Informacje o nowych artykułach i sposobach oszczędzania pieniędzy prosto na Twój e-mail

    

WNOP 093: Jak się motywować? – czyli jak skłaniam się do pracy nawet, gdy nie chce mi się nic robić

przez Michał Szafrański dodano 13 lutego 2017 · 82 komentarze

Play

Jak się motywować

Motywacja jest przereklamowana. U mnie ważniejsze są dyscyplina, reżim i odpowiednie warunki pracy. Po prostu ROBIĘ i są efekty. Zero cudów.

„Jesteś tytanem pracy” – często słyszę to sformułowanie. Czasami mnie wkurza. To tak jakby wypowiadająca je osoba uważała, że mam jakieś super-moce, które pozwalają mi pracować na okrągło w przyjemnej atmosferze. Jakby praca przychodziła mi z bezwzględną łatwością i to uzasadniało moje rezultaty. To nieprawda! Podobnie jak każdy mam gorsze momenty. Niektóre z nich trwają miesiącami.

Tak naprawdę praca jest dla mnie źródłem największych frustracji w moim życiu. Oczywiście efekty, które osiągam dzięki pracy, są także przyczyną olbrzymiej satysfakcji. Nie wierzę jednak, że istnieje jedno bez drugiego.

W tym odcinku podcastu odpowiadam na często zadawane mi pytanie o to jak się motywuję do pracy. Nie ma tu żadnej magii. Po prostu narzucam sobie pewną dyscyplinę. Wiem, że praca musi być wykonana. Wiem, że nikt nie zrobi jej za mnie i dlatego staram się przede wszystkim stworzyć sobie takie warunki, które nie pozostawiają pola na dywagowanie, rozkminianie, zamartwianie się lub użalanie nad swoim losem. Świadomie staram się ograniczyć wpływ negatywnych czynników i po prostu ROBIĘ!

Dzisiaj opowiadam, jak u mnie wygląda to stwarzanie sobie optymalnych warunków do pracy. Zapraszam do wysłuchania, obejrzenia na YouTube lub przeczytania transkryptu (na końcu wpisu).

Jak się motywujesz?

Lubię efekty pracy, lubię zaczynać nowe rzeczy, lubię wymyślać rozwiązania i np. sposób podejścia do tematów na blogu, ale po prostu okrutnie nie lubię takiej zwykłej roboty, czyli przekuwania tych pomysłów na konkrety. Wydaje mi się to nudne i odtwórcze. Do tego jest czasochłonne i zazwyczaj trwa dużo dłużej niż sobie zakładam.

Nawet ten wpis piszę będąc już na feriach z rodziną. Siedzę w hotelu i zamiast wyskoczyć na basen, to próbuję zebrać się do kupy żeby sklecić te kilkanaście zdań wstępu do nagranego wcześniej podcastu. Czy sądzicie, że łatwo było mi się do tego zabrać? Absolutnie nie. I tak mam naprawdę z większością zadań, które realizuję. Im mniej zewnętrznych czynników zmuszających do pracy, tym trudniej samodzielnie się motywować. Nie dziwią mnie więc takie pytania:

Jak się motywujesz

Już po nagraniu tego podcastu uświadomiłem sobie, że jego treść częściowo pokrywa się z tym, o czym mówiłem w 85. odcinku „Jak sobie radzę, gdy dopada mnie marazm i nie idzie mi praca?”. No niestety tak się zdarza… w końcu jestem tą samą osobą kierującą się tymi samymi zasadami. Przepraszam za powtórki, ale mam nadzieję, że dzięki temu utwierdzicie się w przekonaniu, że nie mam żadnej magicznej formuły. Po prostu najlepszą receptą na pracę jest… wykonywanie pracy.

Walentynki… a w piątek urodziny 🙂

Ten podcast publikuję w przededniu Walentynek. Z tej okazji po prostu dziękuję, że tu jesteście. Jako Czytelnicy mojego bloga i Słuchacze mojego podcastu jesteście zdecydowanie najskuteczniejszymi motywatorami do robienia tego co robię. Niech ten odcinek podcastu będzie moją Walentynką dla Was. 🙂

Dodatkowo w najbliższy piątek są moje urodziny. Zazwyczaj szykowałem dla Was na ten dzień różne prezenty i atrakcje. Nie inaczej będzie tym razem.

Żebyście nie czuli się zaskoczeni w ostatniej chwili, to od razu powiem, że wszystkie zamówienia na „Finansowego ninja” złożone w dniu 17 lutego będą wysyłane na mój koszt! Krótko mówiąc zrealizować zamówienie na książkę o 15 zł taniej – od godziny 00:00 do 23:59 w dniu moich urodzin. Ustawcie sobie przypomnienia, poinformujcie znajomych – nie przeoczcie!

Konsumuj tak, jak Ci wygodnie

Możesz posłuchać podcastu, przeczytać transkrypt na końcu (będzie wkrótce) lub posłuchać zapis na YouTube.

Oglądając wideo zasubskrybuj proszę kanał na YouTube oraz kliknij symbol dzwoneczka. Dzięki temu będziesz otrzymasz powiadomienie, gdy opublikuję nowy film.

W tym odcinku usłyszysz:

  • Jak w rzeczywistości wygląda moja motywacja?
  • Kiedy spada mi moja wewnętrzna motywacja?
  • Jak aktualnie wygląda mój system pracy?
  • Jakie czynniki sprzyjają mi w zmotywowaniu się do pracy?
  • Jak picie wody, ćwiczenia fizyczne i dobra dieta pomagają mi w pracy?
  • Dlaczego wysypianie się jest istotną kwestią w moim systemie pracy?
  • O roli przerw w ciągu dnia.
  • Czemu odnalezienie swojego „dlaczego” jest tak istotne w motywowaniu się do pracy?
  • Czy stosuję afirmację?
  • Jakie książki czytam?
  • Dlaczego słucham podcastów?
  • Dlaczego warto czasem warto przypomnieć sobie swoje najgorsze prace, jakie się w życiu wykonywało?
  • O roli doceniania siebie za projekty, które udało się pozytywnie i skutecznie zrealizować.
  • W jaki sposób tworzę swoje optymalne warunki pracy?
  • Jak wygląda mój schemat pracy?
  • W jaki sposób zarządzam swoim kalendarzem?
  • Jakie rzeczy rozwalają mój dzień?
  • Moje sposoby na relaks.

Kliknij prawym przyciskiem, aby ściągnąć podcast jako plik MP3.

Strony, osoby i tematy wymienione w podcast’cie:

Pytanie lub komentarz? Zostaw mi wiadomość!

Masz pytanie? Możesz skorzystać z tego linku i nagrać dla mnie wiadomość głosową z wykorzystaniem mikrofonu Twojego komputera. Pamiętaj, że jedna wiadomość może mieć maksymalnie 90 sekund (ale możesz ich nagrać kilka) 🙂

Jeśli nagrywając pytanie przedstawisz się i podasz adres swojego bloga (lub strony WWW), to zlinkuję do niego tak jak uczyniłem w poprzednich odcinkach podcastu. To może pomóc w promocji Twojego bloga, więc tym bardziej zachęcam do zadawania pytań głosowo.

Będę Ci również wdzięczny za każdy komentarz. Napisz proszę, czy podobał Ci się ten odcinek podcastu. Chętnie z Wami podyskutuję i odpowiem na ewentualne dodatkowe pytania.

Skąd pobrać podcast

Podcast dostępny jest dla Was w wielu miejscach:

A jeśli podoba Ci się podcast, to będę Ci bardzo wdzięczny, jeśli poświęcisz minutkę i zostawisz swoją ocenę oraz krótką recenzję w iTunes. Wasze głosy powodują, że mój podcast trafia do rankingów iTunes. Dzięki temu łatwiej jest do niego dotrzeć tym osobom, które jeszcze nigdy go nie słyszały. A na tym bardzo mi zależy 🙂

Oceń podcast “Więcej niż oszczędzanie pieniędzy” <–

Jeszcze raz bardzo Ci dziękuję za Twoje wsparcie i życzę Ci świetnego dnia! 🙂

Transkrypt podcastu

Kliknij tutaj, aby pobrać spisaną treść podcastu (PDF).

"Finansowy ninja" - podręcznik finansów osobistych

Finansowy ninjaMożna już zamawiać moją książkę "Finansowy ninja". To ponad 540 stron praktycznej wiedzy o oszczędzaniu, zarabianiu, optymalizacji podatkowej, negocjowaniu i inwestowaniu, które pomogą Ci zostać prawdziwym finansowym ninja i osiągnąć bezpieczeństwo finansowe.

Przewodnik po finansach osobistych, który każdy powinien przeczytać jeszcze w szkole.

PRZEJDŹ NA STRONĘ KSIĄŻKI →

Podobał Ci się ten artykuł?

Jeśli tak, to zarejestruj się aby otrzymywać powiadomienia o nowych artykułach o oszczędzaniu pieniędzy. Nie ujawnię nikomu Twojego adresu!



{ 82 komentarzy… przeczytaj komentarze albo dodaj nowy komentarz }

szymon Luty 13, 2017 o 19:44

Kupiłem i przeczytałem książkę którą poleciłeś . Fenomen Poranka -> zajebista . Bedę czytał/przeglądał jeszcze raz . >Proszę o więcej< 🙂 Pozdrawiam .

Odpowiedz

Król Czasu Luty 13, 2017 o 20:17

Chyba najważniejszą rzeczą w motywacji jest dobranie odpowiedniego systemu pracy dla siebie. Trzeba testować mnóstwo technik i umiejętnie je łączyć, aby powstał spójny system. Zachowamy wtedy balans między pracą, odpoczynkiem i codziennymi obowiązkami. Będziemy mieć progres w naszej pracy bez zbędnego „zajeżdżania” się i brak poczucia winy podczas odpoczynku.

Odpowiedz

Michał Marzec 4, 2017 o 10:13

Pełna zgoda. Nie ma jednej uniwersalnej techniki.

Odpowiedz

Kasia Luty 13, 2017 o 20:40

Michale, napisz jak mają motywować się te osoby które nie lubią swojej pracy. Ty lubisz to co robisz, więc nie powinieneś mieć problemów z motywacją szczegolnie że praca daje Ci b.dobry efekt /pieniądze/.

Odpowiedz

Wojtek Luty 14, 2017 o 18:35

Kasiu, nawet taki mocarz jak Michał nie napisze Ci nic odkrywczego w tym temacie:)

Są dwa sposoby:
1. Polubić. Jak to mawiają Amerykanie „fake it until you make it”. Ja miałem problem z zaliczeniem studiów tak długo jak nienawidziłem rachunkowości. Poszedłem do przodu dopiero jak zmieniłem nastawienie. Podobnie miałem na pewnych kryzysowych etapach w pracy.
2. Zmienić!

A pieniądze naprawdę nie motywują na dłuższą metę i piszę to jako osoba b. dobrze zarabiająca.

Odpowiedz

Malwina Luty 14, 2017 o 20:22

Chyba najlepiej by by zmienić jeśli mogę się wtrącić. Ale czasami człowiek zanim zmieni pracę to musi tkwić w takiej nielubianej.
Ja miałam jeszcze ten problem, że nawet jak się zmotywowałam i szłam do pracy z dobrym nastawieniem to tam spotykałam ludzi, którym się nie udało zmienić tego nastawienia. Przebywanie z ludźmi, którzy też nie lubią swojej pracy i narzekają powoduje, że znów traci się dobre nastawienie. To jest problem.

Odpowiedz

Magdalena Luty 18, 2017 o 11:19

Jeśli nie lubisz swojej pracy, a nadal ją wykonujesz, to pewnie masz po temu jakieś dobre powody. Zastanów się jakie? i potem przypominaj je sobie w chwilach zwątpienia.

Odpowiedz

Eweli na Luty 19, 2017 o 18:07

A no właśnie, co jeśli chodzimy do pracy, bo musimy?
Ciężko się motywować, wiedząc, że w pracy spędza się sporo czasu, szczególnie jak praca nie jest tym, co się lubi.
/Prócz magicznego: zmień pracę/

Odpowiedz

Marcel Marzec 2, 2017 o 18:45

Ewelina,

jestem obecnie w identycznej sytuacji. Chodzę do pracy bo muszę i nie jest to praca, którą chciałbym wykonywać przez kolejnych kilka lat.

Powoli próbuję działać. Niektóre rzeczy mogą się wydać dziwne, głupie, śmieszne, ale u mnie działają 🙂
Magiczne „zmień pracę” to prawda, ale nie da się niczego zrobić w jeden dzień.

Ja wyszedłem od stworzenia celów życiowych, 5-cio letnich oraz rocznych. Już nie potrafiłbym bez tego żyć, żyć bez jakiegokolwiek celu.
Teraz przychodzę z pracy (nadal tej którą będę chciał zmienić w tym roku), siadam do komputera i pracuję nas swoimi celami nie tracąc czasu na marudzenie, narzekanie, lenistwo, marnotrawienie czasu. Wiem do czego dążę.

OK, stworzyłem cele. Dokładnie określiłem również jaka miesięczna wysokość zarobków mnie interesuje (25tys. zł – mimo że obecnie bardzo, bardzo, bardzo daleko mi do tej kwoty). Jednak czy wydaje się ona osiągalna za kilka lat, nawet gdy teraz ktoś zarabia 1tys, 2,tys, itd? Jak najbardziej tak.
Na tym etapie nieco zmieniłem swoją postawę z reaktywnej na proaktywną. Wiedząc ile chcę zarabiać oraz co chcę mniej więcej robić (rozpisałem również swój idealny dzień pracy) zacząłem zauważać różne możliwości.

Jeśli zaczniesz myśleć o czymś to wyostrzysz swoją koncentrację. Jeśli chcesz kupić samochód Fiat Multipla, myśląc o nim często, to nagle na drodze zaczniesz zauważać mnóstwo takich samochodów.

W pomysłów które zaczęły się pojawiać wybrałem kilka i zaczynam powoli realizować, poświęcając mnóstwo czasu po pracy na etacie. Jednym z nich jest blog. Przy okazji zapraszam 🙂
Innym pomysłem jest sprzedaż kanapek ze smalcem w trakcie sezonu letniego w parkach/festynach/itp – to jest akurat projekt na ten rok, który w przyszłości będę chciał rozbudować.
Trzecim pomysłem jest własna kawiarnia.

I znowu, tak jak w przypadku określania celu; każdy pomysł na działalność jest projektem. Zapisuję go i zaczynam myśleć co mogę zrobić, aby ten projekt zrealizować? Wypisuję zadania i zaczynam małymi krokami je wykonywać.

Znowu się rozpisałem, ale jest to tak ciekawy i ważny temat, że nie dało się inaczej.

Krótkie podsumowanie mojej myśli: spróbuj zacząć od opisania swojej przyszłej pracy, w której będziesz szczęśliwa. Z kim będziesz w niej pracować, jak długo będziesz pracować w ciągu dnia, ile będziesz zarabiać, itd. To pozwoli Ci sprecyzować obszar poszukiwań.

Odpowiedz

Marcel Luty 13, 2017 o 21:04

Woda działa absolutnie świetnie. Polecam 3 szklanki wody zaraz po przebudzeniu. Zadziałają lepiej niż kawa 🙂

W zeszłym tygodniu pisałem nieco o byciu zmotywowanym. Nie ma tutaj jednej magicznej sztuczki, która w tym pomaga. Bo jeśli dobrze planuje się dzień, ale niezdrowo się odżywia lub prowadzi się bardzo siedzący tryb życia, to w dłuższej perspektywie tej energii do działania zacznie brakować.

Jeśli zaczniesz wprowadzać jakieś zmiany w swoim życiu, to jedna zmiana prowadzi do kolejnej i w konsekwencji wypracowuje się swój własny system, na który składają się różne czynności.

Odpowiedz

Grzegorz Marzec 3, 2017 o 22:06

Dosyp do wody pół łyżeczki soli (najlepiej kłodawskiej). Dużo mikroelementów uzupełnisz. Mnie najlepiej smakuje z gazowaną.
Dodatkowy efekt to druga szklanka z pół łyżeczki dicytrynianu magnezu (kupisz za grosze na kg)+ tabletka selenu. Rewelacyjna suplementacja. Ta forma magnezu najlepiej się przyswaja.

Odpowiedz

ArturG Luty 13, 2017 o 21:58

Michał, poleć książki!

Odpowiedz

Gamer Luty 13, 2017 o 22:43

Witaj Michale,
jak zawsze dużo wartościowych informacji.
Niby takie wszystko proste i łatwe, ale ciężko znaleźć swój „złoty środek” – fajnie że przedstawiłeś swój cały zestaw – od początku do końca.
Dzięki!

Odpowiedz

Gamer Luty 13, 2017 o 22:50

Jeszcze takie pytanie techniczne – co myślisz o Focus at will ? Testowałeś może?

Odpowiedz

Michał Szafrański Luty 14, 2017 o 10:13

Hej Gamer,

Nie – nie testowałem.

Pozdrawiam

Odpowiedz

Łukasz Przechodzeń Luty 13, 2017 o 23:00

To Ty nie piszesz z pasji???? Myślałem, że to tylko ona Cię motywuje 😉 😉

Mnie motywuje stare powiedzenie: Czy jest ochota, czy nie ma ochoty, trzeba się zabrać do roboty.

Inna sprawa, że mnie zima demotywuje do jakiegokolwiek działania. Byle do wiosny 🙂

Odpowiedz

Marcin Hinz Luty 14, 2017 o 09:09

Pisze nie „z pasji” tylko „z pasją” 😛

Odpowiedz

Karolina Luty 13, 2017 o 23:20

Patrząc na efekty Twojej pracy takie jak, blog prowadzony na bieżąco, aktywność w mediach, nowe podcasty itd, trudno uwierzyć, że miewasz problemy z motywacją do działania 🙂
A jeśli chodzi o motywacje, realizację celów, to wczoraj trafiłam na wykład pani dr Ewy Jarczewskiej-Gerc na temat symulacji mentalnych. Osobiście temat bardzo mnie zainteresował. Najciekawsze dla mnie było to, że wyobrażanie sobie procesu krok po kroku sprawia, że szybciej zaczynamy działać i skuteczniej osiągamy cele. Przykładem byli studenci, którzy mieli wyobrażać sobie proces uczenia się ( to jak idą do biblioteki, wybierają książkę, czytają, powtarzają, notują). Okazało się, że zaczynali oni wcześniej się uczyć niż grupa kontrolna, dzięki czemu lepiej zdawali egzamin.
W wykładzie jest więcej przykładów badań i informacji na temat motywacji. Zamierzam wypróbować na sobie kilka informacji. Poniżej link to wykładu.
https://www.youtube.com/watch?v=1kCZVl0N7Aw

Odpowiedz

Marta_Mokotow Luty 14, 2017 o 20:06

Ja tam wierzę Michalowi, że mimo świetnych efektów, zarobków ma problemy z motywacją. Jest to czlowiek, który cholernie duzo dokonał, przepracowal tysiace godzin, namęczył się nad niejednym. Mozna byc zmeczonym po ponad 20 latach harówki i wymaganiu od siebie bardzo wiele.
Chyba najbardziej liczy się dyscyplina, reżim. Motywacja to emocje. Cos jak endorfiny po zjedzeniu czekolady czy bojowy nastroj w Sylwestra gdy stawiamy sobie 150 celow, bo wydaje nam się, ze od jutra zmienimy cale zycie i swiat do nas nalezy. Motywacja to emocje, fala endorfin, która pojawia sie na pare minut, czasami parę godzin – np po obejrzeniu super filmiku na YT z czlowiekiem sukcesu (obejrzymy i od razu chcemy go nasladowac, sami stawiac tysiace sturbucksow itd). Cala sztuka polega na DYSYPLINIE i REZIMIE. Motywacja jest i znika, zmienia sie jak nasz nastroj, bo to emocja. Dyscyplina pozwala ograniczyc role emocji i odhaczac etapy do osiagniecia celu, czy nam sie chce czy nie (zazwyczaj sie nie chce, bo wielszosc zadan wymaga dlugiego czasu i duzych sil)

Odpowiedz

Ewa Luty 14, 2017 o 00:08

Temat motywacji i organizacji pracy w domu jest dla mnie faktycznie newralgiczny.
Najgorszy jest Facebook. Zanim dojadę do końca, przelecę wszystkie interesujące podlinkowane artykuły, zagłębię się w dyskusje polityczne to już 14:00.
Jak wyloguję się z Facebooka to nie jest dużo lepiej, bo sprawdzam pocztę, gdzie dostaję sporo newsletterów, przechodzę do odpowiednich stron, okazuje się, że ciekawe, chcę się podzielić na FB i kółko się zamyka. 14:00
Więc wylogowuję się z FB, zamykam pocztę i wtedy jakoś robota idzie.
Dzień mi rozbija trochę basen. Staram się codziennie (no, dobra – trzy razy w tygodniu…) chodzić na basen. Oczywiście w środku dnia, bo po południu tłok. Najlepiej na 11:00. No i znowu 14:00…
Jestem sową, świetnie mi się pracuje w nocy. Cisza, FB śpi, poczta śpi, muzyczka cichutko gra. No i już 2:00.
Owszem wysypiam się, lubię pospać, mogę pospać, nic mnie nie budzi, właściwie to spokojnie zapadam w sen zimowy, korporacja mnie wykończyła i odsypiam już drugi miesiąc. Minimum 6 godzin, lepiej 8. Od 2:00 wychodzi do 10:00, basen na 11:00. I znowu 14:00…
Szukam ratunku w NOZBE. Ale ilość mnożących się zadań z gwiazdką powoduje, że nie mogę zabrać się za to pierwsze.
Z Twojego podkastu wynoszę taki plan:
* rytuał – stała kolejność czynności porannych doprowadzających do biurka i pierwszych przy biurku,
* woda,
* planowanie kolejnego dnia.
Może na początek tak skromnie wystarczy.
Bardzo nakręca, motywuje mnie kontakt z ludźmi, rozmowa, spotkanie, ale jestem introwertykiem i nie wychodzę do nich.
Myślę sobie, że ten odzew od czytelników musi Ci dawać sporo energii. W mojej malutkiej niszy cisza.
Dzięki za podkast. Pomyślę jeszcze.
(Już północ…)

Odpowiedz

Wojtek Luty 15, 2017 o 17:18

Cześć Ewa, jeśli mogę coś podpowiedzieć to… spróbuj przesunąć godziny wstawania i kładzenia się. Przeczytaj „Fenomen poranka” jeśli tego jeszcze nie zrobiłaś. Ja też wczoraj położyłem się przed 2, a w pracy pojawiłem sie dziś ok. 11ej, a uważam się za „turbo sowę”, niemniej jednak zauważyłem że te znienawidzone poranki wcale nie są takie straszne. Prawdę mówiąc zawsze się oszukiwałem, że wieczorem i w nocy jestem taki super hiper, a okazuje się że rano pewne rzeczy robię szybciej i bardziej bezbłędnie. Oczywiście do pracy koncepcyjnej wciąż najlepsza jest noc, ale to da się zmienić. Eliminuj rozpraszacze – FB tylko w określonych porach i na określony czas (polecam Leechblock – wtyczka do Firefoxa), zrezygnuj z newsletterów… Też próbuję okiełznać Nozbe i też dobrze nie jest, choć jest coraz lepiej. Wyleczyłem się z przypisywania zadań do określonych godzin, wolę mieć w Nozbe „wór z zadaniami”, a w kalendarzu jedynie spotkania.

Odpowiedz

Ewa Luty 16, 2017 o 01:55

Cześć Wojtku,
Wczoraj dotrwałam do poranka 🙂 Pracowałam do 6:00 i nawet miałam plan, żeby pracować dalej, ale na chwilkę przyłożyłam głowę do poduszki i już była 12:00. Potem basen itd…
A dzisiaj jak widać do drugiej niedaleko. Trochę mi się wywrócił dzień do góry nogami.
Ale nadal mam „mocne” postanowienie i być może dojdę do proponowanego przez Ciebie rozwiązania.
Z Facebookiem przegrałam znowu. Dobry pomysł z tym programem wyłączającym. Mam maca więc chyba SelfControl będzie dobry?
Pozdrawiam

Odpowiedz

Ewa Luty 17, 2017 o 02:44

SelfControl zainstalowany, cały dzień wytrwale pracowałam, bez dostępu do FB i LI. Pod wieczór tak na chwilkę weszłam na FB, no i właśnie kończę dzień…..

Odpowiedz

Michał Marzec 4, 2017 o 10:17

jest jeszcze Cold Turkey – mnie wyleczył z dystraktorów 🙂

Odpowiedz

Michał Lech Luty 14, 2017 o 07:46

Powiem szczerze że to największy problem, bo niby człowieka cieszy praca w domu, cisza, spokój… ale po jakimś czasie dostaje [CENZURA] cholery [/CENZURA] 🙂

Odpowiedz

Andrew Luty 14, 2017 o 07:53

Michał, niedawno trafiłem na Twoje wystąpienie na InfoShare 2015 o zaufaniu.
Mistrzostwo świata. Jesteś niesamowity! Pozdrawiam

Odpowiedz

Szymon Luty 14, 2017 o 08:30

z 2 miesiące temu zacząłem słuchać podcasty od początku, jestem teraz przy 48, może się wyrobię żeby być na bieżąco przed 100tnym 🙂
Michał, robisz super robotę!!

Odpowiedz

Tomasz Luty 14, 2017 o 08:41

Michał, dzięki za nagranie.
Jak cię znaleźć na CS:GO? Też wieczorkami tak się rozładowuję.

Odpowiedz

Piotr Luty 14, 2017 o 09:10

Właśnie w drodze na uczelnię przesłuchałem nowy odcinek podcastu i muszę Ci powiedzieć, że mam bardzo podobnie! Robię to, co lubię, ale żeby to robić, potrzebuję pewnego flow, schematu, który pomaga mi się utrzymać w ryzach. Najlepszy okres miałem, kiedy wszystko miałem poukładane do 14. Pobudka 6, prysznic, spakować się, 6:55 na pociąg, do 14 praca. W tym czasie bez jedzenia (polecam zapoznać się z intermittent fasting), bez social mediów, po prostu tylko ja i robota. I kawa 🙂 I umowa ze sobą, że po 14 już nic nie muszę, chociaż jeszcze coś robiłem. Ale już totalnie bez spiny. I to jest to. Też potrzebuję reżimu, schematu, bo inaczej wszystko się wali. I też mam potem doły, o których mówiłeś, a nawet sięganie dna psychicznego 🙂 Ale to już sie na szczęście zdarza coraz rzadziej, gdyż coraz lepiej siebie znam. Zadroszczę ludziom, któzy mogą pracować gdzie chcą, w jakich porach im się podoba, ale ja muszę wyjść z domu, mieć ze sobą tylko niezbędne minimum konieczne do pracy, i tyle. A czemu nie ćwiczyć rano? Miałeś wspomnieć, ale chyba nie wspomniałeś 🙂 Ja nie ćwiczę rano, tylko wieczorem, bo po prostu poranny trening nie daje mi energii, tylko ją odbiera i potem jest słabo. Nie wiem czym się zajmują osoby, które promują taki styl życia, z porannym treningiem, nawet ciężkim, albo jakie mają organizmy, ale u mnie się to zupełnie nie sprawdza. Za to trening wieczorny, nawet taki budujący formę sportową, nie tylko dla samej aktywności, przynosi mi korzyści i fizyczne, bo się rzeczywiście rozwijam, i psychiczne, bo jest to czas medytacji, tylko dla mnie, no i wiadomo, zdrowotne, bo jest jakiś systematyczny ruch.

Proszę mnie źle nie zrozumieć, chociaż na pewno tak nie będzie, ale cieszę się, że osoby z sukcesami mają takie same problemy co i ja, bo to jest jednak duża inspiracja, że można 🙂 I że chwile zwątpienia, słabszej formy są w pełni normalne i każdy je ma, a najważniejsze to poznać siebie i po prostu mieć świadomość, dlaczego tym razem eni wyszło i co można zmienić, albo jaki nawyk wprowadzić, by było lepiej. Nie bać się wyłączać różnych rzeczy, nie bać się też wprowadzać.

Ja w pewnym momencie zrozumiałem, że życie jest dla mnie i nie muszę być dostępny na messengerze od rana, że jak odpowiem dopiero po południu to nic się nikomu nie stanie, a jak jest coś ważnego, to zadzwoni 🙂 Chociaż ostatnio jak się uczę na egzamin, to zostawiam telefon w jednym miejscu i wychodzę, tak że jestem totalnie niedostępny. Ale tak już mam. No i nie umiem pracować w domu. Eksperymentowałem ostatnio, i jak dobrego nastawienia bym nie miał, to w domu nie zrobię prawie nic. Muszę wyjść. Wyjechać 😀 Zawsze ten czas dojazdu też jest fajny, bo można poczytać, posłuchać podcastu czy coś.

Dobra, koniec pisania, może się jeszcze dyskusja rozwinia, a ja już czuję, że ten komentarz jest bez ładu i składu. Podsumowując dziękuję za ten odcinek i Tobie, innym i sobie życzę jak najlepszego trwania w swoich reżimach, przy jednoczesnym poznawaniu siebie i dążeniu do jak największego work-life balansu 🙂

Odpowiedz

Dorota Luty 14, 2017 o 09:33

Moją mobilizacją, szczególnie dobrze działającą gdy muszę wyjść na mróz z ciepłego domku, jest nie zastanawianie się czy mi się chce czy nie. Po prostu mam to zrobić i koniec. Nie analizuję, nie myślę tylko skupiam się na ubraniu i robię. Jak poranne wstawanie, zadzwoni budzik i wstaję człapiąc do łazienki, bez drzemek czy innych przeciągaczy.

Odpowiedz

Wojtek Luty 14, 2017 o 10:07

Miałem przez lata ten sam problem – odkładanie na później, rozpoczynanie iluś tam projektów na raz, a potem praca pod presją czasu. W pewnym momencie znalazłem metodę zarządzania czasem i projektami zwaną Getting Things Done (GTD), która pomogła mi mocno rozłożyć projekty/akcje na czynniki pierwsze, jednak po 2-3 latach zauważyłem, że i ona ma swoje wady. Obecnie wdrożyłem coś co nazywa się Agile Results, które połączyłem właśnie z GTD. No i najważniejsze: tzw. Pomodoro Technique, czyli praca w odpowiednio długich timeboxach z przerwami na rozrywkę – to poskutkowało łatwością liczenia czasu jaki naprawdę spędza się nad konkretną pracą.
Trzeba również pamiętać o tym, że brak motywacji nie doskwiera, jeżeli wiesz co masz robić i samemu potrafisz to wdrożyć – a to właśnie daje mi obecnie mój system Agile Results + GTD + Pomodoro Technique.

Więcej o GTD: https://lifehacker.com/productivity-101-a-primer-to-the-getting-things-done-1551880955
Więcej o Agile Results: http://www.30daysofgettingresults.com/
Więcej o Pomodoro Technique: http://cirillocompany.de/pages/pomodoro-technique/

Odpowiedz

Mariola Luty 14, 2017 o 14:49

Hej ! Z przyjemnością poczytam o Twoich metodach . Ja mam inna -PO PROSTU -RUSZ D…. I ZACZNIJ DZIAŁAĆ,TAK MÓWIĘ DO SIEBIE HA HA. TO DZIAŁA A PODPOWIEDZIAŁA MI TĘ METODĘ ZAPRZYJAŻNIONA LEKARKA,KTÓRA PO WYLEWIE WRESZCIE ŻYJE…….. PARADOKS. POZDRAWIAM- MARIOLA Z ANGLII(POLKA!!!!!!!)

Odpowiedz

Jakub Luty 20, 2017 o 12:14

Aplikacja Nozbe o której pisze Michał jest właśnie oparta w całości na GTD 🙂

Odpowiedz

Paweł Luty 14, 2017 o 11:37

Odnośnie gazeta.pl to przestałem tam zaglądać od ostatnich wyborów parlamentarnych. Nie jestem zwolennikiem żadnej opcji politycznej ale po prostu po jakimś czasie miałem dość czytania tego portalu. Ciągle w głowie wszystko mi pulsowało od tych newsów, w ogóle to ograniczyłem TV, na FB ukrywam sobie posty znajomych z polityką i powiem wam że naprawdę dobrze się z tym czuję 🙂

Odpowiedz

Kasia Luty 14, 2017 o 14:51

Super napisane – w punkt! 🙂 Przyznaję, że ja też miewam problem ze skupieniem uwagi podczas pracy – zwłaszcza jeśli pracuję przy komputerze. Cały czas kusi mnie, aby sprawdzić coś w google, wejść na fb czy przeczytać ciekawy artykuł. Ale odkryłam fajną metodę, zwaną techniką pomodoro, która oprócz listy zadań wykorzystuje krótkie „moduły” pracy (25 min i 5 minut przerwy). Świadomość, że po 25 minutach pracy nad danym zadaniem będę mogła sobie pozwolić na nagrodę w postaci przewy pozwala mi się skupić nad zadaniem 🙂

Odpowiedz

Kasia Luty 14, 2017 o 17:17

Bardzo dobry podcast. Dzięki! Słowo dyscyplina nie jest teraz zbyt popularne. Każdy chciałby zawsze tworzyć z pasją. 😉 A okazuje się, że bez mozolnej, codziennej, często trudnej wędrówki się nie da.

Odpowiedz

Wojtek Luty 14, 2017 o 18:51

Cześć Michał, mam identyczne przemyślenia odn. motywacji. I mam akurat świeży przykład „motywacji ostatecznej” kiedy to dosięgnąłem dna, przekroczyłem wszelkie terminy i muszę zacząć pożerać moją żabę:)

Pytanie:
Jak zmontować swoją „mastermind group”, jak znaleźć wsparcie innej (min. jednej) osoby na podobnym poziomie rozwoju? Ludzie, z którymi przebywam najwięcej (rodzina, pracownicy, znajomi z dzieciństwa) nie rozwijają mnie pod tym względem.

Odpowiedz

Marcin Luty 14, 2017 o 20:12

Odnośnie grupy, zerknij na społeczność meet up i dołącz, lub stwórz nową grupę o interesującej Cię tematyce.

Odpowiedz

Wojtek Luty 15, 2017 o 12:43

Dziękuję, chyba dołączę do jakiejś grupy zagranicznej. Po przemyśleniu tematu doszedłem do wniosku, że zależy mi na znalezieniu „accountability partnera”. Niestety bardzo ciężko mi znależć kogoś z podobnymi przemyśleniami, celami i sytuacją życiową. Miałem takiego przyjaciela, ale odszedł z tego świata.

Odpowiedz

Malwina Luty 14, 2017 o 20:16

Polecanie czy recenzowanie książek to świetny pomysł. Sama zamierzam takie coś robić, zakładkę już mam ale jest jeszcze pusta. Ile razy będąc w bibliotece, takiej z wolnego dostępu na szybko przeglądałam Internet co warto wypożyczyć. Podejrzewam, że tematyka książek, które czytasz pokryje się z moimi zainteresowaniami.

Odpowiedz

Marcin Luty 14, 2017 o 20:24

Cześć Michał,
Co do swojej motywacji, to staram się wyrabiać produktywne nawyki, które pomogą mi w utrzymaniu i zachowaniu dyscypliny. Nie wierzę w ludzi, którzy naobiecują swoim klientom złote góry, mistrzom motywacji i innym podobnym. Nie ma dróg na skróty i wierzę, że tylko ciężką pracą można coś w życiu osiągnąć. By być bardziej produktywnym postanowiłem nie spędzać więcej niż 30 min dziennie na FB, pousuwałem z niego większość nic nie znaczących powiadomień i ludzi ciągnących mnie w dół, podobnie nie czytam portali typu Onet, gazeta itp.
Jeśli chodzi o temat produktywności polecam Fenomen poranka, widzę że również stosujesz część zawartych tam porad:) Jesli możesz, to poleć nowe interesujące książki do przeczytania, ciekawe podcasty do posłuchania(wcześniejsze pozycje mam juz za sobą i bardzo sobie chwalę):)

Pozdrawiam.

Odpowiedz

Artur Luty 14, 2017 o 21:27

Po kilku latach pracy na etacie, po kilkunastu latach prowadzenia mniejszych lub większych biznesów, po kilku porażkach i wielu sukcesach doszedłem do jednego wniosku który można opisać jednym słowem:

HARMONIA

U mnie najlepiej sprawdza się życie w harmonii na każdej płaszczyźnie. Nie można popadać w żadną ze skrajności, wtedy osiągam najlepszą efektywność, najlepsze samopoczucie i nastawienie do życia.

Odpowiedz

Hanna Luty 14, 2017 o 22:23

Michał w kwestii polecania inspirujących treści to mam pomysł.
Bądź jak blogerki urodowe i rób ULUBIEŃCÓW DANEGO MIESIĄCA 🙂
Serio, zero ironii 😉

Odpowiedz

Kamil Luty 15, 2017 o 00:14

Nie w każdej pracy to jest możliwe, ale jeśli tylko mamy wybór, to najbardziej motywujące jest stworzenie jednej listy – rzeczy, które musimy w danym dniu zrobić, i drugiej – tych, które mogą być zrobione w tym dniu albo w następnych. Ważne by ta pierwsza nie była nadmiernie rozbudowana. Jeśli wykonamy wszystko z niej i zahaczymy o jakąś pozycję z drugiej, to świadomość, że zrobiliśmy więcej, niż planowaliśmy na nas dobrze wpłynie;)

Odpowiedz

agrafka Luty 15, 2017 o 11:39

Pomysł z dzieleniem się tytułami książek jest super 🙂

Odpowiedz

Michał Luty 15, 2017 o 12:15

Życie to ciągła walka, a największa to ze sobą samym. Łatwo się zapomnieć w tym wszystkim. Tak jak pan pisał, warto zapisywać sobie wszystkie myśli i motywatory usłyszane bądź przeczytane. Przeczytanie zapomnianego cytatu z książki może być zbawienne.

Odpowiedz

Michał Luty 15, 2017 o 13:41

Cześć Michał,

Bardzo podoba mi się Twój pomysł, abyś opowiadał o książkach, które aktualnie czytasz, o tych które były dla Ciebie w jakiś sposób inspirujące 🙂

Podcast super, fajnie, że zebrałeś to w całość, co najmniej kilka rzeczy spróbuję wykorzystać u siebie.

Pozdrawiam
Michał

Odpowiedz

Janek Luty 15, 2017 o 13:43

Świetny podcast.. dajesz bardzo dobry przykład i jesteś osobą, którą warto naśladować!

Odpowiedz

Tomek Luty 15, 2017 o 20:54

Jeden z lepszych odcinków, bardzo motywujący! 😀
Podczas słuchania utworzyłem z 20-30 nowych zadań w Nozbe (które czasami polegają na tworzeniu jeszcze większej ilości zadań ;)), powoli chłonę i trawię nową wiedzę, dzięki!

Czasami i mnie dopadają wyrzuty sumienia, że praca nie idzie, że coś tam, a z Michałem to już w ogóle nie ma porównania. Tytan pracy. Dobrze wiedzieć, że i Ty masz czasem problem z zabraniem się do roboty i co Ci w tym pomaga.

Świetne afirmacje – szkoda tylko, że nie powiedziałeś o wszystkich (albo szkoda, że powiedziałeś, że część zostawisz dla siebie ;)).

Na pewno chciałbym zerkać na listę książęk, które czytasz, lub które ostatnio przeczytałeś. W Trello można udostępnić konkretne listy większej ilości osób, natomiast w Nozbe nie widziałem jeszcze takiej opcji. Może notatka w Evernote?

Zabieram się do roboty i pozdrawiam! 🙂

Odpowiedz

Adrian Luty 15, 2017 o 21:35

Nie zgadzam się z tym co powiedziałeś.

Chodzi o motywowanie pracowników. Nie każdy pracownik (pomimo tego, że robi to co lubi/chce), musi być zmotywowany w pracy. Ja np. bardzo się nudzę, kiedy nic się nie zmienia. Jeśli miałbym np. motywacje finansową to w ogóle byłbym dużo lepiej zmotywowany, lubię np. gdy są jakieś promocje, kiedy mogę polecić klientom to co, rzeczywiście jest tańsze. Chociaż nie osiągam z tego żadnych korzyści.

Aktualnie szukam pracy (tzn. szukam od bardzo dawna),która sprawiałaby mi przyjemność i spoko bym zarabiał. Teraz wykonuję prace, którą lubię ale niestety kwestie finansowe, są istotne.

Odpowiedz

Adrian Luty 15, 2017 o 21:38

Aha no i ta część podcastu gdzie pytasz czy chcielibyśmy, żebyś publikował listy motywujących książek. JASNE, ŻE BYM CHCIAŁ!

Odpowiedz

Tapir Luty 15, 2017 o 22:42

Hej Michał,

super pomysł z listą książek, które czytasz lub przeczytałeś. Gdyby dodatkowo chciało Ci się pisać Twoje recenzje tych książek, byłaby to bardzo wartościowa informacja. Jest to dodatkowa praca po Twojej stronie, ale mógłbyś wrzucać linki do księgarni z afiliacją. Ty szczęśliwy i ja szczęśliwy 🙂

Odpowiedz

Magda Luty 16, 2017 o 00:14

Aż przypomniał mi się ulubiony cytat z książki Zafona: „Natchnienie przychodzi wtedy, gdy człowiek przyklei tyłek do krzesła, łokcie do biurka i zacznie się pocić” 🙂 Buziaki!

Odpowiedz

Piotr Luty 16, 2017 o 07:57

Ja również nie lubię wstawać rano i najlepszą motywacją jest… Pies 😉 wiem, że muszę z nim przejść się z samego rana bo inaczej albo będzie ,,śmierdząca” niespodzianka, albo po prostu pies zaczyna piszczeć, że chce wyjść na zewnątrz. Podczas krótkiego spaceru budzę się i dotleniam, mam też wtedy czas na przemyślenie planu na nadchodzący dzień. Polecam z całego serca ten sposób motywacji!

Może dobrym pomysłem było by stworzenie listy książek które czytasz i (lub) przeczytałeś i umożliwić czytelnikom komentowanie i głosowanie na nie? Jakiś spis podcastów w podobnym tonie też byłby dobrym pomysłem.

Odpowiedz

vagabundo del mundo Luty 16, 2017 o 12:21

Michał, te kilkanaście zdań wyszło Ci świetnie! 🙂 sama nie cierpię słowa motywacja, bo jest mocno nadużywane i jest wszędzie, a to wkurza, bo sama mam z tym problem. pomysłów mnóstwo, z realizacją gorzej 😉 chyba sobie zrobię duży napis ‚dyscyplina, reżim i odpowiednie warunki pracy. Po prostu ROBIĘ i są efekty. Zero cudów.’ bo w tym jest zawarta cała recepta 🙂 dzięki i pozdrawiam 🙂

Odpowiedz

Kamil Luty 16, 2017 o 12:56

Ja też poproszę o aktualną listę książek, którą czytasz / masz na liście zaplanowanych lektur. Już przeczytałem dwie polecone przez Ciebie książki (zrobiłem notatki i zamierzam pomysły wdrażać do swojego biznesu więc pozycje były jak najbardziej trafione), teraz czytam Finansowego Ninję, ale niedługo go skończę i chętnie sięgnę po inne rekomendowane przez Ciebie pozycje 🙂

Dzięki wielkie za to, co robisz Michał!

Odpowiedz

Patrycja Luty 16, 2017 o 13:44

Michał, kolejny świetny podcast, dzięki! Ja coraz bardziej się przekonuję, że, tak jak mówisz, nie ma żadnych złotych rad – po prostu jak coś trzeba zrobić, to trzeba to zrobić i tyle!:) I zawsze pomaga plan działania. Kiedyś nie znosiłam planów, bo uważałam że ograniczają moją kreatywność, ale dzisiaj wiem, że to jedno z najważniejszych narzędzi w skutecznym robieniu tego, co sobie założyliśmy.
A w motywowaniu samej siebie ogromnie pomaga mi świadomość określonej misji, którą mam do wykonania. I pewnie już bym dawno zrezygnowała z obranej drogi edukowania innych co to znaczy zdrowo się odżywiać, gdyby nie to, że to ogromne poczucie ważnego celu nie pozwala mi odpuścić i zbyt łatwo zrezygnować. Dzięki jeszcze raz za cenne rady i wskazówki!

Odpowiedz

Mateusz Luty 16, 2017 o 14:00

Michale,
1. Przede wszystkim bardzo dziękuję Ci za kolejny rzetelny odcinek podcastu, za to, że tak otwarcie i po ludzku mówisz jak jest.

2. WARTE UWAGI: Kiedy dodamy czegoś do wody (ja pije np. z cytryną) organizm traktuje ją jako żywność, dzięki czemu lepiej ją przyswaja i skuteczniej się nawadniamy, nie wypłukując się jednocześnie zbytnio. Partnerka prowadzi firmę DietaExpert, siłą rzeczy coś mi w głowie zostaje 🙂

3. Myślę, że dla Ciebie nie musi to być niezbędne, ale na pewno wiele osób słucha tego odcinka, żeby dowiedzieć się czegoś więcej w kwestii skutecznego motywowania samego siebie. Osobiście sprawdziłem i mogę polecić kurs Damiana Redmera „Switch”, w którym w oparciu wyniki badań naukowych rozbiera on na części pierwsze działanie naturalnej motywacji wewnętrznej. Czyli właśnie tej, która jest najbardziej pożądana. I tak naprawdę – zgodzę się z Tobą Michale – jedyna słuszna.
Nie wrzucam linka, nie chcę przesadnie reklamować, ale każdemu, kto naprawdę chce zmienić coś w swoim życiu – szczerze polecam. Zwłaszcza, że kosztuje tylko 97 zł.

4.Wszystkich, którzy powątpiewają, nie wierzą lub nawet są przeciwni teorii działania afirmacji zachęcam do przybliżenia sobie tego tematu, podejścia bez uprzedzeń. Słowa są suchym nośnikiem informacji, prawdziwe działanie afirmacji zapewnia skojarzenie, jakie wywołuje wypowiedziane lub pomyślane zdanie, czy nawet pojedyncze słowo. Zaczyna działać, kiedy się POCZUJE pewien stan, a słowa w tym pomagają – lub przeszkadzają, kiedy podświadomie w nie nie wierzymy. Jest wiele kiążek i badań na ten temat. Polecam m.in. http://pdf.helion.pl/konwek/konwek.pdf
Ciekawe jest, że pozytywny efekt można uzyskać będąc praktycznie biernym mentalnie, np. poprzez pozycję siły ( https://www.ted.com/talks/amy_cuddy_your_body_language_shapes_who_you_are?language=pl ) lub wymuszając usmiech na twarzy czy słuchając pozytywnej muzyki.

5. Wrócę na chwilę do kwestii odżywiania. Odpowiednia dieta (wcale nie skomplikowana, ale dopasowana do potrzeb) może nawet wyprowadzić z depresji. Z kolei duże wahania poziomu cukru we krwi bezpośrednio wpływają na problemy z siłą woli.

6. AD. „PROCEDURA DNIA: Bardzo przyjemnie się słucha tego, kiedy ma się porównanie z punktu widzenia naukowego i widać jak się to zazębia – znowu słowo o Damianie Redmerze. Bardzo fajnie się sprawdza poranny rytuał, który daje efekt torowania oraz rytuał wieczorny, który ułatwia zrelaksowanie się niwelując efekt Zeigarnik… Dla kogoś jak ja, kto miał bardzo złe doświadczenia w ogarnianiu rzeczywistości czy rozgraniczaniu obowiązków i odpoczynku – baardzo interesujący temat. Ciągle się uczę, ale już teraz jest niesamowita różnica w funkcjonowaniu.

7. Ogromne dzięki za namiar na calm.com. Ja najczęściej słucham nagrań na youtube, które wyszukuję pod hasłem „putumayo”. Polecam 🙂 U mnie również sprawdza się „odcięcie” od świata przez otoczenie się muzyką.

8. AD. REŻIM: Słowo reżim ma trochę negatywne wybrzmienie, bo kojarzy się z przymusem. Kiedy Ten reżim postrzegamy jako wybór – bo tak rozumiem Twoje słowa – to zachowujemy poczucie autonomii. I wtedy się chce (bo to przecież mój wybór, moja wola, którą trzeba tylko podtrzymać w czasie, by zyskać efekt). Czyli powracanie do „why?”.
Jest jeszcze jedna rzecz – Ty nazywasz to automatyzacją, Damian Redmer mówi o nawykach, ale chyba chodzi o to samo. Przekuwanie pewnych czynności w nawyk pozwala skrócić czas i wyeliminować wahania.

9. Odpowiadając wprost na Twoje pytanie:
W najtrudniejszych momentach przypominam sobie, że tak naprawdę nie muszę nic. To, że wydaje mi się, że coś muszę, to dlatego, że coś uznałem za ważne. Mogę tego nie zrobić, to oczywiście będzie rodziło konsekwencje. Jeśli koszt z tym związany (złe samopoczucie, straty finansowe, straty emocjonalne, poczucie winy, poczucie niekonsekwencji, obniżone poczucie skuteczności i własnej wartości itd.) jest niższy niż zysk (analogiczne wartości dodanie), to rezygnuję. Często jednak któraś z wymienionych pozycji znaczy dla mnie wystarczająco dużo, żeby utrzymać się w postanowieniu. Kluczowa dla mnie jest autonomia, poczucie że to ja wybieram. Dlatego czasem robię coś tylko dlatego, że tak postanowiłem, wychodząc z założenia, że wolność to uświadomiona konieczność.

Pozdrawiam serdecznie,
Mateusz

PS: Trochę się rozpisałem, ale jest tu kilka kwestii, które są dla mnie bardzo interesujące, dlatego dodałem komentarz od siebie 🙂

Odpowiedz

Zosia Luty 16, 2017 o 19:57

Zaczęłam ‚przygodę’ z WNOP i całym blogiem JOP tym podcastem i muszę powiedzieć, że jakość zdecydowanie dorasta do fejmu 😉 gratuluję, bardzo udany projekt życiowy. Subskrybuję i dodaję swoje 5 groszy w „walucie motywacyjnej”: naprawdę warto, działaj dalej!

Pozdrawiam!
Zosia

Odpowiedz

Ania Luty 17, 2017 o 08:24

Michał, słucham odcinka i doszłam do fragmentu, w którym mówisz, ze ćwiczysz w domu i podciągasz się na drążku.
Błagam, powiedz ze nie na takim rozpieranym we framudze drzwi! 🙁
Pozdrowienia!
Ania

Odpowiedz

Mariusz Luty 19, 2017 o 21:42

Witaj, a dlaczego taki drążek miałby być zły ?

Odpowiedz

Paweł Luty 17, 2017 o 17:11

Z okazji urodzin: dużo pomysłów a potem ich realizacji 🙂

Odpowiedz

elwirra Luty 17, 2017 o 20:04

Na zabierające czas social media jest jedna skuteczna rada :). Wdrożyć do porannej rutyny nawyk włączania aplikacji SelfControl lub robić to jeszcze przed snem na odpowiednia ilość godzin (sen + planowana praca). Kto się boi idciąć od fb na tak długi czas niech pamięta, że w pilnych sprawach mozna zajrzec na fb na telefonie – na tel ryzyko wsiąknięcia na kilka godzin w fb jest bardzo małe :). Niestety ta aplikacja jest dostępna tylko na maca :(.

Odpowiedz

Agnieszka Luty 19, 2017 o 07:46

Poproszę o listę ksiąźek

Odpowiedz

Peja Luty 20, 2017 o 23:18

Witam,
pełen podziw dla Twojego stylu myślenia o finansach ale także o życiu, firmie itd 🙂
Podoba mi się taki dobry balans między gromadzeniem, wydawaniem ale też ofiarowywaniem:)
Czy szukając własnych rozwiązań korzystasz z jakichś blogów dotyczących stricte tematyki prowadzenia działalności gospodarczej i jej finansów? Czy możesz polecić jakieś, Twoim zdaniem, rzetelne.

Odpowiedz

Tomek Luty 21, 2017 o 10:54

Jak zwykle fajnie i motywująco. Chociaż przyznam szczerze że już kiedyś słuchałem o motywacji u ciebie (częściowo się pokrywa ale powtórka się przyda 🙂

Odpowiedz

Wojtek Luty 21, 2017 o 22:26

Jeśli chodzi o aplikacje to ja dołożę od siebie:

1) http://www.manictime.com (MAC/PC/Android) – widać nad czym spędzamy czas – moim zdaniem najlepsze narzędzie tego typu!
2) Różnego rodzaju Pomodoro Timery 🙂
3) Way Of Life (iOS) – Wspomagacz Postanowień

Muzyka:
Bill Evans Trio – Waltz For Debby – klasyka jazzu z odgłosami kawiarni w tle!
Naturespace (iOS) – rewelacyjna apka z kojącymi dźwiękami- ta mi najbardziej podpasowała z tych które sprawdzałem

Książki…
Czytanie tylko książek motywujących? 🙁
Nieeeeeeeee

Odpowiedz

Kacper Luty 23, 2017 o 17:03

Inspirujący podcast. Dzięki! Staram się wdrażać podstawowe zasady o których mówisz, by być bardziej produktywnym. Wciąż mam jednak wrażenie, że mój dzień jest za krótki. Codzienny trening lub dłuższy sen zawsze są opłacone kosztem czasu przeznaczonego na żonę lub pracę.
Mam w związku z tym jedno pytanie. Kiedy znajdujesz czas dla rodziny? Słuchając Ciebie odnoszę wrażenie (na pewno nieprawdziwe), że przez cały dzień jesteś skoncentrowany tylko na sobie. Piszesz, nagrywasz, przygotowujesz materiały, spotykasz się z ludźmi, bywasz na konferencjach. Oprócz tego codziennie godzinę ćwiczysz, godzinę grasz w CSa i się wysypiasz. Co na to Twoja Żona i dzieci?

Odpowiedz

Alicja Luty 23, 2017 o 17:31

Zawsze wydawało mi się, że słuchanie muzyki w czasie pracy tylko mnie dezorganizuje. Było kilka prób, ale szybko się zniechęcałam. Za to moje dziecię namiętnie słuchało (słucha nadal) muzyki w czasie nauki i przekonywało mnie, że tylko tak się może skupić. W końcu i ja znalazłam „swoją” rzeczywiście działa 🙂 W chwilach zwątpienia wracam myślami do poprzedniej pracy i zwątpienie znika, a motywacja wraca.
PS. Też będę wdzięczna za podzielenie się listą książek 🙂

Odpowiedz

Gosia Luty 24, 2017 o 13:12

Michał,
Twoje wpisy zawsze sa inspirujące. Wpisy o tym co czytasz, sluchasz są bardzo mile widziane. Kiedyś kupiłam pare książek, kotre polecałeś i nie żałuję. Także proszę o jeszcze.

Odpowiedz

Magda z 2BeCreative Luty 24, 2017 o 13:58

Michał, ja tak samo jestem już zmęczona tym ciągłym powtarzaniem – zmotywuj się, szukaj swojej motywacji itd. Wszędzie pełno memów, fotek, grafik, zdjęć które mają zmotywować nas do wszystkiego ( Chodakowska i Lewandowska wyskakujące z lodówki).
Na portalach związanych z pracą aż mnoży się od amerykańskich mentorów od motywacji i ich złotych myśli. Nie mówię, że to źle, ale dla mnie podobnie jak dla Ciebie kluczową sprawę odgrywa dyscyplina i nie rozczulanie się nad sobą tylko działanie.
W pracy po prostu robię to co mam zrobienia nie czekam na „powiew weny” zaś w moim hobby – patrzę na buty w przedpokoju i po prostu wychodzę z domu pobiegać. Jakbym zaczęła się zastanawiać i rozmyślać…..to pewnie bym została w domu. Liczy się siła nawyku i wyrobienie w sobie dyscypliny- chce mi się. Nie neguję całkowicie motywacji bo wiadomo nie można bezcelowo pracować, ale ostatnio jest przesyt tego tematu choćby w mediach.

Odpowiedz

Andrzej Luty 26, 2017 o 10:34

Michał, możesz podzielić się swoimi playlistami na spotify o których wspominasz?

Odpowiedz

Sławomir Łukaszuk Luty 27, 2017 o 14:14

Po przeczytaniu „Fenomenu Poranka” autorstwa Elroda Halla postanowiłem pójść w tym kierunku. Droga nie jest łatwa, wymaga systematyczności, rezygnacji z części snu, samozaparcia, wytrwałości i nieziemskiego uporu. Na swojej drodze znalazłem „Sztukę spania”

Po jej przeczytaniu i wdrożeniu kilku wartościowych rad postanowiłem, że podzielę się swoim przemyśleniami, spostrzeżeniami oraz wypracowanymi sposobami na walkę z „zamułą”. Swego czasu spałem po 8-9h, zauważyłem, że nie starcza mi czasu na wiele rzeczy. Postanowiłem to zmienić, więc po przeczytaniu wyżej wymienionych książek pomiędzy mną i moim „głosem w głowie” zorganizowałem zawody, które nazwałem LAZY ASS CHALLENGE 🙂 Od teraz sypiam 6 godzin (od 22.00 do 4.00 bez drzemek w ciągu dnia). Budzik ? nie używam, siłą uporu można wytrenować coś takiego jak zegar biologiczny. Godzina 4.10 (po wypiciu wody z cytryną i z imbirem lub kardamonem) modlitwa i wychodzę pobiegać. W połowie drogi zahaczam o plac do tzw. Street Workoutu, na którym wykonuję kilka ćwiczeń kalistenicznych. Około 4.50 powrót. Następnie prysznic. Około 5.00 czytam przez 1h. Godzina 6.00 lekkie śniadanie (kasza jaglana z bananem lub płatki owsiane + otręby orkiszowe + banan) i w tym czasie prowadzę (uzupełniam) dziennik obserwacji swojego organizmu. 6.30 wychodzę do pracy….O 16.00 siłownia, powrót do domu, obiad i tak dalej. Teraz pytanie jak zwalczyć tzw. zamuł przez resztę dnia i jak się dopalić?

Na pewno nie kawą, kawa wywołuje hormon stresu, tak zwany kortyzol. Omijam szerokim łukiem tak samo jak wszelkiej maści napoje energetyczne. Do tego całkowita alkoholowa abstynencja.

W mojej ocenie za zamuł, znużenie, osłabienie odpowiedzialna jest MELATONINA. Jest to hormon zwany „hormonem nocy” i odpowiada za sen(ność). Co go wywołuje (zwiększa jego stężenie w organizmie) ? np. ciemne, niedoświetlone pomieszczenia, półmrok. Melatoninę można bardzo szybko obniżyć poprzez podniesienie temperatury ciała. Osobiście stosuję kilka sprawdzonych sposobów. Jednym z nich jest herbata z cytryną i z imbirem lub kardamonem. Temperaturę organizmu także podnosi kasza jaglana. Aktywność fizyczna potrafi doskonale rozgrzać . Zalecam bieganie + instalację drążka do podciągania (podciąganie nachwytem) lub pompki. Dla hardkorowców polecam mój ulubiony (podnoszący ciśnienie krwi) sport dający niezły pakiet endorfin – morsowanie 😀 Melatoninę szybko obniża światło więc jasne pomieszczenia + spacery (ew. bieganie) w ciągu dnia. Sposób na szybkie zasypianie ? zaciemnić pomieszczenie (okna, by nie wpadało światło) i wywietrzyć pokój (schłodzić sypialnię).

i to wszystko przy bardzo mocnym zaangażowaniu i wparciu Żony.

Podsumowując, 2 godziny dziennie urwane ze snu pomnożone przez 365 dni w roku daje niezły wynik 730 godzin. Dzieląc to przez 24h (1 dzień) zyskujemy w przybliżeniu 31 dni (jeden miesiąc) w ciągu roku.

Odpowiedz

Adrian Kwiecień 6, 2017 o 18:14

Sławku, o ile po przyjściu z pracy nie robisz jakichś na prawdę ważnych rzeczy, ucinanie snu aby mieć więcej czasu jest bardzo kiepskim pomysłem. Odbije się to prędzej czy później na Twoim zdrowiu i produktywności.

Owszem, melatonina jest hormonem odpowiedzialnym za wprowadzanie nas w sen, więc jeśli nie chcemy przysypiać powinniśmy wystawiać się na światło, wystawiać się na różne bodźce. Problem w tym, że melatonina i ta „zamuła” na 1-2h przed spaniem jest nam bardzo potrzebna, aby sen przebiegał odpowiednio i był regenerujący. Sporej części ludzi nie wystarczy zasłonięcie okien przed samym położeniem się do łóżka – światło należy (mocno) ograniczać na 3h przed kładzeniem się do łóżka.

Wysypiaj się – nie będziesz zmęczony w drugiej części dnia.

Odpowiedz

Roman Sidło Marzec 2, 2017 o 12:59

Ja też motywuję się do pracy, nawet gdy strasznie mi się nie chce. Moja praca polega głównie na pisaniu, więc nauczyłem się dostosowywać zajęcia do aktualnego poziomu motywacji. Jeśli jest w tym temacie dobrze, zazwyczaj pracuję pełną parą, piszę, robię research, innymi słowy – kuję żelazo póki gorące. Kiedy z motywacją jest gorzej, zajmuję się chociażby takimi zagadnieniami, jak korekta. Polecam takie mierzenie sił na zamiary 😉

Odpowiedz

Kamil Marzec 2, 2017 o 14:00

dzięki!

Odpowiedz

Grzegorz Marzec 3, 2017 o 22:00

Jak zawsze wiedza na poziomie. Takie wpisy leczą mnie z kompleksów. Jestem pracoholikiem i ciągle mi się wydaje że praca 24/24 to nirwana. Myślałem ze tylko mnie brakuje czasem motywacji … 😉 Dzięki

Odpowiedz

Q Marzec 6, 2017 o 08:38

Przeczytalem wypowiedz Sławomira Łukaszuka powyzej i stwierdzam, ze moje oszczedzanie i inwestowanie ma zupelnie inny cel. Otoz ja wlasnie chcialbym zdobyc dochod pasywny, ktory pozwoli uciec od rutyny etatu, regularnych obowiazkow, wczesnego wstawania, powtarzalnych czynnosci. 🙂 Wlasnie mysl o takiej wolnosci mnie poki co motywuje.

Odpowiedz

Agnieszka Marzec 10, 2017 o 18:12

Cześć Michał, od jakiegoś czasu czytam Twoje tweety, w różnych miejscach na blogach pojawia się Twoje nazwisko i tytuł książki, gdzieś kiedyś natrafiłam na Twoje zdjęcie i opinię… już nie pamiętam o czym. Podcast jest odkryciem tego tygodnia choć liczba odcinków dobiega setki. Gratuluję i dziękuję. Zajmująco i jednocześnie lekko opowiadasz o rzeczach w jakimś sensie mi obcych, choć i kredyt hipoteczny spłacam i budżet domowy prowadzę. Mam nadzieję wiele się nauczyć a w razie sukcesów na pewno się podzielę radością.

Odpowiedz

Jakub Marzec 12, 2017 o 20:51

Michle, dzieki za Twoj podcast – zaczalem go sluchac chodzac po parku z wozkiem i spiacym dzieckiem, to jest chwila dla mnie zeby zrobic cos. No wlasnie zazwyczaj sluchalem muzyki ale od jakiegos czasu szukalem czegos innego i trafilem na Twoje podcasty. To jest lepsze wyrwanie jawalka czasu dla siebie. Mam do Ciebie jednak pytanie, mowisz o tym jak wyglada Twoj dzie , ile czasu spedzasz nad ksiazka/praca/spotkaniami, kiedy i ile czasu spedzasz z rodzina? Masz jakies zelaze godziny dla rodziny? Majac male dziecko ostatnio mam wrazenie ze czasu brakuje doslownie na wszystko a zaplanowania dnia i wykonanie pewnych zalozen graniczy z cudem. Chcialbym poznac Twoj sposob na ten aspekt zycia.

Pozdrawiam i powodzenia

Odpowiedz

2411magdalenka Czerwiec 21, 2017 o 13:19

Zostawiam ślad.
Generalnie nie mam problemów z motywacją, ale zawsze może być lepiej;) a że naśladownictwo jest khem khem ..najtańszą z metod 😉
stwierdziłam, że podglądnę, co u Ciebie 😉
Z wieloma punktami bardzo się zgadzam, podoba mi się, że mówisz o patrzeniu do przodu, ukierunkowujesz na cel, ale jednocześnie zachęcasz do patrzenia do tyłu, jak daleko doszliśmy, ile już udało się osiągnąć.
A najbardziej mi się podoba, że motywując do pracy, odciągasz od pracy;) przerwy, odpoczynek, zacne jadło etc.
Co do mnie nie przemawia.. aplikacje a la 2dolist.. próbowałam, ale czułam się niewolnikiem telefonu, czasu, tabelek. Ale to chyba zależy od charakteru pracy.. albo człowieka.
Muszę mieć w życiu nieco więcej spontaniczności albo wolności ? Listy zadań mnie frustrowały i stresowały.. A może zbyt ambitnie do tego podchodziłam i było tego za dużo? Nadczłowiek też człowiek..? 😉
Mam zagwozdkę, może mnie jeszcze przekonasz w kolejnych podkastach.

Wracam do pracy, tak mi się muzycznie skojarzyło „carry on, my friends forever, carry on when i’m gone and when the day is long, forever carry on” /MANOWAR, CARRY ON/

Odpowiedz

Natalia Czerwiec 23, 2017 o 15:51

Hej Michał! Wczoraj sobie z Tobą pobiegałam jakieś 7 km i czuję się na maxa zmotywowana do działania. Co prawda rozwalił mnie tekst o tym, że nie motywowałeś swoich pracowników pracując na etacie, ale jakby się dłużej nad tym zastanowić to…… to masz rację! jeśli chcemy bardzo to powinniśmy szukać motywacji w nas samych! Niebawem startuję z własną stroną i takiej motywacji to ja jeszcze nigdy nie miałam. Od dzisiaj śmiało mogę powiedzieć „Biegam z Szafrańskim!” (oczywiście wymawiane z uśmiechem) bo nareszcie czuję, że łącze przyjemne z pożytecznym. Pozdrawiam serdecznie 🙂 i zostawiam ślad, tak jak prosiłeś, bo naprawdę cieszę się, że są tacy ludzie jak Ty:-)

Odpowiedz

Dodaj nowy komentarz

Poprzedni wpis:

Następny wpis: