Informacje o nowych artykułach i sposobach oszczędzania pieniędzy prosto na Twój e-mail

    

Raport Michała: Wrzesień 2012 – początek szkoły i maraton

przez Michał Szafrański dodano 18 października 2012 · 56 komentarzy

Raport kosztów Michała

Witam Cię serdecznie w moim raporcie finansowym za wrzesień 2012 roku! :-) Pomimo wyższych kosztów dodatkowych związanych ze rozpoczęciem roku szkolnego oraz rozwojem bloga, naszej rodzinie udało się zmniejszyć wydatki o 17% w stosunku do kwoty wydatków w sierpniu. Z jednej strony nie ma w tym nic spektakularnego (w zeszłym miesiącu mieliśmy kosztowne wakacje), ale z drugiej strony – bardzo cieszę się, że po raz kolejny nasze miesięczne wydatki na jedzenie nie przekroczyły 2000 zł. Zapraszam Cię do lektury podsumowania września :)

Dlaczego tworzę miesięczne raporty wydatków

Rozpoczynając tworzenie bloga obiecałem, że będę dzielił się z Wami kosztami życia 4-osobowej rodziny. Od dzisiaj, co miesiąc, będę publikował szczegółowy raport moich kosztów miesięcznych uwzględniający również niektóre przychody (wszystkie, poza przychodami z pracy na etacie). Dzięki temu będziesz mógł poznać prawdziwe koszty życia naszej 4-osobowej rodziny mieszkającej w Warszawie.

Dlaczego to robię:

  1. Chcę udokumentować moje wysiłki zmierzające do tego by trzymać koszty na jak najniższym poziomie (ale jednocześnie racjonalnym z naszego punktu widzenia).
  2. Raporty te są motywacją dla mnie samego do ciągłej pracy nad sobą w kierunku osiągnięcia celu jakim jest emerytura przed 50-tką.
  3. Chcę być uczciwy i maksymalnie transparentny w tym co robię. Dzielę się z Tobą wszystkim co dotyczy moich finansów, gdyż wierzę że nic nie przekonuje tak jak liczby. Pozwalam tym liczbom mówić o moich sukcesach, błędach i porażkach wierząc, że możesz z nich wyciągnąć naukę dla siebie.
  4. Mam nadzieję, że moje działanie będzie dla Ciebie inspiracją do dobrej kontroli wydatków, dbania o pomnażanie majątku i motywacją do poszukiwania dodatkowych przychodów i rozsądnego inwestowania.

Jak zauważysz, każdy z moich raportów jest bardzo szczegółowy. Mają Ci one pomóc nie tylko zobaczyć liczby, ale także zrozumieć, w jaki sposób zarządzamy naszym budżetem domowym. Oszczędzanie i kontrola własnych finansów na tym poziomie wymagają czasu, systematycznej pracy nad sobą, nerwów, ciągłej zmiany własnego podejścia do pieniędzy, zmiany niektórych swoich nawyków oraz nauki języka finansowego. Niekiedy, jeśli zarabiasz za mało, wymagają także wyjścia ze swojej strefy komfortu i zmotywowania się do działania. W tym właśnie chcę Ci pomagać.

Już teraz mam do Ciebie trzy prośby. Spełnienie każdej z nich pomoże Ci być na bieżąco z moim blogiem a także zrobić coś dobrego dla innych:

  1. Zapisz się na mój newsletter – jeśli jeszcze tego nie uczyniłeś.
  2. Polub mój blog na Facebooku – przycisk “Lubię to” znajdziesz w prawej kolumnie. Nie zaszkodzi również jak “polubisz” te artykuły, które Ci się szczególnie podobają.
  3. Przekaż informację o moim blogu wszystkim znajomym, którym dobrze życzysz :) Może skorzystają z tych informacji i będą Ci wdzięczni (a nawet jeśli nie – to ja Ci będę bardzo wdzięczny). :-)

Struktura raportu miesięcznego

Zestawienie rozpoczynam zawsze od opisu rzeczy, które wydarzyły się w miesiącu, którego dotyczy raport, oraz ich wpływu na moje zestawienie finansowe. Następnie rozbijam moje przychody i koszty na szczegóły. W przypadku przychodów i kosztów nieregularnych przedstawiam krótkie opisy skąd się one wzięły. Raport kończę analizą kosztów, diagnozą mojej sytuacji finansowej oraz planem działania na kolejny miesiąc / kwartał.

Do każdego raportu dołączam także pliki Excel zawierające z rozliczeniem finansowymi oraz danymi dotyczącymi zużycia mediów. Pliki te możesz wykorzystać w celu przygotowania własnych raportów miesięcznych – aczkolwiek znacznie bardziej polecam korzystanie z gotowych aplikacji do prowadzenia domowych finansów: Microsoft Money lub Kontomierz. Piszę o tym w ramach cyklu artykułów Zaplanuj budżet domowy, który rozpoczął się od tego artykułu.

Mam nadzieję, że lektura moich miesięcznych raportów, ułatwi Ci kontrolę Twojego budżetu domowego i w dłuższym horyzoncie czasowym pomoże Ci ograniczać koszty i pomnażać oszczędności. Tego właśnie Ci życzę :)

Wrzesień, czyli miesiąc pod znakiem maratonu

Wrzesień był miesiącem, w którym przekonałem się jak trudno pogodzić wszystkie aktywności: pracę, blogowanie, poszukiwanie inwestycji oraz treningi do maratonu. Na szczęście jakoś dałem radę. Bardzo pomocny był tu reżim porannego wstawania (i porannych treningów trzy razy w tygodniu) oraz zaplanowanie pisania co najmniej dwóch artykułów na blog tygodniowo. Te popołudnia, w które nie pisałem, przeznaczałem na poszukiwanie potencjalnych nowych inwestycji :) Szerzej napiszę o tym w nadchodzących miesiącach.

Kulminacją miesiąca były trzy wydarzenia następujące dzień po dniu: rocznica naszego ślubu, nasze wspólne imieniny (ja i Żona jednego dnia) oraz Maraton Warszawski – moje wieloletnie nieosiągalne nemesis. O tym, że go pokonałem – już wiecie z artykułu “Jestem maratończykiem! Dziękuję za Wasze wsparcie!”. Chociaż od tego wydarzenia minęły już dwa tygodnie, to nadal czuję się przeszczęśliwy i spełniony. Zaczynam powoli snuć plany dotyczące kolejnych startów.

Do maratonu przygotowałem się nie tylko fizycznie. Chciałem zrobić prezent wszystkim, którzy mnie wspierali a jednocześnie wykorzystać maraton do promocji mojego bloga. Dlatego na plecach przypiąłem sobie mały pasek z adresem bloga, a w rękach miałem rulon dużego banera, który rozwinąłem przed wbiegnięciem na Stadion Narodowy. Moje zdjęcie z tym bannerem tuż przed wpadnięciem na metę publikuję poniżej. Te podziękowania są również dla Was – Wasze wsparcie przed moim startem było dla mnie bardzo ważne. Dziękuję Wam za to :) Ten baner był także motywacją dla mnie samego podczas całego biegu. Tak bardzo chciałem wbiec z nim na metę, że przebiegłem blisko 30 km z wielkim bąblem na środku prawej stopy. Wygrałem z samym sobą walkę z moim ciałem i walkę w mojej głowie… ale o tym napiszę oddzielnie :)

Mój finisz maratonu na Stadionie Narodowym w Warszawie

Ja chwilę przed wpadnięciem na metę maratonu na Stadionie Narodowym w Warszawie

Z perspektywy kosztów wrzesień był miesiącem inwestycji. Z jednej strony około 1787 zł pochłonęły koszty związane z rozwojem bloga “Jak oszczędzać pieniądze”. W ramach tej kwoty zakupiłem:

  • roczny abonament na usługę mailingową GetResponse
  • oprogramowanie odtwarzacza wideo LeadPlayer, który wykorzystuje już na moim blogu (i który umożliwia zachęcenie Was do zasubskrybowania mojego newslettera)
  • edytor tekstu Scrivener, który urzekł mnie możliwością organizacji wielu tekstów i notatek. Edytor ten przeznaczony jest przede wszystkim dla autorów książek, ale doskonale sprawdza mi się w zastępstwie Worda. Podoba mi się w nim również to, że mogę ustawić pełnoekranowy tryb edycji z czarnym tłem i jasnymi literami.

Z drugiej strony istotnym, okresowym kosztem były wydatki związane z początkiem roku szkolnego. Na same podręczniki wydaliśmy 611,80 zł. Do tego doszło jeszcze 200 zł kosztów związanych z ubezpieczeniem dzieci (2x 50 zł) oraz funduszem klasowym. Że o plecakach, zeszytach, długopisach i innych artykułach papierniczych nie wspomnę.

Koszty zajęć dodatkowych dla dzieci także są droższe niż przewidywaliśmy. Nasz Syn w tym roku zmienił grupę koszykarską na bardziej zaawansowaną. Ma 3 treningi tygodniowo, ale koszt miesięczny wzrósł ze 120 zł do 150 zł. Z kolei Córce zapewniliśmy wymarzone lekcje muzyki. Zakładałem, że będziemy współdzielić koszty z kimś jeszcze, ale w końcu stanęło na zajęciach indywidualnych. Koszt miesięczny wynosi 160 zł zamiast planowanych 100 zł / m-c. Podwyżki kosztów mieszczą się jednak w moim akceptowalnym przedziale.

We wrześniu wykonałem także kilka działań związanych z optymalizacją przychodów z kont bankowych:

  • Założyliśmy Dobre konto w Millennium
  • Założyliśmy Konto osobiste z premią w BGŻ

Korzyści związane z posiadaniem tych kont przedstawiałem w artykule “Jak zarabiać na kontach bankowych? – czyli premia moneyback”. Planuję mieć dzięki nim dodatkowe 100 zł miesięcznie.

Przychody

W tym miesiącu najważniejszym nieplanowanym przychodem był prezent w postaci gotówkowej, który trafił na nasze konto. Udało się również to i owo sprzedać = 73,94 zł, otrzymaliśmy wysokie odsetki bankowe = 207,07 zł, a także premie za paliwo = 28,10 zł oraz zwrot 5% z Alior Sync za wydatki internetowe = 12,93 zł. Spodziewam się, że w przyszłym miesiącu zobaczę na koncie znacznie większe zwroty, m.in. z powodu moich inwestycji blogowych (koszty opisane powyżej) oraz zakupu podręczników (także dokonanego przez Internet).

Szczegółowy raport przychodów niezwiązanych z pracą przedstawia się następująco:

SUMA: Przychody = 1995,29 zł – przypominam, że są to wszystkie przychody poza tymi, które osiągamy z pracy dla innych (na etacie). W tym miesiącu moje dodatkowe przychody były niższe o 142,57 zł niż te w ubiegłym miesiącu.

Wydatki

Wszystkie nasze wydatki podzielone są na kategorie i podkategorie. Dzięki temu mogę szczegółowo analizować wydatki w poszczególnych kategiorach (i podkategoriach) w dowolnych okresach czasu. Najpierw przedstawię najważniejsze kategorie kosztów oraz zagregowane wydatki bez szczegółowego rozbicia:

  • Kredyt = 5215 zł
  • Opłaty = 2306 zł
  • Jedzenie = 1995 zł
  • Samochód = 662 zł
  • Komputer = 1443 zł
  • RTV i AGD = 650 zł

Cztery pierwsze pozycje na liście, to w miarę standardowe koszty. Kolejne dwie pozycje, to wydatki inwestycyjne związane z blogiem. Mam nadzieję, że stopniowo będą się zwracać :-)

W odniesieniu do ubiegłego miesiąca wzrosły Opłaty – głównie ze względu na dodatkowe ubezpieczenie dzieci i wydatki związane ze szkołą. Za to udało nam się utrzymać w ryzach koszty jedzenia, które nie przekroczyły 2000 zł :) Podstawowym źródłem oszczędności w tym zakresie jest minimalizacja wydatków na jedzenie na mieście.

Szczegółową listę wydatków, rozbitych na podkategorie, zamieszczam poniżej. Dane te prezentuję w formie tabelek na obrazkach, gdyż wydaje mi się, że dzięki temu będą bardziej czytelne. Te same dane znajdują się także w załączonych plikach Excel.

SUMA kosztów we wrześniu = 15 009,37 zł i jest to kwota o 17% niższa niż w ubiegłym miesiącu (wtedy było 18 024,63 zł). Dla przypomnienia: poprzedni raport miesięczny znajdziesz tutaj.

Aby pokazać prawdziwą kwotę naszych miesięcznych kosztów, wprowadziłem nowe podsumowanie nazwane Koszty bez obciążeń. Kwota ta zawiera wszystkie nasze koszty poza ratami kredytu oraz udzielonymi pożyczkami. Kwota ta pokazuje ile naprawdę wydaje miesięcznie nasza 4-osobowa rodzina. We wrześniu było to 8887,56 zł.

Wydatki na media

We wrześniu w mieszkaniu zaczęło nam się robić chłodno. I równolegle ruszył sezon grzewczy. Troszeczkę zaczęliśmy się podgrzewać, co kosztowało nas już 3,89 zł. Wzrosło nam także trochę zużycie wody. Mam wrażenie, że nasze dzieci zaczynają brać coraz dłuższe prysznice.

Szczegółowe liczby za wrzesień przedstawiają się następująco:

  • Prąd: zużycie 203,53 kWh = koszt 120,91 zł. Bardzo dobry wynik jak na nas. 200 kWh miesięcznie, to nasz docelowy poziom zużycia prądu.
  • Woda: koszt 156,05 zł, w tym:
    • Zimna woda: zużycie 6,99 m3 = koszt 69,70 zł
    • Ciepła woda: zużycie 3,25 m3 = koszt 86,35 zł
  • Centralne ogrzewanie: zużycie 0,125 GJ = koszt 3,89 zł

SUMA kosztów mediów = 280,85 zł – wzrost o 37% w stosunku do poprzedniego miesiąca, ale w sierpniu byliśmy przez 9 dni na wakacjach więc różnica mieści się w normie.

Konta w programach lojalnościowych

We wrześniu skonsumowałem trochę punktów PAYBACK wymieniając je na bilety do Multikina. Pomimo tego stan konta nie zmienił się znacząco – przede wszystkim dzięki promocjom z okazji urodzin PAYBACK (znacznie szybciej zbieraliśmy punkty):

  • Miles & More = 62 431 mil (wzrost o 1190 punktów)
  • PAYBACK = 14 741 punktów (spadek o 3469 punktów)

Czego się nauczyłem i co mnie czeka w październiku?

Przede wszystkim wiem, że potrafię przebiec maraton :) Udowodniłem sobie, że jeśli czegoś bardzo chcę i jednocześnie dobrze się przygotuję do osiągnięcia tego, to przy odrobinie szczęścia wszystko jest w zasięgu ręki. To buduje :-)

Buduje także Wasza aktywność na blogu. Bardzo Wam dziękuję za każdy komentarz i za każdy e-mail. Uwielbiam czytać Wasze komentarze i wiedzieć, że piszę do prawdziwych osób, które, podobnie jak ja, mierzą się z tematyką oszczędzania.

Wrzesień był bardzo intensywnym miesiącem. Poza pracą, która zabiera mi sporą część dnia, wieczorami staram się poszerzać moją wiedzę “blogową”. Sukcesywnie wypełniałem menu bloga kolejnymi pozycjami i uczę się promować mój blog. Z perspektywy marketingowej bardzo pomógł mi artykuł “36 blogów finansowych, które warto czytać”. Nie wiem czy zauważyliście, że skomentował go nawet mój blogowy mentor – Pat Flynn :) Kilku rekomendowanych autorów zdecydowało się również dodać linki do mojego bloga na swoich blogach. Praktycznie od razu wpłynęło to na zwiększenie liczby osób odwiedzających “Jak oszczędzać pieniądze”. Dziękuję!

Dużo pieniędzy poszło na dodatkowe narzędzia wspierające blog. Ale cieszę się, że udaje mi się stabilizować jego funkcjonowanie. Wybrałem już odtwarzacz wideo i system mailingowy. Kolejny raz utwierdziłem się też w przekonaniu, że warto korzystać z komercyjnych rozwiązań z dobrym wsparciem technicznym. Udało mi się w odtwarzaczu LeadPlayer zidentyfikować problem z obsługą polskich znaków. Producent rozwiązał go w kilka dni dostarczając nową wersję pluginu :)

Październik to miesiąc wyjazdów (z których część się już odbyła), co niestety niekorzystnie wpływa na częstotliwość publikowania wpisów na blogu. Wychodzę jednak z założenia, że najważniejsze regularne, codzienne pisanie. Chociaż artykuły nie ukazują się tak często, to nad nowymi z nich pracuję praktycznie codziennie. Na szczęście – dzięki ankiecie przeprowadzonej na początku października – wiem już co Was najbardziej interesuje. Całą energię wkładam teraz w przygotowanie kolejnych artykułów z cyklu “Zaplanuj budżet domowy”. Najbliższe z nich poświęcone będą aplikacji Microsoft Money i temu jak rozpocząć spisywanie wydatków – już bezpośrednio w tej aplikacji.

A jak wygląda Twoje podsumowanie września? Do przodu? Udało się coś zaoszczędzić? Proszę Cię, podziel się swoimi doświadczeniami :-)

Książka "Finansowy ninja" - trwa przedsprzedaż!

Finansowy ninjaMożna już zamawiać moją książkę "Finansowy ninja" - ponad 500-stronicowy przewodnik po finansach osobistych, który każdy powinien przeczytać jeszcze w szkole.

Książka dostępna jest w okresie przedsprzedaży w kilku atrakcyjnych pakietach. Wszystkie szczegóły znajdziecie w zapowiadającym ją artykule.

PRZEJDŹ NA STRONĘ KSIĄŻKI →

Podobał Ci się ten artykuł?

Jeśli tak, to zarejestruj się aby otrzymywać powiadomienia o nowych artykułach o oszczędzaniu pieniędzy. Nie ujawnię nikomu Twojego adresu!



{ 55 komentarzy… przeczytaj komentarze albo dodaj nowy komentarz }

Łukasz Październik 18, 2012 o 09:16

Cześć Michał,

zastanawiają mnie opłaty w twoim zestawieniu. Koszt przykładowo energii i gazu tak jakbyś w ogóle nie używał. U mnie przykładowo ostatnia faktura jaką opłaciłem za energię była w granicach 450 PLN (prognoza, więc nie wiem ile faktycznie zużyłem). Gaz tak samo u mnie kosmos w porównaniu do ciebie. Oczywiście na pewno wpływ ma fakt, że mieszkam w domu 250m2, ale mimo wszystko twoje opłaty to jakiś żart :) W zimie w najgorszych okresach potrafię dostać fakturę za gaz przekraczającą 2000 PLN 😐 Rekord 2600 PLN (za dwa miesiące), ale wtedy mieszkałem z teściową która robiła saharę w domu.

Odpowiedz

BogusiaM Październik 18, 2012 o 11:43

co innego jak cały dom ogrzewa się gazem, a jak ma się tylko kuchenkę gazową z elektrycznym piekarnikiem. Centralne ogrzewanie – podejrzewam, że chodzi o takie jakie jest w większości bloków tyle, że z podzielnikami ciepła – że samemu podkręca się ile chce człowiek zużyć, bo jeżeli podzielników brak – niestety płaci się za wszelkich użytkowników bloku, który sobie nie folgują, chociażbyśmy sami oszczędzali nie wiadomo jak…

Odpowiedz

Michał Szafrański Październik 18, 2012 o 11:48

Hej BogusiaM,

Dla wyjaśnienia napiszę, że u nas jest indywidualny licznik ciepła na nasze mieszkanie więc płacimy tylko za to co zużyjemy my. Jeśli nie „koksujemy” kaloryferami, to płacimy po prostu mniej.

A może chcecie przeczytać artykuł o tym jak oszczędnie korzystać z kaloryferów?

Dziękuję za komentarz i pozdrawiam :)

Odpowiedz

Agata Październik 18, 2012 o 12:10

Bardzo chetnie bym przeczytala taki artykul :-)

Odpowiedz

ewelinaa Październik 18, 2012 o 19:00

Ja tez poprosze o kilka wskazówek. To jaka temperature macie w pomieszczeniu? Kwoty faktycznie bardzo niskie

Odpowiedz

Krzysztof Październik 19, 2012 o 14:03

Cześć,

Na początku miesiąca dostałem rozliczenie ze spółdzielni z kosztami ogrzewania za poprzedni sezon grzewczy. Miałem ponad 400 zł nadpłaty, więc jestem bardzo zadowolony :).

U siebie stosowałem kilka trików i nawyków, które pozwoliły mi zbić koszty ogrzewania i oszczędzić. Szczegóły opisałem tutaj: http://metafinanse.pl/jak-oszczedzic-na-ogrzewaniu/

Odpowiedz

Michał Szafrański Październik 19, 2012 o 20:11

Hej Agato,

Widzę, że Krzysztof z Metafinansów już taki artykuł napisał. Gorąco polecam Ci jego lekturę :)

Pozdrawiam ciepło (bo u mnie grzeją) :)

Odpowiedz

my-name Październik 18, 2012 o 19:43

Witam.
Michał, jesteś pewien że płacicie wyłącznie za własne zużycie? U mnie w bloku spółdzielczym jest tak:
– koszty własne, nie można zejść do zera ze zużyciem gdyż zawór typu danfoss jest zaprojektowany tak że nawet zakręcony przepuszcza niewielką ilość wody do kaloryfera; poza tym ma termostat który może zwiększyć przepływ
– koszty ogrzewania powierzchni wspólnych (nieopomiarowane: klatka schodowa, korytarze itd.)
Na „wejściu” do bloku jest licznik główny wiec i tak trzeba pokryć różnice pomiędzy tym co wskaże i sumą zużycia ciepła przez lokatorów.

Poza tym masz zły podpis pod zdjęciem no i kto to widział żeby metę maratonu umieszczać na Basenie Narodowym :-)

Odpowiedz

Michał Szafrański Październik 18, 2012 o 20:16

Hej My-name,

U mnie jest tak:
– Liczniki mam indywidualne na całe mieszkanie- ale tak jak piszesz danfoss z termostatem. Jestem spryciarz i potrafię zakręcić grzejniki całkowicie (blokujesz odpływ taką śrubą na grzejniku – u góry masz odpowietrzenie a na dole zamknięcie odpływu).
– Mam centralną „szafkę” z rozprowadzeniem ogrzewania w samym mieszkaniu. Tam też mogę blokować przepływ.
– Koszty ogrzewania powierzchni wspólnych są oczywiście rozliczane w czynszu i tu Wam tej kalkulacji nie pokazuję. Po prostu są i nie mam na nie żadnego wpływu. W wyliczeniach dotyczących zużycia CO pokazuję tylko nasz licznik indywidualny.

A propos Basenu Narodowego, to dobry dowcip słyszałem ostatnio:

Jedzie sobie Pan BMW z szyberdachem… Widzi deszczowe chmury i myśli „oooo! zbiera się na deszcz… to otworzę sobie szyberdach…” :-)

Pozdrawiam :)

Odpowiedz

Michał Szafrański Październik 18, 2012 o 11:45

Hej Łukasz,

Dziękuję za komentarz. Podstawowa różnica między Waszymi a naszymi kosztami wynika z tego, że Wy mieszkacie w domu, a my w mieszkaniu w bloku. Gazu w ogóle nie posiadamy – stąd brak jego kosztów. Ogrzewanie mamy z sieci miejskiej.

Naszym najważniejszym kosztem jest prąd – także ze względu na to, że mamy kuchenkę elektryczną. Ale tutaj udało nam się również uzyskać konkretne oszczędności. Na początku roku wydawaliśmy ponad 200 zł miesięcznie. Obecnie wydajemy około 120 zł / m-c za prąd. Koszty zredukowaliśmy przede wszystkim dzięki wymianie oświetlenia halogenowo/żarówkowego na ledowo/świetlówkowe. Kompletuję oddzielny artykuł na ten temat przedstawiający czas amortyzacji LEDów.

Dbamy również o to by w domu nie pracowało za dużo urządzęń pobierających prąd. Wszystkie lodówki, zmywarki, pralki mamy energooszczędne. Przedstawiałem już te koszty na blogu w artykule o kosztach lodówki.

Jeszcze jedna uwaga do kosztów prądu: piszesz „ostatania faktura była w granicach 450 zł” ale nie piszesz jak długiego okresu dotyczyła ta faktura. Czy był to miesiąc czy dwa miesiące? Ja podaję koszty zawsze w skali miesięcznej.

A co do kosztów ogrzewania i teściowej: jak widzisz różnice mogą być gigantyczne ze względu na specyfikę korzystania z mediów. O tym właśnie staram się pisać na blogu. Można brać codziennie kąpiel za 6,5 zł, ale równie dobrze można wziąć prysznic za 75 groszy. Warto mieć tego świadomość i warto oszczędzać.

Pozdrawiam Cię serdecznie i jeśli będziesz miał jakiekolwiek kolejne pytania lub wątpliwości – zachęcam do śmiałego pytania :)

Odpowiedz

Luki Październik 18, 2012 o 09:46

Też mnie to dziwi, prąd i gaz.

Ale bardziej mnie dziwi że tak inteligentna osoba, oczytana i bardzo racjonalnie myśląca nie potrafi być wdzięczna sobie za ogromny sukces i wysiłek tylko nadprzyrodzonym mocom…

Odpowiedz

Michał Szafrański Październik 18, 2012 o 11:55

Hej Luki,

Dziękuję za komentarz. Co do prądu i gazu, to odpowiedziałem już w odpowiedzi na komentarz Łukasza.

Co do nadprzyrodzonych mocy: zapewniam Cię, że ja jestem wdzięczny sobie, co absolutnie nie kłóci się z moją wiarą. Rzekłbym nawet, że jedno z drugim idzie bardzo ręka w rękę :)

Odpowiedz

Marcin Październik 18, 2012 o 11:08

Michał – zaintrygowało mnie, że przypadł Ci do gustu Scrivener. Korzystasz z niego regularnie? Co konkretnie Ci się w nim przydaje? Bo jeśli chodzi o pełnoekranowy tryb bez „rozpraszaczy”, to jest parę dobrych, darmowych edytorów, więc tutaj musi chodzić o coś więcej.

Odpowiedz

Michał Szafrański Październik 18, 2012 o 11:24

Hej Marcin,

Zdecydowanie chodzi o coś więcej i w sumie dobrze, że mnie prowokujesz do odpowiedzi. Scrivener wkomponowuje się w mój sposób pisania. Ja piszę wiele artykułów jednocześnie, przeskakuję między nimi. Pisząc jeden – przychodzi mi do głowy jakaś koncepcja i żeby się nie rozpraszać chcę ją szybko zanotować gdzieś na boku. Piszę też scenariusze artykułów i doskonale przydaje mi się do tego funkcja Synopsis. Poza tym te „skrawki” artykułów mam porozrzucane po różnych „skoroszytach” w Scrivenerze. Piszę również wiele fragmentów, których nie użyłem na blogu, ale które może kiedyś użyję w książce na temat oszczędzania (powoli przyzwyczajam się do koncepcji, że ją napiszę).

Wielu funkcji Scrivenera jeszcze nie odkryłem. Pewnie odkryję je, gdy dojrzeję do książki i będę musiał zarządzić jej strukturą. Ale narzędzie było według mnie na tyle tanie, że zdecydowałem się za nie zapłacić już teraz (po intensywnym korzystaniu z niego w okresie trial).

Pozdrawiam serdecznie

Odpowiedz

Grzesiek J. Październik 18, 2012 o 11:18

Cześć Michał. Piszę odnośnie twoich zużycia prądu i planu z tym związanego. Po pierwsze, gratuluję niskiego zużycia – ja sobie to tłumaczę że musieliście dużo zainwestować w energooszczędny sprzęt, albo licznik coś za wolno kręci 😉

Odnośnie narzucenia sobie zużycia 200kWh – czy uwzględniłeś „sezonowość”? Idzie zima, dni krótsze, więc na pewno więcej czasu zapalone będzie różne światło. Jakby nie patrzeć, parę kilowatogodzin może przybyć :) Chyba że są preferencje odnośnie naturalnego oświetlenia typu świeczki 😀

Pozdrawiam i z niecierpliwością czekam na kolejne artykuły (ale oczywiście nie poganiam)

Odpowiedz

Michał Szafrański Październik 18, 2012 o 12:09

Cześć Grzesiek J.,

Dziękuję za Twój głos. Twoje interpretacje są poprawne – mamy sprzęt energooszczędny i zwracamy uwagę na zużycie prądu na każdym kroku. Ale żebyś też nie odniósł mylnego wrażenia: mamy kilka komputerów, które codziennie pracują przez jakiś czas, moja Żona pracuje w domu więc prąd zużywany jest w zasadzie na okrągło – nie ma okresów kiedy nic elektrycznego w domu nie działa.

Co do „sezonowości”: ja nie jestem bardzo rygorystyczny. Rozumiem, że światło pali się dłużej na jesieni i w zimie. Naszym celem jest 200 kWh miesięcznie, ale jeśli je przekroczymy, to nie będę wyłączał głównego włącznika prądu :) Po prostu ile wyjdzie tyle wyjdzie. Grunt żeby mieć to pod kontrolą. W podsumowaniu rocznym napiszę ile prądu zużyliśmy przez 12 miesięcy. Wtedy to uśrednię i zobaczymy co wyjdzie :)

Dzięki za wsparcie :)

Odpowiedz

BogusiaM Październik 18, 2012 o 11:39

obliczyłam ile wydajemy na jedzenie we wrześniu – to do 1000zł na 2 osobową rodzinę, nie liczyłam w tym alkoholu i napojów gazowanych i pewnie nie udało mi się zebrać wszystkich rachunków bo mąż nie zawsze pamięta:/ zestawienie takie jak to bardzo mi się podoba i teraz ja ze względu na swoją nietypową pracę, bez stałych zarobów w każdym m-cu, będę spisywać tygodniowe zarobki i wydatki, pensja męża głównie znika przez kredyt hipoteczny, samochód, rachunki związane z mieszkaniem. I mam nadzieję, że w ten sposób zaobserwuję tendencję spadkową, że zarobię więcej niż wydam:)
jedno jest pewne udało mi się kupić płaszcz zimowy za 30 zł w ciucholandzie zamiast planowanego 230zł w galeriowej „sieciówce”

Odpowiedz

Michał Szafrański Październik 18, 2012 o 12:18

BogusiaM,

Jeśli chodzi o jedzenie, to dobry wynik. Ale tak naprawdę gratuluję Ci, że zaczęłaś spisywać wydatki. I cieszę się, że wykazałaś się sprytem przy zakupie płaszcza. Prawda, że taka oszczędność daje satysfakcję? :-)

Zbieraj rachunki. Wkrótce napiszę jak je spisywać.

Pozdrawiam ciepło.

Odpowiedz

Luki Październik 18, 2012 o 15:30

Jeśli masz problem z pamiętaniem / zapisywaniem wydatków gotówkowych to polecam stronkę http://kontomierz.pl/
Po wprowadzeniu tego co się wydało pokazuje ile powinno zostać w portfelu.

Ja zawsze robię tak że na koniec tygodnia sprawdzam ile powinienem mieć gotówki, sumuję to co mam razem z żoną gotówki i wtedy ewentualną różnicę wrzucam jako niewyjaśniony wydatek gotówkowy. Jeśli się przypomni na co to poszło to wtedy łatwo jest to rozbić na dwie kwoty i zmienić kategorię.

Odpowiedz

szacunek Październik 18, 2012 o 11:48

Czołem! Dzięki za kolejny ciekawy post.
Mnie zadziwiło (pozytywnie) zużycie wody – 4 osoby, w tym dwoje dzieci i tylko 3,25 m3 ciepłej wody!!!
U mnie przy 2 dorosłych osobach mamy min. 4 m3, nigdy tez nie udało się z zimną zejść poniżej 8m3 (średnia za 10 mies to 8,42m3). Ponownie przeczytałem jeden z pierwszych Twoich wpisów o prysznicu (17 Jul), ale dalej przedstawione wyniki września wydają mi się praktycznie nieosiągalne w przypadku mojego gosp. domowego… Michał przecież dzieciaki zapewne codziennie są kąpane, jak Wam się to udaje? :-)

Odpowiedz

Michał Szafrański Październik 18, 2012 o 12:23

Hej Szacunek,

Dziękuję za Twoje dane. U nas wynik ostatniego miesiąca jest bardzo dobry. Średnia zimnej wody od marca, to 7,35 m3 wody zimnej i 5,00 m3 wody ciepłej. Widać, że ostatni miesiąc jest poniżej średniej :)

Uczciwie mówiąc dzieciaki nie są codziennie kąpane. Ale generalnie nie kąpiemy ich tylko biorą prysznic. Syn ostatnio zaczyna brać dłuższe prysznice, ale Córka to „błyskawica” 😉

Największym konsumentem wody byłem zdecydowanie ja (długie prysznice to moja domena), ale skróciłem je, obniżyłem temperaturę wody (do około 37 stopni) i od razu widać to w wynikach.

Gorąco pozdrawiam :)

Odpowiedz

Piotr Październik 18, 2012 o 16:13

Ja z niecierpliwością czekam na kolejne rozliczenie kosztów wody. Wcześniej nie spisywaliśmy liczników, więc nie możemy sobie tego sami obliczyć. Chodzi o to, że w połowie ostatniego trzymiesięcznego okresu rozliczeniowego zaczęliśmy gromadzić wodę, która pozostawała po kąpielach i czasem po praniu. Ta woda była potem używana do spłukiwania w ubikacji. Zobaczymy, czy to jest znaczna oszczędność.

Odpowiedz

Piotr Październik 18, 2012 o 21:10

Już wiadomo. Wyszło na to, że w skali roku oszczędzimy w ten sposób 184 zł.
My przy 4-osobowej rodzinie (2 małych dzieci) mamy śr. zużycie miesięczne zimnej 3,3m3 a ciepłej 2m3.

Odpowiedz

ZnL Październik 18, 2012 o 16:38

Podziwiam Ciebie za wytrwałość i skrupulatność przy pilnowaniu każdego wydatku.

Odpowiedz

Michał Szafrański Październik 18, 2012 o 19:18

Hej ZnL,

Dziękuję :) Jest to dla mnie „chleb powszedni”. Mam nadzieję, że uda mi się Was przekonać, że warto to robić i że spisywanie wydatków także i Wam w końcu spowszednieje.

Odpowiedz

Paweł Gaweł Październik 19, 2012 o 21:12

potwierdzam! po paru latach spisywanie wydatków staje się takim chlebem powszednim, że właściwie „samo” się, niezauważalnie, robi! 😉

Odpowiedz

Joanna Październik 18, 2012 o 19:33

Oszczędzanie na gazie(sezon grzewczy rozpoczęty troszkę) jest irytujące i nie przynosi satysfakcji.Prócz paliwa gazowego(chyba ok 1/3 ceny) są jeszcze chyba ze trzy opłaty,typu przesył ,opłata stała ,zmienna(co to jest??).
Nie ma opcji,że odczytam stan licznika i stwierdzę ,że spaliłam gaz za np.30 zł.
Nawet jak spalam mało,opłaty dodatkowe są.
Faktury za gaz zimą ok 800 zł/mc do 1200 nawet.Mieszkanie w kamienicy 140m.

Odpowiedz

Michał Szafrański Październik 19, 2012 o 19:51

Hej Joanno,

Możesz zawsze odczytać stan licznika a następnie w Excelu wpisać sobie zestaw pozycji: wysokość opłaty stałej / m-c, wysokość opłaty przesyłowej / m-c lub jednostkę (w zależności od tego jak są rozliczane) itp. Następnie liczysz jednostkowo to co jest rozliczane miesięcznie i mnożysz przez zużycie te elementy opłat, które rozliczane są według zużycia. I tak Ci z grubsza wyjdzie koszt miesięczny gazu.

Ja gazu w mieszkaniu nie mam więc nie pomogę w rozszyfrowaniu faktury za gaz. Ale przy prądzie obowiązuje ta sama zasada. Także są opłaty stałe i zmienne i da się to wszystko ładnie policzyć.

Pozdrawiam piątkowo :)

Odpowiedz

my-name Październik 18, 2012 o 20:48

Michał, nie ma odnośnika reply pod Twoją odpowiedzią na mój wpis więc odpowiadam tu na dole.
Niestety nie mogę znaleźć takiej śruby na grzejniku (a może zaworze?), chyba mamy inne modele, gdybyś mógł zamieścić zdjęcie i wskazać śrubę…
Ogrzewanie mam w pionach więc nie mam centralnej szafki (ale mogę nie zasłaniać tych pionowych rur i „darmowo” dogrzewać) i z racji pionów odpowietrznik jest na ostatnim piętrze. Gdy lokatorzy zgłaszają że im „nie grzeje” to spółdzielnia zgłasza się do takiego najwyżej zamieszkałego lokatora i każe nacisnąć przycisk żeby „posyczało”.

Odpowiedz

Michał Szafrański Październik 18, 2012 o 21:22

My-name,

Okłamałem Cię. To nie jest element grzejnika tylko złączki w kształcie litery L pomiędzy rurą a grzejnikiem (te do których podłączony jest grzejnik). Na wierzchu (w zależności od modelu – ja mam różne do grzejników pokojowych i łazienkowych). Na wierzchu tych „kolanek” jest śruba, którą mogę dokręcić blokując przepływ wody. Kiedyś o tym nie wiedziałem i długo trwało rozpoznawanie dlaczego dwa grzejniki mam zimne…

Odpowiedz

lwi Październik 18, 2012 o 22:32

Chętnie przeczytam wpisy dotyczące domowego budżetu. Choć powód tym razem nieco inny – tak na pierwszy rzut oka wygląda, że mam odmienne podejście do tego tematu.

Nie wydaje mi się, żeby samo spisywanie wydatków i ich analiza, realnie mogły poprawić czyjąś sytuację finansową. Na pewno jest to niewystarczające. Podobnie wprowadzanie oszczędności – samo w sobie jest niewystarczające i nie przełoży się na realny wynik. Można oszczędzać zawsze i na wszystkim i mimo to nie mieć ani grosza. To trochę jak w reklamie ING Banku Śląskiego:
http://www.youtube.com/watch?v=Piv7VFSH4HY

W rzeczywistości budżet powinno dobierać się do postawionego celu finansowego i dopiero wtedy wprowadzać ewentualne oszczędności. Przecież wynik musi być mierzalny.

Oczywiście można sobie policzyć, że przez 10 lat wydaliśmy na energię kwotę X i że jeśli wymienimy żarówki na energooszczędne to zaoszczędzimy kwotę Y. I można tak zrobić. Ale prawdopodobnie będzie to decyzja błędna. Błędna, dlatego że może nie być optymalna. Planując finanse od celu, oszczędności wprowadzimy tam gdzie będzie to najłatwiejsze, akceptowalne, mierzalne i szybko da konkretny wynik…

Odpowiedz

Michał Szafrański Październik 18, 2012 o 22:50

Hej Lwi,

Dziękuję za rzeczowy głos w dyskusji. Zgadzam się z Tobą w całej rozciągłości, przy czym mamy tu typowy problem „jajka i kury”. Można sobie postawić cel mierzalny, ale jeśli nie ma się wiedzy jak w ogóle zmierzyć otaczającą nas rzeczywistość finansową, to bardzo trudno będzie opracować plan dojścia do tego mierzalnego i dobrze umocowanego w czasie celu. Nie wiadomo będzie czy wprowadzać oszczędności (i w jakiej skali) czy może po prostu zwiększyć przychody. A może i jedno i drugie nie wystarczy bo cel był jednak zbyt ambitny – pomimo, że dobrze określony.

To co ja staram się robić, to mimo wszystko probować uświadamiać w pierwszej kolejności elementarne podstawy. Dopiero na tych podstawach będę mógł próbować budować i pokazywać trochę bardziej zaawansowane scenariusze związane z zarządzaniem własnymi finansami. A mam niestety wrażenie, że tych podstaw brakuje najbardziej.

Ja nie dam nikomu gotowego rozwiązania. Ale chcę skłonić do myślenia, zastanawiania się, samodzielnego analizowania, pokazywać różne opcje i możliwości wskazując nie tylko to co „zagrało” u mnie, ale także z jakimi kosztami się wiązało (czy to czasowymi czy innymi).

Jeszcze nawiążę do zdań: „Ale prawdopodobnie będzie to decyzja błędna. Błędna, dlatego że może nie być optymalna.” – problem polega na tym, że wiele osób podejmuje decyzje tego typu na oślep. Ja twierdzę, że nawet jakiekolwiek przemyślenie i zastanowienie się nad tematem, da szansę na lepszą decyzję niż ta na oślep (generalizuję, bo decyzja na oślep też może być całkiem trafna :)). I to wcale nie musi być decyzja optymalna, ale to nie oznacza automatycznie, że jest to decyzja błędna. Zakręciłem trochę, ale skoro już wsadziliśmy ten kij w mrowisko, to trochę nim teraz pomachajmy.

Pozdrawiam Cię serdecznie i dziękuję za stymulację do rozmowy :)

Odpowiedz

Nemo Październik 18, 2012 o 23:25

Witam !

Gratuluję fajnego bloga.

Spojrzałem na wydatki i parę rzeczy mnie zastanowiło:
– chusteczki (higieniczne ?) za prawie 50zł – kilka tys. kupiliście za jednym zamachem ?
– przy wodzie i pepsi zrobiłbym na Twoim miejscu wyliczenie ile litrów za to kupiłeś – bo chyba nieźle przepłacasz; poza tym kilkanaście l pepsi miesięcznie – poważnie ?
– jeśli już robisz tak szczegółowe zestawienie to wrzucanie jedzenia domowego w jedną liczbę nie ma sensu, bo nie widać czy coś idzie nie tak.

Odpowiedz

Michał Szafrański Październik 19, 2012 o 19:56

Hej Nemo,

Dziękuję za gratulacje :) Odpowiadając na pytania:

– Chusteczki to takie mokre chusteczki dla dzieci. Są droższe od higienicznych i rzeczywiście kupujemy je po kilka paczek od razu.
– Wodę kupujemy zawsze w małych butelkach i zdaję sobie sprawę, że przepłacamy. Ale tylko takie butelki dzieci zabierają do szkoły (nie będą taszczyć 1,5-litrowych)
– Pepsi rzeczywiście pijemy relatywnie dużo. Kilkanaście litrów miesięcznie idzie :)

Co do rozbijania „Jedzenie : Dom” na dodatkowe podkategorie, to nie widzę takiej potrzeby i dlatego tego nie zrobiłem. Mnie nie interesuje w kwantach ile mnie kosztowały warzywa a ile słodycze. Generalnie widzę, że „coś idzie nie tak” jak koszty wzrastają. Przy czym koszty na jedzenie w domu od dłuższego czasu utrzymują nam się na zbliżonym poziomie. To co kosztuje, to jedzenie na mieście – a to kawa i ciastko z klientem, a to smakołyk. Te kwoty szybko się sumują do większych.

Dziękuję bardzo za komentarz i mam nadzieję, że rozjaśniłem :)

Odpowiedz

Aube Październik 25, 2012 o 18:04

jesli chodzi o wode to polecam wyprobowacprodukty firmy Bobble. Produkuja butelki wielorazoweego uzytku z wymiennymi filtrami weglowymi.Jeden filtr starcza na 3 miesiace, wiec z pewnscia zastapi wiele jednorazowych butelek, wielorazowa butelka jest dostepna w malych rozmiarac na 0,5 litra, wiec idealne dla dzieci i do tego filtry sa dostepne w roznycch kolorach. A wiec ekologicznie, ekonomicznie i kolorowo jednczesnie. I w Polsce kranowa woda jest pitna w wiekszosci miast. Ja uzywam Bobbla od roku i jestem bardzo zadowolona.
Przepraszam za brak polskich liter, urzadzenie ktorego uzywam ich nie obsluguje…

Odpowiedz

bobblePolska Listopad 21, 2012 o 10:29

Aube, cieszymy się że używasz butelek bobble i korzystasz z oszczędności, które generują. Jedna butelka bobble pozwala zaoszczędzić rocznie ponad 720zł (w stosunku do zwykłej, butelkowanej wody), co jest sporą kwotą. Chcieliśmy tylko sprostować, że dostępne są u nas różne pojemności butelek bobble – 385ml, 550ml i 1000ml (dla spragnionych 😉 Oszczędzaj pieniądze i środowisko razem z bobble!

Odpowiedz

Robert Październik 19, 2012 o 09:40

Witam

To może ja pochwalę się naszymi kosztami we wrześniu.
Jest nas troje. Dwoje dorosłych i pięciolatek :-)
Zacznę może od tego jakiej aplikacji używam do spisywania wydatków.
Jest to program na smartfony i tablety HandWallet. Darmowa wersja ma pewne ograniczenia ale jeśli ktoś nie musi za dużo modyfikować tego co oferuje aplikacja to
jest wystarczająca. Kolejnośc wydatków jak w ww. aplikacji:

1. Transport 272,0 zl (paliwo 272 zł, bilety 8 zł)
2. Zakupy spożywcze 1194 (jedzenie 854 zł, słodycze 202zł – tak tu jest pole do poprawy, środki czystości 84zł, Alkohol 54zł)
3. Zdrowie 75zł (leki)
4. Czas wolny 142zł (wyjazd żony)
5. Składki 114zł (składki na ZNP, PPE)
6. Prezenty 324zł (pad dla syna na urodziny, buty dla mamy na urodziny, drobiazgi dla dzieci znajomych)
7. Dbanie o urodę 68zł (kosmetyki)
8. Edukacja 494zł (opłata za przedszkole, podręczniki dla syna i żony, wyprawka)
9. Utrzymanie domu 1810zł (rata hipoteki, czynsz mieszkanie1, czynsz mieszkanie2, podatek od nieruchomości) w tym woda 43zł. Tu zauważyłem chyba jesteśmy bezkonkurencyjni. Zaliczkę płacimy za 4m3. Potem mamy dopłaty ale średno zużywamy na 3 osoby 5,5m3 miesięcznie. :-)
10. Łączność 203zł (abonamenty za 2 komórki i 2 internety mobilne)
11. Energia 75zł (prąd)
12. Ubrania 210zł (spodnie x2, sweter, bluzka)
13. Wyposażenie domu 202zł (głównie szafka wiklinowa do łazienki)
14. Spłaty pożyczek 843zł (głównie pożyczki z pracy na mieszkanie lub wyposażenie)
Suma wydatków we wrześniu to 6026zł.

Zapraszam do dyskusji :-)

Odpowiedz

Michał Szafrański Październik 19, 2012 o 20:06

Witam Robercie,

BARDZO dziękuję za konkretne liczby. Miło zobaczyć, że są osoby, które znają swój poziom kosztów :)

Poziom zużycia wody jest u Was rzeczywiście bezkonkurencyjny. Zakładam, że podajesz sumę wody zimnej i ciepłej. Wydatki na jedzenie także na bardzo ładnym poziomie.

Co do reszty – to nie mam co komentować. Widzę, że koszty edukacji tradycyjnie we wrześniu dają wszystkim rodzicom po kieszeni.

Super. Dziękuję i do usłyszenia :)

Odpowiedz

Grzesiek J. Październik 19, 2012 o 12:10

Ja mam taką propozycję – jeśli rzucacie kosztami, podawajcie miejsce zamieszkania, albo chociaż wielkość wsi/miejscowości/miasta – jak dla mnie oczywiste jest że będzie dysproporcja w wydatkach pomiędzy np. Warszawą a taką Świdnicą (gdzie np. mieszkam ja, 50km na SW od Wrocławia, ładne okolice, polecam 😉 ). Jasne że różnica jest także w poziomie wynagrodzeń, ale o tym z oczywistych względów nie rozmawiamy :)

Ktoś wspomniał o kontomierzu, ja też go spróbowałem (od tygodnia) i wydaje się wygodny w obsłudze, na pewno jest przejrzysty. Po dłuższym korzystaniu będę mógł powiedzieć więcej, może nawet kiedyś pokusimy się o „poradnik użytkownika”, bo ten na stronie kontomierza jest bardzo ogólnikowy.

Ja swoje wydatki monitoruję i usiłuję planować od 10 października, na razie to jest „okres testowy” – wprowadziliśmy z żoną „tygodniówki” (dzielimy budżet po opłatach na 5 i staramy się nie wydać więcej). W pierwszym tygodniu nie udało się utrzymać planu, ale idzie coraz lepiej. Jednak już sama świadomość tego że jest jakaś granica powoduje większą ostrożność na zakupach – to tak w odniesieniu do komentarza Lwi.

Odpowiedz

Michał Szafrański Październik 19, 2012 o 20:07

Przychylam się do apelu Grześka. Podawajcie proszę miasto :)

Odpowiedz

Tomek Październik 19, 2012 o 13:20

No nieźle, blog ma tytuł „Jak oszczędzać pieniądze” a tu prawie 1,8 tyś. zł (czyli czyjąś cała pensja) na sprawy okołoblogowe :-)

Polecam wpis http://metafinanse.pl/nie-stac-cie/ w tym temacie.

Nie żebym był w tej kwestii też bez winy :-)

Pozdrawiam

Odpowiedz

Michał Szafrański Październik 19, 2012 o 13:34

Hej Tomek,

Dzięki za głos rozsądku. Wydatki okołoblogowe wkalkulowane są w przedsięwzięcie o nazwie „Blog”. Tych wydatków będzie jeszcze więcej (sprzęt audio/wideo), ale przewiduję, że te koszty rozłożą się na kilka inicjatyw – nie tylko tych związanych z „Jak oszczędzać pieniądze”. Motto bloga brzmi „jak rozsądnie wydawać pieniądze” i te zakupy są jak najbardziej przemyślane :)

Pozdrawiam serdecznie i życzę udanego weekendu :-)

Odpowiedz

Krzysztof Październik 19, 2012 o 14:07

Cześć,

Dzięki za polecenie mojego wpisu! :)

Sam byłem bardzo zaskoczony tym, jak łatwo wpaść w pułapkę „zapisuję wydatki, więc wszystko jest ok”. Z tego robiła się już nawet forma sztuki: dopieszczone tabelki w excelu, wszystko ładnie rozbite na kategorie, do tego jeszcze wykresy… :)

Wszystko pięknie, tylko z takiego samego zapisywania nic nie wynikało. Parę czynności dookoła trzeba jednak jeszcze wykonać.

Odpowiedz

DrogaDoWłasnegoM Październik 21, 2012 o 16:46

Wow, niezłe zestawienie. Muszę powiedzieć, że jestem w szoku. Przy takich wydatkach zbankrutowałbym w miesiący ze dwa razy 😀

A tak na serio, to domyślam się, że masz jakiś kredyt hipoteczny a mieszkanie komuś wynajmujesz?! A co do pożyczek, to coś na kształt kokosa?

Z kolei nie widzę w zestawieniu własnego czynszu, jakbyście nie płacili za mieszkanie, w którym żyjecie. Natomiast wpłata za media od najemców trochę zaciemnia wasze własne wydatki moim zdaniem.

Tak czy siak gratuluję wytrwałości i świetnego zestawienia.

Odpowiedz

Michał Szafrański Październik 21, 2012 o 17:06

Hej DrogaDoWłasnegoM,

Fajnie, że wpadłeś do mnie :) Dziękuję za Twój komentarz.

Kredyt jest, ale mam dwa mieszkania, przy czym jedno wynajmuję. Opłaty za dwa mieszkania są skomasowane w jednej pozycji, która się nazywa „Opłaty : Mieszkanie”. To czego nie widzicie w raporcie kosztów, to rozbicie na poszczególne lokale. To mam zrealizowane jako dodatkowy „przekrój” w danych w aplikacji Microsoft Money, z której korzystam.

Pożyczki są raczej bezpośrednie :) przy czym na Kokosie też coś pożyczam. Na Kokosa nieszczególnie mam czas (rozkładanie tam ryzyka jest dosyć czasochłonne).

Pomyślę jak wydzielić wpływy i koszty związane z najmem – tak żeby było to bardziej przejrzyste. Tak czy siak muszę to zrobić bo spodziewam się wkrótce mieć kolejne mieszkania na wynajem.

Dzięki za sugestie i za gratulacje :) Zapraszam do częstych odwiedzin.

Odpowiedz

Marek Październik 21, 2012 o 17:08

Trafiłem tutaj przez przypadek z APP funds to może skomentuje.
Przy takim poziomie wydatków / przychodów kilka pozycji strasznie dziwii.
-Nie widze wydatków na rozwrywkę.
-Wydałeś ponad 1100zł na oprogramowanie które można zastąpić freeware.
-Woda zamiast soczków dla dzieciaków też dziwi.
-1 piwo przez cały miesiąc? :)
Przy podsumowaniu mocno się zdziwiłem bo poza kredytem hipotecznym dramatu nie było a tu nagle 15000, gdzie oszczędzasz na pierdołach.
Pozdrawiam

Odpowiedz

Michał Szafrański Październik 21, 2012 o 17:19

Hej Marek,

Dzięki za komentarz. Widzisz – co człowiek to inny poziom wydatków i inne preferencje i zwyczaje zakupowe. Pokrótce skomentuję i potwierdzę to co wywnioskowałeś:

– Nie było wydatków na rozrywkę, co nie znaczy, że nie było rozrywki. Przykładowo: bilety do kina finansowane były punktami PAYBACK więc nie stanowią pozycji kosztowej w zestawieniu. Dodatkowo dopiero co wróciliśmy z wakacji więc potrzebę rozrywki mamy ograniczoną. I jeszcze dodatkowo dodam, że dwa weekendy wrześniowe spędziłem poza domem na konferencjach etc. więc tym bardziej nam się nic nie chciało już robić w wolnych chwilach :) Rozkoszowaliśmy się domem.
– Wydałem na oprogramowanie, którego NIE CHCIAŁEM zastępować freeware. Wybrałem konkretne rozwiązania odpowiadające na moje potrzeby.
– Woda jest wyborem dzieci a nie oszczędnością
– Tak – dokładnie 2 piwa (chyba „Kasztelan”). I wyobraź sobie, że jedno zostało jeszcze w lodówce na październik. Czasami piję hurtowo a czasami w ogóle nie piję. To nie ma nic wspólnego z oszczędzaniem. Po prostu mi się nie chce :) Zobacz ile za to idzie na Pepsi – chociaż chciałbym tu „spasować”.

Cieszę się, że na końcu zobaczyłeś paradoks: pomimo, że żadne ze składowych kosztów nie wydają się duże, to sumują się do kwoty kilkunastu tysięcy złotych. Matematyka jest nieubłagana.

Pozdrawiam Cię gorąco i zaprasza częściej :)

Odpowiedz

Tomek Październik 21, 2012 o 20:00

@Michale

Mam jedną prośbę, napisz może co zrobić, żeby zarobić na takie wydatki :-)

Bo poziom budżetu jaki wydajecie co miesiąc to dla mnie jakiś kosmos, w sensie sumy, a jak pamiętam pracujecie na etatach.

Polecam wpis w tym temacie http://www.mojaprzyszlaemerytura.pl/2012/10/jak-nie-oszczedzac-pieniedzy.html

Pozdrawiam
Tomek

Odpowiedz

Michał Szafrański Październik 21, 2012 o 21:41

Hej Tomek,

Dziękuję za komentarz i za link. Potwierdzam, że praca jest etatowa. Co do mnie to nie ma żadnych tajemnic. Jeśli klikniesz na ikonkę „LinkedIn” w prawym górnym rogu bloga, to zobaczysz mój aktualny profil zawodowy.

Odnośnie Twojego artykułu: ja zawsze wyznawałem zasadę, że podstawową sprawą jest maksymalizacja przychodów. Ale skłamałbym mówiąc, że zrobię dla niej wszystko. Absolutnie tak nie jest. Myślę, że fakt, że pracuję w mojej obecnej firmie już 10 lat potwierdza, że staram się nie marnować czasu na skakanie z kwiatka na kwiatek. Staram się działać jak najlepiej potrafię, rozwijać się, uczyć na błędach i dawać z siebie jak najwięcej. Systematyczność i konsekwencja – jak we wszystkim – prowadzi do efektów, które często przekraczają moje pierwotne oczekiwania. I tak to się kręci :) Wierzę, że jeśli coś się robi dobrze, to prędzej czy później coś z tego będzie: satysfakcja, pieniądze, albo jedno i drugie :) Najważniejsze to się nie rozpraszać i jednocześnie działać tak, żeby patrząc w lustro cieszyć się z widoku swojej twarzy. I mieć poczucie bycia dobrym człowiekiem – dla innych i dla siebie samego (albo odwrotnie). Taki mix to moja formuła działania i to mi się po prostu sprawdza.

A przy rosnących przychodach absolutnie kluczowe jest trzymanie kosztów w ryzach, a w szczególności wydawanie mniej niż się zarabia. Ja wyznaję zasadę, że oszczędzać powinien każdy. Ale dla każdego oszczędzanie oznaczać może co innego :)

Pozdrawiam serdecznie :-)

Odpowiedz

Tomek Październik 22, 2012 o 10:22

@Michał,

Faktycznie, przeoczyłem profil na LinkedIn :-), wiele mi wyjaśnił, dzięki :-)

Ja też jestem przeciwnikiem zmieniania firmy co trzy miesiące, ale czasami rodzi to niebezpieczeństwo, że utkniemy w nierozwojowej zbyt długo.

Odpowiedz

arek Październik 23, 2012 o 22:17

Faktycznie, duży plus za transparentność, szczerość. Obawiam się jednak, że dla większości z nas, bardzo przeciętnie zarabiających osób, przytaczane tutaj kwoty sumaryczne to po prostu abstrakcja. Wydatki miesięczne rzędu kilkunastu tysięcy (a więc adekwatnie i dochody) to jednak rzecz z zupełnie innej bajki niż 3-4 tysiące przeciętnego Polaka. Wydaje mi się więc także, że dla wielu z nas (niestety, należę do tej przeciętnej) idea poszukiwania drobnych (jak na takie dochody) oszczędności jest co najwyżej osobliwym, choć sympatycznym hobby niż realną potrzebą. Bo nie jest obarczone konsekwencjami. Jeśli bowiem Autorowi uda się zaoszczędzić, dajmy na to 1000 zł, no to bardzo ładnie, jest dodatkowy zysk, ale jeśli się nie uda, to jednak chyba nie ma jakiegoś większego problemu. Nie odbije się to na potrzebie poczynienia realnych, istotnych wyrzeczeń. Stąd, prowadzenie takich skrupulatnych wyliczeń nie wydaje się mieć istotnego znaczenia.
Powyższe nie jest przy tym bynajmniej krytyką Autora bloga. Zestawienia są bowiem same w sobie ciekawe, choćby z tego powodu, że dają innym możliwość porównania się. Na plus, lub na minus jak w moim przypadku ;).
Pozdrawiam, i wbrew swojemu wpisowi, zachęcam do kontynuowania.

Odpowiedz

Michał Szafrański Październik 24, 2012 o 08:44

Hej Arek,

Dziękuję za Twój komentarz i docenienie mojej pracy. Zdaję sobie sprawę, że moje zarobki są wyższe niż średnia krajowa. Zauważ jednak, że mój poziom kosztów jest również znacznie wyższy, niż Twój. Możesz wierzyć lub nie, ale kwota 1000 zł oszczędności, jest dla mnie bardzo istotna. Na pewno mniej niż dla Ciebie bo skala jest inna, ale to nie umniejsza znaczenia oszczędności.

Z drugiej strony mógłbym powiedzieć tak: jeśli Ty z jakichkolwiek powodów „popłyniesz” finansowo, to zapewne także zrobisz to na mniejszą skalę niż ja. Zapewniam Cię, że mając koszty stałe na poziomie 2000 zł będziesz w dużo lepszej sytuacji niż ja przy moim poziomie kosztów stałych. Oczywiście mógłbym powiedzieć, że ze wszystkiego zrezygnuję, ale jak sam zapewne wiesz nie jest to takie proste. Jeśli spojrzysz dokładnie w strukturę moich kosztów, to zobaczysz, że ich cięcie jest możliwe, ale wiele z tych kosztów, to koszty stałe. Staram się tak zarządzać finansami by nie musieć zmieniać mojej stopy życiowej. Cieszę się, że mam margines, np. możliwość sprzedania auta i zredukowania kosztów czy zaplecze w postaci drugiego mieszkania, które także mogę sprzedać, gdy sytuacja gwałtownie się pogorszy. Ale nie chcę tego robić.

Pokazuję swoje finanse, aby udowodnić również, że dojście do takiego poziomu jest możliwe i staram się pokazywać dzięki jakim działaniom jestem tu godzie jestem. Mam nadzieję, że te przykłady będą zarówno inspirujące, jak i pomocne. I że dzięki dzieleniu się moimi doświadczeniami pomogę Wam poprawiać Waszą sytuację finansową. Nie wielkimi krokami, nie drogą na skróty, ale stopniowym budowaniem samoświadomości finansowej. Ja mogę tylko podsuwać Wam propozycje i narzędzia, ale to Wy musicie chcieć je wziąć, przebrać i wybrać najlepsze (tak jak pisał Anon – nie dla wszystkich wszystko jest dobrym rozwiązaniem), i korzystając z nich „wykuć” sobie lepszą przyszłość.

I jeszcze jedno: porównywanie się nie ma większego sensu – zawsze będzie przyczyną mniejszych lub większych frustracji lub fałszywego samozadowolenia. Ja staram się uczyć od tych osób, które osiągają sukces w tym co robią. Zrozumieć jakimi drogami to robią. Ta nauka wiele daje i często otwiera mi oczy, jak niby proste jest ich działanie. To temat na oddzielną dyskusję… :)

Pozdrawiam i życzę powodzenia :)

Odpowiedz

Alicja Listopad 1, 2012 o 18:33

Witaj Michale,
świetny blog! Jestem tuż przed startem własnego o gastronomii – jak zacząć, jak prowadzić, jak utrzymać :-) – (prowadzę własną działalność w tym zakresie już 21 lat). Na codzień zmagam się z osczędnościami i w firmie i w domu. Mam już swoje patenty, którymi podzielę się z moimi blogowiczami. Twój blog jednak zainspirował mnie do jeszcze jednej rzeczy – do pisania konkretnie podając kwoty, wartosci, wydatki. Jakoś w artykułach, które mam już napisane do bloga te rzeczy pomijałam ia teraz wiem jaka jest magia liczb :-). Dziękuję za inspirację i życzę powodzenia.

Odpowiedz

Michał Szafrański Listopad 1, 2012 o 19:48

Witam Alicjo,

Dziękuję za dobre słowo i za komentarz :) Cieszę się, że udało mi się Cię zainspirować. Czy możesz podać adres swojego nowego bloga? Moją opinię co do podawania konkretnych kwot już znasz. Dodam, że w mojej opinii Twój blog dużo zyska jeśli będzie się można na nim zapoznać z konkretami – szczególnie w kontekście „spinania” biznesu gastronomicznego. Twoją branżę uważam za dosyć trudną (głównie ze względu na konieczność odpowiedniego doboru personelu) więc blog na ten temat, prowadzony przez osobę z tak długa praktyką i doświadczeniem, na pewno będzie wartościowy. Trzymam kciuki i czekam na konkrety :)

Pozdrawiam gorąco!

Odpowiedz

Kurczak Marzec 25, 2013 o 09:33

Świetny blog, gratuluję pomysłu!

Odpowiedz

Dodaj nowy komentarz

{ 1 trackback }

Poprzedni wpis:

Następny wpis: