Po dekadzie działania blog "Jak oszczędzać pieniądze" zakończył swoją działalność. Jedyną stale aktualizowaną sekcją bloga jest RANKING kont i lokat. Zapraszam też do lektury ponad 500 archiwalnych artykułów (ponadczasowych)! 👊

7 zasad, które pomogą Ci taniej kupować w Internecie – kody rabatowe i inne sposoby

przez Michał Szafrański dodano 4 października 2013 · 80 komentarzy

7 zasad które pomogą Ci taniej kupować w Internecie

Chcesz coś kupić w Internecie. Wiesz już co. Sprawdzasz cenę na Allegro, szukasz tej rzeczy na Ceneo, wchodzisz do konkretnego sklepu internetowego z akceptowalną ceną i zamawiasz przekonany, że to dobry interes. Zmartwię Cię – często można mieć to samo znacznie taniej. Wystarczy wykonać kilka dodatkowych działań i wiedzieć kiedy możemy liczyć na naprawdę dobrą cenę.

Jeśli hasła “kupony”, “Black Friday” i “Dzień darmowej dostawy” nic Ci nie mówią, to koniecznie musisz przeczytać ten artykuł 🙂 Dowiesz się z niego dlaczego warto być internetowym “smart shopperem” i jak obniżać koszty zakupów w Internecie. I dlaczego w Internecie także nie warto ulegać pokusie zakupów impulsowych.

A zanim zacznę, gorąco dziękuję wszystkim Facebook’owiczom, którzy pomogli mi wybrać tytuł dla tego artykułu oraz osobom, które odpowiedziały na moją ankietę dotyczącą kuponów. Wasze wypowiedzi wkomponowałem w artykuł 🙂

Sprawdź również: Priorytety młodego #FinNinja, czyli co robić obok studiów, aby zapewnić sobie świetną przyszłość

Ty polujesz na promocję czy promocja na Ciebie?

Internetowe okazje kojarzą się przede wszystkim z Grouponem i innymi podobnymi serwisami. Jeszcze dwa lata temu były bardzo popularne. Teraz spowszedniały. I pomimo, że nadal można na nich natrafić na ciekawe oferty, to ja je odbieram jako serwisy spamerskie. Zbyt intensywnie próbują mi wtłoczyć swoje propozycje i jednocześnie mało martwią się o dostosowanie przesyłanych propozycji do moich wymagań. W efekcie dzisiaj nie subskrybuję już żadnych powiadomień z tych serwisów. Zakładam po prostu, że o ciekawych dla mnie ofertach i tak poinformują mnie znajomi lub Czytelnicy bloga 🙂

Podstawowym minusem serwisów typu Groupon, jest to, że to one polują na nas – klientów, a nie my na zawarte w nich oferty. Załóżmy, że chcę kupić telewizor konkretnej marki i konkretny model. Groupon nie umożliwi mi zarejestrowania się wyłącznie na tego typu propozycje – i to jest moim zdaniem podstawowy minus tej usługi. A mnie mało interesuje to, co chce mi dać Groupon. Mnie jako klienta interesuje to, co ja chcę otrzymać.

I dlatego ten artykuł jest o tym, jak kupować to co Ty chcesz, a nie to co Ci “podsuwają”. Dzisiaj przeczytasz, jak kupować w Internecie z istotnymi rabatami – wynoszącymi przy “pomyślnych wiatrach” nawet 70%-80%.

“Ty polujesz na promocje, czy promocje polują na Ciebie?” <– Tweetnij to! 

Black Friday w banku = dobre konto i premia 100 zł

W piątek 27 listopada kończy się przyjmowanie wniosków o otwarcie dobrego i bezpłatnego Konta Godnego Polecenia w BZ WBK. Korzyści:

  • Premia 100 zł – trzeba wydać tylko 100 zł kartą
  • Całkowicie bezpłatne konto i karta do 30 czerwca 2017 r. (!!!)
  • ROR oprocentowany na 4% do 4000 zł (!!!) i 1% powyżej tej kwoty

>>> Kliknij, aby przeczytać opis promocji <<<

Zachęcam do zapoznania się z całym artykułem przed złożeniem wniosku.

Typowa ścieżka zakupu w Internecie

Pierwszą zasadą mądrych zakupów jest nie uleganie emocjom i kupowanie tylko tych produktów, które potrzebujemy w optymalnym na taki zakup czasie. Tak samo obowiązuje to w tradycyjnych zakupach w sklepach stacjonarnych, jak i w Internecie. A nawet rzekłbym, że w Internecie jest dużo wygodniej, gdyż możemy dokonać zakupu w sklepie znajdującym się w dowolnym miejscu na Ziemi – o ile tylko okaże się, że kosztowo zakup ten jest optymalny.

Oczywiście każdy sprytny internauta działa według pewnego, utartego schematu:

  1. Poszukuje produktu w Google (wszystko zależy od tego, jaki to produkt).
  2. Czyta lub ogląda recenzje tego produktu.
  3. Sprawdza cenę na Allegro.
  4. Sprawdza cenę w porównywarkach cenowych: Ceneo.pl, Nokaut.pl, Skapiec.pl
  5. Wyszukuje najtańszą ofertę – lub niekoniecznie najtańszą, tylko najbardziej pasującą, np. ze względu na renomę sklepu, koszt wysyłki itp.
  6. Dokonuje zakupu.

Schemat ten można jednak zmodyfikować osiągając dodatkowe korzyści 🙂 Poniżej przedstawiam kilka takich sposobów.

Sprawdź również: Jak zarobić pieniądze

Zasada 1: Dobieraj optymalny termin zakupu

Wyzbycie się nawyku zakupów impulsowych (pod wpływem emocji) i umiejętność “odraczania nagrody”, jaką jest niewątpliwie zaspokojenie swojej potrzeby, daje szansę na prawdziwe oszczędności w Internecie. Nie twierdzę, że zawsze trzeba sobie dać jakiś długi, wielodniowy okres czasu (choć jest to wskazane). Najważniejsze, by pozwolić opaść emocjom, przemyśleć konieczność posiadania danej rzeczy i jednocześnie upewnić się, że cena, której żąda sprzedawca, jest rzeczywiście dobrą ceną.

Danie sobie czasu na przemyślenie decyzji zakupowej pozwala dostrzec dodatkowe możliwości obniżenia ceny. A jeśli tylko potrafimy się zmusić do tego, by powstrzymać się z zakupem przez kilka miesięcy – możemy upolować prawdziwą okazję. Dobrą wiadomością jest to, że w zasadzie z góry wiadomo kiedy możemy spodziewać się dobrych cen w Internecie, co pozwala z wyprzedzeniem zaplanować “hurtowe” zakupy. A jeśli do tego zamierzamy kupować produkty cyfrowe: programy, usługi (np. kursy i szkolenia w Internecie), eBooki – to rabaty spokojnie mogą wynieść 70%-80% w stosunku do standardowych cen. Moim zdaniem warto poczekać 🙂

Kupony rabatowe 1

W przypadku polskich sklepów internetowych nie wykrystalizowały się jeszcze konkretne terminy, w których z dużą pewnością można liczyć na zniżki. Jedynym takim sensownym, znanym mi pretekstem do zakupów w polskim Internecie jest “Dzień Darmowej Dostawy” – akcja organizowana przez na początku grudnia, w której uczestniczyło ostatnio blisko 2000 sklepów internetowych. Równolegle w tym dniu wiele sklepów ogłasza dodatkowo własne promocje cenowe, które zachęcić mają do zakupów. Całość zaplanowana jest w taki sposób, aby paczki zdążyły przyjść jeszcze przed Świętami Bożego Narodzenia. Jest to więc doskonała okazja do dokonania zakupów prezentów – oczywiście pod warunkiem, że dużo wcześniej przygotujemy sobie ich listę.

Na prawdziwą “demolkę” cenową mogą liczyć Ci, którzy dokonują zakupów internetowych w sklepach amerykańskich (np. Amazon.com) lub europejskich (Wielka Brytania, Niemcy). Te ostatnie coraz częściej “podłączają” się bowiem pod amerykańskie święta. Zresztą w ubiegłym roku zdarzyło mi się już widzieć kilka polskich promocji z okazji Halloween i Black Friday. Jeśli te nazwy kojarzą Ci się wyłącznie z dyniami i piątkowym brakiem prądu, to pora nauczyć się ich nowych znaczeń 😉

Zwyczaj organizowania zmasowanych, zsynchronizowanych akcji rabatów i wyprzedaży, przybywa do nas z USA. Tam pretekstem do przecen są święta narodowe oraz dni, które uważa się za inaugurację bądź zakończenie sezonów zakupów. Na absolutnie najlepsze promocje cenowe można liczyć w tym roku (2013) w następujących terminach (część terminów jest ruchoma i w różnych latach wypada w różnych dniach):

  • Nowy Rok – tradycyjnie 1 lub 2 stycznia rozpoczynają się wyprzedaże poświąteczne.
  • Dzień Niepodległości – wypadający w USA 4 lipca.
  • Halloween – 31 października.
  • Black Friday – 29 listopada – oficjalny początek sezonu sprzedaży przedświątecznej. Dzień po amerykańskim Święcie Dziękczynienia (Thanksgiving). Tego dnia (i przez cały weekend) można liczyć na gigantyczne zniżki. Jest to najważniejsze “święto” w kalendarzu łowców promocji!
  • Cyber Monday – 2 grudnia – internetowa wersja Black Friday, przy czym obecnie promocje w Internecie organizuje się przez cały okres od Święta Dziękczynienia do Cyber Monday włącznie.
  • Boże Narodzenie – 25 grudnia – w tym dniu ruszają już wyprzedaże noworoczne.

Daty w roku 2015

UWAGA: Ten wpis pochodzi z 2013 roku. W 2015 roku daty promocji cenowych układają się w kalendarzu inaczej:

  • Black Friday wypada w piątek 27 listopada
  • Cyber Monday = poniedziałek 30 listopada
  • Polski Dzień Darmowej Dostawy = wtorek 1 grudnia

Powyżej wymieniłem najważniejsze okazje, ale bardziej szczegółowy kalendarz promocji znajdziecie na zamieszczonej niżej infografice przygotowanej we współpracy z serwisem KodyRabatowe.pl. Śmiało ściągajcie i udostępniajcie dalej tą infografikę – oby się Wam przydała przy najbliższych zakupach 🙂 Kliknijcie w rysunek, aby powiększyć, lub ściągnijcie pełny rozmiar.

Infografika - Kalendarz

Zasada 2: Korzystaj z kodów rabatowych

Jeśli widziałeś kiedyś program telewizyjny, w którym łowcy promocji wycinają kupony z gazet, a następnie udają się do hipermarketów i za towary kosztujące 1500 USD płacą 50 USD (albo wcale), to wiesz na czym polega idea korzystania z kuponów i kodów promocyjnych. W Internecie również są one dostępne i pojawiły się także serwisy, które agregują informacje o takich kuponach i promocjach.

Jak to działa? Na dwa sposoby 🙂 Często w sklepie internetowym, przy składaniu zamówienia, można zobaczyć pole “kod rabatowy” albo “kod promocyjny” albo “discount code” lub “discount coupon”, które równie często… pozostawiamy puste. Nie znamy bowiem kodu. Wielu kupującym wydaje się, że posiadanie takiego kodu zastrzeżone jest dla najlepszych klientów sklepu. Nic bardziej mylnego 🙂

Ja zanim dokonam zakupu, wpisuję po prostu w Google nazwę produktu oraz po kolei dołączam hasła “kod rabatowy” w różnych mutacjach. Przykładowo kupując oprogramowanie Nozbe szukałem kodów następująco:

  • Nozbe discount code
  • Nozbe discount coupon
  • Nozbe kod rabatowy
  • Nozbe discount

Google na kilku pierwszych pozycjach pokazał mi serwisy, które oferują takie kody rabatowe. Poniżej widzicie screen przedstawiający efekt szukania kodu rabatowego na usługę Nozbe, którą polecałem Wam w 10-tym odcinku podcastu. I pomimo, że jest to usługa kupowana jako subskrypcja, to ją także można kupić z rabatem.

Kod rabatowy Nozbe 2

W tym przypadku serwis kuponowy podał mi po prostu kod w formie tekstowej, który mogłem wpisać w formularzu zamówienia, co uczyniłem zyskując rabat 15%. Ale równie dobrze mogłem poczekać na inną promocję, o czym piszę w dalszej części artykułu.

Widać również, że w serwisie kuponowym, można dowiedzieć się – na podstawie innych osób – czy kupon “działa” czy nie. W tym przypadku 80% z 54 osób potwierdziło skuteczność kuponu. Mi również udało się zakupić ten produkt taniej.

Kod rabatowy Nozbe 1

Ale nie wszystkie rabaty dostarczane są w formie kodu zniżkowego. W przypadku niektórych z nich, aby otrzymać zniżkę, należy przejść na stronę sklepu internetowego poprzez link ze strony serwisu z kuponami. Tylko wtedy otrzymamy zniżkę za zakup. Uczciwie mówiąc zazwyczaj w przypadku takich linków okazywało się, że ta sama promocja cenowa dostępna jest również bezpośrednio na stronie tego sklepu. Dlatego warto samodzielnie weryfikować, czy “wyszukiwarka kodów” rzeczywiście daje nam realną korzyść. Ja przyłapałem na takiej praktyce którąś z wyszukiwarek, która oferowała mi rabat 25% w księgarni Matras, podczas gdy ten sam rabat był po prostu dostępny dla wszystkich odwiedzających stronę WWW w tym terminie.

Które z wyszukiwarek kodów rabatowych polecam? Te które mają najlepsze kody 🙂 Sytuacja się zmienia na bieżąco więc polecam po prostu sprawdzanie w Google podaną wyżej metodą. Ale na dzień dzisiejszy najlepiej sprawdzają mi się następujące serwisy:

  • KodyRabatowe.pl – mają bogatą ofertę kodów (według mnie najlepsza polska wyszukiwarka). Nie tylko zniżki na zakupy, ale także oferty związane, np. z bezpłatną dostawą, co przy zamawianiu sprzętu AGD może przekładać się na oszczędność nawet ponad 100 zł.
  • MamOkazje.pl – początkujący serwis, ale ciekawy ze względu na możliwość społecznego dodawania ofert. Każdy może do niego dodać znaleziony kupon lub ofertę promocyjną.
  • Blog LiveSmarter.pl – mój ulubiony blog prześwietlający oferty banków i nie tylko. Polecam śledzenie 🙂
  • RetailMeNot – najczęściej dostarcza mi najlepsze kody promocyjne na oprogramowanie.

Kupony rabatowe 3

Zasada 3: Próbuj kupować w pakiecie lub większe ilości

Kolejna zasada: kupowanie produktów w pakietach lub w większej ilości (ten sam produkt). Dotyczy to przede wszystkim oprogramowania, ale nie tylko. Jeśli kupujesz, np. angielskojęzyczne książki w Amazonie, to wystarczy wrzucić interesujące Cię książki do koszyka i… poczekać aż Amazon przyśle Ci w ciągu kilku dni e-mail z sugestiami dotyczącymi tego jak możesz uzupełnić swój koszyk. Wystarczy się trochę “ociągać”, by Amazon zaproponował całkiem dobre propozycje. A ociąganie się z zakupami ma jeszcze dodatkowy atut omówiony w punkcie 4-tym poniżej.

Zdarza się, że rabat otrzymamy kupując już 3 egzemplarze tego samego produktu – warto w takim przypadku skrzyknąć się ze znajomymi i dokonać wspólnego zakupu. Warto też również polować na okazje zgodnie z zasadą numer 5 opisaną poniżej. Ja właśnie w wyniku jej stosowania zakupiłem niedawno paczkę kursów internetowych, na które polowałem w bardzo dobrej cenie, w serwisie Only72.com. Ogłasza on raz na jakiś czas dużą promocję cenową, gdzie produkty kosztujące oddzielnie po kilkadziesiąt, kilkaset USD każdy, można kupić w cenie, np. 97 USD, ale tylko przez 72 godziny. Po tym czasie oferta znika z Internetu. Tak kupiłem 6 kursów sześciu różnych osób, z których dwoma byłem już wcześniej zainteresowany, a każdy z nich kosztował więcej niż zapłaciłem za paczkę 🙂

Kupony rabatowe 2

Zasada 4: Minimalizuj koszty dostawy

Wszyscy to znamy: oszczędności na cenie produktu kupionego przez Internet często zjadane są przez opłatę za dostawę tego produktu. Ma to szczególne znacznie przy produktach tanich, gdzie koszt wysyłki może wynosić, np. 50% ceny produktu. A jeśli produkty zamawiane są za granicą, to koszt wysyłki może wielokrotnie przekraczać cenę samego produktu.

Co robić w takim przypadku?

  • Kupować rzadziej, ale składać większe zamówienia
  • Dogadywać się ze znajomymi na współdzielenie kosztów transportu i zamawiać produkty także dla nich
  • Zapoznać się z zasadami bezpłatnej wysyłki produktów, np. po przekroczeniu określonej wartości zamówienia. Większość sklepów internetowych, np. przy zamówieniu o wartości powyżej 200 zł, wysyła produkty bez dodatkowych opłat. Ulubiony przeze mnie Amazon UK wysyła bezpłatnie do Polski zakupy przekraczające wartość 25 funtów. Dobrze o tym wiedzieć.
  • Szukać kodów rabatowych redukujących koszt wysyłki do zera.

Czytaj także jak kupić symboliczne prezenty pod choinkę

Zasada 5: Polub newslettery i Facebooka 🙂

Masz mocne nerwy i nie ulegasz hasłom “Sale! 70% off!” – to mam dla Ciebie kolejne pomysły. Zapisz się na newslettery firm i spokojnie czekaj. Wyprzedaż na Tchibo.pl, informacje o Black Friday i innych okazjach – to właśnie dostaje się w newsletterach. Niektórzy narzekają na dużą liczbę takich e-maili, ale ja wychodzę z założenia, że zarejestrowany jestem tylko na te, które naprawdę mnie interesują. Poza tym przejrzenie takiego maila, sprawdzenie czy jest w nim coś interesującego i jego skasowanie zabiera mi nie więcej niż 2-3 sekundy. W ten sposób dowiedziałem się m.in., że kupowany przeze mnie pakiet Nozbe, mogę zakupić jeszcze taniej…

Kod rabatowy Nozbe 3

A przy okazji – jeśli jeszcze nie zapisałeś się na mój newsletter, to zdecydowanie to zalecam. Ja co prawda nie sprzedaję przez niego żadnych produktów, ale dzięki temu nie pominiesz żadnego wartościowego artykułu na tym blogu. I dodatkowo dostaniesz ode mnie darmowe arkusze kalkulacyjne, które pomogą Ci wykonać masę pomocnych kalkulacji 🙂

Innym, dobrym sposobem poszukiwania promocji, jest odwiedzanie Facebookowego fanpage danego producenta. Nie wiedzieć czemu wiele promocji ogłaszanych jest właśnie dla fanów na Facebooku. I to ekskluzywnie – nie znajdziecie ich w innych kanałach komunikacji. W ten sposób można załapać się na fajną promocję lub wziąć udział w konkursie z ciekawymi nagrodami. Wystarczy polować 🙂 Przykładowo: ja wybierając telewizor przez dłuższy czas śledziłem fanpage firmy Samsung.

Zasada nr 6: Sam ustal cenę zakupu

Do zakupów w Internecie można podejść także w inny sposób, np. zakładając, że kupimy dany produkt dopiero wtedy, gdy jego cena spadnie do określonego poziomu. Właśnie w taki sposób polowałem na nasz telewizor. Założyłem, że chcę go kupić, gdy cena spadnie do poziomu 2000 zł. Problem polegał na tym, że ten konkretny, wybrany przeze mnie model kosztował 3600 zł. Finalnie udało mi się go kupić za równo 2000 zł, ale musiałem poczekać na to 8 miesięcy. W analogiczny sposób upolowałem mojego iPhone’a 5 za 1950 zł (o czym już dyskutowaliśmy w komentarzach pod jednym z raportów kosztów). Założenia samemu sobie limitu ceny jest czymś, co powstrzymuje mnie przed impulsywnymi zakupami. Oczywiście nie ze wszystkimi produktami da się tak zrobić.

Jak poluję na produkt w założonej cenie? Korzystam w tym przypadku przede wszystkim z pomocy Allegro. Można tam zamówić powiadamianie e-mailem o wszystkich nowych aukcjach spełniających podane kryteria. Aby włączyć subskrypcję takich wiadomości powinieneś w Allegro, po zalogowaniu, wejść do sekcji Moje Allegro, Moje zakupy, Ulubione, Kryteria wyszukiwania. Ja ustawiłem tam sobie powiadomienie zawsze, gdy wśród nowych aukcji pojawi się nowy “iPhone 5” w cenie do 2000 zł i wyłącznie z opcją “Kup teraz”. W przypadku telewizora, kryterium wyszukiwania było dokładne oznaczenie modelu.

Po jednorazowym ustawieniu takiego powiadomienia nie muszę robić nic więcej. Spokojnie czekam na e-mail z informacją o aukcji i dopiero wtedy, gdy otrzymam takie powiadomienie, zajmuję się weryfikacją pozostałych warunków i atrakcyjności oferty.

Zasada nr 7: Zarabiaj na swoich zakupach

Istnieje jeszcze wyższy poziom wyrafinowania, na którym zmaksymalizować można korzyści z samodzielnie dokonywanych zakupów internetowych na kilka dodatkowych sposobów. Zasygnalizuję tutaj kilka z nich, ale każdy nadaje się w zasadzie do szczegółowego omówienia w oddzielnych artykułach:

  • Premie moneyback – to sposób już Wam znany i wielokrotnie opisywany (np. tutaj, tutaj i tutaj). Mówiąc krótko: płacąc karta kredytową lub debetową za nasze zakupy, możemy otrzymać zwrot, np. 1%-4% wartości transakcji.
  • Kolekcjonowanie punktów w programach lojalnościowych – w przypadku opisywanej na blogu oferty karty BZ WBK, możliwe staje się automatyczne kolekcjonowanie punktów PAYBACK za każdą wydana złotówkę.
  • Programy afiliacyjne – możliwe jest zapisanie się do konkretnych programów partnerskich i kupowanie produktów (także na własne potrzeby) przy użyciu linków afiliacyjnych. W takim przypadku sklep sprzedający produkty wypłaca nam prowizję za przyprowadzenie klienta… przy czym tym klientem jesteśmy my sami. Ja w ten sposób kupuję książki dla siebie uzyskując dodatkowe procenty rabatu (w przypadku eBook’ów to potrafi być nawet kilkadziesiąt procent ceny): Matras, Empik, Merlin, Złote Myśli, Amazon UK – tu wszędzie automatycznie “urywam” swoją prowizję. Co najważniejsze – nie muszę o tym w ogóle myśleć. Po prostu przechodzę przez linki na moim blogu 🙂

Jeśli sam nie mogę skorzystać z programu afiliacyjnego (bo nie jestem partnerem danego programu), a jednocześnie planuję zakup w sklepie, który taki program ma, to sprawdzam czy mogę dać zarobić komuś innemu poprzez zakup przez jego link afiliacyjny. Jeśli robię zakupy w sklepach amerykańskich (np. Amazon lub B&H Photo Video), to przechodzę przez linki moich internetowych idoli: Pat Flynn, Michael Hyatt, Cliff Ravenscraft. I w ten mały sposób odwdzięczam się im za to, że są dla mnie nieustającą inspiracją. 🙂

A może turystyka zakupowa?

Jak widzicie podstawową regułą zakupów w Internecie jest odraczanie decyzji o wydaniu pieniędzy po to, by móc dokonywać zakupów w jak najmądrzejszy sposób. Najwyższą formą wyrafinowania na mojej wieloszczeblowej drabinie oszczędności, jest… turystyka zakupowa. Podstawowym minusem zakupów w USA jest fakt, że wysyłka droższych produktów kosztuje i dodatkowo jest wysokie ryzyko, że produkt “wpadnie na cło”. Ale jeśli mamy do zakupu, np. notebooka, czy sprzęt fotograficzny, a przy okazji lubimy zwiedzać inne kraje, to jak najbardziej sensowne staje się kupienie biletu lotniczego (w okazyjnej cenie!) i wylot na zakupy do USA. Może się okazać, że podróż i pobyt sfinansowane zostaną z różnicy w cenie samych produktów (zwłaszcza jeśli do sprzętu dorzucimy trochę ubrań). Ale to jest już temat na kompletnie inny artykuł 🙂

Oczywiście nie wyczerpałem tym artykułem tematu zakupów w Internecie, więc jeśli macie dodatkowe pomysły i sposoby, to koniecznie podzielcie się nimi w komentarzu.

Na koniec jeszcze raz gorąco dziękuję wszystkim osobom, które odpowiedziały na moje pytanie na Facebooku i podzieliły się swoimi doświadczeniami z zakupów w Internecie. Dziękuję również Maćkowi z KodyRabatowe.pl, który odpowiedział na moją prośbę i zaaranżował przygotowanie infografiki z kalendarzem promocji. Dla ciekawskich: nasza współpraca zaistniała na zasadzie pełnej dobrowolności. Zero korzyści finansowych dla którejkolwiek ze stron. Mam nadzieję, że efekt w postaci fajnej oprawy graficznej artykułu, Wam się spodobał 🙂 Jeśli tak, to nie zapomnicie dać nam o tym znać w komentarzach 🙂

A i jeśli jeszcze mnie nie śledzisz na Twitterze, to zapraszam do powiedzenia mi tam “Cześć @szaffi – ten blog to dobra robota 🙂”. Dziękuję Ci za poświęcony czas, życzę miłego dnia i świetnego weekendu!

"Finansowy ninja" - podręcznik finansów osobistych

Finansowy ninjaJuż ponad 130.000+ osób kupiło książkę "Finansowy ninja".

Nowe, zaktualizowane wydanie to ponad 540 stron praktycznej wiedzy o oszczędzaniu, zarabianiu, optymalizacji podatkowej, negocjowaniu i inwestowaniu, które pomogą Ci zostać prawdziwym finansowym ninja i osiągnąć bezpieczeństwo finansowe.

Przewodnik po finansach osobistych, który każdy powinien przeczytać jeszcze w szkole.

PRZEJDŹ NA STRONĘ KSIĄŻKI →

{ 75 komentarzy… przeczytaj komentarze albo dodaj nowy komentarz }

Piotr Październik 4, 2013 o 17:47

Witam, jak zawsze Michale robisz różnicę. Artykuł – pierwsza klasa. Sorry, nie mogę się powstrzymać od pytania: Na jaki model TV polowałeś tyle czasu? Pytam się, bo właśnie przymierzam się do zakupu nowego TV.
pzdr

Odpowiedz

Michał Szafrański Październik 4, 2013 o 17:59

Hej Piotrze,

LEDowy Samsung z tego co pamietam UE40D6000 lub UE40D6500. Ale ja go kupowalem juz dwa lata temu 🙂

Pozdrawiam!

Odpowiedz

jamaszka Październik 4, 2013 o 18:08

O kuponach rabatowych dowiedziałam się dopiero kilka miesięcy temu. Byłam na etapie szukania w necie nowej pralki. Przeglądałam sobie internet a jednocześnie miałam włączony tv. W tv leciał program o ludziach z USA, którzy zbierają takie kupony i za zakupy o sporej wartości płacą po kilka dolarów.
Postanowiłam więc sama sprawdzić, czy u nas tez jest coś takiego i tak trafiłam na stronę kuponyrabatowe.pl. Tam właśnie znalazłam kupon i kupiłam pralkę o 100,- zł taniej 🙂

Odpowiedz

Maciek - KodyRabatowe.pl Październik 4, 2013 o 22:30

Miło nam, że mogliśmy pomóc 🙂 Zapraszamy do nas przed każdymi zakupami 😉

Odpowiedz

Sebastian Październik 4, 2013 o 18:10

Michał,

Dodałbym jeszcze http://upolujebooka.pl/ do poszukiwania książek

Super przydatny tekst.

Odpowiedz

Michał Szafrański Październik 4, 2013 o 23:25

Hej Sebastian,

Dziękuję za podrzucenie linka.

Dobrej nocy 🙂

Odpowiedz

Agata Październik 4, 2013 o 18:54

Super artykuł! Oszczędzać jest warto, przecież nikt nie chce wydawać niepotrzebnie kasy! Ja bym dodała tylko, że warto sprawdzić kilka stron zanim się coś kupi. Wspomniane kodyrabatowe.pl to świetna sprawa – sama często z nich korzystam! 🙂 Warto jednak odwiedzić konkurencje jak http://www.tanio.co, czy kuponyrabatowe.fakt.pl – każda strona ma swoje kody rabatowe i czasem też inne sklepy. Sama się przekonałam, że do jednego sklepu można znaleźć różne kupony! Jeśli nie na jednej to na drugiej można znaleźć coś dla siebie!

Odpowiedz

Piotr Listopad 21, 2013 o 21:19

Jeszcze kilka wykrzykników i prawie nie będzie widać lokowania produktu…. 😉

Odpowiedz

Marek Październik 4, 2013 o 20:08

Brakuje mi jeszcze jednego sposobu.

Mianowicie napisz/zadzwoń (z czego naciskiem na zadzwoń) do sklepu który oferuje najlepszą cenę i się spytaj o rabat. W 95% działa i nawet jak to będzie kilka, kilkanaście procent to warto!

Odpowiedz

LiveSmarter.pl Październik 4, 2013 o 20:22

Do tej pory też często działał inny trick. W wielu sklepach można się było dogadać ze sprzedawcą na nieco niższą cenę (o 1-5%) w zamian za płatność gotówką. Jak wiemy intercharge jest teraz dosyć spory, więcz perspektywy sprzedawcy lepiej było mieć zadowolonego klienta, który otrzyma lekki upust niż oddać te pieniądze MC/Visa 😉

Od stycznia 2014 może być już nieco gorzej – intercharge powinien bowiem spaść.

PS. Michał, jak zawsze świetny artykuł, dzięki za wspomnienie o LS. Cieszy, że coraz więcej osób może zarabiać lub oszczędzać dzięki m.in. promocjom banków, które prześwietlamy 😉

Odpowiedz

Monika Październik 4, 2013 o 22:26

Ja w podobny sposób uzyskiwałam duże zniżki na sprzęt agd i wyposażenie łazienek do mojego domu. Robiłam listę rzeczy, które chcę kupić, sprawdzałam ceny w internecie, po czym wysyłałam do 2-3 sklepów zapytanie o cenę z listą moich marzeń. W odpowiedzi dostawałam wycenę z cenami lepszymi od tych, które były na stronie sklepu. W taki sposób zaoszczędziłam mnóstwo kasy, a dodatkowo wszystko przychodziło do mnie jednym transportem, co z kolei zaoszczędziło mój czas, bo nie musiałam być bez przerwy w domu, żeby odbierać przesyłki, a poza tym koszty transportu były znacząco niższe przy takiej hurtowej wysyłce, niżby wyniosły przy wielu osobnych dostawach 🙂 Polecam ten sposób każdemu kto urządza dom lub mieszkanie.

Odpowiedz

Michał Szafrański Październik 4, 2013 o 23:26

Hej Marek,

Pewnie, że warto 🙂 Dzięki. Podrzucajcie proszę w komentarzach kolejne wskazówki. Im więcej tym lepiej.

Pozdrawiam!

Odpowiedz

Prawnik Październik 4, 2013 o 20:45

Świetny tekst!
W niektórych sklepach działa też sposób polegający na tym że sprzedadzą towar za cenę w jakiej towar jest dostępny w internecie lub np u konkurencji 🙂

Odpowiedz

Adam Październik 4, 2013 o 21:37

To ja dodam jeszcze jedną metodę na oszczędzanie, osobiście wykorzystywaną.
Kupując w serwisach zagranicznych i płacąc PAYPALEM lub kartą kredytową w PLN tracimy sporo na przewalutowaniach w banku. Ja zrobiłem tak.
1. Konto w sync.pl
2. Rachunek walutowy w $ + karta debetowa (jest wypukła i zachowuje się jak kredytowa)
3. Rejestracja w kantorze internetowym ( Ja na http://www.internetowykantor.pl )
4. Wymiana PLN na $

Oszczędności są widoczne przy sporych płatnościach. Ja kupiłem telefon wartości 300 $.
Różnice sprzed chwili:
PAYPAL 300$ = 969,55 zł
internetowykantor.pl 300$ = 934,23 zł

różnica 35,32 zł jest stosunkowo nieduża, ale ziarko do ziarka i zbierze się miarka.

Odpowiedz

Bartolomeo Październik 4, 2013 o 22:35

Świetny artykuł i bardzo w porę, bo właśnie miałem zamiar zakupić buty biegowe korzystając z promocji posezonowych, ale po przeczytaniu nie jestem już taki pewien czy to najlepsza pora.
Może jednak poczekać na wyprzedaż z okazji Halloween lub Black Friday na Amazonie?
Czy może ktoś poradzić?

Odpowiedz

Michał Szafrański Październik 4, 2013 o 23:28

Hej Bartolomeo,

Sprawdzaj ceny po prostu. Ja akurat butów do biegania przez sieć bym nie kupił. Nawet wiedząc jaki mam numer w danej marce i modelu, to tak naprawdę muszę buty założyć i je poczuć. I to nie w celu przymiarki, tylko w celu sprawdzenia czy konkretny egzemplarz mi idealnie pasuje.

Pozdrawiam!

Odpowiedz

Bartolomeo Październik 4, 2013 o 23:33

Oczywiście bez przymiarki to w ogóle nie ma o czym mówić, ale zakładając że jednak konkretny model (od znanego producenta) jest powtarzalny, jestem w stanie wybrać kilka modeli butów w sklepie stacjonarnym (po przymiarce), a kupić taniej w sieci.

Odpowiedz

Michał Szafrański Październik 4, 2013 o 23:34

Hej Bartolomeo,

No ja właśnie muszę przymierzyć konkretny egzemplarz – ten w którym będę biegał. No ale to ja tak mam 😉

Pozdrawiam!

Odpowiedz

Piotr Stanek Listopad 26, 2014 o 12:59

Bartolomeo
także zamierzam kupić buty biegowe 🙂
Zaniedbałem amortyzację i muszę kupić nowe.
Ostatnio zrobiłem tak, że sprawdzałem buty w realu, kupowałem w sieci.
Wcześniej kupowałem buty od znajomego, z promocją stałego klienta.

Co do butów to , może to nie na teraz podpowiedź, warto popytać na różnych targach towarzyszących dużym imprezom biegowym. Mi się udało tak kupić buty tańsze o ok. 150zł.

Panie Michale
dziękuję za wartościowy wpis. Przyda się wyjątkowo.
Powodzenia w bieganiu 🙂 bo, wnioskuję, że Pan biega 😉

pozdrawiam serdecznie
Piotr

Odpowiedz

funboy Październik 4, 2013 o 23:09

Michał,
zainspirowałeś mnie ostatnio więc postanowiłem pokombinować.

Chciałem kupić kilka nowych książek.
Padło na merlina (nie wszedłem przez link ale się poprawię w przyszłości :))
Wiedząc, że merlin i małpkaexpress to jeden i ten sam właściciel wpisałem (działało do końca września, teraz nie jestem pewien) na stronie merlina kod MAŁPKA2013 )kod uzyskany na stronie małpkiexpress) i cena spadła o 10%. W czasie gdy kupowałem była dodatkowo promocja 20% na wszystkie komiksy (a wśród kupowanych książek był i komiks).
Następnie zamieniłem kilka tys punktów vitay (za tankowanie na Orlenie oczywiście zapłaciłem kartą WizzAir aby 2% wróciło do mnie na zakupy na portalu przewoźnika) zamieniłem na kilka 10zł kuponów, którymi pokryłem resztę kosztów. Nie wyszło równo ale nic nie przepada gdyż nadpłacone grosiki zostają w rozumie na następne zakupy.

Na koniec wybrałem odbiór osobisty w merlinie za rogiem aby i dostawa była za darmo.

Tak na koniec dodam, że w moim portfelu inwestycyjnym posiadam akcje CzerwonejTorebki czyli właściciela merlina 🙂 Więc tak naprawdę wsparłem jeszcze firmę, której jakiś drobny promil należy do mnie 🙂

Żona się ze mnie śmiała, że straszny sknera jestem a ja byłem z siebie dumny 🙂

pozdrawiam
Paweł

Odpowiedz

Michał Szafrański Październik 4, 2013 o 23:29

Hej Funboy,

Czapki z głów! Naprawdę szacuneczek za tą mega-kombinację 🙂 I przy okazji przekaż pozdrowienia dla Żony.

Dobranoc

Odpowiedz

dawif Październik 5, 2013 o 08:41

Witam czy mógłbyś opisać w taki sam sposób jak kupować wczasy np po sezonie 🙂

Odpowiedz

Michał Szafrański Październik 5, 2013 o 15:12

Hej Dawif,

Poszukam eksperta do tego tematu 😉

Pozdrawiam!

Odpowiedz

Krzysiek Październik 5, 2013 o 18:19

Ja z kolei jestem raczej tradycjonalistą jeśli chodzi o kupowanie. Ale też nie do końca.

W pełni rozumiem kupowanie przez internet książek czy programów komputerowych. Jestem też zwolennikiem kupowania w ten sposób żywności, bo nie trzeba wszystkiego taszczyć do domu (i akurat wyperswadowanie tego u mnie w domu to mission impossible…). Oczywiście to ostatnie dotyczy produktów wystandaryzowanych, jak np. kartony mleka, jogurty. Ale np. warzywa czy mięso już moim zdaniem trzeba kupić samodzielnie, żeby zobaczyć czy akurat ten egzemplarz nam pasuje, nie jest za tłusty, ma odpowiedni kształt itp.
Podobnie nie rozumiem kupowania sprzętu AGD i RTV przez internet. Ja muszę zobaczyć jak dana rzecz wygląda w rzeczywistości. To samo z ubraniami. Przecież każda sieć ma swoją rozmiarówkę. Trzeba by je znać na pamięć, żeby kupować on-line. No chyba, że się najpierw pójdzie do sklepu, przymierzy, odłoży grzecznie na półkę, a w domu zamówi tę rzecz przez internet. Tylko czy wtedy zniżka wynagrodzi zużyty czas? Na to już każdy musi sobie sam odpowiedzieć.

Odpowiedz

Kasia Październik 5, 2013 o 18:32

🙂 dzięki za ten artykuł. Ja ostatnio po tym jak mój syn wpadł razem ze swoim rowerem do rzeki i przy okazji utopił swojego smartfona, odkryłam zakupowy rynek azjatycki 😉 Kupiłam tam smartfona, który przedwczoraj po 30 dniach oczekiwania przyszedł prosto z Singapuru (free shipping) Smartfon był za śmiesznie niską cenę w porównaniu z innymi telefonami z podobnymi parametrami dostępnymi na polskim rynku. Wszystko działa, na pokładzie android 4 i nawet nagrywa w HD. Jak coś mu się stanie, nie będę bardzo żałować, ale na pewno swój następny telefon też tak zakupię. Żadnego cła nie zapłaciłam. Porównałam trochę ofert z allegro i okazuje się że na azjatyckich stronach są te same rzeczy nawet 4 razy taniej. Jak ktoś nie musi mieć danej rzeczy za 3 dni w domu, to śmiało można robić tam zakupy o wiele taniej.
Wtrącę jeszcze prywatę 😉 Mój kod promocyjny KRAD00349000 na polisy Warta Direct naprawdę działa i jest do wielokrotnego wykorzystania – ZAWSZE daje 10% zniżki 😉 Wielu poszukiwaczy promocji stosując Michale Twoją metodę sprawdzania w google kodu promocyjnego, znalazło go i zaoszczędziło kasę! Pozdrawiam 🙂

Odpowiedz

Krzysiek Październik 6, 2013 o 13:37

A możesz podrzucić jakieś azjatyckie strony, z których korzystasz?

Odpowiedz

Emi Październik 5, 2013 o 22:56

A co myślisz o Lyonessie?

Odpowiedz

kronia Październik 6, 2013 o 02:34

Michał mógłbyś bardziej opisać proces zapisywania się do programów afiliacyjnych? Czy każdy może się do nich zapisać, czy trzeba spełniać jakieś konkretne warunki? Z tego co się orientuję trzeba chyba posiadać stronę lub bloga… Ale nie jestem zbyt obeznana w tym temacie…

Odpowiedz

Rafał Październik 16, 2013 o 21:17

Każdy może się zapisać 🙂

W razie pytań zapraszam – koledzy odpowiedzą na wszystkie pytania: http://www.afiliant.com/kontakt

pozdrawiam
Rafał

Odpowiedz

Konrad Październik 6, 2013 o 11:08

Witam,

Artykuł bardzo porządny – ja mam wrażenie, że momentami lekko chaotyczny, ale to subiektywne odczucia. Mimo wszystko dużo treści i na pewno podstawa dla „początkujących”:) Co do telewizora mam tylko jedną uwagę – ustalanie ceny „maximum” jaką się zapłaci w przypadku elektroniki czy szeroko AGD może się sprawdzić głównie przy dużym szczęściu. Model telefonu, telewizora czy kina domowego staje się tańszy głównie gdy pojawia się inny – lepszy parametrami. Stąd 8-miesięczne wyczekiwanie na odpowiedni poziom ceny, bo zapewne upatrzony model przesunął z numer 1-2 rankingu potrzebnych cech na miejsca 5-10:) To oczywiście tylko z moich obserwacji…

Najlepsze są z reguły jednak kody rabatowe no i newslettery z uwagi na to, że wiele serwisów/sklepów organizuje akcje „w tej chwili” i całość „zabawy” trwa np. 3 godziny, więc ważna jest czujność.

Na koniec jeszcze prośba, już raz ją składałem, ale bez odpowiedzi niestety i przepadła, bo było to pewien czas po artykule. Chodzi o PAYBACK – proszę, jeśli nie ma Pan, Panie Michale dodatkowych funduszy za promocję ich programu to w ramach rzetelności (a cały blog wygląda na naprawdę „zaangażowany) nie można pisać, że jest to program lojalnościowy, bo nie jest. Ma to jedynie w swojej nazwie, ale nie może się stawiać obok programów, które naprawdę lojalność kreują, bo to obraża ludzi, którzy nad tym pracują. Wiem, że jest to szczegół i dla „klienta” ma niewielkie znaczenie, bo liczą się korzyści, ale stosując błędne terminologie niszczymy później pewne rzeczy nieodwracalnie – jak choćby „akwizycje”, na którą u nas się pluje, a w stanach jest podstawą funkcjonowania wielu gospodarstw. To samo jest z marketingiem na zachodzie i u nas – gdzie niestety najczęściej marketing to wciąż „reklama”. Byłbym wdzięczny za uwzględnienie sugestii.

Pozdrawiam.

Odpowiedz

Michał Szafrański Październik 6, 2013 o 12:22

Hej Konradzie,

Przejdę na Ty jeśli nie masz nic przeciwko.

Odnośnie telewizora i poszukiwania niskiej ceny: „szczęściu trzeba pomagać” 🙂 Jeśli się nie poluje, to się nie upoluje. A czekanie na to aż producent sprzeda nam topowy model za 50% ceny jest naiwnością. Dlatego trzeba polować na inne okazje, a te bynajmniej nie pochodzą ze sklepów typu Media Markt, które w większości przypadków wbrew hasłu „nie dla idiotów” mają ceny dosyć wysokie.

Jeśli potrafimy precyzyjnie ocenić swoje potrzeby, to nie jest tak, że nagle gruntownie nam one ewoluują – i to w trybie „zaocznym”, czyli bez używania konkretnego modelu sprzętu. A jeśli chcemy się przekonać czy dany sprzęt nam pasuje, to jest bardzo prosta opcja: kupujemy sprzęt, testujemy, zwracamy w ciągu kilku dni do sklepu. Mamy do tego jako konsumenci prawo. Oczywiście uczciwość nakazuje żeby sprzęt nie nosił śladów używania. Ale te parę dni już pozwala sobie wyrobić opinię czy dany sprzęt chcemy posiadać, czy może jest nam potrzebny „lepszy” o innych parametrach.

Co do nazewnictwa programu PAYBACK – nie podałeś niestety ani w poprzednim komentarzu, ani w tym komentarzu, argumentów przemawiających za tym dlaczego nie można nazywać programu PAYBACK programem lojalnościowym. Powszechnie jest tak nazywany i za taki jest uważany – bez względu na to co wydaje się purystom. Ja naprawdę nie bronię Ci tworzenia własnego bloga, na którym będziesz przekonywał co jak powinno się nazywać, albo jeszcze lepiej – tworzenia takich prawdziwych programów lojalnościowych, które jednoznacznie pokażą klientom, że PAYBACK takim programem nie jest. I chociażbym nawet zgodził się z Twoim punktem widzenia, to nie przemawia do mnie forma, w jakiej zgłaszasz swoje veto. Edukuj, tłumacz, przekonuj argumentami… Miotanie się o to, że firma X używa terminu, który według Ciebie zastrzeżony jest dla innych, nie jest moim zdaniem ani przekonujące, ani wystarczające.

Przypomina mi się dyskusja sprzed lat na temat tego, żeby do nazywania „informatykiem” uprawnione były tylko te osoby, które posiadają studia informatyczne. Z dyskutowania i „bulgotania” niewiele wynikło. Właśnie dlatego, że świat podążył swoją drogą… dzisiaj wiele osób wykonujących ta profesję nie ma kierunkowego wykształcenia i jakimś cudem w zawodzie funkcjonują.

I jeszcze dam Ci przykład z życia wzięty: ja dzięki PAYBACK jestem mega-lojalnym klientem Multikina i nawet mnie nie ciągnie do innego. I zdarzyło mi się już pieniądze w kinie wydać, pomimo, że korzystam z bezpłatnych biletów. Nie znam się na detalach programów lojalnościowych, ale to chyba o to chodzi, prawda?

Pozdrawiam

Odpowiedz

Konrad Październik 6, 2013 o 18:20

W żadnym razie nie zamierzałem negować sposobu „polowania” na okazję:) Chodziło mi raczej o kwestię, że np. po wyjściu modelu TV za 3000 zł okazało się, że wielu by chciało, ale niewielu tyle wyda i TV czekają, a że są „top” to i producent nie szaleje z „okazjami” – co za tym idzie sklepy również. Mija powiedzmy pół roku i pojawia się nowy model (z reguły różniący się detalami, które dla większości potencjalnych nabywców mają średnie znaczenie – rewolucje bywają rzadko). W związku z tym stary model lekko „zalega” w magazynie, a poza tym większość firm jako najlepszy sposób przypomnienia o sobie klientom uważa właśnie „promocje” – najczęściej cenowe. Producent „daje” okazje sklepom lub bezpośrednio klientom, a niejednokrotnie na oba fronty:) O to chodziło w mojej poprzedniej ocenie. Absolutnie nie oznacza to, że oczekiwanie czy opisane przez Ciebie podejście uważam za złe – jeśli tak to wybrzmiało to mój błąd.

Co do samego PAYBACK’a myślę, że zagłębienia się w szczegóły może mieć średni sens, przynajmniej tu, aby nie zanudzać innych. Nie zależy mi absolutnie na złej reklamie dla tego programu, bo póki ludzie widzą w nim realne korzyści to i tak będą z niego korzystać. I bardzo dobrze – dla jasności:)

Odnosząc się do Twojego przykładu – Multikina. Zastanów się czy Twoja lojalność skierowana jest do Multikina czy do programu PAYBACK, a w pewien sposób będzie to pierwsza odpowiedź czy kreuje lojalność konsumencką. Czy gdyby teraz z programu dostąpiło Multikino, a doszło CinemaCity chodziłbyś nadal do Multikina? Jeśli nie, to jedyna lojalność występuje względem PAYBACK. Poza tym jako podstawę programów lojalnościowych bierze się właśnie „jej kreowanie” – dla jasności nie tylko pod względem sprzedażowym (czy lojalność – ta „pospolita” – ma tylko jedno oblicze?). Masz zapewne stałą grupę czytelników swojego bloga, czy wobec wszystkich nich jesteś „lojalny”? Niemożliwym jest więc, aby jakikolwiek program, który ma na celu budowanie więzi z klientem (lojalności) mógł być kierowany do wszystkich – to jest nadrzędna cecha, która dyskwalifikuje program PAYBACK jako „lojalnościowy”.

Co do hasła „informatyk” może być nim każdy, podobnie jak „aktor”, „piosenkarz”, „kelner” czy „manager”. Nazewnictwo zaczyna mieć sens głównie wtedy gdy nie posługujemy się nim sami wobec siebie:) To „reszta” ocenia i bycie aktorem nie oznacza skończenia szkoły, a jednocześnie gra w serialu czy filmie nie powoduje, że to Twój zawód. Masz rację – w zawodzie funkcjonują – a dlaczego to już tylko odpowiedź „rynku”. Może kwestie finansowe, a może zaangażowanie, a może po prostu mają więcej umiejętności.

P.S. Nie wiem na ile to coś wyjaśniło, bo starałem się jak najkrócej z sensem. Jeśli nie masz nic przeciwko w wolnej chwili wyślę Ci szerszy opis i ewentualnie „lektury”, żeby nie robić bałaganu na Twoim blogu i nie zanudzać ludzi rzeczami związanymi z zupełnie innymi wątkami niż Twój wpis. O ile temat jest dla Ciebie interesujący.

Odpowiedz

Michał Szafrański Październik 6, 2013 o 18:52

Hej Konrad,

Dziękuję za komentarz i rozwinięcie. Rozumiem Twoją argumentację i się z nią zgadzam, przy czym nadal nie mam przekonania (pomimo, że rozumiem) czym jest program lojalnościowy.

Jeśli Multikino „wyskoczy” z PAYBACKa i w jego miejsce wejdzie Cinema City, to rzeczywiście skończy się tak, że będę chodził zapewne do Cinema City. A może nie – wszystko zależy od tego co w zamian zaproponuje Multikino. Są klienci świadomi i są pozostali klienci. Niestety większość „programów lojalnościowych” (przepraszam, ale nazwa jest tak powszechna, że trudno inaczej je nazywać), nastawiona jest na dosyć prost sposoby premiowania lojalności. I tak jak wyrafinowany jest program, tak wyrafinowana jest też lojalność.

W mojej opinii PAYBACK robi hat-trick, ale nie uzurpuję sobie prawa do odbierania im plakietki „program lojalnościowy”. Zwłaszcza, że tak samo traktowani są właśnie przez swoich partnerów. A że klient przywiązuje się bardziej do PAYBACKa niż do konkretnego brandu – no to już taka konstrukcja programu. Nie bez powodu PAYBACK ma wyłączność partnerów w danej branży – wtedy partnerzy mogą liczyć na to, że drugiego „Multikina” nie będzie.

Pamiętam kiedyś program IDEA PROFIT bodajże (jeszcze przed Orange). To był autorski program lojalnościowy. Potem wymieniono go na coś Orange, a w końcu Orange wszedł do PAYBACK’a. I jakbym nie ubolewał, to teraz jest to jedyny program lojalnościowy w Orange. I teraz pytanie: czy bić się o nomenklaturę czy nie, skoro nawet Orange uważa ten program za swój program lojalnościowy…

Dla jasności: przyznaję Ci rację, ale to wcale nie przybliża nas do zmiany tego co jest postrzegane i uważane za program lojalnościowy.

A lekturę swoją drogą możesz podesłać 🙂 Napisz do mnie przez stronę „Kontakt”. Przykłady dobrych według Ciebie programów – też chętnie poznam 🙂

Pozdrawiam!

Odpowiedz

ewelinaa Październik 7, 2013 o 22:06

Ja tylko dołożę swoje 3 grosze:) jeżeli multikino – to tylko środy z Orange:) Mniej ludzi, drugi bilet dla męża za free.. i zniżka na ewentualny zestaw żarełkowy. Co do Payback…hhm.. jakoś się do tego programu szczególnie nie przywiązałam. Mam kartę od ok. 2 lat, ale te punkty nie są jakieś zawrotne. Wiem , że na payback najlepiej wychodzą przedstawiciele handlowi , którzy mają samochód służbowy i kartę paliwową do BP , wtedy przy korzystania jednocześnie z karty flotowej i payback, można za punkty całkiem ładne nagrody zebrać. Ja na dzień dzisiejszy najbardziej ubóstwiam skarbonkę w Auchanie (zwłaszcza czwartki dla kierowców -> 5 % od zakupów na konto skarbonki 🙂 )

Odpowiedz

Michał Szafrański Październik 8, 2013 o 06:59

Hej Ewelinaa,

Dzięki za przypomnienie 🙂 Tak – „Środy z Orange” to jest świetna opcja. Przy czym w Warszawie z tym „mniej ludzi” to się nie sprawdza. W moim najbliższym Multikinie (Ursynów) jest w środy pełno. Bardzo dużo osób korzysta z tej promocji (i dobrze).

Pozdrawiam!

Odpowiedz

ewelinaa Październik 9, 2013 o 20:57

To zapraszam Cię na środy z Orange do Poznania:) Wprawdzie, nie korzystałam z nich już chyba ze 3 miesiące…ale jeśli mnie pamięć nie zawodzi, to na salach było raczej kameralnie (może jakieś 2 osoby w każdym rzędzie) . No chyba , że chodziło o jakies nowości tuż po premierze, to już troche tłoczniej, ale dramatu nie było. Zawsze można wczesniej zrobić rezerwację przez internet .. Także jakbyś w jakąś środę z rodziną przez Poznań przejeżdzał to zapraszam 🙂

Odpowiedz

Ania Październik 6, 2013 o 11:34

Drogi Michale,

planuję artykuł o podobnej tematyce, ale jadnak zupełnie inny – taką pracę u podstaw:)

Moje doświadczenia pokazują, że kiedy np. na allegro jest bluzka dajmy na to za 10 zł z wysyłką za 15 i dokładnie ta sama za 15 zł wysyłką za 5, to zdaniem większości tańsza jest pierwsza:) Zadaję sobie pytanie – dlaczego. Być może kupujący nie potrafią korzystać z dość rozbudowanej (i moim zdaniem naprawdę dobrej) wyszukiwarki, jaką oferuje serwis. Być może nie znają pewnych mechanizmów, np. że nawet jeśli posortujemy produkty wg cen to pierwsze i tak wyskoczą oferty promowane, niekoniecznie najtańsze. A nawet siłą rzeczy nie najtańsze, skoro promowanie trzeba za coś opłacić:)

Teraz pozostaje mi tylko przezwyciężyć lenistwo i wreszcie nasmarować to, co planuję od dawna:)

Pozdrawiam!

Odpowiedz

Michał Szafrański Październik 6, 2013 o 12:28

Hej Aniu,

Dziękuję za komentarz. „Smaruj” 🙂

Ja odpowiedź mam prostą: ludzie są leniwi. Ja też jestem leniwy (wiem, że trudno uwierzyć, ale wszystko co robię… robię z lenistwa ;-)). Ludziom nie chce się szukać, zastanawiać, czekać, sprawdzać. Część jest wysoce świadoma i potrafi działać tak, żeby nie przepłacać. Tym osobom niewiele jestem w stanie podpowiedzieć. Możemy się co najwyżej wymieniać doświadczeniami i uczyć od siebie nawzajem.

Ja wierzę, że przynajmniej część „leniwców”, tych którzy mają dodatkowo problem z brakiem pieniędzy – przekonam, że warto (w imię własnego lenistwa) działać nieco inaczej i mieć tych pieniędzy nieco więcej. Ile? To już zależy od każdej osoby indywidualnie i jej skłonności do pokonywania „wbudowanego lenia”.

Popieram dzielenie się wiedzą i doświadczeniami. Jeśli tylko Ci się chce, to „nasmaruj” taki artykuł.

Pozdrawiam niedzielnie 🙂

Odpowiedz

Karol Październik 6, 2013 o 20:24

Ja korzystam z networking. Szukam znajomych którzy pracują w danej korpo i pytam jak można kupić taniej.

Odpowiedz

Irena Październik 6, 2013 o 22:12

Witaj Michał
Jak zawsze przeczytałam Twój artykuł z wielką uwagą i zainteresowaniem i chociaż dotąd niewiele kupowałam w internecie to teraz zacznę robić to częściej, oczywiście korzystając z Twoich podpowiedzi i jak i osób które zamieszczają porady w komentarzach. A za ten telewizor kupiony w tak promocyjnej cenie to pełny szacunek 🙂
Pozdrawiam i życzę Tobie i sobie jak najwięcej takich ciekawych wpisów.

Odpowiedz

MarlenaWeK Październik 7, 2013 o 09:59

Michale, przydatny wpis! A co myślisz o takich kuponach jakie są np. na http://www.godealla.pl?

Kupuję tam najczęściej vouchery do restauracji, ale są też inne (realne oszczędności to głównie na usługi, na produkty raczej mniejsze rabaty).

Odpowiedz

Jacek Październik 7, 2013 o 10:23

Artykuł świetny. Mała dygresja: też założyłem sobie, że kupię iPhone 5 w cenie >2000 zł. Pojawiła się taka oferta na Allegro z opcją „Kup teraz”. Sprawdziłem kontrahenta na wszystkie strony (kilkaset komentarzy, zero negatywów czy neutralnych), sprawdziłem podany IMEI rzekomo tego urządzenia itd. Żeby otrzymać cashback z Aliora zapłaciłem z góry. Jak się okazało na koncie użytkownika miało miejsce wrogie przejęcie przez oszusta, który wystawił wiele atrakcyjnych ofert niewzbudzających wątpliwości… Skutek jest taki, że straciłem wiele czasu na korespondencję z Allegro, wizyty na komisariacie a na zwrot pieniędzy w ramach Programu Ochrony Kupujących przez całą procedurę czekam już 3 miesiące. Reasumując: miałem pecha bo zostałem oszukany przy 1001 transakcji przez Internet. Zrozumiałem jednak, że takich sytuacji czasem nie da się uniknąć i może to spotkać każdego z nas. To nieco osłabiło mój zapał to transakcji przez Internet, mimo iż byłem ich wielkim fanem i wcześniej kupowałem w ten sposób wiele rzeczy, m.in telewizor i samochód.

Odpowiedz

graziella Październik 7, 2013 o 11:43

Jestem świeżą internautką i od wczoraj fanką tego blogu
i juz dzisiaj oszczędziłam 49 zł 🙂
Kupowałam internetowo akcesoria kominkowe w Kratka.pl
Nie znalazłam kodu rabatowego,
wiec zadzwoniłam bezpośrednio do sklepu,
pogadałam, zażartowałam i dostałam dyskonto 🙂

Odpowiedz

Bartek Październik 9, 2013 o 10:54

Witam,

super artykuł, jak zawsze,
ja bym dodał jeszcze w kwestii dostawy paczkomaty, w moim przypadku koszt dostawy był dwukrotnie niższy

Pozdrawiam
Bartek

Odpowiedz

Tomasz Październik 10, 2013 o 11:08

Ciekawy wpis, ale mam taką uwagę. Nie zawsze najtańszy zakup w internecie (uwzględniając cenę produktu wraz z kosztami wysyłki) jest najlepszą opcją. Dlaczego? Otóż, jeżeli w wyniku poszukiwań najtańszego produktu trafimy na nieznanego nam bliżej sprzedawcę, to może się okazać, że padniemy ofiarą oszustów i nasze pozornie tańsze zakupy okażą się naszą stratą. A dochodzenie naszych praw i roszczeń z tego tytułu bywa bardzo uciążliwe. I może być tak, że na nic się zda szukanie opinii o danym sklepie, bo opinie te mogą być nieprawdziwe. Czasem naprawdę warto dopłacić parę złotych i kupić w sprawdzonym sklepie.
Nie odradzam zakupów internetowych, ale zalecam dużą ostrożność.

Pozdrawiam wszystkich czytających i ciebie Michale

Odpowiedz

Katia Październik 10, 2013 o 14:32

Fajne rady zebrane w jednym miejscu 🙂 Wydaje mi się, że coraz więcej osób jest świadomymi klientami w necie, wiedzą, ze mogą sprawdzić i porównać ceny. Do listy dopisałabym jeszcze szkot.pl – to jakaś nowa porównywarka, ale zbiera dane nie tylko ze sklepów, ale i z ogłoszeń – dość przydatne, kiedy wiele osób zrażonych opłatami na allegro przenosi się na tablicę czy świstaka, a perełki czekają, zwłaszcza, że konkurencja mniejsza.

Odpowiedz

Lompi Październik 16, 2013 o 22:53

Sory że wytykam błędy, ale w tym wyrażeniu czegoś brakuje: „akcja organizowana przez na początku grudnia” 😉
Tak poza tym, to ja zawsze jak podczas zakupów widzę pole kod rabatowy to szukam na google a nóż coś będzie. Przydaje się też wtyczka do FireFox od kodyrabatowe.pl, która po wejściu na stronę sklepu od razu wyświetla nam informacje o tym, że w tym sklepie jest dostępny taki a taki kod rabatowy.
Czasami warto, zagadać na chacie, czy mailowo do prowadzącego sklep i w ten sposób się potargować lub spytać o jakiś indywidualny rabat. W ten sposób udało mi się zyskać przy zakupie roweru rabat 400zł, gdzie cena rynkowa to 2000zł (oczywiście mowa o modelu z aktualnego rocznika, nie jakiś tam zeszłoroczny, który i tak byłby przeceniony).

Odpowiedz

Damian Październik 17, 2013 o 01:00

Michale jak zawsze bardzo fajny artykuł. Od dłuższego czasu robię zakupy poprzez internet, bo w większości przypadków jest o wiele taniej niż w sklepach w realu (nie mylić z hipermarketem o tej nazwie:-)). W artykule pojawiło się kilka rzeczy, których nie znałem i zamierzam je teraz stosować żeby kupować taniej. Nie do końca zgadzam się z Tobą w kwestii zakupów grupowych (np. Groupon). Masz rację, że filtrowanie jest tam kiepskie, co nie zmienia faktu, że czasem są bardzo fajne okazje. Jest to kwestia silnej woli. Ja podchodzę do tego tematu w ten sposób, że chciałbym iść np. na bilard (i jak mi się nie śpieszy, to czekam na taką ofertę)

To, co mogę dorzucić od siebie jeszcze i z czego korzystam od niedawna, to zakupy w internetowych sklepach zoologicznych. Odryłem, że na jednym opakowaniu mokrej karmy dla kota jestem w stanie zaoszczędzić 1,50 zł. Takich karm w moim przypadku schodzi tygodniowo ok. 3-4, więc prosty rachunek. Co więcej niektóre sklepy współpracują z PayBack, więc zyskujemy dwukrotnie. Ponadto, robiąc zakupy powyżej 100 zł przesyłka jest kurierska jest gratis. Jak widać sam plusy. Polecam wszystkim, którzy maja zwierzęta. Nie podaję konkretnych nazw sklepów internetowych, żeby nie robić kryptoreklamy. Jak ktoś się zainteresuje, to niech pisze:-).

Tyle ode mnie. Pozdrawiam!

Odpowiedz

Marcin Październik 17, 2013 o 10:06

Cześć, dołożę swój pomysł – dla wszystkich remontujących mieszkania jest dosyć ciekawy program rabatowy DOM w Leroy Merlin. Kupując kartę rabatową (jednorazowy koszt za 20 zł) otrzymuje się 5% rabatu na pierwsze zakupy. Za 1000 pkt (= wydanym 5000 zł) dostajemy uprawnienia do całodziennych zakupów z rabatem 10%. W ten weekend przetestuję to w praktyce i dam znać jak działa. Pozdr. 😉

Odpowiedz

Lompi Październik 17, 2013 o 10:45

Pomysł jest dobry, ale polecam rozejrzeć się w innych marketach, leroy jest dość drogi. A co do Leroy, to czasem na mOkazjach zdarzają się oferty z leroy, to można połączyć rabaty 😉

Odpowiedz

jaed Październik 31, 2013 o 20:18

Skoro o tanich zakupach przez internet mowa – do płacenia na zagranicznych stronach polecam przedpłaconą kartę walutową. W porównywarce kantorów online StrefaWalut można sprawdzić, które kantory ją oferują

Odpowiedz

Daniel Listopad 2, 2013 o 21:50

Witaj Michale!
Już od jakiegoś czasu czytam Twojego bloga i inspiruje mnie on zarówno do oszczędzania jak i zwiększania dochodów. Wielkie dzięki!! Mam takie techniczne pytanie: co Cię skłoniło do wybrania iPhona? Może to będzie dziwne ale do tej pory nie miałem smartfona i teraz zastanawiam się nad wyborem. Czemu wybrałeś coś nie na Androidzie?
Pozdrawiam

Odpowiedz

Michał Szafrański Listopad 4, 2013 o 07:05

Hej Daniel,

Dziękuję za komentarz. iPhone jest wyborem nieco z przyzwyczajenia. W poprzedniej pracy korzystałem przez dłuższy czas z iPhone’a i byłem z niego zadowolony. Przyzwyczaiłem się do niego, kupiłem też trochę aplikacji, które obecnie wykorzystuję. Mam też iPada pierwszej generacji (więc „staruszka”) i bardzo przyzwyczaiłem się do ich integracji. Niedawno do tej rodziny dołączył też Macbook.

Jestem zadowolony więc… po co to zmieniać?

Pozdrawiam!

Odpowiedz

Łukasz Listopad 20, 2013 o 08:09

I jeszcze jeden sposób na tańsze kupowanie – w tym przypadku materiałów budowlanych. Serwis http://www.mam-sklad.pl – Jednym kliknięciem wysyłasz zapytanie ofertowe do 120 składów budowlanych z całej Polski. Otrzymujesz kilka ofert i wybierasz najlepszą.
Pozdrawiam

Odpowiedz

Anita Listopad 23, 2013 o 19:04

Fajny artykuł jak zwykle dużo można się dowiedzieć. ja często dzwonie bezpośrednio do sklepu, lub wysyłam emaila z pytaniem czy jeśli kupię poza allegro to uzyskam zniżkę, bardzo często się udaje, wspólnie ze znajomymi kupowaliśmy w ten sposób oświetlenie led, i zniżka była wyższa niż casback z synca.

Odpowiedz

Magda Styczeń 4, 2014 o 20:54

Niedawno trafiłam na ten blog, ale już jestem nim zachwycona. Ciekawy artykuł o zakupach internetowych – sama jestem ich zwolenniczką i… prawie mistrzynią 🙂 Jedyne o czym wcześniej nie myślałam, to wyszukiwanie kupownów rabatowych – od dziś będę tak robić przed każdym zakupem 🙂 Bardzo dziękuję i biorę się za czytanie kolejnych artykułów!

Odpowiedz

Marcin Styczeń 21, 2014 o 01:14

Super blog – ja polecam portal służący do licytacji przesyłek – już mówię a propos jakiej sytuacji – kupiłem w Internecie upatrzona kanapę ( w sklepie 4500 zł, ja wylicytowałem za 500 zł:) tylko nie pomyślałem o transporcie….kanapa nie bylejaka – 2m na 3 m w dwóch częściach i okazało się że nie ma jej jak przetransportować 300 km! sprawdziłem chyba 20 firm przeprowadzkowych, kurierskich itp – ceny od 800 pln do 2300 pln…plus pakowanie i palety. Jak już się załamałem któś polecił mi portal http://clicktrans.pl/ – przewoźnicy wykonujący jakieś zlecenie często potem wracają „puści” i nie zarabiają na powrocie – dlatego chętnie często za ułamek ceny mogą „po drodze” zabrać twoja przesyłkę:) ogłaszasz na takim portalu co i gdzie masz do zawiezienia i czekasz na oferty – po wyborze najlepszej – czytaj najniższej – dokonujecie transakcji. Ja tak zapłaciłem 300 pln. A kanapą się cieszę leżąc nawet na wspak:)

Odpowiedz

Monika Styczeń 24, 2014 o 00:58

Naprawdę fajny tekst zrobiłeś Michał! Dla mnie i myślę wielu kobiet odraczanie nagrody to bardzo ważna sprawa. Napisz proszę kiedyś o tym więcej, bo myślę, że wiele kobiet, jak ja wydaje majątek na ciuchy, kosmetyki i ogólnie rzecz ujmując na bycie piękną i dbanie o siebie. Ale mam już mały sukces! Polowałam na kaszmirowy sweterek, nawet na wyprzedaży to wydatek kilkuset złotych a udało mi się kupić cudownie miękki sweter z jedwabiu za 20 złotych. Cieszę się jak dziecko!
Tym artykułem zainspirowałeś mnie do większej uważności przy wydawaniu pieniędzy. Nie podoba mi się, że wydaję prawie wszystko co zarabiam.
Pozdrawiam

Odpowiedz

Jakub Luty 28, 2014 o 10:49

Ja często jak znajdę coś gdzieś w rewelacyjnej cenie to kupuję kilka sztuk i resztę odsprzedaję komuś z zarobkiem. Często zdarza się że dany produkt mam wtedy za darmo lub prawie za darmo. Kupiłem w ten sposób już TV, aparat, słuchawki i wiele innych sprzętów.

Odpowiedz

Ania Listopad 18, 2014 o 10:22

Allegro jeszcze 3dni temu miało super promocję -darmowa przesyłka przy płatności kartą Visa do tego kupon -20 zł. Naprawdę super sprawa. Szkoda że promocja trwała tylko do 16.11. Ale czuwam i czekam na taką powtórkę.

Odpowiedz

Lompi Listopad 18, 2014 o 11:04

Allegro regularnie daje kupony na 20zł przy zakupach za min 50- warto czekać, oszczędziłem w ten sposób grubo ponad 100zł 😉

Odpowiedz

Piotr Listopad 19, 2014 o 15:04

Żeby było dokładniej – należy zaznaczyć, że powyższe promocje od Allegro dotyczą zakupów przez urządzenia mobilne, czyli smartfony, tablety itp.
Tak – potwierdzam – ja w ten sposób już 2 razy obniżyłem koszty o 20 zł. Należy pamiętać o jednym, że dla danej transakcji/płatności, można skorzystać tylko z jednego kuponu zniżkowego. Czyli, jeśli się posiada kupon zniżkowy 20zł i kupon na darmową przesyłkę (ten ważny do 16.11 obniżał koszt transportu do 25zł), to należy wybrać jeden, z którego się korzysta. Obecnie Allegro co jakiś czas odnawia promocje z rabatem za zakupy, nie wiadomo czy i kiedy pojawi się ta z obniżeniem kosztów przesyłki. Ale gdy będziecie mieli teoretycznie oba do dyspozycji – należy skalkulować, co się bardziej opłaci. Bo mnie się w obu przypadkach bardziej opłacało uzyskać 20zł zniżki od ceny towaru z przesyłką – po prostu przesyłka była dużo tańsza niż 25zł. Co innego, jak chcemy zapłacić zbiorczo za kilka przedmiotów. Generalnie dużo wyjaśnień i wiele, wiele innych pożytecznych sposobów na oszczędzanie można znaleźć pod linkami: https://jakdorobic.wordpress.com/ oraz http://mamokazje.pl/. Pozdrowienia dla Ciebie Michał – świetną robisz robotę – odkrywasz wiele nieznanych aspektów 🙂

Odpowiedz

tomeck Listopad 18, 2014 o 11:15

To może ja też dorzucę swoje 0,03 PLN do dyskusji.

Czasami dobrym sposobem jest zapytanie o cenę bezpośrednio u producenta. Kupowałem dla dziecka wózek firmy Tako. Byłem w kilku sklepach stacjonarnych, sprawdzałem na Alledrogo i porównywarkach cenowych. W końcu wykonałem rzecz najprostszą chyba: wysłałem maila przez stronę producenta z zapytaniem ile ten model będzie kosztował? Udało się dostać 250 PLN taniej niż najtańsza oferta w porównywarkach + darmowa dostawa.

Sklepy internetowe często dają rabat na pierwsze zakupy za zapianie się na newsletter. Trochę kombinacji z nowym adresem mailowym i założeniem nowego konta w sklepie i można z tego skorzystać kilka razy.

Sam korzystam z Paybacka – ale robię zakupy tylko przy okazji, nic na siłę. Po 3 latach zbierania zamieniłem punkty na 200PLN zniżki na Alledrogo. Niby niedużo ale fotelik dziecięcy kosztował nie 600 a 400 PLN.

Dla zmotoryzowanych polecam konto w Toyota Banku – 8% zwrotu za paliwo.

Odpowiedz

Wojtek Listopad 18, 2014 o 11:16

Odnośnie „Zasada nr 7: Zarabiaj na swoich zakupach” – robię to wszystko (cash back + punkty + program afiliacyjny), a co najlepsze mam to w ramach jednej karty cashback 😉

Odpowiedz

BJK Listopad 26, 2014 o 18:41

Michał, nie wiem kiedy ostatni raz robiłeś zakupy w Amazonie UK, ale (zdaje się) od września nie ma darmowej wysyłki do Polski. Sam z tego często korzystałem, bo mają produkty po prostu niedostępne na rynku polskim, ale teraz częstotliwość zakupów spadnie i to znacznie, bo trzeba 8 funtów dołożyć do przesyłki (tyle dałem w październiku za album, cztery książki i jeden sezon serialu na DVD…

Odpowiedz

Michał Maj 5, 2015 o 19:45

Witam,

Dobrym sposobem tańszych zakupów jest poszukiwanie na forach internetowych z danej branży np: Ja kupuję części do swojego samochodu na forum audi polska klub. często gęsto sprzedają ludzie taniej o nawet 50% niż na allegro 🙂

Odpowiedz

Damian Czerwiec 15, 2015 o 12:11

Wiadomo, że każdy chce zrobić jak największe zakupy za minimalne pieniądze, ale czasami można na tym więcej stracić, niż zyskać. Czasami niższa cena wiąże się z gorszą jakością, więc warto dobrze przemyśleć swój zakup. Ale z pewnością jest sporo takich przedmiotów, które da się kupić taniej 😉

Odpowiedz

moneygrabbing Czerwiec 22, 2015 o 11:14

Nie koniecznie jeśli korzystasz z kodów rabatowych to nadal kupujesz ten sam wartościowy produkt. Do tego można posiłkować się cashbackiem i porównywarką cen wówczas w połączeniu se wszystkimi 3 sposobami uzyskamy najniższą możliwą ceny. Ja tak zrobiłem szukając najtańszego hotelu na swoje wakacje. Poszukałem najniższej ceny w porównywarce hoteli dodałem kod rabatowy 5% i dodatkowo uzyskałem zwrot na stronie cashback kolejne 10%. Dzięki takiemu zabiegowi moje wakacje były tańsze o ok. 20% w porównaniu jakbym rezerwował hotel w innych firmach. Ten sam schemat działa do każdego produktu sprzedawanego na Internecie.

Odpowiedz

Stefka Wrzesień 2, 2015 o 14:24

Ja mogę polecić korzystanie z gazetek promocyjnych. Bardzo często ludzie po prosty wyrzucają je zaraz po znalezieniu na wycieraczce pod drzwiami, a to duży błąd. Niejedną rzecz „upolowałam” po promocyjnej cenie tylko dlatego, że sobie dobrze gazetkę obejrzałam. Oczywiście nie wszędzie gazeciarze docierają (no i w sumie pewnie niewiele jest miejsc, do których trafia bardzo dużo gazetek), ale i na to jest sposób. Ja czytam/oglądam gazetki w internecie. Np. tu jest gazetka Lidl: https://www.promocyjnegazetki.pl/gazetka/37/lidl a ja mam już upatrzony w niej męski t-shirt dla chłopaka.

Odpowiedz

Agnieszka Listopad 15, 2015 o 20:27

Polecam aplikację : BLIX:)

Odpowiedz

Agnieszka Listopad 15, 2015 o 20:25

Ja często jeszcze na allegro filtruje i sprawdzam czy w moim mieście jest możliwość zakupu tej wymarzonej rzeczy. Często udaje się kupić i odebrać osobiście. Poza tym wiele takich sklepów na allegro i w naszym mieście oferują nam karty rabatowe… może to dziwne ale gdy robię kolejny raz zakupy w tym sklepie to pytam o to czy posiadają kartę dla stałych klientów. w taki sposób mam kilka kart w portfelu i jeśli znajdę w internecie że obecny sklep a częściej apteka ma promocję i do tego mam ich kartę, zamawiam z odbiorem osobistym i jeszcze daję kartę rabatową… to działa:)… A i mam takie apteki w których jest dostawa darmowa do wybranej placówki pocztowej – blisko domu, pracy… może to głupie ale jednak 10zł można zaoszczędzić:)

Niekiedy wystarczy sie zarejestrować na stronie lub zapisac się do newslettlera – tak… czasem dostajemy jednorazowy rabat za zapisanie się do newslettera (podanie swojego e-maila).
Także też szukam i kupuje z rabatami.

Odpowiedz

Monika Listopad 18, 2015 o 12:50

Właśnie… przeczytałam i widzę, ile do tej pory straciłam. Dzięki wielkie!

Odpowiedz

Ola Listopad 24, 2015 o 12:40

Cześć Michał,
w tym roku planuję kupić część prezentów, jak co roku, przez internet, w tym są również prezenty dla samej siebie (mam budżet od bliskich, ale sama muszę dokonać zakupu), jeden jednak przysparza mi kłopot – poluję na plecak, który będzie mi służył zamiast torby treningowej, ma więc być odporny na wilgoć, mieć przegrodę na buty no i musi być ładny, bo to miejski przedmiot (poruszam się tramwajem+pieszo), problem w tym, że oferta rynkowa nie spełnia wszystkich kryteriów, postanowiłam więc w tym roku wyłamać się i zamówić produkt u lokalnej firmy, która szyje torby i plecaki.

Wydaje mi się, że takie rozwiązanie może być ciekawym tematem na artykuł – w końcu szycie na zamówienie nie musi być wcale droższe od kupowania w sklepach (moja koleżanka, zabrała kiedyś bluzkę innej koleżanki do swojej krawcowej, a ta uszyła jej taką samą za 30 zł, nie muszę chyba wspominać, że bluzka była z poprzedniego sezonu i kosztowała ponad 70zł;) )

Wydaje mi się, że kupowanie „skrojonych na miarę” przedmiotów może być sposobem na oszczędzanie, ponieważ, nawet jeśli koszt jednostkowy będzie wyższy, to ciągle mamy produkt multifunkcjonalny i nie musimy np. kupować dwóch różnych rzeczy.

ps.dzięki za artykuł, czekam 3 dni do black friday, bo miałam już dzisiaj wszystko zamawiać 😉

Odpowiedz

Olka Listopad 24, 2015 o 12:56

Ja, nie wiem dlaczego, ale całe życie żyłam w przeświadczeniu, że promocja = naciąganie i praktycznie nigdy nie zwracam uwagi na promocje czy rabaty. No bo dlaczego niby sprzedawcy miałoby się opłacać obniżanie ceny produktu o 50%? Na myśl przychodzą mi takie odpowiedzi jak: produkt jest uszkodzony, produkt jest słabej jakości i nikt nie chce go kupić, więc muszą go opchnąć, lub koszt wysyłki jest podwyższany, więc i tak wychodzi na to samo. Wiem, że to błędne myślenie, ale ciężko mi się tego wyzbyć.

Odpowiedz

Staś Marzec 25, 2017 o 07:19

Bo sprzedawca nie pozwoli ci go kupić za te 50% ponieważ sam to sobie kupi, choćby na handel, za pomocą osób trzecich. Taka to już u nas poprawność handlowa i uczciwość ludzka.

Odpowiedz

Dodaj nowy komentarz

Poprzedni wpis:

Następny wpis: