Po dekadzie działania blog "Jak oszczędzać pieniądze" zakończył swoją działalność. Jedyną stale aktualizowaną sekcją bloga jest RANKING kont i lokat. Zapraszam też do lektury ponad 500 archiwalnych artykułów (ponadczasowych)! 👊

WNOP 126: Jak rzucić etat i przejść na swoje – 9 wskazówek dla myślących o własnej firmie

przez Michał Szafrański dodano 20 września 2018 · 64 komentarze

Jak rzucić etat i przejść na swoje

Chcesz odejść z etatu do własnej firmy? Super, ale warto zrobić to mądrze minimalizując ryzyko i marnowanie czasu. Podpowiadam jak.

Nie jest sztuką cisnąć papierami, obiecać sobie, że nie wróci się już na etat, założyć działalność gospodarczą… i marnować miesiące na poszukiwanie klientów i modelu biznesowego. Można ten proces przeprowadzić zdecydowanie lepiej.

Dzisiaj przedstawiam optymalny moim zdaniem scenariusz przygotowywania się do rozstania z etatem i dotychczasowym pracodawcą. Omawiam, jak można pokojowo przejść przez taki proces jednocześnie samemu wygrywając jego poszczególne etapy.

To przewodnik dla wszystkich tych osób, którym chodzi po głowie pomysł rozpoczęcia własnej działalności gospodarczej, a jednocześnie – nie chcą palić za sobą mostów. 9 punktów, które dobrze sprawdziły się w moim procesie żegnania się z etatem.

Miłego słuchania! 🙂

Jak odejść z etatu do własnej firmy – w formie audio i wideo

Możesz posłuchać podcastu, przeczytać transkrypt zamieszczony poniżej lub obejrzeć wideo na YouTube.

Oglądając wideo zasubskrybuj proszę kanał na YouTube oraz kliknij symbol dzwoneczka. Dzięki temu będziesz otrzymasz powiadomienie, gdy opublikuję nowy film.

9 etapów odejścia z etatu do własnej firmy

Cały proces mądrego rzucania etatu podzieliłem na 9 etapów, o których szczegółowo opowiadam w tym odcinku:

  1. Przygotowania i zaplanowanie własnego biznesu.
  2. Przetestowanie pomysłu na biznes.
  3. Prowadzenie firmy równolegle z etatem.
  4. Praca zdalna lub na część etatu – czyli redukcja pracy etatowej.
  5. Przygotowanie mentalne do rozmowy o odejściu z etatu.
  6. Rozmowa z szefem i zaplanowanie odejścia.
  7. Przekazanie obowiązków.
  8. Ostatni dzień = czas pożegnań.
  9. Detox, czyli urlop po zakończeniu pracy etatowej.

Transkrypt, czyli podcast do czytania

Transkrypt podcastu dostępny jest w dwóch formatach: PDF do pobrania i wersja tekstowa do czytania na blogu (po rozwinięciu).

Kliknij tutaj, aby pobrać spisaną treść podcastu (PDF).

W tym odcinku usłyszysz:

  • Jakie są założenia początkowe do „pokojowego” odejścia z pracy na etacie?
  • Jak przygotować się do „zwykłej” zmiany pracy – z etatu na etat?
  • Jak przygotować grunt do odejścia z etatu do własnej firmy?
  • Jak duża powinna być według mnie poduszka finansowa przed rozpoczęciem własnej działalności gospodarczej?
  • Czy skakać na głęboką wodę, czy rozwijać własną firmę równolegle z etatem?
  • Jak wygospodarować więcej czasu na rozwijanie firmy – pracując na etacie?
  • Kiedy rozpocząć działalność gospodarczą?
  • Dlaczego warto przetestować pomysł na biznes?
  • Jak przygotować się mentalnie do rozmowy z szefem o odejściu z etatu?
  • Jak przeprowadzić taką rozmowę / rozmowy i co warto na niej ustalić?
  • Jak przekazywać obowiązki tak, aby również na tym skorzystać?
  • Dlaczego warto odchodzić z klasą?
  • Dlaczego nie warto od razu po przejściu z etatu rzucać się w wir pracy w swojej firmie?

Kliknij prawym przyciskiem, aby ściągnąć podcast jako plik MP3.

Czytaj także: WNOP 092: Własna firma – co warto wiedzieć zanim zaczniesz – moje błędy i 23 wskazówki

Strony, osoby i tematy wymienione w podcast’cie:

Skąd pobrać podcast

Podcast dostępny jest dla Was w wielu miejscach:

A jeśli podoba Ci się podcast, to będę Ci bardzo wdzięczny, jeśli poświęcisz minutkę i zostawisz swoją ocenę oraz krótką recenzję w iTunes. Wasze głosy powodują, że mój podcast trafia do rankingów iTunes. Dzięki temu łatwiej jest do niego dotrzeć tym osobom, które jeszcze nigdy go nie słyszały. A na tym bardzo mi zależy 🙂

Oceń podcast “Więcej niż oszczędzanie pieniędzy” <–

Jeszcze raz bardzo Ci dziękuję za Twoje wsparcie i życzę Ci świetnego dnia! 🙂

Zobacz także: Jak wolność finansową

"Finansowy ninja" - podręcznik finansów osobistych

Finansowy ninjaJuż ponad 130.000+ osób kupiło książkę "Finansowy ninja".

Nowe, zaktualizowane wydanie to ponad 540 stron praktycznej wiedzy o oszczędzaniu, zarabianiu, optymalizacji podatkowej, negocjowaniu i inwestowaniu, które pomogą Ci zostać prawdziwym finansowym ninja i osiągnąć bezpieczeństwo finansowe.

Przewodnik po finansach osobistych, który każdy powinien przeczytać jeszcze w szkole.

PRZEJDŹ NA STRONĘ KSIĄŻKI →

{ 64 komentarzy… przeczytaj komentarze albo dodaj nowy komentarz }

Piotr Wrzesień 20, 2018 o 13:00

No patrz, wlasnie o tym mysle 🙂

Odpowiedz

Michal Wrzesień 20, 2018 o 13:34

Hej Michal,

Wkradło Ci się za dużo copy/paste „UWAGA: do tego odcinka nie załączam transkryptu…”

Odpowiedz

Michał Szafrański Wrzesień 20, 2018 o 13:37

Fakt! Dzięki! Poprawione. 🙂

Odpowiedz

Paweł Wrzesień 20, 2018 o 14:10

Hej Michał,
Chętnie posłucham przemyśleń, bo już Twoje pierwsze wnioski mogę potwierdzić 🙂
Dla mnie najtrudniej było na początku zrozumieć jak się zakłada i rozlicza własną firmę, ile płacić podatków, co rozliczać, czego nie można, jak to wszystko działa. Nigdy nie obracałem się w takim środowisku, więc zmiana była kolosalna:)

Kilka lat temu ciężko było o materiały, więc napisałem na blogu swoje abecadło przedsiębiorcy nt B2B. Podsumowują pierwsze kroki na własnej działalności, jeśli zgodzisz się opublikować komentarz z linkiem w tytule, to będzie mi bardzo miło. A przy okazji kilka osób może skorzysta.

Miłego słuchania!

Odpowiedz

Andrzej Wrzesień 20, 2018 o 15:47

Trzeba by rozeznać, jak groźna bywa działalność całkiem inna niż etat. Czytałem tu gdzieś artykuł o amerykańskim fachowcu, który miał, aż 5 albo i więcej zawodów. Kosmonauta, muzyk, fizyk czy coś takiego. Obawiam się, że szefostwu firmy może nie pasować na przykład księgowy, który po robocie gra na trąbce zamiast szkolić się bardziej w księgowości. Pozdrawiam ciepło 🙂

Odpowiedz

Anita Wrzesień 20, 2018 o 16:45

A to już zależy od pracodawcy. Trend jest taki, że firmy nie chcą mieć po prostu niewolników, tylko zespół ciekawych ludzi, którzy potrafią razem rozwiązywać problemy. Tak jest po prostu przyjemniej, więc długofalowo bardziej efektywnie.

Odpowiedz

Askadasuna Wrzesień 23, 2018 o 12:52

Andrzej, ale to oznacza, że pracodawca jest ograniczony, bo skoro szuka pracownika, to powinien skupić się na jego kompetencji i użyteczności w firmie, a nie interesować się oraz toczyć wyobrażenia, co jego pracownik robi po robocie.

Odpowiedz

Agnieszka Wrzesień 20, 2018 o 16:27

Hej Michał!

Słucha się bardzo ciekawie. Próbuję sobie przełożyć to wszystko na nasze lapońskie realia teraz 😉

Odpowiedz

Ania Wrzesień 20, 2018 o 19:31

Świetny podcast! Dziękuję bardzo, bo właśnie poważnie myślę o otwarciu własnej działalności. Wspominałeś o dotacjach na rozpoczęcie działalności. Mam pytanie, bo dostałam ostatnio radę, że lepiej zgromadzić własne oszczędności – tak trafiłam na Twój blog 😉 – niż opierać się na dotacjach, bo pieniądze, które samemu się zarobiło, zawsze się rozsądniej wydaje, a biznes oparty na dotacjach najczęściej nie wypala.

Moje pytanie: jakie proporcje między własnymi oszczędnościami a dotacjami w gromadzeniu wszelakich funduszy niezbędnych w momencie otwierania własnej działalności?

Dzięki z góry za odpowiedź!
Pozdrawiam!

Odpowiedz

Rafał Wrzesień 22, 2018 o 11:01

Cześć Ania,

zawsze odpowiedź brzmi – to zależy. Od czego? Od tego, jakie koszty stałe ma Twoja firma. Np. ja uzyskałem dotację z UP i te dodatkowe 15 tysięcy, o które wnioskowałem, pomogło mi nie martwić się o świetny sprzęt na start. Jednak moje koszty są niskie, bo prowadzę działalność, która wymaga tak naprawdę tylko dobrego komputera. Co innego taka fryzjerka czy właścicielka restauracji, która wynajmuje lokal, ma pracowników, a więc o wiele więcej.

Stąd jeśli Michał mówi, że np warto mieć na pół roku, rok odłożone pieniądze, żeby móc funkcjonować, to dotacja jest tak naprawdę niezależna od własnych oszczędności – musisz ją wydać i tak na sprzęt, materiały, nie na bieżącą działalność. A w przygotowaniu się do prowadzenia firmy, potrzebne jest mieć „za co żyć”, żeby móc ją rozwijać i nie martwić się tylko o pieniądze. Kiedy nie ma kasy, często podejmuje się jakieś nerwowe ruchy lub nie ma czasu na rozwój, tylko na bieżące sprawy firmy.

Ja bym nie negował dotacji – tylko trzeba wiedzieć, co z nią zrobić. To zawsze jakieś dodatkowe pieniądze, które się mogą przydać w usprawnieniu biznesu. Tylko pamiętaj, że czas i wymogi do dotacji mogą sprawić, że oczekiwanie na nią w przypadku niektórych biznesów – jest po prostu nieopłacalne (na przykład kiedy ma się wielu klientów gotowych płacić faktury na już, byle będzie vat).

Odpowiedz

Marcin Wrzesień 20, 2018 o 19:41

Hej Michał,

Jak długi jest okres remanentu początkowego, tzn. do max jakiego okresu można wliczać faktury imienne, na poczet przyszłej działalności gospodarczej?

Jak zwykle, dzięki za wiedzę którą się dzielisz 🙂

Odpowiedz

mateusz Wrzesień 20, 2018 o 20:09

Hej,

Michał, ja wciąż czekam na Twoj post o odkładaniu na emeryturę. Mam 26 lat i uważam że powinienen już to robić, ale nie wiem gdzie i jak. Czy zwykła lokata, czy forma ubezpieczenia? Czy jakiś produkt dedykowany? Bezpieczne fundusze ?… Zrób taki post dla nieobytych w tematem milenialsów (brzydkie słowo 😉 ), którzy chcieli by się zatroszczyć o swoją przyszłość, ale nie wiedzą od czego zacząć.

Pozdrawiam!

Odpowiedz

Michał Szafrański Wrzesień 20, 2018 o 20:14

Hej Mateusz,

Jeśli nie wiesz od czego zacząć, to zacznij od lektury wszystkich wpisów z cyklu „Elementarz Inwestora”

https://jakoszczedzacpieniadze.pl/elementarz-inwestora

Pozdrawiam!

Odpowiedz

Ewa Wrzesień 21, 2018 o 09:15

Z niecierpliwością czekam na tekst :). Tylko raz odpaliłam podcast i byłam w głębokim szoku, bo czytając zawsze Twoje transkrypty, inaczej wyobrażałam sobie Twój głos. Teraz słucham i myślę… nie, to nie Michał Szafrański! Niemożliwe! I tak mi to nie pasuje do wyobrażenia (ani na plus, ani na minus, tak zwyczajnie!), że nie mogę już przenieść się do grona słuchających ;D.

Temat zawsze aktualny i zawsze interesujący. Niby oczywisty, a jednak można sobie różne myśli „poukładać”.

Na pewno jest to trudniejsze, niż nam się wydaje, kiedy obserwujemy „z zewnątrz” dobrze prosperujące biznesy… Wyobrażam sobie to uczucie (frustracji? bezradności?), kiedy otwierasz sklep np. zielarski, zatowarowujesz go, masz świetną „oprawę graficzną” (super bannery, super stronka, wszystko dobrane przez grafika), wysyłasz w świat wizytówki, publikujesz wartościowe artykuły na FB, robisz różne akcje promocyjne i…czekasz za ladą na klienta. Jeden dzień, drugi, trzeci …. I co, jak nikt nie przychodzi? Czujecie to ? Mówią, że biznes zaczyna wychodzić na zero po pół roku… I niby to wiesz, czyli.. czekać za ladą i działać, czy zamykać póki nie masz długu / przeciążonej poduszki finansowej?

Teraz, kiedy jesteśmy na etacie, własna firma wydaje się „wolnością”, „niezależnością”, szansą na wysokie zarobki. A rzeczywistość przy słabej psychice może być w pierwszych dniach po prostu… Porażająca. świadomość, że wszystko zależy od Ciebie, nie tylko sukces, ale i porażka. A uświadomiłam to sobie, rozmawiając z różnymi przedsiębiorcami, o tym, jak zaczynali … :).

Odpowiedz

Natalja Wrzesień 21, 2018 o 09:18

Ooo świetnie – będzie co słuchać podczas najbliższych treningów 🙂 W tej chwili akurat zmieniam etat na inny (ciekawszy i lepiej płatny) etat, ale kto wie co przyniesie przyszłość, dobrze jest być przygotowanym 🙂

Odpowiedz

Grzegorz Wrzesień 21, 2018 o 10:04

Witaj Michale.
Jestem jednym z wielu, którzy mogą potwierdzić Twoje słowa.
Od roku pracuję dla siebie i na siebie, wcześniej przechodząc przez niemal wszystkie etapy 9 punktowej „wyliczanki”.
Zdaję sobie sprawę, że rok to mało – ale z czystym sumieniem mogę powiedzieć, że mimo przeróżnych przeszkód WARTO.
Pozdrawiam 😉

Odpowiedz

Dawid Wrzesień 21, 2018 o 10:26

Bardzo dobry odcinek. Muszę się z Tobą zgodzić że należy testować swoje pomysły na biznes nawet jeżeli ma to być zwykłe ogłoszenie w internecie i testowanie ile potencjalnych klientów się odezwie. Tak zrobiła moja siostra i dowiedziała się że pracy na „pełen etat” z tego nie będzie, ale jako dodatkowe zajęcie jest bardzo dobre. Już od dłuższego czasu ciągnie pracę na etacie i firmę po godzinach.

Odpowiedz

Ania Wrzesień 22, 2018 o 12:50

@Dawid Myślę, że też wszystko zależy od rodzaju biznesu i sposobu testowania. Np. jeśli chodzi o samochody zabytkowe to jest to branża idąca najczęściej drogą pantoflową, jeśli zdobędziesz polecenia od znajomych to zaczyna iść biznes. Niestety nikt nie chce w swojej 30 letniej lub starszej perełce dawać eksperymentować z ogłoszeń na elementach często niezdobywalnych lub trudnych do odtworzenia, albo po prostu drogich. Sami bardzo długo szukaliśmy blacharzy do swoich aut wśród znajomych i albo terminy 2-3 lata do przodu zajęte, albo są partacze, którzy bardziej szkodzą niż naprawiają. A większość blacharzy woli klepać współczesne auta na ilość nie na jakość aby było (bo ludziom zależy żeby było tanio, jakoś to wyglądało i dało się szybko zacząć jeździć). Dlatego wiedząc, że branża jest kapitałochłonna oraz że jest to nisza chcemy w końcu wypracować swoją sieć kontaktów oraz portfolio (oczywiście będące na 4 kółkach 😉 ), aby otworzyć własną firmę zajmującą się tylko remontem i naprawą zabytkowych samochodów.

@Michał Szafrański, wspominałeś, że warto brać imienne faktury na droższy sprzęt aby go refakturować do firmy. Wiesz może ile czasu można refakturować sprzęt (np. warsztatowy, który w większości ma 2 lata gwarancji)? Bo to jest ciekawe, być może dzięki temu zrobimy na początek duże koszty rozpoczęcia działalności – co pomoże nam na starcie w zmniejszeniu realnych kosztów prowadzenia działalności.

Odpowiedz

Tomasz Wostal Wrzesień 21, 2018 o 11:05

Nie dokończyłem jeszcze odcinka, ale muszę przyznać, że jest bardzo dobry. Rzeczowy i odpowiedzialny – dobrze, że ktoś podchodzi do tego w taki sposób. W internecie wiele jest historii przekonujących, że „wystarczy tylko chcieć”. I niestety wiele osób nie radzi sobie z przeszkodami, gdy uświadamiają sobie, że nie jest tak wcale łatwo.

Odpowiedz

Antonina Wrzesień 21, 2018 o 14:04

Moim zdaniem trzeba naprawdę dużej odwagi i wiary w siebie, aby rzucić etat i próbować swoich sił na swoim. Myślę, że o wiele trudniej zdecydować się na to osobom, które mają już zobowiązania.

Odpowiedz

Krzysztof Wrzesień 21, 2018 o 15:15

Wielkie dzieki za kolejna porcje fajnego materiału tym razem o zwolnieniu sie z pracy. Pamietam ze miales taki podobny material jak przygotowac sie do pojscia na dluzszy urlop. Co jest wspolnego to to ze wazne jest przemyslenie tematu i wlasciwe zaplanowanie dzialan. Wielkie dzieki.

Odpowiedz

KatarzynaK Wrzesień 21, 2018 o 16:43

Jeśli tylko ktoś może sobie pozwolić na to czasowo by po etacie robić coś swojego, to chwała jemu! Zanim nie mamy wielu zobowiązań i dużo czasu wolnego to zamiast narzekać na swoją pracę powinniśmy działać, czytając komentarze innych, którzy już sa na „swoim” można powiedzieć, że udaję ci się wplywać na ludzi.

Odpowiedz

Patryk Wrzesień 21, 2018 o 17:43

Wydaje mi się, że porady mogą być istotne tylko dla malej garstki specjalistów i managerów. Jednak Polska rzeczywistość tak nie wygląda. Zdaje sobie sprawę ze mówisz to ze swojej perspektywy – ale ona jest jednak dość specyficzna. Zajmowałeś wysokie stanowisko. Większość osób zakłada firmy głównie dlatego, że niemnogą znaleźć dobrej pracy, bo 2500 zł na rękę to w Polsce jednak dla większości jest sufit.

Odpowiedz

Askadasuna Wrzesień 23, 2018 o 12:49

No niestety, rzeczywistość takich szarych żuczków jak ja, jest jednak niezbyt kolorowa, ale luzik, zaraz pojawią się spełnienie doradcy z poradą – jak chcesz to osiągniesz, wszystko jest możliwe, wszystko zależy od Ciebie, mnie się udało. Itp. Itd. a czasem wystarczy użyć trochę wyobraźni albo po prostu uwierzyć komuś na słowo, że w jego przypadku nie bardzo da się osiągnąć to wszystko. A to jednak wszystko proste jest – skoro są ludzie, którzy zarabiają dużo i bardzo dużo, to muszą być też tacy, którzy zarabiają mało i bardzo mało. Nie da się tak, żebyśmy wszyscy naraz zarabiali dużo, dobrze i wiele.

Odpowiedz

Wojtek Wrzesień 21, 2018 o 21:51

Pozdrawiam dziewczynę, która była dziś na spotkaniu w FoodHallu. Niebieska koszula, białe spodnie i czerwone trampki. Odezwij się ! Bardziej utkwiłaś mi głowie niż świetne skądinąd treści przekazane przez Piotra i Michała 🙂

Odpowiedz

Askadasuna Wrzesień 23, 2018 o 12:46

To musiała być wyjątkowa dziewczyna : )

Odpowiedz

Alicja Wrzesień 22, 2018 o 07:49

Michał,
wstaw jakieś fajne intro w trakcie początkowego motywu muzycznego, bo oglądanie Twoich ‚podrygów’ jest niezręczne dla widza i widać, że dla Ciebie też 😉

Odpowiedz

Michał Szafrański Wrzesień 22, 2018 o 19:01

NIE 😀

Odpowiedz

Askadasuna Wrzesień 23, 2018 o 12:46

Michał, jeszcze jeszcze jakiś taniec może! Taki wiesz, z jajem 😀 Przed podcastem muzyczka i śpiew, a przed filmikiem wygibasy 😀 Od razu masz wzrost oglądalności 😉

Odpowiedz

Ania Wrzesień 22, 2018 o 10:13

Witaj Michale,
Obecnie przechodzę przez łatwiejsza sytuacje przechodzenia z firmy do firmy jako pracownik etatowy. Jednak w głowie cały czas siedzi we mnie potrzeba robienia czegos swojego na własnych zasadach. Oboje z narzeczonym kochamy samochody zabytkowe. Mamy wspólnie zestaw umiejętności który pozwala te samochody robić samodzielnie minimum w 90%. Warsztat przez ostatnie kilka lat również został odpowiednio przygotowany (z miejscem gorzej ponieważ zbudowanie lub wynajem ogrzewanego garażu o odpowiednich wymiarach to już dość duży koszt, którego obecnie nie mamy jak przeskoczyć).

Wiemy ze jest popyt na nasze usługi, które obecnie świadczymy wśród przyjaciół lub znajomych z klubów motoryzacyjnych. Teraz chcemy zrobić jeden projekt od początku do końca żeby mieć wizytówkę tego co potrafimy zrobić. A po tym już trzeba będzie otworzyć własna firmę.

Strach jest. Przede wszystkim czy zdecydować się na firmę na mnie, aby zredukować koszty czy na narzeczonego który jest obecnie bezrobotny. Na obecna chwile przeraża mnie przejście przez większość formalności i tak naprawdę nie wiem gdzie szukać informacji na temat obecnych funduszy bezzwrotnych (narazie nie chcemy korzystać z kredytów póki nie mamy zabezpieczenia ich natychmiastowej spłaty bez uszczerbku na obecnym standardzie życia).

Firmę trzeba zacząć od sprawdzenia własnych możliwości finansowych i ich bieżącego monitorowania. Dlatego ostatnie 2 dni poświęciłam na walkę z ułożeniem kategori wydatków i wpływów zgodnie z naszymi potrzebami (czyt. Każdy samochód ma swoją kategorie wydatków zgodnie z obecnym stanem i jego potrzebami) i od końca przyszłego tygodnia biorę się za wprowadzanie danych. Jedynie kilka archiwalnych wprowadzę do bazy danych które będą mi potrzebne za długi czas do rozliczenia większych wydatków rozciągniętych w czasie ale chce to zrobić bilansujący je innymi przypływami gotówki.

Narzeczony narazie uważa ze trochę przesadzam ale myśle ze po kilku miesiącach zauważy efekty. 😉

Odpowiedz

Ewa Wrzesień 24, 2018 o 12:21

Witaj Aniu,

jeśli chodzi o fundusze zewnętrzne, to pracuję „w branży” od kilku lat, postanowiłam pomóc Tobie i być może innym, którzy marzą o przejściu na własną działalność, dzieląc się podstawową wiedzą o dotacjach. Przekazuję to w sposób możliwie krótki , zwięzły i wartościowy 🙂 Nie reklamuję swoich usług:

– na otwarcie jest więcej opcji uzyskania wsparcia niż na rozwój istniejącej firmy, więcej jest też opcji dla bezrobotnych zarejestrowanych w PUP – to najlepsza kategoria Beneficjenta. Aby dowiedzieć się co wtedy przysługuje Ci na Twoim terenie, dzwonisz do odpowiedniego Punktu Informacyjnego Funduszy Europejskich i po podaniu swojej sytuacji – np. kobieta lat 30 bezrobotna zainteresowania otwarciem firmy – uzyskujesz pakiet informacji ZA DARMO.
– otwarcie obejmuje dość szeroki katalog dotacji bezzwrotnych ,na rozwój możesz dostać dotację GŁÓWNIE na innowacje i PRZEDE WSZYSTKIM w formie zwrotnej pożyczki / kredytu
– dlatego nigdy nie dokonuj podstawowego błędu pt. Otworzę a potem dostanę dotację na otwarcie. Ten błąd popełnia 70% osób! Gdy już otworzysz to nie możesz dostać dotacji na otwarcie a na rozwój również nie dostaniesz bo zazwyczaj trzeba prowadzić firmę od roku lub dłużej (!) – przez rok będziesz pozbawiona możliwości uzyskania dotacji

NAJLEPSZĄ opcją są dotacje z LGD – są to bezzwrotne dotacje, 100% kosztów netto w wysokości do 100 tys zł na otwarcie firmy (ewenement!!!) albo 70% kosztów netto do 300 tys zł dotacji na rozwój firmy (o ile prowadziłaś firmę min 365 dni w ostatnich 3 latach i jest to mikro lub małe przedsiębiorstwo oraz zatrudnisz min 1 osobę na pełen etat na 3 lata – to tak w skrócie). Dowiedz się koniecznie, czy blisko Ciebie jest LGD i czy możesz otworzyć tam firmę – to najlepsza opcja.

Później wchodzi w grę PUP – 6krotność średniego wynagrodzenia na otwarcie firmy przez bezrobotnego (Zazwyczaj 20 tys bezzwrotnej dotacji, konieczność prowadzenia firmy min 12 m-cy – inaczej zwrot), później takie same warunki ale już nie przez Urzad Pracy ale różne instytucje (jakie i gdzie – dowiesz się dzwoniąc do PUP).

I to by było tyle… Nie chcę zatruwać bezużyteczną wiedzą, przepraszam Michale, jeśli uznasz to za wpraszanie się do Ciebie na unijne pogaduszki;), ale myślę, że jest duże zapotrzebowanie na taką bezpłatną, dobrze podana wiedzę o funduszach unijnych. Dziwię się, jak wiele osób NIC o tym nie wie, a pewna wąska grupa ludzi bogaci się na dotacjach…

Odpowiedz

Michał Szafrański Wrzesień 24, 2018 o 12:24

Hej Ewa,

Dzięki wielkie za obszerny i wartościowy komentarz. Ależ właśnie takich komentarzy tu oczekuję – absolutnie nie masz za co przepraszać. Śmiało częściej zapraszam. 🙂

Pozdrawiam 🙂

Odpowiedz

Anna Wrzesień 24, 2018 o 20:41

Witaj Ewo,

jeśli możesz skontaktuj się ze mną ([email protected] – podam ci wtedy mój regularny mail do kontaktu), bo niestety forma informacji jaką uzyskałam ostatnio w urzędach jest całkowicie niezrozumiała, a często opiera się na tym, ale wy macie mieszkanie i auto (co by nie mówić z zapobiegliwości rodziców) to wam się nie należy nawet 5 zł. A być może dzięki twojej pomocy uda nam się z narzeczonym utworzyć miejsce spełniania marzeń nie tylko naszych ale i również innych osób.

P.S. @Michał jeśli byłaby możliwość nie publikuj tego komentarza tylko bezpośrednio go przekaż do Ewy z mailem z formularza. Z góry dziękuje

Odpowiedz

Askadasuna Wrzesień 23, 2018 o 12:44

Czekałam na ten post u Ciebie 🙂 Byłam ciekawa, co masz do powiedzenia w tym temacie.
Dzięki, biorę się za słuchanie 🙂

Odpowiedz

Michał Wrzesień 24, 2018 o 15:39

Przesłuchałem podcast, z resztą jak zwykle, i bardzo mi się spodobał. Nie planuje w tym momencie zakładać firmy. Ba! Nawet nie pracuje na etacie, ale wiele rad mi się spodobało, i z pewnością warte są przemyślenia, albo wręcz wprowadzania w życie.
Szczególnie w pamięć zapadła mi radę o tym jak to warto co jakiś czas pójść na rozmowę o pracę – nawet jeśli jesteśmy ze swojej pracy zadowoleni.
Podsumowując świetna robota!
Pozdrawiam 🙂

Odpowiedz

i-malaksieg Wrzesień 24, 2018 o 15:45

Interesujący wpis! Sprawnie i umiejętnie tłumaczysz jak przejść z firmy „na swoje”. Bardzo podobał mi się moment, gdzie mówisz o tym, aby zapytać się siebie; dlaczego to chcemy zrobić? Co chcemy przez to osiągnąć?
Sądzę, że nie zawsze zadajemy sobie te pytania, będąc „otumanieni” perspektywą większy pieniędzy, albo samodzielności w prowadzonych działaniach. A to nie zawsze jest spójne z prawdą. Oby więcej takich wpisów.
Może o tym, czego się wystrzegać prowadząc firmę?
Pozdrawiam!
Michał

Odpowiedz

Miłosz Wrzesień 24, 2018 o 16:07

Hej !
Bardzo przydatny podcast, szczególnie w mojej obecnej sytuacji 😉
Zastanawiam się, czy dobrze robię.
Obecnie pracuję na etacie, lecz mam plan odejść z etatu, aby przebrnąć przez wymaganą podstawę bycia osobą bezrobotną, aby w nowym roku ubiegać się o dotację z UP. Taka dotacja byłaby idealna dla mnie, kiedy połowę potrzebnego sprzętu już mam kupioną, a drugą połowa jest zupełnie konieczna, aby dobrze wykonywać usługi.
Obecnie „bawię się” po godzinach ile mogę, zainteresowanie jest. I tu pytanie, czy ryzykować i rzucić etat, po czym starać się o dotację, czy jeszcze poczekać, chociaż…w sumie na co 😛 ?

Odpowiedz

Oskar Wrzesień 24, 2018 o 19:00

Michał! Śledzę Twoje poczynania od pewnego czasu, głównie w formie podcastów w drodze do pracy (wpisów na blogu czytałem może kilka, brak czasu) ale do tej pory absolutnie niczego nie komentowałem, dziś przyszedł ten wielki dzień 🙂
Pierwsza sprawa, to fajnie, że poruszasz na blogu kwestie związane z przedsiębiorczością. To super, że w obecnie popularnej bardzo narracji sukcesu, startupowców, rzucania korporacji etc. jest też głos rozsądku, który ma nieporównywalnie więcej wspólnego z prawdziwym życiem i może być dla kogoś dobrą radą. Stokrotne dzięki!!
Odnośnie samego tematu tego podcastu, to sam jestem obecnie w trakcie takiego procesu i myślę, że mogę dodać kilka słów od siebie, które wniosą coś do tego tematu. Po pierwsze, wszystkim zainteresowanym mogę powiedzieć jedno: jest ciężko. Pomysł na firmę po godzinach wymyśliłem ponad 2,5 roku temu. To firma zajmująca się szerokorozumianym marketingiem dla firm technologicznych. Postawiłem stronę, starałem się ją jakoś wypozycjonować ucząc się SEO samemu (polecam każdemu, 90% firm z tej branży to mafia!!) i pierwsze zapytanie ofertowe miałem po ponad roku (!!!). Po ok 1,5 roku zdobyłem pierwszego klienta, kompletnie obcą firmę z internetu. Ten projekt rozliczyłem przez firmę kolegi i dopiero kolejne pół roku później miałem drugiego klienta i dopiero po zakończeniu projektu dla niego założyłem DG. Tak więc przez 2,5 roku mój przychód wyniósł mniej niż 10k zł netto !! Oczywiście, gdybym aktywnie promował swoją firmę, być może przychodu byłoby więcej, ale na pewno „spaliłbym” mnóstwo pieniędzy na ZUS i inne koszty w tym czasie. Dlatego testowanie biznesu równolegle z etatem to super pomysł i znaczna redukcja ryzyka i kosztów – pełna zgoda. Najważniejsze jednak w tym okresie było dla mnie jedno: to jest możliwe! To co sobie gdzieś w głowie wymyśliłem okazało się na tyle przydatne dla kompletnie obcych firm, że gotowi byli za to zapłacić. Gdy dostałem pieniądze za pierwszą fakturę – uwierzcie, bezcenne.

Nie było to jednak proste, świadcząc usługi większość projektów robiłem przed pracą, między 6 a 9 rano i wieczorem między 19 a 24. Dodatkowo w weekendy i urlopy. Każdy kto myśli o łączeniu firmy z etatem niech o tym pamięta, to nie jest drobiazg, to jest boląca głowa, brak życia prywatnego i poczucie szarpania się z losem.

Druga sprawa, którą mógłbym dodać jako uzupełnienie podcastu to „bolące serce” i związane ręce. Mam teraz mnóstwo pomysłów, cały czas pełną zajawkę na rozwój firmy i szukania potencjalnych klientów/rozwoju, a codziennie od 9 do 17 pracuję dla kogoś innego. NIE MAM PO PROSTU KIEDY prowadzić firmy. Rozmowy z kontrahentami na korytarzu, z przyczajki, gdzieś ukradkiem pisanie maili – jest to podwójne życie i bardzo męczy. Michał, jeśli masz pomysł jak to pokonać (niestety nie mogę pracować na część etatu, próbuję wypracować czasem pracę z domu ale nie jest to bardzo proste) to daj proszę znać. Mnie to zabija od środka i jednocześnie bardzo załamuje.

Trzecia sprawa, jedyna z którą na pewno się nie zgodzę to jawność prowadzenia firmy równolegle z etatem. Mam bardzo dobrą pracę etatową, na managerskim stanowisku w wysoce-zaawansowanej technologicznie firmie i osiągnięcie tego pułapu wiedzy i kompetencji w branży trwało długo i wymagało ogromnych kosztów ze strony pracodawcy. Wybacz Michał, ale w mojej ocenie każda racjonalna osoba wie, że firmy nie zakłada się dla rozrywki, tylko po to, żeby docelowo była ona głównym źródłem utrzymania. Ja gdybym usłyszał od pracownika, że założył firmę, tego samego dnia zacząłbym szukać następcy. Jestem przekonany, że moi szefowie (skądinąd bardzo w porządku ludzie) zareagowali by tak samo. Dlatego też moja firma jest niejawna dla mojego pracodawcy i to powoduje kolejne stresy i paradoksy: z jednej strony chciałbym ją promować, z drugiej nawet na serwisach społęcznościowych typu facebook albo linkedin nigdy nie umieściłem ani jednego posta o mojej firmie!! To bardzo utrudnia życie, szukanie nowych klientów i jest jednocześnie bardzo przygnębiające. Michał, podaj proszę racjonalne argumenty przeciwko mojemu myśleniu, ale na dzień dzisiejszy nie widzę możliwości powiedzenia o tym mojemu szefowi.

Podobno czytasz komentarze, więc będę wdzięczny nawet za zdawkową odpowiedź. Mimo wszystko, tak jak pisałem wcześniej satysfakcja jest ogromna i „na koniec dnia” warta całego tego trudu. Ogólnie wyznaję też zasadę małej łyżki, więc stopniowo staram się odkładać pieniądze na rozwój firmy, ewentualne inwestycje i przestoje i mimo wszystko równolegle, porankami i wieczorami rozkręcać tą swoją firemkę 🙂 Trzymajcie kciuki, pozdrowienia dla wszystkich czytających i autora!

Odpowiedz

Michał Wrzesień 24, 2018 o 19:52

Świetny podcast. Z resztą dobrze osadzony w czasie. Nie minął tydzień jak podjąłem pewną decyzję 🙂 Dziękuję Ci Michał za wylistowanie punktów. Podążałem zgodnie z nimi jeszcze zanim wyszedł podcast – dało się je wyłapać na przykład w „Zaufanie czyli waluta przyszłości”. Całą historię znajdziesz na mailu.
Dziękuję za to co robisz po 1000 kroć 🙂

Odpowiedz

Dawid Wrzesień 25, 2018 o 23:05

Wartość Twoich podcastów jest nie oceniona. Jestem dość nietypowym korpo-ludkiem, który pracuje by paradoksalnie zmniejszyć wydatki a nie zarabiać (wynik szczęścia na giełdzie). Patrzę więc na pracę pod względem rozwijania się, atmosfery i poznawania ciekawych ambitnych ludzi niż zarobku. Przez co często zmieniam pracę i mam czas na poboczne projekty(uczelnia,blog). Niestety, uczucie spełnienia już nie jest tak wyraźne jak na początku mojej etatowej przygody. Jako młodziak czerpię garściami z Twoich doświadczeń i muszę przyznać, że rozwinięcie tego temu okazało się dla mnie kolejnym inspirującym wątkiem spod Twoich skrzydeł. Zaczynam poważnie rozplanowywać zakończenie mej tułaczki po firmach i przejściu powolutku na swoje. Otworzenie własnej firmy w wieku 22-23 lat zawsze wydawało mi się niemożliwe a jednak otworzyłeś kolejną blokadę w mojej głowie za co Ci Michał serdecznie dziękuję! Czas zacząć nową przygodę, jesteś królem przez duże „V” Michał! 😀

Odpowiedz

Ola Wrzesień 27, 2018 o 09:18

Już po tytule widzę, że to będzie jeden z tych podcastów, który odpalę kilka razy 🙂
Dzięki ♡

Odpowiedz

Szyciownik Wrzesień 27, 2018 o 15:07

Cześć,

Kiedy możemy się spodziewać transkrypcji? Bardzo mnie interesuje ten podcast, bo odejście z etatu to moje marzenie, a jak zawsze wolę czytać niż słuchać.
Pozdrawiam,
Kasia

Odpowiedz

Ewa Wrzesień 27, 2018 o 23:17

Ja też Kasiu niecierpliwie czekam, bo lubię przeczytać, czasem wydrukować i coś podkreślić… więc się podłączam pod pytanie ;).

Odpowiedz

Michał Szafrański Wrzesień 29, 2018 o 10:59

Wkrótce 🙂

Odpowiedz

Michał Szafrański Wrzesień 29, 2018 o 17:05

No i jest już transkrypt. Zapraszam do czytania. 🙂

Odpowiedz

Kamila Wrzesień 28, 2018 o 09:38

Cześć Michał 🙂
ostatnio coraz częściej słyszę o sytuacjach, w których ktoś stracił oszczędności, które trzymał w banku z powodu włamania na konto przez internet – np. przez aplikację mobilną, która podszywała się pod aplikację banku. Pojawiają się też inne sytuacje, w których dochodziło nawet do zaciągnięcia kredytu na osobę, która nie miała o tym pojęcia. Trochę zaczęło mnie to przerażać.

W Finansowym Ninja ogólnie poruszyłeś temat bezpieczeństwa. Zastanawiam się czy zamierzasz go jakoś rozwinąć w najbliższym czasie. Z chęcią usłyszałabym jakie jest Twoje zdanie na ten temat i poczytałabym jakieś porady odnośnie tego jak zadbać o bezpieczeństwo kont, do których mamy dostęp przez internet. Czy to prawda, że korzystająć z iOS jesteśmy bezpieczniejsi? Pewnie dla niektórych ten temat jest oczywisty, ale uważam, że im więcej wiemy i im więcej się na ten temat rozmawia tym lepiej.

Pozdrawiam serdecznie.

Odpowiedz

Kazik Wrzesień 28, 2018 o 10:53

Mówisz o bardzo racjonalnym schemacie i w sumie z twojej wypowiedzi można stwierdzić że w gruncie rzeczy jeszcze nie jest za późno by próbować czegos takiego. O ile oczywiscie ktoś nie ma trójki dzieci i pracy na 2 etaty.

Odpowiedz

Thomas Wrzesień 28, 2018 o 13:34

Naprawdę świetne, sądzę, że każdy kto przeczytał ten artykuł właśnie otwiera działalność gospodarczą !

Odpowiedz

Piotr Październik 1, 2018 o 15:35

Jasne, od razu lecą i otwierają 🙂 Nie pisz bzdur, to nie jest takie proste jak myślisz.
Przez długi czas musisz się godzić na wiele wyrzeczeń i pracę na granicy bankructwa. Tylko nielicznym udaje się przetrwać pierwsze dwa lata.

Ja bardzo chciałbym pracować na własny rachunek. Jest to moje marzenie aby być odpowiedzialnym za siebie i świadomie podejmować wszystkie decyzje biznesowe. Brakuje mi jednak pomysłu i/lub odwagi. Wszystko co wymyślę wydaje się zbyt proste, infantylne, odtwórcze. Boje się, że nie zdobędę żadnych Klientów bo i jak mam konkurować z firmami które są już na rynku X lat i robią coś podobnego?

Nie zgadzam się jednak z jednym – powiedzenie szefowi, że otwieram działalność i szukam własnych klientów jest równoznaczne ze zwolnieniem z pracy. Nikt o zdrowych zmysłach nie zostawi u siebie pracownika który myślami liczy już pieniądze z własnej działalności 🙂

Odpowiedz

Paweł Wrzesień 28, 2018 o 22:33

Ważne przy zakładaniu firmy by założyć, że coś może isc nie tak jak planujemy. Unikamy wtedy elementu zaskoczenia i mamy przygotowany plan alternatywny. Druga sprawa to koszty i umiejętność ich niwelowania, wiele firm spamuje skrzynke oferując żlote jaja a tak naprade chcą wyciągnąc pieniądze od was.

Powodzenia!

Odpowiedz

Anon Wrzesień 30, 2018 o 22:44

Trochę jestem rozczarowany tym konkretnym podcastem bo liczyłem na konkretne rady i sposoby radzenia sobie w trudniejszych sytuacjach. W sumie omówiłeś best case scenario czyli wyrozumiałego szefa i wolne wygaszenie się z firmy.

Ja już jestem udupiony od samego początku bo podpisałem umowę o zakazie konkurencji (co się robi standardem w wielu branżach). Nie mogę prowadzić działalności, chyba że na słupa. Gdyby firma była uparta to mogliby mnie pozwać do sądu i wziąć wszystko to na co pracowałem. Zawsze można nie podpisywać takiej umowy, zawsze można być bezrobotny 🙂

Inna sprawa, nie wiem jak u ciebie ale u mnie oczekuje się pełnego zaangażowania, gdyby firma wiedziała, że pracuję na boku to mogły by padać oskarżenia, że na przykład przepracowanie wynikające posiadania działalności wpływa negatywnie na pracę w firmie, są u mnie ludzie którzy robią zlecenia na boku, ale się tym nie chwalą bo wiąże się to z samymi problemami.

No i pracodawcy są neurotyczni, jak jesteś za dobry, za pracowity to zrzucają na ciebie coraz więcej odpowiedzialności i uzależniają się od ciebie. Nie chce sobie wyobrażać jakie świństwa by robili takiej osobie gdyby chciała odejść i broń boże założyć coś konkurencyjnego. Ja staram się być szaraczkiem, nie za dobry, nie za zły by móc właśnie szybko zniknąć bez smrodu.

Odpowiedz

Michael OneDollar Październik 2, 2018 o 07:00

U mnie przejście na własną działalność była wynikiem braku podwyżki o 100 zł w 2010 roku 🙂 Byłem w pracy przed wszystkimi i wychodziłem jako ostatni. Pracowałem na skupie złomu, więc lekko nie było. Większość pracowników samo dawało sobie podwyżkę „w materiale” i oddawało do innych skupów.

Zawsze wychodziłem z założenia, że jakakolwiek praca by nie była, musi zapewniać komfort finansowy, a do tego właśnie potrzebne było dodatkowe 100 zł. Nie dostałem podwyżki, założyłem własną działalność i dalej to już poszło choć początki były bardzo trudne.

Trochę szczęścia, praca od świtu do nocy i po 6 miesiącach zaczęło się kręcić. Popełniłem mnóstwo błędów, ale finalnie wyszło dobrze. Z tego co widzę to praktycznie każdy by chciał działać na własny rachunek, ale nie każdy się do tego nadaje. No i wyobrażenie osób pracujących na etacie mija się grubo z prawdą odnośnie pracy już na własny rachunek.

Wszędzie dobrze tam gdzie nas nie ma 🙂

Odpowiedz

Weronika Październik 2, 2018 o 13:31

Cześć Michał !
Dawno Cię nie słuchałam, zawsze preferowałam wersję pisaną, ale muszę przyznać, że zrobiłeś duże postępy w słowie mówionym 🙂 i bardzo miło się Ciebie słucha. Dzięki za ten post i wskazówki. Pozdrawiam !

Odpowiedz

Łukasz Październik 2, 2018 o 23:22

Jakiś czas temu przeszedłem podobną drogę. Przez 4 lata budowałem firmę równolegle z etatem. Od roku już tylko firma. Wiele jest w tym racji co piszesz.
Na podstawie moich doświadczeń dodałbym jeszcze jeden wg mnie bardzo istotny punkt. Chodzi mianowicie o kapitał na start firmy.
Większość ludzi mówiąc o zakładaniu własnej firmy i porzuceniu etatu mówi: „Zrobiłbym to ale nie mam kasy na start. Gdybym miał 50/100/200/500 tys. na start porzuciłbym etat i założył firmę”.
Wg mnie najgorsze co się w takiej sytuacji może przydarzyć to np. niespodziewany spadek który pozwoli nam szybko spełnić marzenie o własnej firmie. Jestem przekonany, że gdybym na początku miał te pieniądze to zwyczajnie bym je zmarnował. Dzięki temu, że ich nie miałem byłem zmuszony szukać kreatywnych rozwiązań. Pracując cały czas na etacie mogłem zarobione na firmie pieniądze inwestować w sprzęt. Przez to, że robiłem to powoli robiłem to rozważnie, wyszukiwałem najlepsze rozwiązania. To dość rozległy temat ale jeśli ktoś chciałby uruchamiać kapitałochłonny biznes to wg mnie warto iść tą drogą. Dziś, podobnie jak wtedy w moim przypadku potrzebny początkowy kapitał szacuje na ok 100 tys. zł a udało się zaczynając od ok. 10 tys. Wymagało to nieco wyjścia ze strefy komfortu ale dziś dodatkowy bonusem jest to, że w wielu kwestiach związanych ze sprzętem w mojej branży jestem ekspertem co czyni mnie doprawdy trudnym klientem 😉

Odpowiedz

Tomasz M. Pietrzak Październik 2, 2018 o 23:38

Ciekawe i bardzo praktyczne podejście 🙂

Odpowiedz

Michał Październik 9, 2018 o 18:22

„Pracuj na etacie i rozwijaj firmę” – świetny life-work balance, nie ma co…

Odpowiedz

Michał Szafrański Październik 12, 2018 o 12:22

Hej Michał,

A kto mówił, że będziesz miał jakikolwiek work-life balance? Słyszałem, że najlepszy jest wtedy, gdy element „work” całkowicie się wyeliminuje. 😉

Pozdrawiam

Odpowiedz

Janek Listopad 6, 2018 o 17:13

Dobry podcast, ale odnoszę wrażenie, że ta ścieżka nie dotyczy wszystkich pracowników. Po pierwsze: niższych stopniem w firmie i tych, których bardzo łatwo jest zastąpić kimś wziętym z rynku. Zwykle w tym przypadku pożegnanie wygląda po prostu „jak chcesz odejść, to pa” i nic więcej – przynajmniej ja mam takie doświadczenie.
Po drugie: jednak bardzo dużo zależy tutaj od szefa. Nawet gdy pracowałem na stanowisku, gdzie prowadziłem własne projekty rozwojowe, przy odchodnym szefowie po prostu nie byli zainteresowani tym, żeby je komuś przekazać (i z tego, co wiem, to po moim odejściu one umierały). Nie było nawet rozmowy o żadnym przekazywaniu obowiązków.
I jeszcze jedna uwaga do rozmowy z szefem. Oprócz uzgodnienia sposobu komunikacji wiadomości o odejściu do współpracowników, warto też ustalić komunikację do wyższych przełożonych. Gdy odchodziłem ze startu-upu, gdzie nie było jeszcze rozbudowanej struktury, po złożeniu wypowiedzenia zacząłem mieć problemy ze strony Rady Nadzorczej. Chociaż też mogła to być sytuacja wyjątkowa, bo pomiędzy złożeniem wypowiedzenia a zakończeniem stosunku pracy zrezygnował prezes i nagle nie było nikogo pomiędzy nami.

Odpowiedz

Tytus Listopad 20, 2018 o 11:57

Hej Michał,

Jak zawsze przyjemnie się Ciebie słucha, a miałem dość długą przerwę w Twoich podcast’ach. Też aktualnie pracuję nad równoległym połączeniem etatu i spróbowaniu sił z własnym biznesem.
To czego nie powiedziałeś, a wydaje mi się dobrym rozwiązaniem dla wielu osób to przejście podczas etatu z umowy o pracę na działalność gosp. i praca firma-firma. Wtedy nie ponosimy dodatkowych kosztów ZUS’u, s możemy obniżać swoje podatki inwestycjami w np. sprzęt potrzebny w nowym biznesie.

Pozdrowienia

Odpowiedz

Marta Lipiec 19, 2019 o 00:20

Ja mam to za sobą, niestety nie było mi dane przeczytać/wysłuchać a bloga znalazłam kiedy było już „po ptokach”.
Odeszłam z korporacji. Nie dlatego, że nie miałam ochoty pracować od rana do nocy tylko dlatego, że 2 letnia dziewczynka objawami psychosomatycznymi manifestowała, że potrzebuje matki ale szefowa nie miała ochoty tego tolerować. Nie paliłam mostów jednak same runęły.
Mimo, że pomysł na firmę był świetny, analiza wykonana, cały możliwy czas poświęcony na postawienie biznesu zagospodarowany co do minuty to okazało się, że biznes jednak nie wypalił. Od chwili uruchomienia nie sprzedałam NIC, walczę 4 miesiące o 1 transakcję – bezskutecznie. Biję się z myślami czy inwestować jeszcze cokolwiek czy zamknąć zanim długi urosną jeszcze bardziej.
Wszystkie oszczędności i pieniądze z odprawy zniknęły, od miesiąca żyję na debecie. Niestety, zdobycie etatu w dawnej branży graniczy z cudem i od jutra będę szukać pracy jako kasjer/sprzedawca gdziekolwiek. Oczywiście żadna praca nie hańbi jednak takie wynagrodzenie nie pokryje samego kredytu hipotecznego.Może byłoby inaczej gdyby dane mi było jednocześnie pracować i cichcem lub po nocach tworzyć swoje projekty.

Warto mieć nie tylko poduszkę na utrzymanie rodziny ale też psychiczne przygotowanie do tego, że (być może) straci się bezpowrotnie grubą kasę, popadnie w długi i utraci status zawodowy (w sumie szacunek do samego siebie i wiarę w słuszność podejmowanych decyzji też).
Panie Michale gratuluję, że ma Pan chęci do wspierania przyszłych przedsiębiorców i dzieli się swoim doświadczeniem bo jego brak jest nieopisanie bolesny.
Trafiłam do Pana za późno, niech mój przypadek będzie przestrogą.

Odpowiedz

Kamil Kwiecień 17, 2020 o 18:10

Sam się zastanawiam nad taką opcją, po prostu przejść na swoje.
Dzięki za materiał

Odpowiedz

Kamil Maj 14, 2020 o 00:01

Ja się od dłuższego czasu zastanawiam nad swoim, na początku jest ciężko trzeba zaryzykować , no ale kto nie ryzykuje ten szampana nie pije.

Odpowiedz

Rafał Z Wrzesień 25, 2020 o 14:05

W 2016 miałem nadzieję, że może faktycznie będę mógł pójść inną drogą. Niestety mocno się pomyliłem. Nie byłem odpowiednio przygotowany, a też sporo czasu źle zainwestowałem.
Jednak ta sztuka udało się mojej żonie, którą myślałem że w tym wyprzedzę. Natomiast myślę, że kluczową myślą z tego nagrania jest planowanie. Widać, że jest coś w tym słowie i tej pracy co jakby trudno jest wdrożyć. Tak czy inaczej życie lub inne doświadczenia nas do tego zmuszą. Chyba, że nie chcemy pójść dalej.
W każdym razie nie raz o tym marzyłem, że kończę pewien etap i przechodzę w drugi. Nie jest to wykluczone, ale na razie mam trochę do przepracowania.

Dziękuję

Odpowiedz

Mateusz Październik 26, 2021 o 18:05

Kurcze, trafiłem na ten artykuł w sumie już jakiś czas po jego napisaniu, ale widzę że sporo się nie zmieniło – nadal dobry pomysł i odwaga są chyba najważniejsze w dokonywaniu decyzji, czy iść własną drogą czy trzymać się liny etatu 🙂 ja postanowiłem właśnie niedawno „pójść na swoje” zostać kimś niezależnym.

Odpowiedz

Dodaj nowy komentarz

Poprzedni wpis:

Następny wpis: