Informacje o nowych artykułach i sposobach oszczędzania pieniędzy prosto na Twój e-mail

    

Gotowy kalkulator: porównaj kredyt we frankach i w złotych, i sprawdź czy jest się czym martwić

przez Michał Szafrański dodano 28 stycznia 2015 · 258 komentarzy

Gotowy kalkulator kredyt we frankach

Mam dla Was kalkulator, który pomoże wyliczyć, jak dobrą lub złą decyzją było wzięcie kredytu we frankach. Nie ma dramatu. Sprawdźcie sami na liczbach.

Zaryzykuję stwierdzenie, że nawet te osoby, które brały kredyty walutowe przy najtańszym franku (we wrześniu 2008 r.), nadal mogą być “do przodu” w porównaniu z kredytobiorcami, którzy wtedy zadłużyli się w PLN.

Nie chcę w tym artykule moralizować i mówić co powinno się zrobić a czego nie. Już wystarczająco dużo spekulują inni. Ja chcę Wam tylko na liczbach pokazać, że obraz rzeczywistości malowany w niektórych mediach, jest mocno wypaczony. Problem “frankowców” ani nie jest przesadnie duży, ani nie wygląda na to, by posiadacze takich kredytów w długim horyzoncie czasowym mieli być tymi “przegranymi”. Oczywiście mam na myśli wyłącznie tych, którzy mają umowy kredytowe z bankami uwzględniającymi w oprocentowaniu kredytu wskaźnik LIBOR (co nie dotyczy np. “nabitych w mBank”, gdzie oprocentowanie kredytu zależy od decyzji zarządu banku).

Dla wszystkich tych z Was, których kredyty uzależnione są np. od LIBOR CHF 3M, udostępniam dzisiaj kalkulator, który pomoże “czarno na białym” wyliczyć, jak dobrą lub złą decyzją było wzięcie kredytu we franku. I szczerze mam nadzieję, że ten kalkulator pomoże Wam uspokoić Wasze rodziny i ukoić skołatane nerwy. Sytuacja wcale nie jest taka zła, jak nam się próbuje wmawiać.

Kredyt na 146 tys. CHF przy kursie 2,02 zł…

Dla jasności: jestem na feriach z Rodziną. Powinienem odpoczywać, ale po włączeniu telewizora i kolejnym zderzeniu z tematyką kredytobiorców frankowych, czuję silną potrzebę reakcji na “sieczkę” serwowaną przez niektóre media. Mógłbym uznać, że ma ona małe znaczenie, ale niestety tak nie jest. Temat cały czas przewija się w mailach od Was, które są mniej lub bardziej nerwową reakcją na wiadomości, którymi jesteśmy bombardowani.

TV i kredyt we franku

Postraszmy, ponarzekajmy, ulitujmy się…

Ten wpis powstaje jako uzupełnienie mojego artykułu “Co robić z kredytem hipotecznym we frankach (lub euro), gdy kurs mocno wzrasta?”. Jeśli jeszcze nie czytaliście tamtego wpisu, to przeczytajcie. Niczego co tam napisałem nie odwołuję. Dzisiaj dodaję tylko wątek liczbowy.

Jedna z Czytelniczek przysłała mi parametry swojego kredytu i dosyć emocjonalnego maila z pytaniem “co robić?” – nie tyle z kredytem, co z telefonami od rodziców wypominającymi jej, że nie wzięła kredytu w złotówkach. Ona sama jest nie tyle zmartwiona wysokością najbliższych rat – bo stać ją na ich ponoszenie – ale właśnie presją ze strony najbliższych osób, które ulegają panice.

Czytelniczka idealnie wstrzeliła się ze swoim kredytem w “dołek” na franku. Wzięła kredyt hipoteczny we wrześniu 2008 roku, przy kursie CHF wynoszącym 2,02 zł na okres 30 lat i z marżą banku 1,3% ponad LIBOR CHF 3M. Kwota kredytu stanowiła odpowiednik 295 000 zł we franku.

Czy to była dobra decyzja? Teraz wiemy, że był to jeden z najgorszych momentów, ale wtedy kredyt we franku był dla niej jedyną dostępną opcją. Na kredyt w PLN w tej kwocie nie wystarczało jej zdolności kredytowej. Dzisiaj już ją ma. Jest w związku i razem z partnerem zarabiają wystarczająco dużo, by udźwignąć ratę wyższą o kilkaset złotych. Dla niej nie było wtedy opcji wzięcia kredytu w PLN – chociaż dzisiaj osobom wokół niej wydaje się, że właśnie to powinna była zrobić.

No to policzmy, czy rzeczywiście jest w tak tragicznej sytuacji, jak mogłoby się wydawać…

Kalkulator porównujący kredyt w CHF do kredytu w PLN

Podstawą tego artykułu jest załączony poniżej kalkulator Excel. Kilka słów o założeniach, które mi przyświecały przy jego konstruowaniu:

  • Kalkulator porównuje łączną wysokość rat zapłaconych dla kredytu w PLN i kredytu w CHF branych w tym samym momencie.
  • Kalkulator uwzględnia zmianę stóp procentowych WIBOR 3M i LIBOR CHF 3M miesiąc do miesiąca. Dane dotyczące wysokości tych stóp pochodzą bezpośrednio ze strony dla kredytobiorców mBanku. Jeśli jednak oprocentowanie Waszego kredytu konstruowane jest według innych wskaźników, np. “uśredniony LIBOR 6M”, to wystarczy, że pobierzecie historię swojego kredytu ze swojego banku i ręcznie zmienicie stopy procentowe na takie, według których płaciliście swoje raty. Możecie to uczynić na drugiej zakładce arkusza modyfikując pola zaznaczone na żółto.
  • W kalkulatorze wstawiłem średnie kursy CHF w NBP na początku każdego miesiąca kalendarzowego (w pierwszym dniu miesiąca, w którym publikowane były średnie kursy NBP). Oczywiście Wy mogliście kupować waluty po innym kursie, np. hurtowo, w kantorze internetowym (dobra opcja) lub w banku (zła opcja) przy niekorzystnym, szerokim spreadzie. Arkusz pozwala Wam wpisać własny kurs wymiany i zachęcam by to uczynić.
  • W arkuszu możecie oddzielnie śledzić sumę zapłaconych odsetek i sumę spłaconego kapitału, oraz całkowitą wysokość raty kredytowej. W przypadku kredytów w CHF podaję zarówno kwoty we frankach, jak i kwoty przeliczone po aktualnym w danym miesiącu kursie na polskie złote.
  • Arkusz uwzględnia wyłącznie koszty związane ze spłatą rat kredytu. Nie uwzględnia kosztów ubezpieczenia na życie lub ubezpieczenia niskiego wkładu. Te kwoty musicie ewentualnie doliczyć samodzielnie.

Jak obsługiwać arkusz? Wystarczy na pierwszej zakładce wypełnić żółte pola. Jeśli prawidłowo wpiszecie datę wzięcia kredytu (format podany jest w Excelu), to wszystkie dane zostaną przeliczone automatycznie i na drugiej zakładce zobaczycie szczegółowy harmonogram spłat kredytu w PLN i kredytu w CHF.

Kluczowym parametrem wpływającym na wyliczenia jest marża kredytu w CHF i PLN. W połowie roku 2008 wysokość marży była porównywalna. Warto żebyście jednak sięgnęli do archiwalnych ofert kredytowych, które otrzymaliście w tamtym czasie i sprawdzili, na jaką marżę mogliście wtedy liczyć biorąc zamiast kredytu w CHF kredyt w PLN. Zestawienie marży w poszczególnych bankach w 2008 r. możecie znaleźć tutaj.

Pobierz załączniki do artykułu

UWAGA: Jeśli nie masz Microsoft Excela, to możesz bezpłatnie zarejestrować się w usłudze OneDrive Microsoftu, wgrać tam ten plik i edytować go w Excelu Online – przez przeglądarkę.

Podstawowe wyliczenia zobaczycie na pierwszej zakładce arkusza. Na ostatniej znajdziecie kilka wykresów obrazujących, np. do kiedy kredyt w CHF był bardziej opłacalny niż ten w PLN i ile oszczędzaliście na każdej racie (oraz ile dopłacacie obecnie).

Tu nie ma tragedii

Wróćmy zatem do kredytu Czytelniczki. Według jej informacji marża kredytu w PLN była ciut wyższa niż w przypadku franka i wynosiła 1,35%. Po wpisaniu i przeliczeniu danych zobaczymy takie rezultaty:

Porównanie kredytu CHF i PLN

Dane te prezentują rezultat obliczeń na koniec 2014 roku. Jak widać całkowity dotychczasowy koszt poniesionych rat kredytu we frankach wynosi 121 453 zł. Gdyby wzięła Ona w tym samym czasie kredyt w PLN, to zapłaciłaby 125 086 zł w ratach. Na koniec grudnia była więc 3633 zł “do przodu” i to pomimo, że kredyt wzięła w najgorszym możliwym momencie.

Ale można się tutaj pokusić jeszcze o kilka dodatkowych obserwacji.

Dzięki dużo niższym stopom procentowym w CHF, dużo szybciej spłacany był kapitał kredytu. Stanowił on ekwiwalent 81 484 zł, podczas gdy kapitał do spłaty kredytu złotowego pomniejszył się przez ten okres zaledwie o 29 835 zł. Oczywiście jest to marne pocieszenie, gdyż aktualny kapitał do spłaty – ze względu na wysoki kurs franka – wynosi aż 419 636 zł, czyli przekracza kwotę pierwotnie udzielonego kredytu. A gdybyśmy uwzględnili aktualny kurs franka (około 4,11 zł w chwili, gdy piszę ten wpis) to kwota wzrośnie do 496 447 zł!

Kapitał pozostający do spłaty

Wbrew pozorom zmiany kursu franka nie wpływały istotnie na dynamikę zmiany rat. Rozpiętość pomiędzy najwyższą a najniższą ratę kredytu Czytelniczki wyniosła 458 zł. Nawet jeśli uwzględnić dzisiejszy kurs franka (4,11 zł), to “widełki” te poszerzą się do 650 zł. A tymczasem raty kredytu złotówkowego różnią się nawet o 862 zł! Oczywiście dobrze, gdy spadają, ale przyzwyczajanie się do ich aktualnej wysokości, może mieć także niekorzystne skutki. Gdy wzrosną stopy procentowe – wzrośnie także rata.

Oszczędność na każdej racie kredytu we franku

W którym momencie kredyt w CHF zaczął bardziej ciążyć w budżecie domowym niż analogiczny kredyt w PLN? Dokładnie to widać na poniższym wykresie przedstawiającym dwie krzywe wysokości rat. Zmiana utrwaliła się w styczniu 2013 roku i od tamtego momentu to kredyt złotowy jest “górą”. Z tym, że straty odrabiane są stopniowo i – tak jak pisałem wyżej – nadal jeszcze kredyt frankowy był na koniec 2014 roku lepszym rozwiązaniem i upłynie jeszcze co najmniej kilka miesięcy (przy wyższym kursie CHF) zanim sumaryczne kwoty rat w wariancie kredytu złotowego i frankowego się zrównają.

Wysokość raty frank oraz PLN

Krótko mówiąc: opinie o tragicznej sytuacji kredytobiorców frankowych uważam za zdecydowanie przesadzone. Nawet jeśli przez kilka najbliższych lat zmuszeni będą oni ponosić wyższe koszty kredytu hipotecznego niż Ci, którzy mają go w PLN, to sądzę, że w długim horyzoncie czasowym (a taki dotyczy kredytów hipotecznych) szale jeszcze nie raz się odwrócą – czy to na korzyść czy niekorzyść kredytobiorców w każdej z walut.

Nie wydaje mi się bardzo prawdopodobne, by stopy procentowe w Polsce pozostały na tak niskim poziomie przez kolejnych 20 lat – a to właśnie one decydują o tym, czy kredyt w polskich złotych postrzegany jest jako atrakcyjny w stosunku do franka. Nie wydaje mi się również szczególnie prawdopodobne, by frank pozostawał przez kolejne 20 lat tak mocny w stosunku do euro.

Ale dla jasności – ja się nie znam i to co napisałem w akapicie powyżej to czyste spekulacje, które nie muszą znaleźć odzwierciedlenia w przyszłości :)

Liczby nie kłamią – policzcie sami

Mam do Was serdeczną prośbę: użyjcie tego arkusza lub, jeśli nie macie kredytu we frankach, to podzielcie się linkiem do tego artykułu ze znajomymi.

Ja czytając Wasze maile i doniesienia mam czasami przed oczami siwiejących i zamartwiających się ludzi. Naprawdę uważam, że reakcja jest mocno przesadzona i że nie ma powodów do paniki. Nawet, jeśli sami nie potrzebujecie siebie przekonywać, to weźcie ten arkusz, wstawcie dane swojego kredytu i pokażcie go swoim najbliższym, np. rodzicom. Może takie zobrazowanie sytuacji na konkretnych liczbach trochę ich uspokoi.

Ciekawy też jestem, czy kalkulator wykaże w przypadku Waszych kredytów “plus” czy “minus”. Tą informacją możecie się śmiało podzielić w komentarzu :) Może wspólnie uda nam się pokazać, że nie jest tak źle jak się wydaje. Tak czy siak – wszystkim kredytobiorcom frankowym życzę dużo spokoju i łatwości w wygospodarowaniu dodatkowych kilkuset złotych w najbliższym czasie.

Dziękuję Wam za lekturę, pozdrawiam z zaśnieżonych gór i życzę udanej końcówki tygodnia. :)

"Finansowy ninja" - podręcznik finansów osobistych

Finansowy ninjaMożna już zamawiać moją książkę "Finansowy ninja". To ponad 540 stron praktycznej wiedzy o oszczędzaniu, zarabianiu, optymalizacji podatkowej, negocjowaniu i inwestowaniu, które pomogą Ci zostać prawdziwym finansowym ninja i osiągnąć bezpieczeństwo finansowe.

Przewodnik po finansach osobistych, który każdy powinien przeczytać jeszcze w szkole.

PRZEJDŹ NA STRONĘ KSIĄŻKI →

Podobał Ci się ten artykuł?

Jeśli tak, to zarejestruj się aby otrzymywać powiadomienia o nowych artykułach o oszczędzaniu pieniędzy. Nie ujawnię nikomu Twojego adresu!



{ 257 komentarzy… przeczytaj komentarze albo dodaj nowy komentarz }

Krzysztof Styczeń 28, 2015 o 08:17

Jakie doskonałe narzędzie. Przyda się.

Odpowiedz

Filip Styczeń 29, 2015 o 15:15

No nie mogę. Sępy latają blisko. Pierwszy komentarz to spam wrzucony przez naciągacza kredytowego. Przechodzi ludzkie pojęcie, jak bezczelna jest ta branża …

Odpowiedz

Jacek Styczeń 28, 2015 o 08:34

Dobrze Michał, że uspokajasz ludzi. Takie teksty są bardzo potrzebne, gdyż temat franków jest bardzo medialny i wszyscy wokół (dziennikarze) szukają sensacji i tylko podkręcają nerwową atmosferę. W pełni się zgadzam, że większość osób, które wzięły kredyt w CHF poniosła niższe koszty obsługi swoich zobowiązań niż ich „złotowi” koledzy. Ponadto u siebie ostatnio napisałem tekst o tym jak wrócić do raty sprzed podwyżki kursu – Tak to możliwe.
Mam jednak uwagę co do zastosowanych przez Ciebie kursów franka z NBP w kalkulatorze. Bankowe kursy sprzedaży CHF są około 10 – 15 groszy wyższe niż te ogłaszane przez nasz bank centralny. Tym samym ogólne koszty poniesione przez kredytobiorców są nieco zaniżone. Pozdrawiam Jacek

Odpowiedz

Łukasz Styczeń 28, 2015 o 09:50

Hej Jacek!
nikt Cię nie zmusza do kupowania CHF w banku, można zakupu dokanć gdzie indziej po dużo lepszej cenie i do baku wpłacić ratę w CHF i w ten sposób jesteśmy ładnych parę złotych do przodu, albo mniej do tyłu.
Pozdrawiam

Odpowiedz

ark Styczeń 28, 2015 o 10:12

TERAZ jest to możliwe. Na początku nie było możliwe i musiałeś aneksem sobie wywalczyć możliwość spłacania bezpośrednio w walucie. Tak banki „robiły” klientów, którzy dostali złotówki, a spłacali też złotówki. Znam osoby (akurat z kredytem eur), które mają narzucone stałe zlecenie pobierania z konta. Ani nie mogą spłacać w euro, ani nie mogą wybrać sobie dnia, kiedy np. kurs jest niższy).

Odpowiedz

Reme Styczeń 28, 2015 o 23:09

Ja ostatnio wpłaciłem CHF z konta walutowego na konto chf i pobrali mi prowizje za ta transakcje. Wiec nie zawsze się opłaca wpłacać CHF.
Przelew był z kantora w alior banku do pko bp.

Odpowiedz

Jacek Styczeń 29, 2015 o 08:47

Wiem, że jest możliwość samodzielnego kupna waluty. Umożliwiła to tzw. ustawa antyspreadowa (o ile dobrze pamiętam) z sierpnia 2011 roku. Od tej pory banki mają obowiązek umożliwienia klientom spłacanie kredytu bezpośrednio w walucie jego zaciągnięcia. Oczywiście konieczne jest podpisanie odpowiedniego aneksu.

ark – w jakim banku Twoi znajomi mają kredyt? Obecnie bank nie może odmówić klientowi spłaty kredytu w euro!!! Koniecznie niech idzie do banku i to sprawdzi, bo to niezgodne z prawem.

Reme – tak to jest, banki pobierają opłaty za walutowe przelewy przychodzące (taki dodatkowy sposób zarobku). Ja mam kredyt w EUR i na początku (teraz mam darmowe) lepiej opłacało mi się zanosić gotówkę do oddziału. Przelew przychodzący kosztował u mnie 10 zł – zdzierstwo.

Odpowiedz

Tomek Styczeń 29, 2015 o 22:19

Nordea (teraz PKO BP) tak właśnie ma – pobiera opłatę za przelew przychodzący w CHF. Ale tylko gdy jest z innego banku. Trzeba kupować franki w kantorze, który ma rachunki właśnie w PKO. Wtedy przelew jej wewnętrzny i nic nie kosztuje. Ja korzystam z InternetowyKantor, DobryKantor, Cinkciarz. Pewnie jest także wiele innych :)

Odpowiedz

Arek Styczeń 30, 2015 o 13:09

Mam kredyt w CHF w byłej Nordei i spłacam go we frankach z konta w Alior bank, co do eurocenta. Nie pobierają żadnej prowizji :)

Odpowiedz

Marcin Styczeń 30, 2015 o 13:18

a w multibanku placisz zawsze prowizje

nawet jak przelew przychodzi z wlasnego konta mbanku traktowany jest jako zagraniczny!

a wplata w kasie frankow nie jest mozliwa, euro dolary, tak, ale nie franki

taki to fajny bank :)

Odpowiedz

Robert Luty 2, 2015 o 09:04

Wpłacam przelewem na kont w mBanku (dawny multibank) i nikt nie pobiera prowizji, więc nie ściemniaj kolego.

Odpowiedz

BartekM Luty 11, 2015 o 03:28

Przelewam CHF z kantora internetowego do dawnego MultiBanku i nie mam prowizji. Sprawdź dokładnie dlaczego płacisz… to może być np zły kantor który nie ma rachunku w Multi

Odpowiedz

m. Luty 1, 2015 o 21:39

wszystko zalezy jaka opcje przelewu wybrales, ja wybieram sha zwykly i nie mam zadnych kosztow dodatkowych, prz sha ekspres kasuja mnie 20 pln za przelew przychodzacy.a jak i tak masz koszty lto wtedy cinkciarz

Odpowiedz

Ano Luty 4, 2015 o 00:40

Spłacam kredyt od 2010 r w chf mam 7820 zł zysku. Kursy pierwotny sam określesz a reszta zgadza się w 100% takie raty płacilam 2010.

Odpowiedz

Karol Styczeń 28, 2015 o 09:03

Michale!
nie mam żadnego kredytu i do tej pory uważałem podobnie jak Ty, że „frankowicze” nie mają na co narzekać, że to ich decyzja itp. Ale ten artykuł, zamiast mnie w tym przekonaniu utwierdzić, sprawił, że złapałem się za głowę – grubo ponad 200 000zł różnicy w sumie pozostającej do spłaty między frankiem a złotówką i świadomość, że pomimo kilku ładnych lat spłaty kredytu jest on o wiele większy niż na samym początku, zaczynam nie irytować się biadoleniem w mediach…

Odpowiedz

Mag Styczeń 28, 2015 o 09:54

Zgadza się, róznica jest zatrważająca, aleee… moim zdaniem … jesli spojrzymy na wysokość rat, która okazuje się cały czas niższa w CHF, lub zbliżona do raty w PLN to wychodzi na to, ze płacąc w złotówkach to połowa tego co zapłaciliśmy do tej pory to zarobek dla banku. Idąc dalej tym tropem, spałacajac we franku, przy racie zbliżonej do raty złotówkowej jednorazowo spłacamy więcej kapitału, a mniej odsetek i mimo, że kapitał jest kilkakrotnie większy to spłacimy go szybciej niż mielibyśmy spłacać identyczny kapitał w złotówkach? Dobrze myślę?

Odpowiedz

aga Styczeń 29, 2015 o 23:02

Witam
Ja też wzięłam kredyt w CHF ale nie dlatego że będę miała niższe raty ale dlatego że w zlotowkach nie miałam zdolności kredytowej i co miałam zrobić nic teraz moja rata się powiększyła o około 270zl może to dla kogoś mało ale dla mnie to bardzo dużo i jest mi bardzo ciężko ale to było moje ryzyko i moja decyzja powiem tyle najwięcej narzekają ci co mają z czego spłacać a taki zwykły człowiek będzie płacił i tyle dużo jest ludzi którym nikt nie chciał dać kredytu w złotówkach bo nie mieli zdolności kredytowej

Odpowiedz

Piotr Luty 2, 2015 o 18:36

A nie pomyślałaś, że skoro bank nie chce dać Ci kredytu tzn. że ciebie na niego nie stać!?

Odpowiedz

frankowicz Luty 6, 2016 o 22:35

Należy zadać inne pytanie czy to jest kredyt w walucie?
1. wnioski kredytowe – kredytobiorca wnioskował o „złotówki” – wynikało to z ceny mieszkania, kredytobiorca nie wnioskował o walutę tylko o konkretną kwotę w PLN

2. kredyt był wypłacany w PLN – bo banki nie mogły wypłacać kredytów w walucie obcej.

3. Kredytobiorca do ok 2012 roku nie mógł spłacać „kredytu walutowego w walucie” tylko w PLN.

Pytanie czy banki faktycznie korzystały z rezerw – Bank sprzedawał walutę obcą? wymieniał na PLN nie!!!!!!. Bo nie było takiej potrzeby wniosek i wypłata następowała w PLN. Czy banki oddają walutę obcą? nie!!!!

biorąc kredyt w PLN kredytobiorca wnioskuje o np. 100 000 PLN (kapitał) bank wypłaca kredytobiorcy 100 000, Kredytobiorca ma oddać 100 000 + odsetki, prowizje itp.

w „walucie obcej” kredytobiorca wnioskuje o 100 000 PLN, bank przelewa kredytobiorcy 100 000 kapitału w umowie zapis zapis przeliczenie na walutę obcą
a oddać trzeba kapitału kwotę X. + odsetki i prowizję.
Kredytobiorca wnioskuje o 100 000 PLN kapitału dostaje od banku na konto 100 000 PLN a ma oddać kapitału np. 350 000 PLN plus odsetki. Czy to jest różnica kursowa NIEEE bo nie ma mowy tu o walucie obcej. Więc co to jest lichwa? Nabicie kredytobiorce w butelkę. super kredyt w PLN spłacany po kursie waluty.

Odpowiedz

uzbad Sierpień 9, 2016 o 09:59

Ale Ty tak serio, czy naprawdę nie rozumiesz? Jak podpisujesz umowę na sumę większą, niż posiadasz i możesz bez problemu oddać, nie rozumiejąc jej, to nie znajdziesz u mnie współczucia. Wszystkie te rzeczy, które wypisałeś, wiedziałeś, podpisując umowę. Przekręt to jest, że chcesz teraz tego nie płacić. Gorsi od Ciebie są Ci, co chcą, żebyśmy wszyscy się na nich złożyli i zapłacili kredyt, który wzięli (=żeby Państwo zapłaciło).

Odpowiedz

Robert Styczeń 28, 2015 o 10:35

No właśnie według mnie też to jest właśnie najgorsze, że na przykładzie czytelniczki – kupiła w 2008 roku mieszkanie za niecałe 300.000 zł, przez te 6 lat zapłaciła w sumie 121.000 zł rat, a jej dług na chwilę obecną wynosi 421.000 zł… Czyli krótko mówiąc gdyby chciała na dzisiaj pozbyć się długów, to mieszkanie warte 300.000 zł kosztowałoby ją 421+121=542.000 zł. Dla banku to czysty zysk – w ciągu 6 lat podwoił zainwestowany kapitał.

Odpowiedz

Marcin Styczeń 28, 2015 o 14:42

Bank nic nie podwoił, bo bank nie trzyma waluty bez zabezpieczenia. Są kontrakty terminowe, opcje, swapy walutowe itp. To nie jest tak, że jak ona wzięła kredyt, to bank za 300 000 PLN kupił CHFy i jej dał na zakup mieszkania, a potem czekał i liczył na to, że kurs CHFa wzrośnie. To tak nie działa. Banki minimalizują ryzyko przez kupno/sprzedaż kontraktów terminowych, opcji, swapów itp., dzięki czemu nie są podatne na zmiany kursu – zysk lub strata na zmianie kursu jest równoważona przez stratę lub zysk na instrumencie pochodnym zabezpieczającym dane zobowiązanie.
Tak na prawdę wzrost kursu jest dla banku neutralny jeśli chodzi o sam fakt, ale nie korzystny o tyle, że zwiększa ryzyko tego, że klient kredytu nie spłaci, a bankom tak na prawdę nie zależy na nieruchomościach (ich sprzedaż i odzyskanie gotówki to problem), tylko na twardej gotówce.

Odpowiedz

Bartłomiej Panek Styczeń 28, 2015 o 15:14

Wszystko przy założeniu, że banki mają franki. A tego nikt nie wie. Za to Krzysztof Bielecki, były prezes PEKAO przyznał w wywiadzie, że często banki rano kupowały walutę, udzielały kredytu i wieczorem ją sprzedawały. Przecież nikt nie każe bankom trzymać waluty, tylko odpowiadające im zabezpieczenie, czyli równie dobrze mogą to być złotówki. Czy tak było, czy nie było, to banki zawsze będą „wygranymi”. Pamiętam jak brałem kredyt w 2010 roku. W złotówkach mogłem dostać 200 tyś, we frankach 300 tyś. magia czy matematyka?

Odpowiedz

Reme Styczeń 28, 2015 o 23:20

Otóż właśnie racja . KNF powinno to sprawdzić. Albo najlepiej prokuratura od razu. Wątpię żeby banki w ogóle kupowały CHF.
Myślę ze te kredyty walutowe to nic innego jak umowa inwestycyjna działająca tylko z korzyścią dla banków. BANKI zatrudniają mega specjalistów którzy to przewidzieli zanim zaczęli sprzedaż w niby CHF.
Zresztą można to łatwo udowodnić. Np. Niech bank mi pokaże czarno na białym ze faktycznie w dniu uruchomienia kredytu kupił tyle i tyle CHF. Wątpię żeby tak było. A nawet jeśli to tak jak pisże w/w kolega od razu sprzedał być może i. Zyskiem.
Tak więc pomijając cały aspekt uważam to za cichy przekręt.
Dotyczy to wszystkich walut. Łącznie z PLN.
Dowód ?
Niech dzisiaj pójdą wszyscy posiadacze kont, lokat itp do swoich banków. Założę się o 200 mld CHF ze bank nie ma Waszych pieniędzy a na pewno nie dla wszystkich.
Koniec kropka.

Odpowiedz

Kusza Styczeń 29, 2015 o 02:12

Właśnie wygrałeś 200 mld CHF :) Oczywiście, że bank nie ma wszystkich pieniędzy z lokat, te pieniądze ciężko pracują chociażby w postaci udzielonych kredytów i pożyczek dla klientów, zakupu papierów wartościowych i wszystkiego co znajduje się w bilansie banku po stronie AKTYWA. Inaczej skąd np. wypłata oprocentowania z lokat?

Odpowiedz

Tomasz Styczeń 28, 2015 o 11:25

Karolu,

Warto zwrocic uwage na tempo splacania kredytu, owszem ostateczna kwota pozornie jest zdecydowanie wieksza aczkolwiek glownie splacamy kredyt a nie odesetki. W tym samym okresie czasu „frankowicz” splacil 81 tys zlotych a kolega „pln” tylko 29 tys. ,roznica ogromna. Dobre bylby wyliczenia calego kresu splaty kredytu.

Odpowiedz

Rafał Styczeń 29, 2015 o 10:14

Tylko dlaczego aż tak łapiesz się za głowę. Za 3-5 lat frank może znów spaść do poziomu 2 zł i wtedy kapitał do spłacenia zmaleje również o połowę. Po za tym prawdziwy kapitał w frankach zmalał – bo kredyt spłacamy na bieżąco.
Ale jak się zaczęło grać w ruletkę i wzięło kredyt walutowy to tak ot później wygląda.. Gdy kurs był niski to frankowcy się jakoś nie protestowali na ulicach.

Odpowiedz

Ola Styczeń 28, 2015 o 09:12

Mnie kalkulator niestety nie działa
wpisałam dane ale nie wylicza mi danych w tabelce :/

Odpowiedz

Darek W. Styczeń 28, 2015 o 10:50

Prawdopodobnie kalkulator działa tylko na oryginalnym Excelu MS…

Odpowiedz

Robert Styczeń 28, 2015 o 20:47

W domu mam oryginalnego Excela i mi nie działa. Teraz jestem w pracy (za poważna firma, żeby mieć nieoryginalnego Office’a) i też nie działa.

Odpowiedz

Dominik Styczeń 29, 2015 o 11:05

Mi nie działał jak datę dawałem poniżej września 2006

Odpowiedz

Arnold Styczeń 28, 2015 o 10:52

Mi też nie działa :( Może powodem jest starsza wersja Excela? Możesz udostępnić kalkulator także dla mniej zaawansowanych technologicznie? Chyba że powodem jest coś innego…

Odpowiedz

Robert Styczeń 28, 2015 o 11:50

U mnie też nie wypełnił nic poza kapitałem pozostającym do spłaty.

Odpowiedz

Kuba Styczeń 28, 2015 o 18:00

Sprawdź czy data wzięcia kredytu nie jest wcześniejsza niż wrzesień 2006 r. Kalkulatorowi brakuje danych sprzed tej daty dlatego nic nie liczy.

Odpowiedz

Tomek Styczeń 28, 2015 o 09:16

Bardzo ciekawy i merytoryczny wpis.
Czytelniczka jest nadal do przodu 3633 zł zł w porównaniu do kredytu złotowego o ile nie musiała płacić wysokiego, cyklicznego – np. co 3 lata – (pseudo)ubezpieczenia niskiego wkładu własnego. Te opłaty przy takim kredycie sięgają nawet 5-6 tysięcy złotych.
Należy pamiętać jeszcze o kosztach spreadu, którego na szczęście od 2011 roku można uniknąć kupując walutę samodzielnie.
Mimo wszystko zaskoczony jestem – myślałem, że frankowcy mają znacznie gorzej.

Odpowiedz

Karolina Styczeń 28, 2015 o 09:32

Sprawdziłam sobie. Kredyt mam w PLNach, ostatnia wypłata kapitału i uruchomienie spłacania to maj 2008 rok. Jak na razie, licząc b. małą marżę dla CHF na poziomie 1,3 – jestem 10k do przodu. Na PLNach. Dziękuję za kalkulator, tak bym się obawiała, że spłacałam za dużo – bo spłacałam, przez pierwszy NIECAŁY rok.

Odpowiedz

Peter Styczeń 28, 2015 o 09:32

Kobita splaca kredyt przez kilka lat, po czy po splaceniu tysiecy zlotych rat do splacenia ma dwa razy wiecej kapitalu niz wziela. Polska idzie na dno, za kilka lat bedziemy tu miec Ukraine, a kobita piec razy wiecej kapitalu do splacenia. Banki nawet nie kupowaly frankow, jak sie okazuje. Michal Szafranski – Polacy, nic sie nie stalo.

Odpowiedz

Marcin Styczeń 28, 2015 o 14:47

Ta kwota kapitału jest tak tak samo wirtualna jak kapitalizacja spółki giełdowej liczona po cenie akcji. Kurs może się zmienić i tak na prawdę dopóki nie sprzedasz spółki (lub nie przewalutujesz kredytu na PLN) są to tylko wirtualne pieniądze – podobnie jak ranking majątku – jak spółka spadnie, to masz nagle 20 mln zamiast 40 mln, a w życiu tak na prawdę nic się nie zmieniło w tym czasie. Polecam wywiad z p. Brzoską i to, co mówi: liczy się twarda gotówka w portfelu, a nie wirtualne cyferki.
Weź pod uwagę, że przesadne umocnienie Franka będzie katastrofą dla Szwajcarskiego eksportu, więc scenariusz, który prognozujesz jest bardzo mało prawdopodobny.

Odpowiedz

Michał Styczeń 28, 2015 o 09:33

W kalkulatorze brakuje jednej rzeczy – odroczonej spłaty pierwszej raty kapitałowej. Mój przykład – kredyt brałem w CHF w grudniu 2007r. na zakup budowanego ówcześnie mieszkania. Kurs wynosił ok. 2,15zł. Transze były wypłacane po podobnym kursie (aż do 2,65) i mimo, ze mieszkanie ukończone było ok. 7 miesięcy wcześniej i bank zgodził się przelać ostatnia transze wcześniej, nie zmienił daty płatności pierwszej raty kapitałowej (zgodnej z planowanym oddaniem inwestycji przed dewelopera, czyli 01 maj 2009), już po kursie ok. 3,00zł. Do tego momentu spłacane były tylko odsetki, kapitał pozostawał bez zmian. Czy możesz proszę uwzględnić taką sytuację w swoim kalkulatorze?

Odpowiedz

Michał Stop,a Styczeń 28, 2015 o 09:37

Michale w powyższym artykule brakuje jeszcze dodatkowo bardzo ważnej rzeczy: pokazania, że spłacając cały kredyt w PLN, tak naprawdę bardzo dużo oddajemy bankowi w postaci odsetek. W efecie to co musimy zapłacić bankowi znacznie zwiększa koszt zakupu mieszkania.

To bardzo ważna uwaga, bo obecnie medialnie wiele mówi się, że ludzie mają do spłacenia więcej we frankach niż zaciągnęli kredyutu i ile jest warte mieszkanie. ALE NIKT NIE MÓWI, ŻE KOSZT CAŁEGO KREDYTU W PLN (z odsetkami) TO ZNACZNIE WIĘCEJ NIŻ TE EKSTRA, W POWYŻSZYM PRZYKŁADZIE 200 TYS. ZŁ…

IDĄC TĄ DROGĄ TO NIE FRANKOWICZOM POWINNO SIĘ ODDAWAĆ PIENIĄDZE ALE TYM ZADŁUŻONYM W PLN, BO CAŁKOWITY KOSZT TEGO CO MAJĄ ODDAĆ BANKOWI ZA KREDYT JEST JESZCZE WIĘKSZY NIŻ TE 200 TYS. ZŁ WYNIKAJĄCE Z POWYŻSZEGO PRZYKŁADU.

Odpowiedz

Kusza Styczeń 29, 2015 o 02:49

Zakup nieruchomości na własne cele mieszkaniowe też jest inwestycją niezależnie od sposobu jej finansowania. W przypadku kredytu po stronie kosztu znajdują się zapłacone odsetki. Niestety nikt za darmo nie chce pożyczać:) Ten wpis pokazuje głownie różnice pomiędzy kosztem kredytu w PLN vs CHF i na dzień dzisiejszy ewidentnie koszty ( przeważnie) są mniejsze w przypadku kredytu CHF. Czas pokaże co będzie dalej ale Michał ma całkowitą rację pisząc o nie popadaniu w panikę.

Odpowiedz

Estera Styczeń 28, 2015 o 09:41

Przeczytałam, policzyłam i niestety, dopłacam i to naprawdę sporo. Widać czarno na białym. Super, że są ludzie, którym wzrost raty nie przeszkadza, ale niestety, dla mnie to jest prawdziwy koszmar. W tym miesiącu zapłacę ratę o 300 zł większą niż w zeszłym. Do początkowych, nawet nie porównuję by nie płakać.

Odpowiedz

Mariusz Styczeń 28, 2015 o 09:56

estera, ile zostawało ci wcześniej na życie, że teraz 300 zł nie udźwigniesz? wydaje się, że to nie wina kursu franka…

Odpowiedz

rega Styczeń 28, 2015 o 18:11

Dla mnie to niestety też marne pocieszenie. Banki tak jak np. Raiffaisen Polbank wykorzystuje swoją dominującą pozycję i tak jak np. w maju 2014 wprowadził podkreślam jednostronnie zmianę w regulaminie, iż w sytuacji, gdy LIBOR będzie niższy od zera będzie stosował i tak stawkę 0%, pomimo innych zapisów w umowie. I pytam więc czy takie działanie jest w porządku?Nie mówiąc o kursie sprzedaży, który bank stosuje, chyba najwyższy wśród banków. Również uważam, że ten wzrost raty kredytu nie jest jakimś dramatem, tylko kapitał, który pozostaje do spłaty.
Niestety mam nadzieję,że za kilka lat się okaże, że udzielanie tych kredytów to był jeden wielki przekręt i działania spekulacyjne banków. Szkoda, że trzeba udowadniać to na drodze sądowej. Żałuje, że w Polsce nie mamy takiego premiera, jak Orban, który faktycznie myśli o swoich obywatelach.
Ma

Odpowiedz

Kusza Styczeń 29, 2015 o 03:03

Jeżeli rata nie jest jeszcze taka straszna to nie powinno być problemu. Kapitał do spłaty ( słusznie Michał) jest wirtualny o ile nie chce się teraz koniecznie spłacać w całości :) Niejaki Pan Wipler pożyczył we frankach po kursie 2,94 i oddał po kursie 2,00. Czyli po 4 latach oddał mniej niż pożyczył wliczając w to odsetki i prowizje. Tego wszystkim frankowiczom życzę.

Odpowiedz

iza Styczeń 28, 2015 o 09:44

niestety wprowadzam dane w żółte pola i nie mam żadnych wyliczeń, pewnie robię coś nie tak

Odpowiedz

Darek W. Styczeń 28, 2015 o 10:50

Prawdopodobnie kalkulator działa tylko na oryginalnym Excelu MS…

Odpowiedz

Wojtek Styczeń 28, 2015 o 14:24

Być może źle wpisujesz datę wzięcia kredytu – w arkuszu jest wskazówka „wprowadź datę w formacie 01.MM.RRRR”. Jeśli np. wprowadzisz 15.05.2008, a nie 1.05.2008 to kalkulator nie liczy

Odpowiedz

Michał Stop,a Styczeń 28, 2015 o 09:45

Chodzi mi o to, że jeżeli tego nie uwzględnić, to potem część opinii publicznej reaguje tak jak powyżej Karol. Zaczyna się im robić szkoda biednych frankowiczów.

A tak naprawdę frankowicze zaciągnęli kredyt we franakach aby nie płacić tak wiele w postaci odsetek w PLN, które w skali roku. dla np. około miliona kredytu w PLN, jak w powyższym komentarzu, wynoszą kilkadziesiąt tysiĘCYy zł. I tych kilkudziesięciu tysięcy złotych nie muszą płacić frankowicze.

TO JEST SEDNO WYTŁUMACZENIA DLACZEGO TYLE OBECNIE MÓWI SIĘ MEDIALNIE O KREDYTACH WE FRANKACH: TAKĄ WŁAŚNIE KALKULACJĘ PRZEPROWADZAŁY OSOBY ZACIĄGAJĄCE KREDYTY WE FRANKACH. I KALKULACJA TA NADAL JEST WAŻNA, BO WIBOR W PLN TO OKOŁO 2% A LIBOR W CHF TO PRAWIE MINUS 1%. RÓŻNICA JEST NADAL OKOŁO TRZY PUNKTY PROCENTOWE

Odpowiedz

Sebastian Styczeń 28, 2015 o 09:46

Wielkie dziękuję. Od lat zabierałem się za analizę mojego kredytu a tu mam wszystko podane na tacy.
Dałoby radę na te wykresy nałożyć jeszcze kredyt w EUR? Wziąłem w 2002 r. kredyt w EUR, w 2003 r. zmieniłem na CHF. To chyba była kiepska decyzja.
Pozdrawiam serdecznie

Odpowiedz

Robert Styczeń 28, 2015 o 09:46

Kalkulator kalkulatorem, ale jak ktoś wziąl kredyt przy kursie 2 zł/franka, to teraz ma do spłacenia ponad 100% większą kwotę. Prawo bankowe mówi: dług jest wartością niezmienną, odsetki tak.

Odpowiedz

Piotr Styczeń 28, 2015 o 10:02

Dług nie rośnie!
Rośnie kurs franka, a to nie to samo.

Odpowiedz

ark Styczeń 28, 2015 o 10:15

To jest to samo, bo dla banku wartość kredytu = wartość twojego mieszkania, stąd dodatkowe opłaty. oni nic nie liczą we frankach, które rzekomo wziąłeś.

Odpowiedz

Krzysiek Styczeń 28, 2015 o 14:14

Niestety kolego ale to właśnie dług rośnie.
I to właśnie to jest największym przekleństwem tego chorego systemu. To jest jak worek bez dna ! Płacisz a wisisz coraz więcej.

Nie jest ważne czy ktoś z was zapłacił 5000 czy 20000 zł mniej czy więcej odsetek niż ci co mają kredyty w złotówkach !

Spójrzcie na ten wykres który pokazuje spłatę kredytów – niebieska linia wskazująca pozostały kapitał w PLN powoli bo powoli ale wciąż spada bo każdy kto brał kredyt w PLN dokładnie wie ile pożyczył (dokładnie tyle co deweloper dostał na konto !) – co do złotówki ! Natomiast osoba mają kredyt w CHF wiec co prawda ile dostała (ale złotówek !!) na konto ale nie wie ile odda !

Każdy mający kredyt w PLN może w każdym momencie powiedzieć ile wisi bankowi – po zapłacie raty do końca miesiąca jest dłużny wciąż tą samą kwotę – np. 195.000 i to się nie zmieni aż do kolejnej raty ! po zapłacie raty – np. powiedzmy 1200 zł. wie że jest winny 194.500 na przykład i znowu to się nie zmieni ! Ma stabilność i pewność ile jest dłużny.
A kredytobiorca w CHF tego nie wie – codziennie jego dług się zmienia – wyrażony w złotówkach (de facto pożyczał złotówki a nie żadne franki !). Raz jest wyższy a raz niższy.

To tak jakbym znajomemu pożyczył np 100.000 zł. i powiedział:

„Słuchaj stary twój dług wobec mnie NIE jest w złotówkach tylko jest „denominowany” ceną ziemniaków na ryneczku…
Przeliczyłem Ci więc twój kredyt i jesteś mi winien 50.000 kg ziemniaków (wycena po 2 zł za kilo).
Co m-c na dzień spłaty twojego długu będziemy sprawdzać cenę kilograma ziemniaków na rynku i wtedy ci powiem ile mi zapłacisz raty.
A jeśli ziemniaki zdrożeją do 7 zł. za kilogram to już nie mój problem – przecież się na to zgodziłeś…”.

Czy ktoś z was popisał by taką durnowatą umowę ?
A czym to się za przeproszeniem różni od „kredytu indeksowanego ceną” CHF lub innej waluty ?
To czysta spekulacja i nie są tu winni klienci a banki bo to one miały „analityków”, „doradców”, „finansistów”, „bankierów” i wielu innych i to one jako instytucje zaufania publicznego powinny udzielać rzetelnych informacji.
Jedyne wyjście to podawać banki do sądu.

Odpowiedz

armi Styczeń 28, 2015 o 17:58

Brales kredyt we frankach. Splacaj we frankach – co miesiąc masz coraz mniej franków do splaty

Odpowiedz

Krzysiek Styczeń 28, 2015 o 19:11

Ja w ogóle nic nie brałem w CHF tylko w PLN i to dawno temu a kredyt to już historia.

Piszę z perspektywy legalności takich „produktów”.
Przede wszystkim nikt nie brał jak piszesz kredytu we frankach tak samo jak nikt przy moim przykładzie z ziemniakami nie brałby kredytu w ziemniakach tylko wciąż w złotówkach.
Te kredyty były i są tylko indeksowane w CHF a na czym to polega pokazałem w przykładzie z ziemniakami.
Takie „produkty” powinny być prawnie zakazane.

Nic to nie daje specjalnie ze ktoś przyniesie ratę w CHF (Zaoszczędzi parę groszy na racie – może z 50 – 100 zl) bo wciąż i tak musi kupować ta walutę po zmiennym kursie.
to tak jakby ktoś na zapas kupił sobie 10 worków ziemniaków i trzymał na zapas bo przecież ma kredyt w ziemniakach.

Otóż nikt nie ma i nie miał kredytów w walutach obcych (chyba że znajdzie się ktoś kto powie ze faktycznie je otrzymał) tak samo jak nikt nie ma kredytów w ziemniakach, ogórkach, złocie, węglu i innych cudach.

Odpowiedz

Reme Styczeń 28, 2015 o 23:23

Nie dostałem franków na konto tylko złotówki . To jest dowód.

Odpowiedz

Robert Styczeń 28, 2015 o 21:11

Przepraszam, ale zamieściłem obszerny fragment Twojego komentarza na fb w grupie „Nabici Frankowcy”. Napisałem jednak, że to fragment komentarza z pewnego bloga.

Lepiej tego nie mogłeś ująć z tym przykładem z ziemniakami 😉

Odpowiedz

Krzysiek Styczeń 29, 2015 o 10:13

OK. Nie jestem fanatykiem praw autorskich wszystkich słów które się zrodzą w mojej głowie :)
Także spoko.
Uważam, że często sprowadzenie rzeczy ad absurdum pokazuje na czym dokładnie polega problem.

Odpowiedz

frankowicz Luty 6, 2016 o 22:53

banki utajniły wnioski kredytowe – nie chcą ich udostępniać kredytobiorcom – :)

Odpowiedz

Łukasz Styczeń 28, 2015 o 09:47

Panie Michale,

Podczas rozmowy z moją rodziną o sytuacji z „frankowiczami” i ich irytujacym przesadnym biadoleniu, posiłkowałem się innymi internetowymi kalkulatorami porównawczymi. Wystarczy trochę prostych obliczeń i ludzie nagle zmieniają zdanie i opadają im klapki z oczu, że jednak nie wszystko co mówią w telewizji jest prawdą, a może tylko półprawdą albo koło prawdy nawet nie stało. W mediach widzę osoby które nie zdawałay sobie sprawy na co się godzą, podpisywały wszystko w banku bez żadnych przemyśleń, często przeszacowując swoje możliwości. Teraz pewnie dużo osób jest w podbramkowej sytuacji, jedyne co mi sie ciśnie na usta to powiedzieć im wszystkim, jesteście dorosłymi ludźmi więc nie szukajcie winnych, sami się na to zgodziliście i powinniście być świadomi ryzyka, wystarczyło sprawdzić notawania franka w czasie kilku ostatnich lat, tylko to już powinno dać dużo do myśłenia, może zostawić sobie jakiś margines bezpieczeństwa, prawdopodobnie dość duży żeby spać spokojnie. Wystarczyło się tylko trochę pobawić w jakimś kalkulatorem internetowym albo w excelu … taraz płacz i wielka krzywda bo oczywiście wszyscy w koło winni tylko nie Ci którzy brali te kredyty bez chwili zastanowienia. Widzę że nie tylko ja doszedłem do podobnych wniosków. Może używam dosadnych słów, ale uważam, że najlepiej mówić prosto z mostu. Kredyty we frankach to dobry temat zastępczy, podobnie jak kilka lat temu …

Odpowiedz

Jaro Styczeń 28, 2015 o 09:57

Łukasz widzę, że jesteś fachowcem to może napiszesz coś jeszcze o klauzulach abuzywnych, które kredytobiorcy mają w swoich umowach?

Odpowiedz

Łukasz Styczeń 28, 2015 o 10:20

Nie jestem żadnym fachowcem :) Nikt nie zmusza kredytobiorcy do podpisania umowy, oczywiście że umowy są tak skonstruowane, żeby bank zarobił a na pewno nie stracił. Z tego co widzę w mediach to wypowiadają się „frankowicze” którzy nie mieli pojęcia o ryzyku jakie ponoszą biorąc kredyt. Wystarczyło trochę pomyśleć, co będzie jeśli … i przeanalizować sobie kilka wariantów. Można przy takiej inwestycji poprosić kogoś o pomoc – zapłacić nawet jakiemuś doradcy żeby nam przedstawił jakieś wyliczenia symulacje różnych sytuacji.

Odpowiedz

ark Styczeń 28, 2015 o 10:27

Daj spokój, Łukasz z tym: można było pomyśleć. To jest czyste wróżenie z fusów. Umowy złotowe też są obciążone klauzulami abuzywnymi, wiborem ustalanym wg widzimisię prezesów i nie rozumiem, dlaczego mają być stawiane za wzór uczciwości.

Odpowiedz

Łukasz Styczeń 28, 2015 o 13:27

Nie mogę dać spokoju 😉 to dorośli ludzie, wiec zamiast można było pomyśleć należałoby napisać, zawsze trzeba przemyśleć co robisz i jakie decyzje podejmujesz. W pełni się z Tobą zgadzam, że to wróżenie itd. Nie twierdzę że umowy są uczciwe, chciałem zwrócić uwagę na to ze przy kredycie zwłaszcza w obcej walucie należy uwzględnić ryzyko zmiany wysokości raty wywołanej zmianami kursu, oprocentowania itp. Jak nie jesteśmy w stanie udźwignąć potencjalnych wzrostów wysokości rat to nie powinni brać kredytu w walucie albo w takiej wysokości. Nic nie zwalnia z myślenia, wystarczy popatrzeć na wykres z kilku lat kursu CHF żeby mniej więcej oszacować o ile procent się zmieniał się kurs i jak to wpływa na nasz kredyt. To nie wiele, a przypuszczam wielu by uratowało przed tym co się dzieje, albo zmniejszyło by skalę…

Odpowiedz

hrb Styczeń 28, 2015 o 21:08

Problem w tym, że w 2007 czy 8 roku doradcy bardzo chętnie pokazywali wykres PLN/CHF z poprzednich kilku lat. Płaski jak stół, z jednym minimalnym i chwilowym wahnięciem w górę, bodajże w roku 2003. Najstabilniejsza waluta na świecie – mówili. Będzie dobrze – mówili. No a mamy to co mamy. Po 7 latach spłacania rat kapitał do spłaty w PLN o połowę większy niż na początku – mieszkanie niesprzedawalne.

Odpowiedz

Łukasz Styczeń 29, 2015 o 07:04

No właśnie sprawdziełem ten wykres kursu CHF, wyświetliłem sobie od 2008 wstecz do 2000, czy jeszcze dalej i płaski to on nie był, jak ktoś biorąc kredyt na 20 czy 30 lat patrzy na wykres kursu waluty i widzi zmiany kursu o 30 % no mniej więcej, to raczej powienien być świadomy ryzyka. Jak kurs CHF spada to ok, gorzej jak rośnie. Przy np. 20 latach nie możliwe żeby kurs pozostał „płaski jak stół”, już przy 5 czy 10 latach widać jak to się zmienia. Inna sprawa, jak bardzo bankom zależało na tym by dawać kredyty w CHF a nie PLN i to dużo większe niż w PLN. Banki dawały chętnie kredyty, a ludzie brali jak dawali.

Odpowiedz

Jozek Styczeń 29, 2015 o 11:47

No wlasnie problem w tym, ze wachania byly i beda, ale siegaly tak jak napisales np. 30%. A roznica miedzy kursem po jakim banki udzielaly czyli 2-2,50, a 4,30 to jest znacznie wiecej niz 30% – to jest 70-100% i to w ciagu kilku lat, a takiej hustawki nie bylo tam cyba nigdy. Na dodatek nie bylo akcji typu wzrost o 20% w jeden dzien. W tym jest problem.
No i gdyby nie byl to pomysl na zlupienie klientow to po pierwsze KNF by akcji kedytowej w frankach nie ograniczal, a dwa ze dzis banki powinny chetnie takich kredytow udzielac, bo dzis jest to dla klientow oplacalne – no ale jakos ciezko o taka oferte, czemu?

Grzegorz Styczeń 30, 2015 o 19:07

Gdybys kupil nowy samochod u dilera w dobrej cenie, bo wyprzedaz z ub roku, a potem okazaloby sie, ze ta okazja to jest bity i klepany zlom to tez bys tylko do siebie mial pretensje, ze mogles zasiegnac rady doradcy, sprawdzic stan samochodu, grubosc powloki lakierniczej, geometrie itp?
W dyskusji o kredytach w obcych walutach wg mnie w tej chwili najwazniejsze jest wyjasnienie, czy po prostu banki nie naciagaly ludzi wciskajac im niezgodnie z prawem konstrukcje inwestycyjne pod plaszczykiem kredytow finansowych. Jesli okaze sie, ze wszystko jest zgodnie z prawem, to trudno, trzeba bedzie jezdzic dalej klepanym zlomem.

Odpowiedz

Maciej Luty 2, 2015 o 15:34

Łukasz, może jednak daj spokój, bo to już nudne jest 😉 Ludzie dali się zrobić w konia i tyle. Nie pierwszy i nie ostatni raz. Nigdy bubla nie kupiłeś? Kredyty denominowane to były buble, tylko że świetnie reklamowane. Gorzej, że ci sami „doradcy”, którzy wciskali te buble, teraz piszą pouczające artykuły i jako „eksperci” obwiniają dawnych klientów za lekkomyślność…
No ale karawana jedzie dalej! Zobaczymy gdzie zajedzie i kogo rozjedzie…

Odpowiedz

Łukasz Luty 3, 2015 o 14:52

NIE, NIGDY NIE KUPIŁEM BUBLA WARTEGO KILKASET TYSIĘCY ZŁOTYCH!!!!!!!!!!!!!!!
Rozumiem, że wystarczy dobra reklama i ludzie rzucają się na największy bubel. To zwalania z myślenia? Przepraszam, ale przy decyzji o wizęciu kredytu zabezpieczam sie maksymalnie i wydam nawet te kilka tys. zł wiecej po to żeby się popytac kilku fachowców o opinię. Kredyt za kilkaset tys. złotych to nie stary samochód za 500 zł. nie ma porównania. Po 2000 roku internet był już szeroko dostępny, więc kazdy przed podpisaniem umowy kredytowej mógł sprawdzić sobie jak sie zmieniał kurs o czym pisałem wyżej, widac tam wyraźnie wachania o kilkadziesiąt procent. Wniosek z tego że ludzie brali bezmyślnie kredyty na duże kwoty, a teraz płacz jak rata podskoczyła o powiedzmy 300 zł. jak ktoś bierze kredyt na kilkaset tys. złotych w obcej walucie i wierzy, że kurs przez 20 czy 30 lat sie nie będzie zmieniał, a przy decyzji o wzięciu kredytu ślepo wierzy jakiemuś Panu z banku i ani przez chwilę nie pomyśli jakie moga być skutki takiej decyzji nie tylko pozytywne ale i negatywne, i oczywiście nie zostawia sobie żadnej rezerwy na wszelki wypadek to faktycznie tu nie ma co się wypowiadać, tylko nie wiadomo czy się śmiać czy płakać… Faktycznie daję spokój bo z tu nie ma już za bardzo o czym rozmawiać, jak zwykle wszycy w koło są źli, a Ci co krzyczą widać dostali zwonienie z używania tego co mają między uszami…
Nie twierdzę, że banki są uczciwe, wręcz przeciwnie, rząd powinien się tym zająć i działać w obronie kredytobiorców, żeby nie było tak, że tylko kredytobiorca ponosi ryzyko.

PS.
Tyle paniki w koło a kurs już spadł do poziomu poniżej 4 zł, ile to trwało miesiąc czy dwa? możeby poczekac jeszcze ze dwa miesiące i dopiero wtedy krzyczeć, bo może dużo hałasu, a za chwilę kurs wróci do poziomu 3,5 zł.

Odpowiedz

wojtek Styczeń 28, 2015 o 09:50

Michale, chyba będę jedynym głosem optymistycznym w tym wszystkim, ale chcę napisać, że za parę dni zacznie do ludzi dochodzić, że dzięki ujemnemu LIBORowi tak naprawdę nie tylko rata nie wzrośnie, ale przy sprzyjających okolicznościach SPADNIE !
Polecam Ci przeliczenie tego bardzo dokładnie, ja wczoraj wieczorem przeliczyłem wirtualną swoją ratę (wirtualną – bo poczekam 2 miesiące jeszcze na zmianę oprocentowania) i przy wczorajszym, dość korzystnym (sic!) kursie CHF i spreadzie 1% (podziękowania dla banku) :) moja rata wyszła MNIEJSZA o parę złotych niż przed słynną konferencją szwajcarskiego banku ! Naprawdę. Oczywiście zawdzięczam to długiem okresowi kredytu (38 lat) i niskiej prowizji, ale tak tak – spadek odsetek do zera, bo tak jest w moim przypadku, to oszczędność 20%, czyli dokładnie tyle, ile wzrósł frank. Ale jeszcze najlepsze chowa się w środku – dzięki kasacji odsetek – rośnie rata kapitałowa (bo jest chwilowo rozpisana jako „stała” przez cały okres spłaty, bo nie ma odsetkowej części). Tak więc kredyt spłaca się szybciej. To mi uświadamia, że prawdziwym problemem wszystkich mieszkających na kredyt jest STOPA procentowa. Stąd wniosek – CHF dalej jest bezpieczniejszy, bo szansa 10% LIBOR a 10% WIBOR jest jak 1:10 pewnie… nota bene – ciekawostka – LIBOR CHF w 1989 roku też był 10%, ale to inne inne czasy. Pozdrowienia Wojtek

Odpowiedz

ark Styczeń 28, 2015 o 10:16

Mój bank tak obniżył oprocentowanie, że spadło o 0,02 dosłownie. i bardzo mu daleko do zera i do ujemnych.

Odpowiedz

ark Styczeń 28, 2015 o 10:22

oczywiście w wysokości rat to nic nie zmienia, bo te wyrażone we franku są stałe. musiałabym nadpłacić sporo kapitału, żeby rata spadła.

po drugie zapominamy, że w pierwszych latach spłaca się duuużo więcej odsetek niż kapitału.

Odpowiedz

armi Styczeń 28, 2015 o 18:04

Dużo więcej odsetek niż kapitału spłaca się w kredytach zlotowych – ale to feankowcy biadola

Odpowiedz

Grzesiek J. Styczeń 28, 2015 o 10:57

Wojtek, świetny komentarz. Dzięki Tobie uświadomiłem sobie, że dobrym rozwiązaniem na tą chwilę (gdy ujemny Libor „zniesie” marżę i oprocentowanie będzie zerowe, o ujemnym nie myślę) jest wydłużenie okresu kredytowania. Odpada podstawowy minus wydłużania spłat, czyli więcej odsetek do spłaty. Ale pytanie co się będzie działo z CHF w przyszłości – jeśli spadnie to OK, ale jeśli wzrośnie to ten manewr jest niekorzystny.
Jeśli doszłoby do tego że oprocentowanie jest ujemne (marża+libor byłaby poniżej zera, a banki by to musiały uwzględniać), to tym bardziej opłaca się wydłużyć okres kredytowania, bo im dłużej będziemy spłacać kredyt, tym więcej odsetek będzie musiał nam oddać bank :)
Ja jako złotówkowicz jestem przeciwny temu aby rząd wspomagał frankowiczów finansowo, natomiast na pewno powinien wspomóc ich prawnie – zmusić banki do przestrzegania umów. To że jestem przeciwny pomocy finansowej dla frankowiczów nie znaczy że im nie współczuję. Życzę powodzenia i „ogarnięcia” tej niełatwej sytuacji.

Odpowiedz

Dominik Styczeń 29, 2015 o 11:21

Litości…. przecież ujemne stopy procentowe nie będą wieczne….

Odpowiedz

Dominik Styczeń 28, 2015 o 09:53

Michał,

Dzięki, że studzisz trochę emocje, bo ten temat nie schodzi z czołówki gazet ci telewizji. Z historii frankowiczów powinniśmy wyciągnąć na przyszłość lekcję – nabywając jakikolwiek produkt finansowy musimy brać pod uwagę bardzo negatywne scenariusze. Ostatnie lata dobitnie pokazują, że to co kiedyś wydawało się niemożliwe, dzisiaj jest realne. Kto z nas wyobrażał sobie że kurs CHF 2,0 zł wzrośnie o 100%-150%, a kurs wzrósł. Kto myślał, że Państwo zabierze pieniądze z depozytów bankowych, a Cypr pokazuje, że można. Kto kilka lat temu obstawiał, że tak misternie budowana reforma emerytalna w Polsce upadnie, bo ZUS przejmie nasze pieniądze? Nikt. Warto o tym pamiętać. Warto brać to pod uwagę. Żyjemy naprawdę w ciekawych czasach.

Odpowiedz

maciek Styczeń 28, 2015 o 09:53

przecież nie chodzi o wysokość rat. Chodzi o wysokość zobowiązania, spekulacje i niedozwolone klauzule. Z przyjemnością doplacę tą różnicę i przejde na kredyt zlotowkowy. Chcę płacić rowno tyle, co zlotowkowicze. Nie chodzi wcale o wysokość rat. Artykuł jestniestety sponsorowany.

Odpowiedz

Michał Szafrański Styczeń 28, 2015 o 10:02

Hej Maciek,

Niestety ulegasz panice i zaczynasz gadać głupoty, np. co do „sponsorowania artykułu”. Czy kiedykolwiek policzyłeś ile dotychczas zapłaciłeś, czy po prostu powtarzasz to co słyszysz?

Dla jasności: u mnie wszystkie artykuły, które powstają w ramach współpracy z tym czy innym partnerem, są precyzyjnie oznaczone. To jest mój autorski wpis, którego celem jest m.in. studzenie takich rozgrzanych głów jak Twoja.

Pozdrawiam

Odpowiedz

Robert Styczeń 28, 2015 o 10:41

Michał nie ma się co przejmować takimi hejterami. Ty się napracowałeś dla nas „za darmo”, wrzuciłeś fajne obliczenia, kalkulator, wykresy, pokazujesz liczby które nie kłamią. A gość ci zarzuca że artykuł jest… sponsorowany. Ciekawe niby przez kogo?

Facet chyba za dużo naoglądał się Ulicy Sezamkowej… Dzisiejszy odcinek jest sponsorowany przez… liczbę 5 !!!

Odpowiedz

Bartek Styczeń 28, 2015 o 10:00

Faktycznie licząc w Excelu wygląda to nieźle… Ale myślę, że największy kłopot rodzi jednak stres, że mieszkanie nie zabezpiecza kredytu, bo LTV jest w większości przypadków powyżej 100% i wiele osób czuje sie „uwięzionych” w mieszkaniu, którego nie mogą sprzedać.

Odpowiedz

Filip Styczeń 28, 2015 o 10:01

Michał, marne to pocieszenie bycia „do przodu” względem kredytów złotowych, jak się patrzy na kapitał pozostały do spłaty, który w tym przykładowym kredycie jest o 154 tysiaki większy od złotowego (to niemalże 60% więcej!).

Odpowiedz

armi Styczeń 28, 2015 o 18:08

Ale popatez do cholery o ile mniej odsetek masz do spłaty…
Teraz na bankach wywrzeć nacisk do akceptacji ujmnego liboru

Odpowiedz

Maciej Styczeń 28, 2015 o 10:02

„Pacta sunt servanda” i „dura lex sed lex”, każdy „Frankowicz” wiedział w co się pakuje, a jak nie wiedział to po to są a) Internet b) książki c) doradcy finansowi…. Dlatego niech teraz nie beczą, że byli niedouczeni… albo byli po prostu hazardzistami… Ich interes życia polegał właśnie na tym, że dostają lepsze warunki kredytu, ale dodatkowo oprócz ryzyka nie spłacenia kredytu (sytuacje losowe) ryzykują kursem franka… Każdy z nich zakładał, że „Franek” będzie tani jak barszcz, a tu niestety „dupa w kwiatach” I mam nadzieje, że Rząd nie ugnie się pod nagonką dziennikarską… bo wymyślanie jakiś wsparć z budżetu to skandal, to nie są pieniądze Rządu, bo żeby ewentualnie dać „Frankowiczom” najpierw musi zabrać innym… a ja nie mam ochoty sponsorować hazardzistów, bo kredyt bierze się w walucie w której się zarabia, a jak ktoś robi inaczej to jest hazard

Odpowiedz

Grzegorz Styczeń 28, 2015 o 13:18

Dobrze jest jak ktoś ma gorzej niż Ty prawda?? Z tego się należy cieszyć i tym się chełpić! Skoro sądy wydały prawomocne wyroki wskazując, że umowy z bankami zawierają klauzule nielegalne to dlaczego banki ich nie respektują i nie zmieniają umów?? I gdzie słyszałeś, że „frankowicze” chcą wsparcia z budżetu??? Ewidentnie jesteś trollem bankowym jak dla mnie!

Odpowiedz

Dominik Luty 2, 2015 o 09:03

Skąd tyle jadu? Skąd wiesz, że KAŻDY?
Owszem nie zakładałem, że frank będzie po 5zł. Ale zaciskam zęby i spłacam, ale drażni mnie wrzucanie wszystkich do jednego worka.

Odpowiedz

Inny Maciej Luty 2, 2015 o 19:40

Tak, wszyscy wszystko wiedzieli. Przypomnę że otrzeźwienie i wymądrzanie się przyszło już po uruchomieniu większości kredytów, z którymi dziś jest problem. Ponadto:
a) proszę o link z września 2008 roku, który pokazuje jak duże jest ryzyko, że w styczniu 2015 SNB uwolni kurs,
b) proszę o źródło w literaturze wskazujące na ryzyko jak powyżej,
c) mógłbym wskazać z imienia i nazwiska „doradcę”, który nie za darmo doradził właśnie kredyt denominowany (bo nie walutowy) osobie, która miała zdolność w PLN, wskazując na „mało prawdopodobne”, ale jednak ryzyko kursowe zilustrowane modelem do kursu 2.90, na które to klienci się godzili. Dziś ten doradca gra już przeciwko swoim byłym klientom i pouczająco kiwa paluszkiem.
Co do brania „w walucie w której się zarabia” nawet się nie wypowiem, bo musiałby Pan wiedzieć co to jest kredyt denominowany. Pański pogląd na pomoc rządu w tej sytuacji też przemilczę. Mogę jedynie podzielić pogląd dotyczący nagonki mediów, ale pragnę też zwrócić uwagę na fakt, że najprawdopodobniej sam Pan jej ulega.
Dopuszczam jednak taką możliwość, że jest Pan nieomylny i nigdy w życiu nie dał Pan się nabrać na żadną reklamę i nigdy nie dokonał Pan błędnej oceny sytuacji – w takiej sytuacji chciałbym nominować Pana do nagrody Nobla i wysunąć Pańską kandydaturę na prezydenta w nadchodzących wyborach, bo z takim kimś czeka nas wszystkich świetlana przyszłość. Obawiam się, że jednak będzie Pan miał dużą konkurencję, bo takich nieomylnych i wszystkowiedzących ekspertów ujawnia się ostatnio bardzo wielu…

Odpowiedz

odlotyzrzeszowa.pl Styczeń 28, 2015 o 10:03

Michale, nie bardzo rozumiem dlaczego w tabeli porównanie kredytów CHF w PLN jest przeliczone po jakimś archiwalnym kursie, a nie bieżącym. Przecież ta tabela tylko wprowadza ludzi w błąd. Inaczej wygląda porównanie 265 tys. do 500 tys., a nie tak jak pokazałeś Ty do 419 tys. Co chciałeś w ten sposób osiągnąć mógłbyś to nam wytłumaczyć?

Odpowiedz

Karol Styczeń 28, 2015 o 13:09

Bardzo celna uwaga, ja również podłączam się do pytania. Co prawda, zaznaczyłeś później wyliczenia aktualne, ale to jednak tabelka najbardziej rzuca się w oczy….

Odpowiedz

ark Styczeń 28, 2015 o 10:04

Tylko że to nie wszystko. Bank dolicza jeszcze (u mnie np. raz na 3 lata) opłaty za to, że wartość kredytu przekracza wartość nieruchomości. po 3,6% wartości. co daje rozkoszne podwyższanie kwoty należnej do spłacenia o 1300 chf za każdym razem.

Generalnie można się uspokajać, że kupiło się wadliwego mercedesa zamiast wadliwego opla. Ale to nie jest właściwa droga. Skoro uokik stwierdził, że indeksacja jest klauzulą niedozwoloną i wiele innych zapisów, zabezpieczeń tych kredytów też jest nielegalnych po prostu, to banki powinny się do tego zastosować i wyprostować te krzywe i kuriozalne produkty.

Kredyty to nie hazard, gdzie można powiedzieć: chciałeś grać, to licz się z przegraną.

Mam nadzieję, że ktoś z tym zrobi porządek, bo działania banków nie były fair w tym przypadku. Na spłacanie wyższej raty mnie stać. Obawiam się jednak, że te kredyty w takiej formie jak teraz są niespłacalne i zostanie nimi obciążone kolejne pokolenie, czyli moje dzieci.

Odpowiedz

Karolina Styczeń 28, 2015 o 10:05

Bardzo ciekawe. Zwłaszcza o tej niższej racie w CHF. Moja w PLN to aktualnie 700-740zł (nie pamiętam dokładnie, niedawno zmiana była – kolejna na minus). Aktualna we franku wynosiłaby grubo powyżej 1200zł. Ależ bym zaoszczędziła :>

Odpowiedz

Lary Styczeń 28, 2015 o 10:09

Cześć Michał.
Kalkulator jest bardzo pomocny, jednak kursy franka są jednak sporo zaniżone. Poza tym do 2011 roku nie można było płacić po średnim kursie NBP i lepiej gdyby do 2011 roku dodawać średnio około 15-20 gr do kursu franka a po dacie kiedy weszła ustawa antyspreadowa można dać średni kurs NBP do zobrazowania sytuacji.

dzięki

Odpowiedz

Marcin Styczeń 28, 2015 o 14:56

Czy ty nie umiesz czytać ze zrozumieniem? Przecież w artykule napisano: podaj swoje kursy CHF, w których spłacałeś kredyt – zależnie od tego, czy kupowałeś walutę w kantorze, czy w banku…
Michał wrzucił wartości średnie NBP, bo niby które miał wrzucać? Kalkulator ma to do siebie, że każdy ma go wypełnić swoją sytuacją…

Odpowiedz

Łukasz Styczeń 28, 2015 o 10:11

Każdy kto bierze kredyt w obcej walucie musi sie liczyć ze zmianami kursu! Jesli nie bierze tego pod uwagę to znaczy tylko jedno, że jest …
Nie ma o co płakać, nikt nikogo nie zmuszał do brania kredytu we frankach, jak kogoś nie było stać na mieszkanie za gotówkę, to mógł kupic mniejsze albo wynajmować jakiś czas i trochę odłożyć. Wystarczy popatrzeć na ludzi jacy płaczą w telewizji i ich argumenty dlaczego wszyscy mają sie żłożyc i spłacić w części ich kredyty. Dlaczego by nie pomagać tym co brali kredyt w złotówkach ?
Widzieli co podpisują w banku … Argument że tak im ktoś powiedział albo, że oni nie wiedzieli że tak kurs się zmieni jest śmieszny. W perspektywie kilkudziesięciu lat zmiany kursu są pewne i to w obu kierunkach. Nie można wykluczyć np. sytuacji że za kilka lat kurs się tak zmieni w drugą stronę, ale wtedy to będzie cisza w mediach i pewnie nie będzie nic o tym żeby może frankowicze dołożyli się innym do kredytu w złotowkach. A teraz się domagają żeby im pomóc w spłacie kredytu …

Odpowiedz

Jaro Styczeń 28, 2015 o 10:27

Łukasz czy w kredytach złotówkowych też występują klauzule abuzywne?

Odpowiedz

Łukasz Styczeń 28, 2015 o 13:44

Jaro ja dopiero się przymierzam do kredytu hipotecznego. Nie jestem żadnym ekspertem. Dużo się tym interesuje ostatnio, co do twojego pytania to muszę zgłębić temat klauzul abuzowych i to dokładnie bo obecnie moja wiedza na ten temat jest za mała. Ciekawym byłby artykuł z porównaniem i analizą umów kredytowych, na jakie zapisy uważać co się może pojawić itp. To ostatnie do Michała 😉

Odpowiedz

Marcin Styczeń 28, 2015 o 14:58

Zaraz z klauzul abuzywnych (ugh, paskudny anglicyzm) dojdziemy do klauzur arbuzowych ^^. BTW: klauzule niedozwolone jest całkiem spoko i nie używa trudnych słów.

Odpowiedz

Łukasz Styczeń 28, 2015 o 19:06

Przepraszam, nie zwróciłem uwagi, mój błąd, tak jest jak się nie czyta tego co się pisze zanim się wyśle.

Odpowiedz

Olga Styczeń 28, 2015 o 10:14

Szkoda, że nie można sprawdzić kredytu sprzed września 2006r. Ja mam np. kredyt wzięty w maju 2005r. i dla tej wartości kalkulator nie działa.

Odpowiedz

Michał Styczeń 28, 2015 o 10:18

problemem nie jest koszt kredytu (ten jest nadal niski i w wiekszości opłacało się wziąć CHF) – problemem jest fakt, że ludzie brali kredyty w oparciu o zawyżoną zdolność kredytową i patrząc tylko kwotę raty, nie pozostawiając sobie marginesu na ryzyko walutowe…

Odpowiedz

mario Styczeń 28, 2015 o 10:21

ale spora część ludzi nie wzięła na 30 lat kredytu tylko na 25 lat, więc jeśli wpisze w tym arkuszu np. 25 lat to dopłacam, więc słusznie że ludzie prostestują.

Odpowiedz

armi Styczeń 28, 2015 o 18:17

To znaczy ze jak masz taniej niż pln to nie protestujesz, a jak drozej to protestujesz :) czyli jak Ty będziesz mieć taniej to powinni protestować Ci co maja kredyt w pln :) dobre

Odpowiedz

Robert Styczeń 28, 2015 o 10:27

A ja narysuję taki scenariusz alternatywny. Wiadomo, że łatwo jest mi mówić po szkodzie i po fakcie, znając już przeszłość i wydarzenia frankowe. Ale warto to przemyśleć pod kątem przyszłości. Michał już nie raz poruszał temat kupować czy wynajmować mieszkanie. No to za okres 2008 – 2014 mamy już chyba odpowiedź – na początek weź pod uwagę najem, własność nie jest świętością za którą warto tyle płacić.

W scenariuszu czytelniczki (kupiła mieszkanie i wzięła kredyt frankowy na 295.000 zł w 2008 roku po najgorszym kursie franka) mamy takie liczby:

– w okresie wrzesień 2008 – grudzień 2014 (76 miesięcy) zapłaciła łącznie 121.000 zł rat dla banku
– pozostaje jej do spłaty 419.000 zł długu, który będzie na niej ciążył przez najbliższe kilkadziesiąt lat

A gdyby w 2008 roku zamiast kupować mieszkanie za kredyt, po prostu je wynajęła powiedzmy za 1.000 zł miesięcznie?

– zapłaciłaby jako czynsz najmu 76 miesięcy x 1.000 zł = 76.000 zł
– miałaby więc możliwość mieszkania przez ten czas taniej o (121.000 zł minus 76.000 zł) = 45.000 zł
– oszczędzone 45.000 zł przez te 76 miesięcy trzymałaby na lokatach (w tym okresie % był całkiem spory), więc obecnie miałaby pewnie z 60.000 zł oszczędności

Na chwilę obecną czytelniczka miałaby więc jakieś 60.000 zł oszczędności i żadnych długów. W każdej chwili mogłaby kupić to samo mieszkanie pewnie nawet taniej albo w podobnej cenie, w przypadku kredytu te 60.000 zł byłoby fajnym wkładem własnym. Ale przypuszczam, że widząc co ją ominęło raczej omijałaby bank szerokim łukiem i dalej wolałaby nazbierać na kupno mieszkania za gotówkę za 5-10 lat.

Odpowiedz

odlotyzrzeszowa.pl Styczeń 28, 2015 o 10:31

Robert nie 419 tys. PLN tylko blisko 500 tys PLN!

Odpowiedz

Robert Styczeń 28, 2015 o 10:43

Chodzi mi nie tyle o liczby, tylko sam skutek i skalę. Lepiej się nawet przemęczyć przez te 6 lat w gorszym mieszkaniu, wynajmować je byle taniej, po to żeby po 6 latach nie mieć żadnych długów, odłożyć gotówkę i jak kupować to z głową za gotówkę albo z wysokim wkładem własnym.

Odpowiedz

Jozek Styczeń 29, 2015 o 11:57

A masz rodzine? np. 2 dzieci?
Czy jestes singlem, ktory pomieszkuje u rodzicow i moze wynajmowac sobie byle kawalerke blisko pracy?
Wszyscy tu pisza o kredytach jak o inwestycjach, cyferkach i hazardzie.

A to sa historie ludzi, glownie mlodych, ktorzy kupowali swoje pierwsze mieszkanie, ktorzy zakladali rodzine i chca miec jako takie warunki. Nie kupowali sobie na kredyt lepszego samochodu czy wakacji tylko podstawowe dobro w zyciu czlowieka jakim jest dach nad glowa. To nie sa tylko Libory, kursy i teorie o wynajmie. Czlowiek potrzebuje odrobiny stabilizacji, swojego miejsca, dzieci potrzebuja przedszkola i szkoly, a nie przeprowadzek co 2-3 lata.

Odpowiedz

Igor Styczeń 28, 2015 o 18:39

Za 5-10 lat rynek będzie w większości Polski poza ścisłymi dużymi miastami i centrum z lekkimi spadkami na obrzeżach. Już teraz rozpoczął się trend spadku. Dlaczego:
– Trudna aktualna sytuacja kredytowa zaniża popyt na rynku.
– Wymagany wkład własny 10% już dziś a z czasem będzie wyższy.
– Duża nadpodaż nieruchomości na rynku wtórnym
– Duża nadpodaż nowych pustych mieszkań z wywindowanymi cenami > z czasem je obniżą :)
– Tragiczna demografia Polski dzietność 1.3 spowodowana fatalną sytuacją ekonomiczną większości Polaków oraz jako kraj kolonia bardzo wysokimi kosztami pracy, nieefektywnością ekonomiczną i gospodarczą oraz fatalnym przepisom i wszechobecnym kontrolom.
– Bardzo wysoki wskaźnik emigracji trwałej, która cały czas nadal trwa. Wyjechało na stałe ponad 3 mln Polaków w ciągu 10 lat !
– Wzrost umieralności spowodowany masowym truciem ludności świata od żywności: (GMO, pestycydy, konserwanty chemia w złym znaczeniu), niebezpieczny śmietnik elektormagnetyczny w powietrzu, program chemitrials i HAARP. Wszystko to powoduje osłabienie organizmów, akumulacje toksycznych związków trwałych, mutacje DNA, zaburzenie i uszkodzenie biopola i elktromagnetycznego pola własnego.
Jeszcze dużo tu można wymienić…

Połącz to wszystko a okaże się, że już teraz ceny zaczynają powoli spadać (wartość po inflacji rzeczywistej 7-9% rok/rok, nie z badziewnego zaniżonego GUS). W najbliższych latach ten trend będzie tylko w jedną stronę> spadek. O ile (ciężko przewidzieć) pseudo rząd (przydupasy zydkow i Niemiec) nie wymyślą kolejnego planu ratowania tyłka banków poprzez sztuczne programy jak: Rodzina na Swoim, Mieszkanie dla Młodych…, które poważnie zaburzają rynek popytu i podaży co za tym idzie cen nieruchomości na rynku.

Kierunek jest tylko jeden > spadek i jeszcze raz spadek (średnia sytuacja makroekonomiczna cer nieruchomości w Polsce).

Cierpliwości.

Odpowiedz

BartekM Luty 11, 2015 o 03:55

Jakie 1 tys pln? Litości

Przeciętny koszt najmu to 35 pln za metr

Odpowiedz

Robert Styczeń 28, 2015 o 10:29

Michał napisz jeszcze gdzie konkretnie pojechaliście, jakie tam warunki śniegowe i pogodowe, jak ceny, jaki hotel polecasz 😉 I życzę samych udanych zjazdów, żebyś znowu nie musiał (odpukać w niemalowane!) wrzucać na bloga swojego zdjęcia rentgenowskiego tak jak wtedy z tymi śrubami i długopisem!

Odpowiedz

Robert Styczeń 28, 2015 o 10:30

Witam

Fajnie by było jakby kalkulator uwzględniał kredyt z dopłatą Rodzina na Swoim.
Wtedy dopiero widać przepaść w porównaniu do kredytu we frankach.

Odpowiedz

Barty Styczeń 28, 2015 o 10:37

Wszystko pięknie ładnie na wykresach. Jednak…

Do 2011 roku kredytobiorcy byli uzależnieni od spreadu banku, a nie średniego kursu NBP. To znaczaco zawyżało raty. Kursy kantorów internetowych sa owszem lepsze, ale też nie aż tak dobre. Więc suma sumarum. Do tego należało by jeszcze dodać zwiększone oprocentowanie z pocztku kredytowania (za brak wpisu do hipoteki), jakieś ubezpieczenia, etc. W sumie może wyjść na jedno, lub gorzej.

Odpowiedz

Darek M. Styczeń 28, 2015 o 10:38

Wreszcie rzeczowa analiza, która powinna uciąć głupie rozmowy polityków o pomocy frankowiczom.

Jeszcze kilka ładnych lat Ci będą do przodu, a przecież przez te 6 lat wynagrodzenia wzrosły, wiec wzrost rat nie powinien być taki bolesny.

Odpowiedz

odlotyzrzeszowa.pl Styczeń 28, 2015 o 11:33

Darek M., ja mam kredyt we franku, wcześniej byłem „nabitym w mBank”, ale nie chcę żadnej pomocy od państwa. Chcę by bank przestrzegał prawa, a moja umowa roi się od klauzul abuzywnych, a bank ma to w nosie. Tylko, że media trochę zaklinają rzeczywistość i kierują uwagę na to, że frankowicze żądają pomocy od Państwa.
Na szczęście okres przedawnienia to 10 lat więc można się cofnąć do lat 2006-2010, gdzie występowała dowolność zmian oprocentowania ze strony mBanku (roszczenie za okres pond 3 lat), sprawdzić podwyższone oprocentowanie do momentu wpisu do hipoteki oraz UNWW, a na końcu hit: klauzule indeksacyjne (waloryzacyjne). Będzie zajęcie na długie zimowe wieczory, a i kancelarie pewnie odnotują zwiększony ruch.

Odpowiedz

vagabundo del mundo Styczeń 29, 2015 o 12:37

Darek, wynagrodzenia wcale nie rosną, rosną ceny wszystkiego dookoła, a wynagrodzenia stoją w miejscu lub nawet spadają, jak w moim przypadku (i to sporo)… taka jest niestety smutna rzeczywistość.

Odpowiedz

Artur Styczeń 28, 2015 o 10:45

Michale;
przy braniu kredytów – mozna było wybrac forme kredytu w postaci rat stałych i rat malejących. Różnice w wysokości rat przy tych róznych założeniach są kolosalne.
A wydaje mi się, że w Twoim kalkulatorze – nie uwzględniłeś różnego rodzaju rat.

Odpowiedz

Marek Styczeń 28, 2015 o 10:47

Wypełnienie żółtych pól nie prowadzi u mnie do obliczenia wyników. Co robię źle?

Odpowiedz

iza Styczeń 28, 2015 o 10:49

format daty nie należy wpisywać 01.MM.RRRR tylko RRRR-MM-01 dlatego mi nic nie wyliczało

Odpowiedz

Frankówka Styczeń 28, 2015 o 10:52

Wzięłam kredyt w 2009 roku na 500 tys. I według wykresu w 2011 roku ( tylko dwa lata później) kapitał wzrósł do 630 tys. W 2014 roku do 700 tys. Nie ma danych na styczeń 2015 i kursu np. 4,20. I może lepiej. Jakoś z tym trzeba żyć. To tylko kapitał.
Dodajmy jeszcze do tego odsetki. Robi się już z wrażenia czarno przed oczami.

Pisanie, „tu nie ma tragedii” jest prawda, bo tu jest DRAMAT i ROZPACZ.

Gdyby w banku powiedziano mi: biorąc kredyt złotówkowy ma pani pewność, że pani kapitał do spłaty zawsze będzie taki sam, a przy walutowym może wzrosnąć nawet o 100 czy 200 tysięcy? W życiu bym się nie zdecydowała, bo to głupota. Za pożyczenie, to ja już płacę odsetki.

Narracja sprzedażowa była inna – proszę zobaczyć na wysokość raty. No to zobaczyłam.

Ten artykuł też ma taką samą narrację. Proszę zobaczyć na wysokość raty.

Odpowiedz

Marcin Styczeń 28, 2015 o 15:02

Zamiast do Anglii za GBP można wyjechać do Szwajcarii – zarabiając w CHF spłacisz dokładnie tyle ile wzięłaś niezależnie od aktualnej (wirtualnej) wartości kredytu w PLN.

Odpowiedz

karol Kwiecień 25, 2015 o 10:50

taaa, tylko, że granice uszczelnili… wyjcheć tam jest bardzo ciężko obecnie…

Odpowiedz

armi Styczeń 28, 2015 o 18:24

A może rozpacz by była pln jakbys zsumowala kapital i odsetki :)

Odpowiedz

Dominik Styczeń 29, 2015 o 11:30

Dokładnie jest tak jak mówisz „Proszę spojrzeć na wysokość raty”…. ech…

Odpowiedz

Tomasz Styczeń 28, 2015 o 10:55

Jak zwykle świetne narzędzie. Mam tylko taką sugestię odnośnie tego jak i narzędzi przygotowywanych w przyszłości: nie wszyscy użytkownicy używają MS Office i w związku z tym nie wszystkie funkcje/makra są poprawnie odczytywane w pakietach Open czy LibreOffice. Jeżeli mogę zaproponować to proszę o zapisywanie takich kalkulatorów zgodnie ze starszymi wersjami MSO (albo w dwóch wariantach) – to pozwoli na poprawne działanie w chyba wszystkich pakietach biurowych.

Odpowiedz

Michał Szafrański Styczeń 28, 2015 o 13:08

Hej Tomasz,

Dziękuję za sugestię. Nie planuję jednak udostępniać wersji dla Open Office czy LibreOffice.

Jest jednak rozwiązanie dla osób, które nie mają Excela. Wystarczy bezpłatnie zarejestrować się w usłudze OneDrive Microsoftu – https://onedrive.live.com/about/pl-pl/ – wgrać tam ten plik i edytować go w Excelu Online – przez przeglądarkę. Wersja podstawowa OneDrive nic nie kosztuje.

Pozdrawiam

Odpowiedz

tofik Styczeń 28, 2015 o 20:05

Nie można edytować pliku w aplikacjach Office Online
Jeśli masz na komputerze pakiet Office, możesz spróbować edytować plik w tym pakiecie.

Odpowiedz

Michał Szafrański Styczeń 28, 2015 o 20:07

Hej,

A to przepraszam za błędną informację w takim razie :(

Pozdrawiam

Odpowiedz

tofik Styczeń 28, 2015 o 20:13

Trzeba teraz usunąć konto :(

Odpowiedz

Jurek111 Styczeń 28, 2015 o 11:04

U mnie nie działa – OpenOffice nie czyta a Exela nie posiadam – szkoda.

Jak sobie tak czytam zaprezentowaną analizę i skoro przy tym uśrednionym założeniu, wychodzi niewielka różnica na korzyść frankowiczów i powinni Oni dopłacić, to w czym jest problem?
Jeżeli frankowicze chcą wyrównać tę różnicę i dopłacić to należy im pozwolić na takie rozwiązanie.
Przecież nikt mi nie wmówi, że zrujnuje to finanse państwa – przecież Ci kredytobiorcy płacili i płacą, banki i państwo nie dopłacało do kredytów złotówkowych więc o co chodzi.
Czyżby frankowicze mieli rację i chodzi o „złoty deszcz” bankowych zysków który zostanie po takiej operacji zatrzymany?
Po co eskalować atmosferę napięcia i niepokoju społecznego skoro można dopłacić i po sprawie?

Odpowiedz

Michał Szafrański Styczeń 28, 2015 o 13:09

Hej Jurek,

Co do braku Excela – można go mieć za darmo :) Tu podałem przepis: http://jakoszczedzacpieniadze.pl/kalkulator-porownaj-kredyt-we-frankach-i-w-zlotych#comment-202443

Pozdrawiam

Odpowiedz

Agata Styczeń 28, 2015 o 11:04

Hej
Ja nie jestem akurat tym dobrym przypadkiem i szczęśliwcem. Kredyt zaciągnięty w 2010r w styczniu przy marzy 4% i libor 0,25%. Co prawda libor jest teraz ujemny ale marża przerażająca:(
Pozdrawiam
Agata

Odpowiedz

Maciej Styczeń 28, 2015 o 11:05

Ja rozumiem, że wyższy kurs franka to czysty zysk dla banku który takiego kredytu udzielił !?!

Szczególnie, że dany kredyt we frankach nie był zabezpieczony kapitałem w CHF ani kredytem u Szwajcarów.

Dla mnie byłą i jest to hazardowa opcja, porównywalna do opcji walutowych.

A banki według mnie wiedziały co robią, sprzedając kredyty przy tak niskim kursie.

Poza tym ta piękna kwestia, że zdolność kredytowa w CHF była wyższa niż ZŁ.

Poza tym jeśli chodzi o spadek kosztów kredytu w CHF to na co można liczyć ? Wróci do kursu co najwyżej do kursu 3.5 i tyle.

Poza tym sama Twoja tabela pokazuje: ile kto wziął, ile spłacił i ile zostało a zostało w CHF sporo. To są nie uczciwe proporcje. Oczywiście poprawność i dobre relacje z bankami nie pozwalaj tak mówić. Lecz te kwoty są nie adekwatne i nie uczciwe. Plus nie powinno się takich kwestii tolerować.

Smiano się z np. z premiera Węgiel ale ustawowo przewalutował kredyty w CHF przed czarnym czwartkiem i dzięki temu mocno uchronił społeczeństwo.

Poza tym im więcej ludzie muszą płacić do banków tym mniej wydają w innych miejscach gospodarki.

Odpowiedz

fylypek Styczeń 28, 2015 o 11:06

A co jeżeli moi znajomi w grudniu podpisali umowę przedwstępną na sprzedaż zadłużonego we franku mieszkania? Do końca lutego ma być podpisana umowa.

Odpowiedz

Marcin Styczeń 28, 2015 o 15:04

Anulować ze względu na znaczącą zmianę warunków rynkowych. Bez sensu sprzedawać coś, za co musiałbyś jeszcze dopłacić.

Odpowiedz

Anna Styczeń 28, 2015 o 11:13

Cześć Michał,
piszę do Ciebie w formie komentarza po raz pierwszy, dlatego się witam.

Twój artykuł, choć ciekawy i pożyteczny, nie jest tak terapeutyczny, jak obiecywałeś:) Problemem nie jest bowiem stosunek do kredytu złotówkowego. Problemy są dwa:

1) Gigantyczny wzrost wartości kredytu w stosunku do nieruchomości, które stały się niesprzedawalne. Ludzie są w nich uwięzieni.

2) Wzrost wysokości raty, którego nie przewidzieliśmy w naszych budżetach, omamieni przez doradców (tak, wiem, sami jesteśmy sobie winni… ale kredyty biorą młodzi ludzie, nie zawsze ogarnięci ekonomicznie, a hejt wobec nich niewiele pomaga)

Odpowiedz

Grzegorz Styczeń 28, 2015 o 11:18

W kalkulatorze jest mowa o frankach tymczasem ja żadnych franków nie widziałem na oczy! W umowie mam złotówki, spłacałem złotówki, a kredyt jedynie było „powiązany” z frankiem. Niby drobiazg ale zawsze. Ponadto w mediach coraz częściej jednak zwraca się uwagę na fakt iż kredyty te przyznawane były z naruszeniem prawa. W przypadku banku Millenium sąd uznał 2 klauzule stosowane w umowach za niedozwolone w rozumieniu art. 385 1 § 1 k.c. ( wyrok Sądu Okręgowego w Warszawie – XVII Wydział, Sąd Ochrony Konkurencji i Konsumentów z 14 grudnia 2010 r. sygn. akt: XVII AmC 426/09). Zgodnie z prawem takie umowy są nieważne w tych częściach nie od momentu ogłoszenia wyroku ale od samego początku ich obowiązywania. Tutaj jest sedno problemu moim zdaniem. Nie to czy „frankowicze” dadzą radę wypruć żyły żeby spłacić kolejna ratę! Nie to, że zdaniem niektórych komentatorów żądają jakiejś pomocy publicznej. Sednem jest to że bank ma wyrok, umowa zawiera nielegalną klauzulę i co? Ano nic…. wyrok wyrokiem, a „frankowicze” muszę mierzyć się nadal z Goliatem w nierównym pojedynku. Szkoda, że wielu komentatorów, polityków, dziennikarzy i blogerów wydaje się nie dostrzegać tej strony całej sytuacji. I piszą albo bo niemądrych klientach, którzy nie czytają umów albo o tym, „że nie ma problemów” bo da się płacić. Trochę to i smutne i straszne.

Odpowiedz

Vasquez Styczeń 28, 2015 o 11:29

Przypuśćmy, że w jakimś banku otrzymam w tej chwili kredyt we frankach po 4.30 (mało prawdopodobne). Załóżmy czysto teoretycznie, że w perspektywie 2-lat kurs franka spada do 2.00 PLN. I mogę od banku żądać pieniędzy? W odwrotnej sytuacji bank zażądałby ode mnie dodatkowego zabezpieczenia, gdyż wartość nieruchomości jest znacznie poniżej wartości kredytu. Wydaje mi się, że nie. I tutaj ujawnia się pełnia dysproporcja w ponoszeniu ryzyka kursowego na linii bank – klient.

Odpowiedz

odlotyzrzeszowa.pl Styczeń 28, 2015 o 11:37

Niestety w takiej sytuacji (4,3 PLN) nie dostaniesz kredytu, banki nie są głupie 😉 Przy 2 PLN nie żądałbyś od banku pieniędzy tylko płaciłbyś mniejszą ratę, bo raty przecież są we frankach 😉

Odpowiedz

Kusza Styczeń 29, 2015 o 04:35

np. 100 000 CHF X 4,30 = 430 000 pln – takie środki otrzymujesz na zakup mieszkania.
Pomijając dla uproszczenia spłacony przez 2 lata kapitał z odsetkami przy kursie za CHF 2,00 spłacasz jednorazowo kredyt:
100 000 CHF X 2,00 = 200 000 zł . Uproszczony zysk 230 000 zł. Środki na jednorazową spłatę kredytu uzyskujesz z innego kredytu, np droższego ale bezpieczniejszego w PLN.
W tej uproszczonej arytmetyce po 2 latach masz spłacone ponad 50 % kredytu zaciągniętego na 20-30 lat i kredyt na pozostałe 200 tyś na innych warunkach.

Odpowiedz

mario Styczeń 28, 2015 o 11:30

no a jak wpisze nie na 30 lat tylko na 25 lat to co wychodzi ? WYCHODZI ŻE JESTEM DO TYŁU !!!!

Odpowiedz

Renata Styczeń 28, 2015 o 11:43

Przy porównywaniu kredytów chciałabym zwrócić uwagę na jeszcze jedną rzecz: w złotówkowym odsetki są faktycznie ogromne, zwłaszcza w pierwszych latach. Ale można je zmniejszyć, nadpłacając kredyt. Czasami wystarczy kilka tysięcy zł, żeby skrócić sobie okres kredytowania o kilka lat. Choć oczywiście banki próbują się na różne sposoby zabezpieczać przez takim postępowaniem. Ale w jakimś stopniu i tak ma się na te odsetki wpływ. A w przypadku kredytu walutowego — żadnego. Mogłoby tak być, gdyby kurs waluty spadł, a LIBOR wzrósł, ale przy wzroście kursu jest moim subiektywnym zdaniem kanał. Już teraz niektóre kredyty mają oprocentowanie bliskie zeru, więc nadpłacać można najwyżej po to, żeby np. „na starość” mieć już kredyt z głowy — a nie po to, żeby zaoszczędzić na odsetkach.
Poza tym od jesieni 2008 r. wciąż mamy „najwyższy możliwy kurs, teraz frank może już tylko spadać”, więc cały czas jest opór przed nadpłacaniem kredytu po „najwyższym możliwym kursie”.
A z trzeciej strony wzrost rat zmniejsza ilość środków, które można by na nadpłaty przeznaczyć.
Tak że wg mnie sytuacja jest psychologicznie trudna: przyszłość nie do przewidzenia, bardzo ograniczone (niemal żadne) możliwości działania. Wzrost raty o 10% czy 15% to przy tym pikuś. Tak przynajmniej ja to widzę.
Co do samego wzrostu wysokości rat: muszę przyznać z bólem, że dla mnie ma to nawet pewne… plusy. Przede wszystkim zwiększa świadomość, motywuje do szukania rozwiązań problemu, do drobnych oszczędności tu i tam, zmian w dotychczasowym sposobie działania. I czasem się pocieszam, że cały ten „frankefiber” się skończy, a to, czego się nauczyłam, zostanie mi na dłużej i może jakoś zaprocentuje…
Na pewno po raz drugi nie wzięłabym kredytu w walucie.

Odpowiedz

ddd Sierpień 5, 2016 o 21:08

Twoim tokiem rozumowania zamiast 500 tys należy wziąć 600 tys i z tego ”nadpłacić ” 100 tys?

Odpowiedz

Filip Styczeń 28, 2015 o 12:21

Dzięki! Na pewno się przyda!
Wzięte: 480 tyś, zapłacone: 180 tyś, pozostało: 870 tyś ;(

Odpowiedz

Robert Luty 2, 2015 o 00:30

Tyś chyba często opuszczał lekcje z jęz. polskiego…

Odpowiedz

Grzegorz Styczeń 28, 2015 o 12:49

Dzięki za ten kalkulator. Przyznam, że mi się nie chciało go robić i czekałem aż ktoś bieglejszy w tabelkach tego dokona. W moim przypadku. 01.2008 kurs 2,20, kredyt 150kHF. Przeczucie moje było takie, że chyba jednak nadal rata kapitałowa będzie wysoka i sporo obnizy stratę na krusie franka. Póki co zysk mam ~35.000 plnów. Gdybym kredyt miął w złotówkach to spłaciłbym 6,2% kapitału. W CHF mam spłacone 12,9% kapitałyu. Dzisiejsza wysoka wartośc zadłużenia ma znaczenia w przypadku chęci spieniężenia tego mieszkania. Moje jest w tej chwili na wynajem. Nie zamierzam nadpłacać ani złotówki szybciej bo sensu to nie ma. Bilans wynajmu przez ostanie 3 lata wychodzi mi na plus:D

Odpowiedz

Tina Styczeń 28, 2015 o 13:01

To co boli większość frankowiczów, to nie wysokość raty. Chciałabym spłacić kredyt i mieć temat z głowy, ale musiałabym w tej chwili zapłacić 200% zaciągniętej kwoty. Po dobrych kilku latach spłacania kredytu! A co jeśli kurs franka wzrośnie do 10 zł? Albo do 20? Niemożliwe? Kiedyś o 4 zł też mówili w bankach, że to niemożliwe.
Czy doradcy kredytowi w bankach i innych instytucjach finansowych (open finance, expander) mogą spać spokojnie, kiedy to oni tłumaczyli, jak bardzo korzystny jest kredyt we franku i że należy brać maksymalną możliwą kwotę (najlepiej 110% wartości mieszkania), a oszczędności ulokować w funduszach inwestycyjnych? Czy mogę pójść do banku albo takiej instytucji i zaskarżyć ich, że wprowadzili mnie w błąd?
Michale! Bardzo cenię Twoje artykuły, ale samo spojrzenie na wartość kredytu zaciąganego kilka lat temu, a dzisiejszą, powinna doprowadzić do wniosków, że jednak strach kredytobiorców jest uzasadniony. To nie jest kwestia tylko i wyłącznie raty. To nie jest kwestia tylko i wyłącznie przeszłości.
Myślałeś może o rodzinach, które z obawy przed rosnącą ratą zrezygnują z posiadania dzieci? Przykro mi, ale studzenie głowy w takich warunkach mnie nie przekonuje. Ludzie zostali namówieni (mało kto obudził się pewnego dnia i stwierdził: hmmm… frank to jest to, wezmę sobie kredyt we franku) na bardzo ryzykowne instrumenty finansowe (to nie jest czysty kredyt, ale jedna z najbardziej ryzykownych gier na kursach walutowych, a sam tłumaczyłeś, jak ryzykowny jest forex) i nie wiedzą, czy będą mieli spłacić dwukrotność, czy może dziesięciokrotność zaciągniętej kwoty. Mimo regularnej zapłaty, dług rośnie. Spójrz na to w ten sposób, a nie tylko na wysokość raty. Banki to instytucje zaufania publicznego. Zaufałam w 2008 roku…

Odpowiedz

Monika Styczeń 28, 2015 o 13:15

Ja tez mam kredyty we frankach i nie panikuje, ponieważ:
1. nie brałam kredytów na styk możliwości
2. nie mam potrzeby teraz sprzedawać nieruchomości

Przez wiele lat cieszylam się z niskich rat, wiec teraz niejako trzeba to oddać.
Nie zazdroszczę i rozumiem trudna sytuacje osób, które są na krawedzi mozliwosci i nie daj Boze musza teraz sprzedawać. Pamiętajcie zawsze można wynająć mieszkanie.

Odpowiedz

Sztab Mentorów Luty 3, 2015 o 03:53

„Pamiętajcie zawsze można wynająć mieszkanie.” Szczególnie jak czynsz nie starcza na ratę.

Odpowiedz

odlotyzrzeszowa.pl Styczeń 28, 2015 o 13:32

Michał, proponuję zmienić wartość w tabeli z grudnia 2014 r – 419 tys PLN, na bieżącą wartość ok. 500 tys. PLN, bo zaczynasz zaklinać rzeczywistość jak media mainstreamowe!

Odpowiedz

Robert Styczeń 28, 2015 o 14:16

Mam oryginalnego Office’a, a kalkulator mi nie działa.

Michał,
czy ten kalkulator bierze pod uwagę fakt spłacania kredytu we franku, gdy pojawiła się taka możliwość?

Odpowiedz

iza Styczeń 28, 2015 o 14:24

format daty nie należy wpisywać 01.MM.RRRR tylko RRRR-MM-01, jak tak wpisałam to zadziałał, zobacz może pomoże 😉

Odpowiedz

Wojtek Styczeń 28, 2015 o 14:29

Michał, wielkie dzięki za pomocne narzędzie. Mam dwa pytania dotyczące kalkulatora:
1. jak sprytnie uwzględnić że kredyt był wypłacany w transzach, a spłata rat kapitałowych rozpoczęła się dopiero po wypłacie ostatniej transzy?
2. Jak uwzględnić opcję „stałych rat kapitałowych”?

Odpowiedz

Robert Styczeń 28, 2015 o 15:04

Czyli jeśli dobrze rozumiem, teraz wzięcie kredytu we frankach jest mega opłacalna opcją? Biorąc pod uwagę fakt ze na dłuższą metę frank na pewno straci na wartości.

Odpowiedz

padre Styczeń 30, 2015 o 13:09

Zgadza się, tylko że nikt ci nie da teraz takiego kredytu..

Odpowiedz

Caterina Styczeń 28, 2015 o 15:44

Witam, tak mi się przytrafiło, że straciłam pracę i od 8 miesięcy nie mam żadnych źródeł dochodów. Mam kredyt w CHF na 40 lat, który od 7 lat z hakiem sama (jestem singielką) spłacałam i nadal spłacam. Moi bliscy i dalsi, pomagają mi teraz jak mogą i dzięki Bogu z opóźnieniami małymi kawałkami (tak, dochodzą odsetki karne za każdy dzień opóźnienia) spłacam raty, mając codzienną (!!!) windykację telefoniczną na karku (od 2 do 4 telefonów dziennie + sms-y) i czasem niezapowiedziane odwiedziny „pracowników terenowych”. Bank za niezbyt ciekawą krótkoterminową propozycję restrukturyzacji zażądał podwyższenia marży o 0,05% (co przy moim kredycie dawało 2500 CHF), której cytuję „nie odpuści”. Za rozpatrzenie kolejnego wniosku dot. restrukturyzacji zażądał opłaty w wys. 200 zł.

Zadłużenie we franku jest 2x większe, sprzedaż mieszkania i upadłość nie jest rozwiązaniem, walczę o powrót na rynek pracy. Umowa jest naszpikowana klauzulami abuzywnymi, której towarzyszą nieuczciwe praktyki jednostronnie wprowadzanych zapisów (np. dot. traktowania ujemnego liboru jako zero). Bank w kontaktach ze mną nazwijmy grzecznie jest „niemiły” (czyt. bezwzględny, kierujący się tylko i wyłącznie własnym zyskiem).

Szczerze? Gdybym mogła cofnąć czas i miała taką wiedzę nt. tego produktu oraz chociaż ułamek doświadczeń (windykacja, podejście do restrukturyzacji etc.) jakie mam dzisiaj, to nie wpakowałabym się w taki układ.

Michał, doceniam Twój blog i Twoje podejście do walki z długami. Niestety, bardzo zmieniłam swój stosunek do kredytu hipotecznego. To nie tylko cyfry – to też emocje, które trudno jest wykluczyć przy np. codziennej windykacji. pozdrawiam

pozdrawiam

Odpowiedz

Lechu Styczeń 28, 2015 o 15:47

Ja brałem kredyt w 2002 roku. 120 tyś zł franek po około 2,6 ( wypłacane transzami )
Jak by nie patrzeć spłacam już 13 lat i dalej 100 tyś a mieszkanie warte 350 tyż, czyli nie jest, źle. Ale bank widząc o tym trzyma mnie przy oprocentowaniu 4 % i ma mnie za przeproszeniem….. Libor ujemy a ja mogę tylko pomarzyć o oprocentowaniu z jedyną z przodu. W racie 190 Franków mam pond 70 Franków odsetek, zamiast max 30.

Odpowiedz

armi Styczeń 28, 2015 o 18:37

Błędem było nie re finansowanie kredytubna lepszych warunkach ok 2006-07 roku

Odpowiedz

padre Styczeń 28, 2015 o 16:41

Michal co z Twoimi ETFami i inwestowaniem? Pewnie nie masz juz czasu na takie pierdoly?

Odpowiedz

blogobligacje.pl Styczeń 28, 2015 o 17:24

Powtórzę koment z FB: Dyskusja o CHF nie irytuje mnie. Po prostu mega wkurza!! Media tak grzeją ten temat że aż na mdłości nachodzą.
Jak CHF był nisko a ceny mieszkań wysoko, nie kupiłem M, bo było za drogo – mieszkałem w wynajmowanym. Wtedy ,,Oni” byli zaradni, a ja byłem ,,frajerem”.
Gdy ceny m2 spadły – kupiłem kredytując się w PLN. Płacilem raty jak Wibor był po 5% i jak jest po 2% – nie wyciągam ręki po jałmużnę od rządu/banków/św Mikołaja. Bycie dorosłych oznacza odpowiedzialność za swoje decyzje. Pozytywne w tej sytuacji są głosy osób, które mają kredyt w CHF, ale wyraźnie zaznaczają, że nie chcą pomocy publicznej i chcą odpowiedzialnie regulować swoje zobowiązania (nie oznacza to z 2giej strony naciskanie na banki, żeby spuściły trochę z prowizji/spreadu i respektowały wprost umowy jakie zawierały (ujemne st%)).

Natomiast ciekawe spostrzeżenie: prawie wszyscy dziennikarze w TVN24 BiŚ przyznaja się że mają kredyt w CHF !!! i podkręcają atmosferę. a jakże, może coś skapnie?

Pozytywnie byłem zaskoczony dzisiejszymi propozycjami min.Piechocińskiego – z jednej strony skarcenie banków, żeby nie doiły kredytobiorców:
1. żądając nowych zabezpieczeń
2. udawaniem, że ujemne stopy% nie istnieją
3. zmniejszając spread
4. brak prowizji za przewalutowanie kredytu
5. w podbramkowych sytuacjach dać długie wakacje od rat kapitałowych

i jedna, rewolucyjna zmiana (jeśli wejdzie) – żeby zabezpieczeniem kredytu była wartość nieruchomości (tylko i wyłącznie). Oddajesz mieszkanie i jesteś wolny od kredytu – i to jest to! – tą propozycję trzeba głośno powtarzać do znudzenia. Teraz wszystkie ryzyka są po stronie klienta, a banki mają nieograniczone zabezpieczenia (hipoteka+dochody).

Wyraźnie komentujący dziś pismaki z TVN24 BiŚ byli mocno zawiedzeni – w słowach min. gospodarki i min finansów nie usłyszeli, że ktoś za nich spłaci kredyt !

Odpowiedz

armi Styczeń 28, 2015 o 17:52

a ja w styczniu 2011 brałem kredyt hipoteczny i musiałem brać w PLN bo już rekomendacje blokowały udzielanie we franku – z kalkulatora wynika, że przez to jestem w czarnej d… :(
co do sytuacji frankowiczów z lat 2008-2010 jedyny problem mają w momencie gdyby chcieli w tym momencie sprzedać mieszkanie – bo suma wymaganego kapitału jest wyższa od wartości mieszkania.
W sytuacji gdyby frank z jakiegoś względu spadł do np 1,30-1,5 zł frankowicze byliby na super hiper dobrej pozycji – w przypadku PLN nie ma takiej możliwości – co najwyżej Belka może nam stopy o kilka-kilkanaście pkt % podnieść :) bo z obniżaniem się nie kwapi – jedne z najwyższych w europie

Odpowiedz

RiK Styczeń 28, 2015 o 20:38

Chyba nie mieszkamy w tym samym kraju… Jak to się nie kwapi skoro co chwila je obniża…

Stopy aktualnie w Polsce są chyba najniższe w historii ostatnich 20 – 30 lat.
Czy ktoś z was pamięta oprocentowanie kredytów na poziome 18 – 22 % ???
Lokat około 16 – 18 % ?
Takie były realia w latach 1997 – 1999.
Oprocentowanie kredytów złotówkach jest bardzo niskie (w tym tygodniu sprwadzałem w kilku bankach) – około 3,86 % w skali roku razem z marżą !
A poza tym czy kredytbiorcy w CHF mają w/g Ciebie pewność że ten idiotycznie „niski” poziom stóp nie wzrośnie w Szwajcarii ???
Jest znacznie bardziej prawdopodobne że wzrośnie na przestrzeni lat niż że spadnie.
To jest ogromne ryzyko !
A z kalkulatora nie wynika że jesteś w jak piszesz… tylko wynika to że póki co zapłaciłeś więcej odsetek niż frankowicze…
NIestety dla nich z każdym miesiącem ta różnica się zmniejsza bo jak widać w tabeli różnica na ten moment jest bardzo in minus na korzyść kredytów w złotych.

Odpowiedz

Karol NC Styczeń 28, 2015 o 18:50

Nie zdziwię się jeśli ostatecznie wyjdzie na to że koszt tego całego kredytu we frankach będzie taki sam jakby wszyscy Ci ludzie zamiast kredytu we frankach wzięli kredyt w złotówkach. Tyle że tutaj mają jeszcze dodatkową dawkę emocji przez cały okres spłaty kredytu bo nigdy nie wiadomo w jaką stronę pójdzie kurs franka – czy w górę czy w dół.

Gdyby to były 4 czy 5 lat spłaty kredytu nie byłoby tak źle, najczęściej jest to jednak 25, 30 czy nawet 40 lat…

Odpowiedz

Tomasz Styczeń 28, 2015 o 18:53

Witam. Racją jest, że rata do splaty nie jest zatrważająco wielka w stosunku do kredytu złotówkowego ale pominął pan trzy najbardziej istotne sprawy i o to głównie chodzi w problemie z Frankiem na głowie. Pierwsza, ubezpieczenie niskiego wkładu – wiem, że pominął pan w obliczeniach, ale jest ono bardzo istotne. Mój kredyt jest na 34 lata, spłacilem 20% kredytu we Frankach, ale wg umowy, póki nie zejdę do 20% wartości (ale w złotówkach) to cały czas co trzy lata muszę placić to ubezpiecznie. Wylicza się ono na podstawie obecnej (oczywiście wg kursu banku) kwocie zadłużenia w PLN. W moim przypadku to ok 8-10 tys PLN co trzy lata. Już samo to ubezpieczenie powoduje że kredyt we frankach jest droższy niż w PLN. Druga sprawa to samo porównywanie do kredytu w PLN. Jak sam pan zauważył, banki nie dawały takiego kredytu z uwagi na brak zdolności kredytowej. Wiele osób w ogóle nie wzięłoby żadnego kredytu jeśli miałoby płacić ponad 1 tys PLN więcej – nie byłoby ich stać na inne życiowe wydatki. Dlatego nie ma co tego porównywac. Mój znajomy po podwyżce kursów, jest już na minusie co do wydatków i zarobków, jest zmuszony wyjechać do pracy za granicę, bo tu go po prostu na to już nie stać. NA 100% nie wziąłby kredytu w PLN, bo ten dodatkowy 1 tys byłby za wysoki. Trzecia kwestia, dla mnie najważniejsza, saldo kredytu. Moje mieszkanie warte jest obecnie (po spadkach cen na rynku) prawie 2,5 razy mniej niż wartość kredytu przeliczona na PLN. Jesli stracę pracę, to po mnie. Nie mam 1 mln PLN do zwrotu za kredyt, wątpię żebym znalazł też pracę na podobnym poziomie żeby jakoś wiązać koniec z końcem. Dla mnie saldo kredytu to już nie kredyt ale jakiś kontrakt terminowy na którym zadłuzenie rośnie, zamiast spadać. Przy kredycie w PLN wartość zadłużenia spada. Moga rosnąć/maleć wyłącznie odsetki, kredytobiorcy mogą spłacać kredyt wcześniej (we Frankach to strata ogromnych pieniędzy). Dlatego podtrzymuję obawy wielu kredytobiorców, bo w przypadku choroby/straty pracy itp. zostają z długiem który wyrzuca ich na bruk.

Odpowiedz

Dariusz Styczeń 30, 2015 o 15:35

Dokładnie o tym samym chciałem napisać. Wszystko zaburzają spready i ubezpieczenie niskiego wkładu. Ponadto wyliczona przez kalkulator maksymalna rata kredytu jest optymistycznie mała w porównaniu z tym, co miesięcznie płacę. Minimalnej raty nie pamiętam. Płaciłem taką jakieś 8 lat temu…

Odpowiedz

RiK Styczeń 28, 2015 o 19:56

Nie należy też zapominać o oprocentowaniu.
Teraz oprocentowanie jest na niezykle niskim poziomie i to że skok rat jest „tylko” o 20% a nie o więcej to zasługa ujemnych stóp (których i tak większość banków nie bierze na poważnie a tylko onbiża do zera).
Jeśli stopy wzroslyby do jakichś 3 – 4 % lub więcej to raty pójdą w kosmos.

Problem tych kredytów powinien być rozwiązany na poziomie legislacji i sądów i to jak najszybciej.
Te kredyty są praktycznie niespłacalne. Wygląda to tak jakby zaciagnąć jakąś lichwiarską pożyczkę i dług wciąż rośnie.
Takie „produkty” powinni być prawnie zakazane.

Inną kwestią jest tzw zdolność i boom w nieruchomościach:
Gdyby nie wymyślono tego „sprytnego” sposobu jakby tu ludziom dawać kredyty skoro nie mieli zdolności w PLN to:
– liczba ludzi którzy by otrzymali kredyty byłaby znacznie mniejsza
– a więc liczba klientów na mieszkania byłaby także znacznie mniejsza więc popyt byłby niski
– gdyby popyt był na niskim poziomie to deweloperzy nie podnosiliby cen
– nie powstałby sztuczny boom na mieszkania a więc sporo firm które zajęły się deweloperką a poźniej zbankrutowały wogóle by się tą branżą nie zajęła a co za tym idzie nie byłoby osób które zostały Z kredytami ale BEZ mieszkań (przykładów w prasie masa)
– osoby które brałyby kredyty mogłyby je brać w akceptowalnych wysokościach jak w latach 2002 – 2004 bo ceny pewnie by rosły ale stabilnie o np. 5 % rocznie.

System bankowy jest odpowiedzialny za lawinowy wzrost cen w latach 2005 – 2008 a więc za to że ludzie będą przez większość życia niewolnikami kredytów ponieważ to właśnie banki wypuściły na rynek masę pustego pieniądza.

Skorzystały na tym tylko te osoby które kupiły mieszkania na samym początku tego „boomu”.

Odpowiedz

Rafał P. Kaleta Styczeń 29, 2015 o 08:41

Dobrze piszesz, RiK.

To była bańka jak każda inna, kiedy emocje biorą przewagę nad myśleniem. Owczy pęd. „Kto nie kupił mieszkania, przegrał życie”. A potem życie weryfikuje…

Jak ciągle powtarzał ś.p. T.Mosz: tłum nigdy nie ma racji, ma wiele głów, a jeden rozum.

Skoro więc ludzie „zabijali się” o dziurę w ziemi, za pożyczone pieniądze, to i banki zwietrzyły okazję do zarobku. A w kraju, gdzie nikt nie czyta podpisywanych umów, gdzie matematykę uważa się za Złooo, nie było to trudne. :-(

Dodam, że gdyby nie boom, etc., nie powstałby też „Plac Zbawiciela”. A to de facto bardzo stary już film. 😉

Odpowiedz

Agata Styczeń 28, 2015 o 20:06

Znakomite grono frankowiczów radzi sobie bez problemu ze spłatą kredytu, który zaciągnęli. Problem pojawia się u osób, które nie potrafiły odnieść kwoty raty do wysokości swojego przychodu i kosztów życia i teraz nawet 300zł przerasta ich możliwości. Takie moje zdanie. Bardzo fajny artykuł Michale.

Odpowiedz

Albin Styczeń 28, 2015 o 20:13

Oczywiście tak naprawdę opłacalność transakcji będzie można ocenić (porównać) po jej zamknięciu, czyli całkowitej spłacie kredytu – zgodnie z założeniami, w większości przypadków po 25 – 30 latach. Kurs CHF będzie w tym czasie się zmieniał, nikt nie wie, jaki będzie. Sęk w tym, że nie jesteśmy też w stanie przewidzieć, co się będzie z nami działo, co nas spotka w ciągu tego czasu.

Wysokość raty w CHF nie jest (na ogół) problemem, chyba że w tych przypadkach, kiedy zdolność kredytowa była tylko w CHF (swoją drogą to poważne naruszenie dobrych praktyk bankowości, ale chciwość była wtedy silniejsza). Natomiast tak znaczny wzrost wartości zadłużenia do spłaty musi przyprawiać o poważny ból głowy. Jeśli dodatkowo nałożył się na to spadek wartości nieruchomości (a często tak było), to w przypadku konieczności jej sprzedaży teraz (bo spadły dochody albo w innych sytuacjach życiowych), robi się naprawdę wielki dramat, zwłaszcza w polskim systemie prawnym, nie przewidującym wygaśnięcia długu z chwilą przejęcia nieruchomości przez wierzyciela.

Ja mam od prawie 8 lat kredyt w PLN i – szczerze mówiąc – po przemyśleniach i przewartościowaniu pewnych spraw, drugi raz nie kupiłbym nieruchomości na kredyt. Wolałbym wynajmować, ale za to zachować gotówkę, którą wtedy przeznaczyłem na wkład własny i „w razie czego” po prostu oddać klucze i szukać czegoś bardziej dostępnego, ale bez długu na karku. Natomiast – jest, jak jest, trzeba robić swoje i iść do przodu :) To samo polecam „frankowiczom”. Uważam też, że byłoby zasadne wypracowanie mechanizmów ustawowych, które umożliwią (czy nawet wymuszą) przewalutowanie kredytów w CHF na PLN po kursie wyrównującym sytuację PLN vs. CHF (tj. niwelującym różnice w historycznej wysokości rat). Banki też grały w tę grę i powinny wziąć na siebie część ryzyka.

Odpowiedz

milla Styczeń 28, 2015 o 20:13

Michale,

Dawno nic nie czytalam, nie pisalam, bo wyszlam z zalozenia, ze jesli cos mnie nie interesuje, to nie ma po co niepotrzebnie zabierac glosu. No ale niestety ostatnio weszlam i … krew mnie zalala.

Tak nieuczciwego postawienia sprawy, nie spodziewalam sie po Tobie. Nie uwzgledniles spreadow, biezacego kursu, ubezpieczeń, szerszego kontekstu itd. Tabelki wziete z ksiezyca, dopasowane do postawionej wczesniej tezy.

Tak, artykul nie jest sponsorowany wprost, na to jestes zbyt madry. Jest sponsorowany pod przyszle wspolprace z bankami i instytucjami finansowymi – nie gryzie sie reki, ktora Cie karmi.

Poprzednie teksty o oszczedzaniu itd, zbudowaly kapital zaufania. Widac, ze czesc osob (spora czesc), dzieki temu wierzy w to co mowisz bez zadnej weryfikacji. Tym i poprzednim tekstem o kredytach frankowych wpisujesz sie w akcje przeciwko ludziom, bo nic nikomu dobrego nie robisz, poza nastawieniem przeciwko „frankowiczom” i minimalizowaniem ich pedu do bardzo slusznej walki o uczciwosc ( jakakolwiek) bankow i odpowiedzialnosc (jakakolwiek) panstwa za prawa, jakie stanowi.

W Polsce rzad i inne instytucje do tego powolane rzadko bronia szarego czlowieka. Tego wlasnie przyklady widzimy teraz.

Porownaj prosze swoje teksty o kredytach i np Macieja Samcika, ktore tez idealne nie sa, ale jednak nie sa pisane pod instytucje finansowe, sa wywazone, ale niosa realna pomoc i wskazowki.

Wiem, ze sporo (wiekszosc) osob czytających tego bloga, to ludzie bardzo mlodzi. I moze dlatego, latwo im jest pisac „trzeba bylo nie brac”, „trzeba bylo oszczedzac’. A ja pamietam jak bylo wtedy i nie bylo szansy na oszczedzanie. Ceny nieruchomosci zaczely rosnac o 100% w ciagu roku, ludzie byli w panice, ze nigdy nie bedzie ich stac na mieszkanie. Wiem, bo jednego roku w styczniu kupilam dzialke i w grudniu sprzedalam ja z zyskiem 100%. Pozniej jeszcze przyszedl kryzys 2008 roku i ceny nieruchomosci spadly o 30%, frank podrozal.

No i jeszcze taka cudowna rzecz, tylko w Polsce, nie ma prawdziwej upadlosci. Nie mozna po prostu oddac bankowi nieruchomoscii, jak np w USA i nie moc tylko pozniej przez 3 czy 5 lat zaciagac kredytu. U nas ludzie sa bez zadnego wyjscia, przez dziesieciolecia.

Sprawa kredytow frankowych to nie tylko sprawa ich posiadaczy. To odbija sie na calej gospodarce, rowniez na ludziach bez kredytow i z kredytami w innej walucie. Jesli ktos tego nie widzi, to coz. Moze nigdy nie zderzy sie z nieuczciwoscia bankow, biernoscia urzednikow itd. Albo z wyzszym WIBOREM, co pewnie jest tuz tuz. Albo z utrata pracy, bo firmy przestana miec dostep do kredytow i padna.

Michale, w ostatnim podkascie mowiles, jak nie zdawales sobie sprawy z niewiedzy ludzi i ich slabej edukacji ekonomicznej. A teraz po prostu to wykorzystujesz pod plaszczykiem pomocy i studzenia emocji. A wlasnie to jest krzywda i zlo, bo zlo czynisz godzac sie na zlo i nie nazywajac oszustwa oszustwem, a ubierajac w dobro.

Uwazam, ze cieszac sie taka popularnoscia i zaufaniem, masz obowiazek pisac uczciwie. I nie tak uczciwie, jak sobie to sprytnie wytlumaczysz, tylko po prostu uczciwie w kategoriach wyzszych. Odpowiedz sobie, bo nie mi, na pytanie, jak Twoj tekst pomogl ludziom? Bo ja nie widze tej pomocy. Widze szkode. I czy napisalbys tak samo, gdybys mial bloga niekomercyjnego i bez myslenia o tym, ze kiedys bedzie zarabial.
Tak, tak, doskonale znam odpowiedz.

Chcialam to napisac w mailu, ale jednak moze ktos potrzebujacy przeczyta i zastanowi sie sam, bez manipulacji, co jest dla niego dobre. Moze wejdzie gdzies jeszcze i poczyta i wyrobi sobie wlasna opinie, a nie tylko „ostudzi emocje” i bedzie czekal jak baran na zarzniecie z usmiechem na ustach.

Wstyd i rozczarowanie.

Odpowiedz

Albin Styczeń 28, 2015 o 22:23

Hm… ja nie widzę tutaj nieuczciwego postawienia sprawy. Michał nawołuje do niewpadania w panikę. I słusznie, bo cóż to miałoby niby dać? Pokazuje, że różnica w wysokości rat w przypadku „frankowiczów” nie jest taka dramatyczna i można je obsłużyć (choć nie każdy ma taką samą sytuację). Różnica w wysokości zadłużenia, owszem, JEST dramatyczna i tego przecież nie ukrywa, ale kursy walut nie tylko nie spadają cały czas, ale i nie rosną cały czas. Są zmienne. Jakie miałoby być uczciwe przedstawienie sprawy? Że banki napadały ludzi na ulicach i wciskały im kredyty w CHF, o którym wiedziały, że jego kurs dramatycznie wzrośnie? Przecież to nieprawda! Wszyscy wtedy w to grali (hossa nieruchomościowa, osłabienie CHF i niskie stopy procentowe w tej walucie). I kredytobiorcy i banki. A że banki starają się wykorzystywać swoją pozycję? Nic dziwnego. Michał nigdzie nie napisał, że należy się z tym pogodzić i grzecznie podziękować. Poza tym, Państwo nie jest od naprawiania błędów obywateli i wyrównywania strat w grze rynkowej. Państwo jest od stanowienia prawa i równego dla wszystkich egzekwowania go. I tego – jak najbardziej – od Państwa powinniśmy wymagać. Michał nigdzie nie napisał, że nie, a im bardziej będziemy spokojni i trzeźwo myślący, tym lepiej dla nas.

Odpowiedz

odlotyzrzeszowa Styczeń 28, 2015 o 22:55

@Albin
Czyli wszystko się zgadza, Michał tym wpisem potwierdził Ci to co usłyszałeś w mainstreamie i to własnie miał na celu.
Ja mam kredyt w CHF i nie chcę żadnej pomocy rządu! Chcę tylko by bank respektował przepisy prawa, moja umowa z bankiem aż roi się od klauzul abuzywnych.
Ostatnia rata z 26.01 zapłacona z 6% spreadem, miałem szczęście bo przecież mogli policzyć i 50% bo mają dowolność w ustalaniu spreadu! To nic, że to klauzula abuzywana, bankozaur ma to daleko w d….ie!
Na szczęście okres przedawnienia to 10 lat więc można się cofnąć do lat 2006-2010, gdzie występowała dowolność zmian oprocentowania ze strony mBanku (roszczenie za okres pond 3 lat), sprawdzić podwyższone oprocentowanie do momentu wpisu do hipoteki oraz UNWW, zawyżony spread, a na końcu hit: klauzule indeksacyjne (waloryzacyjne).
Ale Michał woli napisać populistyczny tekst w którym jeszcze zaklina rzeczywistość podając w tabeli wartość kredytu przeliczoną po kursie z grudnia 2014, a wszyscy wiemy co wydarzyło się na początku tego roku,
Nie będzie przecież narażał się branży finansowej z której czerpie i czerpał będzie korzyści.
C’est la vie!

Odpowiedz

Michał Szafrański Styczeń 28, 2015 o 23:10

Hej Odloty,

Ostudź emocje i nie wyciągaj zbyt daleko idących wniosków co do mojej osoby. Przeczytaj odpowiedź, którą napisałem powyżej.

Jasno napisałem na początku wpisu, że ten artykuł nie dotyczy „nabitych w mBank” itp., bo oni ewidentnie wpadli w pułapkę zastawioną przez bank i na chwilę obecną niewiele z tym można zrobić (żeby nie powiedzieć nic).

Ciekawy jestem co robisz jako znawca tematu i osoba bezpośrednio zainteresowana, aby zmienić sytuację? Bierzesz udział w pozwie zbiorowym? Jakie działania podjąłeś?

Pozdrawiam

PS: i zacznij stosować proszę ludzki nick, a nie tylko pozycjonujesz swoją stronę 😉

Odpowiedz

Jaromir Styczeń 28, 2015 o 23:37

Kto Ci powiedział, że jestem w grupie nabitych w mBank, nie zmieniaj tematu!
Ja nie piszę tu o grupie nabitych w mBank, bo już w niej nie jestem tylko o bandyckich klauzulach, które ma większość frankowiczów.
W pozwie zbiorowym nie jestem, bo w odpowiednim czasie wynegocjowałem oprocentowanie oparte na LIBOR 3M + marża.
Jak to nie można zrobić nic, nie wprowadzaj ludzi w błąd. Jak ktoś nie jest w pozwie zbiorowym lub nie wynegocjował LIBOR + marża to jak najszybciej powinien zwrócić się do kancelarii ze swoją umową. Nie podam tu nazw kancelarii, które się tym zajmują, bo mi zarzucisz że kogoś chcę zarekomendować. Jak ktoś będzie chciał to bez trudu znajdzie.
Ale Ty wolałeś napisać, że nic z tym nie można zrobić!

Nie miałeś już argumentów to wyjechałeś z pozycjonowaniem strony, chociaż dobrze wiesz, że to tak nie działa.

Odpowiedz

Albin Styczeń 29, 2015 o 08:08

Nie ma potrzeby, żeby ktokolwiek potwierdzał mi bądź nie potwierdzał, czy w ogóle tłumaczył rzeczywistość relacjonowaną przez „mainstream”, „sidestream”, czy jakikolwiek inny „stream”. W każdym razie nie w tej sprawie. W tej sprawie mam wystarczającą wiedzę, doświadczenie i jestem (chyba) wystarczająco inteligenty, żeby wyrobić sobie własne zdanie – przynajmniej co do zasady. Co nie oznacza oczywiście, że mam szczegółową wiedzę o każdej konkretnej sytuacji. Tekst Michała nie jest populistyczny. Jest wyważony i rozsądny. Populistyczne są manifesty w stylu „banki są złe, podłe, najgorsze, zmusiły nas do zaciągnięcia kredytów”. Banki nie są ani dobre, ani złe. Są instytucjami finansowymi działającymi dla osiągnięcia zysku. Te działania są mniej lub bardziej „fair”, banki kierują się swoim interesem, jeśli jest on zbieżny z interesem klienta (i oby tak było zawsze) – super. Jeśli nie – mamy spór. Jeśli banki naruszają swoimi działaniami prawa klientów – są drogi walczenia o te prawa i należy z tych dróg korzystać. Internetowy „wrzask” niczego nie załatwia.

Odpowiedz

Rafał P. Kaleta Styczeń 29, 2015 o 09:01

Podpisuję się wszystkimi kończynami pod oboma wpisami Albina.
Opisał wszystko, co ja bym napisał, więc ujął mi roboty. :-)

Trochę się zawiodłem po niektórych czytelnikach Michała. Sądziłem, że przy omawianej kwestii będzie tutaj mniej emocji, a więcej chłodnej analizy i rachunków. :-(

Mainstream. Dobre. Pewnie dlatego, że Excel należy do monopolisty Microsoftu. 😉

Odpowiedz

Michał Szafrański Styczeń 28, 2015 o 23:15

Dziękuję Albin za wsparcie. Potwierdzam, że głowy należy używać, dystans do moich wpisów mieć, własną opinię samodzielnie sobie wyrabiać.

Pozdrawiam

Odpowiedz

Michał Szafrański Styczeń 28, 2015 o 22:54

Hej Milla,

„Uderz w stół a nożyce się odezwą” – idąc Twoim tropem rozumowania: komentarz pisany z tezą. Ty doskonale znasz odpowiedź na wszystkie pytania, więc mój komentarz – podobnie jak Twój – będzie pisany także dla innych, którzy przeczytają Twój pseudo-psychoanalityczny wywód.

Po pierwsze: tak jak napisałem we wstępie – ten materiał nie miał moralizować, czy powielać informacji, którymi jesteśmy bombardowani na okrągło. W tym kraju jest już tylu ekspertów (włącznie z Tobą jak widzę) od abuzywnych klauzul, bandyckiego spreadu bankowego, kierunku zmiany kursu CHF, niefunkcjonującej upadłości konsumenckiej itp., że ja w ogóle tych aspektów w tym materiale nie zamierzałem uwzględniać.

Ten wpis miał dać gotowy kalkulator, którego ja w sieci NIGDZIE nie znalazłem i który ma pozwolić każdemu policzyć „czarno na białym” bez wartościowania – ile jesteście do przodu lub do tyłu na kredycie w CHF. Po to daję narzędzie, żeby każdy mógł to sobie policzyć bez zbędnych emocji i bez teoretyzowania.

Po drugie: czy poza „ujadaniem” na temat wstydu i rozczarowania masz jakieś konkretne sugestie, czy po prostu stosujesz tą moralizatorską retorykę i „machasz rękami”? Co proponujesz? Ale konkretnie. Skoro ja jestem taki zły, to co Ty masz do zaoferowania osobom, które mają dzisiaj kredyt hipoteczny w CHF? Co robisz, by im pomóc? Dla jasności: ja jednej recepty nie mam. Nikt jej nie ma. I od bicia piany i narzekania ta recepta się nie pojawi.

Jeśli koniecznie chciałaś się uzewnętrznić ze swoim zniesmaczeniem, to ja również odpowiem Ci wprost, że taka postawa jak ta reprezentowana w Twoim komentarzu po prostu mnie mierzi. A zarzucanie mi tego, że o czymś nie piszę, bo artykuł „jest sponsorowany pod przyszle wspolprace z bankami i instytucjami finansowymi – nie gryzie sie reki, ktora Cie karmi” – oceniam po prostu jako żenujące. Jedyne co mi przychodzi do głowy, to że oceniasz innych swoją miarą i przez pryzmat swoich doświadczeń. Dobrze, że to nie jest moja rzeczywistość.

Dla jasności 2: ja nie mam żadnego problemu z krytykowaniem działań banków. Z tym, że nie robię tego na oślep i pod wpływem emocji. Staram się to robić tam, gdzie mogę coś zdziałać (vide ten materiał: http://jakoszczedzacpieniadze.pl/jak-walczyc-z-bankiem-o-swoje-prawa ). Zamiast „machania rękami”, że spread jest za szeroki proponuję konkretne działanie – kupowanie walut w kantorach internetowych i spłatę bezpośrednio. Itp itd. Ja proponuję działanie tam, gdzie każdy z nas może coś zmienić. Gdzie mamy wpływ. Ekspertem od pozwów zbiorowych nie jestem i nie zamierzam być.

Pieniactwo – także takie, jakie Ty uskuteczniasz w komentarzu powyżej – w mojej opinii NIC nie zmienia. Ponarzekałaś, nawrzucałaś Szafrańskiemu i co?

Dla jasności 3: oczywiście, że klauzule abuzywne to zło. Oczywiście, że KNF lub inny organ powinien skutecznie wyegzekwować rozwiązanie tego problemu. I bardzo dobrze, że Maciek Samcik, który jest także dziennikarzem GW, korzysta z oręża, który ma w ręce, by naświetlać problem. Ja się nie czuję na siłach ani nie mam za sobą dużego portalu lub tytułu, w którym mógłbym przeprowadzić „krucjatę” na ten czy inny temat. Działam tam, gdzie mogę coś zdziałać a nie puszczać parę obok gwizdka. Mam X ciekawszych tematów do napisania niż stawianie pustych postulatów. Może kiedyś będę miał i tyle czasu i siły, by zbierać podpisy i wprowadzać jakieś tematy do Sejmu, ale to nie ten moment.

Po trzecie: Ty jednak Milla nie zatrzymujesz się na poszerzaniu treści wpisu o to, czego według Ciebie w nim zabrakło. Ty mi wprost zarzucasz nieuczciwość, manipulację, wykorzystywanie niewiedzy Czytelników i robisz to publicznie – a to są po prostu pomówienia. Robisz to z premedytacją, co ja z kolei uważam za skrajną i nieuprawnioną nieuczciwość z Twojej strony.

Znam siebie, wiem co mnie motywowało do napisania tego wpisu. To co możesz mi ewentualnie zarzucić, to to, że się nie przyłożyłem do tego zadania (pewnie się z Tobą nie zgodzę). Ale Ty wolisz dorabiać do tego swoje teorie i jeszcze się publicznie z nimi afiszujesz. Robisz ten swój trolling bardzo inteligentnie, ale oszczędź mi proszę wycieczek personalnych. Skupiaj się na merytoryce i nie próbuj mnie diagnozować, bo któryś już raz kompletnie się co do mnie mylisz.

Miłego wieczoru i mniej szukania drugiego (i trzeciego) dna we wszystkim Ci życzę…

Odpowiedz

vaola Styczeń 28, 2015 o 20:14

Dziękuje za wpis (łatwiej będzie mi paru osobom wytłumaczyć ich sytuację :).

4 grosze ode mnie.

Kredyt to bardzo droga impreza (zawsze!, choć czasami trudno się zorientować dlaczego).
Zarówno Ci z Was co pożyczyli w CHF czy w PLN oddadzą realnie znacznie więcej bankowi niż dostali.

Dzięki temu, że faktyczne oprocentowanie kredytu w CHF bliskie zeru i dalekie od tego w PLN mamy się okazję przekonać, że kredyt jest drogą imprezą (bo suma do spłaty w PLN jest wysoka). W przyszłości jak te współczynniki się poprawią to suma do spłaty nie będzie wyglądała tak strasznie. To nie zmieni jednak faktu, że faktycznie kredyt nadal pozostanie drogi. Łatwiej będzie tylko uciec z niego przed czasem (ale do tego trzeba mieć pieniądze).

Koszt kredytu:
* kwoty bazowej (to widzimy, np Frankowicze się martwią ile kapitału w PLN zostało im do spłaty)
* faktyczne oprocentowanie kredytu i okres kredytowania (tego już nie widzimy (wpływu procentu składanego)).
* inflacji (tego też nie widzimy (zmiany wartości pieniądza w czasie))

Stąd ideałem dla mnie byłaby rozbudowa tego arkusza aby pokazywał takie podsumowanie:
* wziąłem Y PLN kredytu w aktualnej wartość pieniądza (nominalnie X PLN)
* dotychczas spłaciłem Y1 PLN kredytu w aktualnej wartości pieniądza (nominalnie X1 PLN)
* pozostało mi do spłaty Y2 PLN / Y3 CHF (jakbym mógł go od razu spłacić)
* spłacę normalnie jeszcze Y4 PLN w aktualnej wartości pieniądza (X4 PLN nominalnie) — przy parametrach typu np średnia z ostatniego roku / ostanie wartości / przewidywane

Odpowiedz

Joanna Styczeń 28, 2015 o 20:22

Witaj Michale,

piszę pierwszy raz, ale oczywiście z części Twoich excelów korzystam już jakiś czas. Osobistego, jak sprawdziłam prowadzę od 2008 roku :-)
Teraz zabieram się za oszacowanie, jak ro jest z tym ‚moim frankiem’.

Pozdrowienia
Joanna

Odpowiedz

Zdzisław Styczeń 28, 2015 o 20:36

Wyliczenia sensowne wg stanu na koniec 2014 r.

Od tego czasu CHF skoczył o 20%. Większość nacisku idzie w wyliczeniach na ratę, tymczasem plany życiowe się zmieniają a przez kredyt często ok. 150% LTV, nie można spłacić go ze sprzedaży mieszkania, trudno się przenieść do innego lokum. Jest wynajem, natomiast to jest rozwiązanie zastępcze bo nie każdy chce się tym zajmować. Odstępne często pokrywa tylko połowę raty. Przeprowadzka do innego miasta np. za pracą, też jest utrudniona i bardziej kosztowna bo trzeba utrzymywać 2 mieszkania. Dlatego same rozwiązania oparte na racie a nie na zadłużeniu, nie adresują problemu mobilności zadłużonych i powiększających się rodzin u osób młodych.

Odpowiedz

dorota Styczeń 28, 2015 o 21:06

Ja wzięłam kredyt we frankach po 2,00 w 08.2008r. – 30 000CHF, spłata przez 12 lat. Według kalkulatora jestem totalnie w plecy.

Odpowiedz

warszawianka Styczeń 28, 2015 o 21:26

1/ dla mnie to jest problem taki, że mieszkanie w momencie zawierania umowy kredytu kosztowało mnie 375tys.chf x 2.30=862 500pln, na rynku było warte 1170 000pln. teraz warte jest w porywach 862 500 pln a do konca zycia wg dzisiejszej ceny bedzie mnie kosztowało 375tys.chf x 4.16= 1553 000 pln. nawet jesli udałoby sie nam spłacac raty to całe zycie pracowac bedziemy na zyski banków. takie sa fakty. Juz nie wspomne, ze jedna osoba straciła pracę.
2/ lepiej to juz było i nie mówcie, że ci co wzieli kredyt w złotówkach byli mądrzejsi, bo oni też nie przewidzieli kryzysu finansowego na świecie, rządzenia i likwidacji OFE, wojny putina, Grecja, itd.
3/ nierówność podmiotów przy zawieraniu umów jest chyba ewidentna( bank-klient)
4/dziś wiem, że państwo nie powinno dopuścić ( w tej masie geniuszy i ekspertów ekonomicznych), żeby Polacy mogli brać kredyty walutowe i tak samo wiem, że teraz państwo pomoże znowu bankom a nie ich klientom (dzisiejszy piechociński)
5/ dziękuję Panu za słowa otuchy ale niestety, jest powód do lamentu.
6/ ta sytuacja wszystkim zaszkodzi, nie tylko frankowiczom.

Odpowiedz

Robert Luty 2, 2015 o 00:43

Oczywiście, że ta sytuacja zaszkodzi wszystkim. Wiem, że jako jednostka jestem nikim, jednak miesięcznie, zupełnie bez sensu (no może nie do końca), wydawałem ok. tysiąca złotych na rzeczy niekoniecznie potrzebne. Po skoku franka, nie wydaję praktycznie w ogóle. Z dnia na dzień przestałem palić (dużo nie paliłem, ale zawsze stówa miesięcznie do przodu, ze o zdrowiu nie wspomnę). Wiadomo, że nie głoduję, ale wszelkie zakupy (włącznie ze spożywczymi) ograniczyłem do absolutnego minimum. Państwo mnie dyma, więc ja się do tego staram nie dorzucać. Jeśli z tych 550 tys. frankowiczów, każdy z nich wyda choćby 300 zł mniej na cokolwiek innego, niż powiększona rata kredytu, to wszyscy za ta bekniemy. A znam przypadki, że ludziom raty wzrosły po 500 czy 800 zł.

Odpowiedz

Paweł Styczeń 28, 2015 o 21:46

Apropo franka, dopiero dzisiaj uświadomiłem sobie, że chyba wkopałem się w PKOBP biorąc w 2005 roku kredyt frankowy.. z marżą 2,6%.

Czy ktoś może mi wyjaśnić, na czym polegają zapisy w mojej umowie?
1. W listopadzie otrzymałem 3-miesięczny harmonogram spłaty. W lutym płace trzecią ratę, gdzie: kapitał = 91,56, odsetki = 70,95, spłata razem = 162,51. Oprocentowanie kredytu w stosunku rocznym: 2,6050%
2. W samej umowie zapisy: „Dla celów ustalenia stawki ref. – PKOBP bedzie sie poslugiwac stawka LIBOR (…) w drugim dniu poprzedzającym dzień rozpoczynający pierwszy i kolejne trzymiesięczne okresy obowiązywania stawki referencyjnej, zaokgrągloną wg matematycznych zasad (…). W dniu zawarcia umowy stawka ref. wynosi 1,5767%, MARŻA wynosi 2,60 p.p a oprocentowanie kredytu w stosunku rocznym 4,1767%.

Czyli w dniu zawarcia umowy, przy stawce ref. 1,5767% doliaczajac marze placilem przez pierwsze trzy miesiace na pewno 4,1767%. Dzisiaj, gdy jest LIBOR ujemny zaplacilbym jeszcze mniej niz wynika z harmonogramu (pkt 1), ale o ile moze mi zmaleć całkowita rata ? Jest obecnie 162,51 franków… ile bedzie od marca??? Jak to wyliczyć??

Jednym słowem chyba wkopałem się w ten kredyt jak nic? Frankowicze, tez macie marze banku przy oprocentowaniu?

Odpowiedz

Krzysiek Styczeń 29, 2015 o 00:53

Szczerze to czasami mam wrażenie ze na portalach komentarze piszą dzieci ale przecież dzieciom nie dawali kredytów…

Jeden wniosek na pewno się nasuwa z tej całej sytuacji i myślę że autor bloga się ze mną zgodzi – konieczne jest wprowadzenie obowiązkowego przedmiotu do szkół o nazwie „edukacja finansowa” bo ogólny poziom wiedzy ekonomiczno-finansowej i to często nawet ludzi z wyższym wykształceniem jest na poziomie żenującym.

Ludzie nie rozumieją co podpisują, jak działają piramidy finansowe (vide Amber Gold, teraz jakaś firma pożyczkowa, firma PierGio (kto to jeszcze pamięta ??? – „Za tą reklamę zarabiam 888 zł miesięcznie”).

Jeśli poziom wiedzy jest taki jak wynika z wielu komentarzy na wielu portalach to podobne sytuacje będą się zdarzać co roku tylko metody oszustw będą się zmieniać.

Odpowiedz

Tomek Styczeń 28, 2015 o 23:47

Michał rewelacyjny kalkulator – bardzo mi się przydał! Dziękuję.
Ma tylko jeden mały minusik – nie uzwględnia spread-u. Mógłby być on podawanyjako dodatkowy parametr w procentach. Pamiętajmy, że spread boli nas nie tylko w czasie spłaty ale kilka procent straciliśmy już na starcie w trakcie wypłaty całej kwoty kredytu. Ustawa antyspreadowa i spłacanie we frankach pomaga tutaj tylko połowicznie.
Inna sprawa, że stratę na spread-ie duże łatwiej sobie policzyć – można sobie ręcznie skorygować wyliczenia tego kalkulatora. Niemniej jednak strata ze względu na spread jest całkiem dotkliwa i nie można jej pomijać.

Odpowiedz

Nema Styczeń 29, 2015 o 01:10

Na wstępie napiszę, że nie mam kredytu we frankach. Jednak wydaje mi się, że na prawdę frankowicze powinni postarać się opanować emocje i nie podejmować szybkich i co najgorsze pod wpływem rożnych dziwnych doradców decyzji. Oczywiście przyszłości nikt nie zna, więc ciężko prognozować jaki kurs może mieć franek, jednak nie będąc żadnym analitykiem ani osobą, która za specjalnie zna się na walutach itp. odpalając wykres CHF na jakimkolwiek serwisie o finansach można zauważyć, że frank przez ostatnie 15 lat poruszał się w przedziale 2,50-3,50 PLN. To co mamy teraz to jest wartość ekstremum, która wyszła mocno poza realną wartość CHF wyrażoną w PLN. Gwarancji nie ma ale z dużym prawdopodobieństwem za rok czy dwa powinniśmy mieć franka w przedziale 3-3,50 PLN, więc wystarczy poczekać trochę, uzbroić się w cierpliwość i spłacać wyższe raty przez jakiś czas. Jeśli ktoś ma np. teraz ratę wyższą o 400 PLN niż miał wcześniej to musi rocznie wygospodarować blisko 5k. Nie jest to mało, ale Michał na blogu pokazał masę sposobów jak można oszczędzić trochę grosza, że czasami trzeba zrezygnować z czegoś na rzecz czegoś itp. Oczywiście uogólniam, bo sytuacja każdego posiadacza kredytu we frankach jest inna. Tak jak wcześniej czytałem w komentarzach, że ktoś nie ma pracy i nie ma z czego spłacać jest faktycznie problemem i takim osobom może i państwo powinno pomóc. Ale podejrzewam, że zdecydowana większość po prostu musi na jakiś czas ograniczyć wydatki w innych sferach swoich budżetów domowych lub uruchomić oszczędności jeśli jakieś mają. Przyjdzie taki okres, że CHF się ustabilizuje. A to czy opłacało się wziąć kredyt we franku czy nie to tak na prawdę będzie można dokładnie policzyć jak już kredyt będzie spłacony.

Mnie w całej tej sytuacji najbardziej wkurza to, że Państwo nie chroni obywateli. A może raczej nie chroniło w czasach kiedy mieliśmy boom kredytowy i mieszkaniowy. Najlepiej obrazuje to mój przypadek kiedy przed upadkiem Leman Brothers w stanach i przed kryzysem byłem w banku, którego byłem stałym klientem i z ciekawości poprosiłem o wyliczenie zdolności kredytowej w CHF. Chodził mi po głowie temat zakupu własnego lokum jednak nie miałem ciśnienia i w sumie sytuacja życiowa też mnie nie zmuszała do tego. Przemiła pani przy biureczku wyliczyła mi zdolność kredytową na 440.000 PLN. Na pytanie o wzór umowy i poruszenie kwestii negocjacji zapisów w umowie uprzejmie mnie poinformowało, że bank ma standardową umowę dla wszystkich i nie ma możliwości negocjacji czegokolwiek. No i to tyle. Minęło pół roku, a może trochę więcej i był listopad roku w którym się wszystko posypało na giełdach. Potrzebowałem trochę więcej gotówki, więc udałem się do mojego banku i przy okazji poprosiłem przemiłą panią o policzenie zdolności kredytowej. Wyobraźcie sobie, że tym razem zostałem wyceniony na 50.000 PLN. Różnica kosmos. Na pytanie dlaczego tak drastycznie zmieniła się moja siła nabywca dostałem odpowiedź, że „czasy się zmieniły”. Na koniec otrzymałem jeszcze informację, że mimo, że została mi wyliczona zdolność kredytowa na 50.000 PLN to i tak już kredytu w CHF nie dostanę, bo bank rezygnuje z tych kredytów. Opisana przeze mnie sytuacja pokazuje jak nieodpowiedzialnie banki działały w tamtych czasach i dawały kredyty na lewo i prawo.

Wracając do obecnej sytuacji to wydaje mi się, że największym problemem dla posiadaczy kredytów w CHF może być wymóg z banki do wniesienia dodatkowego zabezpieczenia kredytu. I tutaj rząd lub po prostu banki powinny pomóc klientom i ich nie nękać o jakieś dodatkowe wkłady czy tego typu historie.

Odpowiedz

Paweł Styczeń 29, 2015 o 07:55

Jeśli ktoś nie lubi Excela to może porównaj kredyt we frankach i w złotych na stronie:

http://szuklandia.pl/przewalutowanie.html

Odpowiedz

Lutek Styczeń 29, 2015 o 12:04

Super stronka i ładne wykresy wyliczane na żywo :)

Odpowiedz

Gosia Styczeń 29, 2015 o 22:54

dzieki za link, swietny ten przelicznik. excel Michala u mnie nie dziala

Odpowiedz

Klaudia Styczeń 29, 2015 o 08:02

Czyli sytuacja w której wziełam 118 tyś po 9 latach spłaty ( spłaciłam 1000 CHF plus odsetki) mam zwrócic 170 tyś czyli cały kredyt plus dla banku 50 tyś jest całkowicie normalna zgodna z prawem? bo dla mnie to lichwa !! Sprzedałam mieszkanie czekam teraz chociaż na momemt az CHF ciut spadnie i bank BGZ uwzgledni rekomendacje o zmniejszeniu spreadu bo narazie ma 8% dzwoniłam do ZBP i stwierdzili ze nie moga w tym zakresie wywierac na bank presji;)

Odpowiedz

Artutek Styczeń 29, 2015 o 08:59

Klaudia – podpisz umowę że spłacisz w CHF i kup sobie walutę na Cinciarzu :)
Pozdrawiam

Odpowiedz

Frankówka Styczeń 29, 2015 o 12:17

1. Proszę założyć sobie konto walutowe w BGŻ.
2. Zgłosić bankowi, ze chce Pani spłacac kredyt chipoteczny walutą, nie złotowkami. 3. Podpisać aneks z bankiem.

Potem kupi Pani CHF w kantorze internetowym np. walutomat.pl, cinkciarz.pl i zrobi przelew ze swojego konta walutowego na konto kredytu.

Ważne. W tej kolejności.

Na walutomat.pl spread wynosi 0,2 ;))) Do 6% duża różnica i oszczędność.

Odpowiedz

Artutek Styczeń 29, 2015 o 08:58

Witam
Wiadomo – co do grosza nie da się tego policzyć. Niemniej rozeznanie +/- mam takie że przy kredycie na 55 tys CHF wziętym w lipcu 2006 (było po ok 2,45) na dzień dzisiejszy (zakładając marżę w PLN i CHF 1,25) – a z tego co pamiętam w PLN nie chcieli dawać tyle tylko ok 1,7-2% – na dzień dzisiejszy mam zaoszczędzone ok 17 tys zł (od początku ustawy antyspredowej kupuję walutę). Moja rata w styczniu była o 32 zł wyższa niż w PLN zaś po kursie 4,20 i uwzględnionej ujemnej stopie LIBOR moja rata będzie wyższa o ok 100 zł – zakładając że te parametry zostają na zawsze to mam górkę na 14 lat. Wiem, że znaczna część osób kredyt wzięła w 2008 (wtedy ja miałem górkę ok 400 zł miesięcznie) ale myślę, że przez kolejne 22 lata warunki rynkowe zmienią się w obie strony jeszcze nie raz .
Pozdrawiam

Odpowiedz

Kuba Styczeń 29, 2015 o 09:45

Rewelacyjny kalkulator, nie wiem tylko jak uwzględnić karencję? Co do samego franka, to różnica między odsetkami z samego tylko 2013 roku to niecałe 4 tys. na korzyść Franciszka rzecz jasna.

Owszem jest ryzyko kursowe, ale nie żałuję że je podjęliśmy :)

Odpowiedz

Piotrek Styczeń 29, 2015 o 11:43

Zawsze przeliczenie jest prawie bezwzględne niż stwierdzenie „wielki dramat”. Dobry post dodam że słyszałem o biednych Szwajcarach zmuszanych do wyjazdu „za granicę” z powodów ekonomicznych …. po prostu teraz na kawę muszą skoczyć do Wiednia. Za tego samego franka kupują dwie. Nie opłaca się pić w domu. Panie Michale jak teraz Szwajcarzy mają oszczędzać skoro obudzili się pewnego ranka i dwie skarpety napchane ( jak się kładli była jedna )

Odpowiedz

Klaudia Styczeń 29, 2015 o 12:30

Dziekuje za rady ale bank BGZ zabezpieczył sie przed taka ewentualnościa kupiec a konkretnie jego bank (kredyt na kupno mieszkania) ma przelać pieniądze na konto kredytowe , do którego nie mam zadnego dostępu. Moge dac tylko dyspozycje do przewalutowania po rozmowie telefonicznej z przedstawicielem banku w BGZ maja to być negocjacje czylu z tych 4,33 jakie maja dzis moge wynegocjowac jakies 2-3 grosze bo juz tam dzwoniłam i sie dowiadywałam

Odpowiedz

Rafał Styczeń 29, 2015 o 12:38

Jak dla mnie frankowicze nie mają się czego obawiać też ze względu na pomoc rządu. Już się mówi o wakacjach kredytowych i innych formach pomocy dla osób z kredytem we frankach. A i słyszałem dziś opinię doradcy finansowego że frank może spaść wkrótce nawet do poniżej 3,5 złotego. Cały czas obserwuje na http://www.kantor.pl/ co się dzieje i po początkowej masakrze kurs franka ciągle spada.

Odpowiedz

Michal Styczeń 29, 2015 o 13:23

Wszystko super, ale pamiętajcie, że mamy CHFPLN powyżej 4 przy UJEMNEJ stopie procentowej w Szwajcarii.

Cała histeria z uwzględnieniem ujemnego LIBORu pokazuje, że duże wachnięcie waluty może być zamortyzowane obniżeniem oprocentowania.

Ale kiedyś Szwajcarzy zaczną stopy podnosić.
I co będzie jak LIBOR urośnie do 2%?
CHFPLN będzie wtedy chyba gdzieś przy 8.

Czyli jej rata wyniesie jakąś dyszkę, nie mówiąc o kapitale pozostającym do zwrotu.

Michał, jestem oburzony Twoim uspokajającym tonem. To zaprzecza całości twojego dotychczasowego dorobku, który odbieram m.in. jako „patrz daleko w przyszłość, a będziesz bezpieczny”.

Pozdrawiam,
Disgusted

Odpowiedz

Krzysiek Styczeń 29, 2015 o 14:21

@ Michal
„Ale kiedyś Szwajcarzy zaczną stopy podnosić.
I co będzie jak LIBOR urośnie do 2%?
CHFPLN będzie wtedy chyba gdzieś przy 8.”

Pierwsza część zdania jak najbardziej trafna bo jeśli stopy wrócą do zwykłych poziomów czyli ok 2% – 3 % to będzie de facto podwyżka wobec tego co jest teraz o kilkaset procent… bo skoro jest teraz -0,9 % to 2 % jakby nie liczyć to prawie 300 % więcej.

Natomiast druga część zdania to jakieś dywagacje.
Co ma wspólnego stopa procentowa w Szwajcarii z kursem franka ?
Skoro kilka lat temu stopa była większa to w/g twojej logiki frank powinien być droższy tak ? a jednak był tańszy…
Proszę nie siać strachu wśród i tak skołowanych już ludzi.

Odpowiedz

Filip Styczeń 29, 2015 o 14:36

Tu nie o strach chodzi, a świadomość. Logika jest następująca (chociaż czynników rynkowych cała masa więcej oczywiście) – jak wzrosną stopy procentowe w Szwajcarii, to kapitał będzie miał argument, by tam się lokować. By się lokować, musi nabywać CHF. CHF nabywany się umacnia. To są podstawowe zależności rynkowe. Każdy kto ma styczność z CHF (a tzw. „frankowicze” mają), winien być tego świadomy.

Odpowiedz

Filip Styczeń 29, 2015 o 14:39

Dla ciekawych – jeden z członków rady SNB (Zurbruegg) opowiedział o przyczynach zaprzestania bronienia kursu franka. Decyzja była podjęta przez triumwirat w osobie: Prezesa Thomasa Jordana, zastępcy Prezesa Jean-Pierre Danthine oraz członka rady Zurbruegga. Głównym powodem był gigantyczny napływ pieniędzy od rosyjskich oligarchów, którzy chcieli się schować przed skutkami sankcji zachodu i słabym rublem. Zurbruegg wręcz wspomina, iż gdyby nie ta decyzja to w samym styczniu 2015 SNB wydałby 100 miliardów franków na obronę kursu …

Odpowiedz

Dawid Styczeń 29, 2015 o 14:53

No super sytuacja, tylko 2 razy więcej do spłaty 😀

Ciekawe co ci ludzie zrobią jak frank będzie po 5zł (a nic nie wskazuje na to aby było inaczej o czym zresztą pisałem) a ceny mieszkań będą spadać.

Odpowiedz

Obserwator Styczeń 29, 2015 o 22:01

Pomagamy: gornikom, lekarzom teraz frankowcom, a kto pomoze mi…..
Jestem przedsiebiorca, zatrudniam 15 osob, dzialam legalnie i Panstwo marnym groszem mnie nie wsparlo….
Podpisales, plac… Trzeba bylo nie brac kredytu na 100proc wartosci i brac w walucie w ktorej zarabiasz!
Robisz projekty dla firm ktore placa w Chf wez kredyt w chf, pracujesz w biedronce placa ci w pln wez w pln!

Odpowiedz

andrzejgolota Styczeń 29, 2015 o 22:06

@Michał

Trochę rozumiem i Ciebie i tych którzy na ten wpis nie reagują entuzjastycznie. Dotknąłeś, że tak się wyrażę – jednej nogi, a jest ich sporo więcej. Rozumiem, że trudno opisać cały problem, a przy okazji trudno być ekspertem od wszystkiego i mądrzyć się na siłę.

Mi [od razu zaznaczę, że nie mam żadnego kredytu] zabrakło jednak postawienia akcentu na wartość zadłużenia w stosunku do mieszkania. Bo to jest naprawdę dużo poważniejszy problem niż rata. Tonowanie emocji – jasne – tylko ono w zasadzie niczego nie załatwi, przy tej nieprzewidywalności zdarzeń.

Jasne, może zdarzyć się tak, że ludzie którzy zaciągali kredyt w CHF wyjdą z tego suchą nogą, ale może być też zupełnie odwrotnie, tj. jeszcze gorzej. Uważam, że to jest dobry moment by sprawę frankowiczów rozwiązać raz na zawsze. Kredyty walutowe jako produkt masowy to było wielkie szkodnictwo, do którego przyczynili się i klienci i banki i po części instytucje państwowe poprzez przymykanie powiek. I uważam, że odpowiedzialność powinni ponieść wszyscy i teraz można zrobić to tak, by było w miarę sprawiedliwie i w miarę bezboleśnie.

Odpowiedz

Wojtek Styczeń 29, 2015 o 22:14

Szkoda, że kalkulator jest policzony dla równych lat, nie zaś dla malejących :)

Odpowiedz

Paweł Styczeń 30, 2015 o 11:32

Dla rat malejących możesz policzyć na stronie http://szuklandia.pl/przewalutowanie.html

Odpowiedz

meg Styczeń 29, 2015 o 23:22

Artykuł dobry, bo studzi emocje. I pokazuje plusy i minusy zarówno kredytu w PLN jak i w CHF. Licytować się kto miał lepiej a kto gorzej możemy jak wszystko spłacimy. Dobrze byłoby, gdyby wszyscy mieli dobrze. Bo to co „zanosimy w zębach” do banku ogranicza popyt wewnętrzny. A to znaczy, że dam mniej zarobić mechanikowi samochodowemu, fryzjerce i właścicielowi sklepu obuwniczego, nie kupię nowej szafy i nie spędzę miłego weekendu w przytulnym pensjonacie. A jeżeli któraś z tych osób spłaca jakikolwiek kredyt (mój mechanik też ma CHF) to muszą znaleźć więcej klientów, policzyć drożej oraz ograniczyć własną konsumpcję…
Mam kredyt w CHF z września 2008. Odebrałam już ileś telefonów od rodziny, co my teraz zrobimy. Ano, będziemy spłacać. I nie panikujemy. Jedną górkę i znaczny wzrost raty już przeżyliśmy, przeżyjemy i tą. Fakt, gdyby zdarzyło się to rok temu, gdy nasza sytuacja zawodowa była inna – byłoby koszmarnie.

Nasza rata za styczeń była o 170 zł wyższa niż ta zapłacona w grudniu ub. roku. Wolałabym zrobić z tą kwotą coś bardziej konstruktywnego, ale jak trzeba to trzeba.
Na ujemny LIBOR w odniesieniu do mojego kredytu jeszcze poczekam (o ile się doczekam) bo mam LIBOR 6M. Mam ten komfort, że nie kredytowałam całości zakupu nieruchomości i nie mam zamiaru jej sprzedawać.

Przeżyłam już kilka „genialnych” produktów bankowych. Nie wiem czy ktoś z Was pamięta sławną „Alicję” PKOBP? Pewnie nie bo większość z was to ludzie sporo młodsi ode mnie. A to był mój pierwszy kredyt mieszkaniowy (1997 rok). Bank zebrał za nią nagrody a kredyt okazał się niespłacalny. Odsetki były trochę niższe niż w innych kredytach. Cały mechanizm polegał na tym, że spłacało się tylko część odsetek, reszta była dopisywana do kapitału. I od tego powiększonego kapitału naliczało się następne odsetki, których też spłacało się część, a resztę dopisywało do tego kapitału…. I tak można było w nieskończoność. I nie mówcie, że tylko idioci podpisywali coś tak absurdalnego. Rynek kredytów hipotecznych i mieszkań własnościowych raczkował. Internet to była dla większości nowinka techniczna. Więc uczyliśmy się ekonomii i finansów na błędach. Własnych.
Uciekłam z tego kredytu w kredyt walutowy, brany w archaicznej już walucie DEM. I kilka lat spłacałam względnie spokojnie. Potem było obowiązkowe przewalutowanie na EUR i w którymś momencie skok kursu. Dwa lata wyższej raty a potem znowu normalizacja. Spłaciłam bez bólu (może dlatego, że nie przeszacowałam swoich możliwości).
I gdy już spłaciłam mieszkanie zachciało mi się domu :) . Mając już doświadczenie w kredytach walutowych wzięliśmy CHF. Tym bardziej, że przyglądając się wykresom kursu, na przestrzeni wcześniejszych lat, porównując oprocentowanie (moje początkowe w CHF to było coś około 1,34) wydawało się to rozsądnym rozwiązaniem. I tak naprawdę nie żałuję (jeszcze? :) ). Zostało mi 18 lat spłaty. Do tego czasu kurs może kształtować się tak różnie, że nie sposób tego przewidzieć.

Nie chcę pomocy w spłacie. Chcę żeby banki również przyjęły na siebie część ryzyka i respektowały umowy, które podpisali ich przedstawiciele (ujemny LIBOR). Wakacje kredytowe, bezpłatne przewalutowanie mam w umowie. Jeżeli uda się ograniczyć spred to świetnie (z różnych powodów nie spłacam w walucie).
Kapitał do spłaty wzrósł. Ale jak wzrósł tak może spaść. I to nie przeszkadza mi spać. Dla mnie istotne jest, abym była w stanie na bieżąco regulować swoje zobowiązania.

Odpowiedz

Marcin Styczeń 30, 2015 o 09:17

niestety po wprowadzeniu wszystkich danych i porównaniu z harmonogramem spłaty kredytu z mojego banku rozbieżność w wyliczonej wysokości raty odsetkowej jak i kapitałowej dochodzi do 25% – wg mnie coś jest niedopracowane w tym kalkulatorze. Nadmieniam że mam kredyt w ratach równych – rata annuitetowa

Odpowiedz

Morys Styczeń 30, 2015 o 09:37

Panie Michale,
w artykule z 2013 r. dot. ewentualności opłacalności nadpłacania kredytu hipotecznego w PLN napisał Pan, że planuje też popełnić podobny wpis dotyczący nadpłacania kredytu w CHF.
Czy wpis powstał? Bo szukam i znaleźć nie mogę.
Mogę prosić o link?
Ewentualnie ktoś z użytkowników bloga coś wie?
Z góry dziękuje.

Odpowiedz

Rafał Styczeń 30, 2015 o 13:54

Fajna sprawa. Czy dałoby się przygotować drugi (bardzo zbliżony o tych samych parametrach) kalkulator dla rat malejących ? – czyli raty kapitałowe stałe a odsetki malejące ?

Odpowiedz

szuklandia Luty 4, 2015 o 12:06

Kalkulację dla rat malejących można przeprowadzić na stronie http://szuklandia.pl/przewalutowanie.html

Odpowiedz

Natalia Styczeń 30, 2015 o 15:07

Tyle mówi się o kwocie do spłaty, którą mają kredytobiorcy w CHF po nowym, wysokim kursie – choćby przykład z Twojej tabelki. Jednak wiele osób zapomina o tym, że przez 30 lat spłacania kredytu przeciętny „złotówkowicz” spłaci do banku około 2 razy tyle ile wynosiła kwota otrzymanego kredytu. Dodatkowo w kredytach w CHF rata kapitałowa jest znacznie większa niż w kredytach w PLN – co również widać w Twojej tabelce. Michał w Twoich wyliczeniach brakuje mi, choćby szacunkowego, porównania kwot kredytów w CHF i PLN, po zapłaceniu ostatniej raty – spłata przez np. 30 lat. Wiem, że takie wyliczenie nie będzie w 100% precyzyjne, bo na to będzie wpływało wiele zmiennych przez następne X lat, ale pozwoli to określić przybliżony koszt w pełni spłaconego kredytu.

Odpowiedz

RiK Styczeń 30, 2015 o 15:49

Skoro rata przy aktualnym kursie CHF jest mocno na minus w stosunku do kredytu złotowego i jeśli taki stan rzeczy by się utrzymał w dłuższym horyzoncie to po pierwsze ten „zysk” w stosunku do kredytu w PLN z każdym miesiącem będzie coraz niższy a w długim horyzoncie koszt kredytu byłby większy bo mimo że oprocentowanie jest na niższym poziomie to kurs podwyższa raty o kwotę sprawiającą że ten kredyt staje się niekorzystny.
Wszystko zależy co się będzie działo w długim horyzoncie czasowym. 20 czy 30 lat to baaardzo długi okres wiec może się zdarzyć praktycznie wszystko.

Odpowiedz

Pavelkuss Styczeń 31, 2015 o 10:54

Z mojego malego doswiadczenia powiem tak – zawsze tracilem kase podejmujac pochopne decyzje na fali kryzysu (bez wzgledu na to czego dotyczyl).

Polecam spokoj i poczekac na stabilizacje kursu. Przewalutowanie albo inne „polecane” przez banki rozwiazania zostaly wprowadzone tylko aby jeszcze nabic kase bankom.

Jak ktos mysli, ze banki to instytucje harytatywne, polecam zobaczyc top10 polskich przedsiebiorstw w ujeciu zyskownosci…

Odpowiedz

Ola Luty 1, 2015 o 20:25

Większości frankowiczom chodzi o wielkość całkowitego zadłużenia a nie o ratę jako taką. Faktem jest,że te 200 czy 300 zł. miesięcznie da się radę wyszarpać z budżetu domowego (z trudem ale jak trzeba to trzeba :-( ) Niestety teraz wartość naszych kredytów pomimo kilku lat spłaty jest większa niż w dniu zaciągnięcia i to dwukrotnie. (moje 230.000 zł w 2007 warte było 110.000 franków, po 7 latach mam 91500CHF do spłaty czyli koło 380.000zł po kursie około 4,2zł. za 1 CHF.) Jesteśmy więc więźniami naszych mieszkań. Nie możemy ich sprzedać, nie możemy się zamienić , przeprowadzić itp. I to boli.

Odpowiedz

Max Luty 1, 2015 o 20:45

Mam kredyt w chf (tylko taki mogłem wziąć), który spłacać będę jeszcze 15 lat :). Cała sytuacja, która obecnie ma miejsce przypomina mi modlitwę polaka z Dnia Świra. Nie rozumiem tylko tych co mają kredyt w złotówkach i siedzieli cicho, gdy rząd wprowadzał programy pomocowe w stylu mdm i inne. Przecież nie wszyscy dostali (a niektórzy wciąż dostają!) dopłaty rządowe. W całej tej sytuacji boli mnie krótkowidztwo kredyciarzy w pln. Zrozumcie, że pieniądzy, które przeznaczę na większą ratę nie wydam w waszej kwiaciarni, kawiarni, waszym kinie, księgarni, filharmonii czy teatrze lub innych miejscach. Na jedzeniu nie zamierzam oszczędzać i oszczędzać nie będę.
A do tych co mówią bierz kredyt w walucie w jakiej zarabiasz…, który bank oferuje kredyt w boliwarach?

Odpowiedz

Grzesiekk Luty 2, 2015 o 08:55

Patrząc na dzisiejsze wahania na rynku walut oraz mając na uwadze długość/wysokość spłacanych kredytów w CHF, może się okazać, że przeciętny kredytobiorca (200 tyś. zł / 20 lat) będzie ten kredyt spłacał do końca życia i spłaci trzykrotną wartość… straszne.

Odpowiedz

Marcin Luty 2, 2015 o 08:57

bardzo dobry wpis, kalkulator jak najbardziej porządnie zrobiony, który udowadnia że kredyt we frankach to tylko niedoinformowanie kredytobiorców którzy muszą teraz płacić więcej i płaczą, zresztą bezsensownie…

Odpowiedz

Max Luty 2, 2015 o 10:34

Co za bzdura!? Przecież kwota w chf się zmniejsza cały czas. Mam do spłaty 176 rat i ani jednej więcej.

Odpowiedz

RiK Luty 2, 2015 o 13:21

Może to inaczej zobrazuję:
masz 176 rat jak pisze o określonej wartości w CHF: (nie znam parametrów Twojego kredytu więc założę że rata wynosi 360 CHF – jeśli masz inną to popraw mnie proszę)

Gdyby Frank kosztował 2,5 zł przez cały czas do końca umowy to masz:
360 CHF * 2,5 zł * 176 rat = 158.400 zł – tyle byś zapłacił bankowi

Gdyby Frank kosztował 4,0 zł przez cały czas do końca umowy to masz:
360 CHF * 4,0 zł * 176 rat = 253.440 zł.

Widzisz różnicę ?
Jeszcze dochodzi kwestia oprocentowania – jeśli stopy będą spadać to troszkę „zamortyzują” podwyżkę kursu natomiast jeśli będą rosnąć to sprawią że rata poleci w kosmos.

Na tym polega problem tych „kredytów” – to po prostu rodzaj zakładu.

Odpowiedz

Max Luty 2, 2015 o 13:55

Tak…widzę róznicę gdybym chciał sprzedać to meszkanie tu i teraz. Licząc po średniej wysokości raty przeliczonej na złotówki (wliczając coroczne ubezpieczenie) zapłacę 533357,28 za cały kredyt przez okres 21 lat. Z drugiej strony płacąc ponad 2200 miesięcznie zastanawiam się co z takimi pieniędzmi zrobię co miesiąc jak już ten kredty spłacę :). Rata wynosi ok. 615 franków. Średni kurs u mnie wynosi: 3,2732

Ale idąc Twoim tokiem rozumowania:
360 CHF * 1,5 zł * 176 rat = 95040 zł.

Widzisz różnicę? Frank za 1,5 zł niemożliwe? Poczytaj opinie fachowców o kursie waluty na 2015 z grudnia 2014 :)

Odpowiedz

RiK Luty 2, 2015 o 14:44

Problem w tym że wszystko jest możliwe przez 20 – 30 lat.
Zarówno to że frank będzie po 1,5 zł jaki po 7 zł.
NIKT nie jest w stanie tego przewidzieć tak jak nikt nie jest w stanie przewidzieć zachowania inwestorów którzy nie są jednorodną grupą a sumą wielu indywidualnych osób, którzy mają różne motywacje.
Rynek jest kapryśny i nieprzewidywalny.
Czy normalne jest np. że dolar czy CHF drożeje w ciągu kilku dni tygodni o 50 % ?
A takie dane na wykresach bez problemu można znaleźć.

Podstawową kwestią jest właśnie nieprzewidywalność tych „kredytów” – umyślnie stosuję tu cudzysłów bo uważam że ten „produkt” nie spełnia podstawowych wymagań co do definicji kredytu.

Odpowiedz

Tomek Luty 3, 2015 o 11:52

Witam,

za pomocą tego kalkulatora można porównać kredyt pod warunkiem, że spłaca się go w ratach równych.

Co z kredytami z ratami malejącymi?

pozdrawiam

Tomek

Odpowiedz

Seba Luty 3, 2015 o 18:23

Przy wyliczeniach popełniacie podstawowy BŁĄD. Rozkminię to na przykładzie:
2007r – kredyt 100 000 CHF, kurs 1 CHF – 2 PLN, wartość mieszkania 200 000 zł
2015r – pozostało do spłaty 80 000 CHF, kurs 1 CHF – 4 PLN – co daje 320 tyś PLN, wartość mieszkania 220000 PLN. Teoretyczna strata 100 000 PLN.
2037r – pozostało 0 CHF, kurs bez znaczenia, wartość nieruchomości – większa o 300 czy 400 % w stosunku do 2007r. Więc w ostatecznym rozrachunku straciłem czy zyskałem?

Nie można porównać kwoty za którą kupiłem mieszkanie np. w 2007r do wartości kapitału pozostającego do spłaty w CHF dodatkowo przeliczonego po dzisiejszym kursie, bo termin wymagalności ostatniej raty przypada na 2037 rok. Bo Jeżeli kredyt jest na 30 lat, to za ten czas wartość nieruchomości będzie conajmniej 200% wyższa, niż dzisiaj. I wtedy okaże się czy jestem do przodu, czy do tyłu.

Odpowiedz

Krzysztof Luty 4, 2015 o 08:21

a co maja mówić majacy kredyty w złotówkach …o ile państwo zainterweniuje w jakikolwiek sposób MUSZą muszą otrzymać adekwatny do frankowiczów upust na spłacie

Odpowiedz

Konrad Luty 4, 2015 o 13:21

Dobrze się czyta, ale zapomniałeś w kalkulatorze uwzględnić poważną zmienną w postaci LIBORu- jej brak wypacza niestety wyniki.

Odpowiedz

Olek Luty 4, 2015 o 14:53

A co powiedziec o starym portfelu mbanku? ja mam np. procentowanie 2,85% stałe od 4 lat zdaje się…jak wszyscy normalni płaca 1,3% czyli tylko marże ja oddaje prawie 10k PLN rocznie bankowi który nie chce stopy obnizyć zgodnie z umową kredytową, której klauzula nomen omen zostałą zakwestionowana przez UOKiK.

wyliczyłem na załączonym kalkulatorze i jestem w plecy a nie do przodu na CHF w stosunku do PLN tak wiec nie wszyscy frankowicze ciagle sa do przodu.

Odpowiedz

Mariusz Luty 5, 2015 o 03:15

Nie mam kredytu, muszę jednak wziąć na dokończenie domu (dom za 200tys.), chcę 120 tys. (pln) na 10-12 lat, ale ja o czym innym chciałem

Przeczytałem X komentarzy w których jest jakaś roszczeniowość do banków, Państwa, etc., że nie ostrzegły, że pozwoliły, że to, że tamto.

Wydaje mi się, że te osoby powinne najpierw przemyśleć jaką rolę spelniaja na tym świecie, no może ograniczmy się do państwa.
Bo mnie się wydaje – co za optymizm(!), że nikogo nie obchodzi mój los, wszyscy się tylko szarpią o władzę i pieniądze a macki mafii są już za każdym winklem. I skoro dla moich sąsiadów z klatki, lub ludzi na ulicy – oczekuję np. zwykłej kultury w relacjach, i przedstawiam dla nich wartość nawozu – to czego mam oczekiwać po skorumpowanych? Czy ten czad idzie z TV?! (nie mam od kilku lat). Proponuje zmienić pastę na tę bez fluoru.

Odpowiedz

Piotr Luty 5, 2015 o 09:29

Witam,
świetna rzecz i liczy wg mnie dobrze.
Zastanawiam się jak to będzie gdy bank bierze pod uwagę LIBOR 6M
Czy to coś zmieni w większym stopniu?
pozdrawiam, Piotr

Odpowiedz

Andrzej Luty 6, 2015 o 13:36

a dałoby się poprawić tego excela, żeby uwzględniał daty przed 2006-09-01 ?
Jakoś nie mogę znaleźć tego miejsca, gdzie wklejone są procenty z datami.

Odpowiedz

elisanda Luty 7, 2015 o 15:45

Z twórcą teorii że nic się nie stało i kredyt frankowy jest ok pomimo różnic kursowych podwajających kwotę kapitału chyba uczyliśmy się zupełnie innej matematyki. Gratuluję mu wiary w swoje umiejętności i dobrego samopoczucia. Jakby zamrozić kurs CHF bank musiałyby wprowadzić tak ujemne stopy,że te zjadłyby one do momentu całkowitej spłaty kredytu narosłe różnice kursowe( w tym przypadku kredyt się podwoił więc jednokrotną wartość w PLN z dnia udzielenia). To tę narosłą wartość frankowicze muszą spłacić w postaci kosztu dodatkowego-nie odsetek ale różnic kursowych rozłożonych na okres kredytowania. Ale zawsze wartość franka może spaść….

Odpowiedz

Pavlo Luty 7, 2015 o 16:09

Witam
Chciałbym się dołączyć do dyskusji. Czy któryś z banków przy podpisywaniu umowy informował frankowiczów czym jest spreed i że będzie on doliczany do każdej raty? I teraz jeżeli weźmiemy kredyt za 300 tys przeliczymy na franki po 2.19 wychodzi ca 137tys CHF. Ale już od pierwszej raty należy doliczyć spreed bo przecież nie można było pójść do banku i wpłacić kasy z kantoru. Więc nasze (300 tys x spreed (~6%) ) +300 tys = 318 tys zł. I oto w taki sposób na jednej umowie w magiczny sposób banki zarobiły ca 18 tysi. Czy to nie jest takie małe oszustwo ze strony banków, a może żeby było fair czy ten spreed powinien być doliczony do wartości kredytu dawana kredytobiorcom czyli 300 tysi „denominowane” na CHF – spreed ????

Odpowiedz

Maciej Luty 12, 2015 o 00:53

Witam ponownie,
dziś dowiedziałem się o czymś takim: google -> „foreign currency loans affair” lub http://sydney.edu.au/arts/political_economy/downloads/JonesFCLsLegalCultureWP1205.pdf – czemu doradcy nie wspominali, że na świecie temat kredytów indeksowanych obcą walutą jest wałkowany od dawna i co jakiś czas w mniej wyedukowanych finansowo społeczeństwach wybucha „bomba”? Gdybym o tym wiedział, to bym w to nie wszedł na 40 lat :) Na 5 może, ale na 40… Duża naiwność z mojej strony, ale także zero profesjonalizmu ze strony banku i o to owszem, mam żal.

Odpowiedz

Adi Luty 12, 2015 o 11:43

Wstawiłem swoje dane do arkusza i wyszło mi to co wiedziałem już wcześniej
jestem do tyłu 2-2,5 tys PLN (wziąłem w 2008r)
Nie byłoby to problemem(wychodzi prawie na to samo), gdyby nie fakt, ze chcę sprzedać zabezpieczenie (działka budowlana) co przy aktualnych kursach jest nie do przyjęcia – mimo że pożyczka była na 65% LTV, to teraz jest 120%
pozostaje mi czekać aż kurs wróci w bardziej rozsądne poziomy…

Odpowiedz

Filip Luty 16, 2015 o 21:51

Może polski nie będzie za lat 20. Kto to wie:)

Odpowiedz

Tomasz Luty 17, 2015 o 15:57

Marne pocieszenie w porównaniu wysokości rat, wiadomo że jeżeli tendencja się utrzyma to kredyt nigdy nie zostanie spłacony przez kredytobiorce , heh wzrost kapitału do spłaty o 20% w ciącu godziny to niestety masakra .

Odpowiedz

Kamil Marzec 4, 2015 o 14:43

Wiele osób zastanawia się nad tym, dlaczego inni biorą kredyty we frankach. Do tej pory, kiedy jeszcze frank nie wariował to naprawdę kredyty we frankach były tańsze niż w plnach. Jednak faktycznie trzeba powiedzieć banki po prostu zakpiły z ludzi i ja uważam, że dobrzek, że osoby te wyszły, na ulicę. Waluta ta została podwyższona specjalnie. Dlaczego się spytacie pozdrowienia dla kumatych pozdrawiam was.

Odpowiedz

Ewa Marzec 6, 2015 o 11:39

Kalkulator to super pomysł, Michał! Dobrze, ze uspakajasz ludzi, bo podejmowanie decyzji finansowych pod wpływem emocji i doniesień z mediów to błąd. Uważam jednak, ze „frankowicze” mają podstawy czuć grę nie fair ze strony banków.

Banki też to wiedzą i deklarują działania chęć poprawy np: stosowanie ujemnej stopy Libor, zmniejszenie spreadu, zaniechanie wymogu dodatkowe zabezpieczenia. Warto wykorzystać ten szum medialny i rozmawiać z bankiem o swoim kredycie.

Największa bolączka kredytobiorców to wzrost wartości kredytu w stosunku do wartości nieruchomości. T o pułapka, dlatego Komisja Nadzoru Finansowego wyszła z propozycją przewalutowywania – dobrowolnego – kredytów frankowych. Jak ona wygląda i czy warto z niej skorzystać piszę na swojej stronie. Bardzo przyda się Twój kalkulator.

Odpowiedz

Leonzaw Marzec 19, 2015 o 13:56

naprawdę super!!!

czy jest możliwość automatycznego zaciągnia średnich NBP, Liborów i Wiborów na przyszłość … czy kolejne miesiące już ręcznie trzeba dodawać?

Odpowiedz

Asia Marzec 26, 2015 o 13:18

Też mam kredyt we franku wzięty w 2008 roku. Do tej pory wpłacałam na konto złotówki, a bank (BZWBK) przewalutowywał je na franki i samodzielnie pobierał. Wiem że jest możliwość podpisania aneksu do umowy i spłaty w CHF. Zastanawiam się tylko czy nie ma w tym jakiejś kolejnej pułapki? Warto to zrobić i samodzielnie wymieniać PLN na CHF w kantorach internetowych? Podpowiedzcie proszę choć czytając Wasze komentarze widzę, że wielu z Was właśnie tak spłaca raty..

Odpowiedz

Michał Szafrański Marzec 26, 2015 o 14:25

Hej Asia,

To kwestia kalkulacji kosztów. Zobacz może na początek ten starszy artykuł: http://jakoszczedzacpieniadze.pl/kantory-internetowe

Pozdrawiam

Odpowiedz

Maciek Marzec 26, 2015 o 15:03

Asia,
jest jeszcze opcja dla wygodnych, czyli spłata po średnim NBP. Odpada zabawa w kupowanie waluty w odpowiednim momencie. Mi to odpowiada, ale uwaga – banki przy okazji przemycają różne brzydkie zapisy np. wartość BTE z wyrażonej w PLN na CHF i zamiast regulaminowego 200zł za aneks liczą np. 4500zł (czyli to co zaoszczędzisz, zostaje doliczone do kredytu), tak jak w moim przypadku i na co dałem się złapać, bo nie przeczytałem aneksu na chwile przed podpisaniem…

Odpowiedz

TomaszDGL Czerwiec 3, 2015 o 08:23

Ufffff przedarlem się przez komentarze 😉
Mimo tylu komentarzy nie zauważyłem aby ktoś poruszył bardzo istotne „problemy” związane z kredytem frankowym a także istotne różnice między kredytem zlotowym…

1
Okres kredytowania bardzo często wynosił 30 40 i więcej lat pytanie dlaczego nikt nie zwrócił uwagi na to że w takim okresie powinno się sprawdzić kurs franka? (a nawet dłuższym okresie dla większej pewnosci) niestety nie można było zrobić tego z dziesięcioletnim złotym! porównajcie kurs franka do dolara i euro(choć nie ma tak długiej historii to są dostępne przeliczenia kursu) w perspektywie lat kredytu… Franek juz wcześniej umacniał się do głównych walut i to nawet tak skokowo jak obecnie!
2
Skoro franek to tak silna waluta to gospodarka Szwajcarii powinna być do tego przygotowana i odporna! Nie ma co czarować że gospodarka na tym umocnieniu straci i że bank centralny do tego nie dopuści 😉 prawdą jest że ta gospodarka nie tylko żyje z tym zjawiskiem ale ma się nawet całkiem dobrze! Nie zastanawiało was dlaczego Szwajcaria ma tak innowacyjną gospodarkę? dlaczego tak małe państwo ma tak silne światowe marki/koncerny? Dlatego między bajki można włożyć debatowanie o przyszłej słabości franka wywołanej słabością gospodarki… Mało uważam że to słabość franka może w dłuższej perspektywie zaszkodzić gospodarce Szwajcarii…
3
Niedawne wybory były przepełnione populistycznymi obiecankami… czy było coś czego nie obiecał elekt? Tak na dobrą sprawę obiecał wszystko o czym marzył lud 😉
Jaki ma to wpływ na kredyty? Hmmm nie chodzi tu o to żeby państwo nie pomagało ale z takim przytupem i w takim zakresie obawiam się ze było to narzędzie potrzebne do przejęcia władzy… Jeśli te obiecanki zostaną wprowadzone w życie to zapewne rozchwieje to raz finanse państwa a dwa gospodarke… Co z kredytami? Ano cześć tych obiecanek trafi do zakredytowanych :) i tu radość 😉 jednak rozchwianie budżetu i gospodarki to wprost wyższe stopy ale również i niższy kurs waluty narodowej… W komfortowej sytuacji będą zakredytowani w złotym :) nie dość że otrzymają strumień gotówki (kurs złotego może obniżyć wartość tego strumienia w przypadku kredytów walutowych) to na dodatek rozchwianie gospodarki przyczyni się do utraty wartości zadłużenia mimo początkowych wyższych kosztow(rownowazonych przez przepływ gotówki z obiecanek) a zakredytowani we frankach niestety będą nadal przeliczali coraz słabsze złote… Sytuacja taka jest dla nich bardzo niekorzystna…
4
Nie wiem skąd przekonanie że złoty powinien utrzymywać swoją wartość do tak silnych walut jak euro i franek? Owszem mamy pewien zapas związany z niskimi kosztami pracy ale na dłuższą metę tylko badania i rozwój mogą trwale umacniać naszego złotego… trzeźwo oceniając nasze możliwości należy przyznać że obecnie jest to sf 😉 daleko nam w tym temacie do krajów południa Europy a przecież wspólna waluta niszczy im gospodarki!!! Kiedyś rownowazyli takie „napiecia” spadkiem wartości waluty narodowej…
……………
Tyle wystarczy na początek 😉 to że ja lubię czytać wasze wpisy nie znaczy że polubicie moje 😉
Pozdrawiam

Odpowiedz

max Czerwiec 3, 2015 o 09:33

Przecież Duda powiedział, że kredyty we frankach mają być przeliczone po kursie wzięcia więc chyba zapomniałeś o tej obietnicy, która zmniejszy zyski banków (a raczej je zrównoważy).

Odpowiedz

TomaszDGL Czerwiec 3, 2015 o 17:02

Nie nie zapomniałem :) jedynie nie jestem aż tak naiwny 😉 owszem tak powiedział jednak późniejsze jego wypowiedzi były już bardziej wyważone… Swoją drogą jestem ciekaw czy ktokolwiek mu uwierzył w to przewalutowanie? Moim zdaniem dobrze będzie jak zwiększy kwotę wolna od podatku i wcześniejszą emeryturę po 40 latach pracy 😉 na resztę nas nie stać a po za tym prezydent ma w tym temacie niewiele do gadania szkoda ze wyborcy są tak naiwni i pozwalają kandydata na takie obiecanki ba obiecanki które zapewniły populiscie wikt i opiekunek po wsze czasy….

Odpowiedz

bladar Czerwiec 8, 2015 o 14:37

Autor zapomniał o jednej rzeczy – koszt kredytu to również ubezpieczenia. Szczególnie dotkliwe przy osłabieniu złotówki. W moim przypadku, przy porównywalnym kredycie dodatkowo wydać muszę ok 400 zł na same ubezpieczenia UNWW i ubezpieczenia na życie. Miesięcznie! Przez 7 lat nazbierało się tego dodatkowo 35 tys zł.

Odpowiedz

Max Lipiec 8, 2015 o 14:44

Jest nowa stara propozycja. Jak dla mnie niezrozumiała :)

Odpowiedz

Max Lipiec 8, 2015 o 17:48

Adminie może dałoby radę zrobić prosty kalkulator?

Odpowiedz

Paweł Sierpień 16, 2015 o 06:20

do rat należałobyjeszcze doliczyć kosz tyubez pieczenianiskiego wkładu 😛

Odpowiedz

Kancelarialex24 Sierpień 17, 2015 o 16:47

Witam wszystkich,
Dzięki Michale za artykuł, temat z pewnością na czasie, a problem dotyczy wielu osób. Co do Bohaterki tematu – może okazać się, że kredyt we Franku z 2008r. to najlepsze co ją mogło spotkać. Banki zwykle nie miały w portfelu CHFów a przy udzielaniu kredytu naliczały spread walutowy oraz często dodatkowe ubezpieczenia. Jeżeli masz ochotę poświęcić więcej czasu na ten temat zapraszam do zapoznania się z wyrokiem przeciw Millenium. Nie chciałbym aby mój wpis zabrzmiał jak tania reklama (pracuję przy umowach kredytowych zgłaszanych do pozwów – na czystym etacie [co by nie było komentarzy, że dla zysku wpis umieszczam] ). Zostawię na dole namiary na siebie, ale jeśli jest to w jakiś sposób niepoprawne to usuń proszę. Chętnie na forum podzielę się też informacjami, na które chcecie poznać odpowiedzi, czy to o koszty czy to o czas..
Pragnę poinformować o obecnych działaniach dotyczących kredytów i pożyczek hipotecznych – również we frankach szwajcarskich.
Otwieramy nowe grupy w postępowaniu zbiorowym przeciwko bankom udzielającym kredytów frankowych. Naszym celem jest przewalutowanie kredytów w walutach obcych oraz zwrot nadpłaconych środków w trwających i zakończonych kredytach hipotecznych (CHF)
Ponadto odzyskujemy środki z tytułu UNWW (ubezpieczenie niskiego wkładu własnego), które było często dołączane do umów kredytowych.

W przypadku zainteresowania powyższymi tematami zapraszam do kontaktu w celu poznania pełnej oferty.

533-960-263

Odpowiedz

arek Wrzesień 14, 2015 o 23:36

tak sobię myślę, że gdyby te pliki excela dać w formacie xls zamiast xlsx to spora rzesza osób posiadająca starszy sprzęt i oprogramowanie (np office 2003) bez problemu skożystałaby z dobrodziejstwa autora.
Innym nie zrobiłoby to różnicy. A tak psinco. Konwertery robią z tego sieczkę.
Pozdrawiam Autora
Arek

Odpowiedz

AGNIESZKA Czerwiec 8, 2016 o 13:56

Panie Michale,
jestem frankowiczem. I jak komukolwiek mówię, że mimo wysokiego kursu franka i tak mój kredyt hipoteczny jest lżejszy do udźwignięcia, niż gdyby był w złotówkach, to patrzy się na mnie, jak na idiotę. Dziękuję za ten artykuł, szkoda tylko, że przeczytałam go po roku!
pozdrawiam serecznie

Odpowiedz

Henryk Czerwiec 11, 2016 o 08:33

gdy czytałem art. miałem wrażenie,że banki to hieny gdy wprowadzały kredyty we frankach. Ale jest jedna prawda;chętnych po te kredyty było bez liku.powód. Odsetki były stosowane jak w krajach zachodnich tj niskie. W złotówkach zas wysokie i nie kazdego było na nie stać.więc po kredyty frankowe były kolejki , a tych co brali w złotych nazywano frajerami. Był okres ,że te frankowe były załatwiane po znajomości i pod biurkiem. Następnie ekonomiści radzili,że kurs walut jest płynny wiec najlepiej brać kredyt w walucie w jakiej się zarabia.Beściaki w to nie wierzyli i nie chcieli przewalutowań. Obecnie jest raban. pomożecie… ten co tak mówił juz dawno nie żyje. Więc prezydent który obiecał pomoc bo chciał zostac tym właśnie prezydentem,chce obciążyć cały naród spłatami kredytów tych cwaniaczków. A art. jest tendencyjny i udowadnia ,że frankowicze zostali pokrzywdzeni przez banki w Polsce. Fałszywa teza. Wina jest w Szwajcarii,to rząd upłynnił franka, a rynek i giełda tak wyszacowali tą walutę. I kredytobiorcy powinni Szwajcarię oddać pod arbitraż.A Duda to nawet gruszki na wierzbie by obiecał by dostać to stanowisko,podobnie jak Wałęsa na którego dłoni dopatrzono się rosnącego kaktusa.

Odpowiedz

Maciej Sierpień 11, 2016 o 08:28

Przyznam że próļowałem wyliczyć niestety kalkulator mimo podania dobrych wartości w sposób opisany w instrukcji nie działa a zakłądki kończą się w roku 2014. Kopiowanie formuły działą do roku 2015 ale nie dalej. Możesz go zaktualizować?

Odpowiedz

Michał Wrzesień 6, 2016 o 16:08

Dołaczam się do powyższej prośby.

Pozdrawiam

Odpowiedz

Marcin Sierpień 21, 2016 o 18:51

Oj, mam w rodzinie frankowiczów, zarówno siostra i brat mają to samo wyzwanie i problemy ze strony rodziców. I spotykają się dokładnie z tym, co opisałeś, ze strony ojca. Nie mam pełnych danych na ich temat, ale podejrzewam, że ich sytuacja nie jest rzeczywiście najgorsza, sądząc po danych, które mam, a które wprowadziłem do Twojego arkusza.

Odpowiedz

Dodaj nowy komentarz

{ 1 trackback }

Poprzedni wpis:

Następny wpis: