Informacje o nowych artykułach i sposobach oszczędzania pieniędzy prosto na Twój e-mail

    

Jak policzyć swoją wartość netto? – czyli ile jestem warty

przez Michał Szafrański dodano 23 sierpnia 2012 · 35 komentarzy

Wartość netto

W dotychczasowych artykułach z cyklu “Zaplanuj budżet domowy” omawiałem temat zestawienia finansowego, które pokazuje jakie są nasze miesięczne i roczne przepływy pieniężne – czyli czy w miesięcznym i rocznym horyzoncie czasowym żyjemy ponad stan (wydajemy więcej niż zarabiamy) czy też trzymamy koszty na wodzy, dzięki czemu możemy oszczędzać nadwyżki finansowe. Ale samo zestawienie finansowe nie mówi nic o stanie naszego majątku i naszym całkowitym bilansie finansowym. Na jego podstawie nie da się określić naszej wartości finansowej. A tylko ona, analizowana w dłuższym horyzoncie czasowym, może nam powiedzieć czy powiększamy swój majątek netto czy go tracimy. Jest to ostatni, brakujący element układanki, który potrzebny jest do pełnej “inwentaryzacji” stanu naszych finansów. Zobacz jak możesz przygotować swoje wyliczenie wartości netto. Pomoże Ci w tym wzór wyliczenia na podstawie wartości mojego majątku oraz moich zobowiązań.

W najprostszym słowach Twoja wartość netto, to wartość całego Twojego majątku pomniejszona o sumę Twoich zobowiązań (kredytów, długów, kar, należnych a niezapłaconych podatków itp.). Inaczej mówiąc jest to najbardziej obiektywny miernik kondycji finansowej.

UWAGA: nie wolno mylić wartości netto z wartością posiadanego majątku. To najczęściej popełniany błąd.

Jak zadłużenie zmniejsza naszą wartość?

Można posiadać bardzo duży majątek, a jednocześnie mieć jeszcze większe długi, co powoduje że wartość netto takiej osoby jest ujemna. Nawet gdyby sprzedała ona wszystkie składniki swojego majątku, to nie starczyłoby jej na pokrycie wszystkich zobowiązań. Czy to co piszę jest bardzo odległe od naszej rzeczywistości? Niekoniecznie. Podam dwa przykłady.

Przykład 1: Robert (fikcyjne dane :-)) kupił dwa lata temu mieszkanie w Warszawie o wielkości 100 m2, za które zapłacił 850 000 zł. Włożył dodatkowo w jego remont 120 000 zł. Całość sfinansował kredytem w złotówkach, bo tylko przy takiej walucie bank był skłonny skredytować mu całość (100% LTV). Do spłacenia ma 970 000 zł + odsetki w ciągu 35 lat. Wybrał raty stałe, które w przypadku jego kredytu wynoszą aż 5727 zł / m-c (oprocentowanie kredytu 6,3%).

Przez pierwsze dwa lata spłacania kredytu, Robert spłacał przede wszystkim odsetki od pożyczonej kwoty i nadal ma do spłacenia 953 800 zł kwoty kapitału z kredytu (oczywiście plus odsetki). A tymczasem rynek nieruchomości zjechał w dół z cenami. Rzeczoznawca szacuje, że mieszkanie Roberta można sprzedać obecnie za 7600 zł za m2 czyli warte jest 760 000 zł. Robert traci pracę, ale na szczęście dla niego utrzymują go rodzice. Jaka więc jest wartość netto Roberta? W dużym uproszczeniu można uznać, że jest to 760 000 zł (wartość mieszkania) – 953 800 zł (wysokość kapitału, który Robert musiałby oddać bankowi gdyby zdecydował się na natychmiastową spłatę całego kredytu) = minus 193 800 zł.

Przykład 2: Anna (znowu fikcyjne dane) zarabia netto 9700 zł / m-c. Mieszka w wynajmowanym mieszkaniu, jeździ środkami komunikacji miejskiej (i taksówkami) i zebrała oszczędności w wysokości 12 000 zł. Co miesiąc wydaje “na życie” 8500 zł. Może oszczędzać 1200 zł / m-c, ale… traci pracę i nie może się zdecydować na nową niżej płatną. Jaka jest jej wartość netto? Ze względu na brak comiesięcznego wynagrodzenia, jej wartość netto dramatycznie zmienia się w czasie. Pierwszy miesiąc bez pracy przeżyje na dotychczasowym poziomie i jej wartość po tym miesiącu będzie wynosiła 12 000 zł – 8500 zł = 3500 zł. Kolejny miesiąc, ze względu na niski poziom oszczędności i wysokie koszty, może być dla niej traumatyczny…

Dlaczego prezentuję akurat takie przykłady? Chcę pokazać, że:

  • Nie zawsze osoby o dużym majątku muszą mieć dużą wartość netto.
  • Nie zawsze nasza wartość netto zależy od nas samych – to rynek wycenia ile jest warty nasz majątek i to na co zbieramy latami może bardzo szybko stracić na wartości…
  • … ale warto mieć zabezpieczenie i oszczędności. Im więcej warty jest nasz majątek, tym większą elastyczność będziemy mieli w sytuacji, gdy nagle potrzebować będziemy pieniędzy (zwolnienie z pracy, okazja na dobrą inwestycję, koszty niespodziewanego leczenia itp.)
  • Warto utrzymywać swoje koszty na niskim poziomie. Nie dość, że pozwala nam to szybciej budować nasz majątek (więcej oszczędzamy), to jeszcze umożliwi nam wolniejszą erozję tego majątku, w przypadku gdy utracimy przychody.

Kilka miesięcy temu czytałem artykuł o spektakularnych bankructwach sportowców amerykańskich (koszykarzy, bejsbolistów), którzy po zakończeniu kariery w ciągu kilku lat trwonili wielomilionowy majątek. Dlaczego tak się dzieje? Najprostsza diagnoza, to życie ponad stan. O ile w sytuacji, w której osiągali wielomilionowe przychody roczne, to kilkaset tysięcy dolarów czy kilka milionów wydawane rocznie nie powodowały problemów, to w przypadku utraty wynagrodzenia i kontraktów sponsorskich, wystawny styl życia doprowadza ich do szybkiego bankructwa.

Jak policzyć wartość majątku?

W artykule “Analiza: Zestawienie finansowe Michała” pokazałem Ci już moje zestawienie finansowe. Dzisiaj pokażę Ci moją wartość netto. Ujawniam te dane tylko dlatego, że chcę Cię przekonać, że każdy oszczędzając może dojść do majątku liczonego w milionach złotych. Wymaga to dyscypliny finansowej, samozaparcia, systematyczności, wsparcia najbliższej rodziny oraz samoedukacji, ale jest w zasięgu każdego. Jeśli czytałeś artykuły “Emerytura przed 50-tką”, “Budżet domowy – czyli jak zacząć oszczędzanie pieniędzy” i “O mnie i o blogu”, to wiesz, że jestem zwykłym gościem, który doszedł do wszystkiego swoją pracą. Na tym blogu chcę Cię przekonać, że każde zaoszczędzona złotówka (a nawet 10 groszy), powiększa Twój kapitał. I wiem, że uwiarygodnić to mogę tylko pokazując Ci prawdziwe liczby. A więc do rzeczy…

Poniżej dołączam obrazki przedstawiające wyliczenie mojej wartości netto. Formularz, w którym możesz wpisać składniki swojego majątku i swoich zobowiązań, opublikowałem w artykule “Jak przygotować swoje zestawienie finansowe” (znajduje się on na drugiej zakładce opublikowanego tam arkusza). Przeanalizujmy teraz po kolei moją wartość netto.

Majątek

Na majątek mojej rodziny składają się przede wszystkim nieruchomości, które posiadamy. Mamy dwa mieszkania. Wartości, które wpisałem do Excela, nie przedstawiają cen zakupu mieszkań lecz ich aktualną wartość rynkową. Pamiętaj, aby właśnie takie wartości wpisywać do arkusza. Naprawdę nie jest ważne że swoje mieszkanie kupiłeś za 500 000 złotych, jeśli rynek wycenia je obecnie na 400 000 zł. I nie jest też ważne, że zrobiłeś w nim remont za kolejne 100 000 zł, jeśli potencjalny kupujący nie będzie chciał za to zapłacić.

Analogicznie jest w przypadku samochodów. Posiadamy dwa auta i choćby nie wiem jaką wartość sentymentalną dla nas miały :-), to najlepiej sprawdzić średnie ceny transakcyjne dla danego modelu, rocznika, wyposażenia, przebiegu i wstawić realną wartość do arkusza.

Zmieniające się ceny dóbr materialnych powodują, że warto aktualizować arkusz raz na jakiś czas (ja robię to mniej więcej raz do roku) i przeliczać swoją wartość netto. Porównując archiwalne wersje arkusza będziemy mogli zaobserwować jak zmienia się nasza wartość netto w czasie (oby szła w górę!).

Jak zauważycie, staram się mieć jak najmniej pieniędzy w gotówce oraz na koncie ROR. Pieniądze trzymam przede wszystkim na lokatach oraz rachunkach oszczędnościowych. Kiedyś inwestowałem w fundusze, ale aktualnie wszystkie środki trzymam na lokatach. Ze względu na zakup nowego mieszkania w ubiegłym roku, moje zasoby pieniężne znacznie się skurczyły. Obecnie powoli odbudowuję mój “fundusz awaryjny”.

Sumaryczna, aktualna wartość naszego majątku, to 2 489 252 zł. Ale to nie jest moja wartość netto! Musimy od tej kwoty odjąć moje wszystkie zobowiązania.

Jak policzyć kwotę zobowiązań?

Nasze najważniejsze zobowiązanie to kredyty, pożyczki i długi, które prędzej czy później musimy spłacić. Wpisując ich wartość zawsze posługuję się kwotą niespłaconego kapitału. Nie liczę odsetek, które będę musiał jeszcze zapłacić. Czyli zakładam, że istotna jest dla mnie ta kwota, którą musiałbym zapłacić, gdybym chciał jednorazowo, od razu spłacić całe zadłużenie. Moje zadłużenie w najnowszej kalkulacji wartości netto przedstawiało się następująco:

Aktualne zobowiązania

Największą część zadłużenia stanowi kredyt hipoteczny – kapitał pozostający do spłacenia to 685 000 zł. Muszę także spłacić samochód, którym jeżdżę. Posiadam także zadłużenie na kartach kredytowych, ale żeby było jasne: karty kredytowe traktuję tylko jako sposób płatności umożliwiający mi uzyskanie nieoprocentowanej pożyczki na okres maksymalnie 54 dni. Zawsze spłacam zadłużenie na kartach kredytowych w terminie i w 100% wysokości. To co więc widać po stronie moich zobowiązań, to po prostu niespłacone jeszcze bieżące zadłużenie.

W wielu poradnikach dotyczących oszczędzania przeczytacie, że jeśli posiadacie karty kredytowe, to należy je pociąć nożyczkami i wypowiedzieć w banku. Zgadzam się, że tak powinny zrobić osoby, które nie panują nad swoimi wydatkami i w emocjonalny sposób dokonują zakupów nie zważając czy je na nie stać czy nie (czyli po prostu korzystają z możliwości nadmiernego zadłużania się dzięki karcie kredytowej). Ja się jednak do tej grupy nie zaliczam (na szczęście) i moja Żona również. Po prostu kupujemy to, co i tak byśmy kupili, ale jednocześnie cenimy sobie fakt, że niewydana gotówka pracuje na lokatach i mamy od 24 do 54 dni (w zależności od momentu dokonania zakupu) na spłacenie zadłużenia na karcie. Szerzej napiszę o tym w oddzielnym artykule i pokażę jakie oszczędności zyskujemy dzięki umiejętnemu posługiwaniu się kartami kredytowymi.

Aktualna wartość wszystkich naszych zobowiązań, to 727 119 zł. Kwotę tą należy odjąć od wartości naszego majątku, aby uzyskać naszą wartość netto. Na chwilę obecną nasza wartość netto wynosi około 1 762 133 zł :-)

Czy wartość netto musi być duża?

Pokazałem Ci ile nasza rodzina jest warta z finansowego punktu widzenia. Mam nadzieję, że wartość naszego majątku i nasza wartość netto pomogą mi przekonać Cię, że warto oszczędzać i systematycznie powiększać swój majątek. Ale zastanówmy się jeszcze przez chwilę czy koniecznie nasza wartość netto musi być duża, aby osiągnąć finansową wolność (i przejść najwcześniej jak się da na emeryturę – pisałem o tym w artykule “Emerytura przed 50-tką”).

Jeśli dobrze się nad tym zastanowimy, to w zasadzie nasza wartość netto może być w okolicach 0 zł a jednocześnie możemy generować pasywny przychód, który pozwala nam nie pracować. Jak to możliwe? Podam tylko jeden przykład: wyobraź sobie, że masz 10 mieszkań. Każde z tych mieszkań kupiłeś na kredyt i każde z nich wynajmujesz. Wynajmujesz za takie stawki, że zapłata od najemcy wystarcza Ci na opłacenie czynszu, zapłacenie raty kredytu, podatku z tytułu wynajmu i w kieszeni zostaje Ci jeszcze 400 zł co miesiąc z każdego mieszkania. Na czysto zarabiasz więc 4000 zł. Jeśli tylko stać Cię na to żeby przeżyć za te 4000 zł, to Twoje zestawienie finansowe pokazywać będzie równoważenie przychodów i kosztów. Jednocześnie Twój majątek będzie warty tyle co 10 mieszkań (duuużo), ale jednocześnie Twoje zobowiązania także będą wysokie (ekwiwalent 10 kredytów hipotecznych na te mieszkania). Twoja wartość netto bilansować się będzie gdzieś w okolicy zera i oczywiście w miarę upływu czasu (i spłacania kredytów) będzie stopniowo wzrastała.

Przykład oczywiście jest uproszczony (zakłada m.in. nieskończoną zdolność kredytową), ale jednocześnie pokazuje, że dążenie do maksymalizacji wartości netto wcale nie jest jedynym sposobem na osiąganie finansowej wolności :) To co jest istotne to gromadzenie aktywów, które powodują, że to “pieniądze pracują dla Ciebie a nie Ty dla pieniędzy” – to cytat, o którym więcej napiszę w kolejnych częściach cyklu “Zaplanuj budżet domowy” poświęconych edukacji finansowej :-)

Twój plan działania

Skoro już wiesz jak wyliczyć swoją wartość netto, to nie czekaj i zrób to od razu. Przeczytaj wynik i zastanów się czy dobrze się z nim czujesz. Jeśli tak – to serdecznie Ci gratuluję i zachęcam do podzielenia się ze mną Twoją historię. Myślę, że mogę się od Ciebie jeszcze wiele nauczyć :)

Jeśli jednak Twój wynik wartości netto Cię nie satysfakcjonuje, to wróć do swojego zestawienia finansowego i dobrze zastanów się, które z liczb możesz w nim poprawić (zwiększyć przychody i zmniejszyć koszty). Szczegółowo pisałem o tym w artykułach “Jak przygotować swoje zestawienie finansowe” i “Analiza: Zestawienie finansowe Michała”. I bardzo zachęcam się do kontynuowania lektury mojego bloga.

Jeśli jeszcze nie zasubskrybowałeś mojego newslettera, a jednocześnie czujesz, że lektura tych artykułów coś Ci daje, to bardzo Cię proszę byś to uczynił. Będę Ci także zobowiązany za każdy komentarz oraz Twoje “Lubię to”. Proszę Cię – pomóż mi szerzyć informację o tym blogu i przekaż jego adres wszystkim Twoim znajomym :) Z góry Ci za to dziękuję.

Dobrego dnia! :-)

 

"Finansowy ninja" - podręcznik finansów osobistych

Finansowy ninjaMożna już zamawiać moją książkę "Finansowy ninja". To ponad 540 stron praktycznej wiedzy o oszczędzaniu, zarabianiu, optymalizacji podatkowej, negocjowaniu i inwestowaniu, które pomogą Ci zostać prawdziwym finansowym ninja i osiągnąć bezpieczeństwo finansowe.

Przewodnik po finansach osobistych, który każdy powinien przeczytać jeszcze w szkole.

PRZEJDŹ NA STRONĘ KSIĄŻKI →

Podobał Ci się ten artykuł?

Jeśli tak, to zarejestruj się aby otrzymywać powiadomienia o nowych artykułach o oszczędzaniu pieniędzy. Nie ujawnię nikomu Twojego adresu!



{ 32 komentarzy… przeczytaj komentarze albo dodaj nowy komentarz }

Robert Sierpień 24, 2012 o 00:43

Witam

Mam 2 pytania odnośnie zestawienia.
1. Fundusze emerytalne to składki w Zus i Ofe czy 3filar.
2. Jak wyceniasz meble i sprzęt Rtv?

Odpowiedz

Michał Szafrański Sierpień 24, 2012 o 15:06

Cześć Robert,

Ad. 1. Fundusze emerytalne to OFE (czyli II filar). Środki, które odkładam, ale które nie są dla mnie dostępne w żaden sposób „gotówkowy”. Poza tym mam jeszcze oszczędności, ktore odkładam sam, ale klasyfikuję je jako lokaty. Mam po prostu odpowiednio nazwane rachunki oszczędnościowe, ale traktuję je jako środki, którymi mogę w razie super-nagłej-i-krytycznej ewentualności dysponować. Mam symboliczne środki na IKE, ale ich efektywne oprocentowanie jest niższe niż to, które mogę uzyskać na lokacie minus podatek „Belki”. Właśnie skończyłem analizę jak oprocentowanie IKE kształtowało się w ostatnich latach w stosunku do oprocentowania lokat… i jeszcze w tym miesiącu likwiduję IKE i przekładam kasę na rachunek celowy.

Ad. 2. Co do RTV – tu nie ma dużej filozofii: analizuję za ile mógłbym posiadany sprzęt sprzedać na Allegro. Czysto orientacyjnie. Wiadomo, że wartość tego sprzętu dosyć szybko spada. Ale trochę go mamy.

Co do mebli – przyjmuję taką zasadę: te meble, które stanowią integralną część mieszkania i jednocześnie są na tyle atrakcyjne, że podnoszą jego wartość (wyposażenie kuchni, zabudowa wnęk / szafy wnękowe itp.) – staram się uwzględnić w wycenie. Czyli zakładam, że dzięki nim będę w stanie spieniężyć mieszkanie w nieco wyższej cenie. Dla tych mebli, które uważam, że mogę przenieść z mieszkania do mieszkania (przy ewentualnej przeprowadzce) uwzględniam „cenę odtworzeniową” – czyli gdybym ich nie zabrał, to ile z grubsza musiałbym wydać na to żeby je zakupić (niekoniecznie nowe). Staram się podchodzić do tych wycen zdroworozsądkowo.

Jeśli ubezpieczasz mieszkanie i uwzględniałeś przy ubezpieczeniu cenę wyposażenia mieszkania, to możesz wpisać tu taką wartość jaką odzyskałbyś od ubezpieczyciela, np. w przypadku zalania mieszkania, kradzieży, dewastacji itp.

Mam nadzieję, że trochę rozjaśniłem :) Pozdrawiam serdecznie.

Odpowiedz

Dominika Kwiecień 15, 2014 o 20:15

Co to jest rachunek celowy? W jakim banku masz Michale lokaty?
I oczywiście wciągnęłam się bardzo w bloga :-)
Pozdrawiam

Odpowiedz

Magda Sierpień 24, 2012 o 20:17

Bardzo podoba mi się twój blog i z niecierpliwością czekam na kolejne inspirujące wpisy. W twoim ostatnim wpisie zauważyłam, że pomimo tego, że posiadasz kredyty to wydaje mi się, że nie starasz się ich spłacić wcześniej, lecz budujesz swoje oszczędności. Stąd moje pytanie: czy uważasz, że lepiej jest nadpłacać kredyt z niezbyt korzystnym oprocentowaniem, a gromadzenie oszczędności zostawić na później, czy też lepiej spłacać go wg harmonogramu i jednocześnie budować fundusz oszczędności, czy może jednocześnie i nadpłacać i oszczędzać, oczywiście w takim wypadku byłyby to mniejsze kwoty.

Odpowiedz

Michał Szafrański Sierpień 24, 2012 o 22:28

Hej Magda,

Dziękuję i zapraszam do lektury :) Chciałbym móc wszystko napisać od razu, ale nie potrafię 😉 Cierpliwość jest zatem wskazana :) Spróbuję krótko odpowiedzieć na Twoje pytanie, chociaż najuczciwsza odpowiedź brzmi „nie ma jednej dobrej odpowiedzi”. O spłacaniu kredytów chcę napisać oddzielne artykuły pokazujące jakimi kryteriami się kierować. Tu zasygnalizuję tylko kilka najważniejszych kwestii.

Mówiąc o moim kredycie: mój kredyt mam na atrakcyjnych zasadach (niskie oprocentowanie), a jego spłata obliczona jest na dosyć krótki czas (11 lat). Oczywiście zapłacę od niego odsetki i lepiej gdybym zapłacił ich mniej niż więcej, ale atrakcyjne oprocentowanie tego kredytu powoduje, że po prostu nie opłaca mi się go spłacać szybciej. Postaram się to kiedyś szerzej opisać, ale możesz założyć, że mając 5000 zł, lepiej mi je ulokować na lokacie niż spłacić szybciej ten kredyt. Oczywiście zasada ta nie dotyczy wszystkich kredytów, więc nie traktuj tego proszę jako zasadę ogólną :)

Dlatego ja wolne środki wolę przeznaczać na oszczędzanie. Szczerze mówiąc teraz odbudowuję mój „fundusz awaryjny” (tak jak pisałem kupiłem mieszkanie pozbywając się prawie wszystkich wolnych środków finansowych). Fundusz ten to zabezpieczenie, np. na wypadek utraty pracy, konieczności kosztownego leczenia etc. Ja czuję się bezpiecznie dopiero, gdy fundusz awaryjny pozwala nam przeżyć 6 miesięcy po całkowitej utracie źródeł zarobku. Ja dodatkowo muszę brać pod uwagę to, że moje przychody mają nieregularny charakter i gdy otrzymam, np. premię, to muszę z niej przeżyć dłuższy okres czasu. Zapas gotówki jest mi więc potrzebny by pokrywać nasze koszty w miesiącach, w których mam mniejsze przychody. Dlatego też planuję swoje przychody i koszty w dłuższym horyzoncie czasowym (rocznym). Tyle tytułem wytłumaczenia mojej „strategii”.

Teraz jeszcze trzy słowa o spłacaniu według harmonogramu vs nadpłacanie rat kredytów: wszystko zależy od tego jakie masz kredyty. Każdy z nich ma inne oprocentowanie. Generalna zasada jest taka, że należy jak najszybciej pozbywać się tych zobowiązań, które są najbardziej bolesne (o najwyższym oprocentowaniu). Myślę, że się dużo nie pomylę, jeśli wymienię je w takiej kolejności (od tych najbardziej bolesnych do tych najmniej uciążliwych):

1. długi u lichwiarzy itp.
2. szybkie pożyczki od firm typu Provident itp.
3. szybkie pożyczki bankowe
4. kredyty konsumenckie
5. kredyty na kartach kredytowych (przykładowo 24% rocznie)
6. kredyty na samochód
7. kredyty i pożyczki studenckie
8. kredyty hipoteczne w PLN (tu aktualnie np. 6,4%)
9. kredyty hipoteczne w walutach – tu wchodzi ryzyko walutowe, ale samo oprocentowanie takich kredytów jest zazwyczaj dużo atrakcyjniejsze (np. 3,6% w EUR)

Jeśli mówimy o długach 1-5, to moja strategia byłaby taka żeby ZAWSZE próbować je spłacić zanim zacznę oszczędzać. Wszelkie wolne środki przeznaczyłbym na spłatę tych długów ponieważ są one tak wysoko oprocentowane, że nie jestem w stanie lepiej zainwestować moich ewentualnych oszczędności (przykładowo: gdyby ktoś dał mi zarobić 24% na moich oszczędnościach to byłbym bardzo zadowolony, a tyle właśnie traci się nie spłacając w całości zadłużenia na karcie kredytowej).

Druga rada: zawsze warto zacząć spłatę od zadłużenia, które nas najwięcej kosztuje (najwyższe odsetki). Najpierw spłacić w całości to jedno zadłużenie i dopiero zabierać się za spłatę kolejnych. I tak po kolei aż do wyjścia z długów. Tak jak deklarowałem – prędzej czy później będę o tym szerzej pisał.

I jeszcze jeden komentarz ogólny: istnieją tzw. dobre i złe kredyty. Dobre kredyty to takie, biorąc które mamy szansę zarobić, np. kredyty hipoteczne, które bierzemy na zakup nieruchomości, którą przeznaczymy na wynajem. Jeśli tylko suma kosztów (w tym rata kredytowa) jest niższa od czynszu, który uzyskujemy z wynajmu, to kredyt spłaca się sam a my jednocześnie zarabiamy. O tego typu formach inwestowania także chcę pisać na blogu, ale najpierw zdecydowanie zamierzam dać czytelnikom podwaliny i możliwość wyrobienia w sobie systematyczności w zakresie świadomego zarządzania domowym budżetem. Bez tego ani rusz :)

Jeśli widziałaś film „Karate Kid” (czy jest ktoś kto go nie widział? ;-)), to tam jest taka scena, w której adept karate najpierw ćwiczy malowanie płotu i powtarza ten sam ruch ręką w górę i w dół wiele razy. Jest to dla niego nudne i wkurzające, bo nie po to pojawił się u mistrza. Ale mistrz ma swój cel. Wie, że młodzieniec musi najpierw opanować podstawy, zanim będzie mógł być szkolony w bardziej zaawansowanych ruchach, ciosach i blokach. Nauka wymaga cierpliwości, ćwiczeń i systematyczności.

Z zarządzaniem własnym finansami jest analogicznie. Można próbować skakać w siedmiomilowych butach, ale brak odpowiedniego treningu spowoduje, że szybko się tymi skokami zmęczymy a skupianie się na skokach spowoduje, że nie będziemy zauważać wokół siebie tylu okazji do oszczędzania i pomnażania majątku, ile moglibyśmy zauważyć, gdybyśmy wcześniej wyćwiczyli u siebie tą zdolność. Mam taki cel, abyśmy wspólnie uczyli się tych podstaw i stopniowo dochodzili do tematów bardziej zaawansowanych. Może uda mi się tu także ściągnąć ekspertów w danych dziedzinach, którzy pomogą nam zgłębić niektóre trudniejsze kwestie. Ja sam staram się cały czas poszerzać swoją wiedzę w tym temacie. Nauki nigdy dosyć o czym się wielokrotnie przekonałem na własnych błędach. Jeśli pomogę Wam ustrzec się przed częścią z tych błędów, to osiągnę mój cel :)

Strasznie się rozpisałem w tym komentarzu, ale mam nadzieję, że uznasz, że warto było go przeczytać :)

Dziękuję Magdo za pytanie prowokujące do odpowiedzi :)

Odpowiedz

Magda Sierpień 25, 2012 o 09:09

Dziękuję za wyczerpującą odpowiedź. Cieszę się, że żaden z moich kredytów nie plasuje w pierwszej piątce twojego zestawienia. Do spłaty pozostało 40% kredytu samochodowego i 20% hipotecznego w złotówkach.

Odpowiedz

Michał Szafrański Sierpień 25, 2012 o 09:39

Magdo – dobrze to slyszec :) No to ja w takiej sytuacji, jesli mialbym nadplacac ktorys z kredytow, to zdecydowanie wolalbym szybciej splacic kredyt samochodowy.

Milego weekendu :)

Odpowiedz

Janusz Sierpień 25, 2012 o 00:07

Michał, jesteś płodny jak królik :) Tydzień mojego urlopu i już kilka nowych postów na Twoim blogu. Chciałbym być na bieżąco z czytaniem Twoich bardzo ciekawych artykółów ale nie ułatwiasz mi sprawy. Jak Ty wytrzymujesz takie tempo w pisaniu?!?

Odpowiedz

Michał Szafrański Sierpień 25, 2012 o 14:27

Janusz, staram sie po prostu stosowac podejscie malych krokow: pisze jeden artykul, odpoczywam, zabieram sie za drugi, odpoczywam i jakos tak idzie :)

Konczy mi sie urlop wiec czestotliwosc wpisow na blogu zapewne sie zmniejszy 😉

Odpowiedz

Marek Sierpień 28, 2012 o 00:27

Super zestawienie, gratuluje odwagi upublicznienia prywatnych danych.

Generalnie w moim przypadku mam wątpliwość co do traktowania II filaru OFE w całości jaki majątku, tych pieniędzy nie można odzyskać w 100%, w najgorszym możliwym scenariuszu mogą przepaść w 99%.

Sam wrogiem jakichkolwiek kredytów, przez to długo wstrzymywałem się z zakupem mieszkania. Teraz mam do spłaty kredyt w wysokości 200 000 zł za mieszkanie 75 m2 i czuję się z tym bardzo źle 😉 Niestety trend na rynku nieruchomości jest widoczny i spłata kredytu nie powoduje wzrostu wartości netto, trzeba to nadrabiać oszczędzając i poszukiwać możliwości zwiększenia zarobków.

Odpowiedz

Michał Szafrański Sierpień 28, 2012 o 08:09

Czesc Marek,

Dziekuje za Twoj komentarz. Co do sposobu traktowania OFE – oczywiscie mozesz miec racje. W artykule „Emerytura przed 50-tka” pisalem o tym, ze nie wierze w emeryture od panstwa w moim wieku emerytalnym. Podobnie nalezaloby potraktowac obowiazkowe OFE.

Na razie jednak sledze z ciekawosci zmiany wartosci jednostek uczestnictwa OFE. Sadze ze to bedzie dobra nauka za kolejne 10-20 lat. I na razie traktuje to jako skladnik majatku chociaz spodziewam sie ze na tym skladniku moge zanotowac strate. Wtedy po prostu ta strate uwzglednie w kalkulacji wartosci netto. Tak jak pisalem – nasza wartosc zmienia sie w czasie i to i w gore i w dol. Wyliczenie ma nam tylko pomoc uswiadomic sobie gdzie jestesmy.

Pozdrawiam serdecznie i zapraszam do czestych wizyt :)

Odpowiedz

Robert Sierpień 28, 2012 o 09:09

Witam

Sądzę, że jest sens uwzględniać składki II filaru jako składnika majątku. Pokusiłbym się nawet o dołączenie do tego „kapitału” zbieranego w ZUS. Dlaczego?
1. Widać częste wpisy blogerów, że systemy emerytalne padną i nie będzie żadnych emerytur. Jakoś w latach 90-tych system nie upadł to dlaczego teraz ma upaść?
Bezrobocie było 20% teraz 12%. Za pracą można jeździć po całym świecie a na emeryturę wrócić do kraju gdzie jest tańsze życie. Niski przyrost naturalny? Można stworzyć warunki dla imigrantów żeby ich ściągnąć do Polski.
Zatem emerytura będzie tylko może nie być godziwa. Ale ten kapitał co tam zbieramy w przyszłości da nam „odsetki” od tego kapitału.
2. W przypadku zdarzeń losowych typu choroba, wypadek, czy nawet śmierć my albo członkowie naszej rodziny dostaną rentę. Niech to nawet nie będą wysokie kwoty ale będą wypłacane. A nie ma wypłat z niczego. Te świadczenia wynikają z naszych składek, które powinismy ująć w naszym majątku. :-)

Robert

Odpowiedz

Marek Sierpień 28, 2012 o 16:40

Nadal uważam że majątek to jest to coś czym możesz obracać w dowolnej chwili, a nie coś do czego może uda się dożyć mnie albo komuś z rodziny.

Inny problem w takich obliczeniach to wartość nieruchomości, oczywiście tutaj strzelam z wartością bo prawdziwą możemy poznać kiedy będziemy chcieli ją sprzedać i znajdzie się kupiec który wyłoży gotówkę na stół. Mam działkę w lesie i naprawdę to nie wiem jaki procent mojego majątku stanowi, nawet nie mogę się wzorować na cenach ofertowych bo potencjalnych kupców brak w cenie która według mnie jest rozsądna.

Teraz jest czas w którym gotówka jest królem i trzeba o tym pamiętać.

Odpowiedz

Tomek Listopad 23, 2012 o 13:14

Hej Michał,

A jak powinienem policzyć konieczność wpłat składek przez kilka następnych lat na polisę inwestycyją (np AXA CZY GENERALI)?
Zgromadzony kapitał na tych polisach liczę na plus, a sumę wszystkich składek, które muszę wpłacić do zakończenia programu to mój dług?

Pozdrawiam,

Odpowiedz

Michał Szafrański Listopad 23, 2012 o 23:12

Hej Tomek,

Składki wpisujesz z minusem (bo wyciągasz je z kieszeni) a to co wraca do Ciebie – z plusem :)

Pozdrawiam!

Odpowiedz

Julia Kwiecień 24, 2013 o 21:53

A i się podoba moja wartość netto. Mam mieszkanie i trochę oszczędności i żadnych kredytów, kart kredytowych itp. :)
Pozostaje mi tylko spradzać czy moja wartość netto z roku na rok będzie się zwiększała czy będzie spadać.
Pozdrawiam,
Julia

Odpowiedz

Michał Szafrański Kwiecień 24, 2013 o 22:51

Hej Julia,

Dziękuję za komentarz. I tak trzymać! Niech Ci wartość netto stopniowo rośnie i życzę Ci żebyś nadal nie musiała się nad nią szczególnie zastanawiać.

Pozdrawiam serdecznie :)

Odpowiedz

Oszczędzanie Sierpień 9, 2013 o 23:14

Abstrahując od OFE, ja bym tego nie uznał za wiarygodną, własną inwestycje – to de facto nie jest nasza własność. :(

Tylko budując własny fundusz, niezależny od ZUS/OFE, itp. można być pewnym bezpieczeństwa emerytalnego. Taka jest moja opinia.

Odpowiedz

Justyna Listopad 1, 2013 o 20:02

Gratuluję doskonałego pomysłu na edukowanie Polaków w temacie finansów. Chciałabym zapytać o sposób liczenia zadłużenia, które wpływa na wartość netto. Napisał PAN, że : „Nasze najważniejsze zobowiązanie to kredyty, pożyczki i długi, które prędzej czy później musimy spłacić. Wpisując ich wartość zawsze posługuję się kwotą niespłaconego kapitału. Nie liczę odsetek, które będę musiał jeszcze zapłacić.” Moje pytanie brzmi, dlaczego nie liczy Pan odsetek? Przecież to lwia część zaciąganych kredytów, a jeśli zechcemy szybciej spłacić nasze zobowiązania, to i tak raczej nikt nam ich nie podaruje. Czy zatem brak odsetek w tym zestawieniu nie zaburza (na naszą korzyść) wielkości wartości netto?

Odpowiedz

Michał Szafrański Listopad 1, 2013 o 20:11

Hej Justyno,

Dziękuję za komentarz. Proponuję od razu przejść na „Ty” – jeśli nie masz nic przeciwko.

Wartość netto tutaj liczona, to próba „sfotografowania” naszego obecnego stanu. To nie jest prognoza przyszłości. I dlatego pomijam odsetki. Mamy pewne zobowiązania w chwili obecnej o pewnej, konkretnej wartości. Mamy też pewien majątek, który ma pewną wartość na tu i teraz. Nie uwzględniam ani odsetek od kredytów, ani odsetek od, np. pieniędzy odłożonych na lokatach. Nie uwzględniamy również tego, że mieszkanie, które posiadamy, może zyskać lub stracić na wartości. Nie uwzględniamy również utraty wartości z powodu inflacji. Nie uwzględniamy też przychodów, np. tego ile zarobimy czy kosztów bieżących.

„Wartość netto” ma nam pokazać stan tu i teraz. Odpowiedzieć przykładowo na pytanie: czy sprzedając nasz majątek mamy szansę pokryć nasze długi. Albo inaczej: czy pomimo tego, że mamy długi, to jesteśmy tak naprawdę na plusie… i w jakim stopniu.

Mam nadzieję, że rozwiałem część Twoich wątpliwości.

Pozdrawiam :)

Odpowiedz

Mario Listopad 20, 2013 o 15:50

Po pierwsze: gratuluję! Podoba mi się to miejsce, będę tu wracał 😉
Po drugie: nie potrafię znaleźć uzasadnienia dla pozycji ‚fundusze emerytalne’ w wyliczeniu wartości netto, zwłaszcza w nawiązaniu do Twojego ostatniego komentarza (nie mamy szans na jakiekolwiek spieniężenie tu i teraz funduszu emerytalnego, a poza tym ofe i zus jedno się staną, kiedy będziemy mieć po 67 lat, tu kilka linków:
http://prawo.rp.pl/artykul/757643,1007316-Pelc–Pieniadze-w-OFE-sa-publiczne-czy-prywatne-.html
http://prawo.rp.pl/artykul/1064861.html)
Poza tym dziwnym podejściem do pseudo-ofe-emeryturo-majątku, chapeau bas! :)

Odpowiedz

Olivia Styczeń 5, 2014 o 20:08

Trafiłam tu za sprawą noworocznego postanowienia! Przy zamykaniu roku z mężem doszliśmy do wniosku, że trzeba zmienić coś w naszych finansach. Wraz z lepszą pracą zaczęliśmy sobie na więcej pozwalać i niestety nie wyszło nam to na dobre! Ale mam nadzieję, że ogarnęliśmy się w porę (po roku)!! Dzięki Tobie mamy już zaplanowany budżet roczny z każdą nawet najmniejszą drobnostką, dziś policzyłam naszą wartość netto i ku mojemu zdziwieniu jesteśmy na + Szczerze mówiąc myślałam, że jesteśmy w gorszej sytuacji. Tak więc dostałam jeszcze większego kopa motywacyjnego.
Z zaciekawieniem czytam każdy kolejny artykuł i staram się wyciągać wnioski. Jesteśmy młodzi (23 i 27) i co za tym idzie niedoświadczeni… Dobrze mieć takiego nauczyciela jak TY!! Pozdrawiam i biorę się za dalszą część lektury.

Odpowiedz

Michał Szafrański Styczeń 6, 2014 o 23:20

Hej Olivia,

Bardzo miło mi to czytać. Życzę powodzenia Waszej dwójce :)

Pozdrawiam

Odpowiedz

kasia Czerwiec 24, 2015 o 16:13

Ja też policzyłam swoją wartość netto i wychodzimy z mężem na plus, do tego 0 po stronie zobowiązań. Chociaż to zero mnie jakoś nie cieszy, chyba powinniśmy zastanowić się jak zacząć inwestować … bo zdolność kredytowa jest, to powinniśmy chyba zacząć zastanawiać się jak powiększać swoją wartość netto na przyszłość.
Dzięki za artykuł, z którego się dowiedziałam, że pomimo braku zobowiązań, powinnam zastanawiać się nad inwestowaniem :)

Odpowiedz

Paweł Czerwiec 25, 2015 o 00:29

Michale, uczestniczę w kursie PSD, arkusz jest świetny, ale mam problem – nie za bardzo wiem jak zrozumieć Ubezpieczenie na życie (wartość wykupu). Jak to zrozumieć?

Odpowiedz

Gosia Wrzesień 30, 2015 o 22:23

Dołączam się z pytaniem. Czy kwotę (wartość naszej skóry ;))) w podpisanej np. polisie na życie wliczać do dochodu netto? Michał wielkie dzięki za czas i chęci!!!!

Odpowiedz

Łukasz Lipiec 23, 2015 o 02:38

Policzyliśmy z dziewczyną naszą wartość netto i mimo, że wyszła ona na plusie to jest to zasługa bardzo małych zobowiązań w stosunku do wartości „majątku”. Ale generalnie całe wgłębienie się w obliczenia i dokonanie analizy zestawienia finansowego ukazało nam bardzo brutalną rzeczywistość… Ciężko będzie jeszcze bardziej ograniczyć koszty skoro już żyjemy na granicy totalnej ascezy, dlatego jedynym rozwiązaniem pozostaje zastanowić się jak powiększyć swoje przychody co będzie bardzo trudne w obecnej sytuacji gdy choroba dziewczyny sprawia że tylko jedna strona otrzymuje regularny dochód z pracy.
Na pewno nie poczuliśmy się lepiej po dokonaniu naszego zestawienia finansowego ale oby to pomogło nam w podjęciu ważnych decyzji co dalej z naszą przyszłością.
Dzięki Twojemu artykułowi Michał, może właśnie w ostatnim momencie mieliśmy okazję zmierzyć się z prawdą i nie prześpimy ostatniej szansy na dokonanie zmiany w naszym życiu póki nie jest za późno.
Dziękujemy i pozdrawiamy :)

Odpowiedz

Sonia Wrzesień 14, 2015 o 14:53

Witam. Przypadkiem znalazłam tego bloga.

Chciałam zacząć spisywac domowe wydatki bo cały czas wychodzimy na zero, a ja nie wiem gdzie te pieniądze uciekają. A że jestem pedantką szukałam tabeli na jakie kategorie podzielic moje wydatki, aby były przejżyste i łatwe do obliczenia. no i znalazłam.

Przeczytałam kilka artykółw (na tym nie koniec :) ) i dało mi do myślenia. Nie chodzi przeciez o same notowanie wydatków ale o oszczędzanie. moja mama juz 20 lat prowadzi sobie taki zeszyt – ale jedyne co jej to daje, to, ze wie kiedy coś kupila np. opony, lodówka i ile to kosztowało. Bo mniejszych rzeczy nie rozpisuje: po prostu- jedzenie, chemia, opłaty, inne.

Ja jestem bardziej drobiazgowa. Chcę wiedzieć np ile wydaję na napoje gazowane, bo uważam że kupujemy ich zbyt dużo, a może hobby pochłania tą ogromą część wypłaty?

Mam 25 lat, i dwoje dzieci 3 i 1,5 – wiem ze wydatki się dopiero zaczną jak dzieci pójdą do szkoły więc chciałabym juz teraz umieć coś odłożyć z wypłaty.
Mam nadzieję, że mąż będzie współpracował :)

Dziękuję za te artykuły, bo sama nie wiedziałam jak się za to zabrać. Z zapałem będę teraz zbierać paragony!

Pozdrawiam

Odpowiedz

Maciek Wrzesień 15, 2015 o 11:05

Cześć Michał,

na wstępie chciałbym Ci podziękować za świetną robotę, którą robisz. Od pewnego czasu dość intensywnie interesuje się tematem oszczędzania i inwestowania, a Twój blog pozwala mi usystematyzować to co już wiem, a także dowiedzieć się jeszcze więcej :)

Odnośnie tego wpisu, chciałbym Cię zapytać czy swój własny biznes, który już prosperuje, jest rentowny i rozpoznawalny w Polsce w grupie docelowej można podciągnąć do zestawienia bilansowego? Jeżeli tak, to jaki masz na to pomysł, bo wycena takiego aktywa nie jest tak prosta jak nieruchomości bądź sprzętu. Przez kilka lat inwestowałem w swój biznes, zamiast systematycznie odkładać. No i teraz nie do końca jestem pewny jak go uwzględnić w tym całym zestawieniu żeby mieć jak najbardziej rzeczywisty pogląd na swoją wartość netto.

Z góry dzięki za odpowiedź!

Pozdrawiam,
Maciek

Odpowiedz

Dominika Listopad 11, 2015 o 20:00

Albo ja się zaplatałam, albo coś jest nie tak.
Pod linkiem nie znalazłam arkuszu do liczenia wartości netto(co jak zrozumiałam jest różnicą posiadanego majątku i posiadanych zobowiązań), tylko zestawienie finansowe , czyli przychody i koszty. Prosiłabym zatem link do wartości netto.
Co do tego drugiego też mam pytania zresztą:
1. prowadzę działalność jednoosobową-jak mam określic przychód miesięczny jeśli jest on mocno nieregularny?Szacunkowo?
2. Spłacam kredyt we frankach, więc kwota miesięczna spłaty nie jest stała-czy w tabelce mam wpisać kwotę średnią?
3. Czy takie koszty jak jedzenie, ubrania itp mam określać szacunkowo, jeśli nie mam rachunków i nie jestem w stanie określić dokładnie?

Odpowiedz

Ola Listopad 24, 2015 o 14:21

Dominika,

arkusz liczenia wartości netto jest w drugiej zakładce tego samego pliku.

Odpowiedz

Janek Październik 16, 2016 o 21:52

Kurdek tak czytam Twoje artykuły słucham i opracowuje kurs ” pokonaj swoje długi ” i myśl ile pracy i bitew przede mną mnie normalnie przygniata przynajmniej dziś wieczorem :)

Odpowiedz

Dodaj nowy komentarz

{ 3 trackbacks }

Poprzedni wpis:

Następny wpis: