Informacje o nowych artykułach i sposobach oszczędzania pieniędzy prosto na Twój e-mail

    

WNOP 115: Miliony z książki – wydawca vs self publishing, czyli Radek Kotarski z Altenberg zdradza jak wydać książkę

przez Michał Szafrański dodano 1 lutego 2018 · 69 komentarzy

Play

Jak wydać książkę - self-publishing czy wydawca

7 milionów złotych przychodu w 4 miesiące – taki wynik osiągnął Radek Kotarski z Altenberg wprowadzając na rynek 3 książki sprzedane już w nakładzie ponad 115 tys. egzemplarzy.

Gdzie i jak wydać książkę? – te pytania zadaje sobie każdy autor. Zła decyzja może wiele kosztować. Razem z moim gościem analizujemy dzisiaj zalety i wady dwóch modeli wydawniczych.

Radosław Kotarski to autor, który ma dosyć unikalny zestaw doświadczeń na rynku wydawniczym. Najpierw przećwiczył współpracę z tradycyjnym wydawcą wprowadzając książkę “Nic bardziej mylnego”, a następnie odniósł niesamowity sukces samodzielnie wydając swoją drugą książkę “Włam się do mózgu” we własnym wydawnictwie Altenberg. Co ciekawsze, nowa książka trzykrotnie przebiła wynik sprzedaży pierwszej – i to zaledwie w ciągu 4-ech miesięcy od premiery! To wywindowało całkowity przychód nowego wydawnictwa do ponad 7 milionów złotych (na trzech wydanych równocześnie książkach)!

Czy więc współpraca z tradycyjnym wydawcą ma jakikolwiek sens? Kiedy warto żeby autor poszedł tą ścieżką? A kiedy z kolei lepiej zdecydować się na self-publishing? Jakie problemy można napotkać na drodze samodzielnego wydawania książek? Ile kosztuje wydanie książki? I w końcu – kto nie powinien się za to zabierać? – na te wszystkie pytania odpowiadamy w tym odcinku podcastu.

I od razu zapowiadam, że cały luty 2018 r. przeznaczam na uzupełnienie tematyki self-publishingu. W przyszłym tygodniu planuję publikację kolejnej części case study dotyczącego “Finansowego ninja”, a za dwa tygodnie w podcaście wystąpi tradycyjny wydawca, który opowie więcej o realiach rynku wydawniczego w Polsce oraz procesie “rekrutacji” nowych autorów.

Miłego słuchania, oglądania lub czytania! 🙂

Jak wydać książkę – podcast w formie audio i wideo

Możesz posłuchać podcastu, przeczytać transkrypt na końcu wpisu lub posłuchać zapis na YouTube.

Oglądając wideo zasubskrybuj proszę kanał na YouTube oraz kliknij symbol dzwoneczka. Dzięki temu będziesz otrzymasz powiadomienie, gdy opublikuję nowy film.

Transkrypt, czyli podcast do czytania

Transkrypt podcastu dostępny jest w dwóch formatach: PDF do pobrania i wersja tekstowa do czytania na blogu (po rozwinięciu).

Kliknij tutaj, aby pobrać spisaną treść podcastu (PDF).

W tym odcinku usłyszysz:

  • Włam się do mózguKim jest Radek Kotarski i co robi?
  • Jakie były wyniki sprzedaży pierwszej książki Radka „Nic bardziej mylnego?” w porównaniu do „Włam się do mózgu”?
  • Dlaczego druga książka sprzedała się dużo lepiej niż pierwsza?
  • Czym różnią się dwa modele dystrybucji: tradycyjny z wydawcą i wydawanie samodzielne?
  • Dlaczego Radek zdecydował się na wydanie swojej pierwszej książki z wydawcą?
  • Jakie są plusy wydawania książki z wydawcą?
  • Jaki był koszt druku książki „Włam się do mózgu”?
  • Czy Radek sam zgłosił się do wydawcy ze swoją pierwszą książką?
  • Na jakie wynagrodzenie może liczyć autor wydający książkę z tradycyjnym wydawcą?
  • Na co warto zwrócić uwagę zawierając umowę z tradycyjnym wydawcą?
  • Czy Radek miał inne rozliczenie na książkę papierową i na ebook’a?
  • Czy wydawca Radka przewidywał wyższe wynagrodzenie, jeśli książka sprzedała się przez jego kanały dystrybucji?
  • Jakie są minusy wydawania książki z tradycyjnym wydawcą?
  • Jak w praktyce wygląda obsługa marketingowa książki u tradycyjnego wydawcy?
  • Dlaczego Radek zdecydował się założyć wydawnictwo i wydawać książki innych autorów?
  • Na ile przykład książki “Finansowy ninja” pomógł Radkowi założyć wydawnictwo?
  • Jakie obowiązki doszły Radkowi przy wydawaniu książki samodzielnie?
  • Jakie kryteria doboru autorów ma Radek?
  • Na co należy uważać, jeśli chcemy samodzielnie wydać książkę?
  • Jaka jest największa pozycja kosztowa w wydawnictwie Radka?
  • Ile kosztuje wydanie książki?
  • Jakie cechy musi mieć osoba, która chce z sukcesem wydać samodzielnie swoją książkę?
  • Dla kogo self publishing nie jest dobrą drogą?
  • W jaki sposób Radek organizuje swój czas i prowadzi tak wiele projektów jednocześnie?
  • Ile czasu Radek przyswajał nowe metody uczenia się?
  • Jakie książki do tej pory wydało wydawnictwo Radka?
  • Co powiedziałby Radek młodszemu sobie, gdyby mógł się cofnąć w czasie o dziesięć lat?

Kliknij prawym przyciskiem, aby ściągnąć podcast jako plik MP3.

Strony, osoby i tematy wymienione w podcast’cie:

Pytanie lub komentarz? Zostaw mi wiadomość!

Masz pytanie? Możesz skorzystać z tego linku i nagrać dla mnie wiadomość głosową z wykorzystaniem mikrofonu Twojego komputera. Pamiętaj, że jedna wiadomość może mieć maksymalnie 90 sekund (ale możesz ich nagrać kilka) 🙂

Jeśli nagrywając pytanie przedstawisz się i podasz adres swojego bloga (lub strony WWW), to zlinkuję do niego tak jak uczyniłem w poprzednich odcinkach podcastu. To może pomóc w promocji Twojego bloga, więc tym bardziej zachęcam do zadawania pytań głosowo.

Będę Ci również wdzięczny za każdy komentarz. Napisz proszę, czy podobał Ci się ten odcinek podcastu. Chętnie z Wami podyskutuję i odpowiem na ewentualne dodatkowe pytania.

Skąd pobrać podcast

Podcast dostępny jest dla Was w wielu miejscach:

A jeśli podoba Ci się podcast, to będę Ci bardzo wdzięczny, jeśli poświęcisz minutkę i zostawisz swoją ocenę oraz krótką recenzję w iTunes. Wasze głosy powodują, że mój podcast trafia do rankingów iTunes. Dzięki temu łatwiej jest do niego dotrzeć tym osobom, które jeszcze nigdy go nie słyszały. A na tym bardzo mi zależy 🙂

Oceń podcast “Więcej niż oszczędzanie pieniędzy” <–

Jeszcze raz bardzo Ci dziękuję za Twoje wsparcie i życzę Ci świetnego dnia! 🙂

"Finansowy ninja" - podręcznik finansów osobistych

Finansowy ninjaMożna już zamawiać moją książkę "Finansowy ninja". To ponad 540 stron praktycznej wiedzy o oszczędzaniu, zarabianiu, optymalizacji podatkowej, negocjowaniu i inwestowaniu, które pomogą Ci zostać prawdziwym finansowym ninja i osiągnąć bezpieczeństwo finansowe.

Przewodnik po finansach osobistych, który każdy powinien przeczytać jeszcze w szkole.

PRZEJDŹ NA STRONĘ KSIĄŻKI →

Podobał Ci się ten artykuł?

Jeśli tak, to zarejestruj się aby otrzymywać powiadomienia o nowych artykułach o oszczędzaniu pieniędzy. Nie ujawnię nikomu Twojego adresu!



{ 69 komentarzy… przeczytaj komentarze albo dodaj nowy komentarz }

Agata Luty 1, 2018 o 10:38

Muszę głębiej wczytać się Pana cykl o self-publishingu, ponieważ na tę chwilę wydaje mi się, że ten wielomilionowy sukces to przede wszystkim efekt połączenia znanej osobowości i wysokiej ceny za książkę. Gdybym ja w sama wydała swoją książkę (a mam już w tej materii pewne doświadczenia 😉 ], to nie udałoby mi się na niej tyle zarobić. Książka Radka Kotarskiego kosztuje 49 złotych, to jednak dość wysoka cena, choć być może nie oddająca wysiłków Autora (kwerendy, doświadczenie z nauką języka, etc.). Sklep internetowy, gdzie można kupić książkę nie ma też konkurencji. Ciekawa jestem Pana porad dla osób, które nie są znane tak jak Pan albo Radek Kotarski i nie mogą posłużyć się przede wszystkim swoim wizerunkiem? A może mówił gdzieś Pan o tym? Chętnie poznam Pana zdanie :). Pozdrawiam serdecznie

Odpowiedz

Michał Szafrański Luty 1, 2018 o 19:31

Hej Agata,

Oczywiście do takiego sukcesu potrzeba dobrego złożenia układanki składającej się z wielu elementów. W oczywisty sposób bycie osobą znaną (w jakimś gronie) pomaga – o ile także mamy coś sensownego i wartościowego do przekazania.

Co do ceny: z jednej strony jej trzymanie na stałym poziomie jest zaletą dla sprzedającego, a z drugiej strony – jest wadą – bo jednak ogranicza grono klientów do tych, którzy gotowi są taką wyższą cenę zapłacić.

Porady dla osób “bez wizerunku” przekazywaliśmy w podcaście. Pisałem też o tym w dyskusjach pod moim case study dotyczącym promocji książki “Finansowy ninja”. W dużym skrócie: uważam, że po prostu TRZEBA z wyprzedzeniem poświęcić czas na zbudowanie audytorium osób potencjalnie zainteresowanych naszą książką. I co więcej – uważam, że jest to tak samo ważne przy self-publishingu, jak i przy wydawaniu książki z tradycyjnym wydawcą. Być może nawet w tym drugim przypadku bardziej (co może się wydawać nieintuicyjne). Wydawca często chce wiedzieć, że autor przyniesie coś więcej niż tylko “dzieło”. Że może “dostarczyć” także grono klientów albo pomóc wydawcy w jego zbudowaniu, np. dzięki swoim umiejętnościom medialnym, gotowości pełnego zaangażowania w promocję dzieła itp.

Tak czy siak – warto mieć konkretne audytorium.

Pozdrawiam!

Odpowiedz

Askadasuna Luty 5, 2018 o 11:53

Książki są naprawdę bardzo drogie i mnie z mojej pensji bardzo ciężko wydać 49 zł na książkę choćby była nie wiem jak wspaniała. Trochę to smutne, że przy tak wysokiej cenie zaledwie mały % trafia do autora.

Odpowiedz

Darek Luty 1, 2018 o 12:55

Michale,
(Dane wyłącznie dla Ciebie). Po Twoich publikacjach (świetnie, że są bezpośrednie) postanowiłem się przyjrzeć temu biznesowi, by taki otworzyć. Największą trudność na jaką do tej pory napotkałem są sami autorzy. Odbyłem bezpośrednio sporo rozmów z autorami; od gwiazd polskiej literatury po tych którzy startują. Podchodzą z do self-publishingu z nutką ironii (“robią to autorzy, którym się nie udało”). Powtarzają jak mantrę, że synonimem sukcesu jest półka w Empiku (“każdy autor chce się tam zobaczyć”). Brzmi to trochę jak skuteczny PR wydawców, którzy wpoili im istniejące zasady do głowy (“w Empiku sprzedaje się największa część nakładu”). Nie wierzą, że inna droga może wieść do takiego samego sukcesu sprzedażowego w parze z ich sukcesem finansowym. To paradoks, bo na ich ciężkiej pracy zarabiają wszyscy uczestnicy procesu tylko nie oni. Wygląda na to, że akceptują jednak status quo, nie zdając sobie sprawy, że właśnie od nich może zacząć się fala zmian. Przykład Twój i Altenberga daje pewność, że to możliwe.
Kolejną ciekawostką jest dla mnie, że autorzy bezgranicznie wierzą w deklaracje wydawców dotyczące sprzedaży. Gdy pytam ich o zarobki podają kwotę za sprzedany egzemplarz zgodną z Twoimi ustaleniami. Gdy w konsekwencji pytam czy ta kwota pozostaje taka sama w momencie gdy Empik po paru miesiącach organizuje wyprzedaż popadają w zakłopotanie. Okazuje się wtedy, że nie mają żadnych twardych danych odnośnie sprzedaży i nie dopominają się o to!
Byłem zaskoczony, że z tej strony będzie najwięcej trudności. Imperatyw do trwania z dzisiejszej (dla mnie patologicznej) rzeczywistości najmocniej opisuje fakt, że jedna z autorek zadeklarowała, że nie zaryzykuje swojego dochodu u tradycyjnego wydawcy z tradycyjną dystrybucją. Po obliczeniach okazało się, że mowa o zarobku brutto 3 tys./miesiąc (kwota za egz. pomnożona przez nakład sprzedany podzielona przez pół roku pisania)

Odpowiedz

Michał Szafrański Luty 1, 2018 o 19:32

Hej Darek,

Dziękuję za ten komentarz. Potwierdzam, że tak rzeczywiście wygląda rzeczywistość autorów.

Więcej na ten temat w kolejnym podcaście za dwa tygodnie, w którym wystąpi tradycyjny wydawca. 🙂

Pozdrawiam!

Odpowiedz

ula mamonik Luty 1, 2018 o 12:56

Kolejna zajebista dawka motywacji od ludzi którym się udało 🙂 A raczej którzy to wypracowali 🙂 Pozdrawiam Ula

Odpowiedz

Szyciownik Luty 1, 2018 o 14:33

Cześć,
Uwielbiam słuchać opowieści ludzi, którzy swoją własną ciężką pracą odnieśli sukces. To bardzo motywuje.
Z drugiej strony, to też o Tobie mowa, Michale 🙂
Pozdrawiam,
Kasia

Odpowiedz

Michał Szafrański Luty 1, 2018 o 19:32

Dziękuję Kasiu.

Odpowiedz

Krzysiek Luty 1, 2018 o 14:52

Świetna rozmowa, nawet nie wiem kiedy cała zleciała. Ale mimo wszystko wciąż jestem pełen nadziei, żeby tak Ty Michale jak i Radek w przypadku książek wydawanych przez Altenberg kiedyś dorzucicie do Waszego asortymentu audiobooki. W końcu najprzyjemniej biega się ze swoimi ulubionymi autorami. 🙂

Odpowiedz

Michał Szafrański Luty 1, 2018 o 19:35

Hej Krzysiek,

Na jakiś czas porzuciłem temat audiobooków, ale niedawno znowu wróciłem do rozważań nad tym, bo pojawił się pomysł jak można zrealizować “Finansowego ninja”.

Minus jest taki, że jest to dosyć kosztowna sprawa (żeby zrobić to na wysokim poziomie) i nie mam na chwilę obecną przekonania, że ten projekt się zwróci. A pracy sporo (także mojego zaangażowania czasowego). Przemyślę temat do końca marca.

Pozdrawiam

Odpowiedz

Krzysiek Luty 2, 2018 o 01:13

Oczywiście zdaję sobie sprawę, że to wiele godzin pracy i spore koszty, szczególnie gdybyś sam miał czytać. No i rynek książek audio mimo wszystko nie jest u nas jakoś super rozwinięty. Ale skoro nie mówisz definitywnego “nie” to znaczy że zawsze jest jakaś szansa, że temat powróci i trafi do realizacji, a to już coś. No i, żeby leciutko wejść na ambicję 😉 jest to jeszcze jedna “działka” w której możesz dogonić Pata Flynna, którego książki świetnie się słucha. Choć nie sądzę, żeby to był argument, który można przeciwstawić czysto racjonalnej kalkulacji nakładów czasu, wysiłku i pieniędzy vs możliwych zysków (nie tylko finansowych oczywiście).

Jeszcze raz dzięki za na cały cykl rozmów poświęconych wydawaniu książek – te wszystkie informacje dają do myślenia!

Odpowiedz

Dariusz Luty 5, 2018 o 23:53

Dla jednego człowieka to faktycznie dużo czasu i energii…

… i istnieje ryzyko, że nie zwrócą się koszty… ale 🙂

Ale wydaje się, że jesteś osobą, która lubi być pionierem w tym co robi i nie masz problemu z tym, żeby dzielić się czymś za darmo.

Może zatem podziel się pracą przy tym audiobooku – ty czytasz np wstęp i zakończenie, pozostałą treść dzielisz np po jednej stronie (albo na logiczne fragmenty porównywalnej długości) i czytają to czytelnicy bloga i słuchacze podcastu 🙂
Potem połączy się fragmenty a tak powstały audiobook możesz dodać za darmo do książki – oczywiście z uwzględnieniem tych, którzy tą książkę dotychczas kupili 🙂

W ten sposób powstanie audiobook:
– którego wielu chciałoby mieć,
– na który ty nie będziesz musiał poświęcić dużo czasu (nie poniesiesz kosztów alternatywnych),
– nie będziesz musiał się martwić czy ten projekt się zwróci 🙂
– zrobisz coś jako pierwszy (nie słyszałem o tym żeby jakikolwiek autor zrobił coś takiego – popraw mnie jeśli się mylę w tym temacie)
– każdy będzie wiedział jak powstał ten audiobook i nikt ci niczego nie wypomni -nie będziesz musiał się martwić o “Michało-Szafrański” perfekcyjnie wysoki poziom,
– Dasz ludziom możliwość udziału w naprawdę fajnym (w mojej ocenie) projekcie, i pogłębisz więź z gronem twoich odbiorców (czytelników i słuchaczy)

Czy mam wymieniać kolejne korzyści? 🙂

Odpowiedz

Marcin Luty 1, 2018 o 15:29

Panie Michale, czy zastanawiał się Pan kiedyś ilu spośród czytelników/słuchaczy Pana bloga stanie przed dylematem: Wydać książkę samemu, czy zlecić to komuś? Który to już wpis na ten temat? Może warto jednak wrócić do tematów mainstreamowych?

Odpowiedz

Michał Szafrański Luty 1, 2018 o 17:51

Hej Marcin,

Dopiero co ukazał się “wpis mainstreamowy” o lokatach strukturyzowanych. Czytałeś? Skorzystałeś? Dałeś tam może słowa zachęty, że tak – właśnie takich wpisów potrzebujesz? 😉

Na poważnie: dzielę się swoją wiedzą w różnych obszarach. Nie jestem portalem, który pisze o wszystkim i na każdy temat. Tematem self-publishingu żyję od dłuższego czasu i zamierzam go w pełni udokumentować – właśnie po to, aby kolejne osoby nie nabijały sobie na nim guzów. Uważam też, że warto pokazywać pozytywne przykłady, bo na każdym z nich można się czegoś nauczyć – nawet jeśli nie planuje się napisania i wydania książki. A akurat autorzy – mający wiele ciekawego do przekazania – to osoby, których warunki pracy można porównać do wyzysku. Nie wiedzą nawet ile zarobią na owocach swojej pracy.

Wybacz, że zamierzam coś z tym zrobić.

Pozdrawiam 🙂

Odpowiedz

Tomek Luty 1, 2018 o 23:24

Michał, dziękuję i potwierdzam poniższe słowa:

“Uważam też, że warto pokazywać pozytywne przykłady, bo na każdym z nich można się czegoś nauczyć – nawet jeśli nie planuje się napisania i wydania książki”.

I nawet jeśli to nie będzie to samow skali makro to i tak może przydać się innym w zupełnie innej dziedznie. Dobre wzorce warto pokazywać i czerpać z nich to, co dla każdego przydatne.

Odpowiedz

Marcin Luty 2, 2018 o 12:22

Nie dodałem, ale wypełniłem ankietę, którą ostatnio dostałem na maila 😉 A temat struktur bardzo ciekawy. Dzięki niemu wiedziałem, co powiedzieć Pani z jednego z banków, która ostatnio namawiała mnie na inwestycję w “taką prawie lokatę”.
Co do self-publishingu: Vox populi, vox Dei

Odpowiedz

Opiekun Finansów Luty 2, 2018 o 21:40

Może chodziło o podchwycenie jakiegoś tematu z Pudelka lub Faktu ;-D

Odpowiedz

tomek Luty 3, 2018 o 15:12

Nawet jeśli sam nie zamierzam niczego publikować, to takie podcasty dają świetny wgląd w biznesowy sposób myślenia w ogólności – warto słuchać, dzięki.

Odpowiedz

Imie Luty 13, 2018 o 13:05

To może pora założyć osobnego bloga o self-publishingu? Wilk syty i owca cała 🙂

Odpowiedz

Marta Luty 1, 2018 o 22:05

ja nie planuję wydania ksiazki (nigdy nie mow nigdy) a z ogromnym zaciekawieniem wysluchalam wywiadu. Kazda wiedza sie przydaje, nawet pozornie niezwiazana z nasza dzialalnoscia zarobkowa. to wszystko sklada sie w ukladanke, ktora zobaczymy jak zbierze sie kilkaset elementow. ja sama sie wciaz dziwie jak bardzo przydaje mi sie pozornie dziwna wiedza zdobyta przed laty

Odpowiedz

Edyta Tkacz Luty 1, 2018 o 17:16

Super! Bardzo się cieszę, bo ten temat żywo mnie interesuje. Lecę słuchać.
W Polsce panuje takie przekonanie, że w selfpublishing wydaje się jakieś gnioty, których żadne porządne wydawnictwo nie chciało opublikować. Tymczasem w ostatnim czasie obserwuję kilku profesjonalnych autorów (m.in. Ciebie), którzy spróbowali tej metody i są bardzo zadowoleni. Ku mojej wielkiej radości są to nie tylko osoby piszące poradniki, ale także literaturę piękną.
Ja póki co mam złe doświadczenie w kontakcie z wydawnictwami. Niskie stawki, terminy na wczoraj, długie opóźnienia w wypłacie pieniędzy, długo by można wymieniać. Z ostatniej “oferty” postanowiłam nie skorzystać, bo nakład pracy w stosunku do wymagań jest gigantycznie niewspółmierny. Dlatego z radością obserwują rozwój selfpublishingu, fajnie, że jest jeszcze inne wyjście.

Odpowiedz

Szymon Luty 1, 2018 o 19:12

Michale, a nie myślałeś żeby takim dużym wydawcom sprzedać już powiedzmy za rok licencje na swoja książkę? To jak już sprzedaż będzie dużo mniejsza. Zawsze odświeży to pamięć o tej książce, a może i z twojego sklepu zacznie więcej schodzić, gdy w Empikach pojawi się tego trochę.

Odpowiedz

Michał Szafrański Luty 1, 2018 o 19:38

Hej Szymon,

Bardzo dobre pytanie. 🙂 Oczywiście myślałem – i to jeszcze na etapie prac nad książką. Niemniej jednak przy #FinNinja przyjąłem taki model, który utrudnia realizację takiego scenariusza, np. zadeklarowałem, że cena książki nie będzie niższa – a w przypadku licencjonowania jej dla wydawcy zewnętrznego – musiałaby trafić na rynek w niższej cenie.

Zachęcam do posłuchania kolejnego odcinka za dwa tygodnie, w którym pojawi się m.in. ten wątek w rozmowie z tradycyjnym wydawcą.

Pozdrawiam!

Odpowiedz

Hugo Luty 1, 2018 o 19:19

Właśnie kończę czytać „wlam się do mózgu” …. polecam serdecznie, świetnie wydana , super przykłady które są zakotwiczone w naszych realiach. No i słowo wstepu z podziękowaniem dla Szafiego 🙂
Tym bardziej miło posłuchać podcast.
Pozdrawiam obu self- publisherow 🙂

Odpowiedz

Marika Luty 1, 2018 o 19:22

Dziękuję za ten wywiad. Bardzo inspirujący, choć również od lat jestem i self i wydawcą. Trzymam kciuki i podpatruję 🙂

Odpowiedz

Michał Szafrański Luty 1, 2018 o 19:41

Hej Marika,

Dzięki wielkie za komentarz. Miło przeczytać. Zajrzałem – bardzo ładna strona – aż się chce kupować. 🙂 Na blogu też się na chwilę zanurzam…

Powodzenia!

Odpowiedz

Ola Budzyńska Luty 1, 2018 o 20:05

Jak widzę ponad 2h rozmowy to wiem, że będzie warto 🙂
Dalej podtrzymuję swoje zdanie, że jedną z lepszych moich decyzji było to, że zdecydowałam się samodzielnie wydać swoją książkę, podpatrując jak Tobie to cudownie wyszło.
I choć moja społeczność jest znacząco mniejsza niż Twoja, to stanowczo się to bardziej opłaca. I to nie tylko pod kątem finansowym, ale właśnie takim związanym z budowaniem marki i własnej firmy

Odpowiedz

Marta Luty 1, 2018 o 22:08

przede wszystkim czlowiek nie czuje sie “wydymany:.l przrepraszam za slowo;)))
ale mnie by lecialy łzy gdybym dostawal 3 zl z ksiazki sprzedawanej po 50-60

Odpowiedz

Michał Luty 1, 2018 o 20:50

A ja bardzo się cieszę, że poruszasz ten temat z wydawaniem książek i nie rozumiem marudzenia które ktoś tam wyżej przedstawił, że przecież mało kto wyda taką książkę. Przecież te doświadczenia z wydawania książki można przenieść na inne płaszczyzny – ot chociażby własny sklep internetowy.

Cieszę się też z zapowiedzi kolejnego case study (podpowiadałem Ci to ostatnio, by przyspieszyć ten cykl, póki temat gorący), mam też nadzieję że szybciutko zabierzesz się za case z drukowaniem książki. On będzie moim zdaniem ciekawszy niż sam proces pisania książki, bo tu tekst związany z pisaniem książki będzie mocno hermetyczny, a współpraca z wydawcą (czyli dużą firmą) może być interesująca dla naprawdę wielu ludzi.

Odpowiedz

Michał Luty 4, 2018 o 15:45

Też bardziej czekam na case z drukowaniem niż pisaniem książki 🙂 Cykl o self-publishingu bardzo mi się podoba, świetna robota! 🙂

Odpowiedz

Robert Luty 5, 2018 o 09:39

No właśnie dziwne jest marudzenie, że temat self-publishingu jest słaby bo zdecydowana większość z nas nigdy nie wyda książki i to żadnej, niezależnie czy w wydawnictwie czy samemu.

Na tej samej zasadzie Michał nie powinien pisać nic o lokatach, obligacjach czy inwestowaniu bo przykładowo z badań statystycznych wynika, że 90 % z nas nie ma odłożonych żadnych konkretnych pieniędzy 😉

Odpowiedz

Imie Luty 13, 2018 o 13:08

90% czytelników tego bloga?

Odpowiedz

Opiekun Finansów Luty 2, 2018 o 21:37

Fajny podcast i bardzo ciekawy gość. Dla mnie kompletnie nie znany. Ale pewnie jestem sam sobie winien bo ani YouTube ani TV nie oglądam.

Bardzo mi się podobał wywiad i zaciekawiła treść książek. Szczególnie “włam się do mózgu” bo jest to coś co planowałem zgłębić – lepsze sposoby uczenia. Przyda się to mnie oraz moim dzieciom w nauce i zapamiętywaniu nudnych faktów w szkole.

Odpowiedz

Edyta Luty 3, 2018 o 03:36

Świetna rozmowa! Bardzo dziękuję za nią, i za to, że może być na spokojnie taka długa, wyczerpująca i merytoryczna (choć zastała mnie przez to 3:30 w nocy!). No i dzięki niej kupię książkę, bo tytuł mnie zniechęcił pierwotnie… A ten wywiad przypomniał mi stare dobre powiedzenie: don’t judge the book by the cover;)

Odpowiedz

Michał Luty 3, 2018 o 09:39

Co do tradycyjnych wydawców, to natknąłem się ostatnio na serię “Mistrzowie Polskiej Fantastyki” (40 książek znanych, polskich autorów), gdzie cena była tak kosmicznie niska – w prenumeracie 13 pln za książkę i wysyłkę pokrywa wydawca, że pierwsze co zrobiłem, to szukałem w internecie, czy to nie oszustwo. Zamówiłem i dwa pierwsze egzemplarze już do mnie dotarły… Dalej jednak zastanawiam się jak to się może autorom opłacać.

Odpowiedz

Askadasuna Luty 8, 2018 o 22:08

Michał, może to taka inwestycja w przyszłość? Zrobimy coś za grosze, bo chcemy się dla przyjemności podzielić naszą twórczością, dotrzeć do szerszego grona odbiorców, dać im szansę na zapoznanie się z naszą twórczością, tematyką itp. + liczymy na to, że nasz styl/opis świata/język czy coś tam jeszcze zaciekawi czytelnika tak bardzo, że nasze kolejne książki kupi w cenie regularnej zaraz po premierze.

Odpowiedz

Rita Luty 3, 2018 o 15:19

Bardzo się cieszę, że temat self-publishingu będzie kontynuowany w pierwszej kolejności. Temat mnie interesuje bardzo, bo sama wydaję swoją książkę i oczywiście zaznaczyłam w ankiecie, że ten temat ma być priorytetem 🙂

Odpowiedz

Krzysiek Luty 4, 2018 o 14:26

Nie wiem, czy gdzieś mi nie umknęło, ale byłbym bardzo wdzięczny za informację, jak rozliczyć (jako firma) działania typu: Obiad za każdą sprzedaną książkę. Chciałbym wykorzystać ten mechanizm w swojej działalności. Pozdrawiam!

Odpowiedz

Marcin Luty 5, 2018 o 05:59

Zastanawiam się czy model self-publishingu sprawdziłby się przy książkach wysoce specjalistycznych, dedykowanych do wąskiego grona odbiorców – np. całkowity nakład 5000 egzemplarzy. Masz może jakieś przemyślenia na ten temat Michał?

Odpowiedz

Michał Szafrański Luty 5, 2018 o 08:48

Hej Marcin,

Myślę, że właśnie przy publikacjach specjalistycznych self-publishing może mieć największy sens, o ile tylko potrafisz dotrzeć do grupy docelowej takiej publikacji.

Pozdrawiam!

Odpowiedz

Kansuke Luty 5, 2018 o 09:09

Hej Michał,

wciąż uważam, że Twoje podcasty są za długie, ale i tak z ciekawością przesłuchałem 🙂

Czy po dyskusjach z Radkiem kolejną swoją książkę wydałbyś u niego, czy wciąż robiłbyś wszystko sam?

Odpowiedz

Andrzej Luty 5, 2018 o 10:42

Bardzo dobry wywiad. Super, że ludzie sukcesu dzielą sie swoimi przemyśleniami. Dzięki temu każdy z nas może skorzystać.

Odpowiedz

Askadasuna Luty 5, 2018 o 13:44

Jeśli chodzi o cenę książki i to że nie będzie tańsza to dla mnie ogromny atut. Takie coś co podpada pod dobro luksusowe i wymaga poświęceń, przeorganizowania budżetu i wysiłku, żeby nabyć. Coś co jest łatwo dostepne traci na wartości nawet jakby miało genialną treść. Poza tym uważam, że jak pieniądze mają dla kogoś wartość to wydanie ponad 80 zł na książkę zadziala mobilizujaco do zapoznania się z treścią. Z ceną 10-20 zł po przecenach jakoś łatwiej rzucić w kąt na wieczne jutro

Odpowiedz

Dariusz Luty 6, 2018 o 00:11

Czy masz dogadaną afiliację z Radkiem? Czyt. czy jak kliknę link „Włam się do mózgu” zamieszczony powyżej to coś z tego dostaniesz? 🙂

Bo chcę kupić jego książkę a uważam, że należy ci się coś za to, że swoim podcastem mnie do tego przekonałeś.

Odpowiedz

Artur Luty 6, 2018 o 21:42

Dobre pytanie

Odpowiedz

Kilka Krótkich Słów Luty 6, 2018 o 20:33

Na pewno wydając książkę u wydawcy ponosimy mniejszą odpowiedzialność za wszystko przy analogicznie mniejszym zarobku za książkę. Jeżeli wydajemy samemu jest odwrotnie. Przynajmniej tak myślę. To tak jakbyśmy pracowali na etacie lub mieli własną działalność. Takie moje porównanie. Swoją drogą ja książkę Michała kupiłem i cena po przeczytaniu książki nie wydała się taka duża w stosunku do treści w niej zawartych. Po prostu warto było. Kto wie może „Włam się do mózgu” też będzie strzałem w dziesiątkę gdybym się zdecydował…

Odpowiedz

Askadasuna Luty 8, 2018 o 22:05

Dobrze to ująłeś – po przeczytaniu cena nie była już taka straszna. W czasach kiedy recenzowałam książki dla wydawnictw często łapałam się za głowę, że tak słabe i beznadziejne książki po pierwsze ktoś wydał a po drugie życzy sobie za nie ogromne pieniądze nieadekwatne do zawartej w środku treści.

Odpowiedz

Marek Luty 8, 2018 o 13:55

Ciekawy model biznesowy. Dogadać się z ludźmi którzy wydali swoje mniej lub bardziej udane książki i zapraszać się wzajemnie. Oczywiście nikt nie może takiego czegoś zabronić.

Zauważyłem jednak, że ten blog coraz bardziej obraca się wokół idei zarabiania na blogowaniu i samodzielnemu wydawaniu własnych książek. W tym też nie ma nic złego. Jednak nie każdy kto czyta tego bloga, czy słucha/ogląda podcasty może/chce/potrafi prowadzić bloga, czy napisać książkę. Do jednego i do drugiego trzema mieć jakiś pomysł. W przeciwnym razie powstają bezsensowne blogi o niczym i książki o niczym (np. wytwory Kołcza Majka, czy innych jutuberów).

Czy w Polsce naprawdę nie ma już ludzi, którzy mieliby coś ciekawego do powiedzenia na temat oszczędzania pieniędzy, czy zwiększania dochodów bez prowadzenia bloga, czy wydawania książki? Czy ciągle te same osoby muszą ciągle całować się wzajemnie po tyłkach w ramach kółka wzajemnej adoracji?

Przecież oszczędzać można na miliony sposobów i myślę, że wielu prywatnych przedsiębiorców i innych ludzi sukcesu chętnie by się podzieliło swoimi radami i wiedzą.

Odpowiedz

Alicja l Oszczędnicka Luty 9, 2018 o 09:51

Kilka dni temu włączyłam sobie podcast “do poduszki”. Czasem tak robię z SPI, bo Pat ma taki kojący głos, że dobrze się przy nim zasypia 😉
Ale niestety ta sztuka nie udała się z Twoim podcastem ;P “Przez Was” najpierw nie mogłam zasnąć, bo słuchałam z zainteresowaniem, co macie do powiedzenia… A potem nie mogłam zasnąć, bo rozmyślałam, jak Wasze porady wprowadzić w życie :)…

Książkę oczywiście zamówiłam i jestem nią absolutnie zachwycona! A że mam “learner” jako pierwszy talent… to nie mogłam się od niej oderwać 😉

Odpowiedz

Marek Luty 9, 2018 o 11:39

Michale, mój wcześniejszy obszerny komentarz, chociaż kulturalny i merytoryczny, nie został dopuszczony do publikacji. Trochę szkoda.

Chciałbym jednak się dowiedzieć jak to jest z tym wzajemnym promowaniem się tych co wydają książki czy prowadzą kanał na youtubie zamiast skupić się na tym po co ludzie odwiedzają tego bloga, czyli na oszczędzaniu pieniędzy? Niestety nie każdy może/chce/potrafi prowadzić bloga czy napisać książkę.

Przecież wielu zarówno dużych jak i małych przedsiębiorców, którzy dzięki niezwykłej pomysłowości i ciężkiej pracy osiągnęli sukces finansowy z pewnością może podzielić realnymi i cennymi poradami odnośnie oszczędzania pieniędzy i zwiększania przychodów.

Odpowiedz

Michał Szafrański Luty 9, 2018 o 12:46

Hej Marek,

Po pierwsze: zamieściłeś swój pierwszy komentarz na blogu. Wszystkie takie komentarze trafiają do moderacji i muszę poczekać aż ręcznie je zaakceptuję. Robię to zazwyczaj hurtowo raz na kilka dni.

Po drugie: masz bardzo ciekawe pojęcie kultury osobistej, skoro na “dzień dobry” pozwalasz sobie na takie insynuacje: “Czy ciągle te same osoby muszą ciągle całować się wzajemnie po tyłkach w ramach kółka wzajemnej adoracji?”.

Po trzecie: mój blog dawno już wyszedł poza tematykę “oszczędzania pieniędzy”. Z jednej strony dopominasz się tematów związanych z przedsiębiorczością, a z drugiej – krytykujesz zaproszenie Radka, który jako przedsiębiorca osiągnął w krótkim czasie wyjątkowy sukces, stawiający go w gronie 0,3% najlepiej zarabiających Polaków.

Rozumiem, że temat mógł Ci nie podpasować. Wśród 115 odcinków podcastów znajdziesz wiele innych, gdzie występowali przedsiębiorcy z różnych branż.

Szkoda, że zamiast zasugerować konkretnych rozmówców, np. w mailu do mnie (nie zrobiłeś tego), wolisz “wjeżdżać z butami” i sugerować, że ktoś tu kogoś całuje w tyłek.

Dla jasności: zawsze staram się dobierać gości tak, aby dali jak największą wartość merytoryczną z obszaru, którym się zajmują. Czasami znajomość z gościem pomaga, a czasami jest przeszkodą. Niemniej jednak merytoryka na pierwszym miejscu. Sugerowanie “kółka wzajemnej adoracji” powoduje, że już na dzień dobry się na Tobie zawiodłem.

Pozdrawiam

Odpowiedz

Marek Luty 9, 2018 o 14:16

Michale! Dziękuję za odpowiedź. To mój pierwszy komentarz, bo nigdy wcześniej nie odczuwałem potrzeby komentowania. To bardzo proste i wydaje się całkiem logiczne.

Rozumiem, że poczułeś się nim nieco, a może nawet bardzo dotknięty. Nie to jednak miałem na celu. Zauważyłem po prostu pewną zmianę kierunku rozwoju bloga, która zaczyna mocno odbiegać od jego pierwotnych założeń. Tych, które sprawiły, że kupiłem Twoją książkę (o czym zapomniałem wspomnieć wcześniej).

Nie miałem zamiaru jak to nazwałeś “wjeżdżać z butami”, a raczej podzielić się moim spostrzeżeniem. Zapoznałem się ze wcześniejszymi podcastami i rzeczywiście wielu gości było bardzo interesujących. Tutaj raczej chciałem skomentować nadmierne promowanie self-publishingu, który może i jest dobrym sposobem na zarabianie, ale dla bardzo niewielkiej grupy osób.

Chociaż zawiodłeś się na mnie nie tylko na dzień dobry ale i na do widzenia, pragnę Ci z całego serca (nawet jeśli w to nie wierzysz) życzyć dalszych sukcesów w prowadzeniu Twojej działalności.

Odpowiedz

Dariusz Luty 9, 2018 o 18:16

Powiem tak: mam bardzo dobrą znajomą, która wydała 2 książki (jedną z kimś jedną sama) w dość popularnej ostatnio tematyce masażu i fizjoterapii i są to powiedzmy podręczniki. Książki dość dobrze się sprzedają bo są Must have dla kogoś kto uczy się w tym temacie. Niestety zrobiła to z wydawnictwem i teraz raz na pół roku dostaje jakieś śmieszne pieniądze (w porównaniu do tego co by mogła zarobić sama). Gdybym wiedział o podcaście i blogu Michała kiedy on wydawał swoją książkę i dzielił się wiedzą i doświadczeniem, które zdobył w tej materii, to napewno przekonałbym znajomą żeby wydała książki sama i nie musiałaby się teraz martwić gdzie wróci do pracy po macierzyńskim…

Drogi Marku nie zawsze informacje, które rejestrujesz z otoczenia przysłużą się akurat tobie, ale to nie znaczy, że są bez wartość, bo ktoś w twoim otoczeniu może ich potrzebować, a ty swoją ignorancją w danym temacie możesz zamknąć tej osobie potencjalną możliwość rozwoju.

Chłoń wiedzę i dziel się nią – polecam 🙂

Odpowiedz

Marta Luty 12, 2018 o 22:48

Marek, Masz nawyki jak komentatorzy na onecie, gdzie sie bezpardonowo pisze chamskie, glupie i nieprawdziwe oskarzenia

Odpowiedz

Dawid Luty 9, 2018 o 13:59

Super wywiad,

Bardzo miło się spędziło w Wami te dwie godziny 🙂

Życzę dalszych sukcesów.

Odpowiedz

Agnieszka Luty 10, 2018 o 16:52

Z ciekawoscia wyslucham tego podscastu. Dla mnie wydawnictwa to troche jak ZAiKS dla muzykow. Dostaja ciezka kase, a do tworcy trafia moze promil zysku.

Odpowiedz

Magdalaena Luty 11, 2018 o 11:50

Podcastów z zasady nie słucham, ale zerknę na transkrypcję.

Mam natomiast propozycję, żebyś omawiając temat wydawania książek odwołał się także do “zwykłej” literatury. Bo moje doświadczenia jako czytelniczki w tym zakresie są dość jednoznaczne: jeśli ktoś nieznany wydaje książkę sam, albo w vanity press (ridero, psychoskok, e-bookowo), to znaczy, że napisał gniota, po którego nie warto sięgać. Wszystko, co dobre, wychodzi z tradycyjnych wydawnictw (mniejszych lub większych), więc chyba proces selekcji debiutantów nie wygląda tak źle.

Odpowiedz

Magdalaena Luty 11, 2018 o 19:16

Po przeczytaniu tekstu, nabrałam ochoty na “Włam się do mózgu” Weszłam na stronę, okazało się, że cena (z wysyłką) to 60 zł. Dużo, ale do przełknięcia.
Ale okazało się, że … NIE MA EBOOKA, czyli musiałabym zapłacić dużo i jeszcze męczyć się z papierowym twardym wydaniem.
Może bym to zniosła, ale ostatecznie zniechęciła mnie wysyłka kurierem. Unikam firm kurierskich, jak mogę, bo zwykle wygląda to tak, że pan kurier dzwoni w południe i ma pretensje, że nie ma mnie w domu.
Panie Kotarski, jak ma być drogo, to niech Pan chociaż da za to porządnego ebooka albo wysyłkę do paczkomatu!

Odpowiedz

Aga Marzec 13, 2018 o 22:17

E-bookowo to nie vanity. Self i vanity to zupełnie inne modele.
Większość self-pubów wydaje się tak a nie inaczej nie dlatego, że ich teksty są odrzucane, ale po prostu chcą postępować w ten sposób. Nawet ich nie wysyłają do wydawnictw klasycznych. W self-pubach sporo perełek, o których nikt nawet nie wie, bo nie są reklamowane. Gnioty i masówki z kolei zalewają półki księgarni. Nie będę wymieniać po nazwiskach, ale chodzi zwłaszcza o literaturę kobiecą i kryminały. Fantastyka polska też jest niszowa, stale wydawani są ci sami, kiepscy autorzy.

Odpowiedz

Marzena Luty 12, 2018 o 11:54

Z ogromną przyjemnością słucham podcastów, bardzo ciekawe treści i przyjemne w odbiorze :), sięgam też po archiwalne posty. Zauważyłam dwie prawidłowości: nawet najbardziej przyziemne tematy (typu jak zaoszczędzić na lodówce) czyta się jak dobry kryminał :), każdy post lub podcast rzeczywiście zmienia coś w moim życiu na lepsze.
Dziękuję za treść, za formę i kulturę słowa.

Odpowiedz

Konrad Luty 12, 2018 o 11:55

Niestety nie ze wszystkimi rodzajami książek teaki sposób się sprawdzi. Ja napisałem książkę fantasy i trudniej jest ją wydać.

Odpowiedz

SuN Luty 14, 2018 o 03:20

Rewelacyjny wywiad! o cos takiego mi chodzilo, dzieki wielkie Panowie za taka ilosc wiedzy w tej materii!

Dodaliscie mi skrzydel Pterodaktyla do zabrania sie za pisanie! :] wielkie dzieki!

Chce napisac swoja pierwsza ksiazke oparta na faktach dosc ciekawej historii jaka przytrafila mi sie jakis czas temu oraz mocno czuje/wierze, ze moze ona osiaganac sukces – chocby mniejszy tez bedzie super! 😉

Ze wzgledu na swoje pasje/zawody/umiejetnsci chcialbym wydac sam moja pierwsza ksiazke czyli isc droga self-publishing i nie chodzi tu o pieniadze, lecz o aspiracje, prace nad tym dzielem, doglebnej analizie szczegolow taki rodzynek! 😉 to ma byc tez przygoda zycia!

Ksiazka bedzie tez w wersji ebooka i Anglojezycznej, ktora to bede reklamowal wg swojej wiedzy w tej materii na rynku swiatowym/poczatkowo glowne medium internet… ewentualnie takze w jezyku Panstwa w ktorym spotkala mnie owa przygoda – ale to juz uczynie po wersjach PL i ENG. Fajnie jesli po sukcesie na oczekiwanym poziomie 😉 czas ukaze prawde.

Mam tez szczytny cel/wizje, aby wydac/wydrukowac 2 wersje egzemplarzy tzn. jedna wersja tansza druga drozsza.

Chcialbym, aby ta tansza wersja trafila do ludzi o malym statusie finansowym – tym bardziej zalezy mi na tym, gdyz ksiazka ta bedzie o sukcesie, ktory tacy ludzie tez moga osiaganac inspirujac sie wartosciami z ksiazki ;), mysle nad pomyslem jak wdrozyc taka wersje do sprzedazy od strony marketingowej by nie stracic zyskow z drozszej wersji:

np.
– dostosowywac sprzedaz pod okreslony target klientow
– moze tylko jakies eventy, wybrane sklepy, gdzie beda wlasnie tacy ludzie 😉
– specialna oferta np. raz na jakis czas tanszej wersji z dopiskiem – znaczkiem – wersja ksiazki dla odbiorcow o malym statusie finansowym 😉
prosze uszanowac idee i bardziej zamoznych zapraszam na drozsza wersje ; ) hehe

poza tym mam jeszcze kilka fajnych pomyslow tylko musze zbadac rynek marketingowy i sprzedazowy oczywiscie od kuchni w tym temacie 😉

a moze Pan Panie Michale cos zasugeruje? kazda sugestia bedzie dla mnie mile wiedziana!

Poza tym,
Panie Michale Bardzo dobry poradnik wielkie dzieki! za podzielenie sie taka tajemna wiedza! na pewno sporo mi pomoze 😉
https://jakoszczedzacpieniadze.pl/self-publishing-finansowy-ninja-case-study-czesc-1

Blog z poteznym potencjalem! jak na Prawdziwego czlowieka sukcesu przystalo!

Rada od mojej osoby dla Pana Radka Kotarskiego – niech Pan siebie nagra z jakiej rozmowy, gdy sie juz Pan nakreci w danym temacie wiadomo im bardziej z pasji tym wiekszy potencjal nastepnie przelozy to wiedze/doswiadczenia na text pisany pod np. ksiazke/poradnik/ebook itd. 😉 jest kilka fajnych aplikacji, ktore przekladaja mowe na text pisany!
Jestem pewny, ze po korektach moze Pan stworzyc duzo szybciej niz w 2lata i niejedna kolejna ciekawa ksiazke! uwazam tez, ze mowienie o wiele lepiej i szybciej przy danych zalozeniach sprawdzi sie niz tylko pisanie 😉 w Pana przypadku, a pozniej spokojnie moze Pan dopracowac calosc juz piszaco 😉

Ps. Pan sam jest jak chodzaca ksiazka w mowie hehe 😉 gadane godne Mistrza! ma Pan umysl, wrecz opetany wiedza/wszechstronnoscia, ktora rewelacyjnie steruje Pana aparatem mowy 😉

Pozdrawiam i zycze jeszcze wiekszych sukcesow!

Odpowiedz

Łukasz Migura Luty 14, 2018 o 15:31

Niestety ebooki pobierane bezpośrednio ze strony traktowane są jako usługa i tam vat to już standard – 23% :/

Odpowiedz

Yelon Luty 16, 2018 o 08:50

Czesc Michale i Radku, moze czegos nie zrozumialem z ta mozliwościa odliczania darowizn charytatywnych ale chyba mozna odliczyc do 6% (osoby fizyczne) i 10% (osoby prawne). Tutaj link – http://poradnik.ngo.pl/x/1265992

Odpowiedz

Michał Szafrański Luty 18, 2018 o 20:13

Hej Yelon,

Z tym, że przedsiębiorca prowadzący działalność gospodarczą rozliczający się podatkiem liniowym nie ma od czego odliczyć darowizny (brak przychodów na skali podatkowej, gdzie można korzystać z takich ulg).

Co do Spzoo – masz rację.

Pozdrawiam

Odpowiedz

Grzegorz Luty 19, 2018 o 10:32

Cześć,
jestem w trakcie słuchania. Super wywiad. Bardzo dużo informacji przydatnych. Szczególnie dla początkujących autorów!

Pozdrawiam
Grzesiek

Odpowiedz

Aga Marzec 13, 2018 o 22:11

Niestety nie została poruszona najważniejsza rzecz, od której wszystko zależy w przypadku self-publishingu – sława. Autor jest znanym dziennikarzem i youtuberem. Gdyby statystyczny Jak Kowalski z Januszowa wydał się jako SP, sprzedałby może 40 książek rocznie. Czyli standard w przypadku wysokich zarobków – może je mieć osoba na kilka tysięcy, nie każdy. Nie wiem, jaki sens ma mydlenie oczu ludziom, którzy i tak nie osiągną nigdy takiej sprzedaży, np. ze względu na aspołeczność i introwertyzm.

Odpowiedz

Marcin Marzec 17, 2018 o 18:51

Słuchałem tego podcastu chwilę przed WNOPem 116 i naprawdę świetna rozmowa. Przyznam, że w internecie nie ma wiele tak wartościowych i szczerych treści.
Napisałem jakiś czas temu książkę i powstrzymuje się trochę przed jej wydaniem, bo nie mogę zdecydować się, jak to zrobić. Twoje podcasty pomagają i rozjaśniają mi trochę sprawę. Oczywiście ostatecznie wszystko należy przeliczyć na swoje możliwości 🙂
Dzięki i pozdrawiam!

Odpowiedz

Rafal Marzec 19, 2018 o 07:29

W oczywisty sposób magia nazwiska wplywa na naklad i wyniki sprzedaży książki. Nieprzypadkowo gdy np. znany psycholo Robert Cialdini jest tylko jednym ze wspołautorow podrecznika psychologii – jego nazwisko jest na pierwszym miejscu i grubszą czcionką. Zreszta – ten model wykorzystują poczatkujący autorzy powiesci kryminalnych, prosząc bardziej znanych by podpisali się pod ich dziełem jako “współautorzy” i oczywiscie odebrali za to prowizję.

Odpowiedz

Anuluj odpowiedź

Dodaj nowy komentarz

Poprzedni wpis:

Następny wpis: