Informacje o nowych artykułach i sposobach oszczędzania pieniędzy prosto na Twój e-mail

    

Jak zacząć spisywanie wydatków?

przez Michał Szafrański dodano 23 października 2012 · 146 komentarzy

Paragony ze sklepu

Dzisiaj jest ten dzień. Przestaję pisać ten wielomiesięczny wstęp do tematu i przechodzę do konkretów. Dzisiaj zdradzę Ci moje najważniejsze techniki, obserwacje i sposoby ułatwiające spisywanie wydatków. Opowiem Ci jak to robię i ile czasu mi to zabiera. Zdradzę Ci jak powinieneś zorganizować sobie spisywanie wydatków w taki sposób, aby łatwo móc później generować z nich raporty i konstruować budżet domowy. Bo spisywanie wydatków nie jest celem samym w sobie – jest to sposób, aby zrozumieć swoje nawyki finansowe i móc w oparciu o tą wiedzę lepiej planować swoje przyszłe przepływy finansowe. No i oczywiście jest po to, by podejmować świadome decyzje zakupowe, np. czy stać mnie na rzecz X nie tylko przez pryzmat obecnej chwili, ale także z uwzględnieniem mojego planu finansowego na najbliższe 3, 6 czy 12 miesięcy.

Jeśli chcesz poważnie podejść do kontroli własnych finansów (w tym wydatków), to ten artykuł jest prawdopodobnie najważniejszym przewodnikiem, jaki powinieneś przeczytać z całego blogu. Jeśli czytałeś już poprzednie artykuły z cyklu “Zaplanuj budżet domowy” oraz moje Raporty kosztów, to wiesz już także jaki poziom kontroli nad budżetem domowym udało mi się osiągnąć. Całą tą wiedzę chcę Ci stopniowo przekazać. Jeśli ten artykuł nie odpowie na wszystkie Twoje pytania dotyczące tematu rozpoczęcia spisywania wydatków, to koniecznie zadaj mi pytania w komentarzu :)

Zbieranie paragonów

Pierwszym nawykiem, który musisz wyrobić Ty i wszyscy członkowie Twojej rodziny, jest zbieranie paragonów. Gdziekolwiek nie pójdziesz na zakupy – zabieraj i chowaj paragon do portfela. Zbieraj wszystkie “kwitki”, które dostajesz. Tak samo potrzebny Ci będzie paragon, jak i potwierdzenie płatności kartą (o ile nie płaciłeś gotówką). Dlaczego? Żebyś dokładnie wiedział, z którego z Twoich kont dokonana została płatność.

Dla jasności: w mojej nomenklaturze “kontem” jest każde źródło pieniędzy: konto ROR, karta kredytowa, gotówka, lokata, a nawet konta inwestycyjne, które składają się z konta gotówkowego i konta inwestycyjnego, np. przechowującego posiadane jednostki funduszy inwestycyjnych. Ale wróćmy do tematu…

Wiem, że ciśnie Ci się na usta kilka pytań. Od razu na nie odpowiem :)

“Co zrobić, gdy widzę kasę fiskalną, a jednocześnie sprzedający nie daje mi paragonu?”

To proste. Poproś o paragon :-) Jeśli chcesz zagrać “dobrego policjanta”, to powiedz po prostu: “Wie Pan, Żona/Mąż mnie pilnuje i muszę się rozliczyć z każdej złotówki”. Sprawdzone, że działa. Kobieta obsługująca kasę w mojej firmowej stołówce słyszała to już tyle razy (zawsze nabija na kasę, ale rzadko daje sama z siebie paragon), że obecnie jak mnie widzi to sama z siebie mówi: “Wiem, wiem… to dla Żony” :-)

Sytuacja jest obecnie o tyle dobra, że sprzedawcy już wiedzą, że ich obowiązkiem jest dawanie paragonów klientom. Jednocześnie coraz rzadziej spotykam się z niechęcią, gdy domagam się paragonu od tych “opornych”. Kilka razy, w wyniku chwilowego uniesienia bezczelnością sprzedającego, zdarzyło mi się zadać pytanie odnośnie tego, czy podzieli się ze mną oszczędnością na podatkach, których płacenia unika uporczywie nie dając mi paragonu. Ale generalnie staram się być uprzejmy :)

“Zakup jest za 3 zł. Głupio mi prosić o paragon…”

A ja pytam się Ciebie: czy zapamiętasz co kupiłeś i za ile? Jeśli tak, to w ogóle możesz nie brać paragonów. A jeśli nie jesteś pewien, to zdecydowanie polecam metodę “dobrego policjanta” opisaną powyżej. Zapewniam Cię, że paragony lepiej mieć, bo inaczej będziesz zapominał o takich “śmiesznych” i drobnych wydatkach. Ale nie będzie Ci do śmiechu, gdy na koniec miesiąca zobaczysz swoje “manko”, czyli rozbieżność między kwotami, które spisałeś a prawdziwą zawartością portfela.

“A na bazarze nie dostaję paragonu…”

Wiem. Ja też nie dostaję. Ale jest na to kilka sposobów. Najprostszy to wyciągnąć karteczkę, długopis i zapisać sobie datę, kwotę wydatku i czego on dotyczył. Sposób archaiczny, ale skuteczny. Po przyjściu do domu można przepisać taki wydatek do komputera.

Ja w takim przypadku nauczyłem się działać inaczej. Wyciągam telefon (który zawsze mam przy sobie) i wysyłam do siebie krótki e-mail z informacją ile i na co wydałem. Datę od razu mam w mailu. Po przyjściu do domu i włączeniu komputera – otrzymuję e-maila i nie muszę nawet pamiętać, że coś miałem do spisania. Samo mi się przypomni :)

Niektórzy korzystają z aplikacji do spisywania wydatków na telefonie. Jeśli zaliczasz się do tej grupy, to koniecznie poleć w komentarzach te aplikacje, z których warto Twoim zdaniem korzystać. Ja tego nie robię, gdyż wiele lat temu, po analizie całego rynku, wybrałem jedną jedyną aplikację, której konsekwentnie się trzymam od kilkunastu lat. Jest to nierozwijany już produkt Microsoft Money, który obecnie dostępny jest bezpłatnie. Napiszę o nim szerzej w kolejnych artykułach na blogu :)

“A co mam zrobić, jeśli przy zwrocie produktu w markecie, chcą mi zabrać paragon?”

Poproś żeby zrobiono Ci xero, które zabierzesz ze sobą. A jesli nie chcą Ci zrobić xero, to zrób paragonowi kilka zdjęć telefonem komórkowym. W domu sobie na spokojnie spiszesz wszystkie wydatki.

Jak często spisywać wydatki?

Jedno z pierwszych pytań, które pojawiły się na blogu, dotyczyły tego ile czasu poświęcam na spisywanie wydatków. Wiem, że trudno w to uwierzyć, ale samo spisanie wszystkich paragonów zabiera mi raptem około 1 godziny tygodniowo. A to dlatego, że nie siadam do spisywania wydatków zbyt często – robię to raz w tygodniu, ale za jednym podejściem.

Znam osoby, które próbowały spisywać wydatki codziennie. Uwierz mi – długofalowo to nie zadziała. Owszem, tak jest na pewno szybciej (bo każdego dnia masz znacznie mniej do spisania niż po całym tygodniu), ale nadejdzie taki czas, że kiedyś tego nie zrobisz, a potem będzie Ci trudno do tego usiąść… no bo przecież masz dwa razy więcej roboty.

Moja sugestia: przyzwyczajaj się od początku do spisywania wydatków w jednym podejściu z całego tygodnia. Ja przeznaczam sobie na to część czasu w weekend. Nie tylko spisuję wtedy wydatki, ale także ustawiam przelewy na cały tydzień i próbuję przeanalizować nasz budżet. Mam też wtedy czas żeby zadać pytania Żonie i wysłuchać jej odpowiedzi :)

Jest również jeden istotny, psychologiczny aspekt: spisywanie wydatków może być bolesne. Gdy zobaczysz te wszystkie kwoty i to jak one się sumują, to możesz się zdenerwować. Naprawdę :). Ja obecnie podchodzę do wydatków na zimno. Siadam do ich spisywania zazwyczaj w sobotę, czyli w najbardziej spokojny dla mnie dzień. Ta atmosfera wyluzowania pozwala mi z dystansem podchodzić nawet do najmniej spodziewanych pozycji na paragonach – zwłaszcza, gdy to nie ja robiłem konkretny zakup :)

A co robić z paragonami w ciągu tygodnia? Noś w portfelu albo codziennie wyciągaj i układaj w jednym miejscu. Dobrze sprawdza się pojemnik na korespondencję, zamykane pudełko itp.

I ostatnia rada: nie wierz we własną dobrą pamięć. Lepiej umów się sam ze sobą na sesję spisywania wydatków. Zaplanuj sobie ten czas i wpisz do kalendarza, np. na sobotę na 14:00. Jeśli dopiero zaczynasz, to przeznacz na to dwie godziny. Gdy spisywanie wejdzie Ci już w krew i nabierzesz wprawy w obsłudze programu na komputerze, to na Twoje spotkanie z wydatkami powinna wystarczyć godzinka. Swoją drogą bardzo chętnie przeczytam w komentarzu ile czasu zabiera Ci spisywanie wydatków :)

Uporządkuj rachunki zanim je spiszesz

Nadeszła sobota i już się palisz do spisania paragonów, siadasz i włączasz komputer. STOP! Jeśli chcesz podejść do spisywania z głową, to powinieneś najpierw posegregować wszystkie posiadane paragony. To przyspieszy spisywanie wydatków.

Weź paragony z pudełka, powyciągaj z portfela i innych zakamarków, w których możesz je posiadać. Usiądź wygodnie i w pierwszej kolejności dopasuj paragon ze sklepu do potwierdzenia z karty (o ile płacisz kartą debetową lub kredytową). Połącz je w pary. Muszą się zgadzać daty i kwoty. Po co to robić? Na paragonie nie masz zazwyczaj informacji, którą karta płaciłeś, ale na potwierdzeniu transakcji kartą – już tak. Ja z wierzchu kładę potwierdzenie transakcji z karty, a pod nim – odpowiadający mu paragon.

Następnie ułóż takie pary w oddzielne stosy paragonów: jeden stos na każde konto. Przykładowo:

  • Na pierwszym stosie lądują wszystkie potwierdzenia z kart i pasujące do nich paragony, które opłacone zostały kartą Citibank VISA
  • Na drugim – te opłacone kartą debetową Millennium
  • Na trzecim – te opłacone kartą debetową Meritum Bank
  • Na czwartym – te opłacone karta mBank VISA
  • Na piątym – te opłacone gotówką

Jak się zorientować, którą kartą płaciłeś za dany rachunek? Wystarczy spojrzeć na wydruk czterech ostatnich cyfr z numeru Twojej karty na potwierdzeniu transakcji kartowej.

Dzięki takiemu ułożeniu rachunków będziesz mógł wybrać w używanym programie konkretne konto i spisać oraz skategoryzować (o tym napiszę szczegółowo w kolejnym artykule) wszystkie wydatki poczynione z tego konta. Następnie zmienisz konto i spiszesz drugi stos paragonów, potem trzeci, itd…

Jestem przekonany, że pierwsza selekcja rachunków z całego tygodnia zabierze Ci trochę czasu, ale nie martw się – im częściej to będziesz robił – tym lepiej będzie Ci szło :)

UWAGA: czasami jakiś paragon może Ci się zapodziać i nie będziesz miał “pary” do paragonu opłaconego kartą lub potwierdzenia transakcji kartowej. Nie przejmuj się tym. Spiszesz po prostu to co będziesz miał, a brakujący papierek być może znajdzie się potem i będziesz mógł skorygować zapiski.

Dlaczego warto stosować program do budżetu domowego?

Istnieje wiele powodów, dla których warto posłużyć się programem do rejestrowania wydatków zamiast samodzielnego tworzenia arkusza kalkulacyjnego, czy też spisywania wydatków na papierze. Wymienię tutaj tylko kilka z nich. Kolejne powody przedstawię w oddzielnym artykule poświęconym właśnie gotowym aplikacjom i usługom do prowadzenia domowego budżetu:

  1. Łatwe wprowadzanie i kategoryzowanie wydatków.
  2. Bieżąca kontrola nad saldem wszystkich rachunków (bez potrzeby logowania się do banków).
  3. Lista wszystkich zaplanowanych płatności, dzięki czemu o żadnej z nich nie zapomnisz.
  4. Symulacja przepływów pieniężnych, czyli możliwość zweryfikowania jak będzie wyglądał stan finansów, np. za kwartał czy rok.
  5. Łatwe tworzenie budżetu miesięcznego i bieżące monitorowanie, w jakim stopniu już go skonsumowaliśmy.
  6. Szczegółowe raporty w wielu przekrojach.

I to właśnie gotowe raporty oraz możliwość łatwego tworzenia kolejnych, są w mojej opinii najważniejszym atutem tego typu programów. To one pozwalają odpowiedzieć na pytania typu:

  • Ile wydałem na kręgle? Ile dokładnie na sprzęt, a ile na grę?
  • Jak kształtują się moje wydatki na paliwo i serwis auta? Ile powinienem założyć na przyszły rok?
  • Ile kosztowały mnie całe wakacje? Ile w tym było opłat za hotele, a ile kosztowało mnie jedzenie?
  • Ile przeznaczam na prezenty dla najbliższych? Czy przypadkiem kogoś nie faworyzuję (np. siebie :))?
  • Jaki będzie stan mojego konta na koniec roku przy założeniu obecnej charakterystyki przychodów i kosztów (liczenie cashflow)?
  • Ile pieniędzy wydałem w ostatnim kwartale w Auchan, a ile w Realu?
  • Jaką realną stopę zwrotu dały mi poszczególne inwestycje?

Kategoryzacja wydatków… już wkrótce

Żeby jednak móc wyciągać różnorakie przekroje z “budget planera”, to najpierw trzeba przygotować w odpowiedni sposób jego strukturę: stworzyć listę kategorii i podkategorii wydatków, przygotować listę kont, podział na członków rodziny i płatników. O tym szczegółowo napiszę w kolejnym artykule, gdyż temat jest bardzo obszerny. A tymczasem przygotuj się mentalnie do tego, że już wkrótce spisywać będziesz wydatki :-)

Zanim przeczytasz kolejny artykuł mam dla Ciebie kilka zadań domowych:

  1. Zbieraj paragony i naucz się je selekcjonować
  2. Postaraj się przygotować listę wszystkich posiadanych kont bankowych
  3. Przemyśl z jaką częstotliwością będziesz spisywał rachunki i zaplanuj czas na to

A jeśli podobał Ci się ten artykuł i nadal nie subskrybujesz mojego newslettera, to koniecznie się na niego zapisz. Jeśli cenisz moją pracę, to bardzo Cię też proszę o mały wyraz wdzięczności jakim jest polubienie mojego bloga na Facebooku. Możesz to uczynić klikając “Lubię to” w prawej kolumnie bloga (przewiń w górę). Wtedy to ja będę Ci za to wdzięczny. Bardzo mi zależy na tym żeby jak najszerzej propagować ideę oszczędzania

Dziękuję Ci, że wytrwałeś w lekturze tego artykułu i mam nadzieję, że był on dla Ciebie inspirujący. Zachęcam Cię do działania :)

Książka "Finansowy ninja" - trwa przedsprzedaż!

Finansowy ninjaMożna już zamawiać moją książkę "Finansowy ninja" - ponad 500-stronicowy przewodnik po finansach osobistych, który każdy powinien przeczytać jeszcze w szkole.

Książka dostępna jest w okresie przedsprzedaży w kilku atrakcyjnych pakietach. Wszystkie szczegóły znajdziecie w zapowiadającym ją artykule.

PRZEJDŹ NA STRONĘ KSIĄŻKI →

Podobał Ci się ten artykuł?

Jeśli tak, to zarejestruj się aby otrzymywać powiadomienia o nowych artykułach o oszczędzaniu pieniędzy. Nie ujawnię nikomu Twojego adresu!



{ 131 komentarzy… przeczytaj komentarze albo dodaj nowy komentarz }

Nemo Październik 23, 2012 o 01:21

A jak już spiszesz te wszystkie paragony i notki zadaj sobie pytanie: co pożytecznego wynosze z wiedzy ile wydałem na kręgle w ostatnim miesiącu ? Imho nic.

Odpowiedz

Michał Szafrański Październik 23, 2012 o 01:31

Hej Nemo,

Wiedziałem, że sprowokuję tymi kręglami więc podam szerszy kontekst: był taki czas, że grałem w kręgle niemalże zawodowo. 3-4 treningi tygodniowo, indywidualny trener, miałem nawet papiery „sportowca”. I miało dla mnie pioruńskie znaczenie ile na to wydaję bo opłaty potrafiły iść w grube tysiące. Traktowałem to serio, ale skończyłem z „profesjonalnym amatorstwem” w tym sporcie 10 lat temu.

Równie dobrze mógłbyś mnie spytać po co mi wiedza o wydatkach na samochód, jedzenie itd. Dla każdego z nas będzie się liczyć nieco inny kontekst i nieco inne informacje. Ważne jest to, by interesujące nas przekroje i raporty dawało się wyciągać z zebranych danych. Ale każdy musi sobie sam odpowiedzieć na pytanie co jest dla niego interesujące i jakie dane będą mu przydatne.

Pozdrawiam serdecznie :)

Odpowiedz

jacekplacek Październik 23, 2012 o 07:40

Może jestem podejrzliwy ale czy udostępnianie programom naszych poufnych danych typu konto bankowe jest bezpieczne? Mi się zawsze wydawało, że jak będę spisywał wydatki w innym programie jak arkusz kalkulacyjny to „ktoś” będzie mnie podglądał na co wydaje i wtedy nie opędzę się od reklam preferowanych przeze mnie „pozycji w wydatkach”. Nie jestem wielkim informatykiem więc czasami takie rzeczy przychodzą mi do głowy. Jak myślisz jest to możliwe? Bardzo dobre masz metody spisywania paragonów. Natomiast ja się zbytnio nie tłumacze po co mi paragon jak ktoś mi nie chce dać, raz postraszyłem US kasjerkę i do dziś mnie pamięta…
Pozdrawiam

Odpowiedz

Michał Szafrański Październik 23, 2012 o 17:50

Hej JacekPlacek,

Poruszyłeś bardzo ważny wątek – bezpieczeństwa informacji, które powierzamy programom / przechowujemy na naszych komputerach.

Generalnie rozróżniłbym kilka metod przechowywania informacji:

1) Dane trzymamy w notatniku lub pliku Excel na naszym komputerze i od czasu do czasu backupujemy na nośnik, który fizycznie mamy pod kontrolą – ta metoda jest prosta i oczywista i dopóki ktoś nam nie „zwinie” komputera bądź dysku z backupem, to możemy mieć względną pewność, że dane są tylko u nas (oczywiście pomijam ekstremalne sytuacje typu włamania i trojany etc.).

2) Dane wpisujemy do aplikacji konkretnego producenta, która pracuje na naszym komputerze. Takie aplikacje, to np. Microsoft Money oraz Quicken firmy Intuit. Aplikacje te przechowują wszystkie nasze dane lokalnie. Z tego co kojarzę Quicken może synchronizować dane do serwerów w Internecie, ale równie dobrze można tego zabronić. Ja kiedyś monitorowałem czy Microsoft Money coś tam wysyła do Microsoftu (analizowałem ruch sieciowy) i wyszło na to, że żadnych wpisanych danych nie przekazuje, ale potrafi pobierać aktualizacje newsów oraz informacji giełdowych (notowania spółek) prezentowanych w aplikacji. Można uznać, że model ten jest zbliżony do pierwszego i mamy kontrolę nad naszymi danymi i sami musimy dbać o ich backup. Dla jasności: w tym rozwiązaniu nie ma żadnego importu danych z banków. Wszystkie kwoty i transakcje samodzielnie wpisujemy ręcznie.

3) Wykorzystanie usług pracujących w sieci do spisywania wydatków. Usługą taką jest, np. Kontomierz.pl. Kontomierz działa w ten sposób, że dane przechowywane są w sieci (dane dotyczące naszych operacji finansowych), ale sama usługa Kontomierz nie ma (według zapewnień producentów) dostępu do naszych kont bankowych. Ze strony Kontomierza pobiera się specjalny programik do importu danych. Program ten pracuje u nas lokalnie na komputerze i to jemu podajemy dane dostępowe do kont bankowych. Wykonuje on import wyciągów bankowych na nasz komputer i dopiero z niego przesyła te wyciągi do usługi Kontomierz.pl. Same loginy i hasła nie są przekazywane do Kontomierza. Krzysztof, który się nam tu udziela, jest ekspertem w tym temacie i to jemu możecie zadawać konkretne pytania.

Kontomierz jest o tyle fajną usługą, że zwalnia nas z konieczności przepisywania danych dotyczących transakcji. Minusem jest to, że do spisywania wydatków potrzebny jest dostęp do sieci. A to czy minusem czy plusem jest samo przechowywanie danych na serwerach producenta usługi w Internecie – to jest temat otwarty i odpowiedź zależy od tego na ile dobrze potraficie zarządzać swoimi danymi przechowywanymi na swoich komputerach. Jeśli wiecie co to backup, jak chronić w podstawowy sposób bezpieczeństwo danych lokalnych, to pewnie lepiej Wam będzie składować dane u siebie. Jeśli nie przykładacie do tego dużej wagi, to pewnie lepszym ekspertem od Was w dziedzinie bezpieczeństwa jest dostawca usługi Kontomierz.pl i warto mu powierzyć składowanie informacji. Zawsze jednak rodzi się pytanie (na które nie ma jednej prostej odpowiedzi) czy włamywaczom łatwiej i lepiej włamać się do Was czy do Kontomierza, gdzie danych jest znacznie więcej. Nie wiem, bo nie mam doświadczenia w branży :) Ja osobiście lubię mieć wszystkie dane u siebie. Ale powiem Wam, że konto w Kontomierzu też posiadam :)

Pozdrawiam serdecznie :)

Odpowiedz

Luki Październik 23, 2012 o 08:15

Ja używam strony kontomierz.pl

Największym plusem jest to że program sam ściąga dane z wyciągów bankowych – da się nawet ustawić skrypt który np co godzinę będzie aktualizował dane z tych banków w których da się to robić automatycznie – u mnie sync i mBank. Nie trzeba się przejmować i brać paragonów z płatności kartami – wiadomo co z którego banku było. Tylko jest problem jeśli nie pamiętamy za co ta płatność była, np w supermarkecie trzeba zabrać paragon żeby podzielić kategorie.

Jest bardzo fajny moduł budżetu, jest aplikacja mobilna na androida gdzie można wpisywać od razu wydatki gotówką, system wylicza ile ma się gotówki w portfelu i można sobie łatwo sprawdzić czy nie zapomniało się czegoś zapisać.

Kategorie są narzucone z góry ale można samemu dodawać nowe i planować budżet na takim poziomie szczegółowości jak się chce. Np można zaplanować wydatki na samochód – ale można też podzielić je od razu na paliwo, parking, ubezpieczenie itp.

Jedyne czego można się obawiać to prywatność – jednak strona jest dość popularna i jakiekolwiek wycieki danych bardziej by jej zaszkodziły niż pomogły IMO. Ja żeby być pewnym nie podałem nawet swojego maila – wrzuciłem tam generowany automatycznie mail z leemail.me – w ten sposób widzę co do mnie przychodzi.

Odpowiedz

Krzysztof Październik 23, 2012 o 09:38

Cześć,

Dzięki za pozytywną opinię o Kontomierzu, cieszę się, że aplikacja Ci się przydaje!

Jeżeli chodzi o jakiekolwiek obawy o bezpieczeństwo czy prywatność, to nie ma możliwości by hasła i loginy do banków wyciekły. Nie są przechowywane na serwerze, hasło podaje się tylko w aplecie, który działa na komputerze użytkownika. Jedyne, co wędruje do Kontomierza to historia transakcji z banku.

Więcej o bezpieczeństwie piszemy tutaj: http://kontomierz.pl/bezpieczenstwo (ale pewnie to już czytałeś 😉 ).

Pozdrawiam!

Odpowiedz

Jan Styczeń 23, 2016 o 19:09

Powiem tak, na pewno chodzi o sercurity i pewnie jest zachowane.
Nie mniej jednak na 3 najnowsze wersje przegladarek (Chrome, Firefox i Edge), na w sumie swiezo postawionym Win10 odbilem sie od procesu instalacji apletu.

Po 30 min sie poddalem i rezygnuje.

Odpowiedz

Michał Szafrański Październik 23, 2012 o 17:53

Hej Luki,

Widzę, że Krzysztof skomentował już temat bezpieczeństwa usługi (dzięki!). Ja tylko dodam, że metoda którą przyjąłeś (zastosowanie nie kojarzącego się z Tobą adresu e-mail) jest bardzo dobrym rozwiązaniem. Ja postąpiłem dokładnie tak samo. Wtedy nawet jeśli ktoś dobrałby się do danych zgromadzonych w Kontomierzu, to trudno byłoby mu skojarzyć te dane z moją osobą. Przynajmniej się tak łudzę :)

Dziękuję za komentarz.

Pozdrawiam
Michał

Odpowiedz

Grzesiek J. Październik 23, 2012 o 08:46

Ja również korzystam z kontomierza. Jak napisał Luki, kontomierz ma już jakąś renomę w sieci, a o żadnych przypadkach wycieku danych itp. informacji nie ma (pomęczyłem trochę google zanim założyłem u nich konto). Też miałem obawy co do bezpieczeństwa danych (a nawet dalej lekkie mam), jednak nie czuję się zagrożony, a w razie czego mogę zawsze wypisać się z kontomierza i zmienić hasło do konta bankowego.
Jak już pokonamy obawy co do bezpieczeństwa, mamy do dyspozycji fajny automat ściągający historię z konta, i próbujący kategoryzować wydatki (co wychodzi mu całkiem nieźle). Do tego wystarczy wklepać wydatki dokonane gotówką, wszystko jest dość proste i nie zajmuje dużo czasu.
Ja póki co robię sobie podstawowe kategorie (Spożywcze, Chemia, Odzież+obuwie, itd), nie rozbijam np. spożywczych na jedzenie/napoje/przegryzki itd, żeby się nie pogubić. Wyrabiam sobie zwyczaj wklepywania wydatków.

Co do brania paragonów, ja zacząłem to robić zanim jeszcze zacząłem „budżetować” – chociażby dla sprawdzenia, czy zapłaciłem za różne rzeczy tyle ile chciałem (i parę razy dzieki takiej kontroli wracałem do kasy, bo okazywało się np. że garnki z przywieszką cenową na półce 60zł, kosztowały 90zł…). W razie oporów i złośliwości ze strony sprzedawcy zawsze w kieszeni jest argument który podaje jacekplacek.

Odpowiedz

Krzysztof Październik 23, 2012 o 09:42

Cześć,

Bardzo fajnie trafić na kolejną pozytywną opinię o Kontomierzu :).

Dodam tylko, że automat do kategoryzacji transakcji sam się uczy. Jeżeli źle przypisze kategorię, a użytkownik ją ręcznie zmieni, to za którymś razem podobne transakcje będą już z automatu przypisywane prawidłowo.

Pozdrawiam!

Odpowiedz

Ew Styczeń 8, 2015 o 00:59

Jestem tutaj bo lubię Pana Michała ,czytam zaciekawieniem jego emaile do mnie ,lecz przyznaje, ze dopiero dziś wyciągnęłam moje wszystkie paragony ,rachunki od roku 2010 ,do dnia dzisiejszego ,bym wreszcie zrobiła , wszystko tak jak Michał proponuje i stara się tak bardzo nas nauczyć oszczędzać. Jednak nie wiem jak mam to teraz z spisać, ponieważ ,nie mam takich programów o jakich mówicie i nie wiem jak je mogę zainstalować ,czy też pobrać, do tej pory zawsze dzieliłam swoje wydatki na koperty i opisywałam ,a oszczędności z tej każdej koperty przenosiłam z radością, ze został jakiś grosik z jakiejś koperty. Tak to robiłam całe moje życie. Teraz czyli ponad 50 lat chętnie chce się nauczyć czegoś innego od Młodych ludzi , więc proszę podpowiedzcie mi jak mogę zacząć z tymi programami , o których panowie piszecie. bardzo proszę. nie wiem tez dlaczego nie udaje mi się ściągnąć tego Excela ,który otrzymałam emailem od Pana Michała. Awansem dziękuję. pozdrawiam.

Odpowiedz

Luki Październik 23, 2012 o 09:24

Jedyne co mnie denerwuje w kontomierzu od wczoraj to mega wielka reklama która mocno przeszkadza, jednak serwis jest całkowicie bezpłatny więc trzeba to zrozumieć. Ja osobiście wolałbym zapłacić parę zł i usunąć te reklamy…

Odpowiedz

Michał Szafrański Październik 23, 2012 o 17:55

Hej Luki,

To dobra sugestia dla producenta :) Są osoby skłonne płacić za brak reklam :)

Odpowiedz

Krzysztof Październik 24, 2012 o 08:58

Czytamy, słuchamy… 😉

Odpowiedz

Krzysztof Październik 29, 2012 o 11:08
Kara Październik 23, 2012 o 09:26

Witam,
dziękuję za kilka cennych rad. Planuję rozpoczęcie spisywania wydatków od listopada, więc wszystkie uwagi są jak znalazł. Skorzystam np. z tej, żeby może na początek nie rozbijać zbytnio kategorii, żeby się nie zrazić. Bo niestety kilkukrotnie już próbowałam kontrolować wydatki, ale zawsze coś mnie zniechęciło. A to zbyt duże „manko”, a to chwilowy brak dostępu do neta itp. Nie sprawdziło się też u mnie zbieranie paragonów, bo nie wszędzie je dostawałam, ale faktycznie ostatnio zauważyłam, że nawet na straganie pani wrzuca paragon do siatki z ziemniakami.
A mam takie konkretne pytanie – czy zakupy opłacane z karty kredytowej odnotowywać w miesiącu, w którym dokonałam zakupu, czy w miesiącu, w którym dokonuję spłaty karty, czyli w momencie faktycznego wypływu moich środków?
Pozdrawiam.

Odpowiedz

Grzesiek J. Październik 23, 2012 o 11:03

Kara, jak dla mnie to środki na karcie kredytowej powinny być osobnym kontem, i jeśli nią płacisz, środki schodza z konta „karta kredytowa”, a jak spłacasz kartę, jest transfer z konta (na przykład) „konto bankowe” na konto „karta kredytowa”. Ja np. w ten sposób rozwiązałem fakt, że mój program do rozliczania budżetu nie uwzględnia limitu na koncie – utworzyłem sobie osobne konto „limit debetowy” i nim operuję.

Odpowiedz

Michał Szafrański Październik 23, 2012 o 18:08

Hej Grzesiek J.,

Dziękuję za pomoc dla Kary. A powiedz mi jeszcze z jakiego Ty programu korzystasz?

Odpowiedz

Grzesiek J. Październik 24, 2012 o 07:17

Hej Michał, ja korzystam z kontomierza.

Odpowiedz

Michał Szafrański Październik 23, 2012 o 18:05

Hej Kara,

Dziękuję za Twój komentarz. Odpowiadając po kolei:

1) Nie musisz mieć neta żeby spisywać wydatki. Rozwiązanie, które ja stosuję (czyli aplikacja Microsoft Money lub Microsoft Excel do niektórych co ciekawszych symulacji finansowych), nie wymaga podłączenia do sieci. Pracuje po prostu na Twoim komputerze.

2) „Manko” to coś co trzeba zaakceptować. Wkurzenie z jego powodu jest zazwyczaj konstruktywne i zmusza do lepszego prowadzenia spisu wydatków. A to z kolei pozytywnie wpływa na wysokość „manka” istotnie je zmniejszając :) Zresztą warto zwrócić uwagę na to, że jeśli nie spisujesz wydatków, to „manko” nadal jest. Tylko, że nieuświadomione :)

3) Co do spisywania wydatków dokonywanych kartą kredytową, to ja stosuję następujący sposób: karta kredytowa, gotówka i konto ROR – to po prostu oddzielne konta. Wydatek pojawia się ZAWSZE z datą wydania kwoty – bez względu na to czy płacisz gotówką czy kartą kredytową. Przy karcie kredytowej po prostu masz odroczoną spłatę, ale spłata karty NIE JEST Twoim wydatkiem. Jest de facto transferem pieniędzy z jednego Twojego konta (konkretnie ROR) na drugie (konkretnie konto karty kredytowej).

Reasumując: spisujesz wydatki kartą na specjalne konto karty, ale zawsze z datą zgodną z paragonem/wyciągiem z karty. Dzięki temu możesz na koniec miesiąca porównać wyciąg z karty, który otrzymujesz z banku z Twoją listą transakcji. I dzięki temu możesz też na bieżąco widzieć ile już w tym miesiącu wydałaś, np. na jedzenie – bez względu na to czy płaciłaś gotówką, karta debetową czy kartą kredytową. A to czy spłacisz całe zadłużenie na karcie miesiąc później czy tylko jego część, to nie zmienia Twoich innych wydatków, za które zapłaciłaś kartą.

Ale oczywiście wysokość spłaty ma znaczenie dla salda Twojej karty. Jeśli masz na niej limit 5000 zł, to dzięki bieżącemu spisywaniu wydatków widzisz również czy zbliżasz się już do limitu czy nie. I możesz dzięki temu zaplanować z wyprzedzeniem, np. wcześniejszą spłatę zadłużenia na karcie.

Mam nadzieję, że wyjaśniłem a nie skomplikowałem :)

Odpowiedz

santa maradona Październik 23, 2012 o 09:52

„koniecznie poleć w komentarzach te aplikacje, z których warto Twoim zdaniem korzystać.”

Zapisuję wydatki, raczej nie zbieram paragonów. Do wszelkich notatek korzystam z programu Evernote (android + web + windows, byc moze takze iPhone). Zapisuję tam wszystko. Możemy utworzyć oddzielny notatnik ‚paragony’ i tam wrzucać wszystkie wydatki. Data dodaje się sama, o ile nie będziemy później edytować notatki, gdyż jest to data ostatniej edycji, a nie utworzenia.
Jako, że jestem transferowym sknerą i szkoda mi paru KB na e-mail – a jeszcze bardziej szkoda mi włączać za każdym razem transfer danych, bo jestem również sknerą energetycznym, nie lubię ładować często telefonu – synchronizację przeprowadzam w domu przez wi-fi przy okazji innych czynności. Rozwiązuje to też kwestię tego, że lubię mieć czysty mailowy inbox. Wysyłając sobie za dużo maili szybko miałbym tego dość. Wolę raz na jakiś czas wprowadzić do excela solidną porcję, niż co chwila coś dodawać.

Sam nie korzystam, ale jeśli ktoś ma windows phone albo aplikacje edytującą pliki office’a dla innych systemów może również od razu zapisywać dane w excelu korzystając z którejś z usług synchronizacji „w chmurze” – Microsoft Skydrive, Google Drive, Dropbox. Jest tego wiele.

Odpowiedz

Michał Szafrański Październik 23, 2012 o 18:17

Hej Santa Maradona,

Witam Cię na moim blogu. To chyba Twój pierwszy komentarz – dzięki wielkie!

Wykorzystanie Evernote do notowania wydatków „w drodze” to bardzo dobry pomysł. Ja też korzystam z Evernote’a, ale nie do spisywania wydatków. Trzymam tam m.in. kopie ważnych paragonów (w formie zdjęć).

Minimalistyczne podejście do poczty (zero inbox policy) jak najbardziej rozumiem :) W moim przypadku zasada pustego inboxa nie ma jednak zastosowania.

Dzięki za pomysły!

Odpowiedz

Grzesiek J. Październik 23, 2012 o 10:15

Luki, jeśli używasz Firefoxa, to można (po zapoznaniu się z reklamą 😉 ) tą reklamę zablokować korzystając z dodatku Adblock – ja tak zrobiłem. Aczkolwiek nie jest to wielka uciążliwość – tak jak mówisz, mamy coś za darmo, więc musi być coś w zamian..

Odpowiedz

kajar Październik 23, 2012 o 10:25

Trochę się Wam dziwię, że wpisujecie hasła lub loginy poza stroną do tego przeznaczoną czyli stroną konkretnego banku. Ale to Wasze pieniądze :)
Pewnie jeszcze na wszystkich kartach płatniczych z tyłu macie widoczny 3 cyfrowy kod CVV. 😉

Odpowiedz

Nemo Październik 23, 2012 o 10:47

@Michał:

Tylko nie rozumiem co przyszłoby z tego gdybyś miał dokładnie wyliczone ile wydajesz na kręgle – przestałbyś grać ?
Albo powiedzmy wydatki na paliwo – powiedzmy że w październiku wydasz więcej niż we wrześniu; jaki z tego praktyczny wniosek ?
O jednym się w tym wszystkim zapomina: nie da się oszczędzić po wydaniu pieniędzy, dlatego takie raporty same w sobie mają niewielką wartość. Ważniejsze jest to co zrobisz zanim wydasz pieniądze.

Odpowiedz

Robert Październik 23, 2012 o 11:26

Nemo

Mam wrażenie, że się czepiasz. Spisywanie wydatków i ich późniejsza analiza
bardzo pomaga w planowaniu przyszłych wydatków. Nie mając dokładnej wiedzy
o swoich wydatków trudno jest uzyskać oszczędności w kolejnym miesiącu.
Przykład1:
Michał po zestawieniu wydatków zużycia wody dokonał analizy jakie są możliwości
dokonania oszczędności. Wprowadził następnie nowe rozwiązania, które dają pożądany efekt.
Przykład2:
Po analizie moich wydatków na słodycze we wrześniu i październiku dokonuję analizy, że coś jest tu nie tak i od listopada reaguje. Mając tylko ogólną wiedzę, że wydałem na jedzenie 1200 zł w miesiącu nic mi nie daje. Ale wiedząc, że w tym jest 200 zł na slodycze a co za tym idzie ile z tego poszło na lody, gumy do żucia czy czekoladki daje już konkretną wiedzę, którą wykorzystam.
Takie spisywanie i analizowanie wydatków jest tym bardziej potrzebne im większa rodzina bo każdy generuje koszty i coraz trudniej nad tym zapanować.

Odpowiedz

Nemo Październik 23, 2012 o 11:46

@Robert:

Ale jaki związek widzisz w spisaniu wydatków na wodę z jej oszczędzaniem ? Przecież przykładowo zastąpienie kąpieli prysznicem jest rzeczą oczywistą [jeśli ktoś chce w tym punkcie oszczędzać] i wcale do tego nie potrzebuję analizy wydatków.
Czy widząc produkt A za 100 zł w jednym sklepie i za 95zł w drugim potrzebujesz programu księgowego żeby zadecydować gdzie kupić ?

Odpowiedz

Michał Szafrański Październik 23, 2012 o 18:28

Hej Nemo,

Odnośnie: „Tylko nie rozumiem co przyszłoby z tego gdybyś miał dokładnie wyliczone ile wydajesz na kręgle – przestałbyś grać ?”

Nie przestałbym grać, a przynajmniej nie tylko z tego powodu, że ten sport mnie dużo kosztuje.

Ale spójrz na to z innej strony: portfel nie jest z gumy. Jeśli zamierzam realizować moją kosztowną pasję, to muszę mieć świadomość, że jej koszt musi być gdzieś skompensowany żebym „nie płynął pod wodą”. Jeśli zauważam, że wydaję na kręgle o 300 zł / m-c więcej niż wydawałem (tu znowu liczy się kontekst bo może miałem wyjazd na zawody i jest to uzasadnione), to skądś te pieniądze muszą się wziąć. Może chcąc grać w kręgle powinienem ograniczyć kupowanie filmów na DVD (podaję Ci przykłady z czasów, kiedyś dosyć luźno podchodziłem do wydawania pieniędzy). Ale jeśli mieściłoby się to w granicach przyzwoitości czyli nie gryzło się z założeniami dotyczącymi odkładania pieniędzy, to w sumie byłbym takie podwyższone wydatki zaakceptować.

A jeśli masz rodzinę na głowie i dysponujesz konkretnym budżetem bo wiesz, że inaczej Ci zabraknie pieniędzy na bieżące wydatki, to świadomie i w miarę na bieżąco kontrolujesz czy nie przeginasz z kosztami.

Obecnie zwracam szczególną uwagę na koszty niezaplanowane. I jeśli zaplanowane przekraczają zabudżetowany poziom (np. serwis auta kosztował mnie 2000 zł a nie 1200 zł), to skądś muszę brakujące 800 zł wytrzynaścić. To nie jest tak, że nie mam nadwyżek finansowych, ale jest tak, że nadwyżki na mnie pracują na lokatach, pożyczkach, inwestycjach. Nie każdą da się i jest sens likwidować przed zaplanowanym terminem. Ma więc znaczenie czy mi starcza czy nie starcza i czy specyfika obecnego miesiąca odbiega od poprzedniego miesiąca i dodatkowo czy cele, które sobie stawiam (finansowe) są osiągalne przy obecnym poziomie kosztów na moje hobby.

Analizuję całość a nie wyrwane z kontekstu detale. Ale żeby analizować całość, to muszę widzieć koszty na poziomie detali, rozumieć skąd się biorą i umieć ocenić ich niezbędność :)

Dzięki wielkie za podjęcie dyskusji :)

Odpowiedz

Paweł Gaweł Październik 23, 2012 o 11:35

ja mam trochę inny system – zapisuję wydatki praktycznie codziennie, na bieżąco – i to już od ponad 6 lat.
to wcale nie zjamuje dużo czasu, tym bardziej, że w tygodniu nie robię jakiś specjalnych zakupów, ot, pieczywo i mleko w sklepie osiedlowym, dosłownie jeden paragon! wracam do domu z pracy, dzieci rozpakowują zakupy do lodówki/szafek/chlebaka, a ja w tym czasie wyjmuję ze specjalnej szuflady gruby zeszyt i wpisuję od razu np. „jedzenie – 25 zł” (grosze zawsze zaorkąglam w górę!)
wieczorem przed pójściem spać otwieram zeszyt, podkreślam dany dzień i wpisuję sumę wszystkich wydatków.
raz w miesiącu, zazwyczaj po otrzymaniu wypłaty siadam do komputera i od razu robię wszystkie opłaty (czynsz, prąd, telefony etc.) za dany miesiąc – od razu też je wpisuję do zeszytu.
większe zakupy robię raz w tygodniu w markecie. już kładąc towar na ladę segreguję go – najpierw żywność, na końcu ewentualnie chemia, więc i na paragonie jest to również tak pogrupowane i łatwiej wtedy to spisać w domu…
ostatniego dnia miesiąca z kalkulatorem w ręku sumuję wszystkie dni i zapisuję „total” oraz poszczególne kategorie (żywność, chemia/higiena. samochód, odzież etc.) – zajmuje mi to góra pół godziny.
czemu zeszyt? jestem raczej tradycjonalistą, więc taka forma mi odpowiada! 😉
kiedy wyjeżdżam na urlop, mam ze sobą mały notesik i też sobie wszystkie wydatki spisuję na bieżąco, a po powrocie przepisuję do tego zeszytu.
tam, gdzie nie dają paragonów (np. targowisko czy bazarek z warzywami i owocami w sobotni poranek) po prostu sumuję sobie w głowie wydane kwoty (zazwyczaj zresztą niewielkie).
po paru miesiącach nawyk tak się utrwala, że właściwie wszystko „samo” się robi! :)

@Nemo
jeżeli miesiąc w miesiąc byłbym na minusie, a jednocześnie widziałbym, że pozycja „hobby” przekracza znacznie wartość np. pozycji „żywność”, to z pewnością zacząłbym się ograniczać (np. zamiast 5 razy w tygodniu, poszedłym na kręgle 2 razy, albo w ogóle się zastanowił, czy stać mnie teraz na takie rozrywki…)!

Odpowiedz

Michał Szafrański Październik 23, 2012 o 18:34

Hej Paweł Gaweł,

Dzięki za obszerny opis metody „na zeszycik”. Gratuluję konsekwencji (wiem trudno bywa)!

Metoda sortowania zakupów już przy kasie: bardzo dobry pomysł i godny promowania :)

I dziękuję za celną ripostę do Nemo. Trafiłeś trafnie w sedno. I dodam, że w tym sensie nie zgadzam się z Nemo, że „nie da się oszczędzać po wydaniu pieniędzy”. Da się poprzez wyciąganie wniosków i ograniczanie przyszłych wydatków lub wręcz zapobieganie im.

Pozdrawiam gorąco.

Odpowiedz

Aneta Luty 20, 2014 o 15:07

Zajrzałam przypadkiem i mnie wciągneło. Nie miałam pojęcia że pisanie o oszczędnościach może być takie interesujące.
Ja również jak Paweł Gaweł jestem tradycjonalistką i stosuję metodę zeszytu :)
Już od dobrych kilku lat. Do tej pory jednak zaokrąglałam grosze wdól bo finansowo było lepiej ale teraz muszę już być uczciwsza przed samą sobą i zaokrąglać niestety w górę, żeby dokładnie wiedzieć ile wydaliśmy. Spisuję wydatki codziennie, więc na bieżaco wiem na ile mogę sobie jeszcze w miesiącu pozwolić a co trzeba odpuścić.
A tak z innej beczki ale też w kwestii oszczedzania wspomnę o obserwacjach mojej koleżanki.
To dość ważne dla tych którzy w domu korzystają z gazowych junkersów. Moja koleżanka nigdy nie wyłączała tego małego płomyka, który się zawsze świeci w junkersie kiedy jest włączony. No chyba że przed jakimś dłuższym wyjazdem na przykład wakacyjnym. Ale nie przed pójsciem spać czy wyjściem do pracy. Pewnego dnia pomyślała, że będzie to robić i zobaczy czy zauważy jakąś oszczędność. Cóż się okazało po roku . Dostała nowe rachunki i pierwsze dwa miesiące miała z kwotą zero zł a pozostałe niższe niz zawyczaj. Niby takie nic ale ile pozwala zaoszczędzić :) Dwa miesiące nie płacenia za gaz to już jest bardzo wymierna oszczędność.

Odpowiedz

santa maradona Październik 23, 2012 o 11:43

@Nemo
Ale raport powstaje zanim wydasz… następne pieniądze. Jest podstawą do optymalizacji wydatków, bez niego można wróżyć z fusów. Tak – jedną z decyzji może być zaprzestanie grania w kręgle, gdy zobaczysz, że Cię na to nie stać. Ale są też mniej śmiałe decyzje, np.: grać dalej, ale kupować kule o lepszym stosunku jakości do ceny, a nie te powlekane złotem. Nie znam się na kręglach, więc przejdę do samochodów: można zrezygnować z jeżdżenia na bliskich dystansach, latem częściej wybierać rower w miarę możliwości, można również policzyć, czy opłaca się kupić skuter i jeździć nim do pracy – bez informacji ile obecnie wydajesz, trudno o takie analizy. I nie jest ważne że wydałeś więcej w październiku niż we wrześniu, a całokształt. Chociaż… i z takiej informacji można coś wysnuć, np.: w październiku wydałeś więcej niż we wrześniu bo codziennie jeździłeś po centrach handlowych żeby znaleźć sobie fajny zestaw mebli. Miałeś już coś na oku, ale szukałeś tańszych alternatyw – ostatecznie znalazłeś 200 zł tańszy zestaw i równie ładny. A na paliwo wydałeś w tym czasie 500 zł więcej niż przeciętnie (czyli tak jak we wrześniu)…

Odpowiedz

Nemo Październik 23, 2012 o 11:50

Z tego wniosek, że chcąc porównywać ceny w różnych sklepach lepiej wybrać komunikację miejską [co też czynię] 😉
Samochodu nie mam – stwierdziłem, że jest mi zbędny.

Odpowiedz

Lech Październik 23, 2012 o 11:53

Kilka słów w temacie „gotowe aplikacje vs arkusz kalkulacyjny”. Wszystko zależy od osobistych preferencji :) Mnie trochę kuszą gotowe aplikacje ze względu na ich wygodę, ale z drugiej strony wiem, że może nie udać mi się ich „nagiąć” do własnych potrzeb. Mając z kolei dość dużą wiedzę o Excelu i programowaniu w VBA można samemu stworzyć w arkuszu kalkulacyjnym aplikację, która będzie miała dużo wygodnych funkcji :) Np mój excel z budżetem domowym po uruchomieniu informuje mnie o tym, czy wykonałem już wszystkie konieczne warunki „darmowości” moich kont (np czy wydałem kartą płatniczą wymaganą kwotę w miesiącu). Także wolę jednak arkusz kalkulacyjny ze względu na jego dużą elastyczność. Choć trzeba przyznać, że dużo się napracowałem, żeby uzyskać obecny efekt a i tak jest to trochę „garażowa” aplikacja i brakuje jej wielu rzeczy, które ma np Microsoft Money.

I jeszcze o notowaniu wydatków: Michał, czy np mając półmetrowy paragon z supermarketu notujesz wszystkie wydatki jeden po drugim? Bardzo rzadko jestem w stanie się przemóc, zazwyczaj po prostu dzielę na istotne dla mnie kategorie. Czyli przykładowo w wydatkach spożywczych „ogólne spożywcze” lub „słodycze”, jeśli chcę zbadać ile wydaję na te drugie.

Odpowiedz

7991521 Październik 23, 2012 o 13:40

@Lech. Kolego, jestem bardzo zainteresowany Twoim arkuszem. Czy istnieje choć cień szansy na to, iż podzielisz się szczegółami jego wykonania, o wysłaniu template już nie wspominając? Ja po przetestowaniu wielu różnych rozwiązań, czy to aplikacji na telefon (niewygodnych na dłuższą metę), czy też kontomierzy/ifin24 etc, również nie odpowiadających moim potrzebom w 100% zwróciłem się do excela. Podpatrzyłem sobie w internecie co inni w tej dziedzinie uczynili, czasami dzieląc się swoimi arkuszem ze światem, jednak wiem że na pewno jest jeszcze moc pomysłów, które można wdrożyć we własnym rozwiązaniu. Stąd prośba i pytanie do Ciebie.

Odpowiedz

Lech Październik 23, 2012 o 13:58

@7991521. Podaj dogodny dla Ciebie środek komunikacji :) W wolnej chwili mogę przygotować taki template i chętnie wymienię się doświadczeniami w tworzeniu własnej budżetowej aplikacji :)

Odpowiedz

7991521 Październik 23, 2012 o 14:03

Bardzo proszę: tanga_pilot (na) tlen.pl. Miło mi 😉

Odpowiedz

Marta Grudzień 27, 2012 o 22:00

a czy ja też mogłabym prosić o twój „gotowiec”? :) może trudno w to uwierzyć ale uśmiecham się właśnie szeroko do monitora 😀 (marta_bmw@wp.pl)

Odpowiedz

Michał Szafrański Październik 23, 2012 o 18:43

Hej Lechu,

Po pierwsze to gratuluję świetnego arkusza. Co prawda go nie widziałem, ale jeżeli „krzyczy”, że spełniłeś warunki darmowości kart – to pełen szacun! Jestem pod wrażeniem :)

Co do kategoryzacji wydatków: dokonuję tzw. splitów rachunków (czyli ich rozbicia na poszczególne pozycje) tak jak mi pasuje. Będę o tym pisał szczegółowo w artykule o kategoryzacji, ale tu dam najważniejsze wskazówki:

1) Jeśli na rachunku znajdują się produkty różnych kategorii, to ZAWSZE rozbijam rachunku na te kilka kategorii.

2) Dodaję po prostu szybko kategorię i cenę, kategorię i cenę, kategorię i cenę wszystkiego co NIE JEST z kategorii „Jedzenie : Dom”. Tu cenię sobie właśnie Microsoft Money, które podpowiada kategorie już po pierwszych literach, pozwala wpisać od razu nazwę podkategorii (bez pisania kategorii głównej). Generalnie idzie to migusiem.

3) Na koniec resztę produktów na takim długim rachunku… traktuję jako „Jedzenie : Dom” (wcześniej pomijałem te produkty wzrokiem). Money automatycznie wstawia mi brakującą kwotę do wysokości pełnego rachunku.

Czasami paragon ma u mnie jedną pozycję, czasami 5 a czasami 20 :) Nie ma to jak „tasiemcowy” rachunek z hipermarketu.

Wiem, że to co napisałem wyżej może być niejasne dla osób, które nie używały Microsoft Money, ale nie martwcie się – wkrótce pokażę Wam w szczegółach ten produkt.

Pozdrawiam!

Odpowiedz

Nick Październik 23, 2012 o 11:57

Mam telefon z systemem Android. Od dwóch lat korzystam z programu Financisto (play.google.com/store/apps/details?id=ru.orangesoftware.financisto). W tym programie trzeba samemu wpisywać swoje wydatki, jakoś nie ufam aplikacjom, które pobierają same dane z banku. Na początku trzeba się trochę wdrożyć w obsługę a aktualnego tutoriala nie uświadczysz. Można trochę się dowiedzieć ze stronki producenta: http://orangesoftware.ru/.
W programie możemy dodawać swoje konta, zapisywać transakcje, przelewy, definiować budżety, dodawać planowane przychody/wydatki (przydatna funkcja np. dla odsetek z lokat jednodniowych). Dane można eksportować do QIF, CSV.

Odpowiedz

Michał Szafrański Październik 23, 2012 o 18:45

Hej Nick,

Dziękuję za komentarz i propozycję aplikacji!

Odpowiedz

Aga Październik 23, 2012 o 12:35

Ja chcialam zainstalowac Microsoft Money, ale ciagle mi sie wyswietla blad z autorun.inf i nie wiem co z tym zrobic ;P

Michal a Ty miales nam udostepnic jakis fajny arkusz do spisywania wydatkow :)

Odpowiedz

As Październik 23, 2012 o 14:22

Cześć Michał,

Od września, właśnie dzięki zachęcie na tym blogu, spisuję wydatki, ale podobnie jak Paweł Gaweł robię to codziennie (w excelu). Myślę, że częstotliwość spisywania nie ma większego znaczenia i zależy od „charakteru oszczedzającego”. Spisywanie codzienne jest szybsze (20 sekund jest mi łatwiej poświęcić niż godzinę raz w tygodniu), a poza tym dostaję apopleksji na samą myśl o gromadzeniu czegokolwiek, w tym sterty świstków. Spisuję, kategoryzuję i trach do kosza (ale mam osobną przegródkę na kwity do rzeczy droższych, mogących w przyszłości wymagać reklamacji). Ważne by spisywać, mniej ważne jakim systemem, byleby się sprawdzał;)

Odpowiedz

Maciek Październik 23, 2012 o 14:53

Ja korzystam z kontomierza, spełnia moje oczekiwania w niemal 100%, można by go jeszcze dopracować, na pewno coś by się znalazło. Zbieram paragony, wyciągi z banków importuję, dlatego zawsze gdzie mogę wolę płacić kartą aby było mniej do wprowadzania, nie stosuję mocnego rozbijania kategorii rachunków z dyskontów i marketów, ewentualnie tylko na spożywcze i chemię jeśli chemia stanowi znaczną część rachunku.

Rachunki za prąd mam co 2 miesiące więc trochę mi to psuje budżet, co 2 mies albo go przekraczam 2 krotnie, albo wcale nie wykorzystuję, ściągając kwoty przelewów z wyciągu w kontomierzu.

Drobne wydatki najchętniej wklepywał bym do apki kontomierza na androidzie, ale częściej to nie działa niż działa albo miele się i nie zapisuje, albo dodaje po 2 razy takie wpisy do bazy, co innego na iphonie kiedyś działało mi to ładnie, ale może i wersja na androida się w końcu poprawi:)

No i właśnie kiedy ewidencjonować przelewy cyz płatności kartą z datą operacji czy z datą księgowania pobieraną z wyciągu banku? istotne to jest przy robieniu zakupu w ostatni dzień czy ostatnie dni miesiąca wypadające w weekend?

Odpowiedz

Michał Szafrański Październik 23, 2012 o 17:34

Whaw! Ale mnie pozytywnie zaskoczyliście ilością komentarzy pod tym wpisem. Bardzo Wam dziękuję za ciekawą dyskusję i za każdy Wasz komentarz! Po kolei spróbuję odpowiedzieć na Wasze pytania :)

Pozdrawiam ciepło
Michał

Odpowiedz

Gosia Październik 23, 2012 o 18:04

Witam.
Ja korzystałam z „Menadżera Finansów”, ale nie używałam wszystkich funkcji. Wierzę w teorie spiskowe i raczej nikomu nie podam hasła do mojego konta bankowego 😉 Arkusz kalkulacyjny wydaje sie być najbardziej sensowny, można dostosować do swoich potrzeb. Regularnie mam wypisane opłaty dotyczące domu (czynsz, energia). Z resztą wydatków jest różnie. Cały czas zbieram paragony, ale najgorzej je wszystkie uporządkować i spisać, odwlekam i odwlekam…. Póżniej nie mogę przypasować niektórych pozycji, bo są napisane skrótem i nie wiem co to za produkt. Nie mogę też przekonać partnera do zbierania paragonów, więc mój wgląd w budżet jest częściowy :( Wszystkie wydatki zapisuję jako gotówkę, później drukuję wyciąg z konta i wykreślam co już zaksięgowane (mam łatwo, bo tylko jeden ROR i jedna karta debetowa) a resztę dopisuję w dział „bankowe”. Zaczęłam wydzielać też podkategorie: słodycze i alkohol, to głównie na nich zaoszczędziłam pierwsze grosze :)

Odpowiedz

Jakim Październik 23, 2012 o 20:23

Witam,
Kolejny wpis jak zwykle pełen konkretów:) Tak dalej:)

Co do mojego sposobu spisywania wydatków, tak jak @As zaczynałem od codziennego wpisywania wydatków. Po paru tygodniach, zacząłem je wpisywać co kilka dni, i tak dalej i tak dalej. Niestety przez moją niechęć do systematycznego wpisywania w excelu wydatków o wielu rzeczach zapominałem, a w końcu przez parę miesięcy kompletnie odechciało mi się tego.

Obecnie korzystam z [url=”https://play.google.com/store/apps/details?id=com.onetwoapps.mh&feature=search_result#?t=W251bGwsMSwxLDEsImNvbS5vbmV0d29hcHBzLm1oIl0″]aplikacji[/url] na androida która wydaje mi się bardzo podobna funkcjonalnie do propozycji @Nick’a (zapewne różnica jest w cenie). Ważne że co kilka tygodni wychodzą aktualizacje.

Zdecydowanie łatwiej mi teraz spisywać wydatki, ponieważ cały czas korzystam z telefonu i zawsze coś uzupełnię. Jest to o tyle poręczne, że co do grosza wiem ile mam gotówki w portfelu:) Raz w miesiącu uzupełnię raport w excelu i mam już pełen obraz miesiąca. Bardzo dobra jest tu kategoryzacja, gdzie świetnie Michał mógłbyś ustawić sobie kilka rodzajów „jedzenia”:)

PS. Chciałem opisać aplikację we wpisie pt. „Program do rejestrowania wydatków”, ale skoro już teraz o to poprosiłeś… :)

Odpowiedz

Michał Szafrański Październik 24, 2012 o 07:59

Cześć Jakim,

Dziękuję za propozycję kolejnej aplikacji. Uwzględnię wszystkie sprawdzone przez Was aplikacje we wpisie dotyczącym programów do rejestrowania wydatków.

Pozdrawiam!

Odpowiedz

Anon Październik 23, 2012 o 21:04

To co przeczytałem we wpisie jak i pod nim spowodowało, że aż mi się smutno zrobiło. Czy wy naprawdę spędzacie ponad 50 godzin rocznie wpisując ile wydaliście na batonika, ile na piwo, a ile na gacie? Szpiegujecie też żony/mężów/partnerów by policzyć każdy wydany przez nich grosz?
Rozumiem konieczność zarządzania budżetem, jestem też w stanie zrozumieć czasowe (przez miesiąc? dwa?) skrupulatne liczenie wydatków, szczególnie, gdy chce się wprowadzić drastyczne oszczędności. Sam to kiedyś zrobiłem, gdy musiałem oszacować minimalny poziom niezbędnych wydatków, ale to co tu czytam to chyba jednak lekka przesada?
Będąc na wakacjach po zakupie lodów mam wyjąć kajecik i zanotować, że wydałem 10EUR? Płacąc za kibel babci klozetowej tak samo?
Przecież sprawdzenie, że wydatki < dochody można oszacować po stanie kont bankowych i inwestycji. Godzina raz lub na dwa miesiące wystarczy z zapasem. Życie to chyba nie księgowość w sp. z o.o.? Może czas _zmarnowany_ na liczenie kosztu zakupu papieru toaletowego lepiej przeznaczyć na rzeczywiste działania przynoszące oszczędności, np. zmiana kredytodawcy, zmiana sprzedawcy prądu/gazu, % zwrotu wydatków kartami (np. 5% internetowych wydatków w sync, 3% na stacjach paliwowych, spożywce i marketach w bzwbk, 1% od wszystkiego w aliorze – to akurat było omówione na blogu), aneks do umowy o pracę (praca twórcza na etacie), przejście z etatu/um. zlec. na działalność, z działalności na sp zoo (176 ksh + delegacje + ryczałt paliwowy, wynagrodzenie prezesa ustalone uchwałą (brak zus)), z sp zoo na sp zoo spk (dupochron + podatek liniowy + odpada CIT), zmiana ubezpieczycieli (oc/ac auta, ubezp. na życie np. macif lub pramerika kontra pzu lub aviva), zakupy w makro (nie trzeba mieć działalności, wystarczy poprosić znajomego/kogoś z rodziny na dg o wyrobienie dodatkowej karty, można brać paragon), zakupy w promocjach w alma24 (oszczędność *czasu*, dowóz za friko, ceny jak w makro), leki w doz.pl lub e-apteka-niezapominajka.pl lub innej taniej aptece, zakup mebli u polecanego stolarza z okolicznej wsi.
Tak można wymieniać i wymieniać, a większość z tych rzeczy to kilkaset lub kilka tysięcy złotych oszczędności rocznie.
Wiadomo, że nie dla wszystkich wspomniane sposoby na oszczędności będą uniwersalne np. tanie apteki (tu bym się akurat cieszył), ale nie przeginajcie w drugą stronę np. otwierając konta/karty w więcej niż 2-3 bankach, bo gdzieś akurat dają 1% więcej. Zmarnujecie mnóstwo czasu na obsługę lub zamykanie tego wszystkiego.
Podobnie ze zbieraniem paragonów i kajecikiem. 50 godzin? Tyle, to zajmuje założenie i dodatkowy narzut na obsługę sp zoo, a nie sprawdzanie ile żona wydaje na podpaski.

Odpowiedz

Michał Szafrański Październik 24, 2012 o 08:17

Hej Anon,

Wielkie dzięki za bardzo merytoryczny komentarz stojący tylko częściowo w opozycji do tego co piszę i jak działam.

Jeśli wyrwiesz spisywanie wydatków z kontekstu i uczynisz z niego część życia, to rzeczywiście jest ono samo w sobie bez sensu. Dlatego już we wstępie artykułu pisałem czemu to służy. Jest to jeden z kilkudziesięciu elementów (jeśli nie kilkuset), które całościowo składają się na lepsze zarządzanie własnymi pieniędzmi i zmuszanie ich do tego by to one pracowały dla nas a nie my dla nich (zapożyczone, ale trafne stwierdzenie). Sam piszesz, że o części z możliwych oszczędnosci bądź maksymalizacji zwrotów / przychodów, pisałem już na blogu. O wielu również jeszcze nie napisałem z bardzo prostego powodu: staram się najpierw wyłożyć podstawy zanim dojdziemy do zagadnień, w których te podstawy będą nam niezbędne do wykonywania dalszych działań.

Martwi Cię marnowanie przez innych 50 godzin rocznie na spisywanie wydatków, co do którego zgadzamy się (chyba), że warto je przynajmniej od czasu do czasu wykonywać żeby określić „gdzie teraz jestem finansowo”. Ale rozjerzyj się wokół siebie i powiedz ile osób z Twojego otoczenia żyje ze świadomością poziomu własnych kosztów? Jak radzą sobie z przejściowymi (albo nie) problemami? Wokół mnie nie jest tak różowo, że każdy ma w sobie smykałkę przedsiębiorcy i potrafi migusiem wykonać zestaw działań, które zwiększają jego przychody lub skalę oszczędności.

Jesteś sprytnym człowiekiem i zgadzam się z Tobą, że maksymalizacja przychodów, to najlepsza możliwa droga. Ale daleko mi od zapędzania się od tego do stwierdzenia, że koszty nie grają roli i wystarczy rzut oka na stan konta by wiedzieć jak wygląda nasza kondycja. Znam ludzi, których niski stan konta i wysokość zadłużenia przyprawiłyby wiele osób o palpitację serca, a mimo to świetnie im się żyje z przychodów pasywnych. Ale poziom kosztów stałych ma dla nich kolosalne znaczenie.

Są różne drogi zwiększania stanu portfela (lub zmniejszania spadku tego stanu) i cieszę się, że znajdujesz własną, w której nie musisz „marnować 50 godzin rocznie”. Dla Ciebie to może marnowanie, a dla innych (marnujących czas tak czy inaczej w taki czy inny sposób), spisywanie wydatków to być może pierwszy dobry sposób na to, by dowiedzieć się, gdzie rozchodzą się pieniądze i zdać sobie sprawę z tego, jak wiele mogą w tym zakresie poprawić. Proszę Cię, nie zabieraj im tego tylko dlatego, że jesteś mądrzejszy, odważniejszy, sprytniejszy i bardziej obrotny niż inni.

Pozdrawiam Cię gorąco :)

Odpowiedz

DarSak Październik 23, 2012 o 23:21

Gratuluje pomysłu na bloga i profesjonalnego podejścia. Odkryłem twój blog dzisiaj (trafiłem na niego z app funds) i jestem zachwycony. Świetnie się czyta i szczerze mówiąc to chyba nie widziałem lepszego bloga w dziedzinie oszczędzania. Mam nadzieje że wystarczy ci zapału do tworzenia i blog nie zniknie po kilku miesiącach jak wiele innych.

Odpowiedz

Michał Szafrański Październik 24, 2012 o 08:45

Hej DarSak,

Bardzo dziękuję za dobre słowo :) Ja również mam nadzieję, że zapału mi nie zabraknie.

Odpowiedz

Nemo Październik 23, 2012 o 23:27

@Anon:

A już myślałem, ze jestem tu jedyny który uważa, iż robienie tak szczegółowych zestawień to przerost formy nad treścią.
Tylko że kont to ja mam więcej niż 3 – a sporo już zamknąłem; przyczyna: dawali forsę za otwarcie to nie miałem serca żeby im odmówić. W skali roku dało to konkretne pieniądze i sprawiło przy okazji sporo frajdy.

Odpowiedz

Blaster Październik 24, 2012 o 00:30

Panie Michale,

Mam pytanie. Co na to wszystko Pana Zona? Czy ona wiedziala, ze bedzie musiala zbierac wszystkie paragony zanim za Pana wyszla? Czy akceptuje ta szalencza oszczednosc i planowanie wszystkiego co do zlotowki?

Prosze sie nad tym zastanowic. Mezczyzna wytrzyma wiele, bo malo mu do zycia potrzeba. Ja na przyklad moglbym jesc codziennie to samo, spac na materacu pod namiotem i bylo by mi dobrze.

Natomiast kobiety to zupelnie co innego. Przeciez one potrzebuja od czasu do czasu np. kupic sobie bluzke czy garnek ot tak o bo im sie podoba – bez zastanawiania sie ile kosztuje, z czego musza zrezygnowac, bez proszenia o paragon bez wymyslania tlumaczen dlaczego ten zbedny wydatek byl niezbedny.

Podobnie przecez z dzecmi – gdy beda wieksze i zobacza ze inni ludzie po prostu zyja, a Wy liczycie – moze sie okazac, ze znienawidza Pana. Nawet jesli im Pan zostawi dom w spadku.

Sam jestem zwolennikiem raczej minimalizmu, wrogiem kredytow ( ktore uwazam za najwieksze zlo i wroga wolnosci – nawet jesli w specyficznych, wyjatkowych sytuacjach moga sie pozyczajacemu oplacac ) i na pewno rozsadku w wydawaniu. Natomiast mysle, ze Pan juz na tyle zapedzil sie w swojej „religii oszczednosci”, ze czytam Pana bloga troche jak kiedys czytalem blog o „dyscyplinie-domowej” :)

Pozdrawiam,
Master Blaster

Odpowiedz

Michał Szafrański Październik 24, 2012 o 09:07

Hej Blaster,

Dziękuję za komentarz i proponuję żebyśmy od razu przeszli na „Ty” :)

Dziękuję za troskę o Żonę i dzieci. Mam tą szczęśliwą sytuację, że obydwoje z Żoną jesteśmy oszczędni i docenia Ona to, że panuję nad całymi finansami. Buchalteria nie oznacza wprowadzania zamordyzmu. Gdyby tak było, to poziom naszych kosztów byłby o parę tysięcy niższy. Nie robimy tego. I właśnie dlatego, że nie chcemy być do tego zmuszeni, to działamy z wyprzedzeniem próbując przewidzieć większość kosztów i odpowiednio się na nie przygotowując. Ja już się dawno przyzwyczaiłem do tego, że na kwiaty i inne rzeczy, których potrzeby istnienia generalnie nie rozumiem, potrafią iść konkretne pieniądze. Tak już jest. Moja Żona w taki sam sposób nie rozumie potrzeby niektórych moich wydatków, ale wzajemnie szanujemy siebie i swoje potrzeby.

Co do dzieci i znienawidzenia: raczej bym się martwił o to, że znienawidzą mnie za permanentne późne wracanie do domu po całym dniu pracy, niż za to, że tłumaczę im dlaczego nie warto jarać się produktami firmy XYZ itp. Mam nadzieję, że tak jak ja jestem wdzięczny moim Rodzicom za przekazanie mi podstaw zarządzania pieniędzmi, tak za jakiś czas one docenią to, co praktykujemy dzisiaj. A w praktyce mają wszystko czego im potrzeba i znacznie więcej :)

Pozdrawiam Cię serdecznie

Odpowiedz

Omron Październik 24, 2012 o 00:51

@Nemo nie jesteś sam :) Anon bardzo rozsądnie pisze i całkowicie się z nim zgadzam. Lepiej myśleć jak zwiększać przychody niż ładować czas w bawienie się w księgowego. Czy moje wydatki są rozsądne mogę ocenić szybkim spojrzeniem na aktualny stan konta :)

Odpowiedz

Michał Szafrański Październik 24, 2012 o 08:53

Hej Omron,

Z Anonem się generalnie zgadzam co dałem wyraz w moim komentarzu (większe przychody zawsze będą lepsze niż małe oszczędności). Co do reszty komentarza: na szczęście powiedziałeś, że to TOBIE wystarcza „szybkie spojrzenie na stan konta by ocenić czy wydatki są rozsądne”. Jeśli tak jest, to bardzo dobrze i cieszę się, że masz swoją formułę na panowanie nad wydatkami. Przestrzegam jednak innych przed przyjmowanie takiego uproszczonego sposobu analizy swoich finansów. Bo jeśli nagle stan konta się zmniejszy, to trudno będzie nawet ocenić co się wydarzyło.

Przyjmując taki uproszczony ogląd na rzeczywistość: jak ocenić poziom wydatków człowieka, który ma 5 mln zł kredytów i 100 000 zł na koncie? Czy można jakieś sensowne wnioski wyciągnąć?

Pozdrawiam serdecznie :)

Odpowiedz

Paweł Gaweł Październik 24, 2012 o 08:33

@ Anon (a także Nemo, Omron i spółka…)
a jeżeli nie mam żadnego kredytu, a operatora telefonu i ubezpieczyciela samochodu i domu zmieniłem, tak samo zresztą jak bank, korzystam tylko z jednej karty (z cashbackiem), optymalizuję zakupy, etc. – to co mi jeszcze polecisz?
to nie jest tak, że natychmiast po wyjściu z dworcowej toalety wyciągam notes i piszę „babcia klozetowa – 1 zł”! nie popadajmy w paranoję…
nie ma sensu wg mnie, rozbijać wydatków na zbyt wiele kategorii – dosłownie 6-8 powinno wystarczyć. i najważniejsze – ja to po prostu lubię! lubię kontrolować swoje wydatki i w każdej chwili wiedzieć ile pieniędzy i na co wydałem, a ile mi jeszcze zostało.
ot, takie skrzywienie charakteru – jestem spod znaku Panny, a to ponoć ulubiony znak księgowych! :-))
moja żona również nie ma nic przeciwko temu (i to nie jest tak, że spowiada mi się z każdej kupionej podpaski etc. – wystarczy, że powie, że na chemię/higienę wydała 20 zł)
a generalnie panowie: co kto lubi…

Odpowiedz

jacekplacek Październik 24, 2012 o 09:05

@Anon:

Ja natomiast uważam, że kontrola wydatków jest potrzebna bo zazwyczaj podczas gdy zwiększa się dochody to zwiększają się nasze koszty życiowe (nie neguje tego bo każdy chce żyć wygodnie). Z czasem dojdziemy do poziomu zarobków, który ciężko już podnieść, a koszty nie mają takich ograniczeń. Wtedy możemy sprawdzić w „kajecie”, że np. płacimy za najwyższy abonament telewizji cyfrowej, a nikt nie ma czasu oglądać bo wszyscy domownicy pracują, żeby zwiększyć dochody, albo że opłaciłeś kartę wędkarską ale na ryby nie miałeś czasu w tym sezonie pojechać. Takich przykładów jest pełno (nie twierdzę, że w Twoim przypadku), które na co dzień obserwuje w swoim otoczeniu. Najczęstszy przypadek to za długi miesiąc w stosunku do wysokości wypłaty, ale nikt nie wie gdzie owe pieniądze poszły. Ja zapisuje i dobrze się z tym czuje.

Odpowiedz

elkocyk Październik 24, 2012 o 09:58

a jaki program mozecie polecic do obslugi kilku walut? czy Microsoft Money dobrze sobie z tym radzi? tzn konta w 3 walutach i oplaty robione w 3 walutach? mam swoj plik excela od prawie 14 lat, ale w tym momencie rozbijam wydatki tylko na 3 kategorie: jedzenie, oplaty za mieszkanie i reszta
dokladnie wiem ile place za media, ile za kredyt, ile kosztuja mnie polisy itp, wiec wieksza szczegolowosc nie jest mi potrzebna do szczescia, nie wracam do lat poprzednich a by ogarnac aktualny rok mam wystarczajaca dobra pamiec
nie wydaje mi sie wiec , ze potrzebuje wiedzy ile wydalem na slodycze a ile w restauracjach poki mieszcze sie miesiecznie w wyznaczonym budzecie…wiem, ze moglibysmy oszczedzac wiecej, ale chyba mamy inne podejscie niz autor bloga, na poczatku roku zalozylem konkretna kwote wydatkow i oszczednosci na miesiac i jak na razie podliczajac to wszystko do kupy nie wydalem wiecej niz chcialem mimo extra wydatkow

blog jest ciekawy, czasami ma zbyt wiele powtorzen i zbyt czesto linkuje do swoich wlasnych artykulow, ale jak rozumiem tak musi byc by lepiej sie pozycjonowac w googlach:)

Odpowiedz

jan Październik 24, 2012 o 17:29

A jest jakiś program po polsku tak rozwinięty jak MS Money?

Odpowiedz

Michał Szafrański Październik 24, 2012 o 20:01

Hej Janie,

Te polskie programy, które widziałem kilka lat temu, w mojej subiektywnej opinii nie mogły się równać z Microsoft Money. Jedno z zestawień takich aplikacji znajdziesz tutaj.

Pozdrawiam :)

Odpowiedz

lwi Październik 24, 2012 o 21:43

Znam jeden lepszy i do tego po polsku – ePortfel. I wiem co mówię:)

Odpowiedz

ewelinaa Październik 24, 2012 o 19:24

Michał,

Mam pytanie z beczki moneyback:) Po jakim czasie wraca wydatkowane 3 % na Dobre Konto w Millenium Bank? To jest kwestia dni, czy automatycznie po dokonanej transakcji? Z góry dziekuje za info.

Odpowiedz

Michał Szafrański Październik 24, 2012 o 19:56

Hej Ewelinaa,

Zwrot otrzymujesz jednorazowo w pierwszych dniach kolejnego miesiąca za wydatki w całym miesiącu poprzednim. Przykładowo: za wydatki przez cały wrzesień dostałem zwrot 6 października.

Pozdrawiam ciepło :)

Odpowiedz

Ewelinaa Październik 25, 2012 o 10:17

Acha..! :) czyli w takim razie musze jeszcze pare dni cierpliwie poczekać. Dzieki za odp. Pozdrawiam

Odpowiedz

Paweł Październik 24, 2012 o 20:51

Czesc Michal,
bardzo podoba mi sie caly Twoj blog, od jakiegoś czasu z niecierpliwoscia czekam na kazdy nowy tekst.
Juz od dawna zabieram sie za spisywanie wydatkow ale nie moge sie do tego zmusic. Najgorsze dla mnie to wybrac optymalna aplikacje w ktorej zapisywalbym wszystkie swoje wydatki dlatego nie moge doczekac sie az opiszesz dzialanie MS Money.
Zycze Ci wszystkiego dobrego i trzymaj tak dalej!

Odpowiedz

Michał Szafrański Październik 24, 2012 o 21:54

Hej Paweł,

Dziękuję za wsparcie duchowe :) Specjalnie dla Ciebie opublikuję jutro z rana artykuł mojej koleżanki Doroty, która zdecydowała się opisać swoją historię wprowadzania ładu w finansach domowych. Mam nadzieję, że pomoże Ci się to zmusić do spisywania wydatków.

Tymaczasem zbieraj paragony. Wpisy o Microsoft Money już się tworzą :-)

Pozdrawiam
Michał

Odpowiedz

adi Październik 25, 2012 o 21:32

Czesc,

Jak od niedługiego czasu korzystam z darmowego Gnu Cash. Nie tylko do wydatków ale także do przychodów.

Trochę duża bariera wejścia – trzeba nauczyć się, żeby księgować na dwu kontach, np.
– przychód z pracy -> konto w banku XYZ,
– wydatki:jedzenie <- konto w banku XYZ

Można dodawać zaplanowane przychody/wydatki itp.

Wcześniej korzystałem z Excela, jednak teraz korzystam w nim tylko z wirtualnych kont (np. 10% na podróże, 20% na agresywne inwestycje, 30% na bezpieczne oszczędzanie itp.).

Odpowiedz

Michał Szafrański Październik 26, 2012 o 00:59

Hej Adi,

Dziękuję za sugestię. Rzucę okiem na tą aplikację.

Odpowiedz

Adam Październik 28, 2012 o 15:32

Witam!

Co do spisywania wydatków. Ja jednak pozostaje przy codziennym spisywaniu wszelkich paragonów. Zajmuje mi to raptem 5-10 min. które jak dla mnie łatwiej wygospodarować niż godzinę tygodniowo. :) Próbowałem na początku spisywac tak jak radzisz, ale nie wychodziło mi. Jak pomyslałem, że mam spisywać z 50 rachunków(i jeszcze je segregować) to często sobie odpuszczałem(robilem na raty i się pietrzyło). Zostałem przy dziennym rozliczaniu. I wydaje mi się, żę bardziej sie pilnuje, gdy widzę ile wydałem. Ale to kwestia gustu w sumie. :)

Co do aplikacji to ja używam Personal Finances. Jak dla mnie wystarczająco funkcjonalna. Ciekawą altewrnatywą jest też Kontomierz. Ale powiem Michał, że zainteresowałeś mnie tą aplikacją od Gates’a 😉 Choć z angielskim u mnie nie najlepiej (może masz jakieś sprawdzone patenty na naukę angielskiego? 😉 ), to z niecierpliwością czekam na artykuł na ten temat. Zainstalowałem już tą aplikację, ale ciut mnie przeraziła tymi zakładkami i funkcjami. Pozdrawiam :)

Odpowiedz

Michał Szafrański Październik 28, 2012 o 17:53

Hej Adam,

Co do Microsoft Money, to już tworzę opisy i wideoprzewodniki po tej aplikacji :-) Dzisiaj opublikuję artykuł dotyczący kategoryzacji wydatków i przy pomyślnych wiatrach artykuł dotyczący Microsoft Money powinien się pojawić w ciągu kolejnych kilku dni :) Aplikacja nie jest taka trudna w użyciu – trzeba tylko zrozumieć podstawy. A to postaram się Wam podać na tacy.

Pozdrawiam serdecznie

Odpowiedz

Karol Listopad 3, 2012 o 12:42

Michale, czuje się w obowiązku napisać ;-). Tak dużo pisałeś o optymalizacji czasu, a tutaj ewidentnie go marnujesz! :-) Spisywanie wydatków 1 godzina tygodniowo to przesada i już ci mówię, jak ten czas zmniejszyć o połowę, czyli w rok masz CAŁY DZIEŃ!!!

po pierwsze: spisuj wydatki codziennie (może nie tyle codziennie, co od razu jak uruchamiasz komputer=codziennie;-)) wiem, że trudno, ale zaraz Ci wytłumaczę, że łatwiej:
-uczysz się systematyczności
-przełamujesz samego siebie 😉
-spisałeś od razu – nie zawracasz sobie tym głowy, choćby podświadomie
-koniec z piętrzacymi się paragonami
-układanie paragonów na stosiki podchodzi pod masochizm, a już wielu czytając to na samo wspomnienie miało palpitację serca :-), nie funduj tego czytelnikom! spisując codziennie mniej więcej pamiętasz, masz ogląd i po prostu mniej świstków, po tygodniu masę czasu tracimy na sortowanie i wiele już nie pamiętamy, a robiąc codziennie tego nie ma
-sobota jest od czego innego niż siedzenie za papierami. i tu pytanie do Ciebie – czy nie uczyniłeś z „grupowania paragonów na stosiki” swoistego nabożeństwa, elementu, bez którego nie wyobrażasz sobie funkcjonowania?

po drugie: jeżeli rodzina zechce, możecie robić to razem. Serio! U mnie Żona wpisuje tak samo jak ja- pół roboty mniej a i jaka satysfakcja i radość, że w spisywaniu wydatków myślimy tak samo i tak samo się angażujemy. A przecież piszesz, że Twoja Żona bardzo Cię wspiera. I znów pytanie do Twego sumienia: czy nie uczyniłem ze spisywania wydatków „swojej warowni” i w imię heroicznego wyczynu odciążam innych domowników od tego, jakże ciężkiego przedsięwzięcia? (oczywiście piszę ironicznie;-))
A dzieci? Masz lepszy pomysł, żeby bardziej ich nauczyć planowania wydatków niż aktywna pomoc w tym?

Podsumowując, najważniejszy jest punkt pierwszy, punkt drugi nie zawsze da się zrealizować, ale rzucam Ci wyzwanie, zaoszczędź rocznie jeden dzień (wiesz, ile Cię kosztuje jeden dzień), naprawdę się da, tym bardziej, że akutar Ty jesteś w stanie to zrobić!

Odpowiedz

Michał Szafrański Listopad 4, 2012 o 13:32

Hej Karol,

Dziękuję, że tak aktywnie próbujesz zmienić moje nawyki, ale nie wiem skąd przeświadczenie, że uda mi się ten czas zmniejszyć o połowę. Uwierz mi, że ja już przechodziłem przez różne scenariusze pracy z listą wydatków i model tygodniowy jest dla mnie najwygodniejszy i najmniej czasochłonny. Nie martw się też o moje soboty – czasami spisywanie tygodniowe robię w sobotę, czasami w piątek w nocy, a czasami wypada dopiero w poniedziałek wieczorem. Wszystko zależy od tego jak układa się kalendarz innych moich działań.

Godzina tygodniowo to nie tylko czas przeznaczony na spisywanie wydatków, ale także na planowanie operacji finansowych, wykonywani wszystkich płatności, rozważania na temat tego kiedy jakie ubezpieczenie musze kupić, jak zoptymalizować kredyty etc. I z mojej perspektywy lepiej to robić raz a porządnie niż siadać do tego przez kilka dni po troszku. Więcej czasu zajmuje mi w takim przypadku przypomnienie sobie gdzie skończyłem poprzednio, niż realizacja konkretnego zadania.

Twojego wyzwania nie podejmuję, bo bardzo dobrze się czuję z systemem, który wypracowałem i nie widzę potrzeby jego zmiany :) Ale dziękuję za troskę :)

Pozdrawiam niedzielnie

Odpowiedz

Out Listopad 3, 2012 o 23:37

A ja bym chcial polecic program PocketMoney (http://www.catamount.com).

Plusy:
– multiplatform – kazdy system operacyjny jak rowniez urzadzenia mobilne,
– synchronizacja i backup,
– rozbudowana funkcjonalnosc a zarazem prostota,
– graficzne przedstawienie wynikow,
– wiele innych,

Minusy:
– platny – na szczescie dosc tani,
– brak mozliwosci synchronizowania z kontami bankowymi,
– wiecej nie widze 😉

Testowalem wiele aplikacji teraz dostepnych, i ten wydal mi sie najbardziej uniwersaly i odpowiedni. Goraco zachecam do wyprobowania, nawet zatwardzialych zwolenikow Microsoct Money :)

Odpowiedz

Michał Szafrański Listopad 4, 2012 o 13:47

Hej Out,

Dziękuję komentarz i polecenie aplikacji. Kiedyś oglądałem wersję Desktop i pamiętam, że zraziła mnie mała ilość raportów i dostosowywania ich do własnych wymagań. Ale to było ze dwa lata temu.

Mam do Ciebie jeszcze jedno pytanie związane z tą aplikacją: czy umożliwia ona eksport danych i raportów w taki sposób, aby można było je zaimportować do Excela i poddać dalszej „obróbce”?

Pozdrawiam ciepło :)

Odpowiedz

Out Listopad 3, 2012 o 23:39

Prosba do moderatora o dodanie wszstkich opcji notify, bo mnie sie zapomnialo 😉

Odpowiedz

Out Listopad 8, 2012 o 19:41

NIestety – dalej ten program kuleje jesli chodzi o ilosc raportow – ma ich raptem 4 rodzaje – faktem natomiast jest ze mozna je robic na bardzo precyzyjnie wyslekcjonowanych danych (np przez wczesniejsza filtracje danych).
Niestety nie umozliwia on wyplucia wyniku raportu na nic innego jak tylko na drukarke (mozna by probowac kombinowac te dane sciagac do pliku itp – ale to juz kombinatoryka stosowana).
Ma natomiast mozliwosc wyexportowania danych np danego konta w wielu formatach, co mozna potem wrzucic do excela i tam obrobic jak sie chce jesli ktos tego potrzebuje.
Jedyne czego mi BARDZO brakuje to mozliwosc importowania do programu danych z kont bankowych – to by bardzo ulatwilo sprawe.

Odpowiedz

Michał Szafrański Listopad 8, 2012 o 22:33

Hej Out,

Dziękuję za uzupełnienie informacji. Dla mnie jedną z najważniejszych cech tego typu programów jest właśnie możliwość łatwego eksportowania danych do Excela. I brak tej funkcjonalności zniechęca mnie do większości aplikacji. Nawet Microsoft Money nie rozwiązuje tego w sposób idealny (eksport do CSV), ale i tak jest to o niebo lepsza metoda niż żadna.

Jeszcze raz dziękuję i pozdrawiam :)

Odpowiedz

Qba Listopad 8, 2012 o 21:03

Witam

Ciekawy wpis :) Ja do zapisywania wydatków podchodziłem kilka razy. Najpierw prze tworzeniem budżetów rocznych spisywałem wszystko by poznać strukturę swoich wydatków. Po stworzeniu budżetu jakoś ciężko szło mi kontrolowanie wszystkiego. Później próba w arkuszach kalkulacyjnych przez onlinowe strony googla – skończyło się porażką, aż wreszcie znalazłem program na Androida CashDroid https://play.google.com/store/apps/details?id=com.financial.cashdroid.ads&feature=search_result#?t=W251bGwsMSwxLDEsImNvbS5maW5hbmNpYWwuY2FzaGRyb2lkLmFkcyJd

Świetny program, napisany przez Polaka, ciągle go udoskonala korzystając z sugestii użytkowników opisywanych na forum tutaj:
http://forum.android.com.pl/f389/cash-droid-92858/

Zapis danych tylko lokalnie na telefonie. Można włączyć opcję backupu danych przez zaszyfrowany protokół w chmurze na dropboksie.

Dzięki temu od 10 miesięcy systematycznie prowadzę zapiski. Wpisywanie paragonów po pewnym czasie jest banalne. Program się sam uczy, podpowiada wpisy, podpowiada kategorie. można tworzyć budżety, planować wydatki i śledzić przepływy pieniędzy.

Gratuluję autorowi bloga. Dowiedziałem się paru ciekawych rzeczy.

Pozdrawiam
Q

Odpowiedz

Michał Szafrański Listopad 8, 2012 o 22:34

Hej Qba,

Dziękuję za komentarz, propozycję aplikacji i dobre słowo. Mam nadzieję, że będziesz częstym gościem i uda mi się zainteresować Cię kolejnymi artykułami :)

Pozdrawiam!

Odpowiedz

Oszczedzajacy Listopad 20, 2012 o 19:56

Witam serdecznie,
Po pierwsze Panie Michale jestem pod wrażeniem Pańskiej strony. Genialna!
Artykuły są na piątkę.
Co do tego artykułu a bardziej komentarzy.
Przeczytałem większość z nich i jakoś tak uderzyły mnie komentarze odnośnie kontomierz-a. Nie żebym coś miał do tej strony. Przeglądnąłem demo i całość prezentuje się całkiem fajnie. Denerwują mnie natomiast komentarze tego typu: „Jeżeli chodzi o jakiekolwiek obawy o bezpieczeństwo czy prywatność, to nie ma możliwości by hasła i loginy do banków wyciekły” – komentarz Pana Krzysztofa z 23 października 2012.
Nie wiem jakich metod do szyfrowania danych Państwo stosują. Jak widzę na pierwszy rzut oka SSL. I przypomina mi się sytuacja (sprzed kilku lat) z takim portalem społecznościowym jak Nasza-Klasa. Tam też programiści wypowiadali się publicznie że ich dane są bezpieczne a ich zabezpieczenia nie do złamania co skutkowało włamaniem i wyciekiem haseł za kilka dni. Zrobił to ktoś zupełnie dla żartów aby pokazać jak dalece są od ideału. Więc czy jest Pan, Panie Krzysztofie, w stanie dać pisemną gwarancję na to, że dane są nie do złamania. Wiele firm tak uważało (np. MS czy Sony).
Przepraszam jeżeli byłem uszczypliwy, po prostu nie chwaliłbym się tak nie będąc w 100% pewnym swego.
Co do oszczędzania bo o tym głownie mowa.
Ja używam i polecam program http://www.opiumsoft.pl/finanse-domowe
Jak dla mnie OK.
Obsługuje wydatki, przychody oszczędności. Daje możliwość zdefiniowania zleceń stałych i wiele wiele więcej. Analiza danych jest bardzo fajna. Kontakt z autorem jest niemal natychmiastowy (sam testowałem, zachęcam innych) a wszystkie propozycje są od razu wdrażane.
Co ważne dane trzymane są na dysku lokalnym (można np. trzymać je na pendrivie) i trochę trudniej je zdobyć niż wypisując wszystko na serwerze.

Pozdrawiam

Odpowiedz

Michał Szafrański Listopad 20, 2012 o 20:23

Hej Oszczedzajacy,

Bardzo dziękuję Ci za komentarz i jednocześnie mam prośbę byśmy od razu przeszli na „Ty” :) Cieszę się, że artykuły przypadły Ci do gustu. Tym bardziej zapraszam do częstych odwiedzin :)

Do tematu bezpieczeństwa Kontomierza nie będę się odnosił. Myślę, że najlepiej jeśli zrobi to samodzielnie Krzysztof.

Dziękuję Ci za wskazanie aplikacji Finanse Domowe. Cieszę się, że powstają tego typu polskie aplikacje. Propozycja na pewno przyda się czytelnikom bloga.

Pozdrawiam serdecznie!

Odpowiedz

MarcinP Czerwiec 25, 2014 o 11:27

Co do wykradania danych z portali typu Nasza-Klasa, Facebook itp. to trzeba wiedzieć o jednym: wykradzenie danych nie oznacza, że haker nagle wie jakiego masz maila i hasło i gdzie mieszkasz. Najczęściej wykradane są dane „za haszowane” czyli zakodowane. Ich odkodowanie jest już bardzo trudne. Na stronie nie mogą istnieć informacje jawne bo to by oznaczało, że admin strony ma do nich dostęp cały czas :).

Odpowiedz

Marta Grudzień 27, 2012 o 21:57

Przeczytałam właśnie artykuł i wszystkie komentarze pod nim… przeglądałam programy i strony przeznaczone do spisywania wydatków i wszystkie wydają mi się kosmiczne, zarówno przez brak spolszczenia jak i moją ciężkość trybienia. Czy ma może ktoś jakiś gotowy arkusz w excelu, który mógłby mi udostępnić? Może Ty Lech? mój jest żałośnie prosty i składa się jedynie z funkcji sumowania poszczególnych kont i sama nie wiem czy dobrze to wszystko zrobiłam. Póki co moje oszczędzanie jest na dobrej drodze :)

Odpowiedz

Arek Styczeń 2, 2013 o 19:15

Hi
Naprawdę super blog, z polskich to nie wiem czy aktualnie nie najlepszy zwiazane z tą tematyką
Co do programów to mogę zaproponować przyjrzenie się http://www.youneedabudget.com/. Niestety dość drogi, jako chyba jedyny ma budżetowanie. Osobiście jakoś nie mogę się przekonać do tej filozofi ale jeśli ktoś żyje od 1 do 1, ma długi a za 3 miesiące musi uzbierać na ubezpieczenie auta to myślę że program może być pomocny. Ja postanowiłem na razie ewidencjonować w nim wydatki

Odpowiedz

adi Styczeń 4, 2013 o 14:42

Michal,
Mam mala zagwoskę. w ktora kolumna wpisywac ‚oszczednosci’ msaver?
mam to spisac jako strata w jedej kolumnie a jakos dochod w drugiej? czy wogole tego nie ruszac?

Odpowiedz

Lech Styczeń 4, 2013 o 15:08

Ja osobiscie takie sytuacje traktuje jako przelew miedzy moimi kontami (gdzie „kontem” wcale nie musi byc rachunek bankowy ale dowolna pozycja,ktora z jakichs przyczyn chce widziec osobno). Nie zmienia to sumarycznego stanu moich finansow, ale zmienia stany poszczegolnych kont.
Z drugiej strony drobne kwoty „ksieguje” sobie tylko raz na jakis czas o ile nie zaczynam sie gubic (tak robie np z odsetkami w Deutsche Banku,ktore naliczaja sie codziennie,ale wplyw jest minimalny)
pozdrawiam :-)

Odpowiedz

Michał Szafrański Styczeń 5, 2013 o 11:53

Hej Adi,

Ja to traktuję jako transfer (przelew) między kontami. Dokładnie tak jak napisał Lech. To nadal są pieniędze, które masz więc wpłata na mSaver, to jest przelew z konta, do którego masz podpiętą kartę debetową, na konto mSaver.

Pozdrawiam :-)

Odpowiedz

Pola Styczeń 19, 2013 o 19:22

Witam wszystkich, właśnie leżę złożona chorobą i natrafiłam na ten bardzo ciekawy blog. Ja również od dobrych dwóch lat wpisuję swoje wydatki do arkusza w excelu ale chciałabym go jeszcze jakoś zmodyfikować. Czy jest możliwość przesłania go do autora i poproszenia o radę? Korzystałam też z kontomierza i chciałam ponownie zacząć korzystać ale zupełnie nie wiem jak się tam teraz odnaleźć. Stan posiadania i założone budżety po połączeniu się ze stanem kont w bankach nijak się mają do rzeczywistości. Czy jest możliwość zresetowania wszystkiego i zaczęcia wpisywania od 01.01.2013?
Co do mnie i mojej rodziny to jest nas troje, ja, mąż i dziecko i na miesiąc na żywność wydajemy ok 1400 zł i wydaje mi się że to jest dużo. Dążę do tego żeby zmniejszyć tą kwotę. Pozdrawiam serdecznie.

Odpowiedz

Michał Szafrański Styczeń 19, 2013 o 20:11

Hej Pola,

Dziekuje Ci za komentarz. Przeslalem Ci namiar na mnie emailem. Chetnie spojrze na Twojego Excela.

Co do poziomu kosztow jedzenia – jest to sprawa dosyc indywidualna. Czy mozesz podac jaka czesc tej kwoty stanowia koszty jedzenia w domu a jaka jedzenie „na miescie”? Z naszego doswiadczenia wynika, ze jedzenie poza domem dramatycznie potrafi podniesc poziom kosztow.

Pozdrawiam serdecznie :)

Odpowiedz

Pola Styczeń 19, 2013 o 20:44

Michale,
Właśnie na mieście nie jadamy prawie w ogóle. Teraz widzę że dużą część wydatków stanowią… słodycze 😉 i zachcianki mojego dziecka podczas zakupów. Staram się go nie zabierać na większe zakupy ale nie zawsze się udaje. Plik wysłałam mailem i czekam z niecierpliwością na komentarze. Z góry dziękuję.

Odpowiedz

Pola Styczeń 22, 2013 o 22:28

Tak, poza tematem ale nie znalazłam nic podobnego na blogu. Możecie doradzić gdzie obecnie założyć konto osobiste przy założeniu przelewania wynagrodzenia co miesiąc? Zamykam konto w Pekao i szukam czegoś innego. Warunki
-konto z obsługą przez internet
-bezpłatne bankomaty
-brak opłat za prowadzenie konta
-karta do konta najlepiej Paypass najlepiej bez opłat
-brak opłat za przelewy
-cashback?
Póki co rozważam konto Dobre w Millenium, może ktoś ma i może się podzielić doświadczeniami lub Getin Up, „nowe dziecko” Getin banku.
Jako konto pomocnicze mam AliorSync i Mbank ale szukam jeszcze czegoś z normalnymi oddziałami, tak na wszelki wypadek.

Odpowiedz

sivi Wrzesień 23, 2013 o 16:19

Super blog! Moze Was tutaj zszokuje ale paragony zbieram juz od czasu liceum! Co wiecej codziennie spisuje wydatki w zeszycie. Kiedys jak bylam w liceum odkrylam, ze zarobione na korepetycjach pieniadze gdzies mi sie blyskwaicznie rozchodza, stad wpadlam na pomysl spisywania wydatkow 😉 Pozdrowienia z Krakowa dla Ciebie Michale i Czytelnikow!

Odpowiedz

Michał Szafrański Wrzesień 24, 2013 o 22:33

Hej Sivi,

Dziękuję za pozdrowienia i fajnie, że blog Ci się podoba.

Miłego czytania :)

Odpowiedz

Magda Październik 15, 2013 o 00:18

Witam, Fajne przypomnienie małej ale ważnej procedury w
fazie oszczędzania. Osobiście wciąż brak mi konsekwencji, nie
dlatego nie zbieram paragonów, bo się nie upomnę, czy zapomnę. Jest
tak, że one mnie przerażają….naprawdę. Wydaję, wychodzę,
zapominam. Wraca jak bumerang gdy kasy brak, ale udaje, że „nic się
nie stało” tuszując fałszywym brakiem dowodów ;)) Głupie, no ale
ponieważ zaczęłam edukować się na tym blogu, to będę posłusznym
uczniem :) PS. Dla pewności….wydatki typu: kieszonkowe, 2 zeta w
parkomacie, teatrzyk dziecka w szkole za 3,50… to już gdzie
indziej klasyfikuję ? No bo w sumie tez nie chcę aby podsumowując
tydzień nie mieć zaginione głupie 8 zł, które rozwścieczy mnie-
gdzie podziało się… zatem, czy np. notować w kalendarzu dziennie
coś w stylu: „przypadkowe wydatki” ? Dzięki i pozdrawiam
:)

Odpowiedz

Michał Szafrański Październik 15, 2013 o 20:44

Hej Magda,

Dziękuję za komentarz i wiedz, że kibicuję żeby Ci się jednak udało.

Odpowiadając na pytanie: jeśli wypłacasz kieszonkowe, to sklasyfikuj to jako „Kieszonkowe dla dziecka” lub bardziej pojemną kategorię „Dziecko” (wszystkie wydatki na dziecko). Parkomat możesz wrzucić w kategorię „Auto” lub „Transport”. Teatrzyk dziecka w szkole – też możesz wrzucić do „Dziecko”.

Zależy na ile szczegółowo chcesz wydatki rozróżniać. Na początku nie ma co iść w szczegóły. W miarę upływu czasu będziesz chciała wiedzieć coraz dokładniej na co idą Ci pieniądze. Szczegółowo o kategoryzacji wydatków pisałem tutaj: http://jakoszczedzacpieniadze.pl/kategoryzacja-wydatkow-i-budzet-domowy

Pozdrawiam ciepło

Odpowiedz

Ola. Listopad 15, 2013 o 13:33

witam 😉 już zapisałam się do newslettera, nie polubię jednak bloga na fb, bo zwyczajnie nie mam konta. Niewątpliwie będę zaglądać i czytać artykuły. Dziękuję i za treść i za formę przekazywania informacji, jestem już optymistycznie nastawiona do zrewidowania budżetu domowego i zacznę już od dziś. Pozdrawiam.

Odpowiedz

Gosia Grudzień 11, 2013 o 08:39

Dziękuję!

Nigdy nie dbałam o moje finanse, może dlatego, że mam dopiero 22 lata, nie oszczędzałam, nie wiedziałam na co i ile wydaję (co miesiąc miałam do wydania na czysto 900 zł – tylko na swoje wydatki: jedzenie, siłownia, ubrania, komórka, przyjemności), dodatkowo od 3 miesięcy zaczęłam zarabiać (500-600 zł miesięcznie) zastanawiając się, co mogę zrobić z pieniędzmi, żeby iż nie przejeść trafiłam na twój blog. (Dodam, że utrzymują się sama (jestem niezależna od rodziców), wynajmuję swoje mieszkanie, a za drobną opłatą mieszkam u brata w jego mieszkaniu – póki mogę, to była do tej pory moja jedyna oszczędność…). Trafienie na twojego bloga … – to było błogosławieństwo :). Kiedy ujrzałam, że miesięcznie wydaję na jedzenie 500 zł…, że kawa na mieście to 50 zł…, że na tym etapie życie miesięcznie mogę zaoszczędzić 700zł.. ! (wystarczyło zbierać paragony i zrobić rachunek sumienia…, ale konfrontacja z wydatkami jest bolesna…)
Zostałam właśnie pilną i uważną czytelniczką! Mam nadzieję, że w przyszłości świadomie będę zarządzać swoim budżetem – już zaczęłam, mam plany i nie takie, żeby kupić nowy płaszcz, czy komórkę, ale żeby zacząć inwestować.. tylko na razie muszę się nauczyć jak :)!

Za 28 lat dobiję do 50, ciekawe, czy wówczas przejdę na emeryturę… ?

Dziękuję raz jeszcze!!!

Odpowiedz

Piotr Grudzień 22, 2013 o 20:38

Ja od dwóch miesięcy stosuje codzienną metodę spisywania wydatków i jak na razie jest to dla mnie najlepsza metoda. Codzienne spisywanie wydatków zajmuje mi czasem ledwie 3 minuty. Po spisaniu wydatku w program Microsoft Money wyrzucam paragony do kosza. W taki sposób nie zbiera mi się kup paragonów na półce, i mam poczucie że takie spisywanie zajmuje mi mniej czas niż cotygodniowe. Oczywiście nie znaczy to, że jest krócej ale najważniejsze, ze tak mi się wydaje 😉

Odpowiedz

Mario Grudzień 28, 2013 o 16:19

Cześć!
Piszę do Ciebie, gdyż od rana zaczytałem się w twoim blogu. Myślałem, że tylko ja jestem takim świrem na punkcie oszczędzania i prowadzenia budżetu. Mam 22 lata, a od 3 lat znam swój każdy wydatek i przychód. Znam swoje planowane wydatki na rok do przodu. Chodź jednak bardzo trzeba uważać. Skrajne oszczędzanie prowadzi do skąpstwa niestety. Co zauważam po sobie starając zmniejszyć do minimum każdy wydatek. Zarówno Dieta kulturystyczna wypisana co do grama na każdy tydzień i miesiąc. Jak i wiem na jak długo mi wystarczy antypersirant na siłownie. Ale ma to swoje PLUSY. Ogromne. Widok mojego Majątku netto który się zwiększa z zaskakującym tempie buduję uśmiech na twarzy :) Jak to mówią Jedz co chcesz wyglądaj jak chcesz. Można powiedzieć Wydawaj ile chcesz. Spłacaj czego nie chcesz! Nigdy nie czytałem tego typu artykułów. Wydawało mi się to banalne. Wydawać mniej niż się zarabia, przy tym minimalizować wydatki, zwiększać dochody. Oszczędności dalej inwestować… Szkoda, że większość Polskiego społeczeństwa nie została obdarzona inteligencją finansową, albo chociażby edukacją finansową. Może nie musiał bym emigrować do Belgii.

Generalnie, chyba to jest mój pierwszy post w internecie. Zazwyczaj czytam, poszerzam wiedzę i na tym koniec. Szkoda mi czasu na dzielenie się moimi wywodami. Problem perfekcjonistów. Ale zasłużyłeś na pochwałę. Wiarygodność i Rzetelność wylewa się z Twojego blogu.

Kiedyś korzystałem tak jak ty. Na początku zeszyt, nastepnie Arkusz w Excelu lub później po przesiadce na Maca w iWorku. Teraz korzystam tylko z aplikacji iMoney.

Polecam ten program dla użytkowników Apple. Sam korzystam od roku, na Macbooku, iPadzie i iPhonie. Jak dla mnie rewelacyjne rozwiązanie. Ustalam budżet na miesiąc kolejny. Widzę różnice faktyczny a planowany pod koniec miesiąca. Na bieżąco widzę swój majątek netto. Wszystkie swoje aktywa i pasywa. Kredyty, Rachunki bankowe i Portfel. Ja jestem na emigracji w Belgii, więc korzystam z dwóch walut. Wszystko przeliczane na bieżąco i zapisywane, przesyłane przez iCloud między moimi urządzeniami. Dla mnie rewelacja, kupując magazyn za 2euro w sklepie odrazu wstukuję migiem w Iphona. W domu już na macu i ipadzie wpis jest dodany. Nie jest to program idealny, ale już się tak do niego przyzwyczaiłem, że nie potrafię się obyć bez niego.

Nie dałbym rady już zbierać paragonów, a wieczorem w weekend wstukiwać wszystko. Za dużo zachodu i starta czasu. Jak to mówą, czas to pieniądz.
Myśle że do wieczora zjem resztę artykółów. Zostało jeszcze około 100/139 :)
Właśnie zasubsykrybowałem twojego podcasta na maczku.
POzdro

Odpowiedz

Aleksandra Styczeń 31, 2014 o 21:20

Planuję zacząć liczyć moje miesięczne wydatki, na pewno skorzystam z rad w tym artykule. Już pomógł mi poprawić moje nastawienie do kontrolowania wydatków, dzięki!

Odpowiedz

Karolina Marzec 3, 2014 o 21:28

Hej :)

Ja chyba jestem ślepa ale nie mogę dostrzec gotowej tabelki do wyliczania kosztów
Byłabym wdzięczna za link. Przydałaby mi się.

K

Odpowiedz

Grzesiek Kwiecień 9, 2014 o 19:11

Jeśli chodzi o aplikację do prowadzenia domowego budżetu, to po długoletnim użytkowaniu polskiego Menadżera finansów na PC, przesiadłem się – po przetestowanie kilkunastu różnych aplikacji – na genialną aplikację na urządzenia mobilne.
Apka nazywa się HomeBudget with Sync. Jest płatna, ale te kilkanaście złotych warto wydać. Przed zakupem można przetestować jej bezpłatną wersję. Aplikacja jest dstępna zarówno na iOS jak i na Androida. Jest też wersja na PC, lecz jest ona dużo droższa.
Aplikację można zainstalować na kilku urządzeniach i wszystkie je połączyć w grupę. Dzięki automatycznej synchronizacji, wydatki możemy wprowadzać i kontrolować na dowolnym, posiadanym przez nas urządzeniu – smartfonie, czy tablecie.

Odpowiedz

Zdziszman Maj 1, 2014 o 15:19

Witam,
Piszę krótko, bo w pośpiechu. Przez dłuższy czas skrupulatnie używałem Money Manager EX (na licencji GNU GPL :)). Doskonała opcja z możliwością szyfrowania i opcja wersji portable. Obecnie rozwija się na platformę Android. Ma wszystko czego potrzeba. Polecam do wypróbowania.

Odpowiedz

Maciek Maj 30, 2014 o 23:56

Hej,

chciałem jedynie zauważyć, że dla bardzo wąskiej grupy osób, do której ja się stety/niestety zaliczam, używanie Microsoft Money nie będzie możliwe.

Chodzi o to, że nie posiadam własnego laptopa/komputera – kiedy mój prywatny się zepsuł (samoistnie, po zalaniu płyty głównej piwem;P), przeszedłem na korzystanie jedynie ze służbowego – na tym jednakże nie mogę korzystać z softu na licencji shareware, ponieważ licencja ta nie pozwala na komercyjne korzystanie z produktu, a sprzęt służbowy z definicji jest wykorzystywany do zastosowań komercyjnych. Nasz Dział IT niestety to monitoruje.

Dlatego do kontroli wydatków i planowania budżetu rozglądam się za równoległym rozwiązaniem. Obecnie rozważam Microsoft Excel, którego używam w tych celach od wielu lat (plus – elastyczność, nie jest problemem brak jakiejś funkcjonalności budżetowej bo ją sobie dorabiasz po swojemu, dodając kolumnę z dodatkowym typem cechy itd itp), ale również Cash Droid, który z kolei wydaje się mieć te zalety, że jest zawsze pod ręką, sam ładnie ogarnia transfery pomiędzy kontami, ale również portfelami członków rodziny czy kopertą z gotówką no i automatycznie generuje różne ciekawe i dość elastyczne zestawienia.

Dziękuję, tyle mojej wypowiedzi;)

Odpowiedz

Gruby Lipiec 24, 2014 o 13:50

Polecam aplikację na Androida MoneyWise Pro. Demo pozwala przetestować bardzo sensowny podział na konta, kategorie i podkategorie, otagowania, oraz filtry dające duże możliwości wybrania interesujących informacji odnośnie wydatków i dochodu.

Odpowiedz

Kasia Znana Sierpień 2, 2014 o 11:30

Pół roku temu zaczęłam zapisywać swoje wydatki. Używam do tego prostej aplikacji Money Zoom. Przyznam, że przez ten czas nauczyłam się regularności i dobrze czuję się mając wgląd w swoje wydatki na bieżąco. Daje mi to poczucie kontroli nad swoimi finansami. Zaraz sprawdzę Microsoft Money 😉 Pozdrawiam, K.

Odpowiedz

Irek Wrzesień 9, 2014 o 19:52

Cześć!
Wszystko co jest napisane w artykule i wasze komentarze to na pewno jest skuteczne ale moim zdaniem jest to strasznie skomplikowane i męczące skoro płacę kartą to po co zbierać, segregować, i na końcu liczyć paragony. Dlaczego do zwykłych zakupów używać kilku kart, i dodatkowo jeszcze programy typu microsoft money i samemu sobie dodawać pracy? A co z optymalizacją tego wszystkiego? Ja prowadzę swój budżet od 2 lat, mam 1 konto(i jedno firmowe) a na nim coś w stylu kontomierza w którym mam kategorie wydatków do tego jedną kartę i to wszystko. Mam ustalone limity np. na paliwo, rozrywkę. Wystarczy się zalogować na konto i wszystko jasne.
Pozdrawiam Serdecznie i dzięki za wspaniały blog!

Odpowiedz

Inka Wrzesień 28, 2014 o 21:50

Czytam po kolei wszystkie artykuły, zerkam tez na komentarze. Jestem pod wrażeniem tego bloga. Dopiero powoli zaczynam wprowadzać powyższe zalecenia w życie, ale już zyskałam coś cennego – nadzieję, ze coś może w moim życiu (finansowym – bo w innych aspektach generalnie jestem zadowolona) się zmieni. Zdecydowanie za późno się za to wzięłam i za długo żyję pod kreską, ale podobno lepiej późno niż później.
Michał, mam tylko jedno pytanie dotyczące zapisywania wydatków; Dlaczego cały czas podkreślasz, żeby rozgraniczać wydatki z różnych kont. Jakie to ma znaczenie, z którego konta pieniądze wypływają? Mam, co prawda, dwa konta, ale wiecznie w nich mieszam, mąż też ma swoje, nie rozgraniczamy ich specjalnie. Dlaczego to jest ważne?

Odpowiedz

Mariusz Grudzień 21, 2014 o 08:48

Cześć Michał,
Znasz może jakiś dobry program do spisywania wydatków na komputery Mac? Nie musi być darmowy ale też bez przesady, nie będę tam prowadził zaawansowanych symulacji fizycznych :) Testuje właśnie Home Budget Lite jest to wersja darmowa, która pozwala tylko na wpisanie 20 wydatków i 10 rodzajów przychodu. Dla mnie to trochę mało a pełna wersja programu kosztuje prawie 40 euro a to trochę za dużo jak za tak prosty program.

Odpowiedz

Michał Szafrański Grudzień 22, 2014 o 10:58

Hej Mariusz,

Jeśli chodzi o program na Maca to wiele osób poleca YNAB – http://www.youneedabudget.com/

Ja próbowałem się do niego zmusić, ale nie widzę istotnych korzyści w porównaniu z bezpłatnym Microsoft Money. Z tym, że ja jestem już bardzo przyzwyczajony do Money, więc nie jestem obiektywny (korzystam z niego w ramach maszyny wirtualnej na Macu).

Pozdrawiam

Odpowiedz

Marcin Styczeń 17, 2015 o 15:23

Cześć,

Trochę stary komentarz, ale odkopię, bo może się komuś przyda. :) Razem z moją dziewczyną korzystamy z YNAB, więc może trochę opowiem, co i jak. Kupiłem go kiedyś w promocji, teraz na koniec roku trafiłem na Twojego bloga, odkopałem go z powrotem i teraz używamy go codziennie.

Plusy:

– Niesamowicie wygodne aplikacje towarzyszące na smartfony. Można od razu po zakupie wklepać do programu wydane pieniądze, zajmuje to dosłownie chwilę (szczególnie jeśli robimy dużo podobnych zakupów, to potrafi podpowiadać konto, z którego wydaliśmy oraz kategorię – nie zawsze poprawnie, ale przeważnie) i gotowe. To duży plus, bo smartfon mamy zazwyczaj pod ręką, a chęci do spisywania paragonów zazwyczaj brakuje.

Neutralne:

– W danym budżecie obsługuje tylko jedną walutę – to może być zarówno rzecz zupełnie nieważna, jak i wada kompletnie go dyskwalifikująca, ale to już zależy od konkretnej sytuacji. My akurat zarabiamy i wydajemy w 99% przypadków tylko w złotych, więc nie jest to dla nas problem. Można to pewnie w jakiś sposób obejść, ale nie miałem takiej potrzeby.

– Nieco inna filozofia oszczędzania i spisywania wydatków od prezentowanej tu na blogu – w YNAB trzeba porobić na początku założenia, że wydamy tyle i tyle na daną kategorię. Jest to problem tylko przez pierwsze kilka miesięcy, jeśli się nie wie ile się tak właściwie wydaje na co, potem działa to całkiem sprawnie.

– Aplikacje na smartfony potrzebują komunikacji z główną aplikacją na komputerze za pomocą Dropboxa. Trzymanie swoich danych finansowych w chmurze było tu już omawiane, więc ja nie będę.

Minusy:

– Program płatny. Zdarzają się promocje, można też kupić na Steamie, gdzie też bywają promocje.

Odpowiedz

Krzysztof Styczeń 5, 2015 o 20:35

Hej Michał,
Super artykuł i w ogóle cały blog. Podpowiedz, w jaki sposób pamiętasz o wpisywaniu do MS Money przelewów np. za zakupy w internecie? Drukujesz wyciągi? Czy wpisujesz na bieżąco?

Odpowiedz

Mirek Styczeń 18, 2015 o 17:39

Przypuszczam, że zakupy Michała w internecie nie są realizowane gotówką tylko z konta bankowego, które jest zainstalowane w programie MS Money 😉

Odpowiedz

Ania Kwiecień 5, 2015 o 12:01

Również jestem zwolennikiem kontrolowania swoich finansów, aż można się bardzo zdziwić, na co wydaje się najwięcej pieniędzy! Oczywiście tak jak piszesz w artykule, wymaga to samodyscypliny i zaangażowania czasu, jednak korzyść jaka z tego płynie jest znacznie większa i bardziej opłacalna!

Ze swojej strony mogę polecić bezpłatny program do prowadzenia budżetu domowego Money Manager Ex – jest wersja zarówno na komputer, jak i telefon z systemem Android, w różnych wersjach językowych, także w polskiej. Plusem aplikacji jest także to, że stale jest rozwijana przez programistów.
Z początku używałam wersji na telefon – generalnie przyjemniejsza dla oka i łatwiejsza/szybsza w obsłudze, jednak teraz przerzuciłam się na wersję komputerową ze względu na większe możliwości generowania raportów, dzięki którym dokładnie mogę przeanalizować swoje finanse, a także z góry je zaplanować.

Tym, co jeszcze nie analizują swojego budżetu, naprawdę polecam z własnego doświadczenia to robić! Pozdrawiam.

Odpowiedz

Zosik Kwiecień 9, 2015 o 17:43

Witam, ja mam zawsze taki problem że na początku m-ca spisuję sobie wydatki wiem ile mi zostanie i ile mogę odłożyć a na koniec m-ca okazuje się że na 2 tyg przed 10-tym mam 100 zł w portfelu, liczę, zastanawiam się i myślę na co wydaje a tu zawsze lipa. Jak to ogarnąć?jak to zrobić żeby zawsze 10-tego mieć ten tysiąc który powinien mi zostać z wyliczeń?czy ktoś stosował może sposób żeby wydzielać sobie kwoty na tydzień np 250 zł na jedzenie bo u nas chyba najbardziej na tym mi się noga powija, już nie wiem jak to ogarnąć :(

Odpowiedz

Tomasz Kwiecień 26, 2015 o 19:01

Ja używam aplikacji do kontroli wydatków. Catchbudget dostępna w języku polskim wersja strony internetowej, app na android y wtyczka do chrome. Polecam.

Odpowiedz

Jerzy Kwiecień 30, 2015 o 15:56

Cześć Michał,

jestem po pierwszym miesiącu spisywania wydatków. Wiem już mniej więcej gdzie wydajemy za dużo oraz które wydatki wpadają „z partyzanta” i potrafią zachwiać naszym budżetem. Żeby sprawie spisywać utworzyłem prostą tabelę w excel’u, która ma zaledwie kilka kolumn – na początek wystarczy (nie ukrywam, że początkowo rzuciłem się na prezentowane przez Ciebie kategorie – w porę zrezygnowałem i zamknąłem się w 10 swoich). Jeżeli chodzi o aplikacje, która pomaga spisywać mi wydatki, na które nie mam potwierdzenia w postaci paragonu jest to Wunderlist gdzie stworzyłem oddzielną listę na task’i, które po spisaniu do listy wydatków, kasuję.

Nasunęło mi się jedno pytanie: co robisz z paragonami po tygodniu/miesiącu spisywania wydatków? Zastanawiam się czy warto je archiwizować?

Oczywiście są ważne paragony, które są podstawą do gwarancji zwrotów itp. Jednak większa część z mojego punktu widzenia nie będzie już do niczego potrzebna.

Z góry dzięki za odpowiedź.

Odpowiedz

Łukasz Lipiec 26, 2015 o 23:41

Artykuł jak najbardziej inspirujący :) Jako, że grafik w mojej pracy etatowej jest elastyczny, dlatego w moim przypadku liczenie wydatków nie będzie następować w ten sam dzień tygodnia ale planuję to zrobić wtedy, kiedy przypada mój „grafikowy weekend” 😛

Odpowiedz

Anna Wrzesień 29, 2015 o 10:49

Wydatki spisuje od 6 lat. Dzięki Twoim artykułom udało mi się trochę podrasować mój autorski arkusz Excel:) Ja spisuje wydatki codziennie – jestem do tego już tak przyzwyczajona, że (co początkowo wydawało się niemożliwe) nie zapominam. System działa i sprawdza się.

Odpowiedz

Gosia Styczeń 8, 2016 o 14:59

Muszę przyznać, że o istnieniu Pana bloga dowiedziałam się dopiero dzisiaj 😛 Ale zgadzam się niemal ze wszystkim, co zostało napisane w artykule.

Sama przez kilka lat zmagałam się z moim kompletnym brakiem zorganizowania w kwestii finansów – nie ważne ile zarabiałam, zawsze na koniec miesiąca moje konto było puste. Nie zwracałam uwagi na ceny produktów, które kupowałam, co miesiąc płaciłam po 200 zł za rachunki telefoniczne i miałam masę innych nawyków zgubnych dla mojego portfela.

Rok temu postanowiłam w końcu zacząć zapisywać wszystkie wydatki i po pierwsze zauważyłam, że wcale nie wydaję kasy na głupoty, jak mi się wcześniej wydawało, ale np. strasznie przepłacam za podstawowe produkty typu żywność (za dużo kupowania w Żabkach i na stacjach benzynowych w nocy i w święta), środki czystości czy kosmetyki. W tym samym czasie przeanalizowałam moje bilingi telefoniczne i stwierdziłam, że czas zrezygnować z abonamentu i jakichś darmowych minut, których nie potrzebuję (bo nie rozmawiam przez tel) i przejść na kartę, gdzie za środki z doładowania będę sobie kupować pakiety wyłącznie na usługi, z których korzystam.

Co do telefonu, teraz wystarczają mi 4 doładowania po 50 zł w roku, co do reszty – przestałam w ogóle chodzić do sklepików słynących z wysokich cen i kupowania pojedynczo rzeczy, które o wiele taniej wychodzą w paczce. Przeprowadziłam się też bliżej pracy, dzięki czemu nie muszę co miesiąc wyrzucać kasy na kartę miejską, której potrzebowałam tylko na dojazdy do pracy.

Oczywiście nie oszczędzam na wszystkim, nie ograniczam wydatków na rzeczy, które sprawiają mi przyjemność – imprezy, wyjścia, wyjazdy, to wszystko pozostało bez zmian. Jestem też wygodna i nadal wolę iść po buty w pobliskiego centrum handlowego i szybko wrócić do domu, zamiast jechać gdzieś za miasto do outletu na całodniową wyprawę, mimo że wiem, że w ten sposób też przepłacam.

No ale każdy musi znaleźć jakieś indywidualne rozwiązanie dla siebie, żeby też się za bardzo nie ograniczać :)

Odpowiedz

hAnka Luty 7, 2016 o 20:32

Michale! Popraw link do MS Money – pod podanym adresem wyskakuje błąd. Ktoś wyżej zalinkował prawidłowy :)

Odpowiedz

Rafał Marzec 5, 2016 o 14:18

Wiem, że post już trochę wiekowy, ale myślę, że warto dopisać alternatywe dla podanego przez Ciebie microsoft money dla linuxa i maca.
Sam (a statystycznie pewnie i setki innych twoich czytelników) używam na co dzień linuxa więc microsoft money nie było opcją. Dlatego też znalazłem alternatywe w postaci programu skrooge. Program sam w sobie jest na tyle podobny do microsoft money, że używałem twoich poradników do microsoft money przy ustawianiu kategorii, kont i operacji. Dostępny przede wszystkim na linuxa, ale z tego co widze jest także wersja na maca jak i windowsa.
Kto będzie chciał ten z łatwością wynajdzie program w google. Mogę od razu dodać, że według tego co deklarują twórcy program znajduje się w repozytoriach większości popularnych systemów (sprawdzane dla debiana – sudo apt-get install skrooge)

Odpowiedz

Angelika Kwiecień 1, 2016 o 15:54

Na jakiś czas zarzuciłam zwyczaj zbierania paragonów, ale chyba najwyższa pora do tego wrócić i zacząć kontrolować wydatki :)

Odpowiedz

Patryk Kwiecień 13, 2016 o 09:32

Tydzien ma 168h. Poswiecanie 1 lub 2h tygodniowo na spisywanie wydatkow to po prostu marnotrastwo czasu, moim skromnym zdaniem. Sam to robie bo lubie statystyke a przy okazji buduje dom i chce policzyc ile mnie wyniesie inwestycja. Jednak uzywam aplikacji w smartfonie. My money tracker, jest darmowa, funkcjonalna a co najwazniejsze w kazdej chwili moge wyciagnac telefon aby wprowadzic jakis wydatek do bazy danych, przez co czas na to tracony jest pomijalny gdyz najczesciej robie to i tak w sytuacjach gdy gdzieś musze czekac na coś. Ma takze funkcje raportow wiec latwo mozna podsumowac saldo miesiąca czy jaki procent wydatkow poszedl na jaka kategorie produktow. Dla mnie aplikacja perfekcyjnie spelnia oczekiwania. Wprowadzam dane od kilku miesiecy i dziala plynnie. Nie wiem jak bedzie sprawa wygladala po dlugotrwalym użytkowaniu, czy będzie sie wieszal telefon oraz jaka ilosc pamieci bedzie potrzebna dla pliku. W programie jest takze funkcja transferowania danych miedzy urzadzeniami poprzez dropbox.

Odpowiedz

Orest Kwiecień 22, 2016 o 20:56

Witam. Mogę panu zasugerować aplikacje (android, ios) dla wpisywania wydatków. Nazywa się COINKEEPER. To jest naprawdę świetna apka. Wiem to, ponieważ spróbowałem wiele innych… I ta najbardziej mi odpowiada.

Odpowiedz

Natalia Czerwiec 9, 2016 o 16:09

Dzięki. Kurcze, już od dawna „postanawiam sobie” kontrolować swoje wydatki w ten sposób i zawsze zbierać paragony. No cóż, widocznie muszę coś z tym zrobić!

Odpowiedz

Małgosia Lipiec 4, 2016 o 21:09

Jeśli chodzi o aplikacje mobilne do spisywania wydatków bardzo długo korzystałam z aplikacji „Mój budżet” i byłam zadowolona. Teraz dzięki temu blogowi przerzuciłam się na Microsoft Money. Wygrywa głównie dzięki możliwości tworzenia różnorakich raportów,
Preferuję jednak codzienne spisywanie wydatków. Wolę poświęcić 15 minut codziennie (czasem mi się nie chce ale wtedy nadrabiam następnego dnia) niż w weekend godzinę lub więcej. Tym bardziej że przy 1,5 rocznym dziecku czasem ciężko posiedzieć godzinę „ciurkiem” przez komputerem 😉

Odpowiedz

Łukasz Lipiec 11, 2016 o 06:59

Tak się zastanawiam czy coś ze mną nie tak, że posiadam tylko jedno konto w ING od samego początku? Tak wpływa wypłata i z tego konta robię zakupy.

W jakim celu otwierane są kolejne konta?

Odpowiedz

Zbych Lipiec 14, 2016 o 19:07

Długo szukałem programu który spełniałby moje wszystkie wymagania ale chyba jeszcze takiego nikt nie stworzył. Najlepiej „przyjął” się jednak Money Manager EX. Prosta obsługa, polski interfejs, dużo gotowych raportów i możliwość tworzenia własnych. I co dla mnie najważniejsze oprócz wersji dla Windows dostępne również dla Linuxa i Androida. A co za tym idzie synchronizacja pomiędzy platformami.

Odpowiedz

Dodaj nowy komentarz

{ 15 trackbacks }

Poprzedni wpis:

Następny wpis: