Informacje o nowych artykułach i sposobach oszczędzania pieniędzy prosto na Twój e-mail

    

Edukacja finansowa – skąd czerpać wiedzę o oszczędzaniu i inwestowaniu

przez Michał Szafrański dodano 25 września 2012 · 102 komentarzy

Edukacja finansowa

Wszedłeś na blog “Jak oszczędzać pieniądze” i szukasz szybkiej recepty na pomnożenie majątku lub wyjście z długów. Mam dla Ciebie dwie wiadomości – jedną dobrą i jedną złą. Zacznę od tej złej – nie znajdziesz tu szybkiej recepty. Nie napiszę Ci “rób tak i tak, i będziesz bogaty”. Ale mam też dobrą wiadomość: chętnie podzielę się z Tobą swoją wiedzą i doświadczeniami. Mam nadzieję, że przy pewnym wysiłku z Twojej strony, będziesz w stanie przefiltrować i zaadoptować to o czym piszę.

W tym artykule, kolejnej części cyklu “Zaplanuj budżet domowy”, diagnozuję skąd bierze się niski poziom edukacji finansowej w Polsce, jaki wpływ ma nasze otoczenie na nasz sposób postrzegania pieniędzy i bogactwa, tłumaczę dlaczego warto poszerzać swoją wiedzę finansową i na własnym przykładzie przedstawiam, w jaki sposób można rozwijać swoją inteligencję finansową. W dwóch kolejnych artykułach przedstawię także listę lektur i blogów finansowych, które warto czytać :-)

Edukacja finansowa w Polsce – a w zasadzie jej brak

O tym, jak ważna jest edukacja finansowa i o tym jak bardzo nam jej brakuje, pisałem już w artykule “Emerytura przed 50-tką”. Wspominałem tam, że edukacja finansowa praktycznie nie istnieje. Dzieci w szkole nie dowiadują się, że, aby coś kupić, trzeba na to zapracować. Nie dowiadują się, że pieniądze można zdobywać na wiele sposobów. Nikt nas nie uczy, że są złe i dobre kredyty, jaki jest wachlarz sposobów inwestowania i pomnażania majątku, że ryzyko to rzecz mierzalna itp. Wiedzę tę musimy zdobywać sami, niejednokrotnie ucząc się na własnych błędach.

Ze swojej edukacji pamiętam, że o magii procentu składanego dowiedziałem się przypadkiem na matematyce. Ale nikt nie mówił mi, że wiedzę tą mogę wykorzystać w praktyce do pomnażania własnego majątku. Nikt nie powiedział przykładowo: “Odkładaj 3 zł dziennie, a po 40 latach takiego odkładania będziesz miał 210 000 zł pomimo, że włożyłeś tylko 43 800 zł”.

Pamiętam, że kiedyś w szkołach funkcjonował program Szkolna Kasa Oszczędności (SKO). Niestety mi nie było dane w nim uczestniczyć. A żałuję. Może czegoś ciekawego bym się dowiedział. SKO zostało niedawno reaktywowane przez PKO BP, co mnie bardzo podbudowało i zamierzałem zapisać mojego Syna na uczestnictwo w Szkolnej Kasie Oszczędności. Ulotka informacyjna, którą otrzymałem informowała, że dzieci będą mogły uczęszczać w szkole na dodatkowe zajęcia z zakresu “wiedzy o finansach” prowadzone przez nauczycieli wyznaczonych do obsługi tego programu.

SKO w praktyce

Wyobraźcie sobie moje zdziwienie, gdy na pierwszym w tym roku szkolnym zebraniu wychowawczyni mojego Syna stwierdziła: “Ja nie znam tego programu, ale nie wydaje mi się, żeby to był dobry pomysł żebyście do niego swoje dzieci zapisywali. To SKO to jakiś przeżytek”. Efekt? Z całej klasy tylko mój Syn został zgłoszony do SKO. Ja zadałem tylko jedno pytanie “A czy macie Państwo lepszy pomysł na uczenie dzieci wiedzy o pieniądzach?”. Lekki szum w klasie… i przeszliśmy do tematu wycieczki klasowej, która ma się odbyć w maju przyszłego roku. I wychowawczyni mówi mniej więcej coś takiego: “Wycieczka będzie kosztowała 500 zł od dziecka więc proponuję żebyście Państwo co miesiąc od dzisiaj wpłacali do mnie po 100 zł…”. Policzyłem szybko, że do stycznia zapłacę za całą wycieczkę więc pytam “Dlaczego nie możemy zapłacić w kwietniu?”. Pani na to odpowiada “Wiem, że może być Państwu trudno zebrać całą sumę na jeden raz” i zaraz po tym słyszę pomruk zrozumienia w klasie. Na szczęście przytrafił się jeszcze jeden przytomny człowiek, który zapytał “A jakie odsetki da nam szkoła?”. Stanęło na tym, że większość klasy płacić ma systematycznie “zaliczki” na poczet wyjazdu, a kilku krnąbrnych po prostu zapłaci przed wyjazdem.

Dlaczego opisuję tę historię? Bo sądzę, że dobrze ona oddaje smutną rzeczywistość edukacji finansowej w naszym kraju. Wiem, że generalizuję, ale obawiam się, że negatywnych przykładów w tym przypadku znajdziemy więcej niż tych pozytywnych. Skąd nasze dzieci mają czerpać dobre wzorce jeśli nauczyciele wyśmiewają inicjatywy związane z edukacją finansową, których sami nie znają, a rodzice jednocześnie mają trudność z uzbieraniem przez 9 miesięcy 500 zł na wyjazd dziecka na wycieczkę klasową. Ja nie mówię tutaj o osobach, których naprawdę nie stać na taki luksus. Mówię o rodzicach zadbanych, wyposażonych w różne gadżety i na biednych nie wyglądających.

Jeśli chcielibyście uzyskać dodatkowe informacje o programie Szkolnej Kasy Oszczędności, to zachęcam do lektury artykułu “Trup SKO ożywiony? Nowe internetowe konta dla dzieciaków”. Ale jednocześnie zwróćcie uwagę na pejoratywny wydźwięk tytułu i pierwszych akapitów tego artykułu. Czy zachęcają Was one do uczestnictwa w tym programie? Naprawdę nie rozumiem skąd ta awersja.

Jeśli masz pozytywne przykłady na to, że szkoła uczy dzisiaj dzieci wiedzy o finansach, to bardzo Cię proszę – napisz o tym w komentarzu. Chciałbym uwierzyć, że powyżej opisane doświadczenia, są odosobnionymi przypadkami.

Wiedza finansowa, którą wynosimy z domu

W pierwszym artykule cyklu “Zaplanuj budżet domowy” pisałem też o tym, jak moi Rodzice uczyli mnie oszczędzania. O tym jak bardzo jestem im za to wdzięczny – już pisałem w artykule “Emerytura przed 50-tką”. Dali mi bardzo dobre podwaliny pod systematyczne oszczędzanie i wpoili mi jednocześnie jedną zasadę: “Kredyty są złe”. Przez bardzo długi czas trzymałem się tej zasady. Jeszcze dwa lata temu nie miałem na swoim koncie żadnego kredytu, żadnej pożyczki, żadnego zakupu na raty. Wszystko finansowałem swoimi pieniędzmi.

Mój Tata ma także drugą zasadę – nie posiadał i nie posiada kart kredytowych. Motywy jego działania zostawię na boku, ale powiem tylko, że ja jestem wielkim fanem kart kredytowych, o ile tylko używa się ich z głową i zawsze spłaca całe zadłużenie w terminie. Ta różnica zdań spowodowała, że zacząłem poważnie zastanawiać się nad tym, czy inne, przekazane mi przez Rodziców “prawdy objawione” dotyczące finansów rzeczywiście są dogmatami, z którymi się nie dyskutuje. Czy na pewno wszystkie kredyty są złe? Czy na pewno przyjęte strategie oszczędzania są najlepsze?

Postrzeganie pieniędzy i bogactwa

Miałem to szczęście, że w naszym domu żyło się skromnie, a jednocześnie głodny nigdy nie chodziłem :) Z jednej strony widziałem Tatę, który zarabiał całkiem całkiem, a z drugiej strony Mamę – nauczycielkę, której pensja była marna i która dorabiała korepetycjami. Ich praca i starania, oraz to że nas finansowo nie rozpieszczali, spowodowały, że miałem szacunek do pieniędzy. I chcę tu dodać jeszcze jedną istotną rzecz: miałem to szczęście, że u nas w domu nie porównywano się do innych ani nie krytykowano tych, którzy byli bogaci. Nie przypinano pieniądzom żadnych etykietek: ani ich nie gloryfikowano, ani nie wmawiano, że pieniądze nie są ważne i szczęścia nie dają.

Dlaczego o tym wszystkim piszę? Uważam, że poza szkołą to właśnie Rodzina ma największy wpływ na naszą finansową edukację (bądź jej brak) oraz sposób postrzegania pieniędzy i bogactwa. I to właśnie Rodzice są często dla nas pozytywnym bądź negatywnym wzorem i zaszczepiają w nas pewien sposób postrzegania świata. Ale jednocześnie zawsze powinniśmy mieć na uwadze to, że nasi Rodzice żyli w nieco innych czasach, mają doświadczenia z innymi instrumentami finansowymi i nie powinniśmy mieć “klapek na oczach” i ograniczać się wyłącznie do wpojonych nam zasad i przekonań. Podam kilka przykładów twierdzeń, które mogłeś usłyszeć od swojego otoczenia, a które niekoniecznie muszą być dla Ciebie najlepsze – nawet jeśli obecnie się z nimi identyfikujesz:

  • Kredyty są złe
  • Kredyty są świetne, bo dzięki nim mogę mieć to co chcę tu i teraz
  • Musisz pracować na etat
  • Karty kredytowe są złe
  • Musisz iść na studia bo bez magistra ani rusz
  • Bogaci powinni płacić wysokie podatki
  • Trzeba podzielić majątek bogatych i rozdać biednym
  • Pieniądze są złe bo Cię zepsują
  • Pieniądze szczęścia nie dają
  • Pieniądze są po to żeby je wydawać
  • Nie ma uczciwych bogatych
  • Twoje mieszkanie to największy kapitał i najlepsza inwestycja

Ile z powyższych stwierdzeń uważasz za prawidłowe?

Poszerzanie wiedzy i walka z samym sobą

Niezbędnym kluczem do przewartościowania swoich przekonań odnośnie pieniędzy, ich zarabiania, oszczędzania, inwestowania i pomnażania, jest poszerzanie swojej wiedzy. Poprzez edukację możemy i powinniśmy dokonywać także pewnej przemiany mentalnej – akceptować to, że nasze dotychczasowe postrzeganie i rozumienie finansów, mogło być niepełne lub błędne. Dzięki poszerzaniu horyzontów i większemu zrozumieniu funkcjonowania mechanizmów finansowych, możemy uczyć się dostrzegać okazje, które bez wiedzy i inteligencji finansowej są dla nas po prostu niezauważalne.

Możemy też czerpać z doświadczeń innych i unikać błędów, które oni już zdążyli popełnić. Ja osobiście doświadczam tego, że są osoby, które mogą i chcą pełnić rolę mentorów. Chcą pomagać innym w rozwoju licząc przede wszystkim na osiągnięcie własnej satysfakcji – świadomości, że zrobili coś dobrego dla kogoś innego. Szczerze mówiąc (a to dobre – to tak jakbym dotychczas nie mówił szczerze :-)) mam nadzieję także być dla Ciebie mentorem. Cały czas wierzę, że to co przekazuję na tym blogu, ma szansę poprawić Twoje życie.

W tym miejscu świetnie pasuje film, który wskazywałem już wcześniej w komentarzach na blogu: raper i aktor Will Smith tłumaczy jakie są dwa klucze do życia. Zachęcam do obejrzenia filmu i przy okazji – do zapisania się na mój newsletter :)

 

W pełni zgadzam się z tym co mówi Will Smith. Już wiecie, że biegam i staram się cały czas pokonywać tego małego człowieka w mojej głowie, który mówi “Przestań, po co się męczysz, nie musisz, przecież należy Ci się odpoczynek, zasługujesz na niego”. Pokonywanie siebie, walka ze swoimi ograniczeniami, to podstawowe “cegły” budujące nasze przekonanie o własnych możliwościach, o tym, że jeśli tylko chcemy, to nie mamy ograniczeń.

Polecam Ci zerknięcie na koszulkę młodego, niepozornego chłopaka, który wystąpił niedawno w programie “Mam talent” (19 lat, wyprawiał cuda z piłkami do kosza). Ta koszulka mówi wszystko. A występ tego chłopaka dowodził, że wie jak przekraczać własne granice.

Granice są w nas

Inteligencja finansowa – z naciskiem na inteligencję :)

Nie wiem jak Ty, ale ja jeszcze nie spotkałem osoby, która byłaby absolutnym guru w zakresie wszystkich instrumentów finansowych i potrafiła doradzić mi najlepsze dla mnie inwestycje. Zazwyczaj takie osoby mówią przez pryzmat własnych doświadczeń – czasami bardzo odległych od moich. Każdy ma “własną szkołę”.

Jedni powiedzą, że warto oszczędzać na wszystkim. Inni, że to i tak Cię do bogactwa nie zaprowadzi, więc musisz rozpocząć własny biznes, by zmaksymalizować możliwości zarabiania. Każdy z nas jest inny i każdy ma również inny poziom akceptacji ryzyka, inne mentalne uwarunkowania do “pracy na swoim”, różny poziom dojrzałości i “kuloodporności”, różne zobowiązania (utrzymanie Rodziny, kredyty itp.). Dlatego tak ważne jest żeby nie słuchać ślepo jednego “proroka” lecz maksymalnie szeroko pogłębiać swoją wiedzę finansową i rozważać wszystko, co się już wie na temat finansów. przez pryzmat swojej indywidualnej sytuacji. Nie oczekuj, że ktoś Ci powie jaka jest najlepsza ścieżka dla Ciebie. Musisz sam to wydedukować. Jeśli będziesz pozwalał innym decydować za siebie, to prędzej czy później okaże się, że Twoje oszczędności życia rozpłynęły się w kolejnym Amber Gold. Absolutnie Ci tego nie życzę i chcę Cię zmotywować do działania i pogłębiania wiedzy :-)

Jak poszerzać wiedzę o finansach?

Jaki jest najlepszy sposób pogłębiania wiedzy finansowej? Odpowiem Ci bardzo prosto – każdy, który prowadzi do poszerzenia wiedzy finansowej :) Ja na bieżąco staram się korzystać z następujących sposobów:

  • Czytanie blogów o tematyce finansowej – żeby nie pozostawić Cię samemu sobie, to jutro w oddzielnym artykule opublikuję listę kilkudziesięciu blogów, które moim zdaniem warto systematycznie przeglądać.
  • Czytanie książek o tematyce finansowej i z zakresu rozwoju osobistego – tu także nie zostawię Cię samego sobie. Rekomendowane przeze mnie książki przedstawię w oddzielnym artykule w najbliższy piątek wraz z ich krótką recenzją.
  • Rozmowy z doradcami inwestycyjnymi, kredytowymi i ubezpieczeniowymi (life plannerzy) – rzadko to robię, ale każdorazowo, gdy prowadzę z nimi rzeczową dyskusję, to dowiaduję się czegoś nowego. Mając świadomość, że oni zawsze próbują mi coś sprzedać, weryfikuję wszystko co mówią. Czasami wyciągam od razu kalkulator (jedna z najczęściej używanych aplikacji na moim telefonie), a czasami przez kilka dni próbuję rozłożyć na czynniki pierwsze to co usłyszałem. Te rozmowy dają mi jeszcze jedno: coraz sprawniej poruszam się w obszarze finansów i coraz łatwiej jest mi “filtrować” to co mówią doradcy. Nauczyłem się także zadawać trudne pytania.
  • Udział w szkoleniach i seminariach – szkolenia prowadzone przez praktyków inwestowania są często najlepszym i najtańszym sposobem pozyskania wiedzy z pierwszej ręki. Oczywiście zanim zdecyduję się zapłacić za takie szkolenie, to weryfikuję wykładowcę. Czy na pewno jest praktykiem czy tylko teoretykiem? Jak jego szkolenia oceniają inne osoby, które uczestniczyły już w jego poprzednich edycjach? Czy zdobyta w trakcie szkolenia wiedza rokuje szansę na szybki zwrot poniesionych kosztów? Przykłady wartościowych szkoleń także będę prezentował na moim blogu.
  • Otaczanie się osobami, które osiągają sukcesy – “kto z kim przestaje, takim się staje” – ta stara prawda ma cały czas zastosowanie. Jeśli otaczam się osobami lepszymi i bardziej doświadczonymi ode mnie, to mam szansę się od nich uczyć i próbować do nich równać. A jeśli wokół mnie znajdowaliby się narzekający nieudacznicy, to jestem przekonany, że też bym do nich równał. Warto sobie pomagać i poszukiwać wartościowych mentorów.
  • Wykonywanie obliczeń na kalkulatorze finansowym – umiesz obsługiwać kalkulator finansowy? To świetne narzędzie, które pozwala szybko porównywać różne lokaty, liczyć wysokość rat kredytu, analizować procent składany, przeprowadzać proste i całkiem złożone analizy finansowe. To także podstawowe narzędzie, które warto wykorzystywać w rozmowach z wszystkimi doradcami inwestycyjnymi i kredytowymi. Jeśli nie umiesz obsługiwać kalkulatora finansowego, to planuję nauczyć Cię tego na blogu “Jak oszczędzać pieniądze” :)
  • Granie w gry finansowe, np. Cashflow 101 – zapewne znasz grę Monopoly. O Cashflow 101 można powiedzieć, że to “Monopoly na sterydach”. Gra pozwala graczom wejść w skórę pilota, pielęgniarki, menedżera i innych zawodów, z których każdy charakteryzuje się konkretną wysokością zarobków, poziomem kosztów i poziomem zadłużenia (kredyty, pożyczki). W trakcie gry zarabiamy, tracimy pracę, rodzą nam się dzieci, inwestujemy, kupujemy i sprzedajemy – jak w życiu. Ale podstawą gry jest karta gracza, na której na bieżąco tworzymy nasze zestawienie finansowe. Celem gry jest wydostanie się z “wyścigu szczurów” poprzez osiągnięcie przychodu pasywnego przekraczającego nasz poziom kosztów. Potem jest już z górki :) Gra to jedna wielka symulacja, w której zmagamy się z naszymi nawykami, przyzwyczajeniami i fobiami związanymi z finansami. Uczy ona także analizy inwestycji, np. na rynku nieruchomości. O Cashflow 101 także planuję napisać kiedyś oddzielny artykuł.

Nauka zarządzania pieniędzmi

Jeśli zamierzasz wdrażać w życie niektóre z moich porad i chciałbyś dzięki nim pomnażać oszczędności, to równolegle z wdrażaniem oszczędności poszerzaj swoją wiedzę finansową. Za chwilę, gdy uda Ci się już zaoszczędzić pewną sumę pieniędzy, będziesz musiał podejmować decyzje dotyczące ich inwestowania. I najlepiej jeśli będziesz to robić w taki sposób, aby pieniądze jak najlepiej pracowały dla Ciebie. Szkoda, aby trud włożony w oszczędzanie, poszedł na marne poprzez nietrafione inwestycje. Dlatego warto wykształcać w sobie inteligencję finansową. Znając możliwości związane z inwestowaniem, umiejąc przeanalizować zwrot z inwestycji i ryzyka, będziesz podejmował świadome decyzje. Ryzyko sam ograniczysz do takiego poziomu, który jest dla Ciebie akceptowalny. Ty wybierasz, Ty decydujesz :)

Proszę Cię bardzo – skomentuj co na ten temat myślisz i czy i w jaki sposób pogłębiasz obecnie swoją wiedzę finansową. Jeśli zachęciłem Cię do działania, to także będę Ci wdzięczny za komentarz “OK. Działam.” :) A jeśli będziesz miał jakiekolwiek pytania, to zapraszam Cię do ich zadawania.

Dziękuję Ci bardzo, że czytasz mojego bloga i życzę Ci otwartej głowy i owocnej nauki :) Zapraszam również do lektury kolejnych artykułów: listy blogów oraz książek, których lekturę polecam.

"Finansowy ninja" - podręcznik finansów osobistych

Finansowy ninjaMożna już zamawiać moją książkę "Finansowy ninja". To ponad 540 stron praktycznej wiedzy o oszczędzaniu, zarabianiu, optymalizacji podatkowej, negocjowaniu i inwestowaniu, które pomogą Ci zostać prawdziwym finansowym ninja i osiągnąć bezpieczeństwo finansowe.

Przewodnik po finansach osobistych, który każdy powinien przeczytać jeszcze w szkole.

PRZEJDŹ NA STRONĘ KSIĄŻKI →

Podobał Ci się ten artykuł?

Jeśli tak, to zarejestruj się aby otrzymywać powiadomienia o nowych artykułach o oszczędzaniu pieniędzy. Nie ujawnię nikomu Twojego adresu!



{ 85 komentarzy… przeczytaj komentarze albo dodaj nowy komentarz }

jacekplacek Wrzesień 25, 2012 o 08:08

W liceum jest przedmiot „mający na celu” poszerzenie wiedzy finansowej nazywa się Podstawy Przedsiębiorczości (za moich czasów był i tak się nazywał). Ale dla nauczycielki prowadzącej ważniejsze było to jak się zakłada spółkę z.o.o. niż najprostszą i najczęściej spotykaną działalność gospodarczą. A na moje pytanie o inwestycje klasa usłyszała, że są lokaty (zgadzam się z tym), a na innych inwestycjach np. GPW się tylko traci. W podsumowaniu stwierdziła, że najlepiej nie mieć oszczędności to nie będzie problemu z inwestowaniem. Więc co się dziwić, że finansowa świadomość społeczna kuleje na obie nogi.

Odpowiedz

Michał Szafrański Wrzesień 25, 2012 o 21:33

Smutny obraz rzeczywistości. Mam takie marzenie: opracować i wdrożyć taki program. Szkolić dzieciaki w szkołach. Byleby tylko inni nóg nie podstawiali…

Odpowiedz

KIKI Sierpień 17, 2013 o 01:43

…JAK PRZECZTAŁAM POPRZEDNI ARTYKUŁ GDZIE BYŁA MOWA O PKO W SZKOLE DLA DZIECIAKÓW I OPINIE NA TEN TEMAT PANI WYCHOWAWCZYNI TO POMYŚLAŁAM TO SAMO …MAŁO TEGO ZAKOŁATAŁA MI MYŚL O TAKIM PROGRAMIE JUŻ DLA PRZEDSZKOLAKÓW….TAK ŻE WCHODZE W SPOŁKE :):):)

Odpowiedz

Dominika Kwiecień 15, 2014 o 20:45

Czad!!!!!
Mam nadzieję, że jak moje dzieci pójdą do szkoły, to Twój program bezie już hulał 😉
Pozdrawiam serdecznie

Odpowiedz

Ewa Wrzesień 4, 2014 o 11:17

na takich zajeciach to ja chetnie usiade w lawce nawet z przedszkolakami :) super blog , napewno wykozystam wszystko co do mnie dotrze :)

Odpowiedz

Tomek Białkowski Wrzesień 25, 2012 o 09:20

Jakiś czas temu na zebraniu klasowym w szkole mojego syna przedstawiłem rodzicom i wychowawczyni program organizowany przez Fundację Kronenberga – tutaj link http://www.citibank.pl/poland/kronenberg/polish/9575.htm – zalety programu dla dzieci „Od grosika do złotówki”. Jakież było moje zdziwienie, kiedy jedna z mam, a potem kolejna i kolejna naskoczyły na mnie mówiąc coś w stylu „najpierw to niech nasze dzieci dobrze tabliczki mnożenia się nauczą, a nie o pieniądzach i bankach – to sami złodzieje i tyle”.
Cały program wymaga zaangażowania wychowawcy i kilku rodziców. Kiedy i to powiedziałem, pani wychowawczyni pełna entuzjazmu na początku, zwątpiła i powiedział, że w zasadzie to ona nie będzie miała czasu i siły żeby to pociągnąc.
Widząc i słysząc „zaangażowanie” rodziców i nauczyciela, odpuściłem sobie.
Szkoda – wielka szkoda.

Odpowiedz

Michał Szafrański Wrzesień 25, 2012 o 21:43

Tomek,

Dziękuję za komentarz i za link. Chociaż historia w szkole Twojego Syna ułożyła się nieciekawie, to dobrze przeczytać, że gdzieś realizuje się programy takie jak ten Fundacji Kronenberga. Zapisuję sobie ten link :)

Pozdrawiam serdecznie

Odpowiedz

mw Marzec 5, 2013 o 19:46

tencały program to jedna wielka manipulacja, pod płaszczykiem idei oszczędzania reklamuje się produkty banku i wpaja rodizcom i ich dziecim, że własnie ten a nie inny bank jest ok. To kryptoreklama. Dziwię się, że MEN zezwolił na cos takiego

Odpowiedz

Michał Szafrański Marzec 6, 2013 o 19:24

Hej MW,

Niestety nie ma sensownej alternatywy. Ale bądźmy dobrej myśli. Może kiedyś uda się wspólnymi siłami ją stworzyć :)

Pozdrawiam!

Odpowiedz

Tomek(1) Wrzesień 25, 2012 o 09:22

Odpowiem na pytanie: Ile z powyższych stwierdzeń uważasz za prawidłowe?
Tylko jedno: Pieniądze szczęścia nie dają. Pozostałe są albo tylko częściowo prawdziwe albo wcale. A że pieniądze szczęścia nie dają – nie należy tego interpretować, że pieniądze są złe i trzeba być biednym. Chodzi tylko o to, że pieniądze są środkiem a nie celem samym w sobie.
„Pieniądze pomagają w znoszeniu ubóstwa”.

Odpowiedz

tofik Wrzesień 25, 2012 o 10:17

Strasznie długie…nie byłem w stanie….wybacz…

Odpowiedz

Michał Szafrański Wrzesień 25, 2012 o 21:47

Hej Tofik,

Wybacz :) Może rzeczywiście trochę przegiąłem. Ale przy okazji zadam Ci jedno pytanie: czy byłbyś zainteresowany wersją audio tego artykułu? Czy to by pomogło? Poważnie przymierzam się do wersji do słuchania, którą być może opakuję w podcastowy serial.

Ktoś już mnie w komentarzach do tego zachęcał. A jaka jest Twoja opinia?

Pozdrawiam :)

Odpowiedz

tofik Wrzesień 26, 2012 o 21:23

Nie wiem, czy nie lepiej było by częściej a po mniej. Krótsze teksty czyta się chętniej i więcej się chyba z nich zapamiętuje.

Odpowiedz

Michał Szafrański Wrzesień 26, 2012 o 22:54

No mooooże troszeczkę skrócę :) Na pewno się też je szybciej pisze :)

Odpowiedz

Ania Październik 24, 2014 o 13:22

Zaraz zaraz. To jest ok. 6 stron w wordzie. Może jak na specyfikę blogów ,rzeczywiście sporo, ale obiektywnie rzecz ujmując, to jest w dalszym ciągu tylko 6 stron. Przeczytać 6 stron to naprawdę nie jest za dużo. Wg mnie ważniejsze, że artykuł tworzy sensowną całość. Traktuje całościowo jakiś temat. Nie ma, wg mnie, sensu go na siłę ciąć na kawałki.

P.S. Weszłam przypadkiem i zostaję na stałe :)

Odpowiedz

Angela Styczeń 26, 2015 o 16:31

Nie jest za długie. Czyta się szybko i przyjemnie. Mogę tylko stwierdzić, że jak biorę do ręki książkę to nie czytam po 3 strony i koniec tylko czytam ok 30 stron :)
Pozdrawiam.

Odpowiedz

Emil Październik 19, 2016 o 00:37

No to ja od siebie dodam, że zdziwiłem się na końcu z myślą: „co? już koniec!?”

Długi ten wpis nie jest na pewno…

Odpowiedz

Michał Wrzesień 25, 2012 o 20:11

A dla mnie za krótkie.
Czekam na każdy wpis i przyswajam każde zdanie.
Michał pisz często i jak najwięcej, bo masz wiele ciekawego do powiedzenia, każde myśl ma sens.

pozdrawiam

Odpowiedz

Michał Szafrański Wrzesień 25, 2012 o 21:50

Hej Michał,

Dziękuję za ten komentarz. Strasznie się obśmiałem :) Ile osób – tyle opinii. Dziękuję Ci za wsparcie. To co piszesz cieszy i daje mi pozytywnego kopa.

Jak rozumiem dla Ciebie najlepszym „formatem uzupełniającym” blog byłaby książka 😉

Trzymaj się imienniku :)

Odpowiedz

Ania Październik 24, 2014 o 13:37

Książka – bardzo dobry pomysł. Jestem pewna, że prędzej czy później i tak Cię to nie ominie 😉

Odpowiedz

Paweł Wrzesień 26, 2012 o 08:04

o ile dotychczasowe Twoje artykuły były bardzo dobre, to ten mogę śmiało nazwać rewelacyjnym! i wydaje mi się, że ten temat (braku edukacji finansowej w Polsce) poruszyłeś chyba jako jedyny do tej pory – ja w każdym razie nie spotkałem się z nim na żadnym innym blogu.
mam zaś dokładnie te same spostrzeżenia, co Ty, jeśli chodzi o nasze szkoły (tak się składa, że zazwyczaj to ja biorę udział w szkolnych zebraniach i wywiadówkach u moich dzieci) i poziom wiedzy ekonomicznej wśród nauczycieli i większości rodziców. można się czasami załamać, ale stara prawda mówi: „umiesz liczyć? licz na siebie!” 😉
dlatego warto samemu się dokształcać w tym zakresie (choćby poprzez czytanie tak wartościowych blogów jak Twój) i przekazywać tę wiedzę swoim dzieciom.
a tak na marginesie – mam gdzieś chyba jeszcze swoją książeczkę SKO sprzed lat, chętnie podeślę Ci jej zdjęcia, może przydadzą się do zilustrowania tekstu? 😉
pozdrawiam!

Odpowiedz

Michał Szafrański Wrzesień 26, 2012 o 22:56

Paweł,

Dziękuję! Cieszę się, że artykuł trafił w Twoje oczekiwania.

A co do zdjęć książeczki – to bardzo chętnie poproszę o podesłanie. Mój adres znajduje się w każdym e-mailu z newsletterem.

Pozdrawiam!

Odpowiedz

Refael72 Wrzesień 26, 2012 o 08:32

Za mojej młodości było SKO, tyle, że…
Inflacja zjadała oszczędności.
Odsetki kradła szkoła.
Pani opiekunka kręciła nosem i robiła fochy jak się chciało wypłacić, bo szkoła bierze udział w jakimś konkursie i wypłaty obniżają pozycję szkoły.

pozdrawiam

Odpowiedz

Michał Szafrański Wrzesień 26, 2012 o 23:01

Hej Refael72,

Różowo nie ma, ale z drugiej strony na to patrząc miałeś okazję nauczyć się, że „inflacja zżera oszczędności, odsetki zabierała szkoła” i że obsługa w okienku u Pani opiekunki ma swój koszt (np. nerwy). Abstrahując od zaoszczędzonych sum, dzieci uczą się życia.

Z parametrów nowego SKO, które widziałem, wynika, że odsetki kapitalizowane są obecnie co miesiąc, wynoszą koło 5% (a więc całkiem zauważalne mogą być), a do tego rodzic ma dostęp do konta dziecka online. Już samo to pozwala dzieciom wiele wytłumaczyć.

Odpowiedz

Piotr Wrzesień 26, 2012 o 10:11

Nie miałem nigdy styczności z SKO, ale chwała PKO BP, że ma długofalową politykę…przyciągania nowych klientów i reaktywował dawny projekt. Wszystko zależy od tego, jak to będzie wyglądało w praktyce. To musi być zabawa i to ciekawa zabawa. I oby dzieci nie wyniosły z SKO takich wniosków, że nie warto oszczędzać w banku, bo „mało przybywa”.

Przeteoretyzowanie to ogólnie problem szkolnictwa na wszystkich szczeblach a ja natrafiłem dodatkowo na wygórowane ambicje dwóch uczelni. Pamiętam, jak na początku ostatniej klasy liceum poszedłem na spotkanie dla kandydatów na SGH. Jakiś ważny pan powiedział wtedy: „jeśli chcecie prowadzić hurtownię okien, to tu nie przychodźcie”. Czyli to jest uczelnia dla elit, a „zwykłą” działalność gospodarczą może sobie prowadzić każdy. Ja od zawsze marzyłem o własnej firmie, więc po tych słowach widziałem, że od SGH mam trzymać się z daleka. Niestety nie wiedziałem, że na innych uczelniach jest tak samo. Na Wydziale Zarządzania UW na ćwiczeniach z rachunkowości pani poinformowała nas, że będziemy się uczyć tylko o pełnej rachunkowości, bo prowadzić księgę przychodów i rozchodów „to każdy może się w 3 dni nauczyć” (chciałbym to zobaczyć).
Czyli mania wielkości. Musicie od razu być wielcy. Tylko jak do tego dojść. Brakuje podejścia małych kroków. I tak samo jest z edukacją finansową. Brak pokory, brak cierpliwości.

Odpowiedz

Anna Wrzesień 26, 2012 o 20:29

W szkole na pierwszym spotkaniu rodziców również była tematyka reaktywacji SKO przez Pekao. W drodze do domu zwróciłam uwagę na ich ładny kolorowy billboard. Rodzice na informację o SKO zareagowali z początku lekkim rechotem, ale kilka osób zadało konkretne pytania. Zainteresowanie produktem było, bo ulotki dość szybko się rozkolportowały. Moje dziecko dopiero co zaczęło edukację, więc raczej koncentrujemy się na rozpoznawaniu nominałów i waluty. Fascynują ją znaki wodne i kolejne zabezpieczenia :-) Póki co, córa ma tradycyjną skarbonkę. Ale… pomysł odnośnie SKO, mimo kiepskiej historii poprzedniczki, wydaje mi się ciekawy. Dzieci od małego powinno uczyć się o jaki mechanizm oparty jest pieniądz.

Odpowiedz

szacunek Wrzesień 28, 2012 o 12:10

Michał,

Wcale nie za krótko :-) Wpis bardzo treściwy i konkretny. Jeśli nie mam czasu przeczytać za jednym zamachem, kończę na telefonie w drodze do pracy, albo z powrotem! Tak trzymaj!

Pozdrawiam,
Szacunek

Odpowiedz

Tomek Wrzesień 29, 2012 o 11:14

E tam, SKO :-) Bitcoin (http://bitcoin.org) to jest przyszłość :-)

Bo co da SKO, jak ciągle bank centralny drukuje pieniądze i robi wszystko żeby pieniądz tracił na wartości (gdzie sens oszczędzania w warunkach dużej inflacji).

A Bitcoinów nie da się dodrukować, są odporne na inflacje, żaden rząd i bank nie ma nad nimi kontroli i nie może nimi manipulować, nie ma centralnego serwera który można wyłączyć, jest to pierwsza prawdziwie globalna waluta (brak opłat za transfery między krajami).

Generalnie większość ludzi wierzy w wartość złota, ja wierzę w matematykę (a więc i w Bitcoin, który jest oparty o kryptografię czyli matematykę).

Pozdrawiam
Tomek

Odpowiedz

Michał Szafrański Wrzesień 30, 2012 o 20:39

Hej Tomek,

Dzięki za komentarz :) Co do Bitcoin, to waluta może i jest jakąś przyszłościową opcją, ale ilość elementarnych problemów związanych z jej używaniem jest niestety niemała. Co chwila czytam takie donosy jak ten na Niebezpieczniku.

Dodatkowo totalną abstrakcją wydaje mi się żeby w szkołach ktoś chciał uczyć o Bitcoinach. SKO jest realnym programem, który ma szansę zaszczepić dzieciakom podstawy oszczędzania, nauczyć mechanizmów, które mają szansę się potem przydawać w życiu bez względu na to, jaką walutą będziemy obracać.

Piszesz o dużej inflacji – mam nadzieje, że Twoje przewidywania się nie ziszczą. Jak na razie co by nie mówić, to inflacja w Polsce jest na bardzo przyzwoitym poziomie i do dużej inflacji dużo nam jeszcze brakuje. Ja nie uważam 4% inflacji za dużą. Może dlatego że naoglądałem się jak pieniądz tracił na wartości w ubiegłym wieku :)

Pozdrawiam serdecznie,
Michał

Odpowiedz

Tomek Październik 1, 2012 o 13:22

Michale :-)

Popełniasz ten sam błąd co niektórzy :-) tj. utożsamiasz problemy jednej lub kilku giełd z problemami waluty. Gdy włamią się do Twojego banku i wyprowadzą Ci z konta pieniądze też stracisz zaufanie do złotówki?

Zgadza się, często te giełdy zakładają ludzie którzy nie mają pojęcia o bezpieczeństwie, ale wraz ze wzrostem wartości wymiany na giełdach, one się profesjonalizują. Może nadejdzie czas gdy wielcy gracze (mam tu na myśli giełdy, sklepy, stocki itp.) wprowadzą możliwość płatności w Bitcoinach.

W każdym razie warto obserwować, a nawet zobaczyć jak to działa w praktyce. Jest trochę miejsc gdzie można zdobyć darmowe Bitcoiny (co prawda są to raczej mBTC) i powymieniać się, kupić kilka na giełdzie, zobaczyć jak to w ogóle działa.

Jak to się upowszechni to będzie niezła zagwozdka jak to opodatkować bo bitcoin to po prostu liczba (o szczególnej wartości, z góry nieznanej) zdecentralizowana. Trzeba by opodatkować/zdelegalizować liczby :-)

Jakbyś chciał więcej informacji to na priv :-)

Odpowiedz

Krzysiek Policha Październik 1, 2012 o 19:46

Bitcoin może i był stworzony z wyższych pobudek, ale obecnie jest środkiem dla manipulatorów i kombinatorów. Da się na tym zarobić, produkując je, ale nigdy nie stanie się poważnym środkiem płatniczym.
Do tego jak byś powiedział policji, że to waluta, to masz przerąbane.

Ogólnie, można na tym pozarabiać produkując, ale to trzeba dobrze wyliczyć. A do operacji na nich, trzymał bym się z daleka, jeśli ktoś nie chce mieć kiedyś przykrych niespodzianek.

PS bitcoin to przedmiot kolekcjonerski i radzę takiej definicji się trzymać, aby nie podpaść władzy

Odpowiedz

my-name Wrzesień 30, 2012 o 12:12

Witam.
SKO miałem na początku podstawówki. Brązowo-zielona karteczka gdzie z jednej strony były kratki do wpisywania wpłat i wypłat a z drugiej propagandowy tekst i rysunki ze sprzętem sportowym jaki można było kupić za oszczędzone pieniądze. Owszem nie było żadnej edukacji i nie wyobrażalny był jakiś procent za to że wpłacamy pieniądze. Całość przedsięwzięcia wyglądała tak że wychowawczyni wpisywała przyniesione przez uczniów kwoty na tą „książeczkę”, na drugiej karcie robiła kopię operacji a następnie wpłacone środki zamykała w szufladzie biurka na klucz. Mimo, że to był zwykły klucz popularny w meblach jakoś nikomu nie przyszło na myśl żeby opędzlować szufladę :-)
Reaktywacja SKO przez PKO jest niczym innym tylko zrobieniem sobie bazy klientów na przyszłość.
Michał, czy nie wydaje się Tobie że wychowawczyni chciała na tym zarobić? Nie wiem jaka jest liczność uczniów w klasie oraz ile klas pojedzie na wycieczkę ale otrzymując od rodziców łącznie po kilka tysięcy złotych co miesiąc i deponując je na krótkich lokatach można kilkadziesiąt złotych zyskać.
Czy SKO powinno być reaktywowane? Tak ale pod warunkiem że będzie coś więcej niż tylko „przynieś pieniądze i nam wpłać”.

Odpowiedz

Michał Szafrański Wrzesień 30, 2012 o 21:25

Hej my-name,

Zacznę od końca: wydaje mi się, że obecne SKO ma ręce i nogi.

  • Po pierwsze: nie trzeba wpłacać pieniędzy w szkole. Można zasilać konto przelewem.
  • Po drugie: konto jest oprocentowane na 5% rocznie i odsetki kapitalizowane są co miesiąc. Bez względu na ich ilość, dziecko ma szansę zauważyć przyrastanie oszczędności.
  • Po trzecie: jest to pierwszy sposób dla dziecka na samodzielne zarządzanie swoim kontem przez Internet. Zobacz demo jak to wygląda. Uważam, że SKO w obecnym wydaniu, to coś naprawdę wartego promowania. Oczywiście, że PKO BP „nagania” sobie klientów, ale uważam, że zasługują na ich pozyskanie. Poza wspomnianym tu Citibankiem, pokaż mi inne banki, które starają się kompleksowo edukować dzieci w zakresie finansów osobistych. Posucha :(

Co do Pani Wychowawczyni: absolutnie nie podejrzewam jej o złe intencje. Co więcej sądzę, że te zebrane pieniądze leżałyby gdzieś w szufladzie w pokoju nauczycielskim a nie na koncie. Intencję Pani miała dobrą – pomóc rodzicom odkładać kwotę na wycieczkę. Ale w zderzeniu z jej sceptycyzmem odnośnie SKO, tworzyło to kuriozalną sytuację, którą opisałem.

Powiem nawet więcej: ja naprawdę nie będę miał nic przeciwko temu żeby Pani, która zbierze kwotę od rodziców, którzy chcą ją jej wpłacać regularnie, wpłaciła te pieniądze na własne konto i zarabiała na odsetkach. Nie mam postawy „psa ogrodnika”, który sam nie zarobi i innym nie da zarobić. Jeśli rodzicie (większość) gotowi są wpłacać w ratach i nie jest to dla nich problemem, to niech Pani Nauczycielka dorobi sobie do pensji odsetkami. Wiem, że piszę rzecz kontrowersyjną, ale generalnie uważam, że jeśli ktoś chce Ci dać pieniądze, to trzeba je brać. Żeby sytuacja była moralnie czysta, to Pani mogłaby się w takiej sytuacji podzielić odsetkami z rodzicami i byłoby to OK.

Ale osobiście sądzę, że Pani nie będzie miała takiego pomysłu, aby ulokować zebrane „raty” na korzystnie oprocentowanym koncie.

Pozdrawiam Cię ciepło :)

Odpowiedz

Magda Październik 14, 2012 o 12:09

Witam
ja miałam sytuację trochę inną od omawianej we wcześniejszych komentarzach
na początku września wraz z kolegą na prośbę uczniów skalkulowałam wycieczkę za 370zł
(wydaje mi się to wynikiem niezłym jak na wyjazd na wyjazd 5 dniowy na 2. koniec polski)
na zebraniu (w połowie września) zapytałam się rodziców, czy będą chętni i ew ile, że będzie potrzebna zaliczka (pensjonat wymaga wcześniejszej wpłaty), i że to może dobra chwila na zmuszenie młodzieży (16-17 lat) do zebrania przez najbliższe 9 miesięcy chociaż części kwoty potrzebnej na wyjazd (wyjazd na początku czerwca).
I wiecie co usłyszałam?
Śmiechy – że bajki opowiadam.
Prędzej bym się takiej reakcji po uczniach spodziewała niż po rodzicach. Wydaje mi się, że to nie tylko szkoła ma uczyć.

O zbieraniu w ratach przyznaję się nawet nie pomyślałam (może trochę wstyd) żeby zaproponować.Zresztą to mocno ryzykowne tak na prawdę, potem są sytuacje typu uczeń mówi w domu że wpłacił a ja nic nie dostałam i jest słowo kontra słowo. Jeżeli uczeń „przechula” pieniądze na kino(a zdarza się) to tego dnia zostaje w szkole z inną klasą – w przypadku wycieczki 5 dniowej już to się „po kościach” nie rozejdzie. O SKO dowiedziałam się dopiero tutaj.

Co do podstaw przedsiębiorczości jest chyba trochę lepiej niż było, bo widziałam koleżankę w pracy, która miała przygotowane materiały o oprocentowaniu kredytów i lokat – z przykładami i zadaniami włącznie. nie umiem niestety powiedzieć nic więcej, ponieważ tego przedmiotu nie uczę.

Cieszę się że tutaj trafiłam. Mam spore zaległości odnośnie oszczędzania i zarządzania oszczędnościami. Do tej pory wystarczało mi, że miałam zapas środków pozwalający mi przeżyć 2 miesiące bez pracy i żadnych długów (mnie też mama nauczyła, że długi są złe i zobowiązania należy regulować na bieżąco). Odkąd jednak udało mi się zdobyć dodatkową pracę w szkole policealnej i oszczędności zaczęły powoli ale rosnąć, to chyba warto przestać na nich tracić na rachunku oszczędnościowym.

Się trochę zakręciłam. Mam nadzieję, że sens mojej odpowiedzi jest nadal czytelny.

Odpowiedz

Michał Szafrański Październik 14, 2012 o 13:33

Cześć Magdo,

Bardzo Ci dziękuję za głos w dyskusji z „drugiej strony”. Twój komentarz pokazuje, w jak trudnej sytuacji znajdują się Ci, którzy próbują promować tematykę oszczędzania i zarządzania finansami. Łatwo przypiąć im etykietkę oszołomów, skner, osób oderwanych od realiów (moim zdaniem niesłusznie).

Chciałoby się powiedzieć „każdy jest kowalem swojego losu”. Mi się wydaje (ale mogę się mylić), że łatwiej o temacie tym porozmawiać z młodzieżą niż zatwardziałymi w swoich poglądach rodzicami. Nawet jeśli nie odniesiesz widocznych efektów, to być może któryś młodzieniec czy dziewczyna będą Ci kiedyś wdzięczni za to, że w ogóle starałaś się przekazać im jakiekolwiek podstawy finansów. Jeśli nie czujesz się na siłach, to być może warto zaprosić kogoś kto chociażby opowie im na godzinie wychowawczej o rodzajach pożyczek, kredytów itp.

SKO jest dla szkół podstawowych, ale zmotywowałaś mnie do poszukania programu, z którego można byłoby korzystać w szkołach po-podstawowych. Ciekawe czy coś takiego istnieje.

Pozdrawiam Cię serdecznie, Michał

Odpowiedz

Ola Październik 30, 2016 o 00:13

Cześć,

Trafiłam tu kilka dni temu i przepadłam. Zrobiłam analizę finansową, za co zabierałam się od dawna i wstyd przyznać, ale ze względu na to, że nasze dochody są dość nieregularne, to nie do końca zdawałam sobie sprawę, ile tak naprawdę zarabiamy. Do tej pory sporo naszych oszczędności przeznaczaliśmy na urządzenie mieszkania, ale jesteśmy już blisko końca i wreszcie będzie można na spokojnie odkładać. Cieszę się też, bo przy okazji obliczania swojej wartości netto zajrzałam na portal ogłoszeniowy i przekonałam się, że nasze mieszkanie może być sporo więcej warte niż te cztery lata temu, gdy braliśmy kredyt.

Druga sprawa, o której chciałam napisać, to kwestia edukacji finansowej w szkole. Tak się składa, że jestem po tej drugiej stronie. Niestety, sytuacja wygląda tak, że wychowawców jakoś szczególnie nie szkoli się do tej roli. Oczywiście, otrzymujemy konkretną wiedzę w czasie studiów, ale potem to już tylko w naszej kwestii (i ewentualnie dyrektora szkoły) leży dalsza edukacja własna. Tymczasem świat się zmienia, młodzież ma zupełnie inne priorytety niż te 10 czy 20 lat temu. Pojawiają się coraz to nowe problemy, zmienia się sytuacja ekonomiczna, a rodzice niestety mają coraz mniejszy kontakt z własnymi dziećmi. Podczas lekcji matematyki pojawia się temat lokat bankowych, podatków i wspomniany przez Ciebie procent składany. Staram się uczniom pokazać, jak sprawa wygląda od strony praktycznej, ale nie oszukujmy się, praktykiem w tej kwestii nie jestem. Dlatego cieszę się, że poruszasz temat, zmotywuje mnie to do wgłębienia się w tematykę podstaw przedsiębiorczości, a w przyszłości może do znalezienia pomocy z zewnątrz. Młodzież zdecydowanie powinna być wyedukowana w temacie finansów. Należałoby jednak wspomnieć, że kwestii do poruszenia podczas godziny wychowawczej jest naprawdę dużo. Dzisiejsza młodzież zmaga się z tyloma problemami (niestety, w moim odczuciu często ważniejszymi niż sytuacja finansowa), że te kwestie zostawia się raczej na końcówkę okresu edukacji w szkole średniej.

Jeśli chodzi o wycieczki i zbieranie na nie pieniędzy, to faktycznie bywa ciężko. Rodzice, mimo iż są informowani ponad pół roku wcześniej o planowanym wyjeździe, często mają problem z uzbieraniem odpowiedniej kwoty. Smutne to, ale tym bardziej motywuje do pracy…

Bardzo dziękuję za otwarcie oczu, zarówno w kwestii prywatnej, jak i tej zawodowej.

Pozdrawiam serdecznie i przechodzę do kolejnego artykułu,
Ola

Odpowiedz

Magda Październik 14, 2012 o 15:31

Och, w mojej „branży” jest sporo „oszołomów” :)
jak wszędzie się trafią.

Zaproponowany temat na lekcję wychowawczą jest fajny. Spróbuję poszukać materiałów albo specjalisty, który by mi pomógł swoją wiedzą.
Znalazłam organizację http://www.junior.org.pl/ z innymi programami dla młodzieży ponadgimnazjalnej, zapowiada się niezłe źródło informacji i materiałów do prowadzenia zajęć.

Pozdrawiam.

Odpowiedz

Erzecznik Październik 17, 2012 o 09:35

Aby pokazać, jakie korzyści płyną ze świadomego zarządzania budżetem domowym, eksperci z Meritum Banku przygotowali krótkie materiały wideo na temat skutecznego poszukiwania oszczędności oraz odkładania pieniędzy na dowolny cel. Drugi z nich dostępny jest pod tym adresem: „3 kroki do skutecznego oszczędzania”: http://youtu.be/ioJA3uX2etI Wprowadzicie w życie zaproponowane sposoby na oszczędzanie?

Odpowiedz

anja Październik 18, 2012 o 11:15

ok, działam

Odpowiedz

Janusz Listopad 7, 2012 o 15:23

tofik napisał;
„Nie wiem, czy nie lepiej było by częściej a po mniej. Krótsze teksty czyta się chętniej i więcej się chyba z nich zapamiętuje.”

Moim zdaniem jeśli bardzo,ale to bardzo chce się zminić swoje finansowe życie to każdy ciekawy artykuł na temat finansów osobistych będzie zawsze za krótki.
Tak przynajmniej jest w moim przypadku.
Jeszcze jakiś czas temu nie miałem żadnych oporów aby wydać kilkadziesiąt złotych miesięcznie na alkohol.Kupiłem sobie duży telewizor FULL HD i z piwkiem w ręku oglądałem godzinami Ferdka Kiepskiego i inne klasowe seriale:)) Teraz pisząc te słowa mój jakże wspaniały telewizor(oczywiście kupiony na raty,eh) jest wyłączony,a pieniądze które wydawałem na alkohol wydaję teraz na książki(e-booki).Wiele książek które przeczytałem są tu polecane przez Michała.Książka która zmieniła radykalnie moje spojrzenie na świat i od której zacząłem czytać nałogowo to „Bogaty Ojciec, Biedny Ojciec” Roberta Kiyosakiego,polecam ją każdemu.
Tak więc Drogi Michale pisz tak jak do tej pory,bo wierzę głęboko że jest wielu spragnionych wiedzy finansowej ,tak zaniedbywanej w szkołach i domach.
I tak na koniec;pierwszą zmianą jaka następuje po rozpoczęciu oszczędzania jest ta,że nie musimy już przed wypłatą chodzić pożyczać pieniędzy od np. mamusi:)

Odpowiedz

Michał Szafrański Listopad 7, 2012 o 22:00

Hej Janusz,

Bardzo Ci dziękuję za Twój komentarz. Naprawdę utwierdzasz mnie w przekonaniu, że warto działać tak jak staram się działać :) Że o wywołaniu uśmiechu na mojej twarzy nie wspomnę 😉

Pozdrawiam serdecznie

Odpowiedz

Krzysiek Listopad 8, 2012 o 13:30

Michał super blog o edukacji finansowej ! Pozdrawiam.

Odpowiedz

Michał Szafrański Listopad 8, 2012 o 22:28

Hej Krzysiek,

Bardzo Ci dziękuję za tak pozytywną opinię.

Również pozdrawiam :)

Odpowiedz

Agnieszka Grudzień 4, 2012 o 21:52

Witam.
Trafiłam na Twój blog przypadkiem (chociaż podobno przypadków nie ma;)). Tak się składa, że jestem nauczycielem w szkole podstawowej. W tym roku szkolnym zgłosił się do nas przedstawiciel banku PKO BP z ofertą SKO dla uczniów. Dyrekcja złożyła mi propozycję „zaopiekowania się” tym tematem i tak oto zostałam opiekunem szkolnego koła SKO. Po miesiącu wpłat dzieciaków trochę się wkręciłam i zdecydowałam, że założę blog o oszczędzaniu, bo PKO oferuje taką mozliwość. I dzięki temu wkręciłam sie na maxa;)
Trudno wyrokować jak będzie sie to rozwijać, bo jesteśmy dopiero na początku długiej drogi. Planuje organizowanie wielu atrakcji, lekcji o finansach, konkursów itp. Na razie zaobserwowałam dwie rzeczy. Po pierwsze, całe to oszczędzanie jest niezwykle kształcące dla dzieci, z możliwością uczestniczenia w czymś dużym razem z innymi w swojej szkole czy klasie, z możliwościa dodawania komentarzy na blogu, czy współprowadzenia go. Ale druga rzecz, ta smutniejsza jest taka, że niestety tak jak w przypadkach, o których piszesz wcześniej, wielu rodziców lekceważy temat i nie pozwala swoim dzieciom na zapisanie się do SKO. Słysze tez czasem, że nie pozwalają swoim dzieciom ruszyć pieniążków zgromadzonych w skarbonkach. Ale na szczęście takich rodziców jest mało i mam nadzieję, że będzie jeszcze mniej.
Zapraszam na stronę naszego raczkującego bloga sp9sko i pozdrawiam bardzo serdecznie. Miło mi było natknąć się na zdrowo myślącą osobę;)
Agnieszka

Odpowiedz

Michał Szafrański Grudzień 6, 2012 o 19:42

Hej Agnieszko,

Bardzo milo mi Cie tu przywitac. Jesli bedziesz chciala podzielic sie doswiadczeniami z prowadzenia SKO, to bede zobowiazany :) Chetnie uslysze jak to wyglada z perspektywy nauczyciela zaangazowanego w temat.

I koniecznie podaj nam prosze adres swojego bloga.

Pozdrawiam serdecznie Ciebie i dzieciaki :)

Odpowiedz

Agnieszka Grudzień 8, 2012 o 15:01

Witam ponownie:-)
Dziękuję za odpowiedź i pozdrowienia w imieniu swoim i dzieciaków, na pewno im przekażę. Podaję również adres naszego bloga: http://www.szkolneblogi.pl/SKO/blogi/sp9-sko
Zapraszam do częstych odwiedzin.
Jeśli pozwolisz Michale zaproszę również wszystkich czytających nasz szkolny blog do odwiedzin u Ciebie. Uważam, że masz wiele ciekawych rzeczy do przekazania.
Pozdrawiam serdecznie raz jeszcze!:-)
Agnieszka

Odpowiedz

Michał Szafrański Grudzień 11, 2012 o 23:16

Hej Agnieszko,

Przepraszam za opóźnienie – przez chorobę i późniejsze „nadrabianie” wypadło mi kilka dni z życiorysu. Dziękuję za namiar na Twojego bloga. Widzę, że udaje Ci się ładnie angażować dzieciaki. Serce rośnie :)

Będę Ci bardzo wdzięczny za zachęcanie do wizyt na moim blogu. Myślę, że bardziej przyda się rodzicom niż dzieciakom (wiem, że „kaliber” moich artykułów jest na tyle duży, że dzieciaki po prostu mogą się szybko znudzić). Ale próbować warto! Im więcej osób uda się zainteresować tematyką oszczędzania, pomnażania i zarabiania pieniędzy – tym lepiej.

Pozdrawiam Ciebie i Twoich podopiecznych :)

Odpowiedz

kaya Grudzień 9, 2012 o 20:09

Witaj Michale ,
czytam ten blog od miesiaca i bardzo przypadl mi do gustu. Zawsze mialam problem z oszczedzaniem i kontrolowaniem wydatkow . Zapalalam sie na miesiac lub dwa …i wszystko wracalo do normy , szybki look na stan konta pozwalal mi miec pojecie gdzie stoje z finansami. Postanowilam nadac temu bardziej konkretna forme i od miesiaca (dokladne 15List) zapisuje kazdy wydatek, wiec za pare dni podsumowanie i przekonam sie jak dalece moje wyobrazenia rozmijaly sie z prawda,mam nadzieje ,ze nie bedzie bardzo bolalo..
Z Nowym Rokiem pelna kontrola finansow i planowanie krotko i dlugo terminowe!!!

Odpowiedz

Michał Szafrański Grudzień 11, 2012 o 23:23

Kaya,

KONIECZNIE podziel się pierwszymi wnioskami. Jak rozumiem, to już za 4 dni :) Gdybyś miała jakieś pytania, to śmiało je zadawaj.

Pozdrawiam!

Odpowiedz

Lukasz Grudzień 30, 2012 o 23:10

Hej
Coraz bardziej wkręcam się w twojego bloga :) Jest naprawdę bardzo praktyczny.
Ja swoje zestawienie finansowe w excelu prowadzę od ok 2 lat. Moje spostrzeżenie jest następujące iż w przyszłości mógłbyś opisywać formy inwestowania gotówki. Zaczynając od lokat (na jakie kruczki banków zwracać uwagę), obligacje skarbowye, obligacje korporacyjne (catalyst), akcje na amber gold kończąc bo to również ciekawy przypadek do analiz i nauki na przyszłość.
ps. w książce którą poleciłeś :) (bogaty ojciec biedny ojciec) autor pisał że inwestował w „świadectwa zastawu podatkowego” oprocentowane w skali roku na 16%. Czy w Polsce istnieje podobny produkt finansowy i na czym on polega?
Pozdrawiam i gorąco zachęcam do kontynuacji pracy nad blogiem!

Odpowiedz

linark5 Styczeń 28, 2013 o 22:14
sylvi Lipiec 31, 2013 o 11:53

Co do SKO i aktualnych nowości to odsyłam do Brawo Bank (dla dzieci) i poradnika bankowego dla klientów pko bp.
Co do blogu to świetnie pisany dzięki Panu ograniczyłam rachunki w RWE!

Odpowiedz

Michał Szafrański Sierpień 1, 2013 o 23:23

Dziękuję Sylvi. Co do „ograniczyłam rachunke w RWE” – lubię to 😉

Odpowiedz

Krzysztof Sobul Wrzesień 6, 2013 o 00:42

A ja właśnie zdałem sobie sprawę ze swojej niewiedzy, przeczytałem już kilka twoich wpisów, wszystkie były rewelacyjne. Na pewno będę czytał dalej i poszerzał swoją wiedzę ze wszystkich źródeł jakie znajdę. Dobrze, że są ludzie którzy dzielą się swoimi doświadczeniami.

Odpowiedz

Joanna Wrzesień 17, 2013 o 09:39

Witam,
Moj 12 letni syn zapisał się w zeszłym roku do sko. Dostawał i kieszonkowe i różne kwoty z okazji urodzin czy świąt, czasem tez gdzieś sobie dorobił myjąc samochód czy robiac coś innego.
Przez rok uzbierał sobie na tablet, bo takie miał założenie. w międzyczasie ocywiście drobne kwoty wydawał na jakies słodkie przyjemności, a nawet dla mnie na kwiatki czy czekoladki. :)
Teraz zaczyna oszczędzanie od nowa, na co jeszcze nie wiem.
Sko to bardzo fajna sprawa – zbieranie odznak za osiagniecie celu, za systematycznosc itd. Strasznie go to motywuje.
Zachecam.

Odpowiedz

arkadiusz Listopad 10, 2013 o 20:54

Witam
Artykuł bardzo ciekawy, przeczytałem od początku do końca, interesuje mnie świadomość finansowa i możliwości finansowe. Mam taki mały problem może mógłby ktoś pomóc mi go rozwiązać. A mianowicie jak można zacząć inwostoać, gdzie opłaca się dziś wysłać pieniądze?
Pozdrawiam Arek

Odpowiedz

Michał Szafrański Listopad 11, 2013 o 09:13

Hej Arek,

Dziękuję za komentarz. Trudno w krótki sposób odpowiedzieć na tak ogólne pytanie. Strategia inwestycyjna powinna być zawsze dopasowana do Twojej wiedzy, skłonności do ryzyka, wieku, długoterminowych celów itd. Od stycznia 2014 na tym blogu będzie dużo więcej o inwestowaniu, bo widzę, że ten temat wzbudza Wasze żywe zainteresowanie. Zapraszam wtedy :) a w międzyczasie możesz poczytać o oszczędzaniu i wygospodarować trochę pieniądzy na te inwestycje.

Pozdrawiam

Odpowiedz

Piotr Grudzień 17, 2013 o 22:40

Dzięki Bogu, że trafiłem na ten blog. Wiedza zawarta tutaj jest bezcenna. Kurde, żałuje tylko że tą wiedzę zdobywam dopiero w tym wieku…tak późno…. Od razu zastanawiam się, jak by się moje życie potoczyło, gdzie bym był teraz, gdybym wiedzę z tego bloga oraz z książek o rozwoju osobistym posiadał 10 lat wcześniej……. Na pewno bym był bogatszy…a dalej to tylko można pogdybać :]

Odpowiedz

Aga Luty 11, 2014 o 15:00

Pierwszy raz w życiu bodajże czyutam coś o finansach- i o dziwo – przyswajam!:)
Michał- dziekuję… liczne na to, że choć mając tyle lat ile mając nie bede w przyszłości emerytem który ma do wyboru albo chleb albo lek
Zarządzania kasą uczyła mnie moja mama- która chyba powinna miec już stopień doktora ekonomii..
W szkole- hmmm no cóż pamiętam SKO- ale nie wiele uczniów sie w to bawiło.
Pożniej- kompletny brak wiadmości z tej materii
W liceum- porażka. Szkoła średnia absolutnie nikogo nie przygotowała na szok życia studenckiego
Duża szkoda- ale dzieki Tobie braki zostaną skutecznie nadrobione:)

Odpowiedz

Wiktoria Marzec 3, 2014 o 22:30

Mam 25 lat i pamiętam, jak w szkole nauczycielka zaproponowała oszczędzanie na SKO. Gdy z entuzjazmem powiedziałam o tym rodzicom wyśmiali mnie tłumacząc, że pieniądze lepiej jest aktywnie inwestować (oboje mają firmy) a nie oszczędzać na niskooprocentowanych lokatach. Jako osoba dorosła przyznaję im rację, ale myślę że na poziomie 10 latka SKO to ważny krok w edukacji finansowej, który pewnie dla 80% dzieciaków jest bardzo wartościowy. Trudno wszak w wieku 10 lat inwestować skromne kieszonkowe w wysokości (15-25zł miesięcznie) w biznes.

Drugim moim doświadczeniem w edukacji finansowej była pomoc 9 siostrzenicy w projekcie semestralnym gdy chodziła do podstawówki w Irlandii. Zadanie polegało na stworzeniu biznes planu restauracji przy uwzględniu przychodów (określeniu cen i ilości zamówień w ujęciu dziennym i miesięcznym) oraz kosztów (czynszu, mediów, pracy, materiałów). Byłam pod ogromnym wrażeniem poziomu skomplikowania oraz z drugiej strony możliwości absorbcji wiedzy finansowej przez dziecko.

Polecam zabawy w biznes z dziaciakami.

Odpowiedz

Magda Kwiecień 25, 2014 o 01:30

Świetnie że trafiłam na Pana blog. Będę tu zaglądac :)

Odpowiedz

michal Lipiec 15, 2014 o 19:39

Długo szukałem takiego bloga, dzięki !

Kojarzycie może książke w której autor opisywał miesięczny cashflow?
Był tam rozpis typu co miesiąc 10% na edukacje, 10% na rozrywke X % na … itd
Chciałem do niej wrócić ale za cholere nie pamiętam tytułu. Byłbym wdzięczny :)

Odpowiedz

Agata Listopad 26, 2014 o 00:36

Hej Michał,
chyba chodzi Ci o T. Harva Eckera – Bogaty, biedny poprostu różni mentalnie”. Ja stosuję jego zasady i w końcu po roku porawił mi się wzrok – widzę na koncie pieniądze :)

Odpowiedz

Grzegorz Sierpień 8, 2014 o 20:57

Witam.Już od roku myślę o budżecie domowy i dzięki tej stronie zaczynam działać.Mam 29 lat więc myślę że mam trochę czasu żeby zapracować na emeryturę .Zastanawiam się czy warto kupować grę Cashflow 101. Jestem kompletnym laikiem jeżeli chodzi o zarządzanie pieniędzmi.Napisz czy to gra na początek nauki czy lepiej już mieć jakieś pojęcie.Świetny blog i po sposobie pisania myślę że jesteś szczerym gościem dlatego łatwiej mi będzie się zmobilizować do działania ( nie pomyśle że ktoś mi wciska ciemnotę )Pozdrawiam

Odpowiedz

Ewelina Wrzesień 20, 2014 o 18:05

Eh… działam…
Póki zrobiłam to zestawienie finansowe i mi wyszło -460zł miesięcznie;)

Odpowiedz

Mateusz Październik 28, 2014 o 16:25

Jeżeli powstały te artykuły to fajnie jakby były odnośniki odsyłające do nich :)
Strona świetna!

Odpowiedz

Mateusz Październik 28, 2014 o 16:26

Już widzę, że jest podpunkt o nich. Ale warto napisać o tym w artykule i sprecyzować, że już jest. 😉

Odpowiedz

Mateusz Grudzień 14, 2014 o 10:07

cześć Michał! dzięki za przekazywaną wiedzę! pozwoliłeś mi uzmysłowić sobie wiele kwestii dotyczących moich finansów! dzięki Tobie wpadłem na kilka pomysłów. Kiedy rozbiorę te pomysły na czynniki pierwsze to odezwę się z prośbą o drobną pomoc o ile będzie taka możliwość 😉

Odpowiedz

perelkemi Grudzień 14, 2014 o 14:06

Cześć,ja także od jakiegoś czasu zapisuje swoje przychody i wydatki.Szczerze mówiąc jak tak póżniej to wszystko zliczam to szczęka mi opada jak drogie jest codzienne życie.Ciągle szukam sposobu na to żeby to pieniądże pracowały na mnie a nie ja dla pieniędzy poświęcała swój czas.Co sądzisz o różnych sposobach zarabiania przez internet?Czy masz jakieś sprawdzone?

Odpowiedz

Penku Styczeń 7, 2015 o 21:04

Wciąż czytam i nie wymiękam. Wkręcam się coraz bardziej :) Dzięki za wiedzę!

Odpowiedz

Pareto Styczeń 30, 2015 o 08:27

Warto kontrolować swój budżet domowy. A małe dzieci wdrażać do aktywnego oszczędzania. SKO to fajna rzecz, później można iść w kierunku bardziej ambitnych form. Dzieci powinny uczyć się, że pieniądze z powietrza się nie biorą.

Odpowiedz

Przemek Marzec 17, 2015 o 19:37

Dziękuje za podzielenie się wiedzą i uświadomnienie jak bardzo wiele ludzi cierpi przez nasza edukacje szkolną.. popieram w pełni program nauki o oszczędzaniu od najmłodszych lat! Pozdrawiam

Odpowiedz

Darek Czerwiec 29, 2015 o 08:53

Wciągnąłem się. Skoro prosisz o dzielenie się przemyśleniami, to napiszę, że (podobnie, jak większość komentatorów) bardzo słuszna i dobra robota. Nie wiem, czy można to robić lepiej – nie znam się. Mam za to nadzieję, że ta wiedza pomoże mi zrobić to zamierzam, czyli zabezpieczyć swoją młodą rodzinę i siebie. Chciałbym również nie martwić się o utrzymanie za jakiś czas. :)

Pozdrawiam Cię Autorze, oby tak dalej!

Odpowiedz

Łukasz Lipiec 24, 2015 o 00:59

Każdy kolejny dzień to kolejny przeczytany Twój artykuł, dlatego bardzo chętnie następnego dnia poznamy listę blogów i oby znalazł się czas aby się z nimi zapoznać 😉 Twój blog daje motywację :)

Odpowiedz

Rafał Wrzesień 26, 2015 o 16:09

Bardzo dobry artykuł, kolejna duża dawka motywacji do nauki, wraz z konkretnymi metodami.
Ja postanowiłem poczytać trochę o inwestowaniu, z myślą że znajdę tam jakiś złoty środek na dorobienie się fortuny 😉 ale przez google jakoś trafiłem na Twój blog, z czego się bardzo cieszę, bo zauważyłem że mam tyły z prowadzeniem budżetu domowego. Na razie swoja wiedzę finansową poszerzam w zasadzie jedynie z Twojego bloga.
Co do tych lekcji w szkole, to niestety tak chyba jest w całej Polsce, i moim zdaniem rozwiązanie jest tylko jedno, zlikwidować ministerstwo edukacji, obniżyć podatki a szkoły niech na wolnym rynku konkurują ze sobą, z programem edukacji w który nie ingeruje państwo
Pozdrawiam

Odpowiedz

Dawid Listopad 16, 2015 o 14:09

Jestem fanem rozwoju osobistego i czytam dużo w tym temacie, co ciekawe to o czym piszesz, Michał, to recepta sukcesu w każdej dziedzinie – czytać książki/artykuły/blogi, słuchać bardziej doświadczonych, czy przebywać z ludźmi o podobnych zainteresowaniach.
Więc ok, działam :)

Odpowiedz

Rajmund Listopad 25, 2015 o 20:25

Witam, chcialbym pogratulowac i podziekowac za artykol. Bardzo doceniam Pana prace. Bardzo podoba mi sie przeplatanie ciaglego tekstu wspomnieniami, doswiadczeniami, cytatami czy tekstami motywujacymi, dzieki temu artykoly sa ciekawe.

Odpowiedz

Martyna Luty 16, 2016 o 21:33

Ok, działam :)

Odpowiedz

Bartosz Kwiecień 10, 2016 o 12:37

Ok. Działam!

Odpowiedz

Marcin Czerwiec 26, 2016 o 18:00

Witam,
Bardzo dobry artykuł. Żałuje że wcześniej na niego nie trafiłem wydawałem pieniądze na różne głupoty zamiast zrobić z nimi coś sensownego. Mając w teorii niezłe dochody nie miałem nic, teraz zaczynam to odrabiać. Dziękuje :)

Odpowiedz

Jagodaj Czerwiec 30, 2016 o 15:42

Przyznam, że ten artykuł potrafi dać „kopa” i motywację do działania :) Taka edukacja finansowa moim zdaniem powinna być wdrożona do systemu nauczania w szkołach średnich :) Jest to wiedza o wiele bardziej przydatna niż niejeden temat przerabiany aktualnie w tych placówkach.

Odpowiedz

ArturWWA Lipiec 8, 2016 o 22:13

Ok, działam :)

Odpowiedz

Łukasz Lipiec 11, 2016 o 06:34

Czytam Twoje artykuły i przeraża mnie fakt jak mało wiem na temat finansów!
Muszę zacząć się kształcić i wyjść z tego marazmu!

Odpowiedz

Paweł Wrzesień 7, 2016 o 14:37

Dzięki za dzielenie się wiedzą i doświadczeniem!
Link do bloga poszedł dalej :-)

Odpowiedz

Wojtek Wrzesień 17, 2016 o 20:29

Zestawienie przychodów – zrobione,
Zestawienie kosztów – zrobione,
Wartość netto – policzona!
Pomału, sukcesywnie, artykuł po artykule, krok po kroku aż do niezależności finansowej!
Super blog :)

Odpowiedz

Dodaj nowy komentarz

{ 17 trackbacks }

Poprzedni wpis:

Następny wpis: