Informacje o nowych artykułach i sposobach oszczędzania pieniędzy prosto na Twój e-mail

    

Samozatrudnienie, czyli ile można oszczędzić przechodząc z etatu na fakturę

przez Michał Szafrański dodano 9 czerwca 2014 · 170 komentarzy

Samozatrudnienie czyli ile można oszczędzić

Pracownicy chcą zarabiać jak najwięcej, a pracodawcy szukają obniżenia kosztów. Czy ich interesy da się pogodzić? To zależy :-)

Dziś będzie o pieniądzach, ale nie tych wydawanych tylko tych zarabianych. Co się najbardziej opłaca? Etat, etat z wyższymi kosztami uzyskania przychodu, umowa o dzieło czy może własna działalność gospodarcza?

Jesteś na etacie i zastanawiasz się ile byś zyskał przechodząc na własną działalność gospodarczą? Masz jednoosobową firmę i za swoją pracę wystawiasz fakturę, a dostałeś właśnie propozycję przejścia na etat i nie wiesz jakiego wynagrodzenia oczekiwać? Przed Tobą oferty pracy z różnymi formami zatrudnienia i nie masz pojęcia, jak je ze sobą porównać? Jeśli odpowiedziałeś twierdząco choć na jedno z tych pytań, to ten artykuł jest dla Ciebie :)

Dlaczego warto myśleć o umowach „śmieciowych”?

Pracodawcy szukający obniżenia kosztów coraz częściej proponują pracownikom przejście na własną działalność gospodarczą, czyli tzw. samozatrudnienie lub pracę w ramach umów o dzieło lub zlecenie. Media i politycy przypięły tego typu umowom negatywną metkę „umów śmieciowych” i próbują nas przekonać, że taka forma zatrudniania to zło. Ja fundamentalnie się nie zgadzam z takim jednokolorowym przedstawianiem rzeczywistości. Oczywiście są różni pracodawcy i niektórzy próbują minimalizować koszty w krzywdzący dla pracowników sposób, ale warto też dostrzegać plusy takich form zatrudnienia. Ja, jako świadomy posiadacz tego typu umów, z satysfakcją patrzę na swoje zarobki na przestrzeni ostatnich 20 lat oraz optymalizację podatkową, którą w tym czasie stosowałem.

Zresztą nie jestem jedyny. Dzisiaj miejsce na blogu oddaję Januszowi Szczuchniakowi – mojemu znajomemu, z którym przez kilka lat miałem okazję współpracować w tej samej firmie. Janusz obecnie realizuje się z powodzeniem jako lider zespołów programistycznych i projektowych. I jak zobaczycie w tym wpisie – potrafi naprawdę dobrze rozpracowywać złożone tematy, np. opłacalność etatu i samozatrudnienia.

Dla jasności: artykuł w żaden sposób nie wartościuje konkretnych form zatrudnienia. Staraliśmy się obiektywnie pokazać ich plusy i minusy od strony finansowej – w myśl zasady, że najlepszym sposobem oszczędzania jest zwiększanie przychodów.

I jeszcze jedna uwaga: ten wpis jest naprawdę bardzo, bardzo długi. Prowiant i napoje są jak najbardziej wskazane :) Życzę Wam miłej lektury i oddaję głos Januszowi.

Jak odkryłem różnicę pomiędzy wynagrodzeniem brutto a netto

Zanim przejdę do porównania różnych form współpracy z pracodawcą, muszę się do czegoś przyznać. Podczas moich studiów znalazłem sobie pracę na pół etatu związaną z moim kierunkiem edukacji – informatyką. Byłem przeszczęśliwy mogąc jeszcze w trakcie studiów zdobywać praktyczną wiedzę w moim przyszłym zawodzie. Niestety wtedy nie tylko byłem „zielony” w świecie IT, ale również nie miałem pojęcia o rynku pracy i sposobie naliczania wynagrodzenia.

Otóż po pozytywnym przejściu rekrutacji w pewnej firmie nadeszła pora na poważną rozmowę i pytanie o oczekiwane przeze mnie wynagrodzenie. Na odpowiedź byłem dobrze przygotowany (a przynajmniej tak mi się wydawało). Miałem kilka dni na oswojenie się z myślą, że firma ta chce mnie zatrudnić. Moją pierwszą pensję zdążyłem w myślach wydać już pewnie ze trzy razy, jeszcze przed finalnym uściskiem dłoni i słowami „Witamy na pokładzie”. Podczas spotkania z moim przyszłym pracodawcą, dosyć pewnie powiedziałem oczekiwaną przeze mnie kwotę. Kwotę wydaje mi się bardzo rozsądną, gdyż priorytetem było wówczas dla mnie zdobycie doświadczenia, a nie pierwszego miliona :). Jednak pytanie pani z działu HR rozłożyło mnie na łopatki: „brutto czy netto?„.

Wiem, że pewnie u Ciebie pojawia się w tej chwili uśmiech na twarzy i zastanawiasz się, jak można tego nie wiedzieć. Ale bądź dla mnie wyrozumiały, dopiero co zacząłem studia. Do tego pamiętnego dla mnie spotkania większość kasy, jaką dostawałem, była od rodziców, nieopodatkowana i nieo-ZUS-owana :). Mój przyszły szef, szczwany lis, od razu dostrzegł moje zakłopotanie i wykorzystał je, dopowiadając „no oczywiście że brutto, tak?„.

Teraz wiem, że tamten młody chłopak, nie mający jeszcze pojęcia o tych kwestiach, myślał o kwocie netto. Jednak wtedy nieśmiało tylko skinąłem głową, tracąc około 30% procent oczekiwanego przeze mnie miesięcznego wynagrodzenia.

Dlaczego o tym piszę? Otóż mój znajomy programista, który niedawno był na rozmowie kwalifikacyjnej, znalazł się w sytuacji równie mało komfortowej, co opisana powyżej. Została zaproponowana mu praca i wybór formy współpracy wraz z różnymi propozycjami wynagrodzenia – „do wyboru do koloru”. Mój znajomy zbaraniał i wybrał chyba najmniej korzystne dla siebie rozwiązanie…

W branży IT często można spotkać się z różnymi wariantami formy zatrudnienia. Piszę więc ten tekst z myślą o moim znajomym, a być może ten artykuł będzie pomocny również dla Ciebie.

Etat czy samozatrudnienie 1

Przedstawiam zawodników

A czy Ty bez wahania potrafisz stwierdzić, która stawka jest bardziej atrakcyjna – 5 tys. zł netto na etacie czy 50 zł netto za godzinę na fakturze? Zauważ, że obie stawki są wyrażone w kwotach netto. Jak bardzo jest to mylące i jak różne znaczenie ma słowo netto w tym przykładzie, wyjaśnię w dalszej części tego tekstu. Zanim odpowiem na to pytanie, pozwól, że przedstawię Ci zawodników, którzy zmierzą się w walce:

  • Etat – najbardziej popularna forma współpracy, oparta o umowę o pracę, w ramach dopuszczonych przez Kodeks Pracy. Stała pensja niezależnie od liczby przepracowanych dni w miesiącu.
  • Etat z 50% KUP – zasady takie same jak przy normalnym etacie z tą tylko różnicą, że wysokość kosztów uzyskania przychodów (KUP) jest obliczana proporcjonalnie do Twojej pensji zamiast stałej miesięcznej kwoty jak przy zwykłym etacie.
  • Umowa o dzieło z 50% KUP – ta forma współpracy występuje najczęściej jako „2-pack”: umowa o dzieło z 50% kosztami uzyskania przychodów + inna forma współpracy dająca ubezpieczenia społeczne na najniższym wymaganym poziomie.
  • Faktura, płatne za godzinę – własna działalność gospodarcza lub inaczej samozatrudnienie. Faktura wystawiana jest na kwotę równą iloczynowi stawki za godzinę oraz liczby przepracowanych godzin.
  • Faktura, płatne urlopy – własna działalność gospodarcza przy zachowaniu pewnych cech świadczenia usług znanych z umowy o pracę, np. płatnych urlopów wypoczynkowych i świąt oraz zwolnień lekarskich. W tym przypadku faktura wystawiana jest na stałą miesięczną kwotę wynagrodzenia.

Ale jak porównać ze sobą marchew, pomidor, ogórek, szczypior i rzodkiewkę? Na ratunek przychodzi mi metoda znana ze szkoły podstawowej – sprowadzenie do wspólnego mianownika. Muszę znaleźć punkty odniesienia, które będą wspólne i stałe dla wszystkich porównywanych zawodników.

Usiądź sobie wygodnie w fotelu, bo mam dla Ciebie sporą dawkę wiedzy i spojrzenie na współpracę pracownik – pracodawca, jakiego nigdzie indziej nie znajdziesz.  W dalszej części przedstawię dokładniej zawodników, przybliżę składniki wynagrodzenia, objaśnię założenia (wspólne mianowniki), które sprawią, że różne formy współpracy będą ze sobą choć trochę porównywalne. W końcu to, co najciekawsze – konfrontacje.

Zawodnik: Etat

Czas przyjrzeć się pierwszemu zawodnikowi, który jest najbardziej popularną formą współpracy – etat. Poniżej na wykresie przedstawiłem składniki wynagrodzenia dla 5 tys. zł brutto miesięcznie (w umowie o pracę zapisuje się właśnie kwotę brutto). Jak widzisz, pracodawcę taka pensja kosztuje co miesiąc 6 tys. zł, podczas gdy na rękę (czyli kwotę netto) pracownik otrzymuje tylko 3,5 tys. zł, co stanowi około 60% całkowitego kosztu pracodawcy.

My pracownicy skupiamy się tylko na tych 60% całkowitego kosztu pracodawcy, który ląduje w naszej kieszeni. Bardzo łatwo zapominamy o pozostałych obciążeniach naszego pracodawcy. W dalszej części przeanalizuję dokładniej wszystkie składniki pensji etatowca. Tymczasem:

Struktura etatu 5000 zł

  • Brutto = Netto + Podatek + NFZ (ubezpieczenie zdrowotne) + ZUS część pracownika (ubezpieczenia społeczne).
  • Całkowity koszt pracodawcy = Brutto + ZUS część pracodawcy + FP (Fundusz Pracy) i FGŚP (Fundusz Gwarantowanych Świadczeń Pracowniczych).

Nie będę opisywał, w jaki sposób mając kwotę brutto obliczyć każdy z tych składników. W Internecie jest mnóstwo dostępnych materiałów ze szczegółami omawiającymi sposób naliczania wynagrodzenia. Jest też uproszczony kalkulator wynagrodzenia, z którego ja skorzystałem. Po wprowadzeniu kwoty brutto kalkulator oblicza składniki pensji uwzględniając detale i niuanse, takie jak choćby progi podatkowe czy kwotę wolną od podatku. Polecam skorzystanie z niego i zobaczenie, ile np. miesięcznie płacimy w sumie składek ZUS.

Zawodnik: Etat z 50% KUP

Drugi zawodnik to brat bliźniak zwykłego etatu. Jedyną różnicą jest sposób wyznaczania kosztów uzyskania przychodów (KUP) – zamiast stałej kwoty miesięcznej 111 zł w przypadku etatu (gdy pracujesz poza miejscem zamieszkania to 139 zł), w „Etat z 50% KUP” koszty wynoszą 50% podstawy opodatkowania.

Wysokie KUP są korzystne dla pracownika, gdyż zmniejszają kwotę podatku, a zwiększają kwotę netto otrzymywaną „na rękę” (jakie są oszczędności przekonasz się już w pierwszym pojedynku).

Nie wszyscy jednak mogą skorzystać z tych możliwości. 50% KUP można naliczyć jedynie w odniesieniu do przychodów z tytułu korzystania przez pracowników-twórców z prawa autorskiego lub pokrewnego. Dodatkowo, ponieważ na etacie nie jest możliwe poświęcenie się w 100% pracy twórczej, to najczęściej określa się tylko pewną część etatu (np. 80%, wartość przyjęta przeze mnie w dalszej części do obliczeń) w ramach której przygotowuje się utwory podlegające prawu autorskiemu.

A jeśli myślisz, że tylko artyści i pisarze mogą korzystać z tego przywileju, to się mylisz. Jeśli w swojej pracy na etacie przygotowujesz jakieś opracowania, analizy, procedury, tworzysz kod programów, to jesteś potencjalnym beneficjentem korzyści wynikających 50% KUP :). Z tej preferencyjnej formy zatrudnienia korzystają także dziennikarze (a jakże!).

Pierwszy wspólny mianownik – obliczenia wykonuję dla rocznego całkowitego kosztu pracodawcy

Pracując na etacie nie mamy wyboru formy opodatkowania i jesteśmy zdani na rozliczenia na zasadach ogólnych, czyli z progresywnym podatkiem zależnym od wysokości dochodów. Pierwszy próg podatkowy wynosi 18% i dotyczy dochodu, którego podstawa do opodatkowania nie przekracza 85 528 zł (tj. około 8,4 tys. brutto miesięcznie). Dochody powyżej tej kwoty są już opodatkowane w wymiarze 32%. Czyli przy większym wynagrodzeniu, pod koniec roku wchodzimy w wyższy próg podatkowy i płacimy większe podatki.

Istnieją również ograniczenia w korzystaniu z 50% kosztów dla twórców. W ramach 50% KUP można uwzględnić maksymalnie dochody do 42 764 zł, co jest równe 1/2 kwoty 85 528 zł stanowiącej górną granicę pierwszego przedziału skali podatkowej w 2014 r.

O ile dwie powyższe kwestie wpływają negatywnie na nasze wynagrodzenie netto, o tyle istnieje limit, który pozytywnie odbija się na naszych portfelach. Mowa tu o limicie ZUS. Jeśli Twoje roczne wynagrodzenie brutto przekroczy 30-krotność prognozowanego przeciętnego wynagrodzenia miesięcznego na dany rok (w 2014 r. jest to około 112 tys. zł), wówczas ZUS sam przestaje od Ciebie żądać odprowadzania składek na ubezpieczenia emerytalne i rentowe. Czyż to nie jest miłe ze strony ZUSu?

„Przypadkowo” zbiega się to z momentem, kiedy wchodzisz w drugi próg podatkowy. Mam wrażenie, że ten prezent jest od ZUSu po to, aby można było łagodniej znieść wejście w drugi próg podatkowy. Jeśli nie wierzysz, oblicz wynagrodzenie dla 15 tys. zł brutto miesięcznie za pomocą wcześniej wskazanego kalkulatora. Zauważ, kiedy przy takiej pensji pracownik zaczyna płacić większy podatek i przestaje płacić ZUS.

Aby porównanie nie było zaburzone przez te czynniki oraz aby nie odnosiło się tylko do pierwszych miesięcy w roku, dalsze obliczenia prowadzę dla całkowitego rocznego kosztu pracodawcy. Obliczeń i konfrontacji dokonuję w czterech „kategoriach wagowych” – wysokościach rocznego całkowitego kosztu pracodawcy.

Kategorie wagowe

Walka pierwsza – Etat vs Etat z 50% KUP

Jeśli dotrwaliście aż tutaj, to przede wszystkim „szacunek” :).

Zagadnienie różnych form współpracy i naliczania wynagrodzeń, obliczania podatku, ZUSu itp., nie należy do najlżejszych i najprzyjemniejszych.  W nagrodę mam dla Ciebie wyniki pierwszego pojedynku. Pamiętaj – im większe „netto” – tym lepiej .

etat i etat 50 procent

Pierwsza krew na ringu. Tu raczej nie ma zaskoczeń – zgodnie z intuicją w pojedynku z „czystym” Etatem wygrywa Etat z 50% KUP. Zauważ, że w różnych kategoriach wagowych pomiędzy rywalami istotna różnica jest tylko w udziale dwóch elementów w stosunku do całości: podatku i kwoty netto.

Przekonując swojego pracodawcę, z którym jesteś związany umową o pracę, do przejścia na 50% KUP, możesz zyskać około 5% całkowitego kosztu pracodawcy, np. przy wynagrodzeniu miesięcznym 6 902 zł brutto (tj. dla 100 tys. zł całkowitego rocznego kosztu pracodawcy) możesz zyskać na rękę dodatkowe 5 tys. zł rocznie. Warto spróbować. Może zgłoś się do swojego szefa i powiedz mu, że masz sposób na bezkosztową dla firmy podwyżkę dla pracowników wykonujących pracę twórczą.

Muszę się przyznać, że delikatnie nadużyłem sformułowania „bezkosztowo”, gdyż z wprowadzeniem 50% KUP wiąże się niewielka stała comiesięczna praca administracyjna w firmie.

Składniki wynagrodzenia, czyli NFZ, FP i FGŚP oraz podatek dochodowy

Etat 50% KUP pomógł zaoszczędzić na płaconym podatku. Ale czy coś tracimy płacąc niższy podatek? Czy wysokość opłacanych składników wynagrodzenia wpływa na to, co w zamian otrzymujemy? Pod lupę biorę pierwsze 4 składowe mojej pensji, mianowicie:

Składniki wynagrodzenia

Każda z tych składek zależy od wysokości wynagrodzenia brutto.  Zastanów się, czy poziom świadczeń zdrowotnych, które otrzymujesz, w jakiś sposób zależy od wysokości składek na ubezpieczenie zdrowotne? Tak samo jest w przypadku podatku. Czy Twoja sprawa w sądzie wejdzie szybciej na wokandę z tego tytułu, że płacisz większe podatki?

Nie!

A jakie korzyści wynikają z opłacania składek na Fundusz Pracy (FP)? Środki z FP są rozdysponowywane przez urzędy pracy w formie zasiłków dla bezrobotnych, prac interwencyjnych, robót publicznych, szkoleń dla bezrobotnych itp. Pytanie, jakie się pojawia, to czy fakt, że płacę więcej składki na FP powoduje, że coś zyskuję? Czy wysokość zasiłku dla bezrobotnych jest uzależniona od moich wcześniejszych składek?

Strony internetowe urzędów pracy nie pozostawiają złudzeń: wysokość zasiłku jest zróżnicowana, ale zależy tylko od długości okresu zatrudnienia. To dla mnie oznacza jedno – chcę optymalizować (czyli minimalizować) składki na FP.

Pozostał mi jeszcze Fundusz Gwarantowanych Świadczeń Pracowniczych (FGŚP). FGŚP pomaga, dzięki otrzymywanym środkom, pracownikom w bardzo trudnych sytuacjach, m.in. w sytuacji niewypłacalności pracodawcy. Jeśli firma, w której pracowałeś, ogłosiła niewypłacalność i zalega z wypłatą wynagrodzeń, to właśnie dzięki FGŚP możesz odzyskać choć część środków. Zła wiadomość jest taka, że FGŚP nie uzależnia wysokości wypłat od wysokości odprowadzanych składek, a finansuje tylko kwoty do wysokości płacy minimalnej. Mój werdykt: tu także wskazana jest optymalizacja.

Zawodnik: Umowa o dzieło z 50% KUP

Kolejny zawodnik. W tym przypadku do obliczeń przyjmuję nieo-ZUS-owaną umowę o dzieło z 50% KUP połączoną z o-ZUS-owaną umową o pracę z płacą minimalną 1600 zł brutto.

Taki układ nie może funkcjonować w ramach współpracy z jedną firmą, koniecznie muszą być to dwa oddzielne podmioty. Mogą to być „zaprzyjaźnione” firmy, lub całkiem niemające ze sobą nic wspólnego. Z jedną nawiązujemy relację w ramach umowy o dzieło, z drugą – w ramach umowy o pracę.

Drugi wspólny mianownik – stała liczba dni pracujących

Warto do naszych rozważań dodać kolejny wspólny mianownik – liczbę dni, które przepracowujemy.

Dni świąteczne

Na podstawie liczby dni wolnych od pracy (tj. soboty, niedziele, święta oraz dni wolne przypadające za święta w soboty) w latach 2010-2020, udało mi się ustalić w bieżącej dekadzie średnią liczbę dni roboczych w roku na około 251.

Dni wolne od pracy

Dni świątecznych jest 13. Za święta przypadające w sobotę przysługuje Ci na etacie dodatkowy dzień wolny, który odbierasz w innym dniu. Przyjmuję, że średnio 2 dni świąteczne wypadają w niedzielę, więc na etacie masz dodatkowo płatnych 11 dni wolnych, za które osoba samozatrudniona nie dostanie wynagrodzenia – w przypadku płatne za godzinę pieniądze dostajesz tylko wtedy, kiedy rzeczywiście pracujesz. Koniecznie trzeba to wziąć pod uwagę.

Urlop wypoczynkowy

Podobnie jest z urlopami wypoczynkowymi. Każdemu pracownikowi etatowemu Kodeks Pracy gwarantuje prawo do 20 lub 26 dni (zależne od stażu) płatnego urlopu wypoczynkowego. Dla prostoty obliczeń w dalszych rozważaniach zakładam 26 dni przysługującego Ci urlopu.

Zwolnienie lekarskie

Kolejną kwestią jest zwolnienie lekarskie – popularne L4. W przypadku pracowników zatrudnionych na etacie pracodawca płaci wynagrodzenie przez pierwsze 33 dni niezdolności do pracy (ale tylko za 14 dni w przypadku pracowników powyżej 50 roku życia). Później wynagrodzenie chorobowe opłacane jest przez ZUS.

A więc początkowe dni zwolnienia sprawiają, że pracodawca płaci za naszą nieobecność. Na podstawie artykułu „Zdrowy jak Polak” przyjmuję, że przeciętny Polak spędza na zwolnieniu chorobowym około 12 dni w roku.

Wbrew przypuszczeniom wiek nie jest czynnikiem, który w istotny sposób przekłada się na „chorowalność” Polaków. Dla prostoty obliczeń pomijam „cyfry na dalszych miejscach po przecinku” i zakładam, że rocznie średnio przebywasz 10 dni na zwolnieniu pełnopłatnym 100% (zamiast 12 dni płatnych standardowo 80%).

Jak widać materia nie jest łatwa. Chcąc uzyskać zadowalające porównanie wszystkich form współpracy, koniecznie trzeba iść na ustępstwa i nie wdawać się w każde możliwe opcje i rozwiązania. Żeby nie zginąć w szczegółach, należy zaokrąglać, upraszczać, pomijać rzadziej występujące przypadki, a koncentrować się na ogóle – najczęstszych przypadkach.

Uwzględnienie kwestii wynagrodzenia za dni świąteczne, urlopy wypoczynkowe oraz zwolnienia lekarskie oznacza tyle, że pracodawca płaci swojemu etatowemu pracownikowi pełne wynagrodzenie za 215 dni pracy z 251 „dostępnych” dni roboczych. Osoba samozatrudniona musi wkalkulować sobie te 36 dni nieobecności w ustaloną z pracodawcą stawkę wynagrodzenia.

  • 251 dni roboczych – 26 dni urlopu wypoczynkowego – 10 dni zwolnienia lekarskiego = 215 dni pracy
  • 215 dni pracy * 8 godzin / dzień = 1720 godziny rocznie

W ten sposób szczęśliwie doszedłem do drugiego już wspólnego mianownika, tzn. niezależnie od formy współpracy przyjmuję, że będziesz pracował taką samą liczbę dni w roku.

Etat czy umowa o dzieło

Zawodnik: Faktura, płatne za godzinę

O ile w przypadku etatu, pracodawca załatwia za Ciebie wszelkie formalności i wpłaca Ci na konto pieniądze, którymi możesz dowolnie w pełni dysponować, o tyle jako przedsiębiorca to Ty prowadzisz biznes i załatwiasz formalności. Wystawiasz fakturę za swoje usługi, a z kwoty netto widniejącej na fakturze (pomijam tu kwestie związane z VAT) odprowadzasz podatki oraz opłacasz pozostałe składki, m.in. ZUS. Widać tu więc zasadniczą różnicę pomiędzy kwotą netto na etacie i kwotą netto na fakturze.

Przedsiębiorca (czyli Ty) może opłacać minimalny ZUS około 760 zł lub wyższy – według uznania. Przez okres 2 lat możesz korzystać nawet z preferencyjnej stawki ZUS, która wynosi około 153 zł. Niezależnie trzeba płacić ubezpieczenie zdrowotne w wysokości 270,40 zł. Do rozliczeń z Urzędem Skarbowym najczęściej wybierany jest podatek liniowy 19% – niezależny od wysokości uzyskiwanych dochodów, choć również można się rozliczać na zasadach ogólnych, czyli z progresywnym podatkiem 18% i 32%.

Ważne w sposobie rozliczeń na fakturę jest to, że możesz od uzyskanego przychodu odjąć koszty uzyskania przychodu (KUP) i dopiero od różnicy zapłacić podatek. Przy czym KUP nie jest ograniczony jak w przypadku etatu, w szczególności KUP może być większy niż przychód i wówczas podatku w ogóle nie płacisz. Jeśli w swojej działalności masz duże koszty jej prowadzenia, może to być dla Ciebie bardzo atrakcyjna forma współpracy. Ja w ramach obliczeń zakładam, że Twoje koszty będą stanowiły 35% przychodu.

Zawodnik: Faktura, płatne urlopy

Przy przyjętych założeniach (wspólne mianowniki) w ujęciu rocznym okazuje się, że nie ma różnicy pomiędzy zawodnikami „Faktura, płatne za godzinę” oraz „Faktura, płatne urlopy”. Różnica pojawi się dopiero w ujęciu miesięcznym. W przypadku drugiej formy współpracy powinieneś otrzymywać stałe wynagrodzenie w kolejnych miesiącach. Podczas gdy w opcji „Faktura, płatne za godzinę” w miesiącach, w których cieszysz się z urlopu wypoczynkowego lub jesteś na L4, dostaniesz mniej pieniędzy niż w miesiącach, w których pracujesz od świtu do nocy przez 20 dni w miesiącu. W dalszych analizach obaj zawodnicy w ujęciu rocznym występują pod nazwą Faktura.

Trzeci wspólny mianownik – praca wykonywana jest u pracodawcy

Jako mój trzeci wspólny mianownik przyjmuję, że niezależnie od formy współpracy, usługa\praca jest wykonywana w siedzibie zleceniodawcy\pracodawcy. Na sprzęcie firmowym, używając firmowej licencji na oprogramowanie, pijąc firmową kawę w przerwach pomiędzy pracą. Jeśli tak nie jest, należy koszt związany z używaniem własnego sprzętu wziąć pod uwagę przy końcowym wyniku. Jednak dla prostoty porównania zakładam takie same traktowanie pracowników etatowych i zleceniobiorców.

Składniki wynagrodzenia: ZUS

Wcześniej przyjrzałem się dokładniej 4 składnikom mojego wynagrodzenia, których wzrost nie powoduje dla mnie zauważalnych korzyści. Czas zrobić to samo z pozostałymi:

  • ZUS – Ubezpieczenie emerytalne – składki pobierane z Twojego wynagrodzenia w przyszłości będą Ci wypłacane co miesiąc jako świadczenie emerytalne, po tym jak osiągniesz wiek emerytalny.
  • ZUS – Ubezpieczenie rentowe – to ubezpieczenie zabezpiecza Ciebie w przypadku niezdolności do pracy, a Twoją rodzinę w przypadku Twojej śmierci. W obu tych przypadkach co miesiąc wypłacana jest renta dla uprawnionych osób.
  • ZUS – Ubezpieczenie chorobowe – polega na wypłacie świadczenia w razie chorób oraz za urlopy macierzyńskie.
  • ZUS – Ubezpieczenie wypadkowe – składki przeznaczone są na wypłaty w postaci odszkodowań i zasiłków z tytułu wypadków przy pracy i chorób zawodowych.

ZUS jest bardzo demonizowany. Szczególnie przez świeżo upieczonych przedsiębiorców, którzy wcześniej pracowali na etacie i do tej pory składek ZUS nie zauważali. Tymczasem głównym celem ubezpieczeń społecznych jest zapewnienie Tobie bezpieczeństwa socjalnego, gdy będziesz w podeszłym wieku (emerytura), niezdolnym do pracy (renta), ulegniesz wypadkowi w pracy lub zachorujesz. Ubezpieczenia społeczne doceniamy dopiero w sytuacjach podbramkowych, gdy mimo iż nie pracujemy, co miesiąc otrzymujemy zastrzyk gotówki. Najważniejszą jednak informacją w przypadku ZUS jest jednak to, że wysokość świadczeń otrzymywanych z tytułu ubezpieczenia jest ściśle powiązana z wysokością składek odprowadzanych co miesiąc.

Moja znajoma założyła firmę jednoosobową (samozatrudnienie) i była na tzw. preferencyjnym ZUS przez 2 lata mimo, że co miesiąc wystawiała fakturę na ponad 10 tys. zł. Opłacała także minimalną składkę chorobową. Gdy zaszła w ciążę okazało się, że dostanie z ZUS jedynie 318 zł miesięcznie. Gdyby opłacała wyższe ubezpieczenie chorobowe, mogłaby otrzymywać świadczenie na poziomie zbliżonym do swojej pensji.

Innym przykładem jest emerytura przedsiębiorców. Jeśli jesteś osobą samozatrudniającą się musisz zdawać sobie sprawę z tego, że nawet jeśli zarabiałeś przez wiele lat 10 tys. zł miesięcznie, ale płaciłeś najniższe składki ZUS, to na emeryturze możesz być zmuszony przeżyć za mniej niż 1000 zł miesięcznie. Wystarczy Ci na przysłowiowe waciki.

Nie namawiam Cię do tego, abyś teraz zaczął płacić ZUS wielokrotnie wyższy niż dotychczas. Jeśli w inny sposób zabezpieczasz się od opisanych sytuacji (np. III filar, własne fundusze bezpieczeństwa lub ubezpieczenia na wolnym rynku) lub jesteś świadom ryzyka i je akceptujesz nic nie robiąc, to OK. Ja zwracam jedynie uwagę na to, że główne kryterium wyboru formy współpracy nie powinno być zależne jedynie od tej części wynagrodzenia, którą trafia bezpośrednio na Twoje konto bankowe.

Trochę się rozgadałem na temat ZUSu. Wracam więc do meritum.

Walka druga – Umowa o dzieło z 50% KUP vs Faktura

Powyższe odkrycie o składnikach mojego wynagrodzenia jak dla mnie zmienia zasadę gry. Nie powinno się jednak zmieniać zasad podczas trwania rozgrywek, dlatego tę walkę przeprowadzę jeszcze według starych zasad, porównując tylko żywą gotówkę, która ląduje w moim portfelu. Ale już planuję dogrywkę…

Umowa o dzieło i faktura

Zwycięzcą pojedynku Umowa – Faktura, oceną sędziów 3:1, zostaje Umowa o dzieło z 50% KUP. Warto zauważyć, że tendencja udziału wynagrodzenia otrzymywanego na rękę w stosunku do całości kosztu pracodawcy jest rosnąca dla zawodnika Faktura. Dla Umowy o dzieło od kosztu pracodawcy 100 tys. rocznie tendencja udziału netto jest wyraźnie malejąca. Jest to związane z osiągnięciem limitu, który obowiązuje dla 50% KUP.

Czwarty ostatni wspólny mianownik – taki sam poziom bezpieczeństwa socjalnego

Zapewne porównałeś wysokość słupków niebieskich odpowiadających wynagrodzeniu, które otrzymujesz na rękę. Jeśli tylko to Ciebie interesuje, miałeś już pewnie okazję dowiedzieć się kto jest zwycięzcą w każdej kategorii. Ja jednak przed finałowym pojedynkiem chcę sprowadzić wszystkie formy współpracy do ostatniego już, czwartego wspólnego mianownika.

Niezależnie od formy współpracy, w każdej formie „zabezpieczam swój tyłek” tak samo. Dlatego do finałowego porównania składniki mojego wynagrodzenia dzielę na dwie kategorie:

  1. Byki: Netto + ZUS. To są składniki, które przynoszą mi bezpośrednią wartość: czy to w formie kasy na rachunku bankowym, czy też zabezpieczając mnie od pewnych zdarzeń (choroba) lub stanu (niezdolność do pracy). W tym porównaniu jest rzeczą wtórną, czy ubezpieczam się w zakładzie państwowym, czy też na własną rękę szukam odpowiednich programów ubezpieczeniowych, lub też po prostu wpłacam pieniądze na lokatę na czarną godzinę.
  2. Niedźwiedzie: Podatek + NFZ + FP + FGŚP. Te składniki chcę minimalizować, gdyż wzrost opłacanych składek nie przenosi mi bezpośrednio żadnych korzyści.

Walka finałowa: zwycięzcy w poszczególnych kategoriach wagowych

Waga lekka i kogucia

Ostatecznie zwycięzcą w wadze koguciej ogłaszam Etat z 50% KUP. Nie spodziewałem się tego, że jakaś odmiana etatu może być korzystniejsza niż własna działalność gospodarcza i rozliczenia na fakturę. A jednak!

Z kolei w wadze lekkiej na czoło wysunęła się Umowa o dzieło z 50% KUP.

Waga średnia i ciężka

W wadze średniej ponownie na pierwsze miejsce wskoczył Etat z 50% KUP. Różnica pomiędzy zawodnikami na podium jest minimalna.

Królewska waga ciężka po raz pierwszy na szczyt wyniosła zawodnika Faktura. Wyraźnie pozostawił w tyle pozostałych przeciwników na podium. Czwarty zawodnik, czyli zwykły Etat, zdecydowanie odstaje w każdej kategorii.

Czego się nauczyłem?

W przedziale 50-150 tys. rocznego całkowitego kosztu pracodawcy, przy założeniach jakie przyjąłem, nie ma dużej różnicy pomiędzy 3 najkorzystniejszymi dla pracownika formami współpracy. Tu o wyborze mogą decydować inne, pozafinansowe preferencje.

Pamiętaj tylko, że założyłem 35-procentowe koszty przy prowadzeniu działalności. Jeśli Ty masz wyższe koszty, dla Ciebie faktura może okazać się najlepszym rozwiązaniem już przy niższej „kategorii wagowej”. Zaskoczeniem jest dla mnie, że Faktura przy takich założeniach okazuje się najkorzystniejsza dopiero w okolicach 200 tys. zł.

Przy zmianie formy współpracy z czystego etatu na rozliczenia na fakturę, pracodawcy często również chcą zmniejszyć swoje całkowite koszty wynagrodzenia. To jest OK, gdy robimy to w sposób transparentny i gdy nikt na tym nie jest stratny. Jednak pracodawcy często argumentują to mówiąc „podzielmy się zyskiem wynikającym z płacenia niższych składek ZUS”. Nic bardziej niedorzecznego, jeśli chodzi o oszczędności na składkach ZUS. Ja takie słowa odbieram jako „podzielmy się kwotą zaoszczędzoną na Twoim niższym zabezpieczeniu socjalnym”.

Ja chciałbym zaoszczędzone na ZUSie pieniądze zagospodarować tak, aby zachować taki sam poziom bezpieczeństwa mojego i mojej rodziny. Jedyne czym mogę się podzielić z pracodawcą, to oszczędnościami na Niedźwiedziach. Oszczędności te, pomiędzy różnymi formami współpracy, wahają się od 5% w najniższej kategorii wagowej – w wadze lekkiej (tj. 2,5 tys. rocznie) do 10% w wadze ciężkiej (tj. 20 tys. rocznie) całkowitego rocznego kosztu pracodawcy.

Czy wziąłem pod uwagę wszystkie aspekty porównania między sobą różnych form współpracy? Z pewnością nie. Innymi ważnymi pozycjami do uwzględnienia w porównaniu są m.in. elementy przeznaczone głównie dla pracowników etatowych (szkolenia, dodatkowa opieka medyczna, karta MultiSport, dofinansowania z Zakładowych Funduszy Świadczeń Socjalnych), wszelkie premie, bonusy, świąteczne dodatki, itp. Ale to już materiał na kolejny artykuł…

Kalkulator stawki godzinowej

Na koniec podzielę się z Tobą tabelą do przeliczania miesięcznego wynagrodzenia brutto na stawki godzinowe w rozliczeniach na fakturę. Jak to robię? Dla kwoty brutto obliczam roczny całkowity koszt pracodawcy (RCKP) za pomocą kalkulatora. Stawkę na fakturę za godzinę otrzymuję dzieląc RCKP przez 1720 godzin. Przy stawce miesięcznej (przy założeniu że płatne są urlopy, zwolnienia i święta) dzielę RCKP przez 12.

Odpowiadając jeszcze na pytanie z początku artykułu: 5 tys. zł netto na etacie to więcej niż 50 zł netto za godzinę na fakturze.

Etat i faktura i stawka godzinowa

Jestem ciekawy, w jaki sposób Wy przeliczacie wynagrodzenie brutto na stawkę godzinową.

Jeśli macie swoje wypróbowane metody optymalizacji kosztów wynagrodzenia, to proszę, podzielcie się nimi w komentarzu.

Przyznam się Wam, że rozpoczynając pisanie tego wpisu nie spodziewałem się, że ostatecznie właśnie taki kształt przybierze ten artykuł. A zaskoczony jestem, m.in. jego objętością. Dlatego bardzo Wam dziękuję, że wytrwaliście ze mną do końca.

I tu już znowu Michał…

Janusz – dziękuję bardzo za wszechstronną analizę :) Prawdziwą przyjemnością jest opublikowanie takiego kompleksowego materiału na moim blogu.

Ja życzę Wam wszystkim twórczego myślenia o tym, czy i jak porozmawiać z szefem o zmianie formy zatrudnienia. A gdybyście preferowali bardziej konserwatywną ścieżkę podwyższania zarobków, to polecam przeczytanie starszego wpisu, który może Wam pomóc w negocjacjach – „Jak negocjować wynagrodzenie? 8 przemyśleń pracownika, szefa i przedsiębiorcy„.

Miłego dnia!

Zdjęcie na początku: © Maridav – Fotolia.com

Książka "Finansowy ninja" - trwa przedsprzedaż!

Finansowy ninjaMożna już zamawiać moją książkę "Finansowy ninja" - ponad 500-stronicowy przewodnik po finansach osobistych, który każdy powinien przeczytać jeszcze w szkole.

Książka dostępna jest w okresie przedsprzedaży w kilku atrakcyjnych pakietach. Wszystkie szczegóły znajdziecie w zapowiadającym ją artykule.

PRZEJDŹ NA STRONĘ KSIĄŻKI →

Podobał Ci się ten artykuł?

Jeśli tak, to zarejestruj się aby otrzymywać powiadomienia o nowych artykułach o oszczędzaniu pieniędzy. Nie ujawnię nikomu Twojego adresu!



{ 170 komentarzy… przeczytaj komentarze albo dodaj nowy komentarz }

Leon Czerwiec 10, 2014 o 08:48

Zgadzam się z tym, że na Umowie o Dzieło krąży teraz zdanie, które jednoznacznie wskazuje, że takie umowy są niedobre. Oczywiście – są, ale dla naszego Państwa, ponieważ dostaje z tego tytułu nieco mniej niżeli w przypadku umowy o pracę (jeśli mówię źle, to mnie proszę poprawcie :)

Prawda jest taka, że nie każdy nadaje się do samozatrudnienia. Ludzie często są przerażeni jak pomyślą, że będą musieli sami odprowadzać składki ZUS i płacić każdego miesiąca podatki.

Leon.

Odpowiedz

Janek Październik 14, 2015 o 13:00

A na koniec tego samozatrudnienia pozwij swojego pracodawcę o ustalenie stosunku pracy…

Odpowiedz

Natalia Czerwiec 10, 2014 o 08:55

Nie liczące tego, że społeczeństwo się starzeje i mogę wzrosnąć koszty i to Ci też na etacie będą mieli więcej odtrącane a nfz szkoda mówić mnie np taniej wychodzi wykupuje sobie pakiet prywatnie i koszt mam mniejszy i opieka lepsza lub po prostu można płacić jak się ktoś uprze te nie całe 400 zł na nfz. Zus i FP ja wolę mieć wpływ na to co oni robią z tym a można by dodać coś o umowie zlecenie?

Odpowiedz

janiszewski Czerwiec 11, 2014 o 15:02

napisalas: „np taniej wychodzi wykupuje sobie pakiet prywatnie i koszt mam mniejszy i opieka lepsza”

zacznij od przeczytania umowy z swoim „prywatnym ubezpieczeniem” wraz z wszystkimi zalacznikami. to ubezpieczenie jest dobre na katarek i kaszelek a nie na powazne choroby. Jak ci sie nie chce wertowac dokumentacji, to sproboj zadzwonic do swojego prywatnego ubezpieczyciela i powiedz ze masz bialaczke i ile bedzie skladka kosztowac na kolejny rok bo chcesz ubezpieczenie przedluzyc – zobaczysz co bedzie 😉

Odpowiedz

Marych Czerwiec 10, 2014 o 09:08

Bardzo ciekawy, kompleksowy artykuł. Oczywiście nie można się ograniczać do kwestii finansowych, a wybór formy zatrudnienia i zadowolenie z tego wyboru w dużym stopniu zależy od indywidualnych cech osobowościowych. Osobiście najlepiej czułem się na etacie.

Pozdro
Marych

Odpowiedz

Janusz Szczuchniak Czerwiec 11, 2014 o 12:29

Hej Marych,
cieszę się, że podobał Ci się artykuł. Zgadzam się z Tobą w pełni, że przy wyborze formy zatrudnienia nie należy ograniczać się jedynie do kwestii finansowych.

Np. wiele osób bardzo ceni sobie stabilność zatrudnienia. Przy czym większość z nas uważa etat za tą formę zatrudnienia, która w większym stopniu zapewnia bezpieczeństwo. Ostatnio jednak moja znajoma opowiedziała mi swoją historię, która stawia pod znakiem zapytania ten stereotyp.

Otóż moja koleżanka zaczęła po studiach pracę w dużej korporacji. Pracę nie na etacie, ale na umowie zlecenie. Na takich warunkach pracowała przez 3 lata. W tym czasie firma, dla której pracowała, przeszła 2 restrukturyzacje ze zwolnieniami grupowymi. Moja koleżanka tylko obserwowała, jak jej współpracownicy etatowcy otrzymywali wypowiedzenia i musieli się pożegnać z firmą, podczas gdy ona i inne osoby na tzw. elastycznych formach zatrudnienia wciąż zachowywały swoje stanowiska. Po 3 latach pracy na umowie zlecenie mojej koleżance zaproponowano przejście na etat. Była bardzo zadowolona z tej propozycji i oczywiście ją zaakceptowała. Niestety, po roku pracy na etacie przyszła kolejna restrukturyzacja. Tym razem podziękowano również mojej znajomej. Jednak znów nie odeszła żadna osoba na umowie zleceniu czy osoby samozatrudnione.

Być może jest to tylko wyjątek potwierdzający regułę. Na pewno skłania do refleksji na temat stabilności zatrudnienia przy różnych formach współpracy…

Bez wątpienia jednak w sektorze publicznym etat wciąż daje gwarancję zatrudnienia :)

Odpowiedz

Tomek Lipiec 9, 2016 o 00:13

W tej opowieści jedno nie trzyma się kupy – dlaczego przy restrukturyzacji nie miano by zaproponować osobom na etacie przejścia na umowę zlecenie, aby zachować tych pracowników. Skoro zostawiono rzekomo jedynie osoby na zleceniu, to chyba nie decydowała kategoria „pracownik lepszy / gorszy”. Szczególnie, że osoba koleżanki, która już tak pracowała wiele lat, a przeszła na etat tylko na rok, na pewno by się zgodziła, gdyby dostała propozycję ponownego przejścia na zlecenie. Dlatego coś tu w tym opisie nie gra, wygląda jak dopasowany do myśli autora ;).

Odpowiedz

Andrew Lipiec 21, 2016 o 13:11

chocby dlatego ze osoby ktore by o takiej propozycji uslyszaly moglyby na nastepny dzien przyniesc L4 czujac klopoty + poinformowac o tym innych pracownikow ze cos sie swieci.

Odpowiedz

Tomek Nawrot Listopad 9, 2014 o 16:50

Obecnie pracuję u siebie w domu. Nie muszę wcześnie rano wstawać, zawsze o tej samej godzinie i codziennie przebywać – jak w więzieniu, 8 godzin w pracy. Pracę układam tak, jak mi odpowiada. Mam komfortowe warunki. W każdej chwili po ludzku coś mogę zjeść, na chwilę położyć się. O godzinie 12 zawsze wychodzę do lasu, odpoczywam więc wtedy, gdy zaczynam czuć zmęczenie. Po powrocie i zjedzeniu obiadu pracuję dalej. Na etacie było tak, że o 13 już miałem dość, a do 15 było na przetrwanie. W każdej chwili mogę sobie zrobić wolne, nikogo nie pytając się o zgodę. Jeśli zbliża się termin oddania pracy, to mogę popracować sobie wtedy w sobotę lub w niedzielę. Nikt nie stoi mi nad głową, nie kontroluje mnie, nie opiernicza mnie. W żadnej pracy etatowej nie miałem takiego komfortu pod względem stresu, jak teraz. Zawsze marzyłem o pracy na własny rachunek i wreszcie ją mam :)

Odpowiedz

Maja Styczeń 22, 2016 o 11:48

Powolutku kieruję swoje kroki w podobnym do Pańskiego kierunku. :) Czy będzie to niedyskretne, jeśli spytam czym się Pan zawodowo zajmuje? Z czystej ciekawości po prostu. Czy dużo zachodu ma Pan z odprowadzaniem podatku itp.? Przyznaję, że trochę się tego obawiam…

Odpowiedz

Magda Lipiec 23, 2016 o 03:28

Widzi Pan, ja mam w obecnej (mojej pierwszej etatowej) pracy warunki nieco zbliżone do pańskich – również mogę w dowolnym momencie wyjść i zjeść obiad lub zrobić sobie dowolną ilość przerw na kawę, chociaż leżenie czy spacer po lesie odpada 😀

Ale i tak jestem bardzo zadowolona – mój szef ma bardzo zdroworozsądkowe podejście – zależy mu na tym, by robota była zrobiona i by była robiona w sensownym tempie, ale zależy mu na efektach, a nie na odsiedzeniu godzin, więc jak się zrobi swoje szybciej, to można nawet wyjść wcześniej… Rozumie też, że pracownik jest bardziej efektywny, jak zje sobie na spokojnie obiad, aniżeli jak siedzi 8 bitych h na głodniaka :) Mogę też pracować zdalnie, chociaż nie zawsze jest to 100% możliwe, ponieważ od czasu do czasu potrzebuję dostępu do bazy danych, który mam tylko lokalnie w firmie.

To najlepsze warunki pracy (pod względem atmosfery), jakie miałam kiedykolwiek, a mimo młodego wieku pracowałam już w kilku różnych miejscach i na bardzo różnych stanowiskach, ale wszędzie jednak była większa lub mniejsza nerwówka i presja. Teraz będąc na etacie mam stanowisko stress-free, porównywalne pod względem komfortu pracy z warunkami freelancera, więc po pierwsze – jestem przeszczęśliwa, po drugie – wiem teraz, że etat etatowi nierówny, więc nie należy skreślać z definicji etatu jako „złą” formę zatrudnienia podczas gdy wszystko zależy tak naprawdę od atmosfery w pracy i relacji z szefem 😉

Odpowiedz

Maja Czerwiec 10, 2014 o 09:12

w pierwszym wykresie jest błąd – wszystko opisane jest jako 5 000 brutto, a wykres dotyczy 6000 brutto :(

Odpowiedz

Lech Czerwiec 10, 2014 o 09:30

@Maja
Wykres się zgadza. „Brutto” wpisane w umowie to co innego niż „całkowity koszt pracodawcy”. Dwie ‚najwyższe’ pozycje na tym wykresie to już nadwyżka nad kwotą brutto.

Odpowiedz

Piotr Czerwiec 10, 2014 o 09:15

Ciekawy artykuł, ale mimo swej obszerności jest to zaledwie wierzchołek góry lodowej w kwestii form zatrudnienia. Osobiście nie wyobrażam sobie bycia „uwiązanym” do umowy o pracę – to kontrakt dla niewolników hipotecznych lub naiwnie wierzących w jakiekolwiek obietnice ZUSu (ja wiem, że emerytury nie dostanę na pewno, a najpewniejszym świadczeniem jest własna poduszka finansowa).

Zabrakło dość istotnej kwestii dla rozliczających się z tytułu umowy o dzieło – mianowicie możliwości otrzymania świadczeń z NFZ na bardzo korzystnych warunkach. Istnieje możliwość opłacania dobrowolnej składki na ubezpieczenie zdrowotne, która podlega odliczeniu od podatku niemal w całości (ale jest to wykonalne tylko przy pewnych dochodach). Więcej informacji tutaj: http://www.nfz.gov.pl/new/index.php?katnr=2&dzialnr=1&artnr=1443

Ogółem, ciekawy wpis, jak zwykle – wielkie dzięki Michale za kawał świetnej roboty jakim jest Twój blog. :)

Odpowiedz

Dam Czerwiec 10, 2014 o 11:44

Wiesz, wiara w to, że twoja poduszka finansowa, okaże się bardziej stabilnym zabezpieczniem niż emerytura z ZUS, jest z lekka naiwna. Realnie wartośc tego co masz na koncie, czy w inny sposób ulokowane, zależy od stabilności systemu społecznego. Oczywiście w przyszłosci jest możliwe, że z jakiegoś powodu ZUS nie będzie wypłacał emerytur, ale statystycznie o wiele bardziej możliwe jest to, że ty ten swój kapitał, w taki czy inn sposób stracisz. Naiwna jest raczej wiara w to, że potrafisz przewidzieć przyszłość.

Odpowiedz

Paweł B Czerwiec 10, 2014 o 22:59

Chciałem o tym napisać w komentarzach. Wg mnie – czyli przy założeniach: nic nie płacimy na ZUSy (do emerytury nie dożyję lub jeśli dożyję to ZUS tego nie dożyje) i ubezpieczamy się dobrowolnie w NFZ – efekty są jeszcze lepsze, ale jeszcze tego nie sprawdziłem – korzystam ze statusu studenta.
1. Pracujemy na umowę o dzieło (KUP 50% lub KUP 20%)
2. Opłacamy samodzielnie NFZ – jakieś 400 zł co miesiąc, ale – jak się rozliczamy w PIT-37 składkę zdrowotną odliczamy od podatku i wychodzi, że tak naprawdę płacimy 50 zł na NFZ co miesiąc.

Odpowiedz

Janusz Szczuchniak Czerwiec 11, 2014 o 12:43

Dzięki Piotr za podzielenie się linkiem do tej informacji.

Miło mi też czytać, że artykuł uważacie za ciekawy :)

Zgadzam się, że kwestie poruszone w tym artykule to tylko wierzchołek góry lodowej w kwestii form zatrudnienia. W porównaniu form współpracy pod samym tylko względem finansowym nie poruszyłem wszystkich aspektów (np. oszczędności na VAT, jeśli wystawiasz faktury z VATem), nie wspominając już o porównaniu poza-finansowych aspektów takich, jak choćby wspomniana wyżej stabilność zatrudnienia.

Temat jest na tyle obszerny, że nie sposób ogarnąć go w jednym artykule. Poza tym podobno najgorsze co można zrobić na blogu, to wyczerpać temat :)

Odpowiedz

wojtek Czerwiec 10, 2014 o 09:16

Michale dwa komentarze pogłębiające temat: 1. Renta na dziś liczona jest od 10 najlepszych lat więc jeśli ktoś te lata ma już za sobą to składka rentowa powinna przestać zaliczać się do byków bo wystarczy płacić choć 1 zł
2. Nie piszesz nic o wyn. Z tytułu mianowania. To jest oczywiście ograniczone do zarządów i rad nadzorczych ale warto o tym wspomnieć chociaż ze względu na dziwne potraktowanie składkami zus. Zero składek przy zarzadzie. I zdrowotne przy radach nadzorczych (ppodeszły wiek ich członków? ). Serdecznie Wojtek

Odpowiedz

Techwriter Czerwiec 10, 2014 o 09:18

Świetne opracowanie – dzięki za wykonaną pracę i udostępnienie jej tutaj!
Będziemy do niej odsyłać, to częste dylematy, szczególnie w naszej profesji :)

Odpowiedz

Janusz Szczuchniak Czerwiec 11, 2014 o 13:42

Miło mi to słyszeć Techwriter :)

Zgadza się, w branży IT na każdym kroku można spotkać się z różnymi formami współpracy. Ostatnio czytałem nawet o IT jako najbardziej zepsutej pensjami i przywilejami grupie zawodowej :)

Odpowiedz

AdamZet Czerwiec 11, 2014 o 14:51

lekarze są bardziej zepsuci:)

Odpowiedz

andrzej Czerwiec 10, 2014 o 09:23

Ciekawy artykuł, widzę drobny błąd dotyczący FGŚP – kwotę przez niego wypłacaną ogranicza średnia krajowa a nie płaca minimalna.

Odpowiedz

Janusz Szczuchniak Czerwiec 11, 2014 o 13:33

Dzięki Andrzej za sprostowanie.

Sprawdziłem w ustawie i wygląda to tak:

Art. 14.
1. „W przypadku wypłaty świadczeń ze środków Funduszu (…) łączna kwota świadczeń za okres jednego miesiąca nie może przekraczać przeciętnego miesięcznego wynagrodzenia z poprzedniego kwartału (…).”

Z kolei Art. 14a. pkt.1 mówi o tym, że zaliczka z FGŚP na poczet niezaspokojonych
świadczeń pracowniczych nie może przekroczyć wysokości minimalnego wynagrodzenia za pracę.

Ustawa z dnia 13.07.2006 r. o ochronie roszczeń pracowniczych w razie niewypłacalności pracodawcy (Dz. U. nr 158, poz. 1121 ze zm.)

Odpowiedz

Robert Czerwiec 10, 2014 o 09:43

Świetny artykuł – o takim temacie jak umowa o pracę z 50% KUP nawet nie wiedziałem.

Każdy kto zamierza podjąć pierwszą pracę powinien usiąść nad jakimś porządnym kalkulatorem wynagrodzeń (warto podlinkować w artykule) i sprawdzić ile on i jego pracodawca oddaje Państwu. Widziałem już etatowców, którzy byli ZASZOKOWANI tym, jakie są pełne koszty ich zatrudnienia.

Odpowiedz

Janusz Szczuchniak Czerwiec 11, 2014 o 13:49

Dzięki Robert za komentarz 😉

Etat z 50% KUP to naprawdę świetna opcja. Trudno „wykreować” 50% kosztów przy rozliczeniach na fakturę w ramach prowadzenia własnej działalności gospodarczej, a przy tej opcji mamy tak wysokie koszty „z urzędu”. Jedyna wada takiej formy współpracy to opisany w artykule limit dochodów, do których możemy zastosować 50% KUP. No i oczywiście musimy wykonywać pracę twórczą.

Odpowiedz

Magda Lipiec 23, 2016 o 03:35

Pański post ma już wprawdzie 2 lata, ale może Pan albo ktoś inny mi odpowie…

Nie wiem, czy dobrze zrozumiałam zasady umowy o pracę z % KUP. Jeśli nie przekraczam limitu 42 764 zł (rocznie?), to mogę mieć w umowie, że 100% mojej pracy jest twórcza, a jeśli przekraczam, to odpowiedni % mojej pracy powinien być oznaczony jako „administracyjna” by maksymalnie wykorzystać ulgę podatkową?

Odpowiedz

Leszek Czerwiec 10, 2014 o 09:45

Jeszcze jedna uwaga. Przy fakturze należy uwzględnić dodatkowy koszt – obsługa księgowa. Te dodatkowe 35% kosztów – to faktury które trzeba zaksięgować, wysłać ‚jakieś’ deklaracje do US, etc. Cała ta biurokracja to też jakiś koszt. Ale też jest dodatkowy zysk. Jeżeli chcemy dorobić (nie powodując konkurencji z pracodawcą) to wystarczy umówić się na kwotę i wystawić fakturę.

Odpowiedz

metkor Czerwiec 11, 2014 o 09:07

Słusznie, ale identycznie jest w druga stronę: koszty paliwa, utrzymania samochodu, koszt telefonu, zakup sprzętu biurowego, komputera itp.. można zaliczyć do kosztów działalności i przez to płacić mniejsze podatki.

Odpowiedz

Nema Czerwiec 10, 2014 o 09:46

Artykuł dość długi i od połowy zacząłem się już gubić w tych wyliczeniach :) Na pewno jeszcze ze 2 razy muszę przeczytać, aby dokładnie wiedzieć o czym tutaj zostało napisane 😉
Myślę, że temat jest bardzo dobry, bo ludzie w dużej części nie mają zielonego pojęcia skąd i dlaczego bierze się takie, a nie inne wynagrodzenie. Najlepszym przykładem jest moja „druga połowa” radca prawny … Mimo, że jest wykształcona i uważam ją za osobę bardzo solidną, zorganizowaną i mądrą to jak przychodzi do rozmowy o cyferkach to mam wrażenie, że rozmawiam z przedszkolakiem, a sam czuję się jak co najwyżej gimnazjalista :)

Odpowiedz

Jakub Czerwiec 10, 2014 o 09:50

Warto wspomnieć, że praca na fakturę w siedzibie pracodawcy, w określonych godzinach z podobnymi obowiązkami oraz zwierzchnictwem przełożonego nie jest do końca legalna, ponieważ kwalifikuje się w pełni pod etat. Ostatnio czytałem zapowiedzi rozpoczęcia walki z takim procederem – wiadomo, mniej kasy do ZUSu przez dwa lata, przy dobrej optymalizacji niższy dochodowy…
Nie mówię, że jestem przeciwny „fakturze” – sam po kilku latach „bezpiecznego”, ciepłego etatu rozpocząłem pracę na kontrakt. Licząc średniomiesięcznie tym zabiegiem podwoiłem zarobki z poprzedniej pracy 😉

Odpowiedz

Piter Czerwiec 10, 2014 o 10:00

Świetna robota. Kilka razy podchodziłem do tematu „czy to się opłaca” i nie było łatwo.

Przejście z etatu na działalność kilka razy chodziła mi po głowie i kalkulacja jest jeszcze bardziej skomplikowana :)

Podejmując decyzję o zmianie formy zatrudnienia (mam na myśli głownie etat vs. działalność) warto do porównania zysków i strat dodać wszelkie pozapłacowe benefity często należne przy pracy na etat. Mam tu na myśli głównie wszelkiego rodzaju korporacje i ich programy „motywacyjne”.

Czyli licząc warto wziąć pod uwagę całość rocznego wynagrodzenia i „zysków” z etatu np.:
– premie, trzynastki, bonusy
– opieka medyczna opłacana przez pracodawcę (te same pakiety płatne indywidualnie są często dużo droższe)
– nielimitowane korzystanie z telefonu komórkowego (obecnie już coraz mniej atrakcyjne)
– rozmaite dodatkowe ubezpieczenia
– dodatkowy, pracowniczy program emerytalny
– dofinansowanie wczasów, kultury, sportu itp.
– szkolenia merytoryczne
– szkolenia językowe

Licząc swoją pensję miesięczna netto należy dodać również wartość tych bonusów, a czasami może być to znaczna kwota np. 1000 zł. Oczywiście dużo zależy od tego na których nam zależy.

Mając działalność musimy doliczyć choćby koszty obsługi księgowej czy sprzętu, choć to łatwo wrzucimy w koszty.

Pozdrawiam.

Piter

Odpowiedz

Janusz Szczuchniak Czerwiec 11, 2014 o 14:04

Dzięki Piter za „świetną robotę” :)
Duże korporacje mają bardzo bogate pakiety socjalne. Jeśli jesteś na etacie i zastanawiasz się ile oczekiwać na fakturze „aby to się opłacało”, koniecznie musisz wziąć pod uwagę te dodatkowe benefity, które masz obecnie.
Pozdrawiam :)

Odpowiedz

AdamZet Czerwiec 11, 2014 o 14:54

W jakich firmach takie benefity dają? ja pracuję w opiece zdrowotnej i nic z tego pracodawcy nie oferują:)

Odpowiedz

Mari Czerwiec 12, 2014 o 19:55

Piter,
pracowałam w korporacji, kiedy o benefitach można było tylko usłyszeć jako o motywacji do kolejnej porcji harówki. A za wyjazd integracyjny trzeba było dopłacić.
Ale fakt. Za każdym razem trzeba sobie wkalkulować plusy i minusy.
Jeśli chodzi o mnie, to muszę przeczytać artykuł kilka razy. Na szczęście wielokrotnie ze względu na charakter mojej pracy, to pracodawca proponował mi umowę z 50% KUP z tytułu praw autorskich.

Odpowiedz

MB Czerwiec 10, 2014 o 10:06

Michał – zwróć uwagę iż FV jest dla pracodawcy korzystna z jednego powodu – formalności. Mając w firmie 50 pracowników musisz zatrudnić dodatkową jedną osobę do obrabiania papierków związanych z kadrami. Mając 50 faktur w miesiącu przerzucasz to normalnie przez księgowość co owszem, powoduje zwiększenie ilości operacji księgowych – ale są to skali firmy pomijalne koszty.

Odpowiedz

Dam Czerwiec 10, 2014 o 10:09

Gwoli scisłości, róznego typu umowy nie są nazywane umowami śmieciowymi, tylko z racji swej konstrukcji prawnej, tylko z tego tytułu, że są one obiektywnie poza-prawne. W Kodeksie pracy istnieje definicja „etatu” (praca wykonywana pod nadzorem, w określonym miejscu itd), każda umowa która w praktyce przewiduje wykonywanie pracy zgodnej z defincją w KK jest umową o pracę (na etat), nawet jesli podpiszemy inną, to np. Inspekcja Pracy w razie kontroli może zawnioskować do sądu o „uznanie stosunku pracy”, i gdy sąd sie do tego przychyli pracodawca będzie musiał uzpełnić wstecz, wszystkie składki i świadczenia (także np. ekwiwalenty za urlopy itp.). Realnie jeśli umowa jest śmieciowa, to praktycznie zawsze jest ostatecznie niekorzystna dla pracownika, ewentualne profity można wynegocjować przy wyższych zarobkach i tylko przy takich zarobkach spotyka się sytuacje odwrotną – praca nie spełnia definicji kodeksowej, a mimo to jest na etat.

Odpowiedz

Kasia Czerwiec 10, 2014 o 10:10

Panowie! Wymieniliscie multisporty i szkolenia jako inne niefinansowe czynniki, ktore nie byly brane pod uwage przy porownaniu „zawodnikow”. Typowo meski punkt widzenia! A jaka umowe polecilibyscie mlodej kobiecie tuz po studiach, ktora w ciagu najblizszych 10 lat zamierza urodzic 3 dzieci i posciecic im duuuzo czasu? Etat nie tylko wyszedlby najkorzystniej finansowo. Etat to takze mozliwosc wychowawczego, 7-godzinny dzien pracy mamy karmiacej, bezpieczenstwo zatrudnienia, zwolnienia na dziecko, mozliwosc dorabiania na macierzynskim bez utraty zasilku itp…

Odpowiedz

bogna Czerwiec 10, 2014 o 10:26

Kasia ma rację, ale myślę że możemy liczyć na osobny temat na blogu 😉 dotyczący młodych kobiet z planami na dzieci ;).

Odpowiedz

Kasia Lipiec 16, 2014 o 10:00

Po pierwsze – dziękuję.
Po drugie, zgodnie z zasadą, że nie ma głupich pytań – pytam:

1. Czy jeden pracodawca może zatrudnić jednego pracownika na pełny etat (np. najniższa krajowa) i jednocześnie na umowę o dzieło z ograniczonymi wszystkimi możliwymi składkami (w ten sposób wyjdzie tak jakby wypłacał mu premię). A jeśli tak czy będzie to korzystny układ?

2. Bardzo zainteresował mnie temat młodych kobiet, które planują założenie rodziny. Jakie rady macie dla nich, aby mogły zapewnić sobie bezpieczeństwo finansowe na ten czas? podpisuję się pod prośbą o oddzielny artykuł na ten temat.

Z góry dzięki za odpowiedź.

Odpowiedz

Janusz Szczuchniak Lipiec 16, 2014 o 20:49

Hej Kasiu,
masz rację, nie ma głupich pytań, są tylko głupie odpowiedzi :)

Odpowiadając na Twoje pierwsze pytanie, to co do zasady nie ma prawnych przeszkód do zawierania kilku różnych kontraktów między tym samym pracodawcą i pracownikiem. Należy jednak pamiętać, że zatrudnianie pracowników poza normalnym czasem pracy na podstawie umów cywilnoprawnych (np. umowa o dzieło, umowa zlecenie) przy pracach tego samego rodzaju, które wykonują w ramach etatu (czyli te same zadania wykonujesz w ramach umowy o pracę i umowy o dzieło), stanowi obejście przepisów (m.in. o czasie pracy w godzinach nadliczbowych czy o przepisów o podleganiu systemowi pracowniczych ubezpieczeń społecznych) i mogą z tego tytułu być nieprzyjemności – odradzam taki układ. Dodatkowa umowa o dzieło powinna więc dotyczyć czynności, które nie wchodzą w skład obowiązków pracowniczych.

Zawieranie dodatkowych umów cywilnoprawnych z Twoim pracodawcą nie jest jednak korzystne, ponieważ w tym wypadku także od kontraktu cywilnoprawnego będą odprowadzane składki.

Nie odprowadzamy składek jedynie w sytuacji, gdy umowę o dzieło pracodawca podpisze z pracownikiem przebywającym na urlopie bezpłatnym, wychowawczym lub macierzyńskim, które stanowią przerwę w opłacaniu składek z tytułu umowy pracę. W tym wypadku od umowy o dzieło nie odprowadza się składek lecz jedynie podatek dochodowy.

Inaczej ma się rzecz ze składkami w przypadku zawarcia umowy o dzieło z inną firmą niż ta, z którą się współpracuje w ramach umowy o pracę. O takim przypadku właśnie pisałem w artykule.

Pozdrawiam

Odpowiedz

Katarzyna Czerwiec 10, 2014 o 21:27

Bardzo słuszna uwaga. Jest jeszcze jedna kwestia. Teraz mamy pracujące w ramach samozatrudnienia mogą już liczyć na urlop wychowawczy i macierzyński, więc jest lepiej niż kiedyś, gdy całkowicie byłyśmy pozbawione tych praw, bo były zarezerwowane tylko dla pracowników etatowych. Ale co się bardziej opłaca? Pewnie etat …. Bo podobno na czas macierzyńskiego (maksymalnie 3 lata) trzeba zawiesić działalność. Nie wiem jak to działa jeśli ma się pracowników …

Odpowiedz

Adrianna Czerwiec 10, 2014 o 10:32

Ciekawy artykuł a co najciekawsze to jestem w głębokim szoku że dopiero przy 16 K PLN (całkowitego kosztu pracy) przekraczamy breakeven point Etat vs Faktura. Pytanie nasuwa mi się jedno czy założenie 35 % kosztów uzyskania przychodów jest zasadne ?? Ktoś z doświadczenia może się wypowiedzieć ??

Odpowiedz

KB Czerwiec 11, 2014 o 08:53

Te 35% to bardzo duże koszty, jak dla mnie. Ja prowadzę księgowość sam, nie potrzebuję do moich usług ani drogiego sprzętu, ani psujących się narzędzi, które musiałbym zastępować nowymi, ani prawie żadnych materiałów. Pomimo, że księgowanie (a w szczególności nadążanie za przepisami) zajmuje mi sporo czasu, pomimo, że czas to pieniądz, to nadal nie jest to koszt podatkowy. Moje koszty podatkowe to jakieś 5-7%, w zależności od miesiąca, a większość z nich to koszt dojazdu do usługobiorcy. Gdybym jeździł na rowerze, to kosztem byłby tylko papier do drukarki… raz w roku. 😉

Odpowiedz

Janusz Szczuchniak Czerwiec 11, 2014 o 14:15

Prowadzenie własnej działalności gospodarczej otwiera drzwi do optymalizacji podatkowej, do możliwości których zwykli etatowcy nie mają. Czy 35% to dużo? Znam osoby, które osiągają dużo wyższe koszty: amortyzacja środków trwałych, samochód w leasing, wynajem pomieszczenia\lokalu do prowadzenia działalności – to tylko przykłady. Sky is the limit :)

Odpowiedz

Niktwazny Styczeń 31, 2015 o 13:17
zenek Czerwiec 12, 2014 o 09:38

Założenie 35% kosztów jest dość optymistyczne, chyba że jest się „kreatywnym”. Mam w leasingu samochód (i to SUVa) na 2 lata i moje koszty wraz z czynszami, paliwem, eksploatacją oraz wszelkimi innymi (telefony, Internet, coś do komputera), oscylują właśnie w okolicach tych 35%. Bez leasingu 35% jest IMO nieosiągalne bez kombinowania.

Odpowiedz

Izabela Czerwiec 10, 2014 o 10:43

Po pierwsze dobry temat na dyskusję, jednak nie wszyscy z racji wykonywanych zawodów mają aż tyle opcji do wyborów. Np. umowa o dzieło może być stosowana tylko w nielicznych przypadkach …. wg prawa 😉 Z perspektywy kobiecej liczy się również to, że przy umowie o dzieło nie ma zasiłków macierzyńskich.

Co do samozatrudnienia/ umowy zlecenie i pracy na etacie – akurat różnice w kwestie finansowe jak dla mnie nie są najistotniejsze. Praca na etacie będzie np. lepsza dla kogoś kto potrzebuje wziąć większy kredyt i założyć rodzinę (urlopy, chorobowe, zasiłki). Samozatrudnienie wydaje mi się być przede wszystkich dla tych, którzy nie chcą pracować dla innych tylko dla siebie – finansowo i mentalnie. Umowa zlecenie jest wygodna z kolei dla pracodawców :-)

Dobrze, że jest wybór umów – dla każdego coś się znajdzie.

PS
Nie wyobrażam sobie, że pracodawca powiększy pensję przeciętnemu pracownikowi o wysokość składek jeśli ten wybierze opcję samozatrudnienia. Nie wierzę w taką dobrą wolę 😀 Prosta logika: po co mam pracownikowi płacić więcej skoro nie muszę? A jak chcę dać podwyżkę to podwyżkę za coś a nie za widzimisię pracownika.

Pozdrawiam!

Odpowiedz

Gabi Czerwiec 10, 2014 o 11:39

I tu się mylisz:)ja dałam pracownikom wybór.

Odpowiedz

Izabela Czerwiec 10, 2014 o 12:08

Wiem, wiem są tacy pracodawcy – szkoda tylko, że nie wszyscy :-) Wszystkim by się lepiej pracowało gdybyśmy byli bardziej elastyczni i pozytywnie nastawieni do pracy/pracowników/pracodawców.

Odpowiedz

Janusz Szczuchniak Czerwiec 23, 2014 o 18:07

Zgadzam się z Tobą Izabela :) Świat wówczas byłby dużo lepszy 😉

Rzeczywistość jest jednak taka, że jeśli pracodawca widzi, że jego potencjalny pracownik nie zna różnicy pomiędzy brutto a netto, to swoją przewagę\wiedzę wykorzysta :) Czy się dziwić pracodawcy, że wykorzysta okazję? Tak działa wolny rynek – wykorzystywanie okazji… Choć pewnie lojalnego pracownika w ten sposób nie zyska.

Odnośnie relacji pracodawca-pracownik, to czytałem ostatnio u Roberta Kiyosaki ciekawe powiedzenie: „pracownicy pracują tylko tak, by nie zostać zwolnieni, a pracodawcy płacą tylko tyle, by pracownicy się nie zwolnili”. Zgodzicie się z nim? :)

Odpowiedz

niktwazny Lipiec 13, 2014 o 14:14

“pracownicy pracują tylko tak, by nie zostać zwolnieni, a pracodawcy płacą tylko tyle, by pracownicy się nie zwolnili”

mierni tak ale

1. solidni pracodawcy płacą tyle żeby w przypadku deklaracji odejścia przez pracownika nie oferować im podwyżki żeby ich zatrzymać .

2. dobrzy fachowcy pracują lepiej na tyle lepiej że otrzymują lepsze oferty bezpośrednio od nowego pracodawcy lub awansują

Odpowiedz

Asia Czerwiec 22, 2014 o 18:01

To raczej standard, nie dobra wola. Za te same pieniądze na pensje pracownik otrzymuje więcej na rękę, a pracodawca omija formalności – poprzednicy to opisali.

Nie chciałabym rozmawiać z oferentem jako zleceniobiorca, gdy ten proponuje mi na fakturę tyle co innym brutto na umowie o pracę.
To tak jakby dawał mi jedna piąta mniej.

Odpowiedz

Marek Październik 17, 2015 o 22:57
Piotr Czerwiec 10, 2014 o 10:45

witam

ja od kilku ładnych lat pracuję na FV. Razem z pracodawcą przyjęliśmy nieco inny system rozliczenia FV = stawka godzinowa + kwota stała.

Na fakturę składa się wypracowana w danym miesiącu liczba godzin (uśredniając przyjęliśmy że jest ich 168 i ustaloną kwotę wynagrodzenia podzieliliśmy na tyle, wyszła stawka godzinowa netto).

Do tego doliczana jest kwota stała (aktualizowana co roku). Na tę kwotę składają się:
– ZUSy (w tym roku to 1042,46 pln / m-c)
– podatek (19% z uśrednionych 168h / m-c + ZUS)

Chodzi o to, by na rękę dostać rzeczywiście to netto wychodzące z godzin pracy. Nie wiem czy to jest poprawnie, ale dla mnie się sprawdza :) pomimo, pracodawca skorzystał na moim niższym ZUS (lecz realnie nie skorzystał, bo nigdy na umowę o pracę nie pracowałem) :)

Kiedyś wliczaliśmy do stałej jeszcze (26 dni x 8h x stawka godzinowa) / 12 m-cy – czyli ekwiwalent urlopu przeliczony na miesięczny dodatek do pensji, ale odszedłem od tego – mam normalnie 26 dni urlopu, każdy dzień liczony jest jako 8h pracy.

pozdrawiam

Odpowiedz

Marcin Gurtowski Czerwiec 10, 2014 o 11:12

Ja już na wszystko patrze z nieco innej perspektywy, bo wolę inne formy zarabiania pieniędzy niż praca na etacie i jej pochodne. Może dlatego też z mojej perspektywy łatwiej dostrzec korzyści płynące z pracy na działalności. Przede wszystkim to jest kwesta podatków. Co prawda jakiegoś wielkiego pola manewru nie ma, ale zawsze jest już trochę lepiej.

Odpowiedz

Piotr Czerwiec 10, 2014 o 11:52

Dzięki wielkie za artykuł. Ostatnio zastanawiam się nad zmianą formy zatrudnienia, i ten artykuł zaoszczędził mi dużo czasu na liczenie co się bardziej opłaca. Nasuwa mi się w związku ze zmianą pytanie, jak przedstawić pracodawcy pomysł zmiany, tak aby nie odebrał tego jako formę nacisku. Innymi słowy jaki podać powód inny niż chęć zarabiania więcej?
Czytam Twojego bloga już drugi rok i jest on jednym z trzech, które czytam regularnie. Dzięki za Twoją pracę, z której mogę korzystać i wprowadzać w życie.

Odpowiedz

Jakub Czerwiec 10, 2014 o 11:57

Dla pracodawcy samozatrudniony to prawie same plusy, płaci tylko fakturę…

Odpowiedz

krzysolar Czerwiec 10, 2014 o 12:01

@ pojęcie „umowy śmieciowe w tekście”
W tych statystykach nie zostało ujęte łamanie prawa pracy (np. obowiązkowe niepłatne nadgodziny, zwane gdzieniegdzie elastycznymi godzinami pracy).
A bez rozmowy o prawie pracy autor sprowadza dyskusję do neoliberalnego sloganu (z resztą częściowo tylko trafnego), że samozatrudnienie jest bardziej opłacalne niż etat.

Ale to wszystko nieważne – istotny jest fakt, że mowa tu o „przedziale 50-150 tys. rocznego całkowitego kosztu pracodawcy”. Nie ma to nic wspólnego z umowami śmieciowymi – nie jako pojęciem (bo takiego oficjalnie zdefiniowanego nie ma) ale problemem społecznym, który:
a) zasadniczo stosuje się do ludzi, którzy zarabiają za mało, żeby cokolwiek im się kalkulowało, a zwłaszcza tak, jak autorowi (np. dodajmy ludzi bez ubezpieczeń, wydających „kasę na ubezpieczenia” na prąd)
b) stosuje się do sytuacji, w której na niepewność finansową (nie mam górki) nakłada się niepewność zawodowa (nie mam górki i jak nie będę robił nadgodzin to nie będę miał pracy).

@ http://pl.wikipedia.org/wiki/Umowa_%C5%9Bmieciowa
a zwłaszcza
@ http://pl.wikipedia.org/wiki/Prekariat

Odpowiedz

xbb Czerwiec 10, 2014 o 12:14

Nie zgadzam się z tym co tutaj zostało napisane o ZUS. Dla mnie jest to jedynie obciążenie, jeszcze gorsze niż podatek. Bo ten może być pożytecznie przez państwo wydawany i przyczyniać się do ogólnego dobrobytu! ZUS to wyrzucanie pieniędzy w błoto! Są to pieniądze w całości marnowane przez państwo! Naiwnym jest myślenie że dzięki płaceniu teraz ZUSu państwo gwarantuje nam emerytury w przyszłości! Państwo że zbankrutować, albo, tak jak to zmierza wypadku Polski nie mieć pieniędzy w przyszłości na wypłacanie emerytur! Obecny system emerytalny jest niesprawiedliwy, zły, społecznie szkodliwy! Niestety nikt nie ma odwagi nawet tego przyznać. Tak że bardzo proszę na przyszłość nie lansować składek do ZUS bo każdy kto potrafi liczyć wie że to pieniądze stracone!:(

Odpowiedz

Damian Krawczyk Czerwiec 10, 2014 o 14:34

Bez przesady, że nikt nie ma odwagi tego przyznać. Ja raczej obstawiałbym, że nasze głosy odnośnie zbliżającego się upadku tego systemu emerytalnego są po prostu bagatelizowane, żeby nie straszyć społeczeństwa 😉

Odpowiedz

Janusz Szczuchniak Czerwiec 23, 2014 o 18:26

@xbb: wiedziałem, że poruszając temat ZUS wkraczam na grząski grunt 😉 Jednak liczyłem, że z komentarzami o ZUS wstrzymacie się do zapowiadanego przez Michała artykułu „ZUS czy OFE” :)

W tym artykule nie lansuję składek ZUS, starałem się być neutralny. Moją intencją było zwrócenie uwagę na to, aby porównując formy zatrudnienia nie brać jedynie pod uwagę tylko pieniędzy, które lądują w kieszeni, ale także aspekty zabezpieczenia socjalnego – bardzo często pomijane w tego typu porównaniach i wyliczeniach.

Odpowiedz

Damian Krawczyk Czerwiec 10, 2014 o 12:30

Tutaj podstawowym problemem jest fakt, że większość ludzi woli umowę o pracę, ponieważ kojarzy się ze złudną wizją większego bezpieczeństwa, nawet jeżeli jest to najgorszy i najbardziej nieefektywny wariant do wyboru 😉

Odpowiedz

marko Czerwiec 12, 2014 o 09:15

Jak najgorszy jak artykuł pokazuje że z kosztami autorskimi jest najlepszy?

Odpowiedz

armi Czerwiec 10, 2014 o 12:35

Mając etat nic nie szkodzi miac w tym samym czasie DG i jako ‚pracownik/przedsiebiorca ‚ czerpać z tego korzyści.

Ja mając do wyboru etat lub DG od strony finansowej analizuje tonw ten sposób:
Firma proponuje 5 tys brutto – czyli ich koszt całkowity wynagrodzenia to ok 6 tys
Czyli Fv 6 tys netto + VAT
A i tak w takiej sytuacji bym się moooocno zastanawiał nad Dg

Plusy pracodawcy przy DG:
Brak szkoleń BHP
Brak badan cyklicznych
Dużo mniej roboty dla działu kadrowo księgowego
Dużo łatwiej się z takim ‚pracownikiem’ dostać
Dużo łatwiej przeciągać płatność fv
Dużo łatwiej wprowadzić kary/potrącenia za wykonanie usługi

Plusy dla pracownika:
Parę stowek więcej pensji

Odpowiedz

Catbert HRM Czerwiec 14, 2014 o 17:02

W przypadku choroby/wypadku -> pracodawca umywa ręce 😉

Odpowiedz

kilobyte Czerwiec 10, 2014 o 12:58

Bardzo fajny artykul, czasami dostaje pytanie, czy jakbym mial zmieniac prace, to czy przeszedlbym z etatu na samozatrudnienie i w sumie odpowiadalem, ze tak, ale nie musialem tego przeliczac. Mnie tylko jedno zastanawia w jaki sposob policzyles Byki? Tak, zeby zachowac bezpieczenstwo socjalne? Bo dla mnie to jest jedyna niewiadoma.

Odpowiedz

wojtekm Czerwiec 10, 2014 o 13:51

bardzo zaskakujący artykuł. Dowiedziałem się z niego min tego, że:
-różnice między etatem a jednoosobową dg
-większość headhunterów oferując mi umowy o dzieło i b2b tak naprawdę próbowała oszczędzić oferując mi mniej niż chciałem na etacie

Odpowiedz

wojtekm Czerwiec 10, 2014 o 13:52

różnice między etatem a jednoosobową dg nie są wcale takie ogromne jak koledzy po facebookach to opiewają… (sory coś mi przycięło)

Odpowiedz

bigmakowa Czerwiec 10, 2014 o 14:03

A ja tak trochę z innej beczki: jak się te formy zatrudnienia mają do zdolności kredytowej?
Chciałabym przedstawić mój przypadek: mam umowę na pół etatu, gdzie kwota brutto to 1600 zł. Za dodatkowe godziny dostaję dodatkowe wynagrodzenie, więc zwykle otrzymuję niecałe 2000 zł netto. Mimo to dla doradcy kredytowego jestem niewypłacalna tylko dlatego, że na umowie mam wpisane pół etatu, a nie cały etat. Nie doczepił się do kwoty, tylko do tego etatu. Czy jest ktoś w stanie mi to jakoś wytłumaczyć?

Odpowiedz

nie_z_krakowa Czerwiec 12, 2014 o 09:22

@bigmakowa: dla banku zwykle liczy się kwota z umowy. To czy cały czy pół pierwsze słyszę.
W przypadku DG prowadzonej krócej niż roku jesteśmy dla banku bardzo mało wiarygodni. Kolejny minus DG to mitologiczne już koszty uzyskania przychodu. Z jednej strony obniżają nam podatek z drugiej zmieniają zdolność kredytową. Dla banku liczy się kwota z faktur pomniejszona o koszty uzyskania przychodu.

Odpowiedz

Bartek Czerwiec 10, 2014 o 14:17

Nikt nie wspomniał o tym, że w przypadku faktury pracodawca taką fakturę wrzuca sobie w koszty. Pomniejszy sobie VAT i PIT. Jakie są faktyczne koszty pracodawcy w przypadku faktury?

Odpowiedz

Kasia Czerwiec 10, 2014 o 15:57

PIT, a raczej CIT, pracodawca pomniejszy sobie przy kazdej formie zatrudnienia, nie tylko przy fakturze.

Odpowiedz

Kamil Czerwiec 10, 2014 o 14:21

A co ze spółkami? Np. spółką zoo?

Przydałby się pojedynek działalnośc jednoosobowa vs. spółka zoo. ten temat chętniej bym przeczytał. 😉 Tak samo jak o optymalizacji podatkowej w spółkach i na swojej działalności.

Odpowiedz

Janusz Szczuchniak Czerwiec 11, 2014 o 14:28

Hej Kamil,
artykuł i tak wyszedł bardzo obszerny :)

Ja też jestem bardzo zainteresowany tematem optymalizacji podatkowej.

Podatki płacimy, gdy zarabiamy (podatek dochodowy). Jesteśmy opodatkowani, gdy wydajemy (podatek VAT), gdy oszczędzamy (podatek Belki), a nawet wtedy, gdy umieramy (podatek od spadków i darowizn).

Jak widzisz pole do optymalizacji jest bardzo szerokie :)

Odpowiedz

marko Czerwiec 12, 2014 o 09:18

I.tu znam metodę na całkowite nie płacenie podatków. Nie pracujmy, nie kupujmy , a po śmierci nic nie zostawimy. Podatek równy 0 :-)

Odpowiedz

sia Czerwiec 10, 2014 o 14:54

Zus wymieniles jako plus bo teoretycznie tak powinno być. Problem zacznie się gdy rzeczywistoście zaistnieje potrzeba skorzystania z tych przywilejów. Wystarczy pogadać z ludźmi po 50tce którzy pracowali cale zycie na etacie a ich przewidywane emerytury są trzykronie niższe niż średnie zarobki. Lub z młodymi matkami na macierzyńskim którym zus odmówił wypłaty świadczen bo takie ma prawo. Ewentualnie z ludźmi którzy chorują dłużej niż te 6msc pelnoplatnych a potem komisja. Lub z rencistami i emerytami. Taki to ZUS.
A podatki to kasa na szkoły dla waszych dzieci, policję etc. To też korzyści dla społeczeństwa. Dla nas.
Najlepiej wypisać się z tego wszystkiego. Prywatnie do szkół lekarzy i samemu zadbać o emeryturę. Wtedy nie byłoby problemu bo wszystko musielibyśmy sobie realnie wypracować.

Odpowiedz

Niktwazny Styczeń 31, 2015 o 13:26

108 miliardów co roku pochłaniają same emerytury , obecnie rokrocznie brakuje 20 mld i trzeba dokładać z innych podatków , więc opłacając VAT,PIT płacisz na w 20% na ZUS ,w 90% na KRUS i w 100% na uprzywilejowanych emerytów resortowych (mundurowi, sędziowie , prokuratorzy).

Odpowiedz

Bartek Czerwiec 10, 2014 o 14:58

Kolejna modyfikacją jaką można wprowadzić jest niepłacenie składek emerytalnych i rentowych w przypadku tych osób które prowadzą działalność gospodarczą, a mają już ustalone prawo do emerytury.
Dość często stosowane przez przedstawicieli grup społecznych z emeryturami spoza ZUS. 😉

Odpowiedz

Aurel Czerwiec 10, 2014 o 15:06

„Jeśli Twoje roczne wynagrodzenie brutto przekroczy 30-krotność prognozowanego przeciętnego wynagrodzenia miesięcznego na dany rok (w 2014 r. jest to około 112 tys. zł), wówczas ZUS sam przestaje od Ciebie żądać odprowadzania składek na ubezpieczenia emerytalne i rentowe. Czyż to nie jest miłe ze strony ZUSu?”

Że co? Że niby jak zarabiam powyżej limitu, to wcale nie muszę płacić składki emerytalnej ani rentowej? Zero złotych?
Chyba się komuś coś pomerdało…

Odpowiedz

Damian Czerwiec 10, 2014 o 15:17

Nie, po prostu od tej nadwyżki ponad te 112.000 zł nie płaci się ZUSu

Odpowiedz

Aurel Czerwiec 10, 2014 o 15:36

No to chyba trochę co innego, niż „ZUS sam przestaje od Ciebie żądać odprowadzania składek”. To zdanie sugeruje, że wygasa obowiązek ubezpieczenia…

Odpowiedz

Janusz Szczuchniak Czerwiec 23, 2014 o 18:31

@Aurel: przepraszam, jeśli wprowadziłem Cię w błąd. Dzięki Damian za pomoc w sprostowaniu :)

Odpowiedz

Nematode Czerwiec 10, 2014 o 16:29

Tak czytam komentarze i wiele osób sugeruje, że Zus nie potrzebny i że sam wszystko zarobi i sobie opłaci. A co z waszymi rodzicami czy dziadkami, którzy może i zacisnęliby zęby i pracowali całe życie sami na siebie, ale niejednokrotnie nie mają juz siły z różnych względów? Czy zasada przetrwają najsilniejsze jednostki, a reszta nie ma znaczenia urządzałaby was? Wtedy faktycznie Zus nie byłby potrzebny. Oczywiście proszę nie traktować mojego komentarza jako jakiegoś „ataku” ale jako szersze spojrzenie na temat.

Odpowiedz

Damian Krawczyk Czerwiec 10, 2014 o 16:36

Tu nie tyle chodzi o likwidację ZUS’u, ile o uświadomienie młodym, że nie mogą na tą instytucję liczyć, bo niedługo się rozleci. Demografia jest bezlitosna.

Odpowiedz

Magdalaena Czerwiec 10, 2014 o 19:42

@Damian dlaczego myślisz, że ZUS się rozleci, a nie zmieni zasady wypłat świadczeń?

Odpowiedz

Buio Czerwiec 10, 2014 o 23:48

Owszem, sam ZUS usilnie promuje swoją stabilność raportując ze za 40 lat współczynnik zastąpienia wyniesie 15-35%… Czyli na jedzonko, a mieszkaj pod mostem.

Odpowiedz

Magdalaena Czerwiec 11, 2014 o 06:43

Ale to są sztuczne wyliczenia oparte na nierealnej przesłance stałości przepisów emerytalnych.

Odpowiedz

sia Czerwiec 12, 2014 o 13:31

Wg Gus na kazde 10.000 ludzi rodzi sie 96 dzieci. Prosta matematyka – zabraknie kasy na świadczenia chyba że coś się zmieni do tej pory. Ja nie liczę na zus. I wy też nie, inaczej nie tworzylibyscie poduszek finansowych, nie zakladali kont emerylanych, nie szukali oszczędności żeby kiedyś godnie żyć na stare lata.
Więc jakim plusem jest zus? Żadnym. A wiadomo że ludzie będący na jego łasce slusznie lub tez nie będą go bronić.

A odnośnie zus i podatków, wiecie że podobno pieniądze z ofe zus trzyma na koncie na cyprze zeby podatków uniknąć? Jak tu żyć jak nawet instytucja państwowa „oszczedza” na społeczeństwie…

Odpowiedz

Niktwazny Styczeń 31, 2015 o 13:28

I wywozi czarną wołgą 😀

Odpowiedz

Paweł B Czerwiec 11, 2014 o 11:44

Do czasu gdy osiągnę wiek emerytalny będzie 11 kadencji parlamentu polskiego. Oznacza to jakieś 22 zmiany ustawy o systemie emerytalnym w Polsce. Nie chcę grać w grę (hazardową), w której zmieniają się reguły gry w trakcie gry.

Odpowiedz

Damian Krawczyk Czerwiec 11, 2014 o 11:55

Nic dodać nic ująć Paweł 😉
Problem tylko w tym, że bierzemy w tej grze udział, czy nam się to podoba, czy nie 😉

Odpowiedz

AN Czerwiec 10, 2014 o 18:02

Bardzo fajny artykuł. Wiele wyjaśnia.
Czy rozważał ktoś założenie działalności w innym kraju? Słyszałem, że w niektórych firmach zleceniobiorcy mają działalność w Szwajcarii, co bardzo obniża wartość podatku jaki muszą zapłacić.

Odpowiedz

KB Czerwiec 11, 2014 o 08:27

Ciężko byłoby prowadzić działalność gospodarczą w Szwajcarii będąc w tym samym czasie rezydentem w Polsce. Może mają tam spółki prawa handlowego?

Odpowiedz

Magdalaena Czerwiec 10, 2014 o 19:41

Całkiem sensowny artykuł, co rzadkie niepomijający socjalnych elementów zatrudnienia.

Jedyne co bym dołożyła, to stosunki pracy oparte na innej podstawie niż umowa o pracę. Wtedy wchodzą w grę konkretne pragmatyki zawodowe, stabilność zatrudnienia i wynagrodzenia jest dużo większa, a wynagrodzenie powiększa się o różne bonusy typu trzynastka czy urlop dla poratowania zdrowia.

Odpowiedz

Paweł B Czerwiec 11, 2014 o 11:49

W firmach prywatnych i w własnej działalności nie ma 13-tek, bo niby od kogo (a jeśli by była to należy zwiększyć po prostu stawkę za którą się pracuje lub wystawiać 13 faktur w roku zamiast 12). Natomiast w państwówce w większości przypadków nie można zmienić formy zatrudnienia, a jak się da to jest to niewskazane bo jak się zmieni opcja polityczna, to zmienia się prezes i zmieniają się pracownicy, którzy są zatrudnieni w innych formach niż umowa o pracę na czas nieokreślony.

Odpowiedz

Jakub Czerwiec 11, 2014 o 15:14

Generalizujesz… Pracuję w firmie prywatnej i co roku jest premia roczna, czyli tzw. 13’tka. 13 tylko z nazwy bo zazwyczaj jest to 2-5 krotność wypłaty. Po rozmowach ze znajomymi wiem że moja firma wyjątkowa nie jest.

Odpowiedz

Tajga Czerwiec 10, 2014 o 20:18

Michał! Dzięki! Nie wiem jak to robisz, ale co wrzucisz artykuł to jakby pod moje zamówienie :) Mam pytanie: Nie planuje macierzyńskiego (wyrobiłam normę), jestem tłumaczem – wolny zawód, praktycznie nie mam KUP i strasznie nie chce z wychowawczego wracać do korporacji – najkorzystniejsza będzie Umowa o dzieło z 50% KUP? Tylko sama musiałabym sobie opłacić cały ZUS („inna forma współpracy dająca ubezpieczenia społeczne na najniższym wymaganym poziomie”)?

Odpowiedz

perbit Czerwiec 10, 2014 o 21:35

Dobre zestawienie, ale przydałaby się aktualizacja. Dzisiaj Tusk oznajmił, płaca minimalna 1750. Oczywiście dla dobra pracownika 😉

Osobiście u mnie jak ktoś przychodzi, pokazuje mu opcje i co mu daje albo co mu nie daje różna forma zatrudnienia. Oczywiście większość ślepo idzie w etat jako „bezpieczna” forma zatrudnienia.

Odpowiedz

Magdalaena Czerwiec 11, 2014 o 06:42

@perbit – A nie boisz się, że przyjdzie ZUS i ustali Ci, że masz pracowników a nie kontrahentów na fakturze? Albo że ludzie wniosą o ustalenie do sądu pracy?

Odpowiedz

Mariusz P. Czerwiec 10, 2014 o 22:41

Cześć,
dzięki Michał i Janusz za ten post! Przyznam, że sam od roku mam w „szkicach” niedokończony post o tej tematyce, ale widzę, że nie muszę go kończyć, bo ktoś inny opisał temat wyczerpująco i bardzo dobrze.

Przez dwa lata byłem kontraktorem i robiłem projekty na podstawie własnej działalności gospodarczej, ale niedawno wróciłem na etat. Zgadzam się z tym artykułem i uważam, że takie rzeczy trzeba ogarniać. Myślę, że warto zaznaczyć jeszcze jedną rzecz – porównujemy tutaj sytuacje gdzie pracodawcy mogą przeznaczyć taką samą kwotę na zatrudnienie pracownika na etat, bądź zlecenie B2B – w praktyce mamy do wyboru pracodawców z bardzo różnymi budżetami, np mimo, że X daje wybór formy zatrudnienia, a Y chce tylko na etat, to Y może się bardziej opłacać bo po prostu jest skłonny wyłożyć 20K miesięcznie, gdy X dużo mniej. Dlatego wybór formy pracy ma mniejsze znaczenie względem szukania pracodawcy, którego stać na dobrych pracowników. Zresztą wpisuje się to dobrze w stwierdzenie:
„najlepszym sposobem oszczędzania jest zwiększanie przychodów” :)

„Przy fakturze należy uwzględnić dodatkowy koszt – obsługa księgowa. Te dodatkowe 35% kosztów – to faktury które trzeba zaksięgować, wysłać ‘jakieś’ deklaracje do US, etc. Cała ta biurokracja to też jakiś koszt. ”
Koszt księgowości dla firmy wystawiającej jedną fakturę miesięcznie + kilka dokumentów kosztowych, to w Warszawie ok. 200zl/mc w innych częściach Polski taniej. Wystawienie faktury co miesiąc to mniej roboty niż wypełnienie korporacyjnych arkuszy godzin/nadgodzin pracy. Wysyłanie deklaracji do ZUS i US może zrobić w imieniu przedsiębiorcy biuro rachunkowe. W moim subiektywnym odczuciu, to etat generuje mi więcej ‚biurokracji’.

pozdrawiam,
Mariusz

Odpowiedz

Dawid Czerwiec 10, 2014 o 22:43

Po pierwsze, te obliczenia dla samozatrudnienia, są trochę naciągane, bo skąd założenie, że koszty wynoszą 35%? W przypadku działalności usługowej, w której nie kupuje się żadnych materiałów i prawie żadnego sprzętu, to bardzo zawyżona liczba. U mnie np. wychodzi tego 10% – 15%.

Po drugie – wbrew temu, co w niektórych komentarzach napisano prowadząc działalność gospodarczą, wcale nie trzeba, ani nie musi się wliczać w koszty obsługi księgowej. Nie ma prawa nakazującego zlecanie prowadzenia księgowości, wszystko to można robić samemu.

Po trzecie – co do słów: „„Przypadkowo” zbiega się to z momentem, kiedy wchodzisz w drugi próg podatkowy. Mam wrażenie, że ten prezent jest od ZUSu po to, aby można było łagodniej znieść wejście w drugi próg podatkowy.”
Na pewno nie od ZUSu, bo ZUS sam stawek ani zasad ich wpłacania nie ustala. Tutaj chodzi o to, że wielkość wpłat ma wpływ na wielkość przyszłej emerytury, i jest to po prostu zabezpieczenie dla ZUS, żeby nie musiał w przyszłości wypłacać zbyt dużych emerytur.

Po czwarte – pieniądze wpłacane do ZUS trafiają głównie do emerytów, rencistów, wdów i sierot. Brakuje mi słów na określenie kogoś, kto nazywa tych ludzi „bagnem”, jak to zrobił @xbb. Bo o ile system emerytalny, będący w istocie rodzajem piramidy finansowej, zakładającej, że kolejne pokolenia będą co najmniej tak samo liczne jak obecne, jest bezsensowny, o ile można mieć pretensje do polityków, że od 25 lat nie wpadli na pomysł skutecznego rozwiązania tego problemu, to już nazywanie starych ludzi, którzy całe życie pracowali na swoje świadczenie „bagnem”, jest czymś po prostu obrzydliwym.

Odpowiedz

Natalia Czerwiec 11, 2014 o 10:50

@Dawid przeczytaj jeszcze raz to co napisał @xbb, tym razem ze zrozumieniem, proszę. Nigdzie nie określił konkretnych grup jako „bagno”, tak jak to sugerujesz. Faktem jest, że ZUS jest mało wydajny.

Odpowiedz

Dawid Czerwiec 14, 2014 o 23:37

Faktycznie @xbb nie użył słowa „bagno” tylko „błoto”, to moja pomyłka, ale intencja była jasna. Dokładny cytat: „ZUS to wyrzucanie pieniędzy w błoto! Są to pieniądze w całości marnowane przez państwo!” – ZUS wypłaca emerytury i renty, jeśli ktoś uważa to za wyrzucanie w błoto, znaczy uważa emerytów i rencistów za błoto. Proste.
No, albo jest kompletnym ignorantem, który nie wie, jak działa ZUS i system ubezpieczeń społecznych w Polsce w ogólności, ale to wiele nie zmienia.

Odpowiedz

Janusz Szczuchniak Czerwiec 23, 2014 o 18:54

Hej Dawid, dzięki za podzielenie się Twoimi spostrzeżeniami. Nie rozumiem tylko, dlaczego uważasz coś za naciągane, jeśli tylko odbiega od Twojego przypadku. Wśród moich znajomych pracujących na własnej działalności jest bardzo duża rozpiętość w stosunku kosztów do całości wynagrodzenia. 35% KUP to założenie na potrzeby artykułu przyjęte, przyznaję, na podstawie dosyć małej próby statystycznej. Ale nie to jest najważniejsze – ważniejsza jest świadomość kwestii i zagadnień związanych z różnymi formami zatrudnienia. A jeśli ktoś ma inne KUP niż 35%, będę się bardzo cieszył, jeśli ten artykuł pomoże tej osobie w samodzielnym przeliczeniu wynagrodzenia na etacie i fakturze :)

Odpowiedz

hans Czerwiec 10, 2014 o 22:50

1. Trochę brakuje mi uwzględnienia w analizie wariantów z umową o dzieło z 20 % kosztami uzyskania przychodu.
2. Pracodawcy proponując umowy o dzieło lub wariant najniższa krajowa na etat + umowa o działo starają się aby cały zysk z tej operacji był po stronie pracodawcy. Tzn obniżenie kosztów pracodawcy o „ZUS” płatnika przy takiej samej kwocie netto dla pracownika jak na etacie. Pracodawca liczy tu na to że pracownik się zgodzi będąc zaślepiony kwotą netto jaką dostanie do ręki. A, jak słusznie zauważył autor artykułu, odbywa się to kosztem zabezpieczenia pracownika. Aby tego uniknąć należałoby najpierw negocjować satysfakcjonujące wynagrodzenie jak na umowę o pracę a dopiero potem negocjować wariant z umową o dzieło. Ewentualne obnizki kosztów pracodawcy powinny dotyczyc „niedzwiedzi” czyli nie wiecej niż 10 % całkowitego kosztu pracodawcy przy umowie o pracę.

Odpowiedz

Grzegorz Czerwiec 10, 2014 o 23:17

„pracodawca płaci wynagrodzenie przez pierwsze 33 dni niezdolności do pracy” – zawsze mnie to wkurza. Składki płaci się od pierwszego dnia, więc ZUS też powinien płacić od pierwszego dnia chorobowego a nie od 34.

Odpowiedz

KB Czerwiec 11, 2014 o 08:02

Jest jeszcze jedna korzyść z faktury. Można zrezygnować z miesięcznych zaliczek PIT oraz VAT, a płacić zaliczki kwartalnie. Wówczas pieniądze należne Skarbowi Państwa przez 3 miesiące procentują na naszej lokacie. Im więcej zarabiasz, tym większy jest należny podatek i tym więcej w taki sposób zarobisz na lokacie.

Odpowiedz

Kamil Czerwiec 11, 2014 o 10:22

Dużo jest jeszcze nie uwzględnionych wariantów i wytycznych różnych form rozliczania, ale artykuł mimo to stanowi fajną bazę wiedzy. W IT często jest wybór w stylu: mamy dla Ciebie 7000 zł – wybierz sobie umowę. Ja jestem na etapie zmiany umowy o pracę na DG:

– nie choruję tak często jak tutaj założono – w zeszłym roku byłem na zwolnieniu przez 3 dni, w tym póki co 1,
– obecnie mam 20 dni urlopu,
– przez pierwsze dwa lata będę płacił obniżony ZUS,
– przy założeniu DG można wyciągnąć dotację z PUP lub UE – w moim powiecie idę po dotację do 20k,
– koszty prowadzenia działalności przewiduję na dość duże (jest sporo wydatków/inwestycji na najbliższe 2 lata).

Po 2 latach planuję zwinąć biznes i przeprowadzkę na zachód Europy 😀 Tak więc czasem samozatrudnienie bije na głowę etat.

Odpowiedz

Maciek Lipiec 29, 2015 o 00:46

Przy przejściu z etatu na samozatrudnienie udało się się uzyskać dotację? O ile wiem jednym z warunków uzyskania dotacji jest bycie zarejestrowanym jako bezrobotny.

Odpowiedz

Misiowe Czerwiec 11, 2014 o 13:24

Przeczytałam artykuł, komentarze i jest git :)
W artykuł trzeba się mocno zagłębić ale jest dużo ciekawych informacji tylko..

Prawda jest taka, że jest to w większości artykuł dla ludzi „lepiej” zarabiających i w ogóle mających możliwość na przejście na inne zatrudnienie jak umowa o prace lub zlecenie.

Większość ludzi pracuje za 1680-2000 brutto i nie ma możliwości (tzn. ma jak wyjdzie poza strefę komfortu :p ) aby coś z tym z robić.
Lub pracują na umowę zlecenie gdzie pracodawca to wykorzystuję – dzięki temu ma o wiele mniejsze obciążenie finansowe niż przy umowie o pracę i nie potrafi się tym podzielić z pracownikiem.
Dlatego też pracownicy nie chcą umów zlecenie.
Gdybyście mieli do wyboru UZ płatne 7,5/h i Umowę o pracę gdzie najniższa jest 1680 brutto to którą byście wybrali?
7,5*160 = 1200 zł na rękę
i 1680 zł brutto = gdzie netto jest chyba 1200 z kawałkiem.
ale przy umowie i pracę masz chociaż urlop itd.
Gdyby pracodawca dzielił się „zyskami” z przejścia z umowy o pracę na zlecenie to i ludzią mogłoby to pasować a tak to nie ma się co dziwić, że negują śmieciówki i wolą umowę o pracę.
A prawda jest taka, że takie stawki u nas panują a wręcz na UZ o wiele niższe.
Ale niestety nic z tym nie zrobimy.

A artykuł metorycznie fajny „:)

Odpowiedz

Asia Listopad 28, 2014 o 10:53

Przy jednej umowie zlecenia – gdy zarabiasz tylko u jednego „pracodawcy” różnica finansowa kosztów wynagrodzeń dla pracodawcy jest niewielka w porównaniu z kosztem, jaki ma przy umowach o pracę.
Prawdziwa różnica pojawia się z racji przysługującego odpłatnego urlopu i dodatkowych świadczeń (bądź co bądź przy umowie o pracę to jak jedna miesięczna pensja dodatkowego kosztu dla pracodawcy plus koszty kogoś na zastępstwo). Zwolnienie płatne na umowie zlecenia też występuje i jak ktoś jest zorientowany to go uzyska i zleceniodawcy nic do tego.

Odpowiedz

Ewa Wrzesień 13, 2015 o 21:40

Ja właśnie dostałam propozycję przejścia z umowy o pracę na umowę zlecenie. Przy moim 2600 netto różnica dla pracodawcy to tylko 168 zł. Pozostaje tylko kwestia niepłatnego urlopu chyba, że podwyższę płace miesięczna o 1/12. Nie rozumiem za bardzo co zyskuje w takiej sytuacji pracodawca? Te 168 zł czy coś więcej o czym nie wiem?

Odpowiedz

Michaĺ Czerwiec 11, 2014 o 19:12

Hej super artykuł ale ja bym wziął jeszcze pod uwagę zalety prowadzenia działalności rozliczania paliwa zakup samochodu w leasingu oraz odliczanie VAT itp.

Odpowiedz

Janusz Szczuchniak Czerwiec 23, 2014 o 18:58

Hej Michał,
bardzo się cieszę, że artykuł Ci się podoba :)
Odnośnie zalet prowadzenia działalności (wspomniane przez Ciebie rozliczenie paliwa czy zakup samochodu w leasing) to te zalety wziąłem pod uwagę zakładając 35% koszty przy prowadzeniu działalności gospodarczej.

Odpowiedz

Jigga Czerwiec 11, 2014 o 23:32

A jak mam rozumieć w ofertach stawki 350-550PLN + VAT/dzień (działalność gospodarcza lub umowa o dzieło)? Czy to po prostu dzielę przez 8 i wstawiam do tabelki jako kwotę netto za godzinę?

Odpowiedz

Dario Czerwiec 12, 2014 o 00:26

no dobra, piszesz, że FP i FGŚP należy poddać optymalizacji – będzie jakiś dalszy ciąg ?

Odpowiedz

Janusz Szczuchniak Czerwiec 23, 2014 o 19:03

@Dario: optymalizacja polega na wyborze takiej formy współpracy z pracodawcą, przy której wzrost wynagrodzenia nie spowoduje wzrostu FP i FGŚP lub wręcz wcale tych składek nie będzie, czyli „umowa o dzieło 50% KUP” lub faktura. Przepraszam jeśli nie było to jasno przedstawione :)

Odpowiedz

hans Czerwiec 12, 2014 o 08:42

Na pierwszym wykresie artykułu dla zarobków brutto 5000 zł jest pokazane że suma FGSP, FP i NFZ stanowi przeszło 500 zł czyli około 8.6 % całkowitych kosztów pracodawcy. Nie jest to dużo. Natomiast ZUS pracownika i ZUS płatnika wynoszą 1600 zł co stanowi 26.6 % całkowitych kosztów pracodawcy. Pracodawcy krytykując wysokie koszty pracy mają na myśli przede wszystkim ZUS. A jak wynika z artykułu nie jest to do końca słuszne bo ZUS to zabezpieczenie pracownika na przyszłość emeryturę / chorobę. I te pieniądze w ZUSie, banku czy na giełdzie pracownik powinien gromadzić.
Autor artykułu sugeruje optymalizację niedźwiedzi czyli FGSP, FP i NFZ.
W tym wypadku mogłoby to być 6000 – 500 = 5500 zł. Pracodawca oszczędza tylko 500 zł. Natomiast pracownik może sporo zyskać. Przy umowie o pracę miał 3550 zł netto, a przy umowie o dzieło od 5500 zł, przy 20 kosztach uzyskania, może mieć 4700 zł netto. Natomiast dla kombinacji umowa o pracę za najniższą krajową + umowa o dzieło 4200 netto (i odprowadzany najniższy ZUS).
Owszem to wygląda ciekawie. Tyle że pracodawcy proponując umowy śmieciowe zwykle chcą zrobić zamach na ZUS. Dążą do tego aby pracownik miał tyle samo netto jak na umowę o pracę.

Odpowiedz

sia Czerwiec 13, 2014 o 08:39

W ZUSie się żadnych pieniędzy nie gromadzi…

Odpowiedz

Damian Krawczyk Czerwiec 13, 2014 o 08:45

Masz rację :) Jak sama nazwa wskazuje ZUS = Zakład Utylizacji Składek, tam się je po prostu utylizuje 😉

Odpowiedz

Dawid Czerwiec 14, 2014 o 23:35

Ech, następny, który nie rozumie co to jest ZUS.

Odpowiedz

Damian Krawczyk Czerwiec 15, 2014 o 07:58

Rozumiem Dawid aż za bardzo, jak funkcjonuje 😉
A rozwinięcie skrótu to żart 😉 Choć stawianie pałaców za grube miliony z pieniędzy podatników trudno nazwać inaczej niż Utylizacja

Odpowiedz

hans Czerwiec 12, 2014 o 11:33

W liczbach wygląda to tak:
3550 netto dla pracownika (w tym 1237 netto z umowy o pracę + 2313 zł netto z umowy o dzieło (20 % koszty uzyskania)) .
Koszt pracodawcy: 2028 zł całk. koszt umowy o pracę + 2702 zł całk. koszt umowy o dzieło = 4730 zł łączny koszt wynagrodzenia dla pracodawcy.
Oszczędności pracodawcy przy przejściu z umowy o pracę na umowę na najniższa krajową + umowa o dzieło: 6000 zł – 4730 zł = 1270 zł.

Koszty wynagrodzenia dla pracodawcy 4730 zł to tak jakby zatrudniał pracownika na umowę o pracę za 2800 netto (3920 zł brutto).

Odpowiedz

Dario Czerwiec 12, 2014 o 11:47

Czy dobrze zrozumiałem (pracuję na etacie + własna DG), mogę w ogóle nie płacić składek FP i FGŚP ?

Odpowiedz

Janusz Szczuchniak Czerwiec 23, 2014 o 19:14

@Dario:
składki FP i FGŚP płaci pracodawca w przypadku umowy o pracę, nawet jeśli dodatkowo prowadzisz DG.
W przypadku umowy zlecenia składki na FP nie opłaca się tylko wtedy, gdy zleceniobiorca podlega ubezpieczeniom z innych tytułów (np. z umowy o pracę).

Odpowiedz

Asia Listopad 28, 2014 o 10:58

Nie do końca. Zależy to m.in. od kwoty wynagrodzenia całkowitego oraz u danego zleceniodawcy oraz od tego u kogo jesteś zatrudniony na zleceniu. Albo nawet wieku. Dla przykładu – mamy zlecenie w małej firmie, która nie zatrudnia nikogo na umowę o pracę. Nie ważne, ile zarobimy – nie będzie FP, bowiem FP opłacają „pracodawcy” a więc ktoś kto zatrudnia minimum 1 osobę na umowę o pracę (niekoniecznie naszego zleceniobiorcę).

Odpowiedz

Karol Czerwiec 13, 2014 o 10:26

Polecam wszystkim nowym na rynku pracy rozważenie opcji „umowa o dzieło + 50% KUP” + KRUS.
Obecnie pełne ubezpieczenie w KRUS koszuje 120zł miesięcznie… Poza tym: 3500zł becikowego :).

Odpowiedz

TT Czerwiec 13, 2014 o 20:05

Zgadzam się z wnioskami z artykułu. Około 2 lata temu sam zamieniłem DG na etat z 50% KUP. Środki oszczędzone na ZUS w DG odkładałem jako zabezpieczenie na przyszłość i nigdy nie traktowałem płacenia mniejszego ZUS jako oszczędności, a raczej jako przerzucenie obowiązku zabezpieczenia emerytalnego z państwa na siebie.

Wśród pracodawców niestety nagminna jest chęć skorzystania na mniejszym ZUS pracownika. Często spotykałem się z argumentem, że przecież będę płacił mniejszy ZUS więc dostanę więcej. Ja, przy ustalaniu stawki, dla prostoty wyliczeń korzystam z proporcji: 10 x DG = 12 x etat.

Co do kosztów w DG, to koszt jak sama nazwa wskazuje jest kosztem, a nie przychodem. Można wprawdzie odliczyć pewne koszty, które i tak byśmy ponieśli na etacie, jak telefon, internet, transport, ale cała reszta to jest po prostu pomniejszanie naszego przychodu.

Grunt to dobrze przemyśleć swoje oczekiwania w różnych wariantach.

Ciekawą opcję dodatkowego zarobkowania (przez ograniczony czas) otworzył niedawno wprowadzony urlop rodzicielski. Przebywając na urlopie rodzicielski można dowolnie dorabiać. Dostajemy 60% pensji w ramach urlopu rodzicielskiego, a w tym czasie możemy pracować na umowę o dzieło lub DG lub na etacie u innego pracodawcy. I kto powiedział, że ojcom nie opłaca się brać urlopu rodzicielskiego 😉

Odpowiedz

Mangus Czerwiec 14, 2014 o 00:42

Artykuł ciekawy i wyliczenia dość dokładne ale jak zauważyli komentujący przydatny głównie dla facetów – imo dla kobiet (patrząc po kosztach żony 😉 ) jedynym sensownym wyjściem jest etat.

W wyliczeniach dotyczących porównania etatu i faktur co najmniej 3 założenia są moim zdaniem dość dyskusyjne:
– założenie że 80% dochodu zostanie potraktowane jako to mające 50% KUP – z doświadczeń własnych w IT widzę, że w małych firmach IT jest to realne, w większych bardziej realną wartością jest około 50%, a wtedy drastycznie spadają bonusy związane z KUP
– założenie 35% kosztów związanych z DG – baaardzo optymistyczne i osiągalne praktycznie tylko przy założeniu zakupu auta; nie mając kosztów związanych z rozliczaniem tego należy założyć jak zauważyli wcześniej komentujący 10-15%
– założenie przy DG podatku liniowego 19% – pamiętajmy, że przy progresywnym można się rozliczać wspólnie z partnerem/małżonkiem – w szczególności jeśli druga połówka ma niższe dochody to wtedy jeśli wspólny roczny dochód jest niższy niż około 160k pln to podatek wyniesie 18% (32% pewnie zapłacimy za ostatnie miesiące ale nie ma to jak szybko złożony pit i bogaty bonus od US)

Odpowiedz

z17 Czerwiec 14, 2014 o 01:54

Nie spotkalem jeszcze pracodawcy, ktory tzw. podwojne brutto , czyli pelen koszt etatu pozwolilby przeniesc na fakture. Ludzie, no badzmy realistami! Najwieksi „dobroczyncy” daja na f-re brutto pracownika i pol brutta pracodawcy. Inni – tylko brutto pracownika. Zazwyczaj zle sie wychodzi na takich dealach

Odpowiedz

Asia Listopad 28, 2014 o 11:07

Dziwnych pracodawców spotykasz :) Ale to też kwestia i podejścia, i branży ,i własnych możliwości uświadomienia drugiej stronie na ile jesteśmy zorientowani w kwestiach możliwych metod wynagrodzeń. Zgadzając się na zasadę netto na fv= brutto umowa o pracę pozwalasz na dzień dobry na zabranie 1/5 wynagrodzenia. Ja bym na to nie poszła, chyba że chciałabym się zatrudnić w danej jednostce bez względu na wynagrodzenie lub byłoby aż tak wysokie, że 1/5 nie miałaby znaczenia.

Pracowałam większość zawodowego życia we Wrocławiu i raz chyba tylko była rozmowa na temat wynagrodzenia gdzie potencjalny pracodawca chciał coś ugrać na zasadzie brutto=netto na fakturę. Skończył jako potencjalny :)

Odpowiedz

stefan Czerwiec 14, 2014 o 11:04

Jestem specjalistą (IT/fiananse). Po pierwsze koszt pracodawcy mnie nie obchodzi, zawsze zatrudniam się na etat autorski, podając kwotę netto, koszt pracodawcy to nie mój problem. Po drugie nie wierzę w uczciwość pracodawców, w przypadku problemów z projektem pierwsi lecą kontraktorzy a core projektu to etatowcy. W firmach z którymi miałem do czynienia kontraktorzy maja gorsze warunki szkoleń, benefitów brak, etc. To w Polsce uzasadnione zachowanie.

Bo problem polega na tym, że polski pracodawca to chytry i zawistny pracodawca, specjalista nie może zarabiać stawek zbliżonych do pana prezesa. Na *normalnym* rynku, weźmy np UK, gdzie ktoś dzwoni z ofertą o pracę i nie dziwi się, gdy od razu pytasz o zarobki (nie liczę już naszych head hunterów, którym odpowiadałem śmiechem na stwierdzenie, że nie udostępniają widełek płacowych) kontraktor na fakturę zarabia często na rękę dwuktorność/trzykrotnosc etatowca. Stawka dzienna do opodatkowania 400-500GBP dla *programisty/projektanta* podkreślę, na terminowym kontrakcie, gdzie czas noga/dupa/brama to dwa tygodnie, jest calkiem normalna. Ma to rekompensować ryzyko.

A u nas z trudem przez usta może podzielimy się częścią kosztu pracodawcy.

Odpowiedz

stefan Czerwiec 14, 2014 o 12:21

Dodam jeszcze wyjaśniając:
„To w Polsce uzasadnione zachowanie” – nie chodzenie na rękę pracodawcom, bo i tak będziesz pierwszy do pozbycia się w przypadku problemów z firmą.

Stawka dzienna 400-500GBP – to dla naprawde dobrych, trzeba z tego zaplacic podatki (nieduze relatywnie, w UK jest spora kwota wolna od podatku), NHS czy inne tam ubezpieczenie medyczne, ubezpieczenie od niezdolnosci ukonczenia projektu wyplacane pracodawcy. Osoby dobre, blisko technologii ale rozumiejace rynek i biznes moga zarabiac naprawde spore pieniadze.

Pomimo tych dodatkowych kosztow w kieszeni zostaje i tak sporo pieniedzy.

To jest normalne B2B a nie pozoranctwo, ktore (sorry!) wyziera z tego artykulu.

Odpowiedz

Dario Czerwiec 14, 2014 o 13:10

no to żeś Polsko rozpolitykowałaś się, szkoda bo takie komentarze (w znacznej większości) nic już z konkretów do tego artykułu nie wnoszą, a autor temat napoczął i nie dokończył, interesowała mnie możliwość optymalizacji FGSP i FP ale to już chyba dowiem się prędzej w ZUSie

Odpowiedz

kilro Czerwiec 15, 2014 o 11:31

Fajna próba, ale …
1. Nie widzę Panowie byście liczyli dla etatu II progu podatkowego.
2. Nie widzę 2 letniej ulgi -> preferencyjny ZUS
3. Zapominacie o ryczałcie który czasem może być bardzo opłacalny
4. W wypadku firm zapominacie o możliwościach odliczeń np. kosztów kredytu, leasingu, napraw, paliwa itepe itede.

Odpowiedz

Pioter Czerwiec 16, 2014 o 13:19

Prośba o przesłanie kalkulatora przeliczającego wynagrodzenie brutto na stawkę godzinową (przy tych wszystkich założeniach).

Odpowiedz

Marcinz Czerwiec 16, 2014 o 17:31

Bardzo fajny artykuł. I cieszę się, że słusznie uwzględnia część ochronno-emerytalną. Mam tylko pytanie dotyczące VAT – jak został uwzględniony w porównaniu?

Odpowiedz

Janusz Szczuchniak Czerwiec 23, 2014 o 19:20

@Marcinz: Dzięki :) VAT i potencjalne korzyści z niego wynikające nie zostały uwzględnione w tym artykule.

Odpowiedz

my-name Czerwiec 20, 2014 o 20:39

Witam.
Brakuje zawodnika etat ze stawką godzinową.
Kwotę 60% całkowitego kosztu pracodawcy, który ląduje w naszej kieszeni należy pomniejszyć o ok. 20-30% gdyż niemal wszystko co kupujemy ma naliczone vat, akcyzę itd.
Własna działalność gospodarcza odpada w wielu przypadkach jeszcze z kilku powodów. Jeżeli przejdziemy na samozatrudnienie to ktoś będzie musiał za nas to wszystko ogarniać (oczywiście nie za darmo) chyba ze jesteśmy biegli w klocki o nazwie kadry-płace. Gdybym chciał przejść z etatu na wystawianie pracodawcy faktury to on zgodziłby się na to zanim dokończyłbym proponować. Z tym że wysokość brutto na tej wystawianej przeze mnie fakturze musiała by odpowiadać wysokości netto kwoty którą zarabiam na etacie. Teraz już wiecie skąd nazwa „umowa śmieciowa”.
Pozdrawiam.

Odpowiedz

Asia Czerwiec 22, 2014 o 18:29

Nawet zamiana bym tego nie nazwała, 40% by z twoich dotychczasowych zarobków by zostało.

Nie zauważyłam za wiele w komentarzach gorącego tematu ostatnich miesięcy, tj. Problemu z kwestionowaniem przez ZUS umów o dzieło. Jest to coraz większy problem i będzie się nasilać, im większa dziura w budżecie tej instytucji. To duże ryzyko aktualnie świadczyć prace w oparciu o taką umowę.

Odpowiedz

Janusz Szczuchniak Czerwiec 23, 2014 o 19:37

Hej my-name,
zawodnik ze stawką godzinową nie został pominięty – po prostu jeśli chodzi o zestawienie obejmujące cały rok, to w porównaniu pomiędzy różnymi formami zatrudnienia wypada tak samo, jak „Faktura płatne urlopy”, dlatego występują wspólnie jako Faktura.
A wspomniany przez Ciebie VAT płacimy niemal od wszystkiego, co kupujemy, niezależnie od formy współpracy jaką wybierzemy. Z tą różnicą, że prowadząc działalność gospodarczą część tego zapłaconego VATu można odzyskać :)

Odpowiedz

Bartlomiej Czerwiec 23, 2014 o 13:58

Czesc Michale
Moze umialbys mi odpowiedziec na nastepujace pytanie: czy podejmujac sie prostego zadania za posrednictwem internetu (typu napisanie artykulu dla strony internetowej) musze odprowadzac od tego podatek?
I odwrotnie, jesli to ja bym chcial zlecic jakies zadanie przez internet jakie wymagania musze spelnic?
Nie chcialbym zabierac zbyt wiele Twojego cennego czasu, wiec wystarcza mi proste wskazowki.
Pozdrawiam,
Bartek.

Odpowiedz

Michał Czerwiec 26, 2014 o 11:52

Badałeś może temat zakładania spółki w Anglii zamiast polskiej działalności gospodarczej? Podobno można w ten sposób uzyskać duże oszczędności w zakresie podatku i składek zus.

Odpowiedz

Dave Lipiec 1, 2014 o 11:55

Co to za skrot KUP?
Michal powinienes byc bardziej konsekwentny w swoich wpisach. Jesli piszesz artykul o konkretnym temacie i w pierwszych slowach opisujesz jakis trywialny problem a potem wyjezdzasz z jakimis skrotami typu KUP, to powinienes rowniez poswiecic pol linijki na rozwiniecie skrotu. I z glowy. Nie kazdy musi to znac. Moze czyta to obcokrajowiec lub mloda osoba.
Tink abołt yt.

Odpowiedz

Michał Szafrański Lipiec 1, 2014 o 13:10

Hej Dave,

Problemu nigdy nie było. Skrót ten jest rozwinięty w artykule przy pierwszym wystąpieniu. Cytuję:

„Ważne w sposobie rozliczeń na fakturę jest to, że możesz od uzyskanego przychodu odjąć koszty uzyskania przychodu (KUP) i dopiero od różnicy zapłacić podatek.”

I co teraz zrobisz? 😉

Pozdrawiam

Odpowiedz

Tomek Lipiec 4, 2014 o 14:44

Wooow dotarłem do końca, a myślałem, że jest tego więcej :)
Teraz przydałby się temat dotyczący rozliczania zarobków :)

Odpowiedz

Marek Lipiec 6, 2014 o 23:10

Generalnie powyżej pewnego pułapu pensji na etacie (bodajże 3400 zł brutto) bardziej opłaca się działalność ze względu na wysokie narzuty podatków i parapodatków i brak możliwości zaliczenia kosztów uzyskania przychodu. Dziwię się ludziom którzy zarabiają kilkanaście tysięcy złotych i siedzą na etacie. Oddają niewspółmierny haracz do uzyskiwanych korzyści.

Odpowiedz

Tomek Lipiec 7, 2014 o 14:35

Ja przez to, że mam własną działalność w poprzednim roku nie zapłaciłem podatku. Wiele kosztów można wrzucić w działalność, telefon, komputery, samochód itp. W moim przypadku się opłaca ale ja zarabiam 7000 zł miesięcznie. Są oczywiście i minusy jak brak urlopu a właściwie to jest ale „bezpłatny” czyli nie pracuję to nie zarabiam. No i jak jestem chory to przychody też są mniejsze !

Odpowiedz

Piotr Lipiec 13, 2014 o 17:54

Ja już na początku swojej pracy zawodowej interesowałem się podatkami, i wiedziałem ile kosztuje etat, więc zawsze wybierałem umowę o dzieło, a następnie działalność co i innym freelancerom polecam :)

Odpowiedz

Finansista in futuro Sierpień 3, 2014 o 17:37

A co myślisz o takim rozwiązaniu: umowa o pracę z wynagrodzeniem minimalnym + DG ( usługi świadczone tylko dla pracodawcy)

Odpowiedz

Asia Listopad 28, 2014 o 11:16

Powodzenia w sporze z ZUSem i innymi urzędami – będziesz musiał udowodnić, że na etacie robisz coś zupełnie innego niż w ramach swojej firmy dla pracodawcy by urzędy nie uznały (zus, pipi, us, etc.), że całość jest z umowy o pracę. Ten sam problem występuje przy połączeniu umowa o pracę + umowa cywilnoprawna (o dzieło lub umowa zlecenia).
Chyba, że formalnie pracujesz dla dwóch firm (w sensie prawnym to np. dwie inne spółki), problem ten znika.

Odpowiedz

Anna Wrzesień 30, 2014 o 19:19

„Dni świątecznych jest 13. Za święta przypadające w sobotę przysługuje Ci na etacie dodatkowy dzień wolny, który odbierasz w innym dniu”

A czy czasem nie wycofano się z takiego rozwiązania na rzecz dodatkowego dnia wolnego – Trzech Króli? :)

Odpowiedz

Agnes Październik 4, 2014 o 13:06

Bardzo dużo sytuacji w artykule, mam natomiast pytanie. Na ile korzystnie ocenianie taki wybór (nie oceniajcie tylko samej kwestii prawnej): praca na etacie za minimalną krajową, plus reszta przyjmijmy np. 2 tyś w kopercie. Stoimy wtedy w tej samej kolejce do lekarza, co osoby, które zarabiają do ręki np. 5 tyś., mamy także po latach pracy na minimalne świadczenia emerytalne, a i do tego lekarza zawsze możemy na stare lata też pójść. Zakładając, że co miesiąc zaoszczędzone pieniądze np. 500 zł samemu będzie się odkładać, bezpiecznie inwestować – chociaż na te 5% w skali roku plus jakieś bonusy jak Michał da info o lokatach z bonusem 😉 Przyjmijmy, że zarobki będą rosły z biegiem nabywania doświadczenia, a bezpiecznie będziemy co miesiąc inwestować te minimum 500 zł na 5%, zawsze. Myślę, że wielu czytelników tego bloga może dostawać sporą część wypłaty w sposób kopertowy, by jakoś z tego wybrnąć czy taktyka systematycznego odkładania na dodatkowe cele emerytalne jest dobra. Przyjmijmy, że taka osoba ma np. 30 lat i własne mieszkanie, bez kredytu. Nie brakuje tu osób finansowo ogarniętych dlatego postanowiłam o to tu zapytać, może ktoś coś podpowie, wyprowadzi z błędnego myślenia :)

Odpowiedz

HRowiec Październik 12, 2014 o 15:51

Przeczytałem i mam wrażanie, że każdy kto rozważa zmianę pracy powinien przeczytać. Wiele osób nie rozumie co to brutto/netto a brutto-brutto – czyli koszt pracodawcy jest dla nich kosmosem.
Dzięki za dobre źródło :)

Odpowiedz

Poziomek Listopad 6, 2014 o 21:28

Super artykuł! Kiedys liczylem to na czuja i mi wyszlo podobnie. Mam prosbe, czy istnieje mozliwosc udostepnienia arkusza OO/excell z tabelkami, wzorkami , ktore to wszystko ladnie wyliczaja?
Chcialbym pobawic sie tym na okazje innych scenariuszy.
Pozdrawiam.

Odpowiedz

Michał Szafrański Listopad 6, 2014 o 21:36

Hej Poziomek,

Wszystkie arkusze Excel zamieściłem do pobrania w artykule :)

Pozdrawiam

Odpowiedz

T Grudzień 14, 2014 o 01:22

Bardzo ciekawy artykuł, w kwestii arkuszy Excel, gdzie ich szukać w artykule?

Odpowiedz

bart Grudzień 22, 2014 o 10:18

Panie Michale – stokrotne dziękuje za ten artykuł. Zaraz po przeczytaniu zacząłem wertować interpretacje MF i … po odpowiednich korektach w US skończyło się na kilkudziesięcio tysięcznym zwrotem nadpłaconego podatku na moje konto :) :)

Odpowiedz

Michał Szafrański Grudzień 22, 2014 o 10:26

Wow! Bomba! Bardzo się cieszę :)

Odpowiedz

Michał Grudzień 25, 2014 o 21:05

Panie Michale – bardzo ciekawy artykuł. Od jakiegoś czasu zastanawiam się nad DG i cieszę, się że mamy podobne liczby (np. 215 dni roboczych w roku. Zastanawiam mnie inna kwestia. Czy w ramach DG przy rozliczaniu na warunkach ogólnych (18/32) też można odliczać dzieło z pracy twórczej? Jeśli tak to będzie to 50%, czy może są inne limity?

Odpowiedz

Piotr Styczeń 27, 2015 o 06:09

Cześć.

Bardzo fajny artykuł – gratulacje dla Janusza, oraz oczywiście dla Michała, za świetny blog :)

Mam kilka pytań do Janusza. Jako, że jesteśmy z tej samej branży (jestem programistą), to powinieneś być zorientowany w sytuacji.

Obecnie pracuję na etacie z 50% KUP zarabiając powiedzmy 7000 zł. Chciałbym zmienić pracę. Dostaję różne oferty z różnymi formami zatrudnienia. Często są to formy B2B. Patrząc na ostatnią tabelkę, rozumiem, że gdybym dostał 58,97 zł lub więcej za godzinę, to przejście finansowo byłoby dla mnie opłacalne? Chciałem się po prostu upewnić, czy dobrze to interpretuję?

Druga sprawa. Dla faktury za godzinę przyjąłeś KUP na poziomie 35%. Czy w naszej branży nie ma problemu z ustaleniem KUP na poziomie 50% w związku z pracą twórczą i prawami autorskimi? Bo jeśli tak, to rozumiem, że parę dodatkowych groszy by zostawało w kieszeni?

Trzecia sprawa. Jak to jest z VATem? W swoich obliczeniach nie bierzesz pod uwagę VATu, a rozumiem, że będąc programistą pewnie raczej trzeba być VATowcem mając własną działalność gospodarczą. Czy się mylę? A jeśli trzeba być VATowcem, to czy istnieje tyle opcji odliczania VATu w naszym przypadku, żeby nie trzeba go płacić od całej kwoty netto na fakturze?

Z góry dziękuję za odpowiedź,
Piotr

Odpowiedz

anna Marzec 10, 2015 o 10:55

Ciekawym rozwiązaniem dla niektórych może być prowadzenie działalności pod opieka Fundacji, np. Twój start up.

Odpowiedz

Borys Maj 21, 2015 o 13:09

Czesc Michal,

gdzie mozna znalezc arkusze do pobrania?
Szukam, szukam i nie widze…

Pozdrawiam,

Borys.

Odpowiedz

Marcin Czerwiec 2, 2015 o 13:09

Temat sprzed roku, ale dla mnie aktualny, bo właśnie stoję przed takim wyborem- etat czy DG. Stąd może szczegółowe pytania…
Jak wygląda w praktyce kwestia zaliczania różnych wydatków do kosztów uzyskania przychodów w przypadku DG – chodzi mi o koszty czynszu, mediów w lokalu będącym miejscem rejestracji/wykonywania działalności w przypadku gdy jest to po prostu nasze mieszkanie.
Wiem, że należy wskazać jaki % lokalu przeznaczamy na DG – jaka jest praktyka przy typowym samozatrudnieniu (czyli defacto w lokalu nic nie robię) – 10%, 30%, 50% – która spotyka się z „przychylnością” US?
Ten procentowy podział dotyczy też możliwości odliczania VAT od tych wydatków więc to istotne z punktu widzenia wyliczania całkowitych „korzyści” DG vs. etat.

Odpowiedz

Olek Czerwiec 6, 2015 o 18:41

A mi sie nasuwa jedno po przeczytaniu czesci artykulu traktujacej o ZUS a potem zerknieciu na komentarze: jestesmy spoleczenstwem niewolnikow.
Jestem zdziwiony ze jest to tak widoczne w branzy IT, ale od kiedy przeprowadzilem sie na wies, zaczalem dostrzegac o ile ten „chlopski rozum” moich sasiadow jest wiecej wart niz zachlysniete swoja wyjatkowoscia „wyksztalcone mozgi” kolegow z pracy (z kolezankami jest znacznie lepiej – ktos musi miec cohones gdy faceci je potracili).

Odpowiedz

Skartabel Lipiec 31, 2015 o 10:01

Własnie mam Etat 50 % KUP.
Dopytywałem pracodawce o wspołprace na b2b, wyliczyli stawkę wg jakiegos super symulatora w taki sposób że jeden dzien w miesiącu pracował bym friko w stosunku do moich wyliczeń ( bardzo podobnych do Twoich ).
Poki co nie zdecyduje się na przecie na B2B, a juz na pewno nie w tej firmie.

Odpowiedz

Red Sierpień 9, 2015 o 13:53

Artykuł ciekawy, komentarze duuuużo mniej nieraz pisane jak przez kogoś z innej planety, ja chce zapytać o formę opodatkowania przy prowadzeniu działalności gospodarczej, bo to jest ważne, 19% to książka i dalej a ryczałt gdzie przy niewielkich kosztach podatek jest dużo mniejszy?

Odpowiedz

Krzysztof Listopad 25, 2015 o 16:47

W paragrafie „Kalkulator stawki godzinowej” obliczasz ją dzieląc roczny koszt pracodawcy przez 1720. Skąd się wzięła taka liczba, po podzieleniu jej przez 8 wychodzi 215 dni pracujących. Wcześniej podawałeś, że średnio w roku pracujemy około 251 dni. Skąd taka rozbieżność?

Odpowiedz

Kamil Styczeń 5, 2016 o 00:56

„Pamiętaj tylko, że założyłem 35-procentowe koszty przy prowadzeniu działalności. Jeśli Ty masz wyższe koszty, dla Ciebie faktura może okazać się najlepszym rozwiązaniem już przy niższej „kategorii wagowej”.”

Witam. Kiedy zachodzi sytuacja, że te koszty są większe?

Odpowiedz

Kinga Maj 2, 2016 o 13:31

Witaj Michale,
czy masz może w planach jakiś artykuł o mieszanym VAT?
Albo ktoś z Czytelników ma jakieś doświadczenia w tym temacie, jak go wyliczyć, czy jest jakaś lista usług obowiązkowo zwolniona z VATu etc.?
Dziękuję za pomoc.
Pozdrawiam, Kinga

Odpowiedz

Dodaj nowy komentarz

Poprzedni wpis:

Następny wpis: