Informacje o nowych artykułach i sposobach oszczędzania pieniędzy prosto na Twój e-mail

    

Analiza: Zestawienie finansowe Michała

przez Michał Szafrański dodano 21 sierpnia 2012 · 54 komentarzy

Michał Szafrański

Tak jak obiecałem w artykule “Jak przygotować swoje zestawienie finansowe”, przedstawiam Wam moje własne zestawienie finansowe wraz z moim planem redukcji kosztów. Długo zastanawiałem się czy ujawniać nasze prawdziwe koszty na blogu. Miałem wiele obaw. Co pomyślą o mnie te osoby, które nie mają za co przeżyć do pierwszego i zarabiają niedużo. I co pomyślą te osoby, które uważają, że wcale nie powinienem oszczędzać, albo że moje sposoby oszczędzania są głupie – bo według nich nie warto walczyć o każdą złotówkę.

Miałem trochę takich dylematów, ale najważniejsze było to, że nie musiałem sam siebie przekonywać o własnej wartości i o tym, że metoda „ziarnko do ziarnka” naprawdę działa. Mam na to praktyczne dowody :-)

Jeśli nie czytałeś jeszcze mojego gościnnego wpisu na blogu Racjonalne Oszczędzanie, to bardzo zachęcam Cię do jego lektury. Szczególnie istotny jest dla mnie komentarz Richmonda pod tym wpisem, który napisał:

“Jak milo przeczytac wpis kogos, kto faktycznie posiada zasoby finansowe. Wiekszosc blogow to teoretycy piszacy o 100zl oszczednosci albo studenci rozpoczynajacy swoja kariere.”

Nie umniejszając sensu każdego wpisu w Internecie dotyczącego oszczędzania (uważam, że warto by każdy kto ma cokolwiek do powiedzenia w tym temacie po prostu dzielił się wiedzą), to jednak bardzo cieszę się z właśnie takiego komentarza Richmonda. Pokazuje mi on, że strategia którą obrałem – czyli dzielenie się konkretnymi liczbami (co mało kto robi) – pomaga mi przekonać czytelników, że warto oszczędzać i że dzięki systematyczności można osiągnąć konkretny majątek. Mam nadzieję, że jako czytelnik tego bloga, będziesz mógł również obserwować, w jaki sposób moje decyzje inwestycyjne wpływać będą na powiększanie (oby!) mojego stanu posiadania i jednocześnie, że moje wskazówki pomogą bogacić się Tobie.

Po co mi zestawienie finansowe?

Moje zestawienie kosztów jest dla mnie podstawową finansową mapą działania. To na jego podstawie tworzę mój domowy budżet oraz określam limity wydatków. I żeby było jasne: nie trzymam się rygorystycznie limitów, ale traktuję je jak mój finansowy kompas. Jeśli w danym miesiącu wydaję mniej lub więcej niż określony limit, to próbuję przeanalizować i zrozumieć dlaczego tak się stało. Jeśli wydaję więcej na jedzenie, to chcę zrozumieć czy wynika to ze wzrostu cen żywności, czy po prostu za dużo posiłków zjadłem na mieście zamiast w domu. Ten wątek będę poruszał szczegółowo w artykule dotyczącym kategoryzacji wydatków.

Wracając do zestawienia finansowego: jego kolejne wersje zapisywane w Excelu, pozwalają mi spojrzeć na moją kondycję finansową z perspektywy czasu, oraz szczerze konfrontować moje wcześniejsze plany z aktualną rzeczywistością. Dzięki możliwości zerknięcia w moje starsze zestawienia finansowe, mogę w brutalny sposób przekonać się jak dalekie czasami są moje wydatki od moich wcześniejszych planów. Przyznaję, że na początku było to frustrujące, ale jednocześnie, w miarę upływu czasu, widzę, że “trening czyni mistrza” :-) Obecnie nie mam najmniejszych problemów z precyzyjnym zaplanowaniem moich działań finansowych na 6 miesięcy do przodu i orientacyjnym ich zaplanowaniem na rok do przodu. W moim przypadku to planowanie sprowadza się przede wszystkim do podjęcia decyzji na jakie lokaty i na jaki okres czasu włożyć jakie sumy pieniędzy. Zawsze chodzi mi o to by maksymalnie duże kwoty wypracowywały dla mnie na lokatach (bądź innych inwestycjach) jak najwyższy procent, ale jednocześnie bym nie miał problemu z płynnością finansową, a więc bym nie musiał lokat zrywać przed terminem bo akurat zabrakło mi, np. na opłacenie ubezpieczenia za auto czy zapłacenie zaliczki na wyjazd wakacyjny.

Zestawienie finansowe pomaga mi także twardo stąpać po ziemi. Co z tego, że postawiłem sobie jakieś cele finansowe, np. zredukowanie wydatków związanych z opłatami za karty kredytowe (19 zł / m-c), jeśli jednocześnie okazuje się, że podniosłem koszty w innym miejscu o 100 zł / m-c (np. zaszalałem i kupiłem tani, nowy laptop dla Żony za 1200 zł). Liczą się nie tylko pojedyncze kwoty, ale tzw. “big picture” czyli całościowy widok na nasze finanse: odnotowanie tendencji czy nasze sumaryczne koszty spadają czy rosną i w jakiej relacji pozostają do zarobków, a także na ile udaje nam się powiększać oszczędności. Bez takiej okresowej, drobiazgowej analizy, bardzo łatwo jest popaść w samozachwyt jak to dobrze oszczędzamy pieniądze, podczas gdy drugą ręką, od czasu do czasu, realizujemy zakupy niweczące wszystkie misternie wypracowane oszczędności.

Twoja finansowa przyszłość jest w Twoich rękach

Nie wiem czy mój przykład i sposób działania będą dla Ciebie przekonujące. Wierzę, że skoro czytasz ten artykuł, to chcesz zmierzyć się ze swoimi domowymi finansami. A jeśli przygotujesz za moją radą swoje zestawienie finansowe, to proszę Cię – daj mi o tym znać w komentarzu lub e-mailem. Wkładam w te artykuły masę energii i serca i chciałbym wiedzieć czy są one dla Ciebie przydatne. Jeśli zbyt daleko “odjeżdżam” od Twojej rzeczywistości – to mi o tym po prostu powiedz.

I proszę Cię – pamiętaj, że ja Twojego podejścia do finansów nie zmienię. Musisz je zmieniać sam. Mogę i chcę Ci w tym maksymalnie pomóc, ale nie zmuszę Cię byś usiadł przy komputerze i poświęcił godzinkę (a może nawet i mniej czasu) na przygotowanie swojego zestawienia finansowego. Przeczytanie jednego czy drugiego artykułu będzie tylko stratą czasu, jeśli nie zdecydujesz się zastosować w praktyce chociaż części pozyskanej wiedzy.

Mam nadzieję, że doświadczenie z przygotowaniem zestawienia finansowego zachęci Cię do bardziej planowego spojrzenia na swoje finanse i będzie dobrą podstawą do drobiazgowej kontroli Twoich nawyków finansowych. Wszystko w Twoich rękach :-) Ja trzymam za Ciebie kciuki :-)

Maksymalizacja przychodów przy jednoczesnej oszczędności

Spójrz do załączonego Excela. Niczym nie różni się on od arkusza, który został opublikowany we wpisie “Jak przygotować swoje zestawienie finansowe”, przy czym zawiera dane, które dotyczą struktury wydatków mojej rodziny.

Tak jak pisałem, zdecydowałem się ujawnić wszystkie moje koszty. Jedyne dane, których nie chcę i nie mogę ujawnić, to nasze wynagrodzenie z tytułu pracy wykonywanej dla naszych pracodawców. Tych kwot nigdy nie zobaczysz na tym blogu z kilku powodów, ale pierwszym i najważniejszym jest poufność tych danych zastrzeżona w umowach o pracę. Ale, aby zaspokoić Twoją ciekawość, powiem, że przychody naszej rodziny pokrywają nasze obecne koszty i dają szansę oszczędzania powyżej 10% naszych przychodów rocznie.

To co mogę i chcę ujawnić, to przychody z innych źródeł – nie związanych z pracą dla innych: odsetki bankowe, przychody z wynajmu mieszkania, inne okazjonalne przychody, np. ze sprzedaży na Allegro. Zależy mi na tym by pokazać, że dodatkowe źródła przychodu, mogą dać Ci “extra money” i że kwoty te mogą znacznie wspomóc Twój domowy budżet. Nie ukrywam, że moim celem jest osiągnięcie takiego poziomu przychodów pasywnych, abyśmy mogli się z nich utrzymywać. Szczegółowo opisałem to w artykule “Emerytura przed 50-tką”. Maksymalizacja i zwiększanie przychodów, to moja podstawowa strategia na drodze do finansowej wolności, ale staram się jednocześnie żyć oszczędnie – tzn. w taki sposób, aby dodatkowe przychody rzeczywiście dawały dodatkowe wolne środki i oszczędności, i nie były przeznaczane na bieżącą konsumpcję.

Koszty stałe – miesięczne

W załączonym arkuszu zobaczysz wszystkie moje koszty miesięczne. Prezentowane dane to średnie kwoty z pierwszych 6-ciu miesięcy 2012 r.

Koszty stałe

Nasze sumaryczne, stałe koszty miesięczne zamykają się kwotą 11 546 zł co przekłada się na 138 551 zł rocznie. Jak widać absolutnie największym obciążeniem miesięcznym jest kredyt hipoteczny na jedno z naszych mieszkań wynoszący aktualnie 5215 zł / m-c. Gdybyśmy pozbyli się tego kosztu, to nasze miesięczne, stałe koszty spadłyby do 6331 zł, co przy 4-osobowej rodzinie i naszej stopie życiowej uważam za całkiem racjonalny poziom (średnio około 1600 zł na osobę). Kredyt na razie jest, ale do 50-ego roku życia go spłacę (na taki okres jest zaplanowany).

Drugim najważniejszym kosztem w naszych comiesięcznych wydatkach jest jedzenie. Kosztuje nas ono średnio 2133 zł / m-c, co jest kwotą za dużą z mojej perspektywy o około 300 zł. Zdecydowanie chcę szukać tutaj oszczędności przede wszystkim redukując liczbę posiłków spożywanych na mieście (już obecnie jest ich mało) oraz pozbywając się z zakupów kosztownych soków, Pepsi oraz optymalizując zakupy wody (już przeszedłem na wodę z filtra).

Kolejną istotną grupą kosztową są opłaty czynszowe i za media – sumują się one do blisko 2000 zł / m-c. Mamy dwa mieszkania, przy czym jedno jest wynajmowane. Można powiedzieć że aktualnie przychód z najmu finansuje nam koszty stałe związane z użytkowaniem obu mieszkań. Zdecydowanie chciałbym mieć więcej mieszkań na wynajem :-)

Niemałym kosztem są także wydatki na paliwo i parkingi dla naszych dwóch samochodów. Sumują się one średnio do 644 zł / m-c.

210 zł / m-c pochłaniają także koszty moich indywidualnych ubezpieczeń na życie. Przy czym nie mam żadnych produktów inwestycyjno-ubezpieczeniowych. Posiadane przeze mnie ubezpieczenia, mają zagwarantować mojej rodzinie podstawowe zabezpieczenie, w przypadku gdyby przytrafił mi się jakiś nieszczęśliwy wypadek.

Koszty nieregularne

Jeśli wydaje Ci się, że koszty stałe, to zdecydowana większość moich kosztów, to niestety jesteś w błędzie. Przypuszczam, że w Twoim zestawieniu finansowym sytuacja może wyglądać podobnie jak u mnie. Sporadycznie realizowane zakupy (raz do roku lub kilka razy do roku) mogą się sumować do całkiem dużych kwot. Ja dla ułatwienia i zobrazowania tych kosztów przyjąłem zasadę, że każdy z nich dzielę na 12 i otrzymuję w ten sposób kwotę, o jaką muszę podwyższyć moje miesięczne koszty w związku z danym zakupem.

Koszty nieregularne

Okazuje się, że koszty jednorazowe, które już teraz znam i potrafię zaplanować na rok 2012, sumują się do kwoty 37 405 zł / rok, co daje narzut na koszty miesięczne w wysokości 3117 zł / m-c. Jeśli nie uwzględniałbym kosztów spłaty kredytu hipotecznego, to okaże się, że takie jednorazowe wydatki, to w sumie ok. 50% kwoty moich stałych kosztów miesięcznych (kwota 6331 zł / m-c kosztów stałych kontra kwota 3117 zł / m-c dodatkowych kosztów ponoszonych nieregularnie)!

Największe koszty jednorazowe jak na dłoni widać w powyższej tabeli oraz w załączniku Excel. Jak widać żebym mógł pojechać na wakacje za 10 300 zł (taki w tym roku miałem budżet na nasze 5-tygodniowe wakacje), to przez cały rok muszę odkładać miesiąc w miesiąc kwotę 858 zł.

Podobnie jest w przypadku ubrań. Pomimo, że opłaty na nie ponoszone są nieregularnie i rzadko kupujemy sobie coś nowego, to de facto wydajemy na nie średnio ok. 313 zł / m-c.

Te dane są przytłaczające. Nasze łączne koszty miesięczne, z uwzględnieniem kosztów nieregularnych, wynoszą średnio 14 663 zł / m-c. Zdecydowana większość naszych zarobków przeznaczana jest na utrzymanie naszej stopy życiowej.

Plan redukcji kosztów

W Excelu przedstawiłem również mój plan redukcji kosztów. Jak zauważysz, nie jestem zbyt radykalny w cięciu kosztów – zdecydowanie preferuję racjonalne oszczędzanie :-) i podwyższanie przychodów. Stałe wydatki miesięczne chciałbym w racjonalnym horyzoncie czasowym zredukować o ok. 670 zł / m-c. Uważam, że to powinno się nam udać bez nadmiernego wysiłku. Żeby zmotywować samego siebie, zawsze określam konkretne daty wdrożenia w życie planowanych zmian. Część z nich już wdrażam, np. podążając za radą Xamriksa oraz Bartka Kalińskiego (komentatorzy na Facebooku) wypowiadam kartę w VISA w Citibanku, która aktualnie kosztuje mnie 19 zł / m-c. Zostawiam sobie tylko bezpłatną dla mnie kartę mBank VISA domawiając jednocześnie kartę dodatkową dla Żony (już to zrobiłem :-)). W kieszeni zostaje dodatkowe 228 zł rocznie.

Oczywiście, gdyby nasza sytuacja życiowa miała się istotnie pogorszyć, to podjęlibyśmy dużo bardziej radykalne kroki: sprzedaż jednego z samochodów, ograniczenie wydatków na zajęcia dodatkowe dzieci, rezygnacja z zakupów książek oraz płatnego relaksu, minimalizacja wydatków na jedzenie itd. W odstawkę poszłyby także wszelkie plany urlopowe i inne nie-niezbędne wydatki nieregularne.

Jak na razie udaje nam się systematycznie odkładać nieduże kwoty oszczędności. Zakup kolejnego mieszkania w ubiegłym roku poważnie nadwyrężył nasze zasoby finansowe, ale dzięki temu mam jeszcze większą motywację do odbudowania naszych rezerw gotówkowych :-) Ale to już jest temat na inną publikację.

Pora na Twój ruch

Na koniec – jeśli jeszcze tego nie zrobiłeś – chcę zachęcić Cię do przeczytania artykułu “Jak przygotować swoje zestawienie finansowe” i opracowania własnego rozrachunku przychodów i kosztów. Chociaż może Ci się to wydawać pioruńsko nudne, to jest to pierwszy krok do zapanowania nad własnymi finansami. Mam nadzieję, że przynajmniej częściowo już Cię do tego przekonałem. Zapewniam Cię, że gdy spiszesz wszystkie te pozycje i usiądziesz wspólnie z małżonkiem (lub nawet sam) do ich analizy, to szybko i łatwo będzie Ci wskazać palcem konkretne pozycje kosztowe i zadać sobie pytanie “a co to tu robi? Jak mogę ograniczyć ten wydatek?”. Szybko zauważysz też zapewne, że pozornie małe, pojedyncze kwoty potrafią sumować się do grubych tysięcy złotych w skali miesiąca.

Tak jak pisałem we wcześniejszym artykule – bez dobrej “inwentaryzacji” i stwierdzenia gdzie dokładnie znajdujesz się ze swoimi finansami, trudno będzie Ci ruszyć z miejsca w konkretnym kierunku. Z drugiej strony jednak – to nie jest takie trudne jak się wydaje. Wystarczy ograniczyć jeden koszt, potem drugi, potem trzeci, potem czwarty i oddech finansowy, który się dzięki temu łapie, zachęca do szukania kolejnych oszczędności lub pomysłów na zarabianie pieniędzy.

I tego właśnie Ci życzę, prosząc jednocześnie o Twoją opinię. Jeśli chcesz skrytykować moją “rozwiązłość kosztową”, to śmiało napisz w komentarzu co myślisz. A jeśli masz pomysł, jak mógłbym w racjonalny sposób wdrożyć kolejne oszczędności – to będę Ci bardziej niż wdzięczny za Twoje sugestie. Z góry Ci za nie dziękuję :-)

Wiem, że ten i poprzedni artykuł, są nudne jak flaki z olejem… ale są niezbędną podstawą do naszych wspólnych dalszych działań nad naprawą domowych finansów. Jeszcze raz Cię proszę – zmuś się do stworzenia zestawienia finansowego i zapewniam, że dalej już nie będę Cię nim zamęczał :-)

 

"Finansowy ninja" - podręcznik finansów osobistych

Finansowy ninjaMożna już zamawiać moją książkę "Finansowy ninja". To ponad 540 stron praktycznej wiedzy o oszczędzaniu, zarabianiu, optymalizacji podatkowej, negocjowaniu i inwestowaniu, które pomogą Ci zostać prawdziwym finansowym ninja i osiągnąć bezpieczeństwo finansowe.

Przewodnik po finansach osobistych, który każdy powinien przeczytać jeszcze w szkole.

PRZEJDŹ NA STRONĘ KSIĄŻKI →

Podobał Ci się ten artykuł?

Jeśli tak, to zarejestruj się aby otrzymywać powiadomienia o nowych artykułach o oszczędzaniu pieniędzy. Nie ujawnię nikomu Twojego adresu!



{ 49 komentarzy… przeczytaj komentarze albo dodaj nowy komentarz }

Darek Sierpień 21, 2012 o 14:09

LUDZIE !!!! Ja znam tego Faceta!!! Uważajcie na niego!!! :-))) ON zaraża oszczędzaniem :-))). Michał pisze szczerą prawdę o swoich kosztach i doświadczeniach. Bez wazeliny, bez ściemy. Jeżeli chcesz „opanować” swoje finanse to jest to właściwe miejsce i właściwy CZŁOWIEK.

Michał, dziękuję 1: za „zestawienie finansowe”. Ja swoje zrobiłem tydzień przed naszym spotkaniem i przeżyłem „szok liczbowy”. Świetnie, że mogłem skonfrontować je z kimś kto pracuje na modelu „niemieckim” – ma kontrolę i powiększa swoje zasoby. Ja obecnie jestem w modelu „greckim”, zaciągnąłem hamulec ręczny w wydatkach i staram się opanować sytuację. Mam nadzieję, że już niedługo zacznę piąć się do góry.

Michał dziękuję 2: za link zamieszczony w komentarzach do artykułu „Oszczędzanie wody: ile można zaoszczędzić na prysznicu”. http://youtu.be/CNN6g4nE3d4 . Obydwie zasady działają, a „Wróg publiczny” jest wśród nas :-)

Odpowiedz

Michał Szafrański Sierpień 22, 2012 o 22:26

Darek, dziękuję za entuzjastyczny komentarz. Wierzę, że metoda „hamulca ręcznego” szybko pomoże Ci wyjść na prostą. A do tematu „biegania i czytania” jeszcze będę powracał na blogu.

Odpowiedz

Piotr Sierpień 22, 2012 o 09:51

Kawał dobrej roboty.
Jeśli chodzi o koszty, to trochę dziwią mnie wysokie koszty ubezpieczeń komunikacyjnych, ale wiadomo, że to zależy od wielu czynników. Ja właśnie ubezpieczam roczną Kia Venga (maksymalne zniżki) w Axa. Mają tam teraz zniżkę 20% na ubezpieczenie przez Internet. OC+AC będzie mnie kosztowało ok. 1000 zł minus 5% cashbacku za płatność kartą Alior Sync.

Teraz z innej strony. Może to nie jest tematem tej strony, ale zawsze oprócz ograniczania wydatków warto się zastanowić nad dodatkowymi dochodami. I nie mam tu na myśli nawet dodatkowej pracy. Ja od dawna mam konto w BGŻ, na które wpływa pensja. Dostaję za to zwrot 1% (do 50 zł / m-c). Po tym jak wpłynie pensja, przelewam ją (prawie całą, bo zostawiam sobie 100 zł na 3 transakcje / m-c) na Dobre Konto w Millenniium. Za zakup benzyny i w hipermarketach dostaję zwrot 3% (też do 50 zł / m-c). W Waszym przypadku, jeśli zoptymalizujecie to z żoną, możecie dostawać miesięcznie nawet 200 zł za to, że korzystacie z usług bankowych. Jeśli doceniasz 18 zł z Meritum, to mój pomysł powinien Cię przekonać. W razie czego służę szczegółami.

Odpowiedz

Michał Szafrański Sierpień 22, 2012 o 10:32

Piotrze,

Bardzo Ci dziekuje za komentarz. Tematyka maksymalizowania przychodow jak najbardziej miesci sie w tematyce tego bloga wiec Twoje wskazowki sa jak najbardziej pozadane. Obecnie korzystamy ze zwrotu za paliwo w Meritum (4% wydatkow) oraz zaczelismy korzystac z cashbacku za transakcje internetowe w Alior Sync (5%). Patentu z BGZ nie znalem. Dzieki!

Bardzo chetnie uslysze o innych sposobach maksymalizacji „premii” od bankow. Napisz prosze tutaj jak to robic najlepiej lub skorzystaj prosze ze strony Kontakt.

Mam do Ciebie jedno pytanie: wiekszosc bankow do przyznania premii wymaga chyba aby na konto wplywalo wynagrodzenie. Czy rodzielasz jakos wplywy od swojego pracodawcy miedzy banki czy moze po prostu wybrales jeden rachunek o najwyzszej „premii”?

Zdecydowanie chcialbym miec te 200 zl wiecej :)

Odpowiedz

BogusiaM Sierpień 24, 2012 o 16:05

Witam:) cieszę się, że to Ty mnie odnalazłeś. Może artykuł nieco nudnawy ale daje wiele do myślenia. Spróbuję zrobić takie zestawienie – ale może być ciężko wcielić męża w ten niecny plan. Będę informować na bieżąco jak mi idzie:) Chociaż tak jak u siebie skomentowałam, ograniczenie zużycia wody przez małżonka – to będzie bardzoooo trudne – taka z niego kaczka! złe nawyki wyniósł z domu – gdzie płacili tylko za podgrzanie wody a nie za każdy zużyty metr:/

Odpowiedz

Michał Szafrański Sierpień 24, 2012 o 16:37

Hej Bogusia, tak – ten artykuł nieco nudnawy :) Zapraszam do lektury pozostałych – w szczególności tych o oszczędzaniu wody i prądu, o których wspominałem na Twoim blogu. A Męża też zaproś do lektury tego bloga. Może jak zobaczy ile pieniędzy „przepływa” mu między palcami, to zdecyduje się wdrożyć pewne oszczędności.

Pozdrawiam serdecznie i dziękuję za odwiedziny :)

Odpowiedz

my-name Sierpień 28, 2012 o 21:05

W UPC telefon i telewizja wydają się być nie-niezbędne.
Natomiast jeżeli chodzi o moje zestawienie to nie mamy się co porównywać. Mieszkam z rodzicami, zarabiam ~1200zł netto, jedyny stały koszt to bilet miesięczny 120zł. Nieplanowe niewielkie wydatki mniej więcej rekompensują nieplanowe drobne przychody. Więc 1000 co miesiąc zasila konto/lokatę w zależności co się najlepiej opłaca w danym okresie. W takich warunkach rodziny nie mogę zakładać więc prognozy wpływów mam jasne.
Artykuły ciekawe i czekam na następne :-)

Odpowiedz

szymon Wrzesień 1, 2012 o 13:03

a jak samochód rozliczasz? W momencie zakupu jego koszt? Ew koszt kredytu? Czy odpisujesz rok po roku utrate wartości jako koszt?

Odpowiedz

Michał Szafrański Wrzesień 1, 2012 o 15:33

Szymon,

Co do rozliczenia koszty zakupu auta: w moim zestawieniu finansowym występują wyłącznie koszty eksploatacyjne auta, które ponoszę. Możesz założyć, że część koszty zakupu auta już poniosłem (więc był to jednorazowy zakup za 50% wartości) a część dopiero poniosę (płacąc za pozostałe 50% jednorazowo). W zestawieniu finansowym nie ma więc kosztu miesięcznego spłaty rat kredytowych za samochód.

Gdybym miał to auto w kredycie o stałych ratach spłacanych co miesiąc, to wtedy musiałbym w zestawieniu finansowym, w części dotyczącej moich stałych kosztów miesięcznych, wpisać wysokość raty kredytu.

Co do straty wartości auta: ona nie ma najmniejszego znaczenia z perspektywy miesięcznych kosztów/przychodów. Ma jednak wpływ na szacowanie mojego majątku – o tym pisałem w artykule dotyczącym liczenia swojej wartości netto: http://jakoszczedzacpieniadze.pl/jak-policzyc-swoja-wartosc-netto

Jeśli wartość auta wynosiła przykładowo 50 000 zł, a w kolejnym roku wynosi już 40 000 zł, to po prostu w arkuszu liczącym moją wartość netto, w części dotyczącej posiadanego majątku, zmieniam wartość przy pozycji auto z 50 000 zł na 40 000 zł. To nie jest moja strata czy koszt, który musiałbym rozliczać. Jest to po prostu spadek wartości mojego majątku. Dzięki zachowaniu starych kopii arkusza mogę rok do roku porównywać co się dzieje z moją całkowitą wartością netto. Czy idzie w górę czy w dół.

Mam nadzieję, że odpowiedziałem na Twoje pytania. Jeśli nie do końca – to skomentuj proszę.

Dzięki!

Odpowiedz

anja Październik 14, 2012 o 08:43

Michał naprawdę odwalasz kawal dobrej roboty z korzyścią nie tylko dla siebie ale tez i czytelników . Ja prowadzę skrupulatnie zapis ( w zeszycie) przychodów i wydatków od jakiś 3 miesięcy ale taki excel to strzał w dziesiątkę. Sumy roczne bardzo działają na wyobraźnie człowieka. Bardzo dziękuje i gratuluje.

Odpowiedz

Michał Szafrański Październik 14, 2012 o 13:19

Hej Anja,

Dziękuję za Twój głos i za gratulacje. Bardzo, bardzo :) Niechże się Wam przydaje wszystko co publikuję. Robię to dla Was więc jeśli kiedykolwiek zauważysz, że obniżam loty, to nie obawiaj się domagać ode mnie materiałów wyższej jakości. Satysfakcja, którą dajecie mi słowami uznania = bezcenne :)

Odpowiedz

Monia Październik 28, 2012 o 19:41

Mam jeszcze jedno pytanie. Chciałabym zazcac sprzedawać książki na allegro, ale zastanawiam się, czy za wyróznienie ogłoszenia płaci się zawsze czy tylko wtedy gdy się ona sprzeda ?

Odpowiedz

Michał Szafrański Październik 29, 2012 o 20:40

Zdaje mi się, że za wyróżnienie płacisz już przy wystawieniu aukcji. Ale nie jestem ekspertem w zakresie Allegro :)

Odpowiedz

Julia Kwiecień 11, 2013 o 21:43

Witam,
co do komentarzy oszczędnościowych w Twoim zestawieniu mam jedną podpowiedź.
Napisałeś, że chcesz ograniczyć kupowanie leków na zapas. Od kiedy urodził się mój synek (nieco ponad 2 lata temu) zaczęłam korzystać z apteki internetowej doz.pl – leki zamawiam przez internet i odbieram w najbliższej wybranej przez siebie aptece z ich sieci. Ponieważ na zamówienie czeka się conajmniej półtora dnia, to jest to fajna metoda na kupowanie witamin czy innych leków, które stale używa się w domu albo które wiadomo z wyprzedzeniem, że będzie się potrzebowało. Dlaczego o tym piszę? Ponieważ ceny (o czym niejednokrotnie się przekonałam zapominając zamówić coś wcześniej i kupując na miejscu) są dużo tańsze. I ważna informacja – apteka internetowa ma swoje ceny (niższe oczywiście), a apteka w której się odbiera leki ma swoje ceny, więc jak coś zamówisz przez internet to zapłacisz cenę podaną na stronie, ale jak ci się w aptece przypomni, że miałeś wziąść dwa opakowania to za drugie zapłacisz zdecydowanie drożej.
To taki mały wkład w powiedzenie „ziarnko do ziarnka, a zbierze się miarka”. Ja mam choćby stałe wydatki na wit. D czy wodę morską dla syna i to jest dobry sposób na obniżenie wydatków z których nie zrezygnuję.

PS: co nadrobię kilka artykułów to widzę, że zbyt szybko powstają nowe, ale w sumie to dobrze :)

Pozdrawiam

Odpowiedz

Natalia Sierpień 12, 2014 o 19:54

ja polecam internetowa apteke gemini- ceny o wiele nizsze niz w doz.pl 😉

Odpowiedz

Julia Sierpień 12, 2014 o 22:28

Ceny rzeczywiście niższe, ale bezpłatny odbiór tylko w Gdańsku i kilku innych miastach.

Odpowiedz

cytrus Wrzesień 13, 2013 o 21:34

Ciekawy blog, ale przeraża mnie bycie aż takim ‚centusiem’! Co na to Twoja żona?

Odpowiedz

Andrzej Wrzesień 14, 2013 o 10:00

Witam serdecznie, wczoraj przez przypadek wpadłem na pańskiego bloga, i bardzo mnie zaintrygował, do prawdy wyborne teksty które chce się czytać – i tak zamiast wstać i ogarnąć się z łóżka leże pod kołdrą i zagłębiam się w lekture.

Mam pytanko, czy do wydatków nieregularnych, sumuje pan te wydatki ? aktualizujac w ten sposob swoje koszta ?
Chodzi mi o to, ze np we wrzesniu nie wydalem nic na ubrania a za to wydałem w październiku. To czy dzielić to na miesiące ? czy po prostu zsumować te koszty i ich nie dzielic ?

Co prawda jestem (tylko studentem) ale już pałam się do tego od dłuższego czasu by planować swoje finanse (co prawda robilem to juz wczesniej przy pomocy strony kontomierz.pl), ale jednak chyba wole excela. No i na pewno chce sprawdzic to na sobie, by moc wprowadzic to u rodzicow, a raczej zasugerowac im aby sami to robili. Bo wystarczy zobaczyc zestawienie kosztow zwiazanych z kupowaniem na allegro w skali roku (jakis bzdurnych rzeczy), nielada wycieczka byłaby za te pieniądze 😉 – a tak, płacz że nie ma za co.

Wracając do tematów, czy rozbija pan koszty na dane miesiące ? jak zapisałby pan koszty które np jak w moim przypadku opiewaja o 10m w roki (akademik) do kosztów nieregularnych czy regularnych ?

Widziałem również, że zaokrągla pan kwoty, i nie „bawi” się w groszowe sprawy :)

Odpowiedz

Michał Szafrański Wrzesień 14, 2013 o 11:01

Hej Andrzej,

Witam Cię serdecznie na blogu i od razu proponuje przejść na „Ty” :)

Odpowiadając na Twoje pytanie: na 30-ego września mam zaplanowany artykuł, w którym szczegółowo będę omawiał to, jak zrobić prosty budżet. Tam znajdzie się szczegółowa odpowiedź na Twoje pytanie. A tymczasem odpowiem pokrótce:

Z wydatkami nieregularnymi jest tak, że trzeba je spisać i określić (z grubsza, bo precyzyjnie mało kto potrafi) ich wysokość w skali roku. Można „oszukiwać”, czyli np. policzyć sobie wydatki nieregularne w najbliższym kwartale i następnie pomnożyć przez 4 (tak żeby mieć całoroczne). I tak obliczoną kwotę dzielimy przez… teoretycznie 12, ale w praktyce proponuję przez 10. Co nam to da? Kwotę jaką musimy odkładać co miesiąc, aby mieć pieniądze na pokrycie wydatków nieregularnych w skali roku. Dlaczego przez 10? Aby mieć zapas – „górkę” na ewentualne niedoszacowania.

Tyle w skrócie. Po resztę zapraszam ostatniego dnia września :)

Pozdrawiam!

Odpowiedz

Łukasz Październik 23, 2013 o 12:01

Panie Michale,
zacząłem dopiero czytać Pana blog, i zgodnie z proponowaną kolejnością (nie ukrywam że bardzo dobrą) trafiłem tutaj i mam pewne pytanie. Nie chce się wtrącać w Pana gospodarowanie pieniędzmi ani w „prowadzenie” rodziny ale czy nie uważa Pan że zakładanie drastycznych kroków takich jak już w drugiej czy trzeciej kolejności rezygnacja z zajęć dla dzieci byłaby ślepym dążeniem do spełnienia Pana celu? Z tego co widzę i gratuluje za to Panu miałby Pan tysiąc innych możliwości na zaoszczędzenie pieniędzy. Proszę tego nie traktować jako czepiania się :)

Pozdrawiam i wracam do lektury !

Odpowiedz

Michał Szafrański Październik 23, 2013 o 12:17

Hej Łukasz,

Dziękuję za komentarz i proponuję od razu przejść na „Ty” – jeśli nie masz nic przeciwko.

Odpowiadając na pytanie: w tym artykule wymieniłem przykładowe kroki, które można byłoby uczynić gdyby nasza sytuacja finansowa się pogorszyła. Ani nie wymieniłem ich w kolejności wykonywania, ani nie wymieniłem wszystkich (jak sam zauważyłeś mam potencjalnie wiele miejsc, w których mógłbym zaoszczędzić). Nie wiem, w której kolejności zrezygnowałbym z dodatkowych zajęć dla dzieci i nie uważam za celowe dywagowanie nad tym. Ale na pewno zajęcia dodatkowe dla dzieci nie mieszczą się w kategorii „kosztów niezbędnych”. Gdyby sytuacja była podbramkowa (długi, z których nie mogę wyjść etc.), to dodatkowe płatne zajęcia dla dzieci poszłyby w odstawkę.

A przy okazji dodam, że istnieje bardzo dużo dodatkowych zajęć dla dzieci, za które nie trzeba płacić.

Pozdrawiam!

Odpowiedz

Sonia Marzec 5, 2014 o 21:40

Witam.

Jestem absolutnie zafascynowana blogiem, nie mogę się dziś od niego oderwać. Znalazłam mnóstwo bardzo ciekawych i jasno opisanych pomysłów za które dziękuję !
Jestem tez pozytywnie zaskoczona Twoim podejściem do oszczędzania np. picie wody filtrowanej zamiast butelkowej. Nigdy nie spotkałam się z podobnym podejściem u osób które zarabiają dużo – wręcz przeciwnie, często ludzie myślą że po coś zarabiają a to ” po coś ” oznacza kupowanie droższych produktów. Spotykam się ze stwierdzeniem ” należy mi się, bo ciężko pracuję ” lub ” coś mi się od życia należy „.

Pozdrawiam i … czytam dalej :)

Odpowiedz

bartek k Marzec 30, 2014 o 12:02

Hejka, ciekawe, zawsze uważałem, że po to zarabiam nie najgorzej, żeby nie myśleć o wydatkach, ale może w tym miesiącu ponotuje co gdzie i jak poszło, i zobacze na co ja właściwie wydaje. Dzięki!!

Odpowiedz

gapowicz Lipiec 6, 2014 o 23:07

Rewelacja – mała rzecz a daje dużo myślenia

Odpowiedz

Inka Wrzesień 27, 2014 o 22:13

Witam, jestem tu nowa i jak na razie wszystko mnie fascynuje. Co więcej nie uważam tych , dotychczas przeczytanych artykułów za nudne. Czytam po kolei i – pudełko na rachunki już stoi. Nie wiem, jak to zrobiłeś Michale, ale ale ja już czuję się bogatsza.

Mam tylko taką techniczną uwagę – czy nie lepiej byłoby, gdyby komentarze ukazywały sie w odwrotnej kolejności? Chodzi mi o to, aby najnowsze mozna było przeczytać na początku. Wtedy lepiej widać, jak te artykuły „żyją”. Pozdrawiam Inka

Odpowiedz

Mario Październik 13, 2014 o 22:27

Cześć Michał,
Na Twojego bloga zaglądam już od dłuższego czasu. Wielkie dzięki za możliwość spojrzenia na tematy domowych finansów z innej perspektywy, podrzucenie ostatnio oferty z Meritum (liczę na ten lunch :) ) i masę wiedzy o instrumentach finansowych, za którą musiałbym przeszukać pół światowego internetu 😉
Niedawno postanowiłem przeczytać wszystkie Twoje wpisy sumiennie go „od deski do deski” i skonfrontować z moim podejściem. Ja swoje zestawienie prowadzę od kiedy złożyliśmy 2 singlowe budżety w jeden stadny – CTRL+Home w Excelu przenosi do października 2002, 4500 linii…
Zrodziły mi się następujące pytania / uwagi…
1) Moje zestawienie jest prowadzone dla każdego miesiąca osobno, Ty jak widzę pracujesz na wartościach uśrednionych, z pewnymi współczynnikami bezpieczeństwa (dzielenie przez 10 a nie 12 w skali roku). A przecież miesiąc miesiącowi nierówny, zimą więcej wydajesz na ogrzewanie, we wrześniu na dzieciaki etc. Jak wobec tego radzisz sobie z płynnością finansową? Czy zakładasz posiadanie stałego bufora środków, czy też optymalizujesz zasoby w bardziej wykwintny sposób?
2) Przychody regularne vs nieregularne. Każdy pracujący jako handlowiec wie, że nie ma co liczyć na regularnie stały przychód ze swojej pracy, jeśli wynagrodzenie za takową oparte jest w dużym stopniu o bonus prowizyjny. Czy wg Ciebie należałoby w takim wypadku traktować lwią część wynagrodzenia miesięcznego jako przychód nieregularny czy też uśrednić go w wybranym okresie (tutaj też kłania się pytanie z p. 1)
3) W Twoim zestawieniu są w określony sposób zdefiniowane pewne koszty. Rozumiem, że akurat dla Ciebie taki podział ma sens i nie jesteś doktrynerem, mogąc przyjąć do wiadomości, że ktoś może to robić inaczej (np. obiady w stołówce szkolnej jako osobna pozycja w stosunku do zakupu żywności do przygotowania w domu).
4) I na koniec magiczna celka w Excelu z kwotą ??? 😉 Często mi się zdarza, że nie potrafię się doliczyć iluś tam PLN (częściej oczywiście in minus niż plus) i wydatki nagle mi się zwiększają w danym miesiącu o n%, a ja zachodzę w głowę na co to poszło! Często wynika to z faktu opłacania wydatków kartą kredytową i jej spłaty w miesiącu następnym do miesiąca, w którym dany wydatek powstał, czasami z pomyłek we wpisach w Excelu, a czasami środki po prostu parują aż (nie)miło. Czy Ty też miałeś takie problemy i jeśli tak to jak sobie z nimi radziłeś?
Dziękuję raz jeszcze za wszystko, czym się z nami dzielisz i pozdrawiam,
M.

Odpowiedz

Sandra Listopad 10, 2014 o 11:20

Dziękuję Ci bardzo za tak pouczające artykuły. Niby proste i logiczne, a jednak dopiero u Ciebie uświadomiłam sobie, jak ważne jest przeliczenie jednorazowych wydatków na koszty miesięczne. To niezwykle ułatwia spojrzenie na oszczędzanie i pozwala uniknąć przykrych niespodzianek. Dzięki wielkie :) Czytam kolejne artykuły i wprowadzam Twoje rady w życie :)

Odpowiedz

Manuela Grudzień 26, 2014 o 23:06

Hej, z dużym zainteresowaniem przeczytałam najpierw jeden wpis, a później postanowiłam prześledzić cały Twój blog. Doszłam właśnie do tego wpisu i na szybko, na oko, przygotowałam nasze zestawienie finansowe. Mam wrażenie, że nie ujęłam wszystkich kosztów, jednak arkusz wskazuje, że powinniśmy zaoszczędzić o 20% mniej niż rzeczywiście nam się rocznie udaje. Chyba jesteśmy wzorowymi ciułaczami. I tak mam zamiar czytać dalej:) Pozdrawiam

Odpowiedz

Tomek Styczeń 3, 2015 o 13:07

Hej, na Twoją prośbę zawartą we wpisie daję znać, że dołączam do grona osób, które uważają te treści za bardzo wartościowe. Wiedza przekazywana na tym blogu jest imponująca (nie pamiętam, żebym trafił na bardziej wartościowe treści za darmo w internecie). Dopiero raczkuję w temacie finansów, ale mam zamiar stopniowo wgryzać się w te zagadnienia – niech pierwszym krokiem będzie przygotowanie a potem kontrolowanie budżetu domowego:). Dziękuję za możliwość czytania inspirujących do działania wpisów.

Odpowiedz

Ewa Styczeń 10, 2015 o 21:34

Już od pewnego czasu przymierzałam się do prowadzenia profesjonalnego budżetu domowego. Dziękuję bardzo za excele. Samodzielne próby stworzenia tabeli nigdy nie był zadowalający. Znalezione w internecie – nie dostosowane do mnie. Póki co Zestawienie kosztów jest świetne. Od pewnego czasu (kwartału) zliczałam wydatki miesięczne z podziałem na kategorie. Od prawie roku zbieram rachunki. Ale do tej pory nie umiałam z tego wyciągnąć wniosków. Mam nadzieję, że z pomocą tego bloga wkrótce to się zmieni :) Dzięki Michale!

Odpowiedz

Jacek Styczeń 12, 2015 o 12:55

Trafiłem tu przez przypadek, szukając sensownego zestawienia nt. żarówek LED – swoją drogą artykuł super. Zerknąłem na Spis treści i znalazłem ten o to zbiór przydatnych artykułów nt. oszczędności, własnego budżetu itp. Mam nadzieję, że z ich pomocą sukcesywnie zacznę realizować plan „zbierania kapitału na przyszłość”.
Razem z żona jakiś czas temu zaczęliśmy wrzucać do świnek monety 5, 2 i 1 zł. W ciągu roku udało się uzbierać na wczasy nad naszym morzem – oczywiście bez szału ale dało rade.
Wielką siłą Twoich artykułów są niewątpliwie konkretne doświadczenia a nie jakieś tam suche fakty, teoretyzowanie.
Wielkie dzięki za rzetelne podejście do tematu.

Odpowiedz

Macda Styczeń 19, 2015 o 09:49

Witam serdecznie, musze stwierdzic ze Pana blog jest i staje sie moja glowna baza do tworzenia swoich oszczednosci i realnej wiedzy o swoich finansach. Czy kalkulator oszczednosci mozna przeformatowac na inna walute? Pozdrawiam

Odpowiedz

Olla Marzec 31, 2015 o 14:58

Super blog! :)
Co prawda część opisów dla mnie laika brzmi jak po chińsku. ale.. podejmę (kolejną) próbę okiełznania finansów.
Kłopot tylko z Exelem w OpenOffice pojawiają sę błędy 509 i 508 :( (nie jestem specem od kompów ani od arkuszy kalkulacyjnych- niestety)
Chyba zacznę na papierze- choć szkoda

Odpowiedz

Adrian Kwiecień 22, 2015 o 22:52

Szacun,
dawno nie odwiedziłem blogów o oszczędzaniu ponieważ szczerze mówiąc były jedynie takie pisane przez informatyków bo umieli albo przez takich co przeczytali jedną z książek jakiegoś ‚motivation speekera’ i już myśleli ze wszystko wiedzą. Dekadę temu nawet sam myślałem o utworzeniu właśnie takiego bloga z Excelami i paroma innymi fajnymi i ciekawymi rzeczami (przynajmniej ja tak uważam).
Wracając do tematu stworzone przez Ciebie arkusze to podstaw (przynajmniej na początku) dla zaczynających przygodę z oszczędzanie.
Nawiązując do Twojego zestawienia to nie zgadzam się z największym wskazane przez ciebie kosztem czyli kredytem mieszkaniowym, co prawda jest to wydatek ale należy traktować to jako formę systematycznego oszczędzania i jedynie odsetki traktować jako koszt.
Pozdrawiam
Adrian

Odpowiedz

Ewa Kwiecień 27, 2015 o 10:19

Przeglądałam zestawienie tych kosztów i to co mi się rzuca w oczy to dość niskie koszty ubrań. Rozumiem, że obejmują 4 osobową rodzinę? Myślę, że warto temu tematowi chwilę poświęcić. Jak udaje Wam się być na poziomie ok 75 zł na osobę miesięcznie? Zakładam, że Wasze dzieci dostają sporo ubranek od dziadków / chrzestnych albo po innych dzieciach, noszą po sobie? Ja niestety praktycznie od nikogo ciuchów nie dostaję dla synka i na samo dziecko wydaję więcej niż 75 zł na miesiąc, mimo, że staram się optymalizować koszty, kupuję na wyprzedażach (np. kurtka zimowa w Decathlonie za 39 zł :), na Allegro itp. Np. same obuwie dla dziecka to 5 par butów rocznie – kozaki (120 zł), buty przejściowe z cholewką (100 zł), buty wiosenne (100 zł), kalosze (60 zł) i crocsy (90 zł). Do tego 2 razy w roku kapcie do przedszkola, skórzane z cholewką – 280 zł łącznie (taniej się nie dało, szukałam na Allegro, naszej ulubionej marki Mrugała – 129 zł z wysyłką. Do tego 3 kurtki i kombinezon narciarski- 400 zł łącznie, 12 par spodni dresowych – 330 zł, spodnie jeansowe i ciepłe zimowe – 100 zł, bielizna – 100 zł, bluzki, swetry, bluzy – 200 zł. To wszystko daje więcej niż 75 zł na mies, a naprawdę kombinuje na wyprzedażach, czasem kupuję używki na olx – nie licząc butów. Oczywiście mam parę używek po dziecku z rodziny i czasem dostaję na prezent od mamy wskazane ubranko, jednak dziecko zdecydowanie woli zabawki, więc to one stanowią prezenty. Jeśli chodzi o ubrania dla nas to małżonek rzeczywiście mieści się w 75 zł na mies, ale ja już nie…Lubię dobre tkaniny, dobre wykonanie, moja praca i środowisko w którym przebywam w pewien sposób mnie do tego obliguje, więc, co do zasady, nie kupię bluzki za 40 zł.

Odpowiedz

Emelia Maj 10, 2015 o 20:34

Dla mnie bomba :)
Bolg rewelacyjny, same konkrety, logiczne wywody i wszystko opisane prostym zrozumiałym dla laików jezykiem. Od zawsze chciałam w pełni panować nad swoim budżetem domowy, ale odkładałam skrupulatne liczenie na później. Twój blog skutecznie mnie zmotywował :) Od roku mieszkam i pracuję w UK. Zdawało mi się, moja sytuacja finansowa baaardzo znacznie się poprawi. Tymczasem wpadłam w pułapkę o której wielokrotnie wspominasz – im wiecej zarabiam – tym więcej wydaję. Ale od dziś koniec z tym, wdrażam plan kontroli kosztów i oszczędności!! Bardzo Ci dziękuję za motywację i uświadomienie jaka masa pieniedzy przecieka mi przez palce.

Odpowiedz

Michał Szafrański Maj 11, 2015 o 22:48

Dziękuję Emelia za dobre słowo. I powodzenia w oszczędzaniu :)

Odpowiedz

Jarek Sierpień 28, 2015 o 15:35

Michale,

dziękuję. Przede wszystkim za chęć dzielenia się wiedzą.
Własne zestawienie mam w przygotowaniu. Jak na razie wygląda nieźle, ale zaczynają mi się przypominać różne wydatki co automatycznie psuje nastrój :)
Jak traktujesz odsetki z lokat/kont oszczędnościowych? Chodzi mi o sytuację, gdy kwoty odsetek zmieniają się z miesiąca na miesiąc. Zliczasz razem i dzielisz na 12 miesięcy?

Odpowiedz

Marta Październik 10, 2015 o 21:47

Dziękuję za informacje, blog jest bardzo inspirujący, ale naprawdę nie wiem, jak można wyżywić 4- osobową rodzinę za 2100 zł miesięcznie, o wliczaniu w to jedzenia na mieście już nie wspominając. Czy mógłby Pan wstawić miesięczne zestawienie wydatków na żywność?

Odpowiedz

Paweł Październik 29, 2015 o 21:30

Jak nudne? Nie zgadzam się!
Czy zdajesz sobie sprawę z tego ile emocji obudziło we mnie spisywanie rocznych finansów? Czuję się zaniepokojony, jednak dzięki temu zadaniu złapałem więcej pewności i poczucia kontroli nad własnymi pieniędzmi.

Dziękuję Ci za Twoją rzetelność. Czytam Dalej :)

Odpowiedz

Dawid Listopad 13, 2015 o 10:43

Rzeczywiście, te nieregularne koszta, które pojawiają się sporadycznie, gdy się je zsumuje tworzą ładną sumkę.
Jestem na początku drogi do uporządkowanych finansów, ale już czuję, że to bardzo dobra decyzja – zarówno przyjżeć się temu bliżej jak i czytanie tego bloga.
Dzięki

Odpowiedz

Piotr Luty 8, 2016 o 16:15

Kolega podrzucił mi link do Twojego bloga. Przeczytałem kilka świeżych artykułów. Ich treść i przesłanie tak na mnie podziałały, że przewinąłem na początek Twojej przygody, lipiec 2012 i trawię wszystko po kolei od początku.

Obecnie jestem właśnie na etapie tego artykułu i pojawia się w moim przypadku pytanie. Jestem mężem pięknej żony, żyjemy razem od kilku lat, w tym roku spodziewamy się potomstwa. Najwyższa pora porządnie ogarnąć domowe finanse. Na chwilę obecną mamy wypracowany następujący system: mamy wstępnie rozpisany (po swojemu) budżet, który zakłada wspólne wydatki i do tego dwie kolejne zakładki w excelu na nasze indywidualne wydatki (przykładowo osobno rachunki za telefon, osobno oszczędzanie, akcje charytatywne, parkingi, paliwo, itd.). Każde z nas posiada własne konto w banku, oprócz tego mamy jedno wspólne (założone przy okazji hipoteki) na które przelewamy pieniądze na opłaty wspólne (pierwsza zakładka budżetu). To co zostaje na kontach indywidualnie rozpatrujemy indywidualnie, każde stawia sobie różne cele oszczędnościowe (te akurat czasem się pokrywają, ale tempo oszczędzania jest różne). Ze względu na różnice w wysokości naszych wynagrodzeń część wspólnych opłat jest podzielona nie 50/50 tylko np 60/40 żeby było sprawiedliwiej.

Teraz, próbuję usiąść do przygotowania zestawienia finansowego, jakie przestawiłeś i nie bardzo wiem, jaką przyjąć strategię.
Czy powinienem przygotować je pod siebie i wpisując np opłatę za czynsz wpisać wysokość jej części, którą ja pokrywam?
Czy może przygotować zestawienie dla nas obojga, tylko co wtedy z podziałem pieniędzy poza wspólnymi celami?
Czy może ją namówić, żebyśmy zaprzestali całkowicie tego podziału? Nie wiem czy sam chce nie wiem czy ona chce (kiedyś chyba jej proponowałem, nie była przekonana).

Chcę zacząć konkretnie oszczędzać i zwłaszcza ze swojej strony starać się budować zabezpieczenie/inwestowanie na przyszłość. Czy jesteś w stanie subiektywnie którąś opcję skrytykować a inną zasugerować? Może jeszcze inną niż wymieniałem?

Czy Wy, jako małżeństwo macie jedno wspólne konto i koniec (co wtedy np z kupowaniem prezentu drugiej osobie :) ). Czy może macie w pewnym momencie jakiś podział „moje/twoje”?

Odpowiedz

Karolina Luty 12, 2016 o 14:41

Hej Piotrze,

co prawda nie jestem Michałem, ale wydaje mi się, że jestem w podobnej sytuacji co Ty :) Też niedawno odkryłam bloga – jestem w ciąży i też jak Wy czekamy na dziecko – trafiłam na niego dzięki artykułowi na temat porównania kosztów pieluszek jednorazowych i wielokrotnego użytku. Z tego miejsca pozdrowienia dla Michała za kawał dobrej roboty i w ogóle chciałam powiedzieć, że czuję się zafascynowana tym miejscem :) Przez weekend planujemy założenie polecanej przez Ciebie lokaty Toyota Banku. A męża namawiam do słuchania Twoich materiałów podczas jazdy samochodem (ma 100km w jedną stronę do pracy, więc sporo czasu na dokształcanie :))

Od kilku lat prowadzę prowadzę rejestr moich wydatków i przychodów. Najpierw ponad 10 lat temu były to zeszyciki/notatniki, potem na studiach Excele, a od 2012 roku prowadzę naszą „księgowość domową” już w troszkę bardziej rozbudowanej formie, uwzględniając przy tym dochody męża.

Nie wiem czy Michał i inni czytelnicy bloga zgodzą się ze mną, ale uważam, że w zestawieniu finansowym najlepiej byłoby uwzględnić sumę Waszych wspólnych dochodów, bo da to najbardziej miarodajny obraz sytuacji. Zwłaszcza, że i tak wspólnie dzielicie opłaty. My mamy z mężem osobne konta (2 główne rachunki i każde z nas ma po jednym koncie dodatkowym ze względu na ciekawsze lokaty, promocje czy bonusy związane z częściowymi zwrotami kosztów przy spełnieniu różnych warunków), ale kwoty naszych przychodów i rozchodów traktujemy jako pulę całościową. Takie rozwiązanie wydaje mi się po prostu prostsze.

Jestem właśnie na etapie podsumowań wydatków z różnych kategorii za 2015 rok i tworzę nasze zestawienie finansowe. Racją jest, że faktycznie niektóre drobne kwoty, tworzą spore sumy w skali roku i mimo, że mam spisane nasze rozchody w zasadzie co do grosza to nie uniknęłam zaskoczeń w niektórych kwestiach.

Tymczasem tyle ode mnie. Życzę powodzenia w tworzeniu Waszej finansowej niezależności!

Odpowiedz

mart Maj 2, 2016 o 00:12

Piotrze, zgadzam się z Karoliną i podobnie jak Karolina również sugerowałbym prowadzenie wspólnego budżetu. Zawsze lepiej ciągnąć ten wózek razem w jednym kierunku niż osobno 😉 ja razem ze swoją Żoną prowadzimy wspólny budżet tak jak wspólne jest gospodarstwo domowe, które razem prowadzimy. Zaletą tego podejścia jest całościowe spojrzenie na finanse naszej rodziny i pewne synergie kosztowe, które dzięki takiemu podejściu możemy wypracować. Jeśli chodzi o wzajemne prezenty podarowane sobie to nie widzę problemu, żeby je rejestrować właśnie jako prezenty podarowane – ja w swoim budżecie mam na prezenty utworzoną odrębną kategorię kosztów, niezależnie od tego kto jest beneficjentem tych prezentów. Pozdrawiam 😉

Odpowiedz

Leo Maj 30, 2016 o 12:51

Bardzo pomocny dodatek do ostatniego artykułu. Podoba mi się pomysł z przejrzystością finansową, faktycznie brakuje tego na innych blogach. Jestem 2 miesiące po ślubie i akurat miesiąc temu postanowiłem liczyć na co wydajemy ile pieniędzy, żeby stworzyć jakąś prognozę na przyszłe miesiące. Kilka dni temu trafiłem na tego bloga i jest to dokładnie to czego szukałem. Dobra robota! Podziwiam i pozdrawiam :)

Odpowiedz

Łukasz Lipiec 10, 2016 o 17:46

Trochę przerażające są te kwoty! Ja z żoną na rękę zarabiamy ok 3 400 zł i wydaje mi się że nie ma z czego oszczędzać – ale zawziąłem się i na pewno spróbuję.

Odpowiedz

Kamila Sierpień 30, 2016 o 13:19

Witaj. Nie zauważyłam żeby ten artykuł był nudny. Dla osoby poszukującej rozwiązań finansowych w celu racjonalizacji i kategoryzacji własnych przychodów i kosztów artykuł jest zdecydowanie fascynujący. Otwiera oczy na wiele aspektów, które sami przed sobą chcemy ukryć aby nie mieć wyrzutów sumienia :) :) :). Poprosiłeś o pozostawienie komentarza, co jest nagrodą za trud jaki wkładasz w przygotowanie artykułów i zestawień. Jestem pod wrażeniem i z pewnością szybko nie opuszczę Twojego bloga Michale. Zawsze byłam z natury nieoszczędna i nie przywiązywałam uwagi do wydatków. Pieniądze ZAWSZE szły „lekką ręką”. Myślę, że to jest idealny czas by coś zmienić i spojrzeć z rozsądkiem w przyszłość. Pozdrawiam serdecznie :) :) :) i… bardzo się cieszę, że do Ciebie trafiłam :)

Odpowiedz

Adam Październik 3, 2016 o 00:23

Czytam powoli cykl „Zaplanuj budżet domowy” i po zrobieniu swojego zestawienia finansowego przeszły mnie ciarki… nie miałem pojęcia, że tyle i tak głupio wydaje w skali roku. Na prawdę fajnie się to wszystko czyta. Mniej fajne jest zderzenie z rzeczywistością
: P

Odpowiedz

Agnieszka Październik 18, 2016 o 15:43

Dziękuję bardzo za artykuł! Dopiero zaczynam zarabiać ale już widze, że mam potencjał zaoszczędzenia całkiem niezłych kwot wyrzucając tu i tam koszty o których nigdy się nie pamięta, a które na koniec roku dałyby mi fajnego smartfona 😉 Bardzo przejrzyste i pomocne rady. Zabieram się za dalszą lekturę

Odpowiedz

Dodaj nowy komentarz

{ 5 trackbacks }

Poprzedni wpis:

Następny wpis: