Informacje o nowych artykułach i sposobach oszczędzania pieniędzy prosto na Twój e-mail

    

107 porad jak oszczędzać, czyli skąd możesz wziąć dodatkowe 200 zł / m-c

przez Michał Szafrański dodano 21 stycznia 2014 · 420 komentarzy

107 porad oszczędzanie pieniędzy

“Ja nie mam z czego zaoszczędzić” – naprawdę nie masz czy może nie chcesz lub… po prostu nie wiesz jak?

Ten artykuł jest częścią cyklu “Elementarz Inwestora”, ale równie dobrze można go także potraktować jako zbiór pomysłów na to jak z domowego budżetu wygospodarować pieniądze na dowolny cel. I to czy będzie to konkretnie 200 zł/m-c (takie inwestycje planujemy w ramach Elementarza Inwestora), czy mniejsza lub większa kwota – zależy wyłącznie od Waszej determinacji. Sukces w pomnażaniu oszczędności nie wynika z jednorazowych zrywów lecz z systematyczności.

Chociaż nie lubię epatować magią procentu składanego (bo należałoby uwzględnić inflację itp.), to jednak obrazowo pokazuje on, jak z takiego małego ziarenka, jakim jest 200 zł wpłacane co miesiąc, może zebrać się konkretna kwota. Im dłużej odkłada się te 200 zł, tym szybciej “puchną” nasze oszczędności, ale efekt “kuli śnieżnej” zauważalny jest dopiero po mniej więcej 25 latach. I nawet przy mizernym oprocentowaniu lokat na 3%, wpłacając równie mizerne 200 zł/m-c, osiągniesz 89 202 zł oszczędności (przy wpłaconym przez ten okres kapitale 60 000 zł).

Dla jasności: ten artykuł ma być tylko inspiracją, pokazaniem możliwości, a nie szczegółowym przewodnikiem. Poszczególne sposoby oszczędzania już opisywałem lub dopiero będę opisywał na blogu.

I kolejna uwaga: wszędzie w artykule odnoszę się do zdobywania pieniędzy na inwestycje, ale przypominam, że jeśli posiada się kredyty konsumpcyjne, to najlepszą inwestycją jest spłata wszystkich długów. Szczegółowo pisałem o tym w artykule o poduszce finansowej.

I ostatnia uwaga: ten artykuł jest bardzo długi (w końcu ma aż 107 porad) więc rozsiądź się wygodnie… 🙂

Najszybsza droga do 200 zł / m-c

Nie przymierasz głodem, starcza Ci do pierwszego i nie musisz się specjalnie zastanawiać nad związaniem końca z końcem? No to wygospodarowanie 200 zł / m-c jest bardzo proste: raz w miesiącu przelej taką kwotą ze swojego konta ROR na konto oszczędnościowe lub rachunek maklerski. Koniec tematu. Możesz tu skończyć czytanie.

Jeśli trudno Ci się do tego zebrać (mi zawsze trudno usiąść do przelewów), to polecam ustawienie stałego zlecenia. Z mojego konta ROR zawsze 5-ego dnia danego miesiąca wychodzi cała seria przelewów na inne konta. “Czego oczy nie widzą tego sercu nie żal” – jestem zwolennikiem automatyzacji finansów (napiszę o tym oddzielny artykuł).

Teraz możesz się buntować i zapytać czy skoro dotychczas nie udawało Ci się nic zaoszczędzić z miesiąca na miesiąc, to jakim cudem możesz niby nie odczuć “straty” 200 zł. Nie mówię, że nie odczujesz, ale skoro dotychczas nie miałeś dużego problemu z finansami, to nie powinno Cię to aż tak bardzo zaboleć. Spróbuj i daj znać za miesiąc, czy było tak trudno.

Do osób, które już dzisiaj oszczędzają co miesiąc większe kwoty, w ogóle nie piszę. Wy już wiecie, że to możliwe. Też dalej możecie nie czytać 🙂

Zobacz także: 20 historii dlaczego warto prowadzić budżet domowy – rozstrzygnięcie konkursu

“Ale mi trudno przelać 200 zł tak na raz…”

Niektórzy nie lubią rozstawać się jednorazowo z większymi kwotami. Jeśli wspomniany przeze mnie przelew automatyczny nie wchodzi w rachubę, to alternatywą jest jeszcze dyskretniejsze oszukiwanie samego siebie. Kilka polskich banków wprowadziło programy oszczędzania, w ramach których np. przy płatności kartą każda kwota zaokrąglana jest do pełnych 10 zł i różnica między ceną kupowanego produktu a wielokrotnością 10 zł, przelewana jest na specjalne konto oszczędnościowe.

Kiedyś, gdy analizowałem program mSaver mBanku, śmiałem się z tego rozwiązania. Ale obecnie, im bardziej wnikam w temat ekonomii behawioralnej, tym bardziej genialna wydaje mi się prostota tego rozwiązania. Kwoty znikające z konta ROR są na tyle małe, że nie panujący nad finansami posiadacz konta nie widzi na bieżąco tej “straty”. Zresztą łatwiej mu ją zaakceptować także z psychologicznego punktu widzenia. Wszak jest ona ściśle związana z wykonywanymi transakcjami. To nie bank mu coś zabiera. To się dzieje samo i on ma nad tym kontrolę (nie musi przecież płacić kartą).

Z drugiej strony Ci z moich znajomych, którzy korzystają z mSavera, z dużym entuzjazmem chwalą mi się zawsze tym, jak duże kwoty udało im się w ten sposób zaoszczędzić. Widzę, że to działa i się sprawdza – zwłaszcza u lekkoduchów. Rozwiązanie nie pasuje do mnie, ale ma swoje miejsce na rynku i swoją grupę docelową.

Programy oszczędzania polegające na “ucinaniu końcówek” dostępne są dla klientów:

Ile można w ten sposób zaoszczędzić? Wszystko zależy od tego jak często płacisz kartą. Może się okazać, że na zebranie kwoty 50 zł potrzebujesz dwóch tygodni, ale równie dobrze może Ci się udać ją zebrać i w dwa dni. Znajomi mówią mi, że zbierają w ten sposób kilkaset złotych miesięcznie – więcej niż 200 zł 🙂

Zobacz także, jak zarabiać na kontach bankowych? – czyli premia moneyback

“Nie chcę się bawić w oszczędzanie małych kwot…”

Zauważyłem także, że niektóre z osób mają awersję do skrupulatnej systematyczności. Nie chcą ani spisywać wydatków, ani “bawić się” w cięcie po kilka / kilkanaście złotych na różnych kategoriach kosztów. Doskonale to rozumiem – szczególnie w przypadku tych osób, których czas jest cenny i obiektywnie “nie mają czasu na pierdoły”.

Szkoda ich czasu. Takie osoby przede wszystkim powinny się skoncentrować na dużych oszczędnościach. Czymś, nad czym warto będzie się im pochylić. I takim osobom warto trochę przeformułować sposób i skalę oszczędzania, aby była dla nich “godna uwagi”. 200 zł miesięcznie, to 2400 zł rocznie. Skąd wziąć taką kwotę? Podam kilka przykładów:

  • Odroczenie zakupu nowego modelu telefonu – zamiast wydać 1500 zł – 2000 zł, można przeznaczyć je na inwestycje, co przy założeniu, że nowy telefon kupujemy mniej więcej co 2 lata daje około od 63 do 83 zł oszczędności / m-c.
  • Planujesz zakup nowego bądź używanego auta? Za ile? Znegocjuj jego cenę lub poszukaj okazji nie droższej niż 80–90% Twojego pierwotnego budżetu. Pozostałe 10–20% przeznacz na inwestycje.
  • Masz od kilku lat kredyt hipoteczny? Rozpoznaj możliwości w zakresie jego renegocjowania. Łatwo nie będzie, ale raz na kilka lat warto spróbować.
  • Planujesz pojechać na wakacje, np. za 6000 zł? Teraz jest już najwyższa pora by je zacząć planować. W podcastach dotyczących taniego zwiedzania świata przedstawiałem z moim gościem sposoby na obniżenie kosztów takich podróży. Być może przy umiejętnym planowaniu uda Ci się obniżyć koszty o 2000 zł, co da Ci średnio 167 zł / m-c, np. na inwestycje.
  • Można również próbować zwiększyć przychody. Jeden z Czytelników bloga – Adi – przyznał mi się, że pod wpływem moich artykułów poszedł do swojego szefa po podwyżkę, konkretnie umotywował swój wniosek… i dostał ją 🙂 Różne są drogi do pełniejszego portfela. Ja od dawna stawiam tezę, że “najlepszym sposobem oszczędzania jest zwiększanie przychodów”.

Przykłady nie są może szczególnie wyszukane, ale chcę pokazać sam mechanizm. Relatywnie najwięcej i najłatwiej można zaoszczędzić negocjując “do bólu” kwoty przy dużych zakupach. I jeśli taką dużą oszczędność, np. przy zakupie auta, podzielimy na lata i miesiące jego użytkowania, to może się okazać, że znaleźliśmy dodatkowe 200 zł/m-c przez 5 lat tylko dzięki kilku-kilkunastu rozmowom telefonicznym i kilku spotkaniom. Przykładowo: ja kupowałem kiedyś nowy samochód negocjując cenę z kilkunastoma salonami w Polsce i ostatecznie kupiłem go w Lublinie… nie będąc nigdy w tamtejszym salonie. Auto przyjechało do mnie 🙂

Długa droga

To co opisałem powyżej, to wszystko “droga na skróty” przy założeniu, że mamy pieniądze (na wszystko starcza), lub nieumiejętnie nimi gospodarujemy, lub że mamy możliwości w zakresie wynegocjowania podwyżki u szefa lub obniżki przy dużych zakupach (o ile w ogóle takie planujemy).

Ale nie wszyscy mają takie możliwości. Niektórzy po prostu zarabiają mało, mają “nóż na gardle” lub nie posiadają takiej pewności siebie, która ułatwiałaby im branie spraw we własne ręce.

Dla tych osób, oraz wszystkich innych zainteresowanych, prezentuję poniżej listę 107 sposobów oszczędzania, które wymagają znacznie większego nakładu pracy niż “przelew z nadwyżek”. Niemniej jednak, przy zastosowaniu wielu sposobów jednocześnie, można osiągnąć znacznie lepsze rezultaty niż tylko 200 zł / m-c.

Nie rozpisuję szczegółowo tych sposobów. Mam tylko nadzieję, że lista ta skłoni do myślenia i spowoduje zapalenie “lampki”. Chcę Ci tylko uzmysłowić, że oszczędzać można na bardzo, bardzo wiele sposobów. Tam, gdzie któryś ze sposobów opisywałem już na blogu – tam znajduje się link do konkretnego artykułu.

Jedną rzecz chcę podkreślić: nasza strategia oszczędzania musi być dostosowana do indywidualnych preferencji. Jedni wolą się skupić na oszczędzaniu, inni na zarabianiu. Potencjalnie najlepsze efekty osiągną Ci, którzy potrafią zarówno pomnażać przychody, jak i przy tym żyć oszczędnie. Na miarę ich potrzeb. Mi nic do tego 🙂

Ten artykuł ma swoją kontynuację we wpisie “101 sposobów jak oszczędzać i zarabiać, czyli skąd wytrzasnąć dodatkowe pieniądze”. Zapraszam 🙂

107 sposobów na oszczędności

Porady pogrupowane zostały tematycznie, ale można je stosować tak naprawdę w dowolnej kolejności. Jest ich dużo, więc proszę bardzo o powstrzymanie się od mało odkrywczych komentarzy typu “ale długi artykuł” 😉

Jedzenie

1. Kupuj z listą.

Chodź na zakupy z listą i nie dokonuj zakupów spoza listy.

2. Nie przepłacaj na jedzeniu.

Zrób swój „koszyk produktów” i sprawdź, w których sklepach, za które produkty zapłacisz najmniej. Oszczędność = 10%-30% budżetu na jedzenie.

Zobacz: “Ile przepłacasz na jedzeniu…

3. Ogranicz słodycze i napoje gazowane.

Twój organizm Ci podziękuje.

4. Ogranicz jedzenie na mieście (i kawę).

Przeciwnicy oszczędzania śmieją się z tego, ale dla osób „przyciśniętych finansowo” jest to bardzo dobry sposób. Oszczędność = 100-600 zł/m-c = 1200-7200 zł/rok.

5. Szykuj kanapki do pracy.

Możesz również zabrać coś do podgrzania z wczorajszego, domowego obiadu. Oszczędność = 150-400 zł/m-c.

6. Korzystaj z hipermarketów internetowych.

Oszczędzisz czas.

7. Rób przetwory i własne produkty.

Np. piecz chleb. Na początku nie zaoszczędzisz, ale po zdobyciu wprawy będziesz samowystarczalny i będziesz się zdrowiej odżywiać.

8. Przeglądaj zapasy jedzenia.

Co najmniej raz w miesiącu przejrzyj szafki i wystawiaj na pierwszy plan produkty, którym kończy się termin przydatności. Oszczędność = 15-50 zł/m-c.

9. Zainwestuj w filtr wody.

Zamiast kupować wodę w butelkach warto zainwestować w filtr do wody lub butelki wielorazowe z wbudowanym filtrem węglowym.

10. Testuj tanie produkty spożywcze.

Nie wierz na słowo, że „markowe jest lepsze”. Często te same produkty oferowane są pod marką hipermarketów. Czytaj skład, sprawdzaj czy to ten sam producent, kupuj testowo i sam decyduj czy zadowoli Cię produkt za pół ceny bez logo firmy.

11. Rób hurtowe zakupy dla siebie i znajomych.

Na pewno nie stracisz. Znajomi nie zapłacą Ci mniej, a może za fatygę oddadzą Ci więcej lub po prostu będą wdzięczni. Kosztuje Cię to nieco więcej wysiłku, ale możesz zyskać kilka procent.

Banki, finanse

12. Zmień konto bankowe na takie bez opłat.

Banki zmieniają swoją ofertę, a my powinniśmy reagować i zmieniać banki. Lojalność w tym sektorze – nie popłaca. Oszczędność = 0-25 zł/m-c = 0-300 zł/rok.

Tutaj znajdziesz codziennie aktualizowane rankingi produktów bankowych:

13. Zamykaj nieużywane rachunki bankowe.

Jeśli posiadasz bezpłatne, a niepotrzebne konta – zamykaj je, bo być może ograniczasz sobie możliwość skorzystania z promocji dla nowych klientów.

14. Korzystaj z premii moneyback.

Intensywne korzystanie z usług banku (przelew wynagrodzenia, zakupy kartami debetowymi) dają Ci szansę na premie od niektórych banków. Zarobki zależą od zarobków i kreatywności. Oszczędność = np. 50 zł/m-c za każde konto = 600 zł/rok.

Zobacz: “Ostatnie konta z premiami moneyback” i np. nową ofertę Toyota Bank ze zwrotem 300 zł.

15. Spłacaj kredyt walutą kupioną w kantorze internetowym.

Kantory internetowe mają niski spread (różnicę między ceną zakupu i sprzedaży) dzięki czemu zarabiasz nawet 10 groszy na każdym kupowanym 1 euro. Oszczędność (mój kredyt) = ok. 75 zł/m-c = 900 zł/rok.

Zobacz: “Czy opłaca się korzystać z kantorów internetowych?

16. Nie kupuj produktów inwestycyjnych, których nie rozumiesz.

To naprawdę prosta zasada. Bardzo dużo osób traci inwestując w produkty finansowe, np. opakowane w polisy ubezpieczeniowe (tzw. unit-linki).

17. Oszczędzaj na długach.

Jeśli czytasz tą listę, to pewnie Ci się „nie przelewa”. Może nawet masz jakieś długi. Określ optymalną kolejność spłacania długów i konsekwentnie je nadpłacaj.

Zobacz: “Emocje w walce z długami – sprawdzone strategie wychodzenia z długów

18. Negocjuj oprocentowanie zadłużenia na karcie kredytowej (i nie tylko).

Przykład: jeden z Czytelników bloga wynegocjował niedawno z bankiem obniżkę oprocentowania zadłużenia na karcie kredytowej do 9%, przy długu sięgającym 8000 zł. 40 minutowa rozmowa pozwoliła mu zaoszczędzić około 500 zł na odsetkach w ciągu najbliższego roku.

Jeśli koniecznie musisz posiadać taką kartę, to koniecznie przeanalizuj mój stale aktualizowany ranking kart kredytowych.

19. Skonsoliduj długi.

Nie zawsze jest to możliwe, ale warto próbować. Przy 5-cyfrowym zadłużeniu oszczędności na odsetkach mogą wynosić 3- lub nawet 4-cyfrowe kwoty w złotych rocznie.

20. Automatyzuj płatności za comiesięczne usługi.

Oszczędzisz czas i zmniejszysz ryzyko, że o czymś zapomnisz.

21. Sprawdź czy nie płacisz za niepotrzebne produkty finansowe.

Przejrzyj wyciągi z kart kredytowych i kont i zobacz, jakie opłaty ponosisz co miesiąc. Zadzwoń do banku i poproś o zniesienie opłat. Da się.

22. Potnij karty kredytowe, jeśli nie potrafisz zmniejszyć zadłużenia.

Nie jestem wrogiem kart kredytowych, ale tylko do momentu, w którym panuje się nad zadłużeniem (a w szczególności na bieżąco spłaca zadłużenie). W każdym innym przypadku radzę unikać kart, gdyż daję one złudne poczucie posiadania pieniędzy i są najprostszym sposobem do nakręcania “spirali długów”.

23. Inwestuj w pracownicze programy oszczędzania.

Niektóre firmy (korporacje) mają plany emerytalne dla swoich pracowników, w ramach których współinwestują z pracownikiem. Dowiedz się, czy w Twojej firmie jest taki program i  jak możesz zmaksymalizować korzyści. Ja żałuję, że kiedyś, gdy miałem taką możliwość, to z niej nie korzystałem.

24. Korzystaj z przywilejów pracowniczych.

Udaj się do działu HR w Twojej firmie i dowiedz się na co możesz liczyć: dofinansowanie wczasów, paczki dla dzieci, wsparcie finansowe w trudnych sytuacjach, nieoprocentowane lub niskooprocentowane pożyczki, dodatkowe dni urlopu, stypendia, szkolenia. Wiele większych firm ma takie programy. Pożyczka z pracy może pomóc spłacić dług na karcie kredytowej itp. Oszczędność = nawet tysiące złotych/rok.

25. Dawaj darowizny w inteligentny sposób i korzystaj z odpisów podatkowych.

Jeśli płacisz podatki, to odzyskasz co najmniej 18% przekazywanej kwoty. Więcej opowiadałem tutaj.

Ubezpieczenia auta

26. Szukaj ubezpieczenia dla auta 2 miesiące przed terminem.

Kiedyś agent ubezpieczeniowy powiedział mi „Nigdy nie jest tak, że nie da się kupić ubezpieczenia taniej”. Oszczędność = np. 1000 zł na pakiecie OC/AC = 83 zł/m-c.

27. Nie bój się udziału własnego w szkodzie.

Jeśli generalnie nie masz stłuczek, to szkoda pieniędzy na znoszenie udziału własnego. 10% przy szkodzie można odżałować. Oszczędność = nawet kilkaset złotych jednorazowo.

28. Aktywnie poszukuj zniżek.

Pytaj o wszystko. Dowiesz się, że mąż może korzystać ze zniżek wypracowanych przez żonę, możesz dostać rabat płacąc karta kredytową, możesz mieć taniej (lub w cenie) ubezpieczenie mieszkania. Oszczędność = nawet kilkaset złotych jednorazowo.

29. Opłać polisę jedną opłatą roczną.

Zaoszczędzisz w ten sposób prawdopodobnie około 15%-20% kwoty. Przy ubezpieczeniu wartym 1600 zł daje to nawet 300 zł oszczędności.

Transport

30. Planuj wyjazdy i wakacje z wyprzedzeniem.

Nieważne czy wydajesz na wakacje dużo czy mało. Wcześniejsze planowanie pozwala zaoszczędzić. Jeszcze raz polecam podcasty z Krzysztofem o tanim podróżowaniu. Oszczędność = np. 1200 zł/rok = 100 zł/m-c.

31. Wybieraj optymalny środek transportu w Polsce.

Niedawno o tym pisałem, że można po podróżować między niektórymi polskimi miastami nawet za kilka-kilkanaście złotych. Oszczędność = kilkadziesiąt złotych/wyjazd.

Zobacz: “Jak tanio dojechać do innego miasta? 10 porad…

32. Zostań honorowym krwiodawcą.

To projekt na kilka lat, ale pomożesz innym i będziesz mógł jeździć za darmo komunikacją miejską. Opłaca się szczególnie w Warszawie. Oszczędność = 93-110 zł/m-c za bilet dla dorosłego.

Zobacz: “Dlaczego warto być Honorowym Dawcą Krwi

33. Przygotuj mieszkanie do wyjazdu.

Powyłączaj wszystko co się da. Możesz nawet wyłączyć lodówkę – o ile wyjazd jest długi i wcześniej ją opróżnisz. Oszczędność = np. 15-150 zł/wyjazd.

Zobacz: “11 wskazówek jak przygotować mieszkanie do wakacji

34. Podwoźcie się ze znajomymi do pracy.

Jeśli dobrze to rozegrasz, to każdy z Was utnie mniej więcej 1/3 miesięcznych kosztów paliwa. Dodatkowo także spadają koszty parkowania w miastach. Oszczędność = co najmniej 100 zł/m-c.

35. Jeźdź autem ekonomicznie.

Wiem z autopsji, że ekonomiczna jazda pozwala mi zaoszczędzić nawet 30% paliwa. Oszczędność = ponad 100 zł/m-c.

36. Jeźdź i parkuj zgodnie z przepisami.

Mandaty to rzecz, która zdarza się każdemu kierowcy. Jeden mandat rocznie na 500 zł, to inaczej 42 zł/m-c. Szkoda kasy.

37. Zastąp samochód rowerem.

Zacznij jak się zrobi ciepło od jednego dnia w tygodniu. Jeśli dojdziesz do 2-3 dni w tygodniu, to poczujesz to w portfelu. Oszczędność = co najmniej 100 zł/m-c na paliwie.

38. Dbaj o odpowiednie ciśnienie w oponach auta.

Według specjalistów ciśnienie w oponach bezpośrednio przekłada się na zużycie paliwa i skala oszczędności może osiągnąć nawet 5%. Jeśli tankujesz za 400 zł/m-c, to z tego banalnego powodu w Twojej kieszeni może zostać 20 zł/m-c.

39. Myj auto na myjni ręcznej.

Ma to kilka plusów: taniej, trochę można się rozruszać i… rzadziej jeździ się na myjnię. Czasowo wychodzi podobnie. Oszczędność = kilkanaście zł/pojedyncze mycie.

40. Zamień samochód na bardziej ekonomiczny.

Niektóre auta są jak smoki – dużo palą i ich utrzymanie dużo kosztuje. Czasami trzeba podjąć męską decyzję (nawet Panie) i wymienić samochód na tańszy. Oszczędność = kilkaset zł/m-c.

41. Zainwestuj czas w planowanie zakupu auta.

Oszczędne i niezawodne auto w połączeniu z dużą liczbą przejechanych kilometrów może pomóc zaoszczędzić dziesiątki tysięcy złotych w trakcie swojego „życia”. Auto to cała masa kosztów ukrytych.

42. Jeśli nie masz auta, to dobrze zastanów się zanim je kupisz.

Uwierz mi, że jeśli masz do pracy mniej niż 15 km, to tańsze będzie jeżdżenie w tą i z powrotem taksówką niż własnym samochodem. 

Więcej w książce “Finansowy ninja”…

Finansowy ninjaW tym artykule przedstawiam proste sposoby oszczędzania. Bardziej zaawansowane podpowiedzi – obejmujące również przygotowanie do kolosalnych oszczędności na największych zakupach w życiu, np. zakupie mieszkania – znajdziesz w mojej książce “Finansowy ninja”. 🙂

Poza tym piszę w niej o zarabianiu i zwiększaniu zarobków, negocjowaniu, optymalizacji podatkowej oraz podstawach inwestowania. Daję także szereg podpowiedzi, w jaki sposób radzić sobie z “trickami” instytucji finansowych i unikać zastawianych przez nie pułapek.

“Finansowy ninja” sprzedał się już w ponad 30 tys. egzemplarzy! Recenzje Czytelników znajdziecie w serwisach Lubimy czytać i Goodreads.

ZAMÓW KSIĄŻKĘ →

Opłaty i wydatki domowe

43. Wynajmujesz mieszkanie? Przeprowadź się bliżej pracy.

Oszczędzisz czas, ograniczysz sobie wczesnego wstawania i dojazdów. Oczywiście nie zawsze się to kalkuluje, ale warto sprawdzić.

44. Przenieś dzieci do przedszkola/szkoły blisko miejsca pracy.

Nawet jeśli coś się wydarzy, to będziesz mieć blisko do dziecka. I w naturalny sposób wyreguluje to Twój zegar pracy, nie mówiąc o czasie na dojazdy.

45. Rozważ zmianę dostawcy prądu.

Ale zanim to zrobisz, szczegółowo porównaj taryfy i sposób rozliczenia.

46. Skorzystaj z taryfy dzień/noc.

Policz, czy to będzie się opłacać. Jeśli długo pracujecie i w ciągu dnia mieszkanie jest puste, to taryfa dzień/noc pozwoli mieć niższe koszty prądu w godzinach wieczornych i nocnych. Warto na wtedy ustawiać pralkę, zmywarkę itp.

47. Nie kredytuj dostawców.

Jeśli wkurza Cię to, że płacisz duże zaliczki za media (prąd, woda, ogrzewanie) i jednocześnie po pół roku / roku masz nadpłatę, to zawalcz o zmniejszenie wysokości zaliczek. Za każdym razem, gdy otrzymujesz fakturę zaliczkową.

48. Zminimalizuj liczbę urządzeń pracujących w trybie czuwania.

W moim przypadku praca tych urządzeń kosztowała mnie 243,60 zł/rok. Oszczędność: ok. 20 zł/m-c.

Zobacz: “Tryb czuwania, czyli ile prądu zużywa urządzenie…

49. Odłączaj nieużywane urządzenia od zasilania.

Inaczej prąd zamieniany jest na ciepło.

50. Wymień oświetlenie na energooszczędne.

Na pewno warto wymienić żarówki na świetlówki. Wymiana na oświetlenie LED jest dyskusyjna (o czym pisałem tutaj), ale miesięczne koszty mogą istotnie spaść.

51. Zrezygnuj z niepotrzebnych abonamentów.

Dodatkowe kanały w TV kablowej, zbyt duży pakiet internetowy, subskrypcje, prenumeraty – to wszystko potrafi się „poskładać” do setek złotych miesięcznie.

52. Dbaj o lodówkę.

Mówi się, że lodówka odpowiada za 25% zużycia prądu w mieszkaniach. Warto więc zatroszczyć się o to by była ona prawidłowo ustawiona, miała dobrą wentylację i by nie zalegał pod nią kurz.

Zobacz: “28 porad jak ograniczyć koszt używania lodówki

53. Nie uruchamiaj zmywarki, dopóki nie jest pełna.

O kosztach zmywarki kontra zmywanie ręczne pisałem tutaj.

54. Stosuj domową higienę oszczędzania.

Truizmy: gaś światło tam, gdzie Cię nie ma, spuszczaj wodę w WC korzystając z mniejszego przycisku.

55. Jeśli jeszcze nie masz perlatorów – zainstaluj je.

Woda kosztuje więcej niż prąd. Jeśli korzystasz głównie z prysznica (a nie wanny), to zużycie wody może spaść o kilkanaście procent. Przy średnim koszcie wody ok. 160 zł – oszczędność = ok. 20-25 zł/m-c.

56. Naucz się rozsądnie korzystać z ogrzewania.

Szczegółowe porady i koszty ogrzewania prezentowałem w tym artykule. Oszczędność = kilkaset złotych/sezon grzewczy (w domach może być to nawet więcej).

57. Zmień operatora komórkowego.

Myśl nie tylko o zmianie operatora, ale także o przejściu z abonamentu na prepaid lub odwrotnie. Oszczędność = 30-100 zł/m-c/osobę (na przykładzie osób, którym pomagałem).

58. Wyłącz wszystkie zbędne usługi telekomunikacyjne.

Przeanalizuj rachunek telefoniczny. Może masz tam opłatę za „Granie na czekanie”, zastrzeżenie numeru lub inne wynalazki. Zrezygnuj z tych usług. Oszczędność = kilka-kilkanaście zł/m-c.

59. Zastąp żywą choinkę sztuczną.

Dla niektórych to profanacja, ale koszt sztucznej choinki zwróci Ci się po roku, a może on służyć wiele lat. Żywa choinka to bardzo trudny wydatek dla wielu rodzin w kosztownym okresie świątecznym. I koniecznie na choinkę oświetlenie LED a nie tradycyjne żaróweczki! Oszczędność = 150 zł/rok = 12,5 zł/m-c.

Ubrania

60. Odwiedzaj ciuchlandy / szmateksy.

Naprawdę świetne ciuchy można tam kupić w absolutnie zabójczych cenach. Ja nie opanowałem jeszcze tej sztuki, ale mam to w planach. I nie ma w tym nic niewłaściwego. Nawet elegancki Mr Vintage się tam regularnie zaopatruje (poniżej na zdjęciu płaszcz legendarnej marki Gloverall kosztujący 1400 zł… a kupiony w ciuchlandzie za 12 zł). Oszczędność = kilkaset lub kilka tysięcy zł/rok – zależy ile ubrań się kupuje.

Mr Vintage płaszcz

Płaszcz Gloverall… za 12 zł, fot. Piotr Polak dzięki uprzejmości Mr Vintage.

 

61. Mądrze korzystaj z wyprzedaży sklepów i outletów.

Nie zawsze ciuchland będzie tańszy niż sklep i warto o tym pamiętać. Przykładowo: ostatnio nowiutkie i fajne t-shirty w Reserved były do kupienia nawet po 14 zł. Noworoczne wyprzedaże. Mr Vintage pochwalił mi się także swoimi zakupami:

  • Szalik Vistula kupiony w sklepie fabrycznym za 10 zł zamiast za 120 zł.
  • Garnitur Vistula kupiony w sklepie fabrycznym za 200 zł zamiast 1200 zł.
Mr Vintage Garnitur

Garnitur za 200 zł, fot. Piotr Polak dzięki uprzejmości Mr Vintage.

62. Uwolnij swoje ciuchy.

Każdy ma niepotrzebne rzeczy. Możesz oddać biedniejszym od siebie, albo udać się na kiermasz, na którym możesz je sprzedać lub wymienić. W Warszawie i okolicach organizowana jest np. akcja „Uwolnij łacha”.

Rozrywka

63. Szukaj taniej lub bezpłatnej rozrywki.

Szczególnie na wiosnę i w lecie można uczestniczyć w wielu bezpłatnych plenerowych imprezach: koncerty, kina na otwartym powietrzu, turnieje dla dzieciaków i nie tylko, pokazy itp.

64. Czytaj czasopisma w Empiku.

Rada tylko dla tych, którzy mają blisko do Empiku, ale jeśli musisz czytać kolorowe magazyny a budżet się nie spina – możesz spokojnie przesiadywać godzinami w Empiku. Niektóre mają nawet specjalne miejsca z fotelami. Oszczędność = np. 20-60 zł/m-c.

65. Kupuj czasopisma rotacyjne ze znajomymi.

Jeśli koniecznie chcesz czytać czasopisma w domu, to ustal ze znajomymi kto kupuje jakie i się nimi wymieniajcie. Oszczędność = np. 15 zł/m-c.

66. Korzystaj z biblioteki.

Szczególnie, gdy masz już dzieci. Oszczędność = nawet kilkaset zł/m-c.

67. Umawiaj się ze znajomymi na wypożyczanie książek.

Przykładowo ja właśnie puszczam w obieg kilka książek finansowych i liczę, że też jakieś fajne dostanę.

68. Zapraszaj znajomych do domu zamiast spotykać się na mieście.

Wyjdzie taniej, a do tego możesz liczyć na rewanż. Oszczędność = co najmniej 50 zł/wyjście.

69. Jesteś “zbieraczem”? Zastanów się po co Ci to.

Niektórzy zbierają znaczki, inni magazyny modowe lub ślubne. Zastanów się czy to hobby rzeczywiście ma sens… czy jest to tylko siła przyzwyczajenia.

70. Nie wydawaj fortuny na dzieci.

Z dziećmi można się bawić bardzo tanio w oczywiste zabawy, np. chowanego.

71. Korzystaj z mniejszych obiektów sportowych.

Jeśli potrzebna Ci taka rekreacja, to korzystaj z małych, osiedlowych siłowni lub pływalni. Tu możesz negocjować nawet ceny karnetów, np. gdy zamierzasz korzystać tylko ze „ścieżki biegowej” a nie wszystkich sprzętów.

Zakupy inne

72. Korzystaj z programów lojalnościowych.

Ale nie w sklepach, w których przepłacasz! Przykładowo: zbieraj punkty PAYBACK z kartą BZ WBK. Dostaniesz je za każdą transakcję. I zamieniaj punkty na nagrody, np. wyjście do kina. Oszczędność: kilkadziesiąt-kilkaset zł/rok.

73. Sam rób prezenty.

Pisałem o tym w tym artykule. Oszczędność: kilkaset złotych/rok.

74. Dawaj swoje usługi zamiast kupować produkty.

Dobrze sprawdza się, np. przypilnowanie dzieci.

75. Jeśli musisz kupować prezenty, to kupuj je przez cały rok.

A najlepiej na wyprzedażach zaraz po poprzednim święcie.

Zobacz: “19 sposobów jak wydać mniej na prezenty świąteczne

76. Unikaj zakupów impulsywnych.

Jeśli coś nie było planowane, to odłóż taki zakup na 7 dni. Wersja dla wytrwałych – 30 dni. Jeśli to coś wartego zakupu, to kupisz po tym czasie.

77. Jeśli coś chcesz, to wpisz to na listę prezentów dla siebie.

I nie kupuj sobie tego sam, tylko udostępnij tą listę znajomym przed urodzinami, rocznicą, mikołajkami, gwiazdką itp.

78. Nie zabieraj dzieci na zakupy.

W szczególności do hipermarketów. Tam eksperci dbają o to, by Twoje dziecko wrzuciło Ci to i owo do koszyka.

79. Sprawdzaj ceny przez komórkę.

Nawet stojąc przed półką sklepową możesz sprawdzić ile dany produkt kosztuje na Allegro lub w Ceneo. Świetnie mi się sprawdza jako argument dla dziecka „zobacz ile byśmy przepłacili”.

80. Nie traktuj zakupów jako sposób na odstresowanie.

To nie daje długofalowych rezultatów.

81. Zwracaj produkty do sklepu jeśli się rozmyślisz.

Nie oszukujmy się – czasami ulegniesz potrzebie chwili i masz wątpliwości co do zakupu. Zachowaj paragon i zwracaj.

82. Licz, czy bycie eko jest opłacalne.

Kupując nowy sprzęt RTV, oblicz czy Ci się opłaca dopłacać do sprzętu energooszczędnego.

Zobacz: “Ile kosztuje używanie lodówki? Teoria i praktyka

83. Kupuj za gotówkę.

Najlepiej miej ją w określonej wysokości. Rozstanie z całą gotówką boli, co powoduje, że wydajemy mniej. Poza tym gotówki nie zawsze starcza (w przeciwieństwie do kart kredytowych).

84. Negocjuj rabat za zakup gotówką.

Nie zaszkodzi spróbować 🙂

85. Kupuj taniej poza Allegro.

Nie zawsze jest to bezpieczne, ale jeśli na Allegro sprzedaje sklep i kupujesz coś droższego, to dogadaj się z nimi na niższą cenę za sprzedaż bezpośrednią i przelew na konto. Oczywiście sprawdź kontrahenta!

86. Korzystaj z kuponów rabatowych i serwisów zakupów grupowych.

Ale w mądry sposób! Kupuj tylko to, co i tak planowałeś kupić. O tym także pisałem tutaj. Oszczędność = 10%-40% ceny produktu/usługi.

Zobacz: “7 zasad, które pomogą Ci taniej kupować w Internecie

87. Produkuj chemię domową.

Ja nic nie wiem na ten temat, ale korespondowałem już z osobami, które tanio produkują proszek do prania, mydło i inne kosmetyki. 

Różne

88. Sprzedaj zbędne przedmioty.

Allegro, Gumtree, Tablica.pl – to świetne miejsca, na których możesz się pozbyć zbędnych przedmiotów. A mamy ich zazwyczaj więcej niż się wydaje. To również świetny sposób podreperowania budżetu. Tylko z tego można osiągnąć 200 zł/m-c.

89. Oddaj zbędne przedmioty.

Jeśli nie masz głowy i czasu na wystawianie przedmiotów na Allegro, to oddaj biedniejszym to czego nie potrzebujesz. Będziesz mieć więcej miejsca i mniej do sprzątania w domu.

90. Szybko pozbywaj się niepotrzebnej elektroniki.

Jeśli planujesz zakup nowszego modelu aparatu, komputera, kamery etc. – to szybko sprzedaj stary. Szybko tracą na wartości… a im później kupisz nowy sprzęt, tym mniej za niego zapłacisz.

91. Czyść używane sprzęty.

Moja rodzina miała w ubiegłym roku pożar w mieszkaniu z powodu nieużywanego, ale podłączonego do prądu wentylatora, który zebrał za dużo kurzu. Kurz jest także częstą przyczyną awarii komputerów. Odkurzaj i czyść, a przedłużysz żywotność urządzeń elektrycznych.

92. Stosuj handel wymienny.

To działa od wielu tysięcy lat. Ja zrobię coś dla Ciebie, Ty zrobisz coś dla mnie. Bezgotówkowo.

93. Oddawaj metal, plastik, papier i elektrośmieci do skupów.

Noszenie makulatury do skupu było moim pierwszym sposobem zarabiania. Wiele osób kwestionuje sens jeżdżenia do skupu mówiąc „więcej wydasz na paliwo”, ale jeśli skup masz po drodze – to nic nie szkodzi odzyskać trochę pieniędzy. Ile?

  • Dyski twarde = 4 zł/kg
  • Felgi = 4,5 zł/kg
  • Makulatura = 25 gr./kg
  • Złom = 65 gr./kg
  • Butelki PET = 15 gr./kg
  • Puszki aluminiowe (np. po piwie) = 3 zł/kg.

Zmiana nawyków

94. Nie oglądaj telewizji.

Oszczędzisz czas, pieniądze (możesz zrezygnować z telewizji kablowej/satelitarnej na rzecz darmowej DVB-T) oraz pokusy (nie oglądasz reklam). Oszczędność: co najmniej 50 zł/m-c.

95. Rzuć palenie papierosów, alkohol i inne używki.

To jest świetne źródło oszczędności i zdrowia. Oszczędność = np. 400 zł/m-c.

96. Nie chodź do kina w weekendy.

W piątek, sobotę i niedzielę zapłacisz za bilet najwięcej. Wybierz „środy z Orange” a za dwa bilety dasz tyle co za jeden. Oszczędność: ok. 30 zł/jedno wyjście.

97. Wrzucaj drobniaki do skarbonki.

Przykładowo tylko konkretny nominał. Zdziwisz się jak szybko odkładając dwójki i piątki jesteś w stanie uzbierać kilkaset złotych.

98. Spisuj wydatki i planuj wydatki.

Dzięki temu będziesz mieć kontrolę. Pomoże w tym prosty budżet domowy.

99. Przeliczaj zakupy na liczbę godzin pracy.

Policz ile zarabiasz na godzinę, zapisz na kartce, potem pomnóż przez 8 i też zapisz (to będą dni robocze) i włóż do portfela w widocznym miejscu. Przed każdym niezaplanowanym zakupem dziel cenę przez kwoty z karteczki w portfelu. Wyjdzie Ci ile godzin / dni musisz pracować żeby zarobić na tą rzecz. Warto? Działa trzeźwiąco.

100. Zadbaj o higienę.

Brzmi banalnie, ale np. jednym z podstawowym sposobów zapobiegania kosztownemu leczeniu zębów jest… nitkowanie. No ale kto z nas regularnie nitkuje zęby? 😉 Profilaktyka pozwala oszczędzić nawet kilkaset złotych rocznie.

101. Wypisz się ze wszystkich newsletterów.

Napędzają zakupy. Ogranicz się do obserwowania tego, co chcesz kupić.

102. Naucz się rozmawiać ze sobą.

Pytaj siebie „Czy naprawdę tego potrzebuję?” i „Dlaczego chcę to kupić?

103. Analizuj swoje zachowanie i zmieniaj je.

Czy zastanawiasz się dlaczego coś kupiłeś? Co powoduje, że Ci się nie chce pójść biegać? Co powoduje, że się obżerasz pomimo, że jest Ci potem niedobrze? Zastanawiaj się nad sobą, wyciągaj wnioski i wdrażaj w życie. Oszczędzisz czas, nerwy i pieniądze.

Zobacz: “Do it! – czyli dlaczego nie możesz utknąć w strefie komfortu

104. Nie obwiniaj się, jeśli Ci się nie udaje.

Nikomu nie udaje się być w 100% oszczędnym i każdy popełnia jakieś błędy. Ja popełniam ich bardzo wiele, ale nie ma co nad nimi rozpaczać. Grunt to stale się na nich uczyć i wyciągać wnioski.

105. Czytaj dobre blogi z dziedziny finansów osobistych.

To nic nie kosztuje (poza czasem) a możesz uzyskać sporo podpowiedzi skąd brać pieniądze i jak lepiej gospodarować tymi, które już masz. Listę dobrych blogów znajdziesz po prawej stronie.

106. Nie bądź samolubem i wymieniaj się informacjami ze znajomymi.

Np. linkiem do tego artykułu. Ty pomożesz im a może i oni pomogą kiedyś Tobie.

107. Zrób własną listę pomysłów na oszczędzanie.

Ta lista, chociaż obszerna, absolutnie nie jest kompletna. Nie poruszyłem na niej bardzo wielu aspektów, ale mam nadzieję, że i tak Cię zainspirowałem.

Jeszcze więcej sposobów oszczędzania i zarabiania

Jeśli 107 pomysłów podanych wyżej to za mało, to zachęcam Cię do przeczytania kontynuacji tego artykułu: “101 sposobów jak oszczędzać i zarabiać, czyli skąd wytrzasnąć dodatkowe pieniądze”.

Serdecznie zapraszam 🙂

Twój ruch

Szczerze mówiąc mam nadzieję na rozbudowanie powyższej listy. Z ochotą przyjmę kolejne sposoby. Kilka obszarów oszczędzania całkowicie pominąłem, ale zrobiłem to świadomie…

Zobacz – ponad setka pomysłów i sposobów, pomimo, że nie dotknąłem nawet połowy obszarów, w których można poszukiwać oszczędności. Zaledwie musnąłem także temat dodatkowych źródeł zarobku, którym wcześniej poświęciłem cały odcinek podcastu. Naprawdę uważam, że wygospodarowanie 200 zł / m-c w celu inwestowania na lepszą przyszłość nie jest problemem nie do przejścia. Trzeba tylko chcieć (zgadzam się, że czasami trzeba mocniej chcieć niż w innych sytuacjach, ale nikt nie obiecywał, że będzie łatwo). Mam nadzieję, że po przeczytaniu tego artykułu i wdrożeniu przynajmniej części porad nie powiesz “Ja nie mam z czego oszczędzać”… a przynajmniej bardzo bym sobie i Tobie tego życzył.

Powodzenia w wygospodarowywaniu jak największych kwot z Waszych domowych budżetów. Miłego wieczoru 🙂

Sprawdź również jak zarobić dodatkowe pieniądze

Zdjęcie na początku: © thombach – Fotolia.com

"Finansowy ninja" - podręcznik finansów osobistych

Finansowy ninjaJuż ponad 100.000 osób kupiło książkę "Finansowy ninja".

Nowe, zaktualizowane wydanie to ponad 540 stron praktycznej wiedzy o oszczędzaniu, zarabianiu, optymalizacji podatkowej, negocjowaniu i inwestowaniu, które pomogą Ci zostać prawdziwym finansowym ninja i osiągnąć bezpieczeństwo finansowe.

Przewodnik po finansach osobistych, który każdy powinien przeczytać jeszcze w szkole.

PRZEJDŹ NA STRONĘ KSIĄŻKI →

Podobał Ci się ten artykuł?

Jeśli tak, to zarejestruj się aby otrzymywać powiadomienia o nowych artykułach o oszczędzaniu pieniędzy. Nie ujawnię nikomu Twojego adresu!



{ 415 komentarzy… przeczytaj komentarze albo dodaj nowy komentarz }

Remigiusz - blog Oszczędzanie Styczeń 21, 2014 o 21:20

Uff, prawdziwy maraton oszczędnościowy, materiał do przemyślenia i szerszego opisania także dla mnie. Wielu aspektów jeszcze nie wypróbowałem. Będzie trzeba się za to zabrać.

Jeden z najfajniejszych postów w ostatnim czasie, jak dla mnie.

Odpowiedz

Dominik Maj 30, 2015 o 19:01

U siebie na blogu napisałem 29 sposobów, a tu aż 107. Czyli pewnie jest ich z milion, tylko nie każdy jest w stanie wiedzieć o wszystkich 🙂

Odpowiedz

Szymon Sierpień 9, 2016 o 09:51

Niektóre sposoby są przydatne, ale uważam że najlepszą opcją jest po prostu walka o podniesienie wynagrodzenia lub zwiększenie źródeł przychodów. W wielu zawodach wystarczy zrobić sobie jakiś dodatkowy kurs, iść na szkolenie i można dostać podwyżkę lub po prostu zmienić pracodawcę.

Odpowiedz

Angelika Maj 22, 2018 o 16:12

Z tym wyższym wynagrodzeniem nie do końca jest tak. Jak człowiek nie umie oszczędzać i podchodzi luzacko to jest w stanie duże sumy w szybkim tempie roztrwonić i na nic konkretnego nie odłożyć.

Odpowiedz

Money Keeper Styczeń 21, 2014 o 21:22

“przy założeniu, że nowy telefon kupujemy mniej więcej co 2 lata” – dość rozrzutne założenie jak na wpis o oszczedzaniu 🙂 Dużo lepiej po prostu zastanowić się czy faktycznie potrzebna jest zmiana sprawnego telefonu na inny.

Odpowiedz

Michał Szafrański Styczeń 22, 2014 o 10:04

Hej Money Keeper,

Niestety w praktyce jest to rzeczywistość wielu osób. Ja za kupowanie telefonu uważam także przedłużenie umowy z operatorem, gdzie tradycją staje się wybór nowego telefonu “za złotówkę”. Niestety to rzadko kiedy jest złotówka – czasami kilkaset złotych płacone od razu oraz kolejny 1000 zł rozłożony na raty ukryte w abonamencie.

Oczywiście zgadzam się z Tobą, że telefony potrafią pracować znacznie dłużej niż dwa lata 🙂

Pozdrawiam

Odpowiedz

Ola Styczeń 23, 2014 o 09:13

jeśli chodzi o telefon to ja mam np SE W880i; i ten telefon bardzo mi odpowiada. Nie potrzebuje smartfonów ( wręcz ich nie lubię ) itp. Gdybym chciała kupić nowy telefon chciałabym dokładnie taki sam jak mam ( normalny telefon a o takie jak się okazuje trudno) . Myślałam o tym ostatnio bo mój zaczął mieć problemy z baterią, doszłam do wniosku że lepiej kupie baterię ( kupiłam oryginalną bo wolę by mi nie wybuchła ;)) . Nie mam abonamentu tylko doładowuje po 50 zł co jakiś czas ( w ramach stałej promocji w Play ) kiedy doładuje mam ponad miesiąc darmowych rozmów w play. W play jest mąż i rodzice 🙂 tak więc 50 zł mam co najmniej na 3 miesiące. Telefon posiadam od ok 7 lat i dobrze mi służy.

Odpowiedz

Maria Listopad 1, 2017 o 22:37

To może warto przejść do virginmobile? Tam co miesiąc w taryfie
Freemium dostaniesz 30 min za darmo, 30 smsów i 300 mb. Jak chcesz więcej wystarczy doładować konto pakietami za półdarmo ….a jest w czym wybierać, np. nielimitowane rozmowy ze wszystkimi za 19 zł. miesięcznie…Polecam większość mojej rodziny tam jest, są bardzo zadowoleni…ja czekam na koniec umowy i też tam zmykam. Pozdrawiam.

Odpowiedz

roller Kwiecień 10, 2018 o 10:09

w orange są nielimitowane rozmowy ze wszystkimi za 20 zł na miesiąc – do tego opcja “konto ważne rok” i nic wiecej nie potrzeba

Odpowiedz

Zulu Styczeń 24, 2014 o 09:31

Telefony “za złotówkę” są zawsze najdroższe. Gdy negocjujemy przedłużenie umowy to wybierając opcje bez telefonu możemy uzyskać dużo lepsze warunki z niższym z abonamentem. Telefon “za złotówkę” to nic innego jak zakupu na raty więc musimy zapłacić więcej niż w sklepie internetowym. Osobiście jeszcze nie miałem telefonu który by sam z siebie się zepsuł po dwóch latach (najczęściej ludzie wymieniają telefony bo mogą i wydaje im się ze dostają je za darmo a stary się już znudził albo wyszedł z mody).

Odpowiedz

Rychu Styczeń 21, 2014 o 21:31

Super że zebrales to wszystko w jeden tekst. Wiekszosc rzeczy juz stosuje osobiscie (kupujac AGD w MM z telefonem w reku udalo mi sie zaoszczedzic ok 700zl bo pozniej wszystko przez net zamowilem) Kazda z tych rad sie sprawdza i kazdemu polecam nauczyc sie tego na pamiec.

Najgorzej jest z przyjemnosciami ale cos za cos niestety 😉

Odpowiedz

Sempowicz Jerzy Styczeń 22, 2014 o 00:02

Już kiedyś okrzyknięto Media Markt jako MM, czyli… MIEJSKA MACALNIA:)

Odpowiedz

Rafał [HS] Styczeń 21, 2014 o 21:32

108. Poczytaj o hotelowych programach lojalnościowych i nocuj w najlepszych hotelach za 50 PLN/pokój 2-os. 🙂

(IHG Big Win + kody bonusowe + Point Breaks)

Odpowiedz

Michał Szafrański Styczeń 22, 2014 o 10:06

Hej Rafał,

Super, że to dodałeś. Może za jakiś czas opublikuję kolejną listę tego typu pomysłów. Sam wynotowałem jeszcze kilkadziesiąt, ale po trzech dniach pracy nad tym tekstem stwierdziłem, że i tak nie napiszę wszystkiego więc nie będę z tego książki robił 😉

Pozdrawiam!

Odpowiedz

Agata Listopad 6, 2018 o 21:18

Pomocna lista, bardzo rozbudowana choć uważam że niektóre punkty powtarzają wspólną myśl.
4 lata po wpisie możnaby dodać:
• korzystaj z bla-bla cara (duuża oszczędność, przy okazji możliwość nowych znajomości)
• korzystaj z wakacji wymiennych. Nie pamiętam nazwy ale są portale działające na zasadzie “ja odwiedzam twój kraj, wynajmuję od Ciebie twoje mieszkanie/dom, Ty odwiedzasz mój kraj, wynajmujesz ode mnie” Oczywiście trzeba ostrożnie, zweryfikowane przez stronę osoby. Dodatkowym plusem (oprócz kosztów niższych niż w hotelu) jest klimat, realia kraju który odwiedzasz a nie hotel podobny tysiącom innych

Odpowiedz

Monika Styczeń 21, 2014 o 21:35

Tylko proszę się nie smiać! – po przeanalizowaniu naszych rodzinnych wydatków zastanawialiśmy się w jaki sposób możemy zaoszczędzić na codziennych wydatkach. Wymyśłilismy 5 potencjalnych oszczędności i każdą wyceniliśmy – każda zaoszczędzona złotówka trafia do skarbonki przeznaczonej na Wakacje a raz na miesiąc niosę zebraną sumę na konto w SKOKU.
1 – ograniczenie liczby wypitych kaw ( poniżej ustalonego limitu – dość dużego bo wypijamy jej hektolitry) – 1zł za każdą kawę
2 – ograniczenie słodyczy do kawy – 3,50 za każdą niezjedzoną czekoladę/ciastka
3 – wstawienie pralki/suszarki w II taryfie – 1zł
4 – wstawienie zmywarki w II taryfie – 1zł
5 – krótka kąpiel córki ( nastolatka!!!) – 2zł
Tym sposobem całą rodzina stara się wprowadzać oszczędności na co dzień – oczywiście bez obsesji – jak mamy ochotę na kawę i czekoladę to ją jemy – ale już nie jest to około-kawowy rytuał. Ja też bardziej kontroluję godziny prania/suszenia oraz pracy zmywarki. Potrafię poczekać 10 minut by wstawić czajnik na wieczorna herbatkę już w tańszym prądzie. Myślę ze sekretem skorzystania z codziennych oszczędności jest ich wycena i odkładanie zaoszczędzonych pieniędzy od razu!

Odpowiedz

Michał Szafrański Styczeń 22, 2014 o 10:07

Hej Monika,

Bardzo fajny sposób na takie rodzinne oszczędzanie. System na tyle prosty, że jest zrozumiały dla każdego domownika – bez względu na wiek. Brawo!

Pozdrawiam

Odpowiedz

pozynegatywka Styczeń 21, 2014 o 21:39

U mnie mnie te wszystkie systemy oszczędzania reszty to nic innego jak wirtualna forma “oszczędzania słoikowego”, która wiem, że u mnie się nie sprawdzi za Chiny Ludowe – najczęściej ośiągany efekt – “słoik” pełny – w portfelu pusto 😉

Do pkt. 11 warto dopisać, że… za zakupy hurtowe dla znajomych można… zbierać punkty lojalnościowe dla siebie 😉

Do pkt. 60 – naucz się rozpoznawać dobre jakościowo ubrania w uniwersalnych i klasycznych fasonach np. tzw. mała czarna kupiona za większe pieniądze, ale lepszej jakości nie “zeszmaci się” po trzech praniach, to samo dotyczy koszul męskich czy marynarek. N

Odpowiedz

pozynegatywka Styczeń 21, 2014 o 21:56

U mnie mnie te wszystkie systemy oszczędzania reszty to nic innego jak wirtualna forma “oszczędzania słoikowego”, która wiem, że u mnie się nie sprawdzi za Chiny Ludowe – najczęściej ośiągany efekt – “słoik” pełny – w portfelu pusto 😉

Do pkt. 11 warto dopisać, że… za zakupy hurtowe dla znajomych można… zbierać punkty lojalnościowe dla siebie 😉

Do pkt. 60 – naucz się rozpoznawać dobre jakościowo ubrania w uniwersalnych i klasycznych fasonach np. tzw. mała czarna kupiona za większe pieniądze, ale lepszej jakości nie “zeszmaci się” po trzech praniach, to samo dotyczy koszul męskich czy marynarek. No i kolejny motywator – warto trzymać formę, by mieścić się w ciuch z poprzedniego sezonu 😉

64 – w Tesco też można na upartego sobie poczytać 😉 nawet w mniejszych marketach bywa sporo ciekawej prasy, nie raz widziałam ludzi tak zaczytanych, że świata nie widzieli 🙂

66 – zainwestuj w najtańszy czytnik ebooków – lektury szkolne e tej formie często są darmowe 🙂 (muszę dopytać znajomych, bo mówili, na jakiej stronie można pobrać legalnie i za free, to co jest w kanonie lektur)

88. WAŻNE – jeśli sprzedajesz dużo (powyżej ulgi podatkowej), koniecznie poinformuj o tym US i zapłać podatek w przeciwnym razie może sprzedającego spotkać niemiła niespodzianka nawet po paru latach.

93. “zielone płytki” z bebechów sprzętów elektronicznych – 10-12zł za kg 😉

Od siebie jeszcze dodam, że warto pilnować “sezonów”: szkolnych, ślubnych, zimowych etc. w zależności co nas interesuje.
Np. zaproszenia ślubne – interesujący nas model w listopadzie kosztował 1,55 za sztukę, mamy styczeń, niebawem początek nowego sezonu – cena idzie w górę (2,50/szt), a w kwietniu może to być i 2,99 (w porównaniu z cenami z zeszłego roku). Niby drobne, ale przecież kupuje się na raz kilkanaście lub nawet kilkadziesiąt sztuk i wtedy różnica cen już jest znaczna 🙂

Odpowiedz

Robert Styczeń 21, 2014 o 23:03

ad. 66 – chodzi pewnie o wolnelektury.pl – faktycznie, tam jest wszystko co załapało się do domeny publicznej, czyli autor zmarł odpowiednio dawno.

Odpowiedz

Gosia Styczeń 21, 2014 o 23:10

Dzięki za cynk co do zaproszeń – będą potrzebne w przyszłe wakacje, więc warto wstrzymać się do “po sezonie” 🙂

Odpowiedz

Agnieszka Z. Styczeń 22, 2014 o 23:11

“Wolne Lektury” dzięki Fundacji Nowoczesna Polska – wiele legalnych darmowych książek i lektur.

Odpowiedz

Basia Styczeń 21, 2014 o 21:45

Dzięki za fenomenalny poradnik! Już teraz widzę, że od ręki wyjdzie mi o 150 złotych miesięcznie mniej wydatków.

Mam tylko pytanie do punktu o taksówce zamiast samochodu. Jak Ci wyszło, że jest taniej?

Licząc 10km do pracy w jedną stronę, we Wrocławiu za taksówkę wyjdzie ok. 20 złotych po zniżkach dla stałych klientów (normalnie ponad 25). 2 przejazdy dziennie przy 20 dniach pracy to 800 złotych.

Paliwo na 400km to ok. 150 złotych, miesięczne utrzymanie samochodu z 200. Do tego koszt samochodu rozłożony w czasie – żeby wyszło 450 złotych miesięcznie, musiałby trochę kosztować…

Odpowiedz

Sempowicz Jerzy Styczeń 22, 2014 o 00:08

To jest masakra i ja to wiem od dawna…. moje 200 konne, 3 litrowe BMW przejechało w 6 lat ok 40.000 km, policzyłem , ze …spadek wartości auta, ubezpieczenia, wydatki różne, i paliwo to ok 1600 PLN miesiecznie, żebym padł to taniej by wyszła taryfa :)No ale mam je pod domem i czeka na mnie zawsze:), poza tym lubię je:)…

Odpowiedz

Michał Szafrański Styczeń 22, 2014 o 10:12

Hej Basiu,

Wszystko zależy od kosztu auta, którym się przemieszczasz i liczby przejechanych rocznie kilometrów. Ja robiłem kiedyś kalkulację dla nowokupowanego auta za bodajże 75 000 zł i uwzględniałem wszystkie koszty: ubezpieczenie, przeglądy, utratę wartości, paliwo, myjnia, parkingi itd. Oczywiście w przypadku zakupu używanego auta z instalacją gazową ma to szansę wyglądać inaczej.

Na pewno kiedyś napiszę szczegółowy artykuł na ten temat.

Pozdrawiam

Odpowiedz

Przemek K. Styczeń 22, 2014 o 15:53

Koszt czasu, na polskich blogach najniższe stawki to 5pln/h. Przy czym jeśli w tym czasie inwestujesz w siebie to zyskasz sporo więcej.

Koszt parkingu.

Odpowiedz

magda Styczeń 21, 2014 o 21:50

Artykuł super – w sumie idealne podsumowanie całego bloga 🙂 Ja osobiście korzystam z mSavera oraz z punktu 97 – wrzucanie drobniaków do skarbonki. Razem z mężem codziennie wrzucamy do skarbonki wszystkie drobne jakie zebrały nam się w ciągu dnia i co miesiąc jesteśmy w stanie odłożyć tak 300-400zł 🙂 Pod koniec miesiąca wpłacamy na rachunek oszczędnościowy dzień przed naliczeniem odsetek 🙂

Odpowiedz

*LESZEK* Styczeń 21, 2014 o 21:51

101. “Wypisz się ze wszystkich newsletterów”. Nie napisałeś Michał, że może nie całkiem ze wszystkich, ale tych sklepowych.

Odpowiedz

Sempowicz Jerzy Styczeń 22, 2014 o 00:08

Cholera…mało co nie wyciąłem newslettera Michała:)

Odpowiedz

Michał Szafrański Styczeń 22, 2014 o 10:13

Fakt 🙂

Odpowiedz

Ewa Czerwiec 17, 2014 o 13:50

Albo załóż “grupę”/folder w poczcie mailowej, porządkując w ten sposób te newslettery zakupowe. Taką usługę ma np. gmail, z którego osobiście korzystam.
Dlaczego to wg mnie lepsze od rezygnacji z subskrypcji? Ponieważ jest szansa, że kiedy przyjdzie czas na skorzystanie z oferty danego sklepu/usługi okaże się, że w Twojej skrzynce mailowej (w odpowiednim folderze) czeka na Ciebie mail z kuponem rabatowym, info o promocji itp.
Ja ostatnio tak miałam przy zakupach kawy ziarnistej w moim ulubionym sklepie internetowym i przy zamówieniu pieluch dla dziecka – tuż przed kupnem zajrzałam do poczty i wykorzystałam jeszcze przez dosłownie chwilę ważny rabat :).

Odpowiedz

Mamiczka Styczeń 21, 2014 o 21:52

Świetny zbiór porad. Niektóre są zaskakująco proste i takie oczywiste, a zupełnie się o nich nie pamięta. Szkoda, że u mnie nie ma możliwości robienia zakupów w hipermarkecie przez internet.

Odpowiedz

Okui Styczeń 21, 2014 o 21:55

Kolejno: ja kupuję lekarstwa z ubezpieczeniem lekowym – płacisz tylko 20% ceny za leki wypisane na receptę, resztę pokrywa ubezpieczyciel. Pracuję w PZU i takie ubezpieczenie mój pracodawca opłaca za mnie, ale mogę dla członka mojej rodziny wykupić miesięcznie za kilkadziesiąt złotych. Jeżeli ktoś często choruje (lub leczy się stale) to są spore oszczędności.

Odpowiedz

Michał Szafrański Styczeń 22, 2014 o 10:14

Hej Okui,

Świetna podpowiedź – nie wiedziałem o tym. A czy wiesz może, gdzie można wykupić takie ubezpieczenie lekowe i jakie są warunki?

Pozdrawiam

Odpowiedz

Wight Styczeń 21, 2014 o 21:56

Punkt 97. Wrzucaj drobniaki do skarbonki. – potwierdzam. Swoje lata mam ale cały czas korzystam ze skarbonki, najczęściej jak mam za dużo drobnych w portfelu część ląduje w skarbonce. Po pewnym czasie zbiera się tego kilka setek, które ja przeznaczam na dołożenie np. do zakupu komputera.
Ciągle zbieram się jeszcze z uruchomieniem mSavera, który będzie działał na podobnej zasadzie co skarbonka.
Dodałbym jeszcze jeden punkt w sekcji zakupów, może i oczywiste ale: Nie chodź na zakupu z pustym żołądkiem. Głód w sklepie jest bardzo złym doradcą i powoduje, że w koszyku lądują produkty, których nie mieliśmy zamiaru kupić.
Jeszcze kwestia naprawy cieknących kranów. I kolejna sprawa to poruszane w Twoim artykule sprawa ogrzewania, kontroluj temperaturę umiejętnie wietrz mieszkanie, na ogrzewaniu można sporo oszczędzić jednocześnie nie rezygnując z komfortu mieszkania w cieple.
Jeżeli ktoś lubi kupować książki warto polować na okazje, w księgarniach często są półki z książkami przecenionymi nawet do kilku złotych za sztukę.

Odpowiedz

Michał Szafrański Styczeń 22, 2014 o 10:16

Hej Wight,

Dziękuję za komentarz i dodatkowe rady. Stuprocentowo się z nimi zgadzam 🙂

Polecam również kliknięcie w linki do podanych przy poradach artykułów. Odnośnie zakupów jedzenia i ogrzewania – dodatkowe porady znajdują się właśnie w tych artykułach.

Pozdrawiam

Odpowiedz

Ewa Czerwiec 17, 2014 o 13:53

Tak, skarbonka rządzi!!! 🙂 Moja siostra przez 9 miesięcy wrzucała tylko monety 5-złotowe (z różną częstotliwością). Przed Bożym Narodzeniem otworzyła puszkę i wyjęła z niej… prawie 1 800 zł!!! My na razie mamy 250 zł oszczędzone przez 4 miesiące, ale wrzucaliśmy monety 1-5 zł. Od czegoś jednak trzeba zacząć, będzie na paliwo na wakacje 😉

Odpowiedz

Pola Styczeń 21, 2014 o 21:59

Świetny artykuł, dawno nie czytałam czegoś takIego, co wciagnelo mnie do końca. Wielu pomysłów nie znam i na pewno je wdrożenie. Dziękuję Michale

Odpowiedz

Robert Styczeń 21, 2014 o 22:02

109. Czytaj e-booki. 🙂 Jeśli kupujesz dużo książek, kupno czytnika oraz książek elektronicznych zwróci Ci się po roku, jeśli nie wcześniej. Wbrew powszechnej opinii wiele e-booków można dostać w promocjach po 10-15 zł, podczas gdy papier kosztuje np. 40 zł.

Odpowiedz

Remigiusz - blog Oszczędzanie Styczeń 21, 2014 o 22:14

czy ja wiem? nic, ale to nic nie zastąpi prawdziwej papierowej książki… co z antykwariatami, co z wymianą koleżeńską i bibliotekami?

Odpowiedz

Robert Styczeń 21, 2014 o 22:24

Oczywiście że książka elektroniczna zastępuje papierową w wielu przypadkach, często jest też znacznie wygodniejsza – czytnik waży mniej niż np. powieści Kinga czy Dukaja.

E-booki też można pożyczać między sobą, a biblioteki bywają niedofinansowanie i nie zawsze mają nowości.

Odpowiedz

Remigiusz - blog Oszczędzanie Styczeń 21, 2014 o 23:56

złośliwie – czy możesz pisać coś innego sprzedając e-booki

prawdziwy bibliofil wyśmieje te argumenty, o czym właśnie napisałem u siebie

sorry… starego misia nie nabierzesz na sztuczny miód

Odpowiedz

msz Styczeń 22, 2014 o 07:39

Fail, kolego, Robert ich nie sprzedaje, tylko propaguje ideę czytania na e-papierze 🙂

Odpowiedz

Agnieszka Wyrzykowska Styczeń 22, 2014 o 09:15

A ja się zgadzam z Robertem – nie ma to jak czytnik e-booków, oszczędność ogromna jeśli czyta się kilkanaście czy – tak jak ja – kilkadziesiąt książek rocznie. A argument o papierowych książkach, których nie da się zastąpić podnoszą tylko ci, którzy nie korzystali nigdy z Kindle. To, że można w nim trzymać jednocześnie kilkadziesiąt pozycji i zabierać na wakacje jedno niewielkie urządzenie zamiast kilku książek, a także to, że można czytać wygodnie na leżąco – to moim zdaniem największe zalety czytnika.

Od siebie dodam jeszcze, że przy oszczędzaniu najważniejsza jest otwartość na rożne rozwiązania. Przy okazji niedawnego wyjazdu do innego miasta przekonałam się, że nocleg w hotelu znanej marki, który akurat miał promocję wyszedł znacznie taniej niż nocleg w tzw. “kwaterze prywatnej”. A zawsze jakoś hotele odrzucałam z góry, szukając noclegów, bo wydawało mi się, że są drogie!

I druga kluczowa sprawa – planowanie. Jeśli wiem, że cały dzień spędzę poza domem, mogę przewidzieć, że będę głodna, więc albo muszę mieć przy sobie coś do jedzenia, albo będę musiała coś kupić. Więc lepiej zastanowić się gdzie zjem obiad i tak poukładać plan dnia, żeby za ten obiad nie przepłacić (np. zjeść w niedrogim barze wegetariańskim a nie w fast foodzie czy droższej restauracji). Planowanie pozwala unikać kupowania na szybko – np. batonika w kiosku, kiedy nagle złapie nas głód.

Świetny wpis jak zawsze – przy okazji nadrobiłam też ten o oddawaniu krwi, podlinkowany tutaj 🙂 Pozdrawiam!

Odpowiedz

Michał Szafrański Styczeń 22, 2014 o 10:24

Hej Remigiusz,

Nie zgodzę się z Tobą. Po pierwsze, to Robert pisze o e-bookach, ale nawet jeśli by je sprzedawał, to tu ma akurat sporo racji.

Z mojej perspektywy:
– Ebooki mogę wszędzie zabrać. Kindle (czytnik Amazona) mam ze sobą prawie zawsze.
– Kindle jest lekki
– Kindle mogę obsługiwać jedną ręką, co przy moich małych dłoniach ma kluczowe znaczenie (książki tak nie obsłużę)
– Nie muszę szukać książek – większość mam przy sobie w Kindle. A ja czytam równolegle kilka/kilkanaście książek i się między nimi przełączam 🙂
– Książki w Kindle nie zajmują miejsca na półkach. W mieszkaniu mam kilka dużych regałów wypełnionych książkami. Naprawdę mnie to czasami wpienia jak to się wszystko marnuje i zajmuje miejsce.
– I jeszcze zaletą Kindle jest to, że ja robię bardzo dużo notatek w przypadku niektórych książek. Kindle pozwala mi mieć do nich dostęp w uporządkowany sposób. Do tego mogę je przeszukiwać! Naprawdę pobazgrane marginesy książki trudniej się przeszukuje…

To tak z punktu widzenia praktyka czytającego książki i mającego pewnie z 1000 albo i więcej książek w tradycyjnej postaci w domu.

Pozdrawiam

Odpowiedz

Ola Styczeń 23, 2014 o 16:48

Tylko że czytnik e-booków trzeba ładować… Idę do biblioteki po książkę i mam dużo większy wybór niż darmowych e-booków i nie tracę nic na prąd. Poza tym gapienie się w ekranik nadweręża wzrok bardziej niż patrzenie na papier 😛 W czytnikach denerwuje mnie także układ tekstu. Czasem teksty są okropnie sformatowane. Korzystanie z bibliotek, zwłaszcza jeśli mamy je blisko jest najtańszą opcja. Ja mieszkam na wsi i mam w pobliżu wypasioną bibliotekę. Spacerek raz w tygodniu po książkę to też samo zdrowie 😛

Odpowiedz

rychu Luty 9, 2014 o 16:10

etam. bateria w kindlu trzyma prawie miesiąc.. a ekran e-ink (obczaj w google) nie świeci tylko wyglada jak zwykły papier.

Odpowiedz

Marcjanna Listopad 18, 2015 o 21:16

Uwielbiam książki tradycyjne, ale ostatnio spróbowałam Kindle’a z zamiarem ostrej krytyki. Nie wyszło :p
Czytnik z tradycyjnymi klawiszami, lekki, pojemny z ekranem koloru papieru… Na dodatek mają go w bibliotece, więc można wypożyczać wraz z e-bookami bez inwestowania własnej gotówki 🙂

Odpowiedz

Michał Stanek Czerwiec 2, 2018 o 17:10

W temacie książek jestem miłośnikiem papieru i lubię książki kupować na własność, przynajmniej takie, o których wiem, że do nich wrócę. Ale czytam ich dużo więcej. Jestem zapisany w kilku filiach w mieście, więc, głównie wokół miejsca pracy i miejsca zamieszkania, no i to jest całkiem obfite źródło zbiorów. Ale jak już mam kupić coś dla siebie, wtedy:
1. NIE PRZEKRACZAM ZAŁOŻONEGO LIMITU – w moim przypadku 1 książka na miesiąc, ale to sprawa indywidualna. Dzięki temu starannie wybieram tytuły.
2. TYLKO RYNEK WTÓRNY. Korzystam z Allegro z sortowaniem “cena z dostawą od najniższej, monitoruję takie wyniki wyszukiwania wielu tytułów w zakładkach Chrome. Alternatywne źródło zbudowałem sam – to Antykwarioosz.pl, wyszukiwarka antykwaryczna, szpera w ponad 70 antykwariatach internetowych.
3. WOLĘ POCZEKAĆ NIŻ PRZEPŁACIĆ. Mam w biblioteczce wiele cennych pozycji, na które czekałem latami jak pająk, bo je wystawiano bardzo drogo. Ale zawsze w końcu ktoś wystawił tanio. Nigdy też nie przeszkadzało mi poczekanie pół roku z zakupem nowości, aż trafią na allegro pierwsze czytane egzemplarze. W efekcie OD 10 LAT NIE KUPIŁEM KSIĄŻKI DROŻEJ NIŻ 30 ZŁ Z PRZESYŁKĄ (a do końca 2015 r. max to było 25 zł).

A w ogóle świetny blog, wracam do studiowania.

Odpowiedz

niewierzę Luty 28, 2014 o 22:55

Popatrz stary misiu, a ja głupi zawsze myślałem, że w książkach chodzi o język, konstrukcję i idee w nich zawarte. A tu okazuje się, że są to po prostu obiekty macania i wąchania…

Odpowiedz

Kuba Styczeń 21, 2014 o 22:03

Cześć Michał! Chylę głowę przed Tobą, bo z każdym Twoim artykułem doceniam, ile pracy w niego musiałeś włożyć – dzięki wielkie za to!!! Porady bardzo przydatne i z pewnością możliwe do wdrożenia od zaraz! tak na marginesie, jeśli ktoś chce szybko znaleźć dość konkretną odpowiedź na pytanie znajdujące się w pasku adresu tej strony (czyli jak oszczędzać pieniądze), to powinien otworzyć ten artykuł 🙂 tutaj wszystko jest hasłowo, bo rzeczą jasną jest, że każdy z tych 107 pomysłów nadawałby się na osobny artykuł., ale daje inspiracje do przemyśleń swoich zachowań. Takim przykładem na świeżo dotyczącym zakupów oraz pytania – czy faktycznie jest mi to potrzebne – jest moja teściowa, która odebrała telefon od teleakwizytora, który zaproponował książkę o papieżu itp (kanonizacja się zbliża tak więc się zacznie wielki handel) za 70zł….no i ją zamówiła…za kilka dni książka przyszła, teściowa ją tylko przekartkowała i do dzisiaj leży już na półce…..to taka mała przestroga dla innych na przyszłość, że warto po pierwsze być asertywnym, a po drugie tak jak Michał już wspomniał, zadać sobie pytanie, czy to co chcemy kupić lub to co nam chcą wcisnąć, czy faktycznie tego potrzebujemy! Pozdrawiam serdecznie!

Odpowiedz

Artur Styczeń 21, 2014 o 22:04

NAPRAWIAJ. To co się da naprawiaj, często “fachowcy” twierdzą że się nie da, ale jak poszukasz porozmawiasz ze znajomymi to się okazuje że można naprawić pralkę, telewizor, zacerować odzież, skleić buty. Nie daj się wmanewrować w kupowanie ciągle nowych produktów. Zawsze warto sprawdzać możliwość naprawy.

Odpowiedz

Gosia Styczeń 21, 2014 o 23:13

Naprawiaj, ale też reklamuj! Ja zazwyczaj po sezonie zimowym reklamuję buty. Jeśli są gdzieś choćby delikatnie rozklejone to albo czeka je naprawa albo zwrot pieniędzy (na nowe buty na przyszły sezon :-))

Odpowiedz

Majanka Styczeń 22, 2014 o 17:55

Właśnie chciałam to napisać 🙂 Koniecznie trzeba trzymać paragony z zakupów, zwłaszcza butów, kurtek, itp. Ja dzięki reklamacji miałam nowe buty na nowy sezon bez płacenia. Teraz jest moda na jednorazówki-jednosezonówki. Ale dbając o ubrania i buty, naprawiając drobne problemy, możemy je nosić kilka ładnych sezonów. I po jakimś czasie okazuje się , że nie ma potrzeby kupować kolejnych.
A artykuł cudownie inspirujący. Czas przestać narzekać, że ‘bida z nędzą’ i małymi kroczkami do przodu 🙂

Odpowiedz

tofik Styczeń 23, 2014 o 20:20
Łukasz Styczeń 29, 2014 o 19:12

Tofik, dzięki wielkie za podpowiedź co do braku paragonu. Kupiłem buty za ponad 400 zł, na które długo odkładałem i oczywiście zgubiłem paragon co nigdy mi się nie zdarza ! Miewam nawet paragonu sprzed ponad 5 (!) lat 🙂 no a buty to buty ( szczególnie w moim przypadku ) choćby i tysiąc kosztowały jestem w stanie zniszczyć je w pół roku.

Odpowiedz

pozynegatywka Styczeń 21, 2014 o 23:26

Zgodzę się, ale czasem warto poszukać specjalisty, który skasuje za usługę niż zabierać się samemu, rozkopać i później w perspektywie płacenia za naprawę raz tyle i tak kupić nowe urządzenie.
Ale faktycznie dużo można zreperować samemu – na necie jest masa tutoriali co i jak.

Odpowiedz

Michał Szafrański Styczeń 22, 2014 o 10:26

Bardzo dobra rada. Dzięki Artur 🙂

Odpowiedz

Zbyszek Luty 5, 2017 o 20:14

Warto zajrzeć na You Tube – jest tam wiele filmów poradnikowych dotyczących różnych napraw. Można zobaczyć, czy sobie z daną naprawą poradzimy, czy mamy potrzebne narzędzia itd… Lepiej się o tym przekonać zanim rozkręcimy telewizor lub pralkę.

Odpowiedz

Kamil Luty 28, 2018 o 23:28

@Artur, dobra porada. Wiele sprzętów AGD ma budowę modułową – wystarczy wyjąc zepsuta część i wstawić nową, kupioną na Allegro (części na Allegro są często bardzo tanie). ja tak naprawiłem krajalnice do chleba – wymieniłem zużytą zębatkę napędową – koszt 6 zł za zębatkę plus półtorej godziny roboty (nie licząc czasu oczekiwania na przesyłkę z nową zębatką). Krajalnica chodzi jak nowa.
Wiele rzeczy już tak naprawiłem (nawet monitor od mojego PC) – trzeba się tylko odważyć, przełamać mit myślenia, że “naprawianie jest trudne”, bo nie jest. Trzeba tylko robić starannie i na bieżąco fotografować, co się skąd wyjęło i która śrubka skąd wykręcona – żeby na podstawie zdjęć wszystko złożyć prawidłowo do kupy (np. żeby wpiąć wszystkie rozłączone kabelki we właściwe miejsca).
A jaka potem satysfakcja, że samemu się cos naprawiło 🙂

Odpowiedz

Arek Październik 17, 2018 o 17:51

Masz Arturze racje. Sam dwa razy wymieniałem czujnik OWI w zmywarce – kosz czujnika ok. 40 zł i pół godziny pracy, a serwisant życzył sobie 200 zł. A cholerstwo lubi się „psuć” gdy jest twarda woda. Pozdrawiam

Odpowiedz

BlingAlley Styczeń 21, 2014 o 22:13

Sama kilka dni temu zaczęłam odcinać końcówki ale te końcówki w portfelu. Na koniec dnia pozbywam się końcówki z drobnych i wrzucam do puszki. Ucieszyłam się, że w ING jest ten program “Smart Saver” bo chętnie z niego skorzystam.

Odpowiedz

Kamila Styczeń 21, 2014 o 22:22

Bardzo przydatny wpis, do punktu drugiego sama od jakiegoś czasu się stosuję. Wciągnęło mnie to do tego stopnia, że zaczęłam prowadzić blog, na którym podaję przepisy na szybkie i proste dania, wycenę produktów potrzebnych do przyrządzenia tego posiłku oraz aktualnych promocji na nie. Ogólnie chodzi o to, żeby wyszło tanio i smacznie 🙂

PS. Dzięki Panu zaczęłam w końcu kontrolować finanse osobiste. Wszystkie moje wcześniejsze próby zapisywania wydatków w zeszycie kończyły się fiaskiem już po kilku dniach.. Od trzech miesięcy wszystko skrupulatnie zapisuję w Microsoft Money. Jestem za to bardzo wdzięczna! 🙂

Pozdrawiam serdecznie,
Kamila

Odpowiedz

Paweł Styczeń 21, 2014 o 22:27

Gratuluję, świetny artykuł, krótkie skondensowane treści.

Odpowiedz

czyzykczyzyk Styczeń 21, 2014 o 22:27

alkohol bee ale samodzielna produkcja wina jest ok, koszt produkcji 50 gr za litr, atrament w drukarce to czasem duzy koszt ale np.drukarke canon mp282 napelnialem sam (igla i strzykawka + atramenty z allegro = 40 zl ) swiety spokoj na min 2 lata przy dosc czestym drukowaniu

Odpowiedz

Karol Styczeń 21, 2014 o 22:31

“Wielka księga oszczędzania” … jest taka książka … i widzę, że autor bloga sporą jej cześć skopiował w tym wpisie, nie podając źródła …

Odpowiedz

Remigiusz - blog Oszczędzanie Styczeń 22, 2014 o 00:02

a to ciekawe… uwierz mi, ja jako autor blogów o oszczędzaniu ze stażem o wiele dłuższym niż Michał nigdy się z tą książka nie zetknąłem

po prostu trudy codziennego życia i brak czasu

czy uważasz, że np. moje wpisy to tez kopia?

a może niektóre pomysły są po prostu uniwersalne?

ciekaw jestem odpowiedzi

Odpowiedz

Michał Szafrański Styczeń 22, 2014 o 00:11

Hej Karol,

Pierwszy raz słyszę o takiej książce. Absolutnie się nią nie posiłkowałem. Nie muszę. Siedziałem trzy dni wypisując to co mi do głowy przyszło i większość tych wskazówek przewija się w moich wpisach lub jest w planach na kolejne wpisy 🙂

Pozdrawiam

Odpowiedz

Remigiusz - blog Oszczędzanie Styczeń 22, 2014 o 00:40

może niech Karol wymieni które elementy są zgodnie z książką, które nie, to jak na mój gust w 100% nieporozumienie

sam, osobiście znam niewiele innych aktywnych blogów typowo oszczędnościowych (nie finansowych) poza tymi, którzy mają lub w przeszłości mieli jakiś kontakt z blogiem Racjonalne Oszczędzanie

jakoszczedzacpieniadze.pl
“oszczędzanie pieniędzy” Piotra Górnickiego?
kto jeszcze? archiwalne oszczedzanie.net? właściwie innych nie znam…

z samą książką w wolnej chwili się zapoznam, ciekaw jestem także daty publikacji, by się nie okazało, że niektóre pomysły ode mnie są ściągnięte 😛

Odpowiedz

Pedagog pomaga Styczeń 22, 2014 o 07:39

No cóż, nawet jeżeli jakieś treści są wspólne to nie jest to pierwszy “wynalazek ludzkości”, który rozkwitł w dwóch miejscach/umysłach jednocześnie 😉

Dublowanie się zdarza i nie zawsze jest kwestią złej woli czy działań “z premedytacją”.

Odpowiedz

LadyK Styczeń 21, 2014 o 22:32

Dla mnie to również jeden z najfajniejszych postów w ostatnim czasie:) Do rady nr 87 mogę dorzucić – korzystajcie z sody oczyszczonej i octu. Skutecznie zastępują wszelkie cility i inne bangi, które wykorzystujemy do czyszczenia kuchni. A są dużo zdrowsze.

Odpowiedz

konwicki Styczeń 21, 2014 o 22:34

Filtry do wody to akurat wielka ściema. Poza tym ja akurat lubię wodę gazowaną, która z kranu nie leci. Ostatnio zauważyłem, że jest duża różnica w smaku między najtańszą wodą z marketu a wodą znanej firmy. U mnie w kranie jest woda dobrej jakości, ale w związku z tym, że lubię gazowaną, z tej porady nie skorzystam.

Odpowiedz

tofik Styczeń 23, 2014 o 20:21

kup sobie urządzenie do gazowania wody 😛

Odpowiedz

Alicja Styczeń 21, 2014 o 22:35

Kilka sposobów oszczędzania wprowadziłam dzięki Tobie Michale, kilka ze zdrowego rozsądku i konieczności zaoszczędzenia pieniędzy na mój i męża mały domek z ogródkiem. Tak dla zobrazowania w konkretnych kwotach:
1. punkt 22 – przez Twój artykuł zmusiliśmy się z mężem i zamiast odkładać spłacenie karty kredytowej (1600 zł zadłużenia) na później, zdecydowaliśmy się ją spłacić w styczniu i następnie ją pocięłam 🙂 – strasznie dumna jestem z tego 🙂 (odsetki ok. 40 zł/miesięcznie i udało nam się uniknąć opłaty rocznej 60 zł)
2. punkt 40 – mimo, że mam blisko do pracy z domu (ok. 6 km) lubię być niezależna i mieć auto, po pracy odwiedzam rodziców, jeżdżę na zakupy itp. więc na ten moment nie wyobrażam sobie nie mieć samochodu. Zdecydowaliśmy się zamienić z mężem mojego pięknego forda mondeo (w automacie), który palił 12 litrów, na starsze audi A4 które pali 6 litrów – oszczędność 400 zł/miesięcznie
3. punkt 95 – mąż dla zdrowia, ale i z bólem rzucił palenie po 15 latach – oszczędność 400 zł/miesięcznie
Chciałam tylko pokazać, że zaledwie wprowadzenie 3 zmian w życiu spowodowało, że zaoszczędziliśmy z mężem 850 zł/ miesięcznie – 10200 zł/rocznie. Już nawet nie wspomnę o innych mniej spektakularnych oszczędnościach.
Dzięki Michał za wszystko

Odpowiedz

Michał Szafrański Styczeń 22, 2014 o 10:28

Hej Alicja,

Bardzo miło mi to przeczytać. Dobrze wiedzieć, że nie tylko czytasz, ale także praktycznie wdrażasz w życie i jeszcze chce Ci się pochwalić efektami. Bardzo Ci za to dziękuję 🙂

Powodzenia w dalszym “wyciskaniu” pieniędzy 🙂

Odpowiedz

Maja Styczeń 15, 2016 o 16:34

Wlasnie policzylam ile papierosy i alkohol mojego meza kosztuja nas rocznie- tyle co wypasione 4 tygodniowe wakacjwe na Majorce…. O rajusku. zalamalam sie. No nie.

Odpowiedz

Romek Styczeń 21, 2014 o 22:37

Interesujący artykuł, czytam bloga od ponad roku i wprowadzam porady w życie. Dzięki powyższym radom w ciągu roku zbiłem koszty stałe z 1900zł do 1100zł a jak dobrze pójdzie to w maju uzyskam wynik 800zł kosztów stałych! Dzięki Michał 🙂

P.S. Czekam z niecierpliwością na artykuły o inwestycjach!

Odpowiedz

Rafał Styczeń 21, 2014 o 22:38

Bardzo fajny artykuł!
P.S. Jakie konto oszczędnościowe polecacie – w którym banku?

Odpowiedz

blue Styczeń 21, 2014 o 22:47

ad “6. Korzystaj z hipermarketów internetowych. Oszczędzisz czas.”

Ale nie pieniadze! Hipermarkety internetowe sa znacznie drozsze niz stacjonarne markety, a juz na pewno dyskonty spozywcze.

Dodatkowo, np Tesco nalicza ceny na dzien dostawy a nie zamowienia (skandal w/g mnie) czyli np w niedziele klikasz zakupy – wrzucasz do koszyka kawe w promocji i cos tam jeszcze, a w poniedzialek przy dostawie okazuje sie, ze do zaplacenia masz nie 100 a np 140zl bo w poniedzialek ta kawa juz promocji nie jest itp

Odpowiedz

Agnieszka Wyrzykowska Styczeń 22, 2014 o 09:21

Przy podsumowaniu zamówienia w Tesco masz zawsze na czerwono napisane, jeśli jest promocja – to do kiedy ona trwa. Raz też się na to dałam nabrać, ale potem zawsze patrzę, do kiedy jest dana promocja. Zresztą to działa w dwie strony – czasem udaje mi się załapać na promocję, o której nie miałam pojęcia w dniu zamawiania zakupów, bo jeszcze wtedy jej nie było.

Odpowiedz

Michał Szafrański Styczeń 22, 2014 o 10:34

Hej Blue,

Każdy patent oszczędnościowy to potencjalnie miecz obosieczny. Dlatego warto używać głowy i samodzielnie podejmować decyzje czy konkretna porada w naszym przypadku ma sens finansowy czy nie.

Czasami opłaca się zapłacić więcej tylko po to, by nie marnować czasu. A w przypadku osób, które nie potrafią robić w sklepie zakupów z listą, jest to czasami jedyny sposób na uniknięcie kosztów dodatkowych (“a jeszcze to wrzucę do koszyka skoro już jestem w sklepie”). Per saldo może się okazać, że płacąc więcej za produkty, wydajesz mniej na całe zakupy. Że o koszcie dojazdu nie wspomnę.

Wszystko do samodzielnego rozważenia, ale nie jest tak, że skoro w Internecie są wyższe ceny niż w sklepie stacjonarnym, to jest to jednoznacznie źle i dyskwalifikuje tą formę robienia zakupów.

Pozdrawiam

Odpowiedz

konwicki Styczeń 21, 2014 o 22:49

No i jeszcze druga garść drobnych uwag krytycznych:
skrót od miesiąca – mies., a nie m-c
Przycisk do WC mam tylko jeden 😉 Rzadko spotykam się z dwoma.
Punkt 69 – brak cudzysłowu zamykającego w “zbieraczem”

Tak ogólnie jest to megaprzydatny zestaw wskazówek. Na pewno warto z niego skorzystać. 🙂

Odpowiedz

Michał Szafrański Styczeń 22, 2014 o 10:34

Dzięki za uwagi. Cudzysłów dodany. Skrót m-c jednak zostanie 🙂

Pozdrawiam

Odpowiedz

krool Styczeń 21, 2014 o 22:51

Znów Michale zapomniałeś jak wielką oszczędnością w dziedzinie Auto jest instalacja LPG. Ja mając auto na LPG podczas 5 letniej jego eksploatacji oszczędzam na zakup kolejnego auta (ok 15 tyś zł).
Pozdrawiam

Odpowiedz

Maciej Bieniek Styczeń 21, 2014 o 22:54

Elementarz oszczędzania 🙂
Świetne zestawienie tego co najważniejsze.

Odpowiedz

Konsumentalista Styczeń 21, 2014 o 22:55

Fajny artykuł. Przydatna lista. 🙂

Ostatnio zastanawiałam się też nad tym – ile naszych potrzeb zakupowych jest prawdziwych, a ile jest wykreowanych przez sprzedawców. Polecam każdemu taką chwilę refleksji, można sporo zaoszczędzić. 🙂

Odpowiedz

bożena jędral Styczeń 21, 2014 o 22:57

wspaniała lista
Właśnie nakazałam mężowi oczyścić wentylator (efekt? ciszej “chodzi”).
Już wspominałam, że to właśnie poznanie ciebie zmotywowało mnie do większej oszczędności ponieważ mam CEL, który staram się zrealizować.
sposobami, które znam i sprawdzają się w moim przypadku od lat postanowiłam dzielić się z moimi czytelnikami, utworzyłam dział mama doradza, a w nim: mądre wydatki,oszczędzam w domu, tanie chowanie, lubię zysk. Notatnik zapisany pomysłami, cykl niedzielny zaczął się 3 wpisy temu. Pierwszy wzbudził zainteresowanie, drugi nieco mniejsze, natomiast trzeci obnażył prawdę: mały bloger nie ma prawa powiedzieć, jak coś sprawdza mu się od lat, bo zostaje posądzony o kopiowanie cudzych wpisów.
Długo sprawdzało mi się odkładanie 5zł do słoika, obecnie wolę pozostawić gotówkę na koncie. Na złomie zyskujemy sporą sumę. Wymiana ciuszków po dzieciach oraz sprzedaż to również duża oszczędność.Ubranka na urodziny zamiast zabawek-od bardzo dawna mam dzieci od stóp do głów ubrane przez gości 🙂 . Gaszenie zbędnego światła oraz wyłączenie czuwających urządzeń weszło nam dawno w nawyk. Do tego mamy zasadę: biednych ludzi nie stać na tanie rzeczy (klasyczne buty, klasyczne ubrania, przy większej liczbie dzieci posiadanych bądź planowanych firmowe zabawki).
Na zakupy tylko z listą i pełnym żołądkiem,żeby nic nie kusiło.
pozdrawiam bożena

Odpowiedz

bożena jędral Styczeń 22, 2014 o 09:39

widzę,że duży bloger również nie może mieć własnych pomysłów,bo znalazł się ktoś kto podsumował :skopiowane (swój komentarz zamieszczałam przez dwie godziny, dlatego dopiero rano oagrnęłąm pozostałe komentarze ,które się międzyczasie pojawiły)

Odpowiedz

Michał Szafrański Styczeń 22, 2014 o 10:37

Hej Bożena,

Jaki ja tam “duży bloger”? Proszę Cię… 🙂 Ja mam tylko 168 cm i to jak się wyprostuję 😉

Pozdrawiam

Odpowiedz

Gosia Styczeń 21, 2014 o 23:16

Jedną z najważniejszych rad, ale to raczej dla tych co mają z czego oszczędzać ale nie potrafią lub wydaje im się, że nie mają z czego, było – płać najpierw sobie. Od tego momentu systematycznie idą przelewy na oszczędności, a żyjemy na tym samym poziomie 🙂

Dzięki Michał za kolejny świetny wpis!

Odpowiedz

Kamil Styczeń 21, 2014 o 23:22

Dobry artykuł, jak większość Twoich. Lubię Cię czytać, ponieważ mamy podobne myślenie. Zwracam uwagę na błąd w punkcie 99, jest “Policz ile zarabiasz na godzinę, zapisz na kartce, potem podziel przez 8 i też zapisz…”, a raczej powinno być “…pomnóż przez 8…”.
Pozdrawiam serdecznie!

Odpowiedz

Kamil Girtler Styczeń 22, 2014 o 00:11

O, już poprawione, jak szybko 🙂

Odpowiedz

Michał Szafrański Styczeń 22, 2014 o 10:38

Dziękuję Kamil za wyłapanie tego błędu. Tak – już poprawione.

Miłego dnia 🙂

Odpowiedz

Magdalen Styczeń 30, 2016 o 13:14

Dziękuję Ci szczególnie za poradę nr 99.
To naprawdę działa, kiedy pomyślę ile wysilku i wiedzy, kreatywnosci i żmudnej analitycznej pracy muszę wlozyc aby kupić markową bluzeczke.
Ilość pracy jest skutecznym motywatorem aby zastanowić się nad “czy warto”?
Cieszy mnie, że promujesz temat oszczędzania, bo wiele ludzi podchodzi do tego jakby się im coś zbierało i ograniczało.
Nie chcą tego robić bo czują, ze to odmawianie i meczarnia.
Ty piszesz o zaletach dlugofalowych.

Odpowiedz

Krzysiek Styczeń 21, 2014 o 23:30

Potwierdzam, jeśli chodzi o ubrania. Sam w sklepie z odzieżą używaną kupiłem podobny płaszcz jak Mr. Vintage (też marki Gloverall), tylko, że za 34,30 zł + 55 zł przeróbki krawieckiej.

Btw, może głupie pytanie, ale bardzo mnie interesuje czy sklep fabryczny to jest outlet czy sklep przy zakładzie szewskim? Nie znałem tego pojęcia, a w internecie widzę dwie jego wersje.

Odpowiedz

Michał Szafrański Styczeń 22, 2014 o 10:40

Hej Krzysiek,

Gratuluję zakupu 🙂 Co do “outlet” – nie ma niestety jednoznacznego nazewnictwa i każdy nazywa jak chce, ale generalnie przyjęło się, że outlet to sklep firmowy zajmujący się wyprzedażą końcówek serii, wszystkim co wychodzi ze sprzedaży w pozostałych sklepach firmowych. W Polsce w praktyce takie sklepy mają pełny przegląd asortymentu i w niektórych jest on w dobrych cenach… a w niektórych nie. Różnie bywa. Trzeba szukać i porównywać 🙂

Pozdrawiam

Odpowiedz

Krzysiek Styczeń 22, 2014 o 17:57

Wiem, chodzi mi tylko o to, co rozumiesz przez pojęcie “sklep fabryczny”?

Odpowiedz

kruszyn Styczeń 21, 2014 o 23:35

36. JEŹDŹ – naprawdę?!

Odpowiedz

Michał Szafrański Styczeń 21, 2014 o 23:39

Hej Kruszyn,

Niepoprawnie? 😉

Pozdrawiam

Odpowiedz

monana Styczeń 22, 2014 o 08:30

Bardzo dobra odpowiedź Michale 🙂

Może ktoś zauważy różnicę między JEŹDŹ a jeździj.

Pozdrawiam

Odpowiedz

Łukasz Styczeń 21, 2014 o 23:56

Po przyjeździe do Warszawy z innej miejscowości można przestraszyć się cen za usługi fryzjerskie. Ja już zainwestowałem w maszynkę i sam się strzygę 🙂 Oszczędność około 30 zł na 1,5 miesiąca, czyli 240 zł rocznie 🙂

Odpowiedz

Michał Szafrański Styczeń 22, 2014 o 00:17

Hej Łukasz,

Nie chciałem o tym pisać 🙂 Ja od 13 lat strzygę się sam, ale faktem jest, że fryzurę mam nieskomplikowaną. I przyznaję, że jest to gigantyczna oszczędność – i pieniędzy i czasu.

Pozdrawiam

Odpowiedz

Ewa Czerwiec 17, 2014 o 14:07

A w przypadku kobiet – domowe farbowanie włosów. Jeśli sama potrafisz lub masz kogoś sprawdzonego, to zamiast kwoty (90-100 zł w małych miastach i 130-180 zł w Wawie – wg moich info) płacisz za zestaw do farbowania (farba, utleniacz, maseczka czy co tam jeszcze) 30-50 zł (wliczając za pierwszym razem również plastikową miseczkę i grzebień do nakładania farby tylko do tego celu przeznaczone). Dodam, że mam na myśli farby profesjonalne, fryzjerskie, czyli dużo trwalsze od tych marketowych.

Odpowiedz

Maja Styczeń 15, 2016 o 16:51

To tak przy kosmetykach- zamiast czesto nakladac odzywki na wlosy i zaraz zmywac, o wiele korzystniej dla urody i portfela jest 1-2x w tygodniu nalozyc maseczke, zawinac workiem foliowym, recznikiem, zrobic sobie kawe i tak potrzymac na glowie ok 30 min.
Rada od fryzjerki, ktora wie co robi.

Odpowiedz

Agnieszka Czerwiec 2, 2017 o 17:44

Bardzo polecam domowe farbowanie henna (koszt ok. 35 zl). Teraz jest juz cala gama kolorow, od blond po ciemne, w dodatku lepiej pokrywa siwe wlosy niz niejedna farba od fryzjera. I dluzej sie utrzymuje! Wlosy tez pieknie lsnia, naturalnie i bez chemii. Ogromna oszczednosc.

Odpowiedz

Paweł Styczeń 22, 2014 o 00:00

Dla wielu osób oszczędzanie jest takie trudne, ponieważ są zakładnikami własnych przyzwyczajeń i przekonań. Bardzo ciężko jest np. zrezygnować z kupowania wody mineralnej i pić filtrowaną wodę z kranu, jeśli od zawsze wszyscy wokół mówili, że taka woda to najgorszy syf i kupowali wodę butelkowaną. Ja od 2 lat piję wodę z kranu – smakuje mi, żyję i mam się dobrze.

Odpowiedz

Magdalaena Styczeń 22, 2014 o 02:02

No to masz szczęście, że Ci smakuje. Jak ktoś lubi wodę gazowaną to niestety filtr mu nie pomoże.

Odpowiedz

Ula Maj 25, 2015 o 15:18

Wracam do tego wpisu po raz któryś, ja piję prosto z kranu, bez filtra i się zastanawiam, jak to możliwe, że w naszej 3-osobowej rodzinie, w 140m2 domu płacimy za prąd niecałe 50 zł miesięcznie a za wodę ok. 55 zł – kwartalnie. A myjemy się, oglądamy tv i mamy masę różnych sprzętów, zwłaszcza mój mąż – gadżeciarz.

Odpowiedz

Jacek Czerwiec 6, 2019 o 08:53

Ja kupuję wodę butelkowaną, niegazowaną. Woda z kranu ma niską mineralizację i mi nie smakuje. Tyle że ta woda jest 5-litrowa i kosztuje aktualnie 1.99 zł. Wodę kranową filtruję dzbankiem i używam jej do np. kompotów (smak wody nie ma wówczas znaczenia) i gotowania wody w czajniku. Kamień w czajniku jest dużo mniejszy.

Odpowiedz

Karol Styczeń 22, 2014 o 00:01

Świetna lista!

I gratuluję wytrwałości w pisaniu tej wielkości elaboratów 🙂

Odpowiedz

Michał Szafrański Styczeń 22, 2014 o 00:14

Dziękuję Karol. Bite 3 dni pisania.

Odpowiedz

funboy Styczeń 22, 2014 o 00:02

Super podsumowanie. Liste jutro wydrukuje aby miec przed oczami.

Do tego co juz powiedziane dodam, ze rok temu postanowilem przestac kupowac prase (zarowno dzienniki jak i tygodniki) i zobaczyc czy to co jest za darmo w Internecie mi nie wystarczy. Wystarcza. Kupujemy (najczesciej brat a ja potem czytam albo odwrotnie) jeden dobry miesiecznik o finansach (tak, jest jeden taki na F 😉 ). Dodam, ze potem jeszcze go sprzedaje odzyskujac ok 25%

Ksiazki czesto zycze sobie na prezent, wymieniam sie ze znajomymi/rodzina, korzystam z biblioteki, kupuje w empiku za punkty payback czy na merlinie za punkty vitay (mam nadzieje, ze oferta sie jeszcze pojawi). Efek jest taki, ze w kolejnej kategorii prawie nie wydaje zywej gotowki. Do tego oczywiscie mam e czytnik i korzystam z darmowych ebookow.

Zaczelismy z zona razem jezdzic i wracac z pracy. Efekt: zona przestala kupowac bilet miesieczny (kto mieszka w Warszawie to wie jaka to oszczednosc, strefa podmiejska!).

Zabudowalem balkon. Jest ciszej, czysciej ale przee wszystkim duzo cieplej.
Ciepla zima to nie moja zasluga ale skorzystalem jak moglem.

Zaczalem chodzic na silownie (oczywiscie taka, ktora akceptuje karte multisport od mojego pracodawcy). Jezdzimy ze znajomym we 2. Oczywiscie jednym samochodem, na zmiane.
W bagazniku zawsze mam butelke wody. Ta zakupiona na miejscu jest o1zl drozsza

Itd itp. Moglbym tak dlugo 😉

Oszczedzanie mam we krwii ale lektura bloga to dodatkowe inspiracje i motywacja

Dzieki Michale

Obecnie

Odpowiedz

Remigiusz - blog Oszczędzanie Styczeń 22, 2014 o 00:48

hmm, bardzo mnie zaciekawił pomysł zabudowania balkonu – czy mógłbyś coś o tym więcej skrobnąć? jakie koszty? czy wymagało zgody spółdzielni, itp.?

to może być pomysł dla mnie

Odpowiedz

*LESZEK* Styczeń 22, 2014 o 06:55

Ciekawe jak na tym zyskała elewacja (estetyka budynku) ?

Odpowiedz

funboy Styczeń 22, 2014 o 10:06

Odpowiadam od razu na wszystkie pytania.

Zgoda: Jezeli wspolnota ma regulamin, ktory te kwestie omawia to oczywiscie zgoda jest wymagana.
W moim przypadku wszystko zgodnie z przepisami.

Koszty: zalezy od wielkosci balkonu i tego czy masz nad soba jeszcze jeden balkon (wtedy nie trzeba robic dodatkowej zabudowy na gorze co znacznie zmienia koszty).
Ogolnie trzeba przyjac kilka tys zlotych ale to naprawde zalezy od wielkosci zabudowy i systemu (np ile szyb ma byc przesuwanych a ile na stale).

Estetyka: oczywiscie typem zabudowy i kolorystyka dopasowalem sie do budynku (de facto sporo moich sasiadow zabudowalo i wszyscy zrobilismy tak samo). Musialem dodatkowo zaplacic za brazowy lakier zabudowy ale zgadzam sie, ze nie zabudowa nie powinna szpecic. Dodam, ze sa inne sposoby oszpecenia, ktore nie wymagaja pozwolen 😉 sasiad naprzeciwko wiesza np pranie na takiej suszarce podczepionej pod balkon nad nim 😉 to dopiero jest bajzel.

Odpowiedz

Michał Szafrański Styczeń 22, 2014 o 10:44

Hej Funboy,

Świetne patenty. Gratuluję pomysłowości. Fajnie się to czyta 🙂

Co do napojów i zabierania ich w różne miejsca: pełna zgoda. Na napojach naprawdę dużo się przepłaca w różnych miejscach. Ktoś mnie kiedyś krytykował za to, że zabieram do kina własną wodę albo Pepsi… ale ja naprawdę nie rozumiem dlaczego miałbym się uważać za gorszego z tego tylko powodu, że zdecydowałem się wydać mniej za to samo 🙂

Pozdrawiam

Odpowiedz

funboy Styczeń 22, 2014 o 10:56

Dodam, ze zapisalem sie na silownie. Nie do sklepu. Nie podpisywalem zadnego oswiadczenia, ze od tej pory wszystko bede kupowal u nich. 😉

Odpowiedz

Maja Styczeń 15, 2016 o 16:54

Znam doskonaly izotonik domowej roboty:
pare kropel cytryny
szczypta soli
troszke miodu lub stewii.
Calosc wymieszac z woda.
Gotowe.
Jest idealny i zdrowy.
Moj znajomy jest zapalonym biegaczem i mowi, ze nie ma lepszego produktu niz to cudo.

Odpowiedz

MArtedzik Styczeń 22, 2014 o 01:54

* 5 za wpis 🙂

* jeśli kogoś interesuje punkt 70, to polecam m.in. “magiczne pudełko” 😉 http://lenaikuba.pl/bo-w-domu-dzieci-sie-nie-nudza/

* do punktu 96 – polecam na przykład zalukaj.tv 🙂 my oglądamy minimum 4 filmy w tygodniu, często są tam nowości szybciej niż w kinach. A po podłączeniu kabelka z laptopa do dużego tv, masz ekran niczym z kina 😉 Dodatkowo przy posiadaniu malutkiego dziecka jest to idealnym rozwiązaniem, bez konieczności organizowania opieki. Poza tym ogromne oszczędności jeśli policzymy bilety do kina, dojazd w dwie strony, napoje i coś na ząb typu popcorn kupione przy kasach. Jeśli w kinie musisz coś chrupać i pić, zaopatrz się wcześniej w Biedronce, zwłaszcza jeśli idziesz z całą rodziną 😉

Odpowiedz

Krzysiek Styczeń 22, 2014 o 18:01

Prooooszę! Nienawidzę jak ktoś mi nad głową w kinie coś chrupie.

Odpowiedz

june Luty 28, 2014 o 13:16

Serwisy typu zalukaj, kinoman to kradzież. Czy możemy nie promować sposobów na oszczędzanie, będące kradzieżą? Bo za chwilę pojawią się patenty na “bezkosztowe” wynoszenie jogurtów ze spożywczaka i podciąganie energii od sąsiada. C’mon.

Odpowiedz

Magdalaena Styczeń 22, 2014 o 02:17

„76. Unikaj zakupów impulsywnych. – Jeśli coś nie było planowane, to odłóż taki zakup na 7 dni. Wersja dla wytrwałych – 30 dni. Jeśli to coś wartego zakupu, to kupisz po tym czasie.”
Mam mnóstwo doświadczeń, kiedy wahałam się przed kupieniem jakiegoś produktu, a jak się w końcu zdecydowałam, to już go nie było. Ew. był sporo droższy. Więc jeśli widzę coś fajnego, biorę natychmiast, najwyżej negocjuję możliwość zwrotu. Dużo lepiej zastanawiać się nad zakupem, jeśli jest pewność, że oferta nie przestała być aktualna.

Odpowiedz

Tomasz Styczeń 22, 2014 o 05:09

Dużo dobrej treści w pogułce. Myśle że warto zmieniać nawyki i otwierać się na nowe. Ktoś napisał że można robić wino ja dodam że piwo też można. Nie jest to trudne w internecie są poradniki i blogi. Koszt jednego domowego piwa to 50 % ceny sklepowej.

Odpowiedz

Michał Szafrański Styczeń 22, 2014 o 10:48

Intrygujesz Tomasz 🙂 Robiłeś już? Chyba z ciekawości spróbuję…

Ja właśnie produkuję sobie od niedzieli zakwas na piątkowy chleb 🙂

Pozdrawiam

Odpowiedz

Tomasz Styczeń 22, 2014 o 14:34

Osobiście nie robiłem ,jednak miałem okazję spróbować i powiem ,że smakuje znakomicie :-p

Odpowiedz

Maja Styczeń 15, 2016 o 16:55

Moj maz warzy piwo. Super hobby. Na poczatku kosztowne bo trzeba zakupic sprzet. Ale teraz jest super. Polecam.

Odpowiedz

Andrzej Styczeń 22, 2014 o 06:08

Michale, bardzo długi artykuł, dużo praktycznej wiedzy, ale kiedy na samym początku przeczatałem że po 25 latach oszczędzania będę miał tylko 89 tyś oszczędności, szczęka mi opadła. To wysoka suma jak na dzisiejsze czasy, ale jaka to będzie realna wartość za 25 lat? Wydaje mi się że musisz to podzielić przez 4. Czyli 90 tyś za 25 lat to tak jak teraz 20 tyś. Po drodze, może bank zbankrutować albo nasz rząd uzna że obywatele mają za dużo kasy i legalnie to zagarnie.
Dlatego zgadzam się z oszczędzaniem, bo jest to zgodne z zasadami Pisma Swiętego. Nie można być marnotrawcą. Ale wpłacanie pieniędzy do banku?
Tego to nie rozumiem. Przecież za każdym razem chcą od tego podatek. Jak można płacić podatek od własnej krwawicy?

Odpowiedz

Magdalaena Styczeń 22, 2014 o 06:44

@Andrzej – jakie widzisz alternatywy (nieopodatkowane)

Odpowiedz

*LESZEK* Styczeń 22, 2014 o 07:03

Podatków płacić NIE. A wymagać od państwa TAK ?

Odpowiedz

Michał Szafrański Styczeń 22, 2014 o 10:51

Hej Andrzej,

Proszę Cię – nie szafuj tutaj Pismem Świętym, zwłaszcza jeśli piszesz rzeczy z nim niezgodne. Z jednej strony podpierasz się Biblią, a z drugiej odmawiasz płacenia podatków. Biblia akurat jasno mówi o oddawaniu cesarzowi tego co cesarskie, a Bogu tego co boskie (z tego co pamiętam ;-)). To jest m.in. o płaceniu podatków 🙂

Pozdrawiam

Odpowiedz

Krzysiek Styczeń 22, 2014 o 18:08

Po prostu ludzie mają różną tolerancję dla opodatkowania. Niektórzy zaakceptują opodatkowanie 40% ich dochodu, niektórzy tylko 10%. Przez “opodatkowanie” mam tu na myśli wszystkie pieniądze jakie się oddaje państwu czyli PIT, VAT, akcyza, ZUS i inne, a nie tylko sam PIT.
Michale, zbierasz paragony. Spróbuj pod koniec miesiąca podsumować wszystkie pozycje na paragonach zwane “Suma PTU”. PTU to Podatek od Towarów i Usług, czyli VAT. Potem podziel się przemyśleniami na ten temat na blogu :).

Odpowiedz

Magdalaena Styczeń 22, 2014 o 22:51

No pewnie – są tacy, którzy w ogóle nie płacą podatków (osobistych), a jeszcze dostają kasę z MOPSów. Świetna perspektywa.

Odpowiedz

Ravikg Styczeń 22, 2014 o 06:50

Michał,

Mam wątpliwość co do czytania książek w Empiku… niestety jest to “trochę” okradanie autorów/wydawców. Zapewne nie chciałbyś, żeby ktoś w ten sposób przeczytał Twoje książki. Podobnie z zakupem poza Allegro…

Odpowiedz

Maciek Szczudło Styczeń 22, 2014 o 09:38

Zgadzam sięz Ravikg.

Te sposoby nie są zbyt eleganckie. 🙂 Wydaje mi się, że musimy się nauczyć
oszczędzać z klasą, a tymi sposobami można się skompromitować.
Od rad 64. i 85. już niedaleko do 108.: idź do sklepu, wypytaj sprzedawcę o wszystko, przetestuj produkt i … kup w internecie. Oszczędność: …. pewnie duża.

Odpowiedz

funboy Styczeń 22, 2014 o 10:43

No niby troche nieeleganckie ale pamietajcie o bibliotekach. Tam chodzimy i nie mamy problemu z sumieniem 😉
Prywatnie uwazam, ze nieeleganckie to jest takze nierowne traktowa tworcow i pozostalych podatnikow (koszty uzyskania przychodow) ale to chyba temat na inna dyskusje 😉
Podam jeszcze inny przyklad. Codziennie jade do pracy i mijam setki reklam. Nikt mi za ich ogladanie nie placi. Czy to elegancko? 😉 oczywiscie celowo przerysowalem ale chce podkreslic, ze o nas sie tak nie martwia jak my o nich.

Ja wychodze z zalozenia, ze jezeli cos nie jest nielegalne to jest dozwolone. A czytanie (de facto tego nie robie gdyz nie mam czasu na przesiadywanie w empiku) w np empiku zabronikne nie jest. Wiecej, wlasciciel wrecz zacheca tworzac klubowa atmosfere. Wstawiajac wygodne fotele itd itp

Mysle, ze to nawet przemyslana strategia tych sklepow. Posiedziss, poczytasz, popatrzysz … nawet jezeli nic nie kupisz to zapamietasz i jak bedziesz za miesiac szukal prezentu dla znajomego to wejdziesz na strone tego wlasnie sklepu. Znajomosc marki jest bezcenna.

Odpowiedz

MacDom Styczeń 23, 2014 o 00:06

Biblioteki prasę (i książki) kupują/prenumerują – płacą “gotówką” za to dostawcy prasy a on potem wydawcy.

W Empiku to jest gra. Jakis procent nie kupi, jakiś procent kupi wiecej…

Co nie zmienia faktu ze sam tytuły które cenie kupuje. Jestem swiadomy ze one potrzebuja pieniedzy na jakość, na redakcje. Dlatego np. lubie kupować weekendowe wydanie Dziennika Gazety Prawnej.

Spadek jakości np. tygodników: Newsweek, Wprost ale też media jak W sieci to wina mniejszych przychodów i cieć wydatków.

Inna sprawa – wiecej reklam tym gorzej dla nas: pobudzają do kupowania rzeczy nam zbednych dwa: mniej miejsca na treść.

Odpowiedz

Michał Szafrański Styczeń 22, 2014 o 11:03

Hej Ravikg,

Ja mam do tego trochę inne podejście. Ja wierzę, że świat jest instytucją samoregulującą się 🙂 Jest grupa osób, która kupuje książki i płaci za każdą fizyczną rzecz, która wpada im do ręki i dobrze się z tym czuje. I osobiście sądzę, że to jest większość osób.

Jest też grupa osób, które albo z zasady, albo dlatego, że ich po prostu nie stać – nie kupi książki czy czasopisma. I uważam, że per saldo dla świata jest lepsze to, że te osoby jednak nie będą wykluczone, tylko będą miały dostęp do wiedzy i informacji zawartych w tych książkach, magazynach itp. Nawet jeśli ma to służyć czystej rozrywce (np. pisma o takiej naturze), to też uważam, że takim osobom się ona należy.

I uważam, że jest to wkalkulowane w biznes wydawcy, biznes autora wydającego książkę itp. Jestem przeciwny nielegalnemu powielaniu książek (xero, chomikuj itp.), ale jednocześnie uważam, że nie zbiednieję od tego, że ktoś moją książkę przeczyta całą w Empiku. Oby mu się przydała.

Idąc tym tropem rozumowania, który przedstawiłeś, należałoby założyć, że pożyczanie sobie książek przez znajomych i biblioteki to też takie “trochę okradanie”. Nie zgadzam się z tym punktem widzenia.

Reasumując: co do moich książek, to nie mam z tym problemu, że ktoś przeczyta pożyczoną lub w Empiku. To moją rolą jako autora jest przekonać Czytelnika, że warto za taką książkę zapłacić. Nie tylko ją przejrzeć, ale też mieć u siebie na półce. I wytłumaczyć dlaczego to ważne – także w kontekście tego, że zarabiając na książce będę widział sens w pisaniu kolejnych. Ale tak marginalne zjawisko jak “przeczytanie w Empik” czy nawet kradzież iluś tam egzemplarzy z półek, nie zmienia mojego nastawienia do tego tematu.

Pozdrawiam 🙂

Odpowiedz

konwicki Styczeń 22, 2014 o 12:23

Jeśli chodzi o czytanie w Empiku, to kiedyś dzienniki były powszechnie dostępne, a teraz są za ladą. Właśnie po to, żeby sobie ludzie nie przychodzili czytać. Ja raczej nie mam czasu na czytanie czasopism, które kupię, nie mówiąc już o tym, bym miał stać między ladami i połykać szybko artykuły. Aczkolwiek w większych księgarniach czy większych Empikach niż mój są stali bywalcy, którzy parę godzin dziennie potrafią spędzić, przeglądając magazyny czy książki. I też nie widzę w tym nic złego.

Odpowiedz

Krzysiek Styczeń 22, 2014 o 18:14

Książki w bibliotece zostały jednak kupione przez bibliotekę. Tak samo możesz pożyczyć komuś książkę, którą sam kupiłeś. A tu “pożyczasz” książkę która nie została uprzednio kupiona. Jestem przeciwny takiemu czytaniu w Empiku. Ale cieszę się, że tek ksiązki można otworzyć i zobaczyć co w nich jest, żeby wyrobić sobie pogląd na zawartość i zadecydować czy ją kupić lub wypożyczyć.

Odpowiedz

Andrzej Styczeń 22, 2014 o 06:54

No nie widzę. Dlaczego mam finansować tych złodziei?
Jeszcze kilka lat temu nikt nie podatkował oszczędności i ekonomia światowa stała lepiej niż teraz.

Nie wiem, z jakiej racji są tutaj zdjęcia Piotra Polaka?
Piotrek ubrał się w drogi garnitur i ma torebkę w stylu Oprah. Take ekstrawaganckie zdjęcia wywołują w nas, drobnych ciułaczach stres.

Odpowiedz

Michał Szafrański Styczeń 22, 2014 o 11:07

Hej Andrzej,

Myślę, że trochę za bardzo zapędzasz się w swoich opiniach. Proponuję Tobie taką małą terapię: jeśli ktoś z Twojej Rodziny (bliższej, dalszej) pracuje w banku, to pójdź do niego i wygarnij mu w twarz to co przed chwilą napisałeś. I obroń proszę te tezy.

Co do Twojego stresu: przeczytaj artykuł, a szczególnie punkty dotyczące kupowania w ciuchlandach i spróbuj zrozumieć dlaczego te konkretnie zdjęcia znalazły się we wpisie. Właśnie po to, by pokazać “ciułaczom”, że dobre ubieranie się wcale nie musi być drogie, a wręcz może mieścić się w budżecie na dżinsy i sweter kupione w markecie – o ile tylko komuś chce się postarać, a nie narzekać.

Pozdrawiam

Odpowiedz

Radek Styczeń 22, 2014 o 08:25

@ MArtedzik
jest takie powiedzienie (a nawet przykazanie – chociaż nie jestem wierzący)
NIE KRADNIJ

Odpowiedz

BJK Styczeń 23, 2014 o 00:08

tak naprawdę to serwisy internetowe udostępniające jakiekolwiek treści są nie do zweryfikowania czy są legalne czy nie. Jeśli serwis jest nielegalny to można go zamknąć – co miało miejsce np w stosunku do megaupload czy tam megavideo. Nie muszę wnikać czy film na YouTube czy np na Kinoplex jest legalny czy nie. Nie moja działka, ja korzystam z niego w tzw “dobrej wierze” i mnie nie ma nikt prawa za to ścigać…

Odpowiedz

MArtedzik Styczeń 23, 2014 o 13:13

no co ty nie powiesz…
takie są czasy i nic na to nie poradzisz. muzyka na YouTube, filmy online dostępne bez wychodzenia do kina…. można wiele wymieniać

Odpowiedz

Monika Lipiec 8, 2014 o 15:42

W przypadku muzyki można posłuchać sobie radia (za radio i tak każde gospodarstwo domowe jest zobowiązane opłacać abonament), jeśli kogoś razi korzystanie z YouTube 🙂 Osobiście jednak uważam, że co jest dostępne w sieci, to można przeglądać, czytać, słuchać. Trudno, aby użytkownik był zorientowany w legalności udostępnienia 100% znajdujących się w sieci treści. Z drugiej strony, nie raz już zdarzyło mi się np. kupić płytę jakiegoś wykonawcy tylko dla 1 utworu, który bardzo mi się spodobał, a którego bez YT nigdy bym nie usłyszała. Twórcy zdecydowanie nie doceniają mocy “promocyjnej” zamieszczania swoich utworów w sieci 🙂 nawet za darmo, ale z perspektywą przyciągnięcia znacznie szerszej publiki.

Odpowiedz

Jed Styczeń 22, 2014 o 08:39

Dobry wpis w starym dobrym stylu 🙂
Ad 97. odkładanie określonych nominałów:
Pewnego dnia znajomy napisał mi, że można odkładać każdą 5-cio złotówkę. Pomyślałem, że fajnie czasem 5 się trafia ale rzadko, akurat tego dnia kupiłem coś za 2,50zł, dałem banknot 20zł a facet mi wydaje 5zł, 5zł, 5zł, 2zł, 50gr 😀

Odpowiedz

aneta Styczeń 22, 2014 o 08:48

zaciekawiło mnie co można sprzedać na złom ze starego, nieużywanego sprzętu komputerowego ?

Odpowiedz

funboy Styczeń 22, 2014 o 10:30

Wszystko i to niektore elementy naprawde dosyc drogo.
Przykladowycennik pod linkiem

http://inowroclaw.olx.pl/skup-podzespolow-komputerowych-procesory-ramy-plyty-dyski-zlom-komputerowy-iid-245054976

Odpowiedz

Luka Styczeń 22, 2014 o 09:01

A ja Wam radze w tym oszczędzaniu zachować zdrowy rozsądek. Zagoni to was w kozi róg. 90 % energii powinno iść w zarabianie.

Odpowiedz

funboy Styczeń 22, 2014 o 10:27

Zgadzam sie ale w moim przypadku oszczedzanie jest podswiadome, ja o tym nie mysle. Ja tak po prostu dzialam.
Pamietajmy, ze najlatwiej “zarobione” pieniadze to te niewydane. 😉

Ale zgadzam sie, ze nie mozna zapominac o przychodach. Mysle, ze dlatego Michal dodaje artykuly i podcasty o inwestowaniu.

Odpowiedz

*LESZEK* Styczeń 22, 2014 o 13:32

Samo zarabianie więcej niewiele pomoże jeżeli wydatki są rozbuchane (więcej zarobisz – więcej wydajesz). Dlatego Michał napisał na wstępie: “Potencjalnie najlepsze efekty osiągną Ci, którzy potrafią zarówno pomnażać przychody, jak i przy tym żyć oszczędnie”. I jak już ktoś lubi wyklejać swoje ściany, drzwi, lodówkę ‘motywatorami’ 🙂 to właśnie te słowa powinny się tam znaleźć.

Odpowiedz

GrzeTor Styczeń 23, 2014 o 18:04

@Luka – oszczędzanie to w dużej mierze wyrobienie sobie nawyków. Wyrobienie sobie nawyków trwa od 30-60 dni, w zależności od człowieka. Czyli inwestujesz raz w wyrobienie sobie nawyków – ze 2 miesiące ciężkiej pracy – a potem jak już je masz, to zyskujesz na oszczędnościach. Przy tym piszę tu o nawykach nie powodujących straty czasu, a czasami nawet oszczędność (np. o niekupowaniu zbędnych rzeczy, zamiany preferencji na tańszą odzież, przyzwyczajeniu się do jedzenia ryb zamiast kawioru :-). Także operacje typu znalezienie korzystniejszego banku to jest jednorazowe szukanie i nauczenie się nowego interfejsu, a potem już systematycznie mniejsza kasa do płacenia.

Faktycznie oszczędności polegające na ciągłym poszukiwaniu wszędzie zniżek mogą spowodować dużą stratę czasu, czyli utrudnić zajęcie się zarabianiem – czyli je warto ograniczyć.

Odpowiedz

Lapeno Styczeń 22, 2014 o 09:04

Super podsumowanie – to co tygryski lubią najbardziej.
Nad kilkoma pkt. musimy popracować (np. 75), kilka robimy “sami z siebie”.

Myślę Michał, że mógłbyś poświęcić któryś z artykułów tematowi negocjowania cen, oprocentowania itp. – wszystko w szczytnym celu oszczędzania pieniędzy.
Muszę się przyznać, że sam duży problem z “proszeniem” o rabat przy zakupach za gotówkę – jest we mnie duży wstyd 🙂

Odpowiedz

funboy Styczeń 22, 2014 o 10:52

Mam rade. Przeczytaj kilka sprawozdan finansowych tych sieci handlowych 😉
Jak zobaczysz ile na tobie zarabiaja tonie bedzkesz mial zadnych problemow z upomnieniem sie o rabat.

Kiedys za np karte platnicza trzeba bylo zaplacic. Potem byly za darmo. A teraz banki dziela sie swoim zyskiem z aktywnymi klientami (bo to ci klienci ten zysk wypracowuja). To normalne w gospodarce rynkowej. Tak samo jest z rabatami w sklepach i sklepami internetowymi. Konkurencja, konkurencja i jeszcze raz konkurencja.

Odpowiedz

Paweł Rabinek Styczeń 22, 2014 o 09:17

Bardzo cenny wpis. Wiele osób może wyciągnąć dla siebie cenne rady. Dzięki za przygotowanie tak wyczerpującej listy. Dorzucę jeszcze od siebie:

9. Filtr wody to nie to samo co woda mineralna. Warto pić wodę, ale o wysokim poziomie mineralizacji 800 i więcej (jest info na etykiecie). Zwróćcie jednak uwagę, że wiele popularnych wód (np. Żywiec) ma mineralizacje na poziomie wody z kranu…

52. Warto w lodówce zmniejszyć moc na około 1/4 jeżeli nie mamy wypełnionej jej po brzegi. Większość lodówek ma regulator.
Większym pożeraczem prądu jest bojler elektryczny do podgrzewania wody, moc zazwyczaj 1000-2000W (oczywiście nie każdy ma w domu). Optymalizując jego czas pracy, można sporo zaoszczędzić.

59. Choinka za 150zł? Takie ceny to na mieście są. Wystarczy podjechać do najbliższego nadleśnictwa, które prowadzi sprzedaż i tam ładny świerk jest już za 30zł.
A jak już kupujecie na mieście to świerk jest o połowę tańszy od jodły.

Odpowiedz

Marek Styczeń 22, 2014 o 09:30

„Programy oszczędzania polegające na “ucinaniu końcówek” dostępne są dla klientów:


ING – ma jeszcze program Dream Saver – sam wybierasz na co chcesz oszczędzać i jak długo. Kwota miesięcznych oszczędności wylicza się „sama” i jest miesięcznie odkładana na konto oszczędnościowe. Ty widzisz jak zbliżasz się do upragnionego celu którym może być zakup jakiegoś gadżetu, wyjazd na wakacje czy cokolwiek innego”

19. Skonsoliduj długi. – tak, ale wtedy spłacamy więcej niż przed konsolidacją, bo wydłużamy okres kredytowania i czasem też zwiększamy oprocentowanie. Miesięcznie będzie nam lżej ale oddamy więcej.

50. Wymień oświetlenie na energooszczędne. – akurat z Twoim zdaniem na temat oświetlenia LED-owego się nie zgadzam. Uważam, że jednak warto. Przynajmniej w niektórych pomieszczeniach. A ceny dobrych żarówek LED-owych spadły już do około 10 zł – oczywiście w sklepach internetowych.

88. Sprzedaj zbędne przedmioty. – podpisuję się pod tym. Sam ostatnio sporo zbędnych rzeczy sprzedałem. Polecam zastosować mój sposób. „Jeśli coś przełożysz z jednego miejsca w inne trzy razy, to znaczy, że tego nie potrzebujesz i warto to sprzedać.” U mnie to działa.

108. Załóż do samochodu instalację gazową. Jeśli dużo jeździsz, już po 4-6 miesiącach instalacja się zwróci a później zaczniesz zarabiać.

Odpowiedz

Dawid Lasociński - PodRóżnie Styczeń 22, 2014 o 09:42

Każdy sposoby oszczędzania powinien dopasować do swojego charakteru – wszystkiego zrobić się nie da, ale coś na pewno :-). U mnie największe efekty przyniosło pozbycie się karty kredytowej, zmiana konta w moim banku (z ofertą kredytów dzwonią sami, z ofertą taniego konta już nie) oraz zmiana operatora i taryfy telefonu.
Jednak największe oszczędności osiągnąłem, gdy radykalnie ograniczyłem wizyty w marketach. Niby kupuje się coś tanio, ale ponieważ tanio, to wezmę więcej, a jak wezmę więcej, to i więcej też zjem i wydatki rosną. W marketach kupuję głównie chemię. Dobrym rozwiązaniem jest rynek – owoce i warzywa oraz nabiał tańsze, smaczniejsze, mniej się wyrzuca.
Co jakiś czas można robić sobie dni pustej lodówki – nie robimy zakupów, póki znacznie nie opróżnimy zapasów w lodówce. Oszczędzamy na wyrzucaniu popsutego jedzenia, a ile przy tym zabawy, jak znajdzie się mielone zamrożone w zeszłym roku. Polecam, przetestowałem 🙂
Cieszy mnie, że piszesz o aspektach zdrowotnych. Służba zdrowia niby za darmo, ale lekarstwa kosztują. Czytajmy etykiety – w śmietanie czy majonezie niekoniecznie musi być guma ksantanowa i guar, a w jogurcie mleko w proszku. A syrop fruktozowo-glukozowy, sprzymierzeniec pandemii cukrzycy, może być nawet w chlebie. W supermarkecie można znaleźć produkty wolne od tych polepszaczy, tylko trzeba chwilę poszukać. Cenowo nie odbiegają od swoich “ulepszonych” odpowiedników.

Odpowiedz

Artur Styczeń 22, 2014 o 09:52

Pieniądze wpłacone na konto są… na koncie. Nie w materacu gdzie myszy zjedzą. Żaden zwyczajny złodziej ich nie dopadnie. A kawałek plastiku sprawi, że będziesz mógł użyć ich kiedy tylko będą ci potrzebne.

Odpowiedz

szacunek Styczeń 23, 2014 o 11:30

Czy aby na pewno? A słyszałeś o Cyprze?

Odpowiedz

*LESZEK* Styczeń 23, 2014 o 12:45

A słyszałeś, że na Cypr wynoszą się wszystkie cwaniaki podatkowe. To było celowe ostrzeżenie tychże cwaniaków iż w żadnym raju podatkowym nie mogą czuć się bezpiecznie. Przeciętnemu “Kowalskiemu” na Cyprze nic się nie stało.

Odpowiedz

Klaudia Styczeń 22, 2014 o 09:56

Mam uwagi dotyczące kupowania w hipermakietach internetowych. Tam produkty są wiele droższe niż w zwykłym sklepie. Wprawdzie prawdą jest, że oszczędzamy na czasie. Ja ostatnio znalazłam lepszy sposób. Kupuję hurtowo w tematycznych sklepach. Np kasze, orzechy, itp w hurtowni (przysyłają do domu kurierem za 12 a na każdym kg produktu zaoszczędzam minimum 2-3zł, środki czystości kupuję tak samo oraz mleko dla dziecka, najtańsze w okolicy 49,90 za opakowanie. Przez internet, z darmową dostawą, 36,80 zł za takie samo opakowanie, tylko trzeba jednorazowo zapłacić za 6 opakowań. Warto kupować na tematycznych sklepach internetowych, bardziej opłaca się niż hipermakietach. Dzięki temu rzadziej odwiedza się sklepy i jesteśmy narażeni na mniej pokus.

Odpowiedz

xsadusx Styczeń 22, 2014 o 12:38

Klaudia,

Czy możesz podać parę linków sklepów ?

Odpowiedz

GrzeTor Styczeń 23, 2014 o 17:53

@Klaudia – w USA jest popularne coś takiego jak gotowanie co 30 dni. Wymaga wielkiej zamrażarki, w której ostatecznie znajdą się wyniki gotowania, zamrożone w pudełkach lub torebkach foliowych o wielkości 1 porcji dla 1 osoby każde. Startuje się od kupienia raz w miesiącu dużych porcji jedzenia – w większych porcjach jest taniej. Zaraz po kupieniu 1 dzień jest przeznaczony na przygotowanie jedzenia – wg ulubionych przepisów. Zaraz po przygotowaniu i lekkim schłodzeniu produkty są porcjonowane na porcje po 1 daniu na 1 osobę, porcje są wkładane do pojemników lub torebek, torebki/pojemniki oznaczane datą produkcji (aby było wiadomo w jakiej kolejności wyciągać), a następnie wrzucane do wielkiej zamrażarki.
Zamrażarka musi być duża, aby to pomieścić i najlepiej typu z wymuszonym wentylatorem nadmuchem świeżego powietrza. W naszych polskich mieszkaniach trudno byłoby coś takiego zmieścić.

Natomiast samo korzystanie z wytworzonych produktów jest banalnie proste – wyciąga się przygotowane porcje z zamrażarki i odgrzewa.

Odpowiedz

Jędrzej Styczeń 22, 2014 o 09:58

Mam poradę 108 dla Panów
Alimenty – myśleć za młodu i “oszczędzać się” nie latać po wsiach 😉

Odpowiedz

Mada Styczeń 22, 2014 o 10:50

Ta rada najbardziej mnie rozśmieszyła, ale to racja, z perspektywy czasowej, lepiej odkładać pieniądze dla siebie, niż płacić latami za błędy młodości! 🙂

Odpowiedz

Mateusz Kiszło Styczeń 22, 2014 o 10:37

Dotychczas nie komentowałem, ale zmieniam zdanie – WYKONUJESZ FANTASTYCZNĄ PRACĘ MICHALE!

Odpowiedz

Veni Styczeń 22, 2014 o 10:40

Zestaw porad super. Szkoda, że mój bank nie ma programu z ucinaniem końcówek płatności 🙂 fajna opcja.

Czepnę się dwóch spraw:
“dogadywanie” się na sprzedaż poza allegro kiedyś było sprzeczne z regulaminem. Nie za bardzo to uczciwe. Podobnie jak czytanie czasopism w Empiku. Oszczędzajmy, ale na bogów, z odrobiną klasy.
Druga rzecz, to oddawanie krwi. Niebezpieczna rzecz, jeśli powoduje nami pęd do darmowego biletu. Można sobie szybko zrobić duże kuku.

Odpowiedz

GrzeTor Styczeń 23, 2014 o 13:19

Jedną z zalet oddawania krwi jest pozbycie się nadmiarowego żelaza. Żelazo gromadzi się w organiźmie systematycznie, bo w szczególności u mężczyzn i starszych kobiet nie ma skutecznego mechanizmu pozbywania się go. Gdy się skumuluje to powoduje nieciekawe skutki – zapalenie, zwiększenie prawdopodobieństwa raka itp.

Odpowiedz

Moniczka Styczeń 22, 2014 o 10:55

Ostatnio nauczyłam się czegoś od mojego taty. Rodzice wszelkie zakupy robią w małym 10 tys miasteczku. Weszliśmy do jubilera przed świętami, żeby kupić mamie biżuterię. Wybraliśmy komplet za 180 zł. Pani zapytała, czy zapakować. Tato odpowiedział, że tak poprosi i jeszcze niech Pani jakiś rabacik dorzuci. Przyzwyczajona do zakupów w dużym mieście i sklepach sieciowych pomyślałam sobie Jasne… Ku mojemu zdziwieniu Pani dała aż 20 zł!
To wielka zaleta kupowania w małych sklepikach odzieżowych, jubilerach, etc.
Na kolejnych zakupach sylwestrowej kreacji poprosiłam o zniżkę i o dziwo – 10 zł!
Także moi drodzy polecam złotą radę mojego Taty:
Jeśli nie zapytam, to mi sam z siebie nikt rabatu nie da! W najgorszym wypadku Pani powie, że nie może 😉

Odpowiedz

Jędrzej Styczeń 22, 2014 o 11:25

Mam też uwagę do porady 13. czyli: Zamykaj nieużywane rachunki bankowe.
– Poinformuj o likwidacji konta osoby, które na nie coś przelewały/ją. Brak konieczności odkręcania przelewu to też oszczędność

Odpowiedz

Joanna (mifufu) Styczeń 22, 2014 o 11:36

Toż to zmiana całego życia :). Bardzo dobrze, jeśli motorem i argumentem aby być zdrowszym, rozsądniejszym, zrobić coś dobrego dla innych – jest oszczędzanie pieńiędzy, to niech będzie. Każdy powód jest dobry. Dla mam małych dzieci, jeszcze podsunę karmie piersią, zamiast drogich mieszanek oraz rezygnacja ze słoiczków na rzecz gotowania. :).

Odpowiedz

Geofar Styczeń 22, 2014 o 11:36

Trzy propozycje:
– wystawiaj faktury w excelu
– telefon ładuj w pracy
– korzystaj z aplikacji wskazującej najtańsze stacje benzynowe

Odpowiedz

Gerard Styczeń 22, 2014 o 21:44

do punktu pierwszego dodam jeszcze, korzystaj z wolnego (nie wolnego jako wolnego ale darmowego) oprogramowania 😉

Odpowiedz

Krzysiek Luty 5, 2014 o 00:19

@Geofar
A jakie aplikacje polecasz?

Odpowiedz

Anna Marzec 1, 2014 o 15:26

– telefon ładuj w pracy:
Typowe! A dlaczego nie: wydzwaniaj do dziecka na wakacjach z telefonu służbowego! Gotuj wodę do picia w pracy i noś w baniakach do domu!
Będąc małym przedsiębiorcą mam “poczucie krzywdy”, gdy ktoś takie rady daje. Oczywiście nie zbiednieję, gdy 2-5 moich pracowników będzie ładować telefon w pracy, czyli na mój koszt. Ale kolejne pokolenie myśli – i dzieci swoje uczy – że “w pracy” tzn za darmo.

Odpowiedz

Agnieszka Wleciał Styczeń 22, 2014 o 12:06

A ja z innej beczki 🙂 bo, że jest to bardzo przydatne to większość tak sądzi i ja również. Moim zdaniem oprócz dodania tego postu do kategorii inwestycje powinieneś również dodać go do działu oszczędzanie. Ktoś kto wejdzie do Ciebie za jakiś czas szukając sposobów na oszczędzanie raczej nie będzie zaglądał do kategorii inwestycje.

Odpowiedz

Karolina Styczeń 22, 2014 o 12:06

Panie Michale, z całym szacunkiem, ale nie mogę się zgodzić z większością osób podekscytowaną Pana poradnikiem. Wiele punktów jest rzeczywiście przemyślanych i cennych w ramach oszczędzania.

Mam jednak odczucie, że kierując się niektórymi poradami moje życie stałoby się mniej barwne i po prostu nudne. Nie na wszystkich aspektach życia powinno się oszczędzać.

Nie bardzo rozumiem przesłanie punktu 11. Czy namawia Pan swoich czytelników, aby robili zakupy dla znajomych z myślą, że na nich zarobią?

Rozumiem, że dzieci na zakupach to problem, jednak odpowiedzialny rodzic, który umie to i owo wytłumaczyć dziecku i dba o jego rozwój nie da się nabrać na tanie sztuczki, a i własnemu dziecku będzie umiał odmówić pokus.

Niektóre punkty brzmią dla mnie niestety jak wymyślone na siłę.

Odpowiedz

funboy Styczeń 23, 2014 o 00:04


Nie bardzo rozumiem przesłanie punktu 11. Czy namawia Pan swoich czytelników, aby robili zakupy dla znajomych z myślą, że na nich zarobią?

Karolina,
Podam przyklad gdzie obie strony byly zadowolone a ja “zarobilem”.
Bylismy ze znajomymi na weekendowym wyjezdzie. Pech chcial, ze ich samochod trafil do warsztatu. Za naprawe musieli zaplacic gotowka. Wydali co mieli w kieszeni.

Czas sie wymeldowac. Trzeba placic za hotel. Byli w kropce.
Zaplacilem za siebie i za nich moja karta kredytowa, z ktorej 2% do mnie wraca pod postacia punktow na przeloty wizz airem. Oddali mi jak wrocilismy do domu.

Zupelnie przy okazji, niczyim kosztem zebralem kilka punktow. Wierz mi, ze wszyscy byli zadowoleni.

Mysle, ze mozna uczciwie zarobic. Mozna tez przegiac ale kazdy ma swoje sumienie 😉

Nie zgodze sie takze ze stwierdzeniem, ze oszczedzanie to mniej barwne zycie. Jezeli kogos to ma meczyc to masz racje. Ale jezeli komus, tak jak mi, sprawia to przyjemnosc to zupelnie inna sprawa 😉
Dodam, ze uwielbiam podroze. Pewnie gdyby nie oszczedny tryb zycia to nie stac by mnie bylo aby z rodzina 2-3 razy w roku wyjechac za granice (oczywiscie super last minute. Jakze by inaczej) 😉

Odpowiedz

Mada Styczeń 22, 2014 o 12:10

A teraz ja się pochwalę! Oczywiście od dłuższego czasu, bo kilku lat, oszczędzam korzystając z rad przeczytanych tu i ówdzie, od niedawna teraz i tych, które proponujesz Ty Michale, jak i komentujący tego bloga.
Udało mi się zaoszczędzić kilka tysięcy złotych, nie przepuszczając nagród z pracy męża, na zachcianki, pocieszajki, czy przydasie. Po prostu zadałam sobie proste pytanie: czy naprawdę te rzeczy są mi potrzebne, czy i jak długo uczynią mnie szczęśliwą, po przemyśleniu, okazało się że nie, a poza tym nie mam już na nie miejsca w mieszkaniu! 🙂
Jakiś czas temu trzymałam oszczędności na BGŻoptima, gdy było jakieś 6% na lokacie, teraz trzymam w domu, bo 3% w skali roku, to śmiesznie mało, a do tego ciach, podatek Belki. Może są jakieś inne i bezpieczne sposoby na zarabianie na tym, co zaoszczędzimy?
Mam wiele sposobów na oszczędzanie na wydatkach np. za wodę. Zbieramy w łazience wodę z mycia rąk i przepierek, do wiaderka, którym spłukujemy muszlę.
Wodę, którą popijamy przez cały dzień, miast gotować za każdym razem w czajniku, gotuję rano i trzymam w 2 litrowym termosie z pompką.
Nie kupuję wędlin w sklepie, bo drogie, dennej jakości i naszprycowane chemią, za to kupuję filet z udźca indyka, nacieram go skomponowaną przez siebie ziołową marynatą, związuję sznurkiem, pakuję do rękawa do pieczenia, po 1,5 godziny mam pyszną pieczeń na chleb.
Ponad to wypiekam samodzielnie pasztety warzywne, robię sama słodycze np. kuleczki owsiano-bakaliowe, do popołudniowej kawy, czy herbaty.
Na dłuższy czas spędzony poza domem, zabieram coś do picia i jedzenia, by nie dać się naciągnąć córce na kolejny soczek i zapiekankę. Gdy trafi się masło w promocji, to kupuję go więcej i trzymam w zamrażalniku, nie muszę często po nie latać do pobliskiego sklepu, gdzie jest drogie.
Gdy przychodzi czas remontu mieszkania, tapetuję i maluję z pomocą męża.
To tylko niektóre z moich sposobów na oszczędności. Dzięki Michał za inspirację. Serdecznie pozdrawiam:)

Odpowiedz

Geofar Styczeń 23, 2014 o 12:53

Magda,

Pomysł z termosem rewelacyjny! Rozwiązanie wygodne i oszczędne. Dziękuję!

Pozdr.
Geofar

Odpowiedz

Lukrecja Styczeń 22, 2014 o 12:14

newslettery sa czasem przydatne
mówią o np dniach darmowej dostawy
czasem czekam na taki dni i zamawiam potrzebne rzeczy bez płacenia za dostawę
sa tez w nich pokazywane promocje dostępne tylko w sklepie interenowym a niedostępne w stacjonarnym

Odpowiedz

Marek Styczeń 22, 2014 o 12:19

Powiem z mojej perspektywy jak to jest z programem “ucinaniu końcówek” w MBanku z którego zrezygnowałem po pół roku. Generalnie zawsze sprawdzam wszystkie transakcje, czy np. żaden sklep czy restauracja nie ściągnął mi z karty płatność dwa razy itp. Sprawdzając historię rachunku po uruchomieniu msavera trudno jest to wszystko ogarnąć i panować nad tym bałaganem jaki robi ten program. Historia staje się kompletnym chaosem.
To jest po prostu nie dla mnie. Ja muszę mieć wszystko przejrzyste, i nie chcę spędzać czasu nad analizowaniem tak sporej ilości operacji na koncie. Wolę zrobić jeden przelew np. 50 zł miesięcznie i to wszystko.

Odpowiedz

Refael72 Styczeń 22, 2014 o 12:42

39a

korzystaj z promocji na myjniach. Jedna ze stacji paliw ma w środy promocję – mycie w wersji fullwypas zamiast 10 zł taniej

Odpowiedz

Refael72 Styczeń 22, 2014 o 12:45

errata:
zamiast 22 cośtam kosztuje 12 cośtam

Odpowiedz

Darek Styczeń 26, 2014 o 13:30

Czy mógłbyś podać nazwę stacji w której jest ta środowa promocja???

Odpowiedz

Refael72 Luty 12, 2014 o 19:48

Nie jestem pewien, czy mogę tu podać nazwę bezpośrednio (kwestia reklamy).
Stąd podam tylko podpowiedź:
święty kwiat u hinduistów i buddystów, symbol czystości mimo, że wyrasta z błota

pozdrawiam

Odpowiedz

Karol Styczeń 22, 2014 o 12:57

“Wielka księga oszczędzania”:

O tej książce pisałem nawiązując do plagiatu autora tego bloga. Jest tam nie 100, a … 500 sposobów na oszczędzanie.

Odpowiedz

Michał Szafrański Styczeń 22, 2014 o 13:03

Karol,

Uparcie i bezczelnie cos mi insynuujesz. Puscilem Twoj komentarz, ale wycinam z niego reklame ksiazki.

Pozdrawiam

Odpowiedz

Ania Styczeń 22, 2014 o 13:43

Karol, myślę, że się za bardzo rozpędzasz w swoich oskarżeniach. Czy Ty naprawdę sądzisz, że jak raz ktoś wyciągnie jakieś wnioski, to później już nikt inny podobnych wniosków sam nie może wyciągnąć? Zwłaszcza w temacie tak popularnym – jak oszczędzanie własnych pieniędzy? Opanuj się.

Odpowiedz

Karol Styczeń 22, 2014 o 13:08

Prawda, w oczy kole?

Jak ktoś będzie ciekawy, to sobie stronę po tytule znajdzie.

Autorom jest Dawid Michna.

Wydanie z 2010 roku, świetna pozycja i jak widać znalazła amatora do plagiatu …

Odpowiedz

funboy Styczeń 22, 2014 o 15:19

Karol,
Ja o oszczedzaniu czytalem juz przed 2010.
Wiecej. Sam napisalem prace na studiach w tej tematyce.
Czy to oznacza, ze autor wspomnianej przez ciebie ksiazki wzorowal sie na mojej pracy?

Aby cos bylo plagiatem potrzeba znacznie wiecej niz tylko wspolna tematyka.

Odpowiedz

Jędrzej Styczeń 27, 2014 o 09:49

Karol trollu jeden, każdy mierzy swoją miarą.
Więc kiedy Ty oskarżasz innych o plagiat inni wierzą w dobre intencje.
Bądź protagonistą – zawiąż akcję. Zaskocz nas. Oczaruj.

Odpowiedz

Marysia Styczeń 22, 2014 o 13:08

To może ja dodam coś od siebie: osoby, które nie wyobrażają sobie Bożego Narodzenia bez naturalnej, pachnącej lasem choinki mogą kupić drzewko w doniczce. U mnie taka choinka była przez trzy lata, jesienią otrzymała stałe miejsce w ogródku ( urosła i nie było jej dobrze w największej donicy 🙂 ), a na ostatnie święta kupiliśmy nową, mniejszą. Okresy między świętami choinka spędzała na tarasie, ale może być balkon.

Źródłem oszczędności może być tez ogród: z naszego, niewielkiego ogródka mamy własne warzywa i owoce,gratis relaks i ruch na świeżym powietrzu :).
Ogródek warzywny może być ładny- zobaczcie jak to od dawna robią Anglicy – a jaka frajda przy projektowaniu :).

Pozdrawiam wszystkich, a szczególnie Michała

Odpowiedz

Mistrzostwo Styczeń 22, 2014 o 13:25

Brawo!!! Większego steku oczywistych oczywistości i banałów w życiu w jednym miejscu nie widziałem.

Odpowiedz

Anna Styczeń 22, 2014 o 13:51

Nie przechodzi mi przez ”moderacje” komentarz z linkami do stron w necie z podobnymi listami gdzie niektore punkty sa jota w jote jak te u Michala.
Hmm…

Odpowiedz

AgaAga Styczeń 22, 2014 o 13:47

Cześć!

Na początku oczywiście potwierdzam, że artykuł bardzo przydatny i dla mnie – na czasie.

Jeśli mogę podzielić się małą poradą – to ja staram się ŁADOWAĆ TELEFON W SAMOCHODZIE – niby drobiazg, ale zawsze.

Korzystam też z kart lojalnościowych (PKN Orlen) punkty zbierają się dość szybko, a nagrodami mogą być produkty, których aktualnie poszukujemy, kupony rabatowe. Niekiedy nagrody wystawiam na sprzedaż:>

Pozdrawiam serdecznie i życzę wszystkim powodzenia w oszczędzaniu.

PS. Chciałam dziś odłożyć pierwsze 200zł, ale minimalna kwota lokaty w moim banku to 1000zł, więc muszę coś innego wymyślić.

Aga.

Odpowiedz

*LESZEK* Styczeń 22, 2014 o 19:18

Ładowanie telefonu w samochodzie podwyższa zużycie paliwa, jak każde inne urządzenie elektryczne używane w czasie pracy silnika. Nie wdając się w szczegóły – poprostu alternator musi dać większą moc, a silnik musi mu tą moc zapewnić zwiększając spalanie. Chytrusy ładują telefon w pracy, na koszt pracodawcy.

Odpowiedz

BJK Styczeń 23, 2014 o 00:34

dlaczego chytrusy? Pracy mam dużo więcej niż 3 lata temu, a pensji niestety nie. Więc bonus pozapłacowy sobie odbieram. Gdyby się dało ładować lodówkę w firmie to też bym ją woził do biura 😛

Odpowiedz

*LESZEK* Styczeń 23, 2014 o 07:51

“Chytrusy” w dobrym słowa znaczeniu. A lodówkę to możesz ładować w firmie, jak pracujesz w gastronomii.

Odpowiedz

Jo-Aśka Styczeń 22, 2014 o 14:17

Świat pełen jest hejterów 😉 Przeczytałam uważnie całą listę i praktycznie wszystkie te sposoby już znam i niejednokrotnie doradzałam rodzinie i znajomym, żeby je wypróbowali. Jednak nie posądzam Michała o to, że wyciągną, zhakował, czy skopiował je z mojej głowy 😉 W większości są to sposoby uniwersalne, wszystkim znane i stosowane przez wielu od lat. Tutaj mamy po prostu uporządkowaną listę. Śmieszne są te oskarżenia o plagiat, bo Michał niczego nowego tu nie odkrył, tylko zebrał i podsumował doświadczenia swoje i innych znanych mu osób. Niech zgłosi się ten, który wynalazł oszczędzanie na prądzie, wodzie, czy zakupach internetowych 😀

Odpowiedz

Anna Styczeń 22, 2014 o 14:30

Ta, szkoda tylko, ze – jak sam napisal – kompilowanie tej listy z innych list dostepnych w necie zajelo mu 3 dni / no chyba ze tlumaczenie z angielskiego mu tyle czasu zajmuje / Sa na nich punkty jota w jote identyczne z tym co Michal napisal.

Odpowiedz

Pati Styczeń 22, 2014 o 14:37

Przeczytałam całość (w pracy;)) i Ja np. mam spory problem z oszczędzaniem. Niestety nie umiem oszczędzać.. 🙁 najwięcej wydaję na przyjemności i jedzenie na mieście. Ale nawiązując do artykułu,to zauważyłam, że jak jest czegoś więcej, to nie zawsze znaczy taniej.. Np. ostatnio chciałam kupić sobie perfumy w sklepie z własną marką i tak: 50ml = 175zł, 30 ml = 132zł, a 15 ml = 35,90zł. Jeśli chciałabym sobie kupić te 50 ml to bardziej opłaca się kupic 3 x15 ml niż jeden flakonik 50 ml.

Odpowiedz

Adi Styczeń 22, 2014 o 14:38

Nie rozumiem w czym problem. Michał zrobił kawał dobrej roboty a Wy szukacie dziury w całym. O większości było już pisane na tym blogu. Teraz Michał zrobił to w pigułce. Jasne, że Ameryki nie odkrył. Naweł gdyby kopiował z wikipedii to nie Wasz interes.

Michał, jako Twój czytelnik od początku, wprowadziłem prawie wszystkie Twoje zalecenia w życie i dzisiaj, potrafię odłożyć około 50% swojej pensji. Wcześniej przejadałem wszystko. Bardzo Ci jestem za to wdzięczny. Przy okazji moje życie nie zamieniło się w pustelnika. Praktycznie róznica jest niezauważalna i stan środków satysfakcjonujący 🙂

Pozdro

Odpowiedz

monika batk Luty 5, 2014 o 10:06

Ja też tak uważam. Michał jest dobrze wychowany i nie powie : “hejterom dziękujemy” , bo niestety mam wrażenie że niektóre wpisy są przejawem tego zjawiska . I wiemy że nie chodzi przecież o to że każdy ma się absolutnie ze wszystkim zgadzać i nie ma prawa napisac: “nie, myślę inaczej” , są takie głosy i to jest OK. Ale są też takie nasączone jadem…. . Pozdrawiam wszystkim, a hejterów odsyłam na Pudelka.

Odpowiedz

Jakub Luty 19, 2014 o 15:34

Ależ przecież hejterzy to błogosławieństwo blogera 🙂
Nikt tak często nie odświeża strony.
Wyrazem najwyższego hejterstwa powinno być nigdy nie wchodzenie na daną stronę 🙂

Odpowiedz

Pati Styczeń 22, 2014 o 14:48

Aaa i jeszcze warto zwracać uwagę na różne promocje typu 2w1. Kiedyś w kawiarni kupując kawę, Pani się pyta czy chcę zestaw: kawa&ciastko =…ileś tam zł. Ale jak podsumowałam ile kosztuje ta sama kawa i ciastko -osobno to okazało się, że w zestawie jest drożej..

Odpowiedz

Joanna Styczeń 22, 2014 o 14:53

Część Twoich porad zastosowałam wcześniej np. nie wzięłam nowych iphonów do firmy i rachunek spadł mi z 550 na ok 200zł/mc,dziecko zapisałam do zerówki przy szkole podstawowej,do której pójdzie do 1 klasy-to dopiero oszczędność -ok 800 zł /mc.
Zerówka niczym nie ustępuje przedszkolu,dziecko szczęśliwe.Zakończyłam kupowanie wody Eden,mam filtr Brita itd.
Najgorzej,że nie mam tych zaoszczędzonych pieniędzy i to jest problem,Michale…

Odpowiedz

Marek Styczeń 22, 2014 o 15:59

Czytanie w Empiku nie ma nic wspólnego z oszczędzaniem. Równie dobrze można sciągnąć z internetu. Idąc dalej w ten sam sposób można iść do drogerii codziennie rano przed pracą i psiknąć się nowymi perfumami(stoją za darmo testery, przecież nie jest nielegalne ich używanie), pójdźmy dalej tym tokiem, zabronione nie jest żywienie się na degustacjach prawda? szybki rajd po supermarketach w celach “najedzenia” się – ile to oszczędności?
Oszczędzajmy na wodzie, bierzmy prysznic w pracy.

Panie Michale, nie spodziewałem się takiego podpunktu. Nie przekładajmy samoregulacji do oszczędzania, to jest pokrętne usprawiedliwianie piractwa.
Oszczędzanie to nie cwaniactwo! Postępowanie sprytne, czyli szukanie okazji, zdrowe oszczędzanie jak najbardziej tak. Oszczędzanie jest m.in płacenie za produkt mniej niż wszędzie. (tzn. promocje, specjalne oferty, rabaty)

Odpowiedz

Luka Styczeń 22, 2014 o 16:34

Popadacie w jakąś paranoje. TV też lepiej nie kupować bo na fakty to do media marktu można skoczyć.

Odpowiedz

Agnieszka Z. Styczeń 22, 2014 o 23:01

Wiele osób, w tym ja, od lat nie korzysta z TV. Owszem, jest to oszczędność. Dzięki internetowi (za mój domowy internet płaci pracodawca) jestem z wiadomościami na bieżąco.

Odpowiedz

*LESZEK* Styczeń 23, 2014 o 08:21

Można skoczyć na ‘Fakty’ do Media Markt. Ale czas poświęcony na drogę tam i z powrotem przeliczony na pieniądze które w tym czasie można zarobić – nie jest opłacalny 🙂 Do tego jeżeli idziemy tam na pieszo (tak jest najtaniej) to spalamy kalorie które potem musimy uzupełnić jedzeniem, które już kosztuje – również się to nie opłaca 🙂 Najtaniej (i najwygodniej) wychodzi oglądanie ‘faktów’ z punktu widzenia domowej kanapy. A TV kupić (energooszczędny) w ratach 40×0 %.

Odpowiedz

Sandra Styczeń 22, 2014 o 17:00

Co do picia wody, to według Radka z Polimatów zwykła kranówa nie jest gorsza od tej mineralnej, więc po co przepłacać? 🙂 ( polecam filmik: http://www.youtube.com/watch?v=uL9kyYQ7Tfs )
Jeśli ktoś ma mniej niż 26 lat, to w celu oszczędzania może zakupić karty zniżkowe dla studentów (żeby je nabyć nie trzeba być studentem 😉 ) typu Euro26, ISIC – bardzo dużo zniżek w Polsce i na całym świecie. Euro26 bez ubezpieczenia, tj. z samymi zniżkami kosztuje 14 zł – może zwrócić się już po kilku zakupach.
Co do dylematu dotyczącego książek – jeśli ktoś naprawdę nie może przerzucić się na czytnik to polecam księgarnię bonito.pl – zazwyczaj ceny książek są ok. 10 zł niższe niż za tą samą książkę, w tej samej okładce niż w Empiku.
Nie wiem czy u Ciebie na blogu, czy u kogoś innego widziałam wykres dotyczący daty do spożycia różnych produktów (tego typu http://eatdrinkbetter.com/files/2013/11/Fridge-Food-Infographic.jpg ), więc jeśli ktoś nie kontroluje na bieżąco dat przydatności do spożycia to jeszcze nie wszystko stracone 🙂
Teraz jeszcze mi się przypomniało – może rada, którą się rzadko wykorzysta, ale gdy idziemy do kogoś na urodziny i chcemy kupić kwiaty, warto zamiast w kwiaciarni, gdzie są kosmicznie drogie, rozejrzeć się na ryneczku – tam często stoją panie z kwiatami z własnego ogórka, więc jeśli ktoś lubi taką estetykę to może zaoszczędzić spokojnie nawet kilkadziesiąt złotych 🙂

Odpowiedz

Kamila Styczeń 22, 2014 o 21:14

Z ta karta to niezly pomysl, bo coraz wiecej miejsc ja przyjmuje. A co do ksiazek to ja miewam takie zrywy, ze nagle musze miec jakas ksiazke i lece do najblizszego empiku, jestem zbyt niecierpliwa, zeby czekac na zamowienie. Poza tym trzeba tam jeszcze doliczyc oplate za przesylke, a w empiku od razu mam ksiazke i jeszcze moge sie zastanowic zanim ja kupie.

Odpowiedz

Sandra Styczeń 23, 2014 o 08:54

co do tej księgarni o której wspomniałam to ja akurat zawsze odbieram książki osobiście za darmo – mają punkt odbioru w centrum Wrocławia, a też widziałam, że w wielu innych miastach również. Jednak pod kątem oszczędzania to i tak dużo lepiej przerzucić się na bibliotekę 🙂

Odpowiedz

tjp Styczeń 22, 2014 o 18:51

37. Zastąp samochód rowerem.

Zacznij jak się zrobi ciepło od jednego dnia w tygodniu. Jeśli dojdziesz do 2-3 dni w tygodniu, to poczujesz to w portfelu. Oszczędność = co najmniej 100 zł/m-c na paliwie.

Dlaczego jak się zrobi ciepło?
Odpowiednio się ubrać i można jeździć, jak są ku temu warunki miejskie i nie za duży dystans. No i jak zdrowie, oby, pozwala.
Przy ostatnich “przymrozkach” (rekord -9,3 °C) samochód jest wykorzystywany z raz w tygodniu, jak nie ma potrzeby, aby go “przepalić”. A tak do roboty rowerem. A sporo osób jeździ, oj sporo. I nawet “przymrozki” nie straszne 🙂

Odpowiedz

Agnieszka K. Styczeń 23, 2014 o 11:28

Zgadzam sie! Rowerem mozna jeździć o kazdej porze roku.

Odpowiedz

Łukasz Styczeń 22, 2014 o 18:59

“Jeźdź autem ekonomicznie.”

Proszę rozwiń to, jakiś szeroki cykl artykułów na ten temat, by się przydał?
Odpowiedz z nich na pytania:
Co się opłaca LPG/benzyna/diesel?
Jak prowadzić samochód, by jak najmniej spalał?
Jak jeździć maxymalnie najszybciej, by jak najmniejszym spalaniu?
Co najbardziej wpływa na spalanie w samochodzie?

Odpowiedz

Paulina Styczeń 22, 2014 o 21:59

To jest nalepszy post! Wszystko w jednym. Z punktem 59 się nie zgadzam. Bardzo nieprzyjazna dla środowiska opcja.
Aktualnie pieniędzy mi wystarcza, zmotywowałeś mnie żeby wreszcie założyć konto oszczędnościowe. Może znajdę coś w ING.

Odpowiedz

*LESZEK* Styczeń 23, 2014 o 09:01

W pkt. 59 chodzi o oszczędność i wygodę. A wycinanie biednych drzewek piłami spalinowymi też nie jest przyjazne dla środowiska 🙂 Nie zapominajmy, że jesteśmy w serii artykułów “elementarz inwestora” i te zaoszczędzone 200 zł. powinno czemuś służyć. Takie jest przesłanie tego artykułu. A te wszystkie coś tam – savery, choć automatyzują proces oszczędzania to i tak są bardzo kiepsko oprocentowane. Najwyżej oprocentowane konta oszczędnościowe znajdziesz w Meritum Bank i Deutsche Bank na 3%.

Odpowiedz

monika batk Luty 5, 2014 o 10:28

Paulino ! Zupełnie pozbawiony sensu argument, …chyba że masz na sytuację jak ktoś nielegalnie wycina choinkę – młode drzewko, posadzone i pielęgnowane przez leśników po to aby wyrosło z niej drzewo. Jeśli natomiast kupujesz choinką ze specjalnie do tego celu zorganizowanych ( często przy samych Nadleśnictwach) plantacjach to nie ma problemy. właśnie specjalnie po to są te plantacje aby młodych drzew nie wycinac .

Odpowiedz