Informacje o nowych artykułach i sposobach oszczędzania pieniędzy prosto na Twój e-mail

    

Raport Michała: Październik 2012 – moja rocznica, duży ruch i nieruchomości

przez Michał Szafrański dodano 24 listopada 2012 · 66 komentarzy

Raport kosztów Michała

Witam Cię serdecznie w moim raporcie finansowym za październik 2012 roku! :-) Jak widzisz raport ten pojawia się z dużym opóźnieniem – a to dlatego, że działam na wysokich obrotach na wszystkich frontach. Efektami podzielę się z Wami w raporcie za listopad, który planuję opublikować na początku grudnia.

W październiku doświadczyłem wielu bardzo pozytywnych zdarzeń: 16 października wypadła okrągła, 10-ta rocznica mojej pracy w dcs.pl, uczestniczyłem w kongresie Mieszkanicznika w Łodzi, a także w zjeździe inwestorów w nieruchomości nieopodal Poznania. Blog “Jak oszczędzać pieniadze” został zlinkowany z kilku fajnych miejsc, co spowodowało rekordowy ruch (jednego dnia było blisko 1000 wizyt na blogu!). Udało mi się także zainkasować pierwszy przychód wygenerowany przez blog w wysokości 167,46 zł! Nie są to kokosy, ale jest to bardzo konkretna kwota, która mam nadzieję będzie się powiększała.

Równolegle inwestuję w blog i wszystkie inne przedsięwzięcia, które podejmujemy wspólnie z Żoną (czytaj: generujemy koszty). Poważnie zastanawiam się nad otworzeniem działalności gospodarczej. No ale to jest temat na inny artykuł… Przejdę więc do październikowych wydarzeń, przychodów, kosztów oraz planów na kolejne miesiące :)

Dlaczego tworzę miesięczne raporty wydatków

Rozpoczynając tworzenie bloga obiecałem, że będę dzielił się z Wami kosztami życia 4-osobowej rodziny. Co miesiąc publikuję szczegółowy raport moich kosztów miesięcznych uwzględniający również niektóre przychody (wszystkie, poza przychodami z pracy na etacie). Dzięki temu możesz poznać prawdziwe koszty życia naszej 4-osobowej rodziny mieszkającej w Warszawie.

Dlaczego to robię:

  1. Chcę udokumentować moje wysiłki zmierzające do tego by trzymać koszty na jak najniższym poziomie (ale jednocześnie racjonalnym z naszego punktu widzenia).
  2. Raporty te są motywacją dla mnie samego do ciągłej pracy nad sobą w kierunku osiągnięcia celu, jakim jest emerytura przed 50-tką.
  3. Chcę być uczciwy i maksymalnie transparentny w tym co robię. Dzielę się z Tobą wszystkim co dotyczy moich finansów, gdyż wierzę że nic nie przekonuje tak jak liczby. Pozwalam tym liczbom mówić o moich sukcesach, błędach i porażkach wierząc, że możesz z nich wyciągnąć naukę dla siebie.
  4. Mam nadzieję, że moje działanie będzie dla Ciebie inspiracją do dobrej kontroli wydatki, dbania o pomnażanie majątku i motywacją do poszukiwania dodatkowych przychodów i rozsądnego inwestowania.

Jak zauważysz, każdy z moich raportów jest bardzo szczegółowy. Mają Ci one pomóc nie tylko zobaczyć liczby, ale także zrozumieć, w jaki sposób zarządzamy naszym budżetem domowym. Oszczędzanie i kontrola własnych finansów na tym poziomie wymagają czasu, systematycznej pracy nad sobą, nerwów, ciągłej zmiany własnego podejścia do pieniędzy, zmiany niektórych swoich nawyków oraz nauki języka finansowego. Niekiedy, jeśli zarabiasz za mało, wymagają także wyjścia ze swojej strefy komfortu i zmotywowania się do działania. W tym właśnie chcę Ci pomagać.

Już teraz mam do Ciebie trzy prośby. Spełnienie każdej z nich pomoże Ci być na bieżąco z moim blogiem a także zrobić coś dobrego dla innych:

  1. Zapisz się na mój newsletter – jeśli jeszcze tego nie uczyniłeś.
  2. Polub mój blog na Facebooku – przycisk “Lubię to” znajdziesz w prawej kolumnie. Nie zaszkodzi również jak “polubisz” te artykuły, które Ci się szczególnie podobają.
  3. Przekaż informację o moim blogu wszystkim znajomym, którym dobrze życzysz :) Może skorzystają z tych informacji i będą Ci wdzięczni (a nawet jeśli nie – to ja Ci będę bardzo wdzięczny). :-)

Struktura raportu miesięcznego

Zestawienie rozpoczynam zawsze od opisu rzeczy, które wydarzyły się w miesiącu, którego dotyczy raport, oraz ich wpływu na moje zestawienie finansowe. Następnie rozbijam moje przychody i koszty na szczegóły. W przypadku przychodów i kosztów nieregularnych przedstawiam krótkie opisy skąd się one wzięły. Raport kończę analizą kosztów, diagnozą mojej sytuacji finansowej oraz planem działania na kolejny miesiąc / kwartał.

Do każdego raportu dołączam także pliki Excel zawierające z rozliczeniem finansowymi oraz danymi dotyczącymi zużycia mediów. Pliki te możesz wykorzystać w celu przygotowania własnych raportów miesięcznych – aczkolwiek znacznie bardziej polecam korzystanie z gotowych aplikacji do prowadzenia domowych finansów: Microsoft Money lub Kontomierz. Piszę o tym w ramach cyklu artykułów Zaplanuj budżet domowy, który rozpoczął się od tego artykułu.

Mam nadzieję, że lektura moich miesięcznych raportów, ułatwi Ci kontrolę Twojego budżetu domowego i w dłuższym horyzoncie czasowym pomoże Ci ograniczać koszty i pomnażać oszczędności. Tego właśnie Ci życzę :)

Październik, czyli okrągła rocznica

Podsumowanie października zacznę od podziękowań. Dziękuję wszystkim moim współpracownikom z dcs.pl za ostatnie 10 lat wspólnego “popychania wózka” do przodu! Szczególnie dziękuję tym osobom, które pracują u nas dłużej niż ja i które nie tylko powitały mnie w firmie, ale również tolerowały przez te ostatnie 10 lat :) 16 października minęła ta okrągła rocznica. 10 lat temu nie sądziłem, że ten czas może tak szybko minąć. Szmat czasu. I strasznie się cieszę, że nie wytracałem mojej energii na skakanie po firmach, tylko skupiłem się na “tu i teraz”. Wiele fajnych projektów udało nam się wspólnie zrobić i myślę, że jeszcze trochę przed nami :)

Rocznica odbiła się w nieznaczny sposób na moich październikowych kosztach (ok. 115 zł), ale przynajmniej obżarliśmy się kremowymi babeczkami z owocami :) Zniknęły tak szybko, że nie zdążyłem zrobić zdjęć na bloga :)

Inwestowanie w nieruchomości

Poza godzinami pracy bardzo dużo energii inwestowałem w temat nieruchomości na wynajem, a w szczególności w zapewnienie sobie możliwości finansowania zakupów mieszkań (budowanie zdolności kredytowej, któremu poświęcę oddzielny artykuł) oraz poszerzanie wiedzy. W październiku zbiegły się dwie ważne dla mnie konferencje dotyczące wynajmu. Pierwszą był kongres Mieszkanicznika, czyli stowarzyszenia zrzeszającego osoby uzyskujące przychody z najmu. W kongresie uczestniczyło około 200 osób, z których niektóre posiadają nawet kilkadziesiąt nieruchomości na wynajem. Ja dopiero raczkuję w tym temacie :) I jako raczkujący (ale nie taki do końca “zielony”) uczestniczyłem w sesjach dotyczących rozliczania podatków od najmu, budowania zdolności kredytowej oraz współpracy w ramach klubów inwestycyjnych. Moja Żona Gabi, która dzielnie mnie wspierała, posłuchała o selekcji najemców, radzeniu sobie z pustostanami (czyli okresami bez najemców), oraz home stagingu, czyli inaczej mówiąc tuningowaniu mieszkań, w taki sposób, by łatwiej było je sprzedać lub wynająć.

Tydzień później udałem się na jeszcze ciekawsze spotkanie – zjazd inwestorów, którzy jednocześnie są absolwentami szkoleń Piotra Hryniewicza. Tam, w dosyć kameralnym gronie około 50 osób, analizowaliśmy od piątku do niedzieli różne inwestycje, wymienialiśmy się doświadczeniami, pracowaliśmy nad optymalnymi wzorami umów i konsultowaliśmy się z prawnikami i doradcami podatkowymi.

Równolegle przez cały miesiąc pracowałem również nad rozbudową mojego nieruchomościowego zaplecza, czyli “zwycięskiego zespołu” składającego się z rzeczoznawcy, doradcy kredytowego, prawnika, doradcy podatkowego, notariusza, ekipy remontowej oraz mentora. Jeszcze nie jestem tam, gdzie chciałbym być, ale coraz więcej elementów tego puzzle zaczyna się składać. Już nie mogę się doczekać, by podzielić się moimi przemyśleniami i przykładami.

Wszystkie te działalności w istotny sposób wpłynęły na poziom naszych kosztów w październiku. Dodatkowe paliwo do auta (wyjazd do Łodzi i Poznania), opłaty autostradowe, opłaty za udział w kongresach i jedzenie na wyjazdach podwyższyły nasze koszty miesięczne o ok. 1700 zł.

Rekordowy ruch na blogu i pierwsze przychody

Tak jak dziękowałem moim współpracownikom, tak tutaj z prawdziwą przyjemnością dziękuję Tobie i wszystkim innym czytelnikom mojego bloga :) BARDZO DZIĘKUJĘ! Powiem tylko tyle, że jest mi bardzo miło patrzeć na słupki przedstawiające ruch na “Jak oszczędzać pieniądze”. Każdego dnia blog odwiedzany jest przez kilkaset osób. Łącznie w październiku wpadło tutaj 9 776 unikalnych czytelników! Obiecuję, że artykuł ze szczegółowymi statystykami opublikuję na początku grudnia – już po zakończeniu listopada.

Ruch na blogu nie pojawia się bez powodu. Pragnę tutaj podziękować szczególnie dwóm źródłom dużego ruchu:

  • Najpierw 12 października mianem “popularnego bloga” ochrzcił “Jak oszczędzać pieniądze” serwis HotMoney.pl, który w swoim artykule w obszerny sposób zacytował mój tekst o programach lojalnościowych. Whaw! Tego dnia świętowałem rekord odwiedzin, który wyniósł 847 wizyt.
Michał Szafrański - autor popularnego bloga

Namaszczenie na „popularny blog” od serwisu HotMoney.pl

  • A potem 21 października zlinkował do mnie ZB prowadzący bardzo popularny blog APP Funds. Wystrzeliło to mój ruch do rekordowej liczby 994 wizyt dziennie.

Przy okazji zachęcam twórców wszystkich serwisów zainteresowanych tematyką oszczędzania, do śmiałego linkowania do mojego blogu :) I z góry Wam za to bardzo dziękuję!

I zdarzyło się jeszcze coś, co powoduje, że od tego bloga można śmiało odkleić plakietkę “nie zarabia”. Ktoś z Was (niestety nie wiem kto) kupił za pośrednictwem mojego blogu hosting strony WWW w BlueHost, czyli w miejscu, w którym utrzymywany jest także blog “Jak oszczędzać pieniądze”. Osoba ta skorzystała z linku widocznego w zakładce “Narzędzia”, co spowodowało, że otrzymałem prowizję za ten zakup. Bardzo Ci dziękuję tajemniczy kupujący! W ten sposób stan mojego konta powiększył się o 167,46 zł. Mało? Ja uważam, że dużo. W zasadzie nie musiałem zrobić nic dodatkowego, aby zarobić te pieniądze. To mnie przekonuje, że nawet z blogu o oszczędzaniu mogą być pieniądze, przy założeniu, że uczciwie proponuję tylko te rozwiązania, które sam przetestowałem i z których jestem zadowolony :-)

Już wiem, że w kolejnym miesiącu także będę mógł się Wam pochwalić przychodami. Tym razem będą pochodzić z prowizji z tytułu zakupu przez Was książek, które polecam w zakładce “Czytelnia”. Bardzo Wam dziękuję, że odwdzięczacie mi się w ten sposób za tworzenie tego blogu! To naprawdę wiele dla mnie znaczy!

Przychody

W tym miesiącu zdecydowanie najważniejszym dla mnie przychodem był wpływ z bloga, o którym pisałem już powyżej. Drugą w kolejności kategorią przychodów były premie od banków w łącznej wysokości 243,94 zł. Zawierają się w nich przychody ze zwrotu za transakcje internetowe w Alior Sync oraz zwrot 3% za zakupy wykonywane w hipermarketach dokonywane karta Millennium. Pomimo, że otworzyłem Dobre Konto w BGŻ (ze zwrotem 1% za wpływ pensji), to nie dane było mi skorzystać z tej premii, gdyż moja pensja wpłynęła na inne konto. Tradycyjnie już Meritum zwrócił mi 22,04 zł za transakcje na stacjach benzynowych, co oznacza, że moje zwroty od banków wyniosły w tym miesiącu 265,98 zł. Bardzo ładnie :) To więcej niż odsetki z lokat, których miałem “tylko” 160,78 zł. W tej kategorii prym u mnie wiedzie BGŻOptima – przede wszystkim ze względu na swoją elastyczność w zakresie dostępu do pieniędzy.

Oddzielną kategorię przychodów stanowiły zwroty pożyczek – wcześniej udzielonych przeze mnie. Ja kategoryzuję je bardzo dokładnie (z podziałem na osoby), ale na potrzeby blogowych raportów miesięcznych zdecydowałem się scalić wszystkie pożyczki i zwroty pożyczek do jednej pozycji. W tym miesiącu wróciło do mnie 5285,94 zł. Ale to i tak mała kwota w porównaniu z wysokością pożyczek, których udzieliłem w październiku :-)

Szczegółowy raport przychodów niezwiązanych z pracą przedstawia się następująco:

Przychody w październiku 2012

SUMA: Przychody = 6272,47 zł – przypominam, że są to wszystkie przychody poza tymi, które osiągamy z pracy dla innych (na etacie). Zdecydowałem się jednak, że będę z tych przychodów wyłączał zwroty pożyczek, gdyż fałszują one tak naprawdę obraz całości. W takim przypadku należy uznać, że przychody wyniosły 986,53 zł.

Wydatki

Wszystkie nasze wydatki podzielone są na kategorie i podkategorie. Dzięki temu mogę szczegółowo analizować wydatki w poszczególnych kategiorach (i podkategoriach) w dowolnych okresach czasu. Najpierw przedstawię najważniejsze kategorie kosztów oraz zagregowane wydatki bez szczegółowego rozbicia:

  • Pożyczki = 14 654 zł
  • Kredyt = 5215 zł
  • Opłaty = 2492 zł (wzrost o 8%)
  • Jedzenie = 2198 zł (wzrost o 10%!)
  • Samochód = 1224 zł (wzrost o 85%!)
  • Edukacja = 1238 zł
  • Inne wydatki = 364 zł

W tym miesiącu przede wszystkim udzielałem pożyczek :), ale ich nie należy traktować w kategorii wydatków. Te pieniądze wrócą do mnie za jakiś czas.

W pozostałych wiodących kategoriach wydatków październik był pod każdym względem gorszy kosztowo od września. Najbardziej wzrosły wydatki na auta, ale to jest zrozumiałe, gdyż mieliśmy dwa wyjazdy do innych miast. Same koszty przejazdów autostradą wyniosły 75,80 zł o paliwie nie wspominając.

Koszty jedzenia wzrosły o 10%. To z kolei spowodowane było moimi spotkaniami ze znajomymi i klientami na mieście. Ciastko, kawa – wszystko składa się do konkretnych kwot. Łącznie z napiwkami na jedzenie na mieście poszło 213,99 zł.

Opłaty także wzrosły – głównie z powodu wzrostu czynszu w jednym z mieszkań.

Szczegółową listę wydatków, rozbitych na podkategorie, zamieszczam poniżej. Dane te prezentuję w formie tabelek na obrazkach, gdyż wydaje mi się, że dzięki temu będą bardziej czytelne. Te same dane znajdują się także w załączonych plikach Excel.

Koszty w październiku 2012 - część 1

Koszty w październiku 2012 - część 2

SUMA kosztów we wrześniu = 28 935,27 zł, ale kwota kosztów bez uwzględniania kredytów i pożyczek, to 9066,32 zł. Jest wzrost o około 2% w stosunku do poprzedniego miesiąca, ale nadal uważam, że jest to kwota o około 2000 zł wyższa od moich oczekiwań. Dla przypomnienia: poprzedni raport miesięczny znajdziesz tutaj.

Wydatki na media

W październiku w mieszkaniu zaczęło nam się robić jeszcze chłodniej niż we wrześniu. Zaczęliśmy się dogrzewać i… od razu poczuliśmy uderzenie po kieszeni. Do tego dołożyliśmy większą liczbę kąpieli niż zwykle i koszty mediów wystrzeliły w kosmos. W stosunku do września wzrosły o 50%.

Szczegółowe liczby za październik przedstawiają się następująco:

  • Prąd: zużycie 224,02 kWh = koszt 131,40 zł. Wynik gorszy od oczekiwanych 200 kWh miesięcznie. Wzrost zużycia prądu o 10% w stosunku do poprzedniego miesiąca. Głównie pewnie dlatego, że jest coraz ciemniej i coraz wcześniej zapalamy światło.
  • Woda: koszt 206,49 zł. Wzrost aż 32%, głównie za sprawą częstszych kąpieli w naszej olbrzymiej wannie. W tym:
    • Zimna woda: zużycie 7,22 m3 = koszt 71,94 zł
    • Ciepła woda: zużycie 5,06 m3 = koszt 134,55 zł
  • Centralne ogrzewanie: zużycie 2,706 GJ = koszt 84,10 zł. Tu nas uderzyło już po kieszeni. Muszę przypomnieć rodzinie podstawowe zasady używania kaloryferów, o których dobrze napisał Krzysztof z Metafinansów w tym artykule.

SUMA kosztów mediów = 421,99 zł – wzrost o 50% w stosunku do poprzedniego miesiąca! Tak to właśnie wygląda jak zaczyna się sezon grzewczy i ciemniejsze dni.

Czego się nauczyłem i co mnie czeka w listopadzie?

W październiku utwierdziłem się w przekonaniu, że nie ma co samodzielnie zmagać się z rzeczywistością i warto korzystać z pomocy ekspertów. Mam tu na myśli zarówno tematy związane z inwestowaniem w nieruchomości, jak również z prowadzeniem bloga.

Zacząłem bardziej systematycznie kontaktować się z autorami innych blogów, których podpytuję o ich doświadczenia oraz proszę o porady dla mnie. Ja nadal dopiero raczkuję, chociaż cieszę się, że udało mi się już stworzyć rozpoznawalny “brand” :) Tutaj serdecznie pozdrawiam Piotra z blogu Konto i lokata oraz Krzysztofa z Metafinanse.pl. Dziękuję Wam za pomoc i wsparcie, i liczę na rozwinięcie współpracy :)

W październiku przecierałem szlaki w nagrywaniu przewodników na komputerze. Musiałem przećwiczyć wszystko: głos, odszumianie nagrań, nagrywanie ekranu, montaż wideo. Pierwsze efekty mogliście zobaczyć w artykule “Jak używać Microsoft Money – przewodnik krok po kroku – część 1”. Pracuję aktualnie nad kolejną częścią tego przewodnika. I przy okazji zdradzę Wam także, że już w listopadzie udało mi się skompletować moje “domowe studio nagraniowe” i powoli przymierzam się do podcastów i wersji audio moich artykułów.

Październik był dla mnie także miesiącem porządkowania spraw i rozliczeń z przeszłością. W październiku napisałem bardzo osobisty list do Pata Flynna, który Pat w całości opublikował na Facebooku i na swoim blogu (przewiń do końca artykułu). List jest napisany po angielsku, ale planuję opublikować lada dzień polską wersję tej osobistej historii u mnie na blogu. Wielu z czytelników blogu Pata uznało tą historię za inspirującą i mam nadzieję, że Was także zainspiruje :-)

Trudno mi z takim opóźnieniem pisać o moich planach na listopad – większość miesiąca mam już za sobą. Po prostu krótko Wam zapowiem, że będę miał o czym pisać w grudniu :) i że nadszedł czas na najlepsze wyprzedaże na Allegro. Spróbuję jeszcze w listopadzie sprzedać parę niepotrzebnych mi już gadżetów :)

Na koniec bardzo dziękuję Wam za każdy komentarz i za każdy e-mail. Podejrzewam, że zanudziłem Was na śmierć tematami związanymi z obsługą kalkulatora finansowego i dlatego mam silne postanowienie, żeby w najbliższych tygodniach napisać kilka rzeczowych artykułów dotyczących oszczędzania.

A jak tam u Was? Czy moje porady i poradniki pomagają Wam w oszczędzaniu bądź przynajmniej panowaniu nad domowymi finansami?

Gorąco Was pozdrawiam i życzę udanego kolejnego tygodnia!

"Finansowy ninja" - podręcznik finansów osobistych

Finansowy ninjaMożna już zamawiać moją książkę "Finansowy ninja". To ponad 540 stron praktycznej wiedzy o oszczędzaniu, zarabianiu, optymalizacji podatkowej, negocjowaniu i inwestowaniu, które pomogą Ci zostać prawdziwym finansowym ninja i osiągnąć bezpieczeństwo finansowe.

Przewodnik po finansach osobistych, który każdy powinien przeczytać jeszcze w szkole.

PRZEJDŹ NA STRONĘ KSIĄŻKI →

Podobał Ci się ten artykuł?

Jeśli tak, to zarejestruj się aby otrzymywać powiadomienia o nowych artykułach o oszczędzaniu pieniędzy. Nie ujawnię nikomu Twojego adresu!



{ 65 komentarzy… przeczytaj komentarze albo dodaj nowy komentarz }

ewelinaa Listopad 24, 2012 o 22:33

Pierwszaa !! :)) No właśnie się doczekałam na zestawienie październikowe – i to jak ekspresowo po moim komentarzu – wielkie dzięki :) Kurcze, jestem w szoku jak wyciągasz ok 244 zł na moneybacku.., chyba ostatnio bardzo dużo kupujesz przez internet. (Biorąc pod uwagę że na Millenium mozna skrobnąć max 50 zł) Denerwujące w AliorSync jest to, że np. doładowując konto przez doladowania.orange.pl, sa płatności PayU, ale np. nie ma „Płace przez AliorSync”. Jest owszem płacę z Alior Bank, ale niestety to nie to samo. To samo w innych sklepach internetowych za wyjątkiem allegro. Co robisz w takich sytuacjach, wykonujesz przelew? Wiem że można płacić tez przez zwykłą kartę debetową, ale z tego co się orientowałam nie jest to niestety zbyt bezpieczna opcja.Ja muszę się pochwalić, że na skarbonce w tym roku w Auchanie wyciągnęłam 420 zł! :) A teraz za płatności nią – na co po cichu liczyłam, (tj. w listopadzie i grudniu) 10% zapłaty środkami zebranami na skarbonce, wraca na moje konto 😀 Z AliorSync jestem zadowolona, jednak z millenium Dobre Konto nie do końca. Przede wszystkim – jak już Ci wspominałam, nie brali pod uwagę np. sklepów mięsnych, czy też mojej pobliskiej chaty polskiej. Nawet za same zakupy w Auchanie, wychodziła różnica ok. 2,7 zł, której mi brakowało podczas zwrotu na konto w systemie moneyback. Zobacze jak będzie w tym miesiącu.Mam nadzieje na troszke zysków tego typu, bo niestety zostałam pozbawiona pracy w gronie moich ukochanych znajomych :( Będe musiała się wziać szybko do „kupy”:) i znależć swoją nową drogę zawodową..
3mam kciuki za powodzenie Twojego bloga, ciesze sie, że jesteś zauważony, spośród innych. Szczerość, wytrwałość, niepochamowana otwartość oraz chęć dzielenia się wiedzą jest zawsze kluczem do sukcesu:)

Odpowiedz

Michał Szafrański Listopad 25, 2012 o 00:29

Hej Ewelinaa,

Brawo! I dziękuję za szczegóły :) Odnośnie Alior Sync: płacę wyłącznie kartą debetową przez Internet. Mam wrażenie, że po wybraniu „Płacę przez AliorSync” w PayU nie naliczyło mi kiedyś zwrotu więc nie korzystam z tej opcji. Przyznaję, że dużo kupuję przez Internet (spójrz w zeszłomiesięczne zestawienie – tam były zakupy programów, które w całości wykonywałem przez Internet, m.in. stąd te zwroty). Myślę, że w okresie przedświątecznym to się pogłębi 😉

Gratuluję Ci „urobku” na Skarbonce Auchan. My na razie nie weszliśmy w ich program. A co do Twojego wcześniejszego pytania o poprawność naliczania zwrotów w Dobrym Koncie Millennium, to niestety nie mam jak sprawdzić tej poprawności ponieważ wyciągam teraz maksymalne 50 zł zwrotu. Nie mam szansy nawet zauważyć czy poprawnie naliczyli mi wszystkie transakcje bo poziom wydatków ich kartą jest u nas wyższy niż maksymalny zwrot.

Dziękuję Ci za dobre życzenia. Wydrukuję i powieszę sobie jako motywator :)

Pozdrawiam ciepło!

Odpowiedz

ewelinaa Listopad 25, 2012 o 21:16

Michale :) , Mam pytanie czysto teoretyczne – jak płacisz kartą debetową??Czy w formie płatności wybierasz visa czy coś takiego? Kurcze, nigdy w ten sposób nie płaciłam, a żadnego logicznego odnośnika płacąc np w sklepie internetowym X też nie zauważyłam…będę wdzięczna za opis w pigułce.. 😀 Z pewnością to w sytuacjach, gdy nie znajde odnośnika „płacę z aliorsync” wykorzystam.

Odpowiedz

Michał Szafrański Listopad 25, 2012 o 21:21

Hej Ewelina,

Jako formę płatności wybierasz „karta VISA/Mastercard”. Karta AliorSync, to kart Mastercard. I dalej już z górki: numer, termin ważności, sekretny kod z tyłu karty, imię, nazwisko itd.

Pozdrawiam :)

Odpowiedz

ewelinaa Listopad 25, 2012 o 21:47

Aaa..tak mniej więcej się domyślałam, ale dziękuje za utwierdzenie mnie w 100% w tym przekonaniu. :) Teraz nic, tylko śmigam z zakupami po necie.!!

Odpowiedz

Anna Listopad 25, 2012 o 12:23

Przeczytałam Twoj komentarz i zastanowiło mnie coś przy tych doładowaniach. Jakiś czas temu doszłam do wniosku, że kupowanie kart i doładowań w standardowych sklepach jest po prostu nieekonomiczne. Obecnie raz na 3 miesiące kupuję doładowanie Plus (50) na Allegro, za które płacę 45,91 zł. Wcześniej upewniam się co do dodatkowych punktów Payback za transakcje Allegro (ostatnim razem wyciągnęłam +500pkt = 5 zł). Żaden program moneyback nie daje takiego zwrotu (a szkoda:)).

PS. Zastanawiam się nad tym Auchanem, jesteś kolejną osobą :-), która chwali ten program.

Odpowiedz

ewelinaa Listopad 25, 2012 o 21:46

Hej Aniu:) Więc po raz kolejny na tym forum – szczerze i serdecznie polecam system lojalnościowy skarbonka w AUCHANIE. Co zrobić żeby było najkorzystniej?
Po 1: założyć kartę skabonkę w BOK (biurze obsługi Klienta Auchan). Można zbierać grosiczki za poszczególne produkty oznaczone na półce w markecie np „5% na konto skarbonki” lub oznaczone wcześniej w gazetce Auchan. Ale najkorzystniej jest gdy po założeniu zatankujemy na stacji auchan za okresloną kwotę (chyba było to 120 zł, ale reki nie dam sobie uciąć – najlepiej zapytac w BOK) Wtedy z fv lub paragonem udajemy się do CH Auchan, a dokładniej do BOK i prosimy o założenie , chyba to sie nazywa promocja dla kierowców czy jakos tak, w kazdym badz razie po tym jak Pani z BOK wezmie naszą skarbonke, to jednoczesnie uruchamia system, który powoduje ze w kazd czwartek całe 5% od wartosci zakupów w koszyku wraca na nasze konto skarbonka.
+ w czwartek jest mniejszy ruch
+ czwartek to dzień po wejsciu w życie nowej gazetki auchan =więcej okazji
+ robiąc wieksze zakupy w czwartek, w weekend mamy świety spokój i możemy poswięcić go rodzinie, zamiast szwędać się po marketach wśród wszechobecnego zamętu, chaosu i wymuszającego na rodzicach płaczu dzieciaków w wózkach :/
W każdym badz razie ja serdecznie polecam- zbieram środki na skarbonce praktycznie przez cały rok, owszem można je wykorzystywać na bieżąco. Co fajne, nie koniecznie jestem zmuszana do zbierania punktów w zamian za gadżety, które mogę kupić za małe pieniądze – ale mogę wykorzystać tą gotówkę na rzeczy które są mi w danej chwili potrzebne. W zeszłym roku zafundowałam sobie zupełnie bez wyrzeczeń super-fajny :) odkurzacz marki zelmer z filtrm hepa. Noramalnie wybrałabym pewnie jakis tańszy model, a tak bez wyrzeczeń rzuciłam się na ten, i jestem naprawde zadowolona z niego. Tak jak wspomniałam zbieram cały rok, ponieważ tak w tym, jak w zeszłym roku Auchan ma promocje – że w listopadzie i grudniu, od wartosci sum płaconych skarbonką 10% wraca na nasze konto. tzn. uzbierając np 380 zł , kupujac towar i płacąc nimi (czyli nie wydajemy teoretycznie nic) 10 % tj. 38zł wraca nam spowrotem i możemy je kolejno wykorzystać. A nawiązując do doładowania karty tel. – ostatnio zaryzykowałm i doładowałam sobie konto orange za 50zł biorąc kupon w kasie. Pani go zeskanowała, za wszystko zapłaciłam kartą, czyli tzn. że 5% z 50zł za doładowanie weszło mi na konto skarbonki:D. Do tego płacąc kartą millenium (dzięki doradzeniu Michała – dziękuję :) jeszcze 3 % z tego wraca mi powrotnie:D czyli, biorąc pod uwagę ze auchan jest dosc tani (kupuje chemie i takie rzeczy jak ketchupy, majonez itp) mam go blisko, to jeszcze tylko dlatego ze kupuje w czwartek moge wyciagnac 8 % zwrotu. Generalnie robie zakupy raz w tygodniu, lub czasem raz na 2 tyg, wydając ok 150 – 220 zł jednorazowo. Jest listopad a ja sie zastanawiam co sobie za to kupie:D Polecam szczerze, jesli ktoś ma auchan w poblizu. Uff…sie rozpisałam. Jeśli macie inne pomysły na tego typu oszczedzanie, które nic nie kosztuje – piszcie i podzielcie się !. Pozdrówka dla forumowiczów i jeszcze raz dla naszego senseia – Michała 😀

Odpowiedz

Michał Szafrański Listopad 26, 2012 o 22:24

Hej Ewelinaa,

Dziękuję Ci za wyczerpującą informację. I za pozdrowienia dla senseia też :)

Mam jeszcze pytania:
1) Jak rozumiem masz kartę płatniczą Mastercard Skarbonka, tak? Jakie opłaty są z nią związane? Wydaje mi się, że widziałem że jakieś są.
2) Czy na stacji paliwowej Auchan musisz zapłacić kartą Mastercard Skarbonka żeby włączyli Cię do tego programu (5% od wartości zakupów w czwartki) czy możesz zapłacić dowolną inną kartą i tylko przynieść potwierdzenie do BOK, że tankowałaś na ich stacji?

Pozdrawiam serdecznie :)

Odpowiedz

ewelinaa Listopad 27, 2012 o 15:36

Michale:):
1)Karte skarbonka możesz założyć w BOK, z tego co pamiętam musiałam wymienić swoją na nową skarbonka mastercard, bo te starego typu wychodziły z obiegu.Założyłam ją na odpowiednim stoisku w CH Auchan, o ile dobrze pamiętam podpisywałam jakąś małą niegroźną umowę, która wiązała się z tym, że jest jeszcze opcja aby przelewać normalnie z konta określone kwoty na skarbonkę lub też może ona działać jak karta kredytowa. W każdym bądz razie nie ma wymogu aby z tych opcji korzystać i ja z nich nie korzystam. Wykorzystuje skarbonke tylko do zbierania pieniędzy za zakupy. O ile dobrze pamiętam nic za jej założenie nie płaciłam, za wyjątkiem 10zł, ale one nie są jakąś opłatą za założenie karty, tylko automatycznie możesz je wykorzystać bo ta kwota znajduje sie na karcie skarbonka. Poczekaj – zajrze jeszcze tylko do umowy, bo to było jakieś 2 lata temu. Tak, te 10 zł są jako zasilenie karty skarbonki, także nic nie przepada.
2)Nie, punkty skarbonka, wykorzystujesz z tego co się orientuje tylko na terenie samego marketu Auchan, nie obejmuje raczej ona stacje paliw. Na stacje podjezdzasz normalnie swoim autkiem:) tankujesz do pełna (albo i nie:) ) płacisz dowolną kartą debetową, bierzesz paragon lub fakturę. Ja pamiętam wzielam fakture na firme i tez przeszło. Potem idziesz do BOK i prosisz o uruchomienie promocji dla kierowców czy jakoś tak (chodzi o te 5% za zakupy w czwartki). Uwaga! upewnij się prosze wczesniej za jaką minimalną kwotę musisz zatankowac na stacji (kojarzy mi się 120 zł, ale nie jestem pewna)

Powodzenia:)

Odpowiedz

Anna Listopad 28, 2012 o 13:08

Dzięki Ewelina. Samochód własnie sprzedaję, więc paliwo mnie nie będzie interesować, no chyba, że jak coś będę chciała podpalić :-) Korzystam z MPK i cud się stał (w Krakowie nietrudno o cuda), bo od 2 tygodni mam autobus spod domu do Auchana (przedtem 3 razy musiałbym się przesiąść). Wyjaśniłaś mi działanie tej skarbonki tak klarownie, że chyba się skuszę ją aktywować po Nowym Roku. Kilka osób mówiło mi, ze całkiem nieźle wychodzi na tym programie, wszyscy deklarują, że „skarbonkowe” wydają w grudniu.

Odpowiedz

ewelinaa Listopad 28, 2012 o 21:56

Jak nie masz autka, to może ktoś ze znajomych tankuje. Pożycz od nich na dzień paragon czy fakturę, skocz do BOK w Auchan i zarejestruj się na te 5 % w czwartki dla kierowców.( paragon lub fakturę potem Tobie zwrotnie oddają) Wystarczy jednorazowo uruchomić ten program – wtedy będzie on działał automatycznie. A tylko przy tych 5% w czwartki, skarbonka staje się dochodowa. We wtorki chyba jeszcze jest promocja 5% zarotu za produkty spożywcze. Tak czy inaczej polecam. Pozdrówka z Poznania:)

Odpowiedz

pawlin Listopad 25, 2012 o 16:07

zeby z dobrego konta wyciagnac maksa wystarczy pare razy skorzystac z moneyback przy zakupach np. na stacjach benzynowych orlen i bp, lub w delikatesy k&m. przy zakupie za dowolna kwote mozna pobrac z kasy dodatkowe 200zl za ktore zostanie naliczony zwrot :) do tego polecam sledzic oferty bankow na grouponie lub gruperze za zalozenie konta i spelnienie nieskomplikowanych warunkow moze wpasc stowka lub dwie :)

Odpowiedz

Tomek Listopad 24, 2012 o 22:37

Hej Michał,
Mam pytanie o największą pozycję w wydatkach za październik. Pożyczek udzielasz na jakichś konkretnych serwisach pożyczkowych? Jeżeli tak, to jak starasz się niwelować ryzyko?
Jakiś czas temu widziałem test (bodajże na blogu Samcika) takiej działalności i szczerze mówiąc wyglądało to mało zachęcająco, a ty piszesz o praktycznie pewnym zysku.

Pozdrawiam,

Odpowiedz

Michał Szafrański Listopad 25, 2012 o 00:20

Hej Tomek,

Dla pełnej jasności: jestem na Kokosie, ale tylko dla rozpoznania zasad tam rządzących i z BARDZO MAŁYMI pożyczkami. Moje całkowite zaangażowanie tam nie przekracza obecnie 1200 zł. Reszta pożyczek to znajomi, znajomi znajomych. Przy większych kwotach zawsze z dobrym zabezpieczeniem. Pożyczka nigdy nie jest pewna dopóki do Ciebie nie wróci. Trzeba umieć zważyć ryzyko i świadomie je podjąć.

Z serwisami social lending jest jak dla mnie za dużo zabawy i zbyt duże ryzyko (ale to jest moja subiektywna opinia i każdy powinien sobie wypracować własną). Ja stosowałem duże „rozproszenie” pożyczając małe kwoty wielu osobom. Ale uważam, że za dużo zachodu z tym jest.

Pozdrawiam życząc samych trafnych decyzji :)

Odpowiedz

Michał Szafrański Listopad 25, 2012 o 12:39

Tomek – dodam jeszcze jedną ważną informację żeby nie było niejasności co do mojego sposobu działania:

Jeżeli komuś udzielasz pożyczki i osiągasz z tego tytułu korzyści, to zobowiązany jesteś do zapłacenia od tego stosownych podatków. W szczególności masz, np. do zapłacenia podatek PCC i ew. korzyści z takiego pożyczania trzeba wyliczać z uwzględnieniem wszystkich podatków, które po drodze zostaną nałożone na taką działalność (także podatku dochodowego). Dlatego warto liczyć, liczyć i jeszcze raz liczyć. I oczywiście TRZEBA działać legalnie i płacić stosowne podatki.

Jeśli jesteś udziałowcem w spółce, której pożyczasz pieniądze, to podatku PCC nie musisz płacić, ale oczywiście od Twojego dochodu na takie pożyczce musisz zapłacić podatek dochodowy. Jakby nie patrzeć to tak jak podatek „Belki” płacony za pośrednictwem banków. Jeśli dokładnie przyjrzysz się mojego październikowemu raportowi, to zauważysz, że kupiłem udziały w spółce. Jest to związane właśnie z działalnością inwestycyjną, która wymagała pożyczenia spółce pewnego kapitału, który wróci do mnie powiększony o zysk. Oczywiście poza tym staram się mieć zawsze zabezpieczenie dla kwoty pożyczki, np. wpis hipoteki do KW nieruchomości etc. Kiedyś opiszę to szerzej w artykule poświęconym wyłącznie pożyczkom, ale nie będzie to prędko (są ważniejsze tematy, które wymagają czasu).

Udzielając pożyczek trzeba też pamiętać o tym, że nie mogą one przekraczać pewnego poziomu oprocentowania w skali roku, powyżej którego sklasyfikowane będą jako lichwa. Obecny limit to 25% w skali roku. Ja jestem bardzo daleko od tego poziomu :) Czysto informacyjnie: ja jestem usatysfakcjonowany jeśli na wszystkich moich inwestycjach uda mi się zarobić średnio 10% w skali roku. Ale każdy musi sobie sam zdefiniować swój cel inwestycyjny i ocenić swoją skłonność do podejmowania ryzyka (oraz zdolności w zakresie jego minimalizowania).

Zauważ, że pożyczanie pieniędzy tylko na 1% miesięcznie daje 12% rocznie, czyli więcej niż na najlepszej lokacie a dla pożyczkobiorcy jest to dużo atrakcyjniejsza propozycja niż, np. kredyt na karcie kredytowej, który oprocentowany jest na ponad 21-24% w skali roku. Że nie wspomnę o firmach udzielających „szybkich pożyczek”, których działalność trudno mi uznać za etyczną.

Tyle tytułem uzupełnienia tematu. Jeśli temat jest dla Was interesujący, to opiszę go kiedyś szerzej na blogu.

Pozdrawiam serdecznie i życzę żebyście nigdy nie byli zmuszeni do bycia pożyczkobiorcami!

Odpowiedz

stock Listopad 25, 2012 o 20:41

Michał, obowiązek podatkowy w PCC przy umowie pożyczki ciąży na pożyczkobiorcy, nie na udzielającym pożyczkę! Kupiłeś udziały w spółce po to, aby ona nie musiała zapłacić PCC, nie Ty.

Odpowiedz

Michał Szafrański Listopad 25, 2012 o 20:56

Hej Stock,

Oczywiście masz rację. Zastosowałem skrót myślowy opisując relację pożyczającego i pożyczkobiorcy. Chodziło mi o to, że pożyczka obciążona jest takimi kosztami i z mojej perspektywy to PCC mnie dotyczy bo udzielam pożyczki powiększonej o PCC (pożyczający chce zazwyczaj konkretną kwotę netto, gdy dowiaduje się o umowie pożyczki i PCC). Dzięki za wypunktowanie. Przeczytałem swój komentarz jeszcze raz i rzeczywiście brzmi to tak jakbym to ja płacił PCC jako pożyczkodawca a nie pożyczkobiorca.

I jeszcze dla wyjaśnienia osób, który pytały mnie o to mailem: PCC wynosi 2% kwoty pożyczki.

Dziękuję za czujność i pozdrawiam!

Odpowiedz

Tomek Listopad 26, 2012 o 11:12

Michał,

Ad. Pożyczek…
Moje pytanie wynikało raczej z podanej przez ciebie kwoty. Uważam, że 14000 zł do inwestowania na serwisach typu KOKOS, przy jednoczesnym minimalizowaniu związanego z tym ryzyka, to spory wysiłek. Spółka wiele wyjaśnia w tym temacie. Dzięki .

Zauważyłeś pewnie, że raczej dopytuję cię o tematy związane z inwestycjami. Sam, w najbliższym czasie, będę musiał dokonać wyboru w którym kierunku pójść więc pewnie jeszcze wiele razy będę się zwracać z pytaniami po twoich kolejnych wpisach. No ale jeżeli się uczyć to najlepiej od bardziej doświadczonych, WARTOŚCIOWYCH, SILNYCH i chętnych do pomocy osób. Za co raz jeszcze dziękuję.

Ad. Raportu za październik…
Jak zwykle bardzo szczegółowo – co dla mnie od niedawna jest DUŻYM PLUSEM.
Ja sam prowadzę moje zestawienia miesięcznych wpływów i wydatków już od kilkunastu lat w Excelu. Mogę się pochwalić w miarę sensownie przygotowaną listą kategorii oraz brakiem manka już od bardzo długiego czasu. Niestety jest też i ale…
– moje kategorie nie są/były aż tak dokładne. Szczególny problem miałem z pozycją KARTA KREDYTOWA – wrzucałem tam wszystkie płatności kartą – na chwilę obecną nie potrafię powiedzieć ile wydaję na jedzenie, paliwo czy lekarstwa, za które płaciłem właśnie kartą.
– moje zestawienie przygotowywałem tylko w celu zapanowania nad własnym budżetem (i to doskonale się sprawdziło), a nie by wyróżnić pozycje, w których mógłbym się pokusić o wprowadzenie oszczędności. To już w niedługim czasie się zmieni 
Po twoim wpisie o programie Microsoft Money postanowiłem przetestować go na swoim przykładzie. Przygotowałem swoją, JUŻ ODPOWIEDNIO ZMODYFIKOWANĄ, listę kategorii, listę płatników oraz kont i rozpocząłem naukę. Po tych kilku dniach mogę powiedzieć, że nie spodziewałem się, że program będzie aż tak przyjazny w obsłudze. Czekam jeszcze tylko na kolejne odcinki pokazujące jak odpowiednio ustawić listę swoich inwestycji.
Pozdrawiam, życzę dalszych sukcesów w prowadzeniu bloga oraz dziękuję za dotychczasowe inspiracje i pomoc.

p.s. Po przeczytaniu twojego listu do Pat’a mogę tylko powiedzieć, że potwierdza się to o czym pisałem kilka akapitów wyżej…

Odpowiedz

Michał Szafrański Listopad 26, 2012 o 22:48

Tomek,

Wzruszyłem się. Dzięki! Strasznie dużo superlatyw :) Odpowiem tak: na zdrowie, niech się Ci przydaje :)

Serwisu Kokos nie potrafię traktować poważnie. Praca niewspółmierna do efektów. Ale jest to dobra szkoła dla osób, które chcą się nauczyć dbania o swoje pieniądze pożyczane innym.

Twoją opinię o Money powinniśmy przekazywać wszystkim miłośnikom Excela – „nie spodziewałem się, że program będzie aż tak przyjazny w obsłudze”. Myślę, że tylko utwierdzisz się w tym przekonaniu, jak przejdę do opisu bardziej złożonych operacji w taj aplikacjie :)

Dziękuję jeszcze raz i pozdrawiam

Odpowiedz

cas Listopad 24, 2012 o 23:05

A ja się zastanawiem kiedy się kończy oszczędzanie, a zaczyna sknerstwo?

Odpowiedz

Michał Szafrański Listopad 25, 2012 o 00:30

Hej Cas,

Daj mi proszę znać jak dojdziesz do jakiegoś wniosku :) Z góry dziękuję.

Pozdrawiam :)

Odpowiedz

Betz Listopad 24, 2012 o 23:22

Tabletki do zmywarki – 16,99 – lidlowskie? 😉

Odpowiedz

Michał Szafrański Listopad 25, 2012 o 00:20

Hej Betz,

Oczywiście Lidl :)

Odpowiedz

Janusz Listopad 24, 2012 o 23:23

Bardzo mnie Michał inspirujesz do oszczędzania!Już widzę po mału efekty moich działań ,do których mnie zachęciłeś poprzez Twój blog.Jestem Ci niezmiernie wdzięczny.Myślę że coś więcej na temat moich poczynań napiszę po nowym roku ,jak już podstawowe sprawy finansowe sobie ureguluję.

Odpowiedz

Michał Szafrański Listopad 25, 2012 o 00:33

Janusz,

Tak trzymać. Gdybyś potrzebował pomocy lub wsparcia (takiego tyci, tyci konkretyzującego), to śmiało pisz przez stronę „Kontakt”.

A ja jestem właśnie po obejrzeniu super motywującego filmu „I’m fine, thanks”. Czy widział go ktoś ktoś jeszcze?

Pozdrawiam sobotnie!

Odpowiedz

Fanta Listopad 24, 2012 o 23:42

kościół 94 zl
pasta do zębów 20,99

na bogato..

ehh ….gratuluje drobiazgowości i wytrwałości , niestety moje comiesięczne postanowienia o spisywaniu wydatków kończą się tylko na planowaniu że będę to robić.
Gratuluję pierwszego zarobku na blogu. Proponuję dorzucić reklamy adsense przy takiej liczbie odwiedzających zawsze jakiś grosz wpadnie.

Pozdrawiam

Odpowiedz

Michał Szafrański Listopad 25, 2012 o 00:37

Hej Fanta,

To moje spisywanie wydatków to jest już automat. Raporty same się generują :)

Dziękuję za gratulacje. Ucieszyłem się jak dziecko z tych pierwszych pieniędzy. Taki bonus ni stąd ni z owąd. Co do reklam AdSense – trochę się boję ich przyjęcia na blogu, ale może rzeczywiście testowo spróbuję z jakąś mało inwazyjną formą reklamową.

Pozdrawiam :)

Odpowiedz

Betz Listopad 25, 2012 o 09:48

Śmiało! Już dałem na whiteliste AdBlocka. Ale nie za dużo, nie za dużo :)

Odpowiedz

Fanta Listopad 25, 2012 o 00:07

cd ..
List do Pat’a… o kurczę :( , ale dzięki temu mamy Ciebie i Twojego bloga !!!

Chylę czoła …. list koniecznie wrzuć na bloga!

Jeszcze raz dzięki.

Odpowiedz

Michał Szafrański Listopad 25, 2012 o 00:38

:-) Będzie na 100%.

Odpowiedz

Marek Listopad 25, 2012 o 00:23

Planujesz osobny wpis o biznesie z wynajmem mieszkań? Jak to wygląda w twoim przypadku, kupujesz kilka mieszkań na kredyt i spłacasz z czynszu czy kupujesz za gotówkę?
Ciekawi mnie ten temat bo to świetne źródło pasywnego dochodu jednak z tego co kiedyś czytałem to realna stopa zwroty wychodzi ok 4% rocznie, ale to zależy jeszcze od dyminiaki zmian cen nieruchomości.

Odpowiedz

Michał Szafrański Listopad 25, 2012 o 00:48

Hej Marek,

Dzięki za komentarz. Tak – potwierdzam, że będzie taki wpis. Zapowiadałem go już tutaj: „Wyniki głosowania o czym chcecie przeczytać„.

Założenie jest proste: finansuję mieszkania w 100% kredytem hipotecznym, przy czym przychód z najmu musi być wyższy niż suma kosztów kredytu, czynszu, opłat dodatkowych i podatków. Daje się to osiągnąć nawet na trudnym warszawskim rynku, ale kluczem do sukcesu jest kupowanie mieszkań poniżej cen ofertowych (negocjowanie). Z założenia buduję biznes plan na każdą nieruchomość, która mnie potencjalnie interesuje. Dzięki temu wiem jaką cenę muszę osiągnąć żeby wyjść na swoje. Dodam, że 4%, które podajesz to bardzo marny zwrot i zapewniam, że mi by nie chciało się do tematu podchodzić dla 4% :-)

W mojej opinii kupowanie inwestycyjne za gotówkę, to nieoptymalne wykorzystanie gotówki. Kredyty hipoteczne są dosyć tanie, w porównaniu z tym ile może wypracować gotówka (nie warto się jej pozbywać na inwestycyjne mieszkanie – ale to tylko moja opinia i oczywiście do kredytu trzeba mieć jeszcze zdolność finansową, ale to omówię w artykule lub minicyklu dotyczącym inwestowania w nieruchomości).

Pozdrawiam!

Odpowiedz

my-name Listopad 28, 2012 o 17:44

Hej Michał,
Koniecznie napisz o metodach negocjowania. Chciałbym poznać jak to robić skutecznie bo moje sposoby nie sprawdzają się.

Odpowiedz

Michał Szafrański Listopad 29, 2012 o 00:41

Hej My-name,

Temat rzeka i raczej na podcast niż pisanie :) Notuję sobie na mojej liście „to do”.

Odpowiedz

Tomek Listopad 25, 2012 o 10:28

@Michał

A co myślisz o inwestowaniu w nieruchomości w kontekscie zmian demograficznych. Szacuje się że do 2020 roku spadnie tak znacznie liczba studentów, że wszyscy chętni zmieszczą się na uczelniach publicznych.

Ma to implikacje na rynku nieruchomości np. w Krakowie będzie mniej o ok. 100 tyś. studentów którzy aktualnie wynajmują mieszkania (brak miejsca w akademikach), co daje min. 15 tyś. lokali niezagospodarowanych na rynku. Doliczając do tego emigrację zarobkową z granicę oraz odpływ na tereny podmiejskie, to może być ciekawie na rynku nieruchomości.

Warszawa jako stolica ma oczywiście bonus (nie wiem czy aktualnie i według prognoz demograficznych będzie przyrost mieszkańców) ale np. dla Poznania rokowania są ujemne.

Uwzględniasz takie prognozy w swoich jakby nie było kosztownych inwestycjach?

Odpowiedz

Michał Szafrański Listopad 25, 2012 o 14:12

Hej Tomek,

Podaj mi proszę źródło, na które się powołujesz. Przewidywanie przyszłości jest bardzo trudne :). Ja wiem, że żyję w mieście, które przyciąga ludzi spoza niego – czy to w celach studiowania, czy w celach zarobkowych. Poza oczywistym „targetem” jakim są studenci warto również adresować młodych, pracujących ludzi, którzy są na dorobku i skłonni są wynajmować pokoje (nie całe mieszkania). Jeśli ze studentami będzie krucho (jak na razie jest ich aż nadto – 270 000 w Warszawie i okolicach), to przekwalifikuję się na wynajem osobom pracującym.

Mam nadzieję, że w Warszawie zaistnieją również nowe scenariusze najmu, które mają już miejsce w innych krajach, np. wynajmowanie pokoi blisko miejsca pracy. Przykładowo: osoby mieszkające gdzieś hen hen na obrzeżach miasta lub poza nim, mogą być zainteresowane ograniczeniem codziennych dojazdów (auto i parkowanie kosztuje, dojazdy komunikacją miejską trwają i czas też jest cenny) i wynajęciem za kilkaset złotych pokoju „10 minut od pracy”, w którym mieszkają od poniedziałku do piątku a weekendy spędzają u siebie.

Zobaczymy jak to będzie. Odpowiadając na pytanie: opracowując moje plany zakładam po prostu pustostan w postaci 1 miesiąca w roku, ale nie próbuję głęboko analizować przyszłości za 10 lat. Najwyżej sprzedam mieszkania, które przeznaczam pod wynajem. Raczej nie powinienem na tym stracić :)

Pozdrawiam!

Odpowiedz

Paweł Gaweł Listopad 25, 2012 o 14:25

Mój wzrok przykuł zwłaszcza jeden punkt: 75 zł za przejazd autostradą do Poznania i z powrotem. Do tego dochodzi koszt paliwa (o amortyzacji auta nie wspominając) – jeżeli jechałeś sam, czy nawet z żoną, to moim zdaniem było to bez sensu. Ze stolicy do Poznania masz dobre, a znacznie tańsze połączenia kolejowe, a w pociągu możesz spokojnie poczytać gazetę czy napisać kolejny artykuł na bloga! 😉

Odpowiedz

Michał Szafrański Listopad 25, 2012 o 14:51

Hej Paweł Gaweł,

Dzięki za szybką analizę, ale nieco Ci ją skomplikuję:

– Jechaliśmy w 3 osoby
– Wyruszałem po pracy w piątek i krytyczny był czas dojazdu (chcieliśmy być tam na konkretną godzinę bo kongres zaczynał się już w piątek)
– Kongres miał miejsce nie w Poznaniu, tylko pod Poznaniem – więc i tak miałbym dodatkowe koszty dojazdu na miejsce z pociągu
– Chciałem mieć możliwość dojazdu jeszcze gdzieś w niedzielę
– Czas w aucie w obie strony spędziłem rozmawiając z Żoną i moim doradcą kredytowym więc uważam go za bardzo dobrze spożytkowany
– amortyzacja auta biegnie bez względu na czy jest użytkowane czy nie :) Oczywiście możesz mówić, że się bardziej zużywa w użyciu… ale taka jego natura i nie robię się bogatszy od tego, że stoi nieużywane

Reasumując: zważyłem za i przeciw i pojechaliśmy autem biorąc dodatkowego pasażera. I pewnie nawet gdyby nam wyszło drożej autem, to i tak pojechalibyśmy autem ze względu na elastyczność, którą daje po drodze i na miejscu. Zadziałał motyw „jak rozsądnie wydawać pieniądze” a nie „jak ograniczyć wydatki do minimum”

Pozdrawiam :)

Odpowiedz

Tomek Listopad 25, 2012 o 15:43

@Michał

Inspiracją poprzedniego komentarza była lektura tego posta http://stojeipatrze.blogspot.com/2012/11/niz-demograficzny-zbiera-pierwsze-zniwa.html

Co do sprzedaży lub wynajmu, to może być różnie :-) bo ze spadającym popytem w postaci niżu/odpływu ludzi może być trudno walczyć, szczególnie jak podaż będzie wysoka.

Masz rację przewidzenie co będzie za 10 lat jest trudne, ale moim zdaniem przy takich stosunkowo mało płynnych inwestycjach jak mieszkanie obarczone kredytem warto to robić. Sprzedaż mieszkania za akceptowalną cenę trwa, mieszkania nie da się przenieść (warunki lokalizacji/miasta mogą się pogorszyć – patrz co się dzieje w Łodzi która się wyludnia), a i na koniunkturę nie bardzo mamy wpływ. Może się nam inwestycja nie spiąć :(

Co do wynajmowania pokoi na dni robocze, to sorry ale nie widzę tego :-), może to być dobre dla singlii którzy i tak w większości wynajmują (z racji takiej a nie innej polityki większości banków). Taka opcja dla osób w związkach/z dziećmi w naszym społeczeństwie nie przejdzie moim zdaniem.
Sam chciałbyś być takim weekendowym/telefonicznym tatą/mężem?

Po prostu różnimy się od zachodu pod pewnymi względami (chociażby w kwestii jedzenia na mieście/gotowania w domu) i choć coś jest popularne/powszechne w innej kulturze u nas jest praktykowane przez mało znaczący statystycznie wycinek społeczeństwa.

Poza tym u nas panuje „kult” mieszkania na „swoim” co dodatkowo czyni najem trudny. Inna sprawa że i rynek najmu ma swoje za uszami, dlatego z całego serca popieram takie inicjatywy jak Mieszkanicznik :-), gdyż ucywilizowany, biznesowo zorientowany rynek najmu leży w moim osobistym, personalnym interesie :-)

Pozdrawiam

Odpowiedz

Anonimowy fan Listopad 25, 2012 o 22:08

Co do AdSense – myślę, że jeśli myślisz racjonalnie, a widzę, że tak, powinienneś dodać do strony. Jeśli czytelnicy uznają, że to złe – mogą to sobie sami wyłączyć – opisz im jak i będziesz fair.

Dla reszty będzie to dodatkowa funkcjonalność tego serwisu i sposób na odkrycie kontekstowo związanych ofert. To naprawdę plusy.

W tej brażny, już w tej chwili jesteś w ten sposób zarabiać ok. 400-800PLN miesięcznie i będzie to rosło wraz ze wzrostem ruchu i tym jak algorytm Google nauczy się, co u Ciebie najlepiej działa.

Wszyscy działamy, żeby zostać wynagrodzonymi za swój wysiłek, więc nie widzę tu etycznego problemu. To dla mnie obłuda, niekonsekwencja i traktowanie użytkowników z góry, żeby za nich decydować, że tej formy reklamy nie będzie. Nie zgadzam się pod tym względem z ludźmi typu K. z metafinanse. Jego argumenty nie tylko mnie nie przekonują, po prostu nie trzymają się kupy.

Niby dlaczego blog o finansach osobistych nie może zarabiać nie tylko na swój rozwój, ale również na swojego właściciela? Czy zarabianie pieniędzy to wstyd, coś nieetycznego? Kto, jak to, ale Ty chyba nie podpiszesz się pod tego typu nonsensem.

Zachęcam do podjęcia najlepszej decyzji z Twojego punktu widzenia. Sorry za argumentacyjny ton tej wypowiedzi.

Odpowiedz

Krzysztof Listopad 25, 2012 o 23:42

Cześć, dzięki za wywołanie do tablicy ;).

Tak jak wspominasz, na Metafinansach nie ma i w najbliższej przewidywalnej przyszłości nie będzie reklam AdSense. Ale to nie „decydowanie za użytkowników, że tej formy reklamy nie będzie”, tylko decydowanie co będzie, a czego nie będzie na moim własnym blogu. Co tu nie trzyma się kupy?

Odpowiedz

Nie dla AdSense Listopad 26, 2012 o 11:05

@Krzysztof @Michał

Dodanie reklam AdSense jest śliskie, bo nie rozpoznają kontekstu a jedynie słowa kluczowe i np. we wpisie jak omijać kredyty, dlaczego kredyty są złe, oczywiście pojawią się reklamy Adsense dot. kredytów choć z wydźwięku artykułu wynika, że powinny to być reklamy np. lokal. Dobór reklam do kontekstu jest jeszcze prymitywny i moim zdaniem taka decyzja może przynieść odwrotny skutek, gdyż powstanie dysonans między tym co piszecie a automatycznie dopasowaną reklamą.

Odpowiedz

Michał Szafrański Listopad 26, 2012 o 22:30

Hej Anonimowy fanie,

Dziękuję Ci za Twój komentarz i mnie absolutnie nie masz za co przepraszać (no może Krzysztofa powinieneś przeprosić za to „ludźmi typu K.” – apeluję o więcej wzajemnego szacunku i nie nakręcanie się).

Wczoraj wieczorem włączyłem reklamy. Będą na razie w dwóch miejscach i zobaczę czy jest to gra warta świeczki. Te dwa miejsca to mały pasek u góry każdego artykułu (tuż przed treścią) oraz na samym dole większy box – po zakończeniu artykułu. Samych artykułów nie będę przerywał reklamami. Mam nadzieję, że nie uznacie tych form reklamowych za zbyt inwazyjne. A jeśli będzie Wam to przeszkadzało, to śmiało włączcie dodatek AdBlock w Waszej przeglądarce (lub inny), który wytnie Wam te dwie reklamy.

Pozdrawiam :)

Odpowiedz

Maciej Listopad 25, 2012 o 23:06

Jak zwykle ciekawy i inspirujący wpis :) Temat pożyczek bardzo mnie zaciekawił. Mam nadzieję, że trafi na Twoją listę ToDo :)

Odpowiedz

Michał Szafrański Listopad 26, 2012 o 22:30

Hej Maciej,

Już trafił. Dziękuję za Twój głos na ten temat :)

Odpowiedz

yareq Listopad 26, 2012 o 08:22

@Michał jeżeli masz z Millennium zwrot ponad limit 50 zł, to dlaczego nie macie dwóch kont – jedno Twoje, jedno żony? i zwrot 2*50zł ?

Odpowiedz

Michał Szafrański Listopad 26, 2012 o 22:33

Cześć Yareq,

Mamy z Żoną taką politykę, że konta mamy wspólne. Mamy dużo kont w różnych miejscach z różnych powodów i dodatkowe prowadzenie kont oddzielnych dodatkowo komplikowałoby zarządzanie stanem tych kont i ich uzupełnianie. Poza tym to Żona robi większość zakupów w hipermarketach (buziaczki Słoneczko :-)) więc mi samodzielnie byłoby naprawdę trudno wydać tyle, żeby z skorzystać z moneybacku w sensownym wymiarze – uzasadniającym prowadzenie oddzielnego konta.

Pozdrawiam!

Odpowiedz

Krzysztof Listopad 26, 2012 o 10:26

Michał, wielkie gratulacje za świetne wyniki inwestycyjne i blogowe :).

Kiedyś wymieniałeś Metafinanse wśród blogów, które warto czytać. Ja dziś (a tak naprawdę już dużo wcześniej) mogę powiedzieć, że Twój blog jest dla mnie inspiracją. Piszę to bez cienia przesady :).

Bardzo się cieszę, że o Twoim blogu można już mówić, że jest popularny i że ze swoimi poradami finansowymi trafiasz do coraz większej liczby osób. Im więcej takich blogów i im większa szansa na to, by w ten sposób poznać skuteczne sposoby na zarządzanie domowym budżetem, tym lepiej.

Życzę Ci, byś tego typu rekordy pobijał co miesiąc :). Pozdrawiam!

Odpowiedz

Michał Szafrański Listopad 26, 2012 o 22:42

Hej Krzysztof,

Wielkie dzięki! Twoją opinię szczególnie sobie cenię bo zarówno Twoja praca na Metafinansach, jak i na Kontomierzu, to prawdziwe rzemiosło i konsekwencja w wykładaniu tematu oszczędzania. Przyznaję, że bardzo ładnie udało mi się wystartować i cieszę się, że tak fajnie udaje mi się z Wami rozmawiać. To daje chęć do dalszej pracy oraz zobowiązuje do rozwoju :)

Gorąco pozdrawiam (z drapiącym gardłem – coś mnie rozbiera)

Odpowiedz

Anonimowy fan Listopad 26, 2012 o 15:40

Drogi K. z metafinanse,

Chodziło mi bardziej o decydowanie z góry za użytkowników, że reklamy kontekstowe są złe, śliskie i jakieś tam jeszcze. Na własnym blogu oczywiście wolnoć Tomku w swoim domku. Pamiętam z jakiegoś tam wpisu Twoje tłumaczenia, że ten blog ma tylko zarabiać na odnowienie domeny i hosting, że zarabia tylko na siebie.

Primo, i co złego by się stało, gdyby zarobił też na właściciela, który nad nim pracuje. Secondo, umieszczasz u siebie przecież linki partnerski, ktore pozwalaja zarobic nawet 80-100PLN za wniosek o konto czy lokatę. Czyli na dobrą sprawę jeden taki wniosek w roku załatwia sprawę hostingu i domeny.

Ale chodzi mi o to, ze patrzec komukolwiek na ręce. Raczej skończyłbym z tą obludą czy nieśmiełością czy niewinnością czy jakkolwiek to nazwać związaną z zarobkami. Po prostu warto robić swoją robotę i nie przepraszać wszystkich, że się zarabia. I litości – na pewno nie na stronie o finansach.

Co do Adsense – system jest elastyczy. Można dobierać umiejscowienie reklam na stronie (Michał: polecam wtyczkę Quick Adsense), można zdefiniować, że reklamy, które uznamy za nieetyczne (np. chwilówki czy forex) nie pojawią się wtedy na naszej stronie, można wybrać tylko reklamy tekstowe, itp.

Najgorsze, co można zrobić to powiedzieć nie bo nie albo dopisac jakas nieprawdziwa teorie, ze „uzytkownicy tego nie chca”, itp.

Chyba ze ma sie po prostu plan na zarabianie w inny sposob i Adsense z nim w jakis tam sposob koliduje (np. jako mowca, konsultant, autor wlasnych ksiazek itp). Ale przeciez jesli do tego dojdzie mozna AS zawsze wylaczyc.

Odpowiedz

Krzysztof Listopad 26, 2012 o 16:58

Przypisujesz mi zupełnie mylną motywację.

Nie chodzi mi o przepraszanie kogokolwiek za zarabianie na blogu. Chodzi o dwie rzeczy: źródło motywacji i kontrolę.

Z Metafinansami sprawa wygląda tak, że chcę, by ten blog pozostał moim hobby i by nic nie przeszkadzało mi, bym mógł go tak traktować. Nie chcę, by to była moja kolejna „praca”, a tym bardziej nie chcę pisać na nim po to, by zarabiać.

I tu właśnie pojawia się kwestia źródła motywacji. Źródła mogą być dwojakiego rodzaju: wewnętrzne – płynące z własnej potrzeby, pasji zaangażowania, albo zewnętrzne – wynikające z kar i nagród (czyli np. z pieniędzy). Problem w tym, że przy pewnych działaniach najlepiej motywują te wewnętrzne źródła, a gdy pojawiają się pieniądze lub inne „zewnętrzne” nagrody, to ogólna efektywność działania i zaangażowanie istotnie spadają.

Możesz o tym przeczytać w tym krótkim artykule albo obejrzeć tę dłuższą prezentację.
Tyle teoria. A w praktyce – mogę powiedzieć z własnego doświadczenia, że to działa. Od kiedy usunąłem reklamy (zostawiając tylko tyle źródeł „dochodu” na pokrycie kosztów bloga), to i mi się przyjemniej pisze, i artykuły wychodzą lepsze, a blog ma największą oglądalność w swojej trzyletniej historii.

Według mnie to właśnie dlatego, że artykuły piszę z własnej wewnętrznej potrzeby: np. opowiedzenia komuś o tym jak działa ten czy inny produkt finansowy, czy wyrażenia opinii na temat działań jakiegoś banku. I z potrzeby prostej satysfakcji z tego, że to, co piszę, komuś się przydaje, albo że ktoś to oceni jako wartościowe (jak np. czyni to Michał linkując do mnie od czasu do czasu).

To mi wystarczy.

Druga rzecz to kontrola. Jeżeli już coś wstawiam na blog, to preferuję linki partnerskie ponad reklamy AdSense z tego właśnie powodu, że wtedy mam całkowitą kontrolę nad tym, co pojawia się obok moich wpisów. I mam pewność, że jeżeli pojawia się jakiś link do danego produktu, to wiem, że to jest coś dobrego, coś co znam i co jest sprawdzone.

W ten sposób mam pewność, że przy jakimś wpisie o złocie czy lokatach nikt nie trafił z mojego bloga na ofertę Amber Gold. (Uprzedzając: tak, wiem że można filtrować reklamy, a to dodatkowa praca i niepotrzebny grind, czyli coś, czego za wszelką cenę chcę przy Metafinansach uniknąć).

Odpowiedz

Anonimowy fan Listopad 26, 2012 o 22:23

Hej K. – dzięki za wytłumaczenie, rozumiem i wierzę w Twoją motywację do działania dużo bardziej po tej argumentacji. Dzięki za linki – szczególnie TED mógłbym oglądać całymi dniami.

Z drugiej strony daję i Tobie, i sobie prawo do zmiany nastawienia w przyszłości. Jeśli zobaczę kiedyś u Ciebie reklamy kontekstowe, nie będę ani zdziwiony, ani rozczarowany tym, że poszedłeś w tę stronę. Naprawdę uważam, że jest to solidny, prosty system, który w niczym nie przeszkadza, a – i to dla mnie też centralna sprawa – motywuje (zewnętrznie) do działania.

Pozdrawiam.

Odpowiedz

vp9 Listopad 27, 2012 o 10:48

No to nie powiem, pierwszy wpis jaki przeczytałem na tym blogu i jest zachęcajacy:) Michale, podziękuj Krzysztofowi za reklamowanie Cię na Facebooku 😉

Coś czuję, że przy bliższej okazji czasowej zapoznam się dokładniej z zawartością bloga, a w dodatku czuję coraz większą chęć na założenie własnej strony poświęconej finansom :)

Odpowiedz

Michał Szafrański Listopad 27, 2012 o 19:43

Hej Vp9,

Witam Cię na blogu i dziękuję za pochwałę :) Zapraszam do częstej lektury :)

Pozdrawiam!

Odpowiedz

Jarek Listopad 27, 2012 o 21:24

Z niecierpliwością czekam na tekst dot. wynajmu i dziękuję za podsumowanie październikowe.

Odpowiedz

Michał Szafrański Listopad 28, 2012 o 19:11

Hej Jarek,

Dziekuje za komentarz. Oznaczam sobie „+1” dla tekstu o najmie 😉

Pozdrawiam!

Odpowiedz

Wiola Listopad 28, 2012 o 12:01

Pierwszy raz komentuję, ale często czyta :) Dziękuję!!! Twój blog uratował mi życie 😉

Odpowiedz

Michał Szafrański Listopad 29, 2012 o 00:37

Hej Wiola,

To ja dziękuję za tak pozytywny komentarz. Musisz mnie wtajemniczyć w to „uratowanie życia” :)

Ratownik pozdrawia :)

Odpowiedz

Wiola Listopad 29, 2012 o 08:20

Już wyjaśniam :) Mój budżet sięgnął dna, nawet drugiego dna. Tak źle z finansami jeszcze u mnie nie było i wydawało mi się, że będziemy „żywić się trawą” 😉 Wtedy zaczęłam szukać ratunku w necie i trafiłam na Twój blog o oszczędzaniu i panowaniu nad wydatkami. Zmobilizowałam siebie i męża do zbierania paragonów i zaczęłam prowadzić „tabelki”, potem analizować i…. oszczędzać!!! Widzę światełko w tunelu 😀 😀 Dziękuję jeszcze raz.

Odpowiedz

Michał Szafrański Listopad 29, 2012 o 09:33

Hej Wiola,

Bardzo sie ciesze, ze tak nieswiadomie Wam pomoglem. Dziekuje ze dalas mi o tym znac :) Od rana mam usmiech od ucha do ucha :)

Gdybys miala jakies pytania lub chciala przeczytac o czyms konkretnie co mogloby Wam pomoc wychodzic na prosta, to napisz prosze – w komentarzu lub przez strone „Kontakt”.

Trzymam za Was kciuki i ciesze sie, ze juz widzisz poprawe.

Pozdrawiam!

Odpowiedz

Anna Listopad 28, 2012 o 13:15

Michale, moją uwagę w poprzednim zestawieniu zwróciła rubryka „Lekarstwa” (no prawie 2 setki), ale zaznaczyłeś, ze to przygotowanie do sezonu zimowego. W tym miesiącu też masz dużą kwotę (no, jak dla mnie) na te lekarstwa. Oczywiście mam pytanie, jest niedelikatne, za co przepraszam, ale dlaczego jest to tak duża kwota? U mnie jesienią w tej rubryce to najwyżej 50 zł się znajduje (mówimy o lekarstwach typu witaminy, przeciwbólowe i plastry).

Odpowiedz

Michał Szafrański Listopad 29, 2012 o 00:40

Hej Aniu,

Niestety spora część tej kwoty poszła na konkretne środki przeciwbólowe dla Żony (był problem z kręgosłupem). Nie było tych środków dużo i kupowaliśmy w taniej aptece Ziko, ale pomimo tego zakupy te złożyły się do takich a nie innych kwot.

Pozdrawiam!

Odpowiedz

Olga Grudzień 4, 2012 o 14:08

Witaj Michale :)
Wpadam tylko na chwilę, alby podziękować Ci za cenne rady. Jestem -póki co- nie do końca zorientowana w tych wszystkich sprawach ekonomicznych i finansowych, ale uczę się. Dzięki Twoim wskazówkom i dzięki temu, że pokazałeś, że oszczędzanie i dbanie o budżet nie musi być katorgą, zaczęłam prowadzenie domowej księgowości. Pilnowaliśmy z mężem wydatki, spisywaliśmy paragony, nie dokonywaliśmy zakupów pod wpływem impulsu, zaczęłam też prowadzić statystykę wydatków w Excel’u. Miesiąc oszczędzania za nami. Udało nam się po raz pierwszy od dawna odłożyć pewną sumę, zobaczyliśmy, gdzie rozchodzą się pieniądze i pojawiła się we mnie nadzieja, że uda mi się w nadchodzącym roku przeprowadzić wymarzony remont kuchni. Serdeczne dzięki!

Odpowiedz

Michał Szafrański Grudzień 5, 2012 o 07:05

Hej Olga,

Suuuuper! Dziękuję, że wpadłaś żeby się podzielić tą dobrą nowiną. Uwielbiam wiedzieć, że moja praca jest przedatna. Dziękuję Ci bardzo i życzę wytrwania i powodzenia. Jak już uzbieracie na kuchnię, to fotki mile widziane! :)

Pozdrawiam i kibicuję żeby się wszystko udało.

Odpowiedz

Wild Dog Grudzień 23, 2012 o 09:00

Super zestawienie. W przyszłym roku muszę zacząć liczyć pieniądze. Do tej pory nigdy nie pisałem swoich wydatków. Dzięki twojemu blogowi zaczynam pojmować zagadnienia ekonomiczne. Muszę nauczyń się tego programu Excela i zacząć z niego robić dobry użytek.

Odpowiedz

Dodaj nowy komentarz

{ 1 trackback }

Poprzedni wpis:

Następny wpis: