Informacje o nowych artykułach i sposobach oszczędzania pieniędzy prosto na Twój e-mail

    

WNOP 026: Jak wyjść z długów i unikać problemów finansowych – rozmowa z Marcinem Iwuciem

przez Michał Szafrański dodano 4 maja 2014 · 60 komentarzy

Play

FB-wnop-026

Wpaść w długi jest łatwo, ale wyjść z nich znacznie trudniej. Pierwszy krok to uświadomienie sobie, że walka z długami to wojna. Jeśli chcemy ją wygrać, to musimy mieć dobrą strategię i być gotowym do poświęceń.

Wspólnie z moim gościem – Marcinem Iwuciem, autorem bloga oraz książki “Jak zadbać o własne finanse?” – rozmawiamy o tym, jak wydostać się z długów. Przekonujemy, że nie warto chować głowy w piasek. Że warto uświadomić sobie, że to my sami (najczęściej, chociaż nie zawsze) odpowiedzialni jesteśmy za sytuację, w której się znaleźliśmy. A skoro sami potrafiliśmy się do niej doprowadzić, to powinniśmy również sami się z niej wydostać.

Ten odcinek podcastu to obowiązkowe słuchowisko dla tych z Was, którym nie udaje się wiązać „końca z końcem”, osób, które wpadły w długi oraz wszystkich tych, którzy po prostu systematycznie wydają wszystko co zarabiają i nie potrafią generować oszczędności. W przypadku tych ostatnich osób granica jest bardzo cienka i zazwyczaj to tylko jedna pensja dzieli je od wpadnięcia w tarapaty finansowe. To właśnie dlatego tak bardzo zachęcam na moim blogu do oszczędzania i budowania poduszki finansowej.

Plan działania dla osób zadłużonych

Marcin Iwuć dzieli się dzisiaj swoimi doświadczeniami w walce z długami. Ostrzega również, że bez względu na posiadaną wiedzę finansową i wysokość zarobków, każdy z nas może stać się ofiarą własnej ignorancji i zbytniej pewności siebie. Jemu się to przytrafiło – do czego otwarcie się przyznaje. Ja sam nie raz w życiu przepuściłem w głupi sposób duże pieniądze – także nie jestem wyjątkiem. Na szczęście dotychczas nie miałem sytuacji, w której musiałbym intensywnie walczyć z długami. Niemniej jednak od lat mam do czynienia z osobami, którym nie starcza do pierwszego.

Jak wyjść z długów

Michał i Marcin Iwuć po nagraniu podcastu.

Ten podcast to także element mojego planu pomocy osobom zadłużonym lub będącym na granicy płynności finansowej. Wspólnie z Marcinem przedstawiamy krok po kroku plan działania dla tych osób. Pokazujemy też rolę systematyczności, determinacji i poświęcenia w wychodzeniu na finansową prostą. Pod koniec podcastu odpowiadamy również na pytania Czytelników.

Jeśli to Ty jesteś osobą z problemami finansowymi, to wierzę, że ten odcinek da Ci nadzieję i siłę do walki z długami. Ja wiem, że zastosowanie tego o czym piszę i o czym mówimy dzisiaj, przynosi rezultaty. Mam na to dowody od tych osób, które już są na prostej lub zaczęły widzieć “światełko w tunelu”. Wśród Czytelnicy bloga są już osoby, które wygrywają nie tylko z długami, ale także w konkursach na wychodzenie z zadłużenia.

Wiem, że brzmi to jak jakieś zaklinanie rzeczywistości, ale naprawdę musisz uwierzyć, że możesz wyjść z długów! To pierwszy krok. Nie mówię, że będzie łatwo. Będzie bardzo ciężko. Ale warto to zrobić dla siebie i dla najbliższych. Życie bez “topora” nad szyją jest tego warte.

Powodzenia!

Wychodzenie z długów

Marcin Iwuć podpisuje 20 egzemplarzy swojej książki, które rozdaliśmy Czytelnikom mojego bloga :)

W tym odcinku usłyszysz:

  • Kim jest Marcin Iwuć i czym się zajmuje?
  • Jak przebiegała jego kariera zawodowa i jakie zdobył doświadczenie?
  • W jaki sposób pasja doprowadziła Marcina do napisania książki?
  • Czego bohater odcinka nauczył się na studiach medycyny?
  • Dlaczego bezpieczeństwo rodziny jest tak ważne?
  • Jak zaczęły się problemy z długami Marcina?
  • Kiedy nadeszły otrzeźwienie i zmiana nastawienia?
  • W jaki sposób budżet domowy pomógł Marcinowi w rozpoznaniu własnej sytuacji?
  • 3 kroki, jakie powinna zrobić każda osoba, która chce rozpocząć walkę z długami?
  • Jak przygotować strategię wojny z długami?
  • W jakim stanie obecnie znajdują się finanse Marcina?
  • Co to jest fundusz bezpieczeństwa?
  • Kilka słów o książce napisanej przez Marcina.
  • Odpowiedzi na pytania Czytelników.

Kliknij prawym przyciskiem, aby ściągnąć podcast jako plik MP3.

Strony, osoby i tematy wymienione w podcast’cie:

Zapowiedź następnego odcinka podcastu

Następny odcinek podcastu “Więcej niż oszczędzanie pieniędzy” ukaże się za dwa tygodnie. Odpowiem w nim na pytanie, które często dostaję e-mailowo: “Michał, jakie książki polecasz?”. Część z nich wymieniłem już tutaj, ale od czasu napisania tego artykułu przeczytałem wiele kolejnych inspirujących i obfitych w wiedzę książek :) Szczegóły – za dwa tygodnie.

Pytanie lub komentarz? Zostaw mi wiadomość!

Masz pytanie? Możesz skorzystać z tego linku i nagrać dla mnie wiadomość głosową z wykorzystaniem mikrofonu Twojego komputera. Pamiętaj, że jedna wiadomość może mieć maksymalnie 90 sekund (ale możesz ich nagrać kilka) :)

Jeśli nagrywając pytanie przedstawisz się i podasz adres swojego bloga (lub strony WWW), to zlinkuję do niego tak jak uczyniłem w poprzednich odcinkach podcastu. To może pomóc w promocji Twojego bloga, więc tym bardziej zachęcam do zadawania pytań głosowo.

Będę Ci również wdzięczny za każdy komentarz. Napisz proszę, czy podobał Ci się ten odcinek podcastu. Chętnie z Wami podyskutuję i odpowiem na ewentualne dodatkowe pytania.

Skąd pobrać podcast

Podcast dostępny jest dla Was w wielu miejscach:

A jeśli podoba Ci się podcast, to będę Ci bardzo wdzięczny, jeśli poświęcisz minutkę i zostawisz swoją ocenę oraz krótką recenzję w iTunes. Wasze głosy powodują, że mój podcast trafia do rankingów iTunes. Dzięki temu łatwiej jest do niego dotrzeć tym osobom, które jeszcze nigdy go nie słyszały. A na tym bardzo mi zależy :)

Oceń podcast “Więcej niż oszczędzanie pieniędzy” <–

Jeszcze raz bardzo Ci dziękuję za Twoje wsparcie i życzę Ci świetnego dnia! :)

Transkrypt podcastu

Kliknij tutaj, aby pobrać spisaną treść podcastu (PDF).

Zdjęcie u góry: © olly – Fotolia.com

"Finansowy ninja" - podręcznik finansów osobistych

Finansowy ninjaMożna już zamawiać moją książkę "Finansowy ninja". To ponad 540 stron praktycznej wiedzy o oszczędzaniu, zarabianiu, optymalizacji podatkowej, negocjowaniu i inwestowaniu, które pomogą Ci zostać prawdziwym finansowym ninja i osiągnąć bezpieczeństwo finansowe.

Przewodnik po finansach osobistych, który każdy powinien przeczytać jeszcze w szkole.

PRZEJDŹ NA STRONĘ KSIĄŻKI →

Podobał Ci się ten artykuł?

Jeśli tak, to zarejestruj się aby otrzymywać powiadomienia o nowych artykułach o oszczędzaniu pieniędzy. Nie ujawnię nikomu Twojego adresu!



{ 58 komentarzy… przeczytaj komentarze albo dodaj nowy komentarz }

MarcinDl Maj 4, 2014 o 16:01

Cześć,

mam takie pytanie do domowego budżetu: powiedzmy, że na konto z wypłaty wpływa Wam 2100 zł, ale już po potrąceniu 20 zł na ubezpieczenie oraz 35 z MultiSportu. Jak w budżecie domowym księgujecie swoje dochody i wydatki? Że zarabiacie 2155 zł i wpisujecie te dwa wydatki, czy może raczej 2100 bez tych dwóch wydatków?

PS.
Michał, nie myślałeś, żeby zmienić wtyczkę do komentarzy na Disquis’a? :)

Odpowiedz

Magdalaena Maj 4, 2014 o 19:01

Księguję, tyle ile wynosi moje netto i jednocześnie zapisuję dwa wydatki.

Odpowiedz

MarcinDl Maj 4, 2014 o 20:54

Zrobię tak samo. Dziękuję za radę :)

Odpowiedz

Michał Szafrański Maj 4, 2014 o 20:43

Hej MarcinDI,

To zależy. Jeśli Ubezpieczenie i Multisport jest czymś, z czego możesz zrezygnować i podwyższy Ci to wypłatę „na rękę”, to księgowałbym jako przychód 2155 zł i odnotowywał te dwa wydatki automatycznie co miesiąc.

W przypadku, gdy rezygnacja z tych dwóch pozycji nie zmieni Ci wysokości zarobków (czytaj: nadal na konto wpływałoby Ci 2100 zł), to księgowałbym te 2100 zł jako moje zarobki i nie odnotowywał Ubezpieczenia i Multisportu, jako wydatki.

Reasumując: to zależy :)

Pozdrawiam

Odpowiedz

MarcinDl Maj 4, 2014 o 20:54

Ok, dzięki.

Zwiększyłoby to moją wypłatę, tak więc muszę dokonać korekty w moim budżecie! Dzięki wielkie za pomoc! :)

Odpowiedz

MARCIN Maj 5, 2014 o 20:53

Ja bym tak łatwo, nie rezygnował z multisporta potrącaja 35, ale dzieki tej karcie oszczedzalem naprawde dużo, np znalazlem restauracje która odejmowala od rachunku 10zl, mieli bardzo dobre domowe makarony z kurczakiem po 13 zl, raz na 24h mogłem skorzystać ze zniżki. :) fryzjera znalazłem, strzyżenie za 5 zl. Nie wspomnę o dobroczynym wplywie silowni i sauny na moj orgaznim, spadly wizyty u lekarza:) mniej wydaje na leki.

Odpowiedz

Katarzyna Maj 4, 2014 o 19:51

Dzięki chłopaki za ten podcast! :-) Dobrze się Was słucha! Podoba mi się koncepcja pójścia na wojnę z długami. Ja jestem w trakcie i wygrywam 😉

Odpowiedz

Michał Szafrański Maj 4, 2014 o 20:44

Gratuluję Kasiu :) Powodzenia!

Odpowiedz

Rico Maj 4, 2014 o 21:20

Katarzyna cytuję twoją wypowiedź z października 2013

„A i jeszcze dodam:
Kto by nie chciał jak Andy Harrington zrobić w 1.5 godziny sprzedaż za 1,5 mln zł??
Jak tak sobie myślę to stwierdzam, że mnie to zajmuje trochę dłużej …. może rok … a jemu 1.5 godziny”

Odpowiedz

Katarzyna Maj 5, 2014 o 21:10

Hej Rico :-)

Dokładnie tak napisałam. Dziękuję za zacytowanie mojej wypowiedzi 😉
Widzisz co tam jest napisane? Andy Harrington na NAC w 1,5 godziny zrobił sprzedaż za 1,5 mln zł. Nie napisałam tam, że tyle zarobił na czysto. A to są dwie różne sprawy 😉 On sprzedawał od razu 4000 tysiącom uczestników NAC i to osobiście ze sceny. Można tylko podziwiać, uczyć się i wdrażać u siebie :-) Pozdrawiam!

Odpowiedz

Kieliszek Maj 4, 2014 o 20:09

Fajnie że pomagacie innym wyjść z długu, oby tak dalej.
Cieszę się, bo widzę że pomogliście już komuś, na szczęście ja nie potrzebuje waszej pomocy, ale z przyjemnością mi się was słuchało.

Odpowiedz

Hubert Oleszczuk Maj 4, 2014 o 21:36

Co prawda jeszcze nie słuchałem podcastu, jednak rzuciło mi się w oczy zdanie:

„bez względu na posiadaną wiedzę finansową i wysokość zarobków, każdy z nas może stać się ofiarą własnej ignorancji i zbytniej pewności siebie”.

Warto o tym pamiętać, bo to może być przeszkodą w każdym obszarze życia. Zwłaszcza jeżeli ignorancja będzie prowadziła do braku działania.

Odpowiedz

Irena Maj 4, 2014 o 21:47

Witam
Wysłuchałam z wielką uwagą i przyjemnością tego podcastu. Zgadzam się w 100 % z tym o czym, że wychodzenie z długów to wojna i trzeba mieć bardzo dobrą strategię aby ją wygrać. Przerobiłam to na własnej skórze i wówczas nie miałam takich mądrych doradców jak Michał czy Marcin, musiałam do wszystkiego dojść sama. Jedynym takim plusem w tym wszystkim było to, że nigdy nie brałam drogich pożyczek tzw. chwilówek. Przekonał mnie Marcin, że pracując w finansach też można wpaść w nadmierne zadłużenie. Dzisiaj mogę tylko polecić Wasze blogi innym. Pozdrawiam i dziękuję :)

Odpowiedz

Ewa Maj 4, 2014 o 22:45

Cześć Michał i Marcin świetny podcast ,prowadzę nierówną walkę z kredytem konsolidacyjnym ale powoli zmniejsza się jego kwota ,to co robicie jest świetne dzięki za to:)

Odpowiedz

Marcin Iwuć Maj 4, 2014 o 22:59

Hej Ewa,

Dzięki za miłe słowa – i oczywiście trzymamy za Ciebie z całej siły kciuki! 😉

Odpowiedz

Krystyna Maj 4, 2014 o 23:10

Witaj Marcinie! Trafiłam na Twojego bloga dzięki Michałowi!
Przeczytałam kilka Twoich wpisów i mnóstwo komentarzy i stwierdzam że, jesteś bardzo bezwzględny w tej walce z długami. Wiele cennych rad, których nigdzie nie spotkałam oraz analiz. Dużo z Michałem robicie w krzewieniu świadomości i wolności finansowej.
Niestety nie mogę się na Twoim blogu zarejestrować, (pojawia mi się błąd )dlatego piszę tutaj. Przepraszam Michała.

Odpowiedz

Marcin Iwuć Maj 5, 2014 o 00:21

Hej Krystyna,

Dziękuję za Twój komentarz – ja również skorzystam z gościnności Michała i odpowiem :)

Jestem bezwzględny w podejściu do długów, bo tylko w ten sposób mamy realną szansę, aby pozbyć się ich SZYBKO i SKUTECZNIE. Sporo z Michałem na ten temat rozmawialiśmy i mamy tu bardzo podobne poglądy, spostrzeżenia oraz doświadczenia z osobami, które mają problem z długami. Tu trzeba włączyć na maksa emocje, wkurzyć się i wykopać te długi raz na zawsze z naszego życia. Jak wojna, to wojna! :)

Przepraszam za problem z rejestracją – związany jest on z awarią platformy mailingowej GetResponse – zadziałało prawo Murphy’ego i awaria zdarzyła się dziś 😉

Odpowiedz

Bart Maj 10, 2014 o 00:42

Świetny podcast.

Marcinie, przede wszystkim gratuluję olbrzymiej odwagi w dzieleniu się swoimi doświadczeniami, problemami, pomimo pozycji zawodowej, włączając w to również CFA . Mało kto ma taką odwagę.

Nie będę się rozpisywać nt podobnych doświadczeń, może będzie okazja kiedyś się spotkać z Tobą i Michałem i porozmawiać na temat doświadczeń.

Paradoksalnie akurat ten podcast trafi chyba najbardziej do ludzi dobrze zarabiających, którzy mimo wszystko mają problemy finansowe.

Odpowiedz

Zulu Maj 5, 2014 o 12:59

Ja co prawda nie mam długów ale nie zmienia to faktu, że bardzo ciekawy podcast i dobrze się słuchało,
3maj tak dalej!

Odpowiedz

Michał Szafrański Maj 5, 2014 o 20:18

Dziękuję Zulu.

Odpowiedz

baba-jaga Maj 5, 2014 o 22:13

Same pozytywy.
Tyle że jakby Pan Marcin zarabiał 1.300 na rękę, miał 2 dzieci to może by inaczej mówił o wychodzeniu z długów…, nawet gdyby miał 5 tys. spłacić, nie mówiąc o dobrobycie zwanym kredytami hipotecznymi, to miałby problem. Co kilka minut pada stwierdzenie, że „Kolega Marcin zarabia więcej niż średnia krajowa”. Zgodnie z przysłowiem: ” najedzony głodnego nie zrozumie…”

Odpowiedz

Lapeno Maj 9, 2014 o 12:11

Może trzeba zacząć od tego, że „posiadanie” dzieci to też poniekąd decyzja kosztowa. Jak się myślało wcześniej to teraz nie wolno mieć pretensji do całego świata żę są długi.

Odpowiedz

Sebastian Maj 12, 2014 o 13:21

Ale mnie irytuje takie narzekanie.. Zarabia jeden z drugim jakieś głodowe pensje ale żaden nie stara się tego zmienić.. a przecież jest tyle możliwości, wystarczy tylko ruszyć cztery litery i zacząć działać. Pracowałem zaraz po szkole na magazynie za 1000zł i poznałem masę ludzi którzy zarabiali niewiele więcej ode mnie i większość nie wykazywała żadnej inicjatywy, tylko narzekanie na zarobki, ciężką prace, życie..
Nie każdy ma predyspozycje do tego, żeby być bogatym i nie każdy musi być zaraz wilkiem z Wall Street ale wystarczy jakieś kursy porobić, dużo takich za darmo w urzędach pracy jest, żeby podnieść swoje zarobki. Obniżyć trochę swoje koszty życiowe. Papierosy i piwko to nie jest artykuł pierwszej potrzeby.. Znałem takich, klepali biedę ale na fajki i piwko zawsze było.. Naprawdę wystarczy chcieć, wykazać jakaś inicjatywę, ruszyć cztery litery i zacząć działać. Ale jak ktoś się boi to będzie w jednym zakładzie całe życie pracował za 1500zł..

Odpowiedz

Rafał Listopad 22, 2015 o 20:24

Możesz narzekać na swoją sytuację, i stosować takie krytykanctwo, ale raczej Ci to nie pomoże, ale możesz też posłuchać rady Marcina i Michała dla osób w Twojej sytuacji czyli skup się na zwiększeniu dochodów.
Życzę powodzenia
Pozdrawiam :)

Odpowiedz

Michal Maj 6, 2014 o 09:11

Świetny podcast. To mój pierwszy komentarz na tym blogu. Czytam go intensywnie od kilku miesięcy i słucham podcastów. Dziękuję za tą treść. Przez ten krótki czas udało mi się zmienić wiele w moich finansach. Z szeregu kart kredytowych i kredytów konsumpcyjnych pozostał mi już tylko debet w ROR i jedna karta. Dług – moim zdaniem – ma przede wszystkim wymiar psychologiczny. Spośród wielu metod wychodzenia (kula śniegowa itd) dla mnie najważniejsza okazała się samodyscyplina. Nie tyle samodyscyplina w spłacaniu, co samodyscyplina w niewydawaniu środków które zaczęły mi przybywać i w przeznaczaniu tych środków na szybszą spłatę. 10 lat temu rzuciłem palenie i pamiętam identyczny mechanizm. Gdy nie paliłem już pół roku miałem takie myśli: Jesteś gość!!! Nie palisz już pół roku – jeden papieros nie zaszkodzi. Okazywało się, że ten jeden powodował nawrót uzależnienia. Odkryłem analogię w spłacaniu zadłużenia. Po spłaceniu dwóch kart kredytowych miałem identyczną myśl. Jesteś gość! Kup sobie za te dwie minimalne kwoty do spłaty (500zł w moim przypadku) jakiś gadżet. Na szczęście w tym momencie przypomniałem sobie co pozwoliło mi rzucić palenie wiele lat temu i przelałem te pieniądze na kredyt ratalny, który miałem (fantastycznie jest pisać o kredycie konsumpcyjnym w czasie przeszłym 😉 )
Zaryzykowałbym stwierdzenie, że nierozsądne wydawanie pieniędzy ma w sobie coś z uzależnienia. Może dlatego porządkowanie finansów osobistych daje mi tyle satysfakcji, co kiedyś rzucanie palenia. Pamiętam jak bardzo chciałem przestać palić i teraz też bardzo chcę być bezpieczny.
A książka Marcina Iwucia – świetna. Tylko szybko się skończyła 😉
Dziękuję i Michałowi i Marcinowi. Panowie – dzięki Wam życie wielu ludzi staje się lepsze.
Pozdrawiam,

Michał

Odpowiedz

Agata Maj 6, 2014 o 09:15

Podcast całkiem przyjemny, ale niestety nie dotyka głównego problemu. Mówi raczej o ludziach, którzy „powinni się ogarnąć” i wykrzesać ze swojego budżetu środki na spłatę długów.

Odkąd wpadłam w długi przeczesuję internet w poszukiwaniu pomocy, porady, ponieważ zawsze staram się dowiedzieć jak najwięcej o problemie, temacie z którym aktualnie mam do czynienia.
I zauważam, że niestety w chwili obecnej nie istnieje żadne wyjście, żadna wiedza, nikt nie ma pojęcia jak sobie radzić z osobami, które na skutek różnych nietrafionych decyzji, znalazły się w sytuacji, że tzw. pensja ledwo starcza na przeżycie a co dopiero na spłatę długów.
W większości przypadków są to osoby, tak jak ja, zaszczute przez wierzycieli. Tak tak, zaszczute. Co innego dochodzenie swoich pieniędzy, a co innego upokarzanie, gnębienie, nawet środkami zgodnymi z prawem. Nikt nie myśli o tym, że ten zmieszany z gównem dłużnik musi mieć siłę wstać i wziąć się do jeszcze cięższej pracy. Najczęściej wpadamy w nerwicę i depresję i aby choć na chwilę uciszyć telefony, komorników itp – bierzemy pożyczki wszędzie tam, gdzie nam jeszcze chcą dać. Czyli na drakońskie procenty, albo dajemy się oszukać.
Wszyscy myślą, że dłużnik wpadł w tę spiralę, bo mimo długów chce żyć ponad stan. A to nie prawda. Ponad połowa moich długów to efekt tego, że tak bardzo byłam zastraszona, przytłoczona pismami, telefonami, groźbami, że brałam kolejne pieniądze nie dla siebie, tylko dla moich wierzycieli. A oni nadal mnie mają za gówno, mimo że aby być wobec nich choć trochę w porządku, założyłam sobie stryczek na szyję na kolejnych wiele lat.

Nie ukrywam się, szukam rozwiązania, ale nikt tym rozwiązaniem nie jest zainteresowany. Nikt, z Urzędem Skarbowym na czele, nie słucha, gdy mówię „dajcie mi spokojnie pracować, abym mogła oddać Wasze pieniądze”. Nie, wszystkim lepiej się opłaca to co jest teraz: mam zawieszoną działalność, od prawie dwóch lat nie oddałam im ani grosza i choć ze wstydem, ale biorę stypendium szkolne na córkę (140 pln miesiąc) z MOPSu. Tylko dlatego, że wierzyciele traktowali mnie jak gówno, z którym się nie negocjuje i gdy im napisałam realistyczny plan spłaty, z prośbą o nie dobijanie mnie, tak abym mogła zwiększać co jakiś czas ratę – kazali mi się całować w dupę.

Odpowiedz

Ewela Maj 6, 2014 o 10:08

Agato, piszesz na swoim blogu że masz 200 tys. długu i że nie brałaś tych pieniędzy dla siebie tylko dla kolejnych wierzycieli. 200 tys. to bardzo duża kwota, nie pojawia się raczej w miesiąc czy pół roku -możesz w kilku słowach napisać skąd wziął się tak potężny dług u Ciebie? Może to pozwoli innym umiknąć błędów, które Ty popełniłaś… Zrozumienie w jaki sposób ludzie lądują w sytuacji w jaliej się znalazłaś też jest niezmiernie ważne. Być może łatwo o tym nie jest pisać ale wartość takiego wyjaśnienia będzie na pewno większa niż dotychczas zamieszczonych tutaj rozważań…
Trzymaj się ciepło!

Odpowiedz

Agata Maj 6, 2014 o 10:35

To strasznie długa historia i może faktycznie warto, abym kiedyś o tym napisała. To też nie jest tak, że całe 200 tysięcy było na wierzycieli, mam nadzieję, że nigdzie o tym nie napisałam.
Mój problem narastał. Jego epicentrum zaczęło się w momencie, gdy do Polski wkroczył WIELKI KRYZYS, a raczej wykorzystanie światowego kryzysu dla różnych celów. Zatrudniałam wtedy parę osób i niestety zamiast po paru miesiącach drastycznego spadku obrotów niemal do zera, wzorem innych firm, zwolnić ludzi, jeszcze rok ciągnęłam sprawę, zadłużając się, na pensję, na zusy i na towar, aby ludzie mieli co produkować.

Niestety okazało się, że lepiej już nie było, ludzi i tak z bólem serca musiałam zwolnić a długi zostały. Wierzyciele nie chcieli czekać, komornicy wchodzili na konto, brali wszystko co było, a ja z dnia na dzień musiałam kombinować, za co przeżyć kolejne tygodnie, spłacić długi itp. Dzwonili, straszyli, nachodzili. Więc brałam kolejne kredyty, ale to nie załatwiało oczywiście sprawy, ba, było gorzej bo dochodziły kolejne raty. Jako samotna mama, zadżumiona, bo ludzie, nawet rodzina, boją się że zarażasz problemami, bywało, że miejsce do spania znajdowałam w ostatnim momencie. Z dzieckiem. Cokolwiek udało mi się pożyczyć, wpłacałam wierzycielom, a oni nadal mają mnie za oszustkę 😉

Odpowiedz

Piotr Maj 6, 2014 o 10:00

Nie chce niczego nikomu zarzucać, ale coraz bardziej te wywiady, opowiadania, to napędzanie czyjegoś bloga, szkolenia, książki itd. :/

I powiem szczerze fajnie że 150 000 tyś osób już słuchało tego wywiadu ale warto sobie zadać pytanie dlaczego? Ano dlatego że większość ludzi z tych 150 000 tyś ma 2000zł na „ręke” i ma długi :((
A wywiad to mówienie o rzeczach uważam oczywistych i opowiadany przez kogoś kto zarabia około 6000 – 8000 plus to co zarabia żona a stara się uchodzić za kogoś kto zarabia 1200zł a spłaci 200 000zł no proszę was.

Panie Michale a może znajdzie Pan jakiegoś „zwykłego”, powiedzmy kowalskiego który jak większość z nas ma około 2000zł na „ręke” (a niektórzy z 1400) do tego 2 dzieci i nie pracująca żona albo pracująca na jakieś śmieciówce za 900zł. I wtedy proszę mu pomóc na tyle żeby raz do roku ! RAZ ! wyjechali całą rodziną na wakacje po spłaceniu długów (nie jakieś super hiper kanary, wycieczka po USA) normalne wakacje w Polsce nad morzem nad jeziorem, Raz w roku jedne wakacje, całą rodzina ciężko ??? pomóc na pewno będzie ciężko takie osobie ale nie takiej która zarabia „sporo ponad średnią krajową” lub „bardzo dobrze”

Więc nie mówcie że ktoś kto zarabia z np 10 000zł plus to co żona będzie miał tak samo ciężko jak ten który ma 1300zł Proszę Was zaproście kogoś ze średnia choć nie bo średnia to jakieś 4500zł (podbita sztucznie przez dyrektorów itd który w miesiąc zarabia więcej niż wszyscy jego pracownicy w rok) 😛 więc kogoś kto ma kredyt, dom, dzieci, i 2000zł.

Odpowiedz

Agata Maj 6, 2014 o 10:17

zgadzam się z Twoim komentarzem, a nawet powiedziałabym więcej. Komuś kto NIE MA DOMU, ma kredyty i dzieci. Taaaak, wakacje. Odkąd zaczęłam działalność gospodarczą – czyli jakieś 13 lat temu – nigdy nie byłam na wakacjach. Tak się składa że tyle samo lat ma moja córka….. A to trzeba było zapieprzać, żeby rozwinąć firmę, a to zapieprzać, bo coś poszło nie tak, a potem zapieprzać bo długi. I ja np. Piotrze nawet domu nie mam, rodzina boi się problemów, więc jeśli nie wynajmę jakiegoś kąta to jestem bezdomna.
Nie będę nawet pisać jakich cudów ekwilibrystyki dokonuję, aby żyć.

Odpowiedz

Michał Szafrański Maj 6, 2014 o 10:31

Hej Piotrze,

Taka historia była opisywana tutaj: http://jakoszczedzacpieniadze.pl/jak-zaczac-splacac-kredyty ale od razu Ci powiem, że niełatwo jest osoby z problemami zachęcić do pokazania swojej historii. Jeśli z kimś już zaczynam pracować nad jego długami, to pierwszym zaleceniem jest zawsze „poszukaj dodatkowych zarobków”, w dalszej kolejności patrzę na koszty i zawsze, ale to zawsze (może mam pecha) zaczynamy od kosztów telefonów komórkowych.

Jeśli ktoś chce wyjść z długów, to nie ma cudów. Jest to bardzo ciężka praca i szereg trudnych decyzji, np. sprzedaż mieszkania obciążonego kredytem, po to by wyciągnąć przynajmniej trochę nadwyżki na spłatę najkosztowniejszych długów. I jeśli ktoś chce wyjść z długów i naprawdę mu na tym zależy, to może zapomnieć o wakacjach. Spłata długów przy małych zarobkach (i niemożności ich podwyższenia) jest procesem na długie lata. Ciężko? Oczywiście, że bardzo ciężko.

Jeśli któryś z moich „podopiecznych” zgodzi na opublikowanie historii swojego wychodzenia z długów, to będę publikował takie historie. Mam to w planach. Ale obawiam się, że wtedy też powiesz „Aaa… może i zarabiał 2000 zł, ale znalazł dodatkową pracę i teraz zarabia 3300 zł i jest niereprezentatywny”.

Zamiast „jeździć” po tych, którzy dużo zarabiają, dużo lepiej jest po prostu do nich dołączyć 😉 Od razu się nie da, ale stopniowo – ja wierzę, że tak. Wiedza na każdy temat jest dostępna za darmo w Internecie. Bierz, korzystaj, podnoś kwalifikacje, działaj, próbuj zarabiać więcej. Raz się nie uda, to przynajmniej czegoś się nauczysz i wykorzystasz w kolejnych „bitwach”.

Pozdrawiam

Odpowiedz

Agata Maj 6, 2014 o 10:39

Michale jestem pod ogromnym wrażeniem kultury i sensowności Twoich wypowiedzi.

Odpowiedz

Michał Szafrański Maj 6, 2014 o 10:46

Hej Agata,

Dziękuję. Uczciwie mówiąc, to czasami ciężko mi się powstrzymać. Wczoraj miałem jakiś dzień mailowych ataków na mnie i wolałem już nie komentować na blogu (emocje mimo wszystko się przenoszą)… Na szczęście zrównoważyły to przychodzące wieczorem pozytywne maile :)

Przykro mi czytać o Twoich problemach finansowych. Napisz może, w jakim obszarze działałaś ze swoją działalnością, co robisz teraz, jakie usługi możesz zaoferować. Może tutaj wśród Czytelników znajdą się osoby, które będą chciały komercyjnie skorzystać z Twoich kompetencji. Warto szukać dodatkowych przychodów – chociaż wiem, że Ciebie akurat nie muszę do tego przekonywać.

Zmykam w tło dokończyć kolejny wpis – tym razem właśnie o tym jak mądrze brać kredyt hipoteczny żeby nie władować się w problemy finansowe.

Pozdrawiam

Odpowiedz

Piotr Maj 6, 2014 o 10:50

To jasne masz racje w 100%, dlatego jestem na tym blogu a nie na innym np. „jak mieć super kredyt na wakacje”
Nie „jadę” po ludziach którzy lepiej zarabiają, musieli na to sami zapracować, ciężką pracą, oczywiście jest sporo „luzaków” którzy tylko siedzą i zarabiają bo siedzieli w jednej ławce z synkiem dyrektora.

Ale mogę Ci zagwarantować że jeśli kogoś takiego znajdziesz to na pewno nie będę marudził, bo nie o to tu chodzi, tylko proszę aby ten ktoś nie miał już własnych szkoleń, tomów podręczników jak wyjść z długów, super pomysłów (np. jak jakiś czas temu Twój gość od super podnajmu mieszkań który według mnie przyjechał zaprosić na swoje szkolenia za) ale to ten temat.

Chodzi mi tylko o pokazanie kogoś „wiarygodnego” z mojego, „naszego”, czytelników otoczenia gdzie obracamy się przy zarobkach 2000zł a nie 20 000 wiadomo przy większych sumach jest dużo łatwiej opowiadać, zachwycać się itd. jak to wspaniale sobie poradziłem. I teraz mam już 3 dom spłacony jest super, gdzie nas (mnie) np. nawet się nie marzy 2 dom, mieszkanie, a jak Pani Agata napisała że nie ma własnego (nawet z kredytem) domu. Chodzi o to żeby nie robić nas baranów, którzy będą się zachwycać kolejną piekną historią biednego bohatera który zarabia tylko 20 000 i nie może kupić sobie autka bo był już w tym roku na nartach we Włoszech :( i zapraszanie na kolejne KURSY, KUPOWANIE książek, płyt, dvd tak właśnie zarabiają bogaci na biednych którzy chce po prostu godnie żyć.

Dlatego taki wywiad na 100% by się przydał.

Odpowiedz

Bart Maj 10, 2014 o 00:26

Na blogu Michała jest sporo historii jak ludzie wychodzą z długów.. i tych mniejszych i tych dużych.

Generalnie nie ma różnicy czy ktoś ma zadłużenie 20 tys pln przy zarobkach 2 tys netto i jest w stanie odkładać 100pln, czy ktoś kto ma 1M pln zadłużenia i może odłożyć 5 tys pln miesięcznie, bo reszta to kredyty lub inne zadłużenia… i tu i tu mówimy o 5% wolnej kwoty

Znam ludzi, którzy zarabiają 5x mniej niż inne, ale mają równocześnie 5x więcej oszczędności…. po prostu wydają mniej niż zarabiają.

Odpowiedz

AdamZet Maj 27, 2014 o 16:13

Zgadzam się z Tobą, fajny podcast,
ale to nie są rozmowy z normalnymi ludźmi którzy czytają tego bloga. Jak zarabiasz 15tys solo to łatwo ciąć koszty w postaci wyjazdów na narty, spa i wakacje.

Michał, zrób wywiad z osobą która zarabia niecałe 2 tys. i ma taki problem jak Marcin. Magazynier, pielęgniarka, robotnik szkoleń robić nie będzie w weekendy. Dlatego trochę irytują mnie takie wywiady. Trochę to wszystko jest takie bananowe…

Odpowiedz

Michał Szafrański Maj 27, 2014 o 16:58

Hej AdamZet,

Dziękuję za komentarz. Staram się wybierać do podcastów takie osoby, które mają coś ciekawego do powiedzenia w danym temacie. Tak się składa, że Marcin jest autorem świetnej książki na ten temat i deprecjonowanie wartości tego co mówi sformułowanie „bananowe” jest moim zdaniem zbyt dużą trywializacją.

Być może kiedyś znajdę osoby, które zarabiają niecałe 2000 zł i mają świetne wskazówki dla innych dotyczące tego tematu. Na razie takich nie spotkałem.

Pozdrawiam

Odpowiedz

Wojtek Maj 6, 2014 o 11:24

No cóż Michale, Onet zaczął Ci to włazić ze swoim „poziomem”. :)
Nie ma co się przejmować. Ja jestem jedną z tych osób które zarabiają poniżej 3000 miesięcznie ale dzięki temu że trafiłem na Twojego bloga udało mi się zmienić podejście na temat finansów i dzięki temu miło patrzeć jak co miesiąc zwiększa się sumka oszczędności. Ameryki nie odkryję ale najważniejsza moim zdaniem w oszczędzaniu jest systematyczność. Pamiętajcie bo na początku jest najtrudniej, systematyczność. Jak zobaczycie że po kilku miesiącach efekty pracy nad sobą sumka na Waszym koncie systematycznie się powiększa to później będzie już łatwo.
Dziękuję Michale i pozdrawiam.

Odpowiedz

Sebastian Maj 6, 2014 o 12:40

Bardzo dobry podcast. Mam kilka kredytów i innych zadłużeń. Nie „inwestuję w swój dług”. Tzn do tej pory nie inwestowałem. To skojarzenie z kulą śnieżną bardzo mi się spodobało.

Mamy z żoną 2 dzieci. W tym roku pod znakiem zapytania stanęła kwestia finansowania naszego wyjazdu na wakacje. Pomyślałem, że to co mogę zrobić w tym temacie, to sprzedać swój teleskop do obserwacji nieba, którego już od ok 2 lat nie używam.

W międzyczasie okazało się, że po rozliczeniu podatku za 2013 mamy niespodziankę od „fiskusa” – spory zwrot podatku (przekroczyłem 2 próg, ale rozliczam się z żoną). Problem finansowania wakacji rozwiązał się. Moja pierwsza myśl: „nie muszę sprzedawać teleskopu” (który i tak stoi nieużywany…).

Po wysłuchaniu tego podcastu i usłyszeniu iż jednym z 3 kroków może być sprzedanie niepotrzebnych rzeczy, podjąłem decyzję, że sprzedaję teleskop z całym „ekwipunkiem”, aby zysk przeznaczyć na spłatę zobowiązań.

Mam nadzieję, że uda mi się dzięki temu ulepić nie tylko kulę śnieżną ale i całego bałwana :) Od czegoś trzeba zacząć (od śnieżki), a potem już tylko toczyć coraz większą kulę.

Pozdrawiam

Odpowiedz

Karolina Maj 7, 2014 o 09:22

Słuchałam już 3 razy i chyba jeszcze kilka razy przesłucham bo nasuwają mi się nowe pomysły na mój budżet. Dziękuję Panowie :)

Odpowiedz

Paweł Maj 7, 2014 o 20:18

Już dawno nie słuchało mi się tak dobrze podcastu, Michale. Poza ogólnym odbiorem wyłapałem kilka sentencji „na lodówkę”:). Najważniejsza to: „bierzesz kredyt konsumpcyjny – jesteś głupi”:) Wiele osób powinno coś takiego mieć też na telewizorze:)
Pozdrawiam,
Paweł

Odpowiedz

Agata Maj 8, 2014 o 15:47

Bardzo dziękuję : teraz wiem że moją wojnę z finansami mogę wygrać Moja strategia jest podobna :)

Odpowiedz

Ania Maj 23, 2014 o 09:38

“bez względu na posiadaną wiedzę finansową i wysokość zarobków, każdy z nas może stać się ofiarą własnej ignorancji i zbytniej pewności siebie”.

Zgadzam się z tym stwierdzeniem. Przez splot różnych nieprzychylnych wydarzeń straciłam wszystko co sprawiało wcześniej, że miałam stabilne życie bez problemów finansowych.
Sama wiem, jak trudno wyjść z takiej sytuacji, jednak bez walki, zasad, planu działania… nie osiągniemy sukcesu – to trzeba sobie jasno powiedzieć.

Wcześniej nie przykładałam większej wagi do tworzenia budżetu. Bliska osoba namówiła mnie do jego prowadzenia, pomogła w jego tworzeniu i zachęciła do odwiedzin na tym blogu za co bardzo dziękuję :) Teraz krok po kroku śledzę każdy swój ruch, widzę gdzie popełniam błędy, co mogę zrobić aby poprawić swoją sytuację…

Oczywiście to nie jest tak, że w jednej chwili wszystko się zmieni na plus. Ja nadal toczę swoją walkę. Nie mam swojego domu ani mieszkania… wynajmuję. Nie mogę wziąć kredytu, aby to co wpłacam na wynajem mogło iść na spłatę kredytu… ale idę do przodu, staram się nie oglądać za siebie, nie rozmyślać, nie narzekać… walczyć z uniesioną głową, bo jak każdy mam marzenia, które wiążą się przede wszystkim ze stabilnością finansową i życiową.

Pozdrawiam i dziękuję

Odpowiedz

Radek Czerwiec 8, 2014 o 21:40

Wysłuchałem cały podcast i jest świetny dla osób potrzebujących tzw kopa w tyłek. Dodałbym tylko jedną ciekawą informacje do opinii Marcina dotyczącej sprzedaży rzeczy zalegających w domu. Mianowicie każda rodzina powinna systematycznie pozbywać sie zalegających przedmiotów. Większość z nich powoduje mniejszą lub wiekszą pasywną stratę (koszty). Nie zależnie od poziomu bezpieczeństwa finansowego w jakim sie znajduje.

Odpowiedz

Milena Czerwiec 14, 2014 o 19:06

Michał, dziękuję za ten cudowny Blog Twój !! Gdybyś był w radio, to nawet radio bym włączyła, serio, nawet telewizor z piwnicy bym przyniosła. Metafora wojny z wrogiem nie pasuje mi, ale metafora niewolnicza już tak. Oto zadłużona jestem, mam egzekutora za plecami, kata miejskiego, znaczy komornika. I kajdany, na nogach, na rękach, obroże na szyi. Nowoczesne, współczesne niewolnictwo ma wiele wymiarów.
Jeszcze raz dziękuję za cudowny Blog Twój, Milena

Odpowiedz

Małgorzata Lipiec 30, 2014 o 21:01

A mnie podobają się wszystkie tematy.Zamierzam skorzystać z zamieszczanych rad.Zarabiam…cóż…nawet nie mam 2000 zł…brutto mam 1400 zł,jestem zadłużona i wyjdę z tych długów na prostą …na pewno będzie ciężko ale nie poddam się.
Zawsze należy otaczać się ludźmi pozytywnie myślącymi,ludźmi sukcesu i takimi,którzy wniosą w nasze życie pozytywne treści.Ludźmi,którzy uwierzą w nas,będą trzymać kciuki i bić brawo po każdym małym sukcesie.Nie fałszywymi doradcami,którzy ,,słodzą”,modlą się za nas i zapewniają,że kiedyś będzie lepiej.
Dziękuję Michałowi za artykuły,za bloga,za pokazanie mi w jaki sposób mogę sobie pomóc…bo muszę zrobić to sama,tak jak sama wpędziłam się w tę niekomfortową sytuację,w której jestem teraz.Pomimo wszystko się uśmiecham i działam.

Odpowiedz

Roland Sierpień 3, 2014 o 23:20

Mam poważny problem, popadłem w dość konkretne długi, a mianowicie około dwudziestu pięciu tysięcy… Głównie przez uzależnienie od hazardu(około 9 000) i przez ślepą miłość, która też mnie spooro kosztowała…

Jestem młodym, mam dobrą pracę, ale gdy dostaję wypłatę, porobię przelewy na raty, czynsz i resztę opłat, zostaje mi około 200-300 złotych miesięcznie…

Problem pogłębia chęć znalezienia dziewczyny, nie takiej jak ta poprzednia, a na prawdę wartościowej… Tyle że to wiąże się z kosztami, nie oszukujmy się…

Czy w związku z tym, że przez najbliższe półtora roku będę zmagał się z wysokimi ratami, powinienem odpuścić sobie wszelkie miłości? Bo za 200-300 złotych, ciężko się samemu wyżywić(pracuję ciężko fizycznie, więc muszę sporo jeść)… a co dopiero zabrać gdzieś dziewczynę…

Czy jeżeli nie radzę sobie psychicznie z tym wszystkim, powinienem udać się do psychologa?

Odpowiedz

karol Sierpień 22, 2014 o 11:26

rewelacyjny podcast. powoli wkręcam się w blogi i jak się okazuje istnieje coś dużo bardziej pożytecznego niż blogi modowe i turbo słabe vlogi o pierdołach.
trzymam kciuki i zamieniam się w słuch i wzrok :)

pozdro

Odpowiedz

Wiktor Październik 1, 2014 o 12:28

Jak żyć? Zarobki 1600 na miesiąc na etacie. 2 osoby: ja i dziecko. Własne mieszkanie. Oto moje rady.

– konsolidacja wszystkich kredytów
– rezygnacja z samochodu
– rezygnacja z płatnych telewizji i używanie naziemnej DVB-T
– zmiana dostawcy internetu na tanszego
– telefon tylko na kartę (doładowanie 25 zł raz na 2 miesiące i w zupełności wystarcza!)
– jedzenie w miarę możliwości u rodziny (jeśli to fizycznie możliwe)
– używanie prysznica zamiast wanny
– wykorzystywanie promocji w sklepach spożywczych
– rezygnacja z alkoholu i słodyczy
– rzucenie palenia
– używanie laptopa zamiast komputera stacjonarnego
– dodatkowa praca – czasami mycie okien u znajomych (12 zł za okno), wystarczy popytać
– luksus czyli wakacje – wyjazdy razem z dziadkami
– na jedzenie / art. gospodarstwa itp. wychodzi średnio 600 zl na miesiąc

Odpowiedz

Małgorzata Październik 2, 2014 o 12:29

Witam serdecznie. Chciałabym pomóc mojej siostrze wyjść z długów, ale szczerze powiedziawszy nie wiem jak sie za to zabrać, bo nigdy nie byłam w takiej sytuacji. Jestem w stanie miesiecznie przeznaczyć 400 zł przez okres 1 roku. czyli w sumie 4800zł (których teoretycznie nie mam). Problem polega na tym, że siostra ma dużo chwilówek, które są wysoko oprocentowane i teraz moje pytanie a raczej dwa:
czy lepiej wziąć 1 kredyt 4800 zł i spłacic ile sie da tych mniejszych kredytów?
czy wpłacac te 400zł od najmniejszej chwilówki do największej? z uwzglednieniem ze inne raty nie będą płacone i będą rosły odsetki…
Drugim poważniejszym problemem jest to, że siostra ukrywa swoje długi przed blliskimi i bierze jeden kredyt za drugim,nie potrafi sobie tez odmowic nowych ubran czy innych przyjemnosci…. nie chce aby moja pomoc była bezsensowna, bo ja spłace chwilówki, a ona w to miejsce zaciagnie nastepne kredyty… Czy ktoś był w podobnej sytuacji i wie jak postępować z takim człowiekiem? Jedynym wyjsciem chyba będzie tylko wizyta u psychologa, bo to nie jest normalne… Bardzo prosze o jakies wskazówki jak jej pomóc, bo wiem że tej pomocy potrzebuje ale jest zbyt dumna żeby sie do tego przyznac.

Odpowiedz

Greta Październik 10, 2014 o 21:29

Dziękuję za ten wpis!
Sama jestem na początku trudnej drogi wychodzenia z długów. Najważniejsze właśnie, żeby wziąć odpowiedzialność za swoją sytuację.

Odpowiedz

Wujek Porada Styczeń 5, 2015 o 23:22

Wprawdzie od niedawna subskrybuję Twoje artykuły, i mogę tylko pogratulować. Rzadko spotykane tak profesjonalne porady. Pełen szacun :)

Odpowiedz

Katarzyna Czerwiec 23, 2015 o 15:19

Michał, super podcast. Bardzo długi ale warty. Marcin Tobie też dziękuję. Dawka wiedzy i mądrość życiowa daje tutaj o sobie znać. Polecam !

Odpowiedz

Michał Szafrański Czerwiec 23, 2015 o 23:16

Dziękuję Kasiu. Fajnie, że podobał Ci się ten odcinek.

Odpowiedz

Aleksandra Lipiec 28, 2015 o 13:39

Siedzę i nadrabiam podcasty. Ten był szczególny. Pocięłam kartę kredytową! Cięłam i płakałam. Patrzę na nią i nie wierzę własnym oczom. Dwa lata zbierania się do zamknięcia karty oczywiście zwieńczone niepowodzeniem bo ciągle coś z niej wydawałam… I tak, byłam z tych co „nie mają problemu bo przecież na bieżąco spłacam….”
Wróg ograniczony.
Panowie, Wielkie Dzięki :)))

Odpowiedz

Artur Październik 1, 2015 o 10:36

Bardzo podoba mi się wspomniana metoda, że najbardziej pomaga się na siebie mocno wkurzyć. Naprawdę bardzo mocno. Trzeba sobie uświadomić że jest się współczesnym niewolnikiem. Niewolnikiem bankiera i niczym się to w praktyce nie rożni od bycia niewolnikiem faraona, lanisty czy plantatora.

Wkurzyć się pomógł mi ten film dokumentalny :-)
https://www.youtube.com/watch?v=oBOt4jL9Nhs

Odpowiedz

rzeki2nurt Luty 25, 2016 o 16:17

Karta pocięta i zamknięty rachunek na niej blokuje możliwość ponownego zadłużania się. A jak spłacacie debety w rachunku ROR? Tu są pieniądze (banku) zawsze na podorędziu.

Odpowiedz

Izabela Listopad 6, 2016 o 21:42

Jesteście genialni! :)

Odpowiedz

Dodaj nowy komentarz

{ 2 trackbacks }

Poprzedni wpis:

Następny wpis: