym – ja chyba też zastanowiłbym się dwa razy, zanim poleciłbym tę firmę któremukolwiek z naszych Klientów, którym nie jesteśmy w stanie pomóc z racji braku czasu.

Odpowiedz

Radek Wrzesień 14, 2016 o 09:55

Nie chce bić piany Johny, ale jedno skojarzenie mi się nasuneło. Ja też prowadzę firmę w tej branży i wiem, że nawet przy jeszcze niższych tzw „g..nych budżetach”, jeśli zobowiązuje się dostarczyć Klientowi złotą usługę, to dostarczam złotą a nie g…ną. Nawet jeśli miałbym stracić i wymienić złoto na g…nko – przepraszam za dosłowność ale jedynie takie kontrasty znaczeniowe oddają to co chcę powiedzieć 🙂 – Michał jeśli będziesz uważał że nawet to wykropkowane słownictwo godzi w dobre imię bloga – czuj się wolny do usunięcia komentarza 🙂

Odpowiedz

Paweł Grudzień 9, 2016 o 11:03

W firmie, której właściciel jest tak wulgarny nic bym nie zamówił.

Odpowiedz

Krzysztof Grudzień 23, 2016 o 07:45

A ja bym zamówił, bo jest szczery i nie owija w bawełnę.
Pewne rzeczy trzeba umieć powiedzieć dosadnie i w moim odczuciu przekaz jest dosadny a nie wulgarny.

Odpowiedz

Aga Sierpień 9, 2016 o 14:34

Faktycznie, warto ostrzec innych, że usługi w danej firmie pozostawiają coś tam do życzenia. Inni ostrożniej podchodzą do korzystania, a sama firma też dzięki temu może zyskać- skoro ludzie nie korzystają, to znaczy, że coś jest nie tak.
Negatywny komentarz powinien mobilizować do poprawy i może następni klienci już będą polecać, bo się taka firma wzięła za siebie.

Z drugiej strony spotkałam się też z odwrotną sytuacją: dentysta zachwalany na forach internetowych, dla mnie okazał się… mówiąc najprościej: nigdy w życiu więcej do niego nie pójdę! Byłam dwa razy i naprawdę mam dość.

Irytująca sytuacja zdarzyła się też, gdy szukałam firmy remontowej do odnowienia mieszkania. Znajomi jakby się zmówili: ja nie polecam nikogo, bo źle zrobi i będzie moja wina. Znalazłam w necie firmę, mało popularną, a byłam zachwycona. Polecam ich dalej. Chłopaki wiedzą dokładnie co i jak zrobić z wałkiem do malowania 😉 Poczta pantoflowa działa i mają mnóstwo zleceń.

Także (choć to różnie bywa i nigdy nie wiadomo jak się trafi) zdecydowanie zgadzam się z p. Michałem: brakuje rzetelnego polecania i odradzania współprac 😉

Odpowiedz

Karl Sierpień 10, 2016 o 11:11

Ciekawe co powiesz jak trafisz na firmę która stworzy Ci mnóstwo problemów i będziesz żałować że ja wybrałaś. A ja po wszystkim powiem Ci że wiedziałem że jest nierzetelna ale nie chciałem wywoływać negatywnych emocji i antyreklamy firmie bo biedna będzie mieć straty a tak może wciąż ciąć innych klientów. Jak się wtedy poczujesz? Co pomyslisz o mnie że wspomniałem ani słowem? Naprawdę będziesz się przejmować prosperowaniem kiepskiej firmy?

Odpowiedz

Michał Szafrański Sierpień 11, 2016 o 13:04

Dziękuję Karl.

Dodam, że ja trafiłem do firmy Shablon sugerując się właśnie podpisem autorstwa na projektach stron, które mi się podobały.

I dodam też, że po tym jak umieściłem ten dopisek na mojej stronie, zgłosili się już do mnie inni ich klienci, którzy także są niezadowoleni ze współpracy z tą firmą. Nie znam szczegółów i nie wnikam. Potrafię zweryfikować tylko mój przypadek i nie będę krył, że było słabo.

Pozdrawiam

Odpowiedz

Lukasz Sierpień 10, 2016 o 15:42

Osobiscie uwazam, ze Michal w sposob bardzo dyplomatyczny zalecil, aby na dana firme uwazac. Dla samej zainteresowanej firmy to juz znak I dobra wskazowka, ze aby utrzymac sie na rynku I zjednywac sobie kolejnych klientow, trzeba wychodzic na przeciw oczekiwaniom klienta. Powiem wiecej, powinno sie klientowi pewne rozwiazania, pomysly podrzucac, aby jak najwydajniej proces tworzenia wygladal z obu stron. Dlaczego skoro Michal poleca firmy, ktore wedlug niego spelnily oczekiwania, to nie mialby delikatnie zwrocic uwagi na te, ktore daleko odstaja od tych z czolowki? W koncu na tym rzetelnosc dziennikarska czy tez blogerska polega, prawda?
Co do samego podcastu to swietna dawka informacji I danych, ktore przyblizyly bardzo tematyke zwiazana z wydawaniem ksiazki na wlasna reke.
Super Michal ze sie za to zabrales, skonczyles projekt I zarabiasz na tym dobre pieniadze, bo na to poprostu zasluzyles.

Odpowiedz

ada Sierpień 18, 2016 o 15:12

Nigdy nie szukasz opinie o produkcie/usłudze/wykonawcy w necie czy w jakikolwiek inny sposób?

Odpowiedz

Wojtek Sierpień 24, 2016 o 14:17

Moim zdaniem odczucie błędne. Trzeba mieć jaja, żeby otwarcie mówić o takich rzeczach. W dzisiejszych czasach każdy może mieć ładną stronę internetową, mienić się specjalistą w danej dziedzinie i robić sobie w sieci reklamę. Z drugiej strony boimy się mówić otwarcie co i jak, bojąc się pozwu albo innych reakcji. Gdyby w polskiej mentalności pokutowało zdecydowane piętnowanie ludzi i firm zaliczających wpadkę za wpadką to osoba z rodziny (!) nie poleciłaby mi -naście lat temu do remontu pierwszego mieszkania gościa, który okazał się alkoholikiem, narobił baboli a na koniec zniknął z pieniędzmi:) Warto uczyć się na błędach innych, nie swoich.

Odpowiedz

Robert Sierpień 8, 2016 o 21:04

Michał zauważ, że nawet już prawnicy analizują czy zgodnie z prawem „nie polecasz” współpracy z daną firmą 😉

http://czasopismo.legeartis.org/2016/08/opinia-nie-polecam-czyn-nieuczciwej-konkurencji.html

Odpowiedz

tomek Sierpień 9, 2016 o 10:33

Trole muszą mieć co robić – nic nie poradzisz.

Odpowiedz

Michał Szafrański Sierpień 11, 2016 o 13:05

Tomek – ale dlaczego uważasz, że to trolle? Robert zalinkował bardzo rzeczową analizę czy jest podstawa prawna do skarżenia za wyrażenie opinii czy nie.

Odpowiedz

Michał Szafrański Sierpień 11, 2016 o 13:04

Dobre Robert. 🙂 Dzięki za link.

Odpowiedz

Eliza Sierpień 8, 2016 o 22:21

Cześć, teraz rozumiem dlaczego nie ma opcji wysyłki do paczkomatu. Jednak Pocztex ma też opcję odbiór w punkcie (na poczcie i chyba na Orlenie też), co jest bardzo wygodnym rozwiązaniem, ponieważ można wybrać dowolny urząd pocztowy. Dla ludzi mobilnych ma to znaczenie, dla tych mniej mobilnych także – można wybrać inną pocztę, niż ta, pod którą jest się „podpiętym”, np. przy pracy. Warto w przyszłości rozważyć takie udogodnienie, na kurierów reaguję alergią do tego stopnia, że potrafię zamówić towar w droższym sklepie, byle tylko były paczkomaty/odbiór w punkcie. Pozdrawiam serdecznie, Eliza.

Odpowiedz

Wojtek Sierpień 24, 2016 o 14:18

Popieram w całej rozciągłości. Tylko paczkomaty!:)

Odpowiedz

Marta Sierpień 8, 2016 o 23:00

życzę sprzedaży 600 000 egzemplarzy 🙂 niesamowicie inspirujący czlowiek Ciebie

Odpowiedz

Michał Szafrański Sierpień 11, 2016 o 13:07

Dziękuję Marta. Bardzo bym sobie tego życzył. 🙂

Odpowiedz

T.K. Sierpień 8, 2016 o 23:03

WOW, Michał! Chylę czoła przed Twoją pracą. Nie wiem jeszcze co jest w książce, ale podziwiam okładkę, genialna. A tu jeszcze dzielisz się wszystkim, z czego korzystałeś przy pracy nad książką. Jesteś prześwietnym człowiekiem. Oby więcej takich na naszej planecie. Pozdrawiam serdecznie 🙂

Odpowiedz

Łukasz Przechodzeń Sierpień 8, 2016 o 23:07

Bomba! Jutro jadę odcinek Wiżajny-Pilec i już wiem kogo będę słuchał na najtrudniejszych fragmentach trasy.

Odpowiedz

Pawel Sierpień 8, 2016 o 23:32

Myślałem, że podzielę odsłuchiwanie na kilka razy, ale podcast mnie wciągnął:). Dziękuję za bardzo przydatną wiedzę. Taką od „kuchni”.

Odpowiedz

Mateusz Sierpień 9, 2016 o 00:29

Cześć Michał,
bardzo fajny podcast. Baaaardzo gratuluję Ci świetnej sprzedaży i wciąż jestem zdziwiony, jak szybko ogarniasz różne nowe rzeczy. Książki jeszcze nie kupiłem, ale to tylko dlatego, że waham się jeszcze, czy brać z kursem, czy bez 🙂 Mam 3 pytania, jeśli znajdziesz chwilę, żeby na nie odpowiedzieć, byłoby super.
1. Zastanawiałeś się tylko nad Shoper i Shoplo? Czy rozważałeś WooCommerce?
2. Co z kasą fiskalną? Sam niedługo rozpoczynam sprzedaż swojej książki, również wydawanej samemu i wciąż nie wiem jeszcze jak rozwiązać kwestię kasy fiskalnej. No bo jeśli zlecę firmie zewnętrznej obsługę zamówień, to i tak nie będą mieć paragonów, które ja będę miał u siebie.
3. Od dawna mnie to ciekawi, a w sumie przy okazji mogę spytać – używasz na stronie standardowych komentarzy, czy świadomie wybrałeś je np. zamiast disqusa? Myślę, że wszystko robisz świadomie 😉 Jakie według Ciebie ma plusy takie rozwiązanie na stronie?

I jeszcze jedna rzecz. Jako grafik i miłośnik projektowania logo, bardzo doceniam Twoje logo książkowe, jest naprawdę szałowe, szczególnie, gdy powiedziałeś o tym, że składa się z samych cyfr, faktycznie, kawał dobrej roboty 🙂 Po prostu wiem, jak trudno o dobry projekt. Gratki wielkie dla grafika 🙂

Odpowiedz

Michał Szafrański Sierpień 11, 2016 o 13:14

Hej Mateusz,

Dziękuję za komentarz i rzeczowe pytania. Po kolei:

Ad. 1. Brałem pod uwagę tylko rozwiązania hostowane, w których ktoś inny zapewnia jakość pracy rozwiązania i którego nie muszę serwisować samodzielnie. Po drugie – kluczowa dla mnie była w tym przypadku integracja z systemem kuriera – a konkretnie e-Nadawcą Poczty Polskiej bo to był wymóg firmy, która robi dla mnie wysyłki. Zależało mi na rozwiązaniach „wygrzanych” / sprawdzonych a nie samoróbkach i własnych integracjach. Za duża skala by pozwolić sobie na ryzyko awarii (aczkolwiek taka zawsze może się przydarzyć).

Ad. 2. Jeśli prowadzisz sprzedaż wysyłkową przez Internet i nie przyjmujesz płatności gotówką – nie ma potrzeby posiadania kasy fiskalnej. Cała sprzedaż jest ewidencjonowana tak czy siak (płatności przechodzące przez zewnętrzny system firmy obsługującej płatności, fakturowanie itp.).

Dla jasności: niechęć do kasy fiskalnej to także powód, dla którego kompletnie nie będę prowadził żadnej sprzedaży offline, np. na spotkaniach autorskich (o ile do nich dojdzie). To mój świadomy wybór. Jeśli ktoś będzie chciał dedykację, to będzie musiał przyjść z książką kupioną wcześniej przez Internet. 😉

Ad. 3. Tak – świadoma decyzja. Disqus różnie traktowany jest przez Google (w różnych okresach różnie) a do tego jest zewnętrzną platformą, nad którą nie mam kontroli. Przykładowo swego czasu głośny był temat serwowania reklam przez Disqus. Owszem – jest wygodny w obsłudze, ale dla mnie to nie jest wystarczający powód by go zastosować. Widzę sporo zagrożeń.

Dzięki wielkie – przekażę ciepłe słowa grafikowi.

Pozdrawiam

Odpowiedz

Mateusz Żłobiński Sierpień 11, 2016 o 15:00

Dzięki za odpowiedź, korzystając, że przekazujesz tak dużo wartościowej wiedzy, jeszcze Cię troszkę wypytam 🙂
1. Mam jeszcze pytanie odnośnie wkładki do przesyłki – będziesz wysyłał każdemu razem z książką formularz zwrotu? Czy da się obejść ten przepis i np. formularz dodawać do regulaminu w pdfie? Różnie wiele źródeł to podaje – a wiem, że na pewno dobrze to sprawdziłeś 🙂
2. Czy zlecałeś w drukarni makietę pustej lub zadrukowanej książki przed zrobieniem zamówienia? (żeby zobaczyć, czy wygodnie się książka otwiera)
3. Jeśli chodzi o kasę fiskalną – nawet gdybyś sprzedał kilka sztuk offline, to musiałbyś już mieć kasę fiskalną? Kurcze, przeoczyłem to 🙂
4. Ostatnie pytanie – jak rozwiązujesz dodanie ebooka do książki – jako gratis i na fakturze wpisujesz jego cenę 0 zł? Chodzi mi o liczenie stawki VAT – z powodu tego, że ebook ma 23% VAT, obawiam się trochę, aby nikt mi nie zarzucił, że sprzedaję ksiażkę razem z ebookiem w stawce VAT 5%.

Zrobiłem dziś zamówienie, widzę, że sprzedałeś już 7500 sztuk, super wynik 🙂

Odpowiedz

Bartek Sierpień 9, 2016 o 07:20

Hej Michale!

Przeczytałem posta z dużą ciekawością, a przede mną jeszcze wysłuchanie podcastu. Cieszę się, że podzieliłeś się wszystkimi narzędziami, z których korzystałeś przy pracy z książką. Podoba mi się Twoja szczegółowość w podawaniu tych narzędzi, która jeszcze bardziej uwiarygadnia, ze o niczym nie zapomniałeś. Te pisanie o oczywistych programach pokazuje, że skoro nie zapomniałeś nawet o tych, które są oczywistą oczywistością to może oznaczać, że nie zapomniałeś również o tych mniej oczywistych, ale równie ważnych.

Pozdrawiam
Bartłomiej Migas

Odpowiedz

Michał Sierpień 9, 2016 o 08:26

Michał,

słuchanie x 1,5 ciągle daje radę, nawet z tym odcinkiem 🙂

Pytanie: Dlaczego zdecydowałeś się na skorzystanie ze sklepu internetowego a nie wtyczki (np. easy digital downloads) i sprzedaż książki bezpośrednio na swoim blogu?

Michał Jaworski

PS. Pełen szacunek za ilość rzeczy, które musiałeś ogarnąć. A już samo wybieranie drukarni i dopieszczanie ostatecznego wyglądu książki – niesamowite 🙂

Odpowiedz

Michał Szafrański Sierpień 11, 2016 o 13:19

Hej Michale,

Dzięki. EDD ma swoje minusy. W szczególności nie miał integracji z Pocztą Polską. Jej dopisanie to byłby dla mnie dodatkowy koszt.

Poza tym po problemach technicznych przy starcie kursu „Pokonaj Swoje Długi” nie chciałem polegać na platformie, którą sam muszę utrzymywać. Chciałem wiedzieć, że ktoś utrzymuje platformę sklepową za mnie, dba o jej wydajność itp.

W moim odczuciu EDD bardziej nadaje się do sprzedaży produktów elektronicznych, ale w przypadku produktów fizycznych, z obsługą magazynu – nie mam takiego przekonania. Wolałem skorzystać z gotowca i ograniczyć liczbę „połączeń na sznurki”.

Pozdrawiam

Odpowiedz

Mateusz Sierpień 11, 2016 o 15:08

Ach Michał jeszcze jedno pytanie, zapomniałem o to spytać – co sądzisz o sprzedaży na facebooku? Zastanawiało mnie, czemu się na to nie zdecydowałeś.

Pozdrawiam

Odpowiedz

Robert Sierpień 9, 2016 o 08:57

Zwróćcie uwagę na ciekawy szczegół który podał Michał – koszt druku wyniósł u niego ok. 6 zł za książkę, i to za taką grubaśną na 600 stron z ładnym papierem, twardą okładką itd. Takie książki wydawane przez tradycyjnych wydawców w księgarni kosztują zwykle koło 60 – 70 złotych, z tego do autora idzie max tylko 10 % ceny okładkowej.

Tak więc z książki kosztującej w księgarni 70 zł, 6 zł kosztuje druk a 7 zł wędruje do autora.

Gdzie podziewa się cała reszta, a więc 80 % ceny okładkowej książki? Rozumiem takie koszty jak skład czy korekta. Ale czy koszty poboczne, administracyjne, marża księgarni czy hurtowni, to jakiś absurd żeby pochłaniało aż taką część ceny okładkowej. Jest to ze szkodą po pierwsze dla nas czytelników bo płacimy drogo za książki, a po drugie dla autorów którzy robią najgorszą robotę z pisaniem, a dostają w zamian grosze, podczas gdy hurtownik czy wydawca i księgarnia nie robiąc nic szczególnego zabierają większość ceny.

Pewnie upraszczam, ale Michał mógłbyś przy okazji napisać na ten temat post albo nagrać podcast z jakimś wydawcą czy autorem, poznałeś rynek od środka i pewnie jesteś teraz specem od rynku książki 😉 Mógłby się nazywać „Jak oszczędzać pieniądze na pisaniu, wydawaniu i kupowaniu książek” 😉

Odpowiedz

agrafka Sierpień 12, 2016 o 14:08

O, super pomysł na podcast!

Odpowiedz

Mateusz Sierpień 9, 2016 o 10:28

Cześć! Świetny podcast i podejście do przygotowania książki do wydruku. Myślę, że niejedno wydawnictwo mogłoby się od Ciebie nauczyć jeśli chodzi o przygotowanie się na rozmowę nt. wydruku publikacji na takim, a takim papierze etc.
W podcaście nie powiedziałeś nic o stawce za sam skład. W przypadku korekty powiedziałeś kwotę. Nie będzie to tajemnicą i podzieliłbyś się komentarzem co do rozliczenia za skład i okładkę (oczywiście z rozbiciem na jedno i drugie)? Okładka jest świetna, a jak jeszcze powiedziałeś, że literki zostały ręcznie namalowane i są odzwierciedleniem cyferek, to już w ogóle! Dopiero jak o tym powiedziałeś, to przyjrzałem się i faktycznie! 😛

Odpowiedz

Michał Szafrański Sierpień 11, 2016 o 13:20

Hej Mateusz,

Nie mam w tej chwili kwot w głowie, ale we wrześniu będzie szczegółowy wpis podsumowujący wszystkie koszty w tabelce i w rozbiciu. Proszę o cierpliwość. 🙂

Pozdrawiam!

Odpowiedz

Mateusz Sierpień 9, 2016 o 11:11

Pocztex – moim zdaniem błąd. Zawsze złe wspomnienia.

Odpowiedz

Eliza Sierpień 10, 2016 o 19:30

Błędem to byłby kurier Inpost…

Odpowiedz

Marta K Sierpień 9, 2016 o 11:43

Cześć, Michale,

gratulacje fantastycznych wyników, ale przede wszystkim również zakończenia pisania książki! Jako osoba pisząca wiem, jak trudno czasem dobić do tego końca. 😉

Mam pytanie, na które – choć obrałeś inną drogę – być może jesteś w stanie odpowiedzieć. Chodzi mi o to, gdzie się self-publishing kończy, a gdzie zaczyna, a mianowicie: czy jeśli ksążkę publikujemy za pomocą nie platformy dedykowanej self-publishingowi, ale np. Amazona (wybieram ten sklep nie bez powodu, planuję publikację właśnie tam, bo będą to książki anglojęzyczne), to czy nadal jest to *self*-publishing? I nie chodzi mi tu o filozoficzne rozważania, ale raczej te podatkowo-skarbowe 😉 Jako autor podpisujący umowę z wydawnictwem, a więc zarabiając na licencji swoich praw autorskich, mogę rozliczać się uwzględniając koszty na poziomie 50% przychodu. Jako self-publishera (a więc przedsiębiorcę) już mnie coś takiego nie obowiązuje, niestety, dlatego zastanawiam się, czy jest opcja, by potraktować Amazon jako wydawcę (który przecież zajmuje się sprzedażą, dostawą itd.) i nie musieć mieć działalności i być swoim własnym wydawcą.
Podejrzewam, że to mogłoby nie przejść w urzędzie skarbowym, ale nic mi nie szkodzi zapytać, zapewne różne opcje okołopodatkowe rozważałeś, więc może i to się gdzieś przewinęło. 😉

Pozdrawiam,
Marta

Odpowiedz

Michał Szafrański Sierpień 11, 2016 o 13:23

Hej Marta,

Dobre pytanie. Odsyłam od razu do doradcy podatkowego. Ja tam bym się udał w celu rozpracowania konkretnego scenariusza.

Z tego co mi się wydaje, to przedsiębiorca działający w formie Spzoo może zlecić autorowi napisanie książki, rozliczyć się umową o dzieło. Nawet jeśli autor jest wspólnikiem w Spzoo. Krótko mówiąc także w przypadku self-publishingu taki scenariusz także można zrealizować. Ale po szczegóły – odsyłam do specjalistów. 😉

Pozdrawiam

Odpowiedz

Michał Sierpień 9, 2016 o 13:54

Bardzo ciekawy odcinek. Gratuluje 😉 !

Odpowiedz

Szymon Adamus Sierpień 9, 2016 o 17:55

Cześć.

Dziękuję za konkretny i ciekawy podcast. Dużo bardzo przydatnych informacji.

Czy możesz podzielić się danymi na temat kosztów magazynowania i logistyki? Mówiąc inaczej – ile trzeba wydać, by przechowywanie i wysyłka działała tak jak mówisz – jak najbardziej automatycznie i bez zżerania Twojego czasu?

Z góry dziękuję i pozdrawiam,
Szymon Adamus.

PS I jeszcze oczywiście gratulacje wyników. Niesłychanie imponujące i inspirujące.

Odpowiedz

Krzysztof Bartnik Sierpień 12, 2016 o 13:22

Hej Szymon,

Michał pewnie ujawni dokładnie koszty, jak zapowiadał od początku w materiale podsumowującym wyniki finansowe 🙂

Generalnie w przypadku naszej firmy, którą jednak Michał z jakiegoś powodu wybrał :)), to kwestie ustalane indywidualnie – zwykle poruszamy się obszarze widełek 13-20 zł brutto za jedną spakowaną i wysłaną przesyłkę. Zależy to od liczby wysyłanych przesyłek w skali miesiąca, rodzaju wysyłanego towaru (książka czy coś innego) oraz miejsca, które ten towar zajmuje w magazynie (jedna paleta, 12 czy coś niestandardowego).

My na siebie bierzemy maksymalnie dużo – obsługę użytkowników (email), obsługę zamówień (zatwierdzanie, zmiany statusów w panelu sklepowym, pakowanie i wysyłka), tak żeby jak najmniej zostawiać tutaj Autorowi. Michał oczywiście jest dość specyficznym klientem 🙂 ale z takimi rzeczami jak podpisywanie książki, masowa wysyłka, etc. też sobie sprawnie poradzimy / radzimy. Taką obsługę masz wliczoną w cenę wysyłek.

Gdybyś miał jeszcze jakieś pytania, zapraszam do priv do siebie. Chętnie udzielę więcej informacji!

Odpowiedz

Joanna Sierpień 9, 2016 o 20:48

właśnie zamówiłam książkę, jedyne co mi się nie podoba, że moje dane będą przez Ciebie wykorzystywane. mam nadzieję, że nie będę dostawać miliona spamu i że nie sprzedasz ich, bo później wydzwaniają do mnie ludzie z różnymi ofertami, którymi nie jestem zainteresowana.

Odpowiedz

Michał Szafrański Sierpień 11, 2016 o 13:25

Hej Joanna,

Jeśli nie zaznaczyłaś przy składaniu zamówienia parafki, że zgadzasz się na wykorzystanie danych w celach marketingowych, to nie będziesz otrzymywać ode mnie innych informacji niż te dotyczące zamówienia.

Poza tym w dowolnym momencie możesz cofnąć wyrażoną zgodę.

Pozdrawiam

Odpowiedz

Piotrek Sierpień 10, 2016 o 10:11

Cześć Michał!

Gratulacje! Dzieliłeś się na bieżąco tym, ile emocji kosztowało Cię pisanie oraz zmiany planów, więc oto jest efekt końcowy 🙂

Chciałem Cię zapytać jak szukasz i weryfikujesz podwykonawców?
Podajesz namiary na grafików, designerów stron i sklepy internetowe, a czy mogę Cię podpytać skąd ich wziąłeś? Sam często szukam i jak znajdę zaufanego to się trzymam, ale proces poszukiwań kogoś zaufanego jest strasznie mozolny…

Dzięki i pozdrawiam!

Odpowiedz

Michał Szafrański Sierpień 11, 2016 o 13:26

Hej Piotrek,

Oj to temat na dłuższy wywód. Generalnie znajomi, polecenia, szukanie po omacku i parzenie się czasami. Jak znajduję tych dobrych, to się ich trzymam.

Mam inny problem: jak zaczynam polecać tych dobrych, to przestają mieć dla mnie czas, bo nie mogą się opędzić od zleceń.

Pozdrawiam

Odpowiedz

rozczarowana Sierpień 10, 2016 o 12:55

już zaczynam żałować, że kupiłam książkę, bo mój komentarz się nie pojawił.

Odpowiedz

Michał Szafrański Sierpień 11, 2016 o 12:39

Hej Rozczarowana,

Twój komentarz wpadł do moderacji. Wybacz, ale byłem na urlopie i nie akceptowałem codziennie komentarzy. Jeśli jesteś rozczarowana – napisz na [email protected] podając numer zamówienia. Anulujemy zamówienie, zwrócimy pieniądze.

Pozdrawiam

Odpowiedz

Rozczarowana Sierpień 12, 2016 o 23:30

Widzialam, ze komentarze dodane po mnie(późniejsza data i godzina) zostały dodane i myślałam, ze zrobiłeś to celowo. Przeczytałam pierwszy rozdział i jestem ciekawa co dalej, wiec nie bedzie zwrotu 🙂

Odpowiedz

Karol Sierpień 10, 2016 o 14:57

Dzięki za podcast, sporo ciekawych informacji! 🙂 Współczuję podpisywania…

Odpowiedz

Przemek Sierpień 10, 2016 o 16:12

Witaj Michale.

Gratulacje z wydania książki, mam nadzieję, że szybko zaczniesz rozsyłać bo już nie mogę się doczekać 🙂

Pytanie odnośnie twojego wydawania. Polecasz stronę wFirma.pl (jestem na etapie otwierania własnej firmy więc takie coś mnie interesuje), czy od strony księgowej spełnili twoje oczekiwania w 100%? Czy być może oprócz tego potrzebujesz jeszcze usług dodatkowej księgowej/księgowego który to wszystko ogarnie.

Pozdrawiam.

Odpowiedz

Michał Szafrański Sierpień 11, 2016 o 13:27

Hej Przemek,

Nie korzystam z księgowości wFirma.pl. Korzystam z ich prostego rozwiązania do fakturowania. Nic więcej. Integracja z systemem sprzedażowym i już.

W zakresie księgowości – korzystam z Biura Rachunkowego iFirma.pl. I tę firmę mogę polecić.

Pozdrawiam

Odpowiedz

Grzegorz Sierpień 10, 2016 o 17:10

Witam! Gratuluję sukcesów, stalowych nerwów i determinacji:) Taki efekt końcowy, a nawet jeszcze nie końcowy, ale na prawdę może cieszyć niezmiernie 🙂 Jesteś żywym przykładem na to że ciężką i wytrwałą pracą można dużo osiągnąć. Dla mnie osobiście, Wzór do naśladowania.
Pozdrawiam!

Odpowiedz

Tomasz Sierpień 10, 2016 o 18:08

Michale to jest twoja 2 książka nie pierwsza, przecież napisałeś Windows 95 opis wersji Polskiej wyd. Intersoftland . Na allegro jest w cenie 17,40zł z dostawą 🙂

Odpowiedz

Michał Szafrański Sierpień 11, 2016 o 13:28

Hej Tomasz,

Tak. „Finansowy ninja” to pierwsza książka wydawana w self-publishingu.

Pozdrawiam

Odpowiedz

Przemek Sierpień 10, 2016 o 20:42

Cześć Michał

Możesz napisać trochę więcej o współpracy z ekomercyjnie w zakresie logistyki? Od niedawna zacząłem prowadzić sklep internetowy i szukam rzetelnej firmy do obsługi moich zamówień.

Odpowiedz

Michał Szafrański Sierpień 11, 2016 o 13:29

Hej Przemek,

Myślę, że więcej napiszę w oddzielnym wpisie / podcaście, bo temat wymaga szerszego omówienia.

Pozdrawiam

Odpowiedz

Krzysztof Bartnik Sierpień 12, 2016 o 13:25

Chętnie opowiem i wyjaśnię więcej, jak będzie ku temu okazja 🙂

Generalnie w ramach eKomercyjnie jesteśmy w stanie obsłużyć każdego self-publishera (i nie tylko) od A do Z – stawiamy sklep internetowy, wdrażamy odpowiednie poprawki, doradzamy przy wyborze innych partnerów (nawet drukarni :)) , a na koniec obsługujemy klientów oraz pakujemy i wysyłamy do nich towar, w międzyczasie wystawiając faktury i rozliczając je (raporty dla księgowości, etc.).

Taka kompleksowa obsługa, żeby maksymalnie dużo działań zdjąć z autora. O metodach rozliczeń pisałem powyżej (zwykle widełki 13-20 zł brutto w zależności od liczby przesyłek, rodzaju asortymentu, etc.). W cenie wliczona jest też obsługa.

Odpowiedz

Andrew Sierpień 11, 2016 o 12:32

podobało mi się 🙂

Odpowiedz

Mateusz Sierpień 11, 2016 o 16:11

Michał, zastanawia mnie jeszcze jedna rzecz – ostatnia już obiecuję – wiem jak wiele masz teraz pracy, a my Ci dokładamy pytaniami 🙂 Obiecuję się jakoś odwdzięczyć 🙂

Czemu sprzedaż prowadzisz na stronie sklep.jakoszczedzacpieniadze.pl, a nie na stronie finansowego ninja? Domyślam się, że dlatego, że z powodu sprzedaży również innych materiałów. Czy gdybyś sprzedawał tylko książkę Finansowy Ninja – zrobiłbyś inaczej i sprzedawał ją tylko na stronie książki, czy jednak wolałbyś, aby ludzie zakup dokonywali na blogu, czyli na stronie sklep.jakoszczedzacpieniadze.pl? (a jeśli tak, to czemu taki wybór preferujesz?)

Pozdrawiam!

Odpowiedz

Grzegorz Sierpień 11, 2016 o 18:53

Cześć Michał 🙂

Gratuluję samozaparcia i wytrwałości w osiąganiu celów!
Chciałem zapytać o problemy ze składem. Wspomniałeś, że z pierwszym grafikiem wasze wizje się rozmijały. Domniemywam, że było ich kilka 🙂 Czy to oznacza, że grafik nie reagował na Twoje sugestie? Upierał się przy swoim? Jak to wyglądało? Zakładam, że nie przekazywałeś lakonicznych informacji typu „nie podoba mi się, chcę ładniej” 😉
Czy swoją wizję książki miałeś wcześniej „w głowie”, wiedziałeś jaki efekt chcesz osiągnąć, czy może powstawał w trakcie pracy z pierwszym grafikiem, a zaczynając pracę z drugim wiedziałeś już tyle, że dostał on cały zestaw konkretów – stąd taka szybka praca?

Wspominasz wielokrotnie, że praca z pierwszym bardzo się ciągnęła. Co to konkretnie oznacza? Mieliście ustalony na wstępie ramowy harmonogram prac, pierwszych projektów, czasu na poprawki? Zmierzam do tego czy to kwestia nie dotrzymania ustalonych wcześniej warunków spowodowała taką decyzję czy też ich nieustalenie na samym początku.

Jak wiesz, bo zaczepiałem Cię na TT 😉 jestem z branży składu i łamania publikacji. Nie znam pierwszego i drugiego grafika. Chcę jedynie wyciągnąć wnioski z Twojego przypadku, a swoich klientów obsługiwać lepiej niż Marcin 😉

ps. jedno już wiem, na przykładzie Twojej współpracy z Igorem, powinienem się częściej przypominać 😉

Odpowiedz

Grzegorz Sierpień 11, 2016 o 20:02

Witaj Michale,
serdecznie gratuluję ukończonej pracy. Z niecierpliwością czekam na książkę, jak i dalsze części kulis produkcji.

Sam proces zakupu na stronie był wzorowy i widać, że wszystko jest dopracowane w najdrobniejszym szczególe. Świetna robota.

Pozdrawiam!

Odpowiedz

Tomasz Sierpień 11, 2016 o 22:48

poszukuję sklepu internetowego który zgodziłby się wydzierżawić półkę na książkę i przejąć obsługę zamówień, wysyłki książki i płatności. Czy ktoś mógłby podpowiedzieć czy sklepy są chętne na tego rodzaju współpracę i ewentualnie do kogo się udać.

Odpowiedz

Przemysław Sierpień 12, 2016 o 12:26

A chcesz to zrobić pod swoją marką i mieć sklep tylko z Twoimi książkami czy po prostu umieścić książkę w sklepie o dużej ofercie?

Jeśli to pierwsze to napisz mogę zorganizować wszystko (logistyka,płatności,rozliczenia,obsługa reklamacji) poza marketingiem i pozycjonowaniem.

Odpowiedz

Tomasz Sierpień 13, 2016 o 13:31

Chcę planowaną książkę umieścić w cudzym sklepie sklepie o dużej ofercie który zajmie się obsługą płatności, wysyłką.

Odpowiedz

Krzysztof Bartnik Sierpień 12, 2016 o 13:30

Hej Tomasz,

nie musisz wynajmować półki w sklepie, tylko zapraszam Cię do mnie / nas (eKomercyjnie) i możemy taką usługę wykonać dla Ciebie, podobnie jak robimy to dla Michała 🙂 Chyba, że nie chcesz stawiać całego sklepu, lecz chodzi Ci wyłącznie o sprzedaż pod czyjąś domeną (np. kierujesz potencjalnych chętnych do konkretnej strony zamiast brać proces na siebie), to również mamy możliwość i kilka zaprzyjaźnionych księgarni internetowych, które mogą zaoferować u siebie taką wirtualną półkę. Kwestia dogadania się, czego dokładnie potrzebujesz i jakie mamy możliwości zapewnienia tego. Każdy fajny pomysł mile widziany 🙂

Odpowiedz

Tomasz Sierpień 13, 2016 o 13:33

Dzięki, wezmę to pod uwagę.

Odpowiedz

Ania Sierpień 12, 2016 o 01:46

Może to pora czytania transkrybcji, ale absolutnie mnie to wszystko przytłoczyło. Jesteś człowiekiem z żelaza, stali i miecza samurajskiego.

Odpowiedz

Janina Sierpień 12, 2016 o 09:21

Witaj Michale,

w podcascie mówisz, że korekta i redakcja to koszt:
160 zł/arkusz – redakcja, 80 zł/arkusz – korekta. Czy to kwoty brutto, czy netto?

Powodzenia! Wielki szacunek dla sukcesu,
jr

Odpowiedz

Łukasz (eKorekta24) Sierpień 13, 2016 o 10:55

Witaj,

z tej strony Łukasz z eKorekty24. Koszty, które Michał podał, to kwoty netto. Należy do nich doliczyć VAT w stawce 23%.

Odpowiedz

Anna Sierpień 12, 2016 o 10:58

Jaką czcionkę zastosowałeś podczas pisania książki?

Odpowiedz

Michał Szafrański Sierpień 12, 2016 o 12:14

Hej Anna,

Podczas pisania – Avenir. Za to w finalnej książce głównym fontem tekstu jest Overpass.

Pozdrawiam

Odpowiedz

agrafka Sierpień 12, 2016 o 13:52

A ja – już chyba tradycyjnie 😀 – dziękuję za transkrypt podcastu 🙂

Odpowiedz

Maciek Sierpień 12, 2016 o 15:27

Michale, co do zasady nie czepiam się gdy ktoś robi błędy ortograficzne, tym bardziej, że każdy z nas uczy się przez całe życie. Jednak w transkrypcie w trzech miejscach jego autor napisał „tak że” rozłącznie, zamiast rozdzielnie. Prośba zatem o zwrócenie autorowi transkryptu na ten błąd uwagi, zwłaszcza że jest to osoba przez Ciebie polecana, która zawodowo zajmuje się redakcją i korekcją tekstów.

Odpowiedz

Łukasz (eKorekta24) Sierpień 13, 2016 o 12:03

Witaj, Maćku,

z tej strony Łukasz z eKorekty24. Dziękuję za spostrzeżenie. Pozwolę sobie wyjaśnić, że między „także” a „tak że” jest znacząca różnica. „Także” oznacza „również”, „też”. Ale może być też zapisywane rozłącznie – jako „tak że” – wówczas jest synonimem określeń „więc”, „zatem” (http://sjp.pwn.pl/so/tak-ze;4969216.html).

Jest to bardzo charakterystyczny zwrot dla mowy potocznej, prawdopodobnie częściej używany niż „więc” czy „zatem”, a jedyna właściwa pisownia to „tak że”. W podcaście 82 „tak że” w tym znaczeniu pojawia się nawet nie 3, ale 12 razy i za każdym razem zostało użyte właśnie w tym znaczeniu. Tak że (!) spokojnie – żadnego błędu nie ma 🙂

Odpowiedz

Ola Budzyńska Sierpień 13, 2016 o 14:45

Jak zwykle fantastyczny podcast pokazujący kulisy Twojego działania. Mnie osobiście bardzo cieszy to, że nie zawahałeś sie napisać prawdy o współpracy z firmą Shablon-jak wiesz, ja rownież nie jestem ze współpracy z nimi zadowolona. Jednocześnie bardzo sobie cenię Twoje rekomendacje i wiele osób, z którymi obecnie współpracuję pochodzi z Twoich poleceń, o ktorych mówisz w podcastach bądź piszesz na blogu

Odpowiedz

Rafał Sierpień 14, 2016 o 00:33

Michale. Po pierwsze gratulacje, wykonałeś kawał świetnej roboty – oby ręka wytrzymała 🙂 Po drugie coś czuję, że twój przykład może sprawić, że sporo wydawnictw może stracić obrót 🙂

Po trzecie co do firmy, która robiła Ci stronę, po kodzie widać, że musiała robić to firma zewnętrzna podnajęta przez tą której zlecałeś zadanie, wystarczy wejść tutaj: http://whatwpthemeisthat.com i widać jak na dłoni kto jest autorem szablonu, który został użyty na Twojej stronie.

Po czwarte czemu strona promująca książkę jest w strukturze katalogu a nie samej domenie głównej? Trochę to bez sensu.

Pozdrawiam i życzę 100 000 tyś sprzedanych egzemplarzy.

Odpowiedz

Slawek Sierpień 15, 2016 o 19:55

Nie działa link do strony: Marcin Gajosiński – This Way Design – osoba odpowiedzialna za wygląd okładki oraz skład książki. Zdecydowanie polecam.

Odpowiedz

Filip Sierpień 25, 2016 o 22:19

Dzień dobry!
Czy pamięta Pan o opublikowaniu specyfikacji strony www, którą Pan zamawiał? Jest o tym mowa we wpisie.
Pozdrawiam
Filip.

Odpowiedz

Łukasz Sierpień 30, 2016 o 09:12

Witam,
też czekam na tą specyfikację 🙂

Odpowiedz

Michał Szafrański Październik 15, 2016 o 15:37

W końcu dołączyłem! Przepraszam za opóźnienie – umknęło mi po urlopie i stopniowo nadrabiam zaległości.

Pozdrawiam!

Odpowiedz

Przemyslaw Wrzesień 3, 2016 o 14:40

Hej Michal,

Dzieki Tobie trafilem na ksiazke Pata Flynna, „Will it fly ?”. Genialna ksiazka, nie moglem nie zauwazyc podobienstw przy wydawaniu Twojej ksiazki i praktycznych rad zawartych w ksiazce Patta 🙂 Jestem bardzo ciekawy czy ja czytales ?

PS Rowniez czekam na specyfikacje strony 😉

Pozdrowienia
Przemek

Odpowiedz

Agata Wrzesień 5, 2016 o 13:29

Michale!

Ja Cie podczytuje i tu i na FB, ale nigdy nie zostawialam nigdzie komentarzy, a to przeciez nie fair. Nawet Ninji jeszcze nie kupilam, bo akurat z oszczedzaniem nie mam wiekszych problemow, a w najbliszym czasie niestety kompletnie brak mi czasu na czytanie. Na pewno jednak kupie Ninje komus na prezent, i to pewnie nie raz…

Niemniej jednak pragne Ci napisac wielkie: DZIEKUJE. Jestes dla mnie duza inspiracja i dowodem na to, ze wiele miesiec temu, gdy podjelam decyzje, ze moj podrecznik do norweskiego wydam sama, zrobilam slusznie. Wtedy jednak kierowalam sie tylko tym, co czulam, informacjami w internecie.
To nie bedzie ten sam kaliber, nie mam grona fanow i czytelnikow bloga (Ty sukces Twojej ksiazki budowales kilka lat), niemniej jednak ciesze sie, ze chociaz w tym jednym: wydac sama czy z wydawnictwem, nie popelnilam bledu.

Wydanie ksiazki dopiero przede mna, ale dziekuje za wszystkie rady i wskazowki.
Podziwiem, chyle czola i zycze dalszych takich sukcesow, zarowno na polu zawodowym jak i tym prywatnym- majac nadzieje ze na oba znajdujesz czas.

Odpowiedz

Michał Wrzesień 7, 2016 o 11:18

Michał, co ze specyfikacją którą obiecałeś uzupełnić po urlopie?

Odpowiedz

Marcin Październik 15, 2016 o 10:39

Chyba Michał doszedł do wniosku, że taka specyfikacja ma za dużą wartość, żeby ją ot tak rozdać.

Odpowiedz

Michał Szafrański Październik 15, 2016 o 15:40

Hej Michał i Marcin,

Zapraszam! W końcu ją dołączyłem. Umknęło.

Pozdrawiam!

Odpowiedz

Rafał Wrzesień 9, 2016 o 22:04

Hej, kiedy możemy sie spodziewać : Specyfikacja funkcjonalności strony do zbierania leadów/sprzedażowej (landing page) ?

Przy okazji proponuje poprawić stronę”page not found” czyli typowe 404:) np. fin.ninja/konta

Odpowiedz

Emilia Wrzesień 16, 2016 o 12:00

Z tego co opowiadasz wynika, że grafik musiał mieć stalowe nerwy. Gdyby klient w takim stopniu wtrącał się do moich kompetencji, to także podziękowałabym za współpracę. Ja później podpisuję pod składem i nikt nie bierze pod uwagę, że typograficzne błędy wynikają z życzenia i niewiedzy klienta. Odpowiedzialność i wstyd spływa na mnie. Trzeba walczyć o to, by w Polsce mniej ludzie wtrącali się w nie swoje kompetencje. Zwłaszcza, że na typografii prawie nikt się nie zna w tym kraju, zupełnie nie mamy kultury i szacunku do tego tematu.
Treść bardzo mnie interesuje, ale to jest jedna z takich książek, że wstyd mieć na półce za jakość projektu. Zdecyduje się na ebooka i spróbuję ignorować te wszystkie błędy, które widzę w podglądzie.
Mogę tylko dodać ciekawostkę, gdy na pierwszym roku studiów dałam tekst w pionie, (jak na okładce nazwisko), to profesor powiedział mi, że tak, to mogę sobie napisać „lody” na budzie. Dobrze sobie to zapamiętałam 🙂
Ale żeby nie było, że wszystko źle, dziękuję za napisanie tego typu książki. Temat bardzo potrzebny i gratuluję.

Odpowiedz

Bartosz Wrzesień 16, 2016 o 19:45

Niezła sztuczka z tym tytułem ksiązki jako cyfry!. Nie zauważyłem tego sam.
Ciekawe ze jak przeczyta sie cyfry, to potem ciężko przeczytać tytuł jako litery. Taka ciekawostka jak działa nasz umysł:)

Odpowiedz

Marcin Bubacz Październik 18, 2016 o 16:38

Cześć 😀
Przede wszystkim operujesz świetną tonacją głosu, znakomita muzyka w tle delikatnie docierająca z uszu do mózgu- ciarki przeszły moje ciało- uwielbiam- piszę o 3 końcowych minutach. Jak dla mnie zero chaosu z Twojej strony. Informacje były przekazywane w sposób zaplanowany.
Jestem w trakcie przepisywania swojej książki z papieru na Microsoft Excel, więc po otrzymaniu informacji od Ciebie, mam również motywację do skończenia swojego dzieła :D.
Pozdrawiam i życzę osiągnięcia celu w ilości sprzedaży nakładu książki!

Odpowiedz

Rita Listopad 15, 2017 o 13:13

Cześć, ja mam pytanie o papier. Jaki to jest papier w Twojej książce? Mnie także się podoba taki amerykański styl, dużo książek mam właśnie na tym żółtym papierze. Teraz wydaję swoją książkę i szukam właśnie nazwy papieru. Szukam w książkach, które stoją u mnie na półce, ale nigdzie nie ma informacji o papierze. Pamietam, że niektóre książki mają na ostatniej stronie podaną markę i gramaturę papieru.

Odpowiedz

Michał Szafrański Listopad 17, 2017 o 01:49

Hej Rita,

Aż musiałem sprawdzić… Korzystam z papieru EBC o gramaturze 60g.

Pozdrawiam

Odpowiedz

Dodaj nowy komentarz

Poprzedni wpis:

Następny wpis: